21.07.2026, 00:32:46
Prime Creation - Souls of the Fallen (2026)
![[Obrazek: 1425967.jpg?3756]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/2/5/1425967.jpg?3756)
Tracklista:
1. Galactic Rebirth 03:28
2. Ghosts 04:35
3. Blood Harvest 03:09
4. Souls of the Fallen 05:07
5. Alliance 06:07
6. Lost Legacy 03:40
7. Legends Never Die 05:22
8. Ashes of Trust 04:51
Rok wydania: 2026
![[Obrazek: 1425967.jpg?3756]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/2/5/1425967.jpg?3756)
Tracklista:
1. Galactic Rebirth 03:28
2. Ghosts 04:35
3. Blood Harvest 03:09
4. Souls of the Fallen 05:07
5. Alliance 06:07
6. Lost Legacy 03:40
7. Legends Never Die 05:22
8. Ashes of Trust 04:51
Rok wydania: 2026
Gatunek: Power Metal
Kraj: Szwecja
Skład zespołu:
Esa Englund - śpiew
Robin Arnell - gitara
Rami Tainamo - gitara
Henrik Weimedal - gitara basowa
Kim Arnell - perkusjaWytwórnia ROAR!/RPM prezentuje czwarty już album formacji z Linköping, który został wydany pod koniec czerwca 2026 roku.
Skład od lat stały, jednak w muzyce coś drgnęło. Progressive metalowa otoczka czy groove zeszły na dalszy plan i służą co najwyżej jako środki do stworzenia aranżacji niż fundament kompozycji. Modern metal czy nawet melodic death metal z Goteborga w zagrywkach czy dalszych planach jest dobrze słyszalny, szczególnie w wybornych solach gitarowych, ale największym atutem grupy są tym razem wyraziste refreny i znakomicie nakreślone melodie przy subtelnych planach dalszych, chóralnych i dumnych, typowo szwedzkich. Powrót do debiutu i podpatrywania NOCTURNAL RITES z Jonny Lindqvist? Może nie w poprawnym Galactic Rebirth, którym w Goteborg wypada lepiej i jakby się zastanowić, to ten generyczny motyw ograły całe legiony grup od Sztokholmu po Goteborg. Może i typowa, sprawna kompozycja na singiel, ukłon do niszy, którą sobie wypracowali, ale to nic w porównaniu z wybornym Ghosts, w którym refren chóralnie eksploduje niczym te z NOCTURNAL RITES czy THE STORYTELLER. Czysty refren Souls of the Fallen to bez wątpienia ukłon w stronę grup MDM ostatniej dekady z pięknie wycyzelowaną melodią, tak jak Blood Harvest to gniewnie zagrany power metal, którego refren chwyta natychmiast, tak jak szorstkie nakładki wokalne, w których jest coś z DIVINEFIRE czy ESSENCE OF SORROW.
EVERGREY jest tutaj mniej, ale jest w Alliance i wyszło to elegancko, nostalgicznie z delikatnie malowanymi planami klawiszowymi, ale jednak z refrenem nie tak miażdżącym i po części brzmi to jak pozostałość po LP poprzednim. Szczególnie, kiedy wchodzi klasycznie szwedzki, utrzymany w średnich tempach Lost Legacy. Absolutnie mistrzowski jest hipnotyzujący Legends Never Die, piękny i heroiczny song z delikatnym, ale dobrze wplecionym motywem modern i udanymi nakładkami wokalnymi. Aż chce się unieść miecz i topór! A na koniec kolejna bomba atomowa klimatu, Ashes of Trust. Pięknie ujęty, chłodny klimat przy zimnych, niemal odhumanizowanych gitarach i płynący, rozbudowany refren. Klasyczna Szwecja w najlepszym wydaniu.
Brzmienie jest znakomite, mocne i głębokie w sekcji rytmicznej, bębny brzmią tutaj wspaniale i grzmią. Nie ma takiej przestrzeni, jak na LP poprzednim i gitary są mocniejsze, a plany klawiszowe i symfoniczne bardziej wycofane. Solidny sound prosto ze Szwecji.
Esa Englund w mistrzowskiej formie wokalnej i jego chóry w refrenach po prostu zabijają! Sola gitarowe dobre i bardzo dobre, chociaż może nie aż tak interesujące, jak na LP poprzednim. Wszyscy zagrali tutaj jak prawdziwi profesjonaliści.
Nie jest to album wyjątkowo długi, zaledwie czas trwania klasycznego LP 36 minut, ale jest to granie bardzo dobre. Nie odkrywcze, ale z perspektywami na ciekawą przyszłość.
Ocena: 8.5/10
SteelHammer
Podziękowania dla wytwórni RPM/ROAR! za udostępnienie materiałów do recenzji.


