<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - K]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2026 15:26:06 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Kerry King]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4393</link>
			<pubDate>Fri, 17 May 2024 23:04:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4393</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Kerry King - From Hell I Rise (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2336993281_65" border="0" alt="[Obrazek: a2336993281_65]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Diablo 01:54      <br />
2. Where I Reign 03:50       <br />
3. Residue 04:38      <br />
4. Idle Hands 03:44       <br />
5. Trophies of the Tyrant 03:32      <br />
6. Crucifixation 05:14      <br />
7. Tension 02:47 <br />
8. Everything I Hate About You 01:21       <br />
9. Toxic 03:54      <br />
10. Two Fists 03:36      <br />
11. Rage 03:24       <br />
12. Shrapnel 05:01       <br />
13. From Hell I Rise 03:33<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Thrash Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mark Osegueda - śpiew<br />
Kerry King - gitara<br />
Phil Demmel - gitara<br />
Kyle Sanders - bas<br />
Paul Bostaph - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Nakładem niedawno założonej, amerykańskiej wytwórni Reigning Phoenix Music zostaje wydany solowy debiut znanego ze SLAYER gitarzysty Kerry Kinga, 17 maja 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taka gwiazda nie może grać z byle kim i współpracownicy zostali starannie dobrani, jak Mark Osegueda z DEATH ANGEL, który jest tutaj strasznie rozkrzyczany jak wielu innych wokalistów neothrashowych, Phil Demmel z MACHINE HEAD, którego gra wydaje się być zaskakująco skromna jak na wieloletnie doświadczenie. Skład zamyka Kyle Sanders z HELLYEAH razem z Paulem Bostaphem, perkusistą utalentowanym, ale i nieco pechową karierą bycia zastępcą.</div>
<div style="text-align: justify;">Po niewiele wnoszącym Diablo jest bardzo tradycyjny, ograny Where I Reign w stylu SLAYER ze zmasowanym atakiem gitarowym Kinga, którego gra jest klasyczna, jakby się zatrzymała w latach 90. i nie ma tutaj żadnych innowacji czy specjalnie inspirujących ozdobników gitarowych. Kerry King po prostu zagrał dobrze do materiału, dla którego czas się zatrzymał i nie do końca wydaje się fair porównywanie do grup, które pokazują większe zaawansowanie techniczne i sięgające nie tylko thrash metalu inspiracje... Z drugiej strony jest jednak Mark Osegueda, którego głos tutaj do takich kapel można przyrównać, chociażby w takim Residue czy Idle Hands, gdzie SLAYER łączy się z nowocześniejszym podejściem DEATH ANGEL ostatnich płyt.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy jest zagrany wolniej Trophies of the Tyrant, gdzie jest DEATH ANGEL, gdzie Osegueda znacznie zyskuje, ale i Demmel wydaje się być bardziej śmiały i coś próbuje wygrywać w duchu VIO-LENCE (szczególnie w zakończeniu!). Bostaph również wypada tutaj na plus, w pozostałych kompozycjach już mniej, podkreślając jeszcze bardziej dozę zachowawczości tego albumu. Tutaj nie ma żadnych ryzykownych ruchów, chwilami jest walka z bolączkami World Painted Blood i Repentless, które próbowały przywrócić klasycznego ducha SLAYER z co najwyżej średnim skutkiem.</div>
<div style="text-align: justify;">Crucifixation jest ciekawsze w tempach wolniejszych, ale wystarczy wskazać jakiegokolwiek kolosa SUICIDAL ANGELS czy LEGION OF THE DAMNED i utwór zaczyna wyglądać co najwyżej średnio. Wykazem rozłamu i braku zdecydowania są Tension i Everything I Hate About You, które niby próbują nawiązywać do Seasons in the Abyss, ale wychodzi z tego Diabolous in Musica, granie proste i w obecnych czasach niezbyt świeże, chociaż najgorszy na tym LP bez wątpienia jest Two Fists. Toxic próbuje łączyć SLAYER z HATRIOT, ale zabrakło tutaj typowych w stylu EXO refrenów. Shrapnel i From Hell I Rise to typowo thrashowe kompozycje, które o szybsze bicie serca przyprawią raczej najbardziej wygłodniałych thrasherów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound stworzył Josh Wilbur i chyba za bardzo inspirował się tutaj TRIVIUM jeśli chodzi o brzmienie gitar. Gitary są ostre, ale perkusja jest nazbyt sterylna, a bas niemal nieobecny. Nie ma tutaj poczucia spójności, ale może o to chodziło.</div>
<div style="text-align: justify;">Album gwiazd, dokładnie taki, jaki Kerry King chciał zagrać. Tradycyjny, manieryczny, niezaskakujący, dla słuchacza wymagającego jedynie poprawnego grania SLAYER i niczego ponad, do którego może będą wracać, dopóki nie poszerzą horyzontów. Wydarzenie bardziej medialne niż artystyczne.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i to jest ciekawsze od ostatnich dwóch albumów SLAYER, ale to raczej nie powinien być standard oceniania materiału.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Reigning Phoenix Music za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Kerry King - From Hell I Rise (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a2336993281_65" border="0" alt="[Obrazek: a2336993281_65]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Diablo 01:54      <br />
2. Where I Reign 03:50       <br />
3. Residue 04:38      <br />
4. Idle Hands 03:44       <br />
5. Trophies of the Tyrant 03:32      <br />
6. Crucifixation 05:14      <br />
7. Tension 02:47 <br />
8. Everything I Hate About You 01:21       <br />
9. Toxic 03:54      <br />
10. Two Fists 03:36      <br />
11. Rage 03:24       <br />
12. Shrapnel 05:01       <br />
13. From Hell I Rise 03:33<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Thrash Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mark Osegueda - śpiew<br />
Kerry King - gitara<br />
Phil Demmel - gitara<br />
Kyle Sanders - bas<br />
Paul Bostaph - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Nakładem niedawno założonej, amerykańskiej wytwórni Reigning Phoenix Music zostaje wydany solowy debiut znanego ze SLAYER gitarzysty Kerry Kinga, 17 maja 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taka gwiazda nie może grać z byle kim i współpracownicy zostali starannie dobrani, jak Mark Osegueda z DEATH ANGEL, który jest tutaj strasznie rozkrzyczany jak wielu innych wokalistów neothrashowych, Phil Demmel z MACHINE HEAD, którego gra wydaje się być zaskakująco skromna jak na wieloletnie doświadczenie. Skład zamyka Kyle Sanders z HELLYEAH razem z Paulem Bostaphem, perkusistą utalentowanym, ale i nieco pechową karierą bycia zastępcą.</div>
<div style="text-align: justify;">Po niewiele wnoszącym Diablo jest bardzo tradycyjny, ograny Where I Reign w stylu SLAYER ze zmasowanym atakiem gitarowym Kinga, którego gra jest klasyczna, jakby się zatrzymała w latach 90. i nie ma tutaj żadnych innowacji czy specjalnie inspirujących ozdobników gitarowych. Kerry King po prostu zagrał dobrze do materiału, dla którego czas się zatrzymał i nie do końca wydaje się fair porównywanie do grup, które pokazują większe zaawansowanie techniczne i sięgające nie tylko thrash metalu inspiracje... Z drugiej strony jest jednak Mark Osegueda, którego głos tutaj do takich kapel można przyrównać, chociażby w takim Residue czy Idle Hands, gdzie SLAYER łączy się z nowocześniejszym podejściem DEATH ANGEL ostatnich płyt.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy jest zagrany wolniej Trophies of the Tyrant, gdzie jest DEATH ANGEL, gdzie Osegueda znacznie zyskuje, ale i Demmel wydaje się być bardziej śmiały i coś próbuje wygrywać w duchu VIO-LENCE (szczególnie w zakończeniu!). Bostaph również wypada tutaj na plus, w pozostałych kompozycjach już mniej, podkreślając jeszcze bardziej dozę zachowawczości tego albumu. Tutaj nie ma żadnych ryzykownych ruchów, chwilami jest walka z bolączkami World Painted Blood i Repentless, które próbowały przywrócić klasycznego ducha SLAYER z co najwyżej średnim skutkiem.</div>
<div style="text-align: justify;">Crucifixation jest ciekawsze w tempach wolniejszych, ale wystarczy wskazać jakiegokolwiek kolosa SUICIDAL ANGELS czy LEGION OF THE DAMNED i utwór zaczyna wyglądać co najwyżej średnio. Wykazem rozłamu i braku zdecydowania są Tension i Everything I Hate About You, które niby próbują nawiązywać do Seasons in the Abyss, ale wychodzi z tego Diabolous in Musica, granie proste i w obecnych czasach niezbyt świeże, chociaż najgorszy na tym LP bez wątpienia jest Two Fists. Toxic próbuje łączyć SLAYER z HATRIOT, ale zabrakło tutaj typowych w stylu EXO refrenów. Shrapnel i From Hell I Rise to typowo thrashowe kompozycje, które o szybsze bicie serca przyprawią raczej najbardziej wygłodniałych thrasherów.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound stworzył Josh Wilbur i chyba za bardzo inspirował się tutaj TRIVIUM jeśli chodzi o brzmienie gitar. Gitary są ostre, ale perkusja jest nazbyt sterylna, a bas niemal nieobecny. Nie ma tutaj poczucia spójności, ale może o to chodziło.</div>
<div style="text-align: justify;">Album gwiazd, dokładnie taki, jaki Kerry King chciał zagrać. Tradycyjny, manieryczny, niezaskakujący, dla słuchacza wymagającego jedynie poprawnego grania SLAYER i niczego ponad, do którego może będą wracać, dopóki nie poszerzą horyzontów. Wydarzenie bardziej medialne niż artystyczne.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i to jest ciekawsze od ostatnich dwóch albumów SLAYER, ale to raczej nie powinien być standard oceniania materiału.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Reigning Phoenix Music za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kill City]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4335</link>
			<pubDate>Tue, 09 Apr 2024 13:27:56 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4335</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kill City - Darker Days (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/6/1226891.jpg?2647" border="0" alt="[Obrazek: 1226891.jpg?2647]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fear No One 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Scream in Silence 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Days of Our Lives 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dr. Kheel 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lords of Our Demise 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Speak of the Devil 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.See Them Burn 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Under Attack 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.Bitter Smile 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.House in the Sky 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">11.Apostando a Perder 03:43 (Bonus track)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Ekwador</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chemel Neme - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Xavier Diab - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Iturralde - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andres Miranda - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luis Neme - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2019 doszło do rozłamu w BLACK SUN, który tak znakomicie pokazał się w Europie albumem "The Puppeteer". Chemel Neme oraz dwóch gitarzystów założyło KILL CITY, który zadebiutował w 2021 LP "Last Man Standing" z bardzo przeciętną muzyką z pogranicza klasycznego heavy metalu i hard rocka. Potem nieco o tej grupie ucichło, ale 26 kwietnia wydają nakładem szwajcarskiej wytwórni Doc Gator Records swoją drugą płytę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KILL CITY, podobnie jak BLACK SUN, to zespół mocno związany z Europą i bardzo dobry mastering wykonał tu fiński Mistrz Svante Forsbäck. Klarowny, selektywny, gdzie trzeba nieco ostrzejszy gitarowo, gdzie trzeba rockowo złagodzony. Oczywiście bardzo dobrze zaśpiewał Chemel Neme i lepiej niż na pierwszej płycie, a przynajmniej bez niepotrzebnych prób różnicowania swojego wokalu. Sprawnie odegrali swoje partie gitarzyści i słychać, że to duet zgrany od lat. Dobra, kompetentna sekcja rytmiczna, grająca tu bez nadmiernych komplikacji.</div>
<div style="text-align: justify;">I to chyba tyle, co można powiedzieć w ramach pozytywów o tej płycie, bo same kompozycje to tuzinkowy i ograny w melodiach zestaw w radiowych długościach, ale radio w ramach melodic heavy metalu potrzebuje hitów, a przynajmniej solidnych refrenów i interesujących melodii głównych. KILL CITY na tym LP nic takiego nie oferuje i przemijają jeden po drugim te niedługie utwory i nic praktycznie w pamięć nie zapada. Są oczywiście pewne przebłyski bardzo dobrej muzyki (znakomity refren w Bitter Smile i sola w tej kompozycji), pewne fragmenty i pomysły na dobry melodic heavy, ale te pomysły pozostają niedokończone, jakby bojaźliwie porzucone i schowane za zachowawczą otoczką ogranych i bardzo wyeksploatowanych motywów i riffów. Melodic heavy metal jest albo melancholijny i nastrojowy, albo wesoły i rozbujany. Tu nie jest taki w żadnej kompozycji na tyle, by uznać, że jest to naprawdę interesujące. Gdy bardziej kierują się w stronę typowego classic heavy, to również nic z tego ciekawego nie wynika. Nudne songi klimatyczne Lords of Our Demise i House in the Sky. Jednostajne, średnie tempa wszystkich niemal utworów tworzą wrażenie monotonii całości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to lepsza płyta niż toporny debiut, ale to i tak nic specjalnego i chyba ten skład stać na tworzenie lepszej muzyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Doc Gator Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kill City - Darker Days (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/6/1226891.jpg?2647" border="0" alt="[Obrazek: 1226891.jpg?2647]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fear No One 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Scream in Silence 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Days of Our Lives 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dr. Kheel 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lords of Our Demise 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Speak of the Devil 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.See Them Burn 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Under Attack 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">9.Bitter Smile 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.House in the Sky 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">11.Apostando a Perder 03:43 (Bonus track)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Ekwador</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chemel Neme - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Xavier Diab - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Juan Iturralde - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andres Miranda - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luis Neme - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2019 doszło do rozłamu w BLACK SUN, który tak znakomicie pokazał się w Europie albumem "The Puppeteer". Chemel Neme oraz dwóch gitarzystów założyło KILL CITY, który zadebiutował w 2021 LP "Last Man Standing" z bardzo przeciętną muzyką z pogranicza klasycznego heavy metalu i hard rocka. Potem nieco o tej grupie ucichło, ale 26 kwietnia wydają nakładem szwajcarskiej wytwórni Doc Gator Records swoją drugą płytę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KILL CITY, podobnie jak BLACK SUN, to zespół mocno związany z Europą i bardzo dobry mastering wykonał tu fiński Mistrz Svante Forsbäck. Klarowny, selektywny, gdzie trzeba nieco ostrzejszy gitarowo, gdzie trzeba rockowo złagodzony. Oczywiście bardzo dobrze zaśpiewał Chemel Neme i lepiej niż na pierwszej płycie, a przynajmniej bez niepotrzebnych prób różnicowania swojego wokalu. Sprawnie odegrali swoje partie gitarzyści i słychać, że to duet zgrany od lat. Dobra, kompetentna sekcja rytmiczna, grająca tu bez nadmiernych komplikacji.</div>
<div style="text-align: justify;">I to chyba tyle, co można powiedzieć w ramach pozytywów o tej płycie, bo same kompozycje to tuzinkowy i ograny w melodiach zestaw w radiowych długościach, ale radio w ramach melodic heavy metalu potrzebuje hitów, a przynajmniej solidnych refrenów i interesujących melodii głównych. KILL CITY na tym LP nic takiego nie oferuje i przemijają jeden po drugim te niedługie utwory i nic praktycznie w pamięć nie zapada. Są oczywiście pewne przebłyski bardzo dobrej muzyki (znakomity refren w Bitter Smile i sola w tej kompozycji), pewne fragmenty i pomysły na dobry melodic heavy, ale te pomysły pozostają niedokończone, jakby bojaźliwie porzucone i schowane za zachowawczą otoczką ogranych i bardzo wyeksploatowanych motywów i riffów. Melodic heavy metal jest albo melancholijny i nastrojowy, albo wesoły i rozbujany. Tu nie jest taki w żadnej kompozycji na tyle, by uznać, że jest to naprawdę interesujące. Gdy bardziej kierują się w stronę typowego classic heavy, to również nic z tego ciekawego nie wynika. Nudne songi klimatyczne Lords of Our Demise i House in the Sky. Jednostajne, średnie tempa wszystkich niemal utworów tworzą wrażenie monotonii całości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to lepsza płyta niż toporny debiut, ale to i tak nic specjalnego i chyba ten skład stać na tworzenie lepszej muzyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Doc Gator Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kontact]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4151</link>
			<pubDate>Mon, 04 Dec 2023 21:02:20 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4151</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kontact - Full Contact (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/6JlZPPAADQhNdJlxv3PXX6cW4qxKjSDridMD_YzV4dM/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5NTk1/MzkxLTE3MDk1NzAz/OTAtMzkxNS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTAtMzkxNS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Emperor of Dreams 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">2.Doppelgänger 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Leather 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.(Return of the) Astral Vampire 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ixaxar 03:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Watcher at the Edge of Time 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Bloodchild 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.Spectral Fire 03:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">The Alien (Ian Lemke) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Matt B1257+12 Z (Matt Ries) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Morh Morf Xela (Alex Langill) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Unknown (Tanner Wolff) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No i jest kolejna heavy metalowa ekipa z Calgary i do tego złożona z weteranów i filarów sceny Potworów z Calgary. Duet gitarzystów z HROM (no i Matt Ries ponadto w TRAVELER) oraz inni muzycy z tego miasta przedstawią nakładem wytwórni Dying Victims Productions z Essen swój pierwszy album 19 stycznia 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ukryli się pod pseudonimami. Chyba słusznie. O ile wydany w roku 2022 mini album "First Contact" był jeszcze takim niezłym, choć na pewno nie powalającym na kolana NWOTHM ze speedowym zacięciem, to tym razem... Nie, naprawdę, ten skrzekliwy wokal jest nie do przyjęcia, podobnie jak zestaw, na szczęście niedługi utworów powiedzmy, że klasycznie speed heavy metalowych w futurystycznym sosie. Jest to i drażniące, i trudne w odbiorze, bo sound jest fatalny, z bzyczącymi gitarami z głuchą perkusją i schowanym wokalem. Z drugiej strony, może i dobrze, że wyczyny The Alien nie są nadmiernie eksponowane... Jak się słyszy coś takiego, jak (Return of the) Astral Vampire, to się człowiek zastanawia, czy czasem raw black metal nie jest lepszy w ogólnej masie. Chaos aranżacyjny ma zapewne stanowić urozmaicenie w opcji "progresywnej" to pozostaje chaosem, a "klimat" budowany w Watcher at the Edge of Time jest żenujący. Zresztą co tu nie jest żenujące? Może kilka solówek gitarzystów, bo pewnych artystycznych nawyków artysta się nigdy nie wyzbywa. Tu nawet szkoda czasu na głębszą analizę poszczególnych utworów, bo analizować nie ma czego. Co najwyżej intencje, jakie przyświecały tu tej ekipie przy tworzeniu dzieła. Matt Ries i Alex Langill nie powinni się angażować w takie rzeczy i mam nadzieję, że nie jest to ze szkodą dla HROM i TRAVELER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KONTACT to muzycznie pomysł zupełnie poroniony i artystycznie bezwartościowy. Oby jak najmniej takich płyt z Calgary - Metalowej Stolicy Kanady.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.12.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kontact - Full Contact (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/6JlZPPAADQhNdJlxv3PXX6cW4qxKjSDridMD_YzV4dM/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5NTk1/MzkxLTE3MDk1NzAz/OTAtMzkxNS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OTAtMzkxNS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Emperor of Dreams 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">2.Doppelgänger 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Leather 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.(Return of the) Astral Vampire 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ixaxar 03:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Watcher at the Edge of Time 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Bloodchild 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.Spectral Fire 03:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">The Alien (Ian Lemke) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Matt B1257+12 Z (Matt Ries) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Morh Morf Xela (Alex Langill) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Unknown (Tanner Wolff) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No i jest kolejna heavy metalowa ekipa z Calgary i do tego złożona z weteranów i filarów sceny Potworów z Calgary. Duet gitarzystów z HROM (no i Matt Ries ponadto w TRAVELER) oraz inni muzycy z tego miasta przedstawią nakładem wytwórni Dying Victims Productions z Essen swój pierwszy album 19 stycznia 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ukryli się pod pseudonimami. Chyba słusznie. O ile wydany w roku 2022 mini album "First Contact" był jeszcze takim niezłym, choć na pewno nie powalającym na kolana NWOTHM ze speedowym zacięciem, to tym razem... Nie, naprawdę, ten skrzekliwy wokal jest nie do przyjęcia, podobnie jak zestaw, na szczęście niedługi utworów powiedzmy, że klasycznie speed heavy metalowych w futurystycznym sosie. Jest to i drażniące, i trudne w odbiorze, bo sound jest fatalny, z bzyczącymi gitarami z głuchą perkusją i schowanym wokalem. Z drugiej strony, może i dobrze, że wyczyny The Alien nie są nadmiernie eksponowane... Jak się słyszy coś takiego, jak (Return of the) Astral Vampire, to się człowiek zastanawia, czy czasem raw black metal nie jest lepszy w ogólnej masie. Chaos aranżacyjny ma zapewne stanowić urozmaicenie w opcji "progresywnej" to pozostaje chaosem, a "klimat" budowany w Watcher at the Edge of Time jest żenujący. Zresztą co tu nie jest żenujące? Może kilka solówek gitarzystów, bo pewnych artystycznych nawyków artysta się nigdy nie wyzbywa. Tu nawet szkoda czasu na głębszą analizę poszczególnych utworów, bo analizować nie ma czego. Co najwyżej intencje, jakie przyświecały tu tej ekipie przy tworzeniu dzieła. Matt Ries i Alex Langill nie powinni się angażować w takie rzeczy i mam nadzieję, że nie jest to ze szkodą dla HROM i TRAVELER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KONTACT to muzycznie pomysł zupełnie poroniony i artystycznie bezwartościowy. Oby jak najmniej takich płyt z Calgary - Metalowej Stolicy Kanady.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.12.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kerrigan]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4083</link>
			<pubDate>Sun, 24 Sep 2023 20:43:18 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4083</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kerrigan - Bloodmoon (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/7/1157137.jpg?4317" border="0" alt="[Obrazek: 1157137.jpg?4317]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Eternal Fire 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bloodmoon 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Against the Westwind 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Forces of Night 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Hold the Banner 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Child of Sin 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pull the Trigger 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mesmerizer 07:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonas Weber - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Schotten - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Döring - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydawać by się mogło, że w ostatnim czasie taki tradycyjny heavy metal, oparty na wzorcach NWOBHM jaki grał w swoim czasie BLACKSLASH i FORENSICK, przestał być w Niemczech tworzony. Tymczasem pojawił się z w takim stylu KERRIGAN z Freiburg i Breisgau (Badenia-Wirtembergia) i wydał swoją pierwszą płytę nakładem High Roller Records we wrześniu 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokalista Jonas Weber o dobrym młodzieńczo brzmiącym i dosyć wysokim głosie, klasyczna rytmika NWOBHM, wspomagana lekkim epickim zacięciem i duży entuzjazm wykonania. Czyni to muzykę tego zespołu bardzo atrakcyjną i porywają nie siląc się na jakiejś komplikacje aranżacyjne w znakomitym openerze Eternal Fire. Potem jeszcze raz tak swobodnie dewastują w sumie dosyć lekko zagranym Forces of Night. Nieco mniej interesujący są, gdy grają wolniej i ten melodyjny tradycyjny heavy metal w nieco nostalgicznym stylu z Bloodmoon jest tylko po prostu dobry. Lepiej prezentuje się łagodny, ale nie pozbawiony heroizmu Hold the Banner. Najwięcej wspólnego z BLACKSLASH ma na pewno Child of Sin z ekscytującymi, dynamicznymi zagrywkami gitarowymi, miejscami w power metalowej estetyce i to jest bardzo dobry utwór. A najbardziej zbliżony do muzyki FORENSICK z debiutu jest zwłaszcza w szybszych partiach gitarowych Pull the Trigger i są one zagrane wybornie. Dłuższe kompozycje pojawiają się tu dwa razy. Rycerski i epicki Against the Westwind w kategorii "epicki" jest zbyt łagodnie potraktowany i przez to nie wywołuje szczególnych emocji, aczkolwiek pewne riffy są tu bardzo dobrze podkreślające dostojny charakter tej kompozycji. Dostojny umiarkowanie i na pewno nie monumentalny. Lżejszy, melodic metalowy Mesmerizer ma przyjemną melodię, jednak trochę tu zabrakło pomysłu na większą dramaturgię i tak za wiele się tu nie dzieje. Krótszy wcale nie byłby słabszy...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborny mix Christopha Brandesa i czytelność tego wszystkiego jest doskonała. Najlepiej brzmi perkusja, na której zagrał sesyjny muzyk Jonathan Döring i jest to także występ godny uznania. Ciekawostką jest tu fakt, że Jonas Weber i Bruno Schotten od roku 2014 tworzą trzon zespołu LONE WANDERER, grającego... funeral doom metal. Tu kompletna zmiana konwencji i potwierdza się stara prawda, że utalentowany muzyk zagra wszystko, a do tego nawet w przypadku KERRIGAN na co najmniej dobrym poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">new 24.09.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kerrigan - Bloodmoon (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/7/1157137.jpg?4317" border="0" alt="[Obrazek: 1157137.jpg?4317]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Eternal Fire 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bloodmoon 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Against the Westwind 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Forces of Night 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">5.Hold the Banner 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Child of Sin 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pull the Trigger 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.Mesmerizer 07:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonas Weber - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Schotten - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Döring - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydawać by się mogło, że w ostatnim czasie taki tradycyjny heavy metal, oparty na wzorcach NWOBHM jaki grał w swoim czasie BLACKSLASH i FORENSICK, przestał być w Niemczech tworzony. Tymczasem pojawił się z w takim stylu KERRIGAN z Freiburg i Breisgau (Badenia-Wirtembergia) i wydał swoją pierwszą płytę nakładem High Roller Records we wrześniu 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wokalista Jonas Weber o dobrym młodzieńczo brzmiącym i dosyć wysokim głosie, klasyczna rytmika NWOBHM, wspomagana lekkim epickim zacięciem i duży entuzjazm wykonania. Czyni to muzykę tego zespołu bardzo atrakcyjną i porywają nie siląc się na jakiejś komplikacje aranżacyjne w znakomitym openerze Eternal Fire. Potem jeszcze raz tak swobodnie dewastują w sumie dosyć lekko zagranym Forces of Night. Nieco mniej interesujący są, gdy grają wolniej i ten melodyjny tradycyjny heavy metal w nieco nostalgicznym stylu z Bloodmoon jest tylko po prostu dobry. Lepiej prezentuje się łagodny, ale nie pozbawiony heroizmu Hold the Banner. Najwięcej wspólnego z BLACKSLASH ma na pewno Child of Sin z ekscytującymi, dynamicznymi zagrywkami gitarowymi, miejscami w power metalowej estetyce i to jest bardzo dobry utwór. A najbardziej zbliżony do muzyki FORENSICK z debiutu jest zwłaszcza w szybszych partiach gitarowych Pull the Trigger i są one zagrane wybornie. Dłuższe kompozycje pojawiają się tu dwa razy. Rycerski i epicki Against the Westwind w kategorii "epicki" jest zbyt łagodnie potraktowany i przez to nie wywołuje szczególnych emocji, aczkolwiek pewne riffy są tu bardzo dobrze podkreślające dostojny charakter tej kompozycji. Dostojny umiarkowanie i na pewno nie monumentalny. Lżejszy, melodic metalowy Mesmerizer ma przyjemną melodię, jednak trochę tu zabrakło pomysłu na większą dramaturgię i tak za wiele się tu nie dzieje. Krótszy wcale nie byłby słabszy...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborny mix Christopha Brandesa i czytelność tego wszystkiego jest doskonała. Najlepiej brzmi perkusja, na której zagrał sesyjny muzyk Jonathan Döring i jest to także występ godny uznania. Ciekawostką jest tu fakt, że Jonas Weber i Bruno Schotten od roku 2014 tworzą trzon zespołu LONE WANDERER, grającego... funeral doom metal. Tu kompletna zmiana konwencji i potwierdza się stara prawda, że utalentowany muzyk zagra wszystko, a do tego nawet w przypadku KERRIGAN na co najmniej dobrym poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">new 24.09.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kingdom of Tyrants]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3989</link>
			<pubDate>Thu, 20 Apr 2023 15:59:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3989</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kingdom of Tyrants - Architects of Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/2/1132458.jpg?2939" border="0" alt="[Obrazek: 1132458.jpg?2939]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Unforgotten Souls 06:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Daedalus 04:35<br />
3.War Machine 04:48<br />
4.Diabolical 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Kingdom of Tyrants 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ghosts of Industry 08:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Judas Gate 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Masque of the Red Death 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">9.Metal or Die 05:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Munro - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kevin Curran - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Mooney - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Liolios - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Stuart Dowie - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">KINGDOM OF TYRANTS to ekipa, w której siły połączyli gitarzyści STEEL ASSASSIN (o którym niestety od dawna nic nie słychać) z ex członkami MELIAH RAGE, w tym najbardziej ich rozpoznawalnym wokalistą Mike Munro. 20 kwietnia nowa grupa zadebiutowała w barwach włoskiej wytwórni płytowej Metal on Metal Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół prezentuje bardzo tradycyjny heavy metal, gdzie ciężkie gitary z rejonów SKULLVIEW łączą się z taki graniem jak IGNITOR, czy późny OMEN i ogólnie rozpoznawalne to jest jako metal z USA. Trochę jednak szkoda, że obaj gitarzyści nie wykorzystują tu swojego zgrania, energii i inwencji ze STEEL ASSASSIN i te tempa są zbyt często dosyć wolne i miarowe, a ogólny styl oszczędny w ornamentacjach i niuansach. Tak prezentuje się Unforgotten Souls, War Machine, Kingdom of Tyrants oraz The Judas Gate z bardzo umiarkowaną dawką epickości i dzieje się w nich niezbyt wiele. Nieco szybsze są lekko stylizowane na USPM Daedalus oraz ożywiający ten album Diabolical, gdzie bardziej postawili na chwytliwą, zadziorną melodię. Nieco drapieżności i ciemnych muzycznych barw ujawnia Masque of the Red Death i riffy, choć proste, przykuwają uwagę.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest jeden utwór bardziej rozbudowany, gdzie poetyckość ilustrowana gitarami akustycznymi łączy się z niepokojącym klimatem, pewną dawką brutalności, hymnowego metalu i jest tego w jednej kompozycji zgromadzone po prostu za dużo. Ghosts of Industry to nieudany raczej pomysł na kolosa. Zakończenie nieco prymitywne i Metal or Die można nazwać z tymi okrzykami i stylem gry gitarzystów kompozycją przestarzałą i nadmiernie surową. Nieciekawe zwieńczenie tego albumu wpisujące się w kanon US Metalu, tyle że z niższej półki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Munro śpiewa dobrze, bardziej klasycznie niż w MELIAH RAGE i zajmuje miejsce centralne, zdecydowanie górując nad gitarową ścianą. Czasem sobie pozwala na odrobinę swojej ekspresyjnej psychodelii, ale tej tradycyjnej metalowej oprawie robi to z umiarem i oszczędnie. Brzmienie jest masywne, z wyrazistym basem, amerykańskie i pod względem produkcji zastrzeżeń mieć nie można. Jest to po prostu styl realizacji z lat 80tych z wykorzystaniem możliwości współczesnej techniki nagraniowej.</div>
<div style="text-align: justify;">Prawie dobra płyta z amerykańskim heavy i w sumie nic ponadto. W macierzystych formacjach ci muzycy tworzyli coś jednak bardziej oryginalnego i rozpoznawalnego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">new 20.04.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kingdom of Tyrants - Architects of Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/2/1132458.jpg?2939" border="0" alt="[Obrazek: 1132458.jpg?2939]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Unforgotten Souls 06:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Daedalus 04:35<br />
3.War Machine 04:48<br />
4.Diabolical 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Kingdom of Tyrants 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ghosts of Industry 08:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Judas Gate 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Masque of the Red Death 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">9.Metal or Die 05:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Munro - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kevin Curran - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Mooney - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Liolios - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Stuart Dowie - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">KINGDOM OF TYRANTS to ekipa, w której siły połączyli gitarzyści STEEL ASSASSIN (o którym niestety od dawna nic nie słychać) z ex członkami MELIAH RAGE, w tym najbardziej ich rozpoznawalnym wokalistą Mike Munro. 20 kwietnia nowa grupa zadebiutowała w barwach włoskiej wytwórni płytowej Metal on Metal Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół prezentuje bardzo tradycyjny heavy metal, gdzie ciężkie gitary z rejonów SKULLVIEW łączą się z taki graniem jak IGNITOR, czy późny OMEN i ogólnie rozpoznawalne to jest jako metal z USA. Trochę jednak szkoda, że obaj gitarzyści nie wykorzystują tu swojego zgrania, energii i inwencji ze STEEL ASSASSIN i te tempa są zbyt często dosyć wolne i miarowe, a ogólny styl oszczędny w ornamentacjach i niuansach. Tak prezentuje się Unforgotten Souls, War Machine, Kingdom of Tyrants oraz The Judas Gate z bardzo umiarkowaną dawką epickości i dzieje się w nich niezbyt wiele. Nieco szybsze są lekko stylizowane na USPM Daedalus oraz ożywiający ten album Diabolical, gdzie bardziej postawili na chwytliwą, zadziorną melodię. Nieco drapieżności i ciemnych muzycznych barw ujawnia Masque of the Red Death i riffy, choć proste, przykuwają uwagę.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest jeden utwór bardziej rozbudowany, gdzie poetyckość ilustrowana gitarami akustycznymi łączy się z niepokojącym klimatem, pewną dawką brutalności, hymnowego metalu i jest tego w jednej kompozycji zgromadzone po prostu za dużo. Ghosts of Industry to nieudany raczej pomysł na kolosa. Zakończenie nieco prymitywne i Metal or Die można nazwać z tymi okrzykami i stylem gry gitarzystów kompozycją przestarzałą i nadmiernie surową. Nieciekawe zwieńczenie tego albumu wpisujące się w kanon US Metalu, tyle że z niższej półki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Munro śpiewa dobrze, bardziej klasycznie niż w MELIAH RAGE i zajmuje miejsce centralne, zdecydowanie górując nad gitarową ścianą. Czasem sobie pozwala na odrobinę swojej ekspresyjnej psychodelii, ale tej tradycyjnej metalowej oprawie robi to z umiarem i oszczędnie. Brzmienie jest masywne, z wyrazistym basem, amerykańskie i pod względem produkcji zastrzeżeń mieć nie można. Jest to po prostu styl realizacji z lat 80tych z wykorzystaniem możliwości współczesnej techniki nagraniowej.</div>
<div style="text-align: justify;">Prawie dobra płyta z amerykańskim heavy i w sumie nic ponadto. W macierzystych formacjach ci muzycy tworzyli coś jednak bardziej oryginalnego i rozpoznawalnego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">new 20.04.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Krilloan]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3923</link>
			<pubDate>Mon, 12 Dec 2022 12:20:44 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3923</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Krilloan - Emperor Rising (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/9/1079215.jpg?0249" border="0" alt="[Obrazek: 1079215.jpg?0249]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prince of Caledor 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sons of the Lion 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fireborn 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">4.Return to Melniboné 01:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Emperor Rising 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Break of Dawn (Brothers in Arms) 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">7.Into the Storm 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Stormlight 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">9.Angels Sacrifice 05:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alex VanTrue - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Klas Holmgren - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Brockmann - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Ignacio Toba - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christoph Brandes - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KRILLOAN został stworzony przez szwedzkiego gitarzystę Klasa Holmgrena w roku 2020 w Älmhult, jest jednak po części projektem międzynarodowym, bo wokalistą jest Portugalczyk, basistą Argentyńczyk, zresztą dobrze znany z takich grup jak THABU czy HAGEN, a perkusistą Niemiec. Mix wykonano w Niemczech, a wydawcą debiutu zaprezentowanego w grudniu "Emperor Rising" jest włoska wytwórnia Scarlet Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Międzynarodowo, ale jednak jakże szwedzko... Grupa gra heroiczny fantasy melodic power metal w najbardziej klasycznej dla tego kraju, rozpoznawalnej postaci, sięgając w stylistyce po wzorce z przełomu stuleci, wyznaczone przez HAMMERFALL i THE STORYTELLER i po latach odświeżone chociażby przez VEONITY. I tak swojsko i znajomo brzmi już na początku Prince of Caledor, szybki i zagrany zdecydowanie, ze śladami rycerskiego folka, takiego bliższego scenie włoskiej z obszarów WIND ROSE. Alex VanTrue przy wsparciu chórków jest heroicznie przekonujący w momentami triumfalnym Sons of the Lion. Słuchowiskowo i tajemniczo rozpoczyna się nieco wolniejszy, ale dumnie galopujący Fireborn i solidnie grają, choć z pewnością trudno ten i inne utwory z tej płyty uznać za w jakiś sposób oryginalne. Na pewno jednak mocnym punktem jest tu wokalista, który wie jak być odpowiednio epickim w melodic fantasy power metalu, lider w kilku solówkach zdecydowanie zachwyca, no i godna szacunku jest na pewno niezmordowana energia perkusisty Christopha Brandesa, który jest tu nad wyraz aktywny, choć może momentami aż za bardzo. Zrobiony przez niego mix jest wysokiej jakości, a że perkusja jest wyeksponowana, to oczywiście w tej sytuacji wcale nie dziwi.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno bardzo udany jest tytułowy Emperor Rising, gdzie cała ekipa włożyła mnóstwo energii i zagrane tu szybkie partie są znakomite. Dużo melodii w speedowych tempach ale i song barda Break of Dawn całkiem dobry, a wykonanie przez Alexa VanTrue robi nad wyraz pozytywne wrażenie. Bardzo szybko rozgrywają Into the Storm i tu zdecydowanie wchodzą często w rejony speed/power i tak szybko rycerski power z elementami folk mało kto gra. I mało kto gra to z taką precyzją. Barwnie prezentuje się kolejny szybki Stormlight, pełen wysokich heroicznych wokali frontmana, bojowych chórków i melodia jest tym razem mocno zapadająca w pamięć, oryginalna i mocna w swym wyrazie. Najlepsza obok tytułowego propozycja zespołu na tym albumie. A najdłuższy Angels Sacrifice pozostawiono na koniec i mamy tu, obok partii bardzo szybkich, także niemal hymnowy refren i to bardzo dobry, klimatyczny i podniosły.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie należy rozpatrywać tego albumu przez pryzmat oryginalności. Jest to muzyka ściśle zorientowana na kraj i styl i pod tym względem spełnia wszystkie kryteria albumu bardzo dobrego.</div>
<div style="text-align: justify;">Dotyczy to tak samych kompozycji, jak i wykonania oraz produkcji. Ciekawa i wartościowa propozycja dla miłośników klasycznego, szwedzkiego, rycerskiego melodic power metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 12.12.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Krilloan - Emperor Rising (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/9/1079215.jpg?0249" border="0" alt="[Obrazek: 1079215.jpg?0249]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prince of Caledor 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sons of the Lion 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fireborn 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">4.Return to Melniboné 01:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Emperor Rising 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Break of Dawn (Brothers in Arms) 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">7.Into the Storm 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Stormlight 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">9.Angels Sacrifice 05:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alex VanTrue - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Klas Holmgren - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Brockmann - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Ignacio Toba - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Christoph Brandes - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KRILLOAN został stworzony przez szwedzkiego gitarzystę Klasa Holmgrena w roku 2020 w Älmhult, jest jednak po części projektem międzynarodowym, bo wokalistą jest Portugalczyk, basistą Argentyńczyk, zresztą dobrze znany z takich grup jak THABU czy HAGEN, a perkusistą Niemiec. Mix wykonano w Niemczech, a wydawcą debiutu zaprezentowanego w grudniu "Emperor Rising" jest włoska wytwórnia Scarlet Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Międzynarodowo, ale jednak jakże szwedzko... Grupa gra heroiczny fantasy melodic power metal w najbardziej klasycznej dla tego kraju, rozpoznawalnej postaci, sięgając w stylistyce po wzorce z przełomu stuleci, wyznaczone przez HAMMERFALL i THE STORYTELLER i po latach odświeżone chociażby przez VEONITY. I tak swojsko i znajomo brzmi już na początku Prince of Caledor, szybki i zagrany zdecydowanie, ze śladami rycerskiego folka, takiego bliższego scenie włoskiej z obszarów WIND ROSE. Alex VanTrue przy wsparciu chórków jest heroicznie przekonujący w momentami triumfalnym Sons of the Lion. Słuchowiskowo i tajemniczo rozpoczyna się nieco wolniejszy, ale dumnie galopujący Fireborn i solidnie grają, choć z pewnością trudno ten i inne utwory z tej płyty uznać za w jakiś sposób oryginalne. Na pewno jednak mocnym punktem jest tu wokalista, który wie jak być odpowiednio epickim w melodic fantasy power metalu, lider w kilku solówkach zdecydowanie zachwyca, no i godna szacunku jest na pewno niezmordowana energia perkusisty Christopha Brandesa, który jest tu nad wyraz aktywny, choć może momentami aż za bardzo. Zrobiony przez niego mix jest wysokiej jakości, a że perkusja jest wyeksponowana, to oczywiście w tej sytuacji wcale nie dziwi.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno bardzo udany jest tytułowy Emperor Rising, gdzie cała ekipa włożyła mnóstwo energii i zagrane tu szybkie partie są znakomite. Dużo melodii w speedowych tempach ale i song barda Break of Dawn całkiem dobry, a wykonanie przez Alexa VanTrue robi nad wyraz pozytywne wrażenie. Bardzo szybko rozgrywają Into the Storm i tu zdecydowanie wchodzą często w rejony speed/power i tak szybko rycerski power z elementami folk mało kto gra. I mało kto gra to z taką precyzją. Barwnie prezentuje się kolejny szybki Stormlight, pełen wysokich heroicznych wokali frontmana, bojowych chórków i melodia jest tym razem mocno zapadająca w pamięć, oryginalna i mocna w swym wyrazie. Najlepsza obok tytułowego propozycja zespołu na tym albumie. A najdłuższy Angels Sacrifice pozostawiono na koniec i mamy tu, obok partii bardzo szybkich, także niemal hymnowy refren i to bardzo dobry, klimatyczny i podniosły.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie należy rozpatrywać tego albumu przez pryzmat oryginalności. Jest to muzyka ściśle zorientowana na kraj i styl i pod tym względem spełnia wszystkie kryteria albumu bardzo dobrego.</div>
<div style="text-align: justify;">Dotyczy to tak samych kompozycji, jak i wykonania oraz produkcji. Ciekawa i wartościowa propozycja dla miłośników klasycznego, szwedzkiego, rycerskiego melodic power metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 12.12.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kyrie Eleison]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3912</link>
			<pubDate>Mon, 14 Nov 2022 22:17:24 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3912</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kyrie Eleison - ...In the Arms of Decadence (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/6/7/5/167589.jpeg?1949" border="0" alt="[Obrazek: 167589.jpeg?1949]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dei Donum 02:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Facing the Rage 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Children of Pain 07:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Stillness 00:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.River of Tears 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Inner 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Searcher's Symphony 07:12</div>
<div style="text-align: justify;">8.Darkness &amp; Light - Vivace 01:43</div>
<div style="text-align: justify;">9.Since You Are Not Here 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.Liars 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Inspiration 1756 02:02</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Show Must Go On (Queen cover) (bonus) 03:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive symphonic neoclassical  power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Fernandez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Ribeiro Couto - gitara, instrumenty klawiszowe, symfonizacje</div>
<div style="text-align: justify;">Horacio Carrizo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sergio Alberto Vázquez - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KYRIE ELEISON jest duchowym dzieckiem multiinstrumentalisty Diego Ribeiro Couto, który stworzył ten zespół w roku 1998 w Buenos Aires. Przez lata przygotowywany był materiał na pierwszy album, brakowało jednak wokalisty, który podołałby dosyć karkołomnemu połączeniu neoklasyki, progresji i symfoniki, jakie stworzył lider. Ostatecznie frontmanem został Alejandro Fernandez w roku 2003, do tej pory nieznany, ale o sporych walorach głosowych, także w wyższych rejestrach i z umiejętnością aktorskiego, dramatycznego śpiewu. W roku 2007 nieduża argentyńska wytwórnia Black Medusa Records wydała debiut tego zespołu, przy czym jeszcze w tym samym roku album pojawił się także w Japonii nakładem Stay Gold.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album został zrealizowany w całości w Argentynie, ze sporym przepychem, bo zaproszono do chóru kilkanaście osób w składzie mieszanym, a także wysokiej klasy artystów grających na instrumentach smyczkowych. Przepych, bogactwo aranżacji, rozmach symfoniczny - to cechy tej płyty, dosyć miejscami nie przewidywalnej, gdzie neoklasyka nagle ustępuje stylowi melodic power, by za chwilę stać się majestatycznie i pompatycznie symfoniczna, czasem niemal w heroicznym "cinema stylu". Dynamicznie, bombastycznie i dumnie się to rozpoczyna dosyć szybkim i krótszym od innych Facing the Rage, gdzie dzieje się bardzo dużo i zwiastuje to, że dalej działo się będzie jeszcze więcej. Tak też jest , bo gdy grupa rozciąga swoje utwory do progresywnych długości, rozwija skrzydła w pełni i mamy barokowe nie tylko wstawki neoklasyczne, ale i barokowy, nieokiełznany przepych w monumentalnych, klimatycznych kompozycjach Children of Pain i Inner o wysmakowanych liniach melodycznych, z powracającymi tematami głównymi, pełnych dumnego, podniosłego klimatu, ale i dosyć szybkich, bardzo ciepłych melodyjnych fragmentów. Wszechobecne chóry i chórki, narracje, świetne neoklasyczne inkrustacje wprost ze świata muzyki klasycznej największych mistrzów. Cały album sprawia wrażenie zwartego konceptu, muzyczne interludia i miniatury od Dei Donum do  Inspiration 1756 potęgują to wrażenie. Diego Ribeiro gra kapitalnie na gitarze do własnych planów klawiszowych i te symfonizacje wybornie współgrają z solami w manierze neoklasycznego shredu. Potrafi zbudować łagodny, elegijny klimat w River of Tears kierując się od symfoniki ku delikatnej romantycznej melodii i pięknie zbudowanemu fragmentowi instrumentalnemu w stylu ARTENSION.</div>
<div style="text-align: justify;">Fanfarowo, podniośle i progresywnie zarazem brzmi A Searcher's Symphony i pewnie znowu w tych spokojnych motywach i dostojnych nieco chłodnych melodiach można się dosłuchać epickich momentów twórczości ARTENSION. I więcej  pastelowej refleksji w urzekającym planami dalszymi łagodnym songu Since You Are Not Here, gdzie też ujawnia się talent do śpiewania takich rzeczy przez ogólnie tu dosyć dramatycznie rozkrzyczanego Alejandro Fernandeza. Jakie solo tu zagrał przecudne Diego Ribeiro! Liars jest utworem spinającym wielobarwną stylistyczną klamrą początek płyty i jest realny finał. Bogactwo aranżacyjne, dumne galopady power metalowe, grzmiąca perkusja, dyskretnie naznaczony akcent heroiczny wśród symfoniki i neoklasyki. </div>
<div style="text-align: justify;">Taka muzyka musi mieć stosowną oprawę i produkcję i to zapewnił w swoim znanym, nie tylko w Argentynie, studio świetny inżynier dźwięku Martín Toledo. Jest to jedna z najlepiej zrealizowanych płyt z melodyjnym metalem w historii sceny argentyńskiej. Absolutna doskonałość soundu pod każdym względem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to album bardzo wysokich lotów artystycznych, godzący różne gusta metalowe fanów czegoś więcej niż trzech akordów, ale jednak nieco hermetyczny. Początkującego słuchacza takiego grania może nieco oszołomić i onieśmielić swoim rozmachem. W sumie zresztą Diego Ribeiro Couto pozostał w znacznej mierze artystą zapoznanym. Płyta cieszyła się zainteresowaniem umiarkowanym i jednak większym w Japonii niż w rodzinnej Argentynie. Zespół nigdy więcej niczego już nie nagrał, a lider pozostał w artystycznym letargu do roku 2016, gdy oficjalnie ogłosił bezterminowe zawieszenie działalności KYRIE ELEISON. Dostrzeżony został natomiast Alejandro Fernandez, który od 2012 występował do 2018 w znanym heavy metalowym ARPEGHY, oraz w kilku innych ekipach z Buenos Aires.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.11.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kyrie Eleison - ...In the Arms of Decadence (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/6/7/5/167589.jpeg?1949" border="0" alt="[Obrazek: 167589.jpeg?1949]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dei Donum 02:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Facing the Rage 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Children of Pain 07:12</div>
<div style="text-align: justify;">4.Stillness 00:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.River of Tears 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Inner 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Searcher's Symphony 07:12</div>
<div style="text-align: justify;">8.Darkness &amp; Light - Vivace 01:43</div>
<div style="text-align: justify;">9.Since You Are Not Here 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.Liars 07:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Inspiration 1756 02:02</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Show Must Go On (Queen cover) (bonus) 03:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive symphonic neoclassical  power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Fernandez - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Ribeiro Couto - gitara, instrumenty klawiszowe, symfonizacje</div>
<div style="text-align: justify;">Horacio Carrizo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sergio Alberto Vázquez - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KYRIE ELEISON jest duchowym dzieckiem multiinstrumentalisty Diego Ribeiro Couto, który stworzył ten zespół w roku 1998 w Buenos Aires. Przez lata przygotowywany był materiał na pierwszy album, brakowało jednak wokalisty, który podołałby dosyć karkołomnemu połączeniu neoklasyki, progresji i symfoniki, jakie stworzył lider. Ostatecznie frontmanem został Alejandro Fernandez w roku 2003, do tej pory nieznany, ale o sporych walorach głosowych, także w wyższych rejestrach i z umiejętnością aktorskiego, dramatycznego śpiewu. W roku 2007 nieduża argentyńska wytwórnia Black Medusa Records wydała debiut tego zespołu, przy czym jeszcze w tym samym roku album pojawił się także w Japonii nakładem Stay Gold.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album został zrealizowany w całości w Argentynie, ze sporym przepychem, bo zaproszono do chóru kilkanaście osób w składzie mieszanym, a także wysokiej klasy artystów grających na instrumentach smyczkowych. Przepych, bogactwo aranżacji, rozmach symfoniczny - to cechy tej płyty, dosyć miejscami nie przewidywalnej, gdzie neoklasyka nagle ustępuje stylowi melodic power, by za chwilę stać się majestatycznie i pompatycznie symfoniczna, czasem niemal w heroicznym "cinema stylu". Dynamicznie, bombastycznie i dumnie się to rozpoczyna dosyć szybkim i krótszym od innych Facing the Rage, gdzie dzieje się bardzo dużo i zwiastuje to, że dalej działo się będzie jeszcze więcej. Tak też jest , bo gdy grupa rozciąga swoje utwory do progresywnych długości, rozwija skrzydła w pełni i mamy barokowe nie tylko wstawki neoklasyczne, ale i barokowy, nieokiełznany przepych w monumentalnych, klimatycznych kompozycjach Children of Pain i Inner o wysmakowanych liniach melodycznych, z powracającymi tematami głównymi, pełnych dumnego, podniosłego klimatu, ale i dosyć szybkich, bardzo ciepłych melodyjnych fragmentów. Wszechobecne chóry i chórki, narracje, świetne neoklasyczne inkrustacje wprost ze świata muzyki klasycznej największych mistrzów. Cały album sprawia wrażenie zwartego konceptu, muzyczne interludia i miniatury od Dei Donum do  Inspiration 1756 potęgują to wrażenie. Diego Ribeiro gra kapitalnie na gitarze do własnych planów klawiszowych i te symfonizacje wybornie współgrają z solami w manierze neoklasycznego shredu. Potrafi zbudować łagodny, elegijny klimat w River of Tears kierując się od symfoniki ku delikatnej romantycznej melodii i pięknie zbudowanemu fragmentowi instrumentalnemu w stylu ARTENSION.</div>
<div style="text-align: justify;">Fanfarowo, podniośle i progresywnie zarazem brzmi A Searcher's Symphony i pewnie znowu w tych spokojnych motywach i dostojnych nieco chłodnych melodiach można się dosłuchać epickich momentów twórczości ARTENSION. I więcej  pastelowej refleksji w urzekającym planami dalszymi łagodnym songu Since You Are Not Here, gdzie też ujawnia się talent do śpiewania takich rzeczy przez ogólnie tu dosyć dramatycznie rozkrzyczanego Alejandro Fernandeza. Jakie solo tu zagrał przecudne Diego Ribeiro! Liars jest utworem spinającym wielobarwną stylistyczną klamrą początek płyty i jest realny finał. Bogactwo aranżacyjne, dumne galopady power metalowe, grzmiąca perkusja, dyskretnie naznaczony akcent heroiczny wśród symfoniki i neoklasyki. </div>
<div style="text-align: justify;">Taka muzyka musi mieć stosowną oprawę i produkcję i to zapewnił w swoim znanym, nie tylko w Argentynie, studio świetny inżynier dźwięku Martín Toledo. Jest to jedna z najlepiej zrealizowanych płyt z melodyjnym metalem w historii sceny argentyńskiej. Absolutna doskonałość soundu pod każdym względem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to album bardzo wysokich lotów artystycznych, godzący różne gusta metalowe fanów czegoś więcej niż trzech akordów, ale jednak nieco hermetyczny. Początkującego słuchacza takiego grania może nieco oszołomić i onieśmielić swoim rozmachem. W sumie zresztą Diego Ribeiro Couto pozostał w znacznej mierze artystą zapoznanym. Płyta cieszyła się zainteresowaniem umiarkowanym i jednak większym w Japonii niż w rodzinnej Argentynie. Zespół nigdy więcej niczego już nie nagrał, a lider pozostał w artystycznym letargu do roku 2016, gdy oficjalnie ogłosił bezterminowe zawieszenie działalności KYRIE ELEISON. Dostrzeżony został natomiast Alejandro Fernandez, który od 2012 występował do 2018 w znanym heavy metalowym ARPEGHY, oraz w kilku innych ekipach z Buenos Aires.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.11.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Knight & Gallow]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3720</link>
			<pubDate>Thu, 17 Mar 2022 12:41:46 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3720</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Knight &amp; Gallow - For Honor and Bloodsheed (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/4/1014394.jpg?0712" border="0" alt="[Obrazek: 1014394.jpg?0712]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Middle Earth 01:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Men of the West 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Godless 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.Soul of Cinder 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lord of the Sword 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.God's Will 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stormbringer's Call 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">8.Blood of Wolves 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Black Swordsman 06:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Chambers - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carlos Sanchez - gitara<br />
 Ryan Younger - gitara, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Twitch Holman - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ryan Keeley - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Nowa, powstała w roku 2019 ekipa z Sacramento KNIGHT &amp; GALLOW prezentuje w marcu swoją pierwszą płytę, nakładem greckiej wytwórni No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół należy do prężnie rozwijającego się w USA od paru lat nurtu NWOTHM i proponuje muzykę zdecydowanie osadzoną w realiach muzycznych tego gatunku. Sami porównują się do grania metalu pośredniego pomiędzy ETERNAL CHAMPION i VISIGOTH, co w kontekście proponowanych na tej płycie utworów jest prawdą tylko po części. Patrząc realnie, mamy tu do czynienia ze swoistą nieco lżejszą wersją stylu ETERNAL CHAMPION. Brzmienie jest niezbyt mocne, a wokal młodzieńczy i raczej delikatny w średnio wysokich rejestrach i trzeba przyznać, że dobrze dopasowany do stworzonego soundu. Heroiczne, medievalowe granie podane jest w zazwyczaj w formie łagodnej i na pewno nie epatują epicką mocą VISIGOTH. Czasem, jak w Blood of Wolves ogólnie wchodzą na obszary melodyjnego metalu z radiowym refrenem, choć jest to dosyć umiejętnie maskowane rycerską otoczką. Sprytne i nieczęsto spotykane połączenie. Najdłuższy Men of the West pokazuje, że rycerski klasyczny heavy metal można w ciekawy sposób wzbogacać o riffy pochodzące ze stoner metalu i klimat budowany przez nie jest tu lepszy, niż sama melodia główna, nieco monotonna. Zagrane w średnio szybkich tempach rytmiczne Godless, Soul of Cinder, Lord of the Sword nie wybiegają poza solidne standardy tradycyjnego heavy metalu i jednak mało czym tu potrafią zaskoczyć. Pewnie bardziej wyraziste refreny by to jakoś ubarwiły... Ostrzej i nieco brutalniej, na granicy estetyki USPM tną gitary w God's Will, tu jednak z kolei ten drugi niby screamo wokal jest nie do przyjęcia, a sama melodia najsłabsza na całej płycie. Może się na pewno podobać zgrabny i swobodnie zagrany Stormbringer's Call, gdzie najwięcej jest prostych i wdzięcznych odniesień do klasyki NWOBHM. Może to jest właściwy kierunek dla tego zespołu, bo ten numer o klasę przewyższa pozostałe. Chwytliwe, bezpretensjonalne! Jeśli już doszukiwać się punktów zbieżnych z VISIGOTH, to może są one w ostatnim Black Swordsman, przy czym jednak perkusyjna kanonada nie wystarczy, by stworzyć bojowy klimat kompozycji grupy z Salt Lake City. Na pewno jednak pięknie się tu prezentuje łagodna, nostalgiczna partia z gitarą akustyczną na koniec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobry mix Jeffa Blacka z kanadyjskiego GATEKEEPER i bardzo dobry mastering Bartosza Gabriela, który tu wyczuł, że nadmierny ciężar gitar byłby raczej nie na miejscu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sprawna technicznie (ze wskazaniem na basistę Twitcha Holmana), zgrana ekipa zaproponowała po prostu dobry NWOTHM w amerykańskim wydaniu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Knight &amp; Gallow - For Honor and Bloodsheed (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/4/1014394.jpg?0712" border="0" alt="[Obrazek: 1014394.jpg?0712]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Middle Earth 01:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Men of the West 07:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Godless 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.Soul of Cinder 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lord of the Sword 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.God's Will 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stormbringer's Call 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">8.Blood of Wolves 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Black Swordsman 06:08</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Chambers - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carlos Sanchez - gitara<br />
 Ryan Younger - gitara, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Twitch Holman - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ryan Keeley - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Nowa, powstała w roku 2019 ekipa z Sacramento KNIGHT &amp; GALLOW prezentuje w marcu swoją pierwszą płytę, nakładem greckiej wytwórni No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół należy do prężnie rozwijającego się w USA od paru lat nurtu NWOTHM i proponuje muzykę zdecydowanie osadzoną w realiach muzycznych tego gatunku. Sami porównują się do grania metalu pośredniego pomiędzy ETERNAL CHAMPION i VISIGOTH, co w kontekście proponowanych na tej płycie utworów jest prawdą tylko po części. Patrząc realnie, mamy tu do czynienia ze swoistą nieco lżejszą wersją stylu ETERNAL CHAMPION. Brzmienie jest niezbyt mocne, a wokal młodzieńczy i raczej delikatny w średnio wysokich rejestrach i trzeba przyznać, że dobrze dopasowany do stworzonego soundu. Heroiczne, medievalowe granie podane jest w zazwyczaj w formie łagodnej i na pewno nie epatują epicką mocą VISIGOTH. Czasem, jak w Blood of Wolves ogólnie wchodzą na obszary melodyjnego metalu z radiowym refrenem, choć jest to dosyć umiejętnie maskowane rycerską otoczką. Sprytne i nieczęsto spotykane połączenie. Najdłuższy Men of the West pokazuje, że rycerski klasyczny heavy metal można w ciekawy sposób wzbogacać o riffy pochodzące ze stoner metalu i klimat budowany przez nie jest tu lepszy, niż sama melodia główna, nieco monotonna. Zagrane w średnio szybkich tempach rytmiczne Godless, Soul of Cinder, Lord of the Sword nie wybiegają poza solidne standardy tradycyjnego heavy metalu i jednak mało czym tu potrafią zaskoczyć. Pewnie bardziej wyraziste refreny by to jakoś ubarwiły... Ostrzej i nieco brutalniej, na granicy estetyki USPM tną gitary w God's Will, tu jednak z kolei ten drugi niby screamo wokal jest nie do przyjęcia, a sama melodia najsłabsza na całej płycie. Może się na pewno podobać zgrabny i swobodnie zagrany Stormbringer's Call, gdzie najwięcej jest prostych i wdzięcznych odniesień do klasyki NWOBHM. Może to jest właściwy kierunek dla tego zespołu, bo ten numer o klasę przewyższa pozostałe. Chwytliwe, bezpretensjonalne! Jeśli już doszukiwać się punktów zbieżnych z VISIGOTH, to może są one w ostatnim Black Swordsman, przy czym jednak perkusyjna kanonada nie wystarczy, by stworzyć bojowy klimat kompozycji grupy z Salt Lake City. Na pewno jednak pięknie się tu prezentuje łagodna, nostalgiczna partia z gitarą akustyczną na koniec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobry mix Jeffa Blacka z kanadyjskiego GATEKEEPER i bardzo dobry mastering Bartosza Gabriela, który tu wyczuł, że nadmierny ciężar gitar byłby raczej nie na miejscu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sprawna technicznie (ze wskazaniem na basistę Twitcha Holmana), zgrana ekipa zaproponowała po prostu dobry NWOTHM w amerykańskim wydaniu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Killing Touch]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3681</link>
			<pubDate>Sun, 26 Dec 2021 16:52:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3681</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Killing Touch - One of a Kind (2009)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ZMPpyiKoHvXx6KMNRYVfNkN7D30=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4484185-1373228908-7334.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4484185-1373228908-7334.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Touch 06:27<br />
2.Black Ice 00:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Wheel of Fortune 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mimicking Death 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Danger Zone 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.One of a Kind 06:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.Tommy's Cane 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Still Walking 08:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.Walls of Sympathy 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">10.Falling Away 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">11.Justify 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">12.Thy Will Be Done 06:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2009</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michele Luppi - śpiew, pianino, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Michele Vioni - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Montorsi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Terenziani - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Paolo Caridi - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy Michele Luppi w roku 2008 pożegnał się z VISION DIVINE, postanowił stanąć na czele własnej formacji KILLING TOUCH i zagrać progresywnie i melodyjnie, ale bez power metalowej estetyki. Zaprosił do współpracy grupę utalentowanych, choć jeszcze raczej mało znanych muzyków oraz kliku znamienitych gości i nagrany został we włoskich studiach album "One of a Kind", wydany  w kwietniu 2009 przez Scarlet Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Luppi zaśpiewał tu wybornie, wykorzystując doświadczenia z VISION DIVINE w kompozycjach, które w pewnym stopniu miały swój odpowiednik w DREAM THEATER i klimatach ich muzyki, jednak zasadniczo jest to jasno wyrażony melodic progressive metal o uniwersalnym, muzycznym przesłaniu, przebojowy, chwytliwy i pozbawiony matematycznych progresywnych wyliczeń Amerykanów. Mocne gitary są elementem dominującym, zarówno Vioni jak i Montorsi grają znakomicie, z wielką pewnością siebie i warto zwrócić uwagę na doskonałe solówki, inteligentnie wbudowane w zasadnicze struktury melodyczne kompozycji. Tak, to album zdecydowanie gitarowy i instrumenty klawiszowe pełną tu rolę drugoplanową, choć Oleg Smirnoff (ex VISION DOVINE, SHINING FURY, ELDRITCH) wzbogacił gościnnie Wheel of Fortune i Walls of Sympathy o rozbudowane, interesujące progresywne pasaże klawiszowe. Sam Luppi wykorzystuje instrumenty klawiszowe oszczędnie, skupiając się raczej na wysmakowanych partiach pianina (One of a Kind), często o poza metalowych inspiracjach, jak w rozbudowanym instrumentalnym Still Walking. Te utwory są bardzo dobre, zagrane z żarem i pasją, brakuje jednak takich kompozycji, które można by uznać za rasowe przebojowe hity i tu KILLING TOUCH nie jest w stanie przełamać bariery "niemożności" VISION DIVINE. Mogą się na pewno w kategorii melodic progressive podobać The Touch, czy najbardziej rozpoznawalny The Danger Zone z rozległym refrenem i specyficzną, nieco futurystyczną atmosferą. Romantyczny song One of a Kind, naznaczony delikatnym rockiem, wydaje się trochę ograny w melodii, nieco festiwalowy, sztywny jak na metalowe standardy, choć może w opcji progresywnej to jest dopuszczalne. Do power metalowej stonowanej stylistyki zbliżają się w Tommy's Cane i tu VISION DIVINE spotyka LABYRINTH, zresztą gitarowo ten utwór brzmi nieco inaczej, ponieważ tu gościnnie zagrał Federico Puleri z VISION DIVINE. Czasem grają bardzo archetypowy włoski progressive, jak w Falling Away, gdzie jest dodatkowo sporo z estetyki melodyjnego rocka w refrenie, jednak już emocjonalny, łagodny Justify oferuje przede wszystkim piękne nakładane na siebie partie wokalne Luppi. I jeśli najwięcej klasycznego progressive metalu w nostalgicznym stylu i do tego z wpływami DREAM THEATER, to na zakończenie w Thy Will Be Done.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest perfekcyjny. Roberto Priori, który wykonał mix i mastering w swoim studio w Bolonii, dokonał swoistego małego cudu. Klarowność zrównoważona z ciężarem perfekcyjnie, podobnie jak mistrzowskie wysunięcie na plan pierwszy Luppi.</div>
<div style="text-align: justify;">KILLING TOUCH dążył do osiągnięcia jak najszerszego grona słuchaczy, jednak ostatecznie album jest na swój sposób hermetyczny i największy entuzjazm wzbudził wśród fanów progresji, której dawka jest tu wszakże umiarkowana. Żywot zespołu okazał się krótkotrwały. Już w roku 2010 Luppi dołączył do fińskiego THAUROROG, z którym jednak nic nie nagrał, a w 2012 do SECRET SPHERE. Terenziani i Caridi dołączyli potem na jakiś czas do ARTHEMIS. Warto dodać, że Terenziani, Caridi i Vioni w roku 2018 połączyli siły z gitarzystą Cristiano Filippini w grupie FLAMES OF HEAVEN, która wydała w roku 2020 wspaniały album "The Force Within".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 26.12.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Killing Touch - One of a Kind (2009)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ZMPpyiKoHvXx6KMNRYVfNkN7D30=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4484185-1373228908-7334.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4484185-1373228908-7334.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Touch 06:27<br />
2.Black Ice 00:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Wheel of Fortune 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mimicking Death 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Danger Zone 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.One of a Kind 06:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.Tommy's Cane 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Still Walking 08:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.Walls of Sympathy 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">10.Falling Away 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">11.Justify 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">12.Thy Will Be Done 06:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2009</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michele Luppi - śpiew, pianino, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Michele Vioni - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Montorsi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Terenziani - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Paolo Caridi - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy Michele Luppi w roku 2008 pożegnał się z VISION DIVINE, postanowił stanąć na czele własnej formacji KILLING TOUCH i zagrać progresywnie i melodyjnie, ale bez power metalowej estetyki. Zaprosił do współpracy grupę utalentowanych, choć jeszcze raczej mało znanych muzyków oraz kliku znamienitych gości i nagrany został we włoskich studiach album "One of a Kind", wydany  w kwietniu 2009 przez Scarlet Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Luppi zaśpiewał tu wybornie, wykorzystując doświadczenia z VISION DIVINE w kompozycjach, które w pewnym stopniu miały swój odpowiednik w DREAM THEATER i klimatach ich muzyki, jednak zasadniczo jest to jasno wyrażony melodic progressive metal o uniwersalnym, muzycznym przesłaniu, przebojowy, chwytliwy i pozbawiony matematycznych progresywnych wyliczeń Amerykanów. Mocne gitary są elementem dominującym, zarówno Vioni jak i Montorsi grają znakomicie, z wielką pewnością siebie i warto zwrócić uwagę na doskonałe solówki, inteligentnie wbudowane w zasadnicze struktury melodyczne kompozycji. Tak, to album zdecydowanie gitarowy i instrumenty klawiszowe pełną tu rolę drugoplanową, choć Oleg Smirnoff (ex VISION DOVINE, SHINING FURY, ELDRITCH) wzbogacił gościnnie Wheel of Fortune i Walls of Sympathy o rozbudowane, interesujące progresywne pasaże klawiszowe. Sam Luppi wykorzystuje instrumenty klawiszowe oszczędnie, skupiając się raczej na wysmakowanych partiach pianina (One of a Kind), często o poza metalowych inspiracjach, jak w rozbudowanym instrumentalnym Still Walking. Te utwory są bardzo dobre, zagrane z żarem i pasją, brakuje jednak takich kompozycji, które można by uznać za rasowe przebojowe hity i tu KILLING TOUCH nie jest w stanie przełamać bariery "niemożności" VISION DIVINE. Mogą się na pewno w kategorii melodic progressive podobać The Touch, czy najbardziej rozpoznawalny The Danger Zone z rozległym refrenem i specyficzną, nieco futurystyczną atmosferą. Romantyczny song One of a Kind, naznaczony delikatnym rockiem, wydaje się trochę ograny w melodii, nieco festiwalowy, sztywny jak na metalowe standardy, choć może w opcji progresywnej to jest dopuszczalne. Do power metalowej stonowanej stylistyki zbliżają się w Tommy's Cane i tu VISION DIVINE spotyka LABYRINTH, zresztą gitarowo ten utwór brzmi nieco inaczej, ponieważ tu gościnnie zagrał Federico Puleri z VISION DIVINE. Czasem grają bardzo archetypowy włoski progressive, jak w Falling Away, gdzie jest dodatkowo sporo z estetyki melodyjnego rocka w refrenie, jednak już emocjonalny, łagodny Justify oferuje przede wszystkim piękne nakładane na siebie partie wokalne Luppi. I jeśli najwięcej klasycznego progressive metalu w nostalgicznym stylu i do tego z wpływami DREAM THEATER, to na zakończenie w Thy Will Be Done.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest perfekcyjny. Roberto Priori, który wykonał mix i mastering w swoim studio w Bolonii, dokonał swoistego małego cudu. Klarowność zrównoważona z ciężarem perfekcyjnie, podobnie jak mistrzowskie wysunięcie na plan pierwszy Luppi.</div>
<div style="text-align: justify;">KILLING TOUCH dążył do osiągnięcia jak najszerszego grona słuchaczy, jednak ostatecznie album jest na swój sposób hermetyczny i największy entuzjazm wzbudził wśród fanów progresji, której dawka jest tu wszakże umiarkowana. Żywot zespołu okazał się krótkotrwały. Już w roku 2010 Luppi dołączył do fińskiego THAUROROG, z którym jednak nic nie nagrał, a w 2012 do SECRET SPHERE. Terenziani i Caridi dołączyli potem na jakiś czas do ARTHEMIS. Warto dodać, że Terenziani, Caridi i Vioni w roku 2018 połączyli siły z gitarzystą Cristiano Filippini w grupie FLAMES OF HEAVEN, która wydała w roku 2020 wspaniały album "The Force Within".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 26.12.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Knights of the Realm]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3659</link>
			<pubDate>Sat, 13 Nov 2021 17:21:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3659</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Knights of the Realm - Knights of the Realm (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/2/4/992462.jpg?0318" border="0" alt="[Obrazek: 992462.jpg?0318]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.An August Play 02:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Into the Void 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Metal 02:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fields of Fire 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Chains of Metal 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Blood on Steel 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.When Metal Meets the Beast 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Steel my Heart 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Standing at the Gates of Hell 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.Metal Attack 03:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Metal Machine (Marcus von Boisman) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Megalomagnus (Magnus Henriksson) - gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Larry "The Hammer" Shield (Lars Sköld) - perkusja  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ze Sztokholmu przybywa na metalową scenę KNIGHTS OF THE REALM. Przybywa za sprawą wytwórni Playground Music Scandinavia z Malmö, która w listopadzie zaprezentowała s/t debiut tej grupy. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak się to wspaniale zaczyna. Przepiękne heroiczne intro An August Play stanowi faktycznie integralną część kapitalnego epickiego utworu w umiarkowanie wolnym tempie Into the Void, pełnego metalowego monumentalizmu, a przy tym z jakże piękną melodią. Cllassic heavy metal w najszlachetniejszej postaci. Hevy Metal? Oczywiście, taki w najczystszej postaci, soczysty, wynikający z najstarszych tradycji JUDAS SPRIEST i stanowiący esencję NWOTHM, a przy tym jakże odległy od sztucznego grania STEELWING, czy innych szwedzkich chłopaków w spandexach. Umieją tworzyć klimat, refleksyjny, nostalgiczny, nie tracąc mocy w potężnym, kroczącym Fields of Fire z pięknym, spokojnym refrenem. Ten wokalista... Do tej pory w metalowych grupach się chyba nie udzielał, a szkoda bo to głos wspaniały, z takim pazurem i zadziorem, gdy trzeba, dalekosiężny, mocny, stworzony do śpiewania classic heavy. Brawo, Marcus von Boisman - dewastacja! I ta piękna, przepiękna pełna finezji, wywołująca wzruszenie w solowych partiach gra gitarzysty, związanego na co dzień z grającym lżej ECLIPSE Magnusem Henrikssonem. I mocarne partie perkusyjne Larsa Skölda z TIAMAT. Jakie to archetypowe, jakie jednocześnie krzepiące w ryczącej gitarze i nieśpiesznym tempie... Chains of Metal. Ten hymnowy true refren jest fantastyczny! Atmosfera metalowego święta! I szybciej, i ostrzej w Blood on Steel stylu rzucającego wszystko na szalę w gitarowych natarciach AIR RAID. Żyleta, brzytwa! Swobodnie zmieniają nastrój na łagodniejszy w romantycznym i rozmarzonym, ale ani przez chwilę nie tracącym cech tradycyjnego heavy metalu When Metal Meets the Beast. Kiedyś Bob Halligan Jr. tworzył podobne kompozycje dla JUDAS PRIEST, ale nie były aż tak dobre... Niby tak powszednimi riffami rozpoczyna się Steel my Heart, ale jak fantastycznie to rozwijają w dumnym refrenie i osiągają efekt środkami prostymi, dając ostatecznie próbkę szczerego grania heavy metalu w najbardziej tradycyjnej postaci, przy czym po części w tradycji amerykańskiej. Mocny, balladowy song Standing at the Gates of Hell dodatkowo zyskuje w pełnym ciepła refrenie i solo, wybuchowe, pełnego rockowego żaru. Wzruszenie...<br />
Metal Attack jest na zakończenie taki bardziej uniwersalny z cechami zdecydowanie zagranego arena metalu amerykańskiego, a z drugiej stylistyki wyrastającej z klasycznej tradycji brytyjskiej.<br />
Mix i mastering wykonał amerykański inżynier dźwięku Matt Korr i jest to wzorcowy, czysty, mocny sound tradycyjnego heavy metalu, łączący cechy brzmienia brytyjskiego i tego z USA.<br />
<br />
Dwa classic heavy metalowe zespoły ze Szwecji rządzą w tym roku na światowej scenie - VIRAL i KNIGHTS OF THE REALM!</div>
<div style="text-align: justify;">No bullshit. Only Heavy Metal!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 13.11.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Knights of the Realm - Knights of the Realm (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/2/4/992462.jpg?0318" border="0" alt="[Obrazek: 992462.jpg?0318]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.An August Play 02:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Into the Void 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavy Metal 02:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fields of Fire 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Chains of Metal 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Blood on Steel 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.When Metal Meets the Beast 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">8.Steel my Heart 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Standing at the Gates of Hell 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.Metal Attack 03:34</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Metal Machine (Marcus von Boisman) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Megalomagnus (Magnus Henriksson) - gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Larry "The Hammer" Shield (Lars Sköld) - perkusja  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ze Sztokholmu przybywa na metalową scenę KNIGHTS OF THE REALM. Przybywa za sprawą wytwórni Playground Music Scandinavia z Malmö, która w listopadzie zaprezentowała s/t debiut tej grupy. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak się to wspaniale zaczyna. Przepiękne heroiczne intro An August Play stanowi faktycznie integralną część kapitalnego epickiego utworu w umiarkowanie wolnym tempie Into the Void, pełnego metalowego monumentalizmu, a przy tym z jakże piękną melodią. Cllassic heavy metal w najszlachetniejszej postaci. Hevy Metal? Oczywiście, taki w najczystszej postaci, soczysty, wynikający z najstarszych tradycji JUDAS SPRIEST i stanowiący esencję NWOTHM, a przy tym jakże odległy od sztucznego grania STEELWING, czy innych szwedzkich chłopaków w spandexach. Umieją tworzyć klimat, refleksyjny, nostalgiczny, nie tracąc mocy w potężnym, kroczącym Fields of Fire z pięknym, spokojnym refrenem. Ten wokalista... Do tej pory w metalowych grupach się chyba nie udzielał, a szkoda bo to głos wspaniały, z takim pazurem i zadziorem, gdy trzeba, dalekosiężny, mocny, stworzony do śpiewania classic heavy. Brawo, Marcus von Boisman - dewastacja! I ta piękna, przepiękna pełna finezji, wywołująca wzruszenie w solowych partiach gra gitarzysty, związanego na co dzień z grającym lżej ECLIPSE Magnusem Henrikssonem. I mocarne partie perkusyjne Larsa Skölda z TIAMAT. Jakie to archetypowe, jakie jednocześnie krzepiące w ryczącej gitarze i nieśpiesznym tempie... Chains of Metal. Ten hymnowy true refren jest fantastyczny! Atmosfera metalowego święta! I szybciej, i ostrzej w Blood on Steel stylu rzucającego wszystko na szalę w gitarowych natarciach AIR RAID. Żyleta, brzytwa! Swobodnie zmieniają nastrój na łagodniejszy w romantycznym i rozmarzonym, ale ani przez chwilę nie tracącym cech tradycyjnego heavy metalu When Metal Meets the Beast. Kiedyś Bob Halligan Jr. tworzył podobne kompozycje dla JUDAS PRIEST, ale nie były aż tak dobre... Niby tak powszednimi riffami rozpoczyna się Steel my Heart, ale jak fantastycznie to rozwijają w dumnym refrenie i osiągają efekt środkami prostymi, dając ostatecznie próbkę szczerego grania heavy metalu w najbardziej tradycyjnej postaci, przy czym po części w tradycji amerykańskiej. Mocny, balladowy song Standing at the Gates of Hell dodatkowo zyskuje w pełnym ciepła refrenie i solo, wybuchowe, pełnego rockowego żaru. Wzruszenie...<br />
Metal Attack jest na zakończenie taki bardziej uniwersalny z cechami zdecydowanie zagranego arena metalu amerykańskiego, a z drugiej stylistyki wyrastającej z klasycznej tradycji brytyjskiej.<br />
Mix i mastering wykonał amerykański inżynier dźwięku Matt Korr i jest to wzorcowy, czysty, mocny sound tradycyjnego heavy metalu, łączący cechy brzmienia brytyjskiego i tego z USA.<br />
<br />
Dwa classic heavy metalowe zespoły ze Szwecji rządzą w tym roku na światowej scenie - VIRAL i KNIGHTS OF THE REALM!</div>
<div style="text-align: justify;">No bullshit. Only Heavy Metal!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 13.11.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[KK's Priest]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3627</link>
			<pubDate>Sat, 02 Oct 2021 17:43:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3627</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">KK's Priest - Sermons of the Sinner (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/95pMACFovsaUt070AA0JxVEm0Vs=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-20432023-1633080889-7077.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-20432023-1633080889-7077.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Incarnation 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hellfire Thunderbolt 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sermons of the Sinner 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sacerdote y diablo 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Raise Your Fists 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Brothers of the Road 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.Metal Through and Through 08:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wild and Free 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">9.Hail for the Priest 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">10.Return of the Sentinel 08:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tim "Ripper" Owens - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">K.K.Downing - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">A.J. Mills - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Newton - gitra basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Elg - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">JUDAS PRIEST Bis, założony przez K.K. Downinga w roku 2019 w ramach współpracy z dawnym perkusistą JUDAS PRIEST Binksem oraz "Ripperem" Owensem, który grał w JP w latach 90tych. Sprawy skandalu, jaki wybuchł wokół odejścia Downinga z macierzystego zespołu w roku 2011 może pozostawię jednak bez komentarza, no może poza dygresją, że jak zwykle zamieszana jest w takie rzeczy kobieta. Początkowo planowany, jako "All Stars" band nagrał ostatecznie ten album bez Binksa, który miał problemy zdrowotne i bez ex basisty MEGADETH Davida Ellefsona. Brytyjczyk Tony Newton, który go zastąpił jest postacią mało znaną, natomiast Sean Elg z bardzo dobrej strony pokazał się w CAGE, THE THREE TREMORS i RAPTOR COMMAND. Amerykanie i Brytyjczycy grają heavy/power w stylu JUDAS PRIEST na płycie, która po pewnych zawirowaniach ostatecznie ukazała się 1 października 2021 nakładem EX1 Records z UK, specjalizującej się w rocku i metalu z Wielkiej Brytanii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeżeli K.K.Downing chciał tą płytą coś udowodnić, to udowodnił tylko tyle, że jego życiem i żywiołem jest muzyka JUDAS PRIEST. Nie ma tu niczego ponadto. Co więcej, nie ma tu niczego odświeżającego tę formułę sprawdzoną i utrwaloną w świadomości fanów. I jeszcze jedno "co więcej": nie ma tu nic, co mogłoby w znaczący sposób odróżnić "Sermons of the Sinner" od "Firepower". Stylowo i aranżacyjnie to praktycznie to samo, tyle że jakby Halford wypadł lepiej od Owensa, który tu niestety jest w formie słabej. Symptomy tej słabej formy "Rippera" były słyszalne już w THE THREE TREMORS. Tu czasem za bardzo skrzeczy, miejscami traci dynamikę i brzmi bardzo płasko, jakoś mimo wysiłku jest także mało heroiczny, gdy tego sytuacja wymaga. Nic specjalnego to nie jest w opcji melodii w Hellfire Thunderbolt, na pewno też Sacerdote y diablo, czy Sermons of the Sinner to w dużej mierze jakieś blade odbicie "painkillerowego" stylu JP, raczej toporne, choć akurat jeśli chodzi o ogólną robotę gitarzystów, całościowo nie jest źle i młody Mills dzielnie sekunduje panu K.K., także w licznych solowych pojedynkach. <br />
Obiecujący tytuł Raise Your Fists, to niestety tylko obiecujący tytuł i jako swoisty hymn do wspólnego śpiewania na koncertach, takiej furory jak nieśmiertelny Take On the World nie zrobi.<br />
Przyciężki, niezgrabny Brothers of the Road nic nie wnosi do klasycznego heavy metalu brytyjskiego, jako dziesiątki zespołów z UK bez powodzenia gra od 30 lat. To samo można powiedzieć o Wild and Free i aż trudno uwierzyć, że K.K.Downing stworzył do tego taki nieciekawy, ograny refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo kiepsko prezentuje się pełen dłużyzn i nadmiernie ożywionych solówek Metal Through and Through, ponad osiem minut bicia classic heavy metalowej piany i jest tu może minuta solidnego grania, jakiego należy oczekiwać od tak doświadczonych w swoim fachu muzyków. Na pewno jednak nie jest to fragment, gdzie pojawia się gitara akustyczna.<br />
Bardzo późno pojawia się wreszcie konkretny killer, melodyjny, zdecydowanie zagrany w umiarkowanym tempie Hail for the Priest. I wreszcie bezbłędnie to zaśpiewał Owens. Tak, ale to tylko obnaża dużo niższą klasę wielu innych utworów z tej płyty. Płyta zbudowana z takich kompozycji, wnoszących więcej niż tylko "wannabe" "Painkiller" i ogólnie "JP metal" byłaby niewątpliwie hitem. Kończy się to wszystko kolejnym długim, epicko/heroicznym Return of the Sentinel i znowu fragmentarycznie jest to znakomite - (ach te melodyjne duety solowe gitarzystów!), ale i miejscami monotonne i ospałe. Za to część wolna, melancholijna, poetycka jest wyśmienita i gdzieś to sięga do tradycji Run of the Mill, czy Beyond the Realms of Death.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli gitarzyści grają miejscami znakomicie, to na pewno sekcja rytmiczna gra znakomicie cały czas. Pochody basowe Newtona czasem po prostu są brawurowe, a zagrywki Elga ekscytujące jak w RAPTOR COMMAND.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odnośnie ostatniego "co więcej"... Jednak K.K.'s PRIEST to więcej tego klasycznego heavy metalu lat 70 tych i 80tych, niż mechaniczne granie szybkich numerów na "Firepower". Jest czasem bardzo nostalgicznie i to wartość tej płyty podnosi. Dlatego wygrywa ona z "Firepower" zdecydowanie. </div>
<div style="text-align: justify;">Wygrywa także brzmieniem, tchnącym autentyzmem JUDAS PRIEST z lat 1975-1978, oczywiście teraz wzbogaconym o współczesne możliwości techniki nagraniowej. Ade Emsley, który zrobił tu mastering (także ostatnio dla IRON MAIDEN, BLAZE BAYLEY, MONUMENT, czy TANK) bardzo starannie to wszytsko przemyślał.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest w tym wszystkim nieco wewnętrznych sprzeczności, jest kilka słabszych punktów i dlatego to bardzo dobra płyta nie jest. Nie jest to jednak sztampowy produkt masowy heavy metalowego mainstreamu jak "Firepower" i to jest chyba najważniejsze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.10.2021</span></span></span><br />
 </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">KK's Priest - Sermons of the Sinner (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/95pMACFovsaUt070AA0JxVEm0Vs=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-20432023-1633080889-7077.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-20432023-1633080889-7077.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Incarnation 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hellfire Thunderbolt 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sermons of the Sinner 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sacerdote y diablo 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Raise Your Fists 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Brothers of the Road 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.Metal Through and Through 08:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wild and Free 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">9.Hail for the Priest 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">10.Return of the Sentinel 08:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tim "Ripper" Owens - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">K.K.Downing - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">A.J. Mills - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Newton - gitra basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Elg - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">JUDAS PRIEST Bis, założony przez K.K. Downinga w roku 2019 w ramach współpracy z dawnym perkusistą JUDAS PRIEST Binksem oraz "Ripperem" Owensem, który grał w JP w latach 90tych. Sprawy skandalu, jaki wybuchł wokół odejścia Downinga z macierzystego zespołu w roku 2011 może pozostawię jednak bez komentarza, no może poza dygresją, że jak zwykle zamieszana jest w takie rzeczy kobieta. Początkowo planowany, jako "All Stars" band nagrał ostatecznie ten album bez Binksa, który miał problemy zdrowotne i bez ex basisty MEGADETH Davida Ellefsona. Brytyjczyk Tony Newton, który go zastąpił jest postacią mało znaną, natomiast Sean Elg z bardzo dobrej strony pokazał się w CAGE, THE THREE TREMORS i RAPTOR COMMAND. Amerykanie i Brytyjczycy grają heavy/power w stylu JUDAS PRIEST na płycie, która po pewnych zawirowaniach ostatecznie ukazała się 1 października 2021 nakładem EX1 Records z UK, specjalizującej się w rocku i metalu z Wielkiej Brytanii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeżeli K.K.Downing chciał tą płytą coś udowodnić, to udowodnił tylko tyle, że jego życiem i żywiołem jest muzyka JUDAS PRIEST. Nie ma tu niczego ponadto. Co więcej, nie ma tu niczego odświeżającego tę formułę sprawdzoną i utrwaloną w świadomości fanów. I jeszcze jedno "co więcej": nie ma tu nic, co mogłoby w znaczący sposób odróżnić "Sermons of the Sinner" od "Firepower". Stylowo i aranżacyjnie to praktycznie to samo, tyle że jakby Halford wypadł lepiej od Owensa, który tu niestety jest w formie słabej. Symptomy tej słabej formy "Rippera" były słyszalne już w THE THREE TREMORS. Tu czasem za bardzo skrzeczy, miejscami traci dynamikę i brzmi bardzo płasko, jakoś mimo wysiłku jest także mało heroiczny, gdy tego sytuacja wymaga. Nic specjalnego to nie jest w opcji melodii w Hellfire Thunderbolt, na pewno też Sacerdote y diablo, czy Sermons of the Sinner to w dużej mierze jakieś blade odbicie "painkillerowego" stylu JP, raczej toporne, choć akurat jeśli chodzi o ogólną robotę gitarzystów, całościowo nie jest źle i młody Mills dzielnie sekunduje panu K.K., także w licznych solowych pojedynkach. <br />
Obiecujący tytuł Raise Your Fists, to niestety tylko obiecujący tytuł i jako swoisty hymn do wspólnego śpiewania na koncertach, takiej furory jak nieśmiertelny Take On the World nie zrobi.<br />
Przyciężki, niezgrabny Brothers of the Road nic nie wnosi do klasycznego heavy metalu brytyjskiego, jako dziesiątki zespołów z UK bez powodzenia gra od 30 lat. To samo można powiedzieć o Wild and Free i aż trudno uwierzyć, że K.K.Downing stworzył do tego taki nieciekawy, ograny refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo kiepsko prezentuje się pełen dłużyzn i nadmiernie ożywionych solówek Metal Through and Through, ponad osiem minut bicia classic heavy metalowej piany i jest tu może minuta solidnego grania, jakiego należy oczekiwać od tak doświadczonych w swoim fachu muzyków. Na pewno jednak nie jest to fragment, gdzie pojawia się gitara akustyczna.<br />
Bardzo późno pojawia się wreszcie konkretny killer, melodyjny, zdecydowanie zagrany w umiarkowanym tempie Hail for the Priest. I wreszcie bezbłędnie to zaśpiewał Owens. Tak, ale to tylko obnaża dużo niższą klasę wielu innych utworów z tej płyty. Płyta zbudowana z takich kompozycji, wnoszących więcej niż tylko "wannabe" "Painkiller" i ogólnie "JP metal" byłaby niewątpliwie hitem. Kończy się to wszystko kolejnym długim, epicko/heroicznym Return of the Sentinel i znowu fragmentarycznie jest to znakomite - (ach te melodyjne duety solowe gitarzystów!), ale i miejscami monotonne i ospałe. Za to część wolna, melancholijna, poetycka jest wyśmienita i gdzieś to sięga do tradycji Run of the Mill, czy Beyond the Realms of Death.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli gitarzyści grają miejscami znakomicie, to na pewno sekcja rytmiczna gra znakomicie cały czas. Pochody basowe Newtona czasem po prostu są brawurowe, a zagrywki Elga ekscytujące jak w RAPTOR COMMAND.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odnośnie ostatniego "co więcej"... Jednak K.K.'s PRIEST to więcej tego klasycznego heavy metalu lat 70 tych i 80tych, niż mechaniczne granie szybkich numerów na "Firepower". Jest czasem bardzo nostalgicznie i to wartość tej płyty podnosi. Dlatego wygrywa ona z "Firepower" zdecydowanie. </div>
<div style="text-align: justify;">Wygrywa także brzmieniem, tchnącym autentyzmem JUDAS PRIEST z lat 1975-1978, oczywiście teraz wzbogaconym o współczesne możliwości techniki nagraniowej. Ade Emsley, który zrobił tu mastering (także ostatnio dla IRON MAIDEN, BLAZE BAYLEY, MONUMENT, czy TANK) bardzo starannie to wszytsko przemyślał.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest w tym wszystkim nieco wewnętrznych sprzeczności, jest kilka słabszych punktów i dlatego to bardzo dobra płyta nie jest. Nie jest to jednak sztampowy produkt masowy heavy metalowego mainstreamu jak "Firepower" i to jest chyba najważniejsze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.10.2021</span></span></span><br />
 </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kiko Shred]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3562</link>
			<pubDate>Fri, 30 Jul 2021 10:35:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3562</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kiko Shred - Rebellion (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/7fHtz-X17ZuO-kQ5Xautp8PNb1I=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-17506600-1613842064-1322.webp.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-17506600-1613842064-1322.webp.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista :</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 00:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mirror 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rainbow After The Storm 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rebellion 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thorn Across My Heart 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Mors Non Separabit 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Honor for The Fallen Brothers 06:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Hierofant 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Voodoo Queen 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">10.Information War 05:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/ neoclassical shred</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ed Gadlin – śpiew<br />
 Kiko Shred – gitara<br />
Will Costa – gitara basowa<br />
Lucas Taliari Miranda – perkusja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W końcu lipca Pure Steel Records przedstawia nową, czwartą płytę KIKO SHRED, formacji stworzonej przez znakomitego brazylijskiego gitarzystę używającego tego pseudonimu artystycznego. Album ten wcześniej ukazał się w lutym, ale tylko w Brazylii. Po raz pierwszy Kiko Shred zaprezentował LP, gdzie kompozycje instrumentalne nie stanowią większości, po raz pierwszy także zaśpiewał wokalista Ed Gadlin. Warto przypomnieć, że w roku 2019 w kilku utworach na poprzedniej płycie rolę frontmana pełnił Mario Pastore (PASTORE). Pozostała część składu jest ta sama co na "Royal Art".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album jest formalnie bardziej uporządkowany i jednorodny stylistycznie niż poprzednie i zasadniczo Kiko Shred  pozostaje w obszarach melodyjnego power metalu i heavy/power, oczywiście ubarwionego dodatkami także z innych gatunków, w tym neoclassical. Dwa razy daje odpocząć wokaliście i wzorem albumów poprzednich prezentuje kompozycje instrumentalne. </div>
<div style="text-align: justify;">Jedną z nich jest znakomita Mors Non Separabit i tu jest naprawdę czego posłuchać - od neoklasycznego wstępu, poprzez progresywne niemal funkowe pulsacje w części centralnej, aż do fenomenalnego monumentalnego finału o potężnym ładunku emocji. Niestety, drugi instrumental The Hierofant na tym tle wypada bardzo przeciętnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodyjny, dynamiczny power metal reprezentowany jest przez bardzo dobry Mirror i zbudowany na neoklasycznym fundamencie Information War i może w tej typowej heroiczności te utwory nie są szczególnie oryginalne, ale oczywiście pełna pasji gra Kiko Shred oraz jego pirotechniczne popisy w solach podnoszą ich wartość. Information War to bardziej szkoła fińska Jarno Keskinena niż szwedzka i czuje się tu tak styl VIRTUOCITY jak i KENZINER w umiarkowanym, wystudiowanym chłodzie i zdystansowaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Rainbow After The Storm jest w tej kategorii wyborny i tu może się podobać łączenie pełnym pędu partii gitarowych z łagodniejszą, chwytliwą rock/metalową melodią zwrotek, a refren jest kapitalnie nośny. Klasa! To naprawdę chwyta, a do tego Kiko Shred robi tu fantastyczne rzeczy w części instrumentalnej, wychodząc poza sztywne ramy zagrywek typowych dla metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Ed Gadin momentami wydaje się jednak najsłabszym ogniwem w zespole i to słychać gdy pojawia się neoklasycznie potraktowany heavy/power metalowy, dostojny Rebellion. Sam utwór jest muzycznie bardzo dobry, ale jednak aby dobrze zaśpiewać w manierze neoklasycznej, trzeba posiadać do tego pewne predyspozycje... Jako gość specjalny pojawił się na tym albumie Doogie White i to on przepięknie zaśpiewał pełną poetyckiej treści muzycznej, a zarazem mocną i patetyczną kompozycję Thorn Across My Heart, przywodzącą na myśl utwory ROYAL HUNT czy CORNERSTONE. Po prostu wspaniała melodia i szczególnie te powtarzające się motywy gitarowe są tu urzekające. Ta gitara Kiko Shred jest tu taka pełna dumy i spokoju. </div>
<div style="text-align: justify;">Dużo brazylijskiej tradycji progressive power metalowej jest w Honor for The Fallen Brothers i jak by na to nie patrzeć, ten utwór wyrasta jednak z korzeni ANGRA, ale takiej bardziej epickiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Zresztą i Voodoo Queen to taki melodyjny brazylijski metal w lekko progresywnym sosie i przypomina to późniejsze nagrania ALMAH. Raczej najmniej interesujący utwór na tym albumie, nadmiernie uproszczony w porównaniu z pozostałymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o wykonanie, to stoi ono oczywiście instrumentalnie na bardzo wysokim poziomie i dodatkowo trzeba wyróżnić perkusistę Lucasa Taliari. Tego typu bardziej power metalowe kompozycje, jak słychać wyjątkowo mu pasują i gra w manierze power metal znakomicie i kreatywnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klasyczna dla Brazylii klarowna produkcja, selektywne brzmienie poszczególnych instrumentów i może tylko miejscami trochę za bardzo za gitara się chowa Ed. No, chyba że to był taki zabieg celowy. Zwraca także uwagę ostre brzmienie  bębnów. Nad wyraz ostre i spotykane zazwyczaj w takiej formie w black metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Reasumując, wreszcie coś konkretnego gatunkowo od KIKO SHRED i coś więcej niż tylko muzyka dla fanów shredu i progresywnie potraktowanych kompozycji instrumentalnych.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 30.07.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kiko Shred - Rebellion (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/7fHtz-X17ZuO-kQ5Xautp8PNb1I=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-17506600-1613842064-1322.webp.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-17506600-1613842064-1322.webp.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista :</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 00:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mirror 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Rainbow After The Storm 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rebellion 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thorn Across My Heart 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Mors Non Separabit 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Honor for The Fallen Brothers 06:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Hierofant 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Voodoo Queen 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">10.Information War 05:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/ neoclassical shred</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ed Gadlin – śpiew<br />
 Kiko Shred – gitara<br />
Will Costa – gitara basowa<br />
Lucas Taliari Miranda – perkusja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W końcu lipca Pure Steel Records przedstawia nową, czwartą płytę KIKO SHRED, formacji stworzonej przez znakomitego brazylijskiego gitarzystę używającego tego pseudonimu artystycznego. Album ten wcześniej ukazał się w lutym, ale tylko w Brazylii. Po raz pierwszy Kiko Shred zaprezentował LP, gdzie kompozycje instrumentalne nie stanowią większości, po raz pierwszy także zaśpiewał wokalista Ed Gadlin. Warto przypomnieć, że w roku 2019 w kilku utworach na poprzedniej płycie rolę frontmana pełnił Mario Pastore (PASTORE). Pozostała część składu jest ta sama co na "Royal Art".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album jest formalnie bardziej uporządkowany i jednorodny stylistycznie niż poprzednie i zasadniczo Kiko Shred  pozostaje w obszarach melodyjnego power metalu i heavy/power, oczywiście ubarwionego dodatkami także z innych gatunków, w tym neoclassical. Dwa razy daje odpocząć wokaliście i wzorem albumów poprzednich prezentuje kompozycje instrumentalne. </div>
<div style="text-align: justify;">Jedną z nich jest znakomita Mors Non Separabit i tu jest naprawdę czego posłuchać - od neoklasycznego wstępu, poprzez progresywne niemal funkowe pulsacje w części centralnej, aż do fenomenalnego monumentalnego finału o potężnym ładunku emocji. Niestety, drugi instrumental The Hierofant na tym tle wypada bardzo przeciętnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Melodyjny, dynamiczny power metal reprezentowany jest przez bardzo dobry Mirror i zbudowany na neoklasycznym fundamencie Information War i może w tej typowej heroiczności te utwory nie są szczególnie oryginalne, ale oczywiście pełna pasji gra Kiko Shred oraz jego pirotechniczne popisy w solach podnoszą ich wartość. Information War to bardziej szkoła fińska Jarno Keskinena niż szwedzka i czuje się tu tak styl VIRTUOCITY jak i KENZINER w umiarkowanym, wystudiowanym chłodzie i zdystansowaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Rainbow After The Storm jest w tej kategorii wyborny i tu może się podobać łączenie pełnym pędu partii gitarowych z łagodniejszą, chwytliwą rock/metalową melodią zwrotek, a refren jest kapitalnie nośny. Klasa! To naprawdę chwyta, a do tego Kiko Shred robi tu fantastyczne rzeczy w części instrumentalnej, wychodząc poza sztywne ramy zagrywek typowych dla metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Ed Gadin momentami wydaje się jednak najsłabszym ogniwem w zespole i to słychać gdy pojawia się neoklasycznie potraktowany heavy/power metalowy, dostojny Rebellion. Sam utwór jest muzycznie bardzo dobry, ale jednak aby dobrze zaśpiewać w manierze neoklasycznej, trzeba posiadać do tego pewne predyspozycje... Jako gość specjalny pojawił się na tym albumie Doogie White i to on przepięknie zaśpiewał pełną poetyckiej treści muzycznej, a zarazem mocną i patetyczną kompozycję Thorn Across My Heart, przywodzącą na myśl utwory ROYAL HUNT czy CORNERSTONE. Po prostu wspaniała melodia i szczególnie te powtarzające się motywy gitarowe są tu urzekające. Ta gitara Kiko Shred jest tu taka pełna dumy i spokoju. </div>
<div style="text-align: justify;">Dużo brazylijskiej tradycji progressive power metalowej jest w Honor for The Fallen Brothers i jak by na to nie patrzeć, ten utwór wyrasta jednak z korzeni ANGRA, ale takiej bardziej epickiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Zresztą i Voodoo Queen to taki melodyjny brazylijski metal w lekko progresywnym sosie i przypomina to późniejsze nagrania ALMAH. Raczej najmniej interesujący utwór na tym albumie, nadmiernie uproszczony w porównaniu z pozostałymi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o wykonanie, to stoi ono oczywiście instrumentalnie na bardzo wysokim poziomie i dodatkowo trzeba wyróżnić perkusistę Lucasa Taliari. Tego typu bardziej power metalowe kompozycje, jak słychać wyjątkowo mu pasują i gra w manierze power metal znakomicie i kreatywnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Klasyczna dla Brazylii klarowna produkcja, selektywne brzmienie poszczególnych instrumentów i może tylko miejscami trochę za bardzo za gitara się chowa Ed. No, chyba że to był taki zabieg celowy. Zwraca także uwagę ostre brzmienie  bębnów. Nad wyraz ostre i spotykane zazwyczaj w takiej formie w black metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Reasumując, wreszcie coś konkretnego gatunkowo od KIKO SHRED i coś więcej niż tylko muzyka dla fanów shredu i progresywnie potraktowanych kompozycji instrumentalnych.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 30.07.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kamelot]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3415</link>
			<pubDate>Thu, 14 Jan 2021 21:47:24 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3415</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kamelot - Siége Perilous (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/uQoYRvQSNPJOgCmub_eODCn4Weg=/fit-in/600x596/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1496490-1554778247-9801.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1496490-1554778247-9801.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Providence 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.Millennium 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.King's Eyes 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.Expedition 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Where I Reign 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rhydin 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.Parting Visions 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">8.Once a Dream 04:24<br />
9.Irea 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.Siege 04:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roy Khan - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Youngblood - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Glenn Barry - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Casey Grillo - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">David Pavlicko - instrumenty klawiszowe<br />
</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zazwyczaj odejście Marka Vanderbilta uważa się za ten moment, gdy KAMELOT z drugorzędnego zespołu power metalowego natychmiast awansował do światowej ekstraklasy. Jeśli jednak dokładniej przyjrzeć się albumowi numer 3, czyli "Siége Perilous" wydanemu najpierw w Japonii przez Victor w czerwcu 1998, a potem równocześnie w lipcu na całym świecie przez cztery uznane wytwórnie, w tym Noise, to można mieć jednak pewne wątpliwości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przede wszystkim sam Roy Khan tu jednak do końca do siebie nie przekonuje. Jego niewątpliwe sukcesy jako wokalisty w rodzimym norweskim CONCEPTION jakoś się tu nie przełożyły na występ w muzyce nieco innej, mniej nastawionej na ekspresyjną progresję, a bardziej na melodię w opcji fantasy melodic power. Inna rzecz, że i sam Thomas Youngblood, mimo roszad w składzie stworzył tu materiał zachowawczy, w sumie stanowiący kontynuację filozofii muzycznej KAMELOT  z Vanderbiltem, gdzie wokalista po prostu tylko spełniał swoją funkcję i nie musiał być charyzmatycznym frontmanem ciągnącym wszystko do przodu, jako główna siła napędowa. Khan jest niezbyt pewny siebie, jest cofnięty w planie gitarowo klawiszowym. A ten jak i poprzednio jest mało czytelny, bo postępu w realizacji soundu muzyki KAMELOT po prostu tu nie ma. To też trochę dziwne, bo Tommy Newton, który dla CONCEPTION stworzył sound własny i interesujący, dla KAMELOT powielił wszystkie błędy produkcyjne dwóch pierwszych płyt Amerykanów. Może też i dlatego więcej nie powierzono mu prac nad następnymi płytami KAMELOT... Poprawność na tej płycie dominuje, poprawność konstrukcji utworów obdarzonych rysem progresywnym (Once a Dream, King's Eyes, Expedition), ale pozbawionych chwytliwości i klimatu. Chlubny wyjątek to otwierający ten LP Providence z melodią przepiękną, ale ekspozycja tego jest nieudana i biedny Khan śpiewa to gdzieś z boku, gdzieś z tyłu i efektu nie ma. Wydaje się, że plan klawiszowy Davida Pavlicko jest tu ważniejszy niż głos, zjawiskowy głos Khana. Zjawiskowy, ale Khan śpiewa na tej płycie jakby bez wiary w ostateczne powodzenie. Khan ma za mało miejsca dla siebie we wspaniałym w melodii dostojnej i poetyckiej Where I Reign i tu jakby lider Thomas nie chce się z nim podzielić realnie tworzeniem tego nastroju. I jednak to samo jest w Once a Dream. Może bardziej już w Rhyden coś zaczyna się równoważyć... Czasem się też wydaje, że ogólnie niepotrzebnie wyhamowują w refrenach, gdy motyw przewodni zwrotek jest doskonały i najlepszym przykładem jest Parting Visions, a nie mniej znaczącym Millennium.<br />
<br />
Jeszcze się docierają, jeszcze nie są do końca siebie wzajemnie pewni, jeszcze upiory "Eternity" i "Dominion" nie odeszły w cień. Jeszcze nie nadszedł czas.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kamelot - Siége Perilous (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/uQoYRvQSNPJOgCmub_eODCn4Weg=/fit-in/600x596/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-1496490-1554778247-9801.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-1496490-1554778247-9801.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Providence 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.Millennium 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.King's Eyes 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.Expedition 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Where I Reign 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rhydin 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.Parting Visions 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">8.Once a Dream 04:24<br />
9.Irea 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.Siege 04:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roy Khan - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Youngblood - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Glenn Barry - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Casey Grillo - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">David Pavlicko - instrumenty klawiszowe<br />
</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zazwyczaj odejście Marka Vanderbilta uważa się za ten moment, gdy KAMELOT z drugorzędnego zespołu power metalowego natychmiast awansował do światowej ekstraklasy. Jeśli jednak dokładniej przyjrzeć się albumowi numer 3, czyli "Siége Perilous" wydanemu najpierw w Japonii przez Victor w czerwcu 1998, a potem równocześnie w lipcu na całym świecie przez cztery uznane wytwórnie, w tym Noise, to można mieć jednak pewne wątpliwości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przede wszystkim sam Roy Khan tu jednak do końca do siebie nie przekonuje. Jego niewątpliwe sukcesy jako wokalisty w rodzimym norweskim CONCEPTION jakoś się tu nie przełożyły na występ w muzyce nieco innej, mniej nastawionej na ekspresyjną progresję, a bardziej na melodię w opcji fantasy melodic power. Inna rzecz, że i sam Thomas Youngblood, mimo roszad w składzie stworzył tu materiał zachowawczy, w sumie stanowiący kontynuację filozofii muzycznej KAMELOT  z Vanderbiltem, gdzie wokalista po prostu tylko spełniał swoją funkcję i nie musiał być charyzmatycznym frontmanem ciągnącym wszystko do przodu, jako główna siła napędowa. Khan jest niezbyt pewny siebie, jest cofnięty w planie gitarowo klawiszowym. A ten jak i poprzednio jest mało czytelny, bo postępu w realizacji soundu muzyki KAMELOT po prostu tu nie ma. To też trochę dziwne, bo Tommy Newton, który dla CONCEPTION stworzył sound własny i interesujący, dla KAMELOT powielił wszystkie błędy produkcyjne dwóch pierwszych płyt Amerykanów. Może też i dlatego więcej nie powierzono mu prac nad następnymi płytami KAMELOT... Poprawność na tej płycie dominuje, poprawność konstrukcji utworów obdarzonych rysem progresywnym (Once a Dream, King's Eyes, Expedition), ale pozbawionych chwytliwości i klimatu. Chlubny wyjątek to otwierający ten LP Providence z melodią przepiękną, ale ekspozycja tego jest nieudana i biedny Khan śpiewa to gdzieś z boku, gdzieś z tyłu i efektu nie ma. Wydaje się, że plan klawiszowy Davida Pavlicko jest tu ważniejszy niż głos, zjawiskowy głos Khana. Zjawiskowy, ale Khan śpiewa na tej płycie jakby bez wiary w ostateczne powodzenie. Khan ma za mało miejsca dla siebie we wspaniałym w melodii dostojnej i poetyckiej Where I Reign i tu jakby lider Thomas nie chce się z nim podzielić realnie tworzeniem tego nastroju. I jednak to samo jest w Once a Dream. Może bardziej już w Rhyden coś zaczyna się równoważyć... Czasem się też wydaje, że ogólnie niepotrzebnie wyhamowują w refrenach, gdy motyw przewodni zwrotek jest doskonały i najlepszym przykładem jest Parting Visions, a nie mniej znaczącym Millennium.<br />
<br />
Jeszcze się docierają, jeszcze nie są do końca siebie wzajemnie pewni, jeszcze upiory "Eternity" i "Dominion" nie odeszły w cień. Jeszcze nie nadszedł czas.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[King Misfit]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3404</link>
			<pubDate>Tue, 29 Dec 2020 22:20:55 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3404</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">King Misfit - Under Ancient Ground (2011)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/AppCtAUBtXP-MjDx5C0HGYWhJ-Q=/fit-in/600x598/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9150013-1493222827-8153.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9150013-1493222827-8153.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">trackista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Corridor 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Under Ancient Ground 07:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Council of Deceit 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ground Wave 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">5.Anguish 07:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dislocated 08:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Shadow of a Crown 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Stone Gravity 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Five Dollar Soldier 08:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2011</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">William Hawksworth - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Todd Kidd - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Richard Miles - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Burk - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Muzzatti - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Chuck Arsenault - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KING MISFIT utworzyła grupa muzyków z kilku miast w prowincji Ontario w roku 2009 i jak na razie jedyną płytą tej ekipy jest wydany nakładem własnym w marcu 2011 LP "Under Ancient Ground".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tego zespołu jest niekiedy nieco na wyrost nazywana symfonicznym metalem, choć instrumentalne, podniosłe i rozbudowane intro Corridor może sprawiać takie wrażenie. Zasadniczo jednak ten element symfoniczny jest po prostu tłem i dobrą, a miejscami zdumiewająco udaną próbą budowania planu własnego o monumentalnym i dostojnie melancholijnym klimacie i to jest bardzo trafny zabieg zważywszy na charakter melodii tych utworów. Gdy go brakuje, to mamy kompozycje prostsze (Ground Wave, Council of Deceit) i raczej obracające się w obszarach mniej ekspresyjnego melodic power granego przez część zespołów kanadyjskich z pewnym wpływem sceny francuskiej. Nie można także jednoznacznie zaliczyć KING MISFIT do obszaru progressive melodic power metal głównego nurtu, poza może Ground Wave, Shadow of a Crown czy też chyba najbardziej reprezentatywnym Stone Gravity. To niezłe, choć mało oryginalne granie, w umiarkowanych tempach i umiarkowanym poziomie partii instrumentalnych, choć ogólne umiejętności muzyków są wysokie. Styl zespołu jest poniekąd determinowany przez czysty i łagodny głos wokalisty Williama Hawkswortha oraz francuskie inklinacje klawiszowe Chucka Arsenault. Największą, najsilniejszą, i najbardziej skuteczną bronią są długie, wsparte kunsztownymi klawiszowymi ornamentacjami kompozycje o podniosłym, hymnowym charakterze oparte na mocno zapadających w pamięć refrenach. Tytułowy Under Ancient Ground jest wspaniałym przykładem takiego grania i spokój w jaki to prezentują w mocno poetyckiej atmosferze jest godny uznania. I rozkwita to wszystko w refrenach, fenomenalnych refrenach wspartych naprzemiennymi solami obu gitarzystów. Tak, KING MISFIT promienieje w tych długich, miejscami instrumentalnie onirycznych utworach, a wokalista wybornie dopasowuje sie do tworzonej atmosfery, a nawet ją podkreśla i pogłębia. To słychać w drugim z tych niemal magicznych utworów z wykorzystaniem tym razem pianina jako instrumentu idącego śladem głosu wokalisty. No i ten refren, przeszywający, dramatyczny i pełen ciepła i zadumy... Przepiękny Anguish. I wreszcie, ale już na koniec Five Dollar Soldier. Cudowna łagodność, wspaniale malowane emocje w wolnych tempach, których się trzymają mimo serii mocniejszych akordów o power metalowym charakterze. </div>
<div style="text-align: justify;">Wśród tych najdłuższych utworów jest jeszcze Dislocated, ale ta kompozycja stanowi dosyć typowy przykład na dobry, ale ograny i dosyć powszedni melodic progressive power, taki w sumie bardzo kanadyjski i zdecydowanie mało amerykański... Dzieje się sporo, nawet z akcentami neoklasycznymi, ale tak do końca nie chwyta za serce, bo momentami jest zbyt pokomplikowane.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto zwrócić uwagę na wyborne brzmienie, a w przypadku grup kanadyjskich ze sceny niezależnej często bywa, że ten sound jest albo przerysowany, albo niedopracowany. Tu po prostu wszystko jest na miejscu i nawet bas, jakże często na innych albumach z wysuniętymi klawiszami schowany, tu ma doskonałą ekspozycję.</div>
<div style="text-align: justify;">Klimatyczny, elegancki melodyjny progresywny metal z Ontario.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.12.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">King Misfit - Under Ancient Ground (2011)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/AppCtAUBtXP-MjDx5C0HGYWhJ-Q=/fit-in/600x598/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9150013-1493222827-8153.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9150013-1493222827-8153.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">trackista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Corridor 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Under Ancient Ground 07:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.Council of Deceit 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ground Wave 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">5.Anguish 07:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Dislocated 08:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Shadow of a Crown 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Stone Gravity 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Five Dollar Soldier 08:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2011</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">William Hawksworth - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Todd Kidd - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Richard Miles - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Burk - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Muzzatti - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Chuck Arsenault - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">KING MISFIT utworzyła grupa muzyków z kilku miast w prowincji Ontario w roku 2009 i jak na razie jedyną płytą tej ekipy jest wydany nakładem własnym w marcu 2011 LP "Under Ancient Ground".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tego zespołu jest niekiedy nieco na wyrost nazywana symfonicznym metalem, choć instrumentalne, podniosłe i rozbudowane intro Corridor może sprawiać takie wrażenie. Zasadniczo jednak ten element symfoniczny jest po prostu tłem i dobrą, a miejscami zdumiewająco udaną próbą budowania planu własnego o monumentalnym i dostojnie melancholijnym klimacie i to jest bardzo trafny zabieg zważywszy na charakter melodii tych utworów. Gdy go brakuje, to mamy kompozycje prostsze (Ground Wave, Council of Deceit) i raczej obracające się w obszarach mniej ekspresyjnego melodic power granego przez część zespołów kanadyjskich z pewnym wpływem sceny francuskiej. Nie można także jednoznacznie zaliczyć KING MISFIT do obszaru progressive melodic power metal głównego nurtu, poza może Ground Wave, Shadow of a Crown czy też chyba najbardziej reprezentatywnym Stone Gravity. To niezłe, choć mało oryginalne granie, w umiarkowanych tempach i umiarkowanym poziomie partii instrumentalnych, choć ogólne umiejętności muzyków są wysokie. Styl zespołu jest poniekąd determinowany przez czysty i łagodny głos wokalisty Williama Hawkswortha oraz francuskie inklinacje klawiszowe Chucka Arsenault. Największą, najsilniejszą, i najbardziej skuteczną bronią są długie, wsparte kunsztownymi klawiszowymi ornamentacjami kompozycje o podniosłym, hymnowym charakterze oparte na mocno zapadających w pamięć refrenach. Tytułowy Under Ancient Ground jest wspaniałym przykładem takiego grania i spokój w jaki to prezentują w mocno poetyckiej atmosferze jest godny uznania. I rozkwita to wszystko w refrenach, fenomenalnych refrenach wspartych naprzemiennymi solami obu gitarzystów. Tak, KING MISFIT promienieje w tych długich, miejscami instrumentalnie onirycznych utworach, a wokalista wybornie dopasowuje sie do tworzonej atmosfery, a nawet ją podkreśla i pogłębia. To słychać w drugim z tych niemal magicznych utworów z wykorzystaniem tym razem pianina jako instrumentu idącego śladem głosu wokalisty. No i ten refren, przeszywający, dramatyczny i pełen ciepła i zadumy... Przepiękny Anguish. I wreszcie, ale już na koniec Five Dollar Soldier. Cudowna łagodność, wspaniale malowane emocje w wolnych tempach, których się trzymają mimo serii mocniejszych akordów o power metalowym charakterze. </div>
<div style="text-align: justify;">Wśród tych najdłuższych utworów jest jeszcze Dislocated, ale ta kompozycja stanowi dosyć typowy przykład na dobry, ale ograny i dosyć powszedni melodic progressive power, taki w sumie bardzo kanadyjski i zdecydowanie mało amerykański... Dzieje się sporo, nawet z akcentami neoklasycznymi, ale tak do końca nie chwyta za serce, bo momentami jest zbyt pokomplikowane.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto zwrócić uwagę na wyborne brzmienie, a w przypadku grup kanadyjskich ze sceny niezależnej często bywa, że ten sound jest albo przerysowany, albo niedopracowany. Tu po prostu wszystko jest na miejscu i nawet bas, jakże często na innych albumach z wysuniętymi klawiszami schowany, tu ma doskonałą ekspozycję.</div>
<div style="text-align: justify;">Klimatyczny, elegancki melodyjny progresywny metal z Ontario.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.12.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kinrick]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3402</link>
			<pubDate>Wed, 23 Dec 2020 15:02:50 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3402</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Kinrick - Sense Your Darkness (2005)</span><br />
<br />
<img src="https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/51ILRLGoDOL.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 51ILRLGoDOL.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Call of Honor 04:34       <br />
2. Throughout All Time 04:02      <br />
3. I Fight Alone 04:51       <br />
4. Dressed Up As God 04:32     <br />
5. Through the Void 04:44       <br />
6. Stand Up and Fight 04:27       <br />
7. For Your Evil 04:14      <br />
8. Make Me a Man 04:37       <br />
9. The Empire Falls Again 04:20       <br />
10. Sense Your Darkness 04:39<br />
<br />
Rok wydania: 2005<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Stephen Fredrick - śpiew<br />
Corbin King - gitara<br />
James Martin - bas<br />
Stian Kristoffersen - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FIREWIND okazało się fenomenem na skalę światową i kolejnym z wielu sukcesów producenta Davida T. Chastaina. Melomani chcieli więcej takiej muzyki, heavy/power, mocnej, ale z melodiami, Chastain więc postanowił zaspokoić potrzebę rynku, komponując materiał na płytę.</div>
<div style="text-align: justify;">Ktoś to jednak musiał zagrać i wybrany został nie byle kto - Fredrick, który odszedł z FIREWIND oraz perkusista Greków Kristoffersen, który z tym wokalistą miał już szansę pracować. Skład uzupełnił James Martin z ZANISTER, a gitarzystą został wtedy obiecujący shredder Corbin King. Album został przygotowany szybko i już 19 lutego 2005 roku został wydany przez wytwórnię Chastaina, Leviathan Records i z tego też wydania pochodzi okładka. Wersję Majestic Rock lepiej zbyć milczeniem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">FIREWIND oczywiście jest słyszalny już w rozpoczynającym Call of Honor, który jest całkiem niezły, podobnie jak oparty na motywie ancient Throughout All Time, przypominającym KENZINER. I Fight Alone to już marna kopia pierwszych dwóch płyt FIREWIND, ale przyozdobiona wspaniałym solem gitarowym.</div>
<div style="text-align: justify;">Dalej niestety jest bardzo miałkie granie heavy power, powolne i mulaste i wpadają w rejony kryzysu sceny USA, gdzie melodia nie dość, że jest słabo zaznaczona, ale i bardzo słaba, opierając się przy tym o zagrywki MORGANA LEFAY czy TAD MOROSE. Stand Up and Fight tego dobitnym przykładem, chociażciekawiej prezentuje się od osłabiających Dressed Up as God i Through the Void, które nie mają niczego do zaoferowania. Te powolne kompozycje są bardzo słabe i dopiero w The Empire Falls Again prezentują coś ciekawszego, chociaż nie wykracza to poza typowy USPM, dobry, a na pewno ciekawszy od kompletnie bezradnego Make Me a Man, w którym ocierają się o kompromitujące rejony kryzysu metalu lat 90-tych.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec oparty o fundament BLACK SABBATH heavy metal Sense Your Darkness, idealnie podsumowujący zawartość tego albumu. Po prostu nic nowego czy ciekawego.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobór takiego, a nie innego składu oczywiście nie był przypadkiem i pod względem wykonania nie może być mowy o fuszerce. To dobrze znani Chastainowi muzycy, z którymi współpracował i byli mu znani. Fredrick śpiewa wybornie, dokładnie tak jak w FIREWIND i niszczy równie mocno. Kristoffersen może miewał lepsze partie, ale to, co zostało tutaj zaproponowane odegrał bez zarzutu i słychać energię. Corbin King to bardzo dobry gitarzysta i wygrywa tutaj kilka ciekawych sol. To jest gitarzysta inny od Gusa G., to oczywiste, ale słychać potencjał i talent. Może tylko bas Martina jest raczej z gatunku tych mniej interesujących, bo raczej przygrywa muzyce.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie jednak dopasowanie tych muzyków jest idealne i lepszej synergii chyba nie można było osiągnąć.</div>
<div style="text-align: justify;">Producentem oczywiście był Chastain, a za mix i mastering odpowiada Christian Schmidt, który był odpowiedzialny za mastering Forged by Fire FIREWIND, które wyszło miesiąc wcześniej. Mocny sound dobrze imitujący ten FIREWIND.</div>
<div style="text-align: justify;">Zawiodły kompozycje, które w większości są przeciętne i starczyło pomysłów na garstkę. Reszta to przekrój zespołów Chastaina, możę i nawet jego solowego projektu zagranego mocniej w doborowym towarzystwie.</div>
<div style="text-align: justify;">Album okazał się klapą komercyjną i muzyczną, a zespół rozwiązał się niedługo po jego premierze.</div>
<div style="text-align: justify;">Potencjał był ogromny, ale to niestety kolejna płyta, która pokazuje, że wcześniejsze dokonania składu All-Stars nie przekładają na jakość i nie sumują.</div>
<div style="text-align: justify;">Musi być pomysł, a tego tutaj zabrakło. Jest jedynie przeciętniactwo i komercha.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Kinrick - Sense Your Darkness (2005)</span><br />
<br />
<img src="https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/51ILRLGoDOL.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 51ILRLGoDOL.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Call of Honor 04:34       <br />
2. Throughout All Time 04:02      <br />
3. I Fight Alone 04:51       <br />
4. Dressed Up As God 04:32     <br />
5. Through the Void 04:44       <br />
6. Stand Up and Fight 04:27       <br />
7. For Your Evil 04:14      <br />
8. Make Me a Man 04:37       <br />
9. The Empire Falls Again 04:20       <br />
10. Sense Your Darkness 04:39<br />
<br />
Rok wydania: 2005<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Stephen Fredrick - śpiew<br />
Corbin King - gitara<br />
James Martin - bas<br />
Stian Kristoffersen - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">FIREWIND okazało się fenomenem na skalę światową i kolejnym z wielu sukcesów producenta Davida T. Chastaina. Melomani chcieli więcej takiej muzyki, heavy/power, mocnej, ale z melodiami, Chastain więc postanowił zaspokoić potrzebę rynku, komponując materiał na płytę.</div>
<div style="text-align: justify;">Ktoś to jednak musiał zagrać i wybrany został nie byle kto - Fredrick, który odszedł z FIREWIND oraz perkusista Greków Kristoffersen, który z tym wokalistą miał już szansę pracować. Skład uzupełnił James Martin z ZANISTER, a gitarzystą został wtedy obiecujący shredder Corbin King. Album został przygotowany szybko i już 19 lutego 2005 roku został wydany przez wytwórnię Chastaina, Leviathan Records i z tego też wydania pochodzi okładka. Wersję Majestic Rock lepiej zbyć milczeniem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">FIREWIND oczywiście jest słyszalny już w rozpoczynającym Call of Honor, który jest całkiem niezły, podobnie jak oparty na motywie ancient Throughout All Time, przypominającym KENZINER. I Fight Alone to już marna kopia pierwszych dwóch płyt FIREWIND, ale przyozdobiona wspaniałym solem gitarowym.</div>
<div style="text-align: justify;">Dalej niestety jest bardzo miałkie granie heavy power, powolne i mulaste i wpadają w rejony kryzysu sceny USA, gdzie melodia nie dość, że jest słabo zaznaczona, ale i bardzo słaba, opierając się przy tym o zagrywki MORGANA LEFAY czy TAD MOROSE. Stand Up and Fight tego dobitnym przykładem, chociażciekawiej prezentuje się od osłabiających Dressed Up as God i Through the Void, które nie mają niczego do zaoferowania. Te powolne kompozycje są bardzo słabe i dopiero w The Empire Falls Again prezentują coś ciekawszego, chociaż nie wykracza to poza typowy USPM, dobry, a na pewno ciekawszy od kompletnie bezradnego Make Me a Man, w którym ocierają się o kompromitujące rejony kryzysu metalu lat 90-tych.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec oparty o fundament BLACK SABBATH heavy metal Sense Your Darkness, idealnie podsumowujący zawartość tego albumu. Po prostu nic nowego czy ciekawego.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobór takiego, a nie innego składu oczywiście nie był przypadkiem i pod względem wykonania nie może być mowy o fuszerce. To dobrze znani Chastainowi muzycy, z którymi współpracował i byli mu znani. Fredrick śpiewa wybornie, dokładnie tak jak w FIREWIND i niszczy równie mocno. Kristoffersen może miewał lepsze partie, ale to, co zostało tutaj zaproponowane odegrał bez zarzutu i słychać energię. Corbin King to bardzo dobry gitarzysta i wygrywa tutaj kilka ciekawych sol. To jest gitarzysta inny od Gusa G., to oczywiste, ale słychać potencjał i talent. Może tylko bas Martina jest raczej z gatunku tych mniej interesujących, bo raczej przygrywa muzyce.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie jednak dopasowanie tych muzyków jest idealne i lepszej synergii chyba nie można było osiągnąć.</div>
<div style="text-align: justify;">Producentem oczywiście był Chastain, a za mix i mastering odpowiada Christian Schmidt, który był odpowiedzialny za mastering Forged by Fire FIREWIND, które wyszło miesiąc wcześniej. Mocny sound dobrze imitujący ten FIREWIND.</div>
<div style="text-align: justify;">Zawiodły kompozycje, które w większości są przeciętne i starczyło pomysłów na garstkę. Reszta to przekrój zespołów Chastaina, możę i nawet jego solowego projektu zagranego mocniej w doborowym towarzystwie.</div>
<div style="text-align: justify;">Album okazał się klapą komercyjną i muzyczną, a zespół rozwiązał się niedługo po jego premierze.</div>
<div style="text-align: justify;">Potencjał był ogromny, ale to niestety kolejna płyta, która pokazuje, że wcześniejsze dokonania składu All-Stars nie przekładają na jakość i nie sumują.</div>
<div style="text-align: justify;">Musi być pomysł, a tego tutaj zabrakło. Jest jedynie przeciętniactwo i komercha.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[KenZiner]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3012</link>
			<pubDate>Sun, 26 Jan 2020 15:52:18 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3012</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">KenZ</span><span style="font-weight: bold;">iner - Timescape (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/RpXm5J1JHUWdYH1GKWvm94O8M9E=/fit-in/600x595/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2627858-1299894556.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2627858-1299894556.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Future Signs 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Into the Light 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">3.Images of the Past 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dreamer 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thru the End 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Timescape 07:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Walking in the Rain 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Seasons 07:29</div>
<div style="text-align: justify;">9.In the Silence 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.Land of Shadows 07:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive neoclassical metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Finlandia/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu :</div>
<div style="text-align: justify;">Stephen Fredrick - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jarno Keskinen - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe<br />
 Dennis Lesh - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jarno Keskinen zanim został Jaronem Sebastianem Ravenem w VIRTUOCITY, został w połowie lat 90tych "odkryty" przez Davida T. Chastaina i namówiony przez niego do zaprezentowania swojego kunsztu w ramach zespołu, gdzie młody Jarno wsparty został został przez muzyków znacznie bardziej doświadczonych - cenionego wokalistę z Atlanty Stephena Fredricka i perkusistę Dennisa Lesha, który był niegdyś członkiem TROUBLE, a latach 90tych współpracował z Chastainem w ekipie CHASTAIN. Sam Chastain napisał teksy do wszystkich utworów, dał także młodemu gitarzyście wiele cennych wskazówek dotyczących techniki gry i aranżacji i to słychać, szczególnie w stylu gry Keskinena. Album "Timescape" został zarejestrowany w Atlancie w USA, producentem został oczywiście David T. Chastain, a wydała go wytwórnia Leviathan Records, dla której Chastain nagrał większość płyt swoich zespołów. Premiera miała miejsce w maju 1998 roku. Płyta ukazała się w Europie nakładem Limb Music z inna okładką (jak w temacie).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Keskinen zaprezentował mix neoklasycznego metalu na power metalowym fundamencie i metalu progresywnego, o cechach zarówno amerykańskich jak i nawiązujących do tradycji STRATOVARIUS, z mocnym lekko chropawym miejscami heavy metalowym wokalem Fredricka. Choć czynnik progresywny miał tu duże znaczenie, to Jarno zadbał także o interesujące melodie i zapadające w pamięć refreny w eleganckiej lekko refleksyjnej formie jak w znakomitym openerze Future Signs. Ta refleksyjność i łagodność pojawia się także się w In the Silence, choć akurat ten utwór należy na tej płycie do mniej interesujących. Jest tu także pewna ilość bardziej dynamicznych neoclassical power metalowych kompozycji i w takim graniu KENZINER wyprzedza w czasie znacznie sławniejsze później ekipy szwedzkie STORMWIND, MAJESTIC czy MEDUZA. Na pewno Into the Light z fenomenalnymi zagrywkami Keskinena w neoklasycznych solach jest klasykiem gatunku. Drugim znakomitym utworem  tego rodzaju jest znacznie wolniejszy, malowany emocjami Thru the End i tu Keskinen stworzył przepiękny cudowny refren, gdzie gitara dzieli plan pierwszy z klawiszami.  Ta bogato zaaranżowana neoklasyka jest także muzyczną osią epickiego Images of the Past i w pewnych momentach KENZINER zbliża się tu do ARTENSION. Pełne wzniosłego patosu solo Jarno jest jednym z najbardziej zapadających w pamięć momentów muzycznych z tego LP. Spokojny heavy metalowy song Dreamer jest doskonale zaśpiewany przez Fredricka i chyba ten jeden raz wokal jest przed instrumentami lidera...</div>
<div style="text-align: justify;">Znaczną część albumu zajmują kompozycje trwające ponad siedem minut, rozbudowane i zróżnicowane progresywnych partiach o bardziej klasycznym heavy metalowym charakterze i takim jest tytułowy Timescape, gdzie znaczenie instrumentów klawiszowych jest równie duże jak gitary, dominuje refleksyjny klimat i pełne dramatyzmu wokale. Łagodne, niemal leniwe i oniryczne partie gitary stanowią interesujące przerywniki tak w tej kompozycji jak i w semi balladowym Walking in the Rain. Z kolei podobnej długości Seasons jest pięknym przykładem progressive heavy/power z wyraźnymi akcentami neoklasycznymi, pełnego pulsującej gitary i oddzielnego niemal planu wokalnego Fredricka. Oryginalne, frapujące kompozycje bazujące nie tylko na pełnej finezji grze Keskinena. Zamykający ten album Land of Shadows z tego samego kręgu stylistycznego jest chyba najbardziej udanym utworem z przewagą progresji, ze świetnie uchwyconym klimatem i znakomitym, aktorskim wokalem Fredricka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest wyjątkowo staranna, przerasta większość heavy metalowych albumów amerykańskich, co więcej brzmi to lepiej niż liczne albumy samego Chastaina... Doskonale została oddana wieloplanowość, a sound gitary, szczególnie w partiach solowych, jest zadziwiający.</div>
<div style="text-align: justify;">KENZINER mimo promocji zwrócił na siebie większą uwagę w Europie niż w Ameryce, co skłoniło Keskinena do kontynuowania tego projektu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.01.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">KenZ</span><span style="font-weight: bold;">iner - Timescape (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/RpXm5J1JHUWdYH1GKWvm94O8M9E=/fit-in/600x595/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2627858-1299894556.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2627858-1299894556.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Future Signs 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Into the Light 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">3.Images of the Past 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dreamer 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thru the End 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Timescape 07:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Walking in the Rain 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Seasons 07:29</div>
<div style="text-align: justify;">9.In the Silence 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.Land of Shadows 07:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive neoclassical metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Finlandia/USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu :</div>
<div style="text-align: justify;">Stephen Fredrick - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jarno Keskinen - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe<br />
 Dennis Lesh - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jarno Keskinen zanim został Jaronem Sebastianem Ravenem w VIRTUOCITY, został w połowie lat 90tych "odkryty" przez Davida T. Chastaina i namówiony przez niego do zaprezentowania swojego kunsztu w ramach zespołu, gdzie młody Jarno wsparty został został przez muzyków znacznie bardziej doświadczonych - cenionego wokalistę z Atlanty Stephena Fredricka i perkusistę Dennisa Lesha, który był niegdyś członkiem TROUBLE, a latach 90tych współpracował z Chastainem w ekipie CHASTAIN. Sam Chastain napisał teksy do wszystkich utworów, dał także młodemu gitarzyście wiele cennych wskazówek dotyczących techniki gry i aranżacji i to słychać, szczególnie w stylu gry Keskinena. Album "Timescape" został zarejestrowany w Atlancie w USA, producentem został oczywiście David T. Chastain, a wydała go wytwórnia Leviathan Records, dla której Chastain nagrał większość płyt swoich zespołów. Premiera miała miejsce w maju 1998 roku. Płyta ukazała się w Europie nakładem Limb Music z inna okładką (jak w temacie).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Keskinen zaprezentował mix neoklasycznego metalu na power metalowym fundamencie i metalu progresywnego, o cechach zarówno amerykańskich jak i nawiązujących do tradycji STRATOVARIUS, z mocnym lekko chropawym miejscami heavy metalowym wokalem Fredricka. Choć czynnik progresywny miał tu duże znaczenie, to Jarno zadbał także o interesujące melodie i zapadające w pamięć refreny w eleganckiej lekko refleksyjnej formie jak w znakomitym openerze Future Signs. Ta refleksyjność i łagodność pojawia się także się w In the Silence, choć akurat ten utwór należy na tej płycie do mniej interesujących. Jest tu także pewna ilość bardziej dynamicznych neoclassical power metalowych kompozycji i w takim graniu KENZINER wyprzedza w czasie znacznie sławniejsze później ekipy szwedzkie STORMWIND, MAJESTIC czy MEDUZA. Na pewno Into the Light z fenomenalnymi zagrywkami Keskinena w neoklasycznych solach jest klasykiem gatunku. Drugim znakomitym utworem  tego rodzaju jest znacznie wolniejszy, malowany emocjami Thru the End i tu Keskinen stworzył przepiękny cudowny refren, gdzie gitara dzieli plan pierwszy z klawiszami.  Ta bogato zaaranżowana neoklasyka jest także muzyczną osią epickiego Images of the Past i w pewnych momentach KENZINER zbliża się tu do ARTENSION. Pełne wzniosłego patosu solo Jarno jest jednym z najbardziej zapadających w pamięć momentów muzycznych z tego LP. Spokojny heavy metalowy song Dreamer jest doskonale zaśpiewany przez Fredricka i chyba ten jeden raz wokal jest przed instrumentami lidera...</div>
<div style="text-align: justify;">Znaczną część albumu zajmują kompozycje trwające ponad siedem minut, rozbudowane i zróżnicowane progresywnych partiach o bardziej klasycznym heavy metalowym charakterze i takim jest tytułowy Timescape, gdzie znaczenie instrumentów klawiszowych jest równie duże jak gitary, dominuje refleksyjny klimat i pełne dramatyzmu wokale. Łagodne, niemal leniwe i oniryczne partie gitary stanowią interesujące przerywniki tak w tej kompozycji jak i w semi balladowym Walking in the Rain. Z kolei podobnej długości Seasons jest pięknym przykładem progressive heavy/power z wyraźnymi akcentami neoklasycznymi, pełnego pulsującej gitary i oddzielnego niemal planu wokalnego Fredricka. Oryginalne, frapujące kompozycje bazujące nie tylko na pełnej finezji grze Keskinena. Zamykający ten album Land of Shadows z tego samego kręgu stylistycznego jest chyba najbardziej udanym utworem z przewagą progresji, ze świetnie uchwyconym klimatem i znakomitym, aktorskim wokalem Fredricka.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja jest wyjątkowo staranna, przerasta większość heavy metalowych albumów amerykańskich, co więcej brzmi to lepiej niż liczne albumy samego Chastaina... Doskonale została oddana wieloplanowość, a sound gitary, szczególnie w partiach solowych, jest zadziwiający.</div>
<div style="text-align: justify;">KENZINER mimo promocji zwrócił na siebie większą uwagę w Europie niż w Ameryce, co skłoniło Keskinena do kontynuowania tego projektu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.01.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kryptos]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2943</link>
			<pubDate>Tue, 03 Dec 2019 21:25:09 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2943</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kryptos - Afterburner (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ZMlY4GRYASiDq4pWehIeKvRzShM=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-13838472-1562267073-8217.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-13838472-1562267073-8217.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Afterburner 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Cold Blood 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dead of Night 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Red Dawn 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.On the Run 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Crimson Queen 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mach Speed Running 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.Into the Wind 06:09</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Indie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nolan Lewis - śpiew, gitara </div>
<div style="text-align: justify;">Rohit Chaturvedi - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Ganesh Krishnaswamy - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Deepak Raghu - perkusja </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">KRYPTOS to najbardziej znany i ceniony zespół z Indii, założony w roku 1998 w Bangalore, który zdobył popularność poza swoim krajem w roku 2012, gdy jego trzecia płyta "The Coils of Apollyon" doczekała się reedycji przez AFM Records, uzyskała z nią stały kontrakt i w 2013 wystąpiła po raz pierwszy w Europie. Stylistycznie KRYPTOS ewoluował od mixu różnych gatunków w thrashowej oprawie do melodyjnego heavy/thrashu w roku 2016, na zaprezentowanej przez AFM czwartej płycie. To był album niezły, ale nieco monotonny w powtarzalnych klasycznych riffach i zasadniczo niczym specjalnym się nie wyróżniał.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W czerwcu 2019 ukazał się następny album zespołu i trzeba przyznać, że liderzy Nolan Lewis i Ganesh Krishnaswamy wyciągnęli pewne wnioski z tego co zagrali na poprzednim LP. Tym razem, obok pełnych energii heavy/power riffów podlanych delikatnym thrashowym sosem, mocno zakotwiczyli w klasyce speed/power i heavy classic lat 80-tych i zaprezentowali bardzo atrakcyjny zestaw kompozycji oldschoolowych, ale równocześnie brzmiących świeżo i nowocześnie. Na pewno nie mamy tu do czynienia z jaskiniowo garażowym odwzorowaniem heroizmu klasyków takiego grania z XX wieku. KRYPTOS zasadniczo zachował tempa i rytmikę z płyty poprzedniej, ale ubarwił to melodiami, jakich nie powstydziłyby się czołowe grupy z USA i te które grały w Wielkiej Brytanii... NWOBHM. Ale jest ostro i zdecydowanie i tu dominuje styl amerykański, a także maniera, w jakiej grały w latach 80 zespoły z Belgii i Holandii.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten album to przewaga szybkich, ale nie wpadających w speedmanię killerów takich jak niszczycielski tytułowy Afterburner, podany z chirurgiczną precyzją Mach Speed Running, czy  potężnie zagrany Cold Blood przypominający tegoroczne metalowe potwory z Calgary. Mroczna surowość jest łamana melancholijnymi wstawkami gitarowymi i delikatnymi inkrustacjami klawiszowymi w Dead of Night, ale Red Dawn i On the Run, niezbyt szybkie, trącą pewna monotonią i przypominają pod względem konstrukcji i aranżacji kompozycje z albumu poprzedniego. Dobre, ale tylko dobre.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomicie za to pobrzmiewa posępny i bezwzględny w ostrych riffach The Crimson Queen, no i na koniec epicko i dumnie grają w bardzo true numerze Into the Wind, wykorzystując do łamania tempa i wzmacniania efektu bardzo łagodne wstawki instrumentalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre sola, bardzo dobry, lekko drapieżny wokal Nolana Lewisa. No i, co bardzo ważne, ta płyta została wyprodukowana całkowicie w Indiach. Mix i mastering wykonał najbardziej uznany indyjski spec od metalowej inżynierii dźwięku Anupam Roy w swoim studio w New Delhi i brzmienie jest fantastyczne. Mięsiste głębokie gitary, mocny bas i czytelna perkusja tworzą razem styl "sharp &amp; clear" i słucha się tego z ogromną przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Metal, klasyczny metal bez zanieczyszczeń i nalotu komercji, a przy tym buja, tak jak powinien bujać metal headbangerów!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.12.2019</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kryptos - Afterburner (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ZMlY4GRYASiDq4pWehIeKvRzShM=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-13838472-1562267073-8217.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-13838472-1562267073-8217.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Afterburner 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Cold Blood 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dead of Night 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Red Dawn 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.On the Run 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Crimson Queen 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mach Speed Running 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.Into the Wind 06:09</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Indie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nolan Lewis - śpiew, gitara </div>
<div style="text-align: justify;">Rohit Chaturvedi - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Ganesh Krishnaswamy - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Deepak Raghu - perkusja </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">KRYPTOS to najbardziej znany i ceniony zespół z Indii, założony w roku 1998 w Bangalore, który zdobył popularność poza swoim krajem w roku 2012, gdy jego trzecia płyta "The Coils of Apollyon" doczekała się reedycji przez AFM Records, uzyskała z nią stały kontrakt i w 2013 wystąpiła po raz pierwszy w Europie. Stylistycznie KRYPTOS ewoluował od mixu różnych gatunków w thrashowej oprawie do melodyjnego heavy/thrashu w roku 2016, na zaprezentowanej przez AFM czwartej płycie. To był album niezły, ale nieco monotonny w powtarzalnych klasycznych riffach i zasadniczo niczym specjalnym się nie wyróżniał.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W czerwcu 2019 ukazał się następny album zespołu i trzeba przyznać, że liderzy Nolan Lewis i Ganesh Krishnaswamy wyciągnęli pewne wnioski z tego co zagrali na poprzednim LP. Tym razem, obok pełnych energii heavy/power riffów podlanych delikatnym thrashowym sosem, mocno zakotwiczyli w klasyce speed/power i heavy classic lat 80-tych i zaprezentowali bardzo atrakcyjny zestaw kompozycji oldschoolowych, ale równocześnie brzmiących świeżo i nowocześnie. Na pewno nie mamy tu do czynienia z jaskiniowo garażowym odwzorowaniem heroizmu klasyków takiego grania z XX wieku. KRYPTOS zasadniczo zachował tempa i rytmikę z płyty poprzedniej, ale ubarwił to melodiami, jakich nie powstydziłyby się czołowe grupy z USA i te które grały w Wielkiej Brytanii... NWOBHM. Ale jest ostro i zdecydowanie i tu dominuje styl amerykański, a także maniera, w jakiej grały w latach 80 zespoły z Belgii i Holandii.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten album to przewaga szybkich, ale nie wpadających w speedmanię killerów takich jak niszczycielski tytułowy Afterburner, podany z chirurgiczną precyzją Mach Speed Running, czy  potężnie zagrany Cold Blood przypominający tegoroczne metalowe potwory z Calgary. Mroczna surowość jest łamana melancholijnymi wstawkami gitarowymi i delikatnymi inkrustacjami klawiszowymi w Dead of Night, ale Red Dawn i On the Run, niezbyt szybkie, trącą pewna monotonią i przypominają pod względem konstrukcji i aranżacji kompozycje z albumu poprzedniego. Dobre, ale tylko dobre.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomicie za to pobrzmiewa posępny i bezwzględny w ostrych riffach The Crimson Queen, no i na koniec epicko i dumnie grają w bardzo true numerze Into the Wind, wykorzystując do łamania tempa i wzmacniania efektu bardzo łagodne wstawki instrumentalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobre sola, bardzo dobry, lekko drapieżny wokal Nolana Lewisa. No i, co bardzo ważne, ta płyta została wyprodukowana całkowicie w Indiach. Mix i mastering wykonał najbardziej uznany indyjski spec od metalowej inżynierii dźwięku Anupam Roy w swoim studio w New Delhi i brzmienie jest fantastyczne. Mięsiste głębokie gitary, mocny bas i czytelna perkusja tworzą razem styl "sharp &amp; clear" i słucha się tego z ogromną przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Metal, klasyczny metal bez zanieczyszczeń i nalotu komercji, a przy tym buja, tak jak powinien bujać metal headbangerów!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 3.12.2019</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kambrium]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2887</link>
			<pubDate>Wed, 09 Oct 2019 23:52:46 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2887</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Kambrium – Dawn of the Five Suns (2018)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://img.discogs.com/BtYTyI7dnsr976q0DtiQgfL6DiU=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-12798396-1542147405-9216.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12798396-1542147405-9216.jpeg.jpg]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forest Hunt 00:54        <br />
2. Dawn of the Five Suns 05:19                 <br />
3. Against All Gods 05:51               <br />
4. Cabrakan, God of Mountains 10:25     <br />
5. Everlasting Resistance 06:56  <br />
6. Ghost Shaman 06:14                   <br />
7. Tribe of Darkness 05:21            <br />
8. Nocturnal Woods 01:38             <br />
9. Sacrifices Must Be Made 05:54      <br />
10. Blood Soaked Goddess 05:35              <br />
11. Lord of Mictlan 06:13<br />
 <br />
Rok: 2018<br />
Gatunek: Melodic Extreme/Power Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
 <br />
Skład:<br />
Martin Simon - śpiew<br />
Maximilian Werner - gitara<br />
Karsten Simon - gitara<br />
Fabien Chmiel - perkusja<br />
Jan Hein - instrumenty klawiszowe<br />
 <br />
<div style="text-align: justify;">KAMBRIUM powraca po dwóch latach przerwy z nową płytą, bez zmian w głównym składzie, ale filozofia grania nieco się zmieniła.</div>
<div style="text-align: justify;">Na poprzednim albumie było coś z KALMAH, AMON AMARTH i ostatnich dokonań WHISPERED, tym razem został położony większy nacisk na orkiestracje i chóry. I WHISPERED.</div>
<div style="text-align: justify;">Im dalej, tym więcej Finów.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">To już słychać w Dawn of the Five Suns, w którym chórów i orkiestracji w refrenie słucha się ze znacznie większą frajdą niż partii growlowych czy skrzeczących. Może jest coś z AMON AMARTH w Against All Gods, tylko w wydaniu bardziej power oczywiście, a w środkowej części może coś z krużgankowości BLIND GUARDIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Będąc przy WHISPERED, to kolos Cabrakan, God of Mountains brzmi rodem jak wyjęty z ich repertuaru, od zastosowania instrumentów kojarzonych z japońską kulturą, po gościnnie udzielającego się narratora Jonathana Hutchingsa. Pomysł niby fajny, ale ma dokładnie te same problemy, co kolos z debiutu WHISPERED – przydługie i tutaj kompozycja tak naprawdę zaczyna się dopiero od czwartej minuty. Coś tam wcześniej w okolicach drugiej minuty jest, ale to tylko przerywnik dla bitewnych odgłosów i narratora. Chóry w drugiej połowie wyborne, tylko czy naprawdę tyle trzeba było na to czekać?</div>
<div style="text-align: justify;">Everlasting Resistance jest o 3 minuty krótszy, ale za to o wiele bardziej treściwy i zagrany bez zarzutu. Nie ociąga się samplami i narrator nie wybija z rytmu, tylko jest natychmiastowa kasacja blastami. Lepiej poprowadzone, dobre sola i świetnie wplecione orkiestracje. Ghost Shaman zagrany bardzo podniośle udany, ze świetnymi chórami i czystymi wokalami Simona.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę się gubią w Tribe of Darkness i trudno powiedzieć, czy to miała być próba grania pod AMON AMARTH, czy to po prostu nieudana próba grania kontrolowanego chaosu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sacrifices Must be Made to znów WHISPERED, może nawet bardzo ostrożna próba Kalmah momentami, dobry, ale nie zapada w pamięci na dłużej. Ciekawy jest tutaj pędzący i niemal blackowy Blood Soaked Goddess, jednak im bliżej refrenu, tym bardziej wychodzą inspiracje WHISPERED i już nawet nie chodzi o instrumenty dodatkowe, ale o wykonanie i umieszczenie chórów. Jikininki to jednak nie jest…</div>
<div style="text-align: justify;">Na zakończenie inspiracje WHISPERED w Lord of Mictlan. Dobry utwór, dobre solo, ale czegoś zabrakło.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem za brzmienie odpowiada Kai Stahlenberg, a za produkcję Kristian Kohlmannslehner, którzy współpracowali przy okazji POWERWOLF i to słychać w rozmieszczeniu instrumentów, chociaż nie ma to takiego uderzenia, ale zrobili tutaj, co do nich należało i trudno im coś zarzucić, bo chóry zabijają.</div>
<div style="text-align: justify;">Technicznie jest dobrze, może nawet nieco rzemieślniczo i trudno tu mówić o fajerwerkach.</div>
<div style="text-align: justify;">Wokalnie jest różnie i lepiej to brzmi, kiedy czysto śpiewa Karsten Simon, bo czasami growle i skrzeki Martin Simona są  średnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie jest dobrze, ale można było użyć więcej tych wspaniałych chórów. A tak to im dalej, tym tego mniej, a więcej agresywniejszej wersji WHISPERED.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nawet trochę biedniejszej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Kambrium – Dawn of the Five Suns (2018)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://img.discogs.com/BtYTyI7dnsr976q0DtiQgfL6DiU=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-12798396-1542147405-9216.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12798396-1542147405-9216.jpeg.jpg]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forest Hunt 00:54        <br />
2. Dawn of the Five Suns 05:19                 <br />
3. Against All Gods 05:51               <br />
4. Cabrakan, God of Mountains 10:25     <br />
5. Everlasting Resistance 06:56  <br />
6. Ghost Shaman 06:14                   <br />
7. Tribe of Darkness 05:21            <br />
8. Nocturnal Woods 01:38             <br />
9. Sacrifices Must Be Made 05:54      <br />
10. Blood Soaked Goddess 05:35              <br />
11. Lord of Mictlan 06:13<br />
 <br />
Rok: 2018<br />
Gatunek: Melodic Extreme/Power Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
 <br />
Skład:<br />
Martin Simon - śpiew<br />
Maximilian Werner - gitara<br />
Karsten Simon - gitara<br />
Fabien Chmiel - perkusja<br />
Jan Hein - instrumenty klawiszowe<br />
 <br />
<div style="text-align: justify;">KAMBRIUM powraca po dwóch latach przerwy z nową płytą, bez zmian w głównym składzie, ale filozofia grania nieco się zmieniła.</div>
<div style="text-align: justify;">Na poprzednim albumie było coś z KALMAH, AMON AMARTH i ostatnich dokonań WHISPERED, tym razem został położony większy nacisk na orkiestracje i chóry. I WHISPERED.</div>
<div style="text-align: justify;">Im dalej, tym więcej Finów.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">To już słychać w Dawn of the Five Suns, w którym chórów i orkiestracji w refrenie słucha się ze znacznie większą frajdą niż partii growlowych czy skrzeczących. Może jest coś z AMON AMARTH w Against All Gods, tylko w wydaniu bardziej power oczywiście, a w środkowej części może coś z krużgankowości BLIND GUARDIAN.</div>
<div style="text-align: justify;">Będąc przy WHISPERED, to kolos Cabrakan, God of Mountains brzmi rodem jak wyjęty z ich repertuaru, od zastosowania instrumentów kojarzonych z japońską kulturą, po gościnnie udzielającego się narratora Jonathana Hutchingsa. Pomysł niby fajny, ale ma dokładnie te same problemy, co kolos z debiutu WHISPERED – przydługie i tutaj kompozycja tak naprawdę zaczyna się dopiero od czwartej minuty. Coś tam wcześniej w okolicach drugiej minuty jest, ale to tylko przerywnik dla bitewnych odgłosów i narratora. Chóry w drugiej połowie wyborne, tylko czy naprawdę tyle trzeba było na to czekać?</div>
<div style="text-align: justify;">Everlasting Resistance jest o 3 minuty krótszy, ale za to o wiele bardziej treściwy i zagrany bez zarzutu. Nie ociąga się samplami i narrator nie wybija z rytmu, tylko jest natychmiastowa kasacja blastami. Lepiej poprowadzone, dobre sola i świetnie wplecione orkiestracje. Ghost Shaman zagrany bardzo podniośle udany, ze świetnymi chórami i czystymi wokalami Simona.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę się gubią w Tribe of Darkness i trudno powiedzieć, czy to miała być próba grania pod AMON AMARTH, czy to po prostu nieudana próba grania kontrolowanego chaosu.</div>
<div style="text-align: justify;">Sacrifices Must be Made to znów WHISPERED, może nawet bardzo ostrożna próba Kalmah momentami, dobry, ale nie zapada w pamięci na dłużej. Ciekawy jest tutaj pędzący i niemal blackowy Blood Soaked Goddess, jednak im bliżej refrenu, tym bardziej wychodzą inspiracje WHISPERED i już nawet nie chodzi o instrumenty dodatkowe, ale o wykonanie i umieszczenie chórów. Jikininki to jednak nie jest…</div>
<div style="text-align: justify;">Na zakończenie inspiracje WHISPERED w Lord of Mictlan. Dobry utwór, dobre solo, ale czegoś zabrakło.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem za brzmienie odpowiada Kai Stahlenberg, a za produkcję Kristian Kohlmannslehner, którzy współpracowali przy okazji POWERWOLF i to słychać w rozmieszczeniu instrumentów, chociaż nie ma to takiego uderzenia, ale zrobili tutaj, co do nich należało i trudno im coś zarzucić, bo chóry zabijają.</div>
<div style="text-align: justify;">Technicznie jest dobrze, może nawet nieco rzemieślniczo i trudno tu mówić o fajerwerkach.</div>
<div style="text-align: justify;">Wokalnie jest różnie i lepiej to brzmi, kiedy czysto śpiewa Karsten Simon, bo czasami growle i skrzeki Martin Simona są  średnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycyjnie jest dobrze, ale można było użyć więcej tych wspaniałych chórów. A tak to im dalej, tym tego mniej, a więcej agresywniejszej wersji WHISPERED.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nawet trochę biedniejszej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[King Wraith***]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2807</link>
			<pubDate>Wed, 17 Jul 2019 22:05:55 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2807</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">King Wraith - Of Secrets and Lore (2015</span><span style="font-weight: bold;">)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/aPi3NbMmktlPoFSse-qhAn2JhKM=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9891189-1488044426-5922.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9891189-1488044426-5922.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Poseidon 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">2.Flag of Black Ship 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Roll 'n Ride 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.King Wraith 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Iliad 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.A Chest of Gold and Fear 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">7.Jaws of Death 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Evil and Skulls 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Of Secrets and Lore 05:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Genugu - śpiew, gitara<br />
 Giorgio Novarino - gitara basowa<br />
Matteo Avanzo - perkusja<br />
<br />
KING WRAITH to trio założone z inicjatywy byłego gitarzysty BEJELIT Daniele Genugu w roku 2014. Do współpracy pozyskał także innego członka BEJELIT - basistę Giorgio Novarino. "Kto jest znany ten ma lżej" i debiut przygotowany przez ten zespół znana włoska wytwórnia Underground Symphony wydała już  w roku następnym.<br />
<br />
Daniele Genugu w BEJELIT okazji do śpiewania miał niewiele, gdzieś w chórkach w ostatnich latach i to wszystko. <br />
Tu jest wokalistą podstawowym i trzeba powiedzieć, że jako epicki, heroiczny śpiewak, spisuje się bardzo dobrze. Tak, epicki, bo KING WRAITH gra taki właśnie heavy metal. Co więcej, to wszystko jest inspirowane pirackim okresem RUNNING WILD oraz tym, co gra Ced w BLAZON STONE, ale jednak brzmi inaczej. Jest tu wiele rycerskiego grania z riffami i motoryką RUNNING WILD, ale i coś rozmachu true heavy epic. Doprawdy, Flag of Black Ship w tej konwencji jest znakomity! Zdecydowanie najpotężniejszy killer na tej płycie!<br />
Jest to potoczyste, pełne słonej morskiej wody i słońca oraz wydętych wiatrem żagli w takich numerach jak Poseidon, Roll 'n Ride czy też A Chest of Gold and Fear - świetnie opowiedzianej historii pirackiej z bardzo wciągającym klimatem, generowanym wokalizami na planie drugim. Jest to jednak i granie czasem nieco toporne i nawiązujące do interpretacji kasparkowego metalu w wykonaniu francuskiego LONEWOLF i to słychać w King Wraith i może po części w zbyt twardo odegranym epickim songu tawernowym Iliad, który jest oczywiście na motywach homeryckich. Są tu zdecydowanie rozpoznawalne motywy RUNNING WILD w melodiach i od tego uciec nie można - w bardzo dobrym zresztą Jaws of Death. Potrafią być jednak całkowicie oryginalni i samoistni w obszarze wyznaczonym przez główny nurt monumentalnego włoskiego heavy metalu w pełnym dumy Evil and Skulls, gdzie znajdują się gdzieś pomiędzy DOMINE, HOLY WAR a DOOMSWORD. Moc i potęga true metalu w wolnych tempach! No i na koniec KING WRAITH zdecydowanie łagodnieje, grając taki metal, który swoim ujmującym melancholijnym klimatem przyciągał w ADRAMELCH, choć może ktoś powie, że w balladowym obliczu BLIND GUARDIAN.<br />
<br />
Genugu gra pełne zapału, czytelne solówki, chórki wspomagają go bardzo dzielnie, perkusja... No właśnie. Jest tu kwestia brzmienia i produkcji. Genugu to wyprodukował, ale ten mix i mastering jest tu raczej amatorski, brak ręki fachowca i w sumie to jest mało czytelne, jakieś płaskie i rozmyte, a perkusja zrealizowana źle. Jest zastanawiające, że byli członkowie BEJELIT, zespołu znanego z solidnego brzmienia tu tak, powiedzmy szczerze pokpili lekko sprawę.<br />
Jest to jak na razie jedyna płyta tego zespołu.<br />
<br />
ocena 8,5/10<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><br />
new 17.07.2019</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">King Wraith - Of Secrets and Lore (2015</span><span style="font-weight: bold;">)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/aPi3NbMmktlPoFSse-qhAn2JhKM=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9891189-1488044426-5922.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9891189-1488044426-5922.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Poseidon 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">2.Flag of Black Ship 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Roll 'n Ride 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.King Wraith 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Iliad 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.A Chest of Gold and Fear 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">7.Jaws of Death 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Evil and Skulls 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Of Secrets and Lore 05:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Genugu - śpiew, gitara<br />
 Giorgio Novarino - gitara basowa<br />
Matteo Avanzo - perkusja<br />
<br />
KING WRAITH to trio założone z inicjatywy byłego gitarzysty BEJELIT Daniele Genugu w roku 2014. Do współpracy pozyskał także innego członka BEJELIT - basistę Giorgio Novarino. "Kto jest znany ten ma lżej" i debiut przygotowany przez ten zespół znana włoska wytwórnia Underground Symphony wydała już  w roku następnym.<br />
<br />
Daniele Genugu w BEJELIT okazji do śpiewania miał niewiele, gdzieś w chórkach w ostatnich latach i to wszystko. <br />
Tu jest wokalistą podstawowym i trzeba powiedzieć, że jako epicki, heroiczny śpiewak, spisuje się bardzo dobrze. Tak, epicki, bo KING WRAITH gra taki właśnie heavy metal. Co więcej, to wszystko jest inspirowane pirackim okresem RUNNING WILD oraz tym, co gra Ced w BLAZON STONE, ale jednak brzmi inaczej. Jest tu wiele rycerskiego grania z riffami i motoryką RUNNING WILD, ale i coś rozmachu true heavy epic. Doprawdy, Flag of Black Ship w tej konwencji jest znakomity! Zdecydowanie najpotężniejszy killer na tej płycie!<br />
Jest to potoczyste, pełne słonej morskiej wody i słońca oraz wydętych wiatrem żagli w takich numerach jak Poseidon, Roll 'n Ride czy też A Chest of Gold and Fear - świetnie opowiedzianej historii pirackiej z bardzo wciągającym klimatem, generowanym wokalizami na planie drugim. Jest to jednak i granie czasem nieco toporne i nawiązujące do interpretacji kasparkowego metalu w wykonaniu francuskiego LONEWOLF i to słychać w King Wraith i może po części w zbyt twardo odegranym epickim songu tawernowym Iliad, który jest oczywiście na motywach homeryckich. Są tu zdecydowanie rozpoznawalne motywy RUNNING WILD w melodiach i od tego uciec nie można - w bardzo dobrym zresztą Jaws of Death. Potrafią być jednak całkowicie oryginalni i samoistni w obszarze wyznaczonym przez główny nurt monumentalnego włoskiego heavy metalu w pełnym dumy Evil and Skulls, gdzie znajdują się gdzieś pomiędzy DOMINE, HOLY WAR a DOOMSWORD. Moc i potęga true metalu w wolnych tempach! No i na koniec KING WRAITH zdecydowanie łagodnieje, grając taki metal, który swoim ujmującym melancholijnym klimatem przyciągał w ADRAMELCH, choć może ktoś powie, że w balladowym obliczu BLIND GUARDIAN.<br />
<br />
Genugu gra pełne zapału, czytelne solówki, chórki wspomagają go bardzo dzielnie, perkusja... No właśnie. Jest tu kwestia brzmienia i produkcji. Genugu to wyprodukował, ale ten mix i mastering jest tu raczej amatorski, brak ręki fachowca i w sumie to jest mało czytelne, jakieś płaskie i rozmyte, a perkusja zrealizowana źle. Jest zastanawiające, że byli członkowie BEJELIT, zespołu znanego z solidnego brzmienia tu tak, powiedzmy szczerze pokpili lekko sprawę.<br />
Jest to jak na razie jedyna płyta tego zespołu.<br />
<br />
ocena 8,5/10<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><br />
new 17.07.2019</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kilmara]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2462</link>
			<pubDate>Wed, 19 Sep 2018 20:36:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=2462</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kilmara - Across the Realm of Time (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/AAk3DFE1s68yBnWf0gK3mfrEQMQ=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-12460551-1535727576-1341.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12460551-1535727576-1341.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1....and into the Realm 00:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Purging Flames 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Silent Guide 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.The End of the World 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">5.My Haven 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">6.Principles of Hatred 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Forge 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Disciples 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.I Shall Rise Again 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Out from the Darkness... 05:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dani Ponce - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">John Portillo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kike Torres - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Raúl Rumem gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Javi Morillo perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy w roku 2015 Christian Kohl opuścił KILMARA zakończyła się epoka jego księżycowego śpiewu oraz srebrzystego modern metalowego grania ekipy z Barcelony. Wydawało się nawet, że to koniec KILMARA jako grupy, jednak w sierpniu 2018 nakładem Rock of Angels Records zespół zaprezentował nową płytę, z nowym wokalistą Dani Ponce i z nowym spojrzeniem na heavy metal. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Rozpoczęła się epoka Złota i Słoneczna. Dani Ponce to głos jasny, słoneczny pochodzący zresztą ze słonecznego miasta Tampa na Florydzie doskonale współbrzmiący ze złotym ciepłym brzmieniem gitar KILMARA w nowym wcieleniu. Jeśli do tej pory KILMARA bywał zespołem dziwnym, eksperymentującym, zespołem modern, to tym razem Katalończycy zaproponowali heavy metal przystępny, nieskomplikowany i nastawiony na chwytliwe melodie.</div>
<div style="text-align: justify;">Album startuje wybornie kompozycją Purging Flames o charakterze power metalowym z elementami neoklasycznymi i soczystą melodią i całość przypomina najlepsze numery AT VANCE, potem jednak przeważają podbarwione atrakcyjnym hard rockiem numery classic heavy, może nieco radiowe (Disciples), ale zgrabne i zagrane z pasją i pewnością siebie i elegancją właściwą iberyjskiemu metalowi. Taki jest pełen emocji, dramatyczny, zagrany w umiarkowanym tempie The Silent Guide oraz pięknie rifffowo rozwiązany z nutką mroku i melancholii The End of the World. My Haven w jakiś sposób nawiązuje do albumu poprzedniego, jednak złociste gitary i słoneczny głos Ponce czynią ten numer znacznie bardziej strawnym i atrakcyjnym, niż gdyby zaśpiewał to Kohl, a sound w stylu rozmytego modern. Principles of Hatred to wstęp w stylu iberyjskim z nutą Wschodu i potem następuje zaskakujące pięć minut uporczywego grania o charakterze melodyjnego progressive gdzieś na obrzeżach tunezyjskiego MYRATH. Ponce spisuje się tu wyjątkowo dobrze, choć utwór jest wykonawczo trudny, pełen zmiennych temp, skali, motywów i jest wyraziście malowany emocjami. KILMARA gra więc melodyjny prosty metal nie dlatego, że nic innego grać nie umie, a dlatego, że to lubi i ta kompozycja dobitnie o tym świadczy. Z drugiej strony jednak The Forge to także coś więcej niż granie radiowe i to kompozycja zdecydowanie tradycyjna heavy o nutach epickich, co więcej świeża i zachwycająca od pierwszej już chwili, także w pełnym metalowego żaru solo gitarowym.<br />
Kto ma wątpliwości czy Ponce to dobry wokalista, niech posłucha jego duetu w łagodnej kompozycji I Shall Rise Again, gdzie zaśpiewał z Czeszką Viktorie Surmøvą (rockowa grupa SURMATA). Pięknie, po prostu pięknie. Na koniec Out from the Darkness... o pewnych cechach gothic, głównie we wspaniale wymalowanym głosem i gitarami klimatem i szkoda, że to koniec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to zdecydowanie pozytywna metamorfoza kontrowersyjnego zespołu i album ten zyskuje z każdym odsłuchem.</div>
<div style="text-align: justify;">Zero kiczu, zero prymitywizmu stadionowego grania i silenia się na piwną przebojowość. Takiej płyty oczekiwałem w tym roku od SEBASTIEN. Niestety, Czechom to nie wyszło.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zdecydowanie godny polecenia fanom melodyjnego rocka i metalu, gdzie główną siłą jest klimat i melodia.</div>
<div style="text-align: justify;">Brawo KILMARA, brawo Ponce, brawo inżynier dźwięku!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.09.2018</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Kilmara - Across the Realm of Time (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/AAk3DFE1s68yBnWf0gK3mfrEQMQ=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-12460551-1535727576-1341.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12460551-1535727576-1341.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1....and into the Realm 00:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Purging Flames 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Silent Guide 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.The End of the World 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">5.My Haven 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">6.Principles of Hatred 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Forge 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Disciples 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.I Shall Rise Again 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Out from the Darkness... 05:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dani Ponce - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">John Portillo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kike Torres - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Raúl Rumem gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Javi Morillo perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy w roku 2015 Christian Kohl opuścił KILMARA zakończyła się epoka jego księżycowego śpiewu oraz srebrzystego modern metalowego grania ekipy z Barcelony. Wydawało się nawet, że to koniec KILMARA jako grupy, jednak w sierpniu 2018 nakładem Rock of Angels Records zespół zaprezentował nową płytę, z nowym wokalistą Dani Ponce i z nowym spojrzeniem na heavy metal. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Rozpoczęła się epoka Złota i Słoneczna. Dani Ponce to głos jasny, słoneczny pochodzący zresztą ze słonecznego miasta Tampa na Florydzie doskonale współbrzmiący ze złotym ciepłym brzmieniem gitar KILMARA w nowym wcieleniu. Jeśli do tej pory KILMARA bywał zespołem dziwnym, eksperymentującym, zespołem modern, to tym razem Katalończycy zaproponowali heavy metal przystępny, nieskomplikowany i nastawiony na chwytliwe melodie.</div>
<div style="text-align: justify;">Album startuje wybornie kompozycją Purging Flames o charakterze power metalowym z elementami neoklasycznymi i soczystą melodią i całość przypomina najlepsze numery AT VANCE, potem jednak przeważają podbarwione atrakcyjnym hard rockiem numery classic heavy, może nieco radiowe (Disciples), ale zgrabne i zagrane z pasją i pewnością siebie i elegancją właściwą iberyjskiemu metalowi. Taki jest pełen emocji, dramatyczny, zagrany w umiarkowanym tempie The Silent Guide oraz pięknie rifffowo rozwiązany z nutką mroku i melancholii The End of the World. My Haven w jakiś sposób nawiązuje do albumu poprzedniego, jednak złociste gitary i słoneczny głos Ponce czynią ten numer znacznie bardziej strawnym i atrakcyjnym, niż gdyby zaśpiewał to Kohl, a sound w stylu rozmytego modern. Principles of Hatred to wstęp w stylu iberyjskim z nutą Wschodu i potem następuje zaskakujące pięć minut uporczywego grania o charakterze melodyjnego progressive gdzieś na obrzeżach tunezyjskiego MYRATH. Ponce spisuje się tu wyjątkowo dobrze, choć utwór jest wykonawczo trudny, pełen zmiennych temp, skali, motywów i jest wyraziście malowany emocjami. KILMARA gra więc melodyjny prosty metal nie dlatego, że nic innego grać nie umie, a dlatego, że to lubi i ta kompozycja dobitnie o tym świadczy. Z drugiej strony jednak The Forge to także coś więcej niż granie radiowe i to kompozycja zdecydowanie tradycyjna heavy o nutach epickich, co więcej świeża i zachwycająca od pierwszej już chwili, także w pełnym metalowego żaru solo gitarowym.<br />
Kto ma wątpliwości czy Ponce to dobry wokalista, niech posłucha jego duetu w łagodnej kompozycji I Shall Rise Again, gdzie zaśpiewał z Czeszką Viktorie Surmøvą (rockowa grupa SURMATA). Pięknie, po prostu pięknie. Na koniec Out from the Darkness... o pewnych cechach gothic, głównie we wspaniale wymalowanym głosem i gitarami klimatem i szkoda, że to koniec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to zdecydowanie pozytywna metamorfoza kontrowersyjnego zespołu i album ten zyskuje z każdym odsłuchem.</div>
<div style="text-align: justify;">Zero kiczu, zero prymitywizmu stadionowego grania i silenia się na piwną przebojowość. Takiej płyty oczekiwałem w tym roku od SEBASTIEN. Niestety, Czechom to nie wyszło.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zdecydowanie godny polecenia fanom melodyjnego rocka i metalu, gdzie główną siłą jest klimat i melodia.</div>
<div style="text-align: justify;">Brawo KILMARA, brawo Ponce, brawo inżynier dźwięku!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 19.09.2018</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>