Adamantis
#2
Adamantis - Reforged (2025)

[Obrazek: 1269273.jpg?2910]

Tracklista:
1. Ride for Ruin 05:19      
2. Steelclad 04:15      
3. Funeral for a King 01:32      
4. Reforged 05:30      
5. The Sailor on the Seas of Fate 06:18      
6. Time of Contempt 04:58      
7. Gates of Miklagard 07:48      
8. Fall of Asterius 06:04

Rok wydania: 2025
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Jeff Stark - śpiew
Javier Estrada Díez - gitara
Vance Simmons - gitara
Alex Scofield - bas
Evgeny Gromovoy - perkusja


Jeff Taft opuścił zespół w 2021 roku, na jego miejsce przyszedł debiutant z death metalowego projektu MAIDENHEAD i z tej grupy dokooptowany został basista Alex Scofield. Po ponad pięciu latach i przekładaniu premiery, w końcu możemy usłyszeć następcę debiutu, który wydany został 7 marca 2025 roku przez No Remorse Records.

Z kompozycjami skromniej, pełnoprawnych jest siedem i zaczyna się to nawet nieźle w euro-amerykańskim Ride to Ruin ze sztampowym refrenem i bardzo topornymi przejściami. Najgorsze na tym LP jest to, że nie ma tutaj materiału tak świeżego i energicznego, jak na debiucie, jest muzyka bardziej zachowawcza, chłodna i w pewnych miejscach topornie amerykańska, jak we wstępie Steelclad, w którym próbują kopiować JUDICATOR ze skutkiem co najwyżej poprawnym. Te amerykańskie zapędy do epickiego heavy metalu słychać w tytułowym Reforged i szybszymi, power metalowymi tempami próbują maskować wpływy MANOWAR.
Tego świetnego fantasy power metalu z debiutu są tutaj śladowe ilości i grupa niczym tutaj nie zaskakuje. Sola gitarowe nie są tak finezyjne, jak na debiucie i Vance Simmons gra sprawnie, jednak brakuje tutaj polotu i wszechstronności, jaką cechował się Jeff Taft. Grają dobrze, mają pomysł na ozdobniki, jak w The Sailor on the Seas of Fate, który jest raczej standardowym, epickim heavy metalem zagranym w wolniejszych tempach. Dobrym i dumnym, ale jednak nie bardzo dobrym. Time of Contempt to już amerykański, siłowy epic heavy bez historii z pogłosami CIRITH UNGOL. Po prostu dobry heavy metal jest też w Gates of Miklagard i chyba tylko Fall of Asterius nawiązuje do debiutu swoją energią i power metalowymi zagrywkami. Jest tutaj więcej energii i pazura, a dialog gitarowy pomiędzy Diezem i Simmonsem tutaj jest najlepszy na całym LP.

Brzmienie jest znakomite i szwed Henrik Udd kompletnie zmiażdżył w kwestii ustawienia sekcji rytmicznej, która dumnie gniecie, jak na styl USA przystało.
Jeff Stark śpiewa dobrze, chociaż nie tak wszechstronnie, jak na debiucie. Bez problemu przebija się przez grzmiące bębny i ostre gitary, ale jak na epicki heavy metal chwilami brzmi zbyt łagodnie i spokojnie, co można usłyszeć w refrenie Steelclad.
Dobry LP z epickim heavy metalem amerykańskim, odbiegającym od tego, co było siłą debiutu.


Ocena: 7.4/10

SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Adamantis - przez Memorius - 25.10.2020, 16:46:30
RE: Adamantis - przez SteelHammer - 10.03.2025, 18:17:06

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości