13.09.2017, 21:30:35
Ja z kolei jakoś ich zwyczajnie nie potrzebowałem. Zasadniczy powód jest taki, że dosyć późno te magiczne bronie zdobyłem 
Jak już jesteśmy w temacie. Przez większą część rozgrywki dzielnie służyła mi znaleziona na zamku Zerwigłowa, potem do akcji weszła pochodnia, którą w zasadzie podmieniłem na krótko, na falcatę od Carducciego, by w końcu dorwać się do mieczy żywiołów. Na tym etapie rozgrywki to już w zasadzie żonglowałem sobie brońmi, ot tak z nudów
Dla przykładu zamek odbijałem z przyjacielem, a ostatnią walkę odbyłem z Aergistalem u boku - co jak co ale bardzo klimatyczne ostrze

Jak już jesteśmy w temacie. Przez większą część rozgrywki dzielnie służyła mi znaleziona na zamku Zerwigłowa, potem do akcji weszła pochodnia, którą w zasadzie podmieniłem na krótko, na falcatę od Carducciego, by w końcu dorwać się do mieczy żywiołów. Na tym etapie rozgrywki to już w zasadzie żonglowałem sobie brońmi, ot tak z nudów

Dla przykładu zamek odbijałem z przyjacielem, a ostatnią walkę odbyłem z Aergistalem u boku - co jak co ale bardzo klimatyczne ostrze

![[Obrazek: qAYZlrP.gif]](http://i.imgur.com/qAYZlrP.gif)