20.06.2018, 22:30:43
Gamma Ray - Land of the Free II (2007)
![[Obrazek: R-2379840-1504522196-6743.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/jPyLDpQb1pb_ary9hk_KDwIkU6g=/fit-in/600x593/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2379840-1504522196-6743.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Into the Storm 03:47
2. From the Ashes 05:26
3. Rising Again 00:27
4. To Mother Earth 05:11
5. Rain 05:16
6. Leaving Hell 04:20
7. Empress 06:22
8. When the World 05:44
9. Opportunity 07:14
10. Real World 05:42
11. Hear Me Calling 04:14
12. Insurrection 11:33
Rok wydania: 2007
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Niemcy
Skład:
Kai Hansen - śpiew, gitara
Henjo Richter - gitara, instrumenty klawiszowe
Dirk Schlächter - bas
Dan Zimmermann - perkusja
Ocena: 8/10
19.11.2007
![[Obrazek: R-2379840-1504522196-6743.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/jPyLDpQb1pb_ary9hk_KDwIkU6g=/fit-in/600x593/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2379840-1504522196-6743.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Into the Storm 03:47
2. From the Ashes 05:26
3. Rising Again 00:27
4. To Mother Earth 05:11
5. Rain 05:16
6. Leaving Hell 04:20
7. Empress 06:22
8. When the World 05:44
9. Opportunity 07:14
10. Real World 05:42
11. Hear Me Calling 04:14
12. Insurrection 11:33
Rok wydania: 2007
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Niemcy
Skład:
Kai Hansen - śpiew, gitara
Henjo Richter - gitara, instrumenty klawiszowe
Dirk Schlächter - bas
Dan Zimmermann - perkusja
Ten album GAMMA RAY ukazał się nakładem Steamhammer w listopadzie, pod przewrotnym nieco tytułem 'Land Of The Free II '. Przewrotnym dlatego, że dosłownej powtórki z 'jedynki' nie ma i chyba dobrze, bo 'Majestic' pokazał, że Gammę stać na ciekawe stylistyczne zróżnicowanie.
Jego początek to jednak GAMMA RAY z dawnych czasów. 'Into the Storm' to typowy dla promienistych szybki numer z charakterystyczną dla Hansena melodią, a refren w 'From The Ashes' jest wręcz sztandarowy. Cieszyć się więc mogą ci, którzy uwielbiają te po wielokroć powielane riffy i pomysły, które - co ciekawe - sprawdzają się zawsze znakomicie. Również 'To Mother Earth' to bardzo dobra retrospekcja, zbudowana z helloweenowego kośćca obudowanego napromieniowanym mięskiem. Żwawo, żywo i umiarkowanie wesoło, ale i z kropelką podniosłego sf epic klimatu. Gamma nie była by jednak Gammą gdyby nie przemyciła na swój album umiejętnie wplecionych w całość zapożyczeń i cytatów, na szczęście nie tylko wyrwanych z kontekstu, z twórczości Helloween. Tak charakterystycznych 'dyniowatych' melodii nie ma w 'Rain'. Ten utwór jest całkiem odmienny, energicznie wykonany oraz dodatkowo ubarwiony interesującymi solówkami gitarowymi. Zwolennicy tradycyjnego stylu mogą zgrzytać zębami, jednak przez swoją odmienność i bezpretensjonalność jest to jeden z najlepszych kawałków na tej płycie. Idąc za ciosem Gamma Ray prezentuje zaraz 'Leaving Hell'. Absolutnie genialne jest nawiązanie do MEGADETH zarówno w śpiewie Hansena jak i typowych oraz rozpoznawalnych riffach. Odmienne spojrzenie? Owszem i do tego jakże udane połączenie stylu MEGADETH w zwrotkach i klasycznego niemieckiego heavy w refrenach. 'Empress' z kolei jest mocno osadzony w tradycji grania Accept. Trudno jest nie zauważyć analogi do 'Princess Of The Dawn' oraz klasycznych motywów podobnie wplecionych w strukturę utworu jak w 'Metal Heart'. Zresztą wokalnie Hansen częściowo stylizuje się w tym utworze na 'kaprala' Udo. 