<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - E]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 10:04:02 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Executioner Steel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4541</link>
			<pubDate>Sat, 29 Nov 2025 01:59:33 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4541</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Executioner Steel</span><span style="font-weight: bold;"> - Rage of the Thunderstorm (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383862.jpg?4559" border="0" alt="[Obrazek: 1383862.jpg?4559]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Awakening 02:34<br />
2. Rage Of The Thunderstorm 05:36<br />
3. Warriors Of Steel  03:36<br />
4. March To War 01:01<br />
5. Defenders Of Metal 05:04<br />
6. Heralds Of The Sword 06:07<br />
7. Wrath Of Desire 07:42<br />
8. Valiant Queen 06:34<br />
9. Ragnarok 06:07<br />
10. Keepers Of The Eternal Flame 06:07<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Bangladesz<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Uzzair K. Xion - śpiew<br />
Saif Saleh - gitara<br />
Marzuk Ahmed Khan Mojlish - bas<br />
Rehan Hossain Tamal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Bangladesz ma skromną scenę metalową i założony EXECUTIONER STEEL ma zamiar to zmienić, podpisując kontrakt z amerykańską wytwórnią Stormspell Records, która wydała debiut 28 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Prosty, nieskomplikowany heavy metal amerykański w stylu MANOWAR wita już w Rage Of The Thunderstorm, w którym jest też coś z BATTLERAGE, szczególnie w rozbudowanych i długich partiach gitarowych. Warriors Of Steel to prostoduszny true metal, szczery i ze skromnymi, wycofanymi planami symfonicznymi, gdzie Uzzair K. Xion prezentuje się jako wokalista dobry, może delikatnie nieokrzesany w barbarzyńskim stylu, kiedy wchodzi w wyższe rejestry. Heralds of the Sword to instrumentalny hołd dla MANOWAR, który jednak nie musiał trwać ponad sześć minut, ponieważ nie ma tutaj zbyt wielu interesujących motywów czy techczninej prezentacji, a co najwyżej cytaty i odniesienia do Amerykanów. Celem tej kompozycji jest podział na dwie części i po pożegnaniu się z MANOWAR wkraczamy w rejony MANILLA ROAD w surowym, podniosłym Wrath of Desire. Tutaj wokalista prezentuje się bardzo dobrze, prowadząc to stoicką, chłodną manierą. Saif Saleh to dobry gitarzysta, który rozumie stylistykę epickiego heavy metalu i jego ornamentacje są tutaj bardzo dobre, bez niepotrzebnych i przesadnych kombinacji, tak jak sekcja rytmiczna ma moc i wyczucie, szczególnie, kiedy uderzają w bardziej epickie rejony. Później jednak jest już gorzej i słabiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy grają  prosty heavy metal amerykański, jak Valiant Queen, to za dużo tutaj jest BROCAS HELM czy CIRITH UNGOL i szkoda tutaj najbardziej podniosłej partii środkowej w stylu MANILLA ROAD. Najsłabsza kompozycja na tym albumie, która burzy rycerską konstrukcję na rzecz materiału do radia czy na singiel. Niezbyt porywający jest też prosty Ragnarok, z kolei Keepers Of The Eternal Flame tosześć minut narracji, kompletnie niepotrzebnej i zbędnej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jak na skromne środki, perkusja ustawiona klasycznie z syczącymi talerzami, chociaż wokalista niekoniecznie musiał być wysunięty na pierwszy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry hołd dla heavy metalu lat 80. ze stolicy Bangladeszu, na którym nie należy doszukiwać się oryginalności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Executioner Steel</span><span style="font-weight: bold;"> - Rage of the Thunderstorm (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383862.jpg?4559" border="0" alt="[Obrazek: 1383862.jpg?4559]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Awakening 02:34<br />
2. Rage Of The Thunderstorm 05:36<br />
3. Warriors Of Steel  03:36<br />
4. March To War 01:01<br />
5. Defenders Of Metal 05:04<br />
6. Heralds Of The Sword 06:07<br />
7. Wrath Of Desire 07:42<br />
8. Valiant Queen 06:34<br />
9. Ragnarok 06:07<br />
10. Keepers Of The Eternal Flame 06:07<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Bangladesz<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Uzzair K. Xion - śpiew<br />
Saif Saleh - gitara<br />
Marzuk Ahmed Khan Mojlish - bas<br />
Rehan Hossain Tamal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Bangladesz ma skromną scenę metalową i założony EXECUTIONER STEEL ma zamiar to zmienić, podpisując kontrakt z amerykańską wytwórnią Stormspell Records, która wydała debiut 28 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Prosty, nieskomplikowany heavy metal amerykański w stylu MANOWAR wita już w Rage Of The Thunderstorm, w którym jest też coś z BATTLERAGE, szczególnie w rozbudowanych i długich partiach gitarowych. Warriors Of Steel to prostoduszny true metal, szczery i ze skromnymi, wycofanymi planami symfonicznymi, gdzie Uzzair K. Xion prezentuje się jako wokalista dobry, może delikatnie nieokrzesany w barbarzyńskim stylu, kiedy wchodzi w wyższe rejestry. Heralds of the Sword to instrumentalny hołd dla MANOWAR, który jednak nie musiał trwać ponad sześć minut, ponieważ nie ma tutaj zbyt wielu interesujących motywów czy techczninej prezentacji, a co najwyżej cytaty i odniesienia do Amerykanów. Celem tej kompozycji jest podział na dwie części i po pożegnaniu się z MANOWAR wkraczamy w rejony MANILLA ROAD w surowym, podniosłym Wrath of Desire. Tutaj wokalista prezentuje się bardzo dobrze, prowadząc to stoicką, chłodną manierą. Saif Saleh to dobry gitarzysta, który rozumie stylistykę epickiego heavy metalu i jego ornamentacje są tutaj bardzo dobre, bez niepotrzebnych i przesadnych kombinacji, tak jak sekcja rytmiczna ma moc i wyczucie, szczególnie, kiedy uderzają w bardziej epickie rejony. Później jednak jest już gorzej i słabiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy grają  prosty heavy metal amerykański, jak Valiant Queen, to za dużo tutaj jest BROCAS HELM czy CIRITH UNGOL i szkoda tutaj najbardziej podniosłej partii środkowej w stylu MANILLA ROAD. Najsłabsza kompozycja na tym albumie, która burzy rycerską konstrukcję na rzecz materiału do radia czy na singiel. Niezbyt porywający jest też prosty Ragnarok, z kolei Keepers Of The Eternal Flame tosześć minut narracji, kompletnie niepotrzebnej i zbędnej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jak na skromne środki, perkusja ustawiona klasycznie z syczącymi talerzami, chociaż wokalista niekoniecznie musiał być wysunięty na pierwszy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry hołd dla heavy metalu lat 80. ze stolicy Bangladeszu, na którym nie należy doszukiwać się oryginalności.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Endless]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4408</link>
			<pubDate>Fri, 07 Jun 2024 23:03:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4408</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Endless - The Truth, the Chaos, the Insanity (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/6/0/5/560585.jpg?0027" border="0" alt="[Obrazek: 560585.jpg?0027]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A New Sunrise 01:02</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Code of Light 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.Will of Destiny 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Truth, the Chaos, the Insanity 06:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Black Veil of Madness 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Veins of Blood 06:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Save Me from Myself 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lady of the Lake 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">9.Under the Sun 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">10.Puppets on a Stage 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.A World Without Fantasy 07:17</div>
<div style="text-align: justify;">12.Celestial Dreams 05:44</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Vitor Veiga - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Cristiano Moura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luciano de Souza - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Reinaldo Araújo - gitara bsowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sérgio Sanchez - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Marcio Brito - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ENDLESS z Rio de Janeiro był zespołem drugiego rzutu brazylijskich ekip progressive power metalowych i w zasadzie tylko Vitor Veiga za sprawą AQUARIA był muzykiem szerzej znanym poza krajem. Jego skoncentrowanie na AQUARIA spowodowało, że ENDLESS po roku 2006 ucichł zupełnie. Veiga postanowił powrócić do idei ENDLESS, gdy opuścił AQUARIA w roku 2010, ale dopiero w marciu 2016 niemiecka wytwórnia Power Prog i japońska Avalon wydała trzeci album ENDLESS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to pod każdym względem płyta znacznie lepsza niż dwie poprzednie. Po pierwsze sam Veiga jest w najlepszej w życiu dyspozycji głosowej i ci, którzy zachwycali się nim w AQUARIA teraz dopiero mogli usłyszeć, co ten wokalista naprawdę potrafi. Kapitalny występ i dojrzały do melodyjnego power metalu, pełen głębi głos. Po drugie w zespole pojawił się niezwykle utalentowany gitarzysta Luciano de Souza i zdecydowanie duety z wybornym zawsze Cristiano Moura to ozdoba tej płyty.</div>
<div style="text-align: justify;">Być może zagrany w umiarkowanym tempie progresywnie epicki tytułowy The Truth, the Chaos, the Insanity oraz Lady of the Lake to po prostu bardzo dobre warsztatowo kompozycje o nieco sztywnym, akademickim charakterze, ale gdy tylko grają nieco szybciej, wykorzystując natarcia obu gitarzystów i specyficzne wykorzystanie fundamentu i ozdobników neoklasycznych to prezentują znakomite, pełne energii i treści utwory The Code of Light i Will of Destiny, przy czym The Code of Light to autentyczne arcydzieło elegancji. Zresztą, także takie swobodnie zagrane, lekko romantyczne utwory w brazylijskiej manierze o świetnych melodiach i to nie tylko refrenów, jak Black Veil of Madness, Save Me from Myself czy Puppets on a Stage to także ogromna elegancja wykonania i aranżacji. Poruszający dostojny i nastrojowy, a może nawet patetyczny Veins of Blood to killer z tego albumu. Tu się nasuwa skojarzenie z metalem o cechach neoklasycznym ze Szwecji i Finlandii. Patos w spokojnych barwach... Przepiękne... Zresztą także w elegijnym miarowym Under the Sun z pięknym planem klawiszowym, a trzeba zaznaczyć, że ogólnie te instrumenty mają na tym LP znaczenie zdecydowanie drugoplanowe i jest to gitarowy album. Misterne partie gitarowe w tych wszystkich utworach urzekają na równi ze wspaniałymi partiami wokalnymi Vitor Veiga, a wszystko to zawsze idzie w parze. Także w najdłuższym A World Without Fantasy i tu ta łagodnie podana epicka historia fantasy zachwyca pastelowymi barwami, niuansami i pełną inwencji częścią instrumentalną. Jest jeszcze raz na koniec bardzo brazylijski, w dumnym patetycznym przekazie i łagodności, styl zaprezentowany w Celestial Dreams i mamy na deser jeszcze jeden piękny emocjonalny refren. Może nawet najpiękniejszy ze wszystkich.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał Cristiano Moura, który niby specjalistą  inżynierem dźwięku nie był, ale zrobił kapitalny sound dla tego albumu. Bez zarzutu, wyrazisty dla każdego instrumentu oraz z doskonale wyeksponowanym wokalem. </div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2017 Veiga powraca do AQUARIA i zabiera ze sobą Luciano de Souza. ENDLESS istnieje nadal, ale już działalności nagraniowej nie przejawia. Tak czy inaczej, zespół nagrał jedną z najwybitniejszych płyt w kategorii melodic progressive power metal z Brazylii, album o formacie światowym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 7.06.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Endless - The Truth, the Chaos, the Insanity (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/6/0/5/560585.jpg?0027" border="0" alt="[Obrazek: 560585.jpg?0027]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A New Sunrise 01:02</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Code of Light 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.Will of Destiny 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Truth, the Chaos, the Insanity 06:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Black Veil of Madness 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Veins of Blood 06:37</div>
<div style="text-align: justify;">7.Save Me from Myself 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lady of the Lake 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">9.Under the Sun 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">10.Puppets on a Stage 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.A World Without Fantasy 07:17</div>
<div style="text-align: justify;">12.Celestial Dreams 05:44</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Vitor Veiga - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Cristiano Moura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luciano de Souza - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Reinaldo Araújo - gitara bsowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sérgio Sanchez - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Marcio Brito - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ENDLESS z Rio de Janeiro był zespołem drugiego rzutu brazylijskich ekip progressive power metalowych i w zasadzie tylko Vitor Veiga za sprawą AQUARIA był muzykiem szerzej znanym poza krajem. Jego skoncentrowanie na AQUARIA spowodowało, że ENDLESS po roku 2006 ucichł zupełnie. Veiga postanowił powrócić do idei ENDLESS, gdy opuścił AQUARIA w roku 2010, ale dopiero w marciu 2016 niemiecka wytwórnia Power Prog i japońska Avalon wydała trzeci album ENDLESS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to pod każdym względem płyta znacznie lepsza niż dwie poprzednie. Po pierwsze sam Veiga jest w najlepszej w życiu dyspozycji głosowej i ci, którzy zachwycali się nim w AQUARIA teraz dopiero mogli usłyszeć, co ten wokalista naprawdę potrafi. Kapitalny występ i dojrzały do melodyjnego power metalu, pełen głębi głos. Po drugie w zespole pojawił się niezwykle utalentowany gitarzysta Luciano de Souza i zdecydowanie duety z wybornym zawsze Cristiano Moura to ozdoba tej płyty.</div>
<div style="text-align: justify;">Być może zagrany w umiarkowanym tempie progresywnie epicki tytułowy The Truth, the Chaos, the Insanity oraz Lady of the Lake to po prostu bardzo dobre warsztatowo kompozycje o nieco sztywnym, akademickim charakterze, ale gdy tylko grają nieco szybciej, wykorzystując natarcia obu gitarzystów i specyficzne wykorzystanie fundamentu i ozdobników neoklasycznych to prezentują znakomite, pełne energii i treści utwory The Code of Light i Will of Destiny, przy czym The Code of Light to autentyczne arcydzieło elegancji. Zresztą, także takie swobodnie zagrane, lekko romantyczne utwory w brazylijskiej manierze o świetnych melodiach i to nie tylko refrenów, jak Black Veil of Madness, Save Me from Myself czy Puppets on a Stage to także ogromna elegancja wykonania i aranżacji. Poruszający dostojny i nastrojowy, a może nawet patetyczny Veins of Blood to killer z tego albumu. Tu się nasuwa skojarzenie z metalem o cechach neoklasycznym ze Szwecji i Finlandii. Patos w spokojnych barwach... Przepiękne... Zresztą także w elegijnym miarowym Under the Sun z pięknym planem klawiszowym, a trzeba zaznaczyć, że ogólnie te instrumenty mają na tym LP znaczenie zdecydowanie drugoplanowe i jest to gitarowy album. Misterne partie gitarowe w tych wszystkich utworach urzekają na równi ze wspaniałymi partiami wokalnymi Vitor Veiga, a wszystko to zawsze idzie w parze. Także w najdłuższym A World Without Fantasy i tu ta łagodnie podana epicka historia fantasy zachwyca pastelowymi barwami, niuansami i pełną inwencji częścią instrumentalną. Jest jeszcze raz na koniec bardzo brazylijski, w dumnym patetycznym przekazie i łagodności, styl zaprezentowany w Celestial Dreams i mamy na deser jeszcze jeden piękny emocjonalny refren. Może nawet najpiękniejszy ze wszystkich.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał Cristiano Moura, który niby specjalistą  inżynierem dźwięku nie był, ale zrobił kapitalny sound dla tego albumu. Bez zarzutu, wyrazisty dla każdego instrumentu oraz z doskonale wyeksponowanym wokalem. </div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2017 Veiga powraca do AQUARIA i zabiera ze sobą Luciano de Souza. ENDLESS istnieje nadal, ale już działalności nagraniowej nie przejawia. Tak czy inaczej, zespół nagrał jedną z najwybitniejszych płyt w kategorii melodic progressive power metal z Brazylii, album o formacie światowym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 7.06.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Emerald Eye]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4405</link>
			<pubDate>Mon, 03 Jun 2024 22:34:12 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4405</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Emerald Eye - Night Without Day (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/9/1229332.jpg?1719" border="0" alt="[Obrazek: 1229332.jpg?1719]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tabula Viridis 02:08</div>
<div style="text-align: justify;">2.Winged Woman 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Silken Throne 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Revenge of the Being 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Whirlwind 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.Feast and Famine 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hellstar 09:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu </div>
<div style="text-align: justify;">Brett Scott - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Ashlock - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vincent Camarillo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Poffinbarger - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Nolan Weber - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykański power metalowy VANLADE zawiesił swoją działalność w roku 2020. Tymczasem do roku 2023 stopniowo w nowo formowanym w Kansas City od 2019 EMERALD EYE pojawili się praktycznie wszyscy znaczący muzycy z VANLADE. Widocznie dobrze im się razem grało. Teraz pod szyldem EMERALD EYE wydali w 31 maja w wersji CD swój pierwszy album, który przedstawiła amerykańska wytwórnia Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trochę niezdecydowany stylistycznie instrumentalny Tabula Viridis wprowadza do power metalu, jaki ci muzycy prezentowali już w VANLADE. Tak, VANLADE Bis w Winged Woman -rozpoznawalny wokal Brett Scott intensywnie, ale niezbyt ciężkie gitary. Dużo melodii, heroizmu i chyba w tej kompozycji więcej niż w nagraniach VANLADE. Są klawiszowe echa i jest bardzo dobry początek albumu. I jeszcze lepiej w chwytliwym, szybkim Silken Throne. Brawurowo gitarzyści atakują, dzielnie wspiera ich głosem i klawiszami Scott. Wyborny, mega nośny refren, wysoko zaśpiewany i wysoko polatujący ku niebu! Neoklasyczna wstawka dodaje smaku i elegancji. I zwalniają do średnich temp w miarowym Revenge of the Being i pokazują, jak można grać heroicznie power metal w takim nieśpiesznym tempie, czarując detalami, w tym drugiego, klawiszowego planu. Jeszcze jeden kapitalny, dostojny tym razem refren!</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Ashlock z VANLADE chyba nic nie nagrał, ale w jego reinkarnacji pokazuje, że grać potrafi. Dużo wnosi do tych kompozycji. Swobodnie, wraz z Vincentem Camarillo, rozgrywa nostalgiczny, ale nadal power metalowy Whirlwind z partią melancholijną w stylu niemal gothic metalowym i jest to partia przepiękna. Feast and Famine to znowu coś bliższego VANLADE i ogólnie amerykańskiej estetyki power metalowej, tu w sposobie rozgrywania podobnym do CAULDRON BORN. Nie jestem fanem muzyki CAULDRON BORN i tylko natarcia gitarzystów są tu realnie godne uwagi. I na koniec kolos Hellstar z ambientowym wstępem klawiszowym. Potem tempo narasta, ale taki specyficzny klimat i rozległe plany czuje się cały czas. Trochę w tym progresywnej narracji, trochę mroku zaułków wielkiego miasta i jest to na pewno kompozycja ambitna, zdradzająca nieco inne zainteresowania zespołu. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby motyw przewodni był ciekawszy, a ten który jest, przypomina nieco styl starego QUEENSRYCHE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W kwestii samego soundu można mieć różne opinie. To generalnie sound VANLADE i nie w każdej kompozycji się do końca sprawdza. Chodzi przede wszystkim o same gitary.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby nie odmienny Hellstar oraz Feast and Famine, to można by ich porównać do ARMORY. Inspiracje i pomysły inne niż w przypadku VANLADE, ale to jest zespół znacznie lepszy niż VANLADE. Wielki hit - Silken Throne. US/Euro Power z Kansas City godny polecenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 3.06.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania za udostępnienie tego albumu wytwórni Stormspell Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Emerald Eye - Night Without Day (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/9/1229332.jpg?1719" border="0" alt="[Obrazek: 1229332.jpg?1719]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tabula Viridis 02:08</div>
<div style="text-align: justify;">2.Winged Woman 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Silken Throne 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Revenge of the Being 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Whirlwind 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.Feast and Famine 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hellstar 09:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu </div>
<div style="text-align: justify;">Brett Scott - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Ashlock - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vincent Camarillo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Poffinbarger - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Nolan Weber - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykański power metalowy VANLADE zawiesił swoją działalność w roku 2020. Tymczasem do roku 2023 stopniowo w nowo formowanym w Kansas City od 2019 EMERALD EYE pojawili się praktycznie wszyscy znaczący muzycy z VANLADE. Widocznie dobrze im się razem grało. Teraz pod szyldem EMERALD EYE wydali w 31 maja w wersji CD swój pierwszy album, który przedstawiła amerykańska wytwórnia Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trochę niezdecydowany stylistycznie instrumentalny Tabula Viridis wprowadza do power metalu, jaki ci muzycy prezentowali już w VANLADE. Tak, VANLADE Bis w Winged Woman -rozpoznawalny wokal Brett Scott intensywnie, ale niezbyt ciężkie gitary. Dużo melodii, heroizmu i chyba w tej kompozycji więcej niż w nagraniach VANLADE. Są klawiszowe echa i jest bardzo dobry początek albumu. I jeszcze lepiej w chwytliwym, szybkim Silken Throne. Brawurowo gitarzyści atakują, dzielnie wspiera ich głosem i klawiszami Scott. Wyborny, mega nośny refren, wysoko zaśpiewany i wysoko polatujący ku niebu! Neoklasyczna wstawka dodaje smaku i elegancji. I zwalniają do średnich temp w miarowym Revenge of the Being i pokazują, jak można grać heroicznie power metal w takim nieśpiesznym tempie, czarując detalami, w tym drugiego, klawiszowego planu. Jeszcze jeden kapitalny, dostojny tym razem refren!</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Ashlock z VANLADE chyba nic nie nagrał, ale w jego reinkarnacji pokazuje, że grać potrafi. Dużo wnosi do tych kompozycji. Swobodnie, wraz z Vincentem Camarillo, rozgrywa nostalgiczny, ale nadal power metalowy Whirlwind z partią melancholijną w stylu niemal gothic metalowym i jest to partia przepiękna. Feast and Famine to znowu coś bliższego VANLADE i ogólnie amerykańskiej estetyki power metalowej, tu w sposobie rozgrywania podobnym do CAULDRON BORN. Nie jestem fanem muzyki CAULDRON BORN i tylko natarcia gitarzystów są tu realnie godne uwagi. I na koniec kolos Hellstar z ambientowym wstępem klawiszowym. Potem tempo narasta, ale taki specyficzny klimat i rozległe plany czuje się cały czas. Trochę w tym progresywnej narracji, trochę mroku zaułków wielkiego miasta i jest to na pewno kompozycja ambitna, zdradzająca nieco inne zainteresowania zespołu. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby motyw przewodni był ciekawszy, a ten który jest, przypomina nieco styl starego QUEENSRYCHE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W kwestii samego soundu można mieć różne opinie. To generalnie sound VANLADE i nie w każdej kompozycji się do końca sprawdza. Chodzi przede wszystkim o same gitary.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby nie odmienny Hellstar oraz Feast and Famine, to można by ich porównać do ARMORY. Inspiracje i pomysły inne niż w przypadku VANLADE, ale to jest zespół znacznie lepszy niż VANLADE. Wielki hit - Silken Throne. US/Euro Power z Kansas City godny polecenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 3.06.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania za udostępnienie tego albumu wytwórni Stormspell Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Eregion]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4351</link>
			<pubDate>Tue, 23 Apr 2024 20:42:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4351</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eregion - Non Omnis Moriar (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225464.jpg?4347" border="0" alt="[Obrazek: 1225464.jpg?4347]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kingdom of Heaven 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">2.Ride Forth 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Rival Kings 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Battle To Carry On 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Earendil The Mariner 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Earendil Star 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.Badon Hill 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Far My Land 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">9.Blood Brothers 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.England’s Fame 02:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dario Fontana - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gianluca De Lotto - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Colbacchini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Gianforte - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Muscarello - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory grający od roku 2012 turyński EREGION, który ma koncie już dwa albumy, kojarzony był ze skocznym rycerskim power folk ze smyczkami i męsko-damskimi duetami. Było to niezłe, ale to była też raczej druga liga krajowa w podobnym graniu. Ostatnio zespół zdecydował się coś zmienić. Smyczki nie są już tak ważne, zniknął głos żeński i ekipa postawiła na klasyczny włoski, heroiczny fantasy power metal w duchu GREAT MASTER z elementami WIND ROSE, z nowym wokalistą Dario Fontana, który swój pierwszy występ zaliczył jeszcze w połowie lat 90tych w grupie heavy metalowej BETRAYER, ale później już się nigdzie indziej nie pojawił. Będzie można go usłyszeć na albumie "Non Omnis Moriar", który znana włoska wytwórnia Rockshots Records oficjalnie zaprezentuje 24 maja bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klasyczny włoki rycerski melodic power metal, bez dodatków i odniesień do innych gatunków. Tak najkrócej można scharakteryzować to, co EREGION zagrał tu i zagrał to bardzo solidnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dwóch dynamicznie grających, trochę klawiszy i dosyć wysoki wokal Fontana. Energia w chwytliwym refrenie i jest udany początek w postaci Kingdom of Heaven. De Lotto i Colbacchini to bardzo zgrany duet gitarzystów, który potrafi wziąć na siebie ciężar budowania power metalowej struktury kompozycji i także to słychać w świetnym, rycerskim Ride Forth. Dobrze, bardzo dobrze śpiewa Dario Fontana, ale chórki, jakie mu towarzyszą, są znakomite i tworzą je Katija Di Giulio (ETERNAL SILENCE), Claudia Beltrame (DEGREES OF TRUTH, SILENT ANGEL) oraz Stefano Vallino (THE HEADLESS GHOST). Moc! Zdecydowanie najlepsze w historii kompozycje zespół tym razem przygotował i niszczą w kapitalnym, niemal manowarowym, potężnym refrenie (znowu dewastujące chórki) The Rival Kings. I do tego dewastacja w części z solowymi atakami gitarowymi. No coś podobnego, wspaniały epicki melodic power! </div>
<div style="text-align: justify;">Battle To Carry On z motywem orientalnym jest dobry, ale tylko, bo ten motyw jest taki sobie i tu zyskują głównie dzięki nieco bardziej klasycznemu refrenowi. Ładnie brzmi delikatny nostalgiczny i sentymentalny Earendil The Mariner i znakomicie to potem narasta aż do majestatycznego, hymnowego refrenu. I Earendil Star to przepiękna power metalowa kontynuacja tego tematu i tu najbardziej zapada w pamięć kolejny, starannie zaplanowany i zaaranżowany refren. Tak, tym razem ten zespół bardzo się do tego elementu przyłożył. Także w lekko folk/rycerskim Badon Hill z wybuchowym solem gitarowym. Kapitalnie wykorzystują ten rys power folk w super nośnym Far My Land i mamy tu jeszcze potężny męski refren wojowników, który może zatrząsnąć murami nawet największej twierdzy. A Blood Brothers po prostu urzeka. Po prostu! I trudno sobie wyobrazić celniejsze i bardziej poruszające zakończenie niż England’s Fame... Symfoniczny patos!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzeba powiedzieć, że cała ta ekipa zagrała swoje życiowe partie. Poza gitarzystami, także na ogromne brawa zasługuje sekcja rytmiczna, a zagrywki Andrea Muscarello w najszybszych kompozycjach budzą pozytywne zdumienie. Dario Fontana wyszedł z cienia po prawie 30 latach z podniesionym czołem i także jego występ należy uznać za bardzo udany.</div>
<div style="text-align: justify;">No i sound. Znakomity po prostu i wystarczy posłuchać, jak tu zrealizowano perkusję, nie mówiąc o mocnych, przyjemnie ostrych, ale i głębokich gitarach. Mix niesamowity i ogólnie to jedna z najlepiej brzmiących płyt z melodic power z tego roku jak dotychczas.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie spodziewałem się, że to wyjdzie aż tak dobrze. Nagle i niespodziewanie EREGION znalazł się w ścisłej czołówce włoskiej, a co za tym idzie, rzecz jasna i światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eregion - Non Omnis Moriar (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225464.jpg?4347" border="0" alt="[Obrazek: 1225464.jpg?4347]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kingdom of Heaven 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">2.Ride Forth 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Rival Kings 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Battle To Carry On 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Earendil The Mariner 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Earendil Star 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.Badon Hill 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Far My Land 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">9.Blood Brothers 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.England’s Fame 02:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dario Fontana - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gianluca De Lotto - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Colbacchini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Gianforte - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Muscarello - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory grający od roku 2012 turyński EREGION, który ma koncie już dwa albumy, kojarzony był ze skocznym rycerskim power folk ze smyczkami i męsko-damskimi duetami. Było to niezłe, ale to była też raczej druga liga krajowa w podobnym graniu. Ostatnio zespół zdecydował się coś zmienić. Smyczki nie są już tak ważne, zniknął głos żeński i ekipa postawiła na klasyczny włoski, heroiczny fantasy power metal w duchu GREAT MASTER z elementami WIND ROSE, z nowym wokalistą Dario Fontana, który swój pierwszy występ zaliczył jeszcze w połowie lat 90tych w grupie heavy metalowej BETRAYER, ale później już się nigdzie indziej nie pojawił. Będzie można go usłyszeć na albumie "Non Omnis Moriar", który znana włoska wytwórnia Rockshots Records oficjalnie zaprezentuje 24 maja bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klasyczny włoki rycerski melodic power metal, bez dodatków i odniesień do innych gatunków. Tak najkrócej można scharakteryzować to, co EREGION zagrał tu i zagrał to bardzo solidnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dwóch dynamicznie grających, trochę klawiszy i dosyć wysoki wokal Fontana. Energia w chwytliwym refrenie i jest udany początek w postaci Kingdom of Heaven. De Lotto i Colbacchini to bardzo zgrany duet gitarzystów, który potrafi wziąć na siebie ciężar budowania power metalowej struktury kompozycji i także to słychać w świetnym, rycerskim Ride Forth. Dobrze, bardzo dobrze śpiewa Dario Fontana, ale chórki, jakie mu towarzyszą, są znakomite i tworzą je Katija Di Giulio (ETERNAL SILENCE), Claudia Beltrame (DEGREES OF TRUTH, SILENT ANGEL) oraz Stefano Vallino (THE HEADLESS GHOST). Moc! Zdecydowanie najlepsze w historii kompozycje zespół tym razem przygotował i niszczą w kapitalnym, niemal manowarowym, potężnym refrenie (znowu dewastujące chórki) The Rival Kings. I do tego dewastacja w części z solowymi atakami gitarowymi. No coś podobnego, wspaniały epicki melodic power! </div>
<div style="text-align: justify;">Battle To Carry On z motywem orientalnym jest dobry, ale tylko, bo ten motyw jest taki sobie i tu zyskują głównie dzięki nieco bardziej klasycznemu refrenowi. Ładnie brzmi delikatny nostalgiczny i sentymentalny Earendil The Mariner i znakomicie to potem narasta aż do majestatycznego, hymnowego refrenu. I Earendil Star to przepiękna power metalowa kontynuacja tego tematu i tu najbardziej zapada w pamięć kolejny, starannie zaplanowany i zaaranżowany refren. Tak, tym razem ten zespół bardzo się do tego elementu przyłożył. Także w lekko folk/rycerskim Badon Hill z wybuchowym solem gitarowym. Kapitalnie wykorzystują ten rys power folk w super nośnym Far My Land i mamy tu jeszcze potężny męski refren wojowników, który może zatrząsnąć murami nawet największej twierdzy. A Blood Brothers po prostu urzeka. Po prostu! I trudno sobie wyobrazić celniejsze i bardziej poruszające zakończenie niż England’s Fame... Symfoniczny patos!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzeba powiedzieć, że cała ta ekipa zagrała swoje życiowe partie. Poza gitarzystami, także na ogromne brawa zasługuje sekcja rytmiczna, a zagrywki Andrea Muscarello w najszybszych kompozycjach budzą pozytywne zdumienie. Dario Fontana wyszedł z cienia po prawie 30 latach z podniesionym czołem i także jego występ należy uznać za bardzo udany.</div>
<div style="text-align: justify;">No i sound. Znakomity po prostu i wystarczy posłuchać, jak tu zrealizowano perkusję, nie mówiąc o mocnych, przyjemnie ostrych, ale i głębokich gitarach. Mix niesamowity i ogólnie to jedna z najlepiej brzmiących płyt z melodic power z tego roku jak dotychczas.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie spodziewałem się, że to wyjdzie aż tak dobrze. Nagle i niespodziewanie EREGION znalazł się w ścisłej czołówce włoskiej, a co za tym idzie, rzecz jasna i światowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ethereal Flames]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4373</link>
			<pubDate>Tue, 23 Apr 2024 16:38:54 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4373</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ethereal Flames - Myths and Legends of Our Land (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/3/3/1233775.jpg?1902" border="0" alt="[Obrazek: 1233775.jpg?1902]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Desperate Girl 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Holy House 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Metauro's Battle 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.Restless Knight 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Witch of Farneta 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Two Sad Lovers 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Queen Sibilla 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.Pilato's Lake 05:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Binotti - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Palmieri - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matteo Brillarelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Mencarelli - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ETHEREAL FLAMES to nowy zespół na bogatej włoskiej mapie symfonicznego power metalu, pochodzi z Tolentino i debiutuje 23 kwietnia 2024, a tę płytę wydała wytwórnia Sliptrick Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie grupa wpisuje się w ten główny heroiczny nurt fantasy symfonicznego power metalu z Italii, z rozbudowanymi partiami klawiszowymi i orkiestracjami, podniosłym, rycerskim klimatem i poetyckością przekazu. Jest to także grupa niezmiernie biegłych instrumentalistów i to pokazują cały czas, a kunszt gitarzystów jest godny podziwu. Jest to także zespół czerpiący w tematach rycerskich z doświadczeń spoza swojego kraju i na pewno można tu na pierwszym miejscu wskazać belgijski MAGIC KINGDOM, z tych albumów, gdzie nacisk na ten heroiczny, rycerski klimat był największy. To słychać już na początku w Desperate Girl z interesującym, pompatycznym refrenem, ale na pewno bardziej w dumnym i twardym wokalnie The Holy House.</div>
<div style="text-align: justify;">Ta kompozycja jest znakomita, zresztą także dzięki bardzo wysokiej klasy części instrumentalnej o charakterze orientalnym. Znakomity jest podniosły i monumentalny instrumentalny wstęp do Metauro's Battle, no i rozwija się to nad wyraz interesująco, choć generalnie wokalnie Alessandro Binotti prezentuje się średnio, a te wsparcia brutalniejszymi pobocznymi głosami też mogłyby być nieco lepsze. Klimat i pomysł jednak mimo to znakomite i na pewno tu plan symfoniczny należy do najlepszych na tym albumie. Tak, klimat fantasy heroiczny to umieją tworzyć ekscytujący i to również słychać w zagranym umiarkowanym tempie, z pięknymi romantycznymi zwolnieniami. Jak tu pięknie sola brzmią! Shred mistrzowski! A zaraz potem dramatyczny i patetyczny The Witch of Farneta z taką refleksyjną partią w najlepszym włoskim stylu, ale i kapitalnym mocnym, pełnym rozpaczy i dumy refrenem. Tak, tematyka Inkwizycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Two Sad Lovers w melodii jest przepięknym songiem balladowym, eleganckim i z mocniejszym, wybuchowym refrenem, jednak tu chyba te partie romantyczne mógłby jakiś gość z włoskiej czołówki zaśpiewać, taki o łagodniejszym głosie. Dynamiczny i bojowy The Queen Sibilla to prawdziwy killer w tych szybszych fragmentach, ale spokojne refreny dodają po raz kolejny nastroju i majestatu. Tak, na ten majestat kładą duży nacisk i to również słychać w świetnym, podniosłym w wyważony sposób Pilato's Lake, gdzie w bardzo elegancki sposób wykorzystano także elementy neoklasyczne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie znakomite, może się podobać także wieloplanowy mix i jednak zespoły włoskie to ścisła światowa czołówka w prezentacji idealnie dobranego soundu w gatunku symphonic power metal. Włochy to w takim heroicznym metalu symfonicznym lider światowy, a ETHERAL FLAMES to kolejny zespół, który tę włoską ekstraklasę uzupełnia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 23.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ethereal Flames - Myths and Legends of Our Land (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/3/3/1233775.jpg?1902" border="0" alt="[Obrazek: 1233775.jpg?1902]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Desperate Girl 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Holy House 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Metauro's Battle 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.Restless Knight 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Witch of Farneta 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Two Sad Lovers 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Queen Sibilla 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.Pilato's Lake 05:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Binotti - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Palmieri - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matteo Brillarelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Mencarelli - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ETHEREAL FLAMES to nowy zespół na bogatej włoskiej mapie symfonicznego power metalu, pochodzi z Tolentino i debiutuje 23 kwietnia 2024, a tę płytę wydała wytwórnia Sliptrick Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie grupa wpisuje się w ten główny heroiczny nurt fantasy symfonicznego power metalu z Italii, z rozbudowanymi partiami klawiszowymi i orkiestracjami, podniosłym, rycerskim klimatem i poetyckością przekazu. Jest to także grupa niezmiernie biegłych instrumentalistów i to pokazują cały czas, a kunszt gitarzystów jest godny podziwu. Jest to także zespół czerpiący w tematach rycerskich z doświadczeń spoza swojego kraju i na pewno można tu na pierwszym miejscu wskazać belgijski MAGIC KINGDOM, z tych albumów, gdzie nacisk na ten heroiczny, rycerski klimat był największy. To słychać już na początku w Desperate Girl z interesującym, pompatycznym refrenem, ale na pewno bardziej w dumnym i twardym wokalnie The Holy House.</div>
<div style="text-align: justify;">Ta kompozycja jest znakomita, zresztą także dzięki bardzo wysokiej klasy części instrumentalnej o charakterze orientalnym. Znakomity jest podniosły i monumentalny instrumentalny wstęp do Metauro's Battle, no i rozwija się to nad wyraz interesująco, choć generalnie wokalnie Alessandro Binotti prezentuje się średnio, a te wsparcia brutalniejszymi pobocznymi głosami też mogłyby być nieco lepsze. Klimat i pomysł jednak mimo to znakomite i na pewno tu plan symfoniczny należy do najlepszych na tym albumie. Tak, klimat fantasy heroiczny to umieją tworzyć ekscytujący i to również słychać w zagranym umiarkowanym tempie, z pięknymi romantycznymi zwolnieniami. Jak tu pięknie sola brzmią! Shred mistrzowski! A zaraz potem dramatyczny i patetyczny The Witch of Farneta z taką refleksyjną partią w najlepszym włoskim stylu, ale i kapitalnym mocnym, pełnym rozpaczy i dumy refrenem. Tak, tematyka Inkwizycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Two Sad Lovers w melodii jest przepięknym songiem balladowym, eleganckim i z mocniejszym, wybuchowym refrenem, jednak tu chyba te partie romantyczne mógłby jakiś gość z włoskiej czołówki zaśpiewać, taki o łagodniejszym głosie. Dynamiczny i bojowy The Queen Sibilla to prawdziwy killer w tych szybszych fragmentach, ale spokojne refreny dodają po raz kolejny nastroju i majestatu. Tak, na ten majestat kładą duży nacisk i to również słychać w świetnym, podniosłym w wyważony sposób Pilato's Lake, gdzie w bardzo elegancki sposób wykorzystano także elementy neoklasyczne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie znakomite, może się podobać także wieloplanowy mix i jednak zespoły włoskie to ścisła światowa czołówka w prezentacji idealnie dobranego soundu w gatunku symphonic power metal. Włochy to w takim heroicznym metalu symfonicznym lider światowy, a ETHERAL FLAMES to kolejny zespół, który tę włoską ekstraklasę uzupełnia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 23.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Eveth]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4332</link>
			<pubDate>Mon, 08 Apr 2024 20:39:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4332</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eveth - Sellado el destino (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225036.jpg?2145" border="0" alt="[Obrazek: 1225036.jpg?2145]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Un nuevo mundo 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">2.Despiértame 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Aunque me cueste la piel 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hijos de las estrellas 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Mi verdad 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dueña del amanecer 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Aprendiendo a partir 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lazos rotos 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">9.Espejo de luna 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.El mandato 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">11.Versos al diablo 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">12.Viento y fuego 05:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal/ melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Dalmau Vazquez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">David Kamstedt Pérez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriel Recio - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alberto Barrientos Risco - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVETH to zespół z Balearów, który na koncie już spory dorobek płytowy, a teraz po raz pierwszy jego muzykę zaprezentowała słynna wytwórnia Maldito Records. Nowa płyta zespołu została wydana 3 kwietnia 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory grupa od 2011 proponowała zasadniczo heavy/power, wzorowany w dużej mierze na ZENOBIA. Były to dobre płyty, ale bez jakiegoś szczególnego błysku, pokazujące, że główną rolę gra tu gitarzysta David Kamstedt Pérez, a jego zagrywki to największa atrakcja muzyki EVETH.</div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem zespół postanowił położyć większy nacisk na melodie chwytliwe, nieskomplikowane, o atrakcyjnych nasyconych rockiem refrenach. Jak można usłyszeć, w takich klimatach bardzo dobrze się czuje wokalista David Dalmau Vazquez, który w twardszym i bardziej heroicznym repertuarze prezentował się raczej średnio. Tu może balladowy song w niekoniecznie latino manierze  - Mi verdad jest taki sobie, ale ogólne przezbrojenie zespołu w arsenał melodic power metal o soczystym brzmieniu wyszedł tej ekipie na dobre w atrakcyjnych, zadziornie zagranych i dobrych tempach Un nuevo mundo (taki nieco mocniejszy w gitarach od większości), Despiértame, czy też znakomitym Hijos de las estrellas, rozkwitającym w refrenie. Czasem jednak proporcje pomiędzy hard rockiem, a power metalem są lekko zaburzone, jak w Aunque me cueste la piel. Solidna jest centralna część albumu z szybkimi Dueña del amanecer oraz zwiewnym i bojowym zarazem Aprendiendo a partir ze świetnym refrenem i solem gitarowym. Częściowo akustyczny song Lazos rotos raczej przeciętny jak na warunki latino power, ale w mocniejszej części nadrabia pewną bladość tej akustycznej. Trochę nieprzerysowanego, przyjemnego mixu power i hard'n'heavy w Espejo de luna, dobry szybki melodic power metalowy El mandato... i znowu wyborny popis Davida Kamstedta, oraz jedne z najlepszych partii wokalnych David Dalmau. Tu słychać dużo ze stylu ZENOBIA. Pewne echa takiego power metalu w folk manierze pojawiają się w spokojnie zagranym, łagodnym Versos al diablo i tu elementy i stylizacje typowe dla Włoch wysuwają się na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">I chyba najlepsze zostawiają na koniec. To rozważnie rozwijany od akustyki po wybuchowe ataki power metalowe, w heroicznym stylu, Viento y fuego. Świetny numer i znowu słyszalna ZENOBIA w najlepszej formie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I ciekawe jest to, że mastering wykonał Mistrz Jacob Hansen, który niezbyt często pracuje z zespołami hiszpańskimi. No, a ponieważ to jest Mistrz, to i sound jest mistrzowski. Soczysty, z ładnie podkreślonym basem i syczącymi blachami perkusji. Pośredni sound pomiędzy typowo europejskim a takim, jaki tworzą specjaliści hiszpańscy. Ogólnie znakomita robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Grający swobodniej i bardziej melodyjnie EVETH jest zespołem ujawniającym wszystkie swoje walory, dotąd nieco ukryte. Udany, najlepszy do tej pory album zespołu z Balearów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 8.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytw</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ór</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ni Maldito Records za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eveth - Sellado el destino (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225036.jpg?2145" border="0" alt="[Obrazek: 1225036.jpg?2145]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Un nuevo mundo 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">2.Despiértame 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Aunque me cueste la piel 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hijos de las estrellas 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Mi verdad 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dueña del amanecer 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Aprendiendo a partir 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lazos rotos 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">9.Espejo de luna 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.El mandato 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">11.Versos al diablo 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">12.Viento y fuego 05:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal/ melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Dalmau Vazquez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">David Kamstedt Pérez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriel Recio - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alberto Barrientos Risco - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVETH to zespół z Balearów, który na koncie już spory dorobek płytowy, a teraz po raz pierwszy jego muzykę zaprezentowała słynna wytwórnia Maldito Records. Nowa płyta zespołu została wydana 3 kwietnia 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory grupa od 2011 proponowała zasadniczo heavy/power, wzorowany w dużej mierze na ZENOBIA. Były to dobre płyty, ale bez jakiegoś szczególnego błysku, pokazujące, że główną rolę gra tu gitarzysta David Kamstedt Pérez, a jego zagrywki to największa atrakcja muzyki EVETH.</div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem zespół postanowił położyć większy nacisk na melodie chwytliwe, nieskomplikowane, o atrakcyjnych nasyconych rockiem refrenach. Jak można usłyszeć, w takich klimatach bardzo dobrze się czuje wokalista David Dalmau Vazquez, który w twardszym i bardziej heroicznym repertuarze prezentował się raczej średnio. Tu może balladowy song w niekoniecznie latino manierze  - Mi verdad jest taki sobie, ale ogólne przezbrojenie zespołu w arsenał melodic power metal o soczystym brzmieniu wyszedł tej ekipie na dobre w atrakcyjnych, zadziornie zagranych i dobrych tempach Un nuevo mundo (taki nieco mocniejszy w gitarach od większości), Despiértame, czy też znakomitym Hijos de las estrellas, rozkwitającym w refrenie. Czasem jednak proporcje pomiędzy hard rockiem, a power metalem są lekko zaburzone, jak w Aunque me cueste la piel. Solidna jest centralna część albumu z szybkimi Dueña del amanecer oraz zwiewnym i bojowym zarazem Aprendiendo a partir ze świetnym refrenem i solem gitarowym. Częściowo akustyczny song Lazos rotos raczej przeciętny jak na warunki latino power, ale w mocniejszej części nadrabia pewną bladość tej akustycznej. Trochę nieprzerysowanego, przyjemnego mixu power i hard'n'heavy w Espejo de luna, dobry szybki melodic power metalowy El mandato... i znowu wyborny popis Davida Kamstedta, oraz jedne z najlepszych partii wokalnych David Dalmau. Tu słychać dużo ze stylu ZENOBIA. Pewne echa takiego power metalu w folk manierze pojawiają się w spokojnie zagranym, łagodnym Versos al diablo i tu elementy i stylizacje typowe dla Włoch wysuwają się na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">I chyba najlepsze zostawiają na koniec. To rozważnie rozwijany od akustyki po wybuchowe ataki power metalowe, w heroicznym stylu, Viento y fuego. Świetny numer i znowu słyszalna ZENOBIA w najlepszej formie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I ciekawe jest to, że mastering wykonał Mistrz Jacob Hansen, który niezbyt często pracuje z zespołami hiszpańskimi. No, a ponieważ to jest Mistrz, to i sound jest mistrzowski. Soczysty, z ładnie podkreślonym basem i syczącymi blachami perkusji. Pośredni sound pomiędzy typowo europejskim a takim, jaki tworzą specjaliści hiszpańscy. Ogólnie znakomita robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Grający swobodniej i bardziej melodyjnie EVETH jest zespołem ujawniającym wszystkie swoje walory, dotąd nieco ukryte. Udany, najlepszy do tej pory album zespołu z Balearów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 8.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytw</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ór</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">ni Maldito Records za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Eternal Voyager]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4163</link>
			<pubDate>Sun, 24 Dec 2023 14:13:18 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4163</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eternal Voyager - Darkened Times (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/9/1149205.jpg?4913" border="0" alt="[Obrazek: 1149205.jpg?4913]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Riders of the Apocalypse 01:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Redemption (Through Fire and Steel) 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Darkened Times 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.Winds of Fire 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tyrants 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">6.Our World's Decay 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.Wings of the Cherubim 06:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Fallen 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">9.Out in the Darkness 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">10.Eye of the Soul 08:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Micah Devereaux - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kurt Johnson - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Brian Blake - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Durenberger - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można powiedzieć, że ta płyta to historia uporu i konsekwencji w dążeniu do celu, mimo piętrzących się przeciwności. ETERNAL VOAYAGER z Minneapolis, ekipa rozpoczynająca swoją działalność jeszcze w roku 1998, planowała wydanie tego LP w roku 2018, lecz trudności organizacyjne, sytuacja społeczna i zmiany składu na dużą skalę spowodowały, że to, co zespół stworzył na tę płytę, udało się wydać niemal heroicznym wysiłkiem dopiero w końcu czerwca bieżącego roku. Nie od rzeczy będzie przy okazji przypomnieć, że jest to drugi album tej grupy, a pierwszy ("The Battle of Eternity"), zawierający umiarkowanie tylko interesujący tradycyjny heavy metal, wydany został w roku 2014, gdy w składzie nie było jeszcze Kurta Johnsona.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zasadniczo mamy tu do czynienia z tradycyjnym heavy/power o heroicznym wydźwięku, przy czym osadzonym w amerykańskiej estetyce. Wokalnie nie jest ani specjalnie dobrze, ani też specjalnie źle, zaśpiewał nie występujący już w zespole Micah Devereaux, którego zastąpił w 2018 Chilijczyk Alonso Zo Donoso, lecz zespół nie zdecydował się nagrywać partii wokalnych na nowo. Jest trochę klawiszy, dawkowanych ostrożnie i przeważają typowe heavy power gitarowe numery w średnio szybkich tempach, jak Redemption (Through Fire and Steel) czy Out in the Darkness. Tymczasem lepiej wypadają w dostojnym, pełnym epickiej mocy Darkened Times ze znakomitą, lekko dramatyczną melodią i to taki mix szkoły amerykańskiej i greckiej. Typowy amerykański wolniejszy w części partii, rozbudowany Tyrants przypomina wczesne nagrania ZANDELLE, ładny jest fragment z gitarami akustycznymi, jednak w tych najdłuższych kompozycjach, także w Eye of the Soul jest po prostu dobry, ale nie przesycony porywającym epickim duchem heavy metal. Dwóch gitarzystów ogólnie bardzo dobrze ze sobą współpracują, ale takich zapadających w pamięć solowych popisów w heroicznym stylu na tym LP praktycznie nie ma. Niemniej, wybornie wypada tu smutny i nostalgiczny heavy metalowy song Our World's Decay o łagodnym rozpoczęciu i to jedna z najlepszych melodii z USA z tego roku w opcji tradycyjnego heavy. Podobnie skonstruowany w rozwoju muzycznej akcji, ale szybszy, po części power metalowy Wings of the Cherubim, nie jest już tak interesujący. Poetycki, pastelowy song The Fallen jednak mało metalowy, choć miejscami to klimatem przypomina podobne dokonania ICED EARTH. Pewne motywy helleńskie czy ancient, w dosyć twardej, ale melodyjnej oprawie dominują w szybkim, pełnym zagęszczonych speed/power metalowych riffów gitarowych Winds of Fire i to także jest udana kompozycja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pierwotnie miał mastering wykonać słynny Australijczyk Stu Marshall, ostatecznie jednak zrobiono to lokalnie i też wyszło dobrze. Starannie i z gracją zrealizowane zostały te najbardziej ażurowe fragmenty z gitarami akustycznymi, dobrze brzmi perkusja i może tylko więcej głębi w soudzie gitar by się przydało.</div>
<div style="text-align: justify;">Teraz zespół działa już w innym składzie i stoją przed nim nowe muzyczne wyzwania. Należy mieć nadzieję, że następna płyta ukaże się bez problemów, które tak mocno opóźniły wydanie "Darkened Times".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eternal Voyager - Darkened Times (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/9/1149205.jpg?4913" border="0" alt="[Obrazek: 1149205.jpg?4913]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Riders of the Apocalypse 01:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Redemption (Through Fire and Steel) 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Darkened Times 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.Winds of Fire 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tyrants 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">6.Our World's Decay 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.Wings of the Cherubim 06:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Fallen 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">9.Out in the Darkness 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">10.Eye of the Soul 08:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Micah Devereaux - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kurt Johnson - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Brian Blake - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Durenberger - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można powiedzieć, że ta płyta to historia uporu i konsekwencji w dążeniu do celu, mimo piętrzących się przeciwności. ETERNAL VOAYAGER z Minneapolis, ekipa rozpoczynająca swoją działalność jeszcze w roku 1998, planowała wydanie tego LP w roku 2018, lecz trudności organizacyjne, sytuacja społeczna i zmiany składu na dużą skalę spowodowały, że to, co zespół stworzył na tę płytę, udało się wydać niemal heroicznym wysiłkiem dopiero w końcu czerwca bieżącego roku. Nie od rzeczy będzie przy okazji przypomnieć, że jest to drugi album tej grupy, a pierwszy ("The Battle of Eternity"), zawierający umiarkowanie tylko interesujący tradycyjny heavy metal, wydany został w roku 2014, gdy w składzie nie było jeszcze Kurta Johnsona.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zasadniczo mamy tu do czynienia z tradycyjnym heavy/power o heroicznym wydźwięku, przy czym osadzonym w amerykańskiej estetyce. Wokalnie nie jest ani specjalnie dobrze, ani też specjalnie źle, zaśpiewał nie występujący już w zespole Micah Devereaux, którego zastąpił w 2018 Chilijczyk Alonso Zo Donoso, lecz zespół nie zdecydował się nagrywać partii wokalnych na nowo. Jest trochę klawiszy, dawkowanych ostrożnie i przeważają typowe heavy power gitarowe numery w średnio szybkich tempach, jak Redemption (Through Fire and Steel) czy Out in the Darkness. Tymczasem lepiej wypadają w dostojnym, pełnym epickiej mocy Darkened Times ze znakomitą, lekko dramatyczną melodią i to taki mix szkoły amerykańskiej i greckiej. Typowy amerykański wolniejszy w części partii, rozbudowany Tyrants przypomina wczesne nagrania ZANDELLE, ładny jest fragment z gitarami akustycznymi, jednak w tych najdłuższych kompozycjach, także w Eye of the Soul jest po prostu dobry, ale nie przesycony porywającym epickim duchem heavy metal. Dwóch gitarzystów ogólnie bardzo dobrze ze sobą współpracują, ale takich zapadających w pamięć solowych popisów w heroicznym stylu na tym LP praktycznie nie ma. Niemniej, wybornie wypada tu smutny i nostalgiczny heavy metalowy song Our World's Decay o łagodnym rozpoczęciu i to jedna z najlepszych melodii z USA z tego roku w opcji tradycyjnego heavy. Podobnie skonstruowany w rozwoju muzycznej akcji, ale szybszy, po części power metalowy Wings of the Cherubim, nie jest już tak interesujący. Poetycki, pastelowy song The Fallen jednak mało metalowy, choć miejscami to klimatem przypomina podobne dokonania ICED EARTH. Pewne motywy helleńskie czy ancient, w dosyć twardej, ale melodyjnej oprawie dominują w szybkim, pełnym zagęszczonych speed/power metalowych riffów gitarowych Winds of Fire i to także jest udana kompozycja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pierwotnie miał mastering wykonać słynny Australijczyk Stu Marshall, ostatecznie jednak zrobiono to lokalnie i też wyszło dobrze. Starannie i z gracją zrealizowane zostały te najbardziej ażurowe fragmenty z gitarami akustycznymi, dobrze brzmi perkusja i może tylko więcej głębi w soudzie gitar by się przydało.</div>
<div style="text-align: justify;">Teraz zespół działa już w innym składzie i stoją przed nim nowe muzyczne wyzwania. Należy mieć nadzieję, że następna płyta ukaże się bez problemów, które tak mocno opóźniły wydanie "Darkened Times".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Elmsfire]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4138</link>
			<pubDate>Thu, 23 Nov 2023 19:15:35 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4138</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Elmsfire - Thieves of the Sun (2010)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/DzwunaRMFAHKqZ_UDQP43-aUUr19ilcpvPlmrIVYWWs/rs:fit/g:sm/q:90/h:525/w:525/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTYzMzYy/NTgtMTQxNjc2MjIz/MC0yNTQwLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MC0yNTQwLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Towards the Gate of Hercules 01:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Worth a Tale 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Eolian 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Stormchild 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Escape 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ahab 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Taipouri Ake Tonu Atu 06:34</div>
<div style="text-align: justify;">8.Thieves of the Sun 06:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ross Thompson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Germano Sanna - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Doro - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fritz Körber - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Frank - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Morten - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Obok Legionu Teutońskiego Zagłębia Ruhry istniały na terenie Nadrenii-Westfalii także zespoły grające mniej brutalnie i melodyjniej, w tym ELMSFIRE z Düsseldorfu, co ciekawe założony w tym samym roku, co dosyć bliski mu stylistycznie CHIMAERA. ELMSFIRE podobnie jak CHIMAERA borykał się z ciągłymi zmianami składu i ignorowaniem ze strony nawet krajowych lokalnych wytwórni muzycznych. Zespół prześladował jakiś pech, bo gdy w końcu udało się po serii trzech obojętnie przyjętych dem przygotować materiał na album self release, to nieoczekiwanie z dnia na dzień zrezygnował wokalista i znów debiut stanął pod znakiem zapytania. W sukurs przyszedł jednak... Brytyjczyk Ross Thompson z robiącego już wielką karierę VAN CANTO, gdzie obsadzony był na pozycji vocal high &amp; rakkatakka i to on zaśpiewał jako gość i wokalista sesyjny we wszystkich kompozycjach. Grupie udało się także pozyskać do współpracy jako twórcę masteringu Mistrza "Eroc", czyli Joachima Heinza Ehriga. Płyta ukazała się we wrześniu 2010 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Efekt należy uznać na pewno za udany. Ross Thompson śpiewa bardzo dobrze, wnosi dużo do tego melodyjnego heroiczno-epickiego grania, nawet miejscami dodatkowo ubarwia w liniach melodycznych to, czego nie dopowiadają gitary, jak dodawanie takiego szorstkiego posmaku w delikatnym mroku Stormchild. "Eroc" także podszedł do swej pracy bardzo poważnie i jest to jeden z lepiej brzmiących albumów z melodyjnym heavy metalem z tego roku. Łagodny sound lekko rozmytych gitar, subtelne klawisze, metaliczny bas.</div>
<div style="text-align: justify;">Epicki heroizm ELMSFIRE oczywiście nie ma nic wspólnego z tym, co gra SACRED STEEL i jest to muzyka w większości pogodna z nutą naiwności, ale taką przyjemną i nie rażącą infantylnością. CHIMAERA, CRYSTALLION, te klimaty. Tak właśnie brzmią dopracowane, staranie zagrane Worth a Tale i Eolian, z fanfarowymi fragmentami triumfalnymi i łagodnymi planami symfoniczno-klawiszowymi w obszarze własnego planu. Czasem, jak w przypadku Escape, jest to mniej interesujące, ale pewnie dlatego, że grupa naprawdę stara się unikać teutońskiej toporności. To, że stać ją na wiele udowadniają w surowszym, epickim w wyrazie dramatyzmu i z bardzo chwytliwym, odmiennym od reszty refrenem Ahab z dosyć rozbudowaną partią instrumentalną, z dominacją instrumentów klawiszowych. Utwór o tajemniczym tytule Taipouri Ake Tonu Atu jest mroczniejszy, nowocześniejszy, może nawet w pewnych aspektach zahaczający o modern metal, a w pewnych o styl ANGEL DUST. Coś innego, ale niekoniecznie tu w pełni pasującego. Tyle, że końcówka albumu to nie tylko ANGEL DUST, ale i coś na kształt mixu ANGEL DUST i SYMPHORCE w Thieves of the Sun. </div>
<div style="text-align: justify;">Tak do końca zespół na tej płycie nie trzyma więc jednego stylu.<br />
<br />
"Thieves of the Sun" zyskał uznanie fanów i krytyki na tyle, że w roku 2012 płyta została wydana ponownie przez słynną wytwórnię Massacre Records. Nie zaowocowało to jednak podpisaniem stałego kontraktu i ponownie zreformowany ELMSFIRE wydał drugi album, także nakładem własnym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Elmsfire - Thieves of the Sun (2010)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/DzwunaRMFAHKqZ_UDQP43-aUUr19ilcpvPlmrIVYWWs/rs:fit/g:sm/q:90/h:525/w:525/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTYzMzYy/NTgtMTQxNjc2MjIz/MC0yNTQwLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MC0yNTQwLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Towards the Gate of Hercules 01:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Worth a Tale 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Eolian 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Stormchild 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Escape 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ahab 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Taipouri Ake Tonu Atu 06:34</div>
<div style="text-align: justify;">8.Thieves of the Sun 06:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ross Thompson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Germano Sanna - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Doro - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fritz Körber - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Frank - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Morten - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Obok Legionu Teutońskiego Zagłębia Ruhry istniały na terenie Nadrenii-Westfalii także zespoły grające mniej brutalnie i melodyjniej, w tym ELMSFIRE z Düsseldorfu, co ciekawe założony w tym samym roku, co dosyć bliski mu stylistycznie CHIMAERA. ELMSFIRE podobnie jak CHIMAERA borykał się z ciągłymi zmianami składu i ignorowaniem ze strony nawet krajowych lokalnych wytwórni muzycznych. Zespół prześladował jakiś pech, bo gdy w końcu udało się po serii trzech obojętnie przyjętych dem przygotować materiał na album self release, to nieoczekiwanie z dnia na dzień zrezygnował wokalista i znów debiut stanął pod znakiem zapytania. W sukurs przyszedł jednak... Brytyjczyk Ross Thompson z robiącego już wielką karierę VAN CANTO, gdzie obsadzony był na pozycji vocal high &amp; rakkatakka i to on zaśpiewał jako gość i wokalista sesyjny we wszystkich kompozycjach. Grupie udało się także pozyskać do współpracy jako twórcę masteringu Mistrza "Eroc", czyli Joachima Heinza Ehriga. Płyta ukazała się we wrześniu 2010 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Efekt należy uznać na pewno za udany. Ross Thompson śpiewa bardzo dobrze, wnosi dużo do tego melodyjnego heroiczno-epickiego grania, nawet miejscami dodatkowo ubarwia w liniach melodycznych to, czego nie dopowiadają gitary, jak dodawanie takiego szorstkiego posmaku w delikatnym mroku Stormchild. "Eroc" także podszedł do swej pracy bardzo poważnie i jest to jeden z lepiej brzmiących albumów z melodyjnym heavy metalem z tego roku. Łagodny sound lekko rozmytych gitar, subtelne klawisze, metaliczny bas.</div>
<div style="text-align: justify;">Epicki heroizm ELMSFIRE oczywiście nie ma nic wspólnego z tym, co gra SACRED STEEL i jest to muzyka w większości pogodna z nutą naiwności, ale taką przyjemną i nie rażącą infantylnością. CHIMAERA, CRYSTALLION, te klimaty. Tak właśnie brzmią dopracowane, staranie zagrane Worth a Tale i Eolian, z fanfarowymi fragmentami triumfalnymi i łagodnymi planami symfoniczno-klawiszowymi w obszarze własnego planu. Czasem, jak w przypadku Escape, jest to mniej interesujące, ale pewnie dlatego, że grupa naprawdę stara się unikać teutońskiej toporności. To, że stać ją na wiele udowadniają w surowszym, epickim w wyrazie dramatyzmu i z bardzo chwytliwym, odmiennym od reszty refrenem Ahab z dosyć rozbudowaną partią instrumentalną, z dominacją instrumentów klawiszowych. Utwór o tajemniczym tytule Taipouri Ake Tonu Atu jest mroczniejszy, nowocześniejszy, może nawet w pewnych aspektach zahaczający o modern metal, a w pewnych o styl ANGEL DUST. Coś innego, ale niekoniecznie tu w pełni pasującego. Tyle, że końcówka albumu to nie tylko ANGEL DUST, ale i coś na kształt mixu ANGEL DUST i SYMPHORCE w Thieves of the Sun. </div>
<div style="text-align: justify;">Tak do końca zespół na tej płycie nie trzyma więc jednego stylu.<br />
<br />
"Thieves of the Sun" zyskał uznanie fanów i krytyki na tyle, że w roku 2012 płyta została wydana ponownie przez słynną wytwórnię Massacre Records. Nie zaowocowało to jednak podpisaniem stałego kontraktu i ponownie zreformowany ELMSFIRE wydał drugi album, także nakładem własnym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Eldritch]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4114</link>
			<pubDate>Sun, 12 Nov 2023 19:53:10 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4114</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eldritch - Innervoid (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/6/8/1168839.jpg?2339" border="0" alt="[Obrazek: 1168839.jpg?2339]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Innervoid 01:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Handful of Sand (Right or Wrong) 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born on Cold Ash 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Elegy of Lust 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.To the End 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wings of Emptiness 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.From the Scars 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lost Days of Winter 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">9.Black Bedlam 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">10.Forgotten Disciple 05:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Jarusso - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Eugene Simone - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rudj Ginanneschi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dario Lastrucci - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Raffahell Dridge - perkusja <br />
Oleg Smirnoff - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W dniu 17 listopada wytwórnia Scarlet Records wyda kolejny album ELDRITCH.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skończyła się pewna epoka. Skończyła się w roku ubiegłym, gdy Terence Holler odszedł z ELDRITCH po ponad trzydziestu latach wspólnych występów i tworzenia muzyki z Eugene Simone.</div>
<div style="text-align: justify;">Dla wielbicieli twórczości ELDRITCH na pewno spory szok, ale zmiana zawsze przynosi nowe możliwości. Trzeba zaznaczyć, że przez te wszystkie wcześniejsze lata ten zespół tworzył metal progresywny, wysmakowany, niekiedy awangardowy, a czasem ubarwiony elementami power metalowymi, przez co niesłusznie grupowany w tych samych obszarach co LABYRINTH. W sumie przystępność tej muzyki była ograniczona, choć niekoniecznie do tego samego grona słuchaczy co VISION DIVINE...</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli się słyszało Hollera przez tyle lat i był on elementem muzyki ELDRITCH tak rozpoznawalnym, to każda zmiana na stanowisku wokalisty musi wywołać zmianę. Musi. Tutaj tę zmianę  wymusza pojawienie się w zespole Alessandro Jarusso, o którym fani metalu na pewno wiedzą niewiele, no może tyle, że w latach 2010-2014 był frontmanem znakomitego SHINING FURY, nic jednak z tym zespołem nie nagrał. Trzeba mieć dużo odwagi, by zająć miejsce Terence Hollera.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">On ma nie tylko odwagę, ale i talent, i predyspozycje. Wszelkie wątpliwości rozwiewa już w Handful of Sand (Right or Wrong) i to jest występ wyborny, co więcej, sama kompozycja to trochę coś innego niż wszystko, co do tej pory można było w wykonaniu tego zespołu usłyszeć. ELDRITCH jakoś nigdy nie epatował chwytliwością refrenów i power metalową płynnością i energią wykonania, a tu proszę - hit z kapitalnym refrenem, a przy tym bez utraty tych progresywnych, eleganckich aranżacji, które zawsze były atutem grupy i dziełem Simone.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak na tym albumie ELDRITCH zbliża się po raz pierwszy do LABYRINTH, do SECRET SPHERE z tych bardziej progresywnych okresów... </div>
<div style="text-align: justify;">Zespół się szerzej otworzył na melodie, na wyrazisty klimat, na rozległe i można nawet powiedzieć dramatyczne i monumentalne refreny, jak w Born on Cold Ash ze wspaniałymi ornamentacjami klawiszowymi Olega Smirnoffa. Piękna kompozycja. Ileż wybornych motywów melodic metalowych skupiono w jednym tylko Elegy of Lust. Esencja włoskiego pojmowania gatunku melodic progressive power! Czarują, czarują z taką swobodą w To the End, spokojnie dążąc poprzez romantyzm do przebojowości refrenu. Dużo z estetyki i stylu aranżacyjnego LABYRINTH i to bardzo dobrze. Początkowo się wydaje, że balladowy, wsparty pianinem Wings of Emptiness to będzie tylko taki albumowy wyciszacz, jednak i tu znakomicie budują dramatyzm, wzmacniają brzmienie o mocną gitarę, lawirują pomiędzy klimatami i jest ponownie bardzo interesująco. I jest fantastyczny śpiew Alessandro Jarusso. Mistrz! Szeroko się otwierają na zmetalizowany rock w lekko modern stylu w From the Scars i jest w tym coś z dawniejszego ELDRITCH, ale w odrobinę lżejszym stylu. Za to intensywnie i power metalowo jest w Lost Days of Winter i jest także jeszcze jeden doskonały refren, taki nagle sentymentalny i doskonale tworzący kontrapunkt z wysmakowanymi rozgrywkami gitar i klawiszy. Ta elegancja współpracy instrumentów to był zawsze atut ELDRITCH, ale brakowało właśnie takiego elementu rozpoznawalności melodii w refrenie. Tu to pięknie wychodzi w prawie każdej kompozycji.<br />
I mrok, i posępność, i smutek w Black Bedlam. Kapitalnie to zrobili i ponownie kontrastowy refren z najwyższej półki w eleganckim, włoskim stylu. Aranżacyjnie tym razem ELDRITCH zadbał naprawdę o wszystko. Na sam koniec Forgotten Disciple i tu jest gwałtowniej, dramatycznie, podniośle, są progresywne zagrywki obu gitarzystów, sięgające także estetyki thrashowej, jest twardy, melodyjny progresywny power metal, ale także coś ze stylu DGM i NOVERIA.<br />
<br />
A Mistrz Simone Mularoni stworzył sound jak zwykle mistrzowski. Zresztą to już jest piąta płyta, którą realizuje dla ELDRITCH i te prawie dziesięć lat współpracy wystarcza, by rozumiał intencje Eugene Simone bez słów.<br />
Nowy rozdział się otwiera dla ELDRITCH, rozdział w innym nieco obszarze i dla nieco szerszego diapazonu słuchaczy, ale jak się ma takie pomysły na melodie i takiego wokalistę jak Alessandro Jarusso, to można nagrać jeszcze wiele tak udanych płyt jak "Innervoid".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 12.11.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eldritch - Innervoid (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/6/8/1168839.jpg?2339" border="0" alt="[Obrazek: 1168839.jpg?2339]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Innervoid 01:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Handful of Sand (Right or Wrong) 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born on Cold Ash 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Elegy of Lust 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.To the End 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wings of Emptiness 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.From the Scars 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lost Days of Winter 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">9.Black Bedlam 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">10.Forgotten Disciple 05:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Jarusso - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Eugene Simone - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rudj Ginanneschi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dario Lastrucci - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Raffahell Dridge - perkusja <br />
Oleg Smirnoff - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W dniu 17 listopada wytwórnia Scarlet Records wyda kolejny album ELDRITCH.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skończyła się pewna epoka. Skończyła się w roku ubiegłym, gdy Terence Holler odszedł z ELDRITCH po ponad trzydziestu latach wspólnych występów i tworzenia muzyki z Eugene Simone.</div>
<div style="text-align: justify;">Dla wielbicieli twórczości ELDRITCH na pewno spory szok, ale zmiana zawsze przynosi nowe możliwości. Trzeba zaznaczyć, że przez te wszystkie wcześniejsze lata ten zespół tworzył metal progresywny, wysmakowany, niekiedy awangardowy, a czasem ubarwiony elementami power metalowymi, przez co niesłusznie grupowany w tych samych obszarach co LABYRINTH. W sumie przystępność tej muzyki była ograniczona, choć niekoniecznie do tego samego grona słuchaczy co VISION DIVINE...</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli się słyszało Hollera przez tyle lat i był on elementem muzyki ELDRITCH tak rozpoznawalnym, to każda zmiana na stanowisku wokalisty musi wywołać zmianę. Musi. Tutaj tę zmianę  wymusza pojawienie się w zespole Alessandro Jarusso, o którym fani metalu na pewno wiedzą niewiele, no może tyle, że w latach 2010-2014 był frontmanem znakomitego SHINING FURY, nic jednak z tym zespołem nie nagrał. Trzeba mieć dużo odwagi, by zająć miejsce Terence Hollera.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">On ma nie tylko odwagę, ale i talent, i predyspozycje. Wszelkie wątpliwości rozwiewa już w Handful of Sand (Right or Wrong) i to jest występ wyborny, co więcej, sama kompozycja to trochę coś innego niż wszystko, co do tej pory można było w wykonaniu tego zespołu usłyszeć. ELDRITCH jakoś nigdy nie epatował chwytliwością refrenów i power metalową płynnością i energią wykonania, a tu proszę - hit z kapitalnym refrenem, a przy tym bez utraty tych progresywnych, eleganckich aranżacji, które zawsze były atutem grupy i dziełem Simone.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak na tym albumie ELDRITCH zbliża się po raz pierwszy do LABYRINTH, do SECRET SPHERE z tych bardziej progresywnych okresów... </div>
<div style="text-align: justify;">Zespół się szerzej otworzył na melodie, na wyrazisty klimat, na rozległe i można nawet powiedzieć dramatyczne i monumentalne refreny, jak w Born on Cold Ash ze wspaniałymi ornamentacjami klawiszowymi Olega Smirnoffa. Piękna kompozycja. Ileż wybornych motywów melodic metalowych skupiono w jednym tylko Elegy of Lust. Esencja włoskiego pojmowania gatunku melodic progressive power! Czarują, czarują z taką swobodą w To the End, spokojnie dążąc poprzez romantyzm do przebojowości refrenu. Dużo z estetyki i stylu aranżacyjnego LABYRINTH i to bardzo dobrze. Początkowo się wydaje, że balladowy, wsparty pianinem Wings of Emptiness to będzie tylko taki albumowy wyciszacz, jednak i tu znakomicie budują dramatyzm, wzmacniają brzmienie o mocną gitarę, lawirują pomiędzy klimatami i jest ponownie bardzo interesująco. I jest fantastyczny śpiew Alessandro Jarusso. Mistrz! Szeroko się otwierają na zmetalizowany rock w lekko modern stylu w From the Scars i jest w tym coś z dawniejszego ELDRITCH, ale w odrobinę lżejszym stylu. Za to intensywnie i power metalowo jest w Lost Days of Winter i jest także jeszcze jeden doskonały refren, taki nagle sentymentalny i doskonale tworzący kontrapunkt z wysmakowanymi rozgrywkami gitar i klawiszy. Ta elegancja współpracy instrumentów to był zawsze atut ELDRITCH, ale brakowało właśnie takiego elementu rozpoznawalności melodii w refrenie. Tu to pięknie wychodzi w prawie każdej kompozycji.<br />
I mrok, i posępność, i smutek w Black Bedlam. Kapitalnie to zrobili i ponownie kontrastowy refren z najwyższej półki w eleganckim, włoskim stylu. Aranżacyjnie tym razem ELDRITCH zadbał naprawdę o wszystko. Na sam koniec Forgotten Disciple i tu jest gwałtowniej, dramatycznie, podniośle, są progresywne zagrywki obu gitarzystów, sięgające także estetyki thrashowej, jest twardy, melodyjny progresywny power metal, ale także coś ze stylu DGM i NOVERIA.<br />
<br />
A Mistrz Simone Mularoni stworzył sound jak zwykle mistrzowski. Zresztą to już jest piąta płyta, którą realizuje dla ELDRITCH i te prawie dziesięć lat współpracy wystarcza, by rozumiał intencje Eugene Simone bez słów.<br />
Nowy rozdział się otwiera dla ELDRITCH, rozdział w innym nieco obszarze i dla nieco szerszego diapazonu słuchaczy, ale jak się ma takie pomysły na melodie i takiego wokalistę jak Alessandro Jarusso, to można nagrać jeszcze wiele tak udanych płyt jak "Innervoid".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 12.11.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Exile of Heaven]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4077</link>
			<pubDate>Sat, 09 Sep 2023 18:58:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4077</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Exile of Heaven - The Illusion Of Randomity (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/0/2/8/602849.jpg?0141" border="0" alt="[Obrazek: 602849.jpg?0141]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Marching for the Moon 00:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Even Warriors Fall 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bloodstorm 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sky's Embrace 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Path of Heaven 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Graveyard of Dreams 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Infernal Maze 03:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Candlewish 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.Venomous Stream 00:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ilias Kytidis - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pantelis Gatziaris - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anthimos Fliagkas - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thanasis Pliatsios - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EXILE OF HEAVEN to grupa z Kozani istniejąca od roku 2010, z trudem wśród licznych zmian osobowych przebijająca się na greckiej metalowej scenie, która dopiero w roku 2016, we wrześniu wydała swój, jak na razie jedyny, album nakładem greckiej wytwórni Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Specyfiką muzyki tego zespołu jest pewna bliskość stylu i rozwiązań aranżacyjnych z amerykańskim VIRGIN STEELE, co odróżnia ich od innych ekip grających melodyjny heavy/power metal o rysie epickim w Helladzie. Ilias Kytidis to nie DeFeis i tego specyficznego stylu przekazu i ekspresji w swoim arsenale nie posiada, ale pewne podobieństwa są tu słyszalne cały czas. Instrumenty klawiszowe, tu w gościnnym wykonaniu instrumentalistki Kostantiny Kompou, także napominają te z VIRGIN STEELE, choć tego rozmachu i nieprzewidywalności aranżacyjnej nie ma. Niemniej, dwa pierwsze utwory - Even Warriors Fall i Bloodstorm mają spory ładunek epickiego, a przy tym greckiego w refrenach heroizmu i jeśli znowu budować analogie do VIRGIN STEELE, to byłby to okres "Invictus". Na pewno wskazują na to melodyjnie drapieżne refreny Bloodstorm. Sky's Embrace nie jest już tak udany, a praca gitar tym razem schematyczna. Z kolei delikatny Path of Heaven na pewno można odnieść do bardziej pastelowego wyrażenia podobnych utworów VIRGIN STEELE, choć typowe power metalowe rozwinięcie mogłoby być lepsze. Twardszy i ostrzejszy lecz tonowany gustownym planem klawiszowym Graveyard of Dreams to taki para symfoniczny heavy power, jaki VIRGIN STTELE umieszczał do roku 200 na każdej płycie, tu jednak chyba po raz pierwszy ujawniają się ograniczone jednak możliwości głosowe Kytidisa. Melodia Infernal Maze gorszej klasy, trochę to w tej ponurej manierze i orientalnych ornamentacjach okazuje się w sumie niekonkretne. Za to Candlewish to piękny przykład łączenia melodic power w epickim greckim stylu z melodyjnym heavy metalowym refrenem i tak słuchając dokładniej, to i tu echa VIRGIN STEELE w pewnych miejscach są słyszalne. Tak czy inaczej to najlepsza, pełna wdzięku i poetyki kompozycja z tej płyty.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo interesujących solówek można usłyszeć na tej płycie, co jest także zasługą gitarzystów innej grupy z Kozani - SENSE OF FEAR i są to Themis Lakovidis i Giannis Kikis, którzy wspomogli kolegów z EXILE OF HEAVEN w czasie sesji nagraniowych. Ilias Kytidis jest członkiem SENSE OF FEAR od roku 2013 i pełni tam obowiązki wokalisty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest staranna, z dbałością o plany dalsze i tu znów na myśl przychodzi styl VIRGIN STEELE, przy czym album został całkowicie zrealizowany w Grecji, a główny udział ma tu Kostas Theoharis, wcześniej jako perkusista związany z grupami BLAZE OF SPIRIT i FINAL ANSWER.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2020 skład zespołu po okresie stabilizacji się rozsypał i obecnie ta ekipa jest w stanie przebudowy prowadzonej przez lidera Iliasa Kytidisa. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.09.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Exile of Heaven - The Illusion Of Randomity (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/0/2/8/602849.jpg?0141" border="0" alt="[Obrazek: 602849.jpg?0141]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Marching for the Moon 00:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Even Warriors Fall 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bloodstorm 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sky's Embrace 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Path of Heaven 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Graveyard of Dreams 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Infernal Maze 03:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Candlewish 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.Venomous Stream 00:51</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ilias Kytidis - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pantelis Gatziaris - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anthimos Fliagkas - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thanasis Pliatsios - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EXILE OF HEAVEN to grupa z Kozani istniejąca od roku 2010, z trudem wśród licznych zmian osobowych przebijająca się na greckiej metalowej scenie, która dopiero w roku 2016, we wrześniu wydała swój, jak na razie jedyny, album nakładem greckiej wytwórni Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Specyfiką muzyki tego zespołu jest pewna bliskość stylu i rozwiązań aranżacyjnych z amerykańskim VIRGIN STEELE, co odróżnia ich od innych ekip grających melodyjny heavy/power metal o rysie epickim w Helladzie. Ilias Kytidis to nie DeFeis i tego specyficznego stylu przekazu i ekspresji w swoim arsenale nie posiada, ale pewne podobieństwa są tu słyszalne cały czas. Instrumenty klawiszowe, tu w gościnnym wykonaniu instrumentalistki Kostantiny Kompou, także napominają te z VIRGIN STEELE, choć tego rozmachu i nieprzewidywalności aranżacyjnej nie ma. Niemniej, dwa pierwsze utwory - Even Warriors Fall i Bloodstorm mają spory ładunek epickiego, a przy tym greckiego w refrenach heroizmu i jeśli znowu budować analogie do VIRGIN STEELE, to byłby to okres "Invictus". Na pewno wskazują na to melodyjnie drapieżne refreny Bloodstorm. Sky's Embrace nie jest już tak udany, a praca gitar tym razem schematyczna. Z kolei delikatny Path of Heaven na pewno można odnieść do bardziej pastelowego wyrażenia podobnych utworów VIRGIN STEELE, choć typowe power metalowe rozwinięcie mogłoby być lepsze. Twardszy i ostrzejszy lecz tonowany gustownym planem klawiszowym Graveyard of Dreams to taki para symfoniczny heavy power, jaki VIRGIN STTELE umieszczał do roku 200 na każdej płycie, tu jednak chyba po raz pierwszy ujawniają się ograniczone jednak możliwości głosowe Kytidisa. Melodia Infernal Maze gorszej klasy, trochę to w tej ponurej manierze i orientalnych ornamentacjach okazuje się w sumie niekonkretne. Za to Candlewish to piękny przykład łączenia melodic power w epickim greckim stylu z melodyjnym heavy metalowym refrenem i tak słuchając dokładniej, to i tu echa VIRGIN STEELE w pewnych miejscach są słyszalne. Tak czy inaczej to najlepsza, pełna wdzięku i poetyki kompozycja z tej płyty.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo interesujących solówek można usłyszeć na tej płycie, co jest także zasługą gitarzystów innej grupy z Kozani - SENSE OF FEAR i są to Themis Lakovidis i Giannis Kikis, którzy wspomogli kolegów z EXILE OF HEAVEN w czasie sesji nagraniowych. Ilias Kytidis jest członkiem SENSE OF FEAR od roku 2013 i pełni tam obowiązki wokalisty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest staranna, z dbałością o plany dalsze i tu znów na myśl przychodzi styl VIRGIN STEELE, przy czym album został całkowicie zrealizowany w Grecji, a główny udział ma tu Kostas Theoharis, wcześniej jako perkusista związany z grupami BLAZE OF SPIRIT i FINAL ANSWER.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2020 skład zespołu po okresie stabilizacji się rozsypał i obecnie ta ekipa jest w stanie przebudowy prowadzonej przez lidera Iliasa Kytidisa. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.09.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Essence Of Sorrow]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4037</link>
			<pubDate>Mon, 10 Jul 2023 22:29:08 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4037</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Essence Of Sorrow - Reflections of the Obscure (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/6/8/0/468072.jpg?4553" border="0" alt="[Obrazek: 468072.jpg?4553]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Face of Death 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mind Control 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Essence of Sorrow 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hollow 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.Supreme Oppression 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ashes 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Mirror 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.Trail of Tears 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">9.Come Serenity 03:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja/Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Palin - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jani Stefanović - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Eero Pakkanen - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Rolf Pilve - perkusja </div>
<div style="text-align: justify;">Mikko Härkin - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten początkowo był solowym projektem Jani Stefanovića, gitarzysty z kręgu christian metalu, skupionego w Szwecji wokół Rivela i jego wytwórni. Ostatecznie Stefanović zdecydował się jednak stworzyć zespół, w którym znaleźli się cenieni muzycy ze Szwecji i Finlandii, a także Christian Palin, Urugwajczyk mieszkający w Finlandii, wokalista melodic power grupy RANDOM EYES. Głos świetny, w tym czasie jednak jeszcze mało znany. Mocnym punktem nowej ekipy był klawiszowiec Mikko Härkin, wcześniej występujący w KENZINER i SONATA ARCTICA. Wśród zaproszonych do nagrań gości znalazł się Thomas "Plec" Johansson jako gitarzysta, on także wykonał mastering oraz między innymi jako wokalista Mats Levén. Płyta najpierw ukazała się w Japonii nakładem Nexus w grudniu 2006, w styczniu 2007 także w Europie, oczywiście wydawcą był Rivel Records, a producentem lider, przy udziale innego zaprzyjaźnionego z nim znanego christian metalowego gitarzysty Carl-Johana Grimmarka. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Materiał został przygotowany przez Jani Stefanovića i stanowi on melancholijną odmianę christian power metalu, z pewnymi elementami progresywnymi. Ciekawe, że faktycznie w roli głównej wystąpił tu Palin. Mocna power metalowa gitara to jednak mu tu faktycznie głównie podgrywa, czasem niemal w stylistyce industrialnej, jak w drugiej połowie Face of Death, natomiast plan klawiszowy jest odległy, przy czym jak zwykle Mikko Härkin gra nad wyraz eleganckie, gustowne i pomysłowe rzeczy, tyle że na ogół ciszej niż zwykle. Jest w tych ornamentacjach także pewna dawka symfoniki, nie na tyle jednak, by wysunąć się przed Palina. Trzeba przyznać, że ten rządzi i także wtedy, gdy śpiewa ostrzej w posępnym, progresywnym Mind Control, czy też dramatycznie i ekspresyjnie w kolejnym ponurym numerze The Essence of Sorrow oraz podobnie mrocznym Supreme Oppression. Melodie wydają się często sprawą drugorzędną wobec klimatu, jednak nie w Hollow, refleksyjnym, poetyckim z refrenem bliższym ogólnej stylistyce christian metalowej skupionej wokół Rivela. Czasem, jak w Ashes, jest to muzyka progresywnie trudna i przypomina styl ABSTRACT ALGEBRA, czasem w czysto melodic progressive stylu, jak w The Mirror, ze skomplikowaną, poza refrenem, aranżacją. W tej konwencji, jaką tu zespół zaprezentował, najlepiej prezentuje się melodyjnie nostalgiczny Trail of Tears i szkoda, że takiej klimatycznej power metalowej muzyki tu nie ma więcej, bo instrumentalny Come Serenity, pozostaje tak naprawdę tylko szkicem. Wykonanie znakomite, sound także klasycznie szwedzki ze stalową gitarą, jednak jest płyta dosyć hermetyczna, dla określonego grona słuchaczy progressive metalu i nie spełniająca oczekiwań szerokiego grona słuchaczy christian metalu głównego nurtu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Ten album okazał się jedynym, choć Jani grupy długo nie rozwiązywał. W roku 2011 odszedł Palin (potem w ADAGIO, EPICRENEL MAGIC KINGDOM i PANORAMA) doszła to tego także pewna historia natury obyczajowej, bo gdy Christian rozwiódł się z Katją, z którą występował w RANDOM EYES, to ożenił się z nią Stefanović. Zespół bardzo długo pozostawał bez wokalisty, jego działalność została zawieszona i faktyczna reaktywacja miała miejsce w 2015, a w 2016 nowym frontmanem został inny znany Urugwajczyk Germán Pascual (NARNIA, DIVINEFIRE). Do dziś jednak pojawił się tylko jeden singlowy utwór "Breach My Despair" z jego udziałem, w roku 2019.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.07.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Essence Of Sorrow - Reflections of the Obscure (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/6/8/0/468072.jpg?4553" border="0" alt="[Obrazek: 468072.jpg?4553]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Face of Death 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mind Control 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Essence of Sorrow 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hollow 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.Supreme Oppression 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ashes 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Mirror 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.Trail of Tears 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">9.Come Serenity 03:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja/Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Palin - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jani Stefanović - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Eero Pakkanen - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Rolf Pilve - perkusja </div>
<div style="text-align: justify;">Mikko Härkin - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten początkowo był solowym projektem Jani Stefanovića, gitarzysty z kręgu christian metalu, skupionego w Szwecji wokół Rivela i jego wytwórni. Ostatecznie Stefanović zdecydował się jednak stworzyć zespół, w którym znaleźli się cenieni muzycy ze Szwecji i Finlandii, a także Christian Palin, Urugwajczyk mieszkający w Finlandii, wokalista melodic power grupy RANDOM EYES. Głos świetny, w tym czasie jednak jeszcze mało znany. Mocnym punktem nowej ekipy był klawiszowiec Mikko Härkin, wcześniej występujący w KENZINER i SONATA ARCTICA. Wśród zaproszonych do nagrań gości znalazł się Thomas "Plec" Johansson jako gitarzysta, on także wykonał mastering oraz między innymi jako wokalista Mats Levén. Płyta najpierw ukazała się w Japonii nakładem Nexus w grudniu 2006, w styczniu 2007 także w Europie, oczywiście wydawcą był Rivel Records, a producentem lider, przy udziale innego zaprzyjaźnionego z nim znanego christian metalowego gitarzysty Carl-Johana Grimmarka. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Materiał został przygotowany przez Jani Stefanovića i stanowi on melancholijną odmianę christian power metalu, z pewnymi elementami progresywnymi. Ciekawe, że faktycznie w roli głównej wystąpił tu Palin. Mocna power metalowa gitara to jednak mu tu faktycznie głównie podgrywa, czasem niemal w stylistyce industrialnej, jak w drugiej połowie Face of Death, natomiast plan klawiszowy jest odległy, przy czym jak zwykle Mikko Härkin gra nad wyraz eleganckie, gustowne i pomysłowe rzeczy, tyle że na ogół ciszej niż zwykle. Jest w tych ornamentacjach także pewna dawka symfoniki, nie na tyle jednak, by wysunąć się przed Palina. Trzeba przyznać, że ten rządzi i także wtedy, gdy śpiewa ostrzej w posępnym, progresywnym Mind Control, czy też dramatycznie i ekspresyjnie w kolejnym ponurym numerze The Essence of Sorrow oraz podobnie mrocznym Supreme Oppression. Melodie wydają się często sprawą drugorzędną wobec klimatu, jednak nie w Hollow, refleksyjnym, poetyckim z refrenem bliższym ogólnej stylistyce christian metalowej skupionej wokół Rivela. Czasem, jak w Ashes, jest to muzyka progresywnie trudna i przypomina styl ABSTRACT ALGEBRA, czasem w czysto melodic progressive stylu, jak w The Mirror, ze skomplikowaną, poza refrenem, aranżacją. W tej konwencji, jaką tu zespół zaprezentował, najlepiej prezentuje się melodyjnie nostalgiczny Trail of Tears i szkoda, że takiej klimatycznej power metalowej muzyki tu nie ma więcej, bo instrumentalny Come Serenity, pozostaje tak naprawdę tylko szkicem. Wykonanie znakomite, sound także klasycznie szwedzki ze stalową gitarą, jednak jest płyta dosyć hermetyczna, dla określonego grona słuchaczy progressive metalu i nie spełniająca oczekiwań szerokiego grona słuchaczy christian metalu głównego nurtu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Ten album okazał się jedynym, choć Jani grupy długo nie rozwiązywał. W roku 2011 odszedł Palin (potem w ADAGIO, EPICRENEL MAGIC KINGDOM i PANORAMA) doszła to tego także pewna historia natury obyczajowej, bo gdy Christian rozwiódł się z Katją, z którą występował w RANDOM EYES, to ożenił się z nią Stefanović. Zespół bardzo długo pozostawał bez wokalisty, jego działalność została zawieszona i faktyczna reaktywacja miała miejsce w 2015, a w 2016 nowym frontmanem został inny znany Urugwajczyk Germán Pascual (NARNIA, DIVINEFIRE). Do dziś jednak pojawił się tylko jeden singlowy utwór "Breach My Despair" z jego udziałem, w roku 2019.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.07.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Elegant Weapons]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4010</link>
			<pubDate>Mon, 29 May 2023 22:09:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4010</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Elegant Weapons - Horns for a Halo (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/1/1141398.jpg?0033" border="0" alt="[Obrazek: 1141398.jpg?0033]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dead Man Walking 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Do or Die 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blind Leading the Blind 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ghost of You 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bitter Pill 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lights Out (UFO cover) 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Horns for a Halo 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Dirty Pig 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.White Horse 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Downfall Rising 05:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Wielka Brytania/Chile/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronnie Romero - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Richie Faulkner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rex Brown - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Travis - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Williams - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zbiera się ekipa All Stars i gra heavy metal. No, może dla wielu Richie Faulkner gwiazdą nie jest, choć do jego obecności w JUDAS PRIEST należałoby się w końcu przyzwyczaić. Wraz z kolegą z zespołu, Scottem Travisem, postanowili coś innego zagrać, a gdy dołączyli Ronnie Romero i Red Brown z PANTERA, to już zrobiło się bardzo ciekawie. Ciekawość zaspokoiła wytwórnia Nuclear Blast, wydając 26 maja album tej nowej, międzynarodowej formacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś innego niż muzyka JUDAS PRIEST... Nieprzypadkowo centralne miejsce na tej płycie zajmuje cover nieśmiertelnego Lights Out UFO z roku 1974 i z pewnością nieprzypadkowo to Ronnie śpiewa na tej płycie, bo kto jak nie on w ekipie Richie Blackmore'a od lat podtrzymuje ginącą tradycję prawdziwego, opartego na rocku, brytyjskiego heavy metalu?</div>
<div style="text-align: justify;">To nie jednak kopiowanie RAINBOW. Raulkner podróżuje przez dziesięciolecia metalowego Albionu od lat 70tych do dnia dzisiejszego i wykazał się taką kompozytorską kreatywnością, jakiej się po nim chyba nikt nie spodziewał. Tu wdawać się w szczegóły nie ma sensu, tego wszystkiego po prostu trzeba posłuchać samemu, bo ileż niuansów kryją w sobie takie zagrane w umiarkowanych tempach, wypełnione świeżymi pomysłami kompozycje jak Horns for a Halo (mroczny rockowy klimat !) Dead Man Walking, Blind Leading the Blind. I te melodie zwrotek, niejednokrotnie lepsze od samych refrenów, co zostało zrobione zresztą jak sądzę z pełną świadomością. Jaki to śmiały krok w porównaniu z zachowawczym graniem ekip brytyjskich przez co najmniej ostatnie dwadzieścia lat.</div>
<div style="text-align: justify;">Ile rockowego feelingu jest w szybszym, wręcz łagodnie romantycznym, lecz w pełni heavy metalowym Do or Die, ile zdecydowanego zmetalizowanego heavy rocka w Dirty Pig, który równie dobrze mógł powstać w latach 70tych. Wspaniałe! Jaki duszny, a przy tym jakże wciągający klimat ma ten Dirty Pig... Przepięknie gra w partiach solowych Richie Faulkner, po prostu fenomenalne są te instrumentalne fragmenty, gdy to on dochodzi do głosu. W JUDAS PRIEST schematyzm zabija jego talent. Tu rządzi, czaruje, także technicznie. Wspaniały popis tego gitarzysty. Raz w Bitter Pill bardzo interesująco łączą manierę BLACK SABBATH z "Dehumanizer" i SOUNDGARDEN z "Batmotorfinger" i efekt jest powalający. I Romero niemal jak Cornell. Jak genialnie się stopniowo rozkręca w refrenach White Horse i jak wiele tu bezpośrednich odniesień do całej brytyjskiej tradycji metalu i rocka. Ten refren to by mógł zagrać w dawnych czasach chwały THUNDER. Rockowa moc niebywała!</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu coś, co hipnotyzuje, co wzrusza, co się zdarza może nawet raz na dziesięciolecia. To podszyty łagodnym bluesowym szlifem Ghost of You... Kto by to tak zaśpiewał przecudownie? David Coverdale i Jorn Lande. Kto zna I Will Follow MILLENIUM (USA) z Jornem w roli głównej, to usłyszy tu coś równie pięknego. A Ronnie, co powtarzam do znudzenia, jest absolutnie wiodącym, czołowym obecnie na świecie wokalistą, Metalowym Hipnotyzerem. Ogromne brawa i podziękowania za tak wspaniałą kompozycję, której można słuchać w nieskończoność.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno o lepsze podsumowanie tej muzyki niż zamykający album Downfall Rising. No, nie mogło być lepszego zakończenia!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mistrz Andy Sneap, jako zajmujący się tu mixem i masteringiem, nadał temu odpowiednią oprawę brzmienia. Prostą, brytyjską, bez sztuczności, może nawet ktoś powie, że skromną, ale pewne elementy soundu odróżniają brytyjski metal od niemieckiego czy szwedzkiego i ten album brzmi jak prawdziwie brytyjski.</div>
<div style="text-align: justify;">Wielkie dzieło wielkich muzyków pod wodzą Richarda Iana Faulknera, a doceni je każdy, kto uważnie posłucha wszystkiego, co tu grupa ma do zaoferowania.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.05.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Elegant Weapons - Horns for a Halo (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/1/1141398.jpg?0033" border="0" alt="[Obrazek: 1141398.jpg?0033]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dead Man Walking 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Do or Die 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blind Leading the Blind 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ghost of You 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bitter Pill 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lights Out (UFO cover) 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Horns for a Halo 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Dirty Pig 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.White Horse 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">10.Downfall Rising 05:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Wielka Brytania/Chile/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronnie Romero - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Richie Faulkner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Rex Brown - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Travis - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Williams - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zbiera się ekipa All Stars i gra heavy metal. No, może dla wielu Richie Faulkner gwiazdą nie jest, choć do jego obecności w JUDAS PRIEST należałoby się w końcu przyzwyczaić. Wraz z kolegą z zespołu, Scottem Travisem, postanowili coś innego zagrać, a gdy dołączyli Ronnie Romero i Red Brown z PANTERA, to już zrobiło się bardzo ciekawie. Ciekawość zaspokoiła wytwórnia Nuclear Blast, wydając 26 maja album tej nowej, międzynarodowej formacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś innego niż muzyka JUDAS PRIEST... Nieprzypadkowo centralne miejsce na tej płycie zajmuje cover nieśmiertelnego Lights Out UFO z roku 1974 i z pewnością nieprzypadkowo to Ronnie śpiewa na tej płycie, bo kto jak nie on w ekipie Richie Blackmore'a od lat podtrzymuje ginącą tradycję prawdziwego, opartego na rocku, brytyjskiego heavy metalu?</div>
<div style="text-align: justify;">To nie jednak kopiowanie RAINBOW. Raulkner podróżuje przez dziesięciolecia metalowego Albionu od lat 70tych do dnia dzisiejszego i wykazał się taką kompozytorską kreatywnością, jakiej się po nim chyba nikt nie spodziewał. Tu wdawać się w szczegóły nie ma sensu, tego wszystkiego po prostu trzeba posłuchać samemu, bo ileż niuansów kryją w sobie takie zagrane w umiarkowanych tempach, wypełnione świeżymi pomysłami kompozycje jak Horns for a Halo (mroczny rockowy klimat !) Dead Man Walking, Blind Leading the Blind. I te melodie zwrotek, niejednokrotnie lepsze od samych refrenów, co zostało zrobione zresztą jak sądzę z pełną świadomością. Jaki to śmiały krok w porównaniu z zachowawczym graniem ekip brytyjskich przez co najmniej ostatnie dwadzieścia lat.</div>
<div style="text-align: justify;">Ile rockowego feelingu jest w szybszym, wręcz łagodnie romantycznym, lecz w pełni heavy metalowym Do or Die, ile zdecydowanego zmetalizowanego heavy rocka w Dirty Pig, który równie dobrze mógł powstać w latach 70tych. Wspaniałe! Jaki duszny, a przy tym jakże wciągający klimat ma ten Dirty Pig... Przepięknie gra w partiach solowych Richie Faulkner, po prostu fenomenalne są te instrumentalne fragmenty, gdy to on dochodzi do głosu. W JUDAS PRIEST schematyzm zabija jego talent. Tu rządzi, czaruje, także technicznie. Wspaniały popis tego gitarzysty. Raz w Bitter Pill bardzo interesująco łączą manierę BLACK SABBATH z "Dehumanizer" i SOUNDGARDEN z "Batmotorfinger" i efekt jest powalający. I Romero niemal jak Cornell. Jak genialnie się stopniowo rozkręca w refrenach White Horse i jak wiele tu bezpośrednich odniesień do całej brytyjskiej tradycji metalu i rocka. Ten refren to by mógł zagrać w dawnych czasach chwały THUNDER. Rockowa moc niebywała!</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu coś, co hipnotyzuje, co wzrusza, co się zdarza może nawet raz na dziesięciolecia. To podszyty łagodnym bluesowym szlifem Ghost of You... Kto by to tak zaśpiewał przecudownie? David Coverdale i Jorn Lande. Kto zna I Will Follow MILLENIUM (USA) z Jornem w roli głównej, to usłyszy tu coś równie pięknego. A Ronnie, co powtarzam do znudzenia, jest absolutnie wiodącym, czołowym obecnie na świecie wokalistą, Metalowym Hipnotyzerem. Ogromne brawa i podziękowania za tak wspaniałą kompozycję, której można słuchać w nieskończoność.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno o lepsze podsumowanie tej muzyki niż zamykający album Downfall Rising. No, nie mogło być lepszego zakończenia!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mistrz Andy Sneap, jako zajmujący się tu mixem i masteringiem, nadał temu odpowiednią oprawę brzmienia. Prostą, brytyjską, bez sztuczności, może nawet ktoś powie, że skromną, ale pewne elementy soundu odróżniają brytyjski metal od niemieckiego czy szwedzkiego i ten album brzmi jak prawdziwie brytyjski.</div>
<div style="text-align: justify;">Wielkie dzieło wielkich muzyków pod wodzą Richarda Iana Faulknera, a doceni je każdy, kto uważnie posłucha wszystkiego, co tu grupa ma do zaoferowania.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 29.05.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Evil]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3753</link>
			<pubDate>Sun, 17 Apr 2022 15:37:12 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3753</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Evil - Book of Evil (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/2/4/1024093.jpg?0431" border="0" alt="[Obrazek: 1024093.jpg?0431]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">traklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro (A Terrible Thing) 00:50<br />
2.Divine Conspiracy 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Evil Never Dies 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Future Denied 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Raven Throne 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.King of the Undead 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.Beyond Mind Control 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sanctuary 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Storm Warning 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.Evils Message 07:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.Book of Evil 07:26<br />
<br />
rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Dania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Steene - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Freddie Wolf - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nikolaj Ihlemann - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jakob Haugaard - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Molin - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem pozostawimy w spokoju pogmatwane losy EVIL z lat 1982-2019 i skupimy na tym co trzecie wcielenie ekipy Freddiego Wolfa zdziałało na albumie "Book of Evil", którego premiera nakładem duńskiej wytwórni From the Vaults przewidziana jest na 27 maja 2022. A jako wokalista tym razem wystąpił Martin Steene z IRON FIRE i ogólnie skład jest zupełnie nowy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVIL ogólnie jest zupełnie nowy i można powiedzieć, że ponadto nadzwyczaj świeży. Niby to taki klasyczny heavy metal wywodzący się z tradycji lat 80tych, ale jednak nie do końca. Ta klasyka podana jest w sposób nowoczesny, tak w opcji aranżacyjnej, jak i brzmienia. To brzmienie jest imponujące i raczej nieoczekiwane. Gitary mają potężny głęboki sound, przypominający te post thrashowe gitarowy z Bay Area z początku lat 90tych i już ten element mocno przykuwa uwagę. Gdy dodamy do tego mocarny metaliczny bas i grzmiącą perkusję, to efekt zmiażdżenia jest pełny, a przecież nie wychodzą w te ciężkie heavy/thrashowe obszary, w jakie z przeciętnym skutkiem w tym roku poprowadził słuchaczy WASTED. Wszyscy bardzo dobrze grają (wyborne sola gitarowe!), ale numerem jeden jest Steene. Po prostu kapitalny występ classic heavy metalowy Martina i górować nad takim potężnym soundem gitar to sztuka, a być przy tym tak bezbłędnym technicznie, to sztuka podwójna. </div>
<div style="text-align: justify;">Ten album na pewno nie jest korowodem hitów, bo są i utwory mniej atrakcyjne (Evil Never Dies o nerwowej rytmice, Sanctuary), ale słabych nie ma. Jest mrok i jest zło, jednak w tej masywnej oprawie przebija świetna melodia Divine Conspiracy w partii romantycznej i post thrashowy, modern metalowy motyw główny gitar w dynamicznym Future Denied. Tu jest to zrobione perfekcyjnie, jeśli chodzi o łączenie starego z nowym w metalu. W połowie albumu kapitalny killer The Raven Throne i Martin lubi śpiewać takie numery, jest fantastyczny w morderczym, niezapomnianym refrenie! Ale zniszczenie sieje tu EVIL! Potem jest dumnie i posępnie w epicko brzmiącym King of the Undead i po raz kolejny jest refren w lekko modern stylu, a motywy orientalne delikatnie zarysowane dodają dodatkowego smaku. Ta płyta ma swój klimat i twardy, ponury a zarazem pełen mocy Beyond Mind Control to podkreśla i uwypukla. Świetny numer, świetny! I jeszcze potem dramatyzm Storm Warning budowany przez połączenie znakomitego motywu głównego i ekspresyjnego wokalu Steene. I niemal alternative metalowe akcenty w przejściach i aż się Seattle przypomina. A jeśli mamy na uwadze gitarowe motywy przewodnie, to fenomenalnie się pod tym względem zaczyna Evils Message i mogli to pociągnąć dalej niekoniecznie szukając nowych, które pojawiają się w dalszej części. Steene pojawia się późno i w pewnym stopniu nieoczekiwanie, porządkując nieco cały układ tej kompozycji. Szczególne brawa tu dla weterana thrashowej sceny duńskiej Henrika Molina. Fantastyczne gęste i pełne energie partie perkusji! To on tu napędza całość.</div>
<div style="text-align: justify;">Pewnie tak się to właśnie powinno zakończyć, jak w Book of Evil. Podniośle, klasycznie, nostalgicznie i z wokalną interpretacją Steene najbliższą IRON FIRE. Ten pazur i majestat w refrenach jest fenomenalny i ogólnie mamy tu najwyższej klasy epicki, heroiczny tradycyjny heavy metal.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">From the Vaults od dwóch lat robi bardzo dobrą robotę przypominając stare duńskie zespoły heavy metalowe, które mają coś nowego do powiedzenia. ALIEN FORCE, METAL CROSS, teraz EVIL. Jest czego posłuchać, a The Raven Throne rozdziera na strzępy!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.04.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwóni From the Vaults</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Evil - Book of Evil (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/2/4/1024093.jpg?0431" border="0" alt="[Obrazek: 1024093.jpg?0431]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">traklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro (A Terrible Thing) 00:50<br />
2.Divine Conspiracy 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Evil Never Dies 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Future Denied 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Raven Throne 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.King of the Undead 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.Beyond Mind Control 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sanctuary 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Storm Warning 03:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.Evils Message 07:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.Book of Evil 07:26<br />
<br />
rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Dania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Steene - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Freddie Wolf - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nikolaj Ihlemann - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jakob Haugaard - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Molin - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem pozostawimy w spokoju pogmatwane losy EVIL z lat 1982-2019 i skupimy na tym co trzecie wcielenie ekipy Freddiego Wolfa zdziałało na albumie "Book of Evil", którego premiera nakładem duńskiej wytwórni From the Vaults przewidziana jest na 27 maja 2022. A jako wokalista tym razem wystąpił Martin Steene z IRON FIRE i ogólnie skład jest zupełnie nowy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVIL ogólnie jest zupełnie nowy i można powiedzieć, że ponadto nadzwyczaj świeży. Niby to taki klasyczny heavy metal wywodzący się z tradycji lat 80tych, ale jednak nie do końca. Ta klasyka podana jest w sposób nowoczesny, tak w opcji aranżacyjnej, jak i brzmienia. To brzmienie jest imponujące i raczej nieoczekiwane. Gitary mają potężny głęboki sound, przypominający te post thrashowe gitarowy z Bay Area z początku lat 90tych i już ten element mocno przykuwa uwagę. Gdy dodamy do tego mocarny metaliczny bas i grzmiącą perkusję, to efekt zmiażdżenia jest pełny, a przecież nie wychodzą w te ciężkie heavy/thrashowe obszary, w jakie z przeciętnym skutkiem w tym roku poprowadził słuchaczy WASTED. Wszyscy bardzo dobrze grają (wyborne sola gitarowe!), ale numerem jeden jest Steene. Po prostu kapitalny występ classic heavy metalowy Martina i górować nad takim potężnym soundem gitar to sztuka, a być przy tym tak bezbłędnym technicznie, to sztuka podwójna. </div>
<div style="text-align: justify;">Ten album na pewno nie jest korowodem hitów, bo są i utwory mniej atrakcyjne (Evil Never Dies o nerwowej rytmice, Sanctuary), ale słabych nie ma. Jest mrok i jest zło, jednak w tej masywnej oprawie przebija świetna melodia Divine Conspiracy w partii romantycznej i post thrashowy, modern metalowy motyw główny gitar w dynamicznym Future Denied. Tu jest to zrobione perfekcyjnie, jeśli chodzi o łączenie starego z nowym w metalu. W połowie albumu kapitalny killer The Raven Throne i Martin lubi śpiewać takie numery, jest fantastyczny w morderczym, niezapomnianym refrenie! Ale zniszczenie sieje tu EVIL! Potem jest dumnie i posępnie w epicko brzmiącym King of the Undead i po raz kolejny jest refren w lekko modern stylu, a motywy orientalne delikatnie zarysowane dodają dodatkowego smaku. Ta płyta ma swój klimat i twardy, ponury a zarazem pełen mocy Beyond Mind Control to podkreśla i uwypukla. Świetny numer, świetny! I jeszcze potem dramatyzm Storm Warning budowany przez połączenie znakomitego motywu głównego i ekspresyjnego wokalu Steene. I niemal alternative metalowe akcenty w przejściach i aż się Seattle przypomina. A jeśli mamy na uwadze gitarowe motywy przewodnie, to fenomenalnie się pod tym względem zaczyna Evils Message i mogli to pociągnąć dalej niekoniecznie szukając nowych, które pojawiają się w dalszej części. Steene pojawia się późno i w pewnym stopniu nieoczekiwanie, porządkując nieco cały układ tej kompozycji. Szczególne brawa tu dla weterana thrashowej sceny duńskiej Henrika Molina. Fantastyczne gęste i pełne energie partie perkusji! To on tu napędza całość.</div>
<div style="text-align: justify;">Pewnie tak się to właśnie powinno zakończyć, jak w Book of Evil. Podniośle, klasycznie, nostalgicznie i z wokalną interpretacją Steene najbliższą IRON FIRE. Ten pazur i majestat w refrenach jest fenomenalny i ogólnie mamy tu najwyższej klasy epicki, heroiczny tradycyjny heavy metal.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">From the Vaults od dwóch lat robi bardzo dobrą robotę przypominając stare duńskie zespoły heavy metalowe, które mają coś nowego do powiedzenia. ALIEN FORCE, METAL CROSS, teraz EVIL. Jest czego posłuchać, a The Raven Throne rozdziera na strzępy!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.04.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwóni From the Vaults</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ezy Meat]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3639</link>
			<pubDate>Fri, 15 Oct 2021 18:08:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3639</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ezy Meat - Not for Wimps (1984)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/mFGV5Llj__uaP9MkKuNQXBI0bfk=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4667939-1371643474-8698.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4667939-1371643474-8698.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Not for Wimps 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">2.Freedom Seeker 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Loner 02:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Vampire Lady 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wasting Time 05:48<br />
6.Get 'em Off 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ban the Bomb 07:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ban the Bomb Pt. 2 08:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Shoot Out in the City 02:57<br />
10.Life and Death of Pete 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1984</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: NWOBHM</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania (Irlandia Północna)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Lavery - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Paul Lavery  - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ray McKenna - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Irlandia Północna to obszar Zjednoczonego Królestwa, gdzie NWOBHM była reprezentowana wyjątkowo słabo. Pierwszym zespołem był SWEET SAVAGE, który nie zdołał w latach 80tych podpisać żadnego kontraktu i być może dlatego gitarzysta Vivian Campbell wybrał karierę w DIO. EZY MEAT powstał nieco później, w roku 1980 grając początkowo covery THIN LIZZY, rock i proto metal i z NWOBHM nie miał wiele wspólnego. Po roku 1981 i odejściu wokalisty Dermota O'Kane zwrócił się w kierunku dynamicznego heavy metalu w manierze riffowej NWOBHM, jednak grupom z Ulsteru było w tym czasie bardzo ciężko się przebić i grupa pozostawała lokalnym zespołem występującym w hrabstwie Antrim. Tak zapewne by pozostało, gdyby nie pomoc wspomnianego już, zaprzyjaźnionego z ekipą Campbella, który wsparł EZY MEAT jako producent, wspomagając w organizacji własnej malutkiej wytwórni płytowej Electric Storm, która w lipcu 1984 w niskim nakładzie wydała swój pierwszy album "Not for Wimps".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się to wszystko od Not for Wimps właśnie, numeru instrumentalnego z odgłosami publiczności, chyba raczej dogranymi w studio i słychać, że jest głośno i soczyście, a gitarzysta zna się na swojej robocie, ale produkcja pozostawia wiele do życzenia. Z drugiej strony jednak ileż to winylowych płyt od Neat brzmiało znacznie gorzej...</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno sobie wyobrazić zespół NWOBHM bez hard rockowych naleciałości, który byłby bardziej typowy, wręcz archetypowy dla Fali jak ten. Niby te wszystkie riffy już odegrano w latach 1980-1983, ale EZY MEAT gra je po prostu znakomicie. Gra z energią i przekonaniem, gra swobodnie i robi dużo pozytywnego hałasu  jak na ekipę występującą jako trio. I dokazują tego w porywającym Freedom Seeker. Te wokale braci Lavery i ta gitara Ivana. Potężne sola, gdzie metalowa apokalipsa łączy się z kapitalnym rockowym feelingiem. Moc! I Moc jest z nimi w Vampire Lady, z ostrymi jak brzytwa riffami i bujającą motoryką. I dewastują w Get 'em Off, niszczącym twardym surowym riffowaniem w stylu wczesnego SAXON i znowu doskonała melodia i gitarowy atak Ivana! Nie wszystko wychodzi idealnie i krótki The Loner przemyka bez większych emocji. Długo rozwijają spokojniejszy i chłodny Wasting Time i tu brzmią bardziej tradycyjnie rockowo w surowej oprawie, Lavery zaś rozgrywa jedną z najbardziej finezyjnych partii gitary solowej na tym LP. No może poza finałową częścią Life and Death of Pete, kompozycji ponurej, ascetycznej i niepokojącej (ten riff przewodni, skąd go znamy?). Ten gwałtowny gitarowy atak pod koniec jest zrobiony fantastycznie!</div>
<div style="text-align: justify;">W Shoot Out in the City grają jak ekipy z obszaru Newcastle, gniewnie i surowo z chuligańskim zacięciem i grają taki NWOBHM bardzo przekonująco. Sporo miejsca zajmuje tu także proto metal i grupa umieściła na płycie swoją wczesną kompozycję Ban the Bomb, transowy, poetycki i jakże mocno osadzony w rocku lat 70tych piękny song, gdzie Ivan pokazuje zupełnie inny styl gry na gitarze, niż w typowych numerach NWOBHM. Po raz kolejny są fantastyczni w szybkiej części i tu także na wyróżnienie zasługuje gra perkusisty. Druga część tej historii to Ban the Bomb Pt. 2, opowiedziana w niemal teatralny sposób na wstępie i rozbudowana do speed/heavy w miarę upływu czasu. Wokal uzupełnia gitarę, gitara uzupełnia wokal, jest surowo jest melodyjnie, jest no... apokaliptycznie w klimacie i chyba o to właśnie chodziło. Killer! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Słaba promocja, słaba prasa nastawiona sceptycznie do wszystkiego niemal, co nie pochodziło z Anglii, ale płyta się ukazała i nic tego zespołowi odebrać nie mogło. Pozostali niemal nieznani, ale wydali jeszcze jeden album, "Rock Your Brains" w roku 1986. Był to niestety raczej rozczarowujący zestaw kompozycji z obszarów hard rocka, i proto metalu, do tego marnie wyprodukowany. Jednak nawet gdyby go nie wydali, to i tak się zapisali w historii NWOBHM. I to jak!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.10.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ezy Meat - Not for Wimps (1984)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/mFGV5Llj__uaP9MkKuNQXBI0bfk=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4667939-1371643474-8698.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4667939-1371643474-8698.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Not for Wimps 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">2.Freedom Seeker 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Loner 02:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Vampire Lady 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wasting Time 05:48<br />
6.Get 'em Off 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ban the Bomb 07:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ban the Bomb Pt. 2 08:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Shoot Out in the City 02:57<br />
10.Life and Death of Pete 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1984</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: NWOBHM</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania (Irlandia Północna)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Lavery - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Paul Lavery  - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ray McKenna - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Irlandia Północna to obszar Zjednoczonego Królestwa, gdzie NWOBHM była reprezentowana wyjątkowo słabo. Pierwszym zespołem był SWEET SAVAGE, który nie zdołał w latach 80tych podpisać żadnego kontraktu i być może dlatego gitarzysta Vivian Campbell wybrał karierę w DIO. EZY MEAT powstał nieco później, w roku 1980 grając początkowo covery THIN LIZZY, rock i proto metal i z NWOBHM nie miał wiele wspólnego. Po roku 1981 i odejściu wokalisty Dermota O'Kane zwrócił się w kierunku dynamicznego heavy metalu w manierze riffowej NWOBHM, jednak grupom z Ulsteru było w tym czasie bardzo ciężko się przebić i grupa pozostawała lokalnym zespołem występującym w hrabstwie Antrim. Tak zapewne by pozostało, gdyby nie pomoc wspomnianego już, zaprzyjaźnionego z ekipą Campbella, który wsparł EZY MEAT jako producent, wspomagając w organizacji własnej malutkiej wytwórni płytowej Electric Storm, która w lipcu 1984 w niskim nakładzie wydała swój pierwszy album "Not for Wimps".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się to wszystko od Not for Wimps właśnie, numeru instrumentalnego z odgłosami publiczności, chyba raczej dogranymi w studio i słychać, że jest głośno i soczyście, a gitarzysta zna się na swojej robocie, ale produkcja pozostawia wiele do życzenia. Z drugiej strony jednak ileż to winylowych płyt od Neat brzmiało znacznie gorzej...</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno sobie wyobrazić zespół NWOBHM bez hard rockowych naleciałości, który byłby bardziej typowy, wręcz archetypowy dla Fali jak ten. Niby te wszystkie riffy już odegrano w latach 1980-1983, ale EZY MEAT gra je po prostu znakomicie. Gra z energią i przekonaniem, gra swobodnie i robi dużo pozytywnego hałasu  jak na ekipę występującą jako trio. I dokazują tego w porywającym Freedom Seeker. Te wokale braci Lavery i ta gitara Ivana. Potężne sola, gdzie metalowa apokalipsa łączy się z kapitalnym rockowym feelingiem. Moc! I Moc jest z nimi w Vampire Lady, z ostrymi jak brzytwa riffami i bujającą motoryką. I dewastują w Get 'em Off, niszczącym twardym surowym riffowaniem w stylu wczesnego SAXON i znowu doskonała melodia i gitarowy atak Ivana! Nie wszystko wychodzi idealnie i krótki The Loner przemyka bez większych emocji. Długo rozwijają spokojniejszy i chłodny Wasting Time i tu brzmią bardziej tradycyjnie rockowo w surowej oprawie, Lavery zaś rozgrywa jedną z najbardziej finezyjnych partii gitary solowej na tym LP. No może poza finałową częścią Life and Death of Pete, kompozycji ponurej, ascetycznej i niepokojącej (ten riff przewodni, skąd go znamy?). Ten gwałtowny gitarowy atak pod koniec jest zrobiony fantastycznie!</div>
<div style="text-align: justify;">W Shoot Out in the City grają jak ekipy z obszaru Newcastle, gniewnie i surowo z chuligańskim zacięciem i grają taki NWOBHM bardzo przekonująco. Sporo miejsca zajmuje tu także proto metal i grupa umieściła na płycie swoją wczesną kompozycję Ban the Bomb, transowy, poetycki i jakże mocno osadzony w rocku lat 70tych piękny song, gdzie Ivan pokazuje zupełnie inny styl gry na gitarze, niż w typowych numerach NWOBHM. Po raz kolejny są fantastyczni w szybkiej części i tu także na wyróżnienie zasługuje gra perkusisty. Druga część tej historii to Ban the Bomb Pt. 2, opowiedziana w niemal teatralny sposób na wstępie i rozbudowana do speed/heavy w miarę upływu czasu. Wokal uzupełnia gitarę, gitara uzupełnia wokal, jest surowo jest melodyjnie, jest no... apokaliptycznie w klimacie i chyba o to właśnie chodziło. Killer! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Słaba promocja, słaba prasa nastawiona sceptycznie do wszystkiego niemal, co nie pochodziło z Anglii, ale płyta się ukazała i nic tego zespołowi odebrać nie mogło. Pozostali niemal nieznani, ale wydali jeszcze jeden album, "Rock Your Brains" w roku 1986. Był to niestety raczej rozczarowujący zestaw kompozycji z obszarów hard rocka, i proto metalu, do tego marnie wyprodukowany. Jednak nawet gdyby go nie wydali, to i tak się zapisali w historii NWOBHM. I to jak!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.10.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Energema]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3607</link>
			<pubDate>Wed, 08 Sep 2021 18:09:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3607</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Energema - The Lion's Forces (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/rvHmEeN-bVbDuws3YkLVGhDcXFM=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-8711305-1467123827-2282.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-8711305-1467123827-2282.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Cair Paravel 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Eternity 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Lion's Forces 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">4.Aslan's Call 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">5.Deep Magic from the Dawn of Time 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Wood Between the Worlds 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">7.Gog &amp; Magog 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">8.Fallen of an Empire 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">9.Ancient Rebellion 05:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kolumbia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Pinzón - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolás Waldo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrés Parada - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Pinzón - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Mauricio Landinez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy po 2012 projekt VORPAL NOMAD przeszedł do historii kolumbijski Guitar Hero Nicolás Waldo po kilku latach nawiązał ponownie współpracę z muzykami z tej grupy w nowym zespole ENERGEMA. Grupa sformowała się w roku 2015 w Bogocie, bez perkusisty i na pierwszym albumie zagrał muzyk sesyjny Mauricio Landinez. Album ten został wydany przez rumuńską wytwórnię Sleaszy Rider Records, w czerwcu 2016 roku, co zapoczątkowało długotrwałą współpracę z wytwórniami z Europy Wschodniej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ENERGEMA zaproponowął power metal w odmianie europejskiej w szybkich tempach, przy czym bez jakiegoś szczególnego wzorowania się czy to na Niemcach, czy Szwedach, czy Włochach. Gwoździem programu są tu oczywiście pirotechniczne popisy solowe Waldo, choć i drugi gitarzysta Andrés Parada dzielnie mu sekunduje, podobnie jak wcześniej w VORPAL NOMAD. Kompozycje są lepsze niż te w poprzedniej grupie i jest tu na tej płycie kilka kompozycji zdecydowanie wartych uwagi z pięknym killerem w dumnym heroicznym stylu Aslan's Call. Wyborny refren, doskonałe zagrywki gitarzystów i jedne z najlepszych występów wokalnych Alejandro Pinzón, pewnie dlatego, że nie nadużywa wysokich zaśpiewów, jak niezbyt udanym Gog &amp; Magog stylizowanym na epicki folk power, ale bez większego powodzenia. I do tego ultra dynamiczne akcenty neoklasyczne! Eternity jest po prostu dobry jako typowy melodic power, na pewno przewyższa go tytułowy The Lion's Forces, rozpoczynający się od odgłosów bitewnych i rozwijający się jako speed/power z dumnymi melodiami zwrotek i refrenu. Pojedynek gitarzystów porywający, fenomenalny i na najwyższym światowym poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Gwałtowne power metalowe ataki ustępują miejsca romantycznej poetyce w balladowym songu i ciepłej barwie Deep Magic from the Dawn of Time i jest piękna gustowna kompozycja nasycona latynoskim żarem, utrzymywanym jednak w ryzach przez cały czas. Potem dobry, melodyjny i mniej energiczny The Wood Between the Worlds bardziej w kategorii melodic heavy metal i tylko zwiewne ornamentacje gitarowe w tle przypominają, że gra tu wybitny gitarzysta, bo całość jest prosta i bezpretensjonalna. Interesująco zarysowane są elementy "ancient oriental" w zagranym w wolniejszym tempie epickim Fallen of an Empire i jest to bardzo udana kompozycja przypominająca utwory zespołów włoskich i hiszpańskich, ale bez planu klawiszowego. Do szybszego, klasycznie power metalowego grania wracają w rycerskim Ancient Rebellion, kompozycji masywnej z dużą rolą mocnej perkusji, ale równocześnie jest to utwór bardzo zwiewny i tu wysokie partie wokalne Alejandro są wyjątkowo udane.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre melodie, popisowe partie gitarzystów i fenomenalny shred Nicolása Waldo, pełna zaangażowania gra perkusisty, wiele wysokiej klasy partii wokalnych, interesujący bas. </div>
<div style="text-align: justify;">Grupa nagrała ten album w Bogocie, siłami własnymi wykonała mix i mastering pod wodzą Nicolása Waldo i jest pod tym względem także bardzo dobrze. Wyrazisty, umiarkowanie mocny sound.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry debiut ekipy, która wyrosła w sumie na gruzach przeciętnego raczej VORPAL NOMAD.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.09.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Energema - The Lion's Forces (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/rvHmEeN-bVbDuws3YkLVGhDcXFM=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-8711305-1467123827-2282.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-8711305-1467123827-2282.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Cair Paravel 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Eternity 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Lion's Forces 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">4.Aslan's Call 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">5.Deep Magic from the Dawn of Time 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Wood Between the Worlds 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">7.Gog &amp; Magog 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">8.Fallen of an Empire 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">9.Ancient Rebellion 05:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kolumbia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Pinzón - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolás Waldo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrés Parada - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Pinzón - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Mauricio Landinez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy po 2012 projekt VORPAL NOMAD przeszedł do historii kolumbijski Guitar Hero Nicolás Waldo po kilku latach nawiązał ponownie współpracę z muzykami z tej grupy w nowym zespole ENERGEMA. Grupa sformowała się w roku 2015 w Bogocie, bez perkusisty i na pierwszym albumie zagrał muzyk sesyjny Mauricio Landinez. Album ten został wydany przez rumuńską wytwórnię Sleaszy Rider Records, w czerwcu 2016 roku, co zapoczątkowało długotrwałą współpracę z wytwórniami z Europy Wschodniej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ENERGEMA zaproponowął power metal w odmianie europejskiej w szybkich tempach, przy czym bez jakiegoś szczególnego wzorowania się czy to na Niemcach, czy Szwedach, czy Włochach. Gwoździem programu są tu oczywiście pirotechniczne popisy solowe Waldo, choć i drugi gitarzysta Andrés Parada dzielnie mu sekunduje, podobnie jak wcześniej w VORPAL NOMAD. Kompozycje są lepsze niż te w poprzedniej grupie i jest tu na tej płycie kilka kompozycji zdecydowanie wartych uwagi z pięknym killerem w dumnym heroicznym stylu Aslan's Call. Wyborny refren, doskonałe zagrywki gitarzystów i jedne z najlepszych występów wokalnych Alejandro Pinzón, pewnie dlatego, że nie nadużywa wysokich zaśpiewów, jak niezbyt udanym Gog &amp; Magog stylizowanym na epicki folk power, ale bez większego powodzenia. I do tego ultra dynamiczne akcenty neoklasyczne! Eternity jest po prostu dobry jako typowy melodic power, na pewno przewyższa go tytułowy The Lion's Forces, rozpoczynający się od odgłosów bitewnych i rozwijający się jako speed/power z dumnymi melodiami zwrotek i refrenu. Pojedynek gitarzystów porywający, fenomenalny i na najwyższym światowym poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Gwałtowne power metalowe ataki ustępują miejsca romantycznej poetyce w balladowym songu i ciepłej barwie Deep Magic from the Dawn of Time i jest piękna gustowna kompozycja nasycona latynoskim żarem, utrzymywanym jednak w ryzach przez cały czas. Potem dobry, melodyjny i mniej energiczny The Wood Between the Worlds bardziej w kategorii melodic heavy metal i tylko zwiewne ornamentacje gitarowe w tle przypominają, że gra tu wybitny gitarzysta, bo całość jest prosta i bezpretensjonalna. Interesująco zarysowane są elementy "ancient oriental" w zagranym w wolniejszym tempie epickim Fallen of an Empire i jest to bardzo udana kompozycja przypominająca utwory zespołów włoskich i hiszpańskich, ale bez planu klawiszowego. Do szybszego, klasycznie power metalowego grania wracają w rycerskim Ancient Rebellion, kompozycji masywnej z dużą rolą mocnej perkusji, ale równocześnie jest to utwór bardzo zwiewny i tu wysokie partie wokalne Alejandro są wyjątkowo udane.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre melodie, popisowe partie gitarzystów i fenomenalny shred Nicolása Waldo, pełna zaangażowania gra perkusisty, wiele wysokiej klasy partii wokalnych, interesujący bas. </div>
<div style="text-align: justify;">Grupa nagrała ten album w Bogocie, siłami własnymi wykonała mix i mastering pod wodzą Nicolása Waldo i jest pod tym względem także bardzo dobrze. Wyrazisty, umiarkowanie mocny sound.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry debiut ekipy, która wyrosła w sumie na gruzach przeciętnego raczej VORPAL NOMAD.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.09.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Emerald Rage]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3544</link>
			<pubDate>Fri, 09 Jul 2021 14:12:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3544</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Emerald Rage - High King (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/2SwqUK5NtRuJS6UhTDcHom-WXk3FKiMwxkaJEHdLxG0/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:590/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE5OTAz/OTYwLTE2MzMyMDMw/MjItOTE0My5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjItOTE0My5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
<br />
tracklista:<br />
1.Into the Sky 05:30<br />
2.Wrathful Eyes 04:26<br />
3.High King 05:37<br />
4.Heart of a Pagan 03:25<br />
5.Dire Wolves 03:29<br />
6.White Stag 03:54<br />
7.Empress 03:21<br />
8.Goddess Freya 03:56<br />
9.Wings of Solitude 05:35</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jake Wherley - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Kern - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Curry - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">David Hardesty - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to debiut grupy z Akron w Ohio wydany przez Stormspell Records na początku lipca 2021. A jak Stormspell Records to klasyczny heavy metal.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa gra tradycyjny heavy metal, który z klasyczną stylistyką z USA nie ma wiele wspólnego. Gdyby szukać analogii to najbliżej im do francuskiego LONEWOLF, a jak LONEWOLF to i charakterystyczne riffy Kasparka, których w dobrym wydaniu zawsze się chętnie słucha.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i te motywy są już mocno ograne, ale pozytywnie się podnosi ciśnienie przy szybkim rozgrywaniu kasparkowych riffów w melodyjnym, po części speedowym Into the Sky. Ponadto jest taki szlif charakterystyczny dla BLAZON STONE Ceda i także ten zespół można podać jako stanowiący inspirację tych Amerykanów. Na tej płycie jest dużo pełnych zapału solówek, dobrych, a czasem nawet bardzo dobrych, jednak główny akcent został położony na melodie zbudowane z rycerskich i pirackim motywów. Granie szybsze wychodzi im lepiej niż wolniejsze i teoretycznie bardzo dostojne i taki wolniejszy tytułowy High King to akurat nic specjalnego. No ale już lekko dramatyczny w ornamentacjach gitarowych Heart of a Pagan i Dire Wolves to udane, zgrabne kompozycje heavy metalowe w stylu lżejszych numerów LONEWOLF z ostatnich płyt. Bardzo dobry piracki motyw White Stag pozostał trochę niewykorzystany i ta kompozycja sprawia wrażenie lekko chaotycznej w tym budowaniu morskiej, pirackiej atmosfery. Popisowa jest natomiast część instrumentalna rozegrana w stylu BLAZON STONE z pełnymi energii melodyjnymi atakami gitarzystów. Bardzo uniwersalnie dla tradycyjnego metalu brzmi na tym albumie Goddess Freya, który można by przypisać tak amerykańskiej jak i niemieckiej szkole takiego grania. Na koniec pozostawiają heroiczny i ładnie ozdobiony gitarowymi ornamentacjami Wings of Solitude, który jest tu chyba jedną z najbardziej zbliżonych do stylu LONE WOLF kompozycji. Tak zupełnie nie zapominają o tym, że są z USA i znakomicie sobie radzą w estetyce USPM  w Wrathful Eyes, zagranym precyzyjnie, na luzie i z autentycznym zębem. Oczywiście i tutaj wpływają do Port Royal w części instrumentalnej. Ponadto jeden raz kierują się w stronę zmetalizowanego rokendrola z obszarów MOTORHEAD w Empress, choć bliżej jest im w swojej surowości do chociażby ASOMVEL.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Perkusista rozgrywa to wszystko bardzo kompetentnie, o gitarach pisałem i może tylko Jake Wherley jako wokalista prezentuje się co najwyżej przeciętnie. To taki element do poprawy i może warto by się było rozejrzeć za jakimś frontmanem o bardziej wyrazistym głosie?</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest selektywne, aczkolwiek dosyć surowe i może by się tu więcej głębi ogólnie przydało, ale z drugiej strony większość zespołów classic  heavy z USA opiera się właśnie o taki sound. Bardzo dobrze zrealizowany został bas, i jest to album, gdzie ten instrument po prostu słychać jak należy. Muzyka wtórna, ale zagrana dobrze, no i jeśli jest gdzieś w tle RUNNING WILD, to zawsze warto zwrócić uwagę na takie debiuty.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 9.07.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Emerald Rage - High King (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/2SwqUK5NtRuJS6UhTDcHom-WXk3FKiMwxkaJEHdLxG0/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:590/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE5OTAz/OTYwLTE2MzMyMDMw/MjItOTE0My5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjItOTE0My5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
<br />
tracklista:<br />
1.Into the Sky 05:30<br />
2.Wrathful Eyes 04:26<br />
3.High King 05:37<br />
4.Heart of a Pagan 03:25<br />
5.Dire Wolves 03:29<br />
6.White Stag 03:54<br />
7.Empress 03:21<br />
8.Goddess Freya 03:56<br />
9.Wings of Solitude 05:35</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jake Wherley - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Kern - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Curry - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">David Hardesty - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to debiut grupy z Akron w Ohio wydany przez Stormspell Records na początku lipca 2021. A jak Stormspell Records to klasyczny heavy metal.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa gra tradycyjny heavy metal, który z klasyczną stylistyką z USA nie ma wiele wspólnego. Gdyby szukać analogii to najbliżej im do francuskiego LONEWOLF, a jak LONEWOLF to i charakterystyczne riffy Kasparka, których w dobrym wydaniu zawsze się chętnie słucha.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i te motywy są już mocno ograne, ale pozytywnie się podnosi ciśnienie przy szybkim rozgrywaniu kasparkowych riffów w melodyjnym, po części speedowym Into the Sky. Ponadto jest taki szlif charakterystyczny dla BLAZON STONE Ceda i także ten zespół można podać jako stanowiący inspirację tych Amerykanów. Na tej płycie jest dużo pełnych zapału solówek, dobrych, a czasem nawet bardzo dobrych, jednak główny akcent został położony na melodie zbudowane z rycerskich i pirackim motywów. Granie szybsze wychodzi im lepiej niż wolniejsze i teoretycznie bardzo dostojne i taki wolniejszy tytułowy High King to akurat nic specjalnego. No ale już lekko dramatyczny w ornamentacjach gitarowych Heart of a Pagan i Dire Wolves to udane, zgrabne kompozycje heavy metalowe w stylu lżejszych numerów LONEWOLF z ostatnich płyt. Bardzo dobry piracki motyw White Stag pozostał trochę niewykorzystany i ta kompozycja sprawia wrażenie lekko chaotycznej w tym budowaniu morskiej, pirackiej atmosfery. Popisowa jest natomiast część instrumentalna rozegrana w stylu BLAZON STONE z pełnymi energii melodyjnymi atakami gitarzystów. Bardzo uniwersalnie dla tradycyjnego metalu brzmi na tym albumie Goddess Freya, który można by przypisać tak amerykańskiej jak i niemieckiej szkole takiego grania. Na koniec pozostawiają heroiczny i ładnie ozdobiony gitarowymi ornamentacjami Wings of Solitude, który jest tu chyba jedną z najbardziej zbliżonych do stylu LONE WOLF kompozycji. Tak zupełnie nie zapominają o tym, że są z USA i znakomicie sobie radzą w estetyce USPM  w Wrathful Eyes, zagranym precyzyjnie, na luzie i z autentycznym zębem. Oczywiście i tutaj wpływają do Port Royal w części instrumentalnej. Ponadto jeden raz kierują się w stronę zmetalizowanego rokendrola z obszarów MOTORHEAD w Empress, choć bliżej jest im w swojej surowości do chociażby ASOMVEL.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Perkusista rozgrywa to wszystko bardzo kompetentnie, o gitarach pisałem i może tylko Jake Wherley jako wokalista prezentuje się co najwyżej przeciętnie. To taki element do poprawy i może warto by się było rozejrzeć za jakimś frontmanem o bardziej wyrazistym głosie?</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest selektywne, aczkolwiek dosyć surowe i może by się tu więcej głębi ogólnie przydało, ale z drugiej strony większość zespołów classic  heavy z USA opiera się właśnie o taki sound. Bardzo dobrze zrealizowany został bas, i jest to album, gdzie ten instrument po prostu słychać jak należy. Muzyka wtórna, ale zagrana dobrze, no i jeśli jest gdzieś w tle RUNNING WILD, to zawsze warto zwrócić uwagę na takie debiuty.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 9.07.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Efreet]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3536</link>
			<pubDate>Sat, 26 Jun 2021 17:41:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3536</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Efreet - God Of Fire (2008)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/tXnqUMNvW96UZeGsZnsL2vPl5ZI=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-7280830-1437917041-5899.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-7280830-1437917041-5899.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Storm (Intro) 01:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.Efreet 03:29<br />
3.Chaos 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.Into the Light 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Out of the World 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Pygmalion 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Illusion of Life 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Universe 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.Moon Palace 05:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2008</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Korea Południowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hwangbo Hwan - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Han Jeong-Ho - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lee Gyo-Hyeong - gitara</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">EFREET z Seulu jest przedstawicielem tak zwanej "drugiej fali" koreańskiego power metalu (wraz z ZIHARD i kilkoma innymi), który w nowszej formule odnowił tradycje chociażby tak ważnych dla sceny koreańskiej grup XX wieku jak DIONYSUS czy MOBY DICK. Opierając się o nowszą technikę nagraniową zespół wydał jeden album Wasp Entertainment, małej loklanej wytwórni, która niebawem zawiesiła działalność, przedstawiając power metalowej publiczności jeszcze tylko GUILLOTINE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EFREET trudno nazwać zespołem oryginalnym, jednak niezły wokalista oraz zgrany duet gitarzystów, a także zagrane z dużą pewnością siebie i bez wpływów japońskiego J Rocka kompozycje w stylu melodyjnego power i heavy/power metalu złożyły się na udany album, odległy od nieraz amatorskich produkcji z tego kraju z poprzedzających trzydziestu lat.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra motoryka i melodia wyróżnia "flagowy" Efreet, a takie utwory jak Chaos czy Illusion of Life z dużą dawką heroizmu, ale także akcentów christian metalowych (bo co ciekawe grupa jest zaliczana do tego nurtu) śmiało można odnieść do amerykańskiej odmiany heavy/power z obszarów ROB ROCK, choć oczywiście Hwangbo Hwan aż tak charyzmatycznym wokalistą nie jest. Tak, szczególnie Illusion of Life to kawał porywającego heavy/power metalu. Elegancko, uroczyście i odpowiednio wzniośle brzmi Into the Light z pełnym żaru refrenem w zdecydowanie melodic power metalowym stylu i gdy przechodzą na taki bardziej europejski styl, może nawet z kręgu ekip Rivela, w wolniejszym Out of the World prezentują się przekonująco. A doprawdy urzekająco brzmią w Pygmalion, który przypomina  kompozycje takich grup  jak MYON z łagodną wypolerowaną melodią i AOR klawiszami na planie drugim, ale głównie w opcji instrumentalnej, bo tym razem poza refrenem wokalista nie błyszczy. Ale ten refren - pierwsza klasa! W kierunku bardziej stadionowego heavy metalu w stylu amerykańskim z rytmicznie ryczącymi gitarami i śladami rokendrola w melodii idą w dobrym, bujającym Universe, gdzie dosyć niespodziewanie jest nawet miejsce na fragment o bardziej patetycznym charakterze w miarę rozwoju tej kompozycji. Może nawet gdyby tego arena metalowego startu nie było, to wyglądałoby to jeszcze lepiej. Na koniec pojawia się gustowny semi balladowy song Moon Palace, gdzie delikatne partie zwrotek występują naprzemiennie z mocniejszymi refrenami w stylu klasyków SKID ROW tyleż, ile rockowymi w radiowym stylu. Ładne, sympatyczne, starannie opracowane.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitary są ostre i głębokie, w manierze heavy/power i zrobione dobrze, popełniony został jednak pewien błąd w ustawieniu wokalu i czasem ginie on w mocnej gitarowej ścianie.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2008 odszedł Lee Gyo-Hyeong, dołączając najpierw do WON, a potem  do DOWNHELL  (ale nie zdążył zagrać na jednej płycie z Mike Terrana) kariera zespołu w zasadzie stanęła w miejscu. Grupa przedstawiła kilka wydanych w wersji digital nagrań, po czym od 2013 nie daje znaku życia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.06.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Efreet - God Of Fire (2008)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/tXnqUMNvW96UZeGsZnsL2vPl5ZI=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-7280830-1437917041-5899.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-7280830-1437917041-5899.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Storm (Intro) 01:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.Efreet 03:29<br />
3.Chaos 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.Into the Light 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Out of the World 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Pygmalion 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Illusion of Life 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Universe 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.Moon Palace 05:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2008</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Korea Południowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hwangbo Hwan - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Han Jeong-Ho - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lee Gyo-Hyeong - gitara</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">EFREET z Seulu jest przedstawicielem tak zwanej "drugiej fali" koreańskiego power metalu (wraz z ZIHARD i kilkoma innymi), który w nowszej formule odnowił tradycje chociażby tak ważnych dla sceny koreańskiej grup XX wieku jak DIONYSUS czy MOBY DICK. Opierając się o nowszą technikę nagraniową zespół wydał jeden album Wasp Entertainment, małej loklanej wytwórni, która niebawem zawiesiła działalność, przedstawiając power metalowej publiczności jeszcze tylko GUILLOTINE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EFREET trudno nazwać zespołem oryginalnym, jednak niezły wokalista oraz zgrany duet gitarzystów, a także zagrane z dużą pewnością siebie i bez wpływów japońskiego J Rocka kompozycje w stylu melodyjnego power i heavy/power metalu złożyły się na udany album, odległy od nieraz amatorskich produkcji z tego kraju z poprzedzających trzydziestu lat.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra motoryka i melodia wyróżnia "flagowy" Efreet, a takie utwory jak Chaos czy Illusion of Life z dużą dawką heroizmu, ale także akcentów christian metalowych (bo co ciekawe grupa jest zaliczana do tego nurtu) śmiało można odnieść do amerykańskiej odmiany heavy/power z obszarów ROB ROCK, choć oczywiście Hwangbo Hwan aż tak charyzmatycznym wokalistą nie jest. Tak, szczególnie Illusion of Life to kawał porywającego heavy/power metalu. Elegancko, uroczyście i odpowiednio wzniośle brzmi Into the Light z pełnym żaru refrenem w zdecydowanie melodic power metalowym stylu i gdy przechodzą na taki bardziej europejski styl, może nawet z kręgu ekip Rivela, w wolniejszym Out of the World prezentują się przekonująco. A doprawdy urzekająco brzmią w Pygmalion, który przypomina  kompozycje takich grup  jak MYON z łagodną wypolerowaną melodią i AOR klawiszami na planie drugim, ale głównie w opcji instrumentalnej, bo tym razem poza refrenem wokalista nie błyszczy. Ale ten refren - pierwsza klasa! W kierunku bardziej stadionowego heavy metalu w stylu amerykańskim z rytmicznie ryczącymi gitarami i śladami rokendrola w melodii idą w dobrym, bujającym Universe, gdzie dosyć niespodziewanie jest nawet miejsce na fragment o bardziej patetycznym charakterze w miarę rozwoju tej kompozycji. Może nawet gdyby tego arena metalowego startu nie było, to wyglądałoby to jeszcze lepiej. Na koniec pojawia się gustowny semi balladowy song Moon Palace, gdzie delikatne partie zwrotek występują naprzemiennie z mocniejszymi refrenami w stylu klasyków SKID ROW tyleż, ile rockowymi w radiowym stylu. Ładne, sympatyczne, starannie opracowane.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitary są ostre i głębokie, w manierze heavy/power i zrobione dobrze, popełniony został jednak pewien błąd w ustawieniu wokalu i czasem ginie on w mocnej gitarowej ścianie.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2008 odszedł Lee Gyo-Hyeong, dołączając najpierw do WON, a potem  do DOWNHELL  (ale nie zdążył zagrać na jednej płycie z Mike Terrana) kariera zespołu w zasadzie stanęła w miejscu. Grupa przedstawiła kilka wydanych w wersji digital nagrań, po czym od 2013 nie daje znaku życia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.06.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Evil King]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3520</link>
			<pubDate>Sun, 13 Jun 2021 13:51:17 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3520</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Evil King - The Dark Age (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a4288628559_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4288628559_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro (El templario) 01:24</div>
<div style="text-align: justify;">2.Jerusalem 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Dark Age 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.A Sinful Allegiance 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ancient Calling 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Kiss Me, Goodbye 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Order of Things 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Holy Grail 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.A Lonesome Vision 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">10.Apophis (the Bonescraper) 05:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja/Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Ruiz Diaz - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Spiros Rizos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Aristofanis Tzaerlis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Aero Cristian (Christian Hernan Montes) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół to drugi muzyczny projekt, w którym gitarzysta Spiros Rizos łączy siły z Argentyńczykami, przy czy nie tylko z Pablo Davidem Ruizem Diazem (też SINNER GUARD) ale i dwoma innymi wokalistami oraz perkusistą o argentyńskich korzeniach. Pojawia się także były wokalista SINNER GUARD, Włoch Vincenzo Turitto. Album początkowo zaprezentowany tylko w wersji digital, w czerwcu został wydany na CD przez wytwórnię Elevate Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVIL KING proponuje muzykę bardziej klimatyczną i poetycką niż SINNER GUARD i jest to heavy/power niezwykle melodyjny, z epickim, naznaczonym melancholią stylem narracji. Ciekawa, pełna ekspresji, ale gdzie należy stonowana forma wokalnej narracji Diaza, jest tu jednym z głównych elementów budujących klimat. Rzecz jasna trzeba też zauważyć podobieństwo jego głosu do głosu Bruce Dickinsona, choć chyba ma on szerszy zasięg i głębszą cieplejszą barwę. </div>
<div style="text-align: justify;">Takich kompozycji jak Jerusalem po prostu chce się słuchać. Ujmująca melodia, pełnia zadumy i ciepła, refleksyjny i wspaniały refren w greckiej tradycji melodyjnego heavy power, a wszystko poparte wybornym wykonaniem. Rizos gra tu jednak inaczej niż w SINNER GUARD, z większą finezją, bez sztywnego trzymania się typowych classic heavy wzorców i momentami te wybrzmiewania przypominają to, co najlepsze w gothic metalu, a nawet melodyjnym gothic doom granym z energią i gracją. Pięknie się to wszystko w tej opcji prezentuje w łagodnym, bujającym A Sinful Allegiance z gościnnym udziałem następcy Diego Valdeza w LORD DIVINE Nahuela García Espinosy. I dużo melodyjnego, i jakże sympatycznego rock/metalu w radiowo przebojowym delikatnym songu Kiss Me, Goodbye, choć ta kompozycja sprawia wrażenie ukłonu w stronę bardziej komercyjnego podejścia do metalowej muzyki. Ale solo pierwsza klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Zaskakujące jest połączenie potoczystej przebojowej melodii z faktycznie epicką mocą i mrocznymi motywami w szybkim The Dark Age, gdzie dodatkowo zaśpiewał Daniel Facci z argentyńskiego heavy metalowego NATAN. Vincenzo Turitto wspiera Diaza w pełnym dostojnego dramatyzmu, potężnie brzmiącego heavy/power metalowego Ancient Calling, gdzie zastosowano pewne elementy progresywne i to słychać między innym w fantastycznym solo gitarowym Rizosa. Do najcięższych kompozycji należy zdecydowanie z pazurem zagrany The Order of Things ze wstępem para symfonicznym i tu klimat ma znaczenie drugorzędne wobec ostrych gitarowych riffów. Wokale Pablo Ruiza po prostu kruszące i dewastujące!</div>
<div style="text-align: justify;">Doskonały jest The Holy Grail i ta melodia zwrotek w kilku barwach jest zniewalająca i nawet ciekawsza od przecież muzycznie ciekawego refrenu. Coś z IRON MAIDEN, coś z gothic heavy, pianino wysuwające się na plan pierwszy na końcu... Zgrabne, zwiewne granie melodyjnego heavy w A Lonesome Vision, po raz kolejny niezwykle przebojowe i refleksyjne w jasnych kolorach z pełnym rozmachu rozwinięciem, gdzie dzieli i rządzi wokal. Trochę delikatnego rysu progresywnego w melodyjnej, romantycznej, ale mocno zagranej kompozycji Apophis (the Bonescraper) i może ten jeden jedyny raz refren jest średni tylko i utwór nie osiąga w nim apogeum. Pozostaje delektować się tym, co zagrane zostało w zwrotkach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyśmienita produkcja, wyborne, głębokie brzmienie wszystkich instrumentów. Zwraca uwagę mięsisty sound gitary, przy czym umiejętnie zmieniany w zależności od stylu i klimatu danej kompozycji i w zasadzie nigdy nie brzmi ona tak samo. Zespół istnieje od roku 2020, ale zgranie jest perfekcyjne. Przy okazji należy zdecydowanie pochwalić perkusistę Aero Cristiana. Mocarne, finezyjne bombardowania w jego wykonaniu to norma na tej płycie i wygrywa fantastyczne rzeczy, szczególnie w szybszych kompozycjach.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecki metal po raz kolejny w udanym natarciu, a tu dodatkowo wsparty Argentyną, barwniejszy i cieplejszy niż zazwyczaj.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.06.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Evil King - The Dark Age (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a4288628559_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4288628559_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro (El templario) 01:24</div>
<div style="text-align: justify;">2.Jerusalem 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Dark Age 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.A Sinful Allegiance 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ancient Calling 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Kiss Me, Goodbye 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Order of Things 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Holy Grail 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.A Lonesome Vision 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">10.Apophis (the Bonescraper) 05:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja/Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Pablo Ruiz Diaz - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Spiros Rizos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Aristofanis Tzaerlis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Aero Cristian (Christian Hernan Montes) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół to drugi muzyczny projekt, w którym gitarzysta Spiros Rizos łączy siły z Argentyńczykami, przy czy nie tylko z Pablo Davidem Ruizem Diazem (też SINNER GUARD) ale i dwoma innymi wokalistami oraz perkusistą o argentyńskich korzeniach. Pojawia się także były wokalista SINNER GUARD, Włoch Vincenzo Turitto. Album początkowo zaprezentowany tylko w wersji digital, w czerwcu został wydany na CD przez wytwórnię Elevate Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVIL KING proponuje muzykę bardziej klimatyczną i poetycką niż SINNER GUARD i jest to heavy/power niezwykle melodyjny, z epickim, naznaczonym melancholią stylem narracji. Ciekawa, pełna ekspresji, ale gdzie należy stonowana forma wokalnej narracji Diaza, jest tu jednym z głównych elementów budujących klimat. Rzecz jasna trzeba też zauważyć podobieństwo jego głosu do głosu Bruce Dickinsona, choć chyba ma on szerszy zasięg i głębszą cieplejszą barwę. </div>
