04.02.2026, 23:29:00
Tailgunner - Midnight Blitz (2026)
![[Obrazek: 1382324.jpg?1821]](https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/2/1382324.jpg?1821)
Tracklista:
1. Midnight Blitz 03:55
2. Tears in Rain 03:28
3. Follow Me in Death 03:56
4. Dead Until Dark 03:12
5. Barren Lands and Seas of Red 06:09
6. War in Heaven 05:39
7. Blood Sacrifice 03:20
8. Night Raids 04:49
9. Eye of the Storm 03:30
10. Eulogy 06:35
Rok wydania: 2026
![[Obrazek: 1382324.jpg?1821]](https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/2/1382324.jpg?1821)
Tracklista:
1. Midnight Blitz 03:55
2. Tears in Rain 03:28
3. Follow Me in Death 03:56
4. Dead Until Dark 03:12
5. Barren Lands and Seas of Red 06:09
6. War in Heaven 05:39
7. Blood Sacrifice 03:20
8. Night Raids 04:49
9. Eye of the Storm 03:30
10. Eulogy 06:35
Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: Wielka Brytania
Skład zespołu:
Craig Cairns - śpiew
Rhea Thompson - gitara
Zach Salvini - gitara
Thomas Hewson - gitara basowa
Edoardo Mariotti - perkusjaBrytyjski TAILGUNNER powraca z nowym zestawem kompozycji po trzech latach przerwy, z premierą wyznaczoną na 6 lutego 2026 roku, nakładem dobrze znanej wytwórni Napalm Records.
Kanadyjskie wpływy LP poprzedniego są tutaj obecne i echa SKULL FIST są tutaj słyszalne, ale jest zwrot w stronę Europy i trudno nie oprzeć się wrażeniu nawiązań do twórczości PRIMAL FEAR, jak w Tears in Rain czy szybszym Follow Me in Death, gdzie jest charakterystyczna aranżacja refrenów. Chociaż może to wpływy INDUCTION wywarły taki wpływ na Craig Cairnse, który jest w formie znakomitej i Barren Lands and Seas of Red to mocny killer w stylu JUDAS PRIEST, gdzie wokalista miażdży, a dialogi i ornamentacje gitarowe dewastują. Rhea Thompson dobrze się uzupełnia z Zach Salvini i ta kompozycja jest świetnym pokazem umiejętności wszystkich muzyków. Refren i melodia może mogłyby być bardziej atrakcyjne, ale tutaj raczej chodziło o pokaz umiejętności, gdzie w utworach krótszych musieli się jednak delikatnie ograniczać. War in Heaven to ballada w stylu JUDAS PRIEST i jest tylko dobra. Na plus piękne brzmienie gitar akustycznych, chociaż same aranżacje planów dalszych są mało interesujące.
Ostry Blood Sacrifice w klasycznej brytyjskiej manierze jest udany i chwytliwy, podobnie energiczny Night Raids z kapitalną pracą sekcji rytmicznej i Edoardo Mariotti udowadnia po raz drugi, że czuje on ducha klasycznego heavy metalu z IRON MAIDEN na czele. Eye of the Storm to ponownie IRON MAIDEN, lekki i zwiewny, ciekawszy od nudnego, ogranego i brytyjskiego Dead Until Dark. Świetny refren, bardzo dobrze zaznaczony, wyrazisty i nieprzytłaczający, z kapitalnymi, różnorodnymi wokalizami Craiga Cairnsa. Tak udanego i naturalnie zagranego heavy metalu z UK nie ma zbyt wiele i ostatni taki killer był w czasach, kiedy DREAM TROLL jeszcze coś nagrywało. Wyborne połączenie nowoczesności z klasyką i killer tego L
Eulogy to już pełny skręt w stronę power metalu z regionów POWER QUEST z pogłosami DRAGONFORCE w ustawieniu gitar i świszczących gitarowych solówek, które są bardzo dobre. Zakończenie solidne,z odpowiednio rozbudowaną partią środkową i refrenem sprzed grania przedszkolnego DRAGONFORCE, chociaż nie tak atrakcyjny, jak najlepsze ekipy międzynarodowej z Londynu.
Eulogy to już pełny skręt w stronę power metalu z regionów POWER QUEST z pogłosami DRAGONFORCE w ustawieniu gitar i świszczących gitarowych solówek, które są bardzo dobre. Zakończenie solidne,z odpowiednio rozbudowaną partią środkową i refrenem sprzed grania przedszkolnego DRAGONFORCE, chociaż nie tak atrakcyjny, jak najlepsze ekipy międzynarodowej z Londynu.Brzmienie jest zdecydowanie ciekawsze od tego na LP poprzednim, mocniejsze w gitarach, z potężną, grzmiącą sekcją rytmiczną i metalicznym basem, ale to w końcu mastering Mistrza Jacoba Hansena. Sharp and clear w najlepszym wydaniu!
Na debiucie zespół pokazał potencjał i nie inaczej jest tutaj. Tym razem zdecydowanie bardziej trzymają się grania charakterystycznego dla Wysp i w większości wychodzi im to całkiem solidnie. Oryginalnością może nie zabijają, ale wykonaniem potrafią przykuć uwagę, dialogi gitarzystów są bardzo dobre i jest kilka refrenów wartych zapamiętania. Do tego nie jest to metal przygnębiający swoją powszedniością czy manierycznością, co jest ogrmnym atutem. Działają tutaj jak dobrze naoliwiona maszyna i zawsze jest dobrze usłyszeć niedocenionego Craiga Cairnsa, który śpiewa tutaj wybornie i jeszcze swobodniej, niż na debiucie i w takich kompozycjach, jak tytułowy Midnight Blitz czy Night Raids.
Solidny heavy/power metal z Wielkiej Brytanii, którym warto się zainteresować.
Ocena: 7.8/10
SteelHammer
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.


