27.07.2018, 12:14:27
Galneryus - Angel of Salvation (2012)
![[Obrazek: R-4183413-1357880303-3825.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/z5bRhvmJdoNVh3hg5JOt8i2pgM4=/fit-in/450x428/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4183413-1357880303-3825.jpeg.jpg)
tracklista:
1.Reach to the Sky 02:30
2.The Promised Flag 06:18
3.Temptation Through the Night 06:11
4.Lonely as a Stranger 05:53
5.Stand Up for the Right 06:55
6.Hunting for Your Dream 05:24
7.Lament 05:14
8.Infinity 06:19
9.Angel of Salvation 14:37
10.Longing 04:53
Rok wydania: 2012
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Japonia
Skład zespołu:
Masatoshi Ono -śpiew
Syu -gitara
Yuhki -instrumenty klawiszowe
Taka -bas
Junichi Sato -perkusja
Gatunek: Melodic Power Metal
Kraj: Japonia
Skład zespołu:
Masatoshi Ono -śpiew
Syu -gitara
Yuhki -instrumenty klawiszowe
Taka -bas
Junichi Sato -perkusja
oraz
Akane Liv - śpiew ("Angel of Salvation")
Rok 2011 był rokiem GALNERYUS, ale 2012 nie był rokiem odpoczynku i zbierania owoców sławy. W październiku ukazał się nakładem VAP kolejny, ósmy już album Czarodziei Power Metalu z Tokio.
Czarodzieje... Piękny wstęp Reach to the Sky z bogatym tłem symfonicznym prowadzi do The Promised Flag - to najbardziej klasyczny styl GALNERYUS. Eksplozja pełnego rozmachu i światła szybkiego power metalu na przystępnym neoklasycznym fundamencie. Ataki Yuhki i szarże basowe Taka niesamowite, pomijając już to, co gra Wizard Guitar Master Syu. Syu wzniósł się na tym albumie na wyżyny swojego kunsztu, dodając jeszcze więcej nowinek technicznych i gatunkowych.
Czy trzeba po raz kolejny przypominać, że GALNERYUS gra na poziomie technicznym niedostępnym dla 99% zespołów, które grają podobną muzykę? A może dla żadnego?
Dumna elegancja to Temptation Through the Night, a Yuhki dodatkowo łamie to w pewnym momencie kosmicznie zagranymi nowoczesnymi klawiszami, a potem jest taki romantyczny... Podbijają stawkę w nasyconym klawiszami Hunting for Your Dream z ognistymi natarciami Syu. Absolutna moc melodic power! Wspaniały, mroczny klimat i doskonale stopniowane napięcie to nasycony progresywną neoklasyką Stand Up for the Right i tu wokale Ono są chyba najlepsze na całym albumie. Nieco mocniej i bardziej klasycznie powerowo zagrane zostały porywające i bogate formalne Lonely as a Stranger i Infinity. Wspaniała melodia w klasycznym dla GALNERYUS Lament, niby już znana, ale ubrana w zupełnie nowe riffy i ozdobniki. Słoneczny power metal Japończyków.
Na tej płycie znalazła się najdłuższa jak do tej pory kompozycja zespołu, czyli tytułowy Angel of Salvation. Gościnnie zaśpiewała tu Akane Okamoto-Kaminski, czyli Akane Liv ze słynnego japońskiego symphonic power metalowego LIV MOON. Ten utwór skupia sobie wszystko co najlepsze w muzyce GALNERYUS ,czyli... wszystko. To jeden wielki popis kunsztu muzyków w opowiedzianej w teatralny sposób historii trochę w stylu RHAPSODY. Patos, monumentalizm malowany światłem i jedynie ja bym tu jednak chciał usłyszeć więcej także Masatoshi Ono. Taki wyrazisty duet wyniósł by tę kompozycję na absolutne wyżyny. Ono pojawia się zbyt późno.Tak czy inaczej pasja i precyzja wykonania niebywała. Lekko rozczarowało mnie też mało patetyczne zakończenie. Warto tu wspomnieć, że cały wątek neoklasyczny jest transpozycją Violin Concerto in D major, Op. 35. Czajkowskiego. Na koniec piękne romantyczne wyciszenie w instrumentalnym Longing, z pianinem Yuhkii i delikatną gitarą Syu. Sato genialny i podgrywa nawet specjalne przejścia, gdy te przejścia robi Syu. Coś niesamowitego technicznie.
Co do Masatoshi Ono. Wypadł znakomicie, ale z tym, że nie śpiewa Yama-B nigdy się nie pogodzę.
Na szczęście nie ma żadnego grzebania przy produkcji w stosunku do poprzedniej płyty. Brzmi to krystalicznie i wieloplanowo i jest to idealnie dobrane. Najlepsza płyta z tych z Ono jako wokalistą nagrana do tej pory.
To, co robi GALNERYUS jest nieprawdopodobne. Czarodzieje!
ocena 9,9/10
new 27.07.2018
Na tej płycie znalazła się najdłuższa jak do tej pory kompozycja zespołu, czyli tytułowy Angel of Salvation. Gościnnie zaśpiewała tu Akane Okamoto-Kaminski, czyli Akane Liv ze słynnego japońskiego symphonic power metalowego LIV MOON. Ten utwór skupia sobie wszystko co najlepsze w muzyce GALNERYUS ,czyli... wszystko. To jeden wielki popis kunsztu muzyków w opowiedzianej w teatralny sposób historii trochę w stylu RHAPSODY. Patos, monumentalizm malowany światłem i jedynie ja bym tu jednak chciał usłyszeć więcej także Masatoshi Ono. Taki wyrazisty duet wyniósł by tę kompozycję na absolutne wyżyny. Ono pojawia się zbyt późno.Tak czy inaczej pasja i precyzja wykonania niebywała. Lekko rozczarowało mnie też mało patetyczne zakończenie. Warto tu wspomnieć, że cały wątek neoklasyczny jest transpozycją Violin Concerto in D major, Op. 35. Czajkowskiego. Na koniec piękne romantyczne wyciszenie w instrumentalnym Longing, z pianinem Yuhkii i delikatną gitarą Syu. Sato genialny i podgrywa nawet specjalne przejścia, gdy te przejścia robi Syu. Coś niesamowitego technicznie.
Co do Masatoshi Ono. Wypadł znakomicie, ale z tym, że nie śpiewa Yama-B nigdy się nie pogodzę.
Na szczęście nie ma żadnego grzebania przy produkcji w stosunku do poprzedniej płyty. Brzmi to krystalicznie i wieloplanowo i jest to idealnie dobrane. Najlepsza płyta z tych z Ono jako wokalistą nagrana do tej pory.
To, co robi GALNERYUS jest nieprawdopodobne. Czarodzieje!
ocena 9,9/10
new 27.07.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"