23.01.2026, 02:46:23
Megadeth - Megadeth (2026)
![[Obrazek: 1380627.jpg?4146]](https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/0/1380627.jpg?4146)
Tracklista:
1. Tipping Point 04:29
2. I Don't Care 03:10
3. Hey, God?! 03:29
4. Let There Be Shred 03:58
5. Puppet Parade 04:41
6. Another Bad Day 03:37
7. Made to Kill 04:01
8. Obey the Call 04:20
9. I Am War 03:46
10. The Last Note 05:31
11. Ride the Lightning (Metallica cover) 06:11
Rok wydania: 2026
![[Obrazek: 1380627.jpg?4146]](https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/0/1380627.jpg?4146)
Tracklista:
1. Tipping Point 04:29
2. I Don't Care 03:10
3. Hey, God?! 03:29
4. Let There Be Shred 03:58
5. Puppet Parade 04:41
6. Another Bad Day 03:37
7. Made to Kill 04:01
8. Obey the Call 04:20
9. I Am War 03:46
10. The Last Note 05:31
11. Ride the Lightning (Metallica cover) 06:11
Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: USA
Skład zespołu:
Dave Mustaine - śpiew, gitara
Teemu Mäntysaari - gitara
Teemu Mäntysaari - gitara
James LoMenzo - bas
Dirk Verbeuren - perkusja
Dirk Verbeuren - perkusja
23 stycznia 2026 to ważny dzień, premiera siedemnastego i ostatniego albumu MEGADETH, który zostanie wydany przez pododdział włoskiego Frontiers Records, BLKIIBLK Records.
Skład został wymieniony i powrócił do zespołu basista James LoMenzo, a gitarzystą został Teemu Mäntysaari z WINTERSUN, co jest wyborem ciekawym, może i w pewnym stopniu kontrowersyjnym. Pomagał on przy większości kompozycji i to słychać i czasami trudno powiedzieć, na ile w tym wszystkim jest jeszcze MEGADETH, a na ile METALLICA czy nawet ANNIHILATOR. Zaczyna się dobrze w wolniejszym Tipping Point, chociaż tutaj już można zacząć dyskutować, na ile to jeszcze MEGADETH, a na ile METALLICA w tych masywnych riffach. Hey God! to heavy metal bardzo przeciętny, z kolei I don't Care to raczej nowocześniejsze spojrzenie na thrash/groove z perspektywy OVERKILL, ale z łagodniejszym i bardziej wyeksponowanym wokalem Mustaine'a, który jest w dyspozycji dobrej, przynajmniej na tyle, na ile można go uznać za dobrego wokalistę. Gitarowe ornamentacje są w tej średniej kompozycji bardzo dobre, tak jak przyspieszenia, których jest o wiele za mało.
Let There Be Shred ma bardzo dobre sola gitarowe i klasyczną dla USPM melodię, tak jak surowy refren, chociaż jest tutaj coś z chłodu Rust In Peace oraz ANNIHILATOR. Mało tutaj przyspieszeń, mało grania szybkiego, do jakiego MEGADETH przyzwyczaił i można odnieść wrażenie, że bardziej chciano skupić się tutaj na wokalach Mustaine'a, który próbuje heavy metalu w Puppet Parade, heavy metalu strasznego i skostniałego, gdzie atrakcyjności nie ma, nie wspominając już o fatalnym Another Bad Day. Modern post-thrash przemieszany z heavy metalem, zagrany beznadziejnie i bez pomysłu. Koszmar godny Super Collider i Risk. Równie miałko prezentuje się Obey the Call, który próbuje być twardy, ale poza partią środkową tutaj niewiele jest ciekawego. Najbardziej szkoda tutaj udanej partii solowej, która jest udana.
Odżywają w Made to Kill, w którym melodyjność i masywne tempo EXODUS zabija, tak jak w kończącym album The Last Note, zagrany w wolniejszych tempach i niejako podsumowujący twórczość Mustaine'a, chociaż nie w stylu, jakiego wielu by oczekiwało. Prawdziwe killery tej płyty, szczególnie Made to Kill!
Brzmienie jest solidne, chociaż mogłoby być ostrzejsze. Na plus selektywność i mocny, głęboki bas.
Gdyby z tych bardziej udanych kompozycji stworzyć EP, to byłoby solidne pożegnanie, może nie każdy byłby zadowolony, ale raczej nikt już nie oczekuje po ponad 43 latach zdzierania gardła i ryczących gitar mocy z czasów Killing Is My Business... And Business Is Good! czy Rust in Peace, ale chyba można było oczekiwać więcej niż mało interesującego heavy metalu w stylu I Am War.
Dave Mustain to jednak artysta bezkompromisowy i nagrał i przekazał to, co miał do powiedzenia.
Jest tu parę ciekawych kompozycji, ale będąc zupełnie szczerym, to The Sick, the Dying... and the Dead! z 2022 roku byłoby pożegnaniem jednak lepszym.
Tutaj się kończy Historia jednego z najbardziej wpływowych zespołów z USA i nieważne, co nagrali tutaj, zasługują na szacunek za wieloletnią, morderczą, pełną wzlotów i upadków karierę, albumów słabych i doskonałych. Szczególnie tych doskonałych i najlepiej zawsze jest pamiętać te dobre chwile. I tak też zapamiętam MEGADETH.
Ocena: 6.4/10
SteelHammer


