<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - I]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2026 04:03:26 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Brigade]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4542</link>
			<pubDate>Sun, 30 Nov 2025 01:47:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4542</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Brigade - </span><span style="font-weight: bold;">Ill Fated Voyage (2025)</span></div>
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383353.jpg?3935" border="0" alt="[Obrazek: 1383353.jpg?3935]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deus Vult 01:57      <br />
2. Crusader 05:59       <br />
3. Afterlife Confessions 05:41       <br />
4. Ill Fated Voyage 06:39      <br />
5. Faith in Battle 06:16       <br />
6. All Hail the Guardian 04:07       <br />
7. Herculean Destiny 06:17       <br />
8. Days of Glory 06:49       <br />
9. Keepers of the Flame 03:41<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Daniel Butch - śpiew<br />
Caden Butch - gitara<br />
Jonathan Stanley - gitara<br />
Andrew Salzano - bas<br />
Lorne Moskal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON BRIGADE powstało w 2018 roku w Pittsburghu w stanie Pensylwania, realnie jednak poza dwoma EP, wydanymi w latach 2020-2021 niewiele się działo. </div>
<div style="text-align: justify;">Projekt ruszył, kiedy do zespołu dołączył wokalista Daniel Butch ze swoim synem Cadem oraz Jonathan Stanley, gitarzysta ze znakomitego, choć niedocenianego HELIOS. Debiut grupy został wydany nakładem własnym w wersji digital 7 listopada, a fizycznej trzy tygodnie później przez amerykańską wytwórnię Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby cały album był takiej jakości, jak Deus Vult czy Crusader, w którym siłują się w marnej jakości euro power metalu z elementami speed w stylu LONEWOLF z przeciętnymi próbami wmieszania w to wszystko twórczości RUNNING WOLF, to byłoby bardzo źle. Fatalnie wplecione, irytujące dudy, które miały chyba przypominać GRAVE DIGGER albo BLIND GUARDIAN... Okropieństwo, do tego chaotyczna gra sekcji rytmicznej, przeciętny wokalista i stwarza to bardzo słabe pierwsze wrażenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście zespół się opamiętał i już w Afterlife Confessions uderzają w klasyczne tony US Power Metal lat 80. z OMEN na czele, gdzie Daniel Butch przemienia się w klasycznego, ryczącego wokalistę USPM, Butch i Stanley wybornie się tutaj uzupełniają gitarowo, a sekcja rytmiczna zabija dynamiką i mocą. Refren klasycznie amerykański z wokalistą w centrum i mamy muzykę solidną i szczerą. Ill Fated Voyage to uwielbiany w USA romans z IRON MAIDEN i nostalgicznym klimatem ONWARD. To szybki i sprawny USPM, kiedy trzeba barbarzyński w klimacie jak w Faith in Battle, gdzie litaury Lorne Moskala z basowymi szarżami miażdżą słuchacza, a rozdzierający głos Butcha zagrzewa do bitwy w stylistyce pierwszych dwóch płyt OMEN. Sześć minut klasycznego heavy/power amerykańskiego z echami EXXPLORER z rozszarpującymi gitarami i wybornymi, wybornymi solami gitarzystów, którzy wspaniale się tutaj rozumieją!</div>
<div style="text-align: justify;">Herculean Destiny to znów nawiązania do ONWARD i klasycznie zagranego, solidnego USPM, który został zagrany na mistrzowskim poziomie, chociaż refren mógł być bardziej atrakcyjny. Powolny, marszowy Days of Glory z pulsującym basem również udany, ale krótki Keepers of the Flame wspaniale wyraża filozofię tego LP. Czuć ducha przygody, bardzo dobry refren i znów ONWARD zagrany po mistrzowsku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, ale w końcu za mastering odpowiada doświadczony inżynier dźwięku Maor Appelbaum. Wyborne ustawienie sekcji rytmicznej przy zachowaniu ducha lat 80. w soundzie gitar. Od strony realizacji perkusji i basu, to może i jeden z najlepszych albumów tego roku w tej stylistyce.</div>
<div style="text-align: justify;">Poziom techniczny jest zadowalający i bardzo dobry, grupa nie idzie na skróty, chociaż czasami kompozycje mogłyby być krótsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut z USA, który daje nadzieję dla sceny USPM!</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Brigade - </span><span style="font-weight: bold;">Ill Fated Voyage (2025)</span></div>
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/8/3/1383353.jpg?3935" border="0" alt="[Obrazek: 1383353.jpg?3935]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deus Vult 01:57      <br />
2. Crusader 05:59       <br />
3. Afterlife Confessions 05:41       <br />
4. Ill Fated Voyage 06:39      <br />
5. Faith in Battle 06:16       <br />
6. All Hail the Guardian 04:07       <br />
7. Herculean Destiny 06:17       <br />
8. Days of Glory 06:49       <br />
9. Keepers of the Flame 03:41<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Daniel Butch - śpiew<br />
Caden Butch - gitara<br />
Jonathan Stanley - gitara<br />
Andrew Salzano - bas<br />
Lorne Moskal - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON BRIGADE powstało w 2018 roku w Pittsburghu w stanie Pensylwania, realnie jednak poza dwoma EP, wydanymi w latach 2020-2021 niewiele się działo. </div>
<div style="text-align: justify;">Projekt ruszył, kiedy do zespołu dołączył wokalista Daniel Butch ze swoim synem Cadem oraz Jonathan Stanley, gitarzysta ze znakomitego, choć niedocenianego HELIOS. Debiut grupy został wydany nakładem własnym w wersji digital 7 listopada, a fizycznej trzy tygodnie później przez amerykańską wytwórnię Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby cały album był takiej jakości, jak Deus Vult czy Crusader, w którym siłują się w marnej jakości euro power metalu z elementami speed w stylu LONEWOLF z przeciętnymi próbami wmieszania w to wszystko twórczości RUNNING WOLF, to byłoby bardzo źle. Fatalnie wplecione, irytujące dudy, które miały chyba przypominać GRAVE DIGGER albo BLIND GUARDIAN... Okropieństwo, do tego chaotyczna gra sekcji rytmicznej, przeciętny wokalista i stwarza to bardzo słabe pierwsze wrażenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście zespół się opamiętał i już w Afterlife Confessions uderzają w klasyczne tony US Power Metal lat 80. z OMEN na czele, gdzie Daniel Butch przemienia się w klasycznego, ryczącego wokalistę USPM, Butch i Stanley wybornie się tutaj uzupełniają gitarowo, a sekcja rytmiczna zabija dynamiką i mocą. Refren klasycznie amerykański z wokalistą w centrum i mamy muzykę solidną i szczerą. Ill Fated Voyage to uwielbiany w USA romans z IRON MAIDEN i nostalgicznym klimatem ONWARD. To szybki i sprawny USPM, kiedy trzeba barbarzyński w klimacie jak w Faith in Battle, gdzie litaury Lorne Moskala z basowymi szarżami miażdżą słuchacza, a rozdzierający głos Butcha zagrzewa do bitwy w stylistyce pierwszych dwóch płyt OMEN. Sześć minut klasycznego heavy/power amerykańskiego z echami EXXPLORER z rozszarpującymi gitarami i wybornymi, wybornymi solami gitarzystów, którzy wspaniale się tutaj rozumieją!</div>
<div style="text-align: justify;">Herculean Destiny to znów nawiązania do ONWARD i klasycznie zagranego, solidnego USPM, który został zagrany na mistrzowskim poziomie, chociaż refren mógł być bardziej atrakcyjny. Powolny, marszowy Days of Glory z pulsującym basem również udany, ale krótki Keepers of the Flame wspaniale wyraża filozofię tego LP. Czuć ducha przygody, bardzo dobry refren i znów ONWARD zagrany po mistrzowsku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, ale w końcu za mastering odpowiada doświadczony inżynier dźwięku Maor Appelbaum. Wyborne ustawienie sekcji rytmicznej przy zachowaniu ducha lat 80. w soundzie gitar. Od strony realizacji perkusji i basu, to może i jeden z najlepszych albumów tego roku w tej stylistyce.</div>
<div style="text-align: justify;">Poziom techniczny jest zadowalający i bardzo dobry, grupa nie idzie na skróty, chociaż czasami kompozycje mogłyby być krótsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut z USA, który daje nadzieję dla sceny USPM!</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.8/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Echo]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4459</link>
			<pubDate>Mon, 07 Oct 2024 22:46:21 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4459</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Iron Echo - Forged in Fire</span><span style="font-weight: bold;"> (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0585474531_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0585474531_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Blacksmith 01:20      <br />
2. Ready to Rumble 04:34      <br />
3. Death Dealer 04:53      <br />
4. Last Man Standing 03:26      <br />
5. Sinner 05:04      <br />
6. Streets on Fire 04:19      <br />
7. The Awakening 05:05      <br />
8. Downfall 05:13      <br />
9. Seven Sins 04:27<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Power/Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Johnny Vox - śpiew<br />
Timo Pfluger - gitara<br />
Hasan "Zottel" Biberci - gitara<br />
Lois Liotakis - bas<br />
Björn-Philipp Hessemüller - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">27 września 2024 roku debiutował zespół IRON ECHO, składający się z muzyków mało znanych, ale z doświadczeniem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sporym zaskoczeniem jest tutaj udział Lois Liotakis z nieistniejącego i nieodżałowanego greckiego ELWING i tutaj gra on równie znakomicie i z energią. Co IRON ECHO sobą prezentuje to typowy heavy/power metal niemiecki, gdzie inspiracje sięgają od ACCEPT po WALLOP, SINNER i PRIMAL FEAR. Zagrane to zostało typowo topornie i po teutońsku, nie ma tutaj oryginalnych melodii czy refrenów, jest za to sprawnie odegrany warsztat z prawdopodobnie najlepszym, życiowym występem Franza "Johnny Vox" Neumann. Jest tutaj dość manieryczny, szczególnie kiedy próbuje uderzać w bardziej agresywne partie Halforda, co słychać najbardziej w Last Man Standing i swobodniej brzmiał w rockowym SYRENCE. Słychać to w lżejszym Sinner inspirowanym wiadomo kim. A wszystko zaczyna się rozmytym Ready to Rumble, wolnym, w którym więcej jest BONFIRE czy GOTTHARD niż metalu i lepiej wypadają w Death Dealer, w którym słychać ducha PRIMAL FEAR. Pfluger/Biberci to dobrze rozumiejący się duet, który potrafi zagrać tutaj ciekawe sola, chociaż żadne nie jest tutaj wyjątkowo wyróżniające się. Dobrze grają w Death Dealer, jeszcze lepiej w Streets on Fire, w którym ostatecznie dominuje jednak Lois Liotakis. Co za znakomite partie basu!</div>
<div style="text-align: justify;">The Awakening ciekawie wykorzystuje pomysły ACCEPT z Tornillo i szkoda, że to kolejny, manieryczny refren bez życia i pazura, gdzie można było to rozegrać bardziej pompatycznie. Ponownie, dobre sola, energiczna gra Björn-Philipp Hessemüller również zwarta i udana. Zaskakująco udany jest za to Downfall, gdzie jest typowe granie w stylu Zagłębia Ruhry, ale Johnny Vox śpiewa tutaj zaskakująco dobrze i jego opanowanie. Dobrze też sobie poradził w udanym Seven Sins, delikatnie naiwnym heavy metalu, przypominającym PRIMAL FEAR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie autorstwa Achim Köhler jest znakomite, szczególnie jeśli chodzi o ustawienie talerzy i basu, który często przebija się tutaj na plan pierwszy. Gitary mocne i jest w tym coś z CHINCHILLA.</div>
<div style="text-align: justify;">Sprawny i poprawny niemiecki heavy/power, któremu zabrakło oryginalnych refrenów, przy którym najbardziej zatwardziali fani teutońskiej sceny metalowej będą się dobrze bawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest technika i warsztat, wystarczy tylko popracować nad kompozycjami, bo jak pokazuje końcówka tego LP, jest tutaj jakiś potencjał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Iron Echo - Forged in Fire</span><span style="font-weight: bold;"> (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0585474531_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0585474531_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Blacksmith 01:20      <br />
2. Ready to Rumble 04:34      <br />
3. Death Dealer 04:53      <br />
4. Last Man Standing 03:26      <br />
5. Sinner 05:04      <br />
6. Streets on Fire 04:19      <br />
7. The Awakening 05:05      <br />
8. Downfall 05:13      <br />
9. Seven Sins 04:27<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Power/Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Johnny Vox - śpiew<br />
Timo Pfluger - gitara<br />
Hasan "Zottel" Biberci - gitara<br />
Lois Liotakis - bas<br />
Björn-Philipp Hessemüller - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">27 września 2024 roku debiutował zespół IRON ECHO, składający się z muzyków mało znanych, ale z doświadczeniem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sporym zaskoczeniem jest tutaj udział Lois Liotakis z nieistniejącego i nieodżałowanego greckiego ELWING i tutaj gra on równie znakomicie i z energią. Co IRON ECHO sobą prezentuje to typowy heavy/power metal niemiecki, gdzie inspiracje sięgają od ACCEPT po WALLOP, SINNER i PRIMAL FEAR. Zagrane to zostało typowo topornie i po teutońsku, nie ma tutaj oryginalnych melodii czy refrenów, jest za to sprawnie odegrany warsztat z prawdopodobnie najlepszym, życiowym występem Franza "Johnny Vox" Neumann. Jest tutaj dość manieryczny, szczególnie kiedy próbuje uderzać w bardziej agresywne partie Halforda, co słychać najbardziej w Last Man Standing i swobodniej brzmiał w rockowym SYRENCE. Słychać to w lżejszym Sinner inspirowanym wiadomo kim. A wszystko zaczyna się rozmytym Ready to Rumble, wolnym, w którym więcej jest BONFIRE czy GOTTHARD niż metalu i lepiej wypadają w Death Dealer, w którym słychać ducha PRIMAL FEAR. Pfluger/Biberci to dobrze rozumiejący się duet, który potrafi zagrać tutaj ciekawe sola, chociaż żadne nie jest tutaj wyjątkowo wyróżniające się. Dobrze grają w Death Dealer, jeszcze lepiej w Streets on Fire, w którym ostatecznie dominuje jednak Lois Liotakis. Co za znakomite partie basu!</div>
<div style="text-align: justify;">The Awakening ciekawie wykorzystuje pomysły ACCEPT z Tornillo i szkoda, że to kolejny, manieryczny refren bez życia i pazura, gdzie można było to rozegrać bardziej pompatycznie. Ponownie, dobre sola, energiczna gra Björn-Philipp Hessemüller również zwarta i udana. Zaskakująco udany jest za to Downfall, gdzie jest typowe granie w stylu Zagłębia Ruhry, ale Johnny Vox śpiewa tutaj zaskakująco dobrze i jego opanowanie. Dobrze też sobie poradził w udanym Seven Sins, delikatnie naiwnym heavy metalu, przypominającym PRIMAL FEAR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie autorstwa Achim Köhler jest znakomite, szczególnie jeśli chodzi o ustawienie talerzy i basu, który często przebija się tutaj na plan pierwszy. Gitary mocne i jest w tym coś z CHINCHILLA.</div>
<div style="text-align: justify;">Sprawny i poprawny niemiecki heavy/power, któremu zabrakło oryginalnych refrenów, przy którym najbardziej zatwardziali fani teutońskiej sceny metalowej będą się dobrze bawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest technika i warsztat, wystarczy tylko popracować nad kompozycjami, bo jak pokazuje końcówka tego LP, jest tutaj jakiś potencjał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Intranced]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4407</link>
			<pubDate>Fri, 07 Jun 2024 13:23:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4407</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Intranced - Muerte y metal (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/9/1219410.jpg?5350" border="0" alt="[Obrazek: 1219410.jpg?5350]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Reyes de las tinieblas 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.Switchblade 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fantasy 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.I Dunno Nothin' 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Muerte y metal 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">6.Entra la tormenta 01:00</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lady Lightning 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Pulse 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">9.Passionate Pretender 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.See You on the Other Side 06:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">James-Paul Luna - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fili Bibiano - gitara instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Nico Staub - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ben Richardson - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2022 rozwiązany został długowieczny HOLY GRAIL, James-Paul Luna znalazł się od razu w składzie nowo sformowanego, w Kos Angeles, INTRANCED wraz ze znakomitym gitarzystą Fili Bibiano, który po raz pierwszy ujawnił swój wielki talent w WITHERFALL, gdzie wystąpił na pierwszej płycie tego zespołu. Dziś, 7 czerwca 2024 zespół debiutuje wydając swój pierwszy album nakładem niemieckiej wytwórni High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od razu trzeba powiedzieć, że ta muzyka opiera o trzy mocne filary. Wyborną technicznie grę Bibiano, wokal będącego w życiowej formie Luna oraz nośne, heavy metalowe melodie w tradycji NWOTHM, odległe od tego, co można było usłyszeć w HOLY GRAIL czy WITHERFALL. No, może jakieś echa z ostatniej płyty HOLY GRAIL w tych rockowych inklinacjach tutaj są, ale melodie INTRANCED są po prostu znacznie lepsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kilka kompozycji zostało zaśpiewanych po hiszpańsku i jest to takie podkreślenie latynoskich korzeni liderów tej ekipy. I mamy tu bujający opener Reyes de las tinieblas, z rockową oprawą i motoryką godną najlepszych numerów hiszpańskiego BEETHOVEN R. Jest także utrzymany w tradycji latino melodic heavy Muerte y metal w tej samej mierze heroiczny co nostalgiczno - romantyczny. Świetna rzecz z wysmakowaną, jak na tego typu utwór, częścią instrumentalną.</div>
<div style="text-align: justify;">Mamy tu także wyborny classic heavy metal w najlepszej amerykańskiej tradycji lat 80tych Switchblade w umiarkowanym tempie, pięknie zdobiony gitarowymi ornamentacjami oraz z chórkami w stylu arena metal. Z pietyzmem i ze smakiem zespół odtworzył ten styl i atmosferę metalowego święta. Z jaką lekkością i swobodą grają w przebojowym I Dunno Nothin', jak to buja, jakie dewastujące chórki! To co najlepsze z american AOR, ale to przecież nie jest tu AOR. Jest na tym LP jedna słabsza kompozycja i to mało wyrazisty melodic heavy metalowy Pulse. Stara się to ubarwić gitarzysta, ale melodia jest o klasę niższa od innych. Kapitalnie markują power metal z elementami neoklasycznymi w absolutnie doskonałym, porywającym w melodii Fantasy. Takie kompozycje w ostatnich latach pojawiają się niezmiernie rzadko i zazwyczaj tylko w Japonii. Pewnie szybkiemu Lady Lightning najbliżej do wczesnego HOLY GRAIL, ale to jest po prostu dużo lepsze. Niszczące solo Fili, ogromna dynamika w prezentacji znakomitej, jeszcze jednej znakomitej melodii, tym razem takiej bardziej bojowej. A gdyby szukać dla tego numeru innych analogii, to RIOT. A Passionate Pretender zaskakuje połączeniem rycerskiego power metalu w stylu EXXPLORER w zwrotkach z refrenem w manierze HEIR APPERENT. Tu się czeka na część instrumentalną i zespół nie zawodzi. A na koniec fenomenalna metalowa ballada See You on the Other Side i to jest więcej niż ballada, to także wycieczka gdzieś w czasy początków metalu w latach 70tych XX wieku.<br />
<br />
Wspaniałe sola gra Fili Bibiano na tej płycie. Finezja, maestria, inwencja, shred. Wielki to gitarzysta. Popis w każdym z utworów godny owacji na stojąco!</div>
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał Arcymistrz Brad Boatright w legendarnym Audiosiege w Portland w Oregonie. Perfekcyjnie to wyszło, jak to u niego zwykle bywa. Czysty, wyrazisty sound stylizowany na lata 80te. Świetnie brzmi sekcja rytmiczna z metalicznym mocnym basem i warto było ją wyeksponować, bo Nico i Ben grają znakomicie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najlepszy w historii występ James-Paul Luna, najbarwniejszy jak do tej pory pokaz możliwości Filiberto Bibiano. Sensacyjny debiut!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;">new 7.06.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Intranced - Muerte y metal (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/9/1219410.jpg?5350" border="0" alt="[Obrazek: 1219410.jpg?5350]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Reyes de las tinieblas 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.Switchblade 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fantasy 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.I Dunno Nothin' 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Muerte y metal 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">6.Entra la tormenta 01:00</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lady Lightning 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Pulse 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">9.Passionate Pretender 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.See You on the Other Side 06:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">James-Paul Luna - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fili Bibiano - gitara instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Nico Staub - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ben Richardson - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2022 rozwiązany został długowieczny HOLY GRAIL, James-Paul Luna znalazł się od razu w składzie nowo sformowanego, w Kos Angeles, INTRANCED wraz ze znakomitym gitarzystą Fili Bibiano, który po raz pierwszy ujawnił swój wielki talent w WITHERFALL, gdzie wystąpił na pierwszej płycie tego zespołu. Dziś, 7 czerwca 2024 zespół debiutuje wydając swój pierwszy album nakładem niemieckiej wytwórni High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Od razu trzeba powiedzieć, że ta muzyka opiera o trzy mocne filary. Wyborną technicznie grę Bibiano, wokal będącego w życiowej formie Luna oraz nośne, heavy metalowe melodie w tradycji NWOTHM, odległe od tego, co można było usłyszeć w HOLY GRAIL czy WITHERFALL. No, może jakieś echa z ostatniej płyty HOLY GRAIL w tych rockowych inklinacjach tutaj są, ale melodie INTRANCED są po prostu znacznie lepsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kilka kompozycji zostało zaśpiewanych po hiszpańsku i jest to takie podkreślenie latynoskich korzeni liderów tej ekipy. I mamy tu bujający opener Reyes de las tinieblas, z rockową oprawą i motoryką godną najlepszych numerów hiszpańskiego BEETHOVEN R. Jest także utrzymany w tradycji latino melodic heavy Muerte y metal w tej samej mierze heroiczny co nostalgiczno - romantyczny. Świetna rzecz z wysmakowaną, jak na tego typu utwór, częścią instrumentalną.</div>
<div style="text-align: justify;">Mamy tu także wyborny classic heavy metal w najlepszej amerykańskiej tradycji lat 80tych Switchblade w umiarkowanym tempie, pięknie zdobiony gitarowymi ornamentacjami oraz z chórkami w stylu arena metal. Z pietyzmem i ze smakiem zespół odtworzył ten styl i atmosferę metalowego święta. Z jaką lekkością i swobodą grają w przebojowym I Dunno Nothin', jak to buja, jakie dewastujące chórki! To co najlepsze z american AOR, ale to przecież nie jest tu AOR. Jest na tym LP jedna słabsza kompozycja i to mało wyrazisty melodic heavy metalowy Pulse. Stara się to ubarwić gitarzysta, ale melodia jest o klasę niższa od innych. Kapitalnie markują power metal z elementami neoklasycznymi w absolutnie doskonałym, porywającym w melodii Fantasy. Takie kompozycje w ostatnich latach pojawiają się niezmiernie rzadko i zazwyczaj tylko w Japonii. Pewnie szybkiemu Lady Lightning najbliżej do wczesnego HOLY GRAIL, ale to jest po prostu dużo lepsze. Niszczące solo Fili, ogromna dynamika w prezentacji znakomitej, jeszcze jednej znakomitej melodii, tym razem takiej bardziej bojowej. A gdyby szukać dla tego numeru innych analogii, to RIOT. A Passionate Pretender zaskakuje połączeniem rycerskiego power metalu w stylu EXXPLORER w zwrotkach z refrenem w manierze HEIR APPERENT. Tu się czeka na część instrumentalną i zespół nie zawodzi. A na koniec fenomenalna metalowa ballada See You on the Other Side i to jest więcej niż ballada, to także wycieczka gdzieś w czasy początków metalu w latach 70tych XX wieku.<br />
<br />
Wspaniałe sola gra Fili Bibiano na tej płycie. Finezja, maestria, inwencja, shred. Wielki to gitarzysta. Popis w każdym z utworów godny owacji na stojąco!</div>
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał Arcymistrz Brad Boatright w legendarnym Audiosiege w Portland w Oregonie. Perfekcyjnie to wyszło, jak to u niego zwykle bywa. Czysty, wyrazisty sound stylizowany na lata 80te. Świetnie brzmi sekcja rytmiczna z metalicznym mocnym basem i warto było ją wyeksponować, bo Nico i Ben grają znakomicie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najlepszy w historii występ James-Paul Luna, najbarwniejszy jak do tej pory pokaz możliwości Filiberto Bibiano. Sensacyjny debiut!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;">new 7.06.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Idol Throne]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4355</link>
			<pubDate>Wed, 17 Apr 2024 15:29:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4355</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Idol Throne - The Sibylline Age (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/-AIhfwQYDqk_7ZGT0I2CzNmW-MEl_lIDOYFOccYkHDo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:597/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIzOTM3/ODcyLTE3MDgxNzgy/NzgtMjcwNC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzgtMjcwNC5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. A Tale Untold 01:25       <br />
2. Unholy Warrior 06:00       <br />
3. The Labyrinth 04:11       <br />
4. Sacred Fire 06:08       <br />
5. White Wolf 04:52       <br />
6. Last Full Measure 07:54       <br />
7. Crown of Fools 07:06      <br />
8. Raven's Blade 06:54      <br />
9. Power and Control 05:11     <br />
10. The Sibylline Age 11:32<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Power/Thrash Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jake Quintanilla - śpiew<br />
Jason Schultz - gitara<br />
Martin Bowman - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Aaron Grove - perkusja<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Alex Barrios - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IDOL THRONE ze stanu Indiana założony został w 2018 roku przez dwóch gitarzystów, Jasona Schultza z ekstremalnego WRAITH oraz Martina Bowmana, który ma doświadczenie w progressive metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Działalność grupy rozpoczęła się wraz z pozyskaniem wokalisty Jake Quintanilla w 2020 roku, z którym nagrali materiał promocyjny dla wytwórni i recenzentów. Materiał został dobrze przyjęty i grupie udało się podpisać kontrakt z amerykańskim Stormspell Records, które wydało debiut 12 lipca 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Materiał został skomponowany w lwiej części przez gitarzystów i zdecydowanie to słychać we wszystkich kompozycjach, gdzie duży nacisk położono na ozdobniki i skomplikowane, techniczne sola o różnych inspiracjach, od tradycyjnego power po thrash metal. Szczególnie w inspiracje można wpisać duet Holt/Hunolt, te sola są ostre, dialogi czyste, jednocześnie bardzo melodyjne.</div>
<div style="text-align: justify;">Atmosfera USPM i thrash metalu końcówki lat 80. i początku 90. jest oczywista od pierwszych taktów i o ile A Tale Untold może kojarzyć się z TWISTED TOWER DIRE, tak już Unholy Warrior w swoich inspiracjach sięga do HEATHEN oraz CYCLONE TEMPLE w swojej lekkiej i dobrze nakreślonej melodii. Podobnie jest w The Labyrinth. Ciekawie prezentuje się tutaj White Wolf, w którym jest coś z TWISTED TOWER DIRE, ale i element europejski w kontrastowym, delikatnym refrenie. Coś z DIAMOND HEAD, SATAN oraz OMEN jest obecne w bardzo dobrym Power and Control.</div>
<div style="text-align: justify;">W Sacred Fire można by się doszukiwać debiutu PARIAH, zabrakło tutaj jednak wyrazistego refrenu i to jest problem części kompozycji, w których postawiono bardziej na ozdobniki gitarowe niż refreny. Kiepsko prezentuje się przeciągający się refren Crown of Fools, w którym melodia jest równie mało interesująca. To prowadzi do Last Full Measure, utworu instrumentalnego trwającego prawie osiem minut, a z którego niestety bardzo mało wynika i to jest uwypuklenie problemu tego LP. </div>
<div style="text-align: justify;">Melodia jest niezapamiętywalna, sola może i dobre, ale jakoś giną w tej muzycznej poprawności. Takie kompozycje muszą mieć bardzo dobry motyw przewodni, aby utrzymać uwagę słuchacza i mógłbym tu przywoływać albumy z power metalem, ale że to power thrash, to łatwym przykładem dobrego utworu instrumentalnego są Guitarmony oraz A Fine Red Mist HEATHEN. Oba miażdżą nie tylko znakomicie wykonanymi solami gitarowymi, ale i melodiami, które szybko wpadają w ucho. Bardziej heavy metalowy, mroczny Raven's Blade w stylu FORBIDDEN lat 1988-1990 jest ciekawy, podobnie może kojarzyć się tytułowy The Sibylline Age, chociaż tutaj nie brakuje też HEATHEN i WATCHTOWER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie zostało wykonane w Europie, mix w Austrii przez Lukasa Rotha, a mastering w Niemczech przez uznanego Victora Bullok. Mastering nie budzi zastrzeżeń, miał to być sound vintage inspirowany power thrashem schyłku lat 80. i taki też jest, jednak na minus jest mix, ponieważ bas jest tutaj niemal niesłyszalny, a szkoda, bo zagrał utalentowany Alex Barrios, a na albumach z tego okresu bas był często doskonały.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze to zostało zaśpiewane, znakomicie zagrane i poza gitarzystami bohaterem jest tutaj Aaron Grove, który gra z mocą bomby atomowej i nie boi się użyć talerzy.</div>
<div style="text-align: justify;">Przyzwoity debiut w gatunku obecnie niemal zdominowanym przez neothrash bez historii, któremu zabrakło niewiele do uznania za bardzo dobry.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Idol Throne - The Sibylline Age (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/-AIhfwQYDqk_7ZGT0I2CzNmW-MEl_lIDOYFOccYkHDo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:597/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIzOTM3/ODcyLTE3MDgxNzgy/NzgtMjcwNC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzgtMjcwNC5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. A Tale Untold 01:25       <br />
2. Unholy Warrior 06:00       <br />
3. The Labyrinth 04:11       <br />
4. Sacred Fire 06:08       <br />
5. White Wolf 04:52       <br />
6. Last Full Measure 07:54       <br />
7. Crown of Fools 07:06      <br />
8. Raven's Blade 06:54      <br />
9. Power and Control 05:11     <br />
10. The Sibylline Age 11:32<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Power/Thrash Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jake Quintanilla - śpiew<br />
Jason Schultz - gitara<br />
Martin Bowman - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Aaron Grove - perkusja<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Alex Barrios - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IDOL THRONE ze stanu Indiana założony został w 2018 roku przez dwóch gitarzystów, Jasona Schultza z ekstremalnego WRAITH oraz Martina Bowmana, który ma doświadczenie w progressive metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Działalność grupy rozpoczęła się wraz z pozyskaniem wokalisty Jake Quintanilla w 2020 roku, z którym nagrali materiał promocyjny dla wytwórni i recenzentów. Materiał został dobrze przyjęty i grupie udało się podpisać kontrakt z amerykańskim Stormspell Records, które wydało debiut 12 lipca 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Materiał został skomponowany w lwiej części przez gitarzystów i zdecydowanie to słychać we wszystkich kompozycjach, gdzie duży nacisk położono na ozdobniki i skomplikowane, techniczne sola o różnych inspiracjach, od tradycyjnego power po thrash metal. Szczególnie w inspiracje można wpisać duet Holt/Hunolt, te sola są ostre, dialogi czyste, jednocześnie bardzo melodyjne.</div>
<div style="text-align: justify;">Atmosfera USPM i thrash metalu końcówki lat 80. i początku 90. jest oczywista od pierwszych taktów i o ile A Tale Untold może kojarzyć się z TWISTED TOWER DIRE, tak już Unholy Warrior w swoich inspiracjach sięga do HEATHEN oraz CYCLONE TEMPLE w swojej lekkiej i dobrze nakreślonej melodii. Podobnie jest w The Labyrinth. Ciekawie prezentuje się tutaj White Wolf, w którym jest coś z TWISTED TOWER DIRE, ale i element europejski w kontrastowym, delikatnym refrenie. Coś z DIAMOND HEAD, SATAN oraz OMEN jest obecne w bardzo dobrym Power and Control.</div>
<div style="text-align: justify;">W Sacred Fire można by się doszukiwać debiutu PARIAH, zabrakło tutaj jednak wyrazistego refrenu i to jest problem części kompozycji, w których postawiono bardziej na ozdobniki gitarowe niż refreny. Kiepsko prezentuje się przeciągający się refren Crown of Fools, w którym melodia jest równie mało interesująca. To prowadzi do Last Full Measure, utworu instrumentalnego trwającego prawie osiem minut, a z którego niestety bardzo mało wynika i to jest uwypuklenie problemu tego LP. </div>
<div style="text-align: justify;">Melodia jest niezapamiętywalna, sola może i dobre, ale jakoś giną w tej muzycznej poprawności. Takie kompozycje muszą mieć bardzo dobry motyw przewodni, aby utrzymać uwagę słuchacza i mógłbym tu przywoływać albumy z power metalem, ale że to power thrash, to łatwym przykładem dobrego utworu instrumentalnego są Guitarmony oraz A Fine Red Mist HEATHEN. Oba miażdżą nie tylko znakomicie wykonanymi solami gitarowymi, ale i melodiami, które szybko wpadają w ucho. Bardziej heavy metalowy, mroczny Raven's Blade w stylu FORBIDDEN lat 1988-1990 jest ciekawy, podobnie może kojarzyć się tytułowy The Sibylline Age, chociaż tutaj nie brakuje też HEATHEN i WATCHTOWER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie zostało wykonane w Europie, mix w Austrii przez Lukasa Rotha, a mastering w Niemczech przez uznanego Victora Bullok. Mastering nie budzi zastrzeżeń, miał to być sound vintage inspirowany power thrashem schyłku lat 80. i taki też jest, jednak na minus jest mix, ponieważ bas jest tutaj niemal niesłyszalny, a szkoda, bo zagrał utalentowany Alex Barrios, a na albumach z tego okresu bas był często doskonały.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze to zostało zaśpiewane, znakomicie zagrane i poza gitarzystami bohaterem jest tutaj Aaron Grove, który gra z mocą bomby atomowej i nie boi się użyć talerzy.</div>
<div style="text-align: justify;">Przyzwoity debiut w gatunku obecnie niemal zdominowanym przez neothrash bez historii, któremu zabrakło niewiele do uznania za bardzo dobry.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ironbound]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4295</link>
			<pubDate>Thu, 14 Mar 2024 20:28:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4295</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ironbound - The Lightbringer (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/sdInvgXh2fxcLdzFZUGvWZQS38S9-oCjQxP9aBQ3e9c/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE4NTg2/NTU4LTE2MjAxMzUz/MzUtOTAzNi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzUtOTAzNi5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Far Away 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Witch Hunt 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.When Eagles Fly 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Smoke and Mirrors 06:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Lightbringer 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children Left by God 06:38</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Turn of the Tide 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">8.Light Up the Skies 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Beyond the Horizon 05:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Łukasz Krauze - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Michał Halamoda - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysztof Całka - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Zbigniew Bizoń - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Całka - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRONBOUND z Rybnika to grupa złożona z muzyków doświadczonych, choć może niekoniecznie w obszarze klasycznego heavy metalu. Działając od roku 2014 znalazła się w końcu w orbicie zainteresowań krajowej wytwórni Ossuary Records i zadebiutowała albumem "The Lightbringer", pod koniec kwietnia 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Czasem ktoś coś napisze, a potem wszyscy to powtarzają czy to z braku własnego zdania, czy też z powodu ograniczonego do najbardziej znanych grup horyzontu muzycznego.</div>
<div style="text-align: justify;">O  muzyce z tego albumu mówi się, że to taki polski IRON MAIDEN z wokalistą przypominającym Blaze Bayley'a. Ja tu żadnego Blaze nie słyszę. Słyszę wokalistę o raczej przeciętnych walorach głosowych, nieciekawym w wyższych partiach i tylko tam, gdzie słychać śpiew łagodny (jak w Smoke and Mirrors czy też Children Left by God i na pewno w delikatnym otoczeniu gitar akustycznych w The Turn of the Tide) brzmi on interesująco i to jest jego atut. Z manierą Blaze, jego barwą głosu ani frazowaniem nie ma Łukasz Krauze nic wspólnego, no co najwyżej bardzo, bardzo mało. To, że w kilku kompozycjach jakieś riffowe zapożyczenia od IRON MAIDEN się pojawiają, nie stawia jeszcze tego zespołu w rzędzie takich wybitnych epigonów jak MONUMENT (UK) czy portugalski ATTICK DEMONS. Te kilka riffów z Smoke and Mirrors to po prostu nawiązanie do stylistyki IRON MAIDEN malowane delikatnie i bez nacisku, a ponadto doprawdy styl gry Zbigniewa Bizonia to nie jest styl prowadzącego nieraz basem linie melodyczne Harrisa. Ogólnie na pewno jest NWOTHM, taki oparty o tradycje brytyjskie, i na pewno nie niemieckie czy amerykańskie. Nie jest to również metal wchodzący na terytoria hard rocka, jak się czasem ten zespół klasyfikuje. Dobry mastering Daniela Arendarskiego, bez zmiękczania radiowego instrumentów oraz sztucznej zadziorności soundu hard'n'heavy również temu przeczy. Zespół ma ciągoty ku formom bardziej rozbudowanym, jak w przypadku Smoke and Mirrors, Children Left by God czy The Turn of the Tide i jest tu potencjał, choć nie brak i zbędnych repetycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Realnie mamy do czynienia z dobrym, gitarowo w wielu miejscach bardzo interesującym (Beyond the Horizon, Light Up the Skies) graniem takiego heavy metalu, który uprawia przede wszystkim od lat dwudziestu Legion Włoski.  BURNING BLACK,  GENGIS KHAN, ICY STEEL, MESMERIZE, PRODIGAL SON, RENEGATE, TARCHON FIST. Długo by wymieniać. Solidnie, ale bez własnego oblicza. Niby rycersko miejscami, ale nie specjalnie heroicznie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po prostu dobry, tradycyjny heavy metal z przebłyskami wskazującymi, że ten zespół stać na więcej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.03.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ironbound - The Lightbringer (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/sdInvgXh2fxcLdzFZUGvWZQS38S9-oCjQxP9aBQ3e9c/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTE4NTg2/NTU4LTE2MjAxMzUz/MzUtOTAzNi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzUtOTAzNi5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Far Away 01:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Witch Hunt 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.When Eagles Fly 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Smoke and Mirrors 06:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Lightbringer 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children Left by God 06:38</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Turn of the Tide 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">8.Light Up the Skies 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Beyond the Horizon 05:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Łukasz Krauze - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Michał Halamoda - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysztof Całka - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Zbigniew Bizoń - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Całka - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRONBOUND z Rybnika to grupa złożona z muzyków doświadczonych, choć może niekoniecznie w obszarze klasycznego heavy metalu. Działając od roku 2014 znalazła się w końcu w orbicie zainteresowań krajowej wytwórni Ossuary Records i zadebiutowała albumem "The Lightbringer", pod koniec kwietnia 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Czasem ktoś coś napisze, a potem wszyscy to powtarzają czy to z braku własnego zdania, czy też z powodu ograniczonego do najbardziej znanych grup horyzontu muzycznego.</div>
<div style="text-align: justify;">O  muzyce z tego albumu mówi się, że to taki polski IRON MAIDEN z wokalistą przypominającym Blaze Bayley'a. Ja tu żadnego Blaze nie słyszę. Słyszę wokalistę o raczej przeciętnych walorach głosowych, nieciekawym w wyższych partiach i tylko tam, gdzie słychać śpiew łagodny (jak w Smoke and Mirrors czy też Children Left by God i na pewno w delikatnym otoczeniu gitar akustycznych w The Turn of the Tide) brzmi on interesująco i to jest jego atut. Z manierą Blaze, jego barwą głosu ani frazowaniem nie ma Łukasz Krauze nic wspólnego, no co najwyżej bardzo, bardzo mało. To, że w kilku kompozycjach jakieś riffowe zapożyczenia od IRON MAIDEN się pojawiają, nie stawia jeszcze tego zespołu w rzędzie takich wybitnych epigonów jak MONUMENT (UK) czy portugalski ATTICK DEMONS. Te kilka riffów z Smoke and Mirrors to po prostu nawiązanie do stylistyki IRON MAIDEN malowane delikatnie i bez nacisku, a ponadto doprawdy styl gry Zbigniewa Bizonia to nie jest styl prowadzącego nieraz basem linie melodyczne Harrisa. Ogólnie na pewno jest NWOTHM, taki oparty o tradycje brytyjskie, i na pewno nie niemieckie czy amerykańskie. Nie jest to również metal wchodzący na terytoria hard rocka, jak się czasem ten zespół klasyfikuje. Dobry mastering Daniela Arendarskiego, bez zmiękczania radiowego instrumentów oraz sztucznej zadziorności soundu hard'n'heavy również temu przeczy. Zespół ma ciągoty ku formom bardziej rozbudowanym, jak w przypadku Smoke and Mirrors, Children Left by God czy The Turn of the Tide i jest tu potencjał, choć nie brak i zbędnych repetycji.</div>
<div style="text-align: justify;">Realnie mamy do czynienia z dobrym, gitarowo w wielu miejscach bardzo interesującym (Beyond the Horizon, Light Up the Skies) graniem takiego heavy metalu, który uprawia przede wszystkim od lat dwudziestu Legion Włoski.  BURNING BLACK,  GENGIS KHAN, ICY STEEL, MESMERIZE, PRODIGAL SON, RENEGATE, TARCHON FIST. Długo by wymieniać. Solidnie, ale bez własnego oblicza. Niby rycersko miejscami, ale nie specjalnie heroicznie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po prostu dobry, tradycyjny heavy metal z przebłyskami wskazującymi, że ten zespół stać na więcej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 14.03.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Blade]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4134</link>
			<pubDate>Mon, 20 Nov 2023 20:56:07 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4134</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Blade - Stormrider (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/TdcbXBfTsMe8NB1fBS3_JKmRxCB6PwmvO4d6DGyYvNo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:586/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI1NDY4/NzI5LTE2NzEwOTAy/OTgtNTMyMS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTgtNTMyMS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hell Yeah!!! 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Stormrider 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.King 06:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Unending March 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fuel in My Veigns 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">6.Beware Your Inner Demon 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lone Wolf 07:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mental Slavery 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/thrash metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Hirthe (Dude) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Flo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sheröff - gitara basowa<br />
Nick - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Lübbenau debiutował w roku 2016 wydanym własnym sumptem LP "Iron Blade", grając jednak mało ciekawy heavy/thrash nie zdołał się przebić w gąszczu podobnych niemieckich ekip i kilka dobrych lat było o nim cicho. W październiku 2022 przypomniał o sobie drugą płytą, wydaną przez wytwórnię German Democratic Recordings. Warto zauważyć, że lider Dude zebrał w tymże roku zupełnie nowy skład do nagrania tego albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jasne, wokalista w wielu momentach, a nawet prawie zawsze przypomina Jamesa Hetfielda z METALLICA i ten rozpoczynający album utwór Hell Yeah!!! można by odnieść do stylu METALLICA z Czarnego Albumu z domieszką AJFA. Tak solidnie i rzemieślniczo odegrany amerykański heavy/thrash Gigantów z niezłą melodią. Cała taka płyta nie wzbudziłaby większego zainteresowania. Potem jednakże dodają rycerskiego heroizmu i tytułowy Stormrider to już zupełnie co innego, zdecydowanie bardziej classic heavy ze znakomitymi pompatycznymi solowymi ornamentacjami gitarowymi. Skoro King, to ponownie epicko i heroicznie, do tego dynamicznie w ataku dwóch gitar i wybuchowa partia instrumentalna do tego (ryki growlowe mogli sobie jednakże darować).</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre wrażenie robi wolniejszy, dostojny zbudowany z kroczących riffów Unending March i tu znowu gdzieś bliżej METALLICA z 1991 roku, a powtarzający się motyw gitarowy jest znakomity. Zachwycają stosując tak proste środki jak w zdecydowanie nacierającym, przebojowym wręcz Fuel in My Veigns i tu łączą heavy/speed z melodią i motoryką METALLICA z okresu "Load"/"Reload". I jeszcze raz energicznie i bojowo się zaczyna, tu jednak niemal natychmiast przechodzą do heavy/thrashu z kręgu METALLICA w posępnie prowadzonej melodii w umiarkowanym tempie z dodatkowymi przyspieszeniami. Świetnie przemyślane i zagrane! No, a fenomenalnego Lone Wolf to trzeba samemu posłuchać. Ależ killer w elementami "znacie? to posłuchajcie jak gramy riffy METALLICA" Zniszczenie, do tego jakże heroiczne! Ciężko jest zaskoczyć po takim graniu jak Lone Wolf, ale po prostu przyspieszają w heavy/thrashowym metallikowym Mental Slavery, agresywniejszym i riffowo intensywniejszym od innych numerów na tej płycie. Po raz kolejny bardzo dobra gra gitarzystów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Albumy w tym stylu z Niemiec zazwyczaj brzmią źle. Albo to teutońska toporność, albo garażowa surowizna. Gdy jednak mastering robi Mistrz Patrick W. Engel w studio Temple of Disharmony w Bamberg, to takie rzeczy brzmią już zupełnie inaczej. Ten sound może się podobać, bo bas jest pięknie ustawiony, perkusja grzmi, a gitary są mocne i na ile potrzeba ciężkie z pewnym rozmyciem.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest inny IRON BLADE niż kiedyś, tak pod względem składu, jak i koncepcji muzycznej. Inny, dużo lepszy IRON BLADE.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Blade - Stormrider (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/TdcbXBfTsMe8NB1fBS3_JKmRxCB6PwmvO4d6DGyYvNo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:586/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI1NDY4/NzI5LTE2NzEwOTAy/OTgtNTMyMS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTgtNTMyMS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hell Yeah!!! 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Stormrider 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.King 06:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Unending March 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fuel in My Veigns 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">6.Beware Your Inner Demon 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lone Wolf 07:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mental Slavery 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/thrash metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Hirthe (Dude) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Flo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sheröff - gitara basowa<br />
Nick - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Lübbenau debiutował w roku 2016 wydanym własnym sumptem LP "Iron Blade", grając jednak mało ciekawy heavy/thrash nie zdołał się przebić w gąszczu podobnych niemieckich ekip i kilka dobrych lat było o nim cicho. W październiku 2022 przypomniał o sobie drugą płytą, wydaną przez wytwórnię German Democratic Recordings. Warto zauważyć, że lider Dude zebrał w tymże roku zupełnie nowy skład do nagrania tego albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jasne, wokalista w wielu momentach, a nawet prawie zawsze przypomina Jamesa Hetfielda z METALLICA i ten rozpoczynający album utwór Hell Yeah!!! można by odnieść do stylu METALLICA z Czarnego Albumu z domieszką AJFA. Tak solidnie i rzemieślniczo odegrany amerykański heavy/thrash Gigantów z niezłą melodią. Cała taka płyta nie wzbudziłaby większego zainteresowania. Potem jednakże dodają rycerskiego heroizmu i tytułowy Stormrider to już zupełnie co innego, zdecydowanie bardziej classic heavy ze znakomitymi pompatycznymi solowymi ornamentacjami gitarowymi. Skoro King, to ponownie epicko i heroicznie, do tego dynamicznie w ataku dwóch gitar i wybuchowa partia instrumentalna do tego (ryki growlowe mogli sobie jednakże darować).</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre wrażenie robi wolniejszy, dostojny zbudowany z kroczących riffów Unending March i tu znowu gdzieś bliżej METALLICA z 1991 roku, a powtarzający się motyw gitarowy jest znakomity. Zachwycają stosując tak proste środki jak w zdecydowanie nacierającym, przebojowym wręcz Fuel in My Veigns i tu łączą heavy/speed z melodią i motoryką METALLICA z okresu "Load"/"Reload". I jeszcze raz energicznie i bojowo się zaczyna, tu jednak niemal natychmiast przechodzą do heavy/thrashu z kręgu METALLICA w posępnie prowadzonej melodii w umiarkowanym tempie z dodatkowymi przyspieszeniami. Świetnie przemyślane i zagrane! No, a fenomenalnego Lone Wolf to trzeba samemu posłuchać. Ależ killer w elementami "znacie? to posłuchajcie jak gramy riffy METALLICA" Zniszczenie, do tego jakże heroiczne! Ciężko jest zaskoczyć po takim graniu jak Lone Wolf, ale po prostu przyspieszają w heavy/thrashowym metallikowym Mental Slavery, agresywniejszym i riffowo intensywniejszym od innych numerów na tej płycie. Po raz kolejny bardzo dobra gra gitarzystów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Albumy w tym stylu z Niemiec zazwyczaj brzmią źle. Albo to teutońska toporność, albo garażowa surowizna. Gdy jednak mastering robi Mistrz Patrick W. Engel w studio Temple of Disharmony w Bamberg, to takie rzeczy brzmią już zupełnie inaczej. Ten sound może się podobać, bo bas jest pięknie ustawiony, perkusja grzmi, a gitary są mocne i na ile potrzeba ciężkie z pewnym rozmyciem.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest inny IRON BLADE niż kiedyś, tak pod względem składu, jak i koncepcji muzycznej. Inny, dużo lepszy IRON BLADE.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Void]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3940</link>
			<pubDate>Thu, 05 Jan 2023 19:30:20 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3940</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Void - IV (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/5/1095556.jpg?3041" border="0" alt="[Obrazek: 1095556.jpg?3041]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Call of the Void 01:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Grave Dance 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">3.Living on the Earth 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Pandora's Box 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Blind Dead 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">6.She 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lords of the Wasteland 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Slave One 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Last Rites 05:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: stoner/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wieka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan "Sealey" Seale - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Wilson - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Naylor - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON VOID po krótkim okresie istnienia w latach 1998-2000 zyskał drugie życie za sprawą basisty i wokalisty Jonathana Seale w 2008. Kilka lat grupa cierpliwie terminowała, by w latach 2014- 2015 wydać dwa udane albumy w gatunku niemal czystego stoner/doom metalu i zyskać spore grono fanów. Był jednak zespołem hermetycznym i dopiero w roku 2018 przełamał pewne ograniczenia i schematy gatunkowe, dodając na trzecim albumie "Excalibur" z 2018 elementy epic heavy doom w arturiańskiej manierze. Grupa mimo dobrej prasy po wydaniu tej płyty zwolniła jednak tempo i nowa czwarta płyta pojawi się dopiero w roku 2023, 27 stycznia, nakładem uznanej wytwórni amerykańskiej Shadow Kingdom Records z Ohio.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół muzycznie ewoluuje i to słychać po zapoznaniu się z jego nowym dziełem. Droga z roku 2018 została zasadniczo porzucona, choć taką reminiscencją stylu "Excalibur" jest na pewno udana, dobrze skonstruowana heroiczna opowieść z Lords of the Wasteland. Ogólnie jednak ten LP kieruje się w stronę lżejszego typu stoner/doom w klasycznej postaci z pewnymi elementami plasującymi IRON VOID w obszarze twórczości chociażby szwedzkiego MORTALICUM (melodyjny, rytmiczny Pandora's Box oraz rockowo nastawiony balladowy She). W dużej mierze jest to także inspirowane starą szkołą Hellhound (powolny mroczny Blind Dead), a nawet i TROUBLE słychać w encyklopedycznych gatunkowo riffach Grave Dance. No i te podjazdy pod stary COUNT RAVEN  w spokojnie bujającym Living on the Earth bardzo dobre! Uniwersalny stoner/doom, nieskomplikowany i przewidywalny, ale zapadający w pamięć pojawia się pod koniec w twardym i lekko psychodelicznym Slave One oraz w nacechowanym tą psychodelią w większej dawce Last Rites, gdzie to specyficzne brytyjskie podejście do tematu jest bardzo słyszalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Seale jak zwykle śpiewa bardzo dobrze, choć tym razem znacznie czyściej w rockowej, czy raczej stoner rockowej manierze. Warto także odnotować udane wprowadzenie do zespołu znanego z licznych ekstremalnych brytyjskich grup metalowych perkusisty Scotta Naylora. Tu grając w wolniejszych tempach niż zazwyczaj, świetnie współpracuje z bogatym intensywnym basem lidera i sekcja rytmiczna robi swoje od początku do końca jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie każdy ma to szczęście, by mastering jego płyty wykonał Mistrz James Plotkin. IRON VOID z nim właśnie pracował i efekt jest znakomity, bo klarowność jest wyborna, brzmienie jest nostalgicznie vintage, a perkusja ustawiona po prostu kapitalnie. Jak te blachy syczą, a bębny dudnią! Świetna robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Może trochę szkoda, że grupa nie poszła ponownie w epicki doom/stoner z roku 2018, ale jest to płyta wyrównana, na bardzo dobrym poziomie z kilkoma wybornymi momentami (bo jak tu się nie zachwycić Grave Dance, jak się jest fanem TROUBLE...). Klasyczne rytmy i melodie stoner/doom w artystycznym, a nie rzemieślniczym wykonaniu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 5.01.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #9966ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Shadow Kingdom Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Void - IV (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/5/1095556.jpg?3041" border="0" alt="[Obrazek: 1095556.jpg?3041]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Call of the Void 01:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Grave Dance 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">3.Living on the Earth 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Pandora's Box 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Blind Dead 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">6.She 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lords of the Wasteland 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Slave One 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Last Rites 05:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: stoner/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wieka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan "Sealey" Seale - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Wilson - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Naylor - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON VOID po krótkim okresie istnienia w latach 1998-2000 zyskał drugie życie za sprawą basisty i wokalisty Jonathana Seale w 2008. Kilka lat grupa cierpliwie terminowała, by w latach 2014- 2015 wydać dwa udane albumy w gatunku niemal czystego stoner/doom metalu i zyskać spore grono fanów. Był jednak zespołem hermetycznym i dopiero w roku 2018 przełamał pewne ograniczenia i schematy gatunkowe, dodając na trzecim albumie "Excalibur" z 2018 elementy epic heavy doom w arturiańskiej manierze. Grupa mimo dobrej prasy po wydaniu tej płyty zwolniła jednak tempo i nowa czwarta płyta pojawi się dopiero w roku 2023, 27 stycznia, nakładem uznanej wytwórni amerykańskiej Shadow Kingdom Records z Ohio.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół muzycznie ewoluuje i to słychać po zapoznaniu się z jego nowym dziełem. Droga z roku 2018 została zasadniczo porzucona, choć taką reminiscencją stylu "Excalibur" jest na pewno udana, dobrze skonstruowana heroiczna opowieść z Lords of the Wasteland. Ogólnie jednak ten LP kieruje się w stronę lżejszego typu stoner/doom w klasycznej postaci z pewnymi elementami plasującymi IRON VOID w obszarze twórczości chociażby szwedzkiego MORTALICUM (melodyjny, rytmiczny Pandora's Box oraz rockowo nastawiony balladowy She). W dużej mierze jest to także inspirowane starą szkołą Hellhound (powolny mroczny Blind Dead), a nawet i TROUBLE słychać w encyklopedycznych gatunkowo riffach Grave Dance. No i te podjazdy pod stary COUNT RAVEN  w spokojnie bujającym Living on the Earth bardzo dobre! Uniwersalny stoner/doom, nieskomplikowany i przewidywalny, ale zapadający w pamięć pojawia się pod koniec w twardym i lekko psychodelicznym Slave One oraz w nacechowanym tą psychodelią w większej dawce Last Rites, gdzie to specyficzne brytyjskie podejście do tematu jest bardzo słyszalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Seale jak zwykle śpiewa bardzo dobrze, choć tym razem znacznie czyściej w rockowej, czy raczej stoner rockowej manierze. Warto także odnotować udane wprowadzenie do zespołu znanego z licznych ekstremalnych brytyjskich grup metalowych perkusisty Scotta Naylora. Tu grając w wolniejszych tempach niż zazwyczaj, świetnie współpracuje z bogatym intensywnym basem lidera i sekcja rytmiczna robi swoje od początku do końca jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie każdy ma to szczęście, by mastering jego płyty wykonał Mistrz James Plotkin. IRON VOID z nim właśnie pracował i efekt jest znakomity, bo klarowność jest wyborna, brzmienie jest nostalgicznie vintage, a perkusja ustawiona po prostu kapitalnie. Jak te blachy syczą, a bębny dudnią! Świetna robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Może trochę szkoda, że grupa nie poszła ponownie w epicki doom/stoner z roku 2018, ale jest to płyta wyrównana, na bardzo dobrym poziomie z kilkoma wybornymi momentami (bo jak tu się nie zachwycić Grave Dance, jak się jest fanem TROUBLE...). Klasyczne rytmy i melodie stoner/doom w artystycznym, a nie rzemieślniczym wykonaniu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 5.01.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #9966ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Shadow Kingdom Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Incursion]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3905</link>
			<pubDate>Wed, 26 Oct 2022 17:04:27 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3905</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Incursion - Blinding Force (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/3/1073181.jpg?2448" border="0" alt="[Obrazek: 1073181.jpg?2448]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Blinding Force 06:44</div>
<div style="text-align: justify;">2.Vengeance 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Running Out 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Sentinel 06:33</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Rites 04:30<br />
6.Master of Evil 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Strike Down 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hang 'em High 02:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Riot Act 04:57</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Samson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Maxx Havick - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Lashinsky - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robbie Crede - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dan Douchette - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">INCUESION to kolejny amerykański zespół "niepełnionych nadziei" lat 80tych. Powstał w roku 1982, zaprezentował demo w 1984 i jak wiele innych, zniknął jakiś czas potem ze sceny. I podobnie jak wiele innych grup na fali ogromnego wzrostu zainteresowania nurtem NWOTHM powrócił do życia i nagrywania w roku 2018. Efektem jest album "Blinding Force", który znana grecka wytwórnia No Remorse Records specjalizująca się w klasycznym, tradycyjnym heavy metalu wyda w dniu 11 listopada bieżącego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Z oryginalnych członków założycieli mamy tu obu gitarzystów, natomiast sekcja rytmiczna jest zupełnie nowa, a wokalista - debiutant przyłączył się w roku reaktywacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to heavy metal bardzo, bardzo tradycyjny, w tej tradycji classic metalu z elementami epicko-heroicznymi, w który wpisywały się takie grupy jak STEEL ASSASSIN czy AXEHAMMER. Mocny, męski głos wokalisty, mocna ciężka gitara, dudniący bas i głośna perkusja to wizytówka brzmienia całości. Kompozycje są umiarkowanie bojowe i umiarkowanie chwytliwe w ramach gatunku, jednak ani razu grupa nie schodzi do poziomu amatorskiej bezradności, co się w przypadku takich powrotów ekip z USA na płytach dosyć często ostatnio zdarza. Te kompozycje są zróżnicowane do dwóch temp i te wolniejsze mają miejscami nawet ornamentacje charakterystyczne dla epic doom/heavy i taki jest na pewno wstęp do solidnego, wyważonego jako spokojnie rozegrany heavy metal tytułowego Blinding Force. Dostojnie i majestatycznie rozbrzmiewa stonowany, epicki The Sentinel w klasycznej stylistyce USA z lat 80tych inspirowany zarówno MANOWAR jak i MANILLA ROAD. Pięknie w heroicznym duchu zaśpiewał tu Steve Samson i doprawdy przecudownej urody solo gitarowe się tu w pewnym momencie pojawia...</div>
<div style="text-align: justify;">Od grzmiącej litaurami bojowym perkusji rozpoczyna się powolny Strike Down i potem podążają drogą heavy epic z delikatnie zaznaczonymi elementami doom w dłuższych wybrzmiewaniach gitarowych. Zdecydowanie i z lekko speedowym zacięciem prezentuje się Vengeance, taki trochę surowszy od innych, większe wrażenie robi jednak bardzo melodyjny Running Out z udanym refrenem o prostych i chwytliwych frazach gitarowych. Świetne partie basu rozgrywa tu Robbie Crede! Dostojnie i dumnie galopują rozpoznawalnymi klasycznymi riiffami w The Rites  i bardzo energicznie poczynają sobie w Master of Evil, ale tu jakoś brak ciekawszej melodii, także w refrenie. W dynamicznym Hang 'em High jest dużo motywów typowych dla NWOBHM i można by się pomylić co do kraju pochodzenia, myląc ich w tym momencie z Brytyjczykami. Doskonała to jest kompozycja, zadziorna, ognista, i zagrana z niezachwianym przekonaniem. </div>
<div style="text-align: justify;">Sam finał niezły, ale Riot Act, jeśli go rozpatrywać w kategorii takiego nieco bardziej stadionowego heavy metalu i hard rockowym zabarwieniu nie wykracza poza co najwyżej dobre standardy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobrze się ci muzycy prezentują, przy czym gdyby na kogoś tu jednoznacznie postawić, to na basistę. Świetną tu robi robotę, działając czasem jako trzeci gitarzysta.</div>
<div style="text-align: justify;">Mieszanka rutyny i debiutantów z Nashville nagrała udany album z metalem klasycznym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.10.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni No Remorse Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Incursion - Blinding Force (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/3/1073181.jpg?2448" border="0" alt="[Obrazek: 1073181.jpg?2448]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Blinding Force 06:44</div>
<div style="text-align: justify;">2.Vengeance 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Running Out 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Sentinel 06:33</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Rites 04:30<br />
6.Master of Evil 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Strike Down 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hang 'em High 02:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Riot Act 04:57</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Samson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Maxx Havick - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Lashinsky - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robbie Crede - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dan Douchette - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">INCUESION to kolejny amerykański zespół "niepełnionych nadziei" lat 80tych. Powstał w roku 1982, zaprezentował demo w 1984 i jak wiele innych, zniknął jakiś czas potem ze sceny. I podobnie jak wiele innych grup na fali ogromnego wzrostu zainteresowania nurtem NWOTHM powrócił do życia i nagrywania w roku 2018. Efektem jest album "Blinding Force", który znana grecka wytwórnia No Remorse Records specjalizująca się w klasycznym, tradycyjnym heavy metalu wyda w dniu 11 listopada bieżącego roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Z oryginalnych członków założycieli mamy tu obu gitarzystów, natomiast sekcja rytmiczna jest zupełnie nowa, a wokalista - debiutant przyłączył się w roku reaktywacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to heavy metal bardzo, bardzo tradycyjny, w tej tradycji classic metalu z elementami epicko-heroicznymi, w który wpisywały się takie grupy jak STEEL ASSASSIN czy AXEHAMMER. Mocny, męski głos wokalisty, mocna ciężka gitara, dudniący bas i głośna perkusja to wizytówka brzmienia całości. Kompozycje są umiarkowanie bojowe i umiarkowanie chwytliwe w ramach gatunku, jednak ani razu grupa nie schodzi do poziomu amatorskiej bezradności, co się w przypadku takich powrotów ekip z USA na płytach dosyć często ostatnio zdarza. Te kompozycje są zróżnicowane do dwóch temp i te wolniejsze mają miejscami nawet ornamentacje charakterystyczne dla epic doom/heavy i taki jest na pewno wstęp do solidnego, wyważonego jako spokojnie rozegrany heavy metal tytułowego Blinding Force. Dostojnie i majestatycznie rozbrzmiewa stonowany, epicki The Sentinel w klasycznej stylistyce USA z lat 80tych inspirowany zarówno MANOWAR jak i MANILLA ROAD. Pięknie w heroicznym duchu zaśpiewał tu Steve Samson i doprawdy przecudownej urody solo gitarowe się tu w pewnym momencie pojawia...</div>
<div style="text-align: justify;">Od grzmiącej litaurami bojowym perkusji rozpoczyna się powolny Strike Down i potem podążają drogą heavy epic z delikatnie zaznaczonymi elementami doom w dłuższych wybrzmiewaniach gitarowych. Zdecydowanie i z lekko speedowym zacięciem prezentuje się Vengeance, taki trochę surowszy od innych, większe wrażenie robi jednak bardzo melodyjny Running Out z udanym refrenem o prostych i chwytliwych frazach gitarowych. Świetne partie basu rozgrywa tu Robbie Crede! Dostojnie i dumnie galopują rozpoznawalnymi klasycznymi riiffami w The Rites  i bardzo energicznie poczynają sobie w Master of Evil, ale tu jakoś brak ciekawszej melodii, także w refrenie. W dynamicznym Hang 'em High jest dużo motywów typowych dla NWOBHM i można by się pomylić co do kraju pochodzenia, myląc ich w tym momencie z Brytyjczykami. Doskonała to jest kompozycja, zadziorna, ognista, i zagrana z niezachwianym przekonaniem. </div>
<div style="text-align: justify;">Sam finał niezły, ale Riot Act, jeśli go rozpatrywać w kategorii takiego nieco bardziej stadionowego heavy metalu i hard rockowym zabarwieniu nie wykracza poza co najwyżej dobre standardy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobrze się ci muzycy prezentują, przy czym gdyby na kogoś tu jednoznacznie postawić, to na basistę. Świetną tu robi robotę, działając czasem jako trzeci gitarzysta.</div>
<div style="text-align: justify;">Mieszanka rutyny i debiutantów z Nashville nagrała udany album z metalem klasycznym.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.10.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni No Remorse Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Allies]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3903</link>
			<pubDate>Sat, 22 Oct 2022 11:15:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3903</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Allies - Blood In Blood Out (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/8/1078937.jpg?3330" border="0" alt="[Obrazek: 1078937.jpg?3330]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Full of Surprises 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.Blood In Blood Out 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.Destroyers of the Night 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fear No Evil 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Evil the Gun 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Martyrs Burn 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">7.Blood on the Land 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nightmares in My Mind 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.Selling Out 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.Freezin 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">11.Truth Never Mattered 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">12.We Are Legend (You and I) 03:47<br />
<br />
rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Niemcy)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Reece - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Herman Frank - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Misza Piesin - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Don Van Stavern - gitara basowa<br />
Francesco Jovino - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON ALLIES to ekipa All Stars bazująca w Hanowerze, ale w międzynarodowym składzie i debiutuje w październiku w barwach wytwórni AFM Records. David Reece spotyka się z Hermanem Frankiem po ponad trzydziestu latach, gdy ACCEPT nagrał "Eat the Heat"... Reece ogólnie w ostatnich latach powrócił bardzo aktywnie na metalową scenę, tak w ramach firmowanej własnym nazwiskiem grupy, jak i w innych zespołach, jak niemiecki WICKED SENSATION czy bułgarski JOHN STEEL. A po dosyć dramatycznym rozstaniu z BONFIRE niektórzy prorokowali, że jego kariera się zbliża do końca...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album jest wypadkową zainteresowań muzycznych jego członków i demonstrują to w zdecydowany i jasny sposób. Nie można tu uciec od porównań do dokonań HERMAN FRANK, zresztą obaj gitarzyści, w tym wyborny Misza Piesin, grają dokładnie w stylu HERMAN FRANK i często tu można odnieść wrażenie, że to muzyka ekipy Franka z innym wokalistą. Na pewno nie jest to ACCEPT, nawet ten z roku 1989 i jeśli już szukać analogii, to może jest coś z ACCEPT, ale tego w obecnym kształcie z Tornillo i bardzo dużo z UDO. </div>
<div style="text-align: justify;">Klasyczny, mocny heavy metal z pewnymi akcentami heroicznymi, ale nie w stylu true pojawia się tu kilkakrotnie w dobrym wydaniu w Full of Surprises, w energicznym Fear No Evil czy refrenie Blood on the Land, przy czym tu tylko ten refren jest godny uwagi. Jest jednak także i pewna dawka wolniejszego, średnio tylko atrakcyjnego heavy metalu, dopracowanego gitarowo i solidnie zaśpiewanego przez Reece, ale te melodie z tytułowego Blood In Blood Out czy Destroyers of the Night, albo Martyrs Burn nie są interesujące, co więcej są nudne i jeśli można mówić o nudnym klasycznym heavy metalu niemieckim, to tu mamy tego przykład. No tak, ostro zdecydowanie do przodu w Truth Never Mattered, Evil the Gun oraz Selling Out, ale ileż razy te motywy były już wykorzystane i to taki UDO bez DIrkschneidera w topornej, teutońskiej manierze. Mało tu oryginalności na tym albumie, nawet w obrębie dosyć wąsko traktowanego klasycznego niemieckiego heavy metalu i jakoś nie chwyta potężnie gitarowo zagrany Nightmares in My Mind, a Freezin jest po prostu słaby słabością zwrotek, choć jakiś tam klimat próbują budować. Kończą gorzej niż zaczynali w ospałym, pozornie tylko podniosłym We Are Legend (You and I). Te Legendy to Frank i Reece, jak mniemam...</div>
<div style="text-align: justify;">Po głębszym zastanowieniu mini killerem z tej płyty można by uznać jednak Selling Out, trzeba być jednak bardzo ortodoksyjnym fanem takiego germańskiego, twardego heavy/power, by się tym zachwycać na dłuższą metę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał sam Mistrz Dennis Ward, jednak to nie jest jakieś jego wielkie dzieło. Powszednio i nawet nieco staroświecko brzmią tak gitary, jak i perkusja i jeśli dokonywać jakichś porównań, to album ACCEPT z 1989 pod tym względem prezentował się lepiej, a płyty sygnowane HERMAN FRANK - także. Na basie zagrał legendarny członek RIOT Don Van Stavern, wyborny instrumentalista, ale jak tu gra trudno ocenić, bo często słabo go słychać, no może poza Freezin.</div>
<div style="text-align: justify;">Ograny do bólu heavy metal niemiecki o jasnych inspiracjach, z którymi zespół się zupełnie nie kryje, skierowany do ściśle określonego grona fanów, które pewnie będzie zadowolone. I raczej tylko ono.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.10 2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Allies - Blood In Blood Out (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/8/1078937.jpg?3330" border="0" alt="[Obrazek: 1078937.jpg?3330]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Full of Surprises 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.Blood In Blood Out 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.Destroyers of the Night 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fear No Evil 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Evil the Gun 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Martyrs Burn 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">7.Blood on the Land 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nightmares in My Mind 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.Selling Out 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.Freezin 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">11.Truth Never Mattered 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">12.We Are Legend (You and I) 03:47<br />
<br />
rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Niemcy)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Reece - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Herman Frank - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Misza Piesin - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Don Van Stavern - gitara basowa<br />
Francesco Jovino - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">IRON ALLIES to ekipa All Stars bazująca w Hanowerze, ale w międzynarodowym składzie i debiutuje w październiku w barwach wytwórni AFM Records. David Reece spotyka się z Hermanem Frankiem po ponad trzydziestu latach, gdy ACCEPT nagrał "Eat the Heat"... Reece ogólnie w ostatnich latach powrócił bardzo aktywnie na metalową scenę, tak w ramach firmowanej własnym nazwiskiem grupy, jak i w innych zespołach, jak niemiecki WICKED SENSATION czy bułgarski JOHN STEEL. A po dosyć dramatycznym rozstaniu z BONFIRE niektórzy prorokowali, że jego kariera się zbliża do końca...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album jest wypadkową zainteresowań muzycznych jego członków i demonstrują to w zdecydowany i jasny sposób. Nie można tu uciec od porównań do dokonań HERMAN FRANK, zresztą obaj gitarzyści, w tym wyborny Misza Piesin, grają dokładnie w stylu HERMAN FRANK i często tu można odnieść wrażenie, że to muzyka ekipy Franka z innym wokalistą. Na pewno nie jest to ACCEPT, nawet ten z roku 1989 i jeśli już szukać analogii, to może jest coś z ACCEPT, ale tego w obecnym kształcie z Tornillo i bardzo dużo z UDO. </div>
<div style="text-align: justify;">Klasyczny, mocny heavy metal z pewnymi akcentami heroicznymi, ale nie w stylu true pojawia się tu kilkakrotnie w dobrym wydaniu w Full of Surprises, w energicznym Fear No Evil czy refrenie Blood on the Land, przy czym tu tylko ten refren jest godny uwagi. Jest jednak także i pewna dawka wolniejszego, średnio tylko atrakcyjnego heavy metalu, dopracowanego gitarowo i solidnie zaśpiewanego przez Reece, ale te melodie z tytułowego Blood In Blood Out czy Destroyers of the Night, albo Martyrs Burn nie są interesujące, co więcej są nudne i jeśli można mówić o nudnym klasycznym heavy metalu niemieckim, to tu mamy tego przykład. No tak, ostro zdecydowanie do przodu w Truth Never Mattered, Evil the Gun oraz Selling Out, ale ileż razy te motywy były już wykorzystane i to taki UDO bez DIrkschneidera w topornej, teutońskiej manierze. Mało tu oryginalności na tym albumie, nawet w obrębie dosyć wąsko traktowanego klasycznego niemieckiego heavy metalu i jakoś nie chwyta potężnie gitarowo zagrany Nightmares in My Mind, a Freezin jest po prostu słaby słabością zwrotek, choć jakiś tam klimat próbują budować. Kończą gorzej niż zaczynali w ospałym, pozornie tylko podniosłym We Are Legend (You and I). Te Legendy to Frank i Reece, jak mniemam...</div>
<div style="text-align: justify;">Po głębszym zastanowieniu mini killerem z tej płyty można by uznać jednak Selling Out, trzeba być jednak bardzo ortodoksyjnym fanem takiego germańskiego, twardego heavy/power, by się tym zachwycać na dłuższą metę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał sam Mistrz Dennis Ward, jednak to nie jest jakieś jego wielkie dzieło. Powszednio i nawet nieco staroświecko brzmią tak gitary, jak i perkusja i jeśli dokonywać jakichś porównań, to album ACCEPT z 1989 pod tym względem prezentował się lepiej, a płyty sygnowane HERMAN FRANK - także. Na basie zagrał legendarny członek RIOT Don Van Stavern, wyborny instrumentalista, ale jak tu gra trudno ocenić, bo często słabo go słychać, no może poza Freezin.</div>
<div style="text-align: justify;">Ograny do bólu heavy metal niemiecki o jasnych inspiracjach, z którymi zespół się zupełnie nie kryje, skierowany do ściśle określonego grona fanów, które pewnie będzie zadowolone. I raczej tylko ono.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.10 2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Invaders]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3836</link>
			<pubDate>Fri, 22 Jul 2022 19:32:27 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3836</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Invaders - Beware The Night (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/5/3/1053845.jpg?0153" border="0" alt="[Obrazek: 1053845.jpg?0153]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Livin' in the End 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Spin the Roulette 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">3.Redhead Lady 04:53<br />
4.Crimson Fate 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Visions 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Standing in the Twilight 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Late to Return 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ghost Religion 07:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sergio Chamoso Rojo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián García - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carlos Sánchez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sergio Garcia - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián Rica - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">INVADERS z Alcorcón tak do końca debiutantem nie jest, bo w 2019 ta grupa przedstawiła mini album "Metal Madness", ale jako zespół sygnowany przez znaną madrycką wytwórnię Fighter Records debiutuje w pełni oficjalnie nowymi nagraniami na płycie "Beware The Night", której premiera jest przewidziana na 8 września bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Hiszpanie grają tu tradycyjny heavy metal, no może nie taki bezpośrednio wynikający z doświadczeń lat 80tych i do klanu NWOTHM zaliczyć ich nie można. Jest w tym sporo heroicznej refleksji w Livin' in the End, chociaż to nie epic metal, jest coś tradycyjnego heavy amerykańskiego w Spin the Roulette oraz Standing in the Twilight (może SAINT, może ARMORED SAINT?).</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także coś z mocniejszego hard'n'heavy niemieckiego w Redhead Lady... Brakuje jednej rzeczy. Energii i pasji wykonania. Akurat od Hiszpanów tego należy oczekiwać, a tu co najwyżej dobre kompozycje są zagrane bardzo zachowawczo. A przecież grać umieją i to słychać w pojedynku gitarzystów w Redhead Lady czy w instrumentalnym Visions. Sergio Chamoso to technicznie wokalista solidny, ale nad metalową charyzmą musi jeszcze popracować. O ile w ogóle charyzma jest czymś, co można podszlifować. Dobry głos, a w Crimson Fate niczym nie jest w stanie ruszyć słuchacza. No, fakt, ten utwór jest po prostu jako heavy metal słaby. Lepszy jest chodzi o melodię classic metalowy Late to Return, ale to trzeba wykonywać z większym entuzjazmem, nawet jeśli ogólny wydźwięk tego utworu jest refleksyjny. W Ghost Religion odważyli się na formę bardziej rozbudowaną, ale gitara akustyczna to druga liga hiszpańska, a romantyczny motyw główny po prostu poprawny w zastosowaniu bardzo już ogranych motywów. Ratują to partie gitar solowych, których mogłoby tu być więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć czemu, ale ostatnio zapanowała moda na produkowanie gitar rozmytych, miękkich, a zarazem głuchych. Sound gitar na tym albumie jest niezadowalający. Ta moda przyszła z Ameryki i wcale nie za sprawą uznanych speców od mixu i masteringu.</div>
<div style="text-align: justify;">Poprawna płyta i tylko. Fakt, że w zespole są ludzie bardzo młodzi, dwudziestolatkowie, ale talentu się nie nabywa z wiekiem, można go co najwyżej rozwijać. INVADERS to zespół, którego talent jako całości się w tej muzyce nie wyraził, co nie oznacza, że w przyszłości, pracując solidnie, pozytywnie nie zaskoczą, bo każdemu trzeba dać drugą szansę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.07.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Invaders - Beware The Night (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/5/3/1053845.jpg?0153" border="0" alt="[Obrazek: 1053845.jpg?0153]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Livin' in the End 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Spin the Roulette 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">3.Redhead Lady 04:53<br />
4.Crimson Fate 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Visions 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Standing in the Twilight 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Late to Return 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ghost Religion 07:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sergio Chamoso Rojo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián García - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carlos Sánchez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sergio Garcia - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Adrián Rica - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">INVADERS z Alcorcón tak do końca debiutantem nie jest, bo w 2019 ta grupa przedstawiła mini album "Metal Madness", ale jako zespół sygnowany przez znaną madrycką wytwórnię Fighter Records debiutuje w pełni oficjalnie nowymi nagraniami na płycie "Beware The Night", której premiera jest przewidziana na 8 września bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Hiszpanie grają tu tradycyjny heavy metal, no może nie taki bezpośrednio wynikający z doświadczeń lat 80tych i do klanu NWOTHM zaliczyć ich nie można. Jest w tym sporo heroicznej refleksji w Livin' in the End, chociaż to nie epic metal, jest coś tradycyjnego heavy amerykańskiego w Spin the Roulette oraz Standing in the Twilight (może SAINT, może ARMORED SAINT?).</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także coś z mocniejszego hard'n'heavy niemieckiego w Redhead Lady... Brakuje jednej rzeczy. Energii i pasji wykonania. Akurat od Hiszpanów tego należy oczekiwać, a tu co najwyżej dobre kompozycje są zagrane bardzo zachowawczo. A przecież grać umieją i to słychać w pojedynku gitarzystów w Redhead Lady czy w instrumentalnym Visions. Sergio Chamoso to technicznie wokalista solidny, ale nad metalową charyzmą musi jeszcze popracować. O ile w ogóle charyzma jest czymś, co można podszlifować. Dobry głos, a w Crimson Fate niczym nie jest w stanie ruszyć słuchacza. No, fakt, ten utwór jest po prostu jako heavy metal słaby. Lepszy jest chodzi o melodię classic metalowy Late to Return, ale to trzeba wykonywać z większym entuzjazmem, nawet jeśli ogólny wydźwięk tego utworu jest refleksyjny. W Ghost Religion odważyli się na formę bardziej rozbudowaną, ale gitara akustyczna to druga liga hiszpańska, a romantyczny motyw główny po prostu poprawny w zastosowaniu bardzo już ogranych motywów. Ratują to partie gitar solowych, których mogłoby tu być więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć czemu, ale ostatnio zapanowała moda na produkowanie gitar rozmytych, miękkich, a zarazem głuchych. Sound gitar na tym albumie jest niezadowalający. Ta moda przyszła z Ameryki i wcale nie za sprawą uznanych speców od mixu i masteringu.</div>
<div style="text-align: justify;">Poprawna płyta i tylko. Fakt, że w zespole są ludzie bardzo młodzi, dwudziestolatkowie, ale talentu się nie nabywa z wiekiem, można go co najwyżej rozwijać. INVADERS to zespół, którego talent jako całości się w tej muzyce nie wyraził, co nie oznacza, że w przyszłości, pracując solidnie, pozytywnie nie zaskoczą, bo każdemu trzeba dać drugą szansę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.07.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[In Flames]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3749</link>
			<pubDate>Sun, 10 Apr 2022 15:19:55 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3749</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">In Flames - The Jester Race (1996)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/4_UGeRbDd5nYcfr_B0AkcF6LppqA35jGpZvz9NBhbyU/rs:fit/g:sm/q:90/h:598/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTM4MTkz/Mi0xNTMyMjA2OTY4/LTYwNDUuanBlZw.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: LTYwNDUuanBlZw.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Moonshield 04:58<br />
2.The Jester's Dance 02:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Artifacts of the Black Rain 03:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Graveland 02:46</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lord Hypnos 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dead Eternity 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Jester Race 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.December Flower 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.Wayfaerer 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dead God in Me 04:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1996</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic death metal (gothenburg)</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">sklad zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Fridén - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jesper Strömblad - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Glenn Ljungström - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Larsson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Björn Gelotte - gitara, perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mniej więcej pięć lat po uformowaniu się sceny Gothenburg jej liderzy, a może tylko IN FLAMES uświadomili sobie, że takie granie jak na "Lunar Strain", czy albumach AT THE GATES prowadzi ostatecznie w ślepą uliczkę i do zastoju. Jeśli gothenburg metal miał wyjść szerzej poza hermetyczne grono fanów ostrych brzmień, musiał zwiększyć swą melodyjność i taka idea przyświecała muzykom IN FLAMES, gdy rozpoczęli prace nad "The Jester Race". Nie skorzystano już ponownie z usług Mikaela Stanne z DARK TRANQUILLITY i płyta została nagrana z nowym wokalistą Andersem Fridénem poprzednio w... DARK TRANQUILLITY. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydany w lutym 1996 przez Nucleat Blast "The Jester Race" był z pewnością pierwszym albumem gothenburg metalu z tak wyraźnie zaznaczonym naciskiem na melodie, przy czym w znacznej mierze opartych o muzyczną filozofię klasycznego, heroicznego heavy metalu lat 80tych. Z całą pewnością duży wpływ na to wszystko miał Jesper Strömblad, grający w HAMMERFALL od roku 1993. W nagraniu tej płyty wzięła udział spora armia gości, o nazwiskach znanych wówczas głównie tylko fanom lokalnej sceny szwedzkiej i byli wśród nich i Oscar Dronjak, i Fredrik Nordström (instrumenty klawiszowe), których Jesper zaprosił tu w ramach znajomości z HAMMEFALL właśnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem takie płyty, pierwsze płyty o decydującym dla tworzenia gatunku, bywają genialne i ponadczasowe, jednak "The Jester Race" do takich nie należy. Koncepcja melodic death metal na pewno jest tu budowana z naciskiem na melodic, jednak chyba do końca IN FLAMES nie wiedział, jak ma to wszystko wyglądać. Jest to album poniekąd eklektyczny, bo obok relatywnie brutalnych kompozycji Dead God in Me czy Graveland mamy tu delikatny instrumentalny The Jester's Dance i ogólnie sporo instrumentalnego grania (Wayfaerer). Te najbardziej melodyjne kompozycje mają bez wątpienia znaczenie kluczowe do tworzenia potem kolejnych podgatunków w obrębie szeroko rozumianego extreme melodic metalu i tak obdarzony folk metalowymi rycerskimi akcentami Moonshield rozwinął się potem stylowo, chociażby w twórczości AMON AMARTH, a potężny, fantastycznie ozdobiony gitarowymi ornamentacjami Lord Hypnos w muzyce KALMAH. Artifacts of the Black Rain z kolei to podwaliny pod ten najbardziej "mainstreamowy", czy może lepiej powiedzieć archetypowy melodic death metal szkoły skandynawskiej, jaki królował co najmniej przez następne dziesięć lat. IN FLAMES wprowadził do kompozycji bardzo melodyjne, czytelne sola i takie można usłyszeć w December Flower. Zagrał je mało znany gitarzysta ze Sztokholmu Fredrik Johansson. Wykonanie całości stoi na bardzo wysokim poziomie i postawiono na czytelność aranżacji i wyrazistą pozbawioną brutalnego chaosu grę wszystkich instrumentalistów. Piękne, bogate partie perkusji zagrał przyjęty początkowo jako gitarzysta Björn Ingvar Gelotte.</div>
<div style="text-align: justify;">Mastering po raz drugi i ostatni wykonał Staffan Olofsson i ten sound jest umiarkowanie dobry, stanowiąc głębszą i mocniejszą wersję z debiutu, ale jak bardzo tu daleko do głębokiego soczystego soundu klasycznego szwedzkiego death metalu ENTOMBED czy DISMEMBER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Patrząc z perspektywy czasu, jest to jednak album bardziej wpływowy niż muzycznie wybitny. Kompozycje są bardzo dobre, ale czuć, że właściwy kierunek jest dopiero w fazie poszukiwań.<br />
Z "The Jester Race" nierozerwalnie związany jest kolejny LP "Whoracle", gdzie grupa rozwinęła nowy styl w jeszcze pełniejszej formie.<br />
<br />
<br />
ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.04.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">In Flames - The Jester Race (1996)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/4_UGeRbDd5nYcfr_B0AkcF6LppqA35jGpZvz9NBhbyU/rs:fit/g:sm/q:90/h:598/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTM4MTkz/Mi0xNTMyMjA2OTY4/LTYwNDUuanBlZw.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: LTYwNDUuanBlZw.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Moonshield 04:58<br />
2.The Jester's Dance 02:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Artifacts of the Black Rain 03:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Graveland 02:46</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lord Hypnos 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dead Eternity 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Jester Race 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.December Flower 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.Wayfaerer 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Dead God in Me 04:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1996</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic death metal (gothenburg)</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">sklad zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Anders Fridén - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jesper Strömblad - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Glenn Ljungström - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Larsson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Björn Gelotte - gitara, perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mniej więcej pięć lat po uformowaniu się sceny Gothenburg jej liderzy, a może tylko IN FLAMES uświadomili sobie, że takie granie jak na "Lunar Strain", czy albumach AT THE GATES prowadzi ostatecznie w ślepą uliczkę i do zastoju. Jeśli gothenburg metal miał wyjść szerzej poza hermetyczne grono fanów ostrych brzmień, musiał zwiększyć swą melodyjność i taka idea przyświecała muzykom IN FLAMES, gdy rozpoczęli prace nad "The Jester Race". Nie skorzystano już ponownie z usług Mikaela Stanne z DARK TRANQUILLITY i płyta została nagrana z nowym wokalistą Andersem Fridénem poprzednio w... DARK TRANQUILLITY. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydany w lutym 1996 przez Nucleat Blast "The Jester Race" był z pewnością pierwszym albumem gothenburg metalu z tak wyraźnie zaznaczonym naciskiem na melodie, przy czym w znacznej mierze opartych o muzyczną filozofię klasycznego, heroicznego heavy metalu lat 80tych. Z całą pewnością duży wpływ na to wszystko miał Jesper Strömblad, grający w HAMMERFALL od roku 1993. W nagraniu tej płyty wzięła udział spora armia gości, o nazwiskach znanych wówczas głównie tylko fanom lokalnej sceny szwedzkiej i byli wśród nich i Oscar Dronjak, i Fredrik Nordström (instrumenty klawiszowe), których Jesper zaprosił tu w ramach znajomości z HAMMEFALL właśnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem takie płyty, pierwsze płyty o decydującym dla tworzenia gatunku, bywają genialne i ponadczasowe, jednak "The Jester Race" do takich nie należy. Koncepcja melodic death metal na pewno jest tu budowana z naciskiem na melodic, jednak chyba do końca IN FLAMES nie wiedział, jak ma to wszystko wyglądać. Jest to album poniekąd eklektyczny, bo obok relatywnie brutalnych kompozycji Dead God in Me czy Graveland mamy tu delikatny instrumentalny The Jester's Dance i ogólnie sporo instrumentalnego grania (Wayfaerer). Te najbardziej melodyjne kompozycje mają bez wątpienia znaczenie kluczowe do tworzenia potem kolejnych podgatunków w obrębie szeroko rozumianego extreme melodic metalu i tak obdarzony folk metalowymi rycerskimi akcentami Moonshield rozwinął się potem stylowo, chociażby w twórczości AMON AMARTH, a potężny, fantastycznie ozdobiony gitarowymi ornamentacjami Lord Hypnos w muzyce KALMAH. Artifacts of the Black Rain z kolei to podwaliny pod ten najbardziej "mainstreamowy", czy może lepiej powiedzieć archetypowy melodic death metal szkoły skandynawskiej, jaki królował co najmniej przez następne dziesięć lat. IN FLAMES wprowadził do kompozycji bardzo melodyjne, czytelne sola i takie można usłyszeć w December Flower. Zagrał je mało znany gitarzysta ze Sztokholmu Fredrik Johansson. Wykonanie całości stoi na bardzo wysokim poziomie i postawiono na czytelność aranżacji i wyrazistą pozbawioną brutalnego chaosu grę wszystkich instrumentalistów. Piękne, bogate partie perkusji zagrał przyjęty początkowo jako gitarzysta Björn Ingvar Gelotte.</div>
<div style="text-align: justify;">Mastering po raz drugi i ostatni wykonał Staffan Olofsson i ten sound jest umiarkowanie dobry, stanowiąc głębszą i mocniejszą wersję z debiutu, ale jak bardzo tu daleko do głębokiego soczystego soundu klasycznego szwedzkiego death metalu ENTOMBED czy DISMEMBER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Patrząc z perspektywy czasu, jest to jednak album bardziej wpływowy niż muzycznie wybitny. Kompozycje są bardzo dobre, ale czuć, że właściwy kierunek jest dopiero w fazie poszukiwań.<br />
Z "The Jester Race" nierozerwalnie związany jest kolejny LP "Whoracle", gdzie grupa rozwinęła nowy styl w jeszcze pełniejszej formie.<br />
<br />
<br />
ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.04.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Insania (GER)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3733</link>
			<pubDate>Sun, 27 Mar 2022 20:03:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3733</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Insania - Face Your Agony (2005)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/1/5/0/81500.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 81500.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Ashes of... 00:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Common Ground 04:01<br />
3.Nocturnal Blast 03:06<br />
4.I.I.I. (Nena cover) 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Paradox 06:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Faces 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Juggernaut 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lord of the Machines 06:59</div>
<div style="text-align: justify;">9.Agony Game 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Mania Construct 04:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2005</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marc Distelkamp - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gerald Nagy - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcel Kleinholz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Wolfgang Haitz - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">INSANIA z Juggernaut 03:49Hilden mozolnie jako grupa niezależna z obfitującej w power i heavy zespoły Nadrenii budowała swoją lokalną popularność, nagrywając od roku 1988 dema i wydawane własnym nakładem płyty. Nie wyszli jednak nigdy poza poziom lokalnej sceny, nawet gdy w roku 1999 uzyskali kontrakt płytowy ze znaną wytwórnią STF Records z Mülverstedt. Dwie pierwsze płyty - "Fear" (1999) i "Never2L84H8" (2002) były niezbyt interesującym, nieco chaotycznym wyrażeniem poszukiwań twórczych zespołu w obszarze melodyjnego heavy i power. Dopiero wydany w kwietniu 2005 przez tę samą wytwórnię LP "Face Your Agony" pokazał, że zespół stać jednak na coś więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokal został wzmocniony, gitary stały się bardziej przejrzyste i pojawiły się w końcu melodie atrakcyjne i zapadające w pamięć. Jest chuligańsko i swobodnie w Common Ground, jest trochę growla i nastawienie na prosty potoczysty refren. Taki wzmocniony heavy/power, po prostu. Oczywiście styl Zagłębia Ruhry jest tu cały czas obecny, jak w rytmicznym, z elementami hard'n'heavy  Nocturnal Blast, ale  lekkie, melodyjne, może nawet modern potraktowanie tego wszystkiego robi bardzo dobre wrażenie. Potrafili nawet świetnie przerobić popowy numer Nene </div>
<div style="text-align: justify;">I.I.I. na styl melodyjnie brutalnego heavy/power - death roll. Z drugiej strony zagrali pełną uroku, szczególnie w refrenie, semi akustyczną, balladową kompozycję Paradox. Bez wokalu świetnie poradzili sobie w delikatnym na początku, a w rozwinięciu power metalowo żywiołowym Faces. A zaraz potem zagrali dewastujący heavy/power metalowy Juggernaut. Zniszczenie!</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda tylko, że w końcowej części albumu Mania Construct, nawiązując do wcześniejszego albumu, jest co najwyżej lepszym wyrażeniem tamtego stylu, a Lord of the Machines w muzycznej stylistce nieprzejrzysty i przekombinowany. Dark power metal należało zostawić DARK AT DAWN. No, ale jest tu także Agony Game, piękny przykład łączenia metalu z progresywnym melodyjnym rockiem. Druga, monumentalna część jest po prostu fantastyczna w gitarowym, miarowym solowym graniu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album, choć udany, po raz kolejny popularności nie przyniósł. W rok po jego wydaniu, występujący w zespole od roku 1998 Marc Distelkamp pożegnał się z kolegami. Grupa nie znalazła następcy i działalność INSANIA została zawieszona. Ten stan trwa do dziś. Perkusista Wolfgang Haitz jest cały czas aktywny w gothic metalowym VOODOMA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Insania - Face Your Agony (2005)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/1/5/0/81500.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 81500.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Ashes of... 00:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Common Ground 04:01<br />
3.Nocturnal Blast 03:06<br />
4.I.I.I. (Nena cover) 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Paradox 06:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Faces 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Juggernaut 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">8.Lord of the Machines 06:59</div>
<div style="text-align: justify;">9.Agony Game 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Mania Construct 04:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2005</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marc Distelkamp - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gerald Nagy - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcel Kleinholz - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Wolfgang Haitz - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">INSANIA z Juggernaut 03:49Hilden mozolnie jako grupa niezależna z obfitującej w power i heavy zespoły Nadrenii budowała swoją lokalną popularność, nagrywając od roku 1988 dema i wydawane własnym nakładem płyty. Nie wyszli jednak nigdy poza poziom lokalnej sceny, nawet gdy w roku 1999 uzyskali kontrakt płytowy ze znaną wytwórnią STF Records z Mülverstedt. Dwie pierwsze płyty - "Fear" (1999) i "Never2L84H8" (2002) były niezbyt interesującym, nieco chaotycznym wyrażeniem poszukiwań twórczych zespołu w obszarze melodyjnego heavy i power. Dopiero wydany w kwietniu 2005 przez tę samą wytwórnię LP "Face Your Agony" pokazał, że zespół stać jednak na coś więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokal został wzmocniony, gitary stały się bardziej przejrzyste i pojawiły się w końcu melodie atrakcyjne i zapadające w pamięć. Jest chuligańsko i swobodnie w Common Ground, jest trochę growla i nastawienie na prosty potoczysty refren. Taki wzmocniony heavy/power, po prostu. Oczywiście styl Zagłębia Ruhry jest tu cały czas obecny, jak w rytmicznym, z elementami hard'n'heavy  Nocturnal Blast, ale  lekkie, melodyjne, może nawet modern potraktowanie tego wszystkiego robi bardzo dobre wrażenie. Potrafili nawet świetnie przerobić popowy numer Nene </div>
<div style="text-align: justify;">I.I.I. na styl melodyjnie brutalnego heavy/power - death roll. Z drugiej strony zagrali pełną uroku, szczególnie w refrenie, semi akustyczną, balladową kompozycję Paradox. Bez wokalu świetnie poradzili sobie w delikatnym na początku, a w rozwinięciu power metalowo żywiołowym Faces. A zaraz potem zagrali dewastujący heavy/power metalowy Juggernaut. Zniszczenie!</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda tylko, że w końcowej części albumu Mania Construct, nawiązując do wcześniejszego albumu, jest co najwyżej lepszym wyrażeniem tamtego stylu, a Lord of the Machines w muzycznej stylistce nieprzejrzysty i przekombinowany. Dark power metal należało zostawić DARK AT DAWN. No, ale jest tu także Agony Game, piękny przykład łączenia metalu z progresywnym melodyjnym rockiem. Druga, monumentalna część jest po prostu fantastyczna w gitarowym, miarowym solowym graniu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album, choć udany, po raz kolejny popularności nie przyniósł. W rok po jego wydaniu, występujący w zespole od roku 1998 Marc Distelkamp pożegnał się z kolegami. Grupa nie znalazła następcy i działalność INSANIA została zawieszona. Ten stan trwa do dziś. Perkusista Wolfgang Haitz jest cały czas aktywny w gothic metalowym VOODOMA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Fate]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3676</link>
			<pubDate>Mon, 20 Dec 2021 15:45:48 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3676</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Fate - Crimson Messiah (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/5/4/985458.jpg?4220" border="0" alt="[Obrazek: 985458.jpg?4220]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Crimson Messiah 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Malleus Maleficarum 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.We Rule the Night 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Crossing Shores 05:28<br />
5.Mirage 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Strangers (In My Mind) 09:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hellish Queen 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Guardians of Steel 06:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Saviors of the Holy Lie 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lost Forever (Black Sabbath cover) 04:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Denis "Iron Ivan" Brosowski - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Harms Wendler - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Oliver von Daak - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kai Ludwig - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Niegdyś, w roku 2010 IRON FATE z Goslar nagrał toporny, teutoński album z heavy/power/thrashem "Cast In Iron" i na kolejne dziesięć lat zamilkł, by teraz w grudniu 2001 przypomnieć o sobie drugą płytą wydaną przez Massacre Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład się zmienił w istotny sposób, ale muzyka prezentowana przez IRON FATE zmieniła się jeszcze bardziej. Teutońskie obszary zostały opuszczone na rzecz zdecydowanie bardziej anglosaskiego heavy metalu tradycyjnego i jak się okazuje obrany kierunek jest jak najbardziej słuszny. Duża w tym zasługa drugiego gitarzysty Olivera von Daak, pozyskanego jeszcze w roku 2013, ale i diametralnego przewartościowania stylistyki kompozycyjnej przez lidera Harmsa Wendlera. Okazuje się także, że i Denis "Iron Ivan" Brosowski, oprócz surowych porykiwań, potrafi także śpiewać i gdy upodabnia się chwilami do Dickinsona, prezentuje się nad wyraz okazale.</div>
<div style="text-align: justify;">Tu jest mnóstwo wysokiej klasy classic metalu, także w manierze IRON MAIDEN z najlepszych lat i promujący ten album Mirage jest po prostu przepiękny, nasycony ciepłą melodią w melancholijnym odcieniu i bardzo starannie zaaranżowany. Męski, heavy metalowy hit! Bez brutalności, z pełnymi rozmachu refrenami wielogłosowymi grają energiczny heavy z elementami power w Crimson Messiah, a wysokie partie wokalne Brosowskiego są wyśmienite. Finezyjnie rozwiązali szybki i zadziorny, a przy tym epicko brzmiący, szybki Malleus Maleficarum na posępnym, mrocznym fundamencie, uwypuklonym w wolnej ponurej, niemal epic doom partii środkowej. We Rule the Night jest może tylko po prostu dobrym, melodyjnym classic metalowym utworem w brytyjskiej tradycji, ale zaraz potem jest killer nieprawdopodobny. To mega epicki, kapitalnie zagrany Crossing Shores, gdzie gościnnie zaśpiewał Harry "The Tyrant" Conklin z JAG PANZER. Wspaniały, podniosły, monumentalny song, wspaniały dostojnością i melodią, jaką chyba tylko amerykańskie i greckie bandy z najwyższej półki tworzą. Moc heroizmu, moc epiki! Ten refren, coś kapitalnego, gdy śpiewają tu we dwóch. Jeden z najwspanialszych epickich tradycyjnie metalowych utworów roku 2021, okraszony polatującymi ku niebu dumnymi solami gitarowymi. I rycersko galopują w pełnym werwy i gitarowych natarć świetnym w stylistyce lat 80tych USPM Hellish Queen i zaraz potem w finezyjnym, szybkim i mocnym, także w amerykańskiej manierze Guardians of Steel. Może tylko po tych wysokoenergetycznych zwrotkach można było oczekiwać równie drapieżnego w melodyjnym stylu refrenu, tymczasem chyba niepotrzebnie łagodnieją, ale na bardzo dobrym poziomie. Tu się czeka na sola, bo przedsmak dają już pierwsze ozdobniki i tak, jest to robione wybornie, przy tym bez nadmiernych komplikacji, czytelnie. Prawie dziesięć minut balladowego, romantycznego grania metalu to Strangers (In My Mind), z aktorskimi wokalami łagodnymi gitarami, w tym akustyczną i gościnnym udziałem Henrika Osterloha z death metalowego DENY THE URGE to dziesięć minut wzruszeń w części pierwszej i wybornego dark power w części drugiej. Wspaniałe! <br />
Och, jaka potęga w mrocznym, jak najmroczniejszym BLACK SABBATH Martin Era Saviors of the Holy. Mordercza posępność riffów zwrotek idzie w parze z wokalem "Żelaznego Iwana". Miażdżący mrok, dewastujący, przygniatający sound, a przecież i ciepłej melancholii w instrumentalnej partii nie brak... A prawdziwy BLACK SABBATH w bardzo udanej wersji Lost Forever!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał Jost Schlüter, który wyprodukował także pierwszy album zespołu, tu jednak miał zadanie trudniejsze, by stworzyć sound classic metalowy, a równocześnie doby obecnej i wywiązał się z zadania bez zarzutu. Jak to wszystko jest starannie dopracowane, to słychać w Strangers (In My Mind).</div>
<div style="text-align: justify;">Zapomniany w zasadzie zespół nagle wdziera się do światowej czołówki tradycyjnego heavy metalu. Najlepsza płyta z klasycznym heavy metalem z Niemiec 2021 i trzecia, obok albumów ETERNITY'S END i OVERSENSE, płyta z nieekstremalnym metalem niemieckim z roku bieżącego. </div>
<div style="text-align: justify;">Kapitalny come back! Arcymistrzowie!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.12.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Fate - Crimson Messiah (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/5/4/985458.jpg?4220" border="0" alt="[Obrazek: 985458.jpg?4220]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Crimson Messiah 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Malleus Maleficarum 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.We Rule the Night 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Crossing Shores 05:28<br />
5.Mirage 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Strangers (In My Mind) 09:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hellish Queen 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Guardians of Steel 06:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Saviors of the Holy Lie 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lost Forever (Black Sabbath cover) 04:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Denis "Iron Ivan" Brosowski - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Harms Wendler - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Oliver von Daak - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kai Ludwig - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Niegdyś, w roku 2010 IRON FATE z Goslar nagrał toporny, teutoński album z heavy/power/thrashem "Cast In Iron" i na kolejne dziesięć lat zamilkł, by teraz w grudniu 2001 przypomnieć o sobie drugą płytą wydaną przez Massacre Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład się zmienił w istotny sposób, ale muzyka prezentowana przez IRON FATE zmieniła się jeszcze bardziej. Teutońskie obszary zostały opuszczone na rzecz zdecydowanie bardziej anglosaskiego heavy metalu tradycyjnego i jak się okazuje obrany kierunek jest jak najbardziej słuszny. Duża w tym zasługa drugiego gitarzysty Olivera von Daak, pozyskanego jeszcze w roku 2013, ale i diametralnego przewartościowania stylistyki kompozycyjnej przez lidera Harmsa Wendlera. Okazuje się także, że i Denis "Iron Ivan" Brosowski, oprócz surowych porykiwań, potrafi także śpiewać i gdy upodabnia się chwilami do Dickinsona, prezentuje się nad wyraz okazale.</div>
<div style="text-align: justify;">Tu jest mnóstwo wysokiej klasy classic metalu, także w manierze IRON MAIDEN z najlepszych lat i promujący ten album Mirage jest po prostu przepiękny, nasycony ciepłą melodią w melancholijnym odcieniu i bardzo starannie zaaranżowany. Męski, heavy metalowy hit! Bez brutalności, z pełnymi rozmachu refrenami wielogłosowymi grają energiczny heavy z elementami power w Crimson Messiah, a wysokie partie wokalne Brosowskiego są wyśmienite. Finezyjnie rozwiązali szybki i zadziorny, a przy tym epicko brzmiący, szybki Malleus Maleficarum na posępnym, mrocznym fundamencie, uwypuklonym w wolnej ponurej, niemal epic doom partii środkowej. We Rule the Night jest może tylko po prostu dobrym, melodyjnym classic metalowym utworem w brytyjskiej tradycji, ale zaraz potem jest killer nieprawdopodobny. To mega epicki, kapitalnie zagrany Crossing Shores, gdzie gościnnie zaśpiewał Harry "The Tyrant" Conklin z JAG PANZER. Wspaniały, podniosły, monumentalny song, wspaniały dostojnością i melodią, jaką chyba tylko amerykańskie i greckie bandy z najwyższej półki tworzą. Moc heroizmu, moc epiki! Ten refren, coś kapitalnego, gdy śpiewają tu we dwóch. Jeden z najwspanialszych epickich tradycyjnie metalowych utworów roku 2021, okraszony polatującymi ku niebu dumnymi solami gitarowymi. I rycersko galopują w pełnym werwy i gitarowych natarć świetnym w stylistyce lat 80tych USPM Hellish Queen i zaraz potem w finezyjnym, szybkim i mocnym, także w amerykańskiej manierze Guardians of Steel. Może tylko po tych wysokoenergetycznych zwrotkach można było oczekiwać równie drapieżnego w melodyjnym stylu refrenu, tymczasem chyba niepotrzebnie łagodnieją, ale na bardzo dobrym poziomie. Tu się czeka na sola, bo przedsmak dają już pierwsze ozdobniki i tak, jest to robione wybornie, przy tym bez nadmiernych komplikacji, czytelnie. Prawie dziesięć minut balladowego, romantycznego grania metalu to Strangers (In My Mind), z aktorskimi wokalami łagodnymi gitarami, w tym akustyczną i gościnnym udziałem Henrika Osterloha z death metalowego DENY THE URGE to dziesięć minut wzruszeń w części pierwszej i wybornego dark power w części drugiej. Wspaniałe! <br />
Och, jaka potęga w mrocznym, jak najmroczniejszym BLACK SABBATH Martin Era Saviors of the Holy. Mordercza posępność riffów zwrotek idzie w parze z wokalem "Żelaznego Iwana". Miażdżący mrok, dewastujący, przygniatający sound, a przecież i ciepłej melancholii w instrumentalnej partii nie brak... A prawdziwy BLACK SABBATH w bardzo udanej wersji Lost Forever!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał Jost Schlüter, który wyprodukował także pierwszy album zespołu, tu jednak miał zadanie trudniejsze, by stworzyć sound classic metalowy, a równocześnie doby obecnej i wywiązał się z zadania bez zarzutu. Jak to wszystko jest starannie dopracowane, to słychać w Strangers (In My Mind).</div>
<div style="text-align: justify;">Zapomniany w zasadzie zespół nagle wdziera się do światowej czołówki tradycyjnego heavy metalu. Najlepsza płyta z klasycznym heavy metalem z Niemiec 2021 i trzecia, obok albumów ETERNITY'S END i OVERSENSE, płyta z nieekstremalnym metalem niemieckim z roku bieżącego. </div>
<div style="text-align: justify;">Kapitalny come back! Arcymistrzowie!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.12.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Imaginature]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3657</link>
			<pubDate>Thu, 11 Nov 2021 20:40:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3657</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Imaginature - Imaginature (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/8/1/978104.jpg?5403" border="0" alt="[Obrazek: 978104.jpg?5403]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Atonement 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Edge 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">3.Imaginature 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">4.Shade Enchantress 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">5.Renegade 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">6.Through the Cellar Door 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Near the End 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Weather the Storm 05:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marcin - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Adam - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysiek - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Leszek - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Arek - dudy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">oraz wokale gościnnie:</div>
<div style="text-align: justify;">Konstantin Naumenko (2, 3, 6, 8) </div>
<div style="text-align: justify;">Anna Dembowska (2, 4, 6)</div>
<div style="text-align: justify;">Tomasz Trzeszczyński (5) </div>
<div style="text-align: justify;">Małgorzata Szkoda-Hreczuch (7)</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jako rodowity Olsztynianin, w dawnych czasach, gdy jeszcze związany byłem z najpiękniejszym regionem Polski, często odwiedzałem Szczytno, miasto słynące nie tylko z polskiej "Akademii Policyjnej", ale i bardzo dobrego piwa Jurand z lokalnego browaru. Czy to piwo jeszcze tam produkują, tego nie wiem, ale nową, metalową atrakcją miasta jest zespół IMAGINATURE, działający tam od roku 2015. Teraz, w październiku zespół nakładem własnym wydał swój pierwszy longplay i to już wydarzenie określonej rangi samo w sobie, mając na uwadze mizerię polskiej sceny melodyjnego metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gatunkowo ta muzyka zasadniczo odnosi się do podgatunku symphonic power metal, ale te obszary są muzycznie rozległe, rozciągliwe i IMAGINATURE jest z jednej strony odpowiednikiem NIGHTWISH, z drugiej TEMPERANCE, a innej znowu EDENBRIDGE. Pewnie na tym lista się nie wyczerpuje. Jest to album stylistycznie zróżnicowany, choć ogólnie spięty klamrą mocnego, soczystego soundu o niezwykle przyjemnym brzmieniu gitar, masywnym ogólnie i z dbałością o plan dalszy, klawiszowy. Pod tym względem nie można mieć żadnych zastrzeżeń i po raz kolejny okazuje się, że Helsinki niekoniecznie są miejscem, gdzie tworzy się brzmienie wysokiej klasy. Tu bardzo dobrą robotę zrobiono w Studio Kalifornia w Warszawie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa gra technicznie bardzo dobrze i to słychać we wszystkich kompozycjach. Sola udane, treściwe, dopasowane do stylu poszczególnych utworów i wcale solo Krzysztofa Elzanowskiego, czyli Gunsena (PATHFINDER) nie bije ich jakoś szczególnie na głowę w openerze Atonement. Solidny numer, choć wokalnie niepodpisany wokalista, który tu zaśpiewał specjalnie się nie popisał się. Grupa na razie (lub w zamyśle artystycznym) wokalisty nie ma i w tych kompozycjach zaśpiewali goście. Jest to towarzystwo mieszane i wypadałoby zacząć od pań, choć teraz w dobie feministycznej politycznej poprawności zaczniemy od panów. Konstantina Naumenko przedstawiać raczej nie trzeba, bo MAJESTY REVIVAL CONQUEST czy SUNRISE to ukraińskie zespoły o uznanej marce, a wielu zapewne pamięta  także bardzo udany występ Konstantina w polskim TITANIUM  w roku 2013. Tu śpiewa w czterech kompozycjach, śpiewa dobrze, choć nie jest to występ życiowy i pewnie najlepszy wokalista z Ukrainy - Morton, zrobiłby tu większy show i klimat. Na tak było w gustownym klasycznie power symfonicznym Imaginature. Ten klimat jest różny, nawet zbliżający do melodic black symphonic (tak w promieniu kilometra) w Renegade i tu w roli głównej Tomasz Trzeszczyński z inowrocławskiego THERMIT, którego twórczości bliżej nie znam. Nieźle, ale trochę ten numer kontrastuje z innymi, chociażby z moim faworytem Shade Enchantress, gdzie zaśpiewała Anna Dembowska. Utalentowana dziewczyna w stylistyce operatica metal ma sporo do powiedzenia, choć tu się nabiera mocy i pewności siebie z czasem i kolejnymi nagranymi płytami. Niemniej ładnie, z wdziękiem z opcji NIGHTWISH bez flirtu z pop radiowymi listami przebojów. Może się także podobać interesująco zaaranżowany, lekko mroczny, lekko heroiczny i lekko nostalgiczny Through the Cellar Door z duetami na ocenę dobrą. W Edge Naumenko nieco markuje wraz z załogą ze Szczytna TEMPERANCE i EDENBRIDGE i jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, gdy Ania się w to włącza tak bardziej konkretnie w drugiej części. Near the End jest najbardziej nasycony gotyckim klimatem, przy czym takim idącym wprost od TYPE O'NEGATIVE, z pewną dawką progresywnych chwytów. Tu zaśpiewała Małgorzata Szkoda-Hreczuch czyli Margo Moyra, o której już w tym roku wspominałem przy okazji recenzji debiutu NEAGHI. Tak jakoś średnio mi się podoba ten występ. Może słabych utworów na tej płycie nie ma, ale jakoś ta końcówka w postaci Weather the Storm jest dosyć miałka i ten numer nic w sumie nie wnosi. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podsumowując, symfoniczny melodyjny power z Polski, za który na pewno nikt się nie musi wstydzić. Profesjonalna, zgrana ekipa, czująca muzykę, którą proponują. Solidne kompozycje, choć stylu rozpoznawalnego dla siebie zespół jeszcze nie wypracował. Jest potencjał twórczy, są umiejętności i w obecnym momencie jest to zespół znaczący na polskiej scenie melodyjnego metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 11.11.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Imaginature - Imaginature (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/8/1/978104.jpg?5403" border="0" alt="[Obrazek: 978104.jpg?5403]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Atonement 06:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Edge 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">3.Imaginature 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">4.Shade Enchantress 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">5.Renegade 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">6.Through the Cellar Door 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Near the End 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Weather the Storm 05:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marcin - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Adam - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysiek - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Leszek - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Arek - dudy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">oraz wokale gościnnie:</div>
<div style="text-align: justify;">Konstantin Naumenko (2, 3, 6, 8) </div>
<div style="text-align: justify;">Anna Dembowska (2, 4, 6)</div>
<div style="text-align: justify;">Tomasz Trzeszczyński (5) </div>
<div style="text-align: justify;">Małgorzata Szkoda-Hreczuch (7)</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jako rodowity Olsztynianin, w dawnych czasach, gdy jeszcze związany byłem z najpiękniejszym regionem Polski, często odwiedzałem Szczytno, miasto słynące nie tylko z polskiej "Akademii Policyjnej", ale i bardzo dobrego piwa Jurand z lokalnego browaru. Czy to piwo jeszcze tam produkują, tego nie wiem, ale nową, metalową atrakcją miasta jest zespół IMAGINATURE, działający tam od roku 2015. Teraz, w październiku zespół nakładem własnym wydał swój pierwszy longplay i to już wydarzenie określonej rangi samo w sobie, mając na uwadze mizerię polskiej sceny melodyjnego metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gatunkowo ta muzyka zasadniczo odnosi się do podgatunku symphonic power metal, ale te obszary są muzycznie rozległe, rozciągliwe i IMAGINATURE jest z jednej strony odpowiednikiem NIGHTWISH, z drugiej TEMPERANCE, a innej znowu EDENBRIDGE. Pewnie na tym lista się nie wyczerpuje. Jest to album stylistycznie zróżnicowany, choć ogólnie spięty klamrą mocnego, soczystego soundu o niezwykle przyjemnym brzmieniu gitar, masywnym ogólnie i z dbałością o plan dalszy, klawiszowy. Pod tym względem nie można mieć żadnych zastrzeżeń i po raz kolejny okazuje się, że Helsinki niekoniecznie są miejscem, gdzie tworzy się brzmienie wysokiej klasy. Tu bardzo dobrą robotę zrobiono w Studio Kalifornia w Warszawie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa gra technicznie bardzo dobrze i to słychać we wszystkich kompozycjach. Sola udane, treściwe, dopasowane do stylu poszczególnych utworów i wcale solo Krzysztofa Elzanowskiego, czyli Gunsena (PATHFINDER) nie bije ich jakoś szczególnie na głowę w openerze Atonement. Solidny numer, choć wokalnie niepodpisany wokalista, który tu zaśpiewał specjalnie się nie popisał się. Grupa na razie (lub w zamyśle artystycznym) wokalisty nie ma i w tych kompozycjach zaśpiewali goście. Jest to towarzystwo mieszane i wypadałoby zacząć od pań, choć teraz w dobie feministycznej politycznej poprawności zaczniemy od panów. Konstantina Naumenko przedstawiać raczej nie trzeba, bo MAJESTY REVIVAL CONQUEST czy SUNRISE to ukraińskie zespoły o uznanej marce, a wielu zapewne pamięta  także bardzo udany występ Konstantina w polskim TITANIUM  w roku 2013. Tu śpiewa w czterech kompozycjach, śpiewa dobrze, choć nie jest to występ życiowy i pewnie najlepszy wokalista z Ukrainy - Morton, zrobiłby tu większy show i klimat. Na tak było w gustownym klasycznie power symfonicznym Imaginature. Ten klimat jest różny, nawet zbliżający do melodic black symphonic (tak w promieniu kilometra) w Renegade i tu w roli głównej Tomasz Trzeszczyński z inowrocławskiego THERMIT, którego twórczości bliżej nie znam. Nieźle, ale trochę ten numer kontrastuje z innymi, chociażby z moim faworytem Shade Enchantress, gdzie zaśpiewała Anna Dembowska. Utalentowana dziewczyna w stylistyce operatica metal ma sporo do powiedzenia, choć tu się nabiera mocy i pewności siebie z czasem i kolejnymi nagranymi płytami. Niemniej ładnie, z wdziękiem z opcji NIGHTWISH bez flirtu z pop radiowymi listami przebojów. Może się także podobać interesująco zaaranżowany, lekko mroczny, lekko heroiczny i lekko nostalgiczny Through the Cellar Door z duetami na ocenę dobrą. W Edge Naumenko nieco markuje wraz z załogą ze Szczytna TEMPERANCE i EDENBRIDGE i jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, gdy Ania się w to włącza tak bardziej konkretnie w drugiej części. Near the End jest najbardziej nasycony gotyckim klimatem, przy czym takim idącym wprost od TYPE O'NEGATIVE, z pewną dawką progresywnych chwytów. Tu zaśpiewała Małgorzata Szkoda-Hreczuch czyli Margo Moyra, o której już w tym roku wspominałem przy okazji recenzji debiutu NEAGHI. Tak jakoś średnio mi się podoba ten występ. Może słabych utworów na tej płycie nie ma, ale jakoś ta końcówka w postaci Weather the Storm jest dosyć miałka i ten numer nic w sumie nie wnosi. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Podsumowując, symfoniczny melodyjny power z Polski, za który na pewno nikt się nie musi wstydzić. Profesjonalna, zgrana ekipa, czująca muzykę, którą proponują. Solidne kompozycje, choć stylu rozpoznawalnego dla siebie zespół jeszcze nie wypracował. Jest potencjał twórczy, są umiejętności i w obecnym momencie jest to zespół znaczący na polskiej scenie melodyjnego metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 11.11.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[I Abyssick]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3541</link>
			<pubDate>Tue, 06 Jul 2021 23:59:19 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3541</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">I Abyssick - Ashes Enthroned (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2729375904_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2729375904_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Upon A Throne Of Ruins 07:40      <br />
2. (In A Land Of) Ash And Debris 07:36      <br />
3. Mankind? 06:25      <br />
4. New Breed Of Slaves 06:02      <br />
5. Truth 06:35      <br />
6. Swept Away 06:16      <br />
7. At The Edge Of Life 07:33      <br />
8. Into The Great Unknown 05:49      <br />
9. Epiphany 06:55     <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Progressive Power/Heavy/Gothic Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Constantin Maris - śpiew, gitara<br />
George Petropoulos - gitara<br />
Makis Sel - bas<br />
Aggelos Seaito - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">I ABYSSICK założone zostało w 2019 roku i w większości składa się z debiutantów, poza Constantin Marisem, znanym z FORBIDDEN SEED i to on jest twórcą większości materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespołem zainteresowało się Sleaszy Rider Records i premiera została wyznaczona na 2 lipca 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">9 kompozycji, przez większość czasu zespół nie schodzi poniżej 6 minut. Jest to muzyka eklektyczna i wielu inspiracji i tak jak debiut FORBIDDEN SEED można było określić power/thrash, a drugą płytę melodic metalem, tym razem poszedł bardziej w kierunku muzyki progressive, ocierając się o ekstremalną, co słychać już w pokrętnym, złowieszczym Upon A Throne of Ruins, utrzymanym w stylu NEVERMORE, skomplikowaniem WITHERFALL, a jeśli szukać w Grecji, to może SUNBURST, choć tam muzyka była bardziej przyjazna dla słuchacza. Elementów gothic również nie zabrakło i taki jest ciężki In a Land of Ash and Debris oraz bardziej zwiewny, nostalgiczny Mankind?. Są też elementy twórczości solowego Warrela Dane'a i A New Breed of Slaves oraz szczególnie Truth.</div>
<div style="text-align: justify;">Pod względem wykonania nie można tutaj nic zarzucić i jest to odegrane wzorowo, chociaż słychać, że w centrum jest tutaj Maris, który jest bardzo wszechstronnym wokalistą i słucha się go dobrze w każdej wersji, od szeptów i melorecytacji po agresywny, głęboki growl. Muzyka o wielu odcieniach, i do każdego pasuje głosem Constantin Maris. Sekcja rytmiczna jest tutaj dynamiczna i na wysokim poziomie, Aggelos Seaito to solidny perkusista i odgrywa tutaj dość wymagający materiał, w którym nie raz przechodzą z delikatniejszych, bardziej heavy metalowych czy progresywnych melodii do potężnego death metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">W centrum uwagi jest jednak wokalnie Constantin Maris, bo jeśli chodzi o stronę gitarową, to poza skomplikowanymi melodiami to niestety poskąpiono tutaj popisów gitarowych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering to Kosta Vreto. Wysoce profesjonalna robota z syczącymi talerzami, mocarnymi bębnami i ostrą, surową gitarą. Wzorowa robota. Mistrzowska robota.</div>
<div style="text-align: justify;">I ABYSSICK nagrało album specyficzny, eklektyczny, z muzyką bardzo wymagającą, znajomą, z sympatycznymi melodiami, przecinanymi brutalnie łamańcami, nieprzeznaczona dla niedzielnego słuchacza, która potrafi zabić ćwieka i pozostawia z bardzo mieszanymi uczuciami. Fani FORBIDDEN SEED, nieważne w jakiej wersji, nie mają czego szukać.</div>
<div style="text-align: justify;">Płyta równa i dziwna, delikatnie przeintelektualizowana, chłodna, nieprzystępna i zbyt skomplikowana dla własnego dobra. Ciekawostka dla osób, które szukają czegoś innego i ekscentryków sceny metalowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">I Abyssick - Ashes Enthroned (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2729375904_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2729375904_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Upon A Throne Of Ruins 07:40      <br />
2. (In A Land Of) Ash And Debris 07:36      <br />
3. Mankind? 06:25      <br />
4. New Breed Of Slaves 06:02      <br />
5. Truth 06:35      <br />
6. Swept Away 06:16      <br />
7. At The Edge Of Life 07:33      <br />
8. Into The Great Unknown 05:49      <br />
9. Epiphany 06:55     <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Progressive Power/Heavy/Gothic Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Constantin Maris - śpiew, gitara<br />
George Petropoulos - gitara<br />
Makis Sel - bas<br />
Aggelos Seaito - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">I ABYSSICK założone zostało w 2019 roku i w większości składa się z debiutantów, poza Constantin Marisem, znanym z FORBIDDEN SEED i to on jest twórcą większości materiału.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespołem zainteresowało się Sleaszy Rider Records i premiera została wyznaczona na 2 lipca 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">9 kompozycji, przez większość czasu zespół nie schodzi poniżej 6 minut. Jest to muzyka eklektyczna i wielu inspiracji i tak jak debiut FORBIDDEN SEED można było określić power/thrash, a drugą płytę melodic metalem, tym razem poszedł bardziej w kierunku muzyki progressive, ocierając się o ekstremalną, co słychać już w pokrętnym, złowieszczym Upon A Throne of Ruins, utrzymanym w stylu NEVERMORE, skomplikowaniem WITHERFALL, a jeśli szukać w Grecji, to może SUNBURST, choć tam muzyka była bardziej przyjazna dla słuchacza. Elementów gothic również nie zabrakło i taki jest ciężki In a Land of Ash and Debris oraz bardziej zwiewny, nostalgiczny Mankind?. Są też elementy twórczości solowego Warrela Dane'a i A New Breed of Slaves oraz szczególnie Truth.</div>
<div style="text-align: justify;">Pod względem wykonania nie można tutaj nic zarzucić i jest to odegrane wzorowo, chociaż słychać, że w centrum jest tutaj Maris, który jest bardzo wszechstronnym wokalistą i słucha się go dobrze w każdej wersji, od szeptów i melorecytacji po agresywny, głęboki growl. Muzyka o wielu odcieniach, i do każdego pasuje głosem Constantin Maris. Sekcja rytmiczna jest tutaj dynamiczna i na wysokim poziomie, Aggelos Seaito to solidny perkusista i odgrywa tutaj dość wymagający materiał, w którym nie raz przechodzą z delikatniejszych, bardziej heavy metalowych czy progresywnych melodii do potężnego death metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">W centrum uwagi jest jednak wokalnie Constantin Maris, bo jeśli chodzi o stronę gitarową, to poza skomplikowanymi melodiami to niestety poskąpiono tutaj popisów gitarowych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering to Kosta Vreto. Wysoce profesjonalna robota z syczącymi talerzami, mocarnymi bębnami i ostrą, surową gitarą. Wzorowa robota. Mistrzowska robota.</div>
<div style="text-align: justify;">I ABYSSICK nagrało album specyficzny, eklektyczny, z muzyką bardzo wymagającą, znajomą, z sympatycznymi melodiami, przecinanymi brutalnie łamańcami, nieprzeznaczona dla niedzielnego słuchacza, która potrafi zabić ćwieka i pozostawia z bardzo mieszanymi uczuciami. Fani FORBIDDEN SEED, nieważne w jakiej wersji, nie mają czego szukać.</div>
<div style="text-align: justify;">Płyta równa i dziwna, delikatnie przeintelektualizowana, chłodna, nieprzystępna i zbyt skomplikowana dla własnego dobra. Ciekawostka dla osób, które szukają czegoś innego i ekscentryków sceny metalowej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iron Jaws]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3513</link>
			<pubDate>Fri, 28 May 2021 10:46:03 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3513</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Jaws - Declaration Of War (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/4/4/5/944511.jpg?1353" border="0" alt="[Obrazek: 944511.jpg?1353]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Satan's Bride 03:18</div>
<div style="text-align: justify;">2.Speed Metal Commando 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Brawl 04:46<br />
4.The Hell Of Boiling Metal (Big Trouble In Chinatown) 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.Declaration Of War 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Evil Bringer 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Idiots' Prophet 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Grandier's Damnation 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.B.M.W. (Black Metal Wheels) 03:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.Back On The Hunt 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.Horns Up For Metal 06:04</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea “Mixy” Finotti – śpiew<br />
 Roberto “Micini” Quaglia – gitara<br />
Alberto “Mauser” Accomasso – gitara<br />
Roberto “Rock ‘n’ Rob” Massasso – gitara basowa<br />
Marco “Mark” Morrone – perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to trzecia płyta zespołu z Asti, nagrana po dosyć długiej przerwie (poprzednia ukazała się w roku 2013) i wydana przez Pure Steel w końcu maja. W składzie grupy zaszły istotne zmiany i jest tu nowy drugi gitarzysta Alberto "Mauser" Accomasso oraz perkusista Marco Morrone.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory IRON JAWS grał przeciętnej urody speed/heavy metal w lekkim thrashowym sosie, przypominając z jednej strony EXCITER z późniejszych czasów, a z drugiej teutońską surowiznę niemiecką  i specjalnie mocnej pozycji na europejskiej scenie tradycyjnego heavy metalu nie zdobył. </div>
<div style="text-align: justify;">Po przesłuchaniu Satan's Bride, Speed Metal Commando i The Brawl  można by powiedzieć, że nic się do przodu w swojej muzyce nie posunęli i to taka typowa dla gatunku łupanina odegrana po prostu sprawnie. W opartym jednak na prostym, typowym dla EXCITER riffie The Hell Of Boiling Metal (Big Trouble In Chinatown) prezentują się już znacznie lepiej i ta kompozycja jest zgrabna i melodycznie dobrze poukładana. No, a potem jest już tylko lepiej, bo Declaration Of War to starszy mądrzejszy brat The Hell Of Boiling Metal z wybornym drapieżnym wokalem i... No tak, ta motoryka jest tą samą, którą prezentował DESTRUCTION ze Schmierem na czele w roku 1986 na "Mad Butcher" i "Infernal Overkill". I jeszcze lepiej i jeszcze więcej tych fantastycznych riffów w zaczynającym się orientalnie Idiots' Prophet, który jest ponadto zbudowany z szybko zmieniających się po sobie lekko przeciwstawnych motywów i dlatego tym bardziej ciekawy. Przedtem jeszcze nieco bardziej epicki i heroiczny w speed/heavy konwencji, udany w gitarowych atakach Evil Bringer z wyrazistą melodią i podniosłym klimatem i jest bardzo dobrze. Jest także dobrze wydobyty ponury klimat w Grandier's Damnation i znowu się opierają na tym klasycznym DESTRUCTION, dodając posępnych mrocznych zwolnień tempa, by zaraz ponownie wejść w speedowe granie. Mocne, twarde, mroczne! W tej schmierowej konwencji B.M.W. (Black Metal Wheels) jest nieco mniej interesujący, za to Back On The Hunt jest znakomity w tej pełnej elegancji transpozycji muzyki Niemców i dodania bardziej classic heavy elementów w samej melodii. Tego tradycyjnego heavy metalu w wersji classic jest najwięcej w zamykającym ten LP Horns Up For Metal i jest to złożona z kliku motywów pochwała heavy metalu z niestety mało jednak nośnym refrenem, gdzie po części niesłusznie rolę wiodącą oddano gang chórkom. Tak więc, to co zostało w jakiś sposób zainspirowane przez DESTRUCTION, jest siłą napędową i największą zaletą tego albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja na szczęście nie oferuje żadnych modern i neo thrashowych nowinek soundu, bardzo to klasycznie z ostrymi ryczącymi gitarami i dosyć głośną perkusją. Celnie wybrany sound, jakiego się od takiej muzyki oczekuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra gitarzystów jest dobra, ale na pewno nie ekscytująca, zwraca natomiast na siebie uwagę pełna zaangażowania gra perkusisty, który do tej pory w żadnym znaczącym zespole nie grał. Udane wzmocnienie tej ekipy! Andrea Finotti zaśpiewał bardzo dobrze, jest na pewno bardziej technicznie zaawansowany niż w 2013, gdy przypominał jedynie twardego niemieckiego krzykacza z Zagłębia Ruhry i siła jego głosu miejscami jest imponująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Speed/heavy na dobrym poziomie to ostatnio rzadkość, a Włochom udało się nagrać dobrą płytę, pewnie dlatego, że poszukali inspiracji w nieco innym, muzycznym miejscu niż dotychczas.<br />
<br />
<br />
ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.05.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Iron Jaws - Declaration Of War (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/4/4/5/944511.jpg?1353" border="0" alt="[Obrazek: 944511.jpg?1353]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Satan's Bride 03:18</div>
<div style="text-align: justify;">2.Speed Metal Commando 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Brawl 04:46<br />
4.The Hell Of Boiling Metal (Big Trouble In Chinatown) 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">5.Declaration Of War 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Evil Bringer 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Idiots' Prophet 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">8.Grandier's Damnation 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.B.M.W. (Black Metal Wheels) 03:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.Back On The Hunt 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.Horns Up For Metal 06:04</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea “Mixy” Finotti – śpiew<br />
 Roberto “Micini” Quaglia – gitara<br />
Alberto “Mauser” Accomasso – gitara<br />
Roberto “Rock ‘n’ Rob” Massasso – gitara basowa<br />
Marco “Mark” Morrone – perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to trzecia płyta zespołu z Asti, nagrana po dosyć długiej przerwie (poprzednia ukazała się w roku 2013) i wydana przez Pure Steel w końcu maja. W składzie grupy zaszły istotne zmiany i jest tu nowy drugi gitarzysta Alberto "Mauser" Accomasso oraz perkusista Marco Morrone.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Do tej pory IRON JAWS grał przeciętnej urody speed/heavy metal w lekkim thrashowym sosie, przypominając z jednej strony EXCITER z późniejszych czasów, a z drugiej teutońską surowiznę niemiecką  i specjalnie mocnej pozycji na europejskiej scenie tradycyjnego heavy metalu nie zdobył. </div>
<div style="text-align: justify;">Po przesłuchaniu Satan's Bride, Speed Metal Commando i The Brawl  można by powiedzieć, że nic się do przodu w swojej muzyce nie posunęli i to taka typowa dla gatunku łupanina odegrana po prostu sprawnie. W opartym jednak na prostym, typowym dla EXCITER riffie The Hell Of Boiling Metal (Big Trouble In Chinatown) prezentują się już znacznie lepiej i ta kompozycja jest zgrabna i melodycznie dobrze poukładana. No, a potem jest już tylko lepiej, bo Declaration Of War to starszy mądrzejszy brat The Hell Of Boiling Metal z wybornym drapieżnym wokalem i... No tak, ta motoryka jest tą samą, którą prezentował DESTRUCTION ze Schmierem na czele w roku 1986 na "Mad Butcher" i "Infernal Overkill". I jeszcze lepiej i jeszcze więcej tych fantastycznych riffów w zaczynającym się orientalnie Idiots' Prophet, który jest ponadto zbudowany z szybko zmieniających się po sobie lekko przeciwstawnych motywów i dlatego tym bardziej ciekawy. Przedtem jeszcze nieco bardziej epicki i heroiczny w speed/heavy konwencji, udany w gitarowych atakach Evil Bringer z wyrazistą melodią i podniosłym klimatem i jest bardzo dobrze. Jest także dobrze wydobyty ponury klimat w Grandier's Damnation i znowu się opierają na tym klasycznym DESTRUCTION, dodając posępnych mrocznych zwolnień tempa, by zaraz ponownie wejść w speedowe granie. Mocne, twarde, mroczne! W tej schmierowej konwencji B.M.W. (Black Metal Wheels) jest nieco mniej interesujący, za to Back On The Hunt jest znakomity w tej pełnej elegancji transpozycji muzyki Niemców i dodania bardziej classic heavy elementów w samej melodii. Tego tradycyjnego heavy metalu w wersji classic jest najwięcej w zamykającym ten LP Horns Up For Metal i jest to złożona z kliku motywów pochwała heavy metalu z niestety mało jednak nośnym refrenem, gdzie po części niesłusznie rolę wiodącą oddano gang chórkom. Tak więc, to co zostało w jakiś sposób zainspirowane przez DESTRUCTION, jest siłą napędową i największą zaletą tego albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja na szczęście nie oferuje żadnych modern i neo thrashowych nowinek soundu, bardzo to klasycznie z ostrymi ryczącymi gitarami i dosyć głośną perkusją. Celnie wybrany sound, jakiego się od takiej muzyki oczekuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra gitarzystów jest dobra, ale na pewno nie ekscytująca, zwraca natomiast na siebie uwagę pełna zaangażowania gra perkusisty, który do tej pory w żadnym znaczącym zespole nie grał. Udane wzmocnienie tej ekipy! Andrea Finotti zaśpiewał bardzo dobrze, jest na pewno bardziej technicznie zaawansowany niż w 2013, gdy przypominał jedynie twardego niemieckiego krzykacza z Zagłębia Ruhry i siła jego głosu miejscami jest imponująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Speed/heavy na dobrym poziomie to ostatnio rzadkość, a Włochom udało się nagrać dobrą płytę, pewnie dlatego, że poszukali inspiracji w nieco innym, muzycznym miejscu niż dotychczas.<br />
<br />
<br />
ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.05.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Icon of Sin]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3482</link>
			<pubDate>Fri, 16 Apr 2021 20:15:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3482</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Icon of</span><span style="font-weight: bold;"> Sin - Icon of Sin (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/4/0/7/940731.jpg?1120" border="0" alt="[Obrazek: 940731.jpg?1120]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Icon of Sin 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Road Rage 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shadow Dancer 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.Unholy Battleground 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Night Breed 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Virtual Empire 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pandemic Euphoria 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Clouds over Gotham 08:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Arcade Generation 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">10.Hagakure (Intro) 00:25</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Last Samurai 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Howling 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">13.Survival Instinct 05:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Raphael Mendes - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mateus Cantaleãno - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sol Perez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Caio Vidal - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">CJ Dubiella - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Sporo pojawia się ostatnio nowych brazylijskich zespołów grających tradycyjny heavy metal, ale z poziomem i jakością muzyki bywa bardzo różnie. Pojawił się także ICON OF SIN z Kurytyby, ale ich debiut wydała w kwietniu 2021 licząca się w świecie wytwórnia Frontiers Records i to już jest sygnał, by się tym albumem zainteresować. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest jeszcze drugi czynnik, potęgujący to zainteresowanie, a mianowicie nieznany dotąd bliżej wokalista Raphael Mendes, który wcielił się w rolę Arigo the Wise w LEGEND VALLEY OF DOOM  w roku 2018, a także pojawił się w nowej odsłonie tego projektu Danielsena w roku bieżącym oraz w kolejnej części AVALON Timo Tolkki "The Enigma Birth", zaplanowanej do wydania w czerwcu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ICON OF SIN Mendes jest postacią centralną, pierwszoplanową i potwierdza się to, że słusznie jest nazywany "nowym wcieleniem Bruce Dickinsona". Rzecz jasna nie pierwszym i zapewne nie ostatnim, ale to akurat jeden z najbliższych oryginałowi głosów ostatniego dziesięciolecia i śpiewa po prostu wybornie. To słychać przez cały czas, we wszystkich refrenach i klasycznych maidenowskich partiach, przy czym trzeba zaznaczyć, że Brazylijczycy grają także "swoje" i nie jest to żaden nachalny klon IRON MAIDEN ani wczesnego, ani późnego i pod tym względem nie można ich porównać do MONUMENT UK, ale raczej portugalskiego ATTIC DEMONS. Są na tej płycie przeważnie utwory w średnio szybkich tempach, klasyczne w melodiach dla owszem, brytyjskiej stylistyki i z chwytliwymi refrenami, choć oczywiście te numery mają różny stopień siły rażenia. Do najbardziej udanych w tej konwencji należą tytułowy Icon of Sin, słusznie umieszczony na samym początku płyty (fantastyczne, mordercze ataki gitarzystów w części finałowej, rewelacyjny refren!), czy też zadziorny i dumny jednocześnie Unholy Battleground z heroicznym refrenem. Wybornie się prezentuje szybszy od innych, rycerski Virtual Empire rozkwitający w podniosłym, pompatycznym i majestatycznym refrenie. Moc, ale i piękna romantyczna partia instrumentalna. Bardzo dobry jest zagrany rytmicznie z rockowym pazurem refren w Arcade Generation, do tego wspaniałe solo gitarowe. Ozdobą albumu jest na pewno epicki The Last Samurai, mocno osadzony w najlepszej stylistyce brytyjskiego classic heavy, porywający melodią i maestrią wykonania. Kapitalne basowe pochody gra tu Caio Vidal, a Mendes dewastuje głosem.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście można także usłyszeć utwory, które riffowo i w refrenach mocno przypominają IRON MAIDEN i takim na pewno jest Shadow Dancer oraz The Howling z czasów "Fear Of The Dark" i dobrze, że i taka muzyka tu jest, bo to bardzo dobra muzyka w starym budzącym nostalgię stylu. Taki nieco nowszy IRON MAIDEN to z kolei Night Breed i to także jest bardzo dobre w ramach utworów w umiarkowanych tempach i nastawionych na ekspozycję chwytliwego refrenu. No i kapitalnie brzmi Mendes, po prostu kapitalnie! A zamykający ten album Survival Instinct z kruszącym, monumentalnym refrenem zapewne jest najbliższy epoce "Powerslave". Centralnie umiejscowiony Clouds over Gotham, najdłuższy na tym LP jest zbudowany w bardzo inteligentny sposób, w ramach tej para-progresywnej konstrukcji kompozycji z ostatnich płyt IRON MAIDEN i jest to zrobione wyśmienicie, z interesującym drugim planem klawiszowym o niepokojącym klimacie i ciekawie rozmieszczonych różnorodnych wątkach melodycznych, przez co ten utwór cały czas przykuwa uwagę i trzyma w napięciu. Instrumentalnie i wokalnie - majstersztyk i tak IRON MAIDEN to już dawno nie gra. Brawo ICON OF SIN!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mendes śpiewa w otoczeniu utalentowanych i dosyć doświadczonych instrumentalistów i na pewno gitarzyści to jeszcze jeden wysokiej klasy duet obradzony także indywidualnymi umiejętnościami. Sporo porywających solówek, sporo z gracją prowadzonych i rozwijanych maidenowskich tematów. </div>
<div style="text-align: justify;">Pod względem produkcyjnym jest także bardzo dobrze. Bas mocny, perkusja wyrazista, gitary średnio ostre, ale sympatycznie ryczące gdy to konieczne, no i Raphael jako postać główna, wyeksponowany jak należy.<br />
Po okresie pewnej posuchy wreszcie nowy brazylijski zespół dużego formatu.<br />
I Raphael Mendes, klasa światowa po prostu!<br />
<br />
<br />
ocena: 9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Icon of</span><span style="font-weight: bold;"> Sin - Icon of Sin (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/4/0/7/940731.jpg?1120" border="0" alt="[Obrazek: 940731.jpg?1120]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Icon of Sin 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Road Rage 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shadow Dancer 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.Unholy Battleground 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Night Breed 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Virtual Empire 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pandemic Euphoria 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Clouds over Gotham 08:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Arcade Generation 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">10.Hagakure (Intro) 00:25</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Last Samurai 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Howling 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">13.Survival Instinct 05:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Raphael Mendes - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mateus Cantaleãno - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sol Perez - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Caio Vidal - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">CJ Dubiella - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Sporo pojawia się ostatnio nowych brazylijskich zespołów grających tradycyjny heavy metal, ale z poziomem i jakością muzyki bywa bardzo różnie. Pojawił się także ICON OF SIN z Kurytyby, ale ich debiut wydała w kwietniu 2021 licząca się w świecie wytwórnia Frontiers Records i to już jest sygnał, by się tym albumem zainteresować. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest jeszcze drugi czynnik, potęgujący to zainteresowanie, a mianowicie nieznany dotąd bliżej wokalista Raphael Mendes, który wcielił się w rolę Arigo the Wise w LEGEND VALLEY OF DOOM  w roku 2018, a także pojawił się w nowej odsłonie tego projektu Danielsena w roku bieżącym oraz w kolejnej części AVALON Timo Tolkki "The Enigma Birth", zaplanowanej do wydania w czerwcu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ICON OF SIN Mendes jest postacią centralną, pierwszoplanową i potwierdza się to, że słusznie jest nazywany "nowym wcieleniem Bruce Dickinsona". Rzecz jasna nie pierwszym i zapewne nie ostatnim, ale to akurat jeden z najbliższych oryginałowi głosów ostatniego dziesięciolecia i śpiewa po prostu wybornie. To słychać przez cały czas, we wszystkich refrenach i klasycznych maidenowskich partiach, przy czym trzeba zaznaczyć, że Brazylijczycy grają także "swoje" i nie jest to żaden nachalny klon IRON MAIDEN ani wczesnego, ani późnego i pod tym względem nie można ich porównać do MONUMENT UK, ale raczej portugalskiego ATTIC DEMONS. Są na tej płycie przeważnie utwory w średnio szybkich tempach, klasyczne w melodiach dla owszem, brytyjskiej stylistyki i z chwytliwymi refrenami, choć oczywiście te numery mają różny stopień siły rażenia. Do najbardziej udanych w tej konwencji należą tytułowy Icon of Sin, słusznie umieszczony na samym początku płyty (fantastyczne, mordercze ataki gitarzystów w części finałowej, rewelacyjny refren!), czy też zadziorny i dumny jednocześnie Unholy Battleground z heroicznym refrenem. Wybornie się prezentuje szybszy od innych, rycerski Virtual Empire rozkwitający w podniosłym, pompatycznym i majestatycznym refrenie. Moc, ale i piękna romantyczna partia instrumentalna. Bardzo dobry jest zagrany rytmicznie z rockowym pazurem refren w Arcade Generation, do tego wspaniałe solo gitarowe. Ozdobą albumu jest na pewno epicki The Last Samurai, mocno osadzony w najlepszej stylistyce brytyjskiego classic heavy, porywający melodią i maestrią wykonania. Kapitalne basowe pochody gra tu Caio Vidal, a Mendes dewastuje głosem.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście można także usłyszeć utwory, które riffowo i w refrenach mocno przypominają IRON MAIDEN i takim na pewno jest Shadow Dancer oraz The Howling z czasów "Fear Of The Dark" i dobrze, że i taka muzyka tu jest, bo to bardzo dobra muzyka w starym budzącym nostalgię stylu. Taki nieco nowszy IRON MAIDEN to z kolei Night Breed i to także jest bardzo dobre w ramach utworów w umiarkowanych tempach i nastawionych na ekspozycję chwytliwego refrenu. No i kapitalnie brzmi Mendes, po prostu kapitalnie! A zamykający ten album Survival Instinct z kruszącym, monumentalnym refrenem zapewne jest najbliższy epoce "Powerslave". Centralnie umiejscowiony Clouds over Gotham, najdłuższy na tym LP jest zbudowany w bardzo inteligentny sposób, w ramach tej para-progresywnej konstrukcji kompozycji z ostatnich płyt IRON MAIDEN i jest to zrobione wyśmienicie, z interesującym drugim planem klawiszowym o niepokojącym klimacie i ciekawie rozmieszczonych różnorodnych wątkach melodycznych, przez co ten utwór cały czas przykuwa uwagę i trzyma w napięciu. Instrumentalnie i wokalnie - majstersztyk i tak IRON MAIDEN to już dawno nie gra. Brawo ICON OF SIN!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mendes śpiewa w otoczeniu utalentowanych i dosyć doświadczonych instrumentalistów i na pewno gitarzyści to jeszcze jeden wysokiej klasy duet obradzony także indywidualnymi umiejętnościami. Sporo porywających solówek, sporo z gracją prowadzonych i rozwijanych maidenowskich tematów. </div>
<div style="text-align: justify;">Pod względem produkcyjnym jest także bardzo dobrze. Bas mocny, perkusja wyrazista, gitary średnio ostre, ale sympatycznie ryczące gdy to konieczne, no i Raphael jako postać główna, wyeksponowany jak należy.<br />
Po okresie pewnej posuchy wreszcie nowy brazylijski zespół dużego formatu.<br />
I Raphael Mendes, klasa światowa po prostu!<br />
<br />
<br />
ocena: 9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ironbourne]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3449</link>
			<pubDate>Sat, 06 Mar 2021 12:05:08 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3449</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ironbourne - Ironbourne (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/DKdAuqnj_KNOzI7P2cBqEq2H4YA=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18349942-1618741462-4090.jpeg.jpg" width="700" height="700" border="0" alt="[Obrazek: R-18349942-1618741462-4090.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
tracklista:<br />
1. The Dreamer 04:54<br />
2. Elusive Reality 05:02<br />
3. Varsel 05:27<br />
4. Twilight Of Gods 05:00<br />
5. Too Late 06:14<br />
6. Covenant 03:33<br />
7. Hit The Wall 06:20<br />
8. Runaway 06:04<br />
9. Year Of Judgement 08:30<br />
<br />
rok wydania: 2021<br />
gatunek: heavy metal<br />
kraj: Szwecja<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Torbjörn Andersson – śpiew<br />
Olof Geijer – gitara<br />
Jonas Windle – gitara<br />
Lars Andersson – gitara basowa<br />
Stefan Viktorsson – perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten jest faktycznie od 2019 nowym wcieleniem grupy MACE (Sweden), jednego ze starszych classic metalowych bandów tego kraju, który zaznaczył swoje istnienie nagraniami demo już w roku 1984. W marcu 2021 IRONBOURNE przedstawia swoją pierwszą płytę dzięki kontraktowi z wytwórnią Pure Steel z Niemiec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ponieważ historyczne korzenie IRONBOURNE sięgają tak daleko w przeszłość, to trudno oczekiwać grania modern i faktycznie, ta muzyka to heavy metal lat 80tych, inspirowana przede wszystkim wpływami brytyjskimi, czyli typowymi dla kształtowania się traditional metalowej sceny szwedzkiej XX wieku. Na pewno nie ma w tym nic z IRON MAIDEN i NWOBHM, raczej JUDAS PRIEST I może nieco BLACK SABBATH w klimatach niektórych kompozycji, a szukając bliżej krajowej sceny - może OVERDRIVE w tych nieco szybszych numerach jak Covenant.</div>
<div style="text-align: justify;">Okładka tej płyty jest utrzymana w biało-szaro-czarnej tonacji i muzyka w jakiś sposób budzi podobne skojarzenia. Jeśli określić heavy metal doby lat 80tych jako chłodny, to tu chłód i określona surowość jest na miejscu pierwszym, co zresztą podkreśla bardzo tradycyjne surowe i stalowe w gitarach brzmienie z dosyć głośną sekcją rytmiczną. W kategorii grania zbliżającego się do heroiczno-epickiego zespół wypada interesująco w takich utworach w wolniejszych tempach jak The Dreamer i Elusive Reality z rozległym, poetyckim refrenem, jednak bardzo rycerski Twilight Of Gods jest raczej bladym odbiciem  podobnego grania z Grecji. Balladowy song Too Late bardzo mocno jest osadzony w łagodnej estetyce rock/metalowej lat 80tych.  Gdy trochę schodzą z tej drogi i proponują metal o lekko progresywnych cechach (Varsel, Runaway), są po prostu dobrzy i precyzyjni w tym co robią i tu uwypuklają się walory wokalisty Torbjörna Anderssona jako frontmana obdarzonego głosem potrafiącym wziąć na siebie ciężar prowadzenia całej kompozycji. Warto też zwrócić uwagę na ciekawe, choć mało oryginalne sola gitarowe, stylizowane na Iommi'ego i te nadają niekiedy partiom instrumentalnym stoner metalowy charakter.</div>
<div style="text-align: justify;">I najlepszy na płycie Hit The Wall. Naprawdę najlepszy, chwytający za serce, pełen emocji i dramatyzmu heavy metal ze wspaniałymi, ciętymi partiami gitarowymi i mocarnym refrenem polatującym ku niebu. Klasa i killer po prostu! Tu się w emocjach wyrywają z tej zdystansowanej chłodnej konwencji i są po prostu wspaniali! Zniszczenie bez uciekania się do epickości w klasycznym stylu. Bardzo tradycyjnie dla układu albumów z lat 80tych kończą utworem najdłuższym, czyli Year Of Judgement, w znacznym stopniu inspirowanym BLACK SABBATH Martin Era opartym na  umiarkowanych tempach i akcentach epickich, podkreślanych długimi wybrzmiewaniami o cechach heavy/doom, a nad tym wszystkim panuje głos frontmana w mocnej, surowej narracji. Dobre, ale jednak mocy Hit The Wall tu nie ma.<br />
<br />
Bardzo tradycyjny w formie i treści heavy metalowy album i kolejna interesująca propozycja ze Szwecji, gdzie takie granie ostatnio znowu przeżywa renesans.<br />
<br />
<br />
ocena: 7,8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.03.2021</span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pure Steel Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ironbourne - Ironbourne (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/DKdAuqnj_KNOzI7P2cBqEq2H4YA=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18349942-1618741462-4090.jpeg.jpg" width="700" height="700" border="0" alt="[Obrazek: R-18349942-1618741462-4090.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
tracklista:<br />
1. The Dreamer 04:54<br />
2. Elusive Reality 05:02<br />
3. Varsel 05:27<br />
4. Twilight Of Gods 05:00<br />
5. Too Late 06:14<br />
6. Covenant 03:33<br />
7. Hit The Wall 06:20<br />
8. Runaway 06:04<br />
9. Year Of Judgement 08:30<br />
<br />
rok wydania: 2021<br />
gatunek: heavy metal<br />
kraj: Szwecja<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Torbjörn Andersson – śpiew<br />
Olof Geijer – gitara<br />
Jonas Windle – gitara<br />
Lars Andersson – gitara basowa<br />
Stefan Viktorsson – perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten jest faktycznie od 2019 nowym wcieleniem grupy MACE (Sweden), jednego ze starszych classic metalowych bandów tego kraju, który zaznaczył swoje istnienie nagraniami demo już w roku 1984. W marcu 2021 IRONBOURNE przedstawia swoją pierwszą płytę dzięki kontraktowi z wytwórnią Pure Steel z Niemiec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ponieważ historyczne korzenie IRONBOURNE sięgają tak daleko w przeszłość, to trudno oczekiwać grania modern i faktycznie, ta muzyka to heavy metal lat 80tych, inspirowana przede wszystkim wpływami brytyjskimi, czyli typowymi dla kształtowania się traditional metalowej sceny szwedzkiej XX wieku. Na pewno nie ma w tym nic z IRON MAIDEN i NWOBHM, raczej JUDAS PRIEST I może nieco BLACK SABBATH w klimatach niektórych kompozycji, a szukając bliżej krajowej sceny - może OVERDRIVE w tych nieco szybszych numerach jak Covenant.</div>
<div style="text-align: justify;">Okładka tej płyty jest utrzymana w biało-szaro-czarnej tonacji i muzyka w jakiś sposób budzi podobne skojarzenia. Jeśli określić heavy metal doby lat 80tych jako chłodny, to tu chłód i określona surowość jest na miejscu pierwszym, co zresztą podkreśla bardzo tradycyjne surowe i stalowe w gitarach brzmienie z dosyć głośną sekcją rytmiczną. W kategorii grania zbliżającego się do heroiczno-epickiego zespół wypada interesująco w takich utworach w wolniejszych tempach jak The Dreamer i Elusive Reality z rozległym, poetyckim refrenem, jednak bardzo rycerski Twilight Of Gods jest raczej bladym odbiciem  podobnego grania z Grecji. Balladowy song Too Late bardzo mocno jest osadzony w łagodnej estetyce rock/metalowej lat 80tych.  Gdy trochę schodzą z tej drogi i proponują metal o lekko progresywnych cechach (Varsel, Runaway), są po prostu dobrzy i precyzyjni w tym co robią i tu uwypuklają się walory wokalisty Torbjörna Anderssona jako frontmana obdarzonego głosem potrafiącym wziąć na siebie ciężar prowadzenia całej kompozycji. Warto też zwrócić uwagę na ciekawe, choć mało oryginalne sola gitarowe, stylizowane na Iommi'ego i te nadają niekiedy partiom instrumentalnym stoner metalowy charakter.</div>
<div style="text-align: justify;">I najlepszy na płycie Hit The Wall. Naprawdę najlepszy, chwytający za serce, pełen emocji i dramatyzmu heavy metal ze wspaniałymi, ciętymi partiami gitarowymi i mocarnym refrenem polatującym ku niebu. Klasa i killer po prostu! Tu się w emocjach wyrywają z tej zdystansowanej chłodnej konwencji i są po prostu wspaniali! Zniszczenie bez uciekania się do epickości w klasycznym stylu. Bardzo tradycyjnie dla układu albumów z lat 80tych kończą utworem najdłuższym, czyli Year Of Judgement, w znacznym stopniu inspirowanym BLACK SABBATH Martin Era opartym na  umiarkowanych tempach i akcentach epickich, podkreślanych długimi wybrzmiewaniami o cechach heavy/doom, a nad tym wszystkim panuje głos frontmana w mocnej, surowej narracji. Dobre, ale jednak mocy Hit The Wall tu nie ma.<br />
<br />
Bardzo tradycyjny w formie i treści heavy metalowy album i kolejna interesująca propozycja ze Szwecji, gdzie takie granie ostatnio znowu przeżywa renesans.<br />
<br />
<br />
ocena: 7,8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.03.2021</span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #3399cc;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pure Steel Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Iotunn]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3442</link>
			<pubDate>Thu, 04 Mar 2021 20:33:01 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3442</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Iotunn - Access All Worlds (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/jPvnAZ9g2lqCcub1TErAU-FQxEQ=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-17579890-1614260012-9135.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-17579890-1614260012-9135.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Voyage of the Garganey I 07:25     <br />
2. Access All Worlds 11:36      <br />
3. Laihem's Golden Pits 04:40      <br />
4. Waves Below 10:10      <br />
5. The Tower of Cosmic Nihility 07:30      <br />
6. The Weaver System 06:33      <br />
7. Safe Across the Endless Night 13:47     <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Progressive Melodic Death/Power Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład:<br />
Jón Aldará - śpiew<br />
Jesper Gräs - gitara<br />
Jens Nicolai Gräs - gitara<br />
Eskil Rask - bas<br />
Bjørn Wind Andersen - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IOTUNN to był od początku zespół, który poważnie podchodził do kwestii swojej działalności. O amatorszczyźnie nie mogło być mowy i ten młody, założony w 2015 roku band już w 2016 zaprezentował własnym nakładem 25 minutowe EP "The Wizard Falls" przy współpracy ze znanym inżynierem i producentem Flemmingiem Rasmussen.</div>
<div style="text-align: justify;">Później zespół zniknął, były zmiany, przypomniał o sobie jednak w 2020 roku, wtedy też miał się ukazać kolejny album, ale premiera została przesunięta. Ostatecznie płyta wydana została 26 lutego 2021 roku nakładem Metal Blade Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">7 kompozycji, jest AMORPHIS, jest ISOLE, większość czasu przebywają raczej w Szwecji. Muzyka mocno osadzona w stylu BARREN EARTH i do nich tak naprawdę można ten album odnieść. Skojarzenia nie dziwią, w końcu jest Jón Aldará.</div>
<div style="text-align: justify;">Dramaturgii i emocji tej muzyce nie brakuje, przestrzenie są ogromne i wspaniale zrealizowane, nakładki wokalne Aldará dobre, chociaż dla gatunku raczej standardowe i momentami może nawet nieco za spokojne i zbyt emocjonalne, przywodzące na myśl EREB ALTOR (The Weaver System), ale bez mistycyzmu i klimatu klasztoru, tajemnicy.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna jest tutaj więcej niż bardzo dobra i na szczególną uwagę zasługuje tutaj perkusista Andersen, który chwilami jest tutaj gwiazdą. Bardzo energiczna gra, dobrze przemyślana i inteligentna, z wyczuciem i daleko temu do bezsensownych sol rozgrzewających w garażowych kapelach. Bardzo dobra gra z bardzo płynnymi przejściami i słucha się tego bardzo przyjemnie, podobnie jak basu, przynajmniej kiedy prowadzi (The Tower of Cosmic Nihility). Duet gitarowy Gräs jest dobry, ale nie grają niczego spektakularnego.</div>
O ile poziom wykonania trudno negować, bo i nie ma czego, bo to są bez wątpienia utalentowani muzycy, co słychać, jednak talent instrumentalny nie przełożył się na kompozycyjny. To jest dobry, równy, ale jednocześnie bardzo typowy progressive, wyliczony i mało zaskakujący, a to przy łatce progressive nie jest dobry znak.<br />
<br />
Tym razem za sound odpowiada Fredrik Nordström i oczywiście, że brzmi to świetnie, szczególnie potężne bębny. Brzmienie dobrze dobrane, ale nie można było oczekiwać niczego innego od profesjonalisty.<br />
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, szczególnie dla tych, którzy uwielbiają BARREN EARTH i AMORPHIS. Szczególnie, że to kolejna płyta do dyskografii BARREN EARTH.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Iotunn - Access All Worlds (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/jPvnAZ9g2lqCcub1TErAU-FQxEQ=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-17579890-1614260012-9135.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-17579890-1614260012-9135.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Voyage of the Garganey I 07:25     <br />
2. Access All Worlds 11:36      <br />
3. Laihem's Golden Pits 04:40      <br />
4. Waves Below 10:10      <br />
5. The Tower of Cosmic Nihility 07:30      <br />
6. The Weaver System 06:33      <br />
7. Safe Across the Endless Night 13:47     <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Progressive Melodic Death/Power Metal<br />
Kraj: Dania<br />
<br />
Skład:<br />
Jón Aldará - śpiew<br />
Jesper Gräs - gitara<br />
Jens Nicolai Gräs - gitara<br />
Eskil Rask - bas<br />
Bjørn Wind Andersen - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">IOTUNN to był od początku zespół, który poważnie podchodził do kwestii swojej działalności. O amatorszczyźnie nie mogło być mowy i ten młody, założony w 2015 roku band już w 2016 zaprezentował własnym nakładem 25 minutowe EP "The Wizard Falls" przy współpracy ze znanym inżynierem i producentem Flemmingiem Rasmussen.</div>
<div style="text-align: justify;">Później zespół zniknął, były zmiany, przypomniał o sobie jednak w 2020 roku, wtedy też miał się ukazać kolejny album, ale premiera została przesunięta. Ostatecznie płyta wydana została 26 lutego 2021 roku nakładem Metal Blade Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">7 kompozycji, jest AMORPHIS, jest ISOLE, większość czasu przebywają raczej w Szwecji. Muzyka mocno osadzona w stylu BARREN EARTH i do nich tak naprawdę można ten album odnieść. Skojarzenia nie dziwią, w końcu jest Jón Aldará.</div>
<div style="text-align: justify;">Dramaturgii i emocji tej muzyce nie brakuje, przestrzenie są ogromne i wspaniale zrealizowane, nakładki wokalne Aldará dobre, chociaż dla gatunku raczej standardowe i momentami może nawet nieco za spokojne i zbyt emocjonalne, przywodzące na myśl EREB ALTOR (The Weaver System), ale bez mistycyzmu i klimatu klasztoru, tajemnicy.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna jest tutaj więcej niż bardzo dobra i na szczególną uwagę zasługuje tutaj perkusista Andersen, który chwilami jest tutaj gwiazdą. Bardzo energiczna gra, dobrze przemyślana i inteligentna, z wyczuciem i daleko temu do bezsensownych sol rozgrzewających w garażowych kapelach. Bardzo dobra gra z bardzo płynnymi przejściami i słucha się tego bardzo przyjemnie, podobnie jak basu, przynajmniej kiedy prowadzi (The Tower of Cosmic Nihility). Duet gitarowy Gräs jest dobry, ale nie grają niczego spektakularnego.</div>
O ile poziom wykonania trudno negować, bo i nie ma czego, bo to są bez wątpienia utalentowani muzycy, co słychać, jednak talent instrumentalny nie przełożył się na kompozycyjny. To jest dobry, równy, ale jednocześnie bardzo typowy progressive, wyliczony i mało zaskakujący, a to przy łatce progressive nie jest dobry znak.<br />
<br />
Tym razem za sound odpowiada Fredrik Nordström i oczywiście, że brzmi to świetnie, szczególnie potężne bębny. Brzmienie dobrze dobrane, ale nie można było oczekiwać niczego innego od profesjonalisty.<br />
<div style="text-align: justify;">Solidny debiut, szczególnie dla tych, którzy uwielbiają BARREN EARTH i AMORPHIS. Szczególnie, że to kolejna płyta do dyskografii BARREN EARTH.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[I AM I]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3403</link>
			<pubDate>Wed, 23 Dec 2020 16:36:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3403</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">I Am I - Event Horizon (2012)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/jJJZye8fFlQPzEzZZfFi2jQUvQw=/fit-in/600x591/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3989562-1513255068-4083.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3989562-1513255068-4083.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. This Is My Life 05:52      <br />
2. Silent Genocide 04:24     <br />
3. Stay a While 03:56       <br />
4. Cross the Line 04:32       <br />
5. In the Air Tonight 03:42       <br />
6. King in Ruins 04:44       <br />
7. Kiss of Judas 06:24       <br />
8. Dust 2 Dust 04:04       <br />
9. Wasted Wonders 03:38       <br />
10. Pave the Way 04:42<br />
<br />
Rok wydania: 2012<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal<br />
Kraj: UK<br />
<br />
Skład:<br />
ZP Theart - śpiew<br />
Jacob Ziemba - gitara<br />
Neil Salmon - bas<br />
Paul Clark Jr. - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W 2010 roku z DRAGONFORCE odchodzi ZP Theart i to była wiadomość, która wywołała mieszane uczucia, głównie ze względu na to, jak sam zespół sobie z tą wiadomością nie radził.</div>
<div style="text-align: justify;">Powodem odejścia była różnica w muzyce, dlatego też po jakimś czasie, w 2012 roku, ZP Theart ogłosił powstanie nowego zespołu, I AM I, którego skład uzupełnił nieznany wtedy Jakub Ziemba (chyba że ktoś pamięta polski thrash metalowy niszowy HAMER), Paul Clark Jr. z brytyjskiego groove metalowego HOSTILE i debiutant Neil Salmon.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany własnym nakładem 26 maja 2012 roku na USB z bookletem, a na CD 17 września tego samego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład bez osiągnięć czy sławy, ale dobór nie dziwi. Na pewno by byli chętni zagrać z ZP więksi gracze sceny UK albo i nawet światowej, wybór jednak padł na tych muzyków, bo to płyta ZP i to on jest tutaj najważniejszy.</div>
<div style="text-align: justify;">I AM I to nazwa bardzo wymowna, jeśli weźmie się pod uwagę ekspozycję wokalisty. Muzyka jest dość lekka i zwiewna i ZP Theart jest w jej centrum i różnice w kierunku muzycznym pomiędzy DRAGONFORCE, a tym, co jest tutaj są jasne, a dysonans zrozumiały.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostali muzycy raczej mu tutaj przygrywają i nie ma tutaj miejsca na dzikie szarże sekcji rytmicznej, a raczej delikatne zaznaczanie swojej obecności i podkreślenie roli lidera.</div>
<div style="text-align: justify;">Ziemba też nie ma zbyt wielkiego pola do popisu, ale jego sola gitarowe są klarowne, z wyczuciem i szkoda, że jest to tak skromne, bo chciałoby się go posłuchać więcej, na przykład w Stay a While i Cross the Line.</div>
<div style="text-align: justify;">Większość materiału to heavy metal z pogranicza rocka, SKID ROW jest tutaj słyszalne, może i WHITESNAKE, jeśli uznać, że MASTERPLAN w tym gronie się obracał. Jakieś inspiracje pod względem aranżacji do MASTERPLAN można wychwycić, chociaż jest to oczywiście oszczędniejsze i w bardziej brytyjskiej manierze. </div>
<div style="text-align: justify;">Jako, że to UK, to może jednak lepiej trzymać się MAGNUM. Nieznacznie bardziej metalowego oczywiście.</div>
<div style="text-align: justify;">Najbardziej namacalny jest w Dust 2 Dust, który nawiązuje do albumu Time to be King i skandynawsko-niemieckiego pojednania tej płyty. Podobnie jest w mocnym i szorstkim Wasted Wonders i Pave the Way, ale to tyle z metalowych akcentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o dobór kompozycji, to jest przewidywalne i nie ma nic, czego z Carsten "Lizard" Schulzem się nie słyszało, a to wokalista, który również lubuje się w bardziej rockowych utworach jak Silent Genocide.</div>
<div style="text-align: justify;">To przewidywalny i bardzo niewinny materiał, któremu poza ogromną odtwórczością i brakowi oryginalności zarzucić trudno, ponieważ zespół gra z pasją w cieniu frontmana, który jest w doskonałej formie i to jego głos uatrakcyjnia ten repertuar, tak jak Schulz albo Bormann w REDRUM.</div>
<div style="text-align: justify;">A ZP jest w formie, wystarczy posłuchać podniosłego King in Ruins. Cudowna, brytyjska ballada przy pianinie w stylu MAGNUM. </div>
<div style="text-align: justify;">Odstaje tylko Kiss of Judas, który próbuje się plasować gdzieś pomiędzy MAGNUM a MASTERPLAN, ale z żadnym się nie zrównuje poziomem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Roland Grapow i jest to brzmienie solidne, nawiązujące do MASTERPLAN, chociaż nie aż tak dopracowane. Nie ma się do czego przyczepić, bo Grapow miewał albumy i gorsze. Mocna perkusja i czytelna gitara, z ekspozycją lidera i to było w tym wszystkim najistotniejsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to najlepiej zaśpiewana przez ZP Theart płyta, bo taką moim zdaniem na zawsze pozostanie Ultra Beatdown ze względu na wszechstronność i to, jak był wymagający, ale na pewno jest to płyta, na której to on jest najważniejszy. I słusznie, bo słucha się go z ogromną przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Osobista płyta wokalisty, na której pokazał to, co chciał pokazać. Jak nazwa wskazuje, siebie i co mu gra w sercu.</div>
<div style="text-align: justify;">Po nagraniu tego albumu zespół był aktywny przez jakiś czas, doszło do sporych roszad, ostatecznie w składzie wylądowała spora część osób związanych z POWER QUEST, konkurencji DRAGONFORCE i zapowiadało się ciekawie, były zapowiedzi drugiej płyty, która ostatecznie nie nadeszła.</div>
<div style="text-align: justify;">ZP Theart dołączył do TANK w 2014 roku i projekt solowy zszedł na dalszy plan. Po przeciętnej płycie TANK, na której niestety nie mógł pokazać zbyt wiele była trasa koncertowa i odejście w 2017 roku, które zakończyło się dołączeniem do SKID ROW.</div>
<div style="text-align: justify;">Słuchając tej płyty słychać, że do tego właśnie ZP aspirował i swój cel osiągnął, po nowych nagraniach jednak nie ma śladu.</div>
<div style="text-align: justify;">Podobno druga płyta I AM I jest gotowa, więc przy popularnych powrotach po latach może jeszcze o tym zespole usłyszymy?</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">I Am I - Event Horizon (2012)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/jJJZye8fFlQPzEzZZfFi2jQUvQw=/fit-in/600x591/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3989562-1513255068-4083.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3989562-1513255068-4083.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. This Is My Life 05:52      <br />
2. Silent Genocide 04:24     <br />
3. Stay a While 03:56       <br />
4. Cross the Line 04:32       <br />
5. In the Air Tonight 03:42       <br />
6. King in Ruins 04:44       <br />
7. Kiss of Judas 06:24       <br />
8. Dust 2 Dust 04:04       <br />
9. Wasted Wonders 03:38       <br />
10. Pave the Way 04:42<br />
<br />
Rok wydania: 2012<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal<br />
Kraj: UK<br />
<br />
Skład:<br />
ZP Theart - śpiew<br />
Jacob Ziemba - gitara<br />
Neil Salmon - bas<br />
Paul Clark Jr. - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W 2010 roku z DRAGONFORCE odchodzi ZP Theart i to była wiadomość, która wywołała mieszane uczucia, głównie ze względu na to, jak sam zespół sobie z tą wiadomością nie radził.</div>
<div style="text-align: justify;">Powodem odejścia była różnica w muzyce, dlatego też po jakimś czasie, w 2012 roku, ZP Theart ogłosił powstanie nowego zespołu, I AM I, którego skład uzupełnił nieznany wtedy Jakub Ziemba (chyba że ktoś pamięta polski thrash metalowy niszowy HAMER), Paul Clark Jr. z brytyjskiego groove metalowego HOSTILE i debiutant Neil Salmon.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany własnym nakładem 26 maja 2012 roku na USB z bookletem, a na CD 17 września tego samego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład bez osiągnięć czy sławy, ale dobór nie dziwi. Na pewno by byli chętni zagrać z ZP więksi gracze sceny UK albo i nawet światowej, wybór jednak padł na tych muzyków, bo to płyta ZP i to on jest tutaj najważniejszy.</div>
<div style="text-align: justify;">I AM I to nazwa bardzo wymowna, jeśli weźmie się pod uwagę ekspozycję wokalisty. Muzyka jest dość lekka i zwiewna i ZP Theart jest w jej centrum i różnice w kierunku muzycznym pomiędzy DRAGONFORCE, a tym, co jest tutaj są jasne, a dysonans zrozumiały.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostali muzycy raczej mu tutaj przygrywają i nie ma tutaj miejsca na dzikie szarże sekcji rytmicznej, a raczej delikatne zaznaczanie swojej obecności i podkreślenie roli lidera.</div>
<div style="text-align: justify;">Ziemba też nie ma zbyt wielkiego pola do popisu, ale jego sola gitarowe są klarowne, z wyczuciem i szkoda, że jest to tak skromne, bo chciałoby się go posłuchać więcej, na przykład w Stay a While i Cross the Line.</div>
<div style="text-align: justify;">Większość materiału to heavy metal z pogranicza rocka, SKID ROW jest tutaj słyszalne, może i WHITESNAKE, jeśli uznać, że MASTERPLAN w tym gronie się obracał. Jakieś inspiracje pod względem aranżacji do MASTERPLAN można wychwycić, chociaż jest to oczywiście oszczędniejsze i w bardziej brytyjskiej manierze. </div>
<div style="text-align: justify;">Jako, że to UK, to może jednak lepiej trzymać się MAGNUM. Nieznacznie bardziej metalowego oczywiście.</div>
<div style="text-align: justify;">Najbardziej namacalny jest w Dust 2 Dust, który nawiązuje do albumu Time to be King i skandynawsko-niemieckiego pojednania tej płyty. Podobnie jest w mocnym i szorstkim Wasted Wonders i Pave the Way, ale to tyle z metalowych akcentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o dobór kompozycji, to jest przewidywalne i nie ma nic, czego z Carsten "Lizard" Schulzem się nie słyszało, a to wokalista, który również lubuje się w bardziej rockowych utworach jak Silent Genocide.</div>
<div style="text-align: justify;">To przewidywalny i bardzo niewinny materiał, któremu poza ogromną odtwórczością i brakowi oryginalności zarzucić trudno, ponieważ zespół gra z pasją w cieniu frontmana, który jest w doskonałej formie i to jego głos uatrakcyjnia ten repertuar, tak jak Schulz albo Bormann w REDRUM.</div>
<div style="text-align: justify;">A ZP jest w formie, wystarczy posłuchać podniosłego King in Ruins. Cudowna, brytyjska ballada przy pianinie w stylu MAGNUM. </div>
<div style="text-align: justify;">Odstaje tylko Kiss of Judas, który próbuje się plasować gdzieś pomiędzy MAGNUM a MASTERPLAN, ale z żadnym się nie zrównuje poziomem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Roland Grapow i jest to brzmienie solidne, nawiązujące do MASTERPLAN, chociaż nie aż tak dopracowane. Nie ma się do czego przyczepić, bo Grapow miewał albumy i gorsze. Mocna perkusja i czytelna gitara, z ekspozycją lidera i to było w tym wszystkim najistotniejsze.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to najlepiej zaśpiewana przez ZP Theart płyta, bo taką moim zdaniem na zawsze pozostanie Ultra Beatdown ze względu na wszechstronność i to, jak był wymagający, ale na pewno jest to płyta, na której to on jest najważniejszy. I słusznie, bo słucha się go z ogromną przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Osobista płyta wokalisty, na której pokazał to, co chciał pokazać. Jak nazwa wskazuje, siebie i co mu gra w sercu.</div>
<div style="text-align: justify;">Po nagraniu tego albumu zespół był aktywny przez jakiś czas, doszło do sporych roszad, ostatecznie w składzie wylądowała spora część osób związanych z POWER QUEST, konkurencji DRAGONFORCE i zapowiadało się ciekawie, były zapowiedzi drugiej płyty, która ostatecznie nie nadeszła.</div>
<div style="text-align: justify;">ZP Theart dołączył do TANK w 2014 roku i projekt solowy zszedł na dalszy plan. Po przeciętnej płycie TANK, na której niestety nie mógł pokazać zbyt wiele była trasa koncertowa i odejście w 2017 roku, które zakończyło się dołączeniem do SKID ROW.</div>
<div style="text-align: justify;">Słuchając tej płyty słychać, że do tego właśnie ZP aspirował i swój cel osiągnął, po nowych nagraniach jednak nie ma śladu.</div>
<div style="text-align: justify;">Podobno druga płyta I AM I jest gotowa, więc przy popularnych powrotach po latach może jeszcze o tym zespole usłyszymy?</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>