<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - T]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2026 11:04:51 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Titanium]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4571</link>
			<pubDate>Thu, 23 Apr 2026 01:22:18 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4571</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Titanium - Titanium (2013)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/4/5/5/3/455331.jpg?2237" border="0" alt="[Obrazek: 455331.jpg?2237]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. We Come to Rock 04:23       <br />
2. Dogmatic Mind 04:11       <br />
3. Far Beyond the Skies 00:44       <br />
4. Another Chance 05:46      <br />
5. Only One 04:52       <br />
6. Sacred Dreams 04:20       <br />
7. Here and Now 04:18      <br />
8. Forever Mine 05:16       <br />
9. An Ever Flowing Stream 03:12       <br />
10. Nowhere to Run 05:43       <br />
11. In the Night 05:34       <br />
12. Titanium 07:30       <br />
13. Riffs of Steel 02:39       <br />
14. Curse of the White Flag 04:36 <br />
<br />
Rok wydania: 2013<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Polska<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Maciej "Rocker" Wróblewski - śpiew<br />
Karol Mania - gitara<br />
Jarek Bona - gitara<br />
Paweł "Bombel" Gębka - bas<br />
Filip Gruca - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Ostrowa Wielkopolskiego został założony w 2010 roku przez gitarzystę Karola Mania, którego w tym samym roku można było usłyszeć na debiucie innego polskiego zespołu, PATHFINDER, który w niektórych kręgach uchodził za polską odpowiedź na RHAPSODY.</div>
<div style="text-align: justify;">Miał jednak też inną wizję, i tak powstało TITANIUM, które nakładem własnym wydało debiut 20 kwietnia 2013 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy SONATA ARCTICA i STRATOVARIUS przemieszczały się po morzu przeciętności i metalowej bylejakości, TITANIUM zdumiewa tutaj nie tylko poziomem wykonania, który jest na poziomie światowym, ale i kompozycjami. Kompozycjami brzmiącymi naturalnie, świeżo, ale nadal w stylu fińskich mistrzów, dodając przy tym coś od siebie. O bezmyślnym kopiowaniu pomysłów nie ma tutaj mowy i podobnie jak STURM UND DRANG od razu chwytają za serce lekkim We Come to Rock. Lekko i niezobowiązująco, żartobliwie, ale wykonawczo nienagannie i dialogi Mania/Bonia są na tym LP fenomenalne i to, jak cały zespół się rozumie i uzupełnia jest godne podziwu. Sekcja rytmiczna jest zaskakująco plastyczna i wyborna, ale największym odkryciem jest Maciej "Rocker" Wróblewski. Głos wysoki, ale czarujący, pełen swobody i pozytywnej energii, bez przesadnych i męczących wyżyn. Pięknie prezentuje się w Dogmatic Mind, świetnie w rozpędzonym, delikatnie heroicznym Another Chance i może tylko bardziej rockowy The Only One to taka gatunkowa poprawność SONATA ARCTICA, której nasi i tak wygrywają i jest to ciekawsze od tego, co grupa prezentowała po Unia w swoim radiowym plumkaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Karol Mania odpowiada za aranżacje klawiszowe i te są wzorowo zrealizowane w ramach konwencji power metalu z Finlandii z przełomu wieków. Scared Dreams? Jak nic SONATA ARCTICA! Mocniejszy, mroczniejszy Here and Now w manierze heavy/power wyborny i tutaj jest coś z pomysłów francuskiego HEAVENLY, podobnie jak w delikatniejszym Forever Mine czy typowo germańskim, rozpędzonym Nowhere to Run z popisami gitarowymi najwyższej klasy. Wyborny jest In the Night i to, jak ujęli tutaj fińskiego ducha w refrenach jest imponujące. Najdłuższy, tytułowy Titanium to STRATOVARIUS puszczający oko w stronę Hamburga i to jest dobre, ale tylko dobre. I nie tak udane, jak absolutnie niszczący The Curse of the White Flag, fantastyczne zakończenie głównej zawartości albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie wykonał sam Karol Mania i to zdumiewające, co tutaj osiągnął. To jest poziom, którego Finnvox Studios by się nie powstydziło, a pod pewnymi względami może nawet lepsze od tego, co prezentowali na niektórych albumach w tamtym okresie.</div>
<div style="text-align: justify;">Polskie wydanie tego LP miało mało interesującą okładkę ze zdjęciem zespołu, która niewiele mówiła i może też dlatego ta płyta w swoim czasie była przez wielu pomijana. Raczej na pewno nie z powodu samej zawartości, bo ta jest na bardzo wysokim poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Japończycy uwielbiają i chłoną jak gąbka wszystko, co związane z klasycznym SONATA ARCTICA oraz STRATOVARIUS, dlatego nie dziwi, że rok później, w 2014 roku grupą zainteresował się japoński gigant Avalon, a płyta została przyozdobiona znacznie ładniejszą okładką i do tego trafił jeszcze cover SONATA ARCTICA jako bonus, zrealizowany bezbłędnie.<br />
Kapitalny LP Made in Poland na poziomie światowym!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Titanium - Titanium (2013)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/4/5/5/3/455331.jpg?2237" border="0" alt="[Obrazek: 455331.jpg?2237]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. We Come to Rock 04:23       <br />
2. Dogmatic Mind 04:11       <br />
3. Far Beyond the Skies 00:44       <br />
4. Another Chance 05:46      <br />
5. Only One 04:52       <br />
6. Sacred Dreams 04:20       <br />
7. Here and Now 04:18      <br />
8. Forever Mine 05:16       <br />
9. An Ever Flowing Stream 03:12       <br />
10. Nowhere to Run 05:43       <br />
11. In the Night 05:34       <br />
12. Titanium 07:30       <br />
13. Riffs of Steel 02:39       <br />
14. Curse of the White Flag 04:36 <br />
<br />
Rok wydania: 2013<br />
Gatunek: Power Metal<br />
Kraj: Polska<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Maciej "Rocker" Wróblewski - śpiew<br />
Karol Mania - gitara<br />
Jarek Bona - gitara<br />
Paweł "Bombel" Gębka - bas<br />
Filip Gruca - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Ostrowa Wielkopolskiego został założony w 2010 roku przez gitarzystę Karola Mania, którego w tym samym roku można było usłyszeć na debiucie innego polskiego zespołu, PATHFINDER, który w niektórych kręgach uchodził za polską odpowiedź na RHAPSODY.</div>
<div style="text-align: justify;">Miał jednak też inną wizję, i tak powstało TITANIUM, które nakładem własnym wydało debiut 20 kwietnia 2013 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Kiedy SONATA ARCTICA i STRATOVARIUS przemieszczały się po morzu przeciętności i metalowej bylejakości, TITANIUM zdumiewa tutaj nie tylko poziomem wykonania, który jest na poziomie światowym, ale i kompozycjami. Kompozycjami brzmiącymi naturalnie, świeżo, ale nadal w stylu fińskich mistrzów, dodając przy tym coś od siebie. O bezmyślnym kopiowaniu pomysłów nie ma tutaj mowy i podobnie jak STURM UND DRANG od razu chwytają za serce lekkim We Come to Rock. Lekko i niezobowiązująco, żartobliwie, ale wykonawczo nienagannie i dialogi Mania/Bonia są na tym LP fenomenalne i to, jak cały zespół się rozumie i uzupełnia jest godne podziwu. Sekcja rytmiczna jest zaskakująco plastyczna i wyborna, ale największym odkryciem jest Maciej "Rocker" Wróblewski. Głos wysoki, ale czarujący, pełen swobody i pozytywnej energii, bez przesadnych i męczących wyżyn. Pięknie prezentuje się w Dogmatic Mind, świetnie w rozpędzonym, delikatnie heroicznym Another Chance i może tylko bardziej rockowy The Only One to taka gatunkowa poprawność SONATA ARCTICA, której nasi i tak wygrywają i jest to ciekawsze od tego, co grupa prezentowała po Unia w swoim radiowym plumkaniu.</div>
<div style="text-align: justify;">Karol Mania odpowiada za aranżacje klawiszowe i te są wzorowo zrealizowane w ramach konwencji power metalu z Finlandii z przełomu wieków. Scared Dreams? Jak nic SONATA ARCTICA! Mocniejszy, mroczniejszy Here and Now w manierze heavy/power wyborny i tutaj jest coś z pomysłów francuskiego HEAVENLY, podobnie jak w delikatniejszym Forever Mine czy typowo germańskim, rozpędzonym Nowhere to Run z popisami gitarowymi najwyższej klasy. Wyborny jest In the Night i to, jak ujęli tutaj fińskiego ducha w refrenach jest imponujące. Najdłuższy, tytułowy Titanium to STRATOVARIUS puszczający oko w stronę Hamburga i to jest dobre, ale tylko dobre. I nie tak udane, jak absolutnie niszczący The Curse of the White Flag, fantastyczne zakończenie głównej zawartości albumu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie wykonał sam Karol Mania i to zdumiewające, co tutaj osiągnął. To jest poziom, którego Finnvox Studios by się nie powstydziło, a pod pewnymi względami może nawet lepsze od tego, co prezentowali na niektórych albumach w tamtym okresie.</div>
<div style="text-align: justify;">Polskie wydanie tego LP miało mało interesującą okładkę ze zdjęciem zespołu, która niewiele mówiła i może też dlatego ta płyta w swoim czasie była przez wielu pomijana. Raczej na pewno nie z powodu samej zawartości, bo ta jest na bardzo wysokim poziomie.</div>
<div style="text-align: justify;">Japończycy uwielbiają i chłoną jak gąbka wszystko, co związane z klasycznym SONATA ARCTICA oraz STRATOVARIUS, dlatego nie dziwi, że rok później, w 2014 roku grupą zainteresował się japoński gigant Avalon, a płyta została przyozdobiona znacznie ładniejszą okładką i do tego trafił jeszcze cover SONATA ARCTICA jako bonus, zrealizowany bezbłędnie.<br />
Kapitalny LP Made in Poland na poziomie światowym!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Thy Kingdom Will Burn]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4491</link>
			<pubDate>Wed, 15 Jan 2025 20:53:30 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4491</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Thy Kingdom Will Burn - The Loss and Redemption (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/7/1287742.jpg?3239" border="0" alt="[Obrazek: 1287742.jpg?3239]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Perpetual Void 05:54       <br />
2. Obscure Existence 04:25      <br />
3. Martyrs of Killing Floor 04:45       <br />
4. Forever in Dark 04:40          <br />
5. Escape from Solitude 04:55         <br />
6. Suffering Sky 05:53          <br />
7. They Have Come 04:13          <br />
8. Dreams of Calamity 04:05          <br />
9. To End of Times 05:08          <br />
10. Sydänyö 05:58 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Sami Kujala - śpiew, gitara<br />
Esa Virén - gitara<br />
Janne Ruuskanen - bas<br />
Lauri Virén - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">THY KINGDOM WILL BURN na swoim koncie ma już dwa albumy, na których zaprezentował melodic death metal rzemieślniczy i poprawny, raczej dla tych najbardziej głodnych gatunku niż dla tych, którzy szukali czegoś ponadprzeciętnego. Nad trzecim LP zespół widać myślał długo i po czterech latach studyjnego milczenia, Scarlet Records 17 stycznia 2025 roku zaprezentuje efekt ich pracy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmiany słychać już w chłodnym i refleksyjnym Perpetual Void, gdzie klimat i ekspozycja melodii stawiane są ponad jaskiniowy pęd. Od debiutu grupa zdradzała ciągoty do takiego grania, rozwijając ten pomysł na albumie drugim, aby tutaj zaprezentować muzykę klimatyczną i w większości utrzymaną w średnich i wolniejszych tempach. Przyspieszeń jest mało, jest więcej rozmachu, akustycznych ozdobników (Obscure Existence), zimnych gitar BEFORE THE DAWN, jak w Martyrs of Killing Floor z eleganckimi klawiszami. Czegoś z klasycznego melodic extreme metalu można doszukać się w pełnym mroku Forever in Dark, w którym można doszukiwać się ANTESTOR i KEEP OF KALESSIN, szczególnie w refrenach.</div>
<div style="text-align: justify;">Escape from Solitude w wydźwięku jest nawet gothic metalowy Excape From Solitude, ale to kompozycja bardzo przeciętna nie tylko w melodii i refrenie, ale i wokalach Sami Kujala, którego fanem ryków nigdy nie byłem i zawsze uznawałem za najsłabsze ogniwo zespołu. Nie ma tutaj głębi głosu Tuomasa Saukkonena, ani nie ma też nikogo, kto by z tym dobrze tutaj kontrastował. Suffering Sky jest szybszy, ma w sobie coś z INSOMNIUM, They Have Come to już okolice KING OF ASGARD. Takie rzeczy jak Dreams of Calamity lepiej grało w najlepszych latach MISTWEAVER. Na plus wyróżnia się To End of Times z eleganckim solem gitarowym, z kolei czysty śpiew Kujala pokazuje, że może lepiej pozostać przy takim stylu wokalnym i w tej formie brzmi on bardziej znośnie i ciekawiej. Sydänyö ma w sobie coś z INSOMNIUM i wolniejszych kompozycji KALMAH ostatnich albumów i zagrane to zostało dobrze, konsekwentnie i chłodno jak w BLACK SUN AEON z ciekawymi orkiestracjami, których na tym LP powinno być więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał Juho Räihä, znany ze współpracy z BEFORE THE DAWN i BLACK SUN AEON i tutaj wykorzystał on swoje doświadczenie z tymi dwiema grupami. Dobre brzmienie, chociaż momentami za bardzo faworyzujące wokalistę.</div>
<div style="text-align: justify;">THY KINGDOM WILL BURN eksperymentuje tuaj z różnymi formami melodic death metalu. To dobry album, klimatycznie spójny, ale bez wyraźnych killerów. Kolejny krok w kierunku klimatycznego metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Thy Kingdom Will Burn - The Loss and Redemption (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/7/1287742.jpg?3239" border="0" alt="[Obrazek: 1287742.jpg?3239]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Perpetual Void 05:54       <br />
2. Obscure Existence 04:25      <br />
3. Martyrs of Killing Floor 04:45       <br />
4. Forever in Dark 04:40          <br />
5. Escape from Solitude 04:55         <br />
6. Suffering Sky 05:53          <br />
7. They Have Come 04:13          <br />
8. Dreams of Calamity 04:05          <br />
9. To End of Times 05:08          <br />
10. Sydänyö 05:58 <br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Sami Kujala - śpiew, gitara<br />
Esa Virén - gitara<br />
Janne Ruuskanen - bas<br />
Lauri Virén - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">THY KINGDOM WILL BURN na swoim koncie ma już dwa albumy, na których zaprezentował melodic death metal rzemieślniczy i poprawny, raczej dla tych najbardziej głodnych gatunku niż dla tych, którzy szukali czegoś ponadprzeciętnego. Nad trzecim LP zespół widać myślał długo i po czterech latach studyjnego milczenia, Scarlet Records 17 stycznia 2025 roku zaprezentuje efekt ich pracy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zmiany słychać już w chłodnym i refleksyjnym Perpetual Void, gdzie klimat i ekspozycja melodii stawiane są ponad jaskiniowy pęd. Od debiutu grupa zdradzała ciągoty do takiego grania, rozwijając ten pomysł na albumie drugim, aby tutaj zaprezentować muzykę klimatyczną i w większości utrzymaną w średnich i wolniejszych tempach. Przyspieszeń jest mało, jest więcej rozmachu, akustycznych ozdobników (Obscure Existence), zimnych gitar BEFORE THE DAWN, jak w Martyrs of Killing Floor z eleganckimi klawiszami. Czegoś z klasycznego melodic extreme metalu można doszukać się w pełnym mroku Forever in Dark, w którym można doszukiwać się ANTESTOR i KEEP OF KALESSIN, szczególnie w refrenach.</div>
<div style="text-align: justify;">Escape from Solitude w wydźwięku jest nawet gothic metalowy Excape From Solitude, ale to kompozycja bardzo przeciętna nie tylko w melodii i refrenie, ale i wokalach Sami Kujala, którego fanem ryków nigdy nie byłem i zawsze uznawałem za najsłabsze ogniwo zespołu. Nie ma tutaj głębi głosu Tuomasa Saukkonena, ani nie ma też nikogo, kto by z tym dobrze tutaj kontrastował. Suffering Sky jest szybszy, ma w sobie coś z INSOMNIUM, They Have Come to już okolice KING OF ASGARD. Takie rzeczy jak Dreams of Calamity lepiej grało w najlepszych latach MISTWEAVER. Na plus wyróżnia się To End of Times z eleganckim solem gitarowym, z kolei czysty śpiew Kujala pokazuje, że może lepiej pozostać przy takim stylu wokalnym i w tej formie brzmi on bardziej znośnie i ciekawiej. Sydänyö ma w sobie coś z INSOMNIUM i wolniejszych kompozycji KALMAH ostatnich albumów i zagrane to zostało dobrze, konsekwentnie i chłodno jak w BLACK SUN AEON z ciekawymi orkiestracjami, których na tym LP powinno być więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering wykonał Juho Räihä, znany ze współpracy z BEFORE THE DAWN i BLACK SUN AEON i tutaj wykorzystał on swoje doświadczenie z tymi dwiema grupami. Dobre brzmienie, chociaż momentami za bardzo faworyzujące wokalistę.</div>
<div style="text-align: justify;">THY KINGDOM WILL BURN eksperymentuje tuaj z różnymi formami melodic death metalu. To dobry album, klimatycznie spójny, ale bez wyraźnych killerów. Kolejny krok w kierunku klimatycznego metalu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The 7th Guild]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4478</link>
			<pubDate>Thu, 19 Dec 2024 00:22:50 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4478</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">The 7th Guild - Triumviro (2025</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://scarletrecords.com/wp-content/uploads/2024/11/SC-460-Cover-1500.jpg" border="0" alt="[Obrazek: SC-460-Cover-1500.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Holy Land<br />
2. The 7th Guild<br />
3. Glorious<br />
4. La Promessa Cremisi<br />
5. In Nomine Patris<br />
6. Time<br />
7. Guardians Of Eternity<br />
8. The Metal Charade<br />
9. Fairy Tale<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tomi Fooler - śpiew<br />
Giacomo Voli - śpiew<br />
Ivan Giannini - śpiew<br />
Simone Mularoni - gitara<br />
Francesco Ferraro - bas<br />
Michael Ehrè - perkusja<br />
Daniele Mazza - orkiestracje i aranżacje<br />
Alessio Lucatti - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Twórca zespołu SKELETOON, Tomi Fooler, zainspirowany amerykańskim THE THREE TREMORS, postanowił stworzyć włoski odpowiednik, zapraszając do współpracy znamienitych muzyków, tworząc skład all-star. Za mikrofonem dołączyli Giacomo Voli z RHAPSODY OF FIRE oraz znany z DERDIAN i VISION DIVINE Ivan Giannini, arcymistrz inżynierii dźwięku i utalentowany gitarzysta Simone Mularoni, sekcję rytmiczną tworzą znany z BLOODORN i FREEDOM CALL Francesco Ferraro oraz perkusista o wielu talentach Michael Ehrè. Skład zamykają Daniele Mazza z ANCIENT BARDS oraz klawiszowiec Alessio Lucatti z VISION DIVINE.</div>
<div style="text-align: justify;">Wydaniem debiutu tak dużego stężenia gwiazd podjęła się oczywiście wytwórnia Scarlet Records, a premiera odbędzie się 21 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To jest bardzo interesujący album, szczególnie w pierwszej połowie, chociaż Holy Land oraz The 7th Guild to bardzo dobra kontynuacja muzyki SKELETOON, gdzie orkiestracje i gra klawiszowa są bardzo subtelne i prym poza wokalistami wiedzie tutaj znakomita i wysmakowana gra Simone Mularoniego. Jego sola są bardzo bogate formalne, jednak nie tak rozbudowane, jak w DGM, bo w końcu to inny tym muzyki. Sam dobór wokalistów jest rewelacyjny, każdy jest we wzorowej dyspozycji głosowej, a harmonie wokalne Foolera z Voli i Giannini w tych dwóch kompozycjach są obłędnie i znakomicie zrealizowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy w THE THREE TREMORS wokaliści się przekrzykiwali, tutaj każdy wokalista ma okazję zabłysnąć i każdy ma ważną rolę do odegrania i mimo tego, że to Fooler jest pierwszoplanowym spoiwem, to ich współpraca i to, jak się uzupełniają jest doprawdy godne podziwu. Świetna też jest gra sekcji rytmicznej, co nie powinno dziwić, kiedy są takie talenty, ale partie Michaela Ehrè są bardzo bogate, natchnione i pełne finezji. Po dwóch bardzo dobrych kompozycjach przychodzi absolutna miazga, dewastacja w wysmakowanym, włoskim stylu. Glorious ma wszystko, znakomite i dobrze zaznaczone orkiestracje, bezbłędnie grającą sekcję rytmiczną i bardzo subtelny plan klawiszowy. Chóralny refren, zmieniający się wokaliści, aby w refrenie zaśpiewać razem sprawiają, że to jest kompozycja wręcz niesamowita i bardzo oryginalna i tutaj ogromne brawa dla wszystkich muzyków. Zaśpiewany po włosku La Promessa Cremisi kontynuuje styl bogatych aranżacji i tutaj plany klawiszowe są lepiej zaznaczone, a lekkość z jaką to zostało zagrane i jak przechodzą do nieco bardziej progressive metalowego refrenu jest świetna. Wokaliści nadal cudowni, a rozmach godny RHAPSODY OF FIRE z tęskną nutką w partii solowej i to, jak Simone Mularoni dopowiada tutaj historię jest niesamowite. I robi to w każdej kompozycji, oferując pełną paletę emocji.</div>
<div style="text-align: justify;">In Nomine Patris to nawiązania do ostatnich LP RHAPSODY OF FIRE i tutaj nie bez powodu jest mocniej zaznaczona obecność Giacomo Voli. Świetnie partie klawiszowe, bardzo dobre, bogate orkiestracje, cudowne nakładki wokalne z Ivan Giannini są niesamowicie ujmujące. Time to chwila wyciszenia przy pianinie w stylu SKELETOON, gdzie prym wiodą pianino i delikatne orkiestracje, ozdobione pięknym śpiewem gitary. Guardians Of Eternity wydaje się nieco przeładowany pomysłami, szczególnie w refrenie, niejako próbując nawiązywać do TEODASIA. Szybki, zdominowany we wstępie przez klawisze The Metal Charade ma w sobie coś z EMBRACE OF SOULS i SKELETOON z czasów They Never Say Die.</div>
<div style="text-align: justify;">Fairy Tale to kolejna ballada w stylu RHAPSODY OF FIRE, chociaż w formie przypomina to bardziej flower power metal lat 90. To jest najsłabsza kompozycja tego albumu, głównie dlatego, że mało tutaj słychać pozostałych wokalistów, a sama melodia nie jest zbyt oryginalna. Chóralna końcówka to najciekawsza część tego utworu i szkoda, że nie zostało to wykorzystane jako motyw przewodni. W porównaniu do wcześniejszych kompozycji, tutaj można odnieść wrażenie, że jest zbyt skromnie i niemal ascetycznie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie oczywiście odpowiada Simone Mularoni, we współracy z Simone Bertozzi oraz Tomi Foolerem i od SKELETOON różni się tym, że jest jeszcze bardziej selektywne i wieloplanowe, bardziej akcentując orkiestracje. Tegoroczny debiut DRAGONKNIGHT z takim soundem by kasował sporą część konkurencji.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszyscy zagrali na wysokim poziomie, a zaśpiewane to zostało po mistrzowsku przez całą trójkę. Tomi Fooler poraz kolejny okazał się świetnym kompozytorem, chociaż bez Fairy Tale ten LP mógłby się obejść i zamiast tego mogłaby być kontynuacja Glorious. Absolutne cudo włoskiego metalu! Chwała! Glorious!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">The 7th Guild - Triumviro (2025</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://scarletrecords.com/wp-content/uploads/2024/11/SC-460-Cover-1500.jpg" border="0" alt="[Obrazek: SC-460-Cover-1500.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Holy Land<br />
2. The 7th Guild<br />
3. Glorious<br />
4. La Promessa Cremisi<br />
5. In Nomine Patris<br />
6. Time<br />
7. Guardians Of Eternity<br />
8. The Metal Charade<br />
9. Fairy Tale<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Symphonic Power Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tomi Fooler - śpiew<br />
Giacomo Voli - śpiew<br />
Ivan Giannini - śpiew<br />
Simone Mularoni - gitara<br />
Francesco Ferraro - bas<br />
Michael Ehrè - perkusja<br />
Daniele Mazza - orkiestracje i aranżacje<br />
Alessio Lucatti - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Twórca zespołu SKELETOON, Tomi Fooler, zainspirowany amerykańskim THE THREE TREMORS, postanowił stworzyć włoski odpowiednik, zapraszając do współpracy znamienitych muzyków, tworząc skład all-star. Za mikrofonem dołączyli Giacomo Voli z RHAPSODY OF FIRE oraz znany z DERDIAN i VISION DIVINE Ivan Giannini, arcymistrz inżynierii dźwięku i utalentowany gitarzysta Simone Mularoni, sekcję rytmiczną tworzą znany z BLOODORN i FREEDOM CALL Francesco Ferraro oraz perkusista o wielu talentach Michael Ehrè. Skład zamykają Daniele Mazza z ANCIENT BARDS oraz klawiszowiec Alessio Lucatti z VISION DIVINE.</div>
<div style="text-align: justify;">Wydaniem debiutu tak dużego stężenia gwiazd podjęła się oczywiście wytwórnia Scarlet Records, a premiera odbędzie się 21 lutego 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To jest bardzo interesujący album, szczególnie w pierwszej połowie, chociaż Holy Land oraz The 7th Guild to bardzo dobra kontynuacja muzyki SKELETOON, gdzie orkiestracje i gra klawiszowa są bardzo subtelne i prym poza wokalistami wiedzie tutaj znakomita i wysmakowana gra Simone Mularoniego. Jego sola są bardzo bogate formalne, jednak nie tak rozbudowane, jak w DGM, bo w końcu to inny tym muzyki. Sam dobór wokalistów jest rewelacyjny, każdy jest we wzorowej dyspozycji głosowej, a harmonie wokalne Foolera z Voli i Giannini w tych dwóch kompozycjach są obłędnie i znakomicie zrealizowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy w THE THREE TREMORS wokaliści się przekrzykiwali, tutaj każdy wokalista ma okazję zabłysnąć i każdy ma ważną rolę do odegrania i mimo tego, że to Fooler jest pierwszoplanowym spoiwem, to ich współpraca i to, jak się uzupełniają jest doprawdy godne podziwu. Świetna też jest gra sekcji rytmicznej, co nie powinno dziwić, kiedy są takie talenty, ale partie Michaela Ehrè są bardzo bogate, natchnione i pełne finezji. Po dwóch bardzo dobrych kompozycjach przychodzi absolutna miazga, dewastacja w wysmakowanym, włoskim stylu. Glorious ma wszystko, znakomite i dobrze zaznaczone orkiestracje, bezbłędnie grającą sekcję rytmiczną i bardzo subtelny plan klawiszowy. Chóralny refren, zmieniający się wokaliści, aby w refrenie zaśpiewać razem sprawiają, że to jest kompozycja wręcz niesamowita i bardzo oryginalna i tutaj ogromne brawa dla wszystkich muzyków. Zaśpiewany po włosku La Promessa Cremisi kontynuuje styl bogatych aranżacji i tutaj plany klawiszowe są lepiej zaznaczone, a lekkość z jaką to zostało zagrane i jak przechodzą do nieco bardziej progressive metalowego refrenu jest świetna. Wokaliści nadal cudowni, a rozmach godny RHAPSODY OF FIRE z tęskną nutką w partii solowej i to, jak Simone Mularoni dopowiada tutaj historię jest niesamowite. I robi to w każdej kompozycji, oferując pełną paletę emocji.</div>
<div style="text-align: justify;">In Nomine Patris to nawiązania do ostatnich LP RHAPSODY OF FIRE i tutaj nie bez powodu jest mocniej zaznaczona obecność Giacomo Voli. Świetnie partie klawiszowe, bardzo dobre, bogate orkiestracje, cudowne nakładki wokalne z Ivan Giannini są niesamowicie ujmujące. Time to chwila wyciszenia przy pianinie w stylu SKELETOON, gdzie prym wiodą pianino i delikatne orkiestracje, ozdobione pięknym śpiewem gitary. Guardians Of Eternity wydaje się nieco przeładowany pomysłami, szczególnie w refrenie, niejako próbując nawiązywać do TEODASIA. Szybki, zdominowany we wstępie przez klawisze The Metal Charade ma w sobie coś z EMBRACE OF SOULS i SKELETOON z czasów They Never Say Die.</div>
<div style="text-align: justify;">Fairy Tale to kolejna ballada w stylu RHAPSODY OF FIRE, chociaż w formie przypomina to bardziej flower power metal lat 90. To jest najsłabsza kompozycja tego albumu, głównie dlatego, że mało tutaj słychać pozostałych wokalistów, a sama melodia nie jest zbyt oryginalna. Chóralna końcówka to najciekawsza część tego utworu i szkoda, że nie zostało to wykorzystane jako motyw przewodni. W porównaniu do wcześniejszych kompozycji, tutaj można odnieść wrażenie, że jest zbyt skromnie i niemal ascetycznie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie oczywiście odpowiada Simone Mularoni, we współracy z Simone Bertozzi oraz Tomi Foolerem i od SKELETOON różni się tym, że jest jeszcze bardziej selektywne i wieloplanowe, bardziej akcentując orkiestracje. Tegoroczny debiut DRAGONKNIGHT z takim soundem by kasował sporą część konkurencji.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszyscy zagrali na wysokim poziomie, a zaśpiewane to zostało po mistrzowsku przez całą trójkę. Tomi Fooler poraz kolejny okazał się świetnym kompozytorem, chociaż bez Fairy Tale ten LP mógłby się obejść i zamiast tego mogłaby być kontynuacja Glorious. Absolutne cudo włoskiego metalu! Chwała! Glorious!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Scarlet Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Timeless Fairytale]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4439</link>
			<pubDate>Tue, 23 Jul 2024 15:00:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4439</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Timeless Fairytale - A Story to Tell (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1843697662_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1843697662_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Entering the Fairytale (Intro) 03:36<br />
2. Forever and a Day 04:39<br />
3. New Dawn 04:13<br />
4. Master of Illusion 04:17<br />
5. Emptiness 04:13<br />
6. A Story to Tell 07:03<br />
7. The Best Part of Your Life 05:35<br />
8. Forsaken Dream 04:20<br />
9. The Last Chance 03:35<br />
10. Trust Your Heart 04:32<br />
11. Farewell Fairytale (Outro) 0:53<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Henrik Brockmann - śpiew<br />
Luca Sellitto - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Carmine Vivo - bas<br />
Viktor Enebjörn - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomity gitarzysta Luca Sellitto zaprasza do współpracy równie utalentowanego wokalistę Henrika Brockmanna. Zapowiedź współpracy pojawiła się w 2020 roku, jednak dopiero po czterech latach udało się stworzyć materiał na debiut, który 13 września 2024 roku wyda szwedzki ViciSolum Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to muzyka bardzo bliska ROYAL HUNT od Show Me How To Live do Dystopia, to słychać w aranżacjach, w sposobie prowadzenia kompozycji, chóralnych refrenach, no i jest oczywiście Henrik Brockmann, w znakomitej dyspozycji głosowej, śpiewa swobodnie i nie zatracił swojego pazura. I tak jak Jonas Larsen wprowadził neoklasycznego ducha do muzyki ROYAL HUNT, podobnie tutaj Luca Sellitto czaruje tutaj swoimi dopracowanymi solówkami i ornamentacjami, co słychać już w Entering the Fairytale. Oczywiście Sellitto pozwala sobie tutaj na więcej i po raz kolejny pokazuje, że jest godny tytułu Guitar Hero. Jego sola są z wyczuciem, czasami chłodne i rozplanowane jak w ALCATRAZZ z profesorem Joe Stumpem (Master of Illusion), jest swobodny teatr EVIL MASQUERADE (Emptiness!), innym bardziej swobodne i w stylu ROYAL HUNT (Forever and a Day ze znakomitym refrenem, New Dawn z absolutnie dewastującą partią akustyczną!).</div>
<div style="text-align: justify;">Punktem kulminacyjnym i najważniejszą kompozycją jest tytułowy A Story to Tell, który trwa siedem minut, który jest zdecydowanie utrzymany w stylu ROYAL HUNT, w którym zdecydowanie czuć kontynuację Clown in the Mirror, tylko szkoda, że w tej kompozycji dzieje się tak mało, za mało, aby to trwało tak długo, a Henrik Brockmann niczego nie musi udowadniać. Po części wymaga tego konwencja tutaj obrana, jednak plany klawiszowe nie są tak dobre, jak w ROYAL HUNT, a ciągoty progressive metalowe nie są tutaj zrównoważone tak, jak w pozostałych kompozycjach. To jest dobre, ale z chórami, bogatszymi planami mogło być jeszcze lepiej. </div>
<div style="text-align: justify;">Znacznie lepiej wyszedł The Best Part of Your Life w stylu ostatnich albumów ROYAL HUNT, a Forsaken Dream to podręcznikowy przykład neoklasycznego killera!</div>
<div style="text-align: justify;">The Last Chance ma w sobie coś z Show Me How To Live, podobnie jak teatralny, w stylu klasycznego ROYAL HUNT Trust Your Heart, oba bardzo dobrze zagrane, choć nagłe. I Brockmann w Farewell Fairytale... Moc jak we wstępie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, idealnie dobrane do materiału w swojej selektywności. Carmine Vivo zagrał dobrze, wyczucia nie można też odmówić Viktor Enebjörn, który kojarzony jest raczej z rockowymi zespołami.</div>
<div style="text-align: justify;">Bohaterowie są tutaj dwaj - Henrik Brockmann i Luca Sellitto, a sprawdzili się znakomicie. Może nie wszystko wyszło tak, jak by André Andersen zaaranżował, ale Sellitto to przede wszystkim wirtuoz gitary. Prawdziwy Wirtuoz!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ViciSolum Productions.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Timeless Fairytale - A Story to Tell (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1843697662_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1843697662_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Entering the Fairytale (Intro) 03:36<br />
2. Forever and a Day 04:39<br />
3. New Dawn 04:13<br />
4. Master of Illusion 04:17<br />
5. Emptiness 04:13<br />
6. A Story to Tell 07:03<br />
7. The Best Part of Your Life 05:35<br />
8. Forsaken Dream 04:20<br />
9. The Last Chance 03:35<br />
10. Trust Your Heart 04:32<br />
11. Farewell Fairytale (Outro) 0:53<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Melodic Heavy Metal<br />
Kraj: Włochy<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Henrik Brockmann - śpiew<br />
Luca Sellitto - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Carmine Vivo - bas<br />
Viktor Enebjörn - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Znakomity gitarzysta Luca Sellitto zaprasza do współpracy równie utalentowanego wokalistę Henrika Brockmanna. Zapowiedź współpracy pojawiła się w 2020 roku, jednak dopiero po czterech latach udało się stworzyć materiał na debiut, który 13 września 2024 roku wyda szwedzki ViciSolum Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to muzyka bardzo bliska ROYAL HUNT od Show Me How To Live do Dystopia, to słychać w aranżacjach, w sposobie prowadzenia kompozycji, chóralnych refrenach, no i jest oczywiście Henrik Brockmann, w znakomitej dyspozycji głosowej, śpiewa swobodnie i nie zatracił swojego pazura. I tak jak Jonas Larsen wprowadził neoklasycznego ducha do muzyki ROYAL HUNT, podobnie tutaj Luca Sellitto czaruje tutaj swoimi dopracowanymi solówkami i ornamentacjami, co słychać już w Entering the Fairytale. Oczywiście Sellitto pozwala sobie tutaj na więcej i po raz kolejny pokazuje, że jest godny tytułu Guitar Hero. Jego sola są z wyczuciem, czasami chłodne i rozplanowane jak w ALCATRAZZ z profesorem Joe Stumpem (Master of Illusion), jest swobodny teatr EVIL MASQUERADE (Emptiness!), innym bardziej swobodne i w stylu ROYAL HUNT (Forever and a Day ze znakomitym refrenem, New Dawn z absolutnie dewastującą partią akustyczną!).</div>
<div style="text-align: justify;">Punktem kulminacyjnym i najważniejszą kompozycją jest tytułowy A Story to Tell, który trwa siedem minut, który jest zdecydowanie utrzymany w stylu ROYAL HUNT, w którym zdecydowanie czuć kontynuację Clown in the Mirror, tylko szkoda, że w tej kompozycji dzieje się tak mało, za mało, aby to trwało tak długo, a Henrik Brockmann niczego nie musi udowadniać. Po części wymaga tego konwencja tutaj obrana, jednak plany klawiszowe nie są tak dobre, jak w ROYAL HUNT, a ciągoty progressive metalowe nie są tutaj zrównoważone tak, jak w pozostałych kompozycjach. To jest dobre, ale z chórami, bogatszymi planami mogło być jeszcze lepiej. </div>
<div style="text-align: justify;">Znacznie lepiej wyszedł The Best Part of Your Life w stylu ostatnich albumów ROYAL HUNT, a Forsaken Dream to podręcznikowy przykład neoklasycznego killera!</div>
<div style="text-align: justify;">The Last Chance ma w sobie coś z Show Me How To Live, podobnie jak teatralny, w stylu klasycznego ROYAL HUNT Trust Your Heart, oba bardzo dobrze zagrane, choć nagłe. I Brockmann w Farewell Fairytale... Moc jak we wstępie. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest znakomite, idealnie dobrane do materiału w swojej selektywności. Carmine Vivo zagrał dobrze, wyczucia nie można też odmówić Viktor Enebjörn, który kojarzony jest raczej z rockowymi zespołami.</div>
<div style="text-align: justify;">Bohaterowie są tutaj dwaj - Henrik Brockmann i Luca Sellitto, a sprawdzili się znakomicie. Może nie wszystko wyszło tak, jak by André Andersen zaaranżował, ale Sellitto to przede wszystkim wirtuoz gitary. Prawdziwy Wirtuoz!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 9.1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ViciSolum Productions.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Thespian]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4376</link>
			<pubDate>Wed, 24 Apr 2024 20:55:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4376</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Thespian - Marching to the Future (2003)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/0/0/4/20040.jpg?1351" border="0" alt="[Obrazek: 20040.jpg?1351]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Traveling Down the Ages 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Promised Land 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Time 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">4.Frozen 01:48</div>
<div style="text-align: justify;">5.Marching to the Future 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silent Memories 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Land of the Titans 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tunnel of the Time 00:52</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Mission 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">10.Into the Nightfall 04:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2003</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marcus Ravelli - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Luciano Inac - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Reinaldo Figueiredo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Julio Di Buccio - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Humberto Grilli - perkusja </div>
<div style="text-align: justify;">Peterson Pessoa - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał w roku 1998 w Manhuaçu, w stanie Minas Gerais. Po nagraniu demo w roku 2000 zainteresowała się nim wiodąca wówczas w popularyzacji nowych rodzimych zespołów wytwórnia Cogumelo Records, mimo że specjalizowała się w bardziej ekstremalnym metalowym graniu. Debiutancki album został wydany w roku 2003.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ciekawy jest fakt, że zespół ten grał NWOTHM, zanim ten termin został w ogóle stworzony, a moda na taki tradycyjny heavy metal jeszcze nie wróciła. THESPIAN najwyraźniej się tym nie przejmował i zaprezentował zestaw kompozycji klasycznie heroicznych, z mocnym natarciem dwóch gitar oraz wsparciem klawiszy, które mają tu jednak znaczenie drugoplanowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe są zdecydowane i mocne, choć same gitary niezbyt ciężkie i lekko rozmyte. Jest także dużo szybkich temp, niemal power metalowych jak w Traveling Down the Ages i może tylko nieco słabszym ogniwem jest wokalista Marcus Ravelli o głosie może zbyt wysokim jak na ten rodzaj heavy metalu. Jest dynamicznie w melodyjnym The Time, jest nawet miejscami patetycznie i monumentalnie w Marching to the Future, choć gitarzyści często korzystają z drobnych wartości, a część instrumentalna ma zgodnie z tytułem nieco futurystyczny charakter.</div>
<div style="text-align: justify;">Łagodniejszy w gitarach jest melancholijny Silent Memories, ale w taki nazbyt pastelowy sposób. Jest jednak na tym albumie kilka klasowych kompozycji i do nich na pewno należy rytmiczny i bojowy Promised Land ze świetnym epickim refrenem i zgrabną, podniosłą, dopasowaną partią klawiszową. Także rozbudowany The Mission skonstruowany z różnych temp i motywów (nawet nawiązujących do HELLOWEEN) jest tu mocnym punktem albumu. Bradzo udana jest cześć poetycka, podniosła i melodyjna. W mroczniejszym Land of the Titans zwraca uwagę epickie nawiązanie do stylistyki amerykańskiej lat 80tych oraz bardzo dobry bojowy refren w średnio wolnym tempie.Niekiedy solowa gra gitarzystów może budzić kontrowersje, ale na pewno nie wynika to z braku umiejętności, a te potwierdzają w instrumentalnym Into the Nightfall.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound mógłby być lepszy. Co prawda w procesie produkcji uczestniczyło kilku uznanych brazylijskich inżynierów dźwięku, ale ostatnie słowo miał tu były członek THESPIAN Adelmo Carneiro i trochę to płasko wszystko brzmi, głównie przez gitary. Za to perkusja ustawiona bardzo dobrze i blachy ładnie syczą.</div>
Po nagraniu tego albumu doszło w zespole do szeregu zmian osobowych, które nie przyniosły niczego dobrego i zespół został rozwiązany około roku 2010, niczego do tego momentu nie nagrywając.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Thespian - Marching to the Future (2003)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/0/0/4/20040.jpg?1351" border="0" alt="[Obrazek: 20040.jpg?1351]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Traveling Down the Ages 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">2.Promised Land 05:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Time 05:36</div>
<div style="text-align: justify;">4.Frozen 01:48</div>
<div style="text-align: justify;">5.Marching to the Future 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silent Memories 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Land of the Titans 05:18</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tunnel of the Time 00:52</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Mission 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">10.Into the Nightfall 04:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2003</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marcus Ravelli - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Luciano Inac - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Reinaldo Figueiredo - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Julio Di Buccio - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Humberto Grilli - perkusja </div>
<div style="text-align: justify;">Peterson Pessoa - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół powstał w roku 1998 w Manhuaçu, w stanie Minas Gerais. Po nagraniu demo w roku 2000 zainteresowała się nim wiodąca wówczas w popularyzacji nowych rodzimych zespołów wytwórnia Cogumelo Records, mimo że specjalizowała się w bardziej ekstremalnym metalowym graniu. Debiutancki album został wydany w roku 2003.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ciekawy jest fakt, że zespół ten grał NWOTHM, zanim ten termin został w ogóle stworzony, a moda na taki tradycyjny heavy metal jeszcze nie wróciła. THESPIAN najwyraźniej się tym nie przejmował i zaprezentował zestaw kompozycji klasycznie heroicznych, z mocnym natarciem dwóch gitar oraz wsparciem klawiszy, które mają tu jednak znaczenie drugoplanowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe są zdecydowane i mocne, choć same gitary niezbyt ciężkie i lekko rozmyte. Jest także dużo szybkich temp, niemal power metalowych jak w Traveling Down the Ages i może tylko nieco słabszym ogniwem jest wokalista Marcus Ravelli o głosie może zbyt wysokim jak na ten rodzaj heavy metalu. Jest dynamicznie w melodyjnym The Time, jest nawet miejscami patetycznie i monumentalnie w Marching to the Future, choć gitarzyści często korzystają z drobnych wartości, a część instrumentalna ma zgodnie z tytułem nieco futurystyczny charakter.</div>
<div style="text-align: justify;">Łagodniejszy w gitarach jest melancholijny Silent Memories, ale w taki nazbyt pastelowy sposób. Jest jednak na tym albumie kilka klasowych kompozycji i do nich na pewno należy rytmiczny i bojowy Promised Land ze świetnym epickim refrenem i zgrabną, podniosłą, dopasowaną partią klawiszową. Także rozbudowany The Mission skonstruowany z różnych temp i motywów (nawet nawiązujących do HELLOWEEN) jest tu mocnym punktem albumu. Bradzo udana jest cześć poetycka, podniosła i melodyjna. W mroczniejszym Land of the Titans zwraca uwagę epickie nawiązanie do stylistyki amerykańskiej lat 80tych oraz bardzo dobry bojowy refren w średnio wolnym tempie.Niekiedy solowa gra gitarzystów może budzić kontrowersje, ale na pewno nie wynika to z braku umiejętności, a te potwierdzają w instrumentalnym Into the Nightfall.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound mógłby być lepszy. Co prawda w procesie produkcji uczestniczyło kilku uznanych brazylijskich inżynierów dźwięku, ale ostatnie słowo miał tu były członek THESPIAN Adelmo Carneiro i trochę to płasko wszystko brzmi, głównie przez gitary. Za to perkusja ustawiona bardzo dobrze i blachy ładnie syczą.</div>
Po nagraniu tego albumu doszło w zespole do szeregu zmian osobowych, które nie przyniosły niczego dobrego i zespół został rozwiązany około roku 2010, niczego do tego momentu nie nagrywając.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Thundersteel (GER)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4359</link>
			<pubDate>Tue, 16 Apr 2024 15:09:56 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4359</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Thundersteel - Thundersteel (1994)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/6/6/2/4662.jpg?4038" border="0" alt="[Obrazek: 4662.jpg?4038]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Burning in Hell 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Flash and Thunder 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.I Want You 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Face the Evil 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nightmare 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.In the Night 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.Cold as Ice 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tears of Pain 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1994</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Lange - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gerrit Schäfer - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sven Semmelroth - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ralf Drechsler - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Norman Schäfer - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W Niemczech w latach 90tych klasyczny heavy metal na popularności nie stracił i była to niezniszczalna Teutońska Twierdza, której jednym z elementów składowych był heski THUNDERSTEEL. Ciekawy jest jednak fakt, że grupa była znacznie bardziej popularna za granicą, w Skandynawii i Japonii. Ich jedyny album wydała szwedzka wytwórnia Black Mark Production, w tym kraju płyta została także wyprodukowana. W przypadku ekip mniej znanych japońskie wydania były w tamtym czasie niezbyt częste, ale tu we wrześniu 1994 Teichiku Records taką wersję na rynek japoński wydała.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zdecydowany, choć nie taki z Zagłębia Ruhry heavy/power/speed grał ten zespół, gdzie mignęła jak meteor fantastyczna para gitarzystów Gerrit Schäfer i Sven Semmelroth i to są prawdziwi dewastatorzy w szybkich tempach. Kapitalny, morderczy i wbijający w ziemię popis dali w Flash and Thunder, który jest jednym z najlepszych utworów z Niemiec w tej speedowej kategorii z lat 90tych. Kunszt pokazują także w Tears of Pain oraz na pewno w porywającym melodyjnie drapieżnym Burning in Hell. Nie cały album jest jednak inspirowany speed metalem i zespół próbuje tu także bardziej klasycznego heavy w mrocznych i surowych In the Night,  I Want You, Cold as Ice oraz  Nightmare. Nieco bardziej heroicznym heavy/power w umiarkowanym tempie jest Face the Evil, gdzie wpływy niemieckie się łączą z amerykańskimi. Po raz kolejny wyśmienita gra gitarzystów w duecie. Zazwyczaj bonusowe utwory na płytach japońskich są raczej po prostu dodatkiem średnich lotów, tym razem jednak Holy War to klasowy rycerski heavy metal o bardzo dobrej melodii i motoryce. Trochę brak go na wersji europejskiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał Ulf Petterson, sesyjny klawiszowiec MORGANA LEFAY oraz inżynier dźwięku pracujący dla tego zespołu oraz dla TAD MOROSE. Niestety, tym razem coś mu nie wyszło i przede wszystkim cofnięty wokal Nilsa Lange jest tu mało czytelny. Może i nie jest to jakiś wybitny głos, ale aż tak chować go w gitarowej ścianie nie było potrzeby. Sucho brzmią gitary i to też można było bardziej uwypuklić.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak wiele zespołów, które nie zdołały się wylansować we własnym kraju, THUNDERSTEEL z Lichtenau także niebawem, wskutek problemów organizacyjnych, został rozwiązany. </div>
<div style="text-align: justify;">Pozostała dla historii niemieckiego metalu wyborna gra gitarzystów i doprawdy żal, że już potem nie pojawili się w żadnym zespole.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Thundersteel - Thundersteel (1994)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/6/6/2/4662.jpg?4038" border="0" alt="[Obrazek: 4662.jpg?4038]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Burning in Hell 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.Flash and Thunder 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.I Want You 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.Face the Evil 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Nightmare 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.In the Night 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.Cold as Ice 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tears of Pain 04:26</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1994</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power/speed metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nils Lange - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gerrit Schäfer - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sven Semmelroth - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ralf Drechsler - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Norman Schäfer - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W Niemczech w latach 90tych klasyczny heavy metal na popularności nie stracił i była to niezniszczalna Teutońska Twierdza, której jednym z elementów składowych był heski THUNDERSTEEL. Ciekawy jest jednak fakt, że grupa była znacznie bardziej popularna za granicą, w Skandynawii i Japonii. Ich jedyny album wydała szwedzka wytwórnia Black Mark Production, w tym kraju płyta została także wyprodukowana. W przypadku ekip mniej znanych japońskie wydania były w tamtym czasie niezbyt częste, ale tu we wrześniu 1994 Teichiku Records taką wersję na rynek japoński wydała.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zdecydowany, choć nie taki z Zagłębia Ruhry heavy/power/speed grał ten zespół, gdzie mignęła jak meteor fantastyczna para gitarzystów Gerrit Schäfer i Sven Semmelroth i to są prawdziwi dewastatorzy w szybkich tempach. Kapitalny, morderczy i wbijający w ziemię popis dali w Flash and Thunder, który jest jednym z najlepszych utworów z Niemiec w tej speedowej kategorii z lat 90tych. Kunszt pokazują także w Tears of Pain oraz na pewno w porywającym melodyjnie drapieżnym Burning in Hell. Nie cały album jest jednak inspirowany speed metalem i zespół próbuje tu także bardziej klasycznego heavy w mrocznych i surowych In the Night,  I Want You, Cold as Ice oraz  Nightmare. Nieco bardziej heroicznym heavy/power w umiarkowanym tempie jest Face the Evil, gdzie wpływy niemieckie się łączą z amerykańskimi. Po raz kolejny wyśmienita gra gitarzystów w duecie. Zazwyczaj bonusowe utwory na płytach japońskich są raczej po prostu dodatkiem średnich lotów, tym razem jednak Holy War to klasowy rycerski heavy metal o bardzo dobrej melodii i motoryce. Trochę brak go na wersji europejskiej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał Ulf Petterson, sesyjny klawiszowiec MORGANA LEFAY oraz inżynier dźwięku pracujący dla tego zespołu oraz dla TAD MOROSE. Niestety, tym razem coś mu nie wyszło i przede wszystkim cofnięty wokal Nilsa Lange jest tu mało czytelny. Może i nie jest to jakiś wybitny głos, ale aż tak chować go w gitarowej ścianie nie było potrzeby. Sucho brzmią gitary i to też można było bardziej uwypuklić.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak wiele zespołów, które nie zdołały się wylansować we własnym kraju, THUNDERSTEEL z Lichtenau także niebawem, wskutek problemów organizacyjnych, został rozwiązany. </div>
<div style="text-align: justify;">Pozostała dla historii niemieckiego metalu wyborna gra gitarzystów i doprawdy żal, że już potem nie pojawili się w żadnym zespole.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Sygnet]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4357</link>
			<pubDate>Tue, 16 Apr 2024 12:49:29 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4357</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">The Sygnet - Children of the Future (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/0/9/4/60945.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 60945.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Face in the Mirror 01:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fire in Paradise 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Devil in Disguise 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Insincere 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.Unload the Gun 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Solitude 00:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Children of the Future 06:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tears of Rage 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Tragedy 06:46</div>
<div style="text-align: justify;">10.Fortunate Son 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">11.Hero 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">12.Friends Should Be Friends 03:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Bormann - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Beyrodt - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Müller - gitara basowa<br />
André Hilgers - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 1997 z inicjatywy znanego do tej pory głównie z SINNER gitarzysty Alexa Beyrodta w Bad Mergentheim założony został zespół THE SYGNET. Jako wokalista pojawił się w nim uznany wokalista rockowy Michael Bormann, który ponadto występował w tym czasie w popularnej rock /metalowej formacji JADED HEART. Grupa przygotowała prawie godzinę muzyki. Z wydawcą nie było problemu, uznano ten band jako perspektywiczny All Stars i niemiecka Golden Core Records wydała debiut w roku 1998, a od razu pojawiły się też wydania argentyńskie, brazylijskie i japońskie (Victor).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album okazał się rozczarowujący i to chyba pod każdym względem. Podstawowy problem to brak jednoznacznie określonego stylu i niby jest to power metal, ale struktura refrenów wskazuje raczej na melodic heavy metal. Tempa są jednostajne, konstrukcje części instrumentalnych niejasne i tu wcale Beyrodt nie gra interesująco. Chórki w amerykańskim styli rock/arena, no i oddzielna sprawa to sam Michael Bormann. Gdy on nie ma tu wsparcia w chwytliwych, przebojowych melodiach i autentycznie rockowo zarysowanych liniach, to jest płaski, jakby zagubiony i podpiera się  krzykiem, co w jego przypadku na pewno dobrze nie wygląda. Średnie tempa praktycznie dominują od początku do końca, nieco się to wszystko zlewa, momentami trochę usypia, jak w Unload the Gun czy Children of the Future, czasem wydaje się prymitywne i naiwne jak Insincere. Niemcy grają amerykański stadionowy metal. Do lepszych i jakoś tam wyróżniających się kompozycji należy tu pełen elegancji Tears of Rage i tu faktycznie Michael Bormann jest w znakomitej formie. Potem dzieje się niewiele dobrego w monotonnych Tragedy, Fortunate Son, czy też w bladym, tuzinkowym Hero. Jakoś nie przekonują te chórki rodem z AOR w drugiej połowie LP, ani rachityczne hammondy (Hero). I na koniec fatalna, niemetalowa ballada akustyczna Friends Should Be Friends. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pozytywnym elementem jest tu mastering Holendra Sander van der Heide, który w tym samym roku zrobił również mastering do "XIII" RAGE. Ostra, głęboka gitara, mocna perkusja i bas, ogólnie niby niemieckie i power metalowe, ale swoiste.</div>
<div style="text-align: justify;">Album nie zdobył popularności. Nie jest do końca jasne, na jakich zasadach znalazł się tam Bormann, podobno jako wokalista sesyjny z opcją przystąpienia na stałe, gdyby LP się spodobał i doszłoby do światowej trasy koncertowej. Odzew był jednak słaby i Bormann w roku 1999 podziękował za współpracę. Pozostali muzycy zdecydowali się rozwiązać zespół o nazwie THE SYGNET i założyć niemal natychmiast z Amerykaninem D.C. Cooperem SILENT FORCE, który stał się jednym z najbardziej uznanych power metalowych grup z Niemiec w pierwszej dekadzie XXI wieku. Co ciekawe, gdy w roku 2012 odszedł ostatecznie D.C.Cooper, to jego miejsce zajął ponownie Michael Bormann i nagrana została z nim niezwykle udana płyta "Rising from Ashes".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">The Sygnet - Children of the Future (1998)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/0/9/4/60945.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 60945.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Face in the Mirror 01:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Fire in Paradise 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Devil in Disguise 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Insincere 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.Unload the Gun 06:19</div>
<div style="text-align: justify;">6.Solitude 00:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Children of the Future 06:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.Tears of Rage 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Tragedy 06:46</div>
<div style="text-align: justify;">10.Fortunate Son 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">11.Hero 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">12.Friends Should Be Friends 03:25</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1998</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal/melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Bormann - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Beyrodt - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Müller - gitara basowa<br />
André Hilgers - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 1997 z inicjatywy znanego do tej pory głównie z SINNER gitarzysty Alexa Beyrodta w Bad Mergentheim założony został zespół THE SYGNET. Jako wokalista pojawił się w nim uznany wokalista rockowy Michael Bormann, który ponadto występował w tym czasie w popularnej rock /metalowej formacji JADED HEART. Grupa przygotowała prawie godzinę muzyki. Z wydawcą nie było problemu, uznano ten band jako perspektywiczny All Stars i niemiecka Golden Core Records wydała debiut w roku 1998, a od razu pojawiły się też wydania argentyńskie, brazylijskie i japońskie (Victor).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album okazał się rozczarowujący i to chyba pod każdym względem. Podstawowy problem to brak jednoznacznie określonego stylu i niby jest to power metal, ale struktura refrenów wskazuje raczej na melodic heavy metal. Tempa są jednostajne, konstrukcje części instrumentalnych niejasne i tu wcale Beyrodt nie gra interesująco. Chórki w amerykańskim styli rock/arena, no i oddzielna sprawa to sam Michael Bormann. Gdy on nie ma tu wsparcia w chwytliwych, przebojowych melodiach i autentycznie rockowo zarysowanych liniach, to jest płaski, jakby zagubiony i podpiera się  krzykiem, co w jego przypadku na pewno dobrze nie wygląda. Średnie tempa praktycznie dominują od początku do końca, nieco się to wszystko zlewa, momentami trochę usypia, jak w Unload the Gun czy Children of the Future, czasem wydaje się prymitywne i naiwne jak Insincere. Niemcy grają amerykański stadionowy metal. Do lepszych i jakoś tam wyróżniających się kompozycji należy tu pełen elegancji Tears of Rage i tu faktycznie Michael Bormann jest w znakomitej formie. Potem dzieje się niewiele dobrego w monotonnych Tragedy, Fortunate Son, czy też w bladym, tuzinkowym Hero. Jakoś nie przekonują te chórki rodem z AOR w drugiej połowie LP, ani rachityczne hammondy (Hero). I na koniec fatalna, niemetalowa ballada akustyczna Friends Should Be Friends. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pozytywnym elementem jest tu mastering Holendra Sander van der Heide, który w tym samym roku zrobił również mastering do "XIII" RAGE. Ostra, głęboka gitara, mocna perkusja i bas, ogólnie niby niemieckie i power metalowe, ale swoiste.</div>
<div style="text-align: justify;">Album nie zdobył popularności. Nie jest do końca jasne, na jakich zasadach znalazł się tam Bormann, podobno jako wokalista sesyjny z opcją przystąpienia na stałe, gdyby LP się spodobał i doszłoby do światowej trasy koncertowej. Odzew był jednak słaby i Bormann w roku 1999 podziękował za współpracę. Pozostali muzycy zdecydowali się rozwiązać zespół o nazwie THE SYGNET i założyć niemal natychmiast z Amerykaninem D.C. Cooperem SILENT FORCE, który stał się jednym z najbardziej uznanych power metalowych grup z Niemiec w pierwszej dekadzie XXI wieku. Co ciekawe, gdy w roku 2012 odszedł ostatecznie D.C.Cooper, to jego miejsce zajął ponownie Michael Bormann i nagrana została z nim niezwykle udana płyta "Rising from Ashes".</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 16.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tyran]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4346</link>
			<pubDate>Fri, 12 Apr 2024 10:05:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4346</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tyran - Tyran's Oath (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.imgur.com/xoTOxUd.jpg" border="0" alt="[Obrazek: xoTOxUd.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Protectors of Metal 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bomber 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fists of Iron 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.Assault 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thrill of the Chase 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">6.Highway Warriors 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.Strike of the Whip 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Riot in the Streets 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Tyran's Oath 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolas Peter - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sergej Dukart - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Kirr - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Resch - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Doemling - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">TYRAN, początkowo jako MARTYR, działa od roku 2020 i grupuje przede wszystkim muzyków związanych bardziej ekstremalnymi odłamami metalu. Dla fanów classic grania najbardziej rozpoznawalny jest na pewno Nicolas Peter, który w 2020 pojawił się jako frontman innej nowej bawarskiej grupy heavy metalowej INVICTUS. TYRAN 12 kwietnia w ramach kontraktu z niemiecką wytwórnią Iron Shield Records przedstawił swoją pierwszą płytę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"Tyran's Oath" to po raz kolejny niemieckie podejście do stylistyki NWOTHM, choć mocne i ostre natarcia w dynamicznych, dobrze zagranych Protectors of Metal oraz Bomber to bardziej taki klasyczny styl heavy/power z obszarów JUDAS PRIEST. No, ale czy i JUDAS PRIEST to nie jest w końcu tradycyjny heavy metal? Nicolas Peter dużo tu śpiewa w takim halfordowym stylu, tyle że nieco wyżej i tak do końca w tym nie przekonuje. A przecież w classic metalowej manierze potrafił świetnie pokazać się w solidnym, choć mało oryginalnym numerze tytułowym</div>
<div style="text-align: justify;">Tyran's Oath. Na pewno na wyróżnienie zasługują gitarzyści i po raz kolejny się potwierdza teza, że instrumentaliści związani z thrashem czy death/thrashem są nad wyraz sprawni w szybkich szczególnie utworach i potrafią pokazać klasę. W Fists of Iron Peter znowu w stylu Halforda frazuje i tu wychodzi to znakomicie, zresztą ta kompozycja jest bardzo brytyjska w swoim wyrazie i ma nawet pewne cechy NWOBHM z obszaru muzycznego Newcastle. W sumie to dosyć zróżnicowany album i zagrany w średnim tempie Assault to po prostu heavy metal, jaki i w Niemczech grało się nieprzerwanie od co najmniej 1983 roku, a już te ciężkie riffy i dłuższe wybrzmiewania gitar w Thrill of the Chase, to już praktycznie patent niemiecki.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszą kompozycją jest barwny, chwytliwy i sympatycznie zadziorny Highway Warriors, taki podobny do tych utworów, jakimi zachwycają chociażby wszystkie Potwory NWOTHM z Calgary. Po raz kolejny wyborne, melodyjne sola gitarowe. Następnie jadą do USA i wcielają się w US arena rock metalową kapelę w absolutnie vintage stylu lat 80tych. Nieźle, choć bardzo wtórnie... I uniwersalnie, a nawet kosmopolitycznie w średnio szybkim, rytmicznym Riot in the Streets i tu Nicolas Peter śpiewa najlepiej, a chórki są wysokiej klasy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering zrobił Sergej Dukart nie siląc się na jakieś eksperymenty. Tradycyjny sound z umiarkowanie ostrymi gitarami i głośną sekcją rytmiczną i wszystko brzmi jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry zespół gra dobrą muzykę z kręgu NWOTHM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 12.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tyran - Tyran's Oath (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.imgur.com/xoTOxUd.jpg" border="0" alt="[Obrazek: xoTOxUd.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Protectors of Metal 05:32</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bomber 04:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fists of Iron 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">4.Assault 04:15</div>
<div style="text-align: justify;">5.Thrill of the Chase 03:43</div>
<div style="text-align: justify;">6.Highway Warriors 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.Strike of the Whip 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Riot in the Streets 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Tyran's Oath 05:15</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Nicolas Peter - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Sergej Dukart - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Kirr - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Resch - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Doemling - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">TYRAN, początkowo jako MARTYR, działa od roku 2020 i grupuje przede wszystkim muzyków związanych bardziej ekstremalnymi odłamami metalu. Dla fanów classic grania najbardziej rozpoznawalny jest na pewno Nicolas Peter, który w 2020 pojawił się jako frontman innej nowej bawarskiej grupy heavy metalowej INVICTUS. TYRAN 12 kwietnia w ramach kontraktu z niemiecką wytwórnią Iron Shield Records przedstawił swoją pierwszą płytę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"Tyran's Oath" to po raz kolejny niemieckie podejście do stylistyki NWOTHM, choć mocne i ostre natarcia w dynamicznych, dobrze zagranych Protectors of Metal oraz Bomber to bardziej taki klasyczny styl heavy/power z obszarów JUDAS PRIEST. No, ale czy i JUDAS PRIEST to nie jest w końcu tradycyjny heavy metal? Nicolas Peter dużo tu śpiewa w takim halfordowym stylu, tyle że nieco wyżej i tak do końca w tym nie przekonuje. A przecież w classic metalowej manierze potrafił świetnie pokazać się w solidnym, choć mało oryginalnym numerze tytułowym</div>
<div style="text-align: justify;">Tyran's Oath. Na pewno na wyróżnienie zasługują gitarzyści i po raz kolejny się potwierdza teza, że instrumentaliści związani z thrashem czy death/thrashem są nad wyraz sprawni w szybkich szczególnie utworach i potrafią pokazać klasę. W Fists of Iron Peter znowu w stylu Halforda frazuje i tu wychodzi to znakomicie, zresztą ta kompozycja jest bardzo brytyjska w swoim wyrazie i ma nawet pewne cechy NWOBHM z obszaru muzycznego Newcastle. W sumie to dosyć zróżnicowany album i zagrany w średnim tempie Assault to po prostu heavy metal, jaki i w Niemczech grało się nieprzerwanie od co najmniej 1983 roku, a już te ciężkie riffy i dłuższe wybrzmiewania gitar w Thrill of the Chase, to już praktycznie patent niemiecki.</div>
<div style="text-align: justify;">Najlepszą kompozycją jest barwny, chwytliwy i sympatycznie zadziorny Highway Warriors, taki podobny do tych utworów, jakimi zachwycają chociażby wszystkie Potwory NWOTHM z Calgary. Po raz kolejny wyborne, melodyjne sola gitarowe. Następnie jadą do USA i wcielają się w US arena rock metalową kapelę w absolutnie vintage stylu lat 80tych. Nieźle, choć bardzo wtórnie... I uniwersalnie, a nawet kosmopolitycznie w średnio szybkim, rytmicznym Riot in the Streets i tu Nicolas Peter śpiewa najlepiej, a chórki są wysokiej klasy.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering zrobił Sergej Dukart nie siląc się na jakieś eksperymenty. Tradycyjny sound z umiarkowanie ostrymi gitarami i głośną sekcją rytmiczną i wszystko brzmi jak należy.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobry zespół gra dobrą muzykę z kręgu NWOTHM.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 12.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Inner Me]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4334</link>
			<pubDate>Mon, 08 Apr 2024 22:54:33 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4334</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">The Inner Me - Rosabelle Believe (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/6/1226047.jpg?4633" border="0" alt="[Obrazek: 1226047.jpg?4633]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Immigration 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.I Am Magic 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">3.Far Away from Light 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dime Show 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Metamorphosis 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Vaudeville 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Milkcan Escape 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.How I Conquered the East 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.Margie Box 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">10.Deathpunch 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">11.Rosabelle Believe 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">12.Epilogue (Rosie, sweet Rosabel) 01:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Stawa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Reinhard Müller - gitara, perkusja, programowanie</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Tallamassl - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to grupa austriacka z Laa an der Thaya, wydała ten album w marcu 2024 nakładem własnym i przedstawia tu heavy metalowy koncept o życiu i śmierci słynnego iluzjonisty, znanego jako Harry Houdini.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak to można pokazać, grając tradycyjny melodyjny heavy metal bez popadania w progresywne meandry, udziwnienia i stylową nieczytelność? </div>
<div style="text-align: justify;">Tak, jak to zrobił ten zespół właśnie. Zdumiewająca, melodyjna muzyka tak samo chwytliwa i przebojowa, jak i wzruszająca i podniosła. Tak, wzruszająca, bo song balladowy Far Away from Light jest jako chwytający za serce po prostu fenomenalny. Zresztą, fenomenalny jest tu i we wszystkich pozostałych kompozycjach David Stawa. Kapitalny rockowy głos! To już słychać, gdy się ten zadzior pojawia w wybornym Immigration, a zaraz potem w absolutnie niszczącym melodic heavy metalowym I am Magic. Co za feeling, co za nośność! A podobno już wszystko w takim graniu powiedziano... I dynamit i heavy metalowy melodyjny pęd w Dime Show i łagodniej, ale przecież i tak mocno w smutnym Metamorphosis, a potem ten gejzer w refrenie Vaudeville. Fantastycznie to zostało zrobione! Umiejętnie budują klimat w Milkcan Escape i znowu ten sam styl ekspozycji refrenu, co w poprzedniej kompozycji i to ma wiele wspólnego z pomp rockiem i MAGNUM. Tak niewinnie się zaczyna How I Conquered the East, a potem dewastujący atak classic metalowy z kolejną ultra nośną melodią. Płynie, sunie, zachwyca! I jakby tego było mało, to zaraz potem kolejny dynamiczny killer Margie Box i po raz kolejny zniszczenie! Deathpunch jest bardziej teatralny, momentami po prostu heavy/power metalowy, i w takiej tradycji austriackiej, jaką reprezentował CRIMSON CULT. Finał czyli Rosabelle Believe jest łagodny, nostalgiczny i po raz drugi, po Far Away from Light, ubarwiony głosem żeńskim. Ładne to, jednak jakby zbyt pastelowe przez długi czas. Czeka się na majestatyczne zwieńczenie i niemal się o to ocierają, lecz tylko ocierają...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyśmienite brzmienie to jeszcze jeden atut tego albumu. Kapitalna selektywność, wspaniałe brzmienie gitary w solach. Godny najwyższego szacunku śpiew Davida Stawa.</div>
<div style="text-align: justify;">Należą się też wielkie brawa dla Reinharda Müllera za solówki na tym albumie. Po prostu trzeba posłuchać, co on tu zagrał i jak to zagrał! Mistrz! </div>
<div style="text-align: justify;">Piękny, ujmujący, melodyjny heavy metal w tradycji "The Crimson Idol". A takie porównanie coś znaczy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.04.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">The Inner Me - Rosabelle Believe (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/6/1226047.jpg?4633" border="0" alt="[Obrazek: 1226047.jpg?4633]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Immigration 04:56</div>
<div style="text-align: justify;">2.I Am Magic 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">3.Far Away from Light 06:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dime Show 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.Metamorphosis 04:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Vaudeville 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">7.Milkcan Escape 04:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.How I Conquered the East 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.Margie Box 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">10.Deathpunch 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">11.Rosabelle Believe 06:29</div>
<div style="text-align: justify;">12.Epilogue (Rosie, sweet Rosabel) 01:48</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">David Stawa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Reinhard Müller - gitara, perkusja, programowanie</div>
<div style="text-align: justify;">Daniel Tallamassl - gitara basowa</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to grupa austriacka z Laa an der Thaya, wydała ten album w marcu 2024 nakładem własnym i przedstawia tu heavy metalowy koncept o życiu i śmierci słynnego iluzjonisty, znanego jako Harry Houdini.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jak to można pokazać, grając tradycyjny melodyjny heavy metal bez popadania w progresywne meandry, udziwnienia i stylową nieczytelność? </div>
<div style="text-align: justify;">Tak, jak to zrobił ten zespół właśnie. Zdumiewająca, melodyjna muzyka tak samo chwytliwa i przebojowa, jak i wzruszająca i podniosła. Tak, wzruszająca, bo song balladowy Far Away from Light jest jako chwytający za serce po prostu fenomenalny. Zresztą, fenomenalny jest tu i we wszystkich pozostałych kompozycjach David Stawa. Kapitalny rockowy głos! To już słychać, gdy się ten zadzior pojawia w wybornym Immigration, a zaraz potem w absolutnie niszczącym melodic heavy metalowym I am Magic. Co za feeling, co za nośność! A podobno już wszystko w takim graniu powiedziano... I dynamit i heavy metalowy melodyjny pęd w Dime Show i łagodniej, ale przecież i tak mocno w smutnym Metamorphosis, a potem ten gejzer w refrenie Vaudeville. Fantastycznie to zostało zrobione! Umiejętnie budują klimat w Milkcan Escape i znowu ten sam styl ekspozycji refrenu, co w poprzedniej kompozycji i to ma wiele wspólnego z pomp rockiem i MAGNUM. Tak niewinnie się zaczyna How I Conquered the East, a potem dewastujący atak classic metalowy z kolejną ultra nośną melodią. Płynie, sunie, zachwyca! I jakby tego było mało, to zaraz potem kolejny dynamiczny killer Margie Box i po raz kolejny zniszczenie! Deathpunch jest bardziej teatralny, momentami po prostu heavy/power metalowy, i w takiej tradycji austriackiej, jaką reprezentował CRIMSON CULT. Finał czyli Rosabelle Believe jest łagodny, nostalgiczny i po raz drugi, po Far Away from Light, ubarwiony głosem żeńskim. Ładne to, jednak jakby zbyt pastelowe przez długi czas. Czeka się na majestatyczne zwieńczenie i niemal się o to ocierają, lecz tylko ocierają...</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wyśmienite brzmienie to jeszcze jeden atut tego albumu. Kapitalna selektywność, wspaniałe brzmienie gitary w solach. Godny najwyższego szacunku śpiew Davida Stawa.</div>
<div style="text-align: justify;">Należą się też wielkie brawa dla Reinharda Müllera za solówki na tym albumie. Po prostu trzeba posłuchać, co on tu zagrał i jak to zagrał! Mistrz! </div>
<div style="text-align: justify;">Piękny, ujmujący, melodyjny heavy metal w tradycji "The Crimson Idol". A takie porównanie coś znaczy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 8.04.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Thalia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4313</link>
			<pubDate>Tue, 26 Mar 2024 23:20:50 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4313</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Thalia - The River of Books (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://shop.rockshots.eu/4188-large_default/thalia-the-river-of-books-cd-digi.jpg" border="0" alt="[Obrazek: thalia-the-river-of-books-cd-digi.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The River of Books 04:15      <br />
2. Vision Empire 03:59      <br />
3. Atmosign 05:08      <br />
4. Body &amp; Soul 04:00      <br />
5. The Same, Always 01:24     <br />
6. Traces 03:47      <br />
7. The Fear 05:17      <br />
8. Flesh Paradox 05:51      <br />
9. Close to me 04:39      <br />
10. Cries of Earth 04:52      <br />
11. Sacred and Scared 05:27      <br />
12. Exaltation 03:05<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Heavy Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Fabrice "Emmanuel" Cassaro - śpiew<br />
Thierry "Wa" Bizet - gitara<br />
Stéphane Beraud - bas<br />
Christoph Denk - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">THALIA to zespół wiekowy i przez wielu spoza Francji nieznany. Założony został w 1985 roku, początkowo jako trio z Thierry Bizetem na stanowisku gitarzysty i wokalisty. Od 1986 roku zaczęły się roszady wokalistów, występy w lokalnych rozgłośniach radiowych i telewizji, w 1995 roku udało się odnaleźć wokalistę na stałe, wtedy nieznanego Fabrice "Emmanuel" Cassaro i w 1999 roku zespół wygrał lokalny turniej, w którym nagrodą był kontrakt z uznaną francuską wytwórnią Brennus.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydano w czerwcu 2000 roku, został dobrze przyjęty w lokalnej prasie, ale już mniej poza granicami kraju, prawdopodobnie przez dość pretensjonalną manierę wykonania, która w tamtym czasie poza Francją nie miała zbyt wielu fanów.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2001 roku zespół zawiesza działalność z powodu odejścia Thierry Bizeta do francuskiego PATCHWORK oraz Fabrice Cassaro, który odchodzi do ELLIPSIS, które w kolejnych latach okazało się większym sukcesem.</div>
<div style="text-align: justify;">Po latach krążyły pogłoski o reaktywacji zespołu i kontynuowaniu prac i nagrań na drugi album, ale powrót w 2010 roku nie zaowocował niczym więcej jak rozpadem w roku następnym.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejne lata mijały i w 2021 roku zespół ponownie został reaktywowany w tym samym składzie, co w 1994 roku, co w końcu zaowocowało drugim albumem, który zostanie wydany 26 kwietnia 2024 roku nakładem włoskiej wytwórni Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przede wszystkim, jak na tak długi czas tworzenia, ten LP jest bardzo spójny i wszystkie kompozycje się wyróżniają, ale mają wspólne elementy. To nie jest skomplikowany album z progressive metalową muzyką odpychającą czy niepotrzebnie synkretyczną, gdzie utwory się przedłużają, a sweterek z logiem DREAM THEATER podrażnia skórę.</div>
<div style="text-align: justify;">Spoiwem łączącym wszystkie kompozycje jest jazz, to słychać w grze wyeksponowanej sekcji rytmicznej, która gra tutaj gustownie, nakreślając zdecydowanie tło i przestrzeń, jaka tutaj jest. To słychać już w The River of Books, gdzie heavy metal zderza się z jazzem i refren jest tutaj gładki, elegancki, a łamane rytmy i śpiew Cassaro czarują. Wrażenie robi Cassaro, którego może nie jest to najlepszy album, ale jest to album z muzyką bardzo wymagającą i techniczną, która duży ciężar kładzie również na wokaliście, a on bez wątpienia ma tutaj wyczucie konwencji. Pięknie maluje przestrzenne, spokojne refreny i nadaje wszystkiemu klimatu i Vision Empire, jak i AtmoSign bez niego by nie były tak urzekające. To nie jest płyta z melodiami do tupania, to jest album kontemplacji, kojarzący się z eleganckim pubem, gdzie przychodzi się w garniturze.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj krzykliwy rock w Body and Soul i prosty heavy metal bez historii Cries of Earth, oba cechujące się przeciętnymi refrenami i zaskakująco topornym wykonaniem. Bluesowy Sacred and Scared jest tylko niezły na tle pozostałych, a znika zupełnie w urzekającej balladzie Exaltation, która jest cudownym zakończeniem tej 50 minutowej podróży po rzekach ksiąg. Spokój, elegancja i nienaganne wykonanie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miks i mastering wykonał Nicolas Lhenry i postawił na brzmienie klarowne, z głębokim basem i perkusją, typowe dla Francji w wykonaniu, ale i tak imponujące czystością i troską o detale.</div>
<div style="text-align: justify;">THALIA zagrało tutaj ambitnie, bez nonszalancji i bez niepotrzebnych figur. Może nie zawsze chwyta za serce, ale w każdej kompozycji jest coś wartego uwagi. Jest też tutaj więcej serca i ciepła niż na debiucie, co znacznie ułatwia odbiór całości.</div>
<div style="text-align: justify;">Może to nie jest jeden wielki monolit i potrzeba tutaj skupienia, aby docenić wykonanie, ale koneserzy progressive metalu bardziej melodyjnego na pewno z zaproszenia na ten występ będą zadowoleni.</div>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Thalia - The River of Books (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://shop.rockshots.eu/4188-large_default/thalia-the-river-of-books-cd-digi.jpg" border="0" alt="[Obrazek: thalia-the-river-of-books-cd-digi.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The River of Books 04:15      <br />
2. Vision Empire 03:59      <br />
3. Atmosign 05:08      <br />
4. Body &amp; Soul 04:00      <br />
5. The Same, Always 01:24     <br />
6. Traces 03:47      <br />
7. The Fear 05:17      <br />
8. Flesh Paradox 05:51      <br />
9. Close to me 04:39      <br />
10. Cries of Earth 04:52      <br />
11. Sacred and Scared 05:27      <br />
12. Exaltation 03:05<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Heavy Metal<br />
Kraj: Francja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Fabrice "Emmanuel" Cassaro - śpiew<br />
Thierry "Wa" Bizet - gitara<br />
Stéphane Beraud - bas<br />
Christoph Denk - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">THALIA to zespół wiekowy i przez wielu spoza Francji nieznany. Założony został w 1985 roku, początkowo jako trio z Thierry Bizetem na stanowisku gitarzysty i wokalisty. Od 1986 roku zaczęły się roszady wokalistów, występy w lokalnych rozgłośniach radiowych i telewizji, w 1995 roku udało się odnaleźć wokalistę na stałe, wtedy nieznanego Fabrice "Emmanuel" Cassaro i w 1999 roku zespół wygrał lokalny turniej, w którym nagrodą był kontrakt z uznaną francuską wytwórnią Brennus.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut wydano w czerwcu 2000 roku, został dobrze przyjęty w lokalnej prasie, ale już mniej poza granicami kraju, prawdopodobnie przez dość pretensjonalną manierę wykonania, która w tamtym czasie poza Francją nie miała zbyt wielu fanów.</div>
<div style="text-align: justify;">W 2001 roku zespół zawiesza działalność z powodu odejścia Thierry Bizeta do francuskiego PATCHWORK oraz Fabrice Cassaro, który odchodzi do ELLIPSIS, które w kolejnych latach okazało się większym sukcesem.</div>
<div style="text-align: justify;">Po latach krążyły pogłoski o reaktywacji zespołu i kontynuowaniu prac i nagrań na drugi album, ale powrót w 2010 roku nie zaowocował niczym więcej jak rozpadem w roku następnym.</div>
<div style="text-align: justify;">Kolejne lata mijały i w 2021 roku zespół ponownie został reaktywowany w tym samym składzie, co w 1994 roku, co w końcu zaowocowało drugim albumem, który zostanie wydany 26 kwietnia 2024 roku nakładem włoskiej wytwórni Rockshots Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przede wszystkim, jak na tak długi czas tworzenia, ten LP jest bardzo spójny i wszystkie kompozycje się wyróżniają, ale mają wspólne elementy. To nie jest skomplikowany album z progressive metalową muzyką odpychającą czy niepotrzebnie synkretyczną, gdzie utwory się przedłużają, a sweterek z logiem DREAM THEATER podrażnia skórę.</div>
<div style="text-align: justify;">Spoiwem łączącym wszystkie kompozycje jest jazz, to słychać w grze wyeksponowanej sekcji rytmicznej, która gra tutaj gustownie, nakreślając zdecydowanie tło i przestrzeń, jaka tutaj jest. To słychać już w The River of Books, gdzie heavy metal zderza się z jazzem i refren jest tutaj gładki, elegancki, a łamane rytmy i śpiew Cassaro czarują. Wrażenie robi Cassaro, którego może nie jest to najlepszy album, ale jest to album z muzyką bardzo wymagającą i techniczną, która duży ciężar kładzie również na wokaliście, a on bez wątpienia ma tutaj wyczucie konwencji. Pięknie maluje przestrzenne, spokojne refreny i nadaje wszystkiemu klimatu i Vision Empire, jak i AtmoSign bez niego by nie były tak urzekające. To nie jest płyta z melodiami do tupania, to jest album kontemplacji, kojarzący się z eleganckim pubem, gdzie przychodzi się w garniturze.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest tutaj krzykliwy rock w Body and Soul i prosty heavy metal bez historii Cries of Earth, oba cechujące się przeciętnymi refrenami i zaskakująco topornym wykonaniem. Bluesowy Sacred and Scared jest tylko niezły na tle pozostałych, a znika zupełnie w urzekającej balladzie Exaltation, która jest cudownym zakończeniem tej 50 minutowej podróży po rzekach ksiąg. Spokój, elegancja i nienaganne wykonanie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Miks i mastering wykonał Nicolas Lhenry i postawił na brzmienie klarowne, z głębokim basem i perkusją, typowe dla Francji w wykonaniu, ale i tak imponujące czystością i troską o detale.</div>
<div style="text-align: justify;">THALIA zagrało tutaj ambitnie, bez nonszalancji i bez niepotrzebnych figur. Może nie zawsze chwyta za serce, ale w każdej kompozycji jest coś wartego uwagi. Jest też tutaj więcej serca i ciepła niż na debiucie, co znacznie ułatwia odbiór całości.</div>
<div style="text-align: justify;">Może to nie jest jeden wielki monolit i potrzeba tutaj skupienia, aby docenić wykonanie, ale koneserzy progressive metalu bardziej melodyjnego na pewno z zaproszenia na ten występ będą zadowoleni.</div>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Throne of Thorns]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4235</link>
			<pubDate>Fri, 26 Jan 2024 23:07:57 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4235</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Throne of Thorns - Converging Parallel Worlds (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1457639398_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1457639398_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Rise 01:23<br />
2. Storm Maker 08:34<br />
3. Atomic Retribution 06:09<br />
4. Black Diamond 08:46<br />
5.  Converging Parallel Worlds 09:44<br />
6. Underworld 05:46<br />
7. Throne of Thorns 03:15<br />
8. Fire and Ice 11:21<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Belgia<br />
<br />
Skład zespołu<br />
Josey Hindrix - śpiew<br />
Thomas Jethro Verleye - gitara, bas, orkiestracje<br />
Baruch Van Bellegem - perkusja<br />
Wim Rotthier - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa została założona przez Thomas Jethro Verleye, kojarzonego w Belgii raczej z brutalniejszych form muzyki metalowej, tym razem postanowił stworzyć materiał na grupę z rejonów lżejszych, jednocześnie bardziej wysmakowanych i progressive metalowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Do pomocy zaprosił Belgów z doświadczeniem, jak chociażby wieloletni wokalista OSTROGOTH Josey Hindrix, z którym grupa dużo koncertuje, perkusistę z black/death metalowych kręgów Baruch Van Bellegem oraz Wim Rotthier, klawiszowiec z zapomnianego już belgijskiego CRUSADER.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał szybko podchwyciła wytwórnia ROAR! Rock of Angels Records!, która wyda debiut 16 lutego 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po delikatnie rysowanym wstępnie Rise można by było oczekiwać miłego i sympatycznego melodic power metalu inspirowanego KALEDON, ale klimat zmienia się diametralnie w Storm Maker. Bardzo ostra gitara, agresywna i bogata perkusja, z elementami symfonicznymi nadającymi przestrzeni, która jest wypełniona również ozdobnikami bardziej progressive metalowymi na planach dalszych.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystkie ewentualne problemy tej muzyki definiuje Storm Maker, w którym SYMPHONY X zostało zagrane w szorstkiej, US Power Metal stylistyce, która chwilami krzyżuje się z pomysłami BLIND GUARDIAN z czasów Imaginations from the Other Side oraz ich ostatniego albumu, The God Machine. Wykonawczo nie można tutaj nic zarzucić, to są utalentowani muzycy i Verleye gra na gitarze znakomicie, serwując interesujące ozdobniki i dialogi z klawiszami Rotthiera. W tym wszystkim słychać doświadczenie i wyczucie, żaden dźwięk nie jest przypadkowy i gra Baruch Van Bellegem robi tutaj wrażenie, tylko w tej kompozycji refren nie jest zbyt oczywisty, tak jak motyw przewodni i w drugiej połowie pojawia się przerost formy nad treścią, gdzie pod koniec treści brakuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy grają bardziej europejski power metal, jak Atomic Retribution, to jest to bardzo dobre, z zamaszystym, rycerskim refrenem, który swoją refleksyjnością przypomina nieodżałowany kanadyjski INSTAZIA oraz świetną melodią. Moim zdaniem takiej muzyki tutaj właśnie zabrakło. W przeciwieństwie do Storm Hunter jest jasno wyrażony kierunek i melodia, nie ma barokowego, niepotrzebnego przepychu i natłoku, aby wypełnić gatunkowy standard ośmiu minut.</div>
<div style="text-align: justify;">Dlatego można odnieść wrażenie, że niektóre motywy są niewystarczająco wykorzystane, a inne aż na wyrost, i tak mamy ciekawy Black Diamond, tradycyjny power metal wykonany na dobrym poziomie, aby po nim był zupełnie nijaki power metal Underworld, który przypomina co bardziej nieudane kompozycje SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Tytułowy Converging Parallel Worlds zachwyca ornamentacjami gitarowymi i pojedynkami Verleye/Rotthier, z dobrym refrenem, ale 10 minut nawet jak na punkt kulminacyjny to za dużo jak na tak małą zawartość. Throne of Thorns to kolejny przerywnik, który zwiastuje muzykę lekką i niezobowiązującą, a jest prawie dwanaście minut muzyki synkretycznej, który próbuje łączyć tradycyjny europower z amerykańskim progressive SYMPHONY X z RHAPSODY i BLIND GUARDIAN. Jest tu parę pomysłów ciekawych, z których można spokojnie ulepić dwie kompozycje bardzo dobre, ale tutaj ten przepych najbardziej się uwydatnia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał Guy Vercruysse, który robi tu za chóry i dodatkowy głos, a masteringu dokonał niezniszczalny Mistrz Jacob Hansen. Mastering oczywiście taki, jakiego należało oczekiwać, ale mix jest bardzo dziwny, szczególnie w ustawieniu wokalisty, który śpiewa bardzo dobrze, ale jego głos pochodzi jakby z innego wymiaru, jest przytłumiony, momentami na granicy zrozumienia.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut ciekawy i z pomysłem, ale to jest ten przypadek, kiedy mniej, znaczy więcej i Atomic Retribiution jest tego dowodem. Co za znakomita kompozycja, która pokazuje, że potencjał jest, tylko pozostaje następnym razem życzyć lepszego mixu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Throne of Thorns - Converging Parallel Worlds (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a1457639398_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a1457639398_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Rise 01:23<br />
2. Storm Maker 08:34<br />
3. Atomic Retribution 06:09<br />
4. Black Diamond 08:46<br />
5.  Converging Parallel Worlds 09:44<br />
6. Underworld 05:46<br />
7. Throne of Thorns 03:15<br />
8. Fire and Ice 11:21<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Power Metal<br />
Kraj: Belgia<br />
<br />
Skład zespołu<br />
Josey Hindrix - śpiew<br />
Thomas Jethro Verleye - gitara, bas, orkiestracje<br />
Baruch Van Bellegem - perkusja<br />
Wim Rotthier - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa została założona przez Thomas Jethro Verleye, kojarzonego w Belgii raczej z brutalniejszych form muzyki metalowej, tym razem postanowił stworzyć materiał na grupę z rejonów lżejszych, jednocześnie bardziej wysmakowanych i progressive metalowych.</div>
<div style="text-align: justify;">Do pomocy zaprosił Belgów z doświadczeniem, jak chociażby wieloletni wokalista OSTROGOTH Josey Hindrix, z którym grupa dużo koncertuje, perkusistę z black/death metalowych kręgów Baruch Van Bellegem oraz Wim Rotthier, klawiszowiec z zapomnianego już belgijskiego CRUSADER.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał szybko podchwyciła wytwórnia ROAR! Rock of Angels Records!, która wyda debiut 16 lutego 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Po delikatnie rysowanym wstępnie Rise można by było oczekiwać miłego i sympatycznego melodic power metalu inspirowanego KALEDON, ale klimat zmienia się diametralnie w Storm Maker. Bardzo ostra gitara, agresywna i bogata perkusja, z elementami symfonicznymi nadającymi przestrzeni, która jest wypełniona również ozdobnikami bardziej progressive metalowymi na planach dalszych.</div>
<div style="text-align: justify;">Wszystkie ewentualne problemy tej muzyki definiuje Storm Maker, w którym SYMPHONY X zostało zagrane w szorstkiej, US Power Metal stylistyce, która chwilami krzyżuje się z pomysłami BLIND GUARDIAN z czasów Imaginations from the Other Side oraz ich ostatniego albumu, The God Machine. Wykonawczo nie można tutaj nic zarzucić, to są utalentowani muzycy i Verleye gra na gitarze znakomicie, serwując interesujące ozdobniki i dialogi z klawiszami Rotthiera. W tym wszystkim słychać doświadczenie i wyczucie, żaden dźwięk nie jest przypadkowy i gra Baruch Van Bellegem robi tutaj wrażenie, tylko w tej kompozycji refren nie jest zbyt oczywisty, tak jak motyw przewodni i w drugiej połowie pojawia się przerost formy nad treścią, gdzie pod koniec treści brakuje.</div>
<div style="text-align: justify;">Kiedy grają bardziej europejski power metal, jak Atomic Retribution, to jest to bardzo dobre, z zamaszystym, rycerskim refrenem, który swoją refleksyjnością przypomina nieodżałowany kanadyjski INSTAZIA oraz świetną melodią. Moim zdaniem takiej muzyki tutaj właśnie zabrakło. W przeciwieństwie do Storm Hunter jest jasno wyrażony kierunek i melodia, nie ma barokowego, niepotrzebnego przepychu i natłoku, aby wypełnić gatunkowy standard ośmiu minut.</div>
<div style="text-align: justify;">Dlatego można odnieść wrażenie, że niektóre motywy są niewystarczająco wykorzystane, a inne aż na wyrost, i tak mamy ciekawy Black Diamond, tradycyjny power metal wykonany na dobrym poziomie, aby po nim był zupełnie nijaki power metal Underworld, który przypomina co bardziej nieudane kompozycje SINBREED.</div>
<div style="text-align: justify;">Tytułowy Converging Parallel Worlds zachwyca ornamentacjami gitarowymi i pojedynkami Verleye/Rotthier, z dobrym refrenem, ale 10 minut nawet jak na punkt kulminacyjny to za dużo jak na tak małą zawartość. Throne of Thorns to kolejny przerywnik, który zwiastuje muzykę lekką i niezobowiązującą, a jest prawie dwanaście minut muzyki synkretycznej, który próbuje łączyć tradycyjny europower z amerykańskim progressive SYMPHONY X z RHAPSODY i BLIND GUARDIAN. Jest tu parę pomysłów ciekawych, z których można spokojnie ulepić dwie kompozycje bardzo dobre, ale tutaj ten przepych najbardziej się uwydatnia.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix wykonał Guy Vercruysse, który robi tu za chóry i dodatkowy głos, a masteringu dokonał niezniszczalny Mistrz Jacob Hansen. Mastering oczywiście taki, jakiego należało oczekiwać, ale mix jest bardzo dziwny, szczególnie w ustawieniu wokalisty, który śpiewa bardzo dobrze, ale jego głos pochodzi jakby z innego wymiaru, jest przytłumiony, momentami na granicy zrozumienia.</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut ciekawy i z pomysłem, ale to jest ten przypadek, kiedy mniej, znaczy więcej i Atomic Retribiution jest tego dowodem. Co za znakomita kompozycja, która pokazuje, że potencjał jest, tylko pozostaje następnym razem życzyć lepszego mixu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Toxikull]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4185</link>
			<pubDate>Mon, 01 Jan 2024 22:12:19 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4185</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Toxikull - Under the Southern Light (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/Q7on1P4m2pEgvk0IUbShE-Uv-N8cI03CYZcXHmr7AFE/rs:fit/g:sm/q:90/h:540/w:540/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTE3/Njg0LTE3MDg4NjQ5/MTMtNjc5NS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTMtNjc5NS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Night Shadows 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Around the World 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Under the Southern Light 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Battle Dogs 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ritual Blade 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ghost of a Dream 01:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Knights of Leather 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.Going Back Home 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">9.They Are Falling 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.Filhos do Metal (Xeque-Mate cover) 04:04</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Portugalia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Lex Thunder (Alex Carrapiço) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antim "The Viking" (Antim Baczew) - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Blade - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tommy 666 (Tomás Oliveira) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2016 TOXIKULL ma już na koncie dwie płyty, ale wielkiej sławy do tej pory nie zdobył, grając dosyć surową miksturę speed metalu i thrashu z pewnymi akcentami tradycyjnego metalu. Tego typu muzyka ma obecnie szersze grono słuchaczy może tylko w Niemczech, USA i Meksyku. Od wydania poprzedniej płyty minęło kilka lat i grupa postanowiła powrócić z nieco inną koncepcją. Efekt pracy można będzie poznać 23 lutego, gdy nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions ukaże się ich trzeci lalbum.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I ta nowa koncepcja sprawdza się znakomicie. Co za dewastujący opener Night Shadows! To ta sama atomowa lokomotywa, która napędza niemiecki PARAGON. Ależ ci gitarzyści wymiatają, ależ nośna melodia w niby teutońskim stylu i do tego solo mordercze. Co za zaciekłość, co za wyborny wokal Lexa Thundera, który chyba wreszcie zaczął sobie uświadamiać, że w TOXIKULL też można śpiewać w mocnej tradycyjnej heavy metalowej manierze, jak to robił w MIDNIGHT PRIEST. Na tym tle classic metalowy, w amerykańskim stylu lat 80tych Around the World, poza wspaniałymi solami, wypada nieco blado. No tak, ale kolejny classic heavy z ogromnym wyczuciem zaśpiewany Under the Southern Light to przecudownej urody poetycki hymn/ballada z pięknymi gitarowymi ozdobnikami i długimi, dostojnymi wybrzmiewaniami. True Heavy Metal w szlachetnej postaci. W Battle Dogs łączą style bardzo tradycyjnego US Metalu (kto teraz gra US Metal?) z twardszą melodyką niemiecką, choć może i echa IRON SAVIOR także tu można usłyszeć. W rytmicznym Ritual Blade znowu góruje szkoła niemiecka i jest w równej proporcji PRIMAL FEAR i PARAGON. Konkretnie i zdecydowanie to się toczy do ostatniej  chwili. Knights of Leather jest bardziej amerykański, Lex Thunder kapitalnie rozkrzyczany i pewnie nie potrzeba specjalnego osłuchania w metalu USA, by usłyszeć miejscami tę specyficzną motorykę MANOWAR. W każdym razie heroicznie i bojowo, ale przecież także romantycznie w tej ażurowej partii instrumentalnej z wokalizami. I kolejne natchnione rockowe solo... Pięknie grają obaj gitarzyści na tym albumie... A jeśli istnieje pojęcie uniwersalnego melodyjnego heavy bez granic, to w tym terytorium mieści się chwytliwy, przebojowy Going Back Home i być może SKID ROW by to zagrał jako cover. Takie proste, a takie nośne. A może właśnie dlatego, że proste w tej bezpretensjonalnej melodii? I bas Antima tak tu dużo robi we własnym planie. I jeszcze raz tak bliżej Niemiec w They Are Falling i w eleganckim gitarowo stylu się ten album kończy w części zasadniczej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bezbłędna realizacja, gdzie elastyczne podejście do soundu gitar w poszczególnych typach kompozycji jest godne uznania. No, może trochę głośniejsza perkusja by tu zrobiła więcej pozytywnego zamieszania.  Znakomita gra gitarzystów, świetne wokale w tradycyjnym heavy metalowym stylu. Nowe oblicze TOXIKULL, może nieoryginalne, ale co teraz znaczy oryginalność, skoro króluje NWOTHM?</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 1.01.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Toxikull - Under the Southern Light (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/Q7on1P4m2pEgvk0IUbShE-Uv-N8cI03CYZcXHmr7AFE/rs:fit/g:sm/q:90/h:540/w:540/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI5OTE3/Njg0LTE3MDg4NjQ5/MTMtNjc5NS5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTMtNjc5NS5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Night Shadows 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.Around the World 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Under the Southern Light 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">4.Battle Dogs 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">5.Ritual Blade 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">6.Ghost of a Dream 01:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Knights of Leather 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.Going Back Home 04:18</div>
<div style="text-align: justify;">9.They Are Falling 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.Filhos do Metal (Xeque-Mate cover) 04:04</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Portugalia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Lex Thunder (Alex Carrapiço) - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Antim "The Viking" (Antim Baczew) - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Blade - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tommy 666 (Tomás Oliveira) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Istniejący od roku 2016 TOXIKULL ma już na koncie dwie płyty, ale wielkiej sławy do tej pory nie zdobył, grając dosyć surową miksturę speed metalu i thrashu z pewnymi akcentami tradycyjnego metalu. Tego typu muzyka ma obecnie szersze grono słuchaczy może tylko w Niemczech, USA i Meksyku. Od wydania poprzedniej płyty minęło kilka lat i grupa postanowiła powrócić z nieco inną koncepcją. Efekt pracy można będzie poznać 23 lutego, gdy nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions ukaże się ich trzeci lalbum.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I ta nowa koncepcja sprawdza się znakomicie. Co za dewastujący opener Night Shadows! To ta sama atomowa lokomotywa, która napędza niemiecki PARAGON. Ależ ci gitarzyści wymiatają, ależ nośna melodia w niby teutońskim stylu i do tego solo mordercze. Co za zaciekłość, co za wyborny wokal Lexa Thundera, który chyba wreszcie zaczął sobie uświadamiać, że w TOXIKULL też można śpiewać w mocnej tradycyjnej heavy metalowej manierze, jak to robił w MIDNIGHT PRIEST. Na tym tle classic metalowy, w amerykańskim stylu lat 80tych Around the World, poza wspaniałymi solami, wypada nieco blado. No tak, ale kolejny classic heavy z ogromnym wyczuciem zaśpiewany Under the Southern Light to przecudownej urody poetycki hymn/ballada z pięknymi gitarowymi ozdobnikami i długimi, dostojnymi wybrzmiewaniami. True Heavy Metal w szlachetnej postaci. W Battle Dogs łączą style bardzo tradycyjnego US Metalu (kto teraz gra US Metal?) z twardszą melodyką niemiecką, choć może i echa IRON SAVIOR także tu można usłyszeć. W rytmicznym Ritual Blade znowu góruje szkoła niemiecka i jest w równej proporcji PRIMAL FEAR i PARAGON. Konkretnie i zdecydowanie to się toczy do ostatniej  chwili. Knights of Leather jest bardziej amerykański, Lex Thunder kapitalnie rozkrzyczany i pewnie nie potrzeba specjalnego osłuchania w metalu USA, by usłyszeć miejscami tę specyficzną motorykę MANOWAR. W każdym razie heroicznie i bojowo, ale przecież także romantycznie w tej ażurowej partii instrumentalnej z wokalizami. I kolejne natchnione rockowe solo... Pięknie grają obaj gitarzyści na tym albumie... A jeśli istnieje pojęcie uniwersalnego melodyjnego heavy bez granic, to w tym terytorium mieści się chwytliwy, przebojowy Going Back Home i być może SKID ROW by to zagrał jako cover. Takie proste, a takie nośne. A może właśnie dlatego, że proste w tej bezpretensjonalnej melodii? I bas Antima tak tu dużo robi we własnym planie. I jeszcze raz tak bliżej Niemiec w They Are Falling i w eleganckim gitarowo stylu się ten album kończy w części zasadniczej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bezbłędna realizacja, gdzie elastyczne podejście do soundu gitar w poszczególnych typach kompozycji jest godne uznania. No, może trochę głośniejsza perkusja by tu zrobiła więcej pozytywnego zamieszania.  Znakomita gra gitarzystów, świetne wokale w tradycyjnym heavy metalowym stylu. Nowe oblicze TOXIKULL, może nieoryginalne, ale co teraz znaczy oryginalność, skoro króluje NWOTHM?</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-weight: bold;">new 1.01.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tantrum]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4170</link>
			<pubDate>Tue, 26 Dec 2023 18:11:48 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4170</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tantrum - Another Life (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/8/1158725.jpg?3618" border="0" alt="[Obrazek: 1158725.jpg?3618]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Another Life 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hellion 02:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sands of Time 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Black and White 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Forsaken 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silence 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.The First One 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hunter Hunted 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Awakening 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">10.To the Father a Son 03:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Reid - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stoo Condie - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Baz Fitzsimmons - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Micah Snow - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Billy Angus - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Szkocki TANTRUM był kilka lat temu grupą wielce obiecującą w obszarach brytyjskiego heavy metalu. Jednak debiutancki album "Melt It Down" z roku 2018 okazał się raczej przeciętnym i eklektycznym zbiorem kompozycji, gdzie ujawnił się jedynie ogromny talent wokalisty Stevena Paula Swansona, być może najbardziej utalentowanego ze wszystkich zaliczanych do młodego pokolenia z UK. Kapitalny głos, który jednak w TANTRUM zamilkł w roku 2020. Po wydaniu debiutu ten zespół pozostawał w twórczym uśpieniu i potrzebne były jakieś zmiany. Najpierw pojawił się nowy, bardzo solidny wokalista Mark Reid. Gdy w roku 2022 jakże godnie pożegnał się z fanami albumem "Crown by the Hammer" inny szkocki zespół FARSEER, jego członkowie zapowiedzieli, że swojej przygody z heavy metalem nie kończą. Baz Fitzsimmons i Micah Snow dołączyli do TANTRUM w tym samym roku i po pewnych roszadach na pozycjach instrumentalistów grupa nagrała album "Another Life" wydany nakładem własnym w końcu lipca 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"Another Life" to płyta, gdzie TANTRUM staje gdzieś pomiędzy wczesnym DENDERA i ABSOLVA, wykorzystując świetną grę Fitzsimmonsa, taką bardziej w stylu prezentowanym przez niego w znakomitym SYTH i ogólnie mamy tu bardzo mało do czynienia z nudnym brytyjskim, barowym rock/metalem i odniesieniami do NWOBHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Dominuje heavy metal w nowocześniejszej formie, a nawet heavy/power i to już w bardzo dobrym, dynamicznym otwarciu, czyli Another Life. Jest to równocześnie nadal tak bardzo rozpoznawalne jako brytyjskie granie. I zaraz potem, szkoda że taki krótki, potężnie zagrany Hellion z kruszącymi galopującymi riffami i rozległymi mocnymi wokalami Mark Reid i tu już żadnych wątpliwości nie ma, że to jest inny zespół niż w roku 2018. I jak się okazuje, można grać ten utrzymany w średnich tempach klasyczny UK heavy metal bez usypiania publiczności. Tak, pięknie rozbrzmiewa Sands of Time, świetna melodia, świetne riffy, zero radiowego mainstreamu. I tak dosyć blisko ABSOLVA w dobrej formie w Black and White i w nieco brutalniejszym miejscami i chłodniejszym Silence. Fajny, podbarwiony rockiem refren.</div>
<div style="text-align: justify;">I przychodzi pora na kapitalny killer Forsaken. Coś niesamowitego jak ta łagodna melodia zwrotek przechodzi w jeden z najpiękniejszych refrenów heavy metalowych roku 2023, światowego formatu, bez żadnej przesady światowego i do tego jak wybornie, z jakim emocjonalnym ładunkiem zaśpiewał to Mark Reid! Niesamowity track! Bojowy i lekko mroczny The First One to bardziej DENDERA z tym niezobowiązującym i nienachalnym akcentem epickim oraz nośnym refrenem. A Hunter Hunted to taka bardziej mroczna wersja stylu z Hellion, gdzie wykorzystane zostały także pewne doświadczenia wyniesione przez Baza z SYTH i FARSEER w tych głównych gitarowych natarciach. Epicko, z rozmachem. Ogólnie solowe zagrywki  obu gitarzystów są na tej płycie najwyższej klasy, tu można usłyszeć jedną z najlepszych solówek, ale przecież to dotyczy także Awakening, zagranego w umiarkowanym tempie, chłodnego i pełnego misternych gitarowych ozdobników i niuansów. Może nawet i jest to trochę progresywne. A na koniec wspaniały w nieubłaganym gitarowym ataku bez przemocy To the Father a Son. No, kto takie rzeczy gra teraz w UK poza TANTRUM? Chyba nikt.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fantastyczna realizacja w klasycznym brytyjskim stylu. Grzmiąca perkusja, syczące blachy, mocny czytelny bas, wyraziste umiarkowanie ciężkie gitary i centralnie umiejscowiony Mark.</div>
<div style="text-align: justify;">Mistrzostwo świata!</div>
<div style="text-align: justify;">I tak dosyć niespodziewanie w brytyjskim heavy metalu pojawił się nowy, wyśmienity band. Może dlatego, że jest ze Szkocji?</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tantrum - Another Life (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/8/1158725.jpg?3618" border="0" alt="[Obrazek: 1158725.jpg?3618]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Another Life 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hellion 02:45</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sands of Time 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">4.Black and White 04:05</div>
<div style="text-align: justify;">5.Forsaken 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">6.Silence 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.The First One 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hunter Hunted 04:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Awakening 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">10.To the Father a Son 03:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Mark Reid - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Stoo Condie - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Baz Fitzsimmons - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Micah Snow - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Billy Angus - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Szkocki TANTRUM był kilka lat temu grupą wielce obiecującą w obszarach brytyjskiego heavy metalu. Jednak debiutancki album "Melt It Down" z roku 2018 okazał się raczej przeciętnym i eklektycznym zbiorem kompozycji, gdzie ujawnił się jedynie ogromny talent wokalisty Stevena Paula Swansona, być może najbardziej utalentowanego ze wszystkich zaliczanych do młodego pokolenia z UK. Kapitalny głos, który jednak w TANTRUM zamilkł w roku 2020. Po wydaniu debiutu ten zespół pozostawał w twórczym uśpieniu i potrzebne były jakieś zmiany. Najpierw pojawił się nowy, bardzo solidny wokalista Mark Reid. Gdy w roku 2022 jakże godnie pożegnał się z fanami albumem "Crown by the Hammer" inny szkocki zespół FARSEER, jego członkowie zapowiedzieli, że swojej przygody z heavy metalem nie kończą. Baz Fitzsimmons i Micah Snow dołączyli do TANTRUM w tym samym roku i po pewnych roszadach na pozycjach instrumentalistów grupa nagrała album "Another Life" wydany nakładem własnym w końcu lipca 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">"Another Life" to płyta, gdzie TANTRUM staje gdzieś pomiędzy wczesnym DENDERA i ABSOLVA, wykorzystując świetną grę Fitzsimmonsa, taką bardziej w stylu prezentowanym przez niego w znakomitym SYTH i ogólnie mamy tu bardzo mało do czynienia z nudnym brytyjskim, barowym rock/metalem i odniesieniami do NWOBHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Dominuje heavy metal w nowocześniejszej formie, a nawet heavy/power i to już w bardzo dobrym, dynamicznym otwarciu, czyli Another Life. Jest to równocześnie nadal tak bardzo rozpoznawalne jako brytyjskie granie. I zaraz potem, szkoda że taki krótki, potężnie zagrany Hellion z kruszącymi galopującymi riffami i rozległymi mocnymi wokalami Mark Reid i tu już żadnych wątpliwości nie ma, że to jest inny zespół niż w roku 2018. I jak się okazuje, można grać ten utrzymany w średnich tempach klasyczny UK heavy metal bez usypiania publiczności. Tak, pięknie rozbrzmiewa Sands of Time, świetna melodia, świetne riffy, zero radiowego mainstreamu. I tak dosyć blisko ABSOLVA w dobrej formie w Black and White i w nieco brutalniejszym miejscami i chłodniejszym Silence. Fajny, podbarwiony rockiem refren.</div>
<div style="text-align: justify;">I przychodzi pora na kapitalny killer Forsaken. Coś niesamowitego jak ta łagodna melodia zwrotek przechodzi w jeden z najpiękniejszych refrenów heavy metalowych roku 2023, światowego formatu, bez żadnej przesady światowego i do tego jak wybornie, z jakim emocjonalnym ładunkiem zaśpiewał to Mark Reid! Niesamowity track! Bojowy i lekko mroczny The First One to bardziej DENDERA z tym niezobowiązującym i nienachalnym akcentem epickim oraz nośnym refrenem. A Hunter Hunted to taka bardziej mroczna wersja stylu z Hellion, gdzie wykorzystane zostały także pewne doświadczenia wyniesione przez Baza z SYTH i FARSEER w tych głównych gitarowych natarciach. Epicko, z rozmachem. Ogólnie solowe zagrywki  obu gitarzystów są na tej płycie najwyższej klasy, tu można usłyszeć jedną z najlepszych solówek, ale przecież to dotyczy także Awakening, zagranego w umiarkowanym tempie, chłodnego i pełnego misternych gitarowych ozdobników i niuansów. Może nawet i jest to trochę progresywne. A na koniec wspaniały w nieubłaganym gitarowym ataku bez przemocy To the Father a Son. No, kto takie rzeczy gra teraz w UK poza TANTRUM? Chyba nikt.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Fantastyczna realizacja w klasycznym brytyjskim stylu. Grzmiąca perkusja, syczące blachy, mocny czytelny bas, wyraziste umiarkowanie ciężkie gitary i centralnie umiejscowiony Mark.</div>
<div style="text-align: justify;">Mistrzostwo świata!</div>
<div style="text-align: justify;">I tak dosyć niespodziewanie w brytyjskim heavy metalu pojawił się nowy, wyśmienity band. Może dlatego, że jest ze Szkocji?</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 26.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Time Decay]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4160</link>
			<pubDate>Sat, 16 Dec 2023 17:55:44 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4160</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Time Decay - Life to Fall Apart (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/2/1192147.jpg?3857" border="0" alt="[Obrazek: 1192147.jpg?3857]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey 08:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Way to Liberty 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Life to Fall Apart 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ocean Is Not Silent 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Jama (The Pit) 11:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Nameless City 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.Absence of Light 08:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.At the Mountains of Madness 08:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chorwacja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Filip Perković - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mihovil Eljuga - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mihael Munta - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Toni Brzović - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Miho Dujnić - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Zagrzebia pojawił się z albumem po raz drugi, wcześniej w roku 2016 ("Aegonglass"). Ich nowy LP "Life to Fall Apart" został wydany nakładem własnym w połowie grudnia, a skład od tego sprzed lat różni się dosyć znacznie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Teoretycznie, patrząc tylko na same główne, zasadniczo epicko - heroiczne zabarwienie melodii, można by powiedzieć, że jest to zespół grający tradycyjny heavy metal z elementami power w ramach szkoły włoskiej, z odniesieniami do klasyki stylu brytyjskiego, jak w najkrótszym Way to Liberty oraz zabarwionym romantyzmem galopującym Life to Fall Apart. Faktycznie jednak jest tu także wyraźny ukłon w stronę grania progresywnego, owszem przystępnego, ale jednak progresywnego i to słychać w tych wydłużonych utworach, nawet do ponad jedenastu minut, czyli Jama (The Pit). Ciekawego lidera wokalistę ma ta ekipa i Filip Perković przykuwa tu uwagę tak plastycznością wyrazu jak i bardzo udanymi natarciami w stylu true epic heavy i czasem by się chciało, by zamiast tych dobrze zagranych, lecz mało oryginalnych fragmentów progresywnych generowanych głównie przez gitary, pojawiło się więcej grania prostszego, ale o większym ładunku heroicznego metalowego ducha. To się z pewnością udało w zrobionym z polotem i pełnym metalowej dumy At the Mountains of Madness. A nie do końca udało w Absence of Light, gdzie znacznie lepsza jest ta druga realnie power metalowa część zdominowana przez wyborną grę solową gitarzystów. Osiem minut oferują także w Journey i tu tych progresywnych zagrywek jest jeszcze więcej, przy czym tak do końca to trafione nie jest, podobnie jak w Nameless City, który jest i łagodny, i niepokojący, i trochę za bardzo nasycony różnymi pomysłami jednocześnie. Pewnie by się dało z tego wykroić jeszcze udany utwór. Rycerskie, heroiczne fragmenty i ornamentacje w Ocean Is Not Silent są znakomite, jest także rozmach i najwięcej klasycznego podejścia power metalowego. No i duch Albionu nad tym na pewno polatuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to zespól zgrany i kompetentny w tym co robi i warto posłuchać, z jaką gracją i finezją grają tu wysokiej klasy gitarzyści. Należy także pochwalić dobry mix mastering wszystkich instrumentów, no może ta dynamiczna perkusja jest miejscami minimalnie za głośna.</div>
<div style="text-align: justify;">Mają swoją wizję, choć jest ona nieco niebezpieczna, bo nie jest tak łatwo pogodzić heavy i power heroiczny z akcentami progresywnymi, które zawsze wymagają szczególnej uwagi aranżacyjnej i wykonawczej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.12.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Time Decay - Life to Fall Apart (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/9/2/1192147.jpg?3857" border="0" alt="[Obrazek: 1192147.jpg?3857]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey 08:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Way to Liberty 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Life to Fall Apart 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ocean Is Not Silent 05:24</div>
<div style="text-align: justify;">5.Jama (The Pit) 11:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Nameless City 06:08</div>
<div style="text-align: justify;">7.Absence of Light 08:54</div>
<div style="text-align: justify;">8.At the Mountains of Madness 08:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Chorwacja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Filip Perković - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Mihovil Eljuga - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mihael Munta - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Toni Brzović - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Miho Dujnić - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z Zagrzebia pojawił się z albumem po raz drugi, wcześniej w roku 2016 ("Aegonglass"). Ich nowy LP "Life to Fall Apart" został wydany nakładem własnym w połowie grudnia, a skład od tego sprzed lat różni się dosyć znacznie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Teoretycznie, patrząc tylko na same główne, zasadniczo epicko - heroiczne zabarwienie melodii, można by powiedzieć, że jest to zespół grający tradycyjny heavy metal z elementami power w ramach szkoły włoskiej, z odniesieniami do klasyki stylu brytyjskiego, jak w najkrótszym Way to Liberty oraz zabarwionym romantyzmem galopującym Life to Fall Apart. Faktycznie jednak jest tu także wyraźny ukłon w stronę grania progresywnego, owszem przystępnego, ale jednak progresywnego i to słychać w tych wydłużonych utworach, nawet do ponad jedenastu minut, czyli Jama (The Pit). Ciekawego lidera wokalistę ma ta ekipa i Filip Perković przykuwa tu uwagę tak plastycznością wyrazu jak i bardzo udanymi natarciami w stylu true epic heavy i czasem by się chciało, by zamiast tych dobrze zagranych, lecz mało oryginalnych fragmentów progresywnych generowanych głównie przez gitary, pojawiło się więcej grania prostszego, ale o większym ładunku heroicznego metalowego ducha. To się z pewnością udało w zrobionym z polotem i pełnym metalowej dumy At the Mountains of Madness. A nie do końca udało w Absence of Light, gdzie znacznie lepsza jest ta druga realnie power metalowa część zdominowana przez wyborną grę solową gitarzystów. Osiem minut oferują także w Journey i tu tych progresywnych zagrywek jest jeszcze więcej, przy czym tak do końca to trafione nie jest, podobnie jak w Nameless City, który jest i łagodny, i niepokojący, i trochę za bardzo nasycony różnymi pomysłami jednocześnie. Pewnie by się dało z tego wykroić jeszcze udany utwór. Rycerskie, heroiczne fragmenty i ornamentacje w Ocean Is Not Silent są znakomite, jest także rozmach i najwięcej klasycznego podejścia power metalowego. No i duch Albionu nad tym na pewno polatuje.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to zespól zgrany i kompetentny w tym co robi i warto posłuchać, z jaką gracją i finezją grają tu wysokiej klasy gitarzyści. Należy także pochwalić dobry mix mastering wszystkich instrumentów, no może ta dynamiczna perkusja jest miejscami minimalnie za głośna.</div>
<div style="text-align: justify;">Mają swoją wizję, choć jest ona nieco niebezpieczna, bo nie jest tak łatwo pogodzić heavy i power heroiczny z akcentami progresywnymi, które zawsze wymagają szczególnej uwagi aranżacyjnej i wykonawczej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.12.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tower Hill]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4100</link>
			<pubDate>Fri, 27 Oct 2023 17:13:30 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4100</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tower Hill - Deathstalker (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/3/1173000.jpg?4400" border="0" alt="[Obrazek: 1173000.jpg?4400]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">trackista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Deathstalker 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Claw Is the Law 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fighting Spirits 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">4.Kings Who Die 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.In at the Death 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.All the Little Devils Are Proud of Hell 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">7.How Am I 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Antigone 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Port of Saints 05:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">R. F. Traynor - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jeremy Puffer - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cristian Cordeiro - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cam Dakus - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mitchell Stykalo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">TOWER HILL z Edmonton był początkowo indywidualnym projektem Andrewa Traynora z melodic extreme metalowego VAKYRIA, jednak w 2021 także pozostali członkowie tego zespołu dołączyli do niego i grupa nabrała pełnego kształtu. Rezultatem współpracy tych wszystkich muzyków pod nowym szyldem jest album "Deathstalker", wydany w końcu października przez grecką wytwórnię No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">TOWER HILL jest kolejnym przedstawicielem znakomicie rozwijającej się w ostatnim dziesięcioleciu sceny NWOTHM. Tytułowy Deathstalker, szybki, dynamiczny, z wyrazistym, dosyć miejscami wysokim wokalem lidera pokazuje, że ekipa w umiejętny sposób łączy elementy najbardziej klasycznego heavy metalu fantasy heroicznego z ekspresją melodyjnego death power i odrobiną speed metalu. Tak w sumie to dużo tu szkoły niemieckiej i szwedzkiej, przy czym te szwedzkie skojarzenia nie są przypadkowe, bo za realizację brzmienia odpowiada w opcji masteringu Olof Wikstrand z ENFORCER i wyraźnie słychać, że to jego selektywna i dopieszczona w szczegółach robota. Te melodie, jakie tu grają, są pełne energii, chwytliwe, heroiczne, bez mroku i pod wieloma względami przypomina to styl potężnej i wpływowej sceny wszystkich Potworów z Calgary. Zwarte, pełne melodyjnego naporu dwóch bardzo zgranych gitar utwory The Claw Is the Law, Kings Who Die, czy też How Am I są bardzo dobre i TOWER HILL osiąga sukces bez kombinowania, prostymi środkami i poprzez czytelne muzyczne idee. Niewymuszony heroizm w lekkiej odmianie! I jeszcze takie skojarzenia z... ENFORCER, w swobodnie zagranym speed heavy metalowym Antigone. Czasem wpadają niemal na obszar melodyjnego europower, czy heavy/speed, jak w Fighting Spirits, ale akurat w tej kompozycji trochę zbyt miękko wyszła ta melodia, a zwłaszcza refren. W In at the Death słychać pewne riffowe odniesienia do RUNNING WILD i BLAZON STONE, przy czym niespecjalnie interesujące zwrotki wynagradza wyjątkowo udany, dostojny epicki refren. Jeszcze raz kasparkowe riffy pojawiają się w Port of Saints, tu jest jednak więcej heroizmu francuskiego LONEWOLF. W All the Little Devils Are Proud of Hell TOWER HILL sięga nieco głębiej do historii kanadyjskiego metalu i przypomina STRIKER z debiutu, bo echa takiego hard rockowego grania na mocnej heavy metalowej podbudowie są słyszalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jedyny drobny mankament tej muzyki to miejscami niewspółmiernie do epickości wysoki wokal i to robi takie wrażenie, jakby elfy śpiewały o wyczynach barbarzyńskich herosów. Poza tym bardzo dobra muzycznie płyta z gatunku NWOTHM i w Kanadzie przybył jeszcze jeden perspektywiczny i godny uwagi zespół.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.10.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tower Hill - Deathstalker (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/7/3/1173000.jpg?4400" border="0" alt="[Obrazek: 1173000.jpg?4400]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">trackista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Deathstalker 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Claw Is the Law 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Fighting Spirits 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">4.Kings Who Die 04:38</div>
<div style="text-align: justify;">5.In at the Death 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">6.All the Little Devils Are Proud of Hell 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">7.How Am I 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">8.Antigone 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">9.Port of Saints 05:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">R. F. Traynor - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jeremy Puffer - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cristian Cordeiro - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Cam Dakus - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Mitchell Stykalo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">TOWER HILL z Edmonton był początkowo indywidualnym projektem Andrewa Traynora z melodic extreme metalowego VAKYRIA, jednak w 2021 także pozostali członkowie tego zespołu dołączyli do niego i grupa nabrała pełnego kształtu. Rezultatem współpracy tych wszystkich muzyków pod nowym szyldem jest album "Deathstalker", wydany w końcu października przez grecką wytwórnię No Remorse Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">TOWER HILL jest kolejnym przedstawicielem znakomicie rozwijającej się w ostatnim dziesięcioleciu sceny NWOTHM. Tytułowy Deathstalker, szybki, dynamiczny, z wyrazistym, dosyć miejscami wysokim wokalem lidera pokazuje, że ekipa w umiejętny sposób łączy elementy najbardziej klasycznego heavy metalu fantasy heroicznego z ekspresją melodyjnego death power i odrobiną speed metalu. Tak w sumie to dużo tu szkoły niemieckiej i szwedzkiej, przy czym te szwedzkie skojarzenia nie są przypadkowe, bo za realizację brzmienia odpowiada w opcji masteringu Olof Wikstrand z ENFORCER i wyraźnie słychać, że to jego selektywna i dopieszczona w szczegółach robota. Te melodie, jakie tu grają, są pełne energii, chwytliwe, heroiczne, bez mroku i pod wieloma względami przypomina to styl potężnej i wpływowej sceny wszystkich Potworów z Calgary. Zwarte, pełne melodyjnego naporu dwóch bardzo zgranych gitar utwory The Claw Is the Law, Kings Who Die, czy też How Am I są bardzo dobre i TOWER HILL osiąga sukces bez kombinowania, prostymi środkami i poprzez czytelne muzyczne idee. Niewymuszony heroizm w lekkiej odmianie! I jeszcze takie skojarzenia z... ENFORCER, w swobodnie zagranym speed heavy metalowym Antigone. Czasem wpadają niemal na obszar melodyjnego europower, czy heavy/speed, jak w Fighting Spirits, ale akurat w tej kompozycji trochę zbyt miękko wyszła ta melodia, a zwłaszcza refren. W In at the Death słychać pewne riffowe odniesienia do RUNNING WILD i BLAZON STONE, przy czym niespecjalnie interesujące zwrotki wynagradza wyjątkowo udany, dostojny epicki refren. Jeszcze raz kasparkowe riffy pojawiają się w Port of Saints, tu jest jednak więcej heroizmu francuskiego LONEWOLF. W All the Little Devils Are Proud of Hell TOWER HILL sięga nieco głębiej do historii kanadyjskiego metalu i przypomina STRIKER z debiutu, bo echa takiego hard rockowego grania na mocnej heavy metalowej podbudowie są słyszalne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jedyny drobny mankament tej muzyki to miejscami niewspółmiernie do epickości wysoki wokal i to robi takie wrażenie, jakby elfy śpiewały o wyczynach barbarzyńskich herosów. Poza tym bardzo dobra muzycznie płyta z gatunku NWOTHM i w Kanadzie przybył jeszcze jeden perspektywiczny i godny uwagi zespół.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.10.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tombstone]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4079</link>
			<pubDate>Wed, 13 Sep 2023 13:50:18 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4079</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tombstone - Shadows of Fear (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/6/9/4/769456.jpg?1243" border="0" alt="[Obrazek: 769456.jpg?1243]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Can't Kill Metal 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Toxic Avenger 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blood Diamond 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Battle of Kalascha 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Win or Die 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">6.Shadows of Fear 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Eye of the Storm 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Heavy Metal Poisoned 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Sea of Rock 'n' Roll 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Master 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Queen 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">12.Written in Stone 07:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal / heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kenneth Nylund - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mattias Sjöholm - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Granström - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Knipström - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Åbacka - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół gra już bardzo długo, od roku 2001 i w bardzo stabilnym składzie, ale nigdy nie wyszedł poza obszar sceny podziemnej w swoim kraju. W roku 2010 wydali niskonakładowy album</div>
<div style="text-align: justify;">self release "Made in Metal", potem na długo o nich ucichło i przypomnieli o sobie w marcu 2019 ponownie wydanym nakładem własnym albumem "Shadows of Fear".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest ponad godzina mocnego heavy/power metalu, który jako podgatunek dla Finlandii jest niespecyficzny. Tu się gra albo lżej, albo mniej epicko, albo w bardziej melodyjny sposób, albo z domieszką progresywności. TOMBSTONE jest inny i pod względem sposobu wykonania tego wszystkiego bezkompromisowy. Ta bezkompromisowość wypada szczerze i przekonująco, przede wszystkim ze względu na dobry, mocny wokal Kenneth Nylund i pełną energii grę gitarzystów. To jest ponad godzina zdecydowanie wysokoenergetycznego i raczej ciężko brzmiącego heavy/power metalu. Czasem w przypadku tego zespołu mówi się o wpływach MANOWAR, ale te skojarzenia są raczej mylne lub bardzo odległe od prawdy. Fakt, są w tych dłuższych i bardziej rozbudowanych kompozycjach, takich jak Written in Stone, czy częściowo balladowy Shadows of Fear takie podniosłe, pompatyczne momenty, ale żeby zaraz MANOWAR? Po prostu klasyczne epic heavy metalowe chwyty i konstrukcje aranżacyjne. Nawet, jeśli chodzi o otwierający ten album Can't Kill Metal. No i są pierwiastki heavy/thrashowe jak w przepotężnie w tych fragmentach brzmiącym Written in Stone. Ogólnie także w tych bardziej monumentalnych utworach sola gitarowe są najlepsze i więcej niż bardzo dobre. Zespół jednak zbyt często stawia sobie za cel dewastację heavy/power metalową w szybkich tempach, jak w Toxic Avenger, czy teutońsko brzmiącym Heavy Metal Poisoned i nieco wolniejszych The Queen oraz The Battle of Kalascha i to jest dobre, ale nie porywające granie o cechach heroicznych. Za to w tej kategorii zdecydowanie wyróżnia się także pełen pędu, ale i z bardzo atrakcyjną melodią Eye of the Storm. The Master jest za to raczej topornym wyrażeniem fascynacji PRIMAL FEAR i PARAGON i to takie powszednie w melodii granie niemieckiego heavy/power, a łagodzenie tego bardziej melodyjną drugą częścią w stylu classic heavy niewiele tylko poprawia sytuację. Umiarkowanie tylko interesująca jest mocna heavy ballada Blood Diamond, za to pięknie i łagodnie rozpoczynający się Sea of Rock 'n' Roll bardzo zaskakuje w drugiej części i to znakomita prezentacja tego, co było solą metalu lat 80tych. Wyborne sola, wyborny klimat i wszystko tu trzyma w napięciu do ostatniej chwili.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie mocne i soczyste, jak na self production bardzo dobre, może tylko trochę te gitary w niektórych miejscach nadmiernie drapieżnie przesterowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na Finlandię zespół nawet oryginalny, jak na światowy heavy/powee - mniej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.09.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Tombstone - Shadows of Fear (2020)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/7/6/9/4/769456.jpg?1243" border="0" alt="[Obrazek: 769456.jpg?1243]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Can't Kill Metal 05:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Toxic Avenger 05:01</div>
<div style="text-align: justify;">3.Blood Diamond 04:37</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Battle of Kalascha 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">5.Win or Die 05:34</div>
<div style="text-align: justify;">6.Shadows of Fear 06:12</div>
<div style="text-align: justify;">7.Eye of the Storm 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">8.Heavy Metal Poisoned 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Sea of Rock 'n' Roll 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Master 06:42</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Queen 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">12.Written in Stone 07:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2019</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/power metal / heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Kenneth Nylund - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Mattias Sjöholm - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Johan Granström - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Knipström - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Simon Åbacka - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół gra już bardzo długo, od roku 2001 i w bardzo stabilnym składzie, ale nigdy nie wyszedł poza obszar sceny podziemnej w swoim kraju. W roku 2010 wydali niskonakładowy album</div>
<div style="text-align: justify;">self release "Made in Metal", potem na długo o nich ucichło i przypomnieli o sobie w marcu 2019 ponownie wydanym nakładem własnym albumem "Shadows of Fear".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest ponad godzina mocnego heavy/power metalu, który jako podgatunek dla Finlandii jest niespecyficzny. Tu się gra albo lżej, albo mniej epicko, albo w bardziej melodyjny sposób, albo z domieszką progresywności. TOMBSTONE jest inny i pod względem sposobu wykonania tego wszystkiego bezkompromisowy. Ta bezkompromisowość wypada szczerze i przekonująco, przede wszystkim ze względu na dobry, mocny wokal Kenneth Nylund i pełną energii grę gitarzystów. To jest ponad godzina zdecydowanie wysokoenergetycznego i raczej ciężko brzmiącego heavy/power metalu. Czasem w przypadku tego zespołu mówi się o wpływach MANOWAR, ale te skojarzenia są raczej mylne lub bardzo odległe od prawdy. Fakt, są w tych dłuższych i bardziej rozbudowanych kompozycjach, takich jak Written in Stone, czy częściowo balladowy Shadows of Fear takie podniosłe, pompatyczne momenty, ale żeby zaraz MANOWAR? Po prostu klasyczne epic heavy metalowe chwyty i konstrukcje aranżacyjne. Nawet, jeśli chodzi o otwierający ten album Can't Kill Metal. No i są pierwiastki heavy/thrashowe jak w przepotężnie w tych fragmentach brzmiącym Written in Stone. Ogólnie także w tych bardziej monumentalnych utworach sola gitarowe są najlepsze i więcej niż bardzo dobre. Zespół jednak zbyt często stawia sobie za cel dewastację heavy/power metalową w szybkich tempach, jak w Toxic Avenger, czy teutońsko brzmiącym Heavy Metal Poisoned i nieco wolniejszych The Queen oraz The Battle of Kalascha i to jest dobre, ale nie porywające granie o cechach heroicznych. Za to w tej kategorii zdecydowanie wyróżnia się także pełen pędu, ale i z bardzo atrakcyjną melodią Eye of the Storm. The Master jest za to raczej topornym wyrażeniem fascynacji PRIMAL FEAR i PARAGON i to takie powszednie w melodii granie niemieckiego heavy/power, a łagodzenie tego bardziej melodyjną drugą częścią w stylu classic heavy niewiele tylko poprawia sytuację. Umiarkowanie tylko interesująca jest mocna heavy ballada Blood Diamond, za to pięknie i łagodnie rozpoczynający się Sea of Rock 'n' Roll bardzo zaskakuje w drugiej części i to znakomita prezentacja tego, co było solą metalu lat 80tych. Wyborne sola, wyborny klimat i wszystko tu trzyma w napięciu do ostatniej chwili.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie mocne i soczyste, jak na self production bardzo dobre, może tylko trochę te gitary w niektórych miejscach nadmiernie drapieżnie przesterowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak na Finlandię zespół nawet oryginalny, jak na światowy heavy/powee - mniej.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.09.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Triumpher]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4076</link>
			<pubDate>Sat, 09 Sep 2023 17:22:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4076</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Triumpher - Storming the Walls (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/1/1121942.jpeg?5244" border="0" alt="[Obrazek: 1121942.jpeg?5244]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey / Europa Victrix 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Thunderer 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Storming the Walls 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mediterranean Wrath 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Wake the Dragon (Promachos) 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Esoteric Church of Dagon 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Divus de Mortuus 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Epitaphios 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Tomb 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Blazing Circle 06:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonis Vailas (Mars Triumph) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Apostolos Papadimitriou - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Tsakiropoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giannis Votsis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRIUMPHER to nowe wcielenie grupy SABOTER, średniej klasy ekipy grającej heavy/power pod tą nazwą do roku 2020, mającej na koncie dwa albumy. W marcu nakładem wytwórni Floga Records wydał pierwszy LP pod nową nazwą i w nieco odmiennym stylu niż SABOTER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Epicki heavy power - to brzmi interesująco. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że członkowie tego zespołu od lat udzielają się w licznych grupach grających bardziej ekstremalne odmiany metalu i w ramach TRIUMPHER te wpływy są znacznie większe niż w SABOTER.</div>
<div style="text-align: justify;">Początek albumu czyli Journey / Europa Victrix jest nieokreślony, ni to progresywny, ni to epicki. Niejasne granie, gdzie jest niby pewien klimat, ale treść pozostaje ukryta. Nieco eksperymentalnie... Potem natomiast w zasadzie do końca mamy tu ostry i mocny heavy/power o masywnym brzmieniu dwóch gitar, przypominającym te z obszaru death/thrashu czy nawet black/ thrashu oraz mroczny i dosyć drapieżny wokal Marsa Triumpha. Epicki pierwiastek jest barbarzyński, czasem napominając MANOWAR i The Thunderer to wychodzi miejscami nawet bardzo dobrze, ale już w I Wake the Dragon (Promachos), to po prostu poprawne granie bez konkretnego rozwinięcia w refrenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wolniejsze, bardziej dostojne utwory takie jak Storming the Walls nie wybiegają poza średni poziom heroicznego heavy/power helleńskiego grania z ostatnich dwudziestu lat, także w opcji klimatu i generowanego mroku, który w takiej średniowiecznej otoczce proponują w power doomowym Mediterranean Wrath. Tu melodia nie jest specjalnie interesująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe w surowym Esoteric Church of Dagon są w dużej mierze death/thrashowego pochodzenia i dobrze, że ubarwiono to pewnymi ozdobnikami z melodic power, oczywiście z dodatkową porcją ciężaru. Black metalowe naleciałości determinują wolniejszy Divus de Mortuus i znowu mamy stalowy, posępny metal o cechach epickich w bardziej melodyjnych i podniosłych fragmentach i znów gdzieś tam się MANOWAR przewija. Takie rzeczy jak Epitaphios pewnie znacznie lepiej się słucha w wykonaniu ROTTING CHRIST, albo NIGHTFALL i to dla fanów klasycznego heavy metalu jest raczej rzecz nie do przyjęcia. Pod koniec jest brutalniejsza wariacja na temat muzyki ELWING w The Tomb, przy czym w dalszej części mamy jedną z najbardziej tu udanych partii instrumentalnych, po części w stylu progresywnego speed metalu. A w ostatnim, najbardziej klasycznym i najbardziej heroicznym w tradycyjnym rozumieniu The Blazing Circle, są z kolei najlepsze wokale i ta kompozycja najbardziej także się mieści w głównym nurcie greckiego metalu epickiego, przy czym raczej w tych nieco surowszych obszarach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Samo brzmienie jest, jeśli chodzi o produkcję, udane i selektywne, jednak mało odnosi się do obecnych głównych, wiodących trendów w heavy epic. George Emmanuel jako bardzo młody człowiek zrobił mastering ostatniej płyty WOLFCRY w 2010, potem obracając się raczej w kręgach soundu bardziej eksperymentalnego i brutalniejszego, co i słychać także tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie mroczne, pełne surowości i pędu granie, technicznie zaawansowane, ale bardzo dobre sola i praca sekcji rytmicznej to za mało, by stanąć w pierwszym szeregu greckiej epic metalowej falangi. Reasumując - album, gdzie muzycy czujący przede wszystkim ekstremalne metalowe klimaty postanowili je wykorzystać w graniu heroicznego metalu z umiarkowanym powodzeniem, odżegnując się przy tym od nijakiego grania metalu w SABOTER. I za to plus.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.09.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Triumpher - Storming the Walls (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/2/1/1121942.jpeg?5244" border="0" alt="[Obrazek: 1121942.jpeg?5244]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Journey / Europa Victrix 05:19</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Thunderer 04:11</div>
<div style="text-align: justify;">3.Storming the Walls 07:19</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mediterranean Wrath 04:21</div>
<div style="text-align: justify;">5.I Wake the Dragon (Promachos) 06:10</div>
<div style="text-align: justify;">6.Esoteric Church of Dagon 04:19</div>
<div style="text-align: justify;">7.Divus de Mortuus 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Epitaphios 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.The Tomb 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Blazing Circle 06:23</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Antonis Vailas (Mars Triumph) - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Apostolos Papadimitriou - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Christopher Tsakiropoulos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Giannis Votsis - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">TRIUMPHER to nowe wcielenie grupy SABOTER, średniej klasy ekipy grającej heavy/power pod tą nazwą do roku 2020, mającej na koncie dwa albumy. W marcu nakładem wytwórni Floga Records wydał pierwszy LP pod nową nazwą i w nieco odmiennym stylu niż SABOTER.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Epicki heavy power - to brzmi interesująco. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że członkowie tego zespołu od lat udzielają się w licznych grupach grających bardziej ekstremalne odmiany metalu i w ramach TRIUMPHER te wpływy są znacznie większe niż w SABOTER.</div>
<div style="text-align: justify;">Początek albumu czyli Journey / Europa Victrix jest nieokreślony, ni to progresywny, ni to epicki. Niejasne granie, gdzie jest niby pewien klimat, ale treść pozostaje ukryta. Nieco eksperymentalnie... Potem natomiast w zasadzie do końca mamy tu ostry i mocny heavy/power o masywnym brzmieniu dwóch gitar, przypominającym te z obszaru death/thrashu czy nawet black/ thrashu oraz mroczny i dosyć drapieżny wokal Marsa Triumpha. Epicki pierwiastek jest barbarzyński, czasem napominając MANOWAR i The Thunderer to wychodzi miejscami nawet bardzo dobrze, ale już w I Wake the Dragon (Promachos), to po prostu poprawne granie bez konkretnego rozwinięcia w refrenie.</div>
<div style="text-align: justify;">Wolniejsze, bardziej dostojne utwory takie jak Storming the Walls nie wybiegają poza średni poziom heroicznego heavy/power helleńskiego grania z ostatnich dwudziestu lat, także w opcji klimatu i generowanego mroku, który w takiej średniowiecznej otoczce proponują w power doomowym Mediterranean Wrath. Tu melodia nie jest specjalnie interesująca.</div>
<div style="text-align: justify;">Ataki gitarowe w surowym Esoteric Church of Dagon są w dużej mierze death/thrashowego pochodzenia i dobrze, że ubarwiono to pewnymi ozdobnikami z melodic power, oczywiście z dodatkową porcją ciężaru. Black metalowe naleciałości determinują wolniejszy Divus de Mortuus i znowu mamy stalowy, posępny metal o cechach epickich w bardziej melodyjnych i podniosłych fragmentach i znów gdzieś tam się MANOWAR przewija. Takie rzeczy jak Epitaphios pewnie znacznie lepiej się słucha w wykonaniu ROTTING CHRIST, albo NIGHTFALL i to dla fanów klasycznego heavy metalu jest raczej rzecz nie do przyjęcia. Pod koniec jest brutalniejsza wariacja na temat muzyki ELWING w The Tomb, przy czym w dalszej części mamy jedną z najbardziej tu udanych partii instrumentalnych, po części w stylu progresywnego speed metalu. A w ostatnim, najbardziej klasycznym i najbardziej heroicznym w tradycyjnym rozumieniu The Blazing Circle, są z kolei najlepsze wokale i ta kompozycja najbardziej także się mieści w głównym nurcie greckiego metalu epickiego, przy czym raczej w tych nieco surowszych obszarach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Samo brzmienie jest, jeśli chodzi o produkcję, udane i selektywne, jednak mało odnosi się do obecnych głównych, wiodących trendów w heavy epic. George Emmanuel jako bardzo młody człowiek zrobił mastering ostatniej płyty WOLFCRY w 2010, potem obracając się raczej w kręgach soundu bardziej eksperymentalnego i brutalniejszego, co i słychać także tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">W sumie mroczne, pełne surowości i pędu granie, technicznie zaawansowane, ale bardzo dobre sola i praca sekcji rytmicznej to za mało, by stanąć w pierwszym szeregu greckiej epic metalowej falangi. Reasumując - album, gdzie muzycy czujący przede wszystkim ekstremalne metalowe klimaty postanowili je wykorzystać w graniu heroicznego metalu z umiarkowanym powodzeniem, odżegnując się przy tym od nijakiego grania metalu w SABOTER. I za to plus.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 9.09.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Thunderforge]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4042</link>
			<pubDate>Fri, 14 Jul 2023 18:04:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4042</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Thunderforge - Vanquish the Sun (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/2/1152960.jpg?2735" border="0" alt="[Obrazek: 1152960.jpg?2735]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Light the Forge 01:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.All or Nothing 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">3.Someday 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.G.O.T.A.W. 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Position of the Stars 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Siege the Day 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.Garden of Tears 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nightfall 02:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.As the Horizon Falls 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">10.Grabthar's Revenge 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">11.Houses of the Infinite 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">12.In the Time of the King 09:33</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Morini - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Morini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jules Conroy - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John McLaughlin - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Zac Curylo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z East Longmeadow w Massachusetts istnieje na lokalnej scenie stanowej od roku 2012, w 2016 wydał EP i w zasadzie niczym więcej do tej pory swojej obecności nie zaznaczył. Do tej pory, bo w lipcu 2023 nakładem własnym grupa przedstawiła swój pierwszy LP "Vanquish the Sun".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykanie grają europower metal. I to jak grają! Często jest tak, że nawet te europower próby sił z USA są przyciężkie, wymęczone, bez polotu. A tutaj... Jest nie tylko wielki entuzjazm i energia, ale ponadto jeszcze i wysokie umiejętności, przy czym brylują tu bracia Morini. Świetny jest Adam, o dosyć wysokim głosie i zasięgu, i jakże biegły, i finezyjny w tym co robi gitarzysta Christian. Energią, świeżością i dynamiką ten zespół przypomina francuski GALDERIA, i wielka jest elegancja wykonania nad wyraz melodyjnych Siege the Day, All or Nothing, Someday z potężnymi natarciami Zaca Curylo, perkusisty o nadświetlnej szybkości i atomowym uderzeniu. To power metal pełen słońca, pozytywnej energii i łagodnie podanego heroizmu, szczególnie w mistrzowskim Position of the Stars z nader interesującą, opartą na kontrapunktach partią instrumentalną. Potoczysty, chwytliwy, z wybornie rozpracowanymi partiami speedowymi, ale także zachwycająco sobie radzą, gdy grają miejscami nieco wolniej, z nastawieniem na ekspozycję refrenu. Oni te refreny mają na tej płycie dopracowane do perfekcji, przy czym wcale niczego specjalnie nie kombinują. Ależ killer w tej manierze to G.O.T.A.W.! Moc!</div>
<div style="text-align: justify;">W instrumentalnych Nightfall i Grabthar's Revenge w roli głównej gitary, a w Garden of Tears Adam Morini, ze wspaniałymi romantycznymi wokalami z sentymentalnym zabarwionym progressive melodic rockiem stylu. Klawiszy nie ma tu za wiele i wyjątek stanowi fragmentarycznie jeszcze jeden pełen żaru i światła fantasy heroiczny As the Horizon Falls. Trochę mniej interesująca jest melodia Houses of the Infinite, choć tu praca gitarzystów także godna podziwu i jest także nieco neoklasyki w ornamentacjach i solach.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, zgodnie z tradycją album kończy się heroicznym fantasy kolosem In the Time of the King i przez te niemal dziesięć minut nudzić się nie pozwalają. Jak się ma takiego wokalistę, o narrację epicką można być spokojnym, jak się ma takich instrumentalistów, to o barwy muzyczne także. Świetny chór to otwiera, wyborny dostojny i majestatyczny motyw temu przewodzi, jest szybkość, jest nastrój, gdy tego wymaga sytuacja, jest nawet kilka zagrywek progressive opartych na estetyce groove. Jest po prostu ciekawie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Piękne brzmienie, soczyste gitary, w ramach mixu wysunięty do przodu Adam Morini, co było posunięciem bezwzględnie słusznym. No tak, wspaniała płyta z europower z Ameryki i na pewno jeden z najbardziej sensacyjnych debiutów roku 2023 w ramach melodyjnego metalu. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.07.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Thunderforge - Vanquish the Sun (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/5/2/1152960.jpg?2735" border="0" alt="[Obrazek: 1152960.jpg?2735]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Light the Forge 01:37</div>
<div style="text-align: justify;">2.All or Nothing 05:00</div>
<div style="text-align: justify;">3.Someday 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.G.O.T.A.W. 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Position of the Stars 06:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Siege the Day 03:51</div>
<div style="text-align: justify;">7.Garden of Tears 04:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Nightfall 02:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.As the Horizon Falls 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">10.Grabthar's Revenge 03:14</div>
<div style="text-align: justify;">11.Houses of the Infinite 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">12.In the Time of the King 09:33</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Adam Morini - śpiew, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Morini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jules Conroy - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">John McLaughlin - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Zac Curylo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ten zespół z East Longmeadow w Massachusetts istnieje na lokalnej scenie stanowej od roku 2012, w 2016 wydał EP i w zasadzie niczym więcej do tej pory swojej obecności nie zaznaczył. Do tej pory, bo w lipcu 2023 nakładem własnym grupa przedstawiła swój pierwszy LP "Vanquish the Sun".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Amerykanie grają europower metal. I to jak grają! Często jest tak, że nawet te europower próby sił z USA są przyciężkie, wymęczone, bez polotu. A tutaj... Jest nie tylko wielki entuzjazm i energia, ale ponadto jeszcze i wysokie umiejętności, przy czym brylują tu bracia Morini. Świetny jest Adam, o dosyć wysokim głosie i zasięgu, i jakże biegły, i finezyjny w tym co robi gitarzysta Christian. Energią, świeżością i dynamiką ten zespół przypomina francuski GALDERIA, i wielka jest elegancja wykonania nad wyraz melodyjnych Siege the Day, All or Nothing, Someday z potężnymi natarciami Zaca Curylo, perkusisty o nadświetlnej szybkości i atomowym uderzeniu. To power metal pełen słońca, pozytywnej energii i łagodnie podanego heroizmu, szczególnie w mistrzowskim Position of the Stars z nader interesującą, opartą na kontrapunktach partią instrumentalną. Potoczysty, chwytliwy, z wybornie rozpracowanymi partiami speedowymi, ale także zachwycająco sobie radzą, gdy grają miejscami nieco wolniej, z nastawieniem na ekspozycję refrenu. Oni te refreny mają na tej płycie dopracowane do perfekcji, przy czym wcale niczego specjalnie nie kombinują. Ależ killer w tej manierze to G.O.T.A.W.! Moc!</div>
<div style="text-align: justify;">W instrumentalnych Nightfall i Grabthar's Revenge w roli głównej gitary, a w Garden of Tears Adam Morini, ze wspaniałymi romantycznymi wokalami z sentymentalnym zabarwionym progressive melodic rockiem stylu. Klawiszy nie ma tu za wiele i wyjątek stanowi fragmentarycznie jeszcze jeden pełen żaru i światła fantasy heroiczny As the Horizon Falls. Trochę mniej interesująca jest melodia Houses of the Infinite, choć tu praca gitarzystów także godna podziwu i jest także nieco neoklasyki w ornamentacjach i solach.</div>
<div style="text-align: justify;">Oczywiście, zgodnie z tradycją album kończy się heroicznym fantasy kolosem In the Time of the King i przez te niemal dziesięć minut nudzić się nie pozwalają. Jak się ma takiego wokalistę, o narrację epicką można być spokojnym, jak się ma takich instrumentalistów, to o barwy muzyczne także. Świetny chór to otwiera, wyborny dostojny i majestatyczny motyw temu przewodzi, jest szybkość, jest nastrój, gdy tego wymaga sytuacja, jest nawet kilka zagrywek progressive opartych na estetyce groove. Jest po prostu ciekawie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Piękne brzmienie, soczyste gitary, w ramach mixu wysunięty do przodu Adam Morini, co było posunięciem bezwzględnie słusznym. No tak, wspaniała płyta z europower z Ameryki i na pewno jeden z najbardziej sensacyjnych debiutów roku 2023 w ramach melodyjnego metalu. </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 14.07.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Twilight Zone]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3926</link>
			<pubDate>Tue, 13 Dec 2022 18:42:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3926</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Twilight Zone - Visions of Freedom (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/7/1097418.jpg?5536" border="0" alt="[Obrazek: 1097418.jpg?5536]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Nemesis 01:50</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Laws of Denial 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Freedom on My Skin 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.In the Eye of the Biggest Storm 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Run but Can't Hide 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Reminescence 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.Soul Reaper 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">8.Cloudwork 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Vision 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">10.Warmongers 03:42</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Val Sheldon (Valerio Scialdone) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Lord Kain (Fabio Bertini) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefano Giusti - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Bovecchi - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Val Sheldon na pewno należy do tych dobrych włoskich wokalistów, którym nie udało się jakoś przez lata ustabilizować swojej pozycji na scenie włoskiego metalu. W roku 2012 wszedł do składu TWILIGHT ZONE z Pietrasanta, grupy długowiecznej, ale raczej z dalszego szeregu heavy metalu w Italii. W 2014 zespół wydał przeciętny album heavy metalowy "...The Beginning" i choć Val Sheldon zaśpiewał dobrze, świata nim nie zawojowali. Dosyć niespodziewanie grupa powróciła w grudniu 2022 drugim LP wydanym przez włoską wytwórnię Diamond Prod. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem zespół wpisuje się bardziej niż poprzednio we wiodący w ostatnich latach nurt NWOTHM i to z brytyjskimi inklinacjami, bardzo słyszalnymi w zamykającym ten album udanym, nieskomplikowanym Warmongers, gdzie dobry gitarzysta Lord Kain pokazuje jak grać efektywnie prostymi środkami. Ponadto solidne maidenowskie fundamenty The Laws of Denial prowadzą do udanego rozwinięcia The Laws of Denial, szybkiego, bojowego i ostro zaśpiewanego przez ogólnie jak zwykle dobrze spisującego się Vala Sheldona. Z drugiej strony raczej nie budzi większego zainteresowania przyciężki i nieco ospały classic metalowy Freedom on My Skin. Album można uznać za urozmaicony, choć niekoniecznie zawsze wychodzi to na plus. W Cloudwork siłują się z czymś w rodzaju epickiego, progresywnego rocka i wychodzi z tego niewiele dobrego, środkowa część płyty zaś wydaje się zbyt łagodna jak na ogólnie tu preferowany styl NWOTHM. Pieśń minstrela Reminescence z gitarami akustycznymi jakoś tu nie bardzo pasuje, z drugiej strony jednak Soul Reaper, poetycki w części pierwszej i z narastającą mocą w miarę upływu czasu wydaje się być tu najbardziej aranżacyjnie dopracowaną kompozycją i z najlepszymi wokalami Sheldona od lat. Jednak dużo tracą w przypadku zupełnie nieudanego, bezstylowego Vision. Słabe to jest po prostu. Powinni się trzymać takich temp i takich bezpiecznych klasycznych melodii jak w udanym pod tym względem, dynamicznym Run but Can't Hide.</div>
<div style="text-align: justify;">No i jest jeszcze najdłuższy In the Eye of the Biggest Storm, gdzie akurat Val Sheldon nie błyszczy, ale coś tu robią interesującego klawisze, dodając nieco uroku takiej w sumie przeciętnej melodii. Trochę to za długie, za mało treści jak na ten czas prawie siedmiu minut.<br />
<br />
Solidna sekcja rytmiczna, przebłyski wybornej gry Lorda Kaina, niezła, choć niczym nie wyróżniająca się produkcja. Album lepszy od debiutu, ale czy można uznać, że ten zespół jest realnie perspektywiczny? Może czas to pokaże.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.12.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Twilight Zone - Visions of Freedom (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/9/7/1097418.jpg?5536" border="0" alt="[Obrazek: 1097418.jpg?5536]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Nemesis 01:50</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Laws of Denial 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Freedom on My Skin 05:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.In the Eye of the Biggest Storm 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Run but Can't Hide 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Reminescence 04:16</div>
<div style="text-align: justify;">7.Soul Reaper 05:12</div>
<div style="text-align: justify;">8.Cloudwork 06:03</div>
<div style="text-align: justify;">9.Vision 04:54</div>
<div style="text-align: justify;">10.Warmongers 03:42</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Val Sheldon (Valerio Scialdone) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Lord Kain (Fabio Bertini) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefano Giusti - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Bovecchi - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Val Sheldon na pewno należy do tych dobrych włoskich wokalistów, którym nie udało się jakoś przez lata ustabilizować swojej pozycji na scenie włoskiego metalu. W roku 2012 wszedł do składu TWILIGHT ZONE z Pietrasanta, grupy długowiecznej, ale raczej z dalszego szeregu heavy metalu w Italii. W 2014 zespół wydał przeciętny album heavy metalowy "...The Beginning" i choć Val Sheldon zaśpiewał dobrze, świata nim nie zawojowali. Dosyć niespodziewanie grupa powróciła w grudniu 2022 drugim LP wydanym przez włoską wytwórnię Diamond Prod. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tym razem zespół wpisuje się bardziej niż poprzednio we wiodący w ostatnich latach nurt NWOTHM i to z brytyjskimi inklinacjami, bardzo słyszalnymi w zamykającym ten album udanym, nieskomplikowanym Warmongers, gdzie dobry gitarzysta Lord Kain pokazuje jak grać efektywnie prostymi środkami. Ponadto solidne maidenowskie fundamenty The Laws of Denial prowadzą do udanego rozwinięcia The Laws of Denial, szybkiego, bojowego i ostro zaśpiewanego przez ogólnie jak zwykle dobrze spisującego się Vala Sheldona. Z drugiej strony raczej nie budzi większego zainteresowania przyciężki i nieco ospały classic metalowy Freedom on My Skin. Album można uznać za urozmaicony, choć niekoniecznie zawsze wychodzi to na plus. W Cloudwork siłują się z czymś w rodzaju epickiego, progresywnego rocka i wychodzi z tego niewiele dobrego, środkowa część płyty zaś wydaje się zbyt łagodna jak na ogólnie tu preferowany styl NWOTHM. Pieśń minstrela Reminescence z gitarami akustycznymi jakoś tu nie bardzo pasuje, z drugiej strony jednak Soul Reaper, poetycki w części pierwszej i z narastającą mocą w miarę upływu czasu wydaje się być tu najbardziej aranżacyjnie dopracowaną kompozycją i z najlepszymi wokalami Sheldona od lat. Jednak dużo tracą w przypadku zupełnie nieudanego, bezstylowego Vision. Słabe to jest po prostu. Powinni się trzymać takich temp i takich bezpiecznych klasycznych melodii jak w udanym pod tym względem, dynamicznym Run but Can't Hide.</div>
<div style="text-align: justify;">No i jest jeszcze najdłuższy In the Eye of the Biggest Storm, gdzie akurat Val Sheldon nie błyszczy, ale coś tu robią interesującego klawisze, dodając nieco uroku takiej w sumie przeciętnej melodii. Trochę to za długie, za mało treści jak na ten czas prawie siedmiu minut.<br />
<br />
Solidna sekcja rytmiczna, przebłyski wybornej gry Lorda Kaina, niezła, choć niczym nie wyróżniająca się produkcja. Album lepszy od debiutu, ale czy można uznać, że ten zespół jest realnie perspektywiczny? Może czas to pokaże.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 13.12.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Mighty Wraith]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3880</link>
			<pubDate>Fri, 09 Sep 2022 18:21:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3880</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">The Mighty Wraith - The Awakening (2014)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/0/0/5/400525.jpg?5429" border="0" alt="[Obrazek: 400525.jpg?5429]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fury of the Norsemen 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragonheart 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.On Demon Wings 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightmare World 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">5.Awakening 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Realm of Shadows 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Spirits 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.Thunder of the Gods 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">9.Memories of the Past 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">10.When It Rains 05:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2014</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matt Gore - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Azza Potter- gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Miller - gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Andrew Kirby - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Rycerski power metal w zabarwionym heroizmem arturiańskim jest wbrew pozorom w Anglii reprezentowany skromnie. Wiele grup przepadło w mroku dziejów, nie doczekawszy się zainteresowania żadnej wytwórni lub tkwi na obrzeżach digitalowego bandcampu... THE MIGHTY WRAITH z Birmingham zdołał po dwóch latach istnienia wydać w styczniu 2014 nakładem własnym album "The Awakening".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie gitary w średnio szybkich tempach grają umiarkowanie ostro, nieco ascetycznie. No, przynajmniej nie ma kopiowania DRAGONFORCE czy POWER QUEST. Jest to na swój sposób zespół rozpoznawalny, choć arsenał środków metalowego wyrazu jest tu raczej skromny. Niemniej, gdy jest pomysł na heroiczną melodię i wzmacniają ją w refrenie, to mamy tu takie bardzo dobre kompozycje jak dynamiczny i dramatyczny Dragonheart oraz nasycony ostrymi gitarami Thunder of the Gods. </div>
<div style="text-align: justify;">Solidnie, choć dosyć monolitycznie prezentują się melodyjne, rycerskie Fury of the Norsemen, Nightmare World czy też tytułowy Awakening z wolniejszym refrenem. Wydaje się, że Matt Gore dysponujący w sumie niezłym głosem w średnio wysokich rejestrach, śpiewa często zbyt zachowawczo i jakby jest stremowany. Mimo ustawienia go w pozycji wysuniętej więcej słychać pełnego werwy (czasem nawet zbyt wyrywnego) perkusistę. Te melodie są w jednym zbliżonym typie, dobrze dobranym lecz często się wydaje, że już to grali wcześniej...</div>
<div style="text-align: justify;">W On Demon Wings łączą długi delikatniejszy wstęp z mrocznym riffowaniem w części głównej, w Realm of Shadows trochę kombinują z akcentami bardziej rockowymi i jest to dobry krok w połączeniu z pewną dawką inteligentnie podanego mroku i niepokoju. Spirit rozpoczyna się zbyt długo, a gdy zaczynają grać ostrzej, znane już tu motywy niespecjalnie mogą zainteresować. No, może pewnymi odniesieniami do power/thrashu i to gitarzyści grają ze sporą wprawą. Tak sobie pobrzmiewa Memories of the Past, po części balladowy jak z rockowych list przebojów, po części w nieuzasadniony sposób obudowany speed metalowymi riffami. Jednak ładnie za to zagrali w lekko romantycznym i nacechowanym classic metalem, pomimo serii gwałtownych ataków gitarowych, When It Rains.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na pewno ten zespół ma swój rozpoznawalny styl i na nikim się nie wzoruje w bezpośredni sposób. Oryginalność się liczy, tyle że na tym albumie wyszło to wszystko po prostu dobrze, a mogło wyjść lepiej. W 2017 zespół już bez Jonathana Millera, z basistą Chrisem Musgrove przedstawił dwie EP, gdzie na "Outcast" znalazły się cztery nowe kompozycje w rozpoznawalnym dla grupy stylu, a na "Dragonheart" odważniejsze i bardziej dopracowane nowe wersje najlepszych utworów z debiutu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">The Mighty Wraith - The Awakening (2014)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/0/0/5/400525.jpg?5429" border="0" alt="[Obrazek: 400525.jpg?5429]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fury of the Norsemen 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">2.Dragonheart 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">3.On Demon Wings 05:15</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightmare World 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">5.Awakening 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">6.Realm of Shadows 04:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.Spirits 04:46</div>
<div style="text-align: justify;">8.Thunder of the Gods 04:57</div>
<div style="text-align: justify;">9.Memories of the Past 04:25</div>
<div style="text-align: justify;">10.When It Rains 05:05</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2014</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Matt Gore - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Azza Potter- gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Miller - gitary</div>
<div style="text-align: justify;">Andrew Kirby - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Rycerski power metal w zabarwionym heroizmem arturiańskim jest wbrew pozorom w Anglii reprezentowany skromnie. Wiele grup przepadło w mroku dziejów, nie doczekawszy się zainteresowania żadnej wytwórni lub tkwi na obrzeżach digitalowego bandcampu... THE MIGHTY WRAITH z Birmingham zdołał po dwóch latach istnienia wydać w styczniu 2014 nakładem własnym album "The Awakening".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Dwie gitary w średnio szybkich tempach grają umiarkowanie ostro, nieco ascetycznie. No, przynajmniej nie ma kopiowania DRAGONFORCE czy POWER QUEST. Jest to na swój sposób zespół rozpoznawalny, choć arsenał środków metalowego wyrazu jest tu raczej skromny. Niemniej, gdy jest pomysł na heroiczną melodię i wzmacniają ją w refrenie, to mamy tu takie bardzo dobre kompozycje jak dynamiczny i dramatyczny Dragonheart oraz nasycony ostrymi gitarami Thunder of the Gods. </div>
<div style="text-align: justify;">Solidnie, choć dosyć monolitycznie prezentują się melodyjne, rycerskie Fury of the Norsemen, Nightmare World czy też tytułowy Awakening z wolniejszym refrenem. Wydaje się, że Matt Gore dysponujący w sumie niezłym głosem w średnio wysokich rejestrach, śpiewa często zbyt zachowawczo i jakby jest stremowany. Mimo ustawienia go w pozycji wysuniętej więcej słychać pełnego werwy (czasem nawet zbyt wyrywnego) perkusistę. Te melodie są w jednym zbliżonym typie, dobrze dobranym lecz często się wydaje, że już to grali wcześniej...</div>
<div style="text-align: justify;">W On Demon Wings łączą długi delikatniejszy wstęp z mrocznym riffowaniem w części głównej, w Realm of Shadows trochę kombinują z akcentami bardziej rockowymi i jest to dobry krok w połączeniu z pewną dawką inteligentnie podanego mroku i niepokoju. Spirit rozpoczyna się zbyt długo, a gdy zaczynają grać ostrzej, znane już tu motywy niespecjalnie mogą zainteresować. No, może pewnymi odniesieniami do power/thrashu i to gitarzyści grają ze sporą wprawą. Tak sobie pobrzmiewa Memories of the Past, po części balladowy jak z rockowych list przebojów, po części w nieuzasadniony sposób obudowany speed metalowymi riffami. Jednak ładnie za to zagrali w lekko romantycznym i nacechowanym classic metalem, pomimo serii gwałtownych ataków gitarowych, When It Rains.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na pewno ten zespół ma swój rozpoznawalny styl i na nikim się nie wzoruje w bezpośredni sposób. Oryginalność się liczy, tyle że na tym albumie wyszło to wszystko po prostu dobrze, a mogło wyjść lepiej. W 2017 zespół już bez Jonathana Millera, z basistą Chrisem Musgrove przedstawił dwie EP, gdzie na "Outcast" znalazły się cztery nowe kompozycje w rozpoznawalnym dla grupy stylu, a na "Dragonheart" odważniejsze i bardziej dopracowane nowe wersje najlepszych utworów z debiutu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 9.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>