<div style="text-align: justify;">Takich kompozycji jak Jerusalem po prostu chce się słuchać. Ujmująca melodia, pełnia zadumy i ciepła, refleksyjny i wspaniały refren w greckiej tradycji melodyjnego heavy power, a wszystko poparte wybornym wykonaniem. Rizos gra tu jednak inaczej niż w SINNER GUARD, z większą finezją, bez sztywnego trzymania się typowych classic heavy wzorców i momentami te wybrzmiewania przypominają to, co najlepsze w gothic metalu, a nawet melodyjnym gothic doom granym z energią i gracją. Pięknie się to wszystko w tej opcji prezentuje w łagodnym, bujającym A Sinful Allegiance z gościnnym udziałem następcy Diego Valdeza w LORD DIVINE Nahuela García Espinosy. I dużo melodyjnego, i jakże sympatycznego rock/metalu w radiowo przebojowym delikatnym songu Kiss Me, Goodbye, choć ta kompozycja sprawia wrażenie ukłonu w stronę bardziej komercyjnego podejścia do metalowej muzyki. Ale solo pierwsza klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Zaskakujące jest połączenie potoczystej przebojowej melodii z faktycznie epicką mocą i mrocznymi motywami w szybkim The Dark Age, gdzie dodatkowo zaśpiewał Daniel Facci z argentyńskiego heavy metalowego NATAN. Vincenzo Turitto wspiera Diaza w pełnym dostojnego dramatyzmu, potężnie brzmiącego heavy/power metalowego Ancient Calling, gdzie zastosowano pewne elementy progresywne i to słychać między innym w fantastycznym solo gitarowym Rizosa. Do najcięższych kompozycji należy zdecydowanie z pazurem zagrany The Order of Things ze wstępem para symfonicznym i tu klimat ma znaczenie drugorzędne wobec ostrych gitarowych riffów. Wokale Pablo Ruiza po prostu kruszące i dewastujące!</div>
<div style="text-align: justify;">Doskonały jest The Holy Grail i ta melodia zwrotek w kilku barwach jest zniewalająca i nawet ciekawsza od przecież muzycznie ciekawego refrenu. Coś z IRON MAIDEN, coś z gothic heavy, pianino wysuwające się na plan pierwszy na końcu... Zgrabne, zwiewne granie melodyjnego heavy w A Lonesome Vision, po raz kolejny niezwykle przebojowe i refleksyjne w jasnych kolorach z pełnym rozmachu rozwinięciem, gdzie dzieli i rządzi wokal. Trochę delikatnego rysu progresywnego w melodyjnej, romantycznej, ale mocno zagranej kompozycji Apophis (the Bonescraper) i może ten jeden jedyny raz refren jest średni tylko i utwór nie osiąga w nim apogeum. Pozostaje delektować się tym, co zagrane zostało w zwrotkach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyśmienita produkcja, wyborne, głębokie brzmienie wszystkich instrumentów. Zwraca uwagę mięsisty sound gitary, przy czym umiejętnie zmieniany w zależności od stylu i klimatu danej kompozycji i w zasadzie nigdy nie brzmi ona tak samo. Zespół istnieje od roku 2020, ale zgranie jest perfekcyjne. Przy okazji należy zdecydowanie pochwalić perkusistę Aero Cristiana. Mocarne, finezyjne bombardowania w jego wykonaniu to norma na tej płycie i wygrywa fantastyczne rzeczy, szczególnie w szybszych kompozycjach.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecki metal po raz kolejny w udanym natarciu, a tu dodatkowo wsparty Argentyną, barwniejszy i cieplejszy niż zazwyczaj.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.06.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Edu Falaschi]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3510</link>
			<pubDate>Wed, 19 May 2021 19:55:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3510</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Edu Falaschi - Vera Cruz (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/5Z_ANGXcKRfAjhw1RLyO9KWd4ws=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18609448-1620289264-9994.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18609448-1620289264-9994.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Burden 02:01</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Ancestry 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sea of Uncertainties 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">4.Skies in Your Eyes 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Frol de la Mar 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Crosses 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">7. Land Ahoy 09:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Fire with Fire 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Mirror of Delusion 05:28<br />
10.Bonfire of the Vanities 03:29<br />
11.Face of the Storm 07:30</div>
<div style="text-align: justify;">12.Rainha do Luar 04:06</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skłąd zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Edu Falaschi - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Diogo Mafra - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Barros - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Raphael Dafras - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Aquiles Priester  - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Fábio Laguna - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po raz pierwszy gwiazda ANGRA i ALMAH Eduardo Teixeira da Fonseca Vasconcellos, czyli Edu Falaschi firmuje własnym nazwiskiem album z zupełnie nowymi kompozycjami. Otoczony sławami pierwszej wielkości sceny nie tylko brazylijskiej Edu prezentuje LP "Vera Cruz" wydany w Japonii przez Nexus w maju.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zbyt daleko od stylu grup, w których występował Falaschi nie odchodzi. Jest tu to wszystko, co dominowało i w ANGRA, ale i w ALMAH. Może tylko klasyczna brazylijskość progresywna zeszła na plan dalszy, a rockowe radiowe inklinacje późnego ALMAH pojawiają się tylko od czasu do czasu. W sumie dużo pędu, także speed power metalowego. dużo chwytliwego, uniwersalnego w przekazie europower metalu i chyba właśnie te kompozycje robią tu najlepsze wrażenie. Tym bardziej, że wykonanie jest oczywiście wirtuozerskie i zagrywki gitarzystów są najwyższej klasy. Chyba nawet Diogo Mafra ma tu większe pole do popisu niż na semi rockowym LP ALMAH "E.V.O.", gra też śmielej i z większym rozmachem. Z kolei Roberto Barros to bez wątpienia niezwykle wartościowe odkrycie dokonane przez Edu dla sceny metalowej, bo ten gitarzysta raczej z muzyką typowo metalową nie miał do tej pory większej styczności. Rzecz nie byłaby tak dynamiczna i powerowa, gdyby nie było tu Aquilesa Priestera i ostatnio tak dewastował w atomowym stylu w roku 2016 na albumie "Alchemist" chińskiego BARQUE OF DANTE. Wyborna technika, wyborne wyczucie konwencji, iście niespożyte siły. Sam lider jak zwykle w wysokiej formie, śpiewa wszystko bez najmniejszego wysiłku, potrafi być mistrzem wysokich pułapów i romantycznym rockowym bardem w jednym. Zasadniczo on zawsze był znakomity i tylko często same nie zawsze wysokich lotów kompozycje trochę tłumiły wyjątkowość jego śpiewu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tutaj jest i nieco z fantazją rozegranej neoklasyki w The Ancestry gdzie szybkość jest na miejscu pierwszym, jest także wyborny power metalowy, zagrany z ogromną gracją i swadą Crosses w najlepszej tradycji HELLOWEEN w refrenie i pełnymi energii godnymi uwagi zwrotkami. Killer! Świetnie prezentuje się wykwintny i nasycony muzyczną treścią Fire with Fire, a Mirror of Delusion to już w ogóle po prostu ekstraklasa, bo jak inaczej nazwać wspaniałe połączenie neoklasyki i z fenomenalnym power rockowym refrenem i karkołomnymi popisami gitarzystów w progresywnym stylu. Zniszczenie, ultra eleganckie zniszczenie! Czegoś takiego to Edu już dawno nie prezentował. Klasa.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także nieco większa dawka progresywności w stylu ANGRA w nieco wolniej miejscami  zagranych, pełnym przestrzeni i rozmachu, ale i rycerskiego heroizmu Sea of Uncertainties. Epickość i progresywność na granicy prog rocka słychać w delikatnym, nasyconym ANGRA rozbudowanym mocno Land Ahoy o wysmakowanej aranżacji i instrumentarium i na pewno to jest utwór wartościowy, ale jednak z innej bajki muzycznej niż reszta albumu. Bardziej metalowo, czy dokładniej mówiąc melodic power metalowo rozkręca się w części drugiej o symfonicznym rozmachu. Bogato, bogato... W balladowej konwencji Edu proponował wcześniej różne rzeczy, tym razem Skies in Your Eyes jest taki nieco skierowany do fanów AVANTASIA i romantycznie przesłodzony, no ale Bonfire of the Vanities jest fenomenalny w refrenie, tak epickim i tak romantycznym zarazem. Przepiękne po prostu! Tworzą klimat, wyborny podniosły klimat w rejonach symfonicznych we wstępie do Face of the Storm, by potem przejść do pełnego pędu progressive melodic power w stylu typowym głównie dla Francji, z momentami brutalnych wokali (Max Cavalera z SEPULTURA) i ostrych power/thrashowych zagrywek i jest to coś innego, coś zdecydowanie rycerskiego, zdecydowanie epickiego i zbliżającego się w tej opcji chociażby do MAGIC KINGDOM. Plan drugi jest tu po prostu genialnie zrobiony.</div>
<div style="text-align: justify;">Fragmenty "Jeziora Łabędziego" Czajkowskiego w przepięknym, pełnym zachwycających różnorodnych motywów niewinnie i delikatnie rozpoczynającym się Rainha do Luar... Co za wspaniały pomysł na część drugą z  duetem ze znaną brazylijską wokalistką, kompozytorką i aktorką Elba Ramalho.<br />
<br />
Wykonanie jest na najwyższym światowym poziomie, po prostu porywające i zdecydowanie bardziej finezyjne, niż chociażby w przypadku ALMAH. O realizacji nie wypada mówić inaczej niż "na najwyższym poziomie światowym". No w końcu mix i mastering to Mistrz Dennis Ward. Ustawienie planów dalszych jest po prostu arcymistrzowskie.</div>
<div style="text-align: justify;">Co tu wiele deliberować, czegoś takiego z udziałem Edu Falaschi jeszcze nie było. Te powalające refreny, te aranżacje, ta maestria gitarowa. </div>
<div style="text-align: justify;">Coś pięknego!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.05.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Edu Falaschi - Vera Cruz (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/5Z_ANGXcKRfAjhw1RLyO9KWd4ws=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18609448-1620289264-9994.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18609448-1620289264-9994.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Burden 02:01</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Ancestry 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sea of Uncertainties 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">4.Skies in Your Eyes 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Frol de la Mar 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Crosses 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">7. Land Ahoy 09:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Fire with Fire 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Mirror of Delusion 05:28<br />
10.Bonfire of the Vanities 03:29<br />
11.Face of the Storm 07:30</div>
<div style="text-align: justify;">12.Rainha do Luar 04:06</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skłąd zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Edu Falaschi - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Diogo Mafra - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Barros - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Raphael Dafras - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Aquiles Priester  - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Fábio Laguna - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po raz pierwszy gwiazda ANGRA i ALMAH Eduardo Teixeira da Fonseca Vasconcellos, czyli Edu Falaschi firmuje własnym nazwiskiem album z zupełnie nowymi kompozycjami. Otoczony sławami pierwszej wielkości sceny nie tylko brazylijskiej Edu prezentuje LP "Vera Cruz" wydany w Japonii przez Nexus w maju.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zbyt daleko od stylu grup, w których występował Falaschi nie odchodzi. Jest tu to wszystko, co dominowało i w ANGRA, ale i w ALMAH. Może tylko klasyczna brazylijskość progresywna zeszła na plan dalszy, a rockowe radiowe inklinacje późnego ALMAH pojawiają się tylko od czasu do czasu. W sumie dużo pędu, także speed power metalowego. dużo chwytliwego, uniwersalnego w przekazie europower metalu i chyba właśnie te kompozycje robią tu najlepsze wrażenie. Tym bardziej, że wykonanie jest oczywiście wirtuozerskie i zagrywki gitarzystów są najwyższej klasy. Chyba nawet Diogo Mafra ma tu większe pole do popisu niż na semi rockowym LP ALMAH "E.V.O.", gra też śmielej i z większym rozmachem. Z kolei Roberto Barros to bez wątpienia niezwykle wartościowe odkrycie dokonane przez Edu dla sceny metalowej, bo ten gitarzysta raczej z muzyką typowo metalową nie miał do tej pory większej styczności. Rzecz nie byłaby tak dynamiczna i powerowa, gdyby nie było tu Aquilesa Priestera i ostatnio tak dewastował w atomowym stylu w roku 2016 na albumie "Alchemist" chińskiego BARQUE OF DANTE. Wyborna technika, wyborne wyczucie konwencji, iście niespożyte siły. Sam lider jak zwykle w wysokiej formie, śpiewa wszystko bez najmniejszego wysiłku, potrafi być mistrzem wysokich pułapów i romantycznym rockowym bardem w jednym. Zasadniczo on zawsze był znakomity i tylko często same nie zawsze wysokich lotów kompozycje trochę tłumiły wyjątkowość jego śpiewu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tutaj jest i nieco z fantazją rozegranej neoklasyki w The Ancestry gdzie szybkość jest na miejscu pierwszym, jest także wyborny power metalowy, zagrany z ogromną gracją i swadą Crosses w najlepszej tradycji HELLOWEEN w refrenie i pełnymi energii godnymi uwagi zwrotkami. Killer! Świetnie prezentuje się wykwintny i nasycony muzyczną treścią Fire with Fire, a Mirror of Delusion to już w ogóle po prostu ekstraklasa, bo jak inaczej nazwać wspaniałe połączenie neoklasyki i z fenomenalnym power rockowym refrenem i karkołomnymi popisami gitarzystów w progresywnym stylu. Zniszczenie, ultra eleganckie zniszczenie! Czegoś takiego to Edu już dawno nie prezentował. Klasa.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także nieco większa dawka progresywności w stylu ANGRA w nieco wolniej miejscami  zagranych, pełnym przestrzeni i rozmachu, ale i rycerskiego heroizmu Sea of Uncertainties. Epickość i progresywność na granicy prog rocka słychać w delikatnym, nasyconym ANGRA rozbudowanym mocno Land Ahoy o wysmakowanej aranżacji i instrumentarium i na pewno to jest utwór wartościowy, ale jednak z innej bajki muzycznej niż reszta albumu. Bardziej metalowo, czy dokładniej mówiąc melodic power metalowo rozkręca się w części drugiej o symfonicznym rozmachu. Bogato, bogato... W balladowej konwencji Edu proponował wcześniej różne rzeczy, tym razem Skies in Your Eyes jest taki nieco skierowany do fanów AVANTASIA i romantycznie przesłodzony, no ale Bonfire of the Vanities jest fenomenalny w refrenie, tak epickim i tak romantycznym zarazem. Przepiękne po prostu! Tworzą klimat, wyborny podniosły klimat w rejonach symfonicznych we wstępie do Face of the Storm, by potem przejść do pełnego pędu progressive melodic power w stylu typowym głównie dla Francji, z momentami brutalnych wokali (Max Cavalera z SEPULTURA) i ostrych power/thrashowych zagrywek i jest to coś innego, coś zdecydowanie rycerskiego, zdecydowanie epickiego i zbliżającego się w tej opcji chociażby do MAGIC KINGDOM. Plan drugi jest tu po prostu genialnie zrobiony.</div>
<div style="text-align: justify;">Fragmenty "Jeziora Łabędziego" Czajkowskiego w przepięknym, pełnym zachwycających różnorodnych motywów niewinnie i delikatnie rozpoczynającym się Rainha do Luar... Co za wspaniały pomysł na część drugą z  duetem ze znaną brazylijską wokalistką, kompozytorką i aktorką Elba Ramalho.<br />
<br />
Wykonanie jest na najwyższym światowym poziomie, po prostu porywające i zdecydowanie bardziej finezyjne, niż chociażby w przypadku ALMAH. O realizacji nie wypada mówić inaczej niż "na najwyższym poziomie światowym". No w końcu mix i mastering to Mistrz Dennis Ward. Ustawienie planów dalszych jest po prostu arcymistrzowskie.</div>
<div style="text-align: justify;">Co tu wiele deliberować, czegoś takiego z udziałem Edu Falaschi jeszcze nie było. Te powalające refreny, te aranżacje, ta maestria gitarowa. </div>
<div style="text-align: justify;">Coś pięknego!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.05.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Eisenhand]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3468</link>
			<pubDate>Wed, 31 Mar 2021 22:01:26 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3468</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eisenhand - Fires Within (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/2/9/1/929124.jpg?0502" border="0" alt="[Obrazek: 929124.jpg?0502]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Engine 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Steel City Sorcery 06:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ancient Symbols 07:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dead of Night 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.White Fortress 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ride Free 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dizzying Heights 09:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Iron Herv - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Torpedo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Meindlhumer - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fabs (Fabian Schnetzinger) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Domaniac - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EISENHAND to grupa z Linzu, założona kilka lat temu, która swoje pierwsze nagrania demo zaprezentowała w roku 2018, a teraz zadebiutuje 20 maja albumem "Fires Within", który zostanie wydany przez wytwórnię Dying Victims Productions.</div>
<div style="text-align: justify;">Duet gitarowy to nie są debiutanci i Adam Torpedo, czyli Adam Pühringer wywodzi się z kręgów death metalowych, natomiast Meindlhumer z black metalowych i jest na scenie black metal w Austrii postacią rozpoznawalną.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tu, w EISENHAND wzorem wielu innych grup z całego świata, stworzonych przez muzyków brzmień ekstremalnych, gra metal znacznie bardziej tradycyjny. Trzeba jednak zauważyć, że także na swój sposób dosyć oryginalny, nacechowany pierwiastkiem "blackened". Gdyby jeszcze bardziej to doprecyzować, to nie jest taki typowy heavy w black metalowych barwach. Ta muzyka najbardziej przypomina motoryką i po części brzmieniem to, co nagrał amerykański PENTAGRAM  w roku 1985. Fakt, jest generalnie bardziej melodyjnie, kompozycje są wzbogacone o łagodniejsze i wolniejsze partie, a czas na to jest, bo utwory są długie i rozbudowane. Najdłuższy Dizzying Heights, umieszczony na końcu to z pewnością najlepszy numer na tym albumie, zmienny w tempach, z melodyjnymi wstawkami gitarowymi, pewną dawką surowego dramatyzmu i fenomenalną partią końcową, rozgrywaną brawurowo przez gitarzystów. Ogólnie tej melodyjności, takiej w surowej oprawie jest tu bardzo dużo w classic heavy metalowej stylistyce i pod tym względem album jest bardzo wyrównany i na dobrym poziomie. Iron Herv jako wokalista radzi sobie nieźle i pozytywnym aspektem jest to, że nie operuje on tu głosem chropawym czy zbliżonym do blackowych skrzeków. Bardzo dobrze wypada w Steel City Sorcery, który jest tu najbliższy muzyce z kręgu NWOTHM, choć z kolei Ancient Symbols można też uznać za odpowiedź na muzykę WITHFINDER GENERAL, czy PAGAN ALTAR i to udaną. Dobre, choć dosyć ograne są energiczne ataki w szybkich tempach w Dead of Night i White Fortress i jest to album bez słabych punktów, którymi zazwyczaj bywają na podobnych LP brutalne szybkie kompozycje, wykorzystujące elementy thrash/crorssover. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z pewnością nie jest album dla fanów typowego, klasycznego heavy metalu i jeśli traktować to jako oldschool, to specyficzny i wyrastający z undergroundowej tradycji. Coś dla fanów chociażby ASOMVEL, ale bez flirtu z muzyką MOTORHEAD i w surowszej oprawie brzmieniowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.03.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Eisenhand - Fires Within (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/2/9/1/929124.jpg?0502" border="0" alt="[Obrazek: 929124.jpg?0502]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Engine 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Steel City Sorcery 06:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ancient Symbols 07:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dead of Night 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.White Fortress 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ride Free 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dizzying Heights 09:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Iron Herv - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Torpedo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Meindlhumer - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fabs (Fabian Schnetzinger) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Domaniac - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EISENHAND to grupa z Linzu, założona kilka lat temu, która swoje pierwsze nagrania demo zaprezentowała w roku 2018, a teraz zadebiutuje 20 maja albumem "Fires Within", który zostanie wydany przez wytwórnię Dying Victims Productions.</div>
<div style="text-align: justify;">Duet gitarowy to nie są debiutanci i Adam Torpedo, czyli Adam Pühringer wywodzi się z kręgów death metalowych, natomiast Meindlhumer z black metalowych i jest na scenie black metal w Austrii postacią rozpoznawalną.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tu, w EISENHAND wzorem wielu innych grup z całego świata, stworzonych przez muzyków brzmień ekstremalnych, gra metal znacznie bardziej tradycyjny. Trzeba jednak zauważyć, że także na swój sposób dosyć oryginalny, nacechowany pierwiastkiem "blackened". Gdyby jeszcze bardziej to doprecyzować, to nie jest taki typowy heavy w black metalowych barwach. Ta muzyka najbardziej przypomina motoryką i po części brzmieniem to, co nagrał amerykański PENTAGRAM  w roku 1985. Fakt, jest generalnie bardziej melodyjnie, kompozycje są wzbogacone o łagodniejsze i wolniejsze partie, a czas na to jest, bo utwory są długie i rozbudowane. Najdłuższy Dizzying Heights, umieszczony na końcu to z pewnością najlepszy numer na tym albumie, zmienny w tempach, z melodyjnymi wstawkami gitarowymi, pewną dawką surowego dramatyzmu i fenomenalną partią końcową, rozgrywaną brawurowo przez gitarzystów. Ogólnie tej melodyjności, takiej w surowej oprawie jest tu bardzo dużo w classic heavy metalowej stylistyce i pod tym względem album jest bardzo wyrównany i na dobrym poziomie. Iron Herv jako wokalista radzi sobie nieźle i pozytywnym aspektem jest to, że nie operuje on tu głosem chropawym czy zbliżonym do blackowych skrzeków. Bardzo dobrze wypada w Steel City Sorcery, który jest tu najbliższy muzyce z kręgu NWOTHM, choć z kolei Ancient Symbols można też uznać za odpowiedź na muzykę WITHFINDER GENERAL, czy PAGAN ALTAR i to udaną. Dobre, choć dosyć ograne są energiczne ataki w szybkich tempach w Dead of Night i White Fortress i jest to album bez słabych punktów, którymi zazwyczaj bywają na podobnych LP brutalne szybkie kompozycje, wykorzystujące elementy thrash/crorssover. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z pewnością nie jest album dla fanów typowego, klasycznego heavy metalu i jeśli traktować to jako oldschool, to specyficzny i wyrastający z undergroundowej tradycji. Coś dla fanów chociażby ASOMVEL, ale bez flirtu z muzyką MOTORHEAD i w surowszej oprawie brzmieniowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.03.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>