<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - W]]></title>
		<link>https://druzynaspolszczenia.pl/</link>
		<description><![CDATA[Drużyna Spolszczenia - https://druzynaspolszczenia.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 02 Jun 2026 04:21:30 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[White Tower]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4473</link>
			<pubDate>Tue, 03 Dec 2024 15:23:46 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4473</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">White Tower - Night Hunters (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/2/1282898.jpg?2103" border="0" alt="[Obrazek: 1282898.jpg?2103]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Blood          <br />
2. Total Evil          <br />
3. Night Hunters          <br />
4. Knife in the Back          <br />
5. Banshee          <br />
6. Tear Up the Night          <br />
7. Warmonger          <br />
8. Early Warning          <br />
9. Masters of Menace          <br />
10. Enforcer          <br />
11. Malice and Lust <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Gago Karapetian - śpiew<br />
Nikos Patronopoulos - gitara<br />
Orestis Koulas - gitara<br />
Nick Vekis - bas<br />
Theodoros Trohidis - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WHITE TOWER istnieje na scenie greckiej od 2020 roku i debiutował 18 lutego 2022 roku nakładem Alone Records albumem White Tower. Ciekawe natarcia gitarzystów to jednak za mało, aby uznać ten LP za ciekawy i dobry, kiedy Gago Karapetian chwilami brzmi jak karykatura Kaprala. Jak wiadomo, Udo jest tylko jeden, a sam materiał to w większości raczej materiał na poziomie hołdu ACCEPT z czasów Metal Heart i Balls to the Wall, z elementami glamu. Mało w tym było Grecji czy oryginalności, z zespołu odszedł gitarzysta, na jego miejsce przyszło dwóch nowych, a Nick Vekis skupił się na basie. Wydania drugiego LP podjęła się wytwórnia Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mroczny wstęp Blood wskazuje na zmiany, a ostre i speed metalowy atak w Total Evil wskazuje na zmianę zainteresowań grupy, której teraz bliżej do USPM oraz takich grup jak MORGUL BLADE czy CRUEL FORCE niż ACCEPT. Gago Karapetian śpiewa zupełnie inaczej i jest znacznie bardziej agresywny przy napędzanym SLAYER z czasów Show No Mercy Total Evil z wysokimi zaśpiewami, które wychodzą mu zaskakująco dobrze. Sola gitarowe są tutaj niemal apokaliptyczne, ale czytelne i bardzo techniczne i Nikos Patronopoulos oraz Orestis Koulas to zmiana na lepsze. Jest LIEGE LORD i HELSTAR  w bezlitośnie rozpędzonym Night Hunters, jest coś z POWERMAD oraz SAVAGE GRACE w Knife in the Back i tutaj zwraca uwagę doskonała praca sekcji rytmicznej. <br />
W Banshee zwalniają do temp CIRITH UNGOL czy nawet BROCAS HELM i w wolniejszych kompozycjach brzmią bardzo przeciętnie, z kolei sola gitarowe wypadają naprawdę blado i amatorsko. Z kolei Gago Karapetian nie jest na tyle znakomitym wokalistą, aby oddawać mu cały pierwszy plan. Tear Up The Night brzmi równie przeciętnie, próbują się ratować bojowym Warmonger w stylu OMEN i to jest nawet niezłe ze znakomitym, basowym atakiem Nick Vekis! Early Warning to miało być nawiązanie do JAG PANZER, ale wyszło bardzo przeciętnie, z mało interesującą melodią i wykonaniem i w tym stylu zdecydowanie lepiej prezentuje się bardziej epicki Masters of Menace z punktującym basem, chociaż tutaj bliżej im do ICED EARTH z debiutu.</div>
<div style="text-align: justify;">Enforcer w stylu HELSTAR może nieco przerysowany, tak jak Malice and Lvst w stylu MALICE, chociaż tutaj sola gitarowe znów rozczarowują, co jest dziwne, bo przecież w pierwszej połowie grali bardzo dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał jak zwykle bezbłędny Kostas Scandalis i brzmi to jak klasyczne albumy z USA lat 80., bez żadnych nowoczesnych udziwnień, z czytelnym i wyrazistym basem.</div>
<div style="text-align: justify;">Zmiana kontynentu wyszła zespołowi na dobre i zagrali solidny hołd dla klasycznej sceny USPM i speed metalowej USA lepiej, niż niejedna grupa obecnie. Może chwilami zabrakło polotu i oryginalności, ale jako kapsuła czasu ten LP się sprawdza, chociaż w drugiej połowie zaczyna się dłużyć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Steel Gallery Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">White Tower - Night Hunters (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.metal-archives.com/images/1/2/8/2/1282898.jpg?2103" border="0" alt="[Obrazek: 1282898.jpg?2103]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Blood          <br />
2. Total Evil          <br />
3. Night Hunters          <br />
4. Knife in the Back          <br />
5. Banshee          <br />
6. Tear Up the Night          <br />
7. Warmonger          <br />
8. Early Warning          <br />
9. Masters of Menace          <br />
10. Enforcer          <br />
11. Malice and Lust <br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Heavy/Speed Metal<br />
Kraj: Grecja<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Gago Karapetian - śpiew<br />
Nikos Patronopoulos - gitara<br />
Orestis Koulas - gitara<br />
Nick Vekis - bas<br />
Theodoros Trohidis - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WHITE TOWER istnieje na scenie greckiej od 2020 roku i debiutował 18 lutego 2022 roku nakładem Alone Records albumem White Tower. Ciekawe natarcia gitarzystów to jednak za mało, aby uznać ten LP za ciekawy i dobry, kiedy Gago Karapetian chwilami brzmi jak karykatura Kaprala. Jak wiadomo, Udo jest tylko jeden, a sam materiał to w większości raczej materiał na poziomie hołdu ACCEPT z czasów Metal Heart i Balls to the Wall, z elementami glamu. Mało w tym było Grecji czy oryginalności, z zespołu odszedł gitarzysta, na jego miejsce przyszło dwóch nowych, a Nick Vekis skupił się na basie. Wydania drugiego LP podjęła się wytwórnia Steel Gallery Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mroczny wstęp Blood wskazuje na zmiany, a ostre i speed metalowy atak w Total Evil wskazuje na zmianę zainteresowań grupy, której teraz bliżej do USPM oraz takich grup jak MORGUL BLADE czy CRUEL FORCE niż ACCEPT. Gago Karapetian śpiewa zupełnie inaczej i jest znacznie bardziej agresywny przy napędzanym SLAYER z czasów Show No Mercy Total Evil z wysokimi zaśpiewami, które wychodzą mu zaskakująco dobrze. Sola gitarowe są tutaj niemal apokaliptyczne, ale czytelne i bardzo techniczne i Nikos Patronopoulos oraz Orestis Koulas to zmiana na lepsze. Jest LIEGE LORD i HELSTAR  w bezlitośnie rozpędzonym Night Hunters, jest coś z POWERMAD oraz SAVAGE GRACE w Knife in the Back i tutaj zwraca uwagę doskonała praca sekcji rytmicznej. <br />
W Banshee zwalniają do temp CIRITH UNGOL czy nawet BROCAS HELM i w wolniejszych kompozycjach brzmią bardzo przeciętnie, z kolei sola gitarowe wypadają naprawdę blado i amatorsko. Z kolei Gago Karapetian nie jest na tyle znakomitym wokalistą, aby oddawać mu cały pierwszy plan. Tear Up The Night brzmi równie przeciętnie, próbują się ratować bojowym Warmonger w stylu OMEN i to jest nawet niezłe ze znakomitym, basowym atakiem Nick Vekis! Early Warning to miało być nawiązanie do JAG PANZER, ale wyszło bardzo przeciętnie, z mało interesującą melodią i wykonaniem i w tym stylu zdecydowanie lepiej prezentuje się bardziej epicki Masters of Menace z punktującym basem, chociaż tutaj bliżej im do ICED EARTH z debiutu.</div>
<div style="text-align: justify;">Enforcer w stylu HELSTAR może nieco przerysowany, tak jak Malice and Lvst w stylu MALICE, chociaż tutaj sola gitarowe znów rozczarowują, co jest dziwne, bo przecież w pierwszej połowie grali bardzo dobrze.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mastering wykonał jak zwykle bezbłędny Kostas Scandalis i brzmi to jak klasyczne albumy z USA lat 80., bez żadnych nowoczesnych udziwnień, z czytelnym i wyrazistym basem.</div>
<div style="text-align: justify;">Zmiana kontynentu wyszła zespołowi na dobre i zagrali solidny hołd dla klasycznej sceny USPM i speed metalowej USA lepiej, niż niejedna grupa obecnie. Może chwilami zabrakło polotu i oryginalności, ale jako kapsuła czasu ten LP się sprawdza, chociaż w drugiej połowie zaczyna się dłużyć.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Steel Gallery Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wade Black's Astronomica]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4219</link>
			<pubDate>Tue, 16 Jan 2024 23:55:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4219</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Wade</span> <span style="font-weight: bold;">Black's</span><span style="font-weight: bold;"> Astronomica - The Awakening (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.emp-shop.pl/dw/image/v2/BBQV_PRD/on/demandware.static/-/Sites-master-emp/default/dw38fba0da/images/5/6/7/8/567814.jpg?sw=1000&amp;sh=800&amp;sm=fit&amp;sfrm=png" border="0" alt="[Obrazek: 567814.jpg?sw=1000&amp;sh=800&amp;sm=fit&amp;sfrm=png]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deceiver 03:34<br />
2. Protectors Of The Realm 05:07<br />
3. Destiny 05:31<br />
4. Monsters 05:59<br />
5. Hellwalker 04:02<br />
6. Darkness Falls 06:53<br />
7. Fate Or Faith 04:50<br />
8. Chasing After 03:33<br />
9. Letter From Hell 05:16<br />
10. Sirens 05:32<br />
11. Darkness Falls (edited version CD bonus track) 04:56<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Wade Black - śpiew<br />
Rich Marks - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
James Fox - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Patrick Johansson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wade Black, znakomity amerykański wokalista, pojawia się po raz kolejny z własnym projektem, tym razem sygnowanym własnym nazwiskiem i z dobrze znanym sobie multiinstrumentalistą Richem Marksem i Jamesem Foxem, z którymi współpracował przy okazji debiutu WAR OF THRONES.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten skład dopełnia słynny, utalentowany gatunkowy kameleon, szwedzki perkusista Patrick Johansson. Debiut zespołu zostanie wydany przez Rock of Angels! Records 8 marca 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wade Black to artysta i muzyk specyficzny, czasami niezrozumiały, ale zawsze doceniany. Kto spodziewał się kontynuacji CHALICE OF SIN może przestać czytać, ponieważ takiej muzyki jest tutaj bardzo mało. Jest masywny, progressive heavy/power metal w manierze amerykańskiej i Deceiver to bardzo mocne rozpoczęcie w stylu, jakiego SEVEN WITCHES i VICIOUS RUMORS nigdy nie potrafiły uchwycić. Głównym fundamentem poza ciągotami groove jest oczywiście CRIMSON GLORY i może to właśnie miała być wersja Astronomica z 1999 roku, jaką Wade Black chciał usłyszeć.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola gitarowe są bardzo dobre, rozbudowane technicznie i Marks dobrze tutaj rozumie się z Foxem i Wade'em. Ich popisy często ratują nawet słabsze utwory, jak sztampowy Protectors Of The Realm przypominający ostatnie albumy METAL CHURCH. Takie kompozycje, potoczyste i z przeciągającymi się refrenami po części są wymuszone przez ramy gatunku i zwyczajnie czegoś takiego nie mogło zabraknąć. Oczywiście Wade Black to mistrz i jest dewastujący jak zwykle, nie pozostawia wątpliwości co do tytułu Mistrza.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomicie gra też Patrick Johansson, jego partie są bardzo bogate i swobodne, zagrane z wyczuciem i luzem, co przy muzyce tak skomplikowanej jak zaprezentowana w Destiny wcale nie jest proste, podobnie jak w potoczystym Monster, w którym inspiracje CRIMSON GLORY, włącznie z delikatnymi rysami ancient na dalszych planach, są bardzo dobrze słyszalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Problemem tego albumu jest niespójność i nierówna jakość kompozycji, szczególnie w bardziej silących się na modern jak kompletnie niewyrazisty Hellwalker czy wspomniany wcześniej Protectors Of The Realm. Taki nijaki METAL CHURCH ostatnich lat jest też w Fate of Faith, który jest niepotrzebnie rozkrzyczany, ale ma za to jedne z najlepszych sol gitarowych na tym albumie i za to sława. Aż szkoda, że akurat tutaj jest tak znakomity popis. Bardziej oszczędny Chasing After to prawdopodobnie najlepsze, co nagrało SEVEN WITCHES, a Letter From Hell to znów powrót do fundamentów CRIMSON GLORY.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli ktoś do samego końca wątpił w inspiracje CRIMSON GLORY, to Sirens je kompletnie rozwiewa. Znakomity heavy metal, bardzo nostalgiczny i typowo amerykański. Może jak na ten LP jest to zbyt lekkie, tak jak na repertuar, do którego Wade Black przyzwyczaił, ale jest to bardzo miła chwila oddechu od bardziej "modern" metalowych natarć, nawet jeśli Black brzmi tutaj nadmiernie słodko.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo zarzucić coś trudno, to jest Made in USA z masywnymi gitarami i mocną perkusją, która przez większość czasu brzmi bardzo dobrze, chociaż są chwile, kiedy niestety brzmi kartonowo i miernie jak na ostatnich albumach METAL CHURCH.</div>
<div style="text-align: justify;">Wade Black zagrał taką muzykę, jaką chciał i można to uznać w pewnym sensie za ukoronowanie jego bogatej działalności, choć niekoniecznie jest to najlepszy LP z jego udziałem.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawe spojrzenie na bardziej unowocześnione CRIMSON GLORY. Taki cel prawdopodobnie został ustanowiony dla tej grupy i został on wykonany w 100% ze wszystkimi wadami i zaletami oraz nienagannym wykonaniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani CRIMSON GLORY i US Power powinni być zadowoleni.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Wade</span> <span style="font-weight: bold;">Black's</span><span style="font-weight: bold;"> Astronomica - The Awakening (2024)</span><br />
<br />
<img src="https://www.emp-shop.pl/dw/image/v2/BBQV_PRD/on/demandware.static/-/Sites-master-emp/default/dw38fba0da/images/5/6/7/8/567814.jpg?sw=1000&amp;sh=800&amp;sm=fit&amp;sfrm=png" border="0" alt="[Obrazek: 567814.jpg?sw=1000&amp;sh=800&amp;sm=fit&amp;sfrm=png]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Deceiver 03:34<br />
2. Protectors Of The Realm 05:07<br />
3. Destiny 05:31<br />
4. Monsters 05:59<br />
5. Hellwalker 04:02<br />
6. Darkness Falls 06:53<br />
7. Fate Or Faith 04:50<br />
8. Chasing After 03:33<br />
9. Letter From Hell 05:16<br />
10. Sirens 05:32<br />
11. Darkness Falls (edited version CD bonus track) 04:56<br />
<br />
Rok wydania: 2024<br />
Gatunek: Progressive Heavy/Power Metal<br />
Kraj: USA<br />
<br />
Skład zespołu:<br />
Wade Black - śpiew<br />
Rich Marks - gitara, bas, instrumenty klawiszowe<br />
James Fox - gitara, instrumenty klawiszowe<br />
Patrick Johansson - perkusja<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wade Black, znakomity amerykański wokalista, pojawia się po raz kolejny z własnym projektem, tym razem sygnowanym własnym nazwiskiem i z dobrze znanym sobie multiinstrumentalistą Richem Marksem i Jamesem Foxem, z którymi współpracował przy okazji debiutu WAR OF THRONES.</div>
<div style="text-align: justify;">Ten skład dopełnia słynny, utalentowany gatunkowy kameleon, szwedzki perkusista Patrick Johansson. Debiut zespołu zostanie wydany przez Rock of Angels! Records 8 marca 2024 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Wade Black to artysta i muzyk specyficzny, czasami niezrozumiały, ale zawsze doceniany. Kto spodziewał się kontynuacji CHALICE OF SIN może przestać czytać, ponieważ takiej muzyki jest tutaj bardzo mało. Jest masywny, progressive heavy/power metal w manierze amerykańskiej i Deceiver to bardzo mocne rozpoczęcie w stylu, jakiego SEVEN WITCHES i VICIOUS RUMORS nigdy nie potrafiły uchwycić. Głównym fundamentem poza ciągotami groove jest oczywiście CRIMSON GLORY i może to właśnie miała być wersja Astronomica z 1999 roku, jaką Wade Black chciał usłyszeć.</div>
<div style="text-align: justify;">Sola gitarowe są bardzo dobre, rozbudowane technicznie i Marks dobrze tutaj rozumie się z Foxem i Wade'em. Ich popisy często ratują nawet słabsze utwory, jak sztampowy Protectors Of The Realm przypominający ostatnie albumy METAL CHURCH. Takie kompozycje, potoczyste i z przeciągającymi się refrenami po części są wymuszone przez ramy gatunku i zwyczajnie czegoś takiego nie mogło zabraknąć. Oczywiście Wade Black to mistrz i jest dewastujący jak zwykle, nie pozostawia wątpliwości co do tytułu Mistrza.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomicie gra też Patrick Johansson, jego partie są bardzo bogate i swobodne, zagrane z wyczuciem i luzem, co przy muzyce tak skomplikowanej jak zaprezentowana w Destiny wcale nie jest proste, podobnie jak w potoczystym Monster, w którym inspiracje CRIMSON GLORY, włącznie z delikatnymi rysami ancient na dalszych planach, są bardzo dobrze słyszalne.</div>
<div style="text-align: justify;">Problemem tego albumu jest niespójność i nierówna jakość kompozycji, szczególnie w bardziej silących się na modern jak kompletnie niewyrazisty Hellwalker czy wspomniany wcześniej Protectors Of The Realm. Taki nijaki METAL CHURCH ostatnich lat jest też w Fate of Faith, który jest niepotrzebnie rozkrzyczany, ale ma za to jedne z najlepszych sol gitarowych na tym albumie i za to sława. Aż szkoda, że akurat tutaj jest tak znakomity popis. Bardziej oszczędny Chasing After to prawdopodobnie najlepsze, co nagrało SEVEN WITCHES, a Letter From Hell to znów powrót do fundamentów CRIMSON GLORY.</div>
<div style="text-align: justify;">Jeśli ktoś do samego końca wątpił w inspiracje CRIMSON GLORY, to Sirens je kompletnie rozwiewa. Znakomity heavy metal, bardzo nostalgiczny i typowo amerykański. Może jak na ten LP jest to zbyt lekkie, tak jak na repertuar, do którego Wade Black przyzwyczaił, ale jest to bardzo miła chwila oddechu od bardziej "modern" metalowych natarć, nawet jeśli Black brzmi tutaj nadmiernie słodko.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Brzmieniowo zarzucić coś trudno, to jest Made in USA z masywnymi gitarami i mocną perkusją, która przez większość czasu brzmi bardzo dobrze, chociaż są chwile, kiedy niestety brzmi kartonowo i miernie jak na ostatnich albumach METAL CHURCH.</div>
<div style="text-align: justify;">Wade Black zagrał taką muzykę, jaką chciał i można to uznać w pewnym sensie za ukoronowanie jego bogatej działalności, choć niekoniecznie jest to najlepszy LP z jego udziałem.</div>
<div style="text-align: justify;">Ciekawe spojrzenie na bardziej unowocześnione CRIMSON GLORY. Taki cel prawdopodobnie został ustanowiony dla tej grupy i został on wykonany w 100% ze wszystkimi wadami i zaletami oraz nienagannym wykonaniem.</div>
<div style="text-align: justify;">Fani CRIMSON GLORY i US Power powinni być zadowoleni.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 7.5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #6699ff;"><span style="font-style: italic;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni ROAR! Rock of Angels Records.</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Warhawk]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4073</link>
			<pubDate>Mon, 04 Sep 2023 18:09:11 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4073</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Warhawk - Pray for War (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/7/1037644.jpg?4616" border="0" alt="[Obrazek: 1037644.jpg?4616]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fool Me Twice 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bad Reputation 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Pray for War 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Watch Out 03:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lost City 02:36</div>
<div style="text-align: justify;">6.There Will Be Blood 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.It Ain't for You 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.Bad News 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">9.Devil's Dust 03:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/ heavy r'n'roll</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rob (Robert Hansson)  - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pär (Pär Ahlvin) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik (Erik Jansson) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Matte (Matthias Svensson) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wbrew pozorom dosyć rzadko w Skandynawii wyrusza się na przejażdżkę motocyklem Kilmistera. Ostatnia taka udana jazda to norweska wyprawa Shagrath z CHROME DIVISION, ale jeśli chodzi o dobrą muzykę, to są już dosyć odległe czasy. Około roku 2020 wystartował z Twierdzy Gothenburg WARHAWK, przy czym tu także prym wiodą muzycy związani wcześniej z black/thrashem. Grupa gra w składzie czteroosobowym, choć wokalista Rob z basem jest bardzo dobrze obeznany (BESTIAL MOCKERY).</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut tej ekipy został wydany w kwietniu 2022 przez wytwórnię Headsplit Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to ostra jazda doświadczonych rockersów, osadzona w epoce MOTORHEAD z Clarke, przy czym bardziej z lat 1980-1982 niż 1979. Jeszcze tak umiarkowanie szybko grają w Fool Me Twice, to taki MOTORHEAD bez wykorzystania manetki gazu do maksimum, podobnie w Bad Reputation i wychodzi to bardzo dobrze, tym bardziej, że oni są naprawdę kompetentni w tym co robią. Rob jako wokalista ma odpowiednią chrypę i głos stosownie zdarty, gitarowe zagrywki można w stylistyce MOTORHEAD nazwać nawet miejscami eleganckimi, bas warczy jak należy i może tylko gra perkusisty czasem budzi pewne zastrzeżenia. Ale "Animala" to jest raczej trudno podrobić... Nieco rozczarowuje taki powszedni i ospały tytułowy Pray for War, za to znakomicie, szczególnie przez gitarzystę poprowadzony został dynamiczny Watch Out. Kapitalne solo w stylu Clarke'a i te ozdobniki jakie tu gra dodatkowo Pär, to kunszt sam w sobie! Fajny jest ten chuligański, króciutki Lost City... Także niedługi i ostrzejszy There Will Be Blood już tak nie buja. Za to riffowo i motorycznie It Ain't for You zrobiony został wspaniale. Tak jakby to Clarke grał. Zdumiewające...</div>
<div style="text-align: justify;">A najlepsze zostawili na koniec. Dwie rozdzierające rokendrolowe ostre petardy Bad News i Devil's Dust. Pozostawiają w oszołomieniu i chyba o to chodziło, gdy układali tracklistę.<br />
Sound znakomity i jest zarówno to starodawne przybrudzenie jak i wyrazistość instrumentów, przy czym perkusja ustawiona kapitalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pół godziny muzyki. Stary dobry MOTORHEAD. Taki najstarszy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.09.2023</span></span></span><br />
 </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Warhawk - Pray for War (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/3/7/1037644.jpg?4616" border="0" alt="[Obrazek: 1037644.jpg?4616]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fool Me Twice 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">2.Bad Reputation 03:36</div>
<div style="text-align: justify;">3.Pray for War 03:09</div>
<div style="text-align: justify;">4.Watch Out 03:00</div>
<div style="text-align: justify;">5.Lost City 02:36</div>
<div style="text-align: justify;">6.There Will Be Blood 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">7.It Ain't for You 03:50</div>
<div style="text-align: justify;">8.Bad News 03:13</div>
<div style="text-align: justify;">9.Devil's Dust 03:53</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/ heavy r'n'roll</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rob (Robert Hansson)  - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pär (Pär Ahlvin) - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik (Erik Jansson) - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Matte (Matthias Svensson) - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wbrew pozorom dosyć rzadko w Skandynawii wyrusza się na przejażdżkę motocyklem Kilmistera. Ostatnia taka udana jazda to norweska wyprawa Shagrath z CHROME DIVISION, ale jeśli chodzi o dobrą muzykę, to są już dosyć odległe czasy. Około roku 2020 wystartował z Twierdzy Gothenburg WARHAWK, przy czym tu także prym wiodą muzycy związani wcześniej z black/thrashem. Grupa gra w składzie czteroosobowym, choć wokalista Rob z basem jest bardzo dobrze obeznany (BESTIAL MOCKERY).</div>
<div style="text-align: justify;">Debiut tej ekipy został wydany w kwietniu 2022 przez wytwórnię Headsplit Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to ostra jazda doświadczonych rockersów, osadzona w epoce MOTORHEAD z Clarke, przy czym bardziej z lat 1980-1982 niż 1979. Jeszcze tak umiarkowanie szybko grają w Fool Me Twice, to taki MOTORHEAD bez wykorzystania manetki gazu do maksimum, podobnie w Bad Reputation i wychodzi to bardzo dobrze, tym bardziej, że oni są naprawdę kompetentni w tym co robią. Rob jako wokalista ma odpowiednią chrypę i głos stosownie zdarty, gitarowe zagrywki można w stylistyce MOTORHEAD nazwać nawet miejscami eleganckimi, bas warczy jak należy i może tylko gra perkusisty czasem budzi pewne zastrzeżenia. Ale "Animala" to jest raczej trudno podrobić... Nieco rozczarowuje taki powszedni i ospały tytułowy Pray for War, za to znakomicie, szczególnie przez gitarzystę poprowadzony został dynamiczny Watch Out. Kapitalne solo w stylu Clarke'a i te ozdobniki jakie tu gra dodatkowo Pär, to kunszt sam w sobie! Fajny jest ten chuligański, króciutki Lost City... Także niedługi i ostrzejszy There Will Be Blood już tak nie buja. Za to riffowo i motorycznie It Ain't for You zrobiony został wspaniale. Tak jakby to Clarke grał. Zdumiewające...</div>
<div style="text-align: justify;">A najlepsze zostawili na koniec. Dwie rozdzierające rokendrolowe ostre petardy Bad News i Devil's Dust. Pozostawiają w oszołomieniu i chyba o to chodziło, gdy układali tracklistę.<br />
Sound znakomity i jest zarówno to starodawne przybrudzenie jak i wyrazistość instrumentów, przy czym perkusja ustawiona kapitalnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Pół godziny muzyki. Stary dobry MOTORHEAD. Taki najstarszy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 4.09.2023</span></span></span><br />
 </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Warmen]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4057</link>
			<pubDate>Sun, 13 Aug 2023 13:35:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4057</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Warmen - Beyond Abilities (2001</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/EwrSLQUsxfXPup2dIBFLYn71pA_j08WiN0ZzGF4ZTgo/rs:fit/g:sm/q:90/h:595/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTgyNzc0/OC0xNDQxMjkwOTE5/LTQyNzQuanBlZw.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: LTQyNzQuanBlZw.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Beyond Abilities 03:27       <br />
2. Spark 04:31       <br />
3. Hidden 03:27       <br />
4. Trip to... 03:07      <br />
5. Dawn 04:45      <br />
6. Singer's Chance 05:03       <br />
7. Alone (i-Ten cover) 03:46     <br />
8. Confessions 02:46     <br />
9. Salieri Strikes Back 05:17     <br />
10. War of Worlds 03:47      <br />
11. Finale 06:33<br />
<br />
Rok wydania: 2001<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Antti Warman - gitara<br />
Sami Virtanen - gitara<br />
Lauri Porra - bas<br />
Mirka Rantanen - perkusja<br />
Janne Warman - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Kimberly Goss - śpiew (3, 7, 12)<br />
Timo Kotipelto - śpiew (2, 6)<br />
Pasi Nykänen - śpiew (5) <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WARMEN powstało z inicjatywy klawiszowca CHILDREN OF BODOM Janne Warmana w 2000 roku, kiedy to w tym samym czasie świętej pamięci Alexi Laiho nagrywał debiut SINERGY.</div>
<div style="text-align: justify;">W COB nie do końca w tamtym czasie mógł pokazać swój talent i tak powstał debiut Unknown Soldier wydany 24 lutego 2000 roku. Był to niemal czysto instrumentalny album, pełen neoklasycznych popisów i progressive metalowych pasaży. Poziom wykonania technicznego był niezaprzeczalny, jednak już utwory śpiewane przez Kimberly Goss z SINERGY były bardzo marne i nieatrakcyjne, kompletnie oderwane od głównej osi power metalowej. Ten LP należy traktować jedynie jako techniczną ciekawostkę, choć w obecnych czasach już takiego wrażenia nie robi.</div>
<div style="text-align: justify;">Po umiarkowanie przyjętym debiucie, rok później Spinerfarm Records wydaje 29 października 2001 roku kolejną płytę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na wstępie już należy zaznaczyć, że mimo większej ilości utworów z wokalistami, nadal głównie rozchodzi się tutaj o kunszt wykonawczy lidera, którego wspierają gitarą brat Antti Warman i Sami Virtanen. Może nie jest to czysto kuprijowska dominacja instrumentów klawiszowych, ale są momenty, kiedy gitary są zdecydowanie drugoplanowe. Kompozycje instrumentalne zostały zagrane na wysokim poziomie, wplatając motywy neoklasyczne i inne smaczki sceny fińskiej, która w tamtym czasie kwitła i była pewnego rodzaju wyznacznikiem świeżości i jakości. Trip to... to tylko przedsmak neoklasycznego wykonania przeplatanego z progressive w Salieri Strikes Back, chociaż można odnieść wrażenie, że akurat te utwory są bardzo monotematyczne w motywach i skromne. Ciekawiej prezentuje się War of Worlds, bardziej przypominający dokonania Richard Andersson z czasów MAJESTIC. Aż prosi się, aby ktoś tutaj zaśpiewał, podobnie w Finale, którym jest TIME REQUIEM.</div>
<div style="text-align: justify;">Teraz słów kilka o kompozycjach śpiewanych. Te znacznie odstają od tych instrumentalnych, tak w konstrukcji jak i poziomie wykonania i w tych grają jak zupełnie inny zespół z trzeciej ligi power metalu Finlandii. Spark z Timo Kotipelto jest bardzo dobry jako urozmaicenie w stylu STRATOVARIUS, ale to granie bardzo proste, gładkie i melodic metalowe, gdzie sola gitarowe jak i klawiszowe są niesamowicie oszczędne. W centrum jest Timo Kotipelto, który śpiewa bardzo dobrze, ale to nie oznacza, że musi być taki regres wykonawczy, aby taki wokalista był w centrum. Singer's Chance to STRATOVARIUS siódmej wody z inspiracjami Infinite, który już niestety nie był tak dobry, jak Trylogia.</div>
<div style="text-align: justify;">Kimberly Goss śpiewa w repertuarze bardziej rockowym i Hidden to utwór niezobowiązujący i średnio pasujący do całości, tak jak rockowy cover i-TEN Alone. Dawn to koszmar i czas, kiedy THRONE OF CHAOS umierało nim dobrze rozpoczęła się ich kariera. Modern groove okropność, przypominająca słusznie miniony kryzys metalowy lat 90.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering został oczywiście wykonany w Finnvox Studio i jest to bardzo typowy sound tamtego okresu bez choćby krzty osobowości. Oczywiście techniczne dobre, ale bez blasku i czegoś, co by grupę wyróżniało. Wyszło zachowawczo.</div>
<div style="text-align: justify;">Album kompletnie bez motywu przewodniego, gdzie wysokiej jakości utwory instrumentalne przeplatają się z poprawnym melodic metalem, miałkim rockiem i czymkolwiek jest Dawn.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie to za mało, aby uznać ten LP za dobry, szczególnie kiedy wykonanie dzieli ogromna przepaść pomiędzy kompozycjami. Jedyne, czego warto tutaj posłuchać poza instrumentalnymi kawałkami, które i tak są bardzo schematyczne i chłodne, to Spark, gdzie Timo Kotipelto dał dobry występ, ale jednak nie tak dobry, jak na najlepszych płytach STRATOVARIUS.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Warmen - Beyond Abilities (2001</span><span style="font-weight: bold;">)</span><br />
<br />
<img src="https://i.discogs.com/EwrSLQUsxfXPup2dIBFLYn71pA_j08WiN0ZzGF4ZTgo/rs:fit/g:sm/q:90/h:595/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTgyNzc0/OC0xNDQxMjkwOTE5/LTQyNzQuanBlZw.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: LTQyNzQuanBlZw.jpeg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Beyond Abilities 03:27       <br />
2. Spark 04:31       <br />
3. Hidden 03:27       <br />
4. Trip to... 03:07      <br />
5. Dawn 04:45      <br />
6. Singer's Chance 05:03       <br />
7. Alone (i-Ten cover) 03:46     <br />
8. Confessions 02:46     <br />
9. Salieri Strikes Back 05:17     <br />
10. War of Worlds 03:47      <br />
11. Finale 06:33<br />
<br />
Rok wydania: 2001<br />
Gatunek: Melodic Power Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Antti Warman - gitara<br />
Sami Virtanen - gitara<br />
Lauri Porra - bas<br />
Mirka Rantanen - perkusja<br />
Janne Warman - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Kimberly Goss - śpiew (3, 7, 12)<br />
Timo Kotipelto - śpiew (2, 6)<br />
Pasi Nykänen - śpiew (5) <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WARMEN powstało z inicjatywy klawiszowca CHILDREN OF BODOM Janne Warmana w 2000 roku, kiedy to w tym samym czasie świętej pamięci Alexi Laiho nagrywał debiut SINERGY.</div>
<div style="text-align: justify;">W COB nie do końca w tamtym czasie mógł pokazać swój talent i tak powstał debiut Unknown Soldier wydany 24 lutego 2000 roku. Był to niemal czysto instrumentalny album, pełen neoklasycznych popisów i progressive metalowych pasaży. Poziom wykonania technicznego był niezaprzeczalny, jednak już utwory śpiewane przez Kimberly Goss z SINERGY były bardzo marne i nieatrakcyjne, kompletnie oderwane od głównej osi power metalowej. Ten LP należy traktować jedynie jako techniczną ciekawostkę, choć w obecnych czasach już takiego wrażenia nie robi.</div>
<div style="text-align: justify;">Po umiarkowanie przyjętym debiucie, rok później Spinerfarm Records wydaje 29 października 2001 roku kolejną płytę.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na wstępie już należy zaznaczyć, że mimo większej ilości utworów z wokalistami, nadal głównie rozchodzi się tutaj o kunszt wykonawczy lidera, którego wspierają gitarą brat Antti Warman i Sami Virtanen. Może nie jest to czysto kuprijowska dominacja instrumentów klawiszowych, ale są momenty, kiedy gitary są zdecydowanie drugoplanowe. Kompozycje instrumentalne zostały zagrane na wysokim poziomie, wplatając motywy neoklasyczne i inne smaczki sceny fińskiej, która w tamtym czasie kwitła i była pewnego rodzaju wyznacznikiem świeżości i jakości. Trip to... to tylko przedsmak neoklasycznego wykonania przeplatanego z progressive w Salieri Strikes Back, chociaż można odnieść wrażenie, że akurat te utwory są bardzo monotematyczne w motywach i skromne. Ciekawiej prezentuje się War of Worlds, bardziej przypominający dokonania Richard Andersson z czasów MAJESTIC. Aż prosi się, aby ktoś tutaj zaśpiewał, podobnie w Finale, którym jest TIME REQUIEM.</div>
<div style="text-align: justify;">Teraz słów kilka o kompozycjach śpiewanych. Te znacznie odstają od tych instrumentalnych, tak w konstrukcji jak i poziomie wykonania i w tych grają jak zupełnie inny zespół z trzeciej ligi power metalu Finlandii. Spark z Timo Kotipelto jest bardzo dobry jako urozmaicenie w stylu STRATOVARIUS, ale to granie bardzo proste, gładkie i melodic metalowe, gdzie sola gitarowe jak i klawiszowe są niesamowicie oszczędne. W centrum jest Timo Kotipelto, który śpiewa bardzo dobrze, ale to nie oznacza, że musi być taki regres wykonawczy, aby taki wokalista był w centrum. Singer's Chance to STRATOVARIUS siódmej wody z inspiracjami Infinite, który już niestety nie był tak dobry, jak Trylogia.</div>
<div style="text-align: justify;">Kimberly Goss śpiewa w repertuarze bardziej rockowym i Hidden to utwór niezobowiązujący i średnio pasujący do całości, tak jak rockowy cover i-TEN Alone. Dawn to koszmar i czas, kiedy THRONE OF CHAOS umierało nim dobrze rozpoczęła się ich kariera. Modern groove okropność, przypominająca słusznie miniony kryzys metalowy lat 90.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering został oczywiście wykonany w Finnvox Studio i jest to bardzo typowy sound tamtego okresu bez choćby krzty osobowości. Oczywiście techniczne dobre, ale bez blasku i czegoś, co by grupę wyróżniało. Wyszło zachowawczo.</div>
<div style="text-align: justify;">Album kompletnie bez motywu przewodniego, gdzie wysokiej jakości utwory instrumentalne przeplatają się z poprawnym melodic metalem, miałkim rockiem i czymkolwiek jest Dawn.</div>
<div style="text-align: justify;">Wykonanie to za mało, aby uznać ten LP za dobry, szczególnie kiedy wykonanie dzieli ogromna przepaść pomiędzy kompozycjami. Jedyne, czego warto tutaj posłuchać poza instrumentalnymi kawałkami, które i tak są bardzo schematyczne i chłodne, to Spark, gdzie Timo Kotipelto dał dobry występ, ale jednak nie tak dobry, jak na najlepszych płytach STRATOVARIUS.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Winterstorm]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4034</link>
			<pubDate>Thu, 29 Jun 2023 14:59:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4034</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Winterstorm - A Coming Storm (2010)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/8/0/2/280223.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 280223.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Coming Storm (Intro) 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Final Rise 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">3.A Wizard's War 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.March on the Peaks 00:40</div>
<div style="text-align: justify;">5.Winterheart 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fortune's Blood 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Climb the Highest Mountains 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">8.Battlecry 06:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Winterhumppa 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Thirst of Revenge 06:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alexander Schirmer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Armin Haas - gitara, orkiestracje</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Liewald - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Cerveny - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sebastian Albrecht - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WINTERSTORM pochodzi z bawarskiego miasta Bayreuth i zadebiutował w kwietniu 2010 roku albumem "A Coming Storm", wydanym nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zaliczany bywa często do nurtu folk/power, choć w przypadku tej płyty to określenie na wyrost. Niemetalowych instrumentów nie ma, jest co najwyżej nieco zamkowego, rycerskiego folka rycerskiego i wyważona ilość stylizacji na opowieści bardów i minstrelów w niektórych kompozycjach. Jest niestety także Winterhumppa i te hołubce zimowe na śniegu są w kategorii folk zupełnie nieudane. Wstęp  w postaci A Coming Storm jest mało wyrazisty i nieco przydługi, potem jednak rozkręcają się w melodic power metalowym The Final Rise, by nieźle opowiedzieć taką łagodniejszą i zagraną w średnich tempach, romantyczną w partiach z pianinem historię w A Wizard's War. Alexander Schirmer jest wokalistą średniej klasy i lepiej mu wychodzi, gdy śpiewa nieco ostrzej (jak w Fortune's Blood), bo do tych najdelikatniejszych momentów to brakuje mu jednak talentu i wyszkolenia. March on the Peaks to ładny, dostojny wstęp symfoniczny do Winterheart i tu jest bard w takiej nieco mocniejsze oprawie gitarowej plus gang chórki Winterheart i takiego zbliżonego do prawdziwego power/folk grania to można posłuchać. Zresztą, podobnie jak pełnego elegancji Fortune's Blood ze znakomitym duetem gitarowym w części instrumentalnej. Trochę nudą wieje na początku Climb the Highest Mountains i tu bard jest zbyt pastelowy, potem jednak narasta i dramatyzm i metalowe akcenty zaczynają zdecydowanie przeważać. Tyle, że jednak trochę za późno.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomicie się zaś prezentuje rytmiczny i odważnie zagrany w średnim tempie power metalowy Battlecry i tu akcenty rycerskiego folka zostały świetnie rozłożone. Kolejne udane solo gitarowe i pewne poprowadzenie wszystkiego głosem przez frontmana. Ogólnie końcówka bardzo udana, bo także Thirst of Revenge ma i zapadająca w pamięć melodię i heroicznie to jest nad wyraz zgrabnie pomyślane, a przecież tak łagodne i delikatne jest to jednocześnie. Może tylko wokalnie wyszło nieco płasko i dodatkowe głosy niewiele tu pomagają.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zrealizowany bez udziału słynnego studio album ma bardzo dobre, specyficzne i swoiste brzmienie gitar i charakteryzuje się czytelnością planów i selektywnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki baśniowy melodic power, bardzo niemiecki i bez wpływów włoskich. Album został dosyć ciepło przyjęty, co spowodowało, że grupa wzięła się niebawem do pracy nad kolejną płytą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Winterstorm - A Coming Storm (2010)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/2/8/0/2/280223.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 280223.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.A Coming Storm (Intro) 03:16</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Final Rise 04:30</div>
<div style="text-align: justify;">3.A Wizard's War 05:40</div>
<div style="text-align: justify;">4.March on the Peaks 00:40</div>
<div style="text-align: justify;">5.Winterheart 04:40</div>
<div style="text-align: justify;">6.Fortune's Blood 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">7.Climb the Highest Mountains 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">8.Battlecry 06:21</div>
<div style="text-align: justify;">9.Winterhumppa 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">10.Thirst of Revenge 06:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2010</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Alexander Schirmer - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Armin Haas - gitara, orkiestracje</div>
<div style="text-align: justify;">Michael Liewald - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Cerveny - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Sebastian Albrecht - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WINTERSTORM pochodzi z bawarskiego miasta Bayreuth i zadebiutował w kwietniu 2010 roku albumem "A Coming Storm", wydanym nakładem własnym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zaliczany bywa często do nurtu folk/power, choć w przypadku tej płyty to określenie na wyrost. Niemetalowych instrumentów nie ma, jest co najwyżej nieco zamkowego, rycerskiego folka rycerskiego i wyważona ilość stylizacji na opowieści bardów i minstrelów w niektórych kompozycjach. Jest niestety także Winterhumppa i te hołubce zimowe na śniegu są w kategorii folk zupełnie nieudane. Wstęp  w postaci A Coming Storm jest mało wyrazisty i nieco przydługi, potem jednak rozkręcają się w melodic power metalowym The Final Rise, by nieźle opowiedzieć taką łagodniejszą i zagraną w średnich tempach, romantyczną w partiach z pianinem historię w A Wizard's War. Alexander Schirmer jest wokalistą średniej klasy i lepiej mu wychodzi, gdy śpiewa nieco ostrzej (jak w Fortune's Blood), bo do tych najdelikatniejszych momentów to brakuje mu jednak talentu i wyszkolenia. March on the Peaks to ładny, dostojny wstęp symfoniczny do Winterheart i tu jest bard w takiej nieco mocniejsze oprawie gitarowej plus gang chórki Winterheart i takiego zbliżonego do prawdziwego power/folk grania to można posłuchać. Zresztą, podobnie jak pełnego elegancji Fortune's Blood ze znakomitym duetem gitarowym w części instrumentalnej. Trochę nudą wieje na początku Climb the Highest Mountains i tu bard jest zbyt pastelowy, potem jednak narasta i dramatyzm i metalowe akcenty zaczynają zdecydowanie przeważać. Tyle, że jednak trochę za późno.</div>
<div style="text-align: justify;">Znakomicie się zaś prezentuje rytmiczny i odważnie zagrany w średnim tempie power metalowy Battlecry i tu akcenty rycerskiego folka zostały świetnie rozłożone. Kolejne udane solo gitarowe i pewne poprowadzenie wszystkiego głosem przez frontmana. Ogólnie końcówka bardzo udana, bo także Thirst of Revenge ma i zapadająca w pamięć melodię i heroicznie to jest nad wyraz zgrabnie pomyślane, a przecież tak łagodne i delikatne jest to jednocześnie. Może tylko wokalnie wyszło nieco płasko i dodatkowe głosy niewiele tu pomagają.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zrealizowany bez udziału słynnego studio album ma bardzo dobre, specyficzne i swoiste brzmienie gitar i charakteryzuje się czytelnością planów i selektywnością.</div>
<div style="text-align: justify;">Taki baśniowy melodic power, bardzo niemiecki i bez wpływów włoskich. Album został dosyć ciepło przyjęty, co spowodowało, że grupa wzięła się niebawem do pracy nad kolejną płytą.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Winterage]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4031</link>
			<pubDate>Tue, 27 Jun 2023 20:24:47 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4031</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Winterage - The Harmonic Passage (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/8/8/6/488630.jpg?0743" border="0" alt="[Obrazek: 488630.jpg?0743]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Ouverture in Do minore 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Harmonic Passage 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Flame Shall Not Fade 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Wirewings 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Son of Winter 06:09</div>
<div style="text-align: justify;">6.La caccia di Tùrin 01:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Golden Worm 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Victory March 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.La grotta di cristallo 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">10. Crown to the Crowds 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">11.Panserbjørne 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Endless Well 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">13.Awakening 08:55</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic melodic power/folk metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Barbarossa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Riccardo Gisotti - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matteo Raganini - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Bartoli - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Dario Gisotti - instrumenty klawiszowe, dudy</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriele Boschi - instrumenty smyczkowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Genueński WINTERAGE po trzech latach od powstania zaprezentował w 2011 zawierający głównie nagrania instrumentalne mini album "Winterage", który jednak nie wywołał zainteresowania. Grupa zreformowała się pozyskując w 2012 wokalistę Daniele Barbarossa i korzystając z imponującej liczby wokalistów operowych oraz muzyków grających na takich klasycznych instrumentach jak skrzypce, flet, róg francuski, harfa, obój, metalowe instrumenty dęte i inne, przygotowała obszerny album "The Harmonic Passage" wydany w lutym 2015 przez także umiejscowioną w Genui wytwórnię nair Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album stanowił wypadkową fascynacji muzyką klasyczną, w tym operową, grającego na instrumentach smyczkowych Gabriele Boschi oraz trendów w melodyjnym symfonicznym metalu, jakie wcześniej wyznaczyły zespoły włoskie z dużym wpływem hiszpańskiego OPERA MAGNA i szwedzkiego FALCONER. Z całą pewnością należy się szacunek za aranżacje i wykorzystanie talentu mnóstwa znakomitych gości - instrumentalistów i wokalistek oraz wokalistów - od sopranu do basu, ale ogólnie tę muzykę cechuje przerost formy nad treścią. Kompozycje są przeładowane tak partiami symfonicznymi, nieraz wyrwanymi z kontekstu muzycznego poszczególnych utworów i to co ma stwarzać wrażenie barokowego przepychu, staje się nieraz po prostu eklektyczne i niespójne. Jest tu także sporo takiego grania, które można określić jako power folk zamkowo - rycerski, ugładzony, wymuskany i w melodiach ograny, bo jak inaczej określić to, co można usłyszeć w samym The Harmonic Passage, w Wirewings ? Część utworów ma teksty mieszane - włosko angielskie i to zapewne nawiązanie do podobnych zabiegów ze strony RHAPSODY, jednak nie jest to poziom RHAPSODY... Muzycy z WINTERAGE są na pewno bardzo sprawni w tym co robią, lecz charyzmy metalowej czy power metalowej ściślej mówiąc nie posiadają, lub też są stremowani i usztywnieni tym, co tu na ich barki spadło, a spadło bardzo dużo. Także na Barbarossa, który jest dosyć dobry, ale do czołówki włoskich Asów mu bardzo dużo brakuje i słusznym posunięciem było wsparcie go dodatkowymi głosami, jak w standardowym włoskim flower power Crown to the Crowds.</div>
