27.08.2019, 13:03:56
DragonForce - Sonic Firestorm (2004)
![[Obrazek: R-606261-1529241749-2049.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/Etzpg7GS4p6Bp1hqt9-GD-hkrSc=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-606261-1529241749-2049.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. My Spirit Will Go On 07:54
2. Fury of the Storm 06:46
3. Fields of Despair 05:25
4. Dawn over a New World 05:13
5. Above the Winter Moonlight 07:31
6. Soldiers of the Wasteland 09:45
7. Prepare for War 06:15
8. Once in a Lifetime 07:46
Rok wydania: 2004
Gatunek: Melodic Speed Power Metal
Kraj: Wielka Brytania
Skład zespołu:
ZP Theart – śpiew
Herman Li – gitara, śpiew
Sam Totman – gitara, śpiew
Adrian Lambert - gitara basowa
Dave Mackintosh – perkusja
Vadim Pruzhanov – instrumenty klawiszowe, pianino, gitara akustyczna
Sensacyjny debiut (dla wielu, ale nie dla wszystkich) wymusił natychmiastowe nagranie drugiej płyty, która została nagrana jesienią 2003 roku w Thin Ice Studios, była gotowa do obróbki 10 grudnia, a w kwietniu 2004 wydała ją wytwórnia Nose Records. Album ten został nagrany z nową sekcją rytmiczną, przy czym basista Adrian Lambert został pozyskany z power metalowego INTENSE, a perkusista Dave Mackintosh ze słynnego symphonic epic power/black metalowego BAL-SAGOTH.
Sensacyjny debiut (dla wielu, ale nie dla wszystkich) wymusił natychmiastowe nagranie drugiej płyty, która została nagrana jesienią 2003 roku w Thin Ice Studios, była gotowa do obróbki 10 grudnia, a w kwietniu 2004 wydała ją wytwórnia Nose Records. Album ten został nagrany z nową sekcją rytmiczną, przy czym basista Adrian Lambert został pozyskany z power metalowego INTENSE, a perkusista Dave Mackintosh ze słynnego symphonic epic power/black metalowego BAL-SAGOTH.
Sekcja rytmiczna była nowa, ale muzyka była konsekwentną kontynuacją tego, co przyniosło DRAGONFORCE sukces w roku poprzednim - zagrany w speedowych tempach melodyjny power o cechach epickich. Także i tym razem grupa przedstawiła kompozycje dosyć długie, nawet średnio dłuższe, niż na debiucie i napędzane atomową perkusją Dave Mackintosha. Ten perkusista rozegrał na tej płycie kapitalna partię, zdecydowanie korzystając ze swoich doświadczeń w poprzednim zespole.
Utwory z tej płyty są dojrzalsze w formie niż poprzednio i jednorożec już tak nad tym wszystkim nie polatuje na skrzydłach pegaza. Jeśli w 2003 można było zarzucić ich muzyce pewne nieuporządkowanie, to tym razem technika Li, Totmana i sekcji rytmicznej została wykorzystana we właściwy sposób i te ultra speedowe partie, gdzie gitarzyści grają te swoje niesamowite sola i pojedynkują się z szybkością światła są bardzo czytelne. Rozpoczyna to wszystko znakomity My Spirit Will Go On, tak naprawdę w stylu POWER QUEST, ale jednak ten speedowy styl nadaje takiej muzyce zupełnie innego wyrazu.
Oczywiście smok z mieczem nadal tu jest obecny tak w Fury of the Storm jak i w Fields of Despair, ale niezależnie od tego, jaki kto ma stosunek do tego podgatunku, to trzeba przyznać, że samo wykonanie jest znakomite i z taką werwą to po prostu nikt nie grał takiej muzyki. A że okrzepli, to świadczy o tym doskonały potoczysty refren z Fields of Despair i gustowne wykorzystanie tu instrumentów klawiszowych. Nie jest to na pewno plan symfoniczny, ale nie jest to także zawstydzające granie plastikowych akordów z zabawy w remizie. Trzeba pochwalić song Dawn over a New World, z pianinem, z gustownymi gitarami i z piękną melodią osadzoną w najlepszych tradycjach brytyjskiego rocka. Doprawdy klasa! I warto zauważyć, jak wybornie śpiewa tu ZP Theart bez speedowego tła. Oczywiście w tej speedowej nawałnicy są i nieco wolniejsze numery, jak Above the Winter Moonlight i co ciekawe to jest nieco mniej atrakcyjne od tych utworów granych z prędkością światła. Fakt, przyspieszenie jest to w pewnym momencie zrobione po mistrzowsku. Jednak gdy po nim następuje taki epicki killer jak Soldiers of the Wasteland i DRAGONFORCE gra przez dziesięć minut porywający speed melodic o świetnej melodii głównej i nie pozwala odwrócić od siebie uwagi ani na moment, to już coś znaczy. I co by się nie powiedziało o wszystkich solach i zagrywkach obu gitarzystów na różnych płytach, to długie unisono w tym utworze jest czymś doprawdy wspaniałym i godnym zapamiętania.
Porywająco, śmiało i nawet lekko neoklasycznie poczynają sobie w Prepare for War i w tej kompozycji słychać, jak bardzo uporządkowali swoje granie w ciągu jednego roku. Czytelne, klarowne, wybornie zaaranżowane i eksplodujące w refrenie.
DRAGONFORCE nadal pozostaje zespołem polatującym ku Słońcu, radosnym w przyjemny sposób i takim chce tu zostać zapamiętanym w brawurowo rozegranym na zakończenie Once in a Lifetime.
W procesie produkcji postarano się, by całość brzmiała bardziej czytelnie niż na debiucie, nieco pogłębiono plany, rozsunięto gitary i ustawiono perkusje niezbyt mocną, by nie zagłuszała gitar. Tym razem Karla Grooma wsparł Niemiec Eberhard Köhler (mastering).
Kunszt instrumentalistów DRAGONFORCE jest niezaprzeczalny i cokolwiek się sądzi o ich muzyce, to trzeba to docenić.
Tym albumem grupa przekroczyła wiek chłopięcy i stała się mężczyzną, choć wielu nadal nie chciało tego zrozumieć i odnosiło się do tego bandu z lekceważeniem.
ocena: 9/10
new 27.08.2019
Utwory z tej płyty są dojrzalsze w formie niż poprzednio i jednorożec już tak nad tym wszystkim nie polatuje na skrzydłach pegaza. Jeśli w 2003 można było zarzucić ich muzyce pewne nieuporządkowanie, to tym razem technika Li, Totmana i sekcji rytmicznej została wykorzystana we właściwy sposób i te ultra speedowe partie, gdzie gitarzyści grają te swoje niesamowite sola i pojedynkują się z szybkością światła są bardzo czytelne. Rozpoczyna to wszystko znakomity My Spirit Will Go On, tak naprawdę w stylu POWER QUEST, ale jednak ten speedowy styl nadaje takiej muzyce zupełnie innego wyrazu.
Oczywiście smok z mieczem nadal tu jest obecny tak w Fury of the Storm jak i w Fields of Despair, ale niezależnie od tego, jaki kto ma stosunek do tego podgatunku, to trzeba przyznać, że samo wykonanie jest znakomite i z taką werwą to po prostu nikt nie grał takiej muzyki. A że okrzepli, to świadczy o tym doskonały potoczysty refren z Fields of Despair i gustowne wykorzystanie tu instrumentów klawiszowych. Nie jest to na pewno plan symfoniczny, ale nie jest to także zawstydzające granie plastikowych akordów z zabawy w remizie. Trzeba pochwalić song Dawn over a New World, z pianinem, z gustownymi gitarami i z piękną melodią osadzoną w najlepszych tradycjach brytyjskiego rocka. Doprawdy klasa! I warto zauważyć, jak wybornie śpiewa tu ZP Theart bez speedowego tła. Oczywiście w tej speedowej nawałnicy są i nieco wolniejsze numery, jak Above the Winter Moonlight i co ciekawe to jest nieco mniej atrakcyjne od tych utworów granych z prędkością światła. Fakt, przyspieszenie jest to w pewnym momencie zrobione po mistrzowsku. Jednak gdy po nim następuje taki epicki killer jak Soldiers of the Wasteland i DRAGONFORCE gra przez dziesięć minut porywający speed melodic o świetnej melodii głównej i nie pozwala odwrócić od siebie uwagi ani na moment, to już coś znaczy. I co by się nie powiedziało o wszystkich solach i zagrywkach obu gitarzystów na różnych płytach, to długie unisono w tym utworze jest czymś doprawdy wspaniałym i godnym zapamiętania.
Porywająco, śmiało i nawet lekko neoklasycznie poczynają sobie w Prepare for War i w tej kompozycji słychać, jak bardzo uporządkowali swoje granie w ciągu jednego roku. Czytelne, klarowne, wybornie zaaranżowane i eksplodujące w refrenie.
DRAGONFORCE nadal pozostaje zespołem polatującym ku Słońcu, radosnym w przyjemny sposób i takim chce tu zostać zapamiętanym w brawurowo rozegranym na zakończenie Once in a Lifetime.
W procesie produkcji postarano się, by całość brzmiała bardziej czytelnie niż na debiucie, nieco pogłębiono plany, rozsunięto gitary i ustawiono perkusje niezbyt mocną, by nie zagłuszała gitar. Tym razem Karla Grooma wsparł Niemiec Eberhard Köhler (mastering).
Kunszt instrumentalistów DRAGONFORCE jest niezaprzeczalny i cokolwiek się sądzi o ich muzyce, to trzeba to docenić.
Tym albumem grupa przekroczyła wiek chłopięcy i stała się mężczyzną, choć wielu nadal nie chciało tego zrozumieć i odnosiło się do tego bandu z lekceważeniem.
ocena: 9/10
new 27.08.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"