Triumpher
#3
Triumpher - Piercing the Heart of the World (2026)

[Obrazek: 1399740.jpg?1046]

Tracklista:
1. Black Blood 05:49       
2. Destroyer 04:45       
3. The Mountain Throne 06:41       
4. Ithaca (Return of the Eternal King) 06:29       
5. Vaults of Immortals 01:57       
6. The Flaming Sword 05:11       
7. Erinyes 04:25       
8. Naus Apidalia 09:27

Rok wydania: 2026
Gatunek: Epic Heavy/Power Metal
Kraj: Grecja

Skład zespołu:
Antonis Vailas (Mars Triumph) - śpiew
Marios Petropoulos - gitara
Christopher Tsakiropoulos - gitara
Stelios Zoumis - bas
Agis Tzoukopoulos - perkusja


Kto by się spodziewał, że Antonis Vailas to muzyk tak pełny pomysłów, i już w marcu 2026 roku zaprezentuje trzeci album TRIUMPHER nakładem No Remorse Records.

Black Blood to znakomite rozpoczęcie, pełne greckiego patosu, zagranego surowo, z dozą brutalności i morskiego chłodu. Mars Triumph jest przez większość czasu w doskonałej dyspozycji głosowej i bez problemu przebija się nie tylko przez potężne litaury Tzoukopoulosa, ale i ścianę gitar, tworzoną przez gitarzystów. Dobrze wykorzystane sprawdzone już aranżacje w ROTTING CHRIST, a lżejszy i bardziej kojarzony z USA epic heavy Destroyer jest również udany. Wyrazista melodia, dużo dramaturgii wokalnej i świetnie wplecionych orkiestracji i chórów. W klimacie MANOWAR nieźle prezentuje się też The Flaming Sword, chociaż klimat Iliady w The Mountain Throne jest bardziej atrakcyjny, tak jak aranżacyjna wieloplanowość i ekspozycja melodii.
Pozostałe kompozycje prezentują się już zdecydowanie gorzej i Ithaca (Return of the Eternal King), który krąży gdzieś pomiędzy SACRED STEEL czy nawet DARK QUARTERER w oszczędności zupełnie nie przekonuje. Melodia jest przeciętna i rozkręca się to zdecydowanie za długo, chociaż finał niestety jest jeszcze mniej interesujący. Po co po takim usypiaczu nic niewnoszący przerywnik Vaults of Immortals trudno powiedzieć, a obudzić słuchacza miał chyba rozpędzony Erinyes z pomysłami z NIGHTFALL, ale taki pęd czy zapożyczenia nie robią już takiego wrażenia, jak 20 lat temu, nie mówiąc już o zbyt ekstatycznych wokalizach, które ocierają się o parodię. Punktem kulminacyjnym jest Naus Apidalia, ale to niemal dziesięć minut bezradności kompozycyjnej, próbującej emulować styl ROTTING CHRIST, ale bez aranżacji i klimatu i równie dobrze mogłoby się to kończyć w trzeciej minucie. Mało interesująca kalka lepszych zespołów.

Brzmienie jest wyborne i to najlepiej zrealizowany LP TRIUMPHER. Wielkie brawa dla Achilleas Κalantzisa, który postawił na ogromną selektywność ze znakomicie wyeksponowanym basem.
Umiejętności muzykom nie można odmówić, bo grać potrafią, ale jakoś tego talentu nie potrafią przelać na kompozycje i ten niezdecydowany materiał pokazuje po raz kolejny, że TRIUMPHER nie do końca wie, co sobą chce reprezentować. Jako mocny heavy/power prezentują się nieźle, jako próba lżejszego odpowiednika ROTTING CHRIST czy nawet progressive prezentują się już dużo gorzej, żeby nie powiedzieć marnie.
Na EP by się zebrał z tego ciekawy materiał, a tak to wyszedł materiał eklektyczny i nierówny. Potencjał ten zespół ma, ale jeszcze nie do końca wiedzą, 


Ocena: 7/10

SteelHammer 
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Triumpher - przez Memorius - 09.09.2023, 16:22:13
RE: Triumpher - przez SteelHammer - 01.11.2024, 18:59:09
RE: Triumpher - przez SteelHammer - Wczoraj, 23:56:47

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości