Wczoraj, 14:19:07
Rozario - Northern Crusaders (2026)
![[Obrazek: 08f58f26-5d84-4cc7-8d28-9cea25921c48.jpg]](https://www.rockreport.be/files/albums/2026/08f58f26-5d84-4cc7-8d28-9cea25921c48.jpg)
Tracklista:
1. Fire And Ice
2. We Are One
3. Down Low
4. Free... Forever
5. Crusader
6. Coming Home
7. Die Like Warriors
8. Until The Gods Are Calling
9. Sleepless
10. The Warning
11. Haunted By The Past
12. Betrayed
Rok wydania: 2026
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride & Joy Music
![[Obrazek: 08f58f26-5d84-4cc7-8d28-9cea25921c48.jpg]](https://www.rockreport.be/files/albums/2026/08f58f26-5d84-4cc7-8d28-9cea25921c48.jpg)
Tracklista:
1. Fire And Ice
2. We Are One
3. Down Low
4. Free... Forever
5. Crusader
6. Coming Home
7. Die Like Warriors
8. Until The Gods Are Calling
9. Sleepless
10. The Warning
11. Haunted By The Past
12. Betrayed
Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Norwegia
Skład zespołu:
David Rosario - śpiew
Taran Lister - gitara
Stein Hjertholm - gitara
Anders Halsan Engum - gitara basowa
Per-Helge "Peppa" Bruvoll - perkusjaPo trzech latach, z nowym gitarzystą, Taran Lister, który zastąpił Johana Jamtfalla, ROZARIO nakładem Pride & Joy prezentuje nowy zestaw kompozycji, z premierą wyznaczoną na 20 lutego 2026 roku.
Jeszcze bardziej epicko, z jeszcze większym rozmachem, bardziej spójnie, znakomicie się to wszystko zaczyna w Fire And Ice, a rozwija w wolniejszym, rycerskim songu We Are One. Jest rockowa moc w Down Low i absolutnie zabijają lekkością w Free... Forever, której zabrakło na ostatnim albumie szwedzkiego NEPTUNE. Mamy tutaj do czynienia z heavy metalem wysokiej klasy, zabarwiony lekko USA w wybornym Crusader ze znakomitymi partiami gitarowymi i potężnymi litaurami Per-Helge "Peppa" Bruvoll. Inspiracje arena metalem nie muszą wcale oznaczać kiczu czy siłowej przebojowości, a są za to świetne ozdobniki w wykonaniu gitarzystów. Taran Lister to znakomity nabytek, który czuje heavy metal i w solach czuć serce i prawdziwą miłość do heavy metalu. Grają niesamowicie lekko, nieprzesadnie technicznie, ale na tyle dobrze, aby zrobić pozytywne wrażenie jak w mocnym rockerze Coming Home. To jest skład, który doskonale się rozumie i świetnie ze sobą współpracuje i tak jak głębokie partie basu Anders Halsan Engum są jak najbardziej true, tak samo rozrywa tutaj wokalnie David Rosario, który jest w dyspozycji jeszcze lepszej, niż na debiucie, co jest wybitnym osiągnięciem.
To znakomity głos, pełen heavy metalowego żaru i który ma ogromną moc. Wystarczy posłuchać wybornego, kroczącego Die Like Warriors, przy którym wiele grup szwedzkich i amerykańskich znajduje się poza zasięgiem. Pięknie zagrany, rycerski heavy metal, pełen rockowego feelingu. Oczywiście nie mogło zabraknąć heavy metalu w średnich tempach i Until The Gods Are Calling jest wyborny w swoim pozytywnym wydźwięku heavy metalu autostrady i przebojowością, której jakoś w CROWNE i SKID ROW ostatnio zabrakło. Przepiękny jest romantyczny rocker Sleepless z hipnotyzującym AOR refrenem, przemieszanym z posępnymi gitarami w partii środkowej, udany jest też podniosły The Warning, pełen nostalgii i norweskiego chłodu. Haunted By The Past ma w sobie coś z solowej twórczości Jorna Lande, szczególnie w aranżacjach i dalekosiężnym refrenie. Jest moc JORN niezaprzeczalnie, zaśpiewane i zagrane z pełnym przekonaniem!
Betrayed to heavy metal bardziej tradycyjny z rejonów JORN i DIO z domieszką wczesnego RAINBOW i to kompozycja dobra, ale jednak najsłabsza pod względem mało przebojowego refrenu, nie tak zapadającego w pamięć, jak wcześniejsze. Jest mocniej i ciężej, może nawet delikatnie skręcającego chwilami w stronę HOLTER i mimo świetnych ozdobników gitarowych, to ta kompozycja tak nie czaruje.
Brzmienie jest lepsze niż na LP poprzednim, z jeszcze bardziej grzmiącą sekcją rytmiczną i oddzielnym planem basowym, ale gitary są niestety bardziej rockowe i lekkie. Chciałoby się czegoś głośniejszego i mocniejszego, czegoś bardziej True Metalowego, miażdżącego czy nawet bliższego mocy mocniejszych albumów JORN, ale Trond Holter ma chyba wizję bardziej rockową dla tego zespołu. Jest lepiej, ale można było wyciągnąć z tego zdecydowanie więcej i heroiczne refreny tylko by na tym zyskały.
Od strony kompozycyjnej jest to materiał bardziej zwarty, niesamowicie nośny i chwytliwy, dobrze przemyślany i świetnie zagrany. ROZARIO udowodniło, że debiut to nie był przypadek i wdrapał się na zasłużony szczyt classic heavy metalu nie tylko norweskiego, ale i światowego.
Chwała i Sława Północnym Krzyżowcom!
Ocena: 9.3/10
SteelHammer
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride & Joy Music


