<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - F]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Thu, 14 May 2026 08:37:59 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Five Rings]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4529</link>
			<pubDate>Thu, 03 Jul 2025 18:03:19 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4529</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Five Rings - Five Rings (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/6/1316134.jpg?0306" border="0" alt="[Obrazek: 1316134.jpg?0306]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Still Alive 01:00       <br />
2. Iron Sword 04:44      <br />
3. Ninja Fighter 03:59      <br />
4. A Time of My Vengeance 04:42      <br />
5. Doesn't Need a Second Strike 04:29      <br />
6. Requiem 05:12      <br />
7. Dead or Alive 04:23      <br />
8. Durch Leiden Freude 05:09      <br />
9. Respite 01:19<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Yu-ta - śpiew<br />
Aniki Kotetsu - gitara<br />
Master-Dragon - gitara<br />
Ollie Bernstein - bas<br />
Ryo Morikawa - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FIVE RINGS założone zostało w 2024 roku, gdzie w skład wchodzą muzycy znani i z doświadczeniem, w tym uznany gitarzysta Hiroyas "Iron" Chino z IRON ATTACK, który poza tym zespołem raczej się nie udziela.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został nakładem japońskiej wytwórni Rubicon Music w lutym 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pomysł na nazwę prawdopodobnie pochodzi od LIGHTNING, w którym gra Master-Dragon i też jest to power metal, ale bez automatu i zagrany na bardzo wysokim poziomie. No, może poza tylko dobrym Ninja Fighter, który na myśl przywodzi granie LIGHTNING. Na szczęście pozostałe kompozycje to japoński metal zagrany z pomysłem i energią, jakiej się oczekuje. Iron Sword to moc REKION połączona z epickim rysem GALNERYUS i doświadczeniami GAUNTLET i Yu-ta mimo tak długiej przerwy śpiewa tutaj wybornie! W każdej kompozycji pokazuje się jako godny następca YAMA-B. Sekcja rytmiczna nie budzi żadnych zastrzeżeń, tak jak gitarzyści, którzy grają bardzo dobre sola, przy czym nikogo tutaj nie przyćmiewają i każdego ich popisu słucha się z przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycji nie ma tutaj dużo, bo nie licząc intro i outro jest ich siedem, ale jest to LP dość różnorodny, przy czym spójny. A Time of My Vengeance to killer tego LP bezdyskusyjnie i to epicki GALNERYUS z wybornym, refleksyjnym refrenem i genialną melodią. W takiej stylistyce są najlepsi, ale i bardziej neoklasyczny, utrzymany w stylu GUNBRIDGE Doesn't Need a Second Strike jest równie dobry, z kolei ballada Requiem to niespodziewane, nostalgiczne arcydzieło. Klasyczny ukłon w stronę X-JAPAN Dead or Alive dobry, ale wyjątkowo w refrenie zabrakło mocy, szczególnie w chórach. Wieńczący album Durch Leiden Freude to standardowy power metal z okolic KNIGHTS OF ROUND i GUNBRIDGE. Udany, szczególnie w chóralnym refrenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie wyborne, stylizowane na GALNERYUS w ciepłych, ale ostrych gitarach i masywnej sekcji rytmicznej z doskonale słyszalnym basem oraz syczącymi blachami. Perfekcja japońskiego soundu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie wyborne i pozostaje tylko liczyć, że to nie jest jednorazowy projekt, bo ten zespół ma naprawdę ogromny potencjał. Szczególnie dzięki genialnemu głosowi Yu-ta, który jest w dyspozycji wzorowej. Kompozycyjnie może jest to delikatnie nierówne, ale debiutantom pewne rzeczy można wybaczyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Bez wątpienia jest to ciekawsze od tego, co prezentowało sobą LIGHTNING.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Five Rings - Five Rings (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/6/1316134.jpg?0306" border="0" alt="[Obrazek: 1316134.jpg?0306]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Still Alive 01:00       <br />
2. Iron Sword 04:44      <br />
3. Ninja Fighter 03:59      <br />
4. A Time of My Vengeance 04:42      <br />
5. Doesn't Need a Second Strike 04:29      <br />
6. Requiem 05:12      <br />
7. Dead or Alive 04:23      <br />
8. Durch Leiden Freude 05:09      <br />
9. Respite 01:19<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Yu-ta - śpiew<br />
Aniki Kotetsu - gitara<br />
Master-Dragon - gitara<br />
Ollie Bernstein - bas<br />
Ryo Morikawa - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FIVE RINGS założone zostało w 2024 roku, gdzie w skład wchodzą muzycy znani i z doświadczeniem, w tym uznany gitarzysta Hiroyas "Iron" Chino z IRON ATTACK, który poza tym zespołem raczej się nie udziela.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydany został nakładem japońskiej wytwórni Rubicon Music w lutym 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pomysł na nazwę prawdopodobnie pochodzi od LIGHTNING, w którym gra Master-Dragon i też jest to power metal, ale bez automatu i zagrany na bardzo wysokim poziomie. No, może poza tylko dobrym Ninja Fighter, który na myśl przywodzi granie LIGHTNING. Na szczęście pozostałe kompozycje to japoński metal zagrany z pomysłem i energią, jakiej się oczekuje. Iron Sword to moc REKION połączona z epickim rysem GALNERYUS i doświadczeniami GAUNTLET i Yu-ta mimo tak długiej przerwy śpiewa tutaj wybornie! W każdej kompozycji pokazuje się jako godny następca YAMA-B. Sekcja rytmiczna nie budzi żadnych zastrzeżeń, tak jak gitarzyści, którzy grają bardzo dobre sola, przy czym nikogo tutaj nie przyćmiewają i każdego ich popisu słucha się z przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycji nie ma tutaj dużo, bo nie licząc intro i outro jest ich siedem, ale jest to LP dość różnorodny, przy czym spójny. A Time of My Vengeance to killer tego LP bezdyskusyjnie i to epicki GALNERYUS z wybornym, refleksyjnym refrenem i genialną melodią. W takiej stylistyce są najlepsi, ale i bardziej neoklasyczny, utrzymany w stylu GUNBRIDGE Doesn't Need a Second Strike jest równie dobry, z kolei ballada Requiem to niespodziewane, nostalgiczne arcydzieło. Klasyczny ukłon w stronę X-JAPAN Dead or Alive dobry, ale wyjątkowo w refrenie zabrakło mocy, szczególnie w chórach. Wieńczący album Durch Leiden Freude to standardowy power metal z okolic KNIGHTS OF ROUND i GUNBRIDGE. Udany, szczególnie w chóralnym refrenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie wyborne, stylizowane na GALNERYUS w ciepłych, ale ostrych gitarach i masywnej sekcji rytmicznej z doskonale słyszalnym basem oraz syczącymi blachami. Perfekcja japońskiego soundu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie wyborne i pozostaje tylko liczyć, że to nie jest jednorazowy projekt, bo ten zespół ma naprawdę ogromny potencjał. Szczególnie dzięki genialnemu głosowi Yu-ta, który jest w dyspozycji wzorowej. Kompozycyjnie może jest to delikatnie nierówne, ale debiutantom pewne rzeczy można wybaczyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Bez wątpienia jest to ciekawsze od tego, co prezentowało sobą LIGHTNING.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fly!]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4515</link>
			<pubDate>Wed, 09 Apr 2025 13:02:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4515</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Fly! - ... or Die! (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/9/1319839.jpg?0339" border="0" alt="[Obrazek: 1319839.jpg?0339]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into the Wasteland 00:43      <br />
2. Highway Fiend 04:35      <br />
3. The Sinner 04:16       <br />
4. Bowie Knife 03:22      <br />
5. Lecherous Lover 02:10      <br />
6. Loser 04:29      <br />
7. Fly or Die 03:15      <br />
8. Freeway Phantom 03:48      <br />
9. Gasoline 04:19      <br />
10. 6-Pack 04:12      <br />
11. Sweet Leaf 03:14<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal/Rock'n'Roll<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Willy Cox - śpiew, gitara<br />
Malcom 'Mouldy' Black - gitara<br />
Tom Thompson - bas<br />
Rodney Speedman - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FLY! z Melbourne założone zostało w 2023 roku i szybko zyskało uznanie na lokalnej scenie, a demo z 2024 zagwarantowało im kontrakt z niemiecką wytwórnią Dying Victims Productions, która wyda ich debiut 23 maja 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ROSE TATOO i MOTORHEAD z klasycznie heavy metalową, rockową szarżą atakują już w dynamicznym Highway Fiend i nie przerywają natarcia w równie chwytliwym, wyluzowanym The Sinner. Kompozycje na tym albumie są utrzymane raczej w średnich tempach i nie ma tutaj turbodoładowania MOTORHEAD, a raczej ich klimat baru pełnego gęstego dymu papierosów. Muzyka równie wyluzowana jak inny australijski wymiatacz, ELECTRIC MARY, chociaż bardziej niedbała i głośna w wykonaniu. Praca sekcji rytmicznej jest bardzo dobra i pełna energii, tak jak proste, ale zagrane z zaangażowaniem sola gitarowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Willy Cox wybitnym wokalistą nie jest, przybliżając tę muzykę do VENOM swoją szorstkością, chociaż potrafi też dać czadu w typowej, rockowej manierze w 6-pack w stylu AC/DC. Najgorszy występ zalicza w Loser. Rozumiem rock'n'roll, ale tutaj, w Sweet Leaf i w Gasoline za bardzo sili się na manierę NITROGODS i ELECTRIC MARY, wyszło sztucznie i manierycznie. Największym problemem tego LP nie jest jednak wokalista ani wykonanie, które jest poprawne (chociaż i tutaj mogłoby dziać się więcej), ale same kompozycje, które są bardzo schematyczne i powtarzalne, oparte o te same aranżacje i motywy. Pierwsze trzy utwory jakoś się jeszcze wyróżniają, tak jak tytułowy, ale Lecherous Lover jest po prostu słaby i nierozpoznawalny, tak jak słabiutki Loser. Freeway Phantom to już dobra jazda, chociaż powtarzalna, tak jak 6-pack.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja nie budzi zastrzeżeń, jest kurz, od którego bas aż się lepi, rockowe gitary i sycząca perkusja. Gatunkowa klasyka.</div>
<div style="text-align: justify;">FLY! wzbija się nad ziemię, grając solidnie, chociaż nie wyjątkowo. Zabrakło killera z prawdziwym doładowaniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Lecą nad ziemią, pozostawiając za sobą delikatną chmurkę, kiedy powinny być czarne, ciężkie, dławiące spaliny MOTORHEAD albo chociaż prędkość ELECTRIC MARY, a nie niewiele ponad przepisową jazdę i szanse na tytułową śmierć są raczej znikome.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest nadzieja, ale przez FLY! jeszcze dużo pracy, aby wzbić się wysoko.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Fly! - ... or Die! (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/9/1319839.jpg?0339" border="0" alt="[Obrazek: 1319839.jpg?0339]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into the Wasteland 00:43      <br />
2. Highway Fiend 04:35      <br />
3. The Sinner 04:16       <br />
4. Bowie Knife 03:22      <br />
5. Lecherous Lover 02:10      <br />
6. Loser 04:29      <br />
7. Fly or Die 03:15      <br />
8. Freeway Phantom 03:48      <br />
9. Gasoline 04:19      <br />
10. 6-Pack 04:12      <br />
11. Sweet Leaf 03:14<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal/Rock'n'Roll<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Willy Cox - śpiew, gitara<br />
Malcom 'Mouldy' Black - gitara<br />
Tom Thompson - bas<br />
Rodney Speedman - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FLY! z Melbourne założone zostało w 2023 roku i szybko zyskało uznanie na lokalnej scenie, a demo z 2024 zagwarantowało im kontrakt z niemiecką wytwórnią Dying Victims Productions, która wyda ich debiut 23 maja 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ROSE TATOO i MOTORHEAD z klasycznie heavy metalową, rockową szarżą atakują już w dynamicznym Highway Fiend i nie przerywają natarcia w równie chwytliwym, wyluzowanym The Sinner. Kompozycje na tym albumie są utrzymane raczej w średnich tempach i nie ma tutaj turbodoładowania MOTORHEAD, a raczej ich klimat baru pełnego gęstego dymu papierosów. Muzyka równie wyluzowana jak inny australijski wymiatacz, ELECTRIC MARY, chociaż bardziej niedbała i głośna w wykonaniu. Praca sekcji rytmicznej jest bardzo dobra i pełna energii, tak jak proste, ale zagrane z zaangażowaniem sola gitarowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Willy Cox wybitnym wokalistą nie jest, przybliżając tę muzykę do VENOM swoją szorstkością, chociaż potrafi też dać czadu w typowej, rockowej manierze w 6-pack w stylu AC/DC. Najgorszy występ zalicza w Loser. Rozumiem rock'n'roll, ale tutaj, w Sweet Leaf i w Gasoline za bardzo sili się na manierę NITROGODS i ELECTRIC MARY, wyszło sztucznie i manierycznie. Największym problemem tego LP nie jest jednak wokalista ani wykonanie, które jest poprawne (chociaż i tutaj mogłoby dziać się więcej), ale same kompozycje, które są bardzo schematyczne i powtarzalne, oparte o te same aranżacje i motywy. Pierwsze trzy utwory jakoś się jeszcze wyróżniają, tak jak tytułowy, ale Lecherous Lover jest po prostu słaby i nierozpoznawalny, tak jak słabiutki Loser. Freeway Phantom to już dobra jazda, chociaż powtarzalna, tak jak 6-pack.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja nie budzi zastrzeżeń, jest kurz, od którego bas aż się lepi, rockowe gitary i sycząca perkusja. Gatunkowa klasyka.</div>
<div style="text-align: justify;">FLY! wzbija się nad ziemię, grając solidnie, chociaż nie wyjątkowo. Zabrakło killera z prawdziwym doładowaniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Lecą nad ziemią, pozostawiając za sobą delikatną chmurkę, kiedy powinny być czarne, ciężkie, dławiące spaliny MOTORHEAD albo chociaż prędkość ELECTRIC MARY, a nie niewiele ponad przepisową jazdę i szanse na tytułową śmierć są raczej znikome.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest nadzieja, ale przez FLY! jeszcze dużo pracy, aby wzbić się wysoko.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Final Strike]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4141</link>
			<pubDate>Fri, 24 Nov 2023 13:36:06 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4141</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Final Strike - Finding Pieces (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/0/1190913.jpg?2944" border="0" alt="[Obrazek: 1190913.jpg?2944]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Archers 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">2.Finding Pieces 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fly 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.Freedom 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.Heaven's Falling Down 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">6.Oblivion 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Restless Mind 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.Spark from the Dark 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">9.To the North 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">10.Turn of the Tide 03:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Eriksson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Floberg - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jan Ekberg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Johansson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Jimmy Pitts - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">FINAL STRIKE to nowa grupa byłego wokalisty TWILIGHT FORCE i NORTHTALE Christiana Erikssona, która debiutuje 24 listopada albumem "Finding Pieces", wydanym przez niemiecką wytwórnię Reaper Entertainment. Eriksson pozyskał do współpracy muzyków znanych, no może poza gitarzystą Flobergiem i co ciekawe, w składzie znaleźli się także Patrick Johansson i Jimmy Pitts z NORTHTALE. Basista Jan Ekberg to także członek heavy i power metalowych grup STORMHOLD i AIR RAID.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Eriksson niezbyt daleko odchodzi od tego, co za jego czasów prezentował NORTHTALE i jest nadal melodyjny power głównego nurtu. Tym razem udało się jednak uniknąć rażących wpadek z "Welcome to Paradise" i Pitts nie gra już tak kompromitujących pasaży klawiszowych jak na tamtym LP, co słychać w zrobionych w para symfonicznym stylu szybkich i z bardzo dobrymi melodiami Oblivion i Archers z nośnym refrenem i elementami neoklasycznymi. Znakomicie gra jak zwykle Patrick Johansson i dobrze współpracuje z Ekbergiem, trzeba też wyróżnić Floberga za grę pełną inwencji i umiejętne wykorzystanie ornamentacji neoklasycznych i nieraz finezyjne sola (interesujące i niemetalowe we Fly). Takie nasycone rockową przebojowością z nutką heroizmu kompozycje jak tytułowa Finding Pieces czy Spark from the Dark pokazują duże zgranie ekipy i dbałość o ogólny kształt aranżacji, trudno jednak uznać to granie za jakoś szczególnie oryginalne w szwedzkim podejściu do melodyjnego power metalu. Lepsze to jednak od infantylnego grania w stylu FREEDOM CALL w nomen omen Freedom i Turn of the Tide, czy nad wyraz przeciętnego refrenu Fly. Z drugiej strony ta druga partia instrumentalna w tym utworze jest znakomita po prostu dzięki Fobergowi. Łagodna fantasy epickość cechuje szybki To the North, choć refren zasadniczo rozczarowuje, podobnie jak zagrany w średnim tempie rock/metalowy Restless Mind. Cóż, sam Christian Eriksson to wokalista najwyżej drugiego rzutu na scenie szwedzkiej i wymagać od niego więcej niż potrafi po prostu nie można. Sporo słychać zaangażowania, ale w średnio wysokich i wysokich rejestrach jest po prostu przeciętny. Najlepiej się prezentuje w najdłuższym Heaven's Falling Down, gdzie dominuje melodic heavy metal z elementami rock arena, do chwytliwości ECLIPSE tu jednak sporo brakuje. Do tego nagle zmieniają tu klimat na bardziej mroczny i nastrojowy w uroczystym stylu i ta część instrumentalna do prostej w sumie melodii pasuje tak sobie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście sound bardzo dobry, rozpoznawalny jako szwedzki, mix przejrzysty, a lider ustawiony centralnie, ale bez nadmiernego wysuwania na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to złe i na pewno lepsze niż to, co Christian Eriksson zaprezentował z NORTHTALE, ale pewnie byłby dużo lepsze, gdy zagrali tak jak w Oblivion, bo jak słychać potencjał jest.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.11.2023</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Final Strike - Finding Pieces (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/0/1190913.jpg?2944" border="0" alt="[Obrazek: 1190913.jpg?2944]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Archers 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">2.Finding Pieces 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fly 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.Freedom 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.Heaven's Falling Down 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">6.Oblivion 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Restless Mind 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.Spark from the Dark 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">9.To the North 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">10.Turn of the Tide 03:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Eriksson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Floberg - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jan Ekberg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Johansson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Jimmy Pitts - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">FINAL STRIKE to nowa grupa byłego wokalisty TWILIGHT FORCE i NORTHTALE Christiana Erikssona, która debiutuje 24 listopada albumem "Finding Pieces", wydanym przez niemiecką wytwórnię Reaper Entertainment. Eriksson pozyskał do współpracy muzyków znanych, no może poza gitarzystą Flobergiem i co ciekawe, w składzie znaleźli się także Patrick Johansson i Jimmy Pitts z NORTHTALE. Basista Jan Ekberg to także członek heavy i power metalowych grup STORMHOLD i AIR RAID.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Eriksson niezbyt daleko odchodzi od tego, co za jego czasów prezentował NORTHTALE i jest nadal melodyjny power głównego nurtu. Tym razem udało się jednak uniknąć rażących wpadek z "Welcome to Paradise" i Pitts nie gra już tak kompromitujących pasaży klawiszowych jak na tamtym LP, co słychać w zrobionych w para symfonicznym stylu szybkich i z bardzo dobrymi melodiami Oblivion i Archers z nośnym refrenem i elementami neoklasycznymi. Znakomicie gra jak zwykle Patrick Johansson i dobrze współpracuje z Ekbergiem, trzeba też wyróżnić Floberga za grę pełną inwencji i umiejętne wykorzystanie ornamentacji neoklasycznych i nieraz finezyjne sola (interesujące i niemetalowe we Fly). Takie nasycone rockową przebojowością z nutką heroizmu kompozycje jak tytułowa Finding Pieces czy Spark from the Dark pokazują duże zgranie ekipy i dbałość o ogólny kształt aranżacji, trudno jednak uznać to granie za jakoś szczególnie oryginalne w szwedzkim podejściu do melodyjnego power metalu. Lepsze to jednak od infantylnego grania w stylu FREEDOM CALL w nomen omen Freedom i Turn of the Tide, czy nad wyraz przeciętnego refrenu Fly. Z drugiej strony ta druga partia instrumentalna w tym utworze jest znakomita po prostu dzięki Fobergowi. Łagodna fantasy epickość cechuje szybki To the North, choć refren zasadniczo rozczarowuje, podobnie jak zagrany w średnim tempie rock/metalowy Restless Mind. Cóż, sam Christian Eriksson to wokalista najwyżej drugiego rzutu na scenie szwedzkiej i wymagać od niego więcej niż potrafi po prostu nie można. Sporo słychać zaangażowania, ale w średnio wysokich i wysokich rejestrach jest po prostu przeciętny. Najlepiej się prezentuje w najdłuższym Heaven's Falling Down, gdzie dominuje melodic heavy metal z elementami rock arena, do chwytliwości ECLIPSE tu jednak sporo brakuje. Do tego nagle zmieniają tu klimat na bardziej mroczny i nastrojowy w uroczystym stylu i ta część instrumentalna do prostej w sumie melodii pasuje tak sobie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście sound bardzo dobry, rozpoznawalny jako szwedzki, mix przejrzysty, a lider ustawiony centralnie, ale bez nadmiernego wysuwania na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie jest to złe i na pewno lepsze niż to, co Christian Eriksson zaprezentował z NORTHTALE, ale pewnie byłby dużo lepsze, gdy zagrali tak jak w Oblivion, bo jak słychać potencjał jest.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.11.2023</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[1st0 (First Zero)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4085</link>
			<pubDate>Fri, 06 Oct 2023 22:03:58 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4085</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">1st0 - 1st Chaper (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/7/1137089.jpg?1729" border="0" alt="[Obrazek: 1137089.jpg?1729]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tragedy~終焉~ 06:17      <br />
2. Revolution 03:45      <br />
3. Reconfirm Our Bonds ~A Song for Life~ 05:52      <br />
4. Starlight 05:14      <br />
5. The Imaginary Nation 00:37     <br />
6. Dear Ruler 04:55      <br />
7. Endless Blood 04:29      <br />
8. Gaze After 06:17      <br />
9. 東京Dream 05:16      <br />
10. Glorious Fate 05:37      <br />
11. Yesterdays 05:31<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Yuhya - śpiew<br />
Ryo - gitara<br />
Takaaki - bas<br />
Lea - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">1ST0 z Tokyo może nie ma mistrzowskiego i znanego składu z okładek magazynów jak tegoroczne MAJUSTICE czy ASHRAIN, ale są tutaj osoby z doświadczeniem. Najbardziej znany tutaj jest lider zespołu Lea, obecny perkusista GALNERYUS, który postanowił nie wspomagać się składem GALNERYUS i do nagrań zaprosił gitarzystę progressive metalowego SHIVER OF FRONTIER Ryo, a basem zajął się jego znajomy Takaaki z <span style="font-family: Times New Roman;">罪號人</span>~Zygote~. Dopełnieniem składu, który nagrał debiut jest Yuhya, wokalista cover bandu GALNERYUS (w którym również udziela się Ryo), którego jest to pierwszy pełnoprawny występ. </div>
<div style="text-align: justify;">Premiera odbyła się bez większego rozgłosu w maju tego roku, nakładem własnym.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">SHIVER OF FRONTIER jest tutaj tylko mało i raczej tylko w ramach aranżacji symfonicznych, nie ma tutaj kontrowersyjnych, progressive metalowych rozwiązań, mathcore powerviolence czy skomplikowanych aranżacji. Jest GALNERYUS w dyspozycji co najmniej bardzo dobrej i to pierwszy album od czasów The Book of Awaknieng z 2010 roku KNIGHTS OF ROUND, który tak dobrze czuje i naśladuje styl GALNERYUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Za większość kompozycji odpowiada Lea i należy się szacunek za tak dokładne wyczucie konwencji. Tutaj jest nie tylko uzdolnionym pałkerem, ale i sprawnym kompozytorem. Nagrali tutaj LP nie tylko o wiele ciekawszy od tegorocznego GALNERYUS, ale i bardziej porywający w ramach ogólnie pojętego melodic power metalu. Nie ma przesadnych egzaltacji, nie ma pastelowości, wszystko jest świetnie wyważone i jeśli podnieść jakiś zarzut, to tylko fakt, że powtarzają wiele najlepszych rozwiązań GALNERYUS i MINSTRELIX z Leo Figaro, jednak bez ich poziomu pirotechnicznego, co już słychać w otwierającym to wszystko i zarazem udanym Tragedy.</div>
<div style="text-align: justify;">GALNERYUS z czasów Resurrection kłania się na całym albumie i Ryo to nie Syu, Katsu Ohta czy Toshihiro Kajihara jeśli chodzi o popisy gitarowe, ale dobrze się bawi w tej stylistyce i daje kilka miłych, melodyjnych ozdobników oraz wydaje się być swobodniejszy w grze niż w SHIVER OF FRONTIER. Takaaki również gra bez kompleksów i jego gra jest tutaj równie interesująca, jak basistów w GALNERYUS. </div>
<div style="text-align: justify;">Reconfirm Our Bonds to melodic metal, jaki GALNERYUS chciało w tym roku zagrać, jednak w formie nie budzącej absmaku. Starlight to powtórka z Vetelgyus, mocniejszy Dear Ruler to oczywiście nawiązanie do Phoenix Rising, zagrane z klasą i sensownie. Świetnie wypada też rozpędzony Endless Blood. GALNERYUS, GALNERYUS i jeszcze raz GALNERYUS, tym razem z Angel of Salvation.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie odkrywają tutaj niczego nowego, ale jest to zagrane bardzo dobrze i zadbano tutaj przede wszystkim o ekspozycję refrenów i melodii, które szybko wpadają w ucho. Do tego jak na album trwający prawię godzinę nie czuć dłużyzn i jest to materiał bardzo równy.</div>
<div style="text-align: justify;">Delikatnymi potknięciem jest Glorious Days, który oferuje jedynie bardzo schematyczny i zachowawczy power metal. I może nieco ograna ballada Gaze After, ale jak pięknie to zostało zaśpiewane i jak w drugiej połowie to się rozwija...</div>
<div style="text-align: justify;">Kończący album Yestardays te drobne potknięcia wynagradza i to utwór bardzo nośny i mocno osadzony w stylistyce kompozycji Yuhki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najmocniejszym punktem tutaj jednak nie jest lider Lea, a wokalista Yuhya. Głos znakomity, z gładkością Sho, ale mocą Yama-B, idealna mieszanka obu tych tytanów sceny Nipponu. Mistrz i to jak swobodnie i lekko śpiewa szybko potrafi wprawić w zachwyt.</div>
<div style="text-align: justify;">Na instrumentach klawiszowych gościnnie podobno zagrał Fujimura Nobuaki z SHIVER OF RONTIER i jeśli to prawda, to sława. Dyskretny, mistrzowski drugi plan, jakiego należało po tym regionie oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie delikatne w perkusji i po części szkoda, że została cofnięta tak mocno, ponieważ Lea gra tutaj bardzo dobrze. Zabieg najprawdopodobniej celowy, aby nie przyćmiewać innych. Na plus znakomite brzmienie basu, ciepłego i bardzo melodyjnego, bardzo mocno zaznaczonego na planie pierwszym.</div>
<div style="text-align: justify;">Skład niby niespecjalny, ale zagrali znakomicie, a zaśpiewane to zostało na poziomie światowym.</div>
<div style="text-align: justify;">Wieczna sława dla Yuhya i chwała dla 1ST0.</div>
<br />
<br />
Ocena: 9.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">1st0 - 1st Chaper (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/7/1137089.jpg?1729" border="0" alt="[Obrazek: 1137089.jpg?1729]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tragedy~終焉~ 06:17      <br />
2. Revolution 03:45      <br />
3. Reconfirm Our Bonds ~A Song for Life~ 05:52      <br />
4. Starlight 05:14      <br />
5. The Imaginary Nation 00:37     <br />
6. Dear Ruler 04:55      <br />
7. Endless Blood 04:29      <br />
8. Gaze After 06:17      <br />
9. 東京Dream 05:16      <br />
10. Glorious Fate 05:37      <br />
11. Yesterdays 05:31<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Yuhya - śpiew<br />
Ryo - gitara<br />
Takaaki - bas<br />
Lea - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">1ST0 z Tokyo może nie ma mistrzowskiego i znanego składu z okładek magazynów jak tegoroczne MAJUSTICE czy ASHRAIN, ale są tutaj osoby z doświadczeniem. Najbardziej znany tutaj jest lider zespołu Lea, obecny perkusista GALNERYUS, który postanowił nie wspomagać się składem GALNERYUS i do nagrań zaprosił gitarzystę progressive metalowego SHIVER OF FRONTIER Ryo, a basem zajął się jego znajomy Takaaki z <span style="font-family: Times New Roman;">罪號人</span>~Zygote~. Dopełnieniem składu, który nagrał debiut jest Yuhya, wokalista cover bandu GALNERYUS (w którym również udziela się Ryo), którego jest to pierwszy pełnoprawny występ. </div>
<div style="text-align: justify;">Premiera odbyła się bez większego rozgłosu w maju tego roku, nakładem własnym.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">SHIVER OF FRONTIER jest tutaj tylko mało i raczej tylko w ramach aranżacji symfonicznych, nie ma tutaj kontrowersyjnych, progressive metalowych rozwiązań, mathcore powerviolence czy skomplikowanych aranżacji. Jest GALNERYUS w dyspozycji co najmniej bardzo dobrej i to pierwszy album od czasów The Book of Awaknieng z 2010 roku KNIGHTS OF ROUND, który tak dobrze czuje i naśladuje styl GALNERYUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Za większość kompozycji odpowiada Lea i należy się szacunek za tak dokładne wyczucie konwencji. Tutaj jest nie tylko uzdolnionym pałkerem, ale i sprawnym kompozytorem. Nagrali tutaj LP nie tylko o wiele ciekawszy od tegorocznego GALNERYUS, ale i bardziej porywający w ramach ogólnie pojętego melodic power metalu. Nie ma przesadnych egzaltacji, nie ma pastelowości, wszystko jest świetnie wyważone i jeśli podnieść jakiś zarzut, to tylko fakt, że powtarzają wiele najlepszych rozwiązań GALNERYUS i MINSTRELIX z Leo Figaro, jednak bez ich poziomu pirotechnicznego, co już słychać w otwierającym to wszystko i zarazem udanym Tragedy.</div>
<div style="text-align: justify;">GALNERYUS z czasów Resurrection kłania się na całym albumie i Ryo to nie Syu, Katsu Ohta czy Toshihiro Kajihara jeśli chodzi o popisy gitarowe, ale dobrze się bawi w tej stylistyce i daje kilka miłych, melodyjnych ozdobników oraz wydaje się być swobodniejszy w grze niż w SHIVER OF FRONTIER. Takaaki również gra bez kompleksów i jego gra jest tutaj równie interesująca, jak basistów w GALNERYUS. </div>
<div style="text-align: justify;">Reconfirm Our Bonds to melodic metal, jaki GALNERYUS chciało w tym roku zagrać, jednak w formie nie budzącej absmaku. Starlight to powtórka z Vetelgyus, mocniejszy Dear Ruler to oczywiście nawiązanie do Phoenix Rising, zagrane z klasą i sensownie. Świetnie wypada też rozpędzony Endless Blood. GALNERYUS, GALNERYUS i jeszcze raz GALNERYUS, tym razem z Angel of Salvation.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie odkrywają tutaj niczego nowego, ale jest to zagrane bardzo dobrze i zadbano tutaj przede wszystkim o ekspozycję refrenów i melodii, które szybko wpadają w ucho. Do tego jak na album trwający prawię godzinę nie czuć dłużyzn i jest to materiał bardzo równy.</div>
<div style="text-align: justify;">Delikatnymi potknięciem jest Glorious Days, który oferuje jedynie bardzo schematyczny i zachowawczy power metal. I może nieco ograna ballada Gaze After, ale jak pięknie to zostało zaśpiewane i jak w drugiej połowie to się rozwija...</div>
<div style="text-align: justify;">Kończący album Yestardays te drobne potknięcia wynagradza i to utwór bardzo nośny i mocno osadzony w stylistyce kompozycji Yuhki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najmocniejszym punktem tutaj jednak nie jest lider Lea, a wokalista Yuhya. Głos znakomity, z gładkością Sho, ale mocą Yama-B, idealna mieszanka obu tych tytanów sceny Nipponu. Mistrz i to jak swobodnie i lekko śpiewa szybko potrafi wprawić w zachwyt.</div>
<div style="text-align: justify;">Na instrumentach klawiszowych gościnnie podobno zagrał Fujimura Nobuaki z SHIVER OF RONTIER i jeśli to prawda, to sława. Dyskretny, mistrzowski drugi plan, jakiego należało po tym regionie oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie delikatne w perkusji i po części szkoda, że została cofnięta tak mocno, ponieważ Lea gra tutaj bardzo dobrze. Zabieg najprawdopodobniej celowy, aby nie przyćmiewać innych. Na plus znakomite brzmienie basu, ciepłego i bardzo melodyjnego, bardzo mocno zaznaczonego na planie pierwszym.</div>
<div style="text-align: justify;">Skład niby niespecjalny, ale zagrali znakomicie, a zaśpiewane to zostało na poziomie światowym.</div>
<div style="text-align: justify;">Wieczna sława dla Yuhya i chwała dla 1ST0.</div>
<br />
<br />
Ocena: 9.1/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fell Harvest]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4052</link>
			<pubDate>Sat, 05 Aug 2023 19:17:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4052</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fell Harvest - The Dying (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/9/1139657.jpg?5618" border="0" alt="[Obrazek: 1139657.jpg?5618]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Killing Frost 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Dying 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">3.To the Dark, My Companion 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.God of the Oak 06:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Charlatan’s Reek 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Of Blood and Black Earth 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mirror on a Shadow World 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">8.Perish the Sun 06:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">J. Fell (Joseph Tata) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Liam Duncan - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Smith - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FELL HARVEST z Cheyenne w Wyoming początkowo działał w Denver w Colorado i tam też powstawała pierwsza płyta tej grupy "Pale Light in a Dying World", wydana w 2021. Ot, taki przeciętny doom metal z pewnymi naleciałościami innych pokrewnych gatunków.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W maju 2023 zespół nakładem własnym przedstawił drugi LP, który jest zdecydowanie bardziej interesujący. Trochę podkręcono tempa, gitara jest mocniejsza i wyrazistsza i ogólnie ekipa z nowym w składzie perkusistą skręciła bardziej na terytoria heavy/doom, czyli gatunku, w którym USA zasadniczo w świecie bryluje. Mamy tu zestaw kompozycji starannie przemyślanych, gdzie przeważnie motoryka wskazuje na classic heavy, a klimat budowany jest przez partie wolniejsze, o wyraźnie doom metalowym charakterze i jest to ładnie wyważone i wypośrodkowane już w bardzo dobrym, otwierającym ten LP A Killing Frost. The Dying bardziej nawiązuje do typowego doom prezentowanego na pierwszej płycie to kompozycja tu mniej interesująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa unika klasycznej doom metalowej rozwlekłości i spora część kompozycji jest po prostu średniej długości, a klimat jak w posępnym Mirror on a Shadow World budowany jest przez gęstość ponurych riffów i to im wychodzi bardzo dobrze, także w miarowym The Charlatan’s Reek o większej przewadze tradycyjnego heavy nad elementem doom, co słychać także w lżejszym, melodyjnym refrenie. Niemniej długie wybrzmiewania są jak najbardziej archetypowe dla doom. Czasem przydałaby się bardziej wyrazista melodia, jak w eleganckim w wolnych fragmentach To the Dark, my Companion.</div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy jest ponury i nieco psychodeliczny, ale i także na swój sposób epicki God of the Oak i w takim graniu chyba zespół czuje się najlepiej, dodając w odpowiednich miejscach nieco zadumy i odrobinę stonerowego stylu pracy gitary. Mrok generują na najwyższym poziomie heavy/doom z USA w Of Blood and Black Earth i ta kompozycja wybija się nad ogólny poziom całości, także dzięki spokojnemu, ale pełnemu zaangażowania wokalowi J.Fella. A najbardziej bujające i pełne płynności riffy można usłyszeć w Perish the Sun i trochę szkoda, że ten motyw jaki to wszystko rozpoczyna, nie został jeszcze mocniej wyeksponowany, bo jest doprawdy świetny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał Jason Livermore w studio The Blasting Room w  Fort Collins, Colorado i brzmienie jest znakomite. Rzadko kiedy słyszy się tak dobrze dobrany, głęboki, lekko rozmyty sound gitary w heavy/doom. Żałować należy, że to studio i ten inżynier dźwięku nie są tak popularni wśród zespołów metalowych w USA, jak na to zasługują.</div>
<div style="text-align: justify;">A popularność FELL HARVEST powinna natomiast wzrosnąć w związku z pojawieniem się "The Dying", bo grupa nagrała solidny album w ramach gatunku, który ostatnio zaczyna nieco odrabiać utracone jakiś czas temu pozycje wśród fanów metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 5.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla zespołu i agencji MDPR za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fell Harvest - The Dying (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/9/1139657.jpg?5618" border="0" alt="[Obrazek: 1139657.jpg?5618]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Killing Frost 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Dying 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">3.To the Dark, My Companion 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.God of the Oak 06:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Charlatan’s Reek 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Of Blood and Black Earth 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mirror on a Shadow World 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">8.Perish the Sun 06:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">J. Fell (Joseph Tata) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Liam Duncan - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Smith - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FELL HARVEST z Cheyenne w Wyoming początkowo działał w Denver w Colorado i tam też powstawała pierwsza płyta tej grupy "Pale Light in a Dying World", wydana w 2021. Ot, taki przeciętny doom metal z pewnymi naleciałościami innych pokrewnych gatunków.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W maju 2023 zespół nakładem własnym przedstawił drugi LP, który jest zdecydowanie bardziej interesujący. Trochę podkręcono tempa, gitara jest mocniejsza i wyrazistsza i ogólnie ekipa z nowym w składzie perkusistą skręciła bardziej na terytoria heavy/doom, czyli gatunku, w którym USA zasadniczo w świecie bryluje. Mamy tu zestaw kompozycji starannie przemyślanych, gdzie przeważnie motoryka wskazuje na classic heavy, a klimat budowany jest przez partie wolniejsze, o wyraźnie doom metalowym charakterze i jest to ładnie wyważone i wypośrodkowane już w bardzo dobrym, otwierającym ten LP A Killing Frost. The Dying bardziej nawiązuje do typowego doom prezentowanego na pierwszej płycie to kompozycja tu mniej interesująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa unika klasycznej doom metalowej rozwlekłości i spora część kompozycji jest po prostu średniej długości, a klimat jak w posępnym Mirror on a Shadow World budowany jest przez gęstość ponurych riffów i to im wychodzi bardzo dobrze, także w miarowym The Charlatan’s Reek o większej przewadze tradycyjnego heavy nad elementem doom, co słychać także w lżejszym, melodyjnym refrenie. Niemniej długie wybrzmiewania są jak najbardziej archetypowe dla doom. Czasem przydałaby się bardziej wyrazista melodia, jak w eleganckim w wolnych fragmentach To the Dark, my Companion.</div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy jest ponury i nieco psychodeliczny, ale i także na swój sposób epicki God of the Oak i w takim graniu chyba zespół czuje się najlepiej, dodając w odpowiednich miejscach nieco zadumy i odrobinę stonerowego stylu pracy gitary. Mrok generują na najwyższym poziomie heavy/doom z USA w Of Blood and Black Earth i ta kompozycja wybija się nad ogólny poziom całości, także dzięki spokojnemu, ale pełnemu zaangażowania wokalowi J.Fella. A najbardziej bujające i pełne płynności riffy można usłyszeć w Perish the Sun i trochę szkoda, że ten motyw jaki to wszystko rozpoczyna, nie został jeszcze mocniej wyeksponowany, bo jest doprawdy świetny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał Jason Livermore w studio The Blasting Room w  Fort Collins, Colorado i brzmienie jest znakomite. Rzadko kiedy słyszy się tak dobrze dobrany, głęboki, lekko rozmyty sound gitary w heavy/doom. Żałować należy, że to studio i ten inżynier dźwięku nie są tak popularni wśród zespołów metalowych w USA, jak na to zasługują.</div>
<div style="text-align: justify;">A popularność FELL HARVEST powinna natomiast wzrosnąć w związku z pojawieniem się "The Dying", bo grupa nagrała solidny album w ramach gatunku, który ostatnio zaczyna nieco odrabiać utracone jakiś czas temu pozycje wśród fanów metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 5.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla zespołu i agencji MDPR za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Finality]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4002</link>
			<pubDate>Fri, 23 Jun 2023 21:57:34 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4002</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Finality - Technocracy (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/5/1135951.jpeg?3102" border="0" alt="[Obrazek: 1135951.jpeg?3102]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Academia 02:57 <br />
2. Finality 05:04      <br />
3. Malevolence 04:18       <br />
4. Delirium 04:32     <br />
5. Technocracy 06:46     <br />
6. Pain 04:06     <br />
7. World Fell Apart 04:31       <br />
8. Predecessor 03:54       <br />
9. Revelation 05:43      <br />
10. Oblivion 06:16<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power/Thrash Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Tony Asta - śpiew<br />
Joe Cady - gitara<br />
John Artuso - gitara<br />
Hiran Deraniyagala - gitara<br />
Mike Heugel - bas<br />
Dan Fayz - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FINALITY z Livonii w stanie Michigan istnieje od 2015 roku i przez dość długi czas jakoś nie mógł się zebrać, aby coś sensownego nagrać. Grają tutaj ludzie już z dorobkiem z różnych gatunków, ale największą ciekawostką jest tutaj fakt, że pierwszym wokalistą był wtedy jeszcze nieznany Jean-Pierre Abboud, a obecnie gwiazda znana z bardzo udanego TRAVELER. Prawdopodobnie udział w tak uznanej grupie kolidował i opuścił FINALITY w 2020 roku i ostatecznie wokalistą został Tony Asta, gitarzysta nieistniejącego już BATTLECROSS i to z nim został nagrany debiut, wydany nakładem własnym w maju 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście inspiracji BATTLECROSS nie dało się uniknąć w motoryce i ustawieniu gitar, co słychać już w Academia, ale wokalnie i w formie przekazu jest to już bliżej szeroko pojętego power/thrash. W USA bez wątpienia popularnego, ale jednocześnie tak przesyconego i zagranego już z każdej możliwej strony, że trudno mówić o własnej tożsamości.</div>
<div style="text-align: justify;">Elementy US Power Metalu grup jak ICED EARTH w nerwowych gitarach czy PROJECT: ROENWOLFE są tutaj jak najbardziej słyszalne w próbie bezkompromisowego, amerykańskiego podania, ale Finality pokazuje stanowcze braki nie tylko aranżacyjne, ale i od strony wokalnej. Tony Asta nie śpiewa źle, ale do tej muzyki potrzebny jednak jest ktoś o głosie głębszym i agresywniejszym, tutaj w najlepszym razie jest typowy amerykański heavy metalowy ryk, który jednak do tego stylu nie do końca pasuje. Falsety są dobre, jednak bardziej pasują do heavy metalu, a ICED EARTH w refrenach tutaj słychać. JP Abbound możliwe, że zaśpiewałby to lepiej, patrząc na AMONG THESE ASHES, który jest cięższy i bardziej masywny w brzmieniu. W Malevolence wokalista jest na dalszym planie i to tylko uwypukla płaskość i niedobory aranżacyjne, co jest dziwne, bo przecież gra tutaj aż trzech gitarzystów, którzy sola wygrywają dobre i potrafią zagrać interesująco, jak w Delirium. Gitary mocne i soczyste, pokazują, że potrafią zagrać chwytliwie i z mocą.</div>
<div style="text-align: justify;">Próby mieszania progressive z power metalem w Technocracy brzmią fatalnie i tylko uwypuklają wszystkie problemy, pożyczając pomysły od ZANDELLE, łącząc je z ICED EARTH, ale bez ich ikry i mocy. Zaśpiewane stanowczo zbyt spokojnie. Lepiej sprawdzają się w utworach szybszych i Pain niewiele jest do zarzucenia, dobrze wypada World Fell Apart, a Oblivion to poprawne zakończenie, lekko epickie i rycerskie. Autentyczne w przekonaniu, ale wokalnie czegoś brakuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jako self jest dobra i wpisuje się w gatunkowe standardy, bas jest dobrze ustawiony i Mike Heugel nie jest tylko przedłużeniem perkusji, a Dan Fayz to dobry, typowo amerykański instrumentalista.</div>
<div style="text-align: justify;">To dobry debiut i niejako bardziej USPM wersja BATTLECROSS, ale jednak zabrakło tutaj wokalisty o głosie głębszym i mocniejszym.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrali solidnie i ciekawie. Może trudno mówić tutaj o własnej tożsamości, ale jest to ciekawsze od tegorocznego PROJECT: ROENWOLFE, a to już jest dobry początek.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Finality - Technocracy (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/5/1135951.jpeg?3102" border="0" alt="[Obrazek: 1135951.jpeg?3102]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Academia 02:57 <br />
2. Finality 05:04      <br />
3. Malevolence 04:18       <br />
4. Delirium 04:32     <br />
5. Technocracy 06:46     <br />
6. Pain 04:06     <br />
7. World Fell Apart 04:31       <br />
8. Predecessor 03:54       <br />
9. Revelation 05:43      <br />
10. Oblivion 06:16<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power/Thrash Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Tony Asta - śpiew<br />
Joe Cady - gitara<br />
John Artuso - gitara<br />
Hiran Deraniyagala - gitara<br />
Mike Heugel - bas<br />
Dan Fayz - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FINALITY z Livonii w stanie Michigan istnieje od 2015 roku i przez dość długi czas jakoś nie mógł się zebrać, aby coś sensownego nagrać. Grają tutaj ludzie już z dorobkiem z różnych gatunków, ale największą ciekawostką jest tutaj fakt, że pierwszym wokalistą był wtedy jeszcze nieznany Jean-Pierre Abboud, a obecnie gwiazda znana z bardzo udanego TRAVELER. Prawdopodobnie udział w tak uznanej grupie kolidował i opuścił FINALITY w 2020 roku i ostatecznie wokalistą został Tony Asta, gitarzysta nieistniejącego już BATTLECROSS i to z nim został nagrany debiut, wydany nakładem własnym w maju 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście inspiracji BATTLECROSS nie dało się uniknąć w motoryce i ustawieniu gitar, co słychać już w Academia, ale wokalnie i w formie przekazu jest to już bliżej szeroko pojętego power/thrash. W USA bez wątpienia popularnego, ale jednocześnie tak przesyconego i zagranego już z każdej możliwej strony, że trudno mówić o własnej tożsamości.</div>
<div style="text-align: justify;">Elementy US Power Metalu grup jak ICED EARTH w nerwowych gitarach czy PROJECT: ROENWOLFE są tutaj jak najbardziej słyszalne w próbie bezkompromisowego, amerykańskiego podania, ale Finality pokazuje stanowcze braki nie tylko aranżacyjne, ale i od strony wokalnej. Tony Asta nie śpiewa źle, ale do tej muzyki potrzebny jednak jest ktoś o głosie głębszym i agresywniejszym, tutaj w najlepszym razie jest typowy amerykański heavy metalowy ryk, który jednak do tego stylu nie do końca pasuje. Falsety są dobre, jednak bardziej pasują do heavy metalu, a ICED EARTH w refrenach tutaj słychać. JP Abbound możliwe, że zaśpiewałby to lepiej, patrząc na AMONG THESE ASHES, który jest cięższy i bardziej masywny w brzmieniu. W Malevolence wokalista jest na dalszym planie i to tylko uwypukla płaskość i niedobory aranżacyjne, co jest dziwne, bo przecież gra tutaj aż trzech gitarzystów, którzy sola wygrywają dobre i potrafią zagrać interesująco, jak w Delirium. Gitary mocne i soczyste, pokazują, że potrafią zagrać chwytliwie i z mocą.</div>
<div style="text-align: justify;">Próby mieszania progressive z power metalem w Technocracy brzmią fatalnie i tylko uwypuklają wszystkie problemy, pożyczając pomysły od ZANDELLE, łącząc je z ICED EARTH, ale bez ich ikry i mocy. Zaśpiewane stanowczo zbyt spokojnie. Lepiej sprawdzają się w utworach szybszych i Pain niewiele jest do zarzucenia, dobrze wypada World Fell Apart, a Oblivion to poprawne zakończenie, lekko epickie i rycerskie. Autentyczne w przekonaniu, ale wokalnie czegoś brakuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jako self jest dobra i wpisuje się w gatunkowe standardy, bas jest dobrze ustawiony i Mike Heugel nie jest tylko przedłużeniem perkusji, a Dan Fayz to dobry, typowo amerykański instrumentalista.</div>
<div style="text-align: justify;">To dobry debiut i niejako bardziej USPM wersja BATTLECROSS, ale jednak zabrakło tutaj wokalisty o głosie głębszym i mocniejszym.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrali solidnie i ciekawie. Może trudno mówić tutaj o własnej tożsamości, ale jest to ciekawsze od tegorocznego PROJECT: ROENWOLFE, a to już jest dobry początek.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[For Centuries]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3967</link>
			<pubDate>Fri, 17 Mar 2023 21:58:15 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3967</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">For Centuries - Before the Eyes of Doom (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/0/1120803.jpg?0454" border="0" alt="[Obrazek: 1120803.jpg?0454]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Denizen of the Frozen Chasm 09:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Mighty Coven (Fornever Sun to Rise Again) 08:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.Prometheus... And the Lignum Scientiae 05:22<br />
4.Before the Eyes of Doom 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Vultures of the Dark 06:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Twilight Dweller 08:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Unholier 09:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Meksyk</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Bloodhunter - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Hannibal González - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Yul Mortino - gitara </div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Castro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Charly Agartho - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak w zasadzie do tej pory, wart uwagi epicki doom metal to z Ameryki Łacińskiej płynął, z Chle czy Puerto Rico, a tym razem przybył z Meksyku. Zespół FOR CENTURIES powstał w roku 2017 i jest złożony ze znanych i doświadczonych muzyków, z których najbardziej zasłużonym dla sceny meksykańskiej jest Ivan Bloodhunter czyli Ivan G. Velázquez, który swoją muzyczną karierę metalową rozpoczynał jeszcze we wczesnych latach 90tych. Ta płyta to debiut formacji, wydany w połowie marca przez meksykańską wytwórnię Abyssmo Productions z Irapuato, specjalizującą się w metalu z gatunków death i black. Tu jednak mamy epic doom metal. <br />
<br />
Mrok, okultystyczny mrok i posępność. Ciemna strona CANDLEMASS...</div>
<div style="text-align: justify;">Z drugiej strony także wiele biorą z aranżacji i rozwiązań MERCYFUL FATE czy IN SOLITUDE, jak we wstępie ponurego The Mighty Coven, ale i tu wraca CANDLEMASS z Marcolinem z lat 80tych w heavy/doomowej mocy gitar i plastycznym, aktorskim wokalu Ivana Bloodhuntera. Ogólnie, taki szwedzki czy szerzej skandynawski duch nad tym wszystkim polatuje, no może trochę też brytyjski, ale tylko trochę... Miejscami czarna wersja ISOLE i co mnisi na pewno noszą tu w tych chórach - czarne kaptury i żaden inny kolor nie wchodzi w grę. Spokojne, doomowe tempa, piękna gra gitarzystów i transowe, walcujące motywy z podniosłymi solami. Piękne jest to solo z The Mighty Coven!</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystko takie długie, a przecież nie nudzi ani przez chwilę. Tu nie ma dłużyzn, tu wszystko ma swój czas i miejsce. Krótszy jest tylko Prometheus... And the Lignum Scientiae z teatralną, oczywiście jakże mroczną narracją na początku i serią nieco brutalniejszych wokali. W zasadzie ten wokal tu skupia główną uwagę, ale warto się wsłuchać, jak fajne motywy grają tu gitarzyści i jak wspiera ich sekcja rytmiczna. Ta grupa jest idealnie zgrana, każdy tu dokładnie ma swoje miejsce i zadania, które wypełnia z artyzmem i pietyzmem, choć swoista surowość nie wskazuje, że to jakiś biały aniołek ze złotymi skrzydełkami lata jako muza nad ich głowami. </div>
<div style="text-align: justify;">Tytułowy Before the Eyes of Doom jest bardzo dobry, pewnie najwięcej tu CANDLEMASS klasycznego, ale trochę tu brakuje wyrazistego klimatu wcześniejszych kompozycji. Coś zostało zagrane, ale wstrząsu nie ma... Za to motoryka i rytmika szybszego niż klasyczny doom Vultures of the Dark jest znakomita i tu mamy prawdziwy popis mrocznej i nieustępliwej gry gitarzystów. Mistrzowskie solowe ornamentacje od czasu do czasu się pojawiają, nokturnowe sola w części instrumentalnej, nagłe eksplozje riffowe w nieoczekiwanych momentach. Dużo się dzieje! Jakie posępne tony dominują w Twilight Dweller! Kilka riffów można uznać za zupełnie świeże i oryginalne, sam pomysł na melodię wyborny i co ciekawie, jakieś echa DANZIG z najdawniejszych czasów tu słychać, jeśli nawet nie SAMHAIN. W każdym razie Mistrz Ceremonii Glen jest tu obecny na tej ponurej uroczystości. I sola, sola takie, jak w polatujących ku niebu kompozycjach SOLITUDE AETURNUS. Dostojnie kroczą w ostatnim The Unholier, z echami motywów orientalnych, przewijających się cały czas i surowym, niepokojącym wokalem głównego narratora tej historii. Orientalne motywy narastają, coraz bardzie się czuje klimat ancient, tworzony przez wysmakowaną grę gitarzystów. I płaczą też gitary, i jęczą, i rozpaczają w pełnym smutku solo głównym. I zakończenie niepewne, niejasne, nie dające odpowiedzi na wszystkie pytania. Mroczna Brama pozostaje niedomknięta...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Szwedzko brzmi? Tak, ta płyta nie została przygotowana gdzieś w meksykańskiej stodole. Mastering wykonał Arcymistrz Andy LaRocque w Sonic Train Studios w Varberg w Szwecji, umiejętnie korzystając z własnych doświadczeń w okultystycznym graniu KING DIAMOND i tego, co jest istotą heavy/epic doom, CANDLEMASS. Siarka, dym, mrok... ale i wielka klarowność.<br />
Wyborna płyta, doskonała po prostu. Kandydat na album epic doom płyty roku, choć do końca 2023 jeszcze daleko. Ktoś bardziej zachwyci w tym gatunku? Wątpię, FOR CENTURIES po prostu zdewastował.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">new 17.03.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">For Centuries - Before the Eyes of Doom (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/0/1120803.jpg?0454" border="0" alt="[Obrazek: 1120803.jpg?0454]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Denizen of the Frozen Chasm 09:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Mighty Coven (Fornever Sun to Rise Again) 08:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.Prometheus... And the Lignum Scientiae 05:22<br />
4.Before the Eyes of Doom 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Vultures of the Dark 06:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Twilight Dweller 08:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Unholier 09:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Meksyk</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Bloodhunter - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Hannibal González - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Yul Mortino - gitara </div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Castro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Charly Agartho - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak w zasadzie do tej pory, wart uwagi epicki doom metal to z Ameryki Łacińskiej płynął, z Chle czy Puerto Rico, a tym razem przybył z Meksyku. Zespół FOR CENTURIES powstał w roku 2017 i jest złożony ze znanych i doświadczonych muzyków, z których najbardziej zasłużonym dla sceny meksykańskiej jest Ivan Bloodhunter czyli Ivan G. Velázquez, który swoją muzyczną karierę metalową rozpoczynał jeszcze we wczesnych latach 90tych. Ta płyta to debiut formacji, wydany w połowie marca przez meksykańską wytwórnię Abyssmo Productions z Irapuato, specjalizującą się w metalu z gatunków death i black. Tu jednak mamy epic doom metal. <br />
<br />
Mrok, okultystyczny mrok i posępność. Ciemna strona CANDLEMASS...</div>
<div style="text-align: justify;">Z drugiej strony także wiele biorą z aranżacji i rozwiązań MERCYFUL FATE czy IN SOLITUDE, jak we wstępie ponurego The Mighty Coven, ale i tu wraca CANDLEMASS z Marcolinem z lat 80tych w heavy/doomowej mocy gitar i plastycznym, aktorskim wokalu Ivana Bloodhuntera. Ogólnie, taki szwedzki czy szerzej skandynawski duch nad tym wszystkim polatuje, no może trochę też brytyjski, ale tylko trochę... Miejscami czarna wersja ISOLE i co mnisi na pewno noszą tu w tych chórach - czarne kaptury i żaden inny kolor nie wchodzi w grę. Spokojne, doomowe tempa, piękna gra gitarzystów i transowe, walcujące motywy z podniosłymi solami. Piękne jest to solo z The Mighty Coven!</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystko takie długie, a przecież nie nudzi ani przez chwilę. Tu nie ma dłużyzn, tu wszystko ma swój czas i miejsce. Krótszy jest tylko Prometheus... And the Lignum Scientiae z teatralną, oczywiście jakże mroczną narracją na początku i serią nieco brutalniejszych wokali. W zasadzie ten wokal tu skupia główną uwagę, ale warto się wsłuchać, jak fajne motywy grają tu gitarzyści i jak wspiera ich sekcja rytmiczna. Ta grupa jest idealnie zgrana, każdy tu dokładnie ma swoje miejsce i zadania, które wypełnia z artyzmem i pietyzmem, choć swoista surowość nie wskazuje, że to jakiś biały aniołek ze złotymi skrzydełkami lata jako muza nad ich głowami. </div>
<div style="text-align: justify;">Tytułowy Before the Eyes of Doom jest bardzo dobry, pewnie najwięcej tu CANDLEMASS klasycznego, ale trochę tu brakuje wyrazistego klimatu wcześniejszych kompozycji. Coś zostało zagrane, ale wstrząsu nie ma... Za to motoryka i rytmika szybszego niż klasyczny doom Vultures of the Dark jest znakomita i tu mamy prawdziwy popis mrocznej i nieustępliwej gry gitarzystów. Mistrzowskie solowe ornamentacje od czasu do czasu się pojawiają, nokturnowe sola w części instrumentalnej, nagłe eksplozje riffowe w nieoczekiwanych momentach. Dużo się dzieje! Jakie posępne tony dominują w Twilight Dweller! Kilka riffów można uznać za zupełnie świeże i oryginalne, sam pomysł na melodię wyborny i co ciekawie, jakieś echa DANZIG z najdawniejszych czasów tu słychać, jeśli nawet nie SAMHAIN. W każdym razie Mistrz Ceremonii Glen jest tu obecny na tej ponurej uroczystości. I sola, sola takie, jak w polatujących ku niebu kompozycjach SOLITUDE AETURNUS. Dostojnie kroczą w ostatnim The Unholier, z echami motywów orientalnych, przewijających się cały czas i surowym, niepokojącym wokalem głównego narratora tej historii. Orientalne motywy narastają, coraz bardzie się czuje klimat ancient, tworzony przez wysmakowaną grę gitarzystów. I płaczą też gitary, i jęczą, i rozpaczają w pełnym smutku solo głównym. I zakończenie niepewne, niejasne, nie dające odpowiedzi na wszystkie pytania. Mroczna Brama pozostaje niedomknięta...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Szwedzko brzmi? Tak, ta płyta nie została przygotowana gdzieś w meksykańskiej stodole. Mastering wykonał Arcymistrz Andy LaRocque w Sonic Train Studios w Varberg w Szwecji, umiejętnie korzystając z własnych doświadczeń w okultystycznym graniu KING DIAMOND i tego, co jest istotą heavy/epic doom, CANDLEMASS. Siarka, dym, mrok... ale i wielka klarowność.<br />
Wyborna płyta, doskonała po prostu. Kandydat na album epic doom płyty roku, choć do końca 2023 jeszcze daleko. Ktoś bardziej zachwyci w tym gatunku? Wątpię, FOR CENTURIES po prostu zdewastował.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">new 17.03.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fairytale]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3956</link>
			<pubDate>Thu, 09 Feb 2023 18:53:57 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3956</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fairytale - Rise of the Twilight Lord (2011)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/1/7/7/317774.jpg?5004" border="0" alt="[Obrazek: 317774.jpg?5004]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Mercenaries 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Dragon 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Private Purgatory 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.Witching Hour 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">5.Crystal Ball 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Thundersword 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Rise of the Twilight Lord 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.Legend 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Vision 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dreams 08:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2011</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sascha Rose - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Colin Büttner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mirko Lersch - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Frank Buchta - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Instenberg - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Grundmann -śpiew (1 i 10)</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2000 w mieście Recklinghausen w Nadrenii-Wesfalii powstała metalowa grupa FAIRYTALE. Sama nazwa sugeruje, że to ekipa grająca fantasy power metal w stylu FREEDOM CALL czy grup włoskich ze stajni Underground Symphony. Tymczasem ich pierwszy album, wydany nakładem własnym w sierpniu 2011 plasuje tę grupę w rejonach metalu z Zagłębia Ruhry, trochę w stylu classic heavy, trochę w manierze power, nie bardzo teutoński ale i pozbawiony naiwnego słodzenia prezentowanego przez FREEDOM CALL. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Długi album, prawie godzina muzyki, jednak stosunkowo mało zróżnicowany. Może i jest tu sporo melodii nawet heroicznych i rycerskich, ale te motywy w roku 2011 są już po prostu ograne, nawet i w Niemczech, choć zasadniczo to echa bojowego power metalu szwedzkiego i może także trochę amerykańskiego. Te utwory są dosyć długie, a nawet po prostu długie jak Dreams (gdzie zagrał gościnnie na gitarze Veith Offenbächer z DAWN OF DESTINY), tyle że dzieje się w nich niezbyt wiele nowego, narracja jest po prostu dobra i liczne powtórzenia rozciągają te numery nieco na siłę. Niemniej to, że to granie nie jest toporne powoduje, że słucha się takich bojowych riffów i melodii jak w The Vision czy The Dragon z pewnym umiarkowanym zadowoleniem. Sięgają nawet po riffy IRON MAIDEN w aranżacjach z Private Purgatory, zresztą ta kompozycja ma najwięcej klasycznych cech power metalowych i została całościowo zagrana najbardziej energicznie ze wszystkich.</div>
<div style="text-align: justify;">Z drugiej strony to granie "z Zagłębia Ruhry" jest takie drażniące w wolniejszym, miejscami usypiającym Legend i prawie to samo można powiedzieć o Rise of the Twilight Lord, choć tu w refrenie jest całkiem nieźle w stosunku do ospałych zwrotek. Czasem wpychają mnóstwo bardzo dobrych pomysłów w jedną kompozycję i tu dumny, spokojnie galopujący Witching Hour jest sztandarowym przykładem. Udany utwór, choć w tych zmianach nieco nieprzewidywalny, co może jest tu nawet na plus. Crystal Ball jest w melodii bardzo ograny, ale zostało to zrobione zgrabnie podobnie jak w przypadku Thundersword, trochę jedynie zbyt chłodnego jak na numer heroiczno - epicki i tego nie ratuje partia growlowa. </div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowa robota jest dobra, to są dwaj sprawni gitarzyści i nawet pewne sola przypominają te grane przez Kasparka w RUNNING WILD. Dwa słowa o wokaliście. Sascha Rose jest tu kontrowersyjny. Pewne jego wysokie zaśpiewy są nie do zniesienia, ale gdy śpiewa mocniej i niżej jest dobry w tym co robi. Tyle, że ogólnie to nie jest chyba styl w którym on się pewnie czuje i który po prostu czuje. Taki heavy thrashowy, ponury Mercenaries z refrenem nie do końca dopasowanym do sytuacji jest tu przykładem na to, że Rose jest jednak wokalistą z tych obszarów gatunkowych metalu... Może się podobać gra perkusisty, kilka razy w przejściach zachwyca i Christopher Instenberg, to mocny punkt tego zespołu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Producentem tej płyty jest perkusista THE CLAYMORE Hardy Kölzer i o ile perkusja brzmi bardzo dobrze, to gitarom jakby brakuje mocy i to taki sound GRAVE DIGGER na pół gwizdka...</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując, można pomarudzić, ale to jest dobra płyta. Ani mniej, ani więcej i oczywiście biorąc poprawkę na "metal z Zagłębia Ruhry". Grupa tym albumem jakoś większego sukcesu nie osiągnęła. W 2014 doszło do zmian w składzie. Odszedł gitarzysta Mirko Lersch oraz Sascha Rose, który w roku 2015 został frontmanem zespołu CORRODING SUN. Tu pokazał klasę i swoje faktyczne możliwości na znakomitym ostrzejszym heavy/power/thrashowym albumie s/t z roku 2019.</div>
<div style="text-align: justify;">Tymczasem FAIRYTALE pozyskał nowych muzyków, ale na drugi album trzeba było jeszcze poczekać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.02.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fairytale - Rise of the Twilight Lord (2011)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/1/7/7/317774.jpg?5004" border="0" alt="[Obrazek: 317774.jpg?5004]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Mercenaries 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Dragon 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Private Purgatory 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.Witching Hour 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">5.Crystal Ball 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Thundersword 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Rise of the Twilight Lord 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.Legend 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Vision 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dreams 08:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2011</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sascha Rose - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Colin Büttner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mirko Lersch - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Frank Buchta - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Instenberg - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Grundmann -śpiew (1 i 10)</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2000 w mieście Recklinghausen w Nadrenii-Wesfalii powstała metalowa grupa FAIRYTALE. Sama nazwa sugeruje, że to ekipa grająca fantasy power metal w stylu FREEDOM CALL czy grup włoskich ze stajni Underground Symphony. Tymczasem ich pierwszy album, wydany nakładem własnym w sierpniu 2011 plasuje tę grupę w rejonach metalu z Zagłębia Ruhry, trochę w stylu classic heavy, trochę w manierze power, nie bardzo teutoński ale i pozbawiony naiwnego słodzenia prezentowanego przez FREEDOM CALL. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Długi album, prawie godzina muzyki, jednak stosunkowo mało zróżnicowany. Może i jest tu sporo melodii nawet heroicznych i rycerskich, ale te motywy w roku 2011 są już po prostu ograne, nawet i w Niemczech, choć zasadniczo to echa bojowego power metalu szwedzkiego i może także trochę amerykańskiego. Te utwory są dosyć długie, a nawet po prostu długie jak Dreams (gdzie zagrał gościnnie na gitarze Veith Offenbächer z DAWN OF DESTINY), tyle że dzieje się w nich niezbyt wiele nowego, narracja jest po prostu dobra i liczne powtórzenia rozciągają te numery nieco na siłę. Niemniej to, że to granie nie jest toporne powoduje, że słucha się takich bojowych riffów i melodii jak w The Vision czy The Dragon z pewnym umiarkowanym zadowoleniem. Sięgają nawet po riffy IRON MAIDEN w aranżacjach z Private Purgatory, zresztą ta kompozycja ma najwięcej klasycznych cech power metalowych i została całościowo zagrana najbardziej energicznie ze wszystkich.</div>
<div style="text-align: justify;">Z drugiej strony to granie "z Zagłębia Ruhry" jest takie drażniące w wolniejszym, miejscami usypiającym Legend i prawie to samo można powiedzieć o Rise of the Twilight Lord, choć tu w refrenie jest całkiem nieźle w stosunku do ospałych zwrotek. Czasem wpychają mnóstwo bardzo dobrych pomysłów w jedną kompozycję i tu dumny, spokojnie galopujący Witching Hour jest sztandarowym przykładem. Udany utwór, choć w tych zmianach nieco nieprzewidywalny, co może jest tu nawet na plus. Crystal Ball jest w melodii bardzo ograny, ale zostało to zrobione zgrabnie podobnie jak w przypadku Thundersword, trochę jedynie zbyt chłodnego jak na numer heroiczno - epicki i tego nie ratuje partia growlowa. </div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowa robota jest dobra, to są dwaj sprawni gitarzyści i nawet pewne sola przypominają te grane przez Kasparka w RUNNING WILD. Dwa słowa o wokaliście. Sascha Rose jest tu kontrowersyjny. Pewne jego wysokie zaśpiewy są nie do zniesienia, ale gdy śpiewa mocniej i niżej jest dobry w tym co robi. Tyle, że ogólnie to nie jest chyba styl w którym on się pewnie czuje i który po prostu czuje. Taki heavy thrashowy, ponury Mercenaries z refrenem nie do końca dopasowanym do sytuacji jest tu przykładem na to, że Rose jest jednak wokalistą z tych obszarów gatunkowych metalu... Może się podobać gra perkusisty, kilka razy w przejściach zachwyca i Christopher Instenberg, to mocny punkt tego zespołu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Producentem tej płyty jest perkusista THE CLAYMORE Hardy Kölzer i o ile perkusja brzmi bardzo dobrze, to gitarom jakby brakuje mocy i to taki sound GRAVE DIGGER na pół gwizdka...</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując, można pomarudzić, ale to jest dobra płyta. Ani mniej, ani więcej i oczywiście biorąc poprawkę na "metal z Zagłębia Ruhry". Grupa tym albumem jakoś większego sukcesu nie osiągnęła. W 2014 doszło do zmian w składzie. Odszedł gitarzysta Mirko Lersch oraz Sascha Rose, który w roku 2015 został frontmanem zespołu CORRODING SUN. Tu pokazał klasę i swoje faktyczne możliwości na znakomitym ostrzejszym heavy/power/thrashowym albumie s/t z roku 2019.</div>
<div style="text-align: justify;">Tymczasem FAIRYTALE pozyskał nowych muzyków, ale na drugi album trzeba było jeszcze poczekać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.02.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Freeroad]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3949</link>
			<pubDate>Fri, 27 Jan 2023 18:36:38 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3949</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Freeroad - Do What You Feel! (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a1226434817_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1226434817_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Do What You Feel! 4:27<br />
2.Rock Chaser 3:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Pray For the King 4:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Movin' On 3:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nature Of Change 3:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Five Hours To Mexico 2:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Liar 4:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nobody Listens, The Psychonaut 3:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Twilight Row 4:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal (NWOBHM)</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Meksyk</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Velazco - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ranzig Mendoza - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Eli Arrieta - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Carranza - perkusja<br />
<br />
<br />
Niemiecka wytwórnia Dying Victims Productions to firma poszukująca i znajdująca. Tym razem odkryła dla szerszej publiczności meksykańską grupę FREEROAD z Monterrey, założoną w roku 2018 i teraz w styczniu debiutującą w barwach tej wytwórni fonograficznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Meksykański klasyczny metal bywa ogólnie oceniany różnie, ale FREEROAD nie można oceniać przez pryzmat masowych produkcji z tego kraju. To jest zupełnie coś nowego, a raczej starego, bardzo starego, niemal tak starego, jak sam heavy metal. Mamy tu do czynienia z nostalgiczną wycieczką w czasie do roku mniej więcej 1980, do Wielkiej Brytanii i muzycznie jest to przykład encyklopedycznego stylu NWOBHM, odwzorowanego z pietyzmem w zdumiewający sposób. Jest ten wokalista o młodym średnio wysokim głosie, śpiewający jak ci wszyscy utalentowani, choć nie do końca wyrobieni w tym co robią brytyjscy chłopcy z mikrofonem z tamtych czasów. Są dwie gitary grające z entuzjazmem te klasyczne riffy NWOBHM, składające się w proste, czytelne melodie, jest lekko stłumiony bas i głośna, pewna siebie perkusja, przy czym perkusista jest tu w tym co robi po prostu znakomity. Jest także ta tradycyjna dla soundu NWOBHM produkcja, gdzie te gitary nie są ciężkie, wokalista jest ustawiony centralnie na niemal tej samej linii co gitary, jest to proste i nieskażone elektroniką brzmienie bębnów i blach. Po prostu sound Neat z początku lat 80tych, tyle że staranny i dopracowany. Jest także DIAMOND HEAD z roku 1980, z ich kapitalnego debiutu w kilku znakomitych kompozycjach, z riffowymi natarciami, energią wykonania i znakomitymi refrenami, wspartymi jakże czytelnymi i w udany sposób odegranymi solówkami. Kapitalny jest zagrany w umiarkowanym tempie tytułowy Do What You Feel! oraz szybki nasycony krzepkim rokendrolem Pray For the King ze świetnymi kąśliwymi solówkami żywcem wyjętymi z tamtej epoki.<br />
Może Rock Chaser i krótki Five Hours To Mexico nie są tak atrakcyjne, po prostu dobre rock/metalowe kawałki, ale zbudowany na speedowych riffach motoryce DIAMOND HEAD Movin' On zrywa berety z głów! Z jakim spokojem a zarazem i rozważnym entuzjazmem rozgrywają nad wyraz atrakcyjny pod względem melodii Nature Of Change. Prosta dumna elegancja i tyle! I ten rozbujany jak wiatr lekki riff przewodni z Liar - klasyczny genialnie zaimplementowany tutaj. I także nieco tej zdystansowanej maniery DIAMOND HEAD z debiutu. Bardzo mocny punt tej płyty, bardzo mocny! Świetna, po prostu świetna partia instrumentalna, taka odległa od metalu, a nawet miejscami od rocka. Ten zespół tworzą inteligentni ludzie i to słychać. To słychać zwłaszcza w Nobody Listens, The Psychonaut, szybkiej, mocnej kompozycji wielu inspiracji... Jedynie umieszczony na końcu Twilight Row jakoś nie bardzo się udał i nie bardzo też pasuje do całości NWOBHM stylu tej płyty i jest raczej ukłonem w kierunku hard rocka i rocka brytyjskiego lat 70tych. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby nie etykieta, to bym się pomylił i sądził, że to jakiś zaginiony i odkryty na nowo brytyjski zespół z roku 1980. Naprawdę!</div>
<div style="text-align: justify;">Mało jest takich zespołów, bardzo mało. Podziękowania dla FREEROAD za jakże udaną wycieczkę w przeszłość do Złotych Lat NWOBHM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.01.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Freeroad - Do What You Feel! (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a1226434817_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1226434817_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Do What You Feel! 4:27<br />
2.Rock Chaser 3:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.Pray For the King 4:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Movin' On 3:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nature Of Change 3:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Five Hours To Mexico 2:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Liar 4:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nobody Listens, The Psychonaut 3:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Twilight Row 4:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal (NWOBHM)</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Meksyk</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Velazco - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ranzig Mendoza - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Eli Arrieta - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Carranza - perkusja<br />
<br />
<br />
Niemiecka wytwórnia Dying Victims Productions to firma poszukująca i znajdująca. Tym razem odkryła dla szerszej publiczności meksykańską grupę FREEROAD z Monterrey, założoną w roku 2018 i teraz w styczniu debiutującą w barwach tej wytwórni fonograficznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Meksykański klasyczny metal bywa ogólnie oceniany różnie, ale FREEROAD nie można oceniać przez pryzmat masowych produkcji z tego kraju. To jest zupełnie coś nowego, a raczej starego, bardzo starego, niemal tak starego, jak sam heavy metal. Mamy tu do czynienia z nostalgiczną wycieczką w czasie do roku mniej więcej 1980, do Wielkiej Brytanii i muzycznie jest to przykład encyklopedycznego stylu NWOBHM, odwzorowanego z pietyzmem w zdumiewający sposób. Jest ten wokalista o młodym średnio wysokim głosie, śpiewający jak ci wszyscy utalentowani, choć nie do końca wyrobieni w tym co robią brytyjscy chłopcy z mikrofonem z tamtych czasów. Są dwie gitary grające z entuzjazmem te klasyczne riffy NWOBHM, składające się w proste, czytelne melodie, jest lekko stłumiony bas i głośna, pewna siebie perkusja, przy czym perkusista jest tu w tym co robi po prostu znakomity. Jest także ta tradycyjna dla soundu NWOBHM produkcja, gdzie te gitary nie są ciężkie, wokalista jest ustawiony centralnie na niemal tej samej linii co gitary, jest to proste i nieskażone elektroniką brzmienie bębnów i blach. Po prostu sound Neat z początku lat 80tych, tyle że staranny i dopracowany. Jest także DIAMOND HEAD z roku 1980, z ich kapitalnego debiutu w kilku znakomitych kompozycjach, z riffowymi natarciami, energią wykonania i znakomitymi refrenami, wspartymi jakże czytelnymi i w udany sposób odegranymi solówkami. Kapitalny jest zagrany w umiarkowanym tempie tytułowy Do What You Feel! oraz szybki nasycony krzepkim rokendrolem Pray For the King ze świetnymi kąśliwymi solówkami żywcem wyjętymi z tamtej epoki.<br />
Może Rock Chaser i krótki Five Hours To Mexico nie są tak atrakcyjne, po prostu dobre rock/metalowe kawałki, ale zbudowany na speedowych riffach motoryce DIAMOND HEAD Movin' On zrywa berety z głów! Z jakim spokojem a zarazem i rozważnym entuzjazmem rozgrywają nad wyraz atrakcyjny pod względem melodii Nature Of Change. Prosta dumna elegancja i tyle! I ten rozbujany jak wiatr lekki riff przewodni z Liar - klasyczny genialnie zaimplementowany tutaj. I także nieco tej zdystansowanej maniery DIAMOND HEAD z debiutu. Bardzo mocny punt tej płyty, bardzo mocny! Świetna, po prostu świetna partia instrumentalna, taka odległa od metalu, a nawet miejscami od rocka. Ten zespół tworzą inteligentni ludzie i to słychać. To słychać zwłaszcza w Nobody Listens, The Psychonaut, szybkiej, mocnej kompozycji wielu inspiracji... Jedynie umieszczony na końcu Twilight Row jakoś nie bardzo się udał i nie bardzo też pasuje do całości NWOBHM stylu tej płyty i jest raczej ukłonem w kierunku hard rocka i rocka brytyjskiego lat 70tych. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby nie etykieta, to bym się pomylił i sądził, że to jakiś zaginiony i odkryty na nowo brytyjski zespół z roku 1980. Naprawdę!</div>
<div style="text-align: justify;">Mało jest takich zespołów, bardzo mało. Podziękowania dla FREEROAD za jakże udaną wycieczkę w przeszłość do Złotych Lat NWOBHM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.01.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fallen Sanctuary]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3790</link>
			<pubDate>Fri, 24 Jun 2022 14:02:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3790</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fallen Sanctuary - Terranova (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/2/1/1021783.jpg?1938" border="0" alt="[Obrazek: 1021783.jpg?1938]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Terranova 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Now and Forever 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Broken Dreams 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rise Against the World 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.To the Top 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.Destiny 04:41<br />
7.I Can’t Stay 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Trail of Destruction 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.No Rebirth 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">10.Bound to Our Legacy 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">11.Wait for Me  (bonus track) 04:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal/power rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria/Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Georg Neuhauser - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Pastorino - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriele Gozzi - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alfonso Mocerino - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z całą pewnością Georg Neuhauser nagrywając z SERENITY w roku 2008 album "Fallen Sanctuary" nie przypuszczał, że kiedyś stanie na czele grupy o tej samej nazwie. Tak się stało w roku 2021, gdy połączył siły z Włochami, w tym ze znakomitym Marco Pastorino. Album był celem głównym i został wydany 24 czerwca przez AFM Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta zawiera pogodny oraz przyjemny i łatwy w odbiorze repertuar z pogranicza melodic power i power rocka, który to podgatunek przeżywa ostatnio swój renesans, choć bardziej za sprawą wytwórni Frontiers Records niż AFM. Album promowanyy był intensywnie przez singiel "Terranova", a wcześniej "Broken Dreams" i w zasadzie te kompozycje w pełni oddają charakter tego co tu można usłyszeć na LP. Pastorino, wokalista wyborny oddaje tu pola Neuhauserowi i jest to album w opcji śpiewu całkowicie przez lidera SERENITY i WARKINGS zdominowany. Naturalnie zdominowany w sposób pozytywny, Georg śpiewa wspaniale, absolutnie wyluzowany i pozbawiony pewnych ograniczeń epic metalowych (WARKINGS) czy umiarkowanie progresywnych (SERENITY). Jest to od początku do końca niczym nieskrępowana zabawa melodyjnym rockiem w power metalowej oprawie, którą gitarowo bezbłędnie zapewnia Pastorino oraz sekcja rytmiczna, towarzysko i muzycznie powiązana z nim od lat przez TEMPERANCE i VIRTUAL SYMMETRY. No oczywiście duet w Broken Dreams to świetne podkreślenie 'braterstwa w metalu" obu świetnych frontmanów. I znakomity refren melodyjny, łatwy do zanucenia, jasny, słoneczny. </div>
<div style="text-align: justify;">To są proste utwory, bez jakichkolwiek kombinacji i zadęcia na zbędną tu zupełnie ambitność. I dlatego dobrze się słucha nieskomplikowanych, szybkich, wzbogaconych o sympatyczne czytelne sola Terranova, Now and Forever, czy też zamaszystego w stylu adventure metal Destiny. W kategorii melodic power metal bez rockowych podtekstów prawdziwy hit! Refren mega! Taki podobny również niezwykle chwytliwy refren pojawia się także w pełnym elegancji No Rebirth. Mistrzowie! Rise Against the World to takie popisy Neuhausera przy otwartej kurtynie, gdy śpiewa w pewnych momentach niemal bez akompaniamentu, ale kto by tu zrobił lepsze backing wokale niż Pastorino? Ładne te refreny, choć przecież oryginalności tu praktycznie nie ma. Trochę nie bardzo interesująco pomysły pop music zostały zrealizowane w niby semi balladowym, niby modern rock/metalowym To the Top. Słaba, blada i wokalnie przerysowana jest płaczliwie romantyczna ballada z akustyczną gitarą I Can’t Stay. Za duże przegięcie w stronę pop rocka, zdecydowanie za duże. Gdy nie galopują wesoło do przodu, to dobrze brzmi spokojniejszy Trail of Destruction i chyba wolę, gdy tu jednak galopują do przodu i są bardziej radośni... Tak jak w wybornym Bound to Our Legacy umieszczonym pod koniec zasadniczej części albumu, gdzie są zresztą także jakże sympatycznie romantyczni. I jeszcze jeden porywający refren. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmi to wszystko pięknie i jak zwykle Jan Vacik się bardzo postarał, by stworzyć sound przyjemny dla ucha i adekwatny do stylu muzyki. Może tylko perkusja jest nieco płaska, ale jeśli uznać, że album skierowany jest do szerszej, niż tylko metalowej publiczności, to większość mainstreamowych słuchaczy nawet tego nie zauważy.</div>
<div style="text-align: justify;">Mistrzowie dodają więcej słońca na lato. A że są Mistrzami, to robią to po mistrzowsku. Kilka hitów z fantastycznymi refrenami na pewno pozostanie w pamięci znacznie dłużej, niż tylko do końca wakacji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.06.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fallen Sanctuary - Terranova (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/2/1/1021783.jpg?1938" border="0" alt="[Obrazek: 1021783.jpg?1938]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Terranova 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Now and Forever 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Broken Dreams 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rise Against the World 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.To the Top 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.Destiny 04:41<br />
7.I Can’t Stay 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Trail of Destruction 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.No Rebirth 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">10.Bound to Our Legacy 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">11.Wait for Me  (bonus track) 04:16</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal/power rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria/Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Georg Neuhauser - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Pastorino - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriele Gozzi - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alfonso Mocerino - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Z całą pewnością Georg Neuhauser nagrywając z SERENITY w roku 2008 album "Fallen Sanctuary" nie przypuszczał, że kiedyś stanie na czele grupy o tej samej nazwie. Tak się stało w roku 2021, gdy połączył siły z Włochami, w tym ze znakomitym Marco Pastorino. Album był celem głównym i został wydany 24 czerwca przez AFM Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta zawiera pogodny oraz przyjemny i łatwy w odbiorze repertuar z pogranicza melodic power i power rocka, który to podgatunek przeżywa ostatnio swój renesans, choć bardziej za sprawą wytwórni Frontiers Records niż AFM. Album promowanyy był intensywnie przez singiel "Terranova", a wcześniej "Broken Dreams" i w zasadzie te kompozycje w pełni oddają charakter tego co tu można usłyszeć na LP. Pastorino, wokalista wyborny oddaje tu pola Neuhauserowi i jest to album w opcji śpiewu całkowicie przez lidera SERENITY i WARKINGS zdominowany. Naturalnie zdominowany w sposób pozytywny, Georg śpiewa wspaniale, absolutnie wyluzowany i pozbawiony pewnych ograniczeń epic metalowych (WARKINGS) czy umiarkowanie progresywnych (SERENITY). Jest to od początku do końca niczym nieskrępowana zabawa melodyjnym rockiem w power metalowej oprawie, którą gitarowo bezbłędnie zapewnia Pastorino oraz sekcja rytmiczna, towarzysko i muzycznie powiązana z nim od lat przez TEMPERANCE i VIRTUAL SYMMETRY. No oczywiście duet w Broken Dreams to świetne podkreślenie 'braterstwa w metalu" obu świetnych frontmanów. I znakomity refren melodyjny, łatwy do zanucenia, jasny, słoneczny. </div>
<div style="text-align: justify;">To są proste utwory, bez jakichkolwiek kombinacji i zadęcia na zbędną tu zupełnie ambitność. I dlatego dobrze się słucha nieskomplikowanych, szybkich, wzbogaconych o sympatyczne czytelne sola Terranova, Now and Forever, czy też zamaszystego w stylu adventure metal Destiny. W kategorii melodic power metal bez rockowych podtekstów prawdziwy hit! Refren mega! Taki podobny również niezwykle chwytliwy refren pojawia się także w pełnym elegancji No Rebirth. Mistrzowie! Rise Against the World to takie popisy Neuhausera przy otwartej kurtynie, gdy śpiewa w pewnych momentach niemal bez akompaniamentu, ale kto by tu zrobił lepsze backing wokale niż Pastorino? Ładne te refreny, choć przecież oryginalności tu praktycznie nie ma. Trochę nie bardzo interesująco pomysły pop music zostały zrealizowane w niby semi balladowym, niby modern rock/metalowym To the Top. Słaba, blada i wokalnie przerysowana jest płaczliwie romantyczna ballada z akustyczną gitarą I Can’t Stay. Za duże przegięcie w stronę pop rocka, zdecydowanie za duże. Gdy nie galopują wesoło do przodu, to dobrze brzmi spokojniejszy Trail of Destruction i chyba wolę, gdy tu jednak galopują do przodu i są bardziej radośni... Tak jak w wybornym Bound to Our Legacy umieszczonym pod koniec zasadniczej części albumu, gdzie są zresztą także jakże sympatycznie romantyczni. I jeszcze jeden porywający refren. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmi to wszystko pięknie i jak zwykle Jan Vacik się bardzo postarał, by stworzyć sound przyjemny dla ucha i adekwatny do stylu muzyki. Może tylko perkusja jest nieco płaska, ale jeśli uznać, że album skierowany jest do szerszej, niż tylko metalowej publiczności, to większość mainstreamowych słuchaczy nawet tego nie zauważy.</div>
<div style="text-align: justify;">Mistrzowie dodają więcej słońca na lato. A że są Mistrzami, to robią to po mistrzowsku. Kilka hitów z fantastycznymi refrenami na pewno pozostanie w pamięci znacznie dłużej, niż tylko do końca wakacji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.06.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Firecracker]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3784</link>
			<pubDate>Thu, 16 Jun 2022 16:58:11 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3784</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Firecracker - Born of Fire (2010)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/p9_dGxFly9ctl8ZQrah3yzJEphhzbiZ4zcVJ2S7wiaw/rs:fit/g:sm/q:90/h:594/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTQ5MzM4/NjAtMTU4MTQ2NjUy/Ni00NDM5LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Ni00NDM5LmpwZWc.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Blind Date 07:07      <br />
2. Second Self 05:45      <br />
3. Gamekeeper's Song 05:14      <br />
4. Instru(metal) 05:11       <br />
5. Back Broken 05:47      <br />
6. The Refrain 07:11      <br />
7. A Place Called Behind 05:22      <br />
8. Speed Devil (Demo version) 05:28 <br />
<br />
Rok wydania: 2010<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Tommy Karevik - śpiew<br />
Stefan Lindholm - gitara<br />
Fredrik Folkare - bas<br />
Hasse Wazzel - perkusja<br />
Pontus Larsson - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FIRECRACKER to grupa all-star, o której dziś niewielu pamięta, ale i niewiele wiadomo. Zebrali się tutaj znani muzycy sceny szwedzkiej, jak Lindholm (VINDICTIV), Larsson (VINDICTIV), Folkare (UNLEASHED) i znany z SEVENTH WONDER Tommy Karevik, który miał swój epizod w VINDICTIV.</div>
<div style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010 roku album wydała duża i znana brytyjska wytwórnia Escape Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VINDICTIV to nie jest zespół zły, od strony technicznej bezbłędny i kompletnie zdominowany przez utalentowanego gitarzystę Lindholma, który tutaj nie szczędzi swoich umiejętności w bardzo dobrych dialogach z Larssonem, ale to grupa z muzyką często bardzo pretensjonalną i niepotrzebnie skomplikowaną, w której melodie były na ostatnim miejscu i na tym polegał główny problem.</div>
<div style="text-align: justify;">W FIRECRACKER materiał nadal ma ślady fundamentów VINDICTIV, ale jest to muzyka mniej skomplikowana i łatwiej przyswajalna, ale nadal są błędy VINDICTIV i nie ma czemu się dziwić, skoro autorem jest Stefan Lindholm.</div>
<div style="text-align: justify;">Blind Date już pokazuje rozwlekły i sztampowy progressive metal, nudny i niewzbudzający emocji, jak na 7 minut dzieje się bardzo mało i melodia jest kiepska i mało wyrazista. To samo można powiedzieć o krótszym Second Self, ale tutaj jest chociaż solidny refren, który pomaga przejść przez przeciętne zwrotki. Najlepszy jest Back Broken, w którym w końcu pojawia się dobrze określony motyw przewodni i jest to płynnie i dobrze poprowadzone, wsparte bardzo dobrymi popisami gitarowo-klawiszowymi.<br />
Pozostałe kompozycje są niestety nijakie i to bardzo poprawny progressive w wersji amerykańskiej, jakiego jest bardzo dużo i mało kto zwracał na takie twory uwagę w 2010 roku, a już szczególnie dzisiaj. W The Refrain zabrakło wszystkiego i to jest muzyka bez historii, zupełna i kompletna muzyczna degrengolada.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedynym debiutantem jest tutaj Hasse Wazzel i gra bardzo dobrze, przejścia są płynne, ale trudno tutaj mówić o wirtuozerii, szczególnie to słychać u Folkare, który chyba zagrał tutaj tylko z powodu jakiegoś zobowiązania niż chęci przedstawienia czegoś wartościowego. Po prostu zagrał swoje i nic ponad to i lepiej prezentuje się w UNLEASHED.</div>
<div style="text-align: justify;">Tommy Karevik zaśpiewał to spokojnie i bezpiecznie, w większości bez pazura, tak jak wymaga tego tak łagodna muzyka w stylu VINDICTIV i zaśpiewał to poprawnie, ale zupełnie zatracił pazur i tożsamość, jaką sobie wyrobił w SEVENTH WONDER na bardzo dobrym Mercy Falls i część tego stylu niestety przeniesie do SEVENTH WONDER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja autorstwa Stefana Lindholma i to jest poprawny i przewidywalny progressive, z pieszczotliwą, miękką perkusją i delikatną gitarą i cofniętym basem, w centrum wszystkiego jest wokalista. Muzyka niegroźna jak w VINDICTIV.</div>
<div style="text-align: justify;">Może VINDICTIV MKII to za ostre porównanie, bo muzyka tu zaprezentowana jest lżejsza i bardziej przebojowa, ale ostatecznie jest równie bez treści czy realnej wartości muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół okazał się klapą i choć oficjalnie nie został rozwiązany, to poza tym albumem nie przejawił sobą żadnej innej działalności i muzycy rozeszli się do swoich macierzystych grup.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Firecracker - Born of Fire (2010)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/p9_dGxFly9ctl8ZQrah3yzJEphhzbiZ4zcVJ2S7wiaw/rs:fit/g:sm/q:90/h:594/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTQ5MzM4/NjAtMTU4MTQ2NjUy/Ni00NDM5LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Ni00NDM5LmpwZWc.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Blind Date 07:07      <br />
2. Second Self 05:45      <br />
3. Gamekeeper's Song 05:14      <br />
4. Instru(metal) 05:11       <br />
5. Back Broken 05:47      <br />
6. The Refrain 07:11      <br />
7. A Place Called Behind 05:22      <br />
8. Speed Devil (Demo version) 05:28 <br />
<br />
Rok wydania: 2010<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Tommy Karevik - śpiew<br />
Stefan Lindholm - gitara<br />
Fredrik Folkare - bas<br />
Hasse Wazzel - perkusja<br />
Pontus Larsson - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FIRECRACKER to grupa all-star, o której dziś niewielu pamięta, ale i niewiele wiadomo. Zebrali się tutaj znani muzycy sceny szwedzkiej, jak Lindholm (VINDICTIV), Larsson (VINDICTIV), Folkare (UNLEASHED) i znany z SEVENTH WONDER Tommy Karevik, który miał swój epizod w VINDICTIV.</div>
<div style="text-align: justify;">23 kwietnia 2010 roku album wydała duża i znana brytyjska wytwórnia Escape Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VINDICTIV to nie jest zespół zły, od strony technicznej bezbłędny i kompletnie zdominowany przez utalentowanego gitarzystę Lindholma, który tutaj nie szczędzi swoich umiejętności w bardzo dobrych dialogach z Larssonem, ale to grupa z muzyką często bardzo pretensjonalną i niepotrzebnie skomplikowaną, w której melodie były na ostatnim miejscu i na tym polegał główny problem.</div>
<div style="text-align: justify;">W FIRECRACKER materiał nadal ma ślady fundamentów VINDICTIV, ale jest to muzyka mniej skomplikowana i łatwiej przyswajalna, ale nadal są błędy VINDICTIV i nie ma czemu się dziwić, skoro autorem jest Stefan Lindholm.</div>
<div style="text-align: justify;">Blind Date już pokazuje rozwlekły i sztampowy progressive metal, nudny i niewzbudzający emocji, jak na 7 minut dzieje się bardzo mało i melodia jest kiepska i mało wyrazista. To samo można powiedzieć o krótszym Second Self, ale tutaj jest chociaż solidny refren, który pomaga przejść przez przeciętne zwrotki. Najlepszy jest Back Broken, w którym w końcu pojawia się dobrze określony motyw przewodni i jest to płynnie i dobrze poprowadzone, wsparte bardzo dobrymi popisami gitarowo-klawiszowymi.<br />
Pozostałe kompozycje są niestety nijakie i to bardzo poprawny progressive w wersji amerykańskiej, jakiego jest bardzo dużo i mało kto zwracał na takie twory uwagę w 2010 roku, a już szczególnie dzisiaj. W The Refrain zabrakło wszystkiego i to jest muzyka bez historii, zupełna i kompletna muzyczna degrengolada.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedynym debiutantem jest tutaj Hasse Wazzel i gra bardzo dobrze, przejścia są płynne, ale trudno tutaj mówić o wirtuozerii, szczególnie to słychać u Folkare, który chyba zagrał tutaj tylko z powodu jakiegoś zobowiązania niż chęci przedstawienia czegoś wartościowego. Po prostu zagrał swoje i nic ponad to i lepiej prezentuje się w UNLEASHED.</div>
<div style="text-align: justify;">Tommy Karevik zaśpiewał to spokojnie i bezpiecznie, w większości bez pazura, tak jak wymaga tego tak łagodna muzyka w stylu VINDICTIV i zaśpiewał to poprawnie, ale zupełnie zatracił pazur i tożsamość, jaką sobie wyrobił w SEVENTH WONDER na bardzo dobrym Mercy Falls i część tego stylu niestety przeniesie do SEVENTH WONDER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja autorstwa Stefana Lindholma i to jest poprawny i przewidywalny progressive, z pieszczotliwą, miękką perkusją i delikatną gitarą i cofniętym basem, w centrum wszystkiego jest wokalista. Muzyka niegroźna jak w VINDICTIV.</div>
<div style="text-align: justify;">Może VINDICTIV MKII to za ostre porównanie, bo muzyka tu zaprezentowana jest lżejsza i bardziej przebojowa, ale ostatecznie jest równie bez treści czy realnej wartości muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół okazał się klapą i choć oficjalnie nie został rozwiązany, to poza tym albumem nie przejawił sobą żadnej innej działalności i muzycy rozeszli się do swoich macierzystych grup.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fellowship]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3775</link>
			<pubDate>Wed, 01 Jun 2022 15:08:32 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3775</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fellowship - The Sabrelight Chronicles (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/4/1/1041178.jpg?1106" border="0" alt="[Obrazek: 1041178.jpg?1106]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Until the Fires Die 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">2.Atlas 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Glory Days 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Oak and Ash 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.Hearts Upon the Hill 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Scars and Shrapnel Wounds 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Hours of Wintertime 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">8.Glint 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Saint Beyond the River 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">10.Silhouette 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">11.Still Enough 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">12.Avalon 09:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matthew Corry - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Browne - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Brad Wosko - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Ackerman  - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Callum Tuffen - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">15 lipca 2022 włoska wytwórnia Scarlet Records zaprezentuje debiut nowej grupy brytyjskiej FELLOWSHIP z Harwich.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bez względnych wstępów. Takiej muzyki w gatunku symphonic melodic power metal po prostu ostatnio brakowało. Łagodnej, nad wyraz melodyjnej i delikatnej, bez extreme wstawek i nieczytelnych aranżacji. Jakże to przy tym brytyjskie, bo nasuwają się w licznych szybkich partiach skojarzenia z wczesnym DRAGONFORCE (w tym Glory Days, Oak and Ash), a w ogólnym klimacie z najlepszymi dokonaniami POWER QUEST. Jest też w stonowany sposób podany pierwiastek arturiański, nie tylko w przypadku końcowego rozbudowanego Avalon. Zresztą, akurat ta kompozycja jest tylko po prostu dobra, niczym nie zaskakuje i jakby trochę przedłużają ją na siłę... Dwa wielkie atuty - wokalista Matthew Corry, to pierwszy z nich. Być może jego styl śpiewania w średnio wysokich rejestrach może się niektórym wydać nieco manieryczny, no ale jak śpiewać będąc bardem, minstrelem takie teksty z kręgu heroic fantasy jakie tu dominują? Świetnie śpiewa i słucha się go z przyjemnością, jak prowadzi to wszystko głosem bez najmniejszego zawahania i bez żadnego technicznego błędu. Drugi atut to gitarzyści ze wskazaniem na nowego brytyjskiego Guitar Hero Sama Browne'a. Co za niezwykłej urody sola okraszone odrobiną neoklasyki się tu pojawiają raz po raz, a każde inne, swoiste. Pięknie gra. I jeszcze trzeci atut, który się rozpoznaje nie od samego początku. Callum Tuffen. Atomowy perkusista. Coś niesamowitego na tle ospałych bębniarzy z Anglii, jakich zazwyczaj się słucha na płytach z nudnym brytyjskim heavy metalem. Callum Tuffen - dynamit, inwencja i inteligencja.</div>
<div style="text-align: justify;">Można powiedzieć, że nie jest to muzyka oryginalna? Właśnie że jest, bo to nie kopiowanie ekip włoskich czy szwedzkich, a symfoniczne granie z Albionu, przy czym tej rozbuchanej symfoniki tu wcale nie ma tak wiele i przeważnie we wstępach. Jest wspaniale fanfarowo w Until the Fires Die, eksplodują heroiczne, pogodne refreny w niemal wszystkich utworach i jak to porywa w Glory Days! I wybornie także w Oak and Ash. Rewelacyjne, słoneczne, epickie refreny! Ta ciepła łagodność Scars and Shrapnel Wounds zachwyca, a przecież to taka prosta kompozycja.</div>
<div style="text-align: justify;">W pewnych momentach przypominają także fiński ARION z dobrych czasów, jak w Atlas w rockowych zagrywkach. Czasem grają wolniej i bardziej uroczyście, jak w Hearts Upon the Hill i arturiański styl dominuje w uroczy sposób... Delikatnie, epicko w The Hours of Wintertime z dosyć dramatycznym, podniosłym refrenem i jest kolejny hit! W Glint zbliżają się miejscami o estetyki nieśmiertelnego FALCONER i są kapitalni z Coory'm na czele. Hymnowy styl w The Saint Beyond the River jest porywający i w najlepszej, światowej tradycji hymnowego podejścia do metalu. Perfekcja! A balladowy, baśniowy song Silhouette z pianinem i planem symfonicznym poruszający i pełen spokojnej elegancji. Ten refren, ten refren... Wzorcowy, brawurowo rozegrany Still Enough z potoczystym refrenem to kolejny hit. Ileż tych hitów na tej płycie! POWER QUEST nie grał podobnych rzeczy z takim wdziękiem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I jeszcze ten klasyczny, brytyjski sound power metalowy. To nie mogło być zrealizowane inaczej. </div>
<div style="text-align: justify;">Wspaniały zespół i na swój sposób antyteza GLORYHAMMER. Sensacja z Harwich, Essex, England!</div>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">1.06.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fellowship - The Sabrelight Chronicles (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/4/1/1041178.jpg?1106" border="0" alt="[Obrazek: 1041178.jpg?1106]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Until the Fires Die 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">2.Atlas 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Glory Days 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Oak and Ash 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.Hearts Upon the Hill 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Scars and Shrapnel Wounds 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Hours of Wintertime 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">8.Glint 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Saint Beyond the River 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">10.Silhouette 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">11.Still Enough 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">12.Avalon 09:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matthew Corry - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Browne - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Brad Wosko - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Ackerman  - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Callum Tuffen - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">15 lipca 2022 włoska wytwórnia Scarlet Records zaprezentuje debiut nowej grupy brytyjskiej FELLOWSHIP z Harwich.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bez względnych wstępów. Takiej muzyki w gatunku symphonic melodic power metal po prostu ostatnio brakowało. Łagodnej, nad wyraz melodyjnej i delikatnej, bez extreme wstawek i nieczytelnych aranżacji. Jakże to przy tym brytyjskie, bo nasuwają się w licznych szybkich partiach skojarzenia z wczesnym DRAGONFORCE (w tym Glory Days, Oak and Ash), a w ogólnym klimacie z najlepszymi dokonaniami POWER QUEST. Jest też w stonowany sposób podany pierwiastek arturiański, nie tylko w przypadku końcowego rozbudowanego Avalon. Zresztą, akurat ta kompozycja jest tylko po prostu dobra, niczym nie zaskakuje i jakby trochę przedłużają ją na siłę... Dwa wielkie atuty - wokalista Matthew Corry, to pierwszy z nich. Być może jego styl śpiewania w średnio wysokich rejestrach może się niektórym wydać nieco manieryczny, no ale jak śpiewać będąc bardem, minstrelem takie teksty z kręgu heroic fantasy jakie tu dominują? Świetnie śpiewa i słucha się go z przyjemnością, jak prowadzi to wszystko głosem bez najmniejszego zawahania i bez żadnego technicznego błędu. Drugi atut to gitarzyści ze wskazaniem na nowego brytyjskiego Guitar Hero Sama Browne'a. Co za niezwykłej urody sola okraszone odrobiną neoklasyki się tu pojawiają raz po raz, a każde inne, swoiste. Pięknie gra. I jeszcze trzeci atut, który się rozpoznaje nie od samego początku. Callum Tuffen. Atomowy perkusista. Coś niesamowitego na tle ospałych bębniarzy z Anglii, jakich zazwyczaj się słucha na płytach z nudnym brytyjskim heavy metalem. Callum Tuffen - dynamit, inwencja i inteligencja.</div>
<div style="text-align: justify;">Można powiedzieć, że nie jest to muzyka oryginalna? Właśnie że jest, bo to nie kopiowanie ekip włoskich czy szwedzkich, a symfoniczne granie z Albionu, przy czym tej rozbuchanej symfoniki tu wcale nie ma tak wiele i przeważnie we wstępach. Jest wspaniale fanfarowo w Until the Fires Die, eksplodują heroiczne, pogodne refreny w niemal wszystkich utworach i jak to porywa w Glory Days! I wybornie także w Oak and Ash. Rewelacyjne, słoneczne, epickie refreny! Ta ciepła łagodność Scars and Shrapnel Wounds zachwyca, a przecież to taka prosta kompozycja.</div>
<div style="text-align: justify;">W pewnych momentach przypominają także fiński ARION z dobrych czasów, jak w Atlas w rockowych zagrywkach. Czasem grają wolniej i bardziej uroczyście, jak w Hearts Upon the Hill i arturiański styl dominuje w uroczy sposób... Delikatnie, epicko w The Hours of Wintertime z dosyć dramatycznym, podniosłym refrenem i jest kolejny hit! W Glint zbliżają się miejscami o estetyki nieśmiertelnego FALCONER i są kapitalni z Coory'm na czele. Hymnowy styl w The Saint Beyond the River jest porywający i w najlepszej, światowej tradycji hymnowego podejścia do metalu. Perfekcja! A balladowy, baśniowy song Silhouette z pianinem i planem symfonicznym poruszający i pełen spokojnej elegancji. Ten refren, ten refren... Wzorcowy, brawurowo rozegrany Still Enough z potoczystym refrenem to kolejny hit. Ileż tych hitów na tej płycie! POWER QUEST nie grał podobnych rzeczy z takim wdziękiem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I jeszcze ten klasyczny, brytyjski sound power metalowy. To nie mogło być zrealizowane inaczej. </div>
<div style="text-align: justify;">Wspaniały zespół i na swój sposób antyteza GLORYHAMMER. Sensacja z Harwich, Essex, England!</div>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">1.06.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Forgive Me Not]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3741</link>
			<pubDate>Mon, 04 Apr 2022 17:20:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3741</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Forgive Me Not - Tearfall (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/7/4/4/17443.jpg?2015" border="0" alt="[Obrazek: 17443.jpg?2015]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tearfall 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bird-Hearted 03:06</div>
<div style="text-align: justify;">3.Neverland 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Heaven Island 03:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.You and Me 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Werewolf 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Shining Brightly 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mylene 02:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.Soothe My Heart 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">10.Void 02:18</div>
<div style="text-align: justify;">11.Midnight World 07:21</div>
<div style="text-align: justify;">12.Since My Holy Childhood (Outro) 00:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: gothic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Rosja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:<br />
Wiktor Kukowierow - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michaił Kariasow - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Andriej Suchanow - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie w Moskwie i nie w Petersburgu, a w Tule powstał pierwszy istotny dla sceny międzynarodowej rosyjski zespół gothic metalowy. FORGIVE ME NOT utworzony został w 1996 z inicjatywy gitarzysty Michaiła Kariasowa i Wiktora Kukowierowa i z całą pewnością można go określić jako rosyjski odpowiednik SENTENCED. Nagrania demo z 1997 umieszczone na kasecie "Tearfall" niemal natychmiast zwróciły uwagę słynnej wytwórni Sojuz, która poprzez specjalizującą się w muzyce metalowej, wchodzącą w jej skład, wytwórnię MetalAgen w 1998 wydała oficjalną wersję "Tearfall" na CD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio zaprezentowało mieszankę stylu SENTENCED, gdzie styl wykonania przypomina koncepcję dark/heavy/gothic z "Amok", a melodie bardziej klasyczny gothic suomi z "Down". Gitarowo ostro i zdecydowanie, choć słychać ograniczenia wynikające z tego, że jest tu jedne tylko gitarzysta. Wokalnie Kukowierow radzi sobie dobrze, choć wydaje się trochę mało elastyczny w tym lekko drapieżnym image i do specyficznej emocjonalności Taneli Jarva jednak mu brakuje. Niemniej rytmiczne, oparte na klasycznych rytmach i tempach SENTENCED zwarte kompozycje, takie jak Tearfall, You and Me, czy też Shining Brightly.</div>
<div style="text-align: justify;">Swobodnie poczynają sobie, gdy grają łagodniej bardziej goth rockowo w zwrotkach Bird-Hearted, wykorzystują narracje i głos żeński (Irina Burawcewa) w melodyjnym, nastrojowym, ale nie łzawym Heaven Island, zapewne najbardziej aranżacyjnie rozbudowanym utworze na tej płycie. Bardzo dobrze nawiązują do "Amok" w kapitalnym w zwrotkach Neverland, zagranym w umiarkowanym tempie, przy czym kompozycja zyskuje dzięki nieco łagodniejszemu rozegraniu tego niż w opcji dark/gothic. A pomostowy i świetnie zrobiony jako taki właśnie pomost pomiędzy "Amok" i "Down" jest pełen rockowej werwy w refrenie Werewolf, gdzie ponownie słyszymy Irinę. Dwa razy mieszczą się w nieco ponad dwóch minutach i w Mylene nie wybiegają poza rytmiczne gothic suomi schematy, natomiast Void to przelatująca jak błyskawica odpowiedź na szybkie granie w najlepszych momentach "Amok". Klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Klawisze mają znaczenie zdecydowanie drugoplanowe, poza może łagodnym i gothic metalowo nostalgiczno-smutnym Soothe My Heart. Na koniec proponują utwór najdłuższy Midnight World w dostojnym tempie, lekko heroiczny, także w stylu wokalnym i jest bardzo interesujący heavy metal klasyczny o cechach rycerskich z estetyką gothic metalu. Kilka wątków i tematów zgrabnie połączonych, zapadających w pamięć i w sumie jakaś nowa, dotąd niespotykana jakość się pojawia, nie tylko dla albumu "Tearfall".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Całość została zrealizowana w studio w Tule i sound i gitary są specyficzne, może czasem nadmiernie ostry, a perkusja miejscami płasko ustawiona, jednak ogólnie produkcja dobra.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa niemal od razu została okrzyknięta "rosyjskim SENTENCED" i liderem gothic sceny krajowej, co dało im możliwość w spokoju pracować nad materiałem na drugi album i wzmocnieniami kadrowymi. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.04.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Forgive Me Not - Tearfall (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/7/4/4/17443.jpg?2015" border="0" alt="[Obrazek: 17443.jpg?2015]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tearfall 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bird-Hearted 03:06</div>
<div style="text-align: justify;">3.Neverland 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Heaven Island 03:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.You and Me 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Werewolf 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Shining Brightly 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mylene 02:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.Soothe My Heart 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">10.Void 02:18</div>
<div style="text-align: justify;">11.Midnight World 07:21</div>
<div style="text-align: justify;">12.Since My Holy Childhood (Outro) 00:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: gothic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Rosja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:<br />
Wiktor Kukowierow - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michaił Kariasow - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Andriej Suchanow - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie w Moskwie i nie w Petersburgu, a w Tule powstał pierwszy istotny dla sceny międzynarodowej rosyjski zespół gothic metalowy. FORGIVE ME NOT utworzony został w 1996 z inicjatywy gitarzysty Michaiła Kariasowa i Wiktora Kukowierowa i z całą pewnością można go określić jako rosyjski odpowiednik SENTENCED. Nagrania demo z 1997 umieszczone na kasecie "Tearfall" niemal natychmiast zwróciły uwagę słynnej wytwórni Sojuz, która poprzez specjalizującą się w muzyce metalowej, wchodzącą w jej skład, wytwórnię MetalAgen w 1998 wydała oficjalną wersję "Tearfall" na CD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio zaprezentowało mieszankę stylu SENTENCED, gdzie styl wykonania przypomina koncepcję dark/heavy/gothic z "Amok", a melodie bardziej klasyczny gothic suomi z "Down". Gitarowo ostro i zdecydowanie, choć słychać ograniczenia wynikające z tego, że jest tu jedne tylko gitarzysta. Wokalnie Kukowierow radzi sobie dobrze, choć wydaje się trochę mało elastyczny w tym lekko drapieżnym image i do specyficznej emocjonalności Taneli Jarva jednak mu brakuje. Niemniej rytmiczne, oparte na klasycznych rytmach i tempach SENTENCED zwarte kompozycje, takie jak Tearfall, You and Me, czy też Shining Brightly.</div>
<div style="text-align: justify;">Swobodnie poczynają sobie, gdy grają łagodniej bardziej goth rockowo w zwrotkach Bird-Hearted, wykorzystują narracje i głos żeński (Irina Burawcewa) w melodyjnym, nastrojowym, ale nie łzawym Heaven Island, zapewne najbardziej aranżacyjnie rozbudowanym utworze na tej płycie. Bardzo dobrze nawiązują do "Amok" w kapitalnym w zwrotkach Neverland, zagranym w umiarkowanym tempie, przy czym kompozycja zyskuje dzięki nieco łagodniejszemu rozegraniu tego niż w opcji dark/gothic. A pomostowy i świetnie zrobiony jako taki właśnie pomost pomiędzy "Amok" i "Down" jest pełen rockowej werwy w refrenie Werewolf, gdzie ponownie słyszymy Irinę. Dwa razy mieszczą się w nieco ponad dwóch minutach i w Mylene nie wybiegają poza rytmiczne gothic suomi schematy, natomiast Void to przelatująca jak błyskawica odpowiedź na szybkie granie w najlepszych momentach "Amok". Klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Klawisze mają znaczenie zdecydowanie drugoplanowe, poza może łagodnym i gothic metalowo nostalgiczno-smutnym Soothe My Heart. Na koniec proponują utwór najdłuższy Midnight World w dostojnym tempie, lekko heroiczny, także w stylu wokalnym i jest bardzo interesujący heavy metal klasyczny o cechach rycerskich z estetyką gothic metalu. Kilka wątków i tematów zgrabnie połączonych, zapadających w pamięć i w sumie jakaś nowa, dotąd niespotykana jakość się pojawia, nie tylko dla albumu "Tearfall".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Całość została zrealizowana w studio w Tule i sound i gitary są specyficzne, może czasem nadmiernie ostry, a perkusja miejscami płasko ustawiona, jednak ogólnie produkcja dobra.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa niemal od razu została okrzyknięta "rosyjskim SENTENCED" i liderem gothic sceny krajowej, co dało im możliwość w spokoju pracować nad materiałem na drugi album i wzmocnieniami kadrowymi. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.04.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Farseer]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3704</link>
			<pubDate>Fri, 25 Feb 2022 09:04:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3704</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Farseer - Crowned by the Hammer (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/4/1014133.jpeg?3040" border="0" alt="[Obrazek: 1014133.jpeg?3040]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Into Oblivion 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Valiant Dead 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Calamitas 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">4.Legion 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Grief is the Price of Love 06:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.King Forevermore 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Banshee 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Karaethon 06:25<br />
9.Augury of Vengeance 05:57</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/ epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Bisset - śpiew<br />
 David Connolly - gitara <br />
Micah Snow - gitara <br />
Baz Fitzsimmons - gitara basowa<br />
Alasdair Dunn - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Szkocki FARSEER w styczniu pożegnał się ze sceną, jednak drugi album zespołu, przygotowany w roku ubiegłym ostatecznie zdecydowali się wydać i ukazał się on 25 lutego 2022 nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to bez wątpienia płyta lepsza niż debiut "Fall Before the Dawn" z roku 2016. Lepszy wokal Dave Bisseta (także SYTH), lepsze melodie w rycerskim, heroicznym stylu i pod tym względem przypominają chociażby ELIMINATOR w bardziej udramatyzowanej wersji. Mocny atak gitarowy we wszystkich kompozycjach jest zdecydowanie power metalowy i może bardzo się podobać chociażby w The Valiant Dead. Dbałością o szczegóły i rozwój opowiadanej historii wyróżnia się rozpoczynający całość Into Oblivion, ocierają się także o klasyczny heavy epic w Calamitas grając monumentalnie, barbarzyńsko i bez nadużywania szybkich temp. Świetny refren, zresztą świetnie zaśpiewany przez Bisseta. Może tylko to finezyjne solo o charakterze neoklasyczno-progresywnym nie bardzo jest tu na miejscu. Natomiast często słyszalne w wielu kompozycjach bojowe chórki w tle, zrobione wyjątkowo dobrze. Także na początku potoczystego Legion, który jest dumnym, zgrabnie galopującym utworem wysokiej klasy, z doskonałą robotą basisty Fitzsimmonsa (także SYTH). Intrygują w łagodnym, nastrojowym wstępie Grief is the Price of Love, by następnie rozwinąć to w metalowy epicki i poetycki song, gdzie potężne epic doom/heavy akordy łączone są z delikatnymi wstawkami gitar akustycznych. We właściwym momencie power metalowo przyspieszają i jest znakomicie! Dynamicznie i klasycznie rycersko poczynają sobie w King Forevermore z rozległym, heroicznym refrenem i potężnymi, brutalnymi zagrywkami gitarzystów. Udany, choć aż takiego wrażenia nie robiący jest Banshee, tu jednak zwraca uwagę wspaniała partia instrumentalna w pierwszej części z solem i monumentalnymi riffami gitarzysty rytmicznego. Lżejszy power metalowy Karaethon trochę przypomina nagrania rycerskich ekip włoskich, zawiera także śladowe ilości rycerskiego folk metalu i to jest dobrze połączone. A na koniec uroczysty, pełen chórów, spokojnie rozegrany epicki Augury of Vengeance w manierze MANOWAR i jest to godne zakończenie tego albumu. Poruszające, szczególnie w majestatycznym refrenie. I piękne zakończenie. Wokalny majstersztyk!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak nadspodziewanie dobre są te melodie w najbardziej klasycznym heroicznym stylu, takie, których w przypadku brytyjskich grup można w tak udanym wydaniu usłyszeć niewiele. Kompozycyjnie jest to album zdecydowanie twórczy, choć przecież oparty na przewidywalnych i sprawdzonych schematach. Sound jest dobry, choć może nieco więcej ciężaru gitar zrobiłoby jeszcze większe wrażenie, bas natomiast jest znakomity i miażdżący.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zakończenie działalności FARSEER nie oznacza, że o tych muzykach już nie usłyszymy. Pozostał znakomity SYTH, a może i pojawią się inne ich heavy i power metalowe projekty?</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 25.02.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Farseer - Crowned by the Hammer (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/4/1014133.jpeg?3040" border="0" alt="[Obrazek: 1014133.jpeg?3040]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Into Oblivion 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Valiant Dead 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Calamitas 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">4.Legion 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Grief is the Price of Love 06:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.King Forevermore 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Banshee 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Karaethon 06:25<br />
9.Augury of Vengeance 05:57</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/ epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Bisset - śpiew<br />
 David Connolly - gitara <br />
Micah Snow - gitara <br />
Baz Fitzsimmons - gitara basowa<br />
Alasdair Dunn - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Szkocki FARSEER w styczniu pożegnał się ze sceną, jednak drugi album zespołu, przygotowany w roku ubiegłym ostatecznie zdecydowali się wydać i ukazał się on 25 lutego 2022 nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to bez wątpienia płyta lepsza niż debiut "Fall Before the Dawn" z roku 2016. Lepszy wokal Dave Bisseta (także SYTH), lepsze melodie w rycerskim, heroicznym stylu i pod tym względem przypominają chociażby ELIMINATOR w bardziej udramatyzowanej wersji. Mocny atak gitarowy we wszystkich kompozycjach jest zdecydowanie power metalowy i może bardzo się podobać chociażby w The Valiant Dead. Dbałością o szczegóły i rozwój opowiadanej historii wyróżnia się rozpoczynający całość Into Oblivion, ocierają się także o klasyczny heavy epic w Calamitas grając monumentalnie, barbarzyńsko i bez nadużywania szybkich temp. Świetny refren, zresztą świetnie zaśpiewany przez Bisseta. Może tylko to finezyjne solo o charakterze neoklasyczno-progresywnym nie bardzo jest tu na miejscu. Natomiast często słyszalne w wielu kompozycjach bojowe chórki w tle, zrobione wyjątkowo dobrze. Także na początku potoczystego Legion, który jest dumnym, zgrabnie galopującym utworem wysokiej klasy, z doskonałą robotą basisty Fitzsimmonsa (także SYTH). Intrygują w łagodnym, nastrojowym wstępie Grief is the Price of Love, by następnie rozwinąć to w metalowy epicki i poetycki song, gdzie potężne epic doom/heavy akordy łączone są z delikatnymi wstawkami gitar akustycznych. We właściwym momencie power metalowo przyspieszają i jest znakomicie! Dynamicznie i klasycznie rycersko poczynają sobie w King Forevermore z rozległym, heroicznym refrenem i potężnymi, brutalnymi zagrywkami gitarzystów. Udany, choć aż takiego wrażenia nie robiący jest Banshee, tu jednak zwraca uwagę wspaniała partia instrumentalna w pierwszej części z solem i monumentalnymi riffami gitarzysty rytmicznego. Lżejszy power metalowy Karaethon trochę przypomina nagrania rycerskich ekip włoskich, zawiera także śladowe ilości rycerskiego folk metalu i to jest dobrze połączone. A na koniec uroczysty, pełen chórów, spokojnie rozegrany epicki Augury of Vengeance w manierze MANOWAR i jest to godne zakończenie tego albumu. Poruszające, szczególnie w majestatycznym refrenie. I piękne zakończenie. Wokalny majstersztyk!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak nadspodziewanie dobre są te melodie w najbardziej klasycznym heroicznym stylu, takie, których w przypadku brytyjskich grup można w tak udanym wydaniu usłyszeć niewiele. Kompozycyjnie jest to album zdecydowanie twórczy, choć przecież oparty na przewidywalnych i sprawdzonych schematach. Sound jest dobry, choć może nieco więcej ciężaru gitar zrobiłoby jeszcze większe wrażenie, bas natomiast jest znakomity i miażdżący.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zakończenie działalności FARSEER nie oznacza, że o tych muzykach już nie usłyszymy. Pozostał znakomity SYTH, a może i pojawią się inne ich heavy i power metalowe projekty?</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 25.02.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Flames of Fire]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3699</link>
			<pubDate>Wed, 09 Feb 2022 21:57:12 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3699</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Flames of Fire - Flames of Fire (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://melodicpassion.com/wp-content/uploads/2021/10/FLAMES-OF-FIRE-OMSLAG-1@0.25x.jpg" border="0" alt="[Obrazek: FLAMES-OF-FIRE-OMSLAG-1@0.25x.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. New Dawn 01:23<br />
2. Gloria 04:06<br />
3. Flames of Fire 03:10<br />
4. Madness 03:47<br />
5. I Am 04:22<br />
6. Time To Live 03:58<br />
7. Solution 09:38<br />
8. Soldiers of the King 04:55<br />
9. End Theme 01:30<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Christian Liljegren - śpiew<br />
Jani Stefanovic - gitara, instrumenty klawiszowe, perkusja<br />
Mats-Åke Andersson - gitara<br />
Stephen Carlson - gitara<br />
Per Schelander - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Christian Liljegren stał się bardzo aktywny w ostatnich latach i po bardzo dobrym debiucie THE WAYMAKER i równie dobrym, choć innym debiucie sygnowanym własnym nazwiskiem, powstał trzeci już projekt, FLAMES OF FIRE, złożony z muzyków znanych z otoczenia Liljegrena, jak jego wieloletni muzyczny towarzysz Jani Stefanovic.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zostanie wydany przez Melodic Passion Records 18 marca 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest to muzyka bliska fanom Rivela, bo główną osią inspiracji są tutaj NARNIA i GOLDEN RESURRECTION, bez eksperymentów, zagrane na bardzo wysokim poziomie. Ostatnie nagrania NARNIA świadczyły raczej o wypaleniu kompozycyjnym, tymczasem Gloria to wspaniałe i eleganckie połączenie NARNIA i GOLDEN RESURRECTION. Wyborny, charakterystyczny dla kompozycji Rivela refren z wybornymi, tradycyjnymi chórkami, nadające refrenom ogromnej przestrzeni i prosta, zapadająca w pamięć melodia.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej rockowy w stylu drugiego albumu GOLDEN RESURRECTION Flames of Fire to wyborny hymn i moc, której w bardziej rockowych kompozycjach GR brakowało. Pięknie płynie Madness w typowo szwedzkiej, nostalgicznej w wydźwięku realizacji, ciekawy jest również I Am, który stoi na fundamencie GR, chociaż tutaj refren ma już pewne znamiona power rockowego christian kiczu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyborna, mistrzowska, bezbłędna NARNIA jest w Time to Live. Podręcznikowy przykład szwedzkiego metalu, rivel metalu. Wspaniała kompozycja pełna energii i słychać i czuć tutaj, że każdy przy realizacji tego utworu bawił się świetnie. I ta basowa szarża Per Schelandera! Cudo!</div>
<div style="text-align: justify;">Punktem kulminacyjnym jest niemal 10 minutowy Solution, potężny i powolny, dumny heavy  metal, oparty na motywie ancient. Na ile to jest GOLDEN RESURRECTION, a na ile doświadczenia Rivela wyniesione z 7DAYS każdy może ocenić sam. Najbardziej tutaj wybija się ekspozycja gęstego, metalicznego basu oraz znakomita, chóralna partia środkowa. Aż żal, że jest tego tutaj tak mało, bo to znacznie bardziej by uatrakcyjniło kompozycję. Wspaniałe zakończenie i pokazujące, jak ogromny potencjał mogła mieć ta kompozycja, który nie został w pełni wykorzystany.</div>
<div style="text-align: justify;">Zakończenie Soldiers of the King to 100% szwedzkiego metalu w szwedzkim metalu. Rivel w najlepszym wydaniu, bez power rockowych zapędów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Christian Liljegren to gwiazda tego albumu i głównie o niego tutaj chodzi. Na wcześniejszych albumach oczywiście śpiewał bardzo dobrze, ale mam wrażenie, że z każdym rokiem śpiewa coraz lepiej. Wyborna forma wokalna, zero sztuczności czy zmęczenia, pełne przekonanie, energia i niesamowity żar. Po prostu moc.</div>
<div style="text-align: justify;">Jani Stefanovic to ciekawy gitarzysta, tak jak Mats-Åke Andersson i Stephen Carlson, ale słychać, że tutaj głównie skoncentrowano się na jak najmocniejszym podkreśleniu melodii. Stefanovic i Carlson można by uznać, że się ograniczają, bo ich występy są raczej skromne. Szczególnie Carlson, jeśli porówna się to, co jest tutaj z tym, co grał na solowym albumie Rivela.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj cel był inny i nie były nim popisy gitarowe, których może trochę jednak zabrakło.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja tradycyjna dla Rivel Metalu, metaliczny bas, dobrze ustawiona perkusja i jakże charakterystyczny sound gitary dla jego projektów. Zarzutów brak i to jest dokładnie to, czego należało się spodziewać i oczekiwać. Żadnych niespodzianek.</div>
<div style="text-align: justify;">Poza drobnymi potknięciami to jest zaskakująco dobry album, równy i wciągający, przy którym te ledwo 36 minut mija bardzo szybko i ma się ochotę na więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Lew zaryczał dumnie i mam nadzieję, że to dopiero początek.</div>
<div style="text-align: justify;">Chociaż skoro Lew tyle razy zaryczał i poniosło się echo niesłusznie zapomnianego GOLDEN RESURRECTION, to może już czas na powrót DIVINEFIRE?</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki wytwórni Melodic Passion Records.</span></span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Flames of Fire - Flames of Fire (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://melodicpassion.com/wp-content/uploads/2021/10/FLAMES-OF-FIRE-OMSLAG-1@0.25x.jpg" border="0" alt="[Obrazek: FLAMES-OF-FIRE-OMSLAG-1@0.25x.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. New Dawn 01:23<br />
2. Gloria 04:06<br />
3. Flames of Fire 03:10<br />
4. Madness 03:47<br />
5. I Am 04:22<br />
6. Time To Live 03:58<br />
7. Solution 09:38<br />
8. Soldiers of the King 04:55<br />
9. End Theme 01:30<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Christian Liljegren - śpiew<br />
Jani Stefanovic - gitara, instrumenty klawiszowe, perkusja<br />
Mats-Åke Andersson - gitara<br />
Stephen Carlson - gitara<br />
Per Schelander - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Christian Liljegren stał się bardzo aktywny w ostatnich latach i po bardzo dobrym debiucie THE WAYMAKER i równie dobrym, choć innym debiucie sygnowanym własnym nazwiskiem, powstał trzeci już projekt, FLAMES OF FIRE, złożony z muzyków znanych z otoczenia Liljegrena, jak jego wieloletni muzyczny towarzysz Jani Stefanovic.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zostanie wydany przez Melodic Passion Records 18 marca 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest to muzyka bliska fanom Rivela, bo główną osią inspiracji są tutaj NARNIA i GOLDEN RESURRECTION, bez eksperymentów, zagrane na bardzo wysokim poziomie. Ostatnie nagrania NARNIA świadczyły raczej o wypaleniu kompozycyjnym, tymczasem Gloria to wspaniałe i eleganckie połączenie NARNIA i GOLDEN RESURRECTION. Wyborny, charakterystyczny dla kompozycji Rivela refren z wybornymi, tradycyjnymi chórkami, nadające refrenom ogromnej przestrzeni i prosta, zapadająca w pamięć melodia.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej rockowy w stylu drugiego albumu GOLDEN RESURRECTION Flames of Fire to wyborny hymn i moc, której w bardziej rockowych kompozycjach GR brakowało. Pięknie płynie Madness w typowo szwedzkiej, nostalgicznej w wydźwięku realizacji, ciekawy jest również I Am, który stoi na fundamencie GR, chociaż tutaj refren ma już pewne znamiona power rockowego christian kiczu.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyborna, mistrzowska, bezbłędna NARNIA jest w Time to Live. Podręcznikowy przykład szwedzkiego metalu, rivel metalu. Wspaniała kompozycja pełna energii i słychać i czuć tutaj, że każdy przy realizacji tego utworu bawił się świetnie. I ta basowa szarża Per Schelandera! Cudo!</div>
<div style="text-align: justify;">Punktem kulminacyjnym jest niemal 10 minutowy Solution, potężny i powolny, dumny heavy  metal, oparty na motywie ancient. Na ile to jest GOLDEN RESURRECTION, a na ile doświadczenia Rivela wyniesione z 7DAYS każdy może ocenić sam. Najbardziej tutaj wybija się ekspozycja gęstego, metalicznego basu oraz znakomita, chóralna partia środkowa. Aż żal, że jest tego tutaj tak mało, bo to znacznie bardziej by uatrakcyjniło kompozycję. Wspaniałe zakończenie i pokazujące, jak ogromny potencjał mogła mieć ta kompozycja, który nie został w pełni wykorzystany.</div>
<div style="text-align: justify;">Zakończenie Soldiers of the King to 100% szwedzkiego metalu w szwedzkim metalu. Rivel w najlepszym wydaniu, bez power rockowych zapędów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Christian Liljegren to gwiazda tego albumu i głównie o niego tutaj chodzi. Na wcześniejszych albumach oczywiście śpiewał bardzo dobrze, ale mam wrażenie, że z każdym rokiem śpiewa coraz lepiej. Wyborna forma wokalna, zero sztuczności czy zmęczenia, pełne przekonanie, energia i niesamowity żar. Po prostu moc.</div>
<div style="text-align: justify;">Jani Stefanovic to ciekawy gitarzysta, tak jak Mats-Åke Andersson i Stephen Carlson, ale słychać, że tutaj głównie skoncentrowano się na jak najmocniejszym podkreśleniu melodii. Stefanovic i Carlson można by uznać, że się ograniczają, bo ich występy są raczej skromne. Szczególnie Carlson, jeśli porówna się to, co jest tutaj z tym, co grał na solowym albumie Rivela.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj cel był inny i nie były nim popisy gitarowe, których może trochę jednak zabrakło.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja tradycyjna dla Rivel Metalu, metaliczny bas, dobrze ustawiona perkusja i jakże charakterystyczny sound gitary dla jego projektów. Zarzutów brak i to jest dokładnie to, czego należało się spodziewać i oczekiwać. Żadnych niespodzianek.</div>
<div style="text-align: justify;">Poza drobnymi potknięciami to jest zaskakująco dobry album, równy i wciągający, przy którym te ledwo 36 minut mija bardzo szybko i ma się ochotę na więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Lew zaryczał dumnie i mam nadzieję, że to dopiero początek.</div>
<div style="text-align: justify;">Chociaż skoro Lew tyle razy zaryczał i poniosło się echo niesłusznie zapomnianego GOLDEN RESURRECTION, to może już czas na powrót DIVINEFIRE?</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki wytwórni Melodic Passion Records.</span></span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Force 3]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3651</link>
			<pubDate>Mon, 01 Nov 2021 17:23:38 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3651</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Force 3 - Warrior of Light (1988)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/1/4/58149.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 58149.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Heartbeat 03:04<br />
2. Trouble on the Streets 02:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Wondering 02:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Golgotha (He Is Risen) 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">5.See the Lights 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Miracles 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Don't Give Up 02:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Warrior of Light 05:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1988</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Charlie Wilson - gitara ,śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">G.B. Bennett - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andy Jackson - perkusja, śpiew</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">FORCE3 ze Stockport w zespole miejskim Manchesteru był jednym z pierwszych i nielicznych w Anglii zespołem christian metalowym w pełnym tego słowa znaczeniu. Był też pierwszym i obok SEVENTH ANGEL jedynym, który uzyskał kontrakt płytowy ze słynną amerykańską wytwórnią Pure Metal Records. Wydała ona debiut grupy w roku 1988.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio z Great Manchester zaprezentowało osiem zwartych, niedługich kompozycji z zaangażowanymi tekstami chrześcijańskimi w klasycznym heavy metalowym stylu, przy czym dosyć bliskim stylistyce amerykańskiej i w bardziej nasyconych rockiem kompozycjach (Trouble on the Streets, Wondering czy też chyba najsłabszy Miracles) przypominał nieco toporną wersję BARREN CROSS i STRYPER. Z takich rock metalowych numerów dobrze się tu słucha pogodnego Don't Give Up zrobionego w lekko punk rockowej manierze. Gdy metalowy pazur jest większy, to doskonale sobie radzą w mocnym i zdecydowanym Heartbeat, a także w galopującym z gracją See the Lights. Trochę szkoda, że grupa nie zaprezentowała więcej takich klimatycznych, ujmujących melodyjną surowością numerów jak Golgotha (He Is Risen) z zadziorną, porywającą dramatyczną końcówką i fantastycznym solem gitarowym w klasycznej brytyjskiej manierze NWOBHM. Rewelacja! Epickie podejście prezentują w swoim christian metalowym hymnie Warrior of Light, miarowym i rytmicznym w średnim tempie, tu jednak zabrakło wyrazistego refrenu do wspólnego śpiewania i jednak wokal jest mało przekonujący.</div>
<div style="text-align: justify;">Indywidualnie należy na pewno wyróżnić pełną inwencji, biegłą grę gitarzysty Charlie Wilsona szczególnie w solówkach, pokręconych i miejscami apokaliptycznych, dobra jest perkusja, natomiast wokalnie to tylko poziom przeciętnych ekip NWOBHM i ten element, jakże ważny w christian metalowym przekazie jest poniżej oczekiwań, a już na pewno poniżej oczekiwań publiczności amerykańskiej, do której głównie ta muzyka była kierowania.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nagrywany był w słynnym brytyjskim studio The Old Smithy Recording Studio, gdzie nagrywały takie zespoły jak JUDAS PRIEST, DIAMOND HEAD czy PHENOMENA, mastering zrobiony został w USA przez Armanda Johna Petrie, który w latach 80tych pracował z THE RODS oraz MANOWAR w latach 1983-1984. Uzyskane brzmienie jest jednak średiej jakości, brakuje tu głębi i większego ciężaru gitary, przy czym perkusja prezentuje się nad wyraz dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatecznie FORCE3 nie zdołał zawojować swoim muzycznym przesłaniem christian metalowej Ameryki, bowiem konkurencja lokalna była zbyt silna, a promocja ze strony wytwórni na pewno nie taka jak w przypadku BRIDE, SAINT czy TEMPEST. Grupa rozwiązana została jakiś czas później.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">
ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.11.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Force 3 - Warrior of Light (1988)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/1/4/58149.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 58149.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Heartbeat 03:04<br />
2. Trouble on the Streets 02:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Wondering 02:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Golgotha (He Is Risen) 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">5.See the Lights 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Miracles 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Don't Give Up 02:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Warrior of Light 05:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1988</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Charlie Wilson - gitara ,śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">G.B. Bennett - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andy Jackson - perkusja, śpiew</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">FORCE3 ze Stockport w zespole miejskim Manchesteru był jednym z pierwszych i nielicznych w Anglii zespołem christian metalowym w pełnym tego słowa znaczeniu. Był też pierwszym i obok SEVENTH ANGEL jedynym, który uzyskał kontrakt płytowy ze słynną amerykańską wytwórnią Pure Metal Records. Wydała ona debiut grupy w roku 1988.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio z Great Manchester zaprezentowało osiem zwartych, niedługich kompozycji z zaangażowanymi tekstami chrześcijańskimi w klasycznym heavy metalowym stylu, przy czym dosyć bliskim stylistyce amerykańskiej i w bardziej nasyconych rockiem kompozycjach (Trouble on the Streets, Wondering czy też chyba najsłabszy Miracles) przypominał nieco toporną wersję BARREN CROSS i STRYPER. Z takich rock metalowych numerów dobrze się tu słucha pogodnego Don't Give Up zrobionego w lekko punk rockowej manierze. Gdy metalowy pazur jest większy, to doskonale sobie radzą w mocnym i zdecydowanym Heartbeat, a także w galopującym z gracją See the Lights. Trochę szkoda, że grupa nie zaprezentowała więcej takich klimatycznych, ujmujących melodyjną surowością numerów jak Golgotha (He Is Risen) z zadziorną, porywającą dramatyczną końcówką i fantastycznym solem gitarowym w klasycznej brytyjskiej manierze NWOBHM. Rewelacja! Epickie podejście prezentują w swoim christian metalowym hymnie Warrior of Light, miarowym i rytmicznym w średnim tempie, tu jednak zabrakło wyrazistego refrenu do wspólnego śpiewania i jednak wokal jest mało przekonujący.</div>
<div style="text-align: justify;">Indywidualnie należy na pewno wyróżnić pełną inwencji, biegłą grę gitarzysty Charlie Wilsona szczególnie w solówkach, pokręconych i miejscami apokaliptycznych, dobra jest perkusja, natomiast wokalnie to tylko poziom przeciętnych ekip NWOBHM i ten element, jakże ważny w christian metalowym przekazie jest poniżej oczekiwań, a już na pewno poniżej oczekiwań publiczności amerykańskiej, do której głównie ta muzyka była kierowania.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nagrywany był w słynnym brytyjskim studio The Old Smithy Recording Studio, gdzie nagrywały takie zespoły jak JUDAS PRIEST, DIAMOND HEAD czy PHENOMENA, mastering zrobiony został w USA przez Armanda Johna Petrie, który w latach 80tych pracował z THE RODS oraz MANOWAR w latach 1983-1984. Uzyskane brzmienie jest jednak średiej jakości, brakuje tu głębi i większego ciężaru gitary, przy czym perkusja prezentuje się nad wyraz dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatecznie FORCE3 nie zdołał zawojować swoim muzycznym przesłaniem christian metalowej Ameryki, bowiem konkurencja lokalna była zbyt silna, a promocja ze strony wytwórni na pewno nie taka jak w przypadku BRIDE, SAINT czy TEMPEST. Grupa rozwiązana została jakiś czas później.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">
ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.11.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fvneral Fvkk]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3603</link>
			<pubDate>Thu, 02 Sep 2021 18:44:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3603</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fvneral Fvkk - Carnal Confession (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/TFXH9NsapU2FWSBmKHERJODn1Xs=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14032678-1566481986-5483.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14032678-1566481986-5483.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Omnia ad Dei Gloriam 00:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Chapel of Abuse 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.A Shadow in the Dormitory 08:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.Alone with the Cross 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Hallowed Leech 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.Poor Sisters of Nazareth 07:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.To Those in the Grave 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.When God Is Not Watching 07:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Cantor Cinaedicus (Simon Schorneck) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Decanus Obscaenus (N. Nivera) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vicarius Vespillo (Oliver Kröplin) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Frater Flagellum (Philipp Kruppa) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W 2015 w Hamburgu trzech członków znanej doom/death metalowej OPHIS formacji założyło FVNERAL FVKK, by grać epicki doom metal. Początkowo z wokalistą pod pseudonimem Agrimm Doomhammer, ale chyba bardzo szczęśliwie dla zespołu zastąpił go przed przystąpieniem do nagrań Cantor Cinaedicus, czyli do 2018 gitarzysta OPHIS Simon Schorneck. Dwie EP i we wrześniu 2019 pierwszy LP wydany przez rosyjską wytwórnię Solitude Productions z Orła.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kto zna OPHIS wie jak potężnie ten zespół gra. Wiele z tej potęgi kruszącego dewastującego soundu gitar przeniosło się do FVNERAL FVKK, ekipy stylizowanej na mnichów i grającej liturgiczny majestatyczny epic doom. Muzyka z inteligentnymi tekstami obracającymi się w kręgu religii i filozofii początkowo chłodna i refleksyjna, a nawet surowa w graniu posępnym w Chapel of Abuse powoli nabiera dodatkowo pełnych melancholii melodii w dostojnym, funeralnym i uroczystym A Shadow in the Dormitory... Cantor Cinaedicus, gdzie ty byłeś do tej pory z tymi wspaniałymi walorami głosowymi do śpiewania epic doom? Występ to fenomenalny, klasy światowej i jeden z najlepszych głosów, jakie słyszałem w gatunku. Do tego nieprawdopodobne wyczucie klimatu takiej muzyki, a interpretacja odmienna od chociażby Messiaha czy Stivala. Wielka klasa i mając za sobą kruszące, głębokie, długie wybrzmiewania gitar robi tu kapitalny klimat gotyckich naw na planie pierwszym. I nastaje wspaniały, absolutnie doskonały Alone with the Cross z przeszywającym refrenem. Majestat! Te ostre, tnące riffy to jak pochód mnichów w mrocznej procesji. Majstersztyk! I niemal natychmiast dramatyczny The Hallowed Leech stanowi jakby uzupełnienie poprzedniej kompozycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Ileż to już razy powtarzałem, że black metalowi muzycy, gdy wyjdą poza black metal, są kapitalni w tym, co robią. Ta gitara Decanus Obscaenus jest wspaniałą w każdym aspekcie, a już oszczędne sola to po prostu chwytają za serce. Co za umiejętność malowania emocjami! I posępny, zadumany majestatyczny i jakże emanujący smutkiem wspaniały Poor Sisters of Nazareth. Trochę tu wchodzą w obszary typowe dla gothic/doom w tej najbardziej szlachetniej odmianie i gdzieś też słychać echa wczesnego SOLITUDE AETURNUS. Na pewno także SOLSTICE na całej płycie, ale jest ciężej, zdecydowanie ciężej. Spokojnie rozgrywają pełną smutku i bólu kompozycję To Those in the Grave w klasycznym dla gatunku miarowych tempach i idealnie dopasowanymi ornamentacji gitary solowej, podkreślającej nastrój. Perfekcyjnie zostało to połączone naprzemiennie z partiami wokalnymi, poetyckimi i jakże ciepło zaśpiewanymi.</div>
<div style="text-align: justify;">I wreszcie cudownej urody funeralny i delikatny When God Is Not Watching. Tyle treści, tyle uczuć, tyle emocji, tyle głębokich długich wybrzmiewań zaimplementowanych z melodic doom/death. Wyborne są te melodie, takie stylowe, takie monumentalne i zapadające w pamięć.</div>
<div style="text-align: justify;">Nad brzmieniem czuwał tu Oliver Carell, który do perfekcji doprowadził sound OPHIS, a tu być może poszedł jeszcze dalej. Przepiękny ciężki i mroczny sound z wycyzelowanymi partiami łagodnymi i delikatnymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przeszywający gotycki majestat z Hamburga.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.09.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fvneral Fvkk - Carnal Confession (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/TFXH9NsapU2FWSBmKHERJODn1Xs=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14032678-1566481986-5483.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14032678-1566481986-5483.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Omnia ad Dei Gloriam 00:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Chapel of Abuse 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.A Shadow in the Dormitory 08:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.Alone with the Cross 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Hallowed Leech 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.Poor Sisters of Nazareth 07:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.To Those in the Grave 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.When God Is Not Watching 07:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Cantor Cinaedicus (Simon Schorneck) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Decanus Obscaenus (N. Nivera) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vicarius Vespillo (Oliver Kröplin) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Frater Flagellum (Philipp Kruppa) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W 2015 w Hamburgu trzech członków znanej doom/death metalowej OPHIS formacji założyło FVNERAL FVKK, by grać epicki doom metal. Początkowo z wokalistą pod pseudonimem Agrimm Doomhammer, ale chyba bardzo szczęśliwie dla zespołu zastąpił go przed przystąpieniem do nagrań Cantor Cinaedicus, czyli do 2018 gitarzysta OPHIS Simon Schorneck. Dwie EP i we wrześniu 2019 pierwszy LP wydany przez rosyjską wytwórnię Solitude Productions z Orła.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kto zna OPHIS wie jak potężnie ten zespół gra. Wiele z tej potęgi kruszącego dewastującego soundu gitar przeniosło się do FVNERAL FVKK, ekipy stylizowanej na mnichów i grającej liturgiczny majestatyczny epic doom. Muzyka z inteligentnymi tekstami obracającymi się w kręgu religii i filozofii początkowo chłodna i refleksyjna, a nawet surowa w graniu posępnym w Chapel of Abuse powoli nabiera dodatkowo pełnych melancholii melodii w dostojnym, funeralnym i uroczystym A Shadow in the Dormitory... Cantor Cinaedicus, gdzie ty byłeś do tej pory z tymi wspaniałymi walorami głosowymi do śpiewania epic doom? Występ to fenomenalny, klasy światowej i jeden z najlepszych głosów, jakie słyszałem w gatunku. Do tego nieprawdopodobne wyczucie klimatu takiej muzyki, a interpretacja odmienna od chociażby Messiaha czy Stivala. Wielka klasa i mając za sobą kruszące, głębokie, długie wybrzmiewania gitar robi tu kapitalny klimat gotyckich naw na planie pierwszym. I nastaje wspaniały, absolutnie doskonały Alone with the Cross z przeszywającym refrenem. Majestat! Te ostre, tnące riffy to jak pochód mnichów w mrocznej procesji. Majstersztyk! I niemal natychmiast dramatyczny The Hallowed Leech stanowi jakby uzupełnienie poprzedniej kompozycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Ileż to już razy powtarzałem, że black metalowi muzycy, gdy wyjdą poza black metal, są kapitalni w tym, co robią. Ta gitara Decanus Obscaenus jest wspaniałą w każdym aspekcie, a już oszczędne sola to po prostu chwytają za serce. Co za umiejętność malowania emocjami! I posępny, zadumany majestatyczny i jakże emanujący smutkiem wspaniały Poor Sisters of Nazareth. Trochę tu wchodzą w obszary typowe dla gothic/doom w tej najbardziej szlachetniej odmianie i gdzieś też słychać echa wczesnego SOLITUDE AETURNUS. Na pewno także SOLSTICE na całej płycie, ale jest ciężej, zdecydowanie ciężej. Spokojnie rozgrywają pełną smutku i bólu kompozycję To Those in the Grave w klasycznym dla gatunku miarowych tempach i idealnie dopasowanymi ornamentacji gitary solowej, podkreślającej nastrój. Perfekcyjnie zostało to połączone naprzemiennie z partiami wokalnymi, poetyckimi i jakże ciepło zaśpiewanymi.</div>
<div style="text-align: justify;">I wreszcie cudownej urody funeralny i delikatny When God Is Not Watching. Tyle treści, tyle uczuć, tyle emocji, tyle głębokich długich wybrzmiewań zaimplementowanych z melodic doom/death. Wyborne są te melodie, takie stylowe, takie monumentalne i zapadające w pamięć.</div>
<div style="text-align: justify;">Nad brzmieniem czuwał tu Oliver Carell, który do perfekcji doprowadził sound OPHIS, a tu być może poszedł jeszcze dalej. Przepiękny ciężki i mroczny sound z wycyzelowanymi partiami łagodnymi i delikatnymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przeszywający gotycki majestat z Hamburga.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.09.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Free From Sin]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3555</link>
			<pubDate>Sun, 18 Jul 2021 15:33:50 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3555</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Free From Sin - Free From Sin (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ju46YZrH2_riUWgQmInp1Ldvj5U=/fit-in/600x605/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-11048436-1508884199-1405.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-11048436-1508884199-1405.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Requiem 01:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Evershine 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Free from Sin 07:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.Believer 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">5.Evil or Divine 06:26</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dreamstealer 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stumbling Down a Wicked Road 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Masquerade 07:44</div>
<div style="text-align: justify;">9.Temple of Fear 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">10.La Grande Finale 05:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Per Englund - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Patrik Lämborg - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Waldermansson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jaime Salazar - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Staffan Stavert - Hammondy, instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Per Englund po zakończeniu przygody z DEDICATION dosyć długo nie udzielał się w metalowych zespołach. W 2009 połączył siły z kolegą z BLACKSMITH, gitarzystą Patrikiem Lämborgiem w formacji FREE FROM SIN, ale zespół realnie dał znać o sobie w roku 2015, gdy Pride &amp; Joy wydał album "Free From Sin", nagrany z muzykami studyjnymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Per Englund jest w doskonałej formie, dewastuje w krzykliwych górkach i czuje się świetnie w kompozycjach nawiązujących do lat 80tych w różnych odmianach melodyjnego metalu przygotowanych przez Lämborga. I od razu ekipa sieje zniszczenie w fenomenalnym, pirotechnicznym Evershine, gdzie jest ognisty RAINBOW z epoki Turnera, jest ckassic metalowy JUDAS PRIEST z "British  Steel" i jest wspaniała gra klawiszowca Staffana Staverta, rockowego weterana lat 80tych. I Hammondy! Są na tej płycie w jego wykonaniu wspaniałe partie tego instrumentu i na to się tu za każdym razem czeka. Czeka się także na zadziwiające technicznie solówki Lämborga. Tyel finezji... tyle inwencji... Klasa po prostu! I rzecz jasna zniszczenie sieje Jaime Salazar wspaniały perkusista TIMELESS MIRACLE, ALLEN-LANDE, OPUS ATLANTICA, LAST TRIBE, PLANET ALLIANCE, MIDNIGHT SUN i FREE FALL. Dynamit!</div>
<div style="text-align: justify;">Tak RAINBOW i Blackmore, na pewno w smutnym jak Snowman i zasadniczo instrumentalnym La Grande Finale. A zanim ten finał nastąpił to jeszcze raz żywiołowo i dynamicznie w tej manierze w Dreamstealer toczącym się jak  melodic metalowy orkan. Przepięknie i z takim ogromnym luzem! Wreszcie w tym gatunku po prostu porywający Temple of Fear. Te kalwisze RAINBOW, ta motoryka budowana na ich zagrywkach... absolutne mistrzostwo! To wszystko już było, ale zdecydowanie warto posłuchać ponownie, także solo zagranego w stylu Blackmore'a. W Believer odwołują się do najlepszych neoklasycznych tradycji szwedzkich RISING FORCE czy STORMWIND i w stylu melodii są tu rzeczywiście blisko tego, co proponował Thomas Wolf. Jest jednak i fenomenalna wymiana ciosów pomiędzy Lämborgiem i Stavertem i to już bardziej przypomina te misterne aranżacje Mistrza Malmsteena.</div>
<div style="text-align: justify;">Wysmakowane i oparte o schematy "kashmirowe" metal/AOR granie proponują w rozbudowanym, łagodnie epickim Free from Sin z delikatnie zarysowanymi ornamentacjami orientalnymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Po raz drugi ten schemat aranżacyjny pojawia się w kolejnej najdłuższej kompozycji The Masquerade, tym razem jest jednak ciężej i bardziej dramatycznie i jeśli szukać analogii z RAINBOW  to bardziej tego z czasów Dio. Udana kompozycja, jednak od połowy czeka się na coś więcej, na coś zaskakującego, co jednak się ostatecznie nie pojaiwa.</div>
<div style="text-align: justify;">Evil or Divine jest także epicki, mocno naznaczony akcentami klawiszowymi, heroiczny w partiach wokalnych, a przez wszystko bardzo wyraźnie przebija Flight Of Icarus IRON MAIDEN, bo fragmentarycznie melodia jest uderzająco podobna. Znakomity utwór wzbogacony po raz kolejny o inkrustacje "ancient" orientalne. Dużo z DEEP PURPLE,  ale raczej  z czasów Morse'a w Stumbling Down a Wicked Road i jest to dobra kompozycja, jednak tym razem za bardzo wtórna. Warto jednak posłuchać partii klawiszowych. Ach ten Staffan Stavert...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niezwykle utalentowany, ale nie do końca doceniony Maxe Axelsson zrobił mastering tej płyty. Klasyczne brzmienia RAINBOW, ultra autentyczne Hammondy, wypolerowany sound planów dalszych w najlepszej tradycji szwedzkiego metal/AOR. </div>
<div style="text-align: justify;">Stara dobra muzyka rock/metalowa najwyższej próby. Pozycja obowiązkowa, dla tych którzy nadal zasłuchują się przede wszystkim w RAINBOW.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.07.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Free From Sin - Free From Sin (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ju46YZrH2_riUWgQmInp1Ldvj5U=/fit-in/600x605/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-11048436-1508884199-1405.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-11048436-1508884199-1405.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Requiem 01:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Evershine 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Free from Sin 07:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.Believer 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">5.Evil or Divine 06:26</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dreamstealer 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stumbling Down a Wicked Road 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Masquerade 07:44</div>
<div style="text-align: justify;">9.Temple of Fear 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">10.La Grande Finale 05:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Per Englund - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Patrik Lämborg - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Waldermansson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jaime Salazar - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Staffan Stavert - Hammondy, instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Per Englund po zakończeniu przygody z DEDICATION dosyć długo nie udzielał się w metalowych zespołach. W 2009 połączył siły z kolegą z BLACKSMITH, gitarzystą Patrikiem Lämborgiem w formacji FREE FROM SIN, ale zespół realnie dał znać o sobie w roku 2015, gdy Pride &amp; Joy wydał album "Free From Sin", nagrany z muzykami studyjnymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Per Englund jest w doskonałej formie, dewastuje w krzykliwych górkach i czuje się świetnie w kompozycjach nawiązujących do lat 80tych w różnych odmianach melodyjnego metalu przygotowanych przez Lämborga. I od razu ekipa sieje zniszczenie w fenomenalnym, pirotechnicznym Evershine, gdzie jest ognisty RAINBOW z epoki Turnera, jest ckassic metalowy JUDAS PRIEST z "British  Steel" i jest wspaniała gra klawiszowca Staffana Staverta, rockowego weterana lat 80tych. I Hammondy! Są na tej płycie w jego wykonaniu wspaniałe partie tego instrumentu i na to się tu za każdym razem czeka. Czeka się także na zadziwiające technicznie solówki Lämborga. Tyel finezji... tyle inwencji... Klasa po prostu! I rzecz jasna zniszczenie sieje Jaime Salazar wspaniały perkusista TIMELESS MIRACLE, ALLEN-LANDE, OPUS ATLANTICA, LAST TRIBE, PLANET ALLIANCE, MIDNIGHT SUN i FREE FALL. Dynamit!</div>
<div style="text-align: justify;">Tak RAINBOW i Blackmore, na pewno w smutnym jak Snowman i zasadniczo instrumentalnym La Grande Finale. A zanim ten finał nastąpił to jeszcze raz żywiołowo i dynamicznie w tej manierze w Dreamstealer toczącym się jak  melodic metalowy orkan. Przepięknie i z takim ogromnym luzem! Wreszcie w tym gatunku po prostu porywający Temple of Fear. Te kalwisze RAINBOW, ta motoryka budowana na ich zagrywkach... absolutne mistrzostwo! To wszystko już było, ale zdecydowanie warto posłuchać ponownie, także solo zagranego w stylu Blackmore'a. W Believer odwołują się do najlepszych neoklasycznych tradycji szwedzkich RISING FORCE czy STORMWIND i w stylu melodii są tu rzeczywiście blisko tego, co proponował Thomas Wolf. Jest jednak i fenomenalna wymiana ciosów pomiędzy Lämborgiem i Stavertem i to już bardziej przypomina te misterne aranżacje Mistrza Malmsteena.</div>
<div style="text-align: justify;">Wysmakowane i oparte o schematy "kashmirowe" metal/AOR granie proponują w rozbudowanym, łagodnie epickim Free from Sin z delikatnie zarysowanymi ornamentacjami orientalnymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Po raz drugi ten schemat aranżacyjny pojawia się w kolejnej najdłuższej kompozycji The Masquerade, tym razem jest jednak ciężej i bardziej dramatycznie i jeśli szukać analogii z RAINBOW  to bardziej tego z czasów Dio. Udana kompozycja, jednak od połowy czeka się na coś więcej, na coś zaskakującego, co jednak się ostatecznie nie pojaiwa.</div>
<div style="text-align: justify;">Evil or Divine jest także epicki, mocno naznaczony akcentami klawiszowymi, heroiczny w partiach wokalnych, a przez wszystko bardzo wyraźnie przebija Flight Of Icarus IRON MAIDEN, bo fragmentarycznie melodia jest uderzająco podobna. Znakomity utwór wzbogacony po raz kolejny o inkrustacje "ancient" orientalne. Dużo z DEEP PURPLE,  ale raczej  z czasów Morse'a w Stumbling Down a Wicked Road i jest to dobra kompozycja, jednak tym razem za bardzo wtórna. Warto jednak posłuchać partii klawiszowych. Ach ten Staffan Stavert...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niezwykle utalentowany, ale nie do końca doceniony Maxe Axelsson zrobił mastering tej płyty. Klasyczne brzmienia RAINBOW, ultra autentyczne Hammondy, wypolerowany sound planów dalszych w najlepszej tradycji szwedzkiego metal/AOR. </div>
<div style="text-align: justify;">Stara dobra muzyka rock/metalowa najwyższej próby. Pozycja obowiązkowa, dla tych którzy nadal zasłuchują się przede wszystkim w RAINBOW.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.07.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Fortunato]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3504</link>
			<pubDate>Fri, 14 May 2021 11:10:01 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3504</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fortunato - Insurgency (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ln2fYcole4xR5Uun9HbX5PLpEr8=/fit-in/552x509/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18733675-1621059177-1238.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18733675-1621059177-1238.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Carry On to the Depths of the Sea 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Blood of the Unknowns 05:13<br />
3.For Eternity 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fly Away 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Sun Shall Never Shine 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">6.Everywhere 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Star in the Sky 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.A White Cross on a Norman Field 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Big Time 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">10.My Mother Was a Who? 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">11.Insurgency 09:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/neoclassical</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Markus Fortunato - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Seb Vallée - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">David Amore - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Markus Fortunato po rozwiązaniu M.Z. w roku 2011 pojawiał się na metalowej scenie francuskiej raczej rzadko. Znaczącym momentem było przystąpienie do OBLIVION (obecnie KINGCROWN) braci Amore (ex NIGHTMARE) i z tym zespołem nagrał on jako basista dwie znakomite płyty. Wcześniej przygotował solowy album "Liberty" firmowany jako FORTUNATO w roku 2012, po czym zebrał już stały skład i jako grupa FORTUNATO przedstawił LP "Restless Fire" wydany przez Brennus w roku 2015. Płyty te zawierały muzykę w tradycyjnym heavy metalowym stylu z elementami neoclassical w znacznym stopniu zbliżonym do stylistyki M.Z. ale niestety na bardzo średnim poziomie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W maju 2021 po raz kolejny w nowym składzie FORTUNATO nakładem własnej wytwórni Rock City Music Label prezentuje trzeci album "insurgency".</div>
<div style="text-align: justify;">Fortunato i tym razem nie potrafi przełamać pewnych schematów w melodiach i aranżacjach, które czyniły już wcześniej jego muzykę tylko umiarkowanie interesującą. Nie jest to neoklasyczny power, raczej są tu tylko elementy tego stylu, w głównej mierze mamy do czynienia z heavy metalem w otoczce neoklasycznej, momentami pretendującym na heroiczny, a momentami na nastrojowy i nostalgiczny w stylu BOOK OF REFLECTIONS Larsa Erica Mattssona, jednak bez tego wysublimowanego pierwiastka progresywnego. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu owszem pewna liczba bardzo dobrych pomysłów, także na barokowe ozdobniki i chwytliwe melodyjne frazy i na pewno tytułowy monumentalny i klimatyczny kolos Insurgency jest pod tym względem najbardziej reprezentatywny, jednak FORTUNATO jest ograniczony przez same możliwości muzyków. Oczywiście David Amore, kolega z KINGCROWN gra znakomicie, choć na tej płycie pokazać całej swojej klasy nie może, to już jednak Seb Vallée to po prostu tylko dobry gitarzysta i brakuje mu tej neoklasycznej biegłości, która czyni taką muzykę twórczością wysokich lotów. Ponadto sam Fortunato jest w nie najlepszej formie wokalnej, co biorąc pod uwagę to, że zawsze był lepszym basistą niż wokalistą, po części dyskredytuje ten LP pod względem wokalnym. Na pewno zachwycają te symfoniczne plany i interludia w stylu Mattssona, ale przy ogólnej szorstkości tej muzyki tylko jeszcze bardziej tę szorstkość podkreślają.</div>
<div style="text-align: justify;">Kilka utworów jest na pewno, poza tytułowym, wartych uwagi i te szybsze, bardziej nasycone neoklasyką jak Carry On to the Depths of the Sea. FORTUNATO próbuje budować klimat epicki w wolniejszym, rytmicznym A White Cross on a Norman Field i tu mamy wyborne zwrotki, ale przy bezbarwnym refrenie jakoś ta atmosfera bojowej wzniosłości pryska.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie przekonują zdecydowanie The Sun Shall Never Shine, A Star in the Sky, nieciekawa ballada Everywhere, czy ospały Big Time. Zupełnym nieporozumieniem jest umieszczenie na tym albumie bardziej rockowego My Mother Was a Who?, kompozycji zupełnie nieudanej i bardzo tuzinkowej w melodii refrenu. Fatalny jest to refren po prostu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo jest także przeciętnie. Zespoły francuskie od lat przyzwyczaiły do wysmakowanej i starannej realizacji niuansów i szczegółów, tu tego zabrakło i jest to zanadto surowe w classic metalowym stylu, poza pięknie brzmiącymi elementami symfonicznymi w manierze neoklasycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">"Insurgency" to mimo sporego okresu czasu, jaki dzieli go od "Restless Fire" album do niego podobny i zachowawczy i po raz trzeci Fortunato pod szyldem FORTUNATO wydaje bardzo przeciętny album.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.05.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Fortunato - Insurgency (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ln2fYcole4xR5Uun9HbX5PLpEr8=/fit-in/552x509/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18733675-1621059177-1238.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18733675-1621059177-1238.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Carry On to the Depths of the Sea 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Blood of the Unknowns 05:13<br />
3.For Eternity 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fly Away 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Sun Shall Never Shine 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">6.Everywhere 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Star in the Sky 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.A White Cross on a Norman Field 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Big Time 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">10.My Mother Was a Who? 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">11.Insurgency 09:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/neoclassical</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Markus Fortunato - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Seb Vallée - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">David Amore - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Markus Fortunato po rozwiązaniu M.Z. w roku 2011 pojawiał się na metalowej scenie francuskiej raczej rzadko. Znaczącym momentem było przystąpienie do OBLIVION (obecnie KINGCROWN) braci Amore (ex NIGHTMARE) i z tym zespołem nagrał on jako basista dwie znakomite płyty. Wcześniej przygotował solowy album "Liberty" firmowany jako FORTUNATO w roku 2012, po czym zebrał już stały skład i jako grupa FORTUNATO przedstawił LP "Restless Fire" wydany przez Brennus w roku 2015. Płyty te zawierały muzykę w tradycyjnym heavy metalowym stylu z elementami neoclassical w znacznym stopniu zbliżonym do stylistyki M.Z. ale niestety na bardzo średnim poziomie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W maju 2021 po raz kolejny w nowym składzie FORTUNATO nakładem własnej wytwórni Rock City Music Label prezentuje trzeci album "insurgency".</div>
<div style="text-align: justify;">Fortunato i tym razem nie potrafi przełamać pewnych schematów w melodiach i aranżacjach, które czyniły już wcześniej jego muzykę tylko umiarkowanie interesującą. Nie jest to neoklasyczny power, raczej są tu tylko elementy tego stylu, w głównej mierze mamy do czynienia z heavy metalem w otoczce neoklasycznej, momentami pretendującym na heroiczny, a momentami na nastrojowy i nostalgiczny w stylu BOOK OF REFLECTIONS Larsa Erica Mattssona, jednak bez tego wysublimowanego pierwiastka progresywnego. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest tu owszem pewna liczba bardzo dobrych pomysłów, także na barokowe ozdobniki i chwytliwe melodyjne frazy i na pewno tytułowy monumentalny i klimatyczny kolos Insurgency jest pod tym względem najbardziej reprezentatywny, jednak FORTUNATO jest ograniczony przez same możliwości muzyków. Oczywiście David Amore, kolega z KINGCROWN gra znakomicie, choć na tej płycie pokazać całej swojej klasy nie może, to już jednak Seb Vallée to po prostu tylko dobry gitarzysta i brakuje mu tej neoklasycznej biegłości, która czyni taką muzykę twórczością wysokich lotów. Ponadto sam Fortunato jest w nie najlepszej formie wokalnej, co biorąc pod uwagę to, że zawsze był lepszym basistą niż wokalistą, po części dyskredytuje ten LP pod względem wokalnym. Na pewno zachwycają te symfoniczne plany i interludia w stylu Mattssona, ale przy ogólnej szorstkości tej muzyki tylko jeszcze bardziej tę szorstkość podkreślają.</div>
<div style="text-align: justify;">Kilka utworów jest na pewno, poza tytułowym, wartych uwagi i te szybsze, bardziej nasycone neoklasyką jak Carry On to the Depths of the Sea. FORTUNATO próbuje budować klimat epicki w wolniejszym, rytmicznym A White Cross on a Norman Field i tu mamy wyborne zwrotki, ale przy bezbarwnym refrenie jakoś ta atmosfera bojowej wzniosłości pryska.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie przekonują zdecydowanie The Sun Shall Never Shine, A Star in the Sky, nieciekawa ballada Everywhere, czy ospały Big Time. Zupełnym nieporozumieniem jest umieszczenie na tym albumie bardziej rockowego My Mother Was a Who?, kompozycji zupełnie nieudanej i bardzo tuzinkowej w melodii refrenu. Fatalny jest to refren po prostu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo jest także przeciętnie. Zespoły francuskie od lat przyzwyczaiły do wysmakowanej i starannej realizacji niuansów i szczegółów, tu tego zabrakło i jest to zanadto surowe w classic metalowym stylu, poza pięknie brzmiącymi elementami symfonicznymi w manierze neoklasycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">"Insurgency" to mimo sporego okresu czasu, jaki dzieli go od "Restless Fire" album do niego podobny i zachowawczy i po raz trzeci Fortunato pod szyldem FORTUNATO wydaje bardzo przeciętny album.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.05.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[FireWing]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3487</link>
			<pubDate>Mon, 26 Apr 2021 19:22:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3487</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">FireWing - Resurrection (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/3/6/3/936395.jpg?1740" border="0" alt="[Obrazek: 936395.jpg?1740]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prelude: Moonlight of Despair 01:29</div>
<div style="text-align: justify;">2.Obscure Minds 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Chapter I: Acheron's Ritual 01:34</div>
<div style="text-align: justify;">4.Demons of Society 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Far in Time 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Chapter II: Temple of Helios 01:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Resurrection 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">8.Time Machine 07:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.Chapter III: Transcending Souls 01:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Eternity 07:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.Tales of Ember &amp; Vishap: How Deep is Your Heart? 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">12.Tales of Ember &amp; Vishap: The Meaning of Life 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">13.The Essence of Your Heart 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">14.Epilogue: Sacred Journey 05:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Airton Araujo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Caio Kehyayan - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Oliveira - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter de Reyna - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zupełnie nowa brazylijsko - amerykańska formacja FIREWING debiutuje w kwietniu 2021 w barwach wytwórni Massacre Records. Ogólnie to muzycy doświadczeni, także w graniu metalu ekstremalnego, a z odmianą symfoniczną najwięcej do czynienia mieli Peter de Reyna i Chris Dovas z amerykańskiego SEVEN SPIRALS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tej grupy opiera się na romantycznej przebojowości, łagodnym brzmieniu gitar i wysmakowanym planie klawiszowym i ciekawie z tym kontrastującym mocnym i szorstkim głosie o sporym zasięgu wokalisty Airtona Araujo. Zadzior w tym głosie jest fantastyczny, dynamika wokalna także i dobrze się stało, że ten artysta w ostatnich latach został szerzej odkryty i doceniony, stając na czele między innymi innej popularnej brazylijskiej grupy AGE OF ARTEMIS.</div>
<div style="text-align: justify;">Album podzielony jest na rozdziały, gdzie wprowadzeniem i zakończeniem są dobrej klasy utwory instrumentalne o typowym symfonicznym charakterze i nostalgicznym poetyckim klimacie, podobnie jak interludia, stanowiące wstęp do dynamicznych dosyć szybkich i atrakcyjnych pod względem melodii kompozycji, wśród których wyróżniają się chwytliwe i pełne wdzięku Obscure Minds i dramatyczny i zarazem pełen ciepła, z gustowną "cinema" symfoniczną końcówką Demons of Society. W obszarze Chapter II znajdują się utwory o pewnych cechach progressive power w brazylijskiej odmianie w szeroko rozumianej tradycji ANGRA/ALMAH w zróżnicowanych tempach i klimatach z mieszanymi wokalami w przypadku rozbudowanego Time Machine i trzeba przyznać, że to wszystko jest bardzo dobrze zrobione. Nie zabrakło świetnie brzmiącej ballady z rockowym feelingiem w stylu AOR Far in Time i tu wspaniale prezentuje się Airton, a do tego mamy drugi, brutalny wokal w tle i jest to układ bardzo interesująco zaaranżowany. Należy zwrócić uwagę na jedną sprawę. Kompozycje mają lepsze melodie zwrotek niż refrenów i to słychać chociażby w drugiej z najdłuższych kompozycji czyli Eternity, gdzie mamy także do czynienia z "cinema" aranżacją części centralnej, z potężną monumentalną i mroczną partią symfoniczną i wciągającą narracją. Tu także słychać jasno wyrażone pierwiastki progresywnego power metalu w ornamentacjach klawiszowych i gitarowych. A gitarzyści, jak na Brazylijczyków przystało, grają bardzo dobrze, a momentami wręcz finezyjnie. Może nieco pretensjonalnie zaczyna się Tales of Ember &amp; Vishap: How Deep is Your Heart? potem jednak nabiera to kolorów i zdecydowanie mogą się podobać zwłaszcza te szybsze fragmenty o dużej przebojowej nośności. Logiczną kontynuacją jest Tales of Ember &amp; Vishap: The Meaning of Life stanowiący mieszankę heroizmu i progresywnej melodii. Realnie poziom progresywności wzrasta na tym albumie w miarę upływu czasu i tak w stylu melodic progressive power się to przed epilogiem kończy dobrym, ale niczym się nie wyróżniającym The Essence of Your Hear.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zastosowano typ soundu "Sharp &amp; clear" z lekko cofniętą sekcją rytmiczną i wyeksponowanym planem symfonicznym, zrealizowanym z dbałością o szczegóły, choć w bardzo tradycyjnym stylu, bez elektroniki. Album z pewnością melodyjny, jednak raczej skierowany do fanów bardziej wysublimowanego i ambitniejszego power metalu, mimo udziału Amerykanów osadzonego w tradycji sceny brazylijskiej. Wydaje się także, że to początek (mam taką nadzieję) wielkiej kariery Airtona Araujo, bo występ tego wokalisty jest tu fenomenalny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.04.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">FireWing - Resurrection (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/3/6/3/936395.jpg?1740" border="0" alt="[Obrazek: 936395.jpg?1740]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prelude: Moonlight of Despair 01:29</div>
<div style="text-align: justify;">2.Obscure Minds 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Chapter I: Acheron's Ritual 01:34</div>
<div style="text-align: justify;">4.Demons of Society 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Far in Time 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Chapter II: Temple of Helios 01:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Resurrection 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">8.Time Machine 07:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.Chapter III: Transcending Souls 01:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Eternity 07:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.Tales of Ember &amp; Vishap: How Deep is Your Heart? 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">12.Tales of Ember &amp; Vishap: The Meaning of Life 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">13.The Essence of Your Heart 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">14.Epilogue: Sacred Journey 05:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Airton Araujo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Caio Kehyayan - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Oliveira - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter de Reyna - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zupełnie nowa brazylijsko - amerykańska formacja FIREWING debiutuje w kwietniu 2021 w barwach wytwórni Massacre Records. Ogólnie to muzycy doświadczeni, także w graniu metalu ekstremalnego, a z odmianą symfoniczną najwięcej do czynienia mieli Peter de Reyna i Chris Dovas z amerykańskiego SEVEN SPIRALS.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tej grupy opiera się na romantycznej przebojowości, łagodnym brzmieniu gitar i wysmakowanym planie klawiszowym i ciekawie z tym kontrastującym mocnym i szorstkim głosie o sporym zasięgu wokalisty Airtona Araujo. Zadzior w tym głosie jest fantastyczny, dynamika wokalna także i dobrze się stało, że ten artysta w ostatnich latach został szerzej odkryty i doceniony, stając na czele między innymi innej popularnej brazylijskiej grupy AGE OF ARTEMIS.</div>
<div style="text-align: justify;">Album podzielony jest na rozdziały, gdzie wprowadzeniem i zakończeniem są dobrej klasy utwory instrumentalne o typowym symfonicznym charakterze i nostalgicznym poetyckim klimacie, podobnie jak interludia, stanowiące wstęp do dynamicznych dosyć szybkich i atrakcyjnych pod względem melodii kompozycji, wśród których wyróżniają się chwytliwe i pełne wdzięku Obscure Minds i dramatyczny i zarazem pełen ciepła, z gustowną "cinema" symfoniczną końcówką Demons of Society. W obszarze Chapter II znajdują się utwory o pewnych cechach progressive power w brazylijskiej odmianie w szeroko rozumianej tradycji ANGRA/ALMAH w zróżnicowanych tempach i klimatach z mieszanymi wokalami w przypadku rozbudowanego Time Machine i trzeba przyznać, że to wszystko jest bardzo dobrze zrobione. Nie zabrakło świetnie brzmiącej ballady z rockowym feelingiem w stylu AOR Far in Time i tu wspaniale prezentuje się Airton, a do tego mamy drugi, brutalny wokal w tle i jest to układ bardzo interesująco zaaranżowany. Należy zwrócić uwagę na jedną sprawę. Kompozycje mają lepsze melodie zwrotek niż refrenów i to słychać chociażby w drugiej z najdłuższych kompozycji czyli Eternity, gdzie mamy także do czynienia z "cinema" aranżacją części centralnej, z potężną monumentalną i mroczną partią symfoniczną i wciągającą narracją. Tu także słychać jasno wyrażone pierwiastki progresywnego power metalu w ornamentacjach klawiszowych i gitarowych. A gitarzyści, jak na Brazylijczyków przystało, grają bardzo dobrze, a momentami wręcz finezyjnie. Może nieco pretensjonalnie zaczyna się Tales of Ember &amp; Vishap: How Deep is Your Heart? potem jednak nabiera to kolorów i zdecydowanie mogą się podobać zwłaszcza te szybsze fragmenty o dużej przebojowej nośności. Logiczną kontynuacją jest Tales of Ember &amp; Vishap: The Meaning of Life stanowiący mieszankę heroizmu i progresywnej melodii. Realnie poziom progresywności wzrasta na tym albumie w miarę upływu czasu i tak w stylu melodic progressive power się to przed epilogiem kończy dobrym, ale niczym się nie wyróżniającym The Essence of Your Hear.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zastosowano typ soundu "Sharp &amp; clear" z lekko cofniętą sekcją rytmiczną i wyeksponowanym planem symfonicznym, zrealizowanym z dbałością o szczegóły, choć w bardzo tradycyjnym stylu, bez elektroniki. Album z pewnością melodyjny, jednak raczej skierowany do fanów bardziej wysublimowanego i ambitniejszego power metalu, mimo udziału Amerykanów osadzonego w tradycji sceny brazylijskiej. Wydaje się także, że to początek (mam taką nadzieję) wielkiej kariery Airtona Araujo, bo występ tego wokalisty jest tu fenomenalny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.04.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>