03.10.2016, 11:00:07
Aktualny progres - 50h, RII, Myśliwy 15 poziom. Jest to mój pierwszy post jeśli chodzi o wrażenia z gry więc zacznę od samego początku.
Cóż mogę powiedzieć, mod od wyjścia z wieży Xardasa nieziemsko mi się podoba. Nigdy nie grałem w Global moda, L'hiver czy z DX11 więc to wszystko jest dla mnie naprawdę dużym wow. Staram się rozmawiać ze wszystkimi postaciami, a że mają własne imiona (a nie np. obywatel) + każdy opowiada tam jakąś historię to jest to bardzo ciekawe i nie nudzące. Z początku byłem trochę zagubiony ilością tych postaci i questami, które mi dawali ale po paru dniach i nocach spędzonych w Khorinis udało mi się ustalić mniej więcej co i jak, normalnie jak w prawdziwym życiu po przeprowadzce ;). Pierwszy dużym zaskoczeniem było jak zmienia się miasto w nocy, głównie dzielnica portowa. Questy przynieś, podaj, pozamiataj nie stanowił problemu i dawały bardzo przydatny i miły exp jednak gdy wkraczał questy związane z walką, kombinowałem jak mogłem. Odciągałem przeciwników od grup, starałem się ubić ich przy pomocy strażników, używałem wszystkich zwojów czy chowałem się po dachach strzelając z łuku. Gdy załatwiłem sprawy w Khorinis udałem się sprawdzić Dolinę Przodków, od początku było czuć dziki, magiczny i bardzo ciężki klimat, i like it. Kolejny raz łuk, kusza, skradanie się i spryt były moją najmocniejszą i szczerze mówiąc jedyną bronią tutaj. Dodam, że gdy gram w gry RPG to na początku wolę dodać punkty doświadczenia czy jak tutaj punkty nauki w rzeczy typu: skradanie się, zbieranie wszystkich trofeów, czytanie tabliczek, złodziejstwo itp. niż pójście w stricte combat. Mimo iż na początku mocno się przez to męczyłem to teraz nie żałuję bo dzięki temu zebrałem naprawdę pokaźną ilość stuffu. Gdy udało mi się dołączyć do myśliwych postanowiłem zwiedzić Jarkendar. Nie jestem w stanie tutaj dużo powiedzieć bo prócz obozu piratów i następnie bandytów dużo nie zrobiłem, aktualnie jestem przed zabiciem Kruka ale do tego czasu chcę trochę przexpić. Podobało mi się za to spotkanie pewnego Magnata w obozie bandytów, smaczek
. Po wyjściu z Jarkendaru postanowiłem udać się do GD. I tutaj zatrzymam się na chwilę i dodam, że bardzo mi się podobają zmiany w głównym wątku (klucz, Lord Garond), niby wiele nie zmieniają ale rozciągają czas rozgrywki i to nie w sposób nudny lecz bardzo ciekawy. Zamek sam w sobie bardzo mi się podobał, zanim przystąpiłem do jakiegokolwiek zadania, przeszukałem go całego co zajęło mi sporo czasu. Aktualnie skończyłem rozgrywkę na zadaniu, które opiera się o zdobycie 3 pergaminów, nigdzie się nie spieszę, niczego nie rushuję, powoli gram swoim tempem i cieszę się rozgrywką. Na forum zaglądałem paręnaście razy i korzystałem z opcji "szukaj" gdy nie mogłem sobie poradzić z jakimś zadaniem jednak z reguły nie miałem większych problemów, no może poza znalezienie klucza od GD ale to dlatego, że totalnie zapomniałem o zadaniu z nim związanym, a wtedy miałem ich naprawdę dużo w dzienniku. Pisząc to starałem się omijać nazwy i inne rzeczy związane z fabułą żeby ktoś przypadkiem sobie czegoś nie zaspoilerował. Z poziomu trudności samej gry i zadań jestem bardzo zadowolony, należę do graczy, którzy grają zawsze na najwyższych poziomach trudności, po prostu lubię gdy gra wyciska ze mnie ostatnie soki. Także, nie mogę się doczekać aż o godzinie 16 skończę pracę i póki życie dorosłe jeszcze na to pozwala, zatopić się w świecie Gothica do samego wieczora.
Pozdrawiam
Cóż mogę powiedzieć, mod od wyjścia z wieży Xardasa nieziemsko mi się podoba. Nigdy nie grałem w Global moda, L'hiver czy z DX11 więc to wszystko jest dla mnie naprawdę dużym wow. Staram się rozmawiać ze wszystkimi postaciami, a że mają własne imiona (a nie np. obywatel) + każdy opowiada tam jakąś historię to jest to bardzo ciekawe i nie nudzące. Z początku byłem trochę zagubiony ilością tych postaci i questami, które mi dawali ale po paru dniach i nocach spędzonych w Khorinis udało mi się ustalić mniej więcej co i jak, normalnie jak w prawdziwym życiu po przeprowadzce ;). Pierwszy dużym zaskoczeniem było jak zmienia się miasto w nocy, głównie dzielnica portowa. Questy przynieś, podaj, pozamiataj nie stanowił problemu i dawały bardzo przydatny i miły exp jednak gdy wkraczał questy związane z walką, kombinowałem jak mogłem. Odciągałem przeciwników od grup, starałem się ubić ich przy pomocy strażników, używałem wszystkich zwojów czy chowałem się po dachach strzelając z łuku. Gdy załatwiłem sprawy w Khorinis udałem się sprawdzić Dolinę Przodków, od początku było czuć dziki, magiczny i bardzo ciężki klimat, i like it. Kolejny raz łuk, kusza, skradanie się i spryt były moją najmocniejszą i szczerze mówiąc jedyną bronią tutaj. Dodam, że gdy gram w gry RPG to na początku wolę dodać punkty doświadczenia czy jak tutaj punkty nauki w rzeczy typu: skradanie się, zbieranie wszystkich trofeów, czytanie tabliczek, złodziejstwo itp. niż pójście w stricte combat. Mimo iż na początku mocno się przez to męczyłem to teraz nie żałuję bo dzięki temu zebrałem naprawdę pokaźną ilość stuffu. Gdy udało mi się dołączyć do myśliwych postanowiłem zwiedzić Jarkendar. Nie jestem w stanie tutaj dużo powiedzieć bo prócz obozu piratów i następnie bandytów dużo nie zrobiłem, aktualnie jestem przed zabiciem Kruka ale do tego czasu chcę trochę przexpić. Podobało mi się za to spotkanie pewnego Magnata w obozie bandytów, smaczek

Pozdrawiam