25.03.2020, 21:53:04
No i ja ukończyłem Klasztor. Z tego co pamiętam to przy okazji premiery byłem chyba świeżo po rozegraniu Korzeniu Zła i nie starczyło mi już sił na tego jakże zacnego moda. A zacny to on jest i to jak. Rozgrywka to cud miód i orzeszki, liczną lichę konkurencję w świecie moddingu wgniata w ziemię i nie daje szansy rewanżu. Mówię to bez zbędnego sarkazmu i z pełną szczerością. Rozgrywka była dla mnie duża przyjemniejsza nawet od tej z Epilogu, a zwłaszcza Korzeni Zła, a to słabi zawodnicy nie są. A co się na to złożyło?
- Dobrze poprowadzona fabuła, złożona z pozornie oddzielnych spraw, ale zazębiających się w zgrabną całość, nie pędząca na pohybel do przodu i równocześnie trzymająca w napięciu. Śledzenie konsekwencji dokonywanych czynów i satysfakcja z zakończenia danego miniwątku to piękna sprawa, podobnie jak stopniowe uświadamianie sobie tego co tak naprawdę dzieje się na wyspie i jak zmienia się charakter wykonywanych czynności i dialogów z biegiem rozgrywki.
- Sam klimat miejsca i lokacji pobocznych. Muzyka ,,robiła robotę'' i fajnie utrzymywała atmosferę. Dialogi, a raczej ich styl świetnie zwiększały immersję. Wszystko z tej kategorii zostało dobrze przemyślane. Jedyne zastrzeżenia miałbym do trzeciej lokacji z powodu jej rozmiaru. Nużyło mnie już bieganie po względnie pustym zamczysku od zagadek do zagadek, które same w sobie były oczywiście świetnie.
- Tematyka zadań, rozmów, poszczególne osobowości bohaterów, ich motywacje i cele - majstersztyk. Grając w moda można dosłownie pływać w atmosferze moralnych rozterek, tajemnic, zagadnień teologicznych i tym podobnych rzeczy. Całość chłonąłem z ogromną ciekawością.
- Główny bohater, w którego można było się wczuć. Nieraz złapałem się na tym, że podświadomie kibicowałem naszemu inkwizytorowi w utarczkach z oponentami. Rzadko kiedy nasz protagonista nie jest nijaki. Tu zdecydowanie jest postacią określoną - żywo reagującą w sobie na dynamicznie zmieniającą się sytuację zewnętrzną.
Zasadniczo to tyle. W tym modzie po prostu wszystko zagrało - co najważniejsze nie irytował. Wszelkie minusy jestem zmuszony zepchnąć tu na margines i wystawić proste 10/10.
Z ciekawości spojrzałem sb jeszcze na zapowiedź moda na themodders i te szyderstwa z powodu użytego zena czy ..wklejonych rybaków'' - to najlepszy dowód jakości moda
Z ciekawości jeszcze zapytam - Jacek pisał o tym, że ,,uratował'' wyspę i pozabijał sługusów Pana. Cóż - zauważyłem, że giną od przesadnie mocnych braciszków, ale uznałem, że bardziej klimatycznie będzie uciec z wyspy. Wybicie ich ma jakieś fabularne znaczenie? Save już nie mam i nie sprawdzę, a chciałbym wiedzieć
- Do moda drugi raz na pewno nie podejdę bo nie widzę większego sensu. To przygoda zdecydowanie jednorazowa i wartą powtórnego przejścia raczej w formie odświeżenia. Przynajmniej moim zdaniem.
Pozdrawiam
- Dobrze poprowadzona fabuła, złożona z pozornie oddzielnych spraw, ale zazębiających się w zgrabną całość, nie pędząca na pohybel do przodu i równocześnie trzymająca w napięciu. Śledzenie konsekwencji dokonywanych czynów i satysfakcja z zakończenia danego miniwątku to piękna sprawa, podobnie jak stopniowe uświadamianie sobie tego co tak naprawdę dzieje się na wyspie i jak zmienia się charakter wykonywanych czynności i dialogów z biegiem rozgrywki.
- Sam klimat miejsca i lokacji pobocznych. Muzyka ,,robiła robotę'' i fajnie utrzymywała atmosferę. Dialogi, a raczej ich styl świetnie zwiększały immersję. Wszystko z tej kategorii zostało dobrze przemyślane. Jedyne zastrzeżenia miałbym do trzeciej lokacji z powodu jej rozmiaru. Nużyło mnie już bieganie po względnie pustym zamczysku od zagadek do zagadek, które same w sobie były oczywiście świetnie.
- Tematyka zadań, rozmów, poszczególne osobowości bohaterów, ich motywacje i cele - majstersztyk. Grając w moda można dosłownie pływać w atmosferze moralnych rozterek, tajemnic, zagadnień teologicznych i tym podobnych rzeczy. Całość chłonąłem z ogromną ciekawością.
- Główny bohater, w którego można było się wczuć. Nieraz złapałem się na tym, że podświadomie kibicowałem naszemu inkwizytorowi w utarczkach z oponentami. Rzadko kiedy nasz protagonista nie jest nijaki. Tu zdecydowanie jest postacią określoną - żywo reagującą w sobie na dynamicznie zmieniającą się sytuację zewnętrzną.
Zasadniczo to tyle. W tym modzie po prostu wszystko zagrało - co najważniejsze nie irytował. Wszelkie minusy jestem zmuszony zepchnąć tu na margines i wystawić proste 10/10.
Z ciekawości spojrzałem sb jeszcze na zapowiedź moda na themodders i te szyderstwa z powodu użytego zena czy ..wklejonych rybaków'' - to najlepszy dowód jakości moda

Z ciekawości jeszcze zapytam - Jacek pisał o tym, że ,,uratował'' wyspę i pozabijał sługusów Pana. Cóż - zauważyłem, że giną od przesadnie mocnych braciszków, ale uznałem, że bardziej klimatycznie będzie uciec z wyspy. Wybicie ich ma jakieś fabularne znaczenie? Save już nie mam i nie sprawdzę, a chciałbym wiedzieć

Pozdrawiam

![[Obrazek: qAYZlrP.gif]](http://i.imgur.com/qAYZlrP.gif)