<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - L]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2026 15:49:43 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Loanshark]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4499</link>
			<pubDate>Mon, 10 Feb 2025 22:14:19 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4499</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Loanshark - No Sins to Confess (2025</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/1/1291985.jpg?2300" border="0" alt="[Obrazek: 1291985.jpg?2300]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Electric Shocking Waves 04:05       <br />
2. Machine Gunner 04:41      <br />
3. The City Goes Fast 04:12      <br />
4. Another Man in the Trunk 04:01      <br />
5. Backstabber 03:26      <br />
6. Wet 'n Wild 03:34      <br />
7. Midnight Shooter 03:53      <br />
8. Bad Guys Don't Lose 04:15      <br />
9. Open Fire (Marseille cover) 02:50      <br />
10. Heavy Metal Addicts 04:23<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lögan Heads - śpiew, gitara<br />
Aless Oppossed - bas<br />
Ángel Smolski - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Fighter Records było pierwsza z wydaniem LP, na którym udzielają się Lögan Heads oraz Aless Oppossed, CRIMSON STORM, który zaprezentował nic ponad muzyczną poprawność. Tutaj ci dwaj muzycy zostali wsparci perkusistą z hiszpańskiego RAPTORE i tak oto ze szpetną okładką mamy kolejny debiut, tym razem nakładem RPM ROAR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To 40 minut muzyki bezpiecznej, bezstylowej i bez pazura, z bardzo dobrym basem Alessa Opposseda, gdzie reszta nie oferuje tutaj nic poza tym, co RAPTORE pokazało w zeszłym roku, tylko w jeszcze mniej spektakularnym stylu. Może i zagrywki pod IRON MAIDEN w Electric Shocking Waves niektórych przyprawią o szybsze bicie serca, ale Heads jest tutaj bardzo przeciętnym, mało wyrazistym wokalistą. Nie prezentuje tutaj niczego ciekawego ani od siebie, co by było warte odnotowania, to słychać w bardzo manierycznym, sztucznym Machine Gunner. Może i Smolski z życiem opukuje zestaw, co jest bardzo mocno podkreślone przez brzmienie, tak jak bardzo dobra gra Alessa, ale w kwestii kompozycji nie dzieje się tutaj zbyt wiele ciekawego. Szczególnie od strony gitarowej, gdzie w głównej mierze królują riffy raczej już sprawdzone i ograne. Sola gitarowe dobre, gatunkowo poprawne. Another Man in the Trun, który można by było uznać za odrzut z CRIMSON STORM. Trudno jednak się pozbyć momentami wrażenia, że bardziej zaangażowany jest tutaj basista. O ile nikt nie zasnął przy odartym z metalu SAXON dla całej rodziny The City Goes Fast. Cover MARSEILLE to najlepsza kompozycja na tym albumie i najbardziej metalowa. Reszta to raczej zachowawcza komercja ze śladowymi ilościami NWOBHM, może nawet i SAXON, którego od biedy z lupą można się dopatrzeć w Backstabber, bo nad kiepskim i chaotycznym Wet'n'Wild nawet nie ma co się pochylać, tak jak nad co najwyżej poprawnym Midnight Shooter.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak realnej ballady nie dziwi i może to nawet lepiej, biorąc pod uwagę, jak nieinteresującą barwą operuje tutaj Heads i jak grzecznie zagrany Heavy Metal Addicts, któremu bliżej do bardzo wczesnego heavy metalu ocierającego się o hard rock, bardziej kojarzący się z animacją Heavy Metal z lat 80. niż szlachetną stalą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie z pierwszoplanową, ale bardzo suchą perkusją i mocno zaakcentowanym basem, gdzie gitara jest poprawnie zrealizowana w stylu vintage. Kto jest fanem RAPTORE, ten bez wątpienia będzie zachwycony gorszym wokalnie debiutem RAPTORE MKII, na którym powtarzane są wszystkie błędy HITTEN z albumu While Passion Lasts.</div>
<div style="text-align: justify;">Może z innym wokalistą byłoby ciekawiej i mniej, ponieważ Heads jest na pewno lepszym gitarzystą niż śpiewakiem. W takiej formie, to już lepiej posłuchać HITTEN ze złotych czasów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  RPM ROAR.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Loanshark - No Sins to Confess (2025</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/1/1291985.jpg?2300" border="0" alt="[Obrazek: 1291985.jpg?2300]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Electric Shocking Waves 04:05       <br />
2. Machine Gunner 04:41      <br />
3. The City Goes Fast 04:12      <br />
4. Another Man in the Trunk 04:01      <br />
5. Backstabber 03:26      <br />
6. Wet 'n Wild 03:34      <br />
7. Midnight Shooter 03:53      <br />
8. Bad Guys Don't Lose 04:15      <br />
9. Open Fire (Marseille cover) 02:50      <br />
10. Heavy Metal Addicts 04:23<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lögan Heads - śpiew, gitara<br />
Aless Oppossed - bas<br />
Ángel Smolski - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Fighter Records było pierwsza z wydaniem LP, na którym udzielają się Lögan Heads oraz Aless Oppossed, CRIMSON STORM, który zaprezentował nic ponad muzyczną poprawność. Tutaj ci dwaj muzycy zostali wsparci perkusistą z hiszpańskiego RAPTORE i tak oto ze szpetną okładką mamy kolejny debiut, tym razem nakładem RPM ROAR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To 40 minut muzyki bezpiecznej, bezstylowej i bez pazura, z bardzo dobrym basem Alessa Opposseda, gdzie reszta nie oferuje tutaj nic poza tym, co RAPTORE pokazało w zeszłym roku, tylko w jeszcze mniej spektakularnym stylu. Może i zagrywki pod IRON MAIDEN w Electric Shocking Waves niektórych przyprawią o szybsze bicie serca, ale Heads jest tutaj bardzo przeciętnym, mało wyrazistym wokalistą. Nie prezentuje tutaj niczego ciekawego ani od siebie, co by było warte odnotowania, to słychać w bardzo manierycznym, sztucznym Machine Gunner. Może i Smolski z życiem opukuje zestaw, co jest bardzo mocno podkreślone przez brzmienie, tak jak bardzo dobra gra Alessa, ale w kwestii kompozycji nie dzieje się tutaj zbyt wiele ciekawego. Szczególnie od strony gitarowej, gdzie w głównej mierze królują riffy raczej już sprawdzone i ograne. Sola gitarowe dobre, gatunkowo poprawne. Another Man in the Trun, który można by było uznać za odrzut z CRIMSON STORM. Trudno jednak się pozbyć momentami wrażenia, że bardziej zaangażowany jest tutaj basista. O ile nikt nie zasnął przy odartym z metalu SAXON dla całej rodziny The City Goes Fast. Cover MARSEILLE to najlepsza kompozycja na tym albumie i najbardziej metalowa. Reszta to raczej zachowawcza komercja ze śladowymi ilościami NWOBHM, może nawet i SAXON, którego od biedy z lupą można się dopatrzeć w Backstabber, bo nad kiepskim i chaotycznym Wet'n'Wild nawet nie ma co się pochylać, tak jak nad co najwyżej poprawnym Midnight Shooter.</div>
<div style="text-align: justify;">Brak realnej ballady nie dziwi i może to nawet lepiej, biorąc pod uwagę, jak nieinteresującą barwą operuje tutaj Heads i jak grzecznie zagrany Heavy Metal Addicts, któremu bliżej do bardzo wczesnego heavy metalu ocierającego się o hard rock, bardziej kojarzący się z animacją Heavy Metal z lat 80. niż szlachetną stalą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie z pierwszoplanową, ale bardzo suchą perkusją i mocno zaakcentowanym basem, gdzie gitara jest poprawnie zrealizowana w stylu vintage. Kto jest fanem RAPTORE, ten bez wątpienia będzie zachwycony gorszym wokalnie debiutem RAPTORE MKII, na którym powtarzane są wszystkie błędy HITTEN z albumu While Passion Lasts.</div>
<div style="text-align: justify;">Może z innym wokalistą byłoby ciekawiej i mniej, ponieważ Heads jest na pewno lepszym gitarzystą niż śpiewakiem. W takiej formie, to już lepiej posłuchać HITTEN ze złotych czasów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni  RPM ROAR.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Legado de una Tragedia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4497</link>
			<pubDate>Thu, 06 Feb 2025 16:27:06 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4497</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Legado de una Tragedia - Lovecraft (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/7/1287712.jpg?3210" border="0" alt="[Obrazek: 1287712.jpg?3210]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. En la noche de los tiempos 02:34           <br />
2. En las montañas de la locura 06:38           <br />
3. La llamada de Cthulhu 04:22          <br />
4. Herbert West: Reanimador 04:05          <br />
5. La sombra sobre Innsmouth 04:02        <br />
6. A pesar de ti 05:38            <br />
7. El morador de las tinieblas 05:00           <br />
8. El monstruo en el umbral 04:48         <br />
9. El horror de Dunwich 05:12          <br />
10. Dagon 04:02          <br />
11. Desde el más allá 06:17<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Joaquín Padilla - śpiew,  orkiestracje<br />
<br />
oraz goście<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LEGADO DE UNA TRAGEDIA zaczynało jako EDGAR ALLAN POE w 2004 roku i na scenie lokalnej cieszyło się popularnością. W 2012 roku przyszła zmiana nazwy, nadal jednak grali muzykę z pogranicza rocka i metalu. Ważnym albumem w dyskografii jest Aquelarre De Sombras z 2023 roku, na którym projekt zdecydowanie skręcił w stronę mrocznego i rozbudowanego metalu, ambitnego na miarę BETO VAZQUEZ INFINITY i LUCA TURILLI RHAPSODY, jednak bez chwytliwości kompozycji Turilliego. Wykonane to było na wysokim poziomie, ale przeładowane pomysłami jak projekt Beto Vazqueza.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zostanie wydany przez Art Gates Records 7 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na tym LP Joaquín Padilla postanowił lepiej wykorzystać umiejętności gości i znacznie ograniczając ich ilość względem tego, co było w 2023 roku, ograniczając ich liczbę z ponad 23 i 11 tenorów i sporanistów do 10. To samo tyczy się instrumentalistów i jest jedna sekcja rytmiczna i dwóch głównych gitarzystów z gościnnymi występami dwóch dodatkowych. Gitarzystą prowadzącym jest znakomity Fran Soler z ADAMANTIA, a pozycję rytmicznego zajął Jose Rojo, który pełnił tę funkcję na LP poprzednim. Wsparciem jest nie byle kto, bo znakomici Pablo Garcia z WARCRY oraz Pedro J. Monge z VHALDEMAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Wśród wokalistów może nie ma takich gwiazd, jak Tete Nova czy Thomas Vikstorm, ale są nie mniej utalentowani wokaliści, jak znakomity José Pardial z AVALANCH, Cynthia Fernández García z DEATH &amp; LEGACY, Jose Vicente Broseta z OPERA MAGNA, Javier "Axl" Gianfrancesco z CYAN BLOODBANE czy Andrés Martínez z HEADON. To wszystko znakomici wokaliści, którzy są w wybornej formie i świetnie się sprawdzają w repertuarze, stworzonym przez Joaquín Padilla. Kompozycje są bardziej spójne, nie tak przeładowane pomysłami, są bardziej czytelne, z lepiej zaznaczonymi refrenami i wyrazistymi melodiami, ale i nie męczą też tak długością, jak piętnastominutowe kolosy LP poprzedniego. Tutaj najdłuższym utworem jest En las montañas de la locura i to tradycyjny pokaz hiszpańskiego power metalu symfonicznego, bogato i potężnie zaaranżowanego, z mocną sekcją rytmiczną, ale i rewelacyjnymi solami gitarowymi Frana Solera, który jest tutaj stylistycznym kameleonem. Słychać, że jest to muzyka bardziej czytelna i łatwiej przyswajalna, oparta momentami o schematy dobrze znane, jak w En las montañas de la locura, gdzie extreme metalowe ryki łączone są z symphonic power metalowymi aranżacjami czy budowanie napięcia w stylu RHAPSODY czy DARK MOOR w Herbert West: Reanimador, ale wykonane na poziomie bardzo wysokim i z ogromnym rozmachem. Bardziej ambitny ORION CHILD przebija się w La sombra sobre Innsmouth, ale to El morador de las tinieblas kradnie show konsekwentną grą i wyrazistym, świetnie poprowadzonym refrenem.<br />
Ten album to oczywiście concept oparty o twórczość H.P. Lovecrafta i mroku tutaj nie brakuje, szczególnie w aranżacjach. Te kontrasty są udane, jak w dramatycznym El monstruo en el umbralczy szybszym, onirycznym El horror de Dunwich z elementami extreme melodic metalu. Tutaj świetnie przebija się cieplejszy refren, tak jak w epickim Desde el más allá, w którym obecny jest duch bardziej progressive metalowego DRAGONFLY i OPERA MAGNA. Świetne i jakże charakterystyczne, iberyjskie zakończenie pełne zrównoważonej epiki i mocy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Raúl Abellán postawił na brzmienie mocne i potężne, kruszące zbrojone mury z żelazobetonu. Dobre, chociaż dla niektórych to brzmienie może być aż zbyt miażdżące, szczególnie w ustawieniu perkusji, której moc jest porównywalna do wybuchu bomby atomowej.</div>
<div style="text-align: justify;">Joaquín Padilla postawił na kompozycje bardziej ułożone i wyraziste, z większą zawartością metalu, nadal w pewnym stopniu przekombinowaną, ale nie tak bardzo, jak jego wcześniejsza twórczość. Bez wątpienia jednak jest to najbardziej przystępny, czytelny dla większej ilości słuchaczy album LEGADO DE UNA TRAGEDIA i można go uznać jednocześnie za najlepszy w dyskografii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Art Gates Records</span></span>.</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Legado de una Tragedia - Lovecraft (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/7/1287712.jpg?3210" border="0" alt="[Obrazek: 1287712.jpg?3210]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. En la noche de los tiempos 02:34           <br />
2. En las montañas de la locura 06:38           <br />
3. La llamada de Cthulhu 04:22          <br />
4. Herbert West: Reanimador 04:05          <br />
5. La sombra sobre Innsmouth 04:02        <br />
6. A pesar de ti 05:38            <br />
7. El morador de las tinieblas 05:00           <br />
8. El monstruo en el umbral 04:48         <br />
9. El horror de Dunwich 05:12          <br />
10. Dagon 04:02          <br />
11. Desde el más allá 06:17<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Joaquín Padilla - śpiew,  orkiestracje<br />
<br />
oraz goście<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LEGADO DE UNA TRAGEDIA zaczynało jako EDGAR ALLAN POE w 2004 roku i na scenie lokalnej cieszyło się popularnością. W 2012 roku przyszła zmiana nazwy, nadal jednak grali muzykę z pogranicza rocka i metalu. Ważnym albumem w dyskografii jest Aquelarre De Sombras z 2023 roku, na którym projekt zdecydowanie skręcił w stronę mrocznego i rozbudowanego metalu, ambitnego na miarę BETO VAZQUEZ INFINITY i LUCA TURILLI RHAPSODY, jednak bez chwytliwości kompozycji Turilliego. Wykonane to było na wysokim poziomie, ale przeładowane pomysłami jak projekt Beto Vazqueza.</div>
<div style="text-align: justify;">Album zostanie wydany przez Art Gates Records 7 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na tym LP Joaquín Padilla postanowił lepiej wykorzystać umiejętności gości i znacznie ograniczając ich ilość względem tego, co było w 2023 roku, ograniczając ich liczbę z ponad 23 i 11 tenorów i sporanistów do 10. To samo tyczy się instrumentalistów i jest jedna sekcja rytmiczna i dwóch głównych gitarzystów z gościnnymi występami dwóch dodatkowych. Gitarzystą prowadzącym jest znakomity Fran Soler z ADAMANTIA, a pozycję rytmicznego zajął Jose Rojo, który pełnił tę funkcję na LP poprzednim. Wsparciem jest nie byle kto, bo znakomici Pablo Garcia z WARCRY oraz Pedro J. Monge z VHALDEMAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Wśród wokalistów może nie ma takich gwiazd, jak Tete Nova czy Thomas Vikstorm, ale są nie mniej utalentowani wokaliści, jak znakomity José Pardial z AVALANCH, Cynthia Fernández García z DEATH &amp; LEGACY, Jose Vicente Broseta z OPERA MAGNA, Javier "Axl" Gianfrancesco z CYAN BLOODBANE czy Andrés Martínez z HEADON. To wszystko znakomici wokaliści, którzy są w wybornej formie i świetnie się sprawdzają w repertuarze, stworzonym przez Joaquín Padilla. Kompozycje są bardziej spójne, nie tak przeładowane pomysłami, są bardziej czytelne, z lepiej zaznaczonymi refrenami i wyrazistymi melodiami, ale i nie męczą też tak długością, jak piętnastominutowe kolosy LP poprzedniego. Tutaj najdłuższym utworem jest En las montañas de la locura i to tradycyjny pokaz hiszpańskiego power metalu symfonicznego, bogato i potężnie zaaranżowanego, z mocną sekcją rytmiczną, ale i rewelacyjnymi solami gitarowymi Frana Solera, który jest tutaj stylistycznym kameleonem. Słychać, że jest to muzyka bardziej czytelna i łatwiej przyswajalna, oparta momentami o schematy dobrze znane, jak w En las montañas de la locura, gdzie extreme metalowe ryki łączone są z symphonic power metalowymi aranżacjami czy budowanie napięcia w stylu RHAPSODY czy DARK MOOR w Herbert West: Reanimador, ale wykonane na poziomie bardzo wysokim i z ogromnym rozmachem. Bardziej ambitny ORION CHILD przebija się w La sombra sobre Innsmouth, ale to El morador de las tinieblas kradnie show konsekwentną grą i wyrazistym, świetnie poprowadzonym refrenem.<br />
Ten album to oczywiście concept oparty o twórczość H.P. Lovecrafta i mroku tutaj nie brakuje, szczególnie w aranżacjach. Te kontrasty są udane, jak w dramatycznym El monstruo en el umbralczy szybszym, onirycznym El horror de Dunwich z elementami extreme melodic metalu. Tutaj świetnie przebija się cieplejszy refren, tak jak w epickim Desde el más allá, w którym obecny jest duch bardziej progressive metalowego DRAGONFLY i OPERA MAGNA. Świetne i jakże charakterystyczne, iberyjskie zakończenie pełne zrównoważonej epiki i mocy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Raúl Abellán postawił na brzmienie mocne i potężne, kruszące zbrojone mury z żelazobetonu. Dobre, chociaż dla niektórych to brzmienie może być aż zbyt miażdżące, szczególnie w ustawieniu perkusji, której moc jest porównywalna do wybuchu bomby atomowej.</div>
<div style="text-align: justify;">Joaquín Padilla postawił na kompozycje bardziej ułożone i wyraziste, z większą zawartością metalu, nadal w pewnym stopniu przekombinowaną, ale nie tak bardzo, jak jego wcześniejsza twórczość. Bez wątpienia jednak jest to najbardziej przystępny, czytelny dla większej ilości słuchaczy album LEGADO DE UNA TRAGEDIA i można go uznać jednocześnie za najlepszy w dyskografii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Art Gates Records</span></span>.</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lord Byron]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4358</link>
			<pubDate>Tue, 16 Apr 2024 14:10:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4358</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lord Byron - Fly Free (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metalkingdom.net/album/cover/d97/50586_lord_byron_fly_free.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 50586_lord_byron_fly_free.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Holy War 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Yugoslavia 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">3.Let the Fire Burn 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ride the Sky 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Survivor of the Holy Storm 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fly Free 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.Love Stays Forever 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.One Heart 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.It's Your Life 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.Take My Hand 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Life I'm Longing For 06:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Olaf Hayer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Uwe Baumunk - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matthias Roßmannek - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Meyer-Michaelis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jens Bosenick - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LORD BYRON z Brunswicku był pierwszym zespołem Olafa Hayera, w którym bez większego zresztą powodzenia występował od roku 1993. Gdy w roku 1999 nieoczekiwanie pojawił się w ekipie LUCA TURILLI i zaśpiewał na "King of the Nordic Twilight", zwrócił na siebie uwagę na tyle, że LORD BYRON mógł w końcu, choć nakładem własnym, wydać swój pierwszy, i jak się okazało, ostatni album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół przedstawił tu typowy dla przełomu stuleci power metal w manierze niemieckiej, z wysokimi zazwyczaj wokalami Hayera i różnymi inspiracjami. W Holy War jest sporo z pędu HELLOWEEN, jednak na szczęście z kolejnym klonem HELLOWEEN tu do czynienia nie mamy i są też tu utwory bardziej swoiste i oryginalne, jak Yugoslavia, klimatyczny i niemal dostojnie epicki, z Hayerem śpiewającym niżej i przez to bardzo interesująco. Taki klasyczny bojowy niemiecki power metal ładnie się prezentuje w Ride the Sky.</div>
<div style="text-align: justify;">Na płycie znalazła się także niezła balladowa kompozycja Let the Fire Burn z mieszanymi partiami gitary akustycznej i mocniejszych heavy metalowych. Drugi łagodny song to One Heart, uroczysty i z dobrą melodią główną bliską stylu niemieckich ekip hard rockowych, ale z domieszką elegancji AOR. Są także nawiązania do lekko zakręconego grania ekipy ENOLA GAY w Survivor of the Holy Storm oraz It's Your Life i to wyszło niezbyt dobrze, choć sam refren z It's Your Life jest udany, a vintage solo gitarowe najbardziej oryginalne na tym albumie.</div>
<div style="text-align: justify;">Tytułowy Fly Free to kompozycja długa, o ponurej linii melodycznej i można ją nawet zaliczyć do klasycznego heavy epic metalu. Jak na warunki niemieckie tego okresu, utwór zaskakujący i nietypowy, z bardzo klimatyczną partią instrumentalną oraz znakomicie przez cały czas punktującym basem Stefana Meyer-Michaelisa. Walory głosowe w rozległym heroicznym śpiewie Hayera ujawniają się w majestatycznym, dramatycznym Love Stays Forever i może jest to nawet jedna z najlepiej zaśpiewanych przez niego kompozycji w całej karierze.</div>
<div style="text-align: justify;">Grają także nieco mroczny heavy metal, jaki się w Niemczech pojawił w latach 90tych na bazie tworzenia mixów gatunkowych w Take My Hand i znowu świetne partie basu są tu ozdobą instrumentalną. The Life I'm Longing For na koniec jest takim szerszym spojrzeniem na heavy i power metal grany w Niemczech, jest tu dobra melodia i faktycznie swoisty styl, który zespół zaczął wypracowywać w końcowej fazie swojego istnienia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest nieco specyficzny. Perkusja jest bardzo głośna, bas wyrazisty i miękki, gitary natomiast nieco mniej interesujące, trochę archaiczne jak na rok 2000. Hayer niebawem był już bardzo zajęty nie tylko w LUCA TURILLI, ale i w szwedzkim DIONYSUS. Na lokalny LORD BYRON zabrakło czasu i zespół został rozwiązany, choć oficjalna data nie jest znana. Muzycy z tej grupy nie pojawili się już na niemieckiej scenie metalowej. Sam Olaf Hayer występował potem w tak znanych zespołach jak czeski SYMPHONITY, czy belgijski MAGIC KINGDOM oraz jako gość w chórkach, między innymi w RHAPSODY OF FIRE i KAMELOT. Wcielił się także w rolę Króla Elratha w uniwersum Danielsena LEGEND OF VALLEY DOOM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lord Byron - Fly Free (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metalkingdom.net/album/cover/d97/50586_lord_byron_fly_free.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 50586_lord_byron_fly_free.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Holy War 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Yugoslavia 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">3.Let the Fire Burn 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ride the Sky 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Survivor of the Holy Storm 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fly Free 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.Love Stays Forever 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.One Heart 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.It's Your Life 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.Take My Hand 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Life I'm Longing For 06:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Olaf Hayer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Uwe Baumunk - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matthias Roßmannek - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Meyer-Michaelis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jens Bosenick - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LORD BYRON z Brunswicku był pierwszym zespołem Olafa Hayera, w którym bez większego zresztą powodzenia występował od roku 1993. Gdy w roku 1999 nieoczekiwanie pojawił się w ekipie LUCA TURILLI i zaśpiewał na "King of the Nordic Twilight", zwrócił na siebie uwagę na tyle, że LORD BYRON mógł w końcu, choć nakładem własnym, wydać swój pierwszy, i jak się okazało, ostatni album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół przedstawił tu typowy dla przełomu stuleci power metal w manierze niemieckiej, z wysokimi zazwyczaj wokalami Hayera i różnymi inspiracjami. W Holy War jest sporo z pędu HELLOWEEN, jednak na szczęście z kolejnym klonem HELLOWEEN tu do czynienia nie mamy i są też tu utwory bardziej swoiste i oryginalne, jak Yugoslavia, klimatyczny i niemal dostojnie epicki, z Hayerem śpiewającym niżej i przez to bardzo interesująco. Taki klasyczny bojowy niemiecki power metal ładnie się prezentuje w Ride the Sky.</div>
<div style="text-align: justify;">Na płycie znalazła się także niezła balladowa kompozycja Let the Fire Burn z mieszanymi partiami gitary akustycznej i mocniejszych heavy metalowych. Drugi łagodny song to One Heart, uroczysty i z dobrą melodią główną bliską stylu niemieckich ekip hard rockowych, ale z domieszką elegancji AOR. Są także nawiązania do lekko zakręconego grania ekipy ENOLA GAY w Survivor of the Holy Storm oraz It's Your Life i to wyszło niezbyt dobrze, choć sam refren z It's Your Life jest udany, a vintage solo gitarowe najbardziej oryginalne na tym albumie.</div>
<div style="text-align: justify;">Tytułowy Fly Free to kompozycja długa, o ponurej linii melodycznej i można ją nawet zaliczyć do klasycznego heavy epic metalu. Jak na warunki niemieckie tego okresu, utwór zaskakujący i nietypowy, z bardzo klimatyczną partią instrumentalną oraz znakomicie przez cały czas punktującym basem Stefana Meyer-Michaelisa. Walory głosowe w rozległym heroicznym śpiewie Hayera ujawniają się w majestatycznym, dramatycznym Love Stays Forever i może jest to nawet jedna z najlepiej zaśpiewanych przez niego kompozycji w całej karierze.</div>
<div style="text-align: justify;">Grają także nieco mroczny heavy metal, jaki się w Niemczech pojawił w latach 90tych na bazie tworzenia mixów gatunkowych w Take My Hand i znowu świetne partie basu są tu ozdobą instrumentalną. The Life I'm Longing For na koniec jest takim szerszym spojrzeniem na heavy i power metal grany w Niemczech, jest tu dobra melodia i faktycznie swoisty styl, który zespół zaczął wypracowywać w końcowej fazie swojego istnienia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest nieco specyficzny. Perkusja jest bardzo głośna, bas wyrazisty i miękki, gitary natomiast nieco mniej interesujące, trochę archaiczne jak na rok 2000. Hayer niebawem był już bardzo zajęty nie tylko w LUCA TURILLI, ale i w szwedzkim DIONYSUS. Na lokalny LORD BYRON zabrakło czasu i zespół został rozwiązany, choć oficjalna data nie jest znana. Muzycy z tej grupy nie pojawili się już na niemieckiej scenie metalowej. Sam Olaf Hayer występował potem w tak znanych zespołach jak czeski SYMPHONITY, czy belgijski MAGIC KINGDOM oraz jako gość w chórkach, między innymi w RHAPSODY OF FIRE i KAMELOT. Wcielił się także w rolę Króla Elratha w uniwersum Danielsena LEGEND OF VALLEY DOOM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Loch Vostok]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4331</link>
			<pubDate>Sat, 06 Apr 2024 15:01:43 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4331</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Loch Vostok - Opus Ferox - The Great Escape (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/3/9/0/939067.jpg?0224" border="0" alt="[Obrazek: 939067.jpg?0224]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Freedom Paradox 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.Enter the Resistance 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Glorious Clusterfuck 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Disillusion 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Galacticide 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.When the Wolves Have Eaten Everything 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Generation Fail 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Seize the Night 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Great Escape 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Save You 05:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonas Radehorn - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Teddy Möller - gitara, śpiew (takze harsh)</div>
<div style="text-align: justify;">Niklas Kupper - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Patrik Janson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Lawrence Dinamarca Fernandez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LOCH VOSTOK z całą pewnością należy do kręgu grup wyjątkowych. Dla jednych ikoniczny, dla innych delikatnie mówiąc kontrowersyjny budził żywe emocje siedmioma albumami, wydanymi w latach 2003 - 2017 i w pewnym momencie zespół postanowił coś zmienić. Extreme progressive metal z brutalnym wokalem Teddy Möller odszedł w przeszłość i w 2019 w składzie pojawił jeden z najbardziej niedocenionych szwedzkich wokalistów Jonas Radehorn, bo kto go pamięta z jedynej płyty THE CITADEL z 2007? Pewnie mało kto. I z nim powstała płyta "Opus Ferox - The Great Escape", wydana w lipcu 2021 przez szwedzką wytwórnię ViciSolum Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście LOCH VOSTOK nie wyrzekł się w pełni swych ekstremalnych korzeni i Teddy Möller tworzy tu miejscami harshem brutalniejszą atmosferę, ale na pierwsze miejsce wyszły romantyczne, melancholijne melodie i dewastujący, technicznie bezbłędny wokal Jonasa Radehorna. Coś niesamowitego, co on tu robi w przecudownym Enter the Resistance i doprawdy takiej kompozycji z obszarów EVERGREY ten zespół jeszcze nigdy nie nagrał. I ten epicki, dramatyczny refren! A przecież także i opener The Freedom Paradox i When the Wolves Have Eaten Everything urzekają wysmakowanymi aranżacjami, a The Glorious Clusterfuck hipnotyzuje miejscami eksperymentalnymi ornamentacjami, zwłaszcza w pierwszej części. Elegancja w przekazie tych łagodnych poetyckich melodii w pulsującej gitarowej oprawie jest godna szacunku. W Disillusion nawiązują do norweskiej szkoły melodyjnego metalu progresywnego, ale pewnie jeszcze bardziej do KAMELOT z Karevikiem. Ujmująca kompozycja... Podobnie ujmująca jest w głównej melodii Galacticide i tutaj się ujawnia kunszt tej grupy w kontrastowych zestawieniach romantyzmu i trudnego eksperymentalnego progressive, tyle że w małych dawkach. Świetnie gra na tym albumie sekcja rytmiczna z nowym basistą Patrikiem Jansonem, który dwie dekady wcześniej był jednym z filarów melodic progressive metalowego PLATITUDE. Jeśli LOCH VOSTOK jest kontrowersyjny, to na pewno w Generation Fail i ta kompozycja w dużej mierze jest pokłosiem poprzedniej muzycznej epoki zespołu. Jednak ten nowy styl LOCH VOSTOK, romantyczny, pompatyczny, patetyczny i zaraźliwie chwytliwy jest znacznie bardziej interesujący i to słychać w pięknym Seize the Night w synkretycznym "australijskim" stylu. I epicko, choć nie tak jak w refrenie Enter the Resistance, prowadzą melodyjną progresywną narrację w The Great Escape. Jeszcze jedna wyborna kompozycja! A na koniec nieco metalowego teatru z udziałem, jako drugiego wokalisty, brutalnego Joakima Mikivera (FARSOTH, TORMENTION), który tu tym razem wcale brutalny nie jest. Progresywnie, melodyjnie... </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po raz pierwszy w historii zespołu mix i mastering zrobił Mistrz Ronnie Björnström i choć przed nim dla tej grupy sound tworzyli inni wielcy szwedzcy Mistrzowie, to nigdy nie brzmiało to tak dobrze. Zachwycające brzmienie, gdzie jest miejsce i dla modern gitar, i głośnej wyrazistej sekcji rytmicznej, a całość jest ultra selektywna.</div>
<div style="text-align: justify;">Absolutna metamorfoza LOCH VOSTOK to może nie jest, ale na pewno jest to album skierowany do zupełnie innej grupy słuchaczy niż wcześniej.</div>
<div style="text-align: justify;">Przepiękne.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Loch Vostok - Opus Ferox - The Great Escape (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/3/9/0/939067.jpg?0224" border="0" alt="[Obrazek: 939067.jpg?0224]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Freedom Paradox 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.Enter the Resistance 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Glorious Clusterfuck 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Disillusion 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Galacticide 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.When the Wolves Have Eaten Everything 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Generation Fail 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Seize the Night 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Great Escape 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">10.Save You 05:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonas Radehorn - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Teddy Möller - gitara, śpiew (takze harsh)</div>
<div style="text-align: justify;">Niklas Kupper - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Patrik Janson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Lawrence Dinamarca Fernandez - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LOCH VOSTOK z całą pewnością należy do kręgu grup wyjątkowych. Dla jednych ikoniczny, dla innych delikatnie mówiąc kontrowersyjny budził żywe emocje siedmioma albumami, wydanymi w latach 2003 - 2017 i w pewnym momencie zespół postanowił coś zmienić. Extreme progressive metal z brutalnym wokalem Teddy Möller odszedł w przeszłość i w 2019 w składzie pojawił jeden z najbardziej niedocenionych szwedzkich wokalistów Jonas Radehorn, bo kto go pamięta z jedynej płyty THE CITADEL z 2007? Pewnie mało kto. I z nim powstała płyta "Opus Ferox - The Great Escape", wydana w lipcu 2021 przez szwedzką wytwórnię ViciSolum Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście LOCH VOSTOK nie wyrzekł się w pełni swych ekstremalnych korzeni i Teddy Möller tworzy tu miejscami harshem brutalniejszą atmosferę, ale na pierwsze miejsce wyszły romantyczne, melancholijne melodie i dewastujący, technicznie bezbłędny wokal Jonasa Radehorna. Coś niesamowitego, co on tu robi w przecudownym Enter the Resistance i doprawdy takiej kompozycji z obszarów EVERGREY ten zespół jeszcze nigdy nie nagrał. I ten epicki, dramatyczny refren! A przecież także i opener The Freedom Paradox i When the Wolves Have Eaten Everything urzekają wysmakowanymi aranżacjami, a The Glorious Clusterfuck hipnotyzuje miejscami eksperymentalnymi ornamentacjami, zwłaszcza w pierwszej części. Elegancja w przekazie tych łagodnych poetyckich melodii w pulsującej gitarowej oprawie jest godna szacunku. W Disillusion nawiązują do norweskiej szkoły melodyjnego metalu progresywnego, ale pewnie jeszcze bardziej do KAMELOT z Karevikiem. Ujmująca kompozycja... Podobnie ujmująca jest w głównej melodii Galacticide i tutaj się ujawnia kunszt tej grupy w kontrastowych zestawieniach romantyzmu i trudnego eksperymentalnego progressive, tyle że w małych dawkach. Świetnie gra na tym albumie sekcja rytmiczna z nowym basistą Patrikiem Jansonem, który dwie dekady wcześniej był jednym z filarów melodic progressive metalowego PLATITUDE. Jeśli LOCH VOSTOK jest kontrowersyjny, to na pewno w Generation Fail i ta kompozycja w dużej mierze jest pokłosiem poprzedniej muzycznej epoki zespołu. Jednak ten nowy styl LOCH VOSTOK, romantyczny, pompatyczny, patetyczny i zaraźliwie chwytliwy jest znacznie bardziej interesujący i to słychać w pięknym Seize the Night w synkretycznym "australijskim" stylu. I epicko, choć nie tak jak w refrenie Enter the Resistance, prowadzą melodyjną progresywną narrację w The Great Escape. Jeszcze jedna wyborna kompozycja! A na koniec nieco metalowego teatru z udziałem, jako drugiego wokalisty, brutalnego Joakima Mikivera (FARSOTH, TORMENTION), który tu tym razem wcale brutalny nie jest. Progresywnie, melodyjnie... </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po raz pierwszy w historii zespołu mix i mastering zrobił Mistrz Ronnie Björnström i choć przed nim dla tej grupy sound tworzyli inni wielcy szwedzcy Mistrzowie, to nigdy nie brzmiało to tak dobrze. Zachwycające brzmienie, gdzie jest miejsce i dla modern gitar, i głośnej wyrazistej sekcji rytmicznej, a całość jest ultra selektywna.</div>
<div style="text-align: justify;">Absolutna metamorfoza LOCH VOSTOK to może nie jest, ale na pewno jest to album skierowany do zupełnie innej grupy słuchaczy niż wcześniej.</div>
<div style="text-align: justify;">Przepiękne.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lord Mountain]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4174</link>
			<pubDate>Thu, 28 Dec 2023 18:32:14 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4174</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lord Mountain - The Oath (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/6/1086137.jpg?3329" border="0" alt="[Obrazek: 1086137.jpg?3329]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Well of Fates 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Giant 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Beyond the Frozen Sea 00:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Last Crossing 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.Chasm of Time 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Sacrifice 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Serpent Temple 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Oath 05:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jesse Swanson - śpiew gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Serano - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andy Chism - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Pat Moore - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzą z Santa Monica w Kalifornii, grają ze sobą od roku 2014, mają na koncie jeden mini CD "Ord Mountain" (2016), a w tym roku w styczniu zaprezentowali album "The Oath", wydany przez niedużą wytwórnię King Volume Records z Santa Fe.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa gra bardzo tradycyjny doom metal, taki można powiedzieć, archetypowy dla początków formowania konkretnego gatunku i pod tym względem jest jednym z wyjątków na amerykańskiej scenie ostatnich lat, gdzie doom niemal obowiązkowo łączony jest ze stonerem czy sludge. Można też powiedzieć, że to muzyka łącząca zarówno fanów obozu Hellhound jak i tych, którzy wolą bardziej epickie doomowe klimaty, choć na pewno nie jest to zespół heavy/doom metalowy, jak to niektórzy twierdzą. Kilka szybszych zagrywek w kilku kompozycjach nie czyni ich jeszcze zespołem z tego podgatunku. Z brzmień Hellhound mamy tu wokalistę Swansona, takiego w obszarach Osbourne, ale bez manieryzmu i silenia się na jego kopiowanie i ten śpiew wynika raczej z osobistych predyspozycji głosowych niż mozolnego naśladownictwa. Jak można w dzisiejszych czasach grać atrakcyjnie tematy SAINT VITUS, pokazuje tytułowy The Oath i tu także może się podobać seria gitarowych ozdobników, jakże charakterystycznych dla tej szkoły grania doom metalu.<br />
Z drugiej strony, jest ten pierwiastek epicki w takim nieco szybszym Well of Fates, czy też lekko mrocznym The Giant, gdzie co ciekawe gitarowo rozegrano na lekko rozmytych, głębokich riffach szkoły Hellhound. No, ale smutek i melancholia godne SOLITUDE AETURNUS. Jakieś odniesienia do klasycznego heavy słychać w The Sacrifice, to jednak przecież jest takie bliskie riffowym tempom i klimatowi COUNT RAVEN. Dobrze to wyszło, bardzo, dobrze. Nieco mniej stylowy jest The Last Crossing i tu, pewnie tylko ci, co uznają ten zespół za heavy/doom metalowy, mają nieco racji. No i może jeszcze odnośnie szybszego Chasm of Time, który jednak do tego albumu wnosi niewiele. I do tego bardzo tradycyjny, leniwie posuwający się do przodu w meandrach gitarowych ozdobników Serpent Temple, potem zdecydowanie kroczący w oparciu o jeden podstawowy riff. Taki epicki doom w oszczędnej formule z nad wyraz klasyczną, tą najwolniejszą i najbardziej epicką partią, z echami stylu CANDLEMASS, ale przecież także i duchem ekip szwedzkich i brytyjskich.<br />
<br />
Ta płyta, w skostniałym stylu doomowego centrum, rewolucji nie czyni, ale pokazuje, że taką muzykę można nadal grać na solidnym poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lord Mountain - The Oath (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/6/1086137.jpg?3329" border="0" alt="[Obrazek: 1086137.jpg?3329]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Well of Fates 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Giant 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Beyond the Frozen Sea 00:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Last Crossing 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">5.Chasm of Time 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Sacrifice 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Serpent Temple 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Oath 05:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jesse Swanson - śpiew gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Serano - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andy Chism - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Pat Moore - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pochodzą z Santa Monica w Kalifornii, grają ze sobą od roku 2014, mają na koncie jeden mini CD "Ord Mountain" (2016), a w tym roku w styczniu zaprezentowali album "The Oath", wydany przez niedużą wytwórnię King Volume Records z Santa Fe.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa gra bardzo tradycyjny doom metal, taki można powiedzieć, archetypowy dla początków formowania konkretnego gatunku i pod tym względem jest jednym z wyjątków na amerykańskiej scenie ostatnich lat, gdzie doom niemal obowiązkowo łączony jest ze stonerem czy sludge. Można też powiedzieć, że to muzyka łącząca zarówno fanów obozu Hellhound jak i tych, którzy wolą bardziej epickie doomowe klimaty, choć na pewno nie jest to zespół heavy/doom metalowy, jak to niektórzy twierdzą. Kilka szybszych zagrywek w kilku kompozycjach nie czyni ich jeszcze zespołem z tego podgatunku. Z brzmień Hellhound mamy tu wokalistę Swansona, takiego w obszarach Osbourne, ale bez manieryzmu i silenia się na jego kopiowanie i ten śpiew wynika raczej z osobistych predyspozycji głosowych niż mozolnego naśladownictwa. Jak można w dzisiejszych czasach grać atrakcyjnie tematy SAINT VITUS, pokazuje tytułowy The Oath i tu także może się podobać seria gitarowych ozdobników, jakże charakterystycznych dla tej szkoły grania doom metalu.<br />
Z drugiej strony, jest ten pierwiastek epicki w takim nieco szybszym Well of Fates, czy też lekko mrocznym The Giant, gdzie co ciekawe gitarowo rozegrano na lekko rozmytych, głębokich riffach szkoły Hellhound. No, ale smutek i melancholia godne SOLITUDE AETURNUS. Jakieś odniesienia do klasycznego heavy słychać w The Sacrifice, to jednak przecież jest takie bliskie riffowym tempom i klimatowi COUNT RAVEN. Dobrze to wyszło, bardzo, dobrze. Nieco mniej stylowy jest The Last Crossing i tu, pewnie tylko ci, co uznają ten zespół za heavy/doom metalowy, mają nieco racji. No i może jeszcze odnośnie szybszego Chasm of Time, który jednak do tego albumu wnosi niewiele. I do tego bardzo tradycyjny, leniwie posuwający się do przodu w meandrach gitarowych ozdobników Serpent Temple, potem zdecydowanie kroczący w oparciu o jeden podstawowy riff. Taki epicki doom w oszczędnej formule z nad wyraz klasyczną, tą najwolniejszą i najbardziej epicką partią, z echami stylu CANDLEMASS, ale przecież także i duchem ekip szwedzkich i brytyjskich.<br />
<br />
Ta płyta, w skostniałym stylu doomowego centrum, rewolucji nie czyni, ale pokazuje, że taką muzykę można nadal grać na solidnym poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Livin' Evil]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4162</link>
			<pubDate>Fri, 22 Dec 2023 21:13:55 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4162</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Livin' Evil - Prayers and Torments (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/0/1120898.jpg?0155" border="0" alt="[Obrazek: 1120898.jpg?0155]" /><br />
 <br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Tree of Evil 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Another Preacher of Satan 07:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.Behind the Light 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.Through the Night 08:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.A Song for a Dead Man 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Illusory Dreams 01:21<br />
7.Smile of the Knife 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Feelings 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.Step into a Blaze of Fire 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Indians Cry 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Fire 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">12.Dreadful Fate 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">13.Lyrical Agony 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">14.Epitaph for a Singular Friend 05:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jean-Arnaud Jacq - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kiato Luu - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jérôme Viel - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Tasos Lazaris - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Alessandrini - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">i goście gitarzyści</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół istniał już w latach 90tych, gdzieś do roku 1996, jednak w tym czasie, poza pewną liczba nagrań demo, niczego nie stworzył. Jérôme Viel przyszedł do grupy u schyłku jej istnienia, jednak w roku 2022 postanowić zespół reaktywować z muzykami, z którymi grał w późniejszym czasie w innych grupach przeważnie metal z kręgów bardziej ekstremalnych. Przygotowany został materiał ponad siedemdziesięciominutowy i wydał go zespół własnym nakładem w marcu 2023. Płyta poświęcona jest pamięci zmarłego w 2018 lidera tej formacji Patricka Pairona.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy/power metal z Francji raczej nigdy nie stanowił europejskiej czołówki. Nie byłoby więc to wydarzenie szczególnie znaczące, gdyby nie to, że zespół zaprosił jako wokalistę greckiego Herosa Tasosa Lazarisa, który ostatnio zaliczył bardzo udane występy w STEEL ARCTUS i FORTRESS UNDER SIEGE. To od razu zwraca uwagę na LIVIN'EVIL. Ponadto, gościnnie sola zagrali tacy znani gitarzyści jak Roland Grapow, Timo Tollki i Kosta Vreto, a na perkusji zagrał Fabio Alessandrini, wschodząca włoska gwiazda, obecnie w słynnym niemieckim rock/metalowym BONFIRE.</div>
<div style="text-align: justify;">Zasadniczo goście stanowią tu istotną wartość dodaną i na pewno, co oczywiste, na pierwszym miejscu należy wymienić Tasosa Lazarisa. Wnosi on w te dosyć sztywne i mało oryginalne riffowe konstrukcje poszczególnych utworów spory ładunek tak umiarkowanej epickości (rozbudowany Through the Night), jak i stylistyki budowanej w latach 90 tych i w XXI wieku w Wielkiej Brytanii, bo momentami słychać i wpływ Bruce Dickinsona, i Blaze Bayley'a, choć jak sądzę nie było to zamiarem zespołu. To najbardziej można zauważyć w ostatniej części albumu, w takich kompozycjach jak Fire, Dreadful Fate czy też jednym z najbardziej udanych, zagranym w umiarkowanym tempie z romantycznym dramatyzmem Lyrical Agony. No i na pewno zbudowany po części na maidenowskich riffach Behind the Light również należy do tej kategorii i wyszło to tutaj bardzo dobrze. Te nie za szybkie utwory są tu najbardziej interesujące, choć i przyspieszenie w długim Another Preacher of Satan też jest bardzo dobre. Jednak z innym wokalistą być może to by tak dobrze wszystko nie zabrzmiało. Dużo wnosi Tasos.<br />
Trochę mrocznego nastroju wnoszą w Smile of the Knife, ale ta jak i A Song for a Dead Man to dosyć przeciętne kompozycje. Nie bardzo się udał Feelings, który ma cechy metalu progresywnego z wykorzystaniem "kashmirowego" motywu i lepiej się prezentuje kroczący Step into a Blaze of Fire z bardzo zdecydowanymi atakami Tasoasa w wysokich rejestrach. Szybka część nieco niweczy dostojne wrażenie całości. Może trochę Grecji jest w power metalowym, dumnie galopującym Indians Cry (Tasos...) i ta kompozycja jest najlepsza na tym albumie, a długie heroiczne solo zagrał Timo Tolkki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre i tu uwag mieć nie można. Perkusja przestrzenna, gitary nie przesterowane, Tasos w centrum. Można by sądzić, że tak długa płyta okaże się w pewnym momencie nużąca, ale tak nie jest. Te utwory są dosyć zgrabnie poukładane na trackliście i szybsze rzeczy przeplatają się z tymi rozbudowanymi numerami w zróżnicowanych tempach.</div>
<div style="text-align: justify;">Francuzi wsparci zagraniczną koalicją przedstawili dobry album, który odkrywczym nazwać trudno, ale wykonanie jest na stosunkowo wyskokim poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Livin' Evil - Prayers and Torments (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/0/1120898.jpg?0155" border="0" alt="[Obrazek: 1120898.jpg?0155]" /><br />
 <br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Tree of Evil 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Another Preacher of Satan 07:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.Behind the Light 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">4.Through the Night 08:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.A Song for a Dead Man 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Illusory Dreams 01:21<br />
7.Smile of the Knife 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Feelings 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">9.Step into a Blaze of Fire 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Indians Cry 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">11.Fire 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">12.Dreadful Fate 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">13.Lyrical Agony 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">14.Epitaph for a Singular Friend 05:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jean-Arnaud Jacq - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kiato Luu - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jérôme Viel - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Tasos Lazaris - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Alessandrini - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">i goście gitarzyści</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół istniał już w latach 90tych, gdzieś do roku 1996, jednak w tym czasie, poza pewną liczba nagrań demo, niczego nie stworzył. Jérôme Viel przyszedł do grupy u schyłku jej istnienia, jednak w roku 2022 postanowić zespół reaktywować z muzykami, z którymi grał w późniejszym czasie w innych grupach przeważnie metal z kręgów bardziej ekstremalnych. Przygotowany został materiał ponad siedemdziesięciominutowy i wydał go zespół własnym nakładem w marcu 2023. Płyta poświęcona jest pamięci zmarłego w 2018 lidera tej formacji Patricka Pairona.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy/power metal z Francji raczej nigdy nie stanowił europejskiej czołówki. Nie byłoby więc to wydarzenie szczególnie znaczące, gdyby nie to, że zespół zaprosił jako wokalistę greckiego Herosa Tasosa Lazarisa, który ostatnio zaliczył bardzo udane występy w STEEL ARCTUS i FORTRESS UNDER SIEGE. To od razu zwraca uwagę na LIVIN'EVIL. Ponadto, gościnnie sola zagrali tacy znani gitarzyści jak Roland Grapow, Timo Tollki i Kosta Vreto, a na perkusji zagrał Fabio Alessandrini, wschodząca włoska gwiazda, obecnie w słynnym niemieckim rock/metalowym BONFIRE.</div>
<div style="text-align: justify;">Zasadniczo goście stanowią tu istotną wartość dodaną i na pewno, co oczywiste, na pierwszym miejscu należy wymienić Tasosa Lazarisa. Wnosi on w te dosyć sztywne i mało oryginalne riffowe konstrukcje poszczególnych utworów spory ładunek tak umiarkowanej epickości (rozbudowany Through the Night), jak i stylistyki budowanej w latach 90 tych i w XXI wieku w Wielkiej Brytanii, bo momentami słychać i wpływ Bruce Dickinsona, i Blaze Bayley'a, choć jak sądzę nie było to zamiarem zespołu. To najbardziej można zauważyć w ostatniej części albumu, w takich kompozycjach jak Fire, Dreadful Fate czy też jednym z najbardziej udanych, zagranym w umiarkowanym tempie z romantycznym dramatyzmem Lyrical Agony. No i na pewno zbudowany po części na maidenowskich riffach Behind the Light również należy do tej kategorii i wyszło to tutaj bardzo dobrze. Te nie za szybkie utwory są tu najbardziej interesujące, choć i przyspieszenie w długim Another Preacher of Satan też jest bardzo dobre. Jednak z innym wokalistą być może to by tak dobrze wszystko nie zabrzmiało. Dużo wnosi Tasos.<br />
Trochę mrocznego nastroju wnoszą w Smile of the Knife, ale ta jak i A Song for a Dead Man to dosyć przeciętne kompozycje. Nie bardzo się udał Feelings, który ma cechy metalu progresywnego z wykorzystaniem "kashmirowego" motywu i lepiej się prezentuje kroczący Step into a Blaze of Fire z bardzo zdecydowanymi atakami Tasoasa w wysokich rejestrach. Szybka część nieco niweczy dostojne wrażenie całości. Może trochę Grecji jest w power metalowym, dumnie galopującym Indians Cry (Tasos...) i ta kompozycja jest najlepsza na tym albumie, a długie heroiczne solo zagrał Timo Tolkki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre i tu uwag mieć nie można. Perkusja przestrzenna, gitary nie przesterowane, Tasos w centrum. Można by sądzić, że tak długa płyta okaże się w pewnym momencie nużąca, ale tak nie jest. Te utwory są dosyć zgrabnie poukładane na trackliście i szybsze rzeczy przeplatają się z tymi rozbudowanymi numerami w zróżnicowanych tempach.</div>
<div style="text-align: justify;">Francuzi wsparci zagraniczną koalicją przedstawili dobry album, który odkrywczym nazwać trudno, ale wykonanie jest na stosunkowo wyskokim poziomie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Leash Law]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4075</link>
			<pubDate>Fri, 08 Sep 2023 15:15:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4075</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Leash Law - Dogface (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/9/1/5/39159.jpg?4636" border="0" alt="[Obrazek: 39159.jpg?4636]" /></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fight 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dogface 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Stealing Grace 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hail to Blood 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Banion 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.(Better When) Betrayed 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Martial Law 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hellhole 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Paving the Way 03:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Wade Black - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rick Renstrom - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Ed Mowery - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Stephen Elder - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Richard Christy - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po nagraniu albumu Ricka Renstroma "Until the Bitter End" część muzyków zaangażowanych w ten projekt postanowiło dalej grać razem i w Tampa, jeszcze w tym samym roku, sformowany został zespół DOGFACE. Skład dopełnił jako drugi gitarzysta Ed Mowery, znany ze słynnego progressive death metalowego NOCTURNUS. Grupa bez problemu uzyskała kontrakt płytowy z prężnie w tym okresie działającą grecką wytwórnią Black Lotus Records i w kwietniu 2004 roku wydała swój album "Dogface".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEASH LAW gra tu heavy/power w typowo amerykańskim wydaniu, przy czym z wokalem Wade Blacka, który w części kompozycji można uznać za nazbyt teatralny, co psuje efekt ogólny. To odnosi się także do umieszczonego na końcu dostojnego i na początku poprowadzonego bardzo spokojnie i heroicznie Paving the Way. Potem jednak się to zaczyna rozmywać. Ogólnie to wszystko jest zagrane bez zarzutu, ale pod względem melodii, to jedno z najmniej udanych dzieł, gdzie na gitarze zagrał Rick Renstrom. Tak, jego gitara, wsparta gitarą Eda Mowery tworzy tu mocną ścianę riffową, miejscami w estetyce USPM lat 80tych (Martial Law w stylu LIEGE LORD), ale melodie trudno uznać za interesujące. Coś tam Black próbuje w refrenach zrobić więcej, może nawet poza ich głównymi motywami melodycznymi, ale efekt bywa kontrowersyjny, jak w stylizowanych na heroiczne openerze Fight, czy też Stealing Grace. Nawiązują także do takiego nieco eksperymentalnego power metalu z USA z lat 90tych w Dogface, Hellhole oraz  dosyć pokręconym i średnio agresywnym Hail to Blood, czy też w drapieżnym i posępnym (Better When) Betrayed, gdzie estetykę heavy/thrashową połączono z planem klawiszowym. Najlepiej prezentuje się dramatyczna semi ballada Banion z bardzo udaną melodią, tu jednak ponownie wraca problem przerysowanych wokali Wade Blacka.</div>
<div style="text-align: justify;">Rick Renstrom gra na tej płycie poniżej swoich możliwości, korzystając z ograniczonego zestawu riffowego i tylko w solach pokazuje część swojego kunsztu, przy czym te nieraz wirtuozerskie popisy nie do końca pasują do twardego ogólnie stylu, jaki tu LEASH LAW zaprezentował.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonano w Grecji i ma on w sobie coś z tego surowego soundu helleńskiego z głośną perkusją, z drugiej strony jednak jest absolutnie w obszarze tego brzmienia, które zawsze podobało się w Ameryce. Album, przeznaczony dla słuchaczy amerykańskich, w Europie nie zdobył powodzenia. Rick nie był do końca zadowolony z tego co zrobił z LEASH LAW i jeszcze w tym samym 2004 roku grupę opuścił, podobnie jak Richard Christy. Pozostali członkowie zespołu, zaangażowani w innych muzycznych projektach zdecydowali się rozwiązać zespół w roku 2005. Warto jednak dodać, że Wade Black i Rick Renstrom nawiązali ponownie współpracę w roku 2011 w innym heavy metalowym bandzie z Tampa - WAR OF THRONES.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.09.2023</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Leash Law - Dogface (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/9/1/5/39159.jpg?4636" border="0" alt="[Obrazek: 39159.jpg?4636]" /></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fight 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dogface 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">3.Stealing Grace 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hail to Blood 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Banion 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.(Better When) Betrayed 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Martial Law 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hellhole 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Paving the Way 03:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Wade Black - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rick Renstrom - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Ed Mowery - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Stephen Elder - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Richard Christy - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Po nagraniu albumu Ricka Renstroma "Until the Bitter End" część muzyków zaangażowanych w ten projekt postanowiło dalej grać razem i w Tampa, jeszcze w tym samym roku, sformowany został zespół DOGFACE. Skład dopełnił jako drugi gitarzysta Ed Mowery, znany ze słynnego progressive death metalowego NOCTURNUS. Grupa bez problemu uzyskała kontrakt płytowy z prężnie w tym okresie działającą grecką wytwórnią Black Lotus Records i w kwietniu 2004 roku wydała swój album "Dogface".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEASH LAW gra tu heavy/power w typowo amerykańskim wydaniu, przy czym z wokalem Wade Blacka, który w części kompozycji można uznać za nazbyt teatralny, co psuje efekt ogólny. To odnosi się także do umieszczonego na końcu dostojnego i na początku poprowadzonego bardzo spokojnie i heroicznie Paving the Way. Potem jednak się to zaczyna rozmywać. Ogólnie to wszystko jest zagrane bez zarzutu, ale pod względem melodii, to jedno z najmniej udanych dzieł, gdzie na gitarze zagrał Rick Renstrom. Tak, jego gitara, wsparta gitarą Eda Mowery tworzy tu mocną ścianę riffową, miejscami w estetyce USPM lat 80tych (Martial Law w stylu LIEGE LORD), ale melodie trudno uznać za interesujące. Coś tam Black próbuje w refrenach zrobić więcej, może nawet poza ich głównymi motywami melodycznymi, ale efekt bywa kontrowersyjny, jak w stylizowanych na heroiczne openerze Fight, czy też Stealing Grace. Nawiązują także do takiego nieco eksperymentalnego power metalu z USA z lat 90tych w Dogface, Hellhole oraz  dosyć pokręconym i średnio agresywnym Hail to Blood, czy też w drapieżnym i posępnym (Better When) Betrayed, gdzie estetykę heavy/thrashową połączono z planem klawiszowym. Najlepiej prezentuje się dramatyczna semi ballada Banion z bardzo udaną melodią, tu jednak ponownie wraca problem przerysowanych wokali Wade Blacka.</div>
<div style="text-align: justify;">Rick Renstrom gra na tej płycie poniżej swoich możliwości, korzystając z ograniczonego zestawu riffowego i tylko w solach pokazuje część swojego kunsztu, przy czym te nieraz wirtuozerskie popisy nie do końca pasują do twardego ogólnie stylu, jaki tu LEASH LAW zaprezentował.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonano w Grecji i ma on w sobie coś z tego surowego soundu helleńskiego z głośną perkusją, z drugiej strony jednak jest absolutnie w obszarze tego brzmienia, które zawsze podobało się w Ameryce. Album, przeznaczony dla słuchaczy amerykańskich, w Europie nie zdobył powodzenia. Rick nie był do końca zadowolony z tego co zrobił z LEASH LAW i jeszcze w tym samym 2004 roku grupę opuścił, podobnie jak Richard Christy. Pozostali członkowie zespołu, zaangażowani w innych muzycznych projektach zdecydowali się rozwiązać zespół w roku 2005. Warto jednak dodać, że Wade Black i Rick Renstrom nawiązali ponownie współpracę w roku 2011 w innym heavy metalowym bandzie z Tampa - WAR OF THRONES.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.09.2023</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lugnet]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3941</link>
			<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 10:25:28 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3941</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lugnet - Lugnet (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/TBh50CRSzFupTybocXr73oGcu_UI1gLuivYuHlNDdQM/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTgxNDk4/NjktMTQ1NjA3ODY5/OS04NzM4LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS04NzM4LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.All The Way 3:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sails 4:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Veins 6:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Tears In The Sky 5:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.It Ain't Easy 3:54<br />
6.Gypsy Dice 5:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.In The Still Of The Water 5:24</div>
<div style="text-align: justify;">8.Into The Light 10:06</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/ melodic stoner metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roger Solander - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Bonden Jansson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mackan Holten - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lennart ‘Z’ Zethzon - gitara basowa<br />
Fredrik Jansson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Erminero - hammondy</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2009 dwaj rozmiłowani w vintage melodic heavy metalowych brzmieniach szwedzcy muzycy - Lennart ‘Z’ Zethzon i Fredrik Jansson (WITCHCRAFT, COUNT RAVEN) postanowili założyć w Sztokholmie zespół, który miał grać muzykę z pogranicza lat 70tych i 80tych, inspirowaną dokonaniami największych rock/metalowych europejskich sław tego okresu. Skład został uzupełniony jednak dopiero ostatecznie w roku 2012, przy czym wielkim wyzwaniem było pozyskanie wokalisty. Takiego, który byłby w stanie odtworzyć atmosferę tamtych lat, a przy tym być w jakiś sposób jednoznacznie rozpoznawalnym w ramach tamtej epoki. Wybór padł na Rogera Solangera z blues hard rockowej formacji DUST i zdecydowanie był to wybór trafny.</div>
<div style="text-align: justify;">Metalowej publiczności ten wokalista nie jest raczej znany, jednak słuchacze lżejszej muzyki rockowej ze Szwecji cenią go jako jeszcze jednego wokalnego epigona Davida Coverdale'a. I to nie byle jakiego... Tyle, że w DUST jakoś czy to z powodu przeciętnej produkcji albumów, czy też jednak średniej klasy samych kompozycji tak do końca nie rozwinął skrzydeł.<br />
Grupa nagrała w końcu w roku 2015 album "Lugnet" i został on wydany w styczniu 2016 przez wytwórnię Pride &amp; Joy Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solander dewastuje w manierze Coverdale'a, gitarzyści grają w absolutnie perfekcyjnym vintage stylu i zabawa jest po prostu przednia. Nostalgiczna wycieczka w przeszłość. Co najmniej czterdzieści lat w przeszłość. Dynamiczny All The Way to koncertowy wymiatacz w stylu WHITESNAKE, Sails to zadziwiający mix riffów THIN LIZZY na wstępie i WHITESNAKE, a do tego podbarwiony stylistyką grającego vintage metal o dekadę wcześniej ROAD TO RUIN. Wyborna melodia, kapitalny feeling i doprawdy Solander rządzi. Dzieli, rządzi, dewastuje głosem. Piękny numer. A to nie wszystko, bo w Veins wchodzą w obszary BLACK SABBATH Dio Era z "Heaven and Hell" i po raz kolejny jest to świetny, spokojniejszy i cięższy heavy metalowy utwór, toczący się dostojnie i z epickim szlifem. Moc!<br />
Nie jest to album hard rockowy, jak często się o nim mówi. Jest to heavy metal oparty o kanony lat 70tych i wczesnych 80 i tej prostej i nieraz naiwnej przebojowości rockowej tu nie ma. Jest cudownej urody song w stylu nostalgicznych hitów WHITESNAKE o bluesowym odcieniu Tears In The Sky, majstersztyk w ramach konwencji, porównywalny tylko z tym, co w podobny sposób robił VOODOO CIRCLE z Readmanem. Proto metal z elementami hard rockowymi zapożyczonymi z WHITESNAKE to zagrany w umiarkowanym tempie i z mocnym wokalem Solandera It Ain't Easy i też jest bardzo dobrze, choć może nieco eklektycznie jednak. Podobnie ROAD TO RUIN wykorzystują w Gypsy Dice cały arsenał starohardrockowych i proto metalowych zagrywek, także z arsenału najstarszego BLACK SABBATH i mamy udany melodyjny stoner metal. Potężnie grają w pełnym ciężkich riffów In The Still Of The Water i tu także coś z BLACK SABBATH z późnych lat 70tych słychać, choć pewnie fani brzmień z Seatlle wskazaliby także na SOUNDGARDEN, a miłośnicy talentu Pontillo na PURE INC.<br />
Szkoda tylko, że końcówka jest rozczarowująca. Te ponad dziesięć minut z Into The Light to krążenie po obrzeżach art rocka, space rocka i mało przekonujących pomysłów z kręgu URIAH HEEP z czasów Byrona i hensleyowskich klawiszy. Niekonkretne, niejasne w przekazie, zbyt pastelowe, a może nawet bezbarwne.</div>
<div style="text-align: justify;">Przywoływany tu był kilka razy ROAD TO RUIN. Dawny członek tego jednorazowego projektu Lars Chriss miksował ten album. A mastering wykonał Mistrz Mike Lind i jest tyle samo vintage soundu, ile nowoczesnej klarowności instrumentów. I te przepięknie brzmiące hammondy!<br />
<br />
Fantastyczny popis Solandera jest w przypadku tej grupy jednorazowy. Niebawem jego miejsce zajął słynny Johan Fahlberg z JADED HEART i to z nim oraz innymi już gitarzystami nagrane zostały dwa kolejne albumy LUGNET w latach 2019 i 2022. To już jednak muzycznie inna historia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.01.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lugnet - Lugnet (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/TBh50CRSzFupTybocXr73oGcu_UI1gLuivYuHlNDdQM/rs:fit/g:sm/q:90/h:500/w:500/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTgxNDk4/NjktMTQ1NjA3ODY5/OS04NzM4LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS04NzM4LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.All The Way 3:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sails 4:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Veins 6:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Tears In The Sky 5:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.It Ain't Easy 3:54<br />
6.Gypsy Dice 5:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.In The Still Of The Water 5:24</div>
<div style="text-align: justify;">8.Into The Light 10:06</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/ melodic stoner metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roger Solander - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Bonden Jansson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mackan Holten - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lennart ‘Z’ Zethzon - gitara basowa<br />
Fredrik Jansson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Bruno Erminero - hammondy</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2009 dwaj rozmiłowani w vintage melodic heavy metalowych brzmieniach szwedzcy muzycy - Lennart ‘Z’ Zethzon i Fredrik Jansson (WITCHCRAFT, COUNT RAVEN) postanowili założyć w Sztokholmie zespół, który miał grać muzykę z pogranicza lat 70tych i 80tych, inspirowaną dokonaniami największych rock/metalowych europejskich sław tego okresu. Skład został uzupełniony jednak dopiero ostatecznie w roku 2012, przy czym wielkim wyzwaniem było pozyskanie wokalisty. Takiego, który byłby w stanie odtworzyć atmosferę tamtych lat, a przy tym być w jakiś sposób jednoznacznie rozpoznawalnym w ramach tamtej epoki. Wybór padł na Rogera Solangera z blues hard rockowej formacji DUST i zdecydowanie był to wybór trafny.</div>
<div style="text-align: justify;">Metalowej publiczności ten wokalista nie jest raczej znany, jednak słuchacze lżejszej muzyki rockowej ze Szwecji cenią go jako jeszcze jednego wokalnego epigona Davida Coverdale'a. I to nie byle jakiego... Tyle, że w DUST jakoś czy to z powodu przeciętnej produkcji albumów, czy też jednak średniej klasy samych kompozycji tak do końca nie rozwinął skrzydeł.<br />
Grupa nagrała w końcu w roku 2015 album "Lugnet" i został on wydany w styczniu 2016 przez wytwórnię Pride &amp; Joy Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solander dewastuje w manierze Coverdale'a, gitarzyści grają w absolutnie perfekcyjnym vintage stylu i zabawa jest po prostu przednia. Nostalgiczna wycieczka w przeszłość. Co najmniej czterdzieści lat w przeszłość. Dynamiczny All The Way to koncertowy wymiatacz w stylu WHITESNAKE, Sails to zadziwiający mix riffów THIN LIZZY na wstępie i WHITESNAKE, a do tego podbarwiony stylistyką grającego vintage metal o dekadę wcześniej ROAD TO RUIN. Wyborna melodia, kapitalny feeling i doprawdy Solander rządzi. Dzieli, rządzi, dewastuje głosem. Piękny numer. A to nie wszystko, bo w Veins wchodzą w obszary BLACK SABBATH Dio Era z "Heaven and Hell" i po raz kolejny jest to świetny, spokojniejszy i cięższy heavy metalowy utwór, toczący się dostojnie i z epickim szlifem. Moc!<br />
Nie jest to album hard rockowy, jak często się o nim mówi. Jest to heavy metal oparty o kanony lat 70tych i wczesnych 80 i tej prostej i nieraz naiwnej przebojowości rockowej tu nie ma. Jest cudownej urody song w stylu nostalgicznych hitów WHITESNAKE o bluesowym odcieniu Tears In The Sky, majstersztyk w ramach konwencji, porównywalny tylko z tym, co w podobny sposób robił VOODOO CIRCLE z Readmanem. Proto metal z elementami hard rockowymi zapożyczonymi z WHITESNAKE to zagrany w umiarkowanym tempie i z mocnym wokalem Solandera It Ain't Easy i też jest bardzo dobrze, choć może nieco eklektycznie jednak. Podobnie ROAD TO RUIN wykorzystują w Gypsy Dice cały arsenał starohardrockowych i proto metalowych zagrywek, także z arsenału najstarszego BLACK SABBATH i mamy udany melodyjny stoner metal. Potężnie grają w pełnym ciężkich riffów In The Still Of The Water i tu także coś z BLACK SABBATH z późnych lat 70tych słychać, choć pewnie fani brzmień z Seatlle wskazaliby także na SOUNDGARDEN, a miłośnicy talentu Pontillo na PURE INC.<br />
Szkoda tylko, że końcówka jest rozczarowująca. Te ponad dziesięć minut z Into The Light to krążenie po obrzeżach art rocka, space rocka i mało przekonujących pomysłów z kręgu URIAH HEEP z czasów Byrona i hensleyowskich klawiszy. Niekonkretne, niejasne w przekazie, zbyt pastelowe, a może nawet bezbarwne.</div>
<div style="text-align: justify;">Przywoływany tu był kilka razy ROAD TO RUIN. Dawny członek tego jednorazowego projektu Lars Chriss miksował ten album. A mastering wykonał Mistrz Mike Lind i jest tyle samo vintage soundu, ile nowoczesnej klarowności instrumentów. I te przepięknie brzmiące hammondy!<br />
<br />
Fantastyczny popis Solandera jest w przypadku tej grupy jednorazowy. Niebawem jego miejsce zajął słynny Johan Fahlberg z JADED HEART i to z nim oraz innymi już gitarzystami nagrane zostały dwa kolejne albumy LUGNET w latach 2019 i 2022. To już jednak muzycznie inna historia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.01.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Leatherwolf]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3911</link>
			<pubDate>Sun, 06 Nov 2022 20:44:47 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3911</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Leatherwolf - Kill the Hunted (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/3/1073614.jpg?4240" border="0" alt="[Obrazek: 1073614.jpg?4240]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hit the Dirt 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nobody 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Kill the Hunted 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Only the Wicked 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Madhouse 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.Medusa 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Henchman 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.(Evil) Empires Fall 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Road Rage 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lights Out Again 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">11.Enslaved 05:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Keith Adamiak - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rob Math - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luke Man - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Barry Sparks - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dean Roberts - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Wayne Findlay - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Przedostatnie wieści z obozu LEATHERWOLF to faktyczny rozpad zespołu w roku 2019. Chyba tylko uporowi Deana Robertsa, niezmordowanego w LEATHERWOLF od samego początku, od roku 1981 można zawdzięczać fakt, że ta grupa nie przeszła definitywnie do historii. Roberts i nowi ludzie nie próżnowali i 11 listopada 2022 grecka wytwórnia Rock of Angels Records zaprezentuje efekt ich pracy na nowej płycie "Kill the Hunted". </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEATHERWOLF bez Michaela Olivieri, bez Geoffa Gayera... Tak, to teraz zespół złożony z innych muzyków decydujących o jego muzycznym obliczu i z wokalistą Keithem Adamiakiem, o którym wiadomo mało, ale zapewne ma on polskie korzenie. Z gwiazd w ekipie pojawił się znakomity basista Barry Sparks, który grał z takimi sławami jak Malmsteenem, Vinnie Moore, Tony MacAlpine, Marty Friedman, Roland Grapow, w DOKKEN i DURBIN. <br />
Bojowa true okładka wskazywałaby na zwrot w kierunku jakże modnego ostatnio, także w USA, NWOTHM, tymczasem muzycznie LEATHERWOLF nie ma tu z tym podgatunkiem nic wspólnego. Album dosyć długi, a muzycznej treści mało. Heavy/power metal dosyć agresywny, miejscami brutalny, nie do końca nastawiony na melodie. Chyba bardziej na ekspozycję gitar w mocnej, brzmieniowej oprawie, a nie można powiedzieć, by gitarzyści byli szczególnie kreatywni w tym co robią. Solidne rzemiosło, ale do zachwytu nad tym, co tu prezentują, jest raczej daleko. Raczej skromny arsenał riffów, które się tu często w bardzo podobnej formie pojawiają to w jednych, to w drugich kompozycjach. Krótkie zwarte Nobody, Madhouse, Road Rage, Lights Out Again to dużo krzyku, dużo intensywnych gitar i grzmiącej sekcji rytmicznej i nieuzasadnionej brutalności w chuligańskiej manierze. Trochę taki rock metal/arena na sterydach. Przeciętne, często mało rozpoznawalne melodie i jakoś ogólnie ciężko się tego słucha, a najciężej Lights Out Again. Z gorszym wokalistą niż Keith Adamiak, który tu pokazuje się z dobrej strony i maskuje liczne kompozycyjne mielizny teoretycznie "nowoczesnego" metalu w Hit the Dirt, Enslaved, czy naznaczonym neo thrashem Medusa byłoby trudno skupić uwagę na tych utworach. Mało rozpoznawalnych melodii i pod tym względem najlepiej prezentuje się zagrany w umiarkowanym tempie Kill the Hunted, taki trochę ogólnie dla stylu LEATHERWOLF z dawnych lat nietypowy i to jest w pewnym sensie wabik na słuchacza do zapoznania się z całą płytą, która w tych klimatach nie jest. Jakieś przebłyski starego, klasycznego, amerykańskiego heavy metalu są w Only the Wicked oraz w bardziej nastrojowym, wolnym, (Evil) Empires Fall, ale maniera wykonawcza budzi wątpliwości, podobnie jak nowomodna aranżacja gitarowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli nie w krótkich i nie średniej długości kompozycjach, to może w najdłuższym songu The Henchman? Jednak też nie. Wolne tempa na początku, potem po raz kolejny nawałnica riffów o w zasadzie progresywnym charakterze i wszystko się rozmywa w niejasnej melodii tak zwrotek, jak i refrenów. Potem znowu wolniejsza część druga, sprawna jako na poły melancholijna, ale po raz kolejny bez historii i głębszego sensu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborne partie basu Sparksa to oczywistość i tak w sumie tylko on nie budzi tu żadnych kontrowersji jeśli chodzi o instrumentalistów. Dosyć ostre i sterylne brzmienie jest w pewnym stopniu ustawione w manierze modern, ale takiej, która nie satysfakcjonuje ani fanów soundu classic, ani modern w czystej postaci. Plus, że nie jest tu suche.</div>
<div style="text-align: justify;">LEATHERWOLF z nazwy, z muzyki mniej. Taką lub inną muzykę tworzą określeni, konkretni ludzie, a nie szyldy. Teraz pod uznanym szyldem pojawiła się bardzo przeciętna metalowa muzyka o nieokreślonej orientacji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.11.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przepremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rock of Angels Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Leatherwolf - Kill the Hunted (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/3/1073614.jpg?4240" border="0" alt="[Obrazek: 1073614.jpg?4240]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hit the Dirt 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nobody 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Kill the Hunted 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Only the Wicked 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Madhouse 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.Medusa 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Henchman 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.(Evil) Empires Fall 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">9.Road Rage 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lights Out Again 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">11.Enslaved 05:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Keith Adamiak - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rob Math - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luke Man - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Barry Sparks - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dean Roberts - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Wayne Findlay - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Przedostatnie wieści z obozu LEATHERWOLF to faktyczny rozpad zespołu w roku 2019. Chyba tylko uporowi Deana Robertsa, niezmordowanego w LEATHERWOLF od samego początku, od roku 1981 można zawdzięczać fakt, że ta grupa nie przeszła definitywnie do historii. Roberts i nowi ludzie nie próżnowali i 11 listopada 2022 grecka wytwórnia Rock of Angels Records zaprezentuje efekt ich pracy na nowej płycie "Kill the Hunted". </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEATHERWOLF bez Michaela Olivieri, bez Geoffa Gayera... Tak, to teraz zespół złożony z innych muzyków decydujących o jego muzycznym obliczu i z wokalistą Keithem Adamiakiem, o którym wiadomo mało, ale zapewne ma on polskie korzenie. Z gwiazd w ekipie pojawił się znakomity basista Barry Sparks, który grał z takimi sławami jak Malmsteenem, Vinnie Moore, Tony MacAlpine, Marty Friedman, Roland Grapow, w DOKKEN i DURBIN. <br />
Bojowa true okładka wskazywałaby na zwrot w kierunku jakże modnego ostatnio, także w USA, NWOTHM, tymczasem muzycznie LEATHERWOLF nie ma tu z tym podgatunkiem nic wspólnego. Album dosyć długi, a muzycznej treści mało. Heavy/power metal dosyć agresywny, miejscami brutalny, nie do końca nastawiony na melodie. Chyba bardziej na ekspozycję gitar w mocnej, brzmieniowej oprawie, a nie można powiedzieć, by gitarzyści byli szczególnie kreatywni w tym co robią. Solidne rzemiosło, ale do zachwytu nad tym, co tu prezentują, jest raczej daleko. Raczej skromny arsenał riffów, które się tu często w bardzo podobnej formie pojawiają to w jednych, to w drugich kompozycjach. Krótkie zwarte Nobody, Madhouse, Road Rage, Lights Out Again to dużo krzyku, dużo intensywnych gitar i grzmiącej sekcji rytmicznej i nieuzasadnionej brutalności w chuligańskiej manierze. Trochę taki rock metal/arena na sterydach. Przeciętne, często mało rozpoznawalne melodie i jakoś ogólnie ciężko się tego słucha, a najciężej Lights Out Again. Z gorszym wokalistą niż Keith Adamiak, który tu pokazuje się z dobrej strony i maskuje liczne kompozycyjne mielizny teoretycznie "nowoczesnego" metalu w Hit the Dirt, Enslaved, czy naznaczonym neo thrashem Medusa byłoby trudno skupić uwagę na tych utworach. Mało rozpoznawalnych melodii i pod tym względem najlepiej prezentuje się zagrany w umiarkowanym tempie Kill the Hunted, taki trochę ogólnie dla stylu LEATHERWOLF z dawnych lat nietypowy i to jest w pewnym sensie wabik na słuchacza do zapoznania się z całą płytą, która w tych klimatach nie jest. Jakieś przebłyski starego, klasycznego, amerykańskiego heavy metalu są w Only the Wicked oraz w bardziej nastrojowym, wolnym, (Evil) Empires Fall, ale maniera wykonawcza budzi wątpliwości, podobnie jak nowomodna aranżacja gitarowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli nie w krótkich i nie średniej długości kompozycjach, to może w najdłuższym songu The Henchman? Jednak też nie. Wolne tempa na początku, potem po raz kolejny nawałnica riffów o w zasadzie progresywnym charakterze i wszystko się rozmywa w niejasnej melodii tak zwrotek, jak i refrenów. Potem znowu wolniejsza część druga, sprawna jako na poły melancholijna, ale po raz kolejny bez historii i głębszego sensu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborne partie basu Sparksa to oczywistość i tak w sumie tylko on nie budzi tu żadnych kontrowersji jeśli chodzi o instrumentalistów. Dosyć ostre i sterylne brzmienie jest w pewnym stopniu ustawione w manierze modern, ale takiej, która nie satysfakcjonuje ani fanów soundu classic, ani modern w czystej postaci. Plus, że nie jest tu suche.</div>
<div style="text-align: justify;">LEATHERWOLF z nazwy, z muzyki mniej. Taką lub inną muzykę tworzą określeni, konkretni ludzie, a nie szyldy. Teraz pod uznanym szyldem pojawiła się bardzo przeciętna metalowa muzyka o nieokreślonej orientacji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.11.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przepremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rock of Angels Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lyzzard]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3901</link>
			<pubDate>Mon, 17 Oct 2022 11:41:01 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3901</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lyzzard - The Abyss (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/1/1081131.jpg?5910" border="0" alt="[Obrazek: 1081131.jpg?5910]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Satan's Well 01:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Abyss 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shackles of Justice 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Red Hot 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.Jailbreaker 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Distant Skies 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.Agents of Death 04:09<br />
8.From the Blade to the Grave 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Resistance 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">10.As Above So Below 05:21</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Portugalia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tiago Azevedo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ricardo Azevedo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tiago Tedim - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Margarida Veiga - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">David Paiva - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to drugi album istniejącego od roku 2013 zespołu LYZZÄRD z miasta Trofa po wydanym w 2017 przez Fighter Records "Savage". Debiut był raczej przeciętnym wyrażeniem idei tradycyjnego heavy metalu z pewnymi bardziej nowoczesnymi, rockowymi akcentami i przypominał chociażby dokonania szwedzkiego SCREAMER. Teraz 1 grudnia 2022 przez Fighter Records przewidziana jest premiera drugiego LP "The Abyss".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Portugalczycy postanowili coś zmienić w swojej muzyce i tym razem jest to zestaw kompozycji zdecydowanie nawiązujących do nurtu NWOTHM, choć posępne ambientowe intro Satan's Well mogłoby z powodzeniem otwierać także płytę z black metalem. Kompozycje są stosunkowo proste, oparte o ścisłą współpracę dwóch gitar i dosyć szybkie tempa, choć zdarza się, że grają z większą prędkością i wtedy robi się nieraz bardzo ciekawie. Tiago Azevedo to młody głos w średnio wysokich rejestrach, dobry w rockowych partiach na debiucie, tu jednak śpiewający surowiej, z pewną manierą chłodnej beznamiętności, co zresztą pasuje do ogólnego klimatu tych utworów. Jest tu sporo ze stylu słynnych ekip z kanadyjskiego Calgary, choć może siła rażenia tych kompozycji im w większości nie dorównuje. Jednak bardzo dobrze prezentuje się już na początku dynamiczny i ostry The Abyss, pełen kąśliwych riffów i całkiem przyzwoicie także kolejny Shackles of Justice, z dobrym melodyjnym refrenem w stylu NWOBHM. Warto także podkreślić wysokiej klasy gitarowe ozdobniki gitarzystów i wpadające w ucho solówki i w tym utworze są one bardzo dobrze pomyślane. Takim encyklopedycznym numerem w estetyce NWOTHM jest nasycony epickością Jailbreaker, z elementami speed metalu i zgrabnie poprowadzoną narracją muzyczną. Wyróżnia się również obdarzony klimatycznymi zwolnieniami tempa From the Blade to the Grave. Mniej interesujące są Red Hot (choć sola wyborne!) i speedowy w amerykańskiej surowej manierze lat 80tych Agents of Death. Bardzo klasyczny heavy metal w umiarkowanym tempie Resistance z dostojnymi galopadami jest z kolei oparty o zbyt ograne już motywy z USA i nieco bałaganiarski formalnie. A najlepsze czeka na końcu i jest to triumfalny, heroiczny i porywający w każdym aspekcie As Above So Below z pięknym classic true metalowym wstępem i niepohamowanymi szarżami gitarowymi w rozwinięciu. Wybornie to zostało zrobione i wyborna jest sama melodia. To także najlepsze partie wokalne Tiago Azevedo na tym albumie i pełna inwencji partia instrumentalna. Grają, jak te wszystkie Potwory z Calgary!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest bardzo tradycyjny, bez ubarwień, ze stalowymi, niezbyt ciężkimi gitarami i stosownie głośną perkusją. Nie ma tu żadnych odstępstw od kanonu gatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">LYZZÄRD zrobił duży postęp, choć trudno uznać tę muzykę za oryginalną. Dobry NWOTHM z Portugalii, gdzie solidnych classic metalowych grup jest niewiele, a LYZZÄRD tę scenę poszerza.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.10.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lyzzard - The Abyss (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/8/1/1081131.jpg?5910" border="0" alt="[Obrazek: 1081131.jpg?5910]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Satan's Well 01:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Abyss 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shackles of Justice 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Red Hot 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.Jailbreaker 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Distant Skies 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.Agents of Death 04:09<br />
8.From the Blade to the Grave 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Resistance 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">10.As Above So Below 05:21</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Portugalia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tiago Azevedo - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Ricardo Azevedo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tiago Tedim - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Margarida Veiga - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">David Paiva - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to drugi album istniejącego od roku 2013 zespołu LYZZÄRD z miasta Trofa po wydanym w 2017 przez Fighter Records "Savage". Debiut był raczej przeciętnym wyrażeniem idei tradycyjnego heavy metalu z pewnymi bardziej nowoczesnymi, rockowymi akcentami i przypominał chociażby dokonania szwedzkiego SCREAMER. Teraz 1 grudnia 2022 przez Fighter Records przewidziana jest premiera drugiego LP "The Abyss".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Portugalczycy postanowili coś zmienić w swojej muzyce i tym razem jest to zestaw kompozycji zdecydowanie nawiązujących do nurtu NWOTHM, choć posępne ambientowe intro Satan's Well mogłoby z powodzeniem otwierać także płytę z black metalem. Kompozycje są stosunkowo proste, oparte o ścisłą współpracę dwóch gitar i dosyć szybkie tempa, choć zdarza się, że grają z większą prędkością i wtedy robi się nieraz bardzo ciekawie. Tiago Azevedo to młody głos w średnio wysokich rejestrach, dobry w rockowych partiach na debiucie, tu jednak śpiewający surowiej, z pewną manierą chłodnej beznamiętności, co zresztą pasuje do ogólnego klimatu tych utworów. Jest tu sporo ze stylu słynnych ekip z kanadyjskiego Calgary, choć może siła rażenia tych kompozycji im w większości nie dorównuje. Jednak bardzo dobrze prezentuje się już na początku dynamiczny i ostry The Abyss, pełen kąśliwych riffów i całkiem przyzwoicie także kolejny Shackles of Justice, z dobrym melodyjnym refrenem w stylu NWOBHM. Warto także podkreślić wysokiej klasy gitarowe ozdobniki gitarzystów i wpadające w ucho solówki i w tym utworze są one bardzo dobrze pomyślane. Takim encyklopedycznym numerem w estetyce NWOTHM jest nasycony epickością Jailbreaker, z elementami speed metalu i zgrabnie poprowadzoną narracją muzyczną. Wyróżnia się również obdarzony klimatycznymi zwolnieniami tempa From the Blade to the Grave. Mniej interesujące są Red Hot (choć sola wyborne!) i speedowy w amerykańskiej surowej manierze lat 80tych Agents of Death. Bardzo klasyczny heavy metal w umiarkowanym tempie Resistance z dostojnymi galopadami jest z kolei oparty o zbyt ograne już motywy z USA i nieco bałaganiarski formalnie. A najlepsze czeka na końcu i jest to triumfalny, heroiczny i porywający w każdym aspekcie As Above So Below z pięknym classic true metalowym wstępem i niepohamowanymi szarżami gitarowymi w rozwinięciu. Wybornie to zostało zrobione i wyborna jest sama melodia. To także najlepsze partie wokalne Tiago Azevedo na tym albumie i pełna inwencji partia instrumentalna. Grają, jak te wszystkie Potwory z Calgary!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest bardzo tradycyjny, bez ubarwień, ze stalowymi, niezbyt ciężkimi gitarami i stosownie głośną perkusją. Nie ma tu żadnych odstępstw od kanonu gatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">LYZZÄRD zrobił duży postęp, choć trudno uznać tę muzykę za oryginalną. Dobry NWOTHM z Portugalii, gdzie solidnych classic metalowych grup jest niewiele, a LYZZÄRD tę scenę poszerza.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.10.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[LionSoul]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3727</link>
			<pubDate>Mon, 21 Mar 2022 14:06:07 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3727</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">LionSoul - Welcome Storm (2017)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/qfGpYL1Y7NKmjO8jGXe8FXqavfOhdfpri2cB_D96_sk/rs:fit/g:sm/q:90/h:592/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTExMzcy/NzkxLTE1MTUxNTQ4/NTItNTQ3Ny5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTItNTQ3Ny5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Beyond Dusk 00:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Principal Warrior 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Next Genesis 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gatling Sight 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bright as Light 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Iron Whispers 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Thunder Master 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.A Common Forever 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Welcome Storm (Eternal Quest) 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lion's Throne 04:44</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2017</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Castelli - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Aurelio Parise - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Pedrini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Poli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Mazzucconi - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LIONSOUL to zapewne obok SPELLBLAST najbardziej znany power metalowy zespół z Bergamo, zresztą jego wokalista przez pewien czas występował w SPELLBLAST, choć niczego z tą ekipą nie nagrał. Grupa została założona w roku 2009, debiut "Omega", wydany w 2013 był albumem bardzo przeciętnym i sławy grupie nie przyniósł, co jednak tej ekipy nie zniechęciło i w czerwcu 2017 nakładem niemieckiej wytwórni Limb Music przedstawili drugą płytę - "Welcome Storm".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To, że akurat Niemcy zdecydowali się ją wydać w sumie nie dziwi, ponieważ zespół zaprezentował tutaj styl typowego właśnie dla Niemiec power metalu środka, ani zanadto epickiego, ani specjalnie przebojowego, opartego o proste, rozpoznawalne i ograne riffy i z pewną dozą siłowego podejścia, choć na pewno nie w stylu teutońskim. Wolniejsze, nieco bardziej klimatyczne nagrania takie jak The Principal Warrior, Bright as Light, A Common Forever przypominają z jednej strony to co grał ANGEL DUST, a z drugiej - w tej nudnawej rycerskiej otoczce cały legion ekip z Niemiec. A Common Forever z nich wyróżnia się zdecydowanie lepszym, nośnym refrenem, ale tylko tym. Więcej od siebie może dali w Gatling Sight i tu jest bardzo dobra melodia, bojowy nastrój, uroczysty nawet można by powiedzieć analizując refren, który wybija się ponad ogólny poziom tej płyty. W bardziej energicznych utworach, takich jak Next Genesis, The Thunder Master ujawnia się riffowa estetyka BRAINSTORM, natomiast tytułowy Welcome Storm stoi na tej płycie jakby oddzielnie, bo tak naprawdę to nieco bardziej energicznie zagrana odpowiedź na styl KALEDON. Ivan Castelli śpiewa poprawnie, jednak miło jest w wolniejszym Iron Whispers usłyszeć występującego gościnnie Alessandro Del Vecchio. Sam utwór ma jednak tylko miejscami ciekawą muzyczną fabułę. I jakże niemiecki jest w aranżacji i lekko udawanej drapieżności epickiej szybki Lion's Throne na zakończenie płyty.</div>
<div style="text-align: justify;">LIONSOUL wykorzystuje także instrumenty klawiszowe, mają jednak marginalne znaczenie, istotą są zagrywki dwóch gitarzystów, sprawnych choć bez polotu grających sola. Bez wątpienia najmocniejszym punktem zespołu jest tu perkusista Luca Mazzucconi i producent i realizator soundu, którym jest Alessandro Del Vecchio słusznie go tu wyeksponował. Grzmiące bębny i syczące blachy zrobione są doskonale.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trochę ta włoska ogłada ratuje ten album od zarzutu teutońskiej kwadratowości, ale to i tak co najwyżej dobry, niemiecki power metal.</div>
<br />
<br />
ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.03.2022</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">LionSoul - Welcome Storm (2017)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/qfGpYL1Y7NKmjO8jGXe8FXqavfOhdfpri2cB_D96_sk/rs:fit/g:sm/q:90/h:592/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTExMzcy/NzkxLTE1MTUxNTQ4/NTItNTQ3Ny5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTItNTQ3Ny5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Beyond Dusk 00:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Principal Warrior 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">3.Next Genesis 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gatling Sight 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Bright as Light 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Iron Whispers 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Thunder Master 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.A Common Forever 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Welcome Storm (Eternal Quest) 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lion's Throne 04:44</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2017</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Castelli - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Aurelio Parise - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Pedrini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Poli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Mazzucconi - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LIONSOUL to zapewne obok SPELLBLAST najbardziej znany power metalowy zespół z Bergamo, zresztą jego wokalista przez pewien czas występował w SPELLBLAST, choć niczego z tą ekipą nie nagrał. Grupa została założona w roku 2009, debiut "Omega", wydany w 2013 był albumem bardzo przeciętnym i sławy grupie nie przyniósł, co jednak tej ekipy nie zniechęciło i w czerwcu 2017 nakładem niemieckiej wytwórni Limb Music przedstawili drugą płytę - "Welcome Storm".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To, że akurat Niemcy zdecydowali się ją wydać w sumie nie dziwi, ponieważ zespół zaprezentował tutaj styl typowego właśnie dla Niemiec power metalu środka, ani zanadto epickiego, ani specjalnie przebojowego, opartego o proste, rozpoznawalne i ograne riffy i z pewną dozą siłowego podejścia, choć na pewno nie w stylu teutońskim. Wolniejsze, nieco bardziej klimatyczne nagrania takie jak The Principal Warrior, Bright as Light, A Common Forever przypominają z jednej strony to co grał ANGEL DUST, a z drugiej - w tej nudnawej rycerskiej otoczce cały legion ekip z Niemiec. A Common Forever z nich wyróżnia się zdecydowanie lepszym, nośnym refrenem, ale tylko tym. Więcej od siebie może dali w Gatling Sight i tu jest bardzo dobra melodia, bojowy nastrój, uroczysty nawet można by powiedzieć analizując refren, który wybija się ponad ogólny poziom tej płyty. W bardziej energicznych utworach, takich jak Next Genesis, The Thunder Master ujawnia się riffowa estetyka BRAINSTORM, natomiast tytułowy Welcome Storm stoi na tej płycie jakby oddzielnie, bo tak naprawdę to nieco bardziej energicznie zagrana odpowiedź na styl KALEDON. Ivan Castelli śpiewa poprawnie, jednak miło jest w wolniejszym Iron Whispers usłyszeć występującego gościnnie Alessandro Del Vecchio. Sam utwór ma jednak tylko miejscami ciekawą muzyczną fabułę. I jakże niemiecki jest w aranżacji i lekko udawanej drapieżności epickiej szybki Lion's Throne na zakończenie płyty.</div>
<div style="text-align: justify;">LIONSOUL wykorzystuje także instrumenty klawiszowe, mają jednak marginalne znaczenie, istotą są zagrywki dwóch gitarzystów, sprawnych choć bez polotu grających sola. Bez wątpienia najmocniejszym punktem zespołu jest tu perkusista Luca Mazzucconi i producent i realizator soundu, którym jest Alessandro Del Vecchio słusznie go tu wyeksponował. Grzmiące bębny i syczące blachy zrobione są doskonale.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trochę ta włoska ogłada ratuje ten album od zarzutu teutońskiej kwadratowości, ale to i tak co najwyżej dobry, niemiecki power metal.</div>
<br />
<br />
ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.03.2022</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Long Shadows Dawn]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3574</link>
			<pubDate>Fri, 06 Aug 2021 20:10:15 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3574</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Long Shadows Dawn - Isle Of Wrath (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2021/0500e0bd-83ad-4f97-9aea-a4a4f251cc25.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 0500e0bd-83ad-4f97-9aea-a4a4f251cc25.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Deal With The Preacher 4:28 </div>
<div style="text-align: justify;">2. Raging Silence 4:58 </div>
<div style="text-align: justify;">3. On Wings Of Angels 4:50 </div>
<div style="text-align: justify;">4. Star Rider 5:23 </div>
<div style="text-align: justify;">5. Hell Has No Fury 5:48 </div>
<div style="text-align: justify;">6. Master Of Illusion 4:11 </div>
<div style="text-align: justify;">7. Hallelujah Brother 4:35 </div>
<div style="text-align: justify;">8. Steeltown 4:12 </div>
<div style="text-align: justify;">9. Never Wrote A Love Song 5:43 </div>
<div style="text-align: justify;">10. Where Will You Run To 4:22 </div>
<div style="text-align: justify;">11. We Don't Shoot Our Wounded 5:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/AOR</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wieka Brytania/Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Doogie White - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Emil Norberg - gitara</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie wielkie gwiazdy łączą siły, by grać i śpiewać muzykę w stylu RAINBOW w nowym muzycznym projekcie LONG SHADOWS DAWN. Doogie wraca nostalgicznie do roku 1995, gdy w RAINBOW zaśpiewał na ostatniej studyjnej płycie, a Norberg zmienia power metalową stylistykę znaną z PERSUADER na muzykę lżejszą i jeszcze bardziej melodyjną, a przy tym taką, która się nigdy nie zestarzeje i zawsze będzie atrakcyjna, o ile jest przygotowana, jak należy. </div>
<div style="text-align: justify;">Płyta została wydana 6 sierpnia 2021 nakładem Frontiers Records, wytwórni, która od lat specjalizuje się w wysokiej klasy melodyjnym heavy metalu, hard rocku i AOR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album wypełnia muzyka pełna żaru, pietyzmu w odtworzeniu stylistyki RAINBOW, ale nasycona także duchem skandynawskiego melodyjnego grania z obszarów AOR i melodic metalu. Głos White dodaje temu wszystkiemu dodatkowego autentyzmu, a Norberg gra z niebywałym wyczuciem, delikatnie, ale zarazem nie schodząc z metalowej drogi oraz oferując poza atrakcyjnymi melodiami sporo pełnych finezji solówek a duchu lat 70tych i 80tych. Gitara ma znaczenie dużo większe od instrumentów klawiszowych, które stanowią przyjemne tło, ale jednak tylko tło i może dlatego tej gitary słucha się z dużą uwagą, gdy Doogie śpiewa z tym charakterystycznym dla nie go feelingiem.</div>
<div style="text-align: justify;">Grają kompozycje szybsze z typowymi dla RAINBOW podziałami rytmicznymi i motoryką, a melodie są proste, łatwe do zapamiętania i w pamięć zapadające, jak ta z Deal With The Preacher czy Steeltown i bardzo ważne jest, że w tych utworach zwrotki to nie jest tylko moment przejścia do przejścia do przebojowych refrenów. Może nawet jest album killerskich melodii zwrotek, a nie refrenów. Te kompozycje tu wymienione są wyborne i tyle. Jaki fenomenalny potężny melodic heavy metal grają w On Wings Of Angels. Kapitalny numer, pełen mocy i zagrany z ogromnym zębem i tu ta elegancja jest jakże bliska ROYAL HUNT i CORNERSTONE. Co z epicka i dumna melodia zwrotek po raz kolejny! I cudowny popis muzycznego powrotu bezpośrednio do RAINBOW  z 1995  w przebojowym i żywym Master Of Illusion i jeszcze raz to, co w zwrotkach jest w opcji melodii niebywale atrakcyjne. Powtórka z tego albumu w zadziornym Hallelujah Brother z doskonałymi ozdobnikami gitarowymi i mocniejszymi klawiszami i tu znowu niespodziewanie wyrasta jeden z najbardziej dynamicznych refrenów autentycznie porywający w dynamicznym stylu. A tak przy okazji w tej energicznej, chuligańskiej zadziorności przypomina to solowe numery Iana Gillana. Moc!<br />
I pięknie rozgrywają wolniejsze, rytmiczne utwory, sentymentalne i pełne ciepła oraz elegancji AOR jak Raging Silence, gdzie poza RAINBOW, a może nawet bardziej, słychać chociażby CORNERSTONE. Kapitany jest Hell Has No Fury dostojny i nasycony najlepszymi elementami dumnych songów szwedzkiego melodic metal/AOR z 1995 roku. I jeśli AOR w skandynawskiej manierze na pograniczu melodic progressive metalu to piękny, specyficznie pulsujący Star Ride. Może balladowy i semi akustyczny Never Wrote A Love Song to słabszy punkt tej płyty, bo sama melodia dosyć ograna już, ale od klapy ratuje na pewno pełen żaru śpiew Doogie White i wysmakowane solo płaczącej gitary Emila Norberga. I dobry jest, ale jednak słabszy od pozostałych zdecydowanie wchodzący w obszary AOR. Jednak na sam koniec bardzo jasny punkt tej płyty, bezpretensjonalny i zwiewny, a ponadto po raz kolejny bardzo elegancki We Don't Shoot Our Wounded, wysmakowany w melodii i zagrany z wielką precyzją. Taki przykład bardziej współczesnego melodic heavy metalu z lekkim ukłonem w stronę ROYAL HUNT.</div>
<div style="text-align: justify;">I koniec, a szkoda... Te ponad 50 minut zleciało zbyt szybko...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonały Emil, wspaniały Doogie. Piękne z elegancją i zaangażowaniem odegrane kompozycje najwyższej próby, zarówno brytyjskiej jak i skandynawskiej. Także sound został dobrany odpowiednio, a na szczególne wyróżnienie zasługuje ustawienie perkusji. Z dbałości o pewną prawdę historyczno - muzyczną gitara jest dosyć lekka, ale wystarczająco wyrazista.</div>
<div style="text-align: justify;">LONG SHADOWS DAWN. To, co najlepsze!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.08.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Long Shadows Dawn - Isle Of Wrath (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2021/0500e0bd-83ad-4f97-9aea-a4a4f251cc25.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 0500e0bd-83ad-4f97-9aea-a4a4f251cc25.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Deal With The Preacher 4:28 </div>
<div style="text-align: justify;">2. Raging Silence 4:58 </div>
<div style="text-align: justify;">3. On Wings Of Angels 4:50 </div>
<div style="text-align: justify;">4. Star Rider 5:23 </div>
<div style="text-align: justify;">5. Hell Has No Fury 5:48 </div>
<div style="text-align: justify;">6. Master Of Illusion 4:11 </div>
<div style="text-align: justify;">7. Hallelujah Brother 4:35 </div>
<div style="text-align: justify;">8. Steeltown 4:12 </div>
<div style="text-align: justify;">9. Never Wrote A Love Song 5:43 </div>
<div style="text-align: justify;">10. Where Will You Run To 4:22 </div>
<div style="text-align: justify;">11. We Don't Shoot Our Wounded 5:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/AOR</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wieka Brytania/Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Doogie White - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Emil Norberg - gitara</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie wielkie gwiazdy łączą siły, by grać i śpiewać muzykę w stylu RAINBOW w nowym muzycznym projekcie LONG SHADOWS DAWN. Doogie wraca nostalgicznie do roku 1995, gdy w RAINBOW zaśpiewał na ostatniej studyjnej płycie, a Norberg zmienia power metalową stylistykę znaną z PERSUADER na muzykę lżejszą i jeszcze bardziej melodyjną, a przy tym taką, która się nigdy nie zestarzeje i zawsze będzie atrakcyjna, o ile jest przygotowana, jak należy. </div>
<div style="text-align: justify;">Płyta została wydana 6 sierpnia 2021 nakładem Frontiers Records, wytwórni, która od lat specjalizuje się w wysokiej klasy melodyjnym heavy metalu, hard rocku i AOR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album wypełnia muzyka pełna żaru, pietyzmu w odtworzeniu stylistyki RAINBOW, ale nasycona także duchem skandynawskiego melodyjnego grania z obszarów AOR i melodic metalu. Głos White dodaje temu wszystkiemu dodatkowego autentyzmu, a Norberg gra z niebywałym wyczuciem, delikatnie, ale zarazem nie schodząc z metalowej drogi oraz oferując poza atrakcyjnymi melodiami sporo pełnych finezji solówek a duchu lat 70tych i 80tych. Gitara ma znaczenie dużo większe od instrumentów klawiszowych, które stanowią przyjemne tło, ale jednak tylko tło i może dlatego tej gitary słucha się z dużą uwagą, gdy Doogie śpiewa z tym charakterystycznym dla nie go feelingiem.</div>
<div style="text-align: justify;">Grają kompozycje szybsze z typowymi dla RAINBOW podziałami rytmicznymi i motoryką, a melodie są proste, łatwe do zapamiętania i w pamięć zapadające, jak ta z Deal With The Preacher czy Steeltown i bardzo ważne jest, że w tych utworach zwrotki to nie jest tylko moment przejścia do przejścia do przebojowych refrenów. Może nawet jest album killerskich melodii zwrotek, a nie refrenów. Te kompozycje tu wymienione są wyborne i tyle. Jaki fenomenalny potężny melodic heavy metal grają w On Wings Of Angels. Kapitalny numer, pełen mocy i zagrany z ogromnym zębem i tu ta elegancja jest jakże bliska ROYAL HUNT i CORNERSTONE. Co z epicka i dumna melodia zwrotek po raz kolejny! I cudowny popis muzycznego powrotu bezpośrednio do RAINBOW  z 1995  w przebojowym i żywym Master Of Illusion i jeszcze raz to, co w zwrotkach jest w opcji melodii niebywale atrakcyjne. Powtórka z tego albumu w zadziornym Hallelujah Brother z doskonałymi ozdobnikami gitarowymi i mocniejszymi klawiszami i tu znowu niespodziewanie wyrasta jeden z najbardziej dynamicznych refrenów autentycznie porywający w dynamicznym stylu. A tak przy okazji w tej energicznej, chuligańskiej zadziorności przypomina to solowe numery Iana Gillana. Moc!<br />
I pięknie rozgrywają wolniejsze, rytmiczne utwory, sentymentalne i pełne ciepła oraz elegancji AOR jak Raging Silence, gdzie poza RAINBOW, a może nawet bardziej, słychać chociażby CORNERSTONE. Kapitany jest Hell Has No Fury dostojny i nasycony najlepszymi elementami dumnych songów szwedzkiego melodic metal/AOR z 1995 roku. I jeśli AOR w skandynawskiej manierze na pograniczu melodic progressive metalu to piękny, specyficznie pulsujący Star Ride. Może balladowy i semi akustyczny Never Wrote A Love Song to słabszy punkt tej płyty, bo sama melodia dosyć ograna już, ale od klapy ratuje na pewno pełen żaru śpiew Doogie White i wysmakowane solo płaczącej gitary Emila Norberga. I dobry jest, ale jednak słabszy od pozostałych zdecydowanie wchodzący w obszary AOR. Jednak na sam koniec bardzo jasny punkt tej płyty, bezpretensjonalny i zwiewny, a ponadto po raz kolejny bardzo elegancki We Don't Shoot Our Wounded, wysmakowany w melodii i zagrany z wielką precyzją. Taki przykład bardziej współczesnego melodic heavy metalu z lekkim ukłonem w stronę ROYAL HUNT.</div>
<div style="text-align: justify;">I koniec, a szkoda... Te ponad 50 minut zleciało zbyt szybko...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonały Emil, wspaniały Doogie. Piękne z elegancją i zaangażowaniem odegrane kompozycje najwyższej próby, zarówno brytyjskiej jak i skandynawskiej. Także sound został dobrany odpowiednio, a na szczególne wyróżnienie zasługuje ustawienie perkusji. Z dbałości o pewną prawdę historyczno - muzyczną gitara jest dosyć lekka, ale wystarczająco wyrazista.</div>
<div style="text-align: justify;">LONG SHADOWS DAWN. To, co najlepsze!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.08.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Legions of The Night]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3550</link>
			<pubDate>Tue, 13 Jul 2021 18:47:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3550</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Legions of The Night - Sorrow Is The Cure (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/2/4/972441.jpg?3340" border="0" alt="[Obrazek: 972441.jpg?3340]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Train to Nowhere 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lie 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Walls of Sorrow 07:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Find the Truth 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Someday Somewhere 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.We All Walk Alone 06:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Shoot and Save 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sorrow Is the Cure 06:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.Pay the Price 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rescue Me 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">11.Sirens (Savatage cover) 03:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Henning Basse - śpiew<br />
Jens Faber - gitara, gitara basowa<br />
Philipp Bock - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta powstała z inicjatywy gitarzysty Jensa Fabera z DAWN OF DESTINY w roku 2020. Przygotował on materiał na płytę, której premiera przewidziana jest na 20 sierpnia, a wydawcą będzie Pride &amp; Joy Music. Niewątpliwym magnesem jest tu Henning Basse wciąż najbardziej kojarzony z występów w FIREWIND i METALIUM.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEGIONS OF THE NIGHT odwołuje się w swoich inspiracjach do wczesnego SAVATAGE i cover "Sirens" w zamyśle jest jednym tylko z elementów nawiązujących do twórczości słynnej amerykańskiej grupy. Faktycznie jednak jedynym i to topornością wykonania niewzbudzającym entuzjazmu. Z SAVATAGE realnie na tej płycie nic nie ma, bo i Basse to zupełnie inny wokalista niż Jon Oliva, a Faber to żadnym wypadku tak interesujący i kreatywny gitarzysta jak Chris. Samo wykorzystanie pianina w e wstępach kilku kompozycji nie czyni jeszcze z LEGIONS OF THE NIGHT nowego SAVATAGE.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby szukać faktycznych inspiracji, to mamy tu do czynienia raczej z czymś  w rodzaju znacznie uproszczonego grania SONS OF SEASONS Olivear Palotaia, gdzie Basse śpiewał podobnie, duszny i gęsty klimat także dominował, i brakuje tylko zdecydowanego planu klawiszowego. Powoływanie się na ogólną tradycję amerykańskiego power metalu jest nieporozumieniem, bo USPM tu nie ma i co najwyżej jest ten masywny, gęsty amerykański heavy metal, gdzie niby melodia jest, ale jest często jakoś wstydliwie ukrywana...</div>
<div style="text-align: justify;">Te kompozycje oparte są o dosyć proste schematy i często budowane są kontrapunkty z mocnych, szybkich zwrotek i bardziej romantycznych, na swój sposób pompatycznych refrenów (Train To Nowhere, Find The Truth, We All Walk Alone). Jakiś tam łagodny styl wchodzący na obszary heroiczne w mrocznej odmianie można usłyszeć w Lie, Walls Of Sorrow, ale ogólnie jest toporne i kanciaste i delikatne interludia niewiele tu podnoszą wartość tych kompozycji, gdzie Walls Of Sorrow skręca raczej nie w kierunku SAVATAGE jak panowano, ale raczej MERCYFUL FATE, KING DIAMOND i podobnych grup (jakże to słychać też w Shoot And Save !). I do tego dosyć nachalna w pewnym momencie rycerska stylistyka, niespecjalnie do tego wszystkiego pasująca. Czeka się tu na jakiś killer czy to szybki, czy balladowy, ale do końca albumu nic się nie dzieje w tej materii i balladowy song Someday Somewhere jest w melodii bardzo już ograny i po prostu nudny. Podobnie jak poetycki, ale niczego ciekawego niewnoszący Sorrow Is The Cure. Jeśli tak by miało wyglądać nowe wcielenie SAVATAGE, to niedobrze... Może druga część i jest lepsza, ale jeśli, to tylko dobra i to we fragmentach. I do końca pozostaje lekko melancholijne siłowanie się z Mrokiem w Pay The Price (dobre wokale Basse) i opracowany symfonicznie Rescue Me, który jeśli by został wykonany bardziej słodko, zapewne zwróciłby uwagę fanów AVANTASIA. I to tyle. Bez rewelacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mocna, bardzo mocna, masywna gitara, chyba nawet za mocna, bardzo głośna perkusja i wokal ustawiony na jednej linii z gitarami, przez co trudno uznać, że Basse jest tu postacią pierwszoplanową. </div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka przeciętna, wykonanie co najwyżej dobre, przy czym ze wskazaniem na Basse. On umie dobrze zaśpiewać takie kompozycje, dużo wnosi od siebie, ale tu ma ograniczone pole manewru, bo kompozycyjnie szara metalowa rzeczywistość niestety przeważa. Nowego - starego SAVATAGE nie ma. Coś jest, ale do końca nie wiadomo co. Jakiś heavy metal z ambicjami, na realizację których zabrakło chyba kunsztu kompozytorskiego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.07.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3366ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Legions of The Night - Sorrow Is The Cure (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/2/4/972441.jpg?3340" border="0" alt="[Obrazek: 972441.jpg?3340]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Train to Nowhere 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lie 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Walls of Sorrow 07:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Find the Truth 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Someday Somewhere 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.We All Walk Alone 06:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Shoot and Save 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sorrow Is the Cure 06:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.Pay the Price 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rescue Me 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">11.Sirens (Savatage cover) 03:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Henning Basse - śpiew<br />
Jens Faber - gitara, gitara basowa<br />
Philipp Bock - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta powstała z inicjatywy gitarzysty Jensa Fabera z DAWN OF DESTINY w roku 2020. Przygotował on materiał na płytę, której premiera przewidziana jest na 20 sierpnia, a wydawcą będzie Pride &amp; Joy Music. Niewątpliwym magnesem jest tu Henning Basse wciąż najbardziej kojarzony z występów w FIREWIND i METALIUM.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEGIONS OF THE NIGHT odwołuje się w swoich inspiracjach do wczesnego SAVATAGE i cover "Sirens" w zamyśle jest jednym tylko z elementów nawiązujących do twórczości słynnej amerykańskiej grupy. Faktycznie jednak jedynym i to topornością wykonania niewzbudzającym entuzjazmu. Z SAVATAGE realnie na tej płycie nic nie ma, bo i Basse to zupełnie inny wokalista niż Jon Oliva, a Faber to żadnym wypadku tak interesujący i kreatywny gitarzysta jak Chris. Samo wykorzystanie pianina w e wstępach kilku kompozycji nie czyni jeszcze z LEGIONS OF THE NIGHT nowego SAVATAGE.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby szukać faktycznych inspiracji, to mamy tu do czynienia raczej z czymś  w rodzaju znacznie uproszczonego grania SONS OF SEASONS Olivear Palotaia, gdzie Basse śpiewał podobnie, duszny i gęsty klimat także dominował, i brakuje tylko zdecydowanego planu klawiszowego. Powoływanie się na ogólną tradycję amerykańskiego power metalu jest nieporozumieniem, bo USPM tu nie ma i co najwyżej jest ten masywny, gęsty amerykański heavy metal, gdzie niby melodia jest, ale jest często jakoś wstydliwie ukrywana...</div>
<div style="text-align: justify;">Te kompozycje oparte są o dosyć proste schematy i często budowane są kontrapunkty z mocnych, szybkich zwrotek i bardziej romantycznych, na swój sposób pompatycznych refrenów (Train To Nowhere, Find The Truth, We All Walk Alone). Jakiś tam łagodny styl wchodzący na obszary heroiczne w mrocznej odmianie można usłyszeć w Lie, Walls Of Sorrow, ale ogólnie jest toporne i kanciaste i delikatne interludia niewiele tu podnoszą wartość tych kompozycji, gdzie Walls Of Sorrow skręca raczej nie w kierunku SAVATAGE jak panowano, ale raczej MERCYFUL FATE, KING DIAMOND i podobnych grup (jakże to słychać też w Shoot And Save !). I do tego dosyć nachalna w pewnym momencie rycerska stylistyka, niespecjalnie do tego wszystkiego pasująca. Czeka się tu na jakiś killer czy to szybki, czy balladowy, ale do końca albumu nic się nie dzieje w tej materii i balladowy song Someday Somewhere jest w melodii bardzo już ograny i po prostu nudny. Podobnie jak poetycki, ale niczego ciekawego niewnoszący Sorrow Is The Cure. Jeśli tak by miało wyglądać nowe wcielenie SAVATAGE, to niedobrze... Może druga część i jest lepsza, ale jeśli, to tylko dobra i to we fragmentach. I do końca pozostaje lekko melancholijne siłowanie się z Mrokiem w Pay The Price (dobre wokale Basse) i opracowany symfonicznie Rescue Me, który jeśli by został wykonany bardziej słodko, zapewne zwróciłby uwagę fanów AVANTASIA. I to tyle. Bez rewelacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mocna, bardzo mocna, masywna gitara, chyba nawet za mocna, bardzo głośna perkusja i wokal ustawiony na jednej linii z gitarami, przez co trudno uznać, że Basse jest tu postacią pierwszoplanową. </div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka przeciętna, wykonanie co najwyżej dobre, przy czym ze wskazaniem na Basse. On umie dobrze zaśpiewać takie kompozycje, dużo wnosi od siebie, ale tu ma ograniczone pole manewru, bo kompozycyjnie szara metalowa rzeczywistość niestety przeważa. Nowego - starego SAVATAGE nie ma. Coś jest, ale do końca nie wiadomo co. Jakiś heavy metal z ambicjami, na realizację których zabrakło chyba kunsztu kompozytorskiego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.07.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3366ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lucifer's Hammer]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3539</link>
			<pubDate>Sun, 04 Jul 2021 15:26:54 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3539</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lucifer's Hammer - Beyond the Omens (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/1RKPx07s-E_FnozSNnvkQunECrE=/fit-in/600x603/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9225076-1530246878-2243.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9225076-1530246878-2243.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Hammer of the Gods 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lucifer's Hammer 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dying 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">4.Shinning Blade 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Black Mysteries 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.Nightmares 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.Warriors 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Beyond the Omens 06:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chlie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hades - śpiew gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Hypnos - gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Titán - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W Santiago w roku 2012 narodził się LUCIFER'S HAMMER, by grać klasyczny heavy metal w, a jakże - brytyjskiej odmianie, bo w Chile europejski tradycyjny metal jest ceniony chyba bardziej niż amerykański. Debiut grupy został wydany jednak w USA przez dużą i cenioną wytwórnię Shadow Kingdom Records z Valley City w Ohio w marcu 2016.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa występuje tu jako trio, bez stałego basisty, bo jakoś nie mieli szczęścia do basowego gitarzysty i ten instrument podzielili tu między siebie. Bardzo dobrze się słucha tego nasyconego stylistyką wczesnego IRON MAIDEN dwu gitarowego ataku w dynamicznych, heroicznych numerach przypominających czasy "Piece Of Mind" i pod tym względem wybornie się prezentuje The Hammer of the Gods, a już na pewno odegrany z wielką pewnością siebie instrumentalny flagowy Lucifer's Hammer ze świetną wymiennością funkcji gitarzystów i pełnymi gracji dialogami i pojedynkami Hadesa i Hypnosa. Tego się słucha z dużą przyjemnością i tym większą, że Hades tu nie śpiewa. Trzeba bowiem spojrzeć prawdzie w oczy i jasno to powiedzieć, że Hades śpiewać po prostu nie umie. W wyższych rejestrach nie radzi sobie zupełnie i brzmi to rozpaczliwie, w niższych nie ma do zaoferowania niczego poza entuzjazmem w stylu amatorskich wokalistów z UK z czasów NWOBHM. Jednak gdy zadziornie i epicko w rycerskim stylu prowadzą narrację w pełnym mocy Black Mysteries, to można jakoś przymknąć ucha na ten wokal.</div>
<div style="text-align: justify;">Co do tego UK i NWOBHM... no bardzo się zbliża LUCIFER'S HAMMER do głównego Legionu Albionu w Nightmares, gdzie rock i hard rock miesza się z typowymi dla tamtego okresu zestawami riffów bardziej już metalowych. W sumie jest bardzo średnie i nieoryginalne. Z drugiej strony jednak można iw takiej konwencji zrobić muzycznie coś ciekawego, bo grając pod BLITZKRIEG i inne grupy z tego regionu Anglii dobrze prezentują się w ostrzejszym, bojowym i rytmicznym Warriors  Gdy grają wolniejszy i  bardziej odległy od IRON MAIDEN uniwersalny heavy metal w Dying i Shinning Blade, to wypada to bardzo przeciętnie i pewnie gdyby tylko takimi lekko usypiającymi jednostajnym rytmem numerami ten album był wypełniony, to nie byłby wart uwagi i wzmianki. Jeden raz i na koniec już w Beyond the Omens dodają coś ze stylistyki amerykańskiej do brytyjskiego szkieletu w szybkim i rycerskim Beyond the Omens i w dużej mierze przypomina to chociażby stary OMEN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta jest wyprodukowana dosyć dobrze, z głośną perkusją i raczej ostrymi gitarami, warto też zwrócić uwagę na niemal oddzielny plan basu, który może mógłby być nieco mocniejszy i głębszy. Nierówny album, pełen entuzjazmu, bardzo dobrej gitarowej i perkusyjnej roboty, świetnych i bardzo przeciętnych motywów i melodii i jednak w dużej mierze zdewastowany przez po prostu słaby wokal. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.07.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lucifer's Hammer - Beyond the Omens (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/1RKPx07s-E_FnozSNnvkQunECrE=/fit-in/600x603/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9225076-1530246878-2243.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9225076-1530246878-2243.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Hammer of the Gods 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lucifer's Hammer 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dying 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">4.Shinning Blade 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Black Mysteries 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">6.Nightmares 05:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.Warriors 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Beyond the Omens 06:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chlie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hades - śpiew gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Hypnos - gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Titán - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W Santiago w roku 2012 narodził się LUCIFER'S HAMMER, by grać klasyczny heavy metal w, a jakże - brytyjskiej odmianie, bo w Chile europejski tradycyjny metal jest ceniony chyba bardziej niż amerykański. Debiut grupy został wydany jednak w USA przez dużą i cenioną wytwórnię Shadow Kingdom Records z Valley City w Ohio w marcu 2016.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa występuje tu jako trio, bez stałego basisty, bo jakoś nie mieli szczęścia do basowego gitarzysty i ten instrument podzielili tu między siebie. Bardzo dobrze się słucha tego nasyconego stylistyką wczesnego IRON MAIDEN dwu gitarowego ataku w dynamicznych, heroicznych numerach przypominających czasy "Piece Of Mind" i pod tym względem wybornie się prezentuje The Hammer of the Gods, a już na pewno odegrany z wielką pewnością siebie instrumentalny flagowy Lucifer's Hammer ze świetną wymiennością funkcji gitarzystów i pełnymi gracji dialogami i pojedynkami Hadesa i Hypnosa. Tego się słucha z dużą przyjemnością i tym większą, że Hades tu nie śpiewa. Trzeba bowiem spojrzeć prawdzie w oczy i jasno to powiedzieć, że Hades śpiewać po prostu nie umie. W wyższych rejestrach nie radzi sobie zupełnie i brzmi to rozpaczliwie, w niższych nie ma do zaoferowania niczego poza entuzjazmem w stylu amatorskich wokalistów z UK z czasów NWOBHM. Jednak gdy zadziornie i epicko w rycerskim stylu prowadzą narrację w pełnym mocy Black Mysteries, to można jakoś przymknąć ucha na ten wokal.</div>
<div style="text-align: justify;">Co do tego UK i NWOBHM... no bardzo się zbliża LUCIFER'S HAMMER do głównego Legionu Albionu w Nightmares, gdzie rock i hard rock miesza się z typowymi dla tamtego okresu zestawami riffów bardziej już metalowych. W sumie jest bardzo średnie i nieoryginalne. Z drugiej strony jednak można iw takiej konwencji zrobić muzycznie coś ciekawego, bo grając pod BLITZKRIEG i inne grupy z tego regionu Anglii dobrze prezentują się w ostrzejszym, bojowym i rytmicznym Warriors  Gdy grają wolniejszy i  bardziej odległy od IRON MAIDEN uniwersalny heavy metal w Dying i Shinning Blade, to wypada to bardzo przeciętnie i pewnie gdyby tylko takimi lekko usypiającymi jednostajnym rytmem numerami ten album był wypełniony, to nie byłby wart uwagi i wzmianki. Jeden raz i na koniec już w Beyond the Omens dodają coś ze stylistyki amerykańskiej do brytyjskiego szkieletu w szybkim i rycerskim Beyond the Omens i w dużej mierze przypomina to chociażby stary OMEN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta jest wyprodukowana dosyć dobrze, z głośną perkusją i raczej ostrymi gitarami, warto też zwrócić uwagę na niemal oddzielny plan basu, który może mógłby być nieco mocniejszy i głębszy. Nierówny album, pełen entuzjazmu, bardzo dobrej gitarowej i perkusyjnej roboty, świetnych i bardzo przeciętnych motywów i melodii i jednak w dużej mierze zdewastowany przez po prostu słaby wokal. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.07.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lost Sanctuary]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3511</link>
			<pubDate>Thu, 20 May 2021 16:16:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3511</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lost Sanctuary - Lost Sanctuary (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/VRc1hSuh4haPllyXSVT7xGl-NCE=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18749785-1621158843-9877.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18749785-1621158843-9877.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Arise 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Open Your Eyes 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">3.Temple of Fear 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.God of War 06:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.No Man’s Land 09:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Master of You 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lost Sanctuary 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Arconite 04:33<br />
9.Virtual Hedonia 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">10.Unholy 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.Rhapsody of Life 01:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power/thrash/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dan Baune - śpiew, gitara, gitara basowa, syntezatory<br />
Sebastian Weiss - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O MONUMENT (UK) ostatnio nic nie słychać, ale niemiecki filar zespołu Dan Baune nie próżnuje. Jego bremeński projekt LOST SANCTUARY wydał owoc w postaci albumu s/t wydanego w maju 2021 przez grecką wytwórnię Rock of Angels Records. LOST SANCTUARY wspiera Dywizjon Znamienitych Gości i...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No właśnie. Tym razem konkluzja podsumowująca pojawi się już na początku. Dan nieco zaprzepaścił szansę na album wybitny, grając fenomenalnie na gitarze i tworząc ekscytujący, formalnie bogaty repertuar z pogranicza power metalu, melodic thrash i metalu progresywnego. Zaprzepaścił wokalnie. Poprawny tylko melodic thrashowy Arise zaśpiewany jest fatalnie i wysokiej klasy refren, który tu mocno ciągnie w górę, ale nie na tyle, by wyciągnąć to całościowo na więcej niż dobry utwór. I tak jest praktycznie we wszystkich kompozycjach, gdzie Dan śpiewa, średnio, bardzo średnio po prostu. Oczywiście poza fenomenalnym po prostu Open Your Eyes, power metalowym potworem przypominającym megalityczne, nieśmiertelne killery BULLET FOR MY VALENTINE z 2008 roku. Zniszczenie i tu jeden raz lider śpiewa to co potrafi, jak widać najlepiej. Numer Brylant z wirtuozerskim solem klawiszowym Mistrza Boba Katsonisa.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby Baune nie zdawał sobie sprawy ze swoich możliwości wokalnych, zapewne nie zaprosiłby tylu Gości do mikrofonu. To, co najtrudniejsze powierzył fachowcom lepszym od siebie i melodyjnym, ale interesująco progresywnie połamanym Temple of Fear zaśpiewał wybornie Rasmus Bom Andersen, duński wokalista słynnego brytyjskiego DIAMOND HEAD, dzieląc partie wokalne z drapieżną Jennifer Diehl z Francji. Och, wyszedł przepyszny koktajl! Jednak już chłodny i wystudiowany w lekko ponownie progresywnej manierze God of War wymaga ponownie więcej aktorskiego śpiewu, niż może dać Dan Baune, i coś tu próbowano zrobić z wielogłosowymi harmoniami w refrenach (głos żeński - Aliki Katriou z Grecji) ogólnie jednak ta kompozycja jest przeładowana pomysłami i chyba nawet lepszy wokal by jej do końca nie uratował.<br />
No Man’s Land to prawie dziesięć minut wolnego heavy na granicy heavy/doom, z wyraźną inklinacją epicką i owszem, Baune zaśpiewał to poprawnie, ale tu w sytuacji, gdy się to tak posępnie i powolnie toczy w dostojnym stylu, to może trzeba było pomyśleć o Levenie? Natomiast solo, długie i rozbudowane jest kapitalne i wybornie dopasowane. Taki inny Dan niż zwykle się go słyszało w MONUMENT solach. Matt Mitchell z brytyjskiego heavy metalowego FURYON wspaniale zaśpiewał w Master Of You i ta kompozycja jest przecudowna w delikatnej melodii refrenu i progresywnych mocnych gitarowych ozdobnikach. I kolejny gość, Mistrz Doogie White prezentuje się doskonale w czarującym melodic heavy metalowym Lost Sanctuary, który byłby ultra hitem tej płyty, gdyby nie dosyć ograny motyw muzyczny refrenu, mało odkrywczy i już tyle razy wykorzystany. Surowszy power thrashowy The Arconite to słabszy moment tej płyty, gdzie wysoki wokal w refrenie jakoś tam nie do końca pasuje, za to Virtual Hedonia jest bogatszy w aranżacji, wspierany przez kilka głosów i zaskakujący, także łagodną partią z gitarą akustyczną i jest z pewnością w tym dużo progresywności w przystępnej formie. Umiarkowanie tylko dobry śpiew lidera. Za to w mocarnym heavy/power metalowym Unholy właściwy człowiek na właściwym miejscu czy Mistrz Herbie Langhans dewastujący w otoczeniu mocarnych i skomplikowanych miejscami zagrywek gitarzysty i w asyście obu pań. Klasa! Do tego bardzo w sumie oryginalna kompozycja z modern akcentami.</div>
<div style="text-align: justify;">Produkcyjnie jest to surowa gitara, głośna sekcja rytmiczna, bo przecież trzeba uwypuklić znakomitą grę Sebastiana Weissa oraz wyśmienite umiejscowienie wokalu na miejscu pierwszym, zwłaszcza jeśli chodzi o znamienitych gości. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wypada powtórzyć. Z lepszym wykorzystaniem potencjału, nawet tych wokalistów, którzy się tu pojawiali, album byłby pozycją wybitną, a tak to po prostu bardzo dobra płyta z kilkoma eksplozjami geniuszu kompozytorskiego i wykonawczego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.05.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lost Sanctuary - Lost Sanctuary (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/VRc1hSuh4haPllyXSVT7xGl-NCE=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18749785-1621158843-9877.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18749785-1621158843-9877.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Arise 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Open Your Eyes 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">3.Temple of Fear 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.God of War 06:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.No Man’s Land 09:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Master of You 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lost Sanctuary 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Arconite 04:33<br />
9.Virtual Hedonia 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">10.Unholy 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">11.Rhapsody of Life 01:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power/thrash/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dan Baune - śpiew, gitara, gitara basowa, syntezatory<br />
Sebastian Weiss - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O MONUMENT (UK) ostatnio nic nie słychać, ale niemiecki filar zespołu Dan Baune nie próżnuje. Jego bremeński projekt LOST SANCTUARY wydał owoc w postaci albumu s/t wydanego w maju 2021 przez grecką wytwórnię Rock of Angels Records. LOST SANCTUARY wspiera Dywizjon Znamienitych Gości i...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No właśnie. Tym razem konkluzja podsumowująca pojawi się już na początku. Dan nieco zaprzepaścił szansę na album wybitny, grając fenomenalnie na gitarze i tworząc ekscytujący, formalnie bogaty repertuar z pogranicza power metalu, melodic thrash i metalu progresywnego. Zaprzepaścił wokalnie. Poprawny tylko melodic thrashowy Arise zaśpiewany jest fatalnie i wysokiej klasy refren, który tu mocno ciągnie w górę, ale nie na tyle, by wyciągnąć to całościowo na więcej niż dobry utwór. I tak jest praktycznie we wszystkich kompozycjach, gdzie Dan śpiewa, średnio, bardzo średnio po prostu. Oczywiście poza fenomenalnym po prostu Open Your Eyes, power metalowym potworem przypominającym megalityczne, nieśmiertelne killery BULLET FOR MY VALENTINE z 2008 roku. Zniszczenie i tu jeden raz lider śpiewa to co potrafi, jak widać najlepiej. Numer Brylant z wirtuozerskim solem klawiszowym Mistrza Boba Katsonisa.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby Baune nie zdawał sobie sprawy ze swoich możliwości wokalnych, zapewne nie zaprosiłby tylu Gości do mikrofonu. To, co najtrudniejsze powierzył fachowcom lepszym od siebie i melodyjnym, ale interesująco progresywnie połamanym Temple of Fear zaśpiewał wybornie Rasmus Bom Andersen, duński wokalista słynnego brytyjskiego DIAMOND HEAD, dzieląc partie wokalne z drapieżną Jennifer Diehl z Francji. Och, wyszedł przepyszny koktajl! Jednak już chłodny i wystudiowany w lekko ponownie progresywnej manierze God of War wymaga ponownie więcej aktorskiego śpiewu, niż może dać Dan Baune, i coś tu próbowano zrobić z wielogłosowymi harmoniami w refrenach (głos żeński - Aliki Katriou z Grecji) ogólnie jednak ta kompozycja jest przeładowana pomysłami i chyba nawet lepszy wokal by jej do końca nie uratował.<br />
No Man’s Land to prawie dziesięć minut wolnego heavy na granicy heavy/doom, z wyraźną inklinacją epicką i owszem, Baune zaśpiewał to poprawnie, ale tu w sytuacji, gdy się to tak posępnie i powolnie toczy w dostojnym stylu, to może trzeba było pomyśleć o Levenie? Natomiast solo, długie i rozbudowane jest kapitalne i wybornie dopasowane. Taki inny Dan niż zwykle się go słyszało w MONUMENT solach. Matt Mitchell z brytyjskiego heavy metalowego FURYON wspaniale zaśpiewał w Master Of You i ta kompozycja jest przecudowna w delikatnej melodii refrenu i progresywnych mocnych gitarowych ozdobnikach. I kolejny gość, Mistrz Doogie White prezentuje się doskonale w czarującym melodic heavy metalowym Lost Sanctuary, który byłby ultra hitem tej płyty, gdyby nie dosyć ograny motyw muzyczny refrenu, mało odkrywczy i już tyle razy wykorzystany. Surowszy power thrashowy The Arconite to słabszy moment tej płyty, gdzie wysoki wokal w refrenie jakoś tam nie do końca pasuje, za to Virtual Hedonia jest bogatszy w aranżacji, wspierany przez kilka głosów i zaskakujący, także łagodną partią z gitarą akustyczną i jest z pewnością w tym dużo progresywności w przystępnej formie. Umiarkowanie tylko dobry śpiew lidera. Za to w mocarnym heavy/power metalowym Unholy właściwy człowiek na właściwym miejscu czy Mistrz Herbie Langhans dewastujący w otoczeniu mocarnych i skomplikowanych miejscami zagrywek gitarzysty i w asyście obu pań. Klasa! Do tego bardzo w sumie oryginalna kompozycja z modern akcentami.</div>
<div style="text-align: justify;">Produkcyjnie jest to surowa gitara, głośna sekcja rytmiczna, bo przecież trzeba uwypuklić znakomitą grę Sebastiana Weissa oraz wyśmienite umiejscowienie wokalu na miejscu pierwszym, zwłaszcza jeśli chodzi o znamienitych gości. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wypada powtórzyć. Z lepszym wykorzystaniem potencjału, nawet tych wokalistów, którzy się tu pojawiali, album byłby pozycją wybitną, a tak to po prostu bardzo dobra płyta z kilkoma eksplozjami geniuszu kompozytorskiego i wykonawczego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.05.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Liar Symphony]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3435</link>
			<pubDate>Wed, 17 Feb 2021 18:54:58 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3435</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Liar Symphony - Affair Of Honour (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/3D59rPPh0y6RwzGJmLYykoamQHI=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-7423189-1441220494-2447.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-7423189-1441220494-2447.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Soldier's Dream 06:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Final Combat 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Crowning of the Night 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Warning 01:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Negative Foreseeing 06:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lonely Track 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Doomsday 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">8.Humanquina 10:30</div>
<div style="text-align: justify;">9.Die but Don't Lose 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Winner 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">11.Victory 01:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Villo Nolasco - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pedro Esteves - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcos Brandão - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Miro Rocha - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Vinicius Moure - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LIAR SYMPHONY niezasłużenie należy do mniej znanych brazylijskich zespołów ze znacznym dorobkiem nagraniowym. </div>
<div style="text-align: justify;">Grupa powstała w roku 1993 w mieście Guarulhos w stanie São Paulo lecz dopiero w roku 200o zadebiutowała dzięki jednej z najsłynniejszych krajowych wytwórni Megahard Records.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby ogólnie zdefiniować styl zespołu z pierwszej płyty, to można powiedzieć, że to WIZARDS na sterydach i turbodoładowaniu, godnym najbardziej zajadłych ekip USPM ze Stanów Zjednoczonych. Równocześnie muzycy chyba uważnie obserwowali rozwój heroicznej sceny power metalowej w Europie, zwłaszcza w Szwecji, bo słychać tu także echa dokonań takich grup jak NOCTURNAL RITES, MORIFADE czy STEEL ATTACK. Siłą napędową jest tu poza mocnym męskim głosem wokalisty Villo Nolasco przede wszystkim fenomenalna, wirtuozerska gra gitarzysty Pedro Estevesa, którego śmiało można zaliczyć do czołówki tamtego okresu w Brazylii. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LIAR SYMPHONY pędzi do przodu jak melodyjny, heroiczny huragan w znakomitych, pełnych rozmachu i porywających melodii oraz finezyjnych partii instrumentalnych trzech pierwszych kompozycjach Soldier's Dream, The Final Combat i The Crowning of the Night i jest to heavy/power metalowa uczta. Refren z The Crowning of the Night, gitarowe popisy Estevesa z The Final Combat. Moc! Potem nieco bardziej klimatycznie zwalniają w pierwszym z dłuższych numerów Negative Foreseeing, trochę korzystając z doświadczeń IRON MAIDEN, lecz bez kopiowania. warto zwrócić uwagę, że zespół ma w składzie instrumenty klawiszowe, ale używa ich oszczędnie i nie jest to power klawiszy planu pierwszego, jakże często nawet w tamtym okresie dominującego power metal z Brazylii. W tym utworze jednak mają one pewne znaczenie, także w łagodnej semi-progresywnej partii romantycznej. W Lonely Track mierzą się skutecznie z epickim heavy metalem, nie na tyle jednak skutecznie by konkurować z mistrzami gatunku, aczkolwiek elementy symfoniczne tworzące uroczysty nastrój są tu bardzo dobrze. Co więcej, ta właśnie symfoniczna oprawa w połączeniu z epickimi wokalizami czyni z Doomsday jeden z najbardziej zapadających w pamięć utworów z tego albumu i jeden z najbardziej zbliżonych w mocnych partiach do USPM, a w refrenie do melodyjnego grania europower. Zgodnie z tradycją metalu epickiego na płycie znajduje się także kolos Humanquina i tutaj jest wszystko. Patetyczne zwrotki, monumentalne refreny, bojowa melodia główna, łagodniejsze nastrojowe fragmenty wspomagane klawiszami i podniosłe zakończenie. Wybornie to zostało zrobione i momentami to niemal patos MANOWAR. Duże wrażenie robi także song Die but Don't Lose przy pianinie i po prostu nie można sobie tego nie skojarzyć ze "Streets" Metal Opera SAVATAGE. Po prostu ten sam klimat, ten sam sposób aranżacji. Wielkie przeżycie!</div>
<div style="text-align: justify;">I na koniec jeszcze raz atakują, tak jak w pierwszej części albumu, dynamicznym, ale i na swój sposób łagodnym w melodii</div>
<div style="text-align: justify;">The Winner i jest to bardzo dobry atak, który może tylko trochę się załamuje w środkowej części tego utworu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyśmienite. Wykracza poza to, co się zwykle słyszy na brazylijskich albumach realizowanych w kraju co najmniej o jeden poziom i w sumie przypomina zdecydowany, wyostrzony, ale nie surowy sound szwedzki. Idealnie jest także wyważenie pomiędzy poszczególnymi planami, szczególnie pomiędzy gitarowym a sekcji rytmicznej, stosownie wyeksponowanej.<br />
<br />
Wyborny debiut na poziomie światowym, który jednak nie przyniósł ekipie LIAR SYMPHONY należnego uznania.<br />
</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.02.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Liar Symphony - Affair Of Honour (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/3D59rPPh0y6RwzGJmLYykoamQHI=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-7423189-1441220494-2447.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-7423189-1441220494-2447.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Soldier's Dream 06:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Final Combat 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Crowning of the Night 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Warning 01:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.Negative Foreseeing 06:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lonely Track 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Doomsday 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">8.Humanquina 10:30</div>
<div style="text-align: justify;">9.Die but Don't Lose 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Winner 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">11.Victory 01:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Villo Nolasco - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pedro Esteves - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcos Brandão - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Miro Rocha - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Vinicius Moure - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">LIAR SYMPHONY niezasłużenie należy do mniej znanych brazylijskich zespołów ze znacznym dorobkiem nagraniowym. </div>
<div style="text-align: justify;">Grupa powstała w roku 1993 w mieście Guarulhos w stanie São Paulo lecz dopiero w roku 200o zadebiutowała dzięki jednej z najsłynniejszych krajowych wytwórni Megahard Records.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby ogólnie zdefiniować styl zespołu z pierwszej płyty, to można powiedzieć, że to WIZARDS na sterydach i turbodoładowaniu, godnym najbardziej zajadłych ekip USPM ze Stanów Zjednoczonych. Równocześnie muzycy chyba uważnie obserwowali rozwój heroicznej sceny power metalowej w Europie, zwłaszcza w Szwecji, bo słychać tu także echa dokonań takich grup jak NOCTURNAL RITES, MORIFADE czy STEEL ATTACK. Siłą napędową jest tu poza mocnym męskim głosem wokalisty Villo Nolasco przede wszystkim fenomenalna, wirtuozerska gra gitarzysty Pedro Estevesa, którego śmiało można zaliczyć do czołówki tamtego okresu w Brazylii. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LIAR SYMPHONY pędzi do przodu jak melodyjny, heroiczny huragan w znakomitych, pełnych rozmachu i porywających melodii oraz finezyjnych partii instrumentalnych trzech pierwszych kompozycjach Soldier's Dream, The Final Combat i The Crowning of the Night i jest to heavy/power metalowa uczta. Refren z The Crowning of the Night, gitarowe popisy Estevesa z The Final Combat. Moc! Potem nieco bardziej klimatycznie zwalniają w pierwszym z dłuższych numerów Negative Foreseeing, trochę korzystając z doświadczeń IRON MAIDEN, lecz bez kopiowania. warto zwrócić uwagę, że zespół ma w składzie instrumenty klawiszowe, ale używa ich oszczędnie i nie jest to power klawiszy planu pierwszego, jakże często nawet w tamtym okresie dominującego power metal z Brazylii. W tym utworze jednak mają one pewne znaczenie, także w łagodnej semi-progresywnej partii romantycznej. W Lonely Track mierzą się skutecznie z epickim heavy metalem, nie na tyle jednak skutecznie by konkurować z mistrzami gatunku, aczkolwiek elementy symfoniczne tworzące uroczysty nastrój są tu bardzo dobrze. Co więcej, ta właśnie symfoniczna oprawa w połączeniu z epickimi wokalizami czyni z Doomsday jeden z najbardziej zapadających w pamięć utworów z tego albumu i jeden z najbardziej zbliżonych w mocnych partiach do USPM, a w refrenie do melodyjnego grania europower. Zgodnie z tradycją metalu epickiego na płycie znajduje się także kolos Humanquina i tutaj jest wszystko. Patetyczne zwrotki, monumentalne refreny, bojowa melodia główna, łagodniejsze nastrojowe fragmenty wspomagane klawiszami i podniosłe zakończenie. Wybornie to zostało zrobione i momentami to niemal patos MANOWAR. Duże wrażenie robi także song Die but Don't Lose przy pianinie i po prostu nie można sobie tego nie skojarzyć ze "Streets" Metal Opera SAVATAGE. Po prostu ten sam klimat, ten sam sposób aranżacji. Wielkie przeżycie!</div>
<div style="text-align: justify;">I na koniec jeszcze raz atakują, tak jak w pierwszej części albumu, dynamicznym, ale i na swój sposób łagodnym w melodii</div>
<div style="text-align: justify;">The Winner i jest to bardzo dobry atak, który może tylko trochę się załamuje w środkowej części tego utworu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyśmienite. Wykracza poza to, co się zwykle słyszy na brazylijskich albumach realizowanych w kraju co najmniej o jeden poziom i w sumie przypomina zdecydowany, wyostrzony, ale nie surowy sound szwedzki. Idealnie jest także wyważenie pomiędzy poszczególnymi planami, szczególnie pomiędzy gitarowym a sekcji rytmicznej, stosownie wyeksponowanej.<br />
<br />
Wyborny debiut na poziomie światowym, który jednak nie przyniósł ekipie LIAR SYMPHONY należnego uznania.<br />
</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.02.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[LeadBreaker]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3409</link>
			<pubDate>Fri, 08 Jan 2021 17:23:07 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3409</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">LeadBreaker - LeadBreaker (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/9/5/6/895694.jpg?0028" border="0" alt="[Obrazek: 895694.jpg?0028]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Wild and Free 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Hammer Strikes 05:11<br />
3.Sacrifice 02:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Into the Fire 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Uncrown the King 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">6.New World Order 11:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Test from the Gods 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Torture (In the Night) 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">9.Running Out of time 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.LeadBreaker 03:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Olsson - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcus Winchester - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Oskar Holmgren - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydawać by się mogło, że neo - traditional heavy metal mocno stracił swoją pozycję w Szwecji w ostatnich latach, ale jednak nie... Tyle, że LEADBREAKER z Gävle to nie grupa pokroju STEELWING czy KATANA, pokazująca świat heavy metalu lat 80tych w przekolorowanych barwach ultra nowoczesnej techniki nagraniowej. Debiut tej ekipy przedstawiła we wrześniu 2020 wytwórnia Stormspell Records z San Jose w Kalifornii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEADBREAKER ma wiele pomysłów i realizuje je tutaj w kompozycjach stylistycznie zróżnicowanych, choć zasadniczo wszystko mieści się w kręgu NWOTHM. Może nawet ociera się i o MOTORHEAD i rock/punkowe bandy brytyjskie z lat 80tych w Wild and Free  i po części w Torture (In the Night) ze świetną solówką i ekspresyjnymi gang wokalami wspomagającymi. No, a jeśli MOTORHEAD, to na pewno sztandarowy LeadBreaker umieszczony tu na zakończenie albumu. Solidna wizytówka Szwedów z Gävle.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra tu jeden gitarzysta i gra bardzo dobrze, sola są pełne pasji, ale można odnieść wrażenie pewnego ascetyzmu w wypełnieniu przestrzeni w tych utworach, brzmi to wszystko dosyć surowo, mimo na ogół bardzo dobrych melodii. Jest tu i sporo encyklopedycznego speed heavy w The Hammer Strikes, nośnego, potoczystego, a przy tym potrafią zmienić tempo i nastrój z dużą swobodą. Są i pewne echa grania heroicznego z małymi wtrąceniami w stylu IRON MAIDEN w Sacrifice, ale akurat w tym przypadku inne szwedzkie zespoły nagrały w tym stylu jednak w ostatnich latach lepsze kompozycje. Na pewno może się natomiast podobać z tych rejonów Into the Fire, szeroko czerpiący z dokonań szwedzkiej sceny heavy i power lat 80tych i z umiejętnym wpleceniem także bardziej rockowego refrenu oraz Uncrown the King i tak w dawnych czasach grał chociażby OVERDRIVE, a w nowszych AIR RAID i AMBUSH..., no ale i STEELWING i KATANA jednak też... </div>
<div style="text-align: justify;">Wśród tych kompozycji szczególne miejsce zajmuje kolos New World Order, umiejscowiony centralnie, w wolnych i umiarkowanych tempach, klimatyczny, poetycki, ale jednak tylko w zamyśle. W pewnym momencie robi się szybciej i nawet szybko i trywialnie w melodii, a potem akustycznie i teoretycznie ponownie klimatycznie. Nie, to nie przekonuje jako całość. Ponadto, ten zespół nie ma wokalisty na tyle wyróżniającego się głosowo, by w takim utworze zainteresować.<br />
Daniel Olsson jest fajny jako oldschoolowy gitarzysta, ale od oldschoolowego wokalisty wymaga się jednak więcej. Mały zasięg, wąski i płytki to głos, niestety. Gdyby LEADBREAKER grał w stylu szwedzkich ekip z lat 80tych, inspirujących się głównym nurtem NWOBHM, to by to nie było aż tak zauważalne i ważne, ale tu są przecież w wielu utworach partie typu IRON MAIDEN i potrzebny jest głos na miarę Dickinsona. Są takie zespoły, które mają taki atut i świetnie go wykorzystują, ale LEADBREAKER do nich nie należy. Coś z ENFORCER z wczesnego okresu działalności w rytmicznym i chwytliwym Running Out of time...</div>
<div style="text-align: justify;">Taki album bez "nieśmiertelnego" killera jest nic nie wart zazwyczaj. LEADBREAKER ma jednak tu taki killer i jest to A Test from the Gods. Och, heroiczny, wspaniały klasyczny heavy metal, kapitalna, dumna, wręcz poruszająca melodia. Moc! Brawo!<br />
<br />
Produkcyjnie to bardzo klasyczne brzmienie lat 80tych z głośną i świetnie zrealizowaną perkusją i nieco suchą gitarą. Dla słuchaczy nastawionych na sound z lat 80tych przyjemna, nostalgiczna niespodzianka, dla zwolenników bardziej nowoczesnej realizacji może się to jednak wydać trochę ubogie. Kto ma talent do takiego mixu i masteringu w Szwecji? Oczywiście Ced, czyli Cederick Forsberg.</div>
<div style="text-align: justify;">Wydawać by się mogło, że w ostatnich latach "true" NWOTHM skandynawski przeniósł się raczej do Finlandii, ale jak słychać, Szwecja nadal ma tu coś do powiedzenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.01.2021</span></span></span></div>
<br />
<span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie tego albumu</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">LeadBreaker - LeadBreaker (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/9/5/6/895694.jpg?0028" border="0" alt="[Obrazek: 895694.jpg?0028]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Wild and Free 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Hammer Strikes 05:11<br />
3.Sacrifice 02:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Into the Fire 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Uncrown the King 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">6.New World Order 11:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Test from the Gods 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Torture (In the Night) 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">9.Running Out of time 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.LeadBreaker 03:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Olsson - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcus Winchester - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Oskar Holmgren - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydawać by się mogło, że neo - traditional heavy metal mocno stracił swoją pozycję w Szwecji w ostatnich latach, ale jednak nie... Tyle, że LEADBREAKER z Gävle to nie grupa pokroju STEELWING czy KATANA, pokazująca świat heavy metalu lat 80tych w przekolorowanych barwach ultra nowoczesnej techniki nagraniowej. Debiut tej ekipy przedstawiła we wrześniu 2020 wytwórnia Stormspell Records z San Jose w Kalifornii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">LEADBREAKER ma wiele pomysłów i realizuje je tutaj w kompozycjach stylistycznie zróżnicowanych, choć zasadniczo wszystko mieści się w kręgu NWOTHM. Może nawet ociera się i o MOTORHEAD i rock/punkowe bandy brytyjskie z lat 80tych w Wild and Free  i po części w Torture (In the Night) ze świetną solówką i ekspresyjnymi gang wokalami wspomagającymi. No, a jeśli MOTORHEAD, to na pewno sztandarowy LeadBreaker umieszczony tu na zakończenie albumu. Solidna wizytówka Szwedów z Gävle.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra tu jeden gitarzysta i gra bardzo dobrze, sola są pełne pasji, ale można odnieść wrażenie pewnego ascetyzmu w wypełnieniu przestrzeni w tych utworach, brzmi to wszystko dosyć surowo, mimo na ogół bardzo dobrych melodii. Jest tu i sporo encyklopedycznego speed heavy w The Hammer Strikes, nośnego, potoczystego, a przy tym potrafią zmienić tempo i nastrój z dużą swobodą. Są i pewne echa grania heroicznego z małymi wtrąceniami w stylu IRON MAIDEN w Sacrifice, ale akurat w tym przypadku inne szwedzkie zespoły nagrały w tym stylu jednak w ostatnich latach lepsze kompozycje. Na pewno może się natomiast podobać z tych rejonów Into the Fire, szeroko czerpiący z dokonań szwedzkiej sceny heavy i power lat 80tych i z umiejętnym wpleceniem także bardziej rockowego refrenu oraz Uncrown the King i tak w dawnych czasach grał chociażby OVERDRIVE, a w nowszych AIR RAID i AMBUSH..., no ale i STEELWING i KATANA jednak też... </div>
<div style="text-align: justify;">Wśród tych kompozycji szczególne miejsce zajmuje kolos New World Order, umiejscowiony centralnie, w wolnych i umiarkowanych tempach, klimatyczny, poetycki, ale jednak tylko w zamyśle. W pewnym momencie robi się szybciej i nawet szybko i trywialnie w melodii, a potem akustycznie i teoretycznie ponownie klimatycznie. Nie, to nie przekonuje jako całość. Ponadto, ten zespół nie ma wokalisty na tyle wyróżniającego się głosowo, by w takim utworze zainteresować.<br />
Daniel Olsson jest fajny jako oldschoolowy gitarzysta, ale od oldschoolowego wokalisty wymaga się jednak więcej. Mały zasięg, wąski i płytki to głos, niestety. Gdyby LEADBREAKER grał w stylu szwedzkich ekip z lat 80tych, inspirujących się głównym nurtem NWOBHM, to by to nie było aż tak zauważalne i ważne, ale tu są przecież w wielu utworach partie typu IRON MAIDEN i potrzebny jest głos na miarę Dickinsona. Są takie zespoły, które mają taki atut i świetnie go wykorzystują, ale LEADBREAKER do nich nie należy. Coś z ENFORCER z wczesnego okresu działalności w rytmicznym i chwytliwym Running Out of time...</div>
<div style="text-align: justify;">Taki album bez "nieśmiertelnego" killera jest nic nie wart zazwyczaj. LEADBREAKER ma jednak tu taki killer i jest to A Test from the Gods. Och, heroiczny, wspaniały klasyczny heavy metal, kapitalna, dumna, wręcz poruszająca melodia. Moc! Brawo!<br />
<br />
Produkcyjnie to bardzo klasyczne brzmienie lat 80tych z głośną i świetnie zrealizowaną perkusją i nieco suchą gitarą. Dla słuchaczy nastawionych na sound z lat 80tych przyjemna, nostalgiczna niespodzianka, dla zwolenników bardziej nowoczesnej realizacji może się to jednak wydać trochę ubogie. Kto ma talent do takiego mixu i masteringu w Szwecji? Oczywiście Ced, czyli Cederick Forsberg.</div>
<div style="text-align: justify;">Wydawać by się mogło, że w ostatnich latach "true" NWOTHM skandynawski przeniósł się raczej do Finlandii, ale jak słychać, Szwecja nadal ma tu coś do powiedzenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.01.2021</span></span></span></div>
<br />
<span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Stormspell Records za udostępnienie tego albumu</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Landing Heroes]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3392</link>
			<pubDate>Wed, 16 Dec 2020 21:07:30 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3392</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Landing Heroes - Darkness Despair (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/1/2/4/512452.jpg?1632" border="0" alt="[Obrazek: 512452.jpg?1632]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Darkness Despair 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Horizon 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Brutal Hit 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Torn Apart 04:51<br />
5.Destiny's Path 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Appeasement for Sins 04:30<br />
7.Savage 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Unforgiving Inferno 04:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Väinö Kontinen - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Topias Kolsi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Henkka Astala - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roman Calpe - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Ten zespół złożony jest z młodych muzyków z Hamina i Kotka i powstał w roku 2012. Ten album wydany został nakładem własnym (Kanki Rekords) i w maju 2015 i pokazuje, jak mocna jest undergroundowa scena fińska.<br />
<br />
Jak zwykle wysokiej biegłości gitarzyści i bardzo dobrej klasy wokalista Väinö Kontinen, jeszcze jeden z Finlandii, który po prostu umie śpiewać heavy metal. Bo oni tu grają heavy metal, z pozoru prosty, a przecież w tej prostocie jednocześnie wymykający się standardom. Nic tu nie ma z tradycji lat 80tych,a równocześnie i nie jest to kolejna modern melodic metalowa grupa ze Skandynawii. Grają energicznie, przebojowo, z pełnymi wigoru refrenami, z wykorzystaniem pełnego rockowego arsenału chwytliwości i pod ty względem przypominają przede wszystkim TWILIGHTNING ze starych dobrych czasów, bo jak inaczej określić znakomite Darkness Despair i Horizon. Och, jakie nośne refreny! A przy tym nie jest to ugładzone ponad miarę, jest tu delikatny pazur i stylizowana drapieżność, szczególnie w zwrotkach wszystkich kompozycji.<br />
Pod tym względem są z kolei podobni do AGONIZER.<br />
Czasem próbują z dobrym skutkiem grać heavy metal z elementami alternative i melodic groove i to wychodzi ciekawie w The Brutal Hit oraz nieco ponurym i lekko "zakręconym" Torn Apart. Pięknie i dostojnie brzmi balladowy song Destiny's Path, bogaty w ornamentacje gitary klasycznej planu drugiego i wzruszają podobnie jak wzruszał kiedyś LEVERAGE z Pekka Heino. Są jednak przede wszystkim rockowo rozbujani i to słychać w dosyć twardo zagranym przez gitarzystów Appeasement for Sins. Po raz kolejny nośny rozległy refren. Klasa! I to pianino! I ta harmonijka! A wracając do AGONIZER. W ich stylu został zrobiony bardzo dobry Savage. Bardzo dobry? Znakomity, bo co tu jest za nieoczekiwany gejzer melodyjności w refrenie. Wspaniale to zrobiono. Najwięcej muzycznych niuansów jest w Unforgiving Inferno i tu są pewne elementy progressive heavy w fińskiej manierze, chociażby VOLYMIAN. Udana kompozycja, ale to chyba nie jest mimo wszystko, to co im najlepiej wychodzi.<br />
<br />
Klasyczna fińska produkcja, z mocnym basem, przestrzennie zrealizowaną perkusją i umiarkowanie modern brzmieniem gitar w stylu pomiędzy AGONIZER i TWILIGTNING. Wyeksponowany wokalista na tle głębokiego ogólnego soundu jak najbardziej na plus. Klarowna i bardzo profesjonalna produkcja.<br />
Wysokiej klasy ekipa z Finlandii i liczę, że jeszcze o nich usłyszymy.<br />
<br />
<br />
ocena: 8,8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.12.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Landing Heroes - Darkness Despair (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/1/2/4/512452.jpg?1632" border="0" alt="[Obrazek: 512452.jpg?1632]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Darkness Despair 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Horizon 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Brutal Hit 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Torn Apart 04:51<br />
5.Destiny's Path 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Appeasement for Sins 04:30<br />
7.Savage 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Unforgiving Inferno 04:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Väinö Kontinen - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Topias Kolsi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Henkka Astala - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Roman Calpe - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Ten zespół złożony jest z młodych muzyków z Hamina i Kotka i powstał w roku 2012. Ten album wydany został nakładem własnym (Kanki Rekords) i w maju 2015 i pokazuje, jak mocna jest undergroundowa scena fińska.<br />
<br />
Jak zwykle wysokiej biegłości gitarzyści i bardzo dobrej klasy wokalista Väinö Kontinen, jeszcze jeden z Finlandii, który po prostu umie śpiewać heavy metal. Bo oni tu grają heavy metal, z pozoru prosty, a przecież w tej prostocie jednocześnie wymykający się standardom. Nic tu nie ma z tradycji lat 80tych,a równocześnie i nie jest to kolejna modern melodic metalowa grupa ze Skandynawii. Grają energicznie, przebojowo, z pełnymi wigoru refrenami, z wykorzystaniem pełnego rockowego arsenału chwytliwości i pod ty względem przypominają przede wszystkim TWILIGHTNING ze starych dobrych czasów, bo jak inaczej określić znakomite Darkness Despair i Horizon. Och, jakie nośne refreny! A przy tym nie jest to ugładzone ponad miarę, jest tu delikatny pazur i stylizowana drapieżność, szczególnie w zwrotkach wszystkich kompozycji.<br />
Pod tym względem są z kolei podobni do AGONIZER.<br />
Czasem próbują z dobrym skutkiem grać heavy metal z elementami alternative i melodic groove i to wychodzi ciekawie w The Brutal Hit oraz nieco ponurym i lekko "zakręconym" Torn Apart. Pięknie i dostojnie brzmi balladowy song Destiny's Path, bogaty w ornamentacje gitary klasycznej planu drugiego i wzruszają podobnie jak wzruszał kiedyś LEVERAGE z Pekka Heino. Są jednak przede wszystkim rockowo rozbujani i to słychać w dosyć twardo zagranym przez gitarzystów Appeasement for Sins. Po raz kolejny nośny rozległy refren. Klasa! I to pianino! I ta harmonijka! A wracając do AGONIZER. W ich stylu został zrobiony bardzo dobry Savage. Bardzo dobry? Znakomity, bo co tu jest za nieoczekiwany gejzer melodyjności w refrenie. Wspaniale to zrobiono. Najwięcej muzycznych niuansów jest w Unforgiving Inferno i tu są pewne elementy progressive heavy w fińskiej manierze, chociażby VOLYMIAN. Udana kompozycja, ale to chyba nie jest mimo wszystko, to co im najlepiej wychodzi.<br />
<br />
Klasyczna fińska produkcja, z mocnym basem, przestrzennie zrealizowaną perkusją i umiarkowanie modern brzmieniem gitar w stylu pomiędzy AGONIZER i TWILIGTNING. Wyeksponowany wokalista na tle głębokiego ogólnego soundu jak najbardziej na plus. Klarowna i bardzo profesjonalna produkcja.<br />
Wysokiej klasy ekipa z Finlandii i liczę, że jeszcze o nich usłyszymy.<br />
<br />
<br />
ocena: 8,8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.12.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lethal Shock]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3307</link>
			<pubDate>Thu, 15 Oct 2020 13:02:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3307</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lethal Shock - Evil Aggressor (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/FMJ05Rl6hJs1_LNJAc1F34EeT0E=/fit-in/490x490/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9048388-1473868074-7761.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9048388-1473868074-7761.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sulfur Heart 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Atomik Obedience 01:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Up the Voltage 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.Endless Midnight 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Am Your Hero 01:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fear (the Devil's Child) 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.Iron Fisted Assault 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.I Rock (in Hell!) 02:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Evil Aggressor 04:12</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Shock (Patrick McCormick) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Beaudette - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Justin Fernal - perkusja<br />
</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odkąd, głównie za sprawą SKELATOR, w USA zaczął się odradzać oldschoolowy speed/heavy w melodyjnej odmianie w tym kraju pojawiło się sporo zespołów grających ten gatunek metalu. Grających lepiej lub gorzej i gorzej zazwyczaj wtedy, gdy te melodie nie były wiele warte, bo w kwestiach riffów to chyba już wszystko zostało w tym podgatunku powiedziane.</div>
<div style="text-align: justify;">Trio z Chicago należy do tych chlubnych wyjątków i zaprezentowany przez nich w lipcu 2016 krótki album "Evil Aggressor" jest zdecydowanie wart uwagi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Krótki, bo to 30 minut, ale nie mogło być inaczej skoro aż trzy kompozycje, zresztą zgodnie z pewnymi niepisanymi standardami, trwa poniżej 2 minut! Taki czas może dobrze wykorzystać tylko zespół kompetentny w tym co robi, a LETHAL SHOCK jest z pewnością kompetentny. Im szybciej gra tym jest lepszy i to słychać w zdecydowanych atakach w Atomik Obedience, I Am Your Hero i I Rock (in Hell!). Głos Patricka Shocka, który zasadniczo dał się poznać jako muzyk black metalowy pod pseudonimem Noctis w licznych projektach z tego gatunku, trochę przypomina głos Kilmistera i ma się pewne skojarzenia z MOTORHEAD, może nawet bliskie w dobrym, ale nie zwiastującym późniejszego speed/heavy zniszczenia w Sulfur Heart. No i ta pozycja basisty, też o czymś tu mówi. I ten metaliczny, lekko rozmyty bas we wstępie do surowego Up the Voltage w melodii nawiązującego do wszystkiego tego przyszło od VENOM ic o zostało wykorzystane w USA do stworzenia autentycznego speed/heavy w umiarkowanie brutalnej odmianie. Tak przy okazji - wyborne solo gitarzysty Steve'a Beaudette. W połowie płyty potężna petarda w postaci kapitalnego w opcji melodii Endless Midnigh! Absolutnie oldchoolowe zniszczenie, a do tego te słyszalne tu ornamentacje gitarowe w stylu "fast" Eddie Clarka są po prostu wyśmienite! Ogólna dewastacja! I po raz drugi podobna dewastacja w niesamowitym riffowo Fear (the Devil's Child). Och, klasa, klasa! Co za nieubłagany metodyczny i surowy atak, połączony z doskonałą melodią. Tak to się grało w dawnych czasach. Zresztą czy inaczej się grało killery w rodzaju Iron Fisted Assault, z krzyczanymi chórkami i dłuższymi posępnymi wybrzmiewaniami gitary. I obowiązkowe klimatyczne zwolnienie tempa, żeby nikt nie powiedział, że nie umieją czegoś zagrać w spokojniejszym tempie. I obowiązkowe przyspieszenie do "setki" w dwie sekundy. I totalny odlot na końcu w brawurowym ultra speedowym Evil Aggressor. Mega klasycznie, wybornie, porywająco i wstrząsająco. Tak się to robi w Chicago!<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie oczywiście lekko brudnawe, takie jak być powinno, ale realnie za tym kryje się produkcja przemyślana i staranna. Mimo zmasowanego ataku wszystkich instrumentów jest to selektywne i bardzo przyjazne dla ucha.<br />
Swobodna metalowa zabawa muzyków grających na co dzień coś innego. Oldschoolowe zniszczenie na luzie, po prostu metalowy fun wysokich lotów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.10.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Lethal Shock - Evil Aggressor (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/FMJ05Rl6hJs1_LNJAc1F34EeT0E=/fit-in/490x490/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-9048388-1473868074-7761.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-9048388-1473868074-7761.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sulfur Heart 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Atomik Obedience 01:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Up the Voltage 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.Endless Midnight 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Am Your Hero 01:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fear (the Devil's Child) 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.Iron Fisted Assault 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.I Rock (in Hell!) 02:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Evil Aggressor 04:12</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Patrick Shock (Patrick McCormick) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Beaudette - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Justin Fernal - perkusja<br />
</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odkąd, głównie za sprawą SKELATOR, w USA zaczął się odradzać oldschoolowy speed/heavy w melodyjnej odmianie w tym kraju pojawiło się sporo zespołów grających ten gatunek metalu. Grających lepiej lub gorzej i gorzej zazwyczaj wtedy, gdy te melodie nie były wiele warte, bo w kwestiach riffów to chyba już wszystko zostało w tym podgatunku powiedziane.</div>
<div style="text-align: justify;">Trio z Chicago należy do tych chlubnych wyjątków i zaprezentowany przez nich w lipcu 2016 krótki album "Evil Aggressor" jest zdecydowanie wart uwagi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Krótki, bo to 30 minut, ale nie mogło być inaczej skoro aż trzy kompozycje, zresztą zgodnie z pewnymi niepisanymi standardami, trwa poniżej 2 minut! Taki czas może dobrze wykorzystać tylko zespół kompetentny w tym co robi, a LETHAL SHOCK jest z pewnością kompetentny. Im szybciej gra tym jest lepszy i to słychać w zdecydowanych atakach w Atomik Obedience, I Am Your Hero i I Rock (in Hell!). Głos Patricka Shocka, który zasadniczo dał się poznać jako muzyk black metalowy pod pseudonimem Noctis w licznych projektach z tego gatunku, trochę przypomina głos Kilmistera i ma się pewne skojarzenia z MOTORHEAD, może nawet bliskie w dobrym, ale nie zwiastującym późniejszego speed/heavy zniszczenia w Sulfur Heart. No i ta pozycja basisty, też o czymś tu mówi. I ten metaliczny, lekko rozmyty bas we wstępie do surowego Up the Voltage w melodii nawiązującego do wszystkiego tego przyszło od VENOM ic o zostało wykorzystane w USA do stworzenia autentycznego speed/heavy w umiarkowanie brutalnej odmianie. Tak przy okazji - wyborne solo gitarzysty Steve'a Beaudette. W połowie płyty potężna petarda w postaci kapitalnego w opcji melodii Endless Midnigh! Absolutnie oldchoolowe zniszczenie, a do tego te słyszalne tu ornamentacje gitarowe w stylu "fast" Eddie Clarka są po prostu wyśmienite! Ogólna dewastacja! I po raz drugi podobna dewastacja w niesamowitym riffowo Fear (the Devil's Child). Och, klasa, klasa! Co za nieubłagany metodyczny i surowy atak, połączony z doskonałą melodią. Tak to się grało w dawnych czasach. Zresztą czy inaczej się grało killery w rodzaju Iron Fisted Assault, z krzyczanymi chórkami i dłuższymi posępnymi wybrzmiewaniami gitary. I obowiązkowe klimatyczne zwolnienie tempa, żeby nikt nie powiedział, że nie umieją czegoś zagrać w spokojniejszym tempie. I obowiązkowe przyspieszenie do "setki" w dwie sekundy. I totalny odlot na końcu w brawurowym ultra speedowym Evil Aggressor. Mega klasycznie, wybornie, porywająco i wstrząsająco. Tak się to robi w Chicago!<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie oczywiście lekko brudnawe, takie jak być powinno, ale realnie za tym kryje się produkcja przemyślana i staranna. Mimo zmasowanego ataku wszystkich instrumentów jest to selektywne i bardzo przyjazne dla ucha.<br />
Swobodna metalowa zabawa muzyków grających na co dzień coś innego. Oldschoolowe zniszczenie na luzie, po prostu metalowy fun wysokich lotów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.10.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Lazarus Dream]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3300</link>
			<pubDate>Sat, 10 Oct 2020 23:27:35 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3300</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lazarus Dream - Alive (2020)</span><br />
<br />
<img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2020/159f6009-1000-4245-8a75-45a180bc2403.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 159f6009-1000-4245-8a75-45a180bc2403.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dawn Of Time 07:38<br />
2. House Of Cards 04:31<br />
3. Wings Of An Eagle 05:27<br />
4. Can’t Take My Soul Away 05:03<br />
5. Listen 05:28<br />
6. Fleshburn 07:44<br />
7. The Healing Echoes 06:24<br />
8. Desert Mind 05:56<br />
9. Visions and Sins 05:12<br />
10. Steam 05:44<br />
11. Don’t Blame Me 05:03<br />
12. Hotel Overload 04:26<br />
13. Days Of Darkness And Rain 04:42<br />
<br />
Rok wydania: 2020<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal/Hard Rock<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Carsten Lizard Schulz - śpiew<br />
Markus Pfeffer - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Guests:<br />
Markus Kullmann - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Carsten Lizard Schulz powraca z kolejnym projektem, który powstał przy udziale multiinstrumentalisty Markusa Preffera z progressive metalowego WINTERLAND. Na szczęście obyło się bez automatu perkusyjnego i zagrał na tym albumie Markus Kullmann z SINNER, VOODOO CIRCLE, chociaż jako gościa podaje się również Thomasa Riedera, znajomego Preffera z WINTERLAND.</div>
<div style="text-align: justify;">I to tyle z historii - wiadomo, że powstał w 2020 roku i udało się w tym samym czasie nagrać oraz wydać materiał nakładem Pride &amp; Joy i premiera albumu będzie miała miejsce 13 listopada 2020 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Siedmiominutowy Dawn of Time mówi wszystko o tym albumie tak naprawdę - DOMAIN, DOMAIN i jeszcze raz DOMAIN. Co prawda nie z czasów Stardawn, tylko wczesny, bardziej hard rockowy z nutką heavy metalu tu i gdzie indziej power. Jak to drzewiej bywało w DOMAIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno w bardzo dobrej formie jest Schulz, ale on w takiej luźniejszej i lżejszej muzyce zawsze czuł się dobrze, nie tylko metalowej i z różnymi odniesieniami, czy to do bluesa czy rocka, co słychać w klimatycznym Listen chociażby. Prawdziwy, uniwersalny głos do każdej muzyki. Taki głos wymaga godnej oprawy gitarowej i Preffer daje radę. Może nie ma jakichś wielkich fajerwerków czy wtrąceń neoklasycznych jak w DOMAIN, ale gitarowo jest to na tyle bogate, na ile pozwalają ramy gatunku. Czyli skromnie, ale schludnie, bo wiadomo, kto tu jest gwiazdą. Bardzo tęskno Lizardowi było do DOMAIN, to słychać w chórach, to słychać we Fleshburn z motywem ancient, w którym pobrzmiewają echa MOON' DOC. O dziwo w tych najdłuższych kompozycjach nie nudzą i wychodzą z nich obronną ręką, czasami jest nieco szybciej, przynajmniej na tyle, na ile gatunek pozwala, jak w House of Cards, głównie jednak starają się trzymać temp wolniejszych. Najmniej udany jest chyba The Healing Echoes, bo i Schulz jakoś śpiewa bez przekonania, jego charakterystyczne chórki słabo pasują do tego bardziej mrocznego i ciężkiego heavy metalu, sama melodia i refren niestety też nie porywają. Z podobnymi problemami boryka się też Holet Overload, który jest rock metalem bez historii i odrzutem z PHENOMENA. Coś z PHENOMENA może i słychać w Don't Blame Me, ale to co najwyżej poprawne granie. Coś tam od Jorna czy Sinnera też próbują podpatrzeć w Desert Mind, coś tam można usłyszeć i z DOKKEN, jak w Days of Darkness and Rain czy Visions and Sins i fani pewnie będą zachwyceni, tak jak fani starszego DOMAIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i Steam jest wtórny, powszedni, ale z jaką lekkością i energią jest to zagrane i to jest ten przyjemny power rock, gitara szaleje jak na solidny, energetyczny metal przystało. Za mało jest takich kompozycji i więcej jest tych bardziej stonowanych, wolniejszych. Moim zdaniem większy potencjał ma zespół właśnie w takich kawałkach. Perła płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Markus Teske. Solidne, klasyczne brzmienie bez wodotrysków. Może nie jest to produkcja tak potężna jak na płytach SINBREED czy RED CIRCUIT, ale jest dobrze i słychać, że za cel obrane było... DOMAIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, choć odtwórczy debiut, nie wnoszący zbyt wiele nowego do świata metalu czy poruszający jego posady, ale dobrze jest usłyszeć Carstena Lizard Schulza w udanym repertuarze, który śpiewa z takim przekonaniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko szkoda, że to nie jest Stardawn II. Albo chociaż The End of Never.</div>
<div style="text-align: justify;">Może kiedyś.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Lazarus Dream - Alive (2020)</span><br />
<br />
<img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2020/159f6009-1000-4245-8a75-45a180bc2403.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 159f6009-1000-4245-8a75-45a180bc2403.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dawn Of Time 07:38<br />
2. House Of Cards 04:31<br />
3. Wings Of An Eagle 05:27<br />
4. Can’t Take My Soul Away 05:03<br />
5. Listen 05:28<br />
6. Fleshburn 07:44<br />
7. The Healing Echoes 06:24<br />
8. Desert Mind 05:56<br />
9. Visions and Sins 05:12<br />
10. Steam 05:44<br />
11. Don’t Blame Me 05:03<br />
12. Hotel Overload 04:26<br />
13. Days Of Darkness And Rain 04:42<br />
<br />
Rok wydania: 2020<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal/Hard Rock<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Carsten Lizard Schulz - śpiew<br />
Markus Pfeffer - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
Guests:<br />
Markus Kullmann - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Carsten Lizard Schulz powraca z kolejnym projektem, który powstał przy udziale multiinstrumentalisty Markusa Preffera z progressive metalowego WINTERLAND. Na szczęście obyło się bez automatu perkusyjnego i zagrał na tym albumie Markus Kullmann z SINNER, VOODOO CIRCLE, chociaż jako gościa podaje się również Thomasa Riedera, znajomego Preffera z WINTERLAND.</div>
<div style="text-align: justify;">I to tyle z historii - wiadomo, że powstał w 2020 roku i udało się w tym samym czasie nagrać oraz wydać materiał nakładem Pride &amp; Joy i premiera albumu będzie miała miejsce 13 listopada 2020 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Siedmiominutowy Dawn of Time mówi wszystko o tym albumie tak naprawdę - DOMAIN, DOMAIN i jeszcze raz DOMAIN. Co prawda nie z czasów Stardawn, tylko wczesny, bardziej hard rockowy z nutką heavy metalu tu i gdzie indziej power. Jak to drzewiej bywało w DOMAIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno w bardzo dobrej formie jest Schulz, ale on w takiej luźniejszej i lżejszej muzyce zawsze czuł się dobrze, nie tylko metalowej i z różnymi odniesieniami, czy to do bluesa czy rocka, co słychać w klimatycznym Listen chociażby. Prawdziwy, uniwersalny głos do każdej muzyki. Taki głos wymaga godnej oprawy gitarowej i Preffer daje radę. Może nie ma jakichś wielkich fajerwerków czy wtrąceń neoklasycznych jak w DOMAIN, ale gitarowo jest to na tyle bogate, na ile pozwalają ramy gatunku. Czyli skromnie, ale schludnie, bo wiadomo, kto tu jest gwiazdą. Bardzo tęskno Lizardowi było do DOMAIN, to słychać w chórach, to słychać we Fleshburn z motywem ancient, w którym pobrzmiewają echa MOON' DOC. O dziwo w tych najdłuższych kompozycjach nie nudzą i wychodzą z nich obronną ręką, czasami jest nieco szybciej, przynajmniej na tyle, na ile gatunek pozwala, jak w House of Cards, głównie jednak starają się trzymać temp wolniejszych. Najmniej udany jest chyba The Healing Echoes, bo i Schulz jakoś śpiewa bez przekonania, jego charakterystyczne chórki słabo pasują do tego bardziej mrocznego i ciężkiego heavy metalu, sama melodia i refren niestety też nie porywają. Z podobnymi problemami boryka się też Holet Overload, który jest rock metalem bez historii i odrzutem z PHENOMENA. Coś z PHENOMENA może i słychać w Don't Blame Me, ale to co najwyżej poprawne granie. Coś tam od Jorna czy Sinnera też próbują podpatrzeć w Desert Mind, coś tam można usłyszeć i z DOKKEN, jak w Days of Darkness and Rain czy Visions and Sins i fani pewnie będą zachwyceni, tak jak fani starszego DOMAIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i Steam jest wtórny, powszedni, ale z jaką lekkością i energią jest to zagrane i to jest ten przyjemny power rock, gitara szaleje jak na solidny, energetyczny metal przystało. Za mało jest takich kompozycji i więcej jest tych bardziej stonowanych, wolniejszych. Moim zdaniem większy potencjał ma zespół właśnie w takich kawałkach. Perła płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada Markus Teske. Solidne, klasyczne brzmienie bez wodotrysków. Może nie jest to produkcja tak potężna jak na płytach SINBREED czy RED CIRCUIT, ale jest dobrze i słychać, że za cel obrane było... DOMAIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, choć odtwórczy debiut, nie wnoszący zbyt wiele nowego do świata metalu czy poruszający jego posady, ale dobrze jest usłyszeć Carstena Lizard Schulza w udanym repertuarze, który śpiewa z takim przekonaniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko szkoda, że to nie jest Stardawn II. Albo chociaż The End of Never.</div>
<div style="text-align: justify;">Może kiedyś.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Pride &amp; Joy Music</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>