<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - C]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 08 May 2026 02:23:54 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Crucial]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4547</link>
			<pubDate>Thu, 01 Jan 2026 02:50:58 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4547</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucial - Neogeneración (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/2/8/1328791.jpg?3336" border="0" alt="[Obrazek: 1328791.jpg?3336]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Desquiciado 03:25      <br />
2. El peor animal 04:00      <br />
3. 74 dias 04:23      <br />
4. Parte del caos 03:25      <br />
5. Crucial 03:54      <br />
6. Cruel demencial 04:25      <br />
7. Dominio mundial 03:54      <br />
8. En el juego del poder 04:05      <br />
9. Neogeneración 04:15      <br />
10. Subasta de sangre 03:37<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal, Groove Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
J.C Korcic - śpiew<br />
Hernán Cazador - gitara<br />
Claudio Carucha Ibañez - bas<br />
Andrés Fernandez (El Perro) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W ostatnich latach trudno o autentyczny, mocny heavy/power metal z USA, który nie ucieka za bardzo w groove albo w inne gatunki lub nie ma na siebie pomysłu. I kiedy FLOTSAM &amp; JETSAM trochę się pogubiło, a VICIOUS RUMORS nie wie, co grać, z ratunkiem przychodzi Ameryka Południowa i CRUCIAL, składający się głównie z debiutantów, istniejący od 2015 roku, ale wydający debiut dopiero kwietniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">J.C Korcic to wokalista obdarzony głosem mocnym i dalekosiężnym, plastycznym, który przebija się przez grzmiącą sekcję rytmiczną i rozdzierające gitary. To głos równie mocny i donośny, co u Eric Andrew Knutson z FLOTSAM AND JETSAM i słucha się go równie przyjemnie. Kompozycje nie są długie, tak jak sola są proste i nieskomplikowane, ale dobrze uzupełniają kompozycje. Gra Fernandeza jest wyrazista i świetnie napędza wszystkie kompozycje. To grupa, która dobrze się rozumie i wiedzą, że ich największą siłą są refreny oraz Korcic, który hipnotyzuje i miażdży w wolnym 74 Dias niczym hiszpański HEADON. To heavy/powe, jakiego oczekuje się po Brazylii i takich grupach jak SCELERATA czy RAGE IN MY EYES, a grają jednak ostrzej od HELKER.</div>
<div style="text-align: justify;">W wolniejszych tempach są bezbłędni i miażdżą w Parte del caos z świetnie wyeksponowaną melodią i zwolnieniami, dobrze też grają w typowym, heavy metalowym Crucial, niezły jest też nowoczesny Cruel Demencial, chociaż tutaj za bardzouciekają w stronę ostatnich nagrań VICIOUS RUMORS. Ciekawy jest Dominio mundia, w którym słyszalne są echa FLOTSAM AND JETSAM, chociaż otwierający album Desquiciado w tym stylu jest lepszy. Rytmiczny heavy metal El PEor Ani wyborny, szczególnie dzięki talerzom w refrenie i płynnej grze Cazador! Może trochę zabrakło pomysłu na Neogeneración, gdzie groove przyćmiewa melodię, ale zdecydowanie na plus jest tutaj praca sekcji rytmicznej i rozkrzyczany wokalista. Na koniec rozpędzony Subasta de sangre, prawdziwy killer, którego by się nie powstydziło HELKER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, szczególnie jak na LP wydany nakładem własnym. Bardzo mocne, głębokie i ciężkie w gitarach, ale nieprzytłaczające, gdzie najważniejszy jest wokalista.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecująca grupa z Buenos Aires, która ma na siebie pomysł, ale potrzebuje jeszcze dopracowania stylu. Tam, gdzie błyszczą, okazują się grupą ciekawą, z utalentowanym wokalistą. Solidny debiut z Bueno Aires!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucial - Neogeneración (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/2/8/1328791.jpg?3336" border="0" alt="[Obrazek: 1328791.jpg?3336]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Desquiciado 03:25      <br />
2. El peor animal 04:00      <br />
3. 74 dias 04:23      <br />
4. Parte del caos 03:25      <br />
5. Crucial 03:54      <br />
6. Cruel demencial 04:25      <br />
7. Dominio mundial 03:54      <br />
8. En el juego del poder 04:05      <br />
9. Neogeneración 04:15      <br />
10. Subasta de sangre 03:37<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal, Groove Metal<br />
Kraj: Argentyna<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
J.C Korcic - śpiew<br />
Hernán Cazador - gitara<br />
Claudio Carucha Ibañez - bas<br />
Andrés Fernandez (El Perro) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W ostatnich latach trudno o autentyczny, mocny heavy/power metal z USA, który nie ucieka za bardzo w groove albo w inne gatunki lub nie ma na siebie pomysłu. I kiedy FLOTSAM &amp; JETSAM trochę się pogubiło, a VICIOUS RUMORS nie wie, co grać, z ratunkiem przychodzi Ameryka Południowa i CRUCIAL, składający się głównie z debiutantów, istniejący od 2015 roku, ale wydający debiut dopiero kwietniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">J.C Korcic to wokalista obdarzony głosem mocnym i dalekosiężnym, plastycznym, który przebija się przez grzmiącą sekcję rytmiczną i rozdzierające gitary. To głos równie mocny i donośny, co u Eric Andrew Knutson z FLOTSAM AND JETSAM i słucha się go równie przyjemnie. Kompozycje nie są długie, tak jak sola są proste i nieskomplikowane, ale dobrze uzupełniają kompozycje. Gra Fernandeza jest wyrazista i świetnie napędza wszystkie kompozycje. To grupa, która dobrze się rozumie i wiedzą, że ich największą siłą są refreny oraz Korcic, który hipnotyzuje i miażdży w wolnym 74 Dias niczym hiszpański HEADON. To heavy/powe, jakiego oczekuje się po Brazylii i takich grupach jak SCELERATA czy RAGE IN MY EYES, a grają jednak ostrzej od HELKER.</div>
<div style="text-align: justify;">W wolniejszych tempach są bezbłędni i miażdżą w Parte del caos z świetnie wyeksponowaną melodią i zwolnieniami, dobrze też grają w typowym, heavy metalowym Crucial, niezły jest też nowoczesny Cruel Demencial, chociaż tutaj za bardzouciekają w stronę ostatnich nagrań VICIOUS RUMORS. Ciekawy jest Dominio mundia, w którym słyszalne są echa FLOTSAM AND JETSAM, chociaż otwierający album Desquiciado w tym stylu jest lepszy. Rytmiczny heavy metal El PEor Ani wyborny, szczególnie dzięki talerzom w refrenie i płynnej grze Cazador! Może trochę zabrakło pomysłu na Neogeneración, gdzie groove przyćmiewa melodię, ale zdecydowanie na plus jest tutaj praca sekcji rytmicznej i rozkrzyczany wokalista. Na koniec rozpędzony Subasta de sangre, prawdziwy killer, którego by się nie powstydziło HELKER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, szczególnie jak na LP wydany nakładem własnym. Bardzo mocne, głębokie i ciężkie w gitarach, ale nieprzytłaczające, gdzie najważniejszy jest wokalista.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecująca grupa z Buenos Aires, która ma na siebie pomysł, ale potrzebuje jeszcze dopracowania stylu. Tam, gdzie błyszczą, okazują się grupą ciekawą, z utalentowanym wokalistą. Solidny debiut z Bueno Aires!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Crucible]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4533</link>
			<pubDate>Fri, 26 Sep 2025 02:25:57 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4533</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucible - </span><span style="font-weight: bold;">Hail to the Force (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/4/1/1341162.jpg?4845" border="0" alt="[Obrazek: 1341162.jpg?4845]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deathdealer 02:49      <br />
2. Embrace of Steele 03:27      <br />
3. Redwing 05:11      <br />
4. Far Beyond the Grave 04:39      <br />
5. Savage Weapon 03:38      <br />
6. Evilforce 02:40      <br />
7. Splashed to the Four Winds 04:21      <br />
8. Hail to the Force 04:34      <br />
9. While My Guitar Gently Sweeps 03:31      <br />
10. Mad Minute 02:28<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Speed Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Philip Butler - śpiew<br />
Thomas Carnell - gitara<br />
Jon Brogård - gitara<br />
Ole Iversen - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Kenneth Frandsen - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRUCIBLE na scenie duńskiej istnieje od 2022 roku, w skład którego wchodzą muzycy thrash metalowego IMPALERS oraz Philip Butler z heavy metalowego PECTORA.</div>
<div style="text-align: justify;">Formalnie pełny skład uformował się w 2024 roku i demo okazało się na tyle interesujące, że zespół podpisał kontrakt z duńską wytwórnią From the Vaults, która wydała debiut we wrześniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony kompozycyjnej nie dzieje się tutaj zbyt wiele ciekawego i to tradycyjny, szwedzki speed metal z kręgów ENFORCER, gdzie Butler próbuje śpiewać wysoko z różnym skutkiem, ale należy przyznać, że sprawuje się lepiej niż w PECTORA. Nadal jednak jest to głos zbyt spokojny jak na granie tak szybkie i dynamiczne. Jakieś naleciałości IMPALERS są tutaj obecne w kwestii gang chórków, jak w Redwing i tutaj też wychodzą pewne niedostatki wokalne, ale i kompozycyjne.</div>
<div style="text-align: justify;">Frandsen zna się od lat z Carnellem i jego partie basu są tutaj bardzo dobre, tak jak w IMPALERS, jednak Thomas Carnell okazuje się gitarzystą o wiele ciekawszym na tym LP razem z debiutującym tutaj Jon Brogård. Duet gitarowy wyborny i ich dialogi są tutaj na bardzo wysokim poziomie i tę płytę ratuje głównie poziom wykonania, który jest bardzo wysoki. Sola są szybkie i ostre, ale czytelne, nie boją się uderzać w stronę IRON MAIDEN w Far Beyond the Grave, ciekawiej jednak grają w kompozycjach szybkich, jak Savage Weapon czy Deathdealer. Ataki gitarowe są tutaj eleganckie, ale w kompozycjach wolniejszych z ciągotami w stronę IRON MAIDEN zaczyna się gra mało wyrazista, jak w Splashed to the Four Winds, gdzie wokalista jest z boku.</div>
<div style="text-align: justify;">Faworytów na tym LP nie ma, bo to granie sprawne, z utalentowaną sekcją rytmiczną i te kompozycje wolniejsze bez wątpienia ratuje tutaj Ole Iversen, który nie boi się używać talerzy. Chociaż instrumentalny While My Guitar Gently Sweeps zdecydowanie rozczarowuje, bo ani melodia nie jest porywająca, a od strony technicznej zostało to wykonane bezpiecznie i zachowawczo.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrym podsumowaniem tego LP jest Mad Minute - granie dobre, niewyróżniające się, technicznie nienaganne, ale nie wybijające się ponad tłum innych grup.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre w swoim klasycznym stylu, z lekko przybrudzonymi gitarami, gęstym, zakurzonym basem i syczącymi blachami. Producent Marco Angioni zadbał, aby to brzmiało klasycznie, ale nie archaicznie.</div>
<div style="text-align: justify;">To bardzo dobry album od strony technicznej, od kompozycyjnej jednak tylko dobry, bez zdecydowanych faworytów. Solidna muzyka tła i hołd dla klasyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni From the Vaults za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crucible - </span><span style="font-weight: bold;">Hail to the Force (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/4/1/1341162.jpg?4845" border="0" alt="[Obrazek: 1341162.jpg?4845]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deathdealer 02:49      <br />
2. Embrace of Steele 03:27      <br />
3. Redwing 05:11      <br />
4. Far Beyond the Grave 04:39      <br />
5. Savage Weapon 03:38      <br />
6. Evilforce 02:40      <br />
7. Splashed to the Four Winds 04:21      <br />
8. Hail to the Force 04:34      <br />
9. While My Guitar Gently Sweeps 03:31      <br />
10. Mad Minute 02:28<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Speed Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Philip Butler - śpiew<br />
Thomas Carnell - gitara<br />
Jon Brogård - gitara<br />
Ole Iversen - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Kenneth Frandsen - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRUCIBLE na scenie duńskiej istnieje od 2022 roku, w skład którego wchodzą muzycy thrash metalowego IMPALERS oraz Philip Butler z heavy metalowego PECTORA.</div>
<div style="text-align: justify;">Formalnie pełny skład uformował się w 2024 roku i demo okazało się na tyle interesujące, że zespół podpisał kontrakt z duńską wytwórnią From the Vaults, która wydała debiut we wrześniu 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od strony kompozycyjnej nie dzieje się tutaj zbyt wiele ciekawego i to tradycyjny, szwedzki speed metal z kręgów ENFORCER, gdzie Butler próbuje śpiewać wysoko z różnym skutkiem, ale należy przyznać, że sprawuje się lepiej niż w PECTORA. Nadal jednak jest to głos zbyt spokojny jak na granie tak szybkie i dynamiczne. Jakieś naleciałości IMPALERS są tutaj obecne w kwestii gang chórków, jak w Redwing i tutaj też wychodzą pewne niedostatki wokalne, ale i kompozycyjne.</div>
<div style="text-align: justify;">Frandsen zna się od lat z Carnellem i jego partie basu są tutaj bardzo dobre, tak jak w IMPALERS, jednak Thomas Carnell okazuje się gitarzystą o wiele ciekawszym na tym LP razem z debiutującym tutaj Jon Brogård. Duet gitarowy wyborny i ich dialogi są tutaj na bardzo wysokim poziomie i tę płytę ratuje głównie poziom wykonania, który jest bardzo wysoki. Sola są szybkie i ostre, ale czytelne, nie boją się uderzać w stronę IRON MAIDEN w Far Beyond the Grave, ciekawiej jednak grają w kompozycjach szybkich, jak Savage Weapon czy Deathdealer. Ataki gitarowe są tutaj eleganckie, ale w kompozycjach wolniejszych z ciągotami w stronę IRON MAIDEN zaczyna się gra mało wyrazista, jak w Splashed to the Four Winds, gdzie wokalista jest z boku.</div>
<div style="text-align: justify;">Faworytów na tym LP nie ma, bo to granie sprawne, z utalentowaną sekcją rytmiczną i te kompozycje wolniejsze bez wątpienia ratuje tutaj Ole Iversen, który nie boi się używać talerzy. Chociaż instrumentalny While My Guitar Gently Sweeps zdecydowanie rozczarowuje, bo ani melodia nie jest porywająca, a od strony technicznej zostało to wykonane bezpiecznie i zachowawczo.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrym podsumowaniem tego LP jest Mad Minute - granie dobre, niewyróżniające się, technicznie nienaganne, ale nie wybijające się ponad tłum innych grup.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre w swoim klasycznym stylu, z lekko przybrudzonymi gitarami, gęstym, zakurzonym basem i syczącymi blachami. Producent Marco Angioni zadbał, aby to brzmiało klasycznie, ale nie archaicznie.</div>
<div style="text-align: justify;">To bardzo dobry album od strony technicznej, od kompozycyjnej jednak tylko dobry, bez zdecydowanych faworytów. Solidna muzyka tła i hołd dla klasyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni From the Vaults za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Crimson Storm]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4488</link>
			<pubDate>Fri, 10 Jan 2025 19:18:31 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4488</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crimson Storm - Livin' on the Bad Side (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/4/1284285.jpg?5808" border="0" alt="[Obrazek: 1284285.jpg?5808]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Night of the Tyrant 01:04      <br />
2. Ragin' Eyes of Darkness 03:44      <br />
3. Outrageous 04:42      <br />
4. Abuse of Power 04:04      <br />
5. Nightmare Deceiver 04:11      <br />
6. Speed Hammerin' Metal 03:17      <br />
7. Harakiri Rendez-vous 05:14      <br />
8. Headfükker 03:50      <br />
9. Seven Days of Mayhem 03:34 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Pau Correas - śpiew<br />
Lögan Heads - gitara<br />
Aless Oppossed - bas<br />
Pol Esteban Sánchez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRIMSON STORM na scenie włoskiej istnieje już bardzo długo, bo niemal 16 lat, a jego liderem jest Lögan Heads, który w tym samym czasie prowadzi drugi zespół, LOANSHARK.Były single, dema i EP, skład jednak udało się ustabilizować dopiero w 2023 roku, kiedy do grupy dołączył Pol Esteban Sánchez.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wyda hiszpańska wytwórnia Fighter Records 14 stycznia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Lögan Heads jest gitarzystą dobrym i jego sola, choć proste, to prezentują się całkiem nieźle, nie tylko pod względem melodii, ale i techniki, co słychać chociażby w solidnym, zawadiackim Outrageous. Grupa nie prezentuje tutaj niczego nowego i jest to heavy metal z elementami speed, osadzony w latach 80., chociaż nie z takim pazurem i zadziornością, jak szwedzki ENFORCER. Są jednak wpływy EXCITER, jak w rozpędzonym Speed Hammerin' Metal, jak i LIEGE LORD czy OMEN w Headfukker. Kiedy grają szybciej, to mimo teutońskiej przewidywalności Abuse of Power jest niezły, tak jak Raging Eyes of Darkness, chociaż Pau Correas jest wokalistą co najwyżej przeciętnym. Kiedy próbuje śpiewać wyżej, nie brzmi tak przekonująco jak chociażby Matt McCourt, chociaż nie można odmówić ducha lat 80. w sposobie, w jaki śpiewa. Kiedy grają rock, jak w Harakiri Rendez-vous, to jest to kompletne, radiowe dno i bezradność kompozycyjna jest porażająca, chociaż najsłabszy na tym LP jest bez wątpienia Nightmare Deceiver. Fatalnie zagrany heavy metal z bardzo słabym refrenem, przesłodzoną melodią główną i sekcją rytmiczną, która się zwyczajnie marnuje. Z kolei Correas męczy strasznie swoją sztucznością, manierycznością i brakiem wyczucia, ale on nie został stworzony do takiego heavy metalu. Przy takich melodyjkach, to może i niemiecki REACTOR by się zawstydził.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobre brzmienie w typowym dla tej wytwórni stylu, gdzie sekcja rytmiczna jest zdecydowanie wysunięta i znakomicie słychać bas. Posunięcie jak najbardziej słuszne, bo sekcja rytmiczna gra tutaj bardzo dobrze, jest pełna energii i szarże basowe Alessa Opposseda są bardzo dobre, tak jak energiczna, choć standardowa dla gatunku gra Sáncheza.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry debiut włoskiego podziemia i nic ponad to, gdzie raczej tylko fani klasycznego heavy/speed metalu znajdą coś dla siebie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Crimson Storm - Livin' on the Bad Side (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/4/1284285.jpg?5808" border="0" alt="[Obrazek: 1284285.jpg?5808]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Night of the Tyrant 01:04      <br />
2. Ragin' Eyes of Darkness 03:44      <br />
3. Outrageous 04:42      <br />
4. Abuse of Power 04:04      <br />
5. Nightmare Deceiver 04:11      <br />
6. Speed Hammerin' Metal 03:17      <br />
7. Harakiri Rendez-vous 05:14      <br />
8. Headfükker 03:50      <br />
9. Seven Days of Mayhem 03:34 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Pau Correas - śpiew<br />
Lögan Heads - gitara<br />
Aless Oppossed - bas<br />
Pol Esteban Sánchez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRIMSON STORM na scenie włoskiej istnieje już bardzo długo, bo niemal 16 lat, a jego liderem jest Lögan Heads, który w tym samym czasie prowadzi drugi zespół, LOANSHARK.Były single, dema i EP, skład jednak udało się ustabilizować dopiero w 2023 roku, kiedy do grupy dołączył Pol Esteban Sánchez.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wyda hiszpańska wytwórnia Fighter Records 14 stycznia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Lögan Heads jest gitarzystą dobrym i jego sola, choć proste, to prezentują się całkiem nieźle, nie tylko pod względem melodii, ale i techniki, co słychać chociażby w solidnym, zawadiackim Outrageous. Grupa nie prezentuje tutaj niczego nowego i jest to heavy metal z elementami speed, osadzony w latach 80., chociaż nie z takim pazurem i zadziornością, jak szwedzki ENFORCER. Są jednak wpływy EXCITER, jak w rozpędzonym Speed Hammerin' Metal, jak i LIEGE LORD czy OMEN w Headfukker. Kiedy grają szybciej, to mimo teutońskiej przewidywalności Abuse of Power jest niezły, tak jak Raging Eyes of Darkness, chociaż Pau Correas jest wokalistą co najwyżej przeciętnym. Kiedy próbuje śpiewać wyżej, nie brzmi tak przekonująco jak chociażby Matt McCourt, chociaż nie można odmówić ducha lat 80. w sposobie, w jaki śpiewa. Kiedy grają rock, jak w Harakiri Rendez-vous, to jest to kompletne, radiowe dno i bezradność kompozycyjna jest porażająca, chociaż najsłabszy na tym LP jest bez wątpienia Nightmare Deceiver. Fatalnie zagrany heavy metal z bardzo słabym refrenem, przesłodzoną melodią główną i sekcją rytmiczną, która się zwyczajnie marnuje. Z kolei Correas męczy strasznie swoją sztucznością, manierycznością i brakiem wyczucia, ale on nie został stworzony do takiego heavy metalu. Przy takich melodyjkach, to może i niemiecki REACTOR by się zawstydził.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobre brzmienie w typowym dla tej wytwórni stylu, gdzie sekcja rytmiczna jest zdecydowanie wysunięta i znakomicie słychać bas. Posunięcie jak najbardziej słuszne, bo sekcja rytmiczna gra tutaj bardzo dobrze, jest pełna energii i szarże basowe Alessa Opposseda są bardzo dobre, tak jak energiczna, choć standardowa dla gatunku gra Sáncheza.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry debiut włoskiego podziemia i nic ponad to, gdzie raczej tylko fani klasycznego heavy/speed metalu znajdą coś dla siebie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[CresentieR]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4468</link>
			<pubDate>Thu, 21 Nov 2024 17:59:20 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4468</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">CresentieR - Consonance of Life (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/4/1284130.jpg?3901" border="0" alt="[Obrazek: 1284130.jpg?3901]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Apology 01:24      <br />
2. Desire for Empathy 06:26      <br />
3. The Fiery Spirit 05:10      <br />
4. Journey Through the Darkness 06:30      <br />
5. Be with You Once Again 05:34      <br />
6. Guardians of the Desert Moon 06:06      <br />
7. Until the End of My Life 05:09      <br />
8. Rise Beyond Retreat 05:40      <br />
9. Look to the Mirror 05:08      <br />
10. Desire for Empathy [Ballad ver.] 04:34 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Tajlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
PEAST Wongwiseskul - śpiew, gitara<br />
CAESAR Arthakaivalvatee - gitara<br />
PUNN Pleumplian - bas<br />
MINT Rodngam - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRESENTIER to debiutant z Tajlandii, składający się z młodych muzyków ze skromnym dorobkiem z takich grup, jak BLAZIOUS czy VICTORIUM. W ciągu roku działalności materiał na debiutancki album został przygotowany, nagrany i wydany nakładem własnym 23 października 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Słychać tutaj silne inspiracje BLAZIOUS, prawdopodobnie za sprawą PEAST Wongwiseskul, ale CRESENTIER prezentuje muzykę bardziej wyrazistą, z mocno zaznaczonymi refrenami i jasno określonymi melodiami. Umiejętności im nie brakuje i to słychać już w znakomitym Desire for Empathy, w którym są echa MELODIUS DEITE, chociaż w przeciwieństwie do zespołu Biggie P. Phanratha nie ma tutaj przerostu formy nad treścią. Gdyby cały album był utrzymany w stylu NATHARNIA z japońskimi wpływami ILLUSION FORCE, AZRAEL i KNIGHTS OF THE ROUND jak w Desire for Empathy, to byłby to rewelacyjny i bezbłędny album z niezwykle chwytliwymi refrenami i światowym poziomie wykonania.</div>
<div style="text-align: justify;">Wongwiseskul śpiewa o wiele lepiej niż w BLAZIOUS, chociaż chwilami potrafi zaśpiewać zbyt wysoko i jego egzaltowany śpiew nie zawsze jest dobry, chwilami bardziej przesadzony od tego w AZRAEL, ale po części wynika to też z samego kierunku, jaki tutaj grupa obrała. Jego gra na giarze razem z CAESAR Arthakaivalvatee nie budzi za to żadnych zastrzeżeń, robi piorunujące wrażenie i ich sola gitarowe są tutaj różnorodne i najwyższej klasy, nie wspominając o sekcji rytmicznej, która jest równie rewelacyjna. Nawet w mniej chwytliwych kompozycjach, jak utrzyamny w stylu visual kei The Fiery Spirit z amerykańskimi ciągotami GALNERYUS. Tak w temacie GALNERYUS, to jest coś z niego w delikatnie rycerskim Journey Through the Darkness, w którym nie brakuje też inspiracji VICTORIUM, chociaż formalnie jest to bogatsze. Be with You Once Again to typowo skonstruowana ballada w stylu azjatyckim z bardzo mocno zaakcentowaną, lekką i zabarwioną rockiem melodią i to raczej materiał dla lokalnych rozgłośni radiowych, aby przykuć uwagę fanów lokalnej sceny metalowej.</div>
<div style="text-align: justify;">Do ostrzejszego grania wracają w Guardians of the Desert Moon, w którym nie boją się eksperymentów z extreme melodic metalem i szkoda, że te kontrasty nie zostały lepiej wykorzystane, jak w MELODIUS DEITE z czasów Elysium i w tej niejasnej brutalności jest coś z japońskiego SPINALCORD. Mało to chwytliwe i odstaje zdecydowanie od reszty tego LP, w przeciwieństwie do znakomitego Until the End of My Life w stylu AZRAEL, równie dobry jest szybki, heavy/power metalowy Rise Beyond Retreat z punktującym basem. Look to the Mirror osiąga prędkość jednego macha i ponownie robią ogromne wrażenie swoimi umiejętnościami. Znakomite gitary i jeszcze lepsza, atomowa sekcja rytmiczna. Kontrastujący, bardziej melodic metalowy refren jest udany i wyszło to znacznie ciekawiej niż w Guardians of the Desert Moon.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest jeszcze bonusowy Desire for Empathy w wersji balladowej i to brzmi pięknie, zostało też zaśpiewane z ogromnym wyczuciem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada sam zespół i jest ono dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach i to produkcja, której pozazdrościłby niejeden zespół ze wsparciem ogromnej wytwórni. Cudowne brzmienie sekcji rytmicznej i przy tak zmasowanym ataku oddzielny plan basu robi jeszcze większe wrażenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wokalnie jest to poziom standardowy dla tego regionu i tylko chwilami jest on przesadnie egzaltowany i spokojnie można ten LP uznać za najlepszy występ PEAST Wongwiseskul.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecująca i perspektywiczna grupa z Tajlandii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla zespołu CRESENTIER za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">CresentieR - Consonance of Life (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/4/1284130.jpg?3901" border="0" alt="[Obrazek: 1284130.jpg?3901]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Apology 01:24      <br />
2. Desire for Empathy 06:26      <br />
3. The Fiery Spirit 05:10      <br />
4. Journey Through the Darkness 06:30      <br />
5. Be with You Once Again 05:34      <br />
6. Guardians of the Desert Moon 06:06      <br />
7. Until the End of My Life 05:09      <br />
8. Rise Beyond Retreat 05:40      <br />
9. Look to the Mirror 05:08      <br />
10. Desire for Empathy [Ballad ver.] 04:34 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Tajlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
PEAST Wongwiseskul - śpiew, gitara<br />
CAESAR Arthakaivalvatee - gitara<br />
PUNN Pleumplian - bas<br />
MINT Rodngam - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRESENTIER to debiutant z Tajlandii, składający się z młodych muzyków ze skromnym dorobkiem z takich grup, jak BLAZIOUS czy VICTORIUM. W ciągu roku działalności materiał na debiutancki album został przygotowany, nagrany i wydany nakładem własnym 23 października 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Słychać tutaj silne inspiracje BLAZIOUS, prawdopodobnie za sprawą PEAST Wongwiseskul, ale CRESENTIER prezentuje muzykę bardziej wyrazistą, z mocno zaznaczonymi refrenami i jasno określonymi melodiami. Umiejętności im nie brakuje i to słychać już w znakomitym Desire for Empathy, w którym są echa MELODIUS DEITE, chociaż w przeciwieństwie do zespołu Biggie P. Phanratha nie ma tutaj przerostu formy nad treścią. Gdyby cały album był utrzymany w stylu NATHARNIA z japońskimi wpływami ILLUSION FORCE, AZRAEL i KNIGHTS OF THE ROUND jak w Desire for Empathy, to byłby to rewelacyjny i bezbłędny album z niezwykle chwytliwymi refrenami i światowym poziomie wykonania.</div>
<div style="text-align: justify;">Wongwiseskul śpiewa o wiele lepiej niż w BLAZIOUS, chociaż chwilami potrafi zaśpiewać zbyt wysoko i jego egzaltowany śpiew nie zawsze jest dobry, chwilami bardziej przesadzony od tego w AZRAEL, ale po części wynika to też z samego kierunku, jaki tutaj grupa obrała. Jego gra na giarze razem z CAESAR Arthakaivalvatee nie budzi za to żadnych zastrzeżeń, robi piorunujące wrażenie i ich sola gitarowe są tutaj różnorodne i najwyższej klasy, nie wspominając o sekcji rytmicznej, która jest równie rewelacyjna. Nawet w mniej chwytliwych kompozycjach, jak utrzyamny w stylu visual kei The Fiery Spirit z amerykańskimi ciągotami GALNERYUS. Tak w temacie GALNERYUS, to jest coś z niego w delikatnie rycerskim Journey Through the Darkness, w którym nie brakuje też inspiracji VICTORIUM, chociaż formalnie jest to bogatsze. Be with You Once Again to typowo skonstruowana ballada w stylu azjatyckim z bardzo mocno zaakcentowaną, lekką i zabarwioną rockiem melodią i to raczej materiał dla lokalnych rozgłośni radiowych, aby przykuć uwagę fanów lokalnej sceny metalowej.</div>
<div style="text-align: justify;">Do ostrzejszego grania wracają w Guardians of the Desert Moon, w którym nie boją się eksperymentów z extreme melodic metalem i szkoda, że te kontrasty nie zostały lepiej wykorzystane, jak w MELODIUS DEITE z czasów Elysium i w tej niejasnej brutalności jest coś z japońskiego SPINALCORD. Mało to chwytliwe i odstaje zdecydowanie od reszty tego LP, w przeciwieństwie do znakomitego Until the End of My Life w stylu AZRAEL, równie dobry jest szybki, heavy/power metalowy Rise Beyond Retreat z punktującym basem. Look to the Mirror osiąga prędkość jednego macha i ponownie robią ogromne wrażenie swoimi umiejętnościami. Znakomite gitary i jeszcze lepsza, atomowa sekcja rytmiczna. Kontrastujący, bardziej melodic metalowy refren jest udany i wyszło to znacznie ciekawiej niż w Guardians of the Desert Moon.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest jeszcze bonusowy Desire for Empathy w wersji balladowej i to brzmi pięknie, zostało też zaśpiewane z ogromnym wyczuciem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada sam zespół i jest ono dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach i to produkcja, której pozazdrościłby niejeden zespół ze wsparciem ogromnej wytwórni. Cudowne brzmienie sekcji rytmicznej i przy tak zmasowanym ataku oddzielny plan basu robi jeszcze większe wrażenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wokalnie jest to poziom standardowy dla tego regionu i tylko chwilami jest on przesadnie egzaltowany i spokojnie można ten LP uznać za najlepszy występ PEAST Wongwiseskul.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecująca i perspektywiczna grupa z Tajlandii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla zespołu CRESENTIER za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Challenger]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4449</link>
			<pubDate>Sun, 01 Sep 2024 23:27:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4449</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Challenger - Force of Nature (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/6/1/1261964.jpg?2014" border="0" alt="[Obrazek: 1261964.jpg?2014]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Imperial Madness 04:53      <br />
2. Under the Skin 03:49      <br />
3. Victims of War 06:57      <br />
4. Exhausted Earth 04:44      <br />
5. Recurrent Universe 05:03      <br />
6. Force of Nature 06:37      <br />
7. Sleepless 06:22      <br />
8. The Final Epoch 04:38 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Słowenia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jakob Rejec - śpiew, gitara<br />
<br />
Urban Železnik - gitara<br />
Samo Stopar - bas<br />
Toni Pleško - perkusja    <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pomysł na CHALLENGER pojawił się w 2016 roku, kiedy to Jakob Rejec miał rozegrać mecz z Urbanen Železnikem w ramach zakładu o założenie zespołu. Do meczu podobno nigdy nie doszło, za to zespół już tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Lata mijały, ale w końcu po 8 latach aktywności grupa zaprezentuje swój debiut 25 października 2024 roku nakładem Dying Victim Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak jak w przypadku słoweńskiego SKYEYE, osią inspiracji jest brytyjski heavy metal, choć nie tylko i nie ma mowy tutaj o kopii SKYEYE. Od strony technicznej zostało to zagrane bardzo dobrze, na szczególną pochwałę zasługuje tutaj sekcja rytmiczna. Sopar ciekawie gra na basie i słychać, że to utalentowany i natchniony muzyk, podobnie jak energiczny Toni Pleško, którego partie perkusji są bardzo bogate. Może gra obu gitarzystów nie jest już tak interesująca, a sam Rejec to wokalista poprawny w ramach szeroko pojmowanego heavy metalu. To szczególnie słychać w niezwykle nieudanym, rockowym Exhausted Earth. Kiepski glamowy refren w parze z przesłodkimi gitarami akustycznymi we wstępie tylko uwypuklają braki, jeśli chodzi o stronę wokalną.</div>
<div style="text-align: justify;">W żadnym razie nie jest to muzyka odkrywcza, speed metalu tutaj nie uświadczymy, ale jest VENOM z nutą pierwszych dwóch LP RUNNING WILD, co szczególnie słychać w udanych Victims of War i Under the Skin. Oczywiście nie ma tutaj takiego brudu i zła jak w VENOM, ale otoczka pierwszych LP GRAVE DIGGER i szczególnie RUNNING WILD. Rozczarowuje Recurrent Universe, który jest beznadziejną kompozycją instrumentalną, w której nie tylko instrumentaliści niewiele pokazują, ale i znacznie mniej niż w zwykłych kompozycjach. W Force of Nature próbują swoich sił w metalu bardziej epickim, zabrakło jednak bardziej nośnego motywu, który by zmusił do wzięcia topora w dłoń. Jakoś tak beznamiętnie i bezpiecznie to leci, podobnie jak punktowany basem, marszowy Sleepless. Czy The Final Epoch czymś zaskakuje? Może tylko chaosem i ciągotami to USPM z lekko thrash metalowym zacięciem. Nie potrafią pogodzić tych motywów, od strony wokalnej wyszło to bardzo niechlujnie. Szkoda, że to się tak długo rozkręca i poza niedopracowanymi kompozycjami i przeciętnymi melodiami, to sztuczne przedłużanie motywów i wstępów jest tutaj największą i najnudniejszym minusem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite i bezbłędne. Sekcja rytmiczna jest potężna, bas ustawiony wzorowo i wspaniale, tak jak bębny. Bez zbędnego, sztucznego brudu, bez kombinacji i przesterowań.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda tylko, że zabrakło energii i nie ma więcej takich utworów jak Victims of War czy Under the Skin. Takiego Kasparkowego metalu nie ma tak wiele i w tym jest jakiś potencjał. Szczególnie od strony instrumentalnej, bo ta jest bezbłędna.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół obiecujący, ale mający przed sobą jeszcze sporo pracy.</div>
<br />
<br />
Ocena: 6.6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victim Productions.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Challenger - Force of Nature (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/6/1/1261964.jpg?2014" border="0" alt="[Obrazek: 1261964.jpg?2014]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Imperial Madness 04:53      <br />
2. Under the Skin 03:49      <br />
3. Victims of War 06:57      <br />
4. Exhausted Earth 04:44      <br />
5. Recurrent Universe 05:03      <br />
6. Force of Nature 06:37      <br />
7. Sleepless 06:22      <br />
8. The Final Epoch 04:38 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Słowenia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jakob Rejec - śpiew, gitara<br />
<br />
Urban Železnik - gitara<br />
Samo Stopar - bas<br />
Toni Pleško - perkusja    <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pomysł na CHALLENGER pojawił się w 2016 roku, kiedy to Jakob Rejec miał rozegrać mecz z Urbanen Železnikem w ramach zakładu o założenie zespołu. Do meczu podobno nigdy nie doszło, za to zespół już tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Lata mijały, ale w końcu po 8 latach aktywności grupa zaprezentuje swój debiut 25 października 2024 roku nakładem Dying Victim Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak jak w przypadku słoweńskiego SKYEYE, osią inspiracji jest brytyjski heavy metal, choć nie tylko i nie ma mowy tutaj o kopii SKYEYE. Od strony technicznej zostało to zagrane bardzo dobrze, na szczególną pochwałę zasługuje tutaj sekcja rytmiczna. Sopar ciekawie gra na basie i słychać, że to utalentowany i natchniony muzyk, podobnie jak energiczny Toni Pleško, którego partie perkusji są bardzo bogate. Może gra obu gitarzystów nie jest już tak interesująca, a sam Rejec to wokalista poprawny w ramach szeroko pojmowanego heavy metalu. To szczególnie słychać w niezwykle nieudanym, rockowym Exhausted Earth. Kiepski glamowy refren w parze z przesłodkimi gitarami akustycznymi we wstępie tylko uwypuklają braki, jeśli chodzi o stronę wokalną.</div>
<div style="text-align: justify;">W żadnym razie nie jest to muzyka odkrywcza, speed metalu tutaj nie uświadczymy, ale jest VENOM z nutą pierwszych dwóch LP RUNNING WILD, co szczególnie słychać w udanych Victims of War i Under the Skin. Oczywiście nie ma tutaj takiego brudu i zła jak w VENOM, ale otoczka pierwszych LP GRAVE DIGGER i szczególnie RUNNING WILD. Rozczarowuje Recurrent Universe, który jest beznadziejną kompozycją instrumentalną, w której nie tylko instrumentaliści niewiele pokazują, ale i znacznie mniej niż w zwykłych kompozycjach. W Force of Nature próbują swoich sił w metalu bardziej epickim, zabrakło jednak bardziej nośnego motywu, który by zmusił do wzięcia topora w dłoń. Jakoś tak beznamiętnie i bezpiecznie to leci, podobnie jak punktowany basem, marszowy Sleepless. Czy The Final Epoch czymś zaskakuje? Może tylko chaosem i ciągotami to USPM z lekko thrash metalowym zacięciem. Nie potrafią pogodzić tych motywów, od strony wokalnej wyszło to bardzo niechlujnie. Szkoda, że to się tak długo rozkręca i poza niedopracowanymi kompozycjami i przeciętnymi melodiami, to sztuczne przedłużanie motywów i wstępów jest tutaj największą i najnudniejszym minusem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite i bezbłędne. Sekcja rytmiczna jest potężna, bas ustawiony wzorowo i wspaniale, tak jak bębny. Bez zbędnego, sztucznego brudu, bez kombinacji i przesterowań.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda tylko, że zabrakło energii i nie ma więcej takich utworów jak Victims of War czy Under the Skin. Takiego Kasparkowego metalu nie ma tak wiele i w tym jest jakiś potencjał. Szczególnie od strony instrumentalnej, bo ta jest bezbłędna.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół obiecujący, ale mający przed sobą jeszcze sporo pracy.</div>
<br />
<br />
Ocena: 6.6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victim Productions.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Carmeria]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4446</link>
			<pubDate>Sat, 24 Aug 2024 22:59:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4446</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Carmeria - Advenae (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/ToLlcxiS11e8A9ShHM2CeR7abUKlxZoZFcJTYywruak/rs:fit/g:sm/q:90/h:544/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE5NjQw/NDg4LTE2MjczNzY3/MDktOTk2MC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDktOTk2MC5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Advenae 01:59      <br />
2. Morningstar 04:47      <br />
3. Carpe Noctem 04:31       <br />
4. En Rapture 03:52       <br />
5. Relinquished 04:45       <br />
6. To Lead the Blind 04:45     <br />
7. Celestia 04:02       <br />
8. Solaris 04:48       <br />
9. Starfall 05:57       <br />
10. Veil of Sanctitude 05:40     <br />
11. Halo 06:14      <br />
12. Eternity 11:38<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jordan Von Grae - śpiew<br />
Jerry Zahija - gitara<br />
Tory Giamba - bas<br />
Lachlan Blackwood - perkusja<br />
Mishka Bobrov - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CARMERIA z Sydney istnieje od 2012 roku, zaczynając jako kolejna grupa female fronted metal, jednak problemy z utrzymaniem składu sprawiły, że debiut udało im się zaprezentować dopiero w 2021 roku, tym razem z wokalistą i ze wsparciem samego Lorda Tima.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I chyba nie bez powodu Tim Ian Grose zainteresował się tym zespołem, ponieważ na debiucie jest sporo nawiązań do DUNGEON i LORD w heavy/power metalowej manierze z ostrymi, ciekawymi wokalami w wykonaniu Jordan Von Grae, który bez problemu przebija się przez ostrą jak brzytwa gitarę i mocną sekcję rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak, En Rapture ma w sobie coś z albumu The Final Chapter DUNGEON, zrealizowane w formie bogatszej dzięki orkiestracjom i planom klawiszowym Mishka Bobrova. Poza czystymi wokalizami jest jeszcze oczywiście growl i harsh, bardzo dobre, chociaż wkomponowane w sposób przewidywalny i bez niespodzianek, a przynajmniej nie ma tutaj niczego, czym nie zachwycił LORD na znakomitym Ascendance w 2007 roku. Kij ma dwa końce i o ile metalu w stylu lordowskim, wykonanym dobrze, słucha się przyjemnie, to jednak LORD to zrobił lepiej. Nie ma tutaj niczego niespodziewanego, zespół niczym nie zaskakuje, bo i wykonanie, mimo że solidne, to jednak nie jest poziom ani Lorda, ani niszczycielskiego huraganu energii o mocy tysiąca słońc Tima Yatrasa. Bardziej refleksyjny, delikatnie epicki Relinquished jest udany, a jakże, tak jak pozostałe kompozycje z Morningstar na czele, ale zabrakło killerów z prawdziwego zdarzenia. Czegoś, co by zaznaczyło obecność CARMERIA na scenie. Z drugiej strony, tak klasycznie heavy/power metalowych albumów bez udziwnień i elementów modern jest coraz mniej i na pochwałę zasługuje również fakt, że bez wątpienia są szczerzy w tym, co tutaj grają. Grają z przekonaniem, Jerry Zahija to dobry gitarzysta, chociaż może mało widowiskowy. To Lead the Blind jest ciekawy w wykorzystaniu motywów progressive metalowych, szczególnie w chłodnych refrenach i jest w tym coś z Set in Stone LORD.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostałością po pierwszym okresie, tym bardziej gothic metalowym jest tutaj bez wątpienia delikatne Celestia i bardzo pastelowy Solaris, bardzo słodkie, nawet aż za bardzo i nie do końca pasujące do tego LP. DUNGEON tak, ale nie w tak miękkiej formie. Druga połowa albumu jest zdecydowanie mniej atrakcyjna i słabsza. Starfall próbuje być bardziej stonowany i progressive metalowy, podobnie jak wcześniejsze albumy australijskiego VOYAGER i to jest nawet niezłe, szczególnie, że Von Grae to ekspresywny wokalista, ale nie ratuje miałkich Veil of Sanctitude czy Halo.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec kolos, ponad jedenastominutowy Eternity i oczywiście, że jest tu LORD, LORD mocny i heavy/power metalowy z ciągotami do extreme melodic metalu, co słychać w dramatycznych planach klawiszowych. Szkoda, że nie wykorzystują tutaj potencjału melodii, która może i jest ograna, ale podana w ciekawy sposób. Refren jest zdecydowanie zbyt łagodny jak na tak wielki dramatyzm tutaj budowany. Nie podoba mi się również partia środkowa, złagodzenie zupełnie niepotrzebne. Zamiast tego można było bardziej rozbudować drugą połowę kompozycji, która jest bardzo dobra, a solo jakże typowe dla LORD w swojej surowiźnie. Za mało jest tutaj takich właśnie momentów!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja w wykonaniu Lorda Tima oczywiście nie budzi zastrzeżeń, tak jak wykonanie, jedynie same kompozycje. Niepotrzebnie pod koniec album uderza w bardziej progressive metalowe czy nawet niemal gotyckie rejony, które nie zostały zrealizowane w sposób tak ciekawy i przekonujący, jak pierwsza połowa tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy debiut z kosmopolitycznej Australii, która w ostatnich latach została nieco zapomniana.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Carmeria - Advenae (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/ToLlcxiS11e8A9ShHM2CeR7abUKlxZoZFcJTYywruak/rs:fit/g:sm/q:90/h:544/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE5NjQw/NDg4LTE2MjczNzY3/MDktOTk2MC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDktOTk2MC5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Advenae 01:59      <br />
2. Morningstar 04:47      <br />
3. Carpe Noctem 04:31       <br />
4. En Rapture 03:52       <br />
5. Relinquished 04:45       <br />
6. To Lead the Blind 04:45     <br />
7. Celestia 04:02       <br />
8. Solaris 04:48       <br />
9. Starfall 05:57       <br />
10. Veil of Sanctitude 05:40     <br />
11. Halo 06:14      <br />
12. Eternity 11:38<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jordan Von Grae - śpiew<br />
Jerry Zahija - gitara<br />
Tory Giamba - bas<br />
Lachlan Blackwood - perkusja<br />
Mishka Bobrov - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CARMERIA z Sydney istnieje od 2012 roku, zaczynając jako kolejna grupa female fronted metal, jednak problemy z utrzymaniem składu sprawiły, że debiut udało im się zaprezentować dopiero w 2021 roku, tym razem z wokalistą i ze wsparciem samego Lorda Tima.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I chyba nie bez powodu Tim Ian Grose zainteresował się tym zespołem, ponieważ na debiucie jest sporo nawiązań do DUNGEON i LORD w heavy/power metalowej manierze z ostrymi, ciekawymi wokalami w wykonaniu Jordan Von Grae, który bez problemu przebija się przez ostrą jak brzytwa gitarę i mocną sekcję rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak, En Rapture ma w sobie coś z albumu The Final Chapter DUNGEON, zrealizowane w formie bogatszej dzięki orkiestracjom i planom klawiszowym Mishka Bobrova. Poza czystymi wokalizami jest jeszcze oczywiście growl i harsh, bardzo dobre, chociaż wkomponowane w sposób przewidywalny i bez niespodzianek, a przynajmniej nie ma tutaj niczego, czym nie zachwycił LORD na znakomitym Ascendance w 2007 roku. Kij ma dwa końce i o ile metalu w stylu lordowskim, wykonanym dobrze, słucha się przyjemnie, to jednak LORD to zrobił lepiej. Nie ma tutaj niczego niespodziewanego, zespół niczym nie zaskakuje, bo i wykonanie, mimo że solidne, to jednak nie jest poziom ani Lorda, ani niszczycielskiego huraganu energii o mocy tysiąca słońc Tima Yatrasa. Bardziej refleksyjny, delikatnie epicki Relinquished jest udany, a jakże, tak jak pozostałe kompozycje z Morningstar na czele, ale zabrakło killerów z prawdziwego zdarzenia. Czegoś, co by zaznaczyło obecność CARMERIA na scenie. Z drugiej strony, tak klasycznie heavy/power metalowych albumów bez udziwnień i elementów modern jest coraz mniej i na pochwałę zasługuje również fakt, że bez wątpienia są szczerzy w tym, co tutaj grają. Grają z przekonaniem, Jerry Zahija to dobry gitarzysta, chociaż może mało widowiskowy. To Lead the Blind jest ciekawy w wykorzystaniu motywów progressive metalowych, szczególnie w chłodnych refrenach i jest w tym coś z Set in Stone LORD.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostałością po pierwszym okresie, tym bardziej gothic metalowym jest tutaj bez wątpienia delikatne Celestia i bardzo pastelowy Solaris, bardzo słodkie, nawet aż za bardzo i nie do końca pasujące do tego LP. DUNGEON tak, ale nie w tak miękkiej formie. Druga połowa albumu jest zdecydowanie mniej atrakcyjna i słabsza. Starfall próbuje być bardziej stonowany i progressive metalowy, podobnie jak wcześniejsze albumy australijskiego VOYAGER i to jest nawet niezłe, szczególnie, że Von Grae to ekspresywny wokalista, ale nie ratuje miałkich Veil of Sanctitude czy Halo.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec kolos, ponad jedenastominutowy Eternity i oczywiście, że jest tu LORD, LORD mocny i heavy/power metalowy z ciągotami do extreme melodic metalu, co słychać w dramatycznych planach klawiszowych. Szkoda, że nie wykorzystują tutaj potencjału melodii, która może i jest ograna, ale podana w ciekawy sposób. Refren jest zdecydowanie zbyt łagodny jak na tak wielki dramatyzm tutaj budowany. Nie podoba mi się również partia środkowa, złagodzenie zupełnie niepotrzebne. Zamiast tego można było bardziej rozbudować drugą połowę kompozycji, która jest bardzo dobra, a solo jakże typowe dla LORD w swojej surowiźnie. Za mało jest tutaj takich właśnie momentów!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja w wykonaniu Lorda Tima oczywiście nie budzi zastrzeżeń, tak jak wykonanie, jedynie same kompozycje. Niepotrzebnie pod koniec album uderza w bardziej progressive metalowe czy nawet niemal gotyckie rejony, które nie zostały zrealizowane w sposób tak ciekawy i przekonujący, jak pierwsza połowa tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy debiut z kosmopolitycznej Australii, która w ostatnich latach została nieco zapomniana.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Coventhrall]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4310</link>
			<pubDate>Fri, 22 Mar 2024 10:58:25 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4310</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Coventhrall - Legacy of Morfuidra (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/2/1212742.jpg?2107" border="0" alt="[Obrazek: 1212742.jpg?2107]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prologue 01:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Morfuidra 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dreadnought 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.In These Halls 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Avatar 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Space Race 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Galactic Emperor 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Empress in the Making 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">9.Nova Burst 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">10.Battle in the Morfuidran Expanse 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">11.Victory 05:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sami "Texas" Ilvonen - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kimmo Korhonen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Toni Bite - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jukka Hoffrén - gitara basowa, gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Janne Ojala - perkusja </div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół gra już od roku 2009, pochodzi z Helsinek i jak na warunki fińskie, debiutuje bardzo późno, bo w marcu 2024 w ramach kontraktu z wytwórnią Inverse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fiński power metal rządzi się swoimi prawami, jest pewna dominacja stylu narzucona przez Wielkich Gatunku z tego kraju, a tu w przypadku COVENTHRALL mamy coś trochę innego. To dynamiczny, na granicy speed metalu power w klimatach heroicznego, fanfarowego kosmicznego SF i mamy tu opowieść o obronie planety Morfuidra przed atakiem piratów Scavensów. Pojawia się tajemnicza broń artefakt, bohaterowie i akcja od początku do końca trzymająca w napięciu. Dynamika, narracja wokalna ciekawie poprowadzona przez Christiana Palina i innych interesujących gości, futurystyczne klawisze. Ostre gitary, ostry miejscami, ekscytujący w wysokich partiach wokal, pasja wykonania i jest wyborny początek w postaci epickich ataków w komiksowej stylistyce w świetnych Morfuidra i Dreadnought i jest na pewno drapieżniej w melodyce, niż do tego przyzwyczaiły inne grupy fińskie i doza oryginalności jest bardzo duża. Zaznaczyć należy, że instrumentaliści to postacie na scenie fińskiej w większości znane i rozpoznawalne i tak na pewno jest w przypadku Jukka Hoffréna (ADAMANTRA, AMBERIAN DAWN, EPCRENEL, DIVERCIA) czy (SILENTIUM). Natomiast Sami Ilvonen jest raczej znany chyba tylko na lokalnej scenie helsińskiej i dopiero teraz można go usłyszeć w szerszym, metalowym repertuarze. Melodyjnie opowiadają dalszą część historii w nieco wolniejszych i ze starannie opracowanymi refrenami In These Halls, Avatar (tu pojawia się Tuomas Nieminen z ADAMANTRA). Bardzo dobrze się słucha tego intensywnego, rozbujanego power metalu, nawet w tych najbardziej komiksowych fragmentach i tu na myśl przychodzi ANGUS MCSIX i GLORYHAMMER w ultra dynamicznym Galactic Emperor (tu Tapio Wilksa jako Galactic Emperor). Jest także trochę nieco wolniejszego i bardziej romantycznego grania w lekko radiowym stylu w  Empress in the Making, gdzie znana z LULLACRY Tanja Kemppainen wciela się w rolę Princess Celeste, córki Imperatora. Potem autentyczny killer rozegrany potężnie i z ogromnym rozmachem w refrenie Nova Burst i czterema Gośćmi użyczającymi głosów, w tym jako Mace Mistrz Markku Kuikka (AGONIZER, KENZINER, THAUROROD, VOLYMIAN, STATUS MINOR) i Christian Palin (RANDOM EYES, EPICRENEL, ESSENCE OF SORROW, MAGIC KINGDOM, ADAGIO) jako Fire-Bat. No brawa, kapitalnie to zostało zagrane i jaki i tu jest feeling - ekstraklasa! Ale dali show! W Battle in the Morfuidran Expanse w boju z "Dreadnought" uczestniczy Celeste i Avatar i jest po raz kolejny wspaniała zabawa i największe zamieszanie w tym boju robią popisowe partie gitarzystów na tle monumentalnych klawiszy. I wreszcie zasłużone zwycięstwo w Victory. Dumnie, dostojnie, majestatycznie...</div>
<div style="text-align: justify;">I nie można zapominać o ekscytujących solach, jakie tu zagrał w większości kompozycji Kimmo Korhonen znany głównie z wybornych solowych partii w WALTARI. Perkusja Janne Ojala atomowa, speedowa - wspaniała po prostu! </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można by się tu zastanawiać nad oryginalnością tematu, nad określonym jasno komiksowym stylem przekazu i narracji. Po co? Świetna muzyka i najlepszy album z udziałem Jukka Hoffréna. I jeszcze nowy super Metal Voice Sami "Texas" Ilvonen.</div>
<div style="text-align: justify;">Fenomenalny Nova Burst! Ultra fajny melodic power metal! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.03.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Inverse Records za udo</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">stępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Coventhrall - Legacy of Morfuidra (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/2/1212742.jpg?2107" border="0" alt="[Obrazek: 1212742.jpg?2107]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prologue 01:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Morfuidra 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dreadnought 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.In These Halls 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Avatar 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Space Race 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Galactic Emperor 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Empress in the Making 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">9.Nova Burst 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">10.Battle in the Morfuidran Expanse 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">11.Victory 05:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sami "Texas" Ilvonen - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kimmo Korhonen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Toni Bite - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jukka Hoffrén - gitara basowa, gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Janne Ojala - perkusja </div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół gra już od roku 2009, pochodzi z Helsinek i jak na warunki fińskie, debiutuje bardzo późno, bo w marcu 2024 w ramach kontraktu z wytwórnią Inverse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fiński power metal rządzi się swoimi prawami, jest pewna dominacja stylu narzucona przez Wielkich Gatunku z tego kraju, a tu w przypadku COVENTHRALL mamy coś trochę innego. To dynamiczny, na granicy speed metalu power w klimatach heroicznego, fanfarowego kosmicznego SF i mamy tu opowieść o obronie planety Morfuidra przed atakiem piratów Scavensów. Pojawia się tajemnicza broń artefakt, bohaterowie i akcja od początku do końca trzymająca w napięciu. Dynamika, narracja wokalna ciekawie poprowadzona przez Christiana Palina i innych interesujących gości, futurystyczne klawisze. Ostre gitary, ostry miejscami, ekscytujący w wysokich partiach wokal, pasja wykonania i jest wyborny początek w postaci epickich ataków w komiksowej stylistyce w świetnych Morfuidra i Dreadnought i jest na pewno drapieżniej w melodyce, niż do tego przyzwyczaiły inne grupy fińskie i doza oryginalności jest bardzo duża. Zaznaczyć należy, że instrumentaliści to postacie na scenie fińskiej w większości znane i rozpoznawalne i tak na pewno jest w przypadku Jukka Hoffréna (ADAMANTRA, AMBERIAN DAWN, EPCRENEL, DIVERCIA) czy (SILENTIUM). Natomiast Sami Ilvonen jest raczej znany chyba tylko na lokalnej scenie helsińskiej i dopiero teraz można go usłyszeć w szerszym, metalowym repertuarze. Melodyjnie opowiadają dalszą część historii w nieco wolniejszych i ze starannie opracowanymi refrenami In These Halls, Avatar (tu pojawia się Tuomas Nieminen z ADAMANTRA). Bardzo dobrze się słucha tego intensywnego, rozbujanego power metalu, nawet w tych najbardziej komiksowych fragmentach i tu na myśl przychodzi ANGUS MCSIX i GLORYHAMMER w ultra dynamicznym Galactic Emperor (tu Tapio Wilksa jako Galactic Emperor). Jest także trochę nieco wolniejszego i bardziej romantycznego grania w lekko radiowym stylu w  Empress in the Making, gdzie znana z LULLACRY Tanja Kemppainen wciela się w rolę Princess Celeste, córki Imperatora. Potem autentyczny killer rozegrany potężnie i z ogromnym rozmachem w refrenie Nova Burst i czterema Gośćmi użyczającymi głosów, w tym jako Mace Mistrz Markku Kuikka (AGONIZER, KENZINER, THAUROROD, VOLYMIAN, STATUS MINOR) i Christian Palin (RANDOM EYES, EPICRENEL, ESSENCE OF SORROW, MAGIC KINGDOM, ADAGIO) jako Fire-Bat. No brawa, kapitalnie to zostało zagrane i jaki i tu jest feeling - ekstraklasa! Ale dali show! W Battle in the Morfuidran Expanse w boju z "Dreadnought" uczestniczy Celeste i Avatar i jest po raz kolejny wspaniała zabawa i największe zamieszanie w tym boju robią popisowe partie gitarzystów na tle monumentalnych klawiszy. I wreszcie zasłużone zwycięstwo w Victory. Dumnie, dostojnie, majestatycznie...</div>
<div style="text-align: justify;">I nie można zapominać o ekscytujących solach, jakie tu zagrał w większości kompozycji Kimmo Korhonen znany głównie z wybornych solowych partii w WALTARI. Perkusja Janne Ojala atomowa, speedowa - wspaniała po prostu! </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można by się tu zastanawiać nad oryginalnością tematu, nad określonym jasno komiksowym stylem przekazu i narracji. Po co? Świetna muzyka i najlepszy album z udziałem Jukka Hoffréna. I jeszcze nowy super Metal Voice Sami "Texas" Ilvonen.</div>
<div style="text-align: justify;">Fenomenalny Nova Burst! Ultra fajny melodic power metal! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.03.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Inverse Records za udo</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">stępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cave]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4220</link>
			<pubDate>Wed, 17 Jan 2024 14:51:52 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4220</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Cave - Out of the Cave (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://plotn08.org/wp-content/uploads/2024/01/Cave-Out-Of-The-Cave.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Cave-Out-Of-The-Cave.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Rat In A Hole 3:25<br />
 2. Hero 4:28<br />
3. Screaming For A Saviour 5:45<br />
4. Send For My Soul 3:51<br />
5. Blinded 8:12<br />
6. Against The Fray 4:23<br />
7. Like A True Father 4:10<br />
8. Sizzling Seas 5:06<br />
9. New Found King 4:05<br />
10. The Gold Crown 5:15<br />
11. Deep Menagerie 5:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronny Munroe - śpiew<br />
 Chris Lorey - gitara, instrumenty klawisozwe<br />
Roberto Palacios - gitara basowa<br />
Steffen Theurer - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niemiecka formacja gitarzysty Chrisa Lorey'a (IVANHOE, SCENES) z Ronny Munroe jako wokalistą. Nowa ekipa, w której pojawili się także ludzie niegdyś związani z CHINCHILLA, choć perkusista Chris Schwinn na płycie przygotowanej przez zespół nie zagrał. A płyta zostanie wydana przez wytwórnię Metalapolis Records 15 marca 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Lorey jako twórca zamieszczonych na płycie kompozycji sięga do wzorów niemieckiego melodyjnego heavy metalu, a nawet hard rocka z lat 80tych. Może nie prostej przebojowości BONFIRE czy SCORPIONS, bo same aranżacje i struktura utworów są bogatsze i bardziej wysublimowane, a sola gitarowe przygotowane w większości bardzo starannie, z dużą dozą klasycznego rocka i zagrane elegancko i w czytelny sposób. Tego elementu warto posłuchać w każdym z tych numerów. Można także posłuchać sympatycznej sekcji rytmicznej, która tak naprawdę nie ma tu za wiele roboty, grając rzeczy proste i nie przeszkadzające w odbiorze gitary i wokalu Munroe. Munroe to wokalista, który się ostatnio nieco zagubił. Epizod w VICIOUS RUMORS zakończył się na niczym w roku ubiegłym, jego własny projekt BETWEEN WORLDS nie okazał się w roku 2021 niczym szczególnie interesującym... Z zupełnie niejasnych dla mnie powodów ten miażdżący klasycznym heavy/power głosem w stylu amerykańskim wokalista wchodzi z uporem na terytoria metalu lżejszego kalibru i nie wychodzi to specjalnie ciekawie, także na albumie CAVE. Jakoś mnie zupełnie nie przekonuje taki festiwalowo romantyczny Munroe w Like a True Father, czy Deep Menagerie, ani funkujący rockowo w The Gold Crown. Ogólnie, może i ta płyta byłaby interesująca, gdyby Lorey przygotował zadziorny materiał w stylu CHOLANE zmiksowanym z KISSIN DYNAMITE, Munroe zaśpiewałby to swoim lekko chrapliwym głosem z mocą i pasją. Nie ma tu jednak takiej muzyki, tak jak i nie ma dobrego klasycznego heroicznego metalu, bo taki nie jest Ne Found King). Zresztą już na początku Rat in a Hole i Hero pokazują, że trochę to wszystko jest przekombinowane i skierowane do niekreślonego grona słuchaczy. To nie kopalnia radiowych hitów, nie jest to także album interesujący jako melodic progressive (bo taki nie jest najdłuższy Blinded stylizowany na SAVATAGE). Jeden raz ta gitara jest masywniejsza, riffy bardziej power metalowe i Sizzzling Seas, to taki utwór, gdzie Munroe robi co do niego należy, jak należy. Tu przypomina to, co skutecznie robił w ramach heavy/power metalowego RONNY MUNROE, choć tam w tym stylu bywały znacznie lepsze kompozycje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Marc Ayerle jako twórca soundu bardzo się postarał, by to zabrzmiało dobrze i zabrzmiało w przypadku każdego instrumentu z osobna i wziętych razem, ale po co było tak głośno ustawać samego Munroe? On ma naturalny dar przebijania się i górowania nad znacznie mocniejszymi gitarowymi ścianami i nie trzeba go dodatkowo wzmacniać na konsoli mikserskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie po raz pierwszy muzycy o bardzo dużym doświadczeniu po prostu idą po zbyt krętych, muzycznych ścieżkach.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 17.01.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Metalapolis Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Cave - Out of the Cave (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://plotn08.org/wp-content/uploads/2024/01/Cave-Out-Of-The-Cave.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Cave-Out-Of-The-Cave.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Rat In A Hole 3:25<br />
 2. Hero 4:28<br />
3. Screaming For A Saviour 5:45<br />
4. Send For My Soul 3:51<br />
5. Blinded 8:12<br />
6. Against The Fray 4:23<br />
7. Like A True Father 4:10<br />
8. Sizzling Seas 5:06<br />
9. New Found King 4:05<br />
10. The Gold Crown 5:15<br />
11. Deep Menagerie 5:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronny Munroe - śpiew<br />
 Chris Lorey - gitara, instrumenty klawisozwe<br />
Roberto Palacios - gitara basowa<br />
Steffen Theurer - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niemiecka formacja gitarzysty Chrisa Lorey'a (IVANHOE, SCENES) z Ronny Munroe jako wokalistą. Nowa ekipa, w której pojawili się także ludzie niegdyś związani z CHINCHILLA, choć perkusista Chris Schwinn na płycie przygotowanej przez zespół nie zagrał. A płyta zostanie wydana przez wytwórnię Metalapolis Records 15 marca 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Lorey jako twórca zamieszczonych na płycie kompozycji sięga do wzorów niemieckiego melodyjnego heavy metalu, a nawet hard rocka z lat 80tych. Może nie prostej przebojowości BONFIRE czy SCORPIONS, bo same aranżacje i struktura utworów są bogatsze i bardziej wysublimowane, a sola gitarowe przygotowane w większości bardzo starannie, z dużą dozą klasycznego rocka i zagrane elegancko i w czytelny sposób. Tego elementu warto posłuchać w każdym z tych numerów. Można także posłuchać sympatycznej sekcji rytmicznej, która tak naprawdę nie ma tu za wiele roboty, grając rzeczy proste i nie przeszkadzające w odbiorze gitary i wokalu Munroe. Munroe to wokalista, który się ostatnio nieco zagubił. Epizod w VICIOUS RUMORS zakończył się na niczym w roku ubiegłym, jego własny projekt BETWEEN WORLDS nie okazał się w roku 2021 niczym szczególnie interesującym... Z zupełnie niejasnych dla mnie powodów ten miażdżący klasycznym heavy/power głosem w stylu amerykańskim wokalista wchodzi z uporem na terytoria metalu lżejszego kalibru i nie wychodzi to specjalnie ciekawie, także na albumie CAVE. Jakoś mnie zupełnie nie przekonuje taki festiwalowo romantyczny Munroe w Like a True Father, czy Deep Menagerie, ani funkujący rockowo w The Gold Crown. Ogólnie, może i ta płyta byłaby interesująca, gdyby Lorey przygotował zadziorny materiał w stylu CHOLANE zmiksowanym z KISSIN DYNAMITE, Munroe zaśpiewałby to swoim lekko chrapliwym głosem z mocą i pasją. Nie ma tu jednak takiej muzyki, tak jak i nie ma dobrego klasycznego heroicznego metalu, bo taki nie jest Ne Found King). Zresztą już na początku Rat in a Hole i Hero pokazują, że trochę to wszystko jest przekombinowane i skierowane do niekreślonego grona słuchaczy. To nie kopalnia radiowych hitów, nie jest to także album interesujący jako melodic progressive (bo taki nie jest najdłuższy Blinded stylizowany na SAVATAGE). Jeden raz ta gitara jest masywniejsza, riffy bardziej power metalowe i Sizzzling Seas, to taki utwór, gdzie Munroe robi co do niego należy, jak należy. Tu przypomina to, co skutecznie robił w ramach heavy/power metalowego RONNY MUNROE, choć tam w tym stylu bywały znacznie lepsze kompozycje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Marc Ayerle jako twórca soundu bardzo się postarał, by to zabrzmiało dobrze i zabrzmiało w przypadku każdego instrumentu z osobna i wziętych razem, ale po co było tak głośno ustawać samego Munroe? On ma naturalny dar przebijania się i górowania nad znacznie mocniejszymi gitarowymi ścianami i nie trzeba go dodatkowo wzmacniać na konsoli mikserskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie po raz pierwszy muzycy o bardzo dużym doświadczeniu po prostu idą po zbyt krętych, muzycznych ścieżkach.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 17.01.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Metalapolis Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Coltre]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4186</link>
			<pubDate>Mon, 01 Jan 2024 23:36:24 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4186</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Coltre - To Watch with Hands to Touch with Eyes (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/tcfxl1EZdPdBf8jCaEo_NousbiV78n46a5e7bAkA5-w/rs:fit/g:sm/q:90/h:340/w:340/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5ODk4/NDAzLTE3MDkxMDMy/MDAtNzgxOS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDAtNzgxOS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Feast of the Outcast 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">2.To Watch with Hands 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rat Race 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.When the Earth Turns Black 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Friends Aren't Electric 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Through the Looking Glass 06:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Temptress 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Oblivion 07:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Stamigna - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Sweed - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Max Schreck - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Edoardo Mariotti - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">COLTRE bazuje w Londynie, istnieje od 2019 roku, składa się w połowie z Włochów i niedawno został uznany jedną z największych nadziei brytyjskiego heavy metalu tradycyjnego. To trzeba oczywiście potwierdzić czynami i grupa 23 lutego 2024 wyda nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions swój pierwszy album o długim tytule "To Watch with Hands to Touch with Eyes".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taki zadziwiający i zaskakujący to heavy metal, gdzie wpływy TANK z Wardem, DIAMOND HEAD niekoniecznie tylko z pierwszej płyty i coś z tej pozornie niedbałej maniery wokalno - gitarowej KAINE się łączą w całość, która w otwierającym ten LP Feast of the Outcast jest znakomita i miejscami hipnotyczna. Marco Stamigna walorami głosowymi nie imponuje, ale ta maniera trochę crossover'owa jest bardzo fajna. Do tego te cięte, zadziorne solówki Sweeda, którymi co rusz przecina te długie jak w DIAMOND HEAD utwory, to ekstraklasa i w wygładzonej stylistyce classic metalu z Albionu to jest zjawisko rzadko spotykane. Średnie tempa, umiarkowanie akcentowane refreny, przy czym ten z Feast of the Outcast - kapitalny, a w To Watch with Hands bardzo dobry, choć ten utwór takiego wrażenia jak pierwszy nie robi. Na pewno KAINE przebija w Rat Race i ten wyścig szczurów przebiega w dosyć leniwym tempie i o klimat, taki chłodny w swej poetyckości tu bardziej chodzi niż o metalową moc i szybkość. Ten wyważony chłód i dystans w budowaniu swoistego dramatyzmu jest wyraźnie słyszalny w When the Earth Turns Black i tu na myśl przychodzi z kolei także estetyka z debiutu HOLOCAUST. Piękne zakończenie i zwieńczenie gitarą akustyczną. Fantastyczny i ponownie zdumiewający jest Friends Aren't Electric. Jeśli hipnotyzują, to na pewno tutaj bardzo hipnotyzują  w zwrotkach i przewodnich riffach. Nawet się nie zauważa, że wcale refren nie jest jakiś tam się czymś wyróżniający. Ten refren nie jest tu sensem i celem... Może jest nim ta centralna solowa partia basowa, a może coś zupełnie innego. Długo się rozkręca w niejasnym kierunku Through the Looking Glass i w końcu się kieruje na obszary takiego heavy metalu KAINE w średnim tempie, tyle że KAINE nigdy nie wydobył tyle z kilku powtarzalnych riffów. A COLTRE wydobył dużo, nawet sympatyczną angielską melodię. I doskonałe zakończenie, po raz kolejny. A w Temptress szybciej i w rytmice z debiutu DIAMOND HEAD z mocarnymi pochodami basowymi Maxa Schrecka. Niby nic takiego ten Temptress, a porywa, autentycznie porywa! I tu także po raz pierwszy taki udany pojedynek i duet gitarzystów. Niby nic takiego, a to najbardziej technicznie zaawansowany utwór z tego albumu. I na koniec to, czego na takiej płycie absolutnie zabraknąć nie mogło, czyli tej brytyjskiej rock metalowej ballady przesyconej duchem lat 80tych NWOBHM i latami 70tymi w rodzącym się heavy metalu. To Oblivion, przepiękny, subtelny, zbudowany w ażurowy sposób, z fenomenalnym solem charakterystycznym dla BLACK SABBATH i pełen magii z Krainy Łagodności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest dosyć ascetyczny, i tu szukać głębokich ciężkich gitar na próżno. To akurat sound bliski wczesnemu NWOBHM i to COLTRE zbliża do lat 80tych i naturalności muzycznego tamtego okresu.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie dla każdego to jest album. Prostej przebojowości i epickich klimatów tu nie ma. Jest na pewno natomiast poszanowanie tradycji krajowego grania. Ciekawe, pietyzm w graniu brytyjskiego metalu w  wykonaniu Włochów. Co za czasy nastały... Dla COLTRE nastały czasy dobre, bo to faktycznie bardzo dobry zespół. Swoisty, odważny w tym co robi, bo mierzą się z trudnymi odniesieniami do klasyki gatunku. Podołali, bez wątpienia podołali. Klasa!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">01.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Coltre - To Watch with Hands to Touch with Eyes (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/tcfxl1EZdPdBf8jCaEo_NousbiV78n46a5e7bAkA5-w/rs:fit/g:sm/q:90/h:340/w:340/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5ODk4/NDAzLTE3MDkxMDMy/MDAtNzgxOS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDAtNzgxOS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Feast of the Outcast 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">2.To Watch with Hands 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rat Race 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.When the Earth Turns Black 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Friends Aren't Electric 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Through the Looking Glass 06:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Temptress 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Oblivion 07:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Stamigna - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Sweed - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Max Schreck - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Edoardo Mariotti - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">COLTRE bazuje w Londynie, istnieje od 2019 roku, składa się w połowie z Włochów i niedawno został uznany jedną z największych nadziei brytyjskiego heavy metalu tradycyjnego. To trzeba oczywiście potwierdzić czynami i grupa 23 lutego 2024 wyda nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions swój pierwszy album o długim tytule "To Watch with Hands to Touch with Eyes".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taki zadziwiający i zaskakujący to heavy metal, gdzie wpływy TANK z Wardem, DIAMOND HEAD niekoniecznie tylko z pierwszej płyty i coś z tej pozornie niedbałej maniery wokalno - gitarowej KAINE się łączą w całość, która w otwierającym ten LP Feast of the Outcast jest znakomita i miejscami hipnotyczna. Marco Stamigna walorami głosowymi nie imponuje, ale ta maniera trochę crossover'owa jest bardzo fajna. Do tego te cięte, zadziorne solówki Sweeda, którymi co rusz przecina te długie jak w DIAMOND HEAD utwory, to ekstraklasa i w wygładzonej stylistyce classic metalu z Albionu to jest zjawisko rzadko spotykane. Średnie tempa, umiarkowanie akcentowane refreny, przy czym ten z Feast of the Outcast - kapitalny, a w To Watch with Hands bardzo dobry, choć ten utwór takiego wrażenia jak pierwszy nie robi. Na pewno KAINE przebija w Rat Race i ten wyścig szczurów przebiega w dosyć leniwym tempie i o klimat, taki chłodny w swej poetyckości tu bardziej chodzi niż o metalową moc i szybkość. Ten wyważony chłód i dystans w budowaniu swoistego dramatyzmu jest wyraźnie słyszalny w When the Earth Turns Black i tu na myśl przychodzi z kolei także estetyka z debiutu HOLOCAUST. Piękne zakończenie i zwieńczenie gitarą akustyczną. Fantastyczny i ponownie zdumiewający jest Friends Aren't Electric. Jeśli hipnotyzują, to na pewno tutaj bardzo hipnotyzują  w zwrotkach i przewodnich riffach. Nawet się nie zauważa, że wcale refren nie jest jakiś tam się czymś wyróżniający. Ten refren nie jest tu sensem i celem... Może jest nim ta centralna solowa partia basowa, a może coś zupełnie innego. Długo się rozkręca w niejasnym kierunku Through the Looking Glass i w końcu się kieruje na obszary takiego heavy metalu KAINE w średnim tempie, tyle że KAINE nigdy nie wydobył tyle z kilku powtarzalnych riffów. A COLTRE wydobył dużo, nawet sympatyczną angielską melodię. I doskonałe zakończenie, po raz kolejny. A w Temptress szybciej i w rytmice z debiutu DIAMOND HEAD z mocarnymi pochodami basowymi Maxa Schrecka. Niby nic takiego ten Temptress, a porywa, autentycznie porywa! I tu także po raz pierwszy taki udany pojedynek i duet gitarzystów. Niby nic takiego, a to najbardziej technicznie zaawansowany utwór z tego albumu. I na koniec to, czego na takiej płycie absolutnie zabraknąć nie mogło, czyli tej brytyjskiej rock metalowej ballady przesyconej duchem lat 80tych NWOBHM i latami 70tymi w rodzącym się heavy metalu. To Oblivion, przepiękny, subtelny, zbudowany w ażurowy sposób, z fenomenalnym solem charakterystycznym dla BLACK SABBATH i pełen magii z Krainy Łagodności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest dosyć ascetyczny, i tu szukać głębokich ciężkich gitar na próżno. To akurat sound bliski wczesnemu NWOBHM i to COLTRE zbliża do lat 80tych i naturalności muzycznego tamtego okresu.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie dla każdego to jest album. Prostej przebojowości i epickich klimatów tu nie ma. Jest na pewno natomiast poszanowanie tradycji krajowego grania. Ciekawe, pietyzm w graniu brytyjskiego metalu w  wykonaniu Włochów. Co za czasy nastały... Dla COLTRE nastały czasy dobre, bo to faktycznie bardzo dobry zespół. Swoisty, odważny w tym co robi, bo mierzą się z trudnymi odniesieniami do klasyki gatunku. Podołali, bez wątpienia podołali. Klasa!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">01.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Catch the Giant!]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4173</link>
			<pubDate>Thu, 28 Dec 2023 17:20:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4173</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Catch the Giant! - Midnight Tales Pt.I :Nighttime </span><span style="font-weight: bold;">(2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/8/6/1186205.jpg?4505" border="0" alt="[Obrazek: 1186205.jpg?4505]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.In a Howl 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">2.Light Guardian 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Gates of Paradise 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Empty Places 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Awakening 02:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Red Angels 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.When the Crown Will Fall 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sailing to Thule 07:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Fifth Corner of the World 12:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lonely Dancer in a Busy Room 04:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mattia Sciascia - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Simone Serafini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Filippo Sorci - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Emanuele Furlani - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Cuccia - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CATCH THE GIANT! pochodzi z Włoch i zadebiutował na początku listopada 2023 płytą wydaną nakładem własnym. Tworzą go muzycy w zdecydowanej większości młodzi i do tej pory nie byli ono raczej znani nawet na krajowej scenie muzycznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na zespół z Włoch, to sporo tu odniesień do stylistyki fińskiej, między innymi tej, jaką zaprezentował ARION na pierwszych dwóch płytach oraz te grupy, które gdzieś tam ostrożnie zbliżają się do SONATA ARCTICA i STRATOVARIUS, ale nie tworzą tak wyrazistego planu klawiszowego. Tu Włochów za grupę grającą melodyjny, symfoniczny power metal także uznać nie można i te ich fantasy klimaty muzyczne w planach klawiszowych najdłuższego i jednak za długiego Fifth Corner of the World to potwierdzają, choć zasadniczo ten instrument robi dobre wrażenie, jako budujący łagodny, refleksyjny klimat w chyba najbardziej udanym tutaj Sailing to Thule. Dobrze w sferze tworzenia poetyckiego nastroju wyszedł także When the Crown Will Fall Jest to ogólnie muzyka łagodna, umiarkowanie przebojowa tam, gdzie grają szybciej, jak w In a Howl i Red Angels, ale nieco zbyt radiowa i uproszczona w Light Guardian oraz bardzo ogranym w głównym motywie Gates of Paradise. Dobrze, że song Empty Places w drugiej części nabiera mocy i uroczystego charakteru, bo jako ballada z pewnymi cechami pieśni barda prezentuje się przeciętnie. I tak stosując wszystkie chwyty z kompozycji poprzednich, zamykają to rytmicznym melodic power metalowym Lonely Dancer in a Busy Room, opartym tym razem na gitarach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Technicznej pirotechniki tu nie ma i dominują proste rozwiązania, także w indywidualnych zagrywkach gitarzystów. Dobrze śpiewający wokalista ma głos dosyć wysoki i dopasowany do całości, sekcja rytmiczna sprawna, choć niezbyt widoczna. Od strony produkcyjnej nie jest źle, ale tylko tyle można powiedzieć. Niczym się to nie wyróżnia i niczego nie można zdecydowanie skrytykować.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak wynika z tytułu, jest to część pierwsza i należy oczekiwać części drugiej. Oby bardziej muzycznie barwnej i wyrazistszej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Catch the Giant! - Midnight Tales Pt.I :Nighttime </span><span style="font-weight: bold;">(2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/8/6/1186205.jpg?4505" border="0" alt="[Obrazek: 1186205.jpg?4505]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.In a Howl 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">2.Light Guardian 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Gates of Paradise 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Empty Places 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Awakening 02:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Red Angels 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.When the Crown Will Fall 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sailing to Thule 07:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Fifth Corner of the World 12:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lonely Dancer in a Busy Room 04:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mattia Sciascia - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Simone Serafini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Filippo Sorci - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Emanuele Furlani - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Cuccia - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CATCH THE GIANT! pochodzi z Włoch i zadebiutował na początku listopada 2023 płytą wydaną nakładem własnym. Tworzą go muzycy w zdecydowanej większości młodzi i do tej pory nie byli ono raczej znani nawet na krajowej scenie muzycznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na zespół z Włoch, to sporo tu odniesień do stylistyki fińskiej, między innymi tej, jaką zaprezentował ARION na pierwszych dwóch płytach oraz te grupy, które gdzieś tam ostrożnie zbliżają się do SONATA ARCTICA i STRATOVARIUS, ale nie tworzą tak wyrazistego planu klawiszowego. Tu Włochów za grupę grającą melodyjny, symfoniczny power metal także uznać nie można i te ich fantasy klimaty muzyczne w planach klawiszowych najdłuższego i jednak za długiego Fifth Corner of the World to potwierdzają, choć zasadniczo ten instrument robi dobre wrażenie, jako budujący łagodny, refleksyjny klimat w chyba najbardziej udanym tutaj Sailing to Thule. Dobrze w sferze tworzenia poetyckiego nastroju wyszedł także When the Crown Will Fall Jest to ogólnie muzyka łagodna, umiarkowanie przebojowa tam, gdzie grają szybciej, jak w In a Howl i Red Angels, ale nieco zbyt radiowa i uproszczona w Light Guardian oraz bardzo ogranym w głównym motywie Gates of Paradise. Dobrze, że song Empty Places w drugiej części nabiera mocy i uroczystego charakteru, bo jako ballada z pewnymi cechami pieśni barda prezentuje się przeciętnie. I tak stosując wszystkie chwyty z kompozycji poprzednich, zamykają to rytmicznym melodic power metalowym Lonely Dancer in a Busy Room, opartym tym razem na gitarach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Technicznej pirotechniki tu nie ma i dominują proste rozwiązania, także w indywidualnych zagrywkach gitarzystów. Dobrze śpiewający wokalista ma głos dosyć wysoki i dopasowany do całości, sekcja rytmiczna sprawna, choć niezbyt widoczna. Od strony produkcyjnej nie jest źle, ale tylko tyle można powiedzieć. Niczym się to nie wyróżnia i niczego nie można zdecydowanie skrytykować.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak wynika z tytułu, jest to część pierwsza i należy oczekiwać części drugiej. Oby bardziej muzycznie barwnej i wyrazistszej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chimaera]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4137</link>
			<pubDate>Thu, 23 Nov 2023 17:53:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4137</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Chimaera - Rebirth - Death Won't Stay Us (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/6/3/146377.jpg?4553" border="0" alt="[Obrazek: 146377.jpg?4553]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Order of the Fallen Sun 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragon's Witch 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">3.Chimaera's Rebirth 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rage On (My Heart) 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Take Their Land 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Knights of the Storm 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ride Fast 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wanderlust 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">9.Bearheart 05:12<br />
10.The Funeral - When a King Kneels Down 06:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Live After Death 04:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Pan Vogiatzis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jacques - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ümit - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Steffen - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">DanToKa - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Nico Kruse - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CHIMAERA był zespołem prowadzonym przez popularnego od początku lat 90tych na podziemnej scenie Saarlandu i Zagłębia Ruhry wokalistę Pan Vogiatzis aka "The Warlorld", który z tą grupą od roku 1999 wydał dwa albumy demo - "Metalians" (2004) i "Myth &amp; Legends" (2005), te jednak nie znalazły uznania w oczach żadnej wytwórni. "Myth &amp; Legends" wyprodukowany przez samego Torstena Sauerbrey'a z DARK AT DAWN był jednym z pierwszych albumów rozpowszechnianych przez internet w wersji digital z Niemiec. W tym czasie grupa proponowała prosty i naiwny fantasy power metal, czerpiący z dokonań BLIND GUARDIAN z wczesnego okresu oraz FREEDOM CALL o niewielkiej wartości muzycznej. Niebawem, po nieudanej promocji "Myth &amp; Legends" Pan Vogiatzis zmienił cały skład zespołu poza klawiszowcem Nico Kruse i przygotował ciekawszy materiał, który został w końcu wydany przez nową na rynku wytwórnię Pure Steel Records w marcu 2007, jako trzeci LP w katalogu tej firmy fonograficznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CHIMAERA zagrał tu melodyjny, bojowy power metal, bez teutońskich naleciałości, oparty z jednej strony o stylistykę młodszej generacji niemieckiej (CRYSTALLION), z drugiej o lata 80te w manierze METAL INQUISITOR. I naprawdę bardzo dobrze rozpoczynają od dynamicznego i w głównych riffach porywającego Order of the Fallen Sun. Oczywiście, klasyczne niemieckie gang chórki dodają temu specjalnego kolorytu. To nadal proste granie, w fantasy stylistyce wtórne, ale zdecydowanie i melodyjnie idą do przodu w zadziornych Dragon's Witch i Ride Fast. </div>
<div style="text-align: justify;">Poetycko i balladowo jest we wstępie do Chimaera's Rebirth z pianinem, jednak rozwijają to jako bardziej klasyczny heavy metal w umiarkowanym tempie i przy okazji tej kompozycji trzeba uczciwie powiedzieć, że "The Warlord" to wojownik przede wszystkim hartu ducha i niezłomności w dążeniu do celu, a jako wokalista to już jednak jest mniej utalentowany. Towarzyszą mu jednak kompetentni gitarzyści i zagrali oni na tej płycie niejedną udaną solówkę oraz duety (jak w zasadzie instrumentalnym Live After Death) i to oni wzięli na siebie ciężar łagodnie bujającego melodic heavy metalowego Rage On (My Heart). Wykorzystując instrumenty klawiszowe w Take Their Land i Knights of the Storm trochę upodobniają się do takie bardziej rycerskiego MOB RULES, przy czym w Knights of the Storm epicki styl śpiewania Pana przynosi dobre efekty i nawet ten lekko ponury klimat został dobrze wygenerowany. Do najlepszych należy na tej płycie Wanderlust, gdzie tempo jest szybkie, a klawisze miejscami tworzą wrażenie wzorowania się na gitarowych zagrywkach IRON MAIDEN, co podchwycają od pewnego momentu także gitary. Mniej interesujący jest po części zagłębiony w epickiej zadumie Bearheart, ale ta epicka zaduma w znacznie lepszym stylu powraca w The Funeral - When a King Kneels Down. Elegijny, funeralny smutny utwór o lżejszej niż pozostałe aranżacji gitarowej. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobrze to również wyszło w opcji brzmienia. Bez surowizny, bez nadmiernego ciężaru gitar i przytłaczającej perkusji. Ogólnie, to wyszło dobrze, co z tego jednak skoro i ta płyta nie przyniosła grupie rozgłosu. Rozczarowany nieco tym faktem "The Warlorld" niebawem ponowne kompletnie przemeblował skład, nic z nim nie nagrał i po jakimś czasie bezterminowo działalność CHIMAERA zawiesił. Sam po pewnej przerwie w metalowej muzycznej karierze pojawił się w roku 2015 jako frontman power metalowego THE CLAYMORE i można go usłyszeć na albumie "St. Barbara's Light" z 2022.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak się okazuje, gdy się jest z Zagłębia Ruhry, to żeby coś tam znaczyć w heavy metalu to trzeba.... no wiadomo co, być odpowiednio topornym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Chimaera - Rebirth - Death Won't Stay Us (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/6/3/146377.jpg?4553" border="0" alt="[Obrazek: 146377.jpg?4553]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Order of the Fallen Sun 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragon's Witch 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">3.Chimaera's Rebirth 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rage On (My Heart) 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Take Their Land 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Knights of the Storm 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ride Fast 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wanderlust 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">9.Bearheart 05:12<br />
10.The Funeral - When a King Kneels Down 06:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Live After Death 04:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Pan Vogiatzis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jacques - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ümit - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Steffen - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">DanToKa - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Nico Kruse - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CHIMAERA był zespołem prowadzonym przez popularnego od początku lat 90tych na podziemnej scenie Saarlandu i Zagłębia Ruhry wokalistę Pan Vogiatzis aka "The Warlorld", który z tą grupą od roku 1999 wydał dwa albumy demo - "Metalians" (2004) i "Myth &amp; Legends" (2005), te jednak nie znalazły uznania w oczach żadnej wytwórni. "Myth &amp; Legends" wyprodukowany przez samego Torstena Sauerbrey'a z DARK AT DAWN był jednym z pierwszych albumów rozpowszechnianych przez internet w wersji digital z Niemiec. W tym czasie grupa proponowała prosty i naiwny fantasy power metal, czerpiący z dokonań BLIND GUARDIAN z wczesnego okresu oraz FREEDOM CALL o niewielkiej wartości muzycznej. Niebawem, po nieudanej promocji "Myth &amp; Legends" Pan Vogiatzis zmienił cały skład zespołu poza klawiszowcem Nico Kruse i przygotował ciekawszy materiał, który został w końcu wydany przez nową na rynku wytwórnię Pure Steel Records w marcu 2007, jako trzeci LP w katalogu tej firmy fonograficznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CHIMAERA zagrał tu melodyjny, bojowy power metal, bez teutońskich naleciałości, oparty z jednej strony o stylistykę młodszej generacji niemieckiej (CRYSTALLION), z drugiej o lata 80te w manierze METAL INQUISITOR. I naprawdę bardzo dobrze rozpoczynają od dynamicznego i w głównych riffach porywającego Order of the Fallen Sun. Oczywiście, klasyczne niemieckie gang chórki dodają temu specjalnego kolorytu. To nadal proste granie, w fantasy stylistyce wtórne, ale zdecydowanie i melodyjnie idą do przodu w zadziornych Dragon's Witch i Ride Fast. </div>
<div style="text-align: justify;">Poetycko i balladowo jest we wstępie do Chimaera's Rebirth z pianinem, jednak rozwijają to jako bardziej klasyczny heavy metal w umiarkowanym tempie i przy okazji tej kompozycji trzeba uczciwie powiedzieć, że "The Warlord" to wojownik przede wszystkim hartu ducha i niezłomności w dążeniu do celu, a jako wokalista to już jednak jest mniej utalentowany. Towarzyszą mu jednak kompetentni gitarzyści i zagrali oni na tej płycie niejedną udaną solówkę oraz duety (jak w zasadzie instrumentalnym Live After Death) i to oni wzięli na siebie ciężar łagodnie bujającego melodic heavy metalowego Rage On (My Heart). Wykorzystując instrumenty klawiszowe w Take Their Land i Knights of the Storm trochę upodobniają się do takie bardziej rycerskiego MOB RULES, przy czym w Knights of the Storm epicki styl śpiewania Pana przynosi dobre efekty i nawet ten lekko ponury klimat został dobrze wygenerowany. Do najlepszych należy na tej płycie Wanderlust, gdzie tempo jest szybkie, a klawisze miejscami tworzą wrażenie wzorowania się na gitarowych zagrywkach IRON MAIDEN, co podchwycają od pewnego momentu także gitary. Mniej interesujący jest po części zagłębiony w epickiej zadumie Bearheart, ale ta epicka zaduma w znacznie lepszym stylu powraca w The Funeral - When a King Kneels Down. Elegijny, funeralny smutny utwór o lżejszej niż pozostałe aranżacji gitarowej. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobrze to również wyszło w opcji brzmienia. Bez surowizny, bez nadmiernego ciężaru gitar i przytłaczającej perkusji. Ogólnie, to wyszło dobrze, co z tego jednak skoro i ta płyta nie przyniosła grupie rozgłosu. Rozczarowany nieco tym faktem "The Warlorld" niebawem ponowne kompletnie przemeblował skład, nic z nim nie nagrał i po jakimś czasie bezterminowo działalność CHIMAERA zawiesił. Sam po pewnej przerwie w metalowej muzycznej karierze pojawił się w roku 2015 jako frontman power metalowego THE CLAYMORE i można go usłyszeć na albumie "St. Barbara's Light" z 2022.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak się okazuje, gdy się jest z Zagłębia Ruhry, to żeby coś tam znaczyć w heavy metalu to trzeba.... no wiadomo co, być odpowiednio topornym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cruel Force]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4106</link>
			<pubDate>Thu, 02 Nov 2023 16:33:04 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4106</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Cruel Force - Dawn of the Axe (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/6/1146592.jpg?2150" border="0" alt="[Obrazek: 1146592.jpg?2150]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Azrael's Dawn 01:38       <br />
2. At the Dawn of the Axe 04:11       <br />
3. Night of Thunder 03:46       <br />
4. Death Rides the Sky 03:44       <br />
5. Devil's Dungeon 06:25       <br />
6. Watchtower of Abra 01:17      <br />
7. Across the Styx 06:00       <br />
8. Power Surge 03:53       <br />
9. Realm of Sands 07:08<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Carnivore - śpiew<br />
Slaughter - gitara<br />
Spider - bas<br />
GG Alex - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRUEL FORCE na niemieckiej scenie istnieje od 2008 roku i grało germański thrash metal niezbyt wysokich lotów, poprawny technicznie na albumach z 2010 i 2011 roku, pozostając w głębokim, niemieckim zapleczu. </div>
<div style="text-align: justify;">W 2012 roku zespół się rozpadł i niespodziewanie reaktywował się w 2022 roku, prezentując nową płytę 18 sierpnia w wersji digital, a 22 września w wersji CD nakładem amerykańskiej wytwórni Shadow Kingdom Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ponownie jest to teutońskie granie jaskiniowe w duchu Endless Pain KREATOR i wczesnych nagrań SLAYER w At the Dawn of the Axe. To granie bardzo odtwórcze, bezpieczne, bez niespodzianek, gdzie jest prędkość, ale trudno mówić o polocie czy muzyce wyróżniającej ich na tle konkurencji, której jest dużo, szczególnie wykonanej poprawnie.</div>
<div style="text-align: justify;">W tej stylistyce nie jest łatwo się wybić nie tylko z powodu konkurencji, która trzyma niemal ten sam poziom, ale i ograniczeń, jakie narzuca ta konwencja i wiele zespołów boi się wprowadzać jakieś modyfikacje, które nadały by temu więcej polotu, jak chociażby nowozelandzki STALKER czy kanadyjski SOLICITOR. Takich grup jest mało i CRUEL FORCE się do nich nie zalicza. Carnivore może i ma tutaj swoje życiowe partie, ale to za mało, aby mówić tutaj o przełomie. Podobnie jest z grą Slaughtera, który gra niezłe sola i teutońskie riffy przy udziale mocnej i dobrej sekcji rytmicznej, ale to nie jest poziom hamburskiego IRON ANGEL, do którego nawiązań nie brakuje w Death Rides the Sky na fundamencie SLAYER. Devil's Dungeon to ponownie poprawne granie w stylu sąsiadującego z nimi STALLION i tutaj głównie na wyróżnienie zasługuje gęsta perkusja.</div>
<div style="text-align: justify;">Końcówka tego LP jest zdecydowanie słabsza, głównie przez schematyczność i monotonię i Across the Styx, jak i Realm of Sands niczym się nie wyróżniają i to tradycyjne, niestety często bardzo powierzchowne, kopiowanie Endless Pain i poza kurzem niewiele jest tutaj ciekawego, a same utwory pomiędzy sobą nie za bardzo się różnią. Zdecydowanie lepiej wypada umiejscowiony pomiędzy nimi Power Surge, tradycyjny i poprawny, ale z bardzo dobrym, szybkim i czytelnym solem gitarowym. Całościowo, to w tym roku LUCIFUGE miało więcej do powiedzenia w tym konkretnym stylu, nawet jeśli wyszła im muzyka znacznie cięższa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za produkcję odpowiada Marco Brinkmann i zrobił, co do niego należało, nadając temu wszystkiemu sound lat 80., ze wszystkimi jego wadami. Nie można robić mu zarzutu, bo to tak miało brzmieć.</div>
<div style="text-align: justify;">CRUEL FORCE nagrało najlepszy LP w swojej karierze, ale to tylko kolejna poprawna, mocno już wytarta kopia Endless Pain.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Shadow Kingdom Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Cruel Force - Dawn of the Axe (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/6/1146592.jpg?2150" border="0" alt="[Obrazek: 1146592.jpg?2150]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Azrael's Dawn 01:38       <br />
2. At the Dawn of the Axe 04:11       <br />
3. Night of Thunder 03:46       <br />
4. Death Rides the Sky 03:44       <br />
5. Devil's Dungeon 06:25       <br />
6. Watchtower of Abra 01:17      <br />
7. Across the Styx 06:00       <br />
8. Power Surge 03:53       <br />
9. Realm of Sands 07:08<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Carnivore - śpiew<br />
Slaughter - gitara<br />
Spider - bas<br />
GG Alex - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CRUEL FORCE na niemieckiej scenie istnieje od 2008 roku i grało germański thrash metal niezbyt wysokich lotów, poprawny technicznie na albumach z 2010 i 2011 roku, pozostając w głębokim, niemieckim zapleczu. </div>
<div style="text-align: justify;">W 2012 roku zespół się rozpadł i niespodziewanie reaktywował się w 2022 roku, prezentując nową płytę 18 sierpnia w wersji digital, a 22 września w wersji CD nakładem amerykańskiej wytwórni Shadow Kingdom Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ponownie jest to teutońskie granie jaskiniowe w duchu Endless Pain KREATOR i wczesnych nagrań SLAYER w At the Dawn of the Axe. To granie bardzo odtwórcze, bezpieczne, bez niespodzianek, gdzie jest prędkość, ale trudno mówić o polocie czy muzyce wyróżniającej ich na tle konkurencji, której jest dużo, szczególnie wykonanej poprawnie.</div>
<div style="text-align: justify;">W tej stylistyce nie jest łatwo się wybić nie tylko z powodu konkurencji, która trzyma niemal ten sam poziom, ale i ograniczeń, jakie narzuca ta konwencja i wiele zespołów boi się wprowadzać jakieś modyfikacje, które nadały by temu więcej polotu, jak chociażby nowozelandzki STALKER czy kanadyjski SOLICITOR. Takich grup jest mało i CRUEL FORCE się do nich nie zalicza. Carnivore może i ma tutaj swoje życiowe partie, ale to za mało, aby mówić tutaj o przełomie. Podobnie jest z grą Slaughtera, który gra niezłe sola i teutońskie riffy przy udziale mocnej i dobrej sekcji rytmicznej, ale to nie jest poziom hamburskiego IRON ANGEL, do którego nawiązań nie brakuje w Death Rides the Sky na fundamencie SLAYER. Devil's Dungeon to ponownie poprawne granie w stylu sąsiadującego z nimi STALLION i tutaj głównie na wyróżnienie zasługuje gęsta perkusja.</div>
<div style="text-align: justify;">Końcówka tego LP jest zdecydowanie słabsza, głównie przez schematyczność i monotonię i Across the Styx, jak i Realm of Sands niczym się nie wyróżniają i to tradycyjne, niestety często bardzo powierzchowne, kopiowanie Endless Pain i poza kurzem niewiele jest tutaj ciekawego, a same utwory pomiędzy sobą nie za bardzo się różnią. Zdecydowanie lepiej wypada umiejscowiony pomiędzy nimi Power Surge, tradycyjny i poprawny, ale z bardzo dobrym, szybkim i czytelnym solem gitarowym. Całościowo, to w tym roku LUCIFUGE miało więcej do powiedzenia w tym konkretnym stylu, nawet jeśli wyszła im muzyka znacznie cięższa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za produkcję odpowiada Marco Brinkmann i zrobił, co do niego należało, nadając temu wszystkiemu sound lat 80., ze wszystkimi jego wadami. Nie można robić mu zarzutu, bo to tak miało brzmieć.</div>
<div style="text-align: justify;">CRUEL FORCE nagrało najlepszy LP w swojej karierze, ale to tylko kolejna poprawna, mocno już wytarta kopia Endless Pain.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Shadow Kingdom Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chamelion]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4091</link>
			<pubDate>Sun, 15 Oct 2023 20:02:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4091</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Chamelion - Legends &amp; Lores (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/4/1174790.jpg?5923" border="0" alt="[Obrazek: 1174790.jpg?5923]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Conquest 02:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hero's Tale 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Shadowleader 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">4.Faith and Steel 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Quest 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Demonic Creature of the Night 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Hammer of the Gods' Might 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Keeper of the Heart 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Valley of the Kings 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">10.Glorious Dawn 10:02</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tomi Viiltola - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jari Satta - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jukka Jokikokko - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Janne Kusmin - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Sneck - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten został założony przez wybitnego klawiszowca Marco Snecka (POISONBLACK, THE MAN-EATING TREE, ex KALMAH i STARGAZERY) początkowo jako projekt jednoosobowy. Wkrótce jednak zasiliła go plejada fińskich metalowych gwiazd i tylko gitarzysta Jari Satta jest tu postacią bliżej nieznaną. Zaśpiewał Tomi Viiltola, który przed laty tak niespecjalnie się popisał w DREAMTALE, potem znalazł się na dalekim zapleczu, w niezbyt dobrym melodic power metalowym ULTIMATIUM i heavy metalowym PERPETUAL RAGE, który również zbyt wiele nie osiągnął.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół nagrał album, który zostanie wydany przez włoską wytwórnię Rockshots Records 8 grudnia 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Włoska wytwórnia wydaje fiński power metal. Pewnie jakby poszukać, to by się okazało, że to już miało miejsce, jednak w przypadku CHAMELION to zupełnie nie dziwi. Sneck zupełnie odstąpił od tego co grał do tej pory i ten LP zawiera fantasy melodic power symfoniczny bezpośrednio odwołujący się do twórczości RHAPSODY i całej plejady jego naśladowców z Italii.</div>
<div style="text-align: justify;">Monumentalne symfoniczne intro The Conquest, kolos w postaci Glorious Dawn na zakończenie, chóry, symfonizacje i elementy neoklasyczne, co jeszcze bardziej zbliża CHAMELION do RHAPSODY. Taką muzykę trzeba bardzo dobrze zaśpiewać. Bez tego wysiłki instrumentalistów idą na marne. I proszę, Tomi Viiltola zaśpiewał bardzo dobrze, jest to jego najlepszy w karierze występ i jest równie epicki jak dramatyczny i doskonale wykorzystuje swój największy atut, czyli dalekosiężne wysokie partie i tu prezentuje się wręcz wybornie. A zespół gra dosyć szybkie, ale bez pędzenia do przodu kompozycje zaaranżowane bogato i z bardzo dobrymi melodiami w Hero's Tale i The Shadowleader i w tym utworze jest autentyczny włoski przepych.</div>
<div style="text-align: justify;">Należy podkreślić, że ogólne wykonanie jest wyborne. Pełne ekspresji partie perkusji Kusmina z KALMAH są czymś więcej niż tylko rytmicznym tłem, a gitarzysta Jari Satta gra z niezwykłą biegłością, stosując od czasu do czasu wypady w kierunku neoklasycznego shredu. Gustowne i pełne elegancji. </div>
<div style="text-align: justify;">Dostojnie i majestatycznie brzmi Faith and Steel i trzeba podkreślić staranność Snecka w budowaniu planu klawiszowego, symfonicznego i wysmakowanych nienachalnych ornamentacji w orkiestracjach. Pod tym względem to jest klasa światowa. Jest i pieśń barda w odrobinę mocniejszym niż akustyczny stylu i wypada przyzwoicie, bo w tych obszarach zrobić coś porywającego jest coraz trudniej. I zaraz potem wracają do głównego nurtu w potoczystym, zadziornym The Demonic Creature of the Night z bardzo udanym refrenem, który za jakoś specjalnie oryginalny uznać trudno, ale ma swój urok... Ozdobą tej płyty jest niewątpliwie dramatyczny i romantyczny The Hammer of the Gods' Might, gdzie wokal główny wsparty został rozległymi chórami, a wszystko zbudowane jest na monumentalnym fundamencie symfoniki neoklasycznej. Potem poetycko zwalniają w The Keeper of the Heart i jest to ładne i uspokajające heroiczną atmosferę. Pewny siebie wokal, spokojne prowadzenie całości i tak dochodzą do drugiej pieśni barda The Valley of the Kings, która potem narasta w swojej mocy, stanowiąc idealny wstęp do finałowego dziesięciominutowego kolosa epickiego Glorious Dawn. Ten rozpoczyna się łagodnie, symfonicznie, potem zwiewnie rozpędza prowadzony przez klawisze Snecka i przechodzi w partię o charakterze progresywnym. Wokal pojawia się późno i ogólnie mamy taki klasyczny dla Włoch sposób opowiadania historii. Spokojny, rozważny, nieśpieszny, z akcentami dramatycznego romantyzmu. Piękne neoklasyczne solo Jari Satta z chórami w tle. Maestria! A brutalna narracja w części ostatniej to dzieło samego Marco Snecka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering zrobił Joni Borodavkin, który jeszcze statusu Mistrza nie zdobył, ale jak tak dalej pójdzie, to niebawem na niego zasłuży. Stworzył sound odległy od tego z Finnvox i jest tu mieszanka szwedzkiego i włoskiego brzmienia w stosownych proporcjach wymieszanych z dużą biegłością i wyczuciem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest "Legends &amp; Lores" arcydziełem na miarę największych osiągnięć RHAPSODY i RHAPSODY OF FIRE, bo zabrakło tu jednak takich zapadających w pamięć nieśmiertelnych melodii głównych i refrenów, ale tak dobrze włoskiego power metalu symfonicznego w Finlandii jeszcze nikt nie grał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8.9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.10.2023</span></span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Chamelion - Legends &amp; Lores (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/4/1174790.jpg?5923" border="0" alt="[Obrazek: 1174790.jpg?5923]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Conquest 02:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hero's Tale 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Shadowleader 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">4.Faith and Steel 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Quest 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Demonic Creature of the Night 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Hammer of the Gods' Might 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Keeper of the Heart 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Valley of the Kings 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">10.Glorious Dawn 10:02</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tomi Viiltola - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jari Satta - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jukka Jokikokko - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Janne Kusmin - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Sneck - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten został założony przez wybitnego klawiszowca Marco Snecka (POISONBLACK, THE MAN-EATING TREE, ex KALMAH i STARGAZERY) początkowo jako projekt jednoosobowy. Wkrótce jednak zasiliła go plejada fińskich metalowych gwiazd i tylko gitarzysta Jari Satta jest tu postacią bliżej nieznaną. Zaśpiewał Tomi Viiltola, który przed laty tak niespecjalnie się popisał w DREAMTALE, potem znalazł się na dalekim zapleczu, w niezbyt dobrym melodic power metalowym ULTIMATIUM i heavy metalowym PERPETUAL RAGE, który również zbyt wiele nie osiągnął.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół nagrał album, który zostanie wydany przez włoską wytwórnię Rockshots Records 8 grudnia 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Włoska wytwórnia wydaje fiński power metal. Pewnie jakby poszukać, to by się okazało, że to już miało miejsce, jednak w przypadku CHAMELION to zupełnie nie dziwi. Sneck zupełnie odstąpił od tego co grał do tej pory i ten LP zawiera fantasy melodic power symfoniczny bezpośrednio odwołujący się do twórczości RHAPSODY i całej plejady jego naśladowców z Italii.</div>
<div style="text-align: justify;">Monumentalne symfoniczne intro The Conquest, kolos w postaci Glorious Dawn na zakończenie, chóry, symfonizacje i elementy neoklasyczne, co jeszcze bardziej zbliża CHAMELION do RHAPSODY. Taką muzykę trzeba bardzo dobrze zaśpiewać. Bez tego wysiłki instrumentalistów idą na marne. I proszę, Tomi Viiltola zaśpiewał bardzo dobrze, jest to jego najlepszy w karierze występ i jest równie epicki jak dramatyczny i doskonale wykorzystuje swój największy atut, czyli dalekosiężne wysokie partie i tu prezentuje się wręcz wybornie. A zespół gra dosyć szybkie, ale bez pędzenia do przodu kompozycje zaaranżowane bogato i z bardzo dobrymi melodiami w Hero's Tale i The Shadowleader i w tym utworze jest autentyczny włoski przepych.</div>
<div style="text-align: justify;">Należy podkreślić, że ogólne wykonanie jest wyborne. Pełne ekspresji partie perkusji Kusmina z KALMAH są czymś więcej niż tylko rytmicznym tłem, a gitarzysta Jari Satta gra z niezwykłą biegłością, stosując od czasu do czasu wypady w kierunku neoklasycznego shredu. Gustowne i pełne elegancji. </div>
<div style="text-align: justify;">Dostojnie i majestatycznie brzmi Faith and Steel i trzeba podkreślić staranność Snecka w budowaniu planu klawiszowego, symfonicznego i wysmakowanych nienachalnych ornamentacji w orkiestracjach. Pod tym względem to jest klasa światowa. Jest i pieśń barda w odrobinę mocniejszym niż akustyczny stylu i wypada przyzwoicie, bo w tych obszarach zrobić coś porywającego jest coraz trudniej. I zaraz potem wracają do głównego nurtu w potoczystym, zadziornym The Demonic Creature of the Night z bardzo udanym refrenem, który za jakoś specjalnie oryginalny uznać trudno, ale ma swój urok... Ozdobą tej płyty jest niewątpliwie dramatyczny i romantyczny The Hammer of the Gods' Might, gdzie wokal główny wsparty został rozległymi chórami, a wszystko zbudowane jest na monumentalnym fundamencie symfoniki neoklasycznej. Potem poetycko zwalniają w The Keeper of the Heart i jest to ładne i uspokajające heroiczną atmosferę. Pewny siebie wokal, spokojne prowadzenie całości i tak dochodzą do drugiej pieśni barda The Valley of the Kings, która potem narasta w swojej mocy, stanowiąc idealny wstęp do finałowego dziesięciominutowego kolosa epickiego Glorious Dawn. Ten rozpoczyna się łagodnie, symfonicznie, potem zwiewnie rozpędza prowadzony przez klawisze Snecka i przechodzi w partię o charakterze progresywnym. Wokal pojawia się późno i ogólnie mamy taki klasyczny dla Włoch sposób opowiadania historii. Spokojny, rozważny, nieśpieszny, z akcentami dramatycznego romantyzmu. Piękne neoklasyczne solo Jari Satta z chórami w tle. Maestria! A brutalna narracja w części ostatniej to dzieło samego Marco Snecka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering zrobił Joni Borodavkin, który jeszcze statusu Mistrza nie zdobył, ale jak tak dalej pójdzie, to niebawem na niego zasłuży. Stworzył sound odległy od tego z Finnvox i jest tu mieszanka szwedzkiego i włoskiego brzmienia w stosownych proporcjach wymieszanych z dużą biegłością i wyczuciem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest "Legends &amp; Lores" arcydziełem na miarę największych osiągnięć RHAPSODY i RHAPSODY OF FIRE, bo zabrakło tu jednak takich zapadających w pamięć nieśmiertelnych melodii głównych i refrenów, ale tak dobrze włoskiego power metalu symfonicznego w Finlandii jeszcze nikt nie grał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8.9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.10.2023</span></span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Calico Jack]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4032</link>
			<pubDate>Thu, 29 Jun 2023 12:52:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4032</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Calico Jack - Isla De La Muerte (2023) </span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://shop.rockshots.eu/3931-large_default/calico-jack-isla-de-la-muerte.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://shop.rockshots.eu/3931-large_default/calico-jack-isla-de-la-muerte.jpg" border="0" alt="[Obrazek: calico-jack-isla-de-la-muerte.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Broadside Attack 07:24</div>
<div style="text-align: justify;">2. Isla de la Muerte 10:32</div>
<div style="text-align: justify;">3. Bad Fortune 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4. Antigua 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">5. Three Cheers to the Shanty Man 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">6. Marauder 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">7. Queen Anne's Revenge 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">8. Haul Away Joe 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">9. Sandokan 15:47</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: extreme folk/pirate power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Giò (Giovanni Casini) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Melo (Carmelo Intelisano)  - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Toto ( Antonio Caputo) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giggi (Luigi Panarello) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Caps (Paolo Caputo) - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Dave (Davide Grassi) - skrzypce</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Mediolanu debiutował w roku 2019 albumem "Calico Jack" i zaprezentował wówczas taki mix elektrycznego grania tawernowego i szantów w pirackiej atmosferze. Stricte power metalowego grania było tam bardzo niewiele. Tym razem zespół zapowiedział album znacznie cięższy, a jego premiera odbędzie się 30 czerwca nakładem turyńskiej wytwórni Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak szczerze mówiąc, to ten LP mogłaby wydać także będąca częścią tej firmy wytwórnia Extreme Metal Music, bo ta muzyka jest w dużej mierze ekstremalna. Głos wokalisty ciężki, chrapliwy jak po wypiciu beczki rumu i bardzo dobrze wpasowany w naprawdę mocne gitary. Sekcja rytmiczna głośna i mięsista, a ustawienie skrzypiec zdecydowane i one nie pogrywają tu gdzieś z kąta tawerny, tylko na równi z mocą gitary, gdy ta gra sola. Te opowieści są barwne, rozbudowane i grupa nie żałuje czasu, by je rozciągać, często właśnie przy pomocy skrzypiec najbardziej tu folkowych. Ostro, power metalowo rozgrywają zasadniczą część Broadside Attack, przypominając brutalniejszy ALESTORM. Brutalniejszy, bo tak naprawdę to oni tu na tej płycie to grają melodyjny extreme metal z pewnymi elementami death/power skandynawskiego, klasycznego gothenburg metalu, na który gitarzyści sobie od czasu do czasu pozwalają i jest to bardzo fajnie wplecione.</div>
<div style="text-align: justify;">Nad wyraz interesujący jest zrobiony w stylu barwnego horroru przygodowego Isla de la muerte. Dużo się tu dzieje, jest nawet i speed metalowo, i trochę progresywnie, i thrashowo w konstrukcji. Coś nietypowego i nieoczekiwanego. Groźny i surowy Bad Fortune o bardziej klasycznej power/folkowej budowie z nutą RUNNING WILD łagodzą drugoplanowe tym razem skrzypce. Antigua dość długo rozpoczyna się od iberyjskich rytmów i motywów generowanych przez gitarę akustyczną, a potem częściowo po hiszpańsku i jest to frapująca kompozycja, bujająca, szczera w przekazie i ładnie wiąże kilka różnych wątków melodycznych, także niemetalowego pochodzenia. Trochę oddechu od ciężkiego grania w skocznym tawernowym i jest dobrze, ale raczej powszednio i ten numer specjalnie startu do podobnych od ALESTORM nie ma. Za to Marauder, pełen melodyjnego dramatyzmu, szybki, zdecydowanie power metalowy jest bardzo dobry i trzyma do końca w napięciu. Świetny refren wyrasta tu dosyć nieoczekiwanie. Queen Anne's Revenge to taki utwór, który pewnie w licznych momentach przypadłby do gustu także miłośnikom symfonicznego melodic black i zagrany został w bardzo dobrym rytmie. Za to Haul Away Joe to taki sinister pirate metal, który nie każdy zespół potrafi zagrać z gracją, ale CALICO JACK akurat to potrafi.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec piętnaście minut niemal filmowej przygody w Sandokan. A Sandokan to taki dobry pirat z Malajów i pewne akcenty orientalne tu są, a wszystko zaczyna się od skrzypiec i sitaru jak sądzę... Trochę za długo się to jednak zaczyna i ostre wejście gitar przyjmuje się z pewną ulgą... Bajka to nie jest, więc grają ostro i extreme na miejscu pierwszym, tylko że za bardzo to rozciągają w czasie i muzycznej treści, na ten kwadrans to tutaj nie ma. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Soczyste, wyraziste brzmienie stworzył Mistrz Mattia Stancioiu. Bardzo trafny sound każdego instrumentu z osobna i jako całość. </div>
<div style="text-align: justify;">Żadnych szantów. Metal! No i co najważniejsze, coś oryginalnego, a miejscami nawet nowatorskiego w ramach rozciągliwego pojęcia extreme melodic metal.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.06.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span><br />
</span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Calico Jack - Isla De La Muerte (2023) </span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://shop.rockshots.eu/3931-large_default/calico-jack-isla-de-la-muerte.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://shop.rockshots.eu/3931-large_default/calico-jack-isla-de-la-muerte.jpg" border="0" alt="[Obrazek: calico-jack-isla-de-la-muerte.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Broadside Attack 07:24</div>
<div style="text-align: justify;">2. Isla de la Muerte 10:32</div>
<div style="text-align: justify;">3. Bad Fortune 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4. Antigua 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">5. Three Cheers to the Shanty Man 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">6. Marauder 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">7. Queen Anne's Revenge 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">8. Haul Away Joe 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">9. Sandokan 15:47</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: extreme folk/pirate power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Giò (Giovanni Casini) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Melo (Carmelo Intelisano)  - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Toto ( Antonio Caputo) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giggi (Luigi Panarello) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Caps (Paolo Caputo) - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Dave (Davide Grassi) - skrzypce</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Mediolanu debiutował w roku 2019 albumem "Calico Jack" i zaprezentował wówczas taki mix elektrycznego grania tawernowego i szantów w pirackiej atmosferze. Stricte power metalowego grania było tam bardzo niewiele. Tym razem zespół zapowiedział album znacznie cięższy, a jego premiera odbędzie się 30 czerwca nakładem turyńskiej wytwórni Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak szczerze mówiąc, to ten LP mogłaby wydać także będąca częścią tej firmy wytwórnia Extreme Metal Music, bo ta muzyka jest w dużej mierze ekstremalna. Głos wokalisty ciężki, chrapliwy jak po wypiciu beczki rumu i bardzo dobrze wpasowany w naprawdę mocne gitary. Sekcja rytmiczna głośna i mięsista, a ustawienie skrzypiec zdecydowane i one nie pogrywają tu gdzieś z kąta tawerny, tylko na równi z mocą gitary, gdy ta gra sola. Te opowieści są barwne, rozbudowane i grupa nie żałuje czasu, by je rozciągać, często właśnie przy pomocy skrzypiec najbardziej tu folkowych. Ostro, power metalowo rozgrywają zasadniczą część Broadside Attack, przypominając brutalniejszy ALESTORM. Brutalniejszy, bo tak naprawdę to oni tu na tej płycie to grają melodyjny extreme metal z pewnymi elementami death/power skandynawskiego, klasycznego gothenburg metalu, na który gitarzyści sobie od czasu do czasu pozwalają i jest to bardzo fajnie wplecione.</div>
<div style="text-align: justify;">Nad wyraz interesujący jest zrobiony w stylu barwnego horroru przygodowego Isla de la muerte. Dużo się tu dzieje, jest nawet i speed metalowo, i trochę progresywnie, i thrashowo w konstrukcji. Coś nietypowego i nieoczekiwanego. Groźny i surowy Bad Fortune o bardziej klasycznej power/folkowej budowie z nutą RUNNING WILD łagodzą drugoplanowe tym razem skrzypce. Antigua dość długo rozpoczyna się od iberyjskich rytmów i motywów generowanych przez gitarę akustyczną, a potem częściowo po hiszpańsku i jest to frapująca kompozycja, bujająca, szczera w przekazie i ładnie wiąże kilka różnych wątków melodycznych, także niemetalowego pochodzenia. Trochę oddechu od ciężkiego grania w skocznym tawernowym i jest dobrze, ale raczej powszednio i ten numer specjalnie startu do podobnych od ALESTORM nie ma. Za to Marauder, pełen melodyjnego dramatyzmu, szybki, zdecydowanie power metalowy jest bardzo dobry i trzyma do końca w napięciu. Świetny refren wyrasta tu dosyć nieoczekiwanie. Queen Anne's Revenge to taki utwór, który pewnie w licznych momentach przypadłby do gustu także miłośnikom symfonicznego melodic black i zagrany został w bardzo dobrym rytmie. Za to Haul Away Joe to taki sinister pirate metal, który nie każdy zespół potrafi zagrać z gracją, ale CALICO JACK akurat to potrafi.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec piętnaście minut niemal filmowej przygody w Sandokan. A Sandokan to taki dobry pirat z Malajów i pewne akcenty orientalne tu są, a wszystko zaczyna się od skrzypiec i sitaru jak sądzę... Trochę za długo się to jednak zaczyna i ostre wejście gitar przyjmuje się z pewną ulgą... Bajka to nie jest, więc grają ostro i extreme na miejscu pierwszym, tylko że za bardzo to rozciągają w czasie i muzycznej treści, na ten kwadrans to tutaj nie ma. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Soczyste, wyraziste brzmienie stworzył Mistrz Mattia Stancioiu. Bardzo trafny sound każdego instrumentu z osobna i jako całość. </div>
<div style="text-align: justify;">Żadnych szantów. Metal! No i co najważniejsze, coś oryginalnego, a miejscami nawet nowatorskiego w ramach rozciągliwego pojęcia extreme melodic metal.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.06.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span><br />
</span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Chris Boltendahl's Steelhammer]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3999</link>
			<pubDate>Wed, 07 Jun 2023 20:36:46 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3999</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Chris Boltendahl's Steelhammer - Reborn in Flames (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://napalmrecords.com/media/catalog/product/cache/2c98b5dedb058b51317c19b0b945bfc5/8/0/80439_chris_boltendahls_steelhammer_reborn_in_flames_digipak_cd.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 80439_chris_boltendahls_steelhammer_rebo...pak_cd.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Reborn In Flames 05:01<br />
2. Fire Angel 04:19<br />
3. Beyond The Black Souls 04:03<br />
4. Gods Of Steel 04:55<br />
5. Die For Your Sins 02:54<br />
6. Let The Evil Rise 05:02<br />
7. Out Of The Ruins 05:01<br />
8. I Am Metal 03:45<br />
9. The Hammer That Kills 04:23<br />
10. Iron Christ 04:02<br />
11. Beds Are Burning 04:47<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Chris Boltendahl - śpiew<br />
Tobias Kersting - gitara<br />
Lars Schneider - bas<br />
Patrick Klose - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chris Boltendahl postanowił założyć kolejny zespół, co po bardzo dobrym debiucie HELLRYDER wzbudziło zaciekawienie. Skład uzupełnił były gitarzysta ORDEN OGAN, Tobias Kersting, który zdążył opuścić grupę przed kosmiczną katastrofą 2021, Lars Schneider, również z ORDEN OGAN jako basista, a perkusistą został znany z IRON SAVIOR Patrick Klose.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zostanie wydany przez Rock of Angels Records 28 lipca 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No cóż, nazwa sugerowałaby power metal epicki, skład może na coś bardziej wysmakowanego z rejonów symfonicznych, ale nowej jakości, jaką wprowadził HELLRYDER tutaj nie ma. Najlepszym określeniem tego albumu wydaje się być "tribiute album" i bez wątpienia zawartych jest tutaj 40 lat doświadczeń muzycznych Boltendahla. Czy jest to "METAL CHURCH meets GRAVE DIGGER" to kwestia, moim skromnym zdaniem, dyskusyjna. METAL CHURCH tutaj mało, a ostatnie lata były raczej chude, w przeciwieństwie do GRAVE DIGGER. Chyba że spojrzymy na to hasło jako wkład GRAVE DIGGER w US Power, z czym trudno się nie zgodzić.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj jest heavy metal masywny, w dużej części metal Zagłębia Ruhry, do którego przez lata GRAVE DIGGER przyzwyczaił, główną inspiracją dla kompozycji jest The Grave Digger z 2001 roku, co słychać w mrocznym i surowym klimacie. Reborn In Flames, solidny, tradycyjny opener, nie pozostawia co do tego wątpliwości, podobnie chłodny Fire Angel, a takie utwory jak Beyond The Black Souls słyszało się na Ballads of a Hangman.<br />
Die For Your Sins to czas wspomnień i powrót do Excalibur stosunkowo udany, ale walcowy Gods Of Steel to już wyczerpanie formuły marszowych kompozycji, z którym problemy były już w 2001 roku, podobnie jak kwadratowy i ociekający ACCEPT Let The Evil Rise i  bardzo jemu bliski The Hammer That Kills. Z tych wolniejszych wypada najciekawiej Out Of The Ruins, co nie znaczy, że wcześniej wspomniane utwory są złe. Zabrakło Kaprala i zabrakło jednak potęgi refrenów z melodią bardziej przebojową i wyeksponowaną.</div>
<div style="text-align: justify;">Powrót do teutońskiego heavy/power GRAVE DIGGER z beczką prochu I Am Metal i tutaj ten jeden raz słychać, że zespół współpracuje ze sobą bardzo dobrze. Iron Christ to GRAVE DIGGER z przytupem i refreny, do jakich zdążyli już przyzwyczaić. Dobre zwieńczenie i podsumowanie zawartości.</div>
<div style="text-align: justify;">Bonusem jest cover MIDNIGHT OIL Beds are Burning i dobrze, że to tylko bonus. Gdyby w tym stylu był cały LP, to byłoby bardzo nieciekawie i bardziej przypomina to czasy DIGGER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound w wykonaniu Chrisa Boltendahla oczywiście bez zarzutu, masywny, potężny i czysto niemiecki w wykonaniu. To tak miało brzmieć i zostało to zrobione zgodnie z wizją lidera.</div>
<div style="text-align: justify;">Klose jako perkusista się sprawdza i jego gra jest jak zwykle mocna i bardzo konsekwentna, Tobias Kersting jednak, podobnie jak Ritt w GRAVE DIGGER, jest raczej ograniczany przez stylistykę i formę muzyki tutaj zaprezentowanej. Wpisuje się dobrze jako gitarzysta heavy metalowy Zagłębia Ruhry, ale podobnie jak po Axelu, chciałoby się usłyszeć więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">The Grave Digger MKII i ta wersja wypada ciekawiej, a na pewno jest równiejsza. Są tutaj wszystkie plusy i minusy GRAVE DIGGER.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejny solidny LP do dyskografii Boltendahla, który z premierą prawie trafił w moje urodziny, ale ta nazwa to na pewno przypadek.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Chris Boltendahl's Steelhammer - Reborn in Flames (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://napalmrecords.com/media/catalog/product/cache/2c98b5dedb058b51317c19b0b945bfc5/8/0/80439_chris_boltendahls_steelhammer_reborn_in_flames_digipak_cd.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 80439_chris_boltendahls_steelhammer_rebo...pak_cd.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Reborn In Flames 05:01<br />
2. Fire Angel 04:19<br />
3. Beyond The Black Souls 04:03<br />
4. Gods Of Steel 04:55<br />
5. Die For Your Sins 02:54<br />
6. Let The Evil Rise 05:02<br />
7. Out Of The Ruins 05:01<br />
8. I Am Metal 03:45<br />
9. The Hammer That Kills 04:23<br />
10. Iron Christ 04:02<br />
11. Beds Are Burning 04:47<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Chris Boltendahl - śpiew<br />
Tobias Kersting - gitara<br />
Lars Schneider - bas<br />
Patrick Klose - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chris Boltendahl postanowił założyć kolejny zespół, co po bardzo dobrym debiucie HELLRYDER wzbudziło zaciekawienie. Skład uzupełnił były gitarzysta ORDEN OGAN, Tobias Kersting, który zdążył opuścić grupę przed kosmiczną katastrofą 2021, Lars Schneider, również z ORDEN OGAN jako basista, a perkusistą został znany z IRON SAVIOR Patrick Klose.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zostanie wydany przez Rock of Angels Records 28 lipca 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No cóż, nazwa sugerowałaby power metal epicki, skład może na coś bardziej wysmakowanego z rejonów symfonicznych, ale nowej jakości, jaką wprowadził HELLRYDER tutaj nie ma. Najlepszym określeniem tego albumu wydaje się być "tribiute album" i bez wątpienia zawartych jest tutaj 40 lat doświadczeń muzycznych Boltendahla. Czy jest to "METAL CHURCH meets GRAVE DIGGER" to kwestia, moim skromnym zdaniem, dyskusyjna. METAL CHURCH tutaj mało, a ostatnie lata były raczej chude, w przeciwieństwie do GRAVE DIGGER. Chyba że spojrzymy na to hasło jako wkład GRAVE DIGGER w US Power, z czym trudno się nie zgodzić.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj jest heavy metal masywny, w dużej części metal Zagłębia Ruhry, do którego przez lata GRAVE DIGGER przyzwyczaił, główną inspiracją dla kompozycji jest The Grave Digger z 2001 roku, co słychać w mrocznym i surowym klimacie. Reborn In Flames, solidny, tradycyjny opener, nie pozostawia co do tego wątpliwości, podobnie chłodny Fire Angel, a takie utwory jak Beyond The Black Souls słyszało się na Ballads of a Hangman.<br />
Die For Your Sins to czas wspomnień i powrót do Excalibur stosunkowo udany, ale walcowy Gods Of Steel to już wyczerpanie formuły marszowych kompozycji, z którym problemy były już w 2001 roku, podobnie jak kwadratowy i ociekający ACCEPT Let The Evil Rise i  bardzo jemu bliski The Hammer That Kills. Z tych wolniejszych wypada najciekawiej Out Of The Ruins, co nie znaczy, że wcześniej wspomniane utwory są złe. Zabrakło Kaprala i zabrakło jednak potęgi refrenów z melodią bardziej przebojową i wyeksponowaną.</div>
<div style="text-align: justify;">Powrót do teutońskiego heavy/power GRAVE DIGGER z beczką prochu I Am Metal i tutaj ten jeden raz słychać, że zespół współpracuje ze sobą bardzo dobrze. Iron Christ to GRAVE DIGGER z przytupem i refreny, do jakich zdążyli już przyzwyczaić. Dobre zwieńczenie i podsumowanie zawartości.</div>
<div style="text-align: justify;">Bonusem jest cover MIDNIGHT OIL Beds are Burning i dobrze, że to tylko bonus. Gdyby w tym stylu był cały LP, to byłoby bardzo nieciekawie i bardziej przypomina to czasy DIGGER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound w wykonaniu Chrisa Boltendahla oczywiście bez zarzutu, masywny, potężny i czysto niemiecki w wykonaniu. To tak miało brzmieć i zostało to zrobione zgodnie z wizją lidera.</div>
<div style="text-align: justify;">Klose jako perkusista się sprawdza i jego gra jest jak zwykle mocna i bardzo konsekwentna, Tobias Kersting jednak, podobnie jak Ritt w GRAVE DIGGER, jest raczej ograniczany przez stylistykę i formę muzyki tutaj zaprezentowanej. Wpisuje się dobrze jako gitarzysta heavy metalowy Zagłębia Ruhry, ale podobnie jak po Axelu, chciałoby się usłyszeć więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">The Grave Digger MKII i ta wersja wypada ciekawiej, a na pewno jest równiejsza. Są tutaj wszystkie plusy i minusy GRAVE DIGGER.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejny solidny LP do dyskografii Boltendahla, który z premierą prawie trafił w moje urodziny, ale ta nazwa to na pewno przypadek.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Curse of Cain]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4001</link>
			<pubDate>Wed, 17 May 2023 15:11:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4001</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Curse of Cain - Curse of Cain</span><span style="font-weight: bold;"> (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://d10j3mvrs1suex.cloudfront.net/s:bzglfiles/u/550489/5a00b092b89990801d5a679ba0d43a6684897d5f/original/omslag-try1.jpg/!!/b%3AW1sicmVzaXplIiw4MDBdLFsibWF4Il0sWyJ3ZSJdXQ%3D%3D/meta%3AeyJzcmNCdWNrZXQiOiJiemdsZmlsZXMifQ%3D%3D.jpg" border="0" alt="[Obrazek: meta%3AeyJzcmNCdWNrZXQiOiJiemdsZmlsZXMifQ%3D%3D.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Mark 05:42<br />
2. Alive 04:26<br />
3. Embrace Your Darkness 04:05<br />
4. Blame 05:07<br />
5. Hurt 04:56<br />
6. Never See The Light 06:01<br />
7. The Ground 03:18<br />
8. Dead and Buried 03:31<br />
9. Blood The End 04:25<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Modern Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Soulkeeper - śpiew<br />
Rainbow - śpiew, instrumenty perkusyjne<br />
Timekeeper - gitara<br />
The Pirate - bas <br />
Mechanic - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CURSE OF CAIN to debiutant na scenie szwedzkiej, z muzykami ukrywającymi się za pseudonimami i to moda, która w ostatnich latach powraca. Z czasem pewnie skład zostanie rozpracowany, a o samych nagraniach wiadomo tyle, że odbyły się pomiędzy 2017 a 2020 rokiem i kolejne trzy lata zajęło jego wydanie. Tym w maju zajęła się prężnie rozwijająca się wytwórnia Atomic Fire Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyszedł przyzwoity modern metal, może standardowy i nie poszerzający horyzontów, z mocno osadzonym fundamentem melodic death metalu Goethenburga, co słychać w wielu łagodniejszych partiach i otwierającym The Mark, w którym partie screamo są szorstkie. Skojarzenia ze SCAR SYMMETRY, SONIC SYNDICATE i MERCENARY są jak najbardziej na miejscu, a w to wszystko udało się wpleść VOYAGER z najlepszych lat, jak w znakomitym, nostalgicznym Blame. Wspaniale zaśpiewane, świetnie poprowadzone i autentyczne. VOYAGER już niestety tak nie gra...</div>
<div style="text-align: justify;">Strona techniczna raczej z tych skromniejszych, gdzie solo gitarowe jest przedłużeniem motywu przewodniego, a sekcja rytmiczna tworzy pełen energii plan. Grają dobrze i  z wyczuciem konwencji, współpraca jest dobra, ale myślę, że od tej strony w dzisiejszych czasach można było oczekiwać jednak więcej. Może The Mark i Alive to standard gatunku, tak samo Embrace Your Darkness, ale tutaj na plus wybija się bardziej heavy metalowy refren. Bez wątpienia najlepiej sprawdzają się lepiej w kompozycjach bardziej nostalgicznych, jak właśnie Blame ze znakomicie punktowanym drugim planem. Tak samo znakomity jest Hurt, w którym są nawiązania do Metamorphosis MERCENARY. Wypadają dobrze w najdłuższym Never See The Light, głównie z powodu bardzo skromnych aranżacji i rozmycia głównej osi kompozycji. Refren udany, ale krótki i tutaj przejawiają się problemy kompozycyjne, z którymi boryka się VOYAGER od 2014 roku. Znacznie lepiej w tym stylu wypada podniosły Blood The End, który jest kolejnym killerem zapadającym w pamięć. The Ground i Dead and Buried to jednak tylko gatunkowa poprawność.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Alexander Backlund i bez zaskoczenia postawił na sound typowo szwedzki. Czysto, selektywnie i czytelnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Słychać, że to doświadczeni muzycy i największym atutem zespołu jest Soulkeeper. Bardzo przyjemny, czysty wokal bez zbytniego przerysowania i rozemocjonowania, o co nietrudno, jeśli chodzi o ten styl.</div>
<div style="text-align: justify;">Album równy, ale w większości poprawny z paroma wartymi odnotowania hitami, które budzą zainteresowanie i pomagają wybić im się ponad rzeszę innych zespołów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Atomic Fire Records za udostępnienie albumu.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Curse of Cain - Curse of Cain</span><span style="font-weight: bold;"> (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://d10j3mvrs1suex.cloudfront.net/s:bzglfiles/u/550489/5a00b092b89990801d5a679ba0d43a6684897d5f/original/omslag-try1.jpg/!!/b%3AW1sicmVzaXplIiw4MDBdLFsibWF4Il0sWyJ3ZSJdXQ%3D%3D/meta%3AeyJzcmNCdWNrZXQiOiJiemdsZmlsZXMifQ%3D%3D.jpg" border="0" alt="[Obrazek: meta%3AeyJzcmNCdWNrZXQiOiJiemdsZmlsZXMifQ%3D%3D.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Mark 05:42<br />
2. Alive 04:26<br />
3. Embrace Your Darkness 04:05<br />
4. Blame 05:07<br />
5. Hurt 04:56<br />
6. Never See The Light 06:01<br />
7. The Ground 03:18<br />
8. Dead and Buried 03:31<br />
9. Blood The End 04:25<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Modern Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Soulkeeper - śpiew<br />
Rainbow - śpiew, instrumenty perkusyjne<br />
Timekeeper - gitara<br />
The Pirate - bas <br />
Mechanic - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">CURSE OF CAIN to debiutant na scenie szwedzkiej, z muzykami ukrywającymi się za pseudonimami i to moda, która w ostatnich latach powraca. Z czasem pewnie skład zostanie rozpracowany, a o samych nagraniach wiadomo tyle, że odbyły się pomiędzy 2017 a 2020 rokiem i kolejne trzy lata zajęło jego wydanie. Tym w maju zajęła się prężnie rozwijająca się wytwórnia Atomic Fire Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyszedł przyzwoity modern metal, może standardowy i nie poszerzający horyzontów, z mocno osadzonym fundamentem melodic death metalu Goethenburga, co słychać w wielu łagodniejszych partiach i otwierającym The Mark, w którym partie screamo są szorstkie. Skojarzenia ze SCAR SYMMETRY, SONIC SYNDICATE i MERCENARY są jak najbardziej na miejscu, a w to wszystko udało się wpleść VOYAGER z najlepszych lat, jak w znakomitym, nostalgicznym Blame. Wspaniale zaśpiewane, świetnie poprowadzone i autentyczne. VOYAGER już niestety tak nie gra...</div>
<div style="text-align: justify;">Strona techniczna raczej z tych skromniejszych, gdzie solo gitarowe jest przedłużeniem motywu przewodniego, a sekcja rytmiczna tworzy pełen energii plan. Grają dobrze i  z wyczuciem konwencji, współpraca jest dobra, ale myślę, że od tej strony w dzisiejszych czasach można było oczekiwać jednak więcej. Może The Mark i Alive to standard gatunku, tak samo Embrace Your Darkness, ale tutaj na plus wybija się bardziej heavy metalowy refren. Bez wątpienia najlepiej sprawdzają się lepiej w kompozycjach bardziej nostalgicznych, jak właśnie Blame ze znakomicie punktowanym drugim planem. Tak samo znakomity jest Hurt, w którym są nawiązania do Metamorphosis MERCENARY. Wypadają dobrze w najdłuższym Never See The Light, głównie z powodu bardzo skromnych aranżacji i rozmycia głównej osi kompozycji. Refren udany, ale krótki i tutaj przejawiają się problemy kompozycyjne, z którymi boryka się VOYAGER od 2014 roku. Znacznie lepiej w tym stylu wypada podniosły Blood The End, który jest kolejnym killerem zapadającym w pamięć. The Ground i Dead and Buried to jednak tylko gatunkowa poprawność.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Alexander Backlund i bez zaskoczenia postawił na sound typowo szwedzki. Czysto, selektywnie i czytelnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Słychać, że to doświadczeni muzycy i największym atutem zespołu jest Soulkeeper. Bardzo przyjemny, czysty wokal bez zbytniego przerysowania i rozemocjonowania, o co nietrudno, jeśli chodzi o ten styl.</div>
<div style="text-align: justify;">Album równy, ale w większości poprawny z paroma wartymi odnotowania hitami, które budzą zainteresowanie i pomagają wybić im się ponad rzeszę innych zespołów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Atomic Fire Records za udostępnienie albumu.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Children of the Reptile]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3977</link>
			<pubDate>Sat, 08 Apr 2023 18:13:16 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3977</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Children of the Reptile - The End (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/9/3/1/693148.jpg?1443" border="0" alt="[Obrazek: 693148.jpg?1443]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Gravemaster 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Maneater Mildred 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ritual at the Saurian Circle 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hour of the Serpent 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Mankind's Epitaph 01:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.In the Year 19XX 06:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Cro-Magnon Combat 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.Cultist 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Halls of the Skeleton Lord 06:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ozzie Darden - śpiew, gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Millard - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">David Hufham - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jon Kiker - perkusja (1, 2, 7, 9)</div>
<div style="text-align: justify;">Chase Kelly - perkusja (3, 4, 6, 8)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten powstał w roku 2008 z inicjatywy Ozzie Dardena i Chrisa Millarda w Wilmington (Karolina Północna), został zreformowany po dołączeniu członków dwóch innych lokalnych grup w roku następnym i zadebiutował w 2013 s/t albumem wydanym nakładem własnym. Trudno było uznać to za udany debiut, bo LP zawierał słabej klasy mieszankę stylów DIAMOND HEAD i THE LORD WEIRD SLOUGH FEG. Popularność nie nadeszła, ale zespół nie zrezygnował po pewnych kolejnych zmianach składu i ponownie pojawił się z nową płytą w styczniu 2018.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem CHILDREN OF THE REPTILE zaprezentował się jako grupa z kręgu NWOTHM. Są tu echa klasycznego NWOBHM, ale także nawiązania do stylu takich grup jak kanadyjski METALIAN czy też amerykański MIDNIGHT IDOLS. Mamy tu także pewne odległe echa punk rocka, wynikające z wcześniejszych doświadczeń Ozzie Dardena z działalności w lokalnej formacji punkowej THE DISASTERS. Jako wokalistę trudno uznać go za interesującego, to głos dosyć słaby i mało wyrazisty, szczególnie na tle nieraz bardzo intensywnego dwu gitarowego ataku, jaki tu nieraz prezentują z Chrisem Millardem. Album jest owocem wielu sesji, rozciągniętych w czasie i można tu usłyszeć dwóch perkusistów, przy czym Jon Kiker występował w zespole do roku 2016.</div>
<div style="text-align: justify;">W średnich tempach z lekka bujają w podszytym nieco alternatywnym rokendrolem Gravemaster zbliżając się do horror metalu, są i pewne wpływy stylu, jaki uprawiali na początku kariery w utworze Ritual at the Saurian Circle, zresztą lepszym niż to, co było na debiucie z 2013 roku. Podobnie jest w  przypadku Cro-Magnon Combat z dawką obowiązkowych brutalniejszych (ale nie nadmiernie) jaskiniowych wokali. Sporo tu różnych pomysłów i odrobina chaosu się wkrada, no chyba że uznać, że muzyka TLWSF na takim kontrolowanym chaosie polega. Niby epicko i heroicznie, a przecież wcale nie...</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobrze wypada szybki i zdecydowanie nastawiony na melodię w manierze kanadyjskich grup NWOTHM Maneater Mildred, gdzie część instrumentalna jest nad wyraz rozbudowana, z echami mrocznych instrumentali chociażby METALLICA. Takie bardziej klimatyczne granie to także najdłuższy Hour of the Serpent z niepokojącym wstępem i tu można usłyszeć jak Amerykanie grają pod brytyjskie bandy NWOBHM mające za wzór BLACK SABBATH, czyli te z kręgu WITCHFINDER GENERAL. Po raz kolejny seria wybornych solówek i co by się nie powiedziało o tych lub tamtych elementach muzycznych z tego albumu, to sola są za każdym razem najwyższej klasy. Posępny i nerwowy w grze gitarzystów In the Year 19XX zawiera kilka znakomitych riffów gdzieś tam z okolic debiutu DIAMOND HEAD i w opcji smutku i posępności to numer jeden na tym albumie z pełną treści częścią instrumentalną, z finezją generowaną przez obu gitarzystów w brawurowych duetach.</div>
<div style="text-align: justify;">Pełna wdzięku i uroku akustyczna kompozycja Mankind's Epitaph aż się prosi, by zbudować na tym melodycznym zrębie coś formalnie rozbudowanego... Mniej lub bardziej świadomie zbliżają się do MIDNIGHT IDOLS w znakomitym, dosyć ponurym Cultist, a jeśli komuś to porównanie nie pasuje, to może je zastąpić nazwą RAVENSTHRONE w nieco lżejszej wokalnie odmianie.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji - od heavy/doom do speed metalowych Halls of the Skeleton Lord i jest to frapująca mroczna opowieść, w formie bardzo  amerykańska, ale w tej amerykańskości odnosząca się do lat 80tych metalu USA, tak traditional jak i USPM. Bardzo przekonująco się ta płyta kończy. Tak, mają potencjał, mają.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo klasyka NWOTHM. Głośna, wyrazista perkusja, mocny bas panujący w dołach, ostre na ile potrzeba lekko surowe gitary. Wszystko na swoim miejscu i w odpowiednich dawkach. I jak się tak bardziej oswoić, to i Ozzy Darren wcale nie jest taki zły...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykański NWOTHM, ale może i coś więcej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 8.04.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Children of the Reptile - The End (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/9/3/1/693148.jpg?1443" border="0" alt="[Obrazek: 693148.jpg?1443]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Gravemaster 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Maneater Mildred 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ritual at the Saurian Circle 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hour of the Serpent 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Mankind's Epitaph 01:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.In the Year 19XX 06:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Cro-Magnon Combat 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.Cultist 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Halls of the Skeleton Lord 06:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ozzie Darden - śpiew, gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Millard - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">David Hufham - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jon Kiker - perkusja (1, 2, 7, 9)</div>
<div style="text-align: justify;">Chase Kelly - perkusja (3, 4, 6, 8)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten powstał w roku 2008 z inicjatywy Ozzie Dardena i Chrisa Millarda w Wilmington (Karolina Północna), został zreformowany po dołączeniu członków dwóch innych lokalnych grup w roku następnym i zadebiutował w 2013 s/t albumem wydanym nakładem własnym. Trudno było uznać to za udany debiut, bo LP zawierał słabej klasy mieszankę stylów DIAMOND HEAD i THE LORD WEIRD SLOUGH FEG. Popularność nie nadeszła, ale zespół nie zrezygnował po pewnych kolejnych zmianach składu i ponownie pojawił się z nową płytą w styczniu 2018.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem CHILDREN OF THE REPTILE zaprezentował się jako grupa z kręgu NWOTHM. Są tu echa klasycznego NWOBHM, ale także nawiązania do stylu takich grup jak kanadyjski METALIAN czy też amerykański MIDNIGHT IDOLS. Mamy tu także pewne odległe echa punk rocka, wynikające z wcześniejszych doświadczeń Ozzie Dardena z działalności w lokalnej formacji punkowej THE DISASTERS. Jako wokalistę trudno uznać go za interesującego, to głos dosyć słaby i mało wyrazisty, szczególnie na tle nieraz bardzo intensywnego dwu gitarowego ataku, jaki tu nieraz prezentują z Chrisem Millardem. Album jest owocem wielu sesji, rozciągniętych w czasie i można tu usłyszeć dwóch perkusistów, przy czym Jon Kiker występował w zespole do roku 2016.</div>
<div style="text-align: justify;">W średnich tempach z lekka bujają w podszytym nieco alternatywnym rokendrolem Gravemaster zbliżając się do horror metalu, są i pewne wpływy stylu, jaki uprawiali na początku kariery w utworze Ritual at the Saurian Circle, zresztą lepszym niż to, co było na debiucie z 2013 roku. Podobnie jest w  przypadku Cro-Magnon Combat z dawką obowiązkowych brutalniejszych (ale nie nadmiernie) jaskiniowych wokali. Sporo tu różnych pomysłów i odrobina chaosu się wkrada, no chyba że uznać, że muzyka TLWSF na takim kontrolowanym chaosie polega. Niby epicko i heroicznie, a przecież wcale nie...</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobrze wypada szybki i zdecydowanie nastawiony na melodię w manierze kanadyjskich grup NWOTHM Maneater Mildred, gdzie część instrumentalna jest nad wyraz rozbudowana, z echami mrocznych instrumentali chociażby METALLICA. Takie bardziej klimatyczne granie to także najdłuższy Hour of the Serpent z niepokojącym wstępem i tu można usłyszeć jak Amerykanie grają pod brytyjskie bandy NWOBHM mające za wzór BLACK SABBATH, czyli te z kręgu WITCHFINDER GENERAL. Po raz kolejny seria wybornych solówek i co by się nie powiedziało o tych lub tamtych elementach muzycznych z tego albumu, to sola są za każdym razem najwyższej klasy. Posępny i nerwowy w grze gitarzystów In the Year 19XX zawiera kilka znakomitych riffów gdzieś tam z okolic debiutu DIAMOND HEAD i w opcji smutku i posępności to numer jeden na tym albumie z pełną treści częścią instrumentalną, z finezją generowaną przez obu gitarzystów w brawurowych duetach.</div>
<div style="text-align: justify;">Pełna wdzięku i uroku akustyczna kompozycja Mankind's Epitaph aż się prosi, by zbudować na tym melodycznym zrębie coś formalnie rozbudowanego... Mniej lub bardziej świadomie zbliżają się do MIDNIGHT IDOLS w znakomitym, dosyć ponurym Cultist, a jeśli komuś to porównanie nie pasuje, to może je zastąpić nazwą RAVENSTHRONE w nieco lżejszej wokalnie odmianie.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji - od heavy/doom do speed metalowych Halls of the Skeleton Lord i jest to frapująca mroczna opowieść, w formie bardzo  amerykańska, ale w tej amerykańskości odnosząca się do lat 80tych metalu USA, tak traditional jak i USPM. Bardzo przekonująco się ta płyta kończy. Tak, mają potencjał, mają.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo klasyka NWOTHM. Głośna, wyrazista perkusja, mocny bas panujący w dołach, ostre na ile potrzeba lekko surowe gitary. Wszystko na swoim miejscu i w odpowiednich dawkach. I jak się tak bardziej oswoić, to i Ozzy Darren wcale nie jest taki zły...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykański NWOTHM, ale może i coś więcej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 8.04.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Crom (GER)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3942</link>
			<pubDate>Sat, 14 Jan 2023 11:48:10 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3942</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Crom - The Era of Darkness (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/2/1082950.jpg?0709" border="0" alt="[Obrazek: 1082950.jpg?0709]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Into the Glory Land 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Heart of the Lion 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Era of Darkness 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">4.Higher Ground (Rasmussen cover) 03:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Together We Ride 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.In Your Eyes 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.Riding into the Sun 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Forsaken 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">9.When Will the Wounds Ever Heal 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Bridge to Paradise 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">11.A New Star 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Last Unicorn 04:04</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Walter "Crom" Grosse - śpiew, gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Peyerl - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Hagl - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2018 CROM multiinstrumentalisty Waltera "Crom" Grosse, który metal gra od roku 1997 w zespół w pełnym składzie, jako trio. Pierwsze nagrania w tym zestawieniu pojawiły się w roku 2021 zwiastując nowy album. Został on wydany przez duńską wytwórnię From the Vaults z styczniu 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory twórczość CROM to był raczej dosyć surowy metal epicki, z pewnymi naleciałościami bardziej ekstremalnych gatunków, powiedzmy sobie umiarkowanie tylko interesujący. Gdyby sądzić tylko po kompozycji tytułowej The Era of Darkness, to można by powiedzieć, że zasadniczo w muzycznej filozofii Grosse niewiele się zmieniło i może tylko jakiś blackend pojawił się w heavy/epickim podejściu do tematu. Nic specjalnie przy tym oryginalnego. Jednak inne kompozycje wskazują na to, że jest to najbardziej melodyjne i chwytliwe pod względem refrenów dzieło "Crom". Melodyjny heroiczny power metal pojawia się już na samym początku w postaci Into the Glory Land i jest to udane i mało niemieckie granie, pewnie bardziej rozpoznawalne, jako powiedzmy, szwedzkie w melodii i aranżacji. Lekko, ale nie za lekko, z ciekawym nie infantylnym refrenem. Natomiast Heart of the Lion, to już przykład na spory wysiłek aranżacyjny jaki twórcy włożyli w realizację tej płyty i tu klimat uroczysty łączy się z rycerską epickością w łagodniejszej metalowej formie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dbałość o melodie jest bardzo słyszalna. Tak jak w miarowym i spokojnie poprowadzonym, dumnym Together We Ride. Wyborna część instrumentalna z akcentami celtyckimi to prawdziwa ozdoba tej płyty! Doskonale się prezentuje szybki, bojowy Riding into the Sun z przebojowym rycerskim refrenem i tak przy okazji można powiedzieć, że czasem proste, niby już ograne główne riffy mogą być niezwykle atrakcyjne, jeśli zagra się je z energią i przekonaniem. Song barda In Your Eyes z gitarą akustyczną szybko przeradza się w bardzo gustowny, klimatyczny, niespiesznie zagrany utwór w stylu melancholijnego i refleksyjnego hymnu heroicznego i to jest naprawdę starannie zaplanowany i wykonany utwór. Jest i pieśń wojów z instrumentami akustycznymi The Forsaken, taka łagodna i folk akcentami. Sympatyczna. "Hej!"</div>
<div style="text-align: justify;">Klimat jest na tej płycie. Jest na pewno w zagranym nie za szybko When Will the Wounds Ever Heal, tylko że trochę nie pomyśleli tu nad bardziej przekonującym refrenem do jakże obiecujących motywów głównych zwrotek. Za to solo gitarowe piękne i tak ładnie eksponujące właśnie ten ujmujący motyw przewodni. Bridge to Paradise jest po prostu dobry, ale ma coś w sobie ta kontrapunktowość surowszych zwrotek i lżejszego melodic power metalowego refrenu. Klimat jest także w misternie utkanym z delikatnego wokalu i gitar akustycznych poetyckim songu epickim A New Star. Narasta monumentalizm, narasta podniosły nastrój, narasta pięknie...  Bardzo dobrze, że nie rozwiewają tego klimatu w ostatnim baśniowym łagodnym songu The Last Unicorn.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Groose śpiewa bardzo dobrze, można by powiedzieć, nadspodziewanie dobrze, nawet aktorsko w heroicznej manierze niekiedy, szczególnie w refrenach. Wyzbycie się przaśnej i twardej niemieckiej maniery wykonania bardzo dużo dało dla uatrakcyjnienia muzyki CROM. Instrumentalnie także jest pod każdym względem bardzo dobrze, tej finezji oraz smaczków gitarowych czy perkusyjnych jest więcej niż na wcześniejszych solowych albumach lidera. Mix i mastering wykonał tradycyjnie jak zawsze V. Santura, dawny kolega Croma" z DARK FORTRESS. Cieplej bardziej przestrzennie niż poprzednio. Może nie jest to pod tym względem arcydzieło, ale poziom realizacji wysoki, szczególnie przekonująco grzmiącej, wieloplanowej perkusji.</div>
<div style="text-align: justify;">Zmiana kursu na metal melodyjny i chwytliwy w obrębie konwencji szeroko w rozumianej, jako epicka, wyszedł CROM na dobre. Do tej pory raczej niszowy, teraz CROM z powodzeniem może stawać w szranki z bardziej utytułowanymi grupami z tego obszaru heavy i power, nie tylko z Niemiec. Duża niespodzianka na plus i album zdecydowanie wart polecenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla wytwórni From the Vaults za udostępnienie tego albumu</span></span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Crom - The Era of Darkness (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/2/1082950.jpg?0709" border="0" alt="[Obrazek: 1082950.jpg?0709]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Into the Glory Land 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Heart of the Lion 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Era of Darkness 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">4.Higher Ground (Rasmussen cover) 03:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Together We Ride 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.In Your Eyes 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.Riding into the Sun 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Forsaken 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">9.When Will the Wounds Ever Heal 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Bridge to Paradise 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">11.A New Star 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Last Unicorn 04:04</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Walter "Crom" Grosse - śpiew, gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Peyerl - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Hagl - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2018 CROM multiinstrumentalisty Waltera "Crom" Grosse, który metal gra od roku 1997 w zespół w pełnym składzie, jako trio. Pierwsze nagrania w tym zestawieniu pojawiły się w roku 2021 zwiastując nowy album. Został on wydany przez duńską wytwórnię From the Vaults z styczniu 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory twórczość CROM to był raczej dosyć surowy metal epicki, z pewnymi naleciałościami bardziej ekstremalnych gatunków, powiedzmy sobie umiarkowanie tylko interesujący. Gdyby sądzić tylko po kompozycji tytułowej The Era of Darkness, to można by powiedzieć, że zasadniczo w muzycznej filozofii Grosse niewiele się zmieniło i może tylko jakiś blackend pojawił się w heavy/epickim podejściu do tematu. Nic specjalnie przy tym oryginalnego. Jednak inne kompozycje wskazują na to, że jest to najbardziej melodyjne i chwytliwe pod względem refrenów dzieło "Crom". Melodyjny heroiczny power metal pojawia się już na samym początku w postaci Into the Glory Land i jest to udane i mało niemieckie granie, pewnie bardziej rozpoznawalne, jako powiedzmy, szwedzkie w melodii i aranżacji. Lekko, ale nie za lekko, z ciekawym nie infantylnym refrenem. Natomiast Heart of the Lion, to już przykład na spory wysiłek aranżacyjny jaki twórcy włożyli w realizację tej płyty i tu klimat uroczysty łączy się z rycerską epickością w łagodniejszej metalowej formie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dbałość o melodie jest bardzo słyszalna. Tak jak w miarowym i spokojnie poprowadzonym, dumnym Together We Ride. Wyborna część instrumentalna z akcentami celtyckimi to prawdziwa ozdoba tej płyty! Doskonale się prezentuje szybki, bojowy Riding into the Sun z przebojowym rycerskim refrenem i tak przy okazji można powiedzieć, że czasem proste, niby już ograne główne riffy mogą być niezwykle atrakcyjne, jeśli zagra się je z energią i przekonaniem. Song barda In Your Eyes z gitarą akustyczną szybko przeradza się w bardzo gustowny, klimatyczny, niespiesznie zagrany utwór w stylu melancholijnego i refleksyjnego hymnu heroicznego i to jest naprawdę starannie zaplanowany i wykonany utwór. Jest i pieśń wojów z instrumentami akustycznymi The Forsaken, taka łagodna i folk akcentami. Sympatyczna. "Hej!"</div>
<div style="text-align: justify;">Klimat jest na tej płycie. Jest na pewno w zagranym nie za szybko When Will the Wounds Ever Heal, tylko że trochę nie pomyśleli tu nad bardziej przekonującym refrenem do jakże obiecujących motywów głównych zwrotek. Za to solo gitarowe piękne i tak ładnie eksponujące właśnie ten ujmujący motyw przewodni. Bridge to Paradise jest po prostu dobry, ale ma coś w sobie ta kontrapunktowość surowszych zwrotek i lżejszego melodic power metalowego refrenu. Klimat jest także w misternie utkanym z delikatnego wokalu i gitar akustycznych poetyckim songu epickim A New Star. Narasta monumentalizm, narasta podniosły nastrój, narasta pięknie...  Bardzo dobrze, że nie rozwiewają tego klimatu w ostatnim baśniowym łagodnym songu The Last Unicorn.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Groose śpiewa bardzo dobrze, można by powiedzieć, nadspodziewanie dobrze, nawet aktorsko w heroicznej manierze niekiedy, szczególnie w refrenach. Wyzbycie się przaśnej i twardej niemieckiej maniery wykonania bardzo dużo dało dla uatrakcyjnienia muzyki CROM. Instrumentalnie także jest pod każdym względem bardzo dobrze, tej finezji oraz smaczków gitarowych czy perkusyjnych jest więcej niż na wcześniejszych solowych albumach lidera. Mix i mastering wykonał tradycyjnie jak zawsze V. Santura, dawny kolega Croma" z DARK FORTRESS. Cieplej bardziej przestrzennie niż poprzednio. Może nie jest to pod tym względem arcydzieło, ale poziom realizacji wysoki, szczególnie przekonująco grzmiącej, wieloplanowej perkusji.</div>
<div style="text-align: justify;">Zmiana kursu na metal melodyjny i chwytliwy w obrębie konwencji szeroko w rozumianej, jako epicka, wyszedł CROM na dobre. Do tej pory raczej niszowy, teraz CROM z powodzeniem może stawać w szranki z bardziej utytułowanymi grupami z tego obszaru heavy i power, nie tylko z Niemiec. Duża niespodzianka na plus i album zdecydowanie wart polecenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla wytwórni From the Vaults za udostępnienie tego albumu</span></span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cauldron Born]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3913</link>
			<pubDate>Tue, 15 Nov 2022 13:13:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3913</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Cauldron Born - Cold Steel for the Necromancer (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/9/1089812.jpg?1033" border="0" alt="[Obrazek: 1089812.jpg?1033]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1....Where There Is No Sanctuary 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Full Moon Revenant 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cold Steel for the Necromancer 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Thannhausefeer's Guest 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.For an Unnamed Succubus 00:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Steel Juggernaut 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mask of the God Hunter 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.A Grim Homecoming / Phantom-Clad Rider of the Cosmic Ice 08:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matthew Knight - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Parra - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Howie Bentley - gitara, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Bill Parsons - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Mike LePond - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W pewnych kręgach kultowy CAULDRON BORN po nagraniu dwóch płyt został w roku 2003 rozwiązany. Jednak pewne historie zawsze mają ciąg dalszy i z nowym wokalistą Matthewem Knightem, znanym także jako lider power metalowego ETERNAL WINTER grupa powróciła z niebytu w roku 2021. Z nim nagrano na nowo "...and Rome Shall Fall" pod nowym tytułem "Legacy of Atlantean Kings" wydany w lipcu 2021 i pozostawało już tylko czekać na płytę z nowymi nagraniami. Problemy finansowe spowodowały, że realizacja tego przedsięwzięcia się nieco przeciągnęła, jednak w lipcu 2022 donatorzy finansowi nowego LP "Cold Steel for the Necromancer" otrzymali swoją specjalną wersję przedpremierową, a oficjalnie album został wydany we wrześniu z nową okładką i wersji zremasterowanej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Komu nieco chaotyczny styl power metalowej heroicznej wypowiedzi dawnego CAUDRON BORN wydawał się odstręczający, tym razem może po nowe wydawnictwo sięgnąć bez większych obaw. Grupa obraca się bowiem w obszarze NWOTHM z mocnymi akcentami klasycznego USPM lat 80tych, a Matthew Knight tradycyjnymi wokalami, bez wydziwiania w stylu wcześniejszych frontmanów tonuje całość, sprowadzając ją do ram tradycyjnego i zachowawczego pojmowania amerykańskiego rycerskiego power metalu. I tak raczej tradycyjnie w dobrym stylu brzmi średnio szybki ...Where There Is No Sanctuary. Jest to inny zespół, na pewno inny zespół niż ten sprzed dwóch dekad, zresztą nie może być inaczej, skoro teraz gitarzystą jest interesujący swoim stylem Alex Parra, znany chociażby z PALADIN i dużo ze swojego sposobu epickiej gitarowej narracji przenosi na kompozycje CAULDRON BORN. No i jest tu obecny jako gość specjalny na basie sam Mike LePond i na pewno wnosi spore uporządkowanie w niegdyś dosyć nieprzewidywalne akcje sekcji rytmicznej zespołu. Niemniej, im bardziej skomplikowany tytuł tym bardziej skomplikowany jest i sam utwór. A Grim Homecoming / Phantom-Clad Rider of the Cosmic Ice to w pierwszej części coś w rodzaju zamkowej pieśni barda, potem narasta i epickość w dosyć mrocznych barwach i jest nawet nieco klasycznych wysokich amerykańskich ekstatycznych zaśpiewów. Solidnie i konkretnie prezentuje się tytułowy Cold Steel for the Necromancer, ale jednak lepiej w tych surowszych partiach z energią odegranych przez gitarzystów. W rozbudowanym Full Moon Revenant jest nieco tego drapieżnego chaosu z dawnych nagrań CAULDRON BORN, jednak wokalnie to opanowuje frontman i może ten utwór całościowo nie jest jakąś ozdobą tej płyty, ale rozdrażnienia i konsternacji nie budzi. Wstęp zbudowany z gitar akustycznych w Thannhausefeer's Guest jest mylący, bo to najbardziej surowa i chłodna epicka kompozycja tego LP, pełna ostrych, zwalistych i ciętych riffów nieoczekiwanie przerywanych wstawkami w zupełnie innych stylistykach. Może nawet progresywnie to brzmi momentami, ale także i w stylu tej dawnej muzycznej filozofii zespołu, choć na pewno w bardziej przystępnej formie. Jest tu na pewno jakiś specyficzny niepokojący klimat... Nieskomplikowany, najkrótszy Steel Juggernaut w opcji power metal z USA tak trochę bez historii się toczy i na pewno dużo więcej wnosi pełen interesujących gitarowych zagrywek na fundamencie neoklasycznym Mask of the God Hunter. Jest tak sympatycznie ponuro i umiarkowanie dramatycznie...</div>
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest raczej ascetyczna. Surowo i stalowo brzmią gitary, perkusja jest dosyć głośna, wokal wyraźnie wyeksponowany na oddzielnym planie i ustawiony centralnie. Bardzo to tradycyjne, może nawet sięgając stylem soundu w czasy, gdy ten zespół jeszcze nie istniał.<br />
<br />
Trudno ten album uznać za jakieś epokowe wydarzenie w kategorii amerykańskiego power metalu, jednak CAULDRON BORN powraca jako zespół poukładany, może momentami nadal trudny w odbiorze, ale z sensowną koncepcją na USPM tradycyjny, ale i uwzględniający bardziej aktualne trendy w classic metalu z USA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.11.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Cauldron Born - Cold Steel for the Necromancer (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/9/1089812.jpg?1033" border="0" alt="[Obrazek: 1089812.jpg?1033]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1....Where There Is No Sanctuary 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Full Moon Revenant 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cold Steel for the Necromancer 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Thannhausefeer's Guest 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.For an Unnamed Succubus 00:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Steel Juggernaut 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mask of the God Hunter 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.A Grim Homecoming / Phantom-Clad Rider of the Cosmic Ice 08:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matthew Knight - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Parra - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Howie Bentley - gitara, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Bill Parsons - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Mike LePond - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W pewnych kręgach kultowy CAULDRON BORN po nagraniu dwóch płyt został w roku 2003 rozwiązany. Jednak pewne historie zawsze mają ciąg dalszy i z nowym wokalistą Matthewem Knightem, znanym także jako lider power metalowego ETERNAL WINTER grupa powróciła z niebytu w roku 2021. Z nim nagrano na nowo "...and Rome Shall Fall" pod nowym tytułem "Legacy of Atlantean Kings" wydany w lipcu 2021 i pozostawało już tylko czekać na płytę z nowymi nagraniami. Problemy finansowe spowodowały, że realizacja tego przedsięwzięcia się nieco przeciągnęła, jednak w lipcu 2022 donatorzy finansowi nowego LP "Cold Steel for the Necromancer" otrzymali swoją specjalną wersję przedpremierową, a oficjalnie album został wydany we wrześniu z nową okładką i wersji zremasterowanej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Komu nieco chaotyczny styl power metalowej heroicznej wypowiedzi dawnego CAUDRON BORN wydawał się odstręczający, tym razem może po nowe wydawnictwo sięgnąć bez większych obaw. Grupa obraca się bowiem w obszarze NWOTHM z mocnymi akcentami klasycznego USPM lat 80tych, a Matthew Knight tradycyjnymi wokalami, bez wydziwiania w stylu wcześniejszych frontmanów tonuje całość, sprowadzając ją do ram tradycyjnego i zachowawczego pojmowania amerykańskiego rycerskiego power metalu. I tak raczej tradycyjnie w dobrym stylu brzmi średnio szybki ...Where There Is No Sanctuary. Jest to inny zespół, na pewno inny zespół niż ten sprzed dwóch dekad, zresztą nie może być inaczej, skoro teraz gitarzystą jest interesujący swoim stylem Alex Parra, znany chociażby z PALADIN i dużo ze swojego sposobu epickiej gitarowej narracji przenosi na kompozycje CAULDRON BORN. No i jest tu obecny jako gość specjalny na basie sam Mike LePond i na pewno wnosi spore uporządkowanie w niegdyś dosyć nieprzewidywalne akcje sekcji rytmicznej zespołu. Niemniej, im bardziej skomplikowany tytuł tym bardziej skomplikowany jest i sam utwór. A Grim Homecoming / Phantom-Clad Rider of the Cosmic Ice to w pierwszej części coś w rodzaju zamkowej pieśni barda, potem narasta i epickość w dosyć mrocznych barwach i jest nawet nieco klasycznych wysokich amerykańskich ekstatycznych zaśpiewów. Solidnie i konkretnie prezentuje się tytułowy Cold Steel for the Necromancer, ale jednak lepiej w tych surowszych partiach z energią odegranych przez gitarzystów. W rozbudowanym Full Moon Revenant jest nieco tego drapieżnego chaosu z dawnych nagrań CAULDRON BORN, jednak wokalnie to opanowuje frontman i może ten utwór całościowo nie jest jakąś ozdobą tej płyty, ale rozdrażnienia i konsternacji nie budzi. Wstęp zbudowany z gitar akustycznych w Thannhausefeer's Guest jest mylący, bo to najbardziej surowa i chłodna epicka kompozycja tego LP, pełna ostrych, zwalistych i ciętych riffów nieoczekiwanie przerywanych wstawkami w zupełnie innych stylistykach. Może nawet progresywnie to brzmi momentami, ale także i w stylu tej dawnej muzycznej filozofii zespołu, choć na pewno w bardziej przystępnej formie. Jest tu na pewno jakiś specyficzny niepokojący klimat... Nieskomplikowany, najkrótszy Steel Juggernaut w opcji power metal z USA tak trochę bez historii się toczy i na pewno dużo więcej wnosi pełen interesujących gitarowych zagrywek na fundamencie neoklasycznym Mask of the God Hunter. Jest tak sympatycznie ponuro i umiarkowanie dramatycznie...</div>
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest raczej ascetyczna. Surowo i stalowo brzmią gitary, perkusja jest dosyć głośna, wokal wyraźnie wyeksponowany na oddzielnym planie i ustawiony centralnie. Bardzo to tradycyjne, może nawet sięgając stylem soundu w czasy, gdy ten zespół jeszcze nie istniał.<br />
<br />
Trudno ten album uznać za jakieś epokowe wydarzenie w kategorii amerykańskiego power metalu, jednak CAULDRON BORN powraca jako zespół poukładany, może momentami nadal trudny w odbiorze, ale z sensowną koncepcją na USPM tradycyjny, ale i uwzględniający bardziej aktualne trendy w classic metalu z USA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.11.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cleanbreak]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3797</link>
			<pubDate>Fri, 08 Jul 2022 18:13:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3797</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Cleanbreak - Coming Home (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2022/2c378644-438a-489b-a8d1-e6346a19a69f.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 2c378644-438a-489b-a8d1-e6346a19a69f.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Coming Home 5:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Before The Fall 4:12</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dying Breed 5:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.We Are Warriors 3:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dream Forever 3:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Man Of Older Souls 3:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Still Fighting 4:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Pain Of Goodbye 4:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.Cleanbreak 3:30</div>
<div style="text-align: justify;">10.Find My Way 3:29</div>
<div style="text-align: justify;">11.No Other Heart 3:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">James Durbin - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Flyntz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Perry Richardson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Sweet - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Frontiers Records uwielbia All Stars bandy, sam inspiruje do ich powstania, promuje i wydaje płyty. CLEANBREAK to kolejny taki zespół, tym razem stworzony przez Amerykanów, przez "stare" uznane gwiazdy - sekcja rytmiczna ze STRYPER, gitara z RIOT i młoda gniewna wschodząca i bijąca coraz silniejszym blaskiem gwiazda - James Durbin, wspaniały wokalista śmiało przemieszczający się od komercyjnego rocka do muzyki metalowej. Debiut super teamu ukazał się 8 lipca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Durbin pod szyldem DURBIN nagrał już album "The Beast Awakens", z wysokiej klasy muzyką w stylistyce NWOTHM, tym razem jednak w ramach grupy CLEANBREAK prezentuje repertuar nieco lżejszy, bliższy radiowym listom przebojów, choć na pewno nie komercyjny w jednoznaczny sposób. Przyjemna w odbiorze, nieskomplikowana muzyka nie musi od razu być uznawana za komercyjną. Te utwory, zagrane z maestrią i pasją przez doświadczonych instrumentalistów, są jakby po prostu stworzone dla Durbina. Czuć tu rozmach w jego śpiewie, czuć energię, czuć zaangażowanie. Album promowany był przez Coming Home, świetny nostalgiczny w zwrotkach i dynamiczny w nośnym, rozległym refrenie. Zazwyczaj z takich albumów wcześniej dla zachęty wytacza się największe działa, a tutaj tych hitów jest w podobnym stylu więcej i może nawet przepiękny, pełen elegancji No Other Heart umieszczony na końcu jest jeszcze lepszy. Jaki refren! Polatuje ku niebu, ku słonecznemu niebu! Kilka wolniejszych numerów, utrzymanych w rytmicznych tempach, takich jak Find My Way, Before The Fall jest bardzo atrakcyjnych w ramach takiego odmalowania na nowo starych patentów classic melodic heavy z USA lat 80tych. Z tej grupy słabiej prezentuje się tylko We Are Warriors. Tytułowy Cleanbreak oraz Dream Forever pewnie przyprawią o żywsze bicie serca fanów amerykańskiego rock/metal arena spod znaku QUIET RIOT czy RATT (i nie tylko), a brawurowo rozegrany szybki, power metalowy Still Fighting z genialnym refrenem to ukłon w stronę RIOT z lat 90tych. I Flyntz gra kapitalne solo, najlepsze na płycie, artystyczne i finezyjne. Nieco melodyjnego dramatyzmu w zwrotkach i bezpretensjonalnego romantyzmu w Dying Breed i ten utwór jest trochę stylistycznie odmienny od pozostałych, z pewnymi elementami modern/alternative. Nie można zapominać o świetnym Man Of Older Souls, mocnym i chwytliwym, jednym z lepszych w tym roku utworów odnoszących się do NWOTHM. Swoboda wykonania jest zachwycająca. I słucha się z przyjemnością łagodnie zadziornego w refrenach, pięknie zbudowanego przez gitarę i sekcję rytmiczną The Pain Of Goodbye.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To brzmi świetnie. Ostro, selektywnie, tak w manierze lat 80tych, ale w pełni z wykorzystaniem współczesnej techniki inżynierii dźwięku. Bas Richardsona to majstersztyk masteringu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszyscy grają wspaniale, ale to jest płyta Durbina. Mistrz! Arcymistrz! Może to mylne i subiektywne spostrzeżenie, ale jest tu ta sama świeżość i wiara w swoje możliwości, jak w przypadku Sebastiana Bacha na płycie "Skid Row". Dużo, bardzo dużo zapadającej w pamięć, melodyjnej classic metalowej muzyki. Muzyki w łatwy i bezkonfliktowy sposób łączącej gusta słuchaczy melodic rocka, hard rocka i klasycznego melodyjnego metalu. Tak powinno być, bo muzyka ma łączyć a nie dzielić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.07.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Cleanbreak - Coming Home (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2022/2c378644-438a-489b-a8d1-e6346a19a69f.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 2c378644-438a-489b-a8d1-e6346a19a69f.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Coming Home 5:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Before The Fall 4:12</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dying Breed 5:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.We Are Warriors 3:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dream Forever 3:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Man Of Older Souls 3:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Still Fighting 4:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Pain Of Goodbye 4:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.Cleanbreak 3:30</div>
<div style="text-align: justify;">10.Find My Way 3:29</div>
<div style="text-align: justify;">11.No Other Heart 3:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">James Durbin - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Flyntz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Perry Richardson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Sweet - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Frontiers Records uwielbia All Stars bandy, sam inspiruje do ich powstania, promuje i wydaje płyty. CLEANBREAK to kolejny taki zespół, tym razem stworzony przez Amerykanów, przez "stare" uznane gwiazdy - sekcja rytmiczna ze STRYPER, gitara z RIOT i młoda gniewna wschodząca i bijąca coraz silniejszym blaskiem gwiazda - James Durbin, wspaniały wokalista śmiało przemieszczający się od komercyjnego rocka do muzyki metalowej. Debiut super teamu ukazał się 8 lipca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Durbin pod szyldem DURBIN nagrał już album "The Beast Awakens", z wysokiej klasy muzyką w stylistyce NWOTHM, tym razem jednak w ramach grupy CLEANBREAK prezentuje repertuar nieco lżejszy, bliższy radiowym listom przebojów, choć na pewno nie komercyjny w jednoznaczny sposób. Przyjemna w odbiorze, nieskomplikowana muzyka nie musi od razu być uznawana za komercyjną. Te utwory, zagrane z maestrią i pasją przez doświadczonych instrumentalistów, są jakby po prostu stworzone dla Durbina. Czuć tu rozmach w jego śpiewie, czuć energię, czuć zaangażowanie. Album promowany był przez Coming Home, świetny nostalgiczny w zwrotkach i dynamiczny w nośnym, rozległym refrenie. Zazwyczaj z takich albumów wcześniej dla zachęty wytacza się największe działa, a tutaj tych hitów jest w podobnym stylu więcej i może nawet przepiękny, pełen elegancji No Other Heart umieszczony na końcu jest jeszcze lepszy. Jaki refren! Polatuje ku niebu, ku słonecznemu niebu! Kilka wolniejszych numerów, utrzymanych w rytmicznych tempach, takich jak Find My Way, Before The Fall jest bardzo atrakcyjnych w ramach takiego odmalowania na nowo starych patentów classic melodic heavy z USA lat 80tych. Z tej grupy słabiej prezentuje się tylko We Are Warriors. Tytułowy Cleanbreak oraz Dream Forever pewnie przyprawią o żywsze bicie serca fanów amerykańskiego rock/metal arena spod znaku QUIET RIOT czy RATT (i nie tylko), a brawurowo rozegrany szybki, power metalowy Still Fighting z genialnym refrenem to ukłon w stronę RIOT z lat 90tych. I Flyntz gra kapitalne solo, najlepsze na płycie, artystyczne i finezyjne. Nieco melodyjnego dramatyzmu w zwrotkach i bezpretensjonalnego romantyzmu w Dying Breed i ten utwór jest trochę stylistycznie odmienny od pozostałych, z pewnymi elementami modern/alternative. Nie można zapominać o świetnym Man Of Older Souls, mocnym i chwytliwym, jednym z lepszych w tym roku utworów odnoszących się do NWOTHM. Swoboda wykonania jest zachwycająca. I słucha się z przyjemnością łagodnie zadziornego w refrenach, pięknie zbudowanego przez gitarę i sekcję rytmiczną The Pain Of Goodbye.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To brzmi świetnie. Ostro, selektywnie, tak w manierze lat 80tych, ale w pełni z wykorzystaniem współczesnej techniki inżynierii dźwięku. Bas Richardsona to majstersztyk masteringu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszyscy grają wspaniale, ale to jest płyta Durbina. Mistrz! Arcymistrz! Może to mylne i subiektywne spostrzeżenie, ale jest tu ta sama świeżość i wiara w swoje możliwości, jak w przypadku Sebastiana Bacha na płycie "Skid Row". Dużo, bardzo dużo zapadającej w pamięć, melodyjnej classic metalowej muzyki. Muzyki w łatwy i bezkonfliktowy sposób łączącej gusta słuchaczy melodic rocka, hard rocka i klasycznego melodyjnego metalu. Tak powinno być, bo muzyka ma łączyć a nie dzielić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.07.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>