<div style="text-align: justify;">Z ciekawszych utworów można tu wymienić pieśń barda w bogatej oprawie The Flame Shall Not Fade, przypominającą w masywniejszych partiach gitarowych utwory FALCONER. Ciekawą postacią jest gitarzysta Riccardo Gisotti, dysponujący wyborną techniką i chyba pragnący bardziej power metalowo to wszystko rozwiązywać, bo gdy ma na to szansę, to wykorzystuje ją z wielkim entuzjazmem i energią, jak w nieco ostrzejszym Panserbjørne. Gdy gitara prawie milczy, to wieje nudą z Son of Winter. Do tych udanych utworów należy zaliczyć Golden Worm, bo i chóry są tu imponujące i power heroiczna folkowa melodia zapada w  pamięć, i aranżacje nie zostały przebarwione instrumentami klasycznymi. Taki symfoniczny KALEDON... Takie dostojne i naznaczone akcentami muzyki dawnej utwory jak La grotta di cristallo w swoim czasie RHAPSODY tworzył ciekawsze, choć w sumie jest to nawet dosyć zgrabne. Ostatnia część albumu bez niespodzianek. Prowadzą praktycznie instrumentalną narrację plus strzeliste chóry w The Endless Well i to jest tak bardzo melodic power włoskie... Tak intrygująco się zaczyna Awakening, tak power metalowo, potem jednak znowu krużgankowe zaśpiewy barda biorą górę i choć dramatyzm do końca nieco wzrasta, to eklektyzm przeważa nad dramatyzmem teatralno-operowym, a nawet baletowym, bo "Jeziora Łabędziego" jest tu aż za wiele. Niepotrzebnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Co do brzmienia. Wszystko jest bardzo ładne, poza gitarą. Znany inżynier dźwięku Tommaso Talamanca, który tak wiele metalowej muzyki zrealizował, przeoczył fakt, że do tej wymuskanej estetyki taka rzężąca gitara niespecjalnie pasuje. Na szczęście dla niego jasno pokazujących to momentów jest niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Krzywdzące byłoby ocenienie tego, co tu WINTERAGE pokazał, jako mniej niż dobre, bo taka płyta wymaga ogromnego wysiłku w nadaniu jej ostatecznego kształtu. Niemniej, para tak do końca w gwizdek nie poszła i album jest na dłuższą metę nużący, właśnie przez natłok szczegółów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.06.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Winterage - The Harmonic Passage (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/4/8/8/6/488630.jpg?0743" border="0" alt="[Obrazek: 488630.jpg?0743]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Ouverture in Do minore 03:52</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Harmonic Passage 05:56</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Flame Shall Not Fade 07:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Wirewings 04:10</div>
<div style="text-align: justify;">5.Son of Winter 06:09</div>
<div style="text-align: justify;">6.La caccia di Tùrin 01:10</div>
<div style="text-align: justify;">7.Golden Worm 05:51</div>
<div style="text-align: justify;">8.Victory March 03:47</div>
<div style="text-align: justify;">9.La grotta di cristallo 06:32</div>
<div style="text-align: justify;">10. Crown to the Crowds 06:16</div>
<div style="text-align: justify;">11.Panserbjørne 04:39</div>
<div style="text-align: justify;">12.The Endless Well 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">13.Awakening 08:55</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: symphonic melodic power/folk metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Daniele Barbarossa - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Riccardo Gisotti - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Matteo Raganini - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Davide Bartoli - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Dario Gisotti - instrumenty klawiszowe, dudy</div>
<div style="text-align: justify;">Gabriele Boschi - instrumenty smyczkowe</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Genueński WINTERAGE po trzech latach od powstania zaprezentował w 2011 zawierający głównie nagrania instrumentalne mini album "Winterage", który jednak nie wywołał zainteresowania. Grupa zreformowała się pozyskując w 2012 wokalistę Daniele Barbarossa i korzystając z imponującej liczby wokalistów operowych oraz muzyków grających na takich klasycznych instrumentach jak skrzypce, flet, róg francuski, harfa, obój, metalowe instrumenty dęte i inne, przygotowała obszerny album "The Harmonic Passage" wydany w lutym 2015 przez także umiejscowioną w Genui wytwórnię nair Music.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album stanowił wypadkową fascynacji muzyką klasyczną, w tym operową, grającego na instrumentach smyczkowych Gabriele Boschi oraz trendów w melodyjnym symfonicznym metalu, jakie wcześniej wyznaczyły zespoły włoskie z dużym wpływem hiszpańskiego OPERA MAGNA i szwedzkiego FALCONER. Z całą pewnością należy się szacunek za aranżacje i wykorzystanie talentu mnóstwa znakomitych gości - instrumentalistów i wokalistek oraz wokalistów - od sopranu do basu, ale ogólnie tę muzykę cechuje przerost formy nad treścią. Kompozycje są przeładowane tak partiami symfonicznymi, nieraz wyrwanymi z kontekstu muzycznego poszczególnych utworów i to co ma stwarzać wrażenie barokowego przepychu, staje się nieraz po prostu eklektyczne i niespójne. Jest tu także sporo takiego grania, które można określić jako power folk zamkowo - rycerski, ugładzony, wymuskany i w melodiach ograny, bo jak inaczej określić to, co można usłyszeć w samym The Harmonic Passage, w Wirewings ? Część utworów ma teksty mieszane - włosko angielskie i to zapewne nawiązanie do podobnych zabiegów ze strony RHAPSODY, jednak nie jest to poziom RHAPSODY... Muzycy z WINTERAGE są na pewno bardzo sprawni w tym co robią, lecz charyzmy metalowej czy power metalowej ściślej mówiąc nie posiadają, lub też są stremowani i usztywnieni tym, co tu na ich barki spadło, a spadło bardzo dużo. Także na Barbarossa, który jest dosyć dobry, ale do czołówki włoskich Asów mu bardzo dużo brakuje i słusznym posunięciem było wsparcie go dodatkowymi głosami, jak w standardowym włoskim flower power Crown to the Crowds.</div>
<div style="text-align: justify;">Z ciekawszych utworów można tu wymienić pieśń barda w bogatej oprawie The Flame Shall Not Fade, przypominającą w masywniejszych partiach gitarowych utwory FALCONER. Ciekawą postacią jest gitarzysta Riccardo Gisotti, dysponujący wyborną techniką i chyba pragnący bardziej power metalowo to wszystko rozwiązywać, bo gdy ma na to szansę, to wykorzystuje ją z wielkim entuzjazmem i energią, jak w nieco ostrzejszym Panserbjørne. Gdy gitara prawie milczy, to wieje nudą z Son of Winter. Do tych udanych utworów należy zaliczyć Golden Worm, bo i chóry są tu imponujące i power heroiczna folkowa melodia zapada w  pamięć, i aranżacje nie zostały przebarwione instrumentami klasycznymi. Taki symfoniczny KALEDON... Takie dostojne i naznaczone akcentami muzyki dawnej utwory jak La grotta di cristallo w swoim czasie RHAPSODY tworzył ciekawsze, choć w sumie jest to nawet dosyć zgrabne. Ostatnia część albumu bez niespodzianek. Prowadzą praktycznie instrumentalną narrację plus strzeliste chóry w The Endless Well i to jest tak bardzo melodic power włoskie... Tak intrygująco się zaczyna Awakening, tak power metalowo, potem jednak znowu krużgankowe zaśpiewy barda biorą górę i choć dramatyzm do końca nieco wzrasta, to eklektyzm przeważa nad dramatyzmem teatralno-operowym, a nawet baletowym, bo "Jeziora Łabędziego" jest tu aż za wiele. Niepotrzebnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Co do brzmienia. Wszystko jest bardzo ładne, poza gitarą. Znany inżynier dźwięku Tommaso Talamanca, który tak wiele metalowej muzyki zrealizował, przeoczył fakt, że do tej wymuskanej estetyki taka rzężąca gitara niespecjalnie pasuje. Na szczęście dla niego jasno pokazujących to momentów jest niewiele.</div>
<div style="text-align: justify;">Krzywdzące byłoby ocenienie tego, co tu WINTERAGE pokazał, jako mniej niż dobre, bo taka płyta wymaga ogromnego wysiłku w nadaniu jej ostatecznego kształtu. Niemniej, para tak do końca w gwizdek nie poszła i album jest na dłuższą metę nużący, właśnie przez natłok szczegółów.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 27.06.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Walk With Titans]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4006</link>
			<pubDate>Wed, 24 May 2023 21:14:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4006</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Walk With Titans - Olympian Dystopia (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://shop.rockshots.eu/3818-large_default/walk-with-titans-olympian-dystopia.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://shop.rockshots.eu/3818-large_default/walk-with-titans-olympian-dystopia.jpg" border="0" alt="[Obrazek: walk-with-titans-olympian-dystopia.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Herakles (4:08)</div>
<div style="text-align: justify;">2. Edge of Time (4:34)</div>
<div style="text-align: justify;">3. Gods of the Pantheon (5:53)</div>
<div style="text-align: justify;">4. As Titans Fall (4:36)</div>
<div style="text-align: justify;">5. Lost Ways (4:28)</div>
<div style="text-align: justify;">6. Final Dawn (5:31)</div>
<div style="text-align: justify;">7. Gift of Fire f(5:38)</div>
<div style="text-align: justify;">8. Lost Paradise (5:17)</div>
<div style="text-align: justify;">9. Seven Against Thebes (4:16)</div>
<div style="text-align: justify;">10. Eurydice (5:46)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Vézina - śpiew, orkiestracje</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Maugy - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Louis Jacques - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lydz Grondin - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz sesyjny muzyk:</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Plante - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Kanadyjczycy z Quebecu grają we włoskim stylu na temat greckiej mitologii. Tak w największym skrócie można powiedzieć o debiutanckim albumie WALK WITH TITANS z Montrealu, który zostanie wydany 26 maja 2023 nakładem wytwórni Rockshots Records z Turynu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na pewno nie jest to power metal w stylu RHAPSODY, raczej bardziej uniwersalny z dwiema gitarami, gdzie plan klawiszowy jest planem zdecydowanie dalszym, uzupełniającym, choć Jonathan Vézina przygotował te orkiestracje i symfonizacje starannie. Ładnie współgrają z wyborną grą Louisa Jacquesa w solach o charakterze zaawansowanego shredu i tego instrumentalisty słucha się z przyjemnością. Ci Kanadyjczycy pochodzą z frankofońskiego Quebecu i są w związku z tym mocno powiązani z power metalową estetyką francuską, elegancką, ale i na swój sposób sztywną i niejako akademicką... Forma znakomita, a treść nieco powszednia i bez wyrażenia głębszych emocji. Takie kompozycje jak Heracles, Lost Paradise czy Eurydice są bardzo zgrabne w formie, lecz melodie są mało oryginalne i w pamięć szczególnie nie zapadają. Gdy grają power na granicy speed, tak jak w Edge of Time czy też Lost Ways, to te szybkie partie zgrabnie rozpędzone są lepsze od klimatycznych zwolnień tempa i łagodnych refrenów. W Final Dawn podchodzą ostrożnie do spuścizny HELLOWEEN z najdawniejszych czasów w stylu riffowania, a w Gift of Fire do melodyjnego speed metalu niemieckiego lat 90tych, ale z tym eleganckim wygładzonym sposobem interpretacji, co w niczym ich nie łączy z teutońskim prymitywizmem i surowością przekazu. Album był promowany przez singiel Seven Against Thebes i to nieco dziwi, bo jest w gruncie rzeczy jednym z mniej tu udanych utworów, poza pełnymi dynamiki natarciami gitarzystów w speed metalowych tempach. Bardzo ładnie  łagodność w umiarkowanych tempach wypada w Gods of the Pantheon oraz w As Titans Fall, tyle że nie potrafią tego przekuć na sukces w killerskich, zdecydowanie chwytliwych refrenach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jonathan Vézina jest dobrym wokalistą, bez problemu dającym sobie radę w wyższych partiach, których jest tu bardzo dużo, jednak do charyzmatycznych nie należy. Po prostu solidne wykonanie.</div>
<div style="text-align: justify;">Sound taki specyficznie kanadyjski w melodyjnym power metalu, coś podobnego do INSTANZA, co w sumie nie dziwi, bo mix wykonał były członek INSTANZA właśnie, Francis Gagné. Ostre gitary, miękki plan drugi, niezbyt głośna perkusja i bas cofnięty za linię gitar. By awansować do czołówki, grupie brakuje tylko bardziej wyrazistych i mniej ogranych melodii. Na razie to po prostu dobry, obiecujący zespół na dorobku, niewątpliwie technicznie zaawansowany, lecz na razie bez własnego oblicza.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.05.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span><br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Walk With Titans - Olympian Dystopia (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><a class='oembed' href="https://shop.rockshots.eu/3818-large_default/walk-with-titans-olympian-dystopia.jpg" target="_blank" rel="nofollow"><img src="https://shop.rockshots.eu/3818-large_default/walk-with-titans-olympian-dystopia.jpg" border="0" alt="[Obrazek: walk-with-titans-olympian-dystopia.jpg]" /></a></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1. Herakles (4:08)</div>
<div style="text-align: justify;">2. Edge of Time (4:34)</div>
<div style="text-align: justify;">3. Gods of the Pantheon (5:53)</div>
<div style="text-align: justify;">4. As Titans Fall (4:36)</div>
<div style="text-align: justify;">5. Lost Ways (4:28)</div>
<div style="text-align: justify;">6. Final Dawn (5:31)</div>
<div style="text-align: justify;">7. Gift of Fire f(5:38)</div>
<div style="text-align: justify;">8. Lost Paradise (5:17)</div>
<div style="text-align: justify;">9. Seven Against Thebes (4:16)</div>
<div style="text-align: justify;">10. Eurydice (5:46)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Kanada</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Jonathan Vézina - śpiew, orkiestracje</div>
<div style="text-align: justify;">Nick Maugy - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Louis Jacques - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Lydz Grondin - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">oraz sesyjny muzyk:</div>
<div style="text-align: justify;">Martin Plante - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Kanadyjczycy z Quebecu grają we włoskim stylu na temat greckiej mitologii. Tak w największym skrócie można powiedzieć o debiutanckim albumie WALK WITH TITANS z Montrealu, który zostanie wydany 26 maja 2023 nakładem wytwórni Rockshots Records z Turynu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Na pewno nie jest to power metal w stylu RHAPSODY, raczej bardziej uniwersalny z dwiema gitarami, gdzie plan klawiszowy jest planem zdecydowanie dalszym, uzupełniającym, choć Jonathan Vézina przygotował te orkiestracje i symfonizacje starannie. Ładnie współgrają z wyborną grą Louisa Jacquesa w solach o charakterze zaawansowanego shredu i tego instrumentalisty słucha się z przyjemnością. Ci Kanadyjczycy pochodzą z frankofońskiego Quebecu i są w związku z tym mocno powiązani z power metalową estetyką francuską, elegancką, ale i na swój sposób sztywną i niejako akademicką... Forma znakomita, a treść nieco powszednia i bez wyrażenia głębszych emocji. Takie kompozycje jak Heracles, Lost Paradise czy Eurydice są bardzo zgrabne w formie, lecz melodie są mało oryginalne i w pamięć szczególnie nie zapadają. Gdy grają power na granicy speed, tak jak w Edge of Time czy też Lost Ways, to te szybkie partie zgrabnie rozpędzone są lepsze od klimatycznych zwolnień tempa i łagodnych refrenów. W Final Dawn podchodzą ostrożnie do spuścizny HELLOWEEN z najdawniejszych czasów w stylu riffowania, a w Gift of Fire do melodyjnego speed metalu niemieckiego lat 90tych, ale z tym eleganckim wygładzonym sposobem interpretacji, co w niczym ich nie łączy z teutońskim prymitywizmem i surowością przekazu. Album był promowany przez singiel Seven Against Thebes i to nieco dziwi, bo jest w gruncie rzeczy jednym z mniej tu udanych utworów, poza pełnymi dynamiki natarciami gitarzystów w speed metalowych tempach. Bardzo ładnie  łagodność w umiarkowanych tempach wypada w Gods of the Pantheon oraz w As Titans Fall, tyle że nie potrafią tego przekuć na sukces w killerskich, zdecydowanie chwytliwych refrenach.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jonathan Vézina jest dobrym wokalistą, bez problemu dającym sobie radę w wyższych partiach, których jest tu bardzo dużo, jednak do charyzmatycznych nie należy. Po prostu solidne wykonanie.</div>
<div style="text-align: justify;">Sound taki specyficznie kanadyjski w melodyjnym power metalu, coś podobnego do INSTANZA, co w sumie nie dziwi, bo mix wykonał były członek INSTANZA właśnie, Francis Gagné. Ostre gitary, miękki plan drugi, niezbyt głośna perkusja i bas cofnięty za linię gitar. By awansować do czołówki, grupie brakuje tylko bardziej wyrazistych i mniej ogranych melodii. Na razie to po prostu dobry, obiecujący zespół na dorobku, niewątpliwie technicznie zaawansowany, lecz na razie bez własnego oblicza.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,5/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 24.05.2023</span></span></span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #3399ff;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości wytwórni Rockshots Records</span></span></span><br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wild Steel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4005</link>
			<pubDate>Sun, 21 May 2023 13:46:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4005</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wild Steel - Age of Steel (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/2/1132766.jpg?3606" border="0" alt="[Obrazek: 1132766.jpg?3606]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dragonfly 02:01</div>
<div style="text-align: justify;">2.Come Along 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Queen of Spades 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">4.Age of Steel 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Live Again 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">6.Don´t Tell Me 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Angel's Nest 02:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Restless 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">9.Final Battle 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">10.Anyway with You 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">11.Odissey 05:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Wild Steel (Andrea De Stefanis) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Bia Marino (Lizzy Red) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Tiranti - wokale poboczne</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Rinaldi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Federico Di Pane - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Gremo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco La Rosa - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Franz Ekurn - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Człowiek w Masce, Wild Steel czyli Andrea De Stefanis, etatowo wokalista znanego heavy metalowego SHADOWS OF STEEL ostatnio jest bardziej aktywny, bo i w ORACLE zaśpiewał w 2021, i z macierzystą formacją przedstawił na EP "Twilight II" w roku ubiegłym kilka nowych nagrań, a teraz jest i nowa płyta pod szyldem WILD STEEL. Albumy pod szyldem WILD STEEL pojawiają się bardzo rzadko, ten jest trzeci i od poprzedniego dzieli go dwanaście lat. Wydany został w maju przez wytwórnię Elevate Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ze względu na samego lidera należy o tym albumie wspomnieć, tym bardziej, że w ORACLE SUN zaprezentował się bardzo dobrze. Tu przedstawia album konceptualny w klimatach SF, gdzie akcja rozgrywa się w roku 7707, a osią akcji jest miłość żołnierza cyborga do kobiety wojowniczki w burzliwych czasach walki o wolność. Jeśli uznać, że rzeczoną wojowniczką jest ta pani z okładki przypominająca towarzyszkę barbarzyńskich wojowników - mięśniaków z toporami, to jej walory na pewno mogły skruszyć nawet serce cyborga. Tak, tak...</div>
<div style="text-align: justify;">Muzycznie jednak jest bardzo ubogo. Jest to power metal zupełnie bez wyrazu, gdzie próby budowania cyberpunkowego, symfonicznego klimatu filmowego są zupełnie nieudane, w miniaturach takich jak Dragonfly czy Angel's Nest, a Restless jako ballada o kluczowym tu dla fabuły znaczeniu nadmiernie romantyczna, jak na power metal. Może to i wina manierycznego wykonania wokalnego, choć ogólnie to Wild Steel śpiewa na tej płycie dobrze, choć tylko dobrze. Kompozycje są nieinteresujące i trudno nazwać heroicznymi, czy klasycznie fantasy bojowymi takie utwory jak Come Along czy zupełnie bezbarwny Age of Steel, który jako tytułowy powinien być jakąś wyróżniającą się wizytówką. Trochę lepszy jest Queen of Spades, lepszy w melodii i klawiszowych, prostych ornamentacjach, ale to wszystko jest przeciętny melodic power w metalowej włoskiej manierze i podobne melodie się już przewijały nie raz. Nie wzbudza większego entuzjazmu drugi łagodny utwór Live Again, poza przepięknym, sentymentalnym solem gitarowym i to jest najlepszy moment na całej płycie. Kiepska, nudna końcówka rozpoczyna się od Final Battle, nijakiej flower power metalowej galopady, poprzez bardzo sentymentalny Anyway with You (choć Lizzy Red czli Bia Marino śpiewa dobrze w tym łzawym duecie) aż po Odissey, gdzie świetny pomysł na refren został rozmyty zupełnie pozbawionymi artyzmu zwrotkami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa towarzysząca Wild Steel to muzycy mniej lub bardziej znani i grają bardzo dobrze, ze wskazaniem na Franza Ekurna, który jako Francis Scarlet w latach 1997 - 2000 był wraz z De Stefanisem członkiem SHADOWS OF STEEL oraz na byłego perkusistę ATHLANTIS Francesco La Rosa. Solidni gitarzyści, jest także w wokalach pobocznych Roberto Tiranti, ale to tylko uświetniający to gość bez wpływu na kształt tego dzieła od strony kompozycyjnej i aranżacyjnej.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to historia sentymentalna, bardziej dla dziewcząt niż chłopców, co jednak jest sprawą drugorzędną wobec bardzo przeciętnej wartości kompozycji, ogranych, czasem drażniąco przerysowanych w klimacie. Płyta z włoskim power metalem jakich wiele i jest to jednak rozczarowanie, choć z drugiej strony pod szyldem WILD STEEL jakoś do tej pory żadne warte szczególnej uwagi dzieło się nie pojawiło.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.05.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wild Steel - Age of Steel (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/2/1132766.jpg?3606" border="0" alt="[Obrazek: 1132766.jpg?3606]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Dragonfly 02:01</div>
<div style="text-align: justify;">2.Come Along 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Queen of Spades 04:58</div>
<div style="text-align: justify;">4.Age of Steel 04:43</div>
<div style="text-align: justify;">5.Live Again 05:35</div>
<div style="text-align: justify;">6.Don´t Tell Me 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">7.Angel's Nest 02:08</div>
<div style="text-align: justify;">8.Restless 05:52</div>
<div style="text-align: justify;">9.Final Battle 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">10.Anyway with You 03:46</div>
<div style="text-align: justify;">11.Odissey 05:45</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic heavy metal/power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Wild Steel (Andrea De Stefanis) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">oraz</div>
<div style="text-align: justify;">Bia Marino (Lizzy Red) - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Roberto Tiranti - wokale poboczne</div>
<div style="text-align: justify;">Andrea Rinaldi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Federico Di Pane - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio Gremo - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Francesco La Rosa - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Franz Ekurn - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Człowiek w Masce, Wild Steel czyli Andrea De Stefanis, etatowo wokalista znanego heavy metalowego SHADOWS OF STEEL ostatnio jest bardziej aktywny, bo i w ORACLE zaśpiewał w 2021, i z macierzystą formacją przedstawił na EP "Twilight II" w roku ubiegłym kilka nowych nagrań, a teraz jest i nowa płyta pod szyldem WILD STEEL. Albumy pod szyldem WILD STEEL pojawiają się bardzo rzadko, ten jest trzeci i od poprzedniego dzieli go dwanaście lat. Wydany został w maju przez wytwórnię Elevate Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ze względu na samego lidera należy o tym albumie wspomnieć, tym bardziej, że w ORACLE SUN zaprezentował się bardzo dobrze. Tu przedstawia album konceptualny w klimatach SF, gdzie akcja rozgrywa się w roku 7707, a osią akcji jest miłość żołnierza cyborga do kobiety wojowniczki w burzliwych czasach walki o wolność. Jeśli uznać, że rzeczoną wojowniczką jest ta pani z okładki przypominająca towarzyszkę barbarzyńskich wojowników - mięśniaków z toporami, to jej walory na pewno mogły skruszyć nawet serce cyborga. Tak, tak...</div>
<div style="text-align: justify;">Muzycznie jednak jest bardzo ubogo. Jest to power metal zupełnie bez wyrazu, gdzie próby budowania cyberpunkowego, symfonicznego klimatu filmowego są zupełnie nieudane, w miniaturach takich jak Dragonfly czy Angel's Nest, a Restless jako ballada o kluczowym tu dla fabuły znaczeniu nadmiernie romantyczna, jak na power metal. Może to i wina manierycznego wykonania wokalnego, choć ogólnie to Wild Steel śpiewa na tej płycie dobrze, choć tylko dobrze. Kompozycje są nieinteresujące i trudno nazwać heroicznymi, czy klasycznie fantasy bojowymi takie utwory jak Come Along czy zupełnie bezbarwny Age of Steel, który jako tytułowy powinien być jakąś wyróżniającą się wizytówką. Trochę lepszy jest Queen of Spades, lepszy w melodii i klawiszowych, prostych ornamentacjach, ale to wszystko jest przeciętny melodic power w metalowej włoskiej manierze i podobne melodie się już przewijały nie raz. Nie wzbudza większego entuzjazmu drugi łagodny utwór Live Again, poza przepięknym, sentymentalnym solem gitarowym i to jest najlepszy moment na całej płycie. Kiepska, nudna końcówka rozpoczyna się od Final Battle, nijakiej flower power metalowej galopady, poprzez bardzo sentymentalny Anyway with You (choć Lizzy Red czli Bia Marino śpiewa dobrze w tym łzawym duecie) aż po Odissey, gdzie świetny pomysł na refren został rozmyty zupełnie pozbawionymi artyzmu zwrotkami.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Ekipa towarzysząca Wild Steel to muzycy mniej lub bardziej znani i grają bardzo dobrze, ze wskazaniem na Franza Ekurna, który jako Francis Scarlet w latach 1997 - 2000 był wraz z De Stefanisem członkiem SHADOWS OF STEEL oraz na byłego perkusistę ATHLANTIS Francesco La Rosa. Solidni gitarzyści, jest także w wokalach pobocznych Roberto Tiranti, ale to tylko uświetniający to gość bez wpływu na kształt tego dzieła od strony kompozycyjnej i aranżacyjnej.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to historia sentymentalna, bardziej dla dziewcząt niż chłopców, co jednak jest sprawą drugorzędną wobec bardzo przeciętnej wartości kompozycji, ogranych, czasem drażniąco przerysowanych w klimacie. Płyta z włoskim power metalem jakich wiele i jest to jednak rozczarowanie, choć z drugiej strony pod szyldem WILD STEEL jakoś do tej pory żadne warte szczególnej uwagi dzieło się nie pojawiło.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 6/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.05.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Weapon]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4004</link>
			<pubDate>Fri, 19 May 2023 19:59:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=4004</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Weapon - New Clear Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/3/1133340.jpg?3856" border="0" alt="[Obrazek: 1133340.jpg?3856]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Drumbeats Of War 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">2.Take It Or leave It 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Electric Power 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.In For The Kill 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">5.Live For Today 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Remote Control 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hard Road 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.Diamon Lil’ 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.Shoot You Down 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">10.Riding With The Angels  (Samson cover) 04:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania/Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Danny Hynes - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Oscar Bromvall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Forsythe - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Westerlund - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WEAPON z Londynu to grupa NWOBHM, która w czasach świetności Nowej Fali wydała tylko jednego singla "It's a Mad Mad World" w roku 1980 i w 1984 zniknęła ze sceny. Perkusista Bruce Bisland i gitarzysta Jeff Summers przeszli do WILFIRE, a wokalista Danny Hynes z metalową muzyką wziął rozbrat na wiele lat. W roku 2005 z jego inicjatywy WEAPON reaktywował się  na krótko, ponownie i ostatecznie wrócił na scenę w 2009 z Summersem jako gitarzystą. Zespół w 2012 zmienił nazwę na WEAPON UK, by odróżnić się od innych bandów o tej nazwie na świecie. Potem pojawiły się dwa albumy z melodyjnym rockiem, z elementami heavy metalu w latach 2014 i 2019, a 2021 Summers pożegnał kolegów, co jednak nie spowodowało rozwiązania zespołu. Hynes zaprosił do współpracy nowych muzyków ze Szwecji, gdzie mieszka od lat. Wspólnie ze znanym rockowym kompozytorem i muzykiem z CAPTAIN BLACK BEARD Robertem Majdem przygotował nowe kompozycje, określając je jako najbardziej w stylu NWOBHM w dotychczasowej karierze zespołu. 19 maja wydane zostały przez wytwórnię Pride &amp; Joy Music na trzecim po reaktywacji albumie "New Clear Power", przy czym grupa powróciła do swojej dawnej nazwy WEAPON.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to faktycznie płyta z muzyką w stylu NWOBHM, w tejże motoryce, z rozpoznawalnymi dla nurtu riffami, bardzo brytyjska przy tym, choć grają tu w połowie składu Szwedzi. Warto odnotować fakt, że partie basu nagrał Tony Forsythe zdalnie z UK mimo ciężkiej przechodzonej przez niego choroby.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobre w klasycznie umiarkowanych tempach są wyraziste riffowo Drumbeats Of War, Electric Power czy Hard Road choć trudno uznać, że grupa wykrzesała tu w opcji NWOBHM coś naprawdę chwytającego za serce i oryginalnego. Niemniej sola dobre, a refreny Electric Power i Hard Road chwytliwe i bujające. Archetypowy melodic NWOBHM to  Diamon Lil’, ale ten utwór jest mało interesujący, podobnie jak pozbawiony dynamiki i nieco ospały Shoot You Down. Zespół zdecydowanie lepiej wypada grając szybciej i In For The Kill jest z kolei bardzo dobry, także w łączeniu stylistyki rockowej i metalowej. Zgrabna część instrumentalna z atakiem gitarzysty, bardzo zgrabna i zadziorne gitarowe ozdobniki się tu przewijają przez cały czas. A Remote Control buja rock/metalowo i jest to taki bardzo sympatyczny hard'n'heavy z wyjątkowo udanym radiowo przebojowym refrenem. I jest autentycznie metalowy killer na tej płycie, zdecydowanie najlepszy z tego co tej pory nagrali. To średnio szybkim tempie wykonany Take It Or leave It. Tak się gra melodyjnie w stylu NWOBHM. Ta kompozycja pojawia się jako druga i tak trochę robi płonne nadzieje na podobne rzeczy w dalszej części albumu. Niemniej, ozdoba tego LP ! Jest tu także wzbogacona o klawisze i pianino znanego ze współpracy z Michaelem Schenkerem Steve Manna niezła ballada Live For Today, tak bardzo angielska i do tego vintage w aranżacji i melodii.Takim nostalgicznym akcentem przywiązania do spuścizny rock/metalowej sceny brytyjskiej jest umieszczona na końcu znana kompozycja autorstwa Russa Ballarda Riding With The Angels.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound bardzo brytyjski, z gitarą dosyć ostrą i stalową, w sumie imitującą klasykę NWOBHM, choć na pewno mocniejszą niż ta, jaką zespół prezentował za czasów Summersa.</div>
<div style="text-align: justify;">Danny Hynes zaśpiewał bardzo dobrze, czystym rockowym głosem tak młodzieńczym, że trudno uwierzyć w to, że debiutował jako frontman w 1980. Głos jak wino - im starszy tym lepszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to album pewnych kompromisów, album w pewnej mierze nadal bardziej rockowy niż metalowy, wychodzący naprzeciw oczekiwań przede wszystkim publiczności brytyjskiej, która takie mixy metalu i ostrzejszego rocka bardzo lubi. Może i brak w tym wszystkim pewnej własnej muzycznej tożsamości, ale jest to dobra płyta, jeśli brać pod uwagę to, że stanowi próbę przypomnienia się w ramach klasycznego NWOBHM. A to w przypadku sceny brytyjskiej nie jest częste zjawisko.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.05.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Weapon - New Clear Power (2023)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/1/3/3/1133340.jpg?3856" border="0" alt="[Obrazek: 1133340.jpg?3856]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Drumbeats Of War 04:32</div>
<div style="text-align: justify;">2.Take It Or leave It 04:34</div>
<div style="text-align: justify;">3.Electric Power 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">4.In For The Kill 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">5.Live For Today 04:27</div>
<div style="text-align: justify;">6.Remote Control 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Hard Road 04:17</div>
<div style="text-align: justify;">8.Diamon Lil’ 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.Shoot You Down 04:01</div>
<div style="text-align: justify;">10.Riding With The Angels  (Samson cover) 04:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2023</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Wielka Brytania/Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Danny Hynes - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Oscar Bromvall - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Tony Forsythe - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Westerlund - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WEAPON z Londynu to grupa NWOBHM, która w czasach świetności Nowej Fali wydała tylko jednego singla "It's a Mad Mad World" w roku 1980 i w 1984 zniknęła ze sceny. Perkusista Bruce Bisland i gitarzysta Jeff Summers przeszli do WILFIRE, a wokalista Danny Hynes z metalową muzyką wziął rozbrat na wiele lat. W roku 2005 z jego inicjatywy WEAPON reaktywował się  na krótko, ponownie i ostatecznie wrócił na scenę w 2009 z Summersem jako gitarzystą. Zespół w 2012 zmienił nazwę na WEAPON UK, by odróżnić się od innych bandów o tej nazwie na świecie. Potem pojawiły się dwa albumy z melodyjnym rockiem, z elementami heavy metalu w latach 2014 i 2019, a 2021 Summers pożegnał kolegów, co jednak nie spowodowało rozwiązania zespołu. Hynes zaprosił do współpracy nowych muzyków ze Szwecji, gdzie mieszka od lat. Wspólnie ze znanym rockowym kompozytorem i muzykiem z CAPTAIN BLACK BEARD Robertem Majdem przygotował nowe kompozycje, określając je jako najbardziej w stylu NWOBHM w dotychczasowej karierze zespołu. 19 maja wydane zostały przez wytwórnię Pride &amp; Joy Music na trzecim po reaktywacji albumie "New Clear Power", przy czym grupa powróciła do swojej dawnej nazwy WEAPON.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to faktycznie płyta z muzyką w stylu NWOBHM, w tejże motoryce, z rozpoznawalnymi dla nurtu riffami, bardzo brytyjska przy tym, choć grają tu w połowie składu Szwedzi. Warto odnotować fakt, że partie basu nagrał Tony Forsythe zdalnie z UK mimo ciężkiej przechodzonej przez niego choroby.</div>
<div style="text-align: justify;">Dobre w klasycznie umiarkowanych tempach są wyraziste riffowo Drumbeats Of War, Electric Power czy Hard Road choć trudno uznać, że grupa wykrzesała tu w opcji NWOBHM coś naprawdę chwytającego za serce i oryginalnego. Niemniej sola dobre, a refreny Electric Power i Hard Road chwytliwe i bujające. Archetypowy melodic NWOBHM to  Diamon Lil’, ale ten utwór jest mało interesujący, podobnie jak pozbawiony dynamiki i nieco ospały Shoot You Down. Zespół zdecydowanie lepiej wypada grając szybciej i In For The Kill jest z kolei bardzo dobry, także w łączeniu stylistyki rockowej i metalowej. Zgrabna część instrumentalna z atakiem gitarzysty, bardzo zgrabna i zadziorne gitarowe ozdobniki się tu przewijają przez cały czas. A Remote Control buja rock/metalowo i jest to taki bardzo sympatyczny hard'n'heavy z wyjątkowo udanym radiowo przebojowym refrenem. I jest autentycznie metalowy killer na tej płycie, zdecydowanie najlepszy z tego co tej pory nagrali. To średnio szybkim tempie wykonany Take It Or leave It. Tak się gra melodyjnie w stylu NWOBHM. Ta kompozycja pojawia się jako druga i tak trochę robi płonne nadzieje na podobne rzeczy w dalszej części albumu. Niemniej, ozdoba tego LP ! Jest tu także wzbogacona o klawisze i pianino znanego ze współpracy z Michaelem Schenkerem Steve Manna niezła ballada Live For Today, tak bardzo angielska i do tego vintage w aranżacji i melodii.Takim nostalgicznym akcentem przywiązania do spuścizny rock/metalowej sceny brytyjskiej jest umieszczona na końcu znana kompozycja autorstwa Russa Ballarda Riding With The Angels.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound bardzo brytyjski, z gitarą dosyć ostrą i stalową, w sumie imitującą klasykę NWOBHM, choć na pewno mocniejszą niż ta, jaką zespół prezentował za czasów Summersa.</div>
<div style="text-align: justify;">Danny Hynes zaśpiewał bardzo dobrze, czystym rockowym głosem tak młodzieńczym, że trudno uwierzyć w to, że debiutował jako frontman w 1980. Głos jak wino - im starszy tym lepszy.</div>
<div style="text-align: justify;">Jest to album pewnych kompromisów, album w pewnej mierze nadal bardziej rockowy niż metalowy, wychodzący naprzeciw oczekiwań przede wszystkim publiczności brytyjskiej, która takie mixy metalu i ostrzejszego rocka bardzo lubi. Może i brak w tym wszystkim pewnej własnej muzycznej tożsamości, ale jest to dobra płyta, jeśli brać pod uwagę to, że stanowi próbę przypomnienia się w ramach klasycznego NWOBHM. A to w przypadku sceny brytyjskiej nie jest częste zjawisko.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,1/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.05.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wisdom Call]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3969</link>
			<pubDate>Sun, 19 Mar 2023 18:59:19 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3969</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wisdom Call - Wisdom Call (2001)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/7/7/14778.jpg?4502" border="0" alt="[Obrazek: 14778.jpg?4502]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Power from the Sky 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Lost Generation 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.I Believe 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Never Satisfied 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wings of Tomorrow (Europe cover) 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Through Fire 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.One Way Out 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hold On to the Truth 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.15 Years 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">10.Time 07:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2001</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Liljegren - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fredrik Åberg - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Olsson - gitara<br />
Andreas Olsson - gitara basowa<br />
Andreas Johansson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Per Hallman - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">NARNIA dopiero zdobywał sławę, gdy Christian Liljegren w roku 1999 powołał do życia drugi power metalowy zespół WISDOM CALL, w którym jako gitarzysta pojawił się jako </div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Olsson były członek gothenburg metalowego GODGORY Stefan Grundel. W 2001 znaczenie NARNIA było już tak duże, że grupa bez problemu zdołała uzyskać kontrakt z Massacre Records na wydanie s/t debiutu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak na dobrą sprawę trudno powiedzieć, dlaczego Rivel zdecydował się liderować dwóm grupom grającym christian power metal. Kompozycje z tej płyty zasadniczo stanowią uproszczone aranżacyjnie kompozycje charakterystyczne dla NARNIA, do tego wokalna forma Christiana Liljegrena jest co najwyżej poprawna. Własnej muzyki WISDOM CALL nie ma też zbyt wiele, bo płytę dopełnia cover EUROPE oraz dwa utwory zespołu rockowego MODEST ATTRACTION, w której występował Liljegren od lat 90tych (15 Years i Time).</div>
<div style="text-align: justify;">Niecałe pół godziny tego co nowe, rozczarowuje zaledwie poprawnością kompozytorską i wykonaniem przeciętnym, przy czym czuje się, że muzycy grają zdecydowanie poniżej swoich realnych możliwości. Stefan Olsson jako znaczący punkt zespołu jest zupełnie niewidoczny i wtapia się w ogólnie rzemieślnicze wykonanie całości. Dużo prostych riffów powtarzających się w kółko i nieciekawe refreny to istota szybkiego Power from the Sky, a sola w pojedynkach są zupełnie pozbawione treści. Wolniejsze The Lost Generation i I Believe są po prostu nudne i nawet poza stroną liryczną zupełnie pozbawione charakterystycznego wzniosłego rysu christian metalu szkoły szwedzkiej. Momentami taki przyciężki i toporny heavy metal klasyczny, pozbawiony power metalowej energii. Lepszy od pozostałych jest na pewno dosyć chwytliwy i zadziorny Never Satisfied i gdyby tak grali cały czas. Niestety, takiego solidnego i wartościowego power metalu jest tu bardzo mało. Udana łagodnie zaśpiewana partia wokalna i jedyne warte uwagi solo gitarowe, choć bardzo bardzo prościutkie. Delikatny christian metalowy song Through Fire jest tylko poprawną kopią podobnych utworów prezentowanych przez NARNIA. pewnie najmocniejszym jego punktem jest progresywnie potratowane solo gitarowe. One Way Out jest zupełnie niespójną mieszanka rocka, metalu i form jazzowych, a wykonana przy akompaniamencie pianina łzawa ballada Hold On to the Truth, to pieśń zupełnie pozbawiona cech metalowych, przerysowana i przesłodzona. </div>
<div style="text-align: justify;">Jedynym większym plusem tej płyty jest znakomite brzmienie, autorem którego jest Mistrz Peter In de Betou. Tyle, że ten klarowny i stylowy dla power metalu szwedzkiego sound tylko uwypukla mielizny kompozycyjne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nie przyniósł powodzenia i muzycy poszli własnymi drogami. Poza Rivelem najbardziej udaną karierę z pewnością zaliczył Andreas Olsson, który grał równolegle w szwedzkim STORMWIND, od 2004 był przez lata członkiem amerykańskiej ekipy ROB ROCK, a od 2009 jako Andreas Passmark duńskiego ROYAL HUNT. Andreas Johansson grał nadal w NARNIA, trochę w ROB ROCK i w 2015 spotkał się z basistą WISDOM CALL w ROYAL HUNT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.03.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wisdom Call - Wisdom Call (2001)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/4/7/7/14778.jpg?4502" border="0" alt="[Obrazek: 14778.jpg?4502]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Power from the Sky 03:40</div>
<div style="text-align: justify;">2.The Lost Generation 03:44</div>
<div style="text-align: justify;">3.I Believe 05:02</div>
<div style="text-align: justify;">4.Never Satisfied 04:44</div>
<div style="text-align: justify;">5.Wings of Tomorrow (Europe cover) 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">6.Through Fire 04:59</div>
<div style="text-align: justify;">7.One Way Out 03:22</div>
<div style="text-align: justify;">8.Hold On to the Truth 03:02</div>
<div style="text-align: justify;">9.15 Years 06:45</div>
<div style="text-align: justify;">10.Time 07:32</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2001</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Christian Liljegren - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Fredrik Åberg - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Olsson - gitara<br />
Andreas Olsson - gitara basowa<br />
Andreas Johansson - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Per Hallman - perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">NARNIA dopiero zdobywał sławę, gdy Christian Liljegren w roku 1999 powołał do życia drugi power metalowy zespół WISDOM CALL, w którym jako gitarzysta pojawił się jako </div>
<div style="text-align: justify;">Stefan Olsson były członek gothenburg metalowego GODGORY Stefan Grundel. W 2001 znaczenie NARNIA było już tak duże, że grupa bez problemu zdołała uzyskać kontrakt z Massacre Records na wydanie s/t debiutu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tak na dobrą sprawę trudno powiedzieć, dlaczego Rivel zdecydował się liderować dwóm grupom grającym christian power metal. Kompozycje z tej płyty zasadniczo stanowią uproszczone aranżacyjnie kompozycje charakterystyczne dla NARNIA, do tego wokalna forma Christiana Liljegrena jest co najwyżej poprawna. Własnej muzyki WISDOM CALL nie ma też zbyt wiele, bo płytę dopełnia cover EUROPE oraz dwa utwory zespołu rockowego MODEST ATTRACTION, w której występował Liljegren od lat 90tych (15 Years i Time).</div>
<div style="text-align: justify;">Niecałe pół godziny tego co nowe, rozczarowuje zaledwie poprawnością kompozytorską i wykonaniem przeciętnym, przy czym czuje się, że muzycy grają zdecydowanie poniżej swoich realnych możliwości. Stefan Olsson jako znaczący punkt zespołu jest zupełnie niewidoczny i wtapia się w ogólnie rzemieślnicze wykonanie całości. Dużo prostych riffów powtarzających się w kółko i nieciekawe refreny to istota szybkiego Power from the Sky, a sola w pojedynkach są zupełnie pozbawione treści. Wolniejsze The Lost Generation i I Believe są po prostu nudne i nawet poza stroną liryczną zupełnie pozbawione charakterystycznego wzniosłego rysu christian metalu szkoły szwedzkiej. Momentami taki przyciężki i toporny heavy metal klasyczny, pozbawiony power metalowej energii. Lepszy od pozostałych jest na pewno dosyć chwytliwy i zadziorny Never Satisfied i gdyby tak grali cały czas. Niestety, takiego solidnego i wartościowego power metalu jest tu bardzo mało. Udana łagodnie zaśpiewana partia wokalna i jedyne warte uwagi solo gitarowe, choć bardzo bardzo prościutkie. Delikatny christian metalowy song Through Fire jest tylko poprawną kopią podobnych utworów prezentowanych przez NARNIA. pewnie najmocniejszym jego punktem jest progresywnie potratowane solo gitarowe. One Way Out jest zupełnie niespójną mieszanka rocka, metalu i form jazzowych, a wykonana przy akompaniamencie pianina łzawa ballada Hold On to the Truth, to pieśń zupełnie pozbawiona cech metalowych, przerysowana i przesłodzona. </div>
<div style="text-align: justify;">Jedynym większym plusem tej płyty jest znakomite brzmienie, autorem którego jest Mistrz Peter In de Betou. Tyle, że ten klarowny i stylowy dla power metalu szwedzkiego sound tylko uwypukla mielizny kompozycyjne.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Album nie przyniósł powodzenia i muzycy poszli własnymi drogami. Poza Rivelem najbardziej udaną karierę z pewnością zaliczył Andreas Olsson, który grał równolegle w szwedzkim STORMWIND, od 2004 był przez lata członkiem amerykańskiej ekipy ROB ROCK, a od 2009 jako Andreas Passmark duńskiego ROYAL HUNT. Andreas Johansson grał nadal w NARNIA, trochę w ROB ROCK i w 2015 spotkał się z basistą WISDOM CALL w ROYAL HUNT.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 5,3/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.03.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Winterlong]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3968</link>
			<pubDate>Sun, 19 Mar 2023 17:52:07 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3968</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Winterlong - Valley of the Lost (2001)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/6/5/9/6659.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 6659.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.From Heaven to Hell 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sky Travellers 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Winterlong 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Valley of the Lost 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Water Spirit 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.Nosferatu 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mystery of Life 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Victory 01:22</div>
<div style="text-align: justify;">9.Written in Blood 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">10.Driven by Insanity 02:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2001</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hussni Mörsare - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thorbjörn Englund - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Tornberg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Toni Erkkilä - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wybitny szwedzki gitarzysta Thorbjörn Englund rozpoczynał swoją karierę od założenia w 1998 grupy WINTERLONG. Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Lion Records i w sierpniu 2001 zadebiutowała albumem "Valley of the Lost".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">WINTERLONG podąża tu drogą innych szwedzkich ekip heroic power fantasy z pierwszego eszelonu i trzyma się przyjętych w ramach gatunku szablonów, choć z pewnym własnym rysem.</div>
<div style="text-align: justify;">Przede wszystkim muzyka ta opiera się na gitarowym kunszcie Englunda, który gra tu szybko, w sposób urozmaicony i czasem nawet po prostu trudno za nim nadążyć w tych zmianach tempa i pomysłach na wciąż nowe riffy w obrębie poszczególnych kompozycji jak się to dzieje już w dwóch pierwszych utworach From Heaven to Hell i Sky Travellers. Melodie są dobre, ale jakoś szczególnym heroizmem ani refrenów, ani motywów głównych nie powalają na kolana. Gitara lidera ma tu i w pozostałych kompozycjach godne wsparcie ze strony grającego tu gościnnie na instrumentach klawiszowych znakomitego multiinstrumentalisty Larsa Erica Mattssona i tak naprawdę, to te dialogi pomiędzy nim a Englundem oraz jego własne, nieraz rozbudowane pasaże, są na tej płycie elementem najbardziej frapującym. Takim nie jest przeciętny wokal raczej przypadkowo dobranego do składu Hussni Mörsare, bo jego gra jako gitarzysty rytmicznego też tu niczym się nie wyróżnia. Głos to szorstki, nieociosany i może w brutalniejszej czy też surowszej muzyce sprawdził by się lepiej, niż w wysublimowanym i niezbyt ciężkim stylu kompozycji WINTERLONG z tej płyty. Nieco lepiej się prezentuje w mocniejszym, galopującym dumnie w classic heavy stylu Winterlong. Ogólnie grają szybko i jest power metal na granicy speed w bojowym fantasy Valley of the Lost. Można odnieść wrażenie, że WINTERLONG, a może raczej sam lider gdzieś się za bardzo spieszy, a zanim pośpiesznie podążają pozostali i tak się prezentują fantazyjne gitarowo, ale słabo zapadające w pamięć Nosferatu czy też Written in Blood. Solowe zagrywki Englunda nieraz zaskakujące, a na pewno interesujące w momentach, gdy odwołuje się do neoklasyki. Z drugiej jednak strony wolniejsze The Water Spirit oraz Mystery of Life bardziej w stylu tradycyjnego heavy metalu jakoś w tych wolniejszych tempach też nie porywają, choć jest to solidne odniesienie do europejskiej stylistyki takiego grania z lat 80tych. Interesujące jest w riffach Mystery of Life nawiązanie do estetyki thrashu z Bay Area. Także takie granie bardziej głosowo podchodzi możliwościom Mörsare. Ballada Driven by Insanity na zakończenie bardzo blada, tu najlepsze jest tło, jakie stworzył gość Maestro Mistheria.</div>
<div style="text-align: justify;">Producentem i odpowiedzialnym za sound jest tu Lars Eric Mattsson i to słychać. Brzmienie jest raczej łagodnie i lekkie, i kto wie, czy dołożenie ciężaru, zwłaszcza gitarowego, nie wyszłoby tej muzyce na dobre.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Thorbjörn Englund w roku 2002 ten skład rozwiązał, a towarzyszący mu muzycy założyli heavy/power metalową formację VIPERINE. Pod szyldem WINTERLONG, ale zasadniczo tylko z muzykami sesyjnymi, Englund nagrał jeszcze do roku 2006 trzy płyty, gdzie eksperymentował z łączeniem power z innymi formami wyrazu w metalowej muzyce. Najdalej z tymi eksperymentami zaszedł w ostatnim "Metal/Technology". Potem wydawał płyty pod własnym nazwiskiem, w latach 2012-2016 był członkiem SABATON, a od 2021 CIVIL WAR.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.03.2023</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Winterlong - Valley of the Lost (2001)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/6/6/5/9/6659.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 6659.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.From Heaven to Hell 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">2.Sky Travellers 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Winterlong 05:30</div>
<div style="text-align: justify;">4.Valley of the Lost 05:04</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Water Spirit 05:14</div>
<div style="text-align: justify;">6.Nosferatu 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">7.Mystery of Life 05:37</div>
<div style="text-align: justify;">8.Victory 01:22</div>
<div style="text-align: justify;">9.Written in Blood 05:09</div>
<div style="text-align: justify;">10.Driven by Insanity 02:36</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2001</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Hussni Mörsare - śpiew, gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Thorbjörn Englund - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Erik Tornberg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Toni Erkkilä - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Wybitny szwedzki gitarzysta Thorbjörn Englund rozpoczynał swoją karierę od założenia w 1998 grupy WINTERLONG. Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Lion Records i w sierpniu 2001 zadebiutowała albumem "Valley of the Lost".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">WINTERLONG podąża tu drogą innych szwedzkich ekip heroic power fantasy z pierwszego eszelonu i trzyma się przyjętych w ramach gatunku szablonów, choć z pewnym własnym rysem.</div>
<div style="text-align: justify;">Przede wszystkim muzyka ta opiera się na gitarowym kunszcie Englunda, który gra tu szybko, w sposób urozmaicony i czasem nawet po prostu trudno za nim nadążyć w tych zmianach tempa i pomysłach na wciąż nowe riffy w obrębie poszczególnych kompozycji jak się to dzieje już w dwóch pierwszych utworach From Heaven to Hell i Sky Travellers. Melodie są dobre, ale jakoś szczególnym heroizmem ani refrenów, ani motywów głównych nie powalają na kolana. Gitara lidera ma tu i w pozostałych kompozycjach godne wsparcie ze strony grającego tu gościnnie na instrumentach klawiszowych znakomitego multiinstrumentalisty Larsa Erica Mattssona i tak naprawdę, to te dialogi pomiędzy nim a Englundem oraz jego własne, nieraz rozbudowane pasaże, są na tej płycie elementem najbardziej frapującym. Takim nie jest przeciętny wokal raczej przypadkowo dobranego do składu Hussni Mörsare, bo jego gra jako gitarzysty rytmicznego też tu niczym się nie wyróżnia. Głos to szorstki, nieociosany i może w brutalniejszej czy też surowszej muzyce sprawdził by się lepiej, niż w wysublimowanym i niezbyt ciężkim stylu kompozycji WINTERLONG z tej płyty. Nieco lepiej się prezentuje w mocniejszym, galopującym dumnie w classic heavy stylu Winterlong. Ogólnie grają szybko i jest power metal na granicy speed w bojowym fantasy Valley of the Lost. Można odnieść wrażenie, że WINTERLONG, a może raczej sam lider gdzieś się za bardzo spieszy, a zanim pośpiesznie podążają pozostali i tak się prezentują fantazyjne gitarowo, ale słabo zapadające w pamięć Nosferatu czy też Written in Blood. Solowe zagrywki Englunda nieraz zaskakujące, a na pewno interesujące w momentach, gdy odwołuje się do neoklasyki. Z drugiej jednak strony wolniejsze The Water Spirit oraz Mystery of Life bardziej w stylu tradycyjnego heavy metalu jakoś w tych wolniejszych tempach też nie porywają, choć jest to solidne odniesienie do europejskiej stylistyki takiego grania z lat 80tych. Interesujące jest w riffach Mystery of Life nawiązanie do estetyki thrashu z Bay Area. Także takie granie bardziej głosowo podchodzi możliwościom Mörsare. Ballada Driven by Insanity na zakończenie bardzo blada, tu najlepsze jest tło, jakie stworzył gość Maestro Mistheria.</div>
<div style="text-align: justify;">Producentem i odpowiedzialnym za sound jest tu Lars Eric Mattsson i to słychać. Brzmienie jest raczej łagodnie i lekkie, i kto wie, czy dołożenie ciężaru, zwłaszcza gitarowego, nie wyszłoby tej muzyce na dobre.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Thorbjörn Englund w roku 2002 ten skład rozwiązał, a towarzyszący mu muzycy założyli heavy/power metalową formację VIPERINE. Pod szyldem WINTERLONG, ale zasadniczo tylko z muzykami sesyjnymi, Englund nagrał jeszcze do roku 2006 trzy płyty, gdzie eksperymentował z łączeniem power z innymi formami wyrazu w metalowej muzyce. Najdalej z tymi eksperymentami zaszedł w ostatnim "Metal/Technology". Potem wydawał płyty pod własnym nazwiskiem, w latach 2012-2016 był członkiem SABATON, a od 2021 CIVIL WAR.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,3/10</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 19.03.2023</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Whitespade]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3891</link>
			<pubDate>Wed, 21 Sep 2022 18:53:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3891</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Whitespade - Whitespade (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/0/1070398.jpg?4241" border="0" alt="[Obrazek: 1070398.jpg?4241]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Thundercharge 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Below the Law 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Spit in Your Eye 02:36</div>
<div style="text-align: justify;">4.Wired and Red 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fast Lane to Nowhere 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.On the Loose 02:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Strangler 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.I'm the One to Blame 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.No Limits 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">10.Leatherbound Glory 03:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/rock'n'roll</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Athenar - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Vanik - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">SS - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Lemmy wiecznie żywy. W USA może mniej niż można by oczekiwać, ale teraz równowagę przywraca WHITESPADE, założony w roku bieżącym przez znanego z wielu innych projektów multiinstrumentalistę Jamie Waltersa czyli Athenara. Ponieważ jednak było ich Trzech, to wsparli go nie mniej znani Shaun Vanek (VANIK, ETERNAL LEGACY) i Steve Dukuslow (ETERNAL LEGACY). Na początku września grupa przedstawiła nakładem własnym album "Whitespade".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Stylizacja na MOTORHEAD z okresu "Ace of Spades" jest niemal perfekcyjna. Może i Athenar nie jest w ścisłej czołówce głosów kilmisterowskich, ale cała reszta absolutnie wiernie oddaje atmosferę i styl grupy z tego dokładnie okresu i bas budzi szacunek klasycznymi szarżami pana Lemmy. Vanek potrafi zagrać wszystko, także motywy rozpoznawalne dla Clarke'a, a "Animala" świetnie naśladuje SS. Brzmieniowo także trudno o lepsze naśladownictwo, choć sound jest nieco głębszy i bardziej selektywny, jeśli chodzi o brzmienie poszczególnych instrumentów. Bas wyborny i kilka razy, gdy rozpoczyna, budzi po prostu zachwyt jak w Wired and Red.</div>
<div style="text-align: justify;">I jest prawie bardzo dobrze. Prawie, bo jednak czegoś tu brakuje. Jest duch, jest atmosfera, jest brzmienie, brak jednak takich od razu i natychmiast dewastujących killerów, jakie tworzył MOTORHEAD w tym czasie. Gdy grają szybciej, wychodzi to lepiej i na pewno dynamiczne Thundercharge, Leatherbound Glory, Below the Law są atrakcyjne pod względem wykonawczym i melodii, ale to po prostu bardzo dobre utwory w muzycznej stylistyce MOTORHEAD, nieraz praktycznie riffowo bardzo zbliżone do pewnych znanych oryginałów. W sumie o to tu chodzi, z drugiej strony bywało już w historii MOTORHEAD-podobnych bandów więcej melodyjnej chwytliwości, albo więcej chuligańskiej, motocyklowej zaciętości. W średnich tempach fajnie brzmi Spit in Your Eye i On the Loose, w nieco szybszych Wired and Red mający chyba najwięcej tych autentycznych bujających w stylu MOTORHEAD ornamentacji gitarowych. Te wolne numery w czasach Clarke'a niekiedy kontrowersyjnej wartości, tu Fast Lane to Nowhere jest nawet dobry, ale No Limits już nie. Oczywiście, dla zachowania historycznej prawdy muzycznej i układu tamtych płyt z początku lat 80tych, należało takie utwory umieścić, ale może wystarczyłby jeden. Mało kreatywny jest surowszy The Strangler, natomiast motyw przewodni i główny riff z I'm the One to Blame jest tak bliski każdemu fanowi MOTORHEAD, że każdy numer z tym riffem się kupuje natychmiast i intuicyjnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No tak. Może i czegoś tu brakuje, ale jednak to udany MOTORHEAD "Tribute". Long Live MOTORHEAD! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.09.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Whitespade - Whitespade (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/7/0/1070398.jpg?4241" border="0" alt="[Obrazek: 1070398.jpg?4241]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Thundercharge 02:58</div>
<div style="text-align: justify;">2.Below the Law 03:37</div>
<div style="text-align: justify;">3.Spit in Your Eye 02:36</div>
<div style="text-align: justify;">4.Wired and Red 03:41</div>
<div style="text-align: justify;">5.Fast Lane to Nowhere 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.On the Loose 02:28</div>
<div style="text-align: justify;">7.The Strangler 03:21</div>
<div style="text-align: justify;">8.I'm the One to Blame 03:33</div>
<div style="text-align: justify;">9.No Limits 04:13</div>
<div style="text-align: justify;">10.Leatherbound Glory 03:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal/rock'n'roll</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: USA</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Athenar - śpiew, gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Vanik - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">SS - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Lemmy wiecznie żywy. W USA może mniej niż można by oczekiwać, ale teraz równowagę przywraca WHITESPADE, założony w roku bieżącym przez znanego z wielu innych projektów multiinstrumentalistę Jamie Waltersa czyli Athenara. Ponieważ jednak było ich Trzech, to wsparli go nie mniej znani Shaun Vanek (VANIK, ETERNAL LEGACY) i Steve Dukuslow (ETERNAL LEGACY). Na początku września grupa przedstawiła nakładem własnym album "Whitespade".</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Stylizacja na MOTORHEAD z okresu "Ace of Spades" jest niemal perfekcyjna. Może i Athenar nie jest w ścisłej czołówce głosów kilmisterowskich, ale cała reszta absolutnie wiernie oddaje atmosferę i styl grupy z tego dokładnie okresu i bas budzi szacunek klasycznymi szarżami pana Lemmy. Vanek potrafi zagrać wszystko, także motywy rozpoznawalne dla Clarke'a, a "Animala" świetnie naśladuje SS. Brzmieniowo także trudno o lepsze naśladownictwo, choć sound jest nieco głębszy i bardziej selektywny, jeśli chodzi o brzmienie poszczególnych instrumentów. Bas wyborny i kilka razy, gdy rozpoczyna, budzi po prostu zachwyt jak w Wired and Red.</div>
<div style="text-align: justify;">I jest prawie bardzo dobrze. Prawie, bo jednak czegoś tu brakuje. Jest duch, jest atmosfera, jest brzmienie, brak jednak takich od razu i natychmiast dewastujących killerów, jakie tworzył MOTORHEAD w tym czasie. Gdy grają szybciej, wychodzi to lepiej i na pewno dynamiczne Thundercharge, Leatherbound Glory, Below the Law są atrakcyjne pod względem wykonawczym i melodii, ale to po prostu bardzo dobre utwory w muzycznej stylistyce MOTORHEAD, nieraz praktycznie riffowo bardzo zbliżone do pewnych znanych oryginałów. W sumie o to tu chodzi, z drugiej strony bywało już w historii MOTORHEAD-podobnych bandów więcej melodyjnej chwytliwości, albo więcej chuligańskiej, motocyklowej zaciętości. W średnich tempach fajnie brzmi Spit in Your Eye i On the Loose, w nieco szybszych Wired and Red mający chyba najwięcej tych autentycznych bujających w stylu MOTORHEAD ornamentacji gitarowych. Te wolne numery w czasach Clarke'a niekiedy kontrowersyjnej wartości, tu Fast Lane to Nowhere jest nawet dobry, ale No Limits już nie. Oczywiście, dla zachowania historycznej prawdy muzycznej i układu tamtych płyt z początku lat 80tych, należało takie utwory umieścić, ale może wystarczyłby jeden. Mało kreatywny jest surowszy The Strangler, natomiast motyw przewodni i główny riff z I'm the One to Blame jest tak bliski każdemu fanowi MOTORHEAD, że każdy numer z tym riffem się kupuje natychmiast i intuicyjnie.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">No tak. Może i czegoś tu brakuje, ale jednak to udany MOTORHEAD "Tribute". Long Live MOTORHEAD! </div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 21.09.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wolf Counsel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3875</link>
			<pubDate>Tue, 06 Sep 2022 15:16:54 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3875</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wolf Counsel - Initivm (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/5/7/1057839.jpg?2629" border="0" alt="[Obrazek: 1057839.jpg?2629]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Healer 07:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Torchbearer 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ruins 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">4.Aeons 06:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Old Ways 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Initivm 05:35<br />
7.Raven Dawn 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.On Stranger Shores 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Farewell 06:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwajcaria/Irlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Con Doyle – śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Reinhart – gitara<br />
Ralph Huber – gitara<br />
Ralf W. Garcia - gitara basowa, śpiew<br />
Reto Crola – perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie Ralf W. Garcia w WOLF COUNSEL zaczął obierać interesujący kierunek muzyczny w obrębie doom metalu już na poprzednim albumie "Destination Void" z roku 2019. Odejście od stonera zabarwiającego doom poszło znacznie dalej na nowej płycie, którą grupa przedstawiła nakładem własnym we wrześniu 2022 i tego się należało spodziewać po tym, jak w 2021 do zespołu dołączył irlandzki wokalista Con Doyle. Bardzo słuszne posunięcie, bo Garcia, bezwzględnie utalentowany instrumentalista, jako wokalista zbyt często spychał WOLF COUNCIL na obrzeża sludge metalu. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli WOLF COUNCIL od roku 2019 wszedł na ścieżki szwedzkich i brytyjskich klasyków gatunku z zatęchłych średniowiecznych lochów i mrocznych klasztorów, to w 2022 znalazł się w samym centrum tej stylistyki.<br />
I zniszczył, totalnie zdemolował. Ta płyta zawiera zestaw fenomenalnych kompozycji w najlepszej tradycji CANDLEMASS, SOLITUDE AETURNUS i ISOLE i ta melodyjna, rozgrywana w klasycznych tempach dewastacja rozpoczyna się już w Healer. Wreszcie właściwy wokal i Con Doyle jest wspaniały od pierwszej do ostatniej minuty tego albumu i jest to ten Brat Opat, który dumnie niesie pochodnię w tym korowodzie mnichów. Jak fantastyczna melodia, tak świeża, a wydawać by się mogło, że ciężko coś oryginalnego w tym zakresie wymyślić. Reinhart i Huber do tej pory to tak grali każdy sobie, natomiast na tym LP grają przepięknie w duetach, kapitalne sola i dialogi, i pierwszy bardzo wyrazisty jest już właśnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak oni dostojnie i metodycznie walcują z bezwzględną konsekwencją, zarazem ze swoistą lekkością przekazu, i tego wcześniej nigdy WOLF COUNSEL nie robił. W Torchbearer dokładają do tego także dramatyzmu i mordercze wyrafinowane zagrywki obu gitarzystów na wstępie. Ależ moc gitarowa! Ależ nad tym swobodnie góruje Con Doyle! W Ruins głównie nastawiają się na wygenerowanie posępnego klimatu i warto zwrócić uwagę jak to robią gitarzyści. Momentami to majstersztyk umiarkowanie długich, wywodzących się ze stonera wybrzmiewań. A doom metalowa poetyka z elementami proto metalu we wstępie Aeons ustępuje miejsca stylowi, który pewnie najpełniej rozwinął w swoim czasie ISOLE. Epicko, nawet dosyć ostro gitarowo poczynają sobie w specyficzny sposób akcentowanym The Old Ways, a jeśli komuś było mało melodyjnego mroku czy nieco szybszych temp, to otrzymują to w tytułowym Initivm, jednak w żadnym wypadku nie porzucają tu klasycznego doom na rzecz heavy/doom. Potężne, miejscami skomplikowane zagrywki odnoszą się do doom z przymiotnikiem progresywny. Bardzo ciekawie to zostało zaaranżowane. A w Raven Dawn są w tej samej mierze smutni jak szlachetni i tu całość zdecydowanie prowadzi Con Doyle. Słabszym ogniwem tej płyty jest On Stranger Shores i można odnieść wrażenie, że to jest myśl muzyczna jeszcze poprzedniej epoki tego zespołu. Za to zakończenie znakomite i Farewell jest jak najlepszy SOLITUDE AETURNUS z dwóch pierwszych płyt. Wspaniale te gitary tu krążą z ciężkimi wybrzmiewaniami na planie drugim, doskonale rozgrywa to sekcja rytmiczna. I kapitalny, po po prostu kapitany śpiew Irlandczyka. Wielki, pełen rozpaczy killer doom metalowy. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering został wykonany tym razem w Irlandii i album ma brzmienie takie pomiędzy szwedzkim a brytyjskim, no w każdym razie ze świetnie ustawionym basem i perkusją, i miażdżącymi, ale czysto brzmiącymi gitarami.</div>
<div style="text-align: justify;">Potężny krok do przodu wykonał WOLF COUNSEL w stosunku do swojej poprzedniej twórczości. Mało teraz takiego doom metalu, tak dobrze zagranego się pojawia. A tu jest doom, który awansuje tę ekipę do gatunkowej ekstraklasy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.09.2022</span></span></span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości WOLF COUNSEL</span></span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wolf Counsel - Initivm (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/5/7/1057839.jpg?2629" border="0" alt="[Obrazek: 1057839.jpg?2629]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Healer 07:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Torchbearer 05:57</div>
<div style="text-align: justify;">3.Ruins 06:15</div>
<div style="text-align: justify;">4.Aeons 06:54</div>
<div style="text-align: justify;">5.The Old Ways 05:28</div>
<div style="text-align: justify;">6.Initivm 05:35<br />
7.Raven Dawn 05:39</div>
<div style="text-align: justify;">8.On Stranger Shores 06:51</div>
<div style="text-align: justify;">9.Farewell 06:28</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwajcaria/Irlandia</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Con Doyle – śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas Reinhart – gitara<br />
Ralph Huber – gitara<br />
Ralf W. Garcia - gitara basowa, śpiew<br />
Reto Crola – perkusja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Muzycznie Ralf W. Garcia w WOLF COUNSEL zaczął obierać interesujący kierunek muzyczny w obrębie doom metalu już na poprzednim albumie "Destination Void" z roku 2019. Odejście od stonera zabarwiającego doom poszło znacznie dalej na nowej płycie, którą grupa przedstawiła nakładem własnym we wrześniu 2022 i tego się należało spodziewać po tym, jak w 2021 do zespołu dołączył irlandzki wokalista Con Doyle. Bardzo słuszne posunięcie, bo Garcia, bezwzględnie utalentowany instrumentalista, jako wokalista zbyt często spychał WOLF COUNCIL na obrzeża sludge metalu. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli WOLF COUNCIL od roku 2019 wszedł na ścieżki szwedzkich i brytyjskich klasyków gatunku z zatęchłych średniowiecznych lochów i mrocznych klasztorów, to w 2022 znalazł się w samym centrum tej stylistyki.<br />
I zniszczył, totalnie zdemolował. Ta płyta zawiera zestaw fenomenalnych kompozycji w najlepszej tradycji CANDLEMASS, SOLITUDE AETURNUS i ISOLE i ta melodyjna, rozgrywana w klasycznych tempach dewastacja rozpoczyna się już w Healer. Wreszcie właściwy wokal i Con Doyle jest wspaniały od pierwszej do ostatniej minuty tego albumu i jest to ten Brat Opat, który dumnie niesie pochodnię w tym korowodzie mnichów. Jak fantastyczna melodia, tak świeża, a wydawać by się mogło, że ciężko coś oryginalnego w tym zakresie wymyślić. Reinhart i Huber do tej pory to tak grali każdy sobie, natomiast na tym LP grają przepięknie w duetach, kapitalne sola i dialogi, i pierwszy bardzo wyrazisty jest już właśnie.</div>
<div style="text-align: justify;">Jak oni dostojnie i metodycznie walcują z bezwzględną konsekwencją, zarazem ze swoistą lekkością przekazu, i tego wcześniej nigdy WOLF COUNSEL nie robił. W Torchbearer dokładają do tego także dramatyzmu i mordercze wyrafinowane zagrywki obu gitarzystów na wstępie. Ależ moc gitarowa! Ależ nad tym swobodnie góruje Con Doyle! W Ruins głównie nastawiają się na wygenerowanie posępnego klimatu i warto zwrócić uwagę jak to robią gitarzyści. Momentami to majstersztyk umiarkowanie długich, wywodzących się ze stonera wybrzmiewań. A doom metalowa poetyka z elementami proto metalu we wstępie Aeons ustępuje miejsca stylowi, który pewnie najpełniej rozwinął w swoim czasie ISOLE. Epicko, nawet dosyć ostro gitarowo poczynają sobie w specyficzny sposób akcentowanym The Old Ways, a jeśli komuś było mało melodyjnego mroku czy nieco szybszych temp, to otrzymują to w tytułowym Initivm, jednak w żadnym wypadku nie porzucają tu klasycznego doom na rzecz heavy/doom. Potężne, miejscami skomplikowane zagrywki odnoszą się do doom z przymiotnikiem progresywny. Bardzo ciekawie to zostało zaaranżowane. A w Raven Dawn są w tej samej mierze smutni jak szlachetni i tu całość zdecydowanie prowadzi Con Doyle. Słabszym ogniwem tej płyty jest On Stranger Shores i można odnieść wrażenie, że to jest myśl muzyczna jeszcze poprzedniej epoki tego zespołu. Za to zakończenie znakomite i Farewell jest jak najlepszy SOLITUDE AETURNUS z dwóch pierwszych płyt. Wspaniale te gitary tu krążą z ciężkimi wybrzmiewaniami na planie drugim, doskonale rozgrywa to sekcja rytmiczna. I kapitalny, po po prostu kapitany śpiew Irlandczyka. Wielki, pełen rozpaczy killer doom metalowy. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Mix i mastering został wykonany tym razem w Irlandii i album ma brzmienie takie pomiędzy szwedzkim a brytyjskim, no w każdym razie ze świetnie ustawionym basem i perkusją, i miażdżącymi, ale czysto brzmiącymi gitarami.</div>
<div style="text-align: justify;">Potężny krok do przodu wykonał WOLF COUNSEL w stosunku do swojej poprzedniej twórczości. Mało teraz takiego doom metalu, tak dobrze zagranego się pojawia. A tu jest doom, który awansuje tę ekipę do gatunkowej ekstraklasy.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 6.09.2022</span></span></span></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #3399ff;">Przedpremierowa recenzja dzięki uprzejmości WOLF COUNSEL</span></span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[WarWolf]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3844</link>
			<pubDate>Fri, 29 Jul 2022 22:57:03 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3844</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">WarWolf - Necropolis (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/f3ftuKE_gk4Bhi0DV8YEe8qjHIhgsNUA8hRMeNSgcns/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:597/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI0MjY3/NDEwLTE2NjEwNzU4/MTMtNjI0NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTMtNjI0NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Daywalker 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nosferatu 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dawn of Destiny 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">4.Necropolis 10:09</div>
<div style="text-align: justify;">5.Clan of the Undead 06:52</div>
<div style="text-align: justify;">6.When the Hangman Cries 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Cold Clood 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Slaves of the Night 06:40</div>
<div style="text-align: justify;">9.Witches &amp; Demons 07:11</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Priest 08:10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas von Lipinski - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Björn Grüne - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Frank J. Noras - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Florian Abegg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Holger Bloempott - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WARWOLF to nowe wcielenie słynnego power/heavy/thrashowego WOLFEN z Kolonii, który od dwudziestu ponad lat był ważną częścią niemieckiej sceny metalowej. Przekształcenie nastąpiło w roku ubiegłym, a w składzie znaleźli się zarówno członkowie WOLFEN z różnych okresów działalności, jak i nowy basista Florian Abegg. Śpiewa oczywiście Andreas von Lipinski, który teraz działa także w VERITATES (nowa płyta już w tym roku!). WARWOLF zadebiutował właśnie 29 lipca 2022, a wydawcą płyty jest niemiecka wytwórnia Metalapolis Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nowa koncepcja muzyczna zespołu to heavy metal z obszarów NWOTHM, w znacznym stopniu heroiczny i z pewnymi, mniej lub bardziej słyszalnymi wpływami szkoły brytyjskiej, głównie IRON MAIDEN. Rozpoczyna się to tak sobie, dosyć stylistycznie rozchwianym Daywalker lecz już najkrótszy na tej płycie Nosferatu jest bardzo dobry, maidenowski, wyspiarski i z ciekawymi motywami melodycznymi. Może nieoryginalnie, ale klasycznie i bojowo poczynają sobie w Dawn of Destiny z melodyjnym refrenem, ale w pełni przykuwają uwagę w najdłuższym, rozbudowanym o refleksyjny wstęp z gitarą akustyczną Necropolis i tu naprawdę jest dużo takiego nowszego IRON MAIDEN z ostatnich płyt. Grają tu nieśpiesznie, umiejętnie dawkując napięcie i stosując ładne ornamentacje. Refren dobrany idealnie, jest tu klimat i przedłużenie powtarzanych przez całą kompozycję epickich motywów muzycznych. Andreas von Lipinski śpiewa w tym utworze znakomicie, lepiej niż w tych szybszych, które zaprezentowano wcześniej. A taki starszy styl IRON MAIDEN słychać w bardzo dobrym Clan of the Undead i ten refren, dostojny i rycerski, wyszedł tu wyjątkowo fajnie. Pewne utwory są nieco słabsze i tu zaliczyć można mało odkrywcze When the Hangman Cries (ale motyw maidenowski zgrabny!) i przydługi do muzycznej treści Slaves of the Night. Tymczasem Cold Clood - bojowy i refleksyjny zarazem jest zrobiony znakomicie. </div>
<div style="text-align: justify;">Końcowa część płyty to dwa długie heavy metalowe numery w bardzo tradycyjnym stylu. Witches &amp; Demons w średnim tempie i tu sporo do powiedzenia mają gitarzyści w starannie zaaranżowanej części instrumentalnej, nieco smutnej i refleksyjnej, i przez to bardzo ładnej. A łagodny The Priest o cechach epickiego heavy rocka jest przepięknym zakończeniem tego albumu. Hymn, hymn, hymn... Andreas i delikatne, ale zdecydowane gdy trzeba gitary.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidne brzmienie, fakt, bardziej niemieckie niż brytyjskie, dobrze jednak, że nie stylizowane nadmiernie na teutońskie, bo tego teutońskiego metalu z Niemiec to ostatnio wysyp i niespecjalnie ciekawego. Producentem tej płyty jest Chris Boltendahl z GRAVE DIGGER. Wykonanie oczywiście godne poziomu instrumentalnego WOLFEN, przekonujący Andreas von Lipinski, w interpretacjach bardziej klasyczny niż w VERITATES.</div>
<div style="text-align: justify;">Udana płyta z niemieckim NWOTHM, jedna z nielicznych wartych uwagi z ostatnich dwóch lat.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.07.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">WarWolf - Necropolis (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/f3ftuKE_gk4Bhi0DV8YEe8qjHIhgsNUA8hRMeNSgcns/rs:fit/g:sm/q:90/h:600/w:597/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTI0MjY3/NDEwLTE2NjEwNzU4/MTMtNjI0NC5qcGVn.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: MTMtNjI0NC5qcGVn.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Daywalker 05:03</div>
<div style="text-align: justify;">2.Nosferatu 03:54</div>
<div style="text-align: justify;">3.Dawn of Destiny 04:31</div>
<div style="text-align: justify;">4.Necropolis 10:09</div>
<div style="text-align: justify;">5.Clan of the Undead 06:52</div>
<div style="text-align: justify;">6.When the Hangman Cries 05:43</div>
<div style="text-align: justify;">7.Cold Clood 03:59</div>
<div style="text-align: justify;">8.Slaves of the Night 06:40</div>
<div style="text-align: justify;">9.Witches &amp; Demons 07:11</div>
<div style="text-align: justify;">10.The Priest 08:10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Andreas von Lipinski - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Björn Grüne - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Frank J. Noras - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Florian Abegg - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Holger Bloempott - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">WARWOLF to nowe wcielenie słynnego power/heavy/thrashowego WOLFEN z Kolonii, który od dwudziestu ponad lat był ważną częścią niemieckiej sceny metalowej. Przekształcenie nastąpiło w roku ubiegłym, a w składzie znaleźli się zarówno członkowie WOLFEN z różnych okresów działalności, jak i nowy basista Florian Abegg. Śpiewa oczywiście Andreas von Lipinski, który teraz działa także w VERITATES (nowa płyta już w tym roku!). WARWOLF zadebiutował właśnie 29 lipca 2022, a wydawcą płyty jest niemiecka wytwórnia Metalapolis Records.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Nowa koncepcja muzyczna zespołu to heavy metal z obszarów NWOTHM, w znacznym stopniu heroiczny i z pewnymi, mniej lub bardziej słyszalnymi wpływami szkoły brytyjskiej, głównie IRON MAIDEN. Rozpoczyna się to tak sobie, dosyć stylistycznie rozchwianym Daywalker lecz już najkrótszy na tej płycie Nosferatu jest bardzo dobry, maidenowski, wyspiarski i z ciekawymi motywami melodycznymi. Może nieoryginalnie, ale klasycznie i bojowo poczynają sobie w Dawn of Destiny z melodyjnym refrenem, ale w pełni przykuwają uwagę w najdłuższym, rozbudowanym o refleksyjny wstęp z gitarą akustyczną Necropolis i tu naprawdę jest dużo takiego nowszego IRON MAIDEN z ostatnich płyt. Grają tu nieśpiesznie, umiejętnie dawkując napięcie i stosując ładne ornamentacje. Refren dobrany idealnie, jest tu klimat i przedłużenie powtarzanych przez całą kompozycję epickich motywów muzycznych. Andreas von Lipinski śpiewa w tym utworze znakomicie, lepiej niż w tych szybszych, które zaprezentowano wcześniej. A taki starszy styl IRON MAIDEN słychać w bardzo dobrym Clan of the Undead i ten refren, dostojny i rycerski, wyszedł tu wyjątkowo fajnie. Pewne utwory są nieco słabsze i tu zaliczyć można mało odkrywcze When the Hangman Cries (ale motyw maidenowski zgrabny!) i przydługi do muzycznej treści Slaves of the Night. Tymczasem Cold Clood - bojowy i refleksyjny zarazem jest zrobiony znakomicie. </div>
<div style="text-align: justify;">Końcowa część płyty to dwa długie heavy metalowe numery w bardzo tradycyjnym stylu. Witches &amp; Demons w średnim tempie i tu sporo do powiedzenia mają gitarzyści w starannie zaaranżowanej części instrumentalnej, nieco smutnej i refleksyjnej, i przez to bardzo ładnej. A łagodny The Priest o cechach epickiego heavy rocka jest przepięknym zakończeniem tego albumu. Hymn, hymn, hymn... Andreas i delikatne, ale zdecydowane gdy trzeba gitary.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Solidne brzmienie, fakt, bardziej niemieckie niż brytyjskie, dobrze jednak, że nie stylizowane nadmiernie na teutońskie, bo tego teutońskiego metalu z Niemiec to ostatnio wysyp i niespecjalnie ciekawego. Producentem tej płyty jest Chris Boltendahl z GRAVE DIGGER. Wykonanie oczywiście godne poziomu instrumentalnego WOLFEN, przekonujący Andreas von Lipinski, w interpretacjach bardziej klasyczny niż w VERITATES.</div>
<div style="text-align: justify;">Udana płyta z niemieckim NWOTHM, jedna z nielicznych wartych uwagi z ostatnich dwóch lat.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 8/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.07.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wolftopia]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3746</link>
			<pubDate>Fri, 08 Apr 2022 15:20:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3746</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Wolftopia - Way of the Pack (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0047621604_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0047621604_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Hound of War 05:23      <br />
2. The Last Embrace of the Mother 04:45      <br />
3. Wash the Spears 04:58      <br />
4. We Are Pack 04:58      <br />
5. Predator 04:27      <br />
6. May He Sever the Shadow 04:54      <br />
7. The Alpha 04:08      <br />
8. I Am the Storm 05:26 <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Aleksander Okhotnikov - śpiew, gitara<br />
Topi Karhunen - gitara<br />
Tim Reus - bas<br />
Tom Israels - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Ossi Peltoniemi - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założone w 2017 roku WOLFTOPIA nie ma zbyt skomplikowanej historii ani sław, ale wydany w 2019 roku EP I Am the Storm wzbudził zainteresowanie lokalnej wytwórni Inverse Records, która wydała ich debiutancki album 17 grudnia 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">WOLFTOPIA oferuje KALMAH, głównie z czasów For the Revolution i 12 Gauge z naleciałościami Seventh Swamphony i dosłownie szczyptą Swamplord.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj miażdżenia czaszek Czarnego Walca, nie ma rycerskości They Will Return ani thrash metalowego prania Swampsong, chociaż są pewne naleciałości CHILDREN OF BODOM, szczególnie w realizacji klawiszy, co słychać w Wash the Spears, który niejako przecina się stylistycznie z For the Revolution. Jest brutalnie, nie ma tutaj litości ani jeńców i szkoda, że nie ma tutaj więcej epickich, nostalgicznych zwolnień KALMAH jak w The Last Embrace of the Mother i Hound of War, które tymi momentami czerpią garściami ze wszystkiego, co było najlepsze na Swamplord.</div>
<div style="text-align: justify;">12 Gauge jest tutaj w formie melodii, najlepiej to słychać w We Are Pack i jak to jest kompozycja znacznie cięższa od poprzednich. Predator to niestety już utwór nijaki, w którym melodia jest przeciętna. To jest próba tworzenia temp bojowych i niepotrzebnie tutaj próbują iść w melodykę TURISAS bez tła symfonicznego. Lepiej wypada May He Sever the Shadow, gdzie krążą pomiędzy For the Revolution i 12 Gauge, ale to już przysłanianie braku pomysłu na melodię prędkością, podobnie jak The Alpha. Zabrakło w tym pędzie i mocy potęgi nostalgii, jaka górowała w KALMAH w Godeye i Sacramentum, do których po części próbują tu nawiązywać.</div>
<div style="text-align: justify;">Z morza poprawności kilku utworów poprzednich wydobywa ich na koniec bardzo dobry I Am the Storm, w którym pokazują, że mają umiejętności i potrafią zrozumieć, o co chodzi w szybszych kompozycjach grupy braci Kokko.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada wieloletni współpracownik KALMAH Ahti Kortelainen i nadał temu sound podobny do ostatnich dwóch albumów KALMAH. Lżejsze gitary i wysunięte klawisze, z delikatniejszą perkusją. Mocy i potęgi selektywności 12 Gauge tutaj nie ma, ale to wszystko zaczęło się na For the Revolution.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonawczej nie mam nic do zarzucenia, umiejętności im nie brakuje i to solidnie wykonane, ale zabrakło detali i szczegółów, którymi KALMAH w ostatnich latach zaczęli ubogacać swoją muzykę i wznosić ją na jeszcze wyższy poziom. Aleksander Okhotnikov to świetny wokalista i sprawdza się tutaj rewelacyjnie, ale gitarowo mogłoby dziać się tutaj więcej - albo mniej, w zależności od tego, jak na to spojrzeć.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatnie albumy KALMAH były słuchane bez wątpienia, ale zabrakło tutaj dojrzałości kompozycyjnej, dopracowania melodii. Sporo młodzieńczej wściekłości i buntu, ale mało dorosłego wyważenia i balansu, nostalgii, która porusza i która sprawia, że Black Roija, My Nation to po 20 latach nadal niepowtarzalne hity, które tylko KALMAH potrafi powtórzyć, jak w znakomitym Sacramentum.</div>
<div style="text-align: justify;">Miało być o WOLFTOPIA, a jakoś o KALMAH się rozmarzyłem... To świadczy na ich korzyść, ale i może niesprawiedliwych porównań.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo jest zespołów, które próbują grać jak KALMAH, ale niewiele, o których warto napisać. Z WOLFTOPIA zapoznać się warto, mimo że KALMAH MK II to nie jest. Może jak dopracują styl, to kto wie...</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Wolftopia - Way of the Pack (2021)</span><br />
<br />
<img src="https://f4.bcbits.com/img/a0047621604_16.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a0047621604_16.jpg]" /><br />
<br />
Tracklista:<br />
1. Hound of War 05:23      <br />
2. The Last Embrace of the Mother 04:45      <br />
3. Wash the Spears 04:58      <br />
4. We Are Pack 04:58      <br />
5. Predator 04:27      <br />
6. May He Sever the Shadow 04:54      <br />
7. The Alpha 04:08      <br />
8. I Am the Storm 05:26 <br />
<br />
Rok wydania: 2021<br />
Gatunek: Melodic Death Metal<br />
Kraj: Finlandia<br />
<br />
Skład:<br />
Aleksander Okhotnikov - śpiew, gitara<br />
Topi Karhunen - gitara<br />
Tim Reus - bas<br />
Tom Israels - perkusja<br />
<br />
Gościnnie:<br />
Ossi Peltoniemi - instrumenty klawiszowe<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Założone w 2017 roku WOLFTOPIA nie ma zbyt skomplikowanej historii ani sław, ale wydany w 2019 roku EP I Am the Storm wzbudził zainteresowanie lokalnej wytwórni Inverse Records, która wydała ich debiutancki album 17 grudnia 2021 roku.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">WOLFTOPIA oferuje KALMAH, głównie z czasów For the Revolution i 12 Gauge z naleciałościami Seventh Swamphony i dosłownie szczyptą Swamplord.</div>
<div style="text-align: justify;">Nie ma tutaj miażdżenia czaszek Czarnego Walca, nie ma rycerskości They Will Return ani thrash metalowego prania Swampsong, chociaż są pewne naleciałości CHILDREN OF BODOM, szczególnie w realizacji klawiszy, co słychać w Wash the Spears, który niejako przecina się stylistycznie z For the Revolution. Jest brutalnie, nie ma tutaj litości ani jeńców i szkoda, że nie ma tutaj więcej epickich, nostalgicznych zwolnień KALMAH jak w The Last Embrace of the Mother i Hound of War, które tymi momentami czerpią garściami ze wszystkiego, co było najlepsze na Swamplord.</div>
<div style="text-align: justify;">12 Gauge jest tutaj w formie melodii, najlepiej to słychać w We Are Pack i jak to jest kompozycja znacznie cięższa od poprzednich. Predator to niestety już utwór nijaki, w którym melodia jest przeciętna. To jest próba tworzenia temp bojowych i niepotrzebnie tutaj próbują iść w melodykę TURISAS bez tła symfonicznego. Lepiej wypada May He Sever the Shadow, gdzie krążą pomiędzy For the Revolution i 12 Gauge, ale to już przysłanianie braku pomysłu na melodię prędkością, podobnie jak The Alpha. Zabrakło w tym pędzie i mocy potęgi nostalgii, jaka górowała w KALMAH w Godeye i Sacramentum, do których po części próbują tu nawiązywać.</div>
<div style="text-align: justify;">Z morza poprawności kilku utworów poprzednich wydobywa ich na koniec bardzo dobry I Am the Storm, w którym pokazują, że mają umiejętności i potrafią zrozumieć, o co chodzi w szybszych kompozycjach grupy braci Kokko.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Za brzmienie odpowiada wieloletni współpracownik KALMAH Ahti Kortelainen i nadał temu sound podobny do ostatnich dwóch albumów KALMAH. Lżejsze gitary i wysunięte klawisze, z delikatniejszą perkusją. Mocy i potęgi selektywności 12 Gauge tutaj nie ma, ale to wszystko zaczęło się na For the Revolution.</div>
<div style="text-align: justify;">Od strony wykonawczej nie mam nic do zarzucenia, umiejętności im nie brakuje i to solidnie wykonane, ale zabrakło detali i szczegółów, którymi KALMAH w ostatnich latach zaczęli ubogacać swoją muzykę i wznosić ją na jeszcze wyższy poziom. Aleksander Okhotnikov to świetny wokalista i sprawdza się tutaj rewelacyjnie, ale gitarowo mogłoby dziać się tutaj więcej - albo mniej, w zależności od tego, jak na to spojrzeć.</div>
<div style="text-align: justify;">Ostatnie albumy KALMAH były słuchane bez wątpienia, ale zabrakło tutaj dojrzałości kompozycyjnej, dopracowania melodii. Sporo młodzieńczej wściekłości i buntu, ale mało dorosłego wyważenia i balansu, nostalgii, która porusza i która sprawia, że Black Roija, My Nation to po 20 latach nadal niepowtarzalne hity, które tylko KALMAH potrafi powtórzyć, jak w znakomitym Sacramentum.</div>
<div style="text-align: justify;">Miało być o WOLFTOPIA, a jakoś o KALMAH się rozmarzyłem... To świadczy na ich korzyść, ale i może niesprawiedliwych porównań.</div>
<div style="text-align: justify;">Dużo jest zespołów, które próbują grać jak KALMAH, ale niewiele, o których warto napisać. Z WOLFTOPIA zapoznać się warto, mimo że KALMAH MK II to nie jest. Może jak dopracują styl, to kto wie...</div>
<br />
<br />
Ocena: 7.4/10<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">SteelHammer</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[War Dance]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3735</link>
			<pubDate>Tue, 29 Mar 2022 19:51:21 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3735</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">War Dance - Wrath for the Ages (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/jDlnWbzamGOx01ID6EI38El2GLTxSmz5gE1jRff0U5w/rs:fit/g:sm/q:90/h:542/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTY1MjYx/MjEtMTQyMTI1MzY0/OS01MTY3LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS01MTY3LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Achilles' War Dance 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Marathon (Sarissa cover) 05:45<br />
3.War of Titans 07:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Freedom 04:52<br />
5.Prometheus 04:50<br />
6.The Thunder Inside Me 06:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Recall 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wrath for the Ages 05:20<br />
<br />
rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:<br />
 Eleftherios Pletsis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tassos Pananoudakis - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Ioannis Dres - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Rouvelas - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tylko ten jeden album nagrał WAR DANCE z Aten, a wydany został przez lokalną wytwórnię Eat Metal Records w styczniu 2015 roku. Grupa już na swoim pierwszym demo z roku 2011 dała upust fascynacji amerykańskim epickim heavy metalem z obszarów MANOWAR i MANILLA ROAD i album zawiera te kompozycje nagrane na nowo oraz nowsze, utrzymane w podobnym stylu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To, co bliższe stylistyce Sheltona, to utrzymane w umiarkowanych tempach, mocno gitarowo akcentowane Achilles' War Dance i zamykający Wrath for the Ages i to wypada po prostu dobrze, porównując z późnym okresem muzycznym MANILLA ROAD. Amerykańskie, choć z lekkimi helleńskimi akcentami epickimi ornamentacjami. To, co odnosi się do MANOWAR, jest bardziej interesujące, bo grupa dzięki wokalowi Pletsisa, mniej barbarzyńskiej wersji stylu Adamsa, zyskuje sporo na autentyczności odniesienia do oryginalnej muzyki Królów Metalu. Najdłuższy War of Titans to właśnie przykład tych zagranych raczej wolno barbarzyńskich utworów MANOWAR, ale i tu słychać zdecydowane odniesienia do muzyki narodowej w kilku partiach instrumentalnych, niestety średniej jakości. Freedom, surowszy i dumny może w opcji riffowej nie jest szczególnie odkrywczy, ale tu wokal prowadzi to bardzo dobrze i epickość wysuwa się ponad melodię. Kulminacyjnym momentem tego LP jest bez wątpienia znakomity Prometheus. MANOWAR i WOTAN w jednym! Melodyjnie, dumnie i heroicznie! Dużo epickości jest także w złożonym z kilku muzycznych motywów The Thunder Inside Me z bardzo dobrym solem gitarowym i potężnymi zwrotkami, ale już powolny Recall, gdzie przeważa stylistyka MANILLA ROAD, nie robi tak dobrego wrażenia. Tassos Pananoudakis przez pewien czas był członkiem SARISSA i zapewne dlatego na płycie znalazł się cover Marathon tego zespołu i jest to świeża i dobrze zagrana wersja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest mocny, soczysty, bas głęboki, a perkusja mięsista i głośna i tu Tassos Pananoudakis jako inżynier dźwięku spisał się znakomicie i lepiej niż jako solidny, ale tylko solidny gitarzysta.</div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu tego albumu skład zaczął się stopniowo wykruszać. Eleftherios Pletsis odszedł w roku 2016. Obecnie status zespołu jest niejasny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">War Dance - Wrath for the Ages (2015)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://i.discogs.com/jDlnWbzamGOx01ID6EI38El2GLTxSmz5gE1jRff0U5w/rs:fit/g:sm/q:90/h:542/w:600/czM6Ly9kaXNjb2dz/LWRhdGFiYXNlLWlt/YWdlcy9SLTY1MjYx/MjEtMTQyMTI1MzY0/OS01MTY3LmpwZWc.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: OS01MTY3LmpwZWc.jpeg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Achilles' War Dance 04:55</div>
<div style="text-align: justify;">2.Marathon (Sarissa cover) 05:45<br />
3.War of Titans 07:50</div>
<div style="text-align: justify;">4.Freedom 04:52<br />
5.Prometheus 04:50<br />
6.The Thunder Inside Me 06:13</div>
<div style="text-align: justify;">7.Recall 05:41</div>
<div style="text-align: justify;">8.Wrath for the Ages 05:20<br />
<br />
rok wydania: 2015</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:<br />
 Eleftherios Pletsis - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Tassos Pananoudakis - gitara, instrumenty klawiszowe</div>
<div style="text-align: justify;">Ioannis Dres - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Dimitris Rouvelas - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Tylko ten jeden album nagrał WAR DANCE z Aten, a wydany został przez lokalną wytwórnię Eat Metal Records w styczniu 2015 roku. Grupa już na swoim pierwszym demo z roku 2011 dała upust fascynacji amerykańskim epickim heavy metalem z obszarów MANOWAR i MANILLA ROAD i album zawiera te kompozycje nagrane na nowo oraz nowsze, utrzymane w podobnym stylu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">To, co bliższe stylistyce Sheltona, to utrzymane w umiarkowanych tempach, mocno gitarowo akcentowane Achilles' War Dance i zamykający Wrath for the Ages i to wypada po prostu dobrze, porównując z późnym okresem muzycznym MANILLA ROAD. Amerykańskie, choć z lekkimi helleńskimi akcentami epickimi ornamentacjami. To, co odnosi się do MANOWAR, jest bardziej interesujące, bo grupa dzięki wokalowi Pletsisa, mniej barbarzyńskiej wersji stylu Adamsa, zyskuje sporo na autentyczności odniesienia do oryginalnej muzyki Królów Metalu. Najdłuższy War of Titans to właśnie przykład tych zagranych raczej wolno barbarzyńskich utworów MANOWAR, ale i tu słychać zdecydowane odniesienia do muzyki narodowej w kilku partiach instrumentalnych, niestety średniej jakości. Freedom, surowszy i dumny może w opcji riffowej nie jest szczególnie odkrywczy, ale tu wokal prowadzi to bardzo dobrze i epickość wysuwa się ponad melodię. Kulminacyjnym momentem tego LP jest bez wątpienia znakomity Prometheus. MANOWAR i WOTAN w jednym! Melodyjnie, dumnie i heroicznie! Dużo epickości jest także w złożonym z kilku muzycznych motywów The Thunder Inside Me z bardzo dobrym solem gitarowym i potężnymi zwrotkami, ale już powolny Recall, gdzie przeważa stylistyka MANILLA ROAD, nie robi tak dobrego wrażenia. Tassos Pananoudakis przez pewien czas był członkiem SARISSA i zapewne dlatego na płycie znalazł się cover Marathon tego zespołu i jest to świeża i dobrze zagrana wersja.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Sound jest mocny, soczysty, bas głęboki, a perkusja mięsista i głośna i tu Tassos Pananoudakis jako inżynier dźwięku spisał się znakomicie i lepiej niż jako solidny, ale tylko solidny gitarzysta.</div>
<div style="text-align: justify;">Po wydaniu tego albumu skład zaczął się stopniowo wykruszać. Eleftherios Pletsis odszedł w roku 2016. Obecnie status zespołu jest niejasny.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 7,7/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 29.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[War Magic]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3719</link>
			<pubDate>Wed, 16 Mar 2022 11:35:07 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3719</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">War Magic - Foreverwar (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/2/1012759.jpg?1347" border="0" alt="[Obrazek: 1012759.jpg?1347]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Detonation Day 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hammer of War 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Tourniquet Killings 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">4.Attrition Warfare 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Death's Life 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.War Reigns 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Demon Core 03:41<br />
8.The Master of Revenge 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">9.War Magic 04:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: death/extreme heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rogga Johansson - śpiew (growl), gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Svensson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Niclas Olsson - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Kolejny zespół Rogga Johanssona (pięćdziesiąty?). Ostatnio Rogga jakby złagodniał, poszedł nawet w klimaty heavy/power z przeciętnym skutkiem... </div>
<div style="text-align: justify;">Teraz pora na WAR MAGIC i debiut płytowy "Foreverwar" wydany w wersji CD przez Doc-Records w lutym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzech weteranów sceny death metalowej, w tym jeden z najbardziej niedocenionych perkusistów szwedzkich ciężkich brzmień Niclas Olsson.</div>
<div style="text-align: justify;">Moc, po prostu moc i totalne zniszczenie. WAR MAGIC to potężna, bezlitosna wojenna maszyna ekstremalnie oldchoolowa, extremalnie i fenomenalnie walcząca w tradycji BOLT THROWER i HAIL OF BULLETS z czasów debiutu i chyba po raz pierwszy Szwecja jest tak blisko Anglii i Holandii. Rytmika BOLT THROWER od początku do końca i na koniec niemal, jak w Cenotaph, to przebiega w Detonation Day. Ultra czytelne aranżacje, kapitalna gra sekcji rytmicznej, taka rozważna, taka chłodna, taka bliska najbardziej klasycznym i najlepszym standardom rozgrywania takich rzeczy od roku 1990. Rogga prezentuje jedne z najlepszych wokali w karierze, pali żywym ogniem, jest brutalny w wyważonej konwencji, podkreśla melodie. Po prostu czytelny, absolutnie dopasowany growl. Posępne sola podkreślają atmosferę wojennej apokalipsy, niesamowite zwolnienia i przyspieszenia godne najlepszych numerów BOLT THROWER, jak w Attrition Warfare. Mielą, gniotą, walcują w kapitalnym Demon Core. Absolutna moc! Wyborne melodie i wystarczy tu wymienić Hammer of War. Ciekawie rozwija się The Master Of Revenge i tu jedyny raz są bliżej do wczesnego BENEDICTION, choć może i timing The Tourniquet Killings też wskazuje na brytyjskie inspiracje. Hipnotyzują, terroryzują, przerażają... Kapitalnie jest pod tym względem zrobiony War Reigns i krótki, ale jakże nasycony muzyczną treścią Death's Life. Klimat, klimat, klimat!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Głośna perkusja, szwedzki sound gitar rozpoznawalny z czasu debiutów ENTOMBED, DISMEMBER i GRAVE, wspaniały klasyczny sound! Peter Svensson jako jego twórca zbliżył się do oldschoolowego szwedzkiego ideału.</div>
<div style="text-align: justify;">Co tu dużo mówić. Powtórzę. Absolutne zniszczenie i absolutna perfekcja w war death/heavy metalu. Takiej płyty w gatunku nie było od czasu "...of Frost and War" i "Those Once Loyal" !</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.03.2022</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">War Magic - Foreverwar (2022)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.metal-archives.com/images/1/0/1/2/1012759.jpg?1347" border="0" alt="[Obrazek: 1012759.jpg?1347]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Detonation Day 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">2.Hammer of War 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">3.The Tourniquet Killings 03:31</div>
<div style="text-align: justify;">4.Attrition Warfare 03:35</div>
<div style="text-align: justify;">5.Death's Life 02:56</div>
<div style="text-align: justify;">6.War Reigns 03:15</div>
<div style="text-align: justify;">7.Demon Core 03:41<br />
8.The Master of Revenge 03:29</div>
<div style="text-align: justify;">9.War Magic 04:20</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2022</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: death/extreme heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Szwecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Rogga Johansson - śpiew (growl), gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Peter Svensson - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Niclas Olsson - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Kolejny zespół Rogga Johanssona (pięćdziesiąty?). Ostatnio Rogga jakby złagodniał, poszedł nawet w klimaty heavy/power z przeciętnym skutkiem... </div>
<div style="text-align: justify;">Teraz pora na WAR MAGIC i debiut płytowy "Foreverwar" wydany w wersji CD przez Doc-Records w lutym.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Trzech weteranów sceny death metalowej, w tym jeden z najbardziej niedocenionych perkusistów szwedzkich ciężkich brzmień Niclas Olsson.</div>
<div style="text-align: justify;">Moc, po prostu moc i totalne zniszczenie. WAR MAGIC to potężna, bezlitosna wojenna maszyna ekstremalnie oldchoolowa, extremalnie i fenomenalnie walcząca w tradycji BOLT THROWER i HAIL OF BULLETS z czasów debiutu i chyba po raz pierwszy Szwecja jest tak blisko Anglii i Holandii. Rytmika BOLT THROWER od początku do końca i na koniec niemal, jak w Cenotaph, to przebiega w Detonation Day. Ultra czytelne aranżacje, kapitalna gra sekcji rytmicznej, taka rozważna, taka chłodna, taka bliska najbardziej klasycznym i najlepszym standardom rozgrywania takich rzeczy od roku 1990. Rogga prezentuje jedne z najlepszych wokali w karierze, pali żywym ogniem, jest brutalny w wyważonej konwencji, podkreśla melodie. Po prostu czytelny, absolutnie dopasowany growl. Posępne sola podkreślają atmosferę wojennej apokalipsy, niesamowite zwolnienia i przyspieszenia godne najlepszych numerów BOLT THROWER, jak w Attrition Warfare. Mielą, gniotą, walcują w kapitalnym Demon Core. Absolutna moc! Wyborne melodie i wystarczy tu wymienić Hammer of War. Ciekawie rozwija się The Master Of Revenge i tu jedyny raz są bliżej do wczesnego BENEDICTION, choć może i timing The Tourniquet Killings też wskazuje na brytyjskie inspiracje. Hipnotyzują, terroryzują, przerażają... Kapitalnie jest pod tym względem zrobiony War Reigns i krótki, ale jakże nasycony muzyczną treścią Death's Life. Klimat, klimat, klimat!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Głośna perkusja, szwedzki sound gitar rozpoznawalny z czasu debiutów ENTOMBED, DISMEMBER i GRAVE, wspaniały klasyczny sound! Peter Svensson jako jego twórca zbliżył się do oldschoolowego szwedzkiego ideału.</div>
<div style="text-align: justify;">Co tu dużo mówić. Powtórzę. Absolutne zniszczenie i absolutna perfekcja w war death/heavy metalu. Takiej płyty w gatunku nie było od czasu "...of Frost and War" i "Those Once Loyal" !</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 10/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;"><span style="color: #ffcc33;">new 16.03.2022</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wyvern (ITA)]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3677</link>
			<pubDate>Wed, 22 Dec 2021 19:41:14 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3677</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wyvern - The Red Flame of Pain (1990)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/mVki26I6r3HnBJbzCTVh4eC2zRE=/fit-in/600x601/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3704847-1587888450-9417.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3704847-1587888450-9417.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fight for Your Life 04:41<br />
2.Wyvern 08:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Prophecy 02:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.Behind Bars 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.It's a Waste of Time 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">6....and the End Is Just Begin 08:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.Adolescent Sex 06:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1990</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio "Bon Ice" Bonaccorsi - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Comella - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sandro Belledi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fausto Tinello - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Fabrizio Bernardi - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W latach 80tych XX wieku włoski heavy metal opierał się jeszcze przede wszystkim na stylistycznym kopiowaniu grup amerykańskich, brytyjskich oraz niemieckich. Założony w roku 1985 w Parmie WYVERN obrał drogę zyskującego wówczas na popularności podgatunku speed/heavy metal w odmianie niemieckiej. Styl zespołu można odnieść do tego, jaki reprezentowały takie grupy jak REACTOR, NOT FRAGILE czy STAINLESS STEEL. Trudności ze zdobyciem kontraktu spowodowały, że WYVERN wydał swój debiut na nośniku winylowym faktycznie nakładem własnym, pod szyldem Veronica Label.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skromne środki i brak doświadczenia w dźwiękowej realizacji spowodowały, że płyta ma raczej słabe, suche i jednoplanowe brzmienie, co jednak generalnie nie ma aż tak dużego znaczenia, jeśli się weźmie pod uwagę, że dbałość o szczegóły soundu, także w przypadku niemieckich zespołów z tego kręgu, była raczej umiarkowana. Podobnie ma się sprawa z wokalistą Fabio "Bon Ice" Bonaccorsi o umiejętnościach śpiewania, nazwijmy to, kontrowersyjnych i z pewnością głosie za słabym, by jakoś wybić się ponad gitarową ścianę duetu Comella/Belledi i sprawnej, choć technicznie średnio zaawansowanej sekcji rytmicznej. Gitarzyści robią tu robotę podstawową, dając sobie bez problemu radę w rozbudowanym także o wątki thrashowe i power metalowe długim, instrumentalnym ...and the End Is Just Begin, czy też w wyciszającej nieco pełne pędu klimaty albumu miniaturze Prophecy. WYVERN daje sobie w każdej niemal kompozycji, poza standardowym speedowym Fight for Your Life, więcej czasu na zmiany tempa i pojedynki gitarzystów, jak w melodyjnym i lekko heroicznym Wyvern. Można też powiedzieć, że grają nieco lepsze melodie niż zespoły niemieckie, tej teutońskiej toporności tu nie ma, a czasem pojawia się nawet specyficzny entuzjazm NWOBHM, jak w prostym riffowo, ale bardzo dynamicznym Behind Bars. Poza pędzeniem do przodu z prędkością światła, prezentują naprawdę udany song balladowy It's a Waste of Time w stylu classic metal, z pięknymi, pełnymi żaru i emocjami solami gitarowymi i zupełnie dobrym wokalem. Te sola... Klasa! Kto wie, czy zespół się jednak nie minął ze swoim przeznaczeniem bycia gwiazdą romantycznego, włoskiego, tradycyjnego heavy metalu? Brzmi to bowiem znacznie lepiej niż surowy i bardziej amerykański niż niemiecki speed heavy Adolescent Sex z elementami crossover. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta cieszyła się umiarkowanym zainteresowaniem we Włoszech i raczej tylko tam, nie na tyle jednak, by zwrócić uwagę na zespół jakiejś wytwórni. Kolejne dema wydawane w latach 1992-1997 też tej sytuacji nie zmieniły. WYVERN zapisał się jednak w historii włoskiego metalu jako zespół pionierski w oswajaniu na rodzimej scenie speed/heavy metalu jako podgatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2010 nakładem Jolly Roger Records ukazała się zremasterowana wersja CD tego albumu z nową okładką. Ta wytwórnia wydała w tym samym roku kompilację nagrań zespołu z lat 1998-2002, częściowo publikowanych w tamtym czasie zatytułowaną "Lords of Winter". Zespół z niewielkimi przerwami w działalności i w zmieniających się składach funkcjonuje do dziś. Warto dodać, że od roku 2019 istnieje także grupa WYV85, składająca się głównie z członków pierwotnego składu i te dwie ekipy są od siebie całkowicie niezależne.</div>
<br />
<br />
ocena: 7,3/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.12.2021</span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wyvern - The Red Flame of Pain (1990)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/mVki26I6r3HnBJbzCTVh4eC2zRE=/fit-in/600x601/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-3704847-1587888450-9417.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-3704847-1587888450-9417.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Fight for Your Life 04:41<br />
2.Wyvern 08:23</div>
<div style="text-align: justify;">3.Prophecy 02:22</div>
<div style="text-align: justify;">4.Behind Bars 05:26</div>
<div style="text-align: justify;">5.It's a Waste of Time 06:05</div>
<div style="text-align: justify;">6....and the End Is Just Begin 08:27</div>
<div style="text-align: justify;">7.Adolescent Sex 06:13</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 1990</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: speed/heavy metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Fabio "Bon Ice" Bonaccorsi - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Comella - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Sandro Belledi - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Fausto Tinello - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Fabrizio Bernardi - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W latach 80tych XX wieku włoski heavy metal opierał się jeszcze przede wszystkim na stylistycznym kopiowaniu grup amerykańskich, brytyjskich oraz niemieckich. Założony w roku 1985 w Parmie WYVERN obrał drogę zyskującego wówczas na popularności podgatunku speed/heavy metal w odmianie niemieckiej. Styl zespołu można odnieść do tego, jaki reprezentowały takie grupy jak REACTOR, NOT FRAGILE czy STAINLESS STEEL. Trudności ze zdobyciem kontraktu spowodowały, że WYVERN wydał swój debiut na nośniku winylowym faktycznie nakładem własnym, pod szyldem Veronica Label.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Skromne środki i brak doświadczenia w dźwiękowej realizacji spowodowały, że płyta ma raczej słabe, suche i jednoplanowe brzmienie, co jednak generalnie nie ma aż tak dużego znaczenia, jeśli się weźmie pod uwagę, że dbałość o szczegóły soundu, także w przypadku niemieckich zespołów z tego kręgu, była raczej umiarkowana. Podobnie ma się sprawa z wokalistą Fabio "Bon Ice" Bonaccorsi o umiejętnościach śpiewania, nazwijmy to, kontrowersyjnych i z pewnością głosie za słabym, by jakoś wybić się ponad gitarową ścianę duetu Comella/Belledi i sprawnej, choć technicznie średnio zaawansowanej sekcji rytmicznej. Gitarzyści robią tu robotę podstawową, dając sobie bez problemu radę w rozbudowanym także o wątki thrashowe i power metalowe długim, instrumentalnym ...and the End Is Just Begin, czy też w wyciszającej nieco pełne pędu klimaty albumu miniaturze Prophecy. WYVERN daje sobie w każdej niemal kompozycji, poza standardowym speedowym Fight for Your Life, więcej czasu na zmiany tempa i pojedynki gitarzystów, jak w melodyjnym i lekko heroicznym Wyvern. Można też powiedzieć, że grają nieco lepsze melodie niż zespoły niemieckie, tej teutońskiej toporności tu nie ma, a czasem pojawia się nawet specyficzny entuzjazm NWOBHM, jak w prostym riffowo, ale bardzo dynamicznym Behind Bars. Poza pędzeniem do przodu z prędkością światła, prezentują naprawdę udany song balladowy It's a Waste of Time w stylu classic metal, z pięknymi, pełnymi żaru i emocjami solami gitarowymi i zupełnie dobrym wokalem. Te sola... Klasa! Kto wie, czy zespół się jednak nie minął ze swoim przeznaczeniem bycia gwiazdą romantycznego, włoskiego, tradycyjnego heavy metalu? Brzmi to bowiem znacznie lepiej niż surowy i bardziej amerykański niż niemiecki speed heavy Adolescent Sex z elementami crossover. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Płyta cieszyła się umiarkowanym zainteresowaniem we Włoszech i raczej tylko tam, nie na tyle jednak, by zwrócić uwagę na zespół jakiejś wytwórni. Kolejne dema wydawane w latach 1992-1997 też tej sytuacji nie zmieniły. WYVERN zapisał się jednak w historii włoskiego metalu jako zespół pionierski w oswajaniu na rodzimej scenie speed/heavy metalu jako podgatunku.</div>
<div style="text-align: justify;">W roku 2010 nakładem Jolly Roger Records ukazała się zremasterowana wersja CD tego albumu z nową okładką. Ta wytwórnia wydała w tym samym roku kompilację nagrań zespołu z lat 1998-2002, częściowo publikowanych w tamtym czasie zatytułowaną "Lords of Winter". Zespół z niewielkimi przerwami w działalności i w zmieniających się składach funkcjonuje do dziś. Warto dodać, że od roku 2019 istnieje także grupa WYV85, składająca się głównie z członków pierwotnego składu i te dwie ekipy są od siebie całkowicie niezależne.</div>
<br />
<br />
ocena: 7,3/10<br />
<br />
<span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 22.12.2021</span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wonders]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3658</link>
			<pubDate>Fri, 12 Nov 2021 21:47:44 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3658</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wonders - The Fragments of Wonder (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2021/71d1a26d-a383-4a01-b1c5-038720978198.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 71d1a26d-a383-4a01-b1c5-038720978198.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Good &amp; Bad 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Pretender 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Losing the Dream 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.Beyond Redemption 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">5.Freedom 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.Where the Sun Doesn't Shine 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">7.Indigo World 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sacrifice 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.Miracle of Life 03:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.Fragments of Wonder 04:36<br />
<br />
rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy/Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Pastorino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pier Paolo Lunesu - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Negro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Lunesu - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Bob Katsionis - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku ubiegłym bracia Lunesu z grającego progresywny melodyjny metal EVEN FLOW postanowili stworzyć nowy zespół o bardziej power metalowej orientacji. Wsparł ich Bob Katsionis, także jako producent i w sumie nic dziwnego, że także ich kolega z macierzystego zespołu Marco Pastorino. Dołączył Luca Negro z TEMPERANCE i Limb Music w listopadzie wydał album nowej grupy WONDERS. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół z całą pewnością wykorzystał doświadczenia EVEN FLOW i przedstawił kompozycje zaaranżowane starannie i inteligentnie, atrakcyjne pod względem melodii i wybornie zaśpiewane przez Pastorino, który błyszczy wszędzie, gdzie się pojawia, a pojawia się w tym roku także w swoim głównym zespole TEMPERANCE. Ścisła czołówka włoskich głosów w melodyjnym metalu i forma niezmiennie wysoka, jeśli się przypomni wspaniały występ w roku ubiegłym w FLAMES OF HEAVEN. Tu, w WONDERS, także ma się czym popisać w chwytliwym repertuarze i jeszcze raz podkreślam, wysmakowanym pod względem warsztatowym. Włoska elegancja plus kunszt Boba Katsionisa i słucha się z przyjemnością obudowanych gęstą perkusją i energicznymi riffami rytmicznych Good &amp; Bad oraz Sacrifice rozkwitający w refrenie i inkrustowany progresywnymi, pełnymi wdzięku zagrywkami wybornie spisującego się Lunesu.</div>
<div style="text-align: justify;">Niektóre kompozycje są miejscami wolniejsze, w stylu typowym dla melodic heavy metal z elementami AOR (Pretender, Beyond Redemption) i tu Pastorino ubarwia je mocniejszymi partiami wokalnymi, mistrzowskimi zwłaszcza w Indigo World. W tej kategorii wspaniały jest Miracle of Life przesycony epickością i misternymi partiami klawiszowymi Katsionisa. Najkrótszy na płycie, a tak bogaty w treść muzyczną. Jak fantastyczna jest realizacja świadczy chociażby bas na wstępie do lekko progresywnego Losing the Dream z pięknymi zagrywkami gitarowymi i drapieżnie, swobodnie śpiewającym Pastorino, a refren... zniszczenie w radiowym, pełnym luzu stylu. Moc! Killer! Killerów jest więcej i ogromne brawa należą się za Freedom nasycony poetyckim heroizmem i z refrenem rozkwitającym w stylu eleganckiego AOR. Jest podniośle, majestatycznie i epicko w łagodnym, dumnym songu Where the Sun Doesn't Shine i tu WONDERS autentycznie porusza i wzrusza... Bez kolosa na koniec, skromnie kończą tytułowym Fragments of Wonder w mieszance progresywnego rocka, gothic metalu i heavy/AOR i jest to numer przebojowy, wyważony, radiowy i gdzieś bliski tym muzycznym konstrukcjom TEMPERANCE, tyle że tu Pastorino niesie na sobie oczywiście cały ciężar wokalnej strony. Niesie bez wysiłku. Mistrz!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeszcze o partiach klawiszowych Katsionisa. Na pewno nie takie jak w OUTLOUD czy SERIOUS BLACK, na pewno nie takie jak w bardziej classic heavy metalowych grupach, gdzie się udzielał i udziela, jak FIREWIND. Gustowne, wysmakowane progressive partie  klawiszowe, jakże odmienne od wsi dyskotekowej, jaką zaserwował BEAST IN BLACK w ubiegłym miesiącu.</div>
<div style="text-align: justify;">Bob Katsionis oczywiście nie zawodzi także jako producent i proponuje sound z opcji "Sharp &amp; Clear", nowoczesny, z kapitalnym mixem, gdzie każdy ma swój własny plan, a Pastorino ustawiony jest centralnie i wybornie wyeksponowany.</div>
<div style="text-align: justify;">Pełen elegancji metal, który spodoba się wszystkim miłośnikom talentu Pastorino i Katsionisa oraz wszystkim, którzy lubią wysmakowane granie we włoskiej tradycji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 12.11.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wonders - The Fragments of Wonder (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://www.rockreport.be/files/albums/2021/71d1a26d-a383-4a01-b1c5-038720978198.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 71d1a26d-a383-4a01-b1c5-038720978198.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.Good &amp; Bad 04:12</div>
<div style="text-align: justify;">2.Pretender 04:20</div>
<div style="text-align: justify;">3.Losing the Dream 05:11</div>
<div style="text-align: justify;">4.Beyond Redemption 04:03</div>
<div style="text-align: justify;">5.Freedom 04:00</div>
<div style="text-align: justify;">6.Where the Sun Doesn't Shine 05:45</div>
<div style="text-align: justify;">7.Indigo World 04:24</div>
<div style="text-align: justify;">8.Sacrifice 04:14</div>
<div style="text-align: justify;">9.Miracle of Life 03:18</div>
<div style="text-align: justify;">10.Fragments of Wonder 04:36<br />
<br />
rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: melodic power metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Włochy/Grecja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Marco Pastorino - śpiew</div>
<div style="text-align: justify;">Pier Paolo Lunesu - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Luca Negro - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Giorgio Lunesu - perkusja</div>
<div style="text-align: justify;">Bob Katsionis - instrumenty klawiszowe</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">W roku ubiegłym bracia Lunesu z grającego progresywny melodyjny metal EVEN FLOW postanowili stworzyć nowy zespół o bardziej power metalowej orientacji. Wsparł ich Bob Katsionis, także jako producent i w sumie nic dziwnego, że także ich kolega z macierzystego zespołu Marco Pastorino. Dołączył Luca Negro z TEMPERANCE i Limb Music w listopadzie wydał album nowej grupy WONDERS. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Zespół z całą pewnością wykorzystał doświadczenia EVEN FLOW i przedstawił kompozycje zaaranżowane starannie i inteligentnie, atrakcyjne pod względem melodii i wybornie zaśpiewane przez Pastorino, który błyszczy wszędzie, gdzie się pojawia, a pojawia się w tym roku także w swoim głównym zespole TEMPERANCE. Ścisła czołówka włoskich głosów w melodyjnym metalu i forma niezmiennie wysoka, jeśli się przypomni wspaniały występ w roku ubiegłym w FLAMES OF HEAVEN. Tu, w WONDERS, także ma się czym popisać w chwytliwym repertuarze i jeszcze raz podkreślam, wysmakowanym pod względem warsztatowym. Włoska elegancja plus kunszt Boba Katsionisa i słucha się z przyjemnością obudowanych gęstą perkusją i energicznymi riffami rytmicznych Good &amp; Bad oraz Sacrifice rozkwitający w refrenie i inkrustowany progresywnymi, pełnymi wdzięku zagrywkami wybornie spisującego się Lunesu.</div>
<div style="text-align: justify;">Niektóre kompozycje są miejscami wolniejsze, w stylu typowym dla melodic heavy metal z elementami AOR (Pretender, Beyond Redemption) i tu Pastorino ubarwia je mocniejszymi partiami wokalnymi, mistrzowskimi zwłaszcza w Indigo World. W tej kategorii wspaniały jest Miracle of Life przesycony epickością i misternymi partiami klawiszowymi Katsionisa. Najkrótszy na płycie, a tak bogaty w treść muzyczną. Jak fantastyczna jest realizacja świadczy chociażby bas na wstępie do lekko progresywnego Losing the Dream z pięknymi zagrywkami gitarowymi i drapieżnie, swobodnie śpiewającym Pastorino, a refren... zniszczenie w radiowym, pełnym luzu stylu. Moc! Killer! Killerów jest więcej i ogromne brawa należą się za Freedom nasycony poetyckim heroizmem i z refrenem rozkwitającym w stylu eleganckiego AOR. Jest podniośle, majestatycznie i epicko w łagodnym, dumnym songu Where the Sun Doesn't Shine i tu WONDERS autentycznie porusza i wzrusza... Bez kolosa na koniec, skromnie kończą tytułowym Fragments of Wonder w mieszance progresywnego rocka, gothic metalu i heavy/AOR i jest to numer przebojowy, wyważony, radiowy i gdzieś bliski tym muzycznym konstrukcjom TEMPERANCE, tyle że tu Pastorino niesie na sobie oczywiście cały ciężar wokalnej strony. Niesie bez wysiłku. Mistrz!</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeszcze o partiach klawiszowych Katsionisa. Na pewno nie takie jak w OUTLOUD czy SERIOUS BLACK, na pewno nie takie jak w bardziej classic heavy metalowych grupach, gdzie się udzielał i udziela, jak FIREWIND. Gustowne, wysmakowane progressive partie  klawiszowe, jakże odmienne od wsi dyskotekowej, jaką zaserwował BEAST IN BLACK w ubiegłym miesiącu.</div>
<div style="text-align: justify;">Bob Katsionis oczywiście nie zawodzi także jako producent i proponuje sound z opcji "Sharp &amp; Clear", nowoczesny, z kapitalnym mixem, gdzie każdy ma swój własny plan, a Pastorino ustawiony jest centralnie i wybornie wyeksponowany.</div>
<div style="text-align: justify;">Pełen elegancji metal, który spodoba się wszystkim miłośnikom talentu Pastorino i Katsionisa oraz wszystkim, którzy lubią wysmakowane granie we włoskiej tradycji.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9,2/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-style: italic;"><span style="color: #ffcc33;">new 12.11.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wheel]]></title>
			<link>https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3623</link>
			<pubDate>Tue, 28 Sep 2021 18:55:14 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://druzynaspolszczenia.pl/showthread.php?tid=3623</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wheel - Preserved in Time (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ZsA8lNpMUHv9QG3lthMYeKSeySw=/fit-in/412x412/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18217018-1617958448-8884.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18217018-1617958448-8884.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.At Night They Came upon Us 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.When the Shadow Takes You Over 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.After All 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.She Left in Silence 06:04</div>
<div style="text-align: justify;">5.Aeon of Darkness 07:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Hero of the Weak 06:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Deadalus 08:55</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Arkadius Kurek - śpiew<br />
Benjamin Homberger - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcus Grabowski - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Carsten Jercke - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to trzecia płyta WHEEL z Dortmundu, wydana w kwietniu przez Cruz del Sur Music. Od poprzednich dzieli je sporo lat, bo poprzednia, "Icarus" pochodzi z roku 2013.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli "Icarus" to doom metal obudowany także stoner i gatunkowo niejednorodny (z jakże kapitalnym utworem They Do For Us), to nowy LP jest jednorodnym, monolitycznym wyrażeniem stylistyki SOLITUDE AETURNUS i CANDLEMASS, choć Amerykanów jest tu jednak w klimacie więcej. Riffowe rozwijanie At Night They Came upon Us to bezwzględnie wykorzystanie doświadczeń SOLITUDE AETURNUS z wczesnych lat 90tych, ponadto wokalnie w stylu narracji i wysokich partiach Arkadius Kurek wzoruje się na Lowe. Piękna kompozycja z heavy/doom metalowym refrenem zbudowanym na melodyjnej elegancji. Te oniryczne elementy stylu SA słychać w ażurowej części instrumentalnej z echami muzyki orientalnej. Ten lot aniołów po niebie kontynuowany jest w When the Shadow Takes You Over, ten utwór jest jednak ostrzejszy, z mocniejszym śpiewem i ciężkimi długimi wybrzmiewaniami gitary. Dużo dramatycznej epiki, dużo podniosłego klimatu, nieco mniej typowo doom metalowych temp. Te dominują w wolnym, smutnym i nostalgicznym After All, gdzie w roli głównej występuje Arkadius i po raz kolejny pokazuje, jak uzdolnionym jest wokalistą i jaką interesującą barwą głosu dysponuje. Masywne, sięgające najstarszych tradycji doom metalowych aranżacje riffowe to She Left in Silence i tu najdalej odchodzą od wymienionych wcześniej zespołów, zbliżając się do szkoły amerykańskiej skupionej wokół wytwórni Hellhound, choć refren zapewne można by ponownie przypisać SOLITUDE AETURNUS, choć może z nieco późniejszego okresu. Kapitalne i szkoda tylko, że takie krótkie solo gitarowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Piękny, poruszający, pełen łagodnej rozpaczy doom metal grają w Aeon of Darkness i jest epicko, i poetycko, i mocno zarazem w tym średnim tempie i klimatycznych niemal niezauważalnie nadchodzących zwolnieniach. W partii końcowej sporo epickiego mroku i posępności, potężnych wybrzmiewań w wyrazistej rytmice i takie delikatne zwieńczenie... Tak na sterydach zagrany został zrobiony pod SOLITUDE AETURNUS, miejscami drapieżny w swej epickości Hero of the Weak, te gitary miejscami są rozdzierające w bardzo przyjemny sposób, ale są i akcenty typowe dla archetypowego heavy/ doom epic. Niezwykle eleganckie, trzeba to przyznać.</div>
<div style="text-align: justify;">No i na koniec fenomenalny epicki doom w Deadalus. Tu, poza wpływami wskazanych wcześniej ekip, jest także coś z klimatu tych ciepłych kompozycji FORSAKEN o orientalnych wpływach i ta opowieść, tak stylowo budowana przez różne tempa i misterne ornamentacje gitarowe, jest doprawdy poruszająca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonały występ, najlepszy jak do tej pory Arkadiusa, przy akompaniamencie instrumentalistów, którzy od roku 2010 niczego nie muszą udowadniać, bo zawsze grali na bardzo wysokim poziomie. Co do brzmienia. Mistrz Dennis Köhne ma zawsze pomysł na dostosowanie do każdego zespołu stosownego soundu i z pewnością nie ma tu ani kopii SOLITUDE AETURNUS, ani CANDLEMASS. To raczej ten specyficzny, twardy i kuszący granitowy sound doom metalu niemieckiego. Warto zauważyć, jak staranie został tu zrealizowany bas, w ciepłym, metalicznym stylu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najlepsze, najdojrzalsze dzieło WHEEL. Epic doom najwyższej próby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.09.2021</span></span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Wheel - Preserved in Time (2021)</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><img src="https://img.discogs.com/ZsA8lNpMUHv9QG3lthMYeKSeySw=/fit-in/412x412/filters:strip_icc():format(jpeg):mode_rgb():quality(90)/discogs-images/R-18217018-1617958448-8884.jpeg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: R-18217018-1617958448-8884.jpeg.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">tracklista:</div>
<div style="text-align: justify;">1.At Night They Came upon Us 06:48</div>
<div style="text-align: justify;">2.When the Shadow Takes You Over 06:18</div>
<div style="text-align: justify;">3.After All 05:44</div>
<div style="text-align: justify;">4.She Left in Silence 06:04</div>
<div style="text-align: justify;">5.Aeon of Darkness 07:39</div>
<div style="text-align: justify;">6.Hero of the Weak 06:40</div>
<div style="text-align: justify;">7.Deadalus 08:55</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">rok wydania: 2021</div>
<div style="text-align: justify;">gatunek: epic doom metal</div>
<div style="text-align: justify;">kraj: Niemcy</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">skład zespołu:</div>
<div style="text-align: justify;">Arkadius Kurek - śpiew<br />
Benjamin Homberger - gitara</div>
<div style="text-align: justify;">Marcus Grabowski - gitara basowa</div>
<div style="text-align: justify;">Carsten Jercke - perkusja</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Jest to trzecia płyta WHEEL z Dortmundu, wydana w kwietniu przez Cruz del Sur Music. Od poprzednich dzieli je sporo lat, bo poprzednia, "Icarus" pochodzi z roku 2013.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jeśli "Icarus" to doom metal obudowany także stoner i gatunkowo niejednorodny (z jakże kapitalnym utworem They Do For Us), to nowy LP jest jednorodnym, monolitycznym wyrażeniem stylistyki SOLITUDE AETURNUS i CANDLEMASS, choć Amerykanów jest tu jednak w klimacie więcej. Riffowe rozwijanie At Night They Came upon Us to bezwzględnie wykorzystanie doświadczeń SOLITUDE AETURNUS z wczesnych lat 90tych, ponadto wokalnie w stylu narracji i wysokich partiach Arkadius Kurek wzoruje się na Lowe. Piękna kompozycja z heavy/doom metalowym refrenem zbudowanym na melodyjnej elegancji. Te oniryczne elementy stylu SA słychać w ażurowej części instrumentalnej z echami muzyki orientalnej. Ten lot aniołów po niebie kontynuowany jest w When the Shadow Takes You Over, ten utwór jest jednak ostrzejszy, z mocniejszym śpiewem i ciężkimi długimi wybrzmiewaniami gitary. Dużo dramatycznej epiki, dużo podniosłego klimatu, nieco mniej typowo doom metalowych temp. Te dominują w wolnym, smutnym i nostalgicznym After All, gdzie w roli głównej występuje Arkadius i po raz kolejny pokazuje, jak uzdolnionym jest wokalistą i jaką interesującą barwą głosu dysponuje. Masywne, sięgające najstarszych tradycji doom metalowych aranżacje riffowe to She Left in Silence i tu najdalej odchodzą od wymienionych wcześniej zespołów, zbliżając się do szkoły amerykańskiej skupionej wokół wytwórni Hellhound, choć refren zapewne można by ponownie przypisać SOLITUDE AETURNUS, choć może z nieco późniejszego okresu. Kapitalne i szkoda tylko, że takie krótkie solo gitarowe.</div>
<div style="text-align: justify;">Piękny, poruszający, pełen łagodnej rozpaczy doom metal grają w Aeon of Darkness i jest epicko, i poetycko, i mocno zarazem w tym średnim tempie i klimatycznych niemal niezauważalnie nadchodzących zwolnieniach. W partii końcowej sporo epickiego mroku i posępności, potężnych wybrzmiewań w wyrazistej rytmice i takie delikatne zwieńczenie... Tak na sterydach zagrany został zrobiony pod SOLITUDE AETURNUS, miejscami drapieżny w swej epickości Hero of the Weak, te gitary miejscami są rozdzierające w bardzo przyjemny sposób, ale są i akcenty typowe dla archetypowego heavy/ doom epic. Niezwykle eleganckie, trzeba to przyznać.</div>
<div style="text-align: justify;">No i na koniec fenomenalny epicki doom w Deadalus. Tu, poza wpływami wskazanych wcześniej ekip, jest także coś z klimatu tych ciepłych kompozycji FORSAKEN o orientalnych wpływach i ta opowieść, tak stylowo budowana przez różne tempa i misterne ornamentacje gitarowe, jest doprawdy poruszająca.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Doskonały występ, najlepszy jak do tej pory Arkadiusa, przy akompaniamencie instrumentalistów, którzy od roku 2010 niczego nie muszą udowadniać, bo zawsze grali na bardzo wysokim poziomie. Co do brzmienia. Mistrz Dennis Köhne ma zawsze pomysł na dostosowanie do każdego zespołu stosownego soundu i z pewnością nie ma tu ani kopii SOLITUDE AETURNUS, ani CANDLEMASS. To raczej ten specyficzny, twardy i kuszący granitowy sound doom metalu niemieckiego. Warto zauważyć, jak staranie został tu zrealizowany bas, w ciepłym, metalicznym stylu.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Najlepsze, najdojrzalsze dzieło WHEEL. Epic doom najwyższej próby.</div>
<br />
<br />
<div style="text-align: justify;">ocena: 9/10</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="color: #ffcc33;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-weight: bold;">new 28.09.2021</span></span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>