<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - P]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2026 02:38:58 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Prehistoria]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4504</link>
			<pubDate>Wed, 12 Feb 2025 00:20:01 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4504</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Prehistoria - Cryptic Halo (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/5/1295307.jpg?3156" border="0" alt="[Obrazek: 1295307.jpg?3156]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Futile Invocation of Cosmic Acknowledgement 01:02     <br />
2. Rise 05:34      <br />
3. Salvation Denied 05:13      <br />
4. Obsidian Gateways 04:43      <br />
5. Everlasting Legacy 05:25      <br />
6. Paradise Lost 04:46      <br />
7. Crown of the Resolute 06:17      <br />
8. Crucible of Shadows 04:52      <br />
9. Dreamchaser 07:13 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Alonso "Zo" Donoso - śpiew<br />
Shaun Cothron - gitara<br />
Max Otworth - gitara<br />
Ian Bender - bas<br />
Cody Johns - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PREHISTORIA to grupa złożona może nie z muzyków z pierwszych stron gazet. Rozpoznawalna może być sekcja rytmiczna i gitarzysta z amerykańskiego ZEPHANIAH, który na swoim koncie ma dwa albumy i imponował wykonaniem technicznym, ale niestety niczym poza tym. Kompozycje to było poprawne europejskie power metalowe rzemiosło, najgorszym elementem zespołu był jednak fatalny wokalista, który starania grupy ciągnął na dno.</div>
<div style="text-align: justify;">ZEPHANIAH co prawda od lat nie nagrywa, ale sam zespół nadal ma europejskie ciągoty. Debiut zostanie wydany przez Stormspell Records 11 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ostatnio US Power przechodzi w USA skromne odrodzenie, sięgając po inspirację do Europy, co słychać było chociażby w IDOL THRONE, PREHISTORIA jednak ma bardziej konkretne i power metalowe wpływy. Główną osią napędową kompozycji są PERSUADER, SAVAGE CIRCUS oraz debiut DARK EMPIRE, który szczególnie słychać w znakomitym Salvation Denied. Sekcja rytmiczna tym razem jest bardziej zdecydowana i jej moc lepiej ukierunkowana niż na chaotycznych albumach ZEPHANIAH i szarże basowe są tutaj niszczące, tak jak perkusja Cody Johnsa z dynamitem w łapach.</div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowo również jest to muzyka bardziej ukierunkowana na melodię niż bezsensowny pęd, gdzie przejścia są bardzo płynne i istotne, z ozdobniki są bardziej techniczne i krótsze, z lekko thrash metalową motoryką i te połączenia gatunków są podobne do tych ze znakomitego debiutu amerykańskiego THUNDERFORGE. Rise jest bardziej w stylu pierwszych LP PERSUADER z ostrymi jak brzytwa gitarami i bezlitosnymi atakami perkusji, największą niespodzianką tutaj jest jednak Alonso "Zo" Donoso. Po wyciu w przeciętnym, garażowym thrashu DARK MIRROR i niezłym, choć raczej drugoplanowym występie w międzynarodowym WORDS UNSPOKEN, tutaj absolutnie dewastuje swoją barwą i tym, jak góruje nad potężnymi instrumentami. To jego najlepszy występ w całej karierze i pozostaje mieć nadzieję, że zagości na dłużej w PREHISTORIA. Obsidian Gateways ciekawie wplata charakterystyczne refreny dla IRON SAVIOR z pazurem TWISTED TOWER DIRE. I będąc przy TWISTED TOWER DIRE, to najsłabiej prezentuje się Everlasting Legacy, któremu zabrakło mocy i nieprzewidywalności wcześniejszych kompozycji i refren przypomina te słabsze z DARK EMPIRE. Paradise Lost to zabawy z mrokiem ostatnich dwóch LP PERSUADER i to też jest całkiem udane, tylko nie tak dobre, jak PERSUADER. Świetny jest za to Crown of the Resolute, w którym grają z lekkością SAVAGE CIRCUS i DARK EMPIRE, gdzie w ogóle nie czuć, że to trwa sześć minut. Crucible of Shadows wchodzi lekko jak masło, z kolei Dreamchaser to solidne, wolniejsze i bardziej uspokajające zakończenie, z bitewną, typowo amerykańską i komiksową epickością.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, rewelacyjne, ale nie mogło być inne. Tak, to Mistrz Simone Mularoni i tutaj stworzył kolejne arcydzieło.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo interesujący, europejski debiut z USA, który daje nadzieję, że ta scena jeszcze ma coś do powiedzenia w power metalu. Pozostaje trzymać kciuki, że na debiucie się nie skończy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Prehistoria - Cryptic Halo (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/5/1295307.jpg?3156" border="0" alt="[Obrazek: 1295307.jpg?3156]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Futile Invocation of Cosmic Acknowledgement 01:02     <br />
2. Rise 05:34      <br />
3. Salvation Denied 05:13      <br />
4. Obsidian Gateways 04:43      <br />
5. Everlasting Legacy 05:25      <br />
6. Paradise Lost 04:46      <br />
7. Crown of the Resolute 06:17      <br />
8. Crucible of Shadows 04:52      <br />
9. Dreamchaser 07:13 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Alonso "Zo" Donoso - śpiew<br />
Shaun Cothron - gitara<br />
Max Otworth - gitara<br />
Ian Bender - bas<br />
Cody Johns - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PREHISTORIA to grupa złożona może nie z muzyków z pierwszych stron gazet. Rozpoznawalna może być sekcja rytmiczna i gitarzysta z amerykańskiego ZEPHANIAH, który na swoim koncie ma dwa albumy i imponował wykonaniem technicznym, ale niestety niczym poza tym. Kompozycje to było poprawne europejskie power metalowe rzemiosło, najgorszym elementem zespołu był jednak fatalny wokalista, który starania grupy ciągnął na dno.</div>
<div style="text-align: justify;">ZEPHANIAH co prawda od lat nie nagrywa, ale sam zespół nadal ma europejskie ciągoty. Debiut zostanie wydany przez Stormspell Records 11 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ostatnio US Power przechodzi w USA skromne odrodzenie, sięgając po inspirację do Europy, co słychać było chociażby w IDOL THRONE, PREHISTORIA jednak ma bardziej konkretne i power metalowe wpływy. Główną osią napędową kompozycji są PERSUADER, SAVAGE CIRCUS oraz debiut DARK EMPIRE, który szczególnie słychać w znakomitym Salvation Denied. Sekcja rytmiczna tym razem jest bardziej zdecydowana i jej moc lepiej ukierunkowana niż na chaotycznych albumach ZEPHANIAH i szarże basowe są tutaj niszczące, tak jak perkusja Cody Johnsa z dynamitem w łapach.</div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowo również jest to muzyka bardziej ukierunkowana na melodię niż bezsensowny pęd, gdzie przejścia są bardzo płynne i istotne, z ozdobniki są bardziej techniczne i krótsze, z lekko thrash metalową motoryką i te połączenia gatunków są podobne do tych ze znakomitego debiutu amerykańskiego THUNDERFORGE. Rise jest bardziej w stylu pierwszych LP PERSUADER z ostrymi jak brzytwa gitarami i bezlitosnymi atakami perkusji, największą niespodzianką tutaj jest jednak Alonso "Zo" Donoso. Po wyciu w przeciętnym, garażowym thrashu DARK MIRROR i niezłym, choć raczej drugoplanowym występie w międzynarodowym WORDS UNSPOKEN, tutaj absolutnie dewastuje swoją barwą i tym, jak góruje nad potężnymi instrumentami. To jego najlepszy występ w całej karierze i pozostaje mieć nadzieję, że zagości na dłużej w PREHISTORIA. Obsidian Gateways ciekawie wplata charakterystyczne refreny dla IRON SAVIOR z pazurem TWISTED TOWER DIRE. I będąc przy TWISTED TOWER DIRE, to najsłabiej prezentuje się Everlasting Legacy, któremu zabrakło mocy i nieprzewidywalności wcześniejszych kompozycji i refren przypomina te słabsze z DARK EMPIRE. Paradise Lost to zabawy z mrokiem ostatnich dwóch LP PERSUADER i to też jest całkiem udane, tylko nie tak dobre, jak PERSUADER. Świetny jest za to Crown of the Resolute, w którym grają z lekkością SAVAGE CIRCUS i DARK EMPIRE, gdzie w ogóle nie czuć, że to trwa sześć minut. Crucible of Shadows wchodzi lekko jak masło, z kolei Dreamchaser to solidne, wolniejsze i bardziej uspokajające zakończenie, z bitewną, typowo amerykańską i komiksową epickością.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, rewelacyjne, ale nie mogło być inne. Tak, to Mistrz Simone Mularoni i tutaj stworzył kolejne arcydzieło.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardzo interesujący, europejski debiut z USA, który daje nadzieję, że ta scena jeszcze ma coś do powiedzenia w power metalu. Pozostaje trzymać kciuki, że na debiucie się nie skończy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Patxa]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4471</link>
			<pubDate>Fri, 29 Nov 2024 03:10:50 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4471</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Patxa - Just Heavy Metal (2024</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/6/1276942.jpg?5832" border="0" alt="[Obrazek: 1276942.jpg?5832]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Children of Metal 05:04      <br />
2. Honey Drops 03:43      <br />
3. Steel Soul 04:32      <br />
4. Sacred Elf 04:11      <br />
5. New Metal Blood 04:50      <br />
6. Where Dreams Take Wing 05:44      <br />
7. My Spirit Ablaze 04:51      <br />
8. Just Heavy Metal 03:33      <br />
9. United Our Spirits Fly 04:13      <br />
10. Ladies and Queens 03:47 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Patxa (Francisco Javier Navarro Ramos) - śpiew<br />
Kasta (José Prieto Varea) - gitara<br />
Jon Plágaro - gitara<br />
Chefy (José Félix Melsió Martínez) - bas<br />
Mikel (Mikel Iragui Subiza) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Patxa, czyli Francisco Javier Navarro Ramos  to tytan sceny hiszpańskiej, na której udzielał się od lat 80., szerzej znany jako lider znakomitego, choć już nieistniejącego VALHALLA.</div>
<div style="text-align: justify;">PATXA to jego nowy, solowy projekt, do którego zaprosił José Félix Melsió Martínez z VALHALLA, debiutującego gitarzystę Jon Plágaro, drugim gitarzystą jest znany z hard rockowej sceny José Prieto Varea, a perkusistą Mikel Iragui Subiza, który współpracował już z Patxa w AD ETERNUM, chociaż nic tam nie nagrał.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany przez uznaną, hiszpańską wytwórnię Maldito Records w październiku 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dużo jest tutaj iberyjskiego heavy metalu, dumnego i ciepłego, jednocześnie z pewnymi inspiracjami Niemcami, tak jak to robi VHALDEMAR i to już słychać w prostym, rytmicznym i lekko epickim Children of Metal. Znakomicie wykorzystują ten żarliwy heavy metal w Steel Soul i zagrywki gitarzystów również mogą kojarzyć się z Mistrzami z Barakaldo.</div>
<div style="text-align: justify;">To świetnie zagrany, szczery i od serca heavy metal, w którym jest jakiś pierwiastek AD ETERNUM, chociaż podane w mocniejszej i odważniejszej formie z epickim zacięciem i bez tak silnych nawiązań do PRIMAL FEAR. Album utrzymany raczej w średnio-wolnych tempach, gdzie Francisco Javier Navarro Ramos jest w centrum i jest on w formie wybornej. Śpiewa z większym pazurem niż w AD ETERNUM, jest bardzo naturalny i słychać, jak wiele frajdy sprawia mu stworzony tutaj repertuar. Surowszy i bardziej bojowy Sacred Elf może kojarzyć się z VALHALLA, ozdobiony ryczącymi gitarami New Metal Blood ze świetnym, chóralnym refrenem jest równie udany i ozdobionymi solidnymi solami gitarowymi, które na całym albumie są jednak dość oszczędne i nieskomplikowane. Celem jednak nie była technika, a refreny, a te są bardzo udane i najdłuższy Where Dreams Take Wing w żaden sposób nie nudzi, tylko gniecie w rycerskim stylu.</div>
<div style="text-align: justify;">Z bardziej banalnych kompozycji, to końcówka tego LP wypada słabiej od reszty. Heavy/power My Spirit Ablaze w stylu HEADON jest tylko dobry, ale za to jak zaśpiewany i jak tutaj miażdży sekcja rytmiczna, w tym José Félix Melsió Martínez... Tytułowy Just Heavy Metal jest udany, chociaż nieco zbyt przerysowany, z kolei United Our Spirits Fly to nieudany eksperyment w stylu ostatniego HEADON. Szkoda, bo mostki są udane, ale modern elementy są mało interesujące. Po nim kompletnie zaskakuje Ladies and Queens, heavy metal w niezobowiązującym stylu niemieckim. Dobre zakończenie, chociaż w stylu HELLOWEEN/GAMMA RAY słyszało się ciekawsze rzeczy z Hiszpanii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bezbłędne i zostało wykonane przez innego hiszpańskiego mistrza, Pedro J. Monge z VHALDEMAR. Pełen profesjonalizm i jest to tak ciężkie, jak heavy metal hiszpański powinien.</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Javier Navarro Ramos nagrał bardzo dobrą płytę, sławiącą heavy metal. Może w drugiej połowie wytracają na mocy, ale to i tak warty uwagi debiut, a Sławienia Kultu Stali nigdy za wiele.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Maldito Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Patxa - Just Heavy Metal (2024</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/6/1276942.jpg?5832" border="0" alt="[Obrazek: 1276942.jpg?5832]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Children of Metal 05:04      <br />
2. Honey Drops 03:43      <br />
3. Steel Soul 04:32      <br />
4. Sacred Elf 04:11      <br />
5. New Metal Blood 04:50      <br />
6. Where Dreams Take Wing 05:44      <br />
7. My Spirit Ablaze 04:51      <br />
8. Just Heavy Metal 03:33      <br />
9. United Our Spirits Fly 04:13      <br />
10. Ladies and Queens 03:47 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Patxa (Francisco Javier Navarro Ramos) - śpiew<br />
Kasta (José Prieto Varea) - gitara<br />
Jon Plágaro - gitara<br />
Chefy (José Félix Melsió Martínez) - bas<br />
Mikel (Mikel Iragui Subiza) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Patxa, czyli Francisco Javier Navarro Ramos  to tytan sceny hiszpańskiej, na której udzielał się od lat 80., szerzej znany jako lider znakomitego, choć już nieistniejącego VALHALLA.</div>
<div style="text-align: justify;">PATXA to jego nowy, solowy projekt, do którego zaprosił José Félix Melsió Martínez z VALHALLA, debiutującego gitarzystę Jon Plágaro, drugim gitarzystą jest znany z hard rockowej sceny José Prieto Varea, a perkusistą Mikel Iragui Subiza, który współpracował już z Patxa w AD ETERNUM, chociaż nic tam nie nagrał.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany przez uznaną, hiszpańską wytwórnię Maldito Records w październiku 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dużo jest tutaj iberyjskiego heavy metalu, dumnego i ciepłego, jednocześnie z pewnymi inspiracjami Niemcami, tak jak to robi VHALDEMAR i to już słychać w prostym, rytmicznym i lekko epickim Children of Metal. Znakomicie wykorzystują ten żarliwy heavy metal w Steel Soul i zagrywki gitarzystów również mogą kojarzyć się z Mistrzami z Barakaldo.</div>
<div style="text-align: justify;">To świetnie zagrany, szczery i od serca heavy metal, w którym jest jakiś pierwiastek AD ETERNUM, chociaż podane w mocniejszej i odważniejszej formie z epickim zacięciem i bez tak silnych nawiązań do PRIMAL FEAR. Album utrzymany raczej w średnio-wolnych tempach, gdzie Francisco Javier Navarro Ramos jest w centrum i jest on w formie wybornej. Śpiewa z większym pazurem niż w AD ETERNUM, jest bardzo naturalny i słychać, jak wiele frajdy sprawia mu stworzony tutaj repertuar. Surowszy i bardziej bojowy Sacred Elf może kojarzyć się z VALHALLA, ozdobiony ryczącymi gitarami New Metal Blood ze świetnym, chóralnym refrenem jest równie udany i ozdobionymi solidnymi solami gitarowymi, które na całym albumie są jednak dość oszczędne i nieskomplikowane. Celem jednak nie była technika, a refreny, a te są bardzo udane i najdłuższy Where Dreams Take Wing w żaden sposób nie nudzi, tylko gniecie w rycerskim stylu.</div>
<div style="text-align: justify;">Z bardziej banalnych kompozycji, to końcówka tego LP wypada słabiej od reszty. Heavy/power My Spirit Ablaze w stylu HEADON jest tylko dobry, ale za to jak zaśpiewany i jak tutaj miażdży sekcja rytmiczna, w tym José Félix Melsió Martínez... Tytułowy Just Heavy Metal jest udany, chociaż nieco zbyt przerysowany, z kolei United Our Spirits Fly to nieudany eksperyment w stylu ostatniego HEADON. Szkoda, bo mostki są udane, ale modern elementy są mało interesujące. Po nim kompletnie zaskakuje Ladies and Queens, heavy metal w niezobowiązującym stylu niemieckim. Dobre zakończenie, chociaż w stylu HELLOWEEN/GAMMA RAY słyszało się ciekawsze rzeczy z Hiszpanii.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest bezbłędne i zostało wykonane przez innego hiszpańskiego mistrza, Pedro J. Monge z VHALDEMAR. Pełen profesjonalizm i jest to tak ciężkie, jak heavy metal hiszpański powinien.</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Javier Navarro Ramos nagrał bardzo dobrą płytę, sławiącą heavy metal. Może w drugiej połowie wytracają na mocy, ale to i tak warty uwagi debiut, a Sławienia Kultu Stali nigdy za wiele.</div>
<br />
<br />
Ocena: 8.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Maldito Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Powercross]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4464</link>
			<pubDate>Wed, 13 Nov 2024 00:48:23 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4464</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Powercross - The Lost Empire (2024</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/2/1282517.jpg?3842" border="0" alt="[Obrazek: 1282517.jpg?3842]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Abyss of Knowledge 04:04      <br />
2. Nightlight 05:01      <br />
3. Eternity 05:15      <br />
4. The Lost Empire 04:36      <br />
5. Final Storm 05:37      <br />
6. The Dark Days 05:29      <br />
7. Waves of Mercury 04:10      <br />
8. The Circle of Fire 05:06<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
John Britsas - śpiew<br />
Spiros Rizos - gitara<br />
Vaggelis Kaliviotis - bas<br />
Stelios Pepinidis - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">POWERCROSS to czwarty zespół, który założony został przez utalentowanego greckiego gitarzystę Spirosa Rizosa. Tak jak przy pozostałych jego projektach, wydaniem debiutu zajęło się włoskie Elevate Records, a jego premiera odbyła się w połowie października.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To album nieco inny od pozostałych projektów Rizosa, więcej jest tutaj heavy i power metalu zagranego w klasycznym, greckim stylu lat 80. i 90. i kompozycji inspirowanych takimi grupami jak NORTHWIND, SPITFIRE, MARAUDER, ANGELO PERLEPES' MYSTERY czy SNOWBLIND. I gdyby się zastanowić, to tak jak ostatni LP SNOWBLIND był swego rodzaju hołdem, tak samo jest i tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Nieprzypadkowo wokalistą został John Britsas, który śpiewa lepiej niż w CRIMSON FIRE, wpisując się idealnie w tę nostalgiczną, refleksyjną stylistykę kompozycji o lekko epickim zarysie, jaka dziś jest kojarzona ze STARGATE czy WARDRUM. Dobrym tego przykładem jest znakomity, epicki The Lost Empire, ale i Abyss of Knowledge ma refren równie nośny jak te najlepsze z WARDRUM. Tła symfoniczne są tutaj bardzo oszczędne, tak jak gra Rizosa jest tutaj bardziej wyważona, osobista i emocjonalna, co pomaga odróżnić POWERCROSS od innych jego grup, pokazując, jak bardzo wszechstronnym jest gitarzystą. Sola są bardzo melodyjne, dobrze przemyślane i techniczne, chociaż nie tak złożone i rozbudowane, jak w innych jego projektach.</div>
<div style="text-align: justify;">Piękny jest tradycyjny, spokojny i rozpędzony Nightlight, tak jak heavy metalowy Eternity z pięknym, klasycznym i greckim refrenem. Final Storm jest oparty na delikatnym motywie neoklasycznym i tutaj są echa ANGELO PERLEPES' MYSTERY, ale warto również zwrócić uwagę na refren i z jakim zaangażowaniem śpiewa tutaj John Britsas. A jak cudowny jest klasycznie grecki, epicki The Dark Days! Pięknie to wyrasta i się rozwija w tradycji SPITFIRE.</div>
Najsłabszy na tym LP jest bardziej rockowy Waves of Mercury, gdzie zwrotki jak i popis Rizosa są znakomite, refren jednak nie jest tak chwytliwy jak te z NORTHWIND. Bezbłędne jest za to zakończenie w postaci Circle of Fire i to jest prawdziwy ogień klasycznej Hellady!<br />
<br />
Sound jest klasyczny dla projektów Rizosa i tutaj nie ma niczego nowego. Nowocześnie, ale bez niepotrzebnych wodotrysków, która mogłaby przyćmić typową, grecką epikę.<br />
Spiros Rizos po raz kolejny udowadnia, że jest nie tylko niezwykle utalentowanym gitarzystą, ale i znakomitym, niezwykle twórczym kompozytorem i mało kto może się pochwalić sześcioma rewelacyjnymi albumami, nagranymi niemal rok po roku.<br />
Chwała i sława POWERCORSS!<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.3/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Powercross - The Lost Empire (2024</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/2/1282517.jpg?3842" border="0" alt="[Obrazek: 1282517.jpg?3842]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Abyss of Knowledge 04:04      <br />
2. Nightlight 05:01      <br />
3. Eternity 05:15      <br />
4. The Lost Empire 04:36      <br />
5. Final Storm 05:37      <br />
6. The Dark Days 05:29      <br />
7. Waves of Mercury 04:10      <br />
8. The Circle of Fire 05:06<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
John Britsas - śpiew<br />
Spiros Rizos - gitara<br />
Vaggelis Kaliviotis - bas<br />
Stelios Pepinidis - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">POWERCROSS to czwarty zespół, który założony został przez utalentowanego greckiego gitarzystę Spirosa Rizosa. Tak jak przy pozostałych jego projektach, wydaniem debiutu zajęło się włoskie Elevate Records, a jego premiera odbyła się w połowie października.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To album nieco inny od pozostałych projektów Rizosa, więcej jest tutaj heavy i power metalu zagranego w klasycznym, greckim stylu lat 80. i 90. i kompozycji inspirowanych takimi grupami jak NORTHWIND, SPITFIRE, MARAUDER, ANGELO PERLEPES' MYSTERY czy SNOWBLIND. I gdyby się zastanowić, to tak jak ostatni LP SNOWBLIND był swego rodzaju hołdem, tak samo jest i tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Nieprzypadkowo wokalistą został John Britsas, który śpiewa lepiej niż w CRIMSON FIRE, wpisując się idealnie w tę nostalgiczną, refleksyjną stylistykę kompozycji o lekko epickim zarysie, jaka dziś jest kojarzona ze STARGATE czy WARDRUM. Dobrym tego przykładem jest znakomity, epicki The Lost Empire, ale i Abyss of Knowledge ma refren równie nośny jak te najlepsze z WARDRUM. Tła symfoniczne są tutaj bardzo oszczędne, tak jak gra Rizosa jest tutaj bardziej wyważona, osobista i emocjonalna, co pomaga odróżnić POWERCROSS od innych jego grup, pokazując, jak bardzo wszechstronnym jest gitarzystą. Sola są bardzo melodyjne, dobrze przemyślane i techniczne, chociaż nie tak złożone i rozbudowane, jak w innych jego projektach.</div>
<div style="text-align: justify;">Piękny jest tradycyjny, spokojny i rozpędzony Nightlight, tak jak heavy metalowy Eternity z pięknym, klasycznym i greckim refrenem. Final Storm jest oparty na delikatnym motywie neoklasycznym i tutaj są echa ANGELO PERLEPES' MYSTERY, ale warto również zwrócić uwagę na refren i z jakim zaangażowaniem śpiewa tutaj John Britsas. A jak cudowny jest klasycznie grecki, epicki The Dark Days! Pięknie to wyrasta i się rozwija w tradycji SPITFIRE.</div>
Najsłabszy na tym LP jest bardziej rockowy Waves of Mercury, gdzie zwrotki jak i popis Rizosa są znakomite, refren jednak nie jest tak chwytliwy jak te z NORTHWIND. Bezbłędne jest za to zakończenie w postaci Circle of Fire i to jest prawdziwy ogień klasycznej Hellady!<br />
<br />
Sound jest klasyczny dla projektów Rizosa i tutaj nie ma niczego nowego. Nowocześnie, ale bez niepotrzebnych wodotrysków, która mogłaby przyćmić typową, grecką epikę.<br />
Spiros Rizos po raz kolejny udowadnia, że jest nie tylko niezwykle utalentowanym gitarzystą, ale i znakomitym, niezwykle twórczym kompozytorem i mało kto może się pochwalić sześcioma rewelacyjnymi albumami, nagranymi niemal rok po roku.<br />
Chwała i sława POWERCORSS!<br />
<br />
<br />
Ocena: 9.3/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Phaethon]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4454</link>
			<pubDate>Mon, 23 Sep 2024 23:37:34 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4454</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Phaethon - Wielder of the Steel (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/5/1/1251604.jpg?0016" border="0" alt="[Obrazek: 1251604.jpg?0016]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Eternal Hammerer 03:31<br />
2. Vanguard of the Emperor 06:15<br />
3. For the Greater Good of Evil 03:34<br />
4. Tolls of Perdition 07:08<br />
5. Blasphemers 04:08<br />
6. Forgotten Gods 04:34<br />
7. Phaëthon Must Fall 04:02<br />
8. Wielder of the Steel 09:45<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: Wielka Brytania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Vrath - śpiew, gitara<br />
Decado - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Aees - bas<br />
Oskarath - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Nakładem włoskiej wytwórni Gates of Hell, 30 sierpnia zostaje wydany debiut założonego w 2020 roku w Londynie PHAETHON, z muzykami doświadczonymi, choć niekoniecznie w lżejszych odmianach metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś tam Decado próbuje wprowadzać ze swoich doświadczeń z PANTHEIST, szczególnie to słychać w partii środkowej Vanguard of the Emperor. Bardziej brytyjski For the Greater Good of Evil to mało udany i niechlujny heavy metal, niesamowicie toporny, chociaż słychać próby bardziej nowoczesnej gry, jaką prezentowało na debiucie TY MORN. I pomyśleć, że to wszystko zaczyna się od Eternal Hammerer, gdzie w linii prostej próbują kopiować DOOMSWORD, ale brytyjska maniera stoi tutaj na przeszkodzie w stworzeniu czegoś godnego Deathmastera.</div>
<div style="text-align: justify;">Vrath to wokalista poprawny, momentami bardzo niechlujny (For the Greater Good of Evil), w melorecytacjach w stylu SOLSTICE jak w Tolls of Perdition wypada przeciętnie, szczególnie, kiedy próbuje uderzać w wyższe partie. Ogólnie to kompozycja raczej męcząca, przechodząca z klimatycznego, powolnego doom do heavy metalu rozkrzyczanego, gdzie przejścia nie należą do najpłynniejszych. Coś tam z SACRED STEEL i IRON MAIDEN można usłyszeć w BLASPHEMERS. Forgotten Gods to kompozycja bardzo podobna do tego, co prezentowało na drugim LP MEGATON SWORD i bojowe okrzyki brzmią tutaj anemicznie. Phaethon Must Fall plasuje się gdzieś pomiędzy nudnym, mętnym heavy metalem końcówki lat 80. UK z bardzo niezdarnie ustawionym wokalem i tylko bardziej chce się wrócić do znakomitego debiutu SELLSWORD. Wielder of the Steel w tej całej swojej poprawności wydaje się najbardziej kompetentnie wykonany, głównie z powodu luzu i braku spiny, tylko nie musiało to trwać prawie 10 minut, kiedy ten LP zwyczajnie się dłuży w odgrywaniu pomysłów sprawdzonych i wyświechtanych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W kwestii brzmienia postawiono na lata 80. z głośną, syczącą perkusją i typowo brytyjskimi gitarami. Dobrze dobrane do przekazu i niewiele jest tutaj do dodania.</div>
<div style="text-align: justify;">Instrumentaliści są tutaj kompetentni, Oskarath gra tutaj szczególnie dobrze, chociaż i gitarzyści potrafią miło zaskoczyć niejednym solem. Warsztat jest, brakuje tylko dopracowania kompozycji, ale to da się naprawić.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu MEGATON SWORD również zaczynało niespecjalnie, a na drugiej płycie zagrali dobrze. Może i tak będzie tutaj. Teraz to co najwyżej ciekawostka, ponieważ jakby nie patrzeć, to z UK epic heavy metal nie pojawia się zbyt często.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Phaethon - Wielder of the Steel (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/5/1/1251604.jpg?0016" border="0" alt="[Obrazek: 1251604.jpg?0016]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Eternal Hammerer 03:31<br />
2. Vanguard of the Emperor 06:15<br />
3. For the Greater Good of Evil 03:34<br />
4. Tolls of Perdition 07:08<br />
5. Blasphemers 04:08<br />
6. Forgotten Gods 04:34<br />
7. Phaëthon Must Fall 04:02<br />
8. Wielder of the Steel 09:45<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Epic Heavy Metal<br />
Kraj: Wielka Brytania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Vrath - śpiew, gitara<br />
Decado - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Aees - bas<br />
Oskarath - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Nakładem włoskiej wytwórni Gates of Hell, 30 sierpnia zostaje wydany debiut założonego w 2020 roku w Londynie PHAETHON, z muzykami doświadczonymi, choć niekoniecznie w lżejszych odmianach metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś tam Decado próbuje wprowadzać ze swoich doświadczeń z PANTHEIST, szczególnie to słychać w partii środkowej Vanguard of the Emperor. Bardziej brytyjski For the Greater Good of Evil to mało udany i niechlujny heavy metal, niesamowicie toporny, chociaż słychać próby bardziej nowoczesnej gry, jaką prezentowało na debiucie TY MORN. I pomyśleć, że to wszystko zaczyna się od Eternal Hammerer, gdzie w linii prostej próbują kopiować DOOMSWORD, ale brytyjska maniera stoi tutaj na przeszkodzie w stworzeniu czegoś godnego Deathmastera.</div>
<div style="text-align: justify;">Vrath to wokalista poprawny, momentami bardzo niechlujny (For the Greater Good of Evil), w melorecytacjach w stylu SOLSTICE jak w Tolls of Perdition wypada przeciętnie, szczególnie, kiedy próbuje uderzać w wyższe partie. Ogólnie to kompozycja raczej męcząca, przechodząca z klimatycznego, powolnego doom do heavy metalu rozkrzyczanego, gdzie przejścia nie należą do najpłynniejszych. Coś tam z SACRED STEEL i IRON MAIDEN można usłyszeć w BLASPHEMERS. Forgotten Gods to kompozycja bardzo podobna do tego, co prezentowało na drugim LP MEGATON SWORD i bojowe okrzyki brzmią tutaj anemicznie. Phaethon Must Fall plasuje się gdzieś pomiędzy nudnym, mętnym heavy metalem końcówki lat 80. UK z bardzo niezdarnie ustawionym wokalem i tylko bardziej chce się wrócić do znakomitego debiutu SELLSWORD. Wielder of the Steel w tej całej swojej poprawności wydaje się najbardziej kompetentnie wykonany, głównie z powodu luzu i braku spiny, tylko nie musiało to trwać prawie 10 minut, kiedy ten LP zwyczajnie się dłuży w odgrywaniu pomysłów sprawdzonych i wyświechtanych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W kwestii brzmienia postawiono na lata 80. z głośną, syczącą perkusją i typowo brytyjskimi gitarami. Dobrze dobrane do przekazu i niewiele jest tutaj do dodania.</div>
<div style="text-align: justify;">Instrumentaliści są tutaj kompetentni, Oskarath gra tutaj szczególnie dobrze, chociaż i gitarzyści potrafią miło zaskoczyć niejednym solem. Warsztat jest, brakuje tylko dopracowania kompozycji, ale to da się naprawić.</div>
<div style="text-align: justify;">W końcu MEGATON SWORD również zaczynało niespecjalnie, a na drugiej płycie zagrali dobrze. Może i tak będzie tutaj. Teraz to co najwyżej ciekawostka, ponieważ jakby nie patrzeć, to z UK epic heavy metal nie pojawia się zbyt często.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Paul Di'Anno's Warhorse]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4438</link>
			<pubDate>Fri, 19 Jul 2024 12:30:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4438</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Paul Di'Anno's Warhorse - Warhorse (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQhajthEVVxaUpn9aDmzGoHCrBIfdbCcTU6bw&amp;s" border="0" alt="[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcQhajthEVVxaUpn9aDmzGo...bCcTU6bw&amp;s]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Warhorse 03:53      <br />
2. Get Get Ready 04:29      <br />
3. Go 02:53      <br />
4. Stop the War 03:30      <br />
5. The Doubt Within 03:24      <br />
6. Here Comes the Night 03:50      <br />
7. Tequila 02:21      <br />
8. Forever Bound 04:20      <br />
9. Precious 04:16      <br />
10. Going Home 03:28<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Chorwacja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Paul Di'Anno - śpiew<br />
Ante "Pupi" Pupačić - gitara<br />
Hrvoje Madiraca - gitara<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Becky Baldwin - bas<br />
Petar Santic - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Paul Di'Anno powraca z kolejnym projektem, tym razem sygnowanym własnym nazwiskiem WARHORSE, który założony został w 2021 roku z pomocą muzyków z chorwackiego RAPID STRIKE. Grupa była bez sekcji rytmicznej i musiała posiłkować się muzykami sesyjnymi. Petar Santic grał już przy okazji EP, a na basie zagrała znakomita Becky Baldwin, znana z brytyjskiego FURY.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydała w lipcu kanadyjska wytwórnia BraveWords Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za repertuar odpowiadają obaj gitarzyści i kto słyszał album RAPID STRIKE z 2021 roku nie będzie zaskoczony, że jest tutaj heavy metal przemieszany z klasycznym rockiem jak Get Get Ready czy mętnie malowany maidenowskimi kolorami tytułowy Warhorse. Chociaż bardziej to przypomina heavy metal, jaki często słyszy się w telewizji od ludzi, którzy nie słuchają, tylko wyobrażają sobie, jak heavy metal ma brzmieć i Warhorse to dobra zagadka na ile jest tu IRON MAIDEN, a ile GAMMA RAY.</div>
<div style="text-align: justify;">Go jest bliskie wyobrażeniu heavy metalu przez Kasparka, a antywojenny Stop the War to heavy metal autostradowy i pozostaje jedynie popierać jego przesłanie. The Doubt Within próbuje zaczynać się painkillerowym wyciem gitar, ostatecznie jednak to kompozycja bardzo słaba, pozująca na UDO z mało wyrazistym refrenem i bezsensownie wycofanym wokalistą, zamiast którego pierwszoplanowe są gang chórki. Heavy metal szerokiej drogi powraca w Here Comes the Night i tu można doszukiwać się zamerykanizowanego BATTLEZONE i to jest najlepszy utwór tego LP, co nie oznacza zbyt wiele. Tequila brzmi jak cover muzyki znanej z reklam i nie tak powinno się grać heavy metal, chyba że to ma być scheda po FIRE STRIKE. Próbują to ratować klasycznym Forever Bound, ale przy Precious i modern talking człowiek się wyłącza. Going Home brzmi jak nawiązanie do solowego Hermana Franka, ale ostatecznie wychodzi z tego garażowe granie w stylu WOLFSBANE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest w najlepszym razie poprawny, chwilami tragiczny i trudno wytłumaczyć, dlaczego zdecydowano się wyciszać Paula Di'Anno, który jest tutaj w formie bardzo dobrej i nie budzi żadnych zastrzeżeń. Tylko szkoda, że nie ma za bardzo do czego tutaj śpiewać. Można za to pogratulować chęci i życzyć 100 lat. </div>
<div style="text-align: justify;">Ten album to nie jest ani dobry dla fanów IM, ani też za bardzo NWOTHM. Może to jest bardziej skierowane w stronę fanów BATTLEZONE i to oni będą zadowoleni z tego, co tutaj jest. Te same błędy zostały popełnione na tegorocznym albumie DURBIN i sądzę, że od muzyków z doświadczeniem powinno wymagać się więcej niż tylko rzemiosła.</div>
<div style="text-align: justify;">ARCHITECTS OF CHAOZ było bez pomysłów. FIRE STRIKE MKIII jest lepsze, choć nie jest to wielki jakościowy skok. </div>
<div style="text-align: justify;">Ale koń, jaki jest, każdy widzi.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Paul Di'Anno's Warhorse - Warhorse (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQhajthEVVxaUpn9aDmzGoHCrBIfdbCcTU6bw&amp;s" border="0" alt="[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcQhajthEVVxaUpn9aDmzGo...bCcTU6bw&amp;s]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Warhorse 03:53      <br />
2. Get Get Ready 04:29      <br />
3. Go 02:53      <br />
4. Stop the War 03:30      <br />
5. The Doubt Within 03:24      <br />
6. Here Comes the Night 03:50      <br />
7. Tequila 02:21      <br />
8. Forever Bound 04:20      <br />
9. Precious 04:16      <br />
10. Going Home 03:28<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Chorwacja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Paul Di'Anno - śpiew<br />
Ante "Pupi" Pupačić - gitara<br />
Hrvoje Madiraca - gitara<br />
<br />
Muzycy sesyjni:<br />
Becky Baldwin - bas<br />
Petar Santic - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Paul Di'Anno powraca z kolejnym projektem, tym razem sygnowanym własnym nazwiskiem WARHORSE, który założony został w 2021 roku z pomocą muzyków z chorwackiego RAPID STRIKE. Grupa była bez sekcji rytmicznej i musiała posiłkować się muzykami sesyjnymi. Petar Santic grał już przy okazji EP, a na basie zagrała znakomita Becky Baldwin, znana z brytyjskiego FURY.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydała w lipcu kanadyjska wytwórnia BraveWords Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za repertuar odpowiadają obaj gitarzyści i kto słyszał album RAPID STRIKE z 2021 roku nie będzie zaskoczony, że jest tutaj heavy metal przemieszany z klasycznym rockiem jak Get Get Ready czy mętnie malowany maidenowskimi kolorami tytułowy Warhorse. Chociaż bardziej to przypomina heavy metal, jaki często słyszy się w telewizji od ludzi, którzy nie słuchają, tylko wyobrażają sobie, jak heavy metal ma brzmieć i Warhorse to dobra zagadka na ile jest tu IRON MAIDEN, a ile GAMMA RAY.</div>
<div style="text-align: justify;">Go jest bliskie wyobrażeniu heavy metalu przez Kasparka, a antywojenny Stop the War to heavy metal autostradowy i pozostaje jedynie popierać jego przesłanie. The Doubt Within próbuje zaczynać się painkillerowym wyciem gitar, ostatecznie jednak to kompozycja bardzo słaba, pozująca na UDO z mało wyrazistym refrenem i bezsensownie wycofanym wokalistą, zamiast którego pierwszoplanowe są gang chórki. Heavy metal szerokiej drogi powraca w Here Comes the Night i tu można doszukiwać się zamerykanizowanego BATTLEZONE i to jest najlepszy utwór tego LP, co nie oznacza zbyt wiele. Tequila brzmi jak cover muzyki znanej z reklam i nie tak powinno się grać heavy metal, chyba że to ma być scheda po FIRE STRIKE. Próbują to ratować klasycznym Forever Bound, ale przy Precious i modern talking człowiek się wyłącza. Going Home brzmi jak nawiązanie do solowego Hermana Franka, ale ostatecznie wychodzi z tego garażowe granie w stylu WOLFSBANE.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest w najlepszym razie poprawny, chwilami tragiczny i trudno wytłumaczyć, dlaczego zdecydowano się wyciszać Paula Di'Anno, który jest tutaj w formie bardzo dobrej i nie budzi żadnych zastrzeżeń. Tylko szkoda, że nie ma za bardzo do czego tutaj śpiewać. Można za to pogratulować chęci i życzyć 100 lat. </div>
<div style="text-align: justify;">Ten album to nie jest ani dobry dla fanów IM, ani też za bardzo NWOTHM. Może to jest bardziej skierowane w stronę fanów BATTLEZONE i to oni będą zadowoleni z tego, co tutaj jest. Te same błędy zostały popełnione na tegorocznym albumie DURBIN i sądzę, że od muzyków z doświadczeniem powinno wymagać się więcej niż tylko rzemiosła.</div>
<div style="text-align: justify;">ARCHITECTS OF CHAOZ było bez pomysłów. FIRE STRIKE MKIII jest lepsze, choć nie jest to wielki jakościowy skok. </div>
<div style="text-align: justify;">Ale koń, jaki jest, każdy widzi.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pectora]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4323</link>
			<pubDate>Thu, 04 Apr 2024 15:46:52 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4323</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Pectora - Twilight Knights (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/0/2/1202906.jpg?2038" border="0" alt="[Obrazek: 1202906.jpg?2038]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Celestial Signal 01:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.Twilight Knights 06:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cold Void 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Victory in Defeat 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cosmic Menace 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children of the Atom 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">7.Where Everything Begins 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.A Race Through the Dark 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">9.On Forlorn Wings 08:55</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Dania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Philip Butler - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Søren Weiss Kristiansen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Morten S. Nielsen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gustav Solberg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolas Kraunsøe Frandsen - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2011 duński PECTORA wydał do tej pory jeden album "Untaken" w 2019, z heavy metalem zabarwionym power i w stylu ostatniego LP niemieckiego DESTILLERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Od tego czasu jednak w ekipie zmienił się wokalista, którym od roku 2020 jest Brytyjczyk Philip Butler, powiązany z Danią już wcześniej jako frontman nieistniejącego już speed/heavy/power bandu ENCRYPTED. Pojawił się również w 2023 nowy basista Gustav Solberg i ten przebudowany skład nagrał drugi album, który zostanie wydany nakładem własnym zespołu 5 kwietnia 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem PECTORA kieruje się na obszary klasycznego heroicznego NWOTHM i przedstawia zestaw kompozycji, gdzie spotyka się niemiecka i amerykańska estetyka tego podgatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest zarazem twardo i melodyjnie, z dużym naciskiem na wokal Butlera. Bo ja wiem, jakoś mnie ten wokalista nie przekonuje w takiej konwencji ryczących gitar. Trudno jednak dorównać komuś takiemu jak Kenneth Jacobsen z pierwszego składu PECTORA, to był śpiewak światowego formatu. Tu dużo dobrego robią gitarzyści, brawurowo rozgrywają w epickich partiach taki sobie w pierwszej części tytułowy Twilight Knights. Trochę chaosu się wdziera w posępny w założeniu Cold Void, za to instrumentalnie i pod względem bojowej dumnej melodii Victory in Defeat jest znakomity. Gdyby to jeszcze zostało lepiej zaśpiewane... Cosmic Menace to pewna niespodzianka, bo raczej przypomina kompozycje z pierwszej płyty i ma w sobie pewne elementy heavy/power i groove i jeszcze raz ta gitarowa precyzja zachwyca, ale Butler jest niestety fatalny w tym co tu robi. Potem nieco speedowego grania heavy w kilku miejscach, mało udanego ogólnie, Children of the Atom. Interesująco się prezentują brytyjskiego pochodzenia riffy w manierze BLACK SABBATH Martn Era w Where Everything Begins i sporo wydobyto klimatu epickiego, ale w takiej mroczniejszej odmianie. To jest chyba jednym z głównych celów zespołu, bo w A Race Through the Dark zwalniają do epic heavy doom metalowych temp i nawet się ta budowa nastroju udaje, gdy się nie za bardzo słucha Butlera... No i na pewno pięknie brzmi wstęp gitarowy do najdłuższego On Forlorn Wings i może po raz pierwszy ten wysoki głos frontmana brzmi tu autentycznie i jest jakoś dopasowany. Potem to wszystko nieco nabiera mocy i tempa, jednak nie na tyle, żeby jakoś przykuć uwagę mocniej, poza pewnymi fragmentami instrumentalnymi, ponownie z gitarzystami w roli głównej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidna produkcja z wyrazistym ustawieniem wszystkich instrumentów jest bardzo dobra, ale mix wysuwający wokal na plan pierwszy, na dłuższą metę nie do zniesienia.</div>
<div style="text-align: justify;">Może to i surowe co powiem, ale kompetentni instrumentaliści mają tu wokalistę, który zupełnie nie nadaje się do wykonywania tego gatunku metalu. Może ma on inne talenty, ale talentu do śpiewania epickiego, rycerskiego heavy metalu tradycyjnego, niestety nie ma.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości zespołu PECTORA</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Pectora - Twilight Knights (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/0/2/1202906.jpg?2038" border="0" alt="[Obrazek: 1202906.jpg?2038]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Celestial Signal 01:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.Twilight Knights 06:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.Cold Void 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Victory in Defeat 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cosmic Menace 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children of the Atom 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">7.Where Everything Begins 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">8.A Race Through the Dark 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">9.On Forlorn Wings 08:55</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Dania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Philip Butler - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Søren Weiss Kristiansen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Morten S. Nielsen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Gustav Solberg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolas Kraunsøe Frandsen - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2011 duński PECTORA wydał do tej pory jeden album "Untaken" w 2019, z heavy metalem zabarwionym power i w stylu ostatniego LP niemieckiego DESTILLERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Od tego czasu jednak w ekipie zmienił się wokalista, którym od roku 2020 jest Brytyjczyk Philip Butler, powiązany z Danią już wcześniej jako frontman nieistniejącego już speed/heavy/power bandu ENCRYPTED. Pojawił się również w 2023 nowy basista Gustav Solberg i ten przebudowany skład nagrał drugi album, który zostanie wydany nakładem własnym zespołu 5 kwietnia 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem PECTORA kieruje się na obszary klasycznego heroicznego NWOTHM i przedstawia zestaw kompozycji, gdzie spotyka się niemiecka i amerykańska estetyka tego podgatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest zarazem twardo i melodyjnie, z dużym naciskiem na wokal Butlera. Bo ja wiem, jakoś mnie ten wokalista nie przekonuje w takiej konwencji ryczących gitar. Trudno jednak dorównać komuś takiemu jak Kenneth Jacobsen z pierwszego składu PECTORA, to był śpiewak światowego formatu. Tu dużo dobrego robią gitarzyści, brawurowo rozgrywają w epickich partiach taki sobie w pierwszej części tytułowy Twilight Knights. Trochę chaosu się wdziera w posępny w założeniu Cold Void, za to instrumentalnie i pod względem bojowej dumnej melodii Victory in Defeat jest znakomity. Gdyby to jeszcze zostało lepiej zaśpiewane... Cosmic Menace to pewna niespodzianka, bo raczej przypomina kompozycje z pierwszej płyty i ma w sobie pewne elementy heavy/power i groove i jeszcze raz ta gitarowa precyzja zachwyca, ale Butler jest niestety fatalny w tym co tu robi. Potem nieco speedowego grania heavy w kilku miejscach, mało udanego ogólnie, Children of the Atom. Interesująco się prezentują brytyjskiego pochodzenia riffy w manierze BLACK SABBATH Martn Era w Where Everything Begins i sporo wydobyto klimatu epickiego, ale w takiej mroczniejszej odmianie. To jest chyba jednym z głównych celów zespołu, bo w A Race Through the Dark zwalniają do epic heavy doom metalowych temp i nawet się ta budowa nastroju udaje, gdy się nie za bardzo słucha Butlera... No i na pewno pięknie brzmi wstęp gitarowy do najdłuższego On Forlorn Wings i może po raz pierwszy ten wysoki głos frontmana brzmi tu autentycznie i jest jakoś dopasowany. Potem to wszystko nieco nabiera mocy i tempa, jednak nie na tyle, żeby jakoś przykuć uwagę mocniej, poza pewnymi fragmentami instrumentalnymi, ponownie z gitarzystami w roli głównej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidna produkcja z wyrazistym ustawieniem wszystkich instrumentów jest bardzo dobra, ale mix wysuwający wokal na plan pierwszy, na dłuższą metę nie do zniesienia.</div>
<div style="text-align: justify;">Może to i surowe co powiem, ale kompetentni instrumentaliści mają tu wokalistę, który zupełnie nie nadaje się do wykonywania tego gatunku metalu. Może ma on inne talenty, ale talentu do śpiewania epickiego, rycerskiego heavy metalu tradycyjnego, niestety nie ma.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości zespołu PECTORA</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Percival]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4165</link>
			<pubDate>Tue, 26 Dec 2023 16:27:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4165</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Percival - The Seventh Seal (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a0422842955_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0422842955_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Valiant 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hold on Tight 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.Defender of Troy 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Seventh Seal 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Knight Quest 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.Blazing Skies 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Until Death Do Us Part 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Cup of Gold 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">9.Trial by Sand 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">10.Of Heroes Long Time Gone 03:42</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Walter Behobi - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Sesarini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Guido Kritz - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Buenos Aires trochę na wyrost zaliczany jest do kręgu epic heavy metal, bo ich pierwszy album "Riders of the Sun" z roku 2021 to raczej melodic metal z wyraźnymi akcentami rocka i hard rocka i rycerzami w tle. W sierpniu 2023 grupa wydała nakładem własnym drugą płytę i tym razem do heavy metalu tradycyjnego zbliżyła się bardziej, wchodząc gdzieś na obszary nieco lżej potraktowanej stylistyki NWOTHM, w brzmieniu współczesnym, a przy tym przyjemnie wygładzonym w manierze melodic power, który miejscami także tu słychać.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Czystym, młodzieńczym głosem opowiada te heroiczne historie Walter Behobi przy akompaniamencie dwóch gitar grających dumnie, jak w bardzo dobrym openerze i proszę, jakie zgrabne solówki w bojowym majestatycznym stylu tu można usłyszeć. Śmiało idą do przodu w niezłym szybkim Hold on Tight w stylu niemieckiego melodic power, ale dużo lepszy jest delikatny w gitarowych motywach przewodnich Defender of Troy i jest i chwytliwie w nośnym refrenie, i umiarkowanie epicko. Ładne solo, bardzo ładne i ten element na tym LP jest bardzo starannie dopracowany. W The Seventh Seal klasyczne galopady heavy metalowe połączono z nostalgiczną melodią główną i świetnie to zaśpiewał dosyć wysokim głosem Walter Behobi, tylko refren mógłby być tu trochę bardziej wyrazisty. Zwrotki jednak są lepsze. I więcej NWOTHM w mocno stylizowanym na lata 80te Knight Quest. Ogromna pewność siebie, spokój i heroiczne potraktowanie tematu. Och, doskonały refren do tego dobrali i solo po raz kolejny mistrzowskie. Tyle treści, tyle epickiej emocji w tym dialogu Behobi - Sesarini!</div>
<div style="text-align: justify;">Słabszy moment albumu to dosyć naiwny w ramach melodic power Blazing Skies, song barda Until Death Do Us Part także po prostu poprawny i tu ponownie najlepszy jest fragment instrumentalny. Metalowo ożywiają się w Cup of Gold z pewnymi cechami RUNNNING WILD, choć bliżej pewnie do LONEWOLF, niemniej tę piracką atmosferę się czuje. Dobrze, ale tylko dobrze wyszedł tak nieco łagodniej potraktowany temat NWOTHM Trial by Sand, na koniec zaś klasyczna akustyczna ballada epicka, gustowna, bardzo przemyślana w planie drugim i z kapitalnie płaczącą w solo gitarą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborna gra gitarzystów - to jest największy atut tej muzyki, ale przecież jest tu także kilka bardzo wysokiej klasy kompozycji, zwłaszcza w pierwszej części albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Juan José Fornés z TRIDDANA, a poprzednio i SKILTRON wykonał mix i mastering, Jest ta piękna klarowność soundu, i miękkość głębokich gitar, jaka jest wizytówką także TRIDDANA.</div>
<div style="text-align: justify;">Udany mix heavy i melodyjnego power w epickiej otoczce nie z Chile, nie z Brazylii, a tym razem z Argentyny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Percival - The Seventh Seal (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://f4.bcbits.com/img/a0422842955_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0422842955_16.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Valiant 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hold on Tight 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.Defender of Troy 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Seventh Seal 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Knight Quest 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.Blazing Skies 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Until Death Do Us Part 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.Cup of Gold 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">9.Trial by Sand 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">10.Of Heroes Long Time Gone 03:42</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Argentyna</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Walter Behobi - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Sesarini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Guido Kritz - gitara basowa</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Buenos Aires trochę na wyrost zaliczany jest do kręgu epic heavy metal, bo ich pierwszy album "Riders of the Sun" z roku 2021 to raczej melodic metal z wyraźnymi akcentami rocka i hard rocka i rycerzami w tle. W sierpniu 2023 grupa wydała nakładem własnym drugą płytę i tym razem do heavy metalu tradycyjnego zbliżyła się bardziej, wchodząc gdzieś na obszary nieco lżej potraktowanej stylistyki NWOTHM, w brzmieniu współczesnym, a przy tym przyjemnie wygładzonym w manierze melodic power, który miejscami także tu słychać.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Czystym, młodzieńczym głosem opowiada te heroiczne historie Walter Behobi przy akompaniamencie dwóch gitar grających dumnie, jak w bardzo dobrym openerze i proszę, jakie zgrabne solówki w bojowym majestatycznym stylu tu można usłyszeć. Śmiało idą do przodu w niezłym szybkim Hold on Tight w stylu niemieckiego melodic power, ale dużo lepszy jest delikatny w gitarowych motywach przewodnich Defender of Troy i jest i chwytliwie w nośnym refrenie, i umiarkowanie epicko. Ładne solo, bardzo ładne i ten element na tym LP jest bardzo starannie dopracowany. W The Seventh Seal klasyczne galopady heavy metalowe połączono z nostalgiczną melodią główną i świetnie to zaśpiewał dosyć wysokim głosem Walter Behobi, tylko refren mógłby być tu trochę bardziej wyrazisty. Zwrotki jednak są lepsze. I więcej NWOTHM w mocno stylizowanym na lata 80te Knight Quest. Ogromna pewność siebie, spokój i heroiczne potraktowanie tematu. Och, doskonały refren do tego dobrali i solo po raz kolejny mistrzowskie. Tyle treści, tyle epickiej emocji w tym dialogu Behobi - Sesarini!</div>
<div style="text-align: justify;">Słabszy moment albumu to dosyć naiwny w ramach melodic power Blazing Skies, song barda Until Death Do Us Part także po prostu poprawny i tu ponownie najlepszy jest fragment instrumentalny. Metalowo ożywiają się w Cup of Gold z pewnymi cechami RUNNNING WILD, choć bliżej pewnie do LONEWOLF, niemniej tę piracką atmosferę się czuje. Dobrze, ale tylko dobrze wyszedł tak nieco łagodniej potraktowany temat NWOTHM Trial by Sand, na koniec zaś klasyczna akustyczna ballada epicka, gustowna, bardzo przemyślana w planie drugim i z kapitalnie płaczącą w solo gitarą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborna gra gitarzystów - to jest największy atut tej muzyki, ale przecież jest tu także kilka bardzo wysokiej klasy kompozycji, zwłaszcza w pierwszej części albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Juan José Fornés z TRIDDANA, a poprzednio i SKILTRON wykonał mix i mastering, Jest ta piękna klarowność soundu, i miękkość głębokich gitar, jaka jest wizytówką także TRIDDANA.</div>
<div style="text-align: justify;">Udany mix heavy i melodyjnego power w epickiej otoczce nie z Chile, nie z Brazylii, a tym razem z Argentyny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Protean Shield]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4028</link>
			<pubDate>Sat, 24 Jun 2023 20:15:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4028</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Protean Shield - Protean Shield (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/8/1148618.jpeg?3659" border="0" alt="[Obrazek: 1148618.jpeg?3659]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Protean Shield 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.47 Ronin 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Stormbringer 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lament 00:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Mariner's Dream 08:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Pendulum 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sin and Dream 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Steel of Ages 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">9.Dancers at the End of Time 08:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Harris Stampoulidis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Yiannis Aktypis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Yannis Tsiligkakis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Petros Vasiliadis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Odysseas Pasipoularidis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PROTEAN SHIELD to zespół z Aten, grający epic heavy metal od roku 2019. W czerwcu 2023 przedstawia nakładem greckiej wytwórni No Remorse Records swój debiutancki s/t album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W składzie tej grupy znajduje się dwóch muzyków związanych ze sceną metalu progresywnego - Yiannis Aktypis i Petros Vasiliadis i w jakiejś mierze to na pewno rzutuje na styl, jaki ta ekipa tu prezentuje. Dużo wzięto od MANILLA ROAD i pewnych bandów greckich, wzorujących się na twórczości Marka Sheltona, ale jednocześnie jest to wokalnie zdominowane przez narrację jakże charakterystyczną dla THE LORD WEIRD SLOUGH FEG. Połączenie specyficzne i realnie przeważa tu nad wyraz wyeksponowany wokal Harris Stampoulidis i nieraz się po prostu wydaje, że reszta zespołu mu po prostu podgrywa. Do tego trzeba szczerze przyznać, że Harris Stampoulidis Scalzim nie jest i nigdy nie będzie, i nie chodzi mi wcale o to, że nie będzie jak on wykładał filozofii na uniwersytecie. Po prostu to wokalista mniejszego formatu, stara się, ale zdarzają się mu wpadki, na szczęście niezbyt wielkie, lecz gdy się celuje w ikonę...  Jeśli chodzi o melodie, to jest nawet interesująco, nawet barwnie i nawet miejscami gdzieś ten grecki duch jednak tu polatuje, choć ściśle reglamentowany i koncesjonowany, pewnie by nagle nie zostać porównanym do Tytanów Helleńskich epic heavy metalu, których tu wymieniać oczywiście nie ma potrzeby. Jest to słyszalne w tytułowym, interesującym Protean Shield, pełnym zgrabnych gitarowych ornamentacji i inkrustacji. 47 Ronin już taki sobie i wszędzie tam, gdzie nieco gorzej się spisuje wokalista, to zaraz wpływa na odbiór. Tak jak w rozbudowanym Mariner's Dream z co najwyżej dobrą melodią główną i tu się to za długo ciągnie i kręci wokoło jednego tematu muzycznego. Mocny atak w stylu MANILLA ROAD to Stormbringer i tu trochę ostrzej śpiewa Harris i zaraz to staje się wszystko może nie bardziej oryginalne, ale autentyczne w przekazie na pewno. Świetne heavy/epickie motywy się tu pojawiają, a najlepszy znalazł się także na zakończenie. Bardziej dostojnie w także amerykańsko brzmiących The Pendulum i Steel of Ages i jest owszem dobrze, ale głębszych emocji nie wywołuje. Bardziej bogato te sheltonowskie nuty i motywy są uwypuklone w zamykającym ten album Dancers at the End of Time, gdzie budowane są klasyczne kontrapunkty z partii łagodnych z gitarą akustyczną o poetycko refleksyjnym charakterze z mocnymi galopadami gitarowymi i ogólnym narastaniem mocy i dramatyzmu w miarę rozwoju akcji.<br />
A najlepszy z tego wszystkiego jest Sin and Dream. Wspaniały przykład wspaniałego helleńskiego epic heavy metalu. Gdyby tak grali tu cały czas, byłby kolejny Tytan Helleński epic metalu. PROTEAN SHIELD zapomniał, że teraz światowa czołówka epic heavy to Grecja, a USA już dawno nie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborna gra basisty Petrosa Vasiliadisa, który taką samą klasę pokazał w roku ubiegłym na albumie AFTERIMAGE. Gitarowa robota pełna lekkości i swobody i może czasem nawet to jest zbyt wycyzelowane jak na epic metal. Odysseas Pasipoularidis to perkusista wysokiej klasy, ale tu w pewnych momentach jest go za wiele. Stonowana gra perkusisty w epic metalu daje więcej niż power metalowa ekwilibrystyka na bębnach.<br />
W sumie, więcej niż dobre granie, może zbyt zapatrzone w USA i miejscami przez to manieryczne, na pewno jednak nie można powiedzieć, że jest to epic heavy metal uproszczony czy prymitywnie surowy. Perspektywiczna ekipa.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.06.2023</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Protean Shield - Protean Shield (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/8/1148618.jpeg?3659" border="0" alt="[Obrazek: 1148618.jpeg?3659]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Protean Shield 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.47 Ronin 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Stormbringer 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lament 00:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.Mariner's Dream 08:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Pendulum 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sin and Dream 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Steel of Ages 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">9.Dancers at the End of Time 08:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Harris Stampoulidis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Yiannis Aktypis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Yannis Tsiligkakis - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Petros Vasiliadis - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Odysseas Pasipoularidis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PROTEAN SHIELD to zespół z Aten, grający epic heavy metal od roku 2019. W czerwcu 2023 przedstawia nakładem greckiej wytwórni No Remorse Records swój debiutancki s/t album.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W składzie tej grupy znajduje się dwóch muzyków związanych ze sceną metalu progresywnego - Yiannis Aktypis i Petros Vasiliadis i w jakiejś mierze to na pewno rzutuje na styl, jaki ta ekipa tu prezentuje. Dużo wzięto od MANILLA ROAD i pewnych bandów greckich, wzorujących się na twórczości Marka Sheltona, ale jednocześnie jest to wokalnie zdominowane przez narrację jakże charakterystyczną dla THE LORD WEIRD SLOUGH FEG. Połączenie specyficzne i realnie przeważa tu nad wyraz wyeksponowany wokal Harris Stampoulidis i nieraz się po prostu wydaje, że reszta zespołu mu po prostu podgrywa. Do tego trzeba szczerze przyznać, że Harris Stampoulidis Scalzim nie jest i nigdy nie będzie, i nie chodzi mi wcale o to, że nie będzie jak on wykładał filozofii na uniwersytecie. Po prostu to wokalista mniejszego formatu, stara się, ale zdarzają się mu wpadki, na szczęście niezbyt wielkie, lecz gdy się celuje w ikonę...  Jeśli chodzi o melodie, to jest nawet interesująco, nawet barwnie i nawet miejscami gdzieś ten grecki duch jednak tu polatuje, choć ściśle reglamentowany i koncesjonowany, pewnie by nagle nie zostać porównanym do Tytanów Helleńskich epic heavy metalu, których tu wymieniać oczywiście nie ma potrzeby. Jest to słyszalne w tytułowym, interesującym Protean Shield, pełnym zgrabnych gitarowych ornamentacji i inkrustacji. 47 Ronin już taki sobie i wszędzie tam, gdzie nieco gorzej się spisuje wokalista, to zaraz wpływa na odbiór. Tak jak w rozbudowanym Mariner's Dream z co najwyżej dobrą melodią główną i tu się to za długo ciągnie i kręci wokoło jednego tematu muzycznego. Mocny atak w stylu MANILLA ROAD to Stormbringer i tu trochę ostrzej śpiewa Harris i zaraz to staje się wszystko może nie bardziej oryginalne, ale autentyczne w przekazie na pewno. Świetne heavy/epickie motywy się tu pojawiają, a najlepszy znalazł się także na zakończenie. Bardziej dostojnie w także amerykańsko brzmiących The Pendulum i Steel of Ages i jest owszem dobrze, ale głębszych emocji nie wywołuje. Bardziej bogato te sheltonowskie nuty i motywy są uwypuklone w zamykającym ten album Dancers at the End of Time, gdzie budowane są klasyczne kontrapunkty z partii łagodnych z gitarą akustyczną o poetycko refleksyjnym charakterze z mocnymi galopadami gitarowymi i ogólnym narastaniem mocy i dramatyzmu w miarę rozwoju akcji.<br />
A najlepszy z tego wszystkiego jest Sin and Dream. Wspaniały przykład wspaniałego helleńskiego epic heavy metalu. Gdyby tak grali tu cały czas, byłby kolejny Tytan Helleński epic metalu. PROTEAN SHIELD zapomniał, że teraz światowa czołówka epic heavy to Grecja, a USA już dawno nie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyborna gra basisty Petrosa Vasiliadisa, który taką samą klasę pokazał w roku ubiegłym na albumie AFTERIMAGE. Gitarowa robota pełna lekkości i swobody i może czasem nawet to jest zbyt wycyzelowane jak na epic metal. Odysseas Pasipoularidis to perkusista wysokiej klasy, ale tu w pewnych momentach jest go za wiele. Stonowana gra perkusisty w epic metalu daje więcej niż power metalowa ekwilibrystyka na bębnach.<br />
W sumie, więcej niż dobre granie, może zbyt zapatrzone w USA i miejscami przez to manieryczne, na pewno jednak nie można powiedzieć, że jest to epic heavy metal uproszczony czy prymitywnie surowy. Perspektywiczna ekipa.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.06.2023</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Prime Creation]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4023</link>
			<pubDate>Tue, 20 Jun 2023 14:56:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4023</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Prime Creation - Prime Creation ( 2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/3/3/583347.jpg?5040" border="0" alt="[Obrazek: 583347.jpg?5040]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Years of Crossness 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.War Is Coming 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born in Fear 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.27 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.In the Red 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Friend of Trash 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Scream 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crown of Creation 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Esa Englund - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Robin Arnell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mathias Kamijo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Weimedal - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Kim Arnell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2015 rozwiązany został MORIFADE, to jego instrumentaliści zaprosili do współpracy wokalistę SILVERDOLLAR Esa Edlunda i tak powstał PRIME CREATION. Zespół związał się z niedużą wytwórnią Rambo Music z Göteborga i to ona wydała ich s/t debiut w maju 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa PRIME CREATION pozostała wierna stylistyce power metalowej, jednak nieco bardziej gatunkowo złożoną, gdzie słychać wpływy modern metalu na bazie pewnych rozwiązań typowych dla industrial metalu, ale także specyficzną melodyjność w melancholijnym stylu, charakterystyczną w Szwecji chociażby dla NOCTURNAL RITES. W sumie, nie jest to złe, jest w jakimś stopniu odrębne od tego co się zwykle w power metalu szwedzkim słyszy, a gdyby szukać jakichś bliższych analogii, to nasuwa się porównanie z debiutem MANIMAL czy też z INCRAVE. Gitarowo jest to intensywne, zarazem jednak czuje się pewien chłód i atmosfera tych utworów jest nieco duszna, nawet gdy pojawiają się łagodniejsze refreny, jak w War Is Coming, 27 czy też In the Red, gdzie choć sama kompozycja jest raczej mało porywająca, to refren jest bardzo udany i bliski stylowi późnego NOCTURNAL RITES.</div>
<div style="text-align: justify;">Lekko trashowe naleciałości z dodatkiem groove stanowią fundament utworów szybszych takich jak Friend of Trash, Years of Crossness czy Born in Fear, gdzie praca gitarzystów jest nad wyraz interesująca i to najciekawsze ich partie na tym albumie. Ekipa ma jednak problem z tworzeniem realnie chwytliwych melodii, a przecież słychać, że to także jest tu ważne, niemniej nie wychodzi i takim przykładem jest tu Friend of Trash. Tak jest w większości przypadków. Czegoś brakuje, coś mogło być lepiej przemyślane, przy czym w mniejszym zakresie dotyczy to Scream, gdzie akurat refren jest chwytliwy i zapadający w pamięć w swym rockowym rozbujaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze zostawiają na koniec i Crown of Creation to delikatniej zaśpiewany utwór może i w bardziej mainstreamowym nurcie szwedzkiego power metalu, ale i ubarwiony lekkim rysem progresywności melodyjnej zaczerpniętej od HARMONY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest rozpoznawalne jako szwedzkie i jako szwedzkie w power metalu, moc gitar odpowiednia, wykonanie na poziomie do jakiego przyzwyczaił MORIFADE, a Esa w nieco bardziej klimatycznym repertuarze pokazał się z dobrej strony.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie to jednak czegoś w tym wszystkim brakuje, by był to power metal lepszy niż tylko dobry.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Prime Creation - Prime Creation ( 2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/5/8/3/3/583347.jpg?5040" border="0" alt="[Obrazek: 583347.jpg?5040]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Years of Crossness 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">2.War Is Coming 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">3.Born in Fear 03:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.27 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.In the Red 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">6.Friend of Trash 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Scream 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.Crown of Creation 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Esa Englund - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Robin Arnell - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mathias Kamijo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Weimedal - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Kim Arnell - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 2015 rozwiązany został MORIFADE, to jego instrumentaliści zaprosili do współpracy wokalistę SILVERDOLLAR Esa Edlunda i tak powstał PRIME CREATION. Zespół związał się z niedużą wytwórnią Rambo Music z Göteborga i to ona wydała ich s/t debiut w maju 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa PRIME CREATION pozostała wierna stylistyce power metalowej, jednak nieco bardziej gatunkowo złożoną, gdzie słychać wpływy modern metalu na bazie pewnych rozwiązań typowych dla industrial metalu, ale także specyficzną melodyjność w melancholijnym stylu, charakterystyczną w Szwecji chociażby dla NOCTURNAL RITES. W sumie, nie jest to złe, jest w jakimś stopniu odrębne od tego co się zwykle w power metalu szwedzkim słyszy, a gdyby szukać jakichś bliższych analogii, to nasuwa się porównanie z debiutem MANIMAL czy też z INCRAVE. Gitarowo jest to intensywne, zarazem jednak czuje się pewien chłód i atmosfera tych utworów jest nieco duszna, nawet gdy pojawiają się łagodniejsze refreny, jak w War Is Coming, 27 czy też In the Red, gdzie choć sama kompozycja jest raczej mało porywająca, to refren jest bardzo udany i bliski stylowi późnego NOCTURNAL RITES.</div>
<div style="text-align: justify;">Lekko trashowe naleciałości z dodatkiem groove stanowią fundament utworów szybszych takich jak Friend of Trash, Years of Crossness czy Born in Fear, gdzie praca gitarzystów jest nad wyraz interesująca i to najciekawsze ich partie na tym albumie. Ekipa ma jednak problem z tworzeniem realnie chwytliwych melodii, a przecież słychać, że to także jest tu ważne, niemniej nie wychodzi i takim przykładem jest tu Friend of Trash. Tak jest w większości przypadków. Czegoś brakuje, coś mogło być lepiej przemyślane, przy czym w mniejszym zakresie dotyczy to Scream, gdzie akurat refren jest chwytliwy i zapadający w pamięć w swym rockowym rozbujaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze zostawiają na koniec i Crown of Creation to delikatniej zaśpiewany utwór może i w bardziej mainstreamowym nurcie szwedzkiego power metalu, ale i ubarwiony lekkim rysem progresywności melodyjnej zaczerpniętej od HARMONY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest rozpoznawalne jako szwedzkie i jako szwedzkie w power metalu, moc gitar odpowiednia, wykonanie na poziomie do jakiego przyzwyczaił MORIFADE, a Esa w nieco bardziej klimatycznym repertuarze pokazał się z dobrej strony.</div>
<div style="text-align: justify;">Ogólnie to jednak czegoś w tym wszystkim brakuje, by był to power metal lepszy niż tylko dobry.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 20.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Prydain]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4012</link>
			<pubDate>Fri, 02 Jun 2023 18:59:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4012</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Prydain - The Gates of Aramore (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/0/1140377.jpg?3126" border="0" alt="[Obrazek: 1140377.jpg?3126]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sword &amp; Sorcery 02:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Gates of Aramore 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Lands Beyond 01:24</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sail the Seas 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.Quest of the Fallen 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Way of the Forest 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ancient Whispers 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Blessed &amp; Divine 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">9.Kingdom Fury 09:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Magic &amp; Mystery 02:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Lee (Michális Lívas) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Austin Dixon - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bob katsionis - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jonah Weingarten - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Dustin Mitchell - gitara basowa (2,4)</div>
<div style="text-align: justify;">Phillip Morris - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">i inni</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta została powołana do życia przez amerykańskiego multiinstrumentalistę Austina Dixona, który do tej pory zaznaczył swoją obecność na metalowej scenie tylko w roku 2011, gdy zagrał w składzie SONIC PROPHECY na płycie "A Divine Act of War". Teraz przygotował własny materiał i do współpracy zaprosił dwóch znakomitych muzyków greckich Michálisa Lívasa (Mike Lee) (obecnie w SILENT WINTER) oraz Boba Katsionisa, którego przedstawiać oczywiście nie trzeba. W tym znamienitym towarzystwie znalazł się także Jonah Weingarten z PYRAMAZE, jako klawiszowiec i współtwórca kompozycji oraz kilku gości, w tym perkusista oraz znani gitarzyści, którzy nagrali tu pewne solowe partie instrumentalne. Wytwórnia z Hamburga Limb Music wydała ten album 2 czerwca 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykanie przygotowali kompozycje w stylu włoskim. To heroiczny, symfoniczny power metal w stylu fantasy, konceptualnie ujęty lirycznie i w bardzo ładny obramowany "cinema" intro i outro z eleganckimi partiami chóralno-symfonicznymi i narracją w Sword &amp; Sorcery. A jak bardzo jest muzyka w europejskim stylu, świadczy The Gates of Aramore. Jest bardzo dobrze, choć jednak znakomity Mike Lee to nie do końca głos odpowiedni do wykonywania takiej muzyki. A może po prostu kapitalna włoska czołówka wokalistów tego nurtu postawiła poprzeczkę zbyt wysoko, by inni zdołali ją przeskoczyć? W dalszej części historia rozwija się łagodnie, w umiarkowanych tempach i bez dramatyzmu w formalnie wysmakowanych, ale mało oryginalnych melodiach w Sail the Seas i Quest of the Fallen, a w Way of the Forest mamy uroczysty, romantyczny song i owszem bardzo dobry, nadal jednak brakuje dramatyzmu metalu Magii i Miecza. Znowu narracja rozpoczyna Blessed &amp; Divine, nieco szybciej tu grają zaraz potem i jest piękny motyw przewodni gitary Katsionisa, z najlepszym wokalem Mike Lee na tej płycie, jednak znowu to jest bardzo dobre w kwestii wykonania, ale zupełnie pozbawione oryginalności. To już nie chodzi o to, że RHAPSODY, ale o to, że armia naśladowców nie tylko z Italii taką melodię już grała... A solo główne zagrał tu Jimmy Hedlund z FALCONER. Finał to jak zwykle w takich wypadkach dziesięciominutowy kolos Kingdom Fury, niespecjalnie wychodzą te wysokie wokale frontmanowi i tak to idzie bez większych zmian w power metalowej galopadzie w łagodnym stylu do końca. Tak grały zespoły włoskie drugiego rzutu przez co najmniej dwadzieścia ostatnich lat. Przypominają się takie mniej udane części historii opowiadanej przez te lata przez KALEDON.</div>
<div style="text-align: justify;">Popisów instrumentalnych na tej płycie nie ma za wiele, gra Jonaha Weingartena jest przewidywalna i zachowawcza, sola wykonują głównie goście. Mix Katsionisa bardzo czytelny, mastering nastawiony na wygładzenie instrumentów i jest ogólnie po prostu dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nasuwa się dygresja, że Austin Dixon chciał stworzyć album dla publiczności europejskiej, czy też szerzej mówić fanów europower metalu, ale dosyć naiwnie sądził, że Europę można zdobyć przesłodzoną łagodnością sentymentalnych elfów. Od dawna nie można, od dawna nie można w gatunku symphonic melodic power fantasy metal.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Prydain - The Gates of Aramore (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/0/1140377.jpg?3126" border="0" alt="[Obrazek: 1140377.jpg?3126]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sword &amp; Sorcery 02:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Gates of Aramore 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Lands Beyond 01:24</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sail the Seas 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">5.Quest of the Fallen 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Way of the Forest 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ancient Whispers 06:43</div>
<div style="text-align: justify;">8.Blessed &amp; Divine 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">9.Kingdom Fury 09:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Magic &amp; Mystery 02:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA/Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mike Lee (Michális Lívas) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Austin Dixon - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Bob katsionis - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jonah Weingarten - instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Dustin Mitchell - gitara basowa (2,4)</div>
<div style="text-align: justify;">Phillip Morris - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">i inni</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa ta została powołana do życia przez amerykańskiego multiinstrumentalistę Austina Dixona, który do tej pory zaznaczył swoją obecność na metalowej scenie tylko w roku 2011, gdy zagrał w składzie SONIC PROPHECY na płycie "A Divine Act of War". Teraz przygotował własny materiał i do współpracy zaprosił dwóch znakomitych muzyków greckich Michálisa Lívasa (Mike Lee) (obecnie w SILENT WINTER) oraz Boba Katsionisa, którego przedstawiać oczywiście nie trzeba. W tym znamienitym towarzystwie znalazł się także Jonah Weingarten z PYRAMAZE, jako klawiszowiec i współtwórca kompozycji oraz kilku gości, w tym perkusista oraz znani gitarzyści, którzy nagrali tu pewne solowe partie instrumentalne. Wytwórnia z Hamburga Limb Music wydała ten album 2 czerwca 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykanie przygotowali kompozycje w stylu włoskim. To heroiczny, symfoniczny power metal w stylu fantasy, konceptualnie ujęty lirycznie i w bardzo ładny obramowany "cinema" intro i outro z eleganckimi partiami chóralno-symfonicznymi i narracją w Sword &amp; Sorcery. A jak bardzo jest muzyka w europejskim stylu, świadczy The Gates of Aramore. Jest bardzo dobrze, choć jednak znakomity Mike Lee to nie do końca głos odpowiedni do wykonywania takiej muzyki. A może po prostu kapitalna włoska czołówka wokalistów tego nurtu postawiła poprzeczkę zbyt wysoko, by inni zdołali ją przeskoczyć? W dalszej części historia rozwija się łagodnie, w umiarkowanych tempach i bez dramatyzmu w formalnie wysmakowanych, ale mało oryginalnych melodiach w Sail the Seas i Quest of the Fallen, a w Way of the Forest mamy uroczysty, romantyczny song i owszem bardzo dobry, nadal jednak brakuje dramatyzmu metalu Magii i Miecza. Znowu narracja rozpoczyna Blessed &amp; Divine, nieco szybciej tu grają zaraz potem i jest piękny motyw przewodni gitary Katsionisa, z najlepszym wokalem Mike Lee na tej płycie, jednak znowu to jest bardzo dobre w kwestii wykonania, ale zupełnie pozbawione oryginalności. To już nie chodzi o to, że RHAPSODY, ale o to, że armia naśladowców nie tylko z Italii taką melodię już grała... A solo główne zagrał tu Jimmy Hedlund z FALCONER. Finał to jak zwykle w takich wypadkach dziesięciominutowy kolos Kingdom Fury, niespecjalnie wychodzą te wysokie wokale frontmanowi i tak to idzie bez większych zmian w power metalowej galopadzie w łagodnym stylu do końca. Tak grały zespoły włoskie drugiego rzutu przez co najmniej dwadzieścia ostatnich lat. Przypominają się takie mniej udane części historii opowiadanej przez te lata przez KALEDON.</div>
<div style="text-align: justify;">Popisów instrumentalnych na tej płycie nie ma za wiele, gra Jonaha Weingartena jest przewidywalna i zachowawcza, sola wykonują głównie goście. Mix Katsionisa bardzo czytelny, mastering nastawiony na wygładzenie instrumentów i jest ogólnie po prostu dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nasuwa się dygresja, że Austin Dixon chciał stworzyć album dla publiczności europejskiej, czy też szerzej mówić fanów europower metalu, ale dosyć naiwnie sądził, że Europę można zdobyć przesłodzoną łagodnością sentymentalnych elfów. Od dawna nie można, od dawna nie można w gatunku symphonic melodic power fantasy metal.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 2.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Perc3ption]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3987</link>
			<pubDate>Wed, 19 Apr 2023 16:06:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3987</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Perc3ption - Art in Extreme Situations (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/4/1124099.jpg?1322" border="0" alt="[Obrazek: 1124099.jpg?1322]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Silence of God 04:44      <br />
2. The Gathering Storm 05:08      <br />
3. Young Voice of Holocaust 08:06      <br />
4. A Beautiful Ride 03:38      <br />
5. Bitter Lamentations 07:23      <br />
6. Dissident Words 05:53      <br />
7. Throughout 04:41      <br />
8. My Way to Serve 07:47      <br />
9. The Starry Night 12:55 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład:<br />
Kleber Ramalho - śpiew<br />
Rick Leite - gitara<br />
Glauco Barros - gitara<br />
Wellington Consoli - bas<br />
Alessandro Kelvin - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PERC3PTION istnieje już ponad 16 lat na scenie brazylijskiej i po debiucie, wydanym przez uznane Voice Music, zespół znalazł się raczej na obrzeżach sceny. Debiut z 2013 roku to była muzyka bardzo bliska twórczości SONATA ARCTICA, najbardziej jednak było słychać ANGRA i ALMAH, ale to najprawdopodobniej za sprawą Edu Falaschi, który był jednym z producentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Album w swojej kategorii był może i dobry, ale niewyróżniający się na tle sceny brazylijskiej i wymierzony raczej w najbardziej zatwardziałych fanów ANGRA.</div>
<div style="text-align: justify;">Drugi LP grupa wydała nakładem własnym w 2016 roku, z nowym i debiutującym wokalistą Dan Figueiredo, który zaśpiewał progressive heavy/power metalowy repertuar bardzo dobrze, ale to znów nie było nic ponad to, co prezentowała sobą ANGRA czy DARK AVENGER. O zespole znów ucichło, zaczęły się poszukiwania nowego głosu. W 2017 roku dołącza bliżej nieznany Kleber Ramalho, który w GLORY OPERA nie miał szansy się wykazać, a nowym perkusistą w 2019 roku został Alessandro Kelvin, znany obecnie ze współpracy z Mariusem Danielsenem.</div>
<div style="text-align: justify;">16 marca 2023 roku w wersji digital, a miesiąc później w wersji CD, zespół wydaje trzeci album nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">PERC3PTION tym razem zagrało coś innego i inspiracje ANGRA poszły do kosza i trudno tutaj mówić o muzyce stricte progressive, co najwyżej progressive w formie realizacji dalszych planów. Jeśli dopatrywać się DARK AVENGER, to może tylko w formie bardzo subtelnych orkiestracji, budujących klimat. Może nie tak bardzo jak JUDICATOR, ale pewnym podobieństw można się doszukać, podobnie z debiutem NOVERIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa postawiła na heavy power amerykański w ciężarze i realizacji, ale bardzo bliski Europie w formie ekspozycji melodii, co już słychać w Silence of God i The Gathering Storm, w których słychać inspiracje BEJELIT i NEONFLY w pięknych, poruszających, delikatnych i zapadających w pamięć refrenach. Kleber Ramalho okazuje się znakomitym wokalistą i w tych gładkich, ciepłych momentach jest niesamowity. Zaangażowanie, żar, który porusza serce słuchacza, harmonia, idealne uzupełnienie jego głosu przez melodie i jak je eksponuje jest godne podziwu. Tak jak PASTORE w 2017 roku nagrał raczej bezbarwny LP, na których melodie zostały wypchnięte przez zapędy progressive, tak tutaj równowaga została zachowana, nawet z większym naciskiem na heavy power bardziej melodyjny. To album bardzo wokalny, liryczny i zespół tym razem postawił właśnie na Ramalho, a sami instrumentaliści skoncentrowali się na idealnej współpracy i jego zaprezentowaniu. Wspaniale gra tutaj sekcja rytmiczna, subtelna, ale wygrywająca swoja rzeczy i współpraca Leite/Barros również jest warta odnotowania, kiedy tworzą scenę. Silence of God to idealny pokaz, jak czarują tutaj przez większość płyty i rockowe zakończenie jest poruszające.</div>
<div style="text-align: justify;">Siłą tego LP są właśnie delikatne refreny i jak delikatnie używane są środki progressive bez zaburzania struktury, niepotrzebnych łamańców czy zbędnej egzaltacji, która zabija melodię. Young Voice of Holocaust jest tego idealnym przykładem. A Beautiful Ride to znakomite kontrasty, płynne przejścia i aż szkoda, że refren jest tak krótki. Refleksyjny heavy power najwyższej próby i skromnym, ale bardzo melodyjnym solem.</div>
<div style="text-align: justify;">Bitter Lamentations to już surowizna USA w charakterystycznym, brazylijskim stylu i grupa działa tutaj jak dobrze naoliwiona maszyna. Masywna sekcja rytmiczna, ściana gitar i Ramalho... Ramalho... Bez niego ten album bez wątpienia nie byłby tak pasjonujący i wciągający. Rewelacyjny jest Throughout, subtelnymi klawiszami przypominający EVERGREY i TRAGODIA, ale bardzo szybko przeradza się w zmasowany power thrash metalowy atak. Każdy utwór ma swoją historię i czymś się wyróżnia, nie ma tutaj nawet mowy o zlewaniu się wszystkiego i trudności w odróżnieniu od siebie poszczególnych kompozycji. Co najważniejsze, mimo delikatnych zapędów thrash metalowych i niemal 60 minut, w żaden sposób album nie męczy i nie przytłacza swoim ciężarem. Może to zasługa refrenów, wsparta absolutnie bezbłędnym brzmieniem Adaira Daufembacha? Selektywność na poziomie HIBRIA z Moving Ground, z głębokimi, ale nieprzytłaczającymi gitarami i bardzo ciepłym basem. I typowo brazylijską dla stylistyki heavy power made in USA perkusją. Arcydzieło.</div>
<div style="text-align: justify;">My Way to Serve to bezbłędnie poprowadzony heavy power z ciekawymi zwrotami i zmianami klimatu, ale 13 minut z The Starry Night przestrzenią i dalszymi planami przypomina najlepsze czasy PURE INC, MASTERPLAN w swojej masywności i konsekwencji, a delikatnością może nawet zeszłoroczny SOLE SYNDICATE i delikatne refreny są równie chwytliwe, co u Szwedów.. Wspaniale jest tutaj nakreślony klimat, znakomicie wplecione orkiestracje, piękna basowa partia i znów czarodziej Ramalho... I znakomicie wygrywający melodie Leite i Barros z pełną wyczucia sekcją rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Zastrzeżenia budzi jedynie power thrashowy Dissident Words, w którym grają znacznie agresywniej, zbliżając się do melodic death metalu sceny Gothenburga. Refren może i dobry w tej kategorii, ale zwortki są znacznie mniej atrakcyjne. Wrażenie tutaj bez wątpienia robi bardzo ostra praca sekcji rytmicznej, ale niewiele z tego niestety wynika. Taki błąd jednak można wybaczyć, ponieważ to po części wynika z konwencji przyjętej przez grupę i kraju pochodzenia, ale i chęci pokazania czegoś więcej. Gdyby jednak tak wyglądał cały album, to można by było go rozpatrywać co najwyżej w kategorii szwedzkiej poprawności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na zakończenie wystarczy powiedzieć, że nie ma tu zbyt wiele do dodania. PERC3PTION wyrwało się spod jarzma ANGRA i został zagrany album ambitny i poruszający, bezbłędnie wyprodukowany i zagrany wzorowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Kleber Ramalho jest tutaj połową sukcesu, drugą twórcy materiału i pozostali muzycy. Tworzą tutaj całość, jedność i ta współpraca sprawia, że to album dla wielu grup nieosiągalny.</div>
<div style="text-align: justify;">Po poprzednich LP nie obiecywałem sobie wiele, ale zespół zmiażdżył z nawiązką. Można dopatrywać się pewnych drobnych błędów, ale przy takiej jakości materiale to nie ma za bardzo sensu. Pozostaje trzymać kciuki za kontynuację stylu tutaj obranego i bez zmian składu. Bez wątpienia Kleber Ramalho to odkrycie 2023 roku. Tak jak nowe wcielenie PERC3PTION.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Perc3ption - Art in Extreme Situations (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/4/1124099.jpg?1322" border="0" alt="[Obrazek: 1124099.jpg?1322]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Silence of God 04:44      <br />
2. The Gathering Storm 05:08      <br />
3. Young Voice of Holocaust 08:06      <br />
4. A Beautiful Ride 03:38      <br />
5. Bitter Lamentations 07:23      <br />
6. Dissident Words 05:53      <br />
7. Throughout 04:41      <br />
8. My Way to Serve 07:47      <br />
9. The Starry Night 12:55 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Brazylia<br />
<br />
Skład:<br />
Kleber Ramalho - śpiew<br />
Rick Leite - gitara<br />
Glauco Barros - gitara<br />
Wellington Consoli - bas<br />
Alessandro Kelvin - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PERC3PTION istnieje już ponad 16 lat na scenie brazylijskiej i po debiucie, wydanym przez uznane Voice Music, zespół znalazł się raczej na obrzeżach sceny. Debiut z 2013 roku to była muzyka bardzo bliska twórczości SONATA ARCTICA, najbardziej jednak było słychać ANGRA i ALMAH, ale to najprawdopodobniej za sprawą Edu Falaschi, który był jednym z producentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Album w swojej kategorii był może i dobry, ale niewyróżniający się na tle sceny brazylijskiej i wymierzony raczej w najbardziej zatwardziałych fanów ANGRA.</div>
<div style="text-align: justify;">Drugi LP grupa wydała nakładem własnym w 2016 roku, z nowym i debiutującym wokalistą Dan Figueiredo, który zaśpiewał progressive heavy/power metalowy repertuar bardzo dobrze, ale to znów nie było nic ponad to, co prezentowała sobą ANGRA czy DARK AVENGER. O zespole znów ucichło, zaczęły się poszukiwania nowego głosu. W 2017 roku dołącza bliżej nieznany Kleber Ramalho, który w GLORY OPERA nie miał szansy się wykazać, a nowym perkusistą w 2019 roku został Alessandro Kelvin, znany obecnie ze współpracy z Mariusem Danielsenem.</div>
<div style="text-align: justify;">16 marca 2023 roku w wersji digital, a miesiąc później w wersji CD, zespół wydaje trzeci album nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">PERC3PTION tym razem zagrało coś innego i inspiracje ANGRA poszły do kosza i trudno tutaj mówić o muzyce stricte progressive, co najwyżej progressive w formie realizacji dalszych planów. Jeśli dopatrywać się DARK AVENGER, to może tylko w formie bardzo subtelnych orkiestracji, budujących klimat. Może nie tak bardzo jak JUDICATOR, ale pewnym podobieństw można się doszukać, podobnie z debiutem NOVERIA.</div>
<div style="text-align: justify;">Grupa postawiła na heavy power amerykański w ciężarze i realizacji, ale bardzo bliski Europie w formie ekspozycji melodii, co już słychać w Silence of God i The Gathering Storm, w których słychać inspiracje BEJELIT i NEONFLY w pięknych, poruszających, delikatnych i zapadających w pamięć refrenach. Kleber Ramalho okazuje się znakomitym wokalistą i w tych gładkich, ciepłych momentach jest niesamowity. Zaangażowanie, żar, który porusza serce słuchacza, harmonia, idealne uzupełnienie jego głosu przez melodie i jak je eksponuje jest godne podziwu. Tak jak PASTORE w 2017 roku nagrał raczej bezbarwny LP, na których melodie zostały wypchnięte przez zapędy progressive, tak tutaj równowaga została zachowana, nawet z większym naciskiem na heavy power bardziej melodyjny. To album bardzo wokalny, liryczny i zespół tym razem postawił właśnie na Ramalho, a sami instrumentaliści skoncentrowali się na idealnej współpracy i jego zaprezentowaniu. Wspaniale gra tutaj sekcja rytmiczna, subtelna, ale wygrywająca swoja rzeczy i współpraca Leite/Barros również jest warta odnotowania, kiedy tworzą scenę. Silence of God to idealny pokaz, jak czarują tutaj przez większość płyty i rockowe zakończenie jest poruszające.</div>
<div style="text-align: justify;">Siłą tego LP są właśnie delikatne refreny i jak delikatnie używane są środki progressive bez zaburzania struktury, niepotrzebnych łamańców czy zbędnej egzaltacji, która zabija melodię. Young Voice of Holocaust jest tego idealnym przykładem. A Beautiful Ride to znakomite kontrasty, płynne przejścia i aż szkoda, że refren jest tak krótki. Refleksyjny heavy power najwyższej próby i skromnym, ale bardzo melodyjnym solem.</div>
<div style="text-align: justify;">Bitter Lamentations to już surowizna USA w charakterystycznym, brazylijskim stylu i grupa działa tutaj jak dobrze naoliwiona maszyna. Masywna sekcja rytmiczna, ściana gitar i Ramalho... Ramalho... Bez niego ten album bez wątpienia nie byłby tak pasjonujący i wciągający. Rewelacyjny jest Throughout, subtelnymi klawiszami przypominający EVERGREY i TRAGODIA, ale bardzo szybko przeradza się w zmasowany power thrash metalowy atak. Każdy utwór ma swoją historię i czymś się wyróżnia, nie ma tutaj nawet mowy o zlewaniu się wszystkiego i trudności w odróżnieniu od siebie poszczególnych kompozycji. Co najważniejsze, mimo delikatnych zapędów thrash metalowych i niemal 60 minut, w żaden sposób album nie męczy i nie przytłacza swoim ciężarem. Może to zasługa refrenów, wsparta absolutnie bezbłędnym brzmieniem Adaira Daufembacha? Selektywność na poziomie HIBRIA z Moving Ground, z głębokimi, ale nieprzytłaczającymi gitarami i bardzo ciepłym basem. I typowo brazylijską dla stylistyki heavy power made in USA perkusją. Arcydzieło.</div>
<div style="text-align: justify;">My Way to Serve to bezbłędnie poprowadzony heavy power z ciekawymi zwrotami i zmianami klimatu, ale 13 minut z The Starry Night przestrzenią i dalszymi planami przypomina najlepsze czasy PURE INC, MASTERPLAN w swojej masywności i konsekwencji, a delikatnością może nawet zeszłoroczny SOLE SYNDICATE i delikatne refreny są równie chwytliwe, co u Szwedów.. Wspaniale jest tutaj nakreślony klimat, znakomicie wplecione orkiestracje, piękna basowa partia i znów czarodziej Ramalho... I znakomicie wygrywający melodie Leite i Barros z pełną wyczucia sekcją rytmiczną.</div>
<div style="text-align: justify;">Zastrzeżenia budzi jedynie power thrashowy Dissident Words, w którym grają znacznie agresywniej, zbliżając się do melodic death metalu sceny Gothenburga. Refren może i dobry w tej kategorii, ale zwortki są znacznie mniej atrakcyjne. Wrażenie tutaj bez wątpienia robi bardzo ostra praca sekcji rytmicznej, ale niewiele z tego niestety wynika. Taki błąd jednak można wybaczyć, ponieważ to po części wynika z konwencji przyjętej przez grupę i kraju pochodzenia, ale i chęci pokazania czegoś więcej. Gdyby jednak tak wyglądał cały album, to można by było go rozpatrywać co najwyżej w kategorii szwedzkiej poprawności.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na zakończenie wystarczy powiedzieć, że nie ma tu zbyt wiele do dodania. PERC3PTION wyrwało się spod jarzma ANGRA i został zagrany album ambitny i poruszający, bezbłędnie wyprodukowany i zagrany wzorowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Kleber Ramalho jest tutaj połową sukcesu, drugą twórcy materiału i pozostali muzycy. Tworzą tutaj całość, jedność i ta współpraca sprawia, że to album dla wielu grup nieosiągalny.</div>
<div style="text-align: justify;">Po poprzednich LP nie obiecywałem sobie wiele, ale zespół zmiażdżył z nawiązką. Można dopatrywać się pewnych drobnych błędów, ale przy takiej jakości materiale to nie ma za bardzo sensu. Pozostaje trzymać kciuki za kontynuację stylu tutaj obranego i bez zmian składu. Bez wątpienia Kleber Ramalho to odkrycie 2023 roku. Tak jak nowe wcielenie PERC3PTION.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Power Unit]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3971</link>
			<pubDate>Thu, 23 Mar 2023 17:32:53 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3971</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Power Unit - Time Chaser (1990)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/5/4/8/154859.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 154859.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Time Chaser 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mystery 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">3.Love at First Sight 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lost Paradise 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.What the Future Will Bring 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Avelone 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Tonight's the Night 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">8.Holy War 04:21<br />
9.Killer in Disguise 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Broken Dreams 04:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1990</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Yngve Edvardsson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Andersson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Johannes Losbäck - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Magnus Hansson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jonny Edvardsson - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 1988 jeszcze przed tym, zanim Gothenburg stał się Twierdzą Melodic Death Metalu, w mieście tym powstała grupa POWER UNIT. Zespół debiutował w roku 1990 płytą "Time Chaser" wydaną, co ciekawe, w Danii przez niedużą wytwórnię Büms Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa przedstawiła dosyć niespójną stylistycznie mieszankę klasycznego heavy metalu i zmetalizowanego hard rocka mocno nawiązującego do szwedzkiej sceny rock/metalowej lat 80tych, zbudowanej przez chociażby EUROPE. Niestety, akurat te kompozycje niespecjalnie się udały. Melodie zwrotek i refrenów Time Chaser, Love at First Sight, What the Future Will Bring są po prostu zupełnie nieinteresujące, a w "radiowym przeboju" Tonight's the Night zespół pogrąża się zupełnie, przy okazji wychodzi na jaw jak słabym i bezbarwnym wokalistą jest Yngve Edvardsson. W innych utworach może tak bardzo tego nie słychać, ale ten to jego zupełna kompromitacja. Nie najgorszy epic heavy rockowy Avelone także zaśpiewany przez kogoś innego pewnie zabrzmiałby znacznie lepiej. Classic metalowe kompozycje mają w sobie więcej ze stylu amerykańskiego niż europejskiego i ostre riffy zagranego w średnim tempie Killer in Disguise oraz mocne gniewne chórki kierują ten utwór w obszary USPM, a nawet power/thrashu. Taką przeciętną odpowiedzą na USPM poprzedniej dekady jest szybszy i mocniejszy od innych Holy War. Heroiczny jest Lost Paradise, realnie jednak godnego uwagi heroizmu jest tu mało, podobnie jak mało spójna jest koncepcja łączenia epickości z pewnym mrokiem i rycerskim folkiem. Zapewne najbardziej europejsko prezentuje się w stylu melodii Mystery, ale to blada kalka dynamicznych numerów OVERDRIVE.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie można by powiedzieć niczego pozytywnego o muzyce z tej płyty, gdyby nie umieszczony na końcu przecudnej urody romantyczny, instrumentalny Broken Dreams w stylu podobnych kompozycji RAINBOW, takich jak Snowman. Jak tu wspaniale gitara prowadzi całość tym prostym i wzruszającym motywem głównym! Coś pięknego, po prostu! Jedna z pereł europejskich instrumentali XX wieku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół składa się z instrumentalistów o przeciętnych umiejętnościach. Z wyjątkiem 15 letniego (!) gitarzysty Johannesa Losbäcka, który tu popisał się kilkoma znakomitymi solówkami i zagrał kilka oryginalnych riffów. Masterowany w Danii album brzmi płasko i sucho w gitarach, ale ma wybornie zrealizowany bas i perkusję, do tego nad wyraz przestrzenną. Ciekawostką jest fakt, że ten mastering robił Peter Iversen, który w roku 1991 zagrał gościnnie na instrumentach klawiszowych na "Pink Bubbles Go Ape" HELLOWEEN i był jednym z głównych inżynierów dźwięku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">POWER UNIT był zespołem zbyt słabym, by utrzymać się na rynku muzycznym. Formalnie istniał do roku 1997, gdy po założeniu przez Losbäcka heavy/power metalowego SEVENTH ONE (w składzie z Jonny Edvardssonem) został oficjalnie rozwiązany. Potem Johannes Losbäck dołączył do WOLF i nagrywał w tym zespole do 2011 roku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 23.03.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Power Unit - Time Chaser (1990)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/5/4/8/154859.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 154859.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Time Chaser 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Mystery 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">3.Love at First Sight 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lost Paradise 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.What the Future Will Bring 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Avelone 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Tonight's the Night 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">8.Holy War 04:21<br />
9.Killer in Disguise 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Broken Dreams 04:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1990</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Yngve Edvardsson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Henrik Andersson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Johannes Losbäck - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Magnus Hansson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jonny Edvardsson - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 1988 jeszcze przed tym, zanim Gothenburg stał się Twierdzą Melodic Death Metalu, w mieście tym powstała grupa POWER UNIT. Zespół debiutował w roku 1990 płytą "Time Chaser" wydaną, co ciekawe, w Danii przez niedużą wytwórnię Büms Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa przedstawiła dosyć niespójną stylistycznie mieszankę klasycznego heavy metalu i zmetalizowanego hard rocka mocno nawiązującego do szwedzkiej sceny rock/metalowej lat 80tych, zbudowanej przez chociażby EUROPE. Niestety, akurat te kompozycje niespecjalnie się udały. Melodie zwrotek i refrenów Time Chaser, Love at First Sight, What the Future Will Bring są po prostu zupełnie nieinteresujące, a w "radiowym przeboju" Tonight's the Night zespół pogrąża się zupełnie, przy okazji wychodzi na jaw jak słabym i bezbarwnym wokalistą jest Yngve Edvardsson. W innych utworach może tak bardzo tego nie słychać, ale ten to jego zupełna kompromitacja. Nie najgorszy epic heavy rockowy Avelone także zaśpiewany przez kogoś innego pewnie zabrzmiałby znacznie lepiej. Classic metalowe kompozycje mają w sobie więcej ze stylu amerykańskiego niż europejskiego i ostre riffy zagranego w średnim tempie Killer in Disguise oraz mocne gniewne chórki kierują ten utwór w obszary USPM, a nawet power/thrashu. Taką przeciętną odpowiedzą na USPM poprzedniej dekady jest szybszy i mocniejszy od innych Holy War. Heroiczny jest Lost Paradise, realnie jednak godnego uwagi heroizmu jest tu mało, podobnie jak mało spójna jest koncepcja łączenia epickości z pewnym mrokiem i rycerskim folkiem. Zapewne najbardziej europejsko prezentuje się w stylu melodii Mystery, ale to blada kalka dynamicznych numerów OVERDRIVE.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie można by powiedzieć niczego pozytywnego o muzyce z tej płyty, gdyby nie umieszczony na końcu przecudnej urody romantyczny, instrumentalny Broken Dreams w stylu podobnych kompozycji RAINBOW, takich jak Snowman. Jak tu wspaniale gitara prowadzi całość tym prostym i wzruszającym motywem głównym! Coś pięknego, po prostu! Jedna z pereł europejskich instrumentali XX wieku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół składa się z instrumentalistów o przeciętnych umiejętnościach. Z wyjątkiem 15 letniego (!) gitarzysty Johannesa Losbäcka, który tu popisał się kilkoma znakomitymi solówkami i zagrał kilka oryginalnych riffów. Masterowany w Danii album brzmi płasko i sucho w gitarach, ale ma wybornie zrealizowany bas i perkusję, do tego nad wyraz przestrzenną. Ciekawostką jest fakt, że ten mastering robił Peter Iversen, który w roku 1991 zagrał gościnnie na instrumentach klawiszowych na "Pink Bubbles Go Ape" HELLOWEEN i był jednym z głównych inżynierów dźwięku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">POWER UNIT był zespołem zbyt słabym, by utrzymać się na rynku muzycznym. Formalnie istniał do roku 1997, gdy po założeniu przez Losbäcka heavy/power metalowego SEVENTH ONE (w składzie z Jonny Edvardssonem) został oficjalnie rozwiązany. Potem Johannes Losbäck dołączył do WOLF i nagrywał w tym zespole do 2011 roku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 23.03.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Phoebus the Knight]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3950</link>
			<pubDate>Tue, 31 Jan 2023 12:22:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3950</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Phoebus the Knight - Ferrum Fero Ferro Feror (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/8/1098181.jpg?5101" border="0" alt="[Obrazek: 1098181.jpg?5101]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Ante Lux 02:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Beast Within 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Iron Queen 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Scarlet Dance 06:46</div>
<div style="text-align: justify;">5.Semen Pessimorum 02:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Darkness Will Prevail 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Children of the Night 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Queen of the Black Sun 08:11</div>
<div style="text-align: justify;">9.Para Bellum 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">10.Massacre de septembre 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">11.Ferrum Fero Ferro Feror 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Sword of Justice 05:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Phoebus (Axel de Montalembert) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Oswald Croll (Adrien Djouadou) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Hadrian (Adrien Guingal) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Arkeuid (Noémie Allet) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Robin of Locksley (Guillaume Remih) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten francuski zespół gra power metal symfoniczny od roku 2020 i powstał po części z byłych członków niezbyt znanej grupy progresywnej NOBELIUM. W roku ubiegłym zaprezentowali mini album "Last Guardian" w wersji digital, a teraz w styczniu swój pierwszy album, który stanowi pod względem opowiedzianej historii logiczną kontynuację pierwszego wydawnictwa. Jest to płyta wydana nakładem własnym i opowiada o przedstawionej w stylu fantasy podróży poprzez czas i przestrzeń, tam gdzie toczy się walka Dobra ze Złem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie jest to klasyczny w formie power metal symfoniczny w manierze francuskiej, nawiązujący miejscami do stylu ADAGIO i FAIRYLAND. Od tych zespołów odróżnia ich jednak wokal i to zdecydowanie, bo głęboki baryton Axela de Montalemberta to głos w tym gatunku, jako wiodący i dominujący, rzecz rzadko spotykana. Phoebus śpiewa dobrze, choć do operowego wykonania brakuje ma na pewno techniki, jednak jeśli ma dominować i pełnić tu rolę głównego i jedynego narratora, to rolę tę spełnia należycie, z tym że momentami nawet za bardzo przytłacza i skupia na sobie uwagę słuchacza. Inni muzycy bardziej dochodzą do głosu w partiach instrumentalnych, dobrze skonstruowanych i dopracowanych w szczegółach, choć same melodie trudno uznać za szczególnie zapadające w pamięć i intrygujące. Na pewno warte odnotowania są te fragmenty z najdłuższej kompozycji The Queen of the Black Sun z klimatem mrocznym i zgrabnie budowanym napięciem, czy też te z Ferrum Fero Ferro Feror, gdzie posępne i epickie momenty łączą się z melodyjnymi, czytelnymi solami. Jest także nieco growla/harshu tu i ówdzie, ale nie na tyle, by zaliczać ten album do stylu extreme czy modern. Bardzo dobry finał w postaci The Sword of Justice pozostawia ostateczne wrażenie albumu kompletnego i nieco kompensuje pewne dłużyzny, zwłaszcza z części środkowej. Trzy dosyć długie instrumentalne numery są niezłe, ale jednak zbyt mało nasycone treścią, by tu jakoś zaważyły zwłaszcza na samej treści muzycznej i klimacie. Ogólnie jednak dobrze się stało, że grupa nie wypłynęła na niebezpieczne wody progresywności, tak bardzo lubianej przez ekipy francuskie w tym gatunku i jasność i jednoznaczność stylu jest tu atutem całości. Brakuje może rozmachu symfonicznego w stylu "adventure cinema", ale za to muzyczny teatr grozy w Darkness Will Prevail jest zrobiony ze smakiem i wyczuciem tematu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak to zwykle bywa w przypadku power symfonicznych zespołów z Francji realizacja jest staranna, nastawiona na ekspozycję wokalisty, ale z intuicyjnym ustawieniem instrumentów klawiszowych i przyjemnym brzmieniem gitar. Francuskiego symfonicznego metalu, po zejściu ze sceny największych sław, usłyszeć można obecnie niewiele i na pewno PHOEBUS THE KNIGHT w jakiś sposób tę lukę wypełnia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.01.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Phoebus the Knight - Ferrum Fero Ferro Feror (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/8/1098181.jpg?5101" border="0" alt="[Obrazek: 1098181.jpg?5101]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Ante Lux 02:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Beast Within 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Iron Queen 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Scarlet Dance 06:46</div>
<div style="text-align: justify;">5.Semen Pessimorum 02:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Darkness Will Prevail 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Children of the Night 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Queen of the Black Sun 08:11</div>
<div style="text-align: justify;">9.Para Bellum 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">10.Massacre de septembre 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">11.Ferrum Fero Ferro Feror 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Sword of Justice 05:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Phoebus (Axel de Montalembert) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Oswald Croll (Adrien Djouadou) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Hadrian (Adrien Guingal) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Arkeuid (Noémie Allet) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Robin of Locksley (Guillaume Remih) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten francuski zespół gra power metal symfoniczny od roku 2020 i powstał po części z byłych członków niezbyt znanej grupy progresywnej NOBELIUM. W roku ubiegłym zaprezentowali mini album "Last Guardian" w wersji digital, a teraz w styczniu swój pierwszy album, który stanowi pod względem opowiedzianej historii logiczną kontynuację pierwszego wydawnictwa. Jest to płyta wydana nakładem własnym i opowiada o przedstawionej w stylu fantasy podróży poprzez czas i przestrzeń, tam gdzie toczy się walka Dobra ze Złem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie jest to klasyczny w formie power metal symfoniczny w manierze francuskiej, nawiązujący miejscami do stylu ADAGIO i FAIRYLAND. Od tych zespołów odróżnia ich jednak wokal i to zdecydowanie, bo głęboki baryton Axela de Montalemberta to głos w tym gatunku, jako wiodący i dominujący, rzecz rzadko spotykana. Phoebus śpiewa dobrze, choć do operowego wykonania brakuje ma na pewno techniki, jednak jeśli ma dominować i pełnić tu rolę głównego i jedynego narratora, to rolę tę spełnia należycie, z tym że momentami nawet za bardzo przytłacza i skupia na sobie uwagę słuchacza. Inni muzycy bardziej dochodzą do głosu w partiach instrumentalnych, dobrze skonstruowanych i dopracowanych w szczegółach, choć same melodie trudno uznać za szczególnie zapadające w pamięć i intrygujące. Na pewno warte odnotowania są te fragmenty z najdłuższej kompozycji The Queen of the Black Sun z klimatem mrocznym i zgrabnie budowanym napięciem, czy też te z Ferrum Fero Ferro Feror, gdzie posępne i epickie momenty łączą się z melodyjnymi, czytelnymi solami. Jest także nieco growla/harshu tu i ówdzie, ale nie na tyle, by zaliczać ten album do stylu extreme czy modern. Bardzo dobry finał w postaci The Sword of Justice pozostawia ostateczne wrażenie albumu kompletnego i nieco kompensuje pewne dłużyzny, zwłaszcza z części środkowej. Trzy dosyć długie instrumentalne numery są niezłe, ale jednak zbyt mało nasycone treścią, by tu jakoś zaważyły zwłaszcza na samej treści muzycznej i klimacie. Ogólnie jednak dobrze się stało, że grupa nie wypłynęła na niebezpieczne wody progresywności, tak bardzo lubianej przez ekipy francuskie w tym gatunku i jasność i jednoznaczność stylu jest tu atutem całości. Brakuje może rozmachu symfonicznego w stylu "adventure cinema", ale za to muzyczny teatr grozy w Darkness Will Prevail jest zrobiony ze smakiem i wyczuciem tematu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak to zwykle bywa w przypadku power symfonicznych zespołów z Francji realizacja jest staranna, nastawiona na ekspozycję wokalisty, ale z intuicyjnym ustawieniem instrumentów klawiszowych i przyjemnym brzmieniem gitar. Francuskiego symfonicznego metalu, po zejściu ze sceny największych sław, usłyszeć można obecnie niewiele i na pewno PHOEBUS THE KNIGHT w jakiś sposób tę lukę wypełnia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 31.01.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Projecto]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3782</link>
			<pubDate>Mon, 06 Jun 2022 18:08:52 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3782</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Projecto - Projecto (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/5/8/7/9587.jpg?0835" border="0" alt="[Obrazek: 9587.jpg?0835]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Death in Dreamland 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Freedom 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Alone in a Mirror 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fade Away 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Alchemy 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">6.Childhood Dreams 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pantomine 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.Battletime 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Projecto 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Doomsday Fight 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">11.Evilness 01:25</div>
<div style="text-align: justify;">12.Believe in Love 05:49</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Bruccoleri - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Vic Mazzoni - gitara<br />
Fabio Zunino - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Grosso - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Piergiorgio Abba - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PROJECTO był zapewne jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym zespołem nawiązującym wprost do stylistyki power metalowej we Włoszech. Był to rok 1989 i jeszcze jednak na pewne rzeczy było we Włoszech za wcześnie. Pod kierunkiem uzdolnionego gitarzysty Vittorio Mazzoni, nękany nieustannymi zmianami składu zdołał jednak dotrwać do czasów, gdy RHAPSODY pokazał światu, że Włochy to nie tylko italo disco i San Remo, torując drogę na międzynarodową metalową arenę licznym zespołom, w tym także PROJECTO. </div>
<div style="text-align: justify;">Przygotowane wcześniej kompozycje zostały nagrany na nowo i tak powstał album "Projecto", wydany przez wiodącą wówczas włoską wytwórnię Underground Symphony w roku 1998.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka PROJECTO nie była tu prostym odwzorowaniem stylu RHAPSODY. Zespół czerpał spore inspiracje z ówczesnego stylu BLIND GUARDIAN i słychać tu sporo w różnym stopniu zaznaczonych elementów muzycznych stylu pieśni barda w oprawie speed/power riffów, stosunkowo surowych i ostrych. Do tego dochodzi plan klawiszowy, nie symfoniczny, raczej w pewnym stopniu progresywny, nieraz zaskakujący inspiracjami (np orientalnymi i neoklasycznymi) i będący równoległym do gitar lub nawet wysuwającym się na czoło. Death in Dreamland, Freedom czy też Fade Away tak są właśnie zbudowane, dosyć bogato i może nawet z nieco zbyt dużym aranżacyjnym przepychem. </div>
<div style="text-align: justify;">Aranżacje stosowane przez BLIND GUARDIAN, takie jak wolne klimatyczne wstępy akustyczne słychać w dynamicznie rozwijającym się Alone in a Mirror z jedną z najlepiej się tu prezentujących partią w zwrotkach, słychać tu także określoną fascynację niemieckim classic speed metalem lat 90tych. Nieco progresywnych zmian tempa, co zresztą w mniej lub bardziej uzasadniony sposób pojawia się niemal we wszystkich kompozycjach. Romantycznie i nieco neoklasycznie rozegrany został melodyjny, power metalowy Alchemy, zgrabny w części pierwszej, ale potem gdzieś po wejściu wokalu się rozmywający. Balladowy song Childhood Dreams jest typowy dla sceny włoskiej, pastelowy, kierujący się w stronę progressive rocka, wysmakowanego, ale mało metalowego. Gdy zdecydowanie wchodzą na obszar progressive melodic power metalu w Pantomine, to są nieciekawi, choć może w roku 1998 jeszcze odrobinę oryginalni. W Battletime łączą raczkujący flower fanasy italian power metal z formami bardziej progresywnymi i tu grup niemieckich z kregu BLIND GUARDIAN zupełnie przypominają.</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Bruccoleri śpiewa niby poprawnie, jednak jakoś do końca do siebie nie przekonuje. I nawet trudno powiedzieć czemu... Doomsday Fight radosny i optymistyczny można było naprawdę zaśpiewać z większym zaangażowaniem... A przecież z kolei  w niczym pod względem melodii, szybko zagranym Believe in Love  w tych speedowych partiach jest znakomity. Za to instrumentalnie grają wszyscy na bardzo wysokim poziomie ze wskazaniem na Mazzoni (liczne karkołomne solówki o bogatej strukturze oraz udane instrumentalne miniatury Projecto i Evilness) oraz na perkusistę Luca Grosso, który naśladując styl Thomena Staucha, nieraz jest od niego po prostu lepszy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest dyskusyjna. O ile mix jest bardzo dobry i czuje się tu wieloplanowość i wielowarstwowość, to już mastering jest na średnim poziomie niemieckim, takim wzorowanym na BLIND GUARDIAN, gdzie gitara jest dosyć sucha, a perkusja nad wyraz głośna i szeroko rozmieszczona w przestrzeni muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie grupa debiutowała nieźle, głównie dzięki wysokiej klasy wykonaniu, bo same kompozycje nie wyrastają ponad średni, solidny poziom. Ponieważ album sprzedawał się dobrze, szczególnie w Italli, kontrakt został przedłużony i dwa lata później PROJECTO w tym samym składzie przedstawił swój drugi album.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.06.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Projecto - Projecto (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/5/8/7/9587.jpg?0835" border="0" alt="[Obrazek: 9587.jpg?0835]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Death in Dreamland 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.Freedom 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Alone in a Mirror 06:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fade Away 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Alchemy 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">6.Childhood Dreams 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pantomine 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.Battletime 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Projecto 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">10.Doomsday Fight 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">11.Evilness 01:25</div>
<div style="text-align: justify;">12.Believe in Love 05:49</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Bruccoleri - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Vic Mazzoni - gitara<br />
Fabio Zunino - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Grosso - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Piergiorgio Abba - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PROJECTO był zapewne jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym zespołem nawiązującym wprost do stylistyki power metalowej we Włoszech. Był to rok 1989 i jeszcze jednak na pewne rzeczy było we Włoszech za wcześnie. Pod kierunkiem uzdolnionego gitarzysty Vittorio Mazzoni, nękany nieustannymi zmianami składu zdołał jednak dotrwać do czasów, gdy RHAPSODY pokazał światu, że Włochy to nie tylko italo disco i San Remo, torując drogę na międzynarodową metalową arenę licznym zespołom, w tym także PROJECTO. </div>
<div style="text-align: justify;">Przygotowane wcześniej kompozycje zostały nagrany na nowo i tak powstał album "Projecto", wydany przez wiodącą wówczas włoską wytwórnię Underground Symphony w roku 1998.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka PROJECTO nie była tu prostym odwzorowaniem stylu RHAPSODY. Zespół czerpał spore inspiracje z ówczesnego stylu BLIND GUARDIAN i słychać tu sporo w różnym stopniu zaznaczonych elementów muzycznych stylu pieśni barda w oprawie speed/power riffów, stosunkowo surowych i ostrych. Do tego dochodzi plan klawiszowy, nie symfoniczny, raczej w pewnym stopniu progresywny, nieraz zaskakujący inspiracjami (np orientalnymi i neoklasycznymi) i będący równoległym do gitar lub nawet wysuwającym się na czoło. Death in Dreamland, Freedom czy też Fade Away tak są właśnie zbudowane, dosyć bogato i może nawet z nieco zbyt dużym aranżacyjnym przepychem. </div>
<div style="text-align: justify;">Aranżacje stosowane przez BLIND GUARDIAN, takie jak wolne klimatyczne wstępy akustyczne słychać w dynamicznie rozwijającym się Alone in a Mirror z jedną z najlepiej się tu prezentujących partią w zwrotkach, słychać tu także określoną fascynację niemieckim classic speed metalem lat 90tych. Nieco progresywnych zmian tempa, co zresztą w mniej lub bardziej uzasadniony sposób pojawia się niemal we wszystkich kompozycjach. Romantycznie i nieco neoklasycznie rozegrany został melodyjny, power metalowy Alchemy, zgrabny w części pierwszej, ale potem gdzieś po wejściu wokalu się rozmywający. Balladowy song Childhood Dreams jest typowy dla sceny włoskiej, pastelowy, kierujący się w stronę progressive rocka, wysmakowanego, ale mało metalowego. Gdy zdecydowanie wchodzą na obszar progressive melodic power metalu w Pantomine, to są nieciekawi, choć może w roku 1998 jeszcze odrobinę oryginalni. W Battletime łączą raczkujący flower fanasy italian power metal z formami bardziej progresywnymi i tu grup niemieckich z kregu BLIND GUARDIAN zupełnie przypominają.</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Bruccoleri śpiewa niby poprawnie, jednak jakoś do końca do siebie nie przekonuje. I nawet trudno powiedzieć czemu... Doomsday Fight radosny i optymistyczny można było naprawdę zaśpiewać z większym zaangażowaniem... A przecież z kolei  w niczym pod względem melodii, szybko zagranym Believe in Love  w tych speedowych partiach jest znakomity. Za to instrumentalnie grają wszyscy na bardzo wysokim poziomie ze wskazaniem na Mazzoni (liczne karkołomne solówki o bogatej strukturze oraz udane instrumentalne miniatury Projecto i Evilness) oraz na perkusistę Luca Grosso, który naśladując styl Thomena Staucha, nieraz jest od niego po prostu lepszy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest dyskusyjna. O ile mix jest bardzo dobry i czuje się tu wieloplanowość i wielowarstwowość, to już mastering jest na średnim poziomie niemieckim, takim wzorowanym na BLIND GUARDIAN, gdzie gitara jest dosyć sucha, a perkusja nad wyraz głośna i szeroko rozmieszczona w przestrzeni muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie grupa debiutowała nieźle, głównie dzięki wysokiej klasy wykonaniu, bo same kompozycje nie wyrastają ponad średni, solidny poziom. Ponieważ album sprzedawał się dobrze, szczególnie w Italli, kontrakt został przedłużony i dwa lata później PROJECTO w tym samym składzie przedstawił swój drugi album.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.06.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Planeswalker]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3700</link>
			<pubDate>Wed, 16 Feb 2022 09:12:58 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3700</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Planeswalker - Tales of Magic (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/6/8/996868.jpg?5536" border="0" alt="[Obrazek: 996868.jpg?5536]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tales of Magic 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Spark 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shadow of Emeria 08:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Blackblade 06:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Forever Serpent 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.Oath of the Gatewatch 11:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Million to One (KISS cover) 04:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sozos Michael - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jason Ashcraft - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Chelsea McMasters - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Bosson - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chociaż Sozos Michael występował w HELION PRIME krótko i nagrał z tym zespołem tylko jedną płytę w roku 2018, to jednak muzyczne związki z liderem tej formacji Jasonem Ashcraftem pozostały i obaj panowie ponownie spotkali się w projekcie PLANESWALKER z udziałem licznych gości i przyjaciół, powiązanych po części także z HELION PRIME oraz sekcją rytmiczną z DIRE PERIL, drugiego zespołu Ashcrafta. Efektem jest metalowy album "Tales of Magic" wydany w styczniu nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">PLANESWALKER, zespół w zasadzie amerykański, gra europejski power metal symfoniczny i to jest już samo z siebie swojego rodzaju nietypowe wydarzenie. Przy okazji warto przypomnieć, że Sozos Michael w ubiegłym roku zastąpił Winklera w GLORYHAMMER, więc jego zainteresowanie tym gatunkiem jest zrozumiałe, natomiast Ashcraft to jednak zasadniczo power metal w klasycznym wydaniu z USA. ogólnie można by scharakteryzować całość jako mix szkoły austriackiej i włoskiej, choć w pewnych momentach słychać także wpływy dark i gothic spod znaku TYPE'O'NEGATIVE w łagodniejszej i bardziej rockowo przystępnej formie. Fantasy tematy, symfoniczno - klawiszowy plan drugi... Taki jednak klasy średniej i sporo brakuje do austriackiej czy włoskiej elegancji, nie mówiąc już o francuskim wysmakowaniu. Tytułowy Tales of Magic rozwija się dosyć niemrawo i aż szkoda wspaniałego refrenu, jaki się tu pojawia, wybornie zaśpiewanego przez Sozosa, przy czym ogólnie na tym albumie śpiewa on poprawnie, ale nie porywa. Jak wspomniałem, także partie symfoniczne są nierówne i Daniel T. Carpenter robił już lepsze rzeczy, chociażby dla RAVENOUS. Ułożone, gładkie, ale zachowawcze granie symfonicznego power fantasy to The Spark i Włochy idą ramię w ramię z Austrią z obszarów EDENBRIDGE i DRAGONY, ale bez ich rozmachu, niestety. Tworzą formy bardziej rozbudowane, kilku wątkowe i epickie w Shadow of Emeria i tu faktycznie heroizmu sporo, mroku także, a nawet i lekko progresywne w zmianach tempa i aktorskim wokalu, także amerykańskiej wokalistki Kristin Starkey, którą wcześniej można było usłyszeć w chórkach na albumie "Dawn of the Dragonstar" TWILIGHT FORCE z roku 2019. I to jest całościowo więcej niż bardzo dobra kompozycja, gdzie ta doza posępności wnosi bardzo dużo dobrego do ogólnego klimatu. Symfoniczne intro do Blackblade jest zapewne najlepsze na całej płycie, potem jest dostojnie, dumnie, niczym RHAPSODY, ale ostatecznie melodia skręca na dosyć powszednie obszary starszego KALEDON czy THY MAJESTIE, choć bez wątpienia jest to bardzo sprawnie zagrane.</div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowa robota jest solidna, ale bez błysku i to dotyczy całości albumu. The Forever Serpent pod tym względem wyjątku nie czyni, choć początkowa faza mogła wskazywać, że tym razem zagrają nieco mocniej. Zamiast tego mamy tu klasyczne zagrywki rycerskiego folka szkoły włoskiej WIND ROSE i VEXILLUM, sprawne, ale już muzycznie mocno wyeksploatowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Oath of the Gatewatch to finałowy kolos, monumentalny, toczący się w spokojnym tempie, na swój sposób romantyczny i wsparty wokalnie przez Brittney Hayes z UNLEASH THE ARCHERS, Heather Michele Smith (ex HELION PRIME) i  R. A. Voltaire z RAVENOUS. Monotonii nie ma, bo tu się dużo ponurych i mrocznych akcentów przewija, także w growl/harsh wokalach, są fragmenty niepokojące, na granicy melodic black i powerfolk i może jakiejś sensacji nie ma, ale nudy, przestojów i dłużyzn - także nie. Cover KISS na koniec to pokaz tego, jak stare hity można odświeżyć w ciekawy sposób i nawet to pasuje do ogólnego klimatu całej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nieco ponarzekałem, trochę pomarudziłem, ale ten album zyskuje przy bliższym poznaniu. Melodie są bardzo dobre, poziom techniczny realizacji wysoki i sound gitar jest szczególnie udany, no wreszcie trzeba nagrodzić oklaskami grę perkusisty Alexandra Bossona. Wyborny występ, bogactwo zagrywek, ogromne wyczucie i doskonała technika. Warto posłuchać tego wszystkiego także specjalnie pod kątem perkusji. Na tle potężnej, europejskiej konkurencji o ogromnym doświadczeniu, wypada to w ostatecznym rozrachunku bardzo dobrze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.02.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Planeswalker - Tales of Magic (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/6/8/996868.jpg?5536" border="0" alt="[Obrazek: 996868.jpg?5536]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Tales of Magic 05:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Spark 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shadow of Emeria 08:48</div>
<div style="text-align: justify;">4.Blackblade 06:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Forever Serpent 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.Oath of the Gatewatch 11:04</div>
<div style="text-align: justify;">7.A Million to One (KISS cover) 04:22</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sozos Michael - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jason Ashcraft - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Chelsea McMasters - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Bosson - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chociaż Sozos Michael występował w HELION PRIME krótko i nagrał z tym zespołem tylko jedną płytę w roku 2018, to jednak muzyczne związki z liderem tej formacji Jasonem Ashcraftem pozostały i obaj panowie ponownie spotkali się w projekcie PLANESWALKER z udziałem licznych gości i przyjaciół, powiązanych po części także z HELION PRIME oraz sekcją rytmiczną z DIRE PERIL, drugiego zespołu Ashcrafta. Efektem jest metalowy album "Tales of Magic" wydany w styczniu nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">PLANESWALKER, zespół w zasadzie amerykański, gra europejski power metal symfoniczny i to jest już samo z siebie swojego rodzaju nietypowe wydarzenie. Przy okazji warto przypomnieć, że Sozos Michael w ubiegłym roku zastąpił Winklera w GLORYHAMMER, więc jego zainteresowanie tym gatunkiem jest zrozumiałe, natomiast Ashcraft to jednak zasadniczo power metal w klasycznym wydaniu z USA. ogólnie można by scharakteryzować całość jako mix szkoły austriackiej i włoskiej, choć w pewnych momentach słychać także wpływy dark i gothic spod znaku TYPE'O'NEGATIVE w łagodniejszej i bardziej rockowo przystępnej formie. Fantasy tematy, symfoniczno - klawiszowy plan drugi... Taki jednak klasy średniej i sporo brakuje do austriackiej czy włoskiej elegancji, nie mówiąc już o francuskim wysmakowaniu. Tytułowy Tales of Magic rozwija się dosyć niemrawo i aż szkoda wspaniałego refrenu, jaki się tu pojawia, wybornie zaśpiewanego przez Sozosa, przy czym ogólnie na tym albumie śpiewa on poprawnie, ale nie porywa. Jak wspomniałem, także partie symfoniczne są nierówne i Daniel T. Carpenter robił już lepsze rzeczy, chociażby dla RAVENOUS. Ułożone, gładkie, ale zachowawcze granie symfonicznego power fantasy to The Spark i Włochy idą ramię w ramię z Austrią z obszarów EDENBRIDGE i DRAGONY, ale bez ich rozmachu, niestety. Tworzą formy bardziej rozbudowane, kilku wątkowe i epickie w Shadow of Emeria i tu faktycznie heroizmu sporo, mroku także, a nawet i lekko progresywne w zmianach tempa i aktorskim wokalu, także amerykańskiej wokalistki Kristin Starkey, którą wcześniej można było usłyszeć w chórkach na albumie "Dawn of the Dragonstar" TWILIGHT FORCE z roku 2019. I to jest całościowo więcej niż bardzo dobra kompozycja, gdzie ta doza posępności wnosi bardzo dużo dobrego do ogólnego klimatu. Symfoniczne intro do Blackblade jest zapewne najlepsze na całej płycie, potem jest dostojnie, dumnie, niczym RHAPSODY, ale ostatecznie melodia skręca na dosyć powszednie obszary starszego KALEDON czy THY MAJESTIE, choć bez wątpienia jest to bardzo sprawnie zagrane.</div>
<div style="text-align: justify;">Gitarowa robota jest solidna, ale bez błysku i to dotyczy całości albumu. The Forever Serpent pod tym względem wyjątku nie czyni, choć początkowa faza mogła wskazywać, że tym razem zagrają nieco mocniej. Zamiast tego mamy tu klasyczne zagrywki rycerskiego folka szkoły włoskiej WIND ROSE i VEXILLUM, sprawne, ale już muzycznie mocno wyeksploatowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Oath of the Gatewatch to finałowy kolos, monumentalny, toczący się w spokojnym tempie, na swój sposób romantyczny i wsparty wokalnie przez Brittney Hayes z UNLEASH THE ARCHERS, Heather Michele Smith (ex HELION PRIME) i  R. A. Voltaire z RAVENOUS. Monotonii nie ma, bo tu się dużo ponurych i mrocznych akcentów przewija, także w growl/harsh wokalach, są fragmenty niepokojące, na granicy melodic black i powerfolk i może jakiejś sensacji nie ma, ale nudy, przestojów i dłużyzn - także nie. Cover KISS na koniec to pokaz tego, jak stare hity można odświeżyć w ciekawy sposób i nawet to pasuje do ogólnego klimatu całej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nieco ponarzekałem, trochę pomarudziłem, ale ten album zyskuje przy bliższym poznaniu. Melodie są bardzo dobre, poziom techniczny realizacji wysoki i sound gitar jest szczególnie udany, no wreszcie trzeba nagrodzić oklaskami grę perkusisty Alexandra Bossona. Wyborny występ, bogactwo zagrywek, ogromne wyczucie i doskonała technika. Warto posłuchać tego wszystkiego także specjalnie pod kątem perkusji. Na tle potężnej, europejskiej konkurencji o ogromnym doświadczeniu, wypada to w ostatecznym rozrachunku bardzo dobrze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.02.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Power Paladin]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3688</link>
			<pubDate>Fri, 14 Jan 2022 23:11:30 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3688</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Power Paladin - With the Magic of Windfyre Steel (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/GMQ0JYH6J2FIwj7fr0a92s9WjVw=/fit-in/588x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-21640033-1641920846-7792.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-21640033-1641920846-7792.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kraven the Hunter 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Righteous Fury 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">3.Evermore 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dark Crystal 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Way of Kings 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ride the Distant Storm 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Creatures of the Night 05:38<br />
8.Into the Forbidden Forest 07:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.There Can Be Only One 06:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Islandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Atli Guðlaugsson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Bjarni Þór Jóhannsson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ingi Þórisson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kristleifur Þorsteinsson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Einar Karl Júlíusson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Bjarni Egill Ögmundsson - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Najmniej ludny kraj nordycki czyli Islandia ma tylko ten jeden power metalowy zespół bazujący oczywiście w Reykjavíku. Istnieją od roku 2016, do 2020 pod nazwą PALADIN, ale ponieważ istnieją i inne grupy grające power metal pod tą nazwą, to w 2020 zdecydowali się ją rozbudować do POWER PALADIN. Ekipa debiutowała na początku stycznia, a wydawcą jest kolejny debiutant, wytwórnia Atomic Fire Records z niemieckiego miasta Donzdorf.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Chociaż można by oczekiwać tu "skandynawskich" metalowych korzeni i inspiracji, to jednak POWER PALADIN idzie nieco inną drogą. Taką bardziej kierującą się w stronę Niemiec i Włoch. Sporo tu rycerskiego folk fantasy power, gdzieś zakotwiczonego w starych fascynacjach BLIND GUARDIAN z niewinnego okresu wędrownych bardów, ale i z dużym ładunkiem tego bardziej nowoczesnego podejścia włoskiego, jaki prezentują chociażby WIND ROSE czy VEXILLUM.  Sam początek w postaci nieco celującego pod względem melodii refrenu w light metalowe listy przebojów Kraven the Hunter jest niespecjalnie ciekawy, choć gdy przychodzi do partii instrumentalnej, to zespół wykazuje nie tylko spore umiejętności, ale i inwencję. Potem się zdecydowanie rozkręcają prezentując może nie bardzo oryginalne, ale bardzo starannie przygotowane numery, takie jak niemal speedowy Righteous Fury (growle, growle w tle!), rozpoczynający się od dzwonów Dark Crystal, nasycony dramatyzmem i ostrymi gitarami niemal jak STEEL ATTACK (no ten lżejszy rzecz jasna...). Łagodniejszy zdecydowanie refren nie pozwala powiedzieć, że próbują tu zaistnieć brutalniej na siłę. Ale to refren mało oryginalny, także partia klawiszowa jakaś mało wyrazista.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry, dopasowany do tego wszystkiego, pewny siebie wokalista Atli Guðlaugsson to mocny zespołu, zresztą jest to absolutnie profesjonalna i zgrana ekipa, a moim zadaniem na wyróżnienie zasługuje spośród instrumentalistów perkusista Einar Karl Júlíusson. Piękne wyczucie blach i garów w power metalu! Kapitalny jest zdecydowanie osadzony w szwedzkich realiach rycerskiego power metalu przełomu stuleci Evermore, doskonale poprowadzony przez nacierających gitarzystów świetna melodia, także zwrotek. Hit! I drugi hit to na pewno zwiewny, chwytliwy Way of Kings. Niby nic takiego, proste, jasne a przecież świetne właśnie w tej przejrzystej muzycznej prostocie. Coś z elementami tak rycerskiego folk jak i neoclassical można usłyszeć w  udanym Ride the Distant Storm i tu wpływy włoskie są niezaprzeczalne. A z kolei Creatures of the Night jakże niemiecki i konkretniej mówiąc hansenowski, przy czym z wyraźną przewagą GAMMA RAY. Bardzo dobre, bardzo dobre! Łagodna, wysublimowana partia instrumentalna w tej kompozycji to ozdoba całego albumu. Pięknie, z klawiszami, i rockowo jak cholera. Gdyby nagrali album z tak granym metalem, można by mówić o sensacji. Sensacyjnymi jednak nie można nazwać dwóch ostatnich, najbardziej rozbudowanych kompozycji, choć to przecież bardzo dobre fantasy melodic power utwory, oczywiście biorąc poprawkę na refren w stylu HELLOWEEN z czasów Keeperów w Into the Forbidden Forest i wpływy MORIFADE czy najlepszych utworów MORNING DWELL, gdyby szukać czegoś ze Szwecji. Druga część tej kompozycji jest wolniejsza, bardziej dostojna i bardziej epicka i dobrze, że znalazły się tu takie urozmaicenia. Uroczyście galopuje There Can Be Only One po trochę niewyraźnym wstępie z pianinem i jest miejscami nawet monumentalnie i majestatycznie. Wyborna gra gitarzystów w solówkach! I zgrabne symfoniczne zakończenie - pełen wdzięku finał.<br />
<br />
 Sound niezbyt ciężki, choć miejscami słychać podrasowanie gitar, znakomite jest czytelne ustawienie wokalisty oraz perkusji, która ma tu niemal własny, odrębny plan. Udana przemyślana realizacja. </div>
<div style="text-align: justify;">Jeden zespół mają na Islandii w tym gatunku, ale bardzo dobry i perspektywiczny. Mają potencjał by oczarować, może już w niedalekiej przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6666ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Atomic Fire Records za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Power Paladin - With the Magic of Windfyre Steel (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/GMQ0JYH6J2FIwj7fr0a92s9WjVw=/fit-in/588x600/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-21640033-1641920846-7792.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-21640033-1641920846-7792.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kraven the Hunter 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Righteous Fury 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">3.Evermore 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dark Crystal 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Way of Kings 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ride the Distant Storm 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Creatures of the Night 05:38<br />
8.Into the Forbidden Forest 07:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.There Can Be Only One 06:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Islandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Atli Guðlaugsson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Bjarni Þór Jóhannsson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ingi Þórisson - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Kristleifur Þorsteinsson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Einar Karl Júlíusson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Bjarni Egill Ögmundsson - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Najmniej ludny kraj nordycki czyli Islandia ma tylko ten jeden power metalowy zespół bazujący oczywiście w Reykjavíku. Istnieją od roku 2016, do 2020 pod nazwą PALADIN, ale ponieważ istnieją i inne grupy grające power metal pod tą nazwą, to w 2020 zdecydowali się ją rozbudować do POWER PALADIN. Ekipa debiutowała na początku stycznia, a wydawcą jest kolejny debiutant, wytwórnia Atomic Fire Records z niemieckiego miasta Donzdorf.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Chociaż można by oczekiwać tu "skandynawskich" metalowych korzeni i inspiracji, to jednak POWER PALADIN idzie nieco inną drogą. Taką bardziej kierującą się w stronę Niemiec i Włoch. Sporo tu rycerskiego folk fantasy power, gdzieś zakotwiczonego w starych fascynacjach BLIND GUARDIAN z niewinnego okresu wędrownych bardów, ale i z dużym ładunkiem tego bardziej nowoczesnego podejścia włoskiego, jaki prezentują chociażby WIND ROSE czy VEXILLUM.  Sam początek w postaci nieco celującego pod względem melodii refrenu w light metalowe listy przebojów Kraven the Hunter jest niespecjalnie ciekawy, choć gdy przychodzi do partii instrumentalnej, to zespół wykazuje nie tylko spore umiejętności, ale i inwencję. Potem się zdecydowanie rozkręcają prezentując może nie bardzo oryginalne, ale bardzo starannie przygotowane numery, takie jak niemal speedowy Righteous Fury (growle, growle w tle!), rozpoczynający się od dzwonów Dark Crystal, nasycony dramatyzmem i ostrymi gitarami niemal jak STEEL ATTACK (no ten lżejszy rzecz jasna...). Łagodniejszy zdecydowanie refren nie pozwala powiedzieć, że próbują tu zaistnieć brutalniej na siłę. Ale to refren mało oryginalny, także partia klawiszowa jakaś mało wyrazista.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry, dopasowany do tego wszystkiego, pewny siebie wokalista Atli Guðlaugsson to mocny zespołu, zresztą jest to absolutnie profesjonalna i zgrana ekipa, a moim zadaniem na wyróżnienie zasługuje spośród instrumentalistów perkusista Einar Karl Júlíusson. Piękne wyczucie blach i garów w power metalu! Kapitalny jest zdecydowanie osadzony w szwedzkich realiach rycerskiego power metalu przełomu stuleci Evermore, doskonale poprowadzony przez nacierających gitarzystów świetna melodia, także zwrotek. Hit! I drugi hit to na pewno zwiewny, chwytliwy Way of Kings. Niby nic takiego, proste, jasne a przecież świetne właśnie w tej przejrzystej muzycznej prostocie. Coś z elementami tak rycerskiego folk jak i neoclassical można usłyszeć w  udanym Ride the Distant Storm i tu wpływy włoskie są niezaprzeczalne. A z kolei Creatures of the Night jakże niemiecki i konkretniej mówiąc hansenowski, przy czym z wyraźną przewagą GAMMA RAY. Bardzo dobre, bardzo dobre! Łagodna, wysublimowana partia instrumentalna w tej kompozycji to ozdoba całego albumu. Pięknie, z klawiszami, i rockowo jak cholera. Gdyby nagrali album z tak granym metalem, można by mówić o sensacji. Sensacyjnymi jednak nie można nazwać dwóch ostatnich, najbardziej rozbudowanych kompozycji, choć to przecież bardzo dobre fantasy melodic power utwory, oczywiście biorąc poprawkę na refren w stylu HELLOWEEN z czasów Keeperów w Into the Forbidden Forest i wpływy MORIFADE czy najlepszych utworów MORNING DWELL, gdyby szukać czegoś ze Szwecji. Druga część tej kompozycji jest wolniejsza, bardziej dostojna i bardziej epicka i dobrze, że znalazły się tu takie urozmaicenia. Uroczyście galopuje There Can Be Only One po trochę niewyraźnym wstępie z pianinem i jest miejscami nawet monumentalnie i majestatycznie. Wyborna gra gitarzystów w solówkach! I zgrabne symfoniczne zakończenie - pełen wdzięku finał.<br />
<br />
 Sound niezbyt ciężki, choć miejscami słychać podrasowanie gitar, znakomite jest czytelne ustawienie wokalisty oraz perkusji, która ma tu niemal własny, odrębny plan. Udana przemyślana realizacja. </div>
<div style="text-align: justify;">Jeden zespół mają na Islandii w tym gatunku, ale bardzo dobry i perspektywiczny. Mają potencjał by oczarować, może już w niedalekiej przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.01.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6666ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Atomic Fire Records za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Perseus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3678</link>
			<pubDate>Wed, 22 Dec 2021 22:23:23 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3678</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Perseus - A Tale Whispered In the Night (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/T9RkIuLlCWbjojju7hQQTo9tyaU=/fit-in/450x450/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10900596-1506200739-1206.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10900596-1506200739-1206.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 01:54</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Diary 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.Time Over 00:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hidden Murders 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Magic Mirror 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Echoes of Mind 00:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dying Every Time 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ana Annur 00:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.Deceiver 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lux Domini 01:08</div>
<div style="text-align: justify;">11.Son of the Rising Sun 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">12.My Endless Dream 02:04</div>
<div style="text-align: justify;">13.Whispers in the Mist 01:09</div>
<div style="text-align: justify;">14.I'm the Chosen One 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">15.Rain Is Falling 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">16.Legions of Ravens 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">17.Never Surrender 00:29</div>
<div style="text-align: justify;">18.The Ride of Pegasus 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">19.Epilogue 01:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Abate - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriele Pinto - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cristian Guzzo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Anelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Feliciano Lamarina - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">
 Giulio Cattivera - instrumenty kalwiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2014 PERSEUS  z Brindisi przedstawił konceptualny album "The Mystic Hands of Fate" o walce głównego bohatera Dr Icarusa Lazarda i jego armii z siłami Zła i Ciemności. W sumie mało oryginalne, szczególnie, że zostało to opowiedziane prostymi i ogranymi patentami heavy/power i średnio interesującym wykonaniem. Ta historia została dokończona na drugiej płycie "A Tale Whispered In the Night" wydanej przez włoską Buil2Kill Records 1 kwietnia 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tu zespół poszedł już inną drogą, stosując znacznie bardziej zróżnicowane środki artystycznego wyrazu i budując prawdziwy klimat dzieła konceptualnego. Tworzony jest on przez liczne interludia i miniatury, po części o charakterze progresywnym, po części także symfonicznym z elementami ambientu i muzycznego teatru narracji. Stanowią one pomosty i wstępy do kompozycji, które można określić jako przystępny, progresywny power metal w rozpoznawalnym stylu włoskim, stanowiącym połączenie muzyki LABYRINTH i SECRED SPHERE. Warstwa liryczna ma tu bardzo duże znaczenie, tym bardziej że fabuła fantasy jest tu w dużej mierze pretekstem do przedstawienia głębszych treści o charakterze społecznym, psychologicznym i filozoficznym o zabarwieniu egzystencjalnym. Taką historię musi opowiedzieć bardzo dobry wokalista i takim jest bez wątpienia Antonio Abate. Postawię tezę, że jest to być może najbardziej niedoceniony włoski wokalista z kręgu progressive melodic power, o wybornym, pełnym mocy i ciepłym aktorskim głosie, o dużym zasięgu, głosie który zdradzał swój potencjał już na debiucie PERSEUS. Abate wypada wybornie w łagodnych songach w stylu progressive heavy, istotnych dla fabuły konceptu - teatralnego przy pianinie My Endless Dream i mającego bardziej hymnowy charakter Rain Is Falling. Stanowią one uzupełnienie a zarazem kontrast z klasycznym power metalem włoskim z obszarów wskazanych wcześniej grup, przy czym heroiczny pierwiastek dominuje przede wszystkim w pierwszej części płyty i tu można wymienić chociażby The Diary i bardzo szybki Hidden Murders. Rys progresywny jest słyszalny i na pewno nie jest to repetycja KALEDON. Ten power metal jest różny, czasem bardzo przebojowy jak Magic Mirror z radiowym, chwytliwym refrenem, czasem to po prostu elegancki melodic heavy, niemal w konwencji AOR z fantastycznym podniosłym refrenem. Piękne! I równie piękny jest klasyczny dla Italii power metal w dynamicznym, nasyconym gitarami i dalszym planem klawiszowym Deceiver. Jak najlepszy LABYRINTH, jak najlepszy SECRET SPHERE. I ten refren, polatujący dumnie ku niebu! I pewnie więcej melodyjnej zdystansowanej przebojowości SECRET SPHERE w pełnym zadumy Son of the Rising Sun i jeszcze pełna żaru łagodna epickość w I'm the Chosen One... Na początku Legions of Ravens trochę mroku, jednak potem wraca ten jasny, słoneczny i dumny metal w ciepłych barwach i Dobro triumfuje po raz kolejny. Ładne, eleganckie, gustowne sola grają ci gitarzyści, bardzo gustowne. Niby główny motyw The Ride of Pegasus wydaje się ograny, ale jak te znane riffy są tu ciekawie wkomponowane w plan klawiszowy i melodię, przecież absolutnie swoistą w zwrotkach. I znowu niszczący refren, jakże nośny, jakże chwytliwy. Moc!</div>
<div style="text-align: justify;">I to wykonanie całego zespołu. Po prostu świetnie, jakże odmienne od tego, jak się nieraz razem męczą na pierwszym albumie. Brawa dla każdego członka ekipy z osobna i razem oraz dla klawiszowca DRAGONHAMMER Giulio Cattivera, który stworzył wszystkie plany palety tych instrumentów. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album ma fenomenalne brzmienie. Krystaliczny, ciepły, głęboki sound gitar, mruczący bas, sycząca blachami perkusja, świetnie ustawiony główny Narrator Antonio. Tak, tak... to kolejny majstersztyk Simone Mularoni z jego studio w San Marino.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden z najlepszych włoskich melodic progressive power konceptów, jaki się ukazał w tym kraju. Niestety, nie został należycie doceniony i grupa pozostaje nadal w cieniu sławniejszych ekip z Włoch, grających podobną muzykę. Tym bardziej zachęcam - doprawdy doskonała muzyka utalentowanych instrumentalistów i wspaniałego Antonio Abate.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozycja obowiązkowa!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.12.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Perseus - A Tale Whispered In the Night (2016)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/T9RkIuLlCWbjojju7hQQTo9tyaU=/fit-in/450x450/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-10900596-1506200739-1206.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-10900596-1506200739-1206.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 01:54</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Diary 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.Time Over 00:39</div>
<div style="text-align: justify;">4.Hidden Murders 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">5.Magic Mirror 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Echoes of Mind 00:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Dying Every Time 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Ana Annur 00:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.Deceiver 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">10.Lux Domini 01:08</div>
<div style="text-align: justify;">11.Son of the Rising Sun 03:20</div>
<div style="text-align: justify;">12.My Endless Dream 02:04</div>
<div style="text-align: justify;">13.Whispers in the Mist 01:09</div>
<div style="text-align: justify;">14.I'm the Chosen One 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">15.Rain Is Falling 05:08</div>
<div style="text-align: justify;">16.Legions of Ravens 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">17.Never Surrender 00:29</div>
<div style="text-align: justify;">18.The Ride of Pegasus 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">19.Epilogue 01:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2016</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonio Abate - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriele Pinto - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cristian Guzzo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Anelli - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Feliciano Lamarina - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">
 Giulio Cattivera - instrumenty kalwiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2014 PERSEUS  z Brindisi przedstawił konceptualny album "The Mystic Hands of Fate" o walce głównego bohatera Dr Icarusa Lazarda i jego armii z siłami Zła i Ciemności. W sumie mało oryginalne, szczególnie, że zostało to opowiedziane prostymi i ogranymi patentami heavy/power i średnio interesującym wykonaniem. Ta historia została dokończona na drugiej płycie "A Tale Whispered In the Night" wydanej przez włoską Buil2Kill Records 1 kwietnia 2016 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tu zespół poszedł już inną drogą, stosując znacznie bardziej zróżnicowane środki artystycznego wyrazu i budując prawdziwy klimat dzieła konceptualnego. Tworzony jest on przez liczne interludia i miniatury, po części o charakterze progresywnym, po części także symfonicznym z elementami ambientu i muzycznego teatru narracji. Stanowią one pomosty i wstępy do kompozycji, które można określić jako przystępny, progresywny power metal w rozpoznawalnym stylu włoskim, stanowiącym połączenie muzyki LABYRINTH i SECRED SPHERE. Warstwa liryczna ma tu bardzo duże znaczenie, tym bardziej że fabuła fantasy jest tu w dużej mierze pretekstem do przedstawienia głębszych treści o charakterze społecznym, psychologicznym i filozoficznym o zabarwieniu egzystencjalnym. Taką historię musi opowiedzieć bardzo dobry wokalista i takim jest bez wątpienia Antonio Abate. Postawię tezę, że jest to być może najbardziej niedoceniony włoski wokalista z kręgu progressive melodic power, o wybornym, pełnym mocy i ciepłym aktorskim głosie, o dużym zasięgu, głosie który zdradzał swój potencjał już na debiucie PERSEUS. Abate wypada wybornie w łagodnych songach w stylu progressive heavy, istotnych dla fabuły konceptu - teatralnego przy pianinie My Endless Dream i mającego bardziej hymnowy charakter Rain Is Falling. Stanowią one uzupełnienie a zarazem kontrast z klasycznym power metalem włoskim z obszarów wskazanych wcześniej grup, przy czym heroiczny pierwiastek dominuje przede wszystkim w pierwszej części płyty i tu można wymienić chociażby The Diary i bardzo szybki Hidden Murders. Rys progresywny jest słyszalny i na pewno nie jest to repetycja KALEDON. Ten power metal jest różny, czasem bardzo przebojowy jak Magic Mirror z radiowym, chwytliwym refrenem, czasem to po prostu elegancki melodic heavy, niemal w konwencji AOR z fantastycznym podniosłym refrenem. Piękne! I równie piękny jest klasyczny dla Italii power metal w dynamicznym, nasyconym gitarami i dalszym planem klawiszowym Deceiver. Jak najlepszy LABYRINTH, jak najlepszy SECRET SPHERE. I ten refren, polatujący dumnie ku niebu! I pewnie więcej melodyjnej zdystansowanej przebojowości SECRET SPHERE w pełnym zadumy Son of the Rising Sun i jeszcze pełna żaru łagodna epickość w I'm the Chosen One... Na początku Legions of Ravens trochę mroku, jednak potem wraca ten jasny, słoneczny i dumny metal w ciepłych barwach i Dobro triumfuje po raz kolejny. Ładne, eleganckie, gustowne sola grają ci gitarzyści, bardzo gustowne. Niby główny motyw The Ride of Pegasus wydaje się ograny, ale jak te znane riffy są tu ciekawie wkomponowane w plan klawiszowy i melodię, przecież absolutnie swoistą w zwrotkach. I znowu niszczący refren, jakże nośny, jakże chwytliwy. Moc!</div>
<div style="text-align: justify;">I to wykonanie całego zespołu. Po prostu świetnie, jakże odmienne od tego, jak się nieraz razem męczą na pierwszym albumie. Brawa dla każdego członka ekipy z osobna i razem oraz dla klawiszowca DRAGONHAMMER Giulio Cattivera, który stworzył wszystkie plany palety tych instrumentów. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album ma fenomenalne brzmienie. Krystaliczny, ciepły, głęboki sound gitar, mruczący bas, sycząca blachami perkusja, świetnie ustawiony główny Narrator Antonio. Tak, tak... to kolejny majstersztyk Simone Mularoni z jego studio w San Marino.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeden z najlepszych włoskich melodic progressive power konceptów, jaki się ukazał w tym kraju. Niestety, nie został należycie doceniony i grupa pozostaje nadal w cieniu sławniejszych ekip z Włoch, grających podobną muzykę. Tym bardziej zachęcam - doprawdy doskonała muzyka utalentowanych instrumentalistów i wspaniałego Antonio Abate.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozycja obowiązkowa!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.12.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Praying Mantis]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3654</link>
			<pubDate>Mon, 08 Nov 2021 10:34:49 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3654</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Praying Mantis - Predator In Disguise (1991)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/h04Ix_s2ROlk8gRZ-qNlqHQjUBc=/fit-in/600x598/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2746524-1619786912-2480.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2746524-1619786912-2480.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Can't See The Angels 5:18</div>
<div style="text-align: justify;">2.She's Hot 4:10</div>
<div style="text-align: justify;">3.Can't Wait Forever 5:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.This Time Girl 4:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Time Slipping Away 4:43</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lisent What Your Heart Says 4:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.Still Want You 4:32</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Horn 2:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Battle Royal 3:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.Only You 5:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Borderline 4:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1991</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/AOR</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Troy - śpiew (1,3,5,9,11) , gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dennis Stratton - śpiew (2,4,6,7,10), gitara </div>
<div style="text-align: justify;">Tino Troy - gitara, śpiew<br />
Bruce Bisland - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Toby Sadler - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PRAYING MANTIS założony przez Tino Troy'a w roku 1977 w Londynie, był zespołem niezwykle obiecującym. Jego wczesne losy były ściśle powiązane z rozwojem kariery IRON MAIDEN i oba zespoły wydały, dzięki pomocy słynnego radiowego prezentera Neala Kaya, maxi singiel o takim samym tytule "The Soundhouse Tapes", oba umieściły w 1980 na słynnym promocyjnym splicie wytwórni EMI "Metal For Mutas" i oba wspólnie ruszyły w trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. </div>
<div style="text-align: justify;">Jednak debiut PRAYING MANTIS "Time Tells No Lies" wydany przez Arista Records w 1981, zresztą w momencie, gdy połowa składu została przez Troy'a wymieniona na innych muzyków, okazał się niewypałem. Grupa przedstawiła zestaw naiwnych i słabo wyprodukowanych kompozycji pop rockowych, do tego okraszonych słabym śpiewem lidera. Album miał się nijak nie tylko do debiutu IRON MAIDEN, ale NWOBHM w ogóle i cieszył się nikłym zainteresowaniem, poza wiernym fan klubem zespołu. Doszło do kolejnych roszad personalnych, ale sytuacja zespołu nie uległa zmianie. Nie mogąc się przebić po kolejnych zmianach składu, Troy zmienił nazwę na STRATUS, zaprosił do współpracy byłego gitarzystę IRON MAIDEN Clive Burra i nagrał dwa albumy z melodyjnym, komercyjnym rockiem głównego nurtu, odżegnując się zupełnie od pretendowania na zespół heavy metalowy NWOBHM.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 1989 odżyła idea PRAYING MANTIS. Bracia Troy dobrali do składu byłych członków IRON MAIDEN Paula Di'Anno i Dennisa Strattona oraz perkusistę Bruce'a Bislanda (ex WIDFIRE) i w 1990 odbyli duże tournee po Japonii. Zainteresowane było na tyle duże, że japońska wytwórnia Canyon podpisała z zespołem kontrakt na płytę z nowymi kompozycjami, które już częściowo zostały zaprezentowane w czasie koncertów. Ponieważ Paul Di'Anno nie był zainteresowany tą sesją nagraniową, to obowiązki wokalisty podzielili między siebie bracia Troy i Stratton.</div>
<div style="text-align: justify;">Partie klawiszowe nagrał gościnnie były członek SAMSON Toby Sadler. Efektem był album "Predator In Disguise" wydany w marcu 1991, tylko w Japonii i Korei Południowej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">PRAYING MANTIS przedstawił tu melodic heavy metal z elementami AOR, przebojowy i nieskomplikowany, ale bardzo zgrabnie zaaranżowany. Chris Troy zaśpiewał ciepłe melodyjne numery przyjazne dla radio Time Slipping Away i Can't See The Angels z AOR klawiszami w planie równoległym do gitar i to było znacznie dojrzalsze podejście do melodyjnego metalu niż w roku 1981. W typowym AOR balladowym Can't Wait Forever zabrakło jednak realnego chwytliwego motywu głównego, a Chris Troy zaśpiewał poprawnie, ale bez głębszej refleksji. Battle Royal  jest łagodny, przyjemny, uroczysty pięknie akcentowany basem i płaczącą gitarą i tu Chris jest pastelowy, rozmarzony i ogólnie zaśpiewał na miarę poziomu tej bardzo dobrej kompozycji.<br />
Natomiast dewastują w prostym, a zarazem genialnie zagranym i ultra przebojowym Still Want You ze Strattonem w roli głównej oraz resztą zespołu w niesamowitych refrenach zbudowanych na wielogłosowych harmoniach wokalnych. Klasyka brytyjskiego heavy/AOR!<br />
Stratton dobrze sobie poradził w udanym hard'n'heavy She's Hot oraz w melodic metal/AOR z rozległymi klawiszami This Time Girl, choć ta akurat kompozycja stanowiła słabszy punkt tej płyty, będąc dosyć bladą odpowiedzią na granie MAGNUM  z tego okresu. Jemu w udziale przypadło także wykonanie znakomitego łagodnego songu w stylu MAGNUM, gdzie aranżacje zbliżonego do MAGNUM łączą się z najlepszymi wzorami amerykańskiego AOR. Fenomenalny, elegancki refren został zaśpiewany wraz z braćmi Troy. Kapitalne sentymentalne sola grają obaj gitarzyści. Warto przy tej okazji nadmienić, że Stratton gra zupełnie inaczej niż niegdyś w IRON MAIDEN i tu subtelność i wysmakowanie jego partii solowych znajdują się na planie pierwszym. </div>
<div style="text-align: justify;">Ponadto należy przypomnieć, że na tym LP znajduje się jedna z najlepszych w latach 90tych z UK instrumentalna kompozycja The Horn, dumna i heroiczna o zdecydowanie classic heavy metalowych cechach. Moc i elegancja, niesamowita elegancja! Natomiast sztuczne ożywienie Strattona nie może uratować przeciętnego w melodii Only You. Dobrze się to wszystko kończy  zdecydowanie w stylu heavy/AOR utworem Borderline. Jednak tylko dobrze, bo utwór ratuje przede wszystkim wysmakowany uroczysty i melodyjny refren.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Straton jako główny producent postawił na współpracę z legendarnym inżynierem dźwięku Arunem Chakraverty i ten wykonał piękny mastering z wyeksponowanymi klawiszami i basem, w gustownej stylistyce typowej dla najlepszych albumów melodic heavy/AOR. Może nie było to tak perfekcyjne jak albumy MAGNUM, ale robi znakomite wrażenie.<br />
Płyta w Azji zdobyła ogromne uznanie, dotarła oczywiście także do Europy, gdzie wydana została w roku 1993 przez Under One Flag z Londynu, będącą częścią słynnego koncernu fonograficznego Music For Nation. Tym razem drugi start PRAYING MANTIS okazał się udany i grupa postanowiła kontynuować działalność.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.11.2021</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Praying Mantis - Predator In Disguise (1991)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/h04Ix_s2ROlk8gRZ-qNlqHQjUBc=/fit-in/600x598/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2746524-1619786912-2480.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2746524-1619786912-2480.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Can't See The Angels 5:18</div>
<div style="text-align: justify;">2.She's Hot 4:10</div>
<div style="text-align: justify;">3.Can't Wait Forever 5:47</div>
<div style="text-align: justify;">4.This Time Girl 4:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Time Slipping Away 4:43</div>
<div style="text-align: justify;">6.Lisent What Your Heart Says 4:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.Still Want You 4:32</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Horn 2:56</div>
<div style="text-align: justify;">9.Battle Royal 3:47</div>
<div style="text-align: justify;">10.Only You 5:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Borderline 4:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1991</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/AOR</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Troy - śpiew (1,3,5,9,11) , gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dennis Stratton - śpiew (2,4,6,7,10), gitara </div>
<div style="text-align: justify;">Tino Troy - gitara, śpiew<br />
Bruce Bisland - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz </div>
<div style="text-align: justify;">Toby Sadler - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">PRAYING MANTIS założony przez Tino Troy'a w roku 1977 w Londynie, był zespołem niezwykle obiecującym. Jego wczesne losy były ściśle powiązane z rozwojem kariery IRON MAIDEN i oba zespoły wydały, dzięki pomocy słynnego radiowego prezentera Neala Kaya, maxi singiel o takim samym tytule "The Soundhouse Tapes", oba umieściły w 1980 na słynnym promocyjnym splicie wytwórni EMI "Metal For Mutas" i oba wspólnie ruszyły w trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. </div>
<div style="text-align: justify;">Jednak debiut PRAYING MANTIS "Time Tells No Lies" wydany przez Arista Records w 1981, zresztą w momencie, gdy połowa składu została przez Troy'a wymieniona na innych muzyków, okazał się niewypałem. Grupa przedstawiła zestaw naiwnych i słabo wyprodukowanych kompozycji pop rockowych, do tego okraszonych słabym śpiewem lidera. Album miał się nijak nie tylko do debiutu IRON MAIDEN, ale NWOBHM w ogóle i cieszył się nikłym zainteresowaniem, poza wiernym fan klubem zespołu. Doszło do kolejnych roszad personalnych, ale sytuacja zespołu nie uległa zmianie. Nie mogąc się przebić po kolejnych zmianach składu, Troy zmienił nazwę na STRATUS, zaprosił do współpracy byłego gitarzystę IRON MAIDEN Clive Burra i nagrał dwa albumy z melodyjnym, komercyjnym rockiem głównego nurtu, odżegnując się zupełnie od pretendowania na zespół heavy metalowy NWOBHM.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 1989 odżyła idea PRAYING MANTIS. Bracia Troy dobrali do składu byłych członków IRON MAIDEN Paula Di'Anno i Dennisa Strattona oraz perkusistę Bruce'a Bislanda (ex WIDFIRE) i w 1990 odbyli duże tournee po Japonii. Zainteresowane było na tyle duże, że japońska wytwórnia Canyon podpisała z zespołem kontrakt na płytę z nowymi kompozycjami, które już częściowo zostały zaprezentowane w czasie koncertów. Ponieważ Paul Di'Anno nie był zainteresowany tą sesją nagraniową, to obowiązki wokalisty podzielili między siebie bracia Troy i Stratton.</div>
<div style="text-align: justify;">Partie klawiszowe nagrał gościnnie były członek SAMSON Toby Sadler. Efektem był album "Predator In Disguise" wydany w marcu 1991, tylko w Japonii i Korei Południowej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">PRAYING MANTIS przedstawił tu melodic heavy metal z elementami AOR, przebojowy i nieskomplikowany, ale bardzo zgrabnie zaaranżowany. Chris Troy zaśpiewał ciepłe melodyjne numery przyjazne dla radio Time Slipping Away i Can't See The Angels z AOR klawiszami w planie równoległym do gitar i to było znacznie dojrzalsze podejście do melodyjnego metalu niż w roku 1981. W typowym AOR balladowym Can't Wait Forever zabrakło jednak realnego chwytliwego motywu głównego, a Chris Troy zaśpiewał poprawnie, ale bez głębszej refleksji. Battle Royal  jest łagodny, przyjemny, uroczysty pięknie akcentowany basem i płaczącą gitarą i tu Chris jest pastelowy, rozmarzony i ogólnie zaśpiewał na miarę poziomu tej bardzo dobrej kompozycji.<br />
Natomiast dewastują w prostym, a zarazem genialnie zagranym i ultra przebojowym Still Want You ze Strattonem w roli głównej oraz resztą zespołu w niesamowitych refrenach zbudowanych na wielogłosowych harmoniach wokalnych. Klasyka brytyjskiego heavy/AOR!<br />
Stratton dobrze sobie poradził w udanym hard'n'heavy She's Hot oraz w melodic metal/AOR z rozległymi klawiszami This Time Girl, choć ta akurat kompozycja stanowiła słabszy punkt tej płyty, będąc dosyć bladą odpowiedzią na granie MAGNUM  z tego okresu. Jemu w udziale przypadło także wykonanie znakomitego łagodnego songu w stylu MAGNUM, gdzie aranżacje zbliżonego do MAGNUM łączą się z najlepszymi wzorami amerykańskiego AOR. Fenomenalny, elegancki refren został zaśpiewany wraz z braćmi Troy. Kapitalne sentymentalne sola grają obaj gitarzyści. Warto przy tej okazji nadmienić, że Stratton gra zupełnie inaczej niż niegdyś w IRON MAIDEN i tu subtelność i wysmakowanie jego partii solowych znajdują się na planie pierwszym. </div>
<div style="text-align: justify;">Ponadto należy przypomnieć, że na tym LP znajduje się jedna z najlepszych w latach 90tych z UK instrumentalna kompozycja The Horn, dumna i heroiczna o zdecydowanie classic heavy metalowych cechach. Moc i elegancja, niesamowita elegancja! Natomiast sztuczne ożywienie Strattona nie może uratować przeciętnego w melodii Only You. Dobrze się to wszystko kończy  zdecydowanie w stylu heavy/AOR utworem Borderline. Jednak tylko dobrze, bo utwór ratuje przede wszystkim wysmakowany uroczysty i melodyjny refren.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Straton jako główny producent postawił na współpracę z legendarnym inżynierem dźwięku Arunem Chakraverty i ten wykonał piękny mastering z wyeksponowanymi klawiszami i basem, w gustownej stylistyce typowej dla najlepszych albumów melodic heavy/AOR. Może nie było to tak perfekcyjne jak albumy MAGNUM, ale robi znakomite wrażenie.<br />
Płyta w Azji zdobyła ogromne uznanie, dotarła oczywiście także do Europy, gdzie wydana została w roku 1993 przez Under One Flag z Londynu, będącą częścią słynnego koncernu fonograficznego Music For Nation. Tym razem drugi start PRAYING MANTIS okazał się udany i grupa postanowiła kontynuować działalność.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.11.2021</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Preyer]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3650</link>
			<pubDate>Mon, 01 Nov 2021 14:57:25 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3650</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Preyer - Terminator (1986)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/skOekNtfswzH5vn997qdWXnyx6I=/fit-in/400x400/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2140966-1338823045-7955.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2140966-1338823045-7955.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Reserve the Right 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Terminator 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">3.Leather and Chains 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.Over the Top 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Beware the Night 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">6.Shout It Out 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">7.Rock Crusader 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Riffarama 03:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1986</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Peter McIntosh - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">James Rees - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Thomas - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Phil Scourfield - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Phil John - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Niektóre zespoły brytyjskie podążały drogą, wytyczoną na początku lat 80-tych przez JUDAS PRIEST z domieszką grania, kształtującego się heavy metalu niemieckiego i na pewno USPM.</div>
<div style="text-align: justify;">Taka grupą był walijski PREYER z Pontypridd, który wydał jeden LP "Terminator" w listopadzie 1986 roku nakładem Ebony Records. Grupa składała się z debiutantów, poza gitarzystą Jamesem Reesem, który wcześniej występował w efemerycznej formacji walijskiego NWOBHM MAMMATH.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmasowany heavy/power metalowy atak dwóch gitar, mocna sekcja rytmiczna i klasyczne, metalowe melodie oraz tematy to zawartość tego albumu. Pete McIntosh dosyć monotonnie wykrzykuje tu swoje kwestie na tle ciętych power/heavy wybrzmiewań gitar, które w wielu kompozycjach stanowią fundament aranżacyjny, przez co grupa oddala się od jednostronnego kopiowania JUDAS PRIEST. Maniera wokalna frontmana poniekąd wzorowana jest na stylu amerykańskich wokalistów USPM i te wysokie oraz zadziorne zaśpiewy wychodzą mu bardzo dobrze. Trzeba przyznać, że dynamiczne i finezyjne sola gitarowe stanowią duże urozmaicenie tej bardzo przewidywalnej muzyki. Bardzo udany jest energiczny Beware The Night z pełnymi energii natarciami gitarzystów i bojową melodią w classic metalowym stylu. Hymnowy Rock Crusader to oczywiście czysta zrzynka z JUDAS PRIEST, ale słucha się wybornie - w końcu przecież sławią METAL! Jest prawdziwy metalowy żar, true metalowa duma.  Doskonały numer do wspólnego śpiewania na koncertach! Klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec dają mocnego kopa w killerskim Rifferama. Coś z EXCITER, coś  z brytyjskiej szkoły surowego heavy/speed metalu. Melodyjnie, agresywnie jak VENOM, kąśliwe, apokaliptyczne s solo. No, szkoda, że cała płyta taka nie jest. Reserve the Right czy Terminator nie wyróżniają się specjalnie niczym w swej surowości żywcem wziętej od RAVEN i grup USPM. Gdy grają wolniej to lekko usypiają w monotonnym Leather and Chains i lepiej brzmi nerwowy, ostro zagrany Over the Top.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidny zestaw kompozycji, ale jakość nagrań jest niespecjalnie dobra. Trochę sucho, trochę ostro bez głębi, mało zdecydowany sound perkusji. Realizował to znany inżynier dźwięku studia Ebony Darryl Johnston, który stworzył bardzo sound licznych znanych grup brytyjskich lat 80tych, ale w przypadku PREYER raczej się nie popisał.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mimo przychylnych recenzji, zespół nie wypłynął na szersze wody. Nagrania demo z lat 1988-1989 nie zainteresowały żadnej wytwórni i rozpadł się, co ciekawe jednak reaktywował w 2005 w oryginalnym składzie. W roku Marquee Records wydała ten LP w wersji CD, z dodatkowymi bonusowymi kompozycjami z ostatniego demo "Razing Hell". </div>
<div style="text-align: justify;">Grupa istnieje nadal, ale nie planuje, przynajmniej na razie, nowego albumu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.11.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Preyer - Terminator (1986)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/skOekNtfswzH5vn997qdWXnyx6I=/fit-in/400x400/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-2140966-1338823045-7955.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-2140966-1338823045-7955.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Reserve the Right 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.Terminator 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">3.Leather and Chains 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">4.Over the Top 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Beware the Night 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">6.Shout It Out 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">7.Rock Crusader 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Riffarama 03:19</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1986</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Peter McIntosh - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">James Rees - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Craig Thomas - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Phil Scourfield - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Phil John - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Niektóre zespoły brytyjskie podążały drogą, wytyczoną na początku lat 80-tych przez JUDAS PRIEST z domieszką grania, kształtującego się heavy metalu niemieckiego i na pewno USPM.</div>
<div style="text-align: justify;">Taka grupą był walijski PREYER z Pontypridd, który wydał jeden LP "Terminator" w listopadzie 1986 roku nakładem Ebony Records. Grupa składała się z debiutantów, poza gitarzystą Jamesem Reesem, który wcześniej występował w efemerycznej formacji walijskiego NWOBHM MAMMATH.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmasowany heavy/power metalowy atak dwóch gitar, mocna sekcja rytmiczna i klasyczne, metalowe melodie oraz tematy to zawartość tego albumu. Pete McIntosh dosyć monotonnie wykrzykuje tu swoje kwestie na tle ciętych power/heavy wybrzmiewań gitar, które w wielu kompozycjach stanowią fundament aranżacyjny, przez co grupa oddala się od jednostronnego kopiowania JUDAS PRIEST. Maniera wokalna frontmana poniekąd wzorowana jest na stylu amerykańskich wokalistów USPM i te wysokie oraz zadziorne zaśpiewy wychodzą mu bardzo dobrze. Trzeba przyznać, że dynamiczne i finezyjne sola gitarowe stanowią duże urozmaicenie tej bardzo przewidywalnej muzyki. Bardzo udany jest energiczny Beware The Night z pełnymi energii natarciami gitarzystów i bojową melodią w classic metalowym stylu. Hymnowy Rock Crusader to oczywiście czysta zrzynka z JUDAS PRIEST, ale słucha się wybornie - w końcu przecież sławią METAL! Jest prawdziwy metalowy żar, true metalowa duma.  Doskonały numer do wspólnego śpiewania na koncertach! Klasa!</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec dają mocnego kopa w killerskim Rifferama. Coś z EXCITER, coś  z brytyjskiej szkoły surowego heavy/speed metalu. Melodyjnie, agresywnie jak VENOM, kąśliwe, apokaliptyczne s solo. No, szkoda, że cała płyta taka nie jest. Reserve the Right czy Terminator nie wyróżniają się specjalnie niczym w swej surowości żywcem wziętej od RAVEN i grup USPM. Gdy grają wolniej to lekko usypiają w monotonnym Leather and Chains i lepiej brzmi nerwowy, ostro zagrany Over the Top.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidny zestaw kompozycji, ale jakość nagrań jest niespecjalnie dobra. Trochę sucho, trochę ostro bez głębi, mało zdecydowany sound perkusji. Realizował to znany inżynier dźwięku studia Ebony Darryl Johnston, który stworzył bardzo sound licznych znanych grup brytyjskich lat 80tych, ale w przypadku PREYER raczej się nie popisał.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mimo przychylnych recenzji, zespół nie wypłynął na szersze wody. Nagrania demo z lat 1988-1989 nie zainteresowały żadnej wytwórni i rozpadł się, co ciekawe jednak reaktywował w 2005 w oryginalnym składzie. W roku Marquee Records wydała ten LP w wersji CD, z dodatkowymi bonusowymi kompozycjami z ostatniego demo "Razing Hell". </div>
<div style="text-align: justify;">Grupa istnieje nadal, ale nie planuje, przynajmniej na razie, nowego albumu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 1.11.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Perpetual Etude]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3579</link>
			<pubDate>Tue, 10 Aug 2021 09:41:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3579</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Perpetual Etude - Now Is The Time (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://cdn.season-of-mist.com/media/catalog/product/cache/1/image/265x265/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/P/e/Perpetual-Etude-Now-Is-The-Time-CD-112060-1-1626330622.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Perpetual-Etude-Now-Is-The-Time-CD-11206...330622.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.I’ve Got The Power 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Show Me 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Straight Through The Heart 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Once We Were One 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Hell Fire Burn 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Now Is The Time 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sail Away 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Our Love 04:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kristian Fyhr - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Magnus Mild - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mikael T Planefeldt - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Vidar Mårtensson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Kaspar Dahlqvist - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">oraz Göran Edman - śpiew (Sail Away)</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2019 znakomity gitarzysta AIR RAID Magnus Mild postanowił założyć własny heavy metalowy zespół grający tradycyjny melodyjny heavy metal nieco lżejszego kalibru niż w AIR RAID i zdecydowanie nawiązujący do szwedzkiej tradycji lat 80tych. Do współpracy pozyskał bliżej do tej pory nieznanego na metalowej scenie wokalistę Kristiana Fyhra, perkusistę, który zaliczył niedługi epizod w AIR RAID w latach 2018-2019, basistę z NORTH TALE a ze sław klawiszowca Kaspara Dahlqvista. Mild przygotował wraz z nimi materiał na debiutancki album, który zostanie przedstawiony przez Black Lodge Records 15 października bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mild po raz kolejny pokazał, jak uzdolnionym i błyskotliwym jest gitarzystą, jednak w sferze kompozycyjnej nie wychodzi tu zasadniczo poza sprawdzone schematy muzyki metalowej lat 80tych z pewnymi hard rockowymi inklinacjami i te kompozycje są dobre, sprawnie odegrane, ale trudno określić je jako porywające. Owszem, zaczyna się bardzo dobrze od dynamicznego opatrzonego chwytliwym refrenem I’ve Got The Power, ale to taki heavy metal, który można by przypisać tak AIR RAID jak i OVERDRIVE po reaktywacji i to jest do końca reprezentacyjne dla całości tego, co tu można usłyszeć. W większości to jednak utwory w stylu nieco ciężej zagranego TALISMAN i to bardzo słychać w Sail Away, gdzie gościnnie zaśpiewał Goran Edman. Zachowawcza, ugładzona kompozycja z elementami aranżacyjnymi typowego szwedzkiego AOR i dobrze, że jest tu Edman, który dodaje głosem sporo od siebie. Kristian Fyhr jest wokalistą dobrym, jednak chyba bardziej sprawdza się tam, gdzie trzeba włożyć więcej heavymetalowej mocy niż w kompozycjach łagodniejszych, a może po prostu te kompozycje nie mają dostatecznie atrakcyjnych melodii, szczególnie w refrenach. Tak jest w przypadku Show Me, w zamyśle łagodnie przebojowego Straight Through The Heart, czy też Our Love. Dobre, oczywiście że dobre, ale przecież nie porywa. Gdyby wśród tych utworów szukać jakiegoś bardziej kolorowego, to byłby to Now Is The Time, z wysokiej klasy refrenem pełnym rock/metalowego żaru. Mild gra wyborne sola, Kaspar Dahlqvist oczywiście na swoim, jak zwykle bardzo wysokim poziomie, pozostawia jednak niedosyt, bo jego partie solowe są jednak tylko umiarkowanie interesujące, a dodatkowo ten instrument jest ustawiony jakoś chłodno, pastelowo i w latach 80tych tak się zasadniczo klawiszy nie realizowało. Tu brzmi to raczej jak w rocku progresywnym. Dwa  razy zespół pokazał jednak się ze znakomitej strony, gdy Mild kieruje się w stronę RISING FORCE i gra malmsteenowskie tematy w porywających, szybkich i pełnych maestrii wykonania Once We Were One i Hell Fire Burn. Świetny, pewny siebie Fyhr, kapitalnie grający w neoklasycznej manierze Mild, doskonałe melodie i ogromna energia to atuty tych wybornych tracków. Dewastujący dialog gitary i klawiszy w Hell Fire Burn! Jest w tym także dużo ducha STORMWIND. Szkoda, że takich utworów nie ma więcej, bo wydaje się, że taka muzyka wychodzi PERPETUAL ETUDE najlepiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja poza nieco kontrowersyjnym ustawieniem klawiszy bardzo dobra, generalnie oddająca ducha lat 80 tych w szwedzkiej metalowej i rockowej muzyce tego rodzaju. Może tylko sola Milda mogłyby być nieco głośniejsze, ale perkusja jest ustawiona kapitalnie.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż, potencjał jest, ale może w przyszłości warto przekierować go bardziej na obszary Malmsteena czy też I’ve Got The Power.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.08.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #9966ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Black Lodge Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Perpetual Etude - Now Is The Time (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://cdn.season-of-mist.com/media/catalog/product/cache/1/image/265x265/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/P/e/Perpetual-Etude-Now-Is-The-Time-CD-112060-1-1626330622.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Perpetual-Etude-Now-Is-The-Time-CD-11206...330622.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.I’ve Got The Power 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Show Me 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Straight Through The Heart 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">4.Once We Were One 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">5.Hell Fire Burn 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">6.Now Is The Time 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.Sail Away 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Our Love 04:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kristian Fyhr - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Magnus Mild - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mikael T Planefeldt - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Vidar Mårtensson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Kaspar Dahlqvist - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">oraz Göran Edman - śpiew (Sail Away)</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2019 znakomity gitarzysta AIR RAID Magnus Mild postanowił założyć własny heavy metalowy zespół grający tradycyjny melodyjny heavy metal nieco lżejszego kalibru niż w AIR RAID i zdecydowanie nawiązujący do szwedzkiej tradycji lat 80tych. Do współpracy pozyskał bliżej do tej pory nieznanego na metalowej scenie wokalistę Kristiana Fyhra, perkusistę, który zaliczył niedługi epizod w AIR RAID w latach 2018-2019, basistę z NORTH TALE a ze sław klawiszowca Kaspara Dahlqvista. Mild przygotował wraz z nimi materiał na debiutancki album, który zostanie przedstawiony przez Black Lodge Records 15 października bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mild po raz kolejny pokazał, jak uzdolnionym i błyskotliwym jest gitarzystą, jednak w sferze kompozycyjnej nie wychodzi tu zasadniczo poza sprawdzone schematy muzyki metalowej lat 80tych z pewnymi hard rockowymi inklinacjami i te kompozycje są dobre, sprawnie odegrane, ale trudno określić je jako porywające. Owszem, zaczyna się bardzo dobrze od dynamicznego opatrzonego chwytliwym refrenem I’ve Got The Power, ale to taki heavy metal, który można by przypisać tak AIR RAID jak i OVERDRIVE po reaktywacji i to jest do końca reprezentacyjne dla całości tego, co tu można usłyszeć. W większości to jednak utwory w stylu nieco ciężej zagranego TALISMAN i to bardzo słychać w Sail Away, gdzie gościnnie zaśpiewał Goran Edman. Zachowawcza, ugładzona kompozycja z elementami aranżacyjnymi typowego szwedzkiego AOR i dobrze, że jest tu Edman, który dodaje głosem sporo od siebie. Kristian Fyhr jest wokalistą dobrym, jednak chyba bardziej sprawdza się tam, gdzie trzeba włożyć więcej heavymetalowej mocy niż w kompozycjach łagodniejszych, a może po prostu te kompozycje nie mają dostatecznie atrakcyjnych melodii, szczególnie w refrenach. Tak jest w przypadku Show Me, w zamyśle łagodnie przebojowego Straight Through The Heart, czy też Our Love. Dobre, oczywiście że dobre, ale przecież nie porywa. Gdyby wśród tych utworów szukać jakiegoś bardziej kolorowego, to byłby to Now Is The Time, z wysokiej klasy refrenem pełnym rock/metalowego żaru. Mild gra wyborne sola, Kaspar Dahlqvist oczywiście na swoim, jak zwykle bardzo wysokim poziomie, pozostawia jednak niedosyt, bo jego partie solowe są jednak tylko umiarkowanie interesujące, a dodatkowo ten instrument jest ustawiony jakoś chłodno, pastelowo i w latach 80tych tak się zasadniczo klawiszy nie realizowało. Tu brzmi to raczej jak w rocku progresywnym. Dwa  razy zespół pokazał jednak się ze znakomitej strony, gdy Mild kieruje się w stronę RISING FORCE i gra malmsteenowskie tematy w porywających, szybkich i pełnych maestrii wykonania Once We Were One i Hell Fire Burn. Świetny, pewny siebie Fyhr, kapitalnie grający w neoklasycznej manierze Mild, doskonałe melodie i ogromna energia to atuty tych wybornych tracków. Dewastujący dialog gitary i klawiszy w Hell Fire Burn! Jest w tym także dużo ducha STORMWIND. Szkoda, że takich utworów nie ma więcej, bo wydaje się, że taka muzyka wychodzi PERPETUAL ETUDE najlepiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Realizacja poza nieco kontrowersyjnym ustawieniem klawiszy bardzo dobra, generalnie oddająca ducha lat 80 tych w szwedzkiej metalowej i rockowej muzyce tego rodzaju. Może tylko sola Milda mogłyby być nieco głośniejsze, ale perkusja jest ustawiona kapitalnie.</div>
<div style="text-align: justify;">No cóż, potencjał jest, ale może w przyszłości warto przekierować go bardziej na obszary Malmsteena czy też I’ve Got The Power.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.08.2021</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #9966ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Black Lodge Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>