Fortress (Whittier)
#2
Fortress - Death is Your Master (2026)

[Obrazek: 1384151.jpg?3026]

Tracklista:
1. Flesh and Dagger 05:41  
2. Savage Sword 03:42  
3. Fugitive 06:17  
4. Night City 04:46  
5. Blackest Night 05:10  
6. Maze 04:03  
7. B.Y.O.D. 04:46

Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: USA

Skład zespołu:
Juan Aguila - śpiew
Fili Bibiano - gitara, bas, instrumenty klawiszowe
Joey Mancaruso - perkusja



High Roller Records 30 stycznia 2026 roku wydaje długo i bardzo wyczekiwany, drugi album FORTRESS, którego nazwa została wzbogacona o imię i nazwisko lidera.

Nowy skład, okrojony, i tym razem Fili Bibiano zagrał również na basie. I od strony technicznej zarzucić temu albumowi można niewiele. Joey Mancaruso okazuje się bardzo dobrym perkusistą, który czuje stylistykę USPM lat 80., nie boi się używać talerzy i jego gra jest bardzo swobodna. Może w kwestii basu mogło być ciekawiej, ale Fili Bibiano po raz drugi udowadnia swój gitarowy kunszt, atakując barwnymi solami gitarowymi, czasami neoklasycznymi, innym razem w typowej tradycji amerykańskiego, rycerskiego power metalu i to jest gra bardzo dobrze przemyślana, wyważona, czytelna i bardzo techniczna, chwilami bogatsza od tej z debiutu.
Problemem są kompozycje i to, jak bardzo są nierówne. Zaczyna się solidnym heavy metalem Flesh and Dagger, gdzie Juan Aguila chwilami straszy swoimi przesadnie egzaltowanymi zaśpiewami, ale absolutnie dewastują w Savage Sword, typowym USPM w stylu OMEN z rycerskim odcieniem. Wyborne tempo, praca sekcji rytmicznej, refren i od tego momentu wokalista błyszczy i okazuje się wokalistą kompetentnym i solidnym. Power metalu z debiutu jest niestety niewiele i jedynym jego wspomnieniem jest znakomity Maze, utrzymany w duchu neoklasycznym, ze świetnymi planami klawiszowymi i niezwykle chwytliwą melodią. Takiego grania jest zdecydowanie za mało i miło słyszeć takie kompozycje i szkoda, że jednak FORTRESS nie poszło w tę stronę. Tym bardziej, że Aquila jest w formie mistrzowskiej i niewiele ustępuje swojemu poprzednikowi.
Zamiast tego jest niepotrzebnie rozwlekły Fugitive, dłużący się i który mógłby trwać spokojnie 4 minuty, ponieważ dalej nie dzieje się nic wartego odnotowania. Heavy metal ocierający się o arena metal Night City jest niezły, ale to nie dla takich kompozycji słucha się FORTRESS, tak jak Blackest Night to raczej tylko poprawny heavy metal autostradowy, gdzie gościnnie zaśpiewał Chris Nunez. Na koniec ostrzejszy i surowszy heavy/power metal B.Y.O.D. z wysokimi, mocnymi zaśpiewami Aquila, prezentując granie pod pewnymi względami ciekawsze od tego, co pokazało w tym roku DEATH DEALER.

Brzmienie jest bardzo dobre w ramach heavy/power metalu w wydaniu amerykańskim i tutaj zarzutów brak.
Fili Bibiano na tym LP zmienił kierunek FORTRESS i grono odbiorców, przechodząc z nietuzinkowego melodic power metalu do solidnego heavy/power głównego nurtu USA. Granie solidne, ale nie tak zjawiskowe, jak debiut.


Ocena: 7.7/10

SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Fortress (Whittier) - przez Memorius - 27.11.2021, 19:42:02
RE: Fortress (Whittier) - przez SteelHammer - 8 godzin(y) temu

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości