<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - M]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 13 May 2026 09:08:39 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Metal Riot]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4466</link>
			<pubDate>Thu, 21 Nov 2024 14:50:06 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4466</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Metal Riot - Birth of Terror (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/3/6/1236680.jpg?2314" border="0" alt="[Obrazek: 1236680.jpg?2314]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dreams Die Young 04:31     <br />
2. Into the Fire 04:28      <br />
3. Eternal Speed Death 02:55       <br />
4. War 03:16     <br />
5. Echoes in Eternity 05:50      <br />
6. Now or Never 04:02      <br />
7. Those Who Come at Night 04:55       <br />
8. Pieces of the Past 05:11<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Thrash Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Joonas Myller - śpiew<br />
Marcus Johansson - gitara     <br />
Mika Takanen - gitara    <br />
Benjamin Sairamo - bas<br />
Joonas Kokko - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">METAL RIOT zostało założone w 2015 roku przez wokalistę Joonas Myllera oraz basistę Benjamin Sairamo. Przez wszystkie lata działalności największym problemem było utrzymanie stabilnego składu, jednak po wielu zmianach w końcu udało się stworzyć zespół, z którym nagrany został debiut, wydany w marcu 2024 roku nakładem własnym w wersji digital, a WormHoleDeath w wersji CD 15 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">METAL RIOT nie prezentuje tutaj niczego wyszukanego czy oryginalnego, ale i raczej nie pretendowali do miana wyróżniającego się zespołu. Zaczyna się to dobrze podanym, dynamicznym IRON MAIDEN Dreams ze złagodzonymi w stylu TAROT refrenami, gdzie całkiem dobrze zostały zaprezentowane umiejętności Myllera. Nie jest on metalowym odkryciem roku, chwilami śpiewa niedbale i niechlujnie, ale wpisuje się to w stylistykę buntowniczego heavy metalu, chociaż nie jest to tak porywające, jak OZ. Na wyróżnienie zasługuje tutaj gra basisty, który ma swój własny plan i jak na album wydany nakładem własnym, to brzmienie jest wyśmienite. Masteringiem zajął się tutaj uznany inżynier dźwięku Henri Sorvali i stworzył tutaj świetny, klasyczny w klimacie sound heavy metalu lat 80., gitary są odpowiednio ostre i wyraziste, a perkusja wbija w ziemię.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda, że sam zestaw kompozycji to co najwyżej stylistyczny groch z kapustą i heavy metalowa poprawność, niepotrzebnie podlana punkiem i thrash metalem z tych niezbyt wyszukanych i od strony aranżacji nie wnoszących nic ciekawego, chociaż nie brakuje też tutaj miernego epic metalu. Szkoda, bo gitarzyści grają tutaj bardzo dobre sola i słychać, że nie są to przypadkowo dobrani muzycy i mają talent. Nawet w mniej interesujących kompozycjach, jak Into the Fire potrafią oczarować swoją szczegółową i dopracowaną grą. Eternal Speed Death w stylu SPEEDTRAP prezentuje się całkiem nieźle i w sumie szkoda, że cały album nie jest utrzymany w takim speed metalowym stylu, gdzie szarże Sairamo miażdżą, a gitarzyści swoimi popisami zmiatają słuchacza z powierzchni ziemi. Zamiast tego jest przeciętny, thrash metalowy War, fatalny epicki Echoes of Eternity na rockowym fundamencie, mało wyrazisty Now or Never w stylu IRON MAIDEN z punkowymi ciągotami tylko wzmacniają irytujące poczucie eklektyzmu.</div>
<div style="text-align: justify;">Z proto-thrashowych kompozycji Those Who Come at Night jest co najwyżej poprawny, ale to takie granie bez odwagi MORGUL BLADE. W kończącym album Pieces of the Past próbują być nieco bardziej nowocześni, ale zabrakło tutaj nie tylko wyrazistej melodii, ale i interesującego refrenu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album zaskakuje swoją różnorodnością jak na tradycyjną długość vinyla, ale zbędny eklektyzm nic tutaj nie wnosi, a efektem są poprawne i miałkie kompozycje.</div>
<div style="text-align: justify;">Bez wątpienia jest to zespół, który ma szansę jeszcze zaistnieć w przyszłości, ponieważ warsztat jest na bardzo wysokim poziomie i pokazują swój pełny potencjał w znakomitym Eternal Speed Death, ale ta jedna kompozycja to jednak za mało, aby uznać ten LP za dobry.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni WormHoleDeath za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Metal Riot - Birth of Terror (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/3/6/1236680.jpg?2314" border="0" alt="[Obrazek: 1236680.jpg?2314]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dreams Die Young 04:31     <br />
2. Into the Fire 04:28      <br />
3. Eternal Speed Death 02:55       <br />
4. War 03:16     <br />
5. Echoes in Eternity 05:50      <br />
6. Now or Never 04:02      <br />
7. Those Who Come at Night 04:55       <br />
8. Pieces of the Past 05:11<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Thrash Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Joonas Myller - śpiew<br />
Marcus Johansson - gitara     <br />
Mika Takanen - gitara    <br />
Benjamin Sairamo - bas<br />
Joonas Kokko - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">METAL RIOT zostało założone w 2015 roku przez wokalistę Joonas Myllera oraz basistę Benjamin Sairamo. Przez wszystkie lata działalności największym problemem było utrzymanie stabilnego składu, jednak po wielu zmianach w końcu udało się stworzyć zespół, z którym nagrany został debiut, wydany w marcu 2024 roku nakładem własnym w wersji digital, a WormHoleDeath w wersji CD 15 listopada 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">METAL RIOT nie prezentuje tutaj niczego wyszukanego czy oryginalnego, ale i raczej nie pretendowali do miana wyróżniającego się zespołu. Zaczyna się to dobrze podanym, dynamicznym IRON MAIDEN Dreams ze złagodzonymi w stylu TAROT refrenami, gdzie całkiem dobrze zostały zaprezentowane umiejętności Myllera. Nie jest on metalowym odkryciem roku, chwilami śpiewa niedbale i niechlujnie, ale wpisuje się to w stylistykę buntowniczego heavy metalu, chociaż nie jest to tak porywające, jak OZ. Na wyróżnienie zasługuje tutaj gra basisty, który ma swój własny plan i jak na album wydany nakładem własnym, to brzmienie jest wyśmienite. Masteringiem zajął się tutaj uznany inżynier dźwięku Henri Sorvali i stworzył tutaj świetny, klasyczny w klimacie sound heavy metalu lat 80., gitary są odpowiednio ostre i wyraziste, a perkusja wbija w ziemię.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda, że sam zestaw kompozycji to co najwyżej stylistyczny groch z kapustą i heavy metalowa poprawność, niepotrzebnie podlana punkiem i thrash metalem z tych niezbyt wyszukanych i od strony aranżacji nie wnoszących nic ciekawego, chociaż nie brakuje też tutaj miernego epic metalu. Szkoda, bo gitarzyści grają tutaj bardzo dobre sola i słychać, że nie są to przypadkowo dobrani muzycy i mają talent. Nawet w mniej interesujących kompozycjach, jak Into the Fire potrafią oczarować swoją szczegółową i dopracowaną grą. Eternal Speed Death w stylu SPEEDTRAP prezentuje się całkiem nieźle i w sumie szkoda, że cały album nie jest utrzymany w takim speed metalowym stylu, gdzie szarże Sairamo miażdżą, a gitarzyści swoimi popisami zmiatają słuchacza z powierzchni ziemi. Zamiast tego jest przeciętny, thrash metalowy War, fatalny epicki Echoes of Eternity na rockowym fundamencie, mało wyrazisty Now or Never w stylu IRON MAIDEN z punkowymi ciągotami tylko wzmacniają irytujące poczucie eklektyzmu.</div>
<div style="text-align: justify;">Z proto-thrashowych kompozycji Those Who Come at Night jest co najwyżej poprawny, ale to takie granie bez odwagi MORGUL BLADE. W kończącym album Pieces of the Past próbują być nieco bardziej nowocześni, ale zabrakło tutaj nie tylko wyrazistej melodii, ale i interesującego refrenu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album zaskakuje swoją różnorodnością jak na tradycyjną długość vinyla, ale zbędny eklektyzm nic tutaj nie wnosi, a efektem są poprawne i miałkie kompozycje.</div>
<div style="text-align: justify;">Bez wątpienia jest to zespół, który ma szansę jeszcze zaistnieć w przyszłości, ponieważ warsztat jest na bardzo wysokim poziomie i pokazują swój pełny potencjał w znakomitym Eternal Speed Death, ale ta jedna kompozycja to jednak za mało, aby uznać ten LP za dobry.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni WormHoleDeath za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mechanic Tyrants]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4461</link>
			<pubDate>Thu, 17 Oct 2024 21:59:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4461</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mechanic Tyrants - St. Diemen Riots (2024</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/7/1247783.jpg?1338" border="0" alt="[Obrazek: 1247783.jpg?1338]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tower 42 03:56      <br />
2. Murder at the Barricades 04:38      <br />
3. St. Diemen Riots 04:14      <br />
4. Madrugada 01:55      <br />
5. Ruins of the Past 06:29      <br />
6. Speed Metal Guerrilla 04:08      <br />
7. Sons of Evil 06:03      <br />
8. Above the Law 04:23      <br />
9. Bad Seed 03:28      <br />
10. Mechanic Tyrants 03:57<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Florian Fait - śpiew, gitara<br />
Jakob Struve - gitara<br />
Danny Keck - bas<br />
Orlando Mack - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pod koniec września, szwedzka wytwórnia Jawbreaker Records wydaje debiutancki album młodzieńców z Norymbergii, którzy zbyt wielkiego doświadczenia w muzyce nie mają.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tower 42. Ile już się słyszało grup w stylu CRUEL FORCE z samych Niemiec? Moim zdaniem zbyt wiele i to takich, które grały bez polotu czy pomysłu, a jedynie kopiujące najlepsze pomysły z GRAVE DIGGER, KREATOR i SLAYER. W tym miejscu było już nawet BLIND GUARDIAN bez większych sukcesów. Tutaj do miksu można dorzucić IRON ANGEL i PARADOX, którego echa słychać w tytułowym St. Diemen Riots. Technicznie jest to granie w stopniu zadowalającym i sekcja rytmiczna jest tutaj pełna energii i tutaj obaj panowie grają bardzo dobrze. Niewiele złego też można powiedzieć o grze duetu Fait/Struve, bo ich sola są szybkie, ale melodyjne i solidne, gdzieś w tle są inspiracje IRON ANGEL i SLAYER. Szkoda, że talent do gry nie przeniósł się na kompozycje, które są co najwyżej poprawne i zwyczajnie nie mają wystarczająco dużo talentu, aby zainteresować słuchacza na więcej niż 4 minuty i niewiele dobrego można powiedzieć o miałkim heavy metalu niemieckim lat 80. Ruins of the Past z trącającym glamem refrenem. Niewiele lepsze w tym temacie jest Sons of Evil, w którym nic poza basem nie jest interesujące i to jedna z pozostałości po marnym TORPEDO, z którego ten zespół i jego nazwa pochodzą. Solidny jest za to Above the Law oraz Bad Seed i tutaj kompletnie beznamiętny i manieryczny śpiew Florian Fait pasuje do kompozycji. Zespołowi zabrakło odwagi na pełnoprawny speed metal inspirowany ostrzejszymi zespołami, jak właśnie CRUEL FORCE, i to jest granie pełne kompromisów.</div>
<div style="text-align: justify;">Mechanic Tyrants to znów poprawny heavy z ciągotami do speed i to była jedna z lepszych kompozycji TORPEDO, wszystko jednak kładł miałki refren.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound vintage zrealizowany bardzo dobrze, ale to w końcu robota niemieckiego mistrza Patrick W. Engel.</div>
<div style="text-align: justify;">MECHANIC TYRANTS to kolejny poprawny zespół z Niemiec, gdzie zaawansowana technika niestety nie przełożyła się na kompozycje. Jakiś potencjał w tym jest, ale grupa musi podjąć trudną decyzję co do kierunku, w jakim chcą iść, ponieważ brakuje spójności materiału na tym LP i brzmi to bardziej jak EP, od którego nie wymaga się jakiegoś motywu przewodniego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mechanic Tyrants - St. Diemen Riots (2024</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/7/1247783.jpg?1338" border="0" alt="[Obrazek: 1247783.jpg?1338]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tower 42 03:56      <br />
2. Murder at the Barricades 04:38      <br />
3. St. Diemen Riots 04:14      <br />
4. Madrugada 01:55      <br />
5. Ruins of the Past 06:29      <br />
6. Speed Metal Guerrilla 04:08      <br />
7. Sons of Evil 06:03      <br />
8. Above the Law 04:23      <br />
9. Bad Seed 03:28      <br />
10. Mechanic Tyrants 03:57<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Florian Fait - śpiew, gitara<br />
Jakob Struve - gitara<br />
Danny Keck - bas<br />
Orlando Mack - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pod koniec września, szwedzka wytwórnia Jawbreaker Records wydaje debiutancki album młodzieńców z Norymbergii, którzy zbyt wielkiego doświadczenia w muzyce nie mają.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tower 42. Ile już się słyszało grup w stylu CRUEL FORCE z samych Niemiec? Moim zdaniem zbyt wiele i to takich, które grały bez polotu czy pomysłu, a jedynie kopiujące najlepsze pomysły z GRAVE DIGGER, KREATOR i SLAYER. W tym miejscu było już nawet BLIND GUARDIAN bez większych sukcesów. Tutaj do miksu można dorzucić IRON ANGEL i PARADOX, którego echa słychać w tytułowym St. Diemen Riots. Technicznie jest to granie w stopniu zadowalającym i sekcja rytmiczna jest tutaj pełna energii i tutaj obaj panowie grają bardzo dobrze. Niewiele złego też można powiedzieć o grze duetu Fait/Struve, bo ich sola są szybkie, ale melodyjne i solidne, gdzieś w tle są inspiracje IRON ANGEL i SLAYER. Szkoda, że talent do gry nie przeniósł się na kompozycje, które są co najwyżej poprawne i zwyczajnie nie mają wystarczająco dużo talentu, aby zainteresować słuchacza na więcej niż 4 minuty i niewiele dobrego można powiedzieć o miałkim heavy metalu niemieckim lat 80. Ruins of the Past z trącającym glamem refrenem. Niewiele lepsze w tym temacie jest Sons of Evil, w którym nic poza basem nie jest interesujące i to jedna z pozostałości po marnym TORPEDO, z którego ten zespół i jego nazwa pochodzą. Solidny jest za to Above the Law oraz Bad Seed i tutaj kompletnie beznamiętny i manieryczny śpiew Florian Fait pasuje do kompozycji. Zespołowi zabrakło odwagi na pełnoprawny speed metal inspirowany ostrzejszymi zespołami, jak właśnie CRUEL FORCE, i to jest granie pełne kompromisów.</div>
<div style="text-align: justify;">Mechanic Tyrants to znów poprawny heavy z ciągotami do speed i to była jedna z lepszych kompozycji TORPEDO, wszystko jednak kładł miałki refren.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound vintage zrealizowany bardzo dobrze, ale to w końcu robota niemieckiego mistrza Patrick W. Engel.</div>
<div style="text-align: justify;">MECHANIC TYRANTS to kolejny poprawny zespół z Niemiec, gdzie zaawansowana technika niestety nie przełożyła się na kompozycje. Jakiś potencjał w tym jest, ale grupa musi podjąć trudną decyzję co do kierunku, w jakim chcą iść, ponieważ brakuje spójności materiału na tym LP i brzmi to bardziej jak EP, od którego nie wymaga się jakiegoś motywu przewodniego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Midnight Force]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4447</link>
			<pubDate>Sun, 01 Sep 2024 22:52:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4447</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Midnight Force - Severan (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1027715030_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1027715030_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Megas Alexandros 04:23       <br />
2. Three Empires Fall 03:35      <br />
3. Bergentrückung 05:11      <br />
4. The Fires of Nanyue 04:14      <br />
5. Choseon 04:39      <br />
6. The Last Raider King 04:59      <br />
7. Sleeping City 04:47      <br />
8. Row, Massilians, Row 05:44      <br />
9. Severan 07:31<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Wielka Brytania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
John Gunn - śpiew<br />
Ansgar Burke - gitara<br />
Brenden Crow - gitara, bas, śpiew<br />
Peter Werninck - perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MIDNIGHT FORCE powraca po 5 latach z odmętów zapomnienia swoim trzecim już albumem, którego wydania podjęła się wytwórnia Dying Victims Productions, a premiera wyznaczona została na 27 września 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">O ich muzyce było do powiedzenia niewiele, jeśli chodzi o LP poprzednie, bo był to zwyczajnie poprawny heavy metal z Wysp, który kopiował sprawdzone pomysły innych kapel, ukrywając się za otoczką lat 80. i 70., chociaż moim zdaniem przypinanie im łatki NWOBHM było na wyrost.</div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem zagrali najzwyklejszy heavy metal brytyjski, inspirowany latami 80., a jakże, i jest tutaj JUDAS PRIEST, jest coś z TANK, może i nawet SPARTAN WARRIOR i DIAMOND HEAD w kompozycjach wolniejszych i bardziej podniosłych (Three Empires Fall). Natężenie odniesień do innych zespołów jest tutaj ogromne. Są i silne inspiracje amerykańskim heavy metal, jak w Megas Alexandros, który można uznać za udany, chociaż najlepiej z tego wszystkiego wypada Three Empires Fall. Ogólnie wykonanie tego wszystkiego jest poprawne, duet gitarzystów wnosi tutaj niewiele i grają bardzo proste, krótkie sola, chociaż grę Burke określiłbym bardziej jako niemiecko niechlujną lat osiemdziesiątych niż brytyjską. Epicko-amerykańskie zapędy słychać też w średnio udanym Choseon i znów, nie ma tutaj nic ciekawego, może poza ozdobnikami klawiszowymi i grą Petera Wernincka, który wirtuozem perkusji nie jest. Kilka szarż basowych Brendena Crowa jest ciekawych, ale wszystko spełza na niczym, kiedy słucha się Johna Gunna. Muzyka może i jest nieco dojrzalsza od tego, co grali wcześniej i do tematyki podchodzą poważniej, nadając temu wszystkiemu bardziej rycerskie barwy, ale to jest wokalista fatalny nawet jak na standardy NWOBHM. Nie ma ani rockowego feelingu, jest bardzo manieryczny, męczący sztucznością i gorszego pokazu jego umiejętności jak Bergentrückung czy w nijakim Choseon znaleźć trudno.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie garażowe, stylizowane na vintage niezłe, ale to za mało, aby przykuć uwagę na dłużej.</div>
<div style="text-align: justify;">Męczący, niespójny kosmpolityczny metal bez historii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victim Productions.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Midnight Force - Severan (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1027715030_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1027715030_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Megas Alexandros 04:23       <br />
2. Three Empires Fall 03:35      <br />
3. Bergentrückung 05:11      <br />
4. The Fires of Nanyue 04:14      <br />
5. Choseon 04:39      <br />
6. The Last Raider King 04:59      <br />
7. Sleeping City 04:47      <br />
8. Row, Massilians, Row 05:44      <br />
9. Severan 07:31<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Wielka Brytania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
John Gunn - śpiew<br />
Ansgar Burke - gitara<br />
Brenden Crow - gitara, bas, śpiew<br />
Peter Werninck - perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MIDNIGHT FORCE powraca po 5 latach z odmętów zapomnienia swoim trzecim już albumem, którego wydania podjęła się wytwórnia Dying Victims Productions, a premiera wyznaczona została na 27 września 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">O ich muzyce było do powiedzenia niewiele, jeśli chodzi o LP poprzednie, bo był to zwyczajnie poprawny heavy metal z Wysp, który kopiował sprawdzone pomysły innych kapel, ukrywając się za otoczką lat 80. i 70., chociaż moim zdaniem przypinanie im łatki NWOBHM było na wyrost.</div>
<div style="text-align: justify;">Tym razem zagrali najzwyklejszy heavy metal brytyjski, inspirowany latami 80., a jakże, i jest tutaj JUDAS PRIEST, jest coś z TANK, może i nawet SPARTAN WARRIOR i DIAMOND HEAD w kompozycjach wolniejszych i bardziej podniosłych (Three Empires Fall). Natężenie odniesień do innych zespołów jest tutaj ogromne. Są i silne inspiracje amerykańskim heavy metal, jak w Megas Alexandros, który można uznać za udany, chociaż najlepiej z tego wszystkiego wypada Three Empires Fall. Ogólnie wykonanie tego wszystkiego jest poprawne, duet gitarzystów wnosi tutaj niewiele i grają bardzo proste, krótkie sola, chociaż grę Burke określiłbym bardziej jako niemiecko niechlujną lat osiemdziesiątych niż brytyjską. Epicko-amerykańskie zapędy słychać też w średnio udanym Choseon i znów, nie ma tutaj nic ciekawego, może poza ozdobnikami klawiszowymi i grą Petera Wernincka, który wirtuozem perkusji nie jest. Kilka szarż basowych Brendena Crowa jest ciekawych, ale wszystko spełza na niczym, kiedy słucha się Johna Gunna. Muzyka może i jest nieco dojrzalsza od tego, co grali wcześniej i do tematyki podchodzą poważniej, nadając temu wszystkiemu bardziej rycerskie barwy, ale to jest wokalista fatalny nawet jak na standardy NWOBHM. Nie ma ani rockowego feelingu, jest bardzo manieryczny, męczący sztucznością i gorszego pokazu jego umiejętności jak Bergentrückung czy w nijakim Choseon znaleźć trudno.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie garażowe, stylizowane na vintage niezłe, ale to za mało, aby przykuć uwagę na dłużej.</div>
<div style="text-align: justify;">Męczący, niespójny kosmpolityczny metal bez historii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victim Productions.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Memento]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4430</link>
			<pubDate>Tue, 09 Jul 2024 20:45:46 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4430</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Memento - Praise the Sanctity of Doom • Laus Sanctitas Damnatio (2023</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/N1OJRAaCDgjOlogn7dv54w8ebT4nzXYWri331BYWWB4/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3NDc1/NzEzLTE2ODc1NjU1/MTgtMjkxMy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTgtMjkxMy5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Funeral Invitation • Funus Invitatio [Intro] 01:02      <br />
2. Home of the Lost Souls • Domum Deperditarum Animarum 04:41      <br />
3. Dark Side of My Heart • Tenebrosum Cordis 05:50      <br />
4. A Storm in My Mind • Tempestas in Animo 06:01      <br />
5. Forgotten Spirit • Oblitus Spiritus 07:06      <br />
6. Dried Body • Anima Corpus Aridum 07:16      <br />
7. Opaque Skies • Opacum Caelum 07:42      <br />
8. Several Things That Slowly Die • Pluribus Rebus Quod Tardius Mori [Outro] 00:24      <br />
9. Sanctuary • Sanctuarium (Sanctuary's tribute) 04:11<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Heavy/Doom Metal<br />
Kraj: Portugalia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Leonel Silva - śpiew<br />
Gerrit Dries - śpiew<br />
Paulo Pereira - gitara, bas<br />
Augusto Peixoto - perkusja<br />
Nuno Filipe - instrumenty klawiszowe, bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Leonel Silva to wszechstronny wokalista, który eksperymentów się nie boi i w 2020 roku dołączył do grupy MEMENTO, w której skład wchodzą muzycy z dorobkiem i doświadczeniem.</div>
<div style="text-align: justify;">To projekt studyjny, który nie miał wielkiego wsparcia marketingowego i 20 marca 2023 roku debiut został wydany przez portugalską wytwórnię Independent Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doom metal jest tutaj w formie podobnej do tej, co w SOLITUDE AETURNUS oraz MEMENTO MORI, gdzie on był podstawą, ale grupa nie bała się przyspieszeń. Tutaj dochodzą jeszcze delikatne ciągoty progressive metalowe w sposobie prowadzenia kompozycji, bez przesadnych smętów i kombinacji. Tutaj melodie są ważne i są należycie wyeksponowane w każdej kompozycji, ale gwiazdą jest tutaj bez wątpienia Leonel Silva, który jak zwykle jest w znakomitej dyspozycji wokalnej, znakomicie odnajduje się w doom metalowej, tradycyjnej stylistyca, jak we wstępie Dried Body • Anima Corpus Aridum, gdzie dawkuje melancholię i którego klimat mroku jest odpowiednio dawkowany. Do tego ładne zakończenie w stylu SATURNUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony kompozycyjnej to jest wyrównany LP, twardo trzymający się obranego kierunku w bardzo dobrym, rozpędzonym Home of the Lost Souls • Domum Deperditarum Animarum z zagrywkami z TIMESCALE po kończący główną zawartość Opaque Skies • Opacum Caelum, gdzie unosi się klimat MEMENTO MORI. Ten element progressive jest wprowadzany oszczędnie, aby nie zniszczyć doom metalowej otoczki i jest to dobrze wyważone w Dark Side of My Heart • Tenebrosum Cordis. Najwięcej progressive metalu jest w A Storm in My Mind • Tempestas in Animo. Moim zdaniem sprawdzają się najlepiej, kiedy podpatrują SOLITUDE AETURNUS jak w Forgotten Spirit • Oblitus Spiritus, otwieraczu oraz Opaque Skies • Opacum Caelum.</div>
<div style="text-align: justify;">Po Outro jest bonus Sanctuary • Sanctuarium (Sanctuary's tribute), który jest coverem "Sanctuary" z debiutu i tutaj jeden raz Leonel Silva śpiewa bardzo manierycznie i sztucznie, samo wykonanie też nie robi wrażenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Co do wykonania całości, to wszyscy zagrali bardzo dobrze, Paulo Pereira to biegły gitarzysta i jego sola potrafią być interesujące, tak jak masywne i kruszące riffy, bas w jego wykonaniu jest niezły, ale słychać, że większą uwagę poświęcono gitarze. Znakomicie gra Augusto Peixoto i to jest gra pełna pewności siebie i energii. Nuno Filipe jest niezły, ale jego tła są bardzo subtelne, gra może nawet za bardzo wycofana i chciałoby się chwilami, aby refreny były bardziej bogate.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy debiut z Portugalii w gatunku, w którym dzieje się coraz mniej.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Memento - Praise the Sanctity of Doom • Laus Sanctitas Damnatio (2023</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/N1OJRAaCDgjOlogn7dv54w8ebT4nzXYWri331BYWWB4/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3NDc1/NzEzLTE2ODc1NjU1/MTgtMjkxMy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTgtMjkxMy5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Funeral Invitation • Funus Invitatio [Intro] 01:02      <br />
2. Home of the Lost Souls • Domum Deperditarum Animarum 04:41      <br />
3. Dark Side of My Heart • Tenebrosum Cordis 05:50      <br />
4. A Storm in My Mind • Tempestas in Animo 06:01      <br />
5. Forgotten Spirit • Oblitus Spiritus 07:06      <br />
6. Dried Body • Anima Corpus Aridum 07:16      <br />
7. Opaque Skies • Opacum Caelum 07:42      <br />
8. Several Things That Slowly Die • Pluribus Rebus Quod Tardius Mori [Outro] 00:24      <br />
9. Sanctuary • Sanctuarium (Sanctuary's tribute) 04:11<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Heavy/Doom Metal<br />
Kraj: Portugalia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Leonel Silva - śpiew<br />
Gerrit Dries - śpiew<br />
Paulo Pereira - gitara, bas<br />
Augusto Peixoto - perkusja<br />
Nuno Filipe - instrumenty klawiszowe, bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Leonel Silva to wszechstronny wokalista, który eksperymentów się nie boi i w 2020 roku dołączył do grupy MEMENTO, w której skład wchodzą muzycy z dorobkiem i doświadczeniem.</div>
<div style="text-align: justify;">To projekt studyjny, który nie miał wielkiego wsparcia marketingowego i 20 marca 2023 roku debiut został wydany przez portugalską wytwórnię Independent Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doom metal jest tutaj w formie podobnej do tej, co w SOLITUDE AETURNUS oraz MEMENTO MORI, gdzie on był podstawą, ale grupa nie bała się przyspieszeń. Tutaj dochodzą jeszcze delikatne ciągoty progressive metalowe w sposobie prowadzenia kompozycji, bez przesadnych smętów i kombinacji. Tutaj melodie są ważne i są należycie wyeksponowane w każdej kompozycji, ale gwiazdą jest tutaj bez wątpienia Leonel Silva, który jak zwykle jest w znakomitej dyspozycji wokalnej, znakomicie odnajduje się w doom metalowej, tradycyjnej stylistyca, jak we wstępie Dried Body • Anima Corpus Aridum, gdzie dawkuje melancholię i którego klimat mroku jest odpowiednio dawkowany. Do tego ładne zakończenie w stylu SATURNUS.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony kompozycyjnej to jest wyrównany LP, twardo trzymający się obranego kierunku w bardzo dobrym, rozpędzonym Home of the Lost Souls • Domum Deperditarum Animarum z zagrywkami z TIMESCALE po kończący główną zawartość Opaque Skies • Opacum Caelum, gdzie unosi się klimat MEMENTO MORI. Ten element progressive jest wprowadzany oszczędnie, aby nie zniszczyć doom metalowej otoczki i jest to dobrze wyważone w Dark Side of My Heart • Tenebrosum Cordis. Najwięcej progressive metalu jest w A Storm in My Mind • Tempestas in Animo. Moim zdaniem sprawdzają się najlepiej, kiedy podpatrują SOLITUDE AETURNUS jak w Forgotten Spirit • Oblitus Spiritus, otwieraczu oraz Opaque Skies • Opacum Caelum.</div>
<div style="text-align: justify;">Po Outro jest bonus Sanctuary • Sanctuarium (Sanctuary's tribute), który jest coverem "Sanctuary" z debiutu i tutaj jeden raz Leonel Silva śpiewa bardzo manierycznie i sztucznie, samo wykonanie też nie robi wrażenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Co do wykonania całości, to wszyscy zagrali bardzo dobrze, Paulo Pereira to biegły gitarzysta i jego sola potrafią być interesujące, tak jak masywne i kruszące riffy, bas w jego wykonaniu jest niezły, ale słychać, że większą uwagę poświęcono gitarze. Znakomicie gra Augusto Peixoto i to jest gra pełna pewności siebie i energii. Nuno Filipe jest niezły, ale jego tła są bardzo subtelne, gra może nawet za bardzo wycofana i chciałoby się chwilami, aby refreny były bardziej bogate.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy debiut z Portugalii w gatunku, w którym dzieje się coraz mniej.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mediera]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4420</link>
			<pubDate>Wed, 26 Jun 2024 19:06:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4420</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mediera - Storytellers of the Middle Age (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://m.media-amazon.com/images/I/51t-ChZMe4L._UX250_FMwebp_QL85_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 51t-ChZMe4L._UX250_FMwebp_QL85_.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forsaken Land 01:35      <br />
2. The Storytellers 05:09      <br />
3. In Quest For 03:45      <br />
4. Enchanted Forest 04:29      <br />
5. The Lost Sword 07:35      <br />
6. May the Dragon Fall in Eternal Sleep 04:15      <br />
7. The Magic Kingdom 05:49      <br />
8. Lady of the Lake 04:18      <br />
9. King of Albion 04:13      <br />
10. Mediera 05:13 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Riccardo Casaroli - śpiew<br />
Francesca Tosi - śpiew<br />
Chiara Anelli - gitara<br />
Michele Cassoni - gitara<br />
Davide Nobile - bas<br />
Gianluca Scotti - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MEDIERA to nowy zespół z włoskiej sceny metalowej, składający się głównie z debiutantów. Album został wydany przez włoską wytwórnię Underground Symphony 28 lutego 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie przypadek, że to ta wytwórnia zajęła się wydaniem tej płyty. To jest LP bardzo mocno inspirowany sceną Italii lat 90., jeszcze zanim pojawiło się RHAPSODY i jego protoplaści. To już słychać w The Storyteller, a szczególnie w znakomitym In Quest For. Pozytywny, nieco zahaczający o THY MAJESTIE i scenę flower power, ale bez przesycenia klawiszami, które często sprowadzają taką muzykę do poziomu remizy. Enchanted Forest wskazuje na inspiracje BLIND GUARDIAN niż RHAPSODY, refreny są lekkie, naiwne, przerysowane, czyli takie, jak właśnie powinny być, jak w The Lost Sword z Tomi Foolerem ze SKELETOON.</div>
<div style="text-align: justify;">Duety wokalne zostały tutaj wykonane znakomicie i kojarzona z thrash metalowego MADHOUR Francesca Tosi wspaniale się uzupełnia z Riccardo Casaroli. Oboje może nie są czołowymi wokalistami, ale Casaroli wpisuje się w stylistykę adventure metalu i flower power idealnie, ze wszystkimi jego wadami i zaletami, wystarczy posłuchać The Magic Kingdom. Co za elegancki, chóralny refren.</div>
<div style="text-align: justify;">May the Dragon Fall in Eternal Sleep ma w sobie naleciałości wczesnego KALEDON i jest to bardzo przeciętna, najsłabsza kompozycja na tym albumie, gdzie bardziej liczy się pęd i punktowanie perkusji niż melodia. No i jest jeszcze Lady of the Lake, który niepotrzebnie próbuje być nowoczesny i swoim eklektyzmem niepotrzebnie zaburza concept album i tradycyjną przygodę. Lepiej do tego podeszli w bardzo dobrym King of Albion. Mediera kończąca jest świetna. Ułożony, podręcznikowy melodic power z naiwnym, chóralnym refrenem, bardzo dobrym. Włochy, Włochy i jeszcze raz Włochy. Słychać, że rozumieją tę stylistykę i przez większość tego LP trzymają się zasad i ram tego stylu ze wszystkimi jego ograniczeniami, w tym grze sekcji jak i skromnych, ale bardzo melodyjnych solach gitarowych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie bez powodu wspomniałem tutaj o Underground Symphony, bo brzmienie niestety jest bardzo amatorskie. Zostało samodzielnie wykonane przez zespół i sound nadaje temu kształt wczesnych wydań US.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie to bardzo obiecujący band i szkoda, że brzmienie jest tak amatorskie i przeciętne. Z lepszym mixem i masteringiem, to mogłoby być niemałe wydarzenie.</div>
<div style="text-align: justify;">A tak jest album więcej niż dobry, ale jednak nie tak dobry, jak tegoroczny DREAMGATE od tej samej wytwórni.</div>
<div style="text-align: justify;">Warto mieć na nich oko, bo po odpowiedniej obróbce i dopracowaniu może z tego wyrosnąć bardzo dobry zespół. Nostalgiczna podróż w przeszłość, w którą można się wybrać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mediera - Storytellers of the Middle Age (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://m.media-amazon.com/images/I/51t-ChZMe4L._UX250_FMwebp_QL85_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 51t-ChZMe4L._UX250_FMwebp_QL85_.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forsaken Land 01:35      <br />
2. The Storytellers 05:09      <br />
3. In Quest For 03:45      <br />
4. Enchanted Forest 04:29      <br />
5. The Lost Sword 07:35      <br />
6. May the Dragon Fall in Eternal Sleep 04:15      <br />
7. The Magic Kingdom 05:49      <br />
8. Lady of the Lake 04:18      <br />
9. King of Albion 04:13      <br />
10. Mediera 05:13 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Riccardo Casaroli - śpiew<br />
Francesca Tosi - śpiew<br />
Chiara Anelli - gitara<br />
Michele Cassoni - gitara<br />
Davide Nobile - bas<br />
Gianluca Scotti - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MEDIERA to nowy zespół z włoskiej sceny metalowej, składający się głównie z debiutantów. Album został wydany przez włoską wytwórnię Underground Symphony 28 lutego 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To nie przypadek, że to ta wytwórnia zajęła się wydaniem tej płyty. To jest LP bardzo mocno inspirowany sceną Italii lat 90., jeszcze zanim pojawiło się RHAPSODY i jego protoplaści. To już słychać w The Storyteller, a szczególnie w znakomitym In Quest For. Pozytywny, nieco zahaczający o THY MAJESTIE i scenę flower power, ale bez przesycenia klawiszami, które często sprowadzają taką muzykę do poziomu remizy. Enchanted Forest wskazuje na inspiracje BLIND GUARDIAN niż RHAPSODY, refreny są lekkie, naiwne, przerysowane, czyli takie, jak właśnie powinny być, jak w The Lost Sword z Tomi Foolerem ze SKELETOON.</div>
<div style="text-align: justify;">Duety wokalne zostały tutaj wykonane znakomicie i kojarzona z thrash metalowego MADHOUR Francesca Tosi wspaniale się uzupełnia z Riccardo Casaroli. Oboje może nie są czołowymi wokalistami, ale Casaroli wpisuje się w stylistykę adventure metalu i flower power idealnie, ze wszystkimi jego wadami i zaletami, wystarczy posłuchać The Magic Kingdom. Co za elegancki, chóralny refren.</div>
<div style="text-align: justify;">May the Dragon Fall in Eternal Sleep ma w sobie naleciałości wczesnego KALEDON i jest to bardzo przeciętna, najsłabsza kompozycja na tym albumie, gdzie bardziej liczy się pęd i punktowanie perkusji niż melodia. No i jest jeszcze Lady of the Lake, który niepotrzebnie próbuje być nowoczesny i swoim eklektyzmem niepotrzebnie zaburza concept album i tradycyjną przygodę. Lepiej do tego podeszli w bardzo dobrym King of Albion. Mediera kończąca jest świetna. Ułożony, podręcznikowy melodic power z naiwnym, chóralnym refrenem, bardzo dobrym. Włochy, Włochy i jeszcze raz Włochy. Słychać, że rozumieją tę stylistykę i przez większość tego LP trzymają się zasad i ram tego stylu ze wszystkimi jego ograniczeniami, w tym grze sekcji jak i skromnych, ale bardzo melodyjnych solach gitarowych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie bez powodu wspomniałem tutaj o Underground Symphony, bo brzmienie niestety jest bardzo amatorskie. Zostało samodzielnie wykonane przez zespół i sound nadaje temu kształt wczesnych wydań US.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie to bardzo obiecujący band i szkoda, że brzmienie jest tak amatorskie i przeciętne. Z lepszym mixem i masteringiem, to mogłoby być niemałe wydarzenie.</div>
<div style="text-align: justify;">A tak jest album więcej niż dobry, ale jednak nie tak dobry, jak tegoroczny DREAMGATE od tej samej wytwórni.</div>
<div style="text-align: justify;">Warto mieć na nich oko, bo po odpowiedniej obróbce i dopracowaniu może z tego wyrosnąć bardzo dobry zespół. Nostalgiczna podróż w przeszłość, w którą można się wybrać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Metalder]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4401</link>
			<pubDate>Thu, 30 May 2024 18:28:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4401</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Metalder - Navigator Ghost (2014)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/2/3/2/523264.jpg?3821" border="0" alt="[Obrazek: 523264.jpg?3821]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Treasure Land 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Symphony of Darkness 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">3.Black Hands 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Night of Fire 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">5.Navigator Ghost 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Running War 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">7.Glory of King 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hell No 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Eternal Fire 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">10.War Masters 04:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2014</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ray Maclaud Steell (Ramon Gallardo) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Castro - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Oliveira - gitara basowa<br />
Eddy Hebert - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ramon Gallardo to na pewno jedna z najbardziej barwnych postaci sceny heavy metalowej Brazylii w okresie 2006-2017. Pod różnymi pseudonimami tworzył różne zespoły i projekty, a jednym z nich był METALDER. Początkowo ta grupa grała mało rozpoznawalny heavy metal z pewnymi speed i thrash naleciałościami i dwie pierwsze, zresztą kiepsko wyprodukowane płyty z lat 2012 i 2013, pozostały lokalną ciekawostką. Gallardo występujący tu jako wokalista pod pseudonimem Ray Maclaud Steell postanowił coś zmienić i w 2014 przesiadł się na piracki okręt pod flagą RUNNING WILD. Tak, każdy kontynent powinien mieć swój własny RUNNING WILD.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwszy album z taką kasparkową muzyką ukazał się w sierpniu 2014 nakładem brazylijskiej wytwórni Extreme Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie ma absolutnie nic nowego. Melodie RUNNING WILD niemal skopiowane, oryginalności zero, a sam Ramon Gallardo to jednak lepszy perkusista niż wokalista. Jednak stylizując się na pirata, który wypił beczkę rumu, wyzwala się z konieczności pięknego śpiewania. Taki nieco mniej plastyczny Kasparek, po prostu...</div>
<div style="text-align: justify;">Ponieważ riffy są wybrane głównie spośród z tych lepszych z pierwszego okresu działalności RUNNING WILD, to melodie wypadają bardzo przyzwoicie i piracko, i zawadiacko pobrzmiewa tytułowy Navigator Ghost. Treasure Land ma dobry klimat i dobre, miejscami bardziej umiarkowane tempo. Bardzo dobrze grają w tempach szybkich i może się podobać Symphony of Darkness, a ten lekko podniosły i posępny styl Black Hands, przypominający epokę "Masquerade", także jest tu w udany sposób skopiowany. Z "Port Royal" dużo jest w szybkim Night of Fire.<br />
Hell No! bardziej odnosi się do okresu "Rivalry", tu jednak fatalnie wyszła końcówka z powodu niedanych gitarowych ornamentacji. Za to Glory of King w mniej więcej podobnej manierze wyszedł już jak należy. Wojenny, duszny klimat ma Running War, a na pewno swojego rodzaju hitem jest tu Eternal Fire, gdzie wykorzystano rzadko eksploatowany przez Kasparka intensywny riff główny. Na koniec solidne wrażenie METALDER sprawia w twardym, ale melodyjnym War Masters, który też gdzieś jest bliski tym masywnym atakom z "Masquerade".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcyjnie album szwankuje w opcji masteringu, szczególnie jeśli chodzi o raczej suche gitary, ale na przykład mix perkusji, nad którym czuwał sam lider, jest znakomicie przestrzenny.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno nie jest to poziom BLAZON STONE, ale lepiej się tego słucha niż RUNNING WILD z analogicznego okresu, choć sola gitarowe są takie sobie.</div>
<div style="text-align: justify;">Brazylijski RUNNING WILD po raz pierwszy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 30.05.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Metalder - Navigator Ghost (2014)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/2/3/2/523264.jpg?3821" border="0" alt="[Obrazek: 523264.jpg?3821]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Treasure Land 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Symphony of Darkness 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">3.Black Hands 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Night of Fire 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">5.Navigator Ghost 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Running War 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">7.Glory of King 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hell No 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Eternal Fire 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">10.War Masters 04:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2014</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ray Maclaud Steell (Ramon Gallardo) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Castro - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Oliveira - gitara basowa<br />
Eddy Hebert - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ramon Gallardo to na pewno jedna z najbardziej barwnych postaci sceny heavy metalowej Brazylii w okresie 2006-2017. Pod różnymi pseudonimami tworzył różne zespoły i projekty, a jednym z nich był METALDER. Początkowo ta grupa grała mało rozpoznawalny heavy metal z pewnymi speed i thrash naleciałościami i dwie pierwsze, zresztą kiepsko wyprodukowane płyty z lat 2012 i 2013, pozostały lokalną ciekawostką. Gallardo występujący tu jako wokalista pod pseudonimem Ray Maclaud Steell postanowił coś zmienić i w 2014 przesiadł się na piracki okręt pod flagą RUNNING WILD. Tak, każdy kontynent powinien mieć swój własny RUNNING WILD.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwszy album z taką kasparkową muzyką ukazał się w sierpniu 2014 nakładem brazylijskiej wytwórni Extreme Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie ma absolutnie nic nowego. Melodie RUNNING WILD niemal skopiowane, oryginalności zero, a sam Ramon Gallardo to jednak lepszy perkusista niż wokalista. Jednak stylizując się na pirata, który wypił beczkę rumu, wyzwala się z konieczności pięknego śpiewania. Taki nieco mniej plastyczny Kasparek, po prostu...</div>
<div style="text-align: justify;">Ponieważ riffy są wybrane głównie spośród z tych lepszych z pierwszego okresu działalności RUNNING WILD, to melodie wypadają bardzo przyzwoicie i piracko, i zawadiacko pobrzmiewa tytułowy Navigator Ghost. Treasure Land ma dobry klimat i dobre, miejscami bardziej umiarkowane tempo. Bardzo dobrze grają w tempach szybkich i może się podobać Symphony of Darkness, a ten lekko podniosły i posępny styl Black Hands, przypominający epokę "Masquerade", także jest tu w udany sposób skopiowany. Z "Port Royal" dużo jest w szybkim Night of Fire.<br />
Hell No! bardziej odnosi się do okresu "Rivalry", tu jednak fatalnie wyszła końcówka z powodu niedanych gitarowych ornamentacji. Za to Glory of King w mniej więcej podobnej manierze wyszedł już jak należy. Wojenny, duszny klimat ma Running War, a na pewno swojego rodzaju hitem jest tu Eternal Fire, gdzie wykorzystano rzadko eksploatowany przez Kasparka intensywny riff główny. Na koniec solidne wrażenie METALDER sprawia w twardym, ale melodyjnym War Masters, który też gdzieś jest bliski tym masywnym atakom z "Masquerade".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcyjnie album szwankuje w opcji masteringu, szczególnie jeśli chodzi o raczej suche gitary, ale na przykład mix perkusji, nad którym czuwał sam lider, jest znakomicie przestrzenny.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno nie jest to poziom BLAZON STONE, ale lepiej się tego słucha niż RUNNING WILD z analogicznego okresu, choć sola gitarowe są takie sobie.</div>
<div style="text-align: justify;">Brazylijski RUNNING WILD po raz pierwszy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 30.05.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Machiavellian God]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4384</link>
			<pubDate>Sat, 04 May 2024 00:48:54 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4384</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Machiavellian God - Beyond the Void (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0786255986_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0786255986_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into the Abyss 16:04      <br />
2. Shadows and Chains 07:19      <br />
3. The Burden of Existence 07:48      <br />
4. Serenade of Solitude 02:38      <br />
5. Eternal Echoes 05:57<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Rumunia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mihai "Mihu" Ilie - śpiew<br />
Mihai "Mike" Dinuta - gitara<br />
Alex "Bastardu" Gheorghe - gitara<br />
Valentin Cristocea - bas<br />
Emi Ravasel - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydany w 2019 roku debiut zespołu był co najwyżej poprawnym zlepkiem pomysłów KALMAH i MAVERICK HUNTER, podanym w sposób nieprzemyślany i ze średnio interesującymi walorami wykonawczymi. Suche brzmienie, podobnie jak wokalista, nie były z najwyższej półki i nie wybił się z masy podobnie grających zespołów.</div>
<div style="text-align: justify;">Przez 5 lat trochę się pozmieniało, zatrudnionego nowego wokalistę i kontrakt ze szwedzką wytwórnią ViciSolum Productions. Premiera drugiego albumu odbędzie się 10 maja 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można odnieść wrażenie, że w tym roku ViciSolum Productions poszło w znacznie cięższe brzmienia, co można było już usłyszeć w MANTICORA i ostatnim LP LOCH VOSTOK, gdzie oba zespoły nagrały albumy niby dobre, ale bez konkretnej wizji, gdzie ważniejsze było extreme melodic metalowe granie niż prezentacja konkretnych melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynanie od trwającego ponad szesnaście minut Into the Abyss to ruch, który może i można uznać za odważny, ale to niemal połowa długości tej płyty, a jest to taki naciągane i tęskne jak AMORPHIS, GHOSTS OF ATLANTIS czy nieistniejący XANTHOCHROID, chociaż u Amerykanów ta muzyka była znacznie bardziej wieloplanowa. Jest też coś z ISOLE w partiach delikatniejszych, ale najsłabszym elementem jest tutaj zakończenie. Wiele tutaj zmian temp i przejść, ale są nie do końca przemyślane i topornie wplecione, nie zawsze jest tutaj wrażenie ciągłości i brzmi to bardziej jak zlepek różnych pomysłów. Dwie krótkie, czterominutowe kompozycje z tych pomysłów by wyszły dobre, a tak jest budzący mieszane uczucia kolos w klimatach ostatnich dokonań SCAR SYMMETRY.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj nigdzie kakofonii na miarę WINTERSUN, ale są ciągoty do doom death metalu, zapewne wynikające z doświadczeń wokalisty, ale zostało to zrealizowane sztucznie i przesadnie brutalnie i chwilami więcej w tym THESE ARE THEY niż NOVEMBERS DOOM. Dobrze to słychać w Shadows and Chains oraz The Burden of Existence, które wskazują na problem kierunku tego LP. Od strony wokalnej Mihu prezentuje się o wiele lepiej od swojego poprzednika, jego growl jest bardzo głębokie, a jego czysty śpiew jest bardzo spokojny i kojący jak melodyjne pasaże w AHAB.</div>
<div style="text-align: justify;">Jakiś śladów LOCH VOSTOK można się tutaj doszukiwać w próbie wplatania progressive metalu do tego wszystkiego, ale melodie nie są tak wysokiej klasy i nie tak zapadające w pamięć i te ograniczenia po części wynikają z fundamentu doom death i partie tego gatunku w The Burden of Existence są wykonane bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kończący album Eternal Echoes z gościnnym występem Teddy Möllera jest dobry, sposób aranżacji orkiestracji przypomina ten z WINTERHORDE i może nie ma to takiej siły rażenia jak najlepsze kompozycje LOCH VOSTOK, ale jest to dobre zakończenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ronnie Björnström postawił na sound delikatniejszy i bliski temu, co zaproponował na drugim albumie GHOSTS OF ATLANTIS i jest to typowe, dobre szwedzkie brzmienie, ale nie tak miażdżące i wyraziste jak w LOCH VOSTOK.</div>
<div style="text-align: justify;">LP zdecydowanie ciekawszy niż debiut, ale przed nimi jeszcze długa droga na szczyt, bo dobry, odtwórczy album to jednak za mało, aby wybić się na tle dużej konkurencji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ViciSolum Productions.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Machiavellian God - Beyond the Void (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0786255986_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0786255986_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into the Abyss 16:04      <br />
2. Shadows and Chains 07:19      <br />
3. The Burden of Existence 07:48      <br />
4. Serenade of Solitude 02:38      <br />
5. Eternal Echoes 05:57<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Rumunia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mihai "Mihu" Ilie - śpiew<br />
Mihai "Mike" Dinuta - gitara<br />
Alex "Bastardu" Gheorghe - gitara<br />
Valentin Cristocea - bas<br />
Emi Ravasel - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wydany w 2019 roku debiut zespołu był co najwyżej poprawnym zlepkiem pomysłów KALMAH i MAVERICK HUNTER, podanym w sposób nieprzemyślany i ze średnio interesującymi walorami wykonawczymi. Suche brzmienie, podobnie jak wokalista, nie były z najwyższej półki i nie wybił się z masy podobnie grających zespołów.</div>
<div style="text-align: justify;">Przez 5 lat trochę się pozmieniało, zatrudnionego nowego wokalistę i kontrakt ze szwedzką wytwórnią ViciSolum Productions. Premiera drugiego albumu odbędzie się 10 maja 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Można odnieść wrażenie, że w tym roku ViciSolum Productions poszło w znacznie cięższe brzmienia, co można było już usłyszeć w MANTICORA i ostatnim LP LOCH VOSTOK, gdzie oba zespoły nagrały albumy niby dobre, ale bez konkretnej wizji, gdzie ważniejsze było extreme melodic metalowe granie niż prezentacja konkretnych melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynanie od trwającego ponad szesnaście minut Into the Abyss to ruch, który może i można uznać za odważny, ale to niemal połowa długości tej płyty, a jest to taki naciągane i tęskne jak AMORPHIS, GHOSTS OF ATLANTIS czy nieistniejący XANTHOCHROID, chociaż u Amerykanów ta muzyka była znacznie bardziej wieloplanowa. Jest też coś z ISOLE w partiach delikatniejszych, ale najsłabszym elementem jest tutaj zakończenie. Wiele tutaj zmian temp i przejść, ale są nie do końca przemyślane i topornie wplecione, nie zawsze jest tutaj wrażenie ciągłości i brzmi to bardziej jak zlepek różnych pomysłów. Dwie krótkie, czterominutowe kompozycje z tych pomysłów by wyszły dobre, a tak jest budzący mieszane uczucia kolos w klimatach ostatnich dokonań SCAR SYMMETRY.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj nigdzie kakofonii na miarę WINTERSUN, ale są ciągoty do doom death metalu, zapewne wynikające z doświadczeń wokalisty, ale zostało to zrealizowane sztucznie i przesadnie brutalnie i chwilami więcej w tym THESE ARE THEY niż NOVEMBERS DOOM. Dobrze to słychać w Shadows and Chains oraz The Burden of Existence, które wskazują na problem kierunku tego LP. Od strony wokalnej Mihu prezentuje się o wiele lepiej od swojego poprzednika, jego growl jest bardzo głębokie, a jego czysty śpiew jest bardzo spokojny i kojący jak melodyjne pasaże w AHAB.</div>
<div style="text-align: justify;">Jakiś śladów LOCH VOSTOK można się tutaj doszukiwać w próbie wplatania progressive metalu do tego wszystkiego, ale melodie nie są tak wysokiej klasy i nie tak zapadające w pamięć i te ograniczenia po części wynikają z fundamentu doom death i partie tego gatunku w The Burden of Existence są wykonane bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kończący album Eternal Echoes z gościnnym występem Teddy Möllera jest dobry, sposób aranżacji orkiestracji przypomina ten z WINTERHORDE i może nie ma to takiej siły rażenia jak najlepsze kompozycje LOCH VOSTOK, ale jest to dobre zakończenie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ronnie Björnström postawił na sound delikatniejszy i bliski temu, co zaproponował na drugim albumie GHOSTS OF ATLANTIS i jest to typowe, dobre szwedzkie brzmienie, ale nie tak miażdżące i wyraziste jak w LOCH VOSTOK.</div>
<div style="text-align: justify;">LP zdecydowanie ciekawszy niż debiut, ale przed nimi jeszcze długa droga na szczyt, bo dobry, odtwórczy album to jednak za mało, aby wybić się na tle dużej konkurencji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ViciSolum Productions.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Morgul Blade]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4370</link>
			<pubDate>Sun, 21 Apr 2024 16:59:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4370</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Morgul Blade - Fell Sorcery Abound</span><span style="font-weight: bold;">s (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1528103455_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1528103455_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. He Who Sits upon the Black Throne of Angmar / The Morgul Blade 04:31     <br />
2. A Last Waltz of Gevaudan 04:24      <br />
3. In the Grip of the Dark Lord 05:38      <br />
4. Sons of the Night 02:37      <br />
5. Oak in the Mist 02:36     <br />
6. The Five Will Ride at Dawn 05:17      <br />
7. The Beacons Must Be Lit! 04:39       <br />
8. Blood Has Been Spilled This Night 02:23      <br />
9. Fell Sorcery Abounds 06:10<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Klauf - śpiew, gitara<br />
Jep - gitara<br />
Dan JD - śpiew, bas<br />
Spectre - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MORGUL BLADE z Filadelfii szybko wzbudził zainteresowanie wśród fanów i recenzentów, kiedy wydane zostało pierwsze EP w 2019 roku, który zawierał dwie kompozycje. Jeszcze szybciej zainteresowała się zespołem grecka wytwórnia No Remorse Records, która często daje szansę młodym i gniewnym z USA i wydała debiut 26 listopada 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Otwieracz He Who Sits upon the Black Throne of Angmar / The Morgul Blade przygotowuje na muzykę inspirowaną BATHORY i SUMMONING, ale reszta albumu potrafi zaskoczyć wpływami  CIRITH UNGOL, chwilami ocierając się o BROCAS HELM (Sons of the NIGHT) czy nawet brytyjskim WITCHFINDER GENERAL w drugiej połowie A Last Waltz of Gevaudan oraz w In the Grip of the Dark Lord.</div>
<div style="text-align: justify;">Czym jednak jest MORGUL BLADE sam zespół nie do końca wie i słuchając Oak in the Mist ma się raczej skojarzenia z BLIND GUARDIAN, JUDICATOR oraz WHILE HEAVEN WEPT niż dumnym, epickim heavy metalem. Klauf w formie harsh nie prezentuje niczego, czego nie można było usłyszeć na innych LP z muzyką extreme melodic metalową, jest raczej jednowymiarowy i duet z Dan JD i jego czystymi zaśpiewami stara się tutaj dodawać kolorytu, co najbardziej słychać w The Beacons Must Be Lit! z bardzo udanym przyspieszeniem na koniec. Są tutaj ciekawe pomysły i solidne melodie, ale tylko przez chwilę w obrębie kompozycji i właśnie w takich chwilowych wybuchach jak w The Beacons Must Be Lit!. Czym jest Blood Has Been Spilled This Night to bardzo sztuczne przedłużanie długości albumu, który i tak nie jest długi i jest to tradycyjny czas LP. Punktem kulminacyjnym jest Fell Sorcery Abounds, epickim i z echami DOOMSWORD, który tak naprawdę trwa tylko 4 minuty i odnosi się wrażenie niedosytu, ponieważ motyw przewodni nie został w pełni wykorzystany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Willa Mellora niczym tutaj nie zaskakuje, gitary akustyczne brzmią dobrze, sekcja rytmiczna, szczególnie perkusja brzmi tutaj znakomicie i autentycznie. Szkoda tylko, że to wszystko zagrane zostało głównie zachowawczo i mimo przebłysków talentu, to można odnieść wrażenie zagubienia i niepotrzebnych ograniczeń, które wynikają ze zbędnego eklektyzmu.</div>
<div style="text-align: justify;">Potencjał w tym zespole drzemie i nie ma co go przekreślać, ale na pewno nie w takich kompozycjach, jak Oak in the Mist.</div>
<div style="text-align: justify;">Dumny heavy metal powinien być epicki, a nie przyjazny środowisku, aby lokalna faunie nie zabiło szybciej serce.</div>
<br />
<br />
Ocena: 6.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Morgul Blade - Fell Sorcery Abound</span><span style="font-weight: bold;">s (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1528103455_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1528103455_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. He Who Sits upon the Black Throne of Angmar / The Morgul Blade 04:31     <br />
2. A Last Waltz of Gevaudan 04:24      <br />
3. In the Grip of the Dark Lord 05:38      <br />
4. Sons of the Night 02:37      <br />
5. Oak in the Mist 02:36     <br />
6. The Five Will Ride at Dawn 05:17      <br />
7. The Beacons Must Be Lit! 04:39       <br />
8. Blood Has Been Spilled This Night 02:23      <br />
9. Fell Sorcery Abounds 06:10<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Klauf - śpiew, gitara<br />
Jep - gitara<br />
Dan JD - śpiew, bas<br />
Spectre - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MORGUL BLADE z Filadelfii szybko wzbudził zainteresowanie wśród fanów i recenzentów, kiedy wydane zostało pierwsze EP w 2019 roku, który zawierał dwie kompozycje. Jeszcze szybciej zainteresowała się zespołem grecka wytwórnia No Remorse Records, która często daje szansę młodym i gniewnym z USA i wydała debiut 26 listopada 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Otwieracz He Who Sits upon the Black Throne of Angmar / The Morgul Blade przygotowuje na muzykę inspirowaną BATHORY i SUMMONING, ale reszta albumu potrafi zaskoczyć wpływami  CIRITH UNGOL, chwilami ocierając się o BROCAS HELM (Sons of the NIGHT) czy nawet brytyjskim WITCHFINDER GENERAL w drugiej połowie A Last Waltz of Gevaudan oraz w In the Grip of the Dark Lord.</div>
<div style="text-align: justify;">Czym jednak jest MORGUL BLADE sam zespół nie do końca wie i słuchając Oak in the Mist ma się raczej skojarzenia z BLIND GUARDIAN, JUDICATOR oraz WHILE HEAVEN WEPT niż dumnym, epickim heavy metalem. Klauf w formie harsh nie prezentuje niczego, czego nie można było usłyszeć na innych LP z muzyką extreme melodic metalową, jest raczej jednowymiarowy i duet z Dan JD i jego czystymi zaśpiewami stara się tutaj dodawać kolorytu, co najbardziej słychać w The Beacons Must Be Lit! z bardzo udanym przyspieszeniem na koniec. Są tutaj ciekawe pomysły i solidne melodie, ale tylko przez chwilę w obrębie kompozycji i właśnie w takich chwilowych wybuchach jak w The Beacons Must Be Lit!. Czym jest Blood Has Been Spilled This Night to bardzo sztuczne przedłużanie długości albumu, który i tak nie jest długi i jest to tradycyjny czas LP. Punktem kulminacyjnym jest Fell Sorcery Abounds, epickim i z echami DOOMSWORD, który tak naprawdę trwa tylko 4 minuty i odnosi się wrażenie niedosytu, ponieważ motyw przewodni nie został w pełni wykorzystany.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Willa Mellora niczym tutaj nie zaskakuje, gitary akustyczne brzmią dobrze, sekcja rytmiczna, szczególnie perkusja brzmi tutaj znakomicie i autentycznie. Szkoda tylko, że to wszystko zagrane zostało głównie zachowawczo i mimo przebłysków talentu, to można odnieść wrażenie zagubienia i niepotrzebnych ograniczeń, które wynikają ze zbędnego eklektyzmu.</div>
<div style="text-align: justify;">Potencjał w tym zespole drzemie i nie ma co go przekreślać, ale na pewno nie w takich kompozycjach, jak Oak in the Mist.</div>
<div style="text-align: justify;">Dumny heavy metal powinien być epicki, a nie przyjazny środowisku, aby lokalna faunie nie zabiło szybciej serce.</div>
<br />
<br />
Ocena: 6.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mountain Throne]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4278</link>
			<pubDate>Wed, 28 Feb 2024 18:10:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4278</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mountain Throne - The Silver Light (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/LOZRfmKsoEtG1Ucci6shqYPYZ4W2DCysogrdsb7aKis/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTMwMzU2/MjMxLTE3MTI3NDAx/NDYtMzA1MS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDYtMzA1MS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Shapes in the Fog 00:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.All Souls Day 06:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.We Are Hunters 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">4.Thunderstorm Nights 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">5.Man the Rampart 08:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Three Stars Shining 02:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Silver Light 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">8.Valkyrie 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.All Hallows' Eve 02:26</div>
<div style="text-align: justify;">10.Death of a Tyrant 05:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matze - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Taller (A.) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">H. - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jochen Müller (J.) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Działający od roku 2009 w Esslingen MOUNTAIN THRONE wydał wcześniej tylko jeden album "Stormcoven" z metalem o cechach stoner/doom w roku 2013. W 2022 w składzie pojawił się nowy wokalista Matze i zespół nakładem własnym w końcu lutego wydał drugi LP, gdzie choć to nadal doom, skierowali się na bardziej epickie tory i bardziej w kierunku heavy/doom.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak, All Souls Day to połączenie heavy metalu klasycznego z doom epickim i jest to zrobione wybornie. Może Matze nie jest pierwszoligowym wokalistą w tej odmianie metalu, ale w partiach refrenu jest tu znakomity, podobnie jak i sam refren w heroicznym stylu. Bardzo gustownie wkomponowano partię instrumentalną gdzie, poza zwalistymi riffami, słychać także echa stonerowego podejścia do solo gitarowego. W dobrym We Are Hunters przypominają amerykański ARGUS, ponownie wyróżnia się gitarzysta w misternej solówce. W stylu starego BLACK SABBATH zagrali dosyć wolny i niepokojący Thunderstorm Nights i tu akurat bardzo dobrze zaśpiewał Matze, bez uciekania się do kopiowania Ozzy'ego.</div>
<div style="text-align: justify;">Centralnie został umieszczony najdłuższy Man the Rampart i to jest takie autentycznie małe arcydzieło stylu epic heavy doom. Przepięknie to się prezentuje i nawet trudno znaleźć zespół, który by zagrał coś podobnego, więc dochodzi element oryginalności. Mocarna, dostojna część hymnowa jest absolutnie doskonałą w manierze epic heavy metal! Porywające patosem jak MANOWAR! Klasyczny heavy/doom w heroicznym stylu to znakomity The Silver Light, bardzo prosty w motywie głównym i z kapitalnym płynnym przejściem do epickiego refrenu o wielkiej sile rażenia, mimo swoistej łagodności. Interesujące miniatury instrumentalne, bardzo interesujący Valkyrie, gdzie znowu słychać echa chociażby ARGUS. A najwięcej klasycznego epickiego doom jest w zamykającym ten album potężnym i dostojnym Death of a Tyrant i w tej posępnej atmosferze przypomina to najlepsze kompozycje DOOMSWORD.</div>
<div style="text-align: justify;">Szybka część dobrana doskonale i ogólnie te wszystkie przejścia gatunkowe w poszczególnych utworach są tu dopracowane znakomicie. A wolne fragmenty to prawdziwy epicki majestat.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra jest realizacja całości i najbardziej dopracowano brzmienie gitar w solówkach oraz bas , który jest jednym z najlepszych pod względem soundu w tym roku. Aktualnie jest to na pewno najciekawszy niemiecki zespół sceny heavy/doom, który długo pracował, by realnie zaistnieć, a teraz zbiera tego owoce.</div>
<div style="text-align: justify;">Światowej klasy epicki heavy/doom.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.02.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mountain Throne - The Silver Light (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/LOZRfmKsoEtG1Ucci6shqYPYZ4W2DCysogrdsb7aKis/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTMwMzU2/MjMxLTE3MTI3NDAx/NDYtMzA1MS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDYtMzA1MS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Shapes in the Fog 00:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.All Souls Day 06:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.We Are Hunters 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">4.Thunderstorm Nights 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">5.Man the Rampart 08:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Three Stars Shining 02:49</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Silver Light 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">8.Valkyrie 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.All Hallows' Eve 02:26</div>
<div style="text-align: justify;">10.Death of a Tyrant 05:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matze - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Taller (A.) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">H. - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jochen Müller (J.) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Działający od roku 2009 w Esslingen MOUNTAIN THRONE wydał wcześniej tylko jeden album "Stormcoven" z metalem o cechach stoner/doom w roku 2013. W 2022 w składzie pojawił się nowy wokalista Matze i zespół nakładem własnym w końcu lutego wydał drugi LP, gdzie choć to nadal doom, skierowali się na bardziej epickie tory i bardziej w kierunku heavy/doom.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak, All Souls Day to połączenie heavy metalu klasycznego z doom epickim i jest to zrobione wybornie. Może Matze nie jest pierwszoligowym wokalistą w tej odmianie metalu, ale w partiach refrenu jest tu znakomity, podobnie jak i sam refren w heroicznym stylu. Bardzo gustownie wkomponowano partię instrumentalną gdzie, poza zwalistymi riffami, słychać także echa stonerowego podejścia do solo gitarowego. W dobrym We Are Hunters przypominają amerykański ARGUS, ponownie wyróżnia się gitarzysta w misternej solówce. W stylu starego BLACK SABBATH zagrali dosyć wolny i niepokojący Thunderstorm Nights i tu akurat bardzo dobrze zaśpiewał Matze, bez uciekania się do kopiowania Ozzy'ego.</div>
<div style="text-align: justify;">Centralnie został umieszczony najdłuższy Man the Rampart i to jest takie autentycznie małe arcydzieło stylu epic heavy doom. Przepięknie to się prezentuje i nawet trudno znaleźć zespół, który by zagrał coś podobnego, więc dochodzi element oryginalności. Mocarna, dostojna część hymnowa jest absolutnie doskonałą w manierze epic heavy metal! Porywające patosem jak MANOWAR! Klasyczny heavy/doom w heroicznym stylu to znakomity The Silver Light, bardzo prosty w motywie głównym i z kapitalnym płynnym przejściem do epickiego refrenu o wielkiej sile rażenia, mimo swoistej łagodności. Interesujące miniatury instrumentalne, bardzo interesujący Valkyrie, gdzie znowu słychać echa chociażby ARGUS. A najwięcej klasycznego epickiego doom jest w zamykającym ten album potężnym i dostojnym Death of a Tyrant i w tej posępnej atmosferze przypomina to najlepsze kompozycje DOOMSWORD.</div>
<div style="text-align: justify;">Szybka część dobrana doskonale i ogólnie te wszystkie przejścia gatunkowe w poszczególnych utworach są tu dopracowane znakomicie. A wolne fragmenty to prawdziwy epicki majestat.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra jest realizacja całości i najbardziej dopracowano brzmienie gitar w solówkach oraz bas , który jest jednym z najlepszych pod względem soundu w tym roku. Aktualnie jest to na pewno najciekawszy niemiecki zespół sceny heavy/doom, który długo pracował, by realnie zaistnieć, a teraz zbiera tego owoce.</div>
<div style="text-align: justify;">Światowej klasy epicki heavy/doom.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.02.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mindlight]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4167</link>
			<pubDate>Tue, 26 Dec 2023 15:18:35 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4167</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mindlight - </span><span style="font-weight: bold;">N.A.M.I. (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/6kvzowS3pZ4nlaoH9kAn5lFejuLCj-s6o6VwhO1N0co/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4ODYw/MjE0LTE2OTk2NDE4/MzMtNDAyNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzMtNDAyNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Into the Mindlight 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Hero 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Day Forever Ends 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hyperactivity 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Let the Roses Bloom 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fly 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.N.A.M.I. 07:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.My Last Midnight 07:24</div>
<div style="text-align: justify;">9.One More Day 07:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Garbarino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Vernazza - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giulio Smeragliuolo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Neil Carlevaro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Grosso - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Martino Bolla - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Już ponad dziesięć lat istnieje ten zespół z Savony, ale swoją pierwszą płytę zaprezentowali dopiero w tym roku, w końcu listopada, nakładem włoskiej wytwórni Elevate Records, specjalizującej się w metalu progresywnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Progresywny power metal gra także i ten zespół, złożony z muzyków doświadczonych, z których najbardziej rozpoznawalny jest perkusista Luca Grosso z legendarnego PROJECTO. Davide Garbarino był zaś pierwszym wokalistą także progressive power metalowego NIGHT CLOUD z Savony, ale jedynym na albumie tej grupy zaśpiewał już Daniele Baglietto.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w roku 2012 i w zasadzie przedstawił tu muzykę dokładnie zakotwiczoną w tym stylu, jaki we Włoszech królował gdzieś właśnie w latach 2005-2015. Zgodnie z kanonem mamy tu wyeksponowanego wokalistę o dobrych umiejętnościach, dwie gitary często współdziałające w misternych aranżacjach oraz klawisze, no i umiarkowane nastawienie na przebojowość czy też klimatyczność kompozycji. Tak, to nie może być zbyt chwytliwe i akademicki sposób podania elementów progresywnych w oprawie nieraz tylko umowne power metalowej stanowi istotę takiego grania włoskiego w podanym okresie. Od czasu gdy VISION DIVINE, LABYRINTH czy SECRET SPHERE nadały swoim utworom bardziej rozpoznawalny w melodiach charakter, ten styl lat 2005-2015 zaczął szybko tracić na znaczeniu. To, co zaprezentował MINDLIGHT to jest jednak zbiór pomysłów na progressive power metal z tamtej właśnie epoki i generalnie są tu wszystkie wady i zalety tej specyficznej muzyki. Zalety to na pewno staranność wykonania, interesujący sposób wzajemnego uzupełniania się gitarzystów, co słychać w tym obecnych tu i obowiązkowych dłuższych, rozbudowanych kompozycjach takich jak One More Day, My Last Midnight czy tytułowy N.A.M.I. i dobrze się słucha tego duetu Vernazza/Smeragliuolo oraz tych solówek, które się tu pojawiają, czasem nawet w pomyśle intrygujących. Zespół wykorzystuje instrumenty klawiszowe w nieco odmienny niż przyjęty w ogólnym schemacie sposób i są one oszczędniejsze, mało rozległe, bez własnego planu równoległego do gitar. Trochę w tym elektroniki, może nie pop czy techno, ale dosyć nowocześnie brzmią wstępy klawiszowe do kilku z tych kompozycji. Davide Garbarino, jeśli porównać go do tego jak zaśpiewał kiedyś w NIGHT CLOUD, to na pewno zyskał w mocy i różnorodności sposobów artystycznego wokalnego przekazu, są jednak momenty, gdy wypada słabiej i jakby tej mocy i zasięgu mu zaczyna brakować. Natomiast wyborne są partie perkusji Luca Grosso, choć przy pierwszym przesłuchaniu, gdy uwaga się skupia na gitarzystach i proponowanych melodiach, to sekcji rytmicznej się aż tak dużo uwagi nie podziela.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie jest to zestaw kompozycji na dobrym, wyrównanym poziomie, może nieco jednostronnych i mało zróżnicowanych, ale to taki już urok tej stylistyki. Imponujących hitów brak, za to w każdej kompozycji są jakieś mocno przykuwające melodyjne momenty, nieraz wrzucone jakby mimochodem i bez nacisku na ich ekspozycję. Ciekawie by się prezentowała płyta, zbudowana właśnie na bazie tych ulotnych, jakże sympatycznych momentów powiedzmy melodic power metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre, zdecydowanie na poziomie czołówki gatunku w ramach stylu włoskiego, z jasno i zdecydowanym ustawieniem poszczególnych instrumentów w przestrzeni muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry album, trochę z poprzedniej epoki progressive power z Italii i na pewno przeznaczony przede wszystkim dla fanów stylu, który powoli zaczyna we Włoszech odchodzić w przeszłość.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mindlight - </span><span style="font-weight: bold;">N.A.M.I. (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/6kvzowS3pZ4nlaoH9kAn5lFejuLCj-s6o6VwhO1N0co/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4ODYw/MjE0LTE2OTk2NDE4/MzMtNDAyNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MzMtNDAyNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Into the Mindlight 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Hero 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Day Forever Ends 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hyperactivity 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Let the Roses Bloom 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fly 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.N.A.M.I. 07:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.My Last Midnight 07:24</div>
<div style="text-align: justify;">9.One More Day 07:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Garbarino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Vernazza - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giulio Smeragliuolo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Neil Carlevaro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Grosso - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Martino Bolla - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Już ponad dziesięć lat istnieje ten zespół z Savony, ale swoją pierwszą płytę zaprezentowali dopiero w tym roku, w końcu listopada, nakładem włoskiej wytwórni Elevate Records, specjalizującej się w metalu progresywnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Progresywny power metal gra także i ten zespół, złożony z muzyków doświadczonych, z których najbardziej rozpoznawalny jest perkusista Luca Grosso z legendarnego PROJECTO. Davide Garbarino był zaś pierwszym wokalistą także progressive power metalowego NIGHT CLOUD z Savony, ale jedynym na albumie tej grupy zaśpiewał już Daniele Baglietto.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół założony został w roku 2012 i w zasadzie przedstawił tu muzykę dokładnie zakotwiczoną w tym stylu, jaki we Włoszech królował gdzieś właśnie w latach 2005-2015. Zgodnie z kanonem mamy tu wyeksponowanego wokalistę o dobrych umiejętnościach, dwie gitary często współdziałające w misternych aranżacjach oraz klawisze, no i umiarkowane nastawienie na przebojowość czy też klimatyczność kompozycji. Tak, to nie może być zbyt chwytliwe i akademicki sposób podania elementów progresywnych w oprawie nieraz tylko umowne power metalowej stanowi istotę takiego grania włoskiego w podanym okresie. Od czasu gdy VISION DIVINE, LABYRINTH czy SECRET SPHERE nadały swoim utworom bardziej rozpoznawalny w melodiach charakter, ten styl lat 2005-2015 zaczął szybko tracić na znaczeniu. To, co zaprezentował MINDLIGHT to jest jednak zbiór pomysłów na progressive power metal z tamtej właśnie epoki i generalnie są tu wszystkie wady i zalety tej specyficznej muzyki. Zalety to na pewno staranność wykonania, interesujący sposób wzajemnego uzupełniania się gitarzystów, co słychać w tym obecnych tu i obowiązkowych dłuższych, rozbudowanych kompozycjach takich jak One More Day, My Last Midnight czy tytułowy N.A.M.I. i dobrze się słucha tego duetu Vernazza/Smeragliuolo oraz tych solówek, które się tu pojawiają, czasem nawet w pomyśle intrygujących. Zespół wykorzystuje instrumenty klawiszowe w nieco odmienny niż przyjęty w ogólnym schemacie sposób i są one oszczędniejsze, mało rozległe, bez własnego planu równoległego do gitar. Trochę w tym elektroniki, może nie pop czy techno, ale dosyć nowocześnie brzmią wstępy klawiszowe do kilku z tych kompozycji. Davide Garbarino, jeśli porównać go do tego jak zaśpiewał kiedyś w NIGHT CLOUD, to na pewno zyskał w mocy i różnorodności sposobów artystycznego wokalnego przekazu, są jednak momenty, gdy wypada słabiej i jakby tej mocy i zasięgu mu zaczyna brakować. Natomiast wyborne są partie perkusji Luca Grosso, choć przy pierwszym przesłuchaniu, gdy uwaga się skupia na gitarzystach i proponowanych melodiach, to sekcji rytmicznej się aż tak dużo uwagi nie podziela.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie jest to zestaw kompozycji na dobrym, wyrównanym poziomie, może nieco jednostronnych i mało zróżnicowanych, ale to taki już urok tej stylistyki. Imponujących hitów brak, za to w każdej kompozycji są jakieś mocno przykuwające melodyjne momenty, nieraz wrzucone jakby mimochodem i bez nacisku na ich ekspozycję. Ciekawie by się prezentowała płyta, zbudowana właśnie na bazie tych ulotnych, jakże sympatycznych momentów powiedzmy melodic power metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bardzo dobre, zdecydowanie na poziomie czołówki gatunku w ramach stylu włoskiego, z jasno i zdecydowanym ustawieniem poszczególnych instrumentów w przestrzeni muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry album, trochę z poprzedniej epoki progressive power z Italii i na pewno przeznaczony przede wszystkim dla fanów stylu, który powoli zaczyna we Włoszech odchodzić w przeszłość.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[March To Die]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4142</link>
			<pubDate>Fri, 24 Nov 2023 19:27:49 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4142</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">March To Die - Tears of the Gorgon (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/0MS96kAD5AK_ZWgRZyWbemG_MH-gB8OA9nKpeE9H1oA/rs:fit/g:sm/q:90/h:593/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4OTk5/MTE3LTE3MDUxNjY0/ODYtMzM2Ni5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODYtMzM2Ni5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Eternal Oath 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.One Eyed King 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hail to Thee 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">4.Son of the Old Gods 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Helmetsmasher 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.March to Die 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stand and Be Counted 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.Decapitation 03:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Tears of the Gorgon 07:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Cypr</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alexandros Danazoglou - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nikolas Moutafis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tasos Danazoglou - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Hugo "Spike" Olivos - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grecka wytwórnia No Remorse Records 24 listopada 2023 przedstawia nowego gracza na helleńskiej scenie epic metalowej - w zasadzie międzynarodową ekipę MARCH TO DIE z Cypru. W zasadzie, bo jest tu perkusista, który przeprowadził się z Meksyku, jest także Grek z Kavala Alex Danazoglou. Najbardziej znani są jednak Cypryjczycy - Nikolas Moutafis od roku 2013 filar innego epic heavy metalowego zespołu z tego kraju, czyli SOLITARY SABRED oraz Tasos Danazoglou, który w latach 2008-2012 był członkiem kultowego stoner/doom metalowego ELECTRIC WIZARD z UK, a obecnie także popularnego w pewnych kręgach occult heavy metalowego MIRROR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem panowie zebrali się by pograć w duchu klasycznego greckiego epic heavy metalu, można by rzecz bardzo klasycznego, bo surowość oraz moc przekazu gitarowego są tu na miejscu pierwszym. Umiejętności wokalne są jak się wydaje na miejscu dalszym, bo Alexandros Danazoglou gra na gitarze lepiej niż śpiewa, mając na uwadze surowiznę lekko zachrypniętego głosu pojawiającego się zazwyczaj w manierze utrudzonego wydawaniem rozkazów w boju starożytnego greckiego wojownika. Tak trochę vintage to jest pomyślane i jest lekko nie na czasie, bo teraz kunszt wokalny jest w epic heavy metalu greckim stawiany bardzo wysoko i nieraz stanowi o połowie sukcesu prezentowanej muzyki. Tu na to MARCH TO DIE raczej nie pretenduje i więcej jest wykonania barbarzyńskiego (lecz nie w stylu MANOWAR) niż czystego, porywającego heroicznego śpiewu. Patetycznie, pompatycznie rozpoczynają od w przeważającej mierze instrumentalnego The Eternal Oath skłaniając się ku estetyce WOTAN, a kończą naturalnie kolosem (choć niespecjalnie długim) Tears of the Gorgon, gdzie pewnie pod wpływem Tasosa część pierwsza ma charakter epic heavy/doom z "ancient" ornamentacjami", a druga to stosunkowo szybki i odpowiednio toporny heavy metal z mocnymi atakami gitarzystów.</div>
<div style="text-align: justify;">Pomiędzy bywa różnie. Jest takie mało muzycznie wyraziste prężenie epickich muskułów w One Eyed King i Hail to Thee i jakoś niespecjalnie to odbiega od tego, co można usłyszeć w SOLITARY SABRED. Son of the Old Gods trochę przypomina MANOWAR, ale taki z którego lekko uszło powietrze, no ale trochę i straszą ponurymi wokalami dodatkowymi. Helmetsmasher jest słaby. Surowość w epic heavy metalu ma swoje granice. Tu są dokładnie na tej granicy, gdzie zaczyna się bardzo przeciętny battle/medieval metal. W części instrumentalnej - gitarowy solowy chaos. Dłuższy March to Die zawiera zbyt dużo przeciągających się wolniejszych momentów, by mocniej zabiły serca przy dynamicznej części instrumentalnej w stylu wczesnego AIRGED LAM'H. Generalnie to grają dosyć proste rzeczy, bardzo przewidywalne i trzeba się bardziej orientować na same melodie niż na zaskakujące monumentalne aranżacje i akurat w miarowym Stand and Be Counted ta melodia nie jest zła. Jednak już Decapitation, drapieżny i nawet w dużym stopniu prymitywny w tym heavy barbarzyńskim graniu takiej melodii nie ma.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Umiarkowanie interesująca jest sama produkcja, chyba że ktoś uwielbia surowość dla samej surowości, przy czym solówki są czasem zbyt piskliwe. Ta płyta równie dobrze mogłaby powstać na przełomie wieków i z produkcjami z tego tylko okresu można ją w zasadzie porównywać. Tyle, że nawet jeśli cofnąć się do tamtych lat, to muzyka MARCH TO DIE prezentuje się bardzo powszednio.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">March To Die - Tears of the Gorgon (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/0MS96kAD5AK_ZWgRZyWbemG_MH-gB8OA9nKpeE9H1oA/rs:fit/g:sm/q:90/h:593/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4OTk5/MTE3LTE3MDUxNjY0/ODYtMzM2Ni5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODYtMzM2Ni5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Eternal Oath 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.One Eyed King 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hail to Thee 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">4.Son of the Old Gods 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Helmetsmasher 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.March to Die 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">7.Stand and Be Counted 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.Decapitation 03:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Tears of the Gorgon 07:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Cypr</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alexandros Danazoglou - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nikolas Moutafis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tasos Danazoglou - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Hugo "Spike" Olivos - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grecka wytwórnia No Remorse Records 24 listopada 2023 przedstawia nowego gracza na helleńskiej scenie epic metalowej - w zasadzie międzynarodową ekipę MARCH TO DIE z Cypru. W zasadzie, bo jest tu perkusista, który przeprowadził się z Meksyku, jest także Grek z Kavala Alex Danazoglou. Najbardziej znani są jednak Cypryjczycy - Nikolas Moutafis od roku 2013 filar innego epic heavy metalowego zespołu z tego kraju, czyli SOLITARY SABRED oraz Tasos Danazoglou, który w latach 2008-2012 był członkiem kultowego stoner/doom metalowego ELECTRIC WIZARD z UK, a obecnie także popularnego w pewnych kręgach occult heavy metalowego MIRROR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem panowie zebrali się by pograć w duchu klasycznego greckiego epic heavy metalu, można by rzecz bardzo klasycznego, bo surowość oraz moc przekazu gitarowego są tu na miejscu pierwszym. Umiejętności wokalne są jak się wydaje na miejscu dalszym, bo Alexandros Danazoglou gra na gitarze lepiej niż śpiewa, mając na uwadze surowiznę lekko zachrypniętego głosu pojawiającego się zazwyczaj w manierze utrudzonego wydawaniem rozkazów w boju starożytnego greckiego wojownika. Tak trochę vintage to jest pomyślane i jest lekko nie na czasie, bo teraz kunszt wokalny jest w epic heavy metalu greckim stawiany bardzo wysoko i nieraz stanowi o połowie sukcesu prezentowanej muzyki. Tu na to MARCH TO DIE raczej nie pretenduje i więcej jest wykonania barbarzyńskiego (lecz nie w stylu MANOWAR) niż czystego, porywającego heroicznego śpiewu. Patetycznie, pompatycznie rozpoczynają od w przeważającej mierze instrumentalnego The Eternal Oath skłaniając się ku estetyce WOTAN, a kończą naturalnie kolosem (choć niespecjalnie długim) Tears of the Gorgon, gdzie pewnie pod wpływem Tasosa część pierwsza ma charakter epic heavy/doom z "ancient" ornamentacjami", a druga to stosunkowo szybki i odpowiednio toporny heavy metal z mocnymi atakami gitarzystów.</div>
<div style="text-align: justify;">Pomiędzy bywa różnie. Jest takie mało muzycznie wyraziste prężenie epickich muskułów w One Eyed King i Hail to Thee i jakoś niespecjalnie to odbiega od tego, co można usłyszeć w SOLITARY SABRED. Son of the Old Gods trochę przypomina MANOWAR, ale taki z którego lekko uszło powietrze, no ale trochę i straszą ponurymi wokalami dodatkowymi. Helmetsmasher jest słaby. Surowość w epic heavy metalu ma swoje granice. Tu są dokładnie na tej granicy, gdzie zaczyna się bardzo przeciętny battle/medieval metal. W części instrumentalnej - gitarowy solowy chaos. Dłuższy March to Die zawiera zbyt dużo przeciągających się wolniejszych momentów, by mocniej zabiły serca przy dynamicznej części instrumentalnej w stylu wczesnego AIRGED LAM'H. Generalnie to grają dosyć proste rzeczy, bardzo przewidywalne i trzeba się bardziej orientować na same melodie niż na zaskakujące monumentalne aranżacje i akurat w miarowym Stand and Be Counted ta melodia nie jest zła. Jednak już Decapitation, drapieżny i nawet w dużym stopniu prymitywny w tym heavy barbarzyńskim graniu takiej melodii nie ma.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Umiarkowanie interesująca jest sama produkcja, chyba że ktoś uwielbia surowość dla samej surowości, przy czym solówki są czasem zbyt piskliwe. Ta płyta równie dobrze mogłaby powstać na przełomie wieków i z produkcjami z tego tylko okresu można ją w zasadzie porównywać. Tyle, że nawet jeśli cofnąć się do tamtych lat, to muzyka MARCH TO DIE prezentuje się bardzo powszednio.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mayfire]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4107</link>
			<pubDate>Tue, 07 Nov 2023 21:21:08 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4107</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mayfire - Cloudscapes &amp; Sil</span><span style="font-weight: bold;">houettes (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1281038055_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1281038055_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Fall 02:25<br />
2. City of Ruins 04:32<br />
3. Shadows 06:34<br />
4. Cloudscapes &amp; Silhouettes 05:53<br />
5. Thicker Than Water 03:52<br />
6. A Sense of Purpose 03:44<br />
7. Vinternatt 05:35<br />
8. Fearless 06:07<br />
9. The Age of Kings 05:25<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Modern Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marius Jacobsen - śpiew <br />
Rune Dahlen - gitara <br />
Dag Kopperud - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół zaczynał w 2019 roku jako MAYFIRE CHRONICLES, ostatecznie skracając nazwę do MAYFIRE. Bardzo szybko wzbudzili zainteresowanie już pierwszym singlem i wytwórnią, z którą ostatecznie podpisano kontrakt było greckie Rock of Angels Records.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę czasu minęło, ale w końcu 17 listopada 2023 roku zostanie zaprezentowany debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">MAYFIRE gra modern metal, ale bez klawiszowych szarż czy nadużywania sampli, nie ma rapu, duetów i breakdownów. Są melodie, bardzo dopracowane, hermetyczne, które są jednocześnie wieloplanowe, co komplementuje selektywne brzmienie, z głęboką perkusją i delikatnie przesterowanej gitarze, której towarzyszy ciepły, wzorowo ustawiony bas. Sound został dobrany dobrze, co słychać bardzo dobrze w City of Ruins. Ten nostalgiczny klimat, jakże charakterystyczny dla muzyki EVERGREY, jest tutaj obecny od początku do końca, dawkowany stopniowo. Shadows to bardziej progressive metalowe podejście do aranżacji i budowania klimatu i Marius Jacobsen daje poruszający występ. To głos ciepły i stanowczy, bardzo ekspresyjny, nie tak ochrypły jak u Toma S. Englunda, ale z podobnym żarem i autentycznością. Pięknie to słychać w tęsknym i wysmakowanym Cloudscapes &amp; Silhouettes. Takich utworów słucha się z przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola gitarowe nie są tutaj wyjątkowo techniczne czy długie, ale są bardzo dobrym dopowiedzeniem historii i ukoronowaniem motywu przewodniego kompozycji. Nie jest to muzyka technicznie zaawansowana, ale ekspozycja melodii ma tutaj ogromne znaczenie i lekki Vinternatt jest w tym znakomity. Dobry jest ostrzejszy A Sense of Purpose, ale najlepiej sprawdzają się w kompozycjach dłuższych. W nich melodia ma szansę rozkwitnąć (Fearless). The Age of Kings to ogromna przestrzeń i znakomite, delikatnie nakreślane dalsze plany. Cudowne akustyki, klimat, wspaniałe solo gitarowe i Marius Jacobsen.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedynie coś nie zadziałało w Thicker Than Water. Niby ma wszystko, aby być hitem, ale wypada blado w porównaniu z Cloudscapes &amp; Silhouettes czy Shadows. Słucha się miło, ale w głowie niestety niewiele zostaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nikt by raczej tych panów nie posądził o granie muzyki tak refleksyjnej i wyważonej, mając na uwadze ich ekstremalne korzenie.</div>
<div style="text-align: justify;">W Norwegii dużo takiej melodyjnej i lżejszej muzyki nie ma, kiedy jednak już się pojawia, to jest ona na wysokim poziomie i MAYFIRE jest kolejnym zespołem wartym odnotowania z tego kraju.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodziewanie udany debiut, po którym chce się tylko więcej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Mayfire - Cloudscapes &amp; Sil</span><span style="font-weight: bold;">houettes (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1281038055_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1281038055_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Fall 02:25<br />
2. City of Ruins 04:32<br />
3. Shadows 06:34<br />
4. Cloudscapes &amp; Silhouettes 05:53<br />
5. Thicker Than Water 03:52<br />
6. A Sense of Purpose 03:44<br />
7. Vinternatt 05:35<br />
8. Fearless 06:07<br />
9. The Age of Kings 05:25<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Modern Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Marius Jacobsen - śpiew <br />
Rune Dahlen - gitara <br />
Dag Kopperud - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół zaczynał w 2019 roku jako MAYFIRE CHRONICLES, ostatecznie skracając nazwę do MAYFIRE. Bardzo szybko wzbudzili zainteresowanie już pierwszym singlem i wytwórnią, z którą ostatecznie podpisano kontrakt było greckie Rock of Angels Records.</div>
<div style="text-align: justify;">Trochę czasu minęło, ale w końcu 17 listopada 2023 roku zostanie zaprezentowany debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">MAYFIRE gra modern metal, ale bez klawiszowych szarż czy nadużywania sampli, nie ma rapu, duetów i breakdownów. Są melodie, bardzo dopracowane, hermetyczne, które są jednocześnie wieloplanowe, co komplementuje selektywne brzmienie, z głęboką perkusją i delikatnie przesterowanej gitarze, której towarzyszy ciepły, wzorowo ustawiony bas. Sound został dobrany dobrze, co słychać bardzo dobrze w City of Ruins. Ten nostalgiczny klimat, jakże charakterystyczny dla muzyki EVERGREY, jest tutaj obecny od początku do końca, dawkowany stopniowo. Shadows to bardziej progressive metalowe podejście do aranżacji i budowania klimatu i Marius Jacobsen daje poruszający występ. To głos ciepły i stanowczy, bardzo ekspresyjny, nie tak ochrypły jak u Toma S. Englunda, ale z podobnym żarem i autentycznością. Pięknie to słychać w tęsknym i wysmakowanym Cloudscapes &amp; Silhouettes. Takich utworów słucha się z przyjemnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola gitarowe nie są tutaj wyjątkowo techniczne czy długie, ale są bardzo dobrym dopowiedzeniem historii i ukoronowaniem motywu przewodniego kompozycji. Nie jest to muzyka technicznie zaawansowana, ale ekspozycja melodii ma tutaj ogromne znaczenie i lekki Vinternatt jest w tym znakomity. Dobry jest ostrzejszy A Sense of Purpose, ale najlepiej sprawdzają się w kompozycjach dłuższych. W nich melodia ma szansę rozkwitnąć (Fearless). The Age of Kings to ogromna przestrzeń i znakomite, delikatnie nakreślane dalsze plany. Cudowne akustyki, klimat, wspaniałe solo gitarowe i Marius Jacobsen.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedynie coś nie zadziałało w Thicker Than Water. Niby ma wszystko, aby być hitem, ale wypada blado w porównaniu z Cloudscapes &amp; Silhouettes czy Shadows. Słucha się miło, ale w głowie niestety niewiele zostaje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nikt by raczej tych panów nie posądził o granie muzyki tak refleksyjnej i wyważonej, mając na uwadze ich ekstremalne korzenie.</div>
<div style="text-align: justify;">W Norwegii dużo takiej melodyjnej i lżejszej muzyki nie ma, kiedy jednak już się pojawia, to jest ona na wysokim poziomie i MAYFIRE jest kolejnym zespołem wartym odnotowania z tego kraju.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodziewanie udany debiut, po którym chce się tylko więcej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Maya]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4101</link>
			<pubDate>Sat, 28 Oct 2023 18:33:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4101</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Maya - The Prophecy Is Broken (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/2/7/7/527784.jpg?0204" border="0" alt="[Obrazek: 527784.jpg?0204]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kukulkan 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Spirit 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Treasure World 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Prophecy Is Broken 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fight 06:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Strangers 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Chosen Ones 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Day After 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.Deja vu 07:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Sivo - śpiew (wokalista sesyjny)</div>
<div style="text-align: justify;">Alessio Mognoni - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Quadrelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mirco Petocchi - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Chierichetti - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitarzysta Alessio Mognoni sformował ten zespół w roku 2011 w celu stworzenia konceptualnego albumu o upadku imperium Majów. Instrumentaliści pojawili się niemal natychmiast, po części byli to jego koledzy z krótko istniejącego na przełomie stuleci undergroundowego HOLY GATES, jednak z wokalistą był poważny problem i żadne z licznych przesłuchań kandydatów nie przyniosły rezultatu oczekiwanego przez lidera. Odrzucono też koncepcję female fronted band. W 2012 pojawił się w końcu w składzie Daniele Abate z heavy/thrashowego NIGHTGLOW, ale wokalista zajęty we własnym zespole zrezygnował ostatecznie w 2013. MAYA został bez frontmana i szansa na wydanie gotowego już praktycznie materiału oddalała się... Wtedy w sukurs grupie przyszedł sam Alessandro Del Vecchio i za jego namową na prawach muzyka sesyjnego na nagrywanej płycie zaśpiewał Marco Sivo. Prawdą jest, że ten wokalista obdarzony bardzo dobrym głosem i talentem do artystycznego, plastycznego śpiewu nie miał na scenie metalowej wiele szczęścia. Jego rokiem był w zasadzie tylko rok 2004, gdy zaśpiewał na debiucie BETOKEN, torując tej grupie drogę do sporej kariery oraz na ostatniej płycie zasłużonego mediolańskiego progressive power metalowego TIME MACHINE, tuż przez jego zniknięciem ze sceny. Potem nigdy już nie nagrał albumu z żadnym zespołem i tylko przez krótki czas wykazywany był w składzie DERDIAN. Nagrania zakończono pomyślnie i w czerwcu 2015 debiut MAYA wydany został przez słynną wytwórnię Underground Symphony.</div>
<br />
Marco Sivo zaśpiewał znakomicie do wysmakowanej, melodyjnej i naznaczonej delikatną epickością muzyki o zróżnicowanym charakterze, z pewnymi elementami progresywnego, symfonicznego i klasycznego heavy metalu. Jest to album odległy od sztampowego i przewidywalnego progresywnego power metalu masowo wydawanego we Włoszech z różnym skutkiem. Jest w tym coś przykuwającego uwagę od początku do końca i poza samym Sivo to także zasługa całej reszty zespołu, tworzącej dla niego wysublimowane, ale w żadnym wypadku nie przekombinowane progresywnie tło. Jest taka poetycka, ale stanowcza w środkach wyrazu epickość już w Kukulkan i co ciekawe, potem już do takiej formy nie wracają, skupiając się na równie interesujących, ale bardziej zazwyczaj pastelowych melodiach o naprawdę wysokim poziomie chwytliwości, jak w przypadku łagodnego songu balladowego Spirit, czy też interesująco rozwiązanego w pełnych żaru w zwrotkach i rockowo potraktowanych refrenach (świetne chórki) Treasure World. Tu też można usłyszeć ażurowe partie klawiszowe, a ogólnie to ta muzyka klawiszami przeładowana nie jest. Poetycko, refleksyjnie, nieco w stylu VANISHING POINT toczy się w średnim tempie pełen uroku The Prophecy Is Broken i ta pierwsza część albumu robi naprawdę świetne wrażenie. Najdłuższy Fight jest bardziej nastawiony na pokaz progresywnych zainteresowań w opcji aranżacji i melodia jest tylko po prostu dobra, choć refren na pewno należy do najbardziej na tej płycie wyrazistych. Krótki Strangers, z refrenem o pewnych cechach amerykańskiego rocka alternatywnego i grunge, stanowi swoisty wstęp do drugiej części albumu, gdzie upadek Majów jest już przesądzony i wyrażają to w łagodnym, spokojnym The Chosen Ones, a potem w podszytym dramatyzmem, ale w rock metalowej atrakcyjnej formie The Day After. I finał to Deja vu, gdzie jest i pianino, i piękny aktorski śpiew, i mocniejsze choć romantyczne rozwinięcie z pełną melancholii i smutku melodią. <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pięknie to zostało zrealizowane przez Mistrza Alessandro Del Vecchio. Zarówno mix jak mastering stoi tu na światowym poziomie i ta muzyka charakteryzuje się ogromną przejrzystością i czytelnością planów dalszych, a także śmiało ( i słusznie) ekspozycją Marco Sivo. Może i były oczekiwania, że Sivo zostanie członkiem MAYA na stałe, ale tak się stało, a szkoda bo ten wokalista zniknął praktycznie z metalowej sceny. Miał go zastąpić ostatecznie wybrany w 2014 bliżej nieznany Amerigo Vitiello, ale realnie nic z tego nie wyszło i MAYA zniknął definitywnie z włoskiej metalowej mapy wkrótce po wydaniu tego albumu. Jego utalentowani członkowie nie pojawili się już potem w innych grupach i projektach.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.10.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Maya - The Prophecy Is Broken (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/2/7/7/527784.jpg?0204" border="0" alt="[Obrazek: 527784.jpg?0204]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kukulkan 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Spirit 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Treasure World 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Prophecy Is Broken 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fight 06:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Strangers 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Chosen Ones 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Day After 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">9.Deja vu 07:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Sivo - śpiew (wokalista sesyjny)</div>
<div style="text-align: justify;">Alessio Mognoni - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Quadrelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mirco Petocchi - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Chierichetti - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitarzysta Alessio Mognoni sformował ten zespół w roku 2011 w celu stworzenia konceptualnego albumu o upadku imperium Majów. Instrumentaliści pojawili się niemal natychmiast, po części byli to jego koledzy z krótko istniejącego na przełomie stuleci undergroundowego HOLY GATES, jednak z wokalistą był poważny problem i żadne z licznych przesłuchań kandydatów nie przyniosły rezultatu oczekiwanego przez lidera. Odrzucono też koncepcję female fronted band. W 2012 pojawił się w końcu w składzie Daniele Abate z heavy/thrashowego NIGHTGLOW, ale wokalista zajęty we własnym zespole zrezygnował ostatecznie w 2013. MAYA został bez frontmana i szansa na wydanie gotowego już praktycznie materiału oddalała się... Wtedy w sukurs grupie przyszedł sam Alessandro Del Vecchio i za jego namową na prawach muzyka sesyjnego na nagrywanej płycie zaśpiewał Marco Sivo. Prawdą jest, że ten wokalista obdarzony bardzo dobrym głosem i talentem do artystycznego, plastycznego śpiewu nie miał na scenie metalowej wiele szczęścia. Jego rokiem był w zasadzie tylko rok 2004, gdy zaśpiewał na debiucie BETOKEN, torując tej grupie drogę do sporej kariery oraz na ostatniej płycie zasłużonego mediolańskiego progressive power metalowego TIME MACHINE, tuż przez jego zniknięciem ze sceny. Potem nigdy już nie nagrał albumu z żadnym zespołem i tylko przez krótki czas wykazywany był w składzie DERDIAN. Nagrania zakończono pomyślnie i w czerwcu 2015 debiut MAYA wydany został przez słynną wytwórnię Underground Symphony.</div>
<br />
Marco Sivo zaśpiewał znakomicie do wysmakowanej, melodyjnej i naznaczonej delikatną epickością muzyki o zróżnicowanym charakterze, z pewnymi elementami progresywnego, symfonicznego i klasycznego heavy metalu. Jest to album odległy od sztampowego i przewidywalnego progresywnego power metalu masowo wydawanego we Włoszech z różnym skutkiem. Jest w tym coś przykuwającego uwagę od początku do końca i poza samym Sivo to także zasługa całej reszty zespołu, tworzącej dla niego wysublimowane, ale w żadnym wypadku nie przekombinowane progresywnie tło. Jest taka poetycka, ale stanowcza w środkach wyrazu epickość już w Kukulkan i co ciekawe, potem już do takiej formy nie wracają, skupiając się na równie interesujących, ale bardziej zazwyczaj pastelowych melodiach o naprawdę wysokim poziomie chwytliwości, jak w przypadku łagodnego songu balladowego Spirit, czy też interesująco rozwiązanego w pełnych żaru w zwrotkach i rockowo potraktowanych refrenach (świetne chórki) Treasure World. Tu też można usłyszeć ażurowe partie klawiszowe, a ogólnie to ta muzyka klawiszami przeładowana nie jest. Poetycko, refleksyjnie, nieco w stylu VANISHING POINT toczy się w średnim tempie pełen uroku The Prophecy Is Broken i ta pierwsza część albumu robi naprawdę świetne wrażenie. Najdłuższy Fight jest bardziej nastawiony na pokaz progresywnych zainteresowań w opcji aranżacji i melodia jest tylko po prostu dobra, choć refren na pewno należy do najbardziej na tej płycie wyrazistych. Krótki Strangers, z refrenem o pewnych cechach amerykańskiego rocka alternatywnego i grunge, stanowi swoisty wstęp do drugiej części albumu, gdzie upadek Majów jest już przesądzony i wyrażają to w łagodnym, spokojnym The Chosen Ones, a potem w podszytym dramatyzmem, ale w rock metalowej atrakcyjnej formie The Day After. I finał to Deja vu, gdzie jest i pianino, i piękny aktorski śpiew, i mocniejsze choć romantyczne rozwinięcie z pełną melancholii i smutku melodią. <br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Pięknie to zostało zrealizowane przez Mistrza Alessandro Del Vecchio. Zarówno mix jak mastering stoi tu na światowym poziomie i ta muzyka charakteryzuje się ogromną przejrzystością i czytelnością planów dalszych, a także śmiało ( i słusznie) ekspozycją Marco Sivo. Może i były oczekiwania, że Sivo zostanie członkiem MAYA na stałe, ale tak się stało, a szkoda bo ten wokalista zniknął praktycznie z metalowej sceny. Miał go zastąpić ostatecznie wybrany w 2014 bliżej nieznany Amerigo Vitiello, ale realnie nic z tego nie wyszło i MAYA zniknął definitywnie z włoskiej metalowej mapy wkrótce po wydaniu tego albumu. Jego utalentowani członkowie nie pojawili się już potem w innych grupach i projektach.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 28.10.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Moravius]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4074</link>
			<pubDate>Tue, 05 Sep 2023 20:57:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4074</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Moravius - Moravian Bravery (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/6/6/1166094.jpg?4518" border="0" alt="[Obrazek: 1166094.jpg?4518]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Devil in My Shoulder 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Breaking Your Brain 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fairytale 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lightyears Away 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wonderland 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Sail into Infinity 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.Guide Me to Heaven 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.Recovery 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">9.Valkyrie (Asia cover) 04:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Czechy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dalibor "Panther" Halamíček - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jakub Vigáš - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dušan Junaska - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jarda Vašek - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MORAVIUS to grupa z Havirova, utworzona przez Dalibor Halamíčka po jego odejściu z SALAMANDER w roku 2005. Zespół trapiony nieustannymi zmianami składu nagrywał ze zmiennym szczęściem i sporą przerwą po 2007, ostatecznie do tej pory wydając trzy albumy z melodyjnym metalem. Teraz, po raz kolejny w zupełnie nowym zestawieniu, utworzonym przez lidera, grupa przedstawiła w wersji CD na początku września swój czwarty album, wydany nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy na okładce pojawia się żaglowiec, zaraz kojarzy się to z melodyjnym i często nastrojowym metalem, przesyconym zapachem morza i przygody.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś w tym jest, bo tym razem chyba po raz pierwszy MORAVIUS zaprezentował zwarty zestaw kompozycji z gatunku melodic power metal i z całkiem dobrymi melodiami. Może tylko gdyby Dalibor "Panther" Halamíček śpiewał nieco lepiej, choć i tak jest to jego najmniej kontrowersyjny pod tym względem występ w karierze. Mimo to bardzo dobry refren w takim zagranym w manierze HELLOWEEN Breaking Your Brain został przez nieco skopany. Na albumie pojawili się goście i jednym z nich jest Niklas Isfeldt w melodyjnym, w średnim tempie i dobrze rozegranym Wonderland. Trochę może brakuje tu realnej power metalowej energii, ale to raczej nie jest wina Isfeldta, choć słyszało się go już w znacznie lepszej dyspozycji. Muzycy tworzący zespół są kompetentni, przy czym najbardziej się może podobać rozważna, a gdzie trzeba to i odważna gra perkusisty. Gitarzysta gra solidnie, no ale drugi z gości - Mistrz Timo Tolkki dwa razy daje tu popis swojego kunsztu gitarowego i przez to średniej klasy melodic power metalowe Lightyears Away i Sail into Infinity nabierają sporo dodatkowego blasku. No, ale w Sail into Infinity na początku słychać szum morza i tego morskiego klimatu jest tu ogólnie najwięcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobry sound, ale tylko dobry i trochę tu brakuje wyostrzenia tego wszystkiego, nadania barw, a to teraz w melodic power sprawa bardzo ważna. Klawisze skąpe i za skąpe, a przecież to co można w symfonicznej opcji, to jest na tym albumie bardzo dobre jak wstęp do płyty na początku Devil in My Shoulder. Akurat ta kompozycja brzmi dosyć niemiecko i to nawet przywodzi na myśl speed power z tego kraju z lat 80tych i 90tych. Po Fairytale zgodnie z tytułem oczekiwało się więcej, ale to po prostu dobry melodic metal z romantyczną i nieco tkliwą melodią główną.</div>
<div style="text-align: justify;">Guide Me to Heaven ma udany refren i to jest podobne do aktualnie wiodącej tendencji w adventure melodic power z Włoch czy Grecji.</div>
<div style="text-align: justify;">I zgodnie z tradycją tego typu albumów, na koniec spokojna opowieść, rozbudowana, pełna stonowanego dramatyzmu wyrażanego gitarą, wstawkami symfonicznymi i narracjami, i w sumie dobrze się to muzycznie kończy, w dostojnym, ale nie monumentalnym stylu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie nie jest źle i to najlepsza płyta MORAVIUS, tyle że trochę za mało energii w tym, trochę to za łagodne i zbyt zachowawczo ugrzecznione, by móc konkurować z europejską czołówką.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 5.09.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Moravius - Moravian Bravery (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/6/6/1166094.jpg?4518" border="0" alt="[Obrazek: 1166094.jpg?4518]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Devil in My Shoulder 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Breaking Your Brain 04:04</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fairytale 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lightyears Away 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wonderland 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Sail into Infinity 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">7.Guide Me to Heaven 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">8.Recovery 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">9.Valkyrie (Asia cover) 04:59</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Czechy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dalibor "Panther" Halamíček - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jakub Vigáš - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dušan Junaska - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jarda Vašek - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MORAVIUS to grupa z Havirova, utworzona przez Dalibor Halamíčka po jego odejściu z SALAMANDER w roku 2005. Zespół trapiony nieustannymi zmianami składu nagrywał ze zmiennym szczęściem i sporą przerwą po 2007, ostatecznie do tej pory wydając trzy albumy z melodyjnym metalem. Teraz, po raz kolejny w zupełnie nowym zestawieniu, utworzonym przez lidera, grupa przedstawiła w wersji CD na początku września swój czwarty album, wydany nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy na okładce pojawia się żaglowiec, zaraz kojarzy się to z melodyjnym i często nastrojowym metalem, przesyconym zapachem morza i przygody.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś w tym jest, bo tym razem chyba po raz pierwszy MORAVIUS zaprezentował zwarty zestaw kompozycji z gatunku melodic power metal i z całkiem dobrymi melodiami. Może tylko gdyby Dalibor "Panther" Halamíček śpiewał nieco lepiej, choć i tak jest to jego najmniej kontrowersyjny pod tym względem występ w karierze. Mimo to bardzo dobry refren w takim zagranym w manierze HELLOWEEN Breaking Your Brain został przez nieco skopany. Na albumie pojawili się goście i jednym z nich jest Niklas Isfeldt w melodyjnym, w średnim tempie i dobrze rozegranym Wonderland. Trochę może brakuje tu realnej power metalowej energii, ale to raczej nie jest wina Isfeldta, choć słyszało się go już w znacznie lepszej dyspozycji. Muzycy tworzący zespół są kompetentni, przy czym najbardziej się może podobać rozważna, a gdzie trzeba to i odważna gra perkusisty. Gitarzysta gra solidnie, no ale drugi z gości - Mistrz Timo Tolkki dwa razy daje tu popis swojego kunsztu gitarowego i przez to średniej klasy melodic power metalowe Lightyears Away i Sail into Infinity nabierają sporo dodatkowego blasku. No, ale w Sail into Infinity na początku słychać szum morza i tego morskiego klimatu jest tu ogólnie najwięcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobry sound, ale tylko dobry i trochę tu brakuje wyostrzenia tego wszystkiego, nadania barw, a to teraz w melodic power sprawa bardzo ważna. Klawisze skąpe i za skąpe, a przecież to co można w symfonicznej opcji, to jest na tym albumie bardzo dobre jak wstęp do płyty na początku Devil in My Shoulder. Akurat ta kompozycja brzmi dosyć niemiecko i to nawet przywodzi na myśl speed power z tego kraju z lat 80tych i 90tych. Po Fairytale zgodnie z tytułem oczekiwało się więcej, ale to po prostu dobry melodic metal z romantyczną i nieco tkliwą melodią główną.</div>
<div style="text-align: justify;">Guide Me to Heaven ma udany refren i to jest podobne do aktualnie wiodącej tendencji w adventure melodic power z Włoch czy Grecji.</div>
<div style="text-align: justify;">I zgodnie z tradycją tego typu albumów, na koniec spokojna opowieść, rozbudowana, pełna stonowanego dramatyzmu wyrażanego gitarą, wstawkami symfonicznymi i narracjami, i w sumie dobrze się to muzycznie kończy, w dostojnym, ale nie monumentalnym stylu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie nie jest źle i to najlepsza płyta MORAVIUS, tyle że trochę za mało energii w tym, trochę to za łagodne i zbyt zachowawczo ugrzecznione, by móc konkurować z europejską czołówką.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 5.09.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Marc Hudson]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4066</link>
			<pubDate>Wed, 23 Aug 2023 23:31:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4066</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Marc Hudson - Starbound Stories (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3515475745_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3515475745_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. As the Twilight met the Sea<br />
2. Freedom Heart<br />
3. Dracula X! <br />
4. Stars<br />
5. The Siren    <br />
6. Astralive    <br />
7. Swansong    <br />
8. Call of the Martyrs<br />
9. Starbound Stories<br />
10. One more sight of the sun with You   <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Wielka Brytania<br />
<br />
Skład:<br />
Marc Hudson - śpiew, gitara<br />
Frédéric Leclercq - gitara, bas<br />
Rich Smith - perkusja<br />
Shaz Dudhia - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Co prawda był zapowiadany album DRAGONFORCE, ale chyba mało kto spodziewał się solowego debiutu Marca Hudsona, którego wydaniem 25 sierpnia 2023 zajęło się Napalm Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład Hudson zebrał dobry i są to ludzie z doświadczeniem, niektórzy dobrze znani liderowi, jak Frédéric Leclercq, który z DRAGONFORCE odszedł w 2019 roku, a tutaj zagrał dodatkowo na gitarze. Jest też perkusista POWER QUEST Rich Smith, a skład dopełnia mniej znany klawiszowiec Shaz Dudhia z mało znanego brytyjskiego progressive rockowego zespołu MASCHINE.</div>
<div style="text-align: justify;">Osoby z jakimiś dokonaniami, ale liderem jest oczywiście Hudson i to on jest oczywiście w centrum kompozycji. Gitarzystą może nie jest biegłym, ale jego forma nie budzi żadnych zastrzeżeń i wszystko zostało zaśpiewane z przekonaniem i w charakterystycznym dla niego stylu. Tu niespodzianek nie ma.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodzianką są goście, tacy jak znamienity japoński Mistrz Syu, który zagrał tutaj eleganckie solo, chociaż trzeba tutaj jasno zaznaczyć, że to nie jest metal stricte japoński, a raczej zachodnia wizja muzyki Nipponu, a już na pewno nie tak wizjonerska jak GALNERYUS. I po symfonicznym intro zaczyna się trwający sześć minut As the Twilight met the Sea, ze zwrotkami stylizowanymi na melodic metal japoński, refreny jednak to już jest powtarzanie sprawdzonych motywów z POWER QUEST i to w głównej mierze jest taki właśnie metal. Nie ma heavy metalu ANIMETAL, jest metal niewybredny i w Dracula X! fani POWER QUEST i DRAGONFORCE poczują się spełnieni. Leclercq jak na taką muzykę gra dobrze, jego wtrącenia i natarcia basowe są dobre, ale ograniczane przez gatunkowe ramy. Rich Smith gra jak w POWER QUEST i jest to dobry perkusista, nie boi się użyć talerzy. Gra dostosowana do materiału i realnie nic szczególnego.</div>
<div style="text-align: justify;">The Sirens to Japonia przerysowana, w planach klawiszowych może to przypominać Kraj Kwitnącej Wiśni, refreny jednak są czysto brytyjskie i zagraniczne inspiracje służą bardziej przykryciu wyspiarskiego grania. Są dwie ballady, Stars i Swansong, ale raczej żadna z nich nie zostanie zapamiętana jako wyciskacze łez, chociaż rozwinięcie tego drugiego jest interesujące. Tylko szkoda, że mimo udanej partii chóralnej w oddali, nie zostało to wykorzystane lepiej. To powinna być oś kompozycji, tymczasem jest typowy melodic metal Made in UK.</div>
<div style="text-align: justify;">Fakty są takie, że najbardziej japońskim elementem są tutaj klawisze w wykonaniu Shaza Dudhia, który słychać, że posłuchał takich grup jak AZAZEL i kilku grup visual kei, które, i to należy ponownie podkreślić, służą stworzeniu wrażenia obcowania z muzyką Made in Japan. Ukryć pochodzenia grupy jednak się nie da i ośmiominutowy Call of the Martyrs mówi tutaj wszystko. POWER QUEST, POWER QUEST i jeszcze raz POWER QUEST. Z kolei Starbound Stories przypomina bardziej szwedzkie zabawy z lekkim popem i tutaj jest przesadna egzaltacja wokalna, z bardzo agresywnymi i męczącymi, nachalnymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli już się doszukiwać tutaj Nihonu, to faktycznie najbardziej japoński jest One more sight of the sun with You, w którym Hudson śpiewa po japońsku. Przyjemne, słodkie, coś z SEVEN SEAS czy bardziej melodic metalowych ekscesów z EP GALNERYUS. Tutaj, i tylko tutaj, Kraj Wschodzącego Słońca jest prawdziwy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Damien Rainaud postawił na sound gładki, przyjazny i dla każdego. Delikatne gitary, miękka perkusja z bardzo dobrymi talerzami, ciepłym basem. Selektywnie i co najwyżej można zarzucić tutaj komercyjność.</div>
<div style="text-align: justify;">Marc Hudson nagrał album dla każdego początkującego i mało wymagającego słuchacza muzyki, który bez wątpienia trafi w gusta fanów POWER QUEST i DRAGONFORCE. Akcenty japońskie są, ale w większości to tylko niewiążący dodatek, do którego dużej wagi nie ma co przykładać. Granie lekkie, niezobowiązujące, bez sensacji. Hudson zagrał co czuł, wyszło dobrze, a życie toczy się dalej.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to ciekawsze od ostatnich wyczynów DRAGONFORCE. Co do tego nie ma dyskusji.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Marc Hudson - Starbound Stories (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3515475745_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3515475745_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. As the Twilight met the Sea<br />
2. Freedom Heart<br />
3. Dracula X! <br />
4. Stars<br />
5. The Siren    <br />
6. Astralive    <br />
7. Swansong    <br />
8. Call of the Martyrs<br />
9. Starbound Stories<br />
10. One more sight of the sun with You   <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Wielka Brytania<br />
<br />
Skład:<br />
Marc Hudson - śpiew, gitara<br />
Frédéric Leclercq - gitara, bas<br />
Rich Smith - perkusja<br />
Shaz Dudhia - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Co prawda był zapowiadany album DRAGONFORCE, ale chyba mało kto spodziewał się solowego debiutu Marca Hudsona, którego wydaniem 25 sierpnia 2023 zajęło się Napalm Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skład Hudson zebrał dobry i są to ludzie z doświadczeniem, niektórzy dobrze znani liderowi, jak Frédéric Leclercq, który z DRAGONFORCE odszedł w 2019 roku, a tutaj zagrał dodatkowo na gitarze. Jest też perkusista POWER QUEST Rich Smith, a skład dopełnia mniej znany klawiszowiec Shaz Dudhia z mało znanego brytyjskiego progressive rockowego zespołu MASCHINE.</div>
<div style="text-align: justify;">Osoby z jakimiś dokonaniami, ale liderem jest oczywiście Hudson i to on jest oczywiście w centrum kompozycji. Gitarzystą może nie jest biegłym, ale jego forma nie budzi żadnych zastrzeżeń i wszystko zostało zaśpiewane z przekonaniem i w charakterystycznym dla niego stylu. Tu niespodzianek nie ma.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodzianką są goście, tacy jak znamienity japoński Mistrz Syu, który zagrał tutaj eleganckie solo, chociaż trzeba tutaj jasno zaznaczyć, że to nie jest metal stricte japoński, a raczej zachodnia wizja muzyki Nipponu, a już na pewno nie tak wizjonerska jak GALNERYUS. I po symfonicznym intro zaczyna się trwający sześć minut As the Twilight met the Sea, ze zwrotkami stylizowanymi na melodic metal japoński, refreny jednak to już jest powtarzanie sprawdzonych motywów z POWER QUEST i to w głównej mierze jest taki właśnie metal. Nie ma heavy metalu ANIMETAL, jest metal niewybredny i w Dracula X! fani POWER QUEST i DRAGONFORCE poczują się spełnieni. Leclercq jak na taką muzykę gra dobrze, jego wtrącenia i natarcia basowe są dobre, ale ograniczane przez gatunkowe ramy. Rich Smith gra jak w POWER QUEST i jest to dobry perkusista, nie boi się użyć talerzy. Gra dostosowana do materiału i realnie nic szczególnego.</div>
<div style="text-align: justify;">The Sirens to Japonia przerysowana, w planach klawiszowych może to przypominać Kraj Kwitnącej Wiśni, refreny jednak są czysto brytyjskie i zagraniczne inspiracje służą bardziej przykryciu wyspiarskiego grania. Są dwie ballady, Stars i Swansong, ale raczej żadna z nich nie zostanie zapamiętana jako wyciskacze łez, chociaż rozwinięcie tego drugiego jest interesujące. Tylko szkoda, że mimo udanej partii chóralnej w oddali, nie zostało to wykorzystane lepiej. To powinna być oś kompozycji, tymczasem jest typowy melodic metal Made in UK.</div>
<div style="text-align: justify;">Fakty są takie, że najbardziej japońskim elementem są tutaj klawisze w wykonaniu Shaza Dudhia, który słychać, że posłuchał takich grup jak AZAZEL i kilku grup visual kei, które, i to należy ponownie podkreślić, służą stworzeniu wrażenia obcowania z muzyką Made in Japan. Ukryć pochodzenia grupy jednak się nie da i ośmiominutowy Call of the Martyrs mówi tutaj wszystko. POWER QUEST, POWER QUEST i jeszcze raz POWER QUEST. Z kolei Starbound Stories przypomina bardziej szwedzkie zabawy z lekkim popem i tutaj jest przesadna egzaltacja wokalna, z bardzo agresywnymi i męczącymi, nachalnymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli już się doszukiwać tutaj Nihonu, to faktycznie najbardziej japoński jest One more sight of the sun with You, w którym Hudson śpiewa po japońsku. Przyjemne, słodkie, coś z SEVEN SEAS czy bardziej melodic metalowych ekscesów z EP GALNERYUS. Tutaj, i tylko tutaj, Kraj Wschodzącego Słońca jest prawdziwy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Damien Rainaud postawił na sound gładki, przyjazny i dla każdego. Delikatne gitary, miękka perkusja z bardzo dobrymi talerzami, ciepłym basem. Selektywnie i co najwyżej można zarzucić tutaj komercyjność.</div>
<div style="text-align: justify;">Marc Hudson nagrał album dla każdego początkującego i mało wymagającego słuchacza muzyki, który bez wątpienia trafi w gusta fanów POWER QUEST i DRAGONFORCE. Akcenty japońskie są, ale w większości to tylko niewiążący dodatek, do którego dużej wagi nie ma co przykładać. Granie lekkie, niezobowiązujące, bez sensacji. Hudson zagrał co czuł, wyszło dobrze, a życie toczy się dalej.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to ciekawsze od ostatnich wyczynów DRAGONFORCE. Co do tego nie ma dyskusji.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Napalm Records.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mustang]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4063</link>
			<pubDate>Sun, 20 Aug 2023 18:54:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4063</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mustang - </span><span style="font-weight: bold;">Beyond Raging Thunder (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a1782135526_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1782135526_16.jpg]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Odyssey 1:17</div>
<div style="text-align: justify;">2.Children of Thunder 7:00</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cosmic Rage 4:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Queen of Red Light 6:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ram it Down (Judas Priest cover) 4:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Realm of Madness 7:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Electric Ecstacy 6:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.Voyager 6:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Terror Striker 6:01</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sapphire 5:21</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Indie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Arijit "Piercer" Dutta - śpiew<br />
 Snehashis "Styx" Nag - gitara<br />
Scorcher - gitara<br />
Soubhik "Sorcerer" Mondal - gitara basowa<br />
Anoubhav "Maniac" Bhaduri - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Indie pozostają nadal na metalowej mapie świata krajem egzotycznym. Ponieważ jednak kilka zespołów odniosło już sukces na arenie międzynarodowej, to każdy kolejny, który prezentuje coś konkretnego, zwraca na siebie uwagę. W tym wypadku tym kolejnym jest MUSTANG z Kolkaty, który zadebiutuje albumem "Beyond Raging Thunder", a jego premiera nakładem Fighter Records jest przewidziana na 7 września bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest kontrowersyjnie. Hindusi grają z lepszym lub gorszym skutkiem speed/heavy w stylu amerykańskim lat 80tych, ale dlaczego z brzmieniem, które bardziej kojarzy się z FREDOM CALL? Mix zrobiono w Kanadzie, mastering to dzieło Mistrza Dennisa Köhne z Niemiec, ale sound jest płaski i wygładzony, i nawet jeśli zespół chce brzmieć drapieżnie, to przy takim ustawieniu gitar i głuchej w bębnach perkusji wiele dobrego z tego wyjść nie może. Arijit "Piercer" Dutta na pewno posłuchał wielu wysoko krzyczących ekstatycznie frontmanów z USA z ubiegłego wieku i stara się ich naśladować z różnym skutkiem, przez co w kwestii wokalnej to oglądamy w wielu momentach coś z filmoteki Bollywood. Nie można odmówić biegłości gitarzystom, momentami nawet maestrii, jednak nie gra się solówek glam stadionowych w kompozycjach speed/heavy w rodzaju Children of Thunder... Nieautentycznie wygląda drapieżne prężenie speedowych muskułów w Children of Thunder z ciekawym gitarowym początkiem, blado prezentuje się ospały z kolei Queen of Red Light trącący glamem i rock arena na kilometr. Realm of Madness tarci zupełnie z powodu fatalnego wokalu, choć sama aranżacja z ambientowymi wstawkami jest rozplanowana starannie, zresztą jeszcze lepiej ta łagodna partia wypada w długim, ale też stylistycznie niekonkretnym Electric Ecstacy. Talent gitarzysty grającego tu solo jest wart podkreślenia. Voyager ma cechy tych rozbudowanych amerykańskich kompozycji USPM o charakterze romantycznie epickich, ale broni się słabo. Albo łagodne riffy niemal eteryczne, albo twardy i niestety manieryczny wokal.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu prezentują coś wysokiej klasy w ostatniej części tej płyty. Prosty, rytmiczny i chuligański Terror Striker jest znakomity i wybornie nawiązuje do najbardziej atrakcyjnej stylistyki. speed/heavy/power z USA z połowy lat 80tych, chociażby SAVAGE GRACE czy DR.MASTERMIND. Czyli jednak można, czyli jednak potrafią... Tak, potrafią bo i ostatni Saphhire to kompozycja wysokiej klasy w takiej bardziej klasycznej heavy metalowej manierze, z Krainą Łagodności nie tylko w tle.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Jeszcze raz podkreślę, surowsza, mniej ugłaskana produkcja zapewne spowodowała by, że ta muzyka trafiła by w gusta ortodoksyjnych fanów klasycznego metalu lat 80tych, a grupę można by podciągnąć pod podgatunek NWOTHM. Jest jednak tak jak jest i trudno tu wróżyć Mustangowi z Kollaty jakiś oszałamiający sukces. Trochę nie bardzo wiedzą co chcą grać i może jednak za mało słuchali, jak to robią inni.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"> dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Mustang - </span><span style="font-weight: bold;">Beyond Raging Thunder (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a1782135526_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1782135526_16.jpg]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Odyssey 1:17</div>
<div style="text-align: justify;">2.Children of Thunder 7:00</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cosmic Rage 4:16</div>
<div style="text-align: justify;">4.Queen of Red Light 6:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ram it Down (Judas Priest cover) 4:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Realm of Madness 7:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Electric Ecstacy 6:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.Voyager 6:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.Terror Striker 6:01</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sapphire 5:21</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Indie</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Arijit "Piercer" Dutta - śpiew<br />
 Snehashis "Styx" Nag - gitara<br />
Scorcher - gitara<br />
Soubhik "Sorcerer" Mondal - gitara basowa<br />
Anoubhav "Maniac" Bhaduri - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Indie pozostają nadal na metalowej mapie świata krajem egzotycznym. Ponieważ jednak kilka zespołów odniosło już sukces na arenie międzynarodowej, to każdy kolejny, który prezentuje coś konkretnego, zwraca na siebie uwagę. W tym wypadku tym kolejnym jest MUSTANG z Kolkaty, który zadebiutuje albumem "Beyond Raging Thunder", a jego premiera nakładem Fighter Records jest przewidziana na 7 września bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest kontrowersyjnie. Hindusi grają z lepszym lub gorszym skutkiem speed/heavy w stylu amerykańskim lat 80tych, ale dlaczego z brzmieniem, które bardziej kojarzy się z FREDOM CALL? Mix zrobiono w Kanadzie, mastering to dzieło Mistrza Dennisa Köhne z Niemiec, ale sound jest płaski i wygładzony, i nawet jeśli zespół chce brzmieć drapieżnie, to przy takim ustawieniu gitar i głuchej w bębnach perkusji wiele dobrego z tego wyjść nie może. Arijit "Piercer" Dutta na pewno posłuchał wielu wysoko krzyczących ekstatycznie frontmanów z USA z ubiegłego wieku i stara się ich naśladować z różnym skutkiem, przez co w kwestii wokalnej to oglądamy w wielu momentach coś z filmoteki Bollywood. Nie można odmówić biegłości gitarzystom, momentami nawet maestrii, jednak nie gra się solówek glam stadionowych w kompozycjach speed/heavy w rodzaju Children of Thunder... Nieautentycznie wygląda drapieżne prężenie speedowych muskułów w Children of Thunder z ciekawym gitarowym początkiem, blado prezentuje się ospały z kolei Queen of Red Light trącący glamem i rock arena na kilometr. Realm of Madness tarci zupełnie z powodu fatalnego wokalu, choć sama aranżacja z ambientowymi wstawkami jest rozplanowana starannie, zresztą jeszcze lepiej ta łagodna partia wypada w długim, ale też stylistycznie niekonkretnym Electric Ecstacy. Talent gitarzysty grającego tu solo jest wart podkreślenia. Voyager ma cechy tych rozbudowanych amerykańskich kompozycji USPM o charakterze romantycznie epickich, ale broni się słabo. Albo łagodne riffy niemal eteryczne, albo twardy i niestety manieryczny wokal.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu prezentują coś wysokiej klasy w ostatniej części tej płyty. Prosty, rytmiczny i chuligański Terror Striker jest znakomity i wybornie nawiązuje do najbardziej atrakcyjnej stylistyki. speed/heavy/power z USA z połowy lat 80tych, chociażby SAVAGE GRACE czy DR.MASTERMIND. Czyli jednak można, czyli jednak potrafią... Tak, potrafią bo i ostatni Saphhire to kompozycja wysokiej klasy w takiej bardziej klasycznej heavy metalowej manierze, z Krainą Łagodności nie tylko w tle.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Jeszcze raz podkreślę, surowsza, mniej ugłaskana produkcja zapewne spowodowała by, że ta muzyka trafiła by w gusta ortodoksyjnych fanów klasycznego metalu lat 80tych, a grupę można by podciągnąć pod podgatunek NWOTHM. Jest jednak tak jak jest i trudno tu wróżyć Mustangowi z Kollaty jakiś oszałamiający sukces. Trochę nie bardzo wiedzą co chcą grać i może jednak za mało słuchali, jak to robią inni.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"> dzięki uprzejmości wytwórni Fighter Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Metallus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4040</link>
			<pubDate>Thu, 13 Jul 2023 19:15:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4040</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Metallus - Funeral of the Sun (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/8/1148063.jpg?1832" border="0" alt="[Obrazek: 1148063.jpg?1832]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">CD1</div>
<div style="text-align: justify;">1.Witches Hammer 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Funeral of the Sun 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Burning Man 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rising of Dead Realm 06:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.Beyond Light and Darkness 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Great Hall of the Battle Hammer Cult 11:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CD2</div>
<div style="text-align: justify;">1.Metallus 07:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Shadow Over Innsmouth 09:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.Demonica 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Quetzalcoatl 08:28</div>
<div style="text-align: justify;">5.Devil's Demon 06:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Odin's Call 07:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hell's Mage (Kacper Kuczyński) - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Doom Lord (Łukasz Wewiór) - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">War Drum (Jakub Kowalczyk) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Scena epic doom metalowa w Polsce jest raczej skromnie reprezentowana i zapewne ciężko by coś sensownego sobie od razu przypomnieć, poza EVANGELIST i MONASTERIUM. Tymczasem, w czerwcu wystartował na bogato, bo dwupłytowym CD, wydanym nakładem własnym warszawski METALLUS, który na raczej podziemnej scenie funkcjonuje jako trio od roku 2018.</div>
<div style="text-align: justify;">Hell's Mage ma z nich największe doświadczenie i zapewne najbardziej kojarzony jest ze speed/heavy metalowym BOLTCROWN.  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa wzięła się za gatunek trudny. Przy słabych wokalach i monotoni melodii bardzo łatwo można słuchacza rozdrażnić albo znudzić, bo poprzeczkę ustawiły tuzy światowe tego stylu, których tu wymieniać rzecz jasna nie ma potrzeby. Nazwy same wypłyną  w momencie, gdy się weźmie pod lupę inspiracje zespołu. Podobno - "chcieć to móc", ale w muzyce się to nie sprawdza. Tyle, że ta ekipa jednak nie tylko chce, ale i może. Wokale są wyborne, w pewnych miejscach po prostu zachwycające poziomem epickości i bezbłędnością technicznego wykonania, a co więcej, nie ma tu pozowania na Stivala, Lowe czy Marcolina. Owszem, jest pewien ustalony przez światową elitę poziom ekspresji i narracji, ale tutaj to ma swoisty, niepowtarzalny styl. Jest mroczna surowość jak należy wyartykułowana w Witches Hammer, zresztą akurat ta kompozycja sięga aż gdzieś WITCHFINDER GENERAL z czasów debiutu.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie mogło zabraknąć i tego klimatu zatęchłych lochów średniowiecznych klasztorów CANDLEMASS w Funeral of the Sun i The Burning Man (rewelacyjnie zaśpiewane, po prostu!). I jeszcze więcej dokładają tego, czego nie wymyślił Leif Edling w wyśmienitym Rising of Dead Realm i jest tak mrocznie, a atmosfera taka gęsta, że aż człowiek trwożliwie rozgląda na boki i za siebie. To nie jest jednak zespół monotematyczny i monochromatyczny. Jaki piękny jest romantyczny i przepełniony smutkiem Beyond Light and Darkness. Jak najlepsze nasycone poetyką kawałki FORSAKEN... Wszystko jednak idealne nie jest. Great Hall of the Battle Hammer Cult jest na tym albumie najdłuższy, a ma najmniej interesującą melodię. Taki wolny, walcujący numer, raczej blady i ubogi w pomysły, a taki rozciągnięty w czasie. Tu się nie dzieje dostatecznie dużo, by to rozwlekać do dwunastu minut.</div>
<div style="text-align: justify;">Sztandarowy Metallus otwiera drugi CD. Uporczywy w powtarzaniu motywu przewodniego, surowy, posępny, niepokojący i po prostu dobry w ramach gatunku. Za to świetnie się prezentuje Shadow Over Innsmouth, gdzie po raz pierwszy blisko nawiązują do SOLITUDE AETURNUS z wczesnego zwłaszcza okresu. Tak, ta opowieść realnie wciąga. W Demonica wyborny refren w tradycji budowanej przez alians brytyjsko - szwedzki i teraz coraz rzadziej można takie usłyszeć w dobie rozmywania doom stonerem i sludge. Robi wrażenie, oj, robi! W Quetzalcoatl na szczęście nie ma żadnych pseudo-azteckich motywów muzycznych, jest powolne dewastowanie zwalistymi riffami w dostojny, uroczysty sposób, jest też chyba jeden jedyny raz lepsza melodia zwrotek niż refrenu. Na tym tle Devil's Demon wypada dobrze, ale to nie jest hit tej płyty i zakończenie w postaci kolejnego ponurego i dramatycznego Odin's Call jest dużo lepsze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomicie przesterowany bas, gniotąca gitara, odpowiednia głośność perkusji. Bardzo wysoka ogólna kultura wykonania. Doprawdy, album światowej klasy w ramach gatunku i dla osób mało zainteresowanych polskim, niezależnym środowiskiem metalowym, to jest bardzo duże pozytywne zaskoczenie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla </span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">zespołu METALLUS za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Metallus - Funeral of the Sun (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/8/1148063.jpg?1832" border="0" alt="[Obrazek: 1148063.jpg?1832]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">CD1</div>
<div style="text-align: justify;">1.Witches Hammer 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Funeral of the Sun 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Burning Man 05:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Rising of Dead Realm 06:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.Beyond Light and Darkness 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Great Hall of the Battle Hammer Cult 11:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">CD2</div>
<div style="text-align: justify;">1.Metallus 07:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Shadow Over Innsmouth 09:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.Demonica 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Quetzalcoatl 08:28</div>
<div style="text-align: justify;">5.Devil's Demon 06:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Odin's Call 07:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hell's Mage (Kacper Kuczyński) - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Doom Lord (Łukasz Wewiór) - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">War Drum (Jakub Kowalczyk) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Scena epic doom metalowa w Polsce jest raczej skromnie reprezentowana i zapewne ciężko by coś sensownego sobie od razu przypomnieć, poza EVANGELIST i MONASTERIUM. Tymczasem, w czerwcu wystartował na bogato, bo dwupłytowym CD, wydanym nakładem własnym warszawski METALLUS, który na raczej podziemnej scenie funkcjonuje jako trio od roku 2018.</div>
<div style="text-align: justify;">Hell's Mage ma z nich największe doświadczenie i zapewne najbardziej kojarzony jest ze speed/heavy metalowym BOLTCROWN.  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa wzięła się za gatunek trudny. Przy słabych wokalach i monotoni melodii bardzo łatwo można słuchacza rozdrażnić albo znudzić, bo poprzeczkę ustawiły tuzy światowe tego stylu, których tu wymieniać rzecz jasna nie ma potrzeby. Nazwy same wypłyną  w momencie, gdy się weźmie pod lupę inspiracje zespołu. Podobno - "chcieć to móc", ale w muzyce się to nie sprawdza. Tyle, że ta ekipa jednak nie tylko chce, ale i może. Wokale są wyborne, w pewnych miejscach po prostu zachwycające poziomem epickości i bezbłędnością technicznego wykonania, a co więcej, nie ma tu pozowania na Stivala, Lowe czy Marcolina. Owszem, jest pewien ustalony przez światową elitę poziom ekspresji i narracji, ale tutaj to ma swoisty, niepowtarzalny styl. Jest mroczna surowość jak należy wyartykułowana w Witches Hammer, zresztą akurat ta kompozycja sięga aż gdzieś WITCHFINDER GENERAL z czasów debiutu.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie mogło zabraknąć i tego klimatu zatęchłych lochów średniowiecznych klasztorów CANDLEMASS w Funeral of the Sun i The Burning Man (rewelacyjnie zaśpiewane, po prostu!). I jeszcze więcej dokładają tego, czego nie wymyślił Leif Edling w wyśmienitym Rising of Dead Realm i jest tak mrocznie, a atmosfera taka gęsta, że aż człowiek trwożliwie rozgląda na boki i za siebie. To nie jest jednak zespół monotematyczny i monochromatyczny. Jaki piękny jest romantyczny i przepełniony smutkiem Beyond Light and Darkness. Jak najlepsze nasycone poetyką kawałki FORSAKEN... Wszystko jednak idealne nie jest. Great Hall of the Battle Hammer Cult jest na tym albumie najdłuższy, a ma najmniej interesującą melodię. Taki wolny, walcujący numer, raczej blady i ubogi w pomysły, a taki rozciągnięty w czasie. Tu się nie dzieje dostatecznie dużo, by to rozwlekać do dwunastu minut.</div>
<div style="text-align: justify;">Sztandarowy Metallus otwiera drugi CD. Uporczywy w powtarzaniu motywu przewodniego, surowy, posępny, niepokojący i po prostu dobry w ramach gatunku. Za to świetnie się prezentuje Shadow Over Innsmouth, gdzie po raz pierwszy blisko nawiązują do SOLITUDE AETURNUS z wczesnego zwłaszcza okresu. Tak, ta opowieść realnie wciąga. W Demonica wyborny refren w tradycji budowanej przez alians brytyjsko - szwedzki i teraz coraz rzadziej można takie usłyszeć w dobie rozmywania doom stonerem i sludge. Robi wrażenie, oj, robi! W Quetzalcoatl na szczęście nie ma żadnych pseudo-azteckich motywów muzycznych, jest powolne dewastowanie zwalistymi riffami w dostojny, uroczysty sposób, jest też chyba jeden jedyny raz lepsza melodia zwrotek niż refrenu. Na tym tle Devil's Demon wypada dobrze, ale to nie jest hit tej płyty i zakończenie w postaci kolejnego ponurego i dramatycznego Odin's Call jest dużo lepsze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomicie przesterowany bas, gniotąca gitara, odpowiednia głośność perkusji. Bardzo wysoka ogólna kultura wykonania. Doprawdy, album światowej klasy w ramach gatunku i dla osób mało zainteresowanych polskim, niezależnym środowiskiem metalowym, to jest bardzo duże pozytywne zaskoczenie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.07.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla </span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">zespołu METALLUS za udostępnienie tego albumu</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Medevil]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3982</link>
			<pubDate>Sat, 15 Apr 2023 14:33:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3982</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Medevil - Mirror in the Darkness (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/1/5/1115368.jpg?2149" border="0" alt="[Obrazek: 1115368.jpg?2149]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dead Before Birth 06:18 <br />
2. Among Thieves 05:00      <br />
3. Pray for Me 06:35      <br />
4. The Signal 07:22     <br />
5. Smoke and Mirrors 01:48      <br />
6. Weight of the Crown 04:18     <br />
7. Mirror in the Darkness 08:31     <br />
8. Gateways 02:41      <br />
9. Veiled 03:56       <br />
10. No Peace in Rest 09:23<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Liam Collingwood - śpiew<br />
Gary Cordsen - gitara<br />
Brett Gibbs - gitara<br />
Eric Wesa - bas<br />
Chris Malcolmson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MEDEVIL to zespół mało znany, założony w 2014 roku w Chilliwack. Nagrali debiutancki album w 2016 roku, wydany nakładem własnym i był to ukłon w stronę thrash metalowych i można było usłyszeć w tym DEATH ANGEL, BLIND ILLUSION, może nawet MORGANA LEFAY w wolniejszych pasażach i MANILLA ROAD. Poza amerykańskim pierwiastkiem było MERCYFUL FATE, ale to w końcu jedna z wielu inspiracji, które pomagały ukształtować scenę USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut był dobry, ale zabrakło własnej tożsamości i był to raczej przekrój różnych pomysłów, gdzie nawet można było doszukać się SKULLVIEW i w tym eklektyzmie nie było żadnej spójności. Trudno też było mówić o kompozycjach czy melodiach szczególnie zapadających w pamięć.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany niespodziewanie i w smutnych okoliczność, ponieważ w trakcie nagrań zmarł perkusista Chris Malcolmson i płyta została wydana ku jego pamięci 7 kwietnia 2023 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest mniej thrash metalu, a więcej masywnego, typowego progressive power metalu amerykańskiego, co już słychać w mrocznym, potoczystym Dead Before Birth, którego posępność i konsekwencja, z jaką został odegrany może kojarzyć się z MORGANA LEFAY. Kontynuacją tego masywnego grania jest Among the Thieves, również bardzo udany i zagrany z dużą pewnością siebie i jasno zaznaczoną melodią i wypada to znacznie ciekawiej niż to, co gra chociażby PROJECT: ROENWOLFE.</div>
<div style="text-align: justify;">Eksperymenty zaczynają się od Pray for Me i tutaj idą w stronę progressive i mroczny klimat gryzie się z lekkim, słodkim refrenem w klimatach DREAM THEATER. The Signal próbuje podobnych kontrastów, ale momentami można się tu doszukać VOIVOD w tym, jak mechanicznie zostało to odegrane.</div>
<div style="text-align: justify;">Weight of the Crown to relikt lat 90., osadzony w groove i bardziej eksperymentalnych klimatach NEVERMORE i druga część albumu to już niestety niewyrazisty progressive power metal, zgodny z konwencją, jaką tutaj obrali, ale myślę, że w Mirror in the Darkness można było wpleść lepiej motyw ancient, chociaż może lepiej, gdyby go w ogóle nie było. Zbędny eklektyzm jest w mało metalowych Veiled i Gateways, które przypominają bardziej numetal i groove, szczególnie w samplach i to wyszło bardzo średnio.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec 10 minut z masywnym progressive power No Peace in Rest. Tutaj połączenie stylów MORGANA LEFAY, METAL CHURCH i KREATOR z czasów Endorama się gryzie. Szczególnie to słychać w drugiej połowie i jakby się nad tym zastanowić, to jest kilka rozwiązań przypominających bardziej progresywny okres KREATOR. Niestety w sposób niekorzystny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem postawiono na sound nowocześniejszy, ze znacznie mocniejszymi gitarami i głębszym basem, jest bardziej selektywnie i sterylnie, a perkusja jest na dalszym planie. Jak na nakład własny jest dobrze i mastering Jeff Blacka kojarzy się z USA, eksponując to, co najistotniejsze, czyli siłę gitar i punktujący bas.</div>
<div style="text-align: justify;">Liam Collingwood na debiucie bardziej inspirował się wokalnie Mille Petroza i UDO, tym razem jest jak połączenie Davida Wayne'a i Mike'a Howe i w tych bardziej amerykańskich momentach wychodzi mu tu bardzo dobrze, słucha się go lepiej. W bardziej przerysowanych momentach jak Veiled brzmi już fatalnie, zbyt pastelowo i manierycznie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrane to zostało dobrze, ale nie obyło się bez wpadek i druga połowa albumu jest zdecydowanie słabsza, ale chociaż na tym LP grupa stara się czymś wyróżnić i melodie, mimo że już ograne przez wielu innych, są lepsze niż klimaty thrashu lat 80.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra płyta, dobry hołd dla zmarłego perkusisty i nie ma się czego wstydzić. Dobry, tradycyjny progressive power metal, ale nic ponad to.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla MEDEVIL oraz Asher Media za udostępnienie albumu.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Medevil - Mirror in the Darkness (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/1/5/1115368.jpg?2149" border="0" alt="[Obrazek: 1115368.jpg?2149]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dead Before Birth 06:18 <br />
2. Among Thieves 05:00      <br />
3. Pray for Me 06:35      <br />
4. The Signal 07:22     <br />
5. Smoke and Mirrors 01:48      <br />
6. Weight of the Crown 04:18     <br />
7. Mirror in the Darkness 08:31     <br />
8. Gateways 02:41      <br />
9. Veiled 03:56       <br />
10. No Peace in Rest 09:23<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Liam Collingwood - śpiew<br />
Gary Cordsen - gitara<br />
Brett Gibbs - gitara<br />
Eric Wesa - bas<br />
Chris Malcolmson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MEDEVIL to zespół mało znany, założony w 2014 roku w Chilliwack. Nagrali debiutancki album w 2016 roku, wydany nakładem własnym i był to ukłon w stronę thrash metalowych i można było usłyszeć w tym DEATH ANGEL, BLIND ILLUSION, może nawet MORGANA LEFAY w wolniejszych pasażach i MANILLA ROAD. Poza amerykańskim pierwiastkiem było MERCYFUL FATE, ale to w końcu jedna z wielu inspiracji, które pomagały ukształtować scenę USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut był dobry, ale zabrakło własnej tożsamości i był to raczej przekrój różnych pomysłów, gdzie nawet można było doszukać się SKULLVIEW i w tym eklektyzmie nie było żadnej spójności. Trudno też było mówić o kompozycjach czy melodiach szczególnie zapadających w pamięć.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany niespodziewanie i w smutnych okoliczność, ponieważ w trakcie nagrań zmarł perkusista Chris Malcolmson i płyta została wydana ku jego pamięci 7 kwietnia 2023 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest mniej thrash metalu, a więcej masywnego, typowego progressive power metalu amerykańskiego, co już słychać w mrocznym, potoczystym Dead Before Birth, którego posępność i konsekwencja, z jaką został odegrany może kojarzyć się z MORGANA LEFAY. Kontynuacją tego masywnego grania jest Among the Thieves, również bardzo udany i zagrany z dużą pewnością siebie i jasno zaznaczoną melodią i wypada to znacznie ciekawiej niż to, co gra chociażby PROJECT: ROENWOLFE.</div>
<div style="text-align: justify;">Eksperymenty zaczynają się od Pray for Me i tutaj idą w stronę progressive i mroczny klimat gryzie się z lekkim, słodkim refrenem w klimatach DREAM THEATER. The Signal próbuje podobnych kontrastów, ale momentami można się tu doszukać VOIVOD w tym, jak mechanicznie zostało to odegrane.</div>
<div style="text-align: justify;">Weight of the Crown to relikt lat 90., osadzony w groove i bardziej eksperymentalnych klimatach NEVERMORE i druga część albumu to już niestety niewyrazisty progressive power metal, zgodny z konwencją, jaką tutaj obrali, ale myślę, że w Mirror in the Darkness można było wpleść lepiej motyw ancient, chociaż może lepiej, gdyby go w ogóle nie było. Zbędny eklektyzm jest w mało metalowych Veiled i Gateways, które przypominają bardziej numetal i groove, szczególnie w samplach i to wyszło bardzo średnio.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec 10 minut z masywnym progressive power No Peace in Rest. Tutaj połączenie stylów MORGANA LEFAY, METAL CHURCH i KREATOR z czasów Endorama się gryzie. Szczególnie to słychać w drugiej połowie i jakby się nad tym zastanowić, to jest kilka rozwiązań przypominających bardziej progresywny okres KREATOR. Niestety w sposób niekorzystny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem postawiono na sound nowocześniejszy, ze znacznie mocniejszymi gitarami i głębszym basem, jest bardziej selektywnie i sterylnie, a perkusja jest na dalszym planie. Jak na nakład własny jest dobrze i mastering Jeff Blacka kojarzy się z USA, eksponując to, co najistotniejsze, czyli siłę gitar i punktujący bas.</div>
<div style="text-align: justify;">Liam Collingwood na debiucie bardziej inspirował się wokalnie Mille Petroza i UDO, tym razem jest jak połączenie Davida Wayne'a i Mike'a Howe i w tych bardziej amerykańskich momentach wychodzi mu tu bardzo dobrze, słucha się go lepiej. W bardziej przerysowanych momentach jak Veiled brzmi już fatalnie, zbyt pastelowo i manierycznie.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrane to zostało dobrze, ale nie obyło się bez wpadek i druga połowa albumu jest zdecydowanie słabsza, ale chociaż na tym LP grupa stara się czymś wyróżnić i melodie, mimo że już ograne przez wielu innych, są lepsze niż klimaty thrashu lat 80.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra płyta, dobry hołd dla zmarłego perkusisty i nie ma się czego wstydzić. Dobry, tradycyjny progressive power metal, ale nic ponad to.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla MEDEVIL oraz Asher Media za udostępnienie albumu.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Majustice]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3973</link>
			<pubDate>Sat, 25 Mar 2023 16:13:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3973</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Majustice - Ancestral Recall (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/0/9/1109628.jpg?4029" border="0" alt="[Obrazek: 1109628.jpg?4029]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Infinite Visions 05:34      <br />
2. Temple of the Divided World 04:18      <br />
3. Ancestral Recall 04:39      <br />
4. You Rock My World 04:31      <br />
5. Tears of the Sky 04:09      <br />
6. New Horizon 04:19      <br />
7. Give It Up 03:43      <br />
8. Dangerous 05:28      <br />
9. Sonata Black 05:24      <br />
10. Now Your Turn 05:00 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia/Brazylia/USA<br />
<br />
Skład:<br />
Iuri Sanson - śpiew<br />
Jien Takahashi - gitara <br />
Kelly Simonz - gitara<br />
Kaz Nakamura - bas<br />
Yosuke Ibuki - perkusja<br />
Vitalij Kuprij - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Michael Vescera - śpiew<br />
Ralf Scheepers  - śpiew<br />
Ryuichi Nishida - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MAJUSTICE założone zostało w 2021 roku przez gitarzystę Jien Takahashi, znanego z japońskiego STORMHEART, w którym udziela się znakomity klawiszowiec Vitalij Kuprij, który również zagrał tutaj. Udało się mu zebrać bardzo mocny i utalentowany skład, gitarzystę Kelly Simonza wraz ze współpracującą z nim sekcją rytmiczną oraz znanego z HIBRIA i ETERNITY'S END wokalistę Iuri Sansona.</div>
<div style="text-align: justify;">W tak doborowym składzie został nagrany debiut, który w Europie wydała niemiecka wytwórnia FC Metal 24 marca 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taki skład budzi wyobraźnię i nadzieje, ale trzeba mieć realne oczekiwania co do tego albumu. Nie ma tutaj maestrii BLIND FAITH, technicznego kunsztu ETERNITY'S END czy progresywnych uniesień ARTENSION, jest prosty, przyjemny i przyjazny album inspirowany bardzo mocno STRATOVARIUS. Sola gitarowe są oczywiście bardzo dobre, chociaż w większości są raczej krótkie, tak samo wyjątkowo wstrzemięźliwy jest Vitalij Kuprij, który cechuje się raczej agresywną i dominującą grą i można odnieść wrażenie, że przyjmuje tutaj japońską konwencję tworzenia dalszych planów. Dialogów pomiędzy gitarami a klawiszami słucha się dobrze, ale jak bardzo by się marzyło usłyszeć więcej w tytułowym Ancestral Recall, w którym te neoklasyczne popisy brutalnie się kończą...</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to szczyt możliwości muzyków tutaj zebranych i szkoda, że od strony technicznej nie jest to tak dewastujące, ale wyjątkowo na pochwałę zasługuje tutaj Iuri Sanson, który nie śpiewa aż tak wysoko jak w ETERNITY'S END i pokazuje, że czasami potrafi śpiewać niżej. Oczywiście w konwencji STRATOVARIUS wysoki śpiew jest nieodłączny i w przykładowo Sonata Black sprawdza się dobrze, mimo że STRATOVARIUS miewał kompozycje lepsze. Przyjemny japońsko-niemiecki metal jest w Temple of the Divided World i bardzo fajnym dodatkiem jest tutaj Ralf Scheepers oraz żywsza, choć skromna, gra Kuprija. Sanson wydaje się być na tym albumie bardziej wyważony, spokojniejszy i od strony wokalnej Tears of the Sky wypada bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje własne są udane i bardzo dobre, słychać większe zaangażowanie muzyków i takich utworów jak Ancient Recall i New Horizon chciałoby się więcej, tak samo żeby te popisy były jeszcze bardziej rozbudowane. Może tylko bardziej rockowy Give It Up budzi wątpliwości, ale może to ukłon dla fanów Eclipse Malmsteena.</div>
<div style="text-align: justify;">I tutaj dochodzimy do sedna. Słychać, że ten album był nagrywany w kilku sesjach i są różne eksperymenty z brzmieniem, ale zawiera on 5 autorskich kompozycji. Znakomity, wzorowy i dewastujący Now Your Turn pochodzi z KELLY SIMONZ'S BLIND FAITH The Rule of Right z 2002 roku (zagrany na nowo w 2014 roku jako bonus ze znakomitym wokalistą Yama-B), a Sonata Black, Dangerous, Infinite Visions i You Rock My World to kompozycje autorstwa Timo Tolkki z jego nieudanego projektu INFINITE VISIONS. Wychodzą tutaj rozbieżności w wykonaniu, ale Infinite Visions jako prosty melodic metal się broni, podobnie dynamiczny Sonata Black w stylu STRATOVARIUS, ale to nadal power metal skandynawski środka. Odnośnie Now Your Turn, to jest to chyba najlepszy występ Michael Vescera od lat, bo zaśpiewał to wyjątkowo dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest różna i szkoda, że nie zostało to jakoś ujednolicone i niektóre kompozycje mają bardzo mocno wycofaną perkusję, a inne są krystalicznie czyste. Now Your Turn brzmi wzorowo i bardzo przestrzennie, a Infinite Vision przypomina bardziej lata 90.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie jest to album dobry, nierówny, ale myślę, że z takiego składu można było uzyskać dużo więcej i nie jest to muzyka, do jakiej chociażby Kelly Simonz przyzwyczaił słuchaczy przez te wszystkie lata.</div>
<div style="text-align: justify;">Potencjał słychać w kompozycjach własnych i samym wykonaniu materiału. Pozostaje liczyć, że następny album będzie zawierał już tylko autorskie utwory, a techniczny potencjał zebranych tutaj muzyków zostanie uwolniony.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak znakomity skład i zespół z takim potencjałem nie może się zmarnować.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla MAJUSTICE i wytwórni FC Metal za udostępnienie materiału.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Majustice - Ancestral Recall (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/0/9/1109628.jpg?4029" border="0" alt="[Obrazek: 1109628.jpg?4029]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Infinite Visions 05:34      <br />
2. Temple of the Divided World 04:18      <br />
3. Ancestral Recall 04:39      <br />
4. You Rock My World 04:31      <br />
5. Tears of the Sky 04:09      <br />
6. New Horizon 04:19      <br />
7. Give It Up 03:43      <br />
8. Dangerous 05:28      <br />
9. Sonata Black 05:24      <br />
10. Now Your Turn 05:00 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia/Brazylia/USA<br />
<br />
Skład:<br />
Iuri Sanson - śpiew<br />
Jien Takahashi - gitara <br />
Kelly Simonz - gitara<br />
Kaz Nakamura - bas<br />
Yosuke Ibuki - perkusja<br />
Vitalij Kuprij - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Michael Vescera - śpiew<br />
Ralf Scheepers  - śpiew<br />
Ryuichi Nishida - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">MAJUSTICE założone zostało w 2021 roku przez gitarzystę Jien Takahashi, znanego z japońskiego STORMHEART, w którym udziela się znakomity klawiszowiec Vitalij Kuprij, który również zagrał tutaj. Udało się mu zebrać bardzo mocny i utalentowany skład, gitarzystę Kelly Simonza wraz ze współpracującą z nim sekcją rytmiczną oraz znanego z HIBRIA i ETERNITY'S END wokalistę Iuri Sansona.</div>
<div style="text-align: justify;">W tak doborowym składzie został nagrany debiut, który w Europie wydała niemiecka wytwórnia FC Metal 24 marca 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Taki skład budzi wyobraźnię i nadzieje, ale trzeba mieć realne oczekiwania co do tego albumu. Nie ma tutaj maestrii BLIND FAITH, technicznego kunsztu ETERNITY'S END czy progresywnych uniesień ARTENSION, jest prosty, przyjemny i przyjazny album inspirowany bardzo mocno STRATOVARIUS. Sola gitarowe są oczywiście bardzo dobre, chociaż w większości są raczej krótkie, tak samo wyjątkowo wstrzemięźliwy jest Vitalij Kuprij, który cechuje się raczej agresywną i dominującą grą i można odnieść wrażenie, że przyjmuje tutaj japońską konwencję tworzenia dalszych planów. Dialogów pomiędzy gitarami a klawiszami słucha się dobrze, ale jak bardzo by się marzyło usłyszeć więcej w tytułowym Ancestral Recall, w którym te neoklasyczne popisy brutalnie się kończą...</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to szczyt możliwości muzyków tutaj zebranych i szkoda, że od strony technicznej nie jest to tak dewastujące, ale wyjątkowo na pochwałę zasługuje tutaj Iuri Sanson, który nie śpiewa aż tak wysoko jak w ETERNITY'S END i pokazuje, że czasami potrafi śpiewać niżej. Oczywiście w konwencji STRATOVARIUS wysoki śpiew jest nieodłączny i w przykładowo Sonata Black sprawdza się dobrze, mimo że STRATOVARIUS miewał kompozycje lepsze. Przyjemny japońsko-niemiecki metal jest w Temple of the Divided World i bardzo fajnym dodatkiem jest tutaj Ralf Scheepers oraz żywsza, choć skromna, gra Kuprija. Sanson wydaje się być na tym albumie bardziej wyważony, spokojniejszy i od strony wokalnej Tears of the Sky wypada bardzo dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje własne są udane i bardzo dobre, słychać większe zaangażowanie muzyków i takich utworów jak Ancient Recall i New Horizon chciałoby się więcej, tak samo żeby te popisy były jeszcze bardziej rozbudowane. Może tylko bardziej rockowy Give It Up budzi wątpliwości, ale może to ukłon dla fanów Eclipse Malmsteena.</div>
<div style="text-align: justify;">I tutaj dochodzimy do sedna. Słychać, że ten album był nagrywany w kilku sesjach i są różne eksperymenty z brzmieniem, ale zawiera on 5 autorskich kompozycji. Znakomity, wzorowy i dewastujący Now Your Turn pochodzi z KELLY SIMONZ'S BLIND FAITH The Rule of Right z 2002 roku (zagrany na nowo w 2014 roku jako bonus ze znakomitym wokalistą Yama-B), a Sonata Black, Dangerous, Infinite Visions i You Rock My World to kompozycje autorstwa Timo Tolkki z jego nieudanego projektu INFINITE VISIONS. Wychodzą tutaj rozbieżności w wykonaniu, ale Infinite Visions jako prosty melodic metal się broni, podobnie dynamiczny Sonata Black w stylu STRATOVARIUS, ale to nadal power metal skandynawski środka. Odnośnie Now Your Turn, to jest to chyba najlepszy występ Michael Vescera od lat, bo zaśpiewał to wyjątkowo dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest różna i szkoda, że nie zostało to jakoś ujednolicone i niektóre kompozycje mają bardzo mocno wycofaną perkusję, a inne są krystalicznie czyste. Now Your Turn brzmi wzorowo i bardzo przestrzennie, a Infinite Vision przypomina bardziej lata 90.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie jest to album dobry, nierówny, ale myślę, że z takiego składu można było uzyskać dużo więcej i nie jest to muzyka, do jakiej chociażby Kelly Simonz przyzwyczaił słuchaczy przez te wszystkie lata.</div>
<div style="text-align: justify;">Potencjał słychać w kompozycjach własnych i samym wykonaniu materiału. Pozostaje liczyć, że następny album będzie zawierał już tylko autorskie utwory, a techniczny potencjał zebranych tutaj muzyków zostanie uwolniony.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak znakomity skład i zespół z takim potencjałem nie może się zmarnować.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.9/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla MAJUSTICE i wytwórni FC Metal za udostępnienie materiału.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Megaton Sword]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3945</link>
			<pubDate>Sat, 14 Jan 2023 19:59:29 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3945</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Megaton Sword - Might &amp; Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/5/1095678.jpg?3845" border="0" alt="[Obrazek: 1095678.jpg?3845]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Raving Light of Day 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Iron Plains 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Power 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cowards Remain 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Raikaszi 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.All Wicked Schemes Unite 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Might 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Babe Eternal 05:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwajcaria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Uzzy Unchained - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Chris the Axe - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Seth Angel - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Simon the Sorcerer - gitara basowa<br />
Dan Thundersteel - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Szwajcarski MEGATON SWORD debiutował w roku 2020 płytą "Blood Hails Steel - Steel Hails Fire" i muzyką z kręgu epic heavy metal zbliżoną do stylu włoskiego ASSEDIUM czy greckiego WRATHBLADE, poprawną, ale niczym nie porywającą. Teraz nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions 24 lutego ukaże się ich druga płyta "Might &amp; Power". Jest nowy, drugi gitarzysta Seth Angel, ale co najważniejsze jest wokalista Uzzy Unchained, najmocniejszy punkt tego zespołu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I tak bardzo profesjonalnie i z wiarą śpiewa Uzzy Unchained w openerze The Raving Light of Day i jest interesująco w wolnym tempie. Twardo lecz melodyjnie i zadziornie bojowo. Lepszy typ melodii, niż te jakie grupa proponowała na pierwszej płycie. Bardzo udany wysoko zaśpiewany refren! Potem jednak jest różnie i to głównie za sprawą tego, że MEGATON SWORD sięga po tempa szybsze i heavy metal bardziej ograny tak przez Amerykanów, jak i Niemców. Taki mniej agresywny mic SKULLVIEW i SACRED STEEL mamy w mało interesujących Iron Plains, Cowards Remain i Might. Miejscami nieźle, ale ogólnie bardzo to ograne już jest. Power jest lepszy, teatralnie zaśpiewany i tu wokalista jest nawet ważniejszy od gęstego, basowego podkładu i dłuższych oraz ciętych gitarowych wybrzmiewań. Dostojnie i dumnie w mrocznym stylu i to jest jednak interesujący frontman ten Uzzy Unchained. Wolniejszy, ale łagodny epicki heavy metal to jednak trudna sztuka i raczej domena Greków czy Włochów. Taki styl w Raikaszi MEGATON SWORD średnio przekonuje i dobrze, że jest tu ten akurat wokalista. Z innym, o mniejszych umiejętnościach, było to zupełnie nieatrakcyjne. Za to miarowy specyficznie się rozpoczynający All Wicked Schemes Unite jest znakomity i tu jest to, co wyróżnia epic heavy metal spośród innych gatunków. Szorstka, melodyjna duma Miecza i Topora. Wyborne, pełne zdecydowania partie gitarzystów i mocne, heroiczne riffy. I takie jednoznaczne odniesienia do SUIDAKRA i MANOWAR w drugiej części. Tak nie bardzo wiadomo o co chodzi muzycznie w Babe Eternal i ni to nostalgiczna semi ballada, ni to epicki hard rock w vintage stylu. Mogłoby być inne zakończenie, jakieś bardziej epickie, bardziej monumentalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nad wyraz udany jest sound. Takiego basu się nieczęsto słucha, ale gdy okaże się, że mastering zrobił amerykański Mistrz Justin Weis, to wszystko staje się od razu jasne.</div>
<div style="text-align: justify;">Żeby awansować do czołówki, to MEGATON SWORD musi jeszcze popracować nad stylem, nad jego krystalizacją w jednym określonym kierunku. Potencjał jest, bo jest Uzzy Unchained i czujący konwencję heroicznego epic heavy metalu instrumentaliści.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2023</span></span></span><br />
</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Megaton Sword - Might &amp; Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/5/1095678.jpg?3845" border="0" alt="[Obrazek: 1095678.jpg?3845]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Raving Light of Day 05:06</div>
<div style="text-align: justify;">2.Iron Plains 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Power 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cowards Remain 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Raikaszi 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.All Wicked Schemes Unite 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Might 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Babe Eternal 05:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwajcaria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Uzzy Unchained - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Chris the Axe - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Seth Angel - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Simon the Sorcerer - gitara basowa<br />
Dan Thundersteel - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Szwajcarski MEGATON SWORD debiutował w roku 2020 płytą "Blood Hails Steel - Steel Hails Fire" i muzyką z kręgu epic heavy metal zbliżoną do stylu włoskiego ASSEDIUM czy greckiego WRATHBLADE, poprawną, ale niczym nie porywającą. Teraz nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions 24 lutego ukaże się ich druga płyta "Might &amp; Power". Jest nowy, drugi gitarzysta Seth Angel, ale co najważniejsze jest wokalista Uzzy Unchained, najmocniejszy punkt tego zespołu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I tak bardzo profesjonalnie i z wiarą śpiewa Uzzy Unchained w openerze The Raving Light of Day i jest interesująco w wolnym tempie. Twardo lecz melodyjnie i zadziornie bojowo. Lepszy typ melodii, niż te jakie grupa proponowała na pierwszej płycie. Bardzo udany wysoko zaśpiewany refren! Potem jednak jest różnie i to głównie za sprawą tego, że MEGATON SWORD sięga po tempa szybsze i heavy metal bardziej ograny tak przez Amerykanów, jak i Niemców. Taki mniej agresywny mic SKULLVIEW i SACRED STEEL mamy w mało interesujących Iron Plains, Cowards Remain i Might. Miejscami nieźle, ale ogólnie bardzo to ograne już jest. Power jest lepszy, teatralnie zaśpiewany i tu wokalista jest nawet ważniejszy od gęstego, basowego podkładu i dłuższych oraz ciętych gitarowych wybrzmiewań. Dostojnie i dumnie w mrocznym stylu i to jest jednak interesujący frontman ten Uzzy Unchained. Wolniejszy, ale łagodny epicki heavy metal to jednak trudna sztuka i raczej domena Greków czy Włochów. Taki styl w Raikaszi MEGATON SWORD średnio przekonuje i dobrze, że jest tu ten akurat wokalista. Z innym, o mniejszych umiejętnościach, było to zupełnie nieatrakcyjne. Za to miarowy specyficznie się rozpoczynający All Wicked Schemes Unite jest znakomity i tu jest to, co wyróżnia epic heavy metal spośród innych gatunków. Szorstka, melodyjna duma Miecza i Topora. Wyborne, pełne zdecydowania partie gitarzystów i mocne, heroiczne riffy. I takie jednoznaczne odniesienia do SUIDAKRA i MANOWAR w drugiej części. Tak nie bardzo wiadomo o co chodzi muzycznie w Babe Eternal i ni to nostalgiczna semi ballada, ni to epicki hard rock w vintage stylu. Mogłoby być inne zakończenie, jakieś bardziej epickie, bardziej monumentalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nad wyraz udany jest sound. Takiego basu się nieczęsto słucha, ale gdy okaże się, że mastering zrobił amerykański Mistrz Justin Weis, to wszystko staje się od razu jasne.</div>
<div style="text-align: justify;">Żeby awansować do czołówki, to MEGATON SWORD musi jeszcze popracować nad stylem, nad jego krystalizacją w jednym określonym kierunku. Potencjał jest, bo jest Uzzy Unchained i czujący konwencję heroicznego epic heavy metalu instrumentaliści.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2023</span></span></span><br />
</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>