01.01.2019, 13:33:23
Ibridoma - City of Ruins (2018)
To piąty album IBRIDOMA, wydany przez Punishment 18 Records w październiku 2018.
new 28.11.2018
![[Obrazek: R-12419886-1534928840-9764.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/Hc0SDYrf-FESwHtdVkbSlvsyLHY=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-12419886-1534928840-9764.jpeg.jpg)
tracklista:
1.Sadness Comes 03:14
2.Evil Wind 03:05
3.T.F.U. 03:52
4.Di nuovo inverno 04:04
5.City of Ruins 03:54
6.Angel of War 03:12
7.My Nightmares 04:05
8.Fragile 03:53
9.Terminator 03:06
10.I'm Broken 03:48
rok wydania: 2018
gatunek: heavy/power metal
kraj: Włochy
skład zespołu:
Christian Bartolacci - śpiew
Marco Vitali - gitara
Sebastiano Ciccalè - gitara
Leonardo Ciccarelli - gitara basowa
Alessandro Morroni - perkusja
To piąty album IBRIDOMA, wydany przez Punishment 18 Records w październiku 2018.
Upór IBRIDOMA jest godny podziwu. Prezentują już piąty album i po raz piąty nie mogą zrozumieć, że granie heavy power nie jest dla nich. Tym razem można usłyszeć dziesięć numerów nieco tylko przekraczających po trzy minuty, wypełnionych marnym riffowaniem, paskudnymi wstawkami w stylu modern oraz płaczliwym wokalem Christiana Bartolacci.
Ja nie wiem, jak można być zmanierowanym jak on w tym śpiewaniu. Czy on sam siebie nie słyszy? Co gorsza, to chyba postępuje z płyty na płytę... Może jednak lepiej by się czuł w emo/gothic rocku? Kompozycje są nieudane. Sztywne melodie opierają się o dwa trzy w kółko grane riffy, melodie zupełnie bezbarwne, zaś refreny wołają o pomstę do nieba. Jeśli taki emo power jak T.F.U. jest zdatny do słuchania najbardziej ze wszystkiego, to jest już naprawdę niedobrze. Zupełny brak pomysłu na cokolwiek. City of Ruins to chyba jeden z najgorszych numerów heavy/power (że tak powiem) z bieżącego roku. Także sola gitarowe są absolutnie bezsensowne. IBRIDOMA nie ma pomysłu ani granie szybsze i bardziej przebojowe, ani na epickie (fatalna łupanina w Fragile, z dodatkowym "łoołoołoo"). Śmieszy tworzenie nastroju grozy w zagranym jak przez jakieś automaty Terminator. I'm Broken to ballada z marnymi gitarami akustycznymi, prezentująca poziom jak ze studenckiego festiwalu emo rocka.
Alessandro Morroni przysypia za swoim zestawem, bas byle jaki i byle gdzie punktujący. Wykonanie ogólnie poniżej krytyki. Brzmienie sztuczne, pozbawione głębi, gitary bardziej warczą, niż emanują heavy/power metalową mocą.
Jest to album kompromitujący, absolutnie kompromitujący zespół może nie najwyższych lotów, ale coś tam czasem grający wcześniej niewywołującego odruchu wymiotnego. No tak, okładka jak najbardziej w porządku. Najlepiej poprzestać tylko na jej kontemplacji, nie zagłębiając się w muzyczną zawartość tego dzieła.
ocena: 2,3/10
new 28.11.2018
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"