<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - Wszystkie działy]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 06:41:21 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Siege Perilous]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4565</link>
			<pubDate>Wed, 18 Mar 2026 02:03:40 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4565</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Siege Perilous - Becoming the Dragon (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3669591148_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overture (Instrumental)    <br />
2. Ancient Rite    <br />
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31    <br />
4. Child of Prophecy    <br />
5. Shattered Mirage    <br />
6. Chieftain    <br />
7. Cut Down    <br />
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)    <br />
9. Becoming the Dragon    <br />
10. Eschaton<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gauntek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shaughnessy McDaniel - śpiew<br />
Ryan Flanagan - gitara<br />
Scott Hancock - gitara<br />
Eric Fischer - bas<br />
Mark Girard - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIEGE PERILOUS to młody zespół ze stanu Kolorado, składający się z debiutantów, ale lokalnie zdobywający uznanie od początków swojej działalności. Po latach udało się stworzyć materiał na debiut, który nakładem własnym wydany zostanie 27 marca 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest heavy metal ani topornie-garażowy, ani też brutalny i nieczytelny, jaki od lat można usłyszeć z USA. To heavy metal dumny, heavy metal rycerski i epicki, z delikatnie nakreślonymi aranżacjami symfonicznymi, bez nachalności czy komiksowości amerykańskiej, ale z charakterystycznym duchem epic i w kompozycjach wolniejszych są pomysły zaciągnięte z MANOWAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko tak jak MANOWAR traci niestety na znaczeniu w sensie artystycznym, tak SIEGE PERILOUS podaje tutaj solidną dawkę amerykańskiego epic metalu, połączoną z europejskim pojmowaniem i prezentacją melodii. Te są tutaj bardzo istotne, dobrze przemyślane i precyzyjne, co słychać już w wybornym Ancient Rite czy amerykańskim, klasycznie heavy metalowym Child of Prophecy z wybornymi ozdobnikami gitarowymi, rozbudowanymi, niesamowicie bogatymi, a do tego są melodyjne i niezwykle czytelne. Epic w takiej formie można było usłyszeć wiele lat temu na debiucie nieodżałowanego TY MORN i może nawet As the Dragon Falls w jakimś stopniu do twórczości Brytyjczyków nawiązuje, gdzie gościnnie zaśpiewał Mistrz Fabio Lion, ale to Shaughnessy McDaniel jest tutaj gwiazdą. I to jaką gwiazdą! To mocny, donośny i potężny głos, trzymający się średnich rejestrów i wśród amerykańskich krzykaczy miło usłyszeć kogoś pełnego patosu i odwagi, zachęcającego po sięgnięcia po miecz i tarczę.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna gra w klasycznym, amerykańskim stylu i dobrze. Gra jest zrównoważona i nie ma tutaj bezmyślnego obijania zestawu perkusyjnego, za to wybornie ciepły bas, obejmujący słuchacza niczym walkirie, a litaury Girarda grzmią tak, jak się oczekuje od takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak słów, kiedy słyszy się takie epickie, rytmiczne killery jak Shattered Mirage, z których bije taki chłód i pewność siebie, której by się nie powstydzili najwięksi wojownicy z Hellady!</div>
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny jest Chieftain z zapadającymi w pamięć mostkami i bojowymi okrzykami i szkoda, że Cut Down to taki poprawny heavy metal, ocierający się o RUNNING WILD czy BLAZON STONE i w tym stylu grupa nie ma zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, nawet od strony technicznej. Odkupują winy w Echoes of Home, absolutnie mistrzowskiej balladzie na dwa głosy, gdzie gościnnie zaśpiewała Kristin Starkey z TEMPERANCE. Rycerskość na poziomie SERENITY i najlepszych kompozycji DRAGONY i to prawdziwe arcydzieło klimatu. Becoming the Dragon  to solidna dawka epic metalu, tak sobie jednak wypada punkt kulminacyjny tego LP, Eschaton. Prawie 8 minut doskonałych partii gitar, ale zabrakło pomysłu na refren i ciekawą melodię, która by przykuła uwagę. Poprowadzone to zostało nijako i nie ma tutaj zwieńczenia z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jak na produkcję własną jest wyborne, sharp &amp; clear w najlepszym wydaniu, bez sztuczności i doskonale słychać każdy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że to debiutanci, to słychać, że mają talent i wykonanie jest tutaj godne podziwu. Wyborne sola gitarowe, które dopowiadają historię razem z Shaughnessy McDaniel, który może się okazać jednym z większych okryć USA tego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Może końcówka albumu jest słabsza od tego, co prezentują na początku, ale SIEGE PERILOUS na tej płycie pokazuje, że jest zespołem z pomysłem i perspektywicznym, który unika schematu komiksowego i niepotrzebnie brutalnie heavy metalu na rzecz melodyjnie podanej epiki, ale bez kolorowych smoków. To jest godne pochwały i warte uznania i takiego epic metalu świat potrzebuje!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Asher Media oraz SIEGE PERILOUS.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Siege Perilous - Becoming the Dragon (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3669591148_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3669591148_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overture (Instrumental)    <br />
2. Ancient Rite    <br />
3. As the Dragon Falls (feat. Fabio Lione) 04:31    <br />
4. Child of Prophecy    <br />
5. Shattered Mirage    <br />
6. Chieftain    <br />
7. Cut Down    <br />
8. Echoes of Home (feat. Kristin Starkey)    <br />
9. Becoming the Dragon    <br />
10. Eschaton<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gauntek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Shaughnessy McDaniel - śpiew<br />
Ryan Flanagan - gitara<br />
Scott Hancock - gitara<br />
Eric Fischer - bas<br />
Mark Girard - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIEGE PERILOUS to młody zespół ze stanu Kolorado, składający się z debiutantów, ale lokalnie zdobywający uznanie od początków swojej działalności. Po latach udało się stworzyć materiał na debiut, który nakładem własnym wydany zostanie 27 marca 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest heavy metal ani topornie-garażowy, ani też brutalny i nieczytelny, jaki od lat można usłyszeć z USA. To heavy metal dumny, heavy metal rycerski i epicki, z delikatnie nakreślonymi aranżacjami symfonicznymi, bez nachalności czy komiksowości amerykańskiej, ale z charakterystycznym duchem epic i w kompozycjach wolniejszych są pomysły zaciągnięte z MANOWAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko tak jak MANOWAR traci niestety na znaczeniu w sensie artystycznym, tak SIEGE PERILOUS podaje tutaj solidną dawkę amerykańskiego epic metalu, połączoną z europejskim pojmowaniem i prezentacją melodii. Te są tutaj bardzo istotne, dobrze przemyślane i precyzyjne, co słychać już w wybornym Ancient Rite czy amerykańskim, klasycznie heavy metalowym Child of Prophecy z wybornymi ozdobnikami gitarowymi, rozbudowanymi, niesamowicie bogatymi, a do tego są melodyjne i niezwykle czytelne. Epic w takiej formie można było usłyszeć wiele lat temu na debiucie nieodżałowanego TY MORN i może nawet As the Dragon Falls w jakimś stopniu do twórczości Brytyjczyków nawiązuje, gdzie gościnnie zaśpiewał Mistrz Fabio Lion, ale to Shaughnessy McDaniel jest tutaj gwiazdą. I to jaką gwiazdą! To mocny, donośny i potężny głos, trzymający się średnich rejestrów i wśród amerykańskich krzykaczy miło usłyszeć kogoś pełnego patosu i odwagi, zachęcającego po sięgnięcia po miecz i tarczę.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna gra w klasycznym, amerykańskim stylu i dobrze. Gra jest zrównoważona i nie ma tutaj bezmyślnego obijania zestawu perkusyjnego, za to wybornie ciepły bas, obejmujący słuchacza niczym walkirie, a litaury Girarda grzmią tak, jak się oczekuje od takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak słów, kiedy słyszy się takie epickie, rytmiczne killery jak Shattered Mirage, z których bije taki chłód i pewność siebie, której by się nie powstydzili najwięksi wojownicy z Hellady!</div>
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny jest Chieftain z zapadającymi w pamięć mostkami i bojowymi okrzykami i szkoda, że Cut Down to taki poprawny heavy metal, ocierający się o RUNNING WILD czy BLAZON STONE i w tym stylu grupa nie ma zbyt wiele ciekawego do powiedzenia, nawet od strony technicznej. Odkupują winy w Echoes of Home, absolutnie mistrzowskiej balladzie na dwa głosy, gdzie gościnnie zaśpiewała Kristin Starkey z TEMPERANCE. Rycerskość na poziomie SERENITY i najlepszych kompozycji DRAGONY i to prawdziwe arcydzieło klimatu. Becoming the Dragon  to solidna dawka epic metalu, tak sobie jednak wypada punkt kulminacyjny tego LP, Eschaton. Prawie 8 minut doskonałych partii gitar, ale zabrakło pomysłu na refren i ciekawą melodię, która by przykuła uwagę. Poprowadzone to zostało nijako i nie ma tutaj zwieńczenia z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jak na produkcję własną jest wyborne, sharp &amp; clear w najlepszym wydaniu, bez sztuczności i doskonale słychać każdy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że to debiutanci, to słychać, że mają talent i wykonanie jest tutaj godne podziwu. Wyborne sola gitarowe, które dopowiadają historię razem z Shaughnessy McDaniel, który może się okazać jednym z większych okryć USA tego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Może końcówka albumu jest słabsza od tego, co prezentują na początku, ale SIEGE PERILOUS na tej płycie pokazuje, że jest zespołem z pomysłem i perspektywicznym, który unika schematu komiksowego i niepotrzebnie brutalnie heavy metalu na rzecz melodyjnie podanej epiki, ale bez kolorowych smoków. To jest godne pochwały i warte uznania i takiego epic metalu świat potrzebuje!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji Asher Media oraz SIEGE PERILOUS.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Złota Dziesiątka 2026]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4564</link>
			<pubDate>Sun, 08 Feb 2026 14:20:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4564</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Albumy z oceną co najmniej 9/10 <img src="http://i.imgur.com/JNemjni.gif" alt=":)" title=":)" class="smilie smilie_26" /> </span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Albumy z oceną co najmniej 9/10 <img src="http://i.imgur.com/JNemjni.gif" alt=":)" title=":)" class="smilie smilie_26" /> </span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Starforce]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4563</link>
			<pubDate>Thu, 29 Jan 2026 01:36:16 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4563</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Starforce - </span><span style="font-weight: bold;">Beyond the Eternal Night (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/1/1351134.jpg?3357" border="0" alt="[Obrazek: 1351134.jpg?3357]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Up to the Collapse in the Far Future 00:57       <br />
2. Andrómeda 04:44       <br />
3. Rock 'N' Roll Slave 05:01       <br />
4. Prophecy 06:48       <br />
5. Space Warrior 05:04       <br />
6. Piel helada 05:51       <br />
7. R.T.K. (Sadistic Impulses) 03:43       <br />
8. Sonata en Bm (Drapped in Light) 02:22       <br />
9. Sign of an Angel 04:47       <br />
10. Stay Heavy! 06:26       <br />
11. Lejos de ti 06:33<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Meksyk<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mely Wild - śpiew<br />
Kevin Valencia - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Yeux Garcia - gitara<br />
Angel-O Vyper - bas<br />
Rockdrigo Rockdriguez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół ze stolicy Meksyku został założony w 2021 roku przez muzyków w większości związanych z brutalnymi i bardziej ekstremalnymi formami metalu, od thrash po grindcore. Takie doświadczenia potrafią dać interesujące rezultaty i na scenie lokalnej bardzo szybko STARFORCE zostało ogłoszone wschodzącą gwiazdą NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut na początku został wydany nakładem własnym w lipcu w wersji digital, w sierpniu nakładem lokalnym przez wytwórnię Evil Noise Records, a w listopadzie 2025 przez szwedzką wytwórnię Jawbreaker Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To jest zabójczy heavy metal w najbardziej klasycznej jego formie, gdzie Wyspy łączą się z USA, IRON MAIDEN z wściekłością SLAYER, z miażdżącymi gang chórkami rodem z Bay Area w morderczym Rock'n'Roll Slave, w którym prezentują heavy metal wysokiej klasy rodem z debiutu SKULLFIST czy nawet z nawiązaniami do szwedzkiego ENFORCER. Lekkość, z jaką to wszystko zostało zagrane przypomina Potwory z Calgary z RIOT CITY na czele i Andromeda jak i Prophecy są tego dowodem.</div>
<div style="text-align: justify;">Pewność siebie tego zespołu rozszarpuje słuchacza, to jest prawdziwy true metal, zagrany na poziomie wirtuozerskim i dialogi gitarzystów są tutaj niemożliwe. Zgrabne, techniczne, niesamowicie melodyjne, rozbudowane i czytelne, ale nieprzytłaczające i dające jeszcze pole do popisu dla sekcji rytmicznej, która w niczym im nie ustępuje i tegoroczny SOLICITOR wygląda przy tym zwyczajnie biednie. Poziom światowy i duet Valencia/Garcia to najprawdziwsi Guitar Hero, których słucha się ze zdumieniem.</div>
<div style="text-align: justify;">W takich zespołach z wokalistkami bywa różnie, ale Mely Wild to głos prawdziwej mistrzyni, z heavy metalowym pazurem i szorstkością, odpowiednio wysoki w egzaltowanych, znakomitych zaśpiewach, jak i partiach, wymagających głosu bardziej surowego i ochrypłego. Głos równie dewastujący i rozrywający jak Katheryn Scary z OWLBEAR! Heroiczny Piel helada wzrusza i porusza, zdumiewa, jak wybornie można coś tak epickiego zagrać i zaśpiewać. Wyborne, wyborne i prawdziwe arcydzieło, które ustawia do szeregu i pozostawia daleko w tyle wiele zespołów grających epic heavy czy doom z paniami za mikrofonem. </div>
R.T.K. (Sadistic Impulses) to zabójczy speed metal z wściekłością SLAYER i SOLICITOR, który udowadnia, że panie nie tylko mogą taką muzykę śpiewać z polotem bez problemu i nie musi mieć ACROSTICHON w nazwie, ale że w takim graniu nadal można powiedzieć wiele. A STARFORCE ma do powiedzenia tutaj bardzo dużo! To szokujące i godne uznania, jak wysoki poziom ta grupa prezentuje nie tylko technicznie, ale i od strony kompozycyjnej. To jest album niezwykle spójny, równy, różnorodny w melodiach i pomysłach oraz niebanalnym wykonaniu, że kompozycje nie zlewają się w jedną całość, ale i sam materiał nie męczy i nie jest wtórny. Atakują killerem za killerem, Sign of an Angel to bardzo dobry ENFORCER, Stay Heavy! SKULLFIST z mocą RIOT CITY z fenomenalnym solem perkusyjnym! No, może tylko raz grają tylko dobrze w Lejos de ti, gdzie idą w prosty, brytyjski heavy metal, spokojny i bezpieczny i bez takich technicznych fejerwerków.<br />
<br />
Znakomite brzmienie, perfekcyjnie uchwytujące ducha lat 80., ale bez kurzu i braków. O sound zespół zadbał sam i jest on równie fenomenalny jak wykonanie.<br />
STARFORCE, zespół znikąd, z cienia, który swoim debiutem zostaje towarem eksportowym z Meksyku, wysoce pożądanym i kultywującym ducha NWOTHM na najwyższym możliwym poziomie.<br />
Stay Heavy!<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Starforce - </span><span style="font-weight: bold;">Beyond the Eternal Night (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/1/1351134.jpg?3357" border="0" alt="[Obrazek: 1351134.jpg?3357]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Up to the Collapse in the Far Future 00:57       <br />
2. Andrómeda 04:44       <br />
3. Rock 'N' Roll Slave 05:01       <br />
4. Prophecy 06:48       <br />
5. Space Warrior 05:04       <br />
6. Piel helada 05:51       <br />
7. R.T.K. (Sadistic Impulses) 03:43       <br />
8. Sonata en Bm (Drapped in Light) 02:22       <br />
9. Sign of an Angel 04:47       <br />
10. Stay Heavy! 06:26       <br />
11. Lejos de ti 06:33<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Meksyk<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mely Wild - śpiew<br />
Kevin Valencia - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Yeux Garcia - gitara<br />
Angel-O Vyper - bas<br />
Rockdrigo Rockdriguez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół ze stolicy Meksyku został założony w 2021 roku przez muzyków w większości związanych z brutalnymi i bardziej ekstremalnymi formami metalu, od thrash po grindcore. Takie doświadczenia potrafią dać interesujące rezultaty i na scenie lokalnej bardzo szybko STARFORCE zostało ogłoszone wschodzącą gwiazdą NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut na początku został wydany nakładem własnym w lipcu w wersji digital, w sierpniu nakładem lokalnym przez wytwórnię Evil Noise Records, a w listopadzie 2025 przez szwedzką wytwórnię Jawbreaker Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To jest zabójczy heavy metal w najbardziej klasycznej jego formie, gdzie Wyspy łączą się z USA, IRON MAIDEN z wściekłością SLAYER, z miażdżącymi gang chórkami rodem z Bay Area w morderczym Rock'n'Roll Slave, w którym prezentują heavy metal wysokiej klasy rodem z debiutu SKULLFIST czy nawet z nawiązaniami do szwedzkiego ENFORCER. Lekkość, z jaką to wszystko zostało zagrane przypomina Potwory z Calgary z RIOT CITY na czele i Andromeda jak i Prophecy są tego dowodem.</div>
<div style="text-align: justify;">Pewność siebie tego zespołu rozszarpuje słuchacza, to jest prawdziwy true metal, zagrany na poziomie wirtuozerskim i dialogi gitarzystów są tutaj niemożliwe. Zgrabne, techniczne, niesamowicie melodyjne, rozbudowane i czytelne, ale nieprzytłaczające i dające jeszcze pole do popisu dla sekcji rytmicznej, która w niczym im nie ustępuje i tegoroczny SOLICITOR wygląda przy tym zwyczajnie biednie. Poziom światowy i duet Valencia/Garcia to najprawdziwsi Guitar Hero, których słucha się ze zdumieniem.</div>
<div style="text-align: justify;">W takich zespołach z wokalistkami bywa różnie, ale Mely Wild to głos prawdziwej mistrzyni, z heavy metalowym pazurem i szorstkością, odpowiednio wysoki w egzaltowanych, znakomitych zaśpiewach, jak i partiach, wymagających głosu bardziej surowego i ochrypłego. Głos równie dewastujący i rozrywający jak Katheryn Scary z OWLBEAR! Heroiczny Piel helada wzrusza i porusza, zdumiewa, jak wybornie można coś tak epickiego zagrać i zaśpiewać. Wyborne, wyborne i prawdziwe arcydzieło, które ustawia do szeregu i pozostawia daleko w tyle wiele zespołów grających epic heavy czy doom z paniami za mikrofonem. </div>
R.T.K. (Sadistic Impulses) to zabójczy speed metal z wściekłością SLAYER i SOLICITOR, który udowadnia, że panie nie tylko mogą taką muzykę śpiewać z polotem bez problemu i nie musi mieć ACROSTICHON w nazwie, ale że w takim graniu nadal można powiedzieć wiele. A STARFORCE ma do powiedzenia tutaj bardzo dużo! To szokujące i godne uznania, jak wysoki poziom ta grupa prezentuje nie tylko technicznie, ale i od strony kompozycyjnej. To jest album niezwykle spójny, równy, różnorodny w melodiach i pomysłach oraz niebanalnym wykonaniu, że kompozycje nie zlewają się w jedną całość, ale i sam materiał nie męczy i nie jest wtórny. Atakują killerem za killerem, Sign of an Angel to bardzo dobry ENFORCER, Stay Heavy! SKULLFIST z mocą RIOT CITY z fenomenalnym solem perkusyjnym! No, może tylko raz grają tylko dobrze w Lejos de ti, gdzie idą w prosty, brytyjski heavy metal, spokojny i bezpieczny i bez takich technicznych fejerwerków.<br />
<br />
Znakomite brzmienie, perfekcyjnie uchwytujące ducha lat 80., ale bez kurzu i braków. O sound zespół zadbał sam i jest on równie fenomenalny jak wykonanie.<br />
STARFORCE, zespół znikąd, z cienia, który swoim debiutem zostaje towarem eksportowym z Meksyku, wysoce pożądanym i kultywującym ducha NWOTHM na najwyższym możliwym poziomie.<br />
Stay Heavy!<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Valiant Sentinel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4551</link>
			<pubDate>Sat, 17 Jan 2026 02:16:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4551</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valiant Sentinel - Never</span><span style="font-weight: bold;">ealm (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/8/1378822.jpg?4819" border="0" alt="[Obrazek: 1378822.jpg?4819]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. War in Heaven 04:45      <br />
2. Neverealm 04:51      <br />
3. Mirkwood Forest 05:25      <br />
4. The Underdark 07:28      <br />
5. To Mend the Ring 01:14      <br />
6. Elden Lord 05:02      <br />
7. Come What May 03:11      <br />
8. Arch Nemesis 05:30      <br />
9. The Battle of Hornburg 08:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Veandok (Giannis Georganos) - śpiew <br />
Dimitris Skodras - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Panos Manikas - bas<br />
Frederik Ehmke - perkusja (muzyk sesyjny)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALIANT SENTINEL zostało powołane do życia przez basistę Dimitrisa Skodrasa jako projekt jednoosobowy, który debiutował w 2021 roku, prezentując heavy/power metal grecki o solidnym wykonaniu, ale bez blasku. Jedynym, co wyróżniało ten projekt to goście, jak Fabio Lione, ale i takie gwiazdy nie wyciągną wiele z poprawnego materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Skodras powrócił do tego projektu po 5 latach przerwy, tym razem koncentrując się wyłącznie na gitarach oraz instrumentach klawiszowych, i uzupełniając skład o basistę Panosa Manikasa oraz wokalistę, znanego z mocarnego SUBIFRE Giannis Georganos. Jako muzyk sesyjny zagrał na perkusji Frederik Ehmke, znany z SINBREED oraz BLIND GUARDIAN. Druga płyta wydana została 16 stycznia nakładem polskiej wytwórni Theogonia Records, kojarzonej raczej z brutalniejszymi formami metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poszerzenie składu było dobrym pomysłem, ponieważ dzięki temu album jest bardziej spójny od strony kompozycyjnej od poprzedniego i nie ma tutaj niepotrzebnego eklektyzmu, aby dostosować się do danego wokalisty. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze, co jest oczywiste, skoro gra Frederik Ehmke, ale debiutujący tutaj Panos Manikas niewiele mu ustępuje. Dimitris Skodras nie jest mistrzem shredu i jego gra jest raczej skromna, czasami techniczna, w większości jednak nieskomplikowana i wszystko tutaj skupia się głównie wokół Giannisa Georganosa.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wokalnej nie ma tutaj niczego do zarzucenia, ponieważ Veandok śpiewa bardzo dobrze, chociaż słychać, że nie jest to do końca materiał dla niego odpowiedni i nie są wykorzystywane tutaj jego najmocniejsze wokalne strony. Chóralnych, miażdżących refrenów w stylu SUBFIRE tutaj nie ma, jest granie bliższe BLIND GUARDIAN, SINBREED (The Battle of Hornburg) czy nawet ELWING w bardziej zamaszystych, epickich partiach, jak w rozpoczynającym ten LP War in Heaven. Coś jest tutaj też słyszalnego ze stylistyki TRIUMPHER, ale i nie brakuje też tutaj heavy/power w stylu THE SILENT RAGE, chociaż Neverealm bardziej kojarzy się z pierwszymi trzema albumami BLIND GUARDIAN (i może w jakimś stopniu teutońskim pojęciem "rycerskości' WIZARD). Nie brakuje tutaj niemieckiego grania, ale Mirkwood Forest to gatunkowa poprawność Zagłębia Ruhry z niezbyt rozpoznawalnym refrenem. Dobrze grają w The Underdark, jest solidna melodia, dobre wykonanie, ale, jak wszędzie na tym LP, brakuje bardziej zapadających w pamięć refrenów i melodii i jest to w dużym stopniu granie odtwórcze. W kwestii nawiązań do BLIND GUARDIAN, to jest i granie krużgarnkowe w Come What May oraz To Mend the Ring, ładnie zaśpiewane, ale raczej do ogniska niż szykujące do metalowej bitwy.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na tym LP jest Arch Nemesis, w któym grają zdecydowanie w bardziej greckim stylu MARAUDER. Jest mocno, jest klimat Hellady i teutońskie elementy zostały wplecione bardziej subtelnie. Do tego udany występ Zaka Stevensa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, typowo grecka i George Nerantzis zadbał, aby był to sound pełny, w bębnach charakterystycznie chłodny, a w gitarach surowy. Litaury Ehmke są tutaj zabójcze, tak jak ostra jak brzytwa gitara.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecy wystawili tutaj laurkę dla Niemiec i Zagłębia Ruhry, nagrywając album dobry, ale jednak nie do końca wykorzystujący potencjał, drzemiący w tym składzie. LP zdecydowanie ciekawszy od debiutu, od strony realizacyjnej jak i kompozycyjnej, i to jest fakt niezaprzeczalny, który należy docenić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valiant Sentinel - Never</span><span style="font-weight: bold;">ealm (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/8/1378822.jpg?4819" border="0" alt="[Obrazek: 1378822.jpg?4819]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. War in Heaven 04:45      <br />
2. Neverealm 04:51      <br />
3. Mirkwood Forest 05:25      <br />
4. The Underdark 07:28      <br />
5. To Mend the Ring 01:14      <br />
6. Elden Lord 05:02      <br />
7. Come What May 03:11      <br />
8. Arch Nemesis 05:30      <br />
9. The Battle of Hornburg 08:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Veandok (Giannis Georganos) - śpiew <br />
Dimitris Skodras - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Panos Manikas - bas<br />
Frederik Ehmke - perkusja (muzyk sesyjny)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALIANT SENTINEL zostało powołane do życia przez basistę Dimitrisa Skodrasa jako projekt jednoosobowy, który debiutował w 2021 roku, prezentując heavy/power metal grecki o solidnym wykonaniu, ale bez blasku. Jedynym, co wyróżniało ten projekt to goście, jak Fabio Lione, ale i takie gwiazdy nie wyciągną wiele z poprawnego materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Skodras powrócił do tego projektu po 5 latach przerwy, tym razem koncentrując się wyłącznie na gitarach oraz instrumentach klawiszowych, i uzupełniając skład o basistę Panosa Manikasa oraz wokalistę, znanego z mocarnego SUBIFRE Giannis Georganos. Jako muzyk sesyjny zagrał na perkusji Frederik Ehmke, znany z SINBREED oraz BLIND GUARDIAN. Druga płyta wydana została 16 stycznia nakładem polskiej wytwórni Theogonia Records, kojarzonej raczej z brutalniejszymi formami metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poszerzenie składu było dobrym pomysłem, ponieważ dzięki temu album jest bardziej spójny od strony kompozycyjnej od poprzedniego i nie ma tutaj niepotrzebnego eklektyzmu, aby dostosować się do danego wokalisty. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze, co jest oczywiste, skoro gra Frederik Ehmke, ale debiutujący tutaj Panos Manikas niewiele mu ustępuje. Dimitris Skodras nie jest mistrzem shredu i jego gra jest raczej skromna, czasami techniczna, w większości jednak nieskomplikowana i wszystko tutaj skupia się głównie wokół Giannisa Georganosa.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wokalnej nie ma tutaj niczego do zarzucenia, ponieważ Veandok śpiewa bardzo dobrze, chociaż słychać, że nie jest to do końca materiał dla niego odpowiedni i nie są wykorzystywane tutaj jego najmocniejsze wokalne strony. Chóralnych, miażdżących refrenów w stylu SUBFIRE tutaj nie ma, jest granie bliższe BLIND GUARDIAN, SINBREED (The Battle of Hornburg) czy nawet ELWING w bardziej zamaszystych, epickich partiach, jak w rozpoczynającym ten LP War in Heaven. Coś jest tutaj też słyszalnego ze stylistyki TRIUMPHER, ale i nie brakuje też tutaj heavy/power w stylu THE SILENT RAGE, chociaż Neverealm bardziej kojarzy się z pierwszymi trzema albumami BLIND GUARDIAN (i może w jakimś stopniu teutońskim pojęciem "rycerskości' WIZARD). Nie brakuje tutaj niemieckiego grania, ale Mirkwood Forest to gatunkowa poprawność Zagłębia Ruhry z niezbyt rozpoznawalnym refrenem. Dobrze grają w The Underdark, jest solidna melodia, dobre wykonanie, ale, jak wszędzie na tym LP, brakuje bardziej zapadających w pamięć refrenów i melodii i jest to w dużym stopniu granie odtwórcze. W kwestii nawiązań do BLIND GUARDIAN, to jest i granie krużgarnkowe w Come What May oraz To Mend the Ring, ładnie zaśpiewane, ale raczej do ogniska niż szykujące do metalowej bitwy.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na tym LP jest Arch Nemesis, w któym grają zdecydowanie w bardziej greckim stylu MARAUDER. Jest mocno, jest klimat Hellady i teutońskie elementy zostały wplecione bardziej subtelnie. Do tego udany występ Zaka Stevensa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest znakomita, typowo grecka i George Nerantzis zadbał, aby był to sound pełny, w bębnach charakterystycznie chłodny, a w gitarach surowy. Litaury Ehmke są tutaj zabójcze, tak jak ostra jak brzytwa gitara.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecy wystawili tutaj laurkę dla Niemiec i Zagłębia Ruhry, nagrywając album dobry, ale jednak nie do końca wykorzystujący potencjał, drzemiący w tym składzie. LP zdecydowanie ciekawszy od debiutu, od strony realizacyjnej jak i kompozycyjnej, i to jest fakt niezaprzeczalny, który należy docenić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Aquilla]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4550</link>
			<pubDate>Thu, 15 Jan 2026 02:46:29 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4550</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Aquilla - Sentinels of New Dawn (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/2/1362675.jpg?2401" border="0" alt="[Obrazek: 1362675.jpg?2401]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Chronicles 02:00       <br />
2. Creed of Fire 04:13      <br />
3. Plunder &amp; Steel 04:46       <br />
4. Mountains of Black Sleep 05:55       <br />
5. Battalion 31 05:58       <br />
6. The Curse of Mercurion 05:00       <br />
7. Technocrats' Tyranny 04:35       <br />
8. Bound to Be King 04:49      <br />
9. The Prophet 10:01       <br />
10. Sentinel's Fate 02:25<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Polska<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Captain Paradox (Kacper Kuczyński) - śpiew<br />
Kris Invader (Krzysztof Malinowski) - gitara<br />
Jaspar De Phaser (Kacper Urbański) - gitara<br />
Hippie Banzai (Karol Konarski) - bas<br />
Pete Slammer (Piotr Król) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Warszawskie AQUILLA istnieje od 2016 roku i lokalnie świecili sukcesy, wydając debiut "Mankind's Odyssey" w 2022 roku nakładem polskiej wytwórni Ossuary Records. Debiut z kategorii polski metal, poprawny i bez blasku, z dobrymi gitarzystami, ale zdecydowanych brakach w melodiach, refrenach oraz wokalistą o kontrowersyjnym głosie.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2023 roku przychodzą zmiany, do zespołu dołącza nowy gitarzysta, Kacper Urbański, oraz wokalista Captain Paradox, Kacper Kuczyński z dewastującego METALLUS. Drugi album ukazał się w październiku 2025 roku nakładem High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmiany są zdecydowanie na plus i z przeciętnego heavy metalu z elementami speed mamy tutaj mix tradycyjnego heavy metalu z epickimi echami szwedzkimi. Nowy wokalista prawdopodobnie wymusił zmianę konwencji i wyszło to grupie na dobre, co słychać już w Creed of Fire, podręcznikowym przykładzie NWOTHM, który takie grupy jak KATANA czy STEELWING ustawia w trzeciej lidze, gdzie ich miejsce. Jest bardziej szwedzko, są pogłosy ENFORCER, ale bez speed metalowej wściekłości czy przesadnych, egzaltowanych zaśpiewów. Kacper Kuczyński śpiewa znakomicie i świetnie wpisuje się w ten heavy metal szwedzki, czy true metalowy song Plunder &amp; Steel, przy którym topory i miecze ostrzą się same. Śpiewa bardzo swobodnie, nie mając problemów z wyższymi rejestrami, a nawet prezentując swój epic metalowy talent w rewelacyjnym Battalion 31 czy Mountains of Black Sleep, w którym jest coś z IRON MAIDEN.</div>
<div style="text-align: justify;">Wstęp do The Curse of Mercurion fatalny jak wielu grup niemieckich z okresu lat 80., na szczęście rozwinięcie jest lepsze, a refren chwytliwy, chociaż zwrotki mogłyby być bardziej atrakcyjne. Technocrats' Tyranny za to doskonale łączy IRON MAIDEN z wpływami teutońskiego heavy/speed metalu w rewelacyjnych partiach instrumentalnych i przejściach. Bound to Be King to tradycyjny brytyjski heavy metal z echami NWOBHM. Na koniec The Prophet, dziesięć minut metalu epickiego, dobrze przemyślanego, ze wstępem i ozdobnikami nawiązującymi do IRON MAIDEN, dodając też nieco od siebie, szczególnie w bardziej epickiej, drugiej części, której nie powystydziłyby się grupy z Hellady.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto zwrócić uwagę na stronę techniczną tego albumu. Sola gitarowe są niesamowite i gitarzyści doskonale się tutaj rozumieją, tak jak sekcja rytmiczna, która nie jest tłem. Karol Konarski absolutnie dewastuje swoimi basowymi szarżami i zagrywkami, mając również sporo do powiedzenia. Bojowe litaury Piotra Króla mocne i w jego żyłach płynie true metal. Gra doskonale i z wyczuciem stylu. Doskonale naoliwiona maszyna, panowie świetnie się tutaj rozumieją i uzupełniają.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie tym razem szwedzkie i nie bez powodu czasami przychodzi ENFORCER, kiedy za produkcję odpowiada sam Olof Wikstrand. Wspaniały, klasyczny sound godny najlepszych płyt, który podkreśla wszystkie atuty zespołu. Żadnego plastiku, czysta, heavy metalowa, nieskalana tradycja.</div>
<div style="text-align: justify;">AQUILLA na tym LP dojrzało, nie tylko technicznie, ale i kompozycyjnie, wspinając się tym albumem do panteonu najlepszych płyt NWOTHM. Tym razem Polska górą, i to nie graniem skostniałym czy zbędnie brutalnym, a dobrze zbilansowanym ukłonem dla klasyków heavy metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława i chwała AQUILLA!</div>
<br />
<br />
Ocena: 9.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Aquilla - Sentinels of New Dawn (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/2/1362675.jpg?2401" border="0" alt="[Obrazek: 1362675.jpg?2401]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Chronicles 02:00       <br />
2. Creed of Fire 04:13      <br />
3. Plunder &amp; Steel 04:46       <br />
4. Mountains of Black Sleep 05:55       <br />
5. Battalion 31 05:58       <br />
6. The Curse of Mercurion 05:00       <br />
7. Technocrats' Tyranny 04:35       <br />
8. Bound to Be King 04:49      <br />
9. The Prophet 10:01       <br />
10. Sentinel's Fate 02:25<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Polska<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Captain Paradox (Kacper Kuczyński) - śpiew<br />
Kris Invader (Krzysztof Malinowski) - gitara<br />
Jaspar De Phaser (Kacper Urbański) - gitara<br />
Hippie Banzai (Karol Konarski) - bas<br />
Pete Slammer (Piotr Król) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Warszawskie AQUILLA istnieje od 2016 roku i lokalnie świecili sukcesy, wydając debiut "Mankind's Odyssey" w 2022 roku nakładem polskiej wytwórni Ossuary Records. Debiut z kategorii polski metal, poprawny i bez blasku, z dobrymi gitarzystami, ale zdecydowanych brakach w melodiach, refrenach oraz wokalistą o kontrowersyjnym głosie.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2023 roku przychodzą zmiany, do zespołu dołącza nowy gitarzysta, Kacper Urbański, oraz wokalista Captain Paradox, Kacper Kuczyński z dewastującego METALLUS. Drugi album ukazał się w październiku 2025 roku nakładem High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmiany są zdecydowanie na plus i z przeciętnego heavy metalu z elementami speed mamy tutaj mix tradycyjnego heavy metalu z epickimi echami szwedzkimi. Nowy wokalista prawdopodobnie wymusił zmianę konwencji i wyszło to grupie na dobre, co słychać już w Creed of Fire, podręcznikowym przykładzie NWOTHM, który takie grupy jak KATANA czy STEELWING ustawia w trzeciej lidze, gdzie ich miejsce. Jest bardziej szwedzko, są pogłosy ENFORCER, ale bez speed metalowej wściekłości czy przesadnych, egzaltowanych zaśpiewów. Kacper Kuczyński śpiewa znakomicie i świetnie wpisuje się w ten heavy metal szwedzki, czy true metalowy song Plunder &amp; Steel, przy którym topory i miecze ostrzą się same. Śpiewa bardzo swobodnie, nie mając problemów z wyższymi rejestrami, a nawet prezentując swój epic metalowy talent w rewelacyjnym Battalion 31 czy Mountains of Black Sleep, w którym jest coś z IRON MAIDEN.</div>
<div style="text-align: justify;">Wstęp do The Curse of Mercurion fatalny jak wielu grup niemieckich z okresu lat 80., na szczęście rozwinięcie jest lepsze, a refren chwytliwy, chociaż zwrotki mogłyby być bardziej atrakcyjne. Technocrats' Tyranny za to doskonale łączy IRON MAIDEN z wpływami teutońskiego heavy/speed metalu w rewelacyjnych partiach instrumentalnych i przejściach. Bound to Be King to tradycyjny brytyjski heavy metal z echami NWOBHM. Na koniec The Prophet, dziesięć minut metalu epickiego, dobrze przemyślanego, ze wstępem i ozdobnikami nawiązującymi do IRON MAIDEN, dodając też nieco od siebie, szczególnie w bardziej epickiej, drugiej części, której nie powystydziłyby się grupy z Hellady.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto zwrócić uwagę na stronę techniczną tego albumu. Sola gitarowe są niesamowite i gitarzyści doskonale się tutaj rozumieją, tak jak sekcja rytmiczna, która nie jest tłem. Karol Konarski absolutnie dewastuje swoimi basowymi szarżami i zagrywkami, mając również sporo do powiedzenia. Bojowe litaury Piotra Króla mocne i w jego żyłach płynie true metal. Gra doskonale i z wyczuciem stylu. Doskonale naoliwiona maszyna, panowie świetnie się tutaj rozumieją i uzupełniają.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie tym razem szwedzkie i nie bez powodu czasami przychodzi ENFORCER, kiedy za produkcję odpowiada sam Olof Wikstrand. Wspaniały, klasyczny sound godny najlepszych płyt, który podkreśla wszystkie atuty zespołu. Żadnego plastiku, czysta, heavy metalowa, nieskalana tradycja.</div>
<div style="text-align: justify;">AQUILLA na tym LP dojrzało, nie tylko technicznie, ale i kompozycyjnie, wspinając się tym albumem do panteonu najlepszych płyt NWOTHM. Tym razem Polska górą, i to nie graniem skostniałym czy zbędnie brutalnym, a dobrze zbilansowanym ukłonem dla klasyków heavy metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława i chwała AQUILLA!</div>
<br />
<br />
Ocena: 9.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Venger]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4549</link>
			<pubDate>Sun, 11 Jan 2026 00:03:48 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4549</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Venger - Times of Legend (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/7/1377056.jpg?4516" border="0" alt="[Obrazek: 1377056.jpg?4516]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Worlds Unknown 04:24      <br />
2. Pharaoh's Curse 04:57          <br />
3. Navigate the Labyrinth 04:22          <br />
4. Crystal Gazer 04:37         <br />
5. The Legend Still Remains 04:46          <br />
6. Séance 04:13          <br />
7. Throw the Witch 04:08          <br />
8. Impaler of Souls 04:45        <br />
9. Tower of Babel 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Austria/Norwegia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Franz Bauer - śpiew<br />
Doug Scarratt - gitara<br />
James Fogarty - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Sven Rothe - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Doug Scarratt postanowił odpocząć nieco od twórczości SAXON, któremu towarzyszy od 1995 roku i w 2024 roku zakłada projekt VENGER, w którym udzielają się gitarzysta James Fogarty, który ma doświadczenie w ekstremalnych formach metalu, podobnie jak perkusista Sven Rothe, a wokalistą został Franz Bauer z bardzo dobrego, austriackiego ROADWOLF.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki projekt musiał przyciągnąć uwagę niejednej wytwórni, ale to Silver Lining Music wydało debiut 9 stycznia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby całość prezentowała się jak singlowy Navigate the Labyrinth, to należałoby uznać ten projekt jedynie za przeciętną, heavy metalową ciekawostkę, która próbuje nawiązywać do lat 70. i 80. brytyjskiego heavy metalu. Na szczęście jest lepiej i słychać, że Scarratt ma ciekawe pomysły, które do SAXON jednak by nie pasowały.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brakuje tutaj NWOBHM i rozpoczynający album delikatnie malowany From Worlds Unknown jest bardzo dobry. Klasyczny i bez udziwnień, ze znakomitymi, wybornymi ozdobnikami gitarowymi i to jest ogromny plus tego albumu. Sola są niezwykle melodyjne, szczere, rozbudowane, czasami zaskakujące, tak jak świetna jest subtelna gra Sven Rothe, który czuje tę stylistykę i nie przytłacza. Surowszy Pharaoh's Curse jest gdzieś pomiędzy SATAN a PHARIAH w tych ostrych, szorstkich riffach w niepodrabialnym stylu Newcastle z gęstym i ciężkim klimatem. Do tego ten podniosły refren, przestrzenny i znakomicie zaśpiewany przez Bauera, który do takiej muzyki został stworzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście SAXON nie mogło zabraknąć i szkoda, że Crystal Gazer w refrenie wyszedł tak chaotycznie, ponieważ mogła to być solidna ballada godna brytyjskiego CHARIOT. Nakładki wokalne zostały zrealizowane niechlujnie, co niejako nadrabia melodia i rycerski, pełen emocji śpiew Franza Bauera i przepiękne gitary. The Legend Still Remains oraz Séance łączą się ze sobą w narracjach, chociaż Seance ma w sobie więcej okultyzmu i nawiązań do początków heavy metalu. Throw the Switch to BLACK SABBATH mroczny, BLACK SABBATH oniryczny, z mrocznymi aranżacjami klawiszowymi i odległymi chórami, nakreślającymi dalsze plany. Ciekawe, niepokojące w klimacie, z wybornym solem gitarowym, ale bezwzględnym killerem tego LP jest Impaler of Souls. BLACK SABBATH Martin Era w najlepszym wydaniu, utrzymany w epickim duchu, ze znakomitą melodią i genialnym refrenem, który zapada w pamięć. To absolutny, aranżacyjny geniusz i czapki z głów dla Doug Scarratta oraz James Fogarty za jego rewelacyjne plany klawiszowe w tej kompozycji. Co za killer! Co za moc!</div>
<div style="text-align: justify;">Tower of Babel to solidny, klasyczny heavy metal z Wysp i solidne zakończenie, choć zachowawcze i typowe. Matt Mitchell śpiewa dobrze swoim lekko ochrypłym, szorstkim głosem, ale jednak klimatycznie ten utwór odstaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to classic vintage, przybrudzone, z ostrymi gitarami i głośną perkusją, unoszącym się kurzem i wybornie ustawionym wokalistą na froncie. Klasycznie i nieprzesadnie garażowe, dobrze dobrany sound, który uwypukla najmocniejsze punkty zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut doświadczonej grupy muzyków, którzy nie odkrywają koła na nowo, a raczej zabierają słuchacza w podróż do lat 70. i 80. heavy metalu, w różnych jego odcieniach, choć nie zawsze interesujących.</div>
Impaler of Souls... Absolutne mistrzostwo.<br />
<br />
<br />
Ocena: 8.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Venger - Times of Legend (2026)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/7/1377056.jpg?4516" border="0" alt="[Obrazek: 1377056.jpg?4516]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Worlds Unknown 04:24      <br />
2. Pharaoh's Curse 04:57          <br />
3. Navigate the Labyrinth 04:22          <br />
4. Crystal Gazer 04:37         <br />
5. The Legend Still Remains 04:46          <br />
6. Séance 04:13          <br />
7. Throw the Witch 04:08          <br />
8. Impaler of Souls 04:45        <br />
9. Tower of Babel 05:03<br />
<br />
Rok wydania: 2026<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Projekt Międzynarodowy (Wielka Brytania/Austria/Norwegia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Franz Bauer - śpiew<br />
Doug Scarratt - gitara<br />
James Fogarty - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Sven Rothe - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Doug Scarratt postanowił odpocząć nieco od twórczości SAXON, któremu towarzyszy od 1995 roku i w 2024 roku zakłada projekt VENGER, w którym udzielają się gitarzysta James Fogarty, który ma doświadczenie w ekstremalnych formach metalu, podobnie jak perkusista Sven Rothe, a wokalistą został Franz Bauer z bardzo dobrego, austriackiego ROADWOLF.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki projekt musiał przyciągnąć uwagę niejednej wytwórni, ale to Silver Lining Music wydało debiut 9 stycznia 2026 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby całość prezentowała się jak singlowy Navigate the Labyrinth, to należałoby uznać ten projekt jedynie za przeciętną, heavy metalową ciekawostkę, która próbuje nawiązywać do lat 70. i 80. brytyjskiego heavy metalu. Na szczęście jest lepiej i słychać, że Scarratt ma ciekawe pomysły, które do SAXON jednak by nie pasowały.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brakuje tutaj NWOBHM i rozpoczynający album delikatnie malowany From Worlds Unknown jest bardzo dobry. Klasyczny i bez udziwnień, ze znakomitymi, wybornymi ozdobnikami gitarowymi i to jest ogromny plus tego albumu. Sola są niezwykle melodyjne, szczere, rozbudowane, czasami zaskakujące, tak jak świetna jest subtelna gra Sven Rothe, który czuje tę stylistykę i nie przytłacza. Surowszy Pharaoh's Curse jest gdzieś pomiędzy SATAN a PHARIAH w tych ostrych, szorstkich riffach w niepodrabialnym stylu Newcastle z gęstym i ciężkim klimatem. Do tego ten podniosły refren, przestrzenny i znakomicie zaśpiewany przez Bauera, który do takiej muzyki został stworzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście SAXON nie mogło zabraknąć i szkoda, że Crystal Gazer w refrenie wyszedł tak chaotycznie, ponieważ mogła to być solidna ballada godna brytyjskiego CHARIOT. Nakładki wokalne zostały zrealizowane niechlujnie, co niejako nadrabia melodia i rycerski, pełen emocji śpiew Franza Bauera i przepiękne gitary. The Legend Still Remains oraz Séance łączą się ze sobą w narracjach, chociaż Seance ma w sobie więcej okultyzmu i nawiązań do początków heavy metalu. Throw the Switch to BLACK SABBATH mroczny, BLACK SABBATH oniryczny, z mrocznymi aranżacjami klawiszowymi i odległymi chórami, nakreślającymi dalsze plany. Ciekawe, niepokojące w klimacie, z wybornym solem gitarowym, ale bezwzględnym killerem tego LP jest Impaler of Souls. BLACK SABBATH Martin Era w najlepszym wydaniu, utrzymany w epickim duchu, ze znakomitą melodią i genialnym refrenem, który zapada w pamięć. To absolutny, aranżacyjny geniusz i czapki z głów dla Doug Scarratta oraz James Fogarty za jego rewelacyjne plany klawiszowe w tej kompozycji. Co za killer! Co za moc!</div>
<div style="text-align: justify;">Tower of Babel to solidny, klasyczny heavy metal z Wysp i solidne zakończenie, choć zachowawcze i typowe. Matt Mitchell śpiewa dobrze swoim lekko ochrypłym, szorstkim głosem, ale jednak klimatycznie ten utwór odstaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to classic vintage, przybrudzone, z ostrymi gitarami i głośną perkusją, unoszącym się kurzem i wybornie ustawionym wokalistą na froncie. Klasycznie i nieprzesadnie garażowe, dobrze dobrany sound, który uwypukla najmocniejsze punkty zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut doświadczonej grupy muzyków, którzy nie odkrywają koła na nowo, a raczej zabierają słuchacza w podróż do lat 70. i 80. heavy metalu, w różnych jego odcieniach, choć nie zawsze interesujących.</div>
Impaler of Souls... Absolutne mistrzostwo.<br />
<br />
<br />
Ocena: 8.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Scardust]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4548</link>
			<pubDate>Fri, 09 Jan 2026 02:13:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4548</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Scardust - Sands of Time (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/6/6/0/0/660087.jpeg?1201" border="0" alt="[Obrazek: 660087.jpeg?1201]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sands of Time: Overture 04:37       <br />
2. Sands of Time: Eyes of Agony 03:26       <br />
3. Sands of Time: Dials 08:08       <br />
4. Sands of Time: Hourglass 05:43       <br />
5. Sands of Time: Sands of Time 05:41       <br />
6. Arrowhead 05:07       <br />
7. Out of Strong Came Sweetness 05:32       <br />
8. Queen of Insanity 04:39       <br />
9. Blades 04:24       <br />
10. Gift Divine 06:27<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Symphonic Progressive Power Metal<br />
Kraj: Izrael<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Noa Gruman - śpiew<br />
Yadin Moyal - gitara<br />
Yanai Avnet - bas<br />
Yoav "Steel" Weinberg - perkusja<br />
Alex Nicola - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SCARDUST zostało założone w 2013 roku, do 2015 roku działając pod nazwą SOMNIA przez Noa Gruman, znaną instruktorkę śpiewu, która kieruje chórem HELLSCORE, który współpracował z takimi zespołami jak THERION, AMORPHIS czy ALESTORM. Znana jest również z wieloletniej współpracy z izraelskim ORPHANED LAND.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został 13 lipca 2017 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mimo że skład to debiutanci, to słychać, że są to muzycy niezwykle utalentowani, którzy doskonale się rozumieją i współpracują. Sekcja rytmiczna jest tutaj bezbłędna, gra Yanai Avneta jest wyborna, tak jak niezwykle płynne i inteligentne partie Yoav "Steel" Weinberga. Aranżacje Alex Nicola i jego sola są znakomite, a Yadin Moyal to na tym albumie może gitarzysta nieco skromny, ale grający technicznie i rewelacyjnie. Arrowhead to absolutny geniusz i idealny przykład zgrania, ale i umiejętności zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Głos Noa Gruman jest wspaniały, mocny i donośny, pełen ciepła i emocji, z siłą Adrienne Cowan i elegancją Floor Jansen, bez przesadnych wysokich zaśpiewów. Pięknie prowadzi kompozycje, która są wieloplanowe i złożone, z wyrazistymi melodiami i zapadającymi w pamięć melodiami, gdzie progressive metal jest wykorzystywany w aranżacjach i kreowaniu dalszych planów, a nie niepotrzebnym komplikowaniem kompozycji. Tam, gdzie TO-MERA przesadzało z techniką i progressive, które przyćmiewały melodie, tutaj są bardzo mocno zaznaczone, podkreślone przez wybornie zrealizowane przez całą armię gości chóry, zrealizowane po mistrzowsku, tak jak partie skrzypiec i symfoniczne. Pięknie i płynnie przechodzą do różnych motywów, od delikatnych, zwiewnych niczym NIGHTWISH, progressive metalowych pasaży w stylu TO-MERA, po bogatych niczym EPICA partii symfonicznych, dodając też tutaj coś z ADAGIO (Hourglass) i robi to wrażenie w składającej się z pięciu części historii Sands of Time. Queen of Insanity to absolutne zniszczenie, tak jak kolorowy Blades, przepięknie zrealizowanym na dwa głosy. Ze wszystkich kompozycji, delikatnie odstają Out of Strong Came Sweetness oraz Gift Divine, które są dobre,ale jednak nie tak wyraziste i zapadające w pamięć, jak inne i może rozwijają się zbyt długo, szczególnie Gift Divine, który jako finał wydaje się zbyt rozciągnięty jak na tak skromną realizację. Na plus chóry dziecięce.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix w wykonaniu Priel Refael Horesh bardzo dobry, sound sharp &amp; clear, niesamowicie selektywny z doskonale słyszalnym basem, gdzie każdy instrument ma swoje miejsce. Mastering Jensa Bogrena potwierdza poraz kolejny, że to prawdziwy Mistrz i bębny są absolutnie dewastujące.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie godne mistrzów, chociaż jeszcze nie tak zrównoważone i dopracowane. Bardzo dobry debiut, który szybko pomógł SCARDUST zasłynąć na scenie lokalnej, ale i powoli torować drogę do kariery światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Scardust - Sands of Time (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/6/6/0/0/660087.jpeg?1201" border="0" alt="[Obrazek: 660087.jpeg?1201]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sands of Time: Overture 04:37       <br />
2. Sands of Time: Eyes of Agony 03:26       <br />
3. Sands of Time: Dials 08:08       <br />
4. Sands of Time: Hourglass 05:43       <br />
5. Sands of Time: Sands of Time 05:41       <br />
6. Arrowhead 05:07       <br />
7. Out of Strong Came Sweetness 05:32       <br />
8. Queen of Insanity 04:39       <br />
9. Blades 04:24       <br />
10. Gift Divine 06:27<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Symphonic Progressive Power Metal<br />
Kraj: Izrael<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Noa Gruman - śpiew<br />
Yadin Moyal - gitara<br />
Yanai Avnet - bas<br />
Yoav "Steel" Weinberg - perkusja<br />
Alex Nicola - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SCARDUST zostało założone w 2013 roku, do 2015 roku działając pod nazwą SOMNIA przez Noa Gruman, znaną instruktorkę śpiewu, która kieruje chórem HELLSCORE, który współpracował z takimi zespołami jak THERION, AMORPHIS czy ALESTORM. Znana jest również z wieloletniej współpracy z izraelskim ORPHANED LAND.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został 13 lipca 2017 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mimo że skład to debiutanci, to słychać, że są to muzycy niezwykle utalentowani, którzy doskonale się rozumieją i współpracują. Sekcja rytmiczna jest tutaj bezbłędna, gra Yanai Avneta jest wyborna, tak jak niezwykle płynne i inteligentne partie Yoav "Steel" Weinberga. Aranżacje Alex Nicola i jego sola są znakomite, a Yadin Moyal to na tym albumie może gitarzysta nieco skromny, ale grający technicznie i rewelacyjnie. Arrowhead to absolutny geniusz i idealny przykład zgrania, ale i umiejętności zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Głos Noa Gruman jest wspaniały, mocny i donośny, pełen ciepła i emocji, z siłą Adrienne Cowan i elegancją Floor Jansen, bez przesadnych wysokich zaśpiewów. Pięknie prowadzi kompozycje, która są wieloplanowe i złożone, z wyrazistymi melodiami i zapadającymi w pamięć melodiami, gdzie progressive metal jest wykorzystywany w aranżacjach i kreowaniu dalszych planów, a nie niepotrzebnym komplikowaniem kompozycji. Tam, gdzie TO-MERA przesadzało z techniką i progressive, które przyćmiewały melodie, tutaj są bardzo mocno zaznaczone, podkreślone przez wybornie zrealizowane przez całą armię gości chóry, zrealizowane po mistrzowsku, tak jak partie skrzypiec i symfoniczne. Pięknie i płynnie przechodzą do różnych motywów, od delikatnych, zwiewnych niczym NIGHTWISH, progressive metalowych pasaży w stylu TO-MERA, po bogatych niczym EPICA partii symfonicznych, dodając też tutaj coś z ADAGIO (Hourglass) i robi to wrażenie w składającej się z pięciu części historii Sands of Time. Queen of Insanity to absolutne zniszczenie, tak jak kolorowy Blades, przepięknie zrealizowanym na dwa głosy. Ze wszystkich kompozycji, delikatnie odstają Out of Strong Came Sweetness oraz Gift Divine, które są dobre,ale jednak nie tak wyraziste i zapadające w pamięć, jak inne i może rozwijają się zbyt długo, szczególnie Gift Divine, który jako finał wydaje się zbyt rozciągnięty jak na tak skromną realizację. Na plus chóry dziecięce.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix w wykonaniu Priel Refael Horesh bardzo dobry, sound sharp &amp; clear, niesamowicie selektywny z doskonale słyszalnym basem, gdzie każdy instrument ma swoje miejsce. Mastering Jensa Bogrena potwierdza poraz kolejny, że to prawdziwy Mistrz i bębny są absolutnie dewastujące.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie godne mistrzów, chociaż jeszcze nie tak zrównoważone i dopracowane. Bardzo dobry debiut, który szybko pomógł SCARDUST zasłynąć na scenie lokalnej, ale i powoli torować drogę do kariery światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Crucial]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4547</link>
			<pubDate>Thu, 01 Jan 2026 02:50:58 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4547</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucial - Neogeneración (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/2/8/1328791.jpg?3336" border="0" alt="[Obrazek: 1328791.jpg?3336]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Desquiciado 03:25      <br />
2. El peor animal 04:00      <br />
3. 74 dias 04:23      <br />
4. Parte del caos 03:25      <br />
5. Crucial 03:54      <br />
6. Cruel demencial 04:25      <br />
7. Dominio mundial 03:54      <br />
8. En el juego del poder 04:05      <br />
9. Neogeneración 04:15      <br />
10. Subasta de sangre 03:37<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal, Groove Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
J.C Korcic - śpiew<br />
Hernán Cazador - gitara<br />
Claudio Carucha Ibañez - bas<br />
Andrés Fernandez (El Perro) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W ostatnich latach trudno o autentyczny, mocny heavy/power metal z USA, który nie ucieka za bardzo w groove albo w inne gatunki lub nie ma na siebie pomysłu. I kiedy FLOTSAM &amp; JETSAM trochę się pogubiło, a VICIOUS RUMORS nie wie, co grać, z ratunkiem przychodzi Ameryka Południowa i CRUCIAL, składający się głównie z debiutantów, istniejący od 2015 roku, ale wydający debiut dopiero kwietniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">J.C Korcic to wokalista obdarzony głosem mocnym i dalekosiężnym, plastycznym, który przebija się przez grzmiącą sekcję rytmiczną i rozdzierające gitary. To głos równie mocny i donośny, co u Eric Andrew Knutson z FLOTSAM AND JETSAM i słucha się go równie przyjemnie. Kompozycje nie są długie, tak jak sola są proste i nieskomplikowane, ale dobrze uzupełniają kompozycje. Gra Fernandeza jest wyrazista i świetnie napędza wszystkie kompozycje. To grupa, która dobrze się rozumie i wiedzą, że ich największą siłą są refreny oraz Korcic, który hipnotyzuje i miażdży w wolnym 74 Dias niczym hiszpański HEADON. To heavy/powe, jakiego oczekuje się po Brazylii i takich grupach jak SCELERATA czy RAGE IN MY EYES, a grają jednak ostrzej od HELKER.</div>
<div style="text-align: justify;">W wolniejszych tempach są bezbłędni i miażdżą w Parte del caos z świetnie wyeksponowaną melodią i zwolnieniami, dobrze też grają w typowym, heavy metalowym Crucial, niezły jest też nowoczesny Cruel Demencial, chociaż tutaj za bardzouciekają w stronę ostatnich nagrań VICIOUS RUMORS. Ciekawy jest Dominio mundia, w którym słyszalne są echa FLOTSAM AND JETSAM, chociaż otwierający album Desquiciado w tym stylu jest lepszy. Rytmiczny heavy metal El PEor Ani wyborny, szczególnie dzięki talerzom w refrenie i płynnej grze Cazador! Może trochę zabrakło pomysłu na Neogeneración, gdzie groove przyćmiewa melodię, ale zdecydowanie na plus jest tutaj praca sekcji rytmicznej i rozkrzyczany wokalista. Na koniec rozpędzony Subasta de sangre, prawdziwy killer, którego by się nie powstydziło HELKER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, szczególnie jak na LP wydany nakładem własnym. Bardzo mocne, głębokie i ciężkie w gitarach, ale nieprzytłaczające, gdzie najważniejszy jest wokalista.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecująca grupa z Buenos Aires, która ma na siebie pomysł, ale potrzebuje jeszcze dopracowania stylu. Tam, gdzie błyszczą, okazują się grupą ciekawą, z utalentowanym wokalistą. Solidny debiut z Bueno Aires!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucial - Neogeneración (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/2/8/1328791.jpg?3336" border="0" alt="[Obrazek: 1328791.jpg?3336]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Desquiciado 03:25      <br />
2. El peor animal 04:00      <br />
3. 74 dias 04:23      <br />
4. Parte del caos 03:25      <br />
5. Crucial 03:54      <br />
6. Cruel demencial 04:25      <br />
7. Dominio mundial 03:54      <br />
8. En el juego del poder 04:05      <br />
9. Neogeneración 04:15      <br />
10. Subasta de sangre 03:37<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal, Groove Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
J.C Korcic - śpiew<br />
Hernán Cazador - gitara<br />
Claudio Carucha Ibañez - bas<br />
Andrés Fernandez (El Perro) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W ostatnich latach trudno o autentyczny, mocny heavy/power metal z USA, który nie ucieka za bardzo w groove albo w inne gatunki lub nie ma na siebie pomysłu. I kiedy FLOTSAM &amp; JETSAM trochę się pogubiło, a VICIOUS RUMORS nie wie, co grać, z ratunkiem przychodzi Ameryka Południowa i CRUCIAL, składający się głównie z debiutantów, istniejący od 2015 roku, ale wydający debiut dopiero kwietniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">J.C Korcic to wokalista obdarzony głosem mocnym i dalekosiężnym, plastycznym, który przebija się przez grzmiącą sekcję rytmiczną i rozdzierające gitary. To głos równie mocny i donośny, co u Eric Andrew Knutson z FLOTSAM AND JETSAM i słucha się go równie przyjemnie. Kompozycje nie są długie, tak jak sola są proste i nieskomplikowane, ale dobrze uzupełniają kompozycje. Gra Fernandeza jest wyrazista i świetnie napędza wszystkie kompozycje. To grupa, która dobrze się rozumie i wiedzą, że ich największą siłą są refreny oraz Korcic, który hipnotyzuje i miażdży w wolnym 74 Dias niczym hiszpański HEADON. To heavy/powe, jakiego oczekuje się po Brazylii i takich grupach jak SCELERATA czy RAGE IN MY EYES, a grają jednak ostrzej od HELKER.</div>
<div style="text-align: justify;">W wolniejszych tempach są bezbłędni i miażdżą w Parte del caos z świetnie wyeksponowaną melodią i zwolnieniami, dobrze też grają w typowym, heavy metalowym Crucial, niezły jest też nowoczesny Cruel Demencial, chociaż tutaj za bardzouciekają w stronę ostatnich nagrań VICIOUS RUMORS. Ciekawy jest Dominio mundia, w którym słyszalne są echa FLOTSAM AND JETSAM, chociaż otwierający album Desquiciado w tym stylu jest lepszy. Rytmiczny heavy metal El PEor Ani wyborny, szczególnie dzięki talerzom w refrenie i płynnej grze Cazador! Może trochę zabrakło pomysłu na Neogeneración, gdzie groove przyćmiewa melodię, ale zdecydowanie na plus jest tutaj praca sekcji rytmicznej i rozkrzyczany wokalista. Na koniec rozpędzony Subasta de sangre, prawdziwy killer, którego by się nie powstydziło HELKER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, szczególnie jak na LP wydany nakładem własnym. Bardzo mocne, głębokie i ciężkie w gitarach, ale nieprzytłaczające, gdzie najważniejszy jest wokalista.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecująca grupa z Buenos Aires, która ma na siebie pomysł, ale potrzebuje jeszcze dopracowania stylu. Tam, gdzie błyszczą, okazują się grupą ciekawą, z utalentowanym wokalistą. Solidny debiut z Bueno Aires!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[GaiaBeta]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4543</link>
			<pubDate>Wed, 03 Dec 2025 00:10:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4543</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">GaiaBeta - Gate of GaiaBeta (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/3/8/1338162.jpg?3505" border="0" alt="[Obrazek: 1338162.jpg?3505]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Pharaoh's Return 04:54       <br />
2. Get Your Freedom 03:49       <br />
3. Second Flame 07:13      <br />
4. Hands of Revenge 07:10       <br />
5. Innocent Land 06:38       <br />
6. Chains of the Ghosts (The Rebellion) 03:38      <br />
7. A Sad Story 05:15       <br />
8. Victory Is Coming 02:38<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marcos Diantoni - śpiew<br />
Lennon Kitaro - gitara<br />
Fabio Mesquita - gitara<br />
Júnior Mackgiver - bas<br />
Valter Filho - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Brazylii GAIABETA założony został w 2017 roku i to kolejny zespół, który wiele lat czekał na swoją szansę. W końcu, w maju 2025 roku,udało się wydać debiutancki album w ramach kontraktu z cypryjską wytwórnią Pitch Black Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta wytwórnia ma nosa do epickiego metalu i tym razem również nie zawiodła. GAIABETA prezentuje klasyczny heavy metal amerykański, szczery i true, rycerski i z lekkim napinaniem mięśni, ale bez spiny. Typowa, potężna ściana z dwóch gitar, subtelne plany symfoniczne, do której gra mocna sekcja rytmiczna, a w centrum Marcos Diantoni, wokalista o lekko wysokim, ale mocnym głosie, który idealnie współgra z chórami i przebija się przez mocne brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się typowo, w wolniejszych tempach The Pharaoh's Return i tutaj jest coś z podniosłości i teatralności ARRAYAN PATH, w którym Diantoni radzi sobie bardzo dobrze. Lepszy jednak jest true metalowy Get Your Freedom z zapożyczeniami MANOWAR z fantastycznym, lekkim i lekko refleksyjnym refrenem i wybornym dialogiem gitarowym pomiędzy Kitaro a Mesquita. Bardzo dobrzy gitarzyści, którzy czują ducha heavy metalu. Second Flame jest mocny, ciężki i chłodny, łączy w sobie coś z DIO, coś z BLACK SABBATH Martin Era, ale i dramaturgii VIRGIN STEELE w sposobie, w jaki akcentuje tutaj wokalista. Wybornie jest to zrealizowane, ciekawa jest tutaj ta gatunkowa kombinacja i to, jak pancerne i jak nowoczesne potrafią być tutaj gitary. Hands of Revenge to inne spojrzenie na epicki heavy metal i bliżej im tutaj do twórczości HELLISH WAR czy może nawet LIAR SYMPHONY w delikatnie progresywnym refrenie, który jest niezły, ale nie tak atrakcyjny jak pozostałe. Innocent Land jest prostszy w odbiorze i wyborna jest tutaj przestrzeń z delikatnymi chórkami w stylu VIRGIN STEELE. Jest i lżejszy, bardziej tradycyjny dla Brazylii power metal w Chains of the Ghosts (The Rebellion) i ładnie to zostało zagrane, tak jak wieńczący album A Sad Story.</div>
<div style="text-align: justify;">Wersja CD ma trzy dodatkowe kompozycje, The Last Warriors z echami IRON MAIDEN i typowego greckiego heavy metalu niszczy obiekty jak kompozycje STRAY GODS i ładnie w to wszystko została wpleciona delikatność ANGRA w zamaszystych refrenach i spokojnie mogłoby zastąpić którąś z mniej ciekawych kompozycji. Słabiutki jest za to modern heavy/power z elementami groove Ashes from the Stars z bardzo słabą melodią, fatalnymi gitarami i jeszcze gorszym refrenem, za to Back to the Past (Nevermore) to niegroźny power metal brazylijski ANGRA i HELLOWEEN, który nie budzi żadnych kontrowersji. Bezpieczne granie bonusowe idealne na japońskiego singla.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest perfekcyjne. Mocne w sekcji rytmicznej z gęstym, głębokim basem, syczącymi blachami, do tego przestrzenne, dzięki czemu muzyka nie przytłacza. Gitary rozrywają na strzępy i to jest brzmienie "true".</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na debiutantów, to muzycy bez wątpienia doświadczeni i z talentem, którzy dobrze się rozumieją i świetnie ze sobą współpracują. Są drobne braki kompozycyjne i może po części szkoda, że nie każdy usłyszy The Last Warriors, ale to bardzo udany debiut z Brazylii.</div>
<div style="text-align: justify;">Godny następca HELLISH WAR? Czas pokaże, ale jeśli utrzymają taki poziom, to tak.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Pitch Black Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">GaiaBeta - Gate of GaiaBeta (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/3/8/1338162.jpg?3505" border="0" alt="[Obrazek: 1338162.jpg?3505]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Pharaoh's Return 04:54       <br />
2. Get Your Freedom 03:49       <br />
3. Second Flame 07:13      <br />
4. Hands of Revenge 07:10       <br />
5. Innocent Land 06:38       <br />
6. Chains of the Ghosts (The Rebellion) 03:38      <br />
7. A Sad Story 05:15       <br />
8. Victory Is Coming 02:38<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marcos Diantoni - śpiew<br />
Lennon Kitaro - gitara<br />
Fabio Mesquita - gitara<br />
Júnior Mackgiver - bas<br />
Valter Filho - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Brazylii GAIABETA założony został w 2017 roku i to kolejny zespół, który wiele lat czekał na swoją szansę. W końcu, w maju 2025 roku,udało się wydać debiutancki album w ramach kontraktu z cypryjską wytwórnią Pitch Black Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta wytwórnia ma nosa do epickiego metalu i tym razem również nie zawiodła. GAIABETA prezentuje klasyczny heavy metal amerykański, szczery i true, rycerski i z lekkim napinaniem mięśni, ale bez spiny. Typowa, potężna ściana z dwóch gitar, subtelne plany symfoniczne, do której gra mocna sekcja rytmiczna, a w centrum Marcos Diantoni, wokalista o lekko wysokim, ale mocnym głosie, który idealnie współgra z chórami i przebija się przez mocne brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się typowo, w wolniejszych tempach The Pharaoh's Return i tutaj jest coś z podniosłości i teatralności ARRAYAN PATH, w którym Diantoni radzi sobie bardzo dobrze. Lepszy jednak jest true metalowy Get Your Freedom z zapożyczeniami MANOWAR z fantastycznym, lekkim i lekko refleksyjnym refrenem i wybornym dialogiem gitarowym pomiędzy Kitaro a Mesquita. Bardzo dobrzy gitarzyści, którzy czują ducha heavy metalu. Second Flame jest mocny, ciężki i chłodny, łączy w sobie coś z DIO, coś z BLACK SABBATH Martin Era, ale i dramaturgii VIRGIN STEELE w sposobie, w jaki akcentuje tutaj wokalista. Wybornie jest to zrealizowane, ciekawa jest tutaj ta gatunkowa kombinacja i to, jak pancerne i jak nowoczesne potrafią być tutaj gitary. Hands of Revenge to inne spojrzenie na epicki heavy metal i bliżej im tutaj do twórczości HELLISH WAR czy może nawet LIAR SYMPHONY w delikatnie progresywnym refrenie, który jest niezły, ale nie tak atrakcyjny jak pozostałe. Innocent Land jest prostszy w odbiorze i wyborna jest tutaj przestrzeń z delikatnymi chórkami w stylu VIRGIN STEELE. Jest i lżejszy, bardziej tradycyjny dla Brazylii power metal w Chains of the Ghosts (The Rebellion) i ładnie to zostało zagrane, tak jak wieńczący album A Sad Story.</div>
<div style="text-align: justify;">Wersja CD ma trzy dodatkowe kompozycje, The Last Warriors z echami IRON MAIDEN i typowego greckiego heavy metalu niszczy obiekty jak kompozycje STRAY GODS i ładnie w to wszystko została wpleciona delikatność ANGRA w zamaszystych refrenach i spokojnie mogłoby zastąpić którąś z mniej ciekawych kompozycji. Słabiutki jest za to modern heavy/power z elementami groove Ashes from the Stars z bardzo słabą melodią, fatalnymi gitarami i jeszcze gorszym refrenem, za to Back to the Past (Nevermore) to niegroźny power metal brazylijski ANGRA i HELLOWEEN, który nie budzi żadnych kontrowersji. Bezpieczne granie bonusowe idealne na japońskiego singla.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest perfekcyjne. Mocne w sekcji rytmicznej z gęstym, głębokim basem, syczącymi blachami, do tego przestrzenne, dzięki czemu muzyka nie przytłacza. Gitary rozrywają na strzępy i to jest brzmienie "true".</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na debiutantów, to muzycy bez wątpienia doświadczeni i z talentem, którzy dobrze się rozumieją i świetnie ze sobą współpracują. Są drobne braki kompozycyjne i może po części szkoda, że nie każdy usłyszy The Last Warriors, ale to bardzo udany debiut z Brazylii.</div>
<div style="text-align: justify;">Godny następca HELLISH WAR? Czas pokaże, ale jeśli utrzymają taki poziom, to tak.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Pitch Black Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Brigade]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4542</link>
			<pubDate>Sun, 30 Nov 2025 01:47:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4542</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Brigade - </span><span style="font-weight: bold;">Ill Fated Voyage (2025)</span></div>
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383353.jpg?3935" border="0" alt="[Obrazek: 1383353.jpg?3935]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deus Vult 01:57      <br />
2. Crusader 05:59       <br />
3. Afterlife Confessions 05:41       <br />
4. Ill Fated Voyage 06:39      <br />
5. Faith in Battle 06:16       <br />
6. All Hail the Guardian 04:07       <br />
7. Herculean Destiny 06:17       <br />
8. Days of Glory 06:49       <br />
9. Keepers of the Flame 03:41<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Daniel Butch - śpiew<br />
Caden Butch - gitara<br />
Jonathan Stanley - gitara<br />
Andrew Salzano - bas<br />
Lorne Moskal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON BRIGADE powstało w 2018 roku w Pittsburghu w stanie Pensylwania, realnie jednak poza dwoma EP, wydanymi w latach 2020-2021 niewiele się działo. </div>
<div style="text-align: justify;">Projekt ruszył, kiedy do zespołu dołączył wokalista Daniel Butch ze swoim synem Cadem oraz Jonathan Stanley, gitarzysta ze znakomitego, choć niedocenianego HELIOS. Debiut grupy został wydany nakładem własnym w wersji digital 7 listopada, a fizycznej trzy tygodnie później przez amerykańską wytwórnię Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby cały album był takiej jakości, jak Deus Vult czy Crusader, w którym siłują się w marnej jakości euro power metalu z elementami speed w stylu LONEWOLF z przeciętnymi próbami wmieszania w to wszystko twórczości RUNNING WOLF, to byłoby bardzo źle. Fatalnie wplecione, irytujące dudy, które miały chyba przypominać GRAVE DIGGER albo BLIND GUARDIAN... Okropieństwo, do tego chaotyczna gra sekcji rytmicznej, przeciętny wokalista i stwarza to bardzo słabe pierwsze wrażenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście zespół się opamiętał i już w Afterlife Confessions uderzają w klasyczne tony US Power Metal lat 80. z OMEN na czele, gdzie Daniel Butch przemienia się w klasycznego, ryczącego wokalistę USPM, Butch i Stanley wybornie się tutaj uzupełniają gitarowo, a sekcja rytmiczna zabija dynamiką i mocą. Refren klasycznie amerykański z wokalistą w centrum i mamy muzykę solidną i szczerą. Ill Fated Voyage to uwielbiany w USA romans z IRON MAIDEN i nostalgicznym klimatem ONWARD. To szybki i sprawny USPM, kiedy trzeba barbarzyński w klimacie jak w Faith in Battle, gdzie litaury Lorne Moskala z basowymi szarżami miażdżą słuchacza, a rozdzierający głos Butcha zagrzewa do bitwy w stylistyce pierwszych dwóch płyt OMEN. Sześć minut klasycznego heavy/power amerykańskiego z echami EXXPLORER z rozszarpującymi gitarami i wybornymi, wybornymi solami gitarzystów, którzy wspaniale się tutaj rozumieją!</div>
<div style="text-align: justify;">Herculean Destiny to znów nawiązania do ONWARD i klasycznie zagranego, solidnego USPM, który został zagrany na mistrzowskim poziomie, chociaż refren mógł być bardziej atrakcyjny. Powolny, marszowy Days of Glory z pulsującym basem również udany, ale krótki Keepers of the Flame wspaniale wyraża filozofię tego LP. Czuć ducha przygody, bardzo dobry refren i znów ONWARD zagrany po mistrzowsku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, ale w końcu za mastering odpowiada doświadczony inżynier dźwięku Maor Appelbaum. Wyborne ustawienie sekcji rytmicznej przy zachowaniu ducha lat 80. w soundzie gitar. Od strony realizacji perkusji i basu, to może i jeden z najlepszych albumów tego roku w tej stylistyce.</div>
<div style="text-align: justify;">Poziom techniczny jest zadowalający i bardzo dobry, grupa nie idzie na skróty, chociaż czasami kompozycje mogłyby być krótsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut z USA, który daje nadzieję dla sceny USPM!</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Brigade - </span><span style="font-weight: bold;">Ill Fated Voyage (2025)</span></div>
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383353.jpg?3935" border="0" alt="[Obrazek: 1383353.jpg?3935]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deus Vult 01:57      <br />
2. Crusader 05:59       <br />
3. Afterlife Confessions 05:41       <br />
4. Ill Fated Voyage 06:39      <br />
5. Faith in Battle 06:16       <br />
6. All Hail the Guardian 04:07       <br />
7. Herculean Destiny 06:17       <br />
8. Days of Glory 06:49       <br />
9. Keepers of the Flame 03:41<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Daniel Butch - śpiew<br />
Caden Butch - gitara<br />
Jonathan Stanley - gitara<br />
Andrew Salzano - bas<br />
Lorne Moskal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON BRIGADE powstało w 2018 roku w Pittsburghu w stanie Pensylwania, realnie jednak poza dwoma EP, wydanymi w latach 2020-2021 niewiele się działo. </div>
<div style="text-align: justify;">Projekt ruszył, kiedy do zespołu dołączył wokalista Daniel Butch ze swoim synem Cadem oraz Jonathan Stanley, gitarzysta ze znakomitego, choć niedocenianego HELIOS. Debiut grupy został wydany nakładem własnym w wersji digital 7 listopada, a fizycznej trzy tygodnie później przez amerykańską wytwórnię Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby cały album był takiej jakości, jak Deus Vult czy Crusader, w którym siłują się w marnej jakości euro power metalu z elementami speed w stylu LONEWOLF z przeciętnymi próbami wmieszania w to wszystko twórczości RUNNING WOLF, to byłoby bardzo źle. Fatalnie wplecione, irytujące dudy, które miały chyba przypominać GRAVE DIGGER albo BLIND GUARDIAN... Okropieństwo, do tego chaotyczna gra sekcji rytmicznej, przeciętny wokalista i stwarza to bardzo słabe pierwsze wrażenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście zespół się opamiętał i już w Afterlife Confessions uderzają w klasyczne tony US Power Metal lat 80. z OMEN na czele, gdzie Daniel Butch przemienia się w klasycznego, ryczącego wokalistę USPM, Butch i Stanley wybornie się tutaj uzupełniają gitarowo, a sekcja rytmiczna zabija dynamiką i mocą. Refren klasycznie amerykański z wokalistą w centrum i mamy muzykę solidną i szczerą. Ill Fated Voyage to uwielbiany w USA romans z IRON MAIDEN i nostalgicznym klimatem ONWARD. To szybki i sprawny USPM, kiedy trzeba barbarzyński w klimacie jak w Faith in Battle, gdzie litaury Lorne Moskala z basowymi szarżami miażdżą słuchacza, a rozdzierający głos Butcha zagrzewa do bitwy w stylistyce pierwszych dwóch płyt OMEN. Sześć minut klasycznego heavy/power amerykańskiego z echami EXXPLORER z rozszarpującymi gitarami i wybornymi, wybornymi solami gitarzystów, którzy wspaniale się tutaj rozumieją!</div>
<div style="text-align: justify;">Herculean Destiny to znów nawiązania do ONWARD i klasycznie zagranego, solidnego USPM, który został zagrany na mistrzowskim poziomie, chociaż refren mógł być bardziej atrakcyjny. Powolny, marszowy Days of Glory z pulsującym basem również udany, ale krótki Keepers of the Flame wspaniale wyraża filozofię tego LP. Czuć ducha przygody, bardzo dobry refren i znów ONWARD zagrany po mistrzowsku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, ale w końcu za mastering odpowiada doświadczony inżynier dźwięku Maor Appelbaum. Wyborne ustawienie sekcji rytmicznej przy zachowaniu ducha lat 80. w soundzie gitar. Od strony realizacji perkusji i basu, to może i jeden z najlepszych albumów tego roku w tej stylistyce.</div>
<div style="text-align: justify;">Poziom techniczny jest zadowalający i bardzo dobry, grupa nie idzie na skróty, chociaż czasami kompozycje mogłyby być krótsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut z USA, który daje nadzieję dla sceny USPM!</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Executioner Steel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4541</link>
			<pubDate>Sat, 29 Nov 2025 01:59:33 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4541</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Executioner Steel</span><span style="font-weight: bold;"> - Rage of the Thunderstorm (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383862.jpg?4559" border="0" alt="[Obrazek: 1383862.jpg?4559]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Awakening 02:34<br />
2. Rage Of The Thunderstorm 05:36<br />
3. Warriors Of Steel  03:36<br />
4. March To War 01:01<br />
5. Defenders Of Metal 05:04<br />
6. Heralds Of The Sword 06:07<br />
7. Wrath Of Desire 07:42<br />
8. Valiant Queen 06:34<br />
9. Ragnarok 06:07<br />
10. Keepers Of The Eternal Flame 06:07<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Bangladesz<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Uzzair K. Xion - śpiew<br />
Saif Saleh - gitara<br />
Marzuk Ahmed Khan Mojlish - bas<br />
Rehan Hossain Tamal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Bangladesz ma skromną scenę metalową i założony EXECUTIONER STEEL ma zamiar to zmienić, podpisując kontrakt z amerykańską wytwórnią Stormspell Records, która wydała debiut 28 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Prosty, nieskomplikowany heavy metal amerykański w stylu MANOWAR wita już w Rage Of The Thunderstorm, w którym jest też coś z BATTLERAGE, szczególnie w rozbudowanych i długich partiach gitarowych. Warriors Of Steel to prostoduszny true metal, szczery i ze skromnymi, wycofanymi planami symfonicznymi, gdzie Uzzair K. Xion prezentuje się jako wokalista dobry, może delikatnie nieokrzesany w barbarzyńskim stylu, kiedy wchodzi w wyższe rejestry. Heralds of the Sword to instrumentalny hołd dla MANOWAR, który jednak nie musiał trwać ponad sześć minut, ponieważ nie ma tutaj zbyt wielu interesujących motywów czy techczninej prezentacji, a co najwyżej cytaty i odniesienia do Amerykanów. Celem tej kompozycji jest podział na dwie części i po pożegnaniu się z MANOWAR wkraczamy w rejony MANILLA ROAD w surowym, podniosłym Wrath of Desire. Tutaj wokalista prezentuje się bardzo dobrze, prowadząc to stoicką, chłodną manierą. Saif Saleh to dobry gitarzysta, który rozumie stylistykę epickiego heavy metalu i jego ornamentacje są tutaj bardzo dobre, bez niepotrzebnych i przesadnych kombinacji, tak jak sekcja rytmiczna ma moc i wyczucie, szczególnie, kiedy uderzają w bardziej epickie rejony. Później jednak jest już gorzej i słabiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy grają  prosty heavy metal amerykański, jak Valiant Queen, to za dużo tutaj jest BROCAS HELM czy CIRITH UNGOL i szkoda tutaj najbardziej podniosłej partii środkowej w stylu MANILLA ROAD. Najsłabsza kompozycja na tym albumie, która burzy rycerską konstrukcję na rzecz materiału do radia czy na singiel. Niezbyt porywający jest też prosty Ragnarok, z kolei Keepers Of The Eternal Flame tosześć minut narracji, kompletnie niepotrzebnej i zbędnej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jak na skromne środki, perkusja ustawiona klasycznie z syczącymi talerzami, chociaż wokalista niekoniecznie musiał być wysunięty na pierwszy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry hołd dla heavy metalu lat 80. ze stolicy Bangladeszu, na którym nie należy doszukiwać się oryginalności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Executioner Steel</span><span style="font-weight: bold;"> - Rage of the Thunderstorm (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383862.jpg?4559" border="0" alt="[Obrazek: 1383862.jpg?4559]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Awakening 02:34<br />
2. Rage Of The Thunderstorm 05:36<br />
3. Warriors Of Steel  03:36<br />
4. March To War 01:01<br />
5. Defenders Of Metal 05:04<br />
6. Heralds Of The Sword 06:07<br />
7. Wrath Of Desire 07:42<br />
8. Valiant Queen 06:34<br />
9. Ragnarok 06:07<br />
10. Keepers Of The Eternal Flame 06:07<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Bangladesz<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Uzzair K. Xion - śpiew<br />
Saif Saleh - gitara<br />
Marzuk Ahmed Khan Mojlish - bas<br />
Rehan Hossain Tamal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Bangladesz ma skromną scenę metalową i założony EXECUTIONER STEEL ma zamiar to zmienić, podpisując kontrakt z amerykańską wytwórnią Stormspell Records, która wydała debiut 28 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Prosty, nieskomplikowany heavy metal amerykański w stylu MANOWAR wita już w Rage Of The Thunderstorm, w którym jest też coś z BATTLERAGE, szczególnie w rozbudowanych i długich partiach gitarowych. Warriors Of Steel to prostoduszny true metal, szczery i ze skromnymi, wycofanymi planami symfonicznymi, gdzie Uzzair K. Xion prezentuje się jako wokalista dobry, może delikatnie nieokrzesany w barbarzyńskim stylu, kiedy wchodzi w wyższe rejestry. Heralds of the Sword to instrumentalny hołd dla MANOWAR, który jednak nie musiał trwać ponad sześć minut, ponieważ nie ma tutaj zbyt wielu interesujących motywów czy techczninej prezentacji, a co najwyżej cytaty i odniesienia do Amerykanów. Celem tej kompozycji jest podział na dwie części i po pożegnaniu się z MANOWAR wkraczamy w rejony MANILLA ROAD w surowym, podniosłym Wrath of Desire. Tutaj wokalista prezentuje się bardzo dobrze, prowadząc to stoicką, chłodną manierą. Saif Saleh to dobry gitarzysta, który rozumie stylistykę epickiego heavy metalu i jego ornamentacje są tutaj bardzo dobre, bez niepotrzebnych i przesadnych kombinacji, tak jak sekcja rytmiczna ma moc i wyczucie, szczególnie, kiedy uderzają w bardziej epickie rejony. Później jednak jest już gorzej i słabiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy grają  prosty heavy metal amerykański, jak Valiant Queen, to za dużo tutaj jest BROCAS HELM czy CIRITH UNGOL i szkoda tutaj najbardziej podniosłej partii środkowej w stylu MANILLA ROAD. Najsłabsza kompozycja na tym albumie, która burzy rycerską konstrukcję na rzecz materiału do radia czy na singiel. Niezbyt porywający jest też prosty Ragnarok, z kolei Keepers Of The Eternal Flame tosześć minut narracji, kompletnie niepotrzebnej i zbędnej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jak na skromne środki, perkusja ustawiona klasycznie z syczącymi talerzami, chociaż wokalista niekoniecznie musiał być wysunięty na pierwszy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry hołd dla heavy metalu lat 80. ze stolicy Bangladeszu, na którym nie należy doszukiwać się oryginalności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Speedclaw]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4540</link>
			<pubDate>Sat, 29 Nov 2025 00:54:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4540</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Speedclaw - Stardust (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365863.jpg?0925" border="0" alt="[Obrazek: 1365863.jpg?0925]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tonight 04:01<br />
2. Allnighter 03:43<br />
3. Queen of the Night 04:07<br />
4. Night Watch 04:36<br />
5. Fly High 04:11<br />
6. Crystal Light 03:16<br />
7. White Town Rider 04:16<br />
8. The Curse Never Dies 04:05<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Chorwacja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Silvano Ćosić - śpiew, bas<br />
Luka Hrelja - gitara<br />
Luka Jurišić - gitara<br />
Dorian Perušić - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chorwacki SPEEDCLAW istnieje od 2016 roku i na scenie lokalnej jest postrzegany jako świeża i nowa nadzieja heavy/speed metalu.  Po wydaniu kilku dem i EP, wytwórnia Dying Victims Productions postanowiła dać im szansę i debiut został wydany 21 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nie jest długi, zaledwie 32 minuty muzyki, czyli materiał na klasycznego longplaya. Nie grają też niczego nowego i jest to najbardziej klasyczny heavy metal, w formie bardziej przypominający AVENGER czy RAVEN niż agresywnie holenderskiej czy topornie niemieckiej. Szczególnie spokojna, ułożona maniera wokalisty może przywodzić na myśl te spokojniejsze grupy  Tonight to dobry przykład przyjaznego heavy metalu, czy spokojny, autostradowy Allnighter. Nie zaskakują niczym w Queen of the Night i to heavy metal bezpieczny z mało oryginalnym refrenem i to jest największy problem tej płyty. Zabrakło pomysłu na ciekawe, porywające melodie, ale i refreny i Nightwatch to heavy metal bezradny, podobnie jak kończący album The Curse Never Die z bardzo słabym refrenem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie można odmówić talentu muzykom, ponieważ gitarzyści potrafią wykrzesać z siebie kilka ciekawych popisów, szczególnie kiedy przyspieszają i grają szybciej, jak w Fly High czy Crystal Light, tylko co z tego, skoro nie ma nawet jednego refrenu czy melodii wartych zapamiętania? Silvano Ćosić to wokalista bardzo przeciętny i zdecydowanie lepszy z niego basista. Wyborne szarże i często to, co gra jest ciekawsze od motywu przewodniego kompozycji. Trudno też coś zarzucić Dorian Perušić, któremu nie brakuje energii w White Town Rider w stylu ugrzecznionego ENFORCER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, selektywne i soczyste w sekcji rytmicznej. Klasyczny heavy metal tak właśnie powinien brzmieć. Wielka szkoda jednak, że grupa zaliczyła ogromny krok w tył w porównaniu z EP Beast in the Mist z 2018 roku, gdzie było więcej pazura, ENFORCER, SLAYER i solidnego speed metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj zagrali heavy metal z okresu kryzysu UK, równie bez pomysłu i bez życia. Szkoda, bo muzycy bez wątpienia znają warsztat i zabrakło wartościowych kompozycji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Dying Victims Productions za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Speedclaw - Stardust (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365863.jpg?0925" border="0" alt="[Obrazek: 1365863.jpg?0925]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tonight 04:01<br />
2. Allnighter 03:43<br />
3. Queen of the Night 04:07<br />
4. Night Watch 04:36<br />
5. Fly High 04:11<br />
6. Crystal Light 03:16<br />
7. White Town Rider 04:16<br />
8. The Curse Never Dies 04:05<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Chorwacja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Silvano Ćosić - śpiew, bas<br />
Luka Hrelja - gitara<br />
Luka Jurišić - gitara<br />
Dorian Perušić - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chorwacki SPEEDCLAW istnieje od 2016 roku i na scenie lokalnej jest postrzegany jako świeża i nowa nadzieja heavy/speed metalu.  Po wydaniu kilku dem i EP, wytwórnia Dying Victims Productions postanowiła dać im szansę i debiut został wydany 21 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nie jest długi, zaledwie 32 minuty muzyki, czyli materiał na klasycznego longplaya. Nie grają też niczego nowego i jest to najbardziej klasyczny heavy metal, w formie bardziej przypominający AVENGER czy RAVEN niż agresywnie holenderskiej czy topornie niemieckiej. Szczególnie spokojna, ułożona maniera wokalisty może przywodzić na myśl te spokojniejsze grupy  Tonight to dobry przykład przyjaznego heavy metalu, czy spokojny, autostradowy Allnighter. Nie zaskakują niczym w Queen of the Night i to heavy metal bezpieczny z mało oryginalnym refrenem i to jest największy problem tej płyty. Zabrakło pomysłu na ciekawe, porywające melodie, ale i refreny i Nightwatch to heavy metal bezradny, podobnie jak kończący album The Curse Never Die z bardzo słabym refrenem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie można odmówić talentu muzykom, ponieważ gitarzyści potrafią wykrzesać z siebie kilka ciekawych popisów, szczególnie kiedy przyspieszają i grają szybciej, jak w Fly High czy Crystal Light, tylko co z tego, skoro nie ma nawet jednego refrenu czy melodii wartych zapamiętania? Silvano Ćosić to wokalista bardzo przeciętny i zdecydowanie lepszy z niego basista. Wyborne szarże i często to, co gra jest ciekawsze od motywu przewodniego kompozycji. Trudno też coś zarzucić Dorian Perušić, któremu nie brakuje energii w White Town Rider w stylu ugrzecznionego ENFORCER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, selektywne i soczyste w sekcji rytmicznej. Klasyczny heavy metal tak właśnie powinien brzmieć. Wielka szkoda jednak, że grupa zaliczyła ogromny krok w tył w porównaniu z EP Beast in the Mist z 2018 roku, gdzie było więcej pazura, ENFORCER, SLAYER i solidnego speed metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj zagrali heavy metal z okresu kryzysu UK, równie bez pomysłu i bez życia. Szkoda, bo muzycy bez wątpienia znają warsztat i zabrakło wartościowych kompozycji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Dying Victims Productions za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Omnium Gatherum]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4537</link>
			<pubDate>Sat, 15 Nov 2025 02:42:24 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4537</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Omnium Gatherum - May the Bridges We Burn Light the Way (2025)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/9/1359103.jpg?2523" border="0" alt="[Obrazek: 1359103.jpg?2523]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. May the Bridges We Burn Light the Way 01:38       <br />
2. My Pain 04:53       <br />
3. The Last Hero 04:00       <br />
4. The Darkest City 06:55      <br />
5. Walking Ghost Phase 03:53       <br />
6. Ignite the Flame 05:19       <br />
7. Streets of Rage 03:58       <br />
8. Barricades 05:43       <br />
9. Road Closed Ahead 04:01<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jukka Pelkonen - śpiew<br />
Markus Vanhala - śpiew, gitara<br />
Mikko Kivistö - bas<br />
Atte Pesonen - perkusja<br />
Aapo Koivisto - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OMNIUM GATHERUM to zespół działający na scenie fińskiej długo, bo od 1996 roku, kiedy to gatunek melodic death metalu dopiero zaczynał się kształtować. Grupa jakoś nie miała szczęścia i debiutowała dopiero w 2003 roku albumem solidnym, ale jednak schematycznym i będącym w cieniu tytanów KALMAH, CHILDREN OF BODOM czy MORS PRINCIPIUM EST.</div>
<div style="text-align: justify;">Century Media Records na początku listopada 2025 wydała dziesiąty już album grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To był zespół zawsze sprawny technicznie, chociaż tym razem gra Markusa Vanhala wydaje się skromniejsza, szczególnie jeśli porównać to do bardziej rozbudowanego, ale i bardziej tradycyjnego dla melodic death metalu z Finlandii Origins z 2021 roku. Tutaj poszli jeszcze bardziej w stronę Goteborga z czystymi wokalizami w stylu SOILWORK, ale i gładszymi aranżacjami planów klawiszowych. Vanhala ma talent do refrenów i My Pain jest w tym stylu absolutnie bezbłędny, nakładki wokalne są wyborne, sekcja rytmiczna gra wspaniale, a Aapo Koivisto tworzy eleganckie, futurystyczne tło.</div>
<div style="text-align: justify;">Może ta płyta zaczyna się zbyt dobrze i stwarza oczekiwania zbyt wygórowane, czy może nawet w jakimś stopniu daje obraz albumu niepotrzebnie synkretycznego. Kiedy idą w stronę Szwecji, absolutnie miażdżą klimatem w The Darkest City i największym atutem są tutaj nakładki wokalne. Kiedy grają bardziej bojowo w stylu WHISPERED i CHILDREN OF BODOM, jest bardzo dobry Streets of Rage, jednak słuchając Walking Ghost Phase czy zachowawczych The Last Hero i Ignite the Flame, to można odnieść wrażenie, że te dwa zespoły powiedziały gatunkowo tutaj wszystko. </div>
