<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - S]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 05 May 2026 04:10:07 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Speedclaw]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4540</link>
			<pubDate>Sat, 29 Nov 2025 00:54:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4540</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Speedclaw - Stardust (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365863.jpg?0925" border="0" alt="[Obrazek: 1365863.jpg?0925]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tonight 04:01<br />
2. Allnighter 03:43<br />
3. Queen of the Night 04:07<br />
4. Night Watch 04:36<br />
5. Fly High 04:11<br />
6. Crystal Light 03:16<br />
7. White Town Rider 04:16<br />
8. The Curse Never Dies 04:05<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Chorwacja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Silvano Ćosić - śpiew, bas<br />
Luka Hrelja - gitara<br />
Luka Jurišić - gitara<br />
Dorian Perušić - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chorwacki SPEEDCLAW istnieje od 2016 roku i na scenie lokalnej jest postrzegany jako świeża i nowa nadzieja heavy/speed metalu.  Po wydaniu kilku dem i EP, wytwórnia Dying Victims Productions postanowiła dać im szansę i debiut został wydany 21 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nie jest długi, zaledwie 32 minuty muzyki, czyli materiał na klasycznego longplaya. Nie grają też niczego nowego i jest to najbardziej klasyczny heavy metal, w formie bardziej przypominający AVENGER czy RAVEN niż agresywnie holenderskiej czy topornie niemieckiej. Szczególnie spokojna, ułożona maniera wokalisty może przywodzić na myśl te spokojniejsze grupy  Tonight to dobry przykład przyjaznego heavy metalu, czy spokojny, autostradowy Allnighter. Nie zaskakują niczym w Queen of the Night i to heavy metal bezpieczny z mało oryginalnym refrenem i to jest największy problem tej płyty. Zabrakło pomysłu na ciekawe, porywające melodie, ale i refreny i Nightwatch to heavy metal bezradny, podobnie jak kończący album The Curse Never Die z bardzo słabym refrenem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie można odmówić talentu muzykom, ponieważ gitarzyści potrafią wykrzesać z siebie kilka ciekawych popisów, szczególnie kiedy przyspieszają i grają szybciej, jak w Fly High czy Crystal Light, tylko co z tego, skoro nie ma nawet jednego refrenu czy melodii wartych zapamiętania? Silvano Ćosić to wokalista bardzo przeciętny i zdecydowanie lepszy z niego basista. Wyborne szarże i często to, co gra jest ciekawsze od motywu przewodniego kompozycji. Trudno też coś zarzucić Dorian Perušić, któremu nie brakuje energii w White Town Rider w stylu ugrzecznionego ENFORCER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, selektywne i soczyste w sekcji rytmicznej. Klasyczny heavy metal tak właśnie powinien brzmieć. Wielka szkoda jednak, że grupa zaliczyła ogromny krok w tył w porównaniu z EP Beast in the Mist z 2018 roku, gdzie było więcej pazura, ENFORCER, SLAYER i solidnego speed metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj zagrali heavy metal z okresu kryzysu UK, równie bez pomysłu i bez życia. Szkoda, bo muzycy bez wątpienia znają warsztat i zabrakło wartościowych kompozycji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Dying Victims Productions za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Speedclaw - Stardust (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365863.jpg?0925" border="0" alt="[Obrazek: 1365863.jpg?0925]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Tonight 04:01<br />
2. Allnighter 03:43<br />
3. Queen of the Night 04:07<br />
4. Night Watch 04:36<br />
5. Fly High 04:11<br />
6. Crystal Light 03:16<br />
7. White Town Rider 04:16<br />
8. The Curse Never Dies 04:05<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Chorwacja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Silvano Ćosić - śpiew, bas<br />
Luka Hrelja - gitara<br />
Luka Jurišić - gitara<br />
Dorian Perušić - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Chorwacki SPEEDCLAW istnieje od 2016 roku i na scenie lokalnej jest postrzegany jako świeża i nowa nadzieja heavy/speed metalu.  Po wydaniu kilku dem i EP, wytwórnia Dying Victims Productions postanowiła dać im szansę i debiut został wydany 21 listopada 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nie jest długi, zaledwie 32 minuty muzyki, czyli materiał na klasycznego longplaya. Nie grają też niczego nowego i jest to najbardziej klasyczny heavy metal, w formie bardziej przypominający AVENGER czy RAVEN niż agresywnie holenderskiej czy topornie niemieckiej. Szczególnie spokojna, ułożona maniera wokalisty może przywodzić na myśl te spokojniejsze grupy  Tonight to dobry przykład przyjaznego heavy metalu, czy spokojny, autostradowy Allnighter. Nie zaskakują niczym w Queen of the Night i to heavy metal bezpieczny z mało oryginalnym refrenem i to jest największy problem tej płyty. Zabrakło pomysłu na ciekawe, porywające melodie, ale i refreny i Nightwatch to heavy metal bezradny, podobnie jak kończący album The Curse Never Die z bardzo słabym refrenem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie można odmówić talentu muzykom, ponieważ gitarzyści potrafią wykrzesać z siebie kilka ciekawych popisów, szczególnie kiedy przyspieszają i grają szybciej, jak w Fly High czy Crystal Light, tylko co z tego, skoro nie ma nawet jednego refrenu czy melodii wartych zapamiętania? Silvano Ćosić to wokalista bardzo przeciętny i zdecydowanie lepszy z niego basista. Wyborne szarże i często to, co gra jest ciekawsze od motywu przewodniego kompozycji. Trudno też coś zarzucić Dorian Perušić, któremu nie brakuje energii w White Town Rider w stylu ugrzecznionego ENFORCER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre, selektywne i soczyste w sekcji rytmicznej. Klasyczny heavy metal tak właśnie powinien brzmieć. Wielka szkoda jednak, że grupa zaliczyła ogromny krok w tył w porównaniu z EP Beast in the Mist z 2018 roku, gdzie było więcej pazura, ENFORCER, SLAYER i solidnego speed metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">Tutaj zagrali heavy metal z okresu kryzysu UK, równie bez pomysłu i bez życia. Szkoda, bo muzycy bez wątpienia znają warsztat i zabrakło wartościowych kompozycji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Dying Victims Productions za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sublime Eyes]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4532</link>
			<pubDate>Thu, 04 Sep 2025 23:26:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4532</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sublime Eyes - </span><span style="font-weight: bold;">IV: The Serpent's Coil (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365091.jpg?0316" border="0" alt="[Obrazek: 1365091.jpg?0316]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Venomous Curse          <br />
2. Inferno Begins          <br />
3. Wrath from the Sky          <br />
4. Pray for Death          <br />
5. Echoes          <br />
6. Emperor's Mountain          <br />
7. Serpent's Coil          <br />
8. Cast into Hell          <br />
9. Blades of Chaos <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Arvid Tjelta - śpiew<br />
Tom Arild Dalaker - gitara<br />
Jan Terje Vinningland - gitara<br />
Jørn Håvard Helseth - bas<br />
Remy Dale - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Norweski SUBLIME EYES istnieje od 2007 roku i od początku swojego istnienia na szorstki, mocny melodic death metal, gdzie takich grup, grających ten gatunek czysty, w szwedzkim stylu bez kombinacji i mieszania z innymi gatunkami w tym kraju jest niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Na swoim koncie mają trzy albumy z rdzennym melodic death metalem, mocnym i głośnym, ale któremu zdecydowanie brakowało melodii i refrenów, co próbowano przykryć brutalnością. Zespół po sześciu latach studyjnego milczenia, nakładem WormHoleDeath, wydaje swój czwarty album5 września 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem przechylili się bardziej w stronę muzyki norweskiej, z ostrymi, nerwowymi gitarami, nakładkami wokalnymi i tworzeniem klimatu mrocznego, w stylu grup extreme melodic metalowych czy black metalowych, jak ANTESTOR, DIMMU BORGIR czy nawet KEEP OF KALESSIN. Próby włączenia do tego death metalu, jak to robiło KEEP OF KALESSIN, w Wrath from the Sky są udane. Arvid Tjelta jako wokalista zdecydowanie się rozwinął przez te wszystkie lata, oferując tutaj wiele różnych stylów wokalnych, od czystych zaśpiewów, growl czy harsh po melorecytacje i wypada to wybornie. Słychać, że skoncentrowali się również bardziej na melodiach, które zostały lepiej zaznaczone i nakreślone, tak jak aranżacje są ciekawsze, nie wspominając już o ozdobnikach gitarowych. Sekcja rytmiczna, jak to w takich grupach, zabija i rozszarpuje jak zrzut bomby atomowej. Jak bardzo ten zespół się rozwinął i dojrzał słychać w Pray for Death i może z ilością pomysłów przesadzili w Venomous Curse, chociaż ponury, chłodny refren w stylu KEEP OF KALESSIN jest bardzo dobry. Lepiej wypada szybszy i czystszy Inferno Begins, bardziej skondensowany oraz lepiej wyznaczonym kierunkiem i lepiej zaznaczonymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Echoes to elegancka, instrumentalna ikona i chwila oddechu, po której następuje Emperor's Mountain, klasyczny atak w norweskim stylu. Serpent's Coil jest dobry, ale w przejściach zaczynają wpadać w przerost formy nad treścią znany z poprzednich płyt i jest w tym coś z niekontrolowanego chaosu MISTWEAVER. Cast into Hell gatunkowo jest również dobry, ale podobnie jak kończący album Blades of Chaos, uderza tutaj pewna gatunkowa schematyczność i archaizm.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jeśli chodzi o grzmiącą perkusję, gitary jednak wydają się zbyt rozmyte, a perkusja za głośna, przez co wszystko potrafi się na siebie nakładać, do tego stopnia, że wokalista jest zagłuszany, jak w środkowej części Blades of Chaos. Sound dobry, ale Ronnie Björnströma stać na więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy album, wyrastający z tradycji KEEP OF KALESSIN i ANTESTOR, ale z ilością pomysłów, które zespół ma problem upchać w ramach 39 minut, co daje efekt przesadnego, barokowego przepychu i nie każdy pomysł i motyw ma szansę tutaj zabłysnąć. Tak jak nie wszystko jest dopracowane, ale gdzie jest dobrze, to przypominają się najlepsze momenty z Reptilian KEEP OF KALESSIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy album SUBLIME EYES i dobra podstawa do dalszego rozwoju zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni WormHoleDeath.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sublime Eyes - </span><span style="font-weight: bold;">IV: The Serpent's Coil (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/6/5/1365091.jpg?0316" border="0" alt="[Obrazek: 1365091.jpg?0316]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Venomous Curse          <br />
2. Inferno Begins          <br />
3. Wrath from the Sky          <br />
4. Pray for Death          <br />
5. Echoes          <br />
6. Emperor's Mountain          <br />
7. Serpent's Coil          <br />
8. Cast into Hell          <br />
9. Blades of Chaos <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Extreme Melodic Metal<br />
Kraj: Norwegia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Arvid Tjelta - śpiew<br />
Tom Arild Dalaker - gitara<br />
Jan Terje Vinningland - gitara<br />
Jørn Håvard Helseth - bas<br />
Remy Dale - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Norweski SUBLIME EYES istnieje od 2007 roku i od początku swojego istnienia na szorstki, mocny melodic death metal, gdzie takich grup, grających ten gatunek czysty, w szwedzkim stylu bez kombinacji i mieszania z innymi gatunkami w tym kraju jest niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Na swoim koncie mają trzy albumy z rdzennym melodic death metalem, mocnym i głośnym, ale któremu zdecydowanie brakowało melodii i refrenów, co próbowano przykryć brutalnością. Zespół po sześciu latach studyjnego milczenia, nakładem WormHoleDeath, wydaje swój czwarty album5 września 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem przechylili się bardziej w stronę muzyki norweskiej, z ostrymi, nerwowymi gitarami, nakładkami wokalnymi i tworzeniem klimatu mrocznego, w stylu grup extreme melodic metalowych czy black metalowych, jak ANTESTOR, DIMMU BORGIR czy nawet KEEP OF KALESSIN. Próby włączenia do tego death metalu, jak to robiło KEEP OF KALESSIN, w Wrath from the Sky są udane. Arvid Tjelta jako wokalista zdecydowanie się rozwinął przez te wszystkie lata, oferując tutaj wiele różnych stylów wokalnych, od czystych zaśpiewów, growl czy harsh po melorecytacje i wypada to wybornie. Słychać, że skoncentrowali się również bardziej na melodiach, które zostały lepiej zaznaczone i nakreślone, tak jak aranżacje są ciekawsze, nie wspominając już o ozdobnikach gitarowych. Sekcja rytmiczna, jak to w takich grupach, zabija i rozszarpuje jak zrzut bomby atomowej. Jak bardzo ten zespół się rozwinął i dojrzał słychać w Pray for Death i może z ilością pomysłów przesadzili w Venomous Curse, chociaż ponury, chłodny refren w stylu KEEP OF KALESSIN jest bardzo dobry. Lepiej wypada szybszy i czystszy Inferno Begins, bardziej skondensowany oraz lepiej wyznaczonym kierunkiem i lepiej zaznaczonymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Echoes to elegancka, instrumentalna ikona i chwila oddechu, po której następuje Emperor's Mountain, klasyczny atak w norweskim stylu. Serpent's Coil jest dobry, ale w przejściach zaczynają wpadać w przerost formy nad treścią znany z poprzednich płyt i jest w tym coś z niekontrolowanego chaosu MISTWEAVER. Cast into Hell gatunkowo jest również dobry, ale podobnie jak kończący album Blades of Chaos, uderza tutaj pewna gatunkowa schematyczność i archaizm.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest dobre jeśli chodzi o grzmiącą perkusję, gitary jednak wydają się zbyt rozmyte, a perkusja za głośna, przez co wszystko potrafi się na siebie nakładać, do tego stopnia, że wokalista jest zagłuszany, jak w środkowej części Blades of Chaos. Sound dobry, ale Ronnie Björnströma stać na więcej.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawy album, wyrastający z tradycji KEEP OF KALESSIN i ANTESTOR, ale z ilością pomysłów, które zespół ma problem upchać w ramach 39 minut, co daje efekt przesadnego, barokowego przepychu i nie każdy pomysł i motyw ma szansę tutaj zabłysnąć. Tak jak nie wszystko jest dopracowane, ale gdzie jest dobrze, to przypominają się najlepsze momenty z Reptilian KEEP OF KALESSIN.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszy album SUBLIME EYES i dobra podstawa do dalszego rozwoju zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni WormHoleDeath.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sodom]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4530</link>
			<pubDate>Thu, 10 Jul 2025 14:28:52 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4530</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sodom - Persecution Mania (1987</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/2/5/8/5/2585.jpg?3536" border="0" alt="[Obrazek: 2585.jpg?3536]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Nuclear Winter 05:22       <br />
2. Electrocution 03:11       <br />
3. Iron Fist (Motörhead cover) 02:42       <br />
4. Persecution Mania 03:36       <br />
5. Enchanted Land 03:56       <br />
6. Procession to Golgatha 02:00       <br />
7. Christ Passion 06:10       <br />
8. Conjuration 03:40      <br />
9. Bombenhagel 05:04<br />
<br />
Rok wydania: 1987<br />
Gatunek: Thrash/Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tom Angelripper - śpiew, bas<br />
Frank Blackfire - gitara<br />
Chris Witchhunter - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SODOM założone zostało w 1982 roku jako próba zmiany życia i ucieczki od pracy w kopalni. Obecnie SODOM i ich EP, jak i debiut z 1986 roku upatruje się jako jeden z filarów powstania black metalu. W latach 80. jednak SODOM, podobnie jak RUNNING WILD Kasparka, na lokalnej scenie nie był zbyt popularny i postrzegany raczej jako drugoligowa kopia dokonań VENOM i innych grup z UK.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystko się zmieniło, kiedy do zespołu dołączył Frank Gosdzik, który zasugerował zmianę tematyki na wojenną i polityczną, a Tom Angelripper, którego interesowała historia, zgodził się i tak powstało Persecution Mania, wydane przez Steamhammer 1 grudnia 1987 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy KREATOR zaczynało nieco zjadać w tamtym okresie własny ogon, SODOM zaprezentowało potężny, pancerny thrash metal, ucywilizowany i nieco uporządkowany w porównaniu z tym, co oferowało agresywne DARKNESS z Essen czy TANKARD z potężnymi kegami piwa. Stworzony tutaj materiał jest różnorodny i stosunkowo złożony jak na tamte czasy. Ciężar i agresja są na miarę tych z debiutu KREATOR, z pazurem DESTRUCTION oraz solami mocnymi i agresywnymi na granicy czytelności, z techniką na poziomie SLAYER, z typowo teutońskim brudem i ciężarem. Nuclear Winter to nieśmiertelna klasyka zespołu, tak jak sześciominutowy, utrzymany w wolniejszych tempach Christ Passion, który eksploduje w środkowej części niczym granat, gdzie wpływów VENOM nie brakuje. Frank Blackfire okazał się gitarzystą bardzo dobrym, czującym ten gatunek, wystarczy posłuchać wybornego Conjuration czy dobrego Bombenhangel, aby usłyszeć, jak rozbudowane potrafią być jego popisy.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra Chrisa Witchhuntera jest świetna i daleko temu do garażowej łupaniny, a bardzo dobre brzmienie solidnie eksponuję basową grę Tom Angelrippera, który wokalnie pomógł stworzyć pewien styl lokalnej sceny thrash metalowej. Trend, który trwa po dziś dzień. Electrocution to bez wątpienia podwaliny pod death metal, tak jak masywny, tytułowy Persecution Mania, pełen agresji i mocy, której nadaje tutaj sekcja rytmiczna.<br />
To nie jest album długi, nie licząc małego przerywnika Procession to Golgatha i poprawnego coveru MOTORHEAD, jest to zaledwie 7 kompozycji, z czego Bombenhagel to pozostałości po fascynacji MOTORHEAD, dobre od strony technicznej, chociaż może za dużo w tym TANKARD momentami.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Tym albumem SODOM zwróciło na siebie uwagę i stało się czymś więcej, niż tylko teutońską odpowiedzią na VENOM i MOTORHEAD, ale to jeszcze nie tutaj osiągnęli szczyt popularności, ale był to pierwszy, słuszny i zdecydowany krok w tym kierunku. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to też pierwszy LP, na którym pojawiła się maskotka zespołu, noszący maskę gazową Knarrenheinz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sodom - Persecution Mania (1987</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/2/5/8/5/2585.jpg?3536" border="0" alt="[Obrazek: 2585.jpg?3536]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Nuclear Winter 05:22       <br />
2. Electrocution 03:11       <br />
3. Iron Fist (Motörhead cover) 02:42       <br />
4. Persecution Mania 03:36       <br />
5. Enchanted Land 03:56       <br />
6. Procession to Golgatha 02:00       <br />
7. Christ Passion 06:10       <br />
8. Conjuration 03:40      <br />
9. Bombenhagel 05:04<br />
<br />
Rok wydania: 1987<br />
Gatunek: Thrash/Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tom Angelripper - śpiew, bas<br />
Frank Blackfire - gitara<br />
Chris Witchhunter - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SODOM założone zostało w 1982 roku jako próba zmiany życia i ucieczki od pracy w kopalni. Obecnie SODOM i ich EP, jak i debiut z 1986 roku upatruje się jako jeden z filarów powstania black metalu. W latach 80. jednak SODOM, podobnie jak RUNNING WILD Kasparka, na lokalnej scenie nie był zbyt popularny i postrzegany raczej jako drugoligowa kopia dokonań VENOM i innych grup z UK.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystko się zmieniło, kiedy do zespołu dołączył Frank Gosdzik, który zasugerował zmianę tematyki na wojenną i polityczną, a Tom Angelripper, którego interesowała historia, zgodził się i tak powstało Persecution Mania, wydane przez Steamhammer 1 grudnia 1987 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy KREATOR zaczynało nieco zjadać w tamtym okresie własny ogon, SODOM zaprezentowało potężny, pancerny thrash metal, ucywilizowany i nieco uporządkowany w porównaniu z tym, co oferowało agresywne DARKNESS z Essen czy TANKARD z potężnymi kegami piwa. Stworzony tutaj materiał jest różnorodny i stosunkowo złożony jak na tamte czasy. Ciężar i agresja są na miarę tych z debiutu KREATOR, z pazurem DESTRUCTION oraz solami mocnymi i agresywnymi na granicy czytelności, z techniką na poziomie SLAYER, z typowo teutońskim brudem i ciężarem. Nuclear Winter to nieśmiertelna klasyka zespołu, tak jak sześciominutowy, utrzymany w wolniejszych tempach Christ Passion, który eksploduje w środkowej części niczym granat, gdzie wpływów VENOM nie brakuje. Frank Blackfire okazał się gitarzystą bardzo dobrym, czującym ten gatunek, wystarczy posłuchać wybornego Conjuration czy dobrego Bombenhangel, aby usłyszeć, jak rozbudowane potrafią być jego popisy.</div>
<div style="text-align: justify;">Gra Chrisa Witchhuntera jest świetna i daleko temu do garażowej łupaniny, a bardzo dobre brzmienie solidnie eksponuję basową grę Tom Angelrippera, który wokalnie pomógł stworzyć pewien styl lokalnej sceny thrash metalowej. Trend, który trwa po dziś dzień. Electrocution to bez wątpienia podwaliny pod death metal, tak jak masywny, tytułowy Persecution Mania, pełen agresji i mocy, której nadaje tutaj sekcja rytmiczna.<br />
To nie jest album długi, nie licząc małego przerywnika Procession to Golgatha i poprawnego coveru MOTORHEAD, jest to zaledwie 7 kompozycji, z czego Bombenhagel to pozostałości po fascynacji MOTORHEAD, dobre od strony technicznej, chociaż może za dużo w tym TANKARD momentami.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;">Tym albumem SODOM zwróciło na siebie uwagę i stało się czymś więcej, niż tylko teutońską odpowiedzią na VENOM i MOTORHEAD, ale to jeszcze nie tutaj osiągnęli szczyt popularności, ale był to pierwszy, słuszny i zdecydowany krok w tym kierunku. </div>
<div style="text-align: justify;">Jest to też pierwszy LP, na którym pojawiła się maskotka zespołu, noszący maskę gazową Knarrenheinz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sacrosanct]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4511</link>
			<pubDate>Thu, 06 Mar 2025 19:37:49 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4511</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sacrosanct - Kidron (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/8/1298039.jpg?4909" border="0" alt="[Obrazek: 1298039.jpg?4909]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Marching Days 06:58      <br />
2. Avenging Angel 05:53          <br />
3. Prince of Clowns 05:02         <br />
4. Coming of the Scorpion 06:29           <br />
5. Gethsemane 05:27          <br />
6. Doorway of Dreams 05:37          <br />
7. Still Open Sore 04:12          <br />
8. Before It Ends 09:02          <br />
9. The Pain Still Lasts 08:45<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Progressive Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Max Morton - śpiew, bas<br />
Randy Meinhard - gitara<br />
Gerrit Knol - gitara<br />
Jonas Schütz - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Historia SACROSANCT sięga przełomu lat 80. i 90., kiedy to niemiecki gitarzysta Randy Meinhard postanowił założyć swój własny zespół, a w 1989 roku stworzyć pełny skład oraz podpisać kontrakt płytowy z niemiecką wytwórnią No Remorse Records. Debiut zostaje wydany w 1990 roku i zostaje dobrze przyjęty przez prasę, jednak z powodu braku wsparcia ze strony wytwórni i jej bankructwa, zespół pozostał w cieniu. W 1991 roku zostaje wydany kolejny LP, który zachwycił prasę bardziej technicznym podejściem do thrash metalu, wplatając tam death metalowe elementy. W 1993 roku nagrywają delikatniejszy, bardziej heavy metalowy album z elementami doom, który również został doceniony przez prasę, jednak grupa nadal pozostawała w podziemiu, mając swoją wierną grupkę fanów. Grupa zakończyła działalność w 1994 roku, jako powód podając wypalenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodziewanie, w 2017 roku Randy Meinhard postanawia reaktywować zespół z obietnicą nowego albumu, który został wydany 30 listopada 2018 roku przez ROAR, jednak był to tylko przeciętny heavy metal z debiutującym, marnym wokalistą i płyta nie wzbudziła zbyt wielkiej sensacji.</div>
<div style="text-align: justify;">Meinhard jednak się nie poddał i od 2020 roku rozpoczęły się poszukiwania nowego wokalisty. Wybór padł na ukraińskiego inżyniera dźwięku i multiinstrumentalistę Maxa Mortona, co wzbudziło zainteresowanie grupą, szczególnie po znakomitym debiucie ARTEM ILLUSIO. Skład udało się utrzymać i 7 marca 2025 roku, nakładem RPM ROAR! zostanie wydany nowy LP grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest inaczej i nie ma już płaczliwego, mało wyrazistego heavy metalu, jest za to Morton w znakomitej dyspozycji wokalnej, który dewastuje w heavy metalowym hymnie Marching Days czy nagranym na nowo The Pain Still Lasts z poprzedniego LP i tutaj słychać, ile on wniósł do tej kompozycji i wzniósł ją na nowy poziom. Tyle emocji i jak idealnie współgra z wytwarzanym tutaj melancholijnym klimatem VOYAGER.</div>
<div style="text-align: justify;">Na tym LP ARTEM ILLUSIO nie ma i jest to muzyka bardziej stonowana, osobista, gdzie głównym fundamentem jest progressive metal, połączone z tym, co Max Morton grał w swoim solowym projekcie, co słychać w Avenging Angel. Wykonanie tego albumu nie budzi żadnych zastrzeżeń. Praca sekcji rytmicznej jest nienaganna i sprawdza się w tym wymagającym technicznie materiale ze skomplikowany przejściami i riffami, wygrywanymi przez duet Meinhard/Knol. Sola gitarowe Meinharda są tutaj znakomite i najlepsze, jakie zagrał w karierze i łatwo wyczuć, że opowiada on gitarą tutaj swoją historię, uzupełniając w tym Mortona. Świetnym przykładem, dlaczego ten album nie jest więcej niż dobry i w którym są wszystkie jego wady i zalety to Prince of Clowns. Rewelacyjne wykonanie, przepiękne solo gitarowe, dewastujący Morton, jednak w tym progressive metalowym zgiełku cierpią melodie, które nie są zbyt dobre i należycie dopracowane. Można odnieść wrażenie, że dobra melodia jest jedynie dodatkiem do kompozycji, a nie jego podstawą, na czym ten album cierpi, sprowadzając muzykę do powszedniego progressive metalu amerykańskiego, jak Coming o the Scorpion, z którego niewiele wynika. Kiedy się trafi jakaś melodia, to bywa, że jest to mało oryginalne i niezbyt wyszukane, jak ocierający się o rock Doorway of Dreams.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdzie koncentrują się bardziej na melodii i ekspozycji Mortona jest dobrze, jak w szybszym, lekko power metalowym Gethsemane. Jeden raz próbują zagrać z agresją w Still Open Sore, które tutaj wyszło bez polotu i topornie thrash metalowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Punktem kulminacyjnym jest najdłuższy Before It Ends, w którym próbują konkurować z EVERGREY, gdzie Morton śpiewa wspaniale i wzorowo prowadzi w tej kompozycji. On jest tutaj w centrum i słusznie. Refren jest udany, tak jak melodia, ale to głównie zasługa wokalisty i znakomitych nakładek wokalnych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za sound odpowiada Max Morton i jest to brzmienie wspaniałe, z charakterystycznie dla niego ryczącym basem i ustawieniem gitary. Jak zwykle znakomita robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Randy Meinhard bez wątpienia stworzył materiał ciekawszy niż siedem lat temu, zagrany i zaśpiewany po mistrzowsku, odbiegający od wczesnej twórczości SACROSANCT, co niektórych na pewno rozczaruje.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry progressive heavy metal z przebłyskami i znakomitym Maxem Mortonem jako wokalistą, który jest tutaj największym atutem.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni RPM ROAR.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sacrosanct - Kidron (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/8/1298039.jpg?4909" border="0" alt="[Obrazek: 1298039.jpg?4909]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Marching Days 06:58      <br />
2. Avenging Angel 05:53          <br />
3. Prince of Clowns 05:02         <br />
4. Coming of the Scorpion 06:29           <br />
5. Gethsemane 05:27          <br />
6. Doorway of Dreams 05:37          <br />
7. Still Open Sore 04:12          <br />
8. Before It Ends 09:02          <br />
9. The Pain Still Lasts 08:45<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Progressive Heavy Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Max Morton - śpiew, bas<br />
Randy Meinhard - gitara<br />
Gerrit Knol - gitara<br />
Jonas Schütz - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Historia SACROSANCT sięga przełomu lat 80. i 90., kiedy to niemiecki gitarzysta Randy Meinhard postanowił założyć swój własny zespół, a w 1989 roku stworzyć pełny skład oraz podpisać kontrakt płytowy z niemiecką wytwórnią No Remorse Records. Debiut zostaje wydany w 1990 roku i zostaje dobrze przyjęty przez prasę, jednak z powodu braku wsparcia ze strony wytwórni i jej bankructwa, zespół pozostał w cieniu. W 1991 roku zostaje wydany kolejny LP, który zachwycił prasę bardziej technicznym podejściem do thrash metalu, wplatając tam death metalowe elementy. W 1993 roku nagrywają delikatniejszy, bardziej heavy metalowy album z elementami doom, który również został doceniony przez prasę, jednak grupa nadal pozostawała w podziemiu, mając swoją wierną grupkę fanów. Grupa zakończyła działalność w 1994 roku, jako powód podając wypalenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Niespodziewanie, w 2017 roku Randy Meinhard postanawia reaktywować zespół z obietnicą nowego albumu, który został wydany 30 listopada 2018 roku przez ROAR, jednak był to tylko przeciętny heavy metal z debiutującym, marnym wokalistą i płyta nie wzbudziła zbyt wielkiej sensacji.</div>
<div style="text-align: justify;">Meinhard jednak się nie poddał i od 2020 roku rozpoczęły się poszukiwania nowego wokalisty. Wybór padł na ukraińskiego inżyniera dźwięku i multiinstrumentalistę Maxa Mortona, co wzbudziło zainteresowanie grupą, szczególnie po znakomitym debiucie ARTEM ILLUSIO. Skład udało się utrzymać i 7 marca 2025 roku, nakładem RPM ROAR! zostanie wydany nowy LP grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest inaczej i nie ma już płaczliwego, mało wyrazistego heavy metalu, jest za to Morton w znakomitej dyspozycji wokalnej, który dewastuje w heavy metalowym hymnie Marching Days czy nagranym na nowo The Pain Still Lasts z poprzedniego LP i tutaj słychać, ile on wniósł do tej kompozycji i wzniósł ją na nowy poziom. Tyle emocji i jak idealnie współgra z wytwarzanym tutaj melancholijnym klimatem VOYAGER.</div>
<div style="text-align: justify;">Na tym LP ARTEM ILLUSIO nie ma i jest to muzyka bardziej stonowana, osobista, gdzie głównym fundamentem jest progressive metal, połączone z tym, co Max Morton grał w swoim solowym projekcie, co słychać w Avenging Angel. Wykonanie tego albumu nie budzi żadnych zastrzeżeń. Praca sekcji rytmicznej jest nienaganna i sprawdza się w tym wymagającym technicznie materiale ze skomplikowany przejściami i riffami, wygrywanymi przez duet Meinhard/Knol. Sola gitarowe Meinharda są tutaj znakomite i najlepsze, jakie zagrał w karierze i łatwo wyczuć, że opowiada on gitarą tutaj swoją historię, uzupełniając w tym Mortona. Świetnym przykładem, dlaczego ten album nie jest więcej niż dobry i w którym są wszystkie jego wady i zalety to Prince of Clowns. Rewelacyjne wykonanie, przepiękne solo gitarowe, dewastujący Morton, jednak w tym progressive metalowym zgiełku cierpią melodie, które nie są zbyt dobre i należycie dopracowane. Można odnieść wrażenie, że dobra melodia jest jedynie dodatkiem do kompozycji, a nie jego podstawą, na czym ten album cierpi, sprowadzając muzykę do powszedniego progressive metalu amerykańskiego, jak Coming o the Scorpion, z którego niewiele wynika. Kiedy się trafi jakaś melodia, to bywa, że jest to mało oryginalne i niezbyt wyszukane, jak ocierający się o rock Doorway of Dreams.</div>
<div style="text-align: justify;">Gdzie koncentrują się bardziej na melodii i ekspozycji Mortona jest dobrze, jak w szybszym, lekko power metalowym Gethsemane. Jeden raz próbują zagrać z agresją w Still Open Sore, które tutaj wyszło bez polotu i topornie thrash metalowo.</div>
<div style="text-align: justify;">Punktem kulminacyjnym jest najdłuższy Before It Ends, w którym próbują konkurować z EVERGREY, gdzie Morton śpiewa wspaniale i wzorowo prowadzi w tej kompozycji. On jest tutaj w centrum i słusznie. Refren jest udany, tak jak melodia, ale to głównie zasługa wokalisty i znakomitych nakładek wokalnych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za sound odpowiada Max Morton i jest to brzmienie wspaniałe, z charakterystycznie dla niego ryczącym basem i ustawieniem gitary. Jak zwykle znakomita robota.</div>
<div style="text-align: justify;">Randy Meinhard bez wątpienia stworzył materiał ciekawszy niż siedem lat temu, zagrany i zaśpiewany po mistrzowsku, odbiegający od wczesnej twórczości SACROSANCT, co niektórych na pewno rozczaruje.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry progressive heavy metal z przebłyskami i znakomitym Maxem Mortonem jako wokalistą, który jest tutaj największym atutem.</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni RPM ROAR.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sinner Rage]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4507</link>
			<pubDate>Thu, 20 Feb 2025 18:46:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4507</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sinner Rage - Powerstrike (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/5/1295872.jpg?0945" border="0" alt="[Obrazek: 1295872.jpg?0945]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Powerstrike 03:43      <br />
2. Silent Thunder 03:33      <br />
3. Highway Knights 04:45      <br />
4. Chained by Night 04:40      <br />
5. Fire's On 04:11     <br />
6. Angel of Combustion 02:49      <br />
7. Call of the Wind 03:13      <br />
8. Dangerous Attraction 04:22<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Aritz Martinez - śpiew<br />
Aritz Yarza - gitara<br />
Jara Solis - gitara<br />
Dan Speedhammer - bas<br />
Javi Rinones - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SINNER RAGE to kolejny hiszpański zespół, który próbuje zawojować scenę klasycznego heavy metalu lat 80., stylizowanego na SAXON czy JUDAS PRIEST. Debiut grupy wyda Dying Victims Productions 21 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z Iberii w tym miesiącu mieliśmy już okazję usłyszeć LOANSHARK i jest to muzyka bardzo podobna, powielająca te same błędy, ale zagrana z jeszcze mniejszym przekonaniem i techniką. To zaledwie 30 minut muzyki, ale nudnej, wtórnej i bezsilnej. Niemoc kompozycyjną słychać od początku do końca już w Powerstrike, który nie ma nic wspólnego ani z mocą, ani z uderzeniem. To najgrzeczniejszy typ heavy metalu, jaki można usłyszeć w Silent Thunder z siłowymi falsetami Aritz Martinea, który jest wokalistą równie nieinteresującym jak Logan Heads z LOANSHARK. Skład od LOANSHARK jest niby większy, bo do gitar oddelegowano dwóch członków, ale grają oni równie bez życia i finezji, jak muzycy z ostatniego LP HITTEN. Highway Knights to zwykła nuda, tak jak Chained by Night, który jest tylko mizerną kalką CHARIOT. Coś tam szybciej próbują grać w Fire's On, ale przypomina to grzeczne nagrania PEGAZUS z 2011 roku. Światłem w tunelu jest najkrótszy Angel of Combustion, który może i jest oparty o najbardziej ograny motyw NWOBHM, ale sola gitarowe w końcu coś sobą reprezentują, a Martinez okazuje się, że potrafi zaśpiewać.</div>
<div style="text-align: justify;">Do marności SINNER jednak powracają w Call of the Wind i jeszcze gorszym, rockowym Dangerous Attraction. Tutaj SINNER z najbardziej chudych lat niemal wylewa się z głośników, od marnej melodii po przesterowany głos wokalisty. Teutońska gra brzmi tutaj zwyczajnie nieszczerze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest dobra, a sekcja rytmiczna zasługuje na uznanie, ponieważ coś tam próbują grać, szczególnie Dan Speedhammer, który wybije się w tym oceanie przeciętności, chociaż naprawdę nieznacznie i poziom instrumentalistów jest raczej wyrównany.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej rockowe kompozycje można grać ciekawiej, co pokazało AVALANCH czy TIERRA SANTA, ale na muzykę trzeba mieć pomysł, a tego ewidentnie tutaj zabrakło.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sinner Rage - Powerstrike (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/9/5/1295872.jpg?0945" border="0" alt="[Obrazek: 1295872.jpg?0945]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Powerstrike 03:43      <br />
2. Silent Thunder 03:33      <br />
3. Highway Knights 04:45      <br />
4. Chained by Night 04:40      <br />
5. Fire's On 04:11     <br />
6. Angel of Combustion 02:49      <br />
7. Call of the Wind 03:13      <br />
8. Dangerous Attraction 04:22<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Hiszpania<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Aritz Martinez - śpiew<br />
Aritz Yarza - gitara<br />
Jara Solis - gitara<br />
Dan Speedhammer - bas<br />
Javi Rinones - perkusja<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SINNER RAGE to kolejny hiszpański zespół, który próbuje zawojować scenę klasycznego heavy metalu lat 80., stylizowanego na SAXON czy JUDAS PRIEST. Debiut grupy wyda Dying Victims Productions 21 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z Iberii w tym miesiącu mieliśmy już okazję usłyszeć LOANSHARK i jest to muzyka bardzo podobna, powielająca te same błędy, ale zagrana z jeszcze mniejszym przekonaniem i techniką. To zaledwie 30 minut muzyki, ale nudnej, wtórnej i bezsilnej. Niemoc kompozycyjną słychać od początku do końca już w Powerstrike, który nie ma nic wspólnego ani z mocą, ani z uderzeniem. To najgrzeczniejszy typ heavy metalu, jaki można usłyszeć w Silent Thunder z siłowymi falsetami Aritz Martinea, który jest wokalistą równie nieinteresującym jak Logan Heads z LOANSHARK. Skład od LOANSHARK jest niby większy, bo do gitar oddelegowano dwóch członków, ale grają oni równie bez życia i finezji, jak muzycy z ostatniego LP HITTEN. Highway Knights to zwykła nuda, tak jak Chained by Night, który jest tylko mizerną kalką CHARIOT. Coś tam szybciej próbują grać w Fire's On, ale przypomina to grzeczne nagrania PEGAZUS z 2011 roku. Światłem w tunelu jest najkrótszy Angel of Combustion, który może i jest oparty o najbardziej ograny motyw NWOBHM, ale sola gitarowe w końcu coś sobą reprezentują, a Martinez okazuje się, że potrafi zaśpiewać.</div>
<div style="text-align: justify;">Do marności SINNER jednak powracają w Call of the Wind i jeszcze gorszym, rockowym Dangerous Attraction. Tutaj SINNER z najbardziej chudych lat niemal wylewa się z głośników, od marnej melodii po przesterowany głos wokalisty. Teutońska gra brzmi tutaj zwyczajnie nieszczerze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest dobra, a sekcja rytmiczna zasługuje na uznanie, ponieważ coś tam próbują grać, szczególnie Dan Speedhammer, który wybije się w tym oceanie przeciętności, chociaż naprawdę nieznacznie i poziom instrumentalistów jest raczej wyrównany.</div>
<div style="text-align: justify;">Bardziej rockowe kompozycje można grać ciekawiej, co pokazało AVALANCH czy TIERRA SANTA, ale na muzykę trzeba mieć pomysł, a tego ewidentnie tutaj zabrakło.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sacred]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4484</link>
			<pubDate>Mon, 06 Jan 2025 16:09:09 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4484</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sacred - Fire To Ice (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.spirit-of-metal.com/cover.php?id_album=465001" border="0" alt="[Obrazek: cover.php?id_album=465001]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into the Light 06:24<br />
2. Gateway to the Gods 04:30<br />
3. Wasting Away 04:28<br />
4. On the Verge of Becoming a Shadow 06:58<br />
5. Caught in a Snowstorm 05:38<br />
6. Tyrannical Warfare 05:26<br />
7. Nights of Madness 04:36<br />
8. Fire to Ice 04:12<br />
9. The Flying Dutchman 07:48<br />
10. Queen of the Reich (Bonus) 04:31<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Gustav Blide - śpiew<br />
Christoffer Cederstrand - gitara<br />
Jonatan Hallberg - gitara<br />
Robin Utbult - bas<br />
Pontus Andrén - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Może określenie tego zespołu z Goteborga mianem supergrupy jest na wyrost, ponieważ część muzyków nie ma nagrań, którymi mogłaby się pochwalić, ale są ze znanych i mniej grup, jak LANCER, AIR RAID czy KATANA.</div>
<div style="text-align: justify;">Premiera jest planowana na 11 stycznia 2025 roku nakładem wytwórni Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tutaj zaprezentowana to niezbyt odkrywczy szwedzki heavy metal, dumny w Into the Light i szczery, z delikatnym, ale dobrze dopasowanym śpiewem Gustava Blide'a z lekko rockowym szlifem. Jego głos pasuje do tego miksu klasycznego heavy bez udziwnień, co słychać w inspirowanym HAMMERFALL Gateway to the Gods, gitarzyści to sprawny duet, który gra dobrze, chwilami bardzo rzemieślniczo i wyraźnie odstają od absolutnie bezbłędnej, znakomitej sekcji rytmicznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Pontus Andrén gra tutaj ze sporym wyczuciem i ma bardzo bogate partie, chwilami może nawet aż zbyt bogate, ale całe show kradnie tutaj bas Robin Utbult, którego ciepłe brzmienie i drugoplanowe popisy są najbardziej interesującym elementem tego LP. Świetnie on się prezentuje w Wasting Away czy nawet mało atrakcyjnym, potoczystym On the Verge of Becoming a Shadow w stylu HEAVY LOAD, chociaż Gustav Blide nie jest tak bojowy, jak Ragne Wahlquist. W drugiej połowie coś się psuje i z poprawnego heavy metalu przechodzą do grania fatalnego power metalu i heavy metalu. Caught in a Snowstorm poza znakomitymi szarżami basu prezentuje się przeciętnie w swoim niejasno wyrażonym power metalu w refrenie i infantylnej melodii z fatalnymi solami gitarowymi. Tutaj zderzają się najgorsze elementy KATANA i LANCER, podobnie jest w Tyrannical Warfare, gdzie płaski refren o mocy AXENSTAR, z kolei Night of Madness to już kompletna kompromitacja. Fatalny refren w stylu disco i równie nieszczery, jak kompozycje STEELWING czy KATANA, do tego fatalnie zaśpiewane przez Blide'a. Prawdziwy koszmarek i amatorszczyzna, którą atakują słuchacza kompletnie znienacka.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec The Flying Dutchman, poprawnie zagrany i sprawny heavy metal z prostym, rockowym refrenem, chociaż zakończenie w stylu AVANTASIA było tam zupełnie niepotrzebnie i spokojnie mogli to zamknąć w czterech minutach, tym bardziej, że wyższe rejestry nie wychodzą tutaj zbyt dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie nie budzi żadnych zastrzeżeń, klasycznie, szwedzko, ze znakomicie ustawioną sekcją rytmiczną, która jest bez wątpienia najlepszym elementem tego abumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Przeciętne kompozycje, rzemieślnicze wykonanie i gdyby nie Nights of Madness, to można by było nawet uznać ten debiut za znośny. Za takie koszmarki jednak należy się jedynie order Zgniłego Buraka 2025 roku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Stormspell Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sacred - Fire To Ice (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.spirit-of-metal.com/cover.php?id_album=465001" border="0" alt="[Obrazek: cover.php?id_album=465001]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Into the Light 06:24<br />
2. Gateway to the Gods 04:30<br />
3. Wasting Away 04:28<br />
4. On the Verge of Becoming a Shadow 06:58<br />
5. Caught in a Snowstorm 05:38<br />
6. Tyrannical Warfare 05:26<br />
7. Nights of Madness 04:36<br />
8. Fire to Ice 04:12<br />
9. The Flying Dutchman 07:48<br />
10. Queen of the Reich (Bonus) 04:31<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Heavy Metal<br />
Kraj: Szwecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Gustav Blide - śpiew<br />
Christoffer Cederstrand - gitara<br />
Jonatan Hallberg - gitara<br />
Robin Utbult - bas<br />
Pontus Andrén - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Może określenie tego zespołu z Goteborga mianem supergrupy jest na wyrost, ponieważ część muzyków nie ma nagrań, którymi mogłaby się pochwalić, ale są ze znanych i mniej grup, jak LANCER, AIR RAID czy KATANA.</div>
<div style="text-align: justify;">Premiera jest planowana na 11 stycznia 2025 roku nakładem wytwórni Stormspell Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka tutaj zaprezentowana to niezbyt odkrywczy szwedzki heavy metal, dumny w Into the Light i szczery, z delikatnym, ale dobrze dopasowanym śpiewem Gustava Blide'a z lekko rockowym szlifem. Jego głos pasuje do tego miksu klasycznego heavy bez udziwnień, co słychać w inspirowanym HAMMERFALL Gateway to the Gods, gitarzyści to sprawny duet, który gra dobrze, chwilami bardzo rzemieślniczo i wyraźnie odstają od absolutnie bezbłędnej, znakomitej sekcji rytmicznej.</div>
<div style="text-align: justify;">Pontus Andrén gra tutaj ze sporym wyczuciem i ma bardzo bogate partie, chwilami może nawet aż zbyt bogate, ale całe show kradnie tutaj bas Robin Utbult, którego ciepłe brzmienie i drugoplanowe popisy są najbardziej interesującym elementem tego LP. Świetnie on się prezentuje w Wasting Away czy nawet mało atrakcyjnym, potoczystym On the Verge of Becoming a Shadow w stylu HEAVY LOAD, chociaż Gustav Blide nie jest tak bojowy, jak Ragne Wahlquist. W drugiej połowie coś się psuje i z poprawnego heavy metalu przechodzą do grania fatalnego power metalu i heavy metalu. Caught in a Snowstorm poza znakomitymi szarżami basu prezentuje się przeciętnie w swoim niejasno wyrażonym power metalu w refrenie i infantylnej melodii z fatalnymi solami gitarowymi. Tutaj zderzają się najgorsze elementy KATANA i LANCER, podobnie jest w Tyrannical Warfare, gdzie płaski refren o mocy AXENSTAR, z kolei Night of Madness to już kompletna kompromitacja. Fatalny refren w stylu disco i równie nieszczery, jak kompozycje STEELWING czy KATANA, do tego fatalnie zaśpiewane przez Blide'a. Prawdziwy koszmarek i amatorszczyzna, którą atakują słuchacza kompletnie znienacka.</div>
<div style="text-align: justify;">Na koniec The Flying Dutchman, poprawnie zagrany i sprawny heavy metal z prostym, rockowym refrenem, chociaż zakończenie w stylu AVANTASIA było tam zupełnie niepotrzebnie i spokojnie mogli to zamknąć w czterech minutach, tym bardziej, że wyższe rejestry nie wychodzą tutaj zbyt dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie nie budzi żadnych zastrzeżeń, klasycznie, szwedzko, ze znakomicie ustawioną sekcją rytmiczną, która jest bez wątpienia najlepszym elementem tego abumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Przeciętne kompozycje, rzemieślnicze wykonanie i gdyby nie Nights of Madness, to można by było nawet uznać ten debiut za znośny. Za takie koszmarki jednak należy się jedynie order Zgniłego Buraka 2025 roku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 5.8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Stormspell Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Shining Force]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4456</link>
			<pubDate>Tue, 01 Oct 2024 20:03:30 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4456</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Shining Force - Spiritual Warfare (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/0/1270704.jpg?5701" border="0" alt="[Obrazek: 1270704.jpg?5701]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Spiritual Warfare 04:05      <br />
2. Savior of the World 03:46      <br />
3. Shining Force 05:26      <br />
4. All For the One 04:53      <br />
5. Angel of Light 04:07      <br />
6. Alive 05:17      <br />
7. Seven 04:12      <br />
8. Battle Hymn 06:01      <br />
9. One Way In No Way Out 02:54      <br />
10. King of Kings 04:32      <br />
11. The Holy One 04:33<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Abel Molano - śpiew, gitara<br />
Billy Vaughn - gitara<br />
Chris Tooke - gitara<br />
Arnold Cantu - bas<br />
Ernie Lopez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SHINING FORCE to już wiekowa ekipa, istniejąca od 1995 roku, która nigdy do mainstreamu się nie przebiła i była znana raczej przez ograniczoną widownię. Wcześniejsze LP prezentowały poprawny amerykański heavy/power metal z przesadnie poetyckim i sztucznym wokalistą. Docenić należy za to lidera, Billy Vaughn, który mimo przeciwności losu i problemów zdrowotnych prowadzi zespół po dziś dzień.</div>
<div style="text-align: justify;">Czwarty album grupy został zaprezentowany w sierpniu nakładem Roxx Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To mało istotne, co grało SHINING FORCE wcześniej w odniesieniu do tego albumu, ponieważ nowy skład tchnął nowe życie w SHINING FORCE i gra zupełnie inaczej. Zamiast sztucznie nadmuchanego, przesadnie poważnego heavy/power jest dumny, lekki i rycerski Spiritual Warfare, utrzymany w klimacie lat 80. i kapel jak OMEN czy LIEGE LORD z egzaltowanym śpiewem Abel Molano. To solidny wokalista, trzymający się średnich rejestrów, ale nie bojący się uderzyć w wyższe i brzmi to solidnie, jak należałoby oczekiwać od każdego solidnego śpiewaka z USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Jako całość jest to muzyka lżejsza od tego, co prezentowali wcześniej, bardziej przebojowa, nawet z pewnymi naleciałościami europejskimi, co słychać w prostych, niemieckich refrenach Savior of the World. Gitarowo zdecydowanie również dzieje się więcej i może SHINING FORCE nigdy nie słynęło z miażdżących ornamentacji gitarowych, ale tutaj grają dobrze, melodyjnie i bez zbędnego, męczącego shredu. Wszystkie sola są czytelne, a dialogi płynne. SHINING FORCE to christian metalowy zespół, ale raczej z kręgów PHANTOM-X czy NEW EDEN niż STRYPER, gdzie nie boją się uderzyć w twardy i mocny USPM, jak w SHINING FORCE czy Angel of Light w stylu ICED EARTH (czy może raczej BEYOND FEAR), gdzie gościnnie zaśpiewał Tim "Ripper" Owens, bardzo dobrze zresztą.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście są delikatni i rockowi i All for the One oraz One Way in No Way Out to typowy produkt christian metalowy spod stajni klonów STRYPER, który na ten LP, gdzie nie boją się inspiracji IMAGIKA w Seven, nie za bardzo pasuje. Coś z bardziej nostalgicznych kompozycji ICED EARTH słychać w dobrym Battle Hymn. Problemem chwilami są refreny, mało wyraziste i niezbyt wyszukane, gdzie kompozycja po prostu przemija, jak King of Kings, Alive czy kończący ten LP The Holy One i to jest wada, która niejako też trapi SAINT.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest bez zarzutu, typowo w stylu USA z grzmiącą sekcją rytmiczną i ostrymi gitarami, tutaj nie ma czego zarzucić.</div>
<div style="text-align: justify;">Nowy skład zaprezentował nową jakość SHINING FORCE i jest to najlepszy album z ich dyskografii. Pozostaje pogratulować Billy Vaughn znalezienia solidnego składu i życzyć lepszych kompozycji na kolejnym LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny hołd dla klasycznej sceny heavy/power.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Roxx Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Shining Force - Spiritual Warfare (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/7/0/1270704.jpg?5701" border="0" alt="[Obrazek: 1270704.jpg?5701]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Spiritual Warfare 04:05      <br />
2. Savior of the World 03:46      <br />
3. Shining Force 05:26      <br />
4. All For the One 04:53      <br />
5. Angel of Light 04:07      <br />
6. Alive 05:17      <br />
7. Seven 04:12      <br />
8. Battle Hymn 06:01      <br />
9. One Way In No Way Out 02:54      <br />
10. King of Kings 04:32      <br />
11. The Holy One 04:33<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Abel Molano - śpiew, gitara<br />
Billy Vaughn - gitara<br />
Chris Tooke - gitara<br />
Arnold Cantu - bas<br />
Ernie Lopez - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SHINING FORCE to już wiekowa ekipa, istniejąca od 1995 roku, która nigdy do mainstreamu się nie przebiła i była znana raczej przez ograniczoną widownię. Wcześniejsze LP prezentowały poprawny amerykański heavy/power metal z przesadnie poetyckim i sztucznym wokalistą. Docenić należy za to lidera, Billy Vaughn, który mimo przeciwności losu i problemów zdrowotnych prowadzi zespół po dziś dzień.</div>
<div style="text-align: justify;">Czwarty album grupy został zaprezentowany w sierpniu nakładem Roxx Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To mało istotne, co grało SHINING FORCE wcześniej w odniesieniu do tego albumu, ponieważ nowy skład tchnął nowe życie w SHINING FORCE i gra zupełnie inaczej. Zamiast sztucznie nadmuchanego, przesadnie poważnego heavy/power jest dumny, lekki i rycerski Spiritual Warfare, utrzymany w klimacie lat 80. i kapel jak OMEN czy LIEGE LORD z egzaltowanym śpiewem Abel Molano. To solidny wokalista, trzymający się średnich rejestrów, ale nie bojący się uderzyć w wyższe i brzmi to solidnie, jak należałoby oczekiwać od każdego solidnego śpiewaka z USA.</div>
<div style="text-align: justify;">Jako całość jest to muzyka lżejsza od tego, co prezentowali wcześniej, bardziej przebojowa, nawet z pewnymi naleciałościami europejskimi, co słychać w prostych, niemieckich refrenach Savior of the World. Gitarowo zdecydowanie również dzieje się więcej i może SHINING FORCE nigdy nie słynęło z miażdżących ornamentacji gitarowych, ale tutaj grają dobrze, melodyjnie i bez zbędnego, męczącego shredu. Wszystkie sola są czytelne, a dialogi płynne. SHINING FORCE to christian metalowy zespół, ale raczej z kręgów PHANTOM-X czy NEW EDEN niż STRYPER, gdzie nie boją się uderzyć w twardy i mocny USPM, jak w SHINING FORCE czy Angel of Light w stylu ICED EARTH (czy może raczej BEYOND FEAR), gdzie gościnnie zaśpiewał Tim "Ripper" Owens, bardzo dobrze zresztą.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście są delikatni i rockowi i All for the One oraz One Way in No Way Out to typowy produkt christian metalowy spod stajni klonów STRYPER, który na ten LP, gdzie nie boją się inspiracji IMAGIKA w Seven, nie za bardzo pasuje. Coś z bardziej nostalgicznych kompozycji ICED EARTH słychać w dobrym Battle Hymn. Problemem chwilami są refreny, mało wyraziste i niezbyt wyszukane, gdzie kompozycja po prostu przemija, jak King of Kings, Alive czy kończący ten LP The Holy One i to jest wada, która niejako też trapi SAINT.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest bez zarzutu, typowo w stylu USA z grzmiącą sekcją rytmiczną i ostrymi gitarami, tutaj nie ma czego zarzucić.</div>
<div style="text-align: justify;">Nowy skład zaprezentował nową jakość SHINING FORCE i jest to najlepszy album z ich dyskografii. Pozostaje pogratulować Billy Vaughn znalezienia solidnego składu i życzyć lepszych kompozycji na kolejnym LP.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny hołd dla klasycznej sceny heavy/power.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla wytwórni Roxx Records za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Servants to the Tide]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4445</link>
			<pubDate>Mon, 05 Aug 2024 14:28:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4445</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Servants </span><span style="font-weight: bold;">to the Tide - Where Time Will Come to Die (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/7/1247459.jpg?0245" border="0" alt="[Obrazek: 1247459.jpg?0245]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. With Starlight We Ride 05:11      <br />
2. Sunrise in Eden 08:35      <br />
3. The Trial 05:00      <br />
4. White Wanderer 08:09      <br />
5. If the Stars Should Appear 10:30      <br />
6. Towards Zero 03:13      <br />
7. Where Time Will Come to Die 09:41<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Epic Heavy/Doom Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Stephan Wehrbein - śpiew<br />
Katharina Großbongardt - gitara<br />
Leonid Rubinstein - gitara<br />
Sören Reinholdt - bas<br />
Lucas Freise - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SERVANTS TO THE TIDE z Hamburga istnieje od 2018 roku i w skromnym, trzyosobowym składzie nagrali debiut w 2021 roku, którego wydania podjęło się amerykańskie No Remorse Records. Była to muzyka poprawna gatunkowo i niczym się nie wyróżniająca na tle konkurencji, do tego chwilami nazbyt ascetyczna.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2023 roku zaczęły się zmiany, do składu dołączyli nowi gitarzysta i basista, z którymi nagrany został drugi album, wydany w połowie lipca przez No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">With Starlight We Ride to typowy epic heavy metal z USA, włącznie z epickimi chórami w tle, gitary i refren są również zdecydowanie ciekawsze od tego, co zespół zaprezentował na debiucie. Sunrise in Eden czerpie z ATLANTEAN KODEX i to jest dobre, jednak nie tak dobre i potężne w przekazie jak u grupy z Bawarii. Stephan Wehrbein to głos zdecydowanie zbyt mocny i szorstki do epic doom tak subtelnego, jaki prezentuje sobą ATLANTEAN KODEX i ograniczony stopień ekspresji z dozą manieryczności sprawiają, że lepiej sprawdza się w surowym, bardziej amerykańskim The Trial czy właśnie otwierającym ten LP With  Starlight We Ride. The Trial to kompozycja bardzo dobra. White Wanderer to 8 minut grania bardzo ascetycznego i minimalistycznego, gatunkowo co najwyyżej poprawnego, które trudno uznać za porywające. CEMETARY i TIAMAT grały takie rzeczy lepiej.  If The Stars Should Appear to podręcznikowe granie w stylu CANDLEMASS, bez żadnych niespodzianek i ze sprawdzonymi zagrywkami i poza manieryzmem Wehrbein w pewnych partiach, to zaśpiewał on to znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Oniryczny Towards Zero to niby standard na takich albumach, ale to tylko krótsza wersja White Wanderer i to jedynie służy za wprowadzenie do Where Time Will Come to Die. Jak dużo do tej muzyki wniosły klawisze tutaj nie da się opisać, ale od razu przestaje to być muzyka tak wyliczona i schematyczna, cieplejsza i bogatsza w aranżacjach. To nadal CANDLEMASS, ale bardziej dramatyczny, z różnymi tempami, ale spójnym klimatem. Takich kompozycji tutaj zabrakło.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix jest tutaj dobry, tak jak solidny jest tutaj mastering Barta Gabriela. Ustawienie gitar jest znakomite, tak jak metaliczny bas, i tylko chciałoby się usłyszeć bardziej masywną i przestrzenną perkusję.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut grupy był tylko kolejnym, generycznym albumem z heavy metalem z Niemiec. Where Time Will Come to Die to solidnie zagrany epic heavy/doom metal, który pomaga wyróżnić się na tle wielu innych grup i jest to zdecydowana poprawa względem tego, co było w 2021 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Perspektywiczny zespół, nawet jeśli nie odkrywają tutaj niczego nowego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Servants </span><span style="font-weight: bold;">to the Tide - Where Time Will Come to Die (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/4/7/1247459.jpg?0245" border="0" alt="[Obrazek: 1247459.jpg?0245]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. With Starlight We Ride 05:11      <br />
2. Sunrise in Eden 08:35      <br />
3. The Trial 05:00      <br />
4. White Wanderer 08:09      <br />
5. If the Stars Should Appear 10:30      <br />
6. Towards Zero 03:13      <br />
7. Where Time Will Come to Die 09:41<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Epic Heavy/Doom Metal<br />
Kraj: Niemcy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Stephan Wehrbein - śpiew<br />
Katharina Großbongardt - gitara<br />
Leonid Rubinstein - gitara<br />
Sören Reinholdt - bas<br />
Lucas Freise - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SERVANTS TO THE TIDE z Hamburga istnieje od 2018 roku i w skromnym, trzyosobowym składzie nagrali debiut w 2021 roku, którego wydania podjęło się amerykańskie No Remorse Records. Była to muzyka poprawna gatunkowo i niczym się nie wyróżniająca na tle konkurencji, do tego chwilami nazbyt ascetyczna.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2023 roku zaczęły się zmiany, do składu dołączyli nowi gitarzysta i basista, z którymi nagrany został drugi album, wydany w połowie lipca przez No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">With Starlight We Ride to typowy epic heavy metal z USA, włącznie z epickimi chórami w tle, gitary i refren są również zdecydowanie ciekawsze od tego, co zespół zaprezentował na debiucie. Sunrise in Eden czerpie z ATLANTEAN KODEX i to jest dobre, jednak nie tak dobre i potężne w przekazie jak u grupy z Bawarii. Stephan Wehrbein to głos zdecydowanie zbyt mocny i szorstki do epic doom tak subtelnego, jaki prezentuje sobą ATLANTEAN KODEX i ograniczony stopień ekspresji z dozą manieryczności sprawiają, że lepiej sprawdza się w surowym, bardziej amerykańskim The Trial czy właśnie otwierającym ten LP With  Starlight We Ride. The Trial to kompozycja bardzo dobra. White Wanderer to 8 minut grania bardzo ascetycznego i minimalistycznego, gatunkowo co najwyyżej poprawnego, które trudno uznać za porywające. CEMETARY i TIAMAT grały takie rzeczy lepiej.  If The Stars Should Appear to podręcznikowe granie w stylu CANDLEMASS, bez żadnych niespodzianek i ze sprawdzonymi zagrywkami i poza manieryzmem Wehrbein w pewnych partiach, to zaśpiewał on to znakomicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Oniryczny Towards Zero to niby standard na takich albumach, ale to tylko krótsza wersja White Wanderer i to jedynie służy za wprowadzenie do Where Time Will Come to Die. Jak dużo do tej muzyki wniosły klawisze tutaj nie da się opisać, ale od razu przestaje to być muzyka tak wyliczona i schematyczna, cieplejsza i bogatsza w aranżacjach. To nadal CANDLEMASS, ale bardziej dramatyczny, z różnymi tempami, ale spójnym klimatem. Takich kompozycji tutaj zabrakło.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix jest tutaj dobry, tak jak solidny jest tutaj mastering Barta Gabriela. Ustawienie gitar jest znakomite, tak jak metaliczny bas, i tylko chciałoby się usłyszeć bardziej masywną i przestrzenną perkusję.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut grupy był tylko kolejnym, generycznym albumem z heavy metalem z Niemiec. Where Time Will Come to Die to solidnie zagrany epic heavy/doom metal, który pomaga wyróżnić się na tle wielu innych grup i jest to zdecydowana poprawa względem tego, co było w 2021 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Perspektywiczny zespół, nawet jeśli nie odkrywają tutaj niczego nowego.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Scald]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4441</link>
			<pubDate>Fri, 26 Jul 2024 21:06:22 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4441</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Scald - Ancient Doom Metal (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://cdn.season-of-mist.com/media/catalog/product/cache/1/image/500x500/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/S/c/Scald-Ancient-Doom-Metal-CD-SLIPCASE-154817-1-1716363026.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Scald-Ancient-Doom-Metal-CD-SLIPCASE-154...363026.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Ancient Doom Metal 06:48     <br />
2. Young God Resurrected 07:04      <br />
3. Master of the Lake 06:13      <br />
4. Far Northern Corner 07:06      <br />
5. ALU (My Protection) 09:36      <br />
6. The Liberating Spells of Fire 06:14<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Doom Metal<br />
Kraj: Rosja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Felipe Plaza Kutzbach - śpiew<br />
Harald - gitara<br />
Karry - gitara<br />
Velingor - bas<br />
Ottar - perkusja <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SCALD z rosyjskiego Jarosławia jest zespołem znanym raczej w małych kręgach poza Rosją, w swoim kraju mają status kultowego. Założony w 1993 roku i debiutujący nakładem moskiewskiego MetalAgen w 1997 roku albumem "Will of Gods Is a Great Power" w wydaniu kasetowym lokalnie się przebił, poza granicami kraju to raczej były bootlegi CD, ewentualnie rynki kasetowe przy granicy z Kaliningradem. Dopiero w 2013 roku debiut doczekał się wersji poprawionej, wydanej przez Wroth Emitter Productions.</div>
<div style="text-align: justify;">Kariera zespołu zakończyła się nagle jeszcze w 1997 roku, niedługo po wydaniu debiutu z powodu tragicznej śmierci wokalisty, Maxima Adrianova.</div>
<div style="text-align: justify;">Dość niespodziewanie, w 2019 roku SCALD został reaktywowany i to nie z byle jakim wokalistą, Felipe Plaza Kutzbach z mocarnego, pochodzącego z Chile PROCESSION. Kolejnym zaskoczeniem była zapowiedź nowego LP, który wydała uznana wytwórnia High Roller Records 26 lipca 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Felipe Plaza Kutzbach jak zwykle jest bez wątpienia znakomity i jego forma wokalna jak zwykle nie budzi zastrzeżeń. To mocny, ochrypły i dominujący głos, budujący klimat tak, jak to było w PROCESSION. Problem w tym, że SCALD to nie PROCESSION, i więcej tutaj ascetyzmu BATHORY niż epickiego CANDLEMASS, chociaż aranżacje z okresu z Marcolnimem wychwycić bardzo łatwo (Far Northern Corner) i ze wszystkich kompozycji to właśnie Far Northern Corner prezentuje się najciekawiej i najbardziej okazale, jest to jednak bardzo schematyczne i chwilami można uznać, że w aranżacjach zachowawcze.</div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy ALU (My Protection) to BATHORY, ale dzieje się tutaj zdecydowanie za mało, aby to trwało prawie 10 minut. Dobrze zawartość całego albumu obrazuje tutaj już rozpoczynający, tytułowy Ancient Doom Metal, którego klimat i wybrzmiewania są bardzo podobne do pozostałych kompozycji, przez co zlewają się w jedną całość, mimo że nie jest to muzyka zła i ten utwór wyjątkowo wyróżniają elementy symfoniczne. Master of the Lake to również dobry doom, jednak poza powtarzaniem sprawdzonych już zagrywek przez BATHORY, nie dzieje się tutaj wiele zaskakującego. To doom metal klasyczny do bólu, w którym nie ma żadnych eksperymentów, ani żadnych nowości, chociaż The Liberating Spells of Fire można by określić jako heavy metal bez historii.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze kompozycje? Ancient Doom Metal ze swoim tradycjonalnym podejściem oraz bonusowy The Enemy Among Us, w którym BATHORY wybrzmiewa najlepiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest kontrowersyjne i popełniony został błąd z Doom Decimation z 2017 roku PROCESSION, tylko wyszło to jeszcze bardziej niekorzystnie - Felipe został wysunięty za bardzo na pierwszy plan, kompletnie zagłuszając wszystkich. Bez wątpienia jego głos jest tutaj atutem, ale zupełnie przyćmiewa tutaj pozostałych, którzy są w jego cieniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry, tradycyjny doom metal, skierowany do największych purystów gatunku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Scald - Ancient Doom Metal (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://cdn.season-of-mist.com/media/catalog/product/cache/1/image/500x500/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/S/c/Scald-Ancient-Doom-Metal-CD-SLIPCASE-154817-1-1716363026.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Scald-Ancient-Doom-Metal-CD-SLIPCASE-154...363026.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Ancient Doom Metal 06:48     <br />
2. Young God Resurrected 07:04      <br />
3. Master of the Lake 06:13      <br />
4. Far Northern Corner 07:06      <br />
5. ALU (My Protection) 09:36      <br />
6. The Liberating Spells of Fire 06:14<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Doom Metal<br />
Kraj: Rosja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Felipe Plaza Kutzbach - śpiew<br />
Harald - gitara<br />
Karry - gitara<br />
Velingor - bas<br />
Ottar - perkusja <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SCALD z rosyjskiego Jarosławia jest zespołem znanym raczej w małych kręgach poza Rosją, w swoim kraju mają status kultowego. Założony w 1993 roku i debiutujący nakładem moskiewskiego MetalAgen w 1997 roku albumem "Will of Gods Is a Great Power" w wydaniu kasetowym lokalnie się przebił, poza granicami kraju to raczej były bootlegi CD, ewentualnie rynki kasetowe przy granicy z Kaliningradem. Dopiero w 2013 roku debiut doczekał się wersji poprawionej, wydanej przez Wroth Emitter Productions.</div>
<div style="text-align: justify;">Kariera zespołu zakończyła się nagle jeszcze w 1997 roku, niedługo po wydaniu debiutu z powodu tragicznej śmierci wokalisty, Maxima Adrianova.</div>
<div style="text-align: justify;">Dość niespodziewanie, w 2019 roku SCALD został reaktywowany i to nie z byle jakim wokalistą, Felipe Plaza Kutzbach z mocarnego, pochodzącego z Chile PROCESSION. Kolejnym zaskoczeniem była zapowiedź nowego LP, który wydała uznana wytwórnia High Roller Records 26 lipca 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Felipe Plaza Kutzbach jak zwykle jest bez wątpienia znakomity i jego forma wokalna jak zwykle nie budzi zastrzeżeń. To mocny, ochrypły i dominujący głos, budujący klimat tak, jak to było w PROCESSION. Problem w tym, że SCALD to nie PROCESSION, i więcej tutaj ascetyzmu BATHORY niż epickiego CANDLEMASS, chociaż aranżacje z okresu z Marcolnimem wychwycić bardzo łatwo (Far Northern Corner) i ze wszystkich kompozycji to właśnie Far Northern Corner prezentuje się najciekawiej i najbardziej okazale, jest to jednak bardzo schematyczne i chwilami można uznać, że w aranżacjach zachowawcze.</div>
<div style="text-align: justify;">Najdłuższy ALU (My Protection) to BATHORY, ale dzieje się tutaj zdecydowanie za mało, aby to trwało prawie 10 minut. Dobrze zawartość całego albumu obrazuje tutaj już rozpoczynający, tytułowy Ancient Doom Metal, którego klimat i wybrzmiewania są bardzo podobne do pozostałych kompozycji, przez co zlewają się w jedną całość, mimo że nie jest to muzyka zła i ten utwór wyjątkowo wyróżniają elementy symfoniczne. Master of the Lake to również dobry doom, jednak poza powtarzaniem sprawdzonych już zagrywek przez BATHORY, nie dzieje się tutaj wiele zaskakującego. To doom metal klasyczny do bólu, w którym nie ma żadnych eksperymentów, ani żadnych nowości, chociaż The Liberating Spells of Fire można by określić jako heavy metal bez historii.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepsze kompozycje? Ancient Doom Metal ze swoim tradycjonalnym podejściem oraz bonusowy The Enemy Among Us, w którym BATHORY wybrzmiewa najlepiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest kontrowersyjne i popełniony został błąd z Doom Decimation z 2017 roku PROCESSION, tylko wyszło to jeszcze bardziej niekorzystnie - Felipe został wysunięty za bardzo na pierwszy plan, kompletnie zagłuszając wszystkich. Bez wątpienia jego głos jest tutaj atutem, ale zupełnie przyćmiewa tutaj pozostałych, którzy są w jego cieniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry, tradycyjny doom metal, skierowany do największych purystów gatunku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sirius]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4435</link>
			<pubDate>Mon, 15 Jul 2024 23:00:17 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4435</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sirius - A Quest for Life (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://vampster.com/wp-content/uploads/SIRIUS-A-Quest-for-Life-Cover-800x800.jpg" border="0" alt="[Obrazek: SIRIUS-A-Quest-for-Life-Cover-800x800.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Unbound the Scream 04:58      <br />
2. Beyond the Sands of Time 05:42      <br />
3. Desdichado 05:16      <br />
4. Edge of the World 04:50      <br />
5. Fragment 02:00      <br />
6. Lostlight 07:07      <br />
7. Land of Swords 05:04      <br />
8. Among the Heavens 07:50 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Dimitris Napas - śpiew, gitara<br />
Dimitris Stathopoulos - gitara<br />
Dimitris Simiakos - bas<br />
Nick "Yngve" Samios - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Tim "Ripper" Owens - śpiew<br />
Derek Sherinian - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIRIUS to jeden z wielu greckich zespołów, który istnieje długo, bo od 2007 roku, ale szansę zaprezentowania się szerszej publiczności otrzymał dopiero po latach. Najbardziej znanym tutaj muzykiem jest bez wątpienia perkusista, Nick "Yngve" Samios, który dołączył w 2017 roku, który grał w wielu greckich zespołach w różnych gatunkach, od heavy metalu po te bardziej ekstremalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Włoska wytwórnia WormHoleDeath postanowiła dać im szansę i 26 lipca 2024 roku zostanie wydany debiut grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album to prezentacja różnych sposobów postrzegania heavy metalu w odmianie epickiej, ale niekoniecznie greckiej. Unbound the Scream z Tim 'Ripper' Owensem bardziej przypomina nagrania NIVAINE i typowego dla USA pojmowania epic heavy metalu, to słychać w sposobie prowadzenia kompozycji oraz aranżacjach. Typowe budowanie refrenu, to samo można powiedzieć o Fragment i Land of Swords, który jest masywny w riffach niczym HELSTAR i SKULLVIEW. Beyond the Sands of Time to stylistyka MARAUDER, podobnie jak siedmiominutowy Lostlight, który ma zbyt długą partię środkową, która próbuje tworzyć epickie tło niezbyt skutecznie, szczególnie, że to nie jest BATTLEROAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedynym greckim przebłyskiem jest tutaj Desdichado z marszowym tempem, wysuniętym basem i epickim, ascetycznym refrenem, chociaż partia środkowa i solo gitarowe są bliższe MANOWAR. Kończący LP Among the Heavens również amerykański w stylu z wybrzmiewającymi, tnącymi gitarami w przejściach, a delikatnych akustykach w zwrotkach. Coś z IMAGIKA jest tutaj słyszalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Na uznanie zasługują przede wszystkim gitarzyści. Może Dimitris Napas nie znajdzie się w czołówce greckich wokalistów, ale razem z Dimitrisem Stathopoulosem tworzą znakomite duety. Najlepszy ich występ jest bez wątpienia w Land of Swords i Among the Heavens. Gra Nick "Yngve" Samios nie budzi żadnych zastrzeżeń, jest energia, jest moc, podobnie w przypadku basu Dimitrisa Simiakosa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie autorstwa francuskiego inżyniera dźwięku Davida Prudenta bardzo dobre, selektywne, z dobrze słyszalnym basem i mocną, niepukającą perkusją. Solidny sound dla solidnego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecki album, nagrany we Francji, zawierający w większości USPM. Ciekawe połączenie, chociaż sama muzyka już tak odkrywcza nie jest, ale jest to LP równy, spójny, któremu zabrakło hitów z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni WormHoleDeath.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Sirius - A Quest for Life (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://vampster.com/wp-content/uploads/SIRIUS-A-Quest-for-Life-Cover-800x800.jpg" border="0" alt="[Obrazek: SIRIUS-A-Quest-for-Life-Cover-800x800.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Unbound the Scream 04:58      <br />
2. Beyond the Sands of Time 05:42      <br />
3. Desdichado 05:16      <br />
4. Edge of the World 04:50      <br />
5. Fragment 02:00      <br />
6. Lostlight 07:07      <br />
7. Land of Swords 05:04      <br />
8. Among the Heavens 07:50 <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Power Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Dimitris Napas - śpiew, gitara<br />
Dimitris Stathopoulos - gitara<br />
Dimitris Simiakos - bas<br />
Nick "Yngve" Samios - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Tim "Ripper" Owens - śpiew<br />
Derek Sherinian - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SIRIUS to jeden z wielu greckich zespołów, który istnieje długo, bo od 2007 roku, ale szansę zaprezentowania się szerszej publiczności otrzymał dopiero po latach. Najbardziej znanym tutaj muzykiem jest bez wątpienia perkusista, Nick "Yngve" Samios, który dołączył w 2017 roku, który grał w wielu greckich zespołach w różnych gatunkach, od heavy metalu po te bardziej ekstremalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Włoska wytwórnia WormHoleDeath postanowiła dać im szansę i 26 lipca 2024 roku zostanie wydany debiut grupy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album to prezentacja różnych sposobów postrzegania heavy metalu w odmianie epickiej, ale niekoniecznie greckiej. Unbound the Scream z Tim 'Ripper' Owensem bardziej przypomina nagrania NIVAINE i typowego dla USA pojmowania epic heavy metalu, to słychać w sposobie prowadzenia kompozycji oraz aranżacjach. Typowe budowanie refrenu, to samo można powiedzieć o Fragment i Land of Swords, który jest masywny w riffach niczym HELSTAR i SKULLVIEW. Beyond the Sands of Time to stylistyka MARAUDER, podobnie jak siedmiominutowy Lostlight, który ma zbyt długą partię środkową, która próbuje tworzyć epickie tło niezbyt skutecznie, szczególnie, że to nie jest BATTLEROAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Jedynym greckim przebłyskiem jest tutaj Desdichado z marszowym tempem, wysuniętym basem i epickim, ascetycznym refrenem, chociaż partia środkowa i solo gitarowe są bliższe MANOWAR. Kończący LP Among the Heavens również amerykański w stylu z wybrzmiewającymi, tnącymi gitarami w przejściach, a delikatnych akustykach w zwrotkach. Coś z IMAGIKA jest tutaj słyszalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Na uznanie zasługują przede wszystkim gitarzyści. Może Dimitris Napas nie znajdzie się w czołówce greckich wokalistów, ale razem z Dimitrisem Stathopoulosem tworzą znakomite duety. Najlepszy ich występ jest bez wątpienia w Land of Swords i Among the Heavens. Gra Nick "Yngve" Samios nie budzi żadnych zastrzeżeń, jest energia, jest moc, podobnie w przypadku basu Dimitrisa Simiakosa.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie autorstwa francuskiego inżyniera dźwięku Davida Prudenta bardzo dobre, selektywne, z dobrze słyszalnym basem i mocną, niepukającą perkusją. Solidny sound dla solidnego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecki album, nagrany we Francji, zawierający w większości USPM. Ciekawe połączenie, chociaż sama muzyka już tak odkrywcza nie jest, ale jest to LP równy, spójny, któremu zabrakło hitów z prawdziwego zdarzenia.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni WormHoleDeath.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Shrapnel (UK)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4404</link>
			<pubDate>Mon, 03 Jun 2024 21:37:55 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4404</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Shrapnel (UK) - In Gravity (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/0/1220103.jpg?1410" border="0" alt="[Obrazek: 1220103.jpg?1410]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. In Gravity 05:15      <br />
2. Amber Screams 03:47      <br />
3. Guardian 03:31       <br />
4. Breaker 03:51      <br />
5. Judgement 03:57      <br />
6. Dark Age 04:40      <br />
7. Follow the Cold 04:25      <br />
8. As Above... 00:45      <br />
9. So Below 04:07      <br />
10. Absolution 06:13<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power/Thrash Metal<br />
Kraj: UK<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Daniel Moran - śpiew, bas<br />
Nathan Sadd - gitara<br />
Chris Martin - gitara<br />
Chris Williams - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SHRAPNEL jest raczej kojarzone z graniem thrash metalu w stylu EXODUS, dlatego też interesującym wyborem jest tutaj wokalista, Daniel Moran z progressive metalowego REAPER.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawość zostaje zaspokojona 31 maja 2024 roku dzięki wytwórni Candlelight Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SHRAPNEL poszło tutaj w bardzo ciekawym kierunku. Nie jest to tak emocjonalne jak CYCLONE TEMPLE, ale jest tutaj wyczuwalny melancholijny, refleksyjny klimat, pod którego podkładem są delikatne aranżacje progressive metalowe, jednak nie takie, jak to ma miejsce w WATCHTOWER. To jest typowo wyspiarskie granie, nowoczesne, z refrenami ocierającymi się o BULLET FOR MY VALENTINE. To słychać w tytułowym In Gravity, to jest obecne w Amber Screams. W sposobie prezentacji refrenów jest coś z ostatniego LP brazylijskiego PERC3PTION, ale tutaj jest więcej kontrastów brutalnych, thrash metalowych, masywnością dorównujący XENTRIX. Partie ostrzejsze są też tutaj lepiej wplecione, w zwortkach i mostkach w Guardian można doszukiwać się melodyki nieodżałowanego HELLFIGHTER. Ciekawe jest takie nowocześniejsze spojrzenie na gatunek, gdzie nie słyszy się po raz tysięczny SLAYER czy EXODUS, a jest heavy/thrash Breaker i tu jest coś też z zeszłorocznego, niemieckiego GODSNAKE. Może i nawet coś ze świeżego spojrzenia DREAM TROLL z 2021 roku i w tym graniu bardziej alternatywnym trochę się gubią w Judgment. Co innego w znakomitym i prostym Dark Age.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej jest to bardzo zaawansowane, sola i ozdobniki są tutaj sprytnie wplecione w kompozycje i mimo że Sadd i Martin nie raczą duetami w stylu EXODUS, to wgrywanie skomplikowanych riffów i płynnych przejść robi wrażenie, jak chociażby w Breaker. Chris Williams jak zwykle prezentuje bardzo energiczną, o sile rażenia ciężkiego karabinu maszynowego. No i Daniel Moran - to nie jest zwykły krzykacz, który wypluwa sto słów na minutę i odważę się powiedzieć, że to najbardziej wyrazisty wokalista SHRAPNEL. Charyzmatyczny, z którego uderza typowy brytyjskie wyczucie heavy metalu, ale i bardziej ekstremalne odmiany nie są mu obce. W każdej opcji brzmi naturalnie i wystarczy powiedzieć, że SHRAPNEL podjęło świetną decyzję biorąc go za mikrofon. Może bas mógłby być bardziej wyrazisty niż tylko przedłużenie sekcji rytmicznej, ale przy takim śpiewie i takich melodiach można wybaczyć taki drobny mankament.</div>
<div style="text-align: justify;">Follow the Cold miażdży wszystko, co w ciągu ostatnich 10 lat próbowało grać SCAR SYMMETRY. Co za lekki i wieloplanowy wokalnie refren. Akustyczny As Above... to tylko akustyczny wstęp do rewelacyjnego ...So Below z mięsistymi riffami XENTRIX, coś z filozofii HELLFIGHTER. A na koniec pozornie refleksyjny, tęskny Absolution, któremu zabrakło spójności w łączeniu kontrastów jak w kompozycjach poprzednich i jest to najsłabszy utwór na płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound? Oczywiście Mistrz Jens Bogren, sound mocny i plastyczny, ale w żadnym razie przytłaczający.</div>
<div style="text-align: justify;">SHRAPNEL zaskoczył i zagrał coś nowego, co wykracza poza ramy thrash metalu, jednocześnie jest on tutaj fundamentem dla mieszaniny inspiracji i gatunków, co nieco utrudnia sprecyzowanie konkretnego gatunku. Przy bardzo dobrej muzyce to kolejny, dodatkowy atut zaraz za udanymi refrenami i znakomicie wyeksponowanymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Oby Daniel Moran pozostał z nimi na długo, bo to w końcu z nim SHRAPNEL pokazało się od tej bardzo interesującej strony.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Shrapnel (UK) - In Gravity (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/0/1220103.jpg?1410" border="0" alt="[Obrazek: 1220103.jpg?1410]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. In Gravity 05:15      <br />
2. Amber Screams 03:47      <br />
3. Guardian 03:31       <br />
4. Breaker 03:51      <br />
5. Judgement 03:57      <br />
6. Dark Age 04:40      <br />
7. Follow the Cold 04:25      <br />
8. As Above... 00:45      <br />
9. So Below 04:07      <br />
10. Absolution 06:13<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power/Thrash Metal<br />
Kraj: UK<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Daniel Moran - śpiew, bas<br />
Nathan Sadd - gitara<br />
Chris Martin - gitara<br />
Chris Williams - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SHRAPNEL jest raczej kojarzone z graniem thrash metalu w stylu EXODUS, dlatego też interesującym wyborem jest tutaj wokalista, Daniel Moran z progressive metalowego REAPER.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawość zostaje zaspokojona 31 maja 2024 roku dzięki wytwórni Candlelight Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SHRAPNEL poszło tutaj w bardzo ciekawym kierunku. Nie jest to tak emocjonalne jak CYCLONE TEMPLE, ale jest tutaj wyczuwalny melancholijny, refleksyjny klimat, pod którego podkładem są delikatne aranżacje progressive metalowe, jednak nie takie, jak to ma miejsce w WATCHTOWER. To jest typowo wyspiarskie granie, nowoczesne, z refrenami ocierającymi się o BULLET FOR MY VALENTINE. To słychać w tytułowym In Gravity, to jest obecne w Amber Screams. W sposobie prezentacji refrenów jest coś z ostatniego LP brazylijskiego PERC3PTION, ale tutaj jest więcej kontrastów brutalnych, thrash metalowych, masywnością dorównujący XENTRIX. Partie ostrzejsze są też tutaj lepiej wplecione, w zwortkach i mostkach w Guardian można doszukiwać się melodyki nieodżałowanego HELLFIGHTER. Ciekawe jest takie nowocześniejsze spojrzenie na gatunek, gdzie nie słyszy się po raz tysięczny SLAYER czy EXODUS, a jest heavy/thrash Breaker i tu jest coś też z zeszłorocznego, niemieckiego GODSNAKE. Może i nawet coś ze świeżego spojrzenia DREAM TROLL z 2021 roku i w tym graniu bardziej alternatywnym trochę się gubią w Judgment. Co innego w znakomitym i prostym Dark Age.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony technicznej jest to bardzo zaawansowane, sola i ozdobniki są tutaj sprytnie wplecione w kompozycje i mimo że Sadd i Martin nie raczą duetami w stylu EXODUS, to wgrywanie skomplikowanych riffów i płynnych przejść robi wrażenie, jak chociażby w Breaker. Chris Williams jak zwykle prezentuje bardzo energiczną, o sile rażenia ciężkiego karabinu maszynowego. No i Daniel Moran - to nie jest zwykły krzykacz, który wypluwa sto słów na minutę i odważę się powiedzieć, że to najbardziej wyrazisty wokalista SHRAPNEL. Charyzmatyczny, z którego uderza typowy brytyjskie wyczucie heavy metalu, ale i bardziej ekstremalne odmiany nie są mu obce. W każdej opcji brzmi naturalnie i wystarczy powiedzieć, że SHRAPNEL podjęło świetną decyzję biorąc go za mikrofon. Może bas mógłby być bardziej wyrazisty niż tylko przedłużenie sekcji rytmicznej, ale przy takim śpiewie i takich melodiach można wybaczyć taki drobny mankament.</div>
<div style="text-align: justify;">Follow the Cold miażdży wszystko, co w ciągu ostatnich 10 lat próbowało grać SCAR SYMMETRY. Co za lekki i wieloplanowy wokalnie refren. Akustyczny As Above... to tylko akustyczny wstęp do rewelacyjnego ...So Below z mięsistymi riffami XENTRIX, coś z filozofii HELLFIGHTER. A na koniec pozornie refleksyjny, tęskny Absolution, któremu zabrakło spójności w łączeniu kontrastów jak w kompozycjach poprzednich i jest to najsłabszy utwór na płycie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound? Oczywiście Mistrz Jens Bogren, sound mocny i plastyczny, ale w żadnym razie przytłaczający.</div>
<div style="text-align: justify;">SHRAPNEL zaskoczył i zagrał coś nowego, co wykracza poza ramy thrash metalu, jednocześnie jest on tutaj fundamentem dla mieszaniny inspiracji i gatunków, co nieco utrudnia sprecyzowanie konkretnego gatunku. Przy bardzo dobrej muzyce to kolejny, dodatkowy atut zaraz za udanymi refrenami i znakomicie wyeksponowanymi melodiami.</div>
<div style="text-align: justify;">Oby Daniel Moran pozostał z nimi na długo, bo to w końcu z nim SHRAPNEL pokazało się od tej bardzo interesującej strony.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Steel Warrior]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4387</link>
			<pubDate>Mon, 06 May 2024 13:57:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4387</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Steel Warrior - Army of the Time (2002)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/3/8/13382.jpg?2739" border="0" alt="[Obrazek: 13382.jpg?2739]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Beyond the Twilight Hills 01:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.Army of the Time 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Guardians of the Desert Sea 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Spell of Witches' World 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Power Metal 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Divine Wind of Sho 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.The First Warrior 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.When We Were Kings 07:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.Your Majesty's Return 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">10.Farewell Ride 03:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2002</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andre Fabian Mees Tulipano - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Boon Yu - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anderson Agostinho - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Culver Yu - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Paulo César Winter - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten, założony w roku 1996, a mający w swoim składzie dwóch muzyków pochodzących z Hongkongu, debiutował dosyć szybko, w 1999 albumem "Vision From the Mistland", wydanym początkowo nakładem własnym, a w rok później z inną okładką przez wiodącą krajową wytwórnię Hellion Records. Był to zbiór raczej przeciętnych, nieco mdłych także ze względu na kiepską produkcję kompozycji power metalowych, przypominających nagrania ekip włoskich, ale bez klawiszy. Coś trzeba było zmienić aby zaistnieć i na kolejnej płycie, wydanej także przez Hellion w sierpniu 2002 STEEL WARRIOR zagrał zupełnie inaczej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem bardzo wzmocniono brzmienie, dodano mnóstwo energicznych motywów i heroicznych refrenów, podkręcono tempa i STEEL WARRIOR pokazał się jako ekipa power metalowej sceny niemieckiej, ze szczególnym wskazaniem na STORMWARRIOR. To jest power metal zdecydowany i atrakcyjny jako bojowy i epicki. Andre Fabian śpiewa jak prawdziwy wojownik i o klasę lepiej, niż na debiucie, a duet gitarowy z Boon Yu wielokrotnie bardzo przyjemnie rozdziera na strzępy, w teutońskim, ale w brazylijski sposób oszlifowanym stylu. Speed power wychodzi im bardzo dobrze w Divine Wind of Sho i tytułowym Army of the Time, ale te najlepsze rzeczy pojawiają się nieco później, ale już na pewno w akustycznie rozpoczynającym się Guardians of the Desert Sea. Potęga refrenu, misterne zagrywki gitarowe - tak, ten zespół w pełni do siebie przekonuje takim power metalem. Bardzo dużo jest STORMWARRIOR  w twardo galopującym Spell of Witches' World z dumną melodią. Teutońsko jest w wolniejszym i mniej ciekawym z epickiej strony Power Metal, ale to takie bardziej standardowe sławienie metalowej muzyki jako takiej. Instrumentalna partia zrobiona w manierze RUNNING WILD i wyszło to bardzo dobrze. Jako Brazylijczycy nie mogli sobie odmówić nieco bardziej rozbudowanych kompozycji, ale heroicznie prowadzą The First Warrior z nadspodziewanie wysokiej klasy refrenem, biorąc pod uwagę fakt, że nieco to wszystko rozwadniają i na początku i w partiach instrumentalnych. Nieco wytchnienia od nieustannych power metalowych ataków daje gustowny początek z gitarami akustycznymi w When We Were Kings, a i potem jest to dostojny, poetycki heavy metal z zaznaczonym planem symfonicznym. No i ten wspaniały, niezapomniany refren, jeden z najpiękniejszych dumnych refrenów w historii metalu, majstersztyk, który uwiecznił ten zespół z Itajaí. Absolutna Moc! I ultra szybko atakują w znakomitym, bojowym Your Majesty's Return i znowu są jak STORMWARRIOR w najlepszej dyspozycji. Farewell Ride w tej samej kategorii jest po prostu dobrym wyrażeniem niemieckiego stylu dynamicznego power metalu w szerszym rozumieniu i z echami GAMMA RAY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomicie zgrana ekipa i jeśli kogoś jakoś tu dodatkowo wyróżnić, to perkusistę Culver Yu. W tych najszybszych partiach robi nieraz niesamowite rzeczy, grając niestrudzenie z ogromną prędkością. Brzmienie jest absolutnie niemieckie i odtworzone perfekcyjnie, choć album był realizowany całkowicie Brazylii. </div>
<div style="text-align: justify;">Potem jakoś nieoczekiwanie kariera zespołu stanęła w miejscu. W roku 2008 STEEL WARRIOR przedstawił jeszcze LP "Legends", ale poza solidnym wykonaniem nie było tu niż ciekawego w tym teutońskim graniu power metalu. Grupa istnieje nadal, ale nic nowego już nie nagrała.</div>
<div style="text-align: justify;">Pamiętajmy o refrenie z When We Were Kings. Esencja epickiego heavy metalu!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 6.05.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Steel Warrior - Army of the Time (2002)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/3/8/13382.jpg?2739" border="0" alt="[Obrazek: 13382.jpg?2739]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Beyond the Twilight Hills 01:51</div>
<div style="text-align: justify;">2.Army of the Time 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Guardians of the Desert Sea 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Spell of Witches' World 05:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Power Metal 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">6.Divine Wind of Sho 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.The First Warrior 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">8.When We Were Kings 07:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.Your Majesty's Return 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">10.Farewell Ride 03:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2002</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andre Fabian Mees Tulipano - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Boon Yu - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anderson Agostinho - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Culver Yu - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Paulo César Winter - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół ten, założony w roku 1996, a mający w swoim składzie dwóch muzyków pochodzących z Hongkongu, debiutował dosyć szybko, w 1999 albumem "Vision From the Mistland", wydanym początkowo nakładem własnym, a w rok później z inną okładką przez wiodącą krajową wytwórnię Hellion Records. Był to zbiór raczej przeciętnych, nieco mdłych także ze względu na kiepską produkcję kompozycji power metalowych, przypominających nagrania ekip włoskich, ale bez klawiszy. Coś trzeba było zmienić aby zaistnieć i na kolejnej płycie, wydanej także przez Hellion w sierpniu 2002 STEEL WARRIOR zagrał zupełnie inaczej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem bardzo wzmocniono brzmienie, dodano mnóstwo energicznych motywów i heroicznych refrenów, podkręcono tempa i STEEL WARRIOR pokazał się jako ekipa power metalowej sceny niemieckiej, ze szczególnym wskazaniem na STORMWARRIOR. To jest power metal zdecydowany i atrakcyjny jako bojowy i epicki. Andre Fabian śpiewa jak prawdziwy wojownik i o klasę lepiej, niż na debiucie, a duet gitarowy z Boon Yu wielokrotnie bardzo przyjemnie rozdziera na strzępy, w teutońskim, ale w brazylijski sposób oszlifowanym stylu. Speed power wychodzi im bardzo dobrze w Divine Wind of Sho i tytułowym Army of the Time, ale te najlepsze rzeczy pojawiają się nieco później, ale już na pewno w akustycznie rozpoczynającym się Guardians of the Desert Sea. Potęga refrenu, misterne zagrywki gitarowe - tak, ten zespół w pełni do siebie przekonuje takim power metalem. Bardzo dużo jest STORMWARRIOR  w twardo galopującym Spell of Witches' World z dumną melodią. Teutońsko jest w wolniejszym i mniej ciekawym z epickiej strony Power Metal, ale to takie bardziej standardowe sławienie metalowej muzyki jako takiej. Instrumentalna partia zrobiona w manierze RUNNING WILD i wyszło to bardzo dobrze. Jako Brazylijczycy nie mogli sobie odmówić nieco bardziej rozbudowanych kompozycji, ale heroicznie prowadzą The First Warrior z nadspodziewanie wysokiej klasy refrenem, biorąc pod uwagę fakt, że nieco to wszystko rozwadniają i na początku i w partiach instrumentalnych. Nieco wytchnienia od nieustannych power metalowych ataków daje gustowny początek z gitarami akustycznymi w When We Were Kings, a i potem jest to dostojny, poetycki heavy metal z zaznaczonym planem symfonicznym. No i ten wspaniały, niezapomniany refren, jeden z najpiękniejszych dumnych refrenów w historii metalu, majstersztyk, który uwiecznił ten zespół z Itajaí. Absolutna Moc! I ultra szybko atakują w znakomitym, bojowym Your Majesty's Return i znowu są jak STORMWARRIOR w najlepszej dyspozycji. Farewell Ride w tej samej kategorii jest po prostu dobrym wyrażeniem niemieckiego stylu dynamicznego power metalu w szerszym rozumieniu i z echami GAMMA RAY.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomicie zgrana ekipa i jeśli kogoś jakoś tu dodatkowo wyróżnić, to perkusistę Culver Yu. W tych najszybszych partiach robi nieraz niesamowite rzeczy, grając niestrudzenie z ogromną prędkością. Brzmienie jest absolutnie niemieckie i odtworzone perfekcyjnie, choć album był realizowany całkowicie Brazylii. </div>
<div style="text-align: justify;">Potem jakoś nieoczekiwanie kariera zespołu stanęła w miejscu. W roku 2008 STEEL WARRIOR przedstawił jeszcze LP "Legends", ale poza solidnym wykonaniem nie było tu niż ciekawego w tym teutońskim graniu power metalu. Grupa istnieje nadal, ale nic nowego już nie nagrała.</div>
<div style="text-align: justify;">Pamiętajmy o refrenie z When We Were Kings. Esencja epickiego heavy metalu!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 6.05.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Symbols]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4377</link>
			<pubDate>Wed, 24 Apr 2024 21:56:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4377</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Symbols - Call to the End (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/5/2/8/25288.jpg?5259" border="0" alt="[Obrazek: 25288.jpg?5259]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Introduction 00:50</div>
<div style="text-align: justify;">2.Eyes in Flames 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Power Machine 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.Call to the End 03:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Traveler 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.Introspection 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Save Africa 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Stop the Wars 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">9.Sons of Lord 06:37</div>
<div style="text-align: justify;">10.Everything I Want 04:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Edu Falaschi - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Arjonas - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Demian Tiguez - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tito Falaschi - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Mello - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Marcelo Panzardi - keyboards</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 1997 bracia Edu i Tito Falaschi, którzy w tym czasie byli jeszcze praktycznie zupełnie nieznani, założyli w São Paulo zespół SYMBOLS. Grupa rozpoczęła od progresywnego melodyjnego metal/rocka, wydając w roku 1998 nakładem własnym album "Symbols". W tym czasie został on przyjęty dosyć obojętnie i niemal natychmiast panowie Falaschi postanowili zupełnie przeorientować styl zespołu. w 2000 prężnie wówczas rozwijająca się, ale nadal początkująca wytwórnia brazylijska Megahard Records, wydała "Call to the End" i to już zupełnie inny zespół.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ognisty, dynamiczny power metal w europejskiej odmianie z niesamowitym wokalem Edu Falaschi. Edu to drapieżnie krzyczy, to robi ultra wysokie i absolutnie doskonałe górki, wspomagany przez innych członków zespołu, gitarzyści czarują pirotechniką na prędkościach bliskich prędkości światła i Brazylijczycy dewastują w takich ultra killerach jak przepotężny Eyes in Flames.</div>
<div style="text-align: justify;">Nawet jeśli może sama melodia jest nieco mniej atrakcyjna, jak w zwrotkach Power Machine czy The Travelerto, refreny zawsze co najmniej bardzo dobre, oraz gra gitarzystów po prostu natchniona. Fantastyczne sola grają, mało takich się w tym czasie zdarzało, nie tylko w Brazylii. Ogromna inwencja i finezja do tego nasycona shredem i zapożyczeniami z innych gatunków metalu, w tym progresywnego. Tej progresywności nieco więcej jest w niepokojącym Call to the End i tu słychać, jakim kameleonem jest Edu, jak potrafi nagle stać się romantycznym wokalistą i tak przyjemnie łagodnym... Słabszym punktem jest intensywny, ale mało wyrazisty Introspection i tak niebawem zaczęło grać wiele zespołów brazylijskich, pretendujących do mixu heavy/power i progressive. Save Africa trochę trąci w aranżacji i stylu Eltone Johnem, a może nawet i mocno, ale przecież Edu Falaschi śpiewa tu z takim wdziękiem...</div>
<div style="text-align: justify;">I intrygujący, wolniejszy i dostojny epic power Stop the Wars w charakterze majestatycznego hymnu w refrenie i odrobiną progresywnych klawiszy, zresztą budujących tu cały czas znakomity plan drugi. I jeszcze lepszy, mocno akcentowany i lekko rozbujany w onirycznym stylu Sons of Lord. Bogato zaaranżowany, z elementami tradycyjnego metalu i wybuchowymi solowymi atakami gitarzystów. I bardzo gustownie to wszystko kończą w pełnym eleganckiego wykorzystania elementów klasycznego rocka Everything I Want.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fenomenalny występ Edu Falaschi nie mógł pozostać bez echa. Już w roku 2001 otrzymał zaproszenie do ANGRA i odszedł z SYMBOLS wraz z bratem. Sam SYMBOLS w nowym składzie wrócił do dosyć łagodnego, progresywnego metalu na jeszcze jednej płycie, która ukazała się w roku 2005 pod tytułem "Faces", ale nie zdobyła ona uznania i zespół został rozwiązany.</div>
<div style="text-align: justify;">Zremasterowana kapitalnie wersja "Call to the End" ukazała się w roku 2004 nakładem Hellion Records, a ponownie przypomniała ten album Shiginami Records w 2021.</div>
<div style="text-align: justify;">Pomnikowe dzieło brazylijskiego power metalu i brama dla Edu Falaschi dla wielkiej, światowej kariery.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Symbols - Call to the End (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/5/2/8/25288.jpg?5259" border="0" alt="[Obrazek: 25288.jpg?5259]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Introduction 00:50</div>
<div style="text-align: justify;">2.Eyes in Flames 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">3.Power Machine 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">4.Call to the End 03:17</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Traveler 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">6.Introspection 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Save Africa 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">8.Stop the Wars 05:53</div>
<div style="text-align: justify;">9.Sons of Lord 06:37</div>
<div style="text-align: justify;">10.Everything I Want 04:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Edu Falaschi - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Arjonas - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Demian Tiguez - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tito Falaschi - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Rodrigo Mello - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Marcelo Panzardi - keyboards</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 1997 bracia Edu i Tito Falaschi, którzy w tym czasie byli jeszcze praktycznie zupełnie nieznani, założyli w São Paulo zespół SYMBOLS. Grupa rozpoczęła od progresywnego melodyjnego metal/rocka, wydając w roku 1998 nakładem własnym album "Symbols". W tym czasie został on przyjęty dosyć obojętnie i niemal natychmiast panowie Falaschi postanowili zupełnie przeorientować styl zespołu. w 2000 prężnie wówczas rozwijająca się, ale nadal początkująca wytwórnia brazylijska Megahard Records, wydała "Call to the End" i to już zupełnie inny zespół.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ognisty, dynamiczny power metal w europejskiej odmianie z niesamowitym wokalem Edu Falaschi. Edu to drapieżnie krzyczy, to robi ultra wysokie i absolutnie doskonałe górki, wspomagany przez innych członków zespołu, gitarzyści czarują pirotechniką na prędkościach bliskich prędkości światła i Brazylijczycy dewastują w takich ultra killerach jak przepotężny Eyes in Flames.</div>
<div style="text-align: justify;">Nawet jeśli może sama melodia jest nieco mniej atrakcyjna, jak w zwrotkach Power Machine czy The Travelerto, refreny zawsze co najmniej bardzo dobre, oraz gra gitarzystów po prostu natchniona. Fantastyczne sola grają, mało takich się w tym czasie zdarzało, nie tylko w Brazylii. Ogromna inwencja i finezja do tego nasycona shredem i zapożyczeniami z innych gatunków metalu, w tym progresywnego. Tej progresywności nieco więcej jest w niepokojącym Call to the End i tu słychać, jakim kameleonem jest Edu, jak potrafi nagle stać się romantycznym wokalistą i tak przyjemnie łagodnym... Słabszym punktem jest intensywny, ale mało wyrazisty Introspection i tak niebawem zaczęło grać wiele zespołów brazylijskich, pretendujących do mixu heavy/power i progressive. Save Africa trochę trąci w aranżacji i stylu Eltone Johnem, a może nawet i mocno, ale przecież Edu Falaschi śpiewa tu z takim wdziękiem...</div>
<div style="text-align: justify;">I intrygujący, wolniejszy i dostojny epic power Stop the Wars w charakterze majestatycznego hymnu w refrenie i odrobiną progresywnych klawiszy, zresztą budujących tu cały czas znakomity plan drugi. I jeszcze lepszy, mocno akcentowany i lekko rozbujany w onirycznym stylu Sons of Lord. Bogato zaaranżowany, z elementami tradycyjnego metalu i wybuchowymi solowymi atakami gitarzystów. I bardzo gustownie to wszystko kończą w pełnym eleganckiego wykorzystania elementów klasycznego rocka Everything I Want.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fenomenalny występ Edu Falaschi nie mógł pozostać bez echa. Już w roku 2001 otrzymał zaproszenie do ANGRA i odszedł z SYMBOLS wraz z bratem. Sam SYMBOLS w nowym składzie wrócił do dosyć łagodnego, progresywnego metalu na jeszcze jednej płycie, która ukazała się w roku 2005 pod tytułem "Faces", ale nie zdobyła ona uznania i zespół został rozwiązany.</div>
<div style="text-align: justify;">Zremasterowana kapitalnie wersja "Call to the End" ukazała się w roku 2004 nakładem Hellion Records, a ponownie przypomniała ten album Shiginami Records w 2021.</div>
<div style="text-align: justify;">Pomnikowe dzieło brazylijskiego power metalu i brama dla Edu Falaschi dla wielkiej, światowej kariery.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 24.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Savage Wizdom]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4342</link>
			<pubDate>Wed, 10 Apr 2024 17:06:57 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4342</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Savage Wizdom - No Time for Mercy (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/7/0/5/170592.jpg?1124" border="0" alt="[Obrazek: 170592.jpg?1124]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.No Time for Mercy 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Justice for One 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Ride 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Grocious 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cradle of Destruction 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Final Legacy 07:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Behold 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.Not an Illusion 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Nosferatu 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Spellbound 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">11.March to War 05:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Montoya, Sr. - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Wes Rivera - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Herrera - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Morris Branch - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Salazar - perkusja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SAVAGE WIZDOM został utworzony przez wokalistę Steve Montoya, Sr. w roku 2005 w Santa Fe (Nowy Meksyk) i jako grupa niezależna wydała swój pierwszy LP nakładem własnym w  roku 2007.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W tym czasie amerykańscy muzycy metalowi zaczęli coraz śmielej wracać do klasycznej dla USA konwencji heavy/power i USPM i ta płyta jest tego wyraźnym dowodem.</div>
<div style="text-align: justify;">Wysokie zaśpiewy wysokiej ogólnie klasy wokalisty, bezwzględny atak dwóch gitar, głośna i gęsta perkusja i bas. Tempa w większości umiarkowane i umiarkowany heroizm łączy się z surowszym i mroczniejszym stylem i No Time for Mercy jest tu wyznacznikiem i drogowskazem do tego, co zespół ma zamiar przedstawić dalej. Do najlepszych spośród tych nasyconych stylem lat 80tych kompozycji heroicznych należy tu dumnie galopujący Justice for One oraz Spellbound, zagrany w zmiennych tempach i z elementami USPM oraz pięknie wycyzelowanymi solami gitarowymi. Zdecydowanie się w heroicznej kategorii wyróżnia March to War, najbardziej całościowo zbliżający się do amerykańskiego etalonu bojowego, epickiego USPM lat 80tych. Grocious jest próbą łączenia heavy/power z łagodniejszymi momentami o niemal classic rockowej strukturze i twardym power/thrashem, często zbliżają się w stylu i strukturze do klasycznego grania HELSTAR (Cradle of Destruction, Nosferatu). W Behold opierają się na motywach orientalnych, ale tu amerykański heavy/power po raz kolejny jakoś z tym nie współgra i ta kompozycja zupełnie nie przekonuje. Niekiedy słabsze melodie są pokrywane za każdym razem interesującym wokalem Montoya i to on skupia na siebie uwagę w nieco posępnym The Ride, czy też w Not an Illusion W najdłuższym Final Legacy wykazują się delikatnością i łagodnością w części pierwszej i bardzo tracą w speed/heavy konwencji przyjętej w drugiej połowie tego utworu. Tak to przypomina granie metalu lat 90tych, gdy nic nie miało być jasne i jednoznaczne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grając muzykę stosunkowo prostą, wszyscy instrumentaliści wykazali się kunsztem technicznym, sola gitarowe są wyborne, szarże basu nieraz powalające, a perkusja atomowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest surowa, ale bardzo czytelna na granicy przesterowania w kierunku sterylności. Problemy organizacyjne oraz pewne konflikty z liderem spowodowały, że wszyscy instrumentaliści odeszli jeszcze w roku 2007 i przed Montoya stanął problem odbudowania ekipy, co udało się w roku następnym, między innymi z pomocą jego syna Steve Montoya Jr., który został nowym basistą. Potem jednak zachodziły kolejne zmiany i nagranie nowej płyty mogło dojść do skutku dopiero kilka lat później.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Savage Wizdom - No Time for Mercy (2007)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/7/0/5/170592.jpg?1124" border="0" alt="[Obrazek: 170592.jpg?1124]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.No Time for Mercy 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Justice for One 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Ride 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">4.Grocious 06:25</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cradle of Destruction 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Final Legacy 07:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Behold 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.Not an Illusion 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Nosferatu 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Spellbound 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">11.March to War 05:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2007</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Steve Montoya, Sr. - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Wes Rivera - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Herrera - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Morris Branch - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Chris Salazar - perkusja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SAVAGE WIZDOM został utworzony przez wokalistę Steve Montoya, Sr. w roku 2005 w Santa Fe (Nowy Meksyk) i jako grupa niezależna wydała swój pierwszy LP nakładem własnym w  roku 2007.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W tym czasie amerykańscy muzycy metalowi zaczęli coraz śmielej wracać do klasycznej dla USA konwencji heavy/power i USPM i ta płyta jest tego wyraźnym dowodem.</div>
<div style="text-align: justify;">Wysokie zaśpiewy wysokiej ogólnie klasy wokalisty, bezwzględny atak dwóch gitar, głośna i gęsta perkusja i bas. Tempa w większości umiarkowane i umiarkowany heroizm łączy się z surowszym i mroczniejszym stylem i No Time for Mercy jest tu wyznacznikiem i drogowskazem do tego, co zespół ma zamiar przedstawić dalej. Do najlepszych spośród tych nasyconych stylem lat 80tych kompozycji heroicznych należy tu dumnie galopujący Justice for One oraz Spellbound, zagrany w zmiennych tempach i z elementami USPM oraz pięknie wycyzelowanymi solami gitarowymi. Zdecydowanie się w heroicznej kategorii wyróżnia March to War, najbardziej całościowo zbliżający się do amerykańskiego etalonu bojowego, epickiego USPM lat 80tych. Grocious jest próbą łączenia heavy/power z łagodniejszymi momentami o niemal classic rockowej strukturze i twardym power/thrashem, często zbliżają się w stylu i strukturze do klasycznego grania HELSTAR (Cradle of Destruction, Nosferatu). W Behold opierają się na motywach orientalnych, ale tu amerykański heavy/power po raz kolejny jakoś z tym nie współgra i ta kompozycja zupełnie nie przekonuje. Niekiedy słabsze melodie są pokrywane za każdym razem interesującym wokalem Montoya i to on skupia na siebie uwagę w nieco posępnym The Ride, czy też w Not an Illusion W najdłuższym Final Legacy wykazują się delikatnością i łagodnością w części pierwszej i bardzo tracą w speed/heavy konwencji przyjętej w drugiej połowie tego utworu. Tak to przypomina granie metalu lat 90tych, gdy nic nie miało być jasne i jednoznaczne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grając muzykę stosunkowo prostą, wszyscy instrumentaliści wykazali się kunsztem technicznym, sola gitarowe są wyborne, szarże basu nieraz powalające, a perkusja atomowa.</div>
<div style="text-align: justify;">Produkcja jest surowa, ale bardzo czytelna na granicy przesterowania w kierunku sterylności. Problemy organizacyjne oraz pewne konflikty z liderem spowodowały, że wszyscy instrumentaliści odeszli jeszcze w roku 2007 i przed Montoya stanął problem odbudowania ekipy, co udało się w roku następnym, między innymi z pomocą jego syna Steve Montoya Jr., który został nowym basistą. Potem jednak zachodziły kolejne zmiany i nagranie nowej płyty mogło dojść do skutku dopiero kilka lat później.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Symakya]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4338</link>
			<pubDate>Tue, 09 Apr 2024 22:30:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4338</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Symakya - Project 11: The Landing (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/8/1218536.jpg?3013" border="0" alt="[Obrazek: 1218536.jpg?3013]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Observer 01:31</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Height of Endymion 07:28</div>
<div style="text-align: justify;">3.Phenomenon 08:19</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lunar Obsession 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Eleven 08:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Horses of Apollo 08:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Oath 07:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.Land 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">9.Full Moon 08:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sea of Silence 03:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kevin Alexandre Stanislas Kazek - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Matthieu Morand - gitara, instrumenty klawiszowe, orkiestracje</div>
<div style="text-align: justify;">Julien Kuhn - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Das Neves - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SYMAKYA to ten projekt muzyków z wpływowego francuskiego SEYMINHOL, który w dużej mierze przesunął epic heavy metalowy SEYMINHOL na pozycje progresywne. Album "Majestic 12: Open Files" z roku 2011, jako pierwszy sygnowany jako SYMAKYA, okazał się w wielu aspektach kontrowersyjny i grupa zamilkła na wiele lat, ale teraz w kwietniu 2024 powróciła z drugim LP, wydanym przez włoską wytwórnię WormHoleDeath.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to taka konceptualna opowieść o lądowaniu na Księżycu i Selenitach, mieszkańcach Srebrnego Globu, którą jednak, jak to zwykle w przypadku progresywnego grania francuskiego, trzeba traktować alegorycznie. Na pewno alegoryczne nie są nawiązania do dosyć ciężkiego soundu heavy/power, może nawet z obszarów NIGHTMARE w znakomitym, dynamicznym i ubarwionym neoklasyką The Height of Endymion. Zaskakująco mocne otwarcie i dwa atuty od razu są bardzo słyszalne. To kapitalna dyspozycja głosowa Kevina Kazeka oraz wyborne pasaże klawiszowe Moranda. Kazek wypada niezwykle przekonująco w dramatycznych, wysokich partiach i tak ekspresyjnie to on jeszcze nie śpiewał, a Morand, no cóż, zdumiewające pomysły ma na tej płycie i nawet w wielu miejscach przyćmiewa finezyjną przecież swoją grę jako gitarzysty. Jak na koncept francuski przystało klimat buduje się gustownie, jak w gotyckim wstępie do Phenomenon, choć potem przeważa dynamiczny power metal z elementami symfonicznymi i wyśmienicie wypada tu jako gitarzysta Matthieu Morand, pokazując grę wyrafinowaną i pełną technicznej biegłości. Ładny, patetyczny refren dodatkowo stanowi o atrakcyjności tej kompozycji. Łagodniej, prog rockowo jest w Lunar Obsession i wzmacniają to dopiero w refrenie. Ten utwór jest prostszy i niespodzianek nie ma tu zbyt wiele, poza zmianami tempa w części instrumentalnej. Fanfarowo się rozpoczyna w dostojnym, perfekcyjnie prowadzonym tempie. Jakie to francuskie dalej... Przepięknie idą do przodu, patetycznie, pompatycznie i epicko! Kazek Mistrz! No, oczywiście w pewnym momencie zupełna zmiana muzycznego stylu i klimatu... Ten nokturnowy jest urzekający... I pewnie coś z podniosłego dramatyzmu wczesnego ADAGIO w chłodnym i smutnym Horses of Apollo, który nagle staje się taki rozległy i dramatyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">I mocno progresywnie w układach gitary i klawiszy w The Oath, ale jak umiejętnie to wszystko w pewnym momencie ustawia w po prostu przebojowej melodii Kazek! Znakomicie to zrobili!</div>
<div style="text-align: justify;">Land został skonstruowany podobnie, tu jednak ta melodia, wyłaniająca się z progresywnego początku, jest nieco mniej interesująca. Orientalny motyw w Full Moon przy lunarnej tematyce zaskakuje, niebawem jednak jest tu więcej rytmicznego metalu o progresywnym odcieniu i atrakcyjny refren oraz kilka niedużych, ale istotnych dla odbioru całości zmian tempa.</div>
<div style="text-align: justify;">I chyba Francuzi nie byliby Francuzami, gdyby instrumentalny Sea of Silence nie był właśnie taki, jak jest...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Morand zrobił mix i to wszystko ma swoje plany i miejsce, a Mistrz Mika Jussila mastering. I nie, nie tak, jak dla grup fińskich. Tu jest specyfika ujmująca kanon stylu francuskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o gitary. Kunszt instrumentalny Matthieu Moranda, kunszt wokalny Kevina Kazeka. Bogata formalnie muzyka, inteligentna, dająca do myślenia i na pewno nie na raz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new  9.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Symakya - Project 11: The Landing (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/8/1218536.jpg?3013" border="0" alt="[Obrazek: 1218536.jpg?3013]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Observer 01:31</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Height of Endymion 07:28</div>
<div style="text-align: justify;">3.Phenomenon 08:19</div>
<div style="text-align: justify;">4.Lunar Obsession 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Eleven 08:12</div>
<div style="text-align: justify;">6.Horses of Apollo 08:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Oath 07:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.Land 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">9.Full Moon 08:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sea of Silence 03:37</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive symphonic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Francja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kevin Alexandre Stanislas Kazek - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Matthieu Morand - gitara, instrumenty klawiszowe, orkiestracje</div>
<div style="text-align: justify;">Julien Kuhn - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Das Neves - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SYMAKYA to ten projekt muzyków z wpływowego francuskiego SEYMINHOL, który w dużej mierze przesunął epic heavy metalowy SEYMINHOL na pozycje progresywne. Album "Majestic 12: Open Files" z roku 2011, jako pierwszy sygnowany jako SYMAKYA, okazał się w wielu aspektach kontrowersyjny i grupa zamilkła na wiele lat, ale teraz w kwietniu 2024 powróciła z drugim LP, wydanym przez włoską wytwórnię WormHoleDeath.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to taka konceptualna opowieść o lądowaniu na Księżycu i Selenitach, mieszkańcach Srebrnego Globu, którą jednak, jak to zwykle w przypadku progresywnego grania francuskiego, trzeba traktować alegorycznie. Na pewno alegoryczne nie są nawiązania do dosyć ciężkiego soundu heavy/power, może nawet z obszarów NIGHTMARE w znakomitym, dynamicznym i ubarwionym neoklasyką The Height of Endymion. Zaskakująco mocne otwarcie i dwa atuty od razu są bardzo słyszalne. To kapitalna dyspozycja głosowa Kevina Kazeka oraz wyborne pasaże klawiszowe Moranda. Kazek wypada niezwykle przekonująco w dramatycznych, wysokich partiach i tak ekspresyjnie to on jeszcze nie śpiewał, a Morand, no cóż, zdumiewające pomysły ma na tej płycie i nawet w wielu miejscach przyćmiewa finezyjną przecież swoją grę jako gitarzysty. Jak na koncept francuski przystało klimat buduje się gustownie, jak w gotyckim wstępie do Phenomenon, choć potem przeważa dynamiczny power metal z elementami symfonicznymi i wyśmienicie wypada tu jako gitarzysta Matthieu Morand, pokazując grę wyrafinowaną i pełną technicznej biegłości. Ładny, patetyczny refren dodatkowo stanowi o atrakcyjności tej kompozycji. Łagodniej, prog rockowo jest w Lunar Obsession i wzmacniają to dopiero w refrenie. Ten utwór jest prostszy i niespodzianek nie ma tu zbyt wiele, poza zmianami tempa w części instrumentalnej. Fanfarowo się rozpoczyna w dostojnym, perfekcyjnie prowadzonym tempie. Jakie to francuskie dalej... Przepięknie idą do przodu, patetycznie, pompatycznie i epicko! Kazek Mistrz! No, oczywiście w pewnym momencie zupełna zmiana muzycznego stylu i klimatu... Ten nokturnowy jest urzekający... I pewnie coś z podniosłego dramatyzmu wczesnego ADAGIO w chłodnym i smutnym Horses of Apollo, który nagle staje się taki rozległy i dramatyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">I mocno progresywnie w układach gitary i klawiszy w The Oath, ale jak umiejętnie to wszystko w pewnym momencie ustawia w po prostu przebojowej melodii Kazek! Znakomicie to zrobili!</div>
<div style="text-align: justify;">Land został skonstruowany podobnie, tu jednak ta melodia, wyłaniająca się z progresywnego początku, jest nieco mniej interesująca. Orientalny motyw w Full Moon przy lunarnej tematyce zaskakuje, niebawem jednak jest tu więcej rytmicznego metalu o progresywnym odcieniu i atrakcyjny refren oraz kilka niedużych, ale istotnych dla odbioru całości zmian tempa.</div>
<div style="text-align: justify;">I chyba Francuzi nie byliby Francuzami, gdyby instrumentalny Sea of Silence nie był właśnie taki, jak jest...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Morand zrobił mix i to wszystko ma swoje plany i miejsce, a Mistrz Mika Jussila mastering. I nie, nie tak, jak dla grup fińskich. Tu jest specyfika ujmująca kanon stylu francuskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o gitary. Kunszt instrumentalny Matthieu Moranda, kunszt wokalny Kevina Kazeka. Bogata formalnie muzyka, inteligentna, dająca do myślenia i na pewno nie na raz.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new  9.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sleeping Well]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4336</link>
			<pubDate>Tue, 09 Apr 2024 19:55:26 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4336</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Sleeping Well - Wisdom od Ages (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225580.jpg?3102" border="0" alt="[Obrazek: 1225580.jpg?3102]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Golden Dawn 14:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Chronicles of Pyropolis 08:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Of Beggars &amp; Kings 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.Horus 07:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nightmare 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Sirens of the Sea 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Atlantis 06:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Trojan Horse 07:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Ragnarok 14:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Muppet (Sebastian Tagan) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Viking (Erik Luhn) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Deuce Simmons - gitara basowa, perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SLEEPING WELL to grupa niezależna z Hannoweru działająca od roku 2011 i wydała ten album nakładem własnym w marcu 2024. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół gra epicki heavy metal i tę epickość wyraża tak w lirykach, jak i konstrukcji utworów, bo album otwierają i zamykają kolosy o rzadko spotykanej długości.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwszy to The Golden Dawn i jest klasycznie, i majestatycznie, co słychać w odpowiednio rozmieszczonych zwolnieniach. Dobrze sobie radzą z tym gitarzyści oraz Muppet, który tu pokazuje się jako wokalista pełen ekspresji i dramatyzmu, a te wyższe zaśpiewy godne sceny amerykańskiej i to robi wrażenie w potężnym, znakomitym refrenie. Potem bardziej klimatycznie, potem szybciej i jednak tu są pomysły na dwa utwory i można było to rozdzielić. Dobrze, że wracają przynajmniej do tego mocarnego refrenu pod koniec.</div>
<div style="text-align: justify;">Drugi kolos to Ragnarok i jest więcej poetyki i romantycznych, heroicznych ozdobników gitarowych. Starannie dobrane tempo, interesująca melodia epicka bez nadmiernej nordyckiej surowości, choć dalej pewne fragmenty przywodzą na myśl BATHORY. Kapitalna jest ta wolna, krocząca część instrumentalna!</div>
<div style="text-align: justify;">A pomiędzy tymi Scylla i Charybda jest sporo bardzo udanego heroicznego heavy metalu w różnych długościach i może się podobać nostalgiczny i przepełniony melancholią Chronicles of Pyropolis, ale helleński w liryce Trojan Horse pozostawia pewien niedosyt i tu bardziej monumentalny, epicki heavy metal byłby mile widziany, bo bojowych akcentów jest stosunkowo mało i to bardziej coś w stylu ATLANTEAN KODEX niż słynnych greckich bandów z tego gatunku. Grupa często zaczyna swoje utwory od delikatnych akustycznych wstępów, podobnie jest w przypadku Horus, który długo ma charakter poetyckiej ballady i moc narasta dopiero po pewnym czasie i tylko miejscami. Ogólnie jest dobrze, ale tych mocniejszych akcentów nieco brakuje, tym bardziej, że są tu bardzo interesujące. To co bardziej classic metalowe bez epickiej otoczki, jak Nightmare, jest takie sobie, bez głębszej muzycznej historii, Of Beggars &amp; Kings jako song barda jest mocny i nieco jednak zbyt toporny. Sirens of the Sea jako rycerski metal z odrobiną średniowiecznego folk w ornamentacjach prezentuje się dobrze, choć akurat sola gitarowe jakieś tym razem niedopracowane w stosunku do starannie zaplanowanych innych. Z tych krótszych najlepiej brzmi surowy, ale dostojny i bardzo melodyjny Atlantis, najbliższy także estetyce greckiego epic heavy metalu. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album to solidny przykład metalu o przewadze cech epickich, z bardzo dobrym wokalem Muppeta, który tu wyrasta na postać pierwszoplanową. Gdyby pewną nadmierną dawkę łagodności poetyckiej zastąpiono dostojnym majestatem, to byłoby bardzo dobrze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Sleeping Well - Wisdom od Ages (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225580.jpg?3102" border="0" alt="[Obrazek: 1225580.jpg?3102]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Golden Dawn 14:13</div>
<div style="text-align: justify;">2.Chronicles of Pyropolis 08:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Of Beggars &amp; Kings 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.Horus 07:31</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nightmare 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">6.Sirens of the Sea 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">7.Atlantis 06:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Trojan Horse 07:32</div>
<div style="text-align: justify;">9.Ragnarok 14:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Muppet (Sebastian Tagan) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Viking (Erik Luhn) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Deuce Simmons - gitara basowa, perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">SLEEPING WELL to grupa niezależna z Hannoweru działająca od roku 2011 i wydała ten album nakładem własnym w marcu 2024. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół gra epicki heavy metal i tę epickość wyraża tak w lirykach, jak i konstrukcji utworów, bo album otwierają i zamykają kolosy o rzadko spotykanej długości.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwszy to The Golden Dawn i jest klasycznie, i majestatycznie, co słychać w odpowiednio rozmieszczonych zwolnieniach. Dobrze sobie radzą z tym gitarzyści oraz Muppet, który tu pokazuje się jako wokalista pełen ekspresji i dramatyzmu, a te wyższe zaśpiewy godne sceny amerykańskiej i to robi wrażenie w potężnym, znakomitym refrenie. Potem bardziej klimatycznie, potem szybciej i jednak tu są pomysły na dwa utwory i można było to rozdzielić. Dobrze, że wracają przynajmniej do tego mocarnego refrenu pod koniec.</div>
<div style="text-align: justify;">Drugi kolos to Ragnarok i jest więcej poetyki i romantycznych, heroicznych ozdobników gitarowych. Starannie dobrane tempo, interesująca melodia epicka bez nadmiernej nordyckiej surowości, choć dalej pewne fragmenty przywodzą na myśl BATHORY. Kapitalna jest ta wolna, krocząca część instrumentalna!</div>
<div style="text-align: justify;">A pomiędzy tymi Scylla i Charybda jest sporo bardzo udanego heroicznego heavy metalu w różnych długościach i może się podobać nostalgiczny i przepełniony melancholią Chronicles of Pyropolis, ale helleński w liryce Trojan Horse pozostawia pewien niedosyt i tu bardziej monumentalny, epicki heavy metal byłby mile widziany, bo bojowych akcentów jest stosunkowo mało i to bardziej coś w stylu ATLANTEAN KODEX niż słynnych greckich bandów z tego gatunku. Grupa często zaczyna swoje utwory od delikatnych akustycznych wstępów, podobnie jest w przypadku Horus, który długo ma charakter poetyckiej ballady i moc narasta dopiero po pewnym czasie i tylko miejscami. Ogólnie jest dobrze, ale tych mocniejszych akcentów nieco brakuje, tym bardziej, że są tu bardzo interesujące. To co bardziej classic metalowe bez epickiej otoczki, jak Nightmare, jest takie sobie, bez głębszej muzycznej historii, Of Beggars &amp; Kings jako song barda jest mocny i nieco jednak zbyt toporny. Sirens of the Sea jako rycerski metal z odrobiną średniowiecznego folk w ornamentacjach prezentuje się dobrze, choć akurat sola gitarowe jakieś tym razem niedopracowane w stosunku do starannie zaplanowanych innych. Z tych krótszych najlepiej brzmi surowy, ale dostojny i bardzo melodyjny Atlantis, najbliższy także estetyce greckiego epic heavy metalu. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten album to solidny przykład metalu o przewadze cech epickich, z bardzo dobrym wokalem Muppeta, który tu wyrasta na postać pierwszoplanową. Gdyby pewną nadmierną dawkę łagodności poetyckiej zastąpiono dostojnym majestatem, to byłoby bardzo dobrze.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Savage Oath]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4311</link>
			<pubDate>Fri, 22 Mar 2024 12:27:44 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4311</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Savage Oath - Divine Battle (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/lZwewAsncICIYt9mIv9BlHzMJc4B2qMyNXiN8Meu-Zc/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTMwMjI4/MzE0LTE3MTE1OTcz/ODMtODU3MS5wbmc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODMtODU3MS5wbmc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Knight of the Night 07:20</div>
<div style="text-align: justify;">2.Wings of Vengeance 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blood for the King 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Smoke at Dawn 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Madness of the Crowd 07:21</div>
<div style="text-align: justify;">6.Savage Oath 07:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Divine Battle 05:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Brendan Radigan - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Leeland Campana - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carlos Llanas - gitara (1,2,3,5)</div>
<div style="text-align: justify;">Phil Ross - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ryan Mower - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykański zespół heavy metalowy SAVAGE OATH debiutuje w marcu 2024,  a wydawcą jest wytwórnia Postmortem Apocalypse.</div>
<div style="text-align: justify;">Parę słów historyczno - biograficznego wprowadzenia jest tu nieodzowne. Leeland Campana to gitarzysta słynnego VISIGOTH z Salt Lake City, Carlos Llanas grał w swoim czasie w ETERNAL CHAMPION, Phil Ross to basista znany z MANILLA ROAD, a ostatnio także z SENTRY i portugalskiego IRONSWORD, a  Brendan Radigan to aktualny wokalista SUMERLANDS, poprzednio heavy/doom metalowego MAGIC CIRCLE, a także aktualnie i kultowego PAGAN ALTAR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Supergrupa? O tym świadczy zawsze i tylko muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">I o czym ona świadczy tutaj? Sześć długich heroicznych kompozycji heavy/power metalowych... Rozpoczyna Knight of the Night i jest rozpoczęcie mordercze w najlepszej z możliwej tradycji takiego grania w amerykańskiej odmianie. Kruszące gitary, kapitalny epicki wokal Radigana i przepiękny refren w tradycji VISIGOTH. Moc przez ponad siedem minut i niesamowite rzeczy tu gra solo Leeland Campana. Bez najmniejszej dozy przesady - niesamowite. Przy tym solo szczęka opada! Zachwycający epickością Wings of Vengeance jest następny i tego można słuchać bez końca. Ten refren jest przecudownej urody. Absolutny killer! Epicka melancholia, heroiczna nostalgia i moc zarazem, to Blood for the King i tu główny ciężar bierze na siebie Brendan Radigan, wykorzystując swoje doświadczenia z narracji heavy/doom z MAGIC CIRCLE. Pięknie, emocjonalnie to zaśpiewał, a gitarzyści mu wtórują gustownymi, majestatycznymi ornamentacjami i pełnymi dramaturgii solami. Poruszający epic heavy! Smutny instrumentalny dzieli album na dwie części i ta druga rozpoczyna się od szybkiego, bojowego podniosłego Madness of the Crowd, gdzie ataki gitar trwają przez ponad siedem minut, a wpływy speed metalu i USPM są bardzo wyraźne. I jaki kapitalny refren się tu pojawia w zasadzie zupełnie nieoczekiwanie. I tak łagodnie się rozpoczyna sztandarowy Savage Oath... I tak pięknie rozwija, nabierając epickiej mocy i potęgi nie tracąc przy tym niczego z refleksyjnego i melancholijnego klimatu. I takie poruszające, akustyczne wyciszenie w rycerskim stylu w ostatnim Divine Battle. Przepiękne gitary akustyczne minstreli. Poezja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny, bezwzględny bombardier Ryan Mower już w tym zespole nie występuje. Warto posłuchać jak on gra. Zresztą, jest to ogólnie kosmiczny poziom wykonania instrumentalnego i życiowy występ Brendana Radigana. Wspaniałe brzmienie ma tę amerykańską specyfikę, jaką z takim autentyzmem w Europie mało kto potrafi odtworzyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Fenomenalny amerykański epicki heavy/power i komu brakowało VISIGOTH przez te ostatnie lata, ten ma teraz SAVAGE OATH.</div>
<div style="text-align: justify;">Salute!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.03.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Savage Oath - Divine Battle (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/lZwewAsncICIYt9mIv9BlHzMJc4B2qMyNXiN8Meu-Zc/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTMwMjI4/MzE0LTE3MTE1OTcz/ODMtODU3MS5wbmc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODMtODU3MS5wbmc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Knight of the Night 07:20</div>
<div style="text-align: justify;">2.Wings of Vengeance 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blood for the King 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">4.Smoke at Dawn 02:55</div>
<div style="text-align: justify;">5.Madness of the Crowd 07:21</div>
<div style="text-align: justify;">6.Savage Oath 07:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Divine Battle 05:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Brendan Radigan - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Leeland Campana - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Carlos Llanas - gitara (1,2,3,5)</div>
<div style="text-align: justify;">Phil Ross - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ryan Mower - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykański zespół heavy metalowy SAVAGE OATH debiutuje w marcu 2024,  a wydawcą jest wytwórnia Postmortem Apocalypse.</div>
<div style="text-align: justify;">Parę słów historyczno - biograficznego wprowadzenia jest tu nieodzowne. Leeland Campana to gitarzysta słynnego VISIGOTH z Salt Lake City, Carlos Llanas grał w swoim czasie w ETERNAL CHAMPION, Phil Ross to basista znany z MANILLA ROAD, a ostatnio także z SENTRY i portugalskiego IRONSWORD, a  Brendan Radigan to aktualny wokalista SUMERLANDS, poprzednio heavy/doom metalowego MAGIC CIRCLE, a także aktualnie i kultowego PAGAN ALTAR.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Supergrupa? O tym świadczy zawsze i tylko muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">I o czym ona świadczy tutaj? Sześć długich heroicznych kompozycji heavy/power metalowych... Rozpoczyna Knight of the Night i jest rozpoczęcie mordercze w najlepszej z możliwej tradycji takiego grania w amerykańskiej odmianie. Kruszące gitary, kapitalny epicki wokal Radigana i przepiękny refren w tradycji VISIGOTH. Moc przez ponad siedem minut i niesamowite rzeczy tu gra solo Leeland Campana. Bez najmniejszej dozy przesady - niesamowite. Przy tym solo szczęka opada! Zachwycający epickością Wings of Vengeance jest następny i tego można słuchać bez końca. Ten refren jest przecudownej urody. Absolutny killer! Epicka melancholia, heroiczna nostalgia i moc zarazem, to Blood for the King i tu główny ciężar bierze na siebie Brendan Radigan, wykorzystując swoje doświadczenia z narracji heavy/doom z MAGIC CIRCLE. Pięknie, emocjonalnie to zaśpiewał, a gitarzyści mu wtórują gustownymi, majestatycznymi ornamentacjami i pełnymi dramaturgii solami. Poruszający epic heavy! Smutny instrumentalny dzieli album na dwie części i ta druga rozpoczyna się od szybkiego, bojowego podniosłego Madness of the Crowd, gdzie ataki gitar trwają przez ponad siedem minut, a wpływy speed metalu i USPM są bardzo wyraźne. I jaki kapitalny refren się tu pojawia w zasadzie zupełnie nieoczekiwanie. I tak łagodnie się rozpoczyna sztandarowy Savage Oath... I tak pięknie rozwija, nabierając epickiej mocy i potęgi nie tracąc przy tym niczego z refleksyjnego i melancholijnego klimatu. I takie poruszające, akustyczne wyciszenie w rycerskim stylu w ostatnim Divine Battle. Przepiękne gitary akustyczne minstreli. Poezja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fantastyczny, bezwzględny bombardier Ryan Mower już w tym zespole nie występuje. Warto posłuchać jak on gra. Zresztą, jest to ogólnie kosmiczny poziom wykonania instrumentalnego i życiowy występ Brendana Radigana. Wspaniałe brzmienie ma tę amerykańską specyfikę, jaką z takim autentyzmem w Europie mało kto potrafi odtworzyć.</div>
<div style="text-align: justify;">Fenomenalny amerykański epicki heavy/power i komu brakowało VISIGOTH przez te ostatnie lata, ten ma teraz SAVAGE OATH.</div>
<div style="text-align: justify;">Salute!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.03.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sentry]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4280</link>
			<pubDate>Thu, 07 Mar 2024 15:39:19 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4280</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Sentry - Sentry (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/6/1196181.jpeg?1534" border="0" alt="[Obrazek: 1196181.jpeg?1534]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dark Matter 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Haunting 06:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavensent 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Valkyries (Raise the Hammers) 07:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Awakening 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Black Candles 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Raven's Night 07:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.Funeral 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">9.Incarnation of Evil (Candlemass cover) 08:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/epic heavy doom</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: USA/Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bryan Patrick - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Eric Kaldschmidt (Kalli Coldsmith) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Phil Ross - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Neuderth - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odejście Marka Sheltona było równoznaczne z końcem MANILLA ROAD i to oczywiste. Nie było jednak końcem muzycznej drogi pozostałych członków zespołu i już w roku 2019 narodził się SENTRY z doświadczonym niemieckim gitarzystą Erickiem Kaldschmidtem, który chyba najbardziej znany jest jako lider power metalowego MASTER IN DISGUISE, niemieckiego epigona amerykańskiego SAVAGE GRACE. SENTRY zadebiutował 1 marca 2024 w ramach kontraktu z niemiecką wytwórnią High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to kontynuacja stylu MANILLA ROAD i to nie podlega dyskusji. Epicki heavy metal w stylu amerykańskim, masywny, dosyć mroczny, z charakterystycznym wokalem Bryana Patricka, przy czym zawsze uważałem, że grupa zasługuje na bardziej charyzmatycznego frontmana. Takie sobie wykonanie klasyka CANDLEMASS Incarnation of Evil i osiem własnych kompozycji, z umieszczonym centralnie, rozbudowanym Valkyries (Raise the Hammers) oraz drugim, podobnej długości Raven's Night. Umiarkowane tempa, posępny klimat w dosyć melodyjnej oprawie lecz w sumie nic ponadto. Gdzieś w Valkyries poruszają się w obszarach heavy/doom, w Raven's Night rockowe progresywne klimaty nie bardzo wychodzą wokalnie Patrickowi... Wcześniej także próby klimatycznego grania epic heavy w The Haunting, tyle że ta melodia zupełnie do gatunku nic nie wnosi. A sam początek po prostu słaby, bo słaby jest zupełnie bez wyrazu zrobiony heavy metalowy Dark Matter. Jest tu bezbarwnego grania więcej, bo i Heavensent, poza szybszymi fragmentami, to usypiający heavy doom idący w prostej linii od CANDLEMASS. Solo gitarowe natomiast zapewne najlepsze ze wszystkich tu zagranych przez Kaldschmidta. Po raz kolejny w swej karierze okazał się gitarzystą umiejętnie przystosowującym się do różnorodnej metalowej stylistyki, tu na tym albumie gra rzeczy ponure, w solowych partiach miejscami nasycone stylem psychodelicznego rock lat 70tych i stonera z nowszej epoki. Nie brak i chaosu wywołanego przez gitarę w brutalny, zbyt brutalnym jak na ten LP Awakening. No, ale Kalli Coldsmith gra też takie rzeczy, chociażby w ABANDONED.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednoznacznym wyrażeniem estetyki epic heavy/doom jest bardzo dobry, wyrazisty i faktycznie klimatyczny Black Candles, z potężnie punktującym basem i apokaliptycznym solem, tu jednak obnażone są braki Patricka w takiej konwencji i zaraz nasuwa się pytanie, jak by to zaśpiewał Gerrit Philipp Mutz... Podniosły i początkowo semi akustyczny Funeral dobrze wypada w tych mocniejszych patetycznych partiach, zresztą najbardziej melodyjnie classic heavy metalowych i epickich w tradycyjnym stylu preferowanym przez grupy NWOTHM.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W sumie, ile w tym MANILLA ROAD, a ile powiedzmy CANDLEMASS? Może po równo. To wypośrodkowanie powoduje, że coś dobrego ze stylów obu grup się tu pozytywnie przenika i jest dobrze, choć daleko tu do zachwytu. Na scenie światowej pojawiło się ostatnio kilka zespołów, które w kategorii heavy/doom epickiego zachwycają. SENTRY gra po prostu dobrze i dobre rzeczy, a to za mało, by znaleźć się w czołówce i dokumenty z MANILLA ROAD tu nic nie pomogą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.03.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Sentry - Sentry (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/6/1196181.jpeg?1534" border="0" alt="[Obrazek: 1196181.jpeg?1534]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dark Matter 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Haunting 06:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Heavensent 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">4.Valkyries (Raise the Hammers) 07:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Awakening 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Black Candles 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">7.Raven's Night 07:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.Funeral 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">9.Incarnation of Evil (Candlemass cover) 08:43</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/epic heavy doom</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: USA/Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bryan Patrick - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Eric Kaldschmidt (Kalli Coldsmith) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Phil Ross - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Neuderth - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odejście Marka Sheltona było równoznaczne z końcem MANILLA ROAD i to oczywiste. Nie było jednak końcem muzycznej drogi pozostałych członków zespołu i już w roku 2019 narodził się SENTRY z doświadczonym niemieckim gitarzystą Erickiem Kaldschmidtem, który chyba najbardziej znany jest jako lider power metalowego MASTER IN DISGUISE, niemieckiego epigona amerykańskiego SAVAGE GRACE. SENTRY zadebiutował 1 marca 2024 w ramach kontraktu z niemiecką wytwórnią High Roller Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to kontynuacja stylu MANILLA ROAD i to nie podlega dyskusji. Epicki heavy metal w stylu amerykańskim, masywny, dosyć mroczny, z charakterystycznym wokalem Bryana Patricka, przy czym zawsze uważałem, że grupa zasługuje na bardziej charyzmatycznego frontmana. Takie sobie wykonanie klasyka CANDLEMASS Incarnation of Evil i osiem własnych kompozycji, z umieszczonym centralnie, rozbudowanym Valkyries (Raise the Hammers) oraz drugim, podobnej długości Raven's Night. Umiarkowane tempa, posępny klimat w dosyć melodyjnej oprawie lecz w sumie nic ponadto. Gdzieś w Valkyries poruszają się w obszarach heavy/doom, w Raven's Night rockowe progresywne klimaty nie bardzo wychodzą wokalnie Patrickowi... Wcześniej także próby klimatycznego grania epic heavy w The Haunting, tyle że ta melodia zupełnie do gatunku nic nie wnosi. A sam początek po prostu słaby, bo słaby jest zupełnie bez wyrazu zrobiony heavy metalowy Dark Matter. Jest tu bezbarwnego grania więcej, bo i Heavensent, poza szybszymi fragmentami, to usypiający heavy doom idący w prostej linii od CANDLEMASS. Solo gitarowe natomiast zapewne najlepsze ze wszystkich tu zagranych przez Kaldschmidta. Po raz kolejny w swej karierze okazał się gitarzystą umiejętnie przystosowującym się do różnorodnej metalowej stylistyki, tu na tym albumie gra rzeczy ponure, w solowych partiach miejscami nasycone stylem psychodelicznego rock lat 70tych i stonera z nowszej epoki. Nie brak i chaosu wywołanego przez gitarę w brutalny, zbyt brutalnym jak na ten LP Awakening. No, ale Kalli Coldsmith gra też takie rzeczy, chociażby w ABANDONED.</div>
<div style="text-align: justify;">Jednoznacznym wyrażeniem estetyki epic heavy/doom jest bardzo dobry, wyrazisty i faktycznie klimatyczny Black Candles, z potężnie punktującym basem i apokaliptycznym solem, tu jednak obnażone są braki Patricka w takiej konwencji i zaraz nasuwa się pytanie, jak by to zaśpiewał Gerrit Philipp Mutz... Podniosły i początkowo semi akustyczny Funeral dobrze wypada w tych mocniejszych patetycznych partiach, zresztą najbardziej melodyjnie classic heavy metalowych i epickich w tradycyjnym stylu preferowanym przez grupy NWOTHM.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W sumie, ile w tym MANILLA ROAD, a ile powiedzmy CANDLEMASS? Może po równo. To wypośrodkowanie powoduje, że coś dobrego ze stylów obu grup się tu pozytywnie przenika i jest dobrze, choć daleko tu do zachwytu. Na scenie światowej pojawiło się ostatnio kilka zespołów, które w kategorii heavy/doom epickiego zachwycają. SENTRY gra po prostu dobrze i dobre rzeczy, a to za mało, by znaleźć się w czołówce i dokumenty z MANILLA ROAD tu nic nie pomogą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 7.03.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Show n Tell]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4237</link>
			<pubDate>Fri, 26 Jan 2024 23:12:27 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4237</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Show n Tell - The Ritual Has Begun (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/nYDFWRsZ9rh_THqL8FXZ44JSAQv1Gq8YWOemypAthzs/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5NjI1/MTg0LTE3MDY0NDk1/ODgtNDM0NS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODgtNDM0NS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Rip N Tear 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Run to the Light 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Night Stalker 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Ritual Has Begun 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Heavy Metal 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.I'm Alive 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.All Alone Tonight 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tortured By Reality 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Second Death 06:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/speed metal, power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Rodriguez - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Dobbs - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cade Gardner - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Thomas - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ramach kontraktu z wytwórnią No Remorse Records debiutuje 26 stycznia 2024 SHOW N TELL z Arizony. Grupa składa się z doświadczonych w większości muzyków, choć poza tym zespołem obracających się w muzycznych kręgach, raczej mało związanych z nurtem NWOTHM, w tym z thrashem i jego mocniejszymi odmianami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SHOW N TELL gra tu NWOTHM, czy raczej próbuje sił w różnych jego odmianach i ten LP w swej zawartości jest eklektyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynają znakomicie od USPM w czystej heroicznej postaci z wysokimi zaśpiewami Davida Rodrigueza, kruszącymi atakami gitarzystów, pełnymi ozdobników i bojową melodią, ogólnie przypominając chociażby LIEGE LORD. No, mają moc w rękach ci gitarzyści, dewastując w niesamowitym speed/power metalowym Run to the Light. Co za riffowy popis w starym stylu! Tu się EXCITER kłania z najlepszych lat i te wysokie ataki Rodrigueza, to także majstersztyk. Moc Absolutna i do tego jeszcze to samo szaleństwo w oczach, które zniewalało na debiucie WHIPLASH. Oni czują taką muzykę, naprawdę ją czują.</div>
<div style="text-align: justify;">Potem jednak zaczynają się schody. Czy może być nudniejszy klasyczny heavy metal w miarowym średnim tempie niż Night Stalker? The Ritual Has Begun jako dynamiczny USPM z wyborna partią solową gitarzystów oczywiście ponownie ratuje sytuację, choć sama melodia w swej surowej formie jest po prostu dobra. Jednak, jeśli heavy metal ma brzmieć tak jak fatalny glamowy Heavy Metal, to już lepiej słuchać techno. Fatalne, także w opcji wokalnej. Może godne SPINAL TAP, ale nic ponadto. Mniej kompromitujący jest I'm Alive, ale ten metal środka z lat 80tych jest niebezpieczny do naśladowania, bo się zaraz amerykańska czołówka przypomina, Tu jest przeciętna kalka z przeciętnych płyt średniej klasy zespołów. I jeszcze bardziej w stronę arena rock/metalu idą w All Alone Tonight i tu wysoki wokal dodatkowo deprecjonuje ten utwór. Umieją grać, ale takich klimatów to oni po prostu nie czują. Tortured By Reality jest dynamiczny i melodyjnie ostry, ale bezstylowy, wchodząc niemal w crossover, gdy dodatkowo się słyszy gang chórki. O tak te podjazdy pod ANTHRAX w pewnych momentach są wyborne, ale to mało, za mało. W ostatnim The Second Death ciekawie pobrzmiewają echa metalu brytyjskiego i amerykańskiej romantycznej epiki lat 80tych, jednak wokalnie to brzmi raczej rozpaczliwie i Rodrigueza tu nic nie usprawiedliwia. A taka ujmująca jest ta nostalgicznie heroiczna melodia i taki udany fragment stylizowany na IRON MAIDEN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest Barta Gabriela, który wykonał mastering, dobrane dobrze pod USPM i speed/power, w przypadku lżejszego heavy metalu nie bardzo się sprawdza. Największy atut to oczywiście duet gitarowy David Rodriguez - Daniel Dobbs, na pewno jedno z odkryć tego roku. Pewne zagrywki oraz sola i duety wyszły tu im fenomenalnie. Ogólnie jednak chyba nie bardzo wiedzą, co mają grać. Jeśli będą grać takie rzeczy jak Rip N Tear i Run to the Light, to w przyszłości mogą stać się gwiazdą odrodzonego USPM i speedu w USA. Jeśli jednak zamierzają grać takie numery jak Heavy Metal, to nie warto marnować prądu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.01.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Show n Tell - The Ritual Has Begun (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/nYDFWRsZ9rh_THqL8FXZ44JSAQv1Gq8YWOemypAthzs/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5NjI1/MTg0LTE3MDY0NDk1/ODgtNDM0NS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: ODgtNDM0NS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Rip N Tear 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">2.Run to the Light 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">3.Night Stalker 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Ritual Has Begun 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">5.Heavy Metal 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.I'm Alive 05:29</div>
<div style="text-align: justify;">7.All Alone Tonight 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tortured By Reality 04:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Second Death 06:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/speed metal, power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Rodriguez - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Dobbs - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cade Gardner - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Thomas - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W ramach kontraktu z wytwórnią No Remorse Records debiutuje 26 stycznia 2024 SHOW N TELL z Arizony. Grupa składa się z doświadczonych w większości muzyków, choć poza tym zespołem obracających się w muzycznych kręgach, raczej mało związanych z nurtem NWOTHM, w tym z thrashem i jego mocniejszymi odmianami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">SHOW N TELL gra tu NWOTHM, czy raczej próbuje sił w różnych jego odmianach i ten LP w swej zawartości jest eklektyczny.</div>
<div style="text-align: justify;">Rozpoczynają znakomicie od USPM w czystej heroicznej postaci z wysokimi zaśpiewami Davida Rodrigueza, kruszącymi atakami gitarzystów, pełnymi ozdobników i bojową melodią, ogólnie przypominając chociażby LIEGE LORD. No, mają moc w rękach ci gitarzyści, dewastując w niesamowitym speed/power metalowym Run to the Light. Co za riffowy popis w starym stylu! Tu się EXCITER kłania z najlepszych lat i te wysokie ataki Rodrigueza, to także majstersztyk. Moc Absolutna i do tego jeszcze to samo szaleństwo w oczach, które zniewalało na debiucie WHIPLASH. Oni czują taką muzykę, naprawdę ją czują.</div>
<div style="text-align: justify;">Potem jednak zaczynają się schody. Czy może być nudniejszy klasyczny heavy metal w miarowym średnim tempie niż Night Stalker? The Ritual Has Begun jako dynamiczny USPM z wyborna partią solową gitarzystów oczywiście ponownie ratuje sytuację, choć sama melodia w swej surowej formie jest po prostu dobra. Jednak, jeśli heavy metal ma brzmieć tak jak fatalny glamowy Heavy Metal, to już lepiej słuchać techno. Fatalne, także w opcji wokalnej. Może godne SPINAL TAP, ale nic ponadto. Mniej kompromitujący jest I'm Alive, ale ten metal środka z lat 80tych jest niebezpieczny do naśladowania, bo się zaraz amerykańska czołówka przypomina, Tu jest przeciętna kalka z przeciętnych płyt średniej klasy zespołów. I jeszcze bardziej w stronę arena rock/metalu idą w All Alone Tonight i tu wysoki wokal dodatkowo deprecjonuje ten utwór. Umieją grać, ale takich klimatów to oni po prostu nie czują. Tortured By Reality jest dynamiczny i melodyjnie ostry, ale bezstylowy, wchodząc niemal w crossover, gdy dodatkowo się słyszy gang chórki. O tak te podjazdy pod ANTHRAX w pewnych momentach są wyborne, ale to mało, za mało. W ostatnim The Second Death ciekawie pobrzmiewają echa metalu brytyjskiego i amerykańskiej romantycznej epiki lat 80tych, jednak wokalnie to brzmi raczej rozpaczliwie i Rodrigueza tu nic nie usprawiedliwia. A taka ujmująca jest ta nostalgicznie heroiczna melodia i taki udany fragment stylizowany na IRON MAIDEN.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest Barta Gabriela, który wykonał mastering, dobrane dobrze pod USPM i speed/power, w przypadku lżejszego heavy metalu nie bardzo się sprawdza. Największy atut to oczywiście duet gitarowy David Rodriguez - Daniel Dobbs, na pewno jedno z odkryć tego roku. Pewne zagrywki oraz sola i duety wyszły tu im fenomenalnie. Ogólnie jednak chyba nie bardzo wiedzą, co mają grać. Jeśli będą grać takie rzeczy jak Rip N Tear i Run to the Light, to w przyszłości mogą stać się gwiazdą odrodzonego USPM i speedu w USA. Jeśli jednak zamierzają grać takie numery jak Heavy Metal, to nie warto marnować prądu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.01.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Shining Star]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4215</link>
			<pubDate>Mon, 15 Jan 2024 13:53:21 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4215</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Shining Star - Fatal Mistake (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/8/5/5/28557.jpg?3722" border="0" alt="[Obrazek: 28557.jpg?3722]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Opening the Skies 01:23</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fatal Mistake 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Storm 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.Master of the Skies 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Last Train 00:53</div>
<div style="text-align: justify;">6.Last Train to Heaven 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.I Wish... 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.You're Not Alone 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Alive and Well 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ivan's Drum Solo 01:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.1000 Years Ago 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: neoclassical/ melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nando Fernandes - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Rocha - gitara, gitara akustyczna, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Andria Busic - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Busic - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wysokiej klasy gitarzysta Fabio Rocha w roku 1999 postanowił założyć zespół sygnowany jako Fabio Rocha SHINING STAR, by przedstawić przygotowane przez siebie nieco wcześniej kompozycje. Wsparli go bracia Busic z hard rockowego Dr.SIN, kilku gości - instrumentalistów oraz Nando Fernandes, wokalista w tym czasie na arenie metalowej nieznany. Album wydała oczywiście wiodąca wówczas w promowaniu krajowego metalu wytwórnia Megahard Records w roku 2000.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Rocha, którego styl gry oscylował tu pomiędzy Ritchie Blackmore, shrederami neoklasycznymi zaprezentował swój kunszt w instrumentalnym 1000 Years Ago, ale zasadniczo album wypełniają intrygujące kompozycje w stylu melodic heavy z dużą dawką neoklasyki i zdecydowanie tu tytułowy Fatal Mistake trzeba uznać za wyborny opener. Udana linia klawiszowa, umiarkowane tempo i kapitalny dumny refren, który od razu ujawnia talent Nando Fernandesa i walory jego classic metalowego głosu. Wyborny początek. W przeciwieństwie do większości grup brazylijskich SHINING STAR unika speed manii i te kompozycje toczą się w spokojnym tempie wysuwając na plan pierwszy nie Rocha, a Fernandesa i to słychać w klimatycznym, pełnym metalowej zadumy Storm. No ta, ale i solo Rocha jest przedniej marki. Epicki, zbudowany na neoklasycznym fundamencie Master of the Skies przypomina utwory ARTENSION i szwedzkich grup neoklasycznych, toczy się majestatycznie i podniośle, z pełnym zadumy solem Rocha, gdzie shred neoklasyczny przeplata się z pewną dawką progresji. Tak, ta muzyka ma styl elegancki i wysmakowany, ale też ma specyficzny wystudiowany dramatyzm w znakomitym Last Train to Heaven. Melancholia, lecz wybucha miejscami dzięki kapitalnej linii wokalnej Nando. A do tego wspaniały bas Busica. Chwytająca za serce kompozycja z killerskim refrenem. I Wish... jako ballada metalowa wypada nieco blado, jako rockowa jest przyjemna i tu znowu czaruje Nando i czeka się na solo, że zapłacze gitara... Rocha nie zawodzi i jest to bardzo interesujące solo, co ciekawe w manierze neoklasycznej. Dobry jest i tylko dobry You're Not Alone, gdzie bez tej dodatkowej narracji mogło się obejść, bo i tak mrok wydobywany jest wystarczająco przekonująco przez instrumentalne partie gitary i klawiszy w drugiej części. Niespiesznie, uroczyście, z wyrazistą smugą smutku w zwrotkach Alive and Well i niespodziewanie eksploduje to w jeszcze jednym wspaniałym refrenie. </div>
<div style="text-align: justify;">Rocha okazał się równie utalentowanym gitarzystą jak kompozytorem. To, co tu zaprezentował jest przede wszystkim swoiste i oryginalne. Pewne zastrzeżenia budzi nieco matowy mastering, poprawiono to jednak w ramach reedycji tej płyty z roku 2005 (Avantage Records).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z niejasnych do końca powodów po wydaniu tej płyty Rocha zespół faktycznie rozwiązał, skracając nazwę do SHINING STAR i do nagrania drugiej płyty zrekrutował zupełnie innych muzyków. Jednak talent Nando Fernandesa został ujawniony światu. W roku 2006 pojawił się w składzie HANGAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem się zapomina o tym albumie przy okazji tego, co najlepsze z Brazylii z przełomu wieków. Warto go przypomnieć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.01.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Shining Star - Fatal Mistake (2000)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/8/5/5/28557.jpg?3722" border="0" alt="[Obrazek: 28557.jpg?3722]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Opening the Skies 01:23</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fatal Mistake 03:42</div>
<div style="text-align: justify;">3.Storm 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.Master of the Skies 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Last Train 00:53</div>
<div style="text-align: justify;">6.Last Train to Heaven 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.I Wish... 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.You're Not Alone 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">9.Alive and Well 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">10.Ivan's Drum Solo 01:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.1000 Years Ago 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2000</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: neoclassical/ melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nando Fernandes - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Rocha - gitara, gitara akustyczna, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Andria Busic - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Busic - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wysokiej klasy gitarzysta Fabio Rocha w roku 1999 postanowił założyć zespół sygnowany jako Fabio Rocha SHINING STAR, by przedstawić przygotowane przez siebie nieco wcześniej kompozycje. Wsparli go bracia Busic z hard rockowego Dr.SIN, kilku gości - instrumentalistów oraz Nando Fernandes, wokalista w tym czasie na arenie metalowej nieznany. Album wydała oczywiście wiodąca wówczas w promowaniu krajowego metalu wytwórnia Megahard Records w roku 2000.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Rocha, którego styl gry oscylował tu pomiędzy Ritchie Blackmore, shrederami neoklasycznymi zaprezentował swój kunszt w instrumentalnym 1000 Years Ago, ale zasadniczo album wypełniają intrygujące kompozycje w stylu melodic heavy z dużą dawką neoklasyki i zdecydowanie tu tytułowy Fatal Mistake trzeba uznać za wyborny opener. Udana linia klawiszowa, umiarkowane tempo i kapitalny dumny refren, który od razu ujawnia talent Nando Fernandesa i walory jego classic metalowego głosu. Wyborny początek. W przeciwieństwie do większości grup brazylijskich SHINING STAR unika speed manii i te kompozycje toczą się w spokojnym tempie wysuwając na plan pierwszy nie Rocha, a Fernandesa i to słychać w klimatycznym, pełnym metalowej zadumy Storm. No ta, ale i solo Rocha jest przedniej marki. Epicki, zbudowany na neoklasycznym fundamencie Master of the Skies przypomina utwory ARTENSION i szwedzkich grup neoklasycznych, toczy się majestatycznie i podniośle, z pełnym zadumy solem Rocha, gdzie shred neoklasyczny przeplata się z pewną dawką progresji. Tak, ta muzyka ma styl elegancki i wysmakowany, ale też ma specyficzny wystudiowany dramatyzm w znakomitym Last Train to Heaven. Melancholia, lecz wybucha miejscami dzięki kapitalnej linii wokalnej Nando. A do tego wspaniały bas Busica. Chwytająca za serce kompozycja z killerskim refrenem. I Wish... jako ballada metalowa wypada nieco blado, jako rockowa jest przyjemna i tu znowu czaruje Nando i czeka się na solo, że zapłacze gitara... Rocha nie zawodzi i jest to bardzo interesujące solo, co ciekawe w manierze neoklasycznej. Dobry jest i tylko dobry You're Not Alone, gdzie bez tej dodatkowej narracji mogło się obejść, bo i tak mrok wydobywany jest wystarczająco przekonująco przez instrumentalne partie gitary i klawiszy w drugiej części. Niespiesznie, uroczyście, z wyrazistą smugą smutku w zwrotkach Alive and Well i niespodziewanie eksploduje to w jeszcze jednym wspaniałym refrenie. </div>
<div style="text-align: justify;">Rocha okazał się równie utalentowanym gitarzystą jak kompozytorem. To, co tu zaprezentował jest przede wszystkim swoiste i oryginalne. Pewne zastrzeżenia budzi nieco matowy mastering, poprawiono to jednak w ramach reedycji tej płyty z roku 2005 (Avantage Records).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z niejasnych do końca powodów po wydaniu tej płyty Rocha zespół faktycznie rozwiązał, skracając nazwę do SHINING STAR i do nagrania drugiej płyty zrekrutował zupełnie innych muzyków. Jednak talent Nando Fernandesa został ujawniony światu. W roku 2006 pojawił się w składzie HANGAR.</div>
<div style="text-align: justify;">Czasem się zapomina o tym albumie przy okazji tego, co najlepsze z Brazylii z przełomu wieków. Warto go przypomnieć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.01.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>