23.08.2018, 22:53:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.09.2018, 20:36:24 przez mistrz007.)
Dokładnie, te pierwsze godziny to jest mistrzostwo, w ogóle nie zdawałem sobie sprawy że laska pielgrzyma jest taka OP. Zawsze byłem zwolennikiem jednoręcznych, ale trzymanie na dystans bandziorów z lagą czy jakichś istot to taka łatwizna, że aż przyjemność.
Nie wiem czy tak wypada mi pisać wypowiedź pod swoim postem. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę, regulamin w sumie nie zabrania
Zacząłem drugie podejście do gry, przystępując do Mrocznego Zakonu. Muszę przyznać, że o ile gra Myśliwym była dla mnie zajebista, tak Mrocznym jest to zdecydowanie poziom wyżej. Zachłysnąłem się bardzo, aż za bardzo, gdyż wydałem za dużo punktów nauki na czary, które zdecydowanie mi się nie przydają np. (korzeń, czy rój nieszczęsny). Zrobiłem to, ponieważ klimat i otoczka jaka panuje w zakonie jest po prostu dla mnie mistrzowska :
Świetne misje, które uchylają rąbka tajemnicy odnośnie całej otoczki gry (wątek Kruka, czy Smoczej Zguby chociażby), sprawiają, że chce się więcej. Wykonuje wszystkie zadania zlecone przez Baronów czy Imperanona priorytetowo, bo po prostu chłonę całkowicie całą otoczkę z nimi związaną. Wciąga strasznie gra po stronie Zakonu. Myśliwy mnie pochłonął, więc naprawdę nie wiem jak opisać grę Mrocznym.
Mam bardzo ważne szkolenie 19 września do którego powinienem się przygotowywać, a spędzam czas na rozgrywce. To powinno tłumaczyć, jak bardzo się zachłysnąłem grą magiem. Teraz muszę się ogarnąć i czas przejścia gry ku mojemu ubolewaniu znacznie się wydłuży. No, ale trudno przynajmniej będę czerpał większą przyjemność z gry jeżeli rozłożę ją w przestrzeni.
Co do samej gry. Tak jak wspominałem, za bardzo ruszyłem w magię, wczułem się w postać mistrz wiedzy tajemnej, zaciekawiony czarami wydałem niepotrzebnie punkty nauki na niektóre zaklęcia. Wyznaję zasadę, że jak już się czegoś nauczę to nie ma odwrotu, chyba że napatoczy się bug na mojej drodze. Teraz mam lekkie problemy ze zręcznością, co najgorsze nie mam wyuczonego czytania tabliczek. Tzn. mam na pierwszym poziomie. Jednakże jestem w Jarkendarze, właśnie dobijam do bandytów, a muszę zrobić jeszcze 4 poziomy, aby nauczyć się czytania III poziomu
. Będę musiał kombinować i udać się do opuszczonej kopalni i porobić trochę zadań w GD, aby jakoś nadgonić moje braki, zanim Myxir mi spierdzieli do Vatrasa.
Zwoje jakie ma w swoim repertuarze Imperanon są cudowne. Śmiertelna Fala sprawiła, że olewam Grom, Deszcz Ognia czy Ulewę. Robię to nie tylko ze względu na kapitalny efekt wizualny. Gram Mrocznym Magiem (na początku swojej ścieżki) i będę korzystał tylko z czarów mrocznej magii. Sprawia mi to wielką przyjemność, gdy na miksturze szybkości ściągam stada wargów, rzucam falę i podziwiam efekt. Coś pięknego, potem pozostaje tylko zebrać trofea i mięcho
Niezastąpiony w poprzedniej rozgrywce zwój bryły lodu, zamieniłem na runę starzenia. Ciężko powiedzieć, czy jest trudniej. Na pewno inaczej. Ważne, że klimat gry Mrocznym zachowany
Na plecach nie mam broni dystansowej. Tylko dwuręczniak, co z szatą od Waltera prezentuje się bardzo zacnie. Nie mogę się doczekać, aż wpadnę do Netbeka po miecz Przeora.
Rozgrywka jest po prostu zajebista i zdecydowanie lepsza niż myśliwym. Monotonne strzelanie z kuszy i dobijanie wszystkiego Młodszym Bratem było przyjemne, aczkolwiek w późniejszym etapie za łatwe, zbyt nużące. Wtedy grało się już tylko dla zadań. Zabijanie bandytów, zwierzyny, orków sprawia mi teraz zdecydowanie większą przyjemność. Zadania Myśliwych były świetne, ale póki co te od Mrocznych bardziej łechtają moją ciekawość. Gdy ukończę grę to napiszę recenzję i zabiorę się za Epilog
PS. Mam pytanko. Nie wiem jak to możliwe, zniknął mi rolnik co robił z Ursulą, niedaleko Sentenzy. Ten od polnych bestii. Jestem gdzieś w połowie drugiego rozdziału. Przed zabiciem Kruka i odwiedzinami w Górniczej Dolinie. Czy to normalne i czy on będzie mi jeszcze do czegoś potrzebny?
Wątpię, że to ma znaczenie, ale na początku gry (nie chcąc przechodzić wątku z Cantharem i Sarą), podbiłem do kupca w stroju farmera, żeby się nie przypierdzielił z glejtem. Czy to mogło spowodować zmiany w grze?
Marvin nie używany.
scalone/Tituf
Nie wiem czy tak wypada mi pisać wypowiedź pod swoim postem. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę, regulamin w sumie nie zabrania

