<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - R]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 06 May 2026 23:14:50 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Risen Atalntis]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4535</link>
			<pubDate>Wed, 08 Oct 2025 16:46:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4535</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Risen Atlantis - Power to the Past (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/1/1371507.jpg?2204" border="0" alt="[Obrazek: 1371507.jpg?2204]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forever Spoken 04:36      <br />
2. Glory for the Brave 04:41      <br />
3. Legacy Divine 05:07      <br />
4. Sea of Tranquillity 04:31      <br />
5. Mystic Maze 04:08      <br />
6. No Hell for the Good 05:33      <br />
7. Trapped in Heaven 05:01      <br />
8. Lost in Time 05:00      <br />
9. A Million Miles Away 04:15      <br />
10. Power to the Past 04:22      <br />
11. Wrong Destiny 04:33 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy (Włochy/Niemcy/Australia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Frank Beck - śpiew<br />
Brett Jones - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Alessandro Del Vecchio - bas, instrumenty klawiszowe<br />
Mirko De Maio - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RISEN ATLANTIS to kolejny projekt wytwórni Frontiers, w którym udział bierze Alessandro Del Vecchio, który razem z Australijczykiem Brett Jones z na szczęście nieistniejącego już SOUL SCRAPE, odpowiada za kompozycje i postanowili wesprzeć wokalistę Franka Beck, który znany jest bardziej z gościnnych występów i współpracy z GAMMA RAY na koncertach.</div>
<div style="text-align: justify;">Do współpracy zaproszono uznanego perkusistę Mirko De Maio.</div>
<div style="text-align: justify;">26 września 2025 roku Beck otrzymał szansę na pełnoprawny debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Frank Beck to wokalista dobry, sprawdzający się w tym miksie niemieckiego power metalu lat 90. z ciągotami w stronę Włoch, chociaż miewa tutaj też momenty słabsze. Stylistyka Italii przebija się w nostalgicznym Sea of Tranquillity, w którym Beck prezentuje się kompetentnie i jest w stanie oddać w refrenach chłodny klimat, tworzony przez subtelne tła klawiszowe. Na wyróżnienie zasługuje też Legacy Divine, w którym inspirują się SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynające album Forever Spoken jak i Glory For the Brave to solidny power metal kompromisu, w którym słychać, że Beck nie znalazł się tutaj przypadkiem. Tam, gdzie jednak próbują grać ambitniej i bardziej dojrzale, jak w Mystic Maze, brzmi on beznadziejnie i jego ekstatyczne zaśpiewy tutaj irytują, nie wspominając już o przeciętnym refrenie. Z kompozycji słabszych nie można nie wspomnieć o No Hell for the Good, w którym echa SECRET SPHERE nie są przypadkowe, ale Beck ginie tutaj w planach symfonicznych i chórach i do takich kompozycji potrzebny jest ktoś o głosie mocniejszym i bardziej dalekosiężnym, jak Michele Luppi. Za dużo się tutaj dzieje i zdecydowanie lepiej prezentuje się on w romantycznym Trapped in Heaven, nie mówiąc już o solidnym, power metalowym Lost in Time, mieszając stylistykę RAGE ze zwrotkami bardziej w stylu modern, jak to robiło TEARS OF ANGER.</div>
<div style="text-align: justify;">A Million Miles Away to taki hansenowski power metal, jakiego w latach 90. było pełno i nikogo nie interesował. Znacznie lepsze są Power to the Past, ale najlepszy jest bardziej epicki Wrong Destiny. Pozytywny, z epickim zacięciem SINBREED, gdzie Beck brzmi naturalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest poprawne. Rozmyte modern gitary i przesterowana perkusja z wycofanym wokalistą chwilami potrafią być męczące i tworzą niepotrzebny chaos. Siłowa próba brzmienia modern, która nie zawsze tutaj funkcjonuje, jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny hołd dla power metalowej sceny Hamburga, z przebłyskami grania bardzo dobrego, które od strony gitarowej jest jednak mało satysfakcjonujące i jest momentami w cieniu potężnej i doświadczonej sekcji rytmicznej. Ataki basowe Alessandro Del Vecchio jak zwykle na poziomie, a Mirko De Maio gra znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra prezentacja wokalisty Frank Becka, który w końcu dostał szansę na coś własnego, chociaż szkoda, że tak niespójnego i momentami trudnego do przełknięcia w odbiorze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Risen Atlantis - Power to the Past (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/7/1/1371507.jpg?2204" border="0" alt="[Obrazek: 1371507.jpg?2204]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Forever Spoken 04:36      <br />
2. Glory for the Brave 04:41      <br />
3. Legacy Divine 05:07      <br />
4. Sea of Tranquillity 04:31      <br />
5. Mystic Maze 04:08      <br />
6. No Hell for the Good 05:33      <br />
7. Trapped in Heaven 05:01      <br />
8. Lost in Time 05:00      <br />
9. A Million Miles Away 04:15      <br />
10. Power to the Past 04:22      <br />
11. Wrong Destiny 04:33 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Międzynarodowy (Włochy/Niemcy/Australia)<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Frank Beck - śpiew<br />
Brett Jones - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Alessandro Del Vecchio - bas, instrumenty klawiszowe<br />
Mirko De Maio - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RISEN ATLANTIS to kolejny projekt wytwórni Frontiers, w którym udział bierze Alessandro Del Vecchio, który razem z Australijczykiem Brett Jones z na szczęście nieistniejącego już SOUL SCRAPE, odpowiada za kompozycje i postanowili wesprzeć wokalistę Franka Beck, który znany jest bardziej z gościnnych występów i współpracy z GAMMA RAY na koncertach.</div>
<div style="text-align: justify;">Do współpracy zaproszono uznanego perkusistę Mirko De Maio.</div>
<div style="text-align: justify;">26 września 2025 roku Beck otrzymał szansę na pełnoprawny debiut.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Frank Beck to wokalista dobry, sprawdzający się w tym miksie niemieckiego power metalu lat 90. z ciągotami w stronę Włoch, chociaż miewa tutaj też momenty słabsze. Stylistyka Italii przebija się w nostalgicznym Sea of Tranquillity, w którym Beck prezentuje się kompetentnie i jest w stanie oddać w refrenach chłodny klimat, tworzony przez subtelne tła klawiszowe. Na wyróżnienie zasługuje też Legacy Divine, w którym inspirują się SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynające album Forever Spoken jak i Glory For the Brave to solidny power metal kompromisu, w którym słychać, że Beck nie znalazł się tutaj przypadkiem. Tam, gdzie jednak próbują grać ambitniej i bardziej dojrzale, jak w Mystic Maze, brzmi on beznadziejnie i jego ekstatyczne zaśpiewy tutaj irytują, nie wspominając już o przeciętnym refrenie. Z kompozycji słabszych nie można nie wspomnieć o No Hell for the Good, w którym echa SECRET SPHERE nie są przypadkowe, ale Beck ginie tutaj w planach symfonicznych i chórach i do takich kompozycji potrzebny jest ktoś o głosie mocniejszym i bardziej dalekosiężnym, jak Michele Luppi. Za dużo się tutaj dzieje i zdecydowanie lepiej prezentuje się on w romantycznym Trapped in Heaven, nie mówiąc już o solidnym, power metalowym Lost in Time, mieszając stylistykę RAGE ze zwrotkami bardziej w stylu modern, jak to robiło TEARS OF ANGER.</div>
<div style="text-align: justify;">A Million Miles Away to taki hansenowski power metal, jakiego w latach 90. było pełno i nikogo nie interesował. Znacznie lepsze są Power to the Past, ale najlepszy jest bardziej epicki Wrong Destiny. Pozytywny, z epickim zacięciem SINBREED, gdzie Beck brzmi naturalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest poprawne. Rozmyte modern gitary i przesterowana perkusja z wycofanym wokalistą chwilami potrafią być męczące i tworzą niepotrzebny chaos. Siłowa próba brzmienia modern, która nie zawsze tutaj funkcjonuje, jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny hołd dla power metalowej sceny Hamburga, z przebłyskami grania bardzo dobrego, które od strony gitarowej jest jednak mało satysfakcjonujące i jest momentami w cieniu potężnej i doświadczonej sekcji rytmicznej. Ataki basowe Alessandro Del Vecchio jak zwykle na poziomie, a Mirko De Maio gra znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobra prezentacja wokalisty Frank Becka, który w końcu dostał szansę na coś własnego, chociaż szkoda, że tak niespójnego i momentami trudnego do przełknięcia w odbiorze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ringlorn]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4486</link>
			<pubDate>Tue, 07 Jan 2025 14:35:57 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4486</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ringlorn - Tales of War and Magic (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/7/1297130.jpg?2309" border="0" alt="[Obrazek: 1297130.jpg?2309]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Death with Honor 06:54          <br />
2. Royal Guard 03:10      <br />
3. Warlord 06:04          <br />
4. Beautiful Witch 03:42          <br />
5. Ars Moriendi 03:56         <br />
6. Hallowed Swords 04:39         <br />
7. Ringlorn 03:44          <br />
8. The Black Veil of Death 05:17<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mark J Dexter - śpiew<br />
Takis Jnm - gitara<br />
Gabriel Leirbag - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RINGLORN założony został w 2022 roku przez Gabriela Leirbaga, który w 2024 roku zaistniał na lokalnej scenie EP "Chapter I". Podobno legendarny Marco Concoreggi, znany z BATTLEROAR i DEXTER WARD był pod tak dużym wrażeniem skomponowanego materiału, że postanowił go zaśpiewać. Debiut zostanie wydany 24 stycznia 2025 roku przez grecką wytwórnię Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takis Jnm to gitarzysta z lokalnej sceny cover bandów IRON MAIDEN, ale jego popisy są bogate w inspiracje neoklasyczne i te sola są zagrane dobrze, chociaż nie są tak dobrze wpasowane, jak te w ANGELO PERLEPES' MYSTERY. Jakieś inspiracje MYSTERY tutaj oczywiście są, tak jak WARLORD, ale więcej tutaj BATTLEROAR i INNERWISH, jak w bardzo udanych Warlord czy Beautiful Witch. Jest w tym też coś z epickiego pędu ELWING i MARAUDER, ale udało się uniknąć porównań z DEXTER WARD, chyba że posłuchamy lekkiego Ringlorn z przymrużeniem ucha, chociaż to taki prosty i przyjemny, melodyjny power metal CASUS BELLI ze szwedzkim pogłosem w partii środkowej. Hallowed Swords czy kończący Black Veil of Death? BATTLEROAR najwyższej klasy, zresztą Marco Concoreggi jest w znakomitej dyspozycji głosowej i spora tutaj jest jego zasługa, że te kompozycje są tak porywające. No i oczywiście Takis Jnm, którego ornamentacje są na wysokim poziomie i świetnie wpisują się w epickiego ducha tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Typowo surowy, grecki epic metal to nie jest, co słychać już w Death With Honor, więcej tutaj pozytywnej energii CASUS BELLI, co nie znaczy, że nie brakuje tutaj rozmachu. Jest w tym lekkość HESPERIAN OPUS, chociaż zabrakło bardziej rozległych planów klawiszowych, które bardziej by akcentowany te neoklasyczne ozdobniki. Z drugiej strony jednak, nie byłby to wtedy już tak klasyczny i charakterystyczny dla Grecji lat 90. i wczesnych 2000 epic power metal, chociaż chwilami może jest aż nazbyt schematyczny, jak w Royal Guard. Rozczarowaniem jest Ars Moriendi, który jest niewiele wnoszącym przerywnikiem z orkiestracjami, próbującymi emulować styl VIRGIN STEELE, ale nie są tak wysmakowane i nie ma tu boskiego Mark J Dextera!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest taka sobie, ascetyczna, może nawet nieco chałupnicza w talerzach i perkusji, ale oddaje to styl dumnego, greckiego ducha. To też prawdopodobnie wynika z użycia automatu perkusyjnego, co jest tutaj sporym minusem. Chłodna i cyfrowa perkusja zabija kliat Hellady.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to sensacja na miarę WARRIOR PATH, ale bez wątpienia jest to bardzo obiecujący, wierny tradycji grecki zespół, który ma szansę coś osiągnąć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Steel Gallery Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ringlorn - Tales of War and Magic (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/7/1297130.jpg?2309" border="0" alt="[Obrazek: 1297130.jpg?2309]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Death with Honor 06:54          <br />
2. Royal Guard 03:10      <br />
3. Warlord 06:04          <br />
4. Beautiful Witch 03:42          <br />
5. Ars Moriendi 03:56         <br />
6. Hallowed Swords 04:39         <br />
7. Ringlorn 03:44          <br />
8. The Black Veil of Death 05:17<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mark J Dexter - śpiew<br />
Takis Jnm - gitara<br />
Gabriel Leirbag - bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RINGLORN założony został w 2022 roku przez Gabriela Leirbaga, który w 2024 roku zaistniał na lokalnej scenie EP "Chapter I". Podobno legendarny Marco Concoreggi, znany z BATTLEROAR i DEXTER WARD był pod tak dużym wrażeniem skomponowanego materiału, że postanowił go zaśpiewać. Debiut zostanie wydany 24 stycznia 2025 roku przez grecką wytwórnię Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Takis Jnm to gitarzysta z lokalnej sceny cover bandów IRON MAIDEN, ale jego popisy są bogate w inspiracje neoklasyczne i te sola są zagrane dobrze, chociaż nie są tak dobrze wpasowane, jak te w ANGELO PERLEPES' MYSTERY. Jakieś inspiracje MYSTERY tutaj oczywiście są, tak jak WARLORD, ale więcej tutaj BATTLEROAR i INNERWISH, jak w bardzo udanych Warlord czy Beautiful Witch. Jest w tym też coś z epickiego pędu ELWING i MARAUDER, ale udało się uniknąć porównań z DEXTER WARD, chyba że posłuchamy lekkiego Ringlorn z przymrużeniem ucha, chociaż to taki prosty i przyjemny, melodyjny power metal CASUS BELLI ze szwedzkim pogłosem w partii środkowej. Hallowed Swords czy kończący Black Veil of Death? BATTLEROAR najwyższej klasy, zresztą Marco Concoreggi jest w znakomitej dyspozycji głosowej i spora tutaj jest jego zasługa, że te kompozycje są tak porywające. No i oczywiście Takis Jnm, którego ornamentacje są na wysokim poziomie i świetnie wpisują się w epickiego ducha tego LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Typowo surowy, grecki epic metal to nie jest, co słychać już w Death With Honor, więcej tutaj pozytywnej energii CASUS BELLI, co nie znaczy, że nie brakuje tutaj rozmachu. Jest w tym lekkość HESPERIAN OPUS, chociaż zabrakło bardziej rozległych planów klawiszowych, które bardziej by akcentowany te neoklasyczne ozdobniki. Z drugiej strony jednak, nie byłby to wtedy już tak klasyczny i charakterystyczny dla Grecji lat 90. i wczesnych 2000 epic power metal, chociaż chwilami może jest aż nazbyt schematyczny, jak w Royal Guard. Rozczarowaniem jest Ars Moriendi, który jest niewiele wnoszącym przerywnikiem z orkiestracjami, próbującymi emulować styl VIRGIN STEELE, ale nie są tak wysmakowane i nie ma tu boskiego Mark J Dextera!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest taka sobie, ascetyczna, może nawet nieco chałupnicza w talerzach i perkusji, ale oddaje to styl dumnego, greckiego ducha. To też prawdopodobnie wynika z użycia automatu perkusyjnego, co jest tutaj sporym minusem. Chłodna i cyfrowa perkusja zabija kliat Hellady.</div>
<div style="text-align: justify;">Może nie jest to sensacja na miarę WARRIOR PATH, ale bez wątpienia jest to bardzo obiecujący, wierny tradycji grecki zespół, który ma szansę coś osiągnąć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Steel Gallery Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Raging Fate]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4485</link>
			<pubDate>Mon, 06 Jan 2025 17:13:58 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4485</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Raging Fate - Mutiny (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://i0.wp.com/www.forgotten-scroll.net/wp-content/uploads/2025/01/Cover_Art.jpg?fit=768%2C768&amp;ssl=1" border="0" alt="[Obrazek: Cover_Art.jpg?fit=768%2C768&amp;ssl=1]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dead Man's Land 03:53      <br />
2. Skull and Bones 05:01      <br />
3. Horror Movie Mania 04:02      <br />
4. Darkness and Sorrow 03:33      <br />
5. Blood Red Sky 05:10      <br />
6. Mutiny 03:51      <br />
7. Powder and Flame 05:21      <br />
8. The Vendetta Ride 04:02      <br />
9. The Great Heathen Army 08:05 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mattias Lövdal - śpiew, gitara, bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">To już trzeci album solowego projektu Mattiasa Lövdala, z premierą wyznaczoną na 11 stycznia 2025 roku nakładem Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">RAGING FATE nigdy nie było czołowym zespołem Szwecji i raczej znany jest na obrzeżach sceny jako sprawna, ale niczym niewyróżniająca się grupa. Na tym LP jest więcej Kasparkowego heavy metalu, co słychać już w niezłych Dead Man's Land oraz Skull and Bones, chociaż dużo jest w tym interpretacji i rozwiązań znanych z BLAZON STONE Ceda, który tutaj gościnnie zagrał sola gitarowe, dobre i niczego mu nie można zarzucić.</div>
<div style="text-align: justify;">Same kompozycje to również nic nowego, teutoński heavy metal z ciągotami do USA, jak w Horror Movie Mania i wczesnej twórczości GRAVE DIGGER i RUNNING WILD, jak The Vendetta Ride. To co najwyżej poprawny, mało porywający heavy metal. Z pirackich kompozycji najsłabiej wypada mało wyrazisty In Darkness and Sorrow, gdzie Mattias Lövdal pokazuje, że lepszy z niego basista i gitarzysta, niż wokalista. Mało wyrazisty refren, przeciętna melodia i jedynie basowe szarże i sola Ceda ratują tę kompozycję. Blood Red Sky to piracki heavy metal na poziomie METALDER i jest to nawet niezłe, podobnie jak Mutiny, chociaż w tym doładowanym heavy power zabrakło bardziej atrakcyjnego refrenu, powtarzając błędy włoskiego SILVERBONES.</div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy na tym LP The Great Heathen Army jest całkiem niezły, szczególnie w partii środkowej, kiedy próbują to rozegrać bardziej nostalgicznie i epicko. Kolos w założeniu podobny do tych z RUNNING WILD, chociaż nie tak atrakcyjny jak kompozycje BLAZON STONE czy Kasparka.</div>
<div style="text-align: justify;">Forma wokalna Mattias Lövdala jest taka sobie, ale on nigdy nie był szczególnie dobrym wokalistą, chociaż na poprzednim albumie wydawał się bardziej zawadiacki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pod względem produkcji nie ma tutaj czego zarzucić, w końcu za sound odpowiada sam Ced. Znakomite ustawienie basu godne uznania.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejny poprawny album z niemieckim heavy metalem, gdzie szybsze, pirackie kompozycje są zdecydowanie ciekawsze od nudnego, teutońskiego heavy metalu. </div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Stormspell Records.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Raging Fate - Mutiny (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://i0.wp.com/www.forgotten-scroll.net/wp-content/uploads/2025/01/Cover_Art.jpg?fit=768%2C768&amp;ssl=1" border="0" alt="[Obrazek: Cover_Art.jpg?fit=768%2C768&amp;ssl=1]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Dead Man's Land 03:53      <br />
2. Skull and Bones 05:01      <br />
3. Horror Movie Mania 04:02      <br />
4. Darkness and Sorrow 03:33      <br />
5. Blood Red Sky 05:10      <br />
6. Mutiny 03:51      <br />
7. Powder and Flame 05:21      <br />
8. The Vendetta Ride 04:02      <br />
9. The Great Heathen Army 08:05 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Mattias Lövdal - śpiew, gitara, bas<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">To już trzeci album solowego projektu Mattiasa Lövdala, z premierą wyznaczoną na 11 stycznia 2025 roku nakładem Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">RAGING FATE nigdy nie było czołowym zespołem Szwecji i raczej znany jest na obrzeżach sceny jako sprawna, ale niczym niewyróżniająca się grupa. Na tym LP jest więcej Kasparkowego heavy metalu, co słychać już w niezłych Dead Man's Land oraz Skull and Bones, chociaż dużo jest w tym interpretacji i rozwiązań znanych z BLAZON STONE Ceda, który tutaj gościnnie zagrał sola gitarowe, dobre i niczego mu nie można zarzucić.</div>
<div style="text-align: justify;">Same kompozycje to również nic nowego, teutoński heavy metal z ciągotami do USA, jak w Horror Movie Mania i wczesnej twórczości GRAVE DIGGER i RUNNING WILD, jak The Vendetta Ride. To co najwyżej poprawny, mało porywający heavy metal. Z pirackich kompozycji najsłabiej wypada mało wyrazisty In Darkness and Sorrow, gdzie Mattias Lövdal pokazuje, że lepszy z niego basista i gitarzysta, niż wokalista. Mało wyrazisty refren, przeciętna melodia i jedynie basowe szarże i sola Ceda ratują tę kompozycję. Blood Red Sky to piracki heavy metal na poziomie METALDER i jest to nawet niezłe, podobnie jak Mutiny, chociaż w tym doładowanym heavy power zabrakło bardziej atrakcyjnego refrenu, powtarzając błędy włoskiego SILVERBONES.</div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy na tym LP The Great Heathen Army jest całkiem niezły, szczególnie w partii środkowej, kiedy próbują to rozegrać bardziej nostalgicznie i epicko. Kolos w założeniu podobny do tych z RUNNING WILD, chociaż nie tak atrakcyjny jak kompozycje BLAZON STONE czy Kasparka.</div>
<div style="text-align: justify;">Forma wokalna Mattias Lövdala jest taka sobie, ale on nigdy nie był szczególnie dobrym wokalistą, chociaż na poprzednim albumie wydawał się bardziej zawadiacki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pod względem produkcji nie ma tutaj czego zarzucić, w końcu za sound odpowiada sam Ced. Znakomite ustawienie basu godne uznania.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejny poprawny album z niemieckim heavy metalem, gdzie szybsze, pirackie kompozycje są zdecydowanie ciekawsze od nudnego, teutońskiego heavy metalu. </div>
<br />
<br />
Ocena: 7/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Stormspell Records.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Razor Attack]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4325</link>
			<pubDate>Thu, 04 Apr 2024 18:46:52 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4325</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Razor Attack - Razor Attack (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/1/1221435.jpg?2447" border="0" alt="[Obrazek: 1221435.jpg?2447]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Razor of Steel 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">2.Armageddon 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.High and Mighty 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.You're Not Alone 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">5.Endless Dreams 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">6.Reforged in the Fire 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Righteous Fight 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.In Real Life 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Never Too Late 03:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tommy Hedin - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antos Savolainen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Thor - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Oscar Rask - perkusja, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie, to nie jest thrash ani power/thrash. To klasyczny heavy z Linköping i jeśli coś można zaliczyć do NWOTHM o głębokich korzeniach lat 80tych, to na pewno ten zespół i jego muzykę.</div>
<div style="text-align: justify;">Własnym nakładem ta grupa wydała swój debiut w marcu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Młodzieńczy głos wokalisty, rytmicznie zagrane, średnio szybko, bardzo melodyjne kompozycje z porywającymi refrenami i pełną gracji grą solową gitarzystów. Tak, Razor of Steel i Armageddon są to utwory wyborne i ujmujące w swej nieskomplikowanej strukturze. Tak się grało metal w latach 80tych. Świetny basista, którego tu naprawdę słychać i odrobina łagodnej melancholii we wstępie do galopującego bojowo High and Mighty, no i jest heroicznie, bardzo heroicznie nie tylko w fantastycznym refrenie. Znakomita, przepełniona autentycznym smutkiem semi ballada metalowa You're Not Alone także w pełnym wdzięku vintage stylu robi duże wrażenie, szczególnie w poetyckiej pierwszej części. Ostrzejszy Endless Dreams jest niestety dużo słabszy i brzmi amatorsko. Reforged in the Fire ponownie epicki i tu rytmicznie i nie za szybko grając, budują gitarzyści świetny ponury klimat, a sama kompozycja brzmi nowocześniej niż inne i ma charakter heavy/thrashowy. No, fajnie te gitary tu atakują w bezwzględny sposób! Mają pomysł na tradycyjny heroizm rycerski w uroczystym The Righteous Fight, choć tu może zbyt wysokie te wokale i dobrze, że chórki wojowników wspierają Tommy Hedina w refrenach. I melodyjny hit In Real Life. Zniszczenie w średnim tempie i powiem, że melodia zwrotek to prawdziwa ozdoba tej płyty. I taki na luzie melodic heavy, podbudowany rockiem lat 80tych proponują w Never Too Late. Tu świetnie frazuje wokalista, a motyw główny jest bardzo przemyślany i chwytliwy, a do tego fantastycznie uwypuklony w części instrumentalnej. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta grupa korzysta z prostego arsenału środków, grając classic heavy metal i dlatego prezentuje się tak autentycznie i jest to takie przyjemne. Do tego brzmi jak należy i nie jest to w żadnym wypadku garażowa produkcja.</div>
<div style="text-align: justify;">Polecam fanom NWOTHM, bo to jest prawdziwy NWOTHM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Razor Attack - Razor Attack (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/1/1221435.jpg?2447" border="0" alt="[Obrazek: 1221435.jpg?2447]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Razor of Steel 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">2.Armageddon 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.High and Mighty 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.You're Not Alone 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">5.Endless Dreams 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">6.Reforged in the Fire 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Righteous Fight 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.In Real Life 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">9.Never Too Late 03:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Tommy Hedin - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antos Savolainen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Robert Thor - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Oscar Rask - perkusja, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie, to nie jest thrash ani power/thrash. To klasyczny heavy z Linköping i jeśli coś można zaliczyć do NWOTHM o głębokich korzeniach lat 80tych, to na pewno ten zespół i jego muzykę.</div>
<div style="text-align: justify;">Własnym nakładem ta grupa wydała swój debiut w marcu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Młodzieńczy głos wokalisty, rytmicznie zagrane, średnio szybko, bardzo melodyjne kompozycje z porywającymi refrenami i pełną gracji grą solową gitarzystów. Tak, Razor of Steel i Armageddon są to utwory wyborne i ujmujące w swej nieskomplikowanej strukturze. Tak się grało metal w latach 80tych. Świetny basista, którego tu naprawdę słychać i odrobina łagodnej melancholii we wstępie do galopującego bojowo High and Mighty, no i jest heroicznie, bardzo heroicznie nie tylko w fantastycznym refrenie. Znakomita, przepełniona autentycznym smutkiem semi ballada metalowa You're Not Alone także w pełnym wdzięku vintage stylu robi duże wrażenie, szczególnie w poetyckiej pierwszej części. Ostrzejszy Endless Dreams jest niestety dużo słabszy i brzmi amatorsko. Reforged in the Fire ponownie epicki i tu rytmicznie i nie za szybko grając, budują gitarzyści świetny ponury klimat, a sama kompozycja brzmi nowocześniej niż inne i ma charakter heavy/thrashowy. No, fajnie te gitary tu atakują w bezwzględny sposób! Mają pomysł na tradycyjny heroizm rycerski w uroczystym The Righteous Fight, choć tu może zbyt wysokie te wokale i dobrze, że chórki wojowników wspierają Tommy Hedina w refrenach. I melodyjny hit In Real Life. Zniszczenie w średnim tempie i powiem, że melodia zwrotek to prawdziwa ozdoba tej płyty. I taki na luzie melodic heavy, podbudowany rockiem lat 80tych proponują w Never Too Late. Tu świetnie frazuje wokalista, a motyw główny jest bardzo przemyślany i chwytliwy, a do tego fantastycznie uwypuklony w części instrumentalnej. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta grupa korzysta z prostego arsenału środków, grając classic heavy metal i dlatego prezentuje się tak autentycznie i jest to takie przyjemne. Do tego brzmi jak należy i nie jest to w żadnym wypadku garażowa produkcja.</div>
<div style="text-align: justify;">Polecam fanom NWOTHM, bo to jest prawdziwy NWOTHM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rifforia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4277</link>
			<pubDate>Wed, 28 Feb 2024 15:48:33 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4277</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rifforia - Axeorcism (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/2YaIk9iYxWpTpDsCxhz2B15RfgjLarBWWOGJWHJ6B5I/rs:fit/g:sm/q:90/h:553/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTM4/NjMwLTE3MDkwNTQ2/NjItMjI3My5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NjItMjI3My5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista;</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Game That You Don't Understand 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sea of Pain 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">3.Well of Life 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">4.Built to Destroy 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Devil's Sperm 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.CC Cowboys 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.Evilized 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">8.Rifforia 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Welcome to Hell 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.Death Row Child 03:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power/thrash</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Patrik Johansson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Markus Bengts - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Petrus Granar - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Fredrik Johansson - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Raczej bez większego powodzenia działał w latach 2007 - 2015 thrash metalowy BROTHER TUCK, w 2009 przemianowany na TUCK FROM HELL, gdzie jako perkusista występował Nils Fredrik Johansson, syn Mistrza Nilsa Patrika Johanssona, którego zasług dla metalu światowego przypominać tu nie trzeba. Potem wokół tego zespołu zaległa cisza, a w roku 2016 zmienił on ponownie nazwę na RIFFORIA. Ostatecznie Nils postanowił dołączyć do, w połowie teraz rodzinnej, formacji i w lutym 2024 wytwórnia Metalville zaprezentowała pierwszy album RIFFORIA z Borlänge.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest tu muzycznie trochę inaczej niż tam, gdzie do tej pory Nils Patrik Johansson się pojawiał. Tu mamy bezkompromisowy heavy/power/thrash, zarazem melodyjny, jak ponury i miejscami umiarkowanie brutalny. Nils odnajduje się w takim stylu znakomicie i jest to jeden z jego najlepszych wokalnych występów w karierze. Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że ściana gitarowa jest wręcz pancerna i przebić się przez taką, a co dopiero górować nad nią, to sztuka niełatwa i żadne sztuczki na stole mikserskim tego nie stworzą. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest poza mocą przekazu bardzo dużo znakomitych melodii w posępnym stylu i na pewno zaprezentowany na kapitalnym teledysku The Devil's Sperm to absolutny hit i w kategorii tego co chciał przekazać RIFFORIA. Mordercze sola gra na tej płycie Petrus Granar, który zaczynał właśnie w BROTHER TUCK jako "Shredder", a sławę zdobył w CIVIL WAR. Także otwierający A Game That You Don't Understand gniecie przepotężnie i to jest prawdziwy atrakcyjny heavy/thrash, gdzie się jeńców nie bierze. I tyle w tym melodii! Bezwzględnie wbijają w ziemię w miarowym, ponurym i ascetycznym Well of Life, wyborny heavy/thrash grają w szybkim i klimatycznym Built to Destroy krusząc czaszki pozerów i jeszcze bardziej je kruszą w dynamicznym Evilized, przypominającym dokonania METALLICA z połowy lat 80tych. Korzystają także z estetyki najlepszych death/thrashowych ekip, takich jak MONSTROSITY czy SINISTER w brutalnym atakowaniu technicznie zaawansowanymi riffami w Sea of Pain oraz  Rifforia i to jest naprawdę zniszczenie! Do tego jakże bojowa i epicka melodia jest w Rifforia i apokaliptyczne solo gitarowe!</div>
<div style="text-align: justify;">Ostro, praktycznie w stylu death/thrashowym, w natarciach gitarowych agresywnie atakują w Welcome to Hell oraz w Death Row Child i ta końcówka albumu jest i najszybsza, i nasycona największą dawką melodyjnej brutalnej energii.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak trochę poza głównym nurtem albumu stoi CC Cowboys i to raczej takie przypomnienie tego, co robi CIVIL WAR oraz SABATON, z jeszcze jednym epickim refrenem w stylu tych ekip. Bardziej klasyczny heavy metal i także na świetnym poziomie. Piękna część instrumentalna! Jest to zresztą pierwsza publicznie zaprezentowana kompozycja zespołu i gdyby sądzić po niej, to można by odnieść wrażenie, że pojawił się kolejny klon CIVIL WAR...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak jednak nie jest, RIFFORIA gra muzykę oryginalną, ze świeżym spojrzeniem na ograne już motyw heavy/thrashu z gracją i elegancją wciskając słuchaczy w ziemię. Wykonanie znakomite, a młodszy z Johanssonów spisuje się świetnie, choć na pewno pozostaje w cieniu mocarnych gitar i posępnego śpiewu ojca. Martin Haglund, dawny członek ASTRAL DOORS zrobił mix i mastering, którego nie powstydziliby się najwięksi światowi spece od tworzenia soundu heavy/power/thrash.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyborna propozycja tego zespołu. Miejscami zdumiewająca, po prostu. Wypada tylko czekać na więcej takiego grania w wykonaniu RIFFORIA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.02.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rifforia - Axeorcism (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/2YaIk9iYxWpTpDsCxhz2B15RfgjLarBWWOGJWHJ6B5I/rs:fit/g:sm/q:90/h:553/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTM4/NjMwLTE3MDkwNTQ2/NjItMjI3My5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NjItMjI3My5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista;</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Game That You Don't Understand 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sea of Pain 03:30</div>
<div style="text-align: justify;">3.Well of Life 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">4.Built to Destroy 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Devil's Sperm 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">6.CC Cowboys 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.Evilized 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">8.Rifforia 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Welcome to Hell 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.Death Row Child 03:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power/thrash</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Patrik Johansson - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Markus Bengts - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Petrus Granar - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Fredrik Johansson - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Raczej bez większego powodzenia działał w latach 2007 - 2015 thrash metalowy BROTHER TUCK, w 2009 przemianowany na TUCK FROM HELL, gdzie jako perkusista występował Nils Fredrik Johansson, syn Mistrza Nilsa Patrika Johanssona, którego zasług dla metalu światowego przypominać tu nie trzeba. Potem wokół tego zespołu zaległa cisza, a w roku 2016 zmienił on ponownie nazwę na RIFFORIA. Ostatecznie Nils postanowił dołączyć do, w połowie teraz rodzinnej, formacji i w lutym 2024 wytwórnia Metalville zaprezentowała pierwszy album RIFFORIA z Borlänge.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest tu muzycznie trochę inaczej niż tam, gdzie do tej pory Nils Patrik Johansson się pojawiał. Tu mamy bezkompromisowy heavy/power/thrash, zarazem melodyjny, jak ponury i miejscami umiarkowanie brutalny. Nils odnajduje się w takim stylu znakomicie i jest to jeden z jego najlepszych wokalnych występów w karierze. Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że ściana gitarowa jest wręcz pancerna i przebić się przez taką, a co dopiero górować nad nią, to sztuka niełatwa i żadne sztuczki na stole mikserskim tego nie stworzą. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest poza mocą przekazu bardzo dużo znakomitych melodii w posępnym stylu i na pewno zaprezentowany na kapitalnym teledysku The Devil's Sperm to absolutny hit i w kategorii tego co chciał przekazać RIFFORIA. Mordercze sola gra na tej płycie Petrus Granar, który zaczynał właśnie w BROTHER TUCK jako "Shredder", a sławę zdobył w CIVIL WAR. Także otwierający A Game That You Don't Understand gniecie przepotężnie i to jest prawdziwy atrakcyjny heavy/thrash, gdzie się jeńców nie bierze. I tyle w tym melodii! Bezwzględnie wbijają w ziemię w miarowym, ponurym i ascetycznym Well of Life, wyborny heavy/thrash grają w szybkim i klimatycznym Built to Destroy krusząc czaszki pozerów i jeszcze bardziej je kruszą w dynamicznym Evilized, przypominającym dokonania METALLICA z połowy lat 80tych. Korzystają także z estetyki najlepszych death/thrashowych ekip, takich jak MONSTROSITY czy SINISTER w brutalnym atakowaniu technicznie zaawansowanymi riffami w Sea of Pain oraz  Rifforia i to jest naprawdę zniszczenie! Do tego jakże bojowa i epicka melodia jest w Rifforia i apokaliptyczne solo gitarowe!</div>
<div style="text-align: justify;">Ostro, praktycznie w stylu death/thrashowym, w natarciach gitarowych agresywnie atakują w Welcome to Hell oraz w Death Row Child i ta końcówka albumu jest i najszybsza, i nasycona największą dawką melodyjnej brutalnej energii.</div>
<div style="text-align: justify;">Tak trochę poza głównym nurtem albumu stoi CC Cowboys i to raczej takie przypomnienie tego, co robi CIVIL WAR oraz SABATON, z jeszcze jednym epickim refrenem w stylu tych ekip. Bardziej klasyczny heavy metal i także na świetnym poziomie. Piękna część instrumentalna! Jest to zresztą pierwsza publicznie zaprezentowana kompozycja zespołu i gdyby sądzić po niej, to można by odnieść wrażenie, że pojawił się kolejny klon CIVIL WAR...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak jednak nie jest, RIFFORIA gra muzykę oryginalną, ze świeżym spojrzeniem na ograne już motyw heavy/thrashu z gracją i elegancją wciskając słuchaczy w ziemię. Wykonanie znakomite, a młodszy z Johanssonów spisuje się świetnie, choć na pewno pozostaje w cieniu mocarnych gitar i posępnego śpiewu ojca. Martin Haglund, dawny członek ASTRAL DOORS zrobił mix i mastering, którego nie powstydziliby się najwięksi światowi spece od tworzenia soundu heavy/power/thrash.</div>
<div style="text-align: justify;">Wyborna propozycja tego zespołu. Miejscami zdumiewająca, po prostu. Wypada tylko czekać na więcej takiego grania w wykonaniu RIFFORIA.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.02.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rexor]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4226</link>
			<pubDate>Sun, 21 Jan 2024 18:37:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4226</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rexor - Powered Heart (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/3g3qSdCbnBEc8JyxFs-9KpzvPQdjva--XVlvw-e9CA0/rs:fit/g:sm/q:90/h:250/w:250/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTg1OTM1/OTgtMTQ2NDcxNjM0/Ny0yMTExLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Ny0yMTExLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Feed the Lions 01:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Glory or Freedom 03:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.From out the Ruins 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Spirit of the Dark 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Holy Wine 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fire and Shine 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Back Again 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Running in the Night 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">9.Zombie Force 04:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Wash Balboa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Wander Cunha - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Adrian Fernandes - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Gleisson Flores - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">REXOR to bardzo wiekowa grupa z São Paulo, istniejąca od roku 1999, ale w zasadzie jako zupełnie podziemny projekt. Pierwszy album wydali nakładem własnym w roku 2014, ale "Powered Heart" był tylko poprawnym LP z klasycznym heavy metalem, jakich nawet w Brazylii pojawia się wiele. Po dłuższej przerwie grupa nagrała drugą płytę, która została wydana przez działającą od 2020 francuską wytwórnię Steel Shark Records w listopadzie 2022 roku, przy czym na CD znalazł się także jako bonus cały pierwszy LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">REXOR poczynił tu znaczący postęp, tak w kwestii dopracowania wokalu, jak i samych kompozycji. Bardzo dobry, soczysty sound wszystkich instrumentów i uwypuklenie mocnego heavy metalowego głosu wokalisty Wash Balboa, to dodatkowy atut tej muzyki, którą można jednoznacznie określić jako NWOTHM. To gatunek wcale nie taki łatwy, nietrudno tu popaść w banał nudnego kopiowania tego co już było, ale utwory REXOR z tej płyty są świeże, energicznie wykonane i zwarte. Nie ma tu epickich kolosów, ani nasyconych brazylijską progresywnością semi ballad z marakasami. Jest korzenny heavy metal w tradycji lat 80tych, który mógłby powstać tak w Europie, jak i Ameryce. Wybornie zaczynają w dosyć szybkim, heroicznym Glory or Freedom, gdzie jednym z przewodnich riffów jest taki rozpoznawalny jako klasyczny dla RUNNING WILD. REXOR nie jest jednak drugim METALDER i zasadniczo gra tu swoje, w pełnych atrakcyjnych refrenów, rytmicznych i zagranych z dużą gracją gitarową przez Wandera Cunha takich numerów jak From out the Ruins, czy też Running in the Night. Jak to w zespołach z Brazylii zazwyczaj bywa, gitarzysta popisuje się nienaganną techniką w solach i te są tu nad wyraz pirotechniczne. Znakomity gitarzysta!</div>
<div style="text-align: justify;">Bujają w spokojniejszym Spirit of the Dark, gdzie słychać może nieco niemieckiego hard'n'heavy lecz to nadal zdecydowanie classic heavy w rycerskim, chóralnym refrenie. Tak, bardzo niemiecko w rozumieniu tradycyjnego metalu brzmi Fire and Shine i te szorstkie wokale, umiarkowane tempa i dosyć ciężkie, ostre gitarowe akordy to Niemcy tak z wieku XX, jak i XXI. Może trochę nie do końca jasna jest muzyczna stylistyka Holy Wine, z niezłym lżejszym refrenem i niestety słabo wykorzystanym motywem z wybornego wstępu gitarowego. Gdzieś przemyka NWOBHM i ślady rock arena z USA w mniej tradycyjnie metalowym Back Again i ta kompozycja jest jednak słabsza od pozostałych.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie to kończą w pełnym długich wybrzmiewań gitarowych Zombie Force i tu przychodzą na myśl czołowe zespoły heavy/power z USA z połowy lat 80tych. Kilka znakomitych ciętych mini solówek dodaje tu dodatkowego smaku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidny classic heavy metal, kosmopolityczny, ale pełen wdzięku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.01.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rexor - Powered Heart (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/3g3qSdCbnBEc8JyxFs-9KpzvPQdjva--XVlvw-e9CA0/rs:fit/g:sm/q:90/h:250/w:250/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTg1OTM1/OTgtMTQ2NDcxNjM0/Ny0yMTExLmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: Ny0yMTExLmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Feed the Lions 01:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Glory or Freedom 03:25</div>
<div style="text-align: justify;">3.From out the Ruins 03:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Spirit of the Dark 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Holy Wine 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fire and Shine 04:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Back Again 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Running in the Night 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">9.Zombie Force 04:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Wash Balboa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Wander Cunha - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Adrian Fernandes - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Gleisson Flores - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">REXOR to bardzo wiekowa grupa z São Paulo, istniejąca od roku 1999, ale w zasadzie jako zupełnie podziemny projekt. Pierwszy album wydali nakładem własnym w roku 2014, ale "Powered Heart" był tylko poprawnym LP z klasycznym heavy metalem, jakich nawet w Brazylii pojawia się wiele. Po dłuższej przerwie grupa nagrała drugą płytę, która została wydana przez działającą od 2020 francuską wytwórnię Steel Shark Records w listopadzie 2022 roku, przy czym na CD znalazł się także jako bonus cały pierwszy LP.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">REXOR poczynił tu znaczący postęp, tak w kwestii dopracowania wokalu, jak i samych kompozycji. Bardzo dobry, soczysty sound wszystkich instrumentów i uwypuklenie mocnego heavy metalowego głosu wokalisty Wash Balboa, to dodatkowy atut tej muzyki, którą można jednoznacznie określić jako NWOTHM. To gatunek wcale nie taki łatwy, nietrudno tu popaść w banał nudnego kopiowania tego co już było, ale utwory REXOR z tej płyty są świeże, energicznie wykonane i zwarte. Nie ma tu epickich kolosów, ani nasyconych brazylijską progresywnością semi ballad z marakasami. Jest korzenny heavy metal w tradycji lat 80tych, który mógłby powstać tak w Europie, jak i Ameryce. Wybornie zaczynają w dosyć szybkim, heroicznym Glory or Freedom, gdzie jednym z przewodnich riffów jest taki rozpoznawalny jako klasyczny dla RUNNING WILD. REXOR nie jest jednak drugim METALDER i zasadniczo gra tu swoje, w pełnych atrakcyjnych refrenów, rytmicznych i zagranych z dużą gracją gitarową przez Wandera Cunha takich numerów jak From out the Ruins, czy też Running in the Night. Jak to w zespołach z Brazylii zazwyczaj bywa, gitarzysta popisuje się nienaganną techniką w solach i te są tu nad wyraz pirotechniczne. Znakomity gitarzysta!</div>
<div style="text-align: justify;">Bujają w spokojniejszym Spirit of the Dark, gdzie słychać może nieco niemieckiego hard'n'heavy lecz to nadal zdecydowanie classic heavy w rycerskim, chóralnym refrenie. Tak, bardzo niemiecko w rozumieniu tradycyjnego metalu brzmi Fire and Shine i te szorstkie wokale, umiarkowane tempa i dosyć ciężkie, ostre gitarowe akordy to Niemcy tak z wieku XX, jak i XXI. Może trochę nie do końca jasna jest muzyczna stylistyka Holy Wine, z niezłym lżejszym refrenem i niestety słabo wykorzystanym motywem z wybornego wstępu gitarowego. Gdzieś przemyka NWOBHM i ślady rock arena z USA w mniej tradycyjnie metalowym Back Again i ta kompozycja jest jednak słabsza od pozostałych.</div>
<div style="text-align: justify;">Ładnie to kończą w pełnym długich wybrzmiewań gitarowych Zombie Force i tu przychodzą na myśl czołowe zespoły heavy/power z USA z połowy lat 80tych. Kilka znakomitych ciętych mini solówek dodaje tu dodatkowego smaku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidny classic heavy metal, kosmopolityczny, ale pełen wdzięku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.01.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Redkey]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4144</link>
			<pubDate>Mon, 27 Nov 2023 18:57:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4144</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Redkey - Rage of Fire (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/5nSwrZ68sZxgJ58MwQMicA479a7RFhY3FHVNXMNAAZo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:594/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTgxNDU3/OTYtMTQ1NTk5NzEy/NC0xNjY5LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NC0xNjY5LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Man 'n' Machine 00:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Rage of Fire 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Be My Guide 07:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gone Too Far 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">5.Rebellion 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Peace &amp; War 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Easy Way Out 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.Obsession 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">9.Metal Head 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">10.Respectable 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Fortune (Angel cover) 08:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Rettke - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sascha Paeth - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrè Borawski - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Klemens Klarhorst - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Eichholz - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 1999 oficjalnie rozwiązany został HEAVENS GATE o Thomasie Rettke ucichło, a Sascha Paeth skoncentrował się na działalności produkcyjnej i jako inżynier dźwięku. W roku 2006 postanowili jednak połączyć siły jeszcze raz. Rettke zachował prawa do nazwy HEAVENS GATE, jednak nie skorzystał z niej i nowa grupa została nazwana REDKEY. W składzie znalazł się drugi gitarzysta Andrè Borawski, z którym Rettke zetknął się dwie dekady wcześniej w heavy metalowym STEELTOWER oraz debiutująca sekcja rytmiczna. Grupa przygotowany dosyć szybko materiał wydała w czerwcu 2006 nakładem malutkiej wytwórni The A Label, szybko jednak pojawiła się wersja od znanej wytwórni Dockyard 1 Records, która w tym czasie zaliczana była do wiodących na niemieckim rynku muzycznym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fani stylu HEAVENS GATE byli zaskoczeni, bo grupa przedstawiła muzykę odmienną, znacznie cięższą, mocno osadzoną w estetyce heavy/power i to nie tylko niemieckiej. Rettke śpiewa mocnym głosem, gitarzyści tworzą zwartą ścianę stosunkowo nisko strojonych gitar, sekcja rytmiczna jest głośna i wyrazista. Pod względem realizacji jest to album bez zarzutu, zresztą trudno oczekiwać, by Sascha Paeth coś w tym zakresie jako twórca soundu zepsuł. Gorzej jest z samą zawartością muzyczną i jakością kompozycji. Trudno powiedzieć, czy REDKEY uznał, że wystarczy być twardym i robić podjazdy pod ekipy amerykańskie z kręgu PANTERA oraz prowadzić wszystko w manierze teutońskiej, by zyskać uznanie fanów. Zapamiętać z tego wszystkiego jest cokolwiek trudno, bo nie ma tu zapadających w pamięć refrenów, a riffy praktycznie cały czas obracają się wokół kilku powtarzalnych motywów i gdzie w połowie albumu ten napór gitarowy i stosunkowo jednostajny wokal Rettke zaczyna nużyć. Czasem jest wrażenie nieco bardziej zbrutalizowanego odgrywania pewnych wczesnych motywów PRIMAL FEAR, ale nie idą za tym ani nośne refreny, ani interesujące, gitarowe sola i ornamentacje. Takim ciekawszym utworem jest dosyć mroczny i wolny Be My Guide, pewnie dlatego, że ma cechy stylu z "Dehumanizer" BLACK SABBATH. Są jednak i tak bardzo nieudane numery jak Gone Too Far. Paradoksalnie nie niemiecki, a raczej amerykański styl wyrażony w Peace &amp; War i po części w Obsession został na tej płycie wyartykułowany najlepiej. Ogólnie jednak druga część tego LP nie wzbudza zainteresowania łącznie z teoretycznie dobrze stylistycznie dobranym coverem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kompozycje przygotowane przez Thomasa Rettke okazały się być nieatrakcyjne dla słuchaczy. Zainteresowania zespołem po wydaniu tej płyty praktycznie nie było i projekt został zawieszony na czas niekreślony, czy faktycznie na zawsze. Sascha Paeth jeszcze w tym samym roku połączył siły z Tobiasem Sammetem w AVANTASIA, gdzie w pierwszych latach jako wokalista w wokalach pobocznych pojawiał się także Rettke. Potem Rettke można było usłyszeć jeszcze w chórach RHAPSODY OF FIRE i KAMELOT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Redkey - Rage of Fire (2006)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/5nSwrZ68sZxgJ58MwQMicA479a7RFhY3FHVNXMNAAZo/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:594/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTgxNDU3/OTYtMTQ1NTk5NzEy/NC0xNjY5LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NC0xNjY5LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Man 'n' Machine 00:34</div>
<div style="text-align: justify;">2.Rage of Fire 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Be My Guide 07:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Gone Too Far 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">5.Rebellion 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Peace &amp; War 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Easy Way Out 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">8.Obsession 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">9.Metal Head 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">10.Respectable 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Fortune (Angel cover) 08:30</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2006</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Rettke - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sascha Paeth - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrè Borawski - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Klemens Klarhorst - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Eichholz - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdy w roku 1999 oficjalnie rozwiązany został HEAVENS GATE o Thomasie Rettke ucichło, a Sascha Paeth skoncentrował się na działalności produkcyjnej i jako inżynier dźwięku. W roku 2006 postanowili jednak połączyć siły jeszcze raz. Rettke zachował prawa do nazwy HEAVENS GATE, jednak nie skorzystał z niej i nowa grupa została nazwana REDKEY. W składzie znalazł się drugi gitarzysta Andrè Borawski, z którym Rettke zetknął się dwie dekady wcześniej w heavy metalowym STEELTOWER oraz debiutująca sekcja rytmiczna. Grupa przygotowany dosyć szybko materiał wydała w czerwcu 2006 nakładem malutkiej wytwórni The A Label, szybko jednak pojawiła się wersja od znanej wytwórni Dockyard 1 Records, która w tym czasie zaliczana była do wiodących na niemieckim rynku muzycznym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fani stylu HEAVENS GATE byli zaskoczeni, bo grupa przedstawiła muzykę odmienną, znacznie cięższą, mocno osadzoną w estetyce heavy/power i to nie tylko niemieckiej. Rettke śpiewa mocnym głosem, gitarzyści tworzą zwartą ścianę stosunkowo nisko strojonych gitar, sekcja rytmiczna jest głośna i wyrazista. Pod względem realizacji jest to album bez zarzutu, zresztą trudno oczekiwać, by Sascha Paeth coś w tym zakresie jako twórca soundu zepsuł. Gorzej jest z samą zawartością muzyczną i jakością kompozycji. Trudno powiedzieć, czy REDKEY uznał, że wystarczy być twardym i robić podjazdy pod ekipy amerykańskie z kręgu PANTERA oraz prowadzić wszystko w manierze teutońskiej, by zyskać uznanie fanów. Zapamiętać z tego wszystkiego jest cokolwiek trudno, bo nie ma tu zapadających w pamięć refrenów, a riffy praktycznie cały czas obracają się wokół kilku powtarzalnych motywów i gdzie w połowie albumu ten napór gitarowy i stosunkowo jednostajny wokal Rettke zaczyna nużyć. Czasem jest wrażenie nieco bardziej zbrutalizowanego odgrywania pewnych wczesnych motywów PRIMAL FEAR, ale nie idą za tym ani nośne refreny, ani interesujące, gitarowe sola i ornamentacje. Takim ciekawszym utworem jest dosyć mroczny i wolny Be My Guide, pewnie dlatego, że ma cechy stylu z "Dehumanizer" BLACK SABBATH. Są jednak i tak bardzo nieudane numery jak Gone Too Far. Paradoksalnie nie niemiecki, a raczej amerykański styl wyrażony w Peace &amp; War i po części w Obsession został na tej płycie wyartykułowany najlepiej. Ogólnie jednak druga część tego LP nie wzbudza zainteresowania łącznie z teoretycznie dobrze stylistycznie dobranym coverem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kompozycje przygotowane przez Thomasa Rettke okazały się być nieatrakcyjne dla słuchaczy. Zainteresowania zespołem po wydaniu tej płyty praktycznie nie było i projekt został zawieszony na czas niekreślony, czy faktycznie na zawsze. Sascha Paeth jeszcze w tym samym roku połączył siły z Tobiasem Sammetem w AVANTASIA, gdzie w pierwszych latach jako wokalista w wokalach pobocznych pojawiał się także Rettke. Potem Rettke można było usłyszeć jeszcze w chórach RHAPSODY OF FIRE i KAMELOT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rogue Deal]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4123</link>
			<pubDate>Thu, 16 Nov 2023 16:05:56 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4123</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rogue Deal - Escape from Justice (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/kNJVUFI935objSktrVBqAW2rWyxiKUvBwd0Jhmd7M4o/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5MDU5/MzYzLTE3MDEyNjE1/NzYtMjg4Mi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzYtMjg4Mi5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.DEFCON 1 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lightning Force 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Night Ranger 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Condemned to Power 07:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Starmirror 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Road Again 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Streetfighter 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">8.Fear Has Tales to Tell 09:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michele Turco - śpiew<br />
 Matteo Finato - gitara <br />
Gianluca Padovani - gitara<br />
Francesco Galbieri - gitara basowa <br />
Nicola Danese - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tych debiutów włoskich w kategorii NWOTHM w roku bieżącym nie było zbyt wiele, ale w połowie listopada pojawiła się płyta istniejącego od roku 2017 ROGUE DEAL z Werony. Wydawcą jest wytwórnia Andromeda Relix, zresztą także z tego samego miasta.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ci muzycy nie byli do tej pory obecni na włoskiej scenie metalowej i nie są szerzej znani, ale ekipa jest zgrana i kompetentna, do tego ma wyraźnie określony kierunek muzyczny, który na tym LP konsekwentnie realizuje. Grają NWOTHM wzorowany przede wszystkim na stylistyce europejskiej, sięgając głęboko w przeszłość do korzeni, do NWOBHM, przy czym jednak na pewno nie jest to grupa NWOBHM grająca w czystej postaci. Słychać jednak jednoznaczną riffową estetykę IRON MAIDEN w instrumentalnym Starmirror, no i bardzo interesująco rozegrali Night Ranger, gdzie styl TYGERS OF PAN TANG jeszcze z czasów z Coxem jest połączony z kolejną porcją maidenowskich zagrywek w części instrumentalnej. Bardzo dobry wokalista Michele Turco śpiewa z przekonaniem Lightning Force (świetny wysoki atak na samym początku!) oraz Streetfighter, który zrobiony jest jako rasowy mix TYGERS OF PAN TANG i DIAMOND HEAD, a w części instrumentalnej to dużej klasy popis gitarzystów i sekcji rytmicznej. </div>
<div style="text-align: justify;">Zespół najlepiej wypada właśnie w tych zwartych, szybkich kompozycjach, emanując energią i pasją wykonania i przypominają inny, znacznie bardziej utytułowany włoski zespół TARCHON FIST. Poza tym, są i utwory dłuższe, czyli The Road Again i Condemned to Power i tu melodie są dobre, wykonanie także, ale jest wrażenie przeciągania tego na siłę w pewnych momentach. Wrażenie energicznego pędu wcześniej wspomnianych kompozycji w pewnym momencie zanika, tym bardziej, że są tu i bardzo łagodne fragmenty, poza tym te utwory budowane są zazwyczaj co najmniej z dwóch różnych i odległych od siebie wątków melodycznych i ta główna myśl muzyczna się lekko rozmywa. </div>
<div style="text-align: justify;">To samo można powiedzieć o kolosie Fear Has Tales to Tell, który jest mocniejszy, bliższy typowym standardom umiarkowanie heroicznego, tradycyjnego heavy metalu. Nie udało się jednakże zbudować takiej w pełni zadowalającej epickiej atmosfery, choć gitarowy, dumny galop na samym początku, obiecuje wiele. Ostatecznie pojawia się ponownie wiele nie zawsze idealnie pasujących do siebie motywów i wątków, w tym poetycki fragment refleksyjny, należy jednak pochwalić zdecydowaną i nieubłaganą grę gitarzystów w tych najbardziej heroicznych i bojowych momentach. Ogólnie w tym utworze sporo jest aranżacyjnych wpływów amerykańskich, stanowiących pokłosie pomysłów IRON MAIDEN. Po prostu trochę za długi jest ten numer i można by z tego wykroić dwa, o większej sile rażenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niemniej, ogólnie ROGUE DEAL spisał się dobrze. Jeszcze raz podkreślę zgranie i indywidualne umiejętności instrumentalistów oraz śmiałe popisy wokalne frontmana w wysokich rejestrach. </div>
<div style="text-align: justify;">Za udany należy również uznać sound, który jest taki klasycznie "włoski" dla heavy metalu tradycyjnego, bez nadmiernego ciężaru gitar i to także jest znacznie bliższe TARCHON FIST niż FROZEN TEARS. Grupa z potencjałem, który, mam nadzieję, jeszcze lepiej wykorzysta w przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rogue Deal - Escape from Justice (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/kNJVUFI935objSktrVBqAW2rWyxiKUvBwd0Jhmd7M4o/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5MDU5/MzYzLTE3MDEyNjE1/NzYtMjg4Mi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzYtMjg4Mi5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.DEFCON 1 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lightning Force 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Night Ranger 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Condemned to Power 07:16</div>
<div style="text-align: justify;">5.Starmirror 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Road Again 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">7.Streetfighter 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">8.Fear Has Tales to Tell 09:27</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michele Turco - śpiew<br />
 Matteo Finato - gitara <br />
Gianluca Padovani - gitara<br />
Francesco Galbieri - gitara basowa <br />
Nicola Danese - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tych debiutów włoskich w kategorii NWOTHM w roku bieżącym nie było zbyt wiele, ale w połowie listopada pojawiła się płyta istniejącego od roku 2017 ROGUE DEAL z Werony. Wydawcą jest wytwórnia Andromeda Relix, zresztą także z tego samego miasta.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ci muzycy nie byli do tej pory obecni na włoskiej scenie metalowej i nie są szerzej znani, ale ekipa jest zgrana i kompetentna, do tego ma wyraźnie określony kierunek muzyczny, który na tym LP konsekwentnie realizuje. Grają NWOTHM wzorowany przede wszystkim na stylistyce europejskiej, sięgając głęboko w przeszłość do korzeni, do NWOBHM, przy czym jednak na pewno nie jest to grupa NWOBHM grająca w czystej postaci. Słychać jednak jednoznaczną riffową estetykę IRON MAIDEN w instrumentalnym Starmirror, no i bardzo interesująco rozegrali Night Ranger, gdzie styl TYGERS OF PAN TANG jeszcze z czasów z Coxem jest połączony z kolejną porcją maidenowskich zagrywek w części instrumentalnej. Bardzo dobry wokalista Michele Turco śpiewa z przekonaniem Lightning Force (świetny wysoki atak na samym początku!) oraz Streetfighter, który zrobiony jest jako rasowy mix TYGERS OF PAN TANG i DIAMOND HEAD, a w części instrumentalnej to dużej klasy popis gitarzystów i sekcji rytmicznej. </div>
<div style="text-align: justify;">Zespół najlepiej wypada właśnie w tych zwartych, szybkich kompozycjach, emanując energią i pasją wykonania i przypominają inny, znacznie bardziej utytułowany włoski zespół TARCHON FIST. Poza tym, są i utwory dłuższe, czyli The Road Again i Condemned to Power i tu melodie są dobre, wykonanie także, ale jest wrażenie przeciągania tego na siłę w pewnych momentach. Wrażenie energicznego pędu wcześniej wspomnianych kompozycji w pewnym momencie zanika, tym bardziej, że są tu i bardzo łagodne fragmenty, poza tym te utwory budowane są zazwyczaj co najmniej z dwóch różnych i odległych od siebie wątków melodycznych i ta główna myśl muzyczna się lekko rozmywa. </div>
<div style="text-align: justify;">To samo można powiedzieć o kolosie Fear Has Tales to Tell, który jest mocniejszy, bliższy typowym standardom umiarkowanie heroicznego, tradycyjnego heavy metalu. Nie udało się jednakże zbudować takiej w pełni zadowalającej epickiej atmosfery, choć gitarowy, dumny galop na samym początku, obiecuje wiele. Ostatecznie pojawia się ponownie wiele nie zawsze idealnie pasujących do siebie motywów i wątków, w tym poetycki fragment refleksyjny, należy jednak pochwalić zdecydowaną i nieubłaganą grę gitarzystów w tych najbardziej heroicznych i bojowych momentach. Ogólnie w tym utworze sporo jest aranżacyjnych wpływów amerykańskich, stanowiących pokłosie pomysłów IRON MAIDEN. Po prostu trochę za długi jest ten numer i można by z tego wykroić dwa, o większej sile rażenia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Niemniej, ogólnie ROGUE DEAL spisał się dobrze. Jeszcze raz podkreślę zgranie i indywidualne umiejętności instrumentalistów oraz śmiałe popisy wokalne frontmana w wysokich rejestrach. </div>
<div style="text-align: justify;">Za udany należy również uznać sound, który jest taki klasycznie "włoski" dla heavy metalu tradycyjnego, bez nadmiernego ciężaru gitar i to także jest znacznie bliższe TARCHON FIST niż FROZEN TEARS. Grupa z potencjałem, który, mam nadzieję, jeszcze lepiej wykorzysta w przyszłości.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rascal]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4111</link>
			<pubDate>Fri, 10 Nov 2023 20:46:02 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4111</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rascal </span><span style="font-weight: bold;">- Lost Beyond Reason (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/RCIHYNtsyZpi_3atF9Y5wgJ3DzJ7Op942ZyZ1wy9JzQ/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5MDU5/MzE4LTE3MDEyNjEy/NzMtOTIyOC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzMtOTIyOC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Approaching the Storm 01:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Trapped Within the Lightning 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Faster the Better 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Running Out of Air 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Prelude to Violence 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Born to Kill 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lost Beyond Reason 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">8.Conquest 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.Slow Burner 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">10.Soldiers of Hell 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">11.Into the Night 04:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kacper Pędziszewski - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adrian Wiązowski - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Maciej Zybura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Krystian Grobel - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysztof Kamiński - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Dziś 10 listopada w barwach warszawskiej wytwórni Ossuary Records zadebiutował także pochodzący ze stolicy RASCAL. Panowie grają razem od roku 2019, a w 2021 pokazali się już na mini albumie "Headed Towards Destruction". Tak nieco przaśnie to wtedy wyszło i to przykład na to, w jakiej ogólnej kondycji i na jakim etapie jest polska scena klasycznego melodyjnego metalu, tu z elementami speed. Chociaż słychać, że stać ich na coś więcej, to się czuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Generalnie największe obawy budził we mnie wokal, który w 2021 był bardzo przeciętny i nawet niemal obowiązkowe w polskim metalu porykiwania w tle nie zmieniały wrażenia pół amatorskiego podśpiewywania w Miejskim Domu Kultury. A ponieważ śpiewać każdy może, to niech śpiewa, ale niekoniecznie trzeba kopać leżącego w recenzji.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednakże co tu mamy w roku 2023?</div>
<div style="text-align: justify;">Mamy ogromne pozytywne zaskoczenie w każdym aspekcie. Także wokalnym, bo Kacper Pędziszewski okrzepł, okrzepł inteligentnie i jest dojrzałym rasowym heavy metalowym wokalistą, który tu wszystko ciągnie do przodu odważnie, klasycznie, bez jęków, skrzeków i popiskiwania w amerykańskim stylu. Wyważona ekspresja! Bardzo dobrze tu rytmiczną część prowadzi sekcja Krystian &amp; Krzysztof, nikogo nie zagłuszają, są odważni i zdeterminowani, jak na ten gatunek przystało. Ten gatunek... Czysty speed metal, pozbawiony thrashowych naleciałości czyniących ten gatunek częstokroć prymitywnym, bez markowania power metalu i zbędnych natarć gitarowych, z których nic nie wynika. Heavy metal w manierze NWOTHM grany szybko to właśnie korzenny speed metal. Tutaj także z pewną domieszką NWOBHM, może z naleciałościami wczesnego RAVEN i DIAMOND HEAD, ale może też (a może nawet w większym stopniu) tego niemieckiego melodyjnego speed metalu, który swoje apogeum miał w połowie lat 80tych. No i gitarzyści Adrian i Maciej. Klasa, i to o klasę wyżej niż wcześniej. Piękne duety jak Trapped Within the Lightning, wyborne sola i znakomicie rozwiązane tak rzadko ostatnio grane systemem left channel - right channel. I ta urzekająca niemetalowa miniatura o latino iberyjskich korzeniach Prelude to Violence. Coś pięknego! Czy można jeszcze stworzyć w speed metalu porywajace melodie? Można, gdy się gra classic metal w speedowych tempach. I zrobił to RASCAL siejąc melodyjne zniszczenie w The Faster the Better (bardzo dobry tytuł jako credo czystego speed metalu!) i zaraz potem w niesamowitym Running Out of Air. Porywająca potęga!</div>
<div style="text-align: justify;">Kapitalny skandynawski chłód Born to Kill, z neoklasycznymi wtrąceniami i gdy tego mało, to za chwilę tytułowy Lost Beyond Reason. Czy gitarowo można lepiej określić, co jest prawdziwym speed metalem? Kapitalnie i z takim udawanym zdystansowaniem to zrobili. Kacper Mistrz! Tak trochę odstaje od poprzedników Conquest, nie obyło się bez brutalniejszych wokali, a przecież death/thrashu i black/thrashu to mamy w kraju aż nadto, ale pewne rzeczy można wybaczyć, gdy cała reszta jest tak wyborna. Bo wybornie przecież prezentuje się ten album do samego końca poczynając od pełnego nerwowych riffów ultra szybkiego Slow Burner z wyrazistym refrenem, poprzez Soldiers of Hell, bojowy, epicki i pełen klasycznego heroiczego pędu (absolutne zniszczenie w nieco bardziej classic metalowym stylu!) aż do ostatniego Into the Night i tu znowu rewelacyjna melodia zwrotek oraz elegancki chwytliwy refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Czytelny mix i mastering w oldschoolowym stylu dodaje autentyzmu i ta przejrzystość jest tu wielkim atutem, bo uwypukla kunszt gitarzystów i celowo użyłem określenia kunszt, bo są to gitarzyści światowego formatu. Speed metal bez jednowymiarowej dźwiękowej papki to jest to!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ossuary Records dosyć regularnie odkrywa i daje szansę zespołom polskim, które zasługują na coś więcej niż tylko na samoróbki z bandcampa. Teraz prezentują światu fantastyczny RASCAL i tak porywającego heavy metalu z Polski w opcji NWOTHM to chyba jeszcze nie było.</div>
<div style="text-align: justify;">Panie i Panowie - RASCAL!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 10.11.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rascal </span><span style="font-weight: bold;">- Lost Beyond Reason (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/RCIHYNtsyZpi_3atF9Y5wgJ3DzJ7Op942ZyZ1wy9JzQ/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5MDU5/MzE4LTE3MDEyNjEy/NzMtOTIyOC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzMtOTIyOC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Approaching the Storm 01:22</div>
<div style="text-align: justify;">2.Trapped Within the Lightning 04:26</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Faster the Better 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Running Out of Air 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">5.Prelude to Violence 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Born to Kill 03:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.Lost Beyond Reason 05:33</div>
<div style="text-align: justify;">8.Conquest 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.Slow Burner 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">10.Soldiers of Hell 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">11.Into the Night 04:52</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kacper Pędziszewski - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Adrian Wiązowski - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Maciej Zybura - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Krystian Grobel - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysztof Kamiński - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Dziś 10 listopada w barwach warszawskiej wytwórni Ossuary Records zadebiutował także pochodzący ze stolicy RASCAL. Panowie grają razem od roku 2019, a w 2021 pokazali się już na mini albumie "Headed Towards Destruction". Tak nieco przaśnie to wtedy wyszło i to przykład na to, w jakiej ogólnej kondycji i na jakim etapie jest polska scena klasycznego melodyjnego metalu, tu z elementami speed. Chociaż słychać, że stać ich na coś więcej, to się czuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Generalnie największe obawy budził we mnie wokal, który w 2021 był bardzo przeciętny i nawet niemal obowiązkowe w polskim metalu porykiwania w tle nie zmieniały wrażenia pół amatorskiego podśpiewywania w Miejskim Domu Kultury. A ponieważ śpiewać każdy może, to niech śpiewa, ale niekoniecznie trzeba kopać leżącego w recenzji.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednakże co tu mamy w roku 2023?</div>
<div style="text-align: justify;">Mamy ogromne pozytywne zaskoczenie w każdym aspekcie. Także wokalnym, bo Kacper Pędziszewski okrzepł, okrzepł inteligentnie i jest dojrzałym rasowym heavy metalowym wokalistą, który tu wszystko ciągnie do przodu odważnie, klasycznie, bez jęków, skrzeków i popiskiwania w amerykańskim stylu. Wyważona ekspresja! Bardzo dobrze tu rytmiczną część prowadzi sekcja Krystian &amp; Krzysztof, nikogo nie zagłuszają, są odważni i zdeterminowani, jak na ten gatunek przystało. Ten gatunek... Czysty speed metal, pozbawiony thrashowych naleciałości czyniących ten gatunek częstokroć prymitywnym, bez markowania power metalu i zbędnych natarć gitarowych, z których nic nie wynika. Heavy metal w manierze NWOTHM grany szybko to właśnie korzenny speed metal. Tutaj także z pewną domieszką NWOBHM, może z naleciałościami wczesnego RAVEN i DIAMOND HEAD, ale może też (a może nawet w większym stopniu) tego niemieckiego melodyjnego speed metalu, który swoje apogeum miał w połowie lat 80tych. No i gitarzyści Adrian i Maciej. Klasa, i to o klasę wyżej niż wcześniej. Piękne duety jak Trapped Within the Lightning, wyborne sola i znakomicie rozwiązane tak rzadko ostatnio grane systemem left channel - right channel. I ta urzekająca niemetalowa miniatura o latino iberyjskich korzeniach Prelude to Violence. Coś pięknego! Czy można jeszcze stworzyć w speed metalu porywajace melodie? Można, gdy się gra classic metal w speedowych tempach. I zrobił to RASCAL siejąc melodyjne zniszczenie w The Faster the Better (bardzo dobry tytuł jako credo czystego speed metalu!) i zaraz potem w niesamowitym Running Out of Air. Porywająca potęga!</div>
<div style="text-align: justify;">Kapitalny skandynawski chłód Born to Kill, z neoklasycznymi wtrąceniami i gdy tego mało, to za chwilę tytułowy Lost Beyond Reason. Czy gitarowo można lepiej określić, co jest prawdziwym speed metalem? Kapitalnie i z takim udawanym zdystansowaniem to zrobili. Kacper Mistrz! Tak trochę odstaje od poprzedników Conquest, nie obyło się bez brutalniejszych wokali, a przecież death/thrashu i black/thrashu to mamy w kraju aż nadto, ale pewne rzeczy można wybaczyć, gdy cała reszta jest tak wyborna. Bo wybornie przecież prezentuje się ten album do samego końca poczynając od pełnego nerwowych riffów ultra szybkiego Slow Burner z wyrazistym refrenem, poprzez Soldiers of Hell, bojowy, epicki i pełen klasycznego heroiczego pędu (absolutne zniszczenie w nieco bardziej classic metalowym stylu!) aż do ostatniego Into the Night i tu znowu rewelacyjna melodia zwrotek oraz elegancki chwytliwy refren.</div>
<div style="text-align: justify;">Czytelny mix i mastering w oldschoolowym stylu dodaje autentyzmu i ta przejrzystość jest tu wielkim atutem, bo uwypukla kunszt gitarzystów i celowo użyłem określenia kunszt, bo są to gitarzyści światowego formatu. Speed metal bez jednowymiarowej dźwiękowej papki to jest to!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ossuary Records dosyć regularnie odkrywa i daje szansę zespołom polskim, które zasługują na coś więcej niż tylko na samoróbki z bandcampa. Teraz prezentują światu fantastyczny RASCAL i tak porywającego heavy metalu z Polski w opcji NWOTHM to chyba jeszcze nie było.</div>
<div style="text-align: justify;">Panie i Panowie - RASCAL!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 10.11.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Reckless]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4098</link>
			<pubDate>Tue, 24 Oct 2023 20:20:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4098</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Reckless - Sharp Magik Steel (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/yOD0pyo2CFpcov9a9ms8xyFcjvnTKOMjeICXHv3N2-A/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5MTMz/MzgyLTE3MDE5NDY5/ODktMjU1Mi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODktMjU1Mi5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kneel Before the Gods 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Crimson Obsession 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Glittering Death 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sharp Magik Steel 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Behind the Mist 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Neutralized 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.Wake Up Screaming 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.Unholy Odyssey 04:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kolumbia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Metalbringer (Walter García) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Yeison Ruiz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Mendoza - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Rites666 (Johan Garzón) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to debiut zespołu z Bogoty, wydany przez niemiecką wytwórnię Dying Victims Productions 20 października bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kolumbia słynie z muzyki metalowej o charakterze odtwórczym i muzykach odtwarzających ograne metalowe patenty z dużą swobodą i biegłością. Tu w przypadku RECKLESS, ogólnie określanego jako speed metalowy, mamy raczej speed metal z mocnymi akcentami thrashowymi i power metalowymi, oczywiście w rozumieniu power metalu na amerykańską modłę. No, może także pewne riffowe zagrywki są pochodzenia niemieckiego z czasów gdy DESTRUCTION grał mad Butcher, choć melodie nie są na tym albumie zbyt wyraziste ani zapadające w pamięć. Na pewno jednak mocnym punktem jest archetypowy dla gatunku wokal na solidnym poziomie - bez nadmiernej agresji i denerwujących górek i krzyków. Dwie gitary bardzo zgrane, czasem nawet wydaje się, że gra tylko jedna gitara i to nie jest wcale mankament, bo jednocześnie za każdym razem, gdy się to wrażenie pojawia, nagle słychać już dwie gitary atakujące ze dwojoną siłą. Technicznie jest to rozpracowane bardzo dobrze i znakomicie wspiera to również perkusja. Johan Garzón ma zapewne z całego zespołu największy dorobek, przy czym w ekipach grających ekstremalny metal, a perkusiści z tych obszarów zawsze w bardziej klasycznych odmianach metalu pokazywali się z jak najlepszej strony.</div>
<div style="text-align: justify;">Winylowa tradycyjna długość płyty, tradycyjne podejście do aranżacji, natomiast brzmienie jak najbardziej współczesne i żadnej stylizacji na garażowe brzęczenie lat 80tych tu nie ma. Szczególnie interesująco została zrealizowana grzmiąca i odpowiednio głośna perkusja. Odpowiednio głośna, bo nikogo przy tym nie zagłusza. Spośród stosunkowo monolitycznego zestawu kompozycji najbardziej udane i zapadające w pamięć są Glittering Death (tak tu sporo z DESTRUCTION Schmiera) oraz najbardziej zbliżony do klasycznie czystego speed metalu Neutralized, a także zawierający pierwiastki amerykańskiego speed/heavy heroicznego Wake Up Screaming.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobry album z muzyką przeznaczoną dla fanów pure oldschoolowego grania z dawką melodyjnej agresji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.10.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla wytwórni Dying Victims Productions za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Reckless - Sharp Magik Steel (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/yOD0pyo2CFpcov9a9ms8xyFcjvnTKOMjeICXHv3N2-A/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5MTMz/MzgyLTE3MDE5NDY5/ODktMjU1Mi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODktMjU1Mi5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Kneel Before the Gods 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Crimson Obsession 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Glittering Death 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.Sharp Magik Steel 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">5.Behind the Mist 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Neutralized 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.Wake Up Screaming 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.Unholy Odyssey 04:41</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kolumbia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Metalbringer (Walter García) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Yeison Ruiz - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Diego Mendoza - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Rites666 (Johan Garzón) - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to debiut zespołu z Bogoty, wydany przez niemiecką wytwórnię Dying Victims Productions 20 października bieżącego roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kolumbia słynie z muzyki metalowej o charakterze odtwórczym i muzykach odtwarzających ograne metalowe patenty z dużą swobodą i biegłością. Tu w przypadku RECKLESS, ogólnie określanego jako speed metalowy, mamy raczej speed metal z mocnymi akcentami thrashowymi i power metalowymi, oczywiście w rozumieniu power metalu na amerykańską modłę. No, może także pewne riffowe zagrywki są pochodzenia niemieckiego z czasów gdy DESTRUCTION grał mad Butcher, choć melodie nie są na tym albumie zbyt wyraziste ani zapadające w pamięć. Na pewno jednak mocnym punktem jest archetypowy dla gatunku wokal na solidnym poziomie - bez nadmiernej agresji i denerwujących górek i krzyków. Dwie gitary bardzo zgrane, czasem nawet wydaje się, że gra tylko jedna gitara i to nie jest wcale mankament, bo jednocześnie za każdym razem, gdy się to wrażenie pojawia, nagle słychać już dwie gitary atakujące ze dwojoną siłą. Technicznie jest to rozpracowane bardzo dobrze i znakomicie wspiera to również perkusja. Johan Garzón ma zapewne z całego zespołu największy dorobek, przy czym w ekipach grających ekstremalny metal, a perkusiści z tych obszarów zawsze w bardziej klasycznych odmianach metalu pokazywali się z jak najlepszej strony.</div>
<div style="text-align: justify;">Winylowa tradycyjna długość płyty, tradycyjne podejście do aranżacji, natomiast brzmienie jak najbardziej współczesne i żadnej stylizacji na garażowe brzęczenie lat 80tych tu nie ma. Szczególnie interesująco została zrealizowana grzmiąca i odpowiednio głośna perkusja. Odpowiednio głośna, bo nikogo przy tym nie zagłusza. Spośród stosunkowo monolitycznego zestawu kompozycji najbardziej udane i zapadające w pamięć są Glittering Death (tak tu sporo z DESTRUCTION Schmiera) oraz najbardziej zbliżony do klasycznie czystego speed metalu Neutralized, a także zawierający pierwiastki amerykańskiego speed/heavy heroicznego Wake Up Screaming.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dobry album z muzyką przeznaczoną dla fanów pure oldschoolowego grania z dawką melodyjnej agresji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.10.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #3399ff;">Podziękowania dla wytwórni Dying Victims Productions za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rigorious]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4081</link>
			<pubDate>Wed, 20 Sep 2023 19:36:18 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4081</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rigorious - Night of Retribution (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/pWyuCscEnqLTs8rYj57iYCDZ0gvYWmKaSBCsskGGep4/rs:fit/g:sm/q:90/h:594/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4OTIx/OTI3LTE3MDEwOTk2/ODQtMTEzMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODQtMTEzMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Victory 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lay with Me 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Iron Wings 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fight for Your Lives 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.Brothers Arise 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children of the Night 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ride Till We Die 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">8.Behind the Curtains 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.Lost 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">10.Power of My Sword 03:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Lukas Remus - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Blankenaufulland - śpiew gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lukas Famula - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Paul Reil - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Ignacio López - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jose Gutierrez Carlos - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">RIGORIOUS to nowy zespół z Nadrenii-Wesfalii, oficjalnie debiutujący 10 listopada albumem "Night of Retribution", którego wydawcą jest niemiecka wytwórnia Metalapolis Records. Muzycy wchodzący w jego skład mają już doświadczenie na scenie metalowej, choć do tej pory większego rozgłosu nie zyskali. Zapewne najbardziej rozpoznawalny jest z nich perkusista ELMSFIRE Paul Reil, choć od roku 2017 w tej grupie nie występuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Power metal z rejonów Zagłębia Ruhry tradycyjnie kojarzy się z graniem twardym i teutońskim, zazwyczaj topornym i ściśle zbudowanym na graniu gitarowym. Tymczasem RIGORIOUS proponuje power metal melodyjny, z obszarów po części fantasy heroicznych. Gdyby szukać pewnych analogii, to niektóre aranżacje klawiszowe (bo ten instrument odgrywa tu często dosyć ważną rolę) można by odnieść do estetyki MOB RULES i tak ogólnie chyba echa tej właśnie grupy są tu najbardziej słyszalne w zgrabnych i elegancko zagranych kompozycjach takich jak Victory, Iron Wings. Grupa znajduje się w głównym nurcie niemieckiego melodic power wyznaczanym obecnie niekoniecznie przez FREEDOM CALL w nieskomplikowanych, ale chwytliwych Fight for Your Lives z bardzo dobrym, nośnym refrenem oraz podobnym dumnym adventure klimacie Brothers Arise i co ciekawe, zbliżają się tu do muzycznych rozwiązań fińskich ekip OLYMPOS MONS i ASTRALION. W tej kategorii mieści się także rytmiczny i potoczysty Behind the Curtains z akcentami rycerskiego folka, chociaż to akurat nie najwyższych lotów.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także nieco delikatniej w epickiej semi balladzie z power metalowymi przyśpieszeniami Children of the Night i jest to sympatyczne, ale mało oryginalne. Lepsze jednak od zupełnie bezbarwnego songu melodic metalowego Lay with Me. Natomiast drugi semi balladowy numer Lost rozwija się pięknie i ta poezja i nostalgia jest tu ładnie podkreślona w melodii refrenu, w wykorzystaniu pianina i ciekawej narracji. Dobrze śpiewają obaj wokaliści, przy czym to zderzenie dwóch głosów - jednego dosyć wysokiego i czystego z drugim - mocnym i miejscami przypominającym te z pirate metalu stanowi ciekawy kontrast, a zarazem uzupełnienie, jak chociażby w dynamicznym Ride Till We Die, z najmocniejszymi na tej płycie akcentami gitarowymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Zakończenie jest bojowe, fantasy power metalowe w dobrze zagranym i z fanfarowymi klawiszami w tle Power of My Sword. Nie jest to może jakaś miażdżąca potęga miecza RIGORIOUS, ale ten finał można zaliczyć do udanych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z całą pewnością na uznanie zasluguje brzmienie, soczyste, klarowne i wieloplanowe, ale jego twórcą jest Chris Boltendahl, a on w kilku ostatnich latach wyprodukował już kilka udanych pod względem soundu albumów niemeickich grup metalowych i poziomu obniżać w tym zakresie zdecydowanie nie zamierza.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie to dobra płyta, niekoniecznie w pełni na niemieckich fundamentach i o niemieckich muzycznych korzeniach, z pewną liczbą bardzo dobrych melodii i zagrana pewnie i profesjonalnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś z Zagłębia Ruhry co "metalem z Zagłębia Ruhry" nie jest.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.09.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"> dzięki uprzejmości wytwóni Metalapolis Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rigorious - Night of Retribution (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/pWyuCscEnqLTs8rYj57iYCDZ0gvYWmKaSBCsskGGep4/rs:fit/g:sm/q:90/h:594/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4OTIx/OTI3LTE3MDEwOTk2/ODQtMTEzMC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODQtMTEzMC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Victory 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">2.Lay with Me 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Iron Wings 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">4.Fight for Your Lives 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.Brothers Arise 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.Children of the Night 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Ride Till We Die 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">8.Behind the Curtains 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.Lost 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">10.Power of My Sword 03:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Lukas Remus - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Blankenaufulland - śpiew gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lukas Famula - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Paul Reil - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Ignacio López - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jose Gutierrez Carlos - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">RIGORIOUS to nowy zespół z Nadrenii-Wesfalii, oficjalnie debiutujący 10 listopada albumem "Night of Retribution", którego wydawcą jest niemiecka wytwórnia Metalapolis Records. Muzycy wchodzący w jego skład mają już doświadczenie na scenie metalowej, choć do tej pory większego rozgłosu nie zyskali. Zapewne najbardziej rozpoznawalny jest z nich perkusista ELMSFIRE Paul Reil, choć od roku 2017 w tej grupie nie występuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Power metal z rejonów Zagłębia Ruhry tradycyjnie kojarzy się z graniem twardym i teutońskim, zazwyczaj topornym i ściśle zbudowanym na graniu gitarowym. Tymczasem RIGORIOUS proponuje power metal melodyjny, z obszarów po części fantasy heroicznych. Gdyby szukać pewnych analogii, to niektóre aranżacje klawiszowe (bo ten instrument odgrywa tu często dosyć ważną rolę) można by odnieść do estetyki MOB RULES i tak ogólnie chyba echa tej właśnie grupy są tu najbardziej słyszalne w zgrabnych i elegancko zagranych kompozycjach takich jak Victory, Iron Wings. Grupa znajduje się w głównym nurcie niemieckiego melodic power wyznaczanym obecnie niekoniecznie przez FREEDOM CALL w nieskomplikowanych, ale chwytliwych Fight for Your Lives z bardzo dobrym, nośnym refrenem oraz podobnym dumnym adventure klimacie Brothers Arise i co ciekawe, zbliżają się tu do muzycznych rozwiązań fińskich ekip OLYMPOS MONS i ASTRALION. W tej kategorii mieści się także rytmiczny i potoczysty Behind the Curtains z akcentami rycerskiego folka, chociaż to akurat nie najwyższych lotów.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest także nieco delikatniej w epickiej semi balladzie z power metalowymi przyśpieszeniami Children of the Night i jest to sympatyczne, ale mało oryginalne. Lepsze jednak od zupełnie bezbarwnego songu melodic metalowego Lay with Me. Natomiast drugi semi balladowy numer Lost rozwija się pięknie i ta poezja i nostalgia jest tu ładnie podkreślona w melodii refrenu, w wykorzystaniu pianina i ciekawej narracji. Dobrze śpiewają obaj wokaliści, przy czym to zderzenie dwóch głosów - jednego dosyć wysokiego i czystego z drugim - mocnym i miejscami przypominającym te z pirate metalu stanowi ciekawy kontrast, a zarazem uzupełnienie, jak chociażby w dynamicznym Ride Till We Die, z najmocniejszymi na tej płycie akcentami gitarowymi.</div>
<div style="text-align: justify;">Zakończenie jest bojowe, fantasy power metalowe w dobrze zagranym i z fanfarowymi klawiszami w tle Power of My Sword. Nie jest to może jakaś miażdżąca potęga miecza RIGORIOUS, ale ten finał można zaliczyć do udanych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z całą pewnością na uznanie zasluguje brzmienie, soczyste, klarowne i wieloplanowe, ale jego twórcą jest Chris Boltendahl, a on w kilku ostatnich latach wyprodukował już kilka udanych pod względem soundu albumów niemeickich grup metalowych i poziomu obniżać w tym zakresie zdecydowanie nie zamierza.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie to dobra płyta, niekoniecznie w pełni na niemieckich fundamentach i o niemieckich muzycznych korzeniach, z pewną liczbą bardzo dobrych melodii i zagrana pewnie i profesjonalnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Coś z Zagłębia Ruhry co "metalem z Zagłębia Ruhry" nie jest.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 20.09.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"> dzięki uprzejmości wytwóni Metalapolis Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ronnie Romero]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4080</link>
			<pubDate>Sat, 16 Sep 2023 21:04:50 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4080</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ronnie Romero  - Too Many Lies, Too Many Masters (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/m9snzP8U7zHc88oiLQowPFEUfaywWorXfxTSEKkHNw8/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:599/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4Mjc2/MzE4LTE2OTU3NTQ2/NzMtMjMyNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzMtMjMyNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Castaway on the Moon 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">2. Mountain of Light 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">3. I've Been Losing You 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">4. Too Many Lies, Too Many Masters 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">5. Girl, Don't Listen to the Radio 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">6. Crossroad 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">7. Not Just a Nightmare 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8. A Distant Shore 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">9. Chased by Shadows 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">10. Vengeance 03:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład  zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronnie Romero - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jose Rubio - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Garcia - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andy C. - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Gil - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">15 września 2023 to ważna data w historii muzycznej kariery Ronnie Romero, bo "Too Many Lies, Too Many Masters" wydany przez Frontiers Records to jego pierwsza płyta solowa z oryginalnymi kompozycjami, przygotowanymi przez niego razem z Andy C. Towarzyszący mu muzycy to same sławy, których przedstawiać nikomu nie trzeba i z którymi Romero współpracował lub nadal współpracuje w zespołach o uznanej światowej renomie, jak LORDS OF BLACK. Wcześniej prawie wszyscy spotkali się w ekipie NOVA ERA, gdzie Ronnie rozpoczynał swoją prawdziwą muzyczną karierę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Romero nie stworzył tu niczego oryginalnego i te kompozycje są pokłosiem tego co śpiewał w różnych zespołach. W przypadku utworów zbliżonych do tych z LORDS OF BLACK jest to nieco uproszczone, refreny mają bardziej melodic heavy charakter i przyjazny radio, oraz gdzieś tam pojawiają się nutki RAINBOW i DIO. Do tych kompozycji można śmiało zaliczyć Castaway on the Moon czy też tytułowy, zresztą wyborny, Too Many Lies, Too Many Masters z mocnym refrenem w stylu DIO oraz kruszący w zwrotach Chased by Shadows, ogólnie heroiczny i nieco mroczny. Wniesiono tu także nieco jakby orientalnej progresywności w początkowej fazie części instrumentalnej, potem zaś jest trochę za mało monumentalnie jak na to podgrzewanie atmosfery posępności, jakie tu miało miejsce na początku. W sumie taki dosyć późny DIO z tego wyszedł. No, ale dostojny i miarowy Mountain of Light to już zdecydowanie bardziej idzie w stronę wczesnego DIO i tu wokale Romero są porażające. Najwięcej RAINBOW w Not Just a Nightmare, gdzie bardzo heavy bojowe zwrotki są przetykane rock metalowymi refrenami o dużej przebojowej sile przebicia.</div>
<div style="text-align: justify;">I've Been Losing You jest doskonałym przykładem melodic metalu, w jakim Romero króluje. Nastrój, emocje, chwytliwy rock/metalowy refren. No po prostu bardzo dobre w ramach gatunku. Przeciętną kompozycją w ramach czystego gatunkowo hard rocka jest A Distant Shore i tu się kompozycyjnie nie wysilili i nawet Romero śpiewa dużo poniżej swoich możliwości.</div>
<div style="text-align: justify;">Słabo wypada Girl, Don't Listen to the Radio w stylu modern, a może nawet alternative metalu, który tu spotyka VANDERBERG, gdzie Romero śpiewał do muzyki w stylu WHITESNAKE i w bardzo udany sposób wcielał się w Davida Coverdale'a. Tu jakoś to wszystko się kupy nie trzyma. Za to pięknie te doświadczenia wykorzystał w kolejnym Crossroad i tu jest taki cięższy w gitarach WHITESNAKE z nieco bardziej romantycznym refrenem o sporym ładunku poetyki muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">A na koniec Vengeance i to jest wysokiej klasy melodyjny heavy/power. Gdyby było więcej takich utworów w stylistyce pomiędzy LORDS OF BLACK a THE FERRYMEN... Gdyby było więcej...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie przez instrumentalistów stoi oczywiście na światowym poziomie, jednak określona prostota tych kompozycji nie zmusza do ujawnienia pełni ich talentu. Jedynie Jose Rubio gra tu jak zwykle z niezwykłą finezją w solach, przy czym ta finezja wychodzi często i niepotrzebnie poza tradycyjne formy w heavy metalu i w pewnych utworach przydałyby się sola prostsze, bardziej podkreślające melodie refrenów, czy też rockowy klimat przebojowości.</div>
<div style="text-align: justify;">Realizacja doskonała, szczególnie perkusja Andy C. robi ogromne wrażenie. Trochę może za bardzo schowane klawisze, ale tych ogólnie jest tu niezbyt wiele. A mogłoby być więcej...</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując - bardzo dobry album z melodyjnym metalem Mistrza Romero, choć, co podkreślałem wcześniej, pozbawiony cech oryginalności, co odróżnia go od płyt solowych takich wokalistów jak Bob Catley, Joh West czy Mark Boals.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.09.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Ronnie Romero  - Too Many Lies, Too Many Masters (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/m9snzP8U7zHc88oiLQowPFEUfaywWorXfxTSEKkHNw8/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:599/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4Mjc2/MzE4LTE2OTU3NTQ2/NzMtMjMyNy5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NzMtMjMyNy5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Castaway on the Moon 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">2. Mountain of Light 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">3. I've Been Losing You 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">4. Too Many Lies, Too Many Masters 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">5. Girl, Don't Listen to the Radio 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">6. Crossroad 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">7. Not Just a Nightmare 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">8. A Distant Shore 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">9. Chased by Shadows 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">10. Vengeance 03:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Hiszpania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład  zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ronnie Romero - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jose Rubio - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Javier Garcia - gitara, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andy C. - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Francisco Gil - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">15 września 2023 to ważna data w historii muzycznej kariery Ronnie Romero, bo "Too Many Lies, Too Many Masters" wydany przez Frontiers Records to jego pierwsza płyta solowa z oryginalnymi kompozycjami, przygotowanymi przez niego razem z Andy C. Towarzyszący mu muzycy to same sławy, których przedstawiać nikomu nie trzeba i z którymi Romero współpracował lub nadal współpracuje w zespołach o uznanej światowej renomie, jak LORDS OF BLACK. Wcześniej prawie wszyscy spotkali się w ekipie NOVA ERA, gdzie Ronnie rozpoczynał swoją prawdziwą muzyczną karierę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Romero nie stworzył tu niczego oryginalnego i te kompozycje są pokłosiem tego co śpiewał w różnych zespołach. W przypadku utworów zbliżonych do tych z LORDS OF BLACK jest to nieco uproszczone, refreny mają bardziej melodic heavy charakter i przyjazny radio, oraz gdzieś tam pojawiają się nutki RAINBOW i DIO. Do tych kompozycji można śmiało zaliczyć Castaway on the Moon czy też tytułowy, zresztą wyborny, Too Many Lies, Too Many Masters z mocnym refrenem w stylu DIO oraz kruszący w zwrotach Chased by Shadows, ogólnie heroiczny i nieco mroczny. Wniesiono tu także nieco jakby orientalnej progresywności w początkowej fazie części instrumentalnej, potem zaś jest trochę za mało monumentalnie jak na to podgrzewanie atmosfery posępności, jakie tu miało miejsce na początku. W sumie taki dosyć późny DIO z tego wyszedł. No, ale dostojny i miarowy Mountain of Light to już zdecydowanie bardziej idzie w stronę wczesnego DIO i tu wokale Romero są porażające. Najwięcej RAINBOW w Not Just a Nightmare, gdzie bardzo heavy bojowe zwrotki są przetykane rock metalowymi refrenami o dużej przebojowej sile przebicia.</div>
<div style="text-align: justify;">I've Been Losing You jest doskonałym przykładem melodic metalu, w jakim Romero króluje. Nastrój, emocje, chwytliwy rock/metalowy refren. No po prostu bardzo dobre w ramach gatunku. Przeciętną kompozycją w ramach czystego gatunkowo hard rocka jest A Distant Shore i tu się kompozycyjnie nie wysilili i nawet Romero śpiewa dużo poniżej swoich możliwości.</div>
<div style="text-align: justify;">Słabo wypada Girl, Don't Listen to the Radio w stylu modern, a może nawet alternative metalu, który tu spotyka VANDERBERG, gdzie Romero śpiewał do muzyki w stylu WHITESNAKE i w bardzo udany sposób wcielał się w Davida Coverdale'a. Tu jakoś to wszystko się kupy nie trzyma. Za to pięknie te doświadczenia wykorzystał w kolejnym Crossroad i tu jest taki cięższy w gitarach WHITESNAKE z nieco bardziej romantycznym refrenem o sporym ładunku poetyki muzycznej.</div>
<div style="text-align: justify;">A na koniec Vengeance i to jest wysokiej klasy melodyjny heavy/power. Gdyby było więcej takich utworów w stylistyce pomiędzy LORDS OF BLACK a THE FERRYMEN... Gdyby było więcej...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wykonanie przez instrumentalistów stoi oczywiście na światowym poziomie, jednak określona prostota tych kompozycji nie zmusza do ujawnienia pełni ich talentu. Jedynie Jose Rubio gra tu jak zwykle z niezwykłą finezją w solach, przy czym ta finezja wychodzi często i niepotrzebnie poza tradycyjne formy w heavy metalu i w pewnych utworach przydałyby się sola prostsze, bardziej podkreślające melodie refrenów, czy też rockowy klimat przebojowości.</div>
<div style="text-align: justify;">Realizacja doskonała, szczególnie perkusja Andy C. robi ogromne wrażenie. Trochę może za bardzo schowane klawisze, ale tych ogólnie jest tu niezbyt wiele. A mogłoby być więcej...</div>
<div style="text-align: justify;">Podsumowując - bardzo dobry album z melodyjnym metalem Mistrza Romero, choć, co podkreślałem wcześniej, pozbawiony cech oryginalności, co odróżnia go od płyt solowych takich wokalistów jak Bob Catley, Joh West czy Mark Boals.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.09.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Refuser]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4055</link>
			<pubDate>Fri, 11 Aug 2023 17:10:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4055</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Refuser - Refuser (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/6/1/1161615.jpg?4345" border="0" alt="[Obrazek: 1161615.jpg?4345]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Refuser 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.Restless 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">3.Devil's Embrace 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.In the Night 06:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.Sea of Black 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Blasphemer 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Jason 08:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Extinction of Mankind 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Pompeii 08:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Konstantinos Karakitsos - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tasos Kladas - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Stergios Hatzidiamantis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten istnieje od roku 2015 jednak dopiero teraz, w sierpniu 2023 oficjalnie debiutuje, a wydawcą ich albumu jest znana rumuńska wytwórnia Sleaszy Rider Records. Najbardziej znaną postacią z REFUSER jest gitarzysta (tu także wokalista) WAR DANCE z Aten. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa gra tradycyjny heavy metal oparty na wzorcach lat 80tych i można ją zaliczyć do nurtu NWOTHM. Kompozycje są długie i proponują tu w sumie godzinę muzyki. Realnie jednak te utwory są nieco przeciągane na siłę i treści muzycznych jest tu mniej niż by to wynikało z czasu trwania poszczególnych kompozycji. To słychać w dobrych, poprawnych, zagranych w średnich tempach Refuser, Restless i Devil's Embrace z pierwszej części tego LP, które jednak nie zawierają w sobie tego melodyjnego helleńskiego heroicznego ducha, który czyni grecki classic metal wielkim. Niezłe sola i tylko dobry wokalista, o głosie w tych ostrzejszych partiach trochę za słabym i pozbawionym głębi, przez co utwory tym bardziej wydają się jednowymiarowe. Z klimatem też jest tu różnie i dopiero In the Night jest pod tym względem naprawdę udany, a ponadto jest tu duża w końca dawka rozpoznawalnej, greckiej epickości i przemyślana w szczegółach, ciekawie skonstruowana aranżacja. Tak by mogli grać od początku! W Sea of Black znowu jednak wracają do heavy metalu teoretycznie epickiego, ale raczej blado tę epickość wyrażają, a wykorzystane w The Blasphemer elementy i akcenty orientalne niewiele wnoszą, podobnie jak quasi progresywna część instrumentalna i jest to najsłabsza kompozycja na tej płycie. Słuchowiskowy początek Jason jest przeciętny, potem miejscami wchodzą nawet na bardzo dobry poziom w momentach dumnych galopad i takiego niezobowiązującego nawiązywania riffowego do RUNNING WILD, tym razem jednak wokal to wszystko poniekąd dyskredytuje. No nie jest to dobry występ frontmana. Znowu sporo przedłużania, w tym poprzez wykorzystanie wokaliz żeńskich i średniej raczej klasy długiej solówki gitarowej. Extinction of Mankind jest szybszy od innych, ale te miejscami nawet speedowe zagrywki są niestety bardzo jednowymiarowe i płasko to się wszystko tu prezentuje. Pompeii zgodnie z tytułem i tematyką powinny emanować epickością i dramatyzmem. Zaczyna się to przyjemną  i gustowną, łagodną symfoniką, potem jednak mamy po prostu solidny klasyczny heavy metal, mierząc grecką miarą wartości po prostu średni. Wolniejsze, klimatyczne fragmenty z narracjami zbyt pastelowe jak na epicki wymiar tej kompozycji. Ogólnie ten utwór to taka próba bardziej poetyckiego potraktowania tematu, ale tylko fragmentarycznie i umiarkowanie udana.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo także poprawnie, z tym lekko surowym greckim soundem gitary, który obecnie jest już nieco archaiczny i przez zespoły greckiej czołówki zarzucany. </div>
<div style="text-align: justify;">Średniej klasy zespół, w średnio interesującym repertuarze. Może następnym razem będzie lepiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 11.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Sleaszy Rider Records za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Refuser - Refuser (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/6/1/1161615.jpg?4345" border="0" alt="[Obrazek: 1161615.jpg?4345]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Refuser 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.Restless 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">3.Devil's Embrace 06:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.In the Night 06:11</div>
<div style="text-align: justify;">5.Sea of Black 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Blasphemer 05:25</div>
<div style="text-align: justify;">7.Jason 08:10</div>
<div style="text-align: justify;">8.Extinction of Mankind 07:00</div>
<div style="text-align: justify;">9.Pompeii 08:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Konstantinos Karakitsos - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tasos Kladas - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Stergios Hatzidiamantis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten istnieje od roku 2015 jednak dopiero teraz, w sierpniu 2023 oficjalnie debiutuje, a wydawcą ich albumu jest znana rumuńska wytwórnia Sleaszy Rider Records. Najbardziej znaną postacią z REFUSER jest gitarzysta (tu także wokalista) WAR DANCE z Aten. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa gra tradycyjny heavy metal oparty na wzorcach lat 80tych i można ją zaliczyć do nurtu NWOTHM. Kompozycje są długie i proponują tu w sumie godzinę muzyki. Realnie jednak te utwory są nieco przeciągane na siłę i treści muzycznych jest tu mniej niż by to wynikało z czasu trwania poszczególnych kompozycji. To słychać w dobrych, poprawnych, zagranych w średnich tempach Refuser, Restless i Devil's Embrace z pierwszej części tego LP, które jednak nie zawierają w sobie tego melodyjnego helleńskiego heroicznego ducha, który czyni grecki classic metal wielkim. Niezłe sola i tylko dobry wokalista, o głosie w tych ostrzejszych partiach trochę za słabym i pozbawionym głębi, przez co utwory tym bardziej wydają się jednowymiarowe. Z klimatem też jest tu różnie i dopiero In the Night jest pod tym względem naprawdę udany, a ponadto jest tu duża w końca dawka rozpoznawalnej, greckiej epickości i przemyślana w szczegółach, ciekawie skonstruowana aranżacja. Tak by mogli grać od początku! W Sea of Black znowu jednak wracają do heavy metalu teoretycznie epickiego, ale raczej blado tę epickość wyrażają, a wykorzystane w The Blasphemer elementy i akcenty orientalne niewiele wnoszą, podobnie jak quasi progresywna część instrumentalna i jest to najsłabsza kompozycja na tej płycie. Słuchowiskowy początek Jason jest przeciętny, potem miejscami wchodzą nawet na bardzo dobry poziom w momentach dumnych galopad i takiego niezobowiązującego nawiązywania riffowego do RUNNING WILD, tym razem jednak wokal to wszystko poniekąd dyskredytuje. No nie jest to dobry występ frontmana. Znowu sporo przedłużania, w tym poprzez wykorzystanie wokaliz żeńskich i średniej raczej klasy długiej solówki gitarowej. Extinction of Mankind jest szybszy od innych, ale te miejscami nawet speedowe zagrywki są niestety bardzo jednowymiarowe i płasko to się wszystko tu prezentuje. Pompeii zgodnie z tytułem i tematyką powinny emanować epickością i dramatyzmem. Zaczyna się to przyjemną  i gustowną, łagodną symfoniką, potem jednak mamy po prostu solidny klasyczny heavy metal, mierząc grecką miarą wartości po prostu średni. Wolniejsze, klimatyczne fragmenty z narracjami zbyt pastelowe jak na epicki wymiar tej kompozycji. Ogólnie ten utwór to taka próba bardziej poetyckiego potraktowania tematu, ale tylko fragmentarycznie i umiarkowanie udana.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo także poprawnie, z tym lekko surowym greckim soundem gitary, który obecnie jest już nieco archaiczny i przez zespoły greckiej czołówki zarzucany. </div>
<div style="text-align: justify;">Średniej klasy zespół, w średnio interesującym repertuarze. Może następnym razem będzie lepiej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 11.08.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Sleaszy Rider Records za udostępnienie tego albumu.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rage and Fire]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4027</link>
			<pubDate>Sat, 24 Jun 2023 18:37:49 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4027</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rage and Fire - The Last Wolf (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/rpVHj6Eovw0plnRVjvlQgWeI9R1LrU0D8BH1zVIMAOs/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3NTMy/MjU3LTE2OTI5OTE3/MjQtMzU2MC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjQtMzU2MC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Rage and Fire 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.20th Century Man 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shapeshifter 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Summoning 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tell the Tales (of Medusa) 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ebb and Flow (Wax and Wane) 06:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.Black Wind 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Last Wolf 07:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Portugalia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rick Thor (Ricardo Campos) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mário Figueira - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Frederico Brum - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vasco Machado - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony w Lizbonie w roku 2021 RAGE AND FIRE to kolejna po IRONSWORD i RAVENSIRE grupa, w której pojawia się znany portugalski basista Rick Thor czyli Ricardo Campos. Warto także odnotować, że Mário Figueira grał z nim także w RAVENSIRE, a Frederico Brum to jeden z najbardziej cenionych gitarzystów z tego kraju, działający jako instrumentalista, w tym także solowy i sesyjny od wielu lat. W czerwcu 2023 zespół przedstawił swój pierwszy album nakładem znanej greckiej wytwórni No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Panowie w RAGE AND FIRE postawili sobie za cel stworzenie muzyki absolutnie heavy metalowo oldschoolowej, twardo osadzonej w stylistyce kompozycyjnej i wykonawczej lat 80tych, a autentyzmu dodaje oczywiście wokal Ricka Thora i mamy może nie IRONSWORD z 2004 roku, ale wrażenia są podobne.</div>
<div style="text-align: justify;">Twardy wokal Ricka Thora jest oczywiście wielkim plusem, a jeszcze większym wyborne partie solowe Bruma i to jest ozdoba każdej z tych kompozycji. Zniszczenie sieją już w openerze o heroicznym charakterze Rage and Fire i nie może być czegoś bardziej classic metalowego niż ten numer. Potem trochę klimatów wziętych od Kasparka z RUNNING WILD w szybkim, intensywnym 20th Century Man i tu shred Bruma w pewnych momentach jest po prostu arcymistrzowski. Przepięknie grają w uroczystych partiach epickiego Shapeshifter i tak się DOOMSWORD przypomina z najlepszych czasów... Heroiczna moc w średnich tempach. Surowszy, też grany w umiarkowanym tempie The Summoning to z kolei zwrot w stronę MANILLA ROAD w posępnej, mrocznej otoczce i już takiego wrażenia nie robi. Za to wstęp akustyczny do Tell the Tales (of Medusa) jest wspaniały, a potem to jeszcze jeden potężny track epicki, pełen dostojeństwa i rycerskiego heroizmu. Może tylko przydałby się tu bardziej wyrazisty refren. I znowu surowo, ponuro w nieco szybszym i mocno akcentowanym gitarowo Ebb and Flow (Wax and Wane). Tak bardziej po amerykańsku tym razem, ale niekoniecznie bardzo blisko MANILLA ROAD. Solidnie, niemniej w opcji samej  treści muzycznej trochę rozwlekle. Kroczący Black Wind zawiera w sobie zgrabnie wplecione riffy RUNNING WILD, jednak chyba RAGE AND FIRE chce być postrzegany jako zespół epicko posępny, bo nie pozwalają tu sobie na jakiś szczególnie zachęcający do wydobycia topora refren, a i narracje, zresztą świetnie zrobione, są jednoznacznie mrocznie monumentalne. I jeszcze jedno świetne solo!</div>
<div style="text-align: justify;">I od perkusji rozpoczyna się finałowy The Last Wolf, i znowu RUNNING WILD w najlepszym wydaniu. Uporczywie posuwają się do przodu barbarzyńsko w śpiewie i majestatycznie w melodycznej linii. Prawdziwy heavy metal bojowy!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound surowy, ale czysty i mix jest bardzo czytelny, przy czym perkusja nieco cichsza niż to się zazwyczaj robiło w latach 80tych. Twarde, metaliczne gitary celowo pozbawione nadmiaru głębi.</div>
<div style="text-align: justify;">Chyba dobrze się stało, że Figueira i Campos zdecydowali się w roku 2020 rozwiązać nieperspektywiczny RAVENSIRE. RAGE AND FIRE to zespół bez porównania lepszy, ba, obecnie najlepszy na scenie portugalskiej. Zespół, który nagrał album w kategorii NWOTHM, album wybitny na skalę europejską.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rage and Fire - The Last Wolf (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/rpVHj6Eovw0plnRVjvlQgWeI9R1LrU0D8BH1zVIMAOs/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI3NTMy/MjU3LTE2OTI5OTE3/MjQtMzU2MC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MjQtMzU2MC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Rage and Fire 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.20th Century Man 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">3.Shapeshifter 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Summoning 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Tell the Tales (of Medusa) 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ebb and Flow (Wax and Wane) 06:20</div>
<div style="text-align: justify;">7.Black Wind 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Last Wolf 07:00</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Portugalia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rick Thor (Ricardo Campos) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mário Figueira - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Frederico Brum - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vasco Machado - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założony w Lizbonie w roku 2021 RAGE AND FIRE to kolejna po IRONSWORD i RAVENSIRE grupa, w której pojawia się znany portugalski basista Rick Thor czyli Ricardo Campos. Warto także odnotować, że Mário Figueira grał z nim także w RAVENSIRE, a Frederico Brum to jeden z najbardziej cenionych gitarzystów z tego kraju, działający jako instrumentalista, w tym także solowy i sesyjny od wielu lat. W czerwcu 2023 zespół przedstawił swój pierwszy album nakładem znanej greckiej wytwórni No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Panowie w RAGE AND FIRE postawili sobie za cel stworzenie muzyki absolutnie heavy metalowo oldschoolowej, twardo osadzonej w stylistyce kompozycyjnej i wykonawczej lat 80tych, a autentyzmu dodaje oczywiście wokal Ricka Thora i mamy może nie IRONSWORD z 2004 roku, ale wrażenia są podobne.</div>
<div style="text-align: justify;">Twardy wokal Ricka Thora jest oczywiście wielkim plusem, a jeszcze większym wyborne partie solowe Bruma i to jest ozdoba każdej z tych kompozycji. Zniszczenie sieją już w openerze o heroicznym charakterze Rage and Fire i nie może być czegoś bardziej classic metalowego niż ten numer. Potem trochę klimatów wziętych od Kasparka z RUNNING WILD w szybkim, intensywnym 20th Century Man i tu shred Bruma w pewnych momentach jest po prostu arcymistrzowski. Przepięknie grają w uroczystych partiach epickiego Shapeshifter i tak się DOOMSWORD przypomina z najlepszych czasów... Heroiczna moc w średnich tempach. Surowszy, też grany w umiarkowanym tempie The Summoning to z kolei zwrot w stronę MANILLA ROAD w posępnej, mrocznej otoczce i już takiego wrażenia nie robi. Za to wstęp akustyczny do Tell the Tales (of Medusa) jest wspaniały, a potem to jeszcze jeden potężny track epicki, pełen dostojeństwa i rycerskiego heroizmu. Może tylko przydałby się tu bardziej wyrazisty refren. I znowu surowo, ponuro w nieco szybszym i mocno akcentowanym gitarowo Ebb and Flow (Wax and Wane). Tak bardziej po amerykańsku tym razem, ale niekoniecznie bardzo blisko MANILLA ROAD. Solidnie, niemniej w opcji samej  treści muzycznej trochę rozwlekle. Kroczący Black Wind zawiera w sobie zgrabnie wplecione riffy RUNNING WILD, jednak chyba RAGE AND FIRE chce być postrzegany jako zespół epicko posępny, bo nie pozwalają tu sobie na jakiś szczególnie zachęcający do wydobycia topora refren, a i narracje, zresztą świetnie zrobione, są jednoznacznie mrocznie monumentalne. I jeszcze jedno świetne solo!</div>
<div style="text-align: justify;">I od perkusji rozpoczyna się finałowy The Last Wolf, i znowu RUNNING WILD w najlepszym wydaniu. Uporczywie posuwają się do przodu barbarzyńsko w śpiewie i majestatycznie w melodycznej linii. Prawdziwy heavy metal bojowy!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound surowy, ale czysty i mix jest bardzo czytelny, przy czym perkusja nieco cichsza niż to się zazwyczaj robiło w latach 80tych. Twarde, metaliczne gitary celowo pozbawione nadmiaru głębi.</div>
<div style="text-align: justify;">Chyba dobrze się stało, że Figueira i Campos zdecydowali się w roku 2020 rozwiązać nieperspektywiczny RAVENSIRE. RAGE AND FIRE to zespół bez porównania lepszy, ba, obecnie najlepszy na scenie portugalskiej. Zespół, który nagrał album w kategorii NWOTHM, album wybitny na skalę europejską.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Red Rum]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3985</link>
			<pubDate>Sun, 16 Apr 2023 20:23:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3985</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Red Rum - Book of Legends (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/3URc-AjDB4mDt1f6MMppHAca-r_iyKfKc2DQS4R6WWU/rs:fit/g:sm/q:90/h:225/w:225/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4NTU3/NzE1LTE3MDc5MDU3/NTQtODc1Ni5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTQtODc1Ni5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Book of Legends 01:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Drunk and Disorderly 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.50 Gallons of Ale 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.We Pirates 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Liars Dice 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Greatest Drink (in All the Lands) 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Rekt 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">8.Captains Command 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Drunken Pirates (Ahoy!) 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Make Port Drink Port 02:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power folk pirate metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Everitt - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Wood - gitara i inne instrumenty strunowe, dudy</div>
<div style="text-align: justify;">Dominic Weerdmeester - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Wragg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mitch Seymour - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Lizzey Ross - instrumenty klawiszowe, drumla</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Co prawda RED RUM debiutował w roku 2015 płytą "Booze and Glory", ale poza wokalistą i gitarzystą to tam z obszernego składu do dziś nie dotrwali i nowy album nagrali inni muzycy, stopniowo pozyskiwani przez ostatnie lata. Tym razem nie jest to wydawnictwo własne, bo LP przedstawia niemiecka wytwórnia Trollzorn Records, specjalizująca się między innym w folk metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Debiut tej ekipy był zdecydowanie folkowy, tawernowy i piracki, ale nie wychodził poza ludyczny charakter folk rock/metalu do piwa i rumu. Niezłe, ale jednak i nie porywało do zabawy. Teraz to jest tu więcej power i taki piracki power folk zbliża ich do ALESTORM, głównie z ostatniej płyty. Ta jeszcze przaśna zabawa w tawernie to Drunk and Disorderly, już jednak słychać, że jakiś ogólny pomysł na to wszystko jest, co potwierdza żwawy i rytmiczny 50 Gallons of Ale, gdzie już tu śmielej wypływają na metalowy ocean. Dużo dobrej, pełnej zapału gry gitarzysty Sama Wooda, zresztą także na różnych ludowych i niemetalowych instrumentach. To dawkuje z umiarem, gustownie, w odpowiednich miejscach i chwała mu za to. Także za treściwe sola o powtarzalnych chwytliwych power-piracko folkowych motywach. Piractwo jest ciepłe i radosne, barwne i wesołe, i raczej to nie jest ani RUNNING WILD, ani BLAZON STONE. Tak wesoło grają i śpiewają, także w chórkach w We Pirates i dziewczyna też śpiewa. Do tawerny trzeba wracać, bo tam jest gorszy i bardziej palący rum niż na okręcie i tu mamy fajnie opowiedzianą w teatralnej wokalnej narracji Liars Dice. Pochodzący z Afryki Południowej Dave Everitt ma talent do interpretacji takich rzeczy i wybornie buduje klimat tej opowieści. I szalone tańce na dechach tawerny są też naturalnie i można tańcować do utraty tchu przy Greatest Drink (in All the Lands), który zresztą wraz z wideo promował ten album. I mocno i dumnie w Rekt, który jest od innych znacznie dłuższy, ale bez problemu sobie dają radę z sensownym zagospodarowaniem tego czasu. Nawet takie chyba raczej żartobliwe podjazdy pod SABATON tu można kilka razy usłyszeć. I do boju, do abordażu w znakomitym pełnym pirackiej energii klasy ALESTORM w Captains Command. Hit!</div>
<div style="text-align: justify;">A potem to już tylko piją, no bo zwycięstwo przecież trzeba oblać. Aż podłoga się trzęsie od przytupów w twardym i nader melodyjnym Drunken Pirates (Ahoy!) i tu jest metalu więcej niż w ostatnim rytmicznym, zdecydowanie folk rockowym Make Port Drink Port, ale te nieco ponad dwie minuty to jeden z najbardziej wesołych momentów tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry, bezpretensjonalny, z entuzjazmem wykonany zestaw kompozycji składa się na bardzo dobrą płytę. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest wszystko, czego piratom do szczęścia potrzeba.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Red Rum - Book of Legends (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/3URc-AjDB4mDt1f6MMppHAca-r_iyKfKc2DQS4R6WWU/rs:fit/g:sm/q:90/h:225/w:225/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI4NTU3/NzE1LTE3MDc5MDU3/NTQtODc1Ni5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NTQtODc1Ni5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Book of Legends 01:30</div>
<div style="text-align: justify;">2.Drunk and Disorderly 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">3.50 Gallons of Ale 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.We Pirates 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Liars Dice 03:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Greatest Drink (in All the Lands) 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">7.Rekt 05:47</div>
<div style="text-align: justify;">8.Captains Command 03:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Drunken Pirates (Ahoy!) 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Make Port Drink Port 02:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power folk pirate metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Dave Everitt - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sam Wood - gitara i inne instrumenty strunowe, dudy</div>
<div style="text-align: justify;">Dominic Weerdmeester - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Wragg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mitch Seymour - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Lizzey Ross - instrumenty klawiszowe, drumla</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Co prawda RED RUM debiutował w roku 2015 płytą "Booze and Glory", ale poza wokalistą i gitarzystą to tam z obszernego składu do dziś nie dotrwali i nowy album nagrali inni muzycy, stopniowo pozyskiwani przez ostatnie lata. Tym razem nie jest to wydawnictwo własne, bo LP przedstawia niemiecka wytwórnia Trollzorn Records, specjalizująca się między innym w folk metalu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Debiut tej ekipy był zdecydowanie folkowy, tawernowy i piracki, ale nie wychodził poza ludyczny charakter folk rock/metalu do piwa i rumu. Niezłe, ale jednak i nie porywało do zabawy. Teraz to jest tu więcej power i taki piracki power folk zbliża ich do ALESTORM, głównie z ostatniej płyty. Ta jeszcze przaśna zabawa w tawernie to Drunk and Disorderly, już jednak słychać, że jakiś ogólny pomysł na to wszystko jest, co potwierdza żwawy i rytmiczny 50 Gallons of Ale, gdzie już tu śmielej wypływają na metalowy ocean. Dużo dobrej, pełnej zapału gry gitarzysty Sama Wooda, zresztą także na różnych ludowych i niemetalowych instrumentach. To dawkuje z umiarem, gustownie, w odpowiednich miejscach i chwała mu za to. Także za treściwe sola o powtarzalnych chwytliwych power-piracko folkowych motywach. Piractwo jest ciepłe i radosne, barwne i wesołe, i raczej to nie jest ani RUNNING WILD, ani BLAZON STONE. Tak wesoło grają i śpiewają, także w chórkach w We Pirates i dziewczyna też śpiewa. Do tawerny trzeba wracać, bo tam jest gorszy i bardziej palący rum niż na okręcie i tu mamy fajnie opowiedzianą w teatralnej wokalnej narracji Liars Dice. Pochodzący z Afryki Południowej Dave Everitt ma talent do interpretacji takich rzeczy i wybornie buduje klimat tej opowieści. I szalone tańce na dechach tawerny są też naturalnie i można tańcować do utraty tchu przy Greatest Drink (in All the Lands), który zresztą wraz z wideo promował ten album. I mocno i dumnie w Rekt, który jest od innych znacznie dłuższy, ale bez problemu sobie dają radę z sensownym zagospodarowaniem tego czasu. Nawet takie chyba raczej żartobliwe podjazdy pod SABATON tu można kilka razy usłyszeć. I do boju, do abordażu w znakomitym pełnym pirackiej energii klasy ALESTORM w Captains Command. Hit!</div>
<div style="text-align: justify;">A potem to już tylko piją, no bo zwycięstwo przecież trzeba oblać. Aż podłoga się trzęsie od przytupów w twardym i nader melodyjnym Drunken Pirates (Ahoy!) i tu jest metalu więcej niż w ostatnim rytmicznym, zdecydowanie folk rockowym Make Port Drink Port, ale te nieco ponad dwie minuty to jeden z najbardziej wesołych momentów tej płyty.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo dobry, bezpretensjonalny, z entuzjazmem wykonany zestaw kompozycji składa się na bardzo dobrą płytę. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest wszystko, czego piratom do szczęścia potrzeba.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ruinthrone]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3934</link>
			<pubDate>Tue, 03 Jan 2023 20:39:11 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3934</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ruinthrone - The Unconscious Mind of Arda (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/4mxi8X4582r6GmseOj9wEEOuvqw8xSdEX3nKW4SzLAM/rs:fit/g:sm/q:90/h:566/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2MTkx/MTY2LTE2NzcwOTUx/NjItNjMyNi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NjItNjMyNi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Prologue 02:13      <br />
2. The Dreamweaver 05:01      <br />
3. I Am the Night 04:38      <br />
4. Earendil 04:37      <br />
5. The Past Is yet to Come 07:40      <br />
6. Where Wise Men Stop 01:14     <br />
7. In Penumbra 06:22      <br />
8. The Eldest 05:10      <br />
9. Blessed by Loneliness 04:12      <br />
10. For Those Who Remain 09:30      <br />
11. Where You Belong 02:28 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład:<br />
Ed Die (Edoardo Gregni) - śpiew<br />
Nicolò De Maria - gitara<br />
Alessandro Finocchiaro - bas<br />
Francesco Comerci - perkusja<br />
Giorgio Mannucci - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RUINTHRONE istnieje od 2008 roku i w bólach zaprezentował swój debiut w 2013 roku nakładem Buil2Kill Records. Urban Ubris żadnej sensacji nie wywołało, bo był to album z poprawną muzyką, której głównym fundamentem było BLIND GUARDIAN, może nawet PERSUADER, bo jednak nie zawsze to było takie grzeczne. Przyozdobione to było włoskim wykonaniem, dopracowanym w planach klawiszowych i symfonicznych, ale zabrakło dobrych melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół zamilkł na długo i powraca po 10 latach milczenia drugim albumem, o którego wydanie zadbała wytwórnia Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">RUINTHRONE tym razem gra inaczej i po sympatycznym, choć niewiele wnoszącym wstępie Prologue atakują bardzo ostro i zdecydowanie The Dreamweaver. Coś w tym jest z PERSUADER, ale jest on wypaczony elementami z różnych gatunków i to jest mieszanka trudna, wymagająca dużo cierpliwości. Refren przeciętny, tak jak breakdowny, których w SOILWORK czy DARK TRANQUILLITY słyszało się wiele. Zmienił się Edoardo Gregni bardzo, śpiewa agresywniej i mocniej, jest dopasowany do muzyki, ale jego głos nie zawsze pasuje i momentami brzmi to bardziej, jakby chciał śpiewać w LONEWOLF albo ALESTORM. Męczy, to słychać w kompletnie niezdecydowanym I Am the Night, w którym BLIND GUARDIAN spotyka GRAVE DIGGER. Można grać mocniej, ale też potrzeba jakiejś konkretnej melodii i refrenu, a tutaj mimo pokrętności trudno doszukiwać się oryginalności czy czegoś świeżego. KALEDON w 2022 roku wypadł w takim repertuarze znacznie lepiej. To jest po prostu poprawne.</div>
<div style="text-align: justify;">O dziwo BLIND GUARDIAN jest i Earendil w tym stylu wypada stosunkowo nieźle, bo Ed Die nie wyje i znacznie lepiej sprawdzają się w takim spokojniejszym, stonowanym repertuarze. Lepiej rozplanowane, melodia może rozkwitnąć i jest bardzo dobrze zaznaczona.</div>
<div style="text-align: justify;">The Past Is yet to Come i In Penumbra są do siebie dość podobne i dzielą te same wady. Niepotrzebnie długie, ale tło symfoniczne jest godne uznania i nawiązują tutaj do BLIND GUARDIAN lat 90., który w ostatnich latach wydaje się być w modzie.</div>
<div style="text-align: justify;">The Eldest to ponownie nawiązanie do BLIND GUARDIAN w wersji bardziej progressive i ostrzejszej i muszę przyznać, że jest w tym coś, co przykuwa uwagę i jak przekuwają chaos w coś, co jednak ma sens. Blessed by Loneliness to BLIND GUARDIAN ostatnich lat, ale ze znacznie bogatszymi i mocniej zaznaczonymi orkiestracjami i te zdecydowanie są na plus. Najlepszy na albumie jest jednak Blessed by Loneliness, typowo teutoński i tutaj jest jeden z niewielu momentów, gdzie Włochy są najbardziej słyszalne.</div>
<div style="text-align: justify;">For Those Who Remain to punkt kulminacyjny, ale nie dzieje się tutaj zbyt wiele i jest to raczej typowe, niepotrzebnie rozwleczone, ale obligatoryjne zakończenie takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolò De Maria na gitarze zagrał tu sam i słychać, że zabrakło drugiego gitarzysty i nie bez powodu w BLIND GUARDIAN jest duet. Momentami od strony gitarowej jest bardzo skromnie i stara się to nadrabiać bardzo energiczna sekcja rytmiczna i klawiszowiec, ale szkoda, że Giorgio Mannucci tak rzadko wchodzi tutaj w dialog z gitarą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Giuseppe Orlando to profesjonalista i postawił na sound selektywny z wyeksponowaną sekcją rytmiczną i produkcja to najbardziej włoski element z całego albumu. Takiego rozplanowania nie ma nigdzie indziej.</div>
<div style="text-align: justify;">RUINTHRONE zagrało dobry, ale raczej przewidywalny album, skierowany do konkretnego odbiorcy, czyli osób, które zawsze chciały BLIND GUARDIAN usłyszeć w agresywniejszej i bardziej progresywnej wersji.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to ciekawsze od debiutu, a to już coś.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Ruinthrone - The Unconscious Mind of Arda (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/4mxi8X4582r6GmseOj9wEEOuvqw8xSdEX3nKW4SzLAM/rs:fit/g:sm/q:90/h:566/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI2MTkx/MTY2LTE2NzcwOTUx/NjItNjMyNi5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: NjItNjMyNi5qcGVn.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Prologue 02:13      <br />
2. The Dreamweaver 05:01      <br />
3. I Am the Night 04:38      <br />
4. Earendil 04:37      <br />
5. The Past Is yet to Come 07:40      <br />
6. Where Wise Men Stop 01:14     <br />
7. In Penumbra 06:22      <br />
8. The Eldest 05:10      <br />
9. Blessed by Loneliness 04:12      <br />
10. For Those Who Remain 09:30      <br />
11. Where You Belong 02:28 <br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład:<br />
Ed Die (Edoardo Gregni) - śpiew<br />
Nicolò De Maria - gitara<br />
Alessandro Finocchiaro - bas<br />
Francesco Comerci - perkusja<br />
Giorgio Mannucci - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">RUINTHRONE istnieje od 2008 roku i w bólach zaprezentował swój debiut w 2013 roku nakładem Buil2Kill Records. Urban Ubris żadnej sensacji nie wywołało, bo był to album z poprawną muzyką, której głównym fundamentem było BLIND GUARDIAN, może nawet PERSUADER, bo jednak nie zawsze to było takie grzeczne. Przyozdobione to było włoskim wykonaniem, dopracowanym w planach klawiszowych i symfonicznych, ale zabrakło dobrych melodii.</div>
<div style="text-align: justify;">Zespół zamilkł na długo i powraca po 10 latach milczenia drugim albumem, o którego wydanie zadbała wytwórnia Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">RUINTHRONE tym razem gra inaczej i po sympatycznym, choć niewiele wnoszącym wstępie Prologue atakują bardzo ostro i zdecydowanie The Dreamweaver. Coś w tym jest z PERSUADER, ale jest on wypaczony elementami z różnych gatunków i to jest mieszanka trudna, wymagająca dużo cierpliwości. Refren przeciętny, tak jak breakdowny, których w SOILWORK czy DARK TRANQUILLITY słyszało się wiele. Zmienił się Edoardo Gregni bardzo, śpiewa agresywniej i mocniej, jest dopasowany do muzyki, ale jego głos nie zawsze pasuje i momentami brzmi to bardziej, jakby chciał śpiewać w LONEWOLF albo ALESTORM. Męczy, to słychać w kompletnie niezdecydowanym I Am the Night, w którym BLIND GUARDIAN spotyka GRAVE DIGGER. Można grać mocniej, ale też potrzeba jakiejś konkretnej melodii i refrenu, a tutaj mimo pokrętności trudno doszukiwać się oryginalności czy czegoś świeżego. KALEDON w 2022 roku wypadł w takim repertuarze znacznie lepiej. To jest po prostu poprawne.</div>
<div style="text-align: justify;">O dziwo BLIND GUARDIAN jest i Earendil w tym stylu wypada stosunkowo nieźle, bo Ed Die nie wyje i znacznie lepiej sprawdzają się w takim spokojniejszym, stonowanym repertuarze. Lepiej rozplanowane, melodia może rozkwitnąć i jest bardzo dobrze zaznaczona.</div>
<div style="text-align: justify;">The Past Is yet to Come i In Penumbra są do siebie dość podobne i dzielą te same wady. Niepotrzebnie długie, ale tło symfoniczne jest godne uznania i nawiązują tutaj do BLIND GUARDIAN lat 90., który w ostatnich latach wydaje się być w modzie.</div>
<div style="text-align: justify;">The Eldest to ponownie nawiązanie do BLIND GUARDIAN w wersji bardziej progressive i ostrzejszej i muszę przyznać, że jest w tym coś, co przykuwa uwagę i jak przekuwają chaos w coś, co jednak ma sens. Blessed by Loneliness to BLIND GUARDIAN ostatnich lat, ale ze znacznie bogatszymi i mocniej zaznaczonymi orkiestracjami i te zdecydowanie są na plus. Najlepszy na albumie jest jednak Blessed by Loneliness, typowo teutoński i tutaj jest jeden z niewielu momentów, gdzie Włochy są najbardziej słyszalne.</div>
<div style="text-align: justify;">For Those Who Remain to punkt kulminacyjny, ale nie dzieje się tutaj zbyt wiele i jest to raczej typowe, niepotrzebnie rozwleczone, ale obligatoryjne zakończenie takiego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolò De Maria na gitarze zagrał tu sam i słychać, że zabrakło drugiego gitarzysty i nie bez powodu w BLIND GUARDIAN jest duet. Momentami od strony gitarowej jest bardzo skromnie i stara się to nadrabiać bardzo energiczna sekcja rytmiczna i klawiszowiec, ale szkoda, że Giorgio Mannucci tak rzadko wchodzi tutaj w dialog z gitarą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Giuseppe Orlando to profesjonalista i postawił na sound selektywny z wyeksponowaną sekcją rytmiczną i produkcja to najbardziej włoski element z całego albumu. Takiego rozplanowania nie ma nigdzie indziej.</div>
<div style="text-align: justify;">RUINTHRONE zagrało dobry, ale raczej przewidywalny album, skierowany do konkretnego odbiorcy, czyli osób, które zawsze chciały BLIND GUARDIAN usłyszeć w agresywniejszej i bardziej progresywnej wersji.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno jest to ciekawsze od debiutu, a to już coś.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Roadhog]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3918</link>
			<pubDate>Mon, 28 Nov 2022 20:11:23 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3918</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Roadhog - Gates to Madness (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/4/1074982.jpg?5103" border="0" alt="[Obrazek: 1074982.jpg?5103]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Gates to Madness 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">2.Gypsy's Curse 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Unleashed 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">4.Surreal Overdose 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Misery Loves Company 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.With Enemy by My Side 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Masquerade 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">8.Be Careful What You Wish For 06:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysztof Tabor - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Maciej Szupik - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Przemysław Murzyn - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Karol Garbiarz - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz gościnnie </div>
<div style="text-align: justify;">Bertrand Gramond - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">i Tymoteusz Jędrzejczyk - śpiew</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Warszawska wytwórnia Ossuary Records wydała w listopadzie dwie płyty polskich grup z klasycznym metalem. O ile nad NIGHT LORD należy spuścić wstydliwą kurtynę milczenia, to "Gates to Madness" ROADHOG z Krakowa jest płytą na pewno wartą uwagi.</div>
<div style="text-align: justify;">ROADHOG to grupa z tradycjami, bo jest to ich trzeci album po "Dreamstealer" z 2015 i "The Oppressors" z 2017 i są nawet umiarkowanie rozpoznawalni za granicą, bo te LP wydała znana wytwórnia amerykańska Stormspell Records. Tyle, że muzycznie skrzeczy tu polska classic metalowa rzeczywistość i mamy do czynienia z heavy/speed bardzo umiarkowanej jakości, a i solidny basista Krzysztof Tabor jako wokalista pokazuje się wcale nie od dobrej strony. No, ci nasi wokaliści nie zawsze umieją śpiewać choćby na zadowalającym poziomie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Na szczęście Krzysztof okazał się osobą rozumiejącą potrzebę zmian i na tej płycie zaśpiewał jako lider tylko trzy razy, przy czym jeśli wszystko miałoby tu wyglądać tak jak w Gypsy's Curse, to ten album można by jako wart specjalnej recenzji pominąć. Przaśna polska classic metalowa rzeczywistość. Z drugiej strony jednak wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności w ostrym, heavy/thrashowym w amerykańskim stylu (taki miejscami EXODUS powiedzmy...) Masquerade i tu pokrzykuje fajnie, do tego jest świetny, melodyjny motyw gitarowy i trochę urokliwego teutońskiego grania w oddzielnych momentach, ale tylko trochę. I dosyć dobrze wyszło to w Surreal Overdose, speedowym numerze nawiązującym do nagrań z roku 2017, ale na pewno aranżacyjnie dojrzalszym.</div>
<div style="text-align: justify;">No i sól. A solą jest zdecydowane nawiązanie do stylistyki IRON MAIDEN i trochę tego bardziej metalowego Bruce Dickinsona solo w pozostałych kompozycjach. Jasne, jasne, do porównań z IRON MAIDEN się sięga, gdy się nie ma wiele do powiedzenia na temat tradycyjnego metalu, ale tu naprawdę to słychać. Może nie w tych charakterystycznych riffach i harrisowskich basach, ale w klimacie na pewno. No i tu już Tabor nie zaśpiewał i rolę tę powierzono wokaliście popularnego francuskiego zespołu progressive power metalowego PHENIX Bertrandowi Gramondowi. Grupa ta zawiesiła w tym roku działalność, a Bertrand znalazł czas, by tu zaśpiewać w czterech utworach. Gates to Madness to taki bardziej solowy Dickinson i zrobione jest to jak należy, zadziornie, żwawo i należycie przebojowo, bez skręcania na obszary radiowego hard rocka. Metal! I równie udane są Unleashed, przyjemnie heroiczny i sprawnie rozkrzyczany w bojowym stylu. Znakomita melodia, chwytliwy refren i tym razem doprawdy szarża basowa w stylu Harrisa! No i triumfalny Misery Loves Company. Klasa i rasowy, pełen dumy klasyczny heavy metal. Taka dygresja. Panowie z ROADHOG grają takie rzeczy znacznie lepiej niż prostoduszny speed/heavy. Grają nad wyraz elegancko i z gracją. Brawo! Sporego kalibru killer. I jeszcze do tego rozbudowany Be Careful What You Wish For również epicki i spokojnie się rozpoczynający, zdecydowanie z głową zaaranżowany i słychać, że ekipa tu włożyła sporo pracy, by to doprowadzić do tak wysokiego standardu tradycyjnego heavy metalu w brytyjskiej manierze. IRON MAIDEN, ale przecież tu nie tylko ich słychać. Ładne, dystyngowane i romantyczne interludia, zgrabne sola. Aby nie było zbyt łagodnie i klasycznie, to mamy tu jeszcze taki ostrzejszy i bardziej medievalowy With Enemy by My Side, gdzie gościnnie zaśpiewał powszechnie znany i lubiany Tymek Jędrzejczyk, tu nieco mniej agresywny, ale na tyle agresywny, by siać postrach wśród dewastowanych wrogów. Bardzo dobre, choć tak jakby z innej metalowej bajki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wszystkim należą się pochwały za wykonanie i jest to w końcu zespół mocno zgrany i się rozumiejący jak należy. Bardzo dobrze wprowadził się do zespołu nowy od 2020 perkusista Karol Garbiarz. Specjalne wyrazy uznania dla Michała Pijocha, który wykonał mix i mastering. Tak soczystego i selektywnego brzmienia wszystkich instrumentów i celnego ustawienia wokalu w przestrzeni w polskim klasycznym metalu słyszy się niezbyt często.</div>
<div style="text-align: justify;">Wniosek? Czasem wystarczy kilka oczywistych kroków w dobrym kierunku, by nagrać godny uwagi, udany album z klasycznym metalem. </div>
<div style="text-align: justify;">Polecam nowy ROADHOG!<br />
</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.11.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Roadhog - Gates to Madness (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/4/1074982.jpg?5103" border="0" alt="[Obrazek: 1074982.jpg?5103]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Gates to Madness 04:29</div>
<div style="text-align: justify;">2.Gypsy's Curse 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Unleashed 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">4.Surreal Overdose 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Misery Loves Company 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.With Enemy by My Side 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">7.Masquerade 03:56</div>
<div style="text-align: justify;">8.Be Careful What You Wish For 06:50</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Polska</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Krzysztof Tabor - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Maciej Szupik - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Przemysław Murzyn - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Karol Garbiarz - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">oraz gościnnie </div>
<div style="text-align: justify;">Bertrand Gramond - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">i Tymoteusz Jędrzejczyk - śpiew</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Warszawska wytwórnia Ossuary Records wydała w listopadzie dwie płyty polskich grup z klasycznym metalem. O ile nad NIGHT LORD należy spuścić wstydliwą kurtynę milczenia, to "Gates to Madness" ROADHOG z Krakowa jest płytą na pewno wartą uwagi.</div>
<div style="text-align: justify;">ROADHOG to grupa z tradycjami, bo jest to ich trzeci album po "Dreamstealer" z 2015 i "The Oppressors" z 2017 i są nawet umiarkowanie rozpoznawalni za granicą, bo te LP wydała znana wytwórnia amerykańska Stormspell Records. Tyle, że muzycznie skrzeczy tu polska classic metalowa rzeczywistość i mamy do czynienia z heavy/speed bardzo umiarkowanej jakości, a i solidny basista Krzysztof Tabor jako wokalista pokazuje się wcale nie od dobrej strony. No, ci nasi wokaliści nie zawsze umieją śpiewać choćby na zadowalającym poziomie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Na szczęście Krzysztof okazał się osobą rozumiejącą potrzebę zmian i na tej płycie zaśpiewał jako lider tylko trzy razy, przy czym jeśli wszystko miałoby tu wyglądać tak jak w Gypsy's Curse, to ten album można by jako wart specjalnej recenzji pominąć. Przaśna polska classic metalowa rzeczywistość. Z drugiej strony jednak wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności w ostrym, heavy/thrashowym w amerykańskim stylu (taki miejscami EXODUS powiedzmy...) Masquerade i tu pokrzykuje fajnie, do tego jest świetny, melodyjny motyw gitarowy i trochę urokliwego teutońskiego grania w oddzielnych momentach, ale tylko trochę. I dosyć dobrze wyszło to w Surreal Overdose, speedowym numerze nawiązującym do nagrań z roku 2017, ale na pewno aranżacyjnie dojrzalszym.</div>
<div style="text-align: justify;">No i sól. A solą jest zdecydowane nawiązanie do stylistyki IRON MAIDEN i trochę tego bardziej metalowego Bruce Dickinsona solo w pozostałych kompozycjach. Jasne, jasne, do porównań z IRON MAIDEN się sięga, gdy się nie ma wiele do powiedzenia na temat tradycyjnego metalu, ale tu naprawdę to słychać. Może nie w tych charakterystycznych riffach i harrisowskich basach, ale w klimacie na pewno. No i tu już Tabor nie zaśpiewał i rolę tę powierzono wokaliście popularnego francuskiego zespołu progressive power metalowego PHENIX Bertrandowi Gramondowi. Grupa ta zawiesiła w tym roku działalność, a Bertrand znalazł czas, by tu zaśpiewać w czterech utworach. Gates to Madness to taki bardziej solowy Dickinson i zrobione jest to jak należy, zadziornie, żwawo i należycie przebojowo, bez skręcania na obszary radiowego hard rocka. Metal! I równie udane są Unleashed, przyjemnie heroiczny i sprawnie rozkrzyczany w bojowym stylu. Znakomita melodia, chwytliwy refren i tym razem doprawdy szarża basowa w stylu Harrisa! No i triumfalny Misery Loves Company. Klasa i rasowy, pełen dumy klasyczny heavy metal. Taka dygresja. Panowie z ROADHOG grają takie rzeczy znacznie lepiej niż prostoduszny speed/heavy. Grają nad wyraz elegancko i z gracją. Brawo! Sporego kalibru killer. I jeszcze do tego rozbudowany Be Careful What You Wish For również epicki i spokojnie się rozpoczynający, zdecydowanie z głową zaaranżowany i słychać, że ekipa tu włożyła sporo pracy, by to doprowadzić do tak wysokiego standardu tradycyjnego heavy metalu w brytyjskiej manierze. IRON MAIDEN, ale przecież tu nie tylko ich słychać. Ładne, dystyngowane i romantyczne interludia, zgrabne sola. Aby nie było zbyt łagodnie i klasycznie, to mamy tu jeszcze taki ostrzejszy i bardziej medievalowy With Enemy by My Side, gdzie gościnnie zaśpiewał powszechnie znany i lubiany Tymek Jędrzejczyk, tu nieco mniej agresywny, ale na tyle agresywny, by siać postrach wśród dewastowanych wrogów. Bardzo dobre, choć tak jakby z innej metalowej bajki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wszystkim należą się pochwały za wykonanie i jest to w końcu zespół mocno zgrany i się rozumiejący jak należy. Bardzo dobrze wprowadził się do zespołu nowy od 2020 perkusista Karol Garbiarz. Specjalne wyrazy uznania dla Michała Pijocha, który wykonał mix i mastering. Tak soczystego i selektywnego brzmienia wszystkich instrumentów i celnego ustawienia wokalu w przestrzeni w polskim klasycznym metalu słyszy się niezbyt często.</div>
<div style="text-align: justify;">Wniosek? Czasem wystarczy kilka oczywistych kroków w dobrym kierunku, by nagrać godny uwagi, udany album z klasycznym metalem. </div>
<div style="text-align: justify;">Polecam nowy ROADHOG!<br />
</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.11.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rising Steel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3915</link>
			<pubDate>Wed, 23 Nov 2022 12:11:52 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3915</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rising Steel - Beyond the Gates of Hell (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/0/1070808.jpg?4911" border="0" alt="[Obrazek: 1070808.jpg?4911]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Beyond the Gates of Hell 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.From Darkness 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Life Awaits 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.Death of a Vampire 05:30<br />
5.Run for Your Life 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Infinite Pain 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">7.Skullcrusher 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.My Burning Time 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Beast 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">10.We Are Free 05:35<br />
<br />
rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power/thrash metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Emmanuelson (Fabrice Cassaro) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Steel (Antoine Portier) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Steff Leadmaster (Stéphane Rabilloud) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pierre Stone Warrior (Pierre Le Port) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steel Zard -perkusja<br />
<br />
Przysłowie mówi - "do trzech razy sztuka". </div>
<div style="text-align: justify;">RISING STEEL z Grenoble nagrał do tej pory dwie płyty z heavy/power metalem w latach 2016 i 2020 i była to przeciętna muzyka, której trudno coś zarzucić, ale jeszcze trudniej za coś pochwalić i wyróżnić. Od roku 2020 grupa jest związana z wytwórnią Frontiers Records i ona także wydała trzeci album "Beyond the Gates of Hell " w listopadzie 2022. W zespole zaszło kilka zmian, pojawił się ponownie pierwszy basista Pierre Le Port oraz były gitarzysta OBLIVION i KINGCROWN Stéphane Rabilloud. No a wokalistą jest nadal Emmanuelson, który od 2021 objął także funkcję basisty w znacznie bardziej znanym LONEWOLF.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak, tym razem to przysłowie się sprawdziło i RISING STEEL bardzo pozytywnie zaskoczył, zmieniając przy okazji swój styl gry. Teraz zdecydowanie skierowali się w stronę stylu amerykańskiego, melodyjnego power/thrash z mocnymi akcentami classic heavy i można tu mówić o metalu podobnym do tego, jakim w latach 80tych sławę zdobywał OVERKILL. Francuzi zagrali świetnie, szczególnie najbardziej dynamiczne i najszybsze kompozycje, łącząc w wielu momentach amerykańską moc przekazu z melodyką "Painkiller" JUDAS PRIEST i nie pozwalają się tu słuchaczowi nudzić, co się niestety w przeszłości w ich przypadku zdarzało. Już klimatyczny wstęp do Beyond the Gates of Hell jest bardzo intrygujący, no a potem to już niemal przez cały czas trwania albumu wielki popis obu gitarzystów. Słychać jak wiele tu wnosi Stéphane Rabilloud i to nawet nie tylko pewne riffowe pomysły z poprzednich zespołów, ale i ten amerykański szlif, a ściślej mówiąc ten z wczesnego okresu twórczości OVERKILL. Ostro, melodyjnie, rytmicznie i umiarkowanie surowo w Beyond the Gates of Hell, najdłuższym, ale trzymającym bezustannie w napięciu, by zaraz potem przejść do nieco szybszego, bezwzględnego From Darkness. Jest bojowo, jest posępnie, jest świetnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Tu od razu trzeba powiedzieć, że ta muzyka nie robiłaby takiego wrażenia, gdyby nie realizacja i sound. Doskonali w tym co robią Szwedzi Rickard Bengtsson i Staffan Karlsson wykonali ultra czytelny mix, a Mistrz Mika Jussila w Helsinkach zrobił mastering i szczególnie gitary brzmią rozdzierająco i nad wyraz klasowo w najlepszej manierze z USA. Brzmienie niszczące! I dewastują w potężnym, szybkim Life Awaits z nieco wolniejszym refrenem, który tylko podkreśla, jak w zwrotkach masakrują gitarzyści. Może wolniejszy Death of a Vampire nie robi aż takiego wrażenia, ale i to jest udana kompozycja z ciekawymi zagrywkami solowymi i kruszącymi riffami głównymi. Gdy jednak powracają do zabarwionego tym razem speed metalem w zwrotkach Run for Your Life, ponurego i chłodnego, są ponownie znakomici. Emmanuelson świetnie się czuje w takiej konwencji, to słychać! I kontynuują tę serię mocnych ostrych killerów w Infinite Pain. Niby proste i znane motywy, ale klimat wyborny. No tak, Skullcrusher, znajomy tytuł, oj znajomy. Tu jednak Skullcrusher RISING STEEL jest szybki, mocny, heroiczny i taki nieco "painkillerowy" w surowszym stylu. Wybornie to rozgrywają, z ogromną energią i pewnością siebie. Kipi to wszystko dynamiką, hipnotyzuje precyzją rozgrywania w amerykańskim stylu i tak jest także w My Burning Time. Naprawdę, to Francuzi grają takie rozpoznawalne jako amerykańskie motywy z taką wprawą i gracją? Jak morderczo i stalowo jest w kapitalnie rozegranym przez gitarzystów w średnich tempach Beast... Prawdziwa power/thrashowa Bestia!<br />
Nie odpuszczają do samego końca i dzieło wieńczy We Are Free, zaczynający się tak niewinnie od pianina... Ponuro, ponuro w dusznej heavy/power/ thrashowej atmosferze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W kategorii amerykańskiego podejścia do power/thrash metalu RISING STEEL zdobił więcej, niż grupy amerykańskie w tym roku. Dużo więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomity album dla fanów oldschoolowego podejścia do tej stylistyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.11.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Rising Steel - Beyond the Gates of Hell (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/0/1070808.jpg?4911" border="0" alt="[Obrazek: 1070808.jpg?4911]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Beyond the Gates of Hell 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">2.From Darkness 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">3.Life Awaits 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">4.Death of a Vampire 05:30<br />
5.Run for Your Life 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">6.Infinite Pain 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">7.Skullcrusher 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.My Burning Time 03:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Beast 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">10.We Are Free 05:35<br />
<br />
rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power/thrash metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Emmanuelson (Fabrice Cassaro) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Steel (Antoine Portier) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Steff Leadmaster (Stéphane Rabilloud) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pierre Stone Warrior (Pierre Le Port) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Steel Zard -perkusja<br />
<br />
Przysłowie mówi - "do trzech razy sztuka". </div>
<div style="text-align: justify;">RISING STEEL z Grenoble nagrał do tej pory dwie płyty z heavy/power metalem w latach 2016 i 2020 i była to przeciętna muzyka, której trudno coś zarzucić, ale jeszcze trudniej za coś pochwalić i wyróżnić. Od roku 2020 grupa jest związana z wytwórnią Frontiers Records i ona także wydała trzeci album "Beyond the Gates of Hell " w listopadzie 2022. W zespole zaszło kilka zmian, pojawił się ponownie pierwszy basista Pierre Le Port oraz były gitarzysta OBLIVION i KINGCROWN Stéphane Rabilloud. No a wokalistą jest nadal Emmanuelson, który od 2021 objął także funkcję basisty w znacznie bardziej znanym LONEWOLF.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak, tym razem to przysłowie się sprawdziło i RISING STEEL bardzo pozytywnie zaskoczył, zmieniając przy okazji swój styl gry. Teraz zdecydowanie skierowali się w stronę stylu amerykańskiego, melodyjnego power/thrash z mocnymi akcentami classic heavy i można tu mówić o metalu podobnym do tego, jakim w latach 80tych sławę zdobywał OVERKILL. Francuzi zagrali świetnie, szczególnie najbardziej dynamiczne i najszybsze kompozycje, łącząc w wielu momentach amerykańską moc przekazu z melodyką "Painkiller" JUDAS PRIEST i nie pozwalają się tu słuchaczowi nudzić, co się niestety w przeszłości w ich przypadku zdarzało. Już klimatyczny wstęp do Beyond the Gates of Hell jest bardzo intrygujący, no a potem to już niemal przez cały czas trwania albumu wielki popis obu gitarzystów. Słychać jak wiele tu wnosi Stéphane Rabilloud i to nawet nie tylko pewne riffowe pomysły z poprzednich zespołów, ale i ten amerykański szlif, a ściślej mówiąc ten z wczesnego okresu twórczości OVERKILL. Ostro, melodyjnie, rytmicznie i umiarkowanie surowo w Beyond the Gates of Hell, najdłuższym, ale trzymającym bezustannie w napięciu, by zaraz potem przejść do nieco szybszego, bezwzględnego From Darkness. Jest bojowo, jest posępnie, jest świetnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Tu od razu trzeba powiedzieć, że ta muzyka nie robiłaby takiego wrażenia, gdyby nie realizacja i sound. Doskonali w tym co robią Szwedzi Rickard Bengtsson i Staffan Karlsson wykonali ultra czytelny mix, a Mistrz Mika Jussila w Helsinkach zrobił mastering i szczególnie gitary brzmią rozdzierająco i nad wyraz klasowo w najlepszej manierze z USA. Brzmienie niszczące! I dewastują w potężnym, szybkim Life Awaits z nieco wolniejszym refrenem, który tylko podkreśla, jak w zwrotkach masakrują gitarzyści. Może wolniejszy Death of a Vampire nie robi aż takiego wrażenia, ale i to jest udana kompozycja z ciekawymi zagrywkami solowymi i kruszącymi riffami głównymi. Gdy jednak powracają do zabarwionego tym razem speed metalem w zwrotkach Run for Your Life, ponurego i chłodnego, są ponownie znakomici. Emmanuelson świetnie się czuje w takiej konwencji, to słychać! I kontynuują tę serię mocnych ostrych killerów w Infinite Pain. Niby proste i znane motywy, ale klimat wyborny. No tak, Skullcrusher, znajomy tytuł, oj znajomy. Tu jednak Skullcrusher RISING STEEL jest szybki, mocny, heroiczny i taki nieco "painkillerowy" w surowszym stylu. Wybornie to rozgrywają, z ogromną energią i pewnością siebie. Kipi to wszystko dynamiką, hipnotyzuje precyzją rozgrywania w amerykańskim stylu i tak jest także w My Burning Time. Naprawdę, to Francuzi grają takie rozpoznawalne jako amerykańskie motywy z taką wprawą i gracją? Jak morderczo i stalowo jest w kapitalnie rozegranym przez gitarzystów w średnich tempach Beast... Prawdziwa power/thrashowa Bestia!<br />
Nie odpuszczają do samego końca i dzieło wieńczy We Are Free, zaczynający się tak niewinnie od pianina... Ponuro, ponuro w dusznej heavy/power/ thrashowej atmosferze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W kategorii amerykańskiego podejścia do power/thrash metalu RISING STEEL zdobił więcej, niż grupy amerykańskie w tym roku. Dużo więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomity album dla fanów oldschoolowego podejścia do tej stylistyki.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 23.11.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Runemaster]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3780</link>
			<pubDate>Sun, 05 Jun 2022 19:04:30 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3780</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Runemaster - Wanderer (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/3/4/1/834149.jpg?3243" border="0" alt="[Obrazek: 834149.jpg?3243]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Raven Lord 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hagalaz 07:43</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Blood Dimmed Tide 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Inscription in Metal 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Pyres of Heathen Kings 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Helm of Awe 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mannaz (Immortal Journey of the Chainless Mind) 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Maelstrom 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Hidden Force 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rider of the Nine 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Ascendant Lunar Runes 07:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Guv - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Aidan - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ed - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Keith (Keith Blaikie) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Długo, ale konsekwentnie RUNEMASTER z Edynburga w Szkocji dążył do wydania swojej pierwszej płyty. Po falstarcie w latach 2007-2008 postanowili spróbować jeszcze raz w 2014 i po kilku EP digital w końcu uzyskali kontrakt płytowy z niemiecką wytwórnią Rafchild Records, która wydała debiutancki album "Wanderer" w lipcu 2020. Materiał ten wcześniej, w marcu, został przedstawiony przez zespół na platformie Bandcamp.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie można powiedzieć, że to epic heavy metal z pewnymi  elementami viking metalu, ale ucieczki od porównań z PRIMORDIAL nie ma. Cech wspólnych bardzo dużo i te tempa, umiarkowane i dostojne są mocno zbliżone do wskazanego pierwowzoru. Bardzo często podobne są także konstrukcje i aranżacje, utwory rozpoczynają się od długich wstępów, także akustycznych i semi  ambientowych i może nawet przeciągają to ponad miarę, jak w Mannaz i Inscription in Metal (przypomina się album "Exile Amongst the Ruins"), trzeba jednak powiedzieć, że gdy się już rozkręcą, to ta gitarowa maszyna wspierana przez grzmiącą sekcję rytmiczną robi bardzo dobre wrażenie. Tak jest właśnie w Mannaz, w Hagalaz i Pyres of Heathen Kings i taki perkusyjny mocny wstęp jak tutaj zawsze jest w cenie. Guv jako wokalista jest bardzo dobry, powiem więcej, jest lepszy od Alana Averilal  z roku 2018, także dlatego, że nieco ostrzejsze medievalowe partie wokalne nie rażą prostacką brutalnością. Moc i ciężar dobrane są w tych kompozycjach znakomicie, może poza ostatnim Ascendant Lunar Runes. Tu akurat jest wszystko nieco lżejsze i to nie do końca trafne rozwiązanie. Odrobina więcej siły i zabrzmiałoby to zdecydowanie bardziej przekonująco. Dwa razy odchodzą od stylu wyznaczonego przez PRIMORDIAL i pokazują się jako zespół uniwersalnie epic heavy metalowy. No, może konkretyzując, zespół z obszarów DOOMSWORD. Tak się ta płyta zresztą zaczyna niezwykle interesującym, dostojnym i pełnym  heroicznej elegancji utworem Raven Lord. Jest tu także mroczna, przytłaczająca jak należy atmosfera. Zdecydowanie ponad poziom ogólny albumu wyrasta Helm of Awe i roztacza się tu magia dumnego, polatującego ku niebu heroicznego grania DOOMSWORD, ale także OLD SEASON z debiutu, a Guv radzi sobie wcale nie gorzej od Franka Brennana. Wyborny refren, wyborne ozdobniki gitarowe cały czas prowadzące tę kompozycję dostojne, spokojne, pełne treści solo. Najlepsza na płycie szybka część instrumentalna, zagrana z power metalową energią. Także The Hidden Force wyróżnia się tu melodią o dużym ładunku ekspresji i dramatyzmu. True epic heavy metal! Zresztą dostojnie galopujący masywny Rider of the Nine z odgłosami średniowiecznej bitwy pod koniec wcale mu nie ustępuje.<br />
<br />
Absolutnie zgrana ekipa i to się czuje od pierwszej do ostatniej sekundy. Każdy wie co tu robić, każdy każdego dopełnia.W opcji masteringu - znakomicie dobrano ten sound ogólny, głęboki i mocny, ale bez brutalności, a już brzmienie perkusji, zwłaszcza bębnów jest mistrzowskie. Bardzo dobry zespół i udana płyta, która może zwróci na nich uwagę szerszej publiczności, do tej pory zasłuchanej w PRIMORDIAL.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 5.06.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Runemaster - Wanderer (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/3/4/1/834149.jpg?3243" border="0" alt="[Obrazek: 834149.jpg?3243]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Raven Lord 06:36</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hagalaz 07:43</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Blood Dimmed Tide 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">4.Inscription in Metal 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Pyres of Heathen Kings 04:48</div>
<div style="text-align: justify;">6.Helm of Awe 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mannaz (Immortal Journey of the Chainless Mind) 06:06</div>
<div style="text-align: justify;">8.Maelstrom 01:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Hidden Force 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">10.Rider of the Nine 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">11.Ascendant Lunar Runes 07:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2020</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Guv - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Aidan - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ed - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Keith (Keith Blaikie) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Długo, ale konsekwentnie RUNEMASTER z Edynburga w Szkocji dążył do wydania swojej pierwszej płyty. Po falstarcie w latach 2007-2008 postanowili spróbować jeszcze raz w 2014 i po kilku EP digital w końcu uzyskali kontrakt płytowy z niemiecką wytwórnią Rafchild Records, która wydała debiutancki album "Wanderer" w lipcu 2020. Materiał ten wcześniej, w marcu, został przedstawiony przez zespół na platformie Bandcamp.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ogólnie można powiedzieć, że to epic heavy metal z pewnymi  elementami viking metalu, ale ucieczki od porównań z PRIMORDIAL nie ma. Cech wspólnych bardzo dużo i te tempa, umiarkowane i dostojne są mocno zbliżone do wskazanego pierwowzoru. Bardzo często podobne są także konstrukcje i aranżacje, utwory rozpoczynają się od długich wstępów, także akustycznych i semi  ambientowych i może nawet przeciągają to ponad miarę, jak w Mannaz i Inscription in Metal (przypomina się album "Exile Amongst the Ruins"), trzeba jednak powiedzieć, że gdy się już rozkręcą, to ta gitarowa maszyna wspierana przez grzmiącą sekcję rytmiczną robi bardzo dobre wrażenie. Tak jest właśnie w Mannaz, w Hagalaz i Pyres of Heathen Kings i taki perkusyjny mocny wstęp jak tutaj zawsze jest w cenie. Guv jako wokalista jest bardzo dobry, powiem więcej, jest lepszy od Alana Averilal  z roku 2018, także dlatego, że nieco ostrzejsze medievalowe partie wokalne nie rażą prostacką brutalnością. Moc i ciężar dobrane są w tych kompozycjach znakomicie, może poza ostatnim Ascendant Lunar Runes. Tu akurat jest wszystko nieco lżejsze i to nie do końca trafne rozwiązanie. Odrobina więcej siły i zabrzmiałoby to zdecydowanie bardziej przekonująco. Dwa razy odchodzą od stylu wyznaczonego przez PRIMORDIAL i pokazują się jako zespół uniwersalnie epic heavy metalowy. No, może konkretyzując, zespół z obszarów DOOMSWORD. Tak się ta płyta zresztą zaczyna niezwykle interesującym, dostojnym i pełnym  heroicznej elegancji utworem Raven Lord. Jest tu także mroczna, przytłaczająca jak należy atmosfera. Zdecydowanie ponad poziom ogólny albumu wyrasta Helm of Awe i roztacza się tu magia dumnego, polatującego ku niebu heroicznego grania DOOMSWORD, ale także OLD SEASON z debiutu, a Guv radzi sobie wcale nie gorzej od Franka Brennana. Wyborny refren, wyborne ozdobniki gitarowe cały czas prowadzące tę kompozycję dostojne, spokojne, pełne treści solo. Najlepsza na płycie szybka część instrumentalna, zagrana z power metalową energią. Także The Hidden Force wyróżnia się tu melodią o dużym ładunku ekspresji i dramatyzmu. True epic heavy metal! Zresztą dostojnie galopujący masywny Rider of the Nine z odgłosami średniowiecznej bitwy pod koniec wcale mu nie ustępuje.<br />
<br />
Absolutnie zgrana ekipa i to się czuje od pierwszej do ostatniej sekundy. Każdy wie co tu robić, każdy każdego dopełnia.W opcji masteringu - znakomicie dobrano ten sound ogólny, głęboki i mocny, ale bez brutalności, a już brzmienie perkusji, zwłaszcza bębnów jest mistrzowskie. Bardzo dobry zespół i udana płyta, która może zwróci na nich uwagę szerszej publiczności, do tej pory zasłuchanej w PRIMORDIAL.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 5.06.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[RF Force]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3774</link>
			<pubDate>Sun, 29 May 2022 16:56:33 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3774</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">RF Force - RF Force (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/4/1034367.jpg?3353" border="0" alt="[Obrazek: 1034367.jpg?3353]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fallen Angel 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.Old School Metal 04:28<br />
3.Flying Dogs 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Beast and the Hunter 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.Creeps of the World 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.In the Heart and Mind 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Fighter 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.Will You Remember? 03:55<br />
9.Beyond Life and Death 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">10.M.O.A.B 05:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
Marcelo Saracino - śpiew<br />
Rodrigo Flausino - gitara<br />
Daniel Iasbeck - gitara<br />
Ricardo Flausino - gitara basowa<br />
Lucas Emidio - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Brazylijczycy grają amerykański, tradycyjny heavy metal. Debiut grupy z São Paulo ukazał się początkowo tylko w Brazylii, w końcu lutego, premierę europejską przygotowała natomiast w kwietniu szwedzka Black Lion Records, specjalizująca się raczej w bardziej ekstremalnych odmianach metalu. <br />
<br />
Tak, Brazylijczycy grają amerykański, tradycyjny heavy metal. To się zdarza często, to nic nowego, zazwyczaj jednak jest to mało interesujące i pozbawione oryginalności. Z RF FORCE jest inaczej. Jeśli nawet ta muzyka nie jest oryginalna, to na pewno jest bardzo dobrze zagrana, z dużą dbałością o atrakcyjne melodie (refreny, refreny...). Co najważniejsze, oni nie kopiują wprost żadnego klasycznego amerykańskiego zespołu (no, może poza DIO), grają tak, że te inspiracje są szerokie i niemal każdy utwór sięga do innych źródeł, które równocześnie cały czas pozostają zakorzenione w metalu z USA. Marcelo Saracino to można powiedzieć nowa wschodząca gwiazda brazylijskiego classic heavy wokalu, w roku ubiegłym już pokazał się z bardzo dobrej strony w nieco lżejszym repertuarze zespołu UNDERTIME, ponadto od lat jest członkiem "Heaven and Hell Tribute" i to też coś znaczy. Na pewno znaczy tyle, że głos to podobny do głosu Dio, choć do pierwszej trójki się nie łapie. W RF FORCE śpiewa jednak z ogromną pewnością siebie i zachwyca w takich zgrabnych i chwytliwych, a jednocześnie niekomercyjnych refrenach bardzo dobrego openera Fallen Angel. No, a w The Beast and the Hunter, ciężkim, kroczącym, epickim jest bardzo blisko Dio, podobnie jak cały zespół blisko jest zespołu DIO. Szybkie granie w wysoko energetycznym Creeps of the World jest atrakcyjne bardziej poza refrenami i tu gitary są nad wyraz zdecydowane, przy czym z europejskiej strony przypomina się JUDAS PRIEST epoki Painkiller oraz PARAGON. Tak na marginesie, to ci gitarzyści do tej pory byli raczej nieznani i chyba nawet w Brazylii. Melodyjny heavy metalowy In the Heart and Mind rozkwita w dramatycznym i nostalgicznym refrenie, a ozdobniki gitarowe są tu dodatkowo dobrane z ogromną starannością. Hit w spokojnym, wyważonym stylu. I jeszcze jeden majestatyczny hit w wolniejszym tempie, taki w manierze dosyć bliskiej DIO, ale przecież można to przypisać znacznie szerzej. Ponownie znakomita rycerska, mroczna melodia i wyborne gitarowe przejścia. Balladowy początek Will You Remember? z gitarą akustyczną to popis wyższego śpiewu Saracino, potem przeradza się to w piękny klimatyczny utwór z zachwycającym, poetyckim, mocno metalowym refrenem. A Beyond Life and Death, ociekający mrokiem i nieubłaganie idący do przodu w wolnym tempie w partiach poza refrenem, przypomina to, co najlepsze z albumu DIO "Lock Up the Wolves", ale potem ponownie te inspiracje są szersze w ramach ponurego, amerykańskiego tradycyjnego heavy metalu. I to mroczne, monumentalne zakończenie!<br />
Owszem, jest i trochę przewidywalnego classic heavy średniego tylko, i takim jest zagrany w umiarkowanym tempie Old School Metal, czy też Flying Dogs, oparty na ogranych riffach, choć wykonany przez gitarzystów z gracją. Na koniec uniwersalizm amerykański bierze górę w M.O.A.B, dostojnym, jednak tylko dobrym. Coś w tym jest z RAVENSTHORN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl realizacji brzmienia także amerykański. Głębokie gitary, głęboki bas i może tylko perkusja, jak na standardy amerykańskie, nieco cichsza.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo DIO, ale przecież nie tylko, na bardzo dobrej płycie z tradycyjnym heavy metalem z Brazylii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.05.2022</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">RF Force - RF Force (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/4/1034367.jpg?3353" border="0" alt="[Obrazek: 1034367.jpg?3353]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fallen Angel 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">2.Old School Metal 04:28<br />
3.Flying Dogs 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Beast and the Hunter 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">5.Creeps of the World 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.In the Heart and Mind 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Fighter 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">8.Will You Remember? 03:55<br />
9.Beyond Life and Death 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">10.M.O.A.B 05:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
Marcelo Saracino - śpiew<br />
Rodrigo Flausino - gitara<br />
Daniel Iasbeck - gitara<br />
Ricardo Flausino - gitara basowa<br />
Lucas Emidio - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Brazylijczycy grają amerykański, tradycyjny heavy metal. Debiut grupy z São Paulo ukazał się początkowo tylko w Brazylii, w końcu lutego, premierę europejską przygotowała natomiast w kwietniu szwedzka Black Lion Records, specjalizująca się raczej w bardziej ekstremalnych odmianach metalu. <br />
<br />
Tak, Brazylijczycy grają amerykański, tradycyjny heavy metal. To się zdarza często, to nic nowego, zazwyczaj jednak jest to mało interesujące i pozbawione oryginalności. Z RF FORCE jest inaczej. Jeśli nawet ta muzyka nie jest oryginalna, to na pewno jest bardzo dobrze zagrana, z dużą dbałością o atrakcyjne melodie (refreny, refreny...). Co najważniejsze, oni nie kopiują wprost żadnego klasycznego amerykańskiego zespołu (no, może poza DIO), grają tak, że te inspiracje są szerokie i niemal każdy utwór sięga do innych źródeł, które równocześnie cały czas pozostają zakorzenione w metalu z USA. Marcelo Saracino to można powiedzieć nowa wschodząca gwiazda brazylijskiego classic heavy wokalu, w roku ubiegłym już pokazał się z bardzo dobrej strony w nieco lżejszym repertuarze zespołu UNDERTIME, ponadto od lat jest członkiem "Heaven and Hell Tribute" i to też coś znaczy. Na pewno znaczy tyle, że głos to podobny do głosu Dio, choć do pierwszej trójki się nie łapie. W RF FORCE śpiewa jednak z ogromną pewnością siebie i zachwyca w takich zgrabnych i chwytliwych, a jednocześnie niekomercyjnych refrenach bardzo dobrego openera Fallen Angel. No, a w The Beast and the Hunter, ciężkim, kroczącym, epickim jest bardzo blisko Dio, podobnie jak cały zespół blisko jest zespołu DIO. Szybkie granie w wysoko energetycznym Creeps of the World jest atrakcyjne bardziej poza refrenami i tu gitary są nad wyraz zdecydowane, przy czym z europejskiej strony przypomina się JUDAS PRIEST epoki Painkiller oraz PARAGON. Tak na marginesie, to ci gitarzyści do tej pory byli raczej nieznani i chyba nawet w Brazylii. Melodyjny heavy metalowy In the Heart and Mind rozkwita w dramatycznym i nostalgicznym refrenie, a ozdobniki gitarowe są tu dodatkowo dobrane z ogromną starannością. Hit w spokojnym, wyważonym stylu. I jeszcze jeden majestatyczny hit w wolniejszym tempie, taki w manierze dosyć bliskiej DIO, ale przecież można to przypisać znacznie szerzej. Ponownie znakomita rycerska, mroczna melodia i wyborne gitarowe przejścia. Balladowy początek Will You Remember? z gitarą akustyczną to popis wyższego śpiewu Saracino, potem przeradza się to w piękny klimatyczny utwór z zachwycającym, poetyckim, mocno metalowym refrenem. A Beyond Life and Death, ociekający mrokiem i nieubłaganie idący do przodu w wolnym tempie w partiach poza refrenem, przypomina to, co najlepsze z albumu DIO "Lock Up the Wolves", ale potem ponownie te inspiracje są szersze w ramach ponurego, amerykańskiego tradycyjnego heavy metalu. I to mroczne, monumentalne zakończenie!<br />
Owszem, jest i trochę przewidywalnego classic heavy średniego tylko, i takim jest zagrany w umiarkowanym tempie Old School Metal, czy też Flying Dogs, oparty na ogranych riffach, choć wykonany przez gitarzystów z gracją. Na koniec uniwersalizm amerykański bierze górę w M.O.A.B, dostojnym, jednak tylko dobrym. Coś w tym jest z RAVENSTHORN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Styl realizacji brzmienia także amerykański. Głębokie gitary, głęboki bas i może tylko perkusja, jak na standardy amerykańskie, nieco cichsza.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo DIO, ale przecież nie tylko, na bardzo dobrej płycie z tradycyjnym heavy metalem z Brazylii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.05.2022</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>