<div style="text-align: justify;">Barricades ma w sobie coś z ładunku epickiego KALMAH i to jest udane, chociaż zwrotki są średnio atrakcyjne w porównaniu z mostkami czy prostym refrenem, ale na plus skromne ornamentacje gitarowe.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada duet Jens Bogren i Tony Lindgren i jest to brzmienei gatunkowo nienaganne i perfekcyjne, z dużą ilością dobrze wykorzystanej przestrzeni i rewelacyjnie brzmiącą sekcją rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny album sprawdzonej ekipy z Kotka, próbujący pojednać dwie różne filozofie melodic death metalu, z różnym skutkiem, z którym każdy fan gatunku powinien się zapoznać.</div>
<div style="text-align: justify;">Takich killerów jak My Pain nie można przegapić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Omnium Gatherum - May the Bridges We Burn Light the Way (2025)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/9/1359103.jpg?2523" border="0" alt="[Obrazek: 1359103.jpg?2523]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. May the Bridges We Burn Light the Way 01:38       <br />
2. My Pain 04:53       <br />
3. The Last Hero 04:00       <br />
4. The Darkest City 06:55      <br />
5. Walking Ghost Phase 03:53       <br />
6. Ignite the Flame 05:19       <br />
7. Streets of Rage 03:58       <br />
8. Barricades 05:43       <br />
9. Road Closed Ahead 04:01<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jukka Pelkonen - śpiew<br />
Markus Vanhala - śpiew, gitara<br />
Mikko Kivistö - bas<br />
Atte Pesonen - perkusja<br />
Aapo Koivisto - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OMNIUM GATHERUM to zespół działający na scenie fińskiej długo, bo od 1996 roku, kiedy to gatunek melodic death metalu dopiero zaczynał się kształtować. Grupa jakoś nie miała szczęścia i debiutowała dopiero w 2003 roku albumem solidnym, ale jednak schematycznym i będącym w cieniu tytanów KALMAH, CHILDREN OF BODOM czy MORS PRINCIPIUM EST.</div>
<div style="text-align: justify;">Century Media Records na początku listopada 2025 wydała dziesiąty już album grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To był zespół zawsze sprawny technicznie, chociaż tym razem gra Markusa Vanhala wydaje się skromniejsza, szczególnie jeśli porównać to do bardziej rozbudowanego, ale i bardziej tradycyjnego dla melodic death metalu z Finlandii Origins z 2021 roku. Tutaj poszli jeszcze bardziej w stronę Goteborga z czystymi wokalizami w stylu SOILWORK, ale i gładszymi aranżacjami planów klawiszowych. Vanhala ma talent do refrenów i My Pain jest w tym stylu absolutnie bezbłędny, nakładki wokalne są wyborne, sekcja rytmiczna gra wspaniale, a Aapo Koivisto tworzy eleganckie, futurystyczne tło.</div>
<div style="text-align: justify;">Może ta płyta zaczyna się zbyt dobrze i stwarza oczekiwania zbyt wygórowane, czy może nawet w jakimś stopniu daje obraz albumu niepotrzebnie synkretycznego. Kiedy idą w stronę Szwecji, absolutnie miażdżą klimatem w The Darkest City i największym atutem są tutaj nakładki wokalne. Kiedy grają bardziej bojowo w stylu WHISPERED i CHILDREN OF BODOM, jest bardzo dobry Streets of Rage, jednak słuchając Walking Ghost Phase czy zachowawczych The Last Hero i Ignite the Flame, to można odnieść wrażenie, że te dwa zespoły powiedziały gatunkowo tutaj wszystko. </div>
<div style="text-align: justify;">Barricades ma w sobie coś z ładunku epickiego KALMAH i to jest udane, chociaż zwrotki są średnio atrakcyjne w porównaniu z mostkami czy prostym refrenem, ale na plus skromne ornamentacje gitarowe.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada duet Jens Bogren i Tony Lindgren i jest to brzmienei gatunkowo nienaganne i perfekcyjne, z dużą ilością dobrze wykorzystanej przestrzeni i rewelacyjnie brzmiącą sekcją rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny album sprawdzonej ekipy z Kotka, próbujący pojednać dwie różne filozofie melodic death metalu, z różnym skutkiem, z którym każdy fan gatunku powinien się zapoznać.</div>
<div style="text-align: justify;">Takich killerów jak My Pain nie można przegapić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[W co tu jeszcze zagrać?]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4536</link>
			<pubDate>Sat, 08 Nov 2025 03:53:22 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4536</guid>
			<description><![CDATA[Nie ma lepszego tematu. Szukałem, ale nie znalazłem xd<br />
@Tituf, @Erwin możemy jakiś temat po prostu o grach zrobić gdzieś? Chyba nikt na tym nie straci, a można będzie sobie podyskutować więc to będzie pierwszy post. xd (do przeniesienia)<br />
Skoczyłem tego Enderala dzisiaj i dalej spoiler dla tych co nie grali, <div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;"> ale zobaczyłem przed chwilą to na FB i skojarzyło mi się instant z finałem historii gdzie ten Kaganek ma wybuchnąć i nikt nie zdaje sobie sprawy z tego co się faktycznie dzieje. Mało tego, każdy wierzy że wszystko co robiliśmy do tej pory jest 'for the greater good of humanity' :D<br />
<img src="https://i.imgur.com/RhufWau.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: RhufWau.jpeg]" /></div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nie ma lepszego tematu. Szukałem, ale nie znalazłem xd<br />
@Tituf, @Erwin możemy jakiś temat po prostu o grach zrobić gdzieś? Chyba nikt na tym nie straci, a można będzie sobie podyskutować więc to będzie pierwszy post. xd (do przeniesienia)<br />
Skoczyłem tego Enderala dzisiaj i dalej spoiler dla tych co nie grali, <div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;"> ale zobaczyłem przed chwilą to na FB i skojarzyło mi się instant z finałem historii gdzie ten Kaganek ma wybuchnąć i nikt nie zdaje sobie sprawy z tego co się faktycznie dzieje. Mało tego, każdy wierzy że wszystko co robiliśmy do tej pory jest 'for the greater good of humanity' :D<br />
<img src="https://i.imgur.com/RhufWau.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: RhufWau.jpeg]" /></div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Risen Atalntis]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4535</link>
			<pubDate>Wed, 08 Oct 2025 16:46:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4535</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Risen Atlantis - Power to the Past (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/1/1371507.jpg?2204" border="0" alt="[Obrazek: 1371507.jpg?2204]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forever Spoken 04:36      <br />
2. Glory for the Brave 04:41      <br />
3. Legacy Divine 05:07      <br />
4. Sea of Tranquillity 04:31      <br />
5. Mystic Maze 04:08      <br />
6. No Hell for the Good 05:33      <br />
7. Trapped in Heaven 05:01      <br />
8. Lost in Time 05:00      <br />
9. A Million Miles Away 04:15      <br />
10. Power to the Past 04:22      <br />
11. Wrong Destiny 04:33 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy (Włochy/Niemcy/Australia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Frank Beck - śpiew<br />
Brett Jones - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Alessandro Del Vecchio - bas, instrumenty klawiszowe<br />
Mirko De Maio - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RISEN ATLANTIS to kolejny projekt wytwórni Frontiers, w którym udział bierze Alessandro Del Vecchio, który razem z Australijczykiem Brett Jones z na szczęście nieistniejącego już SOUL SCRAPE, odpowiada za kompozycje i postanowili wesprzeć wokalistę Franka Beck, który znany jest bardziej z gościnnych występów i współpracy z GAMMA RAY na koncertach.</div>
<div style="text-align: justify;">Do współpracy zaproszono uznanego perkusistę Mirko De Maio.</div>
<div style="text-align: justify;">26 września 2025 roku Beck otrzymał szansę na pełnoprawny debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Frank Beck to wokalista dobry, sprawdzający się w tym miksie niemieckiego power metalu lat 90. z ciągotami w stronę Włoch, chociaż miewa tutaj też momenty słabsze. Stylistyka Italii przebija się w nostalgicznym Sea of Tranquillity, w którym Beck prezentuje się kompetentnie i jest w stanie oddać w refrenach chłodny klimat, tworzony przez subtelne tła klawiszowe. Na wyróżnienie zasługuje też Legacy Divine, w którym inspirują się SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynające album Forever Spoken jak i Glory For the Brave to solidny power metal kompromisu, w którym słychać, że Beck nie znalazł się tutaj przypadkiem. Tam, gdzie jednak próbują grać ambitniej i bardziej dojrzale, jak w Mystic Maze, brzmi on beznadziejnie i jego ekstatyczne zaśpiewy tutaj irytują, nie wspominając już o przeciętnym refrenie. Z kompozycji słabszych nie można nie wspomnieć o No Hell for the Good, w którym echa SECRET SPHERE nie są przypadkowe, ale Beck ginie tutaj w planach symfonicznych i chórach i do takich kompozycji potrzebny jest ktoś o głosie mocniejszym i bardziej dalekosiężnym, jak Michele Luppi. Za dużo się tutaj dzieje i zdecydowanie lepiej prezentuje się on w romantycznym Trapped in Heaven, nie mówiąc już o solidnym, power metalowym Lost in Time, mieszając stylistykę RAGE ze zwrotkami bardziej w stylu modern, jak to robiło TEARS OF ANGER.</div>
<div style="text-align: justify;">A Million Miles Away to taki hansenowski power metal, jakiego w latach 90. było pełno i nikogo nie interesował. Znacznie lepsze są Power to the Past, ale najlepszy jest bardziej epicki Wrong Destiny. Pozytywny, z epickim zacięciem SINBREED, gdzie Beck brzmi naturalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest poprawne. Rozmyte modern gitary i przesterowana perkusja z wycofanym wokalistą chwilami potrafią być męczące i tworzą niepotrzebny chaos. Siłowa próba brzmienia modern, która nie zawsze tutaj funkcjonuje, jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny hołd dla power metalowej sceny Hamburga, z przebłyskami grania bardzo dobrego, które od strony gitarowej jest jednak mało satysfakcjonujące i jest momentami w cieniu potężnej i doświadczonej sekcji rytmicznej. Ataki basowe Alessandro Del Vecchio jak zwykle na poziomie, a Mirko De Maio gra znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra prezentacja wokalisty Frank Becka, który w końcu dostał szansę na coś własnego, chociaż szkoda, że tak niespójnego i momentami trudnego do przełknięcia w odbiorze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Risen Atlantis - Power to the Past (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/1/1371507.jpg?2204" border="0" alt="[Obrazek: 1371507.jpg?2204]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forever Spoken 04:36      <br />
2. Glory for the Brave 04:41      <br />
3. Legacy Divine 05:07      <br />
4. Sea of Tranquillity 04:31      <br />
5. Mystic Maze 04:08      <br />
6. No Hell for the Good 05:33      <br />
7. Trapped in Heaven 05:01      <br />
8. Lost in Time 05:00      <br />
9. A Million Miles Away 04:15      <br />
10. Power to the Past 04:22      <br />
11. Wrong Destiny 04:33 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy (Włochy/Niemcy/Australia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Frank Beck - śpiew<br />
Brett Jones - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Alessandro Del Vecchio - bas, instrumenty klawiszowe<br />
Mirko De Maio - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RISEN ATLANTIS to kolejny projekt wytwórni Frontiers, w którym udział bierze Alessandro Del Vecchio, który razem z Australijczykiem Brett Jones z na szczęście nieistniejącego już SOUL SCRAPE, odpowiada za kompozycje i postanowili wesprzeć wokalistę Franka Beck, który znany jest bardziej z gościnnych występów i współpracy z GAMMA RAY na koncertach.</div>
<div style="text-align: justify;">Do współpracy zaproszono uznanego perkusistę Mirko De Maio.</div>
<div style="text-align: justify;">26 września 2025 roku Beck otrzymał szansę na pełnoprawny debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Frank Beck to wokalista dobry, sprawdzający się w tym miksie niemieckiego power metalu lat 90. z ciągotami w stronę Włoch, chociaż miewa tutaj też momenty słabsze. Stylistyka Italii przebija się w nostalgicznym Sea of Tranquillity, w którym Beck prezentuje się kompetentnie i jest w stanie oddać w refrenach chłodny klimat, tworzony przez subtelne tła klawiszowe. Na wyróżnienie zasługuje też Legacy Divine, w którym inspirują się SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynające album Forever Spoken jak i Glory For the Brave to solidny power metal kompromisu, w którym słychać, że Beck nie znalazł się tutaj przypadkiem. Tam, gdzie jednak próbują grać ambitniej i bardziej dojrzale, jak w Mystic Maze, brzmi on beznadziejnie i jego ekstatyczne zaśpiewy tutaj irytują, nie wspominając już o przeciętnym refrenie. Z kompozycji słabszych nie można nie wspomnieć o No Hell for the Good, w którym echa SECRET SPHERE nie są przypadkowe, ale Beck ginie tutaj w planach symfonicznych i chórach i do takich kompozycji potrzebny jest ktoś o głosie mocniejszym i bardziej dalekosiężnym, jak Michele Luppi. Za dużo się tutaj dzieje i zdecydowanie lepiej prezentuje się on w romantycznym Trapped in Heaven, nie mówiąc już o solidnym, power metalowym Lost in Time, mieszając stylistykę RAGE ze zwrotkami bardziej w stylu modern, jak to robiło TEARS OF ANGER.</div>
<div style="text-align: justify;">A Million Miles Away to taki hansenowski power metal, jakiego w latach 90. było pełno i nikogo nie interesował. Znacznie lepsze są Power to the Past, ale najlepszy jest bardziej epicki Wrong Destiny. Pozytywny, z epickim zacięciem SINBREED, gdzie Beck brzmi naturalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest poprawne. Rozmyte modern gitary i przesterowana perkusja z wycofanym wokalistą chwilami potrafią być męczące i tworzą niepotrzebny chaos. Siłowa próba brzmienia modern, która nie zawsze tutaj funkcjonuje, jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny hołd dla power metalowej sceny Hamburga, z przebłyskami grania bardzo dobrego, które od strony gitarowej jest jednak mało satysfakcjonujące i jest momentami w cieniu potężnej i doświadczonej sekcji rytmicznej. Ataki basowe Alessandro Del Vecchio jak zwykle na poziomie, a Mirko De Maio gra znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra prezentacja wokalisty Frank Becka, który w końcu dostał szansę na coś własnego, chociaż szkoda, że tak niespójnego i momentami trudnego do przełknięcia w odbiorze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trueno Negro]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4534</link>
			<pubDate>Wed, 08 Oct 2025 00:36:21 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4534</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Trueno Negro - Neogenesis (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/9/1299089.jpg?0612" border="0" alt="[Obrazek: 1299089.jpg?0612]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Furia del trueno 06:39      <br />
2. Inmortalidad 04:18      <br />
3. Alma ardiente 04:45      <br />
4. Ciega enfermedad 05:01      <br />
5. Predestinado 04:59      <br />
6. Rojo amanecer 04:41      <br />
7. Tiranos 05:03      <br />
8. Después de la tormenta 04:12      <br />
9. Neogenesis 05:21      <br />
10. Mysteria 05:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Progressive/Power Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Bruno Baulde - śpiew, gitara<br />
Matías Frascino - gitara    <br />
Nicolás Aguirre - bas<br />
Nicolás Narváez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRUENO NEGRO zaczynało jako niezobowiązujący projekt muzyczny braci Baulde, Bruno i Daniela, w którym we dwóch grali power metal od 2005 roku, nagrywając 3 albumy w latach 2006 - 2008 z muzyką typową dla sceny argentyńskiej, ale bez polotu.</div>
<div style="text-align: justify;">Potem o projekcie ucichło i Bruno Baulde grał od 2016 roku sam, ale zmieniło się to w okolicach 2024 roku, kiedy TRUENO NEGRO ewoluowało do rangi pełnoprawnego zespołu, z pełnoprawną sekcją rytmiczną oraz dodatkowym gitarzystą, bez większych osiągnięć poza zapomnianym przez czas WERKEN.</div>
<div style="text-align: justify;">W kwietniu 2025 roku, zostaje wydany album nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poziom wykonania pomiędzy tym, co grali w 2006 czy nawet w 2021, a na tym LP to jest ogromna przepaść i skok jakościowy i od przeciętnego latin power metalu przeskoczyli do bardzo dobrego, wieloplanowego power metalu z elementami progressive, gdzie istotna jest melodia. Coś w tym jest z DRAGONFLY z ostatnich, bardziej progressive metalowych lat, może i nawet iberyjskiego AZEROTH w sposobie, w jaki ten progressive metal został wykorzystany w aranżacjach i jest bardziej środkiem do stworzenia muzyki bardziej wieloplanowej niż celem samym w sobie, jak w bardzo dobrym Alma Ardiente, opartym na delikatnie zarysowanym motywie ancient. Autentyczny i ładny jest ten nostalgiczny klimat, tak jak Bruno Baulde okazuje się wokalistą kompetentnym i bardzo dobrym, o głosie ciepłym i delikatnym, zwiewnym jak łagodne plany klawiszowe i symfoniczne, które zrealizował sam.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zaczyna się wybornym, heavy metalowym hymnem La Furia del Trueno z genialną melodią oraz refrenem, który szybko zapada w pamięć. Do tego wyborna praca sekcji rytmicznej i litaury Nicolása Narváeza wbijają w ziemię. Wspaniały jest wytworzony tutaj epicki klimat i po części może szkoda, że z kompozycji na tym albumie w tym stylu wiele nie ma. Siedem minut absolutnego zniszczenia i ten utwór, tak jak wyborny Inmortalidad stawiają poziom niesamowicie wysoki. Może nawet zbyt wysoki i oczekiwania stają się nierealne, kiedy stopniowo zaczyna dominować progressive power i Ciega enfermedad odznacza to grubą linią. To progressive power zagrany dobrze, ale oparty na schematach już dobrze znanych i melodiach nie tak dobrych, ze zwrotkami mniej atrakcyjnymi, gdzie pomysłów na refreny nie brakuje. Kompozycji złych tutaj nie ma, co najwyżej niezbyt porywające, jak Rojo Amanecer, niezwykle surowo zagrany Tiranos czy sztampowy progressive metal tytułowego Neogenesis.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy jest muzyka cieplejsza, jest znakomicie i powracają do takiego grania w Después de la tormenta, zagranym nowocześnie, ale charakterystycznie dla tego regionu i szkoda, że kończący ten LP Mysteria przy nim wypada tak blado w refrenie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na produkcję własną brzmienie jest wyborne, z potężną i miażdżącą sekcją rytmiczną przy delikatnie rozmytych, ale wyrazistych gitarach. Sharp &amp; clear wysokiej klasy!</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół mógłby popracować nad spójnością oraz atrakcyjnością kompozycji, ale jak na pełno składowy "debiut", to jest to bardzo dobre i obiecujące. La Furia del trueno to prawdziwy hit, który wskazuje na ogromny potencjał, jaki tutaj drzemie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawa i udana ewolucja garażowego projektu entuzjastów w pełnoprawny band.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Trueno Negro - Neogenesis (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/9/1299089.jpg?0612" border="0" alt="[Obrazek: 1299089.jpg?0612]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Furia del trueno 06:39      <br />
2. Inmortalidad 04:18      <br />
3. Alma ardiente 04:45      <br />
4. Ciega enfermedad 05:01      <br />
5. Predestinado 04:59      <br />
6. Rojo amanecer 04:41      <br />
7. Tiranos 05:03      <br />
8. Después de la tormenta 04:12      <br />
9. Neogenesis 05:21      <br />
10. Mysteria 05:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Progressive/Power Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Bruno Baulde - śpiew, gitara<br />
Matías Frascino - gitara    <br />
Nicolás Aguirre - bas<br />
Nicolás Narváez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRUENO NEGRO zaczynało jako niezobowiązujący projekt muzyczny braci Baulde, Bruno i Daniela, w którym we dwóch grali power metal od 2005 roku, nagrywając 3 albumy w latach 2006 - 2008 z muzyką typową dla sceny argentyńskiej, ale bez polotu.</div>
<div style="text-align: justify;">Potem o projekcie ucichło i Bruno Baulde grał od 2016 roku sam, ale zmieniło się to w okolicach 2024 roku, kiedy TRUENO NEGRO ewoluowało do rangi pełnoprawnego zespołu, z pełnoprawną sekcją rytmiczną oraz dodatkowym gitarzystą, bez większych osiągnięć poza zapomnianym przez czas WERKEN.</div>
<div style="text-align: justify;">W kwietniu 2025 roku, zostaje wydany album nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poziom wykonania pomiędzy tym, co grali w 2006 czy nawet w 2021, a na tym LP to jest ogromna przepaść i skok jakościowy i od przeciętnego latin power metalu przeskoczyli do bardzo dobrego, wieloplanowego power metalu z elementami progressive, gdzie istotna jest melodia. Coś w tym jest z DRAGONFLY z ostatnich, bardziej progressive metalowych lat, może i nawet iberyjskiego AZEROTH w sposobie, w jaki ten progressive metal został wykorzystany w aranżacjach i jest bardziej środkiem do stworzenia muzyki bardziej wieloplanowej niż celem samym w sobie, jak w bardzo dobrym Alma Ardiente, opartym na delikatnie zarysowanym motywie ancient. Autentyczny i ładny jest ten nostalgiczny klimat, tak jak Bruno Baulde okazuje się wokalistą kompetentnym i bardzo dobrym, o głosie ciepłym i delikatnym, zwiewnym jak łagodne plany klawiszowe i symfoniczne, które zrealizował sam.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zaczyna się wybornym, heavy metalowym hymnem La Furia del Trueno z genialną melodią oraz refrenem, który szybko zapada w pamięć. Do tego wyborna praca sekcji rytmicznej i litaury Nicolása Narváeza wbijają w ziemię. Wspaniały jest wytworzony tutaj epicki klimat i po części może szkoda, że z kompozycji na tym albumie w tym stylu wiele nie ma. Siedem minut absolutnego zniszczenia i ten utwór, tak jak wyborny Inmortalidad stawiają poziom niesamowicie wysoki. Może nawet zbyt wysoki i oczekiwania stają się nierealne, kiedy stopniowo zaczyna dominować progressive power i Ciega enfermedad odznacza to grubą linią. To progressive power zagrany dobrze, ale oparty na schematach już dobrze znanych i melodiach nie tak dobrych, ze zwrotkami mniej atrakcyjnymi, gdzie pomysłów na refreny nie brakuje. Kompozycji złych tutaj nie ma, co najwyżej niezbyt porywające, jak Rojo Amanecer, niezwykle surowo zagrany Tiranos czy sztampowy progressive metal tytułowego Neogenesis.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy jest muzyka cieplejsza, jest znakomicie i powracają do takiego grania w Después de la tormenta, zagranym nowocześnie, ale charakterystycznie dla tego regionu i szkoda, że kończący ten LP Mysteria przy nim wypada tak blado w refrenie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na produkcję własną brzmienie jest wyborne, z potężną i miażdżącą sekcją rytmiczną przy delikatnie rozmytych, ale wyrazistych gitarach. Sharp &amp; clear wysokiej klasy!</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół mógłby popracować nad spójnością oraz atrakcyjnością kompozycji, ale jak na pełno składowy "debiut", to jest to bardzo dobre i obiecujące. La Furia del trueno to prawdziwy hit, który wskazuje na ogromny potencjał, jaki tutaj drzemie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawa i udana ewolucja garażowego projektu entuzjastów w pełnoprawny band.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Crucible]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4533</link>
			<pubDate>Fri, 26 Sep 2025 02:25:57 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4533</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucible - </span><span style="font-weight: bold;">Hail to the Force (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/4/1/1341162.jpg?4845" border="0" alt="[Obrazek: 1341162.jpg?4845]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deathdealer 02:49      <br />
2. Embrace of Steele 03:27      <br />
3. Redwing 05:11      <br />
4. Far Beyond the Grave 04:39      <br />
5. Savage Weapon 03:38      <br />
6. Evilforce 02:40      <br />
7. Splashed to the Four Winds 04:21      <br />
8. Hail to the Force 04:34      <br />
9. While My Guitar Gently Sweeps 03:31      <br />
10. Mad Minute 02:28<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Speed Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Philip Butler - śpiew<br />
Thomas Carnell - gitara<br />
Jon Brogård - gitara<br />
Ole Iversen - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Kenneth Frandsen - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRUCIBLE na scenie duńskiej istnieje od 2022 roku, w skład którego wchodzą muzycy thrash metalowego IMPALERS oraz Philip Butler z heavy metalowego PECTORA.</div>
<div style="text-align: justify;">Formalnie pełny skład uformował się w 2024 roku i demo okazało się na tyle interesujące, że zespół podpisał kontrakt z duńską wytwórnią From the Vaults, która wydała debiut we wrześniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony kompozycyjnej nie dzieje się tutaj zbyt wiele ciekawego i to tradycyjny, szwedzki speed metal z kręgów ENFORCER, gdzie Butler próbuje śpiewać wysoko z różnym skutkiem, ale należy przyznać, że sprawuje się lepiej niż w PECTORA. Nadal jednak jest to głos zbyt spokojny jak na granie tak szybkie i dynamiczne. Jakieś naleciałości IMPALERS są tutaj obecne w kwestii gang chórków, jak w Redwing i tutaj też wychodzą pewne niedostatki wokalne, ale i kompozycyjne.</div>
<div style="text-align: justify;">Frandsen zna się od lat z Carnellem i jego partie basu są tutaj bardzo dobre, tak jak w IMPALERS, jednak Thomas Carnell okazuje się gitarzystą o wiele ciekawszym na tym LP razem z debiutującym tutaj Jon Brogård. Duet gitarowy wyborny i ich dialogi są tutaj na bardzo wysokim poziomie i tę płytę ratuje głównie poziom wykonania, który jest bardzo wysoki. Sola są szybkie i ostre, ale czytelne, nie boją się uderzać w stronę IRON MAIDEN w Far Beyond the Grave, ciekawiej jednak grają w kompozycjach szybkich, jak Savage Weapon czy Deathdealer. Ataki gitarowe są tutaj eleganckie, ale w kompozycjach wolniejszych z ciągotami w stronę IRON MAIDEN zaczyna się gra mało wyrazista, jak w Splashed to the Four Winds, gdzie wokalista jest z boku.</div>
<div style="text-align: justify;">Faworytów na tym LP nie ma, bo to granie sprawne, z utalentowaną sekcją rytmiczną i te kompozycje wolniejsze bez wątpienia ratuje tutaj Ole Iversen, który nie boi się używać talerzy. Chociaż instrumentalny While My Guitar Gently Sweeps zdecydowanie rozczarowuje, bo ani melodia nie jest porywająca, a od strony technicznej zostało to wykonane bezpiecznie i zachowawczo.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrym podsumowaniem tego LP jest Mad Minute - granie dobre, niewyróżniające się, technicznie nienaganne, ale nie wybijające się ponad tłum innych grup.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre w swoim klasycznym stylu, z lekko przybrudzonymi gitarami, gęstym, zakurzonym basem i syczącymi blachami. Producent Marco Angioni zadbał, aby to brzmiało klasycznie, ale nie archaicznie.</div>
<div style="text-align: justify;">To bardzo dobry album od strony technicznej, od kompozycyjnej jednak tylko dobry, bez zdecydowanych faworytów. Solidna muzyka tła i hołd dla klasyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni From the Vaults za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucible - </span><span style="font-weight: bold;">Hail to the Force (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/4/1/1341162.jpg?4845" border="0" alt="[Obrazek: 1341162.jpg?4845]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deathdealer 02:49      <br />
2. Embrace of Steele 03:27      <br />
3. Redwing 05:11      <br />
4. Far Beyond the Grave 04:39      <br />
5. Savage Weapon 03:38      <br />
6. Evilforce 02:40      <br />
7. Splashed to the Four Winds 04:21      <br />
8. Hail to the Force 04:34      <br />
9. While My Guitar Gently Sweeps 03:31      <br />
10. Mad Minute 02:28<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Speed Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Philip Butler - śpiew<br />
Thomas Carnell - gitara<br />
Jon Brogård - gitara<br />
Ole Iversen - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Kenneth Frandsen - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRUCIBLE na scenie duńskiej istnieje od 2022 roku, w skład którego wchodzą muzycy thrash metalowego IMPALERS oraz Philip Butler z heavy metalowego PECTORA.</div>
<div style="text-align: justify;">Formalnie pełny skład uformował się w 2024 roku i demo okazało się na tyle interesujące, że zespół podpisał kontrakt z duńską wytwórnią From the Vaults, która wydała debiut we wrześniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony kompozycyjnej nie dzieje się tutaj zbyt wiele ciekawego i to tradycyjny, szwedzki speed metal z kręgów ENFORCER, gdzie Butler próbuje śpiewać wysoko z różnym skutkiem, ale należy przyznać, że sprawuje się lepiej niż w PECTORA. Nadal jednak jest to głos zbyt spokojny jak na granie tak szybkie i dynamiczne. Jakieś naleciałości IMPALERS są tutaj obecne w kwestii gang chórków, jak w Redwing i tutaj też wychodzą pewne niedostatki wokalne, ale i kompozycyjne.</div>
<div style="text-align: justify;">Frandsen zna się od lat z Carnellem i jego partie basu są tutaj bardzo dobre, tak jak w IMPALERS, jednak Thomas Carnell okazuje się gitarzystą o wiele ciekawszym na tym LP razem z debiutującym tutaj Jon Brogård. Duet gitarowy wyborny i ich dialogi są tutaj na bardzo wysokim poziomie i tę płytę ratuje głównie poziom wykonania, który jest bardzo wysoki. Sola są szybkie i ostre, ale czytelne, nie boją się uderzać w stronę IRON MAIDEN w Far Beyond the Grave, ciekawiej jednak grają w kompozycjach szybkich, jak Savage Weapon czy Deathdealer. Ataki gitarowe są tutaj eleganckie, ale w kompozycjach wolniejszych z ciągotami w stronę IRON MAIDEN zaczyna się gra mało wyrazista, jak w Splashed to the Four Winds, gdzie wokalista jest z boku.</div>
<div style="text-align: justify;">Faworytów na tym LP nie ma, bo to granie sprawne, z utalentowaną sekcją rytmiczną i te kompozycje wolniejsze bez wątpienia ratuje tutaj Ole Iversen, który nie boi się używać talerzy. Chociaż instrumentalny While My Guitar Gently Sweeps zdecydowanie rozczarowuje, bo ani melodia nie jest porywająca, a od strony technicznej zostało to wykonane bezpiecznie i zachowawczo.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrym podsumowaniem tego LP jest Mad Minute - granie dobre, niewyróżniające się, technicznie nienaganne, ale nie wybijające się ponad tłum innych grup.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre w swoim klasycznym stylu, z lekko przybrudzonymi gitarami, gęstym, zakurzonym basem i syczącymi blachami. Producent Marco Angioni zadbał, aby to brzmiało klasycznie, ale nie archaicznie.</div>
<div style="text-align: justify;">To bardzo dobry album od strony technicznej, od kompozycyjnej jednak tylko dobry, bez zdecydowanych faworytów. Solidna muzyka tła i hołd dla klasyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni From the Vaults za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sublime Eyes]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4532</link>
			<pubDate>Thu, 04 Sep 2025 23:26:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4532</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sublime Eyes - </span><span style="font-weight: bold;">IV: The Serpent's Coil (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365091.jpg?0316" border="0" alt="[Obrazek: 1365091.jpg?0316]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Venomous Curse          <br />
2. Inferno Begins          <br />
3. Wrath from the Sky          <br />
4. Pray for Death          <br />
5. Echoes          <br />
6. Emperor's Mountain          <br />
7. Serpent's Coil          <br />
8. Cast into Hell          <br />
9. Blades of Chaos <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Arvid Tjelta - śpiew<br />
Tom Arild Dalaker - gitara<br />
Jan Terje Vinningland - gitara<br />
Jørn Håvard Helseth - bas<br />
Remy Dale - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Norweski SUBLIME EYES istnieje od 2007 roku i od początku swojego istnienia na szorstki, mocny melodic death metal, gdzie takich grup, grających ten gatunek czysty, w szwedzkim stylu bez kombinacji i mieszania z innymi gatunkami w tym kraju jest niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Na swoim koncie mają trzy albumy z rdzennym melodic death metalem, mocnym i głośnym, ale któremu zdecydowanie brakowało melodii i refrenów, co próbowano przykryć brutalnością. Zespół po sześciu latach studyjnego milczenia, nakładem WormHoleDeath, wydaje swój czwarty album5 września 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem przechylili się bardziej w stronę muzyki norweskiej, z ostrymi, nerwowymi gitarami, nakładkami wokalnymi i tworzeniem klimatu mrocznego, w stylu grup extreme melodic metalowych czy black metalowych, jak ANTESTOR, DIMMU BORGIR czy nawet KEEP OF KALESSIN. Próby włączenia do tego death metalu, jak to robiło KEEP OF KALESSIN, w Wrath from the Sky są udane. Arvid Tjelta jako wokalista zdecydowanie się rozwinął przez te wszystkie lata, oferując tutaj wiele różnych stylów wokalnych, od czystych zaśpiewów, growl czy harsh po melorecytacje i wypada to wybornie. Słychać, że skoncentrowali się również bardziej na melodiach, które zostały lepiej zaznaczone i nakreślone, tak jak aranżacje są ciekawsze, nie wspominając już o ozdobnikach gitarowych. Sekcja rytmiczna, jak to w takich grupach, zabija i rozszarpuje jak zrzut bomby atomowej. Jak bardzo ten zespół się rozwinął i dojrzał słychać w Pray for Death i może z ilością pomysłów przesadzili w Venomous Curse, chociaż ponury, chłodny refren w stylu KEEP OF KALESSIN jest bardzo dobry. Lepiej wypada szybszy i czystszy Inferno Begins, bardziej skondensowany oraz lepiej wyznaczonym kierunkiem i lepiej zaznaczonymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Echoes to elegancka, instrumentalna ikona i chwila oddechu, po której następuje Emperor's Mountain, klasyczny atak w norweskim stylu. Serpent's Coil jest dobry, ale w przejściach zaczynają wpadać w przerost formy nad treścią znany z poprzednich płyt i jest w tym coś z niekontrolowanego chaosu MISTWEAVER. Cast into Hell gatunkowo jest również dobry, ale podobnie jak kończący album Blades of Chaos, uderza tutaj pewna gatunkowa schematyczność i archaizm.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jeśli chodzi o grzmiącą perkusję, gitary jednak wydają się zbyt rozmyte, a perkusja za głośna, przez co wszystko potrafi się na siebie nakładać, do tego stopnia, że wokalista jest zagłuszany, jak w środkowej części Blades of Chaos. Sound dobry, ale Ronnie Björnströma stać na więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy album, wyrastający z tradycji KEEP OF KALESSIN i ANTESTOR, ale z ilością pomysłów, które zespół ma problem upchać w ramach 39 minut, co daje efekt przesadnego, barokowego przepychu i nie każdy pomysł i motyw ma szansę tutaj zabłysnąć. Tak jak nie wszystko jest dopracowane, ale gdzie jest dobrze, to przypominają się najlepsze momenty z Reptilian KEEP OF KALESSIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy album SUBLIME EYES i dobra podstawa do dalszego rozwoju zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni WormHoleDeath.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sublime Eyes - </span><span style="font-weight: bold;">IV: The Serpent's Coil (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365091.jpg?0316" border="0" alt="[Obrazek: 1365091.jpg?0316]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Venomous Curse          <br />
2. Inferno Begins          <br />
3. Wrath from the Sky          <br />
4. Pray for Death          <br />
5. Echoes          <br />
6. Emperor's Mountain          <br />
7. Serpent's Coil          <br />
8. Cast into Hell          <br />
9. Blades of Chaos <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Arvid Tjelta - śpiew<br />
Tom Arild Dalaker - gitara<br />
Jan Terje Vinningland - gitara<br />
Jørn Håvard Helseth - bas<br />
Remy Dale - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Norweski SUBLIME EYES istnieje od 2007 roku i od początku swojego istnienia na szorstki, mocny melodic death metal, gdzie takich grup, grających ten gatunek czysty, w szwedzkim stylu bez kombinacji i mieszania z innymi gatunkami w tym kraju jest niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Na swoim koncie mają trzy albumy z rdzennym melodic death metalem, mocnym i głośnym, ale któremu zdecydowanie brakowało melodii i refrenów, co próbowano przykryć brutalnością. Zespół po sześciu latach studyjnego milczenia, nakładem WormHoleDeath, wydaje swój czwarty album5 września 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem przechylili się bardziej w stronę muzyki norweskiej, z ostrymi, nerwowymi gitarami, nakładkami wokalnymi i tworzeniem klimatu mrocznego, w stylu grup extreme melodic metalowych czy black metalowych, jak ANTESTOR, DIMMU BORGIR czy nawet KEEP OF KALESSIN. Próby włączenia do tego death metalu, jak to robiło KEEP OF KALESSIN, w Wrath from the Sky są udane. Arvid Tjelta jako wokalista zdecydowanie się rozwinął przez te wszystkie lata, oferując tutaj wiele różnych stylów wokalnych, od czystych zaśpiewów, growl czy harsh po melorecytacje i wypada to wybornie. Słychać, że skoncentrowali się również bardziej na melodiach, które zostały lepiej zaznaczone i nakreślone, tak jak aranżacje są ciekawsze, nie wspominając już o ozdobnikach gitarowych. Sekcja rytmiczna, jak to w takich grupach, zabija i rozszarpuje jak zrzut bomby atomowej. Jak bardzo ten zespół się rozwinął i dojrzał słychać w Pray for Death i może z ilością pomysłów przesadzili w Venomous Curse, chociaż ponury, chłodny refren w stylu KEEP OF KALESSIN jest bardzo dobry. Lepiej wypada szybszy i czystszy Inferno Begins, bardziej skondensowany oraz lepiej wyznaczonym kierunkiem i lepiej zaznaczonymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Echoes to elegancka, instrumentalna ikona i chwila oddechu, po której następuje Emperor's Mountain, klasyczny atak w norweskim stylu. Serpent's Coil jest dobry, ale w przejściach zaczynają wpadać w przerost formy nad treścią znany z poprzednich płyt i jest w tym coś z niekontrolowanego chaosu MISTWEAVER. Cast into Hell gatunkowo jest również dobry, ale podobnie jak kończący album Blades of Chaos, uderza tutaj pewna gatunkowa schematyczność i archaizm.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jeśli chodzi o grzmiącą perkusję, gitary jednak wydają się zbyt rozmyte, a perkusja za głośna, przez co wszystko potrafi się na siebie nakładać, do tego stopnia, że wokalista jest zagłuszany, jak w środkowej części Blades of Chaos. Sound dobry, ale Ronnie Björnströma stać na więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy album, wyrastający z tradycji KEEP OF KALESSIN i ANTESTOR, ale z ilością pomysłów, które zespół ma problem upchać w ramach 39 minut, co daje efekt przesadnego, barokowego przepychu i nie każdy pomysł i motyw ma szansę tutaj zabłysnąć. Tak jak nie wszystko jest dopracowane, ale gdzie jest dobrze, to przypominają się najlepsze momenty z Reptilian KEEP OF KALESSIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy album SUBLIME EYES i dobra podstawa do dalszego rozwoju zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni WormHoleDeath.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Aedan Sky]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4531</link>
			<pubDate>Mon, 01 Sep 2025 19:57:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4531</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Aedan Sky - The Universal Realm (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://mvdshop.com/cdn/shop/files/RSCD231.jpg?v=1751292638&amp;width=1920" border="0" alt="[Obrazek: RSCD231.jpg?v=1751292638&amp;width=1920]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Opening 0:48<br />
2. Call of the Universe 04:24<br />
3. A Kingdom to the Stars 03:07<br />
4. Gate of Skies 04:08<br />
5. Beyond the Vortex of Time 05:12<br />
6. From the Ashes to the Light 06:24<br />
7. Land of Paradise 03:30<br />
8. Interlude 01:42<br />
9. Illumination 04:33<br />
10. The Universal Realm 02:44<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Sébastien Chabot - śpiew, gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Bob Saliba - śpiew, gitara (9)<br />
Thomas Schmitt - śpiew, gitara (4)<br />
S.D - perkusja<br />
Julien Digne - pianino<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">AEDAN SKY to nowy projekt znanego z GALDERIA wokalisty Sébastiena Chabota, który do współpracy jako wokalistów zaprosił kolegów z GALDERIA. Debiut grupy zostanie wydany 12 września 2025 roku przez włoską wytwórnię Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie i wykonawczo ten album świeżością nie powala, ale nie można odmówić Chabotowi szczerości i autentyzmu, z jakim to wszystko zostało wykonane i zaśpiewane. To niemiecka kapsuła czasu z power metalem z Hamburga późnych lat 80. i wczesnych 90., z pewnymi naleciałościami GALDERIA, co nie dziwi, głównie jednak dominuje tutaj HELLOWEEN z Walls of Jericho oraz GAMMA RAY. Nie jest to tak rycerskie i podniosłe, jak GALDERIA z 2022 roku, ale forma wokalna Chabota jest znakomita i tak jak przy okazji debiutu GALDERIA brzmi jak Kai Hansen, szczególnie we wstępie Call of the Universe czy Beyond the Vortex of Time.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście nawiązań do bardziej rycerskiego grania GALDERIA z ostatniego LP tutaj nie brakuje i Beyond the Vortex of Time pod tym względem jest bardzo dobry w refrenach i bitewnych chórach.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonania jest dobrze, chociaż nie jest to technicznie poziom tak wysoki, jak w GALDERIA, szczególnie jeśli chodzi o sekcję rytmiczną. Od strony gitarowej jest dobrze, jednak odnoszę wrażenie, że Chabot w tej kwestii miał więcej do pokazania w GALDERIA. Chwała AEDAN SKY za to, że nie próbują tutaj grać nadętej Space Opery, tylko jest to prostoduszny concept album. Dokładnie tak, jak to było w GALDERIA w latach 2012-2017. Ten powrót do przeszłości jest udany i autentyzm, z jakim wracają do okolic Land of the Free GAMMA RAY jest ujmujący w A Kingdom to the Stars, tak jak bardzo ładny jest francuski w swoim poetyzmie Gate of Skies, który rozwija się w kierunku Land of the Free II. Tam, gdzie dołączają z gitarami Sabila oraz Schmitt, od strony ozdobników gitarowych jest zdecydowanie ciekawiej, jak w klasycznym dla GAMMA RAY Illumination. Bardziej skoncentrowano się na refrenach i melodiach, a te zostały wyeksponowane i zrealizowane dobrze, tak jak klimat i Land of Paradise ma w sobie ten germański, power metalowy luz, jakiego już od lat się nie słyszy. Szczególnie tak rażącego szczerością.</div>
<div style="text-align: justify;">Może delikatnie słabszy jest tutaj kolos From the Ashes to the Light, z którego wychyla się POWER QUEST i refren nie ma tak wielkiej siły rażenia, jak te z początku albumu i dopiero, kiedy wracają do Hamburga w drugiej połowie kompozycji zaczynają znów czarować i grać wybornie.</div>
<div style="text-align: justify;">The Universal Realm to ballada bardziej kojarząca się z BLIND GUARDIAN, gdzie na uznanie zasługuje Chabot, który zaśpiewał wybornie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound autorstwa Mistrza Simone Mularoni oczywiście nie rozczarowuje i realizacja jest wyborna, stylizowana na lata 90., bez produkcyjnych archaizmów. Wszystko brzmi tak, jak powinno.</div>
<div style="text-align: justify;">Może jest tutaj pewien archaizm kompozycyjny, ale to wynika z ram, jakie tutaj przyjęli i wykonane to jest bardzo dobrze, chwilami nawet wyśmienicie. W jakimś stopniu to jest GALDERIA MK.II, chociaż tutaj technicznie i wykonawczo cofają się jeszcze bardziej w czasie, niż w macierzystym zespole i jest mniej francuskich wtrąceń, które GALDERIA stawiają jednak wyżej.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry album z niemieckim power metalem, który bije na głowę ostatnią płytę HELLOWEEN już w przedbiegach oraz udowadnia, że jednak Ojcowie mogli stworzyć materiał lepszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława dla AEDAN SKY!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Aedan Sky - The Universal Realm (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://mvdshop.com/cdn/shop/files/RSCD231.jpg?v=1751292638&amp;width=1920" border="0" alt="[Obrazek: RSCD231.jpg?v=1751292638&amp;width=1920]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Opening 0:48<br />
2. Call of the Universe 04:24<br />
3. A Kingdom to the Stars 03:07<br />
4. Gate of Skies 04:08<br />
5. Beyond the Vortex of Time 05:12<br />
6. From the Ashes to the Light 06:24<br />
7. Land of Paradise 03:30<br />
8. Interlude 01:42<br />
9. Illumination 04:33<br />
10. The Universal Realm 02:44<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Sébastien Chabot - śpiew, gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Bob Saliba - śpiew, gitara (9)<br />
Thomas Schmitt - śpiew, gitara (4)<br />
S.D - perkusja<br />
Julien Digne - pianino<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">AEDAN SKY to nowy projekt znanego z GALDERIA wokalisty Sébastiena Chabota, który do współpracy jako wokalistów zaprosił kolegów z GALDERIA. Debiut grupy zostanie wydany 12 września 2025 roku przez włoską wytwórnię Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie i wykonawczo ten album świeżością nie powala, ale nie można odmówić Chabotowi szczerości i autentyzmu, z jakim to wszystko zostało wykonane i zaśpiewane. To niemiecka kapsuła czasu z power metalem z Hamburga późnych lat 80. i wczesnych 90., z pewnymi naleciałościami GALDERIA, co nie dziwi, głównie jednak dominuje tutaj HELLOWEEN z Walls of Jericho oraz GAMMA RAY. Nie jest to tak rycerskie i podniosłe, jak GALDERIA z 2022 roku, ale forma wokalna Chabota jest znakomita i tak jak przy okazji debiutu GALDERIA brzmi jak Kai Hansen, szczególnie we wstępie Call of the Universe czy Beyond the Vortex of Time.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście nawiązań do bardziej rycerskiego grania GALDERIA z ostatniego LP tutaj nie brakuje i Beyond the Vortex of Time pod tym względem jest bardzo dobry w refrenach i bitewnych chórach.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonania jest dobrze, chociaż nie jest to technicznie poziom tak wysoki, jak w GALDERIA, szczególnie jeśli chodzi o sekcję rytmiczną. Od strony gitarowej jest dobrze, jednak odnoszę wrażenie, że Chabot w tej kwestii miał więcej do pokazania w GALDERIA. Chwała AEDAN SKY za to, że nie próbują tutaj grać nadętej Space Opery, tylko jest to prostoduszny concept album. Dokładnie tak, jak to było w GALDERIA w latach 2012-2017. Ten powrót do przeszłości jest udany i autentyzm, z jakim wracają do okolic Land of the Free GAMMA RAY jest ujmujący w A Kingdom to the Stars, tak jak bardzo ładny jest francuski w swoim poetyzmie Gate of Skies, który rozwija się w kierunku Land of the Free II. Tam, gdzie dołączają z gitarami Sabila oraz Schmitt, od strony ozdobników gitarowych jest zdecydowanie ciekawiej, jak w klasycznym dla GAMMA RAY Illumination. Bardziej skoncentrowano się na refrenach i melodiach, a te zostały wyeksponowane i zrealizowane dobrze, tak jak klimat i Land of Paradise ma w sobie ten germański, power metalowy luz, jakiego już od lat się nie słyszy. Szczególnie tak rażącego szczerością.</div>
<div style="text-align: justify;">Może delikatnie słabszy jest tutaj kolos From the Ashes to the Light, z którego wychyla się POWER QUEST i refren nie ma tak wielkiej siły rażenia, jak te z początku albumu i dopiero, kiedy wracają do Hamburga w drugiej połowie kompozycji zaczynają znów czarować i grać wybornie.</div>
<div style="text-align: justify;">The Universal Realm to ballada bardziej kojarząca się z BLIND GUARDIAN, gdzie na uznanie zasługuje Chabot, który zaśpiewał wybornie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound autorstwa Mistrza Simone Mularoni oczywiście nie rozczarowuje i realizacja jest wyborna, stylizowana na lata 90., bez produkcyjnych archaizmów. Wszystko brzmi tak, jak powinno.</div>
<div style="text-align: justify;">Może jest tutaj pewien archaizm kompozycyjny, ale to wynika z ram, jakie tutaj przyjęli i wykonane to jest bardzo dobrze, chwilami nawet wyśmienicie. W jakimś stopniu to jest GALDERIA MK.II, chociaż tutaj technicznie i wykonawczo cofają się jeszcze bardziej w czasie, niż w macierzystym zespole i jest mniej francuskich wtrąceń, które GALDERIA stawiają jednak wyżej.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry album z niemieckim power metalem, który bije na głowę ostatnią płytę HELLOWEEN już w przedbiegach oraz udowadnia, że jednak Ojcowie mogli stworzyć materiał lepszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława dla AEDAN SKY!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sodom]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4530</link>
			<pubDate>Thu, 10 Jul 2025 14:28:52 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4530</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sodom - Persecution Mania (1987</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/2/5/8/5/2585.jpg?3536" border="0" alt="[Obrazek: 2585.jpg?3536]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Nuclear Winter 05:22       <br />
2. Electrocution 03:11       <br />
3. Iron Fist (Motörhead cover) 02:42       <br />
4. Persecution Mania 03:36       <br />
5. Enchanted Land 03:56       <br />
6. Procession to Golgatha 02:00       <br />
7. Christ Passion 06:10       <br />
8. Conjuration 03:40      <br />
9. Bombenhagel 05:04<br />
<br />
Rok wydania: 1987<br />
Gatunek: Thrash/Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tom Angelripper - śpiew, bas<br />
Frank Blackfire - gitara<br />
Chris Witchhunter - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SODOM założone zostało w 1982 roku jako próba zmiany życia i ucieczki od pracy w kopalni. Obecnie SODOM i ich EP, jak i debiut z 1986 roku upatruje się jako jeden z filarów powstania black metalu. W latach 80. jednak SODOM, podobnie jak RUNNING WILD Kasparka, na lokalnej scenie nie był zbyt popularny i postrzegany raczej jako drugoligowa kopia dokonań VENOM i innych grup z UK.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystko się zmieniło, kiedy do zespołu dołączył Frank Gosdzik, który zasugerował zmianę tematyki na wojenną i polityczną, a Tom Angelripper, którego interesowała historia, zgodził się i tak powstało Persecution Mania, wydane przez Steamhammer 1 grudnia 1987 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy KREATOR zaczynało nieco zjadać w tamtym okresie własny ogon, SODOM zaprezentowało potężny, pancerny thrash metal, ucywilizowany i nieco uporządkowany w porównaniu z tym, co oferowało agresywne DARKNESS z Essen czy TANKARD z potężnymi kegami piwa. Stworzony tutaj materiał jest różnorodny i stosunkowo złożony jak na tamte czasy. Ciężar i agresja są na miarę tych z debiutu KREATOR, z pazurem DESTRUCTION oraz solami mocnymi i agresywnymi na granicy czytelności, z techniką na poziomie SLAYER, z typowo teutońskim brudem i ciężarem. Nuclear Winter to nieśmiertelna klasyka zespołu, tak jak sześciominutowy, utrzymany w wolniejszych tempach Christ Passion, który eksploduje w środkowej części niczym granat, gdzie wpływów VENOM nie brakuje. Frank Blackfire okazał się gitarzystą bardzo dobrym, czującym ten gatunek, wystarczy posłuchać wybornego Conjuration czy dobrego Bombenhangel, aby usłyszeć, jak rozbudowane potrafią być jego popisy.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra Chrisa Witchhuntera jest świetna i daleko temu do garażowej łupaniny, a bardzo dobre brzmienie solidnie eksponuję basową grę Tom Angelrippera, który wokalnie pomógł stworzyć pewien styl lokalnej sceny thrash metalowej. Trend, który trwa po dziś dzień. Electrocution to bez wątpienia podwaliny pod death metal, tak jak masywny, tytułowy Persecution Mania, pełen agresji i mocy, której nadaje tutaj sekcja rytmiczna.<br />
To nie jest album długi, nie licząc małego przerywnika Procession to Golgatha i poprawnego coveru MOTORHEAD, jest to zaledwie 7 kompozycji, z czego Bombenhagel to pozostałości po fascynacji MOTORHEAD, dobre od strony technicznej, chociaż może za dużo w tym TANKARD momentami.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Tym albumem SODOM zwróciło na siebie uwagę i stało się czymś więcej, niż tylko teutońską odpowiedzią na VENOM i MOTORHEAD, ale to jeszcze nie tutaj osiągnęli szczyt popularności, ale był to pierwszy, słuszny i zdecydowany krok w tym kierunku. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to też pierwszy LP, na którym pojawiła się maskotka zespołu, noszący maskę gazową Knarrenheinz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sodom - Persecution Mania (1987</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/2/5/8/5/2585.jpg?3536" border="0" alt="[Obrazek: 2585.jpg?3536]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Nuclear Winter 05:22       <br />
2. Electrocution 03:11       <br />
3. Iron Fist (Motörhead cover) 02:42       <br />
4. Persecution Mania 03:36       <br />
5. Enchanted Land 03:56       <br />
6. Procession to Golgatha 02:00       <br />
7. Christ Passion 06:10       <br />
8. Conjuration 03:40      <br />
9. Bombenhagel 05:04<br />
<br />
Rok wydania: 1987<br />
Gatunek: Thrash/Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tom Angelripper - śpiew, bas<br />
Frank Blackfire - gitara<br />
Chris Witchhunter - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SODOM założone zostało w 1982 roku jako próba zmiany życia i ucieczki od pracy w kopalni. Obecnie SODOM i ich EP, jak i debiut z 1986 roku upatruje się jako jeden z filarów powstania black metalu. W latach 80. jednak SODOM, podobnie jak RUNNING WILD Kasparka, na lokalnej scenie nie był zbyt popularny i postrzegany raczej jako drugoligowa kopia dokonań VENOM i innych grup z UK.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystko się zmieniło, kiedy do zespołu dołączył Frank Gosdzik, który zasugerował zmianę tematyki na wojenną i polityczną, a Tom Angelripper, którego interesowała historia, zgodził się i tak powstało Persecution Mania, wydane przez Steamhammer 1 grudnia 1987 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy KREATOR zaczynało nieco zjadać w tamtym okresie własny ogon, SODOM zaprezentowało potężny, pancerny thrash metal, ucywilizowany i nieco uporządkowany w porównaniu z tym, co oferowało agresywne DARKNESS z Essen czy TANKARD z potężnymi kegami piwa. Stworzony tutaj materiał jest różnorodny i stosunkowo złożony jak na tamte czasy. Ciężar i agresja są na miarę tych z debiutu KREATOR, z pazurem DESTRUCTION oraz solami mocnymi i agresywnymi na granicy czytelności, z techniką na poziomie SLAYER, z typowo teutońskim brudem i ciężarem. Nuclear Winter to nieśmiertelna klasyka zespołu, tak jak sześciominutowy, utrzymany w wolniejszych tempach Christ Passion, który eksploduje w środkowej części niczym granat, gdzie wpływów VENOM nie brakuje. Frank Blackfire okazał się gitarzystą bardzo dobrym, czującym ten gatunek, wystarczy posłuchać wybornego Conjuration czy dobrego Bombenhangel, aby usłyszeć, jak rozbudowane potrafią być jego popisy.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra Chrisa Witchhuntera jest świetna i daleko temu do garażowej łupaniny, a bardzo dobre brzmienie solidnie eksponuję basową grę Tom Angelrippera, który wokalnie pomógł stworzyć pewien styl lokalnej sceny thrash metalowej. Trend, który trwa po dziś dzień. Electrocution to bez wątpienia podwaliny pod death metal, tak jak masywny, tytułowy Persecution Mania, pełen agresji i mocy, której nadaje tutaj sekcja rytmiczna.<br />
To nie jest album długi, nie licząc małego przerywnika Procession to Golgatha i poprawnego coveru MOTORHEAD, jest to zaledwie 7 kompozycji, z czego Bombenhagel to pozostałości po fascynacji MOTORHEAD, dobre od strony technicznej, chociaż może za dużo w tym TANKARD momentami.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Tym albumem SODOM zwróciło na siebie uwagę i stało się czymś więcej, niż tylko teutońską odpowiedzią na VENOM i MOTORHEAD, ale to jeszcze nie tutaj osiągnęli szczyt popularności, ale był to pierwszy, słuszny i zdecydowany krok w tym kierunku. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to też pierwszy LP, na którym pojawiła się maskotka zespołu, noszący maskę gazową Knarrenheinz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>