Edu Falaschi
#3
Edu Falaschi - Mi'raj (2026)

[Obrazek: 1417274.jpg?5142]

Tracklista:
1. Watchers of the Light 08:02      
2. Here I Stand 06:29      
3. Mi'raj 06:55      
4. Echoes of Vows 06:41      
5. Unchained 07:05      
6. Intuição 04:14      
7. Circle of Dust 05:10      
8. On Your Own 04:22      
9. Wrath into the War 04:34

Rok wydania: 2026
Gatunek: Progressive Power Metal
Kraj: Brazylia

Skłąd zespołu:
Edu Falaschi - śpiew
Victor Franco - gitara
Raphael Dafras - gitara basowa
Jean Gardinalli  - perkusja


12 czerwca 2026 roku, nakładem własnym Edu Falaschi wydaje ostatni album z konceptualnej trylogii, rozpoczętej w 2021 roku albumem Vera Cruz, tym razem opisując podróż proroka Mahometa.

Skład okrojony, gdzie gitarzystą jest debiutant Victor Franco, a nowym perkusistą został Jean Gardinall z progressive metalowego EIGENFLAME. Umiejętności im bez wątpienia nie brakuje i to słychać już w rozpoczynającym album, rozbudowanym Watchers of the Light czy bardziej przystępnym, bardziej nawiązującym do "Vera Cruz" Here I Stand. Ozdobniki i sola Victora Francosą bardzo dobre i okazuje się gitarzystą całkiem wszechstronnym. Od melodyjnych, power metalowych ornamentacji po skomplikowane i bardziej techniczne, ale przy tym czytelne, gdzie nie brakuje finezji. Na uznanie zasługuje też Jean Gardinalli, bo to materiał wymagający i rozbudowany, nie boi się talerzy i jego gra odległa jest od typowej, power metalowej łupaniny. Raphael Dafras gra znakomite partie i warto go posłuchać, tak jak Edu Falasch, którego forma wokalna nie może budzić żadnych zastrzeżeń.
Tak jak technicznie ten LP zachwyca, tak pod względem melodii już nie zawsze i niejako to już słychać w otwieraczu czy Here I Stand. To kompozycje udane i dobre, ale część tych pomysłów była już lepiej zrealizowana, czy to przez samego Edu w tym projekcie, czy nawet ANGRA w Echoes of Vows. Tytułowy Mi'raj z duetami wokalnymi Veronica Bordacchini wyszedł za to bardzo dobrze i to najmocniejszy punkt tego albumu. Unchained to już granie pomiędzy SHAMAN a ALMAH i to jest progressive metal mało atrakcyjny w zwrotkach i przejściach i najbardziej szkoda tutaj dobrze zaaranżowanego refrenu. Intuição to znów ANGRA i SHAMAN, ale tak jak przy Eldorado, nie wydaje się to do końca szczere, tak jak przeciętny jest power metal prezentują w Circle of Dust. Niby Roy Khan w formie, ale sama kompozycja bardzo sztampowa, a melodia głucha. On Your Own to granie w stylu AVANTASIA z fujarkami, poprawne i bezpieczne. Czego temu LP zabrakło? Więcej Wrath into the War, świetny power metal z mocnymi nawiązaniami do Vera Cruz i pogłosami ANGRA z lat 2001-2004. Wyborne sola gitarowe, dobrze nakreślony, wyrazisty refren i dużo pozytywnej energii bez nadęcia.

Brzmienie jest wyborne, ale to w końcu Mistrz Dennis Ward.
Szkoda, że to bardziej kontyunuacja Eldorado, powtarzając te same błędy i dokładając jeszcze tych z ALMAH. Technika na najwyższym poziomie, ale chyba okazuje się, że Vera Cruz to był wypad jednorazowy, wyliczony i nie tak elektyzujący.
Komu podobało się Eldorado, to tutaj jest więcej tego samego, z tymi samymi błędami i bolączkami, gdzie muzyka nie budzi większych emocji. Nic odkrywczego i ponownie, poniżej oczekiwań.


Ocena: 7/10

SteelHammer
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Edu Falaschi - przez Memorius - 19.05.2021, 18:55:41
RE: Edu Falaschi - przez Memorius - 28.08.2023, 19:37:09
RE: Edu Falaschi - przez SteelHammer - 20.06.2026, 03:24:46

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości