Labyrinth
#1
Labyrinth - Return to Heaven Denied Pt. II -A Midnight Autumn's Dream (2010)

[Obrazek: R-3892775-1350228060-2397.jpeg.jpg]

tracklista:
1. The Shooting Star 07:55
2. A Chance 05:52
3. Like Shadows in the Dark 05:35
4. Princess of the Night 05:51
5. Sailors of Time 04:30
6. To Where We Belong 04:46
7. A Midnight Autumn's Dream 06:48
8. The Morning's Call 06:42
9. In This Void 04:29
10. A Painting on the Wall 05:01

Rok wydania: 2010
Gatunek: progressive melodic power metal
Kraj: Włochy

skład zespołu:
Roberto Tiranti - śpiew , bas
Andrea Cantarelli - gitara
Carlo Andrea Magnani - gitara
Alessandro Bissa - perkusja
Andrea de Paoli - instrumenty klawiszowe

LABIRYNTH jest dla włoskiego progresywnego melodyjnego power metalu tym samym czym jest w symfoniczno rycerskiej odmianie tego gatunku RHAPSODY. Jest wzorem i wyznacznikiem wysokiego poziomu, co więcej jest zespołem, który w latach 90tych stworzył dzieło pod tytułem "Return To Heaven Denied", gdzie zawarł kwintesencję stylu i poziom nieosiągalny dla większości innych grup, nie tylko zresztą z Włoch. Gdy w 2007 roku płyta "6 Days To Nowhere", poprzedzona również mało interesującym "Freeman", została przyjęta obojętnie, a nawet mocno skrytykowana dalszy sens istnienia grupy przestał być oczywisty nawet dla jej członków. Słuchy o poważnych zmianach dochodziły przez dłuższy czas , aż wreszcie pojawił się skład nowy, ale naznaczony historycznym piętnem. Wrócił do zespołu Carlo Andrea Magnani (VISION DIVINE), którego brakowało zdecydowanie na trzech ostatnich albumach, pojawił się również nowy perkusista.

Największym zaskoczeniem było jednak to, że zespół po latach nagle postanowił zmierzyć się z monumentem "Return To Heaven Denied" i stworzyć część drugą tego dzieła .
Wyzwanie godne szacunku, wręcz heroiczne, a efekt końcowy można poznać słuchając płyty wydanej przez Scarlet Records w czerwcu 2010.
The Shooting Star jest wspaniały i godny miana kontynuacji Part I. Jest tu wszystko czym wówczas LABIRYNTH czarował. Eleganckie galopady, przepiękny lekki śpiew Tiranti w delikatnych partiach, ta umiejętność swobodnego łączenia różnych zdawałoby się bardzo trudnych do połączenia motywów melodycznych, znakomite solo. Piękny początek, godny nazwy LABIRYNTH z najlepszego okresu. Co z tego jednak, gdy im dalej tym gorzej? Na pewno nie gorzej wykonawczo, bo poziom wykonania jest niezwykle wysoki, deklasujący konkurencję pod względem wycyzelowania szczegółów, wymodelowania wokalu i jego umiejscowienia w muzyce rozgrywania finezyjnych solówek gitarowych i klawiszowych czy też tworzenia wyśmienitego drugiego planu. Jest to bardzo eleganckie, dopracowane, wysmakowane i pięknie nagrane, pokazuje też innym włoskim zespołom grającym melodic progressive power metal ich miejsce w szeregu ale... brak duszy.
Łagodne wstępy, galopady - wszystko piękne, ale mimo, że tu jest pozorne ciepło i spokój, to całościowo bije wystudiowanym chłodem. Gdzieś nagle zetknęło się wystudiowane grane LABYRINTH z cieplejszym stylem VISION DIVINE. Przede wszystkim jednak brak melodyjnej magii, jaka cechowała część pierwszą. Tam ta muzyka posiadała ogromny ładunek zniewalających melodii, doprowadzonych od początku do końca i ukształtowanych kompletnie - tu zaś tego po prostu nie ma. Jest układne, wysmakowane granie, gdzie utwór przelatuje za utworem, a poza momentami, fragmentami, strzępami niezwykłego, choć dla LABYRINTH normalnego artyzmu, nic się w pamięci nie utrwala. Coś się zaczyna, jak The Morning Call i nagle zamienia w rutynowe granie mistrzów, którym zabrakło pomysłu na zatrzymanie uwagi słuchacza. Jakieś przebłyski geniuszu w A Midnight Autumn's Dream, ujmujące momenty instrumentalne w Like Shadows in the Dark, kiełkująca ciepła chwytliwość w In This Void nagle zburzona wstawioną bez powodu galopadą. Fatalna końcówka w postaci niby przebojowego A Painting on the Wall z wepchniętym na siłę elementem progresywnym.

Ekipa LABIRYNTH gra pięknie, tak pięknie technicznie nie grali już od dawna, ale przy tym trzeba mieć co grać. Tu prawie wszystko jest gładkie, wymuskane ale i nijakie, niekiedy na siłę przedłużane, przeciągane w graniu bezbłędnym i finezyjnym, ale pozbawionym treści.
Produkcyjnie wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Zadbał o to Magnani, a sam mix wykonany w Finnvox Studios to jeden z najlepszych w ostatnim czasie, porównując z innymi albumami power metalowymi, które były tam poddawane obróbce.
Trudna do oceny płyta, bo sztukę dla sztuki na poziomie wyniosłego artyzmu ocenia się ciężko.
Gdzieś ta treść uciekła, rozmyła się w elegancji formy.
Czy Powrót do Nieba jest nadal zabroniony? Mimo wszystko chyba nie... wrota się z lekka uchyliły przy godnym szacunku wykonaniu.


Ocena 7/10

21.06.2010
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Labyrinth - przez Memorius - 23.06.2018, 16:48:46
RE: Labyrinth - przez Memorius - 15.07.2019, 17:06:06
RE: Labyrinth - przez Memorius - 23.06.2020, 21:18:13
RE: Labyrinth - przez Memorius - 20.07.2020, 17:35:39
RE: Labyrinth - przez Memorius - 08.08.2020, 17:06:34
RE: Labyrinth - przez Memorius - 15.08.2020, 14:39:01
RE: Labyrinth - przez Memorius - 16.08.2020, 20:23:11
RE: Labyrinth - przez Memorius - 19.08.2020, 16:56:35
RE: Labyrinth - przez Memorius - 24.01.2021, 13:07:16
RE: Labyrinth - przez SteelHammer - 24.01.2025, 23:36:37

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości