11.01.2026, 19:55:36
Przeszedłem pierwszy raz w życiu zwykłe Noc Kruka na magu. xd
Do tego zrobiłem se mini challenge, że nie używam w ogóle broni do walki wręcz ani łuków (tylko pięściami się czasami wspomagałem, żeby nie dobijać NPC) i nie korzystam z łóżka w celach regeneracji. Spałem tylko żeby zrobić z nocy dzień, ale to zawsze się regenerowałem na full przed tym.
W pierwszym rozdziale wszystko zwojami czyściłem i nawet było to w miarę ciekawe. Szczerze to tych zwojów to starczyło tak na styk, bo wykupiłem dosłownie wszystkie. xd W drugim rozdziale niepotrzebnie używałem amuletów i pierścieni do regeneracji many, bo tych potek na manę mi zostało miliard pod koniec gry, ale nie wiedziałem ile tego zejdzie. Kamienni strażnicy to też był problem, bo nic im nie biłem. Wszystkich jakimiś przemianami w potwory powybijałem. Trzeci rozdział z tymi poszukiwaczami to jest totalna padaka, bo nie ma czym ich zabijać. Dopiero od 4 miałem jakiś spell, który cokolwiek im bił. Grając łukiem czy mieczem totalnie nie ma takich problemów. Musiałem niemalże wszystkich poszukiwaczy w trzecim rozdziale omijać, a zwojami zabijać tych, których trzeba np. przy słonecznym kręgu. Z tych run ze szponu, to spoko jest to przyzwanie zombie, bo to była jedyna runa pozwalająca mi zabijać golemy w czwartym rozdziale, które mają miliard odporności na magię. Od 5 rozdziału z deszczem ognia żaden inny spell nie jest już potrzebny. Fajnie się robi rzeźnię orkom, a potem morduje cały zamek w Górniczej Dolinie. Dwór Irdorath to jest tak banalny z tym deszczem, że szkoda gadać. Te demony to też jest bezsens. Przyzywasz jednego, redukujesz fpsy do 40 i czekasz aż demon Ci smoka zabije. xd W sumie mogłem sprawdzić, czy na 120 też by dał radę.
To raczej moja pierwsza i ostatnia gra magiem. Dalej preferuję grę mieczem, nie trzeba się chrzanić z tymi potkami na manę. Miecz przebija się samym współczynnikiem siły przez wszystko, a tym magiem to jak trafisz na potworki odporne na magię, to gówno się da zrobić.
Staty postaci na koniec na czysto bez amuletów i innych bzdur. Dało by się pewnie tam jeszcze z 2 levele dobić na siłę, ale nie wiem po co, bo dosłownie od połowy drugiego rozdziału nie miałem co robić z punktami nauki. Większość z nich przeznaczyłem na nauczenie się jakichś czarów dla beki, których prawie ani razu albo dosłownie wcale nie użyłem. Z 40 levelów na spokojnie wystarcza, żeby postać wymaksować.
Do tego zrobiłem se mini challenge, że nie używam w ogóle broni do walki wręcz ani łuków (tylko pięściami się czasami wspomagałem, żeby nie dobijać NPC) i nie korzystam z łóżka w celach regeneracji. Spałem tylko żeby zrobić z nocy dzień, ale to zawsze się regenerowałem na full przed tym.
W pierwszym rozdziale wszystko zwojami czyściłem i nawet było to w miarę ciekawe. Szczerze to tych zwojów to starczyło tak na styk, bo wykupiłem dosłownie wszystkie. xd W drugim rozdziale niepotrzebnie używałem amuletów i pierścieni do regeneracji many, bo tych potek na manę mi zostało miliard pod koniec gry, ale nie wiedziałem ile tego zejdzie. Kamienni strażnicy to też był problem, bo nic im nie biłem. Wszystkich jakimiś przemianami w potwory powybijałem. Trzeci rozdział z tymi poszukiwaczami to jest totalna padaka, bo nie ma czym ich zabijać. Dopiero od 4 miałem jakiś spell, który cokolwiek im bił. Grając łukiem czy mieczem totalnie nie ma takich problemów. Musiałem niemalże wszystkich poszukiwaczy w trzecim rozdziale omijać, a zwojami zabijać tych, których trzeba np. przy słonecznym kręgu. Z tych run ze szponu, to spoko jest to przyzwanie zombie, bo to była jedyna runa pozwalająca mi zabijać golemy w czwartym rozdziale, które mają miliard odporności na magię. Od 5 rozdziału z deszczem ognia żaden inny spell nie jest już potrzebny. Fajnie się robi rzeźnię orkom, a potem morduje cały zamek w Górniczej Dolinie. Dwór Irdorath to jest tak banalny z tym deszczem, że szkoda gadać. Te demony to też jest bezsens. Przyzywasz jednego, redukujesz fpsy do 40 i czekasz aż demon Ci smoka zabije. xd W sumie mogłem sprawdzić, czy na 120 też by dał radę.
To raczej moja pierwsza i ostatnia gra magiem. Dalej preferuję grę mieczem, nie trzeba się chrzanić z tymi potkami na manę. Miecz przebija się samym współczynnikiem siły przez wszystko, a tym magiem to jak trafisz na potworki odporne na magię, to gówno się da zrobić.
Staty postaci na koniec na czysto bez amuletów i innych bzdur. Dało by się pewnie tam jeszcze z 2 levele dobić na siłę, ale nie wiem po co, bo dosłownie od połowy drugiego rozdziału nie miałem co robić z punktami nauki. Większość z nich przeznaczyłem na nauczenie się jakichś czarów dla beki, których prawie ani razu albo dosłownie wcale nie użyłem. Z 40 levelów na spokojnie wystarcza, żeby postać wymaksować.


Spoiler![[Obrazek: lGq5Chh.jpeg]](https://i.imgur.com/lGq5Chh.jpeg)