<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - V]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 11:43:49 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Valhalore]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4522</link>
			<pubDate>Thu, 10 Apr 2025 15:56:12 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4522</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valhalore - Beyond the Stars (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/7/1307118.jpg?4641" border="0" alt="[Obrazek: 1307118.jpg?4641]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Life 02:46      <br />
2. Edge of Forever 04:45      <br />
3. The Storm 05:26       <br />
4. Within the Fire 04:19      <br />
5. Dusk 00:48      <br />
6. Wayfinder 03:50       <br />
7. Dawn 01:13      <br />
8. Horizon 05:07      <br />
9. The World Between 05:10      <br />
10. Aether 02:28      <br />
11. Heart of the Sea 06:23      <br />
12. A Walk Among the Stars 05:40<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death/Folk Metal<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lachlan Neate - śpiew, skrzypce, mandolina<br />
Lucas Fisher - śpiew, gitara<br />
Anthony Willis - gitara<br />
Joseph Dipisa-Fiorenza - bas<br />
Morgan Cox - perkusja<br />
Sophie Christensen - instrumenty dęte<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALHALORE założone zostało w 2013 roku, debiutując w 2017 roku albumem wydanym nakładem własnym, który nie wywołał zbyt wielkiej sensacji. Zawierał poprawny folk metal z garażową produkcją, z dobrym wykonaniem, ale niewyróżniający się. Po ponad ośmiu latach, w niezmienionym składzie, powracają z nowym materiałem, który zaprezentowany zostanie przez RPM/ROAR 11 kwietnia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przez te lata milczenia zespół zmienił się na lepsze, wzbogacając kompozycje o melodic death metal sceny Goteborga z folk metalowym tłem, które wzbogaca refreny chórami i instrumentami dętymi. Wzorowe rozpoczęcie Edge of Forever, który pokazuje podejście modern w aranżacjach i znakomitych, wokalnych kontrastach. Czyste zaśpiewy są wspaniałe i kojące, a growle mocne i nieprzytłaczające. Dodatek elementu folklorystycznego bardzo ubogaca kompozycje i nadaje im własnej tożsamości. Brzmi to ciekawiej niż BRYMIR w The Storm, w którym bębny Morgan Cox miażdżą słuchacza swoją epickością. Do tego wspaniały, przestrzenny refren i wplecione gustownie instrumenty niemetalowe, w tym skrzypce.</div>
<div style="text-align: justify;">Within the Fire wzbogacony został o melodykę CHILDREN OF BODOM, z kolei Horizon to bardzo potrzebne turbodoładowanie z epickim zacięciem, bardzo udany jest też Horizon w stylu ELVENKING. Nowocześnie i modern prezentuje się rewelacyjny The World Between ze znakomitymi natarciami gitarowymi, chociaż w kwestii technicznej, to sola gitarowe są raczej z tych skromniejszych i większy nacisk został tutaj położony na atomową sekcję rytmiczną. Najsłabszą i najmniej wnoszącą częścią albumu są przerywniki czysto folkowe, które powstały raczej z formalności niż realnej wartości. Bezbarwnie mijają Dusk oraz Dawn, pomiędzy którymi jest co najwyżej poprawna ballada Wayfinder, w przypadku Aether też trudno mówić o czymś wartym uwagi. Świetna jest za to półballada Heart of the Sea, w której gościnnie zaśpiewała Anna Murphy, była wokalistka ELUVEITIE. To zmiata cokolwiek Wayfinder miał do przekazania. Pięknie, nostalgicznie, ciepło i szczerze, a co najważniejsze metalowo. Album kończy A Walk Among the Stars, który w pewnym stopniu przypomina najlepsze lata SUIDAKRA, kiedy jeszcze grali metal. Druga połowa z chórami to absolutne zniszczenie i jaka szkoda, że nie wykorzystali tutaj potencjału chórów na tym albumie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja z kategorii sharp &amp; clear jest bezbłędna, gitary są mocne i ostre, a sekcja rytmiczna dewastująca, nie ma tutaj przesadnego zmiękczania brzmienia, jak to czasami na albumach z elementami folk bywa.</div>
<div style="text-align: justify;">Panowie Neate i Fisher okazują się tutaj świetnymi wokalistami, którzy idealnie się rozumieją i współpracują, tworząc świetne kontrasty. Cały zespół zagrał dobrze i tak, jak należało oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;">VALHALORE po solidnym debiucie ewoluował w dobrą stronę, oferując muzykę bardziej przebojową i chwytliwą, niejako podążając podobną drogą do włoskiego CALICO JACK i ta zmiana gatunkowa wyszła im na dobre.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecujący nowy rozdział australijskiego zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni RPM ROAR.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Valhalore - Beyond the Stars (2025)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/3/0/7/1307118.jpg?4641" border="0" alt="[Obrazek: 1307118.jpg?4641]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Life 02:46      <br />
2. Edge of Forever 04:45      <br />
3. The Storm 05:26       <br />
4. Within the Fire 04:19      <br />
5. Dusk 00:48      <br />
6. Wayfinder 03:50       <br />
7. Dawn 01:13      <br />
8. Horizon 05:07      <br />
9. The World Between 05:10      <br />
10. Aether 02:28      <br />
11. Heart of the Sea 06:23      <br />
12. A Walk Among the Stars 05:40<br />
<br />
Rok wydania: 2025<br />
Gatunek: Melodic Death/Folk Metal<br />
Kraj: Australia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Lachlan Neate - śpiew, skrzypce, mandolina<br />
Lucas Fisher - śpiew, gitara<br />
Anthony Willis - gitara<br />
Joseph Dipisa-Fiorenza - bas<br />
Morgan Cox - perkusja<br />
Sophie Christensen - instrumenty dęte<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VALHALORE założone zostało w 2013 roku, debiutując w 2017 roku albumem wydanym nakładem własnym, który nie wywołał zbyt wielkiej sensacji. Zawierał poprawny folk metal z garażową produkcją, z dobrym wykonaniem, ale niewyróżniający się. Po ponad ośmiu latach, w niezmienionym składzie, powracają z nowym materiałem, który zaprezentowany zostanie przez RPM/ROAR 11 kwietnia 2025 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Przez te lata milczenia zespół zmienił się na lepsze, wzbogacając kompozycje o melodic death metal sceny Goteborga z folk metalowym tłem, które wzbogaca refreny chórami i instrumentami dętymi. Wzorowe rozpoczęcie Edge of Forever, który pokazuje podejście modern w aranżacjach i znakomitych, wokalnych kontrastach. Czyste zaśpiewy są wspaniałe i kojące, a growle mocne i nieprzytłaczające. Dodatek elementu folklorystycznego bardzo ubogaca kompozycje i nadaje im własnej tożsamości. Brzmi to ciekawiej niż BRYMIR w The Storm, w którym bębny Morgan Cox miażdżą słuchacza swoją epickością. Do tego wspaniały, przestrzenny refren i wplecione gustownie instrumenty niemetalowe, w tym skrzypce.</div>
<div style="text-align: justify;">Within the Fire wzbogacony został o melodykę CHILDREN OF BODOM, z kolei Horizon to bardzo potrzebne turbodoładowanie z epickim zacięciem, bardzo udany jest też Horizon w stylu ELVENKING. Nowocześnie i modern prezentuje się rewelacyjny The World Between ze znakomitymi natarciami gitarowymi, chociaż w kwestii technicznej, to sola gitarowe są raczej z tych skromniejszych i większy nacisk został tutaj położony na atomową sekcję rytmiczną. Najsłabszą i najmniej wnoszącą częścią albumu są przerywniki czysto folkowe, które powstały raczej z formalności niż realnej wartości. Bezbarwnie mijają Dusk oraz Dawn, pomiędzy którymi jest co najwyżej poprawna ballada Wayfinder, w przypadku Aether też trudno mówić o czymś wartym uwagi. Świetna jest za to półballada Heart of the Sea, w której gościnnie zaśpiewała Anna Murphy, była wokalistka ELUVEITIE. To zmiata cokolwiek Wayfinder miał do przekazania. Pięknie, nostalgicznie, ciepło i szczerze, a co najważniejsze metalowo. Album kończy A Walk Among the Stars, który w pewnym stopniu przypomina najlepsze lata SUIDAKRA, kiedy jeszcze grali metal. Druga połowa z chórami to absolutne zniszczenie i jaka szkoda, że nie wykorzystali tutaj potencjału chórów na tym albumie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Produkcja z kategorii sharp &amp; clear jest bezbłędna, gitary są mocne i ostre, a sekcja rytmiczna dewastująca, nie ma tutaj przesadnego zmiękczania brzmienia, jak to czasami na albumach z elementami folk bywa.</div>
<div style="text-align: justify;">Panowie Neate i Fisher okazują się tutaj świetnymi wokalistami, którzy idealnie się rozumieją i współpracują, tworząc świetne kontrasty. Cały zespół zagrał dobrze i tak, jak należało oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;">VALHALORE po solidnym debiucie ewoluował w dobrą stronę, oferując muzykę bardziej przebojową i chwytliwą, niejako podążając podobną drogą do włoskiego CALICO JACK i ta zmiana gatunkowa wyszła im na dobre.</div>
<div style="text-align: justify;">Obiecujący nowy rozdział australijskiego zespołu.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni RPM ROAR.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Voidfallen]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4498</link>
			<pubDate>Tue, 11 Feb 2025 13:08:26 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4498</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Voidfallen - The Atlas of Spiritual Apocalypse (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/8/2/978204.jpg?4623" border="0" alt="[Obrazek: 978204.jpg?4623]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Atlas of Spiritual Apocalypse 01:11       <br />
2. Remnants of the Heart 04:04     <br />
3. The Hollows 04:16      <br />
4. The Daughters 06:02     <br />
5. From Souls to Embers 05:21     <br />
6. From Embers to Fall 05:21     <br />
7. Sui Generis 04:03      <br />
8. The Slaves of the Echo Chambers 05:00      <br />
9. Seen Through Ice 05:47<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tommi Kangaskortet - śpiew<br />
Aleksi Tossavainen - gitara<br />
Henri Vuorenmaa - gitara<br />
Lauri Myllylä - bas<br />
Mika Lumijärvi - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VOIDFALLEN z Helsinek założone zostało w 2019 roku i na scenie lokalnej szybko zyskało uznanie, podpisując kontrakt z Inverse Records, które wydało ich debiut 8 października 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To melodic death metal wspomagający się elementami symfonicznymi, która bliższa jest debiutowi SERENITY IN MURDER, twórczości CATAMENIA niż THRONE OF CHAOS, chociaż wszędzie i chyba w każdym fińskim projekcie można doszukać się w mniejszym lub większym stopniu wpływów CHILDREN OF BODOM i The Hollows pod tym względem jest znakomity.</div>
<div style="text-align: justify;">Zdecydowanie tutaj liczy się gitarowe natarcie, jak w MORS PRINCIPIUM EST, chociaż Remnants of the Heart to również ETERNAL TEARS OF SORROW, przynajmniej z płyt wcześniejszych. Surowszy The Daughters ewidentnie próbuje swoich sił z KALMAH, jednak w gitarach jest za mało klimatu bagien, a Tommi Kangaskortet to jednak nie Pekka Kokko, chociaż jego harsh jest całkiem niezły, to nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ciekawe są nawiązania w drugiej połowie kompozycji do WHISPERED, chociaż ostatecznie niewiele one wnoszą. From Souls to Embers jest miażdżący w swoich extreme melodic metalowym ataku w wolniejszych tempach z echami wczesnego CATAMENIA. Gatunkowej stagnacji nie dało się uniknąć i From Embers to Fall próbuje uderzać w klimaty INSOMNIUM i BEFORE THE DAWN z miernym skutkiem, podobnie jest z generycznym Sui Generis i szwedzki THE DUSKFALL grał takie rzeczy w sposób bardziej interesujący. Druga połowa jest zdecydowanie słabsza i The Slaves of the Echo Chambers to tylko sprawnie kopiowanie WOLFHEART, chociaż nie jest to muzyka zła. Co najwyżej gatunkowo poprawna, która zadowoli mało wymagających, nie oczekujących porywających refrenów.</div>
<div style="text-align: justify;">Seen Through Ice jest najsłabszy na tym LP i to bezbarwny melodic death metal, jakiego w  USA jest pełno i wykonanego lepiej od strony technicznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Może nie wszystkie kompozycje prezentują wysoki poziom, ale za to brzmienie jest znakomite. Mastering Mika Jussila jest mistrzowski, tak jak mix Juhamatti Kauppinen absolutnie miażdżą, a gitary rozdzierają na strzępy.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, choć zachowawczy debiut w skostniałym jednak już gatunku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Voidfallen - The Atlas of Spiritual Apocalypse (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/9/7/8/2/978204.jpg?4623" border="0" alt="[Obrazek: 978204.jpg?4623]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. The Atlas of Spiritual Apocalypse 01:11       <br />
2. Remnants of the Heart 04:04     <br />
3. The Hollows 04:16      <br />
4. The Daughters 06:02     <br />
5. From Souls to Embers 05:21     <br />
6. From Embers to Fall 05:21     <br />
7. Sui Generis 04:03      <br />
8. The Slaves of the Echo Chambers 05:00      <br />
9. Seen Through Ice 05:47<br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Tommi Kangaskortet - śpiew<br />
Aleksi Tossavainen - gitara<br />
Henri Vuorenmaa - gitara<br />
Lauri Myllylä - bas<br />
Mika Lumijärvi - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VOIDFALLEN z Helsinek założone zostało w 2019 roku i na scenie lokalnej szybko zyskało uznanie, podpisując kontrakt z Inverse Records, które wydało ich debiut 8 października 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To melodic death metal wspomagający się elementami symfonicznymi, która bliższa jest debiutowi SERENITY IN MURDER, twórczości CATAMENIA niż THRONE OF CHAOS, chociaż wszędzie i chyba w każdym fińskim projekcie można doszukać się w mniejszym lub większym stopniu wpływów CHILDREN OF BODOM i The Hollows pod tym względem jest znakomity.</div>
<div style="text-align: justify;">Zdecydowanie tutaj liczy się gitarowe natarcie, jak w MORS PRINCIPIUM EST, chociaż Remnants of the Heart to również ETERNAL TEARS OF SORROW, przynajmniej z płyt wcześniejszych. Surowszy The Daughters ewidentnie próbuje swoich sił z KALMAH, jednak w gitarach jest za mało klimatu bagien, a Tommi Kangaskortet to jednak nie Pekka Kokko, chociaż jego harsh jest całkiem niezły, to nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ciekawe są nawiązania w drugiej połowie kompozycji do WHISPERED, chociaż ostatecznie niewiele one wnoszą. From Souls to Embers jest miażdżący w swoich extreme melodic metalowym ataku w wolniejszych tempach z echami wczesnego CATAMENIA. Gatunkowej stagnacji nie dało się uniknąć i From Embers to Fall próbuje uderzać w klimaty INSOMNIUM i BEFORE THE DAWN z miernym skutkiem, podobnie jest z generycznym Sui Generis i szwedzki THE DUSKFALL grał takie rzeczy w sposób bardziej interesujący. Druga połowa jest zdecydowanie słabsza i The Slaves of the Echo Chambers to tylko sprawnie kopiowanie WOLFHEART, chociaż nie jest to muzyka zła. Co najwyżej gatunkowo poprawna, która zadowoli mało wymagających, nie oczekujących porywających refrenów.</div>
<div style="text-align: justify;">Seen Through Ice jest najsłabszy na tym LP i to bezbarwny melodic death metal, jakiego w  USA jest pełno i wykonanego lepiej od strony technicznej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Może nie wszystkie kompozycje prezentują wysoki poziom, ale za to brzmienie jest znakomite. Mastering Mika Jussila jest mistrzowski, tak jak mix Juhamatti Kauppinen absolutnie miażdżą, a gitary rozdzierają na strzępy.</div>
<div style="text-align: justify;">Solidny, choć zachowawczy debiut w skostniałym jednak już gatunku.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vendel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4382</link>
			<pubDate>Fri, 03 May 2024 12:52:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4382</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vendel - Out in the Fields (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/3/1/1231058.jpg?5735" border="0" alt="[Obrazek: 1231058.jpg?5735]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 02:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Defender 08:07</div>
<div style="text-align: justify;">3.Never Surrender 07:24</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dirge 08:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Vengeance 13:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Out in the Fields 11:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Rosja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alieksiej Goriaczew - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Siergiej Kargaliskij - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dawid Kazarian - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lasza Chabałow - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Siergiej Skorodumow - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Moskiewski VENDEL wreszcie zebrał swoje starsze kompozycje, dodał nowe i 14 czerwca niemiecka wytwórnia Dying Victims Productions przedstawi ich debiut na albumie "Out in the Fields".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jakie brzmienie tu można usłyszeć, to pokazuje już instrumentalne Intro i soczystość i głębia są tu doprowadzone do perfekcji. Także słychać, jak starannie została zrealizowana sycząca blachami perkusja oraz odpowiednio ciężki bas. Na płycie znalazł się wspaniały, kruszący Dirge, pochodzący z roku 2019 i trudno sobie wyobrazić, by tej kompozycji tu zabrakło. Kapitalna motoryka, dostojność, majestat i autentyczny monumentalizm epic heavy/doom. Wybornie zgrana ekipa nie zaprezentowałaby się tak dobrze, gdyby nie wokal Alieksieja Goriaczewa. Uderza zawsze jak grom z nieba, potężny zasięg i ogromne wyczucie konwencji. Dzięki niemu zyskują tu wszystkie kompozycje, a na pewno te najdłuższe Vengeance i Out in the Fields o specyficznym, niepokojącym klimacie z nutą posępnej epki w stylu DOOMSWORD. Tu także można usłyszeć, obok kruszących wbijających w ziemię miarowych riffów, liczne solowe ozdobniki, bardzo misternie zrobione, zwolnienia do czysto doom metalowych temp, momenty bardzo łagodne nieco rozpraszające ten ponury krajobraz po bitwie. Vengeance pięknie się kończy gregoriańskimi chorałami, Out in the Fields rozpoczyna delikatnym wstępem akustycznym i nabiera mocy w średnich tempach, ale tym razem nastawienie na classic heavy metalową melodię rośnie zdecydowanie, gdy zaczynają grać szybko, w stylu stanowiącym mieszankę grecką i amerykańską i jest bardzo true i bardzo epic. Może jednak trochę za długa jest ta kompozycja, jak na przewagę szybkich temp i gitarowego heroicznego naporu. Idealnie pod względem wyważenia czasu i stylu prezentuje się Defender, gdzie jest miejsce i na wielką dynamikę classic heavy metalową, i na bardziej klimatyczne epic doom momenty z potężnymi wybrzmiewaniami gitar i podniosłym, nieraz wysokim wokalem Goriaczewa. I może tak nieco niżej plasuje się w tym całym towarzystwie bojowy, ale surowy Never Surrender, o bardziej tradycyjnie heavy metalowym charakterze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby szukać elementów słabszych, to epicka nośność samych utworów. Jest to bardzo dobre, ale nie jest to poziom czołowych grup greckich czy szwedzkich. Niemniej, jest to album zdecydowanie wart odnotowania jako debiut zespołu, który już od lat sygnalizował swoje umiejętności, ale w Rosji nie został dostrzeżony przez żadną znacząca wytwórnię płytową.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno najlepszy w historii rosyjskiego metalu zespół w gatunku epickiego grania.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 3.05.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vendel - Out in the Fields (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/3/1/1231058.jpg?5735" border="0" alt="[Obrazek: 1231058.jpg?5735]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 02:07</div>
<div style="text-align: justify;">2.Defender 08:07</div>
<div style="text-align: justify;">3.Never Surrender 07:24</div>
<div style="text-align: justify;">4.Dirge 08:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Vengeance 13:23</div>
<div style="text-align: justify;">6.Out in the Fields 11:46</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy/doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Rosja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alieksiej Goriaczew - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Siergiej Kargaliskij - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Dawid Kazarian - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lasza Chabałow - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Siergiej Skorodumow - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Moskiewski VENDEL wreszcie zebrał swoje starsze kompozycje, dodał nowe i 14 czerwca niemiecka wytwórnia Dying Victims Productions przedstawi ich debiut na albumie "Out in the Fields".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jakie brzmienie tu można usłyszeć, to pokazuje już instrumentalne Intro i soczystość i głębia są tu doprowadzone do perfekcji. Także słychać, jak starannie została zrealizowana sycząca blachami perkusja oraz odpowiednio ciężki bas. Na płycie znalazł się wspaniały, kruszący Dirge, pochodzący z roku 2019 i trudno sobie wyobrazić, by tej kompozycji tu zabrakło. Kapitalna motoryka, dostojność, majestat i autentyczny monumentalizm epic heavy/doom. Wybornie zgrana ekipa nie zaprezentowałaby się tak dobrze, gdyby nie wokal Alieksieja Goriaczewa. Uderza zawsze jak grom z nieba, potężny zasięg i ogromne wyczucie konwencji. Dzięki niemu zyskują tu wszystkie kompozycje, a na pewno te najdłuższe Vengeance i Out in the Fields o specyficznym, niepokojącym klimacie z nutą posępnej epki w stylu DOOMSWORD. Tu także można usłyszeć, obok kruszących wbijających w ziemię miarowych riffów, liczne solowe ozdobniki, bardzo misternie zrobione, zwolnienia do czysto doom metalowych temp, momenty bardzo łagodne nieco rozpraszające ten ponury krajobraz po bitwie. Vengeance pięknie się kończy gregoriańskimi chorałami, Out in the Fields rozpoczyna delikatnym wstępem akustycznym i nabiera mocy w średnich tempach, ale tym razem nastawienie na classic heavy metalową melodię rośnie zdecydowanie, gdy zaczynają grać szybko, w stylu stanowiącym mieszankę grecką i amerykańską i jest bardzo true i bardzo epic. Może jednak trochę za długa jest ta kompozycja, jak na przewagę szybkich temp i gitarowego heroicznego naporu. Idealnie pod względem wyważenia czasu i stylu prezentuje się Defender, gdzie jest miejsce i na wielką dynamikę classic heavy metalową, i na bardziej klimatyczne epic doom momenty z potężnymi wybrzmiewaniami gitar i podniosłym, nieraz wysokim wokalem Goriaczewa. I może tak nieco niżej plasuje się w tym całym towarzystwie bojowy, ale surowy Never Surrender, o bardziej tradycyjnie heavy metalowym charakterze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdyby szukać elementów słabszych, to epicka nośność samych utworów. Jest to bardzo dobre, ale nie jest to poziom czołowych grup greckich czy szwedzkich. Niemniej, jest to album zdecydowanie wart odnotowania jako debiut zespołu, który już od lat sygnalizował swoje umiejętności, ale w Rosji nie został dostrzeżony przez żadną znacząca wytwórnię płytową.</div>
<div style="text-align: justify;">Na pewno najlepszy w historii rosyjskiego metalu zespół w gatunku epickiego grania.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 3.05.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vicolo Inferno]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4353</link>
