Dragony
#2
Dragony - Legends (2011)

[Obrazek: R-3752714-1487090280-1804.jpeg.jpg]

tracklista: (Limb Music version)
1.Of Legends... 01:29
2.Burning Skies 05:34
3.Land of Broken Dreams 06:28
4.Dragonslayer 05:19
5.Wings of the Night 05:00
6.Vaults of Heaven 04:55
7.The Longest Night 08:30
8.Hero's Return 04:05
9.The Ride 04:32
10.Alcador 06:26

rok wydania: 2011/2012
gatunek: symphonic power metal
kraj: Austria

skład zespołu:
Siegfried Samer - śpiew
Andreas Poppernitsch - gitara
Daniel Stockinger - gitara
Herbert Glos - gitara basowa
Frederic Brünner - perkusja
Georg Lorenz - instrumenty klawiszowe, pianino

Wiedeński DRAGONY rozpoczynał swoją działalność jako THE DRAGONSLAYER PROJECT, a nazwę tę zmieniono na obecną w roku 2009. W listopadzie 2011 grupa przedstawiła niskonakładowy CD "Legends" wydany nakładem własnym z nadzieją na uzyskanie kontraktu i faktycznie przyniosło to efekt, bo album ten, skrócony o kompozycję Sparta (Elegy of Heroes), zostały wydany przez Limb Music w czerwcu 2012, a w pełnej wersji ukazał się w Japonii w sierpniu.

Jak na album z symfonicznym, heroicznym power metalem jest to płyta rozczarowująca. Grupy austriackie mające coś wspólnego z metalem symfonicznym zazwyczaj proponują wysmakowane orkiestracje wzorowane na stylistyce francuskiej, tu zaś mamy do czynienia bardziej z imitacją symfoniki, co słychać już w przeciętnym intro Of Legends...
Same kompozycje nie są ani monumentalne, ani majestatyczne, ani tym bardziej patetyczne i w zasadzie jest to zbiór jednowymiarowych, opartych na typowych niemieckich power metalowych gitarach utworów, które wydają się do siebie bardzo podobne. Zaczyna się to może nawet obiecująco w Burning Skies, gdzie zaśpiewał gościnnie Ralf Scheepers, ale to tylko miłe złego początki. Potem jest już tylko Siegfried Samer i jest to wokalista zupełnie pozbawiony charyzmy, o głosie płaskim i irytującej siłowej manierze w partiach wyższych. Samera wspiera tu spora grupa wokalistów i wokalistek w chórkach, ale z niewiadomych powodów są oni tak daleko cofnięci, że efektu ich pracy niemal nie słychać. Refreny są blisko spokrewnione z refrenami AVANTASIA i grup włoskich flower power drugiego szeregu i tak na dobrą sprawę ani jeden z nich nie jest oryginalny. Zasadniczo obracają się wokół narracji melodyki z Land of Broken Dreams w mniej lub bardziej udanych wariacjach. Tempa są dosyć szybkie, a gdy grają nieco wolniej w Dragonslayer, to efekt power metalowy w zasadzie pryska. Trochę radośniejszej stylistyki Wings of the Night przypomina z jednej strony FREEDOM CALL, z drugiej coś power folk... Naiwność tego grania jest chwilami żenująca.
Partie instrumentalne są nieciekawe lub co najwyżej poprawne. Rozczarowuje brak kreatywności gitarzystów w partiach solowych. Bardzo przeciętne są to sola, zazwyczaj piskliwe i nawet kilkakrotnie chaotyczne.
Gdy się słucha Vaults of Heaven, są przebłyski grania bardzo dobrego, jest więcej zdecydowania w riffach, jest także chóralny refren, ale czemu taki pastelowy i bez siły jakby chór nie zjadł porządnego śniadania? Jednak podstawowa sprawa to słaby, po prostu słaby śpiew Samera. Tak się po prostu nie opowiada heroicznych historii.
The Longest Night jest rzeczywiście bardzo długa, ale to prawie dziewięć minut nudzenia w łagodnych epickich klimatach, z dodatkowym wokalem żeńskim Katariny Bilak (Katie Joanne) z SIREN'S CRY i z tej kompozycji zupełnie nic dla tej płyty nie wynika. To w melodii było już pewnie ze sto razy we Włoszech, Hiszpanii, Francji i Ameryce Południowej. Ten baśniowy heroizm jest zupełnie wyeksploatowany już wcześniej także w szybszym Hero's Return, a The Ride to kalka takich bardziej podniosłych numerów FREEDOM CALL. Poprawne muzycznie, ale poprawność w stylistyce symphonic power metal to zdecydowanie za mało. Zresztą, czy to faktycznie jest gatunkowo pełnoprawny symphonic power metal? The Ride to chyba jedyna kompozycja, gdzie chórki zabrzmiały donośnie i potencjał zaproszonych gości został należycie wyeksponowany.
I na koniec Alcador. Tu tylko jedna uwaga. AVANTASIA można posłuchać bez sięgania po płytę DRAGONY.

Ciekawe jest to, że mastering to dzieło Mika Jussila. Ta płyta nie brzmi jednak jak typowy produkt słynnego studio z Helsinek, brzmi gorzej. Czy może dokładniej mówiąc, jakoś tak sterylnie. Trudno to jednoznacznie określić, ale ten sound nie jest zbyt przyjemny dla ucha. A taka muzyka musi po prostu zabrzmieć i oczarować soundem.
Po wydaniu tej płyty z zespołu odeszli w 2012 Georg Lorenz i Daniel Stockinger, a Siegfried Samer przyjął zaproszenie VISION OF ATLANTIS i zastąpił tam w roku 2013 Mario Planka, tworząc zupełnie nowy duet mieszany z także debiutującą w tym zespole Clémentine Delauney.
Na kilka lat działalność nagraniowa DRAGONY została przerwana.

ocena: 6,1/10

new 21.10.2019
NIE JESTEM ATEISTĄ - WIERZĘ W HEAVY METAL

"Only The Strong Survive!"

Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Dragony - przez Memorius - 17.10.2018, 21:51:07
RE: Dragony - przez Memorius - 21.10.2019, 10:12:54
RE: Dragony - przez Memorius - 13.11.2019, 18:56:12
RE: Dragony - przez Memorius - 12.01.2021, 20:36:25
RE: Dragony - przez SteelHammer - 12.10.2024, 13:24:33

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości