<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - D]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Mon, 04 May 2026 16:43:27 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Dragon Skull]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4513</link>
			<pubDate>Mon, 17 Mar 2025 21:23:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4513</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dragon Skull - Chaos Fire Vengeance (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/6/1316943.jpg?3318" border="0" alt="[Obrazek: 1316943.jpg?3318]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Brethren 04:46      <br />
2. Dragon Riders 04:42      <br />
3. Skull Crusher 05:25      <br />
4. War Drums 06:56      <br />
5. Nampat 04:32      <br />
6. Skeleton Hand 04:16      <br />
7. Shield Maiden 05:14      <br />
8. Blood and Souls 06:41<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Aris Labos - śpiew<br />
Panos Vlachopoulos - gitara<br />
Christos Brintzikis - gitara<br />
George Voudouris - bas<br />
Theodore Stamatiadis - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DRAGON SKULL i poza wokalistą Aris Labos i gitarzystą Christos Brintzikis z poprawnego metalcore'owego SYSTEM DECAY, składa się z samych debiutantów. Grupa szybko wzbudziła zainteresowanie w 2022 roku swoim EP "Dragon Skull", jednak jak to w Grecji bywa, trudno jest wydać własny album i to trwa. W końcu jednak grupą zainteresowała się grecka wytwórnia Eat Metal Records, która wydała debiut 9 marca 2025 roku w fizycznym formacie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To klasyczny, epicki heavy metal z Grecji, pełen patosu, gracji, potężnych bębnów i ostrych, surowych, gitarowych riffów. Inspiracje FORBIDDEN SEED są słyszalne już w pancernym Brethen z mocną pracą gitar oraz znakomitym, epickim i niskim śpiewem Arisa Labosa, który prezentuje się zdecydowanie ciekawiej niż w SYSTEM DECAY. TRIUMPHER próbowało grać taki epicki heavy metal z amerykańskimi ciągotami na swoich dwóch poprzednich LP, ale DRAGON SKULL wyszło to zdecydowanie lepiej, pozostając wojownikami Hellady do samego końca. Gitarzyści grają bardzo dobrze i ich partie, rozbudowane i melodyjne, kojarzą się z TIDAL DREAMS i są podane w równie ciekawy sposób.</div>
<div style="text-align: justify;">Duch MANOWAR nad tym wszystkim wisi w War Drums, a gdy wchodzi bitewny Skull Crusher, to topór i tarcza same wpadają w dłonie, tak jak rośnie masa mięśniowa słuchacza. Dragon Riders to bardziej nowoczesny heavy metal w delikatnych refrenach, chwilami niemal post-metalowych i zostało to podane z brytyjską gracją. Sekcja rytmiczna, jak to w Grecji, na najwyższym poziomie, energiczna i pomysłowa, Voudouris to fundament kompozycji, a bębny Stamatiadis wybijają bitewne rytmy dokładnie tak, jak należało oczekiwać. Europa z USA szukają pojednania w Nampat, ciekawym połączeniu teutońskiego MARAUDER z TWISTED TOWER DIRE. Mieszane uczucia budzi Skeleton Hand i tutaj stoją okrakiem pomiędzy POWERWOLF a MARAUDER i poza znakomitymi bębnami refren nie do końca wyszedł tak, jak powinien. FORBIDDEN SEED znów uderza w bogatym gitarowo Sheild Maiden, a pełen patosu Blood and Souls to cudowne zakończenie tego LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album został zrealizowany w Grecji i mix jest bezbłędny, tak jak miażdżący mastering w wykonaniu Nasos Nomikosa, który odpowiada również za sound BLACKSUN.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry, klasyczny debiut z Grecji, przy którym miecze i topory same ostrzą się do walki!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dragon Skull - Chaos Fire Vengeance (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/6/1316943.jpg?3318" border="0" alt="[Obrazek: 1316943.jpg?3318]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Brethren 04:46      <br />
2. Dragon Riders 04:42      <br />
3. Skull Crusher 05:25      <br />
4. War Drums 06:56      <br />
5. Nampat 04:32      <br />
6. Skeleton Hand 04:16      <br />
7. Shield Maiden 05:14      <br />
8. Blood and Souls 06:41<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Aris Labos - śpiew<br />
Panos Vlachopoulos - gitara<br />
Christos Brintzikis - gitara<br />
George Voudouris - bas<br />
Theodore Stamatiadis - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DRAGON SKULL i poza wokalistą Aris Labos i gitarzystą Christos Brintzikis z poprawnego metalcore'owego SYSTEM DECAY, składa się z samych debiutantów. Grupa szybko wzbudziła zainteresowanie w 2022 roku swoim EP "Dragon Skull", jednak jak to w Grecji bywa, trudno jest wydać własny album i to trwa. W końcu jednak grupą zainteresowała się grecka wytwórnia Eat Metal Records, która wydała debiut 9 marca 2025 roku w fizycznym formacie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To klasyczny, epicki heavy metal z Grecji, pełen patosu, gracji, potężnych bębnów i ostrych, surowych, gitarowych riffów. Inspiracje FORBIDDEN SEED są słyszalne już w pancernym Brethen z mocną pracą gitar oraz znakomitym, epickim i niskim śpiewem Arisa Labosa, który prezentuje się zdecydowanie ciekawiej niż w SYSTEM DECAY. TRIUMPHER próbowało grać taki epicki heavy metal z amerykańskimi ciągotami na swoich dwóch poprzednich LP, ale DRAGON SKULL wyszło to zdecydowanie lepiej, pozostając wojownikami Hellady do samego końca. Gitarzyści grają bardzo dobrze i ich partie, rozbudowane i melodyjne, kojarzą się z TIDAL DREAMS i są podane w równie ciekawy sposób.</div>
<div style="text-align: justify;">Duch MANOWAR nad tym wszystkim wisi w War Drums, a gdy wchodzi bitewny Skull Crusher, to topór i tarcza same wpadają w dłonie, tak jak rośnie masa mięśniowa słuchacza. Dragon Riders to bardziej nowoczesny heavy metal w delikatnych refrenach, chwilami niemal post-metalowych i zostało to podane z brytyjską gracją. Sekcja rytmiczna, jak to w Grecji, na najwyższym poziomie, energiczna i pomysłowa, Voudouris to fundament kompozycji, a bębny Stamatiadis wybijają bitewne rytmy dokładnie tak, jak należało oczekiwać. Europa z USA szukają pojednania w Nampat, ciekawym połączeniu teutońskiego MARAUDER z TWISTED TOWER DIRE. Mieszane uczucia budzi Skeleton Hand i tutaj stoją okrakiem pomiędzy POWERWOLF a MARAUDER i poza znakomitymi bębnami refren nie do końca wyszedł tak, jak powinien. FORBIDDEN SEED znów uderza w bogatym gitarowo Sheild Maiden, a pełen patosu Blood and Souls to cudowne zakończenie tego LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album został zrealizowany w Grecji i mix jest bezbłędny, tak jak miażdżący mastering w wykonaniu Nasos Nomikosa, który odpowiada również za sound BLACKSUN.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry, klasyczny debiut z Grecji, przy którym miecze i topory same ostrzą się do walki!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Disarmonia Mundi]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4508</link>
			<pubDate>Fri, 21 Feb 2025 03:35:19 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4508</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Disarmonia Mundi - Nebularium (2001</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/3/13138.jpg?4621" border="0" alt="[Obrazek: 13138.jpg?4621]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into D.M. 03:06       <br />
2. Blue Lake 07:02       <br />
3. Mechanichell 05:02       <br />
4. Guilty Claims 07:15       <br />
5. Burning Cells 04:38       <br />
6. Demiurgo 07:07       <br />
7. Nebularium 07:07       <br />
8. Awakening 02:51<br />
<br />
Rok wydania: 2001<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Benny Bianco Chinto - śpiew<br />
Ettore Rigotti - gitara, perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
Simone Palermiti - gitara<br />
Mirco Andreis - bas<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Multiinstrumentalista Ettore Rigotti postanawia w 1999 roku założyć swój własny zespół, DISARMONIA MUNDI, będąc zafascynowanym muzyką, jaka napływała ze stolicy melodic death metalu, Goteborga, choć nie tylko.</div>
<div style="text-align: justify;">Udało się zebrać skład debiutantów i nakładem własnym wydać debiut w 2001 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">AT THE GATES, SOILWORK, DARK TRANQUILITY, IN FLAMES, DESULTORY, EUCHARIST, tutaj jest wszystko i jeszcze więcej w stężeniu wręcz zabójczym, a w wykonaniu zaskakującym, świeżym, z zaskakującymi aranżacjami jak w wolniejszym Guilty Claims, gdzie Goteborg uderza czystymi wokalami pełną mocą, a płaczące gitary w stylu DESULTORY i EUCHARIST czarują konsekwentnie wygrywanymi, powolnymi melodiami. Kompozycje są długie, rozbudowane, ale nie nieprzystępne, refreny zachwycają, jak w rewelacyjnym Guilty Claims czy klasycznie surowym i zimnym jak AT THE GATES Blue Lake, który miażdży atomową perkusją i gęstym, lepkim basem. Benny Bianco Chinto to znakomity i wszechstronny wokalista, którego growl wgniata w ziemię, a czyste zaśpiewy tworzą wspaniały kontrast, chociaż nie we wszystkich kompozycjach zachwyca. Od strony technicznej zostało to wszystko wykonane na bardzo wysokim poziomie, nie bez powodu w większości kompozycji gra tutaj trzech gitarzystów i ich sola, pojedynki są tutaj znakomite, tak jak nieszablonowe przejścia i zmiany klimatu. Chinto daje tutaj radę w każdej wersji, chociaż może obeszło by się bez ryków w stylu metalcore w Mechanichell czy Burning Cells.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak bardzo pokrętna to potrafi być muzyka i jak wiele inspiracji w jednym utworze Ettore Rigotti potrafi zmieścić słychać w rewelacyjnym Demiurgo, chociaż to nie jest jeszcze szczyt jego możliwości w muzyce pokrętnej i wykraczającej poza ramy. Chociaż lekko eksperymentalny Nebularium mógł być lepszy, szczególnie w kwestii spójności w łączeniu tych wszystkich motywów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na produkcję własną to brzmienie jest dobre, szczególnie w sekcji rytmicznej i ustawieniu basu, który brzmi wspaniale, ale słychać niedopracowanie i brak profesjonalnego studia, szczególnie w kwestii wokalisty, który często jest zagłuszany i zlewa się z gitarami, które chwilami potrafią być zagłuszone przez perkusję.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry debiut i hołd Włoch dla Szwecji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Disarmonia Mundi - Nebularium (2001</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/3/13138.jpg?4621" border="0" alt="[Obrazek: 13138.jpg?4621]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into D.M. 03:06       <br />
2. Blue Lake 07:02       <br />
3. Mechanichell 05:02       <br />
4. Guilty Claims 07:15       <br />
5. Burning Cells 04:38       <br />
6. Demiurgo 07:07       <br />
7. Nebularium 07:07       <br />
8. Awakening 02:51<br />
<br />
Rok wydania: 2001<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Benny Bianco Chinto - śpiew<br />
Ettore Rigotti - gitara, perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
Simone Palermiti - gitara<br />
Mirco Andreis - bas<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Multiinstrumentalista Ettore Rigotti postanawia w 1999 roku założyć swój własny zespół, DISARMONIA MUNDI, będąc zafascynowanym muzyką, jaka napływała ze stolicy melodic death metalu, Goteborga, choć nie tylko.</div>
<div style="text-align: justify;">Udało się zebrać skład debiutantów i nakładem własnym wydać debiut w 2001 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">AT THE GATES, SOILWORK, DARK TRANQUILITY, IN FLAMES, DESULTORY, EUCHARIST, tutaj jest wszystko i jeszcze więcej w stężeniu wręcz zabójczym, a w wykonaniu zaskakującym, świeżym, z zaskakującymi aranżacjami jak w wolniejszym Guilty Claims, gdzie Goteborg uderza czystymi wokalami pełną mocą, a płaczące gitary w stylu DESULTORY i EUCHARIST czarują konsekwentnie wygrywanymi, powolnymi melodiami. Kompozycje są długie, rozbudowane, ale nie nieprzystępne, refreny zachwycają, jak w rewelacyjnym Guilty Claims czy klasycznie surowym i zimnym jak AT THE GATES Blue Lake, który miażdży atomową perkusją i gęstym, lepkim basem. Benny Bianco Chinto to znakomity i wszechstronny wokalista, którego growl wgniata w ziemię, a czyste zaśpiewy tworzą wspaniały kontrast, chociaż nie we wszystkich kompozycjach zachwyca. Od strony technicznej zostało to wszystko wykonane na bardzo wysokim poziomie, nie bez powodu w większości kompozycji gra tutaj trzech gitarzystów i ich sola, pojedynki są tutaj znakomite, tak jak nieszablonowe przejścia i zmiany klimatu. Chinto daje tutaj radę w każdej wersji, chociaż może obeszło by się bez ryków w stylu metalcore w Mechanichell czy Burning Cells.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak bardzo pokrętna to potrafi być muzyka i jak wiele inspiracji w jednym utworze Ettore Rigotti potrafi zmieścić słychać w rewelacyjnym Demiurgo, chociaż to nie jest jeszcze szczyt jego możliwości w muzyce pokrętnej i wykraczającej poza ramy. Chociaż lekko eksperymentalny Nebularium mógł być lepszy, szczególnie w kwestii spójności w łączeniu tych wszystkich motywów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na produkcję własną to brzmienie jest dobre, szczególnie w sekcji rytmicznej i ustawieniu basu, który brzmi wspaniale, ale słychać niedopracowanie i brak profesjonalnego studia, szczególnie w kwestii wokalisty, który często jest zagłuszany i zlewa się z gitarami, które chwilami potrafią być zagłuszone przez perkusję.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry debiut i hołd Włoch dla Szwecji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dragonknight]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4475</link>
			<pubDate>Sat, 07 Dec 2024 22:07:15 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4475</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dragonknight - Legions (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a4181502912_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4181502912_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Ascendance - Through Sea and Fire 02:41<br />
2. The Legions of Immortal Dragonlords 04:53<br />
3. The Imperator 04:40    <br />
4. Pirates, Bloody Pirates! 04:33    <br />
5. Defender of Dragons 05:45    <br />
6. Storm Bringer 05:13     <br />
7. Astarte Rise 05:09    <br />
8. Dead Kings in the Grave 04:33    <br />
9. Sword of the Northern Lights 04:29    <br />
10. The Revelation 03:24    <br />
11. Return to Atlantis 07:12 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Finalndia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mikael Salo - śpiew<br />
Lord Gryphon - gitara<br />
Lord Kharatos - gitara<br />
Lord Solarius - bas<br />
Lord Othrakis - perkusja<br />
Lord Salo Khan - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Włoska wytwórnia Scarlet Records wspiera kolejny po APOSTOLICA projekt muzyków, poukrywanych pod pseudonimami, trend, który wskrzesił WARKINGS. Premiera została wyznaczona na 17 stycznia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście obdarzonego cudownym, potężnym i rozpoznawalnym głosem Mikaela Salo nie było sensu ukrywać pod pseudonimem. Mimo że to jeden z łagodniejszych i lżejszych projektów, w których bierze udział, znakomicie on się wpisuje w ten fantasy flower power metal, jaki tutaj został zaprezentowany. Ciekawe, że jak na fiński zespół tak mało jest tutaj wpływów takich grup jak STRATOVARIUS, SONATA ARCTICA, tylko szczątkowe CELESTY (Storm Bringer w aranżacjach i zamaszystych refrenach). Główną osią inspiracji jest tutaj zdecydowanie TWILIGHT FORCE, to słychać już w lekkim, baśniowo-heroicznym The Legions of Immortal Dragonlords, z delikatnie nakreślonymi planami symfonicznymi ze wspaniałym refrenem i typowymi dla SONATA ARCTICA pasażami klawiszowymi.</div>
<div style="text-align: justify;">The Imperator kontynuuje malowany ciepłymi kolorami metal TWILIGHT FORCE, w Pirates, Bloody Pirates! są wpływy GLORYHAMMER i to zostało wspaniale poprowadzone w dramatycznym klimacie i wspaniale poprowadzone przez Mikaela Salo, który utrzymuje tutaj klimat cinematic metalu. Jeszcze więcej GLORYHAMMER jest w bardzo dobrym Dead Kings in the Grave i jest tutaj niezobowiązujący, ale bardzo nośny refren w stylu Brytyjczyków i zabawa konwencją, tak jak w bardziej elektronicznym Sword of the Northern Lights, w którym poza GLORYHAMMER jest też coś z ANGUS MCSIX. Znakomity jest poważniej zagrany, epicki The Revelation, w którym znów jest coś z CELESTY, ale i STRIDER z 2022 roku w sposobie prowadzenia epiki. Tak jeszcze w temacie STRIDER, to epicki Return to Atlantis w duchu MANOWAR jest udany, chociaż partia środkowa to nic poza wiatrem i ciszą, co rozczarowuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Najsłabszą kompozycją na albumie jest song barda Astarte Rise, przy którym ujawnia się również inna wada tego LP, mianowicie brzmienie. Produkcja przypomina raczej fińskie albumy końcówki lat 90. i jest to nieco rozczarowujące jak miękko wszystko brzmi i jak przez to trzeba było wycofać wokalistę, aby zbyt ostro nie przebijał się swoim potężnym głosem. Svante Forsbäck odpowiada za mastering i mając tak duże doświadczenie to dziwne, że poszedł w sound tak łagodny, szczególnie, że w tym roku pojawiło się tyle znakomicie wykonanych albumów z Finlandii, które nie brzmiały sztampowo. Mix wykonał Mikael Grönroos, którego mogą niektórzy kojarzyć z SHEAR i postarał się, aby dobrze było słychać bas i nie zdziwiłbym się, gdyby to on był tutaj basistą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie techniczne jest bez zarzutu, słychać, że za pseudonimami kryją się muzycy z doświadczeniem, którzy może nawet chwilami hamują swoje techniczne zapędy, szczególnie gitarzyści. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Udany debiut, gdzie rycerz jest z Finem, ale smok już szwedzki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dragonknight - Legions (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a4181502912_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4181502912_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Ascendance - Through Sea and Fire 02:41<br />
2. The Legions of Immortal Dragonlords 04:53<br />
3. The Imperator 04:40    <br />
4. Pirates, Bloody Pirates! 04:33    <br />
5. Defender of Dragons 05:45    <br />
6. Storm Bringer 05:13     <br />
7. Astarte Rise 05:09    <br />
8. Dead Kings in the Grave 04:33    <br />
9. Sword of the Northern Lights 04:29    <br />
10. The Revelation 03:24    <br />
11. Return to Atlantis 07:12 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Finalndia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mikael Salo - śpiew<br />
Lord Gryphon - gitara<br />
Lord Kharatos - gitara<br />
Lord Solarius - bas<br />
Lord Othrakis - perkusja<br />
Lord Salo Khan - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Włoska wytwórnia Scarlet Records wspiera kolejny po APOSTOLICA projekt muzyków, poukrywanych pod pseudonimami, trend, który wskrzesił WARKINGS. Premiera została wyznaczona na 17 stycznia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście obdarzonego cudownym, potężnym i rozpoznawalnym głosem Mikaela Salo nie było sensu ukrywać pod pseudonimem. Mimo że to jeden z łagodniejszych i lżejszych projektów, w których bierze udział, znakomicie on się wpisuje w ten fantasy flower power metal, jaki tutaj został zaprezentowany. Ciekawe, że jak na fiński zespół tak mało jest tutaj wpływów takich grup jak STRATOVARIUS, SONATA ARCTICA, tylko szczątkowe CELESTY (Storm Bringer w aranżacjach i zamaszystych refrenach). Główną osią inspiracji jest tutaj zdecydowanie TWILIGHT FORCE, to słychać już w lekkim, baśniowo-heroicznym The Legions of Immortal Dragonlords, z delikatnie nakreślonymi planami symfonicznymi ze wspaniałym refrenem i typowymi dla SONATA ARCTICA pasażami klawiszowymi.</div>
<div style="text-align: justify;">The Imperator kontynuuje malowany ciepłymi kolorami metal TWILIGHT FORCE, w Pirates, Bloody Pirates! są wpływy GLORYHAMMER i to zostało wspaniale poprowadzone w dramatycznym klimacie i wspaniale poprowadzone przez Mikaela Salo, który utrzymuje tutaj klimat cinematic metalu. Jeszcze więcej GLORYHAMMER jest w bardzo dobrym Dead Kings in the Grave i jest tutaj niezobowiązujący, ale bardzo nośny refren w stylu Brytyjczyków i zabawa konwencją, tak jak w bardziej elektronicznym Sword of the Northern Lights, w którym poza GLORYHAMMER jest też coś z ANGUS MCSIX. Znakomity jest poważniej zagrany, epicki The Revelation, w którym znów jest coś z CELESTY, ale i STRIDER z 2022 roku w sposobie prowadzenia epiki. Tak jeszcze w temacie STRIDER, to epicki Return to Atlantis w duchu MANOWAR jest udany, chociaż partia środkowa to nic poza wiatrem i ciszą, co rozczarowuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Najsłabszą kompozycją na albumie jest song barda Astarte Rise, przy którym ujawnia się również inna wada tego LP, mianowicie brzmienie. Produkcja przypomina raczej fińskie albumy końcówki lat 90. i jest to nieco rozczarowujące jak miękko wszystko brzmi i jak przez to trzeba było wycofać wokalistę, aby zbyt ostro nie przebijał się swoim potężnym głosem. Svante Forsbäck odpowiada za mastering i mając tak duże doświadczenie to dziwne, że poszedł w sound tak łagodny, szczególnie, że w tym roku pojawiło się tyle znakomicie wykonanych albumów z Finlandii, które nie brzmiały sztampowo. Mix wykonał Mikael Grönroos, którego mogą niektórzy kojarzyć z SHEAR i postarał się, aby dobrze było słychać bas i nie zdziwiłbym się, gdyby to on był tutaj basistą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie techniczne jest bez zarzutu, słychać, że za pseudonimami kryją się muzycy z doświadczeniem, którzy może nawet chwilami hamują swoje techniczne zapędy, szczególnie gitarzyści. Sekcja rytmiczna gra bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Udany debiut, gdzie rycerz jest z Finem, ale smok już szwedzki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Die For My Sins]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4450</link>
			<pubDate>Wed, 04 Sep 2024 18:27:19 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4450</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Die For My Sins - Scream (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://media.ginza.se/Images/item_img_1200/185823.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 185823.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Scream 03:55<br />
2. Time 05:05<br />
3. Still Alive 04:37<br />
4. Waiting For Your Hero 04:42<br />
5. In the Sign of the Cross 04:56<br />
6. Shades of Grey 04:39<br />
7. Dark Symphony 06:21<br />
8. Perfect Land 05:26<br />
9. Kingdoms Rise 05:01<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Ralf Scheepers - śpiew (muzyk sesyjny)<br />
Fabio Calluori - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Nicolas Calluori - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DIE FOR MY SINS to nowy projekt utalentowanego włoskiego gitarzysty Fabio Calluori z HEIMDALL, który do współpracy zaprosił swojego brata Nicolasa. Pozostawała kwestia wokalisty i jako muzyk sesyjny zaśpiewał nie kto inny, jak Ralf Scheepers.</div>
<div style="text-align: justify;">Skład ciekawy, a debiut wyda szwedzka wytwórnia ViciSolum Productions 22 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby to był kolejny album HEIMDALL, to pozostałoby to określić jako rozczarowanie, na szczęście to czysta karta i tak też należy to rozpatrywać.</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Calluori przygotował tradycyjny, rzemieślniczy niemiecki heavy metal w stylu PRIMAL FEAR i SINNER. Włoch jest tutaj mało, sol gitarowych jeszcze mniej, kiedy się pojawiają, to jest to proste przedłużenie melodii. Still Alive przejawia sobą włoskie zapędy HEIMDALL w drugiej połowie i brzmi to nawet nieźle w tym SINNERowym metalu. HEIMDALL na ostatnim swoim LP nagrało materiał bardziej mainstreamowy niż zwykle i można odnieść wrażenie, że ten album wynika właśnie z tych doświadczeń.</div>
<div style="text-align: justify;">Scream oraz Time to sprawne granie PRIMAL FEAR z charakterystycznymi harmoniami wokalnymi w refrenach i tak, te dwie kompozycje są znacznie ciekawsze od tego, co PRIMAL FEAR prezentuje od czasów Metal Commando. Smyczkowy PRIMAL FEAR w Waiting For Your Hero jest nawet udany, na pewno bardziej od nijakiego heavy metalu In the Sign of the Cross z regionów SINNER i PRIMAL FEAR ze słabszych okresów. Zaśpiewał na tym albumie jeszcze jeden gość, mistrz Ian Parry w Shades of Grey i oczywiście, że jak zwykle jest w wyśmienitej formie i słucha się go z przyjemnością, nawet jeśli sama kompozycja jest tylko dobra i zdecydowanie zabrakło tutaj bogatych planów symfonicznych. Na plus nostalgiczne plany klawiszowe i ogólny klimat tęsknoty. Jest dobrze, ale można było to bardziej rozwinąć i wyciągnąć jeszcze więcej z wokalnej mocy Parry'ego.</div>
<div style="text-align: justify;">Dark Symphony jest niezłe w formie dłuższych kompozycji PRIMAL FEAR, które tworzą od 2012 roku. Jest rockowy feeling RAINBOW, bardzo dobre solo gitarowe i tło symfoniczne. Udany jest też Perfect Land, w którym Calluori do repertuaru PRIMAL FEAR próbuje wpleść coś z delikatnej epiki HEIMDALL. Kingdoms Rise to heavy metalowy luz z typowo podniosłymi refrenami PRIMAL FEAR, ciekawymi ozdobnikami gitarowymi i wycofanymi planami klawiszowymi. Solidne zakończenie rzemieślniczego LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za produkcję odpowiada Fabio Calluori i na plus jest tutaj charakterystyczne dla HEIMDALL ustawienie perkusji z syczącymi blachami i mocnymi, głośnymi bębnami. Gitary jak i ustawienie Scheepersa to już jest typowe dla PRIMAL FEAR i nie ma w tym nic złego.</div>
<div style="text-align: justify;">Rzemieślniczy i bezpieczny, ale to dobry album z podobnymi problemami, co tegoroczny debiut GLYPH - nie do końca wykorzystano tutaj potencjał zebranych muzyków, których suma mogła tutaj zdziałać znacznie więcej. Kto nie oczekuje rewolucji i oryginalności, z PRIMAL FEAR MKII powinien być zadowolony.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ViciSolum Productions.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Die For My Sins - Scream (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://media.ginza.se/Images/item_img_1200/185823.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 185823.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Scream 03:55<br />
2. Time 05:05<br />
3. Still Alive 04:37<br />
4. Waiting For Your Hero 04:42<br />
5. In the Sign of the Cross 04:56<br />
6. Shades of Grey 04:39<br />
7. Dark Symphony 06:21<br />
8. Perfect Land 05:26<br />
9. Kingdoms Rise 05:01<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Ralf Scheepers - śpiew (muzyk sesyjny)<br />
Fabio Calluori - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Nicolas Calluori - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DIE FOR MY SINS to nowy projekt utalentowanego włoskiego gitarzysty Fabio Calluori z HEIMDALL, który do współpracy zaprosił swojego brata Nicolasa. Pozostawała kwestia wokalisty i jako muzyk sesyjny zaśpiewał nie kto inny, jak Ralf Scheepers.</div>
<div style="text-align: justify;">Skład ciekawy, a debiut wyda szwedzka wytwórnia ViciSolum Productions 22 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby to był kolejny album HEIMDALL, to pozostałoby to określić jako rozczarowanie, na szczęście to czysta karta i tak też należy to rozpatrywać.</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Calluori przygotował tradycyjny, rzemieślniczy niemiecki heavy metal w stylu PRIMAL FEAR i SINNER. Włoch jest tutaj mało, sol gitarowych jeszcze mniej, kiedy się pojawiają, to jest to proste przedłużenie melodii. Still Alive przejawia sobą włoskie zapędy HEIMDALL w drugiej połowie i brzmi to nawet nieźle w tym SINNERowym metalu. HEIMDALL na ostatnim swoim LP nagrało materiał bardziej mainstreamowy niż zwykle i można odnieść wrażenie, że ten album wynika właśnie z tych doświadczeń.</div>
<div style="text-align: justify;">Scream oraz Time to sprawne granie PRIMAL FEAR z charakterystycznymi harmoniami wokalnymi w refrenach i tak, te dwie kompozycje są znacznie ciekawsze od tego, co PRIMAL FEAR prezentuje od czasów Metal Commando. Smyczkowy PRIMAL FEAR w Waiting For Your Hero jest nawet udany, na pewno bardziej od nijakiego heavy metalu In the Sign of the Cross z regionów SINNER i PRIMAL FEAR ze słabszych okresów. Zaśpiewał na tym albumie jeszcze jeden gość, mistrz Ian Parry w Shades of Grey i oczywiście, że jak zwykle jest w wyśmienitej formie i słucha się go z przyjemnością, nawet jeśli sama kompozycja jest tylko dobra i zdecydowanie zabrakło tutaj bogatych planów symfonicznych. Na plus nostalgiczne plany klawiszowe i ogólny klimat tęsknoty. Jest dobrze, ale można było to bardziej rozwinąć i wyciągnąć jeszcze więcej z wokalnej mocy Parry'ego.</div>
<div style="text-align: justify;">Dark Symphony jest niezłe w formie dłuższych kompozycji PRIMAL FEAR, które tworzą od 2012 roku. Jest rockowy feeling RAINBOW, bardzo dobre solo gitarowe i tło symfoniczne. Udany jest też Perfect Land, w którym Calluori do repertuaru PRIMAL FEAR próbuje wpleść coś z delikatnej epiki HEIMDALL. Kingdoms Rise to heavy metalowy luz z typowo podniosłymi refrenami PRIMAL FEAR, ciekawymi ozdobnikami gitarowymi i wycofanymi planami klawiszowymi. Solidne zakończenie rzemieślniczego LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za produkcję odpowiada Fabio Calluori i na plus jest tutaj charakterystyczne dla HEIMDALL ustawienie perkusji z syczącymi blachami i mocnymi, głośnymi bębnami. Gitary jak i ustawienie Scheepersa to już jest typowe dla PRIMAL FEAR i nie ma w tym nic złego.</div>
<div style="text-align: justify;">Rzemieślniczy i bezpieczny, ale to dobry album z podobnymi problemami, co tegoroczny debiut GLYPH - nie do końca wykorzystano tutaj potencjał zebranych muzyków, których suma mogła tutaj zdziałać znacznie więcej. Kto nie oczekuje rewolucji i oryginalności, z PRIMAL FEAR MKII powinien być zadowolony.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ViciSolum Productions.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dread Ogre]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4443</link>
			<pubDate>Wed, 31 Jul 2024 02:16:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4443</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dread Ogre - Get Ready for the Storm (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2794198611_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2794198611_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Heads Are Gonna Roll 04:36      <br />
2. Another Riddle 05:06      <br />
3. Promises of Gold 06:11      <br />
4. To Whom You Devote 05:00      <br />
5. Justice. Honour. Courage. 05:23      <br />
6. Ready for the Storm 05:21      <br />
7. I Sentence You 05:30<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Doom/Heavy Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jacob Kramsjö - śpiew, gitara<br />
Michael Lang - bas<br />
Ludwig Witt - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAD OGRE powstało z inicjatywy Jacoba Kramsjö ze STONEGRIFF, który dokooptował do składu basistę Michaela Langa, który ze STONEGRIFF nie zdążył niczego nagrać oraz znanego z GRAND MAGUS perkusistę, Ludwiga Witta.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż, STONEGRIFF było niejako odkryciem Metal on Metal Records, dlatego też nie dziwi, że w lipcu tego roku to właśnie ta wytwórnia wydaje ten album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAD OGRE prezentuje tutaj różne odcienie doom metalu, nie zawsze ciekawe i chwilami chwiejne. Pewnym za to można być formy wokalnej Jacob Kramsjö, którego apokaliptyczne, ekstatyczne wysokie rejestry rozdzierają duszę równie mocno, jak to miało miejsce w STONEGRIFF. Nie ma tutaj sztuczności, nie ma manieryczności, jest absolutna dewastacja słuchacza. Gitarzystą może nie jest już tak wybornym i jego grę można uznać za wtórną, ale chwilami potrafi zaskoczyć. Sola nie są tutaj wyjątkowe, ale to nie o to tutaj chodziło. O odpowiednią ekspozycję wokalisty zadbał oczywiście Andy LaRocque, którego produkcja tutaj jest niemal bezbłędna, bo bębny można było delikatnie wycofać. A te gniotą niemiłosiernie, tak jak syczące talerze, ale tutaj przemawiają lata doświadczenia Ludwiga Witta w GRAND MAGUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Grę Michaela Langa uznać można raczej za spokojną i bardzo wycofaną, chwilami dziwnie nieobecną.</div>
<div style="text-align: justify;">To nie jest album długi, bo raptem długości standardowego longplaya, jednak zespół prezentuje się tutaj w wielu barwach, chociaż Heads Are Gonna Roll w stylu amerykańskiego PENTAGRAM i wczesnego BLACK SABBATH, ale poza wysokimi zaśpiewami to nic wyjątkowego. Uderzają w GRAND MAGUS w delikatnie rysowanym, epickim Another Riddle i to GRAND MAGUS twardy z czasów Iron Will. Jest też Justice. Honour. Courage i to tutaj jest najwięcej epickiego Iron Will GRAND MAGUS, chociaż jest coś z The Hunt w To Whom You Devote. Ready for the Storm to typowy szwedzki doom zagrany dobrze, ale to Promises of Gold niszczy i miażdży. To jest monument, to prawie moc i doskonałość STONEGRIFF. Prawdziwy killer i tutaj, tak jak z innego spektrum Justice. Honour. Courage, rozwijają skrzydła. Pozostałe kompozycje są dobre, ale jednak nie tak dobre i to w nich największa uwaga zwrócona jest na Jacoba Kramsjö, jak najbardziej słusznie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAD OGRE to zespół obiecujący, chociaż tutaj zdecydowanie są ograniczeni przez czas trwania i różne pomysły zostały zrealizowane lepiej lub gorzej i nie z taką pieczołowitością, nie dając też czasu sobie, aby w pełni wykorzystać niektóre motywy. Tak jak słuchaczowi wsiąknąć w muzykę, jak to było w STONEGRIFF.</div>
<div style="text-align: justify;">Myślę, że z drugim, doświadczonym gitarzystą, albo po prostu kimś, kto by odciążył Kramsjö i pozwolił mu się skupić na śpiewaniu, ten zespół może osiągnąć jeszcze więcej.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dread Ogre - Get Ready for the Storm (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2794198611_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2794198611_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Heads Are Gonna Roll 04:36      <br />
2. Another Riddle 05:06      <br />
3. Promises of Gold 06:11      <br />
4. To Whom You Devote 05:00      <br />
5. Justice. Honour. Courage. 05:23      <br />
6. Ready for the Storm 05:21      <br />
7. I Sentence You 05:30<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Doom/Heavy Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jacob Kramsjö - śpiew, gitara<br />
Michael Lang - bas<br />
Ludwig Witt - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAD OGRE powstało z inicjatywy Jacoba Kramsjö ze STONEGRIFF, który dokooptował do składu basistę Michaela Langa, który ze STONEGRIFF nie zdążył niczego nagrać oraz znanego z GRAND MAGUS perkusistę, Ludwiga Witta.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż, STONEGRIFF było niejako odkryciem Metal on Metal Records, dlatego też nie dziwi, że w lipcu tego roku to właśnie ta wytwórnia wydaje ten album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAD OGRE prezentuje tutaj różne odcienie doom metalu, nie zawsze ciekawe i chwilami chwiejne. Pewnym za to można być formy wokalnej Jacob Kramsjö, którego apokaliptyczne, ekstatyczne wysokie rejestry rozdzierają duszę równie mocno, jak to miało miejsce w STONEGRIFF. Nie ma tutaj sztuczności, nie ma manieryczności, jest absolutna dewastacja słuchacza. Gitarzystą może nie jest już tak wybornym i jego grę można uznać za wtórną, ale chwilami potrafi zaskoczyć. Sola nie są tutaj wyjątkowe, ale to nie o to tutaj chodziło. O odpowiednią ekspozycję wokalisty zadbał oczywiście Andy LaRocque, którego produkcja tutaj jest niemal bezbłędna, bo bębny można było delikatnie wycofać. A te gniotą niemiłosiernie, tak jak syczące talerze, ale tutaj przemawiają lata doświadczenia Ludwiga Witta w GRAND MAGUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Grę Michaela Langa uznać można raczej za spokojną i bardzo wycofaną, chwilami dziwnie nieobecną.</div>
<div style="text-align: justify;">To nie jest album długi, bo raptem długości standardowego longplaya, jednak zespół prezentuje się tutaj w wielu barwach, chociaż Heads Are Gonna Roll w stylu amerykańskiego PENTAGRAM i wczesnego BLACK SABBATH, ale poza wysokimi zaśpiewami to nic wyjątkowego. Uderzają w GRAND MAGUS w delikatnie rysowanym, epickim Another Riddle i to GRAND MAGUS twardy z czasów Iron Will. Jest też Justice. Honour. Courage i to tutaj jest najwięcej epickiego Iron Will GRAND MAGUS, chociaż jest coś z The Hunt w To Whom You Devote. Ready for the Storm to typowy szwedzki doom zagrany dobrze, ale to Promises of Gold niszczy i miażdży. To jest monument, to prawie moc i doskonałość STONEGRIFF. Prawdziwy killer i tutaj, tak jak z innego spektrum Justice. Honour. Courage, rozwijają skrzydła. Pozostałe kompozycje są dobre, ale jednak nie tak dobre i to w nich największa uwaga zwrócona jest na Jacoba Kramsjö, jak najbardziej słusznie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAD OGRE to zespół obiecujący, chociaż tutaj zdecydowanie są ograniczeni przez czas trwania i różne pomysły zostały zrealizowane lepiej lub gorzej i nie z taką pieczołowitością, nie dając też czasu sobie, aby w pełni wykorzystać niektóre motywy. Tak jak słuchaczowi wsiąknąć w muzykę, jak to było w STONEGRIFF.</div>
<div style="text-align: justify;">Myślę, że z drugim, doświadczonym gitarzystą, albo po prostu kimś, kto by odciążył Kramsjö i pozwolił mu się skupić na śpiewaniu, ten zespół może osiągnąć jeszcze więcej.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[DreamGate]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4403</link>
			<pubDate>Mon, 03 Jun 2024 20:31:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4403</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">DreamGate - DreamGate (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/9/1229122.jpg?3415" border="0" alt="[Obrazek: 1229122.jpg?3415]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sun King 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Scout of the Empire 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Life Is One 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.No Sweat No Glory 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Lost Symbol 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dreamgate 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.The All (The Magic of the Silver Dew) 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ball &amp; Chain 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Garden of Tears 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">10.Cecil 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">11.Belmonts’ Faith 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Brunetti - śpiew </div>
<div style="text-align: justify;">Armando De Angelis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Micael Branno - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Gianluca Capelli - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Battini - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAMGATE to ekipa z Piacenzy, w której znaleźli się muzycy ze znanego DARK HORIZON, mniej znanego GHOST CITY oraz wokalista Fabio Brunetti (także symfoniczny EDRAIN). Grupa debiutuje nakładem słynnej włoskiej wytwórni Underground Symphony na początku czerwca 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydawało się, że teraz już nikt tak nie gra. Tymczasem DREAMGATE wskrzesza stare tradycje zespołów skupionych wokół wytwórni Underground Symphony w pierwszym, najsłynniejszym okresie jej działalności i prezentuje ten najbardziej klasyczny i rozpoznawalny flower fantasy power metal z klawiszami, który był tak w Italii popularny na przełomie XX i XXI wieku i nieco później. Doświadczeni muzycy grają to z wprawą i z dużą pewnością siebie, a wokalnie Fabio Brunetti, ze średnio wysokim głosem i ciekawym tembrem, jest tu dopasowany do całości jak należy. Tak, dosyć szybkie, ale bez popadania w speed manię tempa, kolorowe klawisze na planie równoległym z gitarami, nie za głośna perkusja. Dobre sola grają gitarzyści, jest to jednak album przede wszystkich heroicznych, łagodnych melodii i nieraz pełnych rozmachu refrenów. Bezpretensjonalnie i szczerze to brzmi w bardzo udanych Life Is One (tak, ten refren!)</div>
<div style="text-align: justify;">W openerze Sun King, jak przystało na stylizację na koniec XX wieku z Włoch, są echa HELLOWEEN w refrenie i fanfarowe klawisze, w The Scout of the Empire dynamiczne, ale bardzo grzeczne natarcia gitar w kombinacji z klawiszami i te heroiczne zaśpiewy rycerskie, nie mające nic wspólnego z epic heavy metalem. Fajne, po prostu fajne! Tak jak hymnowy w refrenie i patetyczny w filmowym stylu No Sweat No Glory i byłby to dopasowany do filmu sportowego o piłce nożnej temat przewodni. Z kolei jednak następny The Lost Symbol, zbliżony stylem do muzyki GHOST CITY, nie jest już taki interesujący. Wolniejszy, balladowy Ball &amp; Chain ma swój nieodparty urok. Czuje się emocje, czuje się je w tych nieco mocniejszych partiach zwłaszcza... I takie ładne solo Armando De Angelisa.</div>
<div style="text-align: justify;">A sam sztandarowy Dreamgate, no cóż, to kwintesencja włoskiego melodic power nie tylko od Underground Symphony. Ładnie tu podtrzymują te tradycje, szczególnie w lotnym i nośnym refrenie. I podobnie jest w The All (The Magic of the Silver Dew), tu jednak zwrotki znacznie lepsze od lekko niedopracowanego refrenu. Nad wyraz eleganckie, trzeba przyznać. W The Garden of Tears świetnie wyszło to wokalnie przy prostej, skocznej melodii. A Cecil to chyba jedyny tu przykład pewnego przejścia na pozycje fińskie w melodic power. Jest to nieco mniej udany punkt tego albumu. Pięknie to kończą, takim pełnym ciepłych, heroicznych barw i z większą dawką symfoniki bojowym Belmonts’ Faith. Tu reprezentują taki nowszy trend we włoskim melodic heroic power metalu i to wyszło znakomicie! </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał uznany włoski inżynier dźwięku Daniele Mandelli, który jednocześnie występuje i w DARK HORIZON, i w EDRAIN, i jest to taki lekki, czysty i słoneczny sound, klasyczny dla flower power, ale pozbawiony błędów, jakie popełniano przy realizacji podobnych płyt w dawnych latach.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tu skomplikowanych aranżacji symfonicznych, nie ma neoklasyki, nie ma monumentalnych ani ultra romantycznych momentów. Nie ma kopiowania operowego heroizmu RHAPSODY (może poza Belmonts’ Faith), ani progresywnych akcentów w stylu LABYRINTH. Jest lekki, bardzo przyjemny w odbiorze, rozpoznawalny jako włoski melodic power metal, który w tym kształcie pojawia się ostatnio raczej rzadko. Miło odbyć taką sentymentalną podróż w niedaleką przeszłość z DREAMGATE, tym bardziej, że to w ramach gatunku jest bardzo udana płyta.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.06.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">DreamGate - DreamGate (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/9/1229122.jpg?3415" border="0" alt="[Obrazek: 1229122.jpg?3415]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sun King 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Scout of the Empire 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Life Is One 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.No Sweat No Glory 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Lost Symbol 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dreamgate 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.The All (The Magic of the Silver Dew) 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ball &amp; Chain 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Garden of Tears 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">10.Cecil 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">11.Belmonts’ Faith 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Brunetti - śpiew </div>
<div style="text-align: justify;">Armando De Angelis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Micael Branno - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Gianluca Capelli - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Battini - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">DREAMGATE to ekipa z Piacenzy, w której znaleźli się muzycy ze znanego DARK HORIZON, mniej znanego GHOST CITY oraz wokalista Fabio Brunetti (także symfoniczny EDRAIN). Grupa debiutuje nakładem słynnej włoskiej wytwórni Underground Symphony na początku czerwca 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydawało się, że teraz już nikt tak nie gra. Tymczasem DREAMGATE wskrzesza stare tradycje zespołów skupionych wokół wytwórni Underground Symphony w pierwszym, najsłynniejszym okresie jej działalności i prezentuje ten najbardziej klasyczny i rozpoznawalny flower fantasy power metal z klawiszami, który był tak w Italii popularny na przełomie XX i XXI wieku i nieco później. Doświadczeni muzycy grają to z wprawą i z dużą pewnością siebie, a wokalnie Fabio Brunetti, ze średnio wysokim głosem i ciekawym tembrem, jest tu dopasowany do całości jak należy. Tak, dosyć szybkie, ale bez popadania w speed manię tempa, kolorowe klawisze na planie równoległym z gitarami, nie za głośna perkusja. Dobre sola grają gitarzyści, jest to jednak album przede wszystkich heroicznych, łagodnych melodii i nieraz pełnych rozmachu refrenów. Bezpretensjonalnie i szczerze to brzmi w bardzo udanych Life Is One (tak, ten refren!)</div>
<div style="text-align: justify;">W openerze Sun King, jak przystało na stylizację na koniec XX wieku z Włoch, są echa HELLOWEEN w refrenie i fanfarowe klawisze, w The Scout of the Empire dynamiczne, ale bardzo grzeczne natarcia gitar w kombinacji z klawiszami i te heroiczne zaśpiewy rycerskie, nie mające nic wspólnego z epic heavy metalem. Fajne, po prostu fajne! Tak jak hymnowy w refrenie i patetyczny w filmowym stylu No Sweat No Glory i byłby to dopasowany do filmu sportowego o piłce nożnej temat przewodni. Z kolei jednak następny The Lost Symbol, zbliżony stylem do muzyki GHOST CITY, nie jest już taki interesujący. Wolniejszy, balladowy Ball &amp; Chain ma swój nieodparty urok. Czuje się emocje, czuje się je w tych nieco mocniejszych partiach zwłaszcza... I takie ładne solo Armando De Angelisa.</div>
<div style="text-align: justify;">A sam sztandarowy Dreamgate, no cóż, to kwintesencja włoskiego melodic power nie tylko od Underground Symphony. Ładnie tu podtrzymują te tradycje, szczególnie w lotnym i nośnym refrenie. I podobnie jest w The All (The Magic of the Silver Dew), tu jednak zwrotki znacznie lepsze od lekko niedopracowanego refrenu. Nad wyraz eleganckie, trzeba przyznać. W The Garden of Tears świetnie wyszło to wokalnie przy prostej, skocznej melodii. A Cecil to chyba jedyny tu przykład pewnego przejścia na pozycje fińskie w melodic power. Jest to nieco mniej udany punkt tego albumu. Pięknie to kończą, takim pełnym ciepłych, heroicznych barw i z większą dawką symfoniki bojowym Belmonts’ Faith. Tu reprezentują taki nowszy trend we włoskim melodic heroic power metalu i to wyszło znakomicie! </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał uznany włoski inżynier dźwięku Daniele Mandelli, który jednocześnie występuje i w DARK HORIZON, i w EDRAIN, i jest to taki lekki, czysty i słoneczny sound, klasyczny dla flower power, ale pozbawiony błędów, jakie popełniano przy realizacji podobnych płyt w dawnych latach.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tu skomplikowanych aranżacji symfonicznych, nie ma neoklasyki, nie ma monumentalnych ani ultra romantycznych momentów. Nie ma kopiowania operowego heroizmu RHAPSODY (może poza Belmonts’ Faith), ani progresywnych akcentów w stylu LABYRINTH. Jest lekki, bardzo przyjemny w odbiorze, rozpoznawalny jako włoski melodic power metal, który w tym kształcie pojawia się ostatnio raczej rzadko. Miło odbyć taką sentymentalną podróż w niedaleką przeszłość z DREAMGATE, tym bardziej, że to w ramach gatunku jest bardzo udana płyta.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.06.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dark Avenger]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4385</link>
			<pubDate>Sun, 05 May 2024 21:48:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4385</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dark Avenger - Dark Avenger (1995)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/121.jpg?0746" border="0" alt="[Obrazek: 121.jpg?0746]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Armageddon 05:25<br />
2.Die Mermaid! 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Who Dares to Care 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Give a Chance 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Green Blood 07:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rebellion 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dark Avenger 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Half Dead Eyes 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">9.Madelayne 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ghost Divinity 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">11.Call to Fight 04:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1995</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mário Linhares - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Osiris di Castro - gitara<br />
 Leonel Valdez - gitara<br />
 Gustavo Vieira - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luciano Toledo - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Rafael Galvão - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdzie odrodził się klasyczny, oparty na heroizmie lat 80tych power metal? W Szwecji? Juz dawno temu postawiłem tezę, że w Brazylii. W 1993 powstał w stołecznym mieście Brasília zespół DARK AVENGER złożony z muzyków, o których w tym czasie nikt jeszcze nie słyszał, ale niebawem usłyszał, także poza Brazylią, choć tak naprawdę zespół zyskał należytą sławę dopiero po latach, gdy scena brazylijska stała się powszechnie docenioną metalową potęgą. Album "Dark Avenger" został wydany w roku 1995 w Hiszpanii pod szyldem Zen Reciords, wytwórni o której poza tym jednym albumem niewiele wiadomo. Potem w 2000 pojawiły się wydania w Japonii (Soundholic Co. Ltd.) i Europie (Scarlet Records)...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to niesamowity popis dwóch gitarzystów oraz wokalisty Mário Linharesa. Kto robił najlepsze górki i ekstatyczne okrzyki w Brazylii zawsze i od zawsze? Mário Linhares. Głos wspaniały w każdej tonacji i absolutnie doskonała emisja i to także słychać w rockowym łagodnym vintage songu Give a Chance oraz muzycznie mniej interesującym melodic heavy metalowym Half Dead Eyes. On się nigdy nie mylił... Kompozycje są przesycone epicką atmosferą o niemal mistycznym wydźwięku, z kapitalnymi melodiami zagranymi przez kruszące gitary w precyzyjnym ataku, a to, że momentami tu słychać słynne riffy z wczesnego okresy METALLICA, to jest dodatkowy atut. Wyborne średnie tempa ustalono dla wykwintnych i inteligentnie, bogato zaaranżowanych Armageddon i Die Mermaid! i jak się posłucha tych dwóch pierwszych kawałków, to już się czuje, że się obcuje z muzyką wybitną. A do tego to jest przecież rok 1995. Szybszy Who Dares to Care to mix stylów HELLOWEEN i brytyjskiego z okresu NWOBHM, a energia wykonania jest atomowa. Klawiszowy wstęp do tytułowego Dark Avenger to jedno z najwspanialszych takich intro, jakie powstały w epoce odrodzenia power i heavy power, a i melodia jest nad wyraz interesująca, bo power metal wzbogacony tu został tak ornamentacjami symfonicznymi, jak i neoklasycznymi, a samo rozumienie pojęcia power metalu bardziej pod względem mocy odnosi się w tym przypadku do stylu amerykańskiego.<br />
Epicko, ciekawie. Tak jak w najdłuższym, mocno akcentowanym Green Blood i do tego ta wyborna partia basowa, jaka się tu pojawia. Brazylijska maestria! Jest także posępnie i majestatycznie w pierwszej części Rebellion, a potem ognisty power dominuje, przy czym tym razem z agresywniejszymi wokalami i amerykańskim odcieniem melodii stylu USPM. Brawurowo pędzą do przodu w chwytliwym, bojowym Madelayne z ozdobnikiem maidenowskim i rozległymi wokalami Linharesa. I fenomenalne solo Leonela Valdeza! Moc heroicznego power metalu to fantastyczny, dumny </div>
<div style="text-align: justify;">Ghost Divinity. Pięknie grają technicznie, maestria zgrania całego zespołu godna najwyższego szacunku. To zresztą słychać także w twardszym i brutalniejszym Call to Fight, gdzie wpływy USPM są połączone z brazylijskimi ciągotami do lekkiego grania progresywnego.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzeba też powiedzieć, że ta płyta nigdy nie była remasterowana. Nie było takiej potrzeby. Niedoceniony Mistrz brazylijski Andy Costa zrobił to kapitalnie. Generalnie to wypada posłuchać samemu i zastanowić się, czemu trzydzieści lat później zespoły nie są w stanie, dysponując znacznie lepszą techniką, osiągnąć podobny efekt.</div>
<div style="text-align: justify;">Wspaniały skład, który nagrał ten album, nie utrzymał się długo. Ostatecznie minęło kilka lat, zanim zespół sformowany od podstaw przez Mário Linharesa przedstawił kolejną płytę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 5.05.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dark Avenger - Dark Avenger (1995)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/121.jpg?0746" border="0" alt="[Obrazek: 121.jpg?0746]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Armageddon 05:25<br />
2.Die Mermaid! 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Who Dares to Care 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Give a Chance 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Green Blood 07:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rebellion 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dark Avenger 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Half Dead Eyes 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">9.Madelayne 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ghost Divinity 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">11.Call to Fight 04:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1995</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mário Linhares - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Osiris di Castro - gitara<br />
 Leonel Valdez - gitara<br />
 Gustavo Vieira - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luciano Toledo - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Rafael Galvão - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdzie odrodził się klasyczny, oparty na heroizmie lat 80tych power metal? W Szwecji? Juz dawno temu postawiłem tezę, że w Brazylii. W 1993 powstał w stołecznym mieście Brasília zespół DARK AVENGER złożony z muzyków, o których w tym czasie nikt jeszcze nie słyszał, ale niebawem usłyszał, także poza Brazylią, choć tak naprawdę zespół zyskał należytą sławę dopiero po latach, gdy scena brazylijska stała się powszechnie docenioną metalową potęgą. Album "Dark Avenger" został wydany w roku 1995 w Hiszpanii pod szyldem Zen Reciords, wytwórni o której poza tym jednym albumem niewiele wiadomo. Potem w 2000 pojawiły się wydania w Japonii (Soundholic Co. Ltd.) i Europie (Scarlet Records)...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to niesamowity popis dwóch gitarzystów oraz wokalisty Mário Linharesa. Kto robił najlepsze górki i ekstatyczne okrzyki w Brazylii zawsze i od zawsze? Mário Linhares. Głos wspaniały w każdej tonacji i absolutnie doskonała emisja i to także słychać w rockowym łagodnym vintage songu Give a Chance oraz muzycznie mniej interesującym melodic heavy metalowym Half Dead Eyes. On się nigdy nie mylił... Kompozycje są przesycone epicką atmosferą o niemal mistycznym wydźwięku, z kapitalnymi melodiami zagranymi przez kruszące gitary w precyzyjnym ataku, a to, że momentami tu słychać słynne riffy z wczesnego okresy METALLICA, to jest dodatkowy atut. Wyborne średnie tempa ustalono dla wykwintnych i inteligentnie, bogato zaaranżowanych Armageddon i Die Mermaid! i jak się posłucha tych dwóch pierwszych kawałków, to już się czuje, że się obcuje z muzyką wybitną. A do tego to jest przecież rok 1995. Szybszy Who Dares to Care to mix stylów HELLOWEEN i brytyjskiego z okresu NWOBHM, a energia wykonania jest atomowa. Klawiszowy wstęp do tytułowego Dark Avenger to jedno z najwspanialszych takich intro, jakie powstały w epoce odrodzenia power i heavy power, a i melodia jest nad wyraz interesująca, bo power metal wzbogacony tu został tak ornamentacjami symfonicznymi, jak i neoklasycznymi, a samo rozumienie pojęcia power metalu bardziej pod względem mocy odnosi się w tym przypadku do stylu amerykańskiego.<br />
Epicko, ciekawie. Tak jak w najdłuższym, mocno akcentowanym Green Blood i do tego ta wyborna partia basowa, jaka się tu pojawia. Brazylijska maestria! Jest także posępnie i majestatycznie w pierwszej części Rebellion, a potem ognisty power dominuje, przy czym tym razem z agresywniejszymi wokalami i amerykańskim odcieniem melodii stylu USPM. Brawurowo pędzą do przodu w chwytliwym, bojowym Madelayne z ozdobnikiem maidenowskim i rozległymi wokalami Linharesa. I fenomenalne solo Leonela Valdeza! Moc heroicznego power metalu to fantastyczny, dumny </div>
<div style="text-align: justify;">Ghost Divinity. Pięknie grają technicznie, maestria zgrania całego zespołu godna najwyższego szacunku. To zresztą słychać także w twardszym i brutalniejszym Call to Fight, gdzie wpływy USPM są połączone z brazylijskimi ciągotami do lekkiego grania progresywnego.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzeba też powiedzieć, że ta płyta nigdy nie była remasterowana. Nie było takiej potrzeby. Niedoceniony Mistrz brazylijski Andy Costa zrobił to kapitalnie. Generalnie to wypada posłuchać samemu i zastanowić się, czemu trzydzieści lat później zespoły nie są w stanie, dysponując znacznie lepszą techniką, osiągnąć podobny efekt.</div>
<div style="text-align: justify;">Wspaniały skład, który nagrał ten album, nie utrzymał się długo. Ostatecznie minęło kilka lat, zanim zespół sformowany od podstaw przez Mário Linharesa przedstawił kolejną płytę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 5.05.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dagor Sorhdeam]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4381</link>
			<pubDate>Sat, 27 Apr 2024 22:46:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4381</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dagor Sorhdeam - Fog of War (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/0/5/9/805925.jpg?4259" border="0" alt="[Obrazek: 805925.jpg?4259]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prelude 00:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sur la terre 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Downfall 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Voluntários da Pátria 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Five Great 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Rise of the Phoenix 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Battle of Ice 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Point of No Return 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">9.Algor Mortis 05:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Gus Castro - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Sena - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Cristopher - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Fe Nabhan - instrumenty klawiszowe, orkiestracje</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O początkach tego zespołu wiadomo niewiele i tak w zasadzie to ten album pojawił się nagle i niespodziewanie 1 listopada 2019 jako wydawnictwo niezależne. Perkusista z tej ekipy znany jest także z power metalowego VOCIFER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brazylijski power metal, gdy nie podąża drogą ANGRA, potrafi zadziwić. I zadziwia ten zespół wirtuozerią wykonania w każdym aspekcie, a Bruno Sena po prostu zachwyca, gdy gra te neoklasyczne wstawki oraz solówki... Gutar Hero! Melodie tego epickiego power metalu są kapitalne. Jaki monumentalny melodyjny majestat i jaka nośność heroiczna w refrenie Sur la terre !</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, nie byłoby takiego efektu, gdyby nie potęga głosu śpiewającego tenorem operowym Gusa Castro. Moc jak w epickim power najlepszych zespołów z Grecji i Włoch.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe są po prostu kruszące, dewastujące bardziej niż amerykański USPM (Downfall oraz Point of No Return), a przy tym jest to pozbawione toporności i w żadnym momencie nie męczy. Do tego dostosowano rzadko spotykany, niemal równoległy miejscami, plan klawiszowy, bogaty i różnorodny, a nawet trochę pianina w dostojnym i nieco wolniejszym Voluntários da Pátria, o dużym ładunku poetycko potraktowanego dramatyzmu. Może w tym towarzystwie bardzo szybki The Five Great w samej melodii nieco odstaje, lecz popis gitarowy oraz to, jak tu wybornie poczyna sobie Alex Cristopher podnoszą ocenę. Udany jest podniosły song The Rise of the Phoenix, gdzie ponownie się pianino pojawia, tu jednak by ten plan symfoniczny przydał, a tego brak. Szkoda, że akurat tutaj. Jest za to w monumentalnym Battle of Ice i to jest potęga epickiego, heroicznego power metalu z dużą dawką symphonic. Wspaniała kompozycja, wzbogacona o misterne zdobniki planu gitarowego i symfonicznego. Jeszcze jeden, obok tego z Sur la terre, absolutnie doskonały refren. A opowiadają o słynnej bitwie na Jeziorze Pejpus, gdzie w roku 1242 książę Aleksander Newski pokonał Zakon Kawalerów Mieczowych i Krzyżaków. A w Algor Mortis Fe Nabhan tworzy doskonały wstęp do kolejnej, z rozmachem opowiedzianej, historii gdzie dramatyzm jest zapewne największy i to poza tym zasługa wokalisty i być może to najbardziej zaawansowane technicznie jego partie na tej płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album wyprodukował Mistrz Thiago Bianchi i jest to jego jedno z najlepszych dzieł, z zupełnie innym podejściem do sprawy niż chociażby w przypadku SHAMAN. Barwnie jest, intensywnie, wyraziście, bardzo wyraziście. Jeśli szukać wzorcowego ustawienia gitary w power metalu, to może właśnie to z tej płyty?</div>
<div style="text-align: justify;">Bogaty formalnie, melodyjny, epicki power metal klasy światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 27.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dagor Sorhdeam - Fog of War (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/0/5/9/805925.jpg?4259" border="0" alt="[Obrazek: 805925.jpg?4259]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prelude 00:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sur la terre 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Downfall 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Voluntários da Pátria 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Five Great 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Rise of the Phoenix 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Battle of Ice 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Point of No Return 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">9.Algor Mortis 05:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Gus Castro - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Sena - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Cristopher - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Fe Nabhan - instrumenty klawiszowe, orkiestracje</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O początkach tego zespołu wiadomo niewiele i tak w zasadzie to ten album pojawił się nagle i niespodziewanie 1 listopada 2019 jako wydawnictwo niezależne. Perkusista z tej ekipy znany jest także z power metalowego VOCIFER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brazylijski power metal, gdy nie podąża drogą ANGRA, potrafi zadziwić. I zadziwia ten zespół wirtuozerią wykonania w każdym aspekcie, a Bruno Sena po prostu zachwyca, gdy gra te neoklasyczne wstawki oraz solówki... Gutar Hero! Melodie tego epickiego power metalu są kapitalne. Jaki monumentalny melodyjny majestat i jaka nośność heroiczna w refrenie Sur la terre !</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, nie byłoby takiego efektu, gdyby nie potęga głosu śpiewającego tenorem operowym Gusa Castro. Moc jak w epickim power najlepszych zespołów z Grecji i Włoch.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe są po prostu kruszące, dewastujące bardziej niż amerykański USPM (Downfall oraz Point of No Return), a przy tym jest to pozbawione toporności i w żadnym momencie nie męczy. Do tego dostosowano rzadko spotykany, niemal równoległy miejscami, plan klawiszowy, bogaty i różnorodny, a nawet trochę pianina w dostojnym i nieco wolniejszym Voluntários da Pátria, o dużym ładunku poetycko potraktowanego dramatyzmu. Może w tym towarzystwie bardzo szybki The Five Great w samej melodii nieco odstaje, lecz popis gitarowy oraz to, jak tu wybornie poczyna sobie Alex Cristopher podnoszą ocenę. Udany jest podniosły song The Rise of the Phoenix, gdzie ponownie się pianino pojawia, tu jednak by ten plan symfoniczny przydał, a tego brak. Szkoda, że akurat tutaj. Jest za to w monumentalnym Battle of Ice i to jest potęga epickiego, heroicznego power metalu z dużą dawką symphonic. Wspaniała kompozycja, wzbogacona o misterne zdobniki planu gitarowego i symfonicznego. Jeszcze jeden, obok tego z Sur la terre, absolutnie doskonały refren. A opowiadają o słynnej bitwie na Jeziorze Pejpus, gdzie w roku 1242 książę Aleksander Newski pokonał Zakon Kawalerów Mieczowych i Krzyżaków. A w Algor Mortis Fe Nabhan tworzy doskonały wstęp do kolejnej, z rozmachem opowiedzianej, historii gdzie dramatyzm jest zapewne największy i to poza tym zasługa wokalisty i być może to najbardziej zaawansowane technicznie jego partie na tej płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album wyprodukował Mistrz Thiago Bianchi i jest to jego jedno z najlepszych dzieł, z zupełnie innym podejściem do sprawy niż chociażby w przypadku SHAMAN. Barwnie jest, intensywnie, wyraziście, bardzo wyraziście. Jeśli szukać wzorcowego ustawienia gitary w power metalu, to może właśnie to z tej płyty?</div>
<div style="text-align: justify;">Bogaty formalnie, melodyjny, epicki power metal klasy światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 27.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dyscordia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4309</link>
			<pubDate>Thu, 21 Mar 2024 22:48:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4309</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dyscordia - The Road to Oblivion (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://metalfans.be/sites/default/files/styles/max_825x825/public/media/2024-02/Dyscordia.jpg.webp?itok=RS4qs5W3" border="0" alt="[Obrazek: Dyscordia.jpg.webp?itok=RS4qs5W3]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Passenger 05:02<br />
2. Hell 04:52<br />
3. Oblivion 05:38<br />
4. Interlude 03:49<br />
5. Endgame 04:43<br />
6. Toxic Rain 04:29<br />
7. The Demons Bite 04:24<br />
8. Infinite Fantasy 07:37<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Belgia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Piet Overstijns - śpiew<br />
Stefan Segers - śpiew, gitara<br />
Guy Commeene - gitara<br />
Martijn Debonnet - gitara<br />
Wouter Nottebaert - bas<br />
Chevy Mahieu - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DYSCORDIA założona została w 2010 roku przez muzyków z różnymi doświadczeniami od progressive po bardziej ekstremalne odmiany metalu. Zespół ma powodzenie na swojej lokalnej scenie i ma swoich fanów, zawsze będąc na uboczu.</div>
<div style="text-align: justify;">Na swoim koncie mają już trzy albumy, na których konsekwentnie grali progressive metal z inspiracjami THRESHOLD, dodając do tego bardziej pokrętne elementy chociażby KATATONIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Pandemia nie przysłużyła się zespołowi i z grupy musiał odejść perkusista Wouter Debonnet, który został zastąpiony przez Chevy Mahieu w 2022 roku. 2023 rok grupa poświęciła komponowaniu materiału na czwarty album i jego premiera odbędzie się 17 kwietnia 2024 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Chwilami potrafi to być muzyka bardzo pretensjonalna, przeładowana pomysłami, niepotrzebnie agresywna i niedostępna jak szwedzki HOLLOW. Takim przeładowaniem i dehumanizacją cechuje się tylko dobry The Passenger, ale najbardziej słychać to w tytułowym Oblivion, w którym niepotrzebnie przyspieszają, próbują uchwycić NEVERMORE i THRESHOLD i gdzieś w tym wszystkim ginie motyw przewodni i melodia. Gdyby album składał się tylko z takich kompozycji, to byłby mało interesujący, a Toxic Rain też za bardzo nie podnosi ciśnienia. Próbują w refrenie odtworzyć zwiewność VOYAGER, dorzucając THRESHOLD, ale czegoś zabrakło. Najgorzej wypadają tutaj agresywne natarcia, które wprowadzają chaos i niszczą ładny, subtelny plan klawiszowy.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście nie samym skomplikowanym progressive metalem człowiek żyje i jest tutaj znakomity, szorstki Hell, podszyty szwedzkim melodic death metalem i charakterystycznymi, melodyjnymi gitarami THRESHOLD. Udany refren i bardzo przyjemna rockowa partia środkowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda, że Interlude to tylko przerywnik instrumentalny, który wnosi niewiele i nawet nie zapowiada, jak kompletnym zniszczeniem jest Endgame. Co za znakomite wykorzystanie progressive metalu jako tła kompozycji, aby nakreślić motyw przewodni, który szybko zapada w pamięci. Ciekawie to się rozwija, aby kompletnie eksplodować w refrenie, niezwykle przestrzennym, w którym jest wszystko, co najlepsze z THRESHOLD oraz VOYAGER. Wieloplanowość, nakładki wokalne, tutaj wszystko jest pod kontrolą i zespół osiąga idealny balans. Co za znakomity utwór.</div>
<div style="text-align: justify;">Po chaotycznym Toxic Rain jest niesamowicie rozbujany The Demons Bite, w którym jest coś z ANUBIS GATE, świetnie tutaj wplecione są growle, pojawiają się tam, gdzie powinny. Melodia jest tutaj doskonała.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec najdłuższy Infinite Fantasy, znów coś z THRESHOLD, trochę ANUBIS GATE i VOYAGER. Refren jest dobry, podobnie prosta melodia, ale już niestety nie tak porywające, jak Endgame oraz The Demons Bite, które podnoszą poprzeczkę bardzo wysoko.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Yarne Heylen i stworzenie soundu nieprzytłaczającego przy trzech gitarach jest wyzwaniem, któremu on tutaj podołał. Znakomita perkusja, która ma swój osobny plan, podobnie jak wokalista. Brzmienie sprawdzone i solidne, eksponujące wszystko, co najlepsze. Szczególnie Piet Overstijns, który jest w znakomitej formie wokalnej i słucha się go tutaj z przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">DYSCORDIA się nie poddaje i nadal nagrywa muzykę taką, jaką grają od lat. Fani nie będą rozczarowani, nowi słuchacze też nie i można spokojnie stwierdzić, że to ich najciekawszy LP z całej dyskografii. A na pewno najbardziej przystępny.</div>
<div style="text-align: justify;">Dla takiego hitu, jak Endgame, który zmusza do wielokrotnego odsłuchu, trzeba po ten album sięgnąć koniecznie.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości HardLife Promotion oraz zespołu DYSCORDIA.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dyscordia - The Road to Oblivion (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://metalfans.be/sites/default/files/styles/max_825x825/public/media/2024-02/Dyscordia.jpg.webp?itok=RS4qs5W3" border="0" alt="[Obrazek: Dyscordia.jpg.webp?itok=RS4qs5W3]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Passenger 05:02<br />
2. Hell 04:52<br />
3. Oblivion 05:38<br />
4. Interlude 03:49<br />
5. Endgame 04:43<br />
6. Toxic Rain 04:29<br />
7. The Demons Bite 04:24<br />
8. Infinite Fantasy 07:37<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Belgia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Piet Overstijns - śpiew<br />
Stefan Segers - śpiew, gitara<br />
Guy Commeene - gitara<br />
Martijn Debonnet - gitara<br />
Wouter Nottebaert - bas<br />
Chevy Mahieu - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DYSCORDIA założona została w 2010 roku przez muzyków z różnymi doświadczeniami od progressive po bardziej ekstremalne odmiany metalu. Zespół ma powodzenie na swojej lokalnej scenie i ma swoich fanów, zawsze będąc na uboczu.</div>
<div style="text-align: justify;">Na swoim koncie mają już trzy albumy, na których konsekwentnie grali progressive metal z inspiracjami THRESHOLD, dodając do tego bardziej pokrętne elementy chociażby KATATONIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Pandemia nie przysłużyła się zespołowi i z grupy musiał odejść perkusista Wouter Debonnet, który został zastąpiony przez Chevy Mahieu w 2022 roku. 2023 rok grupa poświęciła komponowaniu materiału na czwarty album i jego premiera odbędzie się 17 kwietnia 2024 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Chwilami potrafi to być muzyka bardzo pretensjonalna, przeładowana pomysłami, niepotrzebnie agresywna i niedostępna jak szwedzki HOLLOW. Takim przeładowaniem i dehumanizacją cechuje się tylko dobry The Passenger, ale najbardziej słychać to w tytułowym Oblivion, w którym niepotrzebnie przyspieszają, próbują uchwycić NEVERMORE i THRESHOLD i gdzieś w tym wszystkim ginie motyw przewodni i melodia. Gdyby album składał się tylko z takich kompozycji, to byłby mało interesujący, a Toxic Rain też za bardzo nie podnosi ciśnienia. Próbują w refrenie odtworzyć zwiewność VOYAGER, dorzucając THRESHOLD, ale czegoś zabrakło. Najgorzej wypadają tutaj agresywne natarcia, które wprowadzają chaos i niszczą ładny, subtelny plan klawiszowy.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście nie samym skomplikowanym progressive metalem człowiek żyje i jest tutaj znakomity, szorstki Hell, podszyty szwedzkim melodic death metalem i charakterystycznymi, melodyjnymi gitarami THRESHOLD. Udany refren i bardzo przyjemna rockowa partia środkowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda, że Interlude to tylko przerywnik instrumentalny, który wnosi niewiele i nawet nie zapowiada, jak kompletnym zniszczeniem jest Endgame. Co za znakomite wykorzystanie progressive metalu jako tła kompozycji, aby nakreślić motyw przewodni, który szybko zapada w pamięci. Ciekawie to się rozwija, aby kompletnie eksplodować w refrenie, niezwykle przestrzennym, w którym jest wszystko, co najlepsze z THRESHOLD oraz VOYAGER. Wieloplanowość, nakładki wokalne, tutaj wszystko jest pod kontrolą i zespół osiąga idealny balans. Co za znakomity utwór.</div>
<div style="text-align: justify;">Po chaotycznym Toxic Rain jest niesamowicie rozbujany The Demons Bite, w którym jest coś z ANUBIS GATE, świetnie tutaj wplecione są growle, pojawiają się tam, gdzie powinny. Melodia jest tutaj doskonała.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec najdłuższy Infinite Fantasy, znów coś z THRESHOLD, trochę ANUBIS GATE i VOYAGER. Refren jest dobry, podobnie prosta melodia, ale już niestety nie tak porywające, jak Endgame oraz The Demons Bite, które podnoszą poprzeczkę bardzo wysoko.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Yarne Heylen i stworzenie soundu nieprzytłaczającego przy trzech gitarach jest wyzwaniem, któremu on tutaj podołał. Znakomita perkusja, która ma swój osobny plan, podobnie jak wokalista. Brzmienie sprawdzone i solidne, eksponujące wszystko, co najlepsze. Szczególnie Piet Overstijns, który jest w znakomitej formie wokalnej i słucha się go tutaj z przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">DYSCORDIA się nie poddaje i nadal nagrywa muzykę taką, jaką grają od lat. Fani nie będą rozczarowani, nowi słuchacze też nie i można spokojnie stwierdzić, że to ich najciekawszy LP z całej dyskografii. A na pewno najbardziej przystępny.</div>
<div style="text-align: justify;">Dla takiego hitu, jak Endgame, który zmusza do wielokrotnego odsłuchu, trzeba po ten album sięgnąć koniecznie.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości HardLife Promotion oraz zespołu DYSCORDIA.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[David Reece]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4279</link>
			<pubDate>Thu, 29 Feb 2024 21:43:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4279</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">David Reece - Baptized by Fire (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/apKUu90stKky1rJqacovptFdp_3rDlegZuoQ6o9AOYI/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTIz/Nzc0LTE3MDg5MDQ4/NzUtNDM5My5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzUtNDM5My5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Enemy Is Me 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.We’ve Lost the Fight 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Wrong Move 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Payback’s a Bitch 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.No Rest for the Wicked 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Twilight of the Gods 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.Seasons of a Man 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">8.Closer to God 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">9.Archbishop of Anarchy 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.My Heart Burns 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">11.Acceptance of Denial 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">12.Tomorrow Don’t Matter Today 03:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Reece - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Niccolò Savinelli - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Riccardo Demarosi - gitara basowa<br />
Giovanni Savinelli - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie jest to czas i miejsce, by przypominać przebogatą muzyczną karierę amerykańskiego wokalisty Davida Reece, należy jednak mieć na uwadze, że po raz pierwszy w ramach swojej kariery solowej pod szyldem DAVID REECE zapowiedział album w pełni heavy metalowy i odchodzący od estetyki hard rocka, z którym był kojarzony od dziesięcioleci. Takie classic heavy metalowe dzieło będzie miało premierę 1 marca 2024 nakładem niemieckiej wytwórni El Puerto Records, z którą artysta współpracuje od roku 2020.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem skład jest zupełnie nowy i to włoski oddział zaciężny. Fani Andreasa Susemihla już go na tej płycie nie usłyszą, podobnie jak i pozostałych muzyków, którzy współtworzyli sukces rock/metalowego i hard rockowego grania z poprzednich LP. O włoskich muzykach wiadomo niewiele i do tej pory nie pojawili się w żadnym zespole heavy i power metalowym o większym znaczeniu. Grają oni poprawnie heavy metal, który można by określić jako amerykański w swoich korzeniach i raczej mało odnoszący się do tego, co przez długie lata robił David Reece. Może gdzieś tam ten poziom lekkiej agresji i estetykę riffową przypominają SIRCLE OF SILENCE, ale to zasadniczo odległe skojarzenia.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest na tej płycie jeden kapitalny numer i to jest potężny, klasyczny heroiczny i hymnowy We’ve Lost the Fight. Dumnie tu kroczą dostojnie do przodu i emanuje z tego autentyczna moc true metalu, takiego o głębokich inspiracjach latami 80tymi i pierwiastkami US Metal. Natomiast pozostała część płyty to dobry, ale jednak schematyczny heavy metal, gdzieś o dekadę późniejszy. Taki miejscami w klimacie podobny do "Dehumanizer" BLACK SABBATH z elementami nowocześniejszego grania christan metalu, jednak jakoś mało w głowie z tego zostaje przy pierwszym czy drugim przesłuchaniu. Potem wyłania się obraz zróżnicowany i są momenty ciekawsze, ale w samych melodiach to killerów nie ma. Jest materiał równy, bez upadków, ale i bez wzlotów. Są oczywiście miłośnicy takiego heavy metalu, przede wszystkim w USA, ale takiego classic heavy hita epickiego jak We’ve Lost the Fight tu już więcej nie ma i fani tego stylu mogą się poczuć rozczarowani. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sam David Reece w średniej formie wokalnej, instrumentalnie sprawnie, ale bez szczególnego polotu, a realizacja soundu nieco staroświecka, jeśli za taką można uznać tę preferowaną w latach 90tych lekko przybrudzoną w gitarach. Na pewno DAVID REECE oderwał się od amerykańsko - niemieckich schematów rock/metalowego grania, lecz poszło to w kierunku nazbyt hermetycznym i niszowym. Dobry album dla pewnego grona słuchaczy heavy z USA i zapewne dla wiernych fanów Davida Reece, ale nic ponadto.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.02.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni El Puerto Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">David Reece - Baptized by Fire (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/apKUu90stKky1rJqacovptFdp_3rDlegZuoQ6o9AOYI/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTIz/Nzc0LTE3MDg5MDQ4/NzUtNDM5My5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzUtNDM5My5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Enemy Is Me 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.We’ve Lost the Fight 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Wrong Move 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Payback’s a Bitch 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.No Rest for the Wicked 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Twilight of the Gods 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.Seasons of a Man 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">8.Closer to God 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">9.Archbishop of Anarchy 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.My Heart Burns 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">11.Acceptance of Denial 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">12.Tomorrow Don’t Matter Today 03:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Reece - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Niccolò Savinelli - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Riccardo Demarosi - gitara basowa<br />
Giovanni Savinelli - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie jest to czas i miejsce, by przypominać przebogatą muzyczną karierę amerykańskiego wokalisty Davida Reece, należy jednak mieć na uwadze, że po raz pierwszy w ramach swojej kariery solowej pod szyldem DAVID REECE zapowiedział album w pełni heavy metalowy i odchodzący od estetyki hard rocka, z którym był kojarzony od dziesięcioleci. Takie classic heavy metalowe dzieło będzie miało premierę 1 marca 2024 nakładem niemieckiej wytwórni El Puerto Records, z którą artysta współpracuje od roku 2020.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem skład jest zupełnie nowy i to włoski oddział zaciężny. Fani Andreasa Susemihla już go na tej płycie nie usłyszą, podobnie jak i pozostałych muzyków, którzy współtworzyli sukces rock/metalowego i hard rockowego grania z poprzednich LP. O włoskich muzykach wiadomo niewiele i do tej pory nie pojawili się w żadnym zespole heavy i power metalowym o większym znaczeniu. Grają oni poprawnie heavy metal, który można by określić jako amerykański w swoich korzeniach i raczej mało odnoszący się do tego, co przez długie lata robił David Reece. Może gdzieś tam ten poziom lekkiej agresji i estetykę riffową przypominają SIRCLE OF SILENCE, ale to zasadniczo odległe skojarzenia.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest na tej płycie jeden kapitalny numer i to jest potężny, klasyczny heroiczny i hymnowy We’ve Lost the Fight. Dumnie tu kroczą dostojnie do przodu i emanuje z tego autentyczna moc true metalu, takiego o głębokich inspiracjach latami 80tymi i pierwiastkami US Metal. Natomiast pozostała część płyty to dobry, ale jednak schematyczny heavy metal, gdzieś o dekadę późniejszy. Taki miejscami w klimacie podobny do "Dehumanizer" BLACK SABBATH z elementami nowocześniejszego grania christan metalu, jednak jakoś mało w głowie z tego zostaje przy pierwszym czy drugim przesłuchaniu. Potem wyłania się obraz zróżnicowany i są momenty ciekawsze, ale w samych melodiach to killerów nie ma. Jest materiał równy, bez upadków, ale i bez wzlotów. Są oczywiście miłośnicy takiego heavy metalu, przede wszystkim w USA, ale takiego classic heavy hita epickiego jak We’ve Lost the Fight tu już więcej nie ma i fani tego stylu mogą się poczuć rozczarowani. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sam David Reece w średniej formie wokalnej, instrumentalnie sprawnie, ale bez szczególnego polotu, a realizacja soundu nieco staroświecka, jeśli za taką można uznać tę preferowaną w latach 90tych lekko przybrudzoną w gitarach. Na pewno DAVID REECE oderwał się od amerykańsko - niemieckich schematów rock/metalowego grania, lecz poszło to w kierunku nazbyt hermetycznym i niszowym. Dobry album dla pewnego grona słuchaczy heavy z USA i zapewne dla wiernych fanów Davida Reece, ale nic ponadto.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.02.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni El Puerto Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Diamond Falcon]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4252</link>
			<pubDate>Sun, 04 Feb 2024 21:58:04 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4252</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Diamond Falcon - Gates of Hell (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/1/1211109.jpg?1649" border="0" alt="[Obrazek: 1211109.jpg?1649]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Wind in My Back 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Gates of Hell 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Never Give Up 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Death Galore 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Into Eternal Night 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">6.A World We Despise 07:03</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Vin Weazzel - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Savage - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">M.T.O. - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ferdl - gitara basowa<br />
Wankee Durango - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Austriacki DIAMOND FALCON jest zespołem o pozycji w swoim kraju ugruntowanej, działa bowiem od dwunastu lat i nagrał do tej pory dwie płyty. Pierwsza z nich, "Heavy Metal  Combat" (2014) to taki średnio udany mix power metalu szkoły niemieckiej i amerykańskiej, druga, "Falcons Revenge" (2017) wykorzystywała sporo elementów speed metalowych, a nawet thrashowych i to także album, który światowej sławy przynieść nie mógł. Z pozyskanym w roku 2020 nowym gitarzystą M.T.O. oraz nową sekcją rytmiczną, zespół przygotował trzeci LP, wydany przez wytwórnię Gates of Hell Records na początku lutego bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Każda płyta tego zespołu jest nieco inna i to dotyczy także tej trzeciej. Zespół nieco zwolnił tempa, gra teraz raczej klasyczny heavy metal i dołączył do falangi NWOTHM, przy czym mocno inspirowanej stylistyką brytyjską. Słychać przede wszystkim wyraźne i świadome zapożyczenia riffowe od IRON MAIDEN, grane w zdecydowany i elegancki sposób. Te gitarowe ekspozycje maidenowskie są zazwyczaj dosyć długie i stanowią zasadniczy fundament kompozycji, jak w rozwijającym się w zmiennych tempach Never Give Up oraz w Into Eternal Night, choć nie dotyczy to raczej refrenów. Rozpoczyna jednak łagodny heroiczny The Wind in My Back i można też przy okazji usłyszeć, że Vin Weazzel śpiewa znacznie lepiej niż na poprzednich płytach, zwłaszcza w tych łagodniejszych fragmentach. Stylistycznie podążają tą pozbawioną agresywności rycerską drogą w zagranym w umiarkowanym tempie tytułowym Gates of Hell.</div>
<div style="text-align: justify;">Death Galore to pełne dramaturgii gitarowe rozpoczęcie i dalej rozwija się to z podobną nutą romantyzmu, jak i pozostałe utwory. Ta poetycka nuta jest także obecna w ostatnim, najdłuższym A World We Despise, choć tu zabrakło pomysłu na w pełni interesujące zapełnienie tych ponad siedmiu minut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najciekawszym instrumentalistą jaki tu zagrał, to Maximilian Ferstl czyli Ferdl. Konstruktywna technicznie wyborna gra i to słychać, gdy to on tworzy finał całej płyty w końcówce A World We Despise. Dobre brzmienie ogólne, pozbawione ostrości pierwszej i rozmycia drugiej LP, może tylko perkusja jak na NWOTHM nieco za sucha. Z Austrii heavy metalu w tym gatunku nie pojawia się wiele, a tym razem DIAMOND FALCON nagrał swoją najbardziej udaną płytę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.02.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Diamond Falcon - Gates of Hell (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/1/1211109.jpg?1649" border="0" alt="[Obrazek: 1211109.jpg?1649]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Wind in My Back 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Gates of Hell 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Never Give Up 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Death Galore 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Into Eternal Night 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">6.A World We Despise 07:03</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Vin Weazzel - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Savage - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">M.T.O. - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ferdl - gitara basowa<br />
Wankee Durango - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Austriacki DIAMOND FALCON jest zespołem o pozycji w swoim kraju ugruntowanej, działa bowiem od dwunastu lat i nagrał do tej pory dwie płyty. Pierwsza z nich, "Heavy Metal  Combat" (2014) to taki średnio udany mix power metalu szkoły niemieckiej i amerykańskiej, druga, "Falcons Revenge" (2017) wykorzystywała sporo elementów speed metalowych, a nawet thrashowych i to także album, który światowej sławy przynieść nie mógł. Z pozyskanym w roku 2020 nowym gitarzystą M.T.O. oraz nową sekcją rytmiczną, zespół przygotował trzeci LP, wydany przez wytwórnię Gates of Hell Records na początku lutego bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Każda płyta tego zespołu jest nieco inna i to dotyczy także tej trzeciej. Zespół nieco zwolnił tempa, gra teraz raczej klasyczny heavy metal i dołączył do falangi NWOTHM, przy czym mocno inspirowanej stylistyką brytyjską. Słychać przede wszystkim wyraźne i świadome zapożyczenia riffowe od IRON MAIDEN, grane w zdecydowany i elegancki sposób. Te gitarowe ekspozycje maidenowskie są zazwyczaj dosyć długie i stanowią zasadniczy fundament kompozycji, jak w rozwijającym się w zmiennych tempach Never Give Up oraz w Into Eternal Night, choć nie dotyczy to raczej refrenów. Rozpoczyna jednak łagodny heroiczny The Wind in My Back i można też przy okazji usłyszeć, że Vin Weazzel śpiewa znacznie lepiej niż na poprzednich płytach, zwłaszcza w tych łagodniejszych fragmentach. Stylistycznie podążają tą pozbawioną agresywności rycerską drogą w zagranym w umiarkowanym tempie tytułowym Gates of Hell.</div>
<div style="text-align: justify;">Death Galore to pełne dramaturgii gitarowe rozpoczęcie i dalej rozwija się to z podobną nutą romantyzmu, jak i pozostałe utwory. Ta poetycka nuta jest także obecna w ostatnim, najdłuższym A World We Despise, choć tu zabrakło pomysłu na w pełni interesujące zapełnienie tych ponad siedmiu minut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najciekawszym instrumentalistą jaki tu zagrał, to Maximilian Ferstl czyli Ferdl. Konstruktywna technicznie wyborna gra i to słychać, gdy to on tworzy finał całej płyty w końcówce A World We Despise. Dobre brzmienie ogólne, pozbawione ostrości pierwszej i rozmycia drugiej LP, może tylko perkusja jak na NWOTHM nieco za sucha. Z Austrii heavy metalu w tym gatunku nie pojawia się wiele, a tym razem DIAMOND FALCON nagrał swoją najbardziej udaną płytę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.02.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dark Witch]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4222</link>
			<pubDate>Fri, 19 Jan 2024 15:45:53 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4222</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dark Witch - The Circle of Blood (2015)</span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/PaV10y7AunFI5SkpDWtTVq4vNrehabQtpwUuD9AV0Eo/rs:fit/g:sm/q:90/h:300/w:300/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTc4Njgy/MTEtMTQ1MDUzNzQ5/Ni03NTcxLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Ni03NTcxLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Circle of Blood 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Wild Heart 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Master of Fate 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cauldron 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Firestorm 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Stronghold 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">7.Blood Sentence 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Liberty Is Death 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Lighthouse Reaper 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">10.Death Rain 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">11.Siegfried 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">12.To Valhalla We Ride 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">13.Voz da Consciencia (Harppia cover) 03:52</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Abilio "Bil" Martins - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Cesar Antunha - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Décio Andolini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">André Kreidel - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DARK WITCH bardzo długo, bo od 1999 do 2015 pozostawał zespołem nieznanym, lokalnym i zdecydowanie podziemnym, a jego założyciel Abilio "Bil" Martins borykał się z ciągłymi zmianami składu i nawet na jakiś czas działalność tej ekipy zawiesił. Pewnie byłby to jeszcze jeden zespół z obszaru São Paulo, który przeszedł do historii bez historii, ale Martins w 2012 dołączył do uznanego na scenie światowej HELLISH WAR i na fali powodzenia tego zespołu postanowił przedstawić także DARK WITCH. W sierpniu 2015 roku nieduża brazylijska wytwórnia Arthorium Records, z którą związany był w tym także chociażby HAZY HAMLET, wydała album "The Circle of Blood" z nagranymi na nowo i w nowym składzie utworami z dem oraz z nowymi, do tej pory nie publikowanymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Są zespoły brazylijskie, które grają jak niemieckie i nie chodzi tu o HELLOWEEN. Teutoński heavy i power także. Tak też gra DARK WITCH. To godzina metalu w klimatach przede wszystkim GRAVE DIGGER, choć wokal Martinsa jest nieco lżejszy, ale pozbawiony podobnego barbarzyńskiego surowego zadziora. I dobrze, dobrze to grają, jednak jest tu kilka perełek w nieco innej stylistyce power metalowej, choć nadal niemieckiej. Sieją absolutne zniszczenie w szybkim i nieco lżejszym w gitarach speed/power metalowym To Valhalla We Ride o potężnym ładunku epickiej melodyjności i tak poniekąd przypomina to niemiecki WIZARD z okresu, gdy grał mniej masywnie. Niewiele ustępuje mu pełen power metalowej energii Firestorm, z prostym lecz porywającym refrenem. Popis dali także w dynamicznym i bojowym Liberty Is Death z kapitalnym wysokim wejściem wokalnym w wysokim rejestrze i tu mamy dumny atak w stylu REBELLION z czasów Sagi o Wikingach. No prawie jak Kijev... Na pewno najlepszy występ wokalny Martinsa, może nawet nie tylko na tej płycie. Majestatyczny początek Siegfried jest nieco nieadekwatny do zasadniczej zawartości i tu już mamy przeważający na tym LP metal wzorowany na GRAVE DIGGER, choć może akurat refren jeszcze raz wskazuje na REBELLION. Gdy DARK WITCH gra wolniej i mocniej to wszystko akcentuje wrażenie obcowania ze style GRAVE DIGGER jest nieodparte, choć pewne wygładzenie refrenów nadaje tu swoistego wyrazu w Circle of Blood. Jest jednak i klasycznie teutońsko w Master of Fate, Stronghold oraz w nad wyraz udanym, zagranym w średnim tempie Lighthouse Reaper w melodyjnej, ale posępnej stylistyce. Nieco podejść pod USPM w zdecydowanie rozegranym Wild Heart oraz trochę prymitywnym w zwrotkach Death Rain, jest także heavy/power nieco wolniejszy w Cauldron i Blood Sentence, zespół nie zdołał jednak stworzyć w tej manierze żadnej wybitnej heroicznej melodii. Jest solidnie, ale mało to oryginalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie wiem, kim jest Felipe Quirino, który zrobił mix i mastering, ale człowiek o takim talencie powinien pracować w najlepszym studio światowego formatu. Absolutnie doskonały sound heavy/power w stylu niemieckim, do tego pozbawionym pewnej przaśnej germańskiej toporności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I taki to niemiecki heroiczny heavy/power z Brazylii. Bardzo dobry, choć bardzo wtórny. Jest to jedyna płyta DARK WITCH. Abilio "Bil" Martins w ostatnich latach koncentruje się na HELLISH WAR, niemniej koncertuje także z DARK WITCH.  "To Valhalla We Ride"!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.01.2024</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dark Witch - The Circle of Blood (2015)</span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/PaV10y7AunFI5SkpDWtTVq4vNrehabQtpwUuD9AV0Eo/rs:fit/g:sm/q:90/h:300/w:300/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTc4Njgy/MTEtMTQ1MDUzNzQ5/Ni03NTcxLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Ni03NTcxLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Circle of Blood 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Wild Heart 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Master of Fate 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cauldron 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Firestorm 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Stronghold 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">7.Blood Sentence 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Liberty Is Death 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Lighthouse Reaper 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">10.Death Rain 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">11.Siegfried 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">12.To Valhalla We Ride 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">13.Voz da Consciencia (Harppia cover) 03:52</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Abilio "Bil" Martins - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Cesar Antunha - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Décio Andolini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">André Kreidel - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DARK WITCH bardzo długo, bo od 1999 do 2015 pozostawał zespołem nieznanym, lokalnym i zdecydowanie podziemnym, a jego założyciel Abilio "Bil" Martins borykał się z ciągłymi zmianami składu i nawet na jakiś czas działalność tej ekipy zawiesił. Pewnie byłby to jeszcze jeden zespół z obszaru São Paulo, który przeszedł do historii bez historii, ale Martins w 2012 dołączył do uznanego na scenie światowej HELLISH WAR i na fali powodzenia tego zespołu postanowił przedstawić także DARK WITCH. W sierpniu 2015 roku nieduża brazylijska wytwórnia Arthorium Records, z którą związany był w tym także chociażby HAZY HAMLET, wydała album "The Circle of Blood" z nagranymi na nowo i w nowym składzie utworami z dem oraz z nowymi, do tej pory nie publikowanymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Są zespoły brazylijskie, które grają jak niemieckie i nie chodzi tu o HELLOWEEN. Teutoński heavy i power także. Tak też gra DARK WITCH. To godzina metalu w klimatach przede wszystkim GRAVE DIGGER, choć wokal Martinsa jest nieco lżejszy, ale pozbawiony podobnego barbarzyńskiego surowego zadziora. I dobrze, dobrze to grają, jednak jest tu kilka perełek w nieco innej stylistyce power metalowej, choć nadal niemieckiej. Sieją absolutne zniszczenie w szybkim i nieco lżejszym w gitarach speed/power metalowym To Valhalla We Ride o potężnym ładunku epickiej melodyjności i tak poniekąd przypomina to niemiecki WIZARD z okresu, gdy grał mniej masywnie. Niewiele ustępuje mu pełen power metalowej energii Firestorm, z prostym lecz porywającym refrenem. Popis dali także w dynamicznym i bojowym Liberty Is Death z kapitalnym wysokim wejściem wokalnym w wysokim rejestrze i tu mamy dumny atak w stylu REBELLION z czasów Sagi o Wikingach. No prawie jak Kijev... Na pewno najlepszy występ wokalny Martinsa, może nawet nie tylko na tej płycie. Majestatyczny początek Siegfried jest nieco nieadekwatny do zasadniczej zawartości i tu już mamy przeważający na tym LP metal wzorowany na GRAVE DIGGER, choć może akurat refren jeszcze raz wskazuje na REBELLION. Gdy DARK WITCH gra wolniej i mocniej to wszystko akcentuje wrażenie obcowania ze style GRAVE DIGGER jest nieodparte, choć pewne wygładzenie refrenów nadaje tu swoistego wyrazu w Circle of Blood. Jest jednak i klasycznie teutońsko w Master of Fate, Stronghold oraz w nad wyraz udanym, zagranym w średnim tempie Lighthouse Reaper w melodyjnej, ale posępnej stylistyce. Nieco podejść pod USPM w zdecydowanie rozegranym Wild Heart oraz trochę prymitywnym w zwrotkach Death Rain, jest także heavy/power nieco wolniejszy w Cauldron i Blood Sentence, zespół nie zdołał jednak stworzyć w tej manierze żadnej wybitnej heroicznej melodii. Jest solidnie, ale mało to oryginalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie wiem, kim jest Felipe Quirino, który zrobił mix i mastering, ale człowiek o takim talencie powinien pracować w najlepszym studio światowego formatu. Absolutnie doskonały sound heavy/power w stylu niemieckim, do tego pozbawionym pewnej przaśnej germańskiej toporności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I taki to niemiecki heroiczny heavy/power z Brazylii. Bardzo dobry, choć bardzo wtórny. Jest to jedyna płyta DARK WITCH. Abilio "Bil" Martins w ostatnich latach koncentruje się na HELLISH WAR, niemniej koncertuje także z DARK WITCH.  "To Valhalla We Ride"!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.01.2024</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dominum]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4180</link>
			<pubDate>Fri, 29 Dec 2023 13:53:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4180</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dominum - Hey Living People (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/J6WB3ysE9MCYFSZUrM1dYT5rW-qVkz7hHdKWL8ensEg/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5Mzc4/OTg2LTE3MDQyNDgz/NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Immortalis Dominum 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.Danger Danger 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hey Living People 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cannibal Corpses 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">5.Patient Zero 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.We All Taste the Same 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Frankenstein 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.You Spin Me Round (Like a Record) (Dead Or Alive cover) 02:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Better Shoot Yourself 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.Half Alive 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Chosen Ones 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">12.Bad Guy (Billie Eilish cover) (bonus) 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">13.Beds Are Burning (Midnight Oil cover) ((bonus) 03:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/melodic heavy metal/rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mr. Death (Felix Heldt) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">oraz zombie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odkąd George A. Romero wyniósł tematykę zombiaków do rangi sztuki, stała się ona nieodłącznym składnikiem szeroko rozumianej pop kultury, w tym także muzyki metalowej. Początkowo dotyczyło to amerykańskiego, głównie horror rock/metalu, potem te sympatyczne istoty opanowały death metal (co jest oczywiście w pełni zrozumiałe) i w końcu plaga rozszerzyła się także na power metal i regularnie pojawiają się albumy poświęcone przynajmniej w części plagom tych przede wszystkim mózgożernych potworów. Tym razem własną wersję wydarzeń końca ludzkości postanowił przedstawić Felix Heldt. Do tej pory jako muzyk metalowy nie ujawniał on swoich talentów i jego najbardziej znaczącym wkładem w tym zakresie było przygotowanie kompozycji na wydany w roku 2022 album VISION OF ATLANTIS - "Pirates", który zresztą cieszy się dużym powodzeniem i jest oceniany wysoko. Teraz Heldt staje na czele ekipy DOMINUM, jako narrator i główny aktor widowiska Pan Śmierć, a towarzyszą mu instrumentaliści, o których wiadomo na razie tyle, że już przemienili się w zombi. Wizja Heldta została opublikowana na albumie "Hey Living People" wydanym dziś, 29 grudnia 2023 przez słynną wytwórnię Napalm Records. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Teatralny power metal z elementami hard rocka i melodic metalu klasycznego, jaki tu zaprezentowano, wydaje się być ofertą dla szerszej widowni niż na przykład to, co robi POWERWOLF i o instrumentalną ekwilibrystykę oraz aranżacyjną ucztę tu nie chodzi. Włączono do listy kilka coverów, w tym w podstawowej wersji słynny You Spin Me Round i wyszło to całkiem sympatycznie. Kompozycje własne są krótkie, zwarte o radiowej singlowej długości i każdy z nich może być potencjalnym, umiarkowanym hitem z rock/metalowych list przebojów, tak jak otwierający Immortalis Dominum, z melodyjnym wybuchowym refrenem stylizowanym na POWERWOLF. Taki soft power grają w nośnym Danger Danger w tanecznych rytmach i dobre to jest tym bardziej, że tym razem jakby idą w refrenie drogą SABATON. Jeśli nawet uznać ten album jako w pełnym tego słowa znaczeniu rozrywkowy, to tytułowy Hey Living People to killer absolutny w tej trudnej kategorii muzycznej. Felix Heldt śpiewa bardzo dobrze, wsparty chórkami i backing wokalami, ale jako kompozytor staje na granicy geniuszu właśnie, chociażby w tym utworze. Melodyjne zniszczenie i niesamowicie chwytliwy refren. I nieco rocka w ładnym Cannibal Corpses i słynni amerykańscy Kanibale nigdy nie nagrali tak sympatycznej roztańczonej piosenki. Są tu także power rockowe kawałki, takie jak Patient Zero, na pewno dobrze prezentujące się na scenie i ta teatralność to także cecha czegoś na kształt nostalgicznego songu We All Taste the Same, najdłuższego i stanowiącego pewne wytchnienie od naporu przebojowości poprzednich utworów. Niemniej, tak sobie się to prezentuje. A Frankenstein to melodic power zdecydowanie, choć nieco w lżejszej wersji czerpiący z dokonań POWERWOLF. To frazowanie w refrenie, po prostu POWERWOLF. A Better Shoot Yourself mi się nie podoba. I wcale nie dlatego, że sama propozycja palnięcia sobie w łeb nie jest nęcąca. Tu raczej chodzi o to, że fajnie się słucha disco grania z lat 70 i 80tych w ramach coverów power metalowych, ale nowe rzeczy w takiej formie jakoś tchną tandetą. Złe wrażenie zaciera para symfoniczny i spokojny Half Alive, tak swobodnie się rozwijający w kroczący refren, solidny, choć w drugiej połowie stawki refrenów z tego albumu, podobnie jak ten z ostatniego rytmicznego The Chosen Ones i tu znowu wracamy do markowanego power metalu z elementami disco lat 80tych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest znakomite i zombi grają wybornie, ze szczególnym wskazaniem na perkusistę. Jak słychać, czasem warto się przemienić w zombie. Także brzmienie jest najwyższej  klasy, bo Mr. Death zaprosił jako producent do wykonania mixu i masteringu Mistrza Jacoba Hansena i tu wszystko jest na swoich miejscach. Można jednak zauważyć zdjęcie z gitary power metalowej mocy. Zapewne by nie przestraszyć młodszej widowni, która zombi się nie boi, ale głębokiej ryczącej gitary już tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie sympatyczne to jest i na pewno na scenie się okaże fajnym widowiskiem. Jako album w kategorii "metal"... Tu zdania mogą być podzielone. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.12.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Premierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni N</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">apalm R</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ecords</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dominum - Hey Living People (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/J6WB3ysE9MCYFSZUrM1dYT5rW-qVkz7hHdKWL8ensEg/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5Mzc4/OTg2LTE3MDQyNDgz/NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTUtMTQ3NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Immortalis Dominum 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.Danger Danger 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hey Living People 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cannibal Corpses 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">5.Patient Zero 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.We All Taste the Same 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Frankenstein 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.You Spin Me Round (Like a Record) (Dead Or Alive cover) 02:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Better Shoot Yourself 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.Half Alive 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Chosen Ones 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">12.Bad Guy (Billie Eilish cover) (bonus) 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">13.Beds Are Burning (Midnight Oil cover) ((bonus) 03:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/melodic heavy metal/rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mr. Death (Felix Heldt) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">oraz zombie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odkąd George A. Romero wyniósł tematykę zombiaków do rangi sztuki, stała się ona nieodłącznym składnikiem szeroko rozumianej pop kultury, w tym także muzyki metalowej. Początkowo dotyczyło to amerykańskiego, głównie horror rock/metalu, potem te sympatyczne istoty opanowały death metal (co jest oczywiście w pełni zrozumiałe) i w końcu plaga rozszerzyła się także na power metal i regularnie pojawiają się albumy poświęcone przynajmniej w części plagom tych przede wszystkim mózgożernych potworów. Tym razem własną wersję wydarzeń końca ludzkości postanowił przedstawić Felix Heldt. Do tej pory jako muzyk metalowy nie ujawniał on swoich talentów i jego najbardziej znaczącym wkładem w tym zakresie było przygotowanie kompozycji na wydany w roku 2022 album VISION OF ATLANTIS - "Pirates", który zresztą cieszy się dużym powodzeniem i jest oceniany wysoko. Teraz Heldt staje na czele ekipy DOMINUM, jako narrator i główny aktor widowiska Pan Śmierć, a towarzyszą mu instrumentaliści, o których wiadomo na razie tyle, że już przemienili się w zombi. Wizja Heldta została opublikowana na albumie "Hey Living People" wydanym dziś, 29 grudnia 2023 przez słynną wytwórnię Napalm Records. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Teatralny power metal z elementami hard rocka i melodic metalu klasycznego, jaki tu zaprezentowano, wydaje się być ofertą dla szerszej widowni niż na przykład to, co robi POWERWOLF i o instrumentalną ekwilibrystykę oraz aranżacyjną ucztę tu nie chodzi. Włączono do listy kilka coverów, w tym w podstawowej wersji słynny You Spin Me Round i wyszło to całkiem sympatycznie. Kompozycje własne są krótkie, zwarte o radiowej singlowej długości i każdy z nich może być potencjalnym, umiarkowanym hitem z rock/metalowych list przebojów, tak jak otwierający Immortalis Dominum, z melodyjnym wybuchowym refrenem stylizowanym na POWERWOLF. Taki soft power grają w nośnym Danger Danger w tanecznych rytmach i dobre to jest tym bardziej, że tym razem jakby idą w refrenie drogą SABATON. Jeśli nawet uznać ten album jako w pełnym tego słowa znaczeniu rozrywkowy, to tytułowy Hey Living People to killer absolutny w tej trudnej kategorii muzycznej. Felix Heldt śpiewa bardzo dobrze, wsparty chórkami i backing wokalami, ale jako kompozytor staje na granicy geniuszu właśnie, chociażby w tym utworze. Melodyjne zniszczenie i niesamowicie chwytliwy refren. I nieco rocka w ładnym Cannibal Corpses i słynni amerykańscy Kanibale nigdy nie nagrali tak sympatycznej roztańczonej piosenki. Są tu także power rockowe kawałki, takie jak Patient Zero, na pewno dobrze prezentujące się na scenie i ta teatralność to także cecha czegoś na kształt nostalgicznego songu We All Taste the Same, najdłuższego i stanowiącego pewne wytchnienie od naporu przebojowości poprzednich utworów. Niemniej, tak sobie się to prezentuje. A Frankenstein to melodic power zdecydowanie, choć nieco w lżejszej wersji czerpiący z dokonań POWERWOLF. To frazowanie w refrenie, po prostu POWERWOLF. A Better Shoot Yourself mi się nie podoba. I wcale nie dlatego, że sama propozycja palnięcia sobie w łeb nie jest nęcąca. Tu raczej chodzi o to, że fajnie się słucha disco grania z lat 70 i 80tych w ramach coverów power metalowych, ale nowe rzeczy w takiej formie jakoś tchną tandetą. Złe wrażenie zaciera para symfoniczny i spokojny Half Alive, tak swobodnie się rozwijający w kroczący refren, solidny, choć w drugiej połowie stawki refrenów z tego albumu, podobnie jak ten z ostatniego rytmicznego The Chosen Ones i tu znowu wracamy do markowanego power metalu z elementami disco lat 80tych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie jest znakomite i zombi grają wybornie, ze szczególnym wskazaniem na perkusistę. Jak słychać, czasem warto się przemienić w zombie. Także brzmienie jest najwyższej  klasy, bo Mr. Death zaprosił jako producent do wykonania mixu i masteringu Mistrza Jacoba Hansena i tu wszystko jest na swoich miejscach. Można jednak zauważyć zdjęcie z gitary power metalowej mocy. Zapewne by nie przestraszyć młodszej widowni, która zombi się nie boi, ale głębokiej ryczącej gitary już tak.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie sympatyczne to jest i na pewno na scenie się okaże fajnym widowiskiem. Jako album w kategorii "metal"... Tu zdania mogą być podzielone. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.12.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Premierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni N</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">apalm R</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ecords</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dhaliax]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4146</link>
			<pubDate>Sat, 02 Dec 2023 18:20:02 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4146</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dhaliax - Doomed (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/8/8/1188837.jpg?1635" border="0" alt="[Obrazek: 1188837.jpg?1635]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tighten the Ropes 01:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hurting Love 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Judgement 01:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Off With Their Heads 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.Justice 00:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Undievised 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Owner's Venue in the Basement 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">8.Free (To Die) 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Doomed 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.For Those Who Fell 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">11.Queen of Weapons 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">12.Chasing Death 03:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kuido (Albert Molina González) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marc Ganella Dhalia - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Enyd Ankers - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Xavi Villar - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Villar - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest druga płyta zespołu z Barcelony, wydana nakładem własnym w listopadzie. Pierwsza, "Blood on Fire" była przyzwoitym, ale dosyć monotematycznym i monotonnym zestawem kompozycji z okolic classic heavy z dużą domieszką pierwiastków power thrashowych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem grupa postawiła bardziej na melodie i na chwytliwe refreny, wchodząc wprost na terytoria NWOTHM. Motoryką przypominają kanadyjskie Potwory z Calgary, choć sound jest nieco lżejszy i czasem wplatają trochę thrashowych zagrywek, choć żadna z kompozycji do stylu heavy/thrash zaliczona być nie może. Świetne rozpoczęcie to potoczysty classic heavy Hurting Love, zagrany z rockowym zębem i niebawem potem dosyć szybki heavy z elementami power w heroicznym sosie Off With Their Heads i tu słychać nie tylko doskonałą grę duetu gitarzystów (wyborne sola!), ale i zgranie sekcji rytmicznej z dynamicznym perkusistą Juanem Villarem w roli głównej (ale on tu zagrał dewastujące partie w drugiej części kompozycji!).<br />
Jest i taki nienachalny, epicki klimat w Undievised z nad wyraz chwytliwym refrenem, jest tu i wyborny prosty, a jakże zapadający w pamięć ornamentacyjny przewodni motyw gitarowy oraz zagrana z dużą swadą instrumentalna partia o cechach power thrashowych. Nieco agresywniejszy The Owner's Venue in the Basement przypomina kompozycje z debiutu i tu także miejscami ostrzej śpiewa Kuido, dobrze śpiewa, ale jest jednak ciekawszy w tym czystym, średnio wysokim wokalu, chociażby z Hurting Love. Ogólnie, to duże brawa za cały występ tego wokalisty na tym albumie. I zaraz znowu taki nie do końca typowy NWOTHM w Free (To Die) i tu pewnie najmniej rozpoznawalnej melodii poza refrenem i sporo raczej nowocześnie podanego melodic power/thrashu w riffach. A gitarzyści grają to wyśmienicie... No, a tytuł Doomed zobowiązuje do większej dawki klimatu i mamy taki dramatyzm we wstępie, a potem jednak jest wyborny NWOTHM w porywających riffach ultra precyzyjnych gitarzystów i killerski refren. No cóż, to numer tytułowy, wizytówka płyty i to jest killer i hit z najwyższej półki. Balladowy song For Those Who Fell, jak na warunki i możliwości hiszpańskie, co najwyżej poprawny i to jest słabszy element tej płyty. Grając znacznie energiczniej i miejscami brutalniej w Queen of Weapons tworzą kontrapunkty z zamaszystymi melodic heavy/power fragmentami i jest tu także fantastyczny moment narracją i speedowym atakiem gitar. Tu się w tym utworze może podobać ta nieprzewidywalność, trochę jednak tego chwytu nadużyli. Bardziej zwarty i mroczniejszy Chasing Death na koniec robi lepsze wrażenie, ma w sobie także pewnie najwięcej ze stylistyki amerykańskiej, pomimo łagodnego refrenu. Gitary ryczą bezwzględnie w stylu amerykańskim!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie nie jest zbyt ciężkie, gitary nie zlewają się z mocno zarysowaną sekcją rytmiczną, jest klarownie i czytelnie. Jest nawet lepiej, niż na solidnie przecież zrealizowanym debiucie.</div>
<div style="text-align: justify;">Duży, bardzo duży postęp zrobił ten zespół. Gra nieschematycznie, melodyjnie i z ogromną biegłością instrumentalistów. Nieprzypadkowo wygrali "Forjando Leyendas 2022"...</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dhaliax - Doomed (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/8/8/1188837.jpg?1635" border="0" alt="[Obrazek: 1188837.jpg?1635]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tighten the Ropes 01:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hurting Love 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Judgement 01:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Off With Their Heads 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.Justice 00:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Undievised 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Owner's Venue in the Basement 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">8.Free (To Die) 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Doomed 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.For Those Who Fell 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">11.Queen of Weapons 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">12.Chasing Death 03:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kuido (Albert Molina González) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marc Ganella Dhalia - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Enyd Ankers - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Xavi Villar - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Villar - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest druga płyta zespołu z Barcelony, wydana nakładem własnym w listopadzie. Pierwsza, "Blood on Fire" była przyzwoitym, ale dosyć monotematycznym i monotonnym zestawem kompozycji z okolic classic heavy z dużą domieszką pierwiastków power thrashowych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem grupa postawiła bardziej na melodie i na chwytliwe refreny, wchodząc wprost na terytoria NWOTHM. Motoryką przypominają kanadyjskie Potwory z Calgary, choć sound jest nieco lżejszy i czasem wplatają trochę thrashowych zagrywek, choć żadna z kompozycji do stylu heavy/thrash zaliczona być nie może. Świetne rozpoczęcie to potoczysty classic heavy Hurting Love, zagrany z rockowym zębem i niebawem potem dosyć szybki heavy z elementami power w heroicznym sosie Off With Their Heads i tu słychać nie tylko doskonałą grę duetu gitarzystów (wyborne sola!), ale i zgranie sekcji rytmicznej z dynamicznym perkusistą Juanem Villarem w roli głównej (ale on tu zagrał dewastujące partie w drugiej części kompozycji!).<br />
Jest i taki nienachalny, epicki klimat w Undievised z nad wyraz chwytliwym refrenem, jest tu i wyborny prosty, a jakże zapadający w pamięć ornamentacyjny przewodni motyw gitarowy oraz zagrana z dużą swadą instrumentalna partia o cechach power thrashowych. Nieco agresywniejszy The Owner's Venue in the Basement przypomina kompozycje z debiutu i tu także miejscami ostrzej śpiewa Kuido, dobrze śpiewa, ale jest jednak ciekawszy w tym czystym, średnio wysokim wokalu, chociażby z Hurting Love. Ogólnie, to duże brawa za cały występ tego wokalisty na tym albumie. I zaraz znowu taki nie do końca typowy NWOTHM w Free (To Die) i tu pewnie najmniej rozpoznawalnej melodii poza refrenem i sporo raczej nowocześnie podanego melodic power/thrashu w riffach. A gitarzyści grają to wyśmienicie... No, a tytuł Doomed zobowiązuje do większej dawki klimatu i mamy taki dramatyzm we wstępie, a potem jednak jest wyborny NWOTHM w porywających riffach ultra precyzyjnych gitarzystów i killerski refren. No cóż, to numer tytułowy, wizytówka płyty i to jest killer i hit z najwyższej półki. Balladowy song For Those Who Fell, jak na warunki i możliwości hiszpańskie, co najwyżej poprawny i to jest słabszy element tej płyty. Grając znacznie energiczniej i miejscami brutalniej w Queen of Weapons tworzą kontrapunkty z zamaszystymi melodic heavy/power fragmentami i jest tu także fantastyczny moment narracją i speedowym atakiem gitar. Tu się w tym utworze może podobać ta nieprzewidywalność, trochę jednak tego chwytu nadużyli. Bardziej zwarty i mroczniejszy Chasing Death na koniec robi lepsze wrażenie, ma w sobie także pewnie najwięcej ze stylistyki amerykańskiej, pomimo łagodnego refrenu. Gitary ryczą bezwzględnie w stylu amerykańskim!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie nie jest zbyt ciężkie, gitary nie zlewają się z mocno zarysowaną sekcją rytmiczną, jest klarownie i czytelnie. Jest nawet lepiej, niż na solidnie przecież zrealizowanym debiucie.</div>
<div style="text-align: justify;">Duży, bardzo duży postęp zrobił ten zespół. Gra nieschematycznie, melodyjnie i z ogromną biegłością instrumentalistów. Nieprzypadkowo wygrali "Forjando Leyendas 2022"...</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[DGM]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4130</link>
			<pubDate>Sat, 18 Nov 2023 15:18:08 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4130</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">DGM - Tragic Separation (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/6/9/4/869404.jpg?4254" border="0" alt="[Obrazek: 869404.jpg?4254]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Flesh and Blood 07:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.Surrender 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fate 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hope 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tragic Separation 07:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Stranded 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Land of Sorrow 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Silence 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Turn Back Time 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">10.Curtain 02:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Basile - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Simone Mularoni - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Arcangeli - gitara basowa<br />
Fabio Constantino - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Emanuele Casali - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zapewne trudno znaleźć inny woski zespół progressive/power metalowy, w którym styl muzyczny w obrębie gatunku jest tak zależny od składu. DGM z Regoli to coś innego niż ten z Tani, gitara Reali to nie gitara Mularoni, Basile wprowadza zupełnie nową jakość... Pierwsze dwadzieścia lat to wiele zmian w ich muzyce na licznych płytach i gdzieś ten przełom pojawia się już w 2016 na "The Passage", choć nie przybiera to jeszcze jasno i zdecydowanie przyjętej formy. Potem jest przerwa, pewnie dla doprecyzowania tego, co chcą zrobić następnym razem i wreszcie w październiku 2020 Frontiers Records wydaje "Tragic Separation". Frontiers Records przedstawiła już i album poprzedni, a jest to wytwórnia, która stawia na melodie, na melodie atrakcyjne, przyciągające, przebojowe, jak by tam tę przebojowość nie definiować... "The Passage" chyba jeszcze nie do końca spełniał i te oczekiwania wytwórni i tych fanów, którzy w ciemno sięgają po płyty Frontiers Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"Tragic Separation" już je spełnia przy czym, co ciekawe, tytułowy Tragic Separation to jeszcze utwór z tej poprzedniej epoki i byłby na pewno mocnym punktem "The Passage". </div>
<div style="text-align: justify;">Reszta to kunszt gitarowy Simone Mularoni, znakomite melodie i zazwyczaj dewastujące refreny, no i jakiś taki swobodniejszy, pełny rozmachu i z głębszym rockowym feelingiem Marco Basile, śpiewający po prostu kapitalnie. I cały zespół realizujący muzykę ambitną i progresywną, ale równocześnie absolutnie przystępną i łatwo zapadającą w pamięć. </div>
<div style="text-align: justify;">Lekko może oszukują co do stylistyki we wstępie do Flesh and Blood, potem jednak to esencja filozofii muzycznej tego albumu i nowej formuły. Nikt nie powie, że nie zbliżają się w kapitalny sposób do estetyki melodycznej refrenów EVERGREY, zresztą nie tylko w tym utworze. Gitarowe pulsacje NOVERIA i pełen rozmachu melodyjny romantyzm EVERGREY - czy trzeba czegoś więcej? Oczywiście, pozostają te rozpoznawalne skomplikowane klawiszowe pasaże Emanuele Casali, tu wszędzie pięknie i przemyślnie wkomponowane, ale to w końcu przecież nadal DGM.</div>
<div style="text-align: justify;">Umiejętnie wykorzystują pewne gitarowe motywy z modern metalu i rocka w łagodnie przebojowym, rytmicznym Surrender, są dynamiczni gitarą kapitalnie grającego na tym albumie Simone Mularoni w Fate, gdzie wpływy może nawet WHTESNAKE w pewnych fragmentach zwrotek łączą się z romantycznymi refrenami w stylu włoskiego melodic progressive i takimi, jakie tylko Włosi grać potrafią z takim pietyzmem. I kolejna piękna odpowiedź na refreny EVERGREY w fantastycznie pulsującym gitarą Hope... Są melodyjni, są romantyczni i zachwycają klimatem, ale nie zapominają o tym, że to także power metal i jest świetny atak gitarowy w polatującym ku niebu refrenie Stranded, budują wyborny, refleksyjny klimat w Land of Sorrow w manierze EVERGREY. Jak lekko im poszło stworzenie pełnego swobody kilera Silence, gdzie mamy progressive melodic metal bez uciekania się do estetyki power i jakby było jeszcze mało, to jeszcze odrobiną szwedzkiego chłodu i mroku (EVERGREY, EVERGREY!) w Turn Back Time z dumnym, niemal epickim refrenem i wyśmienitą partią instrumentalną z wydatnym udziałem instrumentów klawiszowych. I "Kurtyna"... Jaka szkoda, że to koniec...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Absolutna doskonałość mixu i masteringu Mistrza Simone Mularoni nie podlega tu żadnej dyskusji. Można tylko powiedzieć, że w stosunku do płyty poprzedniej, czy ogólniej poprzednich, dodal nieco więcej ciepła w barwie instrumentów i jeszcze dokładniej wydzielił plan, w którym umiejscowiony jest Basile.</div>
<div style="text-align: justify;">Mniej progresji dla samej progresji, dużo więcej zapierających dech melodii i powalających refrenów. Tak, poszli w tym samym kierunku, w którym poszły zespoły takie jak LABYRINTH czy VISION DIVINE i ta melodyjność stała się tu celem, a nie środkiem i to jest pod tym względem płyta sztandarowa dla aktualnej od dawna filozofii "atrakcyjności metalu" Frontiers Records.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">DGM - Tragic Separation (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/6/9/4/869404.jpg?4254" border="0" alt="[Obrazek: 869404.jpg?4254]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Flesh and Blood 07:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.Surrender 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fate 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hope 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tragic Separation 07:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Stranded 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Land of Sorrow 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Silence 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Turn Back Time 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">10.Curtain 02:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Basile - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Simone Mularoni - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Arcangeli - gitara basowa<br />
Fabio Constantino - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Emanuele Casali - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zapewne trudno znaleźć inny woski zespół progressive/power metalowy, w którym styl muzyczny w obrębie gatunku jest tak zależny od składu. DGM z Regoli to coś innego niż ten z Tani, gitara Reali to nie gitara Mularoni, Basile wprowadza zupełnie nową jakość... Pierwsze dwadzieścia lat to wiele zmian w ich muzyce na licznych płytach i gdzieś ten przełom pojawia się już w 2016 na "The Passage", choć nie przybiera to jeszcze jasno i zdecydowanie przyjętej formy. Potem jest przerwa, pewnie dla doprecyzowania tego, co chcą zrobić następnym razem i wreszcie w październiku 2020 Frontiers Records wydaje "Tragic Separation". Frontiers Records przedstawiła już i album poprzedni, a jest to wytwórnia, która stawia na melodie, na melodie atrakcyjne, przyciągające, przebojowe, jak by tam tę przebojowość nie definiować... "The Passage" chyba jeszcze nie do końca spełniał i te oczekiwania wytwórni i tych fanów, którzy w ciemno sięgają po płyty Frontiers Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"Tragic Separation" już je spełnia przy czym, co ciekawe, tytułowy Tragic Separation to jeszcze utwór z tej poprzedniej epoki i byłby na pewno mocnym punktem "The Passage". </div>
<div style="text-align: justify;">Reszta to kunszt gitarowy Simone Mularoni, znakomite melodie i zazwyczaj dewastujące refreny, no i jakiś taki swobodniejszy, pełny rozmachu i z głębszym rockowym feelingiem Marco Basile, śpiewający po prostu kapitalnie. I cały zespół realizujący muzykę ambitną i progresywną, ale równocześnie absolutnie przystępną i łatwo zapadającą w pamięć. </div>
<div style="text-align: justify;">Lekko może oszukują co do stylistyki we wstępie do Flesh and Blood, potem jednak to esencja filozofii muzycznej tego albumu i nowej formuły. Nikt nie powie, że nie zbliżają się w kapitalny sposób do estetyki melodycznej refrenów EVERGREY, zresztą nie tylko w tym utworze. Gitarowe pulsacje NOVERIA i pełen rozmachu melodyjny romantyzm EVERGREY - czy trzeba czegoś więcej? Oczywiście, pozostają te rozpoznawalne skomplikowane klawiszowe pasaże Emanuele Casali, tu wszędzie pięknie i przemyślnie wkomponowane, ale to w końcu przecież nadal DGM.</div>
<div style="text-align: justify;">Umiejętnie wykorzystują pewne gitarowe motywy z modern metalu i rocka w łagodnie przebojowym, rytmicznym Surrender, są dynamiczni gitarą kapitalnie grającego na tym albumie Simone Mularoni w Fate, gdzie wpływy może nawet WHTESNAKE w pewnych fragmentach zwrotek łączą się z romantycznymi refrenami w stylu włoskiego melodic progressive i takimi, jakie tylko Włosi grać potrafią z takim pietyzmem. I kolejna piękna odpowiedź na refreny EVERGREY w fantastycznie pulsującym gitarą Hope... Są melodyjni, są romantyczni i zachwycają klimatem, ale nie zapominają o tym, że to także power metal i jest świetny atak gitarowy w polatującym ku niebu refrenie Stranded, budują wyborny, refleksyjny klimat w Land of Sorrow w manierze EVERGREY. Jak lekko im poszło stworzenie pełnego swobody kilera Silence, gdzie mamy progressive melodic metal bez uciekania się do estetyki power i jakby było jeszcze mało, to jeszcze odrobiną szwedzkiego chłodu i mroku (EVERGREY, EVERGREY!) w Turn Back Time z dumnym, niemal epickim refrenem i wyśmienitą partią instrumentalną z wydatnym udziałem instrumentów klawiszowych. I "Kurtyna"... Jaka szkoda, że to koniec...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Absolutna doskonałość mixu i masteringu Mistrza Simone Mularoni nie podlega tu żadnej dyskusji. Można tylko powiedzieć, że w stosunku do płyty poprzedniej, czy ogólniej poprzednich, dodal nieco więcej ciepła w barwie instrumentów i jeszcze dokładniej wydzielił plan, w którym umiejscowiony jest Basile.</div>
<div style="text-align: justify;">Mniej progresji dla samej progresji, dużo więcej zapierających dech melodii i powalających refrenów. Tak, poszli w tym samym kierunku, w którym poszły zespoły takie jak LABYRINTH czy VISION DIVINE i ta melodyjność stała się tu celem, a nie środkiem i to jest pod tym względem płyta sztandarowa dla aktualnej od dawna filozofii "atrakcyjności metalu" Frontiers Records.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Distant Thunder]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4109</link>
			<pubDate>Thu, 09 Nov 2023 20:21:28 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4109</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Distant Thunder - Welcome the End (</span><span style="font-weight: bold;">2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/3/5/2/43526.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 43526.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Day upon You 00:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.I Welcome the End 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Souless Inventions 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hopeless Creator 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fire in the Skies 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">6.Distant Thunder 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">7.Beyond the Black Field of Stars 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lost in Time 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Finding My Way 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">10.Run with the Pack (Helstar cover) 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">11.Restless and Wild (Accept cover) 04:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">James Rivera - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Eric Halpern - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gregg Gill - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike LePond - gitara basowa<br />
Rick Ward - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć Rivera to w swoim czasie (pokrętnie) tłumaczył, to jednak tworzenie muzyki w stylu HELSTAR, ale pod innym szyldem wydaje się operacją nieco dziwną. Rivera założył DISTANT THUNDER  w roku 2003 i oczywiście nie miał problemu z tym, by uzyskać kontrakt płytowy z Massacre Records, która wydała pierwszy i jedyny zresztą album tej formacji w końcu maja 2004 roku. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do nagrania tej płyty James Rivera zebrał bardzo interesujący skład. Oczywiście Mike LePonda nie trzeba nikomu przedstawiać, ale obaj gitarzyści mogą być nieznani szerszej publiczności, a na pewno tej słabo zorientowanej w amerykańskiej scenie progresywnego heavy metalu lat 90tych. A Halpern i Gill to gitarowe filary jakże ważnej dla metalu z USA ekipy Z-LOT-Z, tu zresztą mający swój kompozycyjny wkład muzyczny kształt albumu. Są technicznie bardzo dobrzy i parę razy dali tu pokaz swoich umiejętności, chyba najbardziej pełny w instrumentalnym Distant Thunder z pierwiastkami neoklasycznymi. Poza tym jednak, jeśli to ma być HELSTAR pod innym szyldem, to są za mało heavy/power metalowo agresywni. Pewnie dlatego w miarę solidnie, choć bez specjalnego błysku, prezentują raczej euro power metalowe I Welcome the End i Beyond the Black Field of Stars, gdzie szkoła niemiecka spotyka szwedzką w umiarkowanych tempach i umiarkowanym fantasy heroizmie. To, co amerykańskie, jest odrobinę bezzębne jak na HELSTAR i to bardzo słychać w tych posępniejszych kompozycjach, takich jak Hopeless Creator, bardziej nastrojowym Lost in Time, czy też Fire in the Skies z odrobiną progresywności power metalowej z USA lat 90tych. Realnie tej nowej muzyki Rivera wraz DISTANT THUNDER nie przygotował wiele, trochę ponad pół godziny i dopełniają to covery ACCEPT (bardzo trywialne wykonanie z Jackiem Frostem jako gitarzystą) oraz Run with the Pack, oczywiście HELSTAR, przy czym podobno cytowanie samego siebie jest mało eleganckie... Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wcale nie najwyższa forma wokalna lidera, który jakby jeszcze do końca się nie otrząsnął z nudnego manieryzmu DESTINY'S END.</div>
<br />
Mastering wykonał Andreas Horn, owszem niemiecki Mistrz, ale jednak chyba mało zorientowany w niuansach soundu preferowanego w USA. No, chyba że całe to gadanie o powrocie do korzeni HELSTAR w DISTANT THUNDER, było tylko przykrywką dla zagrania przez Amerykanów czegoś dla Europejczyków. Jeśli tak, to specjalnego sukcesu ta płyta w Europie nie osiągnęła.<br />
<div style="text-align: justify;">W dużej mierze przyczyniło się to w niedługim czasie do zawieszenia działalności zespołu. Riviera dołączył do VICIOUS RUMORS, a potem powrócił do szyldu HELSTAR. Wątpliwe jest, by DISTANT THUNDER jeszcze kiedykolwiek został przywrócony do istnienia. Zresztą, raczej nie ma takiej potrzeby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Distant Thunder - Welcome the End (</span><span style="font-weight: bold;">2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/3/5/2/43526.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 43526.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Day upon You 00:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.I Welcome the End 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Souless Inventions 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hopeless Creator 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fire in the Skies 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">6.Distant Thunder 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">7.Beyond the Black Field of Stars 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lost in Time 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Finding My Way 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">10.Run with the Pack (Helstar cover) 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">11.Restless and Wild (Accept cover) 04:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">James Rivera - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Eric Halpern - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gregg Gill - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike LePond - gitara basowa<br />
Rick Ward - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć Rivera to w swoim czasie (pokrętnie) tłumaczył, to jednak tworzenie muzyki w stylu HELSTAR, ale pod innym szyldem wydaje się operacją nieco dziwną. Rivera założył DISTANT THUNDER  w roku 2003 i oczywiście nie miał problemu z tym, by uzyskać kontrakt płytowy z Massacre Records, która wydała pierwszy i jedyny zresztą album tej formacji w końcu maja 2004 roku. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do nagrania tej płyty James Rivera zebrał bardzo interesujący skład. Oczywiście Mike LePonda nie trzeba nikomu przedstawiać, ale obaj gitarzyści mogą być nieznani szerszej publiczności, a na pewno tej słabo zorientowanej w amerykańskiej scenie progresywnego heavy metalu lat 90tych. A Halpern i Gill to gitarowe filary jakże ważnej dla metalu z USA ekipy Z-LOT-Z, tu zresztą mający swój kompozycyjny wkład muzyczny kształt albumu. Są technicznie bardzo dobrzy i parę razy dali tu pokaz swoich umiejętności, chyba najbardziej pełny w instrumentalnym Distant Thunder z pierwiastkami neoklasycznymi. Poza tym jednak, jeśli to ma być HELSTAR pod innym szyldem, to są za mało heavy/power metalowo agresywni. Pewnie dlatego w miarę solidnie, choć bez specjalnego błysku, prezentują raczej euro power metalowe I Welcome the End i Beyond the Black Field of Stars, gdzie szkoła niemiecka spotyka szwedzką w umiarkowanych tempach i umiarkowanym fantasy heroizmie. To, co amerykańskie, jest odrobinę bezzębne jak na HELSTAR i to bardzo słychać w tych posępniejszych kompozycjach, takich jak Hopeless Creator, bardziej nastrojowym Lost in Time, czy też Fire in the Skies z odrobiną progresywności power metalowej z USA lat 90tych. Realnie tej nowej muzyki Rivera wraz DISTANT THUNDER nie przygotował wiele, trochę ponad pół godziny i dopełniają to covery ACCEPT (bardzo trywialne wykonanie z Jackiem Frostem jako gitarzystą) oraz Run with the Pack, oczywiście HELSTAR, przy czym podobno cytowanie samego siebie jest mało eleganckie... Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wcale nie najwyższa forma wokalna lidera, który jakby jeszcze do końca się nie otrząsnął z nudnego manieryzmu DESTINY'S END.</div>
<br />
Mastering wykonał Andreas Horn, owszem niemiecki Mistrz, ale jednak chyba mało zorientowany w niuansach soundu preferowanego w USA. No, chyba że całe to gadanie o powrocie do korzeni HELSTAR w DISTANT THUNDER, było tylko przykrywką dla zagrania przez Amerykanów czegoś dla Europejczyków. Jeśli tak, to specjalnego sukcesu ta płyta w Europie nie osiągnęła.<br />
<div style="text-align: justify;">W dużej mierze przyczyniło się to w niedługim czasie do zawieszenia działalności zespołu. Riviera dołączył do VICIOUS RUMORS, a potem powrócił do szyldu HELSTAR. Wątpliwe jest, by DISTANT THUNDER jeszcze kiedykolwiek został przywrócony do istnienia. Zresztą, raczej nie ma takiej potrzeby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Destroyer of Death]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4084</link>
			<pubDate>Wed, 04 Oct 2023 19:00:33 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4084</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Destroyer of Death - Eternal Reign (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/4/1174941.jpg?4112" border="0" alt="[Obrazek: 1174941.jpg?4112]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Holy Ground 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Eternal Reign 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Master of All 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rapture 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Never Surrender 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dragon Defeated 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.War Within 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Destroyer of Death 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">9.Glory to the King 04:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/International</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Simson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Rob Rock - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">CJ Grimmark - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Köllerfors - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta została sformowana z inicjatywy amerykańskiego basisty Martina Simsona (oficjalnie pełna nazwa MARTIN SIMSON DESTROYER OF DEATH) i zadebiutowała we wrześniu 2023 nakładem wytwórni JONO ze Szwecji. W przygotowaniu materiału na płytę lidera wsparł znany szwedzki gitarzysta CJ Grimmark (NARNIA), pozyskał także do współpracy </div>
<div style="text-align: justify;">Rob Rocka, z którym w dawniejszych latach razem występował w jego zespole. Inni goście to szwedzcy perkusiści oraz Jørn Lande, który zaśpiewał w jednej kompozycji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Rozpoczyna się to wszystko utworem Holy Ground i zdecydowanie przychodzi na myśl heavy metal ekipy ROB ROCK, niezły, ale po prostu kopiujący ten zespół, a to że śpiewa Rob Rock, to wrażenie tylko potęguje. Także Eternal Reign, nieco szybszy i opatrzony finezyjnymi ornamentacjami gitarowymi Grimmarka, należy do tej samej kategorii i wrażenie obcowania z wygładzonym christian metalem jest nieodparte. Czy tu można oczekiwać czego innego, gdy gra Grimmark wraz z Rob Rockiem? No, nie bardzo w Rapture (na gitarze zagrał Rex Carroll), Never Surrender i Glory to the King i to także nie za szybko zagrany heavy metal o ogranych już przez ROB ROCK melodiach i można tylko powiedzieć, że w przypadku ROB ROCK było więcej energii. Gdy już pogodzimy się z faktem, że to coś na kształt nowej płyty ROB ROCK, to ze spokojem można wysłuchać War Within, który ma może w sobie więcej szwedzkiego chłodu christian metalowego i bardzo dobrą melodię.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, czy początkowo muzycznie planowane było coś innego, bo zaprezentowany jeszcze w roku 2021 z Lande jako wokalistą i Andreasem Johanssonem (perkusja) Master of All jest stylistycznie nieco odmienny i tu jest to melodyjny heavy metal o cechach progresywnych i z dodatkiem nowocześnie zaaranżowanych klawiszy, który na pewno się spodoba fanom MASTERPLAN. Bardzo dobre i chciałoby się usłyszeć album MASTERPLAN z taką muzyką. Znany także od 2021 Destroyer of Death to już bardziej tradycyjny christian heavy metal klasycznym dla gatunku miarowym, umiarkowanym tempie z pięknymi wirtuozerskimi zagrywkami Grimmarka. Dragon Defeated to również utwór o pewnych cechach progresywnych, nieco sentymentalny i lekko dramatyczny i tu także pewnie Lande nadałby więcej kolorytu, choć z drugiej strony Rob Rock zaśpiewał tu wybornie i pewnie najlepiej na tej płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miał być DESTROYER OF DEATH - jest ROB ROCK. Album powielający dobre, ale nie te najlepsze schematy solowych płyt Rob Rocka, z pewną domieszką kunsztu CJ Grimmarka.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.10.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Destroyer of Death - Eternal Reign (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/4/1174941.jpg?4112" border="0" alt="[Obrazek: 1174941.jpg?4112]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Holy Ground 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Eternal Reign 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Master of All 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rapture 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Never Surrender 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dragon Defeated 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.War Within 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Destroyer of Death 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">9.Glory to the King 04:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/International</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Simson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Rob Rock - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">CJ Grimmark - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Köllerfors - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta została sformowana z inicjatywy amerykańskiego basisty Martina Simsona (oficjalnie pełna nazwa MARTIN SIMSON DESTROYER OF DEATH) i zadebiutowała we wrześniu 2023 nakładem wytwórni JONO ze Szwecji. W przygotowaniu materiału na płytę lidera wsparł znany szwedzki gitarzysta CJ Grimmark (NARNIA), pozyskał także do współpracy </div>
<div style="text-align: justify;">Rob Rocka, z którym w dawniejszych latach razem występował w jego zespole. Inni goście to szwedzcy perkusiści oraz Jørn Lande, który zaśpiewał w jednej kompozycji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Rozpoczyna się to wszystko utworem Holy Ground i zdecydowanie przychodzi na myśl heavy metal ekipy ROB ROCK, niezły, ale po prostu kopiujący ten zespół, a to że śpiewa Rob Rock, to wrażenie tylko potęguje. Także Eternal Reign, nieco szybszy i opatrzony finezyjnymi ornamentacjami gitarowymi Grimmarka, należy do tej samej kategorii i wrażenie obcowania z wygładzonym christian metalem jest nieodparte. Czy tu można oczekiwać czego innego, gdy gra Grimmark wraz z Rob Rockiem? No, nie bardzo w Rapture (na gitarze zagrał Rex Carroll), Never Surrender i Glory to the King i to także nie za szybko zagrany heavy metal o ogranych już przez ROB ROCK melodiach i można tylko powiedzieć, że w przypadku ROB ROCK było więcej energii. Gdy już pogodzimy się z faktem, że to coś na kształt nowej płyty ROB ROCK, to ze spokojem można wysłuchać War Within, który ma może w sobie więcej szwedzkiego chłodu christian metalowego i bardzo dobrą melodię.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, czy początkowo muzycznie planowane było coś innego, bo zaprezentowany jeszcze w roku 2021 z Lande jako wokalistą i Andreasem Johanssonem (perkusja) Master of All jest stylistycznie nieco odmienny i tu jest to melodyjny heavy metal o cechach progresywnych i z dodatkiem nowocześnie zaaranżowanych klawiszy, który na pewno się spodoba fanom MASTERPLAN. Bardzo dobre i chciałoby się usłyszeć album MASTERPLAN z taką muzyką. Znany także od 2021 Destroyer of Death to już bardziej tradycyjny christian heavy metal klasycznym dla gatunku miarowym, umiarkowanym tempie z pięknymi wirtuozerskimi zagrywkami Grimmarka. Dragon Defeated to również utwór o pewnych cechach progresywnych, nieco sentymentalny i lekko dramatyczny i tu także pewnie Lande nadałby więcej kolorytu, choć z drugiej strony Rob Rock zaśpiewał tu wybornie i pewnie najlepiej na tej płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miał być DESTROYER OF DEATH - jest ROB ROCK. Album powielający dobre, ale nie te najlepsze schematy solowych płyt Rob Rocka, z pewną domieszką kunsztu CJ Grimmarka.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.10.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dragonheart]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4054</link>
			<pubDate>Sun, 06 Aug 2023 13:19:22 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4054</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dragonheart - The Dragonheart's Tale  (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/7/1147435.jpg?5013" border="0" alt="[Obrazek: 1147435.jpg?5013]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Hangman Willy's Tavern 01:04</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragonheart's Tale 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.Act 1: Sea, Waves and Gunpowder 00:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Under the Black Flag 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ghost of the Storm 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Barbarian Armada 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Act 2: Battle, Honor and Blood 00:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Eric, the Red 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">9.Westgate Battlefield 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Act 3: Magic, Anvil and Fire 00:12</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Devil Is by My Side 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">12.Plague Maker 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">13.Finale: The Bard 00:27</div>
<div style="text-align: justify;">14.The Ballad of John Cursed 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">15.Early Days 03:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Eduardo Marques - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Caporasso - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Felipe Mata - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thiago Mussi - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DRAGONHEART to niewątpliwie legenda brazylijskiego power metalu, choć poza Brazylią jego albumy były bardzo rzadko wydawane. Lata świetności przypadają na okres 2000-2002, gdy grupa kształtowała miejscową scenę melodyjnego, heroicznego power metalu z wokalistą i gitarzystą Eduardo Marquesem. Potem bez niego bywało różnie, po wydaniu po bardzo długiej przerwie czwartej płyty "The Battle Sanctuary" w roku 2015 o grupie ucichło, teraz jednak wraca ona z Eduardo w składzie z LP "The Dragonheart's Tale", który zostanie wydany przez włoską wytwórnię Rockshots Records 25 sierpnia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzeba od razu powiedzieć, że jeśli kiedyś śpiew Eduardo Marquesa mógł wzbudzać określone kontrowersje, to tym razem wypada on bardzo dobrze, a czasem znakomicie, a jego finezyjne sola, niekiedy zabarwione niezobowiązującą nutą neoklasyki, są wysokiej klasy i nawet ciekawsze niż te z początkowego okresu działalności zespołu. Gościnnie wystąpił tu w bojowym, power metalowym Ghost of the Storm jako wokalista Henning Basse (METALIUM, FIREWIND), ale co ciekawe, Marques wypada od niego lepiej... Album podzielony jest narracjami na rozdziały, trudno tu jednak mówić o jakimś typowym koncepcie, choć sporo z tych opowieści jest powiązanych z morzem czyli także z piratami i zespół chyba się bardzo dobrze bawi korzystając z riffów RUNNING WILD w Under the Black Flag. Wykonanie tych wszystkich kompozycji jest bardzo dobre, niemniej ta grupa ma po prostu pewien pułap możliwości tworzenia atrakcyjnych melodii i ten pułap jest ustawiony na dobrym tylko poziomie. Bo kolejny numer epoki żagla Barbarian Armada jest po prostu dobry w swoim gatunku i nic ponadto.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidnie, melodyjnie i umiarkowanie epicko jest w akcie II, Eric, the Red zagrany został w manierze power/folka z morską bryzą w tle, natomiast Westgate Battlefield trochę rozczarowuje takim siłowym, choć silącym się na przebojowy power metalem. W akcie III twardo i w manierze RUNING WILD, i z melodyjną energią grają w umiarkowanym tempie w The Devil Is by My Side lecz speed/power metalowe ataki w Plague Maker są lepsze, a refren znakomity i przypomina najlepsze refreny ekip włoskich, takich jak BLACK CORSAIR czy GREAT MASTER, które też sięgały po tematykę morskiej przygody. Być może jest to najlepszy refren w długiej historii DRAGONHEART!</div>
<div style="text-align: justify;">Finał jest taki sobie. Takie szanty stylizowane na balladę barda w The Ballad of John Cursed i taki przekolorowany i cukierkowy song Early Days w stylu AVANTASIA. Mogło być lepiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochwalić należy soczysty sound, oraz bardzo czytelny mix, co w sumie nie dziwi, bo ta grupa zawsze miała produkcję na wysokim poziomie. Tu jak zwykle na wysokości zadania stanął Fredrik Nordström w swoim Studio Fredman w szwedzkim Göteborgu.</div>
<div style="text-align: justify;">Bezpretensjonalny album z muzyką w modnej od jakiegoś czasu ponownie morskiej, przygodowej tematyce i stylistyce. Dobry powrót spisanej już przez wielu na straty ekipy z Kurytyby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 6.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span><br />
<br />
 </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Dragonheart - The Dragonheart's Tale  (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/7/1147435.jpg?5013" border="0" alt="[Obrazek: 1147435.jpg?5013]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Hangman Willy's Tavern 01:04</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragonheart's Tale 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.Act 1: Sea, Waves and Gunpowder 00:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Under the Black Flag 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ghost of the Storm 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Barbarian Armada 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Act 2: Battle, Honor and Blood 00:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Eric, the Red 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">9.Westgate Battlefield 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Act 3: Magic, Anvil and Fire 00:12</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Devil Is by My Side 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">12.Plague Maker 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">13.Finale: The Bard 00:27</div>
<div style="text-align: justify;">14.The Ballad of John Cursed 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">15.Early Days 03:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Eduardo Marques - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Caporasso - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Felipe Mata - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thiago Mussi - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">DRAGONHEART to niewątpliwie legenda brazylijskiego power metalu, choć poza Brazylią jego albumy były bardzo rzadko wydawane. Lata świetności przypadają na okres 2000-2002, gdy grupa kształtowała miejscową scenę melodyjnego, heroicznego power metalu z wokalistą i gitarzystą Eduardo Marquesem. Potem bez niego bywało różnie, po wydaniu po bardzo długiej przerwie czwartej płyty "The Battle Sanctuary" w roku 2015 o grupie ucichło, teraz jednak wraca ona z Eduardo w składzie z LP "The Dragonheart's Tale", który zostanie wydany przez włoską wytwórnię Rockshots Records 25 sierpnia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzeba od razu powiedzieć, że jeśli kiedyś śpiew Eduardo Marquesa mógł wzbudzać określone kontrowersje, to tym razem wypada on bardzo dobrze, a czasem znakomicie, a jego finezyjne sola, niekiedy zabarwione niezobowiązującą nutą neoklasyki, są wysokiej klasy i nawet ciekawsze niż te z początkowego okresu działalności zespołu. Gościnnie wystąpił tu w bojowym, power metalowym Ghost of the Storm jako wokalista Henning Basse (METALIUM, FIREWIND), ale co ciekawe, Marques wypada od niego lepiej... Album podzielony jest narracjami na rozdziały, trudno tu jednak mówić o jakimś typowym koncepcie, choć sporo z tych opowieści jest powiązanych z morzem czyli także z piratami i zespół chyba się bardzo dobrze bawi korzystając z riffów RUNNING WILD w Under the Black Flag. Wykonanie tych wszystkich kompozycji jest bardzo dobre, niemniej ta grupa ma po prostu pewien pułap możliwości tworzenia atrakcyjnych melodii i ten pułap jest ustawiony na dobrym tylko poziomie. Bo kolejny numer epoki żagla Barbarian Armada jest po prostu dobry w swoim gatunku i nic ponadto.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidnie, melodyjnie i umiarkowanie epicko jest w akcie II, Eric, the Red zagrany został w manierze power/folka z morską bryzą w tle, natomiast Westgate Battlefield trochę rozczarowuje takim siłowym, choć silącym się na przebojowy power metalem. W akcie III twardo i w manierze RUNING WILD, i z melodyjną energią grają w umiarkowanym tempie w The Devil Is by My Side lecz speed/power metalowe ataki w Plague Maker są lepsze, a refren znakomity i przypomina najlepsze refreny ekip włoskich, takich jak BLACK CORSAIR czy GREAT MASTER, które też sięgały po tematykę morskiej przygody. Być może jest to najlepszy refren w długiej historii DRAGONHEART!</div>
<div style="text-align: justify;">Finał jest taki sobie. Takie szanty stylizowane na balladę barda w The Ballad of John Cursed i taki przekolorowany i cukierkowy song Early Days w stylu AVANTASIA. Mogło być lepiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochwalić należy soczysty sound, oraz bardzo czytelny mix, co w sumie nie dziwi, bo ta grupa zawsze miała produkcję na wysokim poziomie. Tu jak zwykle na wysokości zadania stanął Fredrik Nordström w swoim Studio Fredman w szwedzkim Göteborgu.</div>
<div style="text-align: justify;">Bezpretensjonalny album z muzyką w modnej od jakiegoś czasu ponownie morskiej, przygodowej tematyce i stylistyce. Dobry powrót spisanej już przez wielu na straty ekipy z Kurytyby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 6.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span><br />
<br />
 </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Darklon]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4013</link>
			<pubDate>Wed, 07 Jun 2023 22:01:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4013</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Darklon - Rise from Death (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/9/1/1/791188.jpg?1850" border="0" alt="[Obrazek: 791188.jpg?1850]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Behead 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Arise Chariot 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.Darklon 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sectarian of Blood 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">5.Guilotine 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.On the Ashes I Stand 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Serpent King 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hammer on the Nail 04:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nikos Protonotarios - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Dave K. Krasonis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christos Stergianidis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Νikos Papavasilis - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten powstał w roku 2017, przy czym połowę składu tworzyli członkowie PALADINE - Christos Stergianidis i Nikos Protonotarios, a liderem ekipy był Dave K. Krasonis. Grupa debiutowała niedługim, choć zawierającym osiem kompozycji albumem "Rise from Death" wydanym początkowo jako digital w sierpniu 2019, a w listopadzie na CD przez Eat Metal Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie mocno zbliżają się do takich grup greckich jak chociażby MARAUDER, gdy gra bardziej rycersko i epicko i na pewno słychać z tego powodu także wyraźne echa stylu amerykańskiego, wywodzącego się z muzycznej filozofii MANILLA ROAD i zespołów się na nim wzorujących. Gdy melodie są udane, a duch grecki w heroizmie przeważa nad amerykańskim, to bardzo dobrze się prezentują Behead i Behead, pełne bojowego ducha, melodyjne i podniosłe kompozycje, ubarwione dodatkowo oczywiście jak zwykle znakomitym wokalem Nicka "The Metalizer" Protonotariosa. Ponadto słychać, że i Dave to gitarzysta kompetentny w tym co robi, a w solach nader interesujący w fantazyjnych zagrywkach na sporej szybkości. Wydaje się, że mamy do czynienia z kolejnym wybitnym zespołem z heroicznego nurtu metalowego z Hellady, ale niby sztandarowy dla zespołu Darklon zupełnie rozczarowuje brakiem pomysłu na coś godnego uwagi w gatunku i nawet starania Nikosa tu niewiele mogą pomóc. Podobnie Sectarian of Blood jest jak na warunki greckie bardzo toporny w zwrotkach i ratuje go wolniejszy, bardziej uroczysty refren. Agresywne riffowanie w zwrotkach nie sprawia jednak na tyle dobrego wrażenia, by uznać tę kompozycję za w pełni satysfakcjonującą. Starają się godzić USA i styl grecki, ale to się rzadko kiedy komukolwiek udaje. Ponawiają taką synkretyczną próbę w Guilotine, ale to zasadniczo ponura i pełna surowości próba otworzenia stylu MANILLA ROAD ze średnio późnego okresu działalności. Dlatego dobrze metalu greckiego z natury, że wolniejszy, wybornie zaśpiewany przez Nikosa On the Ashes I Stand ma tak dobrze wyważone w wolniejszym stylu zwrotki z nieco szybszym heavy/power metalowym atakiem w refrenach. Całkiem zgrabnie brzmi rytmiczny, pełen drobnych wartości i z chóralnym refrenem The Serpent King, a na koniec Hammer on the Nail jest szybszy i ogólnie najostrzejszy gitarowo ze wszystkich kompozycji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realnie jest to muzyka dosyć prosta, melodyjna, ale surowa w przekazie i jednak nieco jednostajna. Można też mieć pewne zastrzeżenia do nadmiernej ostrości soundu gitary i zbyt głuchych bębnów choć, co ciekawe, blachy brzmią bardzo dobrze. W sumie album więcej niż dobry, ale na tle potężnych greckich ekip z kręgu epickiego heavy i power metalu wypada raczej skromnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten skład nie utrzymał się, bo w latach 2019-2020 członkowie PALADINE zrezygnowali z dalszej współpracy z Krasonisem i w działalności nagraniowej DARLKON nastąpiła kilkuletnia przerwa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 07.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Darklon - Rise from Death (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/9/1/1/791188.jpg?1850" border="0" alt="[Obrazek: 791188.jpg?1850]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Behead 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Arise Chariot 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.Darklon 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sectarian of Blood 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">5.Guilotine 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.On the Ashes I Stand 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Serpent King 03:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hammer on the Nail 04:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nikos Protonotarios - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Dave K. Krasonis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christos Stergianidis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Νikos Papavasilis - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten powstał w roku 2017, przy czym połowę składu tworzyli członkowie PALADINE - Christos Stergianidis i Nikos Protonotarios, a liderem ekipy był Dave K. Krasonis. Grupa debiutowała niedługim, choć zawierającym osiem kompozycji albumem "Rise from Death" wydanym początkowo jako digital w sierpniu 2019, a w listopadzie na CD przez Eat Metal Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie mocno zbliżają się do takich grup greckich jak chociażby MARAUDER, gdy gra bardziej rycersko i epicko i na pewno słychać z tego powodu także wyraźne echa stylu amerykańskiego, wywodzącego się z muzycznej filozofii MANILLA ROAD i zespołów się na nim wzorujących. Gdy melodie są udane, a duch grecki w heroizmie przeważa nad amerykańskim, to bardzo dobrze się prezentują Behead i Behead, pełne bojowego ducha, melodyjne i podniosłe kompozycje, ubarwione dodatkowo oczywiście jak zwykle znakomitym wokalem Nicka "The Metalizer" Protonotariosa. Ponadto słychać, że i Dave to gitarzysta kompetentny w tym co robi, a w solach nader interesujący w fantazyjnych zagrywkach na sporej szybkości. Wydaje się, że mamy do czynienia z kolejnym wybitnym zespołem z heroicznego nurtu metalowego z Hellady, ale niby sztandarowy dla zespołu Darklon zupełnie rozczarowuje brakiem pomysłu na coś godnego uwagi w gatunku i nawet starania Nikosa tu niewiele mogą pomóc. Podobnie Sectarian of Blood jest jak na warunki greckie bardzo toporny w zwrotkach i ratuje go wolniejszy, bardziej uroczysty refren. Agresywne riffowanie w zwrotkach nie sprawia jednak na tyle dobrego wrażenia, by uznać tę kompozycję za w pełni satysfakcjonującą. Starają się godzić USA i styl grecki, ale to się rzadko kiedy komukolwiek udaje. Ponawiają taką synkretyczną próbę w Guilotine, ale to zasadniczo ponura i pełna surowości próba otworzenia stylu MANILLA ROAD ze średnio późnego okresu działalności. Dlatego dobrze metalu greckiego z natury, że wolniejszy, wybornie zaśpiewany przez Nikosa On the Ashes I Stand ma tak dobrze wyważone w wolniejszym stylu zwrotki z nieco szybszym heavy/power metalowym atakiem w refrenach. Całkiem zgrabnie brzmi rytmiczny, pełen drobnych wartości i z chóralnym refrenem The Serpent King, a na koniec Hammer on the Nail jest szybszy i ogólnie najostrzejszy gitarowo ze wszystkich kompozycji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realnie jest to muzyka dosyć prosta, melodyjna, ale surowa w przekazie i jednak nieco jednostajna. Można też mieć pewne zastrzeżenia do nadmiernej ostrości soundu gitary i zbyt głuchych bębnów choć, co ciekawe, blachy brzmią bardzo dobrze. W sumie album więcej niż dobry, ale na tle potężnych greckich ekip z kręgu epickiego heavy i power metalu wypada raczej skromnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten skład nie utrzymał się, bo w latach 2019-2020 członkowie PALADINE zrezygnowali z dalszej współpracy z Krasonisem i w działalności nagraniowej DARLKON nastąpiła kilkuletnia przerwa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 07.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dying Phoenix]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3997</link>
			<pubDate>Fri, 12 May 2023 15:50:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3997</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dying Phoenix - Winter Is Coming (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/0/2/1102977.jpg?5133" border="0" alt="[Obrazek: 1102977.jpg?5133]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Valar Morghulis 01:19      <br />
2. Weaver of Lies 04:03       <br />
3. Who Owns the North 04:03      <br />
4. Saturnine Days 04:54      <br />
5. Mother of Dragons 04:11      <br />
6. All Men Must Die 02:44      <br />
7. Dead Faces Blue 04:20      <br />
8. All for the Throne 04:55      <br />
9. Attack the Wall 03:23      <br />
10. Deep Down Below 04:12      <br />
11. The Wild 04:01      <br />
12. Valar Dohaeris 03:37 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Symphonic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Pat St. James - śpiew<br />
Erica Bianca - śpiew<br />
Moran Magal - śpiew, pianino, instrumenty klawiszowe<br />
Lea Ciara Czullay - gitara<br />
Rhavin Grobert - bas<br />
Lucas Zacharias - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Powstanie zespołu datuje się na 2007 rok i tak naprawdę niewiele poza tym wiadomo, jeśli chodzi o początki działalności. Pat St. James miał wizję, w realizacji której pomógł mu znany obecnie z KAMELOT klawiszowiec Oliver Palotai, który jest współtwórcą kompozycji i orkiestracji. Skład udało się zebrać w 2019 roku i realna kariera grupy rozpoczęła się dopiero w 2022 roku, kiedy materiał stawał się rzeczywistością w studio nagraniowym.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zostanie wydany przez El Puerto Records 26 maja 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś z KAMELOT jest tutaj na pewno i to słychać w wielu miejscach, chociaż, co ciekawe, nie jest to tak przeintelektualizowane jak ostatnie płyty amerykańskiej formacji. Kompozycje są znacznie gładsze i z mocniej zaakcentowanymi melodiami w refrenach, co słychać już w Weaver of Lies, w którym słyszalna jest też delikatność FIREWING. Podobnie w Who Own the North, ale to są utwory tylko dobre i gdyby ten album był taki w całości, to trudno by było go uznać za warty uwagi.</div>
<div style="text-align: justify;">Część środkowa płyty to jej najmocniejszy i najjaśniejszy punkt. Saturnine Days jest absolutnie bezbłędny w swojej łagodności i tym, jak się rozwija. Można było mieć wątpliwości co do Erica Bianca, ale tutaj lśni i błyszczy, podobnie jak Pat St. James, który ma głos o sporym zasięgu, szczery i łagodny, spokojny, kojący. Ładnie się uzupełniają i o wiele za mało jest na tym LP takich utwórów. Bardzo dobry jest też bardziej tradycyjny i rozbujany Mother of Dragons z rewelacyjnym refrenem. Cudo i arcydzieło. Jeśli jednak kogoś zastanawiało, gdzie w tym Niemcy, to odpowiedź pada w fatalnym All Men Must Die, który brzmi momentami bardziej jak pijacki TANKARD, tylko jeszcze gorszy wokalnie, a Dead Faces Blue to nic innego jak Zagłębie Ruhry i BLIND GUARDIAN. Definicja poprawności.</div>
<div style="text-align: justify;">Udany jest za to All for the Throne, dramatyczny i w delikatnych refrenach wypadają świetnie, rdzennie teutoński heavy metal Attack the Wall wychodzi niestety tutaj bardzo blado i orkiestracje bardziej uwypuklają brak pomysłu na melodię. Bardziej filmowym urozmaiceniem miało być Deep Down Below, ale zabrakło tutaj przepychu i wokalnego nacisku DAMNATION ANGELS, nacisku na melodię RHAPSODY oraz emocji KAMELOT. Bezpieczny obszar progressive, niestety bez fajerwerków i emocji.</div>
<div style="text-align: justify;">The Wild to ogniskowa ballada, typowa dla BLIND GUARDIAN, dobra, ale nie tak porywająca jak to, co przy akustykach robiło KIUAS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie autorstwa Olivera Palotai oczywiście dobre i bez zaskoczenia. To doświadczony muzyk i dobrze wie, kiedy i co należy wyeksponować. Może przydałaby się większa głębia, ponieważ momentami można odnieść wrażenie, że jest to dość jednoplanowe. Wokaliści krystalicznie czyści, ale momentami jednak za bardzo przytłoczeni przez instrumenty, kiedy za dużo się dzieje. Orkiestracje autorstwa Palotai udane, ale są chwile, kiedy jest ich za mało i nie ma tutaj dalszych planów, przez co wszystko brzmi płasko. To słychać najbardziej w krużgankowych momentach inspirowanych BLIND GUARDIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrane i zaśpiewane to zostało bardzo dobrze, nie ma tutaj przerostu formy nad treścią, mimo concept albumu na podstawie Gry o Tron i dobrze, że nie jest on tutaj głównym planem oraz nie ma żadnych wydumanych narracji, jak to często przy takich LP bywa.</div>
<div style="text-align: justify;">Czegoś zabrakło. Może zdecydowania co do kierunku i wyszła płyta delikatnie i niepotrzebnie eklektyczna. Może bogatszych aranżacji. A może większej ilości tak znakomitych dialogów jak w Saturnine Days i Mother of Dragons, które pokazują, że w tym zespole drzemie potencjał i stać ich na coś więcej niż niemiecka poprawność czy przekombinowany progressive bez historii.</div>
<div style="text-align: justify;">Te dwie kompozycje wzbudzają zachwyt i apetyt na więcej, tym grupa przykuwa uwagę i w tę stronę powinna iść.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodyjnego, romantycznego, symfonicznego, a co najważniejsze przebojowego power metalu jak w tych utworach nigdy za wiele.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni El Puerto Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Dying Phoenix - Winter Is Coming (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/0/2/1102977.jpg?5133" border="0" alt="[Obrazek: 1102977.jpg?5133]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Valar Morghulis 01:19      <br />
2. Weaver of Lies 04:03       <br />
3. Who Owns the North 04:03      <br />
4. Saturnine Days 04:54      <br />
5. Mother of Dragons 04:11      <br />
6. All Men Must Die 02:44      <br />
7. Dead Faces Blue 04:20      <br />
8. All for the Throne 04:55      <br />
9. Attack the Wall 03:23      <br />
10. Deep Down Below 04:12      <br />
11. The Wild 04:01      <br />
12. Valar Dohaeris 03:37 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Symphonic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Pat St. James - śpiew<br />
Erica Bianca - śpiew<br />
Moran Magal - śpiew, pianino, instrumenty klawiszowe<br />
Lea Ciara Czullay - gitara<br />
Rhavin Grobert - bas<br />
Lucas Zacharias - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Powstanie zespołu datuje się na 2007 rok i tak naprawdę niewiele poza tym wiadomo, jeśli chodzi o początki działalności. Pat St. James miał wizję, w realizacji której pomógł mu znany obecnie z KAMELOT klawiszowiec Oliver Palotai, który jest współtwórcą kompozycji i orkiestracji. Skład udało się zebrać w 2019 roku i realna kariera grupy rozpoczęła się dopiero w 2022 roku, kiedy materiał stawał się rzeczywistością w studio nagraniowym.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zostanie wydany przez El Puerto Records 26 maja 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś z KAMELOT jest tutaj na pewno i to słychać w wielu miejscach, chociaż, co ciekawe, nie jest to tak przeintelektualizowane jak ostatnie płyty amerykańskiej formacji. Kompozycje są znacznie gładsze i z mocniej zaakcentowanymi melodiami w refrenach, co słychać już w Weaver of Lies, w którym słyszalna jest też delikatność FIREWING. Podobnie w Who Own the North, ale to są utwory tylko dobre i gdyby ten album był taki w całości, to trudno by było go uznać za warty uwagi.</div>
<div style="text-align: justify;">Część środkowa płyty to jej najmocniejszy i najjaśniejszy punkt. Saturnine Days jest absolutnie bezbłędny w swojej łagodności i tym, jak się rozwija. Można było mieć wątpliwości co do Erica Bianca, ale tutaj lśni i błyszczy, podobnie jak Pat St. James, który ma głos o sporym zasięgu, szczery i łagodny, spokojny, kojący. Ładnie się uzupełniają i o wiele za mało jest na tym LP takich utwórów. Bardzo dobry jest też bardziej tradycyjny i rozbujany Mother of Dragons z rewelacyjnym refrenem. Cudo i arcydzieło. Jeśli jednak kogoś zastanawiało, gdzie w tym Niemcy, to odpowiedź pada w fatalnym All Men Must Die, który brzmi momentami bardziej jak pijacki TANKARD, tylko jeszcze gorszy wokalnie, a Dead Faces Blue to nic innego jak Zagłębie Ruhry i BLIND GUARDIAN. Definicja poprawności.</div>
<div style="text-align: justify;">Udany jest za to All for the Throne, dramatyczny i w delikatnych refrenach wypadają świetnie, rdzennie teutoński heavy metal Attack the Wall wychodzi niestety tutaj bardzo blado i orkiestracje bardziej uwypuklają brak pomysłu na melodię. Bardziej filmowym urozmaiceniem miało być Deep Down Below, ale zabrakło tutaj przepychu i wokalnego nacisku DAMNATION ANGELS, nacisku na melodię RHAPSODY oraz emocji KAMELOT. Bezpieczny obszar progressive, niestety bez fajerwerków i emocji.</div>
<div style="text-align: justify;">The Wild to ogniskowa ballada, typowa dla BLIND GUARDIAN, dobra, ale nie tak porywająca jak to, co przy akustykach robiło KIUAS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie autorstwa Olivera Palotai oczywiście dobre i bez zaskoczenia. To doświadczony muzyk i dobrze wie, kiedy i co należy wyeksponować. Może przydałaby się większa głębia, ponieważ momentami można odnieść wrażenie, że jest to dość jednoplanowe. Wokaliści krystalicznie czyści, ale momentami jednak za bardzo przytłoczeni przez instrumenty, kiedy za dużo się dzieje. Orkiestracje autorstwa Palotai udane, ale są chwile, kiedy jest ich za mało i nie ma tutaj dalszych planów, przez co wszystko brzmi płasko. To słychać najbardziej w krużgankowych momentach inspirowanych BLIND GUARDIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrane i zaśpiewane to zostało bardzo dobrze, nie ma tutaj przerostu formy nad treścią, mimo concept albumu na podstawie Gry o Tron i dobrze, że nie jest on tutaj głównym planem oraz nie ma żadnych wydumanych narracji, jak to często przy takich LP bywa.</div>
<div style="text-align: justify;">Czegoś zabrakło. Może zdecydowania co do kierunku i wyszła płyta delikatnie i niepotrzebnie eklektyczna. Może bogatszych aranżacji. A może większej ilości tak znakomitych dialogów jak w Saturnine Days i Mother of Dragons, które pokazują, że w tym zespole drzemie potencjał i stać ich na coś więcej niż niemiecka poprawność czy przekombinowany progressive bez historii.</div>
<div style="text-align: justify;">Te dwie kompozycje wzbudzają zachwyt i apetyt na więcej, tym grupa przykuwa uwagę i w tę stronę powinna iść.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodyjnego, romantycznego, symfonicznego, a co najważniejsze przebojowego power metalu jak w tych utworach nigdy za wiele.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni El Puerto Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>