Zacząłem drugie podejście do gry, przystępując do Mrocznego Zakonu. Muszę przyznać, że o ile gra Myśliwym była dla mnie zajebista, tak Mrocznym jest to zdecydowanie poziom wyżej. Zachłysnąłem się bardzo, aż za bardzo, gdyż wydałem za dużo punktów nauki na czary, które zdecydowanie mi się nie przydają np. (korzeń, czy rój nieszczęsny). Zrobiłem to, ponieważ klimat i otoczka jaka panuje w zakonie jest po prostu dla mnie mistrzowska :

Świetne misje, które uchylają rąbka tajemnicy odnośnie całej otoczki gry (wątek Kruka, czy Smoczej Zguby chociażby), sprawiają, że chce się więcej. Wykonuje wszystkie zadania zlecone przez Baronów czy Imperanona priorytetowo, bo po prostu chłonę całkowicie całą otoczkę z nimi związaną. Wciąga strasznie gra po stronie Zakonu. Myśliwy mnie pochłonął, więc naprawdę nie wiem jak opisać grę Mrocznym.
Mam bardzo ważne szkolenie 19 września do którego powinienem się przygotowywać, a spędzam czas na rozgrywce. To powinno tłumaczyć, jak bardzo się zachłysnąłem grą magiem. Teraz muszę się ogarnąć i czas przejścia gry ku mojemu ubolewaniu znacznie się wydłuży. No, ale trudno przynajmniej będę czerpał większą przyjemność z gry jeżeli rozłożę ją w przestrzeni.

Co do samej gry. Tak jak wspominałem, za bardzo ruszyłem w magię, wczułem się w postać mistrz wiedzy tajemnej, zaciekawiony czarami wydałem niepotrzebnie punkty nauki na niektóre zaklęcia. Wyznaję zasadę, że jak już się czegoś nauczę to nie ma odwrotu, chyba że napatoczy się bug na mojej drodze. Teraz mam lekkie problemy ze zręcznością, co najgorsze nie mam wyuczonego czytania tabliczek. Tzn. mam na pierwszym poziomie. Jednakże jestem w Jarkendarze, właśnie dobijam do bandytów, a muszę zrobić jeszcze 4 poziomy, aby nauczyć się czytania III poziomu

Zwoje jakie ma w swoim repertuarze Imperanon są cudowne. Śmiertelna Fala sprawiła, że olewam Grom, Deszcz Ognia czy Ulewę. Robię to nie tylko ze względu na kapitalny efekt wizualny. Gram Mrocznym Magiem (na początku swojej ścieżki) i będę korzystał tylko z czarów mrocznej magii. Sprawia mi to wielką przyjemność, gdy na miksturze szybkości ściągam stada wargów, rzucam falę i podziwiam efekt. Coś pięknego, potem pozostaje tylko zebrać trofea i mięcho

Niezastąpiony w poprzedniej rozgrywce zwój bryły lodu, zamieniłem na runę starzenia. Ciężko powiedzieć, czy jest trudniej. Na pewno inaczej. Ważne, że klimat gry Mrocznym zachowany

Rozgrywka jest po prostu zajebista i zdecydowanie lepsza niż myśliwym. Monotonne strzelanie z kuszy i dobijanie wszystkiego Młodszym Bratem było przyjemne, aczkolwiek w późniejszym etapie za łatwe, zbyt nużące. Wtedy grało się już tylko dla zadań. Zabijanie bandytów, zwierzyny, orków sprawia mi teraz zdecydowanie większą przyjemność. Zadania Myśliwych były świetne, ale póki co te od Mrocznych bardziej łechtają moją ciekawość. Gdy ukończę grę to napiszę recenzję i zabiorę się za Epilog

PS. Mam pytanko. Nie wiem jak to możliwe, zniknął mi rolnik co robił z Ursulą, niedaleko Sentenzy. Ten od polnych bestii. Jestem gdzieś w połowie drugiego rozdziału. Przed zabiciem Kruka i odwiedzinami w Górniczej Dolinie. Czy to normalne i czy on będzie mi jeszcze do czegoś potrzebny?
Wątpię, że to ma znaczenie, ale na początku gry (nie chcąc przechodzić wątku z Cantharem i Sarą), podbiłem do kupca w stroju farmera, żeby się nie przypierdzielił z glejtem. Czy to mogło spowodować zmiany w grze?
Marvin nie używany.
scalone/Tituf