21.09.2019, 18:05:14
Derdian - New Era Pt. 2 - War of the Gods (2007)
![[Obrazek: R-5092446-1384267585-2568.jpeg.jpg]](https://img.discogs.com/O6XaYPvLgg3jcojBPB6ZCxJQr5U=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-5092446-1384267585-2568.jpeg.jpg)
Tracklista:
1. Overture 01:42
2. New Era 05:30
3. Betrayer 06:08
4. I Don't Wanna Die 05:24
5. Golstar's Rage 07:06
5. Golstar's Rage 07:06
6. Why 05:55
7. Back to the Crystal 07:02
8. Immortal's Lair 09:15
9. The Hunter 05:57
10. Before the War 01:49
10. Before the War 01:49
11.War of the Gods 08:26
Rok wydania: 2007
Gatunek: Melodic Epic Power Metal
Kraj: Włochy
Skład zespołu:
Joe Cargianelli - śpiew
Enrico Pistolese - gitara
Dario Radaelli - gitara
Fulvio Manganini - bas
Salvatore Giordano - perkusja
Marco Garau - instrumenty klawiszowe
DERDIAN chyba pozazdrościł grupie KALEDON stworzonego przez nich Universum i wykreował własny, dotrzymując słowa i nagrywając drugą część "New Era". Tym razem wydawcą była amerykańska wytwórnia Magna Carta Records, zasadniczo specjalizująca się w metalu progresywnym. Album ukazał się w sierpniu 2007, a w grudniu również w Japonii.
Progresywnego grania DERDIAN nie proponuje i progresji jest tyle, ile zawsze jest w zwartych albumach o charakterze konceptualnym, czyli dawka interludiów i preludiów mniej lub bardziej wyrafinowanych...
Tu wszystko rozpoczyna się od bojowej uwertury, prowadzonej przez litaury Giordiano, pełnej męskich rycerskich wokali, a potem... Czego nie można odmówić DERDIAN to energii w power metalu na neoklasycznej osnowie i to słychać we wstępie do New Era, który to utwór przypomina zasadnicze fakty z historii i jest pompatycznie i melodyjnie z Cargianelli na planie pierwszym, który ogólnie jest na tym albumie głośny, rozkrzyczany nawet i znacznie bardziej słyszalny od klawiszy, które może i są zmasowane, ale na planie zdecydowanie dalszym. Wstawka symfoniczna jest tu po prostu fenomenalna i chyba dlatego, że jest zupełnie inna niż te, którymi zazwyczaj raczy RHAPSODY. DERDIAN gra ostro i twardo rzeczy niesamowicie romantyczne i pod tym względem to fenomen na skalę całych Włoch. Wojenna opera w dumnym stylu kontynuowana jest w Betrayer i tego się słucha nadspodziewanie dobrze, mimo umiarkowanie zmanierowanych wokali. No po prostu aż się chce chwycić za claymore albo inny dwuręczny miecz. Barwnie, ciekawie DERDIAN opowiada swoją historię, zgrabnie operując w podgatunku power epic metal.
Te sola gitarowe są zniewalające, chyba dlatego, że są tak bardzo melodyjne, tak pełne czytelnego dramatyzmu. Tak jest praktycznie w każdej kompozycji, nawet w tych nieco zbyt słodkich i ugładzonych jak I Don't Wanna Die, choć i tu refren jest urzekający prostą, nieco naiwną melodią. Ponadto jak zgrabnie przechodzą tu do mocniejszych akcentów! Nie może być bardziej klasycznej kompozycji w stylu heroic italian power metal niż Golstar's Rage i tu bardzo dużo jest wzięte ze stylistyki KALEDON, ale biją KALEDON doprawdy udaną melodią, ciepłym dramatyzmem, patosem i doskonałą robotą sekcji rytmicznej, bo ta gra na tym LP wyjątkowo dobrze i pewnie. Tradycyjne na takich płytach następuje potem wyciszenie w songu przy pianinie, tutaj we Why i jest dobrze, przynajmniej na tyle, że kolejny taki song włoski nie irytuje.
