25.11.2018, 21:32:52
Exodus - Bonded by Blood (1985)
![[Obrazek: R-1842628-1586600739-2775.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/ce1nux_6qFfjqqyEompsL6yv9Wk=/fit-in/600x606/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1842628-1586600739-2775.jpeg.jpg)
1. Bonded by Blood 03:44
2. Exodus 04:05
3. And Then There Were None 04:40
4. A Lesson in Violence 03:49
5. Metal Command 04:13
6. Piranha 03:46
7. No Love 05:09
8. Deliver Us to Evil 07:08
9. Strike of the Beast 03:57
Rok wydania: 1985
Gatunek: Thrash metal
Kraj: USA
Skład:
Paul Baloff - śpiew
Gary Holt - gitara
Rick Hunolt - gitara
Rob McKillop - gitara basowa
Tom Hunting - perkusja
Zostawmy tradycyjne przy dyskusjach nad debiutem EXODUS kwestie "co by było gdy Kirk Hammett.." oraz "ta płyta ukazała się zbyt późno i...".
Ukazała się nakładem Torrid Records z Nowego Jorku 25 kwietnia 1985 i tego samego dnia w Kanadzie via Banzai Records.
Oczywiście na winylu i oczywiście bardziej znane są pierwsze wersje od Roadrunner. Pierwsze wydanie na CD to rok 1987 (Combat Records). Od nagrania latem 1984 roku minęło więc trochę czasu, ale w tym okresie to był "tylko' kolejny debiutujący band thrashmetalowy z Bay Area... Do tego wszystkiego nie spodobała się wielu dystrybutorom okładka (no tak, rok 1985...) , choć nie mniej kontrowersyjne z debiutów METALLICA i ANTHRAX jakoś nie wyzwały takich dyskusji i wzburzenia. Część nakładu została opatrzona inną, nie wyrażającą praktycznie niczego okładką.
EXODUS rzucił na szalę wszystko, co miał najlepszego w zanadrzu. Nad wyraz sprawny duet gitarzystów, kompetencję sekcji rytmicznej oraz Paula Baloffa. Różnie do Baloffa można podchodzić... Wokalistą z prawdziwego zdarzenia trudno go nazwać, ale w thrash metalu liczy się trochę coś innego. Czy Baloff miał to co można określić jako metalową charyzmę? Moim zdaniem nie, ale ja wszystko rozpatruję przez pryzmat "Zetro".
Muzycznie grupa przedstawiła wyrównany zestaw kompozycji z pewną skłonnością do speedmanii w czystej postaci, co zresztą wraz z tą zwartą kąśliwą stalową ścianą gitar Holta i Hunolta stawia EXODUS na innej płaszczyźnie niż METALLICA.
Prawdziwej inspiracji rockiem czy NWOBHM tu nie ma. Jest metal o amerykańskich korzeniach z Kalifornii.
Najlepsze numery to Exodus o potężnych ultra dynamicznych riffach i pełen zadziornych ozdobników gitarowych, Metal Command i Strike of the Beast. Metal Command to wyborny refren i doskonała praca gitar, doprawdy po mistrzowsku to zostało zrobione w niby nieskomplikowany sposób. No, a Strike of the Beast to po prostu kwintesencja tego jak można zniszczyć w tak krótkim czasie, grając w latach 80tych thrash w Bay Area! Absolutna bezwzględna dewastacja!
Najsłabiej wypada tu lekko sflaczały i jednostajny And Then There Were None.
Warto zwrócić uwagę na pewne podobieństwa w konstrukcji bardzo szybkiego A Lesson in Violence do nagrań SLAYER z "Show No Mercy" i to podobieństwo jest także wyraźne w obu solówkach gitarowych. Może nie do końca, ale Hanneman i King się tu kłania. Piranha i No Love to bardzo dobre kawałki, w tempach uznanych potem przez EXODUS za podstawowe.
Z jednej strony surowe, z drugiej o wyraźnie zaznaczonej melodii. No ten jakże ażurowy i subtelny wstęp na gitarach akustycznych.
Najdłuższy Deliver Us to Evil to takie wyrażenie całej muzycznej filozofii EXOUS w pigułce. Jest to numer bardzo dobry, jednak może trochę więcej się tu mogłoby dziać w szybkiej części instrumentalnej, bo apokaliptyczne sola są fajne, ale podświadomie oczekuje się na coś więcej.
Obok gitarzystów na szczególne wyróżnienie zasługuje perkusista Tom Hunting. Potrafił i pokazała więcej niż większość perkusistów grających thrash w tym okresie. Może nawet w jakiś sposób jego styl nie do końca przystawał wówczas do thrasmetalowych kanonów.
Wbrew temu, co się często mówi, produkcja nie jest wcale zła, oczywiście poziom mocy gitarowej nie jest taki jak w roku 1990, ale w 1985 nikt jeszcze nie grał na ultra ciężko ustawionych gitarach, bo cele i zadania muzyczne realizowane były przez generowaną energię, a nie ciężar soundu.
To, że EXODUS jest mocnym graczem na scenie thrashmetalowej, w podziemiu wiedziano już wcześniej. Muzyczny świat dowiedział się o tym w roku 1985. EXODUS praktycznie od razu awansował do grupy Gwiazd Thrash Metalu z Kalifornii.
ocena: 8.8/10
new 25.11.2018
Ukazała się nakładem Torrid Records z Nowego Jorku 25 kwietnia 1985 i tego samego dnia w Kanadzie via Banzai Records.
Oczywiście na winylu i oczywiście bardziej znane są pierwsze wersje od Roadrunner. Pierwsze wydanie na CD to rok 1987 (Combat Records). Od nagrania latem 1984 roku minęło więc trochę czasu, ale w tym okresie to był "tylko' kolejny debiutujący band thrashmetalowy z Bay Area... Do tego wszystkiego nie spodobała się wielu dystrybutorom okładka (no tak, rok 1985...) , choć nie mniej kontrowersyjne z debiutów METALLICA i ANTHRAX jakoś nie wyzwały takich dyskusji i wzburzenia. Część nakładu została opatrzona inną, nie wyrażającą praktycznie niczego okładką.
EXODUS rzucił na szalę wszystko, co miał najlepszego w zanadrzu. Nad wyraz sprawny duet gitarzystów, kompetencję sekcji rytmicznej oraz Paula Baloffa. Różnie do Baloffa można podchodzić... Wokalistą z prawdziwego zdarzenia trudno go nazwać, ale w thrash metalu liczy się trochę coś innego. Czy Baloff miał to co można określić jako metalową charyzmę? Moim zdaniem nie, ale ja wszystko rozpatruję przez pryzmat "Zetro".
Muzycznie grupa przedstawiła wyrównany zestaw kompozycji z pewną skłonnością do speedmanii w czystej postaci, co zresztą wraz z tą zwartą kąśliwą stalową ścianą gitar Holta i Hunolta stawia EXODUS na innej płaszczyźnie niż METALLICA.
Prawdziwej inspiracji rockiem czy NWOBHM tu nie ma. Jest metal o amerykańskich korzeniach z Kalifornii.
Najlepsze numery to Exodus o potężnych ultra dynamicznych riffach i pełen zadziornych ozdobników gitarowych, Metal Command i Strike of the Beast. Metal Command to wyborny refren i doskonała praca gitar, doprawdy po mistrzowsku to zostało zrobione w niby nieskomplikowany sposób. No, a Strike of the Beast to po prostu kwintesencja tego jak można zniszczyć w tak krótkim czasie, grając w latach 80tych thrash w Bay Area! Absolutna bezwzględna dewastacja!
Najsłabiej wypada tu lekko sflaczały i jednostajny And Then There Were None.
Warto zwrócić uwagę na pewne podobieństwa w konstrukcji bardzo szybkiego A Lesson in Violence do nagrań SLAYER z "Show No Mercy" i to podobieństwo jest także wyraźne w obu solówkach gitarowych. Może nie do końca, ale Hanneman i King się tu kłania. Piranha i No Love to bardzo dobre kawałki, w tempach uznanych potem przez EXODUS za podstawowe.
Z jednej strony surowe, z drugiej o wyraźnie zaznaczonej melodii. No ten jakże ażurowy i subtelny wstęp na gitarach akustycznych.
Najdłuższy Deliver Us to Evil to takie wyrażenie całej muzycznej filozofii EXOUS w pigułce. Jest to numer bardzo dobry, jednak może trochę więcej się tu mogłoby dziać w szybkiej części instrumentalnej, bo apokaliptyczne sola są fajne, ale podświadomie oczekuje się na coś więcej.
Obok gitarzystów na szczególne wyróżnienie zasługuje perkusista Tom Hunting. Potrafił i pokazała więcej niż większość perkusistów grających thrash w tym okresie. Może nawet w jakiś sposób jego styl nie do końca przystawał wówczas do thrasmetalowych kanonów.
Wbrew temu, co się często mówi, produkcja nie jest wcale zła, oczywiście poziom mocy gitarowej nie jest taki jak w roku 1990, ale w 1985 nikt jeszcze nie grał na ultra ciężko ustawionych gitarach, bo cele i zadania muzyczne realizowane były przez generowaną energię, a nie ciężar soundu.
To, że EXODUS jest mocnym graczem na scenie thrashmetalowej, w podziemiu wiedziano już wcześniej. Muzyczny świat dowiedział się o tym w roku 1985. EXODUS praktycznie od razu awansował do grupy Gwiazd Thrash Metalu z Kalifornii.
ocena: 8.8/10
new 25.11.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"