<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - Melodic doom/death i pokrewna muzyka klimatu]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 26 May 2026 06:57:00 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Katatonia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4526</link>
			<pubDate>Tue, 03 Jun 2025 16:08:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4526</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Katatonia - Night Is the New Day (2009)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/2/4/9/5/249544.jpg?3229" border="0" alt="[Obrazek: 249544.jpg?3229]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forsaker 04:05       <br />
2. The Longest Year 04:39       <br />
3. Idle Blood 04:23       <br />
4. Onward into Battle 03:52       <br />
5. Liberation 04:18       <br />
6. The Promise of Deceit 04:18      <br />
7. Nephilim 04:27       <br />
8. New Night 04:28       <br />
9. Inheritance 04:30       <br />
10. Day and Then the Shade 04:27       <br />
11. Departer 05:21<br />
<br />
Rok wydania: 2009<br />
Gatunek: Doom/Gothic/Progressive Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jonas Renkse - śpiew<br />
Anders Nyström - gitara<br />
Fredrik Norrman - gitara<br />
Mattias Norrman - bas<br />
Daniel Liljekvist - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">KATATONIA to zespół dobrze znany i nie ma sensu wchodzić w szczegóły jego powstania i wpływu na scenę szwedzką, ale jest to grupa, która budzi kontrowersje i w niektórych kręgach jest uznawana niesłusznie za zdrajców, którzy zmienili kierunek muzyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Albumem, który rozpoczyna nowy rozdział grupy jest wydany drugiego listopada 2009 roku przez Peaceville Records Night is the New Day.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest tak, że grupa nagle zmieniła styl, bo do tego, co jest na tym LP zawarte nieśmiało przygotowywali słuchaczy już od 2001 roku, ale to tutaj zdecydowanym ruchem poszli w stronę progressive metalu i gothic rocka, stawiając na muzyczny trans VOYAGER jako fundament kompozycji z pastelowymi, delikatnymi barwami. Jonas Renkse jest tutaj elementem nieodłącznym i jest filarem i przedłużeniem motywów, wygrywanych przez Nyströma i Norrmana. Jego głos jest pełen ciepła i delikatności, smutku i wspaniale prowadzi kompozycje bardziej progressive metalowe w wydźwięku, jak hipnotyczny Day and Then the Shade czy bogatszy formalnie Forsaker, który jest idealnym wprowadzeniem do nowej wizji KATATONIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola gitarowe są skromne i intymne, dobrze przemyślane i równie subtelne i ulotne, jak melodie i to stopniowe odhumanizowanie, jak i monotonia są największymi wadami tego albumu. To wszystko zostało wykonane na wysokim poziomie, sekcja rytmiczna jest tutaj godna uznania, ale kompozycje są zbyt powtarzalne w motywach i nie ma tutaj energii, jaką czarował VOYAGER na znakomitym The Meaning of I. Ta systematyczność jest tutaj zgubna i nie wszystkie refreny są tutaj chwytliwe. Poziom kompozycji jest wyrównany, chociaż Nephilim za bardzo skręca w stronę progressive metalu z USA, nie oferując zbyt wiele w zamian, z kolei Departer może wydawać się aż nazbyt skromny i nie tak naładowany emocjami, jak kompozycje EVERGREY. Zdecydowanie zabrakło też bardziej wyrazistych i konkretnych planów klawiszowych, aby pomóc kompozycjom wyróżnić się między sobą, ale i lepiej nakreślić klimat. Wieloletni producent Anders Eriksson zagrał tutaj na klawiszach i jest to robota co najwyżej zachowawcza i poprawna. Pod tym względem The Great Cold Distance wypadało lepiej, ale i bardziej różnorodnie, biorąc pod uwagę fakt, że zagrało tam kilku klawiszowców.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, głębokie i potężne w bębnach i syczących blachach. Typowo szwedzki sound, zrealizowany przez szwedzkich mistrzów Davida Castillo i Jensa Bogrena.</div>
<div style="text-align: justify;">Album, który podzielił fanów, wywołujący w środowisku skrajne emocje od ślepej nienawiści do peanów. Prawda jak zwykle leży gdzieś po środku i jest to LP dobry, gatunkowo jednak idący raczej w stronę tego, co popularne niż tego, co interesujące. Zabrakło bardziej rozpoznawalnych melodii i realizacji planów dalszych, które są tutaj jednak bardzo skromne.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry początek z przebłyskami, przemyślany i delikatny, jednocześnie zbyt wyliczony i schematyczny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Katatonia - Night Is the New Day (2009)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/2/4/9/5/249544.jpg?3229" border="0" alt="[Obrazek: 249544.jpg?3229]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forsaker 04:05       <br />
2. The Longest Year 04:39       <br />
3. Idle Blood 04:23       <br />
4. Onward into Battle 03:52       <br />
5. Liberation 04:18       <br />
6. The Promise of Deceit 04:18      <br />
7. Nephilim 04:27       <br />
8. New Night 04:28       <br />
9. Inheritance 04:30       <br />
10. Day and Then the Shade 04:27       <br />
11. Departer 05:21<br />
<br />
Rok wydania: 2009<br />
Gatunek: Doom/Gothic/Progressive Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jonas Renkse - śpiew<br />
Anders Nyström - gitara<br />
Fredrik Norrman - gitara<br />
Mattias Norrman - bas<br />
Daniel Liljekvist - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">KATATONIA to zespół dobrze znany i nie ma sensu wchodzić w szczegóły jego powstania i wpływu na scenę szwedzką, ale jest to grupa, która budzi kontrowersje i w niektórych kręgach jest uznawana niesłusznie za zdrajców, którzy zmienili kierunek muzyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Albumem, który rozpoczyna nowy rozdział grupy jest wydany drugiego listopada 2009 roku przez Peaceville Records Night is the New Day.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie jest tak, że grupa nagle zmieniła styl, bo do tego, co jest na tym LP zawarte nieśmiało przygotowywali słuchaczy już od 2001 roku, ale to tutaj zdecydowanym ruchem poszli w stronę progressive metalu i gothic rocka, stawiając na muzyczny trans VOYAGER jako fundament kompozycji z pastelowymi, delikatnymi barwami. Jonas Renkse jest tutaj elementem nieodłącznym i jest filarem i przedłużeniem motywów, wygrywanych przez Nyströma i Norrmana. Jego głos jest pełen ciepła i delikatności, smutku i wspaniale prowadzi kompozycje bardziej progressive metalowe w wydźwięku, jak hipnotyczny Day and Then the Shade czy bogatszy formalnie Forsaker, który jest idealnym wprowadzeniem do nowej wizji KATATONIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola gitarowe są skromne i intymne, dobrze przemyślane i równie subtelne i ulotne, jak melodie i to stopniowe odhumanizowanie, jak i monotonia są największymi wadami tego albumu. To wszystko zostało wykonane na wysokim poziomie, sekcja rytmiczna jest tutaj godna uznania, ale kompozycje są zbyt powtarzalne w motywach i nie ma tutaj energii, jaką czarował VOYAGER na znakomitym The Meaning of I. Ta systematyczność jest tutaj zgubna i nie wszystkie refreny są tutaj chwytliwe. Poziom kompozycji jest wyrównany, chociaż Nephilim za bardzo skręca w stronę progressive metalu z USA, nie oferując zbyt wiele w zamian, z kolei Departer może wydawać się aż nazbyt skromny i nie tak naładowany emocjami, jak kompozycje EVERGREY. Zdecydowanie zabrakło też bardziej wyrazistych i konkretnych planów klawiszowych, aby pomóc kompozycjom wyróżnić się między sobą, ale i lepiej nakreślić klimat. Wieloletni producent Anders Eriksson zagrał tutaj na klawiszach i jest to robota co najwyżej zachowawcza i poprawna. Pod tym względem The Great Cold Distance wypadało lepiej, ale i bardziej różnorodnie, biorąc pod uwagę fakt, że zagrało tam kilku klawiszowców.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, głębokie i potężne w bębnach i syczących blachach. Typowo szwedzki sound, zrealizowany przez szwedzkich mistrzów Davida Castillo i Jensa Bogrena.</div>
<div style="text-align: justify;">Album, który podzielił fanów, wywołujący w środowisku skrajne emocje od ślepej nienawiści do peanów. Prawda jak zwykle leży gdzieś po środku i jest to LP dobry, gatunkowo jednak idący raczej w stronę tego, co popularne niż tego, co interesujące. Zabrakło bardziej rozpoznawalnych melodii i realizacji planów dalszych, które są tutaj jednak bardzo skromne.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry początek z przebłyskami, przemyślany i delikatny, jednocześnie zbyt wyliczony i schematyczny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Solstitium]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4442</link>
			<pubDate>Fri, 26 Jul 2024 23:07:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4442</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Solstitium - Morgot</span><span style="font-weight: bold;">h (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1985080313_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1985080313_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Solstitium 01:51      <br />
2. Frozen Gate 05:04      <br />
3. The Cimmerian 05:14      <br />
4. Rise of the Dead 04:45      <br />
5. Sparta 05:26      <br />
6. Anathema of the Templar 06:57      <br />
7. Winter Solstice 01:03      <br />
8. Doomriders 05:30      <br />
9. Immortal Pride 04:51      <br />
10. Morgoth 07:17      <br />
11. Pharaoh's Curse 06:53      <br />
12. Long Live the King 05:51<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
François Blanc - śpiew <br />
Franck - gitara<br />
Sébastien Grenier - gitara<br />
Silvere Gravelin  - bas<br />
Lethal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SOLSTITIUM do debiutant z Francji, składający się z muzyków z doświadczeniem w bardziej ekstremalnych gatunkach metalu. 25 lipca 2024 roku ich debiut wydaje włoska wytwórnia Metal on Metal Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zasadniczo to muzykę SOLSTITIUM jest opisać łatwo, ponieważ głównym trzonem inspiracji jest NOVEMBERS DOOM. Są ostre, ciężkie kompozycje kontrastowane niemal rockowymi melodiami, jak Rise of the Dead, który przypomina zagrywki z The Novella Reservoir, to samo można powiedzieć o chłodnym, deszczowym Sparta. Masywny, ciężki i miażdżący Anathema of the Templar ma w sobie coś z greckiego NIGHTFALL w subtelnych tłach, chociaż sama konstrukcja kompozycji przypomina standardowy epic metal, chociaż nie ma tutaj takiej dawki epiki, jak we Frozen Gate (w którym jest coś z dynamiki DOOMSWORD) czy absolutnie dewastującym The Cimmerian, które przypomina ją nieodżałowany KEEN OF THE CROW. Podobnie jest w Immortal Pride i aż chce się chwycić za topór i miecz, naoliwiając swoje mięśnie. Znakomite, czyste refreny i François Blanc jest tutaj wokalistą bezbłędnym i znakomitym, gdzie jego growl nie jest zbyt przytłaczający, a czysty śpiew manieryczny. Głos stworzony do tej muzyki.</div>
<div style="text-align: justify;">Doomriders jest bardziej heavy metalowy, przypomina to francuski ECCLESIA, ale kompozycje w konwencji heavy doom już od dawna są standardem na takich albumach.  Najdłuższy Morgoth to mocna podróż do KEEN OF THE CROW, gdzie epicki klimat powieści Howarda niemal wylewa się z głośników i te czyste wokalizy są naprawdę rewelacyjne i znakomicie zrealizowane, podobnie jak w ISOLE czy pierwszych albumach EREB ALTOR. To bez wątpienia najmocniejszy punkt tego LP i tutaj zespół ma czas, aby stworzyć odpowiedni nastrój i rozbudować kompozycję, wykorzystując przy tym motyw przewodni do granic jego możliwości. Pharaoh's Curse na motywie ancient jest niestety już tylko niezły, zdecydowanie bardziej tradycyjny dla doom/death, w pewnym sensie lekko rozczarowujący po tak epickiej masakrze, jaką jest Morgoth.</div>
<div style="text-align: justify;">A na końcu spokojny, kroczący Long Live the King, który swoim hipnotyzującym, gregoriańskim klimatem przypomina kompozycje PANTHEIST. Zakończenie udane, spokojne i wyważone.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest ciekawe, szczególnie w sekcji rytmicznej, gdzie blachy syczą, a bębny wspaniale dudnią, nie zagłuszając ciepłego basu. Może gitary mogłyby być bardziej masywne i surowsze, ale słychać, że te miały być zrealizowane w opcji szwedzkiej i tak też jest.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy debiut z Francji i to w konwencji doom/death, jakiej od czasów KEEN OF THE CROW słyszy się bardzo rzadko.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława i chwała ekipie z Belfort!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Solstitium - Morgot</span><span style="font-weight: bold;">h (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1985080313_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1985080313_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Solstitium 01:51      <br />
2. Frozen Gate 05:04      <br />
3. The Cimmerian 05:14      <br />
4. Rise of the Dead 04:45      <br />
5. Sparta 05:26      <br />
6. Anathema of the Templar 06:57      <br />
7. Winter Solstice 01:03      <br />
8. Doomriders 05:30      <br />
9. Immortal Pride 04:51      <br />
10. Morgoth 07:17      <br />
11. Pharaoh's Curse 06:53      <br />
12. Long Live the King 05:51<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
François Blanc - śpiew <br />
Franck - gitara<br />
Sébastien Grenier - gitara<br />
Silvere Gravelin  - bas<br />
Lethal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SOLSTITIUM do debiutant z Francji, składający się z muzyków z doświadczeniem w bardziej ekstremalnych gatunkach metalu. 25 lipca 2024 roku ich debiut wydaje włoska wytwórnia Metal on Metal Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zasadniczo to muzykę SOLSTITIUM jest opisać łatwo, ponieważ głównym trzonem inspiracji jest NOVEMBERS DOOM. Są ostre, ciężkie kompozycje kontrastowane niemal rockowymi melodiami, jak Rise of the Dead, który przypomina zagrywki z The Novella Reservoir, to samo można powiedzieć o chłodnym, deszczowym Sparta. Masywny, ciężki i miażdżący Anathema of the Templar ma w sobie coś z greckiego NIGHTFALL w subtelnych tłach, chociaż sama konstrukcja kompozycji przypomina standardowy epic metal, chociaż nie ma tutaj takiej dawki epiki, jak we Frozen Gate (w którym jest coś z dynamiki DOOMSWORD) czy absolutnie dewastującym The Cimmerian, które przypomina ją nieodżałowany KEEN OF THE CROW. Podobnie jest w Immortal Pride i aż chce się chwycić za topór i miecz, naoliwiając swoje mięśnie. Znakomite, czyste refreny i François Blanc jest tutaj wokalistą bezbłędnym i znakomitym, gdzie jego growl nie jest zbyt przytłaczający, a czysty śpiew manieryczny. Głos stworzony do tej muzyki.</div>
<div style="text-align: justify;">Doomriders jest bardziej heavy metalowy, przypomina to francuski ECCLESIA, ale kompozycje w konwencji heavy doom już od dawna są standardem na takich albumach.  Najdłuższy Morgoth to mocna podróż do KEEN OF THE CROW, gdzie epicki klimat powieści Howarda niemal wylewa się z głośników i te czyste wokalizy są naprawdę rewelacyjne i znakomicie zrealizowane, podobnie jak w ISOLE czy pierwszych albumach EREB ALTOR. To bez wątpienia najmocniejszy punkt tego LP i tutaj zespół ma czas, aby stworzyć odpowiedni nastrój i rozbudować kompozycję, wykorzystując przy tym motyw przewodni do granic jego możliwości. Pharaoh's Curse na motywie ancient jest niestety już tylko niezły, zdecydowanie bardziej tradycyjny dla doom/death, w pewnym sensie lekko rozczarowujący po tak epickiej masakrze, jaką jest Morgoth.</div>
<div style="text-align: justify;">A na końcu spokojny, kroczący Long Live the King, który swoim hipnotyzującym, gregoriańskim klimatem przypomina kompozycje PANTHEIST. Zakończenie udane, spokojne i wyważone.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest ciekawe, szczególnie w sekcji rytmicznej, gdzie blachy syczą, a bębny wspaniale dudnią, nie zagłuszając ciepłego basu. Może gitary mogłyby być bardziej masywne i surowsze, ale słychać, że te miały być zrealizowane w opcji szwedzkiej i tak też jest.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy debiut z Francji i to w konwencji doom/death, jakiej od czasów KEEN OF THE CROW słyszy się bardzo rzadko.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława i chwała ekipie z Belfort!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Godiva (POR)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4159</link>
			<pubDate>Fri, 15 Dec 2023 23:20:43 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4159</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Godiva - Hubris (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/NUtNeuLHX-c3fjXXgdYhbEg-GO0KsuiUakANIRX4gpA/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3MDA1/NDkzLTE2ODM0Nzgw/NDUtODcyMi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDUtODcyMi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Media God 04:48      <br />
2. Death of Icarus 03:51      <br />
3. The Meaning of Life 04:32      <br />
4. Dawn 04:07      <br />
5. Hubris 04:51      <br />
6. Black Mirrors 05:10      <br />
7. Godspell 05:44      <br />
8. Faceless 03:25      <br />
9. The All Seeing Eye 04:54      <br />
10. Empty Coil 04:21<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Death Metal<br />
Kraj: Portugalia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Pedro Faria - śpiew<br />
Ricardo Ribeiro - gitara<br />
André Matos - gitara, orkiestracje<br />
Arcélio Sampaio - bas<br />
Eduardo Sinatra - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Początki tego zespołu sięgają 1999 roku i cała działalność to były ciągłe problemy z utrzymaniem stałego składu, co spowodowało zawieszenie działalności w okolicach 2007 roku na ponad 11 lat. W 2018 roku GODIVA powróciła z nowym składem i singlem, który został ciepło przyjęty.</div>
<div style="text-align: justify;">Pandemia nie przeszkodziła w działalności i zaczęło się nagrywanie materiału na debiut, który został wydany nakładem własnym 3 lutego 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GODIVA to uzewnętrznienie bardziej ekstremalnej strony HEAVENWOOD z mniejszą ilość gothic, a bardziej dusznego melodic death metalu. Słychać podobne do HEAVENWOOD rozwiązania nie tylko w aranżacjach symfonicznych, ale i grze gitarzystów, co powinno dziwić, skoro gitarzystą jest były członek tej zasłużonej grupy, André Matos, który brał udział w nagraniach części pierwszej Tarota.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli doszukiwać się podobieństw poza HEAVENWOOD, to na pewno jest coś z DIMLIGHT w Godspell z zalążkami późnego DIMMU BORGIR i ABIGAIL WILLIAMS w Black Mirror w zmasowanych atakach sekcji rytmicznej oraz delikatniejszymi przejściami w stylu ostatnich albumów SEPTICFLESH. Media God w całej swojej zdecydowanej surowości to HEAVENWOOD i SEPTICFLESH, obecne jest DIMLIGHT w posępnym Death of Icarus, gdzie klawisze i orkiestracje są bardziej wyeksponowane. Najmniej death metalowy, a bardziej gothic jest tutaj The Meaning of Life i razem z Death of Icarus to są najciekawsze kompozycje tego LP. Dawn wyjątkowo próbuje iść w stronę ROTTING CHRIST, ale sekcja rytmiczna jest zdecydowanie zbyt cofnięta, orkiestracje nie są przytłaczające, a wokalnie Pedro Faria nie ma hipnotyzującego głosu Sakisa Tolisa. Te braki jeszcze bardziej uwypukla powolny Hubris, który niestety poza pianinem nie prezentuje sobą niczego ciekawego. Znacznie lepiej wypadają w zdecydowanym i ostrym Faceless w stylu SEPTICFLESH oraz posępnym The All Seeing Eye.</div>
<div style="text-align: justify;">Empty Coil można było usłyszeć już w 2018 roku i jest to solidne granie w stylu DIMLIGHT, ale słychać, że ten materiał był komponowany w różnych odcinkach czasu i trudno mówić tutaj o spójności, mimo że to album stosunkowo równy jakościowo.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Polskiego akcentu, czyli Wojtka Wiesławskiego nie można pominąć i brzmienie osiągnął tutaj dobre, szczególnie w gitarach, mastering jest podobny do tego, co w HEAVENWOOD z 2016 i poza suchą, głuchą perkusją, pasującą do bardziej agresywnych odmian metalu do zarzucenia jest tutaj niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej do zarzucenia jest tutaj niewiele, a Pedro Faria w większości kompozycji (poza tymi inspirowanymi RC) sprawdza się ze swoim growlem, chociaż niczym się nie wyróżnia.</div>
<div style="text-align: justify;">To dobry album, chociaż podobnie jak The Tarot of the Bohemians, można wyczuć tutaj kryzys tożsamości pomiędzy muzyką bardziej nastawioną na agresję i posępność, a klimatem.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, ale przed zespołem jeszcze wiele pracy.</div>
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla GODIVA za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Godiva - Hubris (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/NUtNeuLHX-c3fjXXgdYhbEg-GO0KsuiUakANIRX4gpA/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3MDA1/NDkzLTE2ODM0Nzgw/NDUtODcyMi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDUtODcyMi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Media God 04:48      <br />
2. Death of Icarus 03:51      <br />
3. The Meaning of Life 04:32      <br />
4. Dawn 04:07      <br />
5. Hubris 04:51      <br />
6. Black Mirrors 05:10      <br />
7. Godspell 05:44      <br />
8. Faceless 03:25      <br />
