15.10.2026, 00:35:41
Temperance - Arcani (2026)
![[Obrazek: 1451219.jpg?4159]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/5/1/1451219.jpg?4159)
Tracklista:
1. The Fool 05:23
2. The Magician: Into the Fire 03:28
3. Death: Right Before We Die 04:15
4. The Tower: Lean into Fear 03:21
5. The Devil: Sin, Sin, Sin 03:38
6. Temperance: Forgiveness 04:26
7. The Chariot: Alla ricerca dell'America 04:43
8. Justice: Balance 03:44
9. The Star: Surrender Control 04:32
10. Wheel of Fortune: Come and Call Me 03:58
11. The Moon: The Man of Moonlight 04:17
12. The Hanged Man: Petrichor 06:41
13. The World 02:47
Rok wydania: 2026
Marco Pastorino - gitara, śpiew
Luca Negro - bas
Marco Sacchetto - perkusja
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.
![[Obrazek: 1451219.jpg?4159]](https://www.metal-archives.com/images/1/4/5/1/1451219.jpg?4159)
Tracklista:
1. The Fool 05:23
2. The Magician: Into the Fire 03:28
3. Death: Right Before We Die 04:15
4. The Tower: Lean into Fear 03:21
5. The Devil: Sin, Sin, Sin 03:38
6. Temperance: Forgiveness 04:26
7. The Chariot: Alla ricerca dell'America 04:43
8. Justice: Balance 03:44
9. The Star: Surrender Control 04:32
10. Wheel of Fortune: Come and Call Me 03:58
11. The Moon: The Man of Moonlight 04:17
12. The Hanged Man: Petrichor 06:41
13. The World 02:47
Rok wydania: 2026
Gatunek: Symphonic Power Metal
Kraj: Włochy
Skład:
Michele Guaitoli - śpiew, instrumenty klawiszowe
Kristin Starkey - śpiewMarco Pastorino - gitara, śpiew
Luca Negro - bas
Marco Sacchetto - perkusja
Marco Pastorino i spółka powraca z nowym albumem TEMPERANCE po trzech latach przerwy, a wydany zostanie przez niemiecką wytwórnię Napalm Records 16 października 2026 roku.
Wzorowo to się wszystko zaczyna w The Fool i to świetny, bogato zaaranżowany, włoski power metal z echami SECRET SPHERE, ale i power metalu Italii przełomu wieków. Kristin Starkey śpiewa wybornie, której jest tutaj zdecydowanie więcej i pięknie wspomaga ją Michele Guaitoli oraz wzorowy jak zwykle Marco Pastorino. Prawdziwy killer w stylu TEMPERANCE.
Dramaturgia TEMPERANCE jest obecna też w The Magician: Into the Fire i wyszło to elegancko i pompatycznie ze wspaniałymi dialogami pomiędzy wokalistami. Pastelowy Death: Right Before We Die to hit, który szybko wpada w ucho dzięki genialnym w swojej prostocie klawiszom i rozplanowaniu kompozycji w klasycznym dla tego zespołu stylu. Pięknie zaśpiewane, kolorowo, marzycielsko i ten tęskny, przeszywający refren. Takich utworów na poprzednim LP zdecydowanie brakowało i to kolejny hit. Wnioski z poprzedniej płyty zostały wyciągnięte i postawiono tutaj zdecydowanie na melodie i refreny, zamaszyste i pełne pasji, oraz przede wszystkim dialogi, które są wyborne, godne Diamanti i The Earth Embraces Us All. Lekkość, z jaką im przychodzą w Justice: Shame & Glory i rewelacyjnym Temperance: Forgiveness jest godna podziwu, aranżacje symfoniczne i orkiestracje wydają się być bogatsze i lepiej nakreślające motyw przewodni kompozycji, z echami SECRET SPHERE, który we włoskim The Chariot: Alla ricerca dell'America dosłownie rozbraja. Romantycznie i z klasą.
The Star: Surrender Control to klasyka TEMPERANCE, ale o dziwo wychodzą z modern power metalu obronną ręką w Wheel of Fortune: Come and Call Me i może The Moon: The Man of Moonlight ma w sobie za dużo rocka, ale tutaj sytuację ratuje wyborny śpiew Marco Pastorino. Nie mogło też zabraknąć kolosa i The Hanged Man: Petrichor pod tym względem nie rozczarowuje i pięknie tutaj wszystko składa się w jedną całość. Świetny tutaj jest podział na role i ten podniosły, lekko epicki refren, w takich kompozycjach nigdy nie zawodzą.
The World to prosta ballada przy gitarze akustycznej i chciałoby się czegoś więcej. Zbyt skromnie jak na album z takim rozmachem.
The Devil: Sin, Sin, Sin na tle pozostałych delikatnie odstaje, głównie z powodu swojej zaskakującej toporności w refrenie, ale najsłabszy na tym LP jest bez dwóch zdań The Tower: Lean into Fear. To taki oklepany, koncertowy arena metal z miałkim refrenem.
Sound to ponownie Simone Mularoni i jest absolutnie bezbłędny. Fantastycznie podkreślone orkiestracje i przepotężna perkusja.
Od strony wykonawczej i technicznej jest bez zarzutu i jest to LP zdecydowanie bardziej spójny od poprzedniego, lepiej przemyślany i z lepiej zaznaczonymi refrenami.
Wspaniały powrót TEMPERANCE, zespołu jedynego w swoim rodzaju.
Ocena: 9.1/10
SteelHammer
Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.


