<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - O]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2026 15:25:14 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Omnium Gatherum]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4537</link>
			<pubDate>Sat, 15 Nov 2025 02:42:24 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4537</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Omnium Gatherum - May the Bridges We Burn Light the Way (2025)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/9/1359103.jpg?2523" border="0" alt="[Obrazek: 1359103.jpg?2523]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. May the Bridges We Burn Light the Way 01:38       <br />
2. My Pain 04:53       <br />
3. The Last Hero 04:00       <br />
4. The Darkest City 06:55      <br />
5. Walking Ghost Phase 03:53       <br />
6. Ignite the Flame 05:19       <br />
7. Streets of Rage 03:58       <br />
8. Barricades 05:43       <br />
9. Road Closed Ahead 04:01<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jukka Pelkonen - śpiew<br />
Markus Vanhala - śpiew, gitara<br />
Mikko Kivistö - bas<br />
Atte Pesonen - perkusja<br />
Aapo Koivisto - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OMNIUM GATHERUM to zespół działający na scenie fińskiej długo, bo od 1996 roku, kiedy to gatunek melodic death metalu dopiero zaczynał się kształtować. Grupa jakoś nie miała szczęścia i debiutowała dopiero w 2003 roku albumem solidnym, ale jednak schematycznym i będącym w cieniu tytanów KALMAH, CHILDREN OF BODOM czy MORS PRINCIPIUM EST.</div>
<div style="text-align: justify;">Century Media Records na początku listopada 2025 wydała dziesiąty już album grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To był zespół zawsze sprawny technicznie, chociaż tym razem gra Markusa Vanhala wydaje się skromniejsza, szczególnie jeśli porównać to do bardziej rozbudowanego, ale i bardziej tradycyjnego dla melodic death metalu z Finlandii Origins z 2021 roku. Tutaj poszli jeszcze bardziej w stronę Goteborga z czystymi wokalizami w stylu SOILWORK, ale i gładszymi aranżacjami planów klawiszowych. Vanhala ma talent do refrenów i My Pain jest w tym stylu absolutnie bezbłędny, nakładki wokalne są wyborne, sekcja rytmiczna gra wspaniale, a Aapo Koivisto tworzy eleganckie, futurystyczne tło.</div>
<div style="text-align: justify;">Może ta płyta zaczyna się zbyt dobrze i stwarza oczekiwania zbyt wygórowane, czy może nawet w jakimś stopniu daje obraz albumu niepotrzebnie synkretycznego. Kiedy idą w stronę Szwecji, absolutnie miażdżą klimatem w The Darkest City i największym atutem są tutaj nakładki wokalne. Kiedy grają bardziej bojowo w stylu WHISPERED i CHILDREN OF BODOM, jest bardzo dobry Streets of Rage, jednak słuchając Walking Ghost Phase czy zachowawczych The Last Hero i Ignite the Flame, to można odnieść wrażenie, że te dwa zespoły powiedziały gatunkowo tutaj wszystko. </div>
<div style="text-align: justify;">Barricades ma w sobie coś z ładunku epickiego KALMAH i to jest udane, chociaż zwrotki są średnio atrakcyjne w porównaniu z mostkami czy prostym refrenem, ale na plus skromne ornamentacje gitarowe.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada duet Jens Bogren i Tony Lindgren i jest to brzmienei gatunkowo nienaganne i perfekcyjne, z dużą ilością dobrze wykorzystanej przestrzeni i rewelacyjnie brzmiącą sekcją rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny album sprawdzonej ekipy z Kotka, próbujący pojednać dwie różne filozofie melodic death metalu, z różnym skutkiem, z którym każdy fan gatunku powinien się zapoznać.</div>
<div style="text-align: justify;">Takich killerów jak My Pain nie można przegapić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Omnium Gatherum - May the Bridges We Burn Light the Way (2025)</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/5/9/1359103.jpg?2523" border="0" alt="[Obrazek: 1359103.jpg?2523]" /></span><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. May the Bridges We Burn Light the Way 01:38       <br />
2. My Pain 04:53       <br />
3. The Last Hero 04:00       <br />
4. The Darkest City 06:55      <br />
5. Walking Ghost Phase 03:53       <br />
6. Ignite the Flame 05:19       <br />
7. Streets of Rage 03:58       <br />
8. Barricades 05:43       <br />
9. Road Closed Ahead 04:01<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jukka Pelkonen - śpiew<br />
Markus Vanhala - śpiew, gitara<br />
Mikko Kivistö - bas<br />
Atte Pesonen - perkusja<br />
Aapo Koivisto - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OMNIUM GATHERUM to zespół działający na scenie fińskiej długo, bo od 1996 roku, kiedy to gatunek melodic death metalu dopiero zaczynał się kształtować. Grupa jakoś nie miała szczęścia i debiutowała dopiero w 2003 roku albumem solidnym, ale jednak schematycznym i będącym w cieniu tytanów KALMAH, CHILDREN OF BODOM czy MORS PRINCIPIUM EST.</div>
<div style="text-align: justify;">Century Media Records na początku listopada 2025 wydała dziesiąty już album grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To był zespół zawsze sprawny technicznie, chociaż tym razem gra Markusa Vanhala wydaje się skromniejsza, szczególnie jeśli porównać to do bardziej rozbudowanego, ale i bardziej tradycyjnego dla melodic death metalu z Finlandii Origins z 2021 roku. Tutaj poszli jeszcze bardziej w stronę Goteborga z czystymi wokalizami w stylu SOILWORK, ale i gładszymi aranżacjami planów klawiszowych. Vanhala ma talent do refrenów i My Pain jest w tym stylu absolutnie bezbłędny, nakładki wokalne są wyborne, sekcja rytmiczna gra wspaniale, a Aapo Koivisto tworzy eleganckie, futurystyczne tło.</div>
<div style="text-align: justify;">Może ta płyta zaczyna się zbyt dobrze i stwarza oczekiwania zbyt wygórowane, czy może nawet w jakimś stopniu daje obraz albumu niepotrzebnie synkretycznego. Kiedy idą w stronę Szwecji, absolutnie miażdżą klimatem w The Darkest City i największym atutem są tutaj nakładki wokalne. Kiedy grają bardziej bojowo w stylu WHISPERED i CHILDREN OF BODOM, jest bardzo dobry Streets of Rage, jednak słuchając Walking Ghost Phase czy zachowawczych The Last Hero i Ignite the Flame, to można odnieść wrażenie, że te dwa zespoły powiedziały gatunkowo tutaj wszystko. </div>
<div style="text-align: justify;">Barricades ma w sobie coś z ładunku epickiego KALMAH i to jest udane, chociaż zwrotki są średnio atrakcyjne w porównaniu z mostkami czy prostym refrenem, ale na plus skromne ornamentacje gitarowe.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada duet Jens Bogren i Tony Lindgren i jest to brzmienei gatunkowo nienaganne i perfekcyjne, z dużą ilością dobrze wykorzystanej przestrzeni i rewelacyjnie brzmiącą sekcją rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny album sprawdzonej ekipy z Kotka, próbujący pojednać dwie różne filozofie melodic death metalu, z różnym skutkiem, z którym każdy fan gatunku powinien się zapoznać.</div>
<div style="text-align: justify;">Takich killerów jak My Pain nie można przegapić.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Orpheus Omega]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4440</link>
			<pubDate>Wed, 24 Jul 2024 19:17:27 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4440</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Orpheus Omega - Emberglow (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0374540688_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0374540688_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. We Were Kings 05:42       <br />
2. Emberglow 04:46       <br />
3. Atomizer 04:16       <br />
4. Destiny Machine 04:03       <br />
5. The Tangle 04:19       <br />
6. Star Maps 04:39       <br />
7. Marionette 04:29       <br />
8. The Collector 04:07      <br />
9. Paper Dreams and Concrete Walls 04:17       <br />
10. Bound to Apathy 04:37<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Chris Themelco - śpiew, gitara<br />
Luke Ashley - gitara<br />
Leon Monaco - bas<br />
Matt Themelco - perkusja<br />
Campbell Hill - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ORPHEUS OMEGA z Melbourne istnieje od 2007 roku i pierwsze dwa albumy to było solidne, choć mało odkrywcze granie w stylu IN FLAMES. Rok 2015 i 2019 były próbami grania bardziej melodyjnie w stylu Goteborga, nadal jednak było to tylko solidne granie melodic death metalu głównego nurtu.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodziewanie, z nową sekcją rytmiczną i klawiszowcem, zespół powraca 5 albumem, który został wydany w lipcu 2024 roku przez włoską wytwórnię WormHoleDeath.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zabarwiony lekko epiką We Were Kings, przypominający debiut THE UNGUIDED, podobnie i klasycznie jest w tytułowym Emberglow z przestrzennym, bardzo melodyjnym refrenem, od którego bije moc Goteborga oraz duńskiego MERCENARY (środkowa partia!). Przez te 5 lat grupa się zmieniła, Chris Themelco częściej śpiewa czystym głosem i wychodzi mu to zdecydowanie lepiej niż na LP poprzednich. To samo można powiedzieć o growlu w jego wykonaniu - głęboki, ale nie przytłaczający. Od strony gitarowej również wypada lepiej i sola są ciekawsze od tego, co można było usłyszeć na płytach poprzednich.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawsze też są tła Campbella Hilla, dla gatunku może niezbyt odkrywcze, ale jego obecność jest bardziej odczuwalna niż poprzednika. Sekcja rytmiczna atomowa, która w refrenach potrafi wykazać się elegancją i Atomizer to kolejny przejrzysty i czytelny refren. Coś z MERCENARY, coś z ANTESTOR w surowszych partiach, środkowa część to już SCAR SYMMETRY, ale jak grają!</div>
<div style="text-align: justify;">Destiny Machine to powielanie błędów ostatniego LP MERCENARY, gdzie nie ma dobrze zrównoważonego kontrastu, z kolei The Tangle to przesada w stronę brutalności. Udane przejścia i mostki, ale refren jest przeciętny i ograny w ramach extreme melodic metalu. Star Maps w ramach CHILDREN OF BODOM z okresu Hate Crew Deathroll jest tylko niezłe, z kolei bardzo obiecująco zaczynający się Marionette jako odskocznia w stylu BULLET FOR MY VALENTINE z przemieszaniem ze SCAR SYMMETRY sprawdza się dobrze. The Collector jest poprawny jak muzyka BRYMIR i czeka się na coś ciekawszego i na szczęście jest Paper Dreams and Concrete Walls. Pęd SCAR SYMMETRY z 2009-2011 w połączeniu z melodyjnym refrenem w stylu otwieracza sprawdza się i wykonanie wyróżnia ich na tle reszty.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno to powiedzieć o Bound to Apathy, IN FLAMES, SCAR SYMMETRY, THE UNGUIDED, ale bez jasno wyrażonego kierunku, co daje utwór dobry, ale sztampowy i nie powalający.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix Chris Themelco jest bardzo dobry, a mastering Thomas "Plec" Johansson jak zwykle mistrzowski. Sharp &amp; Clear w czystej postaci.</div>
<div style="text-align: justify;">Umiejętności i wykonanie są na wysokim poziomie, ale to nie poszło w parze z kompozycjami, które są dobre, ale nie olśniewające. </div>
<div style="text-align: justify;">To jest LP równy, ale dla gatunku standardowy i tradycyjny, w porównaniu jednak z płytami poprzednimi, to ten wypada najciekawszy i nieśmiało próbuje otworzyć nowy rozdział dla zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni WormHoleDeath za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Orpheus Omega - Emberglow (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0374540688_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0374540688_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. We Were Kings 05:42       <br />
2. Emberglow 04:46       <br />
3. Atomizer 04:16       <br />
4. Destiny Machine 04:03       <br />
5. The Tangle 04:19       <br />
6. Star Maps 04:39       <br />
7. Marionette 04:29       <br />
8. The Collector 04:07      <br />
9. Paper Dreams and Concrete Walls 04:17       <br />
10. Bound to Apathy 04:37<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Chris Themelco - śpiew, gitara<br />
Luke Ashley - gitara<br />
Leon Monaco - bas<br />
Matt Themelco - perkusja<br />
Campbell Hill - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ORPHEUS OMEGA z Melbourne istnieje od 2007 roku i pierwsze dwa albumy to było solidne, choć mało odkrywcze granie w stylu IN FLAMES. Rok 2015 i 2019 były próbami grania bardziej melodyjnie w stylu Goteborga, nadal jednak było to tylko solidne granie melodic death metalu głównego nurtu.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodziewanie, z nową sekcją rytmiczną i klawiszowcem, zespół powraca 5 albumem, który został wydany w lipcu 2024 roku przez włoską wytwórnię WormHoleDeath.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zabarwiony lekko epiką We Were Kings, przypominający debiut THE UNGUIDED, podobnie i klasycznie jest w tytułowym Emberglow z przestrzennym, bardzo melodyjnym refrenem, od którego bije moc Goteborga oraz duńskiego MERCENARY (środkowa partia!). Przez te 5 lat grupa się zmieniła, Chris Themelco częściej śpiewa czystym głosem i wychodzi mu to zdecydowanie lepiej niż na LP poprzednich. To samo można powiedzieć o growlu w jego wykonaniu - głęboki, ale nie przytłaczający. Od strony gitarowej również wypada lepiej i sola są ciekawsze od tego, co można było usłyszeć na płytach poprzednich.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawsze też są tła Campbella Hilla, dla gatunku może niezbyt odkrywcze, ale jego obecność jest bardziej odczuwalna niż poprzednika. Sekcja rytmiczna atomowa, która w refrenach potrafi wykazać się elegancją i Atomizer to kolejny przejrzysty i czytelny refren. Coś z MERCENARY, coś z ANTESTOR w surowszych partiach, środkowa część to już SCAR SYMMETRY, ale jak grają!</div>
<div style="text-align: justify;">Destiny Machine to powielanie błędów ostatniego LP MERCENARY, gdzie nie ma dobrze zrównoważonego kontrastu, z kolei The Tangle to przesada w stronę brutalności. Udane przejścia i mostki, ale refren jest przeciętny i ograny w ramach extreme melodic metalu. Star Maps w ramach CHILDREN OF BODOM z okresu Hate Crew Deathroll jest tylko niezłe, z kolei bardzo obiecująco zaczynający się Marionette jako odskocznia w stylu BULLET FOR MY VALENTINE z przemieszaniem ze SCAR SYMMETRY sprawdza się dobrze. The Collector jest poprawny jak muzyka BRYMIR i czeka się na coś ciekawszego i na szczęście jest Paper Dreams and Concrete Walls. Pęd SCAR SYMMETRY z 2009-2011 w połączeniu z melodyjnym refrenem w stylu otwieracza sprawdza się i wykonanie wyróżnia ich na tle reszty.</div>
<div style="text-align: justify;">Trudno to powiedzieć o Bound to Apathy, IN FLAMES, SCAR SYMMETRY, THE UNGUIDED, ale bez jasno wyrażonego kierunku, co daje utwór dobry, ale sztampowy i nie powalający.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix Chris Themelco jest bardzo dobry, a mastering Thomas "Plec" Johansson jak zwykle mistrzowski. Sharp &amp; Clear w czystej postaci.</div>
<div style="text-align: justify;">Umiejętności i wykonanie są na wysokim poziomie, ale to nie poszło w parze z kompozycjami, które są dobre, ale nie olśniewające. </div>
<div style="text-align: justify;">To jest LP równy, ale dla gatunku standardowy i tradycyjny, w porównaniu jednak z płytami poprzednimi, to ten wypada najciekawszy i nieśmiało próbuje otworzyć nowy rozdział dla zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni WormHoleDeath za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Overlloud]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4388</link>
			<pubDate>Mon, 06 May 2024 18:07:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4388</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Overlloud - Splendor Solis (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/0/4/0/804005.jpg?1032" border="0" alt="[Obrazek: 804005.jpg?1032]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Buildings on Fire 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Widowmaker 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Metal Legends 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Abyss of the Void 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">5.Search for the Light 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">6.Apotheosis 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Omen 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.Drinking All Night 03:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tiago Galdino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Andrew Marques - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Leandro Balby Marinho - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lucas da Trindade Moura - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Rui Jr - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W wersji digital te nagrania zespół z Campina Grande przedstawił w roku 2019 licząc, że jakaś wytwórnia się nimi zainteresuje. Tak się też stało i wiodąca brazylijska Hellion Records  wydała debiutancki album grupy w marcu 2020. W maju 2021 pojawiło się również wydanie europejskie od niemieckiej Metalizer Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto było wydać ten album. Jest to bardzo wysokiej klasy heavy metal w manierze brytyjskiej, budzący spore skojarzenia z IRON MAIDEN, bo przecież tak jak śpiewa wybornie Tiago Galdino, tak śpiewał w młodości Bruce Dickinson. Generalnie nie jest to jednak klon IRON MAIDEN i pomimo maidenowskiej motoryki znakomity Buildings on Fire ma zdecydowanie własny rys zespołu, tworzony przez interesującą grę w duetach gitarowych Marquesa i Balby Marinho. Pięknie grają, znakomicie budują partie instrumentalne, a melodie mocno zapadają w pamięć. Nośne, nośne granie classic heavy metalu Widowmaker, mocarny refren! Wspaniała część z miarowym heavy metalem lat 80tych i solo najwyższej próby. I taki też, pełen epickiej mocy, jest dostojny Apotheosis z ozdobnikami, które owszem, można przypisać IRON MAIDEN. Spokojnie i pewnie w średnim tempie prowadzą classic metalowy NWOTHM Metal Legends z ostrzejszym nieco wokalem i chóralną pomocą zespołu w wokalizach refrenowych. Tak jakby więcej Niemiec niż Anglii, tym razem. I szybciej, i skoczniej, i bardziej power metalowo w Abyss of the Void, ale refren ponownie w klasycznej tradycji heavy metalu o heroicznym wydźwięku i jest po raz kolejny co najmniej bardzo dobrze. I jeszcze jedno porywające solo gitarowe! Przebojowo, heavy metalowo jest w bujającym Search for the Light, przypominającym najlepsze kawałki STRIKER w tym stylu przesyconym rockiem. Omen to gitarowo popis w stylu USPM i grają to ultra dynamicznie. Jest zniszczenie w nośnym refrenie, niszczy Tiago i ogólnie to wloką po ziemi jak należy. OVERLLOUD potrafi różne rzeczy... W tym momencie album się powinien zakończyć, bo niestety Drinking All Night to rock/metalowa pomyłka i ma się nijak do zawartości tego albumu. Po prostu takie rzeczy są zupełnie tu zbędne. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wspaniały śpiew Tiago Galdino, oczarowujący gitarzyści oraz po prostu doskonałe brzmienie, uzyskane własnymi środkami w Brazylii. Kapitalny sound z gniotącym basem, grzmiącą perkusją i mocnymi, głębokimi gitarami. Wzorcowy sound NWOTHM XXI wieku.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, ostatnią wiadomością od zespołu była informacja o wydaniu tej płyty w Europie w roku 2021. Należy mieć nadzieję, że to milczenie jednak przerwą. Grupa o ogromnym potencjale, który potrafią należycie wykorzystać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 6.05.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Overlloud - Splendor Solis (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/0/4/0/804005.jpg?1032" border="0" alt="[Obrazek: 804005.jpg?1032]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Buildings on Fire 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Widowmaker 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">3.Metal Legends 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Abyss of the Void 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">5.Search for the Light 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">6.Apotheosis 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">7.Omen 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.Drinking All Night 03:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tiago Galdino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Andrew Marques - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Leandro Balby Marinho - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lucas da Trindade Moura - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Rui Jr - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W wersji digital te nagrania zespół z Campina Grande przedstawił w roku 2019 licząc, że jakaś wytwórnia się nimi zainteresuje. Tak się też stało i wiodąca brazylijska Hellion Records  wydała debiutancki album grupy w marcu 2020. W maju 2021 pojawiło się również wydanie europejskie od niemieckiej Metalizer Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Warto było wydać ten album. Jest to bardzo wysokiej klasy heavy metal w manierze brytyjskiej, budzący spore skojarzenia z IRON MAIDEN, bo przecież tak jak śpiewa wybornie Tiago Galdino, tak śpiewał w młodości Bruce Dickinson. Generalnie nie jest to jednak klon IRON MAIDEN i pomimo maidenowskiej motoryki znakomity Buildings on Fire ma zdecydowanie własny rys zespołu, tworzony przez interesującą grę w duetach gitarowych Marquesa i Balby Marinho. Pięknie grają, znakomicie budują partie instrumentalne, a melodie mocno zapadają w pamięć. Nośne, nośne granie classic heavy metalu Widowmaker, mocarny refren! Wspaniała część z miarowym heavy metalem lat 80tych i solo najwyższej próby. I taki też, pełen epickiej mocy, jest dostojny Apotheosis z ozdobnikami, które owszem, można przypisać IRON MAIDEN. Spokojnie i pewnie w średnim tempie prowadzą classic metalowy NWOTHM Metal Legends z ostrzejszym nieco wokalem i chóralną pomocą zespołu w wokalizach refrenowych. Tak jakby więcej Niemiec niż Anglii, tym razem. I szybciej, i skoczniej, i bardziej power metalowo w Abyss of the Void, ale refren ponownie w klasycznej tradycji heavy metalu o heroicznym wydźwięku i jest po raz kolejny co najmniej bardzo dobrze. I jeszcze jedno porywające solo gitarowe! Przebojowo, heavy metalowo jest w bujającym Search for the Light, przypominającym najlepsze kawałki STRIKER w tym stylu przesyconym rockiem. Omen to gitarowo popis w stylu USPM i grają to ultra dynamicznie. Jest zniszczenie w nośnym refrenie, niszczy Tiago i ogólnie to wloką po ziemi jak należy. OVERLLOUD potrafi różne rzeczy... W tym momencie album się powinien zakończyć, bo niestety Drinking All Night to rock/metalowa pomyłka i ma się nijak do zawartości tego albumu. Po prostu takie rzeczy są zupełnie tu zbędne. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wspaniały śpiew Tiago Galdino, oczarowujący gitarzyści oraz po prostu doskonałe brzmienie, uzyskane własnymi środkami w Brazylii. Kapitalny sound z gniotącym basem, grzmiącą perkusją i mocnymi, głębokimi gitarami. Wzorcowy sound NWOTHM XXI wieku.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, ostatnią wiadomością od zespołu była informacja o wydaniu tej płyty w Europie w roku 2021. Należy mieć nadzieję, że to milczenie jednak przerwą. Grupa o ogromnym potencjale, który potrafią należycie wykorzystać.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 6.05.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Olymp]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4089</link>
			<pubDate>Fri, 13 Oct 2023 19:39:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4089</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Olymp - Olymp (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://f4.bcbits.com/img/a2204084718_5.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a2204084718_5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2204084718_5.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">01. Hades 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">02. Death And Glory 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">03. Icarus 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">04. Hero 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">05. City Of Gods 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">06. Pandora 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">07. Fire And Fury 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">08. Metal Priest 03:02</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sebastian Tölle - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Armin Feigl - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">André Möbius - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Dominik Rankl - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Członkowie działającej w Augsburgu grupy  progressive heavy metalowej MORAL HAZARD postanowili w roku 2018, po nagraniu dwóch płyt, zrobić coś innego i tak powstał klasycznie heavy metalowy OLYMP, który zadebiutuje wydanym nakładem własnym albumem 18 października 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No tak, magia NWOTHM, a może moda na taką muzykę powoduje, że grup odwołujących się do korzeni heavy metalu jest coraz więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">OLYMP operuje w obszarach mitologii greckiej, stąd nazwa i liryki, a muzycznie przypomina ten Legion heavy grup z Niemiec, do którego należał między innymi GORGON EYES oraz należy METAL INQUISITOR. Jest więc teutońsko, ale bez przesady. Melodyjnie, ale te melodie to są atrakcyjne głównie miejscami i chwilami, jest wokalnie tak sobie, ale bez kompromitacji i technicznie solidnie, lecz bez fajerwerków i gejzerów kreatywności. Tak, chyba najbliżej jednak tutaj do GORGON EYES...</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje są nawet, jak na prostolinijny heavy metal niemiecki, bardzo przewidywalne i ta kwadratowość momentami sięga w regiony tradycyjnego grania z Zagłębia Ruhry, jak w City of Gods czy Pandora oraz zupełnie pozbawionym mocy Fire and Fury, choć tu ponownie wchodzą na terytoria germańskiego speed metalu. To dosyć długa kompozycja, gdzie po raz pierwszy pojawia się pewna dawka mroku i posępnego klimatu w części instrumentalnej. Sola są w większości kontrowersyjne i te dialogi, i indywidualne ataki mają różną wartość. Pewnie najlepiej to wychodzi w partiach o cechach speed metalowych w Hades, Death and Glory (tu coś z motoryki RUNNING WILD). Udane są łagodniejsze momenty w Icarus w manierze markowanego melodic power. Wokalnie przeciętnie nad wyraz... Björn Below jakoś mimo swoich tendencji do ryczenia robił lepsze wrażenie. A przecież Sebastian Tölle powinien jako wokalista obracający się wcześniej w kręgach progresywnych posiadać lepszy wachlarz chwytów wokalnych... Do lepszych całościowo kompozycji należy Hero, lepszych ale jednak gorszych od tych naznaczonych lekkim piętnem IRON MAIDEN z debiutu DESTILLERY. Realnej epickości mało, heroizmu także, na koniec GORGON EYES został wsparty naiwnym podejściem do metalu ekipy STEELPREACHER w utworze Metal Priest.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W Niemczech trudno jest mówić o jakimś odrodzeniu klasycznego heavy metalu, bo w tym gatunku grają tam skutecznie i aktywnie bez przerwy od ponad czterdziestu lat. OLYMP jest po prostu jeszcze jednym z wielu. W Niemczech się tego słucha, poza Niemcami - niekoniecznie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.10.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości PR &amp; Promotion</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Olymp - Olymp (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://f4.bcbits.com/img/a2204084718_5.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a2204084718_5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a2204084718_5.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">01. Hades 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">02. Death And Glory 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">03. Icarus 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">04. Hero 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">05. City Of Gods 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">06. Pandora 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">07. Fire And Fury 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">08. Metal Priest 03:02</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sebastian Tölle - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Armin Feigl - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">André Möbius - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Dominik Rankl - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Członkowie działającej w Augsburgu grupy  progressive heavy metalowej MORAL HAZARD postanowili w roku 2018, po nagraniu dwóch płyt, zrobić coś innego i tak powstał klasycznie heavy metalowy OLYMP, który zadebiutuje wydanym nakładem własnym albumem 18 października 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No tak, magia NWOTHM, a może moda na taką muzykę powoduje, że grup odwołujących się do korzeni heavy metalu jest coraz więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">OLYMP operuje w obszarach mitologii greckiej, stąd nazwa i liryki, a muzycznie przypomina ten Legion heavy grup z Niemiec, do którego należał między innymi GORGON EYES oraz należy METAL INQUISITOR. Jest więc teutońsko, ale bez przesady. Melodyjnie, ale te melodie to są atrakcyjne głównie miejscami i chwilami, jest wokalnie tak sobie, ale bez kompromitacji i technicznie solidnie, lecz bez fajerwerków i gejzerów kreatywności. Tak, chyba najbliżej jednak tutaj do GORGON EYES...</div>
<div style="text-align: justify;">Kompozycje są nawet, jak na prostolinijny heavy metal niemiecki, bardzo przewidywalne i ta kwadratowość momentami sięga w regiony tradycyjnego grania z Zagłębia Ruhry, jak w City of Gods czy Pandora oraz zupełnie pozbawionym mocy Fire and Fury, choć tu ponownie wchodzą na terytoria germańskiego speed metalu. To dosyć długa kompozycja, gdzie po raz pierwszy pojawia się pewna dawka mroku i posępnego klimatu w części instrumentalnej. Sola są w większości kontrowersyjne i te dialogi, i indywidualne ataki mają różną wartość. Pewnie najlepiej to wychodzi w partiach o cechach speed metalowych w Hades, Death and Glory (tu coś z motoryki RUNNING WILD). Udane są łagodniejsze momenty w Icarus w manierze markowanego melodic power. Wokalnie przeciętnie nad wyraz... Björn Below jakoś mimo swoich tendencji do ryczenia robił lepsze wrażenie. A przecież Sebastian Tölle powinien jako wokalista obracający się wcześniej w kręgach progresywnych posiadać lepszy wachlarz chwytów wokalnych... Do lepszych całościowo kompozycji należy Hero, lepszych ale jednak gorszych od tych naznaczonych lekkim piętnem IRON MAIDEN z debiutu DESTILLERY. Realnej epickości mało, heroizmu także, na koniec GORGON EYES został wsparty naiwnym podejściem do metalu ekipy STEELPREACHER w utworze Metal Priest.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W Niemczech trudno jest mówić o jakimś odrodzeniu klasycznego heavy metalu, bo w tym gatunku grają tam skutecznie i aktywnie bez przerwy od ponad czterdziestu lat. OLYMP jest po prostu jeszcze jednym z wielu. W Niemczech się tego słucha, poza Niemcami - niekoniecznie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.10.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości PR &amp; Promotion</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ordalia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4082</link>
			<pubDate>Fri, 22 Sep 2023 22:04:10 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4082</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ordalia - Odes for Victory (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/CRx2m5ra9mG9ArvNUleyiAyXTrPkWD_ix47rPwt1cIo/rs:fit/g:sm/q:90/h:543/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4MDUy/MTg0LTE2OTI3ODMz/NDEtODMzNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDEtODMzNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Odes for Victory 00:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Doomed 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.Valusia 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lankhmar 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dying Sun 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Hop-Frog 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Merlin and Vivienne 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Belial's Curse 06:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Manlio Greco - śpiew, gitara akustyczna, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mario Di Prima - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Maurizio Caltanissetta - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ORDALIA z Catanii na Sycylii to grupa o bogatej historii. Powstała w roku 1987 jako NO RULES, nazwę na obecną zmieniła w 1991 i działała do 2007, zaznaczając swoją obecność albumem "The Return of the King", wydanym w roku 2000. W 2014 ekipa ta powróciła w zreformowanym składzie i nagrała po latach drugi LP, wydany przez nową włoską wytwórnię Metal Zone Italia w końcu września.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio prezentuje tutaj epicki heavy doom w bardzo tradycyjnym stylu z inspiracjami szwedzkich, włoskich i brytyjskich mistrzów gatunku, ale zapewne najwięcej tu słychać wpływów amerykańskich i to takich bardziej współczesnych i tę muzykę można odnieść do BRITON RITES czy też ARGUS. Jest to heavy doom z nastawieniem heroicznym i zasadniczo w tempach dosyć szybkich, zwłaszcza w krótszych zwartych i o power doomowej motoryce kompozycjach Doomed. Jest również zupełnie typowy heavy metal  w stylu US Metal z lat 80tych z rejonów CIRITH UNGOL w niespecjalnie interesującym w melodii Lankhmar. Mroczniejszy styl epickiego metalu proponują w Dying Sun i tu jest dobry poziom mixu stylów MANILLA ROAD i DOOMSWORD. Tylko po prostu Manlio Greco ma chyba trochę zbyt delikatny głos do śpiewania kruszącego, epickiego metalu. Sporo wnoszą sola Mario Di Prima o swoistej nieprzewidywalności, jaką wnosił w BLACK SABBATH Iommi. Tak przy okazji - świetne apokaliptyczne gitarowe zwieńczenie tej kompozycji. No i ARGUS w Hop-Frog w takiej bardziej posępnej postaci i ten utwór jest godny uwagi, ze względu na uporczywe wyeksponowanie jednego z nieśmiertelnych riffów stoner/ doom oraz kilka głosów wokalistów. Jest i głos żeński, to Alessandra Garraffa w Valusia i tu jest klimat, jest wybornie wydobyty w mieszaniu refrenów a la SOLSTICE z gęstą atmosferą mocnego stoner heavy epickiego w zwrotkach i akustycznym finałem z wokalizą. Epicko, po części w progresywnej manierze DARK QUARTERER. Zresztą pewnie najwięcej DARK QUARTERER jest tak łagodnie budowanym także przez gitarę akustyczną Merlin And Vivienne. Jest tu jednak także moc i element barbarzyński, przechodzący w instrumentalne momenty o dużym ładunku dramatyzmu. A Belial's Curse rozpoczynają odgłosy bitwy i rozwija się to jako najbardziej ponury i najbardziej zbliżony do klasycznego epic doom metalu utwór na tej płycie. Znowu Amerykanie tu są słyszalni, ale w tym posępnym dusznym dramatyzmie także oczywiście i DOOMSWORD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie za ciężko, nie za ostro, z dobrym mixem całości. Nie jest to może epickie arcydzieło, bo za mało to jest monolityczne i monumentalne jako całość, ale ogólnie ORDALIA tę bitwę wygrał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.09.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ordalia - Odes for Victory (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/CRx2m5ra9mG9ArvNUleyiAyXTrPkWD_ix47rPwt1cIo/rs:fit/g:sm/q:90/h:543/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4MDUy/MTg0LTE2OTI3ODMz/NDEtODMzNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NDEtODMzNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Odes for Victory 00:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Doomed 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.Valusia 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lankhmar 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dying Sun 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Hop-Frog 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Merlin and Vivienne 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.Belial's Curse 06:18</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Manlio Greco - śpiew, gitara akustyczna, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mario Di Prima - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Maurizio Caltanissetta - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ORDALIA z Catanii na Sycylii to grupa o bogatej historii. Powstała w roku 1987 jako NO RULES, nazwę na obecną zmieniła w 1991 i działała do 2007, zaznaczając swoją obecność albumem "The Return of the King", wydanym w roku 2000. W 2014 ekipa ta powróciła w zreformowanym składzie i nagrała po latach drugi LP, wydany przez nową włoską wytwórnię Metal Zone Italia w końcu września.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trio prezentuje tutaj epicki heavy doom w bardzo tradycyjnym stylu z inspiracjami szwedzkich, włoskich i brytyjskich mistrzów gatunku, ale zapewne najwięcej tu słychać wpływów amerykańskich i to takich bardziej współczesnych i tę muzykę można odnieść do BRITON RITES czy też ARGUS. Jest to heavy doom z nastawieniem heroicznym i zasadniczo w tempach dosyć szybkich, zwłaszcza w krótszych zwartych i o power doomowej motoryce kompozycjach Doomed. Jest również zupełnie typowy heavy metal  w stylu US Metal z lat 80tych z rejonów CIRITH UNGOL w niespecjalnie interesującym w melodii Lankhmar. Mroczniejszy styl epickiego metalu proponują w Dying Sun i tu jest dobry poziom mixu stylów MANILLA ROAD i DOOMSWORD. Tylko po prostu Manlio Greco ma chyba trochę zbyt delikatny głos do śpiewania kruszącego, epickiego metalu. Sporo wnoszą sola Mario Di Prima o swoistej nieprzewidywalności, jaką wnosił w BLACK SABBATH Iommi. Tak przy okazji - świetne apokaliptyczne gitarowe zwieńczenie tej kompozycji. No i ARGUS w Hop-Frog w takiej bardziej posępnej postaci i ten utwór jest godny uwagi, ze względu na uporczywe wyeksponowanie jednego z nieśmiertelnych riffów stoner/ doom oraz kilka głosów wokalistów. Jest i głos żeński, to Alessandra Garraffa w Valusia i tu jest klimat, jest wybornie wydobyty w mieszaniu refrenów a la SOLSTICE z gęstą atmosferą mocnego stoner heavy epickiego w zwrotkach i akustycznym finałem z wokalizą. Epicko, po części w progresywnej manierze DARK QUARTERER. Zresztą pewnie najwięcej DARK QUARTERER jest tak łagodnie budowanym także przez gitarę akustyczną Merlin And Vivienne. Jest tu jednak także moc i element barbarzyński, przechodzący w instrumentalne momenty o dużym ładunku dramatyzmu. A Belial's Curse rozpoczynają odgłosy bitwy i rozwija się to jako najbardziej ponury i najbardziej zbliżony do klasycznego epic doom metalu utwór na tej płycie. Znowu Amerykanie tu są słyszalni, ale w tym posępnym dusznym dramatyzmie także oczywiście i DOOMSWORD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie za ciężko, nie za ostro, z dobrym mixem całości. Nie jest to może epickie arcydzieło, bo za mało to jest monolityczne i monumentalne jako całość, ale ogólnie ORDALIA tę bitwę wygrał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.09.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Old Ruins]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4047</link>
			<pubDate>Sat, 29 Jul 2023 21:35:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4047</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Old Ruins - Always Heading East (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/8/1158082.png?3619" border="0" alt="[Obrazek: 1158082.png?3619]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Dark Wanderer 06:56      <br />
2. Tristram 04:56      <br />
3. The Desert Sands 04:55      <br />
4. Risen from the Grave 07:03      <br />
5. The Fallen Temple 06:50      <br />
6. Mephisto 05:41      <br />
7. Lord of Hell 04:07      <br />
8. Sescheron 04:59 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Christian Krajewski - śpiew, gitara<br />
Ersin Kara - gitara<br />
Oliver Krajewski - bas<br />
Alexander Czernik - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycy nieistniejącego od lat power metalowego FIRESTORM spotkali się ponownie w 2019 roku, ale tym razem śpiewa Christian Krajewski, a pozycję drugiego gitarzysty zajął Ersin Kara, który miał swój debiut lata temu w death metalowym MORTAL'S PATH, w którym grał inny członek FIRESTORM, gitarzysta Dennis Kree.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2020 roku wydali własnym nakładem EP Old Ruins, które zostało dobrze przyjęte i udało się grupie podpisać kontrakt z Doc Gator Records, które wyda ich debiut 15 września 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście nie można nie wspomnieć, że jest to LP, który tematycznie i muzycznie nawiązuje do znanej serii gier Diablo. Słychać to już w The Dark Wanderer, który rozpoczyna się motywem Tristram z pierwszej i drugiej gry. Takich wtrąceń tutaj nie brakuje, ale nie są one główną osią kompozycji i od strony metalowej jest to tradycyjny extreme melodic metal z epickim zacięciem.</div>
<div style="text-align: justify;">I tak oto The Dark Wanderer to bardziej heroiczna wersja CHILDREN OF BODOM, może coś z DARK FORTRESS. ANTESTOR w Tristram wychodzi im dobrze, tak samo The Desert Sands z epickim zacięciem. Może 7 minut to przesada w Risen from the Grave, ponieważ motyw przewodni jest dość ograny i nie wybiją się na tle konkurencji ani melodią, ani refrenem, nie wspominając o aranżacjach. Powolny, masywny The Fallen Temple jest bardzo dobry i tutaj błyszczy selektywność i niemal doom death metalowa tęsknota, kontrastująca z ciepłym brzmieniem gitary. Bas Olivera Krajewskiego jest tutaj ciekawy i dobry, nie jest jedynie przedłużeniem perkusji. W Mephisto można doszukiwać się DIMMU BORGIR lat wcześniejszych, Lord of Hell uderza już w bardziej death metalowe obszary THANATOS i tu solo gitarowe jest bardzo dobre. Na koniec, zaczynający się chórem Sescheron, a potem rozwijający się w heroiczną pieśń miecza i topora. Dobrze to rozegrali i zaaranżowali i to kolejny utwór po The Fallen Temple, w którym ważna jest wieloplanowość. Solidne, choć krótkie partie symfoniczne, zostały wplecione jak należy, ale uważam, że większa ilość orkiestracji i chórów by sprawiła, że byłby to LP jeszcze bardziej bitewny, porywający i zmuszający do natychmiastowego drugiego odsłuchu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada tutaj Michael Streckbein, utalentowany niemiecki inżynier dźwięku, który wydaje się trzymać na obrzeżach sceny, pomagał przy Warbird GREYDON FIELDS i kilku innych projektach. Doświadczenie ma i postawił tutaj na brzmienie selektywne, ale nie przytłaczające, szczególnie w rozmytych gitarach i cofniętą perkusją. Sound jest bez zarzutów.</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Krajewski zaśpiewał dobrze i harsh ma solidny, ale niewyróżniający się na tle sceny czy to niemieckiej, fińskiej czy norweskiej. Zagrane to zostało też na poziomie, ale nie jest to nic, co by zwaliło z nóg.</div>
<div style="text-align: justify;">Odtwórczy LP z materiałem może niezbyt wyszukanym, miejscami archetypowe, ale przystępnym i niemęczącym, a w takiej muzyce to jest ważne.</div>
<div style="text-align: justify;">Zostań na chwilę i posłuchaj. Warto.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Doc Gator Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Old Ruins - Always Heading East (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/8/1158082.png?3619" border="0" alt="[Obrazek: 1158082.png?3619]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Dark Wanderer 06:56      <br />
2. Tristram 04:56      <br />
3. The Desert Sands 04:55      <br />
4. Risen from the Grave 07:03      <br />
5. The Fallen Temple 06:50      <br />
6. Mephisto 05:41      <br />
7. Lord of Hell 04:07      <br />
8. Sescheron 04:59 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład:<br />
Christian Krajewski - śpiew, gitara<br />
Ersin Kara - gitara<br />
Oliver Krajewski - bas<br />
Alexander Czernik - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycy nieistniejącego od lat power metalowego FIRESTORM spotkali się ponownie w 2019 roku, ale tym razem śpiewa Christian Krajewski, a pozycję drugiego gitarzysty zajął Ersin Kara, który miał swój debiut lata temu w death metalowym MORTAL'S PATH, w którym grał inny członek FIRESTORM, gitarzysta Dennis Kree.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2020 roku wydali własnym nakładem EP Old Ruins, które zostało dobrze przyjęte i udało się grupie podpisać kontrakt z Doc Gator Records, które wyda ich debiut 15 września 2023 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Oczywiście nie można nie wspomnieć, że jest to LP, który tematycznie i muzycznie nawiązuje do znanej serii gier Diablo. Słychać to już w The Dark Wanderer, który rozpoczyna się motywem Tristram z pierwszej i drugiej gry. Takich wtrąceń tutaj nie brakuje, ale nie są one główną osią kompozycji i od strony metalowej jest to tradycyjny extreme melodic metal z epickim zacięciem.</div>
<div style="text-align: justify;">I tak oto The Dark Wanderer to bardziej heroiczna wersja CHILDREN OF BODOM, może coś z DARK FORTRESS. ANTESTOR w Tristram wychodzi im dobrze, tak samo The Desert Sands z epickim zacięciem. Może 7 minut to przesada w Risen from the Grave, ponieważ motyw przewodni jest dość ograny i nie wybiją się na tle konkurencji ani melodią, ani refrenem, nie wspominając o aranżacjach. Powolny, masywny The Fallen Temple jest bardzo dobry i tutaj błyszczy selektywność i niemal doom death metalowa tęsknota, kontrastująca z ciepłym brzmieniem gitary. Bas Olivera Krajewskiego jest tutaj ciekawy i dobry, nie jest jedynie przedłużeniem perkusji. W Mephisto można doszukiwać się DIMMU BORGIR lat wcześniejszych, Lord of Hell uderza już w bardziej death metalowe obszary THANATOS i tu solo gitarowe jest bardzo dobre. Na koniec, zaczynający się chórem Sescheron, a potem rozwijający się w heroiczną pieśń miecza i topora. Dobrze to rozegrali i zaaranżowali i to kolejny utwór po The Fallen Temple, w którym ważna jest wieloplanowość. Solidne, choć krótkie partie symfoniczne, zostały wplecione jak należy, ale uważam, że większa ilość orkiestracji i chórów by sprawiła, że byłby to LP jeszcze bardziej bitewny, porywający i zmuszający do natychmiastowego drugiego odsłuchu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada tutaj Michael Streckbein, utalentowany niemiecki inżynier dźwięku, który wydaje się trzymać na obrzeżach sceny, pomagał przy Warbird GREYDON FIELDS i kilku innych projektach. Doświadczenie ma i postawił tutaj na brzmienie selektywne, ale nie przytłaczające, szczególnie w rozmytych gitarach i cofniętą perkusją. Sound jest bez zarzutów.</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Krajewski zaśpiewał dobrze i harsh ma solidny, ale niewyróżniający się na tle sceny czy to niemieckiej, fińskiej czy norweskiej. Zagrane to zostało też na poziomie, ale nie jest to nic, co by zwaliło z nóg.</div>
<div style="text-align: justify;">Odtwórczy LP z materiałem może niezbyt wyszukanym, miejscami archetypowe, ale przystępnym i niemęczącym, a w takiej muzyce to jest ważne.</div>
<div style="text-align: justify;">Zostań na chwilę i posłuchaj. Warto.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Doc Gator Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Opera Magna]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3828</link>
			<pubDate>Wed, 20 Jul 2022 17:08:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3828</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Opera Magna - El Ultimo Caballero (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/lpw7VdIFkyw1uti0M6uILaPL3Ymt_3PTdQ3D7GRNb5c/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:591/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTExNjIx/MzIzLTE1MTk1NjMw/MTItNTI5Ny5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTItNTI5Ny5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Al otro lado del espejo 01:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Horizontes de gloria 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Largo viaje 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.El fuego de mi venganza 06:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Un sueño, una esperanza 01:38<br />
6.Lamentos en la oscuridad 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Tierras de tormento 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Más allá de la muerte 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.La sangre del enemigo 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">10.El último caballero 12:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jose Vicente Broseta Parreño - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Javier Nula Sánchez - gitara, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Enrique Mompó Calvo - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Penella García - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">José Fernando Asensi Lanza - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten muzyczny projekt został zainicjowany jeszcze w roku 1997 przez dwóch wysokiej klasy gitarzystów - Francisco i Enrique, jednak z różnych powodów dopiero po latach zaczęli oni kompletować skład, pozyskując głównie muzyków sceny black metalowej, na której działał aktywnie Enrique Mompó. Wokalistą został Jose Vicente Broseta, który marnował czas jako frontman lokalnych grup death/power/thrashowych. Weszli do studia, wyszli i w lutym 2006 roku Producciones Malditas zaprezentował pierwszy album OPERA MAGNA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wiedzieli po co weszli do studia. Nagrali wspaniały album z heroicznym power metalem symfonicznym, zawstydzającym pod wieloma względami całą czołówkę tego gatunku i stając od razu w jednym rzędzie z DARK MOOR. Piękne symfoniczne intro Al otro lado del espejo to tylko wstęp do wspaniałego, pełnego werwy, elegancji, niuansów w barokowym stylu i kapitalnych, po części neoklasycznych zagrywek solowych, Horizontes de gloria. Trochę epickiego folka dodaje smaku Largo viaje, dumnemu, iberyjskiemu, heroicznemu i zarazem skocznemu. Maestria! Ten refren! Symfoniczny rozmach El fuego de mi venganza zachwyca. Ten plan drugi jest jest tu niby cofnięty, ale odgrywa ogromne znaczenie, będąc nawet swoistym kontrapunktem dla romantycznej, heroicznej melodii głównej. I moc, prawdziwa moc w majestatycznym, ale bardzo szybkim Lamentos en la oscuridad. Wysmakowany dramatyzm, lekki nastrój niepokoju - artyzm przekazu. Zaśpiewał tu także pierwszy wokalista OPERA MAGNA Pablo Solano Sánchez, w tym czasie już frontman argentyńskiego i heavy/power metalowego DRAGONFLY. Pięknie zaśpiewał. Jakże heroicznie się rozwija po niewinnym początku Tierras de tormento i jaki rozmach ma w sobie muzyka OPERA MAGNA. Doprawdy, rzadko spotykany.</div>
<div style="text-align: justify;">Sentymentalny song z gitarami akustycznymi Más allá de la muerte jest zdecydowanie iberyjski i na szczęście nie ma tu nic z ogranych pieśni bardów i minstreli. Nostalgicznie, z odpowiednimi mocniejszymi akcentami aż do wspaniałego hymnowego refrenu! I tam delikatnie grają tu swoje sola gitarzyści, tak smutne są tu te gitary... W bardzo dobrym w opcji melodii La sangre del enemigo nagle eksplodują w części instrumentalnej z fantastycznymi fantazyjnymi solami i coś, co jest bardzo dobre, awansuje od razu o jeden poziom wyżej. Pompatyczny finał to kolos tytułowy El último caballero i nieco do ideału zabrakło. Owszem, jest bogato, jest wirtuozersko instrumentalnie, ale duch epicki tej kompozycji, budowany w pewnym stopniu na doświadczeniach RHAPSODY (partie delikatne oparte o symfoniczne miniatury wewnątrz kompozycji), jest mniejszego kalibru niż w tych najbardziej porywających utworach z pierwszej części albumu. Poziom niedostępny dla innych, ale w przypadku OPERA MAGNA po prostu dobra kompozycja i tylko. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trudno sobie wyobrazić większe nagromadzenie wirtuozów w jednym miejscu i czasie. Gitarzyści to jedno, a niesamowity, także w wysokich rejestrach Jose Vicente Broseta, to drugi element budujący niezwykłość tego zespołu. Mistrz, po prostu trzeba posłuchać jak on to robi i jaką ma wewnętrzną charyzmę. Enrique Mompó przygotował ekscytujące partie i plany klawiszowe, a jeszcze jednym bohaterem jest José Fernando Asensi, wyborny perkusista, który tu momentami cuda wyczynia i jego energią można by obdzielić kilku power metalowych pałkerów na kilku power metalowych płytach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pysznie, pompatycznie, energicznie, z rozmachem, zachwycająco w wokalach, ornamentacjach gitarowych i symfonizacjach. Prawdziwa Wielka Opera. </div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra realizacja José Fernando Asensi i Enrique Mompó, choć ukazała się w roku 2014 zremasterowana wersja tej płyty. </div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu "El Ultimo Caballero" zespół po pewnej przerwie przystąpił do stworzenia swoistego konceptu, którym w roku 2010 zadziwili fanów symfonicznego power metalu po raz drugi.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.07.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Opera Magna - El Ultimo Caballero (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/lpw7VdIFkyw1uti0M6uILaPL3Ymt_3PTdQ3D7GRNb5c/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:591/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTExNjIx/MzIzLTE1MTk1NjMw/MTItNTI5Ny5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTItNTI5Ny5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Al otro lado del espejo 01:28</div>
<div style="text-align: justify;">2.Horizontes de gloria 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Largo viaje 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.El fuego de mi venganza 06:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Un sueño, una esperanza 01:38<br />
6.Lamentos en la oscuridad 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Tierras de tormento 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Más allá de la muerte 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.La sangre del enemigo 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">10.El último caballero 12:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jose Vicente Broseta Parreño - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Javier Nula Sánchez - gitara, gitara akustyczna</div>
<div style="text-align: justify;">Enrique Mompó Calvo - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Alejandro Penella García - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">José Fernando Asensi Lanza - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten muzyczny projekt został zainicjowany jeszcze w roku 1997 przez dwóch wysokiej klasy gitarzystów - Francisco i Enrique, jednak z różnych powodów dopiero po latach zaczęli oni kompletować skład, pozyskując głównie muzyków sceny black metalowej, na której działał aktywnie Enrique Mompó. Wokalistą został Jose Vicente Broseta, który marnował czas jako frontman lokalnych grup death/power/thrashowych. Weszli do studia, wyszli i w lutym 2006 roku Producciones Malditas zaprezentował pierwszy album OPERA MAGNA.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wiedzieli po co weszli do studia. Nagrali wspaniały album z heroicznym power metalem symfonicznym, zawstydzającym pod wieloma względami całą czołówkę tego gatunku i stając od razu w jednym rzędzie z DARK MOOR. Piękne symfoniczne intro Al otro lado del espejo to tylko wstęp do wspaniałego, pełnego werwy, elegancji, niuansów w barokowym stylu i kapitalnych, po części neoklasycznych zagrywek solowych, Horizontes de gloria. Trochę epickiego folka dodaje smaku Largo viaje, dumnemu, iberyjskiemu, heroicznemu i zarazem skocznemu. Maestria! Ten refren! Symfoniczny rozmach El fuego de mi venganza zachwyca. Ten plan drugi jest jest tu niby cofnięty, ale odgrywa ogromne znaczenie, będąc nawet swoistym kontrapunktem dla romantycznej, heroicznej melodii głównej. I moc, prawdziwa moc w majestatycznym, ale bardzo szybkim Lamentos en la oscuridad. Wysmakowany dramatyzm, lekki nastrój niepokoju - artyzm przekazu. Zaśpiewał tu także pierwszy wokalista OPERA MAGNA Pablo Solano Sánchez, w tym czasie już frontman argentyńskiego i heavy/power metalowego DRAGONFLY. Pięknie zaśpiewał. Jakże heroicznie się rozwija po niewinnym początku Tierras de tormento i jaki rozmach ma w sobie muzyka OPERA MAGNA. Doprawdy, rzadko spotykany.</div>
<div style="text-align: justify;">Sentymentalny song z gitarami akustycznymi Más allá de la muerte jest zdecydowanie iberyjski i na szczęście nie ma tu nic z ogranych pieśni bardów i minstreli. Nostalgicznie, z odpowiednimi mocniejszymi akcentami aż do wspaniałego hymnowego refrenu! I tam delikatnie grają tu swoje sola gitarzyści, tak smutne są tu te gitary... W bardzo dobrym w opcji melodii La sangre del enemigo nagle eksplodują w części instrumentalnej z fantastycznymi fantazyjnymi solami i coś, co jest bardzo dobre, awansuje od razu o jeden poziom wyżej. Pompatyczny finał to kolos tytułowy El último caballero i nieco do ideału zabrakło. Owszem, jest bogato, jest wirtuozersko instrumentalnie, ale duch epicki tej kompozycji, budowany w pewnym stopniu na doświadczeniach RHAPSODY (partie delikatne oparte o symfoniczne miniatury wewnątrz kompozycji), jest mniejszego kalibru niż w tych najbardziej porywających utworach z pierwszej części albumu. Poziom niedostępny dla innych, ale w przypadku OPERA MAGNA po prostu dobra kompozycja i tylko. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trudno sobie wyobrazić większe nagromadzenie wirtuozów w jednym miejscu i czasie. Gitarzyści to jedno, a niesamowity, także w wysokich rejestrach Jose Vicente Broseta, to drugi element budujący niezwykłość tego zespołu. Mistrz, po prostu trzeba posłuchać jak on to robi i jaką ma wewnętrzną charyzmę. Enrique Mompó przygotował ekscytujące partie i plany klawiszowe, a jeszcze jednym bohaterem jest José Fernando Asensi, wyborny perkusista, który tu momentami cuda wyczynia i jego energią można by obdzielić kilku power metalowych pałkerów na kilku power metalowych płytach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pysznie, pompatycznie, energicznie, z rozmachem, zachwycająco w wokalach, ornamentacjach gitarowych i symfonizacjach. Prawdziwa Wielka Opera. </div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobra realizacja José Fernando Asensi i Enrique Mompó, choć ukazała się w roku 2014 zremasterowana wersja tej płyty. </div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu "El Ultimo Caballero" zespół po pewnej przerwie przystąpił do stworzenia swoistego konceptu, którym w roku 2010 zadziwili fanów symfonicznego power metalu po raz drugi.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.07.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Outlaw (FIN)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3791</link>
			<pubDate>Sun, 26 Jun 2022 18:45:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3791</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Outlaw - Marauders (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/3/0/3/730343.jpg?4908" border="0" alt="[Obrazek: 730343.jpg?4908]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hell's Thunder 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.Marauders 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Speed Calls 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Reaper's Tale 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Heroes of Telemark 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Tyrants of Ice 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Vice 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.Thunderstone 05:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Samuli Pesonen (Lee Anvel) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Shatter - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jimmy Slashburner - gitara<br />
John Kaiser - gitara basowa<br />
Johnny Gutter (Joni Ojala) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Na czele tej grupy z Lappeenranta stoi dosyć popularny i wszechstronny wokalista i gitarzysta Samuli Pesonen znany z black, death i doom metalowych grup jako Qraken, Samuel Ebola, Samuel Wormius. W 2015 sformowany został skład, gdzie po raz kolejny muzycy występują pod pseudonimami, przy czym jednym z nich jest black metalowy gitarzysta Joni Ojala.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zespołu wydała w październiku 2018 wytwórnia High Rollers Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po raz kolejny muzycy ekstremalnych metalowych gatunków łączą siły, by zagrać nostalgiczny, prawdziwy heavy metal lat 80 tych. I po raz kolejny słychać, że się to udało. </div>
<div style="text-align: justify;">Tu jest mnóstwo podnoszących ciśnienie klasycznych, w tym maidenowskich riffów, jest energia dodatkowo podsycana pełną pasji i techniki grą perkusisty. I dewastują już od samego początku wybornym, szybkim Hell's Thunder i te dwie gitary tu zdumiewają, podobnie jak kapitalny, z zębem metalowym wokal Lee Anveda, jak tu się tytułuje Pesonen. A jego styl śpiewania jest podobny do stylu Jake Nunna z HELL FIRE, by za daleko nie sięgać w tym zakresie w przeszłość.</div>
<div style="text-align: justify;">Słabszy jest na pewno mało wyrazisty Marauders i jego wybór na numer tytułowy nieco dziwi, surowszy, trochę w amerykańskiej manierze Speed Calls też wypada co najwyżej dobrze i jest jakby taki nad wyraz zachowawczy i ostrożny, za to fenomenalnie bez agresywności grają zwrotki Reaper's Tale. No, coś pięknego i do tego z reminiscencjami W.A.S.P. Tak rzadko ktoś sięga po próbę własnego zinterpretowania stylu Blackie Lawlessa. Tu wyszło tu po prostu poruszająco i wzruszająco. I ornamentacje takie proste i takie bliskie sercu starego metalowca...</div>
<div style="text-align: justify;">Heroiczną odmianę NWOTHM przypominają w dumnym, monumentalnym Heroes of Telemark, wypełnionym długimi wybrzmiewaniami, rycerskimi mocnymi akordami i marszowymi partiami gitarowymi, jest świetnie w najlepszej tradycji greckiej, włoskiej i amerykańskiej. Może tylko głos frontmana nie jest tu tak potężny jak by się chciało usłyszeć, ale sola heroiczne, a refren mega epicki i nawet obiecujący Valhallę bohaterom Telemarku. Momentami niczym MANOWAR, a na pewno w mocarnym, podniosłym finale. I jeszcze raz epicko i rycersko tym razem w znacznie szybszym Tyrants of Ice, gdzie brytyjska melodyka miesza się z amerykańską surową speed metalową energią. Fantastyczne wyższe drapieżne wokale Pesonena, a wszystko razem przypomina SKELATOR w życiowej formie. Moc! A w Vice są równie wspaniali, choć grają dwa razy wolniej. Tu jeden wielki popis obu gitarzystów w ornamentacjach jakże znajomych i z jakim smakiem dobranych i zagranych. Majstersztyk! Dostojnie galopują w Thunderstone i tu melodia jest na miejscu pierwszym, jest przepiękna pełna refleksji, ale i bojowego ducha. Po prostu jeszcze jeden wielki hit classic metalowy na sam koniec. I te sola, te sola!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest umiarkowanie skromny, nic z Finnvox, lekka surowizna gitar, głośna perkusja, zero nowinek, oldschool, oldschool. Tak ma być i tak to zrobił sam Samuli Pesonen. </div>
<div style="text-align: justify;">Utalentowany lider z utalentowanymi muzykami stworzył jedne z najlepszych albumów z NWOTHM w historii fińskiego metalu. Brawa na stojąco!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.06.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Outlaw - Marauders (2018)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/3/0/3/730343.jpg?4908" border="0" alt="[Obrazek: 730343.jpg?4908]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hell's Thunder 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.Marauders 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">3.Speed Calls 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Reaper's Tale 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Heroes of Telemark 06:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Tyrants of Ice 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Vice 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.Thunderstone 05:31</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2018</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Samuli Pesonen (Lee Anvel) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Shatter - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jimmy Slashburner - gitara<br />
John Kaiser - gitara basowa<br />
Johnny Gutter (Joni Ojala) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Na czele tej grupy z Lappeenranta stoi dosyć popularny i wszechstronny wokalista i gitarzysta Samuli Pesonen znany z black, death i doom metalowych grup jako Qraken, Samuel Ebola, Samuel Wormius. W 2015 sformowany został skład, gdzie po raz kolejny muzycy występują pod pseudonimami, przy czym jednym z nich jest black metalowy gitarzysta Joni Ojala.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut zespołu wydała w październiku 2018 wytwórnia High Rollers Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po raz kolejny muzycy ekstremalnych metalowych gatunków łączą siły, by zagrać nostalgiczny, prawdziwy heavy metal lat 80 tych. I po raz kolejny słychać, że się to udało. </div>
<div style="text-align: justify;">Tu jest mnóstwo podnoszących ciśnienie klasycznych, w tym maidenowskich riffów, jest energia dodatkowo podsycana pełną pasji i techniki grą perkusisty. I dewastują już od samego początku wybornym, szybkim Hell's Thunder i te dwie gitary tu zdumiewają, podobnie jak kapitalny, z zębem metalowym wokal Lee Anveda, jak tu się tytułuje Pesonen. A jego styl śpiewania jest podobny do stylu Jake Nunna z HELL FIRE, by za daleko nie sięgać w tym zakresie w przeszłość.</div>
<div style="text-align: justify;">Słabszy jest na pewno mało wyrazisty Marauders i jego wybór na numer tytułowy nieco dziwi, surowszy, trochę w amerykańskiej manierze Speed Calls też wypada co najwyżej dobrze i jest jakby taki nad wyraz zachowawczy i ostrożny, za to fenomenalnie bez agresywności grają zwrotki Reaper's Tale. No, coś pięknego i do tego z reminiscencjami W.A.S.P. Tak rzadko ktoś sięga po próbę własnego zinterpretowania stylu Blackie Lawlessa. Tu wyszło tu po prostu poruszająco i wzruszająco. I ornamentacje takie proste i takie bliskie sercu starego metalowca...</div>
<div style="text-align: justify;">Heroiczną odmianę NWOTHM przypominają w dumnym, monumentalnym Heroes of Telemark, wypełnionym długimi wybrzmiewaniami, rycerskimi mocnymi akordami i marszowymi partiami gitarowymi, jest świetnie w najlepszej tradycji greckiej, włoskiej i amerykańskiej. Może tylko głos frontmana nie jest tu tak potężny jak by się chciało usłyszeć, ale sola heroiczne, a refren mega epicki i nawet obiecujący Valhallę bohaterom Telemarku. Momentami niczym MANOWAR, a na pewno w mocarnym, podniosłym finale. I jeszcze raz epicko i rycersko tym razem w znacznie szybszym Tyrants of Ice, gdzie brytyjska melodyka miesza się z amerykańską surową speed metalową energią. Fantastyczne wyższe drapieżne wokale Pesonena, a wszystko razem przypomina SKELATOR w życiowej formie. Moc! A w Vice są równie wspaniali, choć grają dwa razy wolniej. Tu jeden wielki popis obu gitarzystów w ornamentacjach jakże znajomych i z jakim smakiem dobranych i zagranych. Majstersztyk! Dostojnie galopują w Thunderstone i tu melodia jest na miejscu pierwszym, jest przepiękna pełna refleksji, ale i bojowego ducha. Po prostu jeszcze jeden wielki hit classic metalowy na sam koniec. I te sola, te sola!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest umiarkowanie skromny, nic z Finnvox, lekka surowizna gitar, głośna perkusja, zero nowinek, oldschool, oldschool. Tak ma być i tak to zrobił sam Samuli Pesonen. </div>
<div style="text-align: justify;">Utalentowany lider z utalentowanymi muzykami stworzył jedne z najlepszych albumów z NWOTHM w historii fińskiego metalu. Brawa na stojąco!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.06.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Offensive]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3631</link>
			<pubDate>Sun, 03 Oct 2021 20:12:03 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3631</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Offensive - Awenasa (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/3/3/983322.jpg?2023" border="0" alt="[Obrazek: 983322.jpg?2023]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Seer of Vision 05:33      <br />
2. Song of Victory 04:04      <br />
3. At the Gates 04:26      <br />
4. Raise Your Head High 04:44      <br />
5. Golden Warrior 04:22      <br />
6. Red Cloud War 05:56      <br />
7. Some Like It Gray 08:07      <br />
8. Blind Ambition 07:20      <br />
9. All for Cliff 05:38      <br />
10. Voice of Shinobi 09:56 <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Leon Sohail - śpiew, gitara, bas<br />
Ashley Maccabee - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Danielle Yarbrough - śpiew<br />
George Call - śpiew (2)<br />
Nick Courtney - śpiew (5)<br />
Blaze Bayley - śpiew (6)<br />
Cody Green - śpiew (7)<br />
Tim "Ripper" Owens - śpiew (8)<br />
Photi Mavroulis - śpiew (9)<br />
Roy Z. - gitara (1)<br />
Matias Kupiainen - gitara (2-5)<br />
Michael Gilbert - gitara (7)<br />
Luke Appleton - gitara (10)<br />
David Eleffson - bas (6)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OFFENSIVE to zespół Leona Sohail, który założył go w 2015 roku i realizował się w nim muzycznie w różnych składach, nagrywając debiut w 2019 roku, który przeszedł bez większego echa, a zawierał tradycyjnie amerykańską i niezbyt odkrywczą.</div>
<div style="text-align: justify;">Na początku założony został kickstarter, na którym lista gości była bardzo duża i raczej nierealna, bo Kai Hansen i Michale Kiske to bardzo zajęte osoby, szczególnie po ponownym dołączeniu do HELLOWEEN. Z kampanii nic nie wyszło, ale ona i tak miała służyć tylko promocji i 1 października pojawił się kolejny album, nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No cóż... Na pewno z pełną stanowczością jestem w stanie stwierdzić, że jest to zespół przyjazny środowisku, bo okładka pochodzącego z Serbii Dušan Marković została pozyskana z recyklingu. To bez wątpienia zasługuje na pochwałę i CLAYMOREAN raczej nie ma nic przeciwko, ale dziwne, że nie chciała brać udziału Amanda Somerville w tak szczytnej akcji.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na płytę z USA jest to album śmieszny. Momentami komiczny. Seer of Vision to usypiający, ograny do bólu heavy/power, za który w USA grozi już chyba kara wygnania. I potem coś się dzieje. Coś dziwnego. To musi być zasługa Kupiainena, nie ma innego wytłumaczenia dla bardzo europejskiego podejścia do muzyki. Song of Victory z Callem może jeszcze tego tak nie zdradza i można to uznać za przedłużenie ASKA w bardziej EU wydaniu, ale At the Gates to jest czysty geniusz STRATOVARIUS i ostatniego albumu MAJESTICA. Jak to pięknie mknie w klimacie kolędy i jak bardzo próbują, aby to brzmiało autentycznie i duet z Danielle Yarbrough wypada tutaj wybornie! I te sola gitarowe! Kolejnym mocnym strzałem jest Raise Your Head High. 100% STRATOVARIUS w Finlandii i SONATA ARCTICA i to jest bardzo udany i recykling. Bez złośliwości, dwa prawdziwe killery tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Golden Warrior to wariacja na temat EDGUY, ale jak komuś mało takiej festiwalowej muzyki z przymrużeniem oka, jakiej EDGUY nie grało od dobrych 15 lat, to i tutaj może się dobrze bawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten album dzieli się na trzy części. Pierwsza to taki przeciętny amerykański wstęp i naprawdę nieinteresujący, mierny, obrzydliwy, dosłownie "offensive" All For Cliff, druga to odrzuty z albumów STRATOVARIUS, SONATA ARCTICA i EDGUY, a trzecie to też USA, ale nowoczesna i bardziej eksperymentalna. Nie wiem do końca, czym miało być Some Like It Gray. Są w tym jakieś ciągoty do FLOTSAM AND JETSOME, ale to bardziej zasługa Gilberta, i to jest ten F&amp;J w formie bardziej core, która była popularna wśród zespołów power/trash w latach 1993-1997 i nie każdemu może odpowiadać. Drugą obrazą bez wątpienia jest Red Cloud War. Ja wiem, że to miało być amerykańskie country, western, ale dlaczego akurat w taki obrzydliwy i plugawy sposób? Już pomijam tutaj Blaze'a, który śpiewa jakby chciał, a jednak nie mógł i przypomina to bardziej scenę z westernu z bajki dla dzieci z rubasznym humorem. To jest odpad radioaktywny.</div>
<div style="text-align: justify;">Blind Ambition to mało ambitne US Power, które zaczyna się o wiele za długo i mógłby to być dobry 4-5 minutowy kawałek, bo kiedy przyspieszają, to i Owens nabiera życia.</div>
<div style="text-align: justify;">Voice of Shinobi to ambient, są orkiestracje, melorecytacje, ale z tych 10 minut nic poza bezsensownym podkreśleniem eklektyzmu tego albumu nie wynika.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na self, to produkcja jest dobra, ale jednowymiarowa i tradycyjna dla USA, kompletnie niewyróżniająca się.</div>
<div style="text-align: justify;">Goście zrobili, co mieli zrobić, zostało zagrane co zostało zagrane i nadal trudno stwierdzić, co to miało być, czy krzyk rozpaczy, czy może manifest pogrążającej się sceny USA, która powoli, ale jednak jakoś próbuje powstać z kolan. Ten cały eklektyzm jest kompletnie nieuzasadniony i momentami to jest śmieszne, bo ewidentnie zabrakło wizji na jakiś spójny album i powstała muzyczna papa, przyjazna dla środowiska z materiałów przetworzonych.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby to było EP, składające się z At The Gates, Raise Your Head High, Golden Warrior i może Song of Victory, to uznałbym to za dość zaskakujący zespół z USA, który rozumie europejskie granie, a takich nie ma tam zbyt wielu.</div>
<div style="text-align: justify;">Tymczasem jest to prawie godzina miotania się z niezłej jakości standardem EU, ale jednak są i mierne elementy amerykańskie, a różnych materiałów do jednego kosza wrzucać nie można, kiedy uprawiamy segregację.</div>
<div style="text-align: justify;">Dlatego też powstał taki, a nie inny produkt. Recykling w takiej formie po prostu nie działa i to jest nie tylko marnowanie zasobów, ale i czasu.</div>
<div style="text-align: justify;">Metal powinien być prawdziwy. Tutaj jest zwyczajnie dziwny i podejrzany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6.9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Offensive - Awenasa (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/9/8/3/3/983322.jpg?2023" border="0" alt="[Obrazek: 983322.jpg?2023]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Seer of Vision 05:33      <br />
2. Song of Victory 04:04      <br />
3. At the Gates 04:26      <br />
4. Raise Your Head High 04:44      <br />
5. Golden Warrior 04:22      <br />
6. Red Cloud War 05:56      <br />
7. Some Like It Gray 08:07      <br />
8. Blind Ambition 07:20      <br />
9. All for Cliff 05:38      <br />
10. Voice of Shinobi 09:56 <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Leon Sohail - śpiew, gitara, bas<br />
Ashley Maccabee - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Danielle Yarbrough - śpiew<br />
George Call - śpiew (2)<br />
Nick Courtney - śpiew (5)<br />
Blaze Bayley - śpiew (6)<br />
Cody Green - śpiew (7)<br />
Tim "Ripper" Owens - śpiew (8)<br />
Photi Mavroulis - śpiew (9)<br />
Roy Z. - gitara (1)<br />
Matias Kupiainen - gitara (2-5)<br />
Michael Gilbert - gitara (7)<br />
Luke Appleton - gitara (10)<br />
David Eleffson - bas (6)<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OFFENSIVE to zespół Leona Sohail, który założył go w 2015 roku i realizował się w nim muzycznie w różnych składach, nagrywając debiut w 2019 roku, który przeszedł bez większego echa, a zawierał tradycyjnie amerykańską i niezbyt odkrywczą.</div>
<div style="text-align: justify;">Na początku założony został kickstarter, na którym lista gości była bardzo duża i raczej nierealna, bo Kai Hansen i Michale Kiske to bardzo zajęte osoby, szczególnie po ponownym dołączeniu do HELLOWEEN. Z kampanii nic nie wyszło, ale ona i tak miała służyć tylko promocji i 1 października pojawił się kolejny album, nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No cóż... Na pewno z pełną stanowczością jestem w stanie stwierdzić, że jest to zespół przyjazny środowisku, bo okładka pochodzącego z Serbii Dušan Marković została pozyskana z recyklingu. To bez wątpienia zasługuje na pochwałę i CLAYMOREAN raczej nie ma nic przeciwko, ale dziwne, że nie chciała brać udziału Amanda Somerville w tak szczytnej akcji.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na płytę z USA jest to album śmieszny. Momentami komiczny. Seer of Vision to usypiający, ograny do bólu heavy/power, za który w USA grozi już chyba kara wygnania. I potem coś się dzieje. Coś dziwnego. To musi być zasługa Kupiainena, nie ma innego wytłumaczenia dla bardzo europejskiego podejścia do muzyki. Song of Victory z Callem może jeszcze tego tak nie zdradza i można to uznać za przedłużenie ASKA w bardziej EU wydaniu, ale At the Gates to jest czysty geniusz STRATOVARIUS i ostatniego albumu MAJESTICA. Jak to pięknie mknie w klimacie kolędy i jak bardzo próbują, aby to brzmiało autentycznie i duet z Danielle Yarbrough wypada tutaj wybornie! I te sola gitarowe! Kolejnym mocnym strzałem jest Raise Your Head High. 100% STRATOVARIUS w Finlandii i SONATA ARCTICA i to jest bardzo udany i recykling. Bez złośliwości, dwa prawdziwe killery tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Golden Warrior to wariacja na temat EDGUY, ale jak komuś mało takiej festiwalowej muzyki z przymrużeniem oka, jakiej EDGUY nie grało od dobrych 15 lat, to i tutaj może się dobrze bawić.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten album dzieli się na trzy części. Pierwsza to taki przeciętny amerykański wstęp i naprawdę nieinteresujący, mierny, obrzydliwy, dosłownie "offensive" All For Cliff, druga to odrzuty z albumów STRATOVARIUS, SONATA ARCTICA i EDGUY, a trzecie to też USA, ale nowoczesna i bardziej eksperymentalna. Nie wiem do końca, czym miało być Some Like It Gray. Są w tym jakieś ciągoty do FLOTSAM AND JETSOME, ale to bardziej zasługa Gilberta, i to jest ten F&amp;J w formie bardziej core, która była popularna wśród zespołów power/trash w latach 1993-1997 i nie każdemu może odpowiadać. Drugą obrazą bez wątpienia jest Red Cloud War. Ja wiem, że to miało być amerykańskie country, western, ale dlaczego akurat w taki obrzydliwy i plugawy sposób? Już pomijam tutaj Blaze'a, który śpiewa jakby chciał, a jednak nie mógł i przypomina to bardziej scenę z westernu z bajki dla dzieci z rubasznym humorem. To jest odpad radioaktywny.</div>
<div style="text-align: justify;">Blind Ambition to mało ambitne US Power, które zaczyna się o wiele za długo i mógłby to być dobry 4-5 minutowy kawałek, bo kiedy przyspieszają, to i Owens nabiera życia.</div>
<div style="text-align: justify;">Voice of Shinobi to ambient, są orkiestracje, melorecytacje, ale z tych 10 minut nic poza bezsensownym podkreśleniem eklektyzmu tego albumu nie wynika.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak na self, to produkcja jest dobra, ale jednowymiarowa i tradycyjna dla USA, kompletnie niewyróżniająca się.</div>
<div style="text-align: justify;">Goście zrobili, co mieli zrobić, zostało zagrane co zostało zagrane i nadal trudno stwierdzić, co to miało być, czy krzyk rozpaczy, czy może manifest pogrążającej się sceny USA, która powoli, ale jednak jakoś próbuje powstać z kolan. Ten cały eklektyzm jest kompletnie nieuzasadniony i momentami to jest śmieszne, bo ewidentnie zabrakło wizji na jakiś spójny album i powstała muzyczna papa, przyjazna dla środowiska z materiałów przetworzonych.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby to było EP, składające się z At The Gates, Raise Your Head High, Golden Warrior i może Song of Victory, to uznałbym to za dość zaskakujący zespół z USA, który rozumie europejskie granie, a takich nie ma tam zbyt wielu.</div>
<div style="text-align: justify;">Tymczasem jest to prawie godzina miotania się z niezłej jakości standardem EU, ale jednak są i mierne elementy amerykańskie, a różnych materiałów do jednego kosza wrzucać nie można, kiedy uprawiamy segregację.</div>
<div style="text-align: justify;">Dlatego też powstał taki, a nie inny produkt. Recykling w takiej formie po prostu nie działa i to jest nie tylko marnowanie zasobów, ale i czasu.</div>
<div style="text-align: justify;">Metal powinien być prawdziwy. Tutaj jest zwyczajnie dziwny i podejrzany.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6.9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Othuum]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3590</link>
			<pubDate>Wed, 18 Aug 2021 19:29:50 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3590</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Othuum - The Astral Horror (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/rn7TgHhbTx0XTdJBhruLH-GIMow=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-13315302-1551924429-1598.png.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-13315302-1551924429-1598.png.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Exordium 00:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Curse of Darkness 10:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.Black Corpse River 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Anti-Cosmic God 08:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Infernal Tentacle Wars 09:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.City of the Dreaming Dead 11:16<br />
<br />
rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Geri von Junzt - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marcél Ernstt (Der Ernst des Lebens) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Max - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Matthias Marschhausen - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W Mönchengladbach gra od roku 2016 grupa OTHUUM. Raczej podziemna i niezależna, bo swój debiut w styczniu 2019 wydala nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To bardzo dobry zespół. Niełatwo jest grać taki stalowo-granitowy, chłodny, ale bardzo melodyjny doom z drobnymi naleciałościami extreme, epicki ale bez miecza i surowy bez epatowania sludge surowością. Geri von Junzt wykazuje się dużą swobodą w operowaniu głosem, jest nawet nieco growla, ale osnową jest piękny, czysty wokal wywodzący się z estetyki pierwszych albumów SOLITUDE AETURNUS i pierwszych łagodnych opowieści Lowe. Tu jednak Niemcy wplatają taki głos w potężne, hipnotyzujące, powtarzalne akordy, budują mroczne, a jednocześnie polatujące ku niebu konstrukcje, jak w doskonałym Curse of Darkness. Są oniryczni, są rozmarzeni we wstępie do Black Corpse River, by potem miażdżyć potężnymi akordami w Black Corpse River i ocierają się niemal o doom/death, ale pewnej granicy świadomie nie przekraczają. Fenomenalnie wchodzą bardzo ciężkie gitarowo klimaty w The Anti-Cosmic God i doom metalowa posępność sięga tu zenitu, wzmacniana łagodnym wokalem gdzieś z okolic ATLANTEAN KODEX. Wyborny, bezwzględnie dewastujący numer! I odegrany z takim spokojem i precyzją! Zwolnienia w części drugiej, dostojne i funeralne są klasy światowej. Koniecznie też trzeba wspomnieć o wybornej grze gitarzysty Marcéla Ernstta, który równolegle udziela się w zespole SATAN'S PROPAGANDA i gra black/thrash, a tu rozgrywa godne podziwu, niby leniwe, ale jakże pełne uroku partie i świetne sola doom metalowe. Infernal Tentacle Wars jest zabarwiony ekstremalnymi kolorami najbardziej ze wszystkich kompozycji i kontrapunktów jest tu najwięcej, może nawet zbyt dużo i ta kompozycja jest realnie brutalniejsza od pozostałych.<br />
Całościowo ich styl ogniskuje się na końcu, w najdłuższym i najdłużej się rozkręcającym City of the Dreaming Dead, bardzo powolnym, dramatycznym w gitarowych przewodnich motywach i ornamentacjach i z bardzo zgrabnie rozwijającą się melodią, epicką gotycką i zbliżoną do nurtu occult heavy. Miarowa, wyborna perkusja - black metalowy pałker Marschhausen niszczy na całej płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wystarczająco ciężko, wystarczająco ostro, trochę w starej death metalowej manierze realizacji z lat 90tych.  Czuje się moc, czuje się nacisk, czuje się znaczenie melodii i klimatu. Po raz kolejny sprawdza się teza, że gdy black metalowi muzycy się biorą za gatunki klasyczne, to jest ciekawie, a nawet bardzo ciekawie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.08.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Othuum - The Astral Horror (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/rn7TgHhbTx0XTdJBhruLH-GIMow=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-13315302-1551924429-1598.png.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-13315302-1551924429-1598.png.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Exordium 00:47</div>
<div style="text-align: justify;">2.Curse of Darkness 10:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.Black Corpse River 07:08</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Anti-Cosmic God 08:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Infernal Tentacle Wars 09:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.City of the Dreaming Dead 11:16<br />
<br />
rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Geri von Junzt - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Marcél Ernstt (Der Ernst des Lebens) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Max - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Matthias Marschhausen - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W Mönchengladbach gra od roku 2016 grupa OTHUUM. Raczej podziemna i niezależna, bo swój debiut w styczniu 2019 wydala nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To bardzo dobry zespół. Niełatwo jest grać taki stalowo-granitowy, chłodny, ale bardzo melodyjny doom z drobnymi naleciałościami extreme, epicki ale bez miecza i surowy bez epatowania sludge surowością. Geri von Junzt wykazuje się dużą swobodą w operowaniu głosem, jest nawet nieco growla, ale osnową jest piękny, czysty wokal wywodzący się z estetyki pierwszych albumów SOLITUDE AETURNUS i pierwszych łagodnych opowieści Lowe. Tu jednak Niemcy wplatają taki głos w potężne, hipnotyzujące, powtarzalne akordy, budują mroczne, a jednocześnie polatujące ku niebu konstrukcje, jak w doskonałym Curse of Darkness. Są oniryczni, są rozmarzeni we wstępie do Black Corpse River, by potem miażdżyć potężnymi akordami w Black Corpse River i ocierają się niemal o doom/death, ale pewnej granicy świadomie nie przekraczają. Fenomenalnie wchodzą bardzo ciężkie gitarowo klimaty w The Anti-Cosmic God i doom metalowa posępność sięga tu zenitu, wzmacniana łagodnym wokalem gdzieś z okolic ATLANTEAN KODEX. Wyborny, bezwzględnie dewastujący numer! I odegrany z takim spokojem i precyzją! Zwolnienia w części drugiej, dostojne i funeralne są klasy światowej. Koniecznie też trzeba wspomnieć o wybornej grze gitarzysty Marcéla Ernstta, który równolegle udziela się w zespole SATAN'S PROPAGANDA i gra black/thrash, a tu rozgrywa godne podziwu, niby leniwe, ale jakże pełne uroku partie i świetne sola doom metalowe. Infernal Tentacle Wars jest zabarwiony ekstremalnymi kolorami najbardziej ze wszystkich kompozycji i kontrapunktów jest tu najwięcej, może nawet zbyt dużo i ta kompozycja jest realnie brutalniejsza od pozostałych.<br />
Całościowo ich styl ogniskuje się na końcu, w najdłuższym i najdłużej się rozkręcającym City of the Dreaming Dead, bardzo powolnym, dramatycznym w gitarowych przewodnich motywach i ornamentacjach i z bardzo zgrabnie rozwijającą się melodią, epicką gotycką i zbliżoną do nurtu occult heavy. Miarowa, wyborna perkusja - black metalowy pałker Marschhausen niszczy na całej płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wystarczająco ciężko, wystarczająco ostro, trochę w starej death metalowej manierze realizacji z lat 90tych.  Czuje się moc, czuje się nacisk, czuje się znaczenie melodii i klimatu. Po raz kolejny sprawdza się teza, że gdy black metalowi muzycy się biorą za gatunki klasyczne, to jest ciekawie, a nawet bardzo ciekawie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.08.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Orodruin]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3589</link>
			<pubDate>Tue, 17 Aug 2021 18:09:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3589</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Orodruin - Ruins of Eternity (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/DsciU8BeUZdGVW-a2TN5RJrnnkc=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14363066-1573004889-4660.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14363066-1573004889-4660.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Forsaken 04:36<br />
2.Man of Peace 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.Grave Illusion 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.Letter of Life's Regret 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.War on the World 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Into the Light of the Sun 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Voice in the Dark 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hell Frozen Over 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Ruins of Eternity 06:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Pulleo - śpiew, gitara basowa, perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Tydelski - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John Gallo - gitara<br />
 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Cruz del Sur Music z Rzymu wydaje dużo i zazwyczaj dobrej muzyki. Nie są to także wydawnictwa przypadkowe, szczególnie jeśli chodzi o doom metal. Tak jest również w przypadku amerykańskiego ORODRUIN z Rochester, ekipy długowiecznej, ale jednak dosyć mało znanej. Zespół ten, pozostając w cieniu stylistyki preferowanej przez grupy z kręgu wytwórni Hellhound, Wino i maniery PENTAGRAM grał od 1998, z pełnymi przerwami doom metal bardziej zorientowany na stylistykę szwedzką i brytyjską z łagodnym wokalem. W roku 2003 zespół wydał album "Epicurean Mass", niezły, lecz nie zdołał nim podbić doom metalowej sceny i dopiero w roku 2019 przypomniał o sobie, dzięki właśnie Cruz del Sur Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na tym albumie zespół wystąpił jako trio, lider Mike Puleo zagrał także na perkusji, gdyż rok wcześniej grupę opuścił długoletni pałker Mike Waske.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest w tej muzyce i SOLSTICE i CANDLEMASS z Marcolinem, choć ten drugi bardziej w warstwie gitarowych aranżacji budujących klasztorny średniowieczny klimat, niż przygniatającego ciężaru i posępnego mroku. Ta jaśniejsza, poetycko wysmakowana stylistyka melancholijnego, bardzo tradycyjnego doom jest motywem przewodnim wszystkich tych kompozycji. Wolne, dostojne tempa, długie wybrzmiewania i wyraziste partie perkusji dominują w Forsaken i  jest w tym chyba nieprzypadkowo wiele z maltańskiego FORSAKEN. Z pietyzmem i wyczuciem to grają i z ogromnym wyczuciem konwencji śpiewa Mike Puleo, śpiewa znacznie lepiej niż na odległej w czasie pierwszej płycie. Jest pełen rozpaczy majestat, podkreślony płaczącą gitarą w przepięknym Man of Peace i to także przykład na to, jak ładnie brzmi łagodny głos bez sludge, stoner manieryzmu w klasycznej doom metalowej kompozycji. Warto również zwrócić uwagę na płynne, lekkie przyspieszenia w wielu utworach, ale to w Man of Peace jest w tej kategorii wyjątkowo udane. Wyraziste, krążące motywy budują delikatne Hell Frozen Over, Grave Illusion na krawędzi rock/metalu progresywnego ze wzmocnionymi wolnymi partiami głównymi i tą miażdżącą, melodyjną surowością w Hell Frozen Over jest po prostu mistrzowska w stylu BLACK SABBATH Martin Era. I znakomity, godny porównania z perłami SOLSTICE i CANDLEMASS Letter of Life's Regret, po prostu pochłania bez reszty. Majestat, uroczysty majestat! I jakże wyraziste solo gitarowe nawiązujące do BLACK SABBATH. I jeszcze więcej majestatu w spokojnie rozwijającym się pod dyktando gitary wybornym Into the Light of the Sun... Autentyczny epicki dramatyzm z długimi wybrzmiewaniami gitary w tle i jeszcze jedno świetne heavy/power/doom przyspieszenie. I niepokojący, smutny i chłodny szwedzkim chłodem doom Voice in the Dark, ale przecież tyle tu emocji w tych wolniejszych fragmentach. Zupełnie niepotrzebnie wchodzą na obszar heavy/stoner/doom w nieciekawym War on the World i to, że wycofują się na terytorium melancholijnego epic doom w refrenie jakoś tego utworu nie ratuje. Jednak końcówka jest po raz kolejny znakomita i melodyjne gitarowe ornamentacje tytułowego Ruins of Eternity chwytają za serce i zachwycają starannością wykonania. To epic heavy/doom i jest wspaniały. </div>
<div style="text-align: justify;">
Zagrane doskonale, podobnie jak doskonale zaśpiewane. Dwie gitary w doom klasycznym to jednak dwie gitary i jest na ten gatunek różnorodnie i bogato, także opcji ciekawych, czytelnych i zapadających w pamięć solówek. Umiarkowanie ciężkie gitary, przejrzystość, bardzo tradycyjne dla classic doom ustawienie perkusji, idealnie centralne umieszczenie głosu wokalisty. Mastering to dzieło Mistrza Justina Weissa i to słychać. Co więcej, słychać, że Weiss starał się nadać temu brzmieniu zdecydowanie indywidualne cechy i zadbał, by ORODRUIN nie zabrzmiał jak masa innych amerykańskich doom metalowych kapel.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomita płyta, ścisła czołówka doom metalu światowego w roku 2019.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.08.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Orodruin - Ruins of Eternity (2019)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/DsciU8BeUZdGVW-a2TN5RJrnnkc=/fit-in/300x300/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-14363066-1573004889-4660.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-14363066-1573004889-4660.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Forsaken 04:36<br />
2.Man of Peace 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">3.Grave Illusion 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.Letter of Life's Regret 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">5.War on the World 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">6.Into the Light of the Sun 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Voice in the Dark 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hell Frozen Over 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Ruins of Eternity 06:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Pulleo - śpiew, gitara basowa, perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Tydelski - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John Gallo - gitara<br />
 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Cruz del Sur Music z Rzymu wydaje dużo i zazwyczaj dobrej muzyki. Nie są to także wydawnictwa przypadkowe, szczególnie jeśli chodzi o doom metal. Tak jest również w przypadku amerykańskiego ORODRUIN z Rochester, ekipy długowiecznej, ale jednak dosyć mało znanej. Zespół ten, pozostając w cieniu stylistyki preferowanej przez grupy z kręgu wytwórni Hellhound, Wino i maniery PENTAGRAM grał od 1998, z pełnymi przerwami doom metal bardziej zorientowany na stylistykę szwedzką i brytyjską z łagodnym wokalem. W roku 2003 zespół wydał album "Epicurean Mass", niezły, lecz nie zdołał nim podbić doom metalowej sceny i dopiero w roku 2019 przypomniał o sobie, dzięki właśnie Cruz del Sur Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na tym albumie zespół wystąpił jako trio, lider Mike Puleo zagrał także na perkusji, gdyż rok wcześniej grupę opuścił długoletni pałker Mike Waske.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest w tej muzyce i SOLSTICE i CANDLEMASS z Marcolinem, choć ten drugi bardziej w warstwie gitarowych aranżacji budujących klasztorny średniowieczny klimat, niż przygniatającego ciężaru i posępnego mroku. Ta jaśniejsza, poetycko wysmakowana stylistyka melancholijnego, bardzo tradycyjnego doom jest motywem przewodnim wszystkich tych kompozycji. Wolne, dostojne tempa, długie wybrzmiewania i wyraziste partie perkusji dominują w Forsaken i  jest w tym chyba nieprzypadkowo wiele z maltańskiego FORSAKEN. Z pietyzmem i wyczuciem to grają i z ogromnym wyczuciem konwencji śpiewa Mike Puleo, śpiewa znacznie lepiej niż na odległej w czasie pierwszej płycie. Jest pełen rozpaczy majestat, podkreślony płaczącą gitarą w przepięknym Man of Peace i to także przykład na to, jak ładnie brzmi łagodny głos bez sludge, stoner manieryzmu w klasycznej doom metalowej kompozycji. Warto również zwrócić uwagę na płynne, lekkie przyspieszenia w wielu utworach, ale to w Man of Peace jest w tej kategorii wyjątkowo udane. Wyraziste, krążące motywy budują delikatne Hell Frozen Over, Grave Illusion na krawędzi rock/metalu progresywnego ze wzmocnionymi wolnymi partiami głównymi i tą miażdżącą, melodyjną surowością w Hell Frozen Over jest po prostu mistrzowska w stylu BLACK SABBATH Martin Era. I znakomity, godny porównania z perłami SOLSTICE i CANDLEMASS Letter of Life's Regret, po prostu pochłania bez reszty. Majestat, uroczysty majestat! I jakże wyraziste solo gitarowe nawiązujące do BLACK SABBATH. I jeszcze więcej majestatu w spokojnie rozwijającym się pod dyktando gitary wybornym Into the Light of the Sun... Autentyczny epicki dramatyzm z długimi wybrzmiewaniami gitary w tle i jeszcze jedno świetne heavy/power/doom przyspieszenie. I niepokojący, smutny i chłodny szwedzkim chłodem doom Voice in the Dark, ale przecież tyle tu emocji w tych wolniejszych fragmentach. Zupełnie niepotrzebnie wchodzą na obszar heavy/stoner/doom w nieciekawym War on the World i to, że wycofują się na terytorium melancholijnego epic doom w refrenie jakoś tego utworu nie ratuje. Jednak końcówka jest po raz kolejny znakomita i melodyjne gitarowe ornamentacje tytułowego Ruins of Eternity chwytają za serce i zachwycają starannością wykonania. To epic heavy/doom i jest wspaniały. </div>
<div style="text-align: justify;">
Zagrane doskonale, podobnie jak doskonale zaśpiewane. Dwie gitary w doom klasycznym to jednak dwie gitary i jest na ten gatunek różnorodnie i bogato, także opcji ciekawych, czytelnych i zapadających w pamięć solówek. Umiarkowanie ciężkie gitary, przejrzystość, bardzo tradycyjne dla classic doom ustawienie perkusji, idealnie centralne umieszczenie głosu wokalisty. Mastering to dzieło Mistrza Justina Weissa i to słychać. Co więcej, słychać, że Weiss starał się nadać temu brzmieniu zdecydowanie indywidualne cechy i zadbał, by ORODRUIN nie zabrzmiał jak masa innych amerykańskich doom metalowych kapel.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomita płyta, ścisła czołówka doom metalu światowego w roku 2019.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.08.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Olyphant]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3398</link>
			<pubDate>Sun, 20 Dec 2020 19:53:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3398</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Olyphant - Destinies of the Soul (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a1903863124_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1903863124_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Great Old Ones 01:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.Deities &amp; Demagogues 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Conjuror 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Beyond the Door 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">5.Grimoire of the East Woods Witch 01:36</div>
<div style="text-align: justify;">6.Die, Monster, Die! 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Destinies of the Soul 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Wanderer 00:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Wizard 03:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/heavy epic doom/ progressive</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andy Small -śpiew, syntezatory</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Randall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jeff Clarkson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Dowsett - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OLYPHANT to ekipa z Salem w Massachusetts i grają już razem od roku 2009. Debiut przypadł jednak dopiero na rok 2016 i album "Expedition to the Barried Peaks" był umiarkowanie interesującą mieszanką klasycznego heavy metalu, thrashu i progresji. Teraz zespół przedstawia drugi LP, wydany nakładem własnym w grudniu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest to płyta nieco bardziej zwarta gatunkowo i ten gatunek można określić jako heavy metal klasyczny ze sporą dawką epic heavy i pewnymi elementami doom. To taki dostojny i pełen uroczystych momentów metal z heroizmem zarysowanym zgrabnie w Deities &amp; Demagogues i jest to utwór dla tego albumu bardzo reprezentatywny, bo druga część, to nieco muzycznego, progresywnego zacięcia, które tutaj stanowi dodatkowy składnik większości kompozycji. Bardzo dobrze wypada The Conjuror, utrzymany w stylu nieco podobnym do ATLANTEAN KODEX, choć tempa główne są nieco szybsze, drobne inkrustacje brutalniejszymi wokalami, pewne analogie do klasyki amerykańskiego stylu epic heavy/doom...</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy jest nieco lżej, to wchodzą na obszary progressive metalu i prog rocka, usiłując przy tym pozostawać epiccy i nieźle, ale tylko nieźle się prezentuje Beyond the Door. Inklinacje thrashowe czy też power/thrashowe pozostały w melodii zwrotek Die, Monster, Die! i to taka wczesna METALLICA, zaś refreny są już z zupełnie innych rejonów, classic metalowych i te są tu być może najbardziej porywające ze wszystkich. Ozdobą albumu jest na pewno Destinies of the Soul z kapitalnymi atakami epic heavy w zwrotkach i ta melodia jest doprawdy wyborna. Szkoda tylko, że jakoś to wyhamowują w dużo lżejszego kalibru refrenie. Jest tu jednak piękna część instrumentalna z pełnym dramatyzmu solem gitarowym i przy tej okazji należy powiedzieć, że cała ekipa instrumentalistów prezentuje tu wysoki poziom, a zespół jest bardzo zgrany. W tym utworze jest również imponujące nawiązanie do stylu IRON MAIDEN w części środkowej. No, to może się naprawdę podobać. I to basowe nieubłagane natarcie w wyważonym harrisowskim stylu. Klasa!<br />
Całości dopełniają klimatyczne interludia oraz spokojny song The Wizard z wykorzystaniem gitar akustycznych i z narracją barda ze świata fantasy.<br />
<br />
Mix wykonany przez znanego inżyniera dźwięku Briana Scheuble jest bardzo dobry, jednak mastering nieco zbyt uproszczony i sound poszczególnych instrumentów jest nie do końca wyrazisty w każdym momencie. Muzyka ta ma głębię  i oldchoolowy mastering stylizowany na lata 80te nie do końca oddaje ideę tej muzyki.<br />
Trochę to jest całościowo eklektyczne, ale w tym eklektyzmie nawet interesujące. Na pewno album znacznie bardziej przemyślany i dopracowany niż debiut. <br />
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.12.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Olyphant - Destinies of the Soul (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a1903863124_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1903863124_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Great Old Ones 01:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.Deities &amp; Demagogues 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Conjuror 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Beyond the Door 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">5.Grimoire of the East Woods Witch 01:36</div>
<div style="text-align: justify;">6.Die, Monster, Die! 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Destinies of the Soul 05:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Wanderer 00:54</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Wizard 03:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/heavy epic doom/ progressive</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andy Small -śpiew, syntezatory</div>
<div style="text-align: justify;">Scott Randall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jeff Clarkson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Dowsett - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OLYPHANT to ekipa z Salem w Massachusetts i grają już razem od roku 2009. Debiut przypadł jednak dopiero na rok 2016 i album "Expedition to the Barried Peaks" był umiarkowanie interesującą mieszanką klasycznego heavy metalu, thrashu i progresji. Teraz zespół przedstawia drugi LP, wydany nakładem własnym w grudniu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem jest to płyta nieco bardziej zwarta gatunkowo i ten gatunek można określić jako heavy metal klasyczny ze sporą dawką epic heavy i pewnymi elementami doom. To taki dostojny i pełen uroczystych momentów metal z heroizmem zarysowanym zgrabnie w Deities &amp; Demagogues i jest to utwór dla tego albumu bardzo reprezentatywny, bo druga część, to nieco muzycznego, progresywnego zacięcia, które tutaj stanowi dodatkowy składnik większości kompozycji. Bardzo dobrze wypada The Conjuror, utrzymany w stylu nieco podobnym do ATLANTEAN KODEX, choć tempa główne są nieco szybsze, drobne inkrustacje brutalniejszymi wokalami, pewne analogie do klasyki amerykańskiego stylu epic heavy/doom...</div>
<div style="text-align: justify;">Gdy jest nieco lżej, to wchodzą na obszary progressive metalu i prog rocka, usiłując przy tym pozostawać epiccy i nieźle, ale tylko nieźle się prezentuje Beyond the Door. Inklinacje thrashowe czy też power/thrashowe pozostały w melodii zwrotek Die, Monster, Die! i to taka wczesna METALLICA, zaś refreny są już z zupełnie innych rejonów, classic metalowych i te są tu być może najbardziej porywające ze wszystkich. Ozdobą albumu jest na pewno Destinies of the Soul z kapitalnymi atakami epic heavy w zwrotkach i ta melodia jest doprawdy wyborna. Szkoda tylko, że jakoś to wyhamowują w dużo lżejszego kalibru refrenie. Jest tu jednak piękna część instrumentalna z pełnym dramatyzmu solem gitarowym i przy tej okazji należy powiedzieć, że cała ekipa instrumentalistów prezentuje tu wysoki poziom, a zespół jest bardzo zgrany. W tym utworze jest również imponujące nawiązanie do stylu IRON MAIDEN w części środkowej. No, to może się naprawdę podobać. I to basowe nieubłagane natarcie w wyważonym harrisowskim stylu. Klasa!<br />
Całości dopełniają klimatyczne interludia oraz spokojny song The Wizard z wykorzystaniem gitar akustycznych i z narracją barda ze świata fantasy.<br />
<br />
Mix wykonany przez znanego inżyniera dźwięku Briana Scheuble jest bardzo dobry, jednak mastering nieco zbyt uproszczony i sound poszczególnych instrumentów jest nie do końca wyrazisty w każdym momencie. Muzyka ta ma głębię  i oldchoolowy mastering stylizowany na lata 80te nie do końca oddaje ideę tej muzyki.<br />
Trochę to jest całościowo eklektyczne, ale w tym eklektyzmie nawet interesujące. Na pewno album znacznie bardziej przemyślany i dopracowany niż debiut. <br />
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.12.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Oracle Sun]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3389</link>
			<pubDate>Sun, 13 Dec 2020 17:20:47 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3389</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Oracle Sun - Deep Inside (2005)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/7NfKPj3cT_4ZJRm4-iTCr_Vf4fs=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4136367-1356526368-2684.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4136367-1356526368-2684.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista: (wersja Scarlet Records)</div>
<div style="text-align: justify;">1.Lost in Silence 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Stand Alone 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Changes 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Light of Life 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Everlasting 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.New Sunrise 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Your Eyes Again 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.Riding the Sun 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Stone Angel 05:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2005<br />
gatunek: progressive power metal<br />
kraj: Włochy<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Val Shieldon (Valerio Scialdone) - śpiew<br />
Emiliano Manuguerra - gitara<br />
Alessandro Cola - gitara basowa<br />
Frank Andiver (Franco Rubulotta) - perkusja<br />
Fabrizio Marnica - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
W założonym w roku 2002 w mieście Lukka ORACLE SUN spotkało się kilku znanych włoskich muzyków sceny power metalowej, którzy zakończyli lub niebawem mieli zamiar zakończyć swoją działalność w poprzednich formacjach. Val Shieldon odszedł z SIGMA, Alessandro Cola z SHINING FURY, Frank Andiver z SHADOWS OF STEEL. W ekipie pojawił się także klawiszowiec Fabrizio Marnica (tu jako Fabrizio Marnik) oraz mniej znany w tym doborowym towarzystwie gitarzysta Emiliano Manuguerra (ANGELS GRACE). Album "Deep Inside" miał swoją premierę najpierw w Japonii w maju 2005 (Nexus), a w Europie dopiero pod koniec stycznia 2006 nakładem Scarlet Records.<br />
<br />
Generalnie ORACLE SUN najbliżej do LABYRINTH z czasów "Return To Heaven Denied", co nie dziwi, zważywszy na to, że zagrał tam przecież Andiver. Charakterystyczną cechą muzyki zespołu była tu także mocna, power metalowa gitara Manuguerra i całość brzmi dosyć mocno i zdecydowanie. Czasem można odnieść wrażenie, że grupa próbuje przemycać obok skomplikowanych, ale bardzo czytelnych aranżacji progresywnych także pewne ornamentacje stylu fantasy flower power jak  w Lost in Silence oraz w New Sunrise z doskonałymi rozległymi wokalami Vala Shieldona.<br />
ORACLE SUN bardzo dobrze wypada w nieco prostszych utworach na granicy speed/power i na pewno w tym stylu Stand Alone należy do najlepszych utworów, tym bardziej że w drugiej części mamy tu bardzo udany łagodniejszy fragment romantyczny. Zresztą zabieg mieszania partii wolniejszych ze znacznie szybszymi jest na tej płycie powszechny i słychać to także w Light of Life przypominającym w pewnym stopniu nagrania KENZINER. Jest także dużo grania bardzo bliskiego LABYRYNTH z tego okresu jak Changes, czy też malowany emocjami Everlasting. Riding the Sun jest chyba na tej płycie najlepszy jeśli brać pod uwagę porównania z LABYRINTH i jest to perfekcyjnie zagrane w kilku tempach, klimat jest przesycony dramatyzmem i lekkim mrokiem, a przy tym melodia wyborna. Doskonały utwór!<br />
<br />
Całość została oczywiście perfekcyjnie wykonana, potężna perkusja Andivera robi duże wrażenie, podobnie jak bardzo eleganckie i gustowne klawisze Fabrizio Marnik, bogate w interesujące nieszablonowe rozwiązania o charakterze progresywnym. Val Shieldon w bardzo dobrej formie i wrażenie robią szczególnie jego wysokie partie wokalne oraz te najbardziej łagodne romantyczne i nostalgiczne, jak w eterycznym i poetyckim Your Eyes Again opartym o gitarę akustyczną i daleki pastelowy plan klawiszowy.<br />
Frank Andiver jest tu odpowiedzialny za sound i produkcję i można śmiało powiedzieć, że jest to poziom "Return To Heaven Denied. Pięknie zrealizowane są plany dalsze, a instrumenty wyjątkowo selektywnie ustawione. Jedna z najlepiej brzmiących perkusji w power metalu włoskim, chyba dzień dzisiejszy.<br />
<br />
Album ten z całą pewnością zawiera wysokiej klasy muzykę, ale jednak tych chwytających za serce, zdumiewających melodii, jakie proponował LABYRINTH tu nie ma. Może nie jest to album hermetyczny, ale dla określonej grupy słuchaczy, preferującej podręcznikowy progresywny power metal szkoły włoskiej. Okazał się na długie lata jedynym, choć zespół nie został nigdy oficjalnie rozwiązany. W 2012 przygotowywana była kolejna płyta z nowym gitarzystą Vittorio Mazzoni, kolegą Andivera z WONDERLAND, ale jego tragiczna śmierć w 2016 przerwała te plany. W grudniu 2020 ma się jednak ukazać druga płyta, nagrana w nowym składzie, ze słynnym Wild Steel jako wokalistą.<br />
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.12.2020</span></span></span> </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Oracle Sun - Deep Inside (2005)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/7NfKPj3cT_4ZJRm4-iTCr_Vf4fs=/fit-in/500x500/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4136367-1356526368-2684.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4136367-1356526368-2684.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista: (wersja Scarlet Records)</div>
<div style="text-align: justify;">1.Lost in Silence 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Stand Alone 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Changes 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Light of Life 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Everlasting 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.New Sunrise 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Your Eyes Again 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.Riding the Sun 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">9.Stone Angel 05:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2005<br />
gatunek: progressive power metal<br />
kraj: Włochy<br />
<br />
skład zespołu:<br />
Val Shieldon (Valerio Scialdone) - śpiew<br />
Emiliano Manuguerra - gitara<br />
Alessandro Cola - gitara basowa<br />
Frank Andiver (Franco Rubulotta) - perkusja<br />
Fabrizio Marnica - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
W założonym w roku 2002 w mieście Lukka ORACLE SUN spotkało się kilku znanych włoskich muzyków sceny power metalowej, którzy zakończyli lub niebawem mieli zamiar zakończyć swoją działalność w poprzednich formacjach. Val Shieldon odszedł z SIGMA, Alessandro Cola z SHINING FURY, Frank Andiver z SHADOWS OF STEEL. W ekipie pojawił się także klawiszowiec Fabrizio Marnica (tu jako Fabrizio Marnik) oraz mniej znany w tym doborowym towarzystwie gitarzysta Emiliano Manuguerra (ANGELS GRACE). Album "Deep Inside" miał swoją premierę najpierw w Japonii w maju 2005 (Nexus), a w Europie dopiero pod koniec stycznia 2006 nakładem Scarlet Records.<br />
<br />
Generalnie ORACLE SUN najbliżej do LABYRINTH z czasów "Return To Heaven Denied", co nie dziwi, zważywszy na to, że zagrał tam przecież Andiver. Charakterystyczną cechą muzyki zespołu była tu także mocna, power metalowa gitara Manuguerra i całość brzmi dosyć mocno i zdecydowanie. Czasem można odnieść wrażenie, że grupa próbuje przemycać obok skomplikowanych, ale bardzo czytelnych aranżacji progresywnych także pewne ornamentacje stylu fantasy flower power jak  w Lost in Silence oraz w New Sunrise z doskonałymi rozległymi wokalami Vala Shieldona.<br />
ORACLE SUN bardzo dobrze wypada w nieco prostszych utworach na granicy speed/power i na pewno w tym stylu Stand Alone należy do najlepszych utworów, tym bardziej że w drugiej części mamy tu bardzo udany łagodniejszy fragment romantyczny. Zresztą zabieg mieszania partii wolniejszych ze znacznie szybszymi jest na tej płycie powszechny i słychać to także w Light of Life przypominającym w pewnym stopniu nagrania KENZINER. Jest także dużo grania bardzo bliskiego LABYRYNTH z tego okresu jak Changes, czy też malowany emocjami Everlasting. Riding the Sun jest chyba na tej płycie najlepszy jeśli brać pod uwagę porównania z LABYRINTH i jest to perfekcyjnie zagrane w kilku tempach, klimat jest przesycony dramatyzmem i lekkim mrokiem, a przy tym melodia wyborna. Doskonały utwór!<br />
<br />
Całość została oczywiście perfekcyjnie wykonana, potężna perkusja Andivera robi duże wrażenie, podobnie jak bardzo eleganckie i gustowne klawisze Fabrizio Marnik, bogate w interesujące nieszablonowe rozwiązania o charakterze progresywnym. Val Shieldon w bardzo dobrej formie i wrażenie robią szczególnie jego wysokie partie wokalne oraz te najbardziej łagodne romantyczne i nostalgiczne, jak w eterycznym i poetyckim Your Eyes Again opartym o gitarę akustyczną i daleki pastelowy plan klawiszowy.<br />
Frank Andiver jest tu odpowiedzialny za sound i produkcję i można śmiało powiedzieć, że jest to poziom "Return To Heaven Denied. Pięknie zrealizowane są plany dalsze, a instrumenty wyjątkowo selektywnie ustawione. Jedna z najlepiej brzmiących perkusji w power metalu włoskim, chyba dzień dzisiejszy.<br />
<br />
Album ten z całą pewnością zawiera wysokiej klasy muzykę, ale jednak tych chwytających za serce, zdumiewających melodii, jakie proponował LABYRINTH tu nie ma. Może nie jest to album hermetyczny, ale dla określonej grupy słuchaczy, preferującej podręcznikowy progresywny power metal szkoły włoskiej. Okazał się na długie lata jedynym, choć zespół nie został nigdy oficjalnie rozwiązany. W 2012 przygotowywana była kolejna płyta z nowym gitarzystą Vittorio Mazzoni, kolegą Andivera z WONDERLAND, ale jego tragiczna śmierć w 2016 przerwała te plany. W grudniu 2020 ma się jednak ukazać druga płyta, nagrana w nowym składzie, ze słynnym Wild Steel jako wokalistą.<br />
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.12.2020</span></span></span> </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Oblivion Myth]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3310</link>
			<pubDate>Sun, 18 Oct 2020 14:13:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3310</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Oblivion Myth - In Your Arms (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/8/8/9/888926.jpg?2936" border="0" alt="[Obrazek: 888926.jpg?2936]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Diadem 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Thousand Years 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Veil 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.In Your Arms 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">5.Slow Burn 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Love Child 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Another Life 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Price 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">9.Awake in the Night 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Second Skin 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">11.Heirs to the Throne 09:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tim McDonald - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Keith Smith - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Selby - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ryan Mark - gitara basowa<br />
 Bob Schultz - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OBLIVION MYTH z Nashville dał się wcześniej poznać, szczególnie na ostatniej płycie "Inside The Mirror" jako klasyczny melodic progressive power band amerykański z wybornym gitarzystą Keithem Smithem. Zasadniczo czytelna i zwarta stylistycznie muzyka o mocnym, ale nie nadmiernie ciężkim brzmieniu.<br />
<br />
Teraz, po czterech latach zespół wraca z albumem może nie eklektycznym, ale zaskakująco różnorodnym w przeciwieństwie do tego, co było w roku 2016 i ta różnorodność jest w pewnych momentach ekscytująca, ale w innych lekko rozczarowująca. Jeśli przyjrzeć się utworom o zdecydowanie bardziej progresywnym nastawieniu, to mamy tym razem nastawienie na bardziej łagodne, melodyjne classic melodic metalem utwory w manierze Battle Angels czy Hallowed Oath takie jak Slow Burn oraz Awake in the Night. <br />
To, co jest odmienne, jest zdecydowanie najwyższej próby. Choć wstęp do Thousand Years należy do HELLOWEEN i może część melodii także, ale refren jest fenomenalny w tym archetypowym flower power fantasy stylu. Absolutnie doskonały!<br />
Absolutnie doskonała jest także gra Keitha Smitha, a drugi gitarzysta Chris Selby bardzo dzielnie mu sekunduje.<br />
To, co prostsze, ocierające się o melodic metal jest na tym albumie wyborne i ekscytujące, bo pięknie prezentuje się bardzo zwiewny i delikatny w refrenie In Your Arms, potoczysty killer z uroczą melodią. Drugi raz taką przyjemną niespodziankę robią w Another Life pełnym rockowego żaru, a zarazem kunsztownie zaaranżowanym.<br />
Gdy pojawia się nieco mroku w The Veil, czy też Awake in the Night, to skojarzenia z poprzednim albumem jest nieodparte, natomiast dostojny classic metalowy galop w Love Child wcale nie prowadzi do kompozycji heroicznej, a do melodyjnego metalu w części alternative/rock charakterze (zwrotki!). Bardzo dobre, bardzo oryginalnie zrobione. Heroizm w łagodnej wysublimowanej formie jest natomiast fundamentem znakomitego, zagranego w umiarkowanym tempie The Price.<br />
Wysokiej klasy utwór to także Second Skin, gdzie wprowadzono do żywej, przebojowej melodii głównej motywy neoklasyczne i akurat takie połączenie spotyka się w ostatnim czasie bardzo rzadko. A melodia główna autentycznie porywająca w rock/ metalowym stylu! Najdłuższy Heirs to the Throne jest progresywny i jest po prostu dobry. Kilka wątków tu się pojawia i pewnie ten najbardziej melodic metalowy jest najlepszy, ale obudowany przeciętnymi pomysłami i zagrywkami progresywnymi gdzieś się ostatecznie rozmywa. Oniryczna partia instrumentalna zamykająca tę kompozycję niczego tu nie ratuje. Ten numer nie jest mocnym punktem płyty.<br />
 <br />
Lżejszy, prostszy, mniej agresywny, bardziej przystępny album niż poprzedni. Lżejszy także pod względem brzmienia, szczególnie gitar, oraz lżejszy jeśli chodzi o wokal. Mam nieodparte wrażenie, że ta grupa ma zdecydowanie więcej do powiedzenia w stylu melodic power niż progressive i może właśnie poza progressive powinna szukać swojego miejsca w przyszłości.<br />
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.10.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Oblivion Myth - In Your Arms (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/8/8/9/888926.jpg?2936" border="0" alt="[Obrazek: 888926.jpg?2936]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Diadem 01:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Thousand Years 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Veil 04:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.In Your Arms 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">5.Slow Burn 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">6.Love Child 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">7.Another Life 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Price 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">9.Awake in the Night 06:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Second Skin 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">11.Heirs to the Throne 09:40</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tim McDonald - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Keith Smith - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Selby - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ryan Mark - gitara basowa<br />
 Bob Schultz - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">OBLIVION MYTH z Nashville dał się wcześniej poznać, szczególnie na ostatniej płycie "Inside The Mirror" jako klasyczny melodic progressive power band amerykański z wybornym gitarzystą Keithem Smithem. Zasadniczo czytelna i zwarta stylistycznie muzyka o mocnym, ale nie nadmiernie ciężkim brzmieniu.<br />
<br />
Teraz, po czterech latach zespół wraca z albumem może nie eklektycznym, ale zaskakująco różnorodnym w przeciwieństwie do tego, co było w roku 2016 i ta różnorodność jest w pewnych momentach ekscytująca, ale w innych lekko rozczarowująca. Jeśli przyjrzeć się utworom o zdecydowanie bardziej progresywnym nastawieniu, to mamy tym razem nastawienie na bardziej łagodne, melodyjne classic melodic metalem utwory w manierze Battle Angels czy Hallowed Oath takie jak Slow Burn oraz Awake in the Night. <br />
To, co jest odmienne, jest zdecydowanie najwyższej próby. Choć wstęp do Thousand Years należy do HELLOWEEN i może część melodii także, ale refren jest fenomenalny w tym archetypowym flower power fantasy stylu. Absolutnie doskonały!<br />
Absolutnie doskonała jest także gra Keitha Smitha, a drugi gitarzysta Chris Selby bardzo dzielnie mu sekunduje.<br />
To, co prostsze, ocierające się o melodic metal jest na tym albumie wyborne i ekscytujące, bo pięknie prezentuje się bardzo zwiewny i delikatny w refrenie In Your Arms, potoczysty killer z uroczą melodią. Drugi raz taką przyjemną niespodziankę robią w Another Life pełnym rockowego żaru, a zarazem kunsztownie zaaranżowanym.<br />
Gdy pojawia się nieco mroku w The Veil, czy też Awake in the Night, to skojarzenia z poprzednim albumem jest nieodparte, natomiast dostojny classic metalowy galop w Love Child wcale nie prowadzi do kompozycji heroicznej, a do melodyjnego metalu w części alternative/rock charakterze (zwrotki!). Bardzo dobre, bardzo oryginalnie zrobione. Heroizm w łagodnej wysublimowanej formie jest natomiast fundamentem znakomitego, zagranego w umiarkowanym tempie The Price.<br />
Wysokiej klasy utwór to także Second Skin, gdzie wprowadzono do żywej, przebojowej melodii głównej motywy neoklasyczne i akurat takie połączenie spotyka się w ostatnim czasie bardzo rzadko. A melodia główna autentycznie porywająca w rock/ metalowym stylu! Najdłuższy Heirs to the Throne jest progresywny i jest po prostu dobry. Kilka wątków tu się pojawia i pewnie ten najbardziej melodic metalowy jest najlepszy, ale obudowany przeciętnymi pomysłami i zagrywkami progresywnymi gdzieś się ostatecznie rozmywa. Oniryczna partia instrumentalna zamykająca tę kompozycję niczego tu nie ratuje. Ten numer nie jest mocnym punktem płyty.<br />
 <br />
Lżejszy, prostszy, mniej agresywny, bardziej przystępny album niż poprzedni. Lżejszy także pod względem brzmienia, szczególnie gitar, oraz lżejszy jeśli chodzi o wokal. Mam nieodparte wrażenie, że ta grupa ma zdecydowanie więcej do powiedzenia w stylu melodic power niż progressive i może właśnie poza progressive powinna szukać swojego miejsca w przyszłości.<br />
<br />
<br />
ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 18.10.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Outworld]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3277</link>
			<pubDate>Sun, 20 Sep 2020 15:22:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3277</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Outworld - Outworld (2006)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/2wljNqYyeFaDesP-4-WgaEHqd2Y=/fit-in/600x597/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4204921-1412487862-2921.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4204921-1412487862-2921.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Raise Hell 06:12       <br />
2. Riders 05:34      <br />
3. War Cry 06:13      <br />
4. Outworld 06:07       <br />
5. The Never 06:33       <br />
6. City of the Dead 07:09       <br />
7. Prelude to Madness 01:28      <br />
8. Grey Tide 09:14     <br />
9. I. Thanatos 08:50<br />
<br />
Rok wydania: 2006<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Kelly Carpenter - śpiew<br />
Rusty Cooley - gitara<br />
Shawn Kascak - bas<br />
Michael Lewis - perkusja<br />
Bobby Williamson - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony przez gitarzystę Rusty Cooley'a podobno już w 1997 roku, OUTWORLD realną aktywność zaczął dopiero na przełomie 2002-2003 roku, kiedy to Cooley spotkał na swojej drodze klawiszowca Bobby'ego Williamsona. Ich znajomość zaowocowała najpierw solowym albumem Cooley'a, wydanym nakładem Lion Records w 2003 roku, która gitarzyście przysporzyła dość sporą popularność. I oficjalnie jako powód założenia i czas podawał właśnie ten rok.</div>
<div style="text-align: justify;">Cooley nie miał szczęścia co do składu i bardzo długo nie udawało mu się zebrać na tyle stabilnego, aby nagrać album OUTWORLD i ciągle były problemy z wokalistami i perkusistami. W 2004 roku udało się jednak znaleźć wokalistę, nieznanego wtedy Kelly Carpentera i tymczasowego perkusistę, z którym udało się nagrać demo. Nagrania zostały dobrze przyjęte i udało się zespołowi podpisać kontrakt z Replica Records na debiutancki album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W 2005 roku album został nagrany w Houston, studio Diamond Recording, założonym przez perkusistę RATT Bobby Blotzer wraz z multiinstrumentalistą Greggiem Gillem, który został też producentem tej płyty. Nagrania poszły sprawnie i płyta była gotowa już w 2005 roku i premiera miała być wiosną 2006 roku, ale z różnych przyczyn jego premiera została znacznie opóźniona i ostatecznie album został wydany 13 listopada 2006 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że ten album został nagrany wcześniej, to szybciej Kelly Sundown Carpentera można było usłyszeć w szwedzkim BEYOND TWILIGHT, którego był on członkiem od 2004 roku i planował odejście z OUTWORLD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niby Cooley jako inspiracje wskazywał IRON MAIDEN, SYMPHONY X, DREAM THEATRE i PANTERA, to poza orkiestracjami SYMPHONY X pozostałych zespołów jest tutaj niewiele i znacznie bardziej słyszalne są tutaj wpływy pokrętnej, zaskakującej i trudnej muzyki BEYOND TWILIGHT.</div>
<div style="text-align: justify;">Różnorodność motywów i płynność przejść jest zdumiewająca, tak jak niezwykle wysoki poziom techniczny muzyków. Cooley zyskał sławę już na swoim solowym albumie, tutaj jednak czaruje i demoluje złożonymi solami i riffami, czasami pojedynkami z klawiszowcem. Geniusz tej muzyki słychać już w Hell Raise, w którym klawisze są z początku na pierwszym planie, przypominając BT, a w oddali są chóry i orkiestracje, przypominające SYMPHONY X. Dalej jednak jest gitarowa heavy power masakra Cooleya przy akompaniamencie ostrej perkusji Michaela Lewisa oraz przebijającego się przez betonową ścianę dźwięku Kelly Sundown Carpentera. Tak w BEYOND TWILIGHT nie błyszczał i nie była to muzyka tak ostra i bezkompromisowa.</div>
<div style="text-align: justify;">W każdej kompozycji mają do pokazania i powiedzenia więcej, niż wiele zespołów progresywnych USA na całej płycie. Riders to jest geniusz w czystej postaci i tutaj żywiołem prowadzącym jest gitara wraz z Carpenterem. Mocny, świetnie zaznaczony refren i ta genialna, pokrętna gitara! Ile emocji, czasami sprzecznych, od agresji po łagodność, ale jest to zrealizowane bardzo płynnie. Smagają bezlitośnie biczem w Warcry, dają chwilę oddechu w Outworld, kompozycji z wybornymi partiami basu, ustawiają do pionu całą scenę USPM w The Never i niestety tak JAG PANZER po reaktywacji nie grał nigdy i do tego poziomu nawet się nie zbliżył. City of the Dead to typowa "Carpenterowa" kompozycja, sola są tutaj bardzo dobre, ale jednak w tej kompozycji czegoś zabrakło i nie jest to tak mocne uderzenie, jak poprzednie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ani tym bardziej tak potężne, jak The Grey Tide. Absolutne 9 minut zniszczenia i wiele zespołów próbowało emulować ten styl, w tym DARK EMPIRE na swojej drugiej płycie, jednak żaden nawet nie zbliżył. Sola są wyborne i nie ma tutaj choćby jednego zbędnego dźwięku, nie ma sztucznego budowania napięcia czy przedłużania kompozycji w nieskończoność jak to robi obecnie wiele amerykańskich zespołów progresywnych, grając 20 minutowe postękiwania, z których 6 ma tylko jakąkolwiek realną wartość.</div>
<div style="text-align: justify;">Album kończy prawie 9 minutowy I, Thanatos i tu jest coś z konsekwencji ADAGIO i BEYOND TWILIGHT, jeśli chodzi o agresywne klawisze. Tu już jednak jest ciężko, momentami nawet bardzo, bez wątpienia jednak na wyróżnienie zasługują genialne sola.</div>
<div style="text-align: justify;">Japonia dostała jeszcze bonus w postaci Polar i to całkiem niezła kompozycja, zagrana z konsekwencją i chłodem TAD MOROSE, którego obecność mniej lub bardziej czuć. Sola najwyższej klasy, ale ogólnie to chyba jedna z najprostszych ich kompozycji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gregg Gill odpowiadał tutaj za mix, a Tommy Hansen za mastering. Wyszło mocne, selektywne i głębokie brzmienie, jedyne w swoim rodzaju. Wszystko rozplanowane zostało perfekcyjnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Kunszt Cooleya jest tutaj nie do opisania i tylko pokazał tutaj, dlaczego należy się z nim liczyć. Nie bez powodu jest uznawany za mistrza. Kelly Carpenter również wyborny jak zwykle, a sekcja rytmiczna nadąża za gitarzystą i klawiszowcem, co przy tak wymagającej muzyce jest sporym wyczynem.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, Rusty Cooley nie miał szczęścia. Carpenter chciał odejść już po nagraniu albumu, jednak z grzeczności został w zespole do czasu znalezienia zastępstwa i niedługo po nagraniach odszedł też perkusista Michael Lewis, przez co na zdjęciach albumu znalazł się obecny od 2006 roku perkusista Matt McKenna. W 2006 roku ostatecznie odszedł też Carpenter, na którego miejsce przyszedł inny utalentowany wokalista, Carlos Zema.</div>
<div style="text-align: justify;">Replica Records nie przedłużyło kontraktu, i mimo wydania promo i prób zainteresowania wytwórni materiałem, żadna się nie odezwała i w 2008 roku OUTWORLD przestało istnieć.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani sweterków kręcili nosem przez agresję i złożoność, bo mało było piosenek, a dla fanów HELSTAR było tutaj za dużo wszystkiego.</div>
<div style="text-align: justify;">Album jedyny w swoim rodzaju, którego tradycję stara się kontynuować DARKOLOGY, które niestety też wielką popularnością się nie cieszy i od 2015 roku jest kompletna cisza w obozie.</div>
<div style="text-align: justify;">Patrząc z perspektywy czasu, to płyta, która po części pogrążyła scenę metalową, bo poziom instrumentalny i wielu kompozycji, nawet tych w obrębie trochę bardziej pokrętnego heavy power, był zbyt wyśrubowany i od czasu rozpadu tego zespołu zaczął się kryzys w USA, który trwa do dziś.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno pokazuje bezradność i upadek dzisiejszej sceny, z której obecnie warto interesować jedynie garstką bandów.</div>
<div style="text-align: justify;">Co do niedocenionego geniusza Cooleya, to obecnie udziela się w progressive metalowym DAY OF RECKONING, w którym gitarą niestety już tak nie czaruje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Outworld - Outworld (2006)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/2wljNqYyeFaDesP-4-WgaEHqd2Y=/fit-in/600x597/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4204921-1412487862-2921.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4204921-1412487862-2921.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Raise Hell 06:12       <br />
2. Riders 05:34      <br />
3. War Cry 06:13      <br />
4. Outworld 06:07       <br />
5. The Never 06:33       <br />
6. City of the Dead 07:09       <br />
7. Prelude to Madness 01:28      <br />
8. Grey Tide 09:14     <br />
9. I. Thanatos 08:50<br />
<br />
Rok wydania: 2006<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład:<br />
Kelly Carpenter - śpiew<br />
Rusty Cooley - gitara<br />
Shawn Kascak - bas<br />
Michael Lewis - perkusja<br />
Bobby Williamson - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony przez gitarzystę Rusty Cooley'a podobno już w 1997 roku, OUTWORLD realną aktywność zaczął dopiero na przełomie 2002-2003 roku, kiedy to Cooley spotkał na swojej drodze klawiszowca Bobby'ego Williamsona. Ich znajomość zaowocowała najpierw solowym albumem Cooley'a, wydanym nakładem Lion Records w 2003 roku, która gitarzyście przysporzyła dość sporą popularność. I oficjalnie jako powód założenia i czas podawał właśnie ten rok.</div>
<div style="text-align: justify;">Cooley nie miał szczęścia co do składu i bardzo długo nie udawało mu się zebrać na tyle stabilnego, aby nagrać album OUTWORLD i ciągle były problemy z wokalistami i perkusistami. W 2004 roku udało się jednak znaleźć wokalistę, nieznanego wtedy Kelly Carpentera i tymczasowego perkusistę, z którym udało się nagrać demo. Nagrania zostały dobrze przyjęte i udało się zespołowi podpisać kontrakt z Replica Records na debiutancki album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W 2005 roku album został nagrany w Houston, studio Diamond Recording, założonym przez perkusistę RATT Bobby Blotzer wraz z multiinstrumentalistą Greggiem Gillem, który został też producentem tej płyty. Nagrania poszły sprawnie i płyta była gotowa już w 2005 roku i premiera miała być wiosną 2006 roku, ale z różnych przyczyn jego premiera została znacznie opóźniona i ostatecznie album został wydany 13 listopada 2006 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Mimo, że ten album został nagrany wcześniej, to szybciej Kelly Sundown Carpentera można było usłyszeć w szwedzkim BEYOND TWILIGHT, którego był on członkiem od 2004 roku i planował odejście z OUTWORLD.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niby Cooley jako inspiracje wskazywał IRON MAIDEN, SYMPHONY X, DREAM THEATRE i PANTERA, to poza orkiestracjami SYMPHONY X pozostałych zespołów jest tutaj niewiele i znacznie bardziej słyszalne są tutaj wpływy pokrętnej, zaskakującej i trudnej muzyki BEYOND TWILIGHT.</div>
<div style="text-align: justify;">Różnorodność motywów i płynność przejść jest zdumiewająca, tak jak niezwykle wysoki poziom techniczny muzyków. Cooley zyskał sławę już na swoim solowym albumie, tutaj jednak czaruje i demoluje złożonymi solami i riffami, czasami pojedynkami z klawiszowcem. Geniusz tej muzyki słychać już w Hell Raise, w którym klawisze są z początku na pierwszym planie, przypominając BT, a w oddali są chóry i orkiestracje, przypominające SYMPHONY X. Dalej jednak jest gitarowa heavy power masakra Cooleya przy akompaniamencie ostrej perkusji Michaela Lewisa oraz przebijającego się przez betonową ścianę dźwięku Kelly Sundown Carpentera. Tak w BEYOND TWILIGHT nie błyszczał i nie była to muzyka tak ostra i bezkompromisowa.</div>
<div style="text-align: justify;">W każdej kompozycji mają do pokazania i powiedzenia więcej, niż wiele zespołów progresywnych USA na całej płycie. Riders to jest geniusz w czystej postaci i tutaj żywiołem prowadzącym jest gitara wraz z Carpenterem. Mocny, świetnie zaznaczony refren i ta genialna, pokrętna gitara! Ile emocji, czasami sprzecznych, od agresji po łagodność, ale jest to zrealizowane bardzo płynnie. Smagają bezlitośnie biczem w Warcry, dają chwilę oddechu w Outworld, kompozycji z wybornymi partiami basu, ustawiają do pionu całą scenę USPM w The Never i niestety tak JAG PANZER po reaktywacji nie grał nigdy i do tego poziomu nawet się nie zbliżył. City of the Dead to typowa "Carpenterowa" kompozycja, sola są tutaj bardzo dobre, ale jednak w tej kompozycji czegoś zabrakło i nie jest to tak mocne uderzenie, jak poprzednie.</div>
<div style="text-align: justify;">Ani tym bardziej tak potężne, jak The Grey Tide. Absolutne 9 minut zniszczenia i wiele zespołów próbowało emulować ten styl, w tym DARK EMPIRE na swojej drugiej płycie, jednak żaden nawet nie zbliżył. Sola są wyborne i nie ma tutaj choćby jednego zbędnego dźwięku, nie ma sztucznego budowania napięcia czy przedłużania kompozycji w nieskończoność jak to robi obecnie wiele amerykańskich zespołów progresywnych, grając 20 minutowe postękiwania, z których 6 ma tylko jakąkolwiek realną wartość.</div>
<div style="text-align: justify;">Album kończy prawie 9 minutowy I, Thanatos i tu jest coś z konsekwencji ADAGIO i BEYOND TWILIGHT, jeśli chodzi o agresywne klawisze. Tu już jednak jest ciężko, momentami nawet bardzo, bez wątpienia jednak na wyróżnienie zasługują genialne sola.</div>
<div style="text-align: justify;">Japonia dostała jeszcze bonus w postaci Polar i to całkiem niezła kompozycja, zagrana z konsekwencją i chłodem TAD MOROSE, którego obecność mniej lub bardziej czuć. Sola najwyższej klasy, ale ogólnie to chyba jedna z najprostszych ich kompozycji.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gregg Gill odpowiadał tutaj za mix, a Tommy Hansen za mastering. Wyszło mocne, selektywne i głębokie brzmienie, jedyne w swoim rodzaju. Wszystko rozplanowane zostało perfekcyjnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Kunszt Cooleya jest tutaj nie do opisania i tylko pokazał tutaj, dlaczego należy się z nim liczyć. Nie bez powodu jest uznawany za mistrza. Kelly Carpenter również wyborny jak zwykle, a sekcja rytmiczna nadąża za gitarzystą i klawiszowcem, co przy tak wymagającej muzyce jest sporym wyczynem.</div>
<div style="text-align: justify;">Niestety, Rusty Cooley nie miał szczęścia. Carpenter chciał odejść już po nagraniu albumu, jednak z grzeczności został w zespole do czasu znalezienia zastępstwa i niedługo po nagraniach odszedł też perkusista Michael Lewis, przez co na zdjęciach albumu znalazł się obecny od 2006 roku perkusista Matt McKenna. W 2006 roku ostatecznie odszedł też Carpenter, na którego miejsce przyszedł inny utalentowany wokalista, Carlos Zema.</div>
<div style="text-align: justify;">Replica Records nie przedłużyło kontraktu, i mimo wydania promo i prób zainteresowania wytwórni materiałem, żadna się nie odezwała i w 2008 roku OUTWORLD przestało istnieć.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani sweterków kręcili nosem przez agresję i złożoność, bo mało było piosenek, a dla fanów HELSTAR było tutaj za dużo wszystkiego.</div>
<div style="text-align: justify;">Album jedyny w swoim rodzaju, którego tradycję stara się kontynuować DARKOLOGY, które niestety też wielką popularnością się nie cieszy i od 2015 roku jest kompletna cisza w obozie.</div>
<div style="text-align: justify;">Patrząc z perspektywy czasu, to płyta, która po części pogrążyła scenę metalową, bo poziom instrumentalny i wielu kompozycji, nawet tych w obrębie trochę bardziej pokrętnego heavy power, był zbyt wyśrubowany i od czasu rozpadu tego zespołu zaczął się kryzys w USA, który trwa do dziś.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno pokazuje bezradność i upadek dzisiejszej sceny, z której obecnie warto interesować jedynie garstką bandów.</div>
<div style="text-align: justify;">Co do niedocenionego geniusza Cooleya, to obecnie udziela się w progressive metalowym DAY OF RECKONING, w którym gitarą niestety już tak nie czaruje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Old Mother Hell]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3254</link>
			<pubDate>Fri, 28 Aug 2020 21:41:16 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3254</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Old Mother Hell - Old Mother Hell (2017)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a3029443896_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3029443896_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Another War 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mountain 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Narcotic Overthrow 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">4.Howling Wolves 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Kneel to No God 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Old Mother Hell 08:35</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2017</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bernd Wener - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ronald Senft - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ruben André - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OLD MOTHER HELL to grupa z Mannheim, która powstała w roku 2015 i zadebiutowała albumem s/t we wrześniu 2017.<br />
Zdobył on na tyle duże uznanie, że w 2018 został wydany ponownie przez znaną wytwórnię włoską Cruz del Sur Music.<br />
<br />
Niemiecka scena epic heavy/doom znana jest przede wszystkim z sukcesów ATLANTEAN KODEX, jednak ekipa z Mannheim gra w nieco innym stylu i jest bliższa scenie amerykańskiej, przypominając w pewnym stopniu ARGUS. Wener to bardzo dobry wokalista, wyrazisty i zaangażowany, choć z pewnością technicznie słabszy od Balicha, jednak w stworzonych przez grupę kompozycjach jego rola jest wyjątkowo ważna. Parokrotnie to na nim spoczywa główny ciężar tworzenia klimatu, a ten w najlepszych kompozycjach jest po prostu wyborny. W zależności od gustów mogą się tu podobać różne utwory, jednak największe wrażenie robi Kneel to No God. Fenomenalny utwór z dzwonami na wstępie, z wybornym heavy doomowym tempem i porażająco epicką melodią, pełną żaru i dumy. Wener śpiewa tu z nieopisanym ładunkiem emocji i gra solo, którego nie powstydziłby się sam Greg Denier z PALE DIVINE. Fantastyczny, fantastyczny utwór!<br />
Mocno w tradycji doom metalu zakorzeniony jest wysokiej klasy rozbudowany tytułowy Old Mother Hell. Są tu i szybsze tempa na początku i zdecydowanie oczekiwanie zwolnienie w łagodnej partii środkowej i cechach classic rocka i ciężkie riffy w części końcowej w klasycznym doomowym stylu. Aranżacja i pomysł na tę kompozycję jest znakomity. Zapewne najwięcej doom jest w posępnym, wolno się toczącym Mountain i to druga z najlepszych kompozycji na tej płycie. Ma świetny klimat i podręcznikowe wykonanie, pełne dostojnej elegancji. Motyw przewodni zdecydowanie zapada w pamięć.<br />
OLD MOTHER HELL wypada znakomicie w szybszych fragmentach nie tylko tego utworu, jednak gdy sama melodia jest mało ciekawa i typowa, jak w Another War, to prezentują po prostu granie tylko na dobrym poziomie ARGUS. Dlatego bardziej urozmaicony riffowo Narcotic Overthrow jest zdecydowany lepszy w kategorii porównań z ARGUS właśnie. Dużo świetnych zagrywek prezentują w Howling Wolves, szczególnie tych w szybkich gitarowych atakach i chyba jedyny raz na tym LP refren trochę wchodzi na obszary ATLANTEAN KODEX. <br />
Jest ogólnie epicko i heroicznie, jest ciekawie, bo nie wałkują w kółko tych samych motywów, tylko ubarwiają wszystko różnymi smaczkami instrumentalnymi. Wykonanie, mimo pozornej prostoty, jest godne uznania i to grupa bardzo dobrze zgrana i się rozumiejąca.<br />
<br />
Brzmieniowo ten LP został zrealizowany z głęboką, lekko rozmytą gitarą o stosunkowo ostrym brzmieniu, głośną perkusją syczącą blachami i potężnym basem o dużej roli w tworzeniu i prowadzeniu melodii. Jest w tym trochę stylu stonerowego i na pewno bardzo dużo z soundu klasycznego albumu PENTAGRAM "Relentless".<br />
Amerykański epic/heavy doom z Niemiec. Bardzo dobry i godny polecenia.<br />
<br />
<br />
ocena: 8,8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.08.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Old Mother Hell - Old Mother Hell (2017)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a3029443896_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3029443896_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Another War 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mountain 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">3.Narcotic Overthrow 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">4.Howling Wolves 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Kneel to No God 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">6.Old Mother Hell 08:35</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2017</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bernd Wener - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ronald Senft - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ruben André - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OLD MOTHER HELL to grupa z Mannheim, która powstała w roku 2015 i zadebiutowała albumem s/t we wrześniu 2017.<br />
Zdobył on na tyle duże uznanie, że w 2018 został wydany ponownie przez znaną wytwórnię włoską Cruz del Sur Music.<br />
<br />
Niemiecka scena epic heavy/doom znana jest przede wszystkim z sukcesów ATLANTEAN KODEX, jednak ekipa z Mannheim gra w nieco innym stylu i jest bliższa scenie amerykańskiej, przypominając w pewnym stopniu ARGUS. Wener to bardzo dobry wokalista, wyrazisty i zaangażowany, choć z pewnością technicznie słabszy od Balicha, jednak w stworzonych przez grupę kompozycjach jego rola jest wyjątkowo ważna. Parokrotnie to na nim spoczywa główny ciężar tworzenia klimatu, a ten w najlepszych kompozycjach jest po prostu wyborny. W zależności od gustów mogą się tu podobać różne utwory, jednak największe wrażenie robi Kneel to No God. Fenomenalny utwór z dzwonami na wstępie, z wybornym heavy doomowym tempem i porażająco epicką melodią, pełną żaru i dumy. Wener śpiewa tu z nieopisanym ładunkiem emocji i gra solo, którego nie powstydziłby się sam Greg Denier z PALE DIVINE. Fantastyczny, fantastyczny utwór!<br />
Mocno w tradycji doom metalu zakorzeniony jest wysokiej klasy rozbudowany tytułowy Old Mother Hell. Są tu i szybsze tempa na początku i zdecydowanie oczekiwanie zwolnienie w łagodnej partii środkowej i cechach classic rocka i ciężkie riffy w części końcowej w klasycznym doomowym stylu. Aranżacja i pomysł na tę kompozycję jest znakomity. Zapewne najwięcej doom jest w posępnym, wolno się toczącym Mountain i to druga z najlepszych kompozycji na tej płycie. Ma świetny klimat i podręcznikowe wykonanie, pełne dostojnej elegancji. Motyw przewodni zdecydowanie zapada w pamięć.<br />
OLD MOTHER HELL wypada znakomicie w szybszych fragmentach nie tylko tego utworu, jednak gdy sama melodia jest mało ciekawa i typowa, jak w Another War, to prezentują po prostu granie tylko na dobrym poziomie ARGUS. Dlatego bardziej urozmaicony riffowo Narcotic Overthrow jest zdecydowany lepszy w kategorii porównań z ARGUS właśnie. Dużo świetnych zagrywek prezentują w Howling Wolves, szczególnie tych w szybkich gitarowych atakach i chyba jedyny raz na tym LP refren trochę wchodzi na obszary ATLANTEAN KODEX. <br />
Jest ogólnie epicko i heroicznie, jest ciekawie, bo nie wałkują w kółko tych samych motywów, tylko ubarwiają wszystko różnymi smaczkami instrumentalnymi. Wykonanie, mimo pozornej prostoty, jest godne uznania i to grupa bardzo dobrze zgrana i się rozumiejąca.<br />
<br />
Brzmieniowo ten LP został zrealizowany z głęboką, lekko rozmytą gitarą o stosunkowo ostrym brzmieniu, głośną perkusją syczącą blachami i potężnym basem o dużej roli w tworzeniu i prowadzeniu melodii. Jest w tym trochę stylu stonerowego i na pewno bardzo dużo z soundu klasycznego albumu PENTAGRAM "Relentless".<br />
Amerykański epic/heavy doom z Niemiec. Bardzo dobry i godny polecenia.<br />
<br />
<br />
ocena: 8,8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc66;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.08.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Overlorde]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3149</link>
			<pubDate>Mon, 29 Jun 2020 16:10:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3149</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Overlorde - Return of the Snow Giant (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/qR8YN-sVbUT_FZ9K-Ixuesrt-dM=/fit-in/600x590/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4333222-1587305032-1218.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4333222-1587305032-1218.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.And the Battle Begins... 00:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Snow Giant 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hell Hath No Fury 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Starcastle 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">5.When He Comes 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Metallic Madness 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Blackness 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ogre Wizard 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Mark of the Wolf 08:53</div>
<div style="text-align: justify;">10.My Disease 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">11.Trapped by Magic 06:34</div>
<div style="text-align: justify;">12.Colossus (Island of the Cyclops) 06:22</div>
<div style="text-align: justify;">13.Overlorde 04:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bobby "Leather Lungs" Lucas - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Edwards - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John Bunucci - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Wrenn - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OVERLORDE  z Ironia w New Jersey był jednym z wielu zespołów grających w USA klasyczny heroiczny heavy metal, któremu się w latach 80tych XX wieku nie powiodło. Założony w 1985, wydał mini LP "Overlorde" i wskutek słabej promocji i problemów organizacyjnych rozwiązał się w 1988. Gdy jednak na początku obecnego stulecia tradycyjny heavy metal zaczął w USA przeżywać renesans, grupa reaktywowała się w 2000 i przedstawiła  w 2004 album "Return Of The Snow Giant" wydany przez grecką wytwórnię Sonic Age. Grupa pojawiła się w składzie zbliżonym do oryginalnego, ale z doświadczonym i uznanym Bobby "Leather Lungs" Lucasem (MORBID SINN, SEVEN WITCHES) jako wokalistą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OVERLORDE przedstawił bardzo tradycyjny heavy metal w fantasy-rycerskiej odmianie, mocny, masywny i w pewnym stopniu zbliżony do tego, co zaproponował SKULLVIEW. Część utworów jest nowymi, nagranymi ponownie wersjami kompozycji z lat 80 tych, znanych z ich s/t.<br />
To, co mniej heroiczne i bardziej inspirowane typowym USPM, jest raczej tylko dobre (Snow Giant, Starcastle, When He Comes) i najbardziej zwraca w nich uwagę wokal Lucasa, archetypowy wokal amerykański z wysokimi zaśpiewami i partiami bardziej drapieżnymi. Udany jest wolniejszy, niepokojący i zdecydowanie epicki Trapped by Magic, i tę kompozycję można odnieść do stylu muzycznej opowieści MANILLA ROAD, podobnie jak Colossus (Island of the Cyclops).</div>
<div style="text-align: justify;">Jednak gdy grają bardziej epicko, dodają heroiczne melodyjne refreny jak w Hell Hath No Fury oraz w Ogre Wizard z odrobiną rock metalowego żartobliwego szaleństwa, to prezentują się wyjątkowo dobrze, tym bardziej że ataki  gitarzysty Marka Edwardsa są pełne energii i precyzyjnych solówek, a do tego bas tworzy gęsty plan i John Bunucci gra po prostu znakomicie. Czasem słychać i echa SEVEN WITCHES, jak w surowszym Metallic Madness, a nawet pewne nawiązania do IRON MAIDEN w ogólnie chłodnym i ponurym Blackness. Odrębne miejsce zajmuje rozbudowany epicki song Mark of the Wolf, jaki zazwyczaj się na płytach z amerykańskim classic heavy i jest to numer bardzo starannie zaaranżowany i zaskakujący parokrotnie zmianami klimatu i tempa i inteligentnym wykorzystaniem gitary akustycznej. Dalekie nawiązania w My Disease  do rytmiki grunge słychać i taki lekko alternatywny klimat metalu lat 90 tych tu się wyczuwa. </div>
<div style="text-align: justify;">A na koniec sztandarowy i popisowy Overlorde i ten numer jest znakomity w amerykańskiej stylistyce rycerskiego metalu, przy czym, jaki zespół i czyjego pomysłu są riffy łączące te masywne granie z USA, to chyba oczywiste.<br />
<br />
Na pewno zdecydowanie wyróżnienie zasługuje doskonały mastering Mistrza Alana Douchesa. Sound jest wyborny, mięsisty i selektywny, a mruczący bas został zrealizowany wyjątkowo dobrze. Także perkusja ma godne szacunku dewastujące brzmienie. Ta muzyka ma moc i równocześnie nieczęsto spotykaną na podobnych płytach selektywność, której (porównując te same utwory z roku 1987 i 2004) w latach 80tych nie dałoby się osiągnąć.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten LP jest udany w swojej kategorii, gdzie trudno o specjalną oryginalność, ale pozostał jedynym jak dotąd w dorobku zespołu. Po pewnym czasie doszło do licznych przetasowań personalnych. Bobby Lucas z pewną przerwą w latach 2007-2009 był wokalistą do 2014, gdy ostatecznie związał się z ATTACKER, w 2013 odszedł Dave Wrenn i grupa dopiero w 2017 przedstawiła kilka nagrań demo, w których zaśpiewał nowy i aktualny wokalista OVERLORDE, nie kto inny, tylko George Tsalikis z ZANDELLE i GOTHIC KNIGHTS. Być może pojawi się płyta z nim w roli głównej w jakiejś nieodległej przyszłości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.06.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Overlorde - Return of the Snow Giant (2004)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/qR8YN-sVbUT_FZ9K-Ixuesrt-dM=/fit-in/600x590/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-4333222-1587305032-1218.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-4333222-1587305032-1218.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.And the Battle Begins... 00:39</div>
<div style="text-align: justify;">2.Snow Giant 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">3.Hell Hath No Fury 03:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Starcastle 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">5.When He Comes 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">6.Metallic Madness 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Blackness 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ogre Wizard 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Mark of the Wolf 08:53</div>
<div style="text-align: justify;">10.My Disease 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">11.Trapped by Magic 06:34</div>
<div style="text-align: justify;">12.Colossus (Island of the Cyclops) 06:22</div>
<div style="text-align: justify;">13.Overlorde 04:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2004</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bobby "Leather Lungs" Lucas - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Edwards - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John Bunucci - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Wrenn - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OVERLORDE  z Ironia w New Jersey był jednym z wielu zespołów grających w USA klasyczny heroiczny heavy metal, któremu się w latach 80tych XX wieku nie powiodło. Założony w 1985, wydał mini LP "Overlorde" i wskutek słabej promocji i problemów organizacyjnych rozwiązał się w 1988. Gdy jednak na początku obecnego stulecia tradycyjny heavy metal zaczął w USA przeżywać renesans, grupa reaktywowała się w 2000 i przedstawiła  w 2004 album "Return Of The Snow Giant" wydany przez grecką wytwórnię Sonic Age. Grupa pojawiła się w składzie zbliżonym do oryginalnego, ale z doświadczonym i uznanym Bobby "Leather Lungs" Lucasem (MORBID SINN, SEVEN WITCHES) jako wokalistą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">OVERLORDE przedstawił bardzo tradycyjny heavy metal w fantasy-rycerskiej odmianie, mocny, masywny i w pewnym stopniu zbliżony do tego, co zaproponował SKULLVIEW. Część utworów jest nowymi, nagranymi ponownie wersjami kompozycji z lat 80 tych, znanych z ich s/t.<br />
To, co mniej heroiczne i bardziej inspirowane typowym USPM, jest raczej tylko dobre (Snow Giant, Starcastle, When He Comes) i najbardziej zwraca w nich uwagę wokal Lucasa, archetypowy wokal amerykański z wysokimi zaśpiewami i partiami bardziej drapieżnymi. Udany jest wolniejszy, niepokojący i zdecydowanie epicki Trapped by Magic, i tę kompozycję można odnieść do stylu muzycznej opowieści MANILLA ROAD, podobnie jak Colossus (Island of the Cyclops).</div>
<div style="text-align: justify;">Jednak gdy grają bardziej epicko, dodają heroiczne melodyjne refreny jak w Hell Hath No Fury oraz w Ogre Wizard z odrobiną rock metalowego żartobliwego szaleństwa, to prezentują się wyjątkowo dobrze, tym bardziej że ataki  gitarzysty Marka Edwardsa są pełne energii i precyzyjnych solówek, a do tego bas tworzy gęsty plan i John Bunucci gra po prostu znakomicie. Czasem słychać i echa SEVEN WITCHES, jak w surowszym Metallic Madness, a nawet pewne nawiązania do IRON MAIDEN w ogólnie chłodnym i ponurym Blackness. Odrębne miejsce zajmuje rozbudowany epicki song Mark of the Wolf, jaki zazwyczaj się na płytach z amerykańskim classic heavy i jest to numer bardzo starannie zaaranżowany i zaskakujący parokrotnie zmianami klimatu i tempa i inteligentnym wykorzystaniem gitary akustycznej. Dalekie nawiązania w My Disease  do rytmiki grunge słychać i taki lekko alternatywny klimat metalu lat 90 tych tu się wyczuwa. </div>
<div style="text-align: justify;">A na koniec sztandarowy i popisowy Overlorde i ten numer jest znakomity w amerykańskiej stylistyce rycerskiego metalu, przy czym, jaki zespół i czyjego pomysłu są riffy łączące te masywne granie z USA, to chyba oczywiste.<br />
<br />
Na pewno zdecydowanie wyróżnienie zasługuje doskonały mastering Mistrza Alana Douchesa. Sound jest wyborny, mięsisty i selektywny, a mruczący bas został zrealizowany wyjątkowo dobrze. Także perkusja ma godne szacunku dewastujące brzmienie. Ta muzyka ma moc i równocześnie nieczęsto spotykaną na podobnych płytach selektywność, której (porównując te same utwory z roku 1987 i 2004) w latach 80tych nie dałoby się osiągnąć.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten LP jest udany w swojej kategorii, gdzie trudno o specjalną oryginalność, ale pozostał jedynym jak dotąd w dorobku zespołu. Po pewnym czasie doszło do licznych przetasowań personalnych. Bobby Lucas z pewną przerwą w latach 2007-2009 był wokalistą do 2014, gdy ostatecznie związał się z ATTACKER, w 2013 odszedł Dave Wrenn i grupa dopiero w 2017 przedstawiła kilka nagrań demo, w których zaśpiewał nowy i aktualny wokalista OVERLORDE, nie kto inny, tylko George Tsalikis z ZANDELLE i GOTHIC KNIGHTS. Być może pojawi się płyta z nim w roli głównej w jakiejś nieodległej przyszłości.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.06.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Operus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3127</link>
			<pubDate>Thu, 11 Jun 2020 16:48:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3127</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Operus - Cenotaph (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/Yubzxamn8BSC2LrOrPDAXBXUL-o=/fit-in/600x528/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-12796890-1560357035-5875.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12796890-1560357035-5875.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Silver Spell 02:53      <br />
2. Steel Against Steel 05:46      <br />
3. Colosseum 05:36       <br />
4. Sands of Time 01:35      <br />
5. Fate's Pantomime 05:19      <br />
6. Wretched Play 04:40      <br />
7. Cenotaph 04:50      <br />
8. Maya &amp; the Wolf 06:40      <br />
9. La Catedral 03:21      <br />
10. The Return 07:10<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład:<br />
David Michael Moote - śpiew<br />
Oscar Rangel - gitara<br />
Rob Holden - gitara<br />
Wojtek Sokolowski - bas<br />
JJ Tartaglia - perkusja<br />
Robin Howe - skrzypce<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół złożony z magistrów muzyki, założony w 2017 roku, związanych ze sceną muzyczną mniej lub bardziej od lat i udzielających się w różnych zespołach, od SKULL FIST, ANNIHILATOR po TRANS-SIBERIAN ORCHESTRA, więc trudno tutaj mówić o nowicjuszach metalowego świata.</div>
<div style="text-align: justify;">Nawiązanie do kultowego BOLT THROWER raczej przypadkowe, bo panowie grają tutaj epicki metal symfoniczny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Słychać tutaj bez wątpienia doświadczenie i chęci, bez wątpienia nie brakuje tutaj rozmachu i to już słychać w Steel Against Steel. Marszowe tempa, duety wokalne, skrzypce i flety, bardzo typowa, rwana praca perkusji i niski, solidny śpiew wokalisty Moote. Słychać sporą chęć grania filmowego, jak to próbowało kiedyś robić CRIMFALL, to słychać również w Colosseum, choć nie tylko.</div>
<div style="text-align: justify;">To aksjomat, że panowie odrobili lekcje i są silne próby grania w stylu ARRAYAN PATH, klimat Cypru jest namacalny, ale Moote to jednak nie Lepots i zabrakło tutaj nie tylko epiki, ale i mocno zaznaczonego refrenu. Zamiast tego jest typowy grecki motyw, który tak naprawdę prowadzi donikąd. Lepsze klimaty gladiatorów były nawet na ostatniej płycie CIVIL WAR, nie wspominając już o debiucie WARKINGS rok później.</div>
<div style="text-align: justify;">O ile trudno tutaj mówić o inspiracjach WARKINGS, którego szkieletem jest mniej lub bardziej SERENITY z oczywistych przyczyn, bo ich debiut był rok później, to jednak ciągle jest to granie dość wtórne. Lepiej greckimi motywami operowało nawet NIGHTFALL w 2011 roku czy cały legion greckich i włoskich zespołów symfonicznych.</div>
<div style="text-align: justify;">Będąc już we Włoszech, namacalnie słychać DERDIAN w Fate's Pantomime i momentami można odnieść silne wrażenie, że słychać tutaj bitewne okrzyki Pistolese'a i Caggianelli.</div>
<div style="text-align: justify;">Co się dzieje w Cenotaph poza wtórnym graniem i orkiestracjami, próbującymi przykryć brak zgrania zespołu i pomysłu trudno powiedzieć. Takie rzeczy grało DRAGONLAND, szczególnie na ostatniej płycie, to samo w Maya &amp; The Wolf, ale tu już jest zupełny chaos i absolutny przerost formy nad treścią. Ani jasno zaznaczonej melodii, ani refrenu, orkiestracje szaleją i niewiele z tego wynika.</div>
<div style="text-align: justify;">La Catedral to przyjemna kompozycja instrumentalna, w której jest skromność, której zabrakło w poprzednich kompozycjach. Co samo w sobie brzmi jak oksymoron.</div>
<div style="text-align: justify;">DERDIAN i DRAGONLAND spotykają się w The Return, może nawet jest coś z MANOWAR, a może i coś z morza ALESTORM. Chociaż ten miks można podsumować banderą LONEWOLF. Bardzo dziwna kompozycja, w wolniejszych tempach, niepotrzebnie trwająca 7 minut i uwypuklająca wszystkie problemy tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie mocne, bębny potężne, ostre gitary, głośne orkiestracje. Profesjonalna robota bez wątpienia, jednocześnie bardzo to pretensjonalne i nachalne, przygłuszające i nagłaśniające brak pomysłu na melodie.</div>
<div style="text-align: justify;">Infantylizmu i słodyczy DRAGONY i VISIONS OF ATLANTIS nie ma, nie ma przebojowości SERENITY, ale bez wątpienia jest to typowa broszura biura podróży, pokazująca miejsca najbardziej pożądane i w tym wszystkim jako celu zabrakło chyba tylko HAMMERFALL. Chociaż kto wie, może i młot opada, ale w tym całym rozgardiaszu i zlepku pomysłów po prostu ich nie słychać.</div>
<div style="text-align: justify;">Wiedza teoretyczna jest ważna bez dwóch zdań, umiejętności również trudno im odmówić, ale liczy się praktyka i odnoszę wrażenie, że ten album jest jak pewna teza, teoria, próba, której urzeczywistnienie ma się znaleźć tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">W teorii metal symfoniczny, z rozmachem bez wątpienia brzmi dobrze i jak w każdej teorii są tutaj wyjątki potwierdzające regułę, bo jest tutaj kilka pomysłów, które działają. W praktyce bez jasno zaznaczonej melodii i refrenów to jest tylko pusta, niewiele znacząca treść.</div>
<div style="text-align: justify;">Może przez te trzy lata zespół wyciągnął wnioski i z nowym gitarzystą, na nowym albumie, planowanym na 19 czerwca, będzie lepiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Doświadczenie w heavy metalu mają ci panowie bez wątpienia, ale tutaj mamy dowód empiryczny, że doświadczenie z jednego gatunku nie zawsze przekłada się na inny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Operus - Cenotaph (2017)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/Yubzxamn8BSC2LrOrPDAXBXUL-o=/fit-in/600x528/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-12796890-1560357035-5875.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-12796890-1560357035-5875.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Silver Spell 02:53      <br />
2. Steel Against Steel 05:46      <br />
3. Colosseum 05:36       <br />
4. Sands of Time 01:35      <br />
5. Fate's Pantomime 05:19      <br />
6. Wretched Play 04:40      <br />
7. Cenotaph 04:50      <br />
8. Maya &amp; the Wolf 06:40      <br />
9. La Catedral 03:21      <br />
10. The Return 07:10<br />
<br />
Rok wydania: 2017<br />
Gatunek: Symphonic Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład:<br />
David Michael Moote - śpiew<br />
Oscar Rangel - gitara<br />
Rob Holden - gitara<br />
Wojtek Sokolowski - bas<br />
JJ Tartaglia - perkusja<br />
Robin Howe - skrzypce<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół złożony z magistrów muzyki, założony w 2017 roku, związanych ze sceną muzyczną mniej lub bardziej od lat i udzielających się w różnych zespołach, od SKULL FIST, ANNIHILATOR po TRANS-SIBERIAN ORCHESTRA, więc trudno tutaj mówić o nowicjuszach metalowego świata.</div>
<div style="text-align: justify;">Nawiązanie do kultowego BOLT THROWER raczej przypadkowe, bo panowie grają tutaj epicki metal symfoniczny.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Słychać tutaj bez wątpienia doświadczenie i chęci, bez wątpienia nie brakuje tutaj rozmachu i to już słychać w Steel Against Steel. Marszowe tempa, duety wokalne, skrzypce i flety, bardzo typowa, rwana praca perkusji i niski, solidny śpiew wokalisty Moote. Słychać sporą chęć grania filmowego, jak to próbowało kiedyś robić CRIMFALL, to słychać również w Colosseum, choć nie tylko.</div>
<div style="text-align: justify;">To aksjomat, że panowie odrobili lekcje i są silne próby grania w stylu ARRAYAN PATH, klimat Cypru jest namacalny, ale Moote to jednak nie Lepots i zabrakło tutaj nie tylko epiki, ale i mocno zaznaczonego refrenu. Zamiast tego jest typowy grecki motyw, który tak naprawdę prowadzi donikąd. Lepsze klimaty gladiatorów były nawet na ostatniej płycie CIVIL WAR, nie wspominając już o debiucie WARKINGS rok później.</div>
<div style="text-align: justify;">O ile trudno tutaj mówić o inspiracjach WARKINGS, którego szkieletem jest mniej lub bardziej SERENITY z oczywistych przyczyn, bo ich debiut był rok później, to jednak ciągle jest to granie dość wtórne. Lepiej greckimi motywami operowało nawet NIGHTFALL w 2011 roku czy cały legion greckich i włoskich zespołów symfonicznych.</div>
<div style="text-align: justify;">Będąc już we Włoszech, namacalnie słychać DERDIAN w Fate's Pantomime i momentami można odnieść silne wrażenie, że słychać tutaj bitewne okrzyki Pistolese'a i Caggianelli.</div>
<div style="text-align: justify;">Co się dzieje w Cenotaph poza wtórnym graniem i orkiestracjami, próbującymi przykryć brak zgrania zespołu i pomysłu trudno powiedzieć. Takie rzeczy grało DRAGONLAND, szczególnie na ostatniej płycie, to samo w Maya &amp; The Wolf, ale tu już jest zupełny chaos i absolutny przerost formy nad treścią. Ani jasno zaznaczonej melodii, ani refrenu, orkiestracje szaleją i niewiele z tego wynika.</div>
<div style="text-align: justify;">La Catedral to przyjemna kompozycja instrumentalna, w której jest skromność, której zabrakło w poprzednich kompozycjach. Co samo w sobie brzmi jak oksymoron.</div>
<div style="text-align: justify;">DERDIAN i DRAGONLAND spotykają się w The Return, może nawet jest coś z MANOWAR, a może i coś z morza ALESTORM. Chociaż ten miks można podsumować banderą LONEWOLF. Bardzo dziwna kompozycja, w wolniejszych tempach, niepotrzebnie trwająca 7 minut i uwypuklająca wszystkie problemy tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie mocne, bębny potężne, ostre gitary, głośne orkiestracje. Profesjonalna robota bez wątpienia, jednocześnie bardzo to pretensjonalne i nachalne, przygłuszające i nagłaśniające brak pomysłu na melodie.</div>
<div style="text-align: justify;">Infantylizmu i słodyczy DRAGONY i VISIONS OF ATLANTIS nie ma, nie ma przebojowości SERENITY, ale bez wątpienia jest to typowa broszura biura podróży, pokazująca miejsca najbardziej pożądane i w tym wszystkim jako celu zabrakło chyba tylko HAMMERFALL. Chociaż kto wie, może i młot opada, ale w tym całym rozgardiaszu i zlepku pomysłów po prostu ich nie słychać.</div>
<div style="text-align: justify;">Wiedza teoretyczna jest ważna bez dwóch zdań, umiejętności również trudno im odmówić, ale liczy się praktyka i odnoszę wrażenie, że ten album jest jak pewna teza, teoria, próba, której urzeczywistnienie ma się znaleźć tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">W teorii metal symfoniczny, z rozmachem bez wątpienia brzmi dobrze i jak w każdej teorii są tutaj wyjątki potwierdzające regułę, bo jest tutaj kilka pomysłów, które działają. W praktyce bez jasno zaznaczonej melodii i refrenów to jest tylko pusta, niewiele znacząca treść.</div>
<div style="text-align: justify;">Może przez te trzy lata zespół wyciągnął wnioski i z nowym gitarzystą, na nowym albumie, planowanym na 19 czerwca, będzie lepiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Doświadczenie w heavy metalu mają ci panowie bez wątpienia, ale tutaj mamy dowód empiryczny, że doświadczenie z jednego gatunku nie zawsze przekłada się na inny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Of Gods & Monsters]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3037</link>
			<pubDate>Sun, 08 Mar 2020 15:15:27 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3037</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Of Gods &amp; Monsters - Sons Og Armageddon (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/Ufr_t2NrMqVbVRX659bGekHdrcQ=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-15626585-1594804287-1488.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-15626585-1594804287-1488.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Preylude 01:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sons of Armageddon 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Crack the Sky 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fighting Fire with Fire 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dragon Wars 06:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.Song to the Dawn 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Flamethrower 01:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Storm the Castle Walls 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">9.Hell to Pay 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">10.Raindance 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">11.Feast of Hate 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">12.Battlelore 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">13.Alpha Omega Cannon 01:25</div>
<div style="text-align: justify;">14.Legacy 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">15.Kings of Orient 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">16.Waiting on the End of the World 04:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kevin Goocher - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Joey Taffola - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Timothy Gaines - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Deen Castronovo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pojawienia się takiej supergrupy z Kalifornii nie można oczywiście pominąć milczeniem. Guitar Hero Taffola z nadal legendarnego  JAG PANZER, wokalista z PHANTOM X (o którym cicho od lat), Gaines, wieloletnia ostoja kultowego STRYPER, no i Mistrz Perkusji Deen Castronovo. Skład marzeń!</div>
<div style="text-align: justify;">W marcu 2020 nakładem własnym wydają album "Sons of Armageddon" I co? I nic.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta zawiera typowy amerykański heavy power, który nie jest ani za ciężki, ani za lekki, ani epicko-heroiczny, ani rozdzierający rozwiązaniami modern czy a la PANTERA. Goochera pomylić z kimkolwiek trudno i podobieństwa do PHANTOM X nasuwają się nieodparte, tyle, że Goocher śpiewa gorzej niż w macierzystym zespole i momentami jego skrzekliwy głos jest po prostu irytujący. Zresztą jak się nie irytować... Ileż to samozaparcia i cierpliwości trzeba, by wysłuchać bezbarwnego Raindance czy też udającego epickość Dragon Wars. Za długie, przeciągane bez sensu, bez pomysłu. Wiele z tych kompozycji jest czymś w rodzaju mniej energetycznej wersji numerów CAGE i doprawdy w tej szarzyźnie trudno wyszukać coś lepszego, coś przykuwającego uwagę i podnoszącego ciśnienie. No bo przecież nie toporny Hell to Pay i kilka innych, niemal bliźniaczo podobnych kawałków. Przebijając się przez gąszcz byle jakiego heavy/power w końcu trafia się lepszy, czy raczej bardzo dobry Feast of Hate w miarowym tempie i z udaną bojową melodią w amerykańskim stylu. Jakieś echa JAG PANZER w niezłym surowszym Battlelore, a potem już nic do końca się tu nie dzieje, zwłaszcza w napuszonym songu heroicznym Kings of Orient w tempie balladowym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie bardzo rozumiem co się dzieje z Tafolla. On tu po prostu gra kiepskie rzeczy, niegodne wirtuoza, prostackie i zupełnie pozbawione finezji, a pirotechnika w instrumentalnej miniaturze Flamethrower to przykład kompletnej bezradności. Tak, jak gra na tej płycie Tafolla, to gra armia podziemnych gitarzystów amerykańskich, a często znacznie lepiej chłopaki grają i nie są ani sławni, ani bogaci. Jest jeden bohater, który nigdy nie zawodzi. To oczywiście Deen Castronovo i po prostu szkoda, że jego przepiękne, pełne finezji i energii partie perkusji giną pod lawiną pozbawionych przeważnie inwencji zagrywek Tafolla. Doprawdy, żeby całość tej płyty przebrnąć do końca, trzeba się po prostu skupić na perkusji, bo inaczej trudno tu wytrwać do ostatniej kompozycji. Dobrze, że ta perkusja ma tu solidnie ustawione brzmienie, bo o gitarze tego powiedzieć nie można i sola w ramach ustawionego soundu brzmią fatalnie. Ogólnie poziom produkcji mocno przeciętny i momentami niedociągnięcia masteringu są nazbyt słyszalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Suma nazwisk nie tworzy dzieła i powtarzam to już nie wiem który raz z kolei.</div>
<div style="text-align: justify;">Zupełnie nieudany projekt.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.03.2020</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Of Gods &amp; Monsters - Sons Og Armageddon (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/Ufr_t2NrMqVbVRX659bGekHdrcQ=/fit-in/600x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-15626585-1594804287-1488.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-15626585-1594804287-1488.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Preylude 01:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sons of Armageddon 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.Crack the Sky 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fighting Fire with Fire 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Dragon Wars 06:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.Song to the Dawn 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Flamethrower 01:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Storm the Castle Walls 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">9.Hell to Pay 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">10.Raindance 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">11.Feast of Hate 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">12.Battlelore 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">13.Alpha Omega Cannon 01:25</div>
<div style="text-align: justify;">14.Legacy 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">15.Kings of Orient 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">16.Waiting on the End of the World 04:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kevin Goocher - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Joey Taffola - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Timothy Gaines - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Deen Castronovo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pojawienia się takiej supergrupy z Kalifornii nie można oczywiście pominąć milczeniem. Guitar Hero Taffola z nadal legendarnego  JAG PANZER, wokalista z PHANTOM X (o którym cicho od lat), Gaines, wieloletnia ostoja kultowego STRYPER, no i Mistrz Perkusji Deen Castronovo. Skład marzeń!</div>
<div style="text-align: justify;">W marcu 2020 nakładem własnym wydają album "Sons of Armageddon" I co? I nic.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta zawiera typowy amerykański heavy power, który nie jest ani za ciężki, ani za lekki, ani epicko-heroiczny, ani rozdzierający rozwiązaniami modern czy a la PANTERA. Goochera pomylić z kimkolwiek trudno i podobieństwa do PHANTOM X nasuwają się nieodparte, tyle, że Goocher śpiewa gorzej niż w macierzystym zespole i momentami jego skrzekliwy głos jest po prostu irytujący. Zresztą jak się nie irytować... Ileż to samozaparcia i cierpliwości trzeba, by wysłuchać bezbarwnego Raindance czy też udającego epickość Dragon Wars. Za długie, przeciągane bez sensu, bez pomysłu. Wiele z tych kompozycji jest czymś w rodzaju mniej energetycznej wersji numerów CAGE i doprawdy w tej szarzyźnie trudno wyszukać coś lepszego, coś przykuwającego uwagę i podnoszącego ciśnienie. No bo przecież nie toporny Hell to Pay i kilka innych, niemal bliźniaczo podobnych kawałków. Przebijając się przez gąszcz byle jakiego heavy/power w końcu trafia się lepszy, czy raczej bardzo dobry Feast of Hate w miarowym tempie i z udaną bojową melodią w amerykańskim stylu. Jakieś echa JAG PANZER w niezłym surowszym Battlelore, a potem już nic do końca się tu nie dzieje, zwłaszcza w napuszonym songu heroicznym Kings of Orient w tempie balladowym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie bardzo rozumiem co się dzieje z Tafolla. On tu po prostu gra kiepskie rzeczy, niegodne wirtuoza, prostackie i zupełnie pozbawione finezji, a pirotechnika w instrumentalnej miniaturze Flamethrower to przykład kompletnej bezradności. Tak, jak gra na tej płycie Tafolla, to gra armia podziemnych gitarzystów amerykańskich, a często znacznie lepiej chłopaki grają i nie są ani sławni, ani bogaci. Jest jeden bohater, który nigdy nie zawodzi. To oczywiście Deen Castronovo i po prostu szkoda, że jego przepiękne, pełne finezji i energii partie perkusji giną pod lawiną pozbawionych przeważnie inwencji zagrywek Tafolla. Doprawdy, żeby całość tej płyty przebrnąć do końca, trzeba się po prostu skupić na perkusji, bo inaczej trudno tu wytrwać do ostatniej kompozycji. Dobrze, że ta perkusja ma tu solidnie ustawione brzmienie, bo o gitarze tego powiedzieć nie można i sola w ramach ustawionego soundu brzmią fatalnie. Ogólnie poziom produkcji mocno przeciętny i momentami niedociągnięcia masteringu są nazbyt słyszalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Suma nazwisk nie tworzy dzieła i powtarzam to już nie wiem który raz z kolei.</div>
<div style="text-align: justify;">Zupełnie nieudany projekt.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.03.2020</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Odin (JPN)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3015</link>
			<pubDate>Wed, 29 Jan 2020 17:39:45 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3015</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Odin - Endless Journey (2014)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/6Qs-DuSr0XFLSJ5FdbIE9HO5uuQ=/fit-in/600x594/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-7219954-1436459732-7406.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-7219954-1436459732-7406.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Fabula Aeternus 02:30      <br />
2. Endless Providence 06:08      <br />
3. Wind 04:35       <br />
4. Daydream by the Sea 05:28       <br />
5. The Prince of Babylone 05:56      <br />
6. Awakening Again 03:42       <br />
7. Please Show Me Your Map 03:17      <br />
8. Reincarnation 05:40      <br />
9. My Guiding Light 04:22     <br />
10. The Moment 07:05<br />
<br />
Rok: 2014<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Vocchang - śpiew<br />
Yazin - gitara<br />
Ryusa - gitara<br />
Caesar - bas<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tyle jest zespołów, nazywających się THOR, VALHALLA czy inne epickie nordyckie nazwy, a zaskakująco mało ODIN. Nawet SLEIPNIRów jest więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest jedyna oryginalna rzecz, jaka temu zespołowi wyszła, bo sama muzyka to ślizganie się po powierzchni przeciętności.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko czego się spodziewać po projekcie pobocznym członków KNIGHST OF ROUND?</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał w mniej więcej tym samym czasie, ale jego działalność została zawieszona w 2003, w 2014 roku postanowili jednak do niego powrócić i nagrać debiutancką płytę. Dlaczego pod nową nazwą trudno powiedzieć, ale tak jak album z 2010 roku, udało im się to wydać nakładem Black-listed Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Vocchang to był pierwszy wokalista KNIGHTS OF ROUND i zaśpiewał na debiucie, jednak tutaj członkowie i pan od miksu podjęli słuszną decyzję, że lepiej go schować za gitarami i sekcją rytmiczną. Co prawda nieco się podszkolił i teraz jest co najwyżej poprawny, ale nadal daleko mu do śpiewu dobrego.</div>
<div style="text-align: justify;">Pod względem stylistycznym czy technicznym również to nie odbiega od poziomu ich macierzystego zespołu i jest prostoliniowy i słodki power metal japoński z drobnymi naleciałościami sceny fińskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola są całkiem niezłe, jak to było w tamtym okresie dla zespołu, chociaż znacznie prostsze, najwięcej do powiedzenia mają gitarzyści chyba w Reincarnation, ale i tam nie ma zbyt wiele.</div>
<div style="text-align: justify;">The Prince of Babylone to próba grania pod GALNERYUS i próba wykorzystania ich pomysłów i melodii jeszcze z okresu, kiedy był tam Yama-B, ale to tylko uwypukla, jak bardzo zaawansowanym zespołem jest GALNERYUS. Jest też oczywiście typowe metalowe mydło Daydream by the Sea, utrzymane w japońskim duchu, ale brzmi to okropnie i takie kompozycje najczęściej odstręczają od tej sceny. Przesłodzone, z irytującym zniekształceniem gitary - trochę szkoda, bo solo i tło klawiszowe są całkiem niezłe. Na takiej płycie nie mogło się obejść bez ballady i taką jest My Guiding Light zagrane przy pianinie. Okropne, zbyt przerysowane, sztuczne i przede wszystkim fatalnie zaśpiewane.</div>
<div style="text-align: justify;">Daniem głównym jest tutaj 7 minutowy The Moment i znów tu jest coś z GALNERYUS, jest i STRATODAVRIUS, jest i litościwie przykryty orkiestracjami Voochang. Sama kompozycja zaskakująco dobra i gdyby był lepszy wokalista, o mocnym i wytazistym głosie i gitarzyści z większą inwencją, to by mógł być killer. A tak to jest dobry utwór, który wybija się na tle powerowej poprawności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiedzialny jest tytan Mika Jussila, który współpracował z AT VANCE czy CHILDREN OF BODOM za czasów ich świetności i setkami innych. Zrobił, co mógł i trudno mu coś zarzucić, bo jak na taki zespół, swoją pracę wykonał bardzo profesjonalnie. Selektywne brzmienie, gdzie bas jest bardzo dobrze słyszalny (a jest czego posłuchać, bo Caesar ma talent), a za gitarami przytłumiony Vocchang. Nawet perkusista Yazin Ryusa, japoński brak Angelo Sasso, brzmi dobrze. Sporo pracy gitarzyści włożyli, aby automat nie brzmiał zbyt sztucznie i chyba największy wysiłek poszedł właśnie tam, zamiast kompozycje czy sola.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejna płyta do dyskografii KNIGHTS OF ROUND, ostatnia na poziomie słuchalnym  i szczerze powiedziawszy na tym mogli działalność KOR zakończyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Zamiast tego, ODIN, choć nigdy nie został oficjalnie zawieszony, od 2016 nie przejawia oznak aktywności i jest traktowany nawet przez zespół jako alternatywa.</div>
<div style="text-align: justify;">Raczej bez żalu.</div>
<br />
Ocena: 6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Odin - Endless Journey (2014)</span><br />
<br />
<img src="https://img.discogs.com/6Qs-DuSr0XFLSJ5FdbIE9HO5uuQ=/fit-in/600x594/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-7219954-1436459732-7406.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-7219954-1436459732-7406.jpeg.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Fabula Aeternus 02:30      <br />
2. Endless Providence 06:08      <br />
3. Wind 04:35       <br />
4. Daydream by the Sea 05:28       <br />
5. The Prince of Babylone 05:56      <br />
6. Awakening Again 03:42       <br />
7. Please Show Me Your Map 03:17      <br />
8. Reincarnation 05:40      <br />
9. My Guiding Light 04:22     <br />
10. The Moment 07:05<br />
<br />
Rok: 2014<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Vocchang - śpiew<br />
Yazin - gitara<br />
Ryusa - gitara<br />
Caesar - bas<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tyle jest zespołów, nazywających się THOR, VALHALLA czy inne epickie nordyckie nazwy, a zaskakująco mało ODIN. Nawet SLEIPNIRów jest więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">To jest jedyna oryginalna rzecz, jaka temu zespołowi wyszła, bo sama muzyka to ślizganie się po powierzchni przeciętności.</div>
<div style="text-align: justify;">Tylko czego się spodziewać po projekcie pobocznym członków KNIGHST OF ROUND?</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał w mniej więcej tym samym czasie, ale jego działalność została zawieszona w 2003, w 2014 roku postanowili jednak do niego powrócić i nagrać debiutancką płytę. Dlaczego pod nową nazwą trudno powiedzieć, ale tak jak album z 2010 roku, udało im się to wydać nakładem Black-listed Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Vocchang to był pierwszy wokalista KNIGHTS OF ROUND i zaśpiewał na debiucie, jednak tutaj członkowie i pan od miksu podjęli słuszną decyzję, że lepiej go schować za gitarami i sekcją rytmiczną. Co prawda nieco się podszkolił i teraz jest co najwyżej poprawny, ale nadal daleko mu do śpiewu dobrego.</div>
<div style="text-align: justify;">Pod względem stylistycznym czy technicznym również to nie odbiega od poziomu ich macierzystego zespołu i jest prostoliniowy i słodki power metal japoński z drobnymi naleciałościami sceny fińskiej.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola są całkiem niezłe, jak to było w tamtym okresie dla zespołu, chociaż znacznie prostsze, najwięcej do powiedzenia mają gitarzyści chyba w Reincarnation, ale i tam nie ma zbyt wiele.</div>
<div style="text-align: justify;">The Prince of Babylone to próba grania pod GALNERYUS i próba wykorzystania ich pomysłów i melodii jeszcze z okresu, kiedy był tam Yama-B, ale to tylko uwypukla, jak bardzo zaawansowanym zespołem jest GALNERYUS. Jest też oczywiście typowe metalowe mydło Daydream by the Sea, utrzymane w japońskim duchu, ale brzmi to okropnie i takie kompozycje najczęściej odstręczają od tej sceny. Przesłodzone, z irytującym zniekształceniem gitary - trochę szkoda, bo solo i tło klawiszowe są całkiem niezłe. Na takiej płycie nie mogło się obejść bez ballady i taką jest My Guiding Light zagrane przy pianinie. Okropne, zbyt przerysowane, sztuczne i przede wszystkim fatalnie zaśpiewane.</div>
<div style="text-align: justify;">Daniem głównym jest tutaj 7 minutowy The Moment i znów tu jest coś z GALNERYUS, jest i STRATODAVRIUS, jest i litościwie przykryty orkiestracjami Voochang. Sama kompozycja zaskakująco dobra i gdyby był lepszy wokalista, o mocnym i wytazistym głosie i gitarzyści z większą inwencją, to by mógł być killer. A tak to jest dobry utwór, który wybija się na tle powerowej poprawności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiedzialny jest tytan Mika Jussila, który współpracował z AT VANCE czy CHILDREN OF BODOM za czasów ich świetności i setkami innych. Zrobił, co mógł i trudno mu coś zarzucić, bo jak na taki zespół, swoją pracę wykonał bardzo profesjonalnie. Selektywne brzmienie, gdzie bas jest bardzo dobrze słyszalny (a jest czego posłuchać, bo Caesar ma talent), a za gitarami przytłumiony Vocchang. Nawet perkusista Yazin Ryusa, japoński brak Angelo Sasso, brzmi dobrze. Sporo pracy gitarzyści włożyli, aby automat nie brzmiał zbyt sztucznie i chyba największy wysiłek poszedł właśnie tam, zamiast kompozycje czy sola.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejna płyta do dyskografii KNIGHTS OF ROUND, ostatnia na poziomie słuchalnym  i szczerze powiedziawszy na tym mogli działalność KOR zakończyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Zamiast tego, ODIN, choć nigdy nie został oficjalnie zawieszony, od 2016 nie przejawia oznak aktywności i jest traktowany nawet przez zespół jako alternatywa.</div>
<div style="text-align: justify;">Raczej bez żalu.</div>
<br />
Ocena: 6/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>