13.05.2018, 16:20:46
Jak zapewne większość wie, Returninga odpuściłem, bo mi klatkował jak pojebany i się wyczymać nie dało, więc pykam dalej w
. Obecnie hasam po Dolinie Przodków z bodajże 8 lvlem oraz kilkunastoma godzinami na licznik i jestem niezmiernie ciekawy kogo mi tym razem wydupcy do trupiarni jak zawitam z powrotem do Khorinis. 
Jako że jestem na świeżo z L'hiverem, Returningiem (choć tak naprawdę tylko go delikatnie liznąłem) i Przeznaczeniem, to obecnie w trakcie rozgrywki zwracam uwagę na aspekty, które wcześniej brałem jako oczywiste konieczności. I tak biorąc pod uwagę niektóre elementy rozgrywki można powiedzieć, że Przeznaczenie jest w pewnych wymiarach lepsze od Returninga, ale jednocześnie gorsze (zaraz wyjaśnię o co mi chodzi xd). L'hiver natomiast będzie w tej recenzji służył jako przykład modyfikacji, która niemal wszystko robi gorzej od tych wyżej wymienionych. xd Ale do rzeczy.
Zacznę od tego co mi się najbardziej rzuciło w oczy, czyli od porównania najistotniejszych zmian w mechanice rozgrywki jakie zaszły w konkretnych modyfikacjach.
- L'hiver: Kompletna przebudowa balansu, przy jednoczesnym braku ingerencji w fabułę. Zmiana zachowań potworów, które zupełnie inaczej reagują na zauważenie gracza oraz atakują na miliard różnych sposobów, wykonując jakieś dzikie ruchy. Dodanie wielu nowych możliwości jeśli chodzi o crafting. Można wytwarzać pancerze, łuki i takie tam, do czego są potrzebne różne materiały takie jak drewno, które trzeba iść i ściąć w lesie, żelazo, które trzeba wykuć kilofem czy też specjalne tkaniny, które trzeba wytworzyć ze skór zabitych zwierząt i tak dalej... Jest tego dość sporo.
- Returning: L'hiver w porównaniu do tego modzika, jeśli chodzi o zmiany w mechanice wymięka. W Returningu jest po prostu pozmieniane wszystko. Wytrzymałość podobna do tej w Gothicu 3, masa nowych umiejętności, w tym z najważniejszych: retoryka, która działa trochę jak charyzma oraz inteligencja, która zwiększa siłę czarów. Masa zmian jeśli chodzi o animacje, np. animacja skakania, gestów w czasie rozmów i tak dalej. Do tego różne bajery, które można ustawić w opcjach, jak choćby wyłączenie animacji podnoszenia itemów czy ustawienie wielkości HUDa. Kolosalna ilość nowowści, których wypisanie zajęłoby prawdopodobnie dobre kilkanaście godzin.
- Przeznaczenie: Tak naprawdę to większych zmian w mechanice w porównaniu do czystego Gothica 2 NK, to tutaj nie ma. Urozmaicony jest nieco crafting oraz jest więcej produktów spożywczych, które skonsumowane w większych ilościach dają bonusy do statystyk. A takie zmiany to właściwie nic w porównaniu do tych w dwóch poprzednich modyfikacjach.
I teraz najważniejsze pytanie? Czy to, że w Returningu nawalone jest tyle nowości i stawia go wyżej od Przeznaczenia, czy nie? Jak już wcześnie pisałem - tak i nie. Powiem jak to wygląda z mojej perspektywy.
Pierwsze podejście do Przeznaczenia, nowe lokacje, zadania, postacie, kilka nowych możliwości, wszystko super i właściwie, gdyby nie oczywisty brak udźwiękowienia nowych kwestii dialogowych, to generalnie czułem się jakbym grał w Gothica II. Pomimo, że było nieco ciężej, to znając mechanikę G2NK nadal byłem w stanie sobie ubić trolla na 5 lvlu albo pokonać dużo lepszego przeciwnika jakimś wymyślnym sposobem, bo Gothic to Gothic. Powiem więcej. Po tych kilku rozgrywkach w Przeznaczenie, aż dziwnie mi się patrzy na zwykłego NK, bo wydaje się on strasznie pusty. Grając w L'hivera zwróciłem raz uwagę na to, że widząc wychodzącego typka z Górnego Miasta pomyślałem sobie: "O, Kelvin idzie, ten co łuki odkupuje.", a to był przecież tylko zwykły, szary obywatel, niewnoszący nic do rozgrywki. Po prostu w Przeznaczeniu zmiany są dość naturalne, czasami brakuje lekkiego powiewu świeżości, ale jednocześnie ciężko narzekać, bo gra się przyjemnie, gra się nadal w Gothica.
A teraz moje niedawne spotkanie z L'hiverem. Chciałem sobie zagrać w zwykłego Gothica II NK, tylko na ładniejszej grafice, po prostu tak mnie jakoś naszło i myślałem, że nowe tekstury, animacje, przebudowane lokacje i tego typu bajery to właściwie jedyna rzecz jaką zmienia ten mod. Oj, byłem w błędzie. Jak już wcześniej pisałem, w L'hiverze jest masa zmian w mechanice i balansie. I tak będąc na 12 lvlu z jakąś całkiem przyzwoitą zbroją i łukiem dalej miałem ogromne problemy, żeby poradzić sobie z dwoma wilkami na raz - dwoma, TYLKO DWOMA. Jednocześnie parę godzin później kładłem bez problemów na kilka hitów Smoczego Zębacza - dobry balans! Po za tym nawalone było tyle możliwości, jeśli chodzi o wytwarzanie przedmiotów, przy jednoczesnym skomplikowaniu ich konstruowania, że po zapoznaniu się z instrukcją stworzenia pierwszego łuku u Bospera, stwierdziłem, że nie mam czasu się w takie coś bawić i kompletnie to olałem. Grając w L'hivera, grałem w Gothica, tylko takiego trochę wkurwiającego. Dodatkowo oprócz tego, że autor moda totalnie spierdolił balans, to jeszcze chyba w celu jego naprawy wyjebał wszystkie kamienne tabliczki z gry. Nie ma to jak mod, który usuwa content z oryginalnej gry nie dodając prawie nic nowego.
Jeśli zaś chodzi o Returninga, to zmian jest jeszcze więcej, ale są one dużo bardziej logiczne i nie zaburzają tak balansu, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie po kilku godzinach gry. Przykładowo wytrzymałość sprawia, że nie da się na niskim poziomie pokonać trudniejszych przeciwników, bo postać się po jakimś czasie męczy i nie jest w stanie wyprowadzać odpowiednio szybko ataków, przez co pokonanie dużo trudniejszego przeciwnika znanymi z G2NK sposobami jest niemożliwe. Ogólnie rzecz biorąc grałem na trudnym poziomie i faktycznie było ciężko, ale po wbiciu kilku lvli i przypakowaniu postaci, walka z dwoma wilkami nie była już większym problem w przeciwieństwie do L'hivera, który chyba się wzorował na Gothicu 3 z tymi wilkami. xd Nie chce mi się tu specjalnie rozpisywać, ale jest mega dużo fajnych urozmaiceń, które sprawiają, że gra się bardzo przyjemnie. Wszystko spoko, ale momentami czułem, że to już nie jest Gothic. Po prostu miałem wrażenie, że gram już w inną grę, a nie modyfikację do Gothica.
Podsumowując: Oprócz tego, że L'hiver jest do dupy xd, to czy faktycznie Przeznaczenie bez tych wszystkich bajerów jest gorsze od Returna? Moim zdaniem nie, bo tak jak już pisałem, zmiany nie są inwazyjne i nie wpływają w większej mierze na styl rozgrywki, co dla mnie jest bardziej plusem niż minusem, bo jak uwielbiam innowacje i gram w mody po to, żeby zobaczyć coś nowego, to jednocześnie gram w nie dlatego, bo są na silniku Gothica. Silniku, który bardzo dobrze znam. Sięgam po mody, a nie nowe gry dlatego, że w ten sposób poznawanie nowych historii jest dla mnie troszeczkę jak czytanie książki, tylko do tego dochodzi rozwój postaci i walka z potworkami. Nie muszę przeznaczać czasu na poznawanie mechaniki gry, przez co mogę się w pełni skupić na scenariuszu. Dla mnie to jest świetna sprawa, bo jestem sceptycznie nastawiony do zmian i nie lubię się asymilować z nowym otoczeniem. Ale to tylko moje odczucia.
Wiem za to, że są ludzie, którzy zmiany wręcz uwielbiają i grają w kolejne tytuły właśnie po to, żeby zobaczyć coś kompletnie nowego. Dlatego też rozumiem takich co piszą, że Przeznaczenie to właściwie nic nie zmienia i nie warto w to kompletnie grać, za to chwalą Returninga, który swoją mechaniką kompletnie odstaje od reszty modów.
Znane powiedzonko: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie obydwa mody są wartościowe i gdyby nie to, że w Returnie na moim kompie momentami miałem mniej niż 10 fpsów, to pewnie dalej bym w niego grał. Nie mniej jednak nie sposób zaprzeczyć, że Przeznaczenie przy pierwszym podejściu było dla mnie mega przyjemnym modzikiem (no może poza momentami, gdzie trzeba było biegać przez całą mapę w te i z powrotem, przez co człowieka szlag trafiał xd), bo jedyne na czym musiałem się skupiać, to na czytaniu dialogów i zagłębianiu się w fabułę, natomiast grając w Returna momentami dostawałem szału jak np. mojej postaci kończyła się wytrzymałość na środku morza i się topiła. xd Co prawda potem Rydzyk odkrył, ze jak się ściągnie zbroję, to wytrzymałość podczas pływania prawie nie spada, co nawet jest dość logiczne, ale już taka pierdoła sprawiła, że zacząłem się irytować, bo było to przeszkodą, właściwie zbędną, której nie było w standardowej grze. Ja tam lubię stagnację i gdyby nie to, że Returninga nie ograłem, to prawdopodobnie bym powiedział, że Przeznaczenie jest lepszym modem, ale ciężko o ocenę, kiedy nie mam porównania.
Nieco chaotycznie to chyba wszystko wyszło, ale takie myśli kłębiły mi się od jakiegoś czasu w głowie i musiałem to z siebie wyrzucić. xd Nie jest to może jako tako typowa recka Przeznaczenia i mam też wątpliwości, czy napisałem to co chciałem przekazać wystarczająco zrozumiale, ale jednak pod tytuł tematu się kwalifikuje, bo są to przemyślenia, które przyszły mi do głowy podczas grania w
. 
P.S. Szanuję jak ktoś doczytał do końca.


Jako że jestem na świeżo z L'hiverem, Returningiem (choć tak naprawdę tylko go delikatnie liznąłem) i Przeznaczeniem, to obecnie w trakcie rozgrywki zwracam uwagę na aspekty, które wcześniej brałem jako oczywiste konieczności. I tak biorąc pod uwagę niektóre elementy rozgrywki można powiedzieć, że Przeznaczenie jest w pewnych wymiarach lepsze od Returninga, ale jednocześnie gorsze (zaraz wyjaśnię o co mi chodzi xd). L'hiver natomiast będzie w tej recenzji służył jako przykład modyfikacji, która niemal wszystko robi gorzej od tych wyżej wymienionych. xd Ale do rzeczy.
Zacznę od tego co mi się najbardziej rzuciło w oczy, czyli od porównania najistotniejszych zmian w mechanice rozgrywki jakie zaszły w konkretnych modyfikacjach.
- L'hiver: Kompletna przebudowa balansu, przy jednoczesnym braku ingerencji w fabułę. Zmiana zachowań potworów, które zupełnie inaczej reagują na zauważenie gracza oraz atakują na miliard różnych sposobów, wykonując jakieś dzikie ruchy. Dodanie wielu nowych możliwości jeśli chodzi o crafting. Można wytwarzać pancerze, łuki i takie tam, do czego są potrzebne różne materiały takie jak drewno, które trzeba iść i ściąć w lesie, żelazo, które trzeba wykuć kilofem czy też specjalne tkaniny, które trzeba wytworzyć ze skór zabitych zwierząt i tak dalej... Jest tego dość sporo.
- Returning: L'hiver w porównaniu do tego modzika, jeśli chodzi o zmiany w mechanice wymięka. W Returningu jest po prostu pozmieniane wszystko. Wytrzymałość podobna do tej w Gothicu 3, masa nowych umiejętności, w tym z najważniejszych: retoryka, która działa trochę jak charyzma oraz inteligencja, która zwiększa siłę czarów. Masa zmian jeśli chodzi o animacje, np. animacja skakania, gestów w czasie rozmów i tak dalej. Do tego różne bajery, które można ustawić w opcjach, jak choćby wyłączenie animacji podnoszenia itemów czy ustawienie wielkości HUDa. Kolosalna ilość nowowści, których wypisanie zajęłoby prawdopodobnie dobre kilkanaście godzin.
- Przeznaczenie: Tak naprawdę to większych zmian w mechanice w porównaniu do czystego Gothica 2 NK, to tutaj nie ma. Urozmaicony jest nieco crafting oraz jest więcej produktów spożywczych, które skonsumowane w większych ilościach dają bonusy do statystyk. A takie zmiany to właściwie nic w porównaniu do tych w dwóch poprzednich modyfikacjach.
I teraz najważniejsze pytanie? Czy to, że w Returningu nawalone jest tyle nowości i stawia go wyżej od Przeznaczenia, czy nie? Jak już wcześnie pisałem - tak i nie. Powiem jak to wygląda z mojej perspektywy.
Pierwsze podejście do Przeznaczenia, nowe lokacje, zadania, postacie, kilka nowych możliwości, wszystko super i właściwie, gdyby nie oczywisty brak udźwiękowienia nowych kwestii dialogowych, to generalnie czułem się jakbym grał w Gothica II. Pomimo, że było nieco ciężej, to znając mechanikę G2NK nadal byłem w stanie sobie ubić trolla na 5 lvlu albo pokonać dużo lepszego przeciwnika jakimś wymyślnym sposobem, bo Gothic to Gothic. Powiem więcej. Po tych kilku rozgrywkach w Przeznaczenie, aż dziwnie mi się patrzy na zwykłego NK, bo wydaje się on strasznie pusty. Grając w L'hivera zwróciłem raz uwagę na to, że widząc wychodzącego typka z Górnego Miasta pomyślałem sobie: "O, Kelvin idzie, ten co łuki odkupuje.", a to był przecież tylko zwykły, szary obywatel, niewnoszący nic do rozgrywki. Po prostu w Przeznaczeniu zmiany są dość naturalne, czasami brakuje lekkiego powiewu świeżości, ale jednocześnie ciężko narzekać, bo gra się przyjemnie, gra się nadal w Gothica.
A teraz moje niedawne spotkanie z L'hiverem. Chciałem sobie zagrać w zwykłego Gothica II NK, tylko na ładniejszej grafice, po prostu tak mnie jakoś naszło i myślałem, że nowe tekstury, animacje, przebudowane lokacje i tego typu bajery to właściwie jedyna rzecz jaką zmienia ten mod. Oj, byłem w błędzie. Jak już wcześniej pisałem, w L'hiverze jest masa zmian w mechanice i balansie. I tak będąc na 12 lvlu z jakąś całkiem przyzwoitą zbroją i łukiem dalej miałem ogromne problemy, żeby poradzić sobie z dwoma wilkami na raz - dwoma, TYLKO DWOMA. Jednocześnie parę godzin później kładłem bez problemów na kilka hitów Smoczego Zębacza - dobry balans! Po za tym nawalone było tyle możliwości, jeśli chodzi o wytwarzanie przedmiotów, przy jednoczesnym skomplikowaniu ich konstruowania, że po zapoznaniu się z instrukcją stworzenia pierwszego łuku u Bospera, stwierdziłem, że nie mam czasu się w takie coś bawić i kompletnie to olałem. Grając w L'hivera, grałem w Gothica, tylko takiego trochę wkurwiającego. Dodatkowo oprócz tego, że autor moda totalnie spierdolił balans, to jeszcze chyba w celu jego naprawy wyjebał wszystkie kamienne tabliczki z gry. Nie ma to jak mod, który usuwa content z oryginalnej gry nie dodając prawie nic nowego.