'When The World' to niezmiernie zaskakujące, a zarazem udane pomieszanie niemieckiego melodyjnego speed metalu, trochę w stylu Reactor, z rozłożonymi na solowe partie gitarowe motywami wprost zaczerpniętymi z IRON MAIDEN, a nawet THIN LIZZY z czasów gdy grał tam Gary Moore. Bliższy klasycznym metalowym standardom jest 'Opportunity'. Zagrany w średnim tempie, z lekko patetycznym motywem przewodnim i maidenowskim cytatem w drugiej części, który bardzo ładnie wpisuje się w całość albumu. W 'Real World' promieniści cytują znów sami siebie sięgając do wczesnego okresu twórczości. Utwór brzmi trochę jak zagubiony track z albumu 'Sigh No More'. Prosta wpadająca w ucho melodia, bezpretensjonalna jak wszystko, co GAMMA RAY tworzyła w dawnych czasach swego debiutu. 'Hear Me Calling' z energicznym perkusyjnym wstępem i dosyć agresywnymi gitarami to znów jeden z szybszych numerów, choć zapamiętuje się z niego bardziej gitarowy riff niż samą melodię. Album zamyka 'Insurrection' będący jednym z najdłuższych jak dotąd utworów zaprezentowanych przez ekipę Hansena. Utrzymany w lekko epickich klimatach i rozbudowany, może w samym pomyśle na melodię, do końca nie przekonuje, jednak na szczęście urozmaicone sola gitarowe i umiejętne użycie klawiszy budują w drugiej części doskonały nastrój monumentalnej opowieści.
W zasadzie mamy same plusy. Uporządkowany, solidnie wyprodukowany album o mięsistym brzmieniu wszystkich instrumentów, dopracowany w szczegółach. Klarowne brzmienie sekcji rytmicznej z zasługującym na wyróżnienie ustawieniem basu. Ciekawe, zyskujące przy bliższym poznaniu kompozycje o może niezbyt odkrywczych, ale bardzo sympatycznych melodiach. Zróżnicowanie w obrębie poszczególnych kompozycji wyklucza nudę, jaka wieje z wielu albumów tego gatunku. Czuje się zgranie zespołu i luz wykonawczy przejawiający się w swobodnym przechodzeniu z konwencji do konwencji i lekkości mieszania stylów. Gamma Ray nie smęci, nie nudzi i nie zmusza do nadmiaru przemyśleń nad sensem muzycznego przekazu. Minus jest jeden - zresztą ten sam praktycznie od dawna, czyli drugoligowy niestety wokal Hansena. Jednak wszystkiego mieć nie można. Można się natomiast do tego przyzwyczaić. Zapewne z innym wokalistą byłby to już nieco inny zespół.
Choć nie otrzymaliśmy może dzieła na miarę 'Majestic' to jest to na pewno bardzo dobry, poukładany album, świadczący o nieprzerwanej i wieloletniej wysokiej formie tego zespołu. Ta marka nie zawodzi.
W zasadzie mamy same plusy. Uporządkowany, solidnie wyprodukowany album o mięsistym brzmieniu wszystkich instrumentów, dopracowany w szczegółach. Klarowne brzmienie sekcji rytmicznej z zasługującym na wyróżnienie ustawieniem basu. Ciekawe, zyskujące przy bliższym poznaniu kompozycje o może niezbyt odkrywczych, ale bardzo sympatycznych melodiach. Zróżnicowanie w obrębie poszczególnych kompozycji wyklucza nudę, jaka wieje z wielu albumów tego gatunku. Czuje się zgranie zespołu i luz wykonawczy przejawiający się w swobodnym przechodzeniu z konwencji do konwencji i lekkości mieszania stylów. Gamma Ray nie smęci, nie nudzi i nie zmusza do nadmiaru przemyśleń nad sensem muzycznego przekazu. Minus jest jeden - zresztą ten sam praktycznie od dawna, czyli drugoligowy niestety wokal Hansena. Jednak wszystkiego mieć nie można. Można się natomiast do tego przyzwyczaić. Zapewne z innym wokalistą byłby to już nieco inny zespół.
Choć nie otrzymaliśmy może dzieła na miarę 'Majestic' to jest to na pewno bardzo dobry, poukładany album, świadczący o nieprzerwanej i wieloletniej wysokiej formie tego zespołu. Ta marka nie zawodzi.
Ocena: 8/10
19.11.2007
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"