			<pubDate>Sat, 13 Apr 2024 20:31:09 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4353</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vicolo Inferno - Circles (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225099.jpg?2004" border="0" alt="[Obrazek: 1225099.jpg?2004]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hidden 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Suspended 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sneeze in a Mob 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.10 000 Pieces 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cold Surface 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wine Drops 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Gift 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Gummy Bears 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Handle with S(Care) 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Circle 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/alternative metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Igor Piattesi - śpiew </div>
<div style="text-align: justify;">Marco Campoli - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Wallace - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Renzo Cuomo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa z  Imola zaczynała od mieszanki heavy metalu i hard rocka w roku 2013 albumem "Hourglass", by w 2016 przedstawić LP "Stray Ideals" z muzyką już bardziej złożoną, a przynajmniej ubarwioną dużą dawką tego, co się nazywa metalem alternatywnym, a co w dużej mierze wywodzi się z tego co znane było niegdyś pod jasnym określeniem muzyka z Seattle. Teraz, po ośmiu latach od tamtego wydarzenia zespół przypomina o sobie płytą "Circles", której premiera odbędzie się 31 maja nakładem znanej włoskiej wytwórni Rockshots Records z Turynu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Mimo, że minęło sporo lat, zespół kontynuuje obrany w roku 2016 kierunek. Może tylko w pewnych momentach jest tu nieco tej przebojowości z roku 2013, ale w innych z kolei więcej niepokojącego klimatu, którego tak do końca nie udało się zbyt często wydobyć w 2016. Igor Piattesi to wokalista o interesującym głosie, dobrze dopasowanym do obranej konwencji, a instrumentaliści, ci sami co w 2016, wiedzą na czym taka muzyka polega i co ważne, nie dążą do kopiowania i naśladowania nikogo, tworząc muzykę mającą we Włoszech bardzo mało odpowiedników. Ważne jest także to, że nie silą się na tę udawaną nonszalancję amerykańskich amatorskich bandów z uniwersyteckich kampusów. W sumie coś ze stylu PURE INC, choć nie mają jednak takiej siły rażenia refrenów oraz Piattesi nie ma charyzmy Gianni Pontillo. Spokojnie i zgrabnie rozgrywają ten specyficzny gatunek w Hidden z dobrymi melodiami, a przy tym nie siląc się na tanią przebojowość. Czasem są jednak zbyt surowi w zwrotkach i świetne melodyjne refreny Suspended nie mają dostatecznego wsparcia w tychże zwrotkach.</div>
<div style="text-align: justify;">Metaliczny bas z 10 000 Pieces i gitarowe zagrywki Sneeze in a Mob tak bardzo przypominają i PURE INC i Seattle i jest bardzo dobrze, ale już Cold Surface i Handle with S(Care) są w tej konwencji słabsze, a podbarwiony hard rockiem Wine Drops za mało klimatyczny jak na ogólny charakter tego albumu. Za to wybornie prezentuje się gorący, ale i melancholijny The Gift o cechach autentycznego przeboju w ramach gatunku. Zawsze ogromne znaczenie ma na takiej płycie utwór w takim semi balladowym stylu i wolniejszym tempie. Tu dają Gummy Bears i jest to smakowity kąsek, a w opcji bardzo smakowity! Brawo. Szkoda tylko, że na koniec w tytułowym The Circle trochę uszło z nich powietrze i ten jeden jedyny raz powiało uniwersytetem stanowym...</div>
<br />
Tradycyjna dla gatunku realizacja soundu jest udana i nadaje dużo autentyzmu. <br />
<div style="text-align: justify;">Jest to z tych trzech albumów najciekawsza i najbardziej przemyślana propozycja VICOLO INFERNO, jednak na pewno jest to muzyka skierowana do określonego grona słuchaczy zainteresowanych melodyjnym heavy/altenative i fani heroicznej epiki niczego tu dla siebie nie znajdą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 13.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vicolo Inferno - Circles (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/2/5/1225099.jpg?2004" border="0" alt="[Obrazek: 1225099.jpg?2004]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Hidden 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Suspended 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">3.Sneeze in a Mob 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">4.10 000 Pieces 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cold Surface 03:57</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wine Drops 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Gift 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">8.Gummy Bears 04:49</div>
<div style="text-align: justify;">9.Handle with S(Care) 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Circle 05:07</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy/alternative metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Igor Piattesi - śpiew </div>
<div style="text-align: justify;">Marco Campoli - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Wallace - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Renzo Cuomo - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa z  Imola zaczynała od mieszanki heavy metalu i hard rocka w roku 2013 albumem "Hourglass", by w 2016 przedstawić LP "Stray Ideals" z muzyką już bardziej złożoną, a przynajmniej ubarwioną dużą dawką tego, co się nazywa metalem alternatywnym, a co w dużej mierze wywodzi się z tego co znane było niegdyś pod jasnym określeniem muzyka z Seattle. Teraz, po ośmiu latach od tamtego wydarzenia zespół przypomina o sobie płytą "Circles", której premiera odbędzie się 31 maja nakładem znanej włoskiej wytwórni Rockshots Records z Turynu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">
Mimo, że minęło sporo lat, zespół kontynuuje obrany w roku 2016 kierunek. Może tylko w pewnych momentach jest tu nieco tej przebojowości z roku 2013, ale w innych z kolei więcej niepokojącego klimatu, którego tak do końca nie udało się zbyt często wydobyć w 2016. Igor Piattesi to wokalista o interesującym głosie, dobrze dopasowanym do obranej konwencji, a instrumentaliści, ci sami co w 2016, wiedzą na czym taka muzyka polega i co ważne, nie dążą do kopiowania i naśladowania nikogo, tworząc muzykę mającą we Włoszech bardzo mało odpowiedników. Ważne jest także to, że nie silą się na tę udawaną nonszalancję amerykańskich amatorskich bandów z uniwersyteckich kampusów. W sumie coś ze stylu PURE INC, choć nie mają jednak takiej siły rażenia refrenów oraz Piattesi nie ma charyzmy Gianni Pontillo. Spokojnie i zgrabnie rozgrywają ten specyficzny gatunek w Hidden z dobrymi melodiami, a przy tym nie siląc się na tanią przebojowość. Czasem są jednak zbyt surowi w zwrotkach i świetne melodyjne refreny Suspended nie mają dostatecznego wsparcia w tychże zwrotkach.</div>
<div style="text-align: justify;">Metaliczny bas z 10 000 Pieces i gitarowe zagrywki Sneeze in a Mob tak bardzo przypominają i PURE INC i Seattle i jest bardzo dobrze, ale już Cold Surface i Handle with S(Care) są w tej konwencji słabsze, a podbarwiony hard rockiem Wine Drops za mało klimatyczny jak na ogólny charakter tego albumu. Za to wybornie prezentuje się gorący, ale i melancholijny The Gift o cechach autentycznego przeboju w ramach gatunku. Zawsze ogromne znaczenie ma na takiej płycie utwór w takim semi balladowym stylu i wolniejszym tempie. Tu dają Gummy Bears i jest to smakowity kąsek, a w opcji bardzo smakowity! Brawo. Szkoda tylko, że na koniec w tytułowym The Circle trochę uszło z nich powietrze i ten jeden jedyny raz powiało uniwersytetem stanowym...</div>
<br />
Tradycyjna dla gatunku realizacja soundu jest udana i nadaje dużo autentyzmu. <br />
<div style="text-align: justify;">Jest to z tych trzech albumów najciekawsza i najbardziej przemyślana propozycja VICOLO INFERNO, jednak na pewno jest to muzyka skierowana do określonego grona słuchaczy zainteresowanych melodyjnym heavy/altenative i fani heroicznej epiki niczego tu dla siebie nie znajdą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 13.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Violet Eternal]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4343</link>
			<pubDate>Wed, 10 Apr 2024 20:28:47 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4343</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Violet Eternal - Reload the Violet (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/7/1217127.jpg?4655" border="0" alt="[Obrazek: 1217127.jpg?4655]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Titans 01:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Echoes of Time 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">3.Now and Forever 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ember Flame 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Under the Violet Sun 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Land of Golden Sun 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Never Surrender 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Heartless 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">9.Over the Sorrow 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sonata Black 05:17</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Japonia/Włochy/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Giannini - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jien Takahashi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Cappellari - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ollie Bernstein - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ryuya Inoue - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Międzynarodowy skład Gwiazd w melodic power metalowym repertuarze, który wydany zostanie przez wytwórnię włoską Rockshots Records z planowaną datą premiery na 3 maja 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No co tu można powiedzieć... Zmuszony do dosyć wysokiego śpiewu i typowego dla Japonii frazowania Ivan Giannini prezentuje się przeciętnie, a kompozycje przygotowane przez średniego formatu gitarzystę Jiena Takahashi znanego z MAJUSTICE, powiedzmy oględnie mało odkrywcze. Bowiem co tu nowego w przesyconym kompletnie ogranymi melodiami JRocka tytułowym Under the Violet Sun? Te radosne ataki w The Echoes of Time i Now and Forever nieco tylko lepsze, ale to wszystko już tysiąc razy już było najbardziej mainstreamowym japońskim melodic power wielo- i jednoosobowych projektów na przestrzeni co najmniej dwudziestu lat. Coś tam czasem Takahashi próbuje ubarwiać w aranżacjach, coś próbuje zmieniać w sztywnej konwencji w nieco alternatywnym Ember Flame i tu faktycznie Giannini jest sobą, tu pokazuje coś więcej, niż ten sztywny przesłodzony śpiew pod japońską publiczność. Aż dziwne, że taki numer przeszedł na tym LP, ale to chyba dzięki pięknemu, autentycznie romantycznemu refrenowi. Land of Golden Sun jest bardziej europejski, to taki melodic adventure power metal, z mocnymi wpływami włoskimi i zamaszystym refrenem, całkiem dobrym, ale w starciu z tym co robią najlepsi Włosi w tym zakresie, to jest druga liga. Przynajmniej jednak Ivan tu błyszczy jak należy. Jego styl, jego klimaty. Tuzinkowy jest rock/metalowy Never Surrender i trzeba tu wysłuchać wyeksploatowanego w melodii popowego refrenu niskich lotów. Gładko i nijako przechodzi bez historii Heartless. W Over the Sorrow gitarzyści Shigeyuki Takao z MINSTRELIX i Gabriel Guardiola z INNMORTAL GUARDIAN trochę swoimi pirotechnicznymi solowymi popisami ratują tę japońską melo power biedę, gdzie granie pod GALNERYUS jest tylko markowane. A z GALNERYUS w Sonata Black pojawia się Yuhki w średnio rozbudowanych partiach klawiszowych, a sama kompozycja o klasę wyższa od poprzednich, pewnie dlatego że jej autorem jest Timo Tolkki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Andrea Cappellari (ex SKELETOON) mało tu słyszalny,  Ollie Bernstein (MAGIC OPERA) za wiele konkretnej roboty nie ma, perkusja wygląda na częściowo programowaną. </div>
<div style="text-align: justify;">Taka trochę to masowa produkcja w kwestii artystycznej, tyle że nagrana przez muzyków uznanych i wydana przez uznaną wytwórnię. W Japonii ta płyta pewne będzie się podobała, gdzie indziej... trudno powiedzieć, bo europejska publiczność ma wyższe wymagania. Na tle innych albumów z japońskimi Guitar Hero w roli głównej i wybitnymi wokalistami światowego formatu "Reload the Violet" wypada nad wyraz skromnie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 10.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremi</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">erowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Violet Eternal - Reload the Violet (2024)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/1/7/1217127.jpg?4655" border="0" alt="[Obrazek: 1217127.jpg?4655]" /><br />
<br />
tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Titans 01:35</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Echoes of Time 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">3.Now and Forever 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">4.Ember Flame 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">5.Under the Violet Sun 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">6.Land of Golden Sun 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Never Surrender 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Heartless 03:27</div>
<div style="text-align: justify;">9.Over the Sorrow 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">10.Sonata Black 05:17</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2024</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: International (Japonia/Włochy/USA)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Ivan Giannini - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jien Takahashi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Cappellari - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Ollie Bernstein - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ryuya Inoue - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Międzynarodowy skład Gwiazd w melodic power metalowym repertuarze, który wydany zostanie przez wytwórnię włoską Rockshots Records z planowaną datą premiery na 3 maja 2024.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No co tu można powiedzieć... Zmuszony do dosyć wysokiego śpiewu i typowego dla Japonii frazowania Ivan Giannini prezentuje się przeciętnie, a kompozycje przygotowane przez średniego formatu gitarzystę Jiena Takahashi znanego z MAJUSTICE, powiedzmy oględnie mało odkrywcze. Bowiem co tu nowego w przesyconym kompletnie ogranymi melodiami JRocka tytułowym Under the Violet Sun? Te radosne ataki w The Echoes of Time i Now and Forever nieco tylko lepsze, ale to wszystko już tysiąc razy już było najbardziej mainstreamowym japońskim melodic power wielo- i jednoosobowych projektów na przestrzeni co najmniej dwudziestu lat. Coś tam czasem Takahashi próbuje ubarwiać w aranżacjach, coś próbuje zmieniać w sztywnej konwencji w nieco alternatywnym Ember Flame i tu faktycznie Giannini jest sobą, tu pokazuje coś więcej, niż ten sztywny przesłodzony śpiew pod japońską publiczność. Aż dziwne, że taki numer przeszedł na tym LP, ale to chyba dzięki pięknemu, autentycznie romantycznemu refrenowi. Land of Golden Sun jest bardziej europejski, to taki melodic adventure power metal, z mocnymi wpływami włoskimi i zamaszystym refrenem, całkiem dobrym, ale w starciu z tym co robią najlepsi Włosi w tym zakresie, to jest druga liga. Przynajmniej jednak Ivan tu błyszczy jak należy. Jego styl, jego klimaty. Tuzinkowy jest rock/metalowy Never Surrender i trzeba tu wysłuchać wyeksploatowanego w melodii popowego refrenu niskich lotów. Gładko i nijako przechodzi bez historii Heartless. W Over the Sorrow gitarzyści Shigeyuki Takao z MINSTRELIX i Gabriel Guardiola z INNMORTAL GUARDIAN trochę swoimi pirotechnicznymi solowymi popisami ratują tę japońską melo power biedę, gdzie granie pod GALNERYUS jest tylko markowane. A z GALNERYUS w Sonata Black pojawia się Yuhki w średnio rozbudowanych partiach klawiszowych, a sama kompozycja o klasę wyższa od poprzednich, pewnie dlatego że jej autorem jest Timo Tolkki.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Andrea Cappellari (ex SKELETOON) mało tu słyszalny,  Ollie Bernstein (MAGIC OPERA) za wiele konkretnej roboty nie ma, perkusja wygląda na częściowo programowaną. </div>
<div style="text-align: justify;">Taka trochę to masowa produkcja w kwestii artystycznej, tyle że nagrana przez muzyków uznanych i wydana przez uznaną wytwórnię. W Japonii ta płyta pewne będzie się podobała, gdzie indziej... trudno powiedzieć, bo europejska publiczność ma wyższe wymagania. Na tle innych albumów z japońskimi Guitar Hero w roli głównej i wybitnymi wokalistami światowego formatu "Reload the Violet" wypada nad wyraz skromnie.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 10.04.2024</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremi</span></span></span><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">erowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vocifer]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4214</link>
			<pubDate>Mon, 15 Jan 2024 11:05:16 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4214</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vocifer  - Jurupary (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/9/1149320.jpg?1114" border="0" alt="[Obrazek: 1149320.jpg?1114]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.And Then... 01:20</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Voice of the Light 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bridge to the Stars 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Vanity in Disguise 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">5.Rain of Doubts 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wings of Hope 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pleasure Paradise 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.I Am 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.We Are 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">10.Life 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">11.To be Alive 04:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">João Noleto - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gustavo Oliveira - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pedro Scheid - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lucas Lago - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Cristopher - perkusja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VOCIFER z Palmas działa od roku 2014 i jest to jego druga płyta, jednak do grudnia 2023 jego dwa albumy nie ukazały się w wersji fizycznej. W grudniu 2023 zespół zdołał jednak zainteresować grecką wytwórnię Alone Records i ekipa zaistniała także w Europie drugim longplayem "Jurupary".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka VOCIFER jest może nie oryginalnym, ale pełnym pasji ucieleśnieniem głównych idei melodyjnego power metalu w stylu brazylijskim, także tego progresywnego, przy czym przystępnego w odbiorze. Dużo przestrzeni, dużo pędu, jasne barwy, to cechy bardzo dobrej pierwszej części płyty i The Voice of the Light, Bridge to the Stars oraz nieco spokojniejszy i wolniejszy Vanity in Disguise pokazują interesującego wokalistę João Noleto o przyjemnej barwie głosu oraz grających z pasją i energią gitarzystów, przy czym potrafią naprawdę wiele. Zagrali na tym albumie sporą liczbę wysokiej klasy solówek i jest to kolejny zespół, gdzie biegłość gitarzystów mocno wpływa na odbiór muzyki. Potem następuje czas na wyciszenie w akustycznej balladzie Rain of Doubts z tłem parasymfonicznym, ale nie jest to specjalnie ciekawa kompozycja. A potem dużo odniesień do klasyki brazylijskiej i słychach tak ANGRA, jak i SHAMAN w takich nasyconych przystępną progresywnością kompozycjach jak Wings of Hope, gdzie w duecie z Noleto zaśpiewała znana z VANDROYA Daísa Munhoz. Dużo ANGRA i ALMAH w rozbujanych Pleasure Paradise i We Are oraz nieco mroku w I Am, rozegranym w teatralnym stylu z elementami metalu symfonicznego i wyborną partią instrumentalną, wypełnioną wirtuozerskimi solami gitarzystów. Plan klawiszowy i symfoniczny wykonał Fábio Laguna (EDU FALASCHI, ex HANGAR). Próba budowy na power metalowym fundamencie nostalgicznego klimatu w Life jest średnio udana, choć refren wyszedł bardzo dobrze, a kolejny atak solowy gitar wyborny. A na koniec power metalowa petarda To be Alive z udziałem legendarnego wokalisty i producenta Thiago Bianchi (ex SHAMAN). Piękny, melodyjny, potoczysty power zagrany z maestrią i swobodą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Thiago Bianchi jest także producentem tej płyty, a ponieważ on się nigdy nie myli i zawsze ma rację, to sound jest wyborny, klarowny, absolutnie rozpoznawalny jako brazylijski.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze się stało, że Alone Records dało szansę tej grupie. To bardzo dobry zespół i trzeba było go zaprezentować światu. Posłuchajcie jak wybornie grają Gustavo i Pedro.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.01.2024</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vocifer  - Jurupary (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/9/1149320.jpg?1114" border="0" alt="[Obrazek: 1149320.jpg?1114]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.And Then... 01:20</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Voice of the Light 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bridge to the Stars 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.Vanity in Disguise 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">5.Rain of Doubts 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">6.Wings of Hope 06:14</div>
<div style="text-align: justify;">7.Pleasure Paradise 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">8.I Am 05:07</div>
<div style="text-align: justify;">9.We Are 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">10.Life 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">11.To be Alive 04:24</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Brazylia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">João Noleto - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Gustavo Oliveira - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Pedro Scheid - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lucas Lago - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Alex Cristopher - perkusja </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VOCIFER z Palmas działa od roku 2014 i jest to jego druga płyta, jednak do grudnia 2023 jego dwa albumy nie ukazały się w wersji fizycznej. W grudniu 2023 zespół zdołał jednak zainteresować grecką wytwórnię Alone Records i ekipa zaistniała także w Europie drugim longplayem "Jurupary".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzyka VOCIFER jest może nie oryginalnym, ale pełnym pasji ucieleśnieniem głównych idei melodyjnego power metalu w stylu brazylijskim, także tego progresywnego, przy czym przystępnego w odbiorze. Dużo przestrzeni, dużo pędu, jasne barwy, to cechy bardzo dobrej pierwszej części płyty i The Voice of the Light, Bridge to the Stars oraz nieco spokojniejszy i wolniejszy Vanity in Disguise pokazują interesującego wokalistę João Noleto o przyjemnej barwie głosu oraz grających z pasją i energią gitarzystów, przy czym potrafią naprawdę wiele. Zagrali na tym albumie sporą liczbę wysokiej klasy solówek i jest to kolejny zespół, gdzie biegłość gitarzystów mocno wpływa na odbiór muzyki. Potem następuje czas na wyciszenie w akustycznej balladzie Rain of Doubts z tłem parasymfonicznym, ale nie jest to specjalnie ciekawa kompozycja. A potem dużo odniesień do klasyki brazylijskiej i słychach tak ANGRA, jak i SHAMAN w takich nasyconych przystępną progresywnością kompozycjach jak Wings of Hope, gdzie w duecie z Noleto zaśpiewała znana z VANDROYA Daísa Munhoz. Dużo ANGRA i ALMAH w rozbujanych Pleasure Paradise i We Are oraz nieco mroku w I Am, rozegranym w teatralnym stylu z elementami metalu symfonicznego i wyborną partią instrumentalną, wypełnioną wirtuozerskimi solami gitarzystów. Plan klawiszowy i symfoniczny wykonał Fábio Laguna (EDU FALASCHI, ex HANGAR). Próba budowy na power metalowym fundamencie nostalgicznego klimatu w Life jest średnio udana, choć refren wyszedł bardzo dobrze, a kolejny atak solowy gitar wyborny. A na koniec power metalowa petarda To be Alive z udziałem legendarnego wokalisty i producenta Thiago Bianchi (ex SHAMAN). Piękny, melodyjny, potoczysty power zagrany z maestrią i swobodą.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Thiago Bianchi jest także producentem tej płyty, a ponieważ on się nigdy nie myli i zawsze ma rację, to sound jest wyborny, klarowny, absolutnie rozpoznawalny jako brazylijski.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobrze się stało, że Alone Records dało szansę tej grupie. To bardzo dobry zespół i trzeba było go zaprezentować światu. Posłuchajcie jak wybornie grają Gustavo i Pedro.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.01.2024</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Visions of Morpheus]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4181</link>
			<pubDate>Fri, 29 Dec 2023 18:27:35 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4181</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Visions of Morpheus - Lost Within (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3493815397_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3493815397_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Through Fire and Flame 06:28      <br />
2. Catharsis 04:51      <br />
3. Ghost 06:13      <br />
4. Beyond 05:13      <br />
5. Power of Seven 02:38      <br />
6. Outrun the Past 05:05      <br />
7. Lost Within 07:07      <br />
8. Cloak of the Night 04:05      <br />
9. Medusa 07:24      <br />
10. Watch the World Burn 05:02      <br />
11. Eye of the Storm 07:09<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Symphonic Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jeff Pearson - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Javish Soriano - gitara<br />
Gunner San Agustin - bas<br />
Tylar Brittain - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VISIONS OF MORPHEUS założone zostało przez Jeffa Pearsona w 2021 roku. Początkowo projekt solowy, z czasem przekształcił się w pełnoprawny band z pełnym składem, którego debiut został wydany w listopadzie 2023 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Throught The Fire and Flame to bardzo dobry otwieracz w stylu KAMELOT z delikatnie rysowanymi tłami klawiszowymi, prostym i lekko przebojowym refrenie. Rich Gray odpowiada tutaj za brzmienie i może gitary mogłyby być bardziej wyraziste jak w KAMELOT i nie tak wycofane, ale wtedy inspiracje SYMPHONY X nie byłyby tak słyszalne. Wyrazy uznania za oddzielny plan dla basu, głębokie bębny i większej ekspozycji gitar w solach, które są bardzo udane, chociaż Throught The Fire and Flame może być mylący w swoich dyskretnych ciągotach neoklasycznych.</div>
<div style="text-align: justify;">Dalej jest ZERO HOUR w miażdżącym Catharsis, ale najlepiej na tym LP wypada Ghost. Tęskny, aksamitny w stylu ostatnich albumów ROYAL HUNT. Wyszło zaskakująco dobrze, mimo że D.C. Cooper jest przecież tylko jeden i tak autentycznych kopii zespołu Andre Andersena nie ma zbyt wiele. SYMPHONY X to Beyond i tutaj zaczyna się progressive metal bardziej elitarny, ale znacznie mniej przebojowy i interesujący. Outrun The Past to próby grania modern i w ustawieniu gitar chwilami przypomina to ostatnie płyty włoskiego ARTHEMIS, z niezłymi solami, ale z niewykorzystanym potencjałem refrenu. Dramaturgia amerykańskiego progressive metalu SYMPHONY X powraca w Lost Within z przestrzennym, spokojnym i dobrze zaznaczonym refrenem. Cloak of the Night to ballada przy pianinie w klimacie EVERGREY i REDEMPTION i szkoda, że plany symfoniczne są tutaj tylko dodatkiem w przejściach i zabrakło tutaj punktu kulminacyjnego, przy okazji też Pearson okazuje się lepszym wokalistą w bogatszych aranżacyjnie kompozycjach i w tej balladzie brzmi momentami płasko i jednolicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Medusa to powrót do tradycji ostatnich płyt SYMPHONY X i nie można nic tutaj zarzucić w przeciwieństwie do bardziej heavy metalowego, marszowego Watch the World Burn. Melodia nie jest zbyt oryginalna i trudno mówić o przebojowości, kiedy refren jest tak nijaki.</div>
<div style="text-align: justify;">Eye of the Storm to kumulacja ZERO HOUR i SYMPHONY X w posępności i orkiestracjach i wyszło im to bardzo dobrze. Jest dramatycznie, jest progressive metalowo i to spełnienie marzeń każdego fana SYMPHONY X.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Największym minusem tego LP jest niepotrzebny eklektyzm, gdzie od wstępu KAMELOT idzie to wszystko w kierunku SYMPHONY X. Zagrane to zostało bardzo dobrze i nie ma co do tego dyskusji, ale w tym zespole drzemie potencjał, szczególnie, kiedy grają w stylu ROYAL HUNT i KAMELOT.</div>
<div style="text-align: justify;">Ghost jest bezbłędny i znakomity, gdyby było więcej takich kompozycji, byłaby czołówka tego roku. A tak jest bardzo dobry album dla fanów SYMPHONY X, który ukoi trwające niemal dekadę oczekiwanie na nowy materiał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla VISIONS OF MORPHEUS za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Visions of Morpheus - Lost Within (2023)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a3493815397_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a3493815397_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Through Fire and Flame 06:28      <br />
2. Catharsis 04:51      <br />
3. Ghost 06:13      <br />
4. Beyond 05:13      <br />
5. Power of Seven 02:38      <br />
6. Outrun the Past 05:05      <br />
7. Lost Within 07:07      <br />
8. Cloak of the Night 04:05      <br />
9. Medusa 07:24      <br />
10. Watch the World Burn 05:02      <br />
11. Eye of the Storm 07:09<br />
<br />
Rok wydania: 2023<br />
Gatunek: Progressive Symphonic Metal<br />
Kraj: Kanada<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Jeff Pearson - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Javish Soriano - gitara<br />
Gunner San Agustin - bas<br />
Tylar Brittain - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VISIONS OF MORPHEUS założone zostało przez Jeffa Pearsona w 2021 roku. Początkowo projekt solowy, z czasem przekształcił się w pełnoprawny band z pełnym składem, którego debiut został wydany w listopadzie 2023 roku nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Throught The Fire and Flame to bardzo dobry otwieracz w stylu KAMELOT z delikatnie rysowanymi tłami klawiszowymi, prostym i lekko przebojowym refrenie. Rich Gray odpowiada tutaj za brzmienie i może gitary mogłyby być bardziej wyraziste jak w KAMELOT i nie tak wycofane, ale wtedy inspiracje SYMPHONY X nie byłyby tak słyszalne. Wyrazy uznania za oddzielny plan dla basu, głębokie bębny i większej ekspozycji gitar w solach, które są bardzo udane, chociaż Throught The Fire and Flame może być mylący w swoich dyskretnych ciągotach neoklasycznych.</div>
<div style="text-align: justify;">Dalej jest ZERO HOUR w miażdżącym Catharsis, ale najlepiej na tym LP wypada Ghost. Tęskny, aksamitny w stylu ostatnich albumów ROYAL HUNT. Wyszło zaskakująco dobrze, mimo że D.C. Cooper jest przecież tylko jeden i tak autentycznych kopii zespołu Andre Andersena nie ma zbyt wiele. SYMPHONY X to Beyond i tutaj zaczyna się progressive metal bardziej elitarny, ale znacznie mniej przebojowy i interesujący. Outrun The Past to próby grania modern i w ustawieniu gitar chwilami przypomina to ostatnie płyty włoskiego ARTHEMIS, z niezłymi solami, ale z niewykorzystanym potencjałem refrenu. Dramaturgia amerykańskiego progressive metalu SYMPHONY X powraca w Lost Within z przestrzennym, spokojnym i dobrze zaznaczonym refrenem. Cloak of the Night to ballada przy pianinie w klimacie EVERGREY i REDEMPTION i szkoda, że plany symfoniczne są tutaj tylko dodatkiem w przejściach i zabrakło tutaj punktu kulminacyjnego, przy okazji też Pearson okazuje się lepszym wokalistą w bogatszych aranżacyjnie kompozycjach i w tej balladzie brzmi momentami płasko i jednolicie.</div>
<div style="text-align: justify;">Medusa to powrót do tradycji ostatnich płyt SYMPHONY X i nie można nic tutaj zarzucić w przeciwieństwie do bardziej heavy metalowego, marszowego Watch the World Burn. Melodia nie jest zbyt oryginalna i trudno mówić o przebojowości, kiedy refren jest tak nijaki.</div>
<div style="text-align: justify;">Eye of the Storm to kumulacja ZERO HOUR i SYMPHONY X w posępności i orkiestracjach i wyszło im to bardzo dobrze. Jest dramatycznie, jest progressive metalowo i to spełnienie marzeń każdego fana SYMPHONY X.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Największym minusem tego LP jest niepotrzebny eklektyzm, gdzie od wstępu KAMELOT idzie to wszystko w kierunku SYMPHONY X. Zagrane to zostało bardzo dobrze i nie ma co do tego dyskusji, ale w tym zespole drzemie potencjał, szczególnie, kiedy grają w stylu ROYAL HUNT i KAMELOT.</div>
<div style="text-align: justify;">Ghost jest bezbłędny i znakomity, gdyby było więcej takich kompozycji, byłaby czołówka tego roku. A tak jest bardzo dobry album dla fanów SYMPHONY X, który ukoi trwające niemal dekadę oczekiwanie na nowy materiał.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla VISIONS OF MORPHEUS za udostępnienie materiałów do recenzji.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vision Denied]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4025</link>
			<pubDate>Wed, 21 Jun 2023 17:31:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4025</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vision Denied - Age of the Machine (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/5/1145912.jpg?3442" border="0" alt="[Obrazek: 1145912.jpg?3442]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 00:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Two Worlds Collide 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Age of the Machine 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Broken Wings 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">5.Would You 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Never Surrender 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Seventh Galaxy 12:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Indestructible 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Beyond the Mirror 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">10.I Roam the Black 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">11.Unchain the Light 08:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Gräter - śpiew, gitara, pianino, instrumenty klawiszowe, orkiestracje </div>
<div style="text-align: justify;">Markus Göller - gitara, gitara akustyczna, pianino, instrumenty klawiszowe, orkiestracje </div>
<div style="text-align: justify;">Sasch Menschl - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Frank - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2014 rozwiązany został DESTINATION'S CALLING z Würzburga w Bawarii. Grupa nagrała dwie płyty i zdobyła sporą popularność wśród fanów melodyjnego power metalu także poza granicami Niemiec. W 2020 część składu tego zespołu postanowiła ponownie połączyć siły wraz z basistą Sasch Menschlem, który od lat udzielał się w różnych grupach niemieckich, w tym już na początku wieku w SAINTBLEED, a ostatnio we własnym projekcie międzynarodowym COMMAND THE MACHYNE z byłym wokalistą DESTILLERY Florianem Reimannem.</div>
<div style="text-align: justify;">VISION DENIED przygotował album o charakterze konceptualnym wydany nakładem własnym w połowie czerwca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bez wątpienia od pewnych porównań z DESTINATION'S CALLING uciec nie można i pierwsze to na pewno wokal Christiana Grätera oraz styl gitarowy, jaki prezentuje on w duecie z Markusem Göller. Tak, te podobieństwa obu zespołów słychać, słychać też co prawda, że Gräter śpiewa lepiej niż za czasów poprzedniej ekipy, ale nadal pozostaje poza kręgiem niemieckiej czołówki. Jest dobry, jest poprawny, ale ta muzyka jaką tu grają, wymaga często większych zdolności jako narrator. Melodyjny power metal głównego nurtu niemieckiego odnoszący w rożnym stopniu do własnej artystycznej przeszłości muzyków, ale także do trendu, który dekady temu wyznaczył GAMMA RAY wychodzi im dobrze i tu trudno, poza brakiem oryginalnych melodii, coś zarzucić Two Worlds Collide, czy też bardzo dynamicznemu Beyond the Mirror, który przypomina czasy SINBREED z "Master Creator". Pokazują też nowe, nieco mroczniejsze oblicze w wolniejszych i trochę przypominających w refleksyjnych, łagodniejszych refrenach PRIMAL FEAR utworach Age of the Machine i Indestructible (doskonały klimat!) wchodząc na obszary heavy/power bez obciążeń i uprzedzeń. Akcenty symfoniczne z lekko progresywnym zabarwieniem to w przypadku tych muzyków raczej zupełna nowość i to wychodzi VISION DENIED nadzwyczaj dobrze. Pięknie brzmi łagodniejszy, poetycki, ale zdecydowanie power metalowy zarazem Broken Wings. Wyborna kompozycja z doskonale rozplanowanymi planami dalszymi i nawet Christian Gräter wypada tym razem przekonująco. Może nieco mniej w pastelowym songu z gitarą akustyczną i orkiestracjami na planie drugim, ale to interesujący przerywnik od mocniejszej muzyki. Mocniejszej, ale za mocnej, bo szybki melodyjny power metal Never Surrender jest lżejszy niż opener, jest także nacechowany umiarkowaną przebojowością radiową, zwłaszcza z fajnie bujającym, potoczystym refrenie bez agresji. Centralnie umieszczony został kolos Seventh Galaxy, pogłębiając wrażenie obcowania z albumem o charakterze konceptualnego fantasy-sf. Spokojny utwór, toczący się w umiarkowanym tempie z kilkoma wspaniałymi momentami, które tu nadają ton i styl.</div>
<div style="text-align: justify;">Finał tej historii jest nieco smutny, melancholijny i nacechowany delikatnym dramatyzmem w I Roam the Black z ażurową, opartą o gitarę akustyczną częścią pierwszą i pełnym majestatu rozwinięciem w epickim stylu. Pięknie to w pewnym momencie rozkwita! A na koniec taki mały majstersztyk w postaci Unchain the Light. Bogato, różnorodnie, klimatycznie i to jest naprawdę teatralne zakończenie tej historii, gdzie przez godzinę śledzimy losy ludzkości walczącej o przetrwanie gatunku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo starannie opracowane zostały sola na ten album. Często rozwijane są one z głównej melodii, dużo tu treści, dużo gry finezyjnej i konstruktywnej, i tego w tym zakresie w DESTINATION'S CALLING kiedyś brakowało. Jest power metal odległy od teutońskiego i plasujący się gdzieś w obszarach tego, co od jakiegoś czasu grają takie zespoły jak HUMAN FORTRESS. Wieloplanowo, elegancko, bez użycia siły, z dopieszczonymi niuansami aranżacyjnymi i ze specjalną uwagą skierowaną na produkcję. Mix Christiana Grätera jest wyborny, a znakomity mastering zrobił w swoim stylu Jan Vacik. Wyważony, wycyzelowany, z ogromną dbałością o ekspozycję wszystkich instrumentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Przyznam, że nie oczekiwałem od tych muzyków, zdecydowanie kojarzonych z takim nijakim power metalem, jaki grali w DESTINATION'S CALLING, takiej wybornej i gatunkowo wysmakowanej płyty. Warto było ponownie się spotkać i zagrać coś innego, tak urzekającego klimatem i starannością wykonania. Brawo!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.06.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vision Denied - Age of the Machine (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/4/5/1145912.jpg?3442" border="0" alt="[Obrazek: 1145912.jpg?3442]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 00:41</div>
<div style="text-align: justify;">2.Two Worlds Collide 03:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Age of the Machine 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">4.Broken Wings 05:20</div>
<div style="text-align: justify;">5.Would You 03:24</div>
<div style="text-align: justify;">6.Never Surrender 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">7.Seventh Galaxy 12:35</div>
<div style="text-align: justify;">8.Indestructible 04:50</div>
<div style="text-align: justify;">9.Beyond the Mirror 05:23</div>
<div style="text-align: justify;">10.I Roam the Black 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">11.Unchain the Light 08:56</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Gräter - śpiew, gitara, pianino, instrumenty klawiszowe, orkiestracje </div>
<div style="text-align: justify;">Markus Göller - gitara, gitara akustyczna, pianino, instrumenty klawiszowe, orkiestracje </div>
<div style="text-align: justify;">Sasch Menschl - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Frank - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku 2014 rozwiązany został DESTINATION'S CALLING z Würzburga w Bawarii. Grupa nagrała dwie płyty i zdobyła sporą popularność wśród fanów melodyjnego power metalu także poza granicami Niemiec. W 2020 część składu tego zespołu postanowiła ponownie połączyć siły wraz z basistą Sasch Menschlem, który od lat udzielał się w różnych grupach niemieckich, w tym już na początku wieku w SAINTBLEED, a ostatnio we własnym projekcie międzynarodowym COMMAND THE MACHYNE z byłym wokalistą DESTILLERY Florianem Reimannem.</div>
<div style="text-align: justify;">VISION DENIED przygotował album o charakterze konceptualnym wydany nakładem własnym w połowie czerwca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bez wątpienia od pewnych porównań z DESTINATION'S CALLING uciec nie można i pierwsze to na pewno wokal Christiana Grätera oraz styl gitarowy, jaki prezentuje on w duecie z Markusem Göller. Tak, te podobieństwa obu zespołów słychać, słychać też co prawda, że Gräter śpiewa lepiej niż za czasów poprzedniej ekipy, ale nadal pozostaje poza kręgiem niemieckiej czołówki. Jest dobry, jest poprawny, ale ta muzyka jaką tu grają, wymaga często większych zdolności jako narrator. Melodyjny power metal głównego nurtu niemieckiego odnoszący w rożnym stopniu do własnej artystycznej przeszłości muzyków, ale także do trendu, który dekady temu wyznaczył GAMMA RAY wychodzi im dobrze i tu trudno, poza brakiem oryginalnych melodii, coś zarzucić Two Worlds Collide, czy też bardzo dynamicznemu Beyond the Mirror, który przypomina czasy SINBREED z "Master Creator". Pokazują też nowe, nieco mroczniejsze oblicze w wolniejszych i trochę przypominających w refleksyjnych, łagodniejszych refrenach PRIMAL FEAR utworach Age of the Machine i Indestructible (doskonały klimat!) wchodząc na obszary heavy/power bez obciążeń i uprzedzeń. Akcenty symfoniczne z lekko progresywnym zabarwieniem to w przypadku tych muzyków raczej zupełna nowość i to wychodzi VISION DENIED nadzwyczaj dobrze. Pięknie brzmi łagodniejszy, poetycki, ale zdecydowanie power metalowy zarazem Broken Wings. Wyborna kompozycja z doskonale rozplanowanymi planami dalszymi i nawet Christian Gräter wypada tym razem przekonująco. Może nieco mniej w pastelowym songu z gitarą akustyczną i orkiestracjami na planie drugim, ale to interesujący przerywnik od mocniejszej muzyki. Mocniejszej, ale za mocnej, bo szybki melodyjny power metal Never Surrender jest lżejszy niż opener, jest także nacechowany umiarkowaną przebojowością radiową, zwłaszcza z fajnie bujającym, potoczystym refrenie bez agresji. Centralnie umieszczony został kolos Seventh Galaxy, pogłębiając wrażenie obcowania z albumem o charakterze konceptualnego fantasy-sf. Spokojny utwór, toczący się w umiarkowanym tempie z kilkoma wspaniałymi momentami, które tu nadają ton i styl.</div>
<div style="text-align: justify;">Finał tej historii jest nieco smutny, melancholijny i nacechowany delikatnym dramatyzmem w I Roam the Black z ażurową, opartą o gitarę akustyczną częścią pierwszą i pełnym majestatu rozwinięciem w epickim stylu. Pięknie to w pewnym momencie rozkwita! A na koniec taki mały majstersztyk w postaci Unchain the Light. Bogato, różnorodnie, klimatycznie i to jest naprawdę teatralne zakończenie tej historii, gdzie przez godzinę śledzimy losy ludzkości walczącej o przetrwanie gatunku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Bardzo starannie opracowane zostały sola na ten album. Często rozwijane są one z głównej melodii, dużo tu treści, dużo gry finezyjnej i konstruktywnej, i tego w tym zakresie w DESTINATION'S CALLING kiedyś brakowało. Jest power metal odległy od teutońskiego i plasujący się gdzieś w obszarach tego, co od jakiegoś czasu grają takie zespoły jak HUMAN FORTRESS. Wieloplanowo, elegancko, bez użycia siły, z dopieszczonymi niuansami aranżacyjnymi i ze specjalną uwagą skierowaną na produkcję. Mix Christiana Grätera jest wyborny, a znakomity mastering zrobił w swoim stylu Jan Vacik. Wyważony, wycyzelowany, z ogromną dbałością o ekspozycję wszystkich instrumentów.</div>
<div style="text-align: justify;">Przyznam, że nie oczekiwałem od tych muzyków, zdecydowanie kojarzonych z takim nijakim power metalem, jaki grali w DESTINATION'S CALLING, takiej wybornej i gatunkowo wysmakowanej płyty. Warto było ponownie się spotkać i zagrać coś innego, tak urzekającego klimatem i starannością wykonania. Brawo!</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.06.</span></span></span><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vansidian]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4000</link>
			<pubDate>Mon, 15 May 2023 20:09:01 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4000</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vansidian - Reflecting the Shadows (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/3/1133806.jpg?0927" border="0" alt="[Obrazek: 1133806.jpg?0927]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dive 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Code of Shame 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Reflecting the Shadows 08:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Stormweaver 07:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cycle 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Suppressed with Light 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Hunt 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Breach 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Of Dreams Devoured 06:10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: extreme melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Juha Tretjakov - śpiew </div>
<div style="text-align: justify;">Matti Meri-Huhti (Mattmagic) - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kustaa Tuori - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jyri Niinikoski - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Joona Törmä - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć niektórzy twierdzą, że formuła muzyki proponowanej przez CHILDREN OF BODOM czy NORTHER się wyczerpała, to co jakiś czas w Finlandii pojawiają się zespoły z tego kręgu melodic extreme metal, nagrywają i jak się okazuje, zupełnie dobrze im to wychodzi. Takim zespołem jest debiutujący w ramach współpracy z Inverse Records VANSIDIAN z Tampere. Album "Reflecting the Shadows" ukaże się 19 maja 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I tak w stylu Childernów, ale i z czystymi wokalami w refrenach rozpoczynają Dive. Zdecydowanie fińskie granie, a harsh Juha Tretjakova bardzo dobry. Ten wokalista występuje równolegle w kilku innych grupach, gra także na basie, choć tu akurat basistą jest jeden z założycieli grupy w roku 2017, Jyri Niinikoski. Drugi z nich to Matti Meri-Huhti, czyli Mattmagic, także muzyk black metalowy, a tu twórca repertuaru. Udany początek i zaraz potem solidny Code of Shame, i tu bardziej słychać może NORTHER, choć te czyste refreny oczywiście od nich VANSIDIAN odróżniają. W CHILDREN OF BODOM klawisze miały ogromne znaczenie, tu ich brak i przez to muzycznie wydaje się to nieco uboższe w ramach gatunku, nadrabiają jednak fantazyjnymi i nietypowymi solami gitarowymi. Ekipa nie boi się zagrać kompozycji dłuższych i Reflecting the Shadows to osiem minut, w tym gatunku to bardzo długo, a tu proszę, energia i potęga ataku od początku do końca i do tego jakże melodyjnie i z echami KALMAH, gdy ten gra ostrzej niż ciężej. Znakomicie to zrobili panowie z VANSIDIAN. Heroicznie to brzmi i wyborny refren, i to jest ekstraklasa tego gatunku. I nie potrzeba wcale czystych wokali, choć i tu występują. W równie długim Stormweaver więcej śladów w rytmice takiego grania ze Szwecji i pierwsza myśl to IN FLAMES ze starych dobrych czasów, choć i nie brak tej melodyjnej, surowej, epickiej zadziorności KALMAH z pierwszych płyt. Bardzo dobre, bardzo! I znowu jak KALMAH w porywającym i bardzo melodyjnym Cycle idą zdecydowanie do przodu i partie z harshem - znakomite! Pozostałe nieco emo boysbandowe... W melodic modern uderzają w Suppressed with Light i są częściowo agresywni i także romantyczni, a razem daje to interesujący efekt. A zaraz potem bliżej NORTHER w The Hunt i to jest taka mniej wyrazista kompozycja na tej płycie, podobnie jak instrumentalny The Breach. Ogólnie, ostatnia część albumu jest mniej efektowna, a zamykający całość Of Dreams Devoured to poprawna wariacja na temat muzyki KALMAH z odrobiną tym razem classic heavy i speed w pewnych momentach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Instrumentalne wykonanie wyborne, jak to u Finów, bo tam zespoły nie umiejące grać, po prostu na wymagającej scenie się nie pojawiają. Atomowa perkusja bliżej dotąd nieznanego Joona Törmä. Bardzo dobre brzmienie, nie przeciążone mocą gitar i z wyjątkowo pięknym masteringiem basu. Podtrzymane są najlepsze tradycje tego stworzonego w Finlandii gatunku metalu i jedyne co jest nieco słabsze i może nawet zbędne, to te czyste partie wokalne. Trochę ta idea gatunkowa została przez to zachwiana i zaburzona. Niemniej, grupa bardzo perspektywiczna, tym bardziej, że poza KALMAH liczących graczy już w tej kategorii nie ma. Jest szansa w przyszłości dołączyć do ekstraklasy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.05.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Inverse Records</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vansidian - Reflecting the Shadows (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/3/1133806.jpg?0927" border="0" alt="[Obrazek: 1133806.jpg?0927]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dive 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.Code of Shame 05:31</div>
<div style="text-align: justify;">3.Reflecting the Shadows 08:01</div>
<div style="text-align: justify;">4.Stormweaver 07:51</div>
<div style="text-align: justify;">5.Cycle 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">6.Suppressed with Light 04:22</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Hunt 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Breach 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">9.Of Dreams Devoured 06:10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: extreme melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Juha Tretjakov - śpiew </div>
<div style="text-align: justify;">Matti Meri-Huhti (Mattmagic) - gitara, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Kustaa Tuori - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jyri Niinikoski - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Joona Törmä - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Choć niektórzy twierdzą, że formuła muzyki proponowanej przez CHILDREN OF BODOM czy NORTHER się wyczerpała, to co jakiś czas w Finlandii pojawiają się zespoły z tego kręgu melodic extreme metal, nagrywają i jak się okazuje, zupełnie dobrze im to wychodzi. Takim zespołem jest debiutujący w ramach współpracy z Inverse Records VANSIDIAN z Tampere. Album "Reflecting the Shadows" ukaże się 19 maja 2023.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">I tak w stylu Childernów, ale i z czystymi wokalami w refrenach rozpoczynają Dive. Zdecydowanie fińskie granie, a harsh Juha Tretjakova bardzo dobry. Ten wokalista występuje równolegle w kilku innych grupach, gra także na basie, choć tu akurat basistą jest jeden z założycieli grupy w roku 2017, Jyri Niinikoski. Drugi z nich to Matti Meri-Huhti, czyli Mattmagic, także muzyk black metalowy, a tu twórca repertuaru. Udany początek i zaraz potem solidny Code of Shame, i tu bardziej słychać może NORTHER, choć te czyste refreny oczywiście od nich VANSIDIAN odróżniają. W CHILDREN OF BODOM klawisze miały ogromne znaczenie, tu ich brak i przez to muzycznie wydaje się to nieco uboższe w ramach gatunku, nadrabiają jednak fantazyjnymi i nietypowymi solami gitarowymi. Ekipa nie boi się zagrać kompozycji dłuższych i Reflecting the Shadows to osiem minut, w tym gatunku to bardzo długo, a tu proszę, energia i potęga ataku od początku do końca i do tego jakże melodyjnie i z echami KALMAH, gdy ten gra ostrzej niż ciężej. Znakomicie to zrobili panowie z VANSIDIAN. Heroicznie to brzmi i wyborny refren, i to jest ekstraklasa tego gatunku. I nie potrzeba wcale czystych wokali, choć i tu występują. W równie długim Stormweaver więcej śladów w rytmice takiego grania ze Szwecji i pierwsza myśl to IN FLAMES ze starych dobrych czasów, choć i nie brak tej melodyjnej, surowej, epickiej zadziorności KALMAH z pierwszych płyt. Bardzo dobre, bardzo! I znowu jak KALMAH w porywającym i bardzo melodyjnym Cycle idą zdecydowanie do przodu i partie z harshem - znakomite! Pozostałe nieco emo boysbandowe... W melodic modern uderzają w Suppressed with Light i są częściowo agresywni i także romantyczni, a razem daje to interesujący efekt. A zaraz potem bliżej NORTHER w The Hunt i to jest taka mniej wyrazista kompozycja na tej płycie, podobnie jak instrumentalny The Breach. Ogólnie, ostatnia część albumu jest mniej efektowna, a zamykający całość Of Dreams Devoured to poprawna wariacja na temat muzyki KALMAH z odrobiną tym razem classic heavy i speed w pewnych momentach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Instrumentalne wykonanie wyborne, jak to u Finów, bo tam zespoły nie umiejące grać, po prostu na wymagającej scenie się nie pojawiają. Atomowa perkusja bliżej dotąd nieznanego Joona Törmä. Bardzo dobre brzmienie, nie przeciążone mocą gitar i z wyjątkowo pięknym masteringiem basu. Podtrzymane są najlepsze tradycje tego stworzonego w Finlandii gatunku metalu i jedyne co jest nieco słabsze i może nawet zbędne, to te czyste partie wokalne. Trochę ta idea gatunkowa została przez to zachwiana i zaburzona. Niemniej, grupa bardzo perspektywiczna, tym bardziej, że poza KALMAH liczących graczy już w tej kategorii nie ma. Jest szansa w przyszłości dołączyć do ekstraklasy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 15.05.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Inverse Records</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vanish]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3966</link>
			<pubDate>Wed, 15 Mar 2023 18:46:22 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3966</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vanish - Come to Wither (2014)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/4/2/8/442889.jpg?5549" border="0" alt="[Obrazek: 442889.jpg?5549]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Come to Wither 01:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Great Collapse 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bless the Buried Child 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Renewal 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">5.This Is How We Die 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Curtain Call 09:17</div>
<div style="text-align: justify;">7.Silence 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hollow 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.Hope Shall Rise 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">10.Reboot 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Grand Design 07:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2014</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bastian Rose - śpiew, instrumenty klawiszowe, pianino</div>
<div style="text-align: justify;">Philipp Schönle - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Rösch - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Dei Giudici - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ralf Nopper - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VANISH powstał w Stuttgarcie w roku 2000 i w roku 2006 zadebiutował albumem "Separated from Today", wydanym nakładem własnym z nadzieją na kontrakt z którąś z wytwórni. Płyta była jednak dosyć niespójną mieszanką raczej topornego teutońskiego heavy/power metalu i rocka progresywnego i większego zainteresowania nie wzbudziła. Grupa umilkła na wiele lat, jednak w 2014 ponownie pojawiła się na muzycznej scenie pod wodzą swojego lidera Bastian Rose z albumem "Come to Wither", co ciekawe wydanym przez jedną z wiodących światowych wytwórni - Massacre Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa przez te lata mocno okrzepła i tym razem przedstawiła dojrzały materiał progressive power metalowy, gdzie skomplikowane konstrukcje riffowe w stylu ROUGH SILK łączą się z klimatem refleksyjnym i nostalgicznym, podobnym do nagrań ANGEL DUST z drugiego okresu działalności.</div>
<div style="text-align: justify;">Płyta jest pełna bardzo dobrych melodii, choć nie wszystkie kompozycje takie zawierają. Gdy próbują być zbyt progresywni, jak w Reboot, Renewal, Silence czy Hollow oraz Hope Shall Rise, to te melodie się jakoś rozmywają w zróżnicowanych szczegółach aranżacyjnych i przeplataniu mocnych power metalowych partii łagodnymi z przewagą instrumentów klawiszowych czy pianina Bastiana Rose. Jest to po prostu poprawny, progresywny power metal z Niemiec. Trzeba jednak przyznać, że nawet w tych kompozycjach Rose jako wokalista wypada doskonale. To potężny, czysty głos o dużym zasięgu w średnich rejestrach i on po prostu to wszystko prowadzi i na nim się skupia uwaga. Ma w tym wszystkim wiele wspólnego z R.D. Liapakisem, wcale mu w tym królowaniu na planie pierwszym wiele nie ustępuje. Zdecydowanie jeszcze bardziej rozkwita w utworach nastawionych na ekspozycję melodii, takich refleksyjnych, ale nie pozbawionych dramatyzmu i epickiej mocy, jak ta z Great Collapse. To nowe podejście do grania power metalu z roku 2006. Nowe i lepsze. Tak jak w znakomitym Bless the Buried Child, gdzie mocno zapadający w pamięć łagodniejszy refren przeplata się z agresywnymi zwrotkami z dwukanałowym wokalem, a riffy mocno przypominają klasykę ROUGH SILK.</div>
<div style="text-align: justify;">Niepokojący klimat budują w This Is How We Die i jest tu miejscami onirycznie, lecz zasadniczo mocno idą do przodu przede wszystkim za sprawą wokalisty, a gitary są bardzo ciekawie progresywne w ciętych, rwanych riffach. I refren, mocarny, jak w MYSTIC PROPHECY.</div>
<div style="text-align: justify;">Dwie kompozycje zasługują na tym LP na szczególne wyróżnienie. To umieszczony w centrum progressive metalowy kolos Curtain Call, zaczynający się dosyć pastelowo, ale potem tu się dzieje tak dużo w różnych tempach, w specyficznych zmianach klimatu, no i przede wszystkim w narastaniu coraz lepszej głównej linii melodycznej. Kapitalny refren po prostu. Tyle szczerego, ubranego w subtelne tony dramatyzmu! Drugi to zamykający ten album The Grand Design, gdzie ta pierwsza część z pianinem jest raczej mocno przeciętna, ale potem w duecie z Rose pojawia się gościnnie Ralf Scheepers i jest bardzo dobrze, gdy śpiewają naprzemiennie w  zdecydowanym power metalowym rozwinięciu o heroicznym charakterze. Takie to dumne i uroczyste! Pięknie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitarzyści grają bardzo dobrze, choć może w solach jakichś szczególnych technicznych wodotrysków nie ma. Zdecydowana sekcja rytmiczna i nowoczesne, a nawet elektronicznie brzmiące klawisze, to cecha wyróżniająca ten album od innych podobnych z Niemiec z tego okresu. Brzmienie znakomite, z  masywnymi gitarami i wyeksponowanym wokalem, syczące blachy i gustownie zrealizowana elektronika. Trochę szkoda, że tak uzdolniony inżynier dźwięku jak Axel Heckert gdzieś na metalowej scenie się zagubił.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten LP jest przykładem solidnego progresywnego power metalu w wydaniu niemieckim, przede wszystkim jednak w jakiś sposób popularyzuje osobę, niewątpliwie bardzo utalentowanego, wokalisty Bastiana Rose.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.03.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vanish - Come to Wither (2014)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/4/2/8/442889.jpg?5549" border="0" alt="[Obrazek: 442889.jpg?5549]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Come to Wither 01:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Great Collapse 05:46</div>
<div style="text-align: justify;">3.Bless the Buried Child 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">4.Renewal 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">5.This Is How We Die 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Curtain Call 09:17</div>
<div style="text-align: justify;">7.Silence 05:16</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hollow 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">9.Hope Shall Rise 05:49</div>
<div style="text-align: justify;">10.Reboot 05:27</div>
<div style="text-align: justify;">11.The Grand Design 07:11</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2014</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Bastian Rose - śpiew, instrumenty klawiszowe, pianino</div>
<div style="text-align: justify;">Philipp Schönle - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Rösch - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Dei Giudici - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Ralf Nopper - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VANISH powstał w Stuttgarcie w roku 2000 i w roku 2006 zadebiutował albumem "Separated from Today", wydanym nakładem własnym z nadzieją na kontrakt z którąś z wytwórni. Płyta była jednak dosyć niespójną mieszanką raczej topornego teutońskiego heavy/power metalu i rocka progresywnego i większego zainteresowania nie wzbudziła. Grupa umilkła na wiele lat, jednak w 2014 ponownie pojawiła się na muzycznej scenie pod wodzą swojego lidera Bastian Rose z albumem "Come to Wither", co ciekawe wydanym przez jedną z wiodących światowych wytwórni - Massacre Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Grupa przez te lata mocno okrzepła i tym razem przedstawiła dojrzały materiał progressive power metalowy, gdzie skomplikowane konstrukcje riffowe w stylu ROUGH SILK łączą się z klimatem refleksyjnym i nostalgicznym, podobnym do nagrań ANGEL DUST z drugiego okresu działalności.</div>
<div style="text-align: justify;">Płyta jest pełna bardzo dobrych melodii, choć nie wszystkie kompozycje takie zawierają. Gdy próbują być zbyt progresywni, jak w Reboot, Renewal, Silence czy Hollow oraz Hope Shall Rise, to te melodie się jakoś rozmywają w zróżnicowanych szczegółach aranżacyjnych i przeplataniu mocnych power metalowych partii łagodnymi z przewagą instrumentów klawiszowych czy pianina Bastiana Rose. Jest to po prostu poprawny, progresywny power metal z Niemiec. Trzeba jednak przyznać, że nawet w tych kompozycjach Rose jako wokalista wypada doskonale. To potężny, czysty głos o dużym zasięgu w średnich rejestrach i on po prostu to wszystko prowadzi i na nim się skupia uwaga. Ma w tym wszystkim wiele wspólnego z R.D. Liapakisem, wcale mu w tym królowaniu na planie pierwszym wiele nie ustępuje. Zdecydowanie jeszcze bardziej rozkwita w utworach nastawionych na ekspozycję melodii, takich refleksyjnych, ale nie pozbawionych dramatyzmu i epickiej mocy, jak ta z Great Collapse. To nowe podejście do grania power metalu z roku 2006. Nowe i lepsze. Tak jak w znakomitym Bless the Buried Child, gdzie mocno zapadający w pamięć łagodniejszy refren przeplata się z agresywnymi zwrotkami z dwukanałowym wokalem, a riffy mocno przypominają klasykę ROUGH SILK.</div>
<div style="text-align: justify;">Niepokojący klimat budują w This Is How We Die i jest tu miejscami onirycznie, lecz zasadniczo mocno idą do przodu przede wszystkim za sprawą wokalisty, a gitary są bardzo ciekawie progresywne w ciętych, rwanych riffach. I refren, mocarny, jak w MYSTIC PROPHECY.</div>
<div style="text-align: justify;">Dwie kompozycje zasługują na tym LP na szczególne wyróżnienie. To umieszczony w centrum progressive metalowy kolos Curtain Call, zaczynający się dosyć pastelowo, ale potem tu się dzieje tak dużo w różnych tempach, w specyficznych zmianach klimatu, no i przede wszystkim w narastaniu coraz lepszej głównej linii melodycznej. Kapitalny refren po prostu. Tyle szczerego, ubranego w subtelne tony dramatyzmu! Drugi to zamykający ten album The Grand Design, gdzie ta pierwsza część z pianinem jest raczej mocno przeciętna, ale potem w duecie z Rose pojawia się gościnnie Ralf Scheepers i jest bardzo dobrze, gdy śpiewają naprzemiennie w  zdecydowanym power metalowym rozwinięciu o heroicznym charakterze. Takie to dumne i uroczyste! Pięknie!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Gitarzyści grają bardzo dobrze, choć może w solach jakichś szczególnych technicznych wodotrysków nie ma. Zdecydowana sekcja rytmiczna i nowoczesne, a nawet elektronicznie brzmiące klawisze, to cecha wyróżniająca ten album od innych podobnych z Niemiec z tego okresu. Brzmienie znakomite, z  masywnymi gitarami i wyeksponowanym wokalem, syczące blachy i gustownie zrealizowana elektronika. Trochę szkoda, że tak uzdolniony inżynier dźwięku jak Axel Heckert gdzieś na metalowej scenie się zagubił.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten LP jest przykładem solidnego progresywnego power metalu w wydaniu niemieckim, przede wszystkim jednak w jakiś sposób popularyzuje osobę, niewątpliwie bardzo utalentowanego, wokalisty Bastiana Rose.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 15.03.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Virtual Symmetry]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3888</link>
			<pubDate>Sun, 18 Sep 2022 19:18:50 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3888</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Virtual Symmetry - Virtual Symmetry (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a4184919138_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4184919138_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Virtual Symmetry (Part I. Amen / Part II. Dancing on Our Own / Part III. Tainted by the Sky) 19:59      <br />
2. My Story Unfolds 06:06      <br />
3. The Paradise of Lies 06:30      <br />
4. Come Alive 06:25     <br />
5. Butterfly Effect 05:17      <br />
6. Fantasie di verità 07:03      <br />
7. Rising 07:30      <br />
8. Insomnia 04:05 <br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Szwajcaria<br />
<br />
Skład:<br />
Marco Pastorino - śpiew<br />
Valerio Æsir Villa - gitara<br />
Alessandro Poppale - bas<br />
Alfonso Mocerino - perkusja    <br />
Mark Bravi - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VIRTUAL SYMMETRY istnieje już 13 lat i zaczynał jako solowy projekt Valerio Æsir Villa, który ostatecznie przerodził się w pełnoprawny zespół i po wielu zmianach składu zadebiutował w 2016 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Nagrywał albumy długie. Bardzo długie, z rozciągniętymi do granic możliwości, które kończyły się po 23 minutach, a urozmaiceniem były kompozycje, które rzadko schodziły poniżej 7 minut. Technicznie była to muzyka dobra, ale jednak to był przerost formy nad treścią i technikalia nie zastąpią jednak zapadających w pamięć refrenów. Głównie z tego ten zespół był znany, no i oczywiście znakomitego Marco Pastorino, fenomenem wokalnym ostatnich lat, którego jednak potencjał nie do końca był wykorzystywany, przynajmniej tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Po dwóch albumach, poprzedni wydany nakładem własnym, przyszedł czas na trzeci, który wydała wytwórnia Sensory Records 16 września 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś się zmieniło. Niby tytułowy Virtual Symmetry to VIRTUAL SYMMETRY do jakiego przyzwyczaili już słuchaczy, bo jest 20 minut, są zbędne przerywniki, jakieś nawiązania do DREAM THEATER i DGM i główna oś kompozycji i melodia giną gdzieś w popisach gitarowych i łamańcach. Inny jest tutaj Pastorino. To wokalista znakomity i tutaj wspina się na swoje wyżyny i daje znakomite, bezbłędne jak zwykle popisy, pełne emocji, ale sam utwór to jednak tylko progresive metalowa poprawność dla najtwardszych z twardych słuchaczy progressive metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">My Story Unfolds to już zmiany, jest włoski rys progresywny grup SECRET SPHERE, ostatniego VISION DIVINE i LABYRINTH ostatnich lat, co podkreślają subtelne klawisze i ekspozycja wokalisty, który ma tutaj znaczenie kluczowe. The Paradise of Lies swoją lekkością przywodzi na myśl TEMPERANCE w bardziej progresywnej odmianie, wspartej SECRET SPHERE, SUSPYRE i DREAM THEATER. Klawisze subtelne, znakomite dalsze plany i wieloplanowy Marco Pastorino. Skrócenie kompozycji wyszło zespołowi na dobre, nawet jeśli momentami czuć, że było trudno i zostało to zrobione brutalnie, co słychać w zakończeniach niektórych utworów. Come Alive to typowy i powszedni progressive z hammondami i bardziej rockowy Pastorino jest tutaj oczywiście fantastyczny, ale zabrakło tutaj refrenu, który by zapadał w pamięć, choć motyw gitarowy jest interesujący. Butterfly Effect to przyjemne 5 minut z włoskim progressive i tutaj znacznie lepiej wpletli motywy rockowe, fantastycznie wypada tutaj bas, choć zwrotki momentami wydają się przekoloryzowane i pastelowe, refren może i typowy dla gatunku, ale czarodziej Pastorino wnosi to na nowy poziom.</div>
<div style="text-align: justify;">Fantasie di verità to pokłosie DGM i DREAM THEATER i tutaj powraca VIRTUAL SYMMETRY niepotrzebnie przekombinowany i znacznie lepiej wypada Rising. Też progressive, niby też DREAM THEATER i DGM, może SUSPYRE, ale popisy techniczne są bardziej wyważone i nie przytłaczają tak bardzo, chociaż moim zdaniem tutaj klawisze są aż zbyt agresywne i spychają wokalistę na dalszy plan. Mimo pewnych zastrzeżeń, jest to lepiej zbilansowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Insomnia to ciche i spokojne zakończenie przy smyczkach i pianinie i taka chwila oddechu jest potrzebna. Pięknie Pastorino sprawdza się w klimatach okolic nostalgicznego progressive EVERGREY, głos pełen dramaturgii i tutaj można było wyciągnąć z tego więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie? Oczywiście, że Simone Mularoni. Perfekcyjny i selektywny jak zwykle. To aksjomat.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostali muzycy tym razem na dalszym planie i dano większe pole do popisu Pastorino, dopracowując nieco melodie i moim zdaniem to krok w dobrą stronę, choć nieco nieśmiały, ale warty odnotowania, bo to najprzystępniejszy album VIRTUAL SYMMETRY, który nie odpycha aż tak bardzo przekombinowaniem, chociaż jeszcze trzeba tutaj popracować w sferze melodii i bardziej zapadających w pamięć refrenów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Virtual Symmetry - Virtual Symmetry (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a4184919138_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a4184919138_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Virtual Symmetry (Part I. Amen / Part II. Dancing on Our Own / Part III. Tainted by the Sky) 19:59      <br />
2. My Story Unfolds 06:06      <br />
3. The Paradise of Lies 06:30      <br />
4. Come Alive 06:25     <br />
5. Butterfly Effect 05:17      <br />
6. Fantasie di verità 07:03      <br />
7. Rising 07:30      <br />
8. Insomnia 04:05 <br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Szwajcaria<br />
<br />
Skład:<br />
Marco Pastorino - śpiew<br />
Valerio Æsir Villa - gitara<br />
Alessandro Poppale - bas<br />
Alfonso Mocerino - perkusja    <br />
Mark Bravi - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VIRTUAL SYMMETRY istnieje już 13 lat i zaczynał jako solowy projekt Valerio Æsir Villa, który ostatecznie przerodził się w pełnoprawny zespół i po wielu zmianach składu zadebiutował w 2016 roku.</div>
<div style="text-align: justify;">Nagrywał albumy długie. Bardzo długie, z rozciągniętymi do granic możliwości, które kończyły się po 23 minutach, a urozmaiceniem były kompozycje, które rzadko schodziły poniżej 7 minut. Technicznie była to muzyka dobra, ale jednak to był przerost formy nad treścią i technikalia nie zastąpią jednak zapadających w pamięć refrenów. Głównie z tego ten zespół był znany, no i oczywiście znakomitego Marco Pastorino, fenomenem wokalnym ostatnich lat, którego jednak potencjał nie do końca był wykorzystywany, przynajmniej tutaj.</div>
<div style="text-align: justify;">Po dwóch albumach, poprzedni wydany nakładem własnym, przyszedł czas na trzeci, który wydała wytwórnia Sensory Records 16 września 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Coś się zmieniło. Niby tytułowy Virtual Symmetry to VIRTUAL SYMMETRY do jakiego przyzwyczaili już słuchaczy, bo jest 20 minut, są zbędne przerywniki, jakieś nawiązania do DREAM THEATER i DGM i główna oś kompozycji i melodia giną gdzieś w popisach gitarowych i łamańcach. Inny jest tutaj Pastorino. To wokalista znakomity i tutaj wspina się na swoje wyżyny i daje znakomite, bezbłędne jak zwykle popisy, pełne emocji, ale sam utwór to jednak tylko progresive metalowa poprawność dla najtwardszych z twardych słuchaczy progressive metalu.</div>
<div style="text-align: justify;">My Story Unfolds to już zmiany, jest włoski rys progresywny grup SECRET SPHERE, ostatniego VISION DIVINE i LABYRINTH ostatnich lat, co podkreślają subtelne klawisze i ekspozycja wokalisty, który ma tutaj znaczenie kluczowe. The Paradise of Lies swoją lekkością przywodzi na myśl TEMPERANCE w bardziej progresywnej odmianie, wspartej SECRET SPHERE, SUSPYRE i DREAM THEATER. Klawisze subtelne, znakomite dalsze plany i wieloplanowy Marco Pastorino. Skrócenie kompozycji wyszło zespołowi na dobre, nawet jeśli momentami czuć, że było trudno i zostało to zrobione brutalnie, co słychać w zakończeniach niektórych utworów. Come Alive to typowy i powszedni progressive z hammondami i bardziej rockowy Pastorino jest tutaj oczywiście fantastyczny, ale zabrakło tutaj refrenu, który by zapadał w pamięć, choć motyw gitarowy jest interesujący. Butterfly Effect to przyjemne 5 minut z włoskim progressive i tutaj znacznie lepiej wpletli motywy rockowe, fantastycznie wypada tutaj bas, choć zwrotki momentami wydają się przekoloryzowane i pastelowe, refren może i typowy dla gatunku, ale czarodziej Pastorino wnosi to na nowy poziom.</div>
<div style="text-align: justify;">Fantasie di verità to pokłosie DGM i DREAM THEATER i tutaj powraca VIRTUAL SYMMETRY niepotrzebnie przekombinowany i znacznie lepiej wypada Rising. Też progressive, niby też DREAM THEATER i DGM, może SUSPYRE, ale popisy techniczne są bardziej wyważone i nie przytłaczają tak bardzo, chociaż moim zdaniem tutaj klawisze są aż zbyt agresywne i spychają wokalistę na dalszy plan. Mimo pewnych zastrzeżeń, jest to lepiej zbilansowane.</div>
<div style="text-align: justify;">Insomnia to ciche i spokojne zakończenie przy smyczkach i pianinie i taka chwila oddechu jest potrzebna. Pięknie Pastorino sprawdza się w klimatach okolic nostalgicznego progressive EVERGREY, głos pełen dramaturgii i tutaj można było wyciągnąć z tego więcej.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmienie? Oczywiście, że Simone Mularoni. Perfekcyjny i selektywny jak zwykle. To aksjomat.</div>
<div style="text-align: justify;">Pozostali muzycy tym razem na dalszym planie i dano większe pole do popisu Pastorino, dopracowując nieco melodie i moim zdaniem to krok w dobrą stronę, choć nieco nieśmiały, ale warty odnotowania, bo to najprzystępniejszy album VIRTUAL SYMMETRY, który nie odpycha aż tak bardzo przekombinowaniem, chociaż jeszcze trzeba tutaj popracować w sferze melodii i bardziej zapadających w pamięć refrenów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[VH Frenzy]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3837</link>
			<pubDate>Fri, 22 Jul 2022 20:40:10 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3837</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">VH Frenzy - Bleak Light (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/5/1/1051864.jpg?2112" border="0" alt="[Obrazek: 1051864.jpg?2112]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro (Bleak Light) 01:15<br />
2.Hidebound 03:49<br />
3.Hold On Tight 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">4.Freak Show 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.Beyond Redemption 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rat Race Anthem 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.Wake Me Up 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.XIII 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Northern Star 06:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jukka Nummi - śpiew<br />
Ville Heikkinen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marko Mäkeläinen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sami Huhtamella - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Tuomas Jaatinen - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Jere Tulirinta - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa z Oulu gra już prawie dziesięć lat, ale pełnometrażowym albumem zadebiutowała dopiero w  czerwcu tego roku. Perkusistą jest tu od zawsze Tuomas Jaatinen, który stał się bardziej rozpoznawalny po pięknej partii, jaką rozegrał na ostatniej płycie BURNING POINT, do którego dołączył w 2019. Jednak osoby bardziej zorientowane w scenie fińskiego melodic metalu z pewnością kojarzą także wokalistę Jukka Nummi, który jeden raz wystąpił w składzie MYON na rock/metalowym albumie "Slideshow" z roku 2005.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VH FRENZY gra nieco podobną muzykę do MYON, i te punkty wspólne to łagodne brzmienie instrumentów, nienachalna przebojowość i staranne dopracowanie aranżacyjne. W sumie melodic heavy metal z pewnymi power akcentami, no i co jest specyficzne dla VH FRIENZY, szlif neoklasyczny. Trochę chłodne i wystudiowane jest to granie i obecnie, w dobie zbliżania się typowego melodic metalu do power rocka, mało się słyszy tak oddalonych od radiowej przebojowości albumów jak ten. Dla jednych to zaleta, dla innych wada, ale konkretna, chwytliwa melodia to podstawa, a tu jest grzecznie, gładko i nieco sztywno w Hidebound, czy w Wake Me Up, który to utwór zagrany ostrzej, szybciej i energicznej mógłby się stać hitem tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Fajny, wybornie zaśpiewany jest refren z Hold On Tight ogólnie jednak te refreny są często mało potoczyste, sympatyczne umiarkowanie, dopóki brzmią w uszach, ale gdy milkną, to jakoś w pamięci zostaje bardzo mało. Klawisze zwiewne, takie przypominające te z albumów MYON, sekcja rytmiczna, poza grzecznie ustawiony szereg gitarzystów nie wychodzi, przy czym ci są przedstawicielami tej grupy fińskich gitarzystów, którzy grają bardzo sprawnie technicznie, ale tak naprawdę to nie wiadomo na co ich faktycznie stać (a chyba stać, vide kapitalne solo w Rat Race Anthem). Tu wielkiego błysku nie ma, ale po prawdzie to można odnieść wrażenie, że oni wszyscy po prostu podgrywają frontmanowi, bo Jukka jest tu w bardzo dobrej formie i wypada znacznie ciekawej niż w MYON w roku 2005. Ktoś by mógł powiedzieć, że to melodyjny heavy metal o cechach progresywnych, ale tu tej progresywności jest tyle co MYON, by nie odchodzić za daleko od historycznych korzeni. Freak Show to nie Slide Show, ale coś w tym jest i nawet nieco zgrabnych neoklasycznych powtarzalnych ozdobników. Song Beyond Redemption, wbrew pierwszemu wrażeniu festiwalowego nudzenia, rozwija się nieźle i może nie wyciska łez wzruszenia, ale jest miło i sympatycznie. Tylko po co te stonerowe zagrywki w pewnym momencie? Niezrozumiałe. Rat Race Anthem fajnie galopuje ze szczurami, to jest z klawiszami chciałem powiedzieć i łagodnie traktuje temat w zapewne najlepszym refrenie, żwawym i bezpretensjonalnym jak... refreny MYON, ale z albumu "Ghost In Paradise". Oryginalności w XIII specjalnie nie ma, ale coś  się tu przypomina z tego swobodnego grania TWILIGHTNING, tyle że zamiast kolorowej kurtki, jest gustowna marynarka. Bardzo dobre! Nie wiem czy patetyczne kierowanie steru w stronę dramatycznego metalu w rozbudowanej formie Northern Star to był krok w dobrą stronę... Chyba jednak w dobrą, bo się tego lepiej słucha niż nudnego przelewania z pustego w próżne w rozwlekłych songach ekip S. i SA. Kawał znakomitego, refleksyjnego i majestatycznego heavy metalu na koniec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trochę za lekki ten sound. Tak się nagrywało podobne rzeczy 15-20 temu, teraz by wypadało podkolorować to, wzmocnić gitary, nawet tak lekko modern podkręcić, ale w sumie, co kto lubi.</div>
<div style="text-align: justify;">Trzęsienia ziemi w wykonaniu VH FRENZY nie ma, ale dobra muzyka tak. I co najważniejsze, przypomniał o swoim istnieniu Jukka Nummi, a to wokalista lepszy niż wielu będących w Finlandii na tak zwanej fali i jednak bardzo niedoceniany. A tak pięknie zaśpiewał w Northern Star.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.07. 2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">VH Frenzy - Bleak Light (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/5/1/1051864.jpg?2112" border="0" alt="[Obrazek: 1051864.jpg?2112]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro (Bleak Light) 01:15<br />
2.Hidebound 03:49<br />
3.Hold On Tight 03:55</div>
<div style="text-align: justify;">4.Freak Show 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">5.Beyond Redemption 05:54</div>
<div style="text-align: justify;">6.Rat Race Anthem 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">7.Wake Me Up 04:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.XIII 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Northern Star 06:58</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Finlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jukka Nummi - śpiew<br />
Ville Heikkinen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marko Mäkeläinen - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sami Huhtamella - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Tuomas Jaatinen - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Jere Tulirinta - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ta ekipa z Oulu gra już prawie dziesięć lat, ale pełnometrażowym albumem zadebiutowała dopiero w  czerwcu tego roku. Perkusistą jest tu od zawsze Tuomas Jaatinen, który stał się bardziej rozpoznawalny po pięknej partii, jaką rozegrał na ostatniej płycie BURNING POINT, do którego dołączył w 2019. Jednak osoby bardziej zorientowane w scenie fińskiego melodic metalu z pewnością kojarzą także wokalistę Jukka Nummi, który jeden raz wystąpił w składzie MYON na rock/metalowym albumie "Slideshow" z roku 2005.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VH FRENZY gra nieco podobną muzykę do MYON, i te punkty wspólne to łagodne brzmienie instrumentów, nienachalna przebojowość i staranne dopracowanie aranżacyjne. W sumie melodic heavy metal z pewnymi power akcentami, no i co jest specyficzne dla VH FRIENZY, szlif neoklasyczny. Trochę chłodne i wystudiowane jest to granie i obecnie, w dobie zbliżania się typowego melodic metalu do power rocka, mało się słyszy tak oddalonych od radiowej przebojowości albumów jak ten. Dla jednych to zaleta, dla innych wada, ale konkretna, chwytliwa melodia to podstawa, a tu jest grzecznie, gładko i nieco sztywno w Hidebound, czy w Wake Me Up, który to utwór zagrany ostrzej, szybciej i energicznej mógłby się stać hitem tego albumu.</div>
<div style="text-align: justify;">Fajny, wybornie zaśpiewany jest refren z Hold On Tight ogólnie jednak te refreny są często mało potoczyste, sympatyczne umiarkowanie, dopóki brzmią w uszach, ale gdy milkną, to jakoś w pamięci zostaje bardzo mało. Klawisze zwiewne, takie przypominające te z albumów MYON, sekcja rytmiczna, poza grzecznie ustawiony szereg gitarzystów nie wychodzi, przy czym ci są przedstawicielami tej grupy fińskich gitarzystów, którzy grają bardzo sprawnie technicznie, ale tak naprawdę to nie wiadomo na co ich faktycznie stać (a chyba stać, vide kapitalne solo w Rat Race Anthem). Tu wielkiego błysku nie ma, ale po prawdzie to można odnieść wrażenie, że oni wszyscy po prostu podgrywają frontmanowi, bo Jukka jest tu w bardzo dobrej formie i wypada znacznie ciekawej niż w MYON w roku 2005. Ktoś by mógł powiedzieć, że to melodyjny heavy metal o cechach progresywnych, ale tu tej progresywności jest tyle co MYON, by nie odchodzić za daleko od historycznych korzeni. Freak Show to nie Slide Show, ale coś w tym jest i nawet nieco zgrabnych neoklasycznych powtarzalnych ozdobników. Song Beyond Redemption, wbrew pierwszemu wrażeniu festiwalowego nudzenia, rozwija się nieźle i może nie wyciska łez wzruszenia, ale jest miło i sympatycznie. Tylko po co te stonerowe zagrywki w pewnym momencie? Niezrozumiałe. Rat Race Anthem fajnie galopuje ze szczurami, to jest z klawiszami chciałem powiedzieć i łagodnie traktuje temat w zapewne najlepszym refrenie, żwawym i bezpretensjonalnym jak... refreny MYON, ale z albumu "Ghost In Paradise". Oryginalności w XIII specjalnie nie ma, ale coś  się tu przypomina z tego swobodnego grania TWILIGHTNING, tyle że zamiast kolorowej kurtki, jest gustowna marynarka. Bardzo dobre! Nie wiem czy patetyczne kierowanie steru w stronę dramatycznego metalu w rozbudowanej formie Northern Star to był krok w dobrą stronę... Chyba jednak w dobrą, bo się tego lepiej słucha niż nudnego przelewania z pustego w próżne w rozwlekłych songach ekip S. i SA. Kawał znakomitego, refleksyjnego i majestatycznego heavy metalu na koniec.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trochę za lekki ten sound. Tak się nagrywało podobne rzeczy 15-20 temu, teraz by wypadało podkolorować to, wzmocnić gitary, nawet tak lekko modern podkręcić, ale w sumie, co kto lubi.</div>
<div style="text-align: justify;">Trzęsienia ziemi w wykonaniu VH FRENZY nie ma, ale dobra muzyka tak. I co najważniejsze, przypomniał o swoim istnieniu Jukka Nummi, a to wokalista lepszy niż wielu będących w Finlandii na tak zwanej fali i jednak bardzo niedoceniany. A tak pięknie zaśpiewał w Northern Star.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.07. 2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Veiled in Scarlet]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3767</link>
			<pubDate>Sat, 14 May 2022 23:25:09 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3767</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Veiled in Scarlet - Reincarnation (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/2/4/1024254.jpg?0534" border="0" alt="[Obrazek: 1024254.jpg?0534]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
Disc 1<br />
1. Shadow of Death 01:20      <br />
2. Cradle of Insanity 05:15      <br />
3. Lunar Eclipse 05:16      <br />
4. Devil in a Dream 05:48      <br />
5. Suicide Diary 06:10      <br />
6. Clot 06:31      <br />
7. Broken Sleep 06:21      <br />
8. Cage 05:30    <br />
       <br />
Disc 2<br />
1. xGODx 01:45      <br />
2. Cannibalistic Dream 04:29      <br />
3. Siren Night 06:28      <br />
4. Plastic Arts 04:18      <br />
5. Angel's Grave 05:43      <br />
6. Bloody Gates 06:28      <br />
7. Sea of the Silence 04:35      <br />
8. Funeral of Light 05:54<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Shin - śpiew<br />
Izo - gitara<br />
Keija - bas, perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VEILED IN SCARLET powraca i tym razem album został nagrany w trzyosobowym składzie, ponieważ basista Satoshi z powodów zdrowotnych musiał opuścić zespół, a płytę wydało Walkure Records 11 maja 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie do końca byłem przekonany, czy powinien zostać opisany, ale po ostatecznym odsłuchaniu można uznać, że warto, przy okazji jest to bardzo praktyczne, bo wyklucza opisywanie innego zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Określanie Reincarnation mianem nowego albumu jest nie do końca właściwe i tutaj potrzeba trochę historii.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał na ten album nie jest nowy i tych 80 minut muzyki imponującej i wykonanej na bez wątpienia wysokim poziomie, pochodzi z dwóch płyt poprzedniego zespołu Keija, SERPENT, założonego w 1993 roku, a któremu udało się zadebiutować dopiero w 2005 roku pod patronatem japońskiej wytwórni Soundholic, znanej w tamtym regionie z wydań znakomitych grup euro power jak DERDIAN, ARTHEMIS, FALCONER i takich perełek jak ANGELO PERLEPES MYSTERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Taka muzyka w Japonii była pewnym novum, zespół nagrał dwa albumy, ale co do rozpadu grupy trudno znaleźć potwierdzone informacje i jedne źródła wspominają o 2008 roku, inne o okolicach 2010.</div>
<div style="text-align: justify;">I z tych prochów powstało VEILED IN SCARLET, które założył Keija razem z innym byłym muzykiem SERPENT, Hiroki.</div>
<div style="text-align: justify;">Prawdopodobnie pomysł na odświeżenie tego materiału i przypomnienie pojawił się z powodu sukcesu, jakie odniosło SERENITY IN MURDER i MY MATERIAL SEASON (oraz oczywiście zaprezentowania jakiegoś materiału przez sam zespół), ale moim zdaniem takie odświeżenie było potrzebne.</div>
<div style="text-align: justify;">O ile brakuje kilku kompozycji - Awakening - In the Dark, Painted by Blood, Severence w stylu CHILDREN OF BODOM, Slave - to nie są to utwory, za którymi warto ronić łzy, bo to była zwykła, muzyczna poprawność CHILDREN OF BODOM i nie do końca porywająca kopia IN FLAMES. Daleko temu było do poziomu odświeżenia gatunku SERENITY IN MURDER.</div>
<div style="text-align: justify;">No ale wróćmy do materiału Reincarnation i jego jakości. Suicide Diary jest znakomitym pokazem melodic death metalu w japońskim wykonaniu, z delikatną melodią i są to podwaliny pod MY MATERIAL SEASON, muzyki nostalgicznej, ale z dużą mocą. Od strony wykonawczej nie stwierdziłem większych zmian względem SERPENT i jest to wierne odtworzenie tych albumów, ze smakiem i szacunkiem jak to zrobiło LEGION OF THE DAMNED na FEEL THE BLADE.<br />
Cradle of Insanity to świetnie zagrane KALMAH z pierwszych dwóch płyt z bezbłędnymi solami gitarowymi, podobnie Lunar Eclipse i tutaj delikatne ozdobniki neoklasyczne są bardzo dobre. Mimo silnych inspiracji CHILDREN OF BODOM i szczególnie KALMAH, to słychać tutaj japońską jakość i melodię, dobre jest Devil in a Dream w stylu wczesnego IN FLAMES, perfekcyjny jest Broken Sleep ze swoimi nawiązaniami do nostalgicznego i szorstkiego, balladowego KALMAH. Przestrzeń i moc jak w My Nation i Moon of My Nights.</div>
<div style="text-align: justify;">Cage to też KALMAH, dumny i bezlitosny i tutaj słychać, jak nagranie tych kompozycji na nowo zyskuje i o ile lepiej zaznaczone jest tło klawiszowe, które znakomicie podkreśla melodie i refreny.</div>
<div style="text-align: justify;">Druga płyta to więcej KALMAH, ale Cannibalistic Dream to muzyczna poprawność, którą ratuje bardzo dobre solo. Niewiele lepiej wypada nieco za długi Siren Night. Po morderczych salwach CD1 Plastic Arts jest tylko niezły, szczególnie w porównaniu z bardzao dobrym Bloody Gates, ale Angel's Grave to znów refleksyjny KALMAH i jest to znakomicie zrealizowane. Sea of the Silence to świetne nawiązanie do For the Revolution i tutaj nikt nie zarzuci im lekkości jak to było w przypadku KALMAH.</div>
<div style="text-align: justify;">Z wolniejszych utworów, Funeral of Light wypada najsłabiej, głównie przez ograną melodię i braki w aranżacjach dalszych planów w porównaniu do kompozycji poprzednich w tym stylu. Nie ma takiej przestrzeni i tak mocno zaznaczonego klimatu. Zwyczajnie zabrakło pomysłu i tutaj myślę, że na tym ponownym nagraniu ten kawałek mógł zyskać i można było trochę to ubogacić od strony aranżacji, zrobić coś, aby lepiej podkreślić melodię... Końcówka klawiszowa piękna, klimatyczna i może trzeba było iść w tę stronę. Może dać też wykazać się bardziej Izo, który bez wątpienia jest bardzo dobrym gitarzystą, ale nie za bardzo miał szansę się wykazać w swoim stylu jak na albumach wcześniejszych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Keija rozegrał to wszystko świetnie i energia sekcji rytmicznej jest tutaj bezdyskusyjna, mimo tego, że w większości bas jest raczej przedłużeniem sekcji. Yoshiaki Shingyochi zaśpiewał za to ten materiał bezbłędnie, momentami może nawet lepiej od Kena w SERPENT, mimo braku jego szorstkości i głębokiego growlu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest świetne. O ile debiutowi SERPENT można było zarzucić typowe przybrudzenie, a drugiej może zbyt płaską perkusję, tak tutaj wszystko jest mocne, czytelne i selektywne, znacznie lepiej podkreślono dalsze plany, w tym klawiszowy, i słychać mocny, metaliczny bas. Perkusja dosłownie rozszarpuje. Sound stylizowany na typowo fiński, ale do którego nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Bardzo dobra realizacja.</div>
<div style="text-align: justify;">Może to i nie jest nowy materiał, ale przedstawienie go dla szerszej publiczności to plus, bo SERPENT po prostu nie trafiło w swój czas i japoński metal nie był jeszcze tak rozchwytywany.</div>
<div style="text-align: justify;">SERPENT MKII z lepszym brzmieniem i tak samo solidnym wykonaniem, chociaż i z tymi samymi minusami, jeśli chodzi o niektóre kompozycje, ale i tak można uznać to za The Best Of...</div>
<div style="text-align: justify;">Puryści raczej wrócą do SERPENT. Ja już nie muszę, bo zrobiłem to już teraz i nie żałuję.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Veiled in Scarlet - Reincarnation (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/2/4/1024254.jpg?0534" border="0" alt="[Obrazek: 1024254.jpg?0534]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
Disc 1<br />
1. Shadow of Death 01:20      <br />
2. Cradle of Insanity 05:15      <br />
3. Lunar Eclipse 05:16      <br />
4. Devil in a Dream 05:48      <br />
5. Suicide Diary 06:10      <br />
6. Clot 06:31      <br />
7. Broken Sleep 06:21      <br />
8. Cage 05:30    <br />
       <br />
Disc 2<br />
1. xGODx 01:45      <br />
2. Cannibalistic Dream 04:29      <br />
3. Siren Night 06:28      <br />
4. Plastic Arts 04:18      <br />
5. Angel's Grave 05:43      <br />
6. Bloody Gates 06:28      <br />
7. Sea of the Silence 04:35      <br />
8. Funeral of Light 05:54<br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Japonia<br />
<br />
Skład:<br />
Shin - śpiew<br />
Izo - gitara<br />
Keija - bas, perkusja, instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">VEILED IN SCARLET powraca i tym razem album został nagrany w trzyosobowym składzie, ponieważ basista Satoshi z powodów zdrowotnych musiał opuścić zespół, a płytę wydało Walkure Records 11 maja 2022 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nie do końca byłem przekonany, czy powinien zostać opisany, ale po ostatecznym odsłuchaniu można uznać, że warto, przy okazji jest to bardzo praktyczne, bo wyklucza opisywanie innego zespołu.</div>
<div style="text-align: justify;">Określanie Reincarnation mianem nowego albumu jest nie do końca właściwe i tutaj potrzeba trochę historii.</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał na ten album nie jest nowy i tych 80 minut muzyki imponującej i wykonanej na bez wątpienia wysokim poziomie, pochodzi z dwóch płyt poprzedniego zespołu Keija, SERPENT, założonego w 1993 roku, a któremu udało się zadebiutować dopiero w 2005 roku pod patronatem japońskiej wytwórni Soundholic, znanej w tamtym regionie z wydań znakomitych grup euro power jak DERDIAN, ARTHEMIS, FALCONER i takich perełek jak ANGELO PERLEPES MYSTERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Taka muzyka w Japonii była pewnym novum, zespół nagrał dwa albumy, ale co do rozpadu grupy trudno znaleźć potwierdzone informacje i jedne źródła wspominają o 2008 roku, inne o okolicach 2010.</div>
<div style="text-align: justify;">I z tych prochów powstało VEILED IN SCARLET, które założył Keija razem z innym byłym muzykiem SERPENT, Hiroki.</div>
<div style="text-align: justify;">Prawdopodobnie pomysł na odświeżenie tego materiału i przypomnienie pojawił się z powodu sukcesu, jakie odniosło SERENITY IN MURDER i MY MATERIAL SEASON (oraz oczywiście zaprezentowania jakiegoś materiału przez sam zespół), ale moim zdaniem takie odświeżenie było potrzebne.</div>
<div style="text-align: justify;">O ile brakuje kilku kompozycji - Awakening - In the Dark, Painted by Blood, Severence w stylu CHILDREN OF BODOM, Slave - to nie są to utwory, za którymi warto ronić łzy, bo to była zwykła, muzyczna poprawność CHILDREN OF BODOM i nie do końca porywająca kopia IN FLAMES. Daleko temu było do poziomu odświeżenia gatunku SERENITY IN MURDER.</div>
<div style="text-align: justify;">No ale wróćmy do materiału Reincarnation i jego jakości. Suicide Diary jest znakomitym pokazem melodic death metalu w japońskim wykonaniu, z delikatną melodią i są to podwaliny pod MY MATERIAL SEASON, muzyki nostalgicznej, ale z dużą mocą. Od strony wykonawczej nie stwierdziłem większych zmian względem SERPENT i jest to wierne odtworzenie tych albumów, ze smakiem i szacunkiem jak to zrobiło LEGION OF THE DAMNED na FEEL THE BLADE.<br />
Cradle of Insanity to świetnie zagrane KALMAH z pierwszych dwóch płyt z bezbłędnymi solami gitarowymi, podobnie Lunar Eclipse i tutaj delikatne ozdobniki neoklasyczne są bardzo dobre. Mimo silnych inspiracji CHILDREN OF BODOM i szczególnie KALMAH, to słychać tutaj japońską jakość i melodię, dobre jest Devil in a Dream w stylu wczesnego IN FLAMES, perfekcyjny jest Broken Sleep ze swoimi nawiązaniami do nostalgicznego i szorstkiego, balladowego KALMAH. Przestrzeń i moc jak w My Nation i Moon of My Nights.</div>
<div style="text-align: justify;">Cage to też KALMAH, dumny i bezlitosny i tutaj słychać, jak nagranie tych kompozycji na nowo zyskuje i o ile lepiej zaznaczone jest tło klawiszowe, które znakomicie podkreśla melodie i refreny.</div>
<div style="text-align: justify;">Druga płyta to więcej KALMAH, ale Cannibalistic Dream to muzyczna poprawność, którą ratuje bardzo dobre solo. Niewiele lepiej wypada nieco za długi Siren Night. Po morderczych salwach CD1 Plastic Arts jest tylko niezły, szczególnie w porównaniu z bardzao dobrym Bloody Gates, ale Angel's Grave to znów refleksyjny KALMAH i jest to znakomicie zrealizowane. Sea of the Silence to świetne nawiązanie do For the Revolution i tutaj nikt nie zarzuci im lekkości jak to było w przypadku KALMAH.</div>
<div style="text-align: justify;">Z wolniejszych utworów, Funeral of Light wypada najsłabiej, głównie przez ograną melodię i braki w aranżacjach dalszych planów w porównaniu do kompozycji poprzednich w tym stylu. Nie ma takiej przestrzeni i tak mocno zaznaczonego klimatu. Zwyczajnie zabrakło pomysłu i tutaj myślę, że na tym ponownym nagraniu ten kawałek mógł zyskać i można było trochę to ubogacić od strony aranżacji, zrobić coś, aby lepiej podkreślić melodię... Końcówka klawiszowa piękna, klimatyczna i może trzeba było iść w tę stronę. Może dać też wykazać się bardziej Izo, który bez wątpienia jest bardzo dobrym gitarzystą, ale nie za bardzo miał szansę się wykazać w swoim stylu jak na albumach wcześniejszych.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Keija rozegrał to wszystko świetnie i energia sekcji rytmicznej jest tutaj bezdyskusyjna, mimo tego, że w większości bas jest raczej przedłużeniem sekcji. Yoshiaki Shingyochi zaśpiewał za to ten materiał bezbłędnie, momentami może nawet lepiej od Kena w SERPENT, mimo braku jego szorstkości i głębokiego growlu.</div>
<div style="text-align: justify;">Brzmienie jest świetne. O ile debiutowi SERPENT można było zarzucić typowe przybrudzenie, a drugiej może zbyt płaską perkusję, tak tutaj wszystko jest mocne, czytelne i selektywne, znacznie lepiej podkreślono dalsze plany, w tym klawiszowy, i słychać mocny, metaliczny bas. Perkusja dosłownie rozszarpuje. Sound stylizowany na typowo fiński, ale do którego nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Bardzo dobra realizacja.</div>
<div style="text-align: justify;">Może to i nie jest nowy materiał, ale przedstawienie go dla szerszej publiczności to plus, bo SERPENT po prostu nie trafiło w swój czas i japoński metal nie był jeszcze tak rozchwytywany.</div>
<div style="text-align: justify;">SERPENT MKII z lepszym brzmieniem i tak samo solidnym wykonaniem, chociaż i z tymi samymi minusami, jeśli chodzi o niektóre kompozycje, ale i tak można uznać to za The Best Of...</div>
<div style="text-align: justify;">Puryści raczej wrócą do SERPENT. Ja już nie muszę, bo zrobiłem to już teraz i nie żałuję.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 8.4/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vanderlust]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3760</link>
			<pubDate>Sat, 30 Apr 2022 12:19:15 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3760</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vanderlust - Vanderlust (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/5/1035059.jpg?2517" border="0" alt="[Obrazek: 1035059.jpg?2517]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.High Hopes 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Orphan Planet 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">4.Forgotten Breed 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Last Ganymedian 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.Scavengers of Kuiper Belt 04:02<br />
7.Mass Effect: Destruction 02:04<br />
8.Requiem For An Ancien World 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">9.3 Suns 04:44<br />
10.Dyson's Swarm 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">11.Ringworld 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">12.Ten Years Back 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">13.Zima Blue 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Riccardo Morello - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Romeggini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Santo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Giacomo Mezzetti - perkusja<br />
</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Różne są oblicza jakże popularnego we Włoszech progressive power metalu. Można grać jak VISION DIVINE, można też inaczej. VANDERLUST gra inaczej i ta nowa grupa stworzona w 2019 między innymi przez dwóch członków grającego metal progresywny S91 pokazuje to s/t albumie wydanym w połowie kwietnia przez Rockshots Records z Turynu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VANDERLUST gra melodyjny progressive power z pewnymi speedowymi inklinacjami, oferuje atrakcyjne wyraziste refreny i kunsztowną grę gitarzysty Francesco Romeggini w lekko modernistycznym stylu (instrumentalny Ringworld), zaskakującymi ornamentacjami, nawet w przypadku prostych nieraz linii melodycznych. Riccardo Morello to postać nowa, choć kiedyś podobno gdzieś tam się już pojawił, ale jeśli tak, to pojawił się za późno, bo to głos specyficzny, dosyć sterylny w średnio wysokich rejestrach, po prostu ciekawy i rzadko spotykany. Z drugiej strony, bardzo pasujący do ogólnego soundu tej płyty, który nawet jakoś trudno w jednym zdaniu zdefiniować. Pastelowy, ale klarowny, z umiejętnie rozmieszczonymi w przestrzeni instrumentami i wokalem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tu specjalnych progresywnych łamańców i wtrąceń z innych gatunków muzycznych, a mimo to czuje się, że to coś więcej niż po prostu melodic power metal. High Hopes to pokazuje, Orphan Planet pewnie jeszcze bardziej, choć ta kompozycja jest od poprzedniej mniej atrakcyjna. Ma swój klimat, jednak ten klimat bardziej przykuwa uwagę w łagodnym i refleksyjnym na początku Forgotten Breed. Potem się to interesująco rozwija w gitarowym pędzie, i chciałoby się, by tego było więcej. Krążą pomiędzy nastrojami. Pastelowa gitara akustyczna w The Last Ganymedian, wielogłosowe harmonie wokalne, potem interesująco narastający dramatyzm... Bardzo dobrze grają prosty power metal bez progresywnych podtekstów w szybkim Scavengers of Kuiper Belt, popis sekcji i gitarowy godny szacunku, no i ta melodia jest znakomita, zwłaszcza w refrenie. Trochę chłodne miejscami, trochę futurystyczne, fajne. Mass Effect: Destruction stanowi symfoniczny wstęp do  Requiem For An Ancien World, masywnego, zdecydowanie power metalowego w tych atakach całego zespołu i jest tu wyborna narracja, majestatyczna, wsparta wokalizami, jest akcja, jest mrok i strach wyrażone w progresywny sposób. Potem więcej romantyzmu w lekkim i zwiewnym 3 Suns dla równowagi i kosmiczna historia, jaką tu cały czas opowiadają znajduje ciąg dalszy w najbardziej progresywnym utworze Dyson's Swarm. Gdyby grali tak cały czas, to ta płyta nie byłaby aż tak warta uwagi. Powrót do power metalu, powiedzmy ostrożnie epickiego, w Ten Years Back to jednocześnie powrót na główne tory kompozycyjnego stylu, choć przecież ta wstawka o nostalgicznym charakterze to zupełnie inna muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">Zakończenie jest złożone w Zima Blue z oniryzmu i majestatyczności w pogodnym, nostalgicznym stylu i ten utwór należy do najbardziej przemyślanych i dopracowanych. To zakończenie, dające do myślenia, także nad tym, jakimi drogami chadza progresywny power metal we Włoszech.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Droga, którą idzie VANDERLUST jest interesująca, swoista i zaskakująca miejscami. Coś innego, coś w dużej mierze oryginalnego, coś z duszą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 30.04.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #9966ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Rockshots Records za udostępnienie tego albumu</span></span></span><br />
<br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Vanderlust - Vanderlust (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/5/1035059.jpg?2517" border="0" alt="[Obrazek: 1035059.jpg?2517]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Intro 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.High Hopes 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Orphan Planet 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">4.Forgotten Breed 05:13</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Last Ganymedian 03:45</div>
<div style="text-align: justify;">6.Scavengers of Kuiper Belt 04:02<br />
7.Mass Effect: Destruction 02:04<br />
8.Requiem For An Ancien World 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">9.3 Suns 04:44<br />
10.Dyson's Swarm 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">11.Ringworld 03:26</div>
<div style="text-align: justify;">12.Ten Years Back 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">13.Zima Blue 04:39</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: progressive power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Riccardo Morello - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco Romeggini - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Santo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Giacomo Mezzetti - perkusja<br />
</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Różne są oblicza jakże popularnego we Włoszech progressive power metalu. Można grać jak VISION DIVINE, można też inaczej. VANDERLUST gra inaczej i ta nowa grupa stworzona w 2019 między innymi przez dwóch członków grającego metal progresywny S91 pokazuje to s/t albumie wydanym w połowie kwietnia przez Rockshots Records z Turynu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VANDERLUST gra melodyjny progressive power z pewnymi speedowymi inklinacjami, oferuje atrakcyjne wyraziste refreny i kunsztowną grę gitarzysty Francesco Romeggini w lekko modernistycznym stylu (instrumentalny Ringworld), zaskakującymi ornamentacjami, nawet w przypadku prostych nieraz linii melodycznych. Riccardo Morello to postać nowa, choć kiedyś podobno gdzieś tam się już pojawił, ale jeśli tak, to pojawił się za późno, bo to głos specyficzny, dosyć sterylny w średnio wysokich rejestrach, po prostu ciekawy i rzadko spotykany. Z drugiej strony, bardzo pasujący do ogólnego soundu tej płyty, który nawet jakoś trudno w jednym zdaniu zdefiniować. Pastelowy, ale klarowny, z umiejętnie rozmieszczonymi w przestrzeni instrumentami i wokalem.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tu specjalnych progresywnych łamańców i wtrąceń z innych gatunków muzycznych, a mimo to czuje się, że to coś więcej niż po prostu melodic power metal. High Hopes to pokazuje, Orphan Planet pewnie jeszcze bardziej, choć ta kompozycja jest od poprzedniej mniej atrakcyjna. Ma swój klimat, jednak ten klimat bardziej przykuwa uwagę w łagodnym i refleksyjnym na początku Forgotten Breed. Potem się to interesująco rozwija w gitarowym pędzie, i chciałoby się, by tego było więcej. Krążą pomiędzy nastrojami. Pastelowa gitara akustyczna w The Last Ganymedian, wielogłosowe harmonie wokalne, potem interesująco narastający dramatyzm... Bardzo dobrze grają prosty power metal bez progresywnych podtekstów w szybkim Scavengers of Kuiper Belt, popis sekcji i gitarowy godny szacunku, no i ta melodia jest znakomita, zwłaszcza w refrenie. Trochę chłodne miejscami, trochę futurystyczne, fajne. Mass Effect: Destruction stanowi symfoniczny wstęp do  Requiem For An Ancien World, masywnego, zdecydowanie power metalowego w tych atakach całego zespołu i jest tu wyborna narracja, majestatyczna, wsparta wokalizami, jest akcja, jest mrok i strach wyrażone w progresywny sposób. Potem więcej romantyzmu w lekkim i zwiewnym 3 Suns dla równowagi i kosmiczna historia, jaką tu cały czas opowiadają znajduje ciąg dalszy w najbardziej progresywnym utworze Dyson's Swarm. Gdyby grali tak cały czas, to ta płyta nie byłaby aż tak warta uwagi. Powrót do power metalu, powiedzmy ostrożnie epickiego, w Ten Years Back to jednocześnie powrót na główne tory kompozycyjnego stylu, choć przecież ta wstawka o nostalgicznym charakterze to zupełnie inna muzyka.</div>
<div style="text-align: justify;">Zakończenie jest złożone w Zima Blue z oniryzmu i majestatyczności w pogodnym, nostalgicznym stylu i ten utwór należy do najbardziej przemyślanych i dopracowanych. To zakończenie, dające do myślenia, także nad tym, jakimi drogami chadza progresywny power metal we Włoszech.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Droga, którą idzie VANDERLUST jest interesująca, swoista i zaskakująca miejscami. Coś innego, coś w dużej mierze oryginalnego, coś z duszą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 30.04.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #9966ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Podziękowania dla wytwórni Rockshots Records za udostępnienie tego albumu</span></span></span><br />
<br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Venom]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3750</link>
			<pubDate>Sun, 10 Apr 2022 20:07:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3750</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Venom - Welcome to Hell (1981)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/6/0/860.jpg?1301" border="0" alt="[Obrazek: 860.jpg?1301]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sons of Satan 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Welcome to Hell 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Schizo 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mayhem with Mercy 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Poison 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Live like an Angel (Die like a Devil) 03:59<br />
7.Witching Hour 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.One Thousand Days in Sodom 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">9.Angel Dust 02:43</div>
<div style="text-align: justify;">10.In League with Satan 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">11.Red Light Fever 05:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1981</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: NWOBHM</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
skład zespołu:<br />
Cronos (Conrad Thomas Lant) - śpiew, gitara basowa<br />
Mantas (Jeffrey Dunn) - gitara<br />
Abaddon (Anthony Bray) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Na początku było ich czterech. Jesus Christ (Clive Archer) dostąpił zaszczytu zaśpiewania Angel Dust na pierwszym demo "Demon", wydanym w rok po założeniu zespołu w Newcastle. Jednak pierwszy oficjalny singiel "In League with Satan/Live like an Angel" to już trio i tu gardło zdziera, chwaląc Szatana, sam Cronos. Swoją drogą, pogratulować odwagi wytwórni Neat. Wydać singiel z taką okładką i z taką muzyką w czasie, gdy debiut IRON MAIDEN uznany został przez wielu za wyraz muzycznej dewiacji...</div>
<div style="text-align: justify;">Neta chyba jednak wiedział co robi. Skrajnie uproszczona, nad wyraz brutalna (jak na owe czasy), kontrowersyjna i obrazoburcza tekstowo muzyka, absolutnie prymitywna w realizacji...(Keith Nichol Mistrz!). Do granic możliwości przesterowany bas zlewający się z surową gitarą i niejednokrotnie przejmujący rolę wiodącą. To chwyciło, niesamowicie chwyciło. Nie jest prawdą, że Neat coś ryzykował wydając 1 grudnia 1981 album "Welcome To Hell". Tego samego dnia wydały go także Banzai Records w Kanadzie, Base Records we Włoszech, Bernett Records we Francji, Victoria w Hiszpanii i Trio Records w Japonii (specjalnie utworzona dla tej płyty). To się po prostu musiało sprzedać i się sprzedało.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Obok RAVEN to właśnie VENOM wykreował specyficzną manierę rytmiczną riffów określaną jako szkoła z Newcastle i to VENOM doprowadził ją do perfekcji. Przepotężne, wyładowane energią NWOBHM killery takie jak Sons of Satan, Live like an Angel (Die like a Devil) czy Angel Dust przeszły do historii nie tylko jako mega klasyki, ale i fundamenty thrashu i speed/heavy. No i oczywiście napędzały jeszcze przez kilka lat maszyny wielu brytyjskich grup NWOBHM, nie tylko z metalowego okręgu Newcastle. A szczególnie ten riff główny i tempa niesamowitego Red Light Fever. Tego po prostu nie można było zagrać lepiej. W pewnym sensie VENOM prezentuje tu także muzykę stanowiącą pomost pomiędzy NWOBHM i MOTORHEAD, bo o diable można także rokendrolowo, jak w kapitalnym Schizo czy Poison.  Analogii nie słyszy tylko głuchy. Absolutnie uproszczona melodia Welcome to Hell to przecież także kroczący nieubłaganie rokendrol. I nie brak tu niczego, nawet jakże przebojowego refrenu w In League with Satan. Och, jak to ociepla wizerunek Pana Piekieł! A Jego sercu bliski jest na pewno przerażający (oczywiście jak na rok 1981) One Thousand Days in Sodom. No, a w speedowym wydaniu w Witching Hour. Obłęd w oczach! Jest to fenomenalny, często niedoceniany klasyk VENOM.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Albumów o tak wielkim znaczeniu dla historii heavy metalu i jego ewolucji nie ma zbyt wiele. Ten jest pierwszym, ale nie ostatnim w dorobku zespołu. "Black Metal" nadciągnie niebawem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;">"Welcome to hell,<br />
  Welcome to hell,<br />
  Welcome to hell,<br />
  Welcome to hell."</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,999(666)/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.04.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Venom - Welcome to Hell (1981)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/8/6/0/860.jpg?1301" border="0" alt="[Obrazek: 860.jpg?1301]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Sons of Satan 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">2.Welcome to Hell 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">3.Schizo 03:34</div>
<div style="text-align: justify;">4.Mayhem with Mercy 00:58</div>
<div style="text-align: justify;">5.Poison 04:33</div>
<div style="text-align: justify;">6.Live like an Angel (Die like a Devil) 03:59<br />
7.Witching Hour 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">8.One Thousand Days in Sodom 04:36</div>
<div style="text-align: justify;">9.Angel Dust 02:43</div>
<div style="text-align: justify;">10.In League with Satan 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">11.Red Light Fever 05:14</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1981</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: NWOBHM</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania</div>
<br />
skład zespołu:<br />
Cronos (Conrad Thomas Lant) - śpiew, gitara basowa<br />
Mantas (Jeffrey Dunn) - gitara<br />
Abaddon (Anthony Bray) - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Na początku było ich czterech. Jesus Christ (Clive Archer) dostąpił zaszczytu zaśpiewania Angel Dust na pierwszym demo "Demon", wydanym w rok po założeniu zespołu w Newcastle. Jednak pierwszy oficjalny singiel "In League with Satan/Live like an Angel" to już trio i tu gardło zdziera, chwaląc Szatana, sam Cronos. Swoją drogą, pogratulować odwagi wytwórni Neat. Wydać singiel z taką okładką i z taką muzyką w czasie, gdy debiut IRON MAIDEN uznany został przez wielu za wyraz muzycznej dewiacji...</div>
<div style="text-align: justify;">Neta chyba jednak wiedział co robi. Skrajnie uproszczona, nad wyraz brutalna (jak na owe czasy), kontrowersyjna i obrazoburcza tekstowo muzyka, absolutnie prymitywna w realizacji...(Keith Nichol Mistrz!). Do granic możliwości przesterowany bas zlewający się z surową gitarą i niejednokrotnie przejmujący rolę wiodącą. To chwyciło, niesamowicie chwyciło. Nie jest prawdą, że Neat coś ryzykował wydając 1 grudnia 1981 album "Welcome To Hell". Tego samego dnia wydały go także Banzai Records w Kanadzie, Base Records we Włoszech, Bernett Records we Francji, Victoria w Hiszpanii i Trio Records w Japonii (specjalnie utworzona dla tej płyty). To się po prostu musiało sprzedać i się sprzedało.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Obok RAVEN to właśnie VENOM wykreował specyficzną manierę rytmiczną riffów określaną jako szkoła z Newcastle i to VENOM doprowadził ją do perfekcji. Przepotężne, wyładowane energią NWOBHM killery takie jak Sons of Satan, Live like an Angel (Die like a Devil) czy Angel Dust przeszły do historii nie tylko jako mega klasyki, ale i fundamenty thrashu i speed/heavy. No i oczywiście napędzały jeszcze przez kilka lat maszyny wielu brytyjskich grup NWOBHM, nie tylko z metalowego okręgu Newcastle. A szczególnie ten riff główny i tempa niesamowitego Red Light Fever. Tego po prostu nie można było zagrać lepiej. W pewnym sensie VENOM prezentuje tu także muzykę stanowiącą pomost pomiędzy NWOBHM i MOTORHEAD, bo o diable można także rokendrolowo, jak w kapitalnym Schizo czy Poison.  Analogii nie słyszy tylko głuchy. Absolutnie uproszczona melodia Welcome to Hell to przecież także kroczący nieubłaganie rokendrol. I nie brak tu niczego, nawet jakże przebojowego refrenu w In League with Satan. Och, jak to ociepla wizerunek Pana Piekieł! A Jego sercu bliski jest na pewno przerażający (oczywiście jak na rok 1981) One Thousand Days in Sodom. No, a w speedowym wydaniu w Witching Hour. Obłęd w oczach! Jest to fenomenalny, często niedoceniany klasyk VENOM.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Albumów o tak wielkim znaczeniu dla historii heavy metalu i jego ewolucji nie ma zbyt wiele. Ten jest pierwszym, ale nie ostatnim w dorobku zespołu. "Black Metal" nadciągnie niebawem.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;">"Welcome to hell,<br />
  Welcome to hell,<br />
  Welcome to hell,<br />
  Welcome to hell."</span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,999(666)/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 10.04.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Veriteras]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3721</link>
			<pubDate>Thu, 17 Mar 2022 13:59:13 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3721</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Veriteras - Shadow of Death (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/7/1017023.jpg?1853" border="0" alt="[Obrazek: 1017023.jpg?1853]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Forever Enslaved 03:01<br />
2.Twilight 02:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dust to Dust 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Endless Unknown 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Suomela 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">6.Slave to Fear 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">7.As the Darkness Falls 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">8.Barren 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Death Machine 04:33</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic extreme melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Osterberg - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Santtu Winter - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jeff Smith - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jason Gooselaw - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zanikający nie tylko w USA heroiczny "melodic death/power with harsh vocal" od czasu do czasu daje o sobie znać. Tym razem za sprawą VERITERAS z Seatlle, grupy nowej, powstałej w tym mieście w roku 2019. Nakładem własnym grupa przedstawiła swój pierwszy album 10 marca 2022.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VERITERAS nie jest ekipą pokroju DESTROY DESTROY DESTROY czy MAVERICK HUNTER, a już na pewno nie STARKILL w obecnej kondycji. Gdyby oceniać po stylu i brzmieniu, mamy tu do czynienia ze Skandynawią ze wskazaniem na Finlandię. Coś z wczesnego KALMAH, coś z bardziej epickich momentów CHILDREN OF BODOM, przy czym od razu trzeba powiedzieć, że klawisze są jednak znacznie skromniejsze. Pewnie w rycerskim, bojowym stylu kompozycji (Barren) coś wspólnego mają z fińskim GLADENFOLD, jednakże w mniej nasyconej patentami klasycznego heavy metalu, gładszej, brzmieniowo wymuskanej formie. Ten sound jest autorstwa Mistrza Jensa Bogrena i to pewne zaskoczenie, bo po nim można by się spodziewać cięższego, ostrzejszego i głębszego ustawienia, szczególnie gitar. Niezły harsh, drapieżny jak należy, a przy tym czytelny. Trochę brakuje tu gitarowej ekwilibrystyki w bojowych atakach, z drugiej strony jednak stawiają mocno na klimat w spokojniejszych kompozycjach, takich jak w Dust to Dust czy pierwszej części Endless Unknown. Kompozycyjnie płyta jest wyrównana, ale nie ma tu niczego, czego Finowie chociażby z KALMAH nie zrobiliby lepiej już dwie dekady wcześniej (Soumela, Slave to Fear). Fińska melodyjna brutalność to As the Darkness Falls, jednak w Death Machine umieszczonym na końcu popadają w rutynę, która w opcji melodii i aranżacji stopniowo, ale skutecznie zabiła ten gatunek.<br />
<br />
Rewelacji nie ma, jest dobra muzyka, fińska, zagrana tym razem przez Amerykanów.<br />
<br />
<br />
ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Veriteras - Shadow of Death (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/7/1017023.jpg?1853" border="0" alt="[Obrazek: 1017023.jpg?1853]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Forever Enslaved 03:01<br />
2.Twilight 02:49</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dust to Dust 03:07</div>
<div style="text-align: justify;">4.Endless Unknown 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Suomela 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">6.Slave to Fear 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">7.As the Darkness Falls 03:38</div>
<div style="text-align: justify;">8.Barren 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">9.Death Machine 04:33</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic extreme melodic metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Sean Osterberg - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Santtu Winter - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Jeff Smith - gitara basowa, śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Jason Gooselaw - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Zanikający nie tylko w USA heroiczny "melodic death/power with harsh vocal" od czasu do czasu daje o sobie znać. Tym razem za sprawą VERITERAS z Seatlle, grupy nowej, powstałej w tym mieście w roku 2019. Nakładem własnym grupa przedstawiła swój pierwszy album 10 marca 2022.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">VERITERAS nie jest ekipą pokroju DESTROY DESTROY DESTROY czy MAVERICK HUNTER, a już na pewno nie STARKILL w obecnej kondycji. Gdyby oceniać po stylu i brzmieniu, mamy tu do czynienia ze Skandynawią ze wskazaniem na Finlandię. Coś z wczesnego KALMAH, coś z bardziej epickich momentów CHILDREN OF BODOM, przy czym od razu trzeba powiedzieć, że klawisze są jednak znacznie skromniejsze. Pewnie w rycerskim, bojowym stylu kompozycji (Barren) coś wspólnego mają z fińskim GLADENFOLD, jednakże w mniej nasyconej patentami klasycznego heavy metalu, gładszej, brzmieniowo wymuskanej formie. Ten sound jest autorstwa Mistrza Jensa Bogrena i to pewne zaskoczenie, bo po nim można by się spodziewać cięższego, ostrzejszego i głębszego ustawienia, szczególnie gitar. Niezły harsh, drapieżny jak należy, a przy tym czytelny. Trochę brakuje tu gitarowej ekwilibrystyki w bojowych atakach, z drugiej strony jednak stawiają mocno na klimat w spokojniejszych kompozycjach, takich jak w Dust to Dust czy pierwszej części Endless Unknown. Kompozycyjnie płyta jest wyrównana, ale nie ma tu niczego, czego Finowie chociażby z KALMAH nie zrobiliby lepiej już dwie dekady wcześniej (Soumela, Slave to Fear). Fińska melodyjna brutalność to As the Darkness Falls, jednak w Death Machine umieszczonym na końcu popadają w rutynę, która w opcji melodii i aranżacji stopniowo, ale skutecznie zabiła ten gatunek.<br />
<br />
Rewelacji nie ma, jest dobra muzyka, fińska, zagrana tym razem przez Amerykanów.<br />
<br />
<br />
ocena: 7,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 17.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Venator]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3701</link>
			<pubDate>Mon, 21 Feb 2022 21:01:11 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3701</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Venator - Echoes from the Gutter (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/8/2/998253.jpg?1555" border="0" alt="[Obrazek: 998253.jpg?1555]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Howl at the Rain 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Seventh Seal 06:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Red and Black 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightrider 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Manic Man 04:39 </div>
<div style="text-align: justify;">6.Made of Light 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Rising 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Hexx 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Streets of Gold 05:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Johannes Huemer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Leon Ehrengruber - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anton Holzner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Glasner - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jakob Steidl - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy metal z Austrii, a konkretnie z Linzu w wykonaniu debiutantów z VENATOR. Album zostanie wydany 25 lutego nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Austria rozmiłowana w symfonicznym power metalu raczej potęgą w gatunku classic heavy metal nie jest i nigdy nie była, ale VENATOR proponuje dobrą muzykę. Tradycyjną, bez udziwnień, opartą na wzorcach europejskich, przede wszystkim niemieckich, sięgających lat 80tych, choć nie jest to bezpośrednie odwzorowanie ani teutońskiego, ani rycerskiego NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Sprawnie odgrywają potoczysty i lekko przy tym poetycki Howl at the Rain i dosyć ciekawie brzmi przy tym wokalista Johannes Huemer miejscami przyjemnie chrapliwie drapieżny, a czasem wchodzący w wyższe "amerykańskie" zaśpiewy. Ładne sola grają gitarzyści, choć nie w każdej kompozycje równie ciekawe. Klimat opowieści bardów dobrze został zbudowany na początku Seventh Seal, potem to jednak taki sobie classic heavy w rozpoznawalnych, trochę maidenowskich obszarach, refren jednak brzmi bardzo solidnie. Podobnie delikatna, poetycka partia w drugiej części. Po raz kolejny z rzędu umiejętnie budują nastrój we wstępie do Red and Black i potem rycersko i dumnie sobie poczynają, choć wydaje się, że trochę za bardzo wytracają tempo i te misterne zagrywki obu gitarzystów nikną tu w braku energii, a szkoda. Nightrider jest mroczniejszy na wstępie, potem natomiast udowadniają, że grając szybciej i ostrzej w bardzo melodyjnym stylu (wyborne ozdobniki gitarowe!) są najbardziej interesujący. I po raz kolejny udany, choć na pewno nie bardzo oryginalny refren w classic heroicznym stylu. Manic Man jest po protu dobry, bo niczym tu specjalnie nie zaskakują w obszarze swoich muzycznych możliwości, podobnie jak wolniejszy Made of Light i VENATOR to po prostu jednak zespół szybszych temp. Tu jest dosyć monotonnie... Gdy w The Rising galopują w tradycyjnym stylu heavy metalu rycerskiego jest znacznie lepiej, choć pod względem melodii tu zwrotki przerastają refreny zdecydowanie. No i wyborne solo gitarowe, takie epickie, z pięknym powtarzaniem najlepszych motywów. Klasa! Zamaszysta gra gitarzystów nieco maskuje powszedniość melodii głównej w The Hexx i w sumie po raz kolejny jest fajnie w klasycznym stylu. Metalowy surowy romantyzm i refleksja przebija na koniec z Streets of Gold... </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound można określić jako bardziej ostry niż ciężki, przypomina nagrania grup niemieckich z lat 90tych, czytelny, z dosyć głośną sekcją rytmiczną i lekko schowanym pomiędzy gitarami wokalem. Kilka drobnych potknięć kompozycyjnych nie powoduje, że wartość tej płyty jakoś specjalnie spada. A świetna gra gitarzystów ją z pewnością podnosi. Brawa dla Leona i Antona!</div>
<div style="text-align: justify;">Aktualnie najlepszy zespół classic heavy metalowy z Austrii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.02.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Venator - Echoes from the Gutter (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/9/9/8/2/998253.jpg?1555" border="0" alt="[Obrazek: 998253.jpg?1555]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Howl at the Rain 05:05</div>
<div style="text-align: justify;">2.Seventh Seal 06:17</div>
<div style="text-align: justify;">3.Red and Black 04:52</div>
<div style="text-align: justify;">4.Nightrider 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Manic Man 04:39 </div>
<div style="text-align: justify;">6.Made of Light 03:53</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Rising 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.The Hexx 04:42</div>
<div style="text-align: justify;">9.Streets of Gold 05:54</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Austria</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Johannes Huemer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Leon Ehrengruber - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Anton Holzner - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Glasner - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Jakob Steidl - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Heavy metal z Austrii, a konkretnie z Linzu w wykonaniu debiutantów z VENATOR. Album zostanie wydany 25 lutego nakładem niemieckiej wytwórni Dying Victims Productions.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Austria rozmiłowana w symfonicznym power metalu raczej potęgą w gatunku classic heavy metal nie jest i nigdy nie była, ale VENATOR proponuje dobrą muzykę. Tradycyjną, bez udziwnień, opartą na wzorcach europejskich, przede wszystkim niemieckich, sięgających lat 80tych, choć nie jest to bezpośrednie odwzorowanie ani teutońskiego, ani rycerskiego NWOTHM.</div>
<div style="text-align: justify;">Sprawnie odgrywają potoczysty i lekko przy tym poetycki Howl at the Rain i dosyć ciekawie brzmi przy tym wokalista Johannes Huemer miejscami przyjemnie chrapliwie drapieżny, a czasem wchodzący w wyższe "amerykańskie" zaśpiewy. Ładne sola grają gitarzyści, choć nie w każdej kompozycje równie ciekawe. Klimat opowieści bardów dobrze został zbudowany na początku Seventh Seal, potem to jednak taki sobie classic heavy w rozpoznawalnych, trochę maidenowskich obszarach, refren jednak brzmi bardzo solidnie. Podobnie delikatna, poetycka partia w drugiej części. Po raz kolejny z rzędu umiejętnie budują nastrój we wstępie do Red and Black i potem rycersko i dumnie sobie poczynają, choć wydaje się, że trochę za bardzo wytracają tempo i te misterne zagrywki obu gitarzystów nikną tu w braku energii, a szkoda. Nightrider jest mroczniejszy na wstępie, potem natomiast udowadniają, że grając szybciej i ostrzej w bardzo melodyjnym stylu (wyborne ozdobniki gitarowe!) są najbardziej interesujący. I po raz kolejny udany, choć na pewno nie bardzo oryginalny refren w classic heroicznym stylu. Manic Man jest po protu dobry, bo niczym tu specjalnie nie zaskakują w obszarze swoich muzycznych możliwości, podobnie jak wolniejszy Made of Light i VENATOR to po prostu jednak zespół szybszych temp. Tu jest dosyć monotonnie... Gdy w The Rising galopują w tradycyjnym stylu heavy metalu rycerskiego jest znacznie lepiej, choć pod względem melodii tu zwrotki przerastają refreny zdecydowanie. No i wyborne solo gitarowe, takie epickie, z pięknym powtarzaniem najlepszych motywów. Klasa! Zamaszysta gra gitarzystów nieco maskuje powszedniość melodii głównej w The Hexx i w sumie po raz kolejny jest fajnie w klasycznym stylu. Metalowy surowy romantyzm i refleksja przebija na koniec z Streets of Gold... </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound można określić jako bardziej ostry niż ciężki, przypomina nagrania grup niemieckich z lat 90tych, czytelny, z dosyć głośną sekcją rytmiczną i lekko schowanym pomiędzy gitarami wokalem. Kilka drobnych potknięć kompozycyjnych nie powoduje, że wartość tej płyty jakoś specjalnie spada. A świetna gra gitarzystów ją z pewnością podnosi. Brawa dla Leona i Antona!</div>
<div style="text-align: justify;">Aktualnie najlepszy zespół classic heavy metalowy z Austrii.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.02.2022</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Dying Victims Productions.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Vass/Katsionis]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3696</link>
			<pubDate>Thu, 03 Feb 2022 19:52:01 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3696</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Vass/Katsionis - Ethical Dilemma (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0921334539_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0921334539_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Message To The Masses 04:25      <br />
2. Mark The Moment 04:19      <br />
3. Web Weaver 03:56      <br />
4. Dreamscreen 04:20      <br />
5. Echoes In Paradise 06:19      <br />
6. Purify 03:44      <br />
7. Faceless Encounter 05:23      <br />
8. I Walk Alone 03:51     <br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Billy Vass - śpiew<br />
Bob Katsionis - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Telis Kafkas - bas<br />
Bill Di Benedetto - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Solowe wyczyny Boba Katsionisa sygnowane jego nazwiskiem niezbyt do mnie przemawiały, ale nie można odmówić, że miło zaskoczył w WONDERS i WARRIOR PATH.</div>
<div style="text-align: justify;">Za wszystkie kompozycje odpowiada tutaj Katsionis, który do współpracy wybrał wokalistę Billy Vassa z wybornego TERRA INCOGNITA oraz zapomnianego Telisa Kafkasa, który miał epizod z IMAGINERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany 2 lutego 2022 roku przez wytwórnię Katsionisa, Symmetric Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z tego albumu wychodzi progresywna strona Katsionisa i jego doświadczenia z IMAGINERY, bardzo prawdopodobne też, że niejako pewien wpływ może też mieć gra Kafkas, który gra tutaj bardzo dobrze. Są tutaj inspiracje wczesnym IMAGINERY, ale jest tego na szczęście mało i głównie tutaj króluje IMAGINERY z 2005 roku, w którym były pewne elementy TEARS OF ANGER i może nawet RIDE THE SKY w Dreamscreen.</div>
<div style="text-align: justify;">W tle gdzieś też krąży QUEENSRYCHE z czasów Operation:Mindcrime i norweskie CONCEPTION, którego ciężar jest wyczuwalny w  wolniejszym Web Weaver jest interesujący, bardzo frapujące są tutaj przejścia i melodia główna. Niesamowity chłód, energia, rozdzierający Vass i to wszystko osiągnięte tak prostymi środkami. Dobrze wyważone progresja z melodią, dozą rocka i Message to the Masses ma zapadający w pamięć bardzo prosty refren. Poza CONCEPTION jest też coś z FATES WARNING w Echoes in Paradise (chociaż można się tej grupy doszukać tutaj na całym albumie), ale w drugiej połowie słychać też IMAGINERY. Purify to WARDRUM w wersji udanej, ale zabrakło tutaj boskiego Kosta Vreto i charakterystycznej dla niego gitarowej eksplozji emocji.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj dziwnych figur i układów, jest za to tradycyjnie greckie wykonanie, bardzo konsekwentne i pełne energii w wydaniu sekcji rytmicznej. Katsionis gra zaskakująco oszczędnie, z wyczuciem. Można było zagrać więcej, bo w Faceless Encounter ewidentnie czegoś zabrakło. Może gitarowo, a może Roya Khana, który by kompletnie zdominował nie tylko przestrzeń  tej kompozycji?</div>
<div style="text-align: justify;">Album kończy I Walk Alone i wspaniale on się rozwija, jest pęd IMAGINERY i tutaj Vass śpiewa bezbłędnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix Boba Katsionisa oczywiście nie zawodzi i jest bardzo selektywnie, każdy instrument brzmi tak, jak powinien, a mastering Nasos Nomikos jak zwykle nie zawodzi i wszystko tutaj brzmi czysto i potężnie. Sound, do jakiego Grecja przyzwyczaiła i jakiego należało oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna zagrała tutaj bardzo dobrze, Katsionis na gitarze bardzo oszczędnie, podobnie klawiszowo, ale to chyba miała być bardziej emocjonalny album poprowadzony przez Vassa i jak sami ujęli tribute do lat 90-tych i 2000. Vass to ciekawy wybór, śpiewa czysto i spokojnie, bez problemu góruje nad pancerną sekcją rytmiczną i rozdzierającą gitarą, ale są momenty, kiedy brakuje tutaj energii i dominacji nad instrumentami, jak to ma w zwyczaju Michele Luppi czy Roy Khan, jednak nie ma tutaj niczego, co by budziło zastrzeżenia, jak chociażby w przypadku debiutu IMAGINERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Boba Katsionisa w tym miesiącu można było usłyszeć dwa razy i o ile nad jego występem w raczej amatorskim VALIDOR wywołał konsternację, tak nad tym projektem usiąść warto.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i nie jest to nic nowego, ale jest to album równy, bez większych i zbędnych dłużyzn, a grecka energia, wykonanie oraz delikatna nuta zadumy bez wątpienia przyciągają.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla ANGELS PR oraz wytwórni SYMMETRIC RECORDS za udostępnienie albumu.</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Vass/Katsionis - Ethical Dilemma (2022)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0921334539_10.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0921334539_10.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Message To The Masses 04:25      <br />
2. Mark The Moment 04:19      <br />
3. Web Weaver 03:56      <br />
4. Dreamscreen 04:20      <br />
5. Echoes In Paradise 06:19      <br />
6. Purify 03:44      <br />
7. Faceless Encounter 05:23      <br />
8. I Walk Alone 03:51     <br />
<br />
Rok wydania: 2022<br />
Gatunek: Progressive Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład:<br />
Billy Vass - śpiew<br />
Bob Katsionis - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Telis Kafkas - bas<br />
Bill Di Benedetto - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Solowe wyczyny Boba Katsionisa sygnowane jego nazwiskiem niezbyt do mnie przemawiały, ale nie można odmówić, że miło zaskoczył w WONDERS i WARRIOR PATH.</div>
<div style="text-align: justify;">Za wszystkie kompozycje odpowiada tutaj Katsionis, który do współpracy wybrał wokalistę Billy Vassa z wybornego TERRA INCOGNITA oraz zapomnianego Telisa Kafkasa, który miał epizod z IMAGINERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został wydany 2 lutego 2022 roku przez wytwórnię Katsionisa, Symmetric Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Z tego albumu wychodzi progresywna strona Katsionisa i jego doświadczenia z IMAGINERY, bardzo prawdopodobne też, że niejako pewien wpływ może też mieć gra Kafkas, który gra tutaj bardzo dobrze. Są tutaj inspiracje wczesnym IMAGINERY, ale jest tego na szczęście mało i głównie tutaj króluje IMAGINERY z 2005 roku, w którym były pewne elementy TEARS OF ANGER i może nawet RIDE THE SKY w Dreamscreen.</div>
<div style="text-align: justify;">W tle gdzieś też krąży QUEENSRYCHE z czasów Operation:Mindcrime i norweskie CONCEPTION, którego ciężar jest wyczuwalny w  wolniejszym Web Weaver jest interesujący, bardzo frapujące są tutaj przejścia i melodia główna. Niesamowity chłód, energia, rozdzierający Vass i to wszystko osiągnięte tak prostymi środkami. Dobrze wyważone progresja z melodią, dozą rocka i Message to the Masses ma zapadający w pamięć bardzo prosty refren. Poza CONCEPTION jest też coś z FATES WARNING w Echoes in Paradise (chociaż można się tej grupy doszukać tutaj na całym albumie), ale w drugiej połowie słychać też IMAGINERY. Purify to WARDRUM w wersji udanej, ale zabrakło tutaj boskiego Kosta Vreto i charakterystycznej dla niego gitarowej eksplozji emocji.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj dziwnych figur i układów, jest za to tradycyjnie greckie wykonanie, bardzo konsekwentne i pełne energii w wydaniu sekcji rytmicznej. Katsionis gra zaskakująco oszczędnie, z wyczuciem. Można było zagrać więcej, bo w Faceless Encounter ewidentnie czegoś zabrakło. Może gitarowo, a może Roya Khana, który by kompletnie zdominował nie tylko przestrzeń  tej kompozycji?</div>
<div style="text-align: justify;">Album kończy I Walk Alone i wspaniale on się rozwija, jest pęd IMAGINERY i tutaj Vass śpiewa bezbłędnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix Boba Katsionisa oczywiście nie zawodzi i jest bardzo selektywnie, każdy instrument brzmi tak, jak powinien, a mastering Nasos Nomikos jak zwykle nie zawodzi i wszystko tutaj brzmi czysto i potężnie. Sound, do jakiego Grecja przyzwyczaiła i jakiego należało oczekiwać.</div>
<div style="text-align: justify;">Sekcja rytmiczna zagrała tutaj bardzo dobrze, Katsionis na gitarze bardzo oszczędnie, podobnie klawiszowo, ale to chyba miała być bardziej emocjonalny album poprowadzony przez Vassa i jak sami ujęli tribute do lat 90-tych i 2000. Vass to ciekawy wybór, śpiewa czysto i spokojnie, bez problemu góruje nad pancerną sekcją rytmiczną i rozdzierającą gitarą, ale są momenty, kiedy brakuje tutaj energii i dominacji nad instrumentami, jak to ma w zwyczaju Michele Luppi czy Roy Khan, jednak nie ma tutaj niczego, co by budziło zastrzeżenia, jak chociażby w przypadku debiutu IMAGINERY.</div>
<div style="text-align: justify;">Boba Katsionisa w tym miesiącu można było usłyszeć dwa razy i o ile nad jego występem w raczej amatorskim VALIDOR wywołał konsternację, tak nad tym projektem usiąść warto.</div>
<div style="text-align: justify;">Może i nie jest to nic nowego, ale jest to album równy, bez większych i zbędnych dłużyzn, a grecka energia, wykonanie oraz delikatna nuta zadumy bez wątpienia przyciągają.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Podziękowania dla ANGELS PR oraz wytwórni SYMMETRIC RECORDS za udostępnienie albumu.</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Valor]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3560</link>
			<pubDate>Mon, 26 Jul 2021 13:48:57 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3560</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Valor - The Yonder Answer (2013)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/cgfSggVyiLG06oOegsiIHY2V_d0=/fit-in/567x567/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-8012134-1453467724-9267.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-8012134-1453467724-9267.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Journey Begins 02:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Answer's Yonder 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.On the Crossroads 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Guides 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Follow Me 06:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Bravest of Them All 01:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Choices 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">8.One Hand Red 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">9.His Ultimate Menace Against Nature (HUMAN) 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.Inner Nature 03:44</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2013</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Vaggelis Krouskas - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Spyros Soldatos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vasilis Kourkoutas - gitara<br />
Christos Remoundos -gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thodoris Andritsos - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Lois Thanasis - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: justify;">VALOR z Aten powstał w roku 2002, a w jego składzie znalazł się pierwszy wokalista BATLLEROAR Vaggelis Krouskas, któremu nie dane było zaśpiewać na "Age Of Chaos". Zaśpiewał jednak na pierwszym albumie VALOR "Destiny's Path" w roku 2008. Nie była to jednak udana power metalowa płyta... Po pięciu latach, w marcu 2013 grupa prawie w tym samym składzie przypomniała o sobie płytą "The Yonder Answer" wydaną przez cypryjską wytwórnię Pitch Black Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół chyba sporo przemyślał i tym razem heroiczny, power metalowy repertuar jest znacznie lepszy i ekipa nawiązuje do tradycji takich grup jak ELWING, CASUS BELLI czy INNERWISH, grając energicznie, z typowym greckim rycerskim zacięciem i po romantyczny wstępie w The Journey Begins proponują znakomity power metal helleński w The Answer's Yonder. Słychać, że Vaggelis Krouskas zrezygnował z typowego wokalu dla epic heavy i zaśpiewał wyżej, dynamiczniej i słychać, że to potrafi. Greckie sola są w tej kompozycji pełne ciepła i dostojeństwa i to ozdoba tej kompozycji. Po prostu lepiej grają teraz ci gitarzyści, są bardziej kreatywni i zdecydowani pewniejsi siebie. Vasilis Kourkoutas wprowadził się do zespołu bardzo dobrze. Melodie są pełne poetyckiej dramaturgii w zgrabnym, zagranym w umiarkowanym tempie On the Crossroads i utworach dłuższych, które zajmują centralne miejsce na tym albumie.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwsza The Guides, ozdobiona jest gitarami akustycznymi i planem o charakterze symfonicznym, tworząc delikatną, ale epicką udaną całość. Druga, Follow Me także rozpoczyna się od gitar akustycznych, potem jednak rozwija się jako rycerski utwór z narastającą dramaturgią i masywnymi gitarami i to przypomina najbardziej chyba  granie ELWING, a w ostrych partiach gitarowych MARAUDER. Pełen wdzięku i lekkości jest Choices, z pięknymi zwrotkami i gustownymi ozdobnikami gitarowymi. Świetnie, z ogromnym wyczuciem śpiewa tu także Krouskas.<br />
Do motoryki wczesnego WARDRUM nawiązują w bardzo dobrym One Hand Red. Świetnie rycersko galopują w His Ultimate Menace Against Nature (HUMAN) tyle, że potem się ten heroizm nieco rozmywa, ale po raz kolejny ornamentacje gitarowe dodają dużo uroku. Na koniec masywnie i heroicznie grają w pełnym wyniosłego chłodu Inner Nature z bardzo ciekawą linią obu gitar, gdzie można się doszukać power/thrashowych inklinacji oraz frapującą partią instrumentalną z wykorzystaniem instrumentów klawiszowych i programowania.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album został wyprodukowany w Grecji i to słychać w dosyć ostrych gitarach i odpowiednio głośno ustawionej perkusji. Realnie ta ostrość jest łagodzona planami dalszymi, w tym klawiszowym i nie ma wrażenia nadmiernej surowości.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecki power metal wysokiej próby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.07.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Valor - The Yonder Answer (2013)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/cgfSggVyiLG06oOegsiIHY2V_d0=/fit-in/567x567/filters:strip_icc():format(webp):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-8012134-1453467724-9267.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-8012134-1453467724-9267.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.The Journey Begins 02:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Answer's Yonder 03:48</div>
<div style="text-align: justify;">3.On the Crossroads 04:06</div>
<div style="text-align: justify;">4.The Guides 06:01</div>
<div style="text-align: justify;">5.Follow Me 06:50</div>
<div style="text-align: justify;">6.The Bravest of Them All 01:47</div>
<div style="text-align: justify;">7.Choices 04:47</div>
<div style="text-align: justify;">8.One Hand Red 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">9.His Ultimate Menace Against Nature (HUMAN) 04:07</div>
<div style="text-align: justify;">10.Inner Nature 03:44</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2013</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Vaggelis Krouskas - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Spyros Soldatos - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Vasilis Kourkoutas - gitara<br />
Christos Remoundos -gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Thodoris Andritsos - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Lois Thanasis - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: justify;">VALOR z Aten powstał w roku 2002, a w jego składzie znalazł się pierwszy wokalista BATLLEROAR Vaggelis Krouskas, któremu nie dane było zaśpiewać na "Age Of Chaos". Zaśpiewał jednak na pierwszym albumie VALOR "Destiny's Path" w roku 2008. Nie była to jednak udana power metalowa płyta... Po pięciu latach, w marcu 2013 grupa prawie w tym samym składzie przypomniała o sobie płytą "The Yonder Answer" wydaną przez cypryjską wytwórnię Pitch Black Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół chyba sporo przemyślał i tym razem heroiczny, power metalowy repertuar jest znacznie lepszy i ekipa nawiązuje do tradycji takich grup jak ELWING, CASUS BELLI czy INNERWISH, grając energicznie, z typowym greckim rycerskim zacięciem i po romantyczny wstępie w The Journey Begins proponują znakomity power metal helleński w The Answer's Yonder. Słychać, że Vaggelis Krouskas zrezygnował z typowego wokalu dla epic heavy i zaśpiewał wyżej, dynamiczniej i słychać, że to potrafi. Greckie sola są w tej kompozycji pełne ciepła i dostojeństwa i to ozdoba tej kompozycji. Po prostu lepiej grają teraz ci gitarzyści, są bardziej kreatywni i zdecydowani pewniejsi siebie. Vasilis Kourkoutas wprowadził się do zespołu bardzo dobrze. Melodie są pełne poetyckiej dramaturgii w zgrabnym, zagranym w umiarkowanym tempie On the Crossroads i utworach dłuższych, które zajmują centralne miejsce na tym albumie.</div>
<div style="text-align: justify;">Pierwsza The Guides, ozdobiona jest gitarami akustycznymi i planem o charakterze symfonicznym, tworząc delikatną, ale epicką udaną całość. Druga, Follow Me także rozpoczyna się od gitar akustycznych, potem jednak rozwija się jako rycerski utwór z narastającą dramaturgią i masywnymi gitarami i to przypomina najbardziej chyba  granie ELWING, a w ostrych partiach gitarowych MARAUDER. Pełen wdzięku i lekkości jest Choices, z pięknymi zwrotkami i gustownymi ozdobnikami gitarowymi. Świetnie, z ogromnym wyczuciem śpiewa tu także Krouskas.<br />
Do motoryki wczesnego WARDRUM nawiązują w bardzo dobrym One Hand Red. Świetnie rycersko galopują w His Ultimate Menace Against Nature (HUMAN) tyle, że potem się ten heroizm nieco rozmywa, ale po raz kolejny ornamentacje gitarowe dodają dużo uroku. Na koniec masywnie i heroicznie grają w pełnym wyniosłego chłodu Inner Nature z bardzo ciekawą linią obu gitar, gdzie można się doszukać power/thrashowych inklinacji oraz frapującą partią instrumentalną z wykorzystaniem instrumentów klawiszowych i programowania.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album został wyprodukowany w Grecji i to słychać w dosyć ostrych gitarach i odpowiednio głośno ustawionej perkusji. Realnie ta ostrość jest łagodzona planami dalszymi, w tym klawiszowym i nie ma wrażenia nadmiernej surowości.</div>
<div style="text-align: justify;">Grecki power metal wysokiej próby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 26.07.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[ValSans]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3522</link>
			<pubDate>Fri, 25 Jun 2021 01:07:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3522</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">ValSans – Sword (2010)</span><br />
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><img src="https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/61AWaAFyYSL._SX355_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 61AWaAFyYSL._SX355_.jpg]" /></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Mjölnir 05:45                 </div>
<div style="text-align: justify;">2. On the Battlefield 06:45          </div>
<div style="text-align: justify;">3. ValSans 04:42                 </div>
<div style="text-align: justify;">4. The Allegiance 04:35                </div>
<div style="text-align: justify;">5. Hall of Fame 04:35       </div>
<div style="text-align: justify;">6. Eyes of a Viper 05:07                 </div>
<div style="text-align: justify;">7. Lady of the Lake 07:00               </div>
<div style="text-align: justify;">8. Metal Crusade 05:31                  </div>
<div style="text-align: justify;">9. Golden Treasure 03:17             </div>
<div style="text-align: justify;">10. Eppur si muove 04:42</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Rok: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">Gatunek: Power/Heavy Metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Austria</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Skład:</div>
<div style="text-align: justify;">Andy B. Barna - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas "Stu" Stubics - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas "Steelforger" Schmid - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Kleinander - bas</div>
<div style="text-align: justify;">Wolfgang Köppel - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">VALSANS, założony w 2002 roku, bardzo długo przebywało w cieniu sceny austriackiej. Niezauważany i niewzbudzający zbyt wielkiego zainteresowania demem Dawn of Metal z 2004 roku, ograniczający się do działalności lokalnej, 17 kwietnia 2010 wydaje nakładem własnym debiut Sword.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby HAMMERFALL pochodziło z Austrii lub Niemiec i chciałoby być bliżej MANOWAR, to na pewno by brzmiało tak, jak tutaj właśnie VALSANS, z bardzo silnymi wpływami ACCEPT, co słychać już w otwierającym Mjolnir, oraz GRAVE DIGGER, które słychać w refrenach On the Battlefield, w którego zakończeniu pojawia się THE STORYTELLER. Prób bycia Szwedami tutaj nie brakuje i w Valsans starają się bardzo przykryć wpływy ACCEPT skandynawskimi tempami. Jest też MAJESTY/METALFORCE w podniosłym The Allegience, który miał być koncertowym true metalowym hymnem, w balladowym Hall of Fame wszystko się sypie i wychodzi bardzo mizernie wykonana ballada w amerykańskim stylu.</div>
<div style="text-align: justify;">Niczym tutaj nie zaskakują i jest to dobry, ale bez błysku heavy/power metal i ani Eyes of the Viper, ani Metal Crusade nie są niczym odkrywczym i jest to solidny, bezpieczny, teutoński kwadratowy metal, jakiego wiele. Kolos Lady of the Lake to próba zadarcia z HAMMERFALL, jest też HAMMERFALL/THE STORYTELLER w piwnym Golden Treasure i jest dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Eppur Si Muove wskazuje na bardzo kurczowe trzymanie się schematów i jest to dobre zakończenie niezbyt sensacyjnej płyty.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Produkcja własna zrealizowana jest bez zarzutu. Nieraz zdarzało się na takich albumach zignorowanie basu, ale tutaj jest on bardzo dobrze słyszalny mimo dwugitarowego natarcia. Wykonawczo jest to typowa niemiecka szkoła, gitary są mocne i głośne, sola są bardzo skromne, a sekcja rytmiczna na poziomie poprawnym.</div>
<div style="text-align: justify;">Andy B. Barna nie jest wokalistą złym, ale to nie Cans i do tej kwadratury zabrakło głosu mocniejszego i bardziej agresywnego, który lepiej by się wpisywał w zamysł już nawet nie teutońskiej wersji HAMMERFALL, ale teutońskiego wykonania ogólnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został doceniony, szczególnie lokalnie, ale i poza Austrią zyskał małą rzeszę fanów, która wieszczyła im wielki sukces i zepchnięcie HAMMERFALL z tronu.</div>
<div style="text-align: justify;">Fakt, w tamtym czasie źle się działo i młot miał siłę uderzenia zabawki z lokalnego sklepu z zabawkami, ale nie było aż tak źle. W 2011 roku została wydana reedycja przez oddział Pure Steel (Pure Underground), który zajmował się takimi małymi grupami, ale i to nie przyniosło im sławy.</div>
<div style="text-align: justify;">Na lata o zespole ucichło i Andy Barna wraz z sekcją rytmiczną w 2016 roku dołączył do Andreas Senkl w założeniu zespołu ARAGO, który oferował bardziej progresywne spojrzenie na muzykę SERENITY, kiedy to jeszcze Georg Neuhauser posiłkował się wokalistkami z elementami DRAGONY i VISIONS OF ATLANTIS, ale również bez sukcesu.</div>
<div style="text-align: justify;">O VALSANS było jeszcze słychać w 2018 roku, kiedy to zespół zapowiedział nagrania drugiej płyty, od tamtego czasu jednak nie przejawia aktywności.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">ValSans – Sword (2010)</span><br />
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><img src="https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/61AWaAFyYSL._SX355_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 61AWaAFyYSL._SX355_.jpg]" /></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Mjölnir 05:45                 </div>
<div style="text-align: justify;">2. On the Battlefield 06:45          </div>
<div style="text-align: justify;">3. ValSans 04:42                 </div>
<div style="text-align: justify;">4. The Allegiance 04:35                </div>
<div style="text-align: justify;">5. Hall of Fame 04:35       </div>
<div style="text-align: justify;">6. Eyes of a Viper 05:07                 </div>
<div style="text-align: justify;">7. Lady of the Lake 07:00               </div>
<div style="text-align: justify;">8. Metal Crusade 05:31                  </div>
<div style="text-align: justify;">9. Golden Treasure 03:17             </div>
<div style="text-align: justify;">10. Eppur si muove 04:42</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Rok: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">Gatunek: Power/Heavy Metal</div>
<div style="text-align: justify;">Kraj: Austria</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Skład:</div>
<div style="text-align: justify;">Andy B. Barna - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas "Stu" Stubics - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas "Steelforger" Schmid - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thomas Kleinander - bas</div>
<div style="text-align: justify;">Wolfgang Köppel - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">VALSANS, założony w 2002 roku, bardzo długo przebywało w cieniu sceny austriackiej. Niezauważany i niewzbudzający zbyt wielkiego zainteresowania demem Dawn of Metal z 2004 roku, ograniczający się do działalności lokalnej, 17 kwietnia 2010 wydaje nakładem własnym debiut Sword.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Gdyby HAMMERFALL pochodziło z Austrii lub Niemiec i chciałoby być bliżej MANOWAR, to na pewno by brzmiało tak, jak tutaj właśnie VALSANS, z bardzo silnymi wpływami ACCEPT, co słychać już w otwierającym Mjolnir, oraz GRAVE DIGGER, które słychać w refrenach On the Battlefield, w którego zakończeniu pojawia się THE STORYTELLER. Prób bycia Szwedami tutaj nie brakuje i w Valsans starają się bardzo przykryć wpływy ACCEPT skandynawskimi tempami. Jest też MAJESTY/METALFORCE w podniosłym The Allegience, który miał być koncertowym true metalowym hymnem, w balladowym Hall of Fame wszystko się sypie i wychodzi bardzo mizernie wykonana ballada w amerykańskim stylu.</div>
<div style="text-align: justify;">Niczym tutaj nie zaskakują i jest to dobry, ale bez błysku heavy/power metal i ani Eyes of the Viper, ani Metal Crusade nie są niczym odkrywczym i jest to solidny, bezpieczny, teutoński kwadratowy metal, jakiego wiele. Kolos Lady of the Lake to próba zadarcia z HAMMERFALL, jest też HAMMERFALL/THE STORYTELLER w piwnym Golden Treasure i jest dobrze.</div>
<div style="text-align: justify;">Eppur Si Muove wskazuje na bardzo kurczowe trzymanie się schematów i jest to dobre zakończenie niezbyt sensacyjnej płyty.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Produkcja własna zrealizowana jest bez zarzutu. Nieraz zdarzało się na takich albumach zignorowanie basu, ale tutaj jest on bardzo dobrze słyszalny mimo dwugitarowego natarcia. Wykonawczo jest to typowa niemiecka szkoła, gitary są mocne i głośne, sola są bardzo skromne, a sekcja rytmiczna na poziomie poprawnym.</div>
<div style="text-align: justify;">Andy B. Barna nie jest wokalistą złym, ale to nie Cans i do tej kwadratury zabrakło głosu mocniejszego i bardziej agresywnego, który lepiej by się wpisywał w zamysł już nawet nie teutońskiej wersji HAMMERFALL, ale teutońskiego wykonania ogólnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Album został doceniony, szczególnie lokalnie, ale i poza Austrią zyskał małą rzeszę fanów, która wieszczyła im wielki sukces i zepchnięcie HAMMERFALL z tronu.</div>
<div style="text-align: justify;">Fakt, w tamtym czasie źle się działo i młot miał siłę uderzenia zabawki z lokalnego sklepu z zabawkami, ale nie było aż tak źle. W 2011 roku została wydana reedycja przez oddział Pure Steel (Pure Underground), który zajmował się takimi małymi grupami, ale i to nie przyniosło im sławy.</div>
<div style="text-align: justify;">Na lata o zespole ucichło i Andy Barna wraz z sekcją rytmiczną w 2016 roku dołączył do Andreas Senkl w założeniu zespołu ARAGO, który oferował bardziej progresywne spojrzenie na muzykę SERENITY, kiedy to jeszcze Georg Neuhauser posiłkował się wokalistkami z elementami DRAGONY i VISIONS OF ATLANTIS, ale również bez sukcesu.</div>
<div style="text-align: justify;">O VALSANS było jeszcze słychać w 2018 roku, kiedy to zespół zapowiedział nagrania drugiej płyty, od tamtego czasu jednak nie przejawia aktywności.</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>