Jeśli zaś chodzi o Returninga, to zmian jest jeszcze więcej, ale są one dużo bardziej logiczne i nie zaburzają tak balansu, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie po kilku godzinach gry. Przykładowo wytrzymałość sprawia, że nie da się na niskim poziomie pokonać trudniejszych przeciwników, bo postać się po jakimś czasie męczy i nie jest w stanie wyprowadzać odpowiednio szybko ataków, przez co pokonanie dużo trudniejszego przeciwnika znanymi z G2NK sposobami jest niemożliwe. Ogólnie rzecz biorąc grałem na trudnym poziomie i faktycznie było ciężko, ale po wbiciu kilku lvli i przypakowaniu postaci, walka z dwoma wilkami nie była już większym problem w przeciwieństwie do L'hivera, który chyba się wzorował na Gothicu 3 z tymi wilkami. xd Nie chce mi się tu specjalnie rozpisywać, ale jest mega dużo fajnych urozmaiceń, które sprawiają, że gra się bardzo przyjemnie. Wszystko spoko, ale momentami czułem, że to już nie jest Gothic. Po prostu miałem wrażenie, że gram już w inną grę, a nie modyfikację do Gothica.
Podsumowując: Oprócz tego, że L'hiver jest do dupy xd, to czy faktycznie Przeznaczenie bez tych wszystkich bajerów jest gorsze od Returna? Moim zdaniem nie, bo tak jak już pisałem, zmiany nie są inwazyjne i nie wpływają w większej mierze na styl rozgrywki, co dla mnie jest bardziej plusem niż minusem, bo jak uwielbiam innowacje i gram w mody po to, żeby zobaczyć coś nowego, to jednocześnie gram w nie dlatego, bo są na silniku Gothica. Silniku, który bardzo dobrze znam. Sięgam po mody, a nie nowe gry dlatego, że w ten sposób poznawanie nowych historii jest dla mnie troszeczkę jak czytanie książki, tylko do tego dochodzi rozwój postaci i walka z potworkami. Nie muszę przeznaczać czasu na poznawanie mechaniki gry, przez co mogę się w pełni skupić na scenariuszu. Dla mnie to jest świetna sprawa, bo jestem sceptycznie nastawiony do zmian i nie lubię się asymilować z nowym otoczeniem. Ale to tylko moje odczucia.
Wiem za to, że są ludzie, którzy zmiany wręcz uwielbiają i grają w kolejne tytuły właśnie po to, żeby zobaczyć coś kompletnie nowego. Dlatego też rozumiem takich co piszą, że Przeznaczenie to właściwie nic nie zmienia i nie warto w to kompletnie grać, za to chwalą Returninga, który swoją mechaniką kompletnie odstaje od reszty modów.
Znane powiedzonko: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie obydwa mody są wartościowe i gdyby nie to, że w Returnie na moim kompie momentami miałem mniej niż 10 fpsów, to pewnie dalej bym w niego grał. Nie mniej jednak nie sposób zaprzeczyć, że Przeznaczenie przy pierwszym podejściu było dla mnie mega przyjemnym modzikiem (no może poza momentami, gdzie trzeba było biegać przez całą mapę w te i z powrotem, przez co człowieka szlag trafiał xd), bo jedyne na czym musiałem się skupiać, to na czytaniu dialogów i zagłębianiu się w fabułę, natomiast grając w Returna momentami dostawałem szału jak np. mojej postaci kończyła się wytrzymałość na środku morza i się topiła. xd Co prawda potem Rydzyk odkrył, ze jak się ściągnie zbroję, to wytrzymałość podczas pływania prawie nie spada, co nawet jest dość logiczne, ale już taka pierdoła sprawiła, że zacząłem się irytować, bo było to przeszkodą, właściwie zbędną, której nie było w standardowej grze. Ja tam lubię stagnację i gdyby nie to, że Returninga nie ograłem, to prawdopodobnie bym powiedział, że Przeznaczenie jest lepszym modem, ale ciężko o ocenę, kiedy nie mam porównania.
Nieco chaotycznie to chyba wszystko wyszło, ale takie myśli kłębiły mi się od jakiegoś czasu w głowie i musiałem to z siebie wyrzucić. xd Nie jest to może jako tako typowa recka Przeznaczenia i mam też wątpliwości, czy napisałem to co chciałem przekazać wystarczająco zrozumiale, ale jednak pod tytuł tematu się kwalifikuje, bo są to przemyślenia, które przyszły mi do głowy podczas grania w


P.S. Szanuję jak ktoś doczytał do końca.
