Ringlorn
#2
Ringlorn - Tales of War and Magic (2026)

[Obrazek: 1430099.jpg?0901]

Tracklista:
1. War Prelude 00:50       
2. Heavy Metal Swords 04:31      
3. Hildr 06:36      
4. Guardians of the Black Cross 03:43      
5. Ira Sacra 04:28      
6. Drachenorden 06:04      
7. Die in the Night 05:11      
8. The Queen of Wildred 08:05

Rok wydania: 2026
Gatunek: Heavy/Power Metal
Kraj: Grecja

Skład zespołu:
Mark J Dexter - śpiew
Spiros Rizos  - gitara
Gabriel Leirbag - bas


Gabriel Leirbag to muzyk bardzo kreatywny i w ciągu roku przygotował materiał na kolejny album, z nowym, uznanym greckim gitarzystą Spiros Rizos, znanego z DARK LEGION oraz równie wybornego EVIL KING. Płyta ukazała się 29 maja 2026 roku nakładem Steel Gallery Records.

Kompozycyjnie mamy tutaj grecki heavy/power ze sporą dawką energii, w porównaniu z debiutem jeszcze większą, głównie za sprawą wybornych popisów Spiros Rizos, który się tutaj nie oszczędza i dominuje w Heavy Metal Swords, w którego refrenach unosi się duch USA lat 80. Na pewno sporym atutem tego albumu jest sam Rizos, dzięki niemu kompozycje są bardziej barwne i bogate formalnie, nawet kiedy same nie prezentują sobą niczego oryginalnego, jak wolniejszy Hildr, w którym Mark J Dexter prezentuje formę wzorową dla wolniejszego heavy metalu.
Tak jak w przypadku debiutu jednak, zabrakło bardziej interesujących kompozycji i Guardians of the Black Cross to utwór niczym niewyróżniający się na tle wielu innych grup greckich, z dość przeciętnym refrenem, tak jak Ira Sacra jak na środki, jakimi tutaj dysponują jest zbyt przekombinowany w aranżacjach. Rozkręca się to długo, a wychodzi poprawny heavy metal, z którego niewiele zapada w pamięć. Drachenorden to pomost pomiędzy MANOWAR a SPITFIRE i jest to udane, ale najlepiej na tym LP poza otwieraczem bez wątpienia prezentuje się Die in the Night, podręcznikowy epic metal z mocnym, wspaniale prowadzącym to wszystko Mark J Dexterem i grającym konsekwentnie, powoli Rizosem. Do tego punktujący bas Gabriel Leirbag jest tutaj zdecydowanie na plus i to jedna z niewielu kompozycji, w których czuć prawdziwą współpracę muzyków. Punktem kulminacyjnym jest ośmiominutowy The Queen of Wildred z wyrazistą melodią inspirowaną MANOWAR, ładnie podkreśloną przez subtelne chóry i nieprzekombinowana w aranżacjach. Jak na osiem minut, to utwór zaskakująco prosty i bezpośredni, ale tempo, jakie tutaj nadali jest świetne i szybko czas leci. Nawet jeśli refren nie należy do oryginalnych.

Brzmienie bardzo skromne, może nawet aż zbyt skromne i vintage, ale może chodziło o zamaskowanie automatu perkusyjnego. Linia basu dobrze słyszalna, ale gitary czasami potrafią zlać się z wokalizami, na szczęście rzadko.
RINGLORN okazuje się zespołem wiernym tradycji, ale i rozwijającym się (małymi krokami). Na plus zdecydowanie Spiros Rizos oraz, oczywiście, Mark J Dexter.
Brakuje jeszcze tylko prawdziwego perkusisty. W pełnym składzie, ten zespół na pewno bardziej by się wybił.


Ocena: 7.8/10

SteelHammer

Podziękowania dla wytwórni Steel Gallery Records za udostępnienie materiałów do recenzji.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Ringlorn - przez SteelHammer - 07.01.2025, 14:35:57
RE: Ringlorn - przez SteelHammer - 14.07.2026, 01:23:50

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: