Evergrey
#15
Evergrey - Architects of a New Weave (2026)

[Obrazek: 1409407.jpg?5511]

Tracklista:
1. Welcome to the Pattern 01:11      
2. The Shadow Self 04:26      
3. Architects of the New Weave 03:53       
4. The World Is on Fire 05:04       
5. Heaven 04:31      
6. The Script 04:26      
7. Leaving the Emptiness 04:52       
8. Longing 04:47      
9. A Burning Flame 04:50      
10. Call Off Your Lions 05:51      
11. Chains of Shame 04:01      
12. The Prophecy 05:24

Rok wydania: 2026
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Szwecja

Skład zespołu:
Tom Englund - śpiew, gitara
Johan Niemann - gitara, gitara basowa
Simen Sandnes - perkusja
Rikard Zander - instrumenty klawiszowe



Henrik Danhage znów odszedł z EVERGREY, a na tym albumie jego obowiązki przejął wieloletni basista grupy, Johan Niemann. Nowym perkusistą został Simen Sandnes z progressive metalowego, międzynarodowego projektu TEMIC, a płyta zostanie wydana w ramach kontraktu z Napalm Records 5 czerwca 2026 roku.

To pierwszy album od czasów "Solitude, Dominance, Tragedy", kiedy zagrali we czwórkę i różnice są słyszalne. Partie basu są zdecydowanie mocniej zaznaczone, a klawisze Zandera jeszcze bardziej prominentne i jego partie są tutaj oczywiście wzorowe i przepiękne, czasami można odnieść wrażenie, że starają się przywrócić EVERGREY na właściwe tory. Oczywiście, że  Johan Niemann to nie Danhage, ale to nie jest tutaj problemem. Gra dobrze, chociaż dominacja Toma Englunda jest tutaj wyczuwalna, podobnie jak Zandera, ale na samą jakość kompozycji to nie ma wpływu, bo i nie to jest najważniejsze.
Simen Sandnes jest perkusistą solidnym i ogólnie w kwestii wykonawczej, ten album nie budzi jakichkolwiek zastrzeżeń. Wszyscy grają tak, jak należało oczekiwać, a forma wokalna Toma Englunda jest jak zwykle wzorowa i jest to głos oryginalny, przecudowny, pełen autentycznych emocji, o ogromnym zasięgu i ruszający strunami duszy.
Problemem są kompozycje, które powtarzają te same błędy, co A Heartless Portrait: The Orphean Testament, gdzie zespół powraca momentami do korzeni i niektóre utwory mogłyby spokojnie się znaleźć na Monday Morning Apocalypse czy Torn, ale nie jest to materiał tak dopracowany w szczegółach, jak Theories of Emptiness czy Escape of the Phoenix. Są chwile, kiedy można odnieść wrażenie, że kompozycje są niedokończone, zabrakło kropki nad i, jak w Longing, który nie jest zły, ale czegoś brakuje. Brakuje też czegoś w kończącym ten LP The Prophecy, chociaż nie brakuje też kompozycji frapujących, jak Heaven, w którym jest coś z Hymns of the Broken i Escape of the Phoenix z dalekosiężnym refrenem i melancholijnymi planami klawiszowymi. Chwilami to płyta bardzo liryczna, jak The Script, innym biorąca EVERGREY w ciekawym kierunku, jak Leaving the Emptiness z bardzo ciepłą melodią. Próbowali tego na Glorious Collision, ale tutaj wyszło to wzorowo i nośnie, bez sztuczności. Czasami jednak zabrakło bardziej wyrazistego motywu przewodniego, jak w Chains of Shame czy przelatującym obojętnie progressive metalem Call Off Your Lions. A Burning Flame jest udane, pomocne są tutaj duety z Mikael Stanne z DARK TRANQUILITY. Piękny jest nostalgiczny Architects Of The New Weave, ale takich kompozycji, tak wyrazistych i tak dobrze nakreślonych, jest mało.
Co by jednak nie mówić o tym LP, The Shadow Self to przebłysk najprawdziwszego geniuszu, genialna kontynuacja pomysłów z Theories of Emptiness z niesamowitym, chóralnym refrenem i ta kompozycja podnosi poprzeczkę bardzo wysoko. To standard, jaki przez lata EVERGREY wyznaczał, nadając przy tym dodatkowego pazura i w żadnym utworze się do tego poziomu już nie zbiżają. Częśćiowo to rzutuje na całość, ale tylko częściowo. Co za refren. Co za emocje. Nostalgia, chłód, a jednocześnie progressive power nie tak oniryczny, jak zwykle. Arcydzieło i najprawdziwsza sztuka, która pokazuje, że ten zespół stać na wiele.

Brzmienie nie budzi zastrzeżeń, ale chyba tak jak A Heartless Portrait: The Orphean Testament, nagrane to zostało za szybko. Nie wszystko zostało tutaj przemyślane, dopracowane i doprecyzowane i przede wszystkim nie ma tutaj spójności kompozycyjnej, która tak imponowała w tym zespole przez ostatnich 10 lat.
A Heartless Portrait: The Orphean Testament Mark.II wydaje się być dobrym określeniem dla tego LP. O przeszłości należy pamiętać, ale należy wyciągać z niej wnioski, a nie powtarzać błędy. Bardzo dobra płyta, chociaż nie oddająca w pełni potencjału EVERGREY.


Ocena: 8.3/10

SteelHammer

Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Evergrey - przez Memorius - 03.03.2019, 19:08:38
RE: Evergrey - przez SteelHammer - 13.02.2020, 15:07:30
RE: Evergrey - przez SteelHammer - 15.02.2020, 15:52:01
RE: Evergrey - przez SteelHammer - 18.02.2020, 13:53:41
RE: Evergrey - przez SteelHammer - 20.02.2020, 12:35:48
RE: Evergrey - przez SteelHammer - 28.02.2020, 00:09:39
RE: Evergrey - przez SteelHammer - 15.05.2020, 15:14:15
RE: Evergrey - przez Memorius - 13.06.2020, 20:25:42
RE: Evergrey - przez Memorius - 30.06.2020, 17:14:53
RE: Evergrey - przez Memorius - 11.07.2020, 21:30:29
RE: Evergrey - przez Memorius - 13.08.2020, 15:37:38
RE: Evergrey - przez Memorius - 26.02.2021, 11:20:27
RE: Evergrey - przez Memorius - 15.05.2022, 13:23:42
RE: Evergrey - przez Memorius - 06.06.2024, 13:39:40
RE: Evergrey - przez SteelHammer - 03.06.2026, 23:06:37

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości