Elegant Weapons
#2
Elegant Weapons - Evolution (2026)

[Obrazek: 1419164.webp?4529]

Tracklista:
1. Evil Eyes 03:32      
2. Generation Me 03:57      
3. Bridges Burn 05:23      
4. Holy Roller 04:45      
5. Come Back to Me 06:17      
6. The Devil Calls 05:34      
7. Thrown to the Wolves 05:00      
8. Shooting Shadows 04:25      
9. Rupture 03:53      
10. Mercy of the Fallen 04:23      
11. Keeper of the Keys 07:02


Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: International (Wielka Brytania/Chile/USA)

Skład zespołu:
Ronnie Romero - śpiew
Richie Faulkner - gitara
Dave Rimmer - gitara basowa
Christopher Williams - perkusja


Richie Faulkner prezentuje nowy album ELEGANT WEAPONS po trzech latach przerwy, nadal ze znakomitym Ronnie Romero, ale już z nową/starą sekcją rytmiczną. Tym razem wszystkie partie perkusji zagrał Christopher Williams, a nowym basistą został Dave Rimmer z nieistniejącego już MONUMENT.
Płyta wydana została przez Exciter Records 24 kwietnia 2026 roku.

To nie jest album zły. Faulkner gra tutaj znakomicie, jego sola są pomysłowe i utrzymane w duchu klasycznego, brytyjskiego heavy metalu tak, jak należało oczekiwać. To skład all-star i wykonanie techniczne jest oczywiście nienaganne, Romero jest jak zwykle w świetnej formie, a bębny Williamsa grzmią tak, jak powinny i może tylko Rimmer gra wyjątkowo skromnie i nie za bardzo ma się czym wykazać, nawet w bardzo przeciętnym, instrumentalnym Rupture.
Stylistycznie jest to kontynuacja LP poprzedniego, ale z większym naciskiem na BLACK SABBATH niż poprzednio, więcej jest też SOUNDGARDEN, może nawet przesadzają chwilami z nakładkami wokalnymi, jak w otwierającym Evil Eyes czy oschłym Generation Me, zagranym stosunkowo zachowawczo. Jest i bardziej klasyczny hard rock z kręgów UFO Bridges Burn z wybornym solem, dobrze grają w Holy Roller, ale to piękny Come Back to Me kradnie tutaj show. Piękny, rockowy romantyzm, w którym Romero dewastuje ładunkiem emocji dokładnie tak, jak należy. Album utrzymany jest w większości w wolniejszych tempach z rzadkimi przyspieszeniami i nie ma tutaj tego ładunku energii, który czarował na debiucie i bardziej postawiono tutaj na formę wokalną i masywność melodii i czasami wychodzi to bardzo dobrze, jak w The Devil Calls czy ocierającym się o DIO Thrown to the Wolves z odniesieniami do VICTORY. Shooting Shadows próbuje być nowoczesne, ale wypada to bezbarwnie w melodii, jak i refrenie. Lepiej prezentuje się za to Mercy of the Fallen, coś z SOUNDGARDEN, coś z PURE INC., ale klejnotem w koronie tego LP jest bez wątpienia przepiękny, rozbudowany Keeper of the Keys. Jest RAINBOW, jest DEEP PURPLE, piękne ozdobniki gitarowe i hipnotyzujący, rockowy feeling, którego większej części kompozycji zabrakło. Piękne chórki, przypominające amerykańskie MILLENIUM. Romantyczne arcydzieło i piękny hołd dla brytyjskiej sceny rockowej.

Ponownie Andy Sneap, chociaż sound tym razem skromniejszy, nie tak czysty i głośny, jak na LP poprzednim, a w jakimś stopniu nawiązujący do przełomu lat 70. i 80. Wielkiej Brytanii. Bez sztuczności czy siłowości, szczególnie należy pochwalić bębny.
Ten LP sięga do jeszcze głębszych korzeni heavy metalu i rocka Wielkiej Brytanii, co jest mieczem obosiecznym dla tego albumu, ponieważ poza mocnymi stronami tego albumu, jak wyborny Keeper of the Keys, uwypukla też zdecydowanie słabsze i schematyczne, momentami nawet bardziej zachowawcze, brytyjskie granie.
ELEGANT WEAPONS udowodniło tutaj, że to grupa z pomysłem na siebie, chociaż kompozycyjnie jest to płyta bardziej nierówna i nie tak dobrze przemyślana, jak debiut. Nadal jednak bardzo dobra i godna nazwisk gwiazd tutaj zebranych.


Ocena: 8.5/10

SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Elegant Weapons - przez Memorius - 29.05.2023, 21:09:07
RE: Elegant Weapons - przez SteelHammer - 25.04.2026, 23:20:31

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości