Metallus
#2
Metallus - We're All Doomed (2025)

[Obrazek: 1322819.jpg?2554]

Tracklista:
1. We're All Doomed 01:08     
2. Mega Doom 05:24       
3. Hell's Mage 05:27      
4. Brides of Dracula 07:00       
5. Guardian of the Arrow 06:43      
6. Cross of Blood 05:26       
7. Schadenfreude 08:06       
8. From Emptiness 07:37       
9. Confession of Hope 05:07      
10. Job's Lament 06:48       
11. Jacubus 08:20

Rok wydania: 2025
gatunek: Epic Doom Metal
Kraj: Polska

Skład zespołu:
Hell's Mage (Kacper Kuczyński) - gitara, śpiew
Doom Lord (Łukasz Wewiór) - bas, śpiew
War Drum (Jakub Kowalczyk) - perkusja


Dumny i potężny, polski METALLUS powraca, w tym samym składzie aby stoczyć kolejną bitwę, która miała miejsce 22 marca 2025 roku.

Po epickim i znakomitym wstępie We're All Doomed, w którym METALLUS wraz z armią gości (w tym znakomity Michał Strzelecki z EVANGELIST) przygotowuje się do bitwy, miażdżą w Mega Doom. Klasycznie w stylu CANDLEMASS. Zmiany są słyszalne i tym razem jest to wszystko bardziej ułożone, rozplanowane, z Hell's Mage i Doom Lordem śpiewającymi w centrum. Są w dyspozycji znakomitej, bezbłędnej i ich duety nadają tutaj rozmachu, ale też budują klimat bliski temu z EREB ALTOR, jak w epickim Guardian of the Arrow. Jest mniej WITCHFINDER GENERAL (chociaż nie brakuje i echa przewijają się w znakomitym Hell's Mage, któremu chwilami bliżej do klasycznego, brytyjskiego heavy metalu), a więcej CANDLEMASS i BATHORY (Guardian of the Arrow, Brides of Dracula).
Ten LP stara się być bardziej monumentalny od poprzedniego, tworzący jeszcze bardziej spójną całość, z jeszcze większym rozmachem, jak w świetnym Guardian of the Arrow, który kontrastuje BATHORY z CANDLEMASS. Epika wylewa się z głośników, a miecz sam ostrzy. Może Cross of Blood w towarzystwie tak rozbudowanych i dłuższych kompozycji delikatnie odstaje swoją schematycznością i nie gniecie tak mocno, jak transowy i hipnotyczny Schadenfreude czy From Emptiness z frapującymi narracjami. Z krótszych kompozycji, lepiej skonstruowany jest Confession of Hope, ponieważ motyw przewodni nie jest nadużywany i przesadnie rozciągnięty, do tego jest świetny, dwugłosowy refren. Jak dobrze słucha się tak onirycznych, chłodnych w swojej konsekwencji, szwedzkich kompozycji jak Job's Lament z epickim klimatem, który pomaga budować bas, którego partie, tak jak na poprzednim LP, są znakomite i odegrane z ogromnym wyczuciem. War Drum wybija rytm idealnie, nadając odpowiedniego tempa maszerującej armii.
Na koniec dramatyczny Jacubus z klasycznymi zagrywkami i aranżacjami w stylu CANDLEMASS. Epika w refrenie wykorzystana po mistrzowsku, a bębny prawdziwie bitewne! Partia środkowa to prawdziwa poezja i podręcznikowy przykład epic doom.

Bas tym razem gęsty i ryczący, bez przesadnych przesterowań, gitara chłodna i miażdżąca, bębny głębokie, a blachy syczą. Cudowne brzmienie, bardzo profesjonalnie wykonane. Sound godny tej muzyki. Hell's Mage mistrz, wyczucie i precyzja godne mistrzów!
METALLUS i z tej bitwy wychodzi zwycięsko, udowadniając, że debiut nie był przypadkiem. Do tego okładka to prawdziwe arcydzieło.
Pozostaje już tylko powiedzieć... Mega Doom!


Ocena: 9/10

SteelHammer

Podziękowania dla zespołu METALLUS za udostępnienie materiałów do recenzji.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Metallus - przez Memorius - 13.07.2023, 18:15:40
RE: Metallus - przez SteelHammer - 27.03.2025, 22:40:22

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: