<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - B]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2026 23:53:29 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Behölder]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4503</link>
			<pubDate>Sun, 09 Feb 2025 17:47:02 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4503</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Behölder - In The Temple of Tyrant (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://soundpollution.net/wp-content/uploads/2024/12/BLP0177-1.webp" border="0" alt="[Obrazek: BLP0177-1.webp]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. A Pale Blood Sky 06:34<br />
2. Dungeon Crawl 05:39<br />
3. Into the Underdark 05:29<br />
4. Eyes of the Deep 06:25<br />
5. For Those Who Fell 06:58<br />
6. Draconian 05:52<br />
7. Summoned &amp; Bound 05:34<br />
8. I Magus 06:44<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy/Doom Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
John Yelland - śpiew<br />
Carlos Alvarez - gitara<br />
Matt Hodsdon - gitara<br />
Michael Sanchez - bas<br />
Andrew Julkowski - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Carlos Alvarez to utalentowany, amerykański gitarzysta, który jest raczej w cieniu tej sceny, znany jest z dwóch znakomitych albumów - jego własnego zespołu SHADOWDANCE Future Negative Fantasy oraz z ostatniego LP POWER THEORY, Force of Will z 2019 roku. To znakomite płyty, z którymi warto się zapoznać i kolejny projekt tego muzyka, założony w 2021 roku BEHOLDER, wzbudza zainteresowanie i pobudza wyobraźnię. Szczególnie, kiedy otoczył się utalentowanymi muzykami z osiągnięciami, jak Matt Hodsdon z NOBLE BEAST czy znakomitym, popularnym wokalistą John Yellandem z JUDICATOR, który od 2022 roku pomagał przy kompozycjach.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut grupy zostanie wydany 25 kwietnia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Słychać, że gra tutaj Alvarez, szczególnie w jego chłodnej i jakże melodyjnej grze. Gitary są tutaj masywne i tutaj doom metal jest bardziej w stylu takich grup, jak SOLITUDE AETURNUS, szwedzki SORCERER czy nawet ARGUS. To masywny, epicko zagrany heavy metal i A Pale Blood Sky nie pozostawia co do tego wątpliwości. Masywne, pancerne gitary, konsekwentna gra sekcji rytmicznej i John Yelland w znakomitej dyspozycji wokalnej, dużo ciekawszej niż w JUDICATOR w 2022 roku. Oczywiście odniesień do JUDCIATOR tutaj nie brakuje, w końcu są Yelland i Sanchez i jest w tym coś z hipnotycznego, masywnego The Last Emperor i Let There Be Nothing, chociaż gang chórki bliższe są SHADOWDANCE.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest album bardziej liryczny niż techniczny (chociaż od tej strony ten album jest również zadowalający) i to Yelland opowiada tutaj historię opartą o Dungeons &amp; Dragons, nie ma jednak tutaj żadnych sztucznych naleciałości czy epickiego pastiszu. Jest surowy, amerykański heavy metal, metal rycerski jak w znakomitym, klasztornym refrenie Dungeon Crawl, a sam Yelland... Bardzo wszechstronny, plastyczny i naturalny, dokładnie taki, jak powinien być. Klasyczny JUDICATOR z ciągotami do BLIND GUARDIAN, znakomicie rozegrany w tej kompozycji. Kompletnie zmiatają z planszy w rytmicznym Into the Underdark świetną melodią i niezwykle chwytliwym refrenem i poza SOLITUDE AETURNUS można się doszukać pogłosów MEMENTO MORI. Wspaniale jest to stopniowe budowanie i rozwijanie melodii, która eksploduje w refrenie. Żywioł, ozdobiony świetnymi, delikatnie technicznymi ozdobnikami gitarowymi i pełną wyczucia grą sekcji rytmicznej. Tak, jak w Eyes of the Deep w USA dawno już nie gniótł i wtrącenia JUDICATOR z onirycznymi ozdobnikami CANDLEMASS są tutaj równie mocarne, jak te w WHILE HEAVEN WEPT. Można się nawet pokusić o nawiązania do AMORPHIS z środkowego okresu, ale w końcu gościnnie tutaj ryczy sam Tomi Joutsen.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej tradycyjne epic heavy/doom jest w braterskim For Those Who Fell, potężnym i szorstkim songu, w którym czuć true metal i rycerskość, której w USA wydaje się być coraz mniej, szczególnie zagranego tak autentycznie i z naprawdę pięknym, wzruszającym solem. Tutaj nawet pokusiłbym się o porównanie z ARRAYAN PATH, bo wyczuwalny jest ten cypryjski klimat i przebojowość Nicholasa Leptosa, najbardziej w drugiej połowie. Draconian miażdży z siłą SORCERER w połączeniu z JUDICATOR i raczej takiej heavy/power metalowej mocy oczekiwali fani w DEMONS &amp; WIZARDS, ale nigdy się nie doczekali.</div>
<div style="text-align: justify;">Summoned &amp; Bound ma coś z FORSAKEN, klasycznego CANDLEMASS z ciepłem Marcolina w krzywym i mrocznym, amerykańskim zwierciadle. Partia środkowa miażdżąca i dobro wygrywa.</div>
<div style="text-align: justify;">I Magus zaczyna się miażdżąco niczym MEMORY GARDEN, którego echa spokoju i płynności motywów na tym LP są wyczuwalne i to jest świetne zakończenie tego niezwykle spójnego LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest autorstwa Ronnie Björnström i oczywiście, że jest ono znakomite, wzorowe i inaczej niż w superlatywach nie da się tego określić. Wspaniale wydzielony plan dla potężnych bębnów, głębokiego, metalicznego basu i ostrych gitar. Doświadczenia z innych kapel zostały przelane tutaj i jest to mistrzowski sound.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyśmienity, perfekcyjny debiut i pozostaje mieć nadzieję, że to nie ostatnie nagranie tej idealnie współgrającej i współpracującej maszyny, bestii, jaką jest BEHOLDER.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława i chwała!</div>
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ff9933;">Ocena: 10/10</span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  Black Lion Records.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Behölder - In The Temple of Tyrant (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://soundpollution.net/wp-content/uploads/2024/12/BLP0177-1.webp" border="0" alt="[Obrazek: BLP0177-1.webp]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. A Pale Blood Sky 06:34<br />
2. Dungeon Crawl 05:39<br />
3. Into the Underdark 05:29<br />
4. Eyes of the Deep 06:25<br />
5. For Those Who Fell 06:58<br />
6. Draconian 05:52<br />
7. Summoned &amp; Bound 05:34<br />
8. I Magus 06:44<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy/Doom Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
John Yelland - śpiew<br />
Carlos Alvarez - gitara<br />
Matt Hodsdon - gitara<br />
Michael Sanchez - bas<br />
Andrew Julkowski - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Carlos Alvarez to utalentowany, amerykański gitarzysta, który jest raczej w cieniu tej sceny, znany jest z dwóch znakomitych albumów - jego własnego zespołu SHADOWDANCE Future Negative Fantasy oraz z ostatniego LP POWER THEORY, Force of Will z 2019 roku. To znakomite płyty, z którymi warto się zapoznać i kolejny projekt tego muzyka, założony w 2021 roku BEHOLDER, wzbudza zainteresowanie i pobudza wyobraźnię. Szczególnie, kiedy otoczył się utalentowanymi muzykami z osiągnięciami, jak Matt Hodsdon z NOBLE BEAST czy znakomitym, popularnym wokalistą John Yellandem z JUDICATOR, który od 2022 roku pomagał przy kompozycjach.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut grupy zostanie wydany 25 kwietnia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Słychać, że gra tutaj Alvarez, szczególnie w jego chłodnej i jakże melodyjnej grze. Gitary są tutaj masywne i tutaj doom metal jest bardziej w stylu takich grup, jak SOLITUDE AETURNUS, szwedzki SORCERER czy nawet ARGUS. To masywny, epicko zagrany heavy metal i A Pale Blood Sky nie pozostawia co do tego wątpliwości. Masywne, pancerne gitary, konsekwentna gra sekcji rytmicznej i John Yelland w znakomitej dyspozycji wokalnej, dużo ciekawszej niż w JUDICATOR w 2022 roku. Oczywiście odniesień do JUDCIATOR tutaj nie brakuje, w końcu są Yelland i Sanchez i jest w tym coś z hipnotycznego, masywnego The Last Emperor i Let There Be Nothing, chociaż gang chórki bliższe są SHADOWDANCE.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest album bardziej liryczny niż techniczny (chociaż od tej strony ten album jest również zadowalający) i to Yelland opowiada tutaj historię opartą o Dungeons &amp; Dragons, nie ma jednak tutaj żadnych sztucznych naleciałości czy epickiego pastiszu. Jest surowy, amerykański heavy metal, metal rycerski jak w znakomitym, klasztornym refrenie Dungeon Crawl, a sam Yelland... Bardzo wszechstronny, plastyczny i naturalny, dokładnie taki, jak powinien być. Klasyczny JUDICATOR z ciągotami do BLIND GUARDIAN, znakomicie rozegrany w tej kompozycji. Kompletnie zmiatają z planszy w rytmicznym Into the Underdark świetną melodią i niezwykle chwytliwym refrenem i poza SOLITUDE AETURNUS można się doszukać pogłosów MEMENTO MORI. Wspaniale jest to stopniowe budowanie i rozwijanie melodii, która eksploduje w refrenie. Żywioł, ozdobiony świetnymi, delikatnie technicznymi ozdobnikami gitarowymi i pełną wyczucia grą sekcji rytmicznej. Tak, jak w Eyes of the Deep w USA dawno już nie gniótł i wtrącenia JUDICATOR z onirycznymi ozdobnikami CANDLEMASS są tutaj równie mocarne, jak te w WHILE HEAVEN WEPT. Można się nawet pokusić o nawiązania do AMORPHIS z środkowego okresu, ale w końcu gościnnie tutaj ryczy sam Tomi Joutsen.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej tradycyjne epic heavy/doom jest w braterskim For Those Who Fell, potężnym i szorstkim songu, w którym czuć true metal i rycerskość, której w USA wydaje się być coraz mniej, szczególnie zagranego tak autentycznie i z naprawdę pięknym, wzruszającym solem. Tutaj nawet pokusiłbym się o porównanie z ARRAYAN PATH, bo wyczuwalny jest ten cypryjski klimat i przebojowość Nicholasa Leptosa, najbardziej w drugiej połowie. Draconian miażdży z siłą SORCERER w połączeniu z JUDICATOR i raczej takiej heavy/power metalowej mocy oczekiwali fani w DEMONS &amp; WIZARDS, ale nigdy się nie doczekali.</div>
<div style="text-align: justify;">Summoned &amp; Bound ma coś z FORSAKEN, klasycznego CANDLEMASS z ciepłem Marcolina w krzywym i mrocznym, amerykańskim zwierciadle. Partia środkowa miażdżąca i dobro wygrywa.</div>
<div style="text-align: justify;">I Magus zaczyna się miażdżąco niczym MEMORY GARDEN, którego echa spokoju i płynności motywów na tym LP są wyczuwalne i to jest świetne zakończenie tego niezwykle spójnego LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest autorstwa Ronnie Björnström i oczywiście, że jest ono znakomite, wzorowe i inaczej niż w superlatywach nie da się tego określić. Wspaniale wydzielony plan dla potężnych bębnów, głębokiego, metalicznego basu i ostrych gitar. Doświadczenia z innych kapel zostały przelane tutaj i jest to mistrzowski sound.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyśmienity, perfekcyjny debiut i pozostaje mieć nadzieję, że to nie ostatnie nagranie tej idealnie współgrającej i współpracującej maszyny, bestii, jaką jest BEHOLDER.</div>
<div style="text-align: justify;">Sława i chwała!</div>
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ff9933;">Ocena: 10/10</span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  Black Lion Records.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Bloodorn]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4400</link>
			<pubDate>Sun, 26 May 2024 12:26:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4400</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Bloodorn - Let the Fury Rise (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/1/1241802.jpg?2555" border="0" alt="[Obrazek: 1241802.jpg?2555]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Overture XIS 00:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fear the Coming Wave 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Under the Secret Sign 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rise Up Again 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tonight We Fight! 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.God Won't Come 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Forging the Future 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.Let the Fury Rise 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Six Wounded Wolves 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Bloodorn 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">11.Square Hammer (Ghost cover) 03:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Francja, Włochy, Wielka Brytania, Grecja)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Livas - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Courbaron - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Ferraro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Brush - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLOODORN to zespół złożony z uznanych i doświadczonych muzyków, sformowany przez Nilsa Courbarona (SIRENIA) w roku 2020. Zaprosił on do współpracy Francesco Ferraro z FREEDOM CALL (i ex VEXILLUM), kolegę z SIRENIA Michaela Brusha (także MAGIC KINGDOM) oraz rozchwytywanego greckiego wokalistę Mike Livasa (BLACKSWORD, SILENT WINTER, PRYDAIN, ex RHODIUM). Grupa stworzyła materiał na album, który został wydany 24 maja przez niemiecką wytwórnię Reaper Entertainment.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLOODORN gra dynamiczny, miejscami patetyczny i heroiczny power metal w odmianie europejskiej, z wybornymi jak zwykle wokalami Livasa i wykonany z prawdziwą maestrią. Power metal zarówno melodyjny jak i przyjemnie chwilami drapieżny. Fantastyczne jest otwarcie z ozdobnikami neoklasycznymi w heroicznym Fear the Coming Wave i doprawdy Nils Coubaron czaruje gitarową maestrią. Utwór w najlepszej tradycji MAGIC KINGDOM. Eksplodują power metalowym gejzerem w ultra szybkim Under the Secret Sign. Piękne i tak klasyczne dla gatunku są te refreny BLOODORN... Nils Courbaron zostawia sobie sporo miejsca na popisy solowe i słucha się go z zachwytem. Mistrz! Elegancja Rise Up Again w mroczniejszej konwencji jest niezaprzeczalna, ozdobniki wycyzelowane w każdej sekundzie i po prostu aranżacyjna maestria. A Livas to wszystko dodatkowo ubarwia i napędza. I po raz kolejny zniszczenie w Tonight We Fight! Dramatyzm i posępna melodyjna. Moc! W God Won't Come nacisk położono na refren, ale to zderzenie z brutalnymi atakami wokalnymi w części centralnej jest najbardziej interesujące.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten rycerski styl power metalu na tej płycie jest fantastyczny i potwierdza to Forging the Future, gdzie są i cechy starego HELLOWEEN w refrenie i twarde heroiczne natarcia w zwrotkach. Świetne połączenie, no i ten Nils, jak on pięknie gra sola! I jeszcze raz elegancja, zdumiewająca w zagranym na najwyższych obrotach Let the Fury Rise, gdzie do tego Livas rozrywa na strzępy. Ależ dewastujące partie wokalne Mike'a! A zaraz potem kapitalny, heroiczny i pompatyczny Six Wounded Wolves, który ostatecznie dokazuje tego, że można wykorzystać estetykę melodic death w pracy gitar nie grając jednocześnie tego gatunku. Nils gniecie i włóczy po ziemi, by za chwilę złagodzić wszystko metalem gotycko-symfonicznym. A podsumowuje to sztandarowy Bloodorn. Fenomenalny power metalowy atak, pełen melodyjnej dumy. Co za refren, absolutnie doskonały! Dumnie powiewa sztandar Bloodorn nad BLOODORN. Dumnie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound wyborny, realizacja ultra przejrzysta. I mocne, kruszące brzmienie gitary lidera, więcej niż europower metalowe w licznych natarciach. Robota francuskiego speca Herr Krausa.</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując zachwyty. Absolutny Triumf BLOODORN jako zespołu, Livasa jako wokalisty i Nilsa Courbarona jako kompozytora. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.05.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Bloodorn - Let the Fury Rise (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/1/1241802.jpg?2555" border="0" alt="[Obrazek: 1241802.jpg?2555]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Overture XIS 00:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fear the Coming Wave 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Under the Secret Sign 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rise Up Again 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tonight We Fight! 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.God Won't Come 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Forging the Future 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.Let the Fury Rise 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Six Wounded Wolves 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Bloodorn 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">11.Square Hammer (Ghost cover) 03:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Francja, Włochy, Wielka Brytania, Grecja)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Livas - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Courbaron - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Ferraro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Brush - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLOODORN to zespół złożony z uznanych i doświadczonych muzyków, sformowany przez Nilsa Courbarona (SIRENIA) w roku 2020. Zaprosił on do współpracy Francesco Ferraro z FREEDOM CALL (i ex VEXILLUM), kolegę z SIRENIA Michaela Brusha (także MAGIC KINGDOM) oraz rozchwytywanego greckiego wokalistę Mike Livasa (BLACKSWORD, SILENT WINTER, PRYDAIN, ex RHODIUM). Grupa stworzyła materiał na album, który został wydany 24 maja przez niemiecką wytwórnię Reaper Entertainment.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLOODORN gra dynamiczny, miejscami patetyczny i heroiczny power metal w odmianie europejskiej, z wybornymi jak zwykle wokalami Livasa i wykonany z prawdziwą maestrią. Power metal zarówno melodyjny jak i przyjemnie chwilami drapieżny. Fantastyczne jest otwarcie z ozdobnikami neoklasycznymi w heroicznym Fear the Coming Wave i doprawdy Nils Coubaron czaruje gitarową maestrią. Utwór w najlepszej tradycji MAGIC KINGDOM. Eksplodują power metalowym gejzerem w ultra szybkim Under the Secret Sign. Piękne i tak klasyczne dla gatunku są te refreny BLOODORN... Nils Courbaron zostawia sobie sporo miejsca na popisy solowe i słucha się go z zachwytem. Mistrz! Elegancja Rise Up Again w mroczniejszej konwencji jest niezaprzeczalna, ozdobniki wycyzelowane w każdej sekundzie i po prostu aranżacyjna maestria. A Livas to wszystko dodatkowo ubarwia i napędza. I po raz kolejny zniszczenie w Tonight We Fight! Dramatyzm i posępna melodyjna. Moc! W God Won't Come nacisk położono na refren, ale to zderzenie z brutalnymi atakami wokalnymi w części centralnej jest najbardziej interesujące.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten rycerski styl power metalu na tej płycie jest fantastyczny i potwierdza to Forging the Future, gdzie są i cechy starego HELLOWEEN w refrenie i twarde heroiczne natarcia w zwrotkach. Świetne połączenie, no i ten Nils, jak on pięknie gra sola! I jeszcze raz elegancja, zdumiewająca w zagranym na najwyższych obrotach Let the Fury Rise, gdzie do tego Livas rozrywa na strzępy. Ależ dewastujące partie wokalne Mike'a! A zaraz potem kapitalny, heroiczny i pompatyczny Six Wounded Wolves, który ostatecznie dokazuje tego, że można wykorzystać estetykę melodic death w pracy gitar nie grając jednocześnie tego gatunku. Nils gniecie i włóczy po ziemi, by za chwilę złagodzić wszystko metalem gotycko-symfonicznym. A podsumowuje to sztandarowy Bloodorn. Fenomenalny power metalowy atak, pełen melodyjnej dumy. Co za refren, absolutnie doskonały! Dumnie powiewa sztandar Bloodorn nad BLOODORN. Dumnie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound wyborny, realizacja ultra przejrzysta. I mocne, kruszące brzmienie gitary lidera, więcej niż europower metalowe w licznych natarciach. Robota francuskiego speca Herr Krausa.</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując zachwyty. Absolutny Triumf BLOODORN jako zespołu, Livasa jako wokalisty i Nilsa Courbarona jako kompozytora. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.05.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Blazing Eternity]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4369</link>
			<pubDate>Sun, 21 Apr 2024 16:16:54 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4369</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Blazing Eternity - A Certain End of Everything (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2434364746_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2434364746_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. One Thousand Lights 07:29 <br />
2. The Secrets of White 06:16      <br />
3. A Certain End of Everything 07:09      <br />
4. The Ghosts of Another Broken Life 05:17      <br />
5. No Bringer of Light 05:47      <br />
6. Your Mountains Will Drown Again 06:31      <br />
7. The Bells 07:41<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Gothic Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Peter Mesnickow - śpiew<br />
Morten Kroll Lybecker - gitara, bas, syntezatory<br />
Lars Riis Korsholm - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Kopenhagi BLAZING ETERNITY ma długą historię, sięgającą 1991 roku, gdzie pierwsze demo pojawiło się dopiero w 1996 roku. Lokalnie zespół miał grupkę fanów, mimo przeciętnego debiutu z 2000 roku, przypominającego chociażby KATATONIA i DIVERCIA z 2004 roku, gdzie mieszany był gothic metal z bardziej ekstremalnymi formami. Największym plusem tego LP był Kim Larsen, który w znanym sobie stylu SATURNUS nakreślał melodie. Druga płyta wydana została w 2003 roku, podobnie jak pierwsza przez niemieckie Prophecy Productions, ale to była już muzyka łagodniejsza, bardziej rockowa w okolicach KATATONIA i AMORPHIS. Niedługo po jej wydaniu, zespół zakończył działalność, próbując się reaktywować w 2011 roku bezskutecznie.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu, w 2023 roku trzej oryginalni członkowie zespołu zebrali się i nagrali nowy album po ponad 21 latach milczenia, a wydało go Mighty Music 19 kwietnia 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLAZING ETERNITY nigdy nie słynęło z oryginalności i tak też jest tutaj, kompozycje są długie i rozbudowane, na fundamencie MY DYING BRIDE i KATATONIA z echami SATURNUS i WHILE HEAVEN WEPT (The Secrets of White). Rocka z 2003 roku tutaj nie ma i tutaj jest podejście znacznie bardziej tradycyjne do gatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Mesnickow śpiewa tutaj dobrze, najlepiej wypada w momentach z dużą przestrzenią, gdzie na dalszych planach są czyste linie wokalne, chociaż jego growl nie wyróżnia się niczym na tle innych grup. Podobnie jest z grą Lybeckera i słychać, że jeden gitarzysta to tutaj za mało, szczególnie kiedy jest też basistą. Bas to tutaj nic specjalnego i jedynie przedłużenie sekcji rytmicznej i Korsholm gra tutaj dobrze, ale ponownie, trudno tutaj mówić o czymś natchnionym. Takich albumów rocznie wychodzi wiele i nawet jeśli killerem jest tutaj The Secrets of White, to jego najmocniejsze strony nie zostały tutaj w pełni wykorzystane.</div>
<div style="text-align: justify;">A Certain End of Everything to już MY DYING BRIDE, podobnie wolny The Ghosts of Another Broken Life, który zagrany został zachowawczo, kuleje tutaj również realizacja i aranżacje, które są ubogie.</div>
<div style="text-align: justify;">Niczym nie zaskakuje również w stylu KATATONIA i MY DYING BRIDE Your Mountains Will Drown Again. Przede wszystkim zabrakło oryginalnych melodii albo chociaż bardziej świeżej formy ich prezentacji. Kończący ten LP The Bells w formie jest niepotrzebnie eklektyczny, tutaj jest WHILE HEAVEN WEPT i melodie bliższe MY DYING BRIDE czy nawet HIM w swoim rockowym wydźwięku. Może to nawiązanie do A World to Drown In sprzed ponad 20 lat.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za sound odpowiada uznany niemiecki inżynier dźwięku Markus Stock i postawił na sound  gothic metalowy najbardziej tradycyjny z możliwych, z delikatnymi, ciepłymi gitarami i lekką sekcją rytmiczną. Trudno mówić o rewolucji, ale ten materiał wymagał właśnie takiego brzmienia.</div>
<div style="text-align: justify;">W większości skostniały, ale bardzo równy LP z gothic metalem dla najbardziej zatwardziałych tradycjonalistów gatunku. Takie powroty po latach kończą się różnie i tutaj wyszli obronną ręką, gdzie nie powinno się szukać rewolucji, a raczej pomysłów już sprawdzonych i sprawnie odegranych.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Mighty Music za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Blazing Eternity - A Certain End of Everything (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2434364746_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2434364746_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. One Thousand Lights 07:29 <br />
2. The Secrets of White 06:16      <br />
3. A Certain End of Everything 07:09      <br />
4. The Ghosts of Another Broken Life 05:17      <br />
5. No Bringer of Light 05:47      <br />
6. Your Mountains Will Drown Again 06:31      <br />
7. The Bells 07:41<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Gothic Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Peter Mesnickow - śpiew<br />
Morten Kroll Lybecker - gitara, bas, syntezatory<br />
Lars Riis Korsholm - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Kopenhagi BLAZING ETERNITY ma długą historię, sięgającą 1991 roku, gdzie pierwsze demo pojawiło się dopiero w 1996 roku. Lokalnie zespół miał grupkę fanów, mimo przeciętnego debiutu z 2000 roku, przypominającego chociażby KATATONIA i DIVERCIA z 2004 roku, gdzie mieszany był gothic metal z bardziej ekstremalnymi formami. Największym plusem tego LP był Kim Larsen, który w znanym sobie stylu SATURNUS nakreślał melodie. Druga płyta wydana została w 2003 roku, podobnie jak pierwsza przez niemieckie Prophecy Productions, ale to była już muzyka łagodniejsza, bardziej rockowa w okolicach KATATONIA i AMORPHIS. Niedługo po jej wydaniu, zespół zakończył działalność, próbując się reaktywować w 2011 roku bezskutecznie.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu, w 2023 roku trzej oryginalni członkowie zespołu zebrali się i nagrali nowy album po ponad 21 latach milczenia, a wydało go Mighty Music 19 kwietnia 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLAZING ETERNITY nigdy nie słynęło z oryginalności i tak też jest tutaj, kompozycje są długie i rozbudowane, na fundamencie MY DYING BRIDE i KATATONIA z echami SATURNUS i WHILE HEAVEN WEPT (The Secrets of White). Rocka z 2003 roku tutaj nie ma i tutaj jest podejście znacznie bardziej tradycyjne do gatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Mesnickow śpiewa tutaj dobrze, najlepiej wypada w momentach z dużą przestrzenią, gdzie na dalszych planach są czyste linie wokalne, chociaż jego growl nie wyróżnia się niczym na tle innych grup. Podobnie jest z grą Lybeckera i słychać, że jeden gitarzysta to tutaj za mało, szczególnie kiedy jest też basistą. Bas to tutaj nic specjalnego i jedynie przedłużenie sekcji rytmicznej i Korsholm gra tutaj dobrze, ale ponownie, trudno tutaj mówić o czymś natchnionym. Takich albumów rocznie wychodzi wiele i nawet jeśli killerem jest tutaj The Secrets of White, to jego najmocniejsze strony nie zostały tutaj w pełni wykorzystane.</div>
<div style="text-align: justify;">A Certain End of Everything to już MY DYING BRIDE, podobnie wolny The Ghosts of Another Broken Life, który zagrany został zachowawczo, kuleje tutaj również realizacja i aranżacje, które są ubogie.</div>
<div style="text-align: justify;">Niczym nie zaskakuje również w stylu KATATONIA i MY DYING BRIDE Your Mountains Will Drown Again. Przede wszystkim zabrakło oryginalnych melodii albo chociaż bardziej świeżej formy ich prezentacji. Kończący ten LP The Bells w formie jest niepotrzebnie eklektyczny, tutaj jest WHILE HEAVEN WEPT i melodie bliższe MY DYING BRIDE czy nawet HIM w swoim rockowym wydźwięku. Może to nawiązanie do A World to Drown In sprzed ponad 20 lat.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za sound odpowiada uznany niemiecki inżynier dźwięku Markus Stock i postawił na sound  gothic metalowy najbardziej tradycyjny z możliwych, z delikatnymi, ciepłymi gitarami i lekką sekcją rytmiczną. Trudno mówić o rewolucji, ale ten materiał wymagał właśnie takiego brzmienia.</div>
<div style="text-align: justify;">W większości skostniały, ale bardzo równy LP z gothic metalem dla najbardziej zatwardziałych tradycjonalistów gatunku. Takie powroty po latach kończą się różnie i tutaj wyszli obronną ręką, gdzie nie powinno się szukać rewolucji, a raczej pomysłów już sprawdzonych i sprawnie odegranych.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Mighty Music za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Black Phantom]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4354</link>
			<pubDate>Sun, 14 Apr 2024 18:34:09 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4354</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Phantom - Better Beware! (2017)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/oIiYOs-dnV6BT4W18BUL5_f1Tke3luCfAlK_JDXMZFE/rs:fit/g:sm/q:90/h:594/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTEwMTE1/OTc2LTE0OTE4OTIy/ODYtODAwMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODYtODAwMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Light Behind the Armour 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">2.Black Phantom 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.Up Is Down, Black Is White 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Less than Zero 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Firebase Valley Forge 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.From an Is to a Was 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Absence 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ninth Ring of Hell 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Invisible Man 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">10.King of Bottom Feeders 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Total Eclipse (Iron Maiden cover) 03:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2017</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Manuel Malini - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Belbruno - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Manfrinato - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Tito - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Garavaglia - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wkrótce po wydaniu ostatniej, jak na razie studyjnej, płyty niezwykle ważnego dla włoskiej sceny classic heavy metalowej grupy MESMERIZE, w roku 2014 trzech jej członków - Tito, Garavaglia i Belbruno, z nowym, nieznanym dotąd wokalistą Manuelem Malini założyło BLACK PHANTOM. Zespół znalazł się, podobnie jak MESMERIZE, pod skrzydłami znanej włoskiej wytwórni Punishment 18 Records i w maju 2017 zadebiutował albumem "Better Beware!"'.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to trochę inna muzyka niż MESMERIZE, nasycona NWOTHM, ale takim dynamicznie heroicznym i w stylu, jaki gdzieś w roku 2011 wytyczył SKANNERS. Malini to wokalista z bojowym zadziorem w głosie i znakomitymi, wysokimi zaśpiewami i to się wykorzystuje tutaj cały czas, już od pełnego rycerskiej dumy Light Behind the Armour, a także w twardym i zdecydowanym Less than Zero. BLACK PHANTOM to bardzo dynamiczny zespół z potężnymi atakami gitarowymi i wybornym basem, z własnym planem Andrea Tito i jest go na pewno więcej niż zazwyczaj w MESMERIZE. Black Phantom jest utworem reprezentatywnym i flagowym, także w tym aspekcie, że zespół potrafi zagrać agresywniej i mroczniej i na pewno nie jest to typowy band heroic classic metalowy. Mroczniej... Mroczniej jest także w wolniejszym Up Is Down, Black Is White. Z drugiej strony, jest również pewna dawka tego bardzo klasycznego, opartego na wzorcach brytyjskich heavy metalu, jaki we Włoszech jest tak chętnie grany i do tej grupy zaliczyć należy Firebase Valley Forge ze znakomitą, kroczącą partią instrumentalną i refrenem nieco przypominającym IRON MAIDEN oraz From an Is to a Was. Podobnie jak i inne zespoły włoskie, w wolniejszych miejscami, klimatycznych kompozycjach (The Absence), obok heroizmu pobrzmiewają rozwiązania i aranżacje zbliżone do progresywnych, ale nie przekraczające tej granicy, choć w Ninth Ring of Hell w posępny sposób ją jednak przekraczają i wyszło to bardzo przeciętnie. Takie gitarowe meandry wiodą na manowce w dobrze się zaczynającym The Invisible Man, ale końcówka w postaci King of Bottom Feeders jest bardzo dobra i ta pełna energii kompozycja to mnóstwo metalowej mocy w tych napędzanych basem szybkich częściach. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wysokiej klasy realizacja soundu włoskich albumów heavy metalowych jest rzeczą normalną od wielu lat i tu także nic nie odbiega od normy, a w przypadku basu jest nawet zrobione w mistrzowski sposób. Głęboki, metaliczny, rozległy nieraz się bez problemu przebija nawet przez ścianę tworzoną przez obu gitarzystów. </div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Garavaglia zagrał tu po raz pierwszy i ostatni, współpracował jednak potem z BLACK PHANTOM jako inżynier dźwięku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Phantom - Better Beware! (2017)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/oIiYOs-dnV6BT4W18BUL5_f1Tke3luCfAlK_JDXMZFE/rs:fit/g:sm/q:90/h:594/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTEwMTE1/OTc2LTE0OTE4OTIy/ODYtODAwMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODYtODAwMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Light Behind the Armour 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">2.Black Phantom 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.Up Is Down, Black Is White 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Less than Zero 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Firebase Valley Forge 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.From an Is to a Was 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Absence 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ninth Ring of Hell 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Invisible Man 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">10.King of Bottom Feeders 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Total Eclipse (Iron Maiden cover) 03:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2017</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Manuel Malini - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Belbruno - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Manfrinato - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Tito - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Garavaglia - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wkrótce po wydaniu ostatniej, jak na razie studyjnej, płyty niezwykle ważnego dla włoskiej sceny classic heavy metalowej grupy MESMERIZE, w roku 2014 trzech jej członków - Tito, Garavaglia i Belbruno, z nowym, nieznanym dotąd wokalistą Manuelem Malini założyło BLACK PHANTOM. Zespół znalazł się, podobnie jak MESMERIZE, pod skrzydłami znanej włoskiej wytwórni Punishment 18 Records i w maju 2017 zadebiutował albumem "Better Beware!"'.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to trochę inna muzyka niż MESMERIZE, nasycona NWOTHM, ale takim dynamicznie heroicznym i w stylu, jaki gdzieś w roku 2011 wytyczył SKANNERS. Malini to wokalista z bojowym zadziorem w głosie i znakomitymi, wysokimi zaśpiewami i to się wykorzystuje tutaj cały czas, już od pełnego rycerskiej dumy Light Behind the Armour, a także w twardym i zdecydowanym Less than Zero. BLACK PHANTOM to bardzo dynamiczny zespół z potężnymi atakami gitarowymi i wybornym basem, z własnym planem Andrea Tito i jest go na pewno więcej niż zazwyczaj w MESMERIZE. Black Phantom jest utworem reprezentatywnym i flagowym, także w tym aspekcie, że zespół potrafi zagrać agresywniej i mroczniej i na pewno nie jest to typowy band heroic classic metalowy. Mroczniej... Mroczniej jest także w wolniejszym Up Is Down, Black Is White. Z drugiej strony, jest również pewna dawka tego bardzo klasycznego, opartego na wzorcach brytyjskich heavy metalu, jaki we Włoszech jest tak chętnie grany i do tej grupy zaliczyć należy Firebase Valley Forge ze znakomitą, kroczącą partią instrumentalną i refrenem nieco przypominającym IRON MAIDEN oraz From an Is to a Was. Podobnie jak i inne zespoły włoskie, w wolniejszych miejscami, klimatycznych kompozycjach (The Absence), obok heroizmu pobrzmiewają rozwiązania i aranżacje zbliżone do progresywnych, ale nie przekraczające tej granicy, choć w Ninth Ring of Hell w posępny sposób ją jednak przekraczają i wyszło to bardzo przeciętnie. Takie gitarowe meandry wiodą na manowce w dobrze się zaczynającym The Invisible Man, ale końcówka w postaci King of Bottom Feeders jest bardzo dobra i ta pełna energii kompozycja to mnóstwo metalowej mocy w tych napędzanych basem szybkich częściach. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wysokiej klasy realizacja soundu włoskich albumów heavy metalowych jest rzeczą normalną od wielu lat i tu także nic nie odbiega od normy, a w przypadku basu jest nawet zrobione w mistrzowski sposób. Głęboki, metaliczny, rozległy nieraz się bez problemu przebija nawet przez ścianę tworzoną przez obu gitarzystów. </div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Garavaglia zagrał tu po raz pierwszy i ostatni, współpracował jednak potem z BLACK PHANTOM jako inżynier dźwięku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Bruce Dickinson]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4292</link>
			<pubDate>Sat, 09 Mar 2024 13:00:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4292</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Bruce Dickinson - The Mandrake Project (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/Ta7PZ55oj-5Am3_RMkJlz7FDNE-qy4jxZOlz6YmrMWY/rs:fit/g:sm/q:90/h:599/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTQy/ODA2LTE3MDkyOTAw/NTItNTY0OS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTItNTY0OS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Afterglow of Ragnarok 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Many Doors to Hell 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rain on the Graves 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Resurrection Men 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fingers in the Wounds 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Eternity Has Failed 06:59<br />
7.Mistress of Mercy 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Face in the Mirror 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Shadow of the Gods 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sonata (Immortal Beloved) 09:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bruce Dickinson - śpiew, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Roy Z - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Dave Moreno - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Mistheria - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nowe pokolenie słuchaczy heavy metalu wyrosło od czasu, gdy w 2005 roku Bruce Dickinson zaprezentował swoją ostatnią płytę firmowaną własnym nazwiskiem. Wraca jako BRUCE DICKINSON 1 marca 2024 albumem wydanym przez wytwórnię BMG z Nowego Jorku. Interesujący jest fakt, że skład jest praktycznie taki sam, jak na "Tyranny of Souls".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"The Mandrake Project" to album bardziej tradycyjnie heavy metalowy niż "Tyranny of Souls" i po raz pierwszy Dickinson wyłamuje się ze schematu muzyka odchodzącego od korzeni IRON MAIDEN na płytach solowych w tak znacznym stopniu. Mamy tu klasyczny heavy z masywną gitarą Roy Z i wsparciem Mistheria przede wszystkim na planie drugim, choć w tym zakresie jest tu kilka przyjemnych niespodzianek.</div>
<div style="text-align: justify;">Zawsze liczy się po cichu na wysoką formę wokalną Dickinsona, niezależnie od tego, co by nie śpiewał na swoich autorskich płytach. Tym razem jest to forma nierówna i słychać, że bohater jest już jednak chwilami nieco zmęczony. W jego własnym głosie wyprzedzili go już inni, młodsi wokaliści i słychać, że wyprzedzili znacznie.  W tym kontekście rośnie znaczenie samej muzyki, która te pewne niedostatki wokalne powinna i rekompensować i tuszować. Nie jest za szybko, gitara Roya Z jest i masywna i ostra zarazem, sam Dickinson zazwyczaj na jednej płaszczyźnie z gitarą i tylko w refrenach wydaje się być bardziej wyeksponowany. Mastering wykonał Brendan Duffey i po raz kolejny słychać, że on potrafi wybornie stylizować dalsze plany, ale gitary power metalowe wychodzą mu w brzmieniu lepiej niż klasycznie heavy metalowe. Jest umiarkowany epicki mrok w Afterglow of Ragnarok, dobrze prezentuje się Many Doors to Hell, melodyjny, spokojny i ciekawszy w klimatycznych zwrotkach niż w niepotrzebnie rozkrzyczanym wysoko refrenie. Ciekawą kompozycją jest Rain on the Graves, taką w lekko teatralnym stylu z rozległym, tym razem świetnie zaśpiewanym refrenem i masywnymi partiami Mistheria. Gościnnie zagrał tu na gitarze Szwajcar Chris Declercq, który niegdyś także znajdował się w składzie grupy towarzyszącej... Blaze Bayley'owi. Świetnie zaczyna się Resurrection Men i tu wydaje się, że coś chwytającego ze serce się nagle pojawi, ale dalej to ponownie ten masywny heavy metal w średnim tempie i niestety miejscami z niespecjalnie ciekawym, siłowym wokalem Bruce. Balladowy Fingers in the Wounds jest sentymentalny, z zaskakującymi orientalnymi partiami Mistheria, ale jak na tak niedługą kompozycję, to upchano zdecydowanie zbyt wiele nie bardzo pasujących do siebie motywów. Potem taki monumentalizm i epickość w Eternity Has Failed, w wyrazie klasycznie brytyjskim i jakoś na pewno tym razem odnoszący się do późnego IRON MAIDEN. Tu gościnie zagrał w dynamicznej partii instrumentalnej Gus G, wsparł to wszystko Mistheria i jest to najlepszy fragment instrumentalny na tym LP. Mistress of Mercy to taki rozpoznawalny dla Dickinsona heavy metal z echami hard rocka i jaśniejszym refrenem i to nic specjalnego, ładnie natomiast brzmi realnie balladowy Face in the Mirror i to jest w stylu podobnych rzeczy ACCEPT z Tornillo. Ta łagodność kontynuowana jest w Shadow of the Gods z wysublimowanym planem drugim i świetnie zrobionym w pewnym momencie dwukanałowym wokalem, nie jest jednak jasne, dlaczego ostatecznie przechodzą do prostego, rytmicznego heavy metalu w amerykańskim stylu, bez głębszej muzycznej historii. Czy po to, żeby to było dłuższe? Raczej słabo to się prezentuje w połączeniu z płaczącą za chwilę gitarą i majestatem końcówki.</div>
<div style="text-align: justify;">Dziesięć minut z Sonata (Immortal Beloved) to czas spędzony z heavy metalem klimatycznym, na granicy progresywnego, z takim sobie śpiewem lidera i umiarkowanie interesującym refrenem, którego się tu można nasłuchać do woli. Pewnie z powodzeniem to by się mogło znaleźć i na na jakiejś kolejnej płycie IRON MAIDEN, gdyby dać tu kolejno solówki trzech z zaprzyjaźnionych panów. Narracja tej kompozycji jest w równej mierze teatralna, co i usypiająca w pewnych momentach i dobrze, że tu Mistheria daje o sobie znać w większym stopniu niż w tych wcześniejszych, bardziej gitarowych kompozycjach. Trochę wieje nudą, nawet w tej leniwej, bardzo długiej solówce Roy'a Z, która tę kompozycję zamyka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podsumowując, te melodie są dobre, choć średnio zapadające w pamięć, jednak jeśli mają one w jakiś sposób konkurować z czołówką tego, co nazywają NWOTHM, to Bruce Dickinson pozostaje mocno z tyłu. Tam, gdzie bardziej wykazuje przywiązanie do klasyki heavy metalu z Albionu wychodzi różnie. Praktycznie na każdej jego wcześniejszej płycie był jakiś mocno wyróżniający się utwór, jakiś killer albo numer muzycznie zaskakujący i budzący emocje, niekoniecznie pozytywne. Tu wszystko jest umiarkowane, zachowawcze, ostrożne i bezpieczne gatunkowo, a gdzie takie nie jest, to i tak nic z tego nie wynika. Jest to także płyta za długa w stosunku do ilości muzycznych pomysłów, jakie się tu pojawiły.</div>
<div style="text-align: justify;">Album na pewno satysfakcjonujący zagorzałych fanów Dickinsona, ale do światowego heavy metalu klasycznego XXI wieku wnoszący niezbyt wiele.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.03.2024</span></span></span><br />
<br />
<br />
<br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Bruce Dickinson - The Mandrake Project (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/Ta7PZ55oj-5Am3_RMkJlz7FDNE-qy4jxZOlz6YmrMWY/rs:fit/g:sm/q:90/h:599/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTQy/ODA2LTE3MDkyOTAw/NTItNTY0OS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTItNTY0OS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Afterglow of Ragnarok 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Many Doors to Hell 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rain on the Graves 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Resurrection Men 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fingers in the Wounds 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Eternity Has Failed 06:59<br />
7.Mistress of Mercy 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Face in the Mirror 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Shadow of the Gods 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sonata (Immortal Beloved) 09:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bruce Dickinson - śpiew, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Roy Z - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Dave Moreno - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Mistheria - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nowe pokolenie słuchaczy heavy metalu wyrosło od czasu, gdy w 2005 roku Bruce Dickinson zaprezentował swoją ostatnią płytę firmowaną własnym nazwiskiem. Wraca jako BRUCE DICKINSON 1 marca 2024 albumem wydanym przez wytwórnię BMG z Nowego Jorku. Interesujący jest fakt, że skład jest praktycznie taki sam, jak na "Tyranny of Souls".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"The Mandrake Project" to album bardziej tradycyjnie heavy metalowy niż "Tyranny of Souls" i po raz pierwszy Dickinson wyłamuje się ze schematu muzyka odchodzącego od korzeni IRON MAIDEN na płytach solowych w tak znacznym stopniu. Mamy tu klasyczny heavy z masywną gitarą Roy Z i wsparciem Mistheria przede wszystkim na planie drugim, choć w tym zakresie jest tu kilka przyjemnych niespodzianek.</div>
<div style="text-align: justify;">Zawsze liczy się po cichu na wysoką formę wokalną Dickinsona, niezależnie od tego, co by nie śpiewał na swoich autorskich płytach. Tym razem jest to forma nierówna i słychać, że bohater jest już jednak chwilami nieco zmęczony. W jego własnym głosie wyprzedzili go już inni, młodsi wokaliści i słychać, że wyprzedzili znacznie.  W tym kontekście rośnie znaczenie samej muzyki, która te pewne niedostatki wokalne powinna i rekompensować i tuszować. Nie jest za szybko, gitara Roya Z jest i masywna i ostra zarazem, sam Dickinson zazwyczaj na jednej płaszczyźnie z gitarą i tylko w refrenach wydaje się być bardziej wyeksponowany. Mastering wykonał Brendan Duffey i po raz kolejny słychać, że on potrafi wybornie stylizować dalsze plany, ale gitary power metalowe wychodzą mu w brzmieniu lepiej niż klasycznie heavy metalowe. Jest umiarkowany epicki mrok w Afterglow of Ragnarok, dobrze prezentuje się Many Doors to Hell, melodyjny, spokojny i ciekawszy w klimatycznych zwrotkach niż w niepotrzebnie rozkrzyczanym wysoko refrenie. Ciekawą kompozycją jest Rain on the Graves, taką w lekko teatralnym stylu z rozległym, tym razem świetnie zaśpiewanym refrenem i masywnymi partiami Mistheria. Gościnnie zagrał tu na gitarze Szwajcar Chris Declercq, który niegdyś także znajdował się w składzie grupy towarzyszącej... Blaze Bayley'owi. Świetnie zaczyna się Resurrection Men i tu wydaje się, że coś chwytającego ze serce się nagle pojawi, ale dalej to ponownie ten masywny heavy metal w średnim tempie i niestety miejscami z niespecjalnie ciekawym, siłowym wokalem Bruce. Balladowy Fingers in the Wounds jest sentymentalny, z zaskakującymi orientalnymi partiami Mistheria, ale jak na tak niedługą kompozycję, to upchano zdecydowanie zbyt wiele nie bardzo pasujących do siebie motywów. Potem taki monumentalizm i epickość w Eternity Has Failed, w wyrazie klasycznie brytyjskim i jakoś na pewno tym razem odnoszący się do późnego IRON MAIDEN. Tu gościnie zagrał w dynamicznej partii instrumentalnej Gus G, wsparł to wszystko Mistheria i jest to najlepszy fragment instrumentalny na tym LP. Mistress of Mercy to taki rozpoznawalny dla Dickinsona heavy metal z echami hard rocka i jaśniejszym refrenem i to nic specjalnego, ładnie natomiast brzmi realnie balladowy Face in the Mirror i to jest w stylu podobnych rzeczy ACCEPT z Tornillo. Ta łagodność kontynuowana jest w Shadow of the Gods z wysublimowanym planem drugim i świetnie zrobionym w pewnym momencie dwukanałowym wokalem, nie jest jednak jasne, dlaczego ostatecznie przechodzą do prostego, rytmicznego heavy metalu w amerykańskim stylu, bez głębszej muzycznej historii. Czy po to, żeby to było dłuższe? Raczej słabo to się prezentuje w połączeniu z płaczącą za chwilę gitarą i majestatem końcówki.</div>
<div style="text-align: justify;">Dziesięć minut z Sonata (Immortal Beloved) to czas spędzony z heavy metalem klimatycznym, na granicy progresywnego, z takim sobie śpiewem lidera i umiarkowanie interesującym refrenem, którego się tu można nasłuchać do woli. Pewnie z powodzeniem to by się mogło znaleźć i na na jakiejś kolejnej płycie IRON MAIDEN, gdyby dać tu kolejno solówki trzech z zaprzyjaźnionych panów. Narracja tej kompozycji jest w równej mierze teatralna, co i usypiająca w pewnych momentach i dobrze, że tu Mistheria daje o sobie znać w większym stopniu niż w tych wcześniejszych, bardziej gitarowych kompozycjach. Trochę wieje nudą, nawet w tej leniwej, bardzo długiej solówce Roy'a Z, która tę kompozycję zamyka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podsumowując, te melodie są dobre, choć średnio zapadające w pamięć, jednak jeśli mają one w jakiś sposób konkurować z czołówką tego, co nazywają NWOTHM, to Bruce Dickinson pozostaje mocno z tyłu. Tam, gdzie bardziej wykazuje przywiązanie do klasyki heavy metalu z Albionu wychodzi różnie. Praktycznie na każdej jego wcześniejszej płycie był jakiś mocno wyróżniający się utwór, jakiś killer albo numer muzycznie zaskakujący i budzący emocje, niekoniecznie pozytywne. Tu wszystko jest umiarkowane, zachowawcze, ostrożne i bezpieczne gatunkowo, a gdzie takie nie jest, to i tak nic z tego nie wynika. Jest to także płyta za długa w stosunku do ilości muzycznych pomysłów, jakie się tu pojawiły.</div>
<div style="text-align: justify;">Album na pewno satysfakcjonujący zagorzałych fanów Dickinsona, ale do światowego heavy metalu klasycznego XXI wieku wnoszący niezbyt wiele.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.03.2024</span></span></span><br />
<br />
<br />
<br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[BulletRaid]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4289</link>
			<pubDate>Wed, 06 Mar 2024 21:28:07 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4289</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">BulletRaid - Damage Dealer (2024)</span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/9/1219669.jpg?2910" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/9/1219669.jpg?2910" border="0" alt="[Obrazek: 1219669.jpg?2910]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Alone Into the Dark 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Out of the Wasteland 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.For the Horde 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lady of Space and Time 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Piece of Eden 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Primal Rage 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lord of Terror 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Final Boss 05:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
Grzegorz Kolasiński - śpiew<br />
Kamil Turczynowicz - gitara<br />
Michał Bugała - gitara<br />
Jakub Gołembiewski - gitara basowa<br />
Maciej Sznurowski - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś z Polski. Coś z Wrocławia. BULLETRAID przedstawił na początku marca , także w wersji CD, swoją drugą płytę "Damage Dealer" nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Inspirowany popularnymi grami komputerowymi zestaw kompozycji o zdecydowanie classic heavy metalowym charakterze ze śladowymi pierwiastkami melodic thrashu i power metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest bardzo dobrze, jest lepiej niż można było oczekiwać i nawet Grzegorz "Judas" Kolasiński, który tak różnie się wcześniej prezentował na granicy wymuszonego krzyku, teraz jest potężny i miażdżący w wybornym Out of the Wasteland o "Fallout 2" w heroicznej stylistyce NWOTHM. Kapitalnie się to także wszystko zaczyna w dumnym heavy metalu z kruszącym refrenem na światowym poziomie Alone Into the Dark ("Metro 2033"). Jest prawdziwa moc! For the Horde ("Warcraft") ma w sobie więcej cech i gitarowej estetyki heavy/thrashu i to także potrafią grać, przy czym jednak klimat już nie taki wyborny jak na początku albumu. Balladowy Lady of Space and Time, powiązany z "Wiedźminem 3" jest bardzo udany, jak na polskie możliwości tworzenia metalowych ballad i tu zwraca uwagę przede wszystkim wyjątkowo staranna aranżacja planu gitarowego. Słusznie, że to wzmocnili mocniejszymi epickimi partiami, to dodaje i klimatu i majestatu. I dumnie, i majestatycznie, i pięknie epicko w melodii toczy się Piece of Eden, opowiadający o "Assassin's Creed". Primal Rage jest trochę toporny miejscami w kategorii classic heavy, ale broni się solidną melodią i nie jest żadną tam prymitywną speed/heavy/thrash ścigałką, choć to jest o "GTA V". I ten pierwiastek power metalowy słychać w najszybszym Lord of Terror ("Diablo II"), który do refrenu tak brzmi nieco nijako, ale sam refren bardzo wyrazisty, z chórkami sporo nadrabia. Na zakończenie zwiewny i zgrabny dewastator Final Boss podsumowujący całość. Jak to ładnie brzmi - zgrabny i zwiewny przy tak epickiej, niszczącej patosem melodii. Wybornie to także zaśpiewał Grzegorz. Z taką wiarą się śpiewało w latach 80tych!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mocna, czytelna, profesjonalna realizacja soundu, doskonałe zgranie duetu gitarzystów, kompetentna sekcja rytmiczna i bojowy wokal. </div>
<div style="text-align: justify;">Tak trochę znikąd i nagle pojawił się kolejny polski zespół na światowym poziomie. Nic dla ortodoksów death/thrashu, którego mamy w kraju za dużo. Wszystko dla fanów melodyjnego klasycznego heavy spod znaku NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Moc z Wrocławia!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10<br />
 </div>
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new </span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">6.03.2024</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">BulletRaid - Damage Dealer (2024)</span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/9/1219669.jpg?2910" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/9/1219669.jpg?2910" border="0" alt="[Obrazek: 1219669.jpg?2910]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Alone Into the Dark 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Out of the Wasteland 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.For the Horde 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lady of Space and Time 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Piece of Eden 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Primal Rage 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lord of Terror 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Final Boss 05:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
Grzegorz Kolasiński - śpiew<br />
Kamil Turczynowicz - gitara<br />
Michał Bugała - gitara<br />
Jakub Gołembiewski - gitara basowa<br />
Maciej Sznurowski - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś z Polski. Coś z Wrocławia. BULLETRAID przedstawił na początku marca , także w wersji CD, swoją drugą płytę "Damage Dealer" nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Inspirowany popularnymi grami komputerowymi zestaw kompozycji o zdecydowanie classic heavy metalowym charakterze ze śladowymi pierwiastkami melodic thrashu i power metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest bardzo dobrze, jest lepiej niż można było oczekiwać i nawet Grzegorz "Judas" Kolasiński, który tak różnie się wcześniej prezentował na granicy wymuszonego krzyku, teraz jest potężny i miażdżący w wybornym Out of the Wasteland o "Fallout 2" w heroicznej stylistyce NWOTHM. Kapitalnie się to także wszystko zaczyna w dumnym heavy metalu z kruszącym refrenem na światowym poziomie Alone Into the Dark ("Metro 2033"). Jest prawdziwa moc! For the Horde ("Warcraft") ma w sobie więcej cech i gitarowej estetyki heavy/thrashu i to także potrafią grać, przy czym jednak klimat już nie taki wyborny jak na początku albumu. Balladowy Lady of Space and Time, powiązany z "Wiedźminem 3" jest bardzo udany, jak na polskie możliwości tworzenia metalowych ballad i tu zwraca uwagę przede wszystkim wyjątkowo staranna aranżacja planu gitarowego. Słusznie, że to wzmocnili mocniejszymi epickimi partiami, to dodaje i klimatu i majestatu. I dumnie, i majestatycznie, i pięknie epicko w melodii toczy się Piece of Eden, opowiadający o "Assassin's Creed". Primal Rage jest trochę toporny miejscami w kategorii classic heavy, ale broni się solidną melodią i nie jest żadną tam prymitywną speed/heavy/thrash ścigałką, choć to jest o "GTA V". I ten pierwiastek power metalowy słychać w najszybszym Lord of Terror ("Diablo II"), który do refrenu tak brzmi nieco nijako, ale sam refren bardzo wyrazisty, z chórkami sporo nadrabia. Na zakończenie zwiewny i zgrabny dewastator Final Boss podsumowujący całość. Jak to ładnie brzmi - zgrabny i zwiewny przy tak epickiej, niszczącej patosem melodii. Wybornie to także zaśpiewał Grzegorz. Z taką wiarą się śpiewało w latach 80tych!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mocna, czytelna, profesjonalna realizacja soundu, doskonałe zgranie duetu gitarzystów, kompetentna sekcja rytmiczna i bojowy wokal. </div>
<div style="text-align: justify;">Tak trochę znikąd i nagle pojawił się kolejny polski zespół na światowym poziomie. Nic dla ortodoksów death/thrashu, którego mamy w kraju za dużo. Wszystko dla fanów melodyjnego klasycznego heavy spod znaku NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Moc z Wrocławia!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10<br />
 </div>
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new </span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">6.03.2024</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Black Moor]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4161</link>
			<pubDate>Tue, 19 Dec 2023 19:45:11 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4161</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Moor - Lethal Waters (2012)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/4/6/6/346620.jpg?5456" border="0" alt="[Obrazek: 346620.jpg?5456]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hellraiser 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.Thunderhead 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Lost in the Shadows 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">4.Midnight Warrior 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Into Eternity 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Night Danger 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hatred's Maze 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lethal Waters 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">9.Frozen Tombs 05:17</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2012</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Erick Hanlin - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Wedge Jones - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Nickerson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sylvain Coderre - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLACK MOOR z Dartmouth w Nowej Szkocji rozpoczynał jako grupa grająca heavy/thrash i robił to dobrze na swoim pierwszym albumie "The Conquering" z roku 2009. Niebawem jednak stylistycznie dołączyli do NWOTHM i w sierpniu 2012 nakładem lokalnej wytwórni Diminished Fifth Records wydali płytę "Lethal Waters" właśnie z taką muzyką.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mają potencjał do grania klasycznego heavy metalu. To słychać w znakomitym, pełnym ognistych riffów, mocnych solówek openerze Hellraiser. Jest tu i STRIKER, i SKULL FIST w najlepszym wydaniu. Jest także doskonale wpasowany młody i jasny głos Ericka "Hammerfist" Hanlina. Wokalista pierwsza klasa! STRIKER więcej w kolejnym hicie Thunderhead, bo jest tu i taki element  rockowej przebojowości wielkich stadionów. I tak trochę w tym kierunku zmierza Lost in the Shadows z bardzo nośnym, a przy tym prostym refrenem i tu coś z klasyki NWOBHM się także pojawia. A w Midnight Warrior prawdziwy popis NWOTHM, taki w stylu dopiero powstających Potworów z Calgary. Pięknie, z gracją i polotem grają panowie z BLACK MOOR. Dewastują w galopującym Night Danger z małą dawką mroku i metalcore'wych porykiwań - całościowo kolejny porywający NWOTHM. I jeszcze bardziej dewastują w ultra nośnym gitarowo Hatred's Maze, gdzie Jones i Hanlin pokazali kunszt na najwyższym poziomie i to w kilku stylach. Kapitalnie zgrali duety i pojedynki. Po prostu zniszczenie przy otwartej kurtynie! I triumfalnie, i bojowo jak TWISTED TOWER DIRE rozegrali popisowy tytułowy Lethal Waters z gang chórkami i na sam koniec podsumowali to wszystko bardzo mocnym akcentem w postaci Frozen Tombs, który jest najdłuższy i zawiera stosowną dawkę gitarowych niespodzianek i znakomitą melodię w częściowo posępnym, epickim stylu. Potęga!</div>
<div style="text-align: justify;">Słabszym nieco pod względem melodii utworem jest Into Eternity, tu jednak warto posłuchać wybornego solo gitarowego zbudowanego na neoklasycznym fundamencie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wspaniała, pełna finezji gra solowa gitarzysty Wedge Jonesa to wielki atut tej płyty. On tu w każdej kompozycji czymś zaskakuje i zachwyca. I jeszcze trzeba wspomnieć o znakomitym brzmieniu, lepszym niż debiuty STRIKER czy SKULL FIST. Piękny sound gitar, a z heavy/thrashu zachowali potężny miażdżący bas, i Robert Nickerson wie jak się posługiwać tym instrumentem. A przecież album zrealizowano w całości w kanadyjskim Halifax dosyć skromnymi środkami.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten zespół jest znakomity, ale należy do tej grupy, która jakoś nie miała szczęścia. Pozostał w głębokim cieniu SKULL FIST i STRIKER, a po odejściu Wedge Jonesa i Sylvaina Coderre pozbierał się z trudem, nagrywając w roku 2016 jeszcze album "Brave to the Grave", który jednak nigdy nie wyszedł w formie fizycznej, na ile udało mi się ustalić. W ostatnich latach zespół nie przejawiał aktywności i jego faktyczny obecny status jest niejasny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Moor - Lethal Waters (2012)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/4/6/6/346620.jpg?5456" border="0" alt="[Obrazek: 346620.jpg?5456]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hellraiser 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.Thunderhead 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Lost in the Shadows 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">4.Midnight Warrior 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Into Eternity 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Night Danger 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hatred's Maze 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lethal Waters 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">9.Frozen Tombs 05:17</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2012</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Erick Hanlin - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Wedge Jones - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Nickerson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sylvain Coderre - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BLACK MOOR z Dartmouth w Nowej Szkocji rozpoczynał jako grupa grająca heavy/thrash i robił to dobrze na swoim pierwszym albumie "The Conquering" z roku 2009. Niebawem jednak stylistycznie dołączyli do NWOTHM i w sierpniu 2012 nakładem lokalnej wytwórni Diminished Fifth Records wydali płytę "Lethal Waters" właśnie z taką muzyką.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mają potencjał do grania klasycznego heavy metalu. To słychać w znakomitym, pełnym ognistych riffów, mocnych solówek openerze Hellraiser. Jest tu i STRIKER, i SKULL FIST w najlepszym wydaniu. Jest także doskonale wpasowany młody i jasny głos Ericka "Hammerfist" Hanlina. Wokalista pierwsza klasa! STRIKER więcej w kolejnym hicie Thunderhead, bo jest tu i taki element  rockowej przebojowości wielkich stadionów. I tak trochę w tym kierunku zmierza Lost in the Shadows z bardzo nośnym, a przy tym prostym refrenem i tu coś z klasyki NWOBHM się także pojawia. A w Midnight Warrior prawdziwy popis NWOTHM, taki w stylu dopiero powstających Potworów z Calgary. Pięknie, z gracją i polotem grają panowie z BLACK MOOR. Dewastują w galopującym Night Danger z małą dawką mroku i metalcore'wych porykiwań - całościowo kolejny porywający NWOTHM. I jeszcze bardziej dewastują w ultra nośnym gitarowo Hatred's Maze, gdzie Jones i Hanlin pokazali kunszt na najwyższym poziomie i to w kilku stylach. Kapitalnie zgrali duety i pojedynki. Po prostu zniszczenie przy otwartej kurtynie! I triumfalnie, i bojowo jak TWISTED TOWER DIRE rozegrali popisowy tytułowy Lethal Waters z gang chórkami i na sam koniec podsumowali to wszystko bardzo mocnym akcentem w postaci Frozen Tombs, który jest najdłuższy i zawiera stosowną dawkę gitarowych niespodzianek i znakomitą melodię w częściowo posępnym, epickim stylu. Potęga!</div>
<div style="text-align: justify;">Słabszym nieco pod względem melodii utworem jest Into Eternity, tu jednak warto posłuchać wybornego solo gitarowego zbudowanego na neoklasycznym fundamencie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wspaniała, pełna finezji gra solowa gitarzysty Wedge Jonesa to wielki atut tej płyty. On tu w każdej kompozycji czymś zaskakuje i zachwyca. I jeszcze trzeba wspomnieć o znakomitym brzmieniu, lepszym niż debiuty STRIKER czy SKULL FIST. Piękny sound gitar, a z heavy/thrashu zachowali potężny miażdżący bas, i Robert Nickerson wie jak się posługiwać tym instrumentem. A przecież album zrealizowano w całości w kanadyjskim Halifax dosyć skromnymi środkami.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten zespół jest znakomity, ale należy do tej grupy, która jakoś nie miała szczęścia. Pozostał w głębokim cieniu SKULL FIST i STRIKER, a po odejściu Wedge Jonesa i Sylvaina Coderre pozbierał się z trudem, nagrywając w roku 2016 jeszcze album "Brave to the Grave", który jednak nigdy nie wyszedł w formie fizycznej, na ile udało mi się ustalić. W ostatnich latach zespół nie przejawiał aktywności i jego faktyczny obecny status jest niejasny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[BlackFlow]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4095</link>
			<pubDate>Wed, 18 Oct 2023 19:35:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4095</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">BlackFlow - Seed of Downfall (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/9/1179419.jpg?2130" border="0" alt="[Obrazek: 1179419.jpg?2130]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Neo Middle Ages 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Egomaniacal Fraternity 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Society Worm 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Indifferent to Others 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.Iron to Rust 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Inhumane 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">7.Corrupted 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.1830 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">9.Aspiration of the Species 05:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chile</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Marcelo Prades Palomera - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Silva - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fran Franulic - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Felipe Vuletich Tobar - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Miguel Canessa - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli pojawia się debiut płytowy w kategorii doom metal z Chile, to trzeba na to koniecznie zwrócić uwagę. A jeśli to epic doom/heavy, to tym bardziej.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiutuje 15 grudnia 2023, nakładem meksykańskiej wytwórni Personal Records, grupa BLACKFLOW z Santiago.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Szczęka opada z wrażenia już na początku za sprawą openera Neo Middle Ages. Kapitalny epic doom heavy o ciężkim, mrocznym klimacie, dostojny jak PROCESSION i w motoryce przypominającej szkołę szwedzką, w tym CANDLEMASS z dawnych czasów. Niszczące, długie wybrzmiewania i melodia, a przede wszystkim doskonały, po prostu doskonały, mocny śpiew Marcelo Pradesa (Víctor Marcelo Prades Palomera). To on na tej płycie nadaje ton epickiej, posępnej narracji i dla niego zespół tworzy to klimatyczne, muzyczne podłoże. W szybszych, krótszych kompozycjach takich jak Egomaniacal Fraternity, Inhumane zdecydowanie spokrewnionych z amerykańskim heavy doom spod znaku BRITON RITES czy ARGUS także pojawiają się pełne dramatycznych wokali narracji fragmenty wolniejsze, nawet z ornamentacjami doom/death (Egomaniacal Fraternity).</div>
<div style="text-align: justify;">Melodie są często po prostu poruszające, jak ta ze spokojnie toczącego się z gitarowymi ornamentacjami Society Worm. Przepiękne, przepiękne... Urzeka metalowa doom epic estetyka Indifferent to Others, gdzie delikatne interludia przechodzą w akordy potężne, pełne rozpaczy i kruszące. Ależ popis dają w heroicznym i poetyckim zarazem Iron to Rust, a wokal  Victora Marcelo Pradesa jest po prostu powalający. To vibrato w głosie - Mistrz! A te ornamentacje i inkrustacje gitary solowej, to styl PARADISE LOST. Wspaniały jest elegijny Corrupted przepełniony jednocześnie monumentalnością i metalową dumą. Oszczędny w kapitalnych riffach sprawia niesamowite wrażenie. Tak szczerze generują tu klimat smutku i rozpaczy... Ta końcówka! Miażdżący, bojowy, historycznie oparty na faktach 1830 jest zagrany tu najszybciej i wiele tu cech wspólnych z motoryką i estetyką CANDLEMASS z czasów albumu "Chapter VI". Najdłuższy, ale żadnych dłużyzn tu nie ma, a klimatyczne zwolnienia tylko podkreślają siłę tych najbardziej dynamicznych momentów i fragmentów.</div>
<div style="text-align: justify;">I bonusowy dla wersji CD Aspiration of the Species nie mógłby lepiej zagrać PARADISE LOST.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Obok dwóch gitar ważną rolę pełni tu głęboki, przesterowany bas, który jest doskonale słyszalny nie tylko we wstępach, gdzie samodzielnie zaczyna. A na basie gra znany z popularnego, choć głównie w Chile, power metalowego WITCHBLADE Felipe Vuletich. To są zresztą wszystko muzycy doświadczeni, a część z nich działa na chilijskiej scenie metalowej od ponad dwudziestu lat. O debiutanckiej tremie nie może tu być mowy i wykonanie ogólne stoi na bardzo wysokim poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Mocny, lekko ołowiany sound gitar, głośna, czytelna perkusja. Realizacja doskonała, mix czytelny, mastering wysmakowany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niegdyś PROCESSION i CONDENADOS, a teraz BLACKFLOW. Najlepszy z nich. Nagrali absolutnie doskonały album na światowym poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.10.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Personal Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">BlackFlow - Seed of Downfall (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/9/1179419.jpg?2130" border="0" alt="[Obrazek: 1179419.jpg?2130]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Neo Middle Ages 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Egomaniacal Fraternity 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Society Worm 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Indifferent to Others 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.Iron to Rust 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Inhumane 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">7.Corrupted 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.1830 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">9.Aspiration of the Species 05:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chile</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Marcelo Prades Palomera - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Silva - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fran Franulic - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Felipe Vuletich Tobar - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Miguel Canessa - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli pojawia się debiut płytowy w kategorii doom metal z Chile, to trzeba na to koniecznie zwrócić uwagę. A jeśli to epic doom/heavy, to tym bardziej.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiutuje 15 grudnia 2023, nakładem meksykańskiej wytwórni Personal Records, grupa BLACKFLOW z Santiago.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Szczęka opada z wrażenia już na początku za sprawą openera Neo Middle Ages. Kapitalny epic doom heavy o ciężkim, mrocznym klimacie, dostojny jak PROCESSION i w motoryce przypominającej szkołę szwedzką, w tym CANDLEMASS z dawnych czasów. Niszczące, długie wybrzmiewania i melodia, a przede wszystkim doskonały, po prostu doskonały, mocny śpiew Marcelo Pradesa (Víctor Marcelo Prades Palomera). To on na tej płycie nadaje ton epickiej, posępnej narracji i dla niego zespół tworzy to klimatyczne, muzyczne podłoże. W szybszych, krótszych kompozycjach takich jak Egomaniacal Fraternity, Inhumane zdecydowanie spokrewnionych z amerykańskim heavy doom spod znaku BRITON RITES czy ARGUS także pojawiają się pełne dramatycznych wokali narracji fragmenty wolniejsze, nawet z ornamentacjami doom/death (Egomaniacal Fraternity).</div>
<div style="text-align: justify;">Melodie są często po prostu poruszające, jak ta ze spokojnie toczącego się z gitarowymi ornamentacjami Society Worm. Przepiękne, przepiękne... Urzeka metalowa doom epic estetyka Indifferent to Others, gdzie delikatne interludia przechodzą w akordy potężne, pełne rozpaczy i kruszące. Ależ popis dają w heroicznym i poetyckim zarazem Iron to Rust, a wokal  Victora Marcelo Pradesa jest po prostu powalający. To vibrato w głosie - Mistrz! A te ornamentacje i inkrustacje gitary solowej, to styl PARADISE LOST. Wspaniały jest elegijny Corrupted przepełniony jednocześnie monumentalnością i metalową dumą. Oszczędny w kapitalnych riffach sprawia niesamowite wrażenie. Tak szczerze generują tu klimat smutku i rozpaczy... Ta końcówka! Miażdżący, bojowy, historycznie oparty na faktach 1830 jest zagrany tu najszybciej i wiele tu cech wspólnych z motoryką i estetyką CANDLEMASS z czasów albumu "Chapter VI". Najdłuższy, ale żadnych dłużyzn tu nie ma, a klimatyczne zwolnienia tylko podkreślają siłę tych najbardziej dynamicznych momentów i fragmentów.</div>
<div style="text-align: justify;">I bonusowy dla wersji CD Aspiration of the Species nie mógłby lepiej zagrać PARADISE LOST.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Obok dwóch gitar ważną rolę pełni tu głęboki, przesterowany bas, który jest doskonale słyszalny nie tylko we wstępach, gdzie samodzielnie zaczyna. A na basie gra znany z popularnego, choć głównie w Chile, power metalowego WITCHBLADE Felipe Vuletich. To są zresztą wszystko muzycy doświadczeni, a część z nich działa na chilijskiej scenie metalowej od ponad dwudziestu lat. O debiutanckiej tremie nie może tu być mowy i wykonanie ogólne stoi na bardzo wysokim poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Mocny, lekko ołowiany sound gitar, głośna, czytelna perkusja. Realizacja doskonała, mix czytelny, mastering wysmakowany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niegdyś PROCESSION i CONDENADOS, a teraz BLACKFLOW. Najlepszy z nich. Nagrali absolutnie doskonały album na światowym poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.10.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Personal Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[By Fire & Sword]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4086</link>
			<pubDate>Thu, 05 Oct 2023 20:41:58 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4086</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">By Fire &amp; Sword - Glory (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/9/1159381.jpg?1307" border="0" alt="[Obrazek: 1159381.jpg?1307]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Leave a Little Room 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fear and Trembling 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Feast 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">4.Tap the Conduit 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tithe (The Money Song) 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Glory, Love and Light! 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Moment of Silent Reflection (instrumental) 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mind, Body, Soul (Total War) 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Flood 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dear Reverend (Please Take My Hand) 04:33</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas "The Reverend" Newby - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jeffrey "Brother Jeffrey" Young - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Isiah Fletcher - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Anthony Parry - organy, instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z Boise w Idaho pochodzi ten band, który zadebiutował we wrześniu, przy czym dostrzeżony został nie w USA a w Grecji, bo wydawcą jest ateńska wytwórnia No Remorse Records.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2019 ekipa ta przedstawiła już mini album "Freedom Will Flood All Things with Light", który jednak cieszył się tylko lokalnym zainteresowaniem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół gra zadziwiającą mieszankę gatunkową, przy czym te wszystkie wpływy pojawiają się zazwyczaj jednocześnie w każdej kompozycji. Jest tu epicka duma i element folka w stylu FALCONER, jest klasyczny heavy metal przypominający LORDS OF THE TRIDENT, jest epicki hard rock doby późnych lat 70tych, jest proto metal wyrażany nowocześniej, jak to robi THE LORD WEIRD SLOUGH FEG. I to wszystko jest już w przepięknym, zwiewnym i heroicznym jednocześnie Leave a Little Room. Jest zdumiewający wokalista "The Reverend", czyli Thomas Newby o wyglądzie profesora uniwersytetu i niesamowitym głosie, gdzie pełna elegancji interpretacja aktorska jest podobna do stylu Mathiasa Blada, Christiana Tylera i Franka Brennana, gdy śpiewał w OLD SEASON, przy czym Newby śpiewa wyżej i z jeszcze większą sceniczną biegłością. O czym śpiewa, to także jest ważne. Teoretycznie można by uznać liryki za typowe dla christian metalu, jednakże to wszystko ma charakter przerysowany, prowokujący wrażliwych i drażliwych na tym punkcie i pewnie jest to zamierzone, by prowokować. Dla jednych pewnie obrazoburcze, dla innych interesujące i błyskotliwie inteligentne... Refreny to przeważnie potęga i tak jest w Leave a Little Room oraz w Fear and Trembling. Dewastująca kompozycja zagrana w tempie power metalowym i z niesamowitą lekkością. To robi sam w połowie wokalista. Poważnie. Zresztą, także w rytmicznym The Feast, z dużą ilością melorecytacji i narracji. No, tak to mało kto gra... Podkreślają te niemal epic doom metalowe refreny w uroczystym, kroczącym dostojnie Tap The Conduit. Arcymistrzowsko rozwijają swój styl w dynamicznym Tithe (The Money Song) z pełnymi energii zwrotkami z chłodnym śpiewem i podniosłym, gospelowym refrenem. Glory, Love and Light! skonstruowany podobnie już tak wielkiego wrażenia nie robi, choć pełna delikatnej żarliwości melodia główna jest bardzo dobra. Po rozbudowanym instrumentalnym A Moment of Silent Reflection, który z wokalem na pewno zabrzmiałby pewniej, mamy kapitalny Mind, Body, Soul (Total War) z lasującym mózg melodyjnością refrenem. Po prostu hipnotyzują... I jaki piękny jest łagodny song The Flood, wsparty gitarą akustyczną, jak uspokajająco buja i jaki jest zarazem epicki. Zachwycają, zachwycają... I na koniec taki pełen gracji melodic power metal o epickim charakterze Dear Reverend (Please Take My Hand)... Jaka elegancja, jaka swoboda. Coś niezwykłego.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nasz polski Mistrz Bart Gabriel wykonał mastering i jest to sound nad wyraz ciekawy, bo nawiązujący do proto metalu z większym wyostrzeniem brzmienia poszczególnych instrumentów. Taka nieco ostrzejsza i mocniej akcentowana basem wersja WYTCH HAZEL. I drugi polski akcent to okładka, zaprojektowana przez znanego grafika Andrzeja Masianisa, nie pierwsza zresztą w jego artystycznej karierze.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś naprawdę oryginalnego w łączeniu stylów klasycznego heavy z elementami power. I kosmiczny występ "The Reverend"!</div>
<div style="text-align: justify;">Dziwna i zadziwiająca zarazem muzyka...</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 5.10.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">By Fire &amp; Sword - Glory (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/9/1159381.jpg?1307" border="0" alt="[Obrazek: 1159381.jpg?1307]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Leave a Little Room 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fear and Trembling 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Feast 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">4.Tap the Conduit 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tithe (The Money Song) 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Glory, Love and Light! 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Moment of Silent Reflection (instrumental) 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mind, Body, Soul (Total War) 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Flood 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dear Reverend (Please Take My Hand) 04:33</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas "The Reverend" Newby - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jeffrey "Brother Jeffrey" Young - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Isiah Fletcher - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Anthony Parry - organy, instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z Boise w Idaho pochodzi ten band, który zadebiutował we wrześniu, przy czym dostrzeżony został nie w USA a w Grecji, bo wydawcą jest ateńska wytwórnia No Remorse Records.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2019 ekipa ta przedstawiła już mini album "Freedom Will Flood All Things with Light", który jednak cieszył się tylko lokalnym zainteresowaniem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół gra zadziwiającą mieszankę gatunkową, przy czym te wszystkie wpływy pojawiają się zazwyczaj jednocześnie w każdej kompozycji. Jest tu epicka duma i element folka w stylu FALCONER, jest klasyczny heavy metal przypominający LORDS OF THE TRIDENT, jest epicki hard rock doby późnych lat 70tych, jest proto metal wyrażany nowocześniej, jak to robi THE LORD WEIRD SLOUGH FEG. I to wszystko jest już w przepięknym, zwiewnym i heroicznym jednocześnie Leave a Little Room. Jest zdumiewający wokalista "The Reverend", czyli Thomas Newby o wyglądzie profesora uniwersytetu i niesamowitym głosie, gdzie pełna elegancji interpretacja aktorska jest podobna do stylu Mathiasa Blada, Christiana Tylera i Franka Brennana, gdy śpiewał w OLD SEASON, przy czym Newby śpiewa wyżej i z jeszcze większą sceniczną biegłością. O czym śpiewa, to także jest ważne. Teoretycznie można by uznać liryki za typowe dla christian metalu, jednakże to wszystko ma charakter przerysowany, prowokujący wrażliwych i drażliwych na tym punkcie i pewnie jest to zamierzone, by prowokować. Dla jednych pewnie obrazoburcze, dla innych interesujące i błyskotliwie inteligentne... Refreny to przeważnie potęga i tak jest w Leave a Little Room oraz w Fear and Trembling. Dewastująca kompozycja zagrana w tempie power metalowym i z niesamowitą lekkością. To robi sam w połowie wokalista. Poważnie. Zresztą, także w rytmicznym The Feast, z dużą ilością melorecytacji i narracji. No, tak to mało kto gra... Podkreślają te niemal epic doom metalowe refreny w uroczystym, kroczącym dostojnie Tap The Conduit. Arcymistrzowsko rozwijają swój styl w dynamicznym Tithe (The Money Song) z pełnymi energii zwrotkami z chłodnym śpiewem i podniosłym, gospelowym refrenem. Glory, Love and Light! skonstruowany podobnie już tak wielkiego wrażenia nie robi, choć pełna delikatnej żarliwości melodia główna jest bardzo dobra. Po rozbudowanym instrumentalnym A Moment of Silent Reflection, który z wokalem na pewno zabrzmiałby pewniej, mamy kapitalny Mind, Body, Soul (Total War) z lasującym mózg melodyjnością refrenem. Po prostu hipnotyzują... I jaki piękny jest łagodny song The Flood, wsparty gitarą akustyczną, jak uspokajająco buja i jaki jest zarazem epicki. Zachwycają, zachwycają... I na koniec taki pełen gracji melodic power metal o epickim charakterze Dear Reverend (Please Take My Hand)... Jaka elegancja, jaka swoboda. Coś niezwykłego.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nasz polski Mistrz Bart Gabriel wykonał mastering i jest to sound nad wyraz ciekawy, bo nawiązujący do proto metalu z większym wyostrzeniem brzmienia poszczególnych instrumentów. Taka nieco ostrzejsza i mocniej akcentowana basem wersja WYTCH HAZEL. I drugi polski akcent to okładka, zaprojektowana przez znanego grafika Andrzeja Masianisa, nie pierwsza zresztą w jego artystycznej karierze.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś naprawdę oryginalnego w łączeniu stylów klasycznego heavy z elementami power. I kosmiczny występ "The Reverend"!</div>
<div style="text-align: justify;">Dziwna i zadziwiająca zarazem muzyka...</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 5.10.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Breforth]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4065</link>
			<pubDate>Wed, 23 Aug 2023 15:56:32 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4065</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Breforth - Metal in My Heart (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/9/1149370.jpg?5819" border="0" alt="[Obrazek: 1149370.jpg?5819]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Reset My Sanity 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Digging in the Dirt 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dynamite 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rest in Peace 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wheel of Fortune 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Danger 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Metal in My Heart 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">8.Social Suicide 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Nighttrain to Paris 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.Need More Rock 'n' Roll 04:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Lenzschau - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jürgen Breforth - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Blumenthal - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jens Lükermann - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Arne Fleischhut - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BREFORTH to grupa stworzona przez Jürgena Brefortha, jednego z najbardziej zasłużonych rock/metalowych gitarzystów nieco starszego pokolenia, znanego z grupy MAD MAX, która z przerwami działa i nagrywa od roku 1981. Teraz, po ponad czterdziestu latach, korzystając z pomocy kompozytorskiej Peter Lenzschau Breforth ujawnia swoje zainteresowania nieco cięższym niż w MAD MAX graniem, wymieniając w inspiracjach heavy metal teutoński i NWOBHM, czyli plasuje się w obszarze tego, co się od jakiegoś czasu określa jako NWOTHM. Premiera płyty "Metal in My Heart" odbędzie się 25 sierpnia nakładem niemieckiej wytwórni Metalapolis Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z tym teutońskimi korzeniami to jest pewna przesada, no chyba że się weźmie pod uwagę podobieństwo głosu Petera do innego Petera, a mianowicie Dirkschneidera i generalnie to BRECKFORTH stanowi swoistą wypadkową VANIZE i CHOLANE i kilkudziesięciu innych ekip niemieckich, które z większym lub mniejszym powodzeniem próbowały zdyskontować sukces ACCEPT z początku lat 80tych.  Świadczy o tym proste, rytmiczne granie w nieskomplikowanych aranżacyjnie kompozycjach, takich jak Reset My Sanity, Dynamite czy Danger, gdzie echa rockowego zabarwienia klasycznego dla MAD MAX są zdecydowanie słyszalne. Trudno o bardziej archetypowy dla tradycyjnego heavy metalu z Niemiec utwór niż przeciętny Social Suicide.</div>
<div style="text-align: justify;">A gdyby atut prostoty wysunąć w połączeniu z melodyjnością na miejsce pierwsze, to z pewnością bryluje dynamiczny Nighttrain to Paris. Trochę jest tu także umiarkowanie interesującego grania o heroicznym fundamencie w Digging in the Dirt i dużo lepszego w nostalgicznie zabarwionym Rest in Peace z udanym, klasycznie heavy metalowym niemieckim refrenem. Semi akustyczna ballada z tłem symfonicznym Wheel of Fortune jest bardzo dobra i ładnie eksponuje ten romantyczny nurt w metalu niemieckim, który zawsze był w nim obecny od lat 80tych, ale nigdy poza pojedynczymi utworami na płytach jakoś się gatunkowo nie wykrystalizował. Sztandarowy Metal in My Heart to faktycznie metal w sercu niemieckim i tu akurat przyjemnie słucha się tych potoczystych zwrotek, ale refren to już germańska kwadratowość z niższej półki ACCEPT czy UDO. I znowu nawiązania do MAD MAX w Need More Rock 'n' Roll i to taki zmetalizowany hard'n'heavy ze środkowych miejsc lokalnych radiowych list przebojów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie przewidywalne jako typowo heavy niemieckie, z dosyć twardymi gitarami, wykonanie poprawne, przy czym chyba więcej można było oczekiwać od samego Jürgena Brefortha jako gitarzysty. W MAD MAX wykazuje się jednak większą inwencją. </div>
<div style="text-align: justify;">Generalnie poprawny album dla fanów niemieckiej odmiany tradycyjnego heavy metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 23.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Metalapolis Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Breforth - Metal in My Heart (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/9/1149370.jpg?5819" border="0" alt="[Obrazek: 1149370.jpg?5819]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Reset My Sanity 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Digging in the Dirt 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dynamite 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rest in Peace 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wheel of Fortune 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Danger 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Metal in My Heart 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">8.Social Suicide 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Nighttrain to Paris 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.Need More Rock 'n' Roll 04:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Lenzschau - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jürgen Breforth - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Blumenthal - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jens Lükermann - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Arne Fleischhut - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BREFORTH to grupa stworzona przez Jürgena Brefortha, jednego z najbardziej zasłużonych rock/metalowych gitarzystów nieco starszego pokolenia, znanego z grupy MAD MAX, która z przerwami działa i nagrywa od roku 1981. Teraz, po ponad czterdziestu latach, korzystając z pomocy kompozytorskiej Peter Lenzschau Breforth ujawnia swoje zainteresowania nieco cięższym niż w MAD MAX graniem, wymieniając w inspiracjach heavy metal teutoński i NWOBHM, czyli plasuje się w obszarze tego, co się od jakiegoś czasu określa jako NWOTHM. Premiera płyty "Metal in My Heart" odbędzie się 25 sierpnia nakładem niemieckiej wytwórni Metalapolis Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z tym teutońskimi korzeniami to jest pewna przesada, no chyba że się weźmie pod uwagę podobieństwo głosu Petera do innego Petera, a mianowicie Dirkschneidera i generalnie to BRECKFORTH stanowi swoistą wypadkową VANIZE i CHOLANE i kilkudziesięciu innych ekip niemieckich, które z większym lub mniejszym powodzeniem próbowały zdyskontować sukces ACCEPT z początku lat 80tych.  Świadczy o tym proste, rytmiczne granie w nieskomplikowanych aranżacyjnie kompozycjach, takich jak Reset My Sanity, Dynamite czy Danger, gdzie echa rockowego zabarwienia klasycznego dla MAD MAX są zdecydowanie słyszalne. Trudno o bardziej archetypowy dla tradycyjnego heavy metalu z Niemiec utwór niż przeciętny Social Suicide.</div>
<div style="text-align: justify;">A gdyby atut prostoty wysunąć w połączeniu z melodyjnością na miejsce pierwsze, to z pewnością bryluje dynamiczny Nighttrain to Paris. Trochę jest tu także umiarkowanie interesującego grania o heroicznym fundamencie w Digging in the Dirt i dużo lepszego w nostalgicznie zabarwionym Rest in Peace z udanym, klasycznie heavy metalowym niemieckim refrenem. Semi akustyczna ballada z tłem symfonicznym Wheel of Fortune jest bardzo dobra i ładnie eksponuje ten romantyczny nurt w metalu niemieckim, który zawsze był w nim obecny od lat 80tych, ale nigdy poza pojedynczymi utworami na płytach jakoś się gatunkowo nie wykrystalizował. Sztandarowy Metal in My Heart to faktycznie metal w sercu niemieckim i tu akurat przyjemnie słucha się tych potoczystych zwrotek, ale refren to już germańska kwadratowość z niższej półki ACCEPT czy UDO. I znowu nawiązania do MAD MAX w Need More Rock 'n' Roll i to taki zmetalizowany hard'n'heavy ze środkowych miejsc lokalnych radiowych list przebojów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie przewidywalne jako typowo heavy niemieckie, z dosyć twardymi gitarami, wykonanie poprawne, przy czym chyba więcej można było oczekiwać od samego Jürgena Brefortha jako gitarzysty. W MAD MAX wykazuje się jednak większą inwencją. </div>
<div style="text-align: justify;">Generalnie poprawny album dla fanów niemieckiej odmiany tradycyjnego heavy metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 23.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Metalapolis Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Burning Sun]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4050</link>
			<pubDate>Sat, 29 Jul 2023 22:27:10 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4050</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Burning Sun - Wake of Ashes (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/5/1155192.jpg?0528" border="0" alt="[Obrazek: 1155192.jpg?0528]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Emaly 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bend the World 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Way of the Paladin 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hundred Lions 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Templar's Verdict 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Golden Wings 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Darkfang Keep 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Under the Burning Sun 05:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Intenational</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pancho Ireland - śpiew, gitara<br />
Zoltán Papi - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Międzykontynentalne alianse muzyczne są w heavy metalu coraz bardziej popularne i jednym z nich jest węgiersko-chilijski BURNING SUN, ekipa nowa, z której bardziej znany, choć nie za bardzo, jest Chilijczyk Francisco Javier Ireland Gajardo, czyli po prostu Pancho Ireland działający pod szyldem MERCILLES LAW, współpracujący z Cedem oraz wytwórnią Stormspell Records, która wyda debiut BURNING SUN 31 lipca bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takich związków z  Cedem jest tu więcej, bo zagrał on tu nie tylko solo w Templar's Verdict, ale i ogólnie ten speed/heavy metal jaki gra BURNING SUN przypomina twórczość Cedericka Forsberga poza BLAZON STONE. To taki mix stylu RUNELORD i bardziej rycerskiego ROCKA ROLLAS z pewną domieszką innego szwedzkiego zespołu ENFORCER. Tyle, że powielanie tych wzorców wyszło przeciętnie. Pancho Ireland jest sprawnym gitarzystą, trudno jednak uznać, że gra z polotem, a sola wykonane przez gości, w tym poza Cedem przez Alessio Perardi z włoskiego AIRBORN są lepsze i bardziej pomysłowe. Wokalnie Pancho także bardzo daleko do znakomitej chilijskiej czołówki i w sumie mamy tu zestaw kompozycji do siebie podobnych, zbliżonych w głównych muzycznych motywach, raczej szybkich tempach (Emaly, Way of the Paladin,Templar's Verdict czy też Darkfang Keep) i zbudowanych według jednego schematu, czyli bojowo i do przodu. To by było nawet dobre, skoro to epickie, heroiczne granie, ale tu potrzeba jeszcze rozpoznawalnych, nośnych melodii i niszczących refrenów, a tego po prostu nie ma. Jest granie poprawne, miejscami nawet interesujące, ale realnych killerów brak, tak jak brak większego dopracowania aranżacji i ich urozmaicenia, bo trudno za takie uznać pojawienie się głosu żeńskiego Czeszki Aleny Krákorovej (NOCTURNAL PESTILENCE). Czasem trochę rokendrola tu przemycają, jak w Bend the World i może to nawet lepiej się chwilami prezentuje niż metal magii i miecza... Jaka jest jakościowa różnica w śpiewie Pancho Ireland i Alessio Perardi słychać w Hundred Lions, gdzie to Włoch jest mistrzem ceremonii. Im zespół gra szybciej, tym jest to lepsze i pewnie najlepszy jest Golden Wings, ale i to nie jest nic mocniej zapadającego w pamięć, ani oryginalnego. Proponowany na zakończenie epicko - speedowy Under the Burning Sun kontrowersyjny z oczywistych powodów. Takie sobie wokale, słaba część instrumentalna.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Alessio Perardi wykonał także mix i mastering, ale zasadniczo nie wyszedł poza krąg szwedzkiego (a nie włoskiego!) ustawienia soundu, przez co ta Szwecja cały czas tu chodzi po głowie. Niestety, nie jest to Szwecja pierwszoligowa... Poprawny album, do gatunku jednak zupełnie nic nie wnoszący.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Stormspell Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Burning Sun - Wake of Ashes (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/5/1155192.jpg?0528" border="0" alt="[Obrazek: 1155192.jpg?0528]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Emaly 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bend the World 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Way of the Paladin 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hundred Lions 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Templar's Verdict 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Golden Wings 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Darkfang Keep 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Under the Burning Sun 05:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Intenational</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pancho Ireland - śpiew, gitara<br />
Zoltán Papi - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Międzykontynentalne alianse muzyczne są w heavy metalu coraz bardziej popularne i jednym z nich jest węgiersko-chilijski BURNING SUN, ekipa nowa, z której bardziej znany, choć nie za bardzo, jest Chilijczyk Francisco Javier Ireland Gajardo, czyli po prostu Pancho Ireland działający pod szyldem MERCILLES LAW, współpracujący z Cedem oraz wytwórnią Stormspell Records, która wyda debiut BURNING SUN 31 lipca bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takich związków z  Cedem jest tu więcej, bo zagrał on tu nie tylko solo w Templar's Verdict, ale i ogólnie ten speed/heavy metal jaki gra BURNING SUN przypomina twórczość Cedericka Forsberga poza BLAZON STONE. To taki mix stylu RUNELORD i bardziej rycerskiego ROCKA ROLLAS z pewną domieszką innego szwedzkiego zespołu ENFORCER. Tyle, że powielanie tych wzorców wyszło przeciętnie. Pancho Ireland jest sprawnym gitarzystą, trudno jednak uznać, że gra z polotem, a sola wykonane przez gości, w tym poza Cedem przez Alessio Perardi z włoskiego AIRBORN są lepsze i bardziej pomysłowe. Wokalnie Pancho także bardzo daleko do znakomitej chilijskiej czołówki i w sumie mamy tu zestaw kompozycji do siebie podobnych, zbliżonych w głównych muzycznych motywach, raczej szybkich tempach (Emaly, Way of the Paladin,Templar's Verdict czy też Darkfang Keep) i zbudowanych według jednego schematu, czyli bojowo i do przodu. To by było nawet dobre, skoro to epickie, heroiczne granie, ale tu potrzeba jeszcze rozpoznawalnych, nośnych melodii i niszczących refrenów, a tego po prostu nie ma. Jest granie poprawne, miejscami nawet interesujące, ale realnych killerów brak, tak jak brak większego dopracowania aranżacji i ich urozmaicenia, bo trudno za takie uznać pojawienie się głosu żeńskiego Czeszki Aleny Krákorovej (NOCTURNAL PESTILENCE). Czasem trochę rokendrola tu przemycają, jak w Bend the World i może to nawet lepiej się chwilami prezentuje niż metal magii i miecza... Jaka jest jakościowa różnica w śpiewie Pancho Ireland i Alessio Perardi słychać w Hundred Lions, gdzie to Włoch jest mistrzem ceremonii. Im zespół gra szybciej, tym jest to lepsze i pewnie najlepszy jest Golden Wings, ale i to nie jest nic mocniej zapadającego w pamięć, ani oryginalnego. Proponowany na zakończenie epicko - speedowy Under the Burning Sun kontrowersyjny z oczywistych powodów. Takie sobie wokale, słaba część instrumentalna.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Alessio Perardi wykonał także mix i mastering, ale zasadniczo nie wyszedł poza krąg szwedzkiego (a nie włoskiego!) ustawienia soundu, przez co ta Szwecja cały czas tu chodzi po głowie. Niestety, nie jest to Szwecja pierwszoligowa... Poprawny album, do gatunku jednak zupełnie nic nie wnoszący.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Stormspell Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Battle Born]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4033</link>
			<pubDate>Thu, 29 Jun 2023 14:07:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4033</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Battle Born - Blood, Fire, Magic &amp; Steel (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/7/1137463.jpg?2504" border="0" alt="[Obrazek: 1137463.jpg?2504]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Wind Caller 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragon Heart 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blood and Fire 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Power Force 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.When Empires Die 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Endless Grey 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">7.Fire Storm 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.Down Your Drinks and Raise Your Swords 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.Meridia 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ride North for Winterhold 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">11.Sky Guard You 04:02</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jack Reynolds - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Will Kerr - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Tom O'Dell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Charles Lamacraft-Perrett - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz:</div>
<div style="text-align: justify;">Ethan Bishop - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po tym jak DRAGONFORCE zaczął grać muzykę dla przedszkolaków, a POWER QUEST po raz drugi się rozwiązała w roku 2023, brytyjska scena heroicznego melodyjnego power metalu prawie opustoszała. Prawie, bo nadal nadzieją pozostał BATTLE BORN z Southampton, założony w roku 2018. Zwrócił on na siebie uwagę w 2020 mini albumem "Battle Born" z łagodnym fantasy power metalem z linii POWER QUEST. Był to album poprawny, ale niektórzy nieco na wyrost okrzyknęli tę ekipę power metalową nadzieją Anglii i z dużym zainteresowaniem oczekiwali na debiut zespołu w ramach pełnego albumu. To się w końcu stało w maju 2023, a płytę wydała wytwórnia Prosthetic Records z Los Angeles. Gościnnie na basie zagrał tu Ethan Bishop.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zagrali nieco ostrzej i nieco ciężej niż na swoim mini LP, ale Jack Reynolds nadal pozostał wokalistą o łagodnym głosie. Co ciekawe, już taki łagodny jako Swagrath w melodic black metalowym BYKURIUS to on nie jest... Na basie zagrał gościnnie jego kolega z tej formacji Muzgash. Tu jednak Reynolds całkiem przekonująco radzi sobie z power metalowymi natarciami dwóch gitarzystów i wszystko razem przypomina taki nieco mniej speedowy DRAGONFORCE z pierwszych płyty z mało oryginalnymi melodiami, ale w całokształcie się tego słucha dobrze. Czasem lekko zwalniają, są romantyczni, co podkreślają skromne, ale gustowne partie klawiszowe Kerra. Do wykonania trudno mieć jakieś uwagi, to grupa złożona z muzyków kompetentnych, jednak naprawdę brak oryginalności. Przelatuje Wind Caller, Dragon Heart, Blood and Fire i jakoś poza tym, że to dobry melodic power metal, nic więcej powiedzieć nie można. To wszystko już było kiedyś, a do tego brak punktu zaczepienia w postaci jakiegoś zapadającego w pamięć refrenu czy serii podnoszących ciśnienie riffów i solowych zagrywek gitarzystów. Solidny, poparty techniką schematyzm i niewiele ponadto. Celowo się tu zatrzymałem na Blood and Fire, bo o power pop dance, o czymś po prostu kompromitującym, powinno się tu w ogóle zamilczeć, a ten utwór na płycie w żadnym wypadku nie powinien się znaleźć. Niech tam DRAGONFORCE w obecnej kondycji gra takie rzeczy. Na szczęście When Empires Die to powrót na pozycje takiego heroicznego power metalu, który nikomu krzywdy nie robi, a chórki są niezłe, choć do tych jakie tworzą goście w ekipach szwedzkich czy niemieckich brakuje bardzo dużo. Pastelowa ballada The Endless Grey jest niestety słaba, a wokal przesadnie wysoki i udramatyzowany. Echa MANOWAR w refrenie doskonale słyszalne, ale by to zabrzmiało jak należy, to trzeba mocy, na jaką ten zespół na tej płycie nie stać. Jeszcze raz pojawia się problem braku oryginalności...  </div>
<div style="text-align: justify;">Fire Storm to styl i poziom z początku płyty, większe nadzieje robi triumfalny wstęp do Down Your Drinks and Raise Your Swords i to jest najlepsze, co można usłyszeć do tej pory i przypomina się oczywiście niemiecki MAJESTY, zwłaszcza w bojowym, pełnym optymizmu refrenie. Meridia to znowu łagodny, nieco podszyty rockiem numer bez głębszej historii, Ride North for Winterhold był już wiele razy w przeszłości i brzmi prawie jak cover czegoś z POWER QUEST, a przecież cover to nie jest. Och, ten brak oryginalności... Także w zwiewnym i miejscami sentymentalnym i romantycznym Sky Guard You. Ale jest dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyborne, bo  mix i mastering zrobił Mistrz Sebastian "Seeb" Levermann i to na pewno jest poziom światowy. Przy okazji "Seeb" nawiązał do brzmienia POWER QUEST z okresu włoskiego i to taka sympatyczna reminiscencja.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie, jest sympatycznie. Ten album nie wnosi nic nowego do gatunku, nie  jest to granie zmuszające do pędzenia z halabardą na smoki, ale należy pamiętać, że to grupa brytyjska i podtrzymuje honor Albionu w tej trudnej konkurencji, jaką jest melodyjny heroiczny power metal w sytuacji, gdy inni już dali za wygraną.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Battle Born - Blood, Fire, Magic &amp; Steel (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/7/1137463.jpg?2504" border="0" alt="[Obrazek: 1137463.jpg?2504]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Wind Caller 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragon Heart 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blood and Fire 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Power Force 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.When Empires Die 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Endless Grey 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">7.Fire Storm 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.Down Your Drinks and Raise Your Swords 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.Meridia 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ride North for Winterhold 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">11.Sky Guard You 04:02</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jack Reynolds - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Will Kerr - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Tom O'Dell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Charles Lamacraft-Perrett - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz:</div>
<div style="text-align: justify;">Ethan Bishop - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po tym jak DRAGONFORCE zaczął grać muzykę dla przedszkolaków, a POWER QUEST po raz drugi się rozwiązała w roku 2023, brytyjska scena heroicznego melodyjnego power metalu prawie opustoszała. Prawie, bo nadal nadzieją pozostał BATTLE BORN z Southampton, założony w roku 2018. Zwrócił on na siebie uwagę w 2020 mini albumem "Battle Born" z łagodnym fantasy power metalem z linii POWER QUEST. Był to album poprawny, ale niektórzy nieco na wyrost okrzyknęli tę ekipę power metalową nadzieją Anglii i z dużym zainteresowaniem oczekiwali na debiut zespołu w ramach pełnego albumu. To się w końcu stało w maju 2023, a płytę wydała wytwórnia Prosthetic Records z Los Angeles. Gościnnie na basie zagrał tu Ethan Bishop.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zagrali nieco ostrzej i nieco ciężej niż na swoim mini LP, ale Jack Reynolds nadal pozostał wokalistą o łagodnym głosie. Co ciekawe, już taki łagodny jako Swagrath w melodic black metalowym BYKURIUS to on nie jest... Na basie zagrał gościnnie jego kolega z tej formacji Muzgash. Tu jednak Reynolds całkiem przekonująco radzi sobie z power metalowymi natarciami dwóch gitarzystów i wszystko razem przypomina taki nieco mniej speedowy DRAGONFORCE z pierwszych płyty z mało oryginalnymi melodiami, ale w całokształcie się tego słucha dobrze. Czasem lekko zwalniają, są romantyczni, co podkreślają skromne, ale gustowne partie klawiszowe Kerra. Do wykonania trudno mieć jakieś uwagi, to grupa złożona z muzyków kompetentnych, jednak naprawdę brak oryginalności. Przelatuje Wind Caller, Dragon Heart, Blood and Fire i jakoś poza tym, że to dobry melodic power metal, nic więcej powiedzieć nie można. To wszystko już było kiedyś, a do tego brak punktu zaczepienia w postaci jakiegoś zapadającego w pamięć refrenu czy serii podnoszących ciśnienie riffów i solowych zagrywek gitarzystów. Solidny, poparty techniką schematyzm i niewiele ponadto. Celowo się tu zatrzymałem na Blood and Fire, bo o power pop dance, o czymś po prostu kompromitującym, powinno się tu w ogóle zamilczeć, a ten utwór na płycie w żadnym wypadku nie powinien się znaleźć. Niech tam DRAGONFORCE w obecnej kondycji gra takie rzeczy. Na szczęście When Empires Die to powrót na pozycje takiego heroicznego power metalu, który nikomu krzywdy nie robi, a chórki są niezłe, choć do tych jakie tworzą goście w ekipach szwedzkich czy niemieckich brakuje bardzo dużo. Pastelowa ballada The Endless Grey jest niestety słaba, a wokal przesadnie wysoki i udramatyzowany. Echa MANOWAR w refrenie doskonale słyszalne, ale by to zabrzmiało jak należy, to trzeba mocy, na jaką ten zespół na tej płycie nie stać. Jeszcze raz pojawia się problem braku oryginalności...  </div>
<div style="text-align: justify;">Fire Storm to styl i poziom z początku płyty, większe nadzieje robi triumfalny wstęp do Down Your Drinks and Raise Your Swords i to jest najlepsze, co można usłyszeć do tej pory i przypomina się oczywiście niemiecki MAJESTY, zwłaszcza w bojowym, pełnym optymizmu refrenie. Meridia to znowu łagodny, nieco podszyty rockiem numer bez głębszej historii, Ride North for Winterhold był już wiele razy w przeszłości i brzmi prawie jak cover czegoś z POWER QUEST, a przecież cover to nie jest. Och, ten brak oryginalności... Także w zwiewnym i miejscami sentymentalnym i romantycznym Sky Guard You. Ale jest dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyborne, bo  mix i mastering zrobił Mistrz Sebastian "Seeb" Levermann i to na pewno jest poziom światowy. Przy okazji "Seeb" nawiązał do brzmienia POWER QUEST z okresu włoskiego i to taka sympatyczna reminiscencja.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie, jest sympatycznie. Ten album nie wnosi nic nowego do gatunku, nie  jest to granie zmuszające do pędzenia z halabardą na smoki, ale należy pamiętać, że to grupa brytyjska i podtrzymuje honor Albionu w tej trudnej konkurencji, jaką jest melodyjny heroiczny power metal w sytuacji, gdy inni już dali za wygraną.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Bloody Nightmare]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3993</link>
			<pubDate>Wed, 03 May 2023 19:39:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3993</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Bloody Nightmare - Pillars of Chaos (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/3/1123176.jpg?5329" border="0" alt="[Obrazek: 1123176.jpg?5329]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hellix 01:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nightriders 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Till the Grave 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Pillars of Chaos 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">5.Poisonous (Breathe the End) 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">6.Midnight Legion 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Excessive Pleasure 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Street Rock n' Roll 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Just a Matter of Time 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Celestial Wisdom 02:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kolumbia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alexander Daza - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Torres - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Miguel Angel Real - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Hanner Robles - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Metalowa scena w Kolumbii jest bogata, jej tradycje sięgają lat 80tych, ukazało się bardzo dużo płyt i zaistniało bardzo dużo zespołów z tego kraju. Jednak brak tam grup wpływowych, wybitnych, ekscytujących, formatu sięgającego ponad Kolumbię i w ramach popularności w Europie czy USA zdecydowanie przegrywają one z zespołami z Argentyny, Brazylii czy Chile. Nie brak w Kolumbii uzdolnionych gitarzystów, jest kilku wysokiej klasy perkusistów i kilka wartych odnotowania metalowych gardeł, ale poza może ENERGEMA jakoś żaden z tych zespołów niczym w Europie do siebie nie przyciągnął, choć przecież i ENERGEMA to także nie jest jakaś najwyższych lotów eksportowa wizytówka z tego kraju. Te płyty z Kolumbii są sprawnie odegranymi zestawami kompozycji bez polotu i jeśli czasem się tam trafi jakiś hit czy killer, to jest to zjawisko rzadkie i przytłoczone przez ogólną heavy metalową przeciętność i powszedniość.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ten pejzaż wpisuje się także grupa BLOODY NIGHTMARE z Bogoty, istniejąca od roku 2010 i mająca do tej pory na koncie jeden album "Hellwolf" z tradycyjnym speed/heavy metalem z domieszką thrashu, wydanym w roku 2018. Teraz, 23 maja 2023 w ramach kontraktu z madrycką wytwórnią Fighter Records, przedstawi ona drugi LP, zatytułowany "Pillars of Chaos".</div>
<div style="text-align: justify;">Nowy gitarzysta i nowy perkusista pojawił się tutaj w porównaniu ze składem z debiutu i obaj grają dobrze, jednak nie są w stanie przełamać tej kolumbijskiej metalowej poprawności. Zespół poszedł do przodu zdecydowanie, unikając siermiężnej i topornej interpretacji pojęcia speed/heavy, odszedł od fundamentu thrashowego i rozgrywania całości siłowo, ale przecież w żadnym aspekcie nie błyszczy. Wprowadzone do szybkich kompozycji akcenty rockowe o przebojowym charakterze nie są na tyle chwytliwe w refrenach czy motywach głównych, by uznać je za błyskotliwe. Są spore echa i reminiscencje stylu melodyjnego speed metalu, budowanego w Niemczech od połowy lat 80tych, to się słyszy niemal od początku do końca, ale czy wybór takich inspiracji jest słuszny w przypadku kolumbijskiego wariantu takiego grania, to już kwestia dyskusyjna. Oddzielne momenty, fragmenty przykuwają na chwilę uwagę, ale w sumie niewiele ponadto. Może by zabrzmiało to lepiej, gdyby Alexander Daza skupił się tylko na grze na gitarze, a partie wokalne powierzył zupełnie komuś innemu, bo jego wysokie zaśpiewy są nieciekawe, takie nawet w dobie obecnej archaiczne i albo się robi pełny oldchool speedowy lat 80tych, albo się buduje speed heavy melodic metalową koncepcję doby współczesnej, stanowiącą oś muzyczną tej akurat płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podobne do siebie i mało atrakcyjne melodycznie kompozycje tu się znalazły, choć słychać, że grupa stara się za wszelką cenę uniknąć jednorodności.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden aspekt należy zdecydowanie pochwalić. Brzmienie jest wyborne, klarowne, pozbawione surowego, garażowego prymitywizmu i tu należy wymienić z nazwiska argentyńskiego inżyniera dźwięku Juliana Chapero, który wykonał mastering. Zdolny fachowiec młodego pokolenia i mam nadzieję, że jeszcze o nim usłyszymy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeszcze jedna płyta z Kolumbii ani dobra, ani zła. Po prostu heavy metal z Kolumbii...</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.05.202</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">3</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter R</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ecords.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Bloody Nightmare - Pillars of Chaos (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/3/1123176.jpg?5329" border="0" alt="[Obrazek: 1123176.jpg?5329]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hellix 01:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nightriders 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Till the Grave 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Pillars of Chaos 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">5.Poisonous (Breathe the End) 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">6.Midnight Legion 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.Excessive Pleasure 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Street Rock n' Roll 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Just a Matter of Time 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Celestial Wisdom 02:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kolumbia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alexander Daza - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Torres - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Miguel Angel Real - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Hanner Robles - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Metalowa scena w Kolumbii jest bogata, jej tradycje sięgają lat 80tych, ukazało się bardzo dużo płyt i zaistniało bardzo dużo zespołów z tego kraju. Jednak brak tam grup wpływowych, wybitnych, ekscytujących, formatu sięgającego ponad Kolumbię i w ramach popularności w Europie czy USA zdecydowanie przegrywają one z zespołami z Argentyny, Brazylii czy Chile. Nie brak w Kolumbii uzdolnionych gitarzystów, jest kilku wysokiej klasy perkusistów i kilka wartych odnotowania metalowych gardeł, ale poza może ENERGEMA jakoś żaden z tych zespołów niczym w Europie do siebie nie przyciągnął, choć przecież i ENERGEMA to także nie jest jakaś najwyższych lotów eksportowa wizytówka z tego kraju. Te płyty z Kolumbii są sprawnie odegranymi zestawami kompozycji bez polotu i jeśli czasem się tam trafi jakiś hit czy killer, to jest to zjawisko rzadkie i przytłoczone przez ogólną heavy metalową przeciętność i powszedniość.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ten pejzaż wpisuje się także grupa BLOODY NIGHTMARE z Bogoty, istniejąca od roku 2010 i mająca do tej pory na koncie jeden album "Hellwolf" z tradycyjnym speed/heavy metalem z domieszką thrashu, wydanym w roku 2018. Teraz, 23 maja 2023 w ramach kontraktu z madrycką wytwórnią Fighter Records, przedstawi ona drugi LP, zatytułowany "Pillars of Chaos".</div>
<div style="text-align: justify;">Nowy gitarzysta i nowy perkusista pojawił się tutaj w porównaniu ze składem z debiutu i obaj grają dobrze, jednak nie są w stanie przełamać tej kolumbijskiej metalowej poprawności. Zespół poszedł do przodu zdecydowanie, unikając siermiężnej i topornej interpretacji pojęcia speed/heavy, odszedł od fundamentu thrashowego i rozgrywania całości siłowo, ale przecież w żadnym aspekcie nie błyszczy. Wprowadzone do szybkich kompozycji akcenty rockowe o przebojowym charakterze nie są na tyle chwytliwe w refrenach czy motywach głównych, by uznać je za błyskotliwe. Są spore echa i reminiscencje stylu melodyjnego speed metalu, budowanego w Niemczech od połowy lat 80tych, to się słyszy niemal od początku do końca, ale czy wybór takich inspiracji jest słuszny w przypadku kolumbijskiego wariantu takiego grania, to już kwestia dyskusyjna. Oddzielne momenty, fragmenty przykuwają na chwilę uwagę, ale w sumie niewiele ponadto. Może by zabrzmiało to lepiej, gdyby Alexander Daza skupił się tylko na grze na gitarze, a partie wokalne powierzył zupełnie komuś innemu, bo jego wysokie zaśpiewy są nieciekawe, takie nawet w dobie obecnej archaiczne i albo się robi pełny oldchool speedowy lat 80tych, albo się buduje speed heavy melodic metalową koncepcję doby współczesnej, stanowiącą oś muzyczną tej akurat płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podobne do siebie i mało atrakcyjne melodycznie kompozycje tu się znalazły, choć słychać, że grupa stara się za wszelką cenę uniknąć jednorodności.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden aspekt należy zdecydowanie pochwalić. Brzmienie jest wyborne, klarowne, pozbawione surowego, garażowego prymitywizmu i tu należy wymienić z nazwiska argentyńskiego inżyniera dźwięku Juliana Chapero, który wykonał mastering. Zdolny fachowiec młodego pokolenia i mam nadzieję, że jeszcze o nim usłyszymy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeszcze jedna płyta z Kolumbii ani dobra, ani zła. Po prostu heavy metal z Kolumbii...</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.05.202</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">3</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter R</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ecords.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Blazon Rite]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3980</link>
			<pubDate>Fri, 14 Apr 2023 19:38:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3980</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Blazon Rite - Wild Rites and Ancient Songs (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/1/1/1111610.jpg?4629" border="0" alt="[Obrazek: 1111610.jpg?4629]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Autumn Fear Brings Winter Doom 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Salvage What You Can of the Night 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Fall of a Once Great House 06:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mark of the Stormborn Riders 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wild Rites and Ancient Songs 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Troubadours of the Final Quarrel 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Coming Tide of Yule 04:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Johnny Halladay - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pierson Roe - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">James Kirn - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Devin Graham - gitara basowa<br />
 Ryan Haley - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">BLAZON RITE z Filadelfii debiutował albumem "Endless Halls of Golden Totem" w roku 2021, wydanym przez włoską wytwórnię Gates of Hell Records. Tamta płyta była po prostu poprawnym albumem z umiarkowanie epickim metalem, jaki można by odnieść do kategorii heavy/doom w manierze amerykańskiej i trochę tu i ARGUS, i MANILLA ROAD... Teraz, dwa lata później, Gates of Hell w kwietniu prezentuje drugi LP zespołu i można zaobserwować istotne zmiany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć heavy/epic doomowo się to zaczyna w przeciętnym Autumn Fear Brings Winter Doom, to dalej jest znacznie ciekawiej i słychać, że grupa eksploruje obszary bardziej klasycznych heavy metalowych brzmień lat 80tych i zdecydowanie dołącza do nurtu NWOTHM, przy czym nadal w stylistyce amerykańskiej. Szybciej, bardziej energicznie grają w bujającym rockowo Salvage What You Can of the Night. Zadziornie i bojowo śpiewa Johnny Halladay mocnym męskim głosem i wszystko składa się w zwartą, heroiczną całość. Refren może nie jest zbyt imponujący, ale ogólny zapał gitarzystów jest godny odnotowania. Różnicują klimaty wprowadzając łagodny, poetycki wstęp akustyczny do The Fall of a Once Great House, a tej epickości amerykańskiej zdecydowanie nie brakuje. Moc narasta niezauważalnie i jest bardzo dobrze, a potem dokładają szybkość i energią przypominają tradycyjne grupy USPM. Udana melodia, udana aranżacja i rozplanowanie całości. Jak starannie został przygotowany ten album pokazuje partia świetnie brzmiącego metalicznego basu, właśnie w tym utworze. Duży postęp w stosunku do nieco nonszalanckiej produkcji debiutu. Zresztą, samo pozyskanie do składu basisty Devida Grahama, który tu wprowadził się jako debiutant znakomicie, było krokiem bardzo słusznym. Ładnie się prezentuje pełen gitarowych ornamentacji i speedowych inklinacji Mark of the Stormborn Riders, mogli jednak zachować te szybkie tempa także dla refrenu. W początkowej fazie Wild Rites and Ancient Songs powraca delikatna gitara akustyczna, potem jednak przyspieszają i jest tu dostojna umiarkowana surowość epicka MANILLA ROAD. Troubadours of the Final Quarrel jest znakomity w melodii generowanej przez obu gitarzystów i tu USPM w heroicznym stylu króluje od początku do końca. Najszybsze partie speed/heavy/power metalowe najwyższej klasy!</div>
<div style="text-align: justify;">Łagodniej, ale z mocnymi akcentami i fragmentami rycersko się prezentują w The Coming Tide of Yule i ten utwór jednoznacznie podsumowuje ogólną muzyczną filozofię tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie wejście bezpośrednio w nurt NWOTHM było właściwym posunięciem. Może brakuje tu zdecydowanie atakujących potęgą i epickością refrenów, ale wszystko inne zasługuje na pewno na uwagę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.04.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Blazon Rite - Wild Rites and Ancient Songs (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/1/1/1111610.jpg?4629" border="0" alt="[Obrazek: 1111610.jpg?4629]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Autumn Fear Brings Winter Doom 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Salvage What You Can of the Night 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Fall of a Once Great House 06:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mark of the Stormborn Riders 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wild Rites and Ancient Songs 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Troubadours of the Final Quarrel 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Coming Tide of Yule 04:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Johnny Halladay - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pierson Roe - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">James Kirn - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Devin Graham - gitara basowa<br />
 Ryan Haley - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">BLAZON RITE z Filadelfii debiutował albumem "Endless Halls of Golden Totem" w roku 2021, wydanym przez włoską wytwórnię Gates of Hell Records. Tamta płyta była po prostu poprawnym albumem z umiarkowanie epickim metalem, jaki można by odnieść do kategorii heavy/doom w manierze amerykańskiej i trochę tu i ARGUS, i MANILLA ROAD... Teraz, dwa lata później, Gates of Hell w kwietniu prezentuje drugi LP zespołu i można zaobserwować istotne zmiany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć heavy/epic doomowo się to zaczyna w przeciętnym Autumn Fear Brings Winter Doom, to dalej jest znacznie ciekawiej i słychać, że grupa eksploruje obszary bardziej klasycznych heavy metalowych brzmień lat 80tych i zdecydowanie dołącza do nurtu NWOTHM, przy czym nadal w stylistyce amerykańskiej. Szybciej, bardziej energicznie grają w bujającym rockowo Salvage What You Can of the Night. Zadziornie i bojowo śpiewa Johnny Halladay mocnym męskim głosem i wszystko składa się w zwartą, heroiczną całość. Refren może nie jest zbyt imponujący, ale ogólny zapał gitarzystów jest godny odnotowania. Różnicują klimaty wprowadzając łagodny, poetycki wstęp akustyczny do The Fall of a Once Great House, a tej epickości amerykańskiej zdecydowanie nie brakuje. Moc narasta niezauważalnie i jest bardzo dobrze, a potem dokładają szybkość i energią przypominają tradycyjne grupy USPM. Udana melodia, udana aranżacja i rozplanowanie całości. Jak starannie został przygotowany ten album pokazuje partia świetnie brzmiącego metalicznego basu, właśnie w tym utworze. Duży postęp w stosunku do nieco nonszalanckiej produkcji debiutu. Zresztą, samo pozyskanie do składu basisty Devida Grahama, który tu wprowadził się jako debiutant znakomicie, było krokiem bardzo słusznym. Ładnie się prezentuje pełen gitarowych ornamentacji i speedowych inklinacji Mark of the Stormborn Riders, mogli jednak zachować te szybkie tempa także dla refrenu. W początkowej fazie Wild Rites and Ancient Songs powraca delikatna gitara akustyczna, potem jednak przyspieszają i jest tu dostojna umiarkowana surowość epicka MANILLA ROAD. Troubadours of the Final Quarrel jest znakomity w melodii generowanej przez obu gitarzystów i tu USPM w heroicznym stylu króluje od początku do końca. Najszybsze partie speed/heavy/power metalowe najwyższej klasy!</div>
<div style="text-align: justify;">Łagodniej, ale z mocnymi akcentami i fragmentami rycersko się prezentują w The Coming Tide of Yule i ten utwór jednoznacznie podsumowuje ogólną muzyczną filozofię tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie wejście bezpośrednio w nurt NWOTHM było właściwym posunięciem. Może brakuje tu zdecydowanie atakujących potęgą i epickością refrenów, ale wszystko inne zasługuje na pewno na uwagę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.04.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Barren Cross]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3979</link>
			<pubDate>Sun, 09 Apr 2023 21:18:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3979</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Barren Cross - Rock for the King (1986)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/6/0/4/26047.jpg?2459" border="0" alt="[Obrazek: 26047.jpg?2459]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dying Day 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.He Loves You 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.It's All Come True 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Believe 02:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Going Nowhere 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rock for the King 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Give Your Life 02:53</div>
<div style="text-align: justify;">8.Just a Touch 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">9.Light the Flame 05:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1986</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Lee (Michael Drive) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ray Parris - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jim LaVerde - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Whitaker - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W połowie lat 80tych christian metal w USA zaczął być bardzo popularny, na pewno za sprawą STRYPER, ale także i rockowych ekip z różnych stron kraju. Powstawały nowe zespoły, w tym właśnie BARREN CROSS z Los Angeles, który założono w 1983. W 1985 grupa przedstawiła niskonakładowy mini LP "Believe", który zwrócił uwagę wytwórni Star Song z Houston, specjalizującej się w różnych gatunkach muzyki christian. Interesujący jest fakt, że płyta "Rock for the King" była pierwszą w kategorii metal wydaną przez tę wytwórnię. Album ukazał się w roku 1986, także w wersji CD, co było wówczas jeszcze swoistą nowinką technologiczną.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół zagrał metal klasyczny, dosyć szybki i mocny, bez hard rockowego zacięcia i rock /arena czarowania publiczności, także bez wzniosłych chórów i refrenów gospel hymnowych. W tekstach zespół odróżniał się od innych gniewną próbą tłumaczenia zła w zjawiskach społecznych, w miejsce typowego ich christian metalowego osądzania. Grupa znalazła grono słuchaczy zbliżone do BLOODGOOD, oczekujących bardziej metalu niż rocka i hard rocka spod znaku STRYPER.</div>
<div style="text-align: justify;">Gniewne teksty znalazły ujście w dynamicznej muzyce, dosyć prostej, opartej na dobrej grze duetu Lee-Paris, przy czym jako wokalista Lee prezentuje się dosyć przeciętnie i siłą są bardziej dopracowane chórki oparte na wielogłosowych harmoniach wokalnych. Pewnie, że można w tym wszystkim doszukać się pierwiastków glamu w Dying Day, ale są tu i gitarowe partie odnoszące się do power metalu. Jest także coś z BLACK SABBATH z Dio w He Loves You z łagodniejszym refleksyjnym refrenem i jest ukłon w stronę archetypowego christian metalu, lecz bez zbędnych przerysowanych uniesień. Jest w tej kompozycji także seria najbardziej zapadających w pamięć solówek, jakie znalazły się na albumach BARREN CROSS.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem mocno akcentują basem i grają w rytmice niemal NWOBHM (It's All Come True), zdecydowanie odnoszą się do niemal heroicznego heavy metalu w krótkim i treściwym Believe z partią wysuniętego na czoło basu i dramatycznym śpiewem Mike Lee, także z wykorzystaniem wysokich zaśpiewów, które wychodzą mu bardzo dobrze. Na pełny numer akustyczny się nie zdecydowali i tak się tylko zaczyna ogólnie dosyć surowy Going Nowhere. Tytułowy numer Rock for the King to dosyć wolny song z serią długich wybrzmiewań gitarowych i refrenem zdecydowanie przeznaczonym do wspólnego z publicznością  śpiewania na koncertach. Trochę to takie przyciężkie, i w Give Your Life te wolne ciężko grane zwrotki stoją dla urozmaicenia w opozycji do szybkiego, chwytliwego refrenu z chórkami. I trochę riffów z arsenału SAXON na okrasę. Także w szybkim i płynnie zagranym Just a Touch, który jest jedną z najbardziej chwytliwych na albumie. Na koniec nieco niespodziewany gatunkowo łagodny, pastelowy song z elementami progresywnego rocka, średnio udany, ale wskazujący, że takie utwory pasują... Mike Lee. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół miał to szczęście, że mastering wykonało znakomite studio Capitol z Los Angeles i brzmienie jest jak na swoje czasy bardzo dobre. Niemniej, po kilku latach ta płyta i tak była remasterowana (wydanie Medusa Records z 1990). Płyta zyskała przychylność fanów, choć głównie z kręgu christian metalu, co pozwoliło grupie podpisać intratny kontrakt z potentatem przemysłu fonograficznego - kalifornijską Enigma.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.04.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Barren Cross - Rock for the King (1986)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/6/0/4/26047.jpg?2459" border="0" alt="[Obrazek: 26047.jpg?2459]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dying Day 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.He Loves You 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.It's All Come True 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Believe 02:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Going Nowhere 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rock for the King 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Give Your Life 02:53</div>
<div style="text-align: justify;">8.Just a Touch 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">9.Light the Flame 05:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1986</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Lee (Michael Drive) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ray Parris - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jim LaVerde - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Whitaker - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W połowie lat 80tych christian metal w USA zaczął być bardzo popularny, na pewno za sprawą STRYPER, ale także i rockowych ekip z różnych stron kraju. Powstawały nowe zespoły, w tym właśnie BARREN CROSS z Los Angeles, który założono w 1983. W 1985 grupa przedstawiła niskonakładowy mini LP "Believe", który zwrócił uwagę wytwórni Star Song z Houston, specjalizującej się w różnych gatunkach muzyki christian. Interesujący jest fakt, że płyta "Rock for the King" była pierwszą w kategorii metal wydaną przez tę wytwórnię. Album ukazał się w roku 1986, także w wersji CD, co było wówczas jeszcze swoistą nowinką technologiczną.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół zagrał metal klasyczny, dosyć szybki i mocny, bez hard rockowego zacięcia i rock /arena czarowania publiczności, także bez wzniosłych chórów i refrenów gospel hymnowych. W tekstach zespół odróżniał się od innych gniewną próbą tłumaczenia zła w zjawiskach społecznych, w miejsce typowego ich christian metalowego osądzania. Grupa znalazła grono słuchaczy zbliżone do BLOODGOOD, oczekujących bardziej metalu niż rocka i hard rocka spod znaku STRYPER.</div>
<div style="text-align: justify;">Gniewne teksty znalazły ujście w dynamicznej muzyce, dosyć prostej, opartej na dobrej grze duetu Lee-Paris, przy czym jako wokalista Lee prezentuje się dosyć przeciętnie i siłą są bardziej dopracowane chórki oparte na wielogłosowych harmoniach wokalnych. Pewnie, że można w tym wszystkim doszukać się pierwiastków glamu w Dying Day, ale są tu i gitarowe partie odnoszące się do power metalu. Jest także coś z BLACK SABBATH z Dio w He Loves You z łagodniejszym refleksyjnym refrenem i jest ukłon w stronę archetypowego christian metalu, lecz bez zbędnych przerysowanych uniesień. Jest w tej kompozycji także seria najbardziej zapadających w pamięć solówek, jakie znalazły się na albumach BARREN CROSS.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem mocno akcentują basem i grają w rytmice niemal NWOBHM (It's All Come True), zdecydowanie odnoszą się do niemal heroicznego heavy metalu w krótkim i treściwym Believe z partią wysuniętego na czoło basu i dramatycznym śpiewem Mike Lee, także z wykorzystaniem wysokich zaśpiewów, które wychodzą mu bardzo dobrze. Na pełny numer akustyczny się nie zdecydowali i tak się tylko zaczyna ogólnie dosyć surowy Going Nowhere. Tytułowy numer Rock for the King to dosyć wolny song z serią długich wybrzmiewań gitarowych i refrenem zdecydowanie przeznaczonym do wspólnego z publicznością  śpiewania na koncertach. Trochę to takie przyciężkie, i w Give Your Life te wolne ciężko grane zwrotki stoją dla urozmaicenia w opozycji do szybkiego, chwytliwego refrenu z chórkami. I trochę riffów z arsenału SAXON na okrasę. Także w szybkim i płynnie zagranym Just a Touch, który jest jedną z najbardziej chwytliwych na albumie. Na koniec nieco niespodziewany gatunkowo łagodny, pastelowy song z elementami progresywnego rocka, średnio udany, ale wskazujący, że takie utwory pasują... Mike Lee. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół miał to szczęście, że mastering wykonało znakomite studio Capitol z Los Angeles i brzmienie jest jak na swoje czasy bardzo dobre. Niemniej, po kilku latach ta płyta i tak była remasterowana (wydanie Medusa Records z 1990). Płyta zyskała przychylność fanów, choć głównie z kręgu christian metalu, co pozwoliło grupie podpisać intratny kontrakt z potentatem przemysłu fonograficznego - kalifornijską Enigma.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.04.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Black & Damned]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3978</link>
			<pubDate>Sun, 09 Apr 2023 12:01:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3978</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black &amp; Damned - Heavenly Creatures (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/1/9/9/919983.jpg?4935" border="0" alt="[Obrazek: 919983.jpg?4935]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Salvation 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Liquid Suicide 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born Again 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Wardress 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.War Is Just Another Word for Hell 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.A Whisper in the Dark 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.The 13Th Sign 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">8.Decide on Your Destiny 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.The World Bleed 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dreams to Stay Alive 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">11We Are Warriors 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">12.Heavenly Creatures 05:12</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roland Seidel - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Vetter - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Axel Winkler - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Axel Mackenrott - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta grupa ze Stuttgartu powstała w roku 2020 i jest złożona z muzyków doświadczonych, choć poza wokalistą Rolandem Seidelem nie osiągnęli oni większych sukcesów. Seidel to były wokalista takich grup jak LAZZER czy KAMINARI, wykazywany jest także w składach kliku innych niemieckich zespołów grających heavy metal. Ekipa przygotowała płytę, która w styczniu 2021 została wydana przez wytwórnię Rock of Angels Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie BLACK &amp; DAMNED zbliża się do PRIMAL FEAR w takich nieco mniej dynamicznych kompozycjach i to bardziej klasyczny heavy metal niż heavy/power o dużej dawce dynamiki. Zresztą, Seidel nie ma takich predyspozycji jak Scheepers, by nadać tego dynamizmu muzyce więcej. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu wiele kompozycji w średnich tempach, lekko mrocznych, ale melodyjnych, tyle że te melodie Salvation, Liquid Suicide, A Whisper in the Dark są mało oryginalne i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Słychać te inspiracje PRIMAL FEAR i taki mniej toporny niemiecki heavy, ale to jest po prostu poprawne lub dobre. Z tego obszaru chyba najlepiej wypada The World Bleed. Gdy grają szybciej i z takim większym naciskiem na ataki gitarowe, to nieco przypominają ACCEPT i UDO i te proste melodie chociażby Born Again i z delikatnie drapieżnym wokalem Seidela wypadają zupełnie dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Co ciekawe, niemal zupełnie z niczego i absolutnie nieoczekiwanie pojawia się, po raczej sennych zwrotkach The Wardress, fenomenalny nośny refren z klawiszami w tle . Po prostu wybornie to wymyślili i tak ładnie podkreślili w delikatnej gitarowej partii, poprzedzającej część drugą i jest to kawał najwyższej klasy heavy metalu z klimatem i smakiem. Seidel to jednak potrafi zaśpiewać gustownie takie rzeczy. To jednak doświadczenia z KAMINARI procentują. I ponownie procentują w spokojnym, nastrojowym semi balladowym songu heroicznym o potężnym uroczystym refrenie. Tu jako drugi głos można usłyszeć Tommy Laascha. Gdy jednak refreny są niespecjalnie udane, to taki utwór jak The 13Th Sign przechodzi bez echa.</div>
<div style="text-align: justify;">Na wersji winylowej nie znalazły się Decide on Your Destiny z elementami symfonicznymi, nastrojowy, ale heavy metalowy utwór z mocniejszymi fragmentami i podobnie skonstruowany ostrzejszy w transowej miejscami gitarze Dreams to Stay Alive. Są to utwory o nieco innym charakterze, gdzie grupa próbuje godzić PRIMAL FEAR z lekko progresywnymi formami realizacji.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę bojowych celtyckich motywów na wstępie We Are Warriors to element nieco mylący, bo ostatecznie dostajemy pewien mix PRIMAL FEAR i ACCEPT z Udo, i tym razem to można się cieszyć dobrymi zwrotkami, ale na pewno nie refrenem... Dobre, ale po prostu tylko dobre zakończenie niezbyt szybkim, melodyjnie mrocznym, tytułowym Heavenly Creatures.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Michael Vetter jako gitarzysta na tym albumie prezentuje się momentami oszczędnie i nie tworzy jakichś wyrafinowanych partii solowych, niemniej kilka razy zachwyca pełną kunsztu grą w spokojniejszych i bardziej klimatycznych momentach. Sporo wnosi tu Axel Mackenrott z MASTERPLAN, który gościnnie przygotował kilka bardzo dobrze zrealizowanych planów klawiszowych, w tle gitary. Achim Köhler wykonał mix i mastering, więc brzmi to jak należy, choć to sound nie wyróżniający się niczym oryginalnym dla niemieckiego heavy metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra płyta w kategorii niemiecki heavy klasyczny, czuć że zrobiła to ekipa doświadczonych muzyków, ale trochę mało całościowo porywa i czuć, że poza wyjątkami, zespół ma problem z tworzeniem rzeczy realnie oryginalnych.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.04.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black &amp; Damned - Heavenly Creatures (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/1/9/9/919983.jpg?4935" border="0" alt="[Obrazek: 919983.jpg?4935]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Salvation 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Liquid Suicide 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born Again 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Wardress 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.War Is Just Another Word for Hell 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.A Whisper in the Dark 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.The 13Th Sign 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">8.Decide on Your Destiny 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.The World Bleed 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dreams to Stay Alive 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">11We Are Warriors 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">12.Heavenly Creatures 05:12</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roland Seidel - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Vetter - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Axel Winkler - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Axel Mackenrott - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta grupa ze Stuttgartu powstała w roku 2020 i jest złożona z muzyków doświadczonych, choć poza wokalistą Rolandem Seidelem nie osiągnęli oni większych sukcesów. Seidel to były wokalista takich grup jak LAZZER czy KAMINARI, wykazywany jest także w składach kliku innych niemieckich zespołów grających heavy metal. Ekipa przygotowała płytę, która w styczniu 2021 została wydana przez wytwórnię Rock of Angels Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie BLACK &amp; DAMNED zbliża się do PRIMAL FEAR w takich nieco mniej dynamicznych kompozycjach i to bardziej klasyczny heavy metal niż heavy/power o dużej dawce dynamiki. Zresztą, Seidel nie ma takich predyspozycji jak Scheepers, by nadać tego dynamizmu muzyce więcej. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu wiele kompozycji w średnich tempach, lekko mrocznych, ale melodyjnych, tyle że te melodie Salvation, Liquid Suicide, A Whisper in the Dark są mało oryginalne i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Słychać te inspiracje PRIMAL FEAR i taki mniej toporny niemiecki heavy, ale to jest po prostu poprawne lub dobre. Z tego obszaru chyba najlepiej wypada The World Bleed. Gdy grają szybciej i z takim większym naciskiem na ataki gitarowe, to nieco przypominają ACCEPT i UDO i te proste melodie chociażby Born Again i z delikatnie drapieżnym wokalem Seidela wypadają zupełnie dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Co ciekawe, niemal zupełnie z niczego i absolutnie nieoczekiwanie pojawia się, po raczej sennych zwrotkach The Wardress, fenomenalny nośny refren z klawiszami w tle . Po prostu wybornie to wymyślili i tak ładnie podkreślili w delikatnej gitarowej partii, poprzedzającej część drugą i jest to kawał najwyższej klasy heavy metalu z klimatem i smakiem. Seidel to jednak potrafi zaśpiewać gustownie takie rzeczy. To jednak doświadczenia z KAMINARI procentują. I ponownie procentują w spokojnym, nastrojowym semi balladowym songu heroicznym o potężnym uroczystym refrenie. Tu jako drugi głos można usłyszeć Tommy Laascha. Gdy jednak refreny są niespecjalnie udane, to taki utwór jak The 13Th Sign przechodzi bez echa.</div>
<div style="text-align: justify;">Na wersji winylowej nie znalazły się Decide on Your Destiny z elementami symfonicznymi, nastrojowy, ale heavy metalowy utwór z mocniejszymi fragmentami i podobnie skonstruowany ostrzejszy w transowej miejscami gitarze Dreams to Stay Alive. Są to utwory o nieco innym charakterze, gdzie grupa próbuje godzić PRIMAL FEAR z lekko progresywnymi formami realizacji.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę bojowych celtyckich motywów na wstępie We Are Warriors to element nieco mylący, bo ostatecznie dostajemy pewien mix PRIMAL FEAR i ACCEPT z Udo, i tym razem to można się cieszyć dobrymi zwrotkami, ale na pewno nie refrenem... Dobre, ale po prostu tylko dobre zakończenie niezbyt szybkim, melodyjnie mrocznym, tytułowym Heavenly Creatures.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Michael Vetter jako gitarzysta na tym albumie prezentuje się momentami oszczędnie i nie tworzy jakichś wyrafinowanych partii solowych, niemniej kilka razy zachwyca pełną kunsztu grą w spokojniejszych i bardziej klimatycznych momentach. Sporo wnosi tu Axel Mackenrott z MASTERPLAN, który gościnnie przygotował kilka bardzo dobrze zrealizowanych planów klawiszowych, w tle gitary. Achim Köhler wykonał mix i mastering, więc brzmi to jak należy, choć to sound nie wyróżniający się niczym oryginalnym dla niemieckiego heavy metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra płyta w kategorii niemiecki heavy klasyczny, czuć że zrobiła to ekipa doświadczonych muzyków, ale trochę mało całościowo porywa i czuć, że poza wyjątkami, zespół ma problem z tworzeniem rzeczy realnie oryginalnych.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.04.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Black Hole]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3908</link>
			<pubDate>Wed, 02 Nov 2022 13:34:30 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3908</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Black Hole - Lost World (2018)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/u6wsbt9kK0SUrgXwt0UgR7GC1TqET9TAsXilGp_Z5wo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTEyMDc0/MDkwLTE1Mjc3NzMy/OTctMTIzMi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTctMTIzMi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Better Days 05:04      <br />
2. No More Hope 06:09      <br />
3. Help Me 04:32      <br />
4. Save Your Dreams 04:16      <br />
5. Forever with Us 06:19      <br />
6. Lost World 06:13      <br />
7. Carved in You 03:26      <br />
8. Change Your Life 05:25      <br />
9. The Cell 03:55      <br />
10. The One 05:41 <br />
<br />
Rok wydania: 2018<br />
Gatunek: Progressive Symphonic Power/Heavy Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład:<br />
Fabio Torrisi - śpiew<br />
Matthieu Acker - gitara<br />
Patrick Umber - bas<br />
Christophe Brunner - perkusja<br />
Vincent Plain - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">BLACK HOLE istnieje od 1995 roku i przez lata swojej działalności nie wybił się ponad mały krąg fanów sceny lokalnej. Dopiero EP z 2016 roku zainteresowało wytwórnie i debiutancki album grupy został wydany 31 maja 2018 roku przez polską wytwórnię Via Nocturna.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z muzyką z Francji bywa różnie, szczególnie z kręgów progressive, ale jak zwykle nie rozczarowuje wykonanie. Fabio Torrisi to szorstki i mocny głos, heavy metalowy, pełen emocji i trudno uwierzyć, że to debiutant, który tak długo pozostawał w cieniu. Jest tutaj rewelacyjny i brzmi jak wyższa, młodsza wersja znakomitego Jo Amore. Matthieu Acker to bez wątpienia gitarzysta biegły, sprawdzający się w różnych stylach i jego popisy są tutaj bardzo przyjemne, czytelne i poukładane. Sekcja rytmiczna również bardzo dobra, Umber raczej mistrz drugiego planu, a Brunner bardzo energiczny pałker z charyzmą. Nie do końca jednak pasuje tutaj jednak Vincent Plain, który często wydaje się być niemal nieobecny, kiedy bardzo potrzeba bardziej rozbudowanych dalszych planów, które by podkreśliły refreny i tego tutaj bardzo zabrakło.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie jest to album synkretyczny i inspiracji jest tutaj wiele, od HEAVENLY i NIGHTMARE po MASTERPLAN i KARELIA, przechodzą od teatralnego progressive power z elementami KARELIA i NIGHTMARE w bardzo dobrym Better Days, aby chwilę później próbować walcować w stylu MASTERPLAN i to w dwóch wersjach, z MK II w Help me i Jornem w Forever with Us, ale to wypada tylko poprawnie. No More Hope to bardziej klasyczny heavy metal z progresywnymi aranżacjami, ale jest coś hipnotyzującego z NIGHTMARE w konsekwencji, z jaką grają. Do KAERLIA i NIGHTMARE wracają w Lost World i słychać, że w takiej muzyce sprawdzają się najlepiej, bo to znowu jest bardzo dobre, refren jest dobrze wyeksponowany, a współpraca wszystkich muzyków godna podziwu. I Fabio Torrisi błyszczy. Po co więc taki nijaki heavy power jak Carved in You i Save Your Dreams? Może i w tym stylu The Cell brzmi nieźle, ale nie jest to muzyka porywająca tłumy. Change Your Life bardzo pozytywny, heavy metalowy w stylu HEAVENLY, ale daleko do ich największych hitów i tutaj po raz kolejny słychać brak dalszych planów. The One to przyjemna ballada na zakończenie z rockowym szlifem, ale nie załapie się do Krainy Łagodności i utwory w tym stylu lepsze miał nie tylko MASTERPLAN i JORN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja autorstwa Renaud Hebinger jest wzorowa i przemycił tutaj kilka rozwiązań z KAERLIA, szczególnie w orkiestracjach, ale jest to sound metalowy, delikatny i selektywny, który dobrze akcentuje plusy z w tym muzycznym kalejdoskopie.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut ciekawy, ale słychać jeszcze brak doświadczenia i w niektórych kompozycjach plany klawiszowe są zwyczajnie zbyt skromne, kiedy powinny eksplodować i jest pewna kompozycyjna nieśmiałość.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry debiut z przebłyskami, ale jednak to nie NIGHTMARE ani KARELIA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Black Hole - Lost World (2018)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/u6wsbt9kK0SUrgXwt0UgR7GC1TqET9TAsXilGp_Z5wo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTEyMDc0/MDkwLTE1Mjc3NzMy/OTctMTIzMi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTctMTIzMi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Better Days 05:04      <br />
2. No More Hope 06:09      <br />
3. Help Me 04:32      <br />
4. Save Your Dreams 04:16      <br />
5. Forever with Us 06:19      <br />
6. Lost World 06:13      <br />
7. Carved in You 03:26      <br />
8. Change Your Life 05:25      <br />
9. The Cell 03:55      <br />
10. The One 05:41 <br />
<br />
Rok wydania: 2018<br />
Gatunek: Progressive Symphonic Power/Heavy Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład:<br />
Fabio Torrisi - śpiew<br />
Matthieu Acker - gitara<br />
Patrick Umber - bas<br />
Christophe Brunner - perkusja<br />
Vincent Plain - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">BLACK HOLE istnieje od 1995 roku i przez lata swojej działalności nie wybił się ponad mały krąg fanów sceny lokalnej. Dopiero EP z 2016 roku zainteresowało wytwórnie i debiutancki album grupy został wydany 31 maja 2018 roku przez polską wytwórnię Via Nocturna.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z muzyką z Francji bywa różnie, szczególnie z kręgów progressive, ale jak zwykle nie rozczarowuje wykonanie. Fabio Torrisi to szorstki i mocny głos, heavy metalowy, pełen emocji i trudno uwierzyć, że to debiutant, który tak długo pozostawał w cieniu. Jest tutaj rewelacyjny i brzmi jak wyższa, młodsza wersja znakomitego Jo Amore. Matthieu Acker to bez wątpienia gitarzysta biegły, sprawdzający się w różnych stylach i jego popisy są tutaj bardzo przyjemne, czytelne i poukładane. Sekcja rytmiczna również bardzo dobra, Umber raczej mistrz drugiego planu, a Brunner bardzo energiczny pałker z charyzmą. Nie do końca jednak pasuje tutaj jednak Vincent Plain, który często wydaje się być niemal nieobecny, kiedy bardzo potrzeba bardziej rozbudowanych dalszych planów, które by podkreśliły refreny i tego tutaj bardzo zabrakło.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie jest to album synkretyczny i inspiracji jest tutaj wiele, od HEAVENLY i NIGHTMARE po MASTERPLAN i KARELIA, przechodzą od teatralnego progressive power z elementami KARELIA i NIGHTMARE w bardzo dobrym Better Days, aby chwilę później próbować walcować w stylu MASTERPLAN i to w dwóch wersjach, z MK II w Help me i Jornem w Forever with Us, ale to wypada tylko poprawnie. No More Hope to bardziej klasyczny heavy metal z progresywnymi aranżacjami, ale jest coś hipnotyzującego z NIGHTMARE w konsekwencji, z jaką grają. Do KAERLIA i NIGHTMARE wracają w Lost World i słychać, że w takiej muzyce sprawdzają się najlepiej, bo to znowu jest bardzo dobre, refren jest dobrze wyeksponowany, a współpraca wszystkich muzyków godna podziwu. I Fabio Torrisi błyszczy. Po co więc taki nijaki heavy power jak Carved in You i Save Your Dreams? Może i w tym stylu The Cell brzmi nieźle, ale nie jest to muzyka porywająca tłumy. Change Your Life bardzo pozytywny, heavy metalowy w stylu HEAVENLY, ale daleko do ich największych hitów i tutaj po raz kolejny słychać brak dalszych planów. The One to przyjemna ballada na zakończenie z rockowym szlifem, ale nie załapie się do Krainy Łagodności i utwory w tym stylu lepsze miał nie tylko MASTERPLAN i JORN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja autorstwa Renaud Hebinger jest wzorowa i przemycił tutaj kilka rozwiązań z KAERLIA, szczególnie w orkiestracjach, ale jest to sound metalowy, delikatny i selektywny, który dobrze akcentuje plusy z w tym muzycznym kalejdoskopie.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut ciekawy, ale słychać jeszcze brak doświadczenia i w niektórych kompozycjach plany klawiszowe są zwyczajnie zbyt skromne, kiedy powinny eksplodować i jest pewna kompozycyjna nieśmiałość.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry debiut z przebłyskami, ale jednak to nie NIGHTMARE ani KARELIA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Black Abyss]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3793</link>
			<pubDate>Sat, 02 Jul 2022 17:03:49 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3793</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Abyss - Angels Wear Black (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/7/1/6/57166.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 57166.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Damnation 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Unholy War 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dark Legacy 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Shadows of the Past 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Pure Evil 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rebellion 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.I Don't Care 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Messenger 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Time 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">10.When Angels Wear Black 07:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Olliver Hornung - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Röder - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Harald Klenk - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Siegl - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Heidmann - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Prowadzona od roku 1990 grupa BLACK ABYSS z Badenii-Wirtembergii zadebiutowała w roku 1998 zupełnie bezbarwnym power/thrashowym albumem "Why" wydanym nakładem własnym, który spowodował tylko całą serię roszad personalnych i drugi LP "Land of Darkness" z 2000 roku nagrany został już w zupełnie innym składzie. Tu było już lepiej, oczywiście w graniach wyznaczonych przez teutońskie pojmowanie heavy/power/thrash metalu... Potem nastąpiła przerwa, poświęcona po raz kolejny na przebudowę składu, ale także strategii muzycznej zespołu. W roku 2004 grupa uzyskała cenny kontrakt ze słynną wytwórnią Massacre Records i to ona we wrześniu wydała trzecią płytę BLACK ABYSS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem zespół połączył chwytliwość power metalowych melodii IRON SAVIOR z energią wykonania godną PARAGON i z całą pewnością zdołał się podnieść ponad średni poziom przewidywalnych german power metalowych bandów drugiego rzutu. Kompozycyjnie, jak najbardziej, jednak w opcji produkcji i realizacji ten album trudno zaliczyć do szczególnie udanych. W czasie realizacji płyty doszło do kradzieży sprzętu oraz dewastacji już gotowych materiałów pre production i nie wszystko udało się poprawić i uzupełnić. Słychać różnice w obróbce poszczególnych utworów i wrażenie, że to owoc różnych, nie zawsze w pełni udanych sesji nagraniowych i obróbki dźwięku. </div>
<div style="text-align: justify;">Niemniej, trudno się nie zachwycić wspaniałym, dynamicznym i heroicznym Dark Legacy a jakże, w manierze IRON SAVIOR i to jest zdecydowanie najlepsza kompozycja, jaką ten zespół w ogóle nagrał. W podobnym stylu, choć już nie tak porywające, są Unholy War i Time z łagodnym heroicznym, pełnym pasji refrenem. Harald Klenk znany z extreme metalowego GRAVEWORM stworzył wysokoenergetyczny duet ze Stefanem Röderem, który zagrał już na poprzedniej płycie i nawet w tych mniej wyrazistych pod względem melodii utworach (Damnation, Pure Evil robota gitarzystów jest bez zarzutu. W wolniejszych, bardziej masywnych i mrocznych kompozycjach takich jak Shadows of the Past wypadają słabiej i przypominają oswojoną i łagodną wersję PERZONAL WAR (zresztą w Pure Evil i The Messenger też), za to gdy tempo podkręcają, to mięsisty w gitarach i sympatycznie drapieżny Rebellion wypada bardzo dobrze. W I Don't Care są melodyjni w stylu przebojowym, przy czym takim z podejściem modern. Olliver Hornung śpiewa bardzo dobrze, choć te wycieczki w stronę harsh growl i innych porykiwań w pewnych utworach są chyba jednak zbędne. Często pojawiają się chórki w refrenach i tu jest tak sobie, jak na ogólne możliwości sceny niemieckiej w tym zakresie. Ktoś tam często wysoko fałszuje. Na koniec najdłuższy When Angels Wear Black i najbliższy classic epic metalowi. Najbliższy, ale nie archetypowy gatunkowo, bo refren jest znacznie mniej podniosły, niż można by oczekiwać po wzniosłych, starannie zaśpiewanych zwrotkach. Całkiem nieźle, jak na zespół bez tradycji w takim graniu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta nie przyniosła sławy i tym razem. W kolejnych latach, naznaczonych ciągłymi zmianami gitarzystów, niczego nie nagrali i dopiero w 2012 ponownie z gitarzystami z debiutu (Martin Gerosa i Oliver Hedrich) BLACK ABYSS przedstawił bardzo przeciętny power/thrashowy LP "Possessed". Od tego czasu zespół koncentruje się na działalności koncertowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.07.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Abyss - Angels Wear Black (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/7/1/6/57166.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 57166.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Damnation 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Unholy War 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dark Legacy 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Shadows of the Past 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Pure Evil 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rebellion 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.I Don't Care 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Messenger 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Time 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">10.When Angels Wear Black 07:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Olliver Hornung - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Röder - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Harald Klenk - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Siegl - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Heidmann - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Prowadzona od roku 1990 grupa BLACK ABYSS z Badenii-Wirtembergii zadebiutowała w roku 1998 zupełnie bezbarwnym power/thrashowym albumem "Why" wydanym nakładem własnym, który spowodował tylko całą serię roszad personalnych i drugi LP "Land of Darkness" z 2000 roku nagrany został już w zupełnie innym składzie. Tu było już lepiej, oczywiście w graniach wyznaczonych przez teutońskie pojmowanie heavy/power/thrash metalu... Potem nastąpiła przerwa, poświęcona po raz kolejny na przebudowę składu, ale także strategii muzycznej zespołu. W roku 2004 grupa uzyskała cenny kontrakt ze słynną wytwórnią Massacre Records i to ona we wrześniu wydała trzecią płytę BLACK ABYSS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem zespół połączył chwytliwość power metalowych melodii IRON SAVIOR z energią wykonania godną PARAGON i z całą pewnością zdołał się podnieść ponad średni poziom przewidywalnych german power metalowych bandów drugiego rzutu. Kompozycyjnie, jak najbardziej, jednak w opcji produkcji i realizacji ten album trudno zaliczyć do szczególnie udanych. W czasie realizacji płyty doszło do kradzieży sprzętu oraz dewastacji już gotowych materiałów pre production i nie wszystko udało się poprawić i uzupełnić. Słychać różnice w obróbce poszczególnych utworów i wrażenie, że to owoc różnych, nie zawsze w pełni udanych sesji nagraniowych i obróbki dźwięku. </div>
<div style="text-align: justify;">Niemniej, trudno się nie zachwycić wspaniałym, dynamicznym i heroicznym Dark Legacy a jakże, w manierze IRON SAVIOR i to jest zdecydowanie najlepsza kompozycja, jaką ten zespół w ogóle nagrał. W podobnym stylu, choć już nie tak porywające, są Unholy War i Time z łagodnym heroicznym, pełnym pasji refrenem. Harald Klenk znany z extreme metalowego GRAVEWORM stworzył wysokoenergetyczny duet ze Stefanem Röderem, który zagrał już na poprzedniej płycie i nawet w tych mniej wyrazistych pod względem melodii utworach (Damnation, Pure Evil robota gitarzystów jest bez zarzutu. W wolniejszych, bardziej masywnych i mrocznych kompozycjach takich jak Shadows of the Past wypadają słabiej i przypominają oswojoną i łagodną wersję PERZONAL WAR (zresztą w Pure Evil i The Messenger też), za to gdy tempo podkręcają, to mięsisty w gitarach i sympatycznie drapieżny Rebellion wypada bardzo dobrze. W I Don't Care są melodyjni w stylu przebojowym, przy czym takim z podejściem modern. Olliver Hornung śpiewa bardzo dobrze, choć te wycieczki w stronę harsh growl i innych porykiwań w pewnych utworach są chyba jednak zbędne. Często pojawiają się chórki w refrenach i tu jest tak sobie, jak na ogólne możliwości sceny niemieckiej w tym zakresie. Ktoś tam często wysoko fałszuje. Na koniec najdłuższy When Angels Wear Black i najbliższy classic epic metalowi. Najbliższy, ale nie archetypowy gatunkowo, bo refren jest znacznie mniej podniosły, niż można by oczekiwać po wzniosłych, starannie zaśpiewanych zwrotkach. Całkiem nieźle, jak na zespół bez tradycji w takim graniu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta nie przyniosła sławy i tym razem. W kolejnych latach, naznaczonych ciągłymi zmianami gitarzystów, niczego nie nagrali i dopiero w 2012 ponownie z gitarzystami z debiutu (Martin Gerosa i Oliver Hedrich) BLACK ABYSS przedstawił bardzo przeciętny power/thrashowy LP "Possessed". Od tego czasu zespół koncentruje się na działalności koncertowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.07.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Breaker]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3785</link>
			<pubDate>Sat, 18 Jun 2022 14:52:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3785</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Breaker - Get Touch! (1987)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/1/1071.jpg?5020" border="0" alt="[Obrazek: 1071.jpg?5020]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Lie to Me 03:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.10 Seconds In 04:28<br />
3.Get Tough 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Razor's Edge 03:02<br />
5.Obsession 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Blood Money 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.Black and White 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">8.Behind Enemy Lines 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Wait for the Night 04:50<br />
10.From the Heart 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">casette bonus track</div>
<div style="text-align: justify;">11.Touch Like Thunder 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1987</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jim Hamar - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Don Depew - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Klein - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ian Shipley - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Klein - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BREAKER ma w oldschoolowych kręgach metalowych status kultowy, w Europie pozostaje nadal mało znany. Przebogata historia tego undergroundowego bandu sięga roku 1982, gdy w Cleveland członkowie dwóch amatorskich rock/metalowych formacji założyli razem nowy zespół. Nie mieli praktycznie niemal żadnego wsparcia i pierwszy singiel wydali własnym nakładem w roku 1983, przeszedł on jednak prawie niezauważony. Poszczęściło im się później, gdy w końcu uzyskali kontrakt płytowy z raczkującą wówczas jeszcze wytwórnią Auburn Records z Ohio i wydali w maju 1987 swoją jedyną płytę "Get Touch!". Album mógł ukazać się pewnie wcześniej, ale sesje nagraniowe bardzo się przeciągały z powodu kompletnego braku wiary Jima Hamara w swoje możliwości wokalne. Odszedł nawet zupełnie z zespołu w 1984, na krótko dołączając w 1986 do HAVOC, ale kilku kolejnych frontmanów przyjętych na jego miejsce nie spełniło oczekiwań i w 1987 poproszono go, by wrócił i ostatecznie to jego można usłyszeć na tej płycie. Zanim album się ukazał, odszedł ponownie i w latach 1987-1988 w BREAKER przewinęło się jeszcze dwóch innych wokalistów, zanim ponownie wrócił i występował do rozwiązania grupy w 1991.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album "Get Touch!" zajmuje w historii amerykańskiego heavy metalu miejsce szczególne, niewiele grup w USA w tym czasie czerpało wzory z Niemiec czy Anglii, a BREAKER europejskim (ze wskazaniem na ACCEPT... BREAKER, tak, tak) graniem, a nie glamem czy USPM się kierował. Co by Hamar nie myślał o sobie, to zaśpiewał co najmniej bardzo dobrze, a kunsztowna gra gitarzystów i proste, ale nad wyraz chwytliwe pomysły na melodie, stawiają ten LP w rzędzie najlepszych płyt z classic heavy ze Stanów Zjednoczonych z tego okresu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sieją wysokoenergetyczne zniszczenie w granym w średnio szybkim tempie ultra melodyjnym i zadziornym Lie to Me z eleganckimi solami gitarowymi. Moc! I dokładają mocy w swobodnie i z lekkością rozgrywanym Razor's Edge, gdzie fenomenalnie współpracują gitarzyści Klein i Depew. I jeszcze raz ostro i melodyjnie idą. Ciekawie i klimatycznie, bez wchodzenia na balladowe obszary zagrali w 10 Seconds In oraz w Get Tough z pełnym rozmachu i dramatyzmu śpiewem Hamara. Także najdłuższy Obsession, łagodniejszy i nieco romantyczny to kompozycja kunsztownie zaaranżowana w gitarowych ozdobnikach i z pewnymi pierwiastkami melodyjnego, progresywnego rocka w części instrumentalnej. Trochę słabo wypada na tle pozostałych raczej tuzinkowy Black and White, bliższy rock/arena niż temu co grają w opcji heavy metalu oraz Behind Enemy Lines, gdzie próbują być niezbyt skutecznie heroiczni, choć refren sam w sobie jest udany. Bardzo dobrze wypada wyważony w interesującej melodii zwrotek Wait for the Night, ale klimat gdzieś się nieco gubi w lekko niedopracowanym refrenie, z chórkami. W pewnym momencie zupełnie inne wokale, mocna wysunięta linia basu... Nieoczekiwana zmiana miejsc. Potem na koniec ostrożny, wygładzony, ale nie nadający się na tuzinkowe lokalne listy przebojów From the Heart.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę niefortunnie została dobrana tracklista wersji winylowej i zabrakło tu miejsca na chyba największy hit i killer ekipy BREAKER, czyli wspaniały Touch Like Thunder. To jest dopiero klasa i nie tylko ze względu na niesamowicie nośny refren. Jako bonusowy w roku 1987 został umieszczony tylko na wersji kasetowej. Warto dodać, że potężny, wyborny cover tej kompozycji pojawił w roku 2006 na pierwszej płycie WRETCH, sentymentalnie, bo Nick Giannakos z WRETCH był przez niedługi czas w latach 2004-2005 także członkiem BREAKER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Budżet był skromny, a słynny późniejszy szef nowojorskiego Masterdisk Tony Dawsey był dopiero początkującym inżynierem dźwięku. Oryginalny sound jest przeciętny, ale w dobie obecnej ten album z bonusami jest bardziej znany ze zremasterowanej dwupłytowej wersji CD, wydanej przez Auburn Records w roku 2000. Wytwórnia zdecydowała się na reedycję, bo BREAKER reaktywował się w roku 1999 z Hamarem. A potem Hamar przychodził i odchodził, by ostatecznie wystąpić w roku 2011, gdy BREAKER zagrał jako support słynnego ANVIL.</div>
<div style="text-align: justify;">Pasjonująca jest historia tego zespołu w obecnym stuleciu. Obecnie wiadomo o BREAKER niewiele, choć nie ma oficjalnej informacji, by został ponownie rozwiązany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.06.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Breaker - Get Touch! (1987)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/1/1071.jpg?5020" border="0" alt="[Obrazek: 1071.jpg?5020]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Lie to Me 03:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.10 Seconds In 04:28<br />
3.Get Tough 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Razor's Edge 03:02<br />
5.Obsession 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Blood Money 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.Black and White 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">8.Behind Enemy Lines 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Wait for the Night 04:50<br />
10.From the Heart 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">casette bonus track</div>
<div style="text-align: justify;">11.Touch Like Thunder 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1987</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jim Hamar - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Don Depew - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Klein - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ian Shipley - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Klein - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BREAKER ma w oldschoolowych kręgach metalowych status kultowy, w Europie pozostaje nadal mało znany. Przebogata historia tego undergroundowego bandu sięga roku 1982, gdy w Cleveland członkowie dwóch amatorskich rock/metalowych formacji założyli razem nowy zespół. Nie mieli praktycznie niemal żadnego wsparcia i pierwszy singiel wydali własnym nakładem w roku 1983, przeszedł on jednak prawie niezauważony. Poszczęściło im się później, gdy w końcu uzyskali kontrakt płytowy z raczkującą wówczas jeszcze wytwórnią Auburn Records z Ohio i wydali w maju 1987 swoją jedyną płytę "Get Touch!". Album mógł ukazać się pewnie wcześniej, ale sesje nagraniowe bardzo się przeciągały z powodu kompletnego braku wiary Jima Hamara w swoje możliwości wokalne. Odszedł nawet zupełnie z zespołu w 1984, na krótko dołączając w 1986 do HAVOC, ale kilku kolejnych frontmanów przyjętych na jego miejsce nie spełniło oczekiwań i w 1987 poproszono go, by wrócił i ostatecznie to jego można usłyszeć na tej płycie. Zanim album się ukazał, odszedł ponownie i w latach 1987-1988 w BREAKER przewinęło się jeszcze dwóch innych wokalistów, zanim ponownie wrócił i występował do rozwiązania grupy w 1991.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album "Get Touch!" zajmuje w historii amerykańskiego heavy metalu miejsce szczególne, niewiele grup w USA w tym czasie czerpało wzory z Niemiec czy Anglii, a BREAKER europejskim (ze wskazaniem na ACCEPT... BREAKER, tak, tak) graniem, a nie glamem czy USPM się kierował. Co by Hamar nie myślał o sobie, to zaśpiewał co najmniej bardzo dobrze, a kunsztowna gra gitarzystów i proste, ale nad wyraz chwytliwe pomysły na melodie, stawiają ten LP w rzędzie najlepszych płyt z classic heavy ze Stanów Zjednoczonych z tego okresu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sieją wysokoenergetyczne zniszczenie w granym w średnio szybkim tempie ultra melodyjnym i zadziornym Lie to Me z eleganckimi solami gitarowymi. Moc! I dokładają mocy w swobodnie i z lekkością rozgrywanym Razor's Edge, gdzie fenomenalnie współpracują gitarzyści Klein i Depew. I jeszcze raz ostro i melodyjnie idą. Ciekawie i klimatycznie, bez wchodzenia na balladowe obszary zagrali w 10 Seconds In oraz w Get Tough z pełnym rozmachu i dramatyzmu śpiewem Hamara. Także najdłuższy Obsession, łagodniejszy i nieco romantyczny to kompozycja kunsztownie zaaranżowana w gitarowych ozdobnikach i z pewnymi pierwiastkami melodyjnego, progresywnego rocka w części instrumentalnej. Trochę słabo wypada na tle pozostałych raczej tuzinkowy Black and White, bliższy rock/arena niż temu co grają w opcji heavy metalu oraz Behind Enemy Lines, gdzie próbują być niezbyt skutecznie heroiczni, choć refren sam w sobie jest udany. Bardzo dobrze wypada wyważony w interesującej melodii zwrotek Wait for the Night, ale klimat gdzieś się nieco gubi w lekko niedopracowanym refrenie, z chórkami. W pewnym momencie zupełnie inne wokale, mocna wysunięta linia basu... Nieoczekiwana zmiana miejsc. Potem na koniec ostrożny, wygładzony, ale nie nadający się na tuzinkowe lokalne listy przebojów From the Heart.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę niefortunnie została dobrana tracklista wersji winylowej i zabrakło tu miejsca na chyba największy hit i killer ekipy BREAKER, czyli wspaniały Touch Like Thunder. To jest dopiero klasa i nie tylko ze względu na niesamowicie nośny refren. Jako bonusowy w roku 1987 został umieszczony tylko na wersji kasetowej. Warto dodać, że potężny, wyborny cover tej kompozycji pojawił w roku 2006 na pierwszej płycie WRETCH, sentymentalnie, bo Nick Giannakos z WRETCH był przez niedługi czas w latach 2004-2005 także członkiem BREAKER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Budżet był skromny, a słynny późniejszy szef nowojorskiego Masterdisk Tony Dawsey był dopiero początkującym inżynierem dźwięku. Oryginalny sound jest przeciętny, ale w dobie obecnej ten album z bonusami jest bardziej znany ze zremasterowanej dwupłytowej wersji CD, wydanej przez Auburn Records w roku 2000. Wytwórnia zdecydowała się na reedycję, bo BREAKER reaktywował się w roku 1999 z Hamarem. A potem Hamar przychodził i odchodził, by ostatecznie wystąpić w roku 2011, gdy BREAKER zagrał jako support słynnego ANVIL.</div>
<div style="text-align: justify;">Pasjonująca jest historia tego zespołu w obecnym stuleciu. Obecnie wiadomo o BREAKER niewiele, choć nie ma oficjalnej informacji, by został ponownie rozwiązany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.06.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Black Eye]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3763</link>
			<pubDate>Sat, 07 May 2022 18:15:34 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3763</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Eye - Black Eye (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2022/66abf5f0-1623-49d7-b75f-e83de0988d2d.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 66abf5f0-1623-49d7-b75f-e83de0988d2d.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Hurricane 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Space Travel 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Break The Chains 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.No Turning Back 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Darkest Night 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Midnight Sunset 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Under Enemy's Fire 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Landing 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">9.Don't Trust Anyone 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.When You're Gone 04:19 </div>
<div style="text-align: justify;">11.Time Stand Still 03:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy/Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Readman - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Aldo Lonobile - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Princiotta - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Arcangeli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">David Folchitto - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">oraz:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Agate - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Mattia Gosetti - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeszcze jeden heavy metalowy projekt międzynarodowy przedstawiony przez włoską wytwórnię Frontiers Records w maju 2022. David Readman tym razem w towarzystwie muzyków z Italii, którzy są oczywiście powszechnie znani i lubiani. Aldo Lonobile, na co dzień przede wszystkim w SECRET SPHERE, zapewnia doskonałe gitarowe wykonanie przy wsparciu mniej znanego Luca Princiotta (ex CLAYRVOYANTS), sekcja rytmiczna Andrea Arcangeli (DGM, NOVERIA) i David Folchitto (STORMLORD ex KALEDON) napędza wszystko energicznie i z polotem, klawisze bogate i subtelne dzięki gościom, w tym instrumenty Gosetti ze wspaniałego AGARTHIC i David jako frontman. Czegóż można chcieć więcej?</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Chyba nieco lepszej muzyki. Jest to klasyczny heavy metal z dwugitarowym atakiem, nad wyraz wymuskanym i technicznym, który długo po rozpoczęciu The Hurricane niczym specjalnie nie imponuje w opcji kompozycji. Jeżeli opowiedziane tu w The Hurricane, Space Travel mają mieć heroiczny wymiar, to nie mają go ze względu na budowanie fundamentu na melodic heavy metalu z elementami hard'n'heavy. I Readman jakoś nie błyszczy. To nie jest do końca to, co on robi najlepiej, to podbarwiony klasycznym hard rockiem repertuar PINK CREAM 69, ani pośpiewywanie w purplowskich klimatach. Jakoś się David siłuje z Halfordem w The Hurricane i dobrze, że Lonobile takie fantastyczne rzeczy tu wygrywa na gitarze. No i błędem by było nie wspomnieć, że melodia refrenu jest znakomita. I ten basowy atak na początku Space Travel. Andrea Arcangeli pokazuje klasę, ale potem... Tyle razy już te nuty pojawiały się na tylu albumach. Break The Chains zresztą także i tu do przeciętnych riffów bardzo przeciętnie i siłowo śpiewa Readman. Jego klimaty to No Turning Back i tu w romantycznym, nostalgicznym stylu dewastuje i jest to w końcu coś więcej niż techniczny melodyjny heavy metal. Bardzo dobry utwór, zagrany subtelnie i z pięknym dyskretnym planem klawiszowym. Darkest Night się dobrze zaczyna, zwrotki to oczekiwanie na refren, ten jednak jest po prostu dobry w kategorii melodic heavy metal. Znowu słucha się bardziej świetnych partii klawiszowych głównej.<br />
Od potężnego natarcia gitarowego musi być na takiej płycie czas odpoczynku. Tu grają balladowy Midnight Sunset... Przepiękne granie. Te gitary akustyczne, te rockowe wstawki solowe i ażurowy plan klawiszowy. I David, tu wspaniały Aktor Duszy. Mocny zasadniczo heavy/power metalowy w riffach Under Enemy's Fire to po raz pierwszy od początku płyty utwór o heroicznym wydźwięku i to świetnie zaśpiewany przez Readmana, czy poniekąd zaciera nieszczególne wrażenie z kliku początkowych kompozycji. I jest to faktycznie znakomity bojowy heavy metal w klasycznej tradycji sięgającej lat 80tych. To się rozkręca, wszystko się rozkręca, szkoda tylko, że dynamiczny, ale spokojny The Landing ma dużo z MASTERPLAN lecz trochę za mało, by uznać to za wyborny numer. Za to prostota w kunsztownym wykonaniu w szybkim wymiataczu Don't Trust Anyone jest ujmująca i ten utwór zasługuje na specjalne wyróżnienie, właśnie za genialną chwytliwość opartą na prostocie. Tylko że miejscami znowu David się zapędza w heavy metalowe krzykactwo, i zupełnie niepotrzebnie. Taki lżejszy, chyba na listy przebojów przeznaczony jest When You're Gone i nieco tu dyskotekowych, skocznych klawiszy i refren zadowalający szerokie rzesze konsumentów melodyjnego rocka. Nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Zresztą, jak zamykający ten album Time Stand Still, bezbarwny, zaledwie poprawny melodic heavy/AOR. Kiepskie, nijakie zakończenie po riffowej potędze prezentowanej wcześniej, czy po przeuroczym Midnight Sunset.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album wyprodukował Aldo Lonobile i on jako producent błędów nie popełnia. Wsparte przez Frontiers Records zespoły nie wydają płyt, których poziom realizacji jest niższy niż bardzo dobry. Doskonała selektywność, wyważony sound gitar, bogato brzmiąca perkusja, mocny, głęboki bas. Do tego perfekcyjny mix.</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując. Tak, zabrakło nieco więcej znakomitej muzyki, takiej jaka się tu pojawia i zachwyca. Z czegoś słabszego można było zrezygnować i album by mocno zyskał na klimacie i zwartości gatunkowej. Powiem jednak na koniec, że Midnight Sunset przechodzi do obowiązkowego kanonu Davia Readmana. Tak, tak.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.05.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Black Eye - Black Eye (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2022/66abf5f0-1623-49d7-b75f-e83de0988d2d.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 66abf5f0-1623-49d7-b75f-e83de0988d2d.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Hurricane 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Space Travel 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Break The Chains 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.No Turning Back 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Darkest Night 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Midnight Sunset 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Under Enemy's Fire 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Landing 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">9.Don't Trust Anyone 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.When You're Gone 04:19 </div>
<div style="text-align: justify;">11.Time Stand Still 03:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy/Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Readman - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Aldo Lonobile - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Princiotta - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Arcangeli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">David Folchitto - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">oraz:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Agate - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Mattia Gosetti - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeszcze jeden heavy metalowy projekt międzynarodowy przedstawiony przez włoską wytwórnię Frontiers Records w maju 2022. David Readman tym razem w towarzystwie muzyków z Italii, którzy są oczywiście powszechnie znani i lubiani. Aldo Lonobile, na co dzień przede wszystkim w SECRET SPHERE, zapewnia doskonałe gitarowe wykonanie przy wsparciu mniej znanego Luca Princiotta (ex CLAYRVOYANTS), sekcja rytmiczna Andrea Arcangeli (DGM, NOVERIA) i David Folchitto (STORMLORD ex KALEDON) napędza wszystko energicznie i z polotem, klawisze bogate i subtelne dzięki gościom, w tym instrumenty Gosetti ze wspaniałego AGARTHIC i David jako frontman. Czegóż można chcieć więcej?</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Chyba nieco lepszej muzyki. Jest to klasyczny heavy metal z dwugitarowym atakiem, nad wyraz wymuskanym i technicznym, który długo po rozpoczęciu The Hurricane niczym specjalnie nie imponuje w opcji kompozycji. Jeżeli opowiedziane tu w The Hurricane, Space Travel mają mieć heroiczny wymiar, to nie mają go ze względu na budowanie fundamentu na melodic heavy metalu z elementami hard'n'heavy. I Readman jakoś nie błyszczy. To nie jest do końca to, co on robi najlepiej, to podbarwiony klasycznym hard rockiem repertuar PINK CREAM 69, ani pośpiewywanie w purplowskich klimatach. Jakoś się David siłuje z Halfordem w The Hurricane i dobrze, że Lonobile takie fantastyczne rzeczy tu wygrywa na gitarze. No i błędem by było nie wspomnieć, że melodia refrenu jest znakomita. I ten basowy atak na początku Space Travel. Andrea Arcangeli pokazuje klasę, ale potem... Tyle razy już te nuty pojawiały się na tylu albumach. Break The Chains zresztą także i tu do przeciętnych riffów bardzo przeciętnie i siłowo śpiewa Readman. Jego klimaty to No Turning Back i tu w romantycznym, nostalgicznym stylu dewastuje i jest to w końcu coś więcej niż techniczny melodyjny heavy metal. Bardzo dobry utwór, zagrany subtelnie i z pięknym dyskretnym planem klawiszowym. Darkest Night się dobrze zaczyna, zwrotki to oczekiwanie na refren, ten jednak jest po prostu dobry w kategorii melodic heavy metal. Znowu słucha się bardziej świetnych partii klawiszowych głównej.<br />
Od potężnego natarcia gitarowego musi być na takiej płycie czas odpoczynku. Tu grają balladowy Midnight Sunset... Przepiękne granie. Te gitary akustyczne, te rockowe wstawki solowe i ażurowy plan klawiszowy. I David, tu wspaniały Aktor Duszy. Mocny zasadniczo heavy/power metalowy w riffach Under Enemy's Fire to po raz pierwszy od początku płyty utwór o heroicznym wydźwięku i to świetnie zaśpiewany przez Readmana, czy poniekąd zaciera nieszczególne wrażenie z kliku początkowych kompozycji. I jest to faktycznie znakomity bojowy heavy metal w klasycznej tradycji sięgającej lat 80tych. To się rozkręca, wszystko się rozkręca, szkoda tylko, że dynamiczny, ale spokojny The Landing ma dużo z MASTERPLAN lecz trochę za mało, by uznać to za wyborny numer. Za to prostota w kunsztownym wykonaniu w szybkim wymiataczu Don't Trust Anyone jest ujmująca i ten utwór zasługuje na specjalne wyróżnienie, właśnie za genialną chwytliwość opartą na prostocie. Tylko że miejscami znowu David się zapędza w heavy metalowe krzykactwo, i zupełnie niepotrzebnie. Taki lżejszy, chyba na listy przebojów przeznaczony jest When You're Gone i nieco tu dyskotekowych, skocznych klawiszy i refren zadowalający szerokie rzesze konsumentów melodyjnego rocka. Nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Zresztą, jak zamykający ten album Time Stand Still, bezbarwny, zaledwie poprawny melodic heavy/AOR. Kiepskie, nijakie zakończenie po riffowej potędze prezentowanej wcześniej, czy po przeuroczym Midnight Sunset.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album wyprodukował Aldo Lonobile i on jako producent błędów nie popełnia. Wsparte przez Frontiers Records zespoły nie wydają płyt, których poziom realizacji jest niższy niż bardzo dobry. Doskonała selektywność, wyważony sound gitar, bogato brzmiąca perkusja, mocny, głęboki bas. Do tego perfekcyjny mix.</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując. Tak, zabrakło nieco więcej znakomitej muzyki, takiej jaka się tu pojawia i zachwyca. Z czegoś słabszego można było zrezygnować i album by mocno zyskał na klimacie i zwartości gatunkowej. Powiem jednak na koniec, że Midnight Sunset przechodzi do obowiązkowego kanonu Davia Readmana. Tak, tak.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.05.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>