<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - N]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2026 01:31:07 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Nightsteel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4519</link>
			<pubDate>Wed, 09 Apr 2025 16:20:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4519</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nightsteel - Nightsteel (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/9/1319354.jpg?2716" border="0" alt="[Obrazek: 1319354.jpg?2716]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Nightsteel 04:38       <br />
2. Darkness Reigns 05:16          <br />
3. Screams of Agony 03:47         <br />
4. Warlord's Betrayal 04:07         <br />
5. Whispers of the Heart 05:00         <br />
6. Eternal Fight 04:51       <br />
7. Calm Lake 03:52          <br />
8. Win or Lose 04:33         <br />
9. Panagioti 03:57          <br />
10. Damned Sorrows 04:48<br />
11. Carry On (CD Bonus) 05:35<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jasmin M. - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Bill Sam - bas<br />
Mike Foudotos - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Travis Wills - śpiew (1-4, 11)<br />
Rob Lundgren - śpiew (5)<br />
Craig Cairns - śpiew (6, 8)<br />
<br />
Mauro Elias - śpiew (7, 9, 10)<br />
Igor Paspalj - gitara (5, 11)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W niektórych kręgach ten LP był znany już w zeszłym roku z powodu wycieku i koszmarnej jakości, ponieważ nagrania nie były poddane jakiemukolwiek masteringowi. Oczywiście niektórzy pokusili się o opinie, które były nieprzychylne, ale i są kompletnie bezwartościowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście 11 kwietnia, dzięki wytwórni Cosmic Fire Records, będzie można usłyszeć te nagrania już oficjalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za kompozycje odpowiada tutaj basista Bill Sam, który do współpracy zaprosił czołowych i dobrze znanych wokalistów, z czego większość materiału została zaśpiewana przez Travisa Willsa z INFIDEL RISING i znany jako obecny wokalista CRIMSON GLORY. Kompozycje z jego udziałem to absolutna, heavy/power metalowa grecka moc lat 80. SPITFIRE, MARAUDER miażdżą w epickim Nightsteel z wysokimi zaśpiewami Willsa, który jest w formie bardzo dobrej i prezentuje się lepiej niż w INFIDEL RISING. Darkness Reigns to power metal z kręgów CASUS BELLI z niemieckim przytupem i świetną, oszczędną grą Jasmin M., która gra świetne, energiczne i bardzo melodyjne sola. Słychać, że czuje ona classic metalowy styl i niszczy w Screams of Agony. Bill Sam gra świetnie i mimo, że jest liderem, to nie wyrywa się ze swoją grą przed szereg i jego współpraca z Mike Foudotos jest wzorowa. Hellada jednak w większości przypadków ma znakomitą sekcję rytmiczną i NIGHTSTEEL nie jest tutaj wyjątkiem. Potężne litaury gniotą w apokaliptycznym Warlord's Betrayal i to kolejna bardzo udana kompozycja.</div>
<div style="text-align: justify;">Whispers of the Heart rozpoczyna drugą, bardziej melodyjną, heavy metalową i nie tak rozpędzoną część tego albumu. Rob Lundgren to dobry wybór do delikatniejszego, bardziej rockowego i malowanego pastelami utworu w stylu NORTHWIND, tak jak trafili w dziesiątkę z Craigem Cairnsem, który dewstuje w Eternal Fight, w którym NIGHTSTEEL ma więcej do powiedzenia niż VICE HUMAN w całej swojej dyskografii. I te epickie przerywniki w stylu NORTHWIND! Posuwisty, kroczący Calm Lake to znów coś z filozofii SPITFIRE i debiutu ANGELO PERLEPES MYSTERY, wsłuchując się w rozbudowane i długie solo gitarowe. Win or Lose to wejście do tej samej rzeki, co VICE HUMAN, delikatnego heavy metalu podszytego rockiem i NWOBHM i zagrane zostało to poprawnie. Szkoda tutaj ornamentacji Jasmin M., które są najciekawszą częścią tego utworu, no i oczywiście Craiga Cairnsa, który stara się coś z tego wykrzesać, jednak nie jest odpowiednim wokalistą do tego typu muzyki. Panagioti to niezbyt zobowiązujący heavy metal z poprawnym refrenem, który blednie przy heavy/power metalowej mocy średnich temp Damned Sorrows. Bonusowy Carry On to bardzo dobrze zaśpiewany epic heavy metal okolic MANOWAR ze znakomitym występem guitar hero Igor Paspalj.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyborne, jak to w Grecji, z ogromnym naciskiem na potężne bębny z własnym planem oraz rozdzierającymi gitarami. Perfekcja Hellady.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał wykonany został na wysokim poziomie, ale to nie dziwi, w końcu tacy goście potrzebują oprawy na odpowienim poziomie. Bill Sam otoczył się utalentowanymi muzykami, Jasmin M. może się okazać grecką Guitar Hero, a Mike'owi Foudotosowi nie brakuje wyczucia.</div>
<div style="text-align: justify;">NIGHTSTEEL może wyrosnąć na kolejną, grecką potęgę i cieszy, że takie zespoły z tego regionu się pojawią. Znakomity, klasyczny debiut z drobnymi ubytkami. Chwała NIGHTSTEEL!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji ALL NOIR PR.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nightsteel - Nightsteel (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/9/1319354.jpg?2716" border="0" alt="[Obrazek: 1319354.jpg?2716]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Nightsteel 04:38       <br />
2. Darkness Reigns 05:16          <br />
3. Screams of Agony 03:47         <br />
4. Warlord's Betrayal 04:07         <br />
5. Whispers of the Heart 05:00         <br />
6. Eternal Fight 04:51       <br />
7. Calm Lake 03:52          <br />
8. Win or Lose 04:33         <br />
9. Panagioti 03:57          <br />
10. Damned Sorrows 04:48<br />
11. Carry On (CD Bonus) 05:35<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jasmin M. - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Bill Sam - bas<br />
Mike Foudotos - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Travis Wills - śpiew (1-4, 11)<br />
Rob Lundgren - śpiew (5)<br />
Craig Cairns - śpiew (6, 8)<br />
<br />
Mauro Elias - śpiew (7, 9, 10)<br />
Igor Paspalj - gitara (5, 11)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W niektórych kręgach ten LP był znany już w zeszłym roku z powodu wycieku i koszmarnej jakości, ponieważ nagrania nie były poddane jakiemukolwiek masteringowi. Oczywiście niektórzy pokusili się o opinie, które były nieprzychylne, ale i są kompletnie bezwartościowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Na szczęście 11 kwietnia, dzięki wytwórni Cosmic Fire Records, będzie można usłyszeć te nagrania już oficjalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za kompozycje odpowiada tutaj basista Bill Sam, który do współpracy zaprosił czołowych i dobrze znanych wokalistów, z czego większość materiału została zaśpiewana przez Travisa Willsa z INFIDEL RISING i znany jako obecny wokalista CRIMSON GLORY. Kompozycje z jego udziałem to absolutna, heavy/power metalowa grecka moc lat 80. SPITFIRE, MARAUDER miażdżą w epickim Nightsteel z wysokimi zaśpiewami Willsa, który jest w formie bardzo dobrej i prezentuje się lepiej niż w INFIDEL RISING. Darkness Reigns to power metal z kręgów CASUS BELLI z niemieckim przytupem i świetną, oszczędną grą Jasmin M., która gra świetne, energiczne i bardzo melodyjne sola. Słychać, że czuje ona classic metalowy styl i niszczy w Screams of Agony. Bill Sam gra świetnie i mimo, że jest liderem, to nie wyrywa się ze swoją grą przed szereg i jego współpraca z Mike Foudotos jest wzorowa. Hellada jednak w większości przypadków ma znakomitą sekcję rytmiczną i NIGHTSTEEL nie jest tutaj wyjątkiem. Potężne litaury gniotą w apokaliptycznym Warlord's Betrayal i to kolejna bardzo udana kompozycja.</div>
<div style="text-align: justify;">Whispers of the Heart rozpoczyna drugą, bardziej melodyjną, heavy metalową i nie tak rozpędzoną część tego albumu. Rob Lundgren to dobry wybór do delikatniejszego, bardziej rockowego i malowanego pastelami utworu w stylu NORTHWIND, tak jak trafili w dziesiątkę z Craigem Cairnsem, który dewstuje w Eternal Fight, w którym NIGHTSTEEL ma więcej do powiedzenia niż VICE HUMAN w całej swojej dyskografii. I te epickie przerywniki w stylu NORTHWIND! Posuwisty, kroczący Calm Lake to znów coś z filozofii SPITFIRE i debiutu ANGELO PERLEPES MYSTERY, wsłuchując się w rozbudowane i długie solo gitarowe. Win or Lose to wejście do tej samej rzeki, co VICE HUMAN, delikatnego heavy metalu podszytego rockiem i NWOBHM i zagrane zostało to poprawnie. Szkoda tutaj ornamentacji Jasmin M., które są najciekawszą częścią tego utworu, no i oczywiście Craiga Cairnsa, który stara się coś z tego wykrzesać, jednak nie jest odpowiednim wokalistą do tego typu muzyki. Panagioti to niezbyt zobowiązujący heavy metal z poprawnym refrenem, który blednie przy heavy/power metalowej mocy średnich temp Damned Sorrows. Bonusowy Carry On to bardzo dobrze zaśpiewany epic heavy metal okolic MANOWAR ze znakomitym występem guitar hero Igor Paspalj.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest wyborne, jak to w Grecji, z ogromnym naciskiem na potężne bębny z własnym planem oraz rozdzierającymi gitarami. Perfekcja Hellady.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał wykonany został na wysokim poziomie, ale to nie dziwi, w końcu tacy goście potrzebują oprawy na odpowienim poziomie. Bill Sam otoczył się utalentowanymi muzykami, Jasmin M. może się okazać grecką Guitar Hero, a Mike'owi Foudotosowi nie brakuje wyczucia.</div>
<div style="text-align: justify;">NIGHTSTEEL może wyrosnąć na kolejną, grecką potęgę i cieszy, że takie zespoły z tego regionu się pojawią. Znakomity, klasyczny debiut z drobnymi ubytkami. Chwała NIGHTSTEEL!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości agencji ALL NOIR PR.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Neverfade]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4496</link>
			<pubDate>Fri, 31 Jan 2025 14:26:18 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4496</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Neverfade - </span><span style="font-weight: bold;">Thieves in the Night (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/0/1310900.jpg?1913" border="0" alt="[Obrazek: 1310900.jpg?1913]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Battle Hymn 04:33      <br />
2. The Blade, Pt. 1 04:46      <br />
3. Phantoms in the Wind 04:03      <br />
4. Bleeding Hearts 03:53      <br />
5. Assassin 05:13      <br />
6. Hourglass Breaking 06:35      <br />
7. The Blade, Pt. 2 06:31      <br />
8. Voyager 05:17      <br />
9. The Horror (Out from Space) 10:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lassi Landström - śpiew    <br />
Jyri Sallinen - gitara<br />
Jesse Liukkonen - gitara    <br />
Jesse Kämäräinen - bas<br />
Juho Savikurki - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa założona została w 2022 roku w Tampere w Finlandii przez byłych członków CRIMSON DAY, w tym znakomitym wokalistą Lassi Landströmem. Debiut ukazał się 31 stycznia 2025 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, że są tutaj wpływy CRIMSON DAY, chociaż niestety nie dominują. Jest heroiczny, heavy metal w bardzo dobrym Battle Hymn, ale jest tutaj więcej heavy metalu niż power. Na tym LP można wyczuć wpływy metalu amerykańskiego, jak w The Blade Pt. 1, który ma coś w sobie z LORDS OF THE TRIDENT i tego, jak budują klimat lat 80. Dobrze w tych klimatach wypada romantyczny i delikatny Bleeding Hearts, w którym pięknie śpiewa Lassi Landström i pokazuje, że jego głos się nie postarzał od 2018 roku, chociaż śpiewa na tym albumie delikatniej, ale to wynika z samych kompozycji, jak i wolniejszych temp. W IRON MAIDEN uderzają w Assassin, ładnie zaczyna się Hourglass Breaking, balladowo i romantycznie w stylu NWOBHM, chociaż te partie są kontrastowane z ostrzejszymi riffami w stylu SATAN czy właśnie CRIMSON DAY i jest to kompozycja dobra, ale nie tak porywająca, jak jakakolwiek z drugiej płyty CRIMSON DAY. Od strony technicznej to jest poziom dobrego rzemiosła i nic ponad to. Sola gitarowe są krótkie, proste, z kompozycjami utrzymanymi w większości w średnio-wolnych tempach, gdzie nikt poza wokalistą specjalnie się nie wyróżnia.</div>
<div style="text-align: justify;">I tak te kompozycje mijają, The Blade, Pt. 2 przypomina wczesne nagrania TAROT, ale zdecydowanie na plus wyłania się bardziej rycerski Voyager dzięki aranżacjom dalszych planów. Na koniec epicki, powolny w stylu MANILLA ROAD i IRON MAIDEN The Horror (Out From Space) w stylu heavy/doom. Dobrze rozegrane 10 minut bez dłużyzn i trzyma w napięciu do samego końca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to nic szczególnego, stylizacja na lata 80. jest tutaj aż za bardzo i perkusja brzmi głucho, a gitary niczego nie urywają. Można było to zrobić lepiej, ale jak na self-release nie jest źle. Najsłabszy na tym albumie jest rockowy Bleeding Hearts i dobrze, że więcej takich kompozycji tutaj nie ma, bo byłoby bardzo źle. Co nie zmienia faktu, że jakościowo środkowa część albumu odstaje jakościowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny heavy metalowy debiut z Finlandii, który na razie pozostanie w cieniu CRIMSON DAY.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.3/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Neverfade - </span><span style="font-weight: bold;">Thieves in the Night (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/1/0/1310900.jpg?1913" border="0" alt="[Obrazek: 1310900.jpg?1913]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Battle Hymn 04:33      <br />
2. The Blade, Pt. 1 04:46      <br />
3. Phantoms in the Wind 04:03      <br />
4. Bleeding Hearts 03:53      <br />
5. Assassin 05:13      <br />
6. Hourglass Breaking 06:35      <br />
7. The Blade, Pt. 2 06:31      <br />
8. Voyager 05:17      <br />
9. The Horror (Out from Space) 10:57 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lassi Landström - śpiew    <br />
Jyri Sallinen - gitara<br />
Jesse Liukkonen - gitara    <br />
Jesse Kämäräinen - bas<br />
Juho Savikurki - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa założona została w 2022 roku w Tampere w Finlandii przez byłych członków CRIMSON DAY, w tym znakomitym wokalistą Lassi Landströmem. Debiut ukazał się 31 stycznia 2025 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, że są tutaj wpływy CRIMSON DAY, chociaż niestety nie dominują. Jest heroiczny, heavy metal w bardzo dobrym Battle Hymn, ale jest tutaj więcej heavy metalu niż power. Na tym LP można wyczuć wpływy metalu amerykańskiego, jak w The Blade Pt. 1, który ma coś w sobie z LORDS OF THE TRIDENT i tego, jak budują klimat lat 80. Dobrze w tych klimatach wypada romantyczny i delikatny Bleeding Hearts, w którym pięknie śpiewa Lassi Landström i pokazuje, że jego głos się nie postarzał od 2018 roku, chociaż śpiewa na tym albumie delikatniej, ale to wynika z samych kompozycji, jak i wolniejszych temp. W IRON MAIDEN uderzają w Assassin, ładnie zaczyna się Hourglass Breaking, balladowo i romantycznie w stylu NWOBHM, chociaż te partie są kontrastowane z ostrzejszymi riffami w stylu SATAN czy właśnie CRIMSON DAY i jest to kompozycja dobra, ale nie tak porywająca, jak jakakolwiek z drugiej płyty CRIMSON DAY. Od strony technicznej to jest poziom dobrego rzemiosła i nic ponad to. Sola gitarowe są krótkie, proste, z kompozycjami utrzymanymi w większości w średnio-wolnych tempach, gdzie nikt poza wokalistą specjalnie się nie wyróżnia.</div>
<div style="text-align: justify;">I tak te kompozycje mijają, The Blade, Pt. 2 przypomina wczesne nagrania TAROT, ale zdecydowanie na plus wyłania się bardziej rycerski Voyager dzięki aranżacjom dalszych planów. Na koniec epicki, powolny w stylu MANILLA ROAD i IRON MAIDEN The Horror (Out From Space) w stylu heavy/doom. Dobrze rozegrane 10 minut bez dłużyzn i trzyma w napięciu do samego końca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie to nic szczególnego, stylizacja na lata 80. jest tutaj aż za bardzo i perkusja brzmi głucho, a gitary niczego nie urywają. Można było to zrobić lepiej, ale jak na self-release nie jest źle. Najsłabszy na tym albumie jest rockowy Bleeding Hearts i dobrze, że więcej takich kompozycji tutaj nie ma, bo byłoby bardzo źle. Co nie zmienia faktu, że jakościowo środkowa część albumu odstaje jakościowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny heavy metalowy debiut z Finlandii, który na razie pozostanie w cieniu CRIMSON DAY.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.3/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nova Skellis]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4108</link>
			<pubDate>Thu, 09 Nov 2023 16:43:52 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4108</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nova Skellis - Life Amongst the Damned (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/9/1129622.jpg?0537" border="0" alt="[Obrazek: 1129622.jpg?0537]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Life Amongst the Damned 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Gods to Strike You Down 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fall in Line 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Wicked Child 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Morrigan’s Rede 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Skull Full of Bees 01:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Something Wicked This Way Comes 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.All the Comfort of the Graveyard 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.Mother, May I? 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.Once upon a Time 08:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: International (Niemcy/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">"Falcon" Eddie Green - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Spalvieri - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jörg Quaquil - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Włoch, Niemiec i Amerykanin. To NOVA SKELLIS, który przedstawił swoją pierwsza płytę w kwietniu 2023 nakładem berlińskiej wytwórni Metalloscope Music.</div>
<div style="text-align: justify;">To nie są debiutanci, a Amerykanin to "Falcon" Eddie Green z bardzo popularnego na początku lat 90tych speed/power metalowego PHANTOM z Nowego Jorku. Jego muzyczne związki z Niemcami sięgają roku 1991, bo druga i trzecia płyta PHANTOM nagrywana była właśnie w tym kraju. Ponadto i wydawca nowego albumu jest nieprzypadkowy, bo to właśnie Metalloscope przypomniała w 2018 w ramach reedycji ostatni LP PHANTOM - "Cyberchrist".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">NOVA SKELLIS przedstawia vintage metal w amerykańskim stylu, ale o szerszych inspiracjach niż PHANTOM, oraz bardziej melodyjny, odpowiadający także gustom publiczności europejskiej.<br />
Najwięcej jest heavy/power, niezbyt ostrego i brutalnego i tak zespół wita słuchaczy w Life Amongst the Damned z refrenem podobne konstruowanym jak te, które tworzył przez lata Matthew McCourt. Tak, w sumie bardzo dużo tu słychać WILD DOGS, trochę MALICE, trochę innych ekip z USA balansujących w latach 80tych na granicy USPM i melodyjnego heavy/power z momentami hard rockowymi i arena rockowymi akcentami. Czasem brakuje mocy i raczej ospałe w Morrigan’s Rede granie specjalnych emocji nie wywołuje, choć utrzymany w podobnym tempie Something Wicked This Way Comes, dzięki melodii, plasuje się wśród najlepszych na tej płycie. Naturalnie jest także nieco bardziej heroicznego i rycerskiego w dosyć standardowych i mocno przewidywalnych Gods to Strike You Down i Fall in Line.<br />
"Falcon" śpiewa dobrze, pewne niedostatki wychodzą najbardziej tam, gdzie eksponowany jest bardziej, jak w ciężkim rock/metalowym stadionowym songu Wicked Child, zresztą w stylistyce aranżacyjnej bardzo, bardzo amerykańskiej. Z drugiej strony jednak powolny i zwalisty heavy metalowy All the Comfort of the Graveyard z elementami stoner wyszedł mu wokalnie bardzo interesująco i plastycznie.  Najlepiej zaśpiewany został USPM Mother, May I? Partie basu na tej płycie są dosyć, jak na "Falcona", spokojne i wyważone z grą perkusisty, natomiast gitarowo Alex Spalvieri raczej niczym nie imponuje. Odegrane jak należy, lecz bez błysku. Pewnie solo z All the Comfort of the Graveyard to najlepsze, co tu zaprezentował. W krótkim Skull Full of Bees niepotrzebnie sięgają po środki wyrazu z crossover i ten numer tu wcale mógł się nie pojawić. A na koniec metalowy mastodont Once upon a Time i tak blisko tu do DIO z lat 80tych. I równie interesująco w takim klasycznym epickim klimacie. A "Falcon" miejscami jest równie dobry jak Dio. Twardy, męski, bojowy wokal.</div>
<div style="text-align: justify;">NWOTHM nie wyklucza krystalicznej produkcji, ale NOVA SKELLIS z tego zrezygnował. To brzmi dobrze, niemniej nieco tylko lepiej niż album WILD DOGS czy MALICE z lat 80tych. Sound ma swój wdzięk, ale fanom wycyzelowanych produkcji amerykańskich z ostatnich lat może wydawać się nieco ubogi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Generalnie dobrze, że Edward Green nie odwiesił swojej gitary basowej na ścianę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nova Skellis - Life Amongst the Damned (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/9/1129622.jpg?0537" border="0" alt="[Obrazek: 1129622.jpg?0537]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Life Amongst the Damned 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Gods to Strike You Down 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fall in Line 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Wicked Child 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Morrigan’s Rede 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Skull Full of Bees 01:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Something Wicked This Way Comes 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.All the Comfort of the Graveyard 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">9.Mother, May I? 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.Once upon a Time 08:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: International (Niemcy/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">"Falcon" Eddie Green - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Spalvieri - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jörg Quaquil - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Włoch, Niemiec i Amerykanin. To NOVA SKELLIS, który przedstawił swoją pierwsza płytę w kwietniu 2023 nakładem berlińskiej wytwórni Metalloscope Music.</div>
<div style="text-align: justify;">To nie są debiutanci, a Amerykanin to "Falcon" Eddie Green z bardzo popularnego na początku lat 90tych speed/power metalowego PHANTOM z Nowego Jorku. Jego muzyczne związki z Niemcami sięgają roku 1991, bo druga i trzecia płyta PHANTOM nagrywana była właśnie w tym kraju. Ponadto i wydawca nowego albumu jest nieprzypadkowy, bo to właśnie Metalloscope przypomniała w 2018 w ramach reedycji ostatni LP PHANTOM - "Cyberchrist".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">NOVA SKELLIS przedstawia vintage metal w amerykańskim stylu, ale o szerszych inspiracjach niż PHANTOM, oraz bardziej melodyjny, odpowiadający także gustom publiczności europejskiej.<br />
Najwięcej jest heavy/power, niezbyt ostrego i brutalnego i tak zespół wita słuchaczy w Life Amongst the Damned z refrenem podobne konstruowanym jak te, które tworzył przez lata Matthew McCourt. Tak, w sumie bardzo dużo tu słychać WILD DOGS, trochę MALICE, trochę innych ekip z USA balansujących w latach 80tych na granicy USPM i melodyjnego heavy/power z momentami hard rockowymi i arena rockowymi akcentami. Czasem brakuje mocy i raczej ospałe w Morrigan’s Rede granie specjalnych emocji nie wywołuje, choć utrzymany w podobnym tempie Something Wicked This Way Comes, dzięki melodii, plasuje się wśród najlepszych na tej płycie. Naturalnie jest także nieco bardziej heroicznego i rycerskiego w dosyć standardowych i mocno przewidywalnych Gods to Strike You Down i Fall in Line.<br />
"Falcon" śpiewa dobrze, pewne niedostatki wychodzą najbardziej tam, gdzie eksponowany jest bardziej, jak w ciężkim rock/metalowym stadionowym songu Wicked Child, zresztą w stylistyce aranżacyjnej bardzo, bardzo amerykańskiej. Z drugiej strony jednak powolny i zwalisty heavy metalowy All the Comfort of the Graveyard z elementami stoner wyszedł mu wokalnie bardzo interesująco i plastycznie.  Najlepiej zaśpiewany został USPM Mother, May I? Partie basu na tej płycie są dosyć, jak na "Falcona", spokojne i wyważone z grą perkusisty, natomiast gitarowo Alex Spalvieri raczej niczym nie imponuje. Odegrane jak należy, lecz bez błysku. Pewnie solo z All the Comfort of the Graveyard to najlepsze, co tu zaprezentował. W krótkim Skull Full of Bees niepotrzebnie sięgają po środki wyrazu z crossover i ten numer tu wcale mógł się nie pojawić. A na koniec metalowy mastodont Once upon a Time i tak blisko tu do DIO z lat 80tych. I równie interesująco w takim klasycznym epickim klimacie. A "Falcon" miejscami jest równie dobry jak Dio. Twardy, męski, bojowy wokal.</div>
<div style="text-align: justify;">NWOTHM nie wyklucza krystalicznej produkcji, ale NOVA SKELLIS z tego zrezygnował. To brzmi dobrze, niemniej nieco tylko lepiej niż album WILD DOGS czy MALICE z lat 80tych. Sound ma swój wdzięk, ale fanom wycyzelowanych produkcji amerykańskich z ostatnich lat może wydawać się nieco ubogi.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Generalnie dobrze, że Edward Green nie odwiesił swojej gitary basowej na ścianę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nathania]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3970</link>
			<pubDate>Fri, 24 Mar 2023 22:13:49 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3970</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nathania - Liberty Bell Rang (2004)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/fbvQlScuDDK_8Mld4ti8tEmBnrMlaprKHP03YLZKFbk/rs:fit/g:sm/q:90/h:595/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTcxNTMx/MTAtMTQzNDk2NTI2/OS0xMjkyLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS0xMjkyLmpwZWc.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Awakened Prisoner (Prelude) 00:41<br />
2. Liberty Bell Rang 06:38       <br />
3. The Maze 06:42      <br />
4. Glorious Nightfall 01:48     <br />
5. You're Someone Elses' 05:19     <br />
6. Simple Times 06:42      <br />
7. Legendry Shadow 01:53     <br />
8. Flying High (Like an Eagle) 05:29     <br />
9. Asian Typhoon 01:57     <br />
10. Symphonious Battle Cry 01:02     <br />
11. On the Warpath 06:27      <br />
12. Ode to a Holy War 06:26     <br />
13. Wonderland 05:28     <br />
14. Farewell Anthem (Interlude)    01:15<br />
<br />
Rok wydania: 2004<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Tajlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Alex South - śpiew<br />
Sc. Sang - gitara<br />
Tony Yaspan - gitara<br />
Tony Pia - bas<br />
Wisanu - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O założonej w Bangkoku w 1999 roku wiadomo dziś niewiele, poza może tym, że spotkało się tutaj dwóch guitar hero, którzy chcieli grać power metal z elementami neoklasycznymi i muzyki progressive.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany w 2004 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album trwa raptem 57 minut i pełen jest różnych przerywników, ozdobników, które pomagają stworzyć jedną, wielką i spójną historię. Większość instrumentalnych przerywników jest ozdobiona wspaniałymi solami i ornamentacjami, dopracowanymi w najdrobniejszych szczegółach. Sang i Yaspan to bardzo dobrzy gitarzyści, którzy zaczynają czarować już w tytułowym Liberty Bell Rang. Wspaniałe ozdobniki, wyczucie, chwila wytchnienia w partii środkowej, aby eksplodować wspaniałymi ozdobnikami i grającą z wyczuciem sekcję rytmiczną, która talentem dorównuje gitarzystom.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół rozumie się tutaj wspaniale i to instrumentaliści wysokiej klasy, mimo że sama muzyka nie jest wymyślna i w tytułowym mamy HELLOWEEN, HEAVENLY z elementami skandynawskimi. Orkiestracjami i chórami rozpoczyna się The Maze, aby przenieść słuchacza znów w rejony teutońsko-skandynawskie, ale gdzieś w tych progresywnych pasażach ginie melodia i refren wypada blado. Na plus wykonanie instrumentalne i wokalne, bo Alex South to wokalista ekspresyjny i to tutaj słychać. Przerysowana ballada You're Someone Elses w stylu azjatyckim solidna, ale lepiej prezentuje się Simple Times ze swoim nostalgicznym i intymnym klimatem. Refren lekki i zwiewny, z mocnym akcentowaniem klawiszy i wokalisty, przypominająca japoński AZRAEL. Rewelacyjny w swojej lekkości jest Flying High (Like an Eagle) i tutaj przypomina się MINSTRELIX w lżejszych kompozycjach. Wspaniały refren i kontrasty w przejściach, przypominające pazurem IRON MASK. Asian Typhoon to dosłownie tajfun pomysłów i po symfonicznej przerwie jest natarcie w stylu solowych płyt LUCA TURILLI On the Warpath, ale tutaj zabrakło dopracowania i szybko zamienia się w progressive metalowy misz-masz bez wyrazu, mimo znakomitych szarż basowych i gitarowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie wypada na koniec Wonderland, lekki i zwiewny, z delikatnie rockowym zarysem i to wszystko przypomina nieistniejący już niestety ZIHARD. Wspaniale, autentycznie i refleksyjnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja własna i słychać tutaj momentami pewne niedobory, perkusja mogłaby być czystsza i momentami nie tak głośna, ale jak na 2004 rok godna pochwały jest selektywność, jaką osiągnęli. Bas jest tutaj delikatnie wysunięty i słusznie, bo Tony Pia gra naprawdę bardzo dobrze. Jak wszyscy tutaj zebrani zresztą.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo nierówności kompozycyjnych, które można było dopracować, nie można nie docenić wykonania, które niektórzy może i mogą uznać za nieco zachowawcze, jednak ten typ metalu taki być musi, szczególnie w elementach neoklasycznych.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry debiut z przebłyskami, ale niestety nie został zauważony w swoim czasie i grupa raczej cieszyła się jedynie popularnością lokalną.</div>
<div style="text-align: justify;">Na tym albumie działalność zespołu się nie zakończyła i nagrali jeszcze jedną płytę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nathania - Liberty Bell Rang (2004)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/fbvQlScuDDK_8Mld4ti8tEmBnrMlaprKHP03YLZKFbk/rs:fit/g:sm/q:90/h:595/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTcxNTMx/MTAtMTQzNDk2NTI2/OS0xMjkyLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS0xMjkyLmpwZWc.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Awakened Prisoner (Prelude) 00:41<br />
2. Liberty Bell Rang 06:38       <br />
3. The Maze 06:42      <br />
4. Glorious Nightfall 01:48     <br />
5. You're Someone Elses' 05:19     <br />
6. Simple Times 06:42      <br />
7. Legendry Shadow 01:53     <br />
8. Flying High (Like an Eagle) 05:29     <br />
9. Asian Typhoon 01:57     <br />
10. Symphonious Battle Cry 01:02     <br />
11. On the Warpath 06:27      <br />
12. Ode to a Holy War 06:26     <br />
13. Wonderland 05:28     <br />
14. Farewell Anthem (Interlude)    01:15<br />
<br />
Rok wydania: 2004<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Tajlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Alex South - śpiew<br />
Sc. Sang - gitara<br />
Tony Yaspan - gitara<br />
Tony Pia - bas<br />
Wisanu - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">O założonej w Bangkoku w 1999 roku wiadomo dziś niewiele, poza może tym, że spotkało się tutaj dwóch guitar hero, którzy chcieli grać power metal z elementami neoklasycznymi i muzyki progressive.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut został wydany w 2004 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album trwa raptem 57 minut i pełen jest różnych przerywników, ozdobników, które pomagają stworzyć jedną, wielką i spójną historię. Większość instrumentalnych przerywników jest ozdobiona wspaniałymi solami i ornamentacjami, dopracowanymi w najdrobniejszych szczegółach. Sang i Yaspan to bardzo dobrzy gitarzyści, którzy zaczynają czarować już w tytułowym Liberty Bell Rang. Wspaniałe ozdobniki, wyczucie, chwila wytchnienia w partii środkowej, aby eksplodować wspaniałymi ozdobnikami i grającą z wyczuciem sekcję rytmiczną, która talentem dorównuje gitarzystom.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół rozumie się tutaj wspaniale i to instrumentaliści wysokiej klasy, mimo że sama muzyka nie jest wymyślna i w tytułowym mamy HELLOWEEN, HEAVENLY z elementami skandynawskimi. Orkiestracjami i chórami rozpoczyna się The Maze, aby przenieść słuchacza znów w rejony teutońsko-skandynawskie, ale gdzieś w tych progresywnych pasażach ginie melodia i refren wypada blado. Na plus wykonanie instrumentalne i wokalne, bo Alex South to wokalista ekspresyjny i to tutaj słychać. Przerysowana ballada You're Someone Elses w stylu azjatyckim solidna, ale lepiej prezentuje się Simple Times ze swoim nostalgicznym i intymnym klimatem. Refren lekki i zwiewny, z mocnym akcentowaniem klawiszy i wokalisty, przypominająca japoński AZRAEL. Rewelacyjny w swojej lekkości jest Flying High (Like an Eagle) i tutaj przypomina się MINSTRELIX w lżejszych kompozycjach. Wspaniały refren i kontrasty w przejściach, przypominające pazurem IRON MASK. Asian Typhoon to dosłownie tajfun pomysłów i po symfonicznej przerwie jest natarcie w stylu solowych płyt LUCA TURILLI On the Warpath, ale tutaj zabrakło dopracowania i szybko zamienia się w progressive metalowy misz-masz bez wyrazu, mimo znakomitych szarż basowych i gitarowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie wypada na koniec Wonderland, lekki i zwiewny, z delikatnie rockowym zarysem i to wszystko przypomina nieistniejący już niestety ZIHARD. Wspaniale, autentycznie i refleksyjnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja własna i słychać tutaj momentami pewne niedobory, perkusja mogłaby być czystsza i momentami nie tak głośna, ale jak na 2004 rok godna pochwały jest selektywność, jaką osiągnęli. Bas jest tutaj delikatnie wysunięty i słusznie, bo Tony Pia gra naprawdę bardzo dobrze. Jak wszyscy tutaj zebrani zresztą.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo nierówności kompozycyjnych, które można było dopracować, nie można nie docenić wykonania, które niektórzy może i mogą uznać za nieco zachowawcze, jednak ten typ metalu taki być musi, szczególnie w elementach neoklasycznych.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry debiut z przebłyskami, ale niestety nie został zauważony w swoim czasie i grupa raczej cieszyła się jedynie popularnością lokalną.</div>
<div style="text-align: justify;">Na tym albumie działalność zespołu się nie zakończyła i nagrali jeszcze jedną płytę.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Neobabel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3961</link>
			<pubDate>Tue, 14 Mar 2023 17:16:48 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3961</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Neobabel - Survival Strategy (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/1/1/1111902.jpg?3255" border="0" alt="[Obrazek: 1111902.jpg?3255]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overthrow 03:31<br />
2.Winner Takes All 06:34<br />
3.New Hero 05:15<br />
4.Rapture 04:40<br />
5.Black Brothers 05:28<br />
6.Avenge Night 04:51<br />
7.Playing Hard To Get 04:00<br />
8.Liberty 06:30<br />
9.Now or Never 03:37<br />
10.Last Ditch Stand 05:34<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Seiji - śpiew, gitara<br />
Masa - gitara<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NEOBABEL założone zostało w 2016 roku przez Seiji i Masa, uzupełniając sekcję rytmiczną o basistę Syugo oraz perkusistę Satoshi i w tym składzie został nagrany singiel/EP Guardian of Heritage, wydany 5 maja 2017 roku. Od tamtego czasu odbyło się kilka lokalnych koncertów, głównie w Osace, ale z powodu pandemii i kilku innych powodów, zespół zawiesił działalność.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół powrócił i z tej okazji został nagrany debiutancki album z muzykami sesyjnymi, a został wydany nakładem własnym 3 marca 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Overthrow to niezły wstęp w stylu wczesnego BLIND  GUARDIAN, przeplatanego z typowo japońską prezentacją melodii i nakreśla to obraz albumu bardzo energicznego i godzącego stylistykę japońską w stylu chociażby AZRAEL, chociaż nie ma tutaj tyle przesadnego cukru. Serji to poprawny, ale solidny wokalista, który trzyma się średnich rejestrów, ale nie można mu odmówić zaangażowania, falsety są udane i dobrze się to uzupełnia ze stylem gry, jaki obrali. Tradycyjny power metal bez niespodzianek KNIGHTS OF ROUND Winner Takes It All prezentuje się dobrze i w tym pojednaniu stylów przypomina to ILLUSION FORCE, podobnie lekki i zwiewny New Hero.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry i najbardziej japoński jest Black Brothers. Skromniej niż MINSTRELIX, ale ozdobniki neoklasyczne znakomite i takich momentów jest na tym albumie mało. Ładnie płyną w Avenge Night, dobry też jest utrzymany w pozytywnym, japońskim duchu Now or Never, ale najlepiej na albumie wypada Liberty. Tradycyjnie teutońska konstrukcja w połączeniu z japońskim wykonaniem dają bardzo przyjemną mieszankę melodii i bardzo dobrych popisów gitarowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Playing Hard to Get to j-rockowe ciągoty i to jest jeden raz, kiedy zespół wypada słabo, ale w Japonii, aby się wybić, takie lekkie kompozycje są potrzebne. Ze słabszych momentów jest też Rapture, w którym popisy są bardzo dobre, refren jednak to niestety nie jest poziom nośności AZRAEL. Przyzwoite, ale poza bardzo dobrą realizacją instrumentalną niewiele zostaje w pamięci.</div>
<div style="text-align: justify;">Na końcu tak jak na początku. Szybko, prosto i  niemiecki power Zagłębia Ruhry wychodzi im nieźle w Last Ditch Stand i cytaty są bardzo łatwe do wyłapania. Przyzwoicie i przyjemnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja własna jest typowo japońska i bardzo dobra. Ostre gitary, delikatnie wysunięty przed perkusję bas i każdy instrument słychać bardzo dobrze. Może nie ma aż tak dużej przestrzeni i gitary mogłyby być mocniejsze, ale nie ma tutaj na co narzekać i jest to brzmienie lepsze niż niejednego albumu z niektórych japońskich wytwórni.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrane zostało wszystko dobrze i sprawnie, w sferze kompozycyjnej niewiele jest do zarzucenia poza drobnymi potknięciami, bo wyszła płyta równa, tradycyjna i bez niespodzianek.</div>
<div style="text-align: justify;">KNIGHTS OF ROUND dawno przestało grać ciekawe rzeczy, ale NEOBABEL godnie wypełnia tę lukę.</div>
<div style="text-align: justify;">Takich płyt w Japonii jest coraz mniej i takie debiuty należy wspierać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla Seiji (NEOBABEL) za udostępnienie materiału.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Neobabel - Survival Strategy (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/1/1/1111902.jpg?3255" border="0" alt="[Obrazek: 1111902.jpg?3255]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1.Overthrow 03:31<br />
2.Winner Takes All 06:34<br />
3.New Hero 05:15<br />
4.Rapture 04:40<br />
5.Black Brothers 05:28<br />
6.Avenge Night 04:51<br />
7.Playing Hard To Get 04:00<br />
8.Liberty 06:30<br />
9.Now or Never 03:37<br />
10.Last Ditch Stand 05:34<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Seiji - śpiew, gitara<br />
Masa - gitara<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NEOBABEL założone zostało w 2016 roku przez Seiji i Masa, uzupełniając sekcję rytmiczną o basistę Syugo oraz perkusistę Satoshi i w tym składzie został nagrany singiel/EP Guardian of Heritage, wydany 5 maja 2017 roku. Od tamtego czasu odbyło się kilka lokalnych koncertów, głównie w Osace, ale z powodu pandemii i kilku innych powodów, zespół zawiesił działalność.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół powrócił i z tej okazji został nagrany debiutancki album z muzykami sesyjnymi, a został wydany nakładem własnym 3 marca 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Overthrow to niezły wstęp w stylu wczesnego BLIND  GUARDIAN, przeplatanego z typowo japońską prezentacją melodii i nakreśla to obraz albumu bardzo energicznego i godzącego stylistykę japońską w stylu chociażby AZRAEL, chociaż nie ma tutaj tyle przesadnego cukru. Serji to poprawny, ale solidny wokalista, który trzyma się średnich rejestrów, ale nie można mu odmówić zaangażowania, falsety są udane i dobrze się to uzupełnia ze stylem gry, jaki obrali. Tradycyjny power metal bez niespodzianek KNIGHTS OF ROUND Winner Takes It All prezentuje się dobrze i w tym pojednaniu stylów przypomina to ILLUSION FORCE, podobnie lekki i zwiewny New Hero.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry i najbardziej japoński jest Black Brothers. Skromniej niż MINSTRELIX, ale ozdobniki neoklasyczne znakomite i takich momentów jest na tym albumie mało. Ładnie płyną w Avenge Night, dobry też jest utrzymany w pozytywnym, japońskim duchu Now or Never, ale najlepiej na albumie wypada Liberty. Tradycyjnie teutońska konstrukcja w połączeniu z japońskim wykonaniem dają bardzo przyjemną mieszankę melodii i bardzo dobrych popisów gitarowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Playing Hard to Get to j-rockowe ciągoty i to jest jeden raz, kiedy zespół wypada słabo, ale w Japonii, aby się wybić, takie lekkie kompozycje są potrzebne. Ze słabszych momentów jest też Rapture, w którym popisy są bardzo dobre, refren jednak to niestety nie jest poziom nośności AZRAEL. Przyzwoite, ale poza bardzo dobrą realizacją instrumentalną niewiele zostaje w pamięci.</div>
<div style="text-align: justify;">Na końcu tak jak na początku. Szybko, prosto i  niemiecki power Zagłębia Ruhry wychodzi im nieźle w Last Ditch Stand i cytaty są bardzo łatwe do wyłapania. Przyzwoicie i przyjemnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja własna jest typowo japońska i bardzo dobra. Ostre gitary, delikatnie wysunięty przed perkusję bas i każdy instrument słychać bardzo dobrze. Może nie ma aż tak dużej przestrzeni i gitary mogłyby być mocniejsze, ale nie ma tutaj na co narzekać i jest to brzmienie lepsze niż niejednego albumu z niektórych japońskich wytwórni.</div>
<div style="text-align: justify;">Zagrane zostało wszystko dobrze i sprawnie, w sferze kompozycyjnej niewiele jest do zarzucenia poza drobnymi potknięciami, bo wyszła płyta równa, tradycyjna i bez niespodzianek.</div>
<div style="text-align: justify;">KNIGHTS OF ROUND dawno przestało grać ciekawe rzeczy, ale NEOBABEL godnie wypełnia tę lukę.</div>
<div style="text-align: justify;">Takich płyt w Japonii jest coraz mniej i takie debiuty należy wspierać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla Seiji (NEOBABEL) za udostępnienie materiału.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Night Hearth]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3798</link>
			<pubDate>Sun, 10 Jul 2022 13:20:10 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3798</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Night Hearth - El rincón del tiempo y el alma (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/1/4/981455.jpg?2450" border="0" alt="[Obrazek: 981455.jpg?2450]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A través de la luz 01:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.El rincón del tiempo y el alma 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.Como si no hubiese un mañana 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Bajo la luz de la luna 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lejos de mi tierra 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Corazón a fuego 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dentro de mi alma 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">8.Déjame 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">9.Anochecer 02:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Suso Mestre - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Txüs Casado - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">José Miguel Sanz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Loloy Lorente - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Gomariz - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHT HEARTH istnieje od roku 2013, od pewnego czasu działa w Walencji i w roku 2018 nagrał swój pierwszy album "Un nuevo camino". Wówczas wokalistą był Sandro Bailo, śpiewał nieźle, a sama płyta była mało wyróżniającą się pozycją w gatunku melodic power metal z mocnymi, symfonicznymi akcentami. Potem Sandro odszedł, pozostał jednak znajdujący się w jego cieniu, jako wokalista, na debiucie drugoplanowy Suso Maestre. Na drugim albumie, wydanym we wrześniu 2021 przez Rock-CD Records, to on dostał swoją szansę i stał się frontmanem zespołu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zagrać szybko to wielka sztuka, zagrać wolno to wielka sztuka, ale zagrać w średnim, miarowym tempie i nie znudzić słuchacza, to sztuka największa i udała się dotąd nielicznym zespołom.</div>
<div style="text-align: justify;">Dołączył do nich NIGHT HEARTH. Dołączył w fenomenalny sposób. Tak, te symfoniczne elementy są tu ważne, ultra eleganckie i bardzo czytelne, ale prawdziwa moc to dewastujący, wspaniały śpiew tenorem Suso Mestre. Moc, absolutny Czarodziej. I taki głos dorabiał ogony na pierwszej płycie? I te kompozycje... Co za przecudownej urody melodie właśnie w tych średnich tempach, ciepłe, sentymentalne, o niesamowitej chwytliwości. Refreny, wszystkie refreny są arcydziełem melodyjnego metalu i porażającej chwytliwości i bez grama komercji radiowej. Dumne, szlachetne to granie i jeśli tytułowy El rincón del tiempo y el alma zwala z nóg, to Como si no hubiese un mañana po prostu wbija w ziemię. Lekkość i swoboda rozgrywania tego albumu jest zdumiewająca, a gitarzyści niby nie grają skomplikowanych rzeczy, ale to gitarowe przejście, które pojawia w zworkach, to istne arcymistrzostwo. Piękne, melodyjne sola i duety Casado-Sanz w każdym utworze. Ta elegancja... Zachwycająca w bardziej zwiewnym Bajo la luz de la luna. Zniszczenie, gdy przechodzą od zwrotek do refrenu i jakże gustowny plan symfoniczny w tle. Odrobinę szybciej grają w lekko heroicznym Lejos de mi tierra i tak ciepło podany heroizm to doprawdy metalowa rzadkość. Teoretycznie Corazón a fuego to energiczny (energiczniejszy niż reszta kompozycji) melodic power głównego nurtu, ale jak oni to świeżo i z pasją zagrali. No i kapitalny refren, kapitalny, po prostu!</div>
<div style="text-align: justify;">I ballada. Dentro de mi alma. Coraz trudniej zrobić dobrą metalową balladę. A znakomitą, bogatą formalnie jak Dentro de mi alma tworzą tylko najlepsi. Wzrusza, zachwyca i co tam tylko chcecie... Majestat, monumentalizm i niezapomniana melodia w po części niemal hymnowym charakterze... I dynamicznie w power rockowej manierze stawiają ostateczny akcent w potoczystym Déjame. Arcymistrzowie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborne wykonanie, absolutnie wyborne i tyczy się to także sekcji rytmicznej. Jak spokojnie grają, a przecież i Víctor Gomariz potrafi zgrać godne szacunku przejście w odpowiednim momencie. Doskonała, rodzima produkcja to kolejny atut. Mix na światowym poziomie, podobnie jak krystaliczna czytelność wszystkich instrumentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Co tu dużo mówić, jedna z najwspanialszych płyt w tym gatunku, jakie przedstawili przez ostatnie dziesięciolecia Hiszpanie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Obecnie grupa jest w fazie przebudowy składu i pozostaje tylko życzyć im kolejnego, równie pięknego albumu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.07.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Night Hearth - El rincón del tiempo y el alma (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/1/4/981455.jpg?2450" border="0" alt="[Obrazek: 981455.jpg?2450]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A través de la luz 01:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.El rincón del tiempo y el alma 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.Como si no hubiese un mañana 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Bajo la luz de la luna 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lejos de mi tierra 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Corazón a fuego 05:55</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dentro de mi alma 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">8.Déjame 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">9.Anochecer 02:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Suso Mestre - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Txüs Casado - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">José Miguel Sanz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Loloy Lorente - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Víctor Gomariz - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHT HEARTH istnieje od roku 2013, od pewnego czasu działa w Walencji i w roku 2018 nagrał swój pierwszy album "Un nuevo camino". Wówczas wokalistą był Sandro Bailo, śpiewał nieźle, a sama płyta była mało wyróżniającą się pozycją w gatunku melodic power metal z mocnymi, symfonicznymi akcentami. Potem Sandro odszedł, pozostał jednak znajdujący się w jego cieniu, jako wokalista, na debiucie drugoplanowy Suso Maestre. Na drugim albumie, wydanym we wrześniu 2021 przez Rock-CD Records, to on dostał swoją szansę i stał się frontmanem zespołu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zagrać szybko to wielka sztuka, zagrać wolno to wielka sztuka, ale zagrać w średnim, miarowym tempie i nie znudzić słuchacza, to sztuka największa i udała się dotąd nielicznym zespołom.</div>
<div style="text-align: justify;">Dołączył do nich NIGHT HEARTH. Dołączył w fenomenalny sposób. Tak, te symfoniczne elementy są tu ważne, ultra eleganckie i bardzo czytelne, ale prawdziwa moc to dewastujący, wspaniały śpiew tenorem Suso Mestre. Moc, absolutny Czarodziej. I taki głos dorabiał ogony na pierwszej płycie? I te kompozycje... Co za przecudownej urody melodie właśnie w tych średnich tempach, ciepłe, sentymentalne, o niesamowitej chwytliwości. Refreny, wszystkie refreny są arcydziełem melodyjnego metalu i porażającej chwytliwości i bez grama komercji radiowej. Dumne, szlachetne to granie i jeśli tytułowy El rincón del tiempo y el alma zwala z nóg, to Como si no hubiese un mañana po prostu wbija w ziemię. Lekkość i swoboda rozgrywania tego albumu jest zdumiewająca, a gitarzyści niby nie grają skomplikowanych rzeczy, ale to gitarowe przejście, które pojawia w zworkach, to istne arcymistrzostwo. Piękne, melodyjne sola i duety Casado-Sanz w każdym utworze. Ta elegancja... Zachwycająca w bardziej zwiewnym Bajo la luz de la luna. Zniszczenie, gdy przechodzą od zwrotek do refrenu i jakże gustowny plan symfoniczny w tle. Odrobinę szybciej grają w lekko heroicznym Lejos de mi tierra i tak ciepło podany heroizm to doprawdy metalowa rzadkość. Teoretycznie Corazón a fuego to energiczny (energiczniejszy niż reszta kompozycji) melodic power głównego nurtu, ale jak oni to świeżo i z pasją zagrali. No i kapitalny refren, kapitalny, po prostu!</div>
<div style="text-align: justify;">I ballada. Dentro de mi alma. Coraz trudniej zrobić dobrą metalową balladę. A znakomitą, bogatą formalnie jak Dentro de mi alma tworzą tylko najlepsi. Wzrusza, zachwyca i co tam tylko chcecie... Majestat, monumentalizm i niezapomniana melodia w po części niemal hymnowym charakterze... I dynamicznie w power rockowej manierze stawiają ostateczny akcent w potoczystym Déjame. Arcymistrzowie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborne wykonanie, absolutnie wyborne i tyczy się to także sekcji rytmicznej. Jak spokojnie grają, a przecież i Víctor Gomariz potrafi zgrać godne szacunku przejście w odpowiednim momencie. Doskonała, rodzima produkcja to kolejny atut. Mix na światowym poziomie, podobnie jak krystaliczna czytelność wszystkich instrumentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Co tu dużo mówić, jedna z najwspanialszych płyt w tym gatunku, jakie przedstawili przez ostatnie dziesięciolecia Hiszpanie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Obecnie grupa jest w fazie przebudowy składu i pozostaje tylko życzyć im kolejnego, równie pięknego albumu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.07.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[New Horizon]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3715</link>
			<pubDate>Fri, 11 Mar 2022 19:36:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3715</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">New Horizon - Gate of the Gods (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/7/1017737.jpg?0550" border="0" alt="[Obrazek: 1017737.jpg?0550]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A New Horizon (Intro) 01:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.We Unite 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Stronger Than Steel 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cry for Freedom 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Call the Underground 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Stardust 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Event Horizon 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.The End of All 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Fearless 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.Gate of the Gods 07:29</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Grönwall  - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jona Tee - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Robban Bäck - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół stworzony został przez dwóch szwedzkich muzyków związanych ze znaną melodic rockową grupą H.E.A.T., przy czym Erik Grönwall od 2020 już w niej nie występuje. Jona Tee czyli Hans Jonas Kristofer Thege metalowy pazur pokazał już w roku ubiegłym w innym, wysokiej klasy nowym zespole, grającym melodyjny heavy/power czyli CROWNE. Teraz kolej na NEW HORIZON, którego debiut wydałą Frontiers Records 11 marca 2022.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby sądzić tylko po tytułowym Gate of the Gods, to można by powiedzieć, że powstał kolejny zespół grający nad wyraz sprawnie epicki heavy/power z pewnymi pretensjami na przebojowość, ale i spandexowe napuszenie szwedzkich grup neotradycyjnego heavy metalu spod znaku STEELWINGS czy KATANA. Takich mało autentycznych... Jasne, to udana kompozycja, z akcentami ancient, przemyślaną aranżacją i tak dalej. Jednak cała taka płyta nie porywałaby, po prostu. Dobrze, że panowie nie zapominają o prawdziwej przebojowości H.E.A.T. Doprawdy, ta jest wyjątkowo sprawnie, momentami po prostu kapitalnie zaimplementowana w mocny heavy/power metalowy sound, a przechodzenie od zdecydowanego riffowania w zwrotkach do mega chwytliwych refrenów jest mistrzowskie. Co więcej, nie są to refreny hard rockowe czy melodic metalowego radiowego nurtu, tu jest i epika, i heroizm, i podniosły nastrój, i swobodnie podany majestat, niemal hymnowy. Tak jak w We Unite (świetne chóry!), czy w wolniejszym Stronger Than Steel z rozdzierającymi gitarami i przepięknym dumnym refrenem. Czasem się to umiarkowanie niewinnie zaczyna jak Cry for Freedom, no a potem czarują, czarują w melodyjnym graniu, wciągającym, magicznym w zwrotkach! I jest nawet lekko mrocznie i posępnie miejscami... Celtyckie motywy w Call the Underground przypominają Gary Moore'a, jednak utwór ten rozwija się jako rytmiczny, pełen energii heavy/power z dążeniem do muzycznej Irlandii w refrenie. I rozmach i w aranżacji tryskającej umiejętnym wykorzystaniem różnych inkrustacji i ornamentacji gitarowych i klawiszowych. Stardust to może nie jest jakieś kompozycyjne odkrycie, ale pasja wykonania na pewno robi wrażenie. W Event Horizon startują jak SABATON, by zaskoczyć łagodnością wokalu i zaraz potem znów powrócić do rytmicznego ataku. Potężny refren zmiata wszystko na swojej drodze. Moc! Gitarowe solo kapitalne (zresztą, jak niemal wszystkie na tym LP, co się zdarza nieczęsto). Realny i niczym nie rozwodniony melodyjny heavy/power heroiczny to przecudownej urody The End of All z wysuniętym dodatkowo na plan pierwszy wokalem Erika w epickich zwrotkach. I ten porywający styl szybkiego grania w Fearless - ten refren i ten plan drugi, którego warto posłuchać oddzielnie. Majstersztyk!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wzmocniony, cięższy i mocniejszy niż zwykle wokal Erika prezentuje się nad wyraz okazale i to jest właściwy człowiek na tej pozycji. Ponadto, potrafi ten cały dumny heroizm przekazać w sposób bardzo autentyczny i przekonujący. Jona Tee gra dynamicznie i z melodyjnie podaną agresją, a warto przy okazji powiedzieć, że wsparło go tu jako muzycy studyjni grono znanych gitarzystów metalowych i rockowych, by wspomnieć tylko Sama Totmana z DRAGONFORCE czy Roba Magnussona z DYNAZTY. Sola pełne ekspresji i finezji oraz treści muzycznej, wirtuozerskie. Klasa! Na perkusji zagrał tu znany z MUSTASCH, ale i ze współpracy z Jona Tee w rockowej formacji AUTUMN's CHILD Robert Bäck i jego partie są potężne, godne heavy/power metalowego miana.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Jona wyborna. Ostry, klarowny sound gitar, grzmiąca perkusja, w punkt ustawiony wokal Erika.</div>
<div style="text-align: justify;">Po raz drugi w tym roku po SERIOUS BLACK ktoś tak pięknie nawiązuje do wspaniałych tradycji DREAM EVIL.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 11.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">New Horizon - Gate of the Gods (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/7/1017737.jpg?0550" border="0" alt="[Obrazek: 1017737.jpg?0550]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A New Horizon (Intro) 01:26</div>
<div style="text-align: justify;">2.We Unite 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Stronger Than Steel 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.Cry for Freedom 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Call the Underground 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Stardust 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">7.Event Horizon 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.The End of All 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.Fearless 05:21</div>
<div style="text-align: justify;">10.Gate of the Gods 07:29</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Grönwall  - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jona Tee - gitara, gitara basowa, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Robban Bäck - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz Goście</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół stworzony został przez dwóch szwedzkich muzyków związanych ze znaną melodic rockową grupą H.E.A.T., przy czym Erik Grönwall od 2020 już w niej nie występuje. Jona Tee czyli Hans Jonas Kristofer Thege metalowy pazur pokazał już w roku ubiegłym w innym, wysokiej klasy nowym zespole, grającym melodyjny heavy/power czyli CROWNE. Teraz kolej na NEW HORIZON, którego debiut wydałą Frontiers Records 11 marca 2022.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby sądzić tylko po tytułowym Gate of the Gods, to można by powiedzieć, że powstał kolejny zespół grający nad wyraz sprawnie epicki heavy/power z pewnymi pretensjami na przebojowość, ale i spandexowe napuszenie szwedzkich grup neotradycyjnego heavy metalu spod znaku STEELWINGS czy KATANA. Takich mało autentycznych... Jasne, to udana kompozycja, z akcentami ancient, przemyślaną aranżacją i tak dalej. Jednak cała taka płyta nie porywałaby, po prostu. Dobrze, że panowie nie zapominają o prawdziwej przebojowości H.E.A.T. Doprawdy, ta jest wyjątkowo sprawnie, momentami po prostu kapitalnie zaimplementowana w mocny heavy/power metalowy sound, a przechodzenie od zdecydowanego riffowania w zwrotkach do mega chwytliwych refrenów jest mistrzowskie. Co więcej, nie są to refreny hard rockowe czy melodic metalowego radiowego nurtu, tu jest i epika, i heroizm, i podniosły nastrój, i swobodnie podany majestat, niemal hymnowy. Tak jak w We Unite (świetne chóry!), czy w wolniejszym Stronger Than Steel z rozdzierającymi gitarami i przepięknym dumnym refrenem. Czasem się to umiarkowanie niewinnie zaczyna jak Cry for Freedom, no a potem czarują, czarują w melodyjnym graniu, wciągającym, magicznym w zwrotkach! I jest nawet lekko mrocznie i posępnie miejscami... Celtyckie motywy w Call the Underground przypominają Gary Moore'a, jednak utwór ten rozwija się jako rytmiczny, pełen energii heavy/power z dążeniem do muzycznej Irlandii w refrenie. I rozmach i w aranżacji tryskającej umiejętnym wykorzystaniem różnych inkrustacji i ornamentacji gitarowych i klawiszowych. Stardust to może nie jest jakieś kompozycyjne odkrycie, ale pasja wykonania na pewno robi wrażenie. W Event Horizon startują jak SABATON, by zaskoczyć łagodnością wokalu i zaraz potem znów powrócić do rytmicznego ataku. Potężny refren zmiata wszystko na swojej drodze. Moc! Gitarowe solo kapitalne (zresztą, jak niemal wszystkie na tym LP, co się zdarza nieczęsto). Realny i niczym nie rozwodniony melodyjny heavy/power heroiczny to przecudownej urody The End of All z wysuniętym dodatkowo na plan pierwszy wokalem Erika w epickich zwrotkach. I ten porywający styl szybkiego grania w Fearless - ten refren i ten plan drugi, którego warto posłuchać oddzielnie. Majstersztyk!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wzmocniony, cięższy i mocniejszy niż zwykle wokal Erika prezentuje się nad wyraz okazale i to jest właściwy człowiek na tej pozycji. Ponadto, potrafi ten cały dumny heroizm przekazać w sposób bardzo autentyczny i przekonujący. Jona Tee gra dynamicznie i z melodyjnie podaną agresją, a warto przy okazji powiedzieć, że wsparło go tu jako muzycy studyjni grono znanych gitarzystów metalowych i rockowych, by wspomnieć tylko Sama Totmana z DRAGONFORCE czy Roba Magnussona z DYNAZTY. Sola pełne ekspresji i finezji oraz treści muzycznej, wirtuozerskie. Klasa! Na perkusji zagrał tu znany z MUSTASCH, ale i ze współpracy z Jona Tee w rockowej formacji AUTUMN's CHILD Robert Bäck i jego partie są potężne, godne heavy/power metalowego miana.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja Jona wyborna. Ostry, klarowny sound gitar, grzmiąca perkusja, w punkt ustawiony wokal Erika.</div>
<div style="text-align: justify;">Po raz drugi w tym roku po SERIOUS BLACK ktoś tak pięknie nawiązuje do wspaniałych tradycji DREAM EVIL.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 11.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Night Cobra]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3712</link>
			<pubDate>Fri, 04 Mar 2022 11:01:34 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3712</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Night Cobra - Dawn of the Serpent (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/mN4y-JAfjIzZYSrH-7uZ6Ju2X1eXqi5G4UJNgmcWSCM/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIyMzA5/ODkxLTE2NDU4NzM1/NzUtNDE5NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzUtNDE5NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Run the Blade 05:58<br />
2.The Serpent's Kiss 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Lost in Time 02:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Black Venom Dreams 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Neuromancers Curse 03:47<br />
6.For Those Who Walk the Night 04:01<br />
7.In Mortal Danger 03:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Acid Rain (instrumental) 02:18</div>
<div style="text-align: justify;">9.Electric Rite 03:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Larson - śpiew, syntezatory</div>
<div style="text-align: justify;">Brandon Barger - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bill Fool - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Trevi Biles - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Cheech - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHT COBRA to nowy zespół skupiający w połowie znanych, a połowie zupełnie nowych metalowych muzyków z Austin w Teksasie. Ci bardziej znani - <br />
 Christian Larson i Trevi Biles grali wcześniej w doom/heavy metalowej formacji VENOMOUS MAXIMUS, która swoją działalność zakończyła kilka lat temu. Teraz powracają z muzyką mieszczącą się w nurcie heroicznego NWOTHM, który w ostatnim czasie przeżywa w USA spory renesans. Grupa zadebiutowała w lutym 2022 albumem "Dawn of the Serpent" wydanym przez znaną niemiecką wytwórnię High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta płyta jest trudna do oceny, bo w różnych aspektach wypada różnie, czasem nawet kontrowersyjnie. Doskonałym przykładem jest już otwierający ten LP numer Run the Blade. Kompozycyjnie fantastyczny, epicki heavy stanowiący mix najlepszych dokonań TWISTED TOWER DIRE i VISIGOTH. Niestety, Christian Larson, zasadniczo gitarzysta, tu jako wokalista spisuje się po prostu słabo, barwa matowa, zasięg mały, płasko, bez epickiej mocy... Gdzie mu tam do Tony Taylora, czy Jake Rogersa. Bardzo daleko. No, ale za to robota gitarzystów jest fenomenalna, ich zgranie perfekcyjne, a solo jakie zostało tu zagrane w drugiej części, to jedna z najlepszych solówek heroicznych, jakie w życiu słyszałem. Po prostu absolutne, absolutne zniszczenie! Tego można słuchać bez końca! I słychać, jak bardzo kompetentna jest przy tym sekcja rytmiczna. Gęsty, technicznie zaawansowany bas, bojowa, amerykańska perkusja. Moc! Co z tego jednak, kiedy słaba produkcja na poziomie demo, z kiepskim, bardzo kiepskim masteringiem niweczy efekt końcowy odbioru całości. Kto dopuścił do wypuszczenia tego w tak niedopracowany sposób? I tak jest także dalej. Te same zalety, te same wady. Charczą ostro te gitary, ale taki sound to był dobry w latach 80tych na amerykańskiej prowincji i to dosyć głębokiej. The Serpent's Kiss jest bardzo dobrym classic metalowym utworem, gdzie znowu gitarzyści dają z siebie wszystko, znowu kapitalne solówki, ale Larson kładzie na łopatki to wszystko wokalnie. Nawet klasyczne amerykańskie wysokie zaśpiewy są w jego wykonaniu zupełnie nieudane. Mistrzowie zwartych dynamicznych form i świetnie skonstruowane są pod tym względem pełne werwy i energii Lost in Time i rozdzierający ponadto In Mortal Danger (ależ gitarowa petarda!). Klimatycznie rozpoczynają Black Venom Dreams, lecz to nadal ostry classic heavy metal heroiczny i to wysokich lotów, choć może sama melodia nie tak wyrazista, jak w najbardziej rozpoznawalnych tu kompozycjach. Głęboko zakorzeniony jest w amerykańskiej tradycji szybki The Neuromancers Curse, gdzieś w licznych momentach bliski stylistyce RAVENSTHORN, ale z lepszymi partiami gitar, ciekawie jest w For Those Who Walk the Night i po raz kolejny zachwycają gitarzyści grający z ogromną swobodą i elegancją, a równocześnie zadziornie. Klasa! Jeszcze więcej finezyjnych riffów! A w ostatnim, mocnym i potoczystym, dumnym i bojowym Electric Rite rozpoczynają od rzadko ostatnio spotykanego wstępu perkusyjnego  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Salute for Brandon Barger &amp; Bill Fool! Bravo for Trevi Biles &amp; Cheech. Wielki szacunek za kompozycje, za melodie. Reszta jest milczeniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Niemniej, ocena bardzo dobra musi być, bo to brylant NWOTHM, ale nieoszlifowany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Night Cobra - Dawn of the Serpent (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/mN4y-JAfjIzZYSrH-7uZ6Ju2X1eXqi5G4UJNgmcWSCM/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTIyMzA5/ODkxLTE2NDU4NzM1/NzUtNDE5NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzUtNDE5NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Run the Blade 05:58<br />
2.The Serpent's Kiss 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Lost in Time 02:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Black Venom Dreams 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Neuromancers Curse 03:47<br />
6.For Those Who Walk the Night 04:01<br />
7.In Mortal Danger 03:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Acid Rain (instrumental) 02:18</div>
<div style="text-align: justify;">9.Electric Rite 03:38</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Larson - śpiew, syntezatory</div>
<div style="text-align: justify;">Brandon Barger - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bill Fool - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Trevi Biles - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Cheech - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHT COBRA to nowy zespół skupiający w połowie znanych, a połowie zupełnie nowych metalowych muzyków z Austin w Teksasie. Ci bardziej znani - <br />
 Christian Larson i Trevi Biles grali wcześniej w doom/heavy metalowej formacji VENOMOUS MAXIMUS, która swoją działalność zakończyła kilka lat temu. Teraz powracają z muzyką mieszczącą się w nurcie heroicznego NWOTHM, który w ostatnim czasie przeżywa w USA spory renesans. Grupa zadebiutowała w lutym 2022 albumem "Dawn of the Serpent" wydanym przez znaną niemiecką wytwórnię High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta płyta jest trudna do oceny, bo w różnych aspektach wypada różnie, czasem nawet kontrowersyjnie. Doskonałym przykładem jest już otwierający ten LP numer Run the Blade. Kompozycyjnie fantastyczny, epicki heavy stanowiący mix najlepszych dokonań TWISTED TOWER DIRE i VISIGOTH. Niestety, Christian Larson, zasadniczo gitarzysta, tu jako wokalista spisuje się po prostu słabo, barwa matowa, zasięg mały, płasko, bez epickiej mocy... Gdzie mu tam do Tony Taylora, czy Jake Rogersa. Bardzo daleko. No, ale za to robota gitarzystów jest fenomenalna, ich zgranie perfekcyjne, a solo jakie zostało tu zagrane w drugiej części, to jedna z najlepszych solówek heroicznych, jakie w życiu słyszałem. Po prostu absolutne, absolutne zniszczenie! Tego można słuchać bez końca! I słychać, jak bardzo kompetentna jest przy tym sekcja rytmiczna. Gęsty, technicznie zaawansowany bas, bojowa, amerykańska perkusja. Moc! Co z tego jednak, kiedy słaba produkcja na poziomie demo, z kiepskim, bardzo kiepskim masteringiem niweczy efekt końcowy odbioru całości. Kto dopuścił do wypuszczenia tego w tak niedopracowany sposób? I tak jest także dalej. Te same zalety, te same wady. Charczą ostro te gitary, ale taki sound to był dobry w latach 80tych na amerykańskiej prowincji i to dosyć głębokiej. The Serpent's Kiss jest bardzo dobrym classic metalowym utworem, gdzie znowu gitarzyści dają z siebie wszystko, znowu kapitalne solówki, ale Larson kładzie na łopatki to wszystko wokalnie. Nawet klasyczne amerykańskie wysokie zaśpiewy są w jego wykonaniu zupełnie nieudane. Mistrzowie zwartych dynamicznych form i świetnie skonstruowane są pod tym względem pełne werwy i energii Lost in Time i rozdzierający ponadto In Mortal Danger (ależ gitarowa petarda!). Klimatycznie rozpoczynają Black Venom Dreams, lecz to nadal ostry classic heavy metal heroiczny i to wysokich lotów, choć może sama melodia nie tak wyrazista, jak w najbardziej rozpoznawalnych tu kompozycjach. Głęboko zakorzeniony jest w amerykańskiej tradycji szybki The Neuromancers Curse, gdzieś w licznych momentach bliski stylistyce RAVENSTHORN, ale z lepszymi partiami gitar, ciekawie jest w For Those Who Walk the Night i po raz kolejny zachwycają gitarzyści grający z ogromną swobodą i elegancją, a równocześnie zadziornie. Klasa! Jeszcze więcej finezyjnych riffów! A w ostatnim, mocnym i potoczystym, dumnym i bojowym Electric Rite rozpoczynają od rzadko ostatnio spotykanego wstępu perkusyjnego  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Salute for Brandon Barger &amp; Bill Fool! Bravo for Trevi Biles &amp; Cheech. Wielki szacunek za kompozycje, za melodie. Reszta jest milczeniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Niemniej, ocena bardzo dobra musi być, bo to brylant NWOTHM, ale nieoszlifowany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 4.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nasson]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3694</link>
			<pubDate>Mon, 31 Jan 2022 15:18:44 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3694</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nasson - Scars (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/5/0/995047.jpg?0946" border="0" alt="[Obrazek: 995047.jpg?0946]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Not Today 04:54<br />
2.Room 108 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Mother Moon 04:29<br />
4.Runaway 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.On the Other Side 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Bringer of Sorrow 04:25<br />
7.King of Lies 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.A New Beginning 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">9.When It Rains 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.We Are the Army 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">11.Rising 03:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chile</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nasson Corbalán - śpiew, gitara, gitara basowa, pianino, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Leiva - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Caterina Nix - śpiew (wokale poboczne)<br />
</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Del Vecchio - śpiew ("When It Rains")</div>
<div style="text-align: justify;"> James Robledo - śpiew ("We Are the Army")</div>
<div style="text-align: justify;">Ignacio Torres - gitara (1,6,10)</div>
<div style="text-align: justify;">Mistheria - instrumenty klawiszowe ("Mother Moon")<br />
<br />
<br />
Jeden z najbardziej znaczących multiinstrumentalistów chilijskich ostatnich lat Nasson po raz drugi postanowił zaprezentować się w repertuarze melodic heavy/power. W roku 2020 sensacyjnie debiutował SINNER'S BLOOD z Robledo, teraz pora na NASSON. Album został wydany w końcu stycznia 2022 przez specjalizującą się w takiej muzyce wytwórnię Frontiers Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nasson idzie śladami tak SINNER'S BLOOD jak i ROBLEDO Jamesa Robledo i można powiedzieć, że to swoiste dopełnienie tryptyku z atrakcyjnym pod każdym względem melodyjnym metalem, bo te trzy płyty są zagrane w bardzo podobnym do siebie stylu. Zresztą, sam Robledo pojawia się tu w otoczeniu żeńskich głosów w We Are the Army, radiowo ale mocno wybrzmiewającym kandydatem na rok/metalowe listy przebojów. Ponieważ to wydała Frontiers, więc nie mogło zabraknąć i Alessandro Del Vecchio jako wokalisty w romantycznym songu When It Rains mistrzowsko poprowadzonym tak w liniach wokalnych, jak i gitarowych. Piękny refren, poetycki, doprawdy romantyczny i poruszający. I co najważniejsze to metal, bezsprzecznie. Kunszt gitarowy Nassona objawia się przede wszystkim w solach i ornamentacjach, bo zasadniczo lider stawia na prostotę melodyjnego przekazu, choć przecież znany jest ze swoich fascynacji graniem progresywnym. Tu tego unika i daje melodic metal bardzo przystępny, bardzo chwytliwy i z mocno zapadającymi w pamięć refrenami. Taki jest opener Not Today przypominający wysmakowane kompozycje z albumu ROBLEDO z nutką zadumy i nostalgii. Ciepłe, eleganckie i co najważniejsze, sam Nasson pokazuje się jako bardzo dobry wokalista, nawet więcej, niż bardzo dobry i jest to występ godny szacunku i wyróżnienia. Zdecydował się zaśpiewać sam bez angażowania armii gości i wyszło znakomicie!</div>
<div style="text-align: justify;">Często wchodzą tu na terytoria melodic rock/hard rock/AOR z mocniejszym brzmieniem i udane próby to bezpretensjonalne w swej niewymuszonej romantyczności rozbujane Room 108 czy Runaway, albo umieszczony na końcu delikatniejszy Rising, choć ta kompozycja jest nieco słabsza od pozostałych. Rozdzierająca gitara prowadzi Bringer of Sorrow, a refren po prostu zniewalający w kategorii melodic heavy. I do tego piękne podjazdy pod EVERGREY w takiej nieco mroczniejszej partii instrumentalnej. Majstersztyk. I jeszcze coś z EVERGREY w klimacie King of Lies, a ten rozległy refren to po raz kolejny mistrzostwo świata! Jeśli ROBLEDO czerpał z muzycznej filozofii EVERGREY, to NASSON zrobił to jeszcze lepiej w przecudownej urody i pełnym elegancji A New Beginning. Nie można się oprzeć, no nie można, a słuchać można bez końca. Niby z niczego rozkwita nagle Mother Moon, gdzie można usłyszeć klawisze Maestro Mistheria oraz wykwintne heavy/power metalowe ornamentacje lidera. Pięknie! Monumentalny, głęboki, niemal elegijny song On the Other Side jest wyśmienity. Tak grają melodic heavy power tylko najlepsi, tacy jak LORDS OF BLACK czy THE FERRYMEN. Siłą przekazu nieprawdopodobna, śpiew przeszywający głęboko. Ach ten Nasson... </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kapitalna realizacja. Oczywiście zrobił to Chilijczyk Erick Martinez, który podobnie jak dla SINNER'S BLOOD stworzył soczysty, wyrazisty, ciepły i krystalicznie przejrzysty sound na najwyższym światowym poziomie. Modern inkrustacje elektroniczne tła jedne z lepszych, jakie słyszałem od lat.</div>
<div style="text-align: justify;">SINNER'S BLOOD, ROBLEDO i NASSON. Tak! "Scars" - coś pięknego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.01.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nasson - Scars (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/5/0/995047.jpg?0946" border="0" alt="[Obrazek: 995047.jpg?0946]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Not Today 04:54<br />
2.Room 108 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Mother Moon 04:29<br />
4.Runaway 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.On the Other Side 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Bringer of Sorrow 04:25<br />
7.King of Lies 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.A New Beginning 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">9.When It Rains 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">10.We Are the Army 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">11.Rising 03:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chile</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nasson Corbalán - śpiew, gitara, gitara basowa, pianino, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Leiva - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Caterina Nix - śpiew (wokale poboczne)<br />
</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Del Vecchio - śpiew ("When It Rains")</div>
<div style="text-align: justify;"> James Robledo - śpiew ("We Are the Army")</div>
<div style="text-align: justify;">Ignacio Torres - gitara (1,6,10)</div>
<div style="text-align: justify;">Mistheria - instrumenty klawiszowe ("Mother Moon")<br />
<br />
<br />
Jeden z najbardziej znaczących multiinstrumentalistów chilijskich ostatnich lat Nasson po raz drugi postanowił zaprezentować się w repertuarze melodic heavy/power. W roku 2020 sensacyjnie debiutował SINNER'S BLOOD z Robledo, teraz pora na NASSON. Album został wydany w końcu stycznia 2022 przez specjalizującą się w takiej muzyce wytwórnię Frontiers Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nasson idzie śladami tak SINNER'S BLOOD jak i ROBLEDO Jamesa Robledo i można powiedzieć, że to swoiste dopełnienie tryptyku z atrakcyjnym pod każdym względem melodyjnym metalem, bo te trzy płyty są zagrane w bardzo podobnym do siebie stylu. Zresztą, sam Robledo pojawia się tu w otoczeniu żeńskich głosów w We Are the Army, radiowo ale mocno wybrzmiewającym kandydatem na rok/metalowe listy przebojów. Ponieważ to wydała Frontiers, więc nie mogło zabraknąć i Alessandro Del Vecchio jako wokalisty w romantycznym songu When It Rains mistrzowsko poprowadzonym tak w liniach wokalnych, jak i gitarowych. Piękny refren, poetycki, doprawdy romantyczny i poruszający. I co najważniejsze to metal, bezsprzecznie. Kunszt gitarowy Nassona objawia się przede wszystkim w solach i ornamentacjach, bo zasadniczo lider stawia na prostotę melodyjnego przekazu, choć przecież znany jest ze swoich fascynacji graniem progresywnym. Tu tego unika i daje melodic metal bardzo przystępny, bardzo chwytliwy i z mocno zapadającymi w pamięć refrenami. Taki jest opener Not Today przypominający wysmakowane kompozycje z albumu ROBLEDO z nutką zadumy i nostalgii. Ciepłe, eleganckie i co najważniejsze, sam Nasson pokazuje się jako bardzo dobry wokalista, nawet więcej, niż bardzo dobry i jest to występ godny szacunku i wyróżnienia. Zdecydował się zaśpiewać sam bez angażowania armii gości i wyszło znakomicie!</div>
<div style="text-align: justify;">Często wchodzą tu na terytoria melodic rock/hard rock/AOR z mocniejszym brzmieniem i udane próby to bezpretensjonalne w swej niewymuszonej romantyczności rozbujane Room 108 czy Runaway, albo umieszczony na końcu delikatniejszy Rising, choć ta kompozycja jest nieco słabsza od pozostałych. Rozdzierająca gitara prowadzi Bringer of Sorrow, a refren po prostu zniewalający w kategorii melodic heavy. I do tego piękne podjazdy pod EVERGREY w takiej nieco mroczniejszej partii instrumentalnej. Majstersztyk. I jeszcze coś z EVERGREY w klimacie King of Lies, a ten rozległy refren to po raz kolejny mistrzostwo świata! Jeśli ROBLEDO czerpał z muzycznej filozofii EVERGREY, to NASSON zrobił to jeszcze lepiej w przecudownej urody i pełnym elegancji A New Beginning. Nie można się oprzeć, no nie można, a słuchać można bez końca. Niby z niczego rozkwita nagle Mother Moon, gdzie można usłyszeć klawisze Maestro Mistheria oraz wykwintne heavy/power metalowe ornamentacje lidera. Pięknie! Monumentalny, głęboki, niemal elegijny song On the Other Side jest wyśmienity. Tak grają melodic heavy power tylko najlepsi, tacy jak LORDS OF BLACK czy THE FERRYMEN. Siłą przekazu nieprawdopodobna, śpiew przeszywający głęboko. Ach ten Nasson... </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kapitalna realizacja. Oczywiście zrobił to Chilijczyk Erick Martinez, który podobnie jak dla SINNER'S BLOOD stworzył soczysty, wyrazisty, ciepły i krystalicznie przejrzysty sound na najwyższym światowym poziomie. Modern inkrustacje elektroniczne tła jedne z lepszych, jakie słyszałem od lat.</div>
<div style="text-align: justify;">SINNER'S BLOOD, ROBLEDO i NASSON. Tak! "Scars" - coś pięknego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.01.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nanga Parbat]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3618</link>
			<pubDate>Tue, 21 Sep 2021 17:11:21 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3618</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nanga Parbat - Downfall and Torment (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/WI5Q3NRqj4u25YtOmR7HGU87VPU=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-19189396-1624040891-8015.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-19189396-1624040891-8015.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Edge of an Endless Waterfall 01:22      <br />
2. Through a Lake of Damnation 05:41      <br />
3. Blood, Death and Silence 05:57      <br />
4. Tidal Blight 06:44      <br />
5. Demon in the Snow 05:45      <br />
6. Obscure Rains 05:17      <br />
7. Curse of the Thaw 06:53      <br />
8. Downfall and Torment 12:40      <br />
9. Breath of the Northern Winds 02:11     <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Death/Melodic Black/Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład:<br />
Andrea Pedruzzi - śpiew<br />
Flavio Cicconi - gitara<br />
Edoardo Sterpetti - gitara, orkiestracje<br />
Enrico Sandri - bas<br />
Giulio Galati - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NANGA PARBAT założone zostało w 2017 roku przez dwóch gitarzystów, znanego z DRAGONHAMMER, utalentowanego Flavio Cicconi oraz Edoardo Sterpetti, ma na swoim koncie jednyie EP z SOULS UNCHAINED, w którym Cicconi również się udziela. Zaczyna się komponowanie materiału oraz zbieranie składu i pod koniec 2018 roku dołącza wokalista Andrea Pedruzzi, a na początku 2019 dołącza reszta składu, w tym znany obecnie z KALEDON basista Enrico Sandri i perkusista Giulio Galati znany z kilku włoskich grup death metalowych. Grupa zainteresowała swoim materiałem litewsko-amerykańską wytwórnię Sliptrick Records, która wydała album 23 marca 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Może i gatunkowo wygląda to jak przerażająca mieszanina, ale jest to wspaniale wyważona muzyka, power metal z extreme melodic metalowym/MDM zacięciem. Inspiracje ostatnimi dwiema płytami STORMLORD są tutaj bardzo słyszalne i to jest mieszanina gatunków podana równie inteligentnie jak WINTERHORDE, bez progresywnego zadęcia, z bardzo mocno i jasno nakreślonymi, zapadającymi w pamięć melodiami. To już słychać we wspaniale zaaranżowanym Through a Lake of Damnation, w którym orkiestracje są na drugim planie idealnie eksponując melodie i tworząc dalszy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">W surowszych, smutniejszych melodiach słychać też coś z brutalniejszych kompozycji HEAVENWOOD z ostatnich albumów, ale Andrea Pedruzzi okazuje się bardzo dobrym i wszechstronnym wokalistą, z mocnym, głęboki i rozdzierającym growlem oraz stoickim, czystym i ciepłym głosem w refrenach. Te kontrasty i dialogi są zrealizowane tutaj bardzo dobrze. Blood, Death and Silence jest pod tym względem zrealizowany wzorowo i nakładki wokalne w refrenie. Wyborne przejścia, coś z WINTERHORDE, coś ze STORMLORD, coś z NOVEMBERS DOOM z lat 2005-2009, chociaż bez amerykańskiego chłodu, a przyprawione ciepłem Italii.</div>
<div style="text-align: justify;">Podobną muzykę próbowało grać GENTIHAA, ale ich zgubiło podejście bardziej progressive do tematu i kiedy NANGA PARBAT próbuje to wypada to tylko dobrze jak w Tidal Blight, gdzie jest STORMLORD z HEAVENWOOD i w takiej chłodniejszej stylistyce znacznie ciekawsze jest Obscure Rains. Znacznie większe zniszczenie jest we wzorowym Demon in the Snow, w którym chóry grają bardzo dużą rolę. STORMLORD w bardzo dobrym wydaniu!</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście takie albumy muszą wejść w fazę krytyczną, mieć jakiś punkt kulminacyjny i jest nim 12 minut tytułowego Downfall and Torment. Potężny, rozbudowany, echa STORMLORD i WINTERHORD słyszalne, w części chłód NOVEMBERS DOOM. Wiele bardzo dobrych melodii, muzyków działających jak dobrze naoliwiona maszyna, ciekawych zmian temp i co najważniejsze płynnych, ale moim zdaniem na koniec zespół dał zbyt wiele wyciszeń i takiego brutalnego wybijania z kompozycji nie popieram.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Marco Mastrobuono ma doświadczenie i dobrał tutaj brzmienie bliskie STORMLORD, choć bez przestrzennego dopieszczenia jak to zrobił Mularoni (i z którego jest znany), ale to nadal sound bardzo dobry, niezbyt przytłaczający i co najważniejsze czysty, w którym bas jest bardzo dobrze słyszalny, a jest czego posłuchać i warto zwrócić uwagę.</div>
<div style="text-align: justify;">Współpraca muzykom układa się dobrze i słucha się tego bardzo przyjemnie i każdy tutaj daje dobry popis swoich umiejętności, ale to nie są nowicjusze i tutaj dają tego dowód.</div>
<div style="text-align: justify;">Są pewne niedociągnięcia, drobne wpadki, ale przy debiucie i prawie 50 minutach muzyki w gatunku, w którym i tak wiele się nie dzieje, można wybaczyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Ja wybaczam i polecam, szczególnie fanom STORMLORD i WINTERHORDE. Na ich albumy pewnie będziemy musieli czekać kolejne lata, a to jest bardzo dobry zamiennik, szczególnie, kiedy nie jest się fanem przesadnej brutalizacji w wykonaniu takich grup jak FLESHGOD APOCALYPSE.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nanga Parbat - Downfall and Torment (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/WI5Q3NRqj4u25YtOmR7HGU87VPU=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-19189396-1624040891-8015.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-19189396-1624040891-8015.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Edge of an Endless Waterfall 01:22      <br />
2. Through a Lake of Damnation 05:41      <br />
3. Blood, Death and Silence 05:57      <br />
4. Tidal Blight 06:44      <br />
5. Demon in the Snow 05:45      <br />
6. Obscure Rains 05:17      <br />
7. Curse of the Thaw 06:53      <br />
8. Downfall and Torment 12:40      <br />
9. Breath of the Northern Winds 02:11     <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Death/Melodic Black/Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład:<br />
Andrea Pedruzzi - śpiew<br />
Flavio Cicconi - gitara<br />
Edoardo Sterpetti - gitara, orkiestracje<br />
Enrico Sandri - bas<br />
Giulio Galati - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NANGA PARBAT założone zostało w 2017 roku przez dwóch gitarzystów, znanego z DRAGONHAMMER, utalentowanego Flavio Cicconi oraz Edoardo Sterpetti, ma na swoim koncie jednyie EP z SOULS UNCHAINED, w którym Cicconi również się udziela. Zaczyna się komponowanie materiału oraz zbieranie składu i pod koniec 2018 roku dołącza wokalista Andrea Pedruzzi, a na początku 2019 dołącza reszta składu, w tym znany obecnie z KALEDON basista Enrico Sandri i perkusista Giulio Galati znany z kilku włoskich grup death metalowych. Grupa zainteresowała swoim materiałem litewsko-amerykańską wytwórnię Sliptrick Records, która wydała album 23 marca 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Może i gatunkowo wygląda to jak przerażająca mieszanina, ale jest to wspaniale wyważona muzyka, power metal z extreme melodic metalowym/MDM zacięciem. Inspiracje ostatnimi dwiema płytami STORMLORD są tutaj bardzo słyszalne i to jest mieszanina gatunków podana równie inteligentnie jak WINTERHORDE, bez progresywnego zadęcia, z bardzo mocno i jasno nakreślonymi, zapadającymi w pamięć melodiami. To już słychać we wspaniale zaaranżowanym Through a Lake of Damnation, w którym orkiestracje są na drugim planie idealnie eksponując melodie i tworząc dalszy plan.</div>
<div style="text-align: justify;">W surowszych, smutniejszych melodiach słychać też coś z brutalniejszych kompozycji HEAVENWOOD z ostatnich albumów, ale Andrea Pedruzzi okazuje się bardzo dobrym i wszechstronnym wokalistą, z mocnym, głęboki i rozdzierającym growlem oraz stoickim, czystym i ciepłym głosem w refrenach. Te kontrasty i dialogi są zrealizowane tutaj bardzo dobrze. Blood, Death and Silence jest pod tym względem zrealizowany wzorowo i nakładki wokalne w refrenie. Wyborne przejścia, coś z WINTERHORDE, coś ze STORMLORD, coś z NOVEMBERS DOOM z lat 2005-2009, chociaż bez amerykańskiego chłodu, a przyprawione ciepłem Italii.</div>
<div style="text-align: justify;">Podobną muzykę próbowało grać GENTIHAA, ale ich zgubiło podejście bardziej progressive do tematu i kiedy NANGA PARBAT próbuje to wypada to tylko dobrze jak w Tidal Blight, gdzie jest STORMLORD z HEAVENWOOD i w takiej chłodniejszej stylistyce znacznie ciekawsze jest Obscure Rains. Znacznie większe zniszczenie jest we wzorowym Demon in the Snow, w którym chóry grają bardzo dużą rolę. STORMLORD w bardzo dobrym wydaniu!</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście takie albumy muszą wejść w fazę krytyczną, mieć jakiś punkt kulminacyjny i jest nim 12 minut tytułowego Downfall and Torment. Potężny, rozbudowany, echa STORMLORD i WINTERHORD słyszalne, w części chłód NOVEMBERS DOOM. Wiele bardzo dobrych melodii, muzyków działających jak dobrze naoliwiona maszyna, ciekawych zmian temp i co najważniejsze płynnych, ale moim zdaniem na koniec zespół dał zbyt wiele wyciszeń i takiego brutalnego wybijania z kompozycji nie popieram.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Marco Mastrobuono ma doświadczenie i dobrał tutaj brzmienie bliskie STORMLORD, choć bez przestrzennego dopieszczenia jak to zrobił Mularoni (i z którego jest znany), ale to nadal sound bardzo dobry, niezbyt przytłaczający i co najważniejsze czysty, w którym bas jest bardzo dobrze słyszalny, a jest czego posłuchać i warto zwrócić uwagę.</div>
<div style="text-align: justify;">Współpraca muzykom układa się dobrze i słucha się tego bardzo przyjemnie i każdy tutaj daje dobry popis swoich umiejętności, ale to nie są nowicjusze i tutaj dają tego dowód.</div>
<div style="text-align: justify;">Są pewne niedociągnięcia, drobne wpadki, ale przy debiucie i prawie 50 minutach muzyki w gatunku, w którym i tak wiele się nie dzieje, można wybaczyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Ja wybaczam i polecam, szczególnie fanom STORMLORD i WINTERHORDE. Na ich albumy pewnie będziemy musieli czekać kolejne lata, a to jest bardzo dobry zamiennik, szczególnie, kiedy nie jest się fanem przesadnej brutalizacji w wykonaniu takich grup jak FLESHGOD APOCALYPSE.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Neaghi]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3521</link>
			<pubDate>Wed, 23 Jun 2021 00:30:09 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3521</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Neaghi - Whispers of Wings (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3503791260_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3503791260_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 0:30<br />
2. Whisper of Your Wings 04:46<br />
3. Painting a Dead Man’s Face Red 04:16<br />
4. Diabolical Mark 02:38<br />
5. No Man’s Land 03:48<br />
6. Cyclone of Lies 02:54<br />
7. Demons Reborn 03:38<br />
8. Ashes of Fear 03:14<br />
9. The Awakening of Evil 04:18<br />
10. Angel of Darkness 03:08<br />
11. State of Mind 03:32<br />
12. The Last Redemption 05:08<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Thrash/Groove/Death Metal<br />
Kraj: Polska<br />
<br />
Skład:<br />
Lever - śpiew<br />
Michał Kaszczyszyn - gitara<br />
Adam Mickiewicz - gitara<br />
Wojbass - bass<br />
Łukasz “Lukas” Boratyn - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Polska scena metalowa nie powala oryginalnością, szczególnie, kiedy widzi się tag thrash albo death, to chce się uciekać jak najdalej, bo ile można mielić SLAYER i EXODUS?</div>
<div style="text-align: justify;">O dziwo, jednak i w tym gatunku można znaleźć coś ciekawego, co nie kopiuje wyżej wymienionych.</div>
<div style="text-align: justify;">I tu wkracza NEAGHI, założone w 2018 roku, składające się z muzyków, którzy mają jakiś dorobek, poza debiutującymi gitarzystami. W 2020 roku zespół rozpoczął nagrania na swój debiut, który zostanie wydany nakładem wydawnictwa Soliton 19 lipca 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVINCE, DARK EMPIRE, PROJECT ROENWOLFE. Takie tutaj pojawią się skojarzenia, z najświeższych i najbliższych jednak jest nieudana płyta DARK EMPIRE i album panów z Wrocławia pokazuje, jak bardzo Matt Moliti tej muzyki nie rozumiał i sfrustrowany porzucił zespół na rzecz niezbyt wymyślnego death metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Silne inspiracje USA słychać od początku do końca, ale bezmyślnego kopiowania znanych i lubianych motywów jako fundamentu kompozycji tutaj nie uświadczymy. To zaskakująco inteligentnie podana muzyka, z agresją stopniowo i skromnie dawkowaną, przez co album nie nudzi i nie przytłacza jak cała armia albumów progressive deathcore jazz math metal, których wychodzi minimum 20 dziennie.</div>
<div style="text-align: justify;">Już Whisper of Your Wings wzbudza zaufanie i zainteresowanie, choć nie jest to największy killer, ale wspaniale pokazuje, jak dobrze zespół się rozumie i uzupełnia. Sekcja rytmiczna gra  interesująco i każdego tu słychać bardzo dobrze i to mimo natarcia dwóch gitar. Sharp and clear w najlepszym, nieprzytłaczającym i nieprzesadnie sterylnym wydaniu i Harsha Dasari spisał się znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Mistrzami jednak jest tutaj duet Kaszczyszyn/Mickiewicz. To, co panowie tu grają, jak są wszechstronni, jak się uzupełniają i dyskutują, jest doprawdy godne podziwu, tak jak wszelakie skromne ozdobniki i inkantacje w obrębie kompozycji, które są wpasowane z chirurgiczną precyzją. Sekcji należy się również uznanie w tym, jak to wszystko napędzają i jak perfekcyjne tło tworzą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Moim osobistym faworytem jest tutaj morderczy, wyborny, z zapadającym w pamięć refrenem No Man's Land, w którym Mariusz "Lever" Nowak zabija delikatnością w płynącym, ciepłym refrenie. To jest również kompozycja, która pokazuje, jak zaskakująco wszechstronnym jest wokalistą. Może też dlatego właśnie najbardziej ten utwór mi się podoba, tak jak Cyclone of Lies, gdzie w refrenach pokazuje swoją bardziej power thrashową stronę. I te GITARY! Nawet kompozycje raczej poprawne w ramach gatunku i powszednie jak Diabolical Mark, Angel of Darkness, State of Mind robią wrażenie dzięki instrumentarium.</div>
<div style="text-align: justify;">Mam jednak mieszane uczucia co do Levera, bo fanem wokalistów na granicy metalcore/groove nie jestem i wolę o wiele bardziej, kiedy śpiewa tradycyjnie. Kiedy trzyma się bardziej heavy metalowej barwy, jest wyborny, co słychać w refrenach The Awakening of Evil czy genialnym, już wspomnianym No Man's Land i na kolejnej płycie wolałbym go usłyszeć w takim wydaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Ale to bardziej osobiste preferencje niż realny zarzut i w obrębie gatunku jest w formie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album równy, choć stopniowo wytracający na tempie, dobrze zagrany, nieprzytłaczający i zaskakująco wypakowany dobrze wyeksponowanymi melodiami jak na gatunek.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecujący debiut grupy z Wrocławia i mam nadzieję, że na tym ich kariera się nie zakończy.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości NEAGHI.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Neaghi - Whispers of Wings (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3503791260_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3503791260_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 0:30<br />
2. Whisper of Your Wings 04:46<br />
3. Painting a Dead Man’s Face Red 04:16<br />
4. Diabolical Mark 02:38<br />
5. No Man’s Land 03:48<br />
6. Cyclone of Lies 02:54<br />
7. Demons Reborn 03:38<br />
8. Ashes of Fear 03:14<br />
9. The Awakening of Evil 04:18<br />
10. Angel of Darkness 03:08<br />
11. State of Mind 03:32<br />
12. The Last Redemption 05:08<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Thrash/Groove/Death Metal<br />
Kraj: Polska<br />
<br />
Skład:<br />
Lever - śpiew<br />
Michał Kaszczyszyn - gitara<br />
Adam Mickiewicz - gitara<br />
Wojbass - bass<br />
Łukasz “Lukas” Boratyn - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Polska scena metalowa nie powala oryginalnością, szczególnie, kiedy widzi się tag thrash albo death, to chce się uciekać jak najdalej, bo ile można mielić SLAYER i EXODUS?</div>
<div style="text-align: justify;">O dziwo, jednak i w tym gatunku można znaleźć coś ciekawego, co nie kopiuje wyżej wymienionych.</div>
<div style="text-align: justify;">I tu wkracza NEAGHI, założone w 2018 roku, składające się z muzyków, którzy mają jakiś dorobek, poza debiutującymi gitarzystami. W 2020 roku zespół rozpoczął nagrania na swój debiut, który zostanie wydany nakładem wydawnictwa Soliton 19 lipca 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">EVINCE, DARK EMPIRE, PROJECT ROENWOLFE. Takie tutaj pojawią się skojarzenia, z najświeższych i najbliższych jednak jest nieudana płyta DARK EMPIRE i album panów z Wrocławia pokazuje, jak bardzo Matt Moliti tej muzyki nie rozumiał i sfrustrowany porzucił zespół na rzecz niezbyt wymyślnego death metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Silne inspiracje USA słychać od początku do końca, ale bezmyślnego kopiowania znanych i lubianych motywów jako fundamentu kompozycji tutaj nie uświadczymy. To zaskakująco inteligentnie podana muzyka, z agresją stopniowo i skromnie dawkowaną, przez co album nie nudzi i nie przytłacza jak cała armia albumów progressive deathcore jazz math metal, których wychodzi minimum 20 dziennie.</div>
<div style="text-align: justify;">Już Whisper of Your Wings wzbudza zaufanie i zainteresowanie, choć nie jest to największy killer, ale wspaniale pokazuje, jak dobrze zespół się rozumie i uzupełnia. Sekcja rytmiczna gra  interesująco i każdego tu słychać bardzo dobrze i to mimo natarcia dwóch gitar. Sharp and clear w najlepszym, nieprzytłaczającym i nieprzesadnie sterylnym wydaniu i Harsha Dasari spisał się znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Mistrzami jednak jest tutaj duet Kaszczyszyn/Mickiewicz. To, co panowie tu grają, jak są wszechstronni, jak się uzupełniają i dyskutują, jest doprawdy godne podziwu, tak jak wszelakie skromne ozdobniki i inkantacje w obrębie kompozycji, które są wpasowane z chirurgiczną precyzją. Sekcji należy się również uznanie w tym, jak to wszystko napędzają i jak perfekcyjne tło tworzą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Moim osobistym faworytem jest tutaj morderczy, wyborny, z zapadającym w pamięć refrenem No Man's Land, w którym Mariusz "Lever" Nowak zabija delikatnością w płynącym, ciepłym refrenie. To jest również kompozycja, która pokazuje, jak zaskakująco wszechstronnym jest wokalistą. Może też dlatego właśnie najbardziej ten utwór mi się podoba, tak jak Cyclone of Lies, gdzie w refrenach pokazuje swoją bardziej power thrashową stronę. I te GITARY! Nawet kompozycje raczej poprawne w ramach gatunku i powszednie jak Diabolical Mark, Angel of Darkness, State of Mind robią wrażenie dzięki instrumentarium.</div>
<div style="text-align: justify;">Mam jednak mieszane uczucia co do Levera, bo fanem wokalistów na granicy metalcore/groove nie jestem i wolę o wiele bardziej, kiedy śpiewa tradycyjnie. Kiedy trzyma się bardziej heavy metalowej barwy, jest wyborny, co słychać w refrenach The Awakening of Evil czy genialnym, już wspomnianym No Man's Land i na kolejnej płycie wolałbym go usłyszeć w takim wydaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Ale to bardziej osobiste preferencje niż realny zarzut i w obrębie gatunku jest w formie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album równy, choć stopniowo wytracający na tempie, dobrze zagrany, nieprzytłaczający i zaskakująco wypakowany dobrze wyeksponowanymi melodiami jak na gatunek.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecujący debiut grupy z Wrocławia i mam nadzieję, że na tym ich kariera się nie zakończy.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.5/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości NEAGHI.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nexus Opera]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3490</link>
			<pubDate>Sun, 02 May 2021 20:28:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3490</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nexus Opera - La Guera Granda (The Great Call to Arms) (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/rt_nGlqp2h29A-6MpKqgxcIj3As=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-19470937-1626124044-2302.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-19470937-1626124044-2302.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Great Call to Arms 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">2.Strafexpedition 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.Raid Over Vienna 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.M.A.S. 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dreams Fade Away 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">6.Trenches 06:44</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Mine 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">8.The River 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.If Even the Sky Burns 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ignoto Militi 04:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Aricò - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Pinna - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Giordanella - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Natale Cosenza - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Novelli  - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Rzymski NEXUS OPERA ma długą historię istnienia, rozpoczynającą się w roku 2002, ale tak realnie to rok 2012, czyli rok reaktywacji jest datą, od której rozpoczyna się realna nagraniowa działalność zespołu. W roku 2014 grupa wydała niezły, ale nierówny album "Tales from WWII", płytę niskonakładową z ważnym polskim akcentem - kompozycją Katyń (Death in the Forest).</div>
<div style="text-align: justify;">Teraz w kwietniu 2021 nakładem znanej włoskiej wytwórni Revalve Records ta ekipa prezentuje drugi album z epickim power metalem, tym razem w realiach historycznych Pierwszej Wojny Światowej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to prawdziwy power metal z dwoma gitarami i klawiszami i prawdziwy epicki metal! Epickość jest przeogromna i melodie kapitalne w większości, a wszystko porywa jak muzyka SABATON. </div>
<div style="text-align: justify;">Niesamowite, wspaniałe jest rozpoczęcie tego albumu w postaci dynamicznego Great Call to Arms i jest to pod względem dramatyzmu w melodii doskonały mix SABATON i izraelskiego DESERT. Wyborne sola gitarowe, potężny ale klasycznie power metalowy atak, heroizm. Po prostu Moc! W Strafexpedition ten epicki wymiar został wzbogacony o elementy ornamentacji neoklasycznych i ten utwór to także ścisła czołówka albumu, przy czym warto zwrócić uwagę na bojowe chórki wspierające Davide Aricò oraz gustowne wokalizy żeńskie w stylu "Symphonic Valkyria". Klawisze dodają symfonicznego rozmachu spokojniejszemu i wolniejszemu Raid Over Vienna, rozbudowana i bogata jest część instrumentalna z indywidualnymi popisami instrumentalistów i jest doprawdy czego posłuchać. A potem M.A.S (to taki rodzaj włoskiego kutra torpedowego) i to rytmiczny ostro zagrany przez gitary power metal i po raz kolejny obecna jest neoklasyka, nie jako fundament, ale jako bardzo cenny ozdobnik. Potem zmiana klimatu na wojenną balladę Dreams Fade Away z niższym i bardziej poetyckim, aktorskim wokalem i to kolejna chwytająca swą melodyjną szorstkością i smutkiem kompozycja z tego albumu. Piękny refren z głosem żeńskim w backing wokalach i niszcząca partia w stylu wodewilowym z pianinem i gitarą w roli głównej. Mistrzostwo! I to nie koniec fantastycznej muzyki, bo Trenches to z kolei pełen ekspresji mix SABATON i neoklasycznej stylistyki wczesnego RISING FORCE Malmsteena i to jest po prostu świetne, także w pełnych subtelnej łagodności aranżacjach symfonicznych. Brawa dla gitarzystów za sola, zresztą po raz kolejny i nie ostatni. I ponownie bardziej nostalgiczne bojowe klimaty przypominające DESERT w wybornym The Mine i jeszcze raz zachwycają w następnym szybkim i zdecydowanie power metalowym The Rive. Duma i honor emanują z każdej nuty! If Even the Sky Burns to nieco cięższe gitary na wstępie, a potem pełen poezji i melancholii power metal, niebywale gustowny, bardzo włoski w formie wyrazu i jeszcze raz mnóstwo pełnych elegancji ozdobników, w tym głos żeński o istotnym znaczeniu dla wsparcia Davide Aricò i budowania klimatu. I całość zamyka się instrumentalnym Ignoto Militi, dostojnym smutnym i wieloznacznym utworem o cechach symfonicznych, gdzie po prostu słów nie potrzeba. Majstersztyk!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonałe wykonanie, doskonała współpraca gitar i instrumentów klawiszowych, momentami po prostu misterna w aranżacjach.</div>
<div style="text-align: justify;">Styl brzmienia "sharp &amp; clear", z mocnym basem, szumiącymi blachami, pięknie ustawionym planem klawiszowym. Gitary nieco ostrzejsze niż zazwyczaj się słyszy w power z Italii, doskonale zbalansowane w ramach całości wokale główne i poboczne.</div>
<div style="text-align: justify;">Album ze ścisłej włoskiej tegorocznej czołówki power metal, a ta czołówka włoska, to w tym roku zarazem czołówka światowa. Mało znany zespół awansował do elity.</div>
<div style="text-align: justify;">Rzymskie epic power metalowe zniszczenie 2021!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.05.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nexus Opera - La Guera Granda (The Great Call to Arms) (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/rt_nGlqp2h29A-6MpKqgxcIj3As=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-19470937-1626124044-2302.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-19470937-1626124044-2302.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Great Call to Arms 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">2.Strafexpedition 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.Raid Over Vienna 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.M.A.S. 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dreams Fade Away 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">6.Trenches 06:44</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Mine 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">8.The River 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.If Even the Sky Burns 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ignoto Militi 04:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Aricò - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Pinna - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Giordanella - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Natale Cosenza - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alessandro Novelli  - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Rzymski NEXUS OPERA ma długą historię istnienia, rozpoczynającą się w roku 2002, ale tak realnie to rok 2012, czyli rok reaktywacji jest datą, od której rozpoczyna się realna nagraniowa działalność zespołu. W roku 2014 grupa wydała niezły, ale nierówny album "Tales from WWII", płytę niskonakładową z ważnym polskim akcentem - kompozycją Katyń (Death in the Forest).</div>
<div style="text-align: justify;">Teraz w kwietniu 2021 nakładem znanej włoskiej wytwórni Revalve Records ta ekipa prezentuje drugi album z epickim power metalem, tym razem w realiach historycznych Pierwszej Wojny Światowej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to prawdziwy power metal z dwoma gitarami i klawiszami i prawdziwy epicki metal! Epickość jest przeogromna i melodie kapitalne w większości, a wszystko porywa jak muzyka SABATON. </div>
<div style="text-align: justify;">Niesamowite, wspaniałe jest rozpoczęcie tego albumu w postaci dynamicznego Great Call to Arms i jest to pod względem dramatyzmu w melodii doskonały mix SABATON i izraelskiego DESERT. Wyborne sola gitarowe, potężny ale klasycznie power metalowy atak, heroizm. Po prostu Moc! W Strafexpedition ten epicki wymiar został wzbogacony o elementy ornamentacji neoklasycznych i ten utwór to także ścisła czołówka albumu, przy czym warto zwrócić uwagę na bojowe chórki wspierające Davide Aricò oraz gustowne wokalizy żeńskie w stylu "Symphonic Valkyria". Klawisze dodają symfonicznego rozmachu spokojniejszemu i wolniejszemu Raid Over Vienna, rozbudowana i bogata jest część instrumentalna z indywidualnymi popisami instrumentalistów i jest doprawdy czego posłuchać. A potem M.A.S (to taki rodzaj włoskiego kutra torpedowego) i to rytmiczny ostro zagrany przez gitary power metal i po raz kolejny obecna jest neoklasyka, nie jako fundament, ale jako bardzo cenny ozdobnik. Potem zmiana klimatu na wojenną balladę Dreams Fade Away z niższym i bardziej poetyckim, aktorskim wokalem i to kolejna chwytająca swą melodyjną szorstkością i smutkiem kompozycja z tego albumu. Piękny refren z głosem żeńskim w backing wokalach i niszcząca partia w stylu wodewilowym z pianinem i gitarą w roli głównej. Mistrzostwo! I to nie koniec fantastycznej muzyki, bo Trenches to z kolei pełen ekspresji mix SABATON i neoklasycznej stylistyki wczesnego RISING FORCE Malmsteena i to jest po prostu świetne, także w pełnych subtelnej łagodności aranżacjach symfonicznych. Brawa dla gitarzystów za sola, zresztą po raz kolejny i nie ostatni. I ponownie bardziej nostalgiczne bojowe klimaty przypominające DESERT w wybornym The Mine i jeszcze raz zachwycają w następnym szybkim i zdecydowanie power metalowym The Rive. Duma i honor emanują z każdej nuty! If Even the Sky Burns to nieco cięższe gitary na wstępie, a potem pełen poezji i melancholii power metal, niebywale gustowny, bardzo włoski w formie wyrazu i jeszcze raz mnóstwo pełnych elegancji ozdobników, w tym głos żeński o istotnym znaczeniu dla wsparcia Davide Aricò i budowania klimatu. I całość zamyka się instrumentalnym Ignoto Militi, dostojnym smutnym i wieloznacznym utworem o cechach symfonicznych, gdzie po prostu słów nie potrzeba. Majstersztyk!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonałe wykonanie, doskonała współpraca gitar i instrumentów klawiszowych, momentami po prostu misterna w aranżacjach.</div>
<div style="text-align: justify;">Styl brzmienia "sharp &amp; clear", z mocnym basem, szumiącymi blachami, pięknie ustawionym planem klawiszowym. Gitary nieco ostrzejsze niż zazwyczaj się słyszy w power z Italii, doskonale zbalansowane w ramach całości wokale główne i poboczne.</div>
<div style="text-align: justify;">Album ze ścisłej włoskiej tegorocznej czołówki power metal, a ta czołówka włoska, to w tym roku zarazem czołówka światowa. Mało znany zespół awansował do elity.</div>
<div style="text-align: justify;">Rzymskie epic power metalowe zniszczenie 2021!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.05.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nightshadow]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3481</link>
			<pubDate>Fri, 16 Apr 2021 13:03:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3481</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nightshadow - Strike Them Dead (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/3/9/0/939054.jpg?5159" border="0" alt="[Obrazek: 939054.jpg?5159]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Legend 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Witch Queen 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ripper 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.Love &amp; Vengeance 07:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.Children Of The Night 05:23<br />
6.False Truths 07:36</div>
<div style="text-align: justify;">7.Strike Them Dead 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">8.Blood Penance 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">9.Storm Bringer 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.Mistress Of The Pit 06:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Brian Dell - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Danny Fang - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Harrington - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Bader - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHTSHADOW z San Diego w Kalifornii debiutuje  albumem "Strike Them Dead" który zostanie wydany nakładem własnym 7 maja 2021. Debiut dosyć późny, zważywszy, że grają ze sobą już od roku 2012.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby szukać analogii na scenie amerykańskiej, to jest to grupa zbliżona stylem do CELLADOR i gra power metal z elementami speed, melodyjnie w odmianie europower i, co trzeba podkreślić od razu, ma w składzie wybornych gitarzystów uderzających tu raz po raz znakomitymi, wirtuozerskimi solówkami. Do tego dynamiczna, wysokoenergetyczna sekcja rytmiczna z bardzo kreatywnym perkusistą i dopasowany do tego wokalista operujący w średnio wysokich rejestrach głosem młodzieńczym i dla ucha przyjemnym. Od czasu do czasu zaśpiewa także ostrzej, na granicy lżejszych metalcore i extreme melodic scream.</div>
<div style="text-align: justify;">Szybkie kompozycje mają w sobie dużo autentycznej energii i to słychać w Legend, w Ripper i pełnym pasji gitarowej tytułowym Strike Them Dead, ale także i zgrabnie zaznaczonego dramatyzmu, szczególnie w Witch Queen. Nieco neoklasycznego podejścia słychać w Children Of The Night, zasadniczo jest to jednak bardzo udany utwór heavy/power metalowy, który można zaliczyć do kategorii NWOTHM, która ostatnio jakoś zaczyna w USA odżywać w dobrej formie. Do tego stylu można też zaliczyć Blood Penance, tyle że ta kompozycja jest nieco słabsza kompozycyjnie od pozostałych. NIGHTSHADOW zbliża się także do CELLADOR poprzez umieszczenie na płycie trzech długich kompozycji przy czym Love &amp; Vengeance do połowy toczy się jako semi ballada i power metalowego tempa nabiera w drugiej części, przy czym słychać także echa tak brytyjskiego classic heavy jak i bardziej ekstremalnych odniesień. No i ta urzekająca, pełna lekkości gra gitarzystów - po prostu urzekająca! Epicko i dumnie rozbrzmiewa galopujący dostojnie False Truths i tu nawiązują do najlepszych starych tradycji heroicznego USPM i jest to bez wątpienia hit i kiiller, przy czym gitary tu brzmią nieco ciężej i głębiej. I fantastyczny dialog gitarzystów w części instrumentalnej! Dewastacja w białych rękawiczkach! I na sam koniec Mistress Of The Pit, zadziorny, rycerski i z umiejętnie wprowadzanym klimatycznymi zmianami tempa i odrobina brutalności.</div>
<div style="text-align: justify;">Na drugim biegunie jest najkrótszy Storm Bringer, mocny, bojowy i w tradycji TWISTED TOWER DIRE. Bardzo udany z brawurową częścią środkową napędzaną świetną grą perkusisty!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest wyjątkowo dobra jak na self, zwraca uwagę dbałość o brzmienie perkusji, potężnej i syczącej blachami oraz bardzo dobre umiejscowienie wokalisty wśród gitar, a także ciekawe ustawienie basu, metalicznego, ale także dosyć łagodnego. Czytelna, klarowna, przemyślana realizacja. A zrobił to wszystko znany kanadyjski muzyk i inżynier dźwięku Jean-François Dagenais. </div>
<div style="text-align: justify;">Dwóch pierwszoplanowych bohaterów to Danny Fang i Nick Harrington, ale cała ekipa jest zgrana i kompetentna.<br />
Wyjątkowo udana, godna polecenia płyta z power metalem melodyjnym i uniwersalnym.<br />
<br />
<br />
ocena: 9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2021</span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości zespołu NIGHTSHADOW </span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nightshadow - Strike Them Dead (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/3/9/0/939054.jpg?5159" border="0" alt="[Obrazek: 939054.jpg?5159]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Legend 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Witch Queen 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ripper 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.Love &amp; Vengeance 07:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.Children Of The Night 05:23<br />
6.False Truths 07:36</div>
<div style="text-align: justify;">7.Strike Them Dead 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">8.Blood Penance 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">9.Storm Bringer 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.Mistress Of The Pit 06:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Brian Dell - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Danny Fang - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Harrington - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Bader - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHTSHADOW z San Diego w Kalifornii debiutuje  albumem "Strike Them Dead" który zostanie wydany nakładem własnym 7 maja 2021. Debiut dosyć późny, zważywszy, że grają ze sobą już od roku 2012.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby szukać analogii na scenie amerykańskiej, to jest to grupa zbliżona stylem do CELLADOR i gra power metal z elementami speed, melodyjnie w odmianie europower i, co trzeba podkreślić od razu, ma w składzie wybornych gitarzystów uderzających tu raz po raz znakomitymi, wirtuozerskimi solówkami. Do tego dynamiczna, wysokoenergetyczna sekcja rytmiczna z bardzo kreatywnym perkusistą i dopasowany do tego wokalista operujący w średnio wysokich rejestrach głosem młodzieńczym i dla ucha przyjemnym. Od czasu do czasu zaśpiewa także ostrzej, na granicy lżejszych metalcore i extreme melodic scream.</div>
<div style="text-align: justify;">Szybkie kompozycje mają w sobie dużo autentycznej energii i to słychać w Legend, w Ripper i pełnym pasji gitarowej tytułowym Strike Them Dead, ale także i zgrabnie zaznaczonego dramatyzmu, szczególnie w Witch Queen. Nieco neoklasycznego podejścia słychać w Children Of The Night, zasadniczo jest to jednak bardzo udany utwór heavy/power metalowy, który można zaliczyć do kategorii NWOTHM, która ostatnio jakoś zaczyna w USA odżywać w dobrej formie. Do tego stylu można też zaliczyć Blood Penance, tyle że ta kompozycja jest nieco słabsza kompozycyjnie od pozostałych. NIGHTSHADOW zbliża się także do CELLADOR poprzez umieszczenie na płycie trzech długich kompozycji przy czym Love &amp; Vengeance do połowy toczy się jako semi ballada i power metalowego tempa nabiera w drugiej części, przy czym słychać także echa tak brytyjskiego classic heavy jak i bardziej ekstremalnych odniesień. No i ta urzekająca, pełna lekkości gra gitarzystów - po prostu urzekająca! Epicko i dumnie rozbrzmiewa galopujący dostojnie False Truths i tu nawiązują do najlepszych starych tradycji heroicznego USPM i jest to bez wątpienia hit i kiiller, przy czym gitary tu brzmią nieco ciężej i głębiej. I fantastyczny dialog gitarzystów w części instrumentalnej! Dewastacja w białych rękawiczkach! I na sam koniec Mistress Of The Pit, zadziorny, rycerski i z umiejętnie wprowadzanym klimatycznymi zmianami tempa i odrobina brutalności.</div>
<div style="text-align: justify;">Na drugim biegunie jest najkrótszy Storm Bringer, mocny, bojowy i w tradycji TWISTED TOWER DIRE. Bardzo udany z brawurową częścią środkową napędzaną świetną grą perkusisty!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest wyjątkowo dobra jak na self, zwraca uwagę dbałość o brzmienie perkusji, potężnej i syczącej blachami oraz bardzo dobre umiejscowienie wokalisty wśród gitar, a także ciekawe ustawienie basu, metalicznego, ale także dosyć łagodnego. Czytelna, klarowna, przemyślana realizacja. A zrobił to wszystko znany kanadyjski muzyk i inżynier dźwięku Jean-François Dagenais. </div>
<div style="text-align: justify;">Dwóch pierwszoplanowych bohaterów to Danny Fang i Nick Harrington, ale cała ekipa jest zgrana i kompetentna.<br />
Wyjątkowo udana, godna polecenia płyta z power metalem melodyjnym i uniwersalnym.<br />
<br />
<br />
ocena: 9/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2021</span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #3333ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości zespołu NIGHTSHADOW </span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nergard]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3479</link>
			<pubDate>Thu, 15 Apr 2021 20:22:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3479</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nergard - Eternal White (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://nergardmusic.com/wp-content/uploads/2018/10/Nergard-Eternal-White-1500x1500.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Nergard-Eternal-White-1500x1500.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. God Forgive My Haunted Mind 06:59     <br />
2. Pride of the North 04:45     <br />
3. From the Cradle to the Grave    04:09     <br />
4. Carry Me 04:25     <br />
5. Beneath Northern Skies 04:57     <br />
6. Where No One Would Shed a Tear 03:09     <br />
7. Downfall 05:44     <br />
8. Now Barely There 04:09     <br />
9. Eternal White 04:50     <br />
10. Erasing The Memories 07:08<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład:<br />
Stefani Keogh - śpiew<br />
Mathias Molund Indergård - śpiew<br />
Andi Kravljaca - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Ørjan Halsan - gitara<br />
Andreas Nergård - perkusja, instrumenty klawiszowe, orkiestracje<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Tim "Ripper" Owens - śpiew<br />
Jon Tore Dombu - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NERGARD to solowy, poboczny projekt perkusisty Andreas Nergård, który założył w 2010 roku. Mimo długiego stażu, zespół nie ma zbyt wielkiego dorobku i poza zbiorem singli są tylko dwa EP z 2011 i 2014 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Z powodu pandemii, Nergård miał więcej czasu i w 2020 roku skupił się na tworzeniu materiału na debiut i 21 maja zostanie on wydany przez Pride and Joy Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby cały album był jak God Forgive My Haunted Mind, utrzymanym w stylu symfonicznych projektów pokroju BETO VAZQUEZ INFINITY albo nawet CELESTY, to by było bardzo dobre. W tej kompozycji jest wyborna realizacja, świetne orkiestracje, pięknie zaznaczające melodię główną i refreny, wspomagane wybornymi wokalizami w stylu CELESTY i NIGHTWISH. O filmowym rozmachu RUINS OF ELYSIUM nie ma tutaj mowy, ale są momenty, gdzie słychać późne KAMELOT.</div>
<div style="text-align: justify;">Dalej już bywa równie i może pastelowy Pride of the North przypomina TWILIGHT FORCE z dodatkiem VISIONS OF ATLANTIS czy delikatniejszych kompozycji SERENITY, From the Cradle to the Grave to już symfonika i osłabiający, sztuczny i popowy refren grup z okręgu AVANTASIA i BATTLE BEAST, z którego bije okrutna sztampa.<br />
Jest i miejsce na akcent szwedzki i zapożyczenie z ostatniej płyty DRAGONLAND w Carry Me i tutaj są punktowane najsłabsze elementy takich płyt, od przewidywalnej melodii po wyliczone wykonanie. Podobnie Beneath Northern Skies, zagrany z większym pazurem Where No One Would Shed a Tear, ale tutaj chociaż grają konkretnie i nie próbują być imitacją KAMELOT, które mieszają z NIGHTWISH w Downfall. Now Barely There to Ripper, który niestety na tle pozostałych wokalistów wypada poprawnie i nawet gorzej od tego, co zaprezentował na trzeciej płycie Mariusa Danielsena. Melodia może i udana, ale nostalgii Owensowi nie udaje się z tego wydobyć jak Roy Khanowi czy Andi Kravljača, za to są fatalne skrzeki wokalistki. Rockowe korzenie zespołu wychodzą w Eternal White i w swoim wyliczeniu oraz odtwórczości to się może podobać i szkoda, że solo jest tak krótkie i oszczędne. Na koniec próbują uderzyć minimalizmem EVERGREY, ale po bardzo dobrym wstępie Erasing The Memories przeradza się w teatrzyk AVANTASIA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">O ile kompozycje są w większości tylko poprawne, tak produkcja Jon Tore Dombu jest absolutnie bez zarzutu. Solidne wypunktowanie basu, dobre umiejscowienie perkusji, która grzmi nad orkiestracjami, które są zrealizowane bardzo dobrze, jak w CELESTY.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda, że pomysłów starczyło na jeden bardzo dobry utwór. Pozostałe to kapsuła czasu, w której zawarte jest ostatnich 10-15 lat muzyki symfonicznej czołowych grup jak NIGHTWISH, SERENITY czy nawet KAMELOT, oblepione kurzem AVANTASIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka niezbyt wymagająca i prosta, ale i nieoferująca zbyt wiele. Na sezon posuchy czy niedobory u fanów AVANTASIA jak znalazł zaraz obok AVALAND, co ambitniejsi zawodnicy zwrócą się raczej w stronę tegorocznych, bardzo słonecznych Włoch.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości  Pride &amp; Joy Music.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Nergard - Eternal White (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://nergardmusic.com/wp-content/uploads/2018/10/Nergard-Eternal-White-1500x1500.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Nergard-Eternal-White-1500x1500.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. God Forgive My Haunted Mind 06:59     <br />
2. Pride of the North 04:45     <br />
3. From the Cradle to the Grave    04:09     <br />
4. Carry Me 04:25     <br />
5. Beneath Northern Skies 04:57     <br />
6. Where No One Would Shed a Tear 03:09     <br />
7. Downfall 05:44     <br />
8. Now Barely There 04:09     <br />
9. Eternal White 04:50     <br />
10. Erasing The Memories 07:08<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Symphonic Melodic Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład:<br />
Stefani Keogh - śpiew<br />
Mathias Molund Indergård - śpiew<br />
Andi Kravljaca - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Ørjan Halsan - gitara<br />
Andreas Nergård - perkusja, instrumenty klawiszowe, orkiestracje<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Tim "Ripper" Owens - śpiew<br />
Jon Tore Dombu - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">NERGARD to solowy, poboczny projekt perkusisty Andreas Nergård, który założył w 2010 roku. Mimo długiego stażu, zespół nie ma zbyt wielkiego dorobku i poza zbiorem singli są tylko dwa EP z 2011 i 2014 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Z powodu pandemii, Nergård miał więcej czasu i w 2020 roku skupił się na tworzeniu materiału na debiut i 21 maja zostanie on wydany przez Pride and Joy Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby cały album był jak God Forgive My Haunted Mind, utrzymanym w stylu symfonicznych projektów pokroju BETO VAZQUEZ INFINITY albo nawet CELESTY, to by było bardzo dobre. W tej kompozycji jest wyborna realizacja, świetne orkiestracje, pięknie zaznaczające melodię główną i refreny, wspomagane wybornymi wokalizami w stylu CELESTY i NIGHTWISH. O filmowym rozmachu RUINS OF ELYSIUM nie ma tutaj mowy, ale są momenty, gdzie słychać późne KAMELOT.</div>
<div style="text-align: justify;">Dalej już bywa równie i może pastelowy Pride of the North przypomina TWILIGHT FORCE z dodatkiem VISIONS OF ATLANTIS czy delikatniejszych kompozycji SERENITY, From the Cradle to the Grave to już symfonika i osłabiający, sztuczny i popowy refren grup z okręgu AVANTASIA i BATTLE BEAST, z którego bije okrutna sztampa.<br />
Jest i miejsce na akcent szwedzki i zapożyczenie z ostatniej płyty DRAGONLAND w Carry Me i tutaj są punktowane najsłabsze elementy takich płyt, od przewidywalnej melodii po wyliczone wykonanie. Podobnie Beneath Northern Skies, zagrany z większym pazurem Where No One Would Shed a Tear, ale tutaj chociaż grają konkretnie i nie próbują być imitacją KAMELOT, które mieszają z NIGHTWISH w Downfall. Now Barely There to Ripper, który niestety na tle pozostałych wokalistów wypada poprawnie i nawet gorzej od tego, co zaprezentował na trzeciej płycie Mariusa Danielsena. Melodia może i udana, ale nostalgii Owensowi nie udaje się z tego wydobyć jak Roy Khanowi czy Andi Kravljača, za to są fatalne skrzeki wokalistki. Rockowe korzenie zespołu wychodzą w Eternal White i w swoim wyliczeniu oraz odtwórczości to się może podobać i szkoda, że solo jest tak krótkie i oszczędne. Na koniec próbują uderzyć minimalizmem EVERGREY, ale po bardzo dobrym wstępie Erasing The Memories przeradza się w teatrzyk AVANTASIA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">O ile kompozycje są w większości tylko poprawne, tak produkcja Jon Tore Dombu jest absolutnie bez zarzutu. Solidne wypunktowanie basu, dobre umiejscowienie perkusji, która grzmi nad orkiestracjami, które są zrealizowane bardzo dobrze, jak w CELESTY.</div>
<div style="text-align: justify;">Szkoda, że pomysłów starczyło na jeden bardzo dobry utwór. Pozostałe to kapsuła czasu, w której zawarte jest ostatnich 10-15 lat muzyki symfonicznej czołowych grup jak NIGHTWISH, SERENITY czy nawet KAMELOT, oblepione kurzem AVANTASIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Muzyka niezbyt wymagająca i prosta, ale i nieoferująca zbyt wiele. Na sezon posuchy czy niedobory u fanów AVANTASIA jak znalazł zaraz obok AVALAND, co ambitniejsi zawodnicy zwrócą się raczej w stronę tegorocznych, bardzo słonecznych Włoch.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości  Pride &amp; Joy Music.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nova Era]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3472</link>
			<pubDate>Fri, 09 Apr 2021 16:18:32 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3472</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nova Era - The Curse (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/U4lEGEOIU8f_0ph60ob0YKVrwZU=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-17714788-1615024058-1710.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-17714788-1615024058-1710.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Born to Die 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Slaves 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">3.First Love 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Run for Your Life 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Break the Rules 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">6.Bite of Freedom 03:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Face to Face 03:45<br />
8.The Curse 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Francisco Vázquez - śpiew</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">José Rubio Jiménez - gitara</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Roberto Beade - gitara</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Javi García - gitara basowa</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Javier González - perkusja</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Francisco Gabriel Gil Torres - instrumenty klawiszowe</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2018 José Rubio Jiménez przypomniał o sobie nowym zespołem EVIL HUNTER, teraz wraca z NOVA ERA, zaliczanym raczej do solowych projektów, przez który przewinęło się mnóstwo znanych postaci hiszpańskiej sceny metalowej. Warto sobie przypomnieć, jak pięknie śpiewał Ronnie Romero na semi instrumentalnym albumie "Nova Era" z 2012 roku... Teraz NOVA ERA to skład odmienny od tego, który towarzyszył Rubio w roku 2014, choć, i to bardzo ważne, ponownie wokalistą jest Francisco Vázquez, jakże mocny punkt na ogólnie raczej przeciętnym "Fight" z 2014. </div>
<div style="text-align: justify;">Album, podobnie jak debiut EVIL HUNTER, nie jest długi, a te nieco ponad pół godziny muzyki wydała na początku kwietnia wytwórnia Demons Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli do tej pory pod szyldem NOVA ERA można było usłyszeć także nieco metalu o cechach progresywnych, to tym razem mamy album monolitycznie heavy/power metalowy. Nie jest to na szczęście EVIL HUNTER Bis w manierze niemieckiej, raczej zdecydowany zwrot w kierunku estetyki "Painkiller" z pewną domieszką nowych trendów, reprezentowanych na przykład przez THE FERRYMEN  i to słychać w łagodniejszym melodyjnym utworze romantycznym First Love. Istotą tej płyty są jednak potężne, bojowe i heroiczne numery heavy/power metalowe, gdzie motoryka jest typowa dla JUDAS PRIEST z najlepszych czasów, a dewastujące wokale Frana, w tym w wysokich rejestrach to najlepsza szkoła USPM i pod tym względem są absolutnie klasyczne i porywające. Jest pełna dumy moc w rycerskim Born to Die i jest po prostu fenomenalny refren w całościowo także znakomitym Slaves. Jak się tworzy takie mordercze killery, jak Slaves, to oczywiście nie jest łatwo utrzymać taki poziom cały czas, ale przecież Run for Your Life o lekko mrocznej atmosferze (trochę szybszy od innych) jest także kompozycją najwyższej klasy, z bardzo tradycyjnym true refrenem. Precyzja i nieco umiejętnie kontrolowanej brutalności oraz posępność cechuje Break the Rules i tu są cechy wspólne z LORDS OF BLACK. Ponura partia instrumentalna jest tu po prostu brawurowa! Gdyby szukać momentów słabszych, to trzeba wskazać mało wyrazisty ogólnie klasyczny heavy/power w Face to Face, gdzie zabrakło przede wszystkim refrenu na poziomie (wyśrubowanym) całej płyty. Pewnym odstępstwem od ogólnie przyjętego schematu jest bardzo melodyjny, ale bardziej riffowo skomplikowany Bite of Freedom, z pewnymi inklinacjami groove, bardzo ciekawie tu wplecionymi w zasadniczy układ riffowy, trochę inaczej śpiewa tu także Fran i śpiewa świetnie, co jeszcze raz dowodzi jego wszechstronności. Ogólna idea muzycznego stylu NOVA ERA została podsumowana w końcowym, szybkim i dynamicznym The Curse i jakże wiele tu z "Painkiller", ale także klasycznego dla heavy/power hiszpańskiego synkretyzmu gitar i klawiszy.  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto zwrócić uwagę, że <span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">José Rubio Jiménez gra wybornie, sola są jak zwykle mistrzowskie, ale nie wysuwa się nachalnie na plan pierwszy, jest to granie zdecydowanie zespołowe i pod tym względem można mówić o realnym zespole NOVA ERA, gdzie jest miejsce na plan klawiszowy towarzyszący kruszącym natarciom gitarzystów. Ci rozumieją się doskonale, bo <span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Roberto Beade to niemal etatowy współpracownik lidera z tras koncertowych. Dobra robota sekcji rytmicznej, nowej w ramach ogólnie rozumianego NOVA ERA.</span></span><br />
<br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Produkcja doskonała, z mocnym basem, kruszącymi, ostrymi i głębokimi gitarami oraz głośną perkusją. Ogromna klarowność i pod tym względem to produkcja klasy ostatniego VHALDEMAR i na pewno dużo lepsza niż ostatniego PRIMAL FEAR, bo bezkompromisowe jest to brzmienie po prostu.</span></span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Tak, EVIL HUNTER to bardzo dobry zespół, ale NOVA ERA Mark III jest znakomity!</span></span><br />
<br />
<br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">ocena: 9,5/10</span></span><br />
<br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.04.2021</span></span></span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nova Era - The Curse (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/U4lEGEOIU8f_0ph60ob0YKVrwZU=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-17714788-1615024058-1710.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-17714788-1615024058-1710.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Born to Die 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Slaves 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">3.First Love 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Run for Your Life 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Break the Rules 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">6.Bite of Freedom 03:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Face to Face 03:45<br />
8.The Curse 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Francisco Vázquez - śpiew</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">José Rubio Jiménez - gitara</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Roberto Beade - gitara</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Javi García - gitara basowa</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Javier González - perkusja</span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Francisco Gabriel Gil Torres - instrumenty klawiszowe</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2018 José Rubio Jiménez przypomniał o sobie nowym zespołem EVIL HUNTER, teraz wraca z NOVA ERA, zaliczanym raczej do solowych projektów, przez który przewinęło się mnóstwo znanych postaci hiszpańskiej sceny metalowej. Warto sobie przypomnieć, jak pięknie śpiewał Ronnie Romero na semi instrumentalnym albumie "Nova Era" z 2012 roku... Teraz NOVA ERA to skład odmienny od tego, który towarzyszył Rubio w roku 2014, choć, i to bardzo ważne, ponownie wokalistą jest Francisco Vázquez, jakże mocny punkt na ogólnie raczej przeciętnym "Fight" z 2014. </div>
<div style="text-align: justify;">Album, podobnie jak debiut EVIL HUNTER, nie jest długi, a te nieco ponad pół godziny muzyki wydała na początku kwietnia wytwórnia Demons Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli do tej pory pod szyldem NOVA ERA można było usłyszeć także nieco metalu o cechach progresywnych, to tym razem mamy album monolitycznie heavy/power metalowy. Nie jest to na szczęście EVIL HUNTER Bis w manierze niemieckiej, raczej zdecydowany zwrot w kierunku estetyki "Painkiller" z pewną domieszką nowych trendów, reprezentowanych na przykład przez THE FERRYMEN  i to słychać w łagodniejszym melodyjnym utworze romantycznym First Love. Istotą tej płyty są jednak potężne, bojowe i heroiczne numery heavy/power metalowe, gdzie motoryka jest typowa dla JUDAS PRIEST z najlepszych czasów, a dewastujące wokale Frana, w tym w wysokich rejestrach to najlepsza szkoła USPM i pod tym względem są absolutnie klasyczne i porywające. Jest pełna dumy moc w rycerskim Born to Die i jest po prostu fenomenalny refren w całościowo także znakomitym Slaves. Jak się tworzy takie mordercze killery, jak Slaves, to oczywiście nie jest łatwo utrzymać taki poziom cały czas, ale przecież Run for Your Life o lekko mrocznej atmosferze (trochę szybszy od innych) jest także kompozycją najwyższej klasy, z bardzo tradycyjnym true refrenem. Precyzja i nieco umiejętnie kontrolowanej brutalności oraz posępność cechuje Break the Rules i tu są cechy wspólne z LORDS OF BLACK. Ponura partia instrumentalna jest tu po prostu brawurowa! Gdyby szukać momentów słabszych, to trzeba wskazać mało wyrazisty ogólnie klasyczny heavy/power w Face to Face, gdzie zabrakło przede wszystkim refrenu na poziomie (wyśrubowanym) całej płyty. Pewnym odstępstwem od ogólnie przyjętego schematu jest bardzo melodyjny, ale bardziej riffowo skomplikowany Bite of Freedom, z pewnymi inklinacjami groove, bardzo ciekawie tu wplecionymi w zasadniczy układ riffowy, trochę inaczej śpiewa tu także Fran i śpiewa świetnie, co jeszcze raz dowodzi jego wszechstronności. Ogólna idea muzycznego stylu NOVA ERA została podsumowana w końcowym, szybkim i dynamicznym The Curse i jakże wiele tu z "Painkiller", ale także klasycznego dla heavy/power hiszpańskiego synkretyzmu gitar i klawiszy.  </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto zwrócić uwagę, że <span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">José Rubio Jiménez gra wybornie, sola są jak zwykle mistrzowskie, ale nie wysuwa się nachalnie na plan pierwszy, jest to granie zdecydowanie zespołowe i pod tym względem można mówić o realnym zespole NOVA ERA, gdzie jest miejsce na plan klawiszowy towarzyszący kruszącym natarciom gitarzystów. Ci rozumieją się doskonale, bo <span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Roberto Beade to niemal etatowy współpracownik lidera z tras koncertowych. Dobra robota sekcji rytmicznej, nowej w ramach ogólnie rozumianego NOVA ERA.</span></span><br />
<br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Produkcja doskonała, z mocnym basem, kruszącymi, ostrymi i głębokimi gitarami oraz głośną perkusją. Ogromna klarowność i pod tym względem to produkcja klasy ostatniego VHALDEMAR i na pewno dużo lepsza niż ostatniego PRIMAL FEAR, bo bezkompromisowe jest to brzmienie po prostu.</span></span><br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">Tak, EVIL HUNTER to bardzo dobry zespół, ale NOVA ERA Mark III jest znakomity!</span></span><br />
<br />
<br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;">ocena: 9,5/10</span></span><br />
<br />
<span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="font-family: Helvetica,Arial,sans-serif;"><span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.04.2021</span></span></span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nightshade]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3466</link>
			<pubDate>Mon, 29 Mar 2021 16:37:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3466</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nightshade - Dead of Night (1991)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/8/9/5/38951.jpg?5349" border="0" alt="[Obrazek: 38951.jpg?5349]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Surrender 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dead of Night 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Situation Critical 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">4.Into Knightshade 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Rock You Sinners 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Somebody's Watching You 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Violent Times 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Last Train Home 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">9.Still in Love with You 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">10.Prophecy 1616 04:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1991</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Scott K. Palmerton - śpiew<br />
Richard Pierce - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anthony Magnelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jeffrey McCormack - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Mało który amerykański zespół ma tak bogata i zagmatwaną historię jak NIGHTSHADE. </div>
<div style="text-align: justify;">W roku 1977 w Seattle powstał hard rockowy TKO, który w latach 80tych należał do jednych z najbardziej popularnych grup amerykańskich w gatunku arena rock/metal. Gdy w roku 1983 niektórzy członkowie TKO zapoznali się z kompozycjami zaproponowanymi do realizacji przez gitarzystę Floyda Rose postanowili opuścić macierzysty band i utworzyli z nim Q5, w sumie grający muzykę zbliżoną gatunkowo do TKO. Choć pojawienie się na scenie Q5 wzbudziło spore zainteresowanie i grupa nagrała dwa albumy, to ostatecznie nie spełniła ona oczekiwań Rose i w roku 1986 została ona rozwiązana. Co ciekawe także TKO rozpadł się w roku następnym. Muzycy z Q5 nie zrezygnowali z dalszej działalności i  w 1987 założyli w Seattle NIGHTSHADE pozyskując nową sekcję rytmiczną. </div>
<div style="text-align: justify;">Chyba słusznie uważając, że kontynuowanie dotychczasowego stylu może nie przynieść sukcesu, postanowili zagrać atrakcyjny melodycznie heavy/power metal oparty o mocne, wpadające w ucho refreny i pełną ekspresji manierę wykonawczą dysponującego wybornym ciepłym i lekko chropawym rockowym głosem Jonathana Scotta Palmertona. </div>
<div style="text-align: justify;">Przygotowanie materiału na płytę trochę trwało i debiut ukazał się w kwietniu 1991 nakładem wytwórni Music for Nations, tej samej, z którą wcześniej kontrakt płytowy miał Q5. <br />
<br />
Kompozycje zaprezentowane na tej płycie zostały przygotowane z dużą wprawą. Wykorzystano ogromne zdolnosci Pirece jako gitarzysty, których w Q5 pokazał nie mógł i gra on jak na Guitar Hero przystało z wielką energią i finezją w solówkach. Potężny speed/USPM z wyborną melodią Surrender, otwierający ten album pokazuje, jaką pozycję mógł ten zespół zająć, gdyby w podobnym stylu zagrali przynajmniej pięć lat wcześniej. A kiedy na plan pierwszy wysuwa się Palmerton, to grają niesamowite killery w umiarkowanych tempach i w wybornej rytmice, niszcząc i zachwycając w refrenach Dead of Night i tu się ujawnia z kolei cały talent wokalny Jonathana Scotta K.<br />
W łagodniejszych utworach także kładą duży nacisk na moc refrenu i taki jest w mniej power metalowym Situation Critical, w innym - Into Knightshade budują pełen uroku klimat z lekko progresywnym akcentem i bardziej mrocznymi momentami.<br />
A elegancja i gracja wykonania jest ogromna. Bardzo pozytywnie zaskakuje perkusyjny wstęp i gra basisty w Rock You Sinners oraz misterne zagrywki Pierce, szkoda tylko, że potem kompozycja ta staje się typowym rock arena scenicznym wymiataczem z czasów Q5 i trochę prostacko to się prezentuje w samej melodii na tle pozostałych numerów z tego LP.<br />
Oniryczno epicki Somebody's Watching You w pewnej mierze zaciera to nie najlepsze wrażenie i jest to utwór bardzo interesująco skonstruowany, z kilku temp, wyhamowuje momentami nawet bardzo, a wokal jest nieco miejscami cofnięty. Klasyczne podejście do epickiego power amerykańskiego z lat 80tych i to w znakomitym wydaniu. Wspaniała gitarowa partia Pierce to ozdoba całej płyty. Bardzo dobry, pełen rockowego żaru jest Violent Times, z wykorzystaniem dużej dozy amerykańskiego power. Potężnie i dumnie rozbrzmiewa Last Train Home jeden z najlepszych podobnych majestatycznych i niemal hymnowych numerów  i chyba tylko RIOT rozgrywał to w podobny sposób. W Still in Love with You bujają w stylu blues rockowego WHITESNAKE, bujają wybornie i Jonathan momentami przypomina Davida, Pierce gra fenomenalne idealnie dobrane solo. No Mistrz po prostu! I wreszcie jakże amerykański w power metalowym stylu melancholijny Prophecy 1616.<br />
<br />
Całościowo wykonanie jest doskonałe i zwraca także rzecz jasna uwagę finezyjna i pełna inwencji gra perkusisty McCormacka. Brzmienie dobrane jest starannie i doskonale ustawiona jest sekcja rytmiczna z głębokim basem i syczącymi blachami i może tylko gitara do ciepłych kompozycji jest trochę zbyt stalowa. Na tle tego, co power metal w USA w bardziej melodyjnej odmianie miał w tym czasie do zaoferowania światu to NIGHTSHADE wypada  rewelacyjnie. Melodia, elegancja, kunszt.<br />
<br />
Ten album mimo niewątpliwej wartości nie cieszył się większym zainteresowaniem. By to rok 1991 i było to Seattle i muzyka grunge właśnie z tego miasta zaczęła wypierać metal ze świadomości słuchaczy elektrycznego grania o rockowych korzeniach. NIGHTSHADE jakoś przetrwał hekatombę heavy i power metalowych grup w USA, jednak dopiero dziesięć lat później, w 2001 wydał kolejny album "Men Of Iron" już jednak z muzyką znacznie łagodniejszą, z obrzeży hard rocka, sleaze rocka i metalu. Pojawili się jeszcze raz w roku 2008 z podobną muzyką ("Stand and Be True"), choć formalnie nieco bardziej wyrafinowaną. Zespół nie został nigdy formalnie rozwiązany, jednak w roku 2009 pojawił się na festiwalu Headbangers Open Air ... Q5 reaktywowany z inicjatywy Pierce i Palmertona i już na stałe Q5 zaczął działać od 2014, z krótką przerwą w 2019. I aby uzupełnić ten rys historyczny, należy wspomnieć, że w 2017 reaktywował się także TKO, a w jego składzie znaleźli się dwaj muzycy z NIGHTSHADE w tym Jeffrey McCormack.<br />
<br />
<br />
ocena: 9,3/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.03.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nightshade - Dead of Night (1991)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/3/8/9/5/38951.jpg?5349" border="0" alt="[Obrazek: 38951.jpg?5349]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Surrender 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dead of Night 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Situation Critical 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">4.Into Knightshade 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Rock You Sinners 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">6.Somebody's Watching You 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Violent Times 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Last Train Home 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">9.Still in Love with You 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">10.Prophecy 1616 04:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1991</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Scott K. Palmerton - śpiew<br />
Richard Pierce - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anthony Magnelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jeffrey McCormack - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Mało który amerykański zespół ma tak bogata i zagmatwaną historię jak NIGHTSHADE. </div>
<div style="text-align: justify;">W roku 1977 w Seattle powstał hard rockowy TKO, który w latach 80tych należał do jednych z najbardziej popularnych grup amerykańskich w gatunku arena rock/metal. Gdy w roku 1983 niektórzy członkowie TKO zapoznali się z kompozycjami zaproponowanymi do realizacji przez gitarzystę Floyda Rose postanowili opuścić macierzysty band i utworzyli z nim Q5, w sumie grający muzykę zbliżoną gatunkowo do TKO. Choć pojawienie się na scenie Q5 wzbudziło spore zainteresowanie i grupa nagrała dwa albumy, to ostatecznie nie spełniła ona oczekiwań Rose i w roku 1986 została ona rozwiązana. Co ciekawe także TKO rozpadł się w roku następnym. Muzycy z Q5 nie zrezygnowali z dalszej działalności i  w 1987 założyli w Seattle NIGHTSHADE pozyskując nową sekcję rytmiczną. </div>
<div style="text-align: justify;">Chyba słusznie uważając, że kontynuowanie dotychczasowego stylu może nie przynieść sukcesu, postanowili zagrać atrakcyjny melodycznie heavy/power metal oparty o mocne, wpadające w ucho refreny i pełną ekspresji manierę wykonawczą dysponującego wybornym ciepłym i lekko chropawym rockowym głosem Jonathana Scotta Palmertona. </div>
<div style="text-align: justify;">Przygotowanie materiału na płytę trochę trwało i debiut ukazał się w kwietniu 1991 nakładem wytwórni Music for Nations, tej samej, z którą wcześniej kontrakt płytowy miał Q5. <br />
<br />
Kompozycje zaprezentowane na tej płycie zostały przygotowane z dużą wprawą. Wykorzystano ogromne zdolnosci Pirece jako gitarzysty, których w Q5 pokazał nie mógł i gra on jak na Guitar Hero przystało z wielką energią i finezją w solówkach. Potężny speed/USPM z wyborną melodią Surrender, otwierający ten album pokazuje, jaką pozycję mógł ten zespół zająć, gdyby w podobnym stylu zagrali przynajmniej pięć lat wcześniej. A kiedy na plan pierwszy wysuwa się Palmerton, to grają niesamowite killery w umiarkowanych tempach i w wybornej rytmice, niszcząc i zachwycając w refrenach Dead of Night i tu się ujawnia z kolei cały talent wokalny Jonathana Scotta K.<br />
W łagodniejszych utworach także kładą duży nacisk na moc refrenu i taki jest w mniej power metalowym Situation Critical, w innym - Into Knightshade budują pełen uroku klimat z lekko progresywnym akcentem i bardziej mrocznymi momentami.<br />
A elegancja i gracja wykonania jest ogromna. Bardzo pozytywnie zaskakuje perkusyjny wstęp i gra basisty w Rock You Sinners oraz misterne zagrywki Pierce, szkoda tylko, że potem kompozycja ta staje się typowym rock arena scenicznym wymiataczem z czasów Q5 i trochę prostacko to się prezentuje w samej melodii na tle pozostałych numerów z tego LP.<br />
Oniryczno epicki Somebody's Watching You w pewnej mierze zaciera to nie najlepsze wrażenie i jest to utwór bardzo interesująco skonstruowany, z kilku temp, wyhamowuje momentami nawet bardzo, a wokal jest nieco miejscami cofnięty. Klasyczne podejście do epickiego power amerykańskiego z lat 80tych i to w znakomitym wydaniu. Wspaniała gitarowa partia Pierce to ozdoba całej płyty. Bardzo dobry, pełen rockowego żaru jest Violent Times, z wykorzystaniem dużej dozy amerykańskiego power. Potężnie i dumnie rozbrzmiewa Last Train Home jeden z najlepszych podobnych majestatycznych i niemal hymnowych numerów  i chyba tylko RIOT rozgrywał to w podobny sposób. W Still in Love with You bujają w stylu blues rockowego WHITESNAKE, bujają wybornie i Jonathan momentami przypomina Davida, Pierce gra fenomenalne idealnie dobrane solo. No Mistrz po prostu! I wreszcie jakże amerykański w power metalowym stylu melancholijny Prophecy 1616.<br />
<br />
Całościowo wykonanie jest doskonałe i zwraca także rzecz jasna uwagę finezyjna i pełna inwencji gra perkusisty McCormacka. Brzmienie dobrane jest starannie i doskonale ustawiona jest sekcja rytmiczna z głębokim basem i syczącymi blachami i może tylko gitara do ciepłych kompozycji jest trochę zbyt stalowa. Na tle tego, co power metal w USA w bardziej melodyjnej odmianie miał w tym czasie do zaoferowania światu to NIGHTSHADE wypada  rewelacyjnie. Melodia, elegancja, kunszt.<br />
<br />
Ten album mimo niewątpliwej wartości nie cieszył się większym zainteresowaniem. By to rok 1991 i było to Seattle i muzyka grunge właśnie z tego miasta zaczęła wypierać metal ze świadomości słuchaczy elektrycznego grania o rockowych korzeniach. NIGHTSHADE jakoś przetrwał hekatombę heavy i power metalowych grup w USA, jednak dopiero dziesięć lat później, w 2001 wydał kolejny album "Men Of Iron" już jednak z muzyką znacznie łagodniejszą, z obrzeży hard rocka, sleaze rocka i metalu. Pojawili się jeszcze raz w roku 2008 z podobną muzyką ("Stand and Be True"), choć formalnie nieco bardziej wyrafinowaną. Zespół nie został nigdy formalnie rozwiązany, jednak w roku 2009 pojawił się na festiwalu Headbangers Open Air ... Q5 reaktywowany z inicjatywy Pierce i Palmertona i już na stałe Q5 zaczął działać od 2014, z krótką przerwą w 2019. I aby uzupełnić ten rys historyczny, należy wspomnieć, że w 2017 reaktywował się także TKO, a w jego składzie znaleźli się dwaj muzycy z NIGHTSHADE w tym Jeffrey McCormack.<br />
<br />
<br />
ocena: 9,3/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.03.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Night Cloud]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3426</link>
			<pubDate>Mon, 01 Feb 2021 19:20:52 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3426</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Night Cloud - Defeat By The Innocents (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/2/9/0/42900.jpg?1705" border="0" alt="[Obrazek: 42900.jpg?1705]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prologue 02:25</div>
<div style="text-align: justify;">2.Damned Night 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Homologation World (Part 1) 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Homologation World (Part 2) 06:34<br />
5.Legacy of My Heart 06:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Existencial Disease 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Guilty of Intelligence 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Conscience 07:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Death 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Last Night 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">11.God and Men 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">12.We Live to Survive 05:15</div>
<br />
rok wydania: 2004<br />
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Baglietto - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Ferro - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Massimiliano Seghesio - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Torello - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Rauso - perkusja, flet ("Homologation World (Part 1)")</div>
<div style="text-align: justify;">Simone Piccolini - instrumenty klawiszowe, śpiew</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Progresywny metal na przełomie stuleci był we Włoszech niezwykle popularny i powstało wówczas w tym kraju mnóstwo zespołów, lepszych gorszych i takich, które mimo reprezentowanego poziomu nie zdołały się wybić i zniknęły ze sceny przez większość zapomniane. Do takich należy NIGHT CLOUD z Savony, założony w roku 1999, który w roku 2002 przedstawił promocyjny CD "The Last Light". Wydawnictwo to zwróciło na siebie uwagę wytwórni Steelheart Records i nagrane na nowo, w nowym układzie i w nowych aranżacjach kompozycje z tego demo, wzbogacone o premierowe utwory zaprezentowane zostały na debiutanckim albumie "Defeat By The Innocents" w marcu 2004 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHT CLOUD idzie tu własną, interesującą drogą i jest ani kopią symfonicznych popisów RHAPSODY, ani progresywnego power metalu LABYRINTH. Grają melodyjny, spokojnie i rozważnie podany progresywny heavy metal, z wyeksponowanym wokalem Daniele Baglietto wysmakowaną grą gitarzystów i planem klawiszowym w tle. I ta poetyka, ten nostalgiczny romantyzm... podany tak wdzięcznie i tak urzekająco. Tak, czarują i wzruszają w przecudownej urody Damned Night...</div>
<div style="text-align: justify;">Bez natarć i bez galopad, za to budując niepokojący, mroczny klimat trzymają w napięciu w obu częściach Homologation World, a fragmenty z gitarami akustycznymi są po prostu zniewalające, zaś ogólny dramatyzm podany w mistrzowski sposób. No i jest to na pewno progresywne w czystej postaci, bo ileż tu nieoczekiwanych zmian tempa i melodii i rytmu. Jednak bez obaw, przystępność jest ogromna, no może w Part 2 mniejsza, ale te klawisze... Wokale Bagletto są wyborne i jego talent ujawnia się zwłaszcza w śpiewie łagodnym tak jak w Legacy of My Heart i tu w pewnym sensie ratuje on tę kompozycję od powszedniości, choć po raz kolejny gitara akustyczna z dalekim klawiszowym tłem jest najwyższej próby.<br />
Od Existencial Disease do instrumentalnego Death wszystko tworzy suitę "Defeated By The Innocents" i tu można nie tylko docenić kunszt instrumentalistów w tworzeniu onirycznej muzycznej mgły o cechach prog rocka, ale także posłuchać pełnego gorących emocji strzelistego heavy melodic progressive metalu z partiami jazzującego pianina, z okruchami soulu i house i ognistych metalowych solówek (Guilty of Intelligence) oraz potoczystego szybszego grania na granicy power metalu, może po raz pierwszy z obszaru LABYRINTH i potężnych Hammondów vintage w stylu lat 70tych (Conscience). I neoklasyka w Death, trudna bo temat został wybrany bardzo trudny. I chyba trochę się na tym potknęli jednak.</div>
<div style="text-align: justify;">W łagodnym The Last Night nastrój budowany jest przez wielogłosowe harmonie wokalne, pianino, elementy symfoniczne aż po power metal i poetycki łagodny rock metal o podniosłym patetycznym charakterze. Stanowi on pierwszą część kolejnej suity pod tym samym tytułem i drugą częścią jest bardzo udany, a zarazem dosyć typowy dla sceny włoskiej ciepły i lekko zadziorny God and Men, gdzie zresztą nie rezygnują i z takiego w swoim stylu interludium utkanego z pajęczyny delikatnych, niemal ambientowych dźwięków instrumentów klawiszowych, punktującego basu i gitar. Spokojny smutny i poetycki song o hymnowym charakterze z długą narracją We Live to Survive stanowi doskonałe zwieńczenie i podsumowanie całości. I nieoczekiwany dynamizm w końcówce to także znak stylu tego albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Piękną ma to oprawę dźwiękową, bo zrobił to Dario Mollo, tu w pełni odpowiedzialny za nagrania, mix i mastering. Zwraca uwagę niebywała staranność w doborze soundu poszczególnych instrumentów i tak gitary akustyczne jak perkusja i bas  to uczta dla ucha. </div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, płyta nie zyskała takiej popularności na jaką bez wątpienia zasługiwała ze względu chociażby na swoją oryginalność. Grupa po jakimś czasie zaprzestała działalności i muzycy nie pojawili się już w innych grupach. Tylko Daniele Baglietto znalazł się w składzie EYE OF SOUL z Mediolanu, jednak nic z tą ekipą nie nagrał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.02. 2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Night Cloud - Defeat By The Innocents (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/2/9/0/42900.jpg?1705" border="0" alt="[Obrazek: 42900.jpg?1705]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Prologue 02:25</div>
<div style="text-align: justify;">2.Damned Night 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Homologation World (Part 1) 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Homologation World (Part 2) 06:34<br />
5.Legacy of My Heart 06:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Existencial Disease 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Guilty of Intelligence 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Conscience 07:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Death 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Last Night 07:05</div>
<div style="text-align: justify;">11.God and Men 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">12.We Live to Survive 05:15</div>
<br />
rok wydania: 2004<br />
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Baglietto - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Ferro - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Massimiliano Seghesio - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Torello - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Rauso - perkusja, flet ("Homologation World (Part 1)")</div>
<div style="text-align: justify;">Simone Piccolini - instrumenty klawiszowe, śpiew</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Progresywny metal na przełomie stuleci był we Włoszech niezwykle popularny i powstało wówczas w tym kraju mnóstwo zespołów, lepszych gorszych i takich, które mimo reprezentowanego poziomu nie zdołały się wybić i zniknęły ze sceny przez większość zapomniane. Do takich należy NIGHT CLOUD z Savony, założony w roku 1999, który w roku 2002 przedstawił promocyjny CD "The Last Light". Wydawnictwo to zwróciło na siebie uwagę wytwórni Steelheart Records i nagrane na nowo, w nowym układzie i w nowych aranżacjach kompozycje z tego demo, wzbogacone o premierowe utwory zaprezentowane zostały na debiutanckim albumie "Defeat By The Innocents" w marcu 2004 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">NIGHT CLOUD idzie tu własną, interesującą drogą i jest ani kopią symfonicznych popisów RHAPSODY, ani progresywnego power metalu LABYRINTH. Grają melodyjny, spokojnie i rozważnie podany progresywny heavy metal, z wyeksponowanym wokalem Daniele Baglietto wysmakowaną grą gitarzystów i planem klawiszowym w tle. I ta poetyka, ten nostalgiczny romantyzm... podany tak wdzięcznie i tak urzekająco. Tak, czarują i wzruszają w przecudownej urody Damned Night...</div>
<div style="text-align: justify;">Bez natarć i bez galopad, za to budując niepokojący, mroczny klimat trzymają w napięciu w obu częściach Homologation World, a fragmenty z gitarami akustycznymi są po prostu zniewalające, zaś ogólny dramatyzm podany w mistrzowski sposób. No i jest to na pewno progresywne w czystej postaci, bo ileż tu nieoczekiwanych zmian tempa i melodii i rytmu. Jednak bez obaw, przystępność jest ogromna, no może w Part 2 mniejsza, ale te klawisze... Wokale Bagletto są wyborne i jego talent ujawnia się zwłaszcza w śpiewie łagodnym tak jak w Legacy of My Heart i tu w pewnym sensie ratuje on tę kompozycję od powszedniości, choć po raz kolejny gitara akustyczna z dalekim klawiszowym tłem jest najwyższej próby.<br />
Od Existencial Disease do instrumentalnego Death wszystko tworzy suitę "Defeated By The Innocents" i tu można nie tylko docenić kunszt instrumentalistów w tworzeniu onirycznej muzycznej mgły o cechach prog rocka, ale także posłuchać pełnego gorących emocji strzelistego heavy melodic progressive metalu z partiami jazzującego pianina, z okruchami soulu i house i ognistych metalowych solówek (Guilty of Intelligence) oraz potoczystego szybszego grania na granicy power metalu, może po raz pierwszy z obszaru LABYRINTH i potężnych Hammondów vintage w stylu lat 70tych (Conscience). I neoklasyka w Death, trudna bo temat został wybrany bardzo trudny. I chyba trochę się na tym potknęli jednak.</div>
<div style="text-align: justify;">W łagodnym The Last Night nastrój budowany jest przez wielogłosowe harmonie wokalne, pianino, elementy symfoniczne aż po power metal i poetycki łagodny rock metal o podniosłym patetycznym charakterze. Stanowi on pierwszą część kolejnej suity pod tym samym tytułem i drugą częścią jest bardzo udany, a zarazem dosyć typowy dla sceny włoskiej ciepły i lekko zadziorny God and Men, gdzie zresztą nie rezygnują i z takiego w swoim stylu interludium utkanego z pajęczyny delikatnych, niemal ambientowych dźwięków instrumentów klawiszowych, punktującego basu i gitar. Spokojny smutny i poetycki song o hymnowym charakterze z długą narracją We Live to Survive stanowi doskonałe zwieńczenie i podsumowanie całości. I nieoczekiwany dynamizm w końcówce to także znak stylu tego albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Piękną ma to oprawę dźwiękową, bo zrobił to Dario Mollo, tu w pełni odpowiedzialny za nagrania, mix i mastering. Zwraca uwagę niebywała staranność w doborze soundu poszczególnych instrumentów i tak gitary akustyczne jak perkusja i bas  to uczta dla ucha. </div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, płyta nie zyskała takiej popularności na jaką bez wątpienia zasługiwała ze względu chociażby na swoją oryginalność. Grupa po jakimś czasie zaprzestała działalności i muzycy nie pojawili się już w innych grupach. Tylko Daniele Baglietto znalazł się w składzie EYE OF SOUL z Mediolanu, jednak nic z tą ekipą nie nagrał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.02. 2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nightstryke]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3347</link>
			<pubDate>Sat, 07 Nov 2020 21:17:45 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3347</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nightstryke - Power Shall Prevail (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/BUfH-3wmXPADO6Hdn9HlUYcE5rU=/fit-in/400x400/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10943912-1506946253-9813.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10943912-1506946253-9813.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
tracklista:<br />
1.Powerture 01:36<br />
2.Power Shall Prevail 05:17<br />
3.Hawk of the Night 04:22<br />
4.Steel Thunder 03:34<br />
5.The Story of the Forty Seven Ronin 06:07<br />
6.Witches Night 03:15<br />
7.Neon Killer 04:33<br />
8.Take You Away 03:38<br />
9.Mist in the Valley 09:29<br />
<br />
rok wydania: 2017<br />
gatunek: heavy metal<br />
kraj: Finlandia<br />
<br />
skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rami Hermunen - śpiew, gitara<br />
 Juho Karppinen - gitara, programowanie perkusji<br />
Leevi Lehtinen - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w Szwecji zaczęła definitywnie wygasać fala neotradycyjnego heavy metalu, to w tym samym niemal czasie w Finlandii pojawiły się zespoły, które przypomniały w odświeżonej formule klasyczny NWOBHM z mniejszą lub większą domieszką classic metalu. Jedną z takich grup jest NIGHTSTRYKE z Järvenpää, istniejący od roku 2015 początkowo jako jednoosobowy projekt Hermunena. Specjalizująca się w metalu tradycyjnym wytwórnia Stormspell Records wydała w listopadzie 2017 debiut tego zespołu "Power Shall Prevail".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album ten został nagrany z wykorzystaniem perkusji programowanej, "żywy" perkusista opuścił bowiem grupę przed realizacją płyty. To jednak pewien minus w przypadku muzyki tak mocno nawiązującej do najbardziej klasycznej tradycji. Wokalnie jest średnio. Oczywiście w przypadku grania czegoś zbliżonego do NWOBHM szczególne talenty wokalne nie są wymagane, bo i większość frontmanów z lat 80tych raczej reprezentowała poziomo amatorski, jednak Rami Hermunen jest na pewno lepszym gitarzystą niż wokalistą.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo tu klasycznych, dynamicznie zagranych riffów NWOBHM, sporo niezłych melodii, ale tylko niezłych w takich szybkich, dosyć masywnych kompozycjach jak Power Shall Prevail, Witches Night czy Hawk of the Night, gdzie rockowa atmosfera jest oddana całkiem dobrze. Płyta NWOBHM bez podgrzewających atmosferę killerów jest nic nie warta, tu umiarkowanym killerem jest pełen werwy "motocyklowy" Steel Thunder przypominający podobne kompozycje SAXON, choć z nieco tu niepasującą częścią końcową. No, a najlepsza zabawa jest gdy grają najlepszy na tym LP Take You Away, gdzie cytaty z IRON MAIDEN (absolutnie rozpoznawalny riff! Klasyka!) są podstawą kompozycji. Coś z IRON MAIDEN z wczesnych lat 80tych słychać w bardziej rozbudowanym The Story of the Forty Seven Ronin i takie można odnieść wrażenie, że jest to gdzieś rok 1984 i "Powerslave", zresztą podobnie jak w przypadku bardziej classic metalowego Neon Killer. W latach 80tych i właśnie wczasach "Powerslave" IRON MAIDEN proponowła nieraz kompozycje długie i oparte na kilku motywach i taki jest tu także Mist in the Valley, trochę epicki, trochę progresywny, w sumie dobry i grupa sobie poradziła tu całkiem nieźle z utrzymaniem uwagi słuchacza przez prawie dziesięć minut, głównie dzięki przemyślanej grze gitarzystów.<br />
<br />
W opcji soundu jest przyzwoicie, choć bas mało wyrazisty i chyba popełniono błąd w mixie, bo wokal jest jakby schowany głębiej wśród gitar, no chyba, że taki zabieg podjęto celowo, by nieco zatuszować wokalne popisy lidera...<br />
W sumie granie i trochę naiwne i trochę jednak amatorskie, ale czy nie taki był w większości cały nurt NWOBHM?<br />
Wydanie tego albumu mrokiem okrył tragiczny wypadek samochodowy, w którym 31 października 2017 zginął basista Leevi Lehtinen (R.I.P.)<br />
<br />
<br />
ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.11.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Nightstryke - Power Shall Prevail (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/BUfH-3wmXPADO6Hdn9HlUYcE5rU=/fit-in/400x400/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10943912-1506946253-9813.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10943912-1506946253-9813.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
tracklista:<br />
1.Powerture 01:36<br />
2.Power Shall Prevail 05:17<br />
3.Hawk of the Night 04:22<br />
4.Steel Thunder 03:34<br />
5.The Story of the Forty Seven Ronin 06:07<br />
6.Witches Night 03:15<br />
7.Neon Killer 04:33<br />
8.Take You Away 03:38<br />
9.Mist in the Valley 09:29<br />
<br />
rok wydania: 2017<br />
gatunek: heavy metal<br />
kraj: Finlandia<br />
<br />
skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rami Hermunen - śpiew, gitara<br />
 Juho Karppinen - gitara, programowanie perkusji<br />
Leevi Lehtinen - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w Szwecji zaczęła definitywnie wygasać fala neotradycyjnego heavy metalu, to w tym samym niemal czasie w Finlandii pojawiły się zespoły, które przypomniały w odświeżonej formule klasyczny NWOBHM z mniejszą lub większą domieszką classic metalu. Jedną z takich grup jest NIGHTSTRYKE z Järvenpää, istniejący od roku 2015 początkowo jako jednoosobowy projekt Hermunena. Specjalizująca się w metalu tradycyjnym wytwórnia Stormspell Records wydała w listopadzie 2017 debiut tego zespołu "Power Shall Prevail".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album ten został nagrany z wykorzystaniem perkusji programowanej, "żywy" perkusista opuścił bowiem grupę przed realizacją płyty. To jednak pewien minus w przypadku muzyki tak mocno nawiązującej do najbardziej klasycznej tradycji. Wokalnie jest średnio. Oczywiście w przypadku grania czegoś zbliżonego do NWOBHM szczególne talenty wokalne nie są wymagane, bo i większość frontmanów z lat 80tych raczej reprezentowała poziomo amatorski, jednak Rami Hermunen jest na pewno lepszym gitarzystą niż wokalistą.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo tu klasycznych, dynamicznie zagranych riffów NWOBHM, sporo niezłych melodii, ale tylko niezłych w takich szybkich, dosyć masywnych kompozycjach jak Power Shall Prevail, Witches Night czy Hawk of the Night, gdzie rockowa atmosfera jest oddana całkiem dobrze. Płyta NWOBHM bez podgrzewających atmosferę killerów jest nic nie warta, tu umiarkowanym killerem jest pełen werwy "motocyklowy" Steel Thunder przypominający podobne kompozycje SAXON, choć z nieco tu niepasującą częścią końcową. No, a najlepsza zabawa jest gdy grają najlepszy na tym LP Take You Away, gdzie cytaty z IRON MAIDEN (absolutnie rozpoznawalny riff! Klasyka!) są podstawą kompozycji. Coś z IRON MAIDEN z wczesnych lat 80tych słychać w bardziej rozbudowanym The Story of the Forty Seven Ronin i takie można odnieść wrażenie, że jest to gdzieś rok 1984 i "Powerslave", zresztą podobnie jak w przypadku bardziej classic metalowego Neon Killer. W latach 80tych i właśnie wczasach "Powerslave" IRON MAIDEN proponowła nieraz kompozycje długie i oparte na kilku motywach i taki jest tu także Mist in the Valley, trochę epicki, trochę progresywny, w sumie dobry i grupa sobie poradziła tu całkiem nieźle z utrzymaniem uwagi słuchacza przez prawie dziesięć minut, głównie dzięki przemyślanej grze gitarzystów.<br />
<br />
W opcji soundu jest przyzwoicie, choć bas mało wyrazisty i chyba popełniono błąd w mixie, bo wokal jest jakby schowany głębiej wśród gitar, no chyba, że taki zabieg podjęto celowo, by nieco zatuszować wokalne popisy lidera...<br />
W sumie granie i trochę naiwne i trochę jednak amatorskie, ale czy nie taki był w większości cały nurt NWOBHM?<br />
Wydanie tego albumu mrokiem okrył tragiczny wypadek samochodowy, w którym 31 października 2017 zginął basista Leevi Lehtinen (R.I.P.)<br />
<br />
<br />
ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.11.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Neptune]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3345</link>
			<pubDate>Fri, 06 Nov 2020 13:08:10 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3345</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Neptune - Northern Steel (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://m.media-amazon.com/images/I/714SAQIlBrL._SS500_.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://m.media-amazon.com/images/I/714SAQIlBrL._SS500_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 714SAQIlBrL._SS500_.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
tracklista:<br />
1.The Prophecy 01:02<br />
2.Viking Stone 03:32<br />
3.Last Man Standing 04:32<br />
4.Fallen Nations 04:24<br />
5.Angels 03:46<br />
6.Northern Steel 04:24<br />
7.Black Rain 03:36<br />
8.Run for Your Life 03:09<br />
9.Land of Northern 04:53<br />
10.Seriously 03:06<br />
11.Ruler of the Sea 03:34<br />
12.Vanheim 03:39<br />
<br />
rok wydania: 2020<br />
gatunek: heavy metal<br />
kraj: Szwecja<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Roland "Rowland Alex" Alexandersson - śpiew<br />
Anders Olsson - gitara<br />
Jan Andersson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jonas Wikström - perkusja<br />
Johan Rosth - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
W latach 80tych w Szwecji na realne zaistnienie szansę zyskało wiele zespołów, które na to nie zasługiwały. Niesłusznie tej szansy nie dostał NEPTUNE z Botkyrka i grupa została rozwiązana w 1987. Trzydzieści lat później w 2017 w niemal oryginalnym składzie NEPTUNE się odrodził i po pewnych przetasowaniach w składzie i podziale instrumentów nagrał album, który wreszcie został wydany jako pełnoprawny full length przez nową wytwórnię Melodic Passion Records, która w tym roku przedstawiła także debiut nowej ekipy Rivela Melodic Passion Records.<br />
<br />
To był dobry pomysł i dobry krok, bo miłośnicy mocno osadzonego w latach 80tych klasycznego heavy metalu szwedzkiego mogą poznać wartościowy zespół i posłuchać bardzo dobrej muzyki. Posłuchać można zgranego zespołu z frontmanem o urzekającym, ciepłym i nasyconym rockiem głosie i doprawdy Roland "Rowland Alex" Alexandersson, zrobił tu bardzo dobrą robotę, zarówno w tych bardziej epickich classic metalowych kompozycjach, jak i w tych łagodniejszych, nasyconych atmosferą melodyjnego heavy rocka szwedzkiego lat 80tych.<br />
Ten rycerski heavy metal reprezentowany jest przez takie bardzo ciekawe utwory jak klimatyczny rytmiczny Viking Stone (świetna melodia!) czy szybsze Last Man Standing i Run for Your Life. Wybornie wypada tu w tej kategorii zagrany w umiarkowanym tempie Northern Steel.  Trochę słabszy jest jednak nie do końca stylistycznie nieokreślony Ruler of the Sea. Pośrednim pomiędzy heroicznym a classic melodic utworem jest Black Rain. W przepełnionym łagodnym mrokiem, spokojnym Fallen Nations można usłyszeć gitarzystę Pontusa Norgrena (HAMMERFALL, THE RING) i jest to jedna z najbardziej przykuwających tu uwagę kompozycji, a w dosyć nowocześnie jak na ten album brzmiącym melodic heavy metalowym Angels Larsa Christmanssona (LIONS SHARE, ROAD TO RUIN, AUDIOVISION). Udany występ gości w udanych kompozycjach.  Jest tu także łagodny epicki song balladowy Land of Northern, bardzo subtelny i podkreślający doskonałe walory głosowe wokalisty wspieranego dodatkowo w chórkach. Zgrabny, na swój sposób poruszający, patetyczny song.<br />
Trochę wpadka w Seriously... Dyskotekowe klawisze, naiwna pop rockowa melodia. Rozumiem, że zespól nawiązuje do starej tradycji Eurowizji, ale zupełnie niepotrzebnie. A na zakończenie wypełniony fantasy narracjami i żeńskimi wokalizami Vanheim, mający charakter typowego, rozbudowanego outro i nawiązujący do intro The Prophecy.<br />
<br />
Wyborna, głęboka w brzmieniu instrumentów produkcja, bez modern fajerwerków i to taki sound, jaki można usłyszeć w remasterach vintage winylowych albumów z połowy lat 80tych. Bardzo trafny wybór brzmienia! Bas zrealizowany jest po prostu fenomenalnie!<br />
Nasuwa się taka refleksja. Skończył się już w Szwecji boom na neotradycyjny metal reprezentowany przez zespoły pokroju STEELWING, ale wracają stare ekipy, które kładły fundamenty pod takie granie, jak MINDLESS SINNER i oczywiście NEPTUNE. Dobra, bardzo dobra robota!<br />
<br />
<br />
 ocena: 8,3/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.11.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Neptune - Northern Steel (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://m.media-amazon.com/images/I/714SAQIlBrL._SS500_.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://m.media-amazon.com/images/I/714SAQIlBrL._SS500_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 714SAQIlBrL._SS500_.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
tracklista:<br />
1.The Prophecy 01:02<br />
2.Viking Stone 03:32<br />
3.Last Man Standing 04:32<br />
4.Fallen Nations 04:24<br />
5.Angels 03:46<br />
6.Northern Steel 04:24<br />
7.Black Rain 03:36<br />
8.Run for Your Life 03:09<br />
9.Land of Northern 04:53<br />
10.Seriously 03:06<br />
11.Ruler of the Sea 03:34<br />
12.Vanheim 03:39<br />
<br />
rok wydania: 2020<br />
gatunek: heavy metal<br />
kraj: Szwecja<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Roland "Rowland Alex" Alexandersson - śpiew<br />
Anders Olsson - gitara<br />
Jan Andersson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jonas Wikström - perkusja<br />
Johan Rosth - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
W latach 80tych w Szwecji na realne zaistnienie szansę zyskało wiele zespołów, które na to nie zasługiwały. Niesłusznie tej szansy nie dostał NEPTUNE z Botkyrka i grupa została rozwiązana w 1987. Trzydzieści lat później w 2017 w niemal oryginalnym składzie NEPTUNE się odrodził i po pewnych przetasowaniach w składzie i podziale instrumentów nagrał album, który wreszcie został wydany jako pełnoprawny full length przez nową wytwórnię Melodic Passion Records, która w tym roku przedstawiła także debiut nowej ekipy Rivela Melodic Passion Records.<br />
<br />
To był dobry pomysł i dobry krok, bo miłośnicy mocno osadzonego w latach 80tych klasycznego heavy metalu szwedzkiego mogą poznać wartościowy zespół i posłuchać bardzo dobrej muzyki. Posłuchać można zgranego zespołu z frontmanem o urzekającym, ciepłym i nasyconym rockiem głosie i doprawdy Roland "Rowland Alex" Alexandersson, zrobił tu bardzo dobrą robotę, zarówno w tych bardziej epickich classic metalowych kompozycjach, jak i w tych łagodniejszych, nasyconych atmosferą melodyjnego heavy rocka szwedzkiego lat 80tych.<br />
Ten rycerski heavy metal reprezentowany jest przez takie bardzo ciekawe utwory jak klimatyczny rytmiczny Viking Stone (świetna melodia!) czy szybsze Last Man Standing i Run for Your Life. Wybornie wypada tu w tej kategorii zagrany w umiarkowanym tempie Northern Steel.  Trochę słabszy jest jednak nie do końca stylistycznie nieokreślony Ruler of the Sea. Pośrednim pomiędzy heroicznym a classic melodic utworem jest Black Rain. W przepełnionym łagodnym mrokiem, spokojnym Fallen Nations można usłyszeć gitarzystę Pontusa Norgrena (HAMMERFALL, THE RING) i jest to jedna z najbardziej przykuwających tu uwagę kompozycji, a w dosyć nowocześnie jak na ten album brzmiącym melodic heavy metalowym Angels Larsa Christmanssona (LIONS SHARE, ROAD TO RUIN, AUDIOVISION). Udany występ gości w udanych kompozycjach.  Jest tu także łagodny epicki song balladowy Land of Northern, bardzo subtelny i podkreślający doskonałe walory głosowe wokalisty wspieranego dodatkowo w chórkach. Zgrabny, na swój sposób poruszający, patetyczny song.<br />
Trochę wpadka w Seriously... Dyskotekowe klawisze, naiwna pop rockowa melodia. Rozumiem, że zespól nawiązuje do starej tradycji Eurowizji, ale zupełnie niepotrzebnie. A na zakończenie wypełniony fantasy narracjami i żeńskimi wokalizami Vanheim, mający charakter typowego, rozbudowanego outro i nawiązujący do intro The Prophecy.<br />
<br />
Wyborna, głęboka w brzmieniu instrumentów produkcja, bez modern fajerwerków i to taki sound, jaki można usłyszeć w remasterach vintage winylowych albumów z połowy lat 80tych. Bardzo trafny wybór brzmienia! Bas zrealizowany jest po prostu fenomenalnie!<br />
Nasuwa się taka refleksja. Skończył się już w Szwecji boom na neotradycyjny metal reprezentowany przez zespoły pokroju STEELWING, ale wracają stare ekipy, które kładły fundamenty pod takie granie, jak MINDLESS SINNER i oczywiście NEPTUNE. Dobra, bardzo dobra robota!<br />
<br />
<br />
 ocena: 8,3/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.11.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Now or Never]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3293</link>
			<pubDate>Fri, 09 Oct 2020 22:30:49 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3293</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Now or Never - III (2020)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/GahLic8Q5Q6NOJhj9LjSUOGBHq0=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-15941057-1600604795-2753.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-15941057-1600604795-2753.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 01:10     <br />
2. Two Worlds Away 06:51      <br />
3. Woman in the Dark 03:48      <br />
4. Until We Say Goodbye 04:48      <br />
5. Circle of Pain 04:51      <br />
6. Eyes of a Child 07:23      <br />
7. Point of No Return 05:04      <br />
8. Another Story 05:17      <br />
9. Ordinary World 04:20      <br />
10. Another Chance 05:33      <br />
11. Afterlife 05:25 <br />
<br />
Rok wydania: 2020<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy<br />
<br />
Skład:<br />
Steph Honde - śpiew<br />
Ricky Marx - gitara<br />
Claudio Nasuti - bas<br />
Fabian Ranzoni - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">To już trzecia płyta międzynarodowego projektu byłego gitarzysty PRETTY MAIDS, Ricky Marxa, i basisty Kenn Jacksona (również PRETTY MAIDS), pierwsza z nowym wokalistą, nieznanym Steph Honde, który zastępuje tytana sceny francuskiej Joe Amore.</div>
<div style="text-align: justify;">Płyty z Amore nie były złe, przyozdobione dobrymi popisami gitarowymi w wykonaniu Marxa, ilość metalu była jednak dyskusyjna, tak jak pewnie partie eksperymentalne czy może nawet niedopuszczalne, bo jak można dać na tyły taki wulkan energii, jak Amore? Amore odszedł z zespołu w 2018 roku i wspaniale, że wybrał OBLIVION, znany obecnie jako KINGSCROWN.</div>
<div style="text-align: justify;">Wraz z jego odejściem zaszła zmiana nazwy na NON (chociaż nazwa płyty temu przeczy), i 18 września 2020 roku, nakładem Crusader Records, kolejna płyta.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmiany w muzyce zaszły, bo metalu jest nieco więcej, tak jak ducha PRETTY MAIDS i otwierający Two Worlds Away. Po części na lepsze, bo jest znacznie większa i lepsza ekspozycja melodii, tak jak wokalisty. Może Honde to nie Amore, ale to i tak bardzo bardzo głos do takiej muzyki, podlanej hard rockowym duchem. Na gorsze gitary i trudno powiedzieć, czy to zmiana wizji, czy po prostu brak pomysłu Marxa na sola gitarowe, które są bardzo skromne i zaskakująco proste, momentami może nawet zbyt prostackie, co słychać w Until We Say Goodbye dość mocno.</div>
<div style="text-align: justify;">To muzyka cytatów klasyków rocka i hard rocka, jak REDRUM, gdzie największy nacisk położony jest na melodie i wokalistę. WHITESNAKE spotyka się z MASTERPLAN w Circle of Pain i Honde jest dość bliski barwą do Jorna momentami. Bliski, bo Jorn jest tylko jeden i wielka szkoda, że są tutaj modulatory głosu, które obrzydzały też albumy poprzednie. Jest i długa, rozbudowana ballada, punkt kulminacyjny płyty Eyes of a Child, całkiem niezła, chociaż nie wnosi nic nowego. Czasami jest dość nieciekawy glam Another Story albo cover DURAN DURAN, który wolę pozostawić bez komentarza. Another Chance to niepotrzebna i irytująca próba grania numetalu, ale lekko gothic, oszczędny Afterlife to całkiem niezłe zakończenie, chociaż w wersji z orkiestrą, która jest bonusem jest to znacznie lepsze niż industrialny eksperyment.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidne brzmienie, za które odpowiada Jacob Hansen i słychać, że chciał, aby to brzmiało bliżej tego, co gra ostatnimi czasy VOLBEAT czy PRETTY MAIDS. Brzmi to dobrze, jednak ja bym wolał coś bardziej tradycyjnego.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze zagrane, ale wszyscy grają pod Stepha Honde - kto to jest i skąd się wziął nie wiem, ale ma zadatki na solidnego frontmana i przy mocniejszym, ciekawszym repertuarze można by z niego wyciągnąć znacznie więcej i to głównie on ratuje tutaj głównie poprawny materiał.</div>
<div style="text-align: justify;">Dla fanów VOLBEAT, REDRUM czy PRETTY MAIDS pozycja warta sprawdzenia, pozostali, oczekujący heavy metalowego wstrząsu i wyziewu spalin nie poczują nic poza delikatną bryzą ekologicznego silnika.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest dobrze, ale jak to bywa z materiałem tak odtwórczym, bez rewelacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Now or Never - III (2020)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/GahLic8Q5Q6NOJhj9LjSUOGBHq0=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-15941057-1600604795-2753.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-15941057-1600604795-2753.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Intro 01:10     <br />
2. Two Worlds Away 06:51      <br />
3. Woman in the Dark 03:48      <br />
4. Until We Say Goodbye 04:48      <br />
5. Circle of Pain 04:51      <br />
6. Eyes of a Child 07:23      <br />
7. Point of No Return 05:04      <br />
8. Another Story 05:17      <br />
9. Ordinary World 04:20      <br />
10. Another Chance 05:33      <br />
11. Afterlife 05:25 <br />
<br />
Rok wydania: 2020<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy<br />
<br />
Skład:<br />
Steph Honde - śpiew<br />
Ricky Marx - gitara<br />
Claudio Nasuti - bas<br />
Fabian Ranzoni - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">To już trzecia płyta międzynarodowego projektu byłego gitarzysty PRETTY MAIDS, Ricky Marxa, i basisty Kenn Jacksona (również PRETTY MAIDS), pierwsza z nowym wokalistą, nieznanym Steph Honde, który zastępuje tytana sceny francuskiej Joe Amore.</div>
<div style="text-align: justify;">Płyty z Amore nie były złe, przyozdobione dobrymi popisami gitarowymi w wykonaniu Marxa, ilość metalu była jednak dyskusyjna, tak jak pewnie partie eksperymentalne czy może nawet niedopuszczalne, bo jak można dać na tyły taki wulkan energii, jak Amore? Amore odszedł z zespołu w 2018 roku i wspaniale, że wybrał OBLIVION, znany obecnie jako KINGSCROWN.</div>
<div style="text-align: justify;">Wraz z jego odejściem zaszła zmiana nazwy na NON (chociaż nazwa płyty temu przeczy), i 18 września 2020 roku, nakładem Crusader Records, kolejna płyta.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmiany w muzyce zaszły, bo metalu jest nieco więcej, tak jak ducha PRETTY MAIDS i otwierający Two Worlds Away. Po części na lepsze, bo jest znacznie większa i lepsza ekspozycja melodii, tak jak wokalisty. Może Honde to nie Amore, ale to i tak bardzo bardzo głos do takiej muzyki, podlanej hard rockowym duchem. Na gorsze gitary i trudno powiedzieć, czy to zmiana wizji, czy po prostu brak pomysłu Marxa na sola gitarowe, które są bardzo skromne i zaskakująco proste, momentami może nawet zbyt prostackie, co słychać w Until We Say Goodbye dość mocno.</div>
<div style="text-align: justify;">To muzyka cytatów klasyków rocka i hard rocka, jak REDRUM, gdzie największy nacisk położony jest na melodie i wokalistę. WHITESNAKE spotyka się z MASTERPLAN w Circle of Pain i Honde jest dość bliski barwą do Jorna momentami. Bliski, bo Jorn jest tylko jeden i wielka szkoda, że są tutaj modulatory głosu, które obrzydzały też albumy poprzednie. Jest i długa, rozbudowana ballada, punkt kulminacyjny płyty Eyes of a Child, całkiem niezła, chociaż nie wnosi nic nowego. Czasami jest dość nieciekawy glam Another Story albo cover DURAN DURAN, który wolę pozostawić bez komentarza. Another Chance to niepotrzebna i irytująca próba grania numetalu, ale lekko gothic, oszczędny Afterlife to całkiem niezłe zakończenie, chociaż w wersji z orkiestrą, która jest bonusem jest to znacznie lepsze niż industrialny eksperyment.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidne brzmienie, za które odpowiada Jacob Hansen i słychać, że chciał, aby to brzmiało bliżej tego, co gra ostatnimi czasy VOLBEAT czy PRETTY MAIDS. Brzmi to dobrze, jednak ja bym wolał coś bardziej tradycyjnego.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze zagrane, ale wszyscy grają pod Stepha Honde - kto to jest i skąd się wziął nie wiem, ale ma zadatki na solidnego frontmana i przy mocniejszym, ciekawszym repertuarze można by z niego wyciągnąć znacznie więcej i to głównie on ratuje tutaj głównie poprawny materiał.</div>
<div style="text-align: justify;">Dla fanów VOLBEAT, REDRUM czy PRETTY MAIDS pozycja warta sprawdzenia, pozostali, oczekujący heavy metalowego wstrząsu i wyziewu spalin nie poczują nic poza delikatną bryzą ekologicznego silnika.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest dobrze, ale jak to bywa z materiałem tak odtwórczym, bez rewelacji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>