<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - G]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 17 Apr 2026 06:22:37 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[GaiaBeta]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4543</link>
			<pubDate>Wed, 03 Dec 2025 00:10:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4543</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">GaiaBeta - Gate of GaiaBeta (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/3/8/1338162.jpg?3505" border="0" alt="[Obrazek: 1338162.jpg?3505]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Pharaoh's Return 04:54       <br />
2. Get Your Freedom 03:49       <br />
3. Second Flame 07:13      <br />
4. Hands of Revenge 07:10       <br />
5. Innocent Land 06:38       <br />
6. Chains of the Ghosts (The Rebellion) 03:38      <br />
7. A Sad Story 05:15       <br />
8. Victory Is Coming 02:38<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marcos Diantoni - śpiew<br />
Lennon Kitaro - gitara<br />
Fabio Mesquita - gitara<br />
Júnior Mackgiver - bas<br />
Valter Filho - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Brazylii GAIABETA założony został w 2017 roku i to kolejny zespół, który wiele lat czekał na swoją szansę. W końcu, w maju 2025 roku,udało się wydać debiutancki album w ramach kontraktu z cypryjską wytwórnią Pitch Black Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta wytwórnia ma nosa do epickiego metalu i tym razem również nie zawiodła. GAIABETA prezentuje klasyczny heavy metal amerykański, szczery i true, rycerski i z lekkim napinaniem mięśni, ale bez spiny. Typowa, potężna ściana z dwóch gitar, subtelne plany symfoniczne, do której gra mocna sekcja rytmiczna, a w centrum Marcos Diantoni, wokalista o lekko wysokim, ale mocnym głosie, który idealnie współgra z chórami i przebija się przez mocne brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się typowo, w wolniejszych tempach The Pharaoh's Return i tutaj jest coś z podniosłości i teatralności ARRAYAN PATH, w którym Diantoni radzi sobie bardzo dobrze. Lepszy jednak jest true metalowy Get Your Freedom z zapożyczeniami MANOWAR z fantastycznym, lekkim i lekko refleksyjnym refrenem i wybornym dialogiem gitarowym pomiędzy Kitaro a Mesquita. Bardzo dobrzy gitarzyści, którzy czują ducha heavy metalu. Second Flame jest mocny, ciężki i chłodny, łączy w sobie coś z DIO, coś z BLACK SABBATH Martin Era, ale i dramaturgii VIRGIN STEELE w sposobie, w jaki akcentuje tutaj wokalista. Wybornie jest to zrealizowane, ciekawa jest tutaj ta gatunkowa kombinacja i to, jak pancerne i jak nowoczesne potrafią być tutaj gitary. Hands of Revenge to inne spojrzenie na epicki heavy metal i bliżej im tutaj do twórczości HELLISH WAR czy może nawet LIAR SYMPHONY w delikatnie progresywnym refrenie, który jest niezły, ale nie tak atrakcyjny jak pozostałe. Innocent Land jest prostszy w odbiorze i wyborna jest tutaj przestrzeń z delikatnymi chórkami w stylu VIRGIN STEELE. Jest i lżejszy, bardziej tradycyjny dla Brazylii power metal w Chains of the Ghosts (The Rebellion) i ładnie to zostało zagrane, tak jak wieńczący album A Sad Story.</div>
<div style="text-align: justify;">Wersja CD ma trzy dodatkowe kompozycje, The Last Warriors z echami IRON MAIDEN i typowego greckiego heavy metalu niszczy obiekty jak kompozycje STRAY GODS i ładnie w to wszystko została wpleciona delikatność ANGRA w zamaszystych refrenach i spokojnie mogłoby zastąpić którąś z mniej ciekawych kompozycji. Słabiutki jest za to modern heavy/power z elementami groove Ashes from the Stars z bardzo słabą melodią, fatalnymi gitarami i jeszcze gorszym refrenem, za to Back to the Past (Nevermore) to niegroźny power metal brazylijski ANGRA i HELLOWEEN, który nie budzi żadnych kontrowersji. Bezpieczne granie bonusowe idealne na japońskiego singla.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest perfekcyjne. Mocne w sekcji rytmicznej z gęstym, głębokim basem, syczącymi blachami, do tego przestrzenne, dzięki czemu muzyka nie przytłacza. Gitary rozrywają na strzępy i to jest brzmienie "true".</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na debiutantów, to muzycy bez wątpienia doświadczeni i z talentem, którzy dobrze się rozumieją i świetnie ze sobą współpracują. Są drobne braki kompozycyjne i może po części szkoda, że nie każdy usłyszy The Last Warriors, ale to bardzo udany debiut z Brazylii.</div>
<div style="text-align: justify;">Godny następca HELLISH WAR? Czas pokaże, ale jeśli utrzymają taki poziom, to tak.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Pitch Black Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">GaiaBeta - Gate of GaiaBeta (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/3/8/1338162.jpg?3505" border="0" alt="[Obrazek: 1338162.jpg?3505]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Pharaoh's Return 04:54       <br />
2. Get Your Freedom 03:49       <br />
3. Second Flame 07:13      <br />
4. Hands of Revenge 07:10       <br />
5. Innocent Land 06:38       <br />
6. Chains of the Ghosts (The Rebellion) 03:38      <br />
7. A Sad Story 05:15       <br />
8. Victory Is Coming 02:38<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Epic Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marcos Diantoni - śpiew<br />
Lennon Kitaro - gitara<br />
Fabio Mesquita - gitara<br />
Júnior Mackgiver - bas<br />
Valter Filho - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzący z Brazylii GAIABETA założony został w 2017 roku i to kolejny zespół, który wiele lat czekał na swoją szansę. W końcu, w maju 2025 roku,udało się wydać debiutancki album w ramach kontraktu z cypryjską wytwórnią Pitch Black Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta wytwórnia ma nosa do epickiego metalu i tym razem również nie zawiodła. GAIABETA prezentuje klasyczny heavy metal amerykański, szczery i true, rycerski i z lekkim napinaniem mięśni, ale bez spiny. Typowa, potężna ściana z dwóch gitar, subtelne plany symfoniczne, do której gra mocna sekcja rytmiczna, a w centrum Marcos Diantoni, wokalista o lekko wysokim, ale mocnym głosie, który idealnie współgra z chórami i przebija się przez mocne brzmienie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zaczyna się typowo, w wolniejszych tempach The Pharaoh's Return i tutaj jest coś z podniosłości i teatralności ARRAYAN PATH, w którym Diantoni radzi sobie bardzo dobrze. Lepszy jednak jest true metalowy Get Your Freedom z zapożyczeniami MANOWAR z fantastycznym, lekkim i lekko refleksyjnym refrenem i wybornym dialogiem gitarowym pomiędzy Kitaro a Mesquita. Bardzo dobrzy gitarzyści, którzy czują ducha heavy metalu. Second Flame jest mocny, ciężki i chłodny, łączy w sobie coś z DIO, coś z BLACK SABBATH Martin Era, ale i dramaturgii VIRGIN STEELE w sposobie, w jaki akcentuje tutaj wokalista. Wybornie jest to zrealizowane, ciekawa jest tutaj ta gatunkowa kombinacja i to, jak pancerne i jak nowoczesne potrafią być tutaj gitary. Hands of Revenge to inne spojrzenie na epicki heavy metal i bliżej im tutaj do twórczości HELLISH WAR czy może nawet LIAR SYMPHONY w delikatnie progresywnym refrenie, który jest niezły, ale nie tak atrakcyjny jak pozostałe. Innocent Land jest prostszy w odbiorze i wyborna jest tutaj przestrzeń z delikatnymi chórkami w stylu VIRGIN STEELE. Jest i lżejszy, bardziej tradycyjny dla Brazylii power metal w Chains of the Ghosts (The Rebellion) i ładnie to zostało zagrane, tak jak wieńczący album A Sad Story.</div>
<div style="text-align: justify;">Wersja CD ma trzy dodatkowe kompozycje, The Last Warriors z echami IRON MAIDEN i typowego greckiego heavy metalu niszczy obiekty jak kompozycje STRAY GODS i ładnie w to wszystko została wpleciona delikatność ANGRA w zamaszystych refrenach i spokojnie mogłoby zastąpić którąś z mniej ciekawych kompozycji. Słabiutki jest za to modern heavy/power z elementami groove Ashes from the Stars z bardzo słabą melodią, fatalnymi gitarami i jeszcze gorszym refrenem, za to Back to the Past (Nevermore) to niegroźny power metal brazylijski ANGRA i HELLOWEEN, który nie budzi żadnych kontrowersji. Bezpieczne granie bonusowe idealne na japońskiego singla.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest perfekcyjne. Mocne w sekcji rytmicznej z gęstym, głębokim basem, syczącymi blachami, do tego przestrzenne, dzięki czemu muzyka nie przytłacza. Gitary rozrywają na strzępy i to jest brzmienie "true".</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na debiutantów, to muzycy bez wątpienia doświadczeni i z talentem, którzy dobrze się rozumieją i świetnie ze sobą współpracują. Są drobne braki kompozycyjne i może po części szkoda, że nie każdy usłyszy The Last Warriors, ale to bardzo udany debiut z Brazylii.</div>
<div style="text-align: justify;">Godny następca HELLISH WAR? Czas pokaże, ale jeśli utrzymają taki poziom, to tak.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Pitch Black Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Game Over]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4524</link>
			<pubDate>Fri, 25 Apr 2025 01:04:35 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4524</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Game Over - Face The End (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/2/1312329.jpg?1142" border="0" alt="[Obrazek: 1312329.jpg?1142]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Final Hour 01:38      <br />
2. Lust for Blood 03:20       <br />
3. Neck Breaking Dance 02:59       <br />
4. Grip of Time 03:20      <br />
5. Lost in Disgrace 04:22      <br />
6. Veil of Insanity 03:24      <br />
7. Gateway to Infinity 03:52      <br />
8. Tempesta 01:34      <br />
9. Crimson Waves 05:09      <br />
10. Weaving Fate 03:51<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Thrash Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Danny Schiavina - śpiew    <br />
Alessandro "Sanso" Sansone - gitara<br />
Luca "Ziro" Zironi - gitara<br />
Leonardo Molinari - bas<br />
Anthony "Vender" Dantone - perkusja<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GAME OVER działa na włoskiej scenie od 2008 roku, nagrywając systematycznie poprawny gatunkowo thrash metal, gdzie wokalistą był basista ASGARD Renato Chiccoli. Chiccoli odszedł w 2024 roku, a zastąpił go Danny Schiavina, z którym nagrano najnowszy album, który zostanie wydany 25 kwietnia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Luz Bay Area EXODUS, połączony z heavy metalową motoryką i chuligaństwem METALLICA uderzają już w bardzo chwytliwym Lust for Blood ze znakomitymi gang-chórkami i Schiavina, który jest wokalistą do tego repertuaru stworzonym ze swoim szorstkim, stonowanym głosem. To nie jest długi LP, długości standardowego longplaya i w przeciwieństwie do wcześniejszej twórczości grupy. Są ciągoty do bardziej melodyjnego grania groove z echami OVERKILL czy TESTAMENT w Lost in Disgrace, ale takie kompozycje grupie wychodziły zawsze co najwyżej poprawnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Lepiej jest, kiedy grają bardziej bezpośrednio, jak SACRED REICH czy EXODUS w Neck Breaking Dance, CYCLONE TEMPLE w Grip of Time w sposobie prezentacji melodii, chociaż gitarowy fundament wskazuje na EXODUS, z ciągotami groove w bardziej melodyjnych partiach refrenów. Sansone i Zironi dogadują się tutaj bardzo dobrze, chociaż w gatunku słyszało się ozdobniki ciekawsze i lepsze, chociaż ornamentacje w bardziej heavy/power metalowym Veil of Insanity bez wątpienia pomagają nadać kompozycji potrzebnego kolorytu. Zwalniają po raz drugi w Gateway to Infinity, w którym próbują miażdżenia EXODUS, ale zabrakło tutaj bardziej rozrywającej melodii i wokalisty. Po niewiele wnoszącym przerywniku Tempesta wchodzi najdłuższy na płycie Crimson Waves. METALLICA? Oczywiście, wiadomo, jaki album, jakim klasykiem jest to inspirowane. Dobrze zagrane, ale klasyk może być tylko jeden.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec klasycznie w Weaving Fate, TESTAMENT z EXODUS podają sobie ręce i wyszło to dobrze, klasycznie i z klasą, bez udziwnień oraz zgodnie z utartymi schematami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja standardowa dla thrash metalu z ostrymi gitarami, które mają osobny plan i suchą sekcją rytmiczną, która jest za krystalicznie czystym wokalistą. Dobry sound, ale sądzę, że od Mistrza Simone Mularoni można było oczekiwać więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, tradycyjny hołd dla thrash metalu z Bay Area, zaprezentowany z całkiem solidnym wokalistą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Game Over - Face The End (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/2/1312329.jpg?1142" border="0" alt="[Obrazek: 1312329.jpg?1142]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Final Hour 01:38      <br />
2. Lust for Blood 03:20       <br />
3. Neck Breaking Dance 02:59       <br />
4. Grip of Time 03:20      <br />
5. Lost in Disgrace 04:22      <br />
6. Veil of Insanity 03:24      <br />
7. Gateway to Infinity 03:52      <br />
8. Tempesta 01:34      <br />
9. Crimson Waves 05:09      <br />
10. Weaving Fate 03:51<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Thrash Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Danny Schiavina - śpiew    <br />
Alessandro "Sanso" Sansone - gitara<br />
Luca "Ziro" Zironi - gitara<br />
Leonardo Molinari - bas<br />
Anthony "Vender" Dantone - perkusja<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GAME OVER działa na włoskiej scenie od 2008 roku, nagrywając systematycznie poprawny gatunkowo thrash metal, gdzie wokalistą był basista ASGARD Renato Chiccoli. Chiccoli odszedł w 2024 roku, a zastąpił go Danny Schiavina, z którym nagrano najnowszy album, który zostanie wydany 25 kwietnia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Luz Bay Area EXODUS, połączony z heavy metalową motoryką i chuligaństwem METALLICA uderzają już w bardzo chwytliwym Lust for Blood ze znakomitymi gang-chórkami i Schiavina, który jest wokalistą do tego repertuaru stworzonym ze swoim szorstkim, stonowanym głosem. To nie jest długi LP, długości standardowego longplaya i w przeciwieństwie do wcześniejszej twórczości grupy. Są ciągoty do bardziej melodyjnego grania groove z echami OVERKILL czy TESTAMENT w Lost in Disgrace, ale takie kompozycje grupie wychodziły zawsze co najwyżej poprawnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Lepiej jest, kiedy grają bardziej bezpośrednio, jak SACRED REICH czy EXODUS w Neck Breaking Dance, CYCLONE TEMPLE w Grip of Time w sposobie prezentacji melodii, chociaż gitarowy fundament wskazuje na EXODUS, z ciągotami groove w bardziej melodyjnych partiach refrenów. Sansone i Zironi dogadują się tutaj bardzo dobrze, chociaż w gatunku słyszało się ozdobniki ciekawsze i lepsze, chociaż ornamentacje w bardziej heavy/power metalowym Veil of Insanity bez wątpienia pomagają nadać kompozycji potrzebnego kolorytu. Zwalniają po raz drugi w Gateway to Infinity, w którym próbują miażdżenia EXODUS, ale zabrakło tutaj bardziej rozrywającej melodii i wokalisty. Po niewiele wnoszącym przerywniku Tempesta wchodzi najdłuższy na płycie Crimson Waves. METALLICA? Oczywiście, wiadomo, jaki album, jakim klasykiem jest to inspirowane. Dobrze zagrane, ale klasyk może być tylko jeden.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec klasycznie w Weaving Fate, TESTAMENT z EXODUS podają sobie ręce i wyszło to dobrze, klasycznie i z klasą, bez udziwnień oraz zgodnie z utartymi schematami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja standardowa dla thrash metalu z ostrymi gitarami, które mają osobny plan i suchą sekcją rytmiczną, która jest za krystalicznie czystym wokalistą. Dobry sound, ale sądzę, że od Mistrza Simone Mularoni można było oczekiwać więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, tradycyjny hołd dla thrash metalu z Bay Area, zaprezentowany z całkiem solidnym wokalistą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Glyph]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4293</link>
			<pubDate>Sat, 09 Mar 2024 15:46:28 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4293</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Glyph - Honor. Power.</span><span style="font-weight: bold;"> Glory. (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/HaXUst7dDDCEi56YZnPl_9zzK_Pv59otL-EXyUIuz9g/rs:fit/g:sm/q:90/h:599/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTMwMjk0/OTg5LTE3MTIxODIx/MzAtMzgzMS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzAtMzgzMS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Honor, Power, Glory 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.March of the Northern Clan 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.A Storm of Crimson Fire 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.When the World Was Young 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Eldenfire 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Defy the Night 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sign of the Dragonlord 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Glorious 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Volaråd 03:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">R. A. Voltaire - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rob Steinway - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Darin Wall - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jeff Black - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Cody Anstey - perkusja<br />
<br />
Ten nowy zespół z Ameryki Północnej grupuje znanych muzyków z Kanady i USA. Powstał w roku 2022, a wokalista R. A. Voltaire znany z RAVENOUS dołączył w 2023. Rob Steinway to wieloletni gitarzysta SKELATOR. Darin Wall gra z nim obecnie także GREYHAWK, a Jeff Black to jeden z filarów GATEKEEPER. 29 marca zespół przedstawi nakładem własnym swój album "Honor. Power. Glory."</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta zacna ekipa muzyków zebrała się, by grać melodyjny fantasy power metal w europejskiej odmianie. Dla Steinway, a to coś nowego, jako Amerykanina, dla Kanadyjczyków to może jest i bliższa muzyka, choć przecież także do tej pory nie pokazywali niczego w ramach tego gatunku. Bardzo dobry jak zwykle śpiew R. A. Voltaire, tym razem taki bardziej ciepły i delikatniejszy w fantasy narracji, został on także mocno wyeksponowany jako głos głównego narratora tych fantasy heroicznych opowieści miecza i magii. Rob Steinway kilka razy pokazał pazur w zdecydowanych i bojowych, szybkich solówkach, dobre tło klawiszowe zbudował Jeff Black. Poza tym raczej oryginalności tu żadnej nie ma, jakiejś gatunkowo porywającej muzyki także, choć z pewnością tak początek w postaci Honor, Power, Glory jak i zakończenie czyli Volaråd to kompozycje wysokich lotów, gdzie jeśli patrzeć na scenę USA, to słychać wpływy CELLADOR i ARMORY oraz ogólnego stylu wypracowanego przez zespoły kanadyjskie, lepsze i gorsze w tym właśnie podgatunku. Generalnie ten kanadyjski styl przeważa w układnych i wygładzonych utworach w średnio szybkich tempach, które stanowią zasadniczą część środkowej partii tego LP. To są dobre, ale bardzo ograne motywy, niekiedy gdzieś z dalekimi echami (także aranżacyjnymi) GLORYHAMMER i ogólnie brytyjskiej szkoły melodic power metal heroicznego (March of the Northern Clan, A Storm of Crimson Fire) co słychać bardzo wyraźnie w refrenach, ale także samym brzmieniu wszystkiego, czystym, klarownym i pozbawionym ostrości i surowości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można odnieść wrażenie, że to wszystko tak do końca na poważnie nie jest, że to jednak trochę i parodia w dobrym tego słowa znaczeniu i pastisz gatunku, bo trudno posądzić tak doświadczony skład o nieświadomą naiwność, jaka z tej muzyki emanuje. Rozrywkowe, lekkie granie dla publiczności nie wymagającej oryginalności w ramach przyjętej konwencji, coś na koncerty dla młodszej metalowej widowni, coś nie budzącego kontrowersji. Pewnie sami członkowie się przy tym dobrze bawią, w przerwach pomiędzy zajęciami w swoich głównych zespołach, przy czym warto pamiętać, że w kwietniu tego roku z udziałem Roba Steinway'a pojawi się druga płyta GREYHAWK.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.03.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości R. A. Voltaire i GLYPH</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Glyph - Honor. Power.</span><span style="font-weight: bold;"> Glory. (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/HaXUst7dDDCEi56YZnPl_9zzK_Pv59otL-EXyUIuz9g/rs:fit/g:sm/q:90/h:599/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTMwMjk0/OTg5LTE3MTIxODIx/MzAtMzgzMS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzAtMzgzMS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Honor, Power, Glory 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.March of the Northern Clan 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.A Storm of Crimson Fire 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.When the World Was Young 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Eldenfire 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Defy the Night 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sign of the Dragonlord 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8.Glorious 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Volaråd 03:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">R. A. Voltaire - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rob Steinway - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Darin Wall - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jeff Black - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Cody Anstey - perkusja<br />
<br />
Ten nowy zespół z Ameryki Północnej grupuje znanych muzyków z Kanady i USA. Powstał w roku 2022, a wokalista R. A. Voltaire znany z RAVENOUS dołączył w 2023. Rob Steinway to wieloletni gitarzysta SKELATOR. Darin Wall gra z nim obecnie także GREYHAWK, a Jeff Black to jeden z filarów GATEKEEPER. 29 marca zespół przedstawi nakładem własnym swój album "Honor. Power. Glory."</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta zacna ekipa muzyków zebrała się, by grać melodyjny fantasy power metal w europejskiej odmianie. Dla Steinway, a to coś nowego, jako Amerykanina, dla Kanadyjczyków to może jest i bliższa muzyka, choć przecież także do tej pory nie pokazywali niczego w ramach tego gatunku. Bardzo dobry jak zwykle śpiew R. A. Voltaire, tym razem taki bardziej ciepły i delikatniejszy w fantasy narracji, został on także mocno wyeksponowany jako głos głównego narratora tych fantasy heroicznych opowieści miecza i magii. Rob Steinway kilka razy pokazał pazur w zdecydowanych i bojowych, szybkich solówkach, dobre tło klawiszowe zbudował Jeff Black. Poza tym raczej oryginalności tu żadnej nie ma, jakiejś gatunkowo porywającej muzyki także, choć z pewnością tak początek w postaci Honor, Power, Glory jak i zakończenie czyli Volaråd to kompozycje wysokich lotów, gdzie jeśli patrzeć na scenę USA, to słychać wpływy CELLADOR i ARMORY oraz ogólnego stylu wypracowanego przez zespoły kanadyjskie, lepsze i gorsze w tym właśnie podgatunku. Generalnie ten kanadyjski styl przeważa w układnych i wygładzonych utworach w średnio szybkich tempach, które stanowią zasadniczą część środkowej partii tego LP. To są dobre, ale bardzo ograne motywy, niekiedy gdzieś z dalekimi echami (także aranżacyjnymi) GLORYHAMMER i ogólnie brytyjskiej szkoły melodic power metal heroicznego (March of the Northern Clan, A Storm of Crimson Fire) co słychać bardzo wyraźnie w refrenach, ale także samym brzmieniu wszystkiego, czystym, klarownym i pozbawionym ostrości i surowości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można odnieść wrażenie, że to wszystko tak do końca na poważnie nie jest, że to jednak trochę i parodia w dobrym tego słowa znaczeniu i pastisz gatunku, bo trudno posądzić tak doświadczony skład o nieświadomą naiwność, jaka z tej muzyki emanuje. Rozrywkowe, lekkie granie dla publiczności nie wymagającej oryginalności w ramach przyjętej konwencji, coś na koncerty dla młodszej metalowej widowni, coś nie budzącego kontrowersji. Pewnie sami członkowie się przy tym dobrze bawią, w przerwach pomiędzy zajęciami w swoich głównych zespołach, przy czym warto pamiętać, że w kwietniu tego roku z udziałem Roba Steinway'a pojawi się druga płyta GREYHAWK.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.03.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości R. A. Voltaire i GLYPH</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Graywitch]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4245</link>
			<pubDate>Tue, 30 Jan 2024 11:17:55 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4245</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Graywitch - Rise of the Witch (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/5/2/8/952857.jpg?0411" border="0" alt="[Obrazek: 952857.jpg?0411]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">1.Night Demons 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Midnight Metal Queen 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.Metalhead 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.Heavy Metal Life 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">5.Old Salt 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">6.My Comrade 08:26</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Rise 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Witch of the Damned 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Where Are You Baby 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">10.Realms of the Unseen 07:47</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dino Nassis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Spyros Vlahopoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John Boutzetis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Aris Ioannou - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Chalkias - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GRAYWITCH to zespół założony przez doświadczonego greckiego gitarzystę Spyrosa Vlahopoulosa, którego po rozwiązaniu w 2011 jego poprzedniej grupy OUT OF THE LAIR  długo nie było widać na scenie. GRAYWITCH powstał w roku 2018 w Nikozji na Cyprze i zadebiutował w czerwcu 2021 w barwach rumuńskiej wytwórni Sleaszy Rider Records, już po przeniesieniu się do Grecji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GRAYWITCH gra klasyczny heavy metal, bardziej uniwersalny niż typowo helleński w stylu narracji muzycznej i wiodącą jest tu gitara Spyrosa Vlahopoulosa. Dużo prostych, dosyć chwytliwych riffów granych ze sporą energią wchodzącą na terytoria power metalu stanowi osnowę kompozycji dobrej klasy, ale niespecjalnie oryginalnych. Gitara góruje nad wokalem Nassisa, którego głos jest mało wyrazisty i dosyć płaski, przez co jego przekaz jest miejscami monotonny. Jest tu takie klasyczne, nasycone latami 80tymi podejście do heavy metalu o lekko komercyjnym zabarwieniu w Night Demons, jest także dużo sławienia metalu w Midnight Metal Queen, Metalhead i Heavy Metal Life, są to jednak utwory proste i pozbawione cech epickich.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli nieco wchodzą na bardziej rycerskie obszary to w wolniejszym Witch of the Damned oraz Old Salt i jest styl bardziej niemiecki niż grecki. Centralne miejsce zajmuje najdłuższy My Comrade z partiami  pianina zagranym przez Nassisa i tu jest ponownie w stylu niemieckim, w najszybszych partiach w manierze RUNNING WILD. Na ponad osiem minut tu niczego specjalnie porywającego nie stworzyli, trochę to przeciągają na siłę, ale partia z solami gitarzystów jest bardzo zgrabna i starannie zaaranżowana. Jeszcze więcej z riffowej skarbnicy Kasparka można usłyszeć w dynamicznym i bojowym The Rise i to jest najlepszy numer na tej płycie, także dlatego że i greckiego heavy jest tu najwięcej i sięgają gdzieś do tradycji ELWING. Efekt łączenia heavy metalu z hard rockiem w takim radiowym Where Are You Baby jest niezbyt udany i to na pewno nie jest poziom REDRUM. Natomiast druga z rozbudowanych kompozycji, umieszczona końcu Realms of the Unseen ma swój klimat i urok łagodności i pewnie wyszło by to jeszcze lepiej, gdyby zaśpiewał to wokalista o ciekawszym, głębszym głosie. Jasne, że i tu słychać pewne echa RUNNING WILD, tym razem nie są to jednak elementy wiodące i mamy zagrany w umiarkowanych tempach bardzo dobry heroiczny heavy metal, szczery i melodyjny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album zrealizowany został w Grecji przez George Stournarasa, który zasadniczo zajmuje się mixem i masteringiem albumów metalu bardziej ekstremalnego, tu jednak dobrze wykorzystał swoje doświadczenia dając gitary ostre i głębokie oraz bardzo czytelną perkusję. </div>
<div style="text-align: justify;">Generalnie GRAYWITCH nagrał dobry album, nie na tyle jednak dobrą by wedrzeć się do elitarnej greckiej czołówki gatunku. Po wydaniu tej płyty ekipa w roku 2023 przeszła istotne zmiany osobowe, Dino Nassis ustąpił ze stanowiska wokalisty, a kolejny album został nagrany już z nowym frontmanem.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 30.01.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Graywitch - Rise of the Witch (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/5/2/8/952857.jpg?0411" border="0" alt="[Obrazek: 952857.jpg?0411]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">1.Night Demons 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Midnight Metal Queen 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.Metalhead 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.Heavy Metal Life 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">5.Old Salt 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">6.My Comrade 08:26</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Rise 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Witch of the Damned 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Where Are You Baby 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">10.Realms of the Unseen 07:47</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dino Nassis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Spyros Vlahopoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John Boutzetis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Aris Ioannou - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Chalkias - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GRAYWITCH to zespół założony przez doświadczonego greckiego gitarzystę Spyrosa Vlahopoulosa, którego po rozwiązaniu w 2011 jego poprzedniej grupy OUT OF THE LAIR  długo nie było widać na scenie. GRAYWITCH powstał w roku 2018 w Nikozji na Cyprze i zadebiutował w czerwcu 2021 w barwach rumuńskiej wytwórni Sleaszy Rider Records, już po przeniesieniu się do Grecji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GRAYWITCH gra klasyczny heavy metal, bardziej uniwersalny niż typowo helleński w stylu narracji muzycznej i wiodącą jest tu gitara Spyrosa Vlahopoulosa. Dużo prostych, dosyć chwytliwych riffów granych ze sporą energią wchodzącą na terytoria power metalu stanowi osnowę kompozycji dobrej klasy, ale niespecjalnie oryginalnych. Gitara góruje nad wokalem Nassisa, którego głos jest mało wyrazisty i dosyć płaski, przez co jego przekaz jest miejscami monotonny. Jest tu takie klasyczne, nasycone latami 80tymi podejście do heavy metalu o lekko komercyjnym zabarwieniu w Night Demons, jest także dużo sławienia metalu w Midnight Metal Queen, Metalhead i Heavy Metal Life, są to jednak utwory proste i pozbawione cech epickich.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli nieco wchodzą na bardziej rycerskie obszary to w wolniejszym Witch of the Damned oraz Old Salt i jest styl bardziej niemiecki niż grecki. Centralne miejsce zajmuje najdłuższy My Comrade z partiami  pianina zagranym przez Nassisa i tu jest ponownie w stylu niemieckim, w najszybszych partiach w manierze RUNNING WILD. Na ponad osiem minut tu niczego specjalnie porywającego nie stworzyli, trochę to przeciągają na siłę, ale partia z solami gitarzystów jest bardzo zgrabna i starannie zaaranżowana. Jeszcze więcej z riffowej skarbnicy Kasparka można usłyszeć w dynamicznym i bojowym The Rise i to jest najlepszy numer na tej płycie, także dlatego że i greckiego heavy jest tu najwięcej i sięgają gdzieś do tradycji ELWING. Efekt łączenia heavy metalu z hard rockiem w takim radiowym Where Are You Baby jest niezbyt udany i to na pewno nie jest poziom REDRUM. Natomiast druga z rozbudowanych kompozycji, umieszczona końcu Realms of the Unseen ma swój klimat i urok łagodności i pewnie wyszło by to jeszcze lepiej, gdyby zaśpiewał to wokalista o ciekawszym, głębszym głosie. Jasne, że i tu słychać pewne echa RUNNING WILD, tym razem nie są to jednak elementy wiodące i mamy zagrany w umiarkowanych tempach bardzo dobry heroiczny heavy metal, szczery i melodyjny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album zrealizowany został w Grecji przez George Stournarasa, który zasadniczo zajmuje się mixem i masteringiem albumów metalu bardziej ekstremalnego, tu jednak dobrze wykorzystał swoje doświadczenia dając gitary ostre i głębokie oraz bardzo czytelną perkusję. </div>
<div style="text-align: justify;">Generalnie GRAYWITCH nagrał dobry album, nie na tyle jednak dobrą by wedrzeć się do elitarnej greckiej czołówki gatunku. Po wydaniu tej płyty ekipa w roku 2023 przeszła istotne zmiany osobowe, Dino Nassis ustąpił ze stanowiska wokalisty, a kolejny album został nagrany już z nowym frontmanem.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 30.01.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gorgons Eyes]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4135</link>
			<pubDate>Tue, 21 Nov 2023 16:47:35 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4135</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Gorgons Eyes - Inglorious Birth (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/gnSYH2jFdyFOF1AtH7sB-K3lMNtW3LTlPPVreG0LkPs/rs:fit/g:sm/q:90/h:250/w:249/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTY5MTE4/MTMtMTQyOTM2MzMz/MS04MzQzLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MS04MzQzLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Higher than Eagles 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Proud and Strong 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Under a Frozen Sun 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.March Scatter Burn 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Spirit of Steel 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Summon the Death 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.Bloodlust 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Warriors 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">9.Farewell My Friend 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">10.In the Heat of the Battle 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">11.Inglorious Birth 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Harald Sommer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rocco Stellmacher - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Dietrich - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andre Muchow - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GORGONS EYES działał w Berlinie już od roku 1992, do 1996 pod nazwą BATTLE AXES. Poza kilkoma nagraniami demo niczego nie nagrał i funkcjonował na obrzeżach sceny podziemnej nieustannie wstrząsany kolejnymi zmianami składu. W końcu w roku 2004 wydał nakładem własnym album "The Battle Rages On". Płyta zawierała paskudnie brzmiący zestaw kompozycji power metalowych, dodatkowo kompletnie zniszczonych przez amatorski, fatalny wokal Björn Below. Płyta została zignorowana (i słusznie) co w konsekwencji spowodowało odejście samego Belowa. Gdy wydawało się, że to już koniec zespołu, jakoś się pozbierali i uzupełnili skład o nowego wokalistę, którym został debiutant Harald Sommer. Odbudowany zespół przygotował nowy materiał, którym nieoczekiwanie zainteresowała się tworząca dopiero swoją potęgę wytwórnia Pure Steel Records i we wrześniu 2007 roku wydała drugą płytę GORGON EYES, a swoją według katalogu szóstą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół przedstawił typowy, twardy i mocny power metal w stylu niemieckim, gdzie wrażenie surowości zwiększał równie surowy wokal Sommera, przy czym zdecydowanie lepszy od popisów Belowa. Jest tu prawie godzina muzyki z pewnymi akcentami heroicznymi, prostymi atakami gitarowymi i nieskomplikowanymi aranżacjami, podobnymi do tych teutońskich z heavy metalu Zagłębia Ruhry. Rozpoczynający Higher than Eagles to nic ciekawego, lecz gdy grają metal bardziej epicki i rycerski w In the Heat of the Battle, Proud and Strong, Under a Frozen Sun, Bloodlust, to przypominają taką nieco łagodniejszą i bardziej poukładają wersję SACRED STEEL i nawet pewne chwyty wokalne wzorowane są na manierze Gerrita P. Mutza. Nieco speed power w takiej melodyjnej odmianie jak się grało w Niemczech w XX wielu to dynamiczny Spirit of Steel. W kompozycjach nieco bardziej barbarzyńskich grupa częściowo wzoruje się na MANOWAR w dobrym, kroczącym Summon the Death oraz także wolniejszym, dumnym w swej surowości Warriors, a w ostatnim, tytułowym Inglorious Birth na MANILLA ROAD i CIRITH UNGOL. Poetycki, refleksyjny nastrój wychodzi im raczej przeciętnie w Under a Frozen Sun, ale jest na tej płycie jedna znakomita kompozycja, dosyć niewinnie się rozpoczynająca od balladowej części wstępnej Farewell My Friend z fenomenalnym manowarowym rozwinięciem i całość bardzo przypomina nagrania włoskiego WOTAN z tego okresu. Absolutne zniszczenie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taki jeden utwór to za mało, by odnieść sukces. Mimo wszystko, umiejętności członków GORGONS EYES były za małe, by stworzyć realnie porywający mx power i epic. Album cieszył się bardzo umiarkowanym zainteresowaniem, a ekipa nie miała pomysłu, by stworzyć coś bardziej ekscytującego i niebawem drogi muzyków się rozeszły. Rocco Stellmacher w 2011 na krótko dołączył do heavy metalowego METAL LAW, z którym jednak nic nie grał. W roku 2018 został jednym z założycieli heavy metalowej formacji BLIND CROSS, której debiut "Mercilless Time" wydała w roku 2019 wytwórnia... Pure Steel Records.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 21.</span><span style="color: #ffcc33;">11.</span><span style="color: #ffcc33;">2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Gorgons Eyes - Inglorious Birth (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/gnSYH2jFdyFOF1AtH7sB-K3lMNtW3LTlPPVreG0LkPs/rs:fit/g:sm/q:90/h:250/w:249/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTY5MTE4/MTMtMTQyOTM2MzMz/MS04MzQzLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MS04MzQzLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Higher than Eagles 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Proud and Strong 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Under a Frozen Sun 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.March Scatter Burn 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Spirit of Steel 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Summon the Death 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.Bloodlust 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">8.Warriors 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">9.Farewell My Friend 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">10.In the Heat of the Battle 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">11.Inglorious Birth 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Harald Sommer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rocco Stellmacher - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Dietrich - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andre Muchow - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GORGONS EYES działał w Berlinie już od roku 1992, do 1996 pod nazwą BATTLE AXES. Poza kilkoma nagraniami demo niczego nie nagrał i funkcjonował na obrzeżach sceny podziemnej nieustannie wstrząsany kolejnymi zmianami składu. W końcu w roku 2004 wydał nakładem własnym album "The Battle Rages On". Płyta zawierała paskudnie brzmiący zestaw kompozycji power metalowych, dodatkowo kompletnie zniszczonych przez amatorski, fatalny wokal Björn Below. Płyta została zignorowana (i słusznie) co w konsekwencji spowodowało odejście samego Belowa. Gdy wydawało się, że to już koniec zespołu, jakoś się pozbierali i uzupełnili skład o nowego wokalistę, którym został debiutant Harald Sommer. Odbudowany zespół przygotował nowy materiał, którym nieoczekiwanie zainteresowała się tworząca dopiero swoją potęgę wytwórnia Pure Steel Records i we wrześniu 2007 roku wydała drugą płytę GORGON EYES, a swoją według katalogu szóstą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół przedstawił typowy, twardy i mocny power metal w stylu niemieckim, gdzie wrażenie surowości zwiększał równie surowy wokal Sommera, przy czym zdecydowanie lepszy od popisów Belowa. Jest tu prawie godzina muzyki z pewnymi akcentami heroicznymi, prostymi atakami gitarowymi i nieskomplikowanymi aranżacjami, podobnymi do tych teutońskich z heavy metalu Zagłębia Ruhry. Rozpoczynający Higher than Eagles to nic ciekawego, lecz gdy grają metal bardziej epicki i rycerski w In the Heat of the Battle, Proud and Strong, Under a Frozen Sun, Bloodlust, to przypominają taką nieco łagodniejszą i bardziej poukładają wersję SACRED STEEL i nawet pewne chwyty wokalne wzorowane są na manierze Gerrita P. Mutza. Nieco speed power w takiej melodyjnej odmianie jak się grało w Niemczech w XX wielu to dynamiczny Spirit of Steel. W kompozycjach nieco bardziej barbarzyńskich grupa częściowo wzoruje się na MANOWAR w dobrym, kroczącym Summon the Death oraz także wolniejszym, dumnym w swej surowości Warriors, a w ostatnim, tytułowym Inglorious Birth na MANILLA ROAD i CIRITH UNGOL. Poetycki, refleksyjny nastrój wychodzi im raczej przeciętnie w Under a Frozen Sun, ale jest na tej płycie jedna znakomita kompozycja, dosyć niewinnie się rozpoczynająca od balladowej części wstępnej Farewell My Friend z fenomenalnym manowarowym rozwinięciem i całość bardzo przypomina nagrania włoskiego WOTAN z tego okresu. Absolutne zniszczenie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taki jeden utwór to za mało, by odnieść sukces. Mimo wszystko, umiejętności członków GORGONS EYES były za małe, by stworzyć realnie porywający mx power i epic. Album cieszył się bardzo umiarkowanym zainteresowaniem, a ekipa nie miała pomysłu, by stworzyć coś bardziej ekscytującego i niebawem drogi muzyków się rozeszły. Rocco Stellmacher w 2011 na krótko dołączył do heavy metalowego METAL LAW, z którym jednak nic nie grał. W roku 2018 został jednym z założycieli heavy metalowej formacji BLIND CROSS, której debiut "Mercilless Time" wydała w roku 2019 wytwórnia... Pure Steel Records.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 21.</span><span style="color: #ffcc33;">11.</span><span style="color: #ffcc33;">2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Graven Sin]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4104</link>
			<pubDate>Wed, 01 Nov 2023 18:07:22 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4104</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Graven Sin - </span><span style="font-weight: bold;">Veil Of The Gods (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2023/f22267d5-12a8-46a6-9fa5-719eab663427.jpg" border="0" alt="[Obrazek: f22267d5-12a8-46a6-9fa5-719eab663427.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Morrigan 6:08</div>
<div style="text-align: justify;">2.From The Shadows 4:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bloodbones 5:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.She Who Rules Niflheim 5:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Am Samael 5:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Cult Of Nergal  4:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Scarlet Night 4:56</div>
<div style="text-align: justify;">8.Beyond Mesopotamia 5:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Jackal God 4:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Wand Of Orcus 5:19</div>
<div style="text-align: justify;">11.As The Erinyes Emerge 5:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia/Cypr</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nicholas Leptos - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ville Pystynen - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ville Markkanen - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zasłużeni dla fińskiej sceny black metalowej Ville Pystynen i Ville Markkanen połączyli siły z helleńskim herosem Nicholasem Leptosem z ARAYAN PATH i tak powstał GRAVE SIN, który zadebiutuje w barwach wytwórni znanej i cenionej wytwórni Svart Records 3 listopada.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skoro Leptos to... Tak, oczywiście, metal epicki i klasyczny. Epicki, heroiczny i bardzo melodyjny, taki z pogranicza heavy epic dom i tradycyjnego heavy. Podniosły, dostojny, monumentalny i oparty na stosunkowo prostych i nad wyraz czytelnych aranżacjach. Wspaniale to wyszło w openerze The Morrigan tak samo majestatycznym co i melodyjnym. A w bardziej classic metalowym i nieco szybszym From The Shadows wszystko rozkwita w niesamowicie nośnym refrenie. I pojawia się posępność i mrok w Bloodbones, gdzie dużo jest CANDLEMASS i te główne riffy płyną hipnotycznie, a Leptos jest absolutnie dewastujący. Trzeba podkreślić, że Leptos śpiewa na tym albumie nieco mocniej niż w ARRYAN PATH, ba znacznie momentami mocniej i jest w tej roli niezniszczalny od początku do końca. Kapitalny występ po prostu... I znowu melodyjny epic doom/heavy w She Who Rules Niflheim, przy czym tutaj co ciekawe główny nacisk został położony raczej na mocarne zwrotki i poetycką łagodną partię instrumentalną z wysmakowanym solem gitarowym niż na refreny. Ta melodia zwrotek jest niesamowita. Co za heroiczny patos metalowy! </div>
<div style="text-align: justify;">Ależ dewastujące są ponure i jakże melodyjne wyziewy najczarniejszego Zła w miarowym I Am Samael. Ten Samael stoi tu po prostu przed nami. No i przy tym jest to najbardziej klasyczny epic heavy/doom z możliwych. Maestria! A dostojny i przepełniony łagodną melancholią przepiękny Cult Of Nergal w stylu FORSAKEN jest nagle wzmacniany genialnymi cięższymi atakami heroicznymi w manierze chociażby ISOLE, ale w żadnej sekundzie nie przechodzą na stronę extreme grania. Kapitalny, niezbyt szybki, miarowy The Scarlet Night jest następny i tu zbudowali klimat w stylu 'ancient", klimat wyśmienity, nie korzystając bezpośrednio z już tak mocno ogranych klasycznych "ancient" riffów. I ten plan drugi, już nie po raz pierwszy na tej płycie, jest po prostu magnetyczny! W Beyond Mesopotamia tego "ancient" także mniej niż by to wynikało z tytułu, ale jest tego pod dostatkiem w części instrumentalnej, zaaranżowanej mistrzowsko w tych gitarowych ozdobnikach. Przesycony klasyką gatunku jest nasycony wysmakowanym dramatyzmem The Jackal God, gdzie także oprócz tego pojawiają się pierwiastki power/doom z obszarów wczesnego MEMORY GARDEN. Następnie twardy i surowy Wand Of Orcus w stylu heavy/doom nagle szybuje ku niebu we wspaniałym majestatycznym refrenie i to połączenie jest kapitalnie zrobione. Epickie, heroiczne i pełne emocji połączenie, a część instrumentalna podobna do tych poruszających z ARRAYAN PATH to jeden z najbardziej zapadających w pamięć momentów z tej płyty. Gdy się wydaje, że już niczym nie są w stanie zaskoczyć, na koniec pojawia się As The Erinyes Emerge i to jeszcze jedna kompozycja w skarbnicy melodic epic doom, gdzie dzieje się znacznie więcej, niż zazwyczaj się oczekuje... Te zwrotki są tu przecudownej urody... </div>
<div style="text-align: justify;">A co na tej płycie nie jest przecudownej urody? Uczta w ramach gatunku, uczta i tyle.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest wspaniała, a producentem Mistrz Bob Katsionis. Gitara jest pancerna, ale równocześnie głęboka, perkusja grzmi i syczy blachami. Plan drugi ustawiony bezbłędnie, a ekspozycja Nicholasa Leptosa nie mogła być lepiej zrobiona. Po raz kolejny muzycy black metalowi udowadniają, jaki potencjał twórczy potrafią wyzwolić grając rzeczy melodyjne i klasyczne dla metalu. Zachwycają obaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to album z muzyką, która chwyta od razu i od razu powala na kolana artyzmem w ramach obranego gatunku. Kto do tej pory nagrał podobne dzieło w Finlandii? Nikt. </div>
<div style="text-align: justify;">To pierwszy Czarny Brylant w epic heavy/doom z tego kraju. Absolutnie sensacyjny debiut!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new </span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">1.11.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Svart Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Graven Sin - </span><span style="font-weight: bold;">Veil Of The Gods (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2023/f22267d5-12a8-46a6-9fa5-719eab663427.jpg" border="0" alt="[Obrazek: f22267d5-12a8-46a6-9fa5-719eab663427.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Morrigan 6:08</div>
<div style="text-align: justify;">2.From The Shadows 4:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bloodbones 5:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.She Who Rules Niflheim 5:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Am Samael 5:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Cult Of Nergal  4:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Scarlet Night 4:56</div>
<div style="text-align: justify;">8.Beyond Mesopotamia 5:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Jackal God 4:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Wand Of Orcus 5:19</div>
<div style="text-align: justify;">11.As The Erinyes Emerge 5:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia/Cypr</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nicholas Leptos - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ville Pystynen - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ville Markkanen - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zasłużeni dla fińskiej sceny black metalowej Ville Pystynen i Ville Markkanen połączyli siły z helleńskim herosem Nicholasem Leptosem z ARAYAN PATH i tak powstał GRAVE SIN, który zadebiutuje w barwach wytwórni znanej i cenionej wytwórni Svart Records 3 listopada.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skoro Leptos to... Tak, oczywiście, metal epicki i klasyczny. Epicki, heroiczny i bardzo melodyjny, taki z pogranicza heavy epic dom i tradycyjnego heavy. Podniosły, dostojny, monumentalny i oparty na stosunkowo prostych i nad wyraz czytelnych aranżacjach. Wspaniale to wyszło w openerze The Morrigan tak samo majestatycznym co i melodyjnym. A w bardziej classic metalowym i nieco szybszym From The Shadows wszystko rozkwita w niesamowicie nośnym refrenie. I pojawia się posępność i mrok w Bloodbones, gdzie dużo jest CANDLEMASS i te główne riffy płyną hipnotycznie, a Leptos jest absolutnie dewastujący. Trzeba podkreślić, że Leptos śpiewa na tym albumie nieco mocniej niż w ARRYAN PATH, ba znacznie momentami mocniej i jest w tej roli niezniszczalny od początku do końca. Kapitalny występ po prostu... I znowu melodyjny epic doom/heavy w She Who Rules Niflheim, przy czym tutaj co ciekawe główny nacisk został położony raczej na mocarne zwrotki i poetycką łagodną partię instrumentalną z wysmakowanym solem gitarowym niż na refreny. Ta melodia zwrotek jest niesamowita. Co za heroiczny patos metalowy! </div>
<div style="text-align: justify;">Ależ dewastujące są ponure i jakże melodyjne wyziewy najczarniejszego Zła w miarowym I Am Samael. Ten Samael stoi tu po prostu przed nami. No i przy tym jest to najbardziej klasyczny epic heavy/doom z możliwych. Maestria! A dostojny i przepełniony łagodną melancholią przepiękny Cult Of Nergal w stylu FORSAKEN jest nagle wzmacniany genialnymi cięższymi atakami heroicznymi w manierze chociażby ISOLE, ale w żadnej sekundzie nie przechodzą na stronę extreme grania. Kapitalny, niezbyt szybki, miarowy The Scarlet Night jest następny i tu zbudowali klimat w stylu 'ancient", klimat wyśmienity, nie korzystając bezpośrednio z już tak mocno ogranych klasycznych "ancient" riffów. I ten plan drugi, już nie po raz pierwszy na tej płycie, jest po prostu magnetyczny! W Beyond Mesopotamia tego "ancient" także mniej niż by to wynikało z tytułu, ale jest tego pod dostatkiem w części instrumentalnej, zaaranżowanej mistrzowsko w tych gitarowych ozdobnikach. Przesycony klasyką gatunku jest nasycony wysmakowanym dramatyzmem The Jackal God, gdzie także oprócz tego pojawiają się pierwiastki power/doom z obszarów wczesnego MEMORY GARDEN. Następnie twardy i surowy Wand Of Orcus w stylu heavy/doom nagle szybuje ku niebu we wspaniałym majestatycznym refrenie i to połączenie jest kapitalnie zrobione. Epickie, heroiczne i pełne emocji połączenie, a część instrumentalna podobna do tych poruszających z ARRAYAN PATH to jeden z najbardziej zapadających w pamięć momentów z tej płyty. Gdy się wydaje, że już niczym nie są w stanie zaskoczyć, na koniec pojawia się As The Erinyes Emerge i to jeszcze jedna kompozycja w skarbnicy melodic epic doom, gdzie dzieje się znacznie więcej, niż zazwyczaj się oczekuje... Te zwrotki są tu przecudownej urody... </div>
<div style="text-align: justify;">A co na tej płycie nie jest przecudownej urody? Uczta w ramach gatunku, uczta i tyle.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest wspaniała, a producentem Mistrz Bob Katsionis. Gitara jest pancerna, ale równocześnie głęboka, perkusja grzmi i syczy blachami. Plan drugi ustawiony bezbłędnie, a ekspozycja Nicholasa Leptosa nie mogła być lepiej zrobiona. Po raz kolejny muzycy black metalowi udowadniają, jaki potencjał twórczy potrafią wyzwolić grając rzeczy melodyjne i klasyczne dla metalu. Zachwycają obaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to album z muzyką, która chwyta od razu i od razu powala na kolana artyzmem w ramach obranego gatunku. Kto do tej pory nagrał podobne dzieło w Finlandii? Nikt. </div>
<div style="text-align: justify;">To pierwszy Czarny Brylant w epic heavy/doom z tego kraju. Absolutnie sensacyjny debiut!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new </span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">1.11.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Svart Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ghosts of Atlantis]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4048</link>
			<pubDate>Sat, 26 Aug 2023 13:20:33 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4048</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ghosts of Atlantis - 3/6/2/4 (2021</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0058082235_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0058082235_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Third Pillar 05:05      <br />
2. Halls of Lemuria 05:04      <br />
3. False Prophet 04:42      <br />
4. The Curse of Man 04:39      <br />
5. When Tridents Fail 05:29      <br />
6. Poseidon's Bow 03:20      <br />
7. Gardens of Athena 05:58      <br />
8. The Lost Compass 05:53<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Dark Symphonic Metal<br />
Kraj: UK<br />
<br />
Skład:<br />
Phil Primmer - śpiew<br />
Dex Jezierski - gitara<br />
Colin Parks - gitara<br />
Al Todd - bas<br />
Rob Garner - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa muzyków z doświadczeniem w gatunkach brutal death metalu i metalcore zbiera się w jednym miejscu, aby zagrać coś innego. Większość składu pochodzi z nieistniejącego THE CONFLICT WITHIN i to dobrze znające się osoby, które w dwa lata stworzyły materiał na swój debiut, który 26 marca 2021 roku wydała szwedzka wytwórnia Black Lion Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ostatnich latach metal symfoniczny jest rozchwytywany, szczególnie w gatunkach mocniejszych za sprawą SEPTICFLESH i FLESHGOD APOCALYPSE i ten album można uznać za próbę pogodzenia muzyki okolic Morza Śródziemnego z ukłonami w stronę DIMMU BORGIR i BAL-SAGOTH. Tego ostatniego nie mogło zabraknąć, w końcu to UK i False Prophet jest w tym stylu extreme melodic metalu ostatnich płyt BAL-SAGOTH utrzymany. Więcej jest czystych wokali, które przy bogatych orkiestracjach mogą przypominać SEPTICFLESH, ale Primmer w wersji czystej jest bardziej przekonujący od Greków i The Cursed Man przypomina Titan z 2014 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze na tym LP są mocny, marszowy w stylu MAYAN The Third Pillar i rozpędzony w stylu AMON AMARTH When Trident Fail, w którym orkiestracje są zrealizowane znakomicie i jest w tym coś z surowości DIMMU BORGIR. W klimatach FLESHGOD APOCALYPSE light jest Poseidon's Bow, najsłabiej wypada Gardens of Athena. Byle szybko, byle DIMMU BORGIR, z kiepsko wplecionym refrenem i nieatrakcyjną, ograną do granic możliwości melodią. Na koniec The Lost Compass i coś w tym jest z SEPTICFLESH, ale zabrakło tutaj bezkompromisowości Communion, a bardziej progressive metalowy refren wypada powszednio i płasko.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej jest to solidne i gitarzyści grają tutaj wymyślne riffy, ale mało oryginalne melodie i w tej kwestii daleko do zachwytów. Najlepiej wypada sekcja rytmiczna, szczególnie Rob Garner, który jest wszędzie, a jego przejścia są najciekawsze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound został stworzony w UK, jest selektywnie i czysto, orkiestracje zostały świetnie umieszczone, ale w ramach gatunku jest to brzmienie zwyczajnie bez blasku i własnej tożsamości.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny i obiecujący debiut z paroma killerami, ale można odnieść wrażenie, że nie do końca jeszcze zdecydowany stylistycznie i jest zbyt delikatne na konkurenta SEPTICFLESH, ale i bez tak dużego nacisku na melodie jak AMON AMARTH czy inne zespoły sceny Goteborga.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ghosts of Atlantis - 3/6/2/4 (2021</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0058082235_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0058082235_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Third Pillar 05:05      <br />
2. Halls of Lemuria 05:04      <br />
3. False Prophet 04:42      <br />
4. The Curse of Man 04:39      <br />
5. When Tridents Fail 05:29      <br />
6. Poseidon's Bow 03:20      <br />
7. Gardens of Athena 05:58      <br />
8. The Lost Compass 05:53<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Dark Symphonic Metal<br />
Kraj: UK<br />
<br />
Skład:<br />
Phil Primmer - śpiew<br />
Dex Jezierski - gitara<br />
Colin Parks - gitara<br />
Al Todd - bas<br />
Rob Garner - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa muzyków z doświadczeniem w gatunkach brutal death metalu i metalcore zbiera się w jednym miejscu, aby zagrać coś innego. Większość składu pochodzi z nieistniejącego THE CONFLICT WITHIN i to dobrze znające się osoby, które w dwa lata stworzyły materiał na swój debiut, który 26 marca 2021 roku wydała szwedzka wytwórnia Black Lion Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ostatnich latach metal symfoniczny jest rozchwytywany, szczególnie w gatunkach mocniejszych za sprawą SEPTICFLESH i FLESHGOD APOCALYPSE i ten album można uznać za próbę pogodzenia muzyki okolic Morza Śródziemnego z ukłonami w stronę DIMMU BORGIR i BAL-SAGOTH. Tego ostatniego nie mogło zabraknąć, w końcu to UK i False Prophet jest w tym stylu extreme melodic metalu ostatnich płyt BAL-SAGOTH utrzymany. Więcej jest czystych wokali, które przy bogatych orkiestracjach mogą przypominać SEPTICFLESH, ale Primmer w wersji czystej jest bardziej przekonujący od Greków i The Cursed Man przypomina Titan z 2014 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze na tym LP są mocny, marszowy w stylu MAYAN The Third Pillar i rozpędzony w stylu AMON AMARTH When Trident Fail, w którym orkiestracje są zrealizowane znakomicie i jest w tym coś z surowości DIMMU BORGIR. W klimatach FLESHGOD APOCALYPSE light jest Poseidon's Bow, najsłabiej wypada Gardens of Athena. Byle szybko, byle DIMMU BORGIR, z kiepsko wplecionym refrenem i nieatrakcyjną, ograną do granic możliwości melodią. Na koniec The Lost Compass i coś w tym jest z SEPTICFLESH, ale zabrakło tutaj bezkompromisowości Communion, a bardziej progressive metalowy refren wypada powszednio i płasko.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej jest to solidne i gitarzyści grają tutaj wymyślne riffy, ale mało oryginalne melodie i w tej kwestii daleko do zachwytów. Najlepiej wypada sekcja rytmiczna, szczególnie Rob Garner, który jest wszędzie, a jego przejścia są najciekawsze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound został stworzony w UK, jest selektywnie i czysto, orkiestracje zostały świetnie umieszczone, ale w ramach gatunku jest to brzmienie zwyczajnie bez blasku i własnej tożsamości.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny i obiecujący debiut z paroma killerami, ale można odnieść wrażenie, że nie do końca jeszcze zdecydowany stylistycznie i jest zbyt delikatne na konkurenta SEPTICFLESH, ale i bez tak dużego nacisku na melodie jak AMON AMARTH czy inne zespoły sceny Goteborga.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Grymheart]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4058</link>
			<pubDate>Mon, 14 Aug 2023 21:02:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4058</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Grymheart - Hellish Hunt (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1978873253_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1978873253_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Twilight Is Coming 00:55    <br />
2. Hellbent Horde 03:51    <br />
3. Ignis Fatuus 04:13    <br />
4. To Die By The Succubus 03:31    <br />
5. My Hellish Hunt 03:39   <br />
6. Army Of The Graves 05:27   <br />
7. Everlost 03:30   <br />
8. Fenri's Sons 03:44   <br />
9. Facing The Kraken 03:39    <br />
10. Harpies Of Devil 03:40<br />
11. Monsters Among 08:26<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Węgry<br />
<br />
Skład:<br />
Gabriel Blacksmith (Gábor Kovács) - śpiew, gitara<br />
 Dargor Rivgahr - gitara<br />
V'arhel - bas<br />
Sorin Nalaar - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w 2020 roku przez Gábora Kovácsa jakiś czas po rozpadzie WISDOM. Reszta składu ukrywa się pod pseudonimami, ale bardzo prawdopodobne, że są to muzycy znani liderowi.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zostanie wydany przez włoską wytwórnię Scarlet Records 22 września 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niby jest to LP z 2023 roku, ale pod względem wielu rozwiązań, aranżacji czy prezentacji melodii przypomina to wszystko, co najlepsze z gatunku z lat 1997-2003, kiedy gatunek się kształtował. To już słychać w Hellbent Horde, w którym nawiązania do THRONE OF CHAOS są niezaprzeczalne i zostało to zagrane z równą elegancją i koncentracją na refrenie i skromnych klawiszach, które podkreślają pracę gitar. Płynność, z jaką przechodzą do refrenu jest godna podziwu i takich porywających melodii jest tutaj więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nawet Gábor Kovács głosem jest gdzieś pomiędzy Pekka Kokko i Taneli Kiljunen w harshu i w tej konwencji sprawdza się znakomicie, nie przytłacza i nie ma tutaj żadnej sztuczności. Oczywiście takich zespołów inspirujących się KALMAH nie brakuje, ale w wielu z nich jest to siłowa próba odtworzenia niepowtarzalnego klimatu braci Kokko z Oulu, kiedy jest to nie do podrobienia. I tutaj pomaga doświadczenie Gábor Kovács z WISDOM, ponieważ ducha tej niestety już nieistniejącej grupy słychać na tym albumie dużo. Ignis Fatuus ze swoimi folkowymi przerywnikami to jeden z dowodów i można odnieść wrażenie, że to mogła być jedna z kompozycji przygotowanych dla WISDOM i takich nawiązań jest wiele. Słychać to w To Die By The Succubus, jednak moim zdaniem to nie jest najlepszy pokaz tego, co zespół sobą prezentuje. Co innego szybko wpadający w ucho My Hellish Hunt, w którym aranżacje dalszych planów i konstrukcja są żywcem wyjęte z WISDOM i to bardziej epickie spojrzenie na gatunek sprawia, że GRYMHEART wybija się na tle wielu innych grup. Nie przesadzają z brutalnością, jest bardzo melodyjnie (w końcu Gábor Kovács).</div>
<div style="text-align: justify;">Wolniejszy, bardziej marszowy Army From the Graves budzi mieszane uczucia. Znakomite chóry, świetne nawiązania do WISDOM, ale tutaj zabrakło nostalgii KALMAH, którą chcieli odtworzyć albo Gábor Nagy, który by to zaśpiewał jak należy. MAVERICK HUNTER zagrał to znacznie lepiej w 2013 roku. Zbyt skromne, zbyt wiele pustej przestrzeni i odbijają to sobie w energicznym EVERLOST ze znakomitą pracą sekcji rytmicznej i zaśpiewami na planie dalszym i to jest znów bardzo udana wersja bardziej ekstremalnej wersji WISDOM.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak, tęskni się za WISDOM słysząc znakomity Fenrirs Sons i Facing the Kraken i to pokazuje, jak niewiele potrzeba, aby zaprezentować coś już znanego w nowy, świeży sposób. Jak bardzo dewastuje klasyczny Harpies of Devil i jak tutaj błyszczy gra Kovácsa i jego doświadczenia z WISDOM.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i marszowe tempa nie wyszły tak dobrze, jak w MAVERICK HUNTER, ale za to zbliżyli się do tego poziomu i dobrze, choć schematycznie, poprowadzili ośmiominutowy Monsters Among, w którym można też się doszukać zarysów GWYDION. I oczywiście WISDOM, które jest obecne wszędzie. Przyjemne tempo, klimat heroicznej morskiej przygody, ozdobiony dobrymi ozdobnikami gitarowymi i wyciszanie tym, co przyciągało w WISDOM. Wspaniały hołd dla nieistniejącej już grupy w środkowej partii. I chóralne zakończenie... Wspaniale.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound? Oczywiście Gábor Kovács. Zarzutów brak i jest to, do czego przez te wszystkie lata zdążył przyzwyczaić, z mocną, dudniącą sekcją rytmiczną i mocnymi gitarami bez silenia się na nowoczesność, ale jest selektywnie i mocno, nadając temu większej głębi.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszyscy zagrali bardzo dobrze i by mnie nie zdziwiło, gdyby pod tymi pseudonimami ukrywał się ktoś jeszcze z WISDOM. Momentami jest nieco schematycznie, ale to w końcu gatunek już hermetyczny, w którym zostało bardzo dużo powiedziane i trudno o coś nowego.</div>
<div style="text-align: justify;">WISDOM szkoda, ale przeniesienie tych doświadczeń na extreme melodic metal można spokojnie uznać za sukces, bo wyszedł LP bardzo dobry i godny polecenia. Sława GRYMHEART i chwała Gábor Kovács!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Grymheart - Hellish Hunt (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1978873253_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1978873253_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Twilight Is Coming 00:55    <br />
2. Hellbent Horde 03:51    <br />
3. Ignis Fatuus 04:13    <br />
4. To Die By The Succubus 03:31    <br />
5. My Hellish Hunt 03:39   <br />
6. Army Of The Graves 05:27   <br />
7. Everlost 03:30   <br />
8. Fenri's Sons 03:44   <br />
9. Facing The Kraken 03:39    <br />
10. Harpies Of Devil 03:40<br />
11. Monsters Among 08:26<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Węgry<br />
<br />
Skład:<br />
Gabriel Blacksmith (Gábor Kovács) - śpiew, gitara<br />
 Dargor Rivgahr - gitara<br />
V'arhel - bas<br />
Sorin Nalaar - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w 2020 roku przez Gábora Kovácsa jakiś czas po rozpadzie WISDOM. Reszta składu ukrywa się pod pseudonimami, ale bardzo prawdopodobne, że są to muzycy znani liderowi.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zostanie wydany przez włoską wytwórnię Scarlet Records 22 września 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niby jest to LP z 2023 roku, ale pod względem wielu rozwiązań, aranżacji czy prezentacji melodii przypomina to wszystko, co najlepsze z gatunku z lat 1997-2003, kiedy gatunek się kształtował. To już słychać w Hellbent Horde, w którym nawiązania do THRONE OF CHAOS są niezaprzeczalne i zostało to zagrane z równą elegancją i koncentracją na refrenie i skromnych klawiszach, które podkreślają pracę gitar. Płynność, z jaką przechodzą do refrenu jest godna podziwu i takich porywających melodii jest tutaj więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Nawet Gábor Kovács głosem jest gdzieś pomiędzy Pekka Kokko i Taneli Kiljunen w harshu i w tej konwencji sprawdza się znakomicie, nie przytłacza i nie ma tutaj żadnej sztuczności. Oczywiście takich zespołów inspirujących się KALMAH nie brakuje, ale w wielu z nich jest to siłowa próba odtworzenia niepowtarzalnego klimatu braci Kokko z Oulu, kiedy jest to nie do podrobienia. I tutaj pomaga doświadczenie Gábor Kovács z WISDOM, ponieważ ducha tej niestety już nieistniejącej grupy słychać na tym albumie dużo. Ignis Fatuus ze swoimi folkowymi przerywnikami to jeden z dowodów i można odnieść wrażenie, że to mogła być jedna z kompozycji przygotowanych dla WISDOM i takich nawiązań jest wiele. Słychać to w To Die By The Succubus, jednak moim zdaniem to nie jest najlepszy pokaz tego, co zespół sobą prezentuje. Co innego szybko wpadający w ucho My Hellish Hunt, w którym aranżacje dalszych planów i konstrukcja są żywcem wyjęte z WISDOM i to bardziej epickie spojrzenie na gatunek sprawia, że GRYMHEART wybija się na tle wielu innych grup. Nie przesadzają z brutalnością, jest bardzo melodyjnie (w końcu Gábor Kovács).</div>
<div style="text-align: justify;">Wolniejszy, bardziej marszowy Army From the Graves budzi mieszane uczucia. Znakomite chóry, świetne nawiązania do WISDOM, ale tutaj zabrakło nostalgii KALMAH, którą chcieli odtworzyć albo Gábor Nagy, który by to zaśpiewał jak należy. MAVERICK HUNTER zagrał to znacznie lepiej w 2013 roku. Zbyt skromne, zbyt wiele pustej przestrzeni i odbijają to sobie w energicznym EVERLOST ze znakomitą pracą sekcji rytmicznej i zaśpiewami na planie dalszym i to jest znów bardzo udana wersja bardziej ekstremalnej wersji WISDOM.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak, tęskni się za WISDOM słysząc znakomity Fenrirs Sons i Facing the Kraken i to pokazuje, jak niewiele potrzeba, aby zaprezentować coś już znanego w nowy, świeży sposób. Jak bardzo dewastuje klasyczny Harpies of Devil i jak tutaj błyszczy gra Kovácsa i jego doświadczenia z WISDOM.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i marszowe tempa nie wyszły tak dobrze, jak w MAVERICK HUNTER, ale za to zbliżyli się do tego poziomu i dobrze, choć schematycznie, poprowadzili ośmiominutowy Monsters Among, w którym można też się doszukać zarysów GWYDION. I oczywiście WISDOM, które jest obecne wszędzie. Przyjemne tempo, klimat heroicznej morskiej przygody, ozdobiony dobrymi ozdobnikami gitarowymi i wyciszanie tym, co przyciągało w WISDOM. Wspaniały hołd dla nieistniejącej już grupy w środkowej partii. I chóralne zakończenie... Wspaniale.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound? Oczywiście Gábor Kovács. Zarzutów brak i jest to, do czego przez te wszystkie lata zdążył przyzwyczaić, z mocną, dudniącą sekcją rytmiczną i mocnymi gitarami bez silenia się na nowoczesność, ale jest selektywnie i mocno, nadając temu większej głębi.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszyscy zagrali bardzo dobrze i by mnie nie zdziwiło, gdyby pod tymi pseudonimami ukrywał się ktoś jeszcze z WISDOM. Momentami jest nieco schematycznie, ale to w końcu gatunek już hermetyczny, w którym zostało bardzo dużo powiedziane i trudno o coś nowego.</div>
<div style="text-align: justify;">WISDOM szkoda, ale przeniesienie tych doświadczeń na extreme melodic metal można spokojnie uznać za sukces, bo wyszedł LP bardzo dobry i godny polecenia. Sława GRYMHEART i chwała Gábor Kovács!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Godsnake]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4015</link>
			<pubDate>Thu, 08 Jun 2023 14:35:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4015</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Godsnake - Eye for an Eye (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/j3RecQdlenWfkJ6WMc6Jln1xmlW0iwNnFkGS4RrmRFU/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3MTQx/NTcwLTE2ODUxODEx/MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Sickening 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Apocalypse for Free 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Story of a Ghost 02:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Eye for an Eye 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Fear Nothing 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Need for Speed 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stone Dead Pony 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nails in My Bed 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Illuminated 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Tragedy of Being Late 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/thrash</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Torger Neuhaus - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Fuhrhop - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Pietrzinski (Pepe Pierez) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carsten Walter - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sidney Weiss - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy/thrash metalowy GODSNAKE z Hamburga w maju wydał swoją drugą płytę nakładem słynnej niemieckiej wytwórni Massacre Records. Taki to był przeciętny do tej pory zespół, który bazując na thrashowej estetyce wplatał w swoje kompozycje takie raczej średnio interesujące melodie. Jednym słowem, nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak było. Teraz jest inaczej. </div>
<div style="text-align: justify;">Nie chciałbym tu psuć zabawy słuchaczom i wszystko dokładnie opisywać, ale jest to album o wadze małej sensacji. Może nawet więcej niż małej. Melodyjny heavy/thrash to podgatunek metalu mało odkrywczy, bo i melodie zazwyczaj mało ciekawe, i ten thrash raczej spoza czołówki gatunkowej, a heavy ma się do porządnego classic heavy nijako. A tu, proszę, Niemcy z Hamburga podnoszą to wszystko do rangi autentycznej muzycznej metalowej sztuki! Co więcej, nie ma tu żadnego elementu, który by można skrytykować, uznać za nieudany czy niedopracowany i jeśli chodzi o same kompozycje, to może jedynie nieco przeładowany formalnie i aranżacyjnie Eye for an Eye wzbudza pewne wątpliwości, co nie oznacza zresztą, że nie jest to dobry utwór. I pewnie trochę brutalniejszy jak na ogólny klimat tego albumu Nails in My Bed. A reszta? No, pewnie każdy znajdzie tu nieco innych swoich faworytów, ale to nad wyraz wyrównana stawka hitów z pogranicza heavy metalu nad wyraz melodyjnego i formalnie poukładane oraz thrashu, przy czym czerpią z wzorów najlepszych i grają to z niebywałą swadą. Nie chcę zdradzać za wiele, ale chociażby riffy przewodnie z Apocalypse for Free, są po prostu fenomenalne i łączą styl SACRED REICH z tym, co można usłyszeć było w wykonaniu szwajcarskiego PURE INC.A właśnie... Głos Torgera Neuhausa. Kapitalnie zaśpiewał na tej płycie, po prostu zniszczenie! Coś z Pontillo, coś z Peavy Wagnera. Piękny głos, wyborna interpretacja wszystkich tych utworów i ich jakże często zabójczych refrenów. Ta swoboda budowania melodii w refrenach to coś na kształt tego, co całkiem przecież niedawno zaprezentował inny niemiecki znakomity zespół GRYEDON FIELDS, obracający się w tym samym kręgu gatunkowym. Te refreny z I Fear Nothing (i klimat łagodności w tle) z Need for Speed (mój cichy faworyt), czy też z Illuminated są zachwycające i porywające. Ale czy tylko te? No, przecież nie! Może dla kogoś numerem jeden będzie tu ten z The Tragedy of Being Late? Jaki niezrównany klimat i chwytliwość The Sickening! Jaka energia z przewagą thrashu w Story of a Ghost! Potęga gitar, wcale nie ciężkich to kolejny atut tej płyty. No, ale mix i mastering wykonał Mistrz Lasse Lammert w Lubece, a przecież chyba nie ma równie wielkiego Mistrza w tworzeniu mocarnego soundu gitar bez nadmiernego ciężaru niż on. Wspaniała realizacja tej płyt, wyborny sound ogólny! Zaryzykuję też stwierdzenie, że przyjście do zespołu doświadczonego Petera Pietrzinskiego z ANCIENT CURSE to był bardzo ważny dla kształtu muzycznego GODSNAKE moment i sukces tego albumu to także jego wielka zasługa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie uwagi, specjalne na koniec. ANNIHILATOR przez lata w paddenowskim okresie próbował nagrać album z taką chwytliwą muzyką z pogranicza thrashu i innych gatunków i nie nagrał nic równie wartego uwagi niż "Eye for an Eye" ekipy GODSNAKE. I co jeszcze ważniejsze. METALLICA też gra heavy/thrash, ale zapomnijcie o "72 Seasons", bo to GODSNAKE wam zagra w duszy!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Godsnake - Eye for an Eye (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/j3RecQdlenWfkJ6WMc6Jln1xmlW0iwNnFkGS4RrmRFU/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3MTQx/NTcwLTE2ODUxODEx/MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MDMtNDQyMy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Sickening 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Apocalypse for Free 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Story of a Ghost 02:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Eye for an Eye 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Fear Nothing 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Need for Speed 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stone Dead Pony 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nails in My Bed 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Illuminated 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Tragedy of Being Late 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/thrash</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Torger Neuhaus - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Fuhrhop - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Pietrzinski (Pepe Pierez) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carsten Walter - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sidney Weiss - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy/thrash metalowy GODSNAKE z Hamburga w maju wydał swoją drugą płytę nakładem słynnej niemieckiej wytwórni Massacre Records. Taki to był przeciętny do tej pory zespół, który bazując na thrashowej estetyce wplatał w swoje kompozycje takie raczej średnio interesujące melodie. Jednym słowem, nic ciekawego.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak było. Teraz jest inaczej. </div>
<div style="text-align: justify;">Nie chciałbym tu psuć zabawy słuchaczom i wszystko dokładnie opisywać, ale jest to album o wadze małej sensacji. Może nawet więcej niż małej. Melodyjny heavy/thrash to podgatunek metalu mało odkrywczy, bo i melodie zazwyczaj mało ciekawe, i ten thrash raczej spoza czołówki gatunkowej, a heavy ma się do porządnego classic heavy nijako. A tu, proszę, Niemcy z Hamburga podnoszą to wszystko do rangi autentycznej muzycznej metalowej sztuki! Co więcej, nie ma tu żadnego elementu, który by można skrytykować, uznać za nieudany czy niedopracowany i jeśli chodzi o same kompozycje, to może jedynie nieco przeładowany formalnie i aranżacyjnie Eye for an Eye wzbudza pewne wątpliwości, co nie oznacza zresztą, że nie jest to dobry utwór. I pewnie trochę brutalniejszy jak na ogólny klimat tego albumu Nails in My Bed. A reszta? No, pewnie każdy znajdzie tu nieco innych swoich faworytów, ale to nad wyraz wyrównana stawka hitów z pogranicza heavy metalu nad wyraz melodyjnego i formalnie poukładane oraz thrashu, przy czym czerpią z wzorów najlepszych i grają to z niebywałą swadą. Nie chcę zdradzać za wiele, ale chociażby riffy przewodnie z Apocalypse for Free, są po prostu fenomenalne i łączą styl SACRED REICH z tym, co można usłyszeć było w wykonaniu szwajcarskiego PURE INC.A właśnie... Głos Torgera Neuhausa. Kapitalnie zaśpiewał na tej płycie, po prostu zniszczenie! Coś z Pontillo, coś z Peavy Wagnera. Piękny głos, wyborna interpretacja wszystkich tych utworów i ich jakże często zabójczych refrenów. Ta swoboda budowania melodii w refrenach to coś na kształt tego, co całkiem przecież niedawno zaprezentował inny niemiecki znakomity zespół GRYEDON FIELDS, obracający się w tym samym kręgu gatunkowym. Te refreny z I Fear Nothing (i klimat łagodności w tle) z Need for Speed (mój cichy faworyt), czy też z Illuminated są zachwycające i porywające. Ale czy tylko te? No, przecież nie! Może dla kogoś numerem jeden będzie tu ten z The Tragedy of Being Late? Jaki niezrównany klimat i chwytliwość The Sickening! Jaka energia z przewagą thrashu w Story of a Ghost! Potęga gitar, wcale nie ciężkich to kolejny atut tej płyty. No, ale mix i mastering wykonał Mistrz Lasse Lammert w Lubece, a przecież chyba nie ma równie wielkiego Mistrza w tworzeniu mocarnego soundu gitar bez nadmiernego ciężaru niż on. Wspaniała realizacja tej płyt, wyborny sound ogólny! Zaryzykuję też stwierdzenie, że przyjście do zespołu doświadczonego Petera Pietrzinskiego z ANCIENT CURSE to był bardzo ważny dla kształtu muzycznego GODSNAKE moment i sukces tego albumu to także jego wielka zasługa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie uwagi, specjalne na koniec. ANNIHILATOR przez lata w paddenowskim okresie próbował nagrać album z taką chwytliwą muzyką z pogranicza thrashu i innych gatunków i nie nagrał nic równie wartego uwagi niż "Eye for an Eye" ekipy GODSNAKE. I co jeszcze ważniejsze. METALLICA też gra heavy/thrash, ale zapomnijcie o "72 Seasons", bo to GODSNAKE wam zagra w duszy!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Grief Collector]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3992</link>
			<pubDate>Wed, 03 May 2023 17:35:12 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3992</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Grief Collector - In Times of Woe (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/4/1134800.jpg?2715" border="0" alt="[Obrazek: 1134800.jpg?2715]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tombs of Tomorrow 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Slipping into Seclusion 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.Perpetual 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ebony Goodbyes 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lamentous 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Temples to Nowhere 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mass Deception 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">8.Asunder 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Forboding 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.For Whom Do We Mourn 06:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Julian Küster - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Matt  Johnson - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Brad Miller - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">No tak, zapewne GRIEF COLLECTOR bardziej zasłynął niedawno tym, że jego wokalistą był w latach 2018-2021 sam Robert Lowe (SOLITUDE AETURNUS, CANDLEMASS), niż taki sobie przeciętnym doom metalem, który ze stylem wskazanych ekip Lowe wiele wspólnego nie miał. Lowe odszedł jednak w 2021 i pozostało szukać kogoś nowego, a może nawet i nowej, własnej tożsamości muzycznej... Sprawy przybrały ostatecznie bardzo ciekawy obrót. Zespół 1 maja 2023 roku przypomina o sobie albumem "In Times of Woe" z nowym frontmanem, pochodzącym z Niemiec Julianem Küsterem, znanym głównie z dark/gothic metalowej formacji BLACK EDEN, z którą nagrał dwie płyty w latach 2019-2022.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I dwie rzeczy zwracają tu na siebie uwagę w szczególny sposób. Po pierwsze, ujawnia się realny talent Juliana do śpiewania doom metalu w czystej postaci, a po drugie, jeśli wcześniej dobrych odniesień do SOLITUDE AETURNUS nie było, to tym razem grupa wyraźnie w tym kierunku zmierza. Zmierza z bardzo dobrym rezultatem w Tombs of Tomorrow, no bo przecież każdy tu w tym wolnym, dramatycznym, epickim graniu rozpozna Starych Mistrzów i nawet Lowe nie jest do tego konieczny, jak się okazuje. Czy te podziały rytmiczne nie są oczywistym odzwierciedleniem lat 1991-1992? Ebony Goodbyes mistrzowsko łączy pewne gitarowe stylizacje CANDLEMASS i SOLITUDE AETURNUS, a ciężar gitary gniecie do ziemi w walcujących, bezwzględnych akordach epickich. Julian jest kapitalny i taki tembr miejscami ma jak Messiah, ale jakby w bardziej nowoczesnej wersji. I do roku 1992 wracamy w świetnie gitarowo rozegranym, miarowym i niepokojącym Temples to Nowhere. Jest także mix epic doom, stoner i classic heavy w Asunder, kompozycji pomostem pomiędzy stylem zasadniczym z albumu "En Delirium" i "In Times of Woe". Można tu usłyszeć znakomite solo gitarowe o wielkim dla klimatu utworu znaczeniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Posępne, zwaliste riffy z basem metalicznym jako drugą gitarą, to Perpetual i to jest taki nieco późniejszy SOLITUDE AETURNUS, i podobnie można do tego kręgu zaliczyć spokojnie zagrany, ale z momentami brutalniejszymi wokalnie The Forboding. Można także grać onirycznie, transowo i poetycko taki doom i robią to w pięknym, poruszającym Lamentous, z pewnym stonerowym dodatkiem w rozwinięciu. Jest jednak i coś z estetyki płyty poprzedniej, jest takie stoner/ doom podejście w Slipping into Seclusion oraz Mass Deception i od tego stoner się tu nie ucieknie. Fantastycznie śpiewa Julian w konwencji stoner z takim łagodnym ukłonem w stronę psychodelii i to słychać w Slipping into Seclusion.</div>
<div style="text-align: justify;">I cisną, i gniotą, i walcują nieubłaganie na koniec w For Whom Do We Mourn, i zaskakują tym razem odniesieniami do klasycznej doom metalowej szkoły skupionej wokół wytwórni Hellhound.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmi to wszystko bardzo dobrze w ultra tradycyjnym stylu realizacji gitar i perkusji, głośnej i metalicznej w blachach jak należy. </div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to w pełni typowy album z epic doom metalem, ale zawiera bardzo dużo tego, czego brakuje w doom metalu po zejściu ze sceny SOLITUDE AETURNUS. No i jest ten niesamowity momentami Julian Küster! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 3.05.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla GRIEF COLLECTOR za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Grief Collector - In Times of Woe (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/4/1134800.jpg?2715" border="0" alt="[Obrazek: 1134800.jpg?2715]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tombs of Tomorrow 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Slipping into Seclusion 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.Perpetual 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ebony Goodbyes 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lamentous 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Temples to Nowhere 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mass Deception 05:48</div>
<div style="text-align: justify;">8.Asunder 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Forboding 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">10.For Whom Do We Mourn 06:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Julian Küster - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Matt  Johnson - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Brad Miller - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">No tak, zapewne GRIEF COLLECTOR bardziej zasłynął niedawno tym, że jego wokalistą był w latach 2018-2021 sam Robert Lowe (SOLITUDE AETURNUS, CANDLEMASS), niż taki sobie przeciętnym doom metalem, który ze stylem wskazanych ekip Lowe wiele wspólnego nie miał. Lowe odszedł jednak w 2021 i pozostało szukać kogoś nowego, a może nawet i nowej, własnej tożsamości muzycznej... Sprawy przybrały ostatecznie bardzo ciekawy obrót. Zespół 1 maja 2023 roku przypomina o sobie albumem "In Times of Woe" z nowym frontmanem, pochodzącym z Niemiec Julianem Küsterem, znanym głównie z dark/gothic metalowej formacji BLACK EDEN, z którą nagrał dwie płyty w latach 2019-2022.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I dwie rzeczy zwracają tu na siebie uwagę w szczególny sposób. Po pierwsze, ujawnia się realny talent Juliana do śpiewania doom metalu w czystej postaci, a po drugie, jeśli wcześniej dobrych odniesień do SOLITUDE AETURNUS nie było, to tym razem grupa wyraźnie w tym kierunku zmierza. Zmierza z bardzo dobrym rezultatem w Tombs of Tomorrow, no bo przecież każdy tu w tym wolnym, dramatycznym, epickim graniu rozpozna Starych Mistrzów i nawet Lowe nie jest do tego konieczny, jak się okazuje. Czy te podziały rytmiczne nie są oczywistym odzwierciedleniem lat 1991-1992? Ebony Goodbyes mistrzowsko łączy pewne gitarowe stylizacje CANDLEMASS i SOLITUDE AETURNUS, a ciężar gitary gniecie do ziemi w walcujących, bezwzględnych akordach epickich. Julian jest kapitalny i taki tembr miejscami ma jak Messiah, ale jakby w bardziej nowoczesnej wersji. I do roku 1992 wracamy w świetnie gitarowo rozegranym, miarowym i niepokojącym Temples to Nowhere. Jest także mix epic doom, stoner i classic heavy w Asunder, kompozycji pomostem pomiędzy stylem zasadniczym z albumu "En Delirium" i "In Times of Woe". Można tu usłyszeć znakomite solo gitarowe o wielkim dla klimatu utworu znaczeniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Posępne, zwaliste riffy z basem metalicznym jako drugą gitarą, to Perpetual i to jest taki nieco późniejszy SOLITUDE AETURNUS, i podobnie można do tego kręgu zaliczyć spokojnie zagrany, ale z momentami brutalniejszymi wokalnie The Forboding. Można także grać onirycznie, transowo i poetycko taki doom i robią to w pięknym, poruszającym Lamentous, z pewnym stonerowym dodatkiem w rozwinięciu. Jest jednak i coś z estetyki płyty poprzedniej, jest takie stoner/ doom podejście w Slipping into Seclusion oraz Mass Deception i od tego stoner się tu nie ucieknie. Fantastycznie śpiewa Julian w konwencji stoner z takim łagodnym ukłonem w stronę psychodelii i to słychać w Slipping into Seclusion.</div>
<div style="text-align: justify;">I cisną, i gniotą, i walcują nieubłaganie na koniec w For Whom Do We Mourn, i zaskakują tym razem odniesieniami do klasycznej doom metalowej szkoły skupionej wokół wytwórni Hellhound.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmi to wszystko bardzo dobrze w ultra tradycyjnym stylu realizacji gitar i perkusji, głośnej i metalicznej w blachach jak należy. </div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to w pełni typowy album z epic doom metalem, ale zawiera bardzo dużo tego, czego brakuje w doom metalu po zejściu ze sceny SOLITUDE AETURNUS. No i jest ten niesamowity momentami Julian Küster! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 3.05.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla GRIEF COLLECTOR za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Great Voyager]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3963</link>
			<pubDate>Tue, 14 Mar 2023 18:49:19 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3963</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Great Voyager - Great Voyager (2023</span><span style="font-weight: bold;">)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a4082316457_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4082316457_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.7th Seal 4:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Belphegor 5:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blind the Night 5:55</div>
<div style="text-align: justify;">4.Earth Was Made In Hell 4:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Chosen One 4:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Voyager 6:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Oppression 5:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jim Zsasz (Dimitris Zazirei) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">George Raftopoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antonis Mantzoros - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Patsis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pod nazwą VOYAGER ten grecki zespół istniał już od roku 2012 jako projekt Antonisa Mantzorosa, ale długie lata nic nie nagrał i ten album to ich debiut, przy czym grupa zmieniła nazwę na GREAT VOYAGER, by odróżnić się od innych zespołów w świecie, noszących tę nazwę. Płyta została wydana przez znaną wytwórnię Sleaszy Rider w marcu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klasyczny, tradycyjny heavy metal to specjalność zespołów greckich i taką muzykę prezentuje także GREAT VOYAGER. Dumny, poprowadzony w spokojnym, średnim tempie 7th Seal, z uroczystą melodią i bardzo dobrym, ekspresyjnym i dramatycznym wokalem rozpoczyna ten LP. Belphegor jest szybszy i w stylistyce sporo tu odniesień do klasycznego heavy brytyjskiego XX wieku, a solo stylizowane jest zdecydowanie na estetykę wczesnego IRON MAIDEN. Blind the Night... Piękny klimat, refleksyjny, zadumany, w delikatnie zagranej części pierwszej, potem wzmacniają brzmienie i jest epicko i heroicznie w greckim stylu. Wyborne, jak i poprzednie kompozycje. A w Earth Was Made In Hell sporo bezpośrednich nawiązań do riffowych rozwiązań NWOBHM, jednak ogólnie to także rycerski metal z Hellady, gdzie melodie zwrotek są równie udane jak refrenu. The Chosen One także rozpoczyna się delikatnie, choć nie tak interesująco jak utwór poprzedni, potem jednak surowe riffy klasyczne biorą górę i górę bierze wokal, pięknie dramatyczny i naprawdę Jim Zsasz to wokalista, który wiele potrafi! Więcej epiki w triumfalnym Voyager - sztandarowym numerze zespołu i czy może być coś bardziej metalowo helleńskiego? Oczywiście, że nie. Narracja, kruszące riffy, majestat i monumentalizm. </div>
<div style="text-align: justify;">A na koniec ponownie nieco nawiązań aranżacyjnych do starego IRON MAIDEN w Oppression, który nagle z dosyć surowych zwrotek przechodzi do wspaniałego, wzniosłego i nad wyraz melodyjnego refrenu. Kilka zmian tempa i superszybkie solo przechodzi w niemal ambientowy fragment, a potem znowu epicko, epicko!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitarzysta gra w większości proste sola, sekcja rytmiczna gra nieskomplikowane rzeczy, choć wydaje się, że potencjał techniczny lidera basisty i perkusisty jest większy, niż by wynikało z tego co tutaj prezentują. Te fragmenty instrumentalne są w pewnym sensie czasem ascetyczne, zawierają dużo repetycji, jednak gdy są oparte na udanych motywach, to słucha się tego z przyjemnością i bez zniecierpliwienia. Brzmienie jest bardzo dobre, przy czym absolutnie tradycyjne, z syczącą blachami perkusją i wyraźnie zaznaczonym basem. Żadnych technicznych fajerwerków inżynierów dźwięku i autentyzm NWOTHM jest tu na miejscu pierwszym. <br />
Bardzo tradycyjny to heavy metal, prawie tak pradawny jak muzyka CRUSH. Świetna płyta z Hellady, oparta na prostej i szczerej muzycznej filozofii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.03.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla wytwórni Sleaszy Rider za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Great Voyager - Great Voyager (2023</span><span style="font-weight: bold;">)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a4082316457_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4082316457_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.7th Seal 4:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Belphegor 5:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blind the Night 5:55</div>
<div style="text-align: justify;">4.Earth Was Made In Hell 4:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Chosen One 4:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Voyager 6:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Oppression 5:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jim Zsasz (Dimitris Zazirei) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">George Raftopoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antonis Mantzoros - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Patsis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pod nazwą VOYAGER ten grecki zespół istniał już od roku 2012 jako projekt Antonisa Mantzorosa, ale długie lata nic nie nagrał i ten album to ich debiut, przy czym grupa zmieniła nazwę na GREAT VOYAGER, by odróżnić się od innych zespołów w świecie, noszących tę nazwę. Płyta została wydana przez znaną wytwórnię Sleaszy Rider w marcu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klasyczny, tradycyjny heavy metal to specjalność zespołów greckich i taką muzykę prezentuje także GREAT VOYAGER. Dumny, poprowadzony w spokojnym, średnim tempie 7th Seal, z uroczystą melodią i bardzo dobrym, ekspresyjnym i dramatycznym wokalem rozpoczyna ten LP. Belphegor jest szybszy i w stylistyce sporo tu odniesień do klasycznego heavy brytyjskiego XX wieku, a solo stylizowane jest zdecydowanie na estetykę wczesnego IRON MAIDEN. Blind the Night... Piękny klimat, refleksyjny, zadumany, w delikatnie zagranej części pierwszej, potem wzmacniają brzmienie i jest epicko i heroicznie w greckim stylu. Wyborne, jak i poprzednie kompozycje. A w Earth Was Made In Hell sporo bezpośrednich nawiązań do riffowych rozwiązań NWOBHM, jednak ogólnie to także rycerski metal z Hellady, gdzie melodie zwrotek są równie udane jak refrenu. The Chosen One także rozpoczyna się delikatnie, choć nie tak interesująco jak utwór poprzedni, potem jednak surowe riffy klasyczne biorą górę i górę bierze wokal, pięknie dramatyczny i naprawdę Jim Zsasz to wokalista, który wiele potrafi! Więcej epiki w triumfalnym Voyager - sztandarowym numerze zespołu i czy może być coś bardziej metalowo helleńskiego? Oczywiście, że nie. Narracja, kruszące riffy, majestat i monumentalizm. </div>
<div style="text-align: justify;">A na koniec ponownie nieco nawiązań aranżacyjnych do starego IRON MAIDEN w Oppression, który nagle z dosyć surowych zwrotek przechodzi do wspaniałego, wzniosłego i nad wyraz melodyjnego refrenu. Kilka zmian tempa i superszybkie solo przechodzi w niemal ambientowy fragment, a potem znowu epicko, epicko!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitarzysta gra w większości proste sola, sekcja rytmiczna gra nieskomplikowane rzeczy, choć wydaje się, że potencjał techniczny lidera basisty i perkusisty jest większy, niż by wynikało z tego co tutaj prezentują. Te fragmenty instrumentalne są w pewnym sensie czasem ascetyczne, zawierają dużo repetycji, jednak gdy są oparte na udanych motywach, to słucha się tego z przyjemnością i bez zniecierpliwienia. Brzmienie jest bardzo dobre, przy czym absolutnie tradycyjne, z syczącą blachami perkusją i wyraźnie zaznaczonym basem. Żadnych technicznych fajerwerków inżynierów dźwięku i autentyzm NWOTHM jest tu na miejscu pierwszym. <br />
Bardzo tradycyjny to heavy metal, prawie tak pradawny jak muzyka CRUSH. Świetna płyta z Hellady, oparta na prostej i szczerej muzycznej filozofii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.03.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla wytwórni Sleaszy Rider za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gladenfold]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3755</link>
			<pubDate>Thu, 21 Apr 2022 18:04:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3755</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gladenfold - From Dusk to Eternity (2014</span>)<br />
<br />
<img src="https://www.gladenfold.net/wp-content/uploads/2019/02/Gladenfold_From_dusk_to_eternity.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Gladenfold_From_dusk_to_eternity.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Dusk... 02:55      <br />
2. Fate Escape 04:09      <br />
3. Game of Shadows 05:33      <br />
4. The Last Crossing 03:28      <br />
5. Where Fires Burn Frozen 05:03      <br />
6. Starforge 03:36 <br />
7. Six Soldiers Stand 04:43<br />
8. Final Embrace 04:39      <br />
9. Bloodfeather 05:32      <br />
10. Dementia 05:01      <br />
11. ...To Eternity 01:22     <br />
<br />
Rok wydania: 2014<br />
Gatunek: Melodic Death/Power Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Esko Itälä - śpiew, gitara<br />
Jaakko Riihimäki - gitara<br />
Timo Uuttu - bas<br />
Lauri Itälä - perkusja<br />
Paavali Pouttu - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GLADENFOLD to wiekowy zespół, bo założony w 2003 roku, kiedy KAMLAH i CHILDREN OF BODOM cieszyły się popularnością, chociaż gatunek mógł wydawać się wyeksploatowany, patrząc na to, co te dwie grupy w tamtym czasie nagrały.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa nagrywała dema, materiały promocyjne, ale bez większych skutków i dopiero po latach udało się podpisać kontrakt z włoską wytwórnią Buil2Kill Records, która wydała debiut 5 maja 2014 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie jest to muzyka odkrywcza czy powalająca świeżością, ale nie można odmówić tego, że jest fińska. To słychać od razu w Fate Escape, ubogaconym orkiestracjami i obracającym się w rejonach CELESTY, jednak bez rozmachu i epiki tej grupy. W częściach melodic death jest to CHILDREN OF BODOM oraz KALMAH, szczególnie KALMAH słychać w Game of Shadows, nakładających się growlach z harshem i klawiszami.</div>
<div style="text-align: justify;">The Last Crossing to próba zbliżenia się do brutalności KALMAH z czasów The Black Waltz z bardzo mocno zaznaczonymi klawiszami, ale moim zdaniem taką muzykę lepiej gra MY MATERIAL SEASON. W opcji standardowego fińskiego power z elementami symfonicznymi Where Fires Burn Frozen jest niezłe, ale we mnie wzbudza to tęsknotę za KIUAS, który z tych ogranych motywów próbowałby stworzyć coś nowego i świeżego. Coś, z czego scena fińska słynęła lata temu...</div>
<div style="text-align: justify;">To jest muzyka gatunkowo bezpieczna, która nie podejmuje w żadnym miejscu ryzyka. Jest to proste, przyswajalne jak wiele zespołów szwedzkich z DRAGONLAND i może nawet SONATA ARCTICA (Starforge) na czele, a próbą urozmaicenia muzyki są jedynie riffy inspirowane KAMLAH i CHILDREN OF BODOM, nie zawsze wplecione dobrze. Jakaś płynność w przejściach jest, ale Six Soldiers Stand to tylko próba gry w stylu WHISPERED, ale ta grupa wyróżniała się chociaż japońskimi akcentami, a tutaj jest tylko solidny power.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli miałbym wybierać faworytów, to chyba będzie Final Embrace na fundamencie STRATOVARIS/SONATA ARCTICA wspartym KALMAH, z dobrze zaznaczonym refrenem i niezłymi chórami, epicki Bloodfeather, który jednak nie ma porównania z drugim albumem KALMAH oraz sonatowy Dementia z bardzo słonecznym i słodkim refrenem, bez zabaw w melodic death metal.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej jest to zwyczajnie poprawne i nikt się tutaj nie wyróżnia. Sekcja rytmiczna zagrała to, co miała zagrać, tak jak gitary. Zabrakło tutaj natchnienia i energii. Definicja poprawności. Może wypada pochwalić Itälä, bo niezły z niego wokalista, szczególnie w opcji harsh/growl. Kiedy trzyma się środkowych rejestrów jest dobrze, ale wyższe wychodzą bardzo sztucznie. Paavali Pouttu słychać tutaj cały czas i jest bardzo mocno akcentowany, ale to nie jest poziom MY MATERIAL SEASON czy debiutu WHISPERED.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tommi Hartikainen i Artturi Laukkanen stworzyli sound typowo fiński i niewiele mam tutaj do zarzucenia. Pewne naleciałości Finnvox są, szczególnie w ustawieniu instrumentów. Gitara mogłaby być mocniejsza, ale to jest już kompromis gatunkowy, jaki zespół postanowił grać.</div>
<div style="text-align: justify;">Album równy, bez momentów kompromitujących, ale bez własnej osobowości, przewidywalny i jeszcze nie do końca przemyślany co do tego, jak zespół chce grać, trzymając się bezpiecznych rejonów, nawet technicznie.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, który jednak pokazuje kryzys sceny fińskiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gladenfold - From Dusk to Eternity (2014</span>)<br />
<br />
<img src="https://www.gladenfold.net/wp-content/uploads/2019/02/Gladenfold_From_dusk_to_eternity.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Gladenfold_From_dusk_to_eternity.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. From Dusk... 02:55      <br />
2. Fate Escape 04:09      <br />
3. Game of Shadows 05:33      <br />
4. The Last Crossing 03:28      <br />
5. Where Fires Burn Frozen 05:03      <br />
6. Starforge 03:36 <br />
7. Six Soldiers Stand 04:43<br />
8. Final Embrace 04:39      <br />
9. Bloodfeather 05:32      <br />
10. Dementia 05:01      <br />
11. ...To Eternity 01:22     <br />
<br />
Rok wydania: 2014<br />
Gatunek: Melodic Death/Power Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Esko Itälä - śpiew, gitara<br />
Jaakko Riihimäki - gitara<br />
Timo Uuttu - bas<br />
Lauri Itälä - perkusja<br />
Paavali Pouttu - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GLADENFOLD to wiekowy zespół, bo założony w 2003 roku, kiedy KAMLAH i CHILDREN OF BODOM cieszyły się popularnością, chociaż gatunek mógł wydawać się wyeksploatowany, patrząc na to, co te dwie grupy w tamtym czasie nagrały.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa nagrywała dema, materiały promocyjne, ale bez większych skutków i dopiero po latach udało się podpisać kontrakt z włoską wytwórnią Buil2Kill Records, która wydała debiut 5 maja 2014 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie jest to muzyka odkrywcza czy powalająca świeżością, ale nie można odmówić tego, że jest fińska. To słychać od razu w Fate Escape, ubogaconym orkiestracjami i obracającym się w rejonach CELESTY, jednak bez rozmachu i epiki tej grupy. W częściach melodic death jest to CHILDREN OF BODOM oraz KALMAH, szczególnie KALMAH słychać w Game of Shadows, nakładających się growlach z harshem i klawiszami.</div>
<div style="text-align: justify;">The Last Crossing to próba zbliżenia się do brutalności KALMAH z czasów The Black Waltz z bardzo mocno zaznaczonymi klawiszami, ale moim zdaniem taką muzykę lepiej gra MY MATERIAL SEASON. W opcji standardowego fińskiego power z elementami symfonicznymi Where Fires Burn Frozen jest niezłe, ale we mnie wzbudza to tęsknotę za KIUAS, który z tych ogranych motywów próbowałby stworzyć coś nowego i świeżego. Coś, z czego scena fińska słynęła lata temu...</div>
<div style="text-align: justify;">To jest muzyka gatunkowo bezpieczna, która nie podejmuje w żadnym miejscu ryzyka. Jest to proste, przyswajalne jak wiele zespołów szwedzkich z DRAGONLAND i może nawet SONATA ARCTICA (Starforge) na czele, a próbą urozmaicenia muzyki są jedynie riffy inspirowane KAMLAH i CHILDREN OF BODOM, nie zawsze wplecione dobrze. Jakaś płynność w przejściach jest, ale Six Soldiers Stand to tylko próba gry w stylu WHISPERED, ale ta grupa wyróżniała się chociaż japońskimi akcentami, a tutaj jest tylko solidny power.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli miałbym wybierać faworytów, to chyba będzie Final Embrace na fundamencie STRATOVARIS/SONATA ARCTICA wspartym KALMAH, z dobrze zaznaczonym refrenem i niezłymi chórami, epicki Bloodfeather, który jednak nie ma porównania z drugim albumem KALMAH oraz sonatowy Dementia z bardzo słonecznym i słodkim refrenem, bez zabaw w melodic death metal.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej jest to zwyczajnie poprawne i nikt się tutaj nie wyróżnia. Sekcja rytmiczna zagrała to, co miała zagrać, tak jak gitary. Zabrakło tutaj natchnienia i energii. Definicja poprawności. Może wypada pochwalić Itälä, bo niezły z niego wokalista, szczególnie w opcji harsh/growl. Kiedy trzyma się środkowych rejestrów jest dobrze, ale wyższe wychodzą bardzo sztucznie. Paavali Pouttu słychać tutaj cały czas i jest bardzo mocno akcentowany, ale to nie jest poziom MY MATERIAL SEASON czy debiutu WHISPERED.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tommi Hartikainen i Artturi Laukkanen stworzyli sound typowo fiński i niewiele mam tutaj do zarzucenia. Pewne naleciałości Finnvox są, szczególnie w ustawieniu instrumentów. Gitara mogłaby być mocniejsza, ale to jest już kompromis gatunkowy, jaki zespół postanowił grać.</div>
<div style="text-align: justify;">Album równy, bez momentów kompromitujących, ale bez własnej osobowości, przewidywalny i jeszcze nie do końca przemyślany co do tego, jak zespół chce grać, trzymając się bezpiecznych rejonów, nawet technicznie.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, który jednak pokazuje kryzys sceny fińskiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gunfire]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3729</link>
			<pubDate>Wed, 23 Mar 2022 18:38:12 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3729</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Gunfire - Thunder of War (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/vdswKjDhx0bcYk7T0Ej-yPzdScrYJjrdNBTcBGzLlN4/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:592/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTQyOTUx/NjctMTQ5MjEwNTMz/MS01NjA1LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MS01NjA1LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The King's Amulet 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.A Vision in Starlight 01:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.Deceiver 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gunfire 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thunder of War 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Fight for the Truth 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.I Shall Return 06:11</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sailing Through the Gates of the World 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.Livin' in Sin 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Heavens of Mars 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">11.Twilight for the Gods 07:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Roberto "Drake" Borrelli - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio "Lord Black Cat" Allegretto - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Calò - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Maurizio "Maury Lyon" Leone - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Bianchella - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GUNFIRE. Klasyk z Włoch. W latach 1981- 1986 tworzył podwaliny pod heavy metal w tym kraju i wsławił się mini LP "Gunfire" z 1984. Może to nie był jeszcze ten czas, na pewno nie był...</div>
<div style="text-align: justify;">Drogi muzyków rozeszły się, ale w 2001 grupa została reaktywowana w składzie niemal oryginalnym i nagrała na nowo utwory z "Gunfire" i znacznie więcej, po czym pełnometrażowy album wydała niemiecka wytwórnia Battle Cry Records w listopadzie 2004.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa nie poszła na łatwiznę przypominając tylko swoje killery i dając poza tym wypełniacze jako obudowę. Fenomenalny, dumny heroiczny i ultra rycerski The King's Amulet jest tego niezaprzeczalnym przykładem. Coś nieprawdopodobnego! Ponadto dwie gitary to nie jedna. Fabio "Lord Black Cat" Allegretto, weteran zespołu ma tu wyborne wsparcie ze strony Luca Calò i moc emanuje tu cały czas, a pojedynki gitarowe i solówki porywają raz po raz. Deceiver mógłby w równym stopniu zaprezentować JUDAS PRIEST (refren!) jak i zespoły z USA i ta uniwersalna, dumna epicka stylistyka jest tu na miejscu pierwszym. Jak tu grają gitarzyści! Moc! Bas i  głos, głos i bas - tak się rozpoczyna The Fight For The Truth dostojny, wolny i jednak robiący nadzieję na epickiego monumentalnego potwora, tyle że akcentu na to, poza częściowo refrenem, to jednak tu nie ma. Jest jednak jakże piękne poetyckie solo, szkoda tylko, że takie krótkie. Czego zabrakło w The Fight For The Truth jest w przecudownej urody, pełnym zadumy i gitary akustycznej oraz potężnych akordów majestatycznych I Shall Return. <br />
Twardszy, bardziej surowy Sailing Through The Gates Of The World zrobiony został w manierze amerykańskiej i to udana kompozycja, choć melodia nie tak epicka jak w innych utworach. No, ale solo po raz kolejny polatuje dumnie ku niebu! Livin' in Sin jest swoistym pokłosiem stylu LIZZY BORDEN i tak sobie się to prezentuje, ale hammondów gościnnie tu występującego inżyniera dźwięku Alessandro Castriota jest po po prostu za mało. I classic heavy metal bojowy grają z wielką wprawą w Heavens of Mars z ostrymi gitarami, jednak to blednie przy fantastycznym Twilight for the Gods, gdzie trzymają w napięciu przez prawie osiem minut rozległymi refrenami, riffami łączącymi IRON MAIDEN i TWISTER TOWER DIRE i pełną eleganckiej fantazji solową grą obu gitarzystów. Taka sama perła jak opener The King's Amulet, choć jest to opowieść znacznie bogatsza pod względem aranżacyjnym.<br />
Nagrane na nowo kompozycje z 1984 zyskały nowy blask i wymiar. Pozostał jednak ten swoisty duch lat 80tych i świetnie się słucha zagranego w umiarkowanym tempie, dosyć surowego poza dramatycznym refrenem Gunfire. Potoczysty, rytmiczny, w niemal spokojnym Livin' in Sin rokendrolowym tempie Thunder Of War w nowej wersji kruszy i dewastuje. To wszystko nie miałoby takiej wielkiej siły oddziaływania, gdyby nie wyborna forma wokalna "Drake", który tu dużo operuje w wyższych rejestrach, ale bez natarczywych pisków. Heroiczny, klasyczny wokal. Doskonała jest także gromka perkusja Marco Bianchella, który tu jest znacznie bardziej dynamiczny niż w THE DOGMA kilka lat później. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Luca Calò i Alessandro Castriota to może nazwiska mało znane nawet wśród osób zorientowanych who is who w masteringu, ale stworzyli sound wspaniały, selektywny, z potężnymi gitarami, syczącymi blachami, metalicznym basem i wysuniętym świetnie wokalem. Jaki postęp w stosunku do tego było na "Gunfire". Klasa światowa, jeden z najlepiej zrealizowanych albumów z klasycznym heavy metalem nie tylko w roku 2004. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Zespół potem przez długie lata nie nagrywał. W roku 2008 odszedł Maurizio Leone, w 2012 Fabio Allegretto, który zmarł w roku 2018 na raka. Borrelli pozyskał do współpracy nowych muzyków. W roku 2014 zespół przypomniał o sobie albumem "Age of Supremacy" z heavy/power metalem progresywnym i od tego czasu koncentruje się na działalności koncertowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Gunfire - Thunder of War (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/vdswKjDhx0bcYk7T0Ej-yPzdScrYJjrdNBTcBGzLlN4/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:592/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTQyOTUx/NjctMTQ5MjEwNTMz/MS01NjA1LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MS01NjA1LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The King's Amulet 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.A Vision in Starlight 01:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.Deceiver 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gunfire 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thunder of War 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Fight for the Truth 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.I Shall Return 06:11</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sailing Through the Gates of the World 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.Livin' in Sin 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Heavens of Mars 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">11.Twilight for the Gods 07:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu: </div>
<div style="text-align: justify;">Roberto "Drake" Borrelli - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio "Lord Black Cat" Allegretto - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Calò - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Maurizio "Maury Lyon" Leone - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Bianchella - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">GUNFIRE. Klasyk z Włoch. W latach 1981- 1986 tworzył podwaliny pod heavy metal w tym kraju i wsławił się mini LP "Gunfire" z 1984. Może to nie był jeszcze ten czas, na pewno nie był...</div>
<div style="text-align: justify;">Drogi muzyków rozeszły się, ale w 2001 grupa została reaktywowana w składzie niemal oryginalnym i nagrała na nowo utwory z "Gunfire" i znacznie więcej, po czym pełnometrażowy album wydała niemiecka wytwórnia Battle Cry Records w listopadzie 2004.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa nie poszła na łatwiznę przypominając tylko swoje killery i dając poza tym wypełniacze jako obudowę. Fenomenalny, dumny heroiczny i ultra rycerski The King's Amulet jest tego niezaprzeczalnym przykładem. Coś nieprawdopodobnego! Ponadto dwie gitary to nie jedna. Fabio "Lord Black Cat" Allegretto, weteran zespołu ma tu wyborne wsparcie ze strony Luca Calò i moc emanuje tu cały czas, a pojedynki gitarowe i solówki porywają raz po raz. Deceiver mógłby w równym stopniu zaprezentować JUDAS PRIEST (refren!) jak i zespoły z USA i ta uniwersalna, dumna epicka stylistyka jest tu na miejscu pierwszym. Jak tu grają gitarzyści! Moc! Bas i  głos, głos i bas - tak się rozpoczyna The Fight For The Truth dostojny, wolny i jednak robiący nadzieję na epickiego monumentalnego potwora, tyle że akcentu na to, poza częściowo refrenem, to jednak tu nie ma. Jest jednak jakże piękne poetyckie solo, szkoda tylko, że takie krótkie. Czego zabrakło w The Fight For The Truth jest w przecudownej urody, pełnym zadumy i gitary akustycznej oraz potężnych akordów majestatycznych I Shall Return. <br />
Twardszy, bardziej surowy Sailing Through The Gates Of The World zrobiony został w manierze amerykańskiej i to udana kompozycja, choć melodia nie tak epicka jak w innych utworach. No, ale solo po raz kolejny polatuje dumnie ku niebu! Livin' in Sin jest swoistym pokłosiem stylu LIZZY BORDEN i tak sobie się to prezentuje, ale hammondów gościnnie tu występującego inżyniera dźwięku Alessandro Castriota jest po po prostu za mało. I classic heavy metal bojowy grają z wielką wprawą w Heavens of Mars z ostrymi gitarami, jednak to blednie przy fantastycznym Twilight for the Gods, gdzie trzymają w napięciu przez prawie osiem minut rozległymi refrenami, riffami łączącymi IRON MAIDEN i TWISTER TOWER DIRE i pełną eleganckiej fantazji solową grą obu gitarzystów. Taka sama perła jak opener The King's Amulet, choć jest to opowieść znacznie bogatsza pod względem aranżacyjnym.<br />
Nagrane na nowo kompozycje z 1984 zyskały nowy blask i wymiar. Pozostał jednak ten swoisty duch lat 80tych i świetnie się słucha zagranego w umiarkowanym tempie, dosyć surowego poza dramatycznym refrenem Gunfire. Potoczysty, rytmiczny, w niemal spokojnym Livin' in Sin rokendrolowym tempie Thunder Of War w nowej wersji kruszy i dewastuje. To wszystko nie miałoby takiej wielkiej siły oddziaływania, gdyby nie wyborna forma wokalna "Drake", który tu dużo operuje w wyższych rejestrach, ale bez natarczywych pisków. Heroiczny, klasyczny wokal. Doskonała jest także gromka perkusja Marco Bianchella, który tu jest znacznie bardziej dynamiczny niż w THE DOGMA kilka lat później. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Luca Calò i Alessandro Castriota to może nazwiska mało znane nawet wśród osób zorientowanych who is who w masteringu, ale stworzyli sound wspaniały, selektywny, z potężnymi gitarami, syczącymi blachami, metalicznym basem i wysuniętym świetnie wokalem. Jaki postęp w stosunku do tego było na "Gunfire". Klasa światowa, jeden z najlepiej zrealizowanych albumów z klasycznym heavy metalem nie tylko w roku 2004. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Zespół potem przez długie lata nie nagrywał. W roku 2008 odszedł Maurizio Leone, w 2012 Fabio Allegretto, który zmarł w roku 2018 na raka. Borrelli pozyskał do współpracy nowych muzyków. W roku 2014 zespół przypomniał o sobie albumem "Age of Supremacy" z heavy/power metalem progresywnym i od tego czasu koncentruje się na działalności koncertowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gauntlet Rule]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3711</link>
			<pubDate>Thu, 03 Mar 2022 23:03:18 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3711</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gauntlet Rule - The Plague Court (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0283925770_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0283925770_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Caneham House 04:16      <br />
2. Run the Gauntlet 04:14      <br />
3. The Well of Shadows 04:30      <br />
4. Runes of the Autumn Witch 05:51      <br />
5. Dying for My Dreams 04:10      <br />
6. Valley of Thorns 04:02      <br />
7. Plague Court 03:58      <br />
8. By the Gods Who Are Not 03:59      <br />
9. A Choir of Angels 05:06      <br />
10. Death Will Be Ours (And Ours Alone) 08:26     <br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Teddy Möller - śpiew<br />
Rogga Johansson - gitara<br />
Peter Svensson - bas<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Blaze Bayley - śpiew<br />
Lorraine Gill - śpiew<br />
Kjetil Lynghaug - gitara<br />
Lars Demoké - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Rogga Johansson to tytan death metalowej sceny szwedzkiej, muzyk bardzo aktywny, co widać po bardzo długiej liście albumów i zespołów, w jakich zagrał i które stworzył.</div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem Rogga postanowił zaskoczyć i stworzyć projekt lżejszy, heavy i power metalowy, zapraszając swoich stałych współpracowników, jak Kjetil Lynghaug z PAGANIZER, perkusistę Larsa Demoké z niedawno stworzonego CATACOMB, Petera Svenssona z ASSASSIN'S BLADE.</div>
<div style="text-align: justify;">Rolę wokalisty w drodze wyjątku przejął Teddy Möller, basista WUTHERING HEIGHTS oraz wokalista LOCH VOSTOK.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to największy projekt all-star w dziejach, ale jednak gwiazdy i wydaniem debiutanckiego albumu zajęło się From the Vaults, które wyznaczyło premierę na 18 marca 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To są muzycy z wieloletnim stażem i doświadczeniem, jednak to wszystko niestety nie przekłada się na jakość kompozycji i poza stroną techniczną jest to festiwal porażek i odgrzewanych kotletów, kompletnie przepalonych i zwęglonych. Coś, o czym szczerze mówiąc wolałbym nie pisać, ostatecznie jednak po prostu tak trzeba. Dla potomnych.</div>
<div style="text-align: justify;">Johansson nagrywa różne rzeczy, niektóre pełne absolutnie dewastujących melodii jak debiut REVOLTING czy jego projekt z niezniszczalnym Speckmannem, ale heavy/power metal okrutnie uwypukla powszedniość i przewidywalność motywów, kompletną archaiczność kompozycji i ich fundamentów.</div>
<div style="text-align: justify;">The Caneham House to średnio interesujący niemiecki heavy metal przełomu lat 80-90-tych, jest teutoński GRAVE DIGGER w Valley of Thorns, ale zagrany jakby bez przekonania i zupełnie wyprany z energii. Jest i leniwie podany US Power Run the Gauntlet oraz The Well of Shadows, które naprawdę marnie próbuje naśladować SATAN'S HOST. Zabrakło pazura i potężnego uderzenia.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest absolutny stereotyp heavy/power, jaki można zobaczyć w serialach czy filmach, to jest zobrazowanie tego, jak wyobrażają sobie heavy metal osoby, które raczej tego gatunku muzycznego unikają i coś tam wiedzą. Są ryczące, ale ugłaskane gitary, są stereotypowe melodie rodem z dżingla, jest jakiś tam ciężar, ale niezbyt wielki, aby nie przyprawić kogoś z rodziny przed telewizorem o szybsze bicie serca albo demoralizować młodzież morderczą energią.</div>
<div style="text-align: justify;">Czy inaczej da się opisać Dying for My Dreams, w którym zaśpiewał Blaze Bayley? Poprawny heavy metal, jak najbardziej, ale czy ktoś by zwrócił uwagę na taką kompozycję, słuchając The Man Who Would Not Die albo Promise and Terror?</div>
<div style="text-align: justify;">Co najwyżej mógłby to podbić punktację King of Metal.</div>
<div style="text-align: justify;">Warsztatu tutaj nie brakuje i gitarzyści starają się grać ciekawie, podobnie perkusista i od strony technicznej nie mam nic do zarzucenia, ale Teddy Möller stara się tutaj strasznie się hamuje. Gdzie moc i werwa, charyzma LOCH VOSTOK? Gdzie ta energia?</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie jest to album kompletnie niezdecydowany i bez konkretnego motywu przewodniego, czy to ma być niemiecki heavy, US POWER czy może granie bardziej wyspiarskie?</div>
<div style="text-align: justify;">A Choir of Angels to pokaz bezradnego, amerykańskiego grania i przypomnienie o TAIST OF IRON, o którym raczej mało kto pamięta.</div>
<div style="text-align: justify;">Nad Death Will Be Ours (And Ours Alone) nie ma co się pastwić, tylko odesłać do NIVIANE, gdzie gra się porywający, marszowy amerykański metal.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound klasyczny i selektywny, ale z kompletnie nijaką gitarą bez energii, ale za to perkusją charakterystyczną dla projektów Johanssona. Absolutnie nic szczególnego, tak jak niestety sama muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">Wielka szkoda, bo ten skład ma potencjał na dużo więcej, ale zabrakło odwagi, aby wyjść z bezpiecznej strefy i zagrano album heavy/power zupełnie bez tożsamości i zwyczajnie nijaki. To da się naprawić, bo jest Teddy Möller i wystarczy zagrać materiał z większą energią, w którym poczuje się jak ryba w wodzie, a nie jak prawnik kajający się przed majestatem sądu w przegranej sprawie. Tym bardziej, że Rogga ma przecież doświadczenie w graniu cięższym, a tag heavy/power ewoluował na tyle, że mogli zagrać agresywniej i to tylko by się przysłużyło sprawie. A cisza SATAN'S HOST tylko by pomogła im się bardziej wybić. Pozostaje mieć nadzieję, że na kolejnym albumie zostaną wyciągnięte słuszne wnioski i będzie lepiej. Pozostaje zachwycać się innymi, bardziej udanymi projektami Johanssona, a tych nie brakuje. Na ten moment, to nie jest jeden z nich.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, ten album jest skazany na zatonięcie w oceanie heavy metalowej poprawności.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki wytwórni From the Vaults.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gauntlet Rule - The Plague Court (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0283925770_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0283925770_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Caneham House 04:16      <br />
2. Run the Gauntlet 04:14      <br />
3. The Well of Shadows 04:30      <br />
4. Runes of the Autumn Witch 05:51      <br />
5. Dying for My Dreams 04:10      <br />
6. Valley of Thorns 04:02      <br />
7. Plague Court 03:58      <br />
8. By the Gods Who Are Not 03:59      <br />
9. A Choir of Angels 05:06      <br />
10. Death Will Be Ours (And Ours Alone) 08:26     <br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład:<br />
Teddy Möller - śpiew<br />
Rogga Johansson - gitara<br />
Peter Svensson - bas<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Blaze Bayley - śpiew<br />
Lorraine Gill - śpiew<br />
Kjetil Lynghaug - gitara<br />
Lars Demoké - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Rogga Johansson to tytan death metalowej sceny szwedzkiej, muzyk bardzo aktywny, co widać po bardzo długiej liście albumów i zespołów, w jakich zagrał i które stworzył.</div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem Rogga postanowił zaskoczyć i stworzyć projekt lżejszy, heavy i power metalowy, zapraszając swoich stałych współpracowników, jak Kjetil Lynghaug z PAGANIZER, perkusistę Larsa Demoké z niedawno stworzonego CATACOMB, Petera Svenssona z ASSASSIN'S BLADE.</div>
<div style="text-align: justify;">Rolę wokalisty w drodze wyjątku przejął Teddy Möller, basista WUTHERING HEIGHTS oraz wokalista LOCH VOSTOK.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to największy projekt all-star w dziejach, ale jednak gwiazdy i wydaniem debiutanckiego albumu zajęło się From the Vaults, które wyznaczyło premierę na 18 marca 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To są muzycy z wieloletnim stażem i doświadczeniem, jednak to wszystko niestety nie przekłada się na jakość kompozycji i poza stroną techniczną jest to festiwal porażek i odgrzewanych kotletów, kompletnie przepalonych i zwęglonych. Coś, o czym szczerze mówiąc wolałbym nie pisać, ostatecznie jednak po prostu tak trzeba. Dla potomnych.</div>
<div style="text-align: justify;">Johansson nagrywa różne rzeczy, niektóre pełne absolutnie dewastujących melodii jak debiut REVOLTING czy jego projekt z niezniszczalnym Speckmannem, ale heavy/power metal okrutnie uwypukla powszedniość i przewidywalność motywów, kompletną archaiczność kompozycji i ich fundamentów.</div>
<div style="text-align: justify;">The Caneham House to średnio interesujący niemiecki heavy metal przełomu lat 80-90-tych, jest teutoński GRAVE DIGGER w Valley of Thorns, ale zagrany jakby bez przekonania i zupełnie wyprany z energii. Jest i leniwie podany US Power Run the Gauntlet oraz The Well of Shadows, które naprawdę marnie próbuje naśladować SATAN'S HOST. Zabrakło pazura i potężnego uderzenia.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest absolutny stereotyp heavy/power, jaki można zobaczyć w serialach czy filmach, to jest zobrazowanie tego, jak wyobrażają sobie heavy metal osoby, które raczej tego gatunku muzycznego unikają i coś tam wiedzą. Są ryczące, ale ugłaskane gitary, są stereotypowe melodie rodem z dżingla, jest jakiś tam ciężar, ale niezbyt wielki, aby nie przyprawić kogoś z rodziny przed telewizorem o szybsze bicie serca albo demoralizować młodzież morderczą energią.</div>
<div style="text-align: justify;">Czy inaczej da się opisać Dying for My Dreams, w którym zaśpiewał Blaze Bayley? Poprawny heavy metal, jak najbardziej, ale czy ktoś by zwrócił uwagę na taką kompozycję, słuchając The Man Who Would Not Die albo Promise and Terror?</div>
<div style="text-align: justify;">Co najwyżej mógłby to podbić punktację King of Metal.</div>
<div style="text-align: justify;">Warsztatu tutaj nie brakuje i gitarzyści starają się grać ciekawie, podobnie perkusista i od strony technicznej nie mam nic do zarzucenia, ale Teddy Möller stara się tutaj strasznie się hamuje. Gdzie moc i werwa, charyzma LOCH VOSTOK? Gdzie ta energia?</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie jest to album kompletnie niezdecydowany i bez konkretnego motywu przewodniego, czy to ma być niemiecki heavy, US POWER czy może granie bardziej wyspiarskie?</div>
<div style="text-align: justify;">A Choir of Angels to pokaz bezradnego, amerykańskiego grania i przypomnienie o TAIST OF IRON, o którym raczej mało kto pamięta.</div>
<div style="text-align: justify;">Nad Death Will Be Ours (And Ours Alone) nie ma co się pastwić, tylko odesłać do NIVIANE, gdzie gra się porywający, marszowy amerykański metal.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound klasyczny i selektywny, ale z kompletnie nijaką gitarą bez energii, ale za to perkusją charakterystyczną dla projektów Johanssona. Absolutnie nic szczególnego, tak jak niestety sama muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">Wielka szkoda, bo ten skład ma potencjał na dużo więcej, ale zabrakło odwagi, aby wyjść z bezpiecznej strefy i zagrano album heavy/power zupełnie bez tożsamości i zwyczajnie nijaki. To da się naprawić, bo jest Teddy Möller i wystarczy zagrać materiał z większą energią, w którym poczuje się jak ryba w wodzie, a nie jak prawnik kajający się przed majestatem sądu w przegranej sprawie. Tym bardziej, że Rogga ma przecież doświadczenie w graniu cięższym, a tag heavy/power ewoluował na tyle, że mogli zagrać agresywniej i to tylko by się przysłużyło sprawie. A cisza SATAN'S HOST tylko by pomogła im się bardziej wybić. Pozostaje mieć nadzieję, że na kolejnym albumie zostaną wyciągnięte słuszne wnioski i będzie lepiej. Pozostaje zachwycać się innymi, bardziej udanymi projektami Johanssona, a tych nie brakuje. Na ten moment, to nie jest jeden z nich.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, ten album jest skazany na zatonięcie w oceanie heavy metalowej poprawności.</div>
<br />
<br />
Ocena: 5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki wytwórni From the Vaults.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Galaxy]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3619</link>
			<pubDate>Sat, 25 Sep 2021 16:52:56 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3619</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Galaxy - On the Shore of Life (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/1/8/971821.jpg?2453" border="0" alt="[Obrazek: 971821.jpg?2453]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Bright Stars 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Valentine 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.Gemini 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Daughter in the Distance 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bargaining 05:53<br />
6.Firelight Palaver 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">7.On the Shore of Life 01:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.We Enter the Door of Death Alone 06:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Australia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Phillip T. King - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stu Callinan - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Phillips - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GALAXY z Melbourne debiutuje LP w barwach niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions. Premiera odbędzie się 19 listopada 2021, skład jest w znacznej mierze okrojony, jeśli wziąć pod uwagę ten, w którym grupa uformowała się w roku 2017. Na perkusji zagrała gwiazda pierwszej wielkości Simon Phillips, znany ze wspólnych występów z takimi sławami jak David Coverdale, Michael Schenker, Jeff Beck, Ian Gillan, Joe Sartriani i wieloma innymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak wiele heavy metalowych grup z Australii, także GALAXY prezentuje ten synkretyczny styl będący mixem amerykańskiego i brytyjskiego grania i zaczyna się to solidną kompozycją w tradycyjnych obszarach heroicznego classic metalu Bright Stars. Callinan pokazuje się jako kreatywny gitarzysta i te smaczki i ozdobniki są bardzo dobre, a basowe pochody rozgrywane są z dużą biegłością. Co z tego jednak, skoro śpiew Phillipa T. Kinga jest absolutnie nie do przyjęcia. Patrząc z perspektywy stylu europejskiego, jest technicznie słaby, a z perspektywy metalu z USA te piskliwe ataki w górnych rejestrach są raczej karykaturą tego co w tym zakresie robią wokaliści z tego kraju. Ciężko się słucha tych wokalnych popisów w kolejnych kompozycjach, czasem o lekko progresywnej linii gitary i w pewnych momentach GALAXY w sferze pomysłów na to zbliża się chociażby do TAIPAN. Trochę w tym chaosu i amelodyczności w Gemini i Bargaining, która przesłania tu próby grania epickiego, trochę prostego speedu w stylu ANARION... Braki w umiejętnościach wokalisty obnaża nastawiony na gitarę akustyczną poetycki song Daughter in the Distance, fajny perkusyjny wstęp Simona Phillipsa w Firelight Palaver prowadzi do Krainy Ospałości i ogólnie na metalowe manowce, bo nie bardzo wiadomo, w jakim kierunku ten utwór podąża. We Enter the Door of Death Alone to ostatnia szansa na jakąś rehabilitację w kompozycji dłuższej i jest tu bardzo dobra melodia, bardzo dobra wyważona rytmika w średnich tempach, ale wokalnie nadal nic tu się poprawia i efekt ogólny jest przez to przeciętny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest bardzo tradycyjny, z głośną gitarą o dosyć ostrym brzmieniu, dosyć głośną perkusją i za głośnym ustawieniem wokalu. Głębi brak, muzyka jest zrealizowana jednoplanowo.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż, ostatnio z Australii wysokiej klasy heavy metalu tradycyjnego jest wyjątkowo mało. Debiut GALAXY tej statystyki nie poprawia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 25.09.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3366ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Galaxy - On the Shore of Life (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/1/8/971821.jpg?2453" border="0" alt="[Obrazek: 971821.jpg?2453]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Bright Stars 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Valentine 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.Gemini 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Daughter in the Distance 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bargaining 05:53<br />
6.Firelight Palaver 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">7.On the Shore of Life 01:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.We Enter the Door of Death Alone 06:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Australia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Phillip T. King - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stu Callinan - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Phillips - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GALAXY z Melbourne debiutuje LP w barwach niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions. Premiera odbędzie się 19 listopada 2021, skład jest w znacznej mierze okrojony, jeśli wziąć pod uwagę ten, w którym grupa uformowała się w roku 2017. Na perkusji zagrała gwiazda pierwszej wielkości Simon Phillips, znany ze wspólnych występów z takimi sławami jak David Coverdale, Michael Schenker, Jeff Beck, Ian Gillan, Joe Sartriani i wieloma innymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak wiele heavy metalowych grup z Australii, także GALAXY prezentuje ten synkretyczny styl będący mixem amerykańskiego i brytyjskiego grania i zaczyna się to solidną kompozycją w tradycyjnych obszarach heroicznego classic metalu Bright Stars. Callinan pokazuje się jako kreatywny gitarzysta i te smaczki i ozdobniki są bardzo dobre, a basowe pochody rozgrywane są z dużą biegłością. Co z tego jednak, skoro śpiew Phillipa T. Kinga jest absolutnie nie do przyjęcia. Patrząc z perspektywy stylu europejskiego, jest technicznie słaby, a z perspektywy metalu z USA te piskliwe ataki w górnych rejestrach są raczej karykaturą tego co w tym zakresie robią wokaliści z tego kraju. Ciężko się słucha tych wokalnych popisów w kolejnych kompozycjach, czasem o lekko progresywnej linii gitary i w pewnych momentach GALAXY w sferze pomysłów na to zbliża się chociażby do TAIPAN. Trochę w tym chaosu i amelodyczności w Gemini i Bargaining, która przesłania tu próby grania epickiego, trochę prostego speedu w stylu ANARION... Braki w umiejętnościach wokalisty obnaża nastawiony na gitarę akustyczną poetycki song Daughter in the Distance, fajny perkusyjny wstęp Simona Phillipsa w Firelight Palaver prowadzi do Krainy Ospałości i ogólnie na metalowe manowce, bo nie bardzo wiadomo, w jakim kierunku ten utwór podąża. We Enter the Door of Death Alone to ostatnia szansa na jakąś rehabilitację w kompozycji dłuższej i jest tu bardzo dobra melodia, bardzo dobra wyważona rytmika w średnich tempach, ale wokalnie nadal nic tu się poprawia i efekt ogólny jest przez to przeciętny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest bardzo tradycyjny, z głośną gitarą o dosyć ostrym brzmieniu, dosyć głośną perkusją i za głośnym ustawieniem wokalu. Głębi brak, muzyka jest zrealizowana jednoplanowo.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż, ostatnio z Australii wysokiej klasy heavy metalu tradycyjnego jest wyjątkowo mało. Debiut GALAXY tej statystyki nie poprawia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 25.09.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3366ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gasoline Guns]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3568</link>
			<pubDate>Tue, 03 Aug 2021 13:34:05 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3568</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Gasoline Guns - Motor Cult (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/hZTyXSlmAzZ5v6lUZID3AWeTPWE=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18968305-1622533305-6378.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18968305-1622533305-6378.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Bourbon Burns 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">2.Under Wicked Sky 02:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hell Thunder 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gasoline and Guns 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">5.El Pistolero 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.This Road Is a Snake 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.Nothing to Prove 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wheels of Rust 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.And That's Why We Drink 04:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/rock'n'roll</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Ukraina</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dmytro "Talladega" - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Danił"Whiskey Bleeding" - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Wolodymyr Zwoł - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrew Moiseenko "Higain" - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Wolodymyr Tomylec "Ryżyj Drummer" - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GASOLINE GUNS z Czernihowa gra zmetalizowany hard rock/rock'n'roll od roku 2013 i pierwszy album przedstawił w roku 2016, jednak płyta "Rust'n'Dust" mimo umieszczenia covera Ace of Spades to bardziej średniej klasy zagranie w stylu ASOMVEL niż umiejscowienie się na terytorium MOTORHEAD. W roku 2018 grupa pozyskała drugiego gitarzystę  Danyło Sobolewa i z nim przygotowała drugą płytę wydaną przez polską wytwórnię Mythrone Promotion w końcu maja bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest lepiej, jest inaczej, po prostu bardziej rokendrolowo w stylu MOTORHEAD czy NITROGODS. Mogą się zdecydowanie podobać gdy melodyjnie i agresywne grają Bourbon Burns i Wheels of Rust i w tej kompozycji jest mnóstwo znakomitych zagrywek gitarowych ocierających się o dwunastotaktowe metaliczne boogie. Hipnotycznie!  W przypadku Under Wicked Sky jakby z niczego w nieco ponad dwie minuty wyłania się stopniowo killer z bardzo oryginalnymi riffami, a Gasoline and Guns buja w spokojnym tempie dostojnego hard'n'heavy w obowiązkowymi gang chórkami. No po prostu rozgrywają to w białych rękawiczkach! Są też sympatycznie surowi z nutką rocka klasycznego w dynamicznym El Pistolero, ale ta surowość w Nothing to Prove jest nieco przesadna i ten utwór jest trochę słabszy od pozostałych. Słychać w tej muzyce dwie gitary i ten schemat trio nie jest jak słychać konieczny, by było klasycznie i archetypowo w ramach podgatunku. Fajne, luzackie i pozytywnie zakręcone sola gra na tej płycie Danił"Whiskey Bleeding", a przy tym bardzo stylowe. Wokalnie Dmytro, czyli Nabath z black metalowego GRIMM z powodzeniem wykorzystuje swoje umiejętności brudnego, drapieżnego artykułowania swojego śpiewu a ponadto wypada lepiej niż na pierwszej płycie, będąc frontmanem bardziej pewnym siebie. Od rokendrolowej stylistyki odchodzą w rytmicznym, kroczącym heavy metalowym Hell Thunder w epickiej manierze i także grając taki rozdaj muzyki zespół prezentuje się bardzo dobrze, przypominając surowe traditional metalowe grupy amerykańskie i niemieckie. Odrobina southern nie zaszkodzi na żadnej płycie z taką muzyką, także gdy pojawiają się gitary akustyczne i tu dobrze zostało to zrobione w leniwie toczącym się w rytm kruszących riffów This Road Is a Snake.</div>
<div style="text-align: justify;">I nie mogło się to lepiej skonczyć niż kawałkiem And That's Why We Drink. Jaki sympatyczny melodyjny rokendrolowy mrok !</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest wyborna, przypomina  sound NITROGODS z roku 2017, a metaliczny bas jest po prostu kapitalnie zrobiony i słychać to w każdej kompozycji. Brawa za pracę w studio nagraniowym dla realizatora Andrewa Moiseenko.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidna propozycja z Ukrainy w podgatunku, który pomimo odejścia MOTORHEAD ma się dobrze, szczególnie w Europie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.08.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Gasoline Guns - Motor Cult (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/hZTyXSlmAzZ5v6lUZID3AWeTPWE=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18968305-1622533305-6378.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18968305-1622533305-6378.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Bourbon Burns 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">2.Under Wicked Sky 02:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hell Thunder 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gasoline and Guns 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">5.El Pistolero 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.This Road Is a Snake 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.Nothing to Prove 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wheels of Rust 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.And That's Why We Drink 04:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/rock'n'roll</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Ukraina</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dmytro "Talladega" - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Danił"Whiskey Bleeding" - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Wolodymyr Zwoł - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrew Moiseenko "Higain" - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Wolodymyr Tomylec "Ryżyj Drummer" - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">GASOLINE GUNS z Czernihowa gra zmetalizowany hard rock/rock'n'roll od roku 2013 i pierwszy album przedstawił w roku 2016, jednak płyta "Rust'n'Dust" mimo umieszczenia covera Ace of Spades to bardziej średniej klasy zagranie w stylu ASOMVEL niż umiejscowienie się na terytorium MOTORHEAD. W roku 2018 grupa pozyskała drugiego gitarzystę  Danyło Sobolewa i z nim przygotowała drugą płytę wydaną przez polską wytwórnię Mythrone Promotion w końcu maja bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest lepiej, jest inaczej, po prostu bardziej rokendrolowo w stylu MOTORHEAD czy NITROGODS. Mogą się zdecydowanie podobać gdy melodyjnie i agresywne grają Bourbon Burns i Wheels of Rust i w tej kompozycji jest mnóstwo znakomitych zagrywek gitarowych ocierających się o dwunastotaktowe metaliczne boogie. Hipnotycznie!  W przypadku Under Wicked Sky jakby z niczego w nieco ponad dwie minuty wyłania się stopniowo killer z bardzo oryginalnymi riffami, a Gasoline and Guns buja w spokojnym tempie dostojnego hard'n'heavy w obowiązkowymi gang chórkami. No po prostu rozgrywają to w białych rękawiczkach! Są też sympatycznie surowi z nutką rocka klasycznego w dynamicznym El Pistolero, ale ta surowość w Nothing to Prove jest nieco przesadna i ten utwór jest trochę słabszy od pozostałych. Słychać w tej muzyce dwie gitary i ten schemat trio nie jest jak słychać konieczny, by było klasycznie i archetypowo w ramach podgatunku. Fajne, luzackie i pozytywnie zakręcone sola gra na tej płycie Danił"Whiskey Bleeding", a przy tym bardzo stylowe. Wokalnie Dmytro, czyli Nabath z black metalowego GRIMM z powodzeniem wykorzystuje swoje umiejętności brudnego, drapieżnego artykułowania swojego śpiewu a ponadto wypada lepiej niż na pierwszej płycie, będąc frontmanem bardziej pewnym siebie. Od rokendrolowej stylistyki odchodzą w rytmicznym, kroczącym heavy metalowym Hell Thunder w epickiej manierze i także grając taki rozdaj muzyki zespół prezentuje się bardzo dobrze, przypominając surowe traditional metalowe grupy amerykańskie i niemieckie. Odrobina southern nie zaszkodzi na żadnej płycie z taką muzyką, także gdy pojawiają się gitary akustyczne i tu dobrze zostało to zrobione w leniwie toczącym się w rytm kruszących riffów This Road Is a Snake.</div>
<div style="text-align: justify;">I nie mogło się to lepiej skonczyć niż kawałkiem And That's Why We Drink. Jaki sympatyczny melodyjny rokendrolowy mrok !</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest wyborna, przypomina  sound NITROGODS z roku 2017, a metaliczny bas jest po prostu kapitalnie zrobiony i słychać to w każdej kompozycji. Brawa za pracę w studio nagraniowym dla realizatora Andrewa Moiseenko.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidna propozycja z Ukrainy w podgatunku, który pomimo odejścia MOTORHEAD ma się dobrze, szczególnie w Europie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.08.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[GraveReign]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3567</link>
			<pubDate>Mon, 02 Aug 2021 09:41:47 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3567</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">GraveReign - Destination: Aftermath (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/6/7/6/967611.jpg?3118" border="0" alt="[Obrazek: 967611.jpg?3118]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.On The Wings Of Fafnir 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Road To Acheron 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Devil Before Me 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Light The Fuse 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Sanctuary 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Descent 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Destination Aftermath 08:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.No More Yesterdays 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Reckoning 11:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.How Soon Is Now 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">11.Young Lust 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">12.With Apologies 00:20</div>
<div style="text-align: justify;">13.Ramanza 01:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Engel - śpiew<br />
 David Shankle - gitara<br />
Mick Lucid - gitara basowa<br />
Gabriel Anthony - perkusja </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W połowie lipca David Shankle zaprezentował się ze swoim nowym zespołem GRAVEREIGN debiutanckim albumem "Destination: Aftermath" wydanym nakładem własnym. W pewnym sensie jest to muzyczna kontynuacja ostatnich dokonań DSG, zresztą w składzie znajduje się perkusista, który grał w roku 2015 na "Still a Warrior". Jest także wokalista, który zaczynał jako perkusista oraz basista i kiedyś zaznaczył swoją obecność na muzycznej scenie z zespołem VICIOUS CIRCLE, a obecnie występuje także w DAMIEN THORNE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest jednak przede wszystkim David Shankle. Gitarzysta wybitny i zachwycający, gdy tworzy i gra epicki heavy metal i udowodnił to także w tym roku nową płytą nagraną w składzie FEANOR. Gitarzysta i kompozytor kontrowersyjny i bardzo nierówny, gdy wchodzi na obszary mixów gatunkowych, które pod ogólnym szyldem heavy metal kryją eklektyczną mieszankę shredu, progressive, heavy/thrashu, i czegoś tam jeszcze...  "Destination: Aftermath" to płyta z taką właśnie nie do końca gatunkowo określoną muzyką, w łącznikach i interludiach budującą wrażenie konceptu, ale w opowiedzianych historiach tego niepotwierdzającą. Jeszcze na początku to taki klasyczny heavy metal z lekkim rysem heroicznym w On The Wings Of Fafnir, The Road To Acheron, ale i tu występują elementy bardziej modern i progressive, oczywiście poza potężnymi popisami solowymi samego Davida. Potem wkrada się chaos i eklektyzm w fatalnym, modern drapieżnym Devil Before Me, gdzie ciekawy klimatyczny początek potem prowadzi donikąd. Bezbarwny heavy z elementami power i umiarkowanie szorstkim modern podejściem jest treścią rozpływającego się w przeciwstawnych pomysłach na melodie Light The Fuse i nawet lider w gitarowym solo jest tu nieprzekonujący. I tak to idzie podobnym torem w Sanctuary z nieco bardziej melodyjnym, ale wyjątkowo przeciętnym refrenem. Instrumentalny The Descent to taki popis gitarowy bez głębszych treści, będący realnie wstępem do rozbudowanego utworu tytułowego i znowu dobrze się to zaczyna, budowane jest w ciekawy sposób napięcie, co z tego jednak skoro potem łagodniejsze nastrojowe partie są przemieszane z takim nieciekawie surowym heavy graniem typowym dla stylu amerykańskiego głównego nurtu. Ładne są partie gitary klasycznej, najładniejsze rzecz jasna w interpretacji klasyka Ramanza, ale także we wstępie do semi balladowego No More Yesterdays z poprawnym motywem melodycznym, który wyłania się z czegoś, co można określić jako nieco odświeżone spojrzenie na gotycki styl TYPE O'NEGATIVE. Taka dosyć przyjemna odmiana po serii epatowania modern drapieżnością na siłę. Brawa za plan drugi, którego tu do tej pory praktycznie nie było.</div>
<div style="text-align: justify;">Najwięcej treści niesie z sobą kolos The Reckoning rozpoczynający się mrocznie w wolnym tempie, a rozwijający jak kompozycja klimatyczna o cechach metalu progresywnego z wyraźnymi odniesieniami do dusznej atmosfery znanej chociażby z "Dehumanizer" BLACK SABBATH. Momentami wychodzi to bardzo dobrze, ale jednak tylko momentami. Źle się dzieje, gdy zaczynają wchodzić na alternatywne poletko i słabo jest w How Soon Is Now, po prostu słabo, a już w Young Lust całkiem źle. Trochę wstyd, że taka kompozycja się na tej trwającej 65 minut płycie znalazła.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Engel jest wokalistą poprawnym, jednak niczym się tu ani razu nie wyróżnił, rola sekcji rytmicznej jest ograniczona i podporządkowanie gitarom Shankle jest mocno słyszalne. Sam Shankle jako gitarzysta nierówny i obok wybitnych zagrywek godnych Guitar Hero gra często jakby obok zasadniczych tematów muzycznych i jest to shred dla sherdu i tylko.<br />
Do brzmienia nie można mieć większych zastrzeżęń, bardzo dobrze ustawiony jest bas i wyrazista perkusja, choć sola Shankle mogłyby w pewnych miejscach być bardziej wysunięte na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">W GRAVEREIGN David Shankle na pewno przedstawił to co lubi tworzyć i grać  i ma do tego pełne prawo, nie ma jednak na szczęście obowiązku tego słuchać więcej niż raz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.08.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">GraveReign - Destination: Aftermath (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/6/7/6/967611.jpg?3118" border="0" alt="[Obrazek: 967611.jpg?3118]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.On The Wings Of Fafnir 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Road To Acheron 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Devil Before Me 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Light The Fuse 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Sanctuary 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Descent 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Destination Aftermath 08:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.No More Yesterdays 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Reckoning 11:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.How Soon Is Now 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">11.Young Lust 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">12.With Apologies 00:20</div>
<div style="text-align: justify;">13.Ramanza 01:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Engel - śpiew<br />
 David Shankle - gitara<br />
Mick Lucid - gitara basowa<br />
Gabriel Anthony - perkusja </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W połowie lipca David Shankle zaprezentował się ze swoim nowym zespołem GRAVEREIGN debiutanckim albumem "Destination: Aftermath" wydanym nakładem własnym. W pewnym sensie jest to muzyczna kontynuacja ostatnich dokonań DSG, zresztą w składzie znajduje się perkusista, który grał w roku 2015 na "Still a Warrior". Jest także wokalista, który zaczynał jako perkusista oraz basista i kiedyś zaznaczył swoją obecność na muzycznej scenie z zespołem VICIOUS CIRCLE, a obecnie występuje także w DAMIEN THORNE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest jednak przede wszystkim David Shankle. Gitarzysta wybitny i zachwycający, gdy tworzy i gra epicki heavy metal i udowodnił to także w tym roku nową płytą nagraną w składzie FEANOR. Gitarzysta i kompozytor kontrowersyjny i bardzo nierówny, gdy wchodzi na obszary mixów gatunkowych, które pod ogólnym szyldem heavy metal kryją eklektyczną mieszankę shredu, progressive, heavy/thrashu, i czegoś tam jeszcze...  "Destination: Aftermath" to płyta z taką właśnie nie do końca gatunkowo określoną muzyką, w łącznikach i interludiach budującą wrażenie konceptu, ale w opowiedzianych historiach tego niepotwierdzającą. Jeszcze na początku to taki klasyczny heavy metal z lekkim rysem heroicznym w On The Wings Of Fafnir, The Road To Acheron, ale i tu występują elementy bardziej modern i progressive, oczywiście poza potężnymi popisami solowymi samego Davida. Potem wkrada się chaos i eklektyzm w fatalnym, modern drapieżnym Devil Before Me, gdzie ciekawy klimatyczny początek potem prowadzi donikąd. Bezbarwny heavy z elementami power i umiarkowanie szorstkim modern podejściem jest treścią rozpływającego się w przeciwstawnych pomysłach na melodie Light The Fuse i nawet lider w gitarowym solo jest tu nieprzekonujący. I tak to idzie podobnym torem w Sanctuary z nieco bardziej melodyjnym, ale wyjątkowo przeciętnym refrenem. Instrumentalny The Descent to taki popis gitarowy bez głębszych treści, będący realnie wstępem do rozbudowanego utworu tytułowego i znowu dobrze się to zaczyna, budowane jest w ciekawy sposób napięcie, co z tego jednak skoro potem łagodniejsze nastrojowe partie są przemieszane z takim nieciekawie surowym heavy graniem typowym dla stylu amerykańskiego głównego nurtu. Ładne są partie gitary klasycznej, najładniejsze rzecz jasna w interpretacji klasyka Ramanza, ale także we wstępie do semi balladowego No More Yesterdays z poprawnym motywem melodycznym, który wyłania się z czegoś, co można określić jako nieco odświeżone spojrzenie na gotycki styl TYPE O'NEGATIVE. Taka dosyć przyjemna odmiana po serii epatowania modern drapieżnością na siłę. Brawa za plan drugi, którego tu do tej pory praktycznie nie było.</div>
<div style="text-align: justify;">Najwięcej treści niesie z sobą kolos The Reckoning rozpoczynający się mrocznie w wolnym tempie, a rozwijający jak kompozycja klimatyczna o cechach metalu progresywnego z wyraźnymi odniesieniami do dusznej atmosfery znanej chociażby z "Dehumanizer" BLACK SABBATH. Momentami wychodzi to bardzo dobrze, ale jednak tylko momentami. Źle się dzieje, gdy zaczynają wchodzić na alternatywne poletko i słabo jest w How Soon Is Now, po prostu słabo, a już w Young Lust całkiem źle. Trochę wstyd, że taka kompozycja się na tej trwającej 65 minut płycie znalazła.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Engel jest wokalistą poprawnym, jednak niczym się tu ani razu nie wyróżnił, rola sekcji rytmicznej jest ograniczona i podporządkowanie gitarom Shankle jest mocno słyszalne. Sam Shankle jako gitarzysta nierówny i obok wybitnych zagrywek godnych Guitar Hero gra często jakby obok zasadniczych tematów muzycznych i jest to shred dla sherdu i tylko.<br />
Do brzmienia nie można mieć większych zastrzeżęń, bardzo dobrze ustawiony jest bas i wyrazista perkusja, choć sola Shankle mogłyby w pewnych miejscach być bardziej wysunięte na plan pierwszy.</div>
<div style="text-align: justify;">W GRAVEREIGN David Shankle na pewno przedstawił to co lubi tworzyć i grać  i ma do tego pełne prawo, nie ma jednak na szczęście obowiązku tego słuchać więcej niż raz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.08.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Guardians of Andromeda]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3411</link>
			<pubDate>Sat, 09 Jan 2021 16:56:53 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3411</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Guardians of Andromeda - Light Years From Destiny (2010)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/tnjVqUEIIodTf2iwILUqxEyD6R0=/fit-in/299x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9089115-1474576667-7723.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9089115-1474576667-7723.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Spirit of the Eagle 06:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.Kingdom of Hate 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">3.For the Love of Metal 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.In the Halls of Our Fathers 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.Shine On 03:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wrath of War 06:07<br />
7.Always in Your Heart 08:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Tyranny of the Angels of the Four Winds 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">9.A Warriors Lament 07:11<br />
<br />
rok wydania: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal/rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Phaellian (Paul Clarke) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mattheus - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Edgar-gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mikael (Mike Carrington) - gitara basowa, instrumenty klawiszowe, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Matthis (Matt Alston) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W sumie zbyt wiele o historii tego zespołu nie wiadomo. Wiadomo, że powstał w Essex i zadebiutował w kwietniu 2010 albumem wydanym nakładem własnym pod szyldem Battlerage Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie ich styl stanowi wypadkową DRAGONFORCE w szybkich speed/power metalowych partiach i POWER QUEST w lekkich, bardzo melodyjnych refrenach o power rockowej strukturze, a jeśli chodzi o image, to są czymś w rodzaju GLORYHAMMER, tyle że bronią Andromedy i Ziemi jako całości... Można by powiedzieć, że wszystko to prezentuje się dosyć naiwnie, ale ta ekipa zaprezentowała na tym albumie dobry, profesjonalnie zagrany melodic power metal, owszem, może wtórny, ale z pewnością wstydu nie przynoszący. Całość trzyma mocno w garści bardzo dobry wokalista Phaellan, a gitarzyści, choć nie prezentują takiej pirotechniki gitarowej jaką można usłyszeć w DRAGONFORCE grają tu wiele ciekawych solówek, a czasem w obrębie poszczególnych kompozycji umieją zaskoczyć niespodziewaną, płynną zmianą tempa i nastroju. Dobrze się słucha typowo brytyjskich power metalowych numerów fantasy takich jak Spirit of the Eagle i The Tyranny of the Angels of the Four Winds i one trzymają fason w rozpoznawalnych refrenach.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem brzmi to mocniej i bardziej power true w doskonałym heroicznym Kingdom of Hate i taki GUARDIANS OF ANDROMEDA masywniejszy i ze śladami MANOWAR prezentuje się nad wyraz okazale. Podobnie robi spore wrażenie In the Halls of Our Fathers szczególnie w partiach z dwoma wokalami w stylu lekko barbarzyńskim i tu wrażenie wzorowania się na MANOWAR jest nieodparte. Tyle, że i DRAGONFORCE i POWER QUEST w tu także nie brakuje. A w Wrath of War wstęp jest iście w stylu RHAPSODY i czeka się na power metal symfoniczny w podobnym stylu także dalej. I jest nawet zupełnie niezły, choć chyba trochę nieśmiało to zostało w tej opcji symfonicznej zaaranżowanej. Przeważa gładki, łagodny melodic power w manierze POWER QUEST. No, ale solo gitarowe piękne! Always in Your Heart to w części pierwszej przesłodzony song z dwugłosem mieszanym, przy czym wokalistę trudno uznać za wybitną w tym co robi, dalej natomiast jest po prostu niestety naiwnie w radiowym rockowym stylu. Tak ten numer niespecjalnie pasuje do całości zaprezentowanego tu materiału i może nie należało się mierzyć z tym co w podobnym stylu dla mainstreamu proponował POWER QUEST.</div>
<div style="text-align: justify;">W kilku innych kompozycjach też odchodzą jednak od grania power na rzecz, powiedzmy łagodnego rocka z tłem symfonicznym i tak For the Love of Metal, dosyć blady, ogólnie przypomina te mało metalowe kompozycje balladowe POWER QUEST i w konkretniejszy sposób rozkręca się dopiero w drugiej połowie z romantycznym solem gitarowym wspartym wyrazistym planem pianina. Ogólnie jest tu pewna dawka power metalu symfonicznego, nienachalna, ale ciekawa w melodyjnym majestatycznym planie drugim. W stylu fantasy, rzecz jasna. Także Shine On przy pianinie to bardziej ukłon w stronę Sir Eltona Johna niż metalu. No i gdzieś już można było usłyszeć bardzo podobną melodię... <br />
Zakończenie jest bardzo łagodne i chyba trochę za dużo tu gitary akustycznej i pianina, a za mało elektrycznie napędzanych instrumentów. Tak jakby grali prog rock i klimat tej kompozycji jest w poetycki i refleksyjny, ale właśnie w prog rockowej manierze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie całości jest bardzo dobre, oczywiście jeśli się dla Wielkiej Brytanii uzna za wzorcowy sound DRAGONFORCE, czy może nawet bardziej POWER QUEST bez Włochów.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompetentny zespół, ale konkurencji w takim gronie jak dwaj giganci brytyjskiego melodic power trudno jest sprostać. Zasadniczo porównanie wyszło na niekorzyść GUARDIANS OF ANDROMEDA i grupa istniała jeszcze kilka lat, zapowiadało nową płytę w roku 2014, ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Z muzyków tej formacji tylko perkusista Matt Alston jako Blitz kontynuuje muzyczną działalność w black metalowej formacji EASTERN FRONT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.01.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Guardians of Andromeda - Light Years From Destiny (2010)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/tnjVqUEIIodTf2iwILUqxEyD6R0=/fit-in/299x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9089115-1474576667-7723.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9089115-1474576667-7723.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Spirit of the Eagle 06:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.Kingdom of Hate 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">3.For the Love of Metal 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.In the Halls of Our Fathers 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.Shine On 03:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wrath of War 06:07<br />
7.Always in Your Heart 08:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Tyranny of the Angels of the Four Winds 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">9.A Warriors Lament 07:11<br />
<br />
rok wydania: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal/rock</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Phaellian (Paul Clarke) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mattheus - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Edgar-gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mikael (Mike Carrington) - gitara basowa, instrumenty klawiszowe, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Matthis (Matt Alston) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W sumie zbyt wiele o historii tego zespołu nie wiadomo. Wiadomo, że powstał w Essex i zadebiutował w kwietniu 2010 albumem wydanym nakładem własnym pod szyldem Battlerage Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie ich styl stanowi wypadkową DRAGONFORCE w szybkich speed/power metalowych partiach i POWER QUEST w lekkich, bardzo melodyjnych refrenach o power rockowej strukturze, a jeśli chodzi o image, to są czymś w rodzaju GLORYHAMMER, tyle że bronią Andromedy i Ziemi jako całości... Można by powiedzieć, że wszystko to prezentuje się dosyć naiwnie, ale ta ekipa zaprezentowała na tym albumie dobry, profesjonalnie zagrany melodic power metal, owszem, może wtórny, ale z pewnością wstydu nie przynoszący. Całość trzyma mocno w garści bardzo dobry wokalista Phaellan, a gitarzyści, choć nie prezentują takiej pirotechniki gitarowej jaką można usłyszeć w DRAGONFORCE grają tu wiele ciekawych solówek, a czasem w obrębie poszczególnych kompozycji umieją zaskoczyć niespodziewaną, płynną zmianą tempa i nastroju. Dobrze się słucha typowo brytyjskich power metalowych numerów fantasy takich jak Spirit of the Eagle i The Tyranny of the Angels of the Four Winds i one trzymają fason w rozpoznawalnych refrenach.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem brzmi to mocniej i bardziej power true w doskonałym heroicznym Kingdom of Hate i taki GUARDIANS OF ANDROMEDA masywniejszy i ze śladami MANOWAR prezentuje się nad wyraz okazale. Podobnie robi spore wrażenie In the Halls of Our Fathers szczególnie w partiach z dwoma wokalami w stylu lekko barbarzyńskim i tu wrażenie wzorowania się na MANOWAR jest nieodparte. Tyle, że i DRAGONFORCE i POWER QUEST w tu także nie brakuje. A w Wrath of War wstęp jest iście w stylu RHAPSODY i czeka się na power metal symfoniczny w podobnym stylu także dalej. I jest nawet zupełnie niezły, choć chyba trochę nieśmiało to zostało w tej opcji symfonicznej zaaranżowanej. Przeważa gładki, łagodny melodic power w manierze POWER QUEST. No, ale solo gitarowe piękne! Always in Your Heart to w części pierwszej przesłodzony song z dwugłosem mieszanym, przy czym wokalistę trudno uznać za wybitną w tym co robi, dalej natomiast jest po prostu niestety naiwnie w radiowym rockowym stylu. Tak ten numer niespecjalnie pasuje do całości zaprezentowanego tu materiału i może nie należało się mierzyć z tym co w podobnym stylu dla mainstreamu proponował POWER QUEST.</div>
<div style="text-align: justify;">W kilku innych kompozycjach też odchodzą jednak od grania power na rzecz, powiedzmy łagodnego rocka z tłem symfonicznym i tak For the Love of Metal, dosyć blady, ogólnie przypomina te mało metalowe kompozycje balladowe POWER QUEST i w konkretniejszy sposób rozkręca się dopiero w drugiej połowie z romantycznym solem gitarowym wspartym wyrazistym planem pianina. Ogólnie jest tu pewna dawka power metalu symfonicznego, nienachalna, ale ciekawa w melodyjnym majestatycznym planie drugim. W stylu fantasy, rzecz jasna. Także Shine On przy pianinie to bardziej ukłon w stronę Sir Eltona Johna niż metalu. No i gdzieś już można było usłyszeć bardzo podobną melodię... <br />
Zakończenie jest bardzo łagodne i chyba trochę za dużo tu gitary akustycznej i pianina, a za mało elektrycznie napędzanych instrumentów. Tak jakby grali prog rock i klimat tej kompozycji jest w poetycki i refleksyjny, ale właśnie w prog rockowej manierze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie całości jest bardzo dobre, oczywiście jeśli się dla Wielkiej Brytanii uzna za wzorcowy sound DRAGONFORCE, czy może nawet bardziej POWER QUEST bez Włochów.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompetentny zespół, ale konkurencji w takim gronie jak dwaj giganci brytyjskiego melodic power trudno jest sprostać. Zasadniczo porównanie wyszło na niekorzyść GUARDIANS OF ANDROMEDA i grupa istniała jeszcze kilka lat, zapowiadało nową płytę w roku 2014, ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Z muzyków tej formacji tylko perkusista Matt Alston jako Blitz kontynuuje muzyczną działalność w black metalowej formacji EASTERN FRONT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.01.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Generation Steel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3369</link>
			<pubDate>Sat, 21 Nov 2020 19:11:01 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3369</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Generation Steel - The Eagle Will Rise (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://plotn08.org/wp-content/uploads/2020/11/Cover_GENERATION_STEEL_The_Eagle_Will_Rise.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Cover_GENERATION_STEEL_The_Eagle_Will_Rise.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. The Eagle Will Rise 4:59<br />
2. Invoke The Machine 4:38<br />
3. Generation Steel 4:32<br />
4. Warbringer 3:47<br />
5. Temple of Malady 4:02<br />
6. Praying Mantis 3:33<br />
7. The Chariot 4:28<br />
8. Shadow In The Dark 3:51<br />
9. Soulmates 6:08<br />
10. On My Way 3:42<br />
11. The Wayward One 5:06<br />
12. Heaven`s Calling 5:47<br />
13. Alive 4:19<br />
<br />
rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rio Ullrich – śpiew<br />
Pascal Lorenz – gitara<br />
Jack the Riffer – gitara<br />
Michael Kaspar – gitara basowa<br />
Martin Winter – perkusja<br />
<br />
Utworzony przez gitarzystę Jack The Riffer w roku 2019 zespół GENERATION STEEL 21 stycznia 2021 zaprezentuje swoją pierwszą płytę, wydaną przez wytwórnię Pure Steel Records. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół, złożony z muzyków poza Niemcami mało znanymi, jako swoje inspiracje podaje GRAVE DIGGER, ACCEPT/UDO i PRIMAL FEAR. Tak, to się zgadza i ta grupa gra ten klasyczny, teutoński heavy/power w czystej postaci. Także realizacja jest typowo niemiecka w tym gatunku, a odpowiedzialnym za produkcję jest Uwe Lulis (ACCEPT, ex GRAVE DIGGER i REBELLION). Muzyka GENERATION STEEL jest obarczona wszystkim plusami i minusami niemieckiego heavy/power. Jest mocne brzmienie, dosyć ostre, jest moc riffów, jest zdecydowany wokalista Rio Ulrich, ale jednak nie ma nic ponad typowy, nieco lżejszy GRAVE DOGGER i umiarkowanie chwytliwy ACCEPT i te mocne kompozycje mają bardzo ograne melodie. To wszystko w równie kwadratowym i w zasadzie topornym stylu już było. Pomysłowość jest znacznie mniejsza niż sprawne wykonanie. Gdyby szukać jakichś bardziej interesujących utworów, to można by wskazać dynamiczny Warbringer, gdzie heroiczne prężenie muskułów jest bardziej przekonujące niż w większości pozostałych kompozycji, może także surowy i twardy The Chariot. Na pewno na wyróżnienie zasługuje również dobry, a nawet w szybkich partiach bardzo dobry Soulmates.</div>
<div style="text-align: justify;">Najbardziej poukładanym i przemyślanym utworem jest tu autentycznie bojowy i podniosły The Wayward One.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo tu grania w średnich tempach, typowych dla UDO/ACCEPT i taki jest utwór tytułowy tego albumu z szybszym refrenem, ale niespecjalnie to porywa, tak jak i nie porywają podobne nagrania wskazanych zespołów. Heroizm metalowy Shadow In The Dark i Alive (typowe riffy ACCEPT) przekonuje tylko chwilami, podobnie jak niepotrzebnie brutalizowany On My Way z doskonałym refrenem w stylu starego SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodie są jednak w większości mało wyraziste, i trochę szkoda, bo takie numery jak Temple of Malady, Heaven`s Calling (mocny epicki refren) czy Praying Mantismają pewien potencjał, jeśli przyrównywać je do podobnych GRAVE DIGGER.<br />
<br />
Bardzo typowy, odtwórczy, ale sprawnie zagrany niemiecki heavy/power. Orzeł poleciał, ale na średnim pułapie.<br />
<br />
<br />
ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.11.2020</span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pure Steel Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Generation Steel - The Eagle Will Rise (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://plotn08.org/wp-content/uploads/2020/11/Cover_GENERATION_STEEL_The_Eagle_Will_Rise.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Cover_GENERATION_STEEL_The_Eagle_Will_Rise.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. The Eagle Will Rise 4:59<br />
2. Invoke The Machine 4:38<br />
3. Generation Steel 4:32<br />
4. Warbringer 3:47<br />
5. Temple of Malady 4:02<br />
6. Praying Mantis 3:33<br />
7. The Chariot 4:28<br />
8. Shadow In The Dark 3:51<br />
9. Soulmates 6:08<br />
10. On My Way 3:42<br />
11. The Wayward One 5:06<br />
12. Heaven`s Calling 5:47<br />
13. Alive 4:19<br />
<br />
rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rio Ullrich – śpiew<br />
Pascal Lorenz – gitara<br />
Jack the Riffer – gitara<br />
Michael Kaspar – gitara basowa<br />
Martin Winter – perkusja<br />
<br />
Utworzony przez gitarzystę Jack The Riffer w roku 2019 zespół GENERATION STEEL 21 stycznia 2021 zaprezentuje swoją pierwszą płytę, wydaną przez wytwórnię Pure Steel Records. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół, złożony z muzyków poza Niemcami mało znanymi, jako swoje inspiracje podaje GRAVE DIGGER, ACCEPT/UDO i PRIMAL FEAR. Tak, to się zgadza i ta grupa gra ten klasyczny, teutoński heavy/power w czystej postaci. Także realizacja jest typowo niemiecka w tym gatunku, a odpowiedzialnym za produkcję jest Uwe Lulis (ACCEPT, ex GRAVE DIGGER i REBELLION). Muzyka GENERATION STEEL jest obarczona wszystkim plusami i minusami niemieckiego heavy/power. Jest mocne brzmienie, dosyć ostre, jest moc riffów, jest zdecydowany wokalista Rio Ulrich, ale jednak nie ma nic ponad typowy, nieco lżejszy GRAVE DOGGER i umiarkowanie chwytliwy ACCEPT i te mocne kompozycje mają bardzo ograne melodie. To wszystko w równie kwadratowym i w zasadzie topornym stylu już było. Pomysłowość jest znacznie mniejsza niż sprawne wykonanie. Gdyby szukać jakichś bardziej interesujących utworów, to można by wskazać dynamiczny Warbringer, gdzie heroiczne prężenie muskułów jest bardziej przekonujące niż w większości pozostałych kompozycji, może także surowy i twardy The Chariot. Na pewno na wyróżnienie zasługuje również dobry, a nawet w szybkich partiach bardzo dobry Soulmates.</div>
<div style="text-align: justify;">Najbardziej poukładanym i przemyślanym utworem jest tu autentycznie bojowy i podniosły The Wayward One.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo tu grania w średnich tempach, typowych dla UDO/ACCEPT i taki jest utwór tytułowy tego albumu z szybszym refrenem, ale niespecjalnie to porywa, tak jak i nie porywają podobne nagrania wskazanych zespołów. Heroizm metalowy Shadow In The Dark i Alive (typowe riffy ACCEPT) przekonuje tylko chwilami, podobnie jak niepotrzebnie brutalizowany On My Way z doskonałym refrenem w stylu starego SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodie są jednak w większości mało wyraziste, i trochę szkoda, bo takie numery jak Temple of Malady, Heaven`s Calling (mocny epicki refren) czy Praying Mantismają pewien potencjał, jeśli przyrównywać je do podobnych GRAVE DIGGER.<br />
<br />
Bardzo typowy, odtwórczy, ale sprawnie zagrany niemiecki heavy/power. Orzeł poleciał, ale na średnim pułapie.<br />
<br />
<br />
ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.11.2020</span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pure Steel Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Glacier]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3324</link>
			<pubDate>Fri, 30 Oct 2020 14:30:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3324</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Glacier - The Pasing Time (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/bkKkCchFzEy_dRE3Da2yMWDj1Os=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-16123438-1603821103-5449.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-16123438-1603821103-5449.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Eldest and Truest 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Live for the Whip 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ride Out 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sands of Time 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">5.Valor 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.Into the Night 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">7.Infidel 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Temple and the Tomb 06:35</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Podrybau - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Martell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Maselbas - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Barrios - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Kopecky - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Historia GLACIER  z Portland w Oregon sięga roku 1979, jednak w latach 80tych grupa niczym szczególnym w historii amerykańskiego metalu się nie zapisała i została rozwiązana w 1990, jak wile innych ekip grających tradycyjny heavy i power w owym czasie. Idea jego reaktywacji należy do wokalisty Michaela Podrybau, który zaśpiewał w roku 1985 na jedynym mini LP "Glacier" (1985).  W roku 2018 przekształcił prowadzony przez siebie zespół DEVIL IN DISGUISE w GLACIER i historia tej grupy otrzymała nowy rozdział.</div>
<div style="text-align: justify;">W październiku 2020 grecka wytwórnia No Remorse przedstawiła pierwszy album GLACIER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa z Portland gra tradycyjny heavy/power amerykański, całkowicie osadzony w stylistyce lat 80tych, z archetypowym dla gatunku wokalem Podrybau, który śpiewa tu z iskrą, werwą i wyczuciem konwencji. Instrumentaliści nie są może specjalnie znani, ale tworzą ekipę zgraną i sprawną, rozumiejącą, jak grać ten rodzaj metalu nie popadając ani w bezpośrednie kopiowanie innych, ani w nowomodną brutalizację gatunku USPM i heavy power. Nie są to może kompozycje specjalnie technicznie i aranżacyjnie skomplikowane, melodie też trudno uznać za jakoś bardzo oryginalne, ale dobrze się słucha takich naładowanych pozytywną energią utworów jak Eldest and Truest czy też speedowego, brawurowo wykonanego przez gitarzystów Into the Night. W tej kompozycji zdecydowanie brawa dla nich, ale w przekroju całej płyty na największe wyróżnienie zasługuje dynamiczna, pełna finezji i technicznie bezbłędna gra perkusisty Adama Kopeckiego. Wyborny występ, moc amerykańskiej perkusji!</div>
<div style="text-align: justify;">Jest heroicznie i rycersko w bardzo klasycznych dla amerykańskiego stylu Live for the Whip i w Infidel pełnych galopujących riffów, umiarkowanie dawkowanych wysokich zaśpiewów i bojowych chórków. Najwięcej metalowego patosu jest oczywiście w pięknym, dumnym Valor i ta kompozycja z kroczącymi kruszącymi riffami to epika w stylu MANOWAR ! </div>
<div style="text-align: justify;">Jest nawet bardzo dostojnie i uroczyście w nad wyraz udanym Ride Out, a w wypełnionym łagodnymi partiami z gitarami akustycznymi Sands of Time tworzą ciekawy klimat delikatnej epickiej opowieści z mocnym USPM rozwinięciem. </div>
<div style="text-align: justify;">A na zakończenie encyklopedyczna amerykańska klasyka heavy/power w rozbudowanym i ozdobionym orientalnymi motywami heroicznym The Temple and the Tomb, gdzie wystepują także partie o charakterze speed/power/thrashowym i jest ogólnie bardzo oldschoolowo. Udane za kończenie płyty!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sama produkcja także nawiązuje do lat 80tych, gitary są dosyć ostre i surowe, sekcja rytmiczna syczy blachami i mruczy basem i to wszystko jest bardzo klasyczne dla USPM przede wszystkim.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra, godna polecenia płyta z amerykańskim tradycyjnym metalem, szczera w przekazie i bardzo solidna pod względem wykonania.  </div>
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><br />
new 30.10.2020</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Glacier - The Pasing Time (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/bkKkCchFzEy_dRE3Da2yMWDj1Os=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-16123438-1603821103-5449.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-16123438-1603821103-5449.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Eldest and Truest 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Live for the Whip 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ride Out 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sands of Time 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">5.Valor 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.Into the Night 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">7.Infidel 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Temple and the Tomb 06:35</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Podrybau - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Martell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Maselbas - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Barrios - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Kopecky - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Historia GLACIER  z Portland w Oregon sięga roku 1979, jednak w latach 80tych grupa niczym szczególnym w historii amerykańskiego metalu się nie zapisała i została rozwiązana w 1990, jak wile innych ekip grających tradycyjny heavy i power w owym czasie. Idea jego reaktywacji należy do wokalisty Michaela Podrybau, który zaśpiewał w roku 1985 na jedynym mini LP "Glacier" (1985).  W roku 2018 przekształcił prowadzony przez siebie zespół DEVIL IN DISGUISE w GLACIER i historia tej grupy otrzymała nowy rozdział.</div>
<div style="text-align: justify;">W październiku 2020 grecka wytwórnia No Remorse przedstawiła pierwszy album GLACIER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa z Portland gra tradycyjny heavy/power amerykański, całkowicie osadzony w stylistyce lat 80tych, z archetypowym dla gatunku wokalem Podrybau, który śpiewa tu z iskrą, werwą i wyczuciem konwencji. Instrumentaliści nie są może specjalnie znani, ale tworzą ekipę zgraną i sprawną, rozumiejącą, jak grać ten rodzaj metalu nie popadając ani w bezpośrednie kopiowanie innych, ani w nowomodną brutalizację gatunku USPM i heavy power. Nie są to może kompozycje specjalnie technicznie i aranżacyjnie skomplikowane, melodie też trudno uznać za jakoś bardzo oryginalne, ale dobrze się słucha takich naładowanych pozytywną energią utworów jak Eldest and Truest czy też speedowego, brawurowo wykonanego przez gitarzystów Into the Night. W tej kompozycji zdecydowanie brawa dla nich, ale w przekroju całej płyty na największe wyróżnienie zasługuje dynamiczna, pełna finezji i technicznie bezbłędna gra perkusisty Adama Kopeckiego. Wyborny występ, moc amerykańskiej perkusji!</div>
<div style="text-align: justify;">Jest heroicznie i rycersko w bardzo klasycznych dla amerykańskiego stylu Live for the Whip i w Infidel pełnych galopujących riffów, umiarkowanie dawkowanych wysokich zaśpiewów i bojowych chórków. Najwięcej metalowego patosu jest oczywiście w pięknym, dumnym Valor i ta kompozycja z kroczącymi kruszącymi riffami to epika w stylu MANOWAR ! </div>
<div style="text-align: justify;">Jest nawet bardzo dostojnie i uroczyście w nad wyraz udanym Ride Out, a w wypełnionym łagodnymi partiami z gitarami akustycznymi Sands of Time tworzą ciekawy klimat delikatnej epickiej opowieści z mocnym USPM rozwinięciem. </div>
<div style="text-align: justify;">A na zakończenie encyklopedyczna amerykańska klasyka heavy/power w rozbudowanym i ozdobionym orientalnymi motywami heroicznym The Temple and the Tomb, gdzie wystepują także partie o charakterze speed/power/thrashowym i jest ogólnie bardzo oldschoolowo. Udane za kończenie płyty!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sama produkcja także nawiązuje do lat 80tych, gitary są dosyć ostre i surowe, sekcja rytmiczna syczy blachami i mruczy basem i to wszystko jest bardzo klasyczne dla USPM przede wszystkim.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra, godna polecenia płyta z amerykańskim tradycyjnym metalem, szczera w przekazie i bardzo solidna pod względem wykonania.  </div>
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><br />
new 30.10.2020</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>