Co więcej, część instrumentalna jest i tym razem urzekająca wystudiowanym romantyzmem gitary. Potem jednak zaliczają wpadkę wchodząc na obszary RHAPSODY w Back to the Crystal i taki poziom komplikacji ich nieco przerasta, a już na pewno poza refrenami. Centralny kolos tym razem jest nieco odsunięty w czasie, pojawia się późno i tak naprawdę to zadziwia. Niby to wszystko już było, ale przecież nie tak. Fenomenalne prowadzenie tego symfoniką z niezniszczalnymi rycerzami na planie pierwszym, niby też coś pomiędzy KALEDIN a THY MAJESTIE, jest ten patos włoski, to specyficzne przerysowanie, ale trzyma w napięciu, co więcej chce się słuchać tej symfoniki, na nią się tu czeka. Trochę wokalnie to może i momentami siada, może Fabio czy Roberto by to zaśpiewali lepiej, ale jest dobrze, jest dobrze!
Jeśli patos i monumentalizm to nic tu nie przebije The Hunter, bo jak się okazuje można być patetycznym grając szybko. No po prostu moc, także w tych bojowych mocnych chórkach. Może i nawinie nieco, ale co z tego, skoro melodia i aranżacja jest najwyższej klasy?
No i finał złożony z Before the War i War of the Gods. Pompatycznie, dramatycznie, melodyjnie, w klasycznym włoskim stylu i z absolutnie fenomenalnym refrenem. Coś pięknego po prostu w połączeniu z tymi fanfarami. Tak wdzięcznie i lekko to zostało zagrane, tak subtelnie zaaranżowane w pewnych miejscach, zwłaszcza tych wolniejszych. Jeden z najbardziej udanych i zapadających w pamięć finałów na włoskich płytach tego gatunku. No i samo zakończenie, mówiące, że jeszcze nie koniec...
Odważnie zagrała ekipa DERDIAN, bez kompleksów i bez zahamowań. Grają swoje, instrumentalnie i wokalnie nadspodziewanie ciekawie. Ponadto ten sound jest bardzo dobry, z opcji "sharp & clear", a słyszalność każdego instrumentu jest doskonała, po prostu doskonała!
Ten album kiedyś traktowałem z pewnym lekceważeniem, ale następne lata pokazały, że tak zagrać potrafi we Włoszech mało kto i gatunek stopniowo upada w czystej formie. Pewne rzeczy się docenia z perspektywy czasu i tego co się w muzyce dzieje.
ocena: 9/10
new 21.09.2019
Progresywnego grania DERDIAN nie proponuje i progresji jest tyle, ile zawsze jest w zwartych albumach o charakterze konceptualnym, czyli dawka interludiów i preludiów mniej lub bardziej wyrafinowanych...
Tu wszystko rozpoczyna się od bojowej uwertury, prowadzonej przez litaury Giordiano, pełnej męskich rycerskich wokali, a potem... Czego nie można odmówić DERDIAN to energii w power metalu na neoklasycznej osnowie i to słychać we wstępie do New Era, który to utwór przypomina zasadnicze fakty z historii i jest pompatycznie i melodyjnie z Cargianelli na planie pierwszym, który ogólnie jest na tym albumie głośny, rozkrzyczany nawet i znacznie bardziej słyszalny od klawiszy, które może i są zmasowane, ale na planie zdecydowanie dalszym. Wstawka symfoniczna jest tu po prostu fenomenalna i chyba dlatego, że jest zupełnie inna niż te, którymi zazwyczaj raczy RHAPSODY. DERDIAN gra ostro i twardo rzeczy niesamowicie romantyczne i pod tym względem to fenomen na skalę całych Włoch. Wojenna opera w dumnym stylu kontynuowana jest w Betrayer i tego się słucha nadspodziewanie dobrze, mimo umiarkowanie zmanierowanych wokali. No po prostu aż się chce chwycić za claymore albo inny dwuręczny miecz. Barwnie, ciekawie DERDIAN opowiada swoją historię, zgrabnie operując w podgatunku power epic metal.
Te sola gitarowe są zniewalające, chyba dlatego, że są tak bardzo melodyjne, tak pełne czytelnego dramatyzmu. Tak jest praktycznie w każdej kompozycji, nawet w tych nieco zbyt słodkich i ugładzonych jak I Don't Wanna Die, choć i tu refren jest urzekający prostą, nieco naiwną melodią. Ponadto jak zgrabnie przechodzą tu do mocniejszych akcentów! Nie może być bardziej klasycznej kompozycji w stylu heroic italian power metal niż Golstar's Rage i tu bardzo dużo jest wzięte ze stylistyki KALEDON, ale biją KALEDON doprawdy udaną melodią, ciepłym dramatyzmem, patosem i doskonałą robotą sekcji rytmicznej, bo ta gra na tym LP wyjątkowo dobrze i pewnie. Tradycyjne na takich płytach następuje potem wyciszenie w songu przy pianinie, tutaj we Why i jest dobrze, przynajmniej na tyle, że kolejny taki song włoski nie irytuje.
Co więcej, część instrumentalna jest i tym razem urzekająca wystudiowanym romantyzmem gitary. Potem jednak zaliczają wpadkę wchodząc na obszary RHAPSODY w Back to the Crystal i taki poziom komplikacji ich nieco przerasta, a już na pewno poza refrenami. Centralny kolos tym razem jest nieco odsunięty w czasie, pojawia się późno i tak naprawdę to zadziwia. Niby to wszystko już było, ale przecież nie tak. Fenomenalne prowadzenie tego symfoniką z niezniszczalnymi rycerzami na planie pierwszym, niby też coś pomiędzy KALEDIN a THY MAJESTIE, jest ten patos włoski, to specyficzne przerysowanie, ale trzyma w napięciu, co więcej chce się słuchać tej symfoniki, na nią się tu czeka. Trochę wokalnie to może i momentami siada, może Fabio czy Roberto by to zaśpiewali lepiej, ale jest dobrze, jest dobrze!
Jeśli patos i monumentalizm to nic tu nie przebije The Hunter, bo jak się okazuje można być patetycznym grając szybko. No po prostu moc, także w tych bojowych mocnych chórkach. Może i nawinie nieco, ale co z tego, skoro melodia i aranżacja jest najwyższej klasy?
No i finał złożony z Before the War i War of the Gods. Pompatycznie, dramatycznie, melodyjnie, w klasycznym włoskim stylu i z absolutnie fenomenalnym refrenem. Coś pięknego po prostu w połączeniu z tymi fanfarami. Tak wdzięcznie i lekko to zostało zagrane, tak subtelnie zaaranżowane w pewnych miejscach, zwłaszcza tych wolniejszych. Jeden z najbardziej udanych i zapadających w pamięć finałów na włoskich płytach tego gatunku. No i samo zakończenie, mówiące, że jeszcze nie koniec...
Odważnie zagrała ekipa DERDIAN, bez kompleksów i bez zahamowań. Grają swoje, instrumentalnie i wokalnie nadspodziewanie ciekawie. Ponadto ten sound jest bardzo dobry, z opcji "sharp & clear", a słyszalność każdego instrumentu jest doskonała, po prostu doskonała!
Ten album kiedyś traktowałem z pewnym lekceważeniem, ale następne lata pokazały, że tak zagrać potrafi we Włoszech mało kto i gatunek stopniowo upada w czystej formie. Pewne rzeczy się docenia z perspektywy czasu i tego co się w muzyce dzieje.
ocena: 9/10
new 21.09.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL
"Only The Strong Survive!"
"Only The Strong Survive!"