The Ferrymen
#2
The Ferrymen - A New Evil (2019)

[Obrazek: R-14253083-1570799639-1991.jpeg.jpg]

tracklista:
1.Don't Stand in My Way 05:02
2.Bring Me Home 06:23
3.A New Evil 03:52
4.The Night People Rise 03:37
5.Save Your Prayers 05:14
6.Heartbeat 05:43
7.Your Own Hero 04:49
8.No Matter How Hard We Fall 04:31
9.My Dearest Fear 04:40
10.You Against the World 03:54
11.All We Got 03:50

rok wydania: 2019
gatunek: melodic heavy/power metal
kraj: Hiszpania/Szwecja/USA

skład zespołu:
Ronald Romero - śpiew
Magnus Karlsson - gitary, gitara basowa, instrumenty klawiszowe
Mike Terrana - perkusja


Przewoźnik zaprasza na swoją łódź po raz drugi. Wrzesień to miesiąc premiery "A New Evil", która miała miejsce najpierw w Japonii, gdzie płytę wydał King Records (w Europie Frontiers Records).

Napisałem kiedyś - "Takiej muzyki potrzeba więcej i jeszcze więcej." I taką muzykę daje THE FERRYMEN po raz drugi. Jest to przepiękny album z melodyjnym heavy/power w tradycji MASTERPLAN z fenomenalnymi wokalami Ronalda Romero, który jest, i to jest niezaprzeczalnie, aktualnie jednym z najlepszych wokalistów metalowych świata i każdy jego występ to uczta dla fanów śpiewu na niebotycznie wysokim poziomie. On tu jest połową, a może nawet więcej niż połową muzycznej istoty tej płyty, bo Karlsson i Terrana, są wspaniali w swej skromności, a przecież grają fenomenalnie. Te przejścia Terrana, te sola gitarowe Karlssona, te gustowne ascetyczne, a zarazem pełne emocji klawisze...
THE FERRYMEN gra w tym swoim umiarkowanym tempie killer za killerem, a Romero po prostu czaruje i czaruje bez przerwy. Żadnych dłużyzn, żadnych wydumanych kolosów, zwarte skomasowane gitarowo kompozycje z płynnymi przejściami do refrenów i konsekwentnym generowaniem tego ciepłego, lekko melancholijnego klimatu jakim epatowali na pierwszej płycie. Ogromna swoboda wykonania cechuje to wszystko, zero grania siłowego, które przecież jest często elementem zabijającym heavy/power. Oczywiście, nie taki heavy/power jaki jest tutaj, bo to jest podszyte takim niesamowitym rockowym feelingiem! Jest moc melodyjnego heavy/power, który spycha na margines brutalną power/thrashową nawalankę. Ludzie chcą czegoś innego... Zwłaszcza chyba po tym, jak w niebyt odszedł MASTERPLAN. Tu to jest, jest to wszystko. Może i w pewnym stopniu niektóre z tych kompozycji nie mają aż tak nośnych refrenów jak te z 2017, ale magia jest niezaprzeczalna i to wciąga, wciąga samym głosem Romero. Z kolei to, co najbardziej nostalgiczne i romantyczne, to co smutne chwilami, jest oddane z jeszcze większym pietyzmem i z jeszcze większym żarem. I dotyczy to nie tylko Heartbeat...
Ogromna elegancja, ogromne wyczucie konwencji i godna podziwu konsekwencja w tworzeniu zapadających w pamięć kompozycji w jednym stylu, bez popadania w schematyzm. Poetycka refleksyjność, podkreślona wycyzelowanymi szczegółami. Raz jedna z tych kompozycji wydaje się piękniejsza, a raz inna... Do tego jednak THE FERRYMEN przyzwyczaił już w roku 2017.


Bardzo dobrze się stało, że niczego tu nie zmieniano w brzmieniu całości w stosunku do pierwszej płyty. Mistrz Jacob Hansen poszedł śladami Mistrza Simone Mularoni i wszystkie elementy ciepłego głębokiego soundu z oddzielnym planem klawiszowym i wyważoną głośnością perkusji zostały utrzymane. Moc, potężna gorąca moc!
Kolejne wielkie święto melodyjnego metalu.
Pozostaje tylko czekać na dzień, gdy Przewoźnik przypłynie po nas po raz trzeci.


ocena: 9,6/10

new 10.10.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
The Ferrymen - przez Memorius - 08.04.2019, 20:13:07
RE: The Ferrymen - przez Memorius - 10.10.2019, 10:28:47
RE: The Ferrymen - przez Memorius - 26.01.2022, 20:07:27
RE: The Ferrymen - przez SteelHammer - 25.01.2025, 00:44:38

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości