21.04.2026, 20:28:18
Embrace of Souls - The Battle of the Dead (2026)
![[Obrazek: 1411980.jpg?4633]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/1/1/1411980.jpg?4633)
Tracklista:
1. The Battle of the Dead
2. Eversun
3. The Plague
4. The Gathering
5. Spine
6. Who Can Save Us
7. Betrayal
8. The Dark Lord
9. The War
10. Sacrifice
11. Desolate Lands
Rok wydania: 2026
Gatunek: Symphonic Melodic Power Metal
Kraj: Włochy
skład zespołu:
Giacomo Rossi - śpiew
Martina Mazzeo - śpiew
Giovanni Paolo Galeotti - gitara
Xavier Rota - gitara basowa
Michele Olmi - perkusja
Davide Scuteri - instrumenty klawiszoweMichele Olmi powraca z trzecim albumem EMBRACE OF SOULS, który zostanie wydany 22 maja 2026 roku nakładem Rockshots Records, z nową wokalistką, Martina Mazzeo.
Położono większy nacisk na chóry i aranżacje, bardziej klasyczny, włoski power metal z elementami symfonicznymi w stylu wczesnego SYSTEM SPHERE z duetami wokalnymi czy nawet KALEDON w sposobie prezentacji prostych, rycerskich refrenów i melodii. Ten delikatnie nostalgiczny styl działa w The Battle of the Dea, pełnym wybornych ozdobników gitarowych, czy delikatniejszym Eversun, gdzie pięknie gra Davide Scuteri. Martina Mazzeo to wokalistka bardzo dobra z ciepłym głosem i nieirytującym sopranem, brzmi bardzo naturalnie i świetnie uzupełnia się z Giacomo Rossi, który jest w znakomitej dyspozycji głosowej i śpiewa z jeszcze większym zaangażowanem niż na LP poprzednim. Ładnie to się wszystko spaja w gładkim, zamaszystym Spine, chociaż nie brakuje też kompozycji bardziej sztampowych dla sceny włoskiej, jak The Plague czy The Gathering i z takich kompozycji Who Can Save Us prezentuje się najlepiej. Tutaj podpatrzyli pomysły od PERSEUS, ale realizacja jest znakomita, tak jak sola gitarowe.
Ten LP jest lepszy od poprzedniego głównie pod tym względem, że kompozycje są bardziej zwarte, krótsze i spójne w stylistyce. Nie ma tutaj wrażenia synkretyzm, jest to też płyta krótsza, zawierająca 43 minuty solidnego, choć mało odkrywczego power metalu i nie tak porywającego, jak debiut. Co nie znaczy, że nie ma tutaj ciekawych pomysłów i killerem jest chwytliwy The Dark Lord, mocny The War z ostrymi, gitarowymi szarżami jest również bardzo dobry, w nawiązaniach do ostatnich płyt RHAPSODY OF FIRE jest to dobrze wyważone. Kolosów nie ma, jest za to nieco chaotyczny Sacrifice i bardziej podniosły Desolate Lands, w którym KALEDON miesza się z RHAPSODY OF FIRE z piękną końcówką, która spokojnie mogłaby się znaleźć na udanych albumach SECRET SPHERE i może szkoda, że mniej jest tutaj grania takiego bardziej refleksyjnego, a więcej sztampowego power metalu, jaki we Włoszech gra się od lat.
Znakomite brzmienie w wykonaniu Alessio Garavello, mocne w sekcji rytmicznej, która grzmi, jak należy i oddzielnym planem dla orkiestracji. Tak wieloplanowa muzyka wymaga talentu i wyczucia, i tutaj wszystkie detale są znakomicie słyszalne.
Od strony wykonawczej nie ma nic do zarzucenia, to uzdolnieni i utalentowani muzycy, dialogi gitarowo-klawiszowe są świetne, tak jak plany symfoniczne i wokaliści. Tym razem goście nikogo nie przyćmiewają i jest ich mniej i to wyszło grupie na dobre.
Solidny power metal z Włoch i Michele Olmi udowodnił, że to nie jest projekt jednorazowy, a bardzo dobry zespół, pełen pomysłów. Może nie zawsze najlepszych czy najnowszych, ale dobrych i bardzo dobrych.
Ocena: 8.2/10
SteelHammer
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.