9. The All Seeing Eye 04:54      <br />
10. Empty Coil 04:21<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Death Metal<br />
Kraj: Portugalia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Pedro Faria - śpiew<br />
Ricardo Ribeiro - gitara<br />
André Matos - gitara, orkiestracje<br />
Arcélio Sampaio - bas<br />
Eduardo Sinatra - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Początki tego zespołu sięgają 1999 roku i cała działalność to były ciągłe problemy z utrzymaniem stałego składu, co spowodowało zawieszenie działalności w okolicach 2007 roku na ponad 11 lat. W 2018 roku GODIVA powróciła z nowym składem i singlem, który został ciepło przyjęty.</div>
<div style="text-align: justify;">Pandemia nie przeszkodziła w działalności i zaczęło się nagrywanie materiału na debiut, który został wydany nakładem własnym 3 lutego 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GODIVA to uzewnętrznienie bardziej ekstremalnej strony HEAVENWOOD z mniejszą ilość gothic, a bardziej dusznego melodic death metalu. Słychać podobne do HEAVENWOOD rozwiązania nie tylko w aranżacjach symfonicznych, ale i grze gitarzystów, co powinno dziwić, skoro gitarzystą jest były członek tej zasłużonej grupy, André Matos, który brał udział w nagraniach części pierwszej Tarota.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli doszukiwać się podobieństw poza HEAVENWOOD, to na pewno jest coś z DIMLIGHT w Godspell z zalążkami późnego DIMMU BORGIR i ABIGAIL WILLIAMS w Black Mirror w zmasowanych atakach sekcji rytmicznej oraz delikatniejszymi przejściami w stylu ostatnich albumów SEPTICFLESH. Media God w całej swojej zdecydowanej surowości to HEAVENWOOD i SEPTICFLESH, obecne jest DIMLIGHT w posępnym Death of Icarus, gdzie klawisze i orkiestracje są bardziej wyeksponowane. Najmniej death metalowy, a bardziej gothic jest tutaj The Meaning of Life i razem z Death of Icarus to są najciekawsze kompozycje tego LP. Dawn wyjątkowo próbuje iść w stronę ROTTING CHRIST, ale sekcja rytmiczna jest zdecydowanie zbyt cofnięta, orkiestracje nie są przytłaczające, a wokalnie Pedro Faria nie ma hipnotyzującego głosu Sakisa Tolisa. Te braki jeszcze bardziej uwypukla powolny Hubris, który niestety poza pianinem nie prezentuje sobą niczego ciekawego. Znacznie lepiej wypadają w zdecydowanym i ostrym Faceless w stylu SEPTICFLESH oraz posępnym The All Seeing Eye.</div>
<div style="text-align: justify;">Empty Coil można było usłyszeć już w 2018 roku i jest to solidne granie w stylu DIMLIGHT, ale słychać, że ten materiał był komponowany w różnych odcinkach czasu i trudno mówić tutaj o spójności, mimo że to album stosunkowo równy jakościowo.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Polskiego akcentu, czyli Wojtka Wiesławskiego nie można pominąć i brzmienie osiągnął tutaj dobre, szczególnie w gitarach, mastering jest podobny do tego, co w HEAVENWOOD z 2016 i poza suchą, głuchą perkusją, pasującą do bardziej agresywnych odmian metalu do zarzucenia jest tutaj niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej do zarzucenia jest tutaj niewiele, a Pedro Faria w większości kompozycji (poza tymi inspirowanymi RC) sprawdza się ze swoim growlem, chociaż niczym się nie wyróżnia.</div>
<div style="text-align: justify;">To dobry album, chociaż podobnie jak The Tarot of the Bohemians, można wyczuć tutaj kryzys tożsamości pomiędzy muzyką bardziej nastawioną na agresję i posępność, a klimatem.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, ale przed zespołem jeszcze wiele pracy.</div>
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla GODIVA za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jord]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4102</link>
			<pubDate>Tue, 31 Oct 2023 15:34:52 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4102</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Jord - Tundra (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1772619512_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1772619512_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Mara<br />
2. Själens Död<br />
3. The Fall<br />
4. Vilddjurets Vrede<br />
5. Snöfödd<br />
6. Kyla<br />
7. Tundra<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Dark/Gothic/Doom/Post Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Jörgen Ström - śpiew, bas<br />
Sebastian Svedlund - gitara     <br />
Stefan Jansson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">JORD zostało założone w 2020 roku przez Jörgena Ströma, którego niektórzy mogą kojarzyć z niezbyt rozchwytywanego debiutu death metalowego SKINEATER. Na początku był to projekt jednoosobowy, w którym nagrał dwa albumy i uderzała toporność i prymitywność wykonania, która przykrywała garstkę dobrych pomysłów.</div>
<div style="text-align: justify;">Jörgen w 2023 roku podjął decyzję, że czas nagrać prawdziwy LP w pełnym składzie i do współpracy zaprosił kolegów z death metalowego OMNICIDAL. Płyta zostanie wydana przy współpracy dwóch wytwórni, Hammerheart Records i Napalm Records, z premierą zaplanowaną na 3 listopada 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jaskiniowość debiutu poszła w niebyt, jest malowniczo i spokojnie w klimatach ENSLAVED w Mara z bardzo mocnym akcentowaniem ciepłej, nostalgicznej gitary i można się tutaj doszukać czegoś z VALKIRIA, chociaż nie na tak wysokim poziomie. Kiedy są w krainie łagodności, jest to granie wysmakowane, przestrzenne i kojące, przyozdobione eleganckimi solami jak w Själens Död (tutaj można doszukiwać się elementów ANATHEMA), ale perłą w koronie tego LP jest The Fall. Delikatność i zwiewność KATATONIA, przyozdobione wspaniałymi klawiszami, których na tym albumie jest zdecydowanie zbyt mało. Pięknie nakreślają tutaj klimat i doom/death metalowe wykonanie nadaje temu wszystkiemu głębi.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy idą w brutalność, to jest bardzo przewidywalny extreme melodic metal Vilddjurets Vrede i nawet NIGHTFALL w takiej muzyce zaprezentowało sobą więcej. Kyla w tym stylu prezentuje się delikatnie lepiej, niestety o poziomie emocji na miarę WINTERHORDE nie ma tutaj mowy. Skromnie, może nawet zbyt skromnie i naprawdę zabrakło tutaj klawiszy. </div>
<div style="text-align: justify;">Marszowy i bardziej epicki Snöfödd przypomina EREB ALTOR, ale zabrakło tutaj transu i zaczyna się BATHORY. </div>
<div style="text-align: justify;">Przy okazji wychodzi też pewna schematyczność kompozycji, które w większości są dobre, ale strukturalnie są do siebie dość podobne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj zbyt wielu niespodzianek. Brzmienie tradycyjne dla post black metalowych produkcji, z wysuniętym i metalicznym basem, ale mix mógł być lepszy i czasami jest to zbyt jednoplanowe. Słychać to szczególnie w momentach agresywniejszych. Wpisuje się w ramy gatunku i to tyle.</div>
<div style="text-align: justify;">Jörgen Ström jest dobrym wokalistą, a poszerzenie składu przyniosło korzyści i nie jest to już muzyka tak odhumanizowana, jak LP poprzednie.</div>
<div style="text-align: justify;">Są emocje, jest stosunkowo równy materiał, znakomity The Fall, który udowadnia, że kolejnym krokiem zespołu powinno być zatrudnienie prawdziwego klawiszowca, aby nadać temu wszystkiemu należytej wieloplanowości.</div>
<div style="text-align: justify;">The Fall pokazuje, że w tej grupie drzemie spory potencjał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Hammerheart Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Jord - Tundra (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1772619512_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1772619512_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Mara<br />
2. Själens Död<br />
3. The Fall<br />
4. Vilddjurets Vrede<br />
5. Snöfödd<br />
6. Kyla<br />
7. Tundra<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Dark/Gothic/Doom/Post Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Jörgen Ström - śpiew, bas<br />
Sebastian Svedlund - gitara     <br />
Stefan Jansson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">JORD zostało założone w 2020 roku przez Jörgena Ströma, którego niektórzy mogą kojarzyć z niezbyt rozchwytywanego debiutu death metalowego SKINEATER. Na początku był to projekt jednoosobowy, w którym nagrał dwa albumy i uderzała toporność i prymitywność wykonania, która przykrywała garstkę dobrych pomysłów.</div>
<div style="text-align: justify;">Jörgen w 2023 roku podjął decyzję, że czas nagrać prawdziwy LP w pełnym składzie i do współpracy zaprosił kolegów z death metalowego OMNICIDAL. Płyta zostanie wydana przy współpracy dwóch wytwórni, Hammerheart Records i Napalm Records, z premierą zaplanowaną na 3 listopada 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jaskiniowość debiutu poszła w niebyt, jest malowniczo i spokojnie w klimatach ENSLAVED w Mara z bardzo mocnym akcentowaniem ciepłej, nostalgicznej gitary i można się tutaj doszukać czegoś z VALKIRIA, chociaż nie na tak wysokim poziomie. Kiedy są w krainie łagodności, jest to granie wysmakowane, przestrzenne i kojące, przyozdobione eleganckimi solami jak w Själens Död (tutaj można doszukiwać się elementów ANATHEMA), ale perłą w koronie tego LP jest The Fall. Delikatność i zwiewność KATATONIA, przyozdobione wspaniałymi klawiszami, których na tym albumie jest zdecydowanie zbyt mało. Pięknie nakreślają tutaj klimat i doom/death metalowe wykonanie nadaje temu wszystkiemu głębi.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy idą w brutalność, to jest bardzo przewidywalny extreme melodic metal Vilddjurets Vrede i nawet NIGHTFALL w takiej muzyce zaprezentowało sobą więcej. Kyla w tym stylu prezentuje się delikatnie lepiej, niestety o poziomie emocji na miarę WINTERHORDE nie ma tutaj mowy. Skromnie, może nawet zbyt skromnie i naprawdę zabrakło tutaj klawiszy. </div>
<div style="text-align: justify;">Marszowy i bardziej epicki Snöfödd przypomina EREB ALTOR, ale zabrakło tutaj transu i zaczyna się BATHORY. </div>
<div style="text-align: justify;">Przy okazji wychodzi też pewna schematyczność kompozycji, które w większości są dobre, ale strukturalnie są do siebie dość podobne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj zbyt wielu niespodzianek. Brzmienie tradycyjne dla post black metalowych produkcji, z wysuniętym i metalicznym basem, ale mix mógł być lepszy i czasami jest to zbyt jednoplanowe. Słychać to szczególnie w momentach agresywniejszych. Wpisuje się w ramy gatunku i to tyle.</div>
<div style="text-align: justify;">Jörgen Ström jest dobrym wokalistą, a poszerzenie składu przyniosło korzyści i nie jest to już muzyka tak odhumanizowana, jak LP poprzednie.</div>
<div style="text-align: justify;">Są emocje, jest stosunkowo równy materiał, znakomity The Fall, który udowadnia, że kolejnym krokiem zespołu powinno być zatrudnienie prawdziwego klawiszowca, aby nadać temu wszystkiemu należytej wieloplanowości.</div>
<div style="text-align: justify;">The Fall pokazuje, że w tej grupie drzemie spory potencjał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Hammerheart Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[In Loving Memory]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3796</link>
			<pubDate>Thu, 07 Jul 2022 12:32:32 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3796</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">In Loving Memory - The Withering (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/6/3/986342.jpg?4811" border="0" alt="[Obrazek: 986342.jpg?4811]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Stellar Runaway 08:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lead Clouds 07:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Dance of Moons 08:25</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dawn of Misery 07:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fractured 07:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Translucid Remains 07:36</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sun of Ebony 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nothing But Pain 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Reversal 08:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Martyrdom of Light 08:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic doom/death/ dark gothic</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Manuel Blanco Garazo - śpiew(growl), gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jorge Araiz - gitara, perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Txerra G. - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alberto. O - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po jedenastu latach wraca z nowym LP IN LOVING MEMORY z Bilbao. Ten bardzo profesjonalny zespół wydał płytę w styczniu nakładem specjalizującej się w melodyjnych ekstremalnych brzmieniach wytwórni Funere z Armenii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa przedstawiła odświeżoną konwencję swojej muzyki, można by nawet mówić o rewolucyjnych zmianach. Zniknęła archetypowa gatunkowa surowość i funeralne zwolnienia, wokal został cofnięty i nie ma już nacisku na growl przed gitarą. Co jednak najważniejsze, nastąpiło przesunięcie w kierunku stylistyki dark gothic i posępność ustąpiła miejsca melancholii w barwach ciepłych i z pewną nutką optymizmu. Jest to album bardzo długi i album długich kompozycji. Najlepsze, a raczej wspaniałe granie można usłyszeć już na samym początku i jest to Stellar Runaway. Wspaniały song, z przepiękną melodią budowaną przez zróżnicowane partie gitary, transowy, po prostu przebojowy w ramach proponowanego gatunku. Dostojeństwo i chwytliwość w jednym. Jest to także jeden z wolniejszych tu utworów i bardziej stateczny i klasyczny w ramach doom/death, jest także wysokiej klasy wyciszony i lekko posępny Martyrdom of Light, umieszczony na zakończenie. Zdecydowanie unikają surowości klasycznego doom/death i tylko Translucid Remains po części zawiera takie partie, uzupełnione o pełne, ciepła transowe motywy w refrenach. Typowe dla gothic motywy w mocniejszej oprawie można usłyszeć w Lead Clouds i jeśli mówić o takim gothic dark podejściu do tematu, to seria Sun of Ebony, Nothing But Pain, The Reversal pokazuje talent zespołu do tworzenia kompozycji potoczystych, wysmakowanych, przebojowych i rozpoznawalnych. Świetne melodie, wyborny klimat, a wszystko osiągnięte jakby bez żadnego wysiłku. To jest właśnie ten iberyjski sposób pojmowania i realizacji grania ciężkiego i poetyckiego zarazem.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystkie te utwory zawierają intrygujące partie instrumentalne, z ciekawymi solami, gdzie gitara płacze w asyście planów klawiszowych w fińskim stylu, zresztą jest i coś z tych nostalgicznych fińskich klimatów w samych melodiach, jak chociażby w The Dance of Moons i Fractured. Kapitalna wolna partia instrumentalna to ozdoba Dawn of Misery. Coś pięknego...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomite brzmienie, ciepłe, głębokie, z wyrazistą perkusją i mocną, ale bardzo przyjemną dla ucha gitarą. Zaskakująco rozległe plany dalsze uzyskano w procesie mixu. A wszystko zrobiono w Bilbao i nie trzeba było studio z Finlandii czy Szwecji.</div>
<div style="text-align: justify;">Godne szacunku jest to, że zespół nagrał tak wyrównany zestaw kompozycji na tak długiej płycie. Słabych momentów tu nie ma, a zachwycających jest nad wyraz dużo.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie tylko Skandynawia. Także Euskadi.</div>
<div style="text-align: justify;">Szczerze polecam.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.07.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">In Loving Memory - The Withering (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/6/3/986342.jpg?4811" border="0" alt="[Obrazek: 986342.jpg?4811]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Stellar Runaway 08:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lead Clouds 07:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Dance of Moons 08:25</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dawn of Misery 07:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fractured 07:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Translucid Remains 07:36</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sun of Ebony 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nothing But Pain 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Reversal 08:04</div>
<div style="text-align: justify;">10.Martyrdom of Light 08:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic doom/death/ dark gothic</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Manuel Blanco Garazo - śpiew(growl), gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jorge Araiz - gitara, perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Txerra G. - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alberto. O - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po jedenastu latach wraca z nowym LP IN LOVING MEMORY z Bilbao. Ten bardzo profesjonalny zespół wydał płytę w styczniu nakładem specjalizującej się w melodyjnych ekstremalnych brzmieniach wytwórni Funere z Armenii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa przedstawiła odświeżoną konwencję swojej muzyki, można by nawet mówić o rewolucyjnych zmianach. Zniknęła archetypowa gatunkowa surowość i funeralne zwolnienia, wokal został cofnięty i nie ma już nacisku na growl przed gitarą. Co jednak najważniejsze, nastąpiło przesunięcie w kierunku stylistyki dark gothic i posępność ustąpiła miejsca melancholii w barwach ciepłych i z pewną nutką optymizmu. Jest to album bardzo długi i album długich kompozycji. Najlepsze, a raczej wspaniałe granie można usłyszeć już na samym początku i jest to Stellar Runaway. Wspaniały song, z przepiękną melodią budowaną przez zróżnicowane partie gitary, transowy, po prostu przebojowy w ramach proponowanego gatunku. Dostojeństwo i chwytliwość w jednym. Jest to także jeden z wolniejszych tu utworów i bardziej stateczny i klasyczny w ramach doom/death, jest także wysokiej klasy wyciszony i lekko posępny Martyrdom of Light, umieszczony na zakończenie. Zdecydowanie unikają surowości klasycznego doom/death i tylko Translucid Remains po części zawiera takie partie, uzupełnione o pełne, ciepła transowe motywy w refrenach. Typowe dla gothic motywy w mocniejszej oprawie można usłyszeć w Lead Clouds i jeśli mówić o takim gothic dark podejściu do tematu, to seria Sun of Ebony, Nothing But Pain, The Reversal pokazuje talent zespołu do tworzenia kompozycji potoczystych, wysmakowanych, przebojowych i rozpoznawalnych. Świetne melodie, wyborny klimat, a wszystko osiągnięte jakby bez żadnego wysiłku. To jest właśnie ten iberyjski sposób pojmowania i realizacji grania ciężkiego i poetyckiego zarazem.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystkie te utwory zawierają intrygujące partie instrumentalne, z ciekawymi solami, gdzie gitara płacze w asyście planów klawiszowych w fińskim stylu, zresztą jest i coś z tych nostalgicznych fińskich klimatów w samych melodiach, jak chociażby w The Dance of Moons i Fractured. Kapitalna wolna partia instrumentalna to ozdoba Dawn of Misery. Coś pięknego...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomite brzmienie, ciepłe, głębokie, z wyrazistą perkusją i mocną, ale bardzo przyjemną dla ucha gitarą. Zaskakująco rozległe plany dalsze uzyskano w procesie mixu. A wszystko zrobiono w Bilbao i nie trzeba było studio z Finlandii czy Szwecji.</div>
<div style="text-align: justify;">Godne szacunku jest to, że zespół nagrał tak wyrównany zestaw kompozycji na tak długiej płycie. Słabych momentów tu nie ma, a zachwycających jest nad wyraz dużo.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie tylko Skandynawia. Także Euskadi.</div>
<div style="text-align: justify;">Szczerze polecam.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.07.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Child of Caesar]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3779</link>
			<pubDate>Sun, 05 Jun 2022 10:15:55 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3779</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Child of Caesar - Spirit &amp; Liberation (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/0/1030412.jpg?0737" border="0" alt="[Obrazek: 1030412.jpg?0737]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Scorpion 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Your Eyes On Me 03:37<br />
3.Lisa 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ritual Summer 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Moon 24 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Godchildren 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Seven 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Native Tongue 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.B.M.T.C. 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">10.Exitus 01:48</div>
<div style="text-align: justify;">11.San Francisco 03:10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: gothic metal/extreme</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Pagliaro - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Kassad - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">André Marcussen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tobias Habel - gitara basowa<br />
Felix Haun - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2011 CHILD OF CAESAR miał do tej pory na koncie tylko jeden, wydany w 2015 album "Love in Black". Grupa zaprezentowała na nim muzykę z obrzeży gothic metalu i goth rocka i mimo dosyć ciężkich partii gitarowych, raczej bliżej było do gothic rocka czy też takich nieco stylistycznie niedookreślonych ekip niemieckich, jak chociażby VOODOMA. Potem nastąpiły lata ciszy i zmiana na stanowisku wokalisty, bo miejsce Daniela Mitchella zajął debiutant Patrick Pagliaro. Zespół zapowiedział nowy album, cięższy i bliższy metalowym standardom i oficjalna premiera wyznaczona została na 26 sierpnia 2022, a wydawcą jest niemiecka wytwórnia Dr. Music Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miało być ciężej i jest. Niestety, jest także dużo nieoczekiwanej, przerysowanej brutalności i pewne kompozycje zupełnie do ogólnego gothic metalowego stylu płyty nie pasują. Oczywiście ekstremalność w gothic metalu nie jest niczym nowym, co innego jednak pomysły TYPE O NEGATIVE na urozmaicenie klimatu, a co innego włączanie do zestawu kompozycji takich extreme metalowych, do tego niczym się nie wyróżniających numerów jak umieszczony na początku Scorpion. Pod koniec zupełnie im puszczają hamulce i kiepski melodic death metal z elementami hardcore i crossover w B.M.T.C. i Exitus obija z pewnym mozołem budowany klimat gothic w części środkowej tej pyty. Nie ma tu ani jednego gothic metalowego hita w stylu europejskim, ani też takiego, który mógłby zadowolić miłośnika stylistyki amerykańskiej w ramach wizji gatunku wypracowanej onegdaj przez Petrusa Thomasa Ratajczyka. Są i owszem oddzielne momenty dosyć interesujące w tych klasycznych goth fragmentach, takich kompozycji jak Your Eyes On Me, Moon 24 czy Godchildren (chyba najlepszy utwór na płycie), jednak nie wychodzi to poza raczej średni poziom melodii i doświadczeń z roku 2015. W przypadku Seven weszli w ślepą już uliczkę, którą zamknął IN FLAMES w roku 2000 nagrywając "Clayman". Nie chciałbym zbyt mocno imputować, że Seven schodzi na niebezpieczne obszary melodic metalcore...</div>
<div style="text-align: justify;">Kontrowersje budzi wykonanie wokalne, bo w każdym z przedstawionych stylów i interpretacji Patrick Pagliaro prezentuje się amatorsko. Co do instrumentalistów, to na temat ich gry z osobna trudno coś powiedzieć. Mastering, poza perkusją jest fatalny, gitary, w tym basowa paskudnie przesterowane i o zupełnie pozbawionym indywidualnych cech soundzie. Nieraz się to po prostu zlewa i niemal rzęzi. Może to miało być nowoczesne, ale nowoczesność na tym w brzmieniu nie polega.<br />
<br />
Trudno określić, do kogo ta płyta jest skierowana. Muzyczne przesłanie jest niejasne, a łączenie gatunków zupełnie nieprzemyślane. Jeśli to ma być taki modern extreme gothic metal, to eksperyment się nie udał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5/10<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><br />
 <span style="font-style: italic;">new 5.06.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dr. Music Records</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Child of Caesar - Spirit &amp; Liberation (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/0/1030412.jpg?0737" border="0" alt="[Obrazek: 1030412.jpg?0737]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Scorpion 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Your Eyes On Me 03:37<br />
3.Lisa 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ritual Summer 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Moon 24 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Godchildren 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Seven 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Native Tongue 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.B.M.T.C. 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">10.Exitus 01:48</div>
<div style="text-align: justify;">11.San Francisco 03:10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: gothic metal/extreme</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Pagliaro - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Kassad - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">André Marcussen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tobias Habel - gitara basowa<br />
Felix Haun - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2011 CHILD OF CAESAR miał do tej pory na koncie tylko jeden, wydany w 2015 album "Love in Black". Grupa zaprezentowała na nim muzykę z obrzeży gothic metalu i goth rocka i mimo dosyć ciężkich partii gitarowych, raczej bliżej było do gothic rocka czy też takich nieco stylistycznie niedookreślonych ekip niemieckich, jak chociażby VOODOMA. Potem nastąpiły lata ciszy i zmiana na stanowisku wokalisty, bo miejsce Daniela Mitchella zajął debiutant Patrick Pagliaro. Zespół zapowiedział nowy album, cięższy i bliższy metalowym standardom i oficjalna premiera wyznaczona została na 26 sierpnia 2022, a wydawcą jest niemiecka wytwórnia Dr. Music Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miało być ciężej i jest. Niestety, jest także dużo nieoczekiwanej, przerysowanej brutalności i pewne kompozycje zupełnie do ogólnego gothic metalowego stylu płyty nie pasują. Oczywiście ekstremalność w gothic metalu nie jest niczym nowym, co innego jednak pomysły TYPE O NEGATIVE na urozmaicenie klimatu, a co innego włączanie do zestawu kompozycji takich extreme metalowych, do tego niczym się nie wyróżniających numerów jak umieszczony na początku Scorpion. Pod koniec zupełnie im puszczają hamulce i kiepski melodic death metal z elementami hardcore i crossover w B.M.T.C. i Exitus obija z pewnym mozołem budowany klimat gothic w części środkowej tej pyty. Nie ma tu ani jednego gothic metalowego hita w stylu europejskim, ani też takiego, który mógłby zadowolić miłośnika stylistyki amerykańskiej w ramach wizji gatunku wypracowanej onegdaj przez Petrusa Thomasa Ratajczyka. Są i owszem oddzielne momenty dosyć interesujące w tych klasycznych goth fragmentach, takich kompozycji jak Your Eyes On Me, Moon 24 czy Godchildren (chyba najlepszy utwór na płycie), jednak nie wychodzi to poza raczej średni poziom melodii i doświadczeń z roku 2015. W przypadku Seven weszli w ślepą już uliczkę, którą zamknął IN FLAMES w roku 2000 nagrywając "Clayman". Nie chciałbym zbyt mocno imputować, że Seven schodzi na niebezpieczne obszary melodic metalcore...</div>
<div style="text-align: justify;">Kontrowersje budzi wykonanie wokalne, bo w każdym z przedstawionych stylów i interpretacji Patrick Pagliaro prezentuje się amatorsko. Co do instrumentalistów, to na temat ich gry z osobna trudno coś powiedzieć. Mastering, poza perkusją jest fatalny, gitary, w tym basowa paskudnie przesterowane i o zupełnie pozbawionym indywidualnych cech soundzie. Nieraz się to po prostu zlewa i niemal rzęzi. Może to miało być nowoczesne, ale nowoczesność na tym w brzmieniu nie polega.<br />
<br />
Trudno określić, do kogo ta płyta jest skierowana. Muzyczne przesłanie jest niejasne, a łączenie gatunków zupełnie nieprzemyślane. Jeśli to ma być taki modern extreme gothic metal, to eksperyment się nie udał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5/10<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><br />
 <span style="font-style: italic;">new 5.06.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dr. Music Records</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Shattered Hope]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3751</link>
			<pubDate>Mon, 11 Apr 2022 17:09:09 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3751</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Shattered Hope - Absence (2010)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/BPAcFQSmF3XZJ4et88a9Ufkcvv5K66vh92XStNiol-s/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2MDY0/ODAtMTI5Mjg2MDgx/Mi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Mi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Amidst Nocturnal Silence 13:01     <br />
2. Vital Lie 08:58      <br />
3. Enlighten the Darkness 08:49     <br />
4. Yearn 03:32      <br />
5. A Traitor's Kiss 07:44     <br />
6. Lament, in F# minor 02:56     <br />
7. The Utter Void 18:00<br />
<br />
Rok wydania: 2010<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Nick Vlachakis - śpiew<br />
Sakis Vlachakis - gitara<br />
Thanos Velissaris - gitara<br />
Thanasis Loumos - bas<br />
George Schinianakis - perkusja<br />
Eugenia Theocharatou - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony w 2002 roku w Atenach SHATTERED HOPE przebył długą, bo trwającą ponad 8 lat, drogą do wydania swojego debiutu.</div>
<div style="text-align: justify;">Demo z 2005 i promo z 2007 zostały bardzo ciepło przyjęte przez prasę, ale zespół miał status kultowego tylko lokalnie.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu, 20 grudnia 2010 roku, debiut został wydany przez uznaną wytwórnię Solitude Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Absence to kumulacja wszystkiego, co najlepsze w DESIRE, PROCESS OF GUILT, mistrzowskiej, portugalskiej scenie doom/death ogólnie, z dodatkiem ciepła ANATHEMA oraz greckiego poziomu wykonania.</div>
<div style="text-align: justify;">Amidst Nocturnal Silence to 13 minut wzorowo poprowadzonego doom/death, z pięknymi ozdobnikami gitarowymi, zimnymi klawiszami, wybornie tworzącymi tło i nadające ogromnej przestrzeni, do tego orkiestracje w stylu DESIRE na koniec. Vital Lie to DESIRE w najlepszej odsłonie, pełnego chłodu, samotności, nostalgii, z fantastycznymi, klasycznymi przejściami i miażdżeniem opartym na fundamencie CANDLEMASS z cudownym zakończeniem. Równie znakomicie radzą sobie w Enlighten the Darkness i uderza tutaj moc DESIRE i PROCESS OF GUILT ze zdwojoną siłą, szczególnie w partii środkowej. A Traitor's Kiss to wyjątkowo coś z SATURNUS w stylu melorecytacji i ciepła i wspaniale się to rozwija. Tyle zła, nienawiści, która jest łagodzona ciepłymi gitarami ANATHEMA...</div>
<div style="text-align: justify;">Yearn na tym tle wypada bardzo słabo, bo to zupełnie nijaki death metal pod NOVEMBERS DOOM, ale bez historii, na plus jest tylko wykonanie i nic poza tym.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo mieszane uczucia budzi The Utter Void. Jest tutaj wiele partii, które są godne owacji na stojąco, jak doskonały wstęp i pierwsze 9 minut przykuwa uwagę wieloma zmianami tempa, chociaż można odnieść wrażenie zapychaczy i zespół powraca dopiero do solidnego grania w 14 minucie. Gdyby to skrócić o 5 minut, wyrzucić niepotrzebne przerwy, niektóre partie instrumentalne, byłoby to genialne zakończenie, a tak jest dobre, ale się dłuży. Dobrego też może być za dużo.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest tutaj znakomite. Głęboki growl Nick Vlachakis jest najwyższej próby, porusza i kruszy cegły swoją potęgą, podobnie jak gitarzyści, którzy wygrywają przecudowne melodie, pełne kontrastów, ale wszystkie autentyczne, to słychać nawet w zakończeniu The Utter Void. Piękne. Po prostu piękne.</div>
<div style="text-align: justify;">Chwała również sekcji rytmicznej, ale w Grecji z tym nigdy nie ma problemów i wszystko zagrane zostało tutaj idealnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miażdżący, selektywny sound, z tradycyjną, surową perkusją i ogromną przestrzenią. Z takiego soundu Grecja słynie i nie można tutaj niczego zarzucić. W żadnym momencie nie przytłacza i nie męczy, chociaż niektórzy mogą uznać, że gitara mogłaby być mocniejsza, a perkusja surowsza.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został przyjęty z mieszanymi uczuciami i od 2014 zespół zaczął grać muzykę zupełnie inną. Waters of Lethe zaczęło się zbliżać do funeral doom/death, solidny, ale bez ciepła i portugalskiego żaru debiutu. Niedługo po nagraniu, grupa zrezygnowała z klawiszowca i w 2020 roku wydany został Vespers, gdzie jest już rdzenny funeral doom/death, mający niewiele wspólnego z debiutem. Muzyka może i dobra, ale inna niż tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostaje dobrze i z łezką nostalgii wspominać bardzo dobre Absence.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.3/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Shattered Hope - Absence (2010)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/BPAcFQSmF3XZJ4et88a9Ufkcvv5K66vh92XStNiol-s/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2MDY0/ODAtMTI5Mjg2MDgx/Mi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Mi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Amidst Nocturnal Silence 13:01     <br />
2. Vital Lie 08:58      <br />
3. Enlighten the Darkness 08:49     <br />
4. Yearn 03:32      <br />
5. A Traitor's Kiss 07:44     <br />
6. Lament, in F# minor 02:56     <br />
7. The Utter Void 18:00<br />
<br />
Rok wydania: 2010<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Nick Vlachakis - śpiew<br />
Sakis Vlachakis - gitara<br />
Thanos Velissaris - gitara<br />
Thanasis Loumos - bas<br />
George Schinianakis - perkusja<br />
Eugenia Theocharatou - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony w 2002 roku w Atenach SHATTERED HOPE przebył długą, bo trwającą ponad 8 lat, drogą do wydania swojego debiutu.</div>
<div style="text-align: justify;">Demo z 2005 i promo z 2007 zostały bardzo ciepło przyjęte przez prasę, ale zespół miał status kultowego tylko lokalnie.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu, 20 grudnia 2010 roku, debiut został wydany przez uznaną wytwórnię Solitude Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Absence to kumulacja wszystkiego, co najlepsze w DESIRE, PROCESS OF GUILT, mistrzowskiej, portugalskiej scenie doom/death ogólnie, z dodatkiem ciepła ANATHEMA oraz greckiego poziomu wykonania.</div>
<div style="text-align: justify;">Amidst Nocturnal Silence to 13 minut wzorowo poprowadzonego doom/death, z pięknymi ozdobnikami gitarowymi, zimnymi klawiszami, wybornie tworzącymi tło i nadające ogromnej przestrzeni, do tego orkiestracje w stylu DESIRE na koniec. Vital Lie to DESIRE w najlepszej odsłonie, pełnego chłodu, samotności, nostalgii, z fantastycznymi, klasycznymi przejściami i miażdżeniem opartym na fundamencie CANDLEMASS z cudownym zakończeniem. Równie znakomicie radzą sobie w Enlighten the Darkness i uderza tutaj moc DESIRE i PROCESS OF GUILT ze zdwojoną siłą, szczególnie w partii środkowej. A Traitor's Kiss to wyjątkowo coś z SATURNUS w stylu melorecytacji i ciepła i wspaniale się to rozwija. Tyle zła, nienawiści, która jest łagodzona ciepłymi gitarami ANATHEMA...</div>
<div style="text-align: justify;">Yearn na tym tle wypada bardzo słabo, bo to zupełnie nijaki death metal pod NOVEMBERS DOOM, ale bez historii, na plus jest tylko wykonanie i nic poza tym.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo mieszane uczucia budzi The Utter Void. Jest tutaj wiele partii, które są godne owacji na stojąco, jak doskonały wstęp i pierwsze 9 minut przykuwa uwagę wieloma zmianami tempa, chociaż można odnieść wrażenie zapychaczy i zespół powraca dopiero do solidnego grania w 14 minucie. Gdyby to skrócić o 5 minut, wyrzucić niepotrzebne przerwy, niektóre partie instrumentalne, byłoby to genialne zakończenie, a tak jest dobre, ale się dłuży. Dobrego też może być za dużo.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest tutaj znakomite. Głęboki growl Nick Vlachakis jest najwyższej próby, porusza i kruszy cegły swoją potęgą, podobnie jak gitarzyści, którzy wygrywają przecudowne melodie, pełne kontrastów, ale wszystkie autentyczne, to słychać nawet w zakończeniu The Utter Void. Piękne. Po prostu piękne.</div>
<div style="text-align: justify;">Chwała również sekcji rytmicznej, ale w Grecji z tym nigdy nie ma problemów i wszystko zagrane zostało tutaj idealnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miażdżący, selektywny sound, z tradycyjną, surową perkusją i ogromną przestrzenią. Z takiego soundu Grecja słynie i nie można tutaj niczego zarzucić. W żadnym momencie nie przytłacza i nie męczy, chociaż niektórzy mogą uznać, że gitara mogłaby być mocniejsza, a perkusja surowsza.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został przyjęty z mieszanymi uczuciami i od 2014 zespół zaczął grać muzykę zupełnie inną. Waters of Lethe zaczęło się zbliżać do funeral doom/death, solidny, ale bez ciepła i portugalskiego żaru debiutu. Niedługo po nagraniu, grupa zrezygnowała z klawiszowca i w 2020 roku wydany został Vespers, gdzie jest już rdzenny funeral doom/death, mający niewiele wspólnego z debiutem. Muzyka może i dobra, ale inna niż tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostaje dobrze i z łezką nostalgii wspominać bardzo dobre Absence.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.3/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nox Aurea]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3668</link>
			<pubDate>Mon, 11 Apr 2022 15:38:55 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3668</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nox Aurea - Via Gnosis (2009)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/srrdHO-8NPuQjw5E-xTgvA-16Qg=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-1905445-1251489685.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1905445-1251489685.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Opus Draconus 01:55     <br />
2. The Funeral of All 10:15     <br />
3. Odium Divinum 07:48     <br />
4. Suffer 11:09      <br />
5. Distant Stars 02:18     <br />
6. Nights in Solitude 10:04      <br />
7. Lost Amongst the Earth and Sky 08:59      <br />
8. Mother Aletheia 12:28       <br />
9. Via Gnosis 06:25<br />
<br />
Rok wydania: 2009<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Jan Sallander - śpiew<br />
Alice Persell - śpiew<br />
Peter Laustsen - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Grim Vindkall - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Robert Persson - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Joakim Antonsson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NOX AUREA to zespół składający się w większości z muzyków, którzy bardziej są znani z melodic death metalowych grup z rejonów Gothenburga niż muzyki klimatu.</div>
<div style="text-align: justify;">Zostali zauważeni przez rosyjską wytwórnię Solitude Productions, która wydała debiut 31 sierpnia 2009 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">The Funeral of All mówi o tym albumie wszystko, co jest potrzebne. W większości minimalistyczna, pełna przestrzeni, melorecytacji i ciepła SATURNUS razem z ich wyciszającymi momentami, orkiestracje oszczędne i w klimacie gotyckim w stylu PANTHEIST, ale głównie oparta na fundamencie DRACONIAN i kompozycyjnie jest to sinusoida, przez co można odnieść wrażenie, że utwory są bardzo powtarzalne. Przez to muzyka wypada bardzo zachowawczo, szczególnie biorąc pod uwagę długość utworów, która rzadko schodzi poniżej 10 minut.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na całym albumie jest bez wątpienia Nights in Solitude i najbardziej się wyróżnia, głównie przez sposób, w jaki to jest poprowadzone i nie jest to tak generyczne jak kompozycje poprzednie, które opierały się na jednym schemacie. Są próby wmieszania w to elementów bardziej surowych i brutalniejszych w Last Amongst Earth and Sky, ostatecznie brzmi to bardziej jak MY DYING BRIDE czy DRACONIAN, bardzo miękko i o wiele zbyt łagodnie w gitarach, z bardzo przerysowanym śpiewem Alice Persell, który w kilku momentach potrafi zabrzmieć bardzo manierycznie. Jan Sallander z kolei głosem kruszy mury i brzmi bardziej jak rasowy wokalista death metalowy, którego ciężki głos na tle miękkich gitar i łagodnej perkusji brzmi bardzo ostro, momentami nawet za bardzo. Ostrzej próbują zagrać w Mother Alethia i dramatyzm HEAVENWOOD brzmi tutaj ciekawie, tak jak współpraca gitarzystów, ale to wszystko jest tłumione przez wpływy DRACONIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje są po prostu za długie jak na to, co oferują. Muzycy grają dobrze ten materiał, ale porywa tylko w momentach i pod koniec zaczyna zwyczajnie się dłużyć. Via Gnosis to w pewnym stopniu manifest tych dłużyzn, bo to tylko 6 minut symfoniki i minimalizmu, które są jedynie zapychaczem. Grupa jeszcze nie do końca była zdecydowana, co chcą grać.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Andy LaRocque dobrał sound w stylu DRACONIAN, przytłumiony i przybrudzony, z ciepłym basem i gitarami, z perkusją w centrum, a wokalistami umieszczonymi na froncie. Sound solidny, ale chciałoby się usłyszeć coś bardziej selektywnego.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, który jest ukłonem w stronę fanów DRACONIAN, ale nic ponad to.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nox Aurea - Via Gnosis (2009)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/srrdHO-8NPuQjw5E-xTgvA-16Qg=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(40)/discogs-images/R-1905445-1251489685.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1905445-1251489685.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Opus Draconus 01:55     <br />
2. The Funeral of All 10:15     <br />
3. Odium Divinum 07:48     <br />
4. Suffer 11:09      <br />
5. Distant Stars 02:18     <br />
6. Nights in Solitude 10:04      <br />
7. Lost Amongst the Earth and Sky 08:59      <br />
8. Mother Aletheia 12:28       <br />
9. Via Gnosis 06:25<br />
<br />
Rok wydania: 2009<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Jan Sallander - śpiew<br />
Alice Persell - śpiew<br />
Peter Laustsen - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Grim Vindkall - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Robert Persson - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Joakim Antonsson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NOX AUREA to zespół składający się w większości z muzyków, którzy bardziej są znani z melodic death metalowych grup z rejonów Gothenburga niż muzyki klimatu.</div>
<div style="text-align: justify;">Zostali zauważeni przez rosyjską wytwórnię Solitude Productions, która wydała debiut 31 sierpnia 2009 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">The Funeral of All mówi o tym albumie wszystko, co jest potrzebne. W większości minimalistyczna, pełna przestrzeni, melorecytacji i ciepła SATURNUS razem z ich wyciszającymi momentami, orkiestracje oszczędne i w klimacie gotyckim w stylu PANTHEIST, ale głównie oparta na fundamencie DRACONIAN i kompozycyjnie jest to sinusoida, przez co można odnieść wrażenie, że utwory są bardzo powtarzalne. Przez to muzyka wypada bardzo zachowawczo, szczególnie biorąc pod uwagę długość utworów, która rzadko schodzi poniżej 10 minut.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy na całym albumie jest bez wątpienia Nights in Solitude i najbardziej się wyróżnia, głównie przez sposób, w jaki to jest poprowadzone i nie jest to tak generyczne jak kompozycje poprzednie, które opierały się na jednym schemacie. Są próby wmieszania w to elementów bardziej surowych i brutalniejszych w Last Amongst Earth and Sky, ostatecznie brzmi to bardziej jak MY DYING BRIDE czy DRACONIAN, bardzo miękko i o wiele zbyt łagodnie w gitarach, z bardzo przerysowanym śpiewem Alice Persell, który w kilku momentach potrafi zabrzmieć bardzo manierycznie. Jan Sallander z kolei głosem kruszy mury i brzmi bardziej jak rasowy wokalista death metalowy, którego ciężki głos na tle miękkich gitar i łagodnej perkusji brzmi bardzo ostro, momentami nawet za bardzo. Ostrzej próbują zagrać w Mother Alethia i dramatyzm HEAVENWOOD brzmi tutaj ciekawie, tak jak współpraca gitarzystów, ale to wszystko jest tłumione przez wpływy DRACONIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje są po prostu za długie jak na to, co oferują. Muzycy grają dobrze ten materiał, ale porywa tylko w momentach i pod koniec zaczyna zwyczajnie się dłużyć. Via Gnosis to w pewnym stopniu manifest tych dłużyzn, bo to tylko 6 minut symfoniki i minimalizmu, które są jedynie zapychaczem. Grupa jeszcze nie do końca była zdecydowana, co chcą grać.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Andy LaRocque dobrał sound w stylu DRACONIAN, przytłumiony i przybrudzony, z ciepłym basem i gitarami, z perkusją w centrum, a wokalistami umieszczonymi na froncie. Sound solidny, ale chciałoby się usłyszeć coś bardziej selektywnego.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, który jest ukłonem w stronę fanów DRACONIAN, ale nic ponad to.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Morbydia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3554</link>
			<pubDate>Sat, 17 Jul 2021 18:19:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3554</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Morbydia - Requiem to the Sun (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/eA7SxL67A5EG2IP2L_dfMA_zSFw=/fit-in/428x430/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3605946-1337106467-8272.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3605946-1337106467-8272.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Her Last Sunset 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Scarlet 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Fairy and the Devil 11:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Presence 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Over Your Black Wings 07:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.Upon the Lake She Sings 10:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Saturnia 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">8.Requiem to the Sun 06:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic doom/death/gothic metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Lucas Villa - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Acelio Junior - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mateus Brasileiro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Alencar - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Fernando Brunno de Oliveira - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2000 w mieście Teresina założony został zespół MORBYDIA. Zespół nie przetrwał zbyt długo, a jego jedyny album wydany został tylko w Brazylii przez krótko istniejącą wytwórnię Avernus w grudniu 2004 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mało kto przed nimi i później odważył się rozpocząć od długiego instrumentalnego intro Her Last Sunset, ale już tu czuć, że zaprezentują coś, co na długo zapadnie w pamięć. Może Scarlet jest jeszcze tylko bardzo dobrym utworem w klasycznej tradycji NOVEMBER'S DOOM, z wysmakowanym growlem i dostojnymi partiami gitar, ale potem jest pierwszy kolos The Fairy and the Devil i wchodzą bardziej na obszary smutku i słodkiej rozpaczy SATURNUS, wyrażonej tylko przez gitarę długo, bardzo długo... Kapitalne, niemal funeralne rozgrywanie tych partii gitarowych stanowi potem osnowę zasadniczej części kompozycji z symfonicznymi ozdobnikami i jest transowo, bardzo transowo. I tak łagodnie w pokładach bezbrzeżnego smutku w części drugiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Drugi z kolosów, Upon the Lake She Sings z kolei łagodnie się rozpoczyna, pianino prowadzi równoległy plan z gitarą, wolno, nostalgicznie i wykrystalizowuje się ten cudownej urody motyw przewodni, a wokal elektronicznie przetworzony jest tylko dalekim echem, dalekim... A potem mocniej, ale bez brutalności i wchodzi growl, i scream, i jest posępnie, jest mroczne z ogromną dawką melodii. I nagle potężna death/doom/black eksplozja prawdziwego mroku! Duch SATURNUS polatuje nad pełnym monumentalnego dostojeństwa Presence z dodatkowymi czystymi wokalami Petillo Juniora, a jaki piękny jest tu plan klawiszowy, tym razem idący niemal równolegle z walcującymi gitarami. Ciężko, a zarazem jak zwiewnie. I inny nieco klimat w znowu oprawionym w symfoniczne partie klawiszowe grającego z ogromnym wyczuciem Over Your Black Wings. To raczej przebojowy gothic metal w tradycji TYPE O'NEGATIVE, ale tu ta przebojowość jest rzeczywista niemal przez cały czas. I jest także partia wolna, po raz kolejny nostalgiczna w urokliwej melodii. Saturnia, zdominowana przez gitarę akustyczną i melorecytacje w języku portugalskim to coś, co dla klimatycznego grania z Portugalii stało się sztandarowe w doom/death/gothic i czystym gothic w latach następnych, ale eksplozja, choć poczatkowo nic tego nie zapowiada, to fenomenalny tytułowy Requiem to the Sun. Jakże rozdzierająco płacze tu gitara Acelio Juniora... Niezapomniany utwór. Perfekcja i Mistrzostwo.</div>
<br />
Godzina przepięknej melancholii... MORBYDIA.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.07.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Morbydia - Requiem to the Sun (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/eA7SxL67A5EG2IP2L_dfMA_zSFw=/fit-in/428x430/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3605946-1337106467-8272.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3605946-1337106467-8272.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Her Last Sunset 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Scarlet 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Fairy and the Devil 11:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Presence 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Over Your Black Wings 07:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.Upon the Lake She Sings 10:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Saturnia 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">8.Requiem to the Sun 06:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic doom/death/gothic metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Lucas Villa - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Acelio Junior - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mateus Brasileiro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Alencar - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Fernando Brunno de Oliveira - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2000 w mieście Teresina założony został zespół MORBYDIA. Zespół nie przetrwał zbyt długo, a jego jedyny album wydany został tylko w Brazylii przez krótko istniejącą wytwórnię Avernus w grudniu 2004 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mało kto przed nimi i później odważył się rozpocząć od długiego instrumentalnego intro Her Last Sunset, ale już tu czuć, że zaprezentują coś, co na długo zapadnie w pamięć. Może Scarlet jest jeszcze tylko bardzo dobrym utworem w klasycznej tradycji NOVEMBER'S DOOM, z wysmakowanym growlem i dostojnymi partiami gitar, ale potem jest pierwszy kolos The Fairy and the Devil i wchodzą bardziej na obszary smutku i słodkiej rozpaczy SATURNUS, wyrażonej tylko przez gitarę długo, bardzo długo... Kapitalne, niemal funeralne rozgrywanie tych partii gitarowych stanowi potem osnowę zasadniczej części kompozycji z symfonicznymi ozdobnikami i jest transowo, bardzo transowo. I tak łagodnie w pokładach bezbrzeżnego smutku w części drugiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Drugi z kolosów, Upon the Lake She Sings z kolei łagodnie się rozpoczyna, pianino prowadzi równoległy plan z gitarą, wolno, nostalgicznie i wykrystalizowuje się ten cudownej urody motyw przewodni, a wokal elektronicznie przetworzony jest tylko dalekim echem, dalekim... A potem mocniej, ale bez brutalności i wchodzi growl, i scream, i jest posępnie, jest mroczne z ogromną dawką melodii. I nagle potężna death/doom/black eksplozja prawdziwego mroku! Duch SATURNUS polatuje nad pełnym monumentalnego dostojeństwa Presence z dodatkowymi czystymi wokalami Petillo Juniora, a jaki piękny jest tu plan klawiszowy, tym razem idący niemal równolegle z walcującymi gitarami. Ciężko, a zarazem jak zwiewnie. I inny nieco klimat w znowu oprawionym w symfoniczne partie klawiszowe grającego z ogromnym wyczuciem Over Your Black Wings. To raczej przebojowy gothic metal w tradycji TYPE O'NEGATIVE, ale tu ta przebojowość jest rzeczywista niemal przez cały czas. I jest także partia wolna, po raz kolejny nostalgiczna w urokliwej melodii. Saturnia, zdominowana przez gitarę akustyczną i melorecytacje w języku portugalskim to coś, co dla klimatycznego grania z Portugalii stało się sztandarowe w doom/death/gothic i czystym gothic w latach następnych, ale eksplozja, choć poczatkowo nic tego nie zapowiada, to fenomenalny tytułowy Requiem to the Sun. Jakże rozdzierająco płacze tu gitara Acelio Juniora... Niezapomniany utwór. Perfekcja i Mistrzostwo.</div>
<br />
Godzina przepięknej melancholii... MORBYDIA.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.07.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cloak]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3503</link>
			<pubDate>Thu, 13 May 2021 14:17:49 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3503</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Cloak - To Venomous Depths (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/dg2dePCt_lyMAPBYFpZeGj9JyL4=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-11125327-1510325209-7707.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-11125327-1510325209-7707.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. To Venomous Depths/Where No Light Shines 07:53      <br />
2. Within the Timeless Black 06:56       <br />
3. The Hunger 06:10       <br />
4. Beyond the Veil 06:43      <br />
5. Death Posture 04:06     <br />
6. In the Darkness, the Path 06:32      <br />
7. Forever Burned 06:13       <br />
8. Passage 02:47     <br />
9. Deep Red 10:06<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Melodic Black/Doom/Heavy/Gothic Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Max Brigham - gitara<br />
Scott Taysom - śpiew, gitara<br />
Matt Scott - bas<br />
Sean Bruneau - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CLOAK założone zostało w 2013 roku w Atlancie, stanie Georgia, która słynie raczej z bardziej ekstremalnych, black i death metalowych brzmień niż muzyki delikatnej czy wzruszającej.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół dość szybko wzbudził zainteresowanie lokalne swoim demem w 2015 roku i w 2016 wydane zostało EP Cloak przez lokalną wytwórnię Boris Records. Ta współpraca zakończyła się kontraktem z francuskim Season of Mist, która zajmuję się promowaniem takiej muzyki i 10 listopada został wydany debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jakiej muzyki... Znana wszystkim encyklopedia metalu szufladkuje ich jako gothic metal, jednak z takowym mają niewiele wspólnego. Sam zespół sygnuje to jak "black metal with rock influences", a wytwórnia lubi takie eksperymentalne granie.</div>
<div style="text-align: justify;">9 kompozycji i prawie godzina muzyki, którą trudno jednoznacznie zaszufladkować i To Venomous Depths / Where No Light Shines nie ułatwia zadania, tak jak Within the Timeless Black, w których są elementy black i death metalu, co słychać szczególnie w gitarach i to, w jaki sposób prowadzona jest melodia. Typowa, skandynawska szkoła. The Hunger jest nieznacznie lżejsze i tutaj można doszukiwać się CATAMENIA, HEAVENWOOD, ale i szeroko pojętej norweskiej sceny black metalowej. Autentyzmu odmówić im nie można, są nawet czyste wokale w Beyond the Veil, ale niestety nie jest to poziom WINTERHORDE.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby tak bardziej gotyckich inspiracji się doszukiwać, to może instrumentalny Death Posture się łapie pod PARADISE LOST, ale tego samego nie można już powiedzieć o typowo black metalowym In The Darkness, The Path, jest coś z bardziej death metalowego NOVEMBERS DOOM w Forever Burned, a wieńczący album Deep Red jest o połowę za długi. To słychać po 5 minucie, w której uciekają się do black metalowej sieczki, która ostatecznie nic nie wnosi i przenosi się w akustyczno-smyczkowe rejony ANATHEMA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie oczywiście jest bardzo dobre jak na profesjonalną wytwórnię przystało i mix Joey Jonesa z Aria Recording Studio jak i mastering Jack Control z Enormous Door Studio są na wysokim poziomie. Sekcja rytmiczna jest tutaj potężna, chociaż gitara i wokalista potraktowani zostali po macoszemu.</div>
<div style="text-align: justify;">Album specyficzny, eklektyczny, dziwny, złożony, którego słucha się dobrze, po którego odsłuchu jednak pozostaje niewiele poza świetną grą Matta Scotta.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani muzyki klimatu mogą sobie ten album odpuścić, fani rdzennego black metalu raczej nie uznają tutaj braku nagrań jakości dyktafonu w telefonie, a fani melodii znajdą raczej chwilową hecę.</div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka próbująca trafić do wielu słuchaczy, ale jednocześnie nie zadowoli w pełni chyba nikogo.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Cloak - To Venomous Depths (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/dg2dePCt_lyMAPBYFpZeGj9JyL4=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-11125327-1510325209-7707.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-11125327-1510325209-7707.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. To Venomous Depths/Where No Light Shines 07:53      <br />
2. Within the Timeless Black 06:56       <br />
3. The Hunger 06:10       <br />
4. Beyond the Veil 06:43      <br />
5. Death Posture 04:06     <br />
6. In the Darkness, the Path 06:32      <br />
7. Forever Burned 06:13       <br />
8. Passage 02:47     <br />
9. Deep Red 10:06<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Melodic Black/Doom/Heavy/Gothic Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Max Brigham - gitara<br />
Scott Taysom - śpiew, gitara<br />
Matt Scott - bas<br />
Sean Bruneau - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CLOAK założone zostało w 2013 roku w Atlancie, stanie Georgia, która słynie raczej z bardziej ekstremalnych, black i death metalowych brzmień niż muzyki delikatnej czy wzruszającej.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół dość szybko wzbudził zainteresowanie lokalne swoim demem w 2015 roku i w 2016 wydane zostało EP Cloak przez lokalną wytwórnię Boris Records. Ta współpraca zakończyła się kontraktem z francuskim Season of Mist, która zajmuję się promowaniem takiej muzyki i 10 listopada został wydany debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jakiej muzyki... Znana wszystkim encyklopedia metalu szufladkuje ich jako gothic metal, jednak z takowym mają niewiele wspólnego. Sam zespół sygnuje to jak "black metal with rock influences", a wytwórnia lubi takie eksperymentalne granie.</div>
<div style="text-align: justify;">9 kompozycji i prawie godzina muzyki, którą trudno jednoznacznie zaszufladkować i To Venomous Depths / Where No Light Shines nie ułatwia zadania, tak jak Within the Timeless Black, w których są elementy black i death metalu, co słychać szczególnie w gitarach i to, w jaki sposób prowadzona jest melodia. Typowa, skandynawska szkoła. The Hunger jest nieznacznie lżejsze i tutaj można doszukiwać się CATAMENIA, HEAVENWOOD, ale i szeroko pojętej norweskiej sceny black metalowej. Autentyzmu odmówić im nie można, są nawet czyste wokale w Beyond the Veil, ale niestety nie jest to poziom WINTERHORDE.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby tak bardziej gotyckich inspiracji się doszukiwać, to może instrumentalny Death Posture się łapie pod PARADISE LOST, ale tego samego nie można już powiedzieć o typowo black metalowym In The Darkness, The Path, jest coś z bardziej death metalowego NOVEMBERS DOOM w Forever Burned, a wieńczący album Deep Red jest o połowę za długi. To słychać po 5 minucie, w której uciekają się do black metalowej sieczki, która ostatecznie nic nie wnosi i przenosi się w akustyczno-smyczkowe rejony ANATHEMA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie oczywiście jest bardzo dobre jak na profesjonalną wytwórnię przystało i mix Joey Jonesa z Aria Recording Studio jak i mastering Jack Control z Enormous Door Studio są na wysokim poziomie. Sekcja rytmiczna jest tutaj potężna, chociaż gitara i wokalista potraktowani zostali po macoszemu.</div>
<div style="text-align: justify;">Album specyficzny, eklektyczny, dziwny, złożony, którego słucha się dobrze, po którego odsłuchu jednak pozostaje niewiele poza świetną grą Matta Scotta.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani muzyki klimatu mogą sobie ten album odpuścić, fani rdzennego black metalu raczej nie uznają tutaj braku nagrań jakości dyktafonu w telefonie, a fani melodii znajdą raczej chwilową hecę.</div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka próbująca trafić do wielu słuchaczy, ale jednocześnie nie zadowoli w pełni chyba nikogo.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mar De Grises]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3380</link>
			<pubDate>Thu, 18 Feb 2021 22:09:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3380</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mar De Grises - The Tatterdemalion Express (2004)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/6CW4_UrGaF5L0Pn6EhOwp4FcAfg=/fit-in/337x337/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1297757-1208862826.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1297757-1208862826.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. El otro 11:42       <br />
2. To See Saturn Fall 08:08       <br />
3. Storm 10:47     <br />
4. Recklessness 05:43      <br />
5. Self Portrait No.1 04:27      <br />
6. Be Welcome Oh Hideous Hell 08:04     <br />
7. Onírica 07:13<br />
<br />
Rok wydania: 2004<br />
Gatunek: Progressive Doom/Death Metal<br />
Kraj: Chile<br />
<br />
Skład:<br />
Marcelo R. - śpiew, instrumenty klawiszowe<br />
Rodrigo M. - gitara<br />
Sergio Á. - gitara<br />
Rodrigo G. - bas<br />
Alejandro Arce - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założone w 2000 roku MAR DE GRISES z Santiago, Chile to zespół dość wpływowy, jeśli chodzi o scenę doom/death metalową, obecnie jednak już zapomniany, pominięty i raczej nieznany, który jednocześnie w tamtym czasie pomógł umocnić pozycję Chile w metalowym świecie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół zbierał się długo do nagrania debiutu, które poprzedziło demo w 2002 roku, które zostało ciepło przyjęte i wzbudziło zainteresowanie. 15 stycznia 2004 roku, nakładem uznanej fińskiej wytwórni Firebox Records, został wydany debiut.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje Storm i Recklessness pochodzą z dema i są to klasyczne doom/death metalowe walce, choć te dwie kompozycje oferują różne spojrzenie. W storm uderza ogromna przestrzeń i minimalizm, surowość i chłód funeral rodem z Francji i coś z PANTHEIST w drugiej połowie, gdzie gitara jest cieplejsza. Tutaj też chyba zrodził się pomysł ISOLE, patrząc na dość mocną, miażdżącą jak walec perkusją. Recklessness z kolei bliżej do Finlandii, DARK THE SUNS, SARALEE i znów PANTHEIST w hipnotycznych partiach klawiszowych i ponownie miażdżącej perkusji.</div>
<div style="text-align: justify;">To See Saturn Fall to nawiązania do Finlandii, może i SENTENCED w pewnym stopniu w pewnych momentach, ale jest tutaj przecinany partiami złymi, przytłaczającymi rodem z Protugalii, przy okazji zapuszczając się w rejony bardziej awangardowe. Bardzo dobry jest Be Welcome Oh Hedious Hell, ponownie z echami PANTHEIST.</div>
<div style="text-align: justify;">Najgorsze są tutaj właśnie te partie minimalistyczne, funeral, drone i dobrym tego przykładem jest El Otro, który zaczyna się wybornie, z płaczącą gitarą, pięknym tłem DESIRE, po czym to wszystko gaśnie na kilka minut. Jako muzyka wyciszająca to jest dobre, ale moim zdaniem to nie ma takiej potęgi klimatu, jak wstęp czy inne, bardziej instrumentalne partie.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejnym mankamentem jest Marcelo R., który swoim głosem ma ogromne problemy z przebiciem się przez gitary i często jest na granicy słyszalności. Może to tylko wina mixu, ale nawet kiedy można go usłyszeć lepiej, to jest to głos, który słyszy się raczej w tle takich albumów niż jako ten, który prowadzi.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Potężna perkusja i jej partie są tutaj bardzo dobre, zagrane z ogromnym wyczuciem i przełamującym schemat i stereotyp, że doom death to tylko muzyka oszczędna i zwykłe wypełnienie przestrzeni.</div>
<div style="text-align: justify;">Album eksperymentalny, na którym powoli wytwarza się tożsamość MAR DE GRISES i już z pewnymi inspiracjami dla innych zespołów na kolejne lata, ale to jeszcze nie ten poziom. Tutaj jeszcze młodzi poszukują.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2005 roku z zespołu odchodzi Marcelo R., i rozpoczynają się poszukiwania nowego głosu.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście udane.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mar De Grises - The Tatterdemalion Express (2004)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/6CW4_UrGaF5L0Pn6EhOwp4FcAfg=/fit-in/337x337/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1297757-1208862826.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1297757-1208862826.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. El otro 11:42       <br />
2. To See Saturn Fall 08:08       <br />
3. Storm 10:47     <br />
4. Recklessness 05:43      <br />
5. Self Portrait No.1 04:27      <br />
6. Be Welcome Oh Hideous Hell 08:04     <br />
7. Onírica 07:13<br />
<br />
Rok wydania: 2004<br />
Gatunek: Progressive Doom/Death Metal<br />
Kraj: Chile<br />
<br />
Skład:<br />
Marcelo R. - śpiew, instrumenty klawiszowe<br />
Rodrigo M. - gitara<br />
Sergio Á. - gitara<br />
Rodrigo G. - bas<br />
Alejandro Arce - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założone w 2000 roku MAR DE GRISES z Santiago, Chile to zespół dość wpływowy, jeśli chodzi o scenę doom/death metalową, obecnie jednak już zapomniany, pominięty i raczej nieznany, który jednocześnie w tamtym czasie pomógł umocnić pozycję Chile w metalowym świecie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół zbierał się długo do nagrania debiutu, które poprzedziło demo w 2002 roku, które zostało ciepło przyjęte i wzbudziło zainteresowanie. 15 stycznia 2004 roku, nakładem uznanej fińskiej wytwórni Firebox Records, został wydany debiut.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje Storm i Recklessness pochodzą z dema i są to klasyczne doom/death metalowe walce, choć te dwie kompozycje oferują różne spojrzenie. W storm uderza ogromna przestrzeń i minimalizm, surowość i chłód funeral rodem z Francji i coś z PANTHEIST w drugiej połowie, gdzie gitara jest cieplejsza. Tutaj też chyba zrodził się pomysł ISOLE, patrząc na dość mocną, miażdżącą jak walec perkusją. Recklessness z kolei bliżej do Finlandii, DARK THE SUNS, SARALEE i znów PANTHEIST w hipnotycznych partiach klawiszowych i ponownie miażdżącej perkusji.</div>
<div style="text-align: justify;">To See Saturn Fall to nawiązania do Finlandii, może i SENTENCED w pewnym stopniu w pewnych momentach, ale jest tutaj przecinany partiami złymi, przytłaczającymi rodem z Protugalii, przy okazji zapuszczając się w rejony bardziej awangardowe. Bardzo dobry jest Be Welcome Oh Hedious Hell, ponownie z echami PANTHEIST.</div>
<div style="text-align: justify;">Najgorsze są tutaj właśnie te partie minimalistyczne, funeral, drone i dobrym tego przykładem jest El Otro, który zaczyna się wybornie, z płaczącą gitarą, pięknym tłem DESIRE, po czym to wszystko gaśnie na kilka minut. Jako muzyka wyciszająca to jest dobre, ale moim zdaniem to nie ma takiej potęgi klimatu, jak wstęp czy inne, bardziej instrumentalne partie.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejnym mankamentem jest Marcelo R., który swoim głosem ma ogromne problemy z przebiciem się przez gitary i często jest na granicy słyszalności. Może to tylko wina mixu, ale nawet kiedy można go usłyszeć lepiej, to jest to głos, który słyszy się raczej w tle takich albumów niż jako ten, który prowadzi.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Potężna perkusja i jej partie są tutaj bardzo dobre, zagrane z ogromnym wyczuciem i przełamującym schemat i stereotyp, że doom death to tylko muzyka oszczędna i zwykłe wypełnienie przestrzeni.</div>
<div style="text-align: justify;">Album eksperymentalny, na którym powoli wytwarza się tożsamość MAR DE GRISES i już z pewnymi inspiracjami dla innych zespołów na kolejne lata, ale to jeszcze nie ten poziom. Tutaj jeszcze młodzi poszukują.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2005 roku z zespołu odchodzi Marcelo R., i rozpoczynają się poszukiwania nowego głosu.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście udane.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nightfall]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3418</link>
			<pubDate>Sat, 16 Jan 2021 15:05:21 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3418</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nightfall - Astron Black and the Thirty Tyrants (2010)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/3zdOMes9wtxQW-DDA9wCIpYZrwE=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2458584-1285187158.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2458584-1285187158.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 00:37      <br />
2. Astron Black 04:20     <br />
3. Astronomica / Saturnian Moon 04:09     <br />
4. Astra Planeta / We Chose the Sun 04:43     <br />
5. Ambassador of Mass 04:34      <br />
6. The Criterion 03:13       <br />
7. Asebeia 04:16       <br />
8. I-I 01:14      <br />
9. Archon Basileus 03:28       <br />
10. Proxima Centauri / Dead Bodies 04:44       <br />
11. The Thirty Tyrants 04:11       <br />
12. Epsilon Lyrae 03:33<br />
<br />
Rok wydania: 2010<br />
Gatunek: Symphonic/Melodic Extreme Metal/Gothic Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Efthimis Karadimas - śpiew<br />
Evan Hensley - gitara<br />
Nikos Papadopoulos - bas<br />
Jörg Uken - perkusja<br />
Stathis Cassios - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHTFALL to tytan greckiej sceny metalowej i jeden z pierwszych, jak nie prawdziwy pionier, death metalowej sceny tego kraju. Liderem i twórcą był Efthimis Karadimas i death metalowy debiut Parade into Centuries jest bardzo dobry i wart uwagi, jeśli kogoś interesuje bardzo dobrze wykonany i wyprodukowany death metal.</div>
<div style="text-align: justify;">Karadimas ciągle jednak poszukiwał, w 1993 black metalowy, surowy i ekstremalny Macabre Sunsets zdobył ogromne uznanie, podobnie jak lżejszy Athenian Echoes.</div>
<div style="text-align: justify;">Wraz ze wzrostem popularności SENTENCED rosnąć popyt na gothic i suomi metal, więc Karadimas postawił na trend i nagrał w 1997 roku Lesbian Show, jednak zespół zupełnie zatracił tożsamość i miernych kompozycji nie uratowała nawet fińska produkcja studio Tico-tico, w którym nagrywało SENTENCED. To pogrążyło zespół zupełnie i zaprzestał na jakiś czas działalności nagraniowej po miażdżącej krytyce albumów.</div>
<div style="text-align: justify;">Później była muzyka bliska ROTTING CHRIST w 2003 i 2004 roku, jednak te albumy nie przyniosły wiecznej sławy i w 2006 roku band zaprzestał jakiejkolwiek działalności, chociaż oficjalnie nigdy nie został rozwiązany.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2009 roku jednak Karadimas powrócił i zagroził nową płytą, która ma odciąć ich od gotyckich i komercyjnych porażek.</div>
<div style="text-align: justify;">24 sierpnia 2010 roku, Karadimas oficjalnie zaznaczył obecność zespołu i nakładem Metal Blade wydany został Astron Black and the Thirty Tyrants.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takie powroty i zapowiedzi, a już szczególnie po wielokrotnych zmianach stylu, kończą się różnie i brzmią złowróżbnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyszedł metalowy groch z kapustą i mamy tutaj do czynienia z różnymi okresami działalności zespołu. Kiedy grają death metal, jest nieźle i Astron Black to niezły otwieracz z solidnie gniotącym refrenem i świetną pracą sekcji rytmicznej, jednak Astronomica to killer tej płyty. Pięknie, epicko rozegrane, mocna melodia i kontrastowy refren, gdzie Karadimas śpiewa w duecie z Kostasem Gavakosem. Poezja, mistrzostwo i moc najlepszych kompozycji BEFORE THE DAWN i wielka szkoda, że nie ma tutaj więcej takiej muzyki i pomysłów starczyło tylko na jedną taką kompozycję.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest niestety najwyższy punkt tej płyty, później jest może i dobrze, jak w demolującym swoim pędem Ambassador of Mass z prostym, ale skutecznym refrenem, najgorsze są jednak wtrącenia gothic. Takie kompozycje jak Astra Planeta, The Criterion i Archon Basilews to bardzo słabe kopie HEAVENWOOD i może The Thirty Tyrants próbuje ten gothic jakoś maskować swoimi ciągotami do doom metalowego miażdżenia i jest to na pewno ciekawsze od wcześniej wymienionych, ale nie tak dobre. Kończący album Epsilon Lyrae to poprawne nawiązanie do czasów Athenian Echoes, ale to już było, do tego ciekawie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre, mocne i czytelne, zimne i Jörg Uken sprawdził się tutaj bardzo dobrze. Ciekawie rozwiązał też sprawę orkiestracji, które są ciągle gdzieś obecne i przestrzeń jest niezwykła. Wystarczy posłuchać Astronomica, w którym są wykorzystane wszystkie atuty tego soundu. Gitarzysta Evan Hensley jest niezły, chociaż niezbyt wyróżniający się, ale to on odpowiada za Astron black i Astronomica i szkoda, że nie dostał większej swobody. Sekcja rytmiczna solidna, prosta i z siłą i podobnie jak gitarzysta, niewyróżniająca się.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brylują, bo gwiazdą jest Karadimas. Tak nie śpiewał nigdy i wokalnie to jego najlepsza płyta. Głęboki, ale nie bulgoczący głos, szorstki i pełen charyzmy. Czas Karadimasa się nie ima i tutaj jest jak najlepsze wino. Co za głos i forma i choćby nawet dlatego warto posłuchać tych najlepszych utworów.</div>
<div style="text-align: justify;">Powrót po latach ogólnie udany, bo jest chociaż garstka kompozycji wartych uwagi, ale jest to album strasznie nierówny i szczerze powiedziawszy gdyby nie osoba Karadimasa, to chyba nikt by nie zwrócił uwagi na tę płytę, tylko skoncentrował się na SEPTICFLESH i ROTTING CHRIST.</div>
<div style="text-align: justify;">W cieniu tych zespołów NIGHTFALL chyba pozostanie już na zawsze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nightfall - Astron Black and the Thirty Tyrants (2010)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/3zdOMes9wtxQW-DDA9wCIpYZrwE=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2458584-1285187158.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2458584-1285187158.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 00:37      <br />
2. Astron Black 04:20     <br />
3. Astronomica / Saturnian Moon 04:09     <br />
4. Astra Planeta / We Chose the Sun 04:43     <br />
5. Ambassador of Mass 04:34      <br />
6. The Criterion 03:13       <br />
7. Asebeia 04:16       <br />
8. I-I 01:14      <br />
9. Archon Basileus 03:28       <br />
10. Proxima Centauri / Dead Bodies 04:44       <br />
11. The Thirty Tyrants 04:11       <br />
12. Epsilon Lyrae 03:33<br />
<br />
Rok wydania: 2010<br />
Gatunek: Symphonic/Melodic Extreme Metal/Gothic Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Efthimis Karadimas - śpiew<br />
Evan Hensley - gitara<br />
Nikos Papadopoulos - bas<br />
Jörg Uken - perkusja<br />
Stathis Cassios - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHTFALL to tytan greckiej sceny metalowej i jeden z pierwszych, jak nie prawdziwy pionier, death metalowej sceny tego kraju. Liderem i twórcą był Efthimis Karadimas i death metalowy debiut Parade into Centuries jest bardzo dobry i wart uwagi, jeśli kogoś interesuje bardzo dobrze wykonany i wyprodukowany death metal.</div>
<div style="text-align: justify;">Karadimas ciągle jednak poszukiwał, w 1993 black metalowy, surowy i ekstremalny Macabre Sunsets zdobył ogromne uznanie, podobnie jak lżejszy Athenian Echoes.</div>
<div style="text-align: justify;">Wraz ze wzrostem popularności SENTENCED rosnąć popyt na gothic i suomi metal, więc Karadimas postawił na trend i nagrał w 1997 roku Lesbian Show, jednak zespół zupełnie zatracił tożsamość i miernych kompozycji nie uratowała nawet fińska produkcja studio Tico-tico, w którym nagrywało SENTENCED. To pogrążyło zespół zupełnie i zaprzestał na jakiś czas działalności nagraniowej po miażdżącej krytyce albumów.</div>
<div style="text-align: justify;">Później była muzyka bliska ROTTING CHRIST w 2003 i 2004 roku, jednak te albumy nie przyniosły wiecznej sławy i w 2006 roku band zaprzestał jakiejkolwiek działalności, chociaż oficjalnie nigdy nie został rozwiązany.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2009 roku jednak Karadimas powrócił i zagroził nową płytą, która ma odciąć ich od gotyckich i komercyjnych porażek.</div>
<div style="text-align: justify;">24 sierpnia 2010 roku, Karadimas oficjalnie zaznaczył obecność zespołu i nakładem Metal Blade wydany został Astron Black and the Thirty Tyrants.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takie powroty i zapowiedzi, a już szczególnie po wielokrotnych zmianach stylu, kończą się różnie i brzmią złowróżbnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyszedł metalowy groch z kapustą i mamy tutaj do czynienia z różnymi okresami działalności zespołu. Kiedy grają death metal, jest nieźle i Astron Black to niezły otwieracz z solidnie gniotącym refrenem i świetną pracą sekcji rytmicznej, jednak Astronomica to killer tej płyty. Pięknie, epicko rozegrane, mocna melodia i kontrastowy refren, gdzie Karadimas śpiewa w duecie z Kostasem Gavakosem. Poezja, mistrzostwo i moc najlepszych kompozycji BEFORE THE DAWN i wielka szkoda, że nie ma tutaj więcej takiej muzyki i pomysłów starczyło tylko na jedną taką kompozycję.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest niestety najwyższy punkt tej płyty, później jest może i dobrze, jak w demolującym swoim pędem Ambassador of Mass z prostym, ale skutecznym refrenem, najgorsze są jednak wtrącenia gothic. Takie kompozycje jak Astra Planeta, The Criterion i Archon Basilews to bardzo słabe kopie HEAVENWOOD i może The Thirty Tyrants próbuje ten gothic jakoś maskować swoimi ciągotami do doom metalowego miażdżenia i jest to na pewno ciekawsze od wcześniej wymienionych, ale nie tak dobre. Kończący album Epsilon Lyrae to poprawne nawiązanie do czasów Athenian Echoes, ale to już było, do tego ciekawie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre, mocne i czytelne, zimne i Jörg Uken sprawdził się tutaj bardzo dobrze. Ciekawie rozwiązał też sprawę orkiestracji, które są ciągle gdzieś obecne i przestrzeń jest niezwykła. Wystarczy posłuchać Astronomica, w którym są wykorzystane wszystkie atuty tego soundu. Gitarzysta Evan Hensley jest niezły, chociaż niezbyt wyróżniający się, ale to on odpowiada za Astron black i Astronomica i szkoda, że nie dostał większej swobody. Sekcja rytmiczna solidna, prosta i z siłą i podobnie jak gitarzysta, niewyróżniająca się.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie brylują, bo gwiazdą jest Karadimas. Tak nie śpiewał nigdy i wokalnie to jego najlepsza płyta. Głęboki, ale nie bulgoczący głos, szorstki i pełen charyzmy. Czas Karadimasa się nie ima i tutaj jest jak najlepsze wino. Co za głos i forma i choćby nawet dlatego warto posłuchać tych najlepszych utworów.</div>
<div style="text-align: justify;">Powrót po latach ogólnie udany, bo jest chociaż garstka kompozycji wartych uwagi, ale jest to album strasznie nierówny i szczerze powiedziawszy gdyby nie osoba Karadimasa, to chyba nikt by nie zwrócił uwagi na tę płytę, tylko skoncentrował się na SEPTICFLESH i ROTTING CHRIST.</div>
<div style="text-align: justify;">W cieniu tych zespołów NIGHTFALL chyba pozostanie już na zawsze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Depressed Mode]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3397</link>
			<pubDate>Sun, 20 Dec 2020 16:14:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3397</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Depressed Mode - Ghost of Devotion (2007)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/2taxQk-ZO816ymHGM6hVqBOutF4=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1215484-1263331415.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1215484-1263331415.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Alone 04:28      <br />
2. So Long 04:14      <br />
3. Words of Silence 05:17       <br />
4. Suffer in Darkness 06:47      <br />
5. Ghosts of Devotion 06:17      <br />
6. The Sun Is Dead 05:46      <br />
7. Fallen Angel 05:18      <br />
8. Dunkelheit (Burzum cover) 06:57       <br />
9. Cold 06:11     <br />
<br />
Rok wydania: 2007<br />
Gatunek: Symphonic Doom/Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Ossy Salonen - śpiew, instrumenty klawiszowe<br />
Natalie Koskinen - śpiew<br />
Marissa Marjamäki - śpiew<br />
Tomppa Turpeinen - gitara, bas<br />
Marko Tommila - perkusja<br />
Jori Haukio - wiolonczela<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z początku jednoosobowy projekt Ossy Salonena, DEPRESSED MODE szybko rozwinęło się w pełnoprawny zespół, do którego dołączył gitarzysta zyskującego na popularności w tamtym czasie MORS PRINCIPUM EST, Jori Haukio, który zagrał tutaj na wiolonczeli.</div>
<div style="text-align: justify;">Lokalna wytówrnia Firebox Records, pododział Firedoom Records, zainteresowała się nagraniami zespołu i 17 września 2007 roku został wydany debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album dość skomplikowany, głównie dzięki bogato zaaranżowanych orkiestracjom i ogromnej przestrzeni, jakie ona nadają tej muzyce razem z żeńskimi chórami. Rozmach jest ogromny, a ciężar muzyki momentami ociera się o niemiecki i  francuski funeral. Typowy funeral jest w tytułowym Ghost of Devotion, bardzo niepokojącym i używającym absolutnego minimum potrzebnego do wytworzenia klimatu i odstaje najbardziej na tle całego albumu, biorąc pod uwagę jak bogate potrafią być dalsze plany.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostałe kompozycje to potężny, ociężały i dość skostniały doom death i Alone już daje pewien obraz tego, co ten album ma do zaoferowania. Wzorowe zgranie gitary z orkiestracjami, gdzie gitara wtóruje, największy nacisk jest jednak na partie pianina, które są bardzo klimatyczne. Muzyka odhumanizowana, odegrana mechanicznie, pełna mroku i zła, co słychać w So Long. Jedynym, delikatnym oddechem świeżego powietrza w tym zakurzonym grobowcu są czasami żeńskie wokalizy, najbardziej chyba słyszalne w dość portugalskim Words of Silence i delikatnym, gotyckim Fallen Angel, chociaż treści tutaj jest niestety mało.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest niestety bardzo przeciętna i poza świetnie brzmiącymi partiami orkiestry i pianina jest średnio, najbardziej cierpi na tym bardzo mocno cofnięta perkusja, a szkoda, bo Tommila gra tutaj bardzo dobrze, ale kiedy słychać ją dobrze, wychodzi nieco pusto i kartonowo. Jedna gitara to tutaj za mało, szczególnie kiedy gitarzysta jest jednocześnie basistą.</div>
<div style="text-align: justify;">Salonen ma bardzo mocny, grobowy głos, ale dwa żeńskie głosy to za mało, aby zrobić kontrast, szczególnie przy tak ciężkim i brudnym soundzie wszystkiego.</div>
<div style="text-align: justify;">To dobrze zagrana płyta, jest dobry pomysł i próba jego realizacji, zabrakło jednak kompozycji i nie ma zbyt wielu wzruszeń, co najwyżej przytłoczenie, ale nie depresja.</div>
<div style="text-align: justify;">Po nagraniu tego albumu z zespołu odszedł Tommila i skład zespołu został uzupełniony o kolejnego gitarzystę i basistę.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo mądra decyzja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Depressed Mode - Ghost of Devotion (2007)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/2taxQk-ZO816ymHGM6hVqBOutF4=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1215484-1263331415.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1215484-1263331415.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Alone 04:28      <br />
2. So Long 04:14      <br />
3. Words of Silence 05:17       <br />
4. Suffer in Darkness 06:47      <br />
5. Ghosts of Devotion 06:17      <br />
6. The Sun Is Dead 05:46      <br />
7. Fallen Angel 05:18      <br />
8. Dunkelheit (Burzum cover) 06:57       <br />
9. Cold 06:11     <br />
<br />
Rok wydania: 2007<br />
Gatunek: Symphonic Doom/Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Ossy Salonen - śpiew, instrumenty klawiszowe<br />
Natalie Koskinen - śpiew<br />
Marissa Marjamäki - śpiew<br />
Tomppa Turpeinen - gitara, bas<br />
Marko Tommila - perkusja<br />
Jori Haukio - wiolonczela<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z początku jednoosobowy projekt Ossy Salonena, DEPRESSED MODE szybko rozwinęło się w pełnoprawny zespół, do którego dołączył gitarzysta zyskującego na popularności w tamtym czasie MORS PRINCIPUM EST, Jori Haukio, który zagrał tutaj na wiolonczeli.</div>
<div style="text-align: justify;">Lokalna wytówrnia Firebox Records, pododział Firedoom Records, zainteresowała się nagraniami zespołu i 17 września 2007 roku został wydany debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album dość skomplikowany, głównie dzięki bogato zaaranżowanych orkiestracjom i ogromnej przestrzeni, jakie ona nadają tej muzyce razem z żeńskimi chórami. Rozmach jest ogromny, a ciężar muzyki momentami ociera się o niemiecki i  francuski funeral. Typowy funeral jest w tytułowym Ghost of Devotion, bardzo niepokojącym i używającym absolutnego minimum potrzebnego do wytworzenia klimatu i odstaje najbardziej na tle całego albumu, biorąc pod uwagę jak bogate potrafią być dalsze plany.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostałe kompozycje to potężny, ociężały i dość skostniały doom death i Alone już daje pewien obraz tego, co ten album ma do zaoferowania. Wzorowe zgranie gitary z orkiestracjami, gdzie gitara wtóruje, największy nacisk jest jednak na partie pianina, które są bardzo klimatyczne. Muzyka odhumanizowana, odegrana mechanicznie, pełna mroku i zła, co słychać w So Long. Jedynym, delikatnym oddechem świeżego powietrza w tym zakurzonym grobowcu są czasami żeńskie wokalizy, najbardziej chyba słyszalne w dość portugalskim Words of Silence i delikatnym, gotyckim Fallen Angel, chociaż treści tutaj jest niestety mało.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest niestety bardzo przeciętna i poza świetnie brzmiącymi partiami orkiestry i pianina jest średnio, najbardziej cierpi na tym bardzo mocno cofnięta perkusja, a szkoda, bo Tommila gra tutaj bardzo dobrze, ale kiedy słychać ją dobrze, wychodzi nieco pusto i kartonowo. Jedna gitara to tutaj za mało, szczególnie kiedy gitarzysta jest jednocześnie basistą.</div>
<div style="text-align: justify;">Salonen ma bardzo mocny, grobowy głos, ale dwa żeńskie głosy to za mało, aby zrobić kontrast, szczególnie przy tak ciężkim i brudnym soundzie wszystkiego.</div>
<div style="text-align: justify;">To dobrze zagrana płyta, jest dobry pomysł i próba jego realizacji, zabrakło jednak kompozycji i nie ma zbyt wielu wzruszeń, co najwyżej przytłoczenie, ale nie depresja.</div>
<div style="text-align: justify;">Po nagraniu tego albumu z zespołu odszedł Tommila i skład zespołu został uzupełniony o kolejnego gitarzystę i basistę.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo mądra decyzja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Draconian]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3314</link>
			<pubDate>Fri, 23 Oct 2020 01:02:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3314</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Draconian - Under a Godless Veil (2020)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a0475841147_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0475841147_16.jpg]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sorrow Of Sophia 7:29             <br />
2. The Sacrificial Flame 7:31        <br />
3. Lustrous Heart 4:48   <br />
4. Sleepwalkers 6:45      <br />
5. Moon Over Sabaoth 5:54        <br />
6. Burial Fields 4:35         <br />
7. The Sethian 6:52         <br />
8. Claw Marks On The Throne 5:43          <br />
9. Night Visitor 3:48        <br />
10. Ascend Into Darkness 8:54<br />
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">Gatunek: Gothic/Doom/Death Metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład:</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Jacobsson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Heike Langhans - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Ericsson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Arvidsson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jerry Torstensson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">DRACONIAN powraca po pięciu latach nieobecności i milczenia. Po odejściu Fredrika Johanssona w 2016 roku, zespół nie znalazł stałego i tutaj jako muzyk sesyjny zagrał Daniel Änghede i nowy album zostanie wydany przez Napalm Records 30 października 2020 roku.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">To już siódmy album tego zespołu, który na swoim koncie ma albumy dobre, momentami może i nawet bardzo dobre, ale bardzo odtwórcze, którego jedynym wyróżniającym elementem było większy nacisk na wokalistkę niż w pozostałych zespołach doom/death.</div>
<div style="text-align: justify;">Sorrow of Sophia to ogromna przestrzeń, ciężar NOVEMBERS DOOM z klimatycznymi partiami wokalistki na tle malowanym delikatnie jak w A DREAM OF POE. Nawet znalazł się moment na wplecenie smyczków, tylko NOX AUREA zrealizowało to jednak lepiej i nie był to zapychacz. Szwecja, więc oczywiście muszą też być nawiązania i wybrzmiewania CANDLEMASS, przy cieple gitar PARADISE LOST, co nie jest dla nich niczym nowym i w klimatach The Sacrificial Flame grało lepiej AHAB i REMEMBRANCE. Na pewno nie można odmówić formy wokalnej Andersowi Jacobssonowi, który śpiewa głęboko i to prawdopodobnie jego najlepszy wokalny występ jak do tej pory. Czuć emocje, zło, nie jest to grobowy, przytłaczający śpiew Khura czy całego legionu portugalskiego doom/death, ale może to i lepiej, że nie próbuje się równać z Mistrzami.</div>
<div style="text-align: justify;">Langhans śpiewa dobrze, jednak dość typowo, momentami może nawet zbyt delikatnie, przez co zlewa się z tłem i bardziej brzmi jak dodatek do tła niż jak by to prowadziła. Jako kontrast dla Jacobssona się sprawdza, ale chyba tutaj miało być coś więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Podobnie jak na płytach poprzednich, jest boleśnie odtwórczo i Lustrous Heart w swoim braku oryginalności nie jest zbyt dobry i zaaranżowany został zbyt skromnie. Dopiero w drugiej połowie zaczyna się to jakoś rozwijać, kiedy kompozycja już tak naprawdę się kończy. Bardzo udany jest za to Sleepwalkers, gdzie pierwszy raz wokaliści tak naprawdę śpiewają razem i dobrze się uzupełniają. Melodia jest solidna, nostalgiczna, może i zasłyszana setki razy w Portugalii czy ISOLE, to jednak raczej świadczy o ponadczasowości i może tylko podjazdy pod DESIRE zupełnie niepotrzebne. Mistrzów nie da się zastąpić.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawe jest również Moon Over Sabaoth z chłodem UNLEASHED i konsekwencją NIGHTFALL. Burial Fields to bardzo słaby przerywnik w klimatach nieudolnych gothic metalowych zespołów i takie nagranie nie powinno się było tutaj znaleźć, tak jak bardzo biednie zaarażowany i zrealizowany Night Visitor, który jest po prostu mdły. NIGHTFALL atakuje w The Sethian i tutaj chłód i poczucie uderzenia morskiej fali jest bardzo dobre i szkoda, że nie trzymają się tego, tylko idą w płaczliwe, nieudane wstawki LEAVES’ EYES. Refreny tutaj są bardzo dobre i nawet perkusista w końcu gra coś innego, bo do tej pory ograniczał się raczej do prostego opukiwania zestawu. Jest i próba połączenia TIAMAT z SATURNUS w Claw Marks On The Throne, ale to co najwyżej poprawne i odtwórcze granie. Na zakończenie prawie dziewięć minut muzyki w Ascend Into Darkness z klimatem grobowej deski NOVEMBERS DOOM i coś z SHATTERED HOPE i portugalskich zespołów jeśli chodzi o dalsze plany i szwedzkie wykonanie ISOLE. Dobry numer na zakończenie, dobrze podsumowujący zawartość.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze, ale bardzo zachowawczo.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre brzmienie i typowo szwedzka realizacja, której nie można tak naprawdę nic zarzucić. Ta płyta tak ma brzmieć, jest "bardziej" w mocniejszych momentach i jest "mniej" w lżejszych, z dobrze słyszalnym basem i talerzami.</div>
<div style="text-align: justify;">Perkusja raczej poprawna i mimo że za bardzo Torstensson nie ma jak poszaleć jak na płycie poprzedniej, gdzie było nieco więcej wszystkiego i bardziej urozmaicone, to mógł chociaż spróbować się wykazać. Zwykła gra jako tło i tyle, podobnie jak gitary.</div>
<div style="text-align: justify;">Po prostu kolejna płyta DRACONIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani będą i tak zachwyceni, chociaż można odnieść wrażenie, że jest gorzej niż na Sovarn. Malkontenci powrócą do MOURNING BELOVETH, NOVEMBERS DOOM i ISOLE.</div>
<div style="text-align: justify;">I to oczywiście w przerwach pomiędzy kolejnymi odsłuchami ostatniej płyty PARADISE LOST, w oczekiwaniu na HEAVENWOOD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer<br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Draconian - Under a Godless Veil (2020)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a0475841147_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0475841147_16.jpg]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Sorrow Of Sophia 7:29             <br />
2. The Sacrificial Flame 7:31        <br />
3. Lustrous Heart 4:48   <br />
4. Sleepwalkers 6:45      <br />
5. Moon Over Sabaoth 5:54        <br />
6. Burial Fields 4:35         <br />
7. The Sethian 6:52         <br />
8. Claw Marks On The Throne 5:43          <br />
9. Night Visitor 3:48        <br />
10. Ascend Into Darkness 8:54<br />
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">Gatunek: Gothic/Doom/Death Metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład:</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Jacobsson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Heike Langhans - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Ericsson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Arvidsson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jerry Torstensson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">DRACONIAN powraca po pięciu latach nieobecności i milczenia. Po odejściu Fredrika Johanssona w 2016 roku, zespół nie znalazł stałego i tutaj jako muzyk sesyjny zagrał Daniel Änghede i nowy album zostanie wydany przez Napalm Records 30 października 2020 roku.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">To już siódmy album tego zespołu, który na swoim koncie ma albumy dobre, momentami może i nawet bardzo dobre, ale bardzo odtwórcze, którego jedynym wyróżniającym elementem było większy nacisk na wokalistkę niż w pozostałych zespołach doom/death.</div>
<div style="text-align: justify;">Sorrow of Sophia to ogromna przestrzeń, ciężar NOVEMBERS DOOM z klimatycznymi partiami wokalistki na tle malowanym delikatnie jak w A DREAM OF POE. Nawet znalazł się moment na wplecenie smyczków, tylko NOX AUREA zrealizowało to jednak lepiej i nie był to zapychacz. Szwecja, więc oczywiście muszą też być nawiązania i wybrzmiewania CANDLEMASS, przy cieple gitar PARADISE LOST, co nie jest dla nich niczym nowym i w klimatach The Sacrificial Flame grało lepiej AHAB i REMEMBRANCE. Na pewno nie można odmówić formy wokalnej Andersowi Jacobssonowi, który śpiewa głęboko i to prawdopodobnie jego najlepszy wokalny występ jak do tej pory. Czuć emocje, zło, nie jest to grobowy, przytłaczający śpiew Khura czy całego legionu portugalskiego doom/death, ale może to i lepiej, że nie próbuje się równać z Mistrzami.</div>
<div style="text-align: justify;">Langhans śpiewa dobrze, jednak dość typowo, momentami może nawet zbyt delikatnie, przez co zlewa się z tłem i bardziej brzmi jak dodatek do tła niż jak by to prowadziła. Jako kontrast dla Jacobssona się sprawdza, ale chyba tutaj miało być coś więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Podobnie jak na płytach poprzednich, jest boleśnie odtwórczo i Lustrous Heart w swoim braku oryginalności nie jest zbyt dobry i zaaranżowany został zbyt skromnie. Dopiero w drugiej połowie zaczyna się to jakoś rozwijać, kiedy kompozycja już tak naprawdę się kończy. Bardzo udany jest za to Sleepwalkers, gdzie pierwszy raz wokaliści tak naprawdę śpiewają razem i dobrze się uzupełniają. Melodia jest solidna, nostalgiczna, może i zasłyszana setki razy w Portugalii czy ISOLE, to jednak raczej świadczy o ponadczasowości i może tylko podjazdy pod DESIRE zupełnie niepotrzebne. Mistrzów nie da się zastąpić.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawe jest również Moon Over Sabaoth z chłodem UNLEASHED i konsekwencją NIGHTFALL. Burial Fields to bardzo słaby przerywnik w klimatach nieudolnych gothic metalowych zespołów i takie nagranie nie powinno się było tutaj znaleźć, tak jak bardzo biednie zaarażowany i zrealizowany Night Visitor, który jest po prostu mdły. NIGHTFALL atakuje w The Sethian i tutaj chłód i poczucie uderzenia morskiej fali jest bardzo dobre i szkoda, że nie trzymają się tego, tylko idą w płaczliwe, nieudane wstawki LEAVES’ EYES. Refreny tutaj są bardzo dobre i nawet perkusista w końcu gra coś innego, bo do tej pory ograniczał się raczej do prostego opukiwania zestawu. Jest i próba połączenia TIAMAT z SATURNUS w Claw Marks On The Throne, ale to co najwyżej poprawne i odtwórcze granie. Na zakończenie prawie dziewięć minut muzyki w Ascend Into Darkness z klimatem grobowej deski NOVEMBERS DOOM i coś z SHATTERED HOPE i portugalskich zespołów jeśli chodzi o dalsze plany i szwedzkie wykonanie ISOLE. Dobry numer na zakończenie, dobrze podsumowujący zawartość.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze, ale bardzo zachowawczo.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre brzmienie i typowo szwedzka realizacja, której nie można tak naprawdę nic zarzucić. Ta płyta tak ma brzmieć, jest "bardziej" w mocniejszych momentach i jest "mniej" w lżejszych, z dobrze słyszalnym basem i talerzami.</div>
<div style="text-align: justify;">Perkusja raczej poprawna i mimo że za bardzo Torstensson nie ma jak poszaleć jak na płycie poprzedniej, gdzie było nieco więcej wszystkiego i bardziej urozmaicone, to mógł chociaż spróbować się wykazać. Zwykła gra jako tło i tyle, podobnie jak gitary.</div>
<div style="text-align: justify;">Po prostu kolejna płyta DRACONIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani będą i tak zachwyceni, chociaż można odnieść wrażenie, że jest gorzej niż na Sovarn. Malkontenci powrócą do MOURNING BELOVETH, NOVEMBERS DOOM i ISOLE.</div>
<div style="text-align: justify;">I to oczywiście w przerwach pomiędzy kolejnymi odsłuchami ostatniej płyty PARADISE LOST, w oczekiwaniu na HEAVENWOOD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer<br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Les Memoires Fall]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3191</link>
			<pubDate>Thu, 06 Aug 2020 21:37:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3191</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Les Memoires Fall - Endless Darkness of Sorrow (2014)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/p17fztuYNT9xSsF8mM3uT7BeI2Y=/fit-in/336x336/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10005437-1490013087-1664.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10005437-1490013087-1664.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. River of Pain 10:15      <br />
2. The Sun Fell 08:29       <br />
3. Restless 07:00      <br />
4. Mourning Your Death 04:32       <br />
5. My Last Pain 05:08      <br />
6. Rotting Between Old Images 06:39<br />
<br />
Rok wydania: 2014<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład:<br />
Emerson Mördien - śpiew, bas<br />
Naimi Stephanie - śpiew<br />
Alicya Haze - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Luiz Amadeus - gitara<br />
Niko Teixeira - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w 2011 roku przez Emersona Mördiena i dużo historii tutaj nie ma. W 2012 roku został wydany split, którym zainteresowała się rosyjska wytwórnia Shapeless Visions Records i w 2013 roku udało się podpisać kontrakt na wydanie albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół od początku nie miał stabilnego składu i do nagrań nie udało się znaleźć gitarzysty i perkusisty, dlatego zostali nimi producenci płyty, którzy zagrali tu jako muzycy sesyjni.<br />
<br />
Po części słychać, że to muzycy sesyjni i perkusista Niko Teixeira gra raczej dość standardowo i typowo jak na ten gatunek, bardzo mechanicznie i oszczędnie. Gitarzysta Luiz Amadeus ma nieco więcej do zaoferowania, jeśli chodzi o melodie, ale to też gra raczej odtwórcza, tak w riffach, jak i solach.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i nie ma czemu się tutaj dziwić, że to muzyka niezbyt odkrywcza czy oryginalna, a jedynie dobrze zagrana, mocno inspirowana DRACONIAN, a w cięższych momentach REMEMBRANCE i DESIRE. I taki raczej był tego cel.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedyną ciekawostką jest tutaj chyba konstrukcja tracklisty, bo zaczynają od najwolniejszej kompozycji, nieśmialo przyspieszając z każdą kolejną, aby ostatecznie znów zwolnić w Rotting Between Old Images. Jakąś kompozycję wyróżnić tutaj trudno, bo jest zagrane to równo, podręcznikowo i bardzo bezpiecznie. Nie ma tutaj kompozycji bardzo złej, ani bardzo dobrej. Jest solidnie, przewidywalnie, z solidnie wykonanymi tłami klawiszowymi, ale banalnymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Całkiem przyjemna melodia na końcu Rotting Between Old Images, ciepła i miła dla ucha. Bardzo pozytywna.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poprawne, selektywne brzmienie, wodotrysków brak. Standard gatunku, jak cały album. Mördien i Stephanie śpiewają dobrze, ale nic ponad ogólnie przyjęte ramy doom death metalu. Po prostu szablonowa, zwyczajna muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak komuś brakuje DRACONIAN i nie oczekuje zbyt wiele, to może po ten album bez problemu sięgnąć.</div>
<div style="text-align: justify;">Chciałoby się powiedzieć, że to też coś dla fanów NOX AUREA, ale basetli tu brak.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Les Memoires Fall - Endless Darkness of Sorrow (2014)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/p17fztuYNT9xSsF8mM3uT7BeI2Y=/fit-in/336x336/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10005437-1490013087-1664.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10005437-1490013087-1664.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. River of Pain 10:15      <br />
2. The Sun Fell 08:29       <br />
3. Restless 07:00      <br />
4. Mourning Your Death 04:32       <br />
5. My Last Pain 05:08      <br />
6. Rotting Between Old Images 06:39<br />
<br />
Rok wydania: 2014<br />
Gatunek: Doom/Death Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład:<br />
Emerson Mördien - śpiew, bas<br />
Naimi Stephanie - śpiew<br />
Alicya Haze - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Luiz Amadeus - gitara<br />
Niko Teixeira - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w 2011 roku przez Emersona Mördiena i dużo historii tutaj nie ma. W 2012 roku został wydany split, którym zainteresowała się rosyjska wytwórnia Shapeless Visions Records i w 2013 roku udało się podpisać kontrakt na wydanie albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół od początku nie miał stabilnego składu i do nagrań nie udało się znaleźć gitarzysty i perkusisty, dlatego zostali nimi producenci płyty, którzy zagrali tu jako muzycy sesyjni.<br />
<br />
Po części słychać, że to muzycy sesyjni i perkusista Niko Teixeira gra raczej dość standardowo i typowo jak na ten gatunek, bardzo mechanicznie i oszczędnie. Gitarzysta Luiz Amadeus ma nieco więcej do zaoferowania, jeśli chodzi o melodie, ale to też gra raczej odtwórcza, tak w riffach, jak i solach.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i nie ma czemu się tutaj dziwić, że to muzyka niezbyt odkrywcza czy oryginalna, a jedynie dobrze zagrana, mocno inspirowana DRACONIAN, a w cięższych momentach REMEMBRANCE i DESIRE. I taki raczej był tego cel.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedyną ciekawostką jest tutaj chyba konstrukcja tracklisty, bo zaczynają od najwolniejszej kompozycji, nieśmialo przyspieszając z każdą kolejną, aby ostatecznie znów zwolnić w Rotting Between Old Images. Jakąś kompozycję wyróżnić tutaj trudno, bo jest zagrane to równo, podręcznikowo i bardzo bezpiecznie. Nie ma tutaj kompozycji bardzo złej, ani bardzo dobrej. Jest solidnie, przewidywalnie, z solidnie wykonanymi tłami klawiszowymi, ale banalnymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Całkiem przyjemna melodia na końcu Rotting Between Old Images, ciepła i miła dla ucha. Bardzo pozytywna.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Poprawne, selektywne brzmienie, wodotrysków brak. Standard gatunku, jak cały album. Mördien i Stephanie śpiewają dobrze, ale nic ponad ogólnie przyjęte ramy doom death metalu. Po prostu szablonowa, zwyczajna muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak komuś brakuje DRACONIAN i nie oczekuje zbyt wiele, to może po ten album bez problemu sięgnąć.</div>
<div style="text-align: justify;">Chciałoby się powiedzieć, że to też coś dla fanów NOX AUREA, ale basetli tu brak.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dawn of Solace]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3062</link>
			<pubDate>Fri, 24 Apr 2020 13:54:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3062</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dawn of Solace - The Darkness (2006)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/9/119981.jpg?3150" border="0" alt="[Obrazek: 119981.jpg?3150]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dying Daylight 02:50       <br />
2. Wings of Darkness Attached on the Children of the Light 07:23      <br />
3. I Was Never There 06:51      <br />
4. Dead Air 05:19      <br />
5. I Am Chaos, I Am Destruction 06:01      <br />
6. Winter Song 02:37       <br />
7. Wrath of Gods Amongst Us 04:55      <br />
8. Avalanche 03:39<br />
<br />
Rok: 2006<br />
Gatunek: Melodic Doom/Death/Gothic Metal <br />
Kraj: Finlandia <br />
<br />
Skład: <br />
Tuomas Saukkonen - śpiew, gitara, bas, perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Lars Eikind - śpiew<br />
<br />
<br />
Tuomas Saukkonen miał wiele pomysłów na muzykę i DAWN OF SOLACE było próbą grania muzyki klimatu, a Finlandię można nazwać twierdzą takiej muzyki.<br />
<div style="text-align: justify;">Saukkonen odpowiada tu za wszystkie instrumenty i gościnnie zaprosił jedynie Larsa Eikinda do czystych zaśpiewów (który już udzielał się w BEFORE THE DAWN) oraz Jukka Salovaara jako wspomagacza.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Wyszła płyta bardzo schematyczna, wyliczona i co chyba najgorsze bardzo rutynowa i rzemieślnicza. Podjazdu do genialnego THROES OF DAWN nie ma tutaj żadnego, a jest raczej jedynie kopiowanie ich pomysłów, w gorszym wykonaniu. Saukkonen śpiewa tutaj bardzo przeciętnie i jasnym punktem tej płyty jest bez wątpienia Eikind, który jest chyba najlepszym elementem tego albumu, chociaż to, co ma najlepsze pokazał dopiero w BSA.</div>
<div style="text-align: justify;">Bez intro i outro jest to zaledwie 35 minut muzyki nie wzbudzającej emocji, ze słabo zaznaczonymi melodiami. Co prawda przewija się od czasu do czasu jakiś klimat refleksji, jak w drugiej połowie Dead Air, które jest tak naprawdę wolniej zagranym BEFORE THE DAWN i protoplastą tego, co będzie grane w BLACK SUN AEON i to chyba najlepsze, co z tej płyty wyszło. W podobnym stylu, choć znacznie brutalniejszy jest Wrath Of Gods Amongst Us.</div>
<div style="text-align: justify;">Największym tutaj problemem są same kompozycje, które są wydłużone do granic możliwości, jednocześnie nie zawierają w sobie zbyt wiele treści. Pomysł był może na 2-3 kompozycje, rozwleczone to jednak zostało na cały album. Przykładem tego jest niezdecydowany Wrath of Gods Amongst Us, które niby trwa tylko 5 minut, ale zespół już się gubi w tym, co ma grać. Może i są jakieś próby, czy to w Wings Of Darkness Attached On The Children Of The Light czy I Was Never There, ale są one stanowczo za długie i już w tych pierwszych dwóch kompozycjach wychodzi schematyzm i marazm.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Produkcja solidna, ale to fińska robota Minerva Pappi (CHARON, NOCTURNAL RITES), więc tutaj zaskoczenia nie ma.</div>
<div style="text-align: justify;">O ile Eikind śpiewa bardzo dobrze, to problemem jest fakt, że pierwsze skrzypce gra Saukkonen, jest tutaj dużo niewykorzystanych przestrzeni i kompozycje są w najlepszym razie średnie i poprawne, w najgorszym nieporadne i zbyt długie jak na tak skromną treść. Jedna osoba to za mało i ten album to kolejny tego dowód, że jedna osoba nie jest w stanie zastąpić całego zespołu. Chyba że jest się Cedem, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę. </div>
<div style="text-align: justify;">Konkurencja na scenie fińskiej w muzyce klimatu była ogromna i DAWN OF SOLACE odeszło kompletnie w zapomnienie, a przez brak sukcesu również porzucone przez lidera, który skupił się na BEFORE THE DAWN. </div>
<div style="text-align: justify;">Oficjalnie zespół niby funkcjonował, nawet były plotki o kolejnej płycie, choć nie przejawiał żadnej aktywności, jednak w 2013 roku, tak jak inne zespoły Saukkonena został rozwiązany, jednak nad tym zespołem nikt nie zapłakał.</div>
<div style="text-align: justify;">Ku zaskoczeniu świata jednak, pod koniec 2019 roku Saukkonen ogłosił, że DAWN OF SOLACE powraca z nową płytą, która została wydana 24 stycznia 2020 roku.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dawn of Solace - The Darkness (2006)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/9/119981.jpg?3150" border="0" alt="[Obrazek: 119981.jpg?3150]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dying Daylight 02:50       <br />
2. Wings of Darkness Attached on the Children of the Light 07:23      <br />
3. I Was Never There 06:51      <br />
4. Dead Air 05:19      <br />
5. I Am Chaos, I Am Destruction 06:01      <br />
6. Winter Song 02:37       <br />
7. Wrath of Gods Amongst Us 04:55      <br />
8. Avalanche 03:39<br />
<br />
Rok: 2006<br />
Gatunek: Melodic Doom/Death/Gothic Metal <br />
Kraj: Finlandia <br />
<br />
Skład: <br />
Tuomas Saukkonen - śpiew, gitara, bas, perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Lars Eikind - śpiew<br />
<br />
<br />
Tuomas Saukkonen miał wiele pomysłów na muzykę i DAWN OF SOLACE było próbą grania muzyki klimatu, a Finlandię można nazwać twierdzą takiej muzyki.<br />
<div style="text-align: justify;">Saukkonen odpowiada tu za wszystkie instrumenty i gościnnie zaprosił jedynie Larsa Eikinda do czystych zaśpiewów (który już udzielał się w BEFORE THE DAWN) oraz Jukka Salovaara jako wspomagacza.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Wyszła płyta bardzo schematyczna, wyliczona i co chyba najgorsze bardzo rutynowa i rzemieślnicza. Podjazdu do genialnego THROES OF DAWN nie ma tutaj żadnego, a jest raczej jedynie kopiowanie ich pomysłów, w gorszym wykonaniu. Saukkonen śpiewa tutaj bardzo przeciętnie i jasnym punktem tej płyty jest bez wątpienia Eikind, który jest chyba najlepszym elementem tego albumu, chociaż to, co ma najlepsze pokazał dopiero w BSA.</div>
<div style="text-align: justify;">Bez intro i outro jest to zaledwie 35 minut muzyki nie wzbudzającej emocji, ze słabo zaznaczonymi melodiami. Co prawda przewija się od czasu do czasu jakiś klimat refleksji, jak w drugiej połowie Dead Air, które jest tak naprawdę wolniej zagranym BEFORE THE DAWN i protoplastą tego, co będzie grane w BLACK SUN AEON i to chyba najlepsze, co z tej płyty wyszło. W podobnym stylu, choć znacznie brutalniejszy jest Wrath Of Gods Amongst Us.</div>
<div style="text-align: justify;">Największym tutaj problemem są same kompozycje, które są wydłużone do granic możliwości, jednocześnie nie zawierają w sobie zbyt wiele treści. Pomysł był może na 2-3 kompozycje, rozwleczone to jednak zostało na cały album. Przykładem tego jest niezdecydowany Wrath of Gods Amongst Us, które niby trwa tylko 5 minut, ale zespół już się gubi w tym, co ma grać. Może i są jakieś próby, czy to w Wings Of Darkness Attached On The Children Of The Light czy I Was Never There, ale są one stanowczo za długie i już w tych pierwszych dwóch kompozycjach wychodzi schematyzm i marazm.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Produkcja solidna, ale to fińska robota Minerva Pappi (CHARON, NOCTURNAL RITES), więc tutaj zaskoczenia nie ma.</div>
<div style="text-align: justify;">O ile Eikind śpiewa bardzo dobrze, to problemem jest fakt, że pierwsze skrzypce gra Saukkonen, jest tutaj dużo niewykorzystanych przestrzeni i kompozycje są w najlepszym razie średnie i poprawne, w najgorszym nieporadne i zbyt długie jak na tak skromną treść. Jedna osoba to za mało i ten album to kolejny tego dowód, że jedna osoba nie jest w stanie zastąpić całego zespołu. Chyba że jest się Cedem, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę. </div>
<div style="text-align: justify;">Konkurencja na scenie fińskiej w muzyce klimatu była ogromna i DAWN OF SOLACE odeszło kompletnie w zapomnienie, a przez brak sukcesu również porzucone przez lidera, który skupił się na BEFORE THE DAWN. </div>
<div style="text-align: justify;">Oficjalnie zespół niby funkcjonował, nawet były plotki o kolejnej płycie, choć nie przejawiał żadnej aktywności, jednak w 2013 roku, tak jak inne zespoły Saukkonena został rozwiązany, jednak nad tym zespołem nikt nie zapłakał.</div>
<div style="text-align: justify;">Ku zaskoczeniu świata jednak, pod koniec 2019 roku Saukkonen ogłosił, że DAWN OF SOLACE powraca z nową płytą, która została wydana 24 stycznia 2020 roku.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Septicflesh]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2958</link>
			<pubDate>Sat, 04 Jan 2020 21:19:44 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2958</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Septicflesh - Communion (2008)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/VJIfpdrI01hDEoilZFg3rM1PQOM=/fit-in/597x594/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1287564-1367183536-9438.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1287564-1367183536-9438.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Lovecraft's Death 04:08     <br />
2. Anubis 04:18      <br />
3. Communion 03:25       <br />
4. Babel's Gate 02:58      <br />
5. We, the Gods 03:50       <br />
6. Sunlight/Moonlight 04:09       <br />
7. Persepolis 06:09      <br />
8. Sangreal 05:17       <br />
9. Narcissus 03:59<br />
<br />
Rok: 2008<br />
Gatunek: Symphonic Death/Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Seth Siro Anton - śpiew, bas<br />
Christos Antoniou - gitara<br />
Sotiris Vayenas - gitara, śpiew<br />
Fotis Benardo - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w 1990 roku i grał muzykę porównywalną do tego, co grało Nightfall od drugiej płyty z pogłosami Rotting Christ. Muzyka ewoluowała, w 2003 nagrali symphonic black metalowy album, po czym się rozpadli. W 2007 roku jednak wrócili i w 2008 wydana została ich nowa płyta, Communion.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl muzyczny przeszedł konkretną zmianę i nie było już brudnego i chaotycznego black metalu, w jego miejsce weszło czyste, ostre, symfoniczne zniszczenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Lovecrafts's Death to mocarny początek, definiujący styl tej płyty. Wyeksponowane, idealnie wpasowane orkiestracje, nadające klimat, ostry grow Antona i gęsta perkusja. Główną gwiazdą są jednak elementy symfoniczne i chóry. Wspaniale to jest wpasowane i to kolejny instrument, który niczego nie przyćmiewa.</div>
<div style="text-align: justify;">Anubis gniecie równie mocno i nawet czyste wokale, które nie są najwyższej klasy, tego nie psują. Komu jednak zepsuło, wchodzi urywająca głowę petarda Communion. Wspaniałe chóry, orkiestracje, ostra gitara i szybka, gęsta perkusja. Pod względem konstrukcji to bardzo prosta kompozycja, ale z jaką niesamowitą mocą i motoryką!</div>
<div style="text-align: justify;">Przy nim Babel's Gate wypada nieco blado, chociaż to nadal dobra kompozycja, ale lepszą death metalową masakrą jest We, The Gods z wyborną drugą połową.</div>
<div style="text-align: justify;">Sunlight Moonlight to miała być nutka delikatności i o ile partie z growlem są dobre, tak z czystym śpiewem jest niestety wybitnie słabo i to refreny rangi flower power zaplecza, którego nikt nie słucha, ale to będzie bolączką zespołu przez kolejne lata. W tym stylu Sangreal jest nieznacznie lepszy, bo nie jest aż tak przesłodzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Persepolis to sześć minut miażdżenia w wolniejszych tempach z wybornymi orkiestracjami i klimat tajemnicy i rozmach aż się wylewają z głośników. Grecki, podniosły kolos.</div>
<div style="text-align: justify;">Narcissus to takie trochę bezbarwne zakończenie w stylu Nightfall z gotyckiego okresu i słucha się tego bez większych emocji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyborne, gitary ostre, bębny grzmią, ale jak na gatunek i mnogość niuansów płyta nie męczy wcale i w ogóle nie odczuwa się tych niecałych 40 minut, tylko często załącza się jeszcze jeden odsłuch jakby to była transowa płyta Rotting Christ.</div>
<div style="text-align: justify;">Największą gwiazdą jest tutaj Praska Orkiestra Symfoniczna - cudo, po prostu cudo.</div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowo może nie jest to najbardziej zaawansowane granie, ale gitarzyści dobrze odgrywają swoją rolę i poza orkiestrą demoluje tutaj też Fotis Benardo, który daje tutaj fantastyczny pokaz swoich umiejętności.</div>
<div style="text-align: justify;">Growl Antona bardzo dobry, ale czyste wokale Vayenasa pozostawiają sporo do życzenia i odbierają moc kompozycjom. Jak grać takie utwory pokazuje chociażby Stormlord.</div>
<div style="text-align: justify;">Co nie zmienia faktu, że to nadal bardzo dobra, pewnie zagrana płyta.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i nierówna, ale słucha się wybornie i zmusza do kolejnych odsłuchów.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Septicflesh - Communion (2008)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/VJIfpdrI01hDEoilZFg3rM1PQOM=/fit-in/597x594/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1287564-1367183536-9438.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1287564-1367183536-9438.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Lovecraft's Death 04:08     <br />
2. Anubis 04:18      <br />
3. Communion 03:25       <br />
4. Babel's Gate 02:58      <br />
5. We, the Gods 03:50       <br />
6. Sunlight/Moonlight 04:09       <br />
7. Persepolis 06:09      <br />
8. Sangreal 05:17       <br />
9. Narcissus 03:59<br />
<br />
Rok: 2008<br />
Gatunek: Symphonic Death/Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Seth Siro Anton - śpiew, bas<br />
Christos Antoniou - gitara<br />
Sotiris Vayenas - gitara, śpiew<br />
Fotis Benardo - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w 1990 roku i grał muzykę porównywalną do tego, co grało Nightfall od drugiej płyty z pogłosami Rotting Christ. Muzyka ewoluowała, w 2003 nagrali symphonic black metalowy album, po czym się rozpadli. W 2007 roku jednak wrócili i w 2008 wydana została ich nowa płyta, Communion.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl muzyczny przeszedł konkretną zmianę i nie było już brudnego i chaotycznego black metalu, w jego miejsce weszło czyste, ostre, symfoniczne zniszczenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Lovecrafts's Death to mocarny początek, definiujący styl tej płyty. Wyeksponowane, idealnie wpasowane orkiestracje, nadające klimat, ostry grow Antona i gęsta perkusja. Główną gwiazdą są jednak elementy symfoniczne i chóry. Wspaniale to jest wpasowane i to kolejny instrument, który niczego nie przyćmiewa.</div>
<div style="text-align: justify;">Anubis gniecie równie mocno i nawet czyste wokale, które nie są najwyższej klasy, tego nie psują. Komu jednak zepsuło, wchodzi urywająca głowę petarda Communion. Wspaniałe chóry, orkiestracje, ostra gitara i szybka, gęsta perkusja. Pod względem konstrukcji to bardzo prosta kompozycja, ale z jaką niesamowitą mocą i motoryką!</div>
<div style="text-align: justify;">Przy nim Babel's Gate wypada nieco blado, chociaż to nadal dobra kompozycja, ale lepszą death metalową masakrą jest We, The Gods z wyborną drugą połową.</div>
<div style="text-align: justify;">Sunlight Moonlight to miała być nutka delikatności i o ile partie z growlem są dobre, tak z czystym śpiewem jest niestety wybitnie słabo i to refreny rangi flower power zaplecza, którego nikt nie słucha, ale to będzie bolączką zespołu przez kolejne lata. W tym stylu Sangreal jest nieznacznie lepszy, bo nie jest aż tak przesłodzony.</div>
<div style="text-align: justify;">Persepolis to sześć minut miażdżenia w wolniejszych tempach z wybornymi orkiestracjami i klimat tajemnicy i rozmach aż się wylewają z głośników. Grecki, podniosły kolos.</div>
<div style="text-align: justify;">Narcissus to takie trochę bezbarwne zakończenie w stylu Nightfall z gotyckiego okresu i słucha się tego bez większych emocji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyborne, gitary ostre, bębny grzmią, ale jak na gatunek i mnogość niuansów płyta nie męczy wcale i w ogóle nie odczuwa się tych niecałych 40 minut, tylko często załącza się jeszcze jeden odsłuch jakby to była transowa płyta Rotting Christ.</div>
<div style="text-align: justify;">Największą gwiazdą jest tutaj Praska Orkiestra Symfoniczna - cudo, po prostu cudo.</div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowo może nie jest to najbardziej zaawansowane granie, ale gitarzyści dobrze odgrywają swoją rolę i poza orkiestrą demoluje tutaj też Fotis Benardo, który daje tutaj fantastyczny pokaz swoich umiejętności.</div>
<div style="text-align: justify;">Growl Antona bardzo dobry, ale czyste wokale Vayenasa pozostawiają sporo do życzenia i odbierają moc kompozycjom. Jak grać takie utwory pokazuje chociażby Stormlord.</div>
<div style="text-align: justify;">Co nie zmienia faktu, że to nadal bardzo dobra, pewnie zagrana płyta.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i nierówna, ale słucha się wybornie i zmusza do kolejnych odsłuchów.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[In Mourning]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2891</link>
			<pubDate>Sun, 13 Oct 2019 22:28:56 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2891</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">In Mourning – Garden of Storms (2019)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/SZA813Ladj93-saWdK0F9LrFuWg=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14255438-1573655808-9364.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14255438-1573655808-9364.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Black Storm 07:23        <br />
2. Yields of Sand 06:23    <br />
3. Hierophant 06:17        <br />
4. Magenta Ritual 06:43                <br />
5. Huntress Moon 06:55               <br />
6. Tribunal of Suns 07:25 <br />
7. The Lost Outpost 09:20<br />
 <br />
Rok: 2019<br />
Gatunek: Progressive Melodic Death Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
 <br />
Skład:<br />
Tobias Netzell - śpiew, gitara<br />
Björn Pettersson - gitara<br />
Tim Nedergård - gitara<br />
Sebastian Svalland - bas<br />
Joakim Strandberg-Nilsson – perkusja<br />
 <br />
<div style="text-align: justify;">In Mourning powraca po trzech latach i została wymieniona sekcja rytmiczna. W samej muzyce zmian niewiele, poza przesunięciem się w stronę przystępniejszego i nie tak ostrego, momentami pokrętnego i pustego grania?</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Dla niektórych może to i lepiej, bo przyswajalność wzrasta znacznie bardziej i dzięki temu nie jest to granie męczące.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwszych pięciu kompozycji nawet nie ma co rozbijać na czynniki pierwsze, bo to od pierwszej do ostatniej minuty granie świetne technicznie, pełne melodii i klimatu. Sola demolują, przejścia i ostre jak żyleta riffy wgniatają w ziemię i wbijają się w czaszkę. Świetny growl w wykonaniu Netzella i cudowne, czyste zaśpiewy, bardzo dobre sola w wykonaniu obu gitarzystów i sekcja rytmiczna grająca z wyczuciem. Przejścia i ciepły klimat Black Storm świetny, Yields of Sand ma świetne przejścia. Hierophant ma bardzo udany motyw przewodni i aż szkoda, że się kończy, a w Huntress Moon Nilsson pokazuje, że jego wybór nie był przypadkiem.</div>
<div style="text-align: justify;">Na minus Tribunal of Suns, w którym za bardzo zapuszczają się już w rejony Voyager i do niczego to nie zmierza. Wieńczący album The Lost Outpost też nieco zawodzi, bo część połączeń kompletnie bezsensowna i brakuje tu płynności kompozycji wcześniejszych. W dużej części zlepek losowych pomysłów, które średnio działają. Czar jest, tylko co z tego, skoro zaczyna się dopiero od 4 minuty? Jest wyborne granie z czystym wokalem przypominające Ereb Altor, ale czekanie się dłuży.</div>
<div style="text-align: justify;">Miał być chyba kontrast miażdżenia Novembers Doom z Ereb Altor/Isole, ale wyszło to tak sobie – mimo świetnego wykonania. Za bardzo to przekombinowane, a szkoda. </div>
<div style="text-align: justify;">W Magenta Ritual pomysły z ostatnich dwóch kompozycji zadziałały znacznie lepiej.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Granie bardzo szwedzkie i to nie tylko w muzyce, ale i brzmieniu, za które odpowiada Jonas Kjellgren i jak zwykle nie zawiódł.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół spisał się świetnie i wszyscy są w wybornej formie, szkoda tylko, że zabrakło szlifu w ostatnich dwóch kompozycjach i zaczynają nieco odstawać poziomem i może nawet lekko przynudzać.</div>
<div style="text-align: justify;">Klimatyczny melodic death metal zagrany lepiej i nieco przystępniej, niż na ostatniej płycie Insomnium.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">In Mourning – Garden of Storms (2019)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/SZA813Ladj93-saWdK0F9LrFuWg=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14255438-1573655808-9364.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14255438-1573655808-9364.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Black Storm 07:23        <br />
2. Yields of Sand 06:23    <br />
3. Hierophant 06:17        <br />
4. Magenta Ritual 06:43                <br />
5. Huntress Moon 06:55               <br />
6. Tribunal of Suns 07:25 <br />
7. The Lost Outpost 09:20<br />
 <br />
Rok: 2019<br />
Gatunek: Progressive Melodic Death Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
 <br />
Skład:<br />
Tobias Netzell - śpiew, gitara<br />
Björn Pettersson - gitara<br />
Tim Nedergård - gitara<br />
Sebastian Svalland - bas<br />
Joakim Strandberg-Nilsson – perkusja<br />
 <br />
<div style="text-align: justify;">In Mourning powraca po trzech latach i została wymieniona sekcja rytmiczna. W samej muzyce zmian niewiele, poza przesunięciem się w stronę przystępniejszego i nie tak ostrego, momentami pokrętnego i pustego grania?</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Dla niektórych może to i lepiej, bo przyswajalność wzrasta znacznie bardziej i dzięki temu nie jest to granie męczące.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwszych pięciu kompozycji nawet nie ma co rozbijać na czynniki pierwsze, bo to od pierwszej do ostatniej minuty granie świetne technicznie, pełne melodii i klimatu. Sola demolują, przejścia i ostre jak żyleta riffy wgniatają w ziemię i wbijają się w czaszkę. Świetny growl w wykonaniu Netzella i cudowne, czyste zaśpiewy, bardzo dobre sola w wykonaniu obu gitarzystów i sekcja rytmiczna grająca z wyczuciem. Przejścia i ciepły klimat Black Storm świetny, Yields of Sand ma świetne przejścia. Hierophant ma bardzo udany motyw przewodni i aż szkoda, że się kończy, a w Huntress Moon Nilsson pokazuje, że jego wybór nie był przypadkiem.</div>
<div style="text-align: justify;">Na minus Tribunal of Suns, w którym za bardzo zapuszczają się już w rejony Voyager i do niczego to nie zmierza. Wieńczący album The Lost Outpost też nieco zawodzi, bo część połączeń kompletnie bezsensowna i brakuje tu płynności kompozycji wcześniejszych. W dużej części zlepek losowych pomysłów, które średnio działają. Czar jest, tylko co z tego, skoro zaczyna się dopiero od 4 minuty? Jest wyborne granie z czystym wokalem przypominające Ereb Altor, ale czekanie się dłuży.</div>
<div style="text-align: justify;">Miał być chyba kontrast miażdżenia Novembers Doom z Ereb Altor/Isole, ale wyszło to tak sobie – mimo świetnego wykonania. Za bardzo to przekombinowane, a szkoda. </div>
<div style="text-align: justify;">W Magenta Ritual pomysły z ostatnich dwóch kompozycji zadziałały znacznie lepiej.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Granie bardzo szwedzkie i to nie tylko w muzyce, ale i brzmieniu, za które odpowiada Jonas Kjellgren i jak zwykle nie zawiódł.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół spisał się świetnie i wszyscy są w wybornej formie, szkoda tylko, że zabrakło szlifu w ostatnich dwóch kompozycjach i zaczynają nieco odstawać poziomem i może nawet lekko przynudzać.</div>
<div style="text-align: justify;">Klimatyczny melodic death metal zagrany lepiej i nieco przystępniej, niż na ostatniej płycie Insomnium.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Desire]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2881</link>
			<pubDate>Sat, 05 Oct 2019 01:16:01 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2881</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Desire - Infinity... A Timeless Journey Through an Emotional Dream (1996)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/fFaOmXm6ai_Hq4Gy6LSp8BtgQsw=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2273559-1325164536.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2273559-1325164536.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista: <br />
 1. Prologue 02:12 <br />
 2. Leaving This Land of Eternal Desires 16:59 <br />
 3. A Ride in a DreamCrow 10:33 <br />
 4. The Purest Dreamer 10:02 <br />
 5. In Delight with the Mermaid 01:57 <br />
 6. Forever Dreaming (Shadow Dance) 06:33 <br />
 7. Epilogue 01:00 <br />
 <br />
 Rok: 1996 <br />
 Gatunek: Doom Death Metal <br />
 Kraj: Portugalia<br />
 <br />
 Skład: <br />
 Tear - śpiew<br />
 Mist - gitara<br />
 Flame - perkusja<br />
Dawn - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie: <br />
 Luis Lamelas - gitara<br />
 Jaime Sousa - bas <br />
 Joana Pereira - śpiew<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pomysł na zespół wszedł w życie w 1992 roku - wtedy funkcjonowali pod nazwą Incarnated, a w 1993 roku współpraca zaowocowała demem, na którym znajdował się jeden utwór (który pojawił się na  EP z 1998 roku). W 1994 zmienili nazwę na DESIRE i pod tą nazwą funkcjonują do dziś. To nie były łatwe czasy dla metalu, jednak to ich nie zniechęciło i w 1996 roku światło dzienne ujrzał ich debiut Infinity... A Timeless Journey through an Emotional Dream, który jest zaskakującym dziełem. <br />
 <br />
Album rozpoczyna się utworem Prologue, który jest klawiszowym wprowadzeniem kreującym nastrój, jednak nie do końca przygotowuje słuchacza na to, co następuje po nim. Leaving This Land of Eternal Desires miażdży doszczętnie nie tylko melodyjnością, ale i klimatem - melancholia, zimno, a to uczucie wzmaga jeszcze genialny, głęboki growl. Świetne są w tym utworze również wstawki klawiszowe, a czyste wokale w oddali jeszcze bardziej wzmagają klimat. A Ride in a Dream Crow rozpoczyna się dołująco i depresyjnie. Klawisze są wyborne, a trzepot skrzydeł ma tu znaczenie. Riffy z szeptami wokalisty to czysta moc, jednak w trakcie utworu występują również niemalże black metalowe skrzeki, które rozdzierają duszę. The Purest Dreamer rozpoczyna się grzmotami, co zapowiada nadchodzącą burzę. Wokalista swoim głosem kruszy skały, potem wkraczają klawisze, które mogłoby się wydawać nie są jakoś wielce złożone, jednak tutaj idealnie tworzą klimat, a żeński śpiew, który wchodzi od czasu do czasu sprawia, że przechodzą ciarki, a szum morza w tle działa niezwykle kojąco i jeśli chodzi o klimat, to ta wstawka jest idealna. In Delight With The Mermaid to krótka ikona, coś w rodzaju chwili wytchnienia, która pojawia się w idealnym momencie, bo takiej dawce walcowania jest to konieczne. Forever Dreaming (Shadow Dance) to z początku bardzo dobre, żeńskie wokale,  jednak gdy wkracza gitara, to wyczuwa się, że nadchodzi koniec. Do tego magiczny flet w środkowej partii. Epilogue to zakończenie tej opowieści, świetne zakończenie - ciężko to opisać, jednak idealnie zamyka ten album. <br />
 <br />
Monolit. Monument. Kopalnia Klimatu.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetne, potężnie niszczące brzmienie, idealnie zaaranżowane klawisze, wyniszczający i wszechstronny wokal, magiczne gitary. Ten zespół pokazuje, że tak naprawdę niewiele trzeba, aby stworzyć wspaniały, bardzo klimatyczny krążek. Nie trzeba być mistrzem instrumentów, aby stworzyć album jedyny w swoim rodzaju. Nie trzeba się silić na oryginalność, aby był LP świetny, czy też się malować, aby niszczył klimatem. Nie można słuchać tego wyrywkowo, bo po prostu się nie da. Album z duszą, historią i dołem.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyśmienity debiut.<br />
 <br />
<br />
 Ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Desire - Infinity... A Timeless Journey Through an Emotional Dream (1996)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/fFaOmXm6ai_Hq4Gy6LSp8BtgQsw=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2273559-1325164536.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2273559-1325164536.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista: <br />
 1. Prologue 02:12 <br />
 2. Leaving This Land of Eternal Desires 16:59 <br />
 3. A Ride in a DreamCrow 10:33 <br />
 4. The Purest Dreamer 10:02 <br />
 5. In Delight with the Mermaid 01:57 <br />
 6. Forever Dreaming (Shadow Dance) 06:33 <br />
 7. Epilogue 01:00 <br />
 <br />
 Rok: 1996 <br />
 Gatunek: Doom Death Metal <br />
 Kraj: Portugalia<br />
 <br />
 Skład: <br />
 Tear - śpiew<br />
 Mist - gitara<br />
 Flame - perkusja<br />
Dawn - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie: <br />
 Luis Lamelas - gitara<br />
 Jaime Sousa - bas <br />
 Joana Pereira - śpiew<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pomysł na zespół wszedł w życie w 1992 roku - wtedy funkcjonowali pod nazwą Incarnated, a w 1993 roku współpraca zaowocowała demem, na którym znajdował się jeden utwór (który pojawił się na  EP z 1998 roku). W 1994 zmienili nazwę na DESIRE i pod tą nazwą funkcjonują do dziś. To nie były łatwe czasy dla metalu, jednak to ich nie zniechęciło i w 1996 roku światło dzienne ujrzał ich debiut Infinity... A Timeless Journey through an Emotional Dream, który jest zaskakującym dziełem. <br />
 <br />
Album rozpoczyna się utworem Prologue, który jest klawiszowym wprowadzeniem kreującym nastrój, jednak nie do końca przygotowuje słuchacza na to, co następuje po nim. Leaving This Land of Eternal Desires miażdży doszczętnie nie tylko melodyjnością, ale i klimatem - melancholia, zimno, a to uczucie wzmaga jeszcze genialny, głęboki growl. Świetne są w tym utworze również wstawki klawiszowe, a czyste wokale w oddali jeszcze bardziej wzmagają klimat. A Ride in a Dream Crow rozpoczyna się dołująco i depresyjnie. Klawisze są wyborne, a trzepot skrzydeł ma tu znaczenie. Riffy z szeptami wokalisty to czysta moc, jednak w trakcie utworu występują również niemalże black metalowe skrzeki, które rozdzierają duszę. The Purest Dreamer rozpoczyna się grzmotami, co zapowiada nadchodzącą burzę. Wokalista swoim głosem kruszy skały, potem wkraczają klawisze, które mogłoby się wydawać nie są jakoś wielce złożone, jednak tutaj idealnie tworzą klimat, a żeński śpiew, który wchodzi od czasu do czasu sprawia, że przechodzą ciarki, a szum morza w tle działa niezwykle kojąco i jeśli chodzi o klimat, to ta wstawka jest idealna. In Delight With The Mermaid to krótka ikona, coś w rodzaju chwili wytchnienia, która pojawia się w idealnym momencie, bo takiej dawce walcowania jest to konieczne. Forever Dreaming (Shadow Dance) to z początku bardzo dobre, żeńskie wokale,  jednak gdy wkracza gitara, to wyczuwa się, że nadchodzi koniec. Do tego magiczny flet w środkowej partii. Epilogue to zakończenie tej opowieści, świetne zakończenie - ciężko to opisać, jednak idealnie zamyka ten album. <br />
 <br />
Monolit. Monument. Kopalnia Klimatu.</div>
<div style="text-align: justify;">Świetne, potężnie niszczące brzmienie, idealnie zaaranżowane klawisze, wyniszczający i wszechstronny wokal, magiczne gitary. Ten zespół pokazuje, że tak naprawdę niewiele trzeba, aby stworzyć wspaniały, bardzo klimatyczny krążek. Nie trzeba być mistrzem instrumentów, aby stworzyć album jedyny w swoim rodzaju. Nie trzeba się silić na oryginalność, aby był LP świetny, czy też się malować, aby niszczył klimatem. Nie można słuchać tego wyrywkowo, bo po prostu się nie da. Album z duszą, historią i dołem.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyśmienity debiut.<br />
 <br />
<br />
 Ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Keen of the Crow]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2855</link>
			<pubDate>Sat, 21 Sep 2019 02:40:35 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2855</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Keen of the Crow – Hyborea (2007)</span><br />
<br />
 <img src="https://img.discogs.com/sDFopBzRb0bTuVmQzgQwItIHEGs=/fit-in/435x435/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1172062-1208452849.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1172062-1208452849.jpeg.jpg]" /> <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista: </div>
<div style="text-align: justify;">1. Prologue 00:56</div>
<div style="text-align: justify;">2. Where Dead Kings Lie 09:25</div>
<div style="text-align: justify;">3. Hyborea 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">4. Left for the Wolves 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">5. The Eye of the Serpent 02:00</div>
<div style="text-align: justify;">6. To Reach Emptiness 08:20</div>
<div style="text-align: justify;">7. Burning Away... 07:16</div>
<div style="text-align: justify;">8. Valeria 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">9. Seeking Fury, Becoming Wrath 06:31</div>
<div style="text-align: justify;">10. Stygian Black Lotus 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">11. Epilogue 00:58</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">Gatunek: Doom/Death Metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: USA</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dan Ochoa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Seth Arthur - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ron Slater - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Justin Christian - bas</div>
<div style="text-align: justify;">Rhett Davis - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał z prochów nieistniejącego już niestety doom/death metalowego Morgion. Basista Justin Christian wraz z perkusistą Rhettem Davisem dobrali sobie (wtedy nieznanych) współpracowników i do roboty wzięli się szybko. Band powstali w 2005 roku, a już w 2007 zaatakowali świat debiutem „Hyborea”, prężnej historii o Conanie Barbarzyńcy.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Prologue to spokojne i wyciszające wejście, jednak Where Dead Kings Lie pokazuje, że nie jest to granie dla dzieci. Surowe gitary, mocny, głęboki growl, kapitalne melodie, przejścia oraz niesamowita przestrzeń. Niemal dziesięć minut zniszczenia i aż chce się dobyć miecz. Hyborea jest spokojne, z czystym śpiewem i growlem, transowośc kojarząca się z Solstice oraz Mourning Beloveth wyczuwalna, prawdopodobnie w pełni zamierzona. Left for the Wolves zaczyna się głębokimi i kruszącymi mury dołami basu i świetnym, zamyślonym duetem gitarowym. Dalej przeradza się to w bardzo ciężki, powolny i gęsty walec, niemal klaustrofobiczny w swojej duszności, a płynne przejścia do szybszych partii nadają temu przestrzeni. To Reach Emptiness to udana wycieczka w rejony późnego, bardziej death metalowego Novembers Doom, podobnie w Burning Away… który jest dodatkowo doprawiony Mourning Beloveth. W Valeria mamy do czynienia z podniosłym kruszeniem czaszek z bardzo płynnymi przejściami, z kolei Seeking Fury, Becoming Wrath to ciężar i melorecytacje Novembers Doom bez zbytniego rzucania mięsem dark death metalowym. Stygian Black Lotus wstępnie jest bardzo refleksyjny i spokojny, stopniowo przeradzając się w podniosły, ostry i ciężki pean z niezwykle podniosłym klimatem. Epilogue kończy ten album w ten sam sposób, jak go rozpoczynał.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest kompletnie bez zarzutu. Tak jak trudno było zarzucić coś Novembers Doom z okresu 2005-2009, tak samo trudno coś zarzucić tutaj. Sporo tu jest pomysłów i inspiracji ekipą Paula Khura, jednak ci panowie dorzucają tu też sporo od siebie. Kompozycyjnie jest to niemal idealnie, niektóre riffy rozpruwają niesamowicie, podobnie sekcja, dwie gitary i niesamowity głos  Dana Ochoa, który to niestety nigdzie więcej się nie udzielił.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to doom/death klasowy, spokojny, refleksyjny, tylko bojowy, niemalże barbarzyński i nostalgii jest niewiele, można by to nazwać bardziej stonowanym death metalem. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to inne spojrzenie na ten gatunek, brutalniejsze, które przy pierwszym odsłuchu może przytłoczyć ciężarem.</div>
<div style="text-align: justify;">Kto lubi ostrzejszą wersję Novembers Doom, ten prawdopodobnie dobędzie miecza i wybierze się na wyprawę, kto lubi mocniejsze i zabarwione lekką epiką granie również, kto szuka nuty refleksyjnej, ten niestety zbyt wiele tego tu nie uświadczy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ledwie rok po wydaniu tego albumu, w 2008, zespół niestety się rozpadł. Były próby reaktywacji Morgion, ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Wielka szkoda i strata, ale przynajmniej są albumy tak wspaniałe jak ten.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Keen of the Crow – Hyborea (2007)</span><br />
<br />
 <img src="https://img.discogs.com/sDFopBzRb0bTuVmQzgQwItIHEGs=/fit-in/435x435/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1172062-1208452849.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1172062-1208452849.jpeg.jpg]" /> <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista: </div>
<div style="text-align: justify;">1. Prologue 00:56</div>
<div style="text-align: justify;">2. Where Dead Kings Lie 09:25</div>
<div style="text-align: justify;">3. Hyborea 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">4. Left for the Wolves 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">5. The Eye of the Serpent 02:00</div>
<div style="text-align: justify;">6. To Reach Emptiness 08:20</div>
<div style="text-align: justify;">7. Burning Away... 07:16</div>
<div style="text-align: justify;">8. Valeria 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">9. Seeking Fury, Becoming Wrath 06:31</div>
<div style="text-align: justify;">10. Stygian Black Lotus 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">11. Epilogue 00:58</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">Gatunek: Doom/Death Metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: USA</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dan Ochoa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Seth Arthur - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ron Slater - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Justin Christian - bas</div>
<div style="text-align: justify;">Rhett Davis - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał z prochów nieistniejącego już niestety doom/death metalowego Morgion. Basista Justin Christian wraz z perkusistą Rhettem Davisem dobrali sobie (wtedy nieznanych) współpracowników i do roboty wzięli się szybko. Band powstali w 2005 roku, a już w 2007 zaatakowali świat debiutem „Hyborea”, prężnej historii o Conanie Barbarzyńcy.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Prologue to spokojne i wyciszające wejście, jednak Where Dead Kings Lie pokazuje, że nie jest to granie dla dzieci. Surowe gitary, mocny, głęboki growl, kapitalne melodie, przejścia oraz niesamowita przestrzeń. Niemal dziesięć minut zniszczenia i aż chce się dobyć miecz. Hyborea jest spokojne, z czystym śpiewem i growlem, transowośc kojarząca się z Solstice oraz Mourning Beloveth wyczuwalna, prawdopodobnie w pełni zamierzona. Left for the Wolves zaczyna się głębokimi i kruszącymi mury dołami basu i świetnym, zamyślonym duetem gitarowym. Dalej przeradza się to w bardzo ciężki, powolny i gęsty walec, niemal klaustrofobiczny w swojej duszności, a płynne przejścia do szybszych partii nadają temu przestrzeni. To Reach Emptiness to udana wycieczka w rejony późnego, bardziej death metalowego Novembers Doom, podobnie w Burning Away… który jest dodatkowo doprawiony Mourning Beloveth. W Valeria mamy do czynienia z podniosłym kruszeniem czaszek z bardzo płynnymi przejściami, z kolei Seeking Fury, Becoming Wrath to ciężar i melorecytacje Novembers Doom bez zbytniego rzucania mięsem dark death metalowym. Stygian Black Lotus wstępnie jest bardzo refleksyjny i spokojny, stopniowo przeradzając się w podniosły, ostry i ciężki pean z niezwykle podniosłym klimatem. Epilogue kończy ten album w ten sam sposób, jak go rozpoczynał.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest kompletnie bez zarzutu. Tak jak trudno było zarzucić coś Novembers Doom z okresu 2005-2009, tak samo trudno coś zarzucić tutaj. Sporo tu jest pomysłów i inspiracji ekipą Paula Khura, jednak ci panowie dorzucają tu też sporo od siebie. Kompozycyjnie jest to niemal idealnie, niektóre riffy rozpruwają niesamowicie, podobnie sekcja, dwie gitary i niesamowity głos  Dana Ochoa, który to niestety nigdzie więcej się nie udzielił.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to doom/death klasowy, spokojny, refleksyjny, tylko bojowy, niemalże barbarzyński i nostalgii jest niewiele, można by to nazwać bardziej stonowanym death metalem. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to inne spojrzenie na ten gatunek, brutalniejsze, które przy pierwszym odsłuchu może przytłoczyć ciężarem.</div>
<div style="text-align: justify;">Kto lubi ostrzejszą wersję Novembers Doom, ten prawdopodobnie dobędzie miecza i wybierze się na wyprawę, kto lubi mocniejsze i zabarwione lekką epiką granie również, kto szuka nuty refleksyjnej, ten niestety zbyt wiele tego tu nie uświadczy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ledwie rok po wydaniu tego albumu, w 2008, zespół niestety się rozpadł. Były próby reaktywacji Morgion, ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Wielka szkoda i strata, ale przynajmniej są albumy tak wspaniałe jak ten.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>