Speedclaw
#1
Speedclaw - Stardust (2025)

[Obrazek: 1365863.jpg?0925]

Tracklista:
1. Tonight 04:01
2. Allnighter 03:43
3. Queen of the Night 04:07
4. Night Watch 04:36
5. Fly High 04:11
6. Crystal Light 03:16
7. White Town Rider 04:16
8. The Curse Never Dies 04:05

Rok wydania: 2025
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Chorwacja

Skład zespołu:
Silvano Ćosić - śpiew, bas
Luka Hrelja - gitara
Luka Jurišić - gitara
Dorian Perušić - perkusja


Chorwacki SPEEDCLAW istnieje od 2016 roku i na scenie lokalnej jest postrzegany jako świeża i nowa nadzieja heavy/speed metalu.  Po wydaniu kilku dem i EP, wytwórnia Dying Victims Productions postanowiła dać im szansę i debiut został wydany 21 listopada 2025 roku.

Album nie jest długi, zaledwie 32 minuty muzyki, czyli materiał na klasycznego longplaya. Nie grają też niczego nowego i jest to najbardziej klasyczny heavy metal, w formie bardziej przypominający AVENGER czy RAVEN niż agresywnie holenderskiej czy topornie niemieckiej. Szczególnie spokojna, ułożona maniera wokalisty może przywodzić na myśl te spokojniejsze grupy  Tonight to dobry przykład przyjaznego heavy metalu, czy spokojny, autostradowy Allnighter. Nie zaskakują niczym w Queen of the Night i to heavy metal bezpieczny z mało oryginalnym refrenem i to jest największy problem tej płyty. Zabrakło pomysłu na ciekawe, porywające melodie, ale i refreny i Nightwatch to heavy metal bezradny, podobnie jak kończący album The Curse Never Die z bardzo słabym refrenem.
Nie można odmówić talentu muzykom, ponieważ gitarzyści potrafią wykrzesać z siebie kilka ciekawych popisów, szczególnie kiedy przyspieszają i grają szybciej, jak w Fly High czy Crystal Light, tylko co z tego, skoro nie ma nawet jednego refrenu czy melodii wartych zapamiętania? Silvano Ćosić to wokalista bardzo przeciętny i zdecydowanie lepszy z niego basista. Wyborne szarże i często to, co gra jest ciekawsze od motywu przewodniego kompozycji. Trudno też coś zarzucić Dorian Perušić, któremu nie brakuje energii w White Town Rider w stylu ugrzecznionego ENFORCER.

Brzmienie jest dobre, selektywne i soczyste w sekcji rytmicznej. Klasyczny heavy metal tak właśnie powinien brzmieć. Wielka szkoda jednak, że grupa zaliczyła ogromny krok w tył w porównaniu z EP Beast in the Mist z 2018 roku, gdzie było więcej pazura, ENFORCER, SLAYER i solidnego speed metalu.
Tutaj zagrali heavy metal z okresu kryzysu UK, równie bez pomysłu i bez życia. Szkoda, bo muzycy bez wątpienia znają warsztat i zabrakło wartościowych kompozycji.


Ocena: 5/10

SteelHammer

Podziękowania dla wytwórni Dying Victims Productions za udostępnienie materiałów do recenzji.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Speedclaw - przez SteelHammer - 6 godzin(